Flash BlogFCB Czerwiec 2013

Page 1

TYLKO U NAS: WYWIAD Z JANEM TOMASZEWSKIM, CZYLI KTO DZISIAJ POTRZEBUJE REMANENTU?

Kontakt: redakcja@blogfcb.com

FlashBlogFCB Numer 19, czerwiec 2013

Miesięcznik o FC Barcelonie

GAMONIOWATY ASYSTENT CZY TAKTYCZNY GENIUSZ?

LECHIA GDAŃSK VS. FC BARCELONA: WSZYSTKO NA TEMAT MECZU W GDAŃSKU!

OKIEM RYWALA: ZESPÓŁ MOICH MARZEŃ CZY GUARDIOLA PASUJE DO BAYERNU MONACHIUM?

0 r a m

y e

ie m t a m Te

N

: a c sią

s e

u a l b

na a gr

CO JEST WAŻNIEJSZE: ZASŁUGI CZY UMIEJĘTNOŚCI? LA HISTORIA: FASZYZM SILNIEJSZY OD FUTBOLU “CATALOLGA”: KLUB ZE STOLICY KATALONII

CZY ABY NA PEWNO WARTO DOMINOWAĆ?

PODSUMOWANIE SEZONU LA LIGA: KTO NAS NAJBARDZIEJ ZASKOCZYŁ I ZAWIÓDŁ? | BYSTRE OKO: WYGRAJ KOSZULKĘ!


FlashBlogFCB 04. Miesięcznik o FC Barcelonie

Zespół redakcyjny: Przemysław Kasiura redaktor naczelny Maciej Baranowski redaktor naczelny Olga Juszczyk Ewelina Kwit Mary Kowalik Adam Fattah Szymon Ludowski Nazar Smereczański Paweł Szczudło Maciej Pietrasik Adam Wielgosiński Maciej Ryszka Dariusz Kosiński

ARTYKUL

Podsumowanie sezonu 2012/ 2013 w La Liga

Kolejny sezon Primera Division już za nami. Kto najbardziej zaskoczył pozytywnie, a kto.... negatywnie?

FELIETON

Szymon Ludowski o (braku) jedności wśród kibiców Barcelony.

12.

Dział reklamy: Olga Juszczyk tel 662 162 267 email: olga.juszczyk@blogfcb.com

Co, gdzie, kiedy i za ile?

ARTYKUL

Tito Vilanova - gamoń, czy taktyczny geniusz?

Ile przedsezonowych prognoz sprawdziło się w sezonie 2012/2013 jeśli chodzi o zespół z Katalonii?

Czy Tito Vilanova zasługuje na dalsze prowadzenie zespołu z Katalonii?

FELIETON

LA HISTORIA

Utalentowany kot w worku

Czy aby na pewno warto dominować?

30.

Serwis BlogFCB.com współtworzą: Olga Juszczyk, Ewelina Kwit, Mary Kowalik, Julia Kupa, Adam Wielgosiński, Nazar Smereczański, Szymon Ludowski, Adam Fattah, Przemysław Kasiura, Paweł Szczudło, Mateusz Daniel, Maciej Pietrasik, Patryk Przychodzki, Maciej Ryszka, Dariusz Kosiński

32.

24.

Faszyzm silniejszy od futbolu. Historia 11:1

Odczarowujemy i przedstawiamy prawdziwe oblicze historycznego zwycięstwa 11:1 Realu nad Barceloną.

20. 27.

ARTYKUL

CATALOLGA

FC Barcelona podstawą katalońskiej tożsamości

ARTYKUL

Czy Pep Guardiola pasuje do Bayernu Monachium? BYSTRE OKO

OKIEM RYWALA

Znajdź różnice między Okiem rywala: Moja wymarzoobrazkami i wygraj koszulkę! na królewska “jedenastka”

Darek, kibic Realu Madryt, przedstawia swoją ulubioną “jedenastkę”, złożoną z madryckich piłkarzy.

FOTOSTORY Na okładce: Czy Neymar okaże się trafionym transferem Barcelony? Źródło zdjęcia: PAP

Wszystko na temat meczu Lechii z Barceloną w Gdańsku

14. 22.

Plusy i minusy transferu Neymara do Barcelony. Czy zarząd doskonale wiedział co robi sprowadzając Brazylijczyka do stolicy Katalonii?

Stała współpraca: Kuba Seweryn, Patryk Stefański, Mateusz Prokowski, Adam Madaliński, Maciej Baranowski, Remigiusz Kwiatkowski, Dawid Kamiński.

ARTYKUL

Czym naprawdę są zasługi i jaka jest ich waga?

Co się ziściło, a co się nie sprawdziło?

18.

Wszystkie treści opublikowane na łamach miesięcznika internetowego Flash BlogFCB są autorstwa redaktorów BlogFCB.com. Wszelkie prawa do nich są zastrzeżone.

Rozmowa z człowiekiem, który “zatrzymał Anglię” o przyszłości Barcelony, aktualnej hierarchii w europejskim futbolu i niezbędnym remanencie w Madrycie.

FELIETON

ARTYKUL

Wydawca: Przemysław Kasiura tel 785 320 540 email: przemyslaw.kasiura@blogfcb.com

08.

Rozmowa z Janem Tomaszewskim

06. 10.

Somos uno? Prędzej: “Jesteś gówno”!

Zespół grafików: Przemysław Kasiura Maciej Baranowski Remigiusz Kwiatkowski Dawid Kamiński

WYWIAD

Tito Vilanova uczy Messiego jak strzela się gola...

34.

...szkoda tylko, że trener miał zupełnie co innego na myśli.

36.

35.

STARCIE GWIAZD

Kto jest lepszy: Mesut Ozil czy iago Alcantara?

QUIZ

Quiz - sprawdź swoją wiedzę!

38.


3

SŁOWO WSTĘPU

POLSKIE KIEŁBASKI, SKARPETKI I SANDAŁY I TA ATMOSFERA...

"Cudo, Maćku. Cudo!", powiedziałem do mojego redakcyjnego kolegi tuż po dopracowaniu ostatnich detali do najnowszego i jednocześnie odświeżonego czerwcowego odcinka Flash BlogFCB. Wydawać by się mogło, że zmiany podyktowane zostały pojawieniem się (swoją drogą znakomitego) e-magazynu o hiszpańskim futbolu "Ole!". Długie dyskusje i "burza mózgów" sprzed ostatnich miesięcy - a nie zazdrość! - były w tym wypadku czynnikami determinującymi. Zresztą to i tak nie ma większego znaczenia, bo - cytując naszych kolegów po fachu, udzielających się na Facebooku - "to nie ta liga, wystarczy zajrzeć". Czerwcowy odcinek jest całkowicie zadedykowany Wam. Naprawdę. Zapominając już o niesnaskach związanych z brakiem integracyjnego dialogu między kibicami Barcelony, przenieśmy się na chwilę do Gdańska. Tam, za prawie półtora miesiąca, odbędzie się jedno z najciekawszych wydarzeń sportowych w Polsce w tym roku. Na przestrzeni ostatnich lat mieliśmy okazję gościć w Poznaniu piłkarzy takich znanych klubów jak Manchester City, czy Juventus Turyn. Choć są to zespoły przyciągające niesamowitą uwagę kibiców, ich pojawienie się na polskiej ziemii nie wywołały takiej furory, jak planowany przylot podopiecznych Tito Vilanovy. Być może dlatego, że obywatele Kraju nad Wisłą dzielą się głównie na dwa obozy - fanów i antyfanów FC Barcelony. Sugerując się przeróżnymi statystykami można odnieść wrażenie, że tych pierwszych jest w Polsce cała rzesza. Aczkolwiek - i niestety - tych drugich jest jeszcze więcej. Nie zmienia to faktu, że na trybunach PGE Arena Gdańsk pojawią się masy. Bilety rozchodzą się jak mięciutkie bułeczki z Lidla, mimo iż za podobną cenę można było oglądać Barcelonę na Camp Nou co dwa tygodnie, w trakcie ligowego sezonu. Nawet

Z S A M STRE BY KO? O

podróż samolotem często mogła wyjść taniej. Nic nie zastąpi jednak polskiej kiełbaski w stadionowych barach, widok wąsiastych mężczyzn z zestawem skarpetek i sandałów oraz donośnego "kur**!" zamiast “uyyy!” po przestrzeleniu rzutu wolnego przez Messiego. Ot, magia marketingu! Gracze katalońskiego zespołu będą mogli po raz kolejny odwiedzić nasz kraj, który przecież sowicie komplementowali po Euro 2012. Wcale nie zdziwię się, jeśli znów Gniewino okaże się ich tymczasową bazą pobytową. Pamiętam, jak Gerard Pique na swoim Facebooku pozdrawiał wszystkich Polaków, gdy... wspominał o swoim koledze, grającym tam turniej w tenisa stołowego. Jak to powiedział Jan Tomaszewski w naszym wywiadzie: "Fajnie, że wybrali właśnie nasz grajdołek". Cóż to jednak będzie za "Super mecz", jeśli w składzie Barcelony zagrają same rezerwy? Ponoć w kontrakcie między Gdańskiem a Barceloną istnieje zapis o konieczności wystawienia optymalnego składu Blaugrany. Dodatkowo Polacy będą musieli jeszcze dopłacić, aby na boisku miał pojawić się Leo Messi. Przy tak wysokich cenach za bilety trudno jest sobie wyobrazić, żeby przedstawiciele Arena Gdańsk Operator mieli zaoszczędzić na występie kilku kluczowych zawodników, z wyjątkiem magicznego Argentyńczyka. Przecież to głównie dla niego kilkadziesiąt tysięcy polskich "ekspertów sprzed telewizora" zjedzie się do Gdańska. Polska słynie ze strzelania sobie w stopę w kulminacyjnym momencie, aczkolwiek w tym wypadku jestem pełen nadziei, że Leo pokaże Lechitom gdzie raki zimują. Summa Summarum gorąco zapraszam do przeglądania najnowszego odcinka Flash BlogFCB. Mamy, jako redakcja, nadzieję, że odświeżona wizualizacja i design umilą Wasz wzrok, a teksty zachwycą oraz jednocześnie dadzą trochę do myślenia. Robimy to dla Was od około półtora roku, w zamian dostając garść pozytywnych i negaty wnych opinii. Każda z nich motywuje nas do dalszego działania. Efekt macie tuż przed sobą.

Weź udział w konkursie, znajdź pięć różnic pomiędzy zdjęciami i wygraj mistrzowską koszulkę! Więcej na str. 35

? . . . e ż , z s e i w Czy Głównym asem w rękawie Joana Laporty przed wyborami na prezesa klubu FC Barcelona w 2003r. była obietnica ściągnięcia Davida Beckhama z Manchesteru United. Joan użył zdjęcia dokumentu potwierdzającego dostarczenie oferty Barcelony na biurko zarządu klubu z Anglii jako domniemanego dowodu na potwierdzenie transferu. Udział w tej zagrywce miał Florentino Perez, bardzo dobry znajomy Laporty, wtedy już pewny sprowadzenia Anglika na Santiago Bernabeu, nie dementując inforinfor macji przyszłego prezesa Barcy.

Hasło "Mes que un club" zostało wypowiedziane po raz pierwszy przez ówczesnego prezydenta klubu, Narcísa Carrerasa po tym, jak FC Barcelona w finale krajowego pucharu na oczach generała Franco pokonała Real Madryt na Santiago Bernabeu. Prezes chciał w ten sposób podkreślić wagę klubu dla katalońskiej społeczności i rolę, jaką odgrywał klub w walce o zachowanie tożsamości narodowej Katalończyków. FC Barcelona wygrała ostatnią edycję Pucharu Zdobywców Pucharów, czyli rozgrywek, w których udział brali zwycięzcy krajowych pucharów z całej Europy. 14 maja 1997r. w finale nieistniejącego już pucharu podopieczni Sir Bobby Robsona na stadionie Feyenoordu pokonali Paris Saint-Germain po golu Ronaldo z rzutu karnego. FC Barcelona dwukrotnie biła rekord wydanych pieniędzy na jednego zawodnika. W 1973r. Johan Cruyff został kupiony za 920tys funtów, a 10 lat później transfer Diego Maradony kosztował 5 milionów funtów.

Ronaldinho Gaucho po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę mediów w wieku 13 lat podczas turnieju halowego, strzelając 23 gole w jednym meczu, który zakończył się wynikiem... 23:0.


ARTYKUŁ

Za nami kolejny sezon La Liga i - wbrew pozorom - wiele emocji. Niedawno zakończone rozgrywki znowu obaliły mit, że liga hiszpańska to nudne i przeciętne zmagania troszkę ponadprzeciętnych piłkarzy.

SEZONU

PODSUMOWANIE

4

Na początku sezonu wydawało się, że rozgrywki niekoniecznie będą stały pod znakiem rywalizacji Realu z Barceloną, gdyż Atletico dzielnie walczyło o drugie miejsce na podium. Koniec końców, wszystko wróciło do normy. Mistrz (prawie) absolutny

Francuska bomba

FC Barcelona wyrównała rekord zdobytych punktów w sezonie i tym samym została bezsprzecznym mistrzem Hiszpanii. Tytuł ten z pewnością dla sympatyków Barcy jest wyjątkowy, ponieważ Katalończycy odbili go Realowi Madryt, który rok temu przerwał passę trzech kolejnych mistrzostw zdobytych przez klub z Barcelony. Podopieczni Tito Vilanovy mogli być władcami absolutnymi. Nie są nimi z dwóch powodów: po pierwsze, puchar Hiszpanii zdobyło Atletico; po drugie, w starciach bezpośrednich nie potrafili pokonać wicemistrza, Realu Madryt. W sezonie 2012/2013 obserwowaliśmy pewien kompleks Barcelony względem Madrytczyków, gdyż Azulgrana wygrała z Los Blancos tylko raz. Wynik to mierny patrząc na to, że rozegrano aż sześć bezpośrednich starć. Ale drużyna Jose Mourinho to jedy-

Jeśli mielibyśmy wytypować zespół, który zakończy sezon na czwartym miejscu, to wymienialibyśmy w tym gronie Valencię, Sevillę, Atletico. Ewentualnie Athletic Bilbao. Nikt nie pomyślałby o Realu Sociedad, a to właśnie oni będą grali w eliminacjach do fazy grupowej Champions League. Wielka zasługa w tym Philippe’a Montanier’a . Francuz z ligowego przeciętniaka potrafił zrobić poskładać grupę grającą szybką piłkę, radzącą sobie w ataku pozycyjnym jak i w kontrataku. Mimo znakomitego wyniku postanowił powrócić do ojczyzny, gdzie trenować będzie Stade Rennais. Gwiazdą w jego zespole był kolejny Francuz, Antoine Griezmann. Skrzydłowy klubu z Baskonii zdobył w minionym sezonie 10 goli i w tym tego najważniejszego, na wagę

De La Bella (Sociedad)

Ronaldo (Real Madryt) Oezil (Real Madryt)

Godin (Atletico) Benat (Betis)

Caballero (Malaga) Martinez (Sociedad)

Pereira (Valencia)

Falcao (Atletico) Prieto (Sociedad) Messi (FC Barcelona)

http://www.tsdl.ie/

Jedenastka sezonu 2012/2013

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

ny zespół, który potrafił stawić czoła Barcelonie na krajowym podwórku. Ekipy chcące namieszać w tabeli, takie jak Malaga, Atletico czy Valencia, musiały obejść się smakiem. Pierwsze dwie wyjechały z Camp Nou z czterema bramkami na koncie, tylko Valencia zachowała honor i ze stolicy Katalonii wracała z jednobramkowym bagażem z tyłu. Co więcej, potrafili zremisować na Estadio Mestalla z Barcą Vilanovy. Sukces w lidze był ogromny, lecz czy zrekompensował on dotkliwą porażkę z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów?


NAJLEPSI STRZELCY 1. Leo Messi (Barcelona) 46 goli 2. Cristiano Ronaldo (Real Madryt) 34 gole 3. Radamel Falcao (Atletico) 28 goli 4. Alvaro Negredo (Sevilla) 25 goli 5. Roberto Soldado (Valencia) 24 gole http://www.therationalpie.com/

NAJLEPSI ASYSTENCI

czwartego miejsca w tabeli. Do tego doszła znakomita forma De La Belli, Agirretxe, Veli czy Prieto. Wspomniani piłkarze mają ogromny potencjał, lecz zagadką jest, czy nowy trener będzie w stanie wycisnąć z nich tyle, co Montanier. Pożegnanie La Catedral 26.05.2013r. - ta data zapisze się w historii hiszpańskiego futbolu. Właśnie tego dnia rozegrano ostatni mecz na kultowym San Mames, zwanym inaczej La Catedral. W ostatnim meczu na tym obiekcie Athletic Bilbao przegrał 0-1 z Levante a strzelcem ostatniego gola na legendarnym stadionie był Juan Luis Gomez. San Mames nie doczeka jednak swojego stulecia. 21 sierpnia tego roku w Bilbao obchodzonoby huczną, setną rocznicę otwarcia, lecz tak się nie stanie, ponieważ z obecnego boiska zostaną co najwyżej ruiny, gdyż miejsce, na którym dotychczas Baskowie rozgrywali swoje mecze, zostanie zrównane z ziemią. Rozbiórka jest konieczna, ponieważ potrzebne jest miejsce na czwartą trybunę San Mames Barria, tak właśnie nazywać się będzie nowy stadion. Będzie on w stanie pomieścić 56 tys. osób. DePortugal Cel Deportivo La Coruna był w tym sezonie prosty: utrzymać się w lidze. Przez cały sezon klub z północno-zachodniej części Hiszpanii kręcił się wokół strefy spadkowej. Co więcej, w tej strefie spadkowej przez znaczną część rozgrywek był, lecz kluczowe okazały się spotkania z bezpośred-

nimi rywalami w walce o utrzymanie, czyli z chociażby Saragossą, Celtą, Mallorcą czy Granadą. Regulamin ligi mówi, że jeśli dwa kluby mają tę samą liczbę punktów, wtedy o miejscu w tabeli decyduje mecz bezpośredni. Jeśli więcej zespołów ma tyle samo “oczek”, wtedy tworzona jest tzw. “mała tabela”, która zawiera liczby tylko ze spotkań bezpośrednich między ekipami znajdującymi się w owej tabeli. Drużyna z El Riazor miała to szczęście, że wygrała z Celtą, Saragossą i Mallorcą, więc ewentualna mała tabela byłaby na ich korzyść. Przed ostatnią kolejką Depor było na 17. miejscu, czyli ostatnim, które dawało utrzymanie. Aby się utrzymać musieli wygrać z Realem Sociedad albo liczyć na porażki Mallorci i Celty. Szczęście nie trwa wiecznie, wspomniane dwie drużyny swoje ostatnie mecze wygrały i tym samym Deportivo ponownie spadło do Segunda Division. Jakim sposobem chcieli się utrzymać? Grając wypożyczonymi piłkarzami. Skoro Granada potrafi zostać w lidze, wyznając taką filozofię, to dlaczego nie miało się to udać podopiecznym Vazqueza? Władze postanowiły ściągać piłkarzy z Portugalii. Przed zakończonym sezonem ściągnięto Evaldo, Andre Santosa (Portugalczyk), Diogo Salomao ze Sportingu Lizbona, Pizziego (Portuglaczyk) z Bragi, Nelsona Oliverię (także Portgualczyk)z Benfici Lizbona oraz Silvio (również Portugalczyk) z Atletico Madryt. Trzeba przyznać, że idea dosyć ciekawa i odpowiednia na warunki klubu, gdyż Deportivo ma ponad stumilionowy dług w skarbie państwa. Niestety pomysłowość nie poszła w parze z wynikami.

Utalentowany kot w worku?

Adam Wielgosiński adam.wielgosinski@blogfcb.com

1. Andres Iniesta (Barcelona) 16 asyst 2. Mesut Oezil (Real Madryt) 15 asyst 3. Leo Messi (Barcelona) 12 asyst 4. Cesc Fabregas (Barcelona) 11 asyst Koke (Atletico) 11 asyst

,,

Sukces w lidze był ogromny, lecz czy zrekompensował on dotkliwą porażkę z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów?


6

FELIETON

Kiedy zakładaliśmy BlogFCB.com, mieliśmy przede wszystkim plan, aby ta platforma stała się swoistym hyde parkiem. Przyświecała nam idea portalu, na którym każdy, niezależnie od poglądów, będzie mógł się wypowiedzieć i uczestniczyć w dyskusji na temat ukochanego klubu. Wydarzenia, których byliśmy świadkami przez ponad dwa lata istnienia Bloga, brutalnie zweryfikowały nasze marzenia i plany. Kiedy w dość nieciekawych okolicznościach kończyliśmy współpracę z FCB24.com założyliśmy sobie, że polskim barcelonistom nie potrzeba kolejnego serwisu informacyjnego, a strony, na której będą mogli poznać Barcelonę od kuchni. Chcieliśmy czegoś nowego, świeżego, strony, która będzie mogła prezentować poglądy każdego kibica, jeśli tylko będzie chciał takowy pogląd wyrazić. I nieważne, czy to zdanie zgadzałoby się z poglądem ogółu. Z racją jest jak z dupą – każdy ma swoją. Stąd na stronie możecie poznać opinię na ten sam temat dwóch, trzech czy czterech osób. I od początku istnienia Bloga podkreślaliśmy, że to przede wszystkim serwis publicystyczny.

osoby, choć nie z każdym się zgadzam. Ba, prawdę mówiąc, rzadko kiedy z kimś się zgadzam w konkretnej kwestii. Tak już mam. Im bardziej ktoś mi coś udowadnia, tym bardziej obstaję przy swoim zdaniu. Musielibyście czasem wejść na redakcyjne forum i sprawdzić, jak wyglądają nasze dyskusje. Każdą osobę staram się jednak wysłuchać i poznać jej argumenty. Niestety, świat nie jest tak piękny i prosty, a polski internet nie raz udowadniał mi, że liczenie na rzeczową dyskusję i „zabijanie” adwersarza argumentami to czcze i pobożne życzenia. Przez dwa i pół roku widziałem tyle, że nie raz miałem ochotę rzucić to w cholerę. Adam to fanatyczny muzułmanin i brudas, ja jestem gówniarzem, głupkiem i idiotą, Nazar to gimbaza, a Przemek bufon… Mógłbym tak wyliczać i wyliczać. To nie są opinie beja spod budki z piwem, a innych kibiców Barcelony, którzy wypowiadają się na naszej stronie czy profilu facebookowym. Kibice Barcelony, a więc społeczność, z którą łączy nas jedna sprawa – to, że wszyscy trzymamy kciuki za jedną drużynę.

UNO? Flash BlogFCB Czerwiec 2013

To jest właśnie ten problem. Kibice klubu, który cechuje skromność i ogromny szacunek dla rywala,

PREDZEJ

SOMOS Każdy z nas ma swoje zdanie na temat gry, taktyki, zawodników, trenerów, prezesa… Każdy z nas ma swoje zdanie na temat FC Barcelony. Dopóki jednak to zdanie jest mniej więcej zgodne z tym, co myśli większość, nie ma tematu. Problem rodzi się, kiedy pogląd jest kontrowersyjny, odmienny, kiedy atakuje kogoś w jakiś sposób. Wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki. Cenię na Blogu zdanie każdej

to, że ktoś pod płaszczykiem miłości do klubu, załatwia swoje interesy i lansuje się przy herbie Barcelony. Wszystko sprowadziło się do tego, że byliśmy niezadowoleni, że nie możemy wejść na zlot za darmo, co było totalną i wierutną bzdurą. Nikt wtedy nie słuchał naszych argumentów, nie chciał odpowiadać na pytania (z prezesem Lasotą na czele). Wszystko sprowadziło się do tego, że jesteśmy gówniarzami, którzy mieli czelność zaatakować zasłużonych aktywistów Barcelony w Polsce. Nie było nawet szans na dyskusję i wysłuchanie naszych racji. Działacze FCBP woleli bawić się wydawanie kłamliwych oświadczeń, zamiast z nami porozmawiać. A przyjaciele działaczy FCBP woleli ośmieszać nas w komentarzach i powtarzać jak mantrę, że to wszystko przez to, że nie dostaliśmy darmowych wejściówek, niż po prostu spróbować (tak, chociaż SPRÓBOWAĆ!) przeczytać nasze argumenty. Woleli chełpić się tym, ile to zrobili dla Barcelony w Polsce, niż po prostu obalić nasze argumenty i tok myślenia rzeczowymi wyjaśnieniami.

“JESTES GOWNO” ...czyli o braku jedności

wśród kibiców

FC Barcelony Powinniśmy być jednością, tymczasem każdy z nas mówi innym głosem. Często jest to głos pełen brudu i nienawiści. „A co ty zrobiłeś dla Barcelony, na ilu meczach byłeś?” – to pytanie często przewija się w komentarzach. Pierwsza poważna jazdeczka zaczęła się, kiedy BlogFCB uderzył w jedyną słuszną i świętą instytucję – w Fan Club Barca Polska. Odważyliśmy się napisać, że nie podoba nam się

bez cienia zażenowania wyliczają sobie własne zasługi, jednocześnie deprecjonując osiągnięcia innych. „Na ilu meczach byłeś? Na trzech? Jesteś ciotą, ja byłem na 20, co mi tu będzie pierdolił, synku?!”, „Gdzie pracowałeś? W FCB24? Gówno nie strona, jakieś popierdółki dla gimnazjalistów!” – to nie opinie El Jarka i kolegów. To opinie innych kibiców Barcelony.


Każdy z nas wybiera sobie sam sposób kibicowania. Nie da się tego porównać. Jeden woli obejrzeć jak najwięcej meczów na żywo. Drugi, w tym samym czasie, jest w stanie zarwać nockę, żeby napisać relację live z towarzyskiego meczu Blaugrany na drugim końcu świata. Nigdy nie dałem sobie prawa, żeby oceniać zasługi innych. Nigdy nie zlekceważę nawet najmniejszej strony o Barcelonie i nie powiem autorowi newsa – jesteś nikim, ile napisałeś newsów, ile pracujesz na stronach o Barcy? To nie moja broszka. Każdy najmniejszy news i jego autor zasługują na uwagę i szacunek. Za to, że postanowili poświęcić swój prywatny czas na to, aby pomóc innym kibicom w dotarciu do newsów o ukochanym klubie. I jestem pewien, że z takiego właśnie założenia wychodzą na Camp Nou. Ale cóż, im dalej od Camp Nou, tym bardziej wartości klubu przymierają. Nie mi, nie Adamowi oceniać to, co kto zrobił dla klubu, na ilu meczach był. Nie mam prawa jechać po kimś tylko dlatego, że obejrzał na żywo mniej meczów niż ja. Znamienne jest to, że takie prawo uzurpują sobie ci, którzy kiedyś byli dla nas swoistymi małymi bohaterami. Niedawno miałem okazję uczestniczyć w dyskusji z autorami ze strony Blaugrana.pl. Dyskusja, która w pewnym momencie polegała na całkowitym wyśmianiu i zdeprecjonowaniu mojej osoby, wyszydzeniu i wylaniu wiadra pomyj tylko dlatego, że miałem czelność ocenić zachowanie Valdesa. Blaugrana.pl, strona, od której zaczynałem kiedyś dzień i na którą wchodziłem po kilkanaście razy dziennie. Śmiało mogę powiedzieć, że dla mnie serwis legendarny.

Kibicu. Żyj i daj żyć innym. Nie zgadasz się ze zdaniem drugiego kibica? Nie myśl, że skoro siedzisz przed monitorem, to możesz wyzwać go od śmieci i dzieciaków, bo jego tekst jest dla Ciebie infantylny, bzdurny i w ogóle nie Ci się nie podoba.

A sytuacja analogiczna jak do sytuacji z penyą. Jesteś nikim, jesteś śmieciem i frajerem. Tak wypowiadają się ludzie, którzy tworzą drugi, co do popularności serwis o Barcelonie w Polsce. Serwis z tysiącami czytelników. Redaktorzy zapraszani są do telewizji jako EKSPERCI, zachowują się tam jak wzorce cnót, pieją na temat zalet Barcelony – jej odmienności, skromności, wspaniałości. Szkoda, że w zespole takiej witryny są ludzie, którym zabronione powinno być otwieranie ust, a co dopiero udostępnianie swoich przemyśleń na forum publicum. Co ciekawe, jakieś dwa dni później, na Blaugrana.pl ukazał się news z wypowiedzią Johana Cruyffa, który miał mniej więcej takie samo zdanie jak ja! Wtedy nie było już wyzwisk, że Cruyffa też „popieprzyło” i „chyba nie wie, co mówi”, a tak w ogóle to „chyba tylko on sam zgadza się ze swoim zdaniem”…

z nas nie żali się na taką sytuację. Publikując swoje teksty w pewien sposób godzimy się na to, że zostaniemy ocenieni. Nie żalimy się też na zaistniałą sytuację, nie chcemy na siłę zaistnieć. Po co? Od początku wiedzieliśmy, że będziemy serwisem niszowym. Mamy swoje grono wiernych fanów, którzy potrafią z nami dyskutować i potrafią z nami porozmawiać. Tymczasem pretensje do nas zaczynają rościć sobie strony, które na rynku beinsport.tv istnieją od ładnych kilku lat.

Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest fakt, że koronny argument to ten, o wartości strony. Dla nich BlogFCB.com to żadna konkurencja, jakaś słodko pierdząca witrynka. Pytanie – panowie, po co w takim razie tu wchodzicie? Skoro nie liczycie się z naszym zdaniem, to po cholerę nas atakujecie? Co Wam przeszkadza to, że jakiś Ludowski pojechał Valdesa, a jakiś Fattah kazał wypieprzać Vilanovie? Przecież nie jesteśmy dla Was żadną konkurencją. Jesteśmy tylko gówniarzami i pseudoredaktorkami dla gimbazy i z gimbazy się wywodzimy.

Zwróćcie uwagę na jeszcze jedną sprawę – większość autorów BlogaFCB regularnie wchodzi na FCBarca.com, Blaugrana.pl – najpopularniejsze strony o Barcelonie w Polsce. A przecież, idąc tokiem myślenia osób, które pracują na tych serwisach, to dla nas konkurencja i śmiertelni wrogowie! Nie, Panowie. Somos uno – mówi Wam coś to hasło?

Nie zmienimy świata. Nie taki mamy zresztą cel. Polski internet to bagno, dno i kilometr mułu. To nie jest tylko problem Barcelony. To problem wszystkich stron – nie masz argumentów? Pojedź po autorze! Nie podoba Ci się tekst? Wyzwij go od „głupich chujów”! Hejterzy byli i będą jeszcze długo, nie zanosi się na to, że coś się zmieni. Nikt

Somus uno? Prędzej: “jesteś gówno”

Nie tolerujecie nas? No trudno, takie życie. Ale skoro jesteśmy kibicami tego samego klubu, wyznajemy te same wartości, to po prostu funkcjonujmy i nie wchodźmy sobie w paradę. Nie będzie prościej?

Kibicu. Żyj i daj żyć innym. Nie zgadasz się ze zdaniem drugiego kibica? Nie myśl, że skoro siedzisz przed monitorem, to możesz wyzwać go od śmieci i dzieciaków, bo jego tekst jest dla Ciebie infantylny, bzdurny i w ogóle nie Ci się nie podoba. Chcesz obalić jego tok myślenia? Użyj racjonalnych argumentów. Pokaż, że wartości klubu, któremu kibicujesz od dziecka i którego tak chętnie oglądasz na żywo, coś dla Ciebie znaczą. Autorzy: Adam Fattah i Szymon Ludowski adam.fattah@blogfcb.com szymon.ludowski@blogfcb.com


8

WYWIAD

“Real Madryt? Tam trzeba

remanent zrobic!” foto: fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz

Z jednej strony Mistrzostwo Hiszpanii z rekor- dową ilością 100 punktów, z drugiej bardzo bolesna porażka w dwumeczu z Bayernem Monachium. Jak Pan oceni ubiegły sezon? Wydaje mi się że to był sezon nieudany. Dlaczego? Dlatego, że wszystko zaczęło się fenomenalnie, drużyna zdobyła tytuł mistrzowski już tak naprawdę po pierwszej rundzie i coś się zaczęło złego dziać w tym zespole. Nie wiem, czy to przez presję wywołaną długą serią nieprzegranych spotkań. Możliwe, że tutaj trener Vilanova coś przedobrzył lub czegoś w porę nie zauważył, bo piłkarze spoczęli na laurach. I co tu dużo mówić, gdyby nie, moim zdaniem, najlepszy piłkarz świata, to by przegrali więcej spotkań. W drużynie Barcelony było widać, że słabiej gra zarówno Xavi, jak i też Iniesta, no bo nie grali tak jak przyzwyczaili nas na Mistrzostwach Europy. W końcu wszyscy, nawet zawodnicy z ławki rezerwowej, to są piłkarze z najwyższej półki. I czegoś im tutaj zabrakło. Coś puściło. Wydaje mi się, że po prostu Vilanova zapomniał o jednej z najważniejszych zasad w profesjonalnym futbolu, która mówi, że w piłce nigdy nie może być tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Zawodnicy zachłysnęli się tym, że są najlepszym zespołem świata i tak rzeczywiście było, ale od tej drugiej rundy, kiedy grali z bezpieczną przewagą oraz mistrzostwem Hiszpanii w kieszeni, spoczęli na laurach. Czara goryczy przelała się w momencie, gdy przegrali 7-0 z Bayernem.

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

Człowiek, który “zatrzymał Anglię” zatrzymał się również dla nas. Jeden z najbardziej charyzmatycznych i charakterystycznych polskich znawców futbolu opowiedział nam o swoich odczuciach związanych z przyszłością FC Barcelony, Realu Madryt oraz całego europejskiego futbolu. Czy Tito Vilanova nadaje się na stanowisko trenera Blaugrany? Czy Barcelona jest w stanie obronić tytuł mistrzowski w lidze hiszpańskiej? Co zostawił po sobie Jose Mourinho w Realu Madryt? Na te i inne pytania odpowiedział Jan Tomaszewski naszemu redaktorowi, Maćkowi Baranowskiemu.

Czy w takim razie głównym winowajcą jest Tito Vilanova? To właściwy człowiek na tej pozycji? Wie Pan, to jest dyrygent. I on tego nie zauważył. Tłumaczy go jego choroba... Nie sterował zespołem. Miał kilka tygodni przerwy. Nie było tej kontynuacji, która była za Guardioli. Tamten po prostu dobrze czytał drużynę, wiedział co z nimi robić, nie wiem czy im odpuszczał, czy przyciskał, ale wiedział co z nią zrobić. Barcelona za Guardioli nawet jak grała słabszy mecz to wygrywała. Wspominał Pan o Xavim, czy stać go jeszcze na grę na światowym poziomie w przyszłym sezonie? Ja twierdziłem i twierdzę w dalszym ciągu, że Xavi wraz z Iniestą to są najlepsze światowe mózgi, jeżeli chodzi o grę w drugiej linii. Co to ta dwójka kręci to jest nieprawdopodobne. Niejednokrotnie mówiłem, że gdyby Robert Lewandowski grał w Barcelonie, to byłby królem strzelców nieprawdopodobnym. Bo Messi nie jest egzekutorem. Messi wystawia też piłki, pomaga, to nie jest taki Ronaldo, który tylko strzela bramki. A Robert jest takim zawodnikiem, który strzela bramki. Z takimi zawodnikami jak w Barcelonie miałby na koncie ze sto bramek albo i jeszcze więcej! Roberta w przyszłym sezonie w Barcelonie pewnie nie zobaczymy, za to Barcelona dopięła transfer Neymara. Czy Pana zdaniem powiedzie mu się w Katalonii?

Chciałbym żeby tak było. Muszę przyznać, że Barcelonę darzę większą sympatią niż Real. To są kluby z najwyższej półki światowej i tu się obawiam. Dlaczego? Neymar w Santosie był gwiazdą. W Brazylii jest gwiazdą. A tu nie. Będzie jedną z wielu. O ile w Santosie wybaczano mu pewne rzeczy, no bo wiadomo, najjaśniejszej gwieździe wybacza się wszystko, tak w Barcelonie jest Messi, jest Xavi, jest Iniesta. Wszyscy w drużynie to gwiazdy. Powiedział Pan, że wybaczano mu wiele rzeczy. Czy w takim razie powinniśmy się obawiać, że Neymar zakończy jak Ronaldinho? To jest ryzyko przypisane do wieku tego młodego zawodnika. Zmieni się atmosfera, będzie musiał się zaaklimatyzować, przystosować do innego treningu, różnie może być. Dlatego ja cały czas przestrzegałem Roberta Lewandowskiego przed odejściem do innego klubu. Bo z Neymarem to jest identycznie jak z Robertem. Robert tutaj ma pozycję, w Borussi pod niego grają, ba, on gra pod nich, a przejdzie do Manchesteru, do Bayernu, do Realu i może być różnie. I tu jest wielka niewiadoma, bo Xavi i Iniesta to są już na takim poziomie światowym, że oni poniżej pewnego poziomu nie zejdą. Messi już nigdy nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Chociaż nigdy nie mówmy nigdy! Natomiast taki zawodnik jak Neymar w tej chwili może zagrać, nawet tak powiem, niektóre mecze lepiej od Messiego, a niektóre może zagrać gorzej niż trampkarz.


Zmiany w Barcelonie, zmiany także u głównego przeciwnika w Madrycie. Czy Real odbierze mistrzostwo Dumie Katalonii? Zdecydowanie nie. Moim zdaniem Barcelona sięgnie po mistrzostwo. Nie ma takich zmian jakie są w Realu. Odszedł e Special One, który rozwalił tę drużynę, posadził na ławce najlepszego bramkarza świata. Tak naprawdę nie wiem co to miało znaczyć. W takim razie nowy trener będzie musiał posprzątać po Mourinho? Toż tam remanent trzeba zrobić! Bo naprawdę nie wiadomo o co tam chodzi. No bo proszę mi wytłumaczyć, dlaczego tam nie grał Casillas? A nie uważa Pan że niektórzy zawodnicy grali przeciwko trenerowi? Nie, nie, nie. Proszę mi wierzyć, nie ma czegoś takiego, że zawodnik gra przeciwko trenerowi. To jest dziennikarski wymysł. Kiedy o tym słyszę, to zalewa mnie krew. Każdy profesjonalny zawodnik gra dla siebie. Bo jeżeli nie będzie grał w Realu, to będzie grał gdzie indziej. Może być tylko źle ustawiony, źle przygotowany. Każdy zawodnik może wspomnieć o czymś takim kiedy szuka alibi, odpowiadając na pytanie dziennikarza o przyczynę tak słabej gry. Wtedy może powiedzieć: ,,Gdyby nie było Mourinho, to grałbym lepiej". Nie, nie, nie. Niech Pan w to nie wierzy. Nie gra się przeciwko trenerowi! Jak piłkarz wychodzi na boisko, to ma wszystko poukładane. No, może poza Ballotellim, ale on jest po prostu nieobliczalny. To jest jedyny zawodnik na świecie który… jeden Bóg wie co zrobi. Ale wszyscy zawodnicy grający w Realu, Barcelonie to wybitni, naprawdę wybitni profesjonaliści . Oczywiście są tylko ludźmi, popełniają błędy, ale jest ich niewiele. A Mourinho ich po prostu skłócił. Rozwalił cały ten kolektyw i teraz nowy trener będzie miał pod górkę. Natomiast, to jest druga sprawa, bo kogo zaangażuje Real? Może Heyckensa, może nie. Swoją drogą, nie chciałbym być na miejscu Guardioli, bo ma teraz przechlapane. Skoro mowa o Guardioli, czy Pana zdaniem Bayern będzie miał dużą szansę na obronę Pucharu Europy, czy też widzi Pan innego faworyta? Wydaje mi się, że Bayern. Bayern jest teraz skazany na fazę sukcesu, tak jak było kiedyś, w latach 70tych, za

czasów Beckenbauera, Meyera i innych wspaniałych zawodników. Dlaczego? Dlatego że wyrobili sobie taką markę najlepiej poukładanej drużyny świata. Nie ma takich gwiazd jak Barcelona, czy Real, ale jest to drużyna najlepiej poukładana. Każdy w klubie wie co ma robić i właśnie dlatego współczuję Guardioli. Każdy jego przegrany mecz, każde niezdobyte trofeum będzie jego porażką na tle Heyckensa. Tak to odbiorą kibice. Załóżmy, że w ćwierćfinale lub półfinale Ligi Mistrzów Guardiola trafi na swoją dawną drużynę. Jak Pan sobie wyobraża ten dwumecz z Barcą? Normalnie. To są profesjonalni ludzie, profesjonalni trenerzy. Oczywiście, zawsze jest jakiś sentyment do drużyny, ale przed meczem i po meczu. I Guardiola, jeżeli doszłoby w ogóle do takiego dwumeczu, to przecież w Barcelonie są prawie Ci sami ludzie, oprócz Neymara i dwóch innych. On zna słabości każdego zawodnika. I na pewno będzie to ogromny handicap dla Bayernu. Zmieniając temat, czy Pana zdaniem zarząd klubu uczynił dobrze, nie przedłużając kontraktu z Ericiem Abidalem? W futbolu zawodowym, przepraszam, ale nie ma sentymentów. Abidal wygrał mecz życia, ale najbardziej liczy się przydatność dla zespołu i ja mu życzę wszystkiego najlepszego, lecz dzięki Barcelonie wrócił do dobrej formy. Co Pan sądzi o decyzji Victora Valdesa? Czy ogłoszenie jej w trakcie sezonu mogło źle zadziałać na drużynę? Nie, nie, wie Pan, tu akurat jeżeli chodzi o Barcelonę to oni nie przykładali nigdy jakiejś szczególnej wagi dla pozycji bramkarza. To jest i zawsze była taka maszynka, która strzelała więcej bramek niż mogła stracić. I dlatego akurat ogłoszenie tej decyzji nic nie spowodowało, bo oni nigdy nie stawiali za mocno na bramkarza. Kogo widziałby Pan na miejscu Valdesa? Czy jakiś polski bramkarz miałby szansę na występy w Dumie Katalonii?

Wywiad z Janem Tomaszewskim: Tam trzeba remanent zrobić!

Tak, ja mam jednego dla nich faworyta. Ja bym postawił na Wojtka Szczęsnego. Poradziłby sobie? Oj tak. Sądzę że by sobie poradził, zwłaszcza że teraz Wojtek nabrał większej pokory do siebie. I w moim przekonaniu on jest teraz dlatego do tego predysponowany że, przepraszam że tak powiem, utarli mu trochę zadziornego nosa. I on to chyba zrozumiał. beinsport.tv Teraz, gdyby dostał szansę w Barcelonie, to jego kariera by eksplodowała. I jeszcze jedna sprawa. Trenując na treningu przeciwko Anglikom, bo Wojtek trenuje z Anglikami, broni strzały Anglików. Ale trenując z tymi pokrętłami w Barcelonie to treningu się nabiera nieprawdopodobnego. Wie Pan, ja przepraszam jeżeli w jakiś sposób poniżam trochę Anglików, chociaż tam nie grają Anglicy, ale tu w Hiszpanii są najwybitniejsi. I tu są inne strzały i ich obrona to już jest wielka satysfakcja na każdym treningu. Na koniec chciałbym się zapytać, czy wybiera się Pan 20 lipca do Gdańska na mecz Lechii z Barcą? Nie nie, pewnie nie zostanę zaproszony, ale to nie o to chodzi. Ja oczywiście obejrzę ten mecz, ale proszę nie przywiązywać do tego zbyt wielkiej wagi. Dlaczego? Dlatego, że oni mają taki cykl przygotowań. Ze dwa lata temu byłem w Hannoverze na meczu Hannoveru z Realem Madryt. Oni mają taki cykl przygotowań. I sporo na tym zarabiają, bo każdy ich taki występ to jest dla klubu duży zarobek. Hannover wygrał 3:0. W takim razie czy Lechia Gdańsk może osiągnąć korzystny wynik? Nie no, umówmy się, inna jest drużyna Hannoveru, a inna jest Lechia. Przyjadą po wakacjach, no i jest ten zapis, że Messi zagra połówkę. Jak wyjdzie na tę połówkę na podmęczoną Lechię, to jest w stanie sam wygrać ten mecz. Nie, nie, nie. Nie przewiduję jakiegoś sensacyjnego wyniku, ale jeszcze raz mówię, tu się nie liczy wynik, tu się liczy promocja polskiej piłki nożnej. Wielka Barcelona będzie grała w Gdańsku. I to jest sprawa, z której my Polacy powinniśmy być dumni. Oni wybrali na swoją siedzibę ten swój grajdołek, ten fenomenalny grajdołek w którym była reprezentacja Hiszpanii. I to jest dla nas wielki plus że Xavi, Iniesta i inni reprezentanci Hiszpanii pewnie powiedzieli: ,,Słuchajcie, jak jedziemy do Gdańska i do Polski, to zatrzymajmy się w tym samym miejscu co rok temu."


10

FELIETON ARTYKUŁ

SUPER MECZ: LECHIA GDA "Zapowiada się nam drugie największe wydarzenie po Euro 2012" - takimi słowami opisał zbliżający się mecz Lechii Gdańsk z FC Barceloną popularyzator sportu, Andrzej Kowalczys. Trudno się z tymi słowami niezgodzić, ponieważ rzeczywiście szykuje nam się jedno z najgłośniejszych wydarzeń sportowych od czasu wyżej wspomnianej organizacji turnieju międzynarodowego w Polsce. Zanim oficjalna wiadomość trafiła do opinii publicznej, polskie oraz hiszpańskie media uchylały powoli rąbka tajemnicy, sugerując rozpoczęcie letniego tournee Barcelony właśnie od Polski. Gdy Toni Freixa, rzecznik katalońskiego klubu, potwierdził plotki o meczu w Kraju nad Wisłą, kolejne dywagacje dotyczyły głównie przyszłego rywala Messiego, Xaviego i spółki. Wszystko wskazywało na to, że czoła Katalończykom stawić miała Wisła Kraków.

280zł

To właśnie z Grodu Podwawelskiego wyszła inicjatywa zaproszenia "Dumy Katalonii", jednakże projekt został dopięty na ostatni guzik przez Agencję PSP oraz Arenę Gdańsk Operator, zarządzająca stadionem na Letnicy. - Pracowałem nad tym przedsięwzięciem od sierpnia ubiegłego roku. Termin został narzucony przez Barcelonę. Liczymy, że stadion wypełni się w komplecie. Już wyprzedaliśmy wszystkie loże. Gdybym miał ich 3-4 razy więcej też byśmy je sprzedali. Mamy klauzulę, że zagrają wszyscy najlepsi piłkarze Barcelony, którzy w danej chwili będą dla klubu dostępni. Za to, że przyjedzie Messi dopłacimy, trochę więcej niż 30 procent wartości całego kontraktu - mówi Tomasz Rachwał, prezes agencji PSP, dla sport.trojmiasto.pl. Zapis o tym, aby do Gdańska przyleciał i zagrał najbardziej optymalny skład Barcelony, należy do grona pierwszorzędnych i najważniejszych informacji dla każdego cule, wybierającego się w lipcu do Gdańska. Jedynie bardzo dobre wyniki Hiszpanii i Brazylii w Pucharze Konfederacji mogą sprawić, że do Gdańska nie

nowystylegroup.com

Flash BlogFCB 2013 BlogFCB Maj Czerwiec

2013

200zł

Bi

1000zł Bilet VIP 400zł

SZCZEGÓŁ

95zł Bilet Family

95 zł - najtaniej za mecz zapłacimy, kupu bilet Family. Wejściówki są dostępne tylko rodzin z dziećmi, tzn. maksymalnie dwó dorosłych z co najmniej jednym dzieckiem 16. roku życia. Osoby wchodzące w ten spos nie muszą być ze sobą spokrewnione. Bil rodzinne upoważniają do zajęcia miej w sektorach H, 5, 6. Ale uwaga! Z informa zdobytych przez sport.pl wynika, że ty biletów zostało już naprawdę niewiele, a mo nawet nie ma ich już wcale. 200 zł - w tej cenie otrzymujemy miejsca sektorach M, T, Y, 11, 12, 19, 20, 25, 26. Jest kategoria IV.


FELIETON

AŃSK

-

FC BARCELONA przylecą największe tuzy katalońskiego giganta. Turniej w Brazylii kończy się 30 czerwca, a zgodnie z przepisami FIFA graczom przysługują aż trzy tygodnie przerwy po tego typu turniejach. Gdzie można kupić bilet? Stroną poświęconą na zakup wejściówek jest witryna super-mecz.pl. Za bilet można płacić jedynie online, a po zakończeniu procedury można sobie go wydrukować, bądź otrzymać listem poleconym. Możliwość ewentualnego zwrotu wejściówki istnieje na siedem dni przed rozpoczęciem wydarzenia. - Na tę chwilę wykorzystujemy system sprzedaży biletów na oficjalnej stronie imprezy www.super-mecz.pl oraz system ebilet.pl - w tym momencie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy i w jakim stopniu odbędzie się sprzedaż biletów w kasowych punktach bezpośrednich. Wszystko zależy od popytu na platformach internetowych - mówi Michał Mango, PR Manager Super Mecz 2013, dla trojmiasto.gazeta.pl.

450zł 700zł

ilety Premium

WYJAZD Z KIBICAMI BARCELONY SEKTOR GOŚCI

ŁOWY CENNIK

ując dla óch do sób lety jsca acji ych oże

a w t to

11

280 zł - aby zasiąść za bramkami, należy kupić bilet w III kategorii. 400 zł - bilety o tej wartości pozwalają zasiąść na trybunach prostych w sektorach 3, 4, 13, 14, 17, 18, 27, 28, G, N, S, Z. Kategoria II. 450 zł - jest to najdroższy zwykły bilet dostępny na Super Mecz. Za 450 zł otrzymujemy możliwość zajęcia miejsc w sektorach 1, 2, 15, 16, Q, P. Kategoria I. 700 zł - bilety premium nie są jeszcze dostępne w ogólnej sprzedaży. 1000 zł - tyle pieniędzy wydamy za jeden bilet w kategorii VIP. Na stadionie zasiądziemy na jednym z sektorów A, B, C, D, E i F.

Blaugrana.pl oraz Fan Club Barça Polska zapraszają na specjalny sektor kibiców Barçy, który wspólnie stworzymy na PGE Arenie w Gdańsku podczas lipcowego meczu towarzyskiego. Rywalem podopiecznych Tito Vilanovy będzie Lechia Gdańsk. Istnieje możliwość dołączenia do nas na miejscu, jak i wybrania się w podróż autokarem z jednego z kilkunastu polskich miast.

KOSZT BILETU: 250zł/sztuka Naszej kooperacji przyświeca jeden z wersów klubowego hymnu - Tots units fem força! (tłum. - Razem jesteśmy silni!). Chcemy, aby możliwie jak najwięcej kibiców FC Barcelony usiadło na tym spotkaniu razem, w jednej części trybun. Nasz specjalny sektor będzie liczył kilka tysięcy osób i przeprowadzimy na nim wspólny doping oraz stworzymy na to spotkanie wyjątkową oprawę!

Super mecz: Lechia Gdańsk tytul - FC Barcelona

Więcej na blaugrana.pl

Ważną informacją dla wszystkich zainteresowanych kibiców Barcelony są wyjazdy organizowane przez Blaugrana.pl oraz Fan Club Barca Polska. Cena za bilet na sektorach I, J, K, L (za bramką) kosztują 250zł za sztukę. Istnieje również możliwość zamówienia transportu autokarowego z jednego z piętnastu polskich miast. Wtedy koszt przedsięwzięcia wzrasta do od 290zł do 380zł. W cenie biletu znajduje się również pamiątkowa koszulka, a na dodatek za 20zł można dokupić okolicznościowy szalik. Dochód ze sprzedaży ma być przeznaczony na oprawę meczową. Na ten mecz nie czekają jedynie zapaleni kibice Lechii oraz Barcelony. Relacja ma być nadawana aż do 130 krajów z całego świata, a partnerami w tym przedsięwzięciu jest telewizja TVN oraz platforma NC+. Przemysław Kasiura przemyslaw.kasiura@blogfcb.com


Czym naprawdę są

ZASŁUGI WAGA? i jaka jest ich

Adam Fattah adam.fattah@blogfcb.com

Są piłkarze, po których odejściu się tęskni. Są też tacy, na których kibice nie mogą już dłużej patrzeć. No i jest jeszcze Victor Valdes, przypadek wyjątkowy. W pamięci zapadło mi jedno zdanie wypowiedziane przez Xaviego, już za czasów ery Guardioli. “Jeżeli ktoś przywrócił Barcelonie jej prawowite miejsce, to był to Ronaldinho”. Tak, chyba każdy cule, sympatyzujący z Barceloną dłużej niż osiem lat, doskonale wie w jakiej sytuacji była na początku XXI wieku Duma Katalonii. Kryzysy, konflikty i nietrafione transfery. To spowodowało, że awans do eliminacji Ligi Mistrzów, był ceniony niczym dzisiejszy tryumf w tych rozrywkach (proponuję obejrzeć spotkanie ostatniej kolejki z Valencią i podziwiać niesamowity mecz Rivaldo). Mimo fatalnej sytuacji, w klubie byli piłkarze, którzy byli z Blaugraną na dobre i na złe. Wśród nich znajdowali się Xavi i Puyol, ale ich przywiązanie można próbować umniejszać stwierdzeniem, że to przecież wychowankowie. Nie znają języka i nie chcą opuszczać domu rodzinnego. Ok, ale co najwięksi krytycy powiedzą o takim Philipie Cocu? Wydawać by się mogło, że to zwykły grajek z Holandii (w szatni Barcelony była wtedy prawdziwa kolonia “tulipanów”), któremu dane będzie przewinąć się przez historię klub z Camp Nou. Nic bardziej mylnego. W czasie sześciu lat gry dla obecnego Mistrza Hiszpanii, wygrał tylko tytuł ligowy i to w swoim pierwszym sezonie. Mimo to trwał w klubie, który przegrywał wszystko co można było przegrać.

Chyba nie pomylę się mówiąc, że od czasów Johana Cruijffa, w Barcelonie nie było piłkarza, który miałyby tyle zasług dla klubu co R10. Prawdą jest, że brazylijski wirtuoz wyciągnął nas z totalnego gówna. I jesteśmy mu za to wdzięczni.

Jego imię na zawsze będzie złotymi literami wygrawerowane w historii Blaugrany. Ale czas leciał, a i Ronaldinho nie był już tak spragniony sukcesów. Właściwie, to pragnienie zaspokajał kobietami i alkoholem. I kiedy wydawało się,

Prawdą jest, że brazylijski wirtuoz wyciągnął nas z totalnego gówna.

Dlatego też z czarno-białego obrazu piłkarskiej Katalonii, z nędzy i rozpaczy wyciągnął nas nie kto inny jak właśnie Ronaldinho Gaucho. Człowiek, który czarował jak nikt inny wcześniej i później. Brazylijczyk bawił się piłką. Cieszył się grą jak dziecko klockami. Wraz ze stylem wróciły tryumfy. Wróciły wytęsknione i wypatrywane, przez długie lata puchary. GettyImages

Flash BlogFCB Czerwiec 2013


FELIETON

że klub po raz kolejny wdepnął w śmierdzącego “placka”, przyszedł Guardiola i wypieprzył zgniłe jabłko, którym paradoksalnie był ten, który na powrót zrobił Barcelonę wielką. Barca zainkasowała ponad 20 milionów, a Brazylijczyk udał się prosto do Mediolanu. Po co to moje ględzenie, zastanawiacie się. Wzięło się ono oczywiście stąd, że naszemu portero odbiło. Barcelona idzie jak burza, rozbijając wszystkich po kolei, aż tu nagle jej podstawowy bramkarz i jeden z kapitanów mówi, że on wypisuje się z tego interesu. Nie byłoby problemu, gdyby ogłosił to teraz, kiedy sezon już się rozstrzygnął. Valdes jednak jak ostatni egoista, ani chwili nie pomyślał o trenerze, kolegach czy kibicach. On odchodzi i basta! Kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, a klub pomału zaczął kalkulować i przygotowywać kolejny sezon, Victor odpalił kolejną bombę. Nasz bramkarz uznał, że klub powinien puścić go za darmo z racji jego nieziemskich zasług. Wiele osób zadaje sobie pytanie “jakich?”. Ogromna liczba meczów, to śmiem stwierdzić, przypadek. Brak lepszego dostępne-

go zawodnika spowodował, że przyszło nam grać z VV na “budzie”. Szymon Ludowski na Blogu napisał, że to bramkarz dobry. Ja nawet nad tym stwierdzeniem bym polemizował. Dla mnie Valdes zawsze był, jest i będzie przeciętniakiem. Ni więcej ni mniej. Pod koniec poprzedniego sezonu, na łamach naszej redakcji, nawiązała się mała dyskusja. Większość z nas (w tym ja), uważała, że jedno trofeum w postaci Pucharu Króla, to wynik marny. Jednak nasz starszy kolego Patryk Stefański, szybko poustawiał nas jak trzeba. Taki dinozaur jak on doskonale pamięta czasy kiedy tryumf w Copa del Rey, był ulotnym rok rocznie, marzeniem cules.

13

Jak widać jednak doskonale, nie tylko widzom puchary uderzyły do głowy. Zawodnicy też uważają się za alfy i omegi. Jeżeli Valdes uważa się za żywą legendę klubu, której to należą się pokłony, to bardzo szybko i boleśnie się rozczaruje. Nikt nie będzie tutaj za nim płakał. Gazety i kibice już wymieniają kolejnych kandydatów mających zastąpić Victora w bramce. Valdes powinien stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie szczerze “byli, są i będą lepsi ode mnie”. Niestety portero żyje w innym świecie. Na planecie, na której Ronaldinho jest drewniakiem, a nikt bez VV sobie nie poradzi. Zasługi zasługami Valdes, ale każdy piłkarz zakończy kiedyś karierę, a dokonania zawodników pozostaną tylko historią. A klub będzie trwał dalej i kto inny będzie mu służył.

Bo prawda jest taka, że trochę się nam - kibicom, w dupach po przewracało. Narzekanie, że Barca nie wygrała LM, że odpadła z CdR. Jasne, szkoda, ale taki jest sport.

Nasz bramkarz uznał, że klub powinien puścić go za darmo z racji jego nieziemskich zasług. Wiele osób zadaje sobie pytanie “jakich?”.

GettyImages

Czym naprawdę są zasługi i jaka jest ich waga?


14

ARTYKUŁ

Co nam przyniósł 2012/2013? Błąd Victora Valdesa w końcówce pierwszego spotkania na Camp Nou dał Realowi nadzieję na odrobienie strat na Santiago Bernabeu. Getty Images

Dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu 2012/13 wydaliśmy numer 9 Flash’a. Pojawił się w nim artykuł zatytułowany „Co nam przyniesie sezon 2012/13?”. Zastanawiałam się w nim jak będzie wyglądał i jakie trofea zdobędzie FC Barcelona podczas rozgrywek klubowych, które właśnie za nami. Główkowałam wtedy czy Tito sobie poradzi z drużyną pełną gwiazd i czy będzie wstanie doścignąć osiągnięcia Guardioli. Oczywiście nie zabrakło również rozważań nad czekającymi Barcę pojedynkami z odwiecznym rywalem z Madrytu, szczególnie w kontekście dwóch Klasyków w ramach Superpucharu Hiszpanii rozgrywanego w sierpniu. Obiecałam Wam wtedy, drodzy Czytelnicy weryfikację poczynionych przeze mnie w tamtym tekście przewidywań, także wracam do tematu zgodnie z moją deklaracją. Sezon się już skończył, Blaugrana wygrała w zeszłą sobotę ostatnie ligowe spotkanie, zatem możemy wziąć się za posezonowy bilans. Przed Superpucharem Hiszpanii wierzyłam, że dwumecz Duma Katalonii rozstrzygnie na swoją korzyść. Oczywiście zdawałam sobie doskonale sprawę, że łatwo nie będzie, ale jednocześnie byłam przekonana, że po straconym na rzecz Królewskich mistrzostwie kraju Barcelona będzie chciała się odegrać i zatrzymać rozpędzone stado Mourinho. Było to również pierwsze starcie drużyn pod wodzą Vilanovy, zatem Tito zapewne chciał Jose coś udowodnić i odegrać się za palec, doskonale wiemy czyj i gdzie. W tamtym artykule obstawiałam, że Barca wygra dwumecz z bilansem bramkowym 5:2. Niestety moje spekulacje nie okazały się trafne. Drużyna ze stolicy Katalonii zakończyła rywalizację o Superpuchar z bilansem bramek 4:4. Trofeum pojechało do Madrytu, bo Los Galacticos strzelili więcej goli na Camp Nou niż Azulgrana na Bernabéu. Walka była zacięta, Cristiano i Messi zaserwowali rywalom po dwa gole.

Trofeum pojechało do Madrytu, bo Los Galacticos strzelili więcej goli na Camp Nou niż Azulgrana na Bernabéu.

Flash BlogFCB Czerwiec 2013


DZIŚ JUŻ WIEMY Przy okazji rozmyślań nad możliwościami zakończenia dwumeczowego starcia w ramach Superpucharu zastanawiałam się również jak potoczą się ligowe potyczki mistrza i wicemistrza Hiszpanii poprzedniego sezonu. Zakładałam wtedy, że ekipa z Camp Nou jedno wygra i jedno przegra. Tu również nie miałam racji, bo Blaugrana nie wygrała żadnego ligowego meczu z Los Blancos. Pierwszy, rozgrywany już w na początku października, a więc stosunkowo wcześnie, zakończył się remisem 2:2 (Cristiano i Messi strzelili po dwa gole) a w drugim pojedynku, który odbył się w marcu lepsi byli piłkarze Mou, którzy wygrali 2:1 po golach Benzemy, Ramosa i Messiego.

Zamykając podsumowanie starć z Realem nie można zapomnieć o dwóch kolejnych potyczkach między tymi odwiecznymi rywalami, których byliśmy świadkami w minionym sezonie. W półfinale Pucharu Króla rozegranym w styczniu i lutym teamy te spotkały się kolejne dwa razy, co daje sumę łączną 6 Los Clásicos w sezonie. Niestety Gran Derbi Pucharowe również nie poprawią słabego już bilansu Klasyków w wykonaniu FC Barcelony. Pierwsze starcie na Santiago Bernabéu Barca zremisowała 1:1 po trafieniach młodego odkrycia Realu: Varane’a oraz Cesca Fabregasa. Z kolei rewanż rozegrany w katalońskiej świątyni futbolu

AP Photo / Manu Fernandez Co nam przyniósł 2012/2013? Dziś już wiemy


16

ARTYKUŁ

zakończył się klęską ekipy pod wodzą Tito 1:3, strzelali: Alba, CR7 dwukrotnie i znowu Varane. Reasumując, z sześciu Gam Derbi sezonu 2012/13 Duma Katalonii wygrała zaledwie jedno, trzy przegrała a dwa zakończyły się remisem. Bilans jest delikatnie mówiąc niezadowalający. Gdybyśmy teraz chcieli zakończyć podsumowanie sezonu i ocenić go tylko na podstawie wyników meczów z Los Blancos musielibyśmy stwierdzić, że był on w wykonaniu Katalończyków bardzo słaby, a tego powiedzieć nie możemy. Przejdźmy zatem dalej.

Barcelony i Realu Madryt można było domniemywać, że drugi z kolei reprezentacyjny triumf w Europie wpłynie na ocieplenie wzajemnych stosunków odwiecznych rywali. Wytypowałam w sierpniowym Flash’u, że walka będzie piękna i panować będzie świetna atmosfera podczas meczów z Królewskimi. Śmiało mogę stwierdzić, że w zasadzie nie pomyliłam się zbytnio. Biorąc pod uwagę chociażby Klasyki z sezonu 2011/12 widać, że te z zakończonych już rozgrywek były mniej kontrowersyjne i nie obfitowały w przykłady niesportowego zachowania jak zdarzało się poprzednio, i bardzo dobrze.

W moim przedsezonowym artykule rozmyślałam również nad tym, jaki wpływ na stosunki na linii Barcelona – Madryt będzie miało Euro w Polsce i na Ukrainie, które Hiszpania wygrała. Jako, że w reprezentacji narodowej największego z Państw Półwyspu Iberyjskiego przeważają zawodnicy FC

Kolejnym obszarem działalności Dumy Katalonii nad którym się zastanawiałam były rozgrywki Ligi Mistrzów. Co roku, począwszy od sezonu 2007/08 Blaugrana dochodzi co najmniej do półfinału tych najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek piłkarskich starego kontynentu. Co

W zeszłym sezonie kibice FC Barcelony z nadzieją patrzyli na prawidłowość w osiągnięciach drużyny w Lidze Mistrzów

drugi rok od tego czasu zdobywała Puchar (2009 oraz 2011) przewidywałam zatem, że zgodnie z tą regułą Barca w tym roku wygra. Niestety tak się nie stało, standardowo ekipa z Camp Nou znalazła się w półfinale, ale została w nim wyrzucona za burtę przez fenomenalny Bayern Monachium. Z kolei sprawdziła się inna prawidłowość z ostatnich lat, puchar Ligi Mistrzów podniosła drużyna, która w półfinale ograła Blaugranę. W 2008 roku był to Manchester United, w 2010 Inter Mediolan, w 2012 Chelsea Londyn i w końcu w 2013 Bayern Monachium. Zdaje się zatem, że powstrzymanie mocarzy z Camp Nou w półfinale Ligi Mistrzów jest gwarantem triumfu w rozgrywkach. Oczywiście nie mogło również zabraknąć analizy pod kątem La Liga. W sezonie 2011/12 to Real sięgnął po mistrzowski tytuł, a Barcelona niestety już bardzo wcześnie oddała mistrzostwo. Powodów i kiepskich spotkań Dumy Katalonii w tamtym sezonie było wiele, ale duży wpływ na taki wygląd ligowej tabeli miała słaba dyspozycja zawodników podczas meczów wyjazdowych. W sezonie 2011/12 porażki na wyjazdach stały się prawdziwą piętą achillesową Azulgrany. Miałam nadzieję, że podczas rozgrywek 2012/13 Barca będzie sobie umiała z tym porazić oraz, że walka o mistrzostwo kraju będzie do samego końca a rozstrzygnięcie nastąpi w dwóch ostatnich kolejkach. FC Barcelona nie tylko poradziła sobie z problemami na wyjazdach, ale była niepokonana do 20 kolejki Primera Division. Duma Katalonii była liderem przez całe rozgrywki i wyrównała rekord Realu z wcześniejszego sezonu inkasując 100 punktów w tabeli. Dodatkowo wicemistrz, czyli Real Madryt nie tylko wcześnie oddał Barcelonie mistrzostwo, ale dodatkowo przez część sezonu utrzymywał się na trzeciej pozycji, zaraz po lokalnym rywalu: Atletico. Także w lidze troszkę się działo i co najważniejsze, została ona przez FC Barcelonę w niezłym stylu wygrana. Oczywiście bardzo istotną kwestią, jaka spędzała sen z powiek nie tylko moich, ale również wielu ludzi ze świata piłki i jej miłośników była zmiana na ławce trenerskiej Barcelony. Wielkiego Pepa Guardiolę miał zastąpić jego dotychczasowy asystent: Tito Vilanova. Zastanawiałam się jak sobie poradzi, czy w ogóle da radę udźwignąć olbrzymią presję, która spadła na jego barki? Wreszcie czy ma szanse mu dorównać a może nawet prześcignąć swojego mentora? Przed sezonem stwierdziłam, że Tito sobie poradzi i wierzyłam mocno, że da radę. Jeden sezon to zbyt mało by go kompleksowo ocenić. Patrząc tylko na trofea: jeśli postawmy mistrzostwo

jeśli postawmy mistrzostwo kraju zdobyte przez Barcę w zakończonym przed chwilą sezonie obok potrójnej korony, którą w pierwszym roku trenowania Barcelony zdobył Guardiola, na razie Vilanova wypada

bardzo blado.

Flash BlogFCB Czerwiec 2013


Getty Images kraju zdobyte przez Barcę w zakończonym przed chwilą sezonie obok potrójnej korony, którą w pierwszym roku trenowania Barcelony zdobył Guardiola, na razie Vilanova wypada bardzo blado. Oczywiście trzeba przyznać, że sezon ligowy był bardzo dobry, do tego dochodzi półfinał Ligi Mistrzów, także wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Oby tak dalej i czekamy na kolejne trofea zdobyte przez ekipę pod wodzą Tito. Najbliższa okazja już w sierpniu, gdzie Duma Katalonii zmierzy się z Atletico Madryt w Superpucharze Hiszpanii. Wśród moich rozważań nie mogło zabraknąć typu na zwycięzcę Złotej Piłki 2012. Najpoważniejszymi kandydatami byli podobnie jak w ostatnich latach: Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Po finale Ligi Mistrzów oraz Euro 2012, pojawili się nowi „nominowani”. Można było spotkać się z opiniami, że to Didier Drogba powinien zostać w ten sposób indywidualnie wyróżniony, bowiem to on poprowadził Chelsea do zwycięstwa Champions League. Po Euro 2012, gdzie Iniesta zanotował znakomite zawody pojawiły się kolei głosy, że to on zasłużył na Złotą Piłkę. Miałam przed sezonem ci-

chą nadzieję na Złotą Piłkę dla Andresa Iniesty, ale byłam przekonana, że najprawdopodobniej zgarnie ją Leo Messi. Moje przypuszczenia się potwierdziły. Argentyńczyk po raz czwarty z rzędu został najlepszym piłkarzem globu a reszta musiała kolejny raz obejść się smakiem. Nie ma co się oszukiwać, liczby mówią same za siebie. Atomowa Pchła strzeliła w sezonie 2011/12: 50 goli w lidze, 14 w Lidze Mistrzów, 73 goli we wszystkich rozgrywkach sezonu 2011/12 oraz wreszcie rekordowe 91 trafień w roku kalendarzowym 2012. Nie było zatem pretendenta do tej nagrody mogącego pochwalić się lepszymi wynikami. Sezon 2012/13 w wykonaniu Azulgrany określić można jako udany. Bez szału, ale na dobrym poziomie. Pewnie i w świetnym stylu wygrana liga, półfinał Ligi Mistrzów oraz półfinał Pucharu Króla to rezultaty występów w najważniejszych z punktu widzenie drużyny rozgrywkach.

z ciężkim sercem tych, którzy muszą odejść, zobaczyć Barcę w Gdańsku a później wszystko zacznie się od nowa. Kolejny sezon, wyzwania oraz trofea do zdobycia. Cieszmy się tym, bo o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Życzę Wam drodzy Czytelnicy i sobie, by ta międzysezonowa przerwa nam szybko zleciała i niech szybko zacznie się kolejna porcja niezapomnianych emocji.

Ewelina Kwit ewelina.kwit@blogfcb.com

W tym momencie nie pozostaje nam nic innego jak uśmiechnąć się szeroko na wspomnienie minionego sezonu, powitać Neymara i innych nowych na Camp Nou, pożegnać

Los Clásicos sezonu 2012/13 Superpuchar Hiszpanii: FC Barcelona 3:2 Real Madryt Real Madryt 2:1 FC Barcelona

Copa del Rey Real Madryt 1:1 FC Barcelona FC Barcelona 1:3 Real Madryt

La Liga FC Barcelona 2:2 Real Madryt Real Madryt 2:! FC Barcelona

Zwycięstwa: FC Barcelona: 1 Real Madryt: 3 Remisy: 2


18

FELIETON

UTALENTOWANY

Paweł Szczudło pawel.szczudlo@blogfcb.com

KOT W WORKU?

Historia transferu Neymara do Barcelony rozpoczęła się długo przed rozpoczęciem negocjacji obu klubów. 2011 rok, 18 grudnia stadion w Yokohamie, finał klubowych mistrzostw świata. Santos, uważany za rewelację klubowej piłki Ameryki Południowej mierzy swoje siły z Fc Barceloną. Drużyna z Brazyli w swoich szeregach ma niezwykle zdolnego i utalentowanego, wtedy 19 letniego Neymara. W Barcelonie, swój drużynowy i indywidualny marsz po trofea, sławę rozpoczyna Leo Messi. Mecz kończy się wynikiem 4:0, Barcelona miażdży Santos, a młodziutki Neymar po spotkaniu przyznaje, że chciałby kiedyś spróbować swoich sił w jednej drużynie z niewiarygodnym Argentyńczykiem.

Skok w czasie 2013 rok. Brazylijczyk mając 21 lat jest uznawany za najbardziej utalentowanego i najzdolniejszego piłkarza rodem z Ameryki Południowej. Próbę pozyskania do swoich szeregów młodego zawodnika Canarinhos podejmują wszystkie najmocniejsze i najbogatsze kluby na świecie. Najsilniejsi z najbogatszych chcą, aby Neymar wybrał właśnie ich ofertę. Sam zainteresowany wybiera drużynę ze stolicy Katalonii. Pomimo faktu, że nie była to najlepsza pod względem finansowym oferta dla byłego napastnika Santosu. W klubie z Camp Nou Neymar zarabiać ma około 7mln euro, co jest kwotą o 4mln euro mniejszą od tej oferowanej przez Real Madryt. Co zdecydowało o wyborze piłkarza? Dlaczego zdecydował się dołączyć właśnie do Barcelony? Odpowiedzi może być kilka. Jedną z nich jest zapewne wspomnienie finału z 2011 roku i trwające Muzyk w nim odczucie potrzeby MICHAEL TELO spróbowania swoich sił w drużynie z najlepszym piłkarzem w historii. Dzieci

Okoliczności towarzyszące utykającej i słabnącej w ofensywie ekipy Vilanovy dały temu transferowi zielone światło i sprawiły, że piłkarz stał się priorytetem klubu z Camp Nou. 35 mln euro jak na standardy określania cen przez kluby sprzedające Barcelonie to cena rozsądna. Zdajmy sobie sprawę, że na wagę szacującą wartość Neymara składa się nie tylko ogromny potencjał sportowy, czysto piłkarski lecz także wielkie możliwości marketingowe. Korzyści mogą napłynąć z wielu źródeł. Gra w piłkę na poważnie Niewątpliwą wadą młodego zawodnika jest fakt, że do tej pory nie rozegrał on żadnego meczu w Europie. Specjaliści obserwujący ligą brazylijską zgodnie twierdzą o braku jakiegokolwiek podobieństwa w taktyce stosowanej na boiskach Ameryki Południowej w porównaniu do niezwykle Kolor rozwiniętych i wymagająNIEBIESKI cych założeniach wymaganych od piłkarzy w najlepszych drużynach Europy. Danie Neymar stanie więc przed SUSHI próbą przestawienia swoich infantylnych nawyków na rzecz poważnego i dojrzałeSamochód go taktycznie sposobu gry na starym kontynencie. Kibice FERRARI Barcelony mogą pokochać Brazylijczyka za efektowne zwody i triki, z których słynął w barwach Santosu, w barwach drużyny Blaugrany będzie musiał swoją uwagę skupić przede wszystkim nie tyle na widowiskowych „siatach”, błyskotliwych sztuczkach, co na efektywność i optymalizacji wpływu tych zagrań na dokonania ofensywne drużyny. Młodzian wielokrotnie pokazywał swoje „zdolności” do udawania fauli czy nurkowania bez kontaktu z rywalem, w barwach poważnego klubu i instytucji z tradycjami jaką jest Barcelona, takie zachowania są niedopuszczalne i haniebne. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli się wstydzić

NEYMAR DA SILVA SANTOS JUNIOR

Wielka niewiadoma

SYN DAVI

Chciałbym mieć pewność, Pseudonim że ten transfer będzie udaNOWY PELE ny. Tego jednak nie mam, nie ma chyba nikt. Możemy mieć przeczucia. Co do nich, są one u mnie dość ambiwalentne. 35mln euro to kasa spora, szczególnie, że za rok piłkarzowi skończyłby się kontrakt z byłym pracodawcą. Musimy jednak wiedzieć i zdać sobie sprawę, że na tego zawodnika popyt był tak spory, że gdybyśmy zdecydowali się poczekać i schować te 35mln euro do kieszeni, to za rok zarząd Barcelony mógłby swoim kibicom kupić co najwyżej koszulkę Neymara z logiem klubu z Bernabeu lub Allianz Arena. Sytuacja wymagała decyzji szybkiej i zdecydowanej. Działania, co z czasem ujawniła katalońska prasa podjęte zostały dużo wcześniej. http://tvfoco.com.br/

Flash BlogFCB Czerwiec 2013


podziwiając wątpliwej jakości artystycznej popisy naszego nowego świecidełka. Takiego jednego jak jeden z tej dwójki nie ma żadna drużyna świata Kluczem, albo jednym z ważniejszych części szyfru, którego odgadnięcie da Barcelonie trofea jest czynnik współpracy Neymara z Messim. Świat sportów drużynowych widział już wielokrotnie ekipy niszczone od środka przez patologiczną i niczemu nie służącą rywalizację dwóch gwiazd walczących o prymat w szatni i na boisku. Barcelona tych problemów nie potrzebuje, musi być jednak na nie przygotowana. Najlepszym i najwygodniejszym rozwiązaniem

Młodzian wielokrotnie pokazywał swoje „zdolności” do udawania fauli czy nurkowania bez kontaktu z rywalem, w barwach poważnego klubu i instytucji z tradycjami jaką jest Barcelona, takie zachowania są niedopuszczalne i haniebne.

tego problemu będzie akceptacja wielkości Argentyńczyka i przyznanie jego panowania na Camp Nou. Mam nadzieję, że Neymara stać będzie na pozostanie w cieniu Messiego. Chciałbym, by młody Brazylijczyk pokazał pokorę, pracowitość i skromność. Są to cechy ważne, być może niezbędne do zaistnienia w drużynie, która dysponuje charakterem, niezwykłymi umiejętnościami, lecz także nie zapomina o kulturze i szacunku, oraz hierarchii, w której Neymar na GettyImages razie wysoko jest jedynie pod względem płacy i oczekiwań. Schronić się w cieniu Messiego W przypadku różnie rozumianej porażki w pierwszym sezonie, którą może być np. odpadnięcie w półfinale ligi mistrzów. Spora część pretensji, żalów czy narzekań może zostać skierowana w kierunku nowego nabytku Barcelony. Neymar z presją poradzić sobie powinien. Od paru lat jest gwiazdą piłki nożnej w swoim kraju i wierzę, że nauczył się już obcować z wymaganiami środowiska piłkarskiego, kibiców, mediów. W Santosie zawsze był numerem jeden, w Barcelonie ma swobodę. Może pomagać i w znaczący sposób ułatwiać życie Messiemu. Może być jego partnerem z niego niższym stopniem w hierarchii klubu. W Camp Nou ma komfort. Może być niezwykle ważnym ogniwem, bez konieczności wychodzenia przed szereg. Młodzian ma czas by dorosnąć i dojrzeć jako pomocnik, niezwykle kompetentny i uzdolniony, sługa Messiego, by w przyszłości wzbić się na poziom podobny do tego osiągniętego przez Leo – zarówno pod względem umiejętności piłkarskich, znaczenia w drużynie jak i odpowiedzialności za jej losy.

Utalentowany kot w worku?


20

ARTYKUŁ

To świetnie, że Barca tak dobrze poradziła sobie w lidze. Była bezkonkurencyjna właściwie już od samego początku, a porażki, które i tak przychodziły rzadko, nie miały większego znaczenia. Wydaje się, że to wymarzona sytuacja dla każdego klubu, który poluje na tytuł mistrza kraju. Cóż, to bezsprzecznie świadczy o klasie, ale czy to na pewno najlepszy “scenariusz na sezon”? Być może dla zawodników tak, ale nie dla nas, drodzy Cules. Najlepsze ligi w Europie to oczywiście Premier League, Primera Division i Bundesliga. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą się kłócić o czołówkę, to znaczy drugie, trzecie, czwarte miejsce w tej klasyfikacji, ale pierwszego nie podważy raczej nikt. Dlaczego? Wiadomo, w angielskiej lidze emocji jest pełno, poziom jest wyrównany, a walka o tytuł zwykle zacięta. W Primera Division nie mamy czegoś takiego. Poza dwiema dominującymi ekipami możemy oglądać co prawda całkiem niezłe kluby, ale, jak wiemy, nie na tyle dobre, by zagrozić najlepszym, a kończący się właśnie sezon jest tego przykładem. Dla Cules jest to wygodne, o drużynie bardzo dobrze

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

świadczy, jest ona przecież bezkonkurencyjna. W rezultacie La Liga bardzo często kojarzy się ludziom wyłącznie z rywalizacją Realu i Blaugrany. Patrząc obiektywnie, to wcale nie jest tak fajnie, przynajmniej na tle Europy. Wyglądałoby to zupełnie inaczej, gdyby chociaż Atletico Madryt czy Sevilla FC były w stanie dogonić Barcę w tabeli. Nie świętowalibyśmy tak wcześnie mistrzostwa, a Tito nie zbierałby pewnie laurów za to, że Azulgrana prowadziła od pierwszego do ostatniego meczu, ale byłoby po prostu ciekawiej. Wówczas emocji też nie było zbyt dużo. Po upływie połowy sezonu Barca straciła punkty tylko remisując z Realem, resztę meczy wygrywała. Tydzień po tygodniu pozycja Dumy Katalonii była coraz mocniejsza, a dwa miesiące temu już na dobrą sprawę nie zagrożona, dlatego pasjonujące mecze oglądaliśmy w pierwszej kolejności w Lidze Mistrzów. Wówczas spotkania w La Liga stawały się bezbarwne, czasem mniej, czasem więcej, ale nie były rozkoszą dla oka. Te, które Barcelona grała już jako mistrz, były nudne jak polska III liga. Nic dziwnego, bo bez wyznaczonego wielkiego celu


CZY WARTO DOMINOWAĆ?

gra jest tylko formalnością. Dodatkowo ekipy, z którymi ostatnio mierzyli się Katalończycy, także już o nic nie walczyły, bo plasowały się w połowie tabeli. W efekcie nikt już nie zdołał dogonić Blaugrany. 22. tytuł mistrza La Liga to naprawdę wielki sukces, ale jak wspomniałam, gdyby jednak Barca zdobyła ów tytuł dopiero po meczu z Malagą, sukces byłby ten sam, a emocji mielibyśmy pod dostatkiem do ostatniej minuty. A gdyby to właśnie Malaga byłaby rywalem Dumy Katalonii? Cóż, gdybanie jednak w niczym nie pomoże ani niczego nie zmieni, zwłaszcza, gdy gdybamy o rzeczach prawie niemożliwych. Faktycznie, Malaga, która by walczyła z Barcą o tytuł mistrza - to brzmi niecodziennie, żeby nie powiedzieć, że śmiesznie, ale to właśnie dlatego, że mistrzostwo w Hiszpanii kursuje najczęściej pomiędzy tylko dwiema ekipami. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że od początku rozgrywek Primera Division tytuł wywalczyło dziewięć drużyn. Dla porównania - w Premier League dwadzieścia trzy. Widzimy

401

Dokładnie po tylu dniach FC Barcelona wyrównała rekord 100 punktów ustanowiony przez Real Madryt.

Czy warto dominować?

więc, dlaczego wszystkie ligi są porównywane do angielskiej, a nie angielska do innych. Można powiedzieć, że Primera Division ma potencjał, ale ciągle jej brakuje. Gdy triumfuje nasza ukochana drużyna, Barcelona, nie zostaje nic, jak cieszyć się razem z nią, ale gdybyśmy kibicowali innemu hiszpańskiemu klubowi, niż Blaugrana czy Real, mielibyśmy prawdopodobnie trochę dosyć ich dominacji. Nie kibicujemy, więc raczej nie mamy, ale przez to większych emocji także nie mamy. Wszystko ma swoje plusy i minusy, jak się okazuje, deklasacja ligi także. Być może to brzmi dziwnie - mamy mistrzostwo i jeszcze narzekamy. Ostatnie spotkania pokazują jednak, że Barcy na serio nie chce się już grać, bo to, co miała osiągnąć, osiągnęła już parę tygodni temu. Wówczas mecze stają monotonną kopaniną i tylko czekamy na koniec sezonu, podczas gdy normalnie nie możemy się doczekać, aż się zacznie. Wobec tego zastanówmy się: warto dominować?

Mary Kowalik mary.kowalik@blogfcb.com


22

ARTYKUŁ

Gamoniowaty ASYSTENT Ponad rok temu, kiedy swoją konferencję zapowiedział Pepa Guardiola, zniecierpliwiony czekałem w szkole na smsa od kolegi, który miał mi przekazać wieści od mistera. W końcu wiadomość dotarła: “Pep [*]...”. Zanim informacja ta do mnie dotarła, zdążył przyjść kolejny sms: “Tito następcą”. Moja odpowiedź była dosyć krótka aczkolwiek dosadna: “No to kaplica...”. Pytanie, czy moje słowa okazały się prorocze? Czy Vilanovę możemy uznać za niewypał? Czy zatrudnienie go to sukces, czy porażka zarządu? Właśnie mija pierwszy sezon Tito Vilanovy jako trenera. Trochę bolesny jest fakt, że wielu kojarzy go albo z chorobą nowotworową, albo z porażek przeciwko Realowi w Pucharze Króla oraz Bayernowi w Lidze Mistrzów. Cudowny ojciec, przeciętny piłkarz... Tito Vilanova ma dwóch synów, z którymi spędza każdą wolną chwilę. Mister, poza piłką nożną, interesuje się tenisem. Pasję tę dzieli ze swoimi dziećmi, grając z nimi na katalońskich kortach. Ich poczynania można śledzić chociażby na twitterze, gdzie jeden z synów od czasu do czasu dzieli się wspólnymi fotkami z tatą i bratem. Inną opcją są wypady do rodzinnego miasteczka Tito, L’ Escali. Rodzice Vilanovy

prowadzą tam winnicę, choć niegdyś ojciec Joaquim był burmistrzem tejże miejscowości. Kiedy jego syn został trenerem Barcelony, hiszpańscy dziennikarze natychmiast wybrali się do niego, by dowiedzieć się trochę o anonimowym wówczas Vilanovie: - Dzieciaki stąd miały dwie możliwości spędzania wolnego czasu: albo szli plażować, albo grać w piłkę. Tito zawsze wybierał tę drugą opcję, dlatego był najmniej opalony ze wszystkich dzieciaków. Pamiętam, gdy szliśmy na zakupy do supermarketu, on brał piłkę i prowadził ją przez całą drogę, a później dryblował między półkami albo klientami sklepu. W końcu młody Tito zgłosił się do szkółki Barcelony i został przyjęty. Na obozach pokój dzielił z Guillermo Amorem i Pepem Guardiolą. Trenerzy wspominają go jako chłopca bardzo poważnego, ukrywającego emocje. Był bardzo grzeczny, miał poukładane w głowie. Wiedział jak do kogo się zwrócić. Jedyną rzeczą, która uniemożliwiła mu sukces w Barcelonie, był brak wystarczającego talentu. Młody Vilanova zdał sobie sprawę, że nie będzie nigdy legendą Barcy, dlatego postanowił odejść. Poszedł do UE Figueres, przedstawiciela Segunda Division. Po dwóch latach gry na

czy

zapleczu Primery trafił do Celty Vigo. Później było Badajoz, Mallorca, Lleida, Elche, Gramenet oraz Palafrugell. Ten ostatni klub występował wówczas w trzeciej lidze. Jednym z rywali Palafrugell była Barcelona C z Leo Messim w składzie. Podczas meczu z trzecią ekipą Barcy podobno powiedział koledze: - Zapamiętaj dzisiejszą datę, będziesz opowiadał wnukom, że kiedyś grałeś przeciwko Messiemu. ... ale czy dobry trener? W roku 2003 Tito zakończył karierę piłkarską i zaczął interesować się trenowaniem. Wybrał opcję najszybszą, ale nie najłatwiejszą by zostać trenerem - czterdziestodniowy kurs organizowany przez regionalną federację. Okres ten wypełniony jest wieloma zajęciami, które zaczynają się wczesnym rankiem, a kończą późnym wieczorem. Do Afryki, bo tam odbywał się kurs, pojechało pięciu Katalończyków: Domenec Torrent, Pep Boada, Narcis Julia, Paco Clos i właśnie Tito. Cała piątka po ukończeniu szkoleń następnie pracowała z młodzieżą w barcelońskiej La Masii. Paco Clos tak wspomina wspólną naukę z Vilanovą: - On był najlepszy z nas wszystkich, czasami wiedział więcej niż wykładowcy. Szybko stało się jasne, że urodził się, by zostać znakomitym trenerem.

Taktyczny

GENIUSZ? Flash BlogFCB Czerwiec 2013


Jak wspomniałem wcześniej, wszyscy wrócili do Barcelony, by szkolić młodzież. Tito Vilanova przez cztery lata uczył przyszłe gwiazdy gry w piłkę nożną. W roku 2007, kiedy Pep Guardiola został trenerem zespołu rezerw, zaproponował mu posadę swojego asystenta. Ten bez wahania zaakceptował propozycję swojego kolegi. Następnie razem awansowani zostali do pierwszej drużyny, gdzie poradzili sobie znakomicie. Przez cztery lata wspólnej pracy Tito zostawał w cieniu Guardioli. Zupełnie inaczej niż Aitor Karanka w Realu Madryt. Jose Mourinho często delegował swojego asystenta na wojnę z mediami. Guardiola wolał spokojnie porozmawiać z prasą, by później, wraz z Vilanovą, godzinami oglądać nagrania przeciwników oraz debatować o taktyce na dane spotkanie. Wiele pomysłów, jakimi zachwycała Barcelona Pepa, było autorstwa Tito. Tak naprawdę to Pep w kilku przypadkach spijał śmietankę. Przesunięcie Leo na szpicę to jeden z najgenialniejszych pomysłów taktycznych ostatnich lat. Lecz teraz, kiedy został sam, tak różowo już nie jest. Pech chciał, że pierwszy poważny sprawdzian czekał go już w sierpniu - właśnie wtedy Barcelona grała o Superpuchar Hiszpanii z Realem Madryt. Po bardzo dobrym dwumeczu to Real wyszedł zwycięsko z tego starcia, lecz w tym przypadku nie możemy wiele zarzucić Vilanovie. Do grudnia 2012r. , czyli do czasu, kiedy trener był razem z drużyną, Barcelona

przegrała tylko jeden mecz - z Celtikiem w fazie grupowej w Lidze Mistrzów. Na ławkę trenerską wrócił pod koniec marca. Podczas nieobecności Tito przegraliśmy pierwszy mecz w lidze, z Realem Sociedad, lecz, co boli najbardziej, zostaliśmy upokorzeni w Pucharze Króla przez Real Madryt. Później byliśmy już o krok od wypadnięcia z Ligi Mistrzów. Na dobrą sprawę nie mieliśmy prawa przejść dalej, ale cud sprawił, że przeszliśmy do 1/4 finału. W międzyczasie przegraliśmy ligowe El Clasico, które w kontekście mistrzostwa nie było zbytnio ważne, gdyż przewaga była ogromna, ale Real potrafił ograć nas bez Ronaldo w składzie. Jak widać, aż trzy z pięciu spektakularnych porażek ponieśliśmy, gdy Tito był w Nowym Yorku (nie liczę wpadek z Celtikiem i Sociedad). Pozostały więc dwa ważne mecze i niestety dwa mecze przegrane - dwumecz z Bayernem. Moim zdaniem porażka była pewna, lecz rozmiary powinny być mniejsze. Pierwszy mecz i lanie 0-4 to w dużej mierze błąd Vilanovy. Widać było od początku, że Barcelonie mecz ten nie wyjdzie, że obrona nie była w najlepszej formie, tak samo atak. Tito jednak czekał na zmiany do stanu 0-4, kiedy wszystko, nawet dwumecz, było już pozamiatane. Rewanż miał być meczem o honor, niestety, i tu także zawiedliśmy. Jednak, jak powiedziałem wcześniej, ta porażka była wpisana niejako w scenariusz. Bayern bez wątpienia był nie do zatrzymania. Ba, ciągle jest. Pech chciał, że Tito objął drużynę lekko wypaloną, nasyconą, z mistrzami Świata i Europy. Może nie

Gamoniowaty asystent czy taktyczny geniusz

leniwą i bez charyzmy, ponieważ pokazali w starciu z Milanem, iż chcą wygrywać. Charyzmy zabrakło właśnie Vilanovie. Uważam, że Tito to żółtodziób, lecz bardzo zdolny, z zadatkami na jednego z najlepszych. To tykająca bomba, która już niedługo wybuchnie swoim geniuszem i pokaże wszystkim na co go stać. Jego zmiany chociażby w meczu przeciwko Realowi w Superpucharze to znak, że nie jest to przypadkowy facet. Powinniśmy chwilkę się wstrzymać z opiniami o odejściu. Jeśli ma odchodzić, to tylko jeśli zdrowie mu na to nie pozwoli. Ambicje i umiejętności z pewnością ma. Pamiętajmy, że to dopiero jego pierwszy sezon, a on już był w półfinale Ligi Mistrzów, Pucharu Króla i zdobył mistrzostwo z rekordową przewagą! Przed ostatnią kolejką Barcelona ma 15 punktów przewagi nad drugim Realem. Jeszcze nikt nie wygrał mistrzostwa z tak ogromną różnicą nad wicemistrzem. Na ostudzenie gorących głów pragnę przypomnieć, ze w pierwszym sezonie w Realu Mourinho zdobył Puchar Króla. Wydaje mi się, iż mistrzostwo jest bardziej prestiżowe niż puchar kraju. Fakty są takie, że Tito zaczął swoją przygodę z trenerką w Hiszpanii lepiej niż wielki Jose Mourinho. Nie myślmy, co w tym sezonie przegrał. Pomyślmy, ile może wygrać w przyszłości, będąc trenerem Barcelony.

Adam Wielgosiński adam.wielgosinski@blogfcb.com


24

LA HISTORIA

Historia 11:1 Żyjemy w naprawdę kolorowych dla futbolu czasach. Największymi problemami są niesłuszne decyzje sędziów, palce w oczach trenerów i niesportowe zagrania piłkarzy. Historia klubu FC Barcelona zna mroczne czasy, gdy wojskowy reżim wpływał na rozgrywki piłkarskie. FlashBlogFCB tym razem przypomina historię Gran Derbi z 1943r., zakończonego wynikiem 11:1 dla Realu Madryt.

popularnego portalu kibiców Realu Madryt na temat tego meczu, mający za nic dawno stwierdzone fakty.

Aby lepiej zrozumieć specyfikę tych czasów, musimy cofnąć się do roku 1936, w którym wybuchła wojna domowa w Hiszpanii, której efektem było dojście do władzy generała Francisco Franco. Jego rządy według historyków miały charakter faszystowski, podczas Mecz ten, mimo upływu 70 lat nadal wy- który w wyniku represji zginęło wiele wołuje wiele kontrowersji. Dla fanów ludzi, w tym Katalończyków. Już na poRealu, tych niezaznajomionych z histo- czątku wojny, 6. Sierpnia 1936r. ówczerią hiszpańskiego futbolu jest to powód sny 38-letni prezes klubu FC Barcelona, do dumy i dobry argument na przypadek, Josep Sunyol został zamordowany przez gdyby znajomy cule wspomniał Manitę. republikańskie wojska w miejscowości W rzeczywistości jest to jedna z naj- Sierra de Guadarrama. Był to dopiebardziej haniebnych kart w historii ro początek represji wobec klubu, jak piłki nożnej. Najgorsze jest to, że i całej Katalonii, czego efektem był dochodzi do zakłamywania faktów, cze- zakaz używania języka katalońskiego go dowodem może być tekst najbardziej czy wywieszania senyery.W 1940r. na stanowiskach rządzących w klubie zostali obsadzeni ludzie, którzy w trakcie (...) To jemu klub wojny przysłużyli się zwycięstwu wojsk „zawdzięcza” m.in. Franco. Prezesem zousunięcie flagi stał Enrique Piñeyro, Katalonii z tarczy który nigdy wczeherbowej klubu śniej nie widział mei zmianę nazwy klubu czu piłkarskiego. To na Club de Futbol jemu klub „zawdzięcza” m.in. usunięcie Barcelona. (...) flagi Katalonii z tarczy herbowej klubu i zmianę nazwy klubu na Club de Futbol Barcelona. W tym czasie, w obawie przed represjami kibice masowo rezygnowali z bycia członkami klubu, który przez to popadł w poważne kłopoty finansowe.

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

Z przedwojennej liczebności przekraczającej 12 tys członków społeczności w 1940r. Barcelona miała zaledwie ok. 2500 socios. Dla porównania, dziś jest ponad 150 tys członków klubu, a liczba ta byłaby znacznie większa, gdyby nie ograniczenia pozwalające zostać członkiem klubu, jak np. katalońska narodowość kandydata lub jego ojca. Wróćmy do sezonu 1942/43. To był jeden ze słabszych sezonów w wykonaniu piłkarzy „Los Blancos” w historii. Na 26 planowo rozgrywanych kolejek udało im się wygrać w zaledwie dziesięciu,


zremisowali w pięciu meczach, co zaowocowało dopiero 10 (z 14) miejscem w lidze, o trzy pozycje nad strefą spadkową. Z triumfu cieszyli się piłkarze Atletico Bilbao (tymczasowa zmiana nazwy klubu na hiszpańskojęzyczną pod wpływem nacisków reżimu), którzy nieznacznie wyprzedzili Sevillę i CdF Barcelonę, która mimo rewelacyjnej formy trwającej przez całe rozgrywki w niewyjaśnionych okolicznościach traciła punkty, a mecze z CF Madryt przegrywała ( 0:3 w Madrycie) lub remisowała, jak 10. stycznia 1943r., kiedy mimo prowadzenia Barcy 5:2 w ostatnich minutach klub z Madrytu zdołał wyrównać. Po zakończeniu rozgrywek nadszedł czas na rozpoczęcie turnieju o puchar krajowy, którego patronem od wojny przestał być król, w jego miejsce mianował się oczywiście Franco, co było elementem propagandowej działalności reżimu, podobnie jak odebranie klubowi z Madrytu tytułu „Real”.

kim do ówczesnego prezesa klubu, którego nazywał największym przyjacielem i z obawy o złe przyjęcie kibiców Barcy w meczu rewanżowym w Madrycie prosił o utrzymanie przyjaznej atmosfery pomiędzy klubami, jednocześnie odcinając się od doniesień prasy, która donosiła o wrogich zachowaniach cules. Prezes CF Madrid w żaden sposób nie odniósł się do tego listu, pozwalając na eskalację nienawiści wobec Barcelony. Należy przyznać, że Piñeyro nieco zmienił przez trzy lata prezesury stanowisko wobec klubu. Jego największym sukcesem było wywalczenie możliwości powrotu do

W ramach Copa del Generalissimo ’43 CdF Barcelona pokonała w dwumeczach Ceutę i Celtic, by w półfinale trafić na CF Madryt- wtedy „wcale nie-królewski” klub, który generał Franco uznawał za wzór dla całej sportowej Hiszpanii. Pierwszy mecz na Estadio de Les Corts w Barcelonie zakończył się wynikiem 3:0 dla miejscowych, co doprowadziło do wrzenia propagandowe, frankistowskie media, które nakręcały spiralę nienawiści przeciwko klubowi z Katalonii. Prezes Barcelony zareagował natychmiast, pisząc list otwarty kierowany do całego Madridismo, a przede wszyst-

Historia 11:1

kraju piłkarzom, którzy w czasie wojny domowej stanęli przeciw wojskom Franco, co pozwoliło na wzmocnienie składu Blaugrany. Podobno robił wszystko, by zwiększyć liczbę socios, obniżył ceny karnetów, dzięki czemu zapełniono trybuny, przeprowadził renowację stadionu Les Corts, a nawet miał odwagę, by w niektórych dokumentach pisać swoje imię Enrique jako Enric, czyli w katalońskiej wersji.

Poniżej: Generał Francisco Franco (z prawej) w towarzystwie Adolfa Hitlera


26

LA HISTORIA

Trzy dni później doszło do rewanżowego spotkania na Chamartin, ówczesnym obiekcie stołecznego klubu. Pierwsze kontrowersje miały miejsce jeszcze przed rozpoczęciem meczu, kiedy grupa pseudokibiców z Madrytu napadła na delegację Barcy z prezesem Piñeyro na czele, obrzucając kamieniami ich auto jadące do jednego z madryckich hoteli. Najgorsze jednak wydarzyło się w szatni Barcy przed meczem. Do niczego nie spodziewających się piłkarzy wtargnęli uzbrojeni żandarmi z Dyrektorem Generalnym Bezpieczeństwa Narodowego na czele, generałem Moscardo. Przypomnieli piłkarzom, że przebywają oni na terenie kraju jedynie dzięki łasce generała Franco, który zapomniał im brak patriotyzmu, a w trosce o życie swoje i swoich rodzin nie powinni tego meczu wygrać. Zdruzgotanych piłkarzy dobił chwilę później arbiter tego meczu, Celestino Rodriguez, który powtórzył „zalecenia” wojsk. Po wejściu na murawę piłkarze byli świadkami wielkiej wrzawy na stadionie. Chamartin, wypełnione

po brzegi kibicami madryckiej drużyny było przepełnione nieludzkim hałasem, ponieważ władze klubu zaopatrzyły 38 tys kibiców w gwizdki, które rzekomo miały okazywać wsparcie miejscowym. W dodatku arbiter nie dopełnił swoich obowiązków, w sposób kardynalny łamiąc przepisy bezpieczeństwa. Bramkarz Barcelony w tym meczu, Joan Miro wiele lat po meczu, gdy można było to powiedzieć publicznie bez obaw o represje stwierdził, że nie nadążał w sprzątaniu swojego pola karnego z kamieni, jakimi rzucali w niego fani Realu. Mecz zakończył się wynikiem 11:1, z czego siedem goli padło w minutach 3045. Spekuluje się, że piłkarze widząc wynik 1:0 dla Madrytu przestraszyli się kolejnej interwencji wojsk w szatni podczas przerwy meczu i pozwolili wbić sobie tyle bramek, ile przeciwnik zdoła strzelić. Jedyną bramkę dla Barcelony w 89. minucie, przy stanie 11:0 trafił Martin. Po meczu komisja ligi narzuciła na CdF Barcelona karę w wysokości 25 tys peset, uzasadniając to w sposób wręcz bezczelny: za

1943 są znane. Prezes katalońskiego klubu, Enrique Piñeyro tydzień później złożył nieodwołalną dymisję i nigdy nie wrócił do świata sportu. Hiszpański Związek Piłkarski i FIFA uznały materiał dowodowy w sprawie tego meczu za wystarczający, by spotkanie unieważnić i usunąć ze wszystkich oficjalnych statystyk. Nie wystarcza to kibicom Realu, by wypaczać historię. Na portalu realmadrid.pl ukazał się jakiś czas temu artykuł poświęcony temu meczowi, w którym redaktor prowadzi pseudowywód poparty kłamstwami (rzekome zdjęcie zakazu używania języka katalońskiego w 1942r., podczas gdy jeszcze w 1950r. ten zakaz funkcjonował) i domysłami na temat tego, co generał Franco mógł zrobić, a czego nie. Warto pielęgnować historię klubu FC Barcelona, ponieważ przez wiele lat był on ośrodkiem wolności i symbolem niezależności w faszystowskim reżimie, a przetrwał jedynie dzięki walce i staraniom mnóstwa ludzi, bez których nie byłoby sukcesów Dream Teamu Cruyffa i niedawnych seryjnych zwycięstw drużyny dowodzonej przez Pepa Guardiolę. Jeśli 11:1 jest powodem do wstydu, to tylko tych kibiców Realu, którzy szczycą się tym wynikiem. Ingerencja faszystowskich władz w tym meczu jest niepodważalnym faktem, który jest dobrą lekcją historii dla nas, rozpieszczonych kibiców XXI wieku.

Nazar Smereczański nazar.smereczanski@blogfcb.com Powyżej Generał Mocardo (drugi z prawej) na spotkaniu z Heinrichem Himmlerem (pierwszy z prawej).

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

„incydenty w trakcie meczu” odpowiedzialny jest klub z Barcelony. Warto dodać, że po pierwszym meczu półfinałowym klub także został ukarany finansowo, a okoliczności przyznania kary nie


CataOlga

My, kibice FC Barcelony, zdajemy sobie sprawę, że klub któremu kibicujemy jest wyjątkowy, bo hołduje pewnym zasadom. Jedną z ważniejszych jest przywiązanie do „ziemi ojczystej”, Katalonii. Visca el Barça, visca Catalunya! Hasła te wydają się nierozerwalnie ze sobą złączone. Dlaczego ten region geograficzny jest tak ważny dla kibiców sportowych? Co w sobie ma ta kraina? Ludzie często postrzegają Katalonię przez pryzmat Barcelony, tej nakreślonej przez Allena w filmie „Vicky, Cristina, Barcelona”. Ale Katalonia to o wiele więcej. Osobiście zakochałam się w jej urokowi i tajemniczości. Dzięki moim artykułom we Flashu będę chciała przedstawić Wam, drodzy Czytelnicy, piękno tego regionu.


28

CATAOLGA

Kultura Katalonii przez wieki wypracowywała sobie cechy coraz większej autonomii od Hiszpanii. Ewaluowała jej wyjątkowość i niezależność, lecz także zdolność do łączenia wpływów innych kultur. Poprzez liczne perturbacje historyczne, Katalończycy nauczyli się tolerancji dla otaczającej inności, tworząc państwo zarówno nacjonalistyczne, jak i kosmopolityczne. Katalonia od zawsze była miejscem, w którym skupiało się wiele kultur i wpływów. Zanim nastąpiła unifikacja języków romańskich, w tym katalońskiego, podział lingwistyczny zarysowywał się dość naturalnie. Chrześcijanie posługiwali się łaciną, Arabowie językiem arabskim, Żydzi natomiast hebrajskim. Przez ponad siedem wieków te trzy kultury współegzystowały na Półwyspie Iberyjskim, żyjąc w harmonii z tutejszymi plemionami. Wzbogaciło to nie tylko dorobek kulturowy, ale także lingwistyczny. Obecnie język kataloński krzewią wybitni pisarze, tacy jak Eduardo Mendoza, czy osławiony Carlos Ruiz Zafon. Katalonia ma do zaoferowania wiele w zakresie architektury i malarstwa. Któż z nas nie słyszał o Antonim Gaudi, Salvadorze Dali, czy Joan Miro? Barcelona jest wręcz wizytówką działalności artystycznej Gaudiego. Park Guell, Sagrada Familia i słynne domy są podziwiane przez miliony turystów. Przymierze wprawnych architektów z otwartym

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

Czy wiesz że...? Język kataloński jest bardzo popularny w Internecie, dzięki czemu w 2006 roku doczekała się oficjalnej domeny .cat Już w dwa lata zostało zarejestrowanych blisko trzydzieści tysięcy stron z tą domeną.

umysłem młodych adeptów tej sztuki, sprawił, że Barcelona nazywana jest światową kolebką modernizmu. Królem malarskiego surrealizmu nazwany jest Antoni Gaudi, którego obrazy pełne abstrakcyjnych form, osiągają milionowe kwoty w domach aukcyjnych całego świata. Modernistyczne nurty współistnieją w harmonii z tradycjami sięgającymi korzeni plemion iberyjskich. Correfoc, czyli święto ognia, obchodzone jest w całej Katalonii z wielkim hukiem. W przenośni i dosłownie, ponieważ jest on celebrowany poprzez tydzień szumnych imprez, okraszanych fajerwerkami. Katalończycy przywiązują także dużą wagę do świąt swoich lokalnych patronów. Święty Jerzy jest postacią wszechobecną w kulturze katalońskiej. Jego heroiczna walka ze smokiem została uwieczniona w jednym z najważniejszych dzieł Gaudiego- Casa Batllo. Fasada i dach budynku zdają się być wyrzeźbione ze smoczych łusek. Język kataloński wykształcił się w pierwszej połowie XIII wieku. Wpływ na język kataloński miała romanizacja Półwyspu Iberyjskiego i wcielenie późniejszej Katalonii do świata rzymskiego. Czasy przedromańskie w żadnym stopniu nie wpłynęły na kształtowanie się tego języka. Dzięki bardzo głębokiej latynizacji tego obszaru i przejęciu łaciny przez miejscową ludność, zatraciły się języki autochtoniczne. W Hiszpanii jedynym językiem, który nie poddał się latynizacji był język baskijski. Rozprzestrzenianie się łaciny


na tak olbrzymim terytorium spowodowało w pewnym sensie jej degenerację. Ludzie wykształceni i reprezentujący wyższe warstwy społeczne posługiwali się sermo nobilis, a żołnierze i prosty lud sermo vulgaris- łaciną ludową, niepoprawną. Lecz to właśnie sermo vulgaris przyczyniło się do powstania grupy języków romańskich, gdyż według szacunków naukowych już w IX wieku większość ludności zamieszkującej dawne terytorium Rzymian miała spore problemy ze zrozumieniem klasycznej łaciny. Do XII wieku wszystkie dokumenty katalońskie były spisywane po łacinie. Pierwszymi dokumentami spisanymi w języku katalońskim są Homilie de Oranya y Acta de Capitulació del castell de Lorents z 1211 roku. Mimo wszystko, spisywanie dokumentów w języku narodowym przyjmowało się bardzo wolno. Wykształcenie się i powszechne używanie języka katalońskiego było jednak ważnym elementem w procesie formowania się tego regionu. Szacuje się, że blisko dziewięć milionów ludzi włada językiem katalońskim, gdzie oprócz mieszkańców tego regionu, są to obywatele Autonomii Walencji, Wysp Balearskich, części Aragonii i w Andorze. Uwielbienie do owoców morza oraz darów katalońskiej ziemi sprawia, że Katalończycy są wybitnymi kucharzami. Kreatywność, niepowtarzalność i odważna ręka cechuje kuchenną awangardę tego regionu. Ostatnimi czasy, Katalonia podbiła gastronomiczny świat. Restauracja El Bulli

CataOlga

znajdująca się w Rose, uzyskała prestiżowe trzy gwiazdki od ekspertów przewodnika Michelin.

KATALONIA Stolica: Barcelona Liczba ludności: 7 milionów Symbol narodowy: Osioł Patron Święty Jerzy Słynni Katalończycy: Gaudi, Dali, Carlos Ruiz Zafon

Aby oddać unikalny charakter Katalonii potrzeba wielu zapisanych stron. W tym artykule jedynie nakreśliłam to, co chcę przedstawić w cyklu o tym pięknym regionie. Jest to dla mnie również niesamowita radość, gdyż sama będę mogła poszerzać swą wiedzę na ten temat. Także do następnego i visca Catalunya!

Olga Juszczyk olga.juszczyk@blogfcb.com


30

ARTYKUŁ

notichampions.com

CZY GUARDIOLA

PASUJE DO

BAYERNU MONACHIUM?

Dlaczego Pep Gurdiola tak dobrze będzie pasować do aktualnego mistrza Niemiec i najpoważniejszego kandydata do obronienia pucharu Ligi Mistrzów? Kolejny trener Bawarczyków przybywa do nowego klubu jako samiec alfa. Dyrektor generalny klubu, Karl-Heinz Rummenigge, wierzy w harmonijną współpracę. Ale to były szkoleniowiec Barçy musi dostosować się do nowego, już w pełni ukształtowanego, poziomu.

42-letni Guardiola, wybierając bawarski klub, pogodził wszystkich decydentów światowego futbolu. Graczy, prezydentów klubów, gwiazdy - od Realu Madryt po Michela Platiniego. Dla Rummenigge to biznes jak każdy inny. Samo spotkanie z Guardiolą wywarło jednak na Niemcu ogromne wrażenie. "To super facet. Ma niesamowitą osobowość, charyzmę i niezwykłą aurę. Możesz to wszystko poczuć, kiedy siedzisz z nim przy jednym stole." Czy Guardiola poszedł zatem na łatwiznę? Czy Hiszpan chce mieć pewną na lata posadę w klubie, gdzie może spokojnie dalej rozwijać zespół? Czy może jednak zabrakło mu ambicji, bądź co bądź, nie ryzykując przygody z Premier League? - Pep już uczy się niemieckiego. Pierwsze słowa, w rozmowie telefonicznej ze mną, wypowiedział właśnie w tym języku i brzmiały: "Wie geht's Jupp?" -

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

powiedział Rummenigge. - Dla Guardioli liczy się tradycja i wartości. Myślę, że cały zespół, zarząd, pozostali związani z tym klubem, są świadomi jakości Pepa. Wszyscy wierzymy, że odniesiemy z nim wielkie sukcesy. Jesteśmy szczęśliwi i dumni, że wybrał nas. Nie ze względu na pieniądze, to była sprawa drugorzędna, ale podoba mu się to, że mamy klub, który jest niezależny finansowo. Myślę, że odpowiada mu koncepcja Bayernu. Konkurencja z zagranicy uchyla kapelusza Jupp Heynckes opuścił klub z Bawarii i już właściwie wiadomo, że zamierza cieszyć się emeryturą. Bawarczycy są dumni z zakończonego sezonu i wypatrują w przyszłość, a konkurencja z Europy uchyla kapelusza przed decyzją byłego szkoleniowca "Dumy Katalonii". Nawet Sandro Rosell oraz prezydent Realu pogratulowali Pepowi. Dla Katalończyków Guardiola zdobył wszystko, co mógł wygrać, zanim latem ubiegłego roku wycisnął Blaugranę do ostatniej kropelki. Maszyna się zacięła. Maszyna do wygrywania, która była kontynuacją dzieła Franka Rijkaarda. Trudno nie ulec wrażeniu, że za kadencji Holendra Blaugrana nie przypominała drużyny, która mimo wspaniałych warunków nie wygrywała tyle ile mogła. Guardiola wprowadził jedynie drobne korekty, poprawił atmosferę i znalazł wspólny język z piłkarzami. Bundesliga cieszy się coraz większą popularnością wśród kibiców, a kluby w przeciwieństwie do angielskich czy hiszpańskich, nie mają długów. Te sygnały spostrzegł Guardiola, który zdecydował się na posadę motorniczego w monachijskim ekspresie. Ktoś tę bawarską lokomotywę rozpędził, ktoś inny wyprostował tory, by droga do celu nie byłą zbyt kręta. Teraz Pep wstępując na pokład, musi tylko wziąć stery w swoje ręce i… niczego nie spieprzyć. - Nowy szkoleniowiec przybędzie tu z dwiema zaufanymi osobami, które włączy do swojego sztabu trenerskiego. Będą też transfery według jego uznania -

powiedział Rummenigge. Guardiola ma stać się częścią produktu "made in FC Bayern". A może to Bayern stanie się marką, sygnowaną nazwiskiem Hiszpana, który nigdy nie pracował dla innego klubu poza jego ojczyzną? Legendarny Cesar Menotti, argentyński mistrz świata z 1978 roku jest przekonany, że z Bayernem (Pep) nadal może rozwijać ideę wielkiego klubu i stworzyć show podobny do tego, jaki miał miejsce w Barcelonie. Zdecydował sercem Guardiola zdecydował się na Bayern oceniając optymalne dla niego warunki w nowym miejscu pracy. Klub bez inwestorów, wyłącznie z nim. Klub bez długów, za to z pokaźną kasą. Klub z jasno sprecyzowaną hierarchią, w dużej mierze emocjonalny, z przebogatą tradycją. - Zdecydował sercem, a nie wątrobą - stwierdził żartobliwie Rummenigge. Guardiola nie chciał nadto medialnego szumu, dlatego nie było jeszcze oficjalnej prezentacji. Od 26 lipca rozpocznie się w Monachium era Guardioli. - Nie szukaliśmy super-gwiazdy, ale trenera, będący z nami idealnie kompatybilny. Kapitan Bawarczyków, Philip Lahm, w odpowiedzi na pytanie dziennikarza magazynu "Kicker" ciekawego, czy Bayern będzie kopiował styl Barcelony, odparł: Nasz klub ma swój własny styl. Guardiola to młody

Guardiola powinien posiadać w odwodzie innych artystów, obsadzić w składzie najlepszych aktorów, którzy nadadzą blasku futbolowemu musicalowi zatytułowanemu "FC Bayern 2013/2014". Dziś ich brakuje, ale wkrótce się pojawią. Jak na przykład Mario Goetze z Borussii Dortmund.


beinsport.tv

trener, który będzie stawiał na młody i obiecujący zespół. A to jest dobry zespół. Guardiola może go tylko udoskonalić. Przewidywanie pracy z nim to prawdziwa przyjemność. -

przyjaciela Manuela Estiarte, który również opuścił kataloński klub w 2012 roku, oraz byłego trenera od przygotowania fizycznego w Barcelonie, Lorenzo Buenaventurę.

“Zgadzam się z warunkami”

W trakcie pracy Guardioli z Barceloną (2008-2012) jego dodatkową parą oczu poza Tito Vilanovą był 50-letni Domenec Torrent, który zajmował się skautingiem oraz dogłębną analizą i obserwacją gry Barçy. Wspólnie spędzili wiele godzin nad przygotowaniem taktyki i udoskonalaniu systemu gry. W sezonie 2007/2008 dołączył do Barcelony, gdy Pep był

Rzeczywiście skład zapewnia idealne warunki do dalszego rozwoju. Były trener, Luis Van Gaal wprowadził w Bayernie tzw. "krótką grę", jakby żywcem wyciągniętą z kapownika Johana Cruyffa. Gaurdiola grał pod Van Gaalem, więc może teoretycznie pięknie budować to, co po sobie pozostawili Van Gaal i Heynckes. Z tą tylko różnicą, że zamiast Lionela Messiego będzie grał omas Mueller, a miejsce Andresa Iniesty zajmie Bastian Schweinsteiger. Ale to tylko teoria. Praktyka już nie jest taka prosta. Guardiola powinien posiadać w odwodzie innych artystów, obsadzić w składzie najlepszych aktorów, którzy nadadzą blasku futbolowemu musicalowi zatytułowanemu "FC Bayern 2013/2014". Dziś ich brakuje, ale wkrótce się pojawią. Jak na przykład Mario Goetze z Borussii Dortmund. Guardiola obiecał, że postara się zrobić to, co zrobił niegdyś jako piłkarz, wierząc, że osiągnie podobne sukcesy jak wtedy, kiedy jako trener Barçy był postrachem wszystkich klubów w Europie. - Nie zamierzam stać się niewolnikiem żadnej filozofii, będzie cantera i będą gwiazdy. Tym samym zgadzam się z wszelkimi warunkami i przyjmuję je z pokorą. Zobaczycie piłkarzy, którzy będą walczyć o każdą piłkę, która następnie powinna krążyć pomiędzy piłkarzami noszącymi ten sam kolor trykotu. Chce zmienić zespół Ale radykalna restrukturyzacja nie jest możliwa, jak choćby za czasów Jurgena Klinsmanna. Planów kadrowych, czy grono współpracowników, Guardiola jeszcze oficjalnie nie przedstawił. Wiele słyszy się, iż były szkoleniowiec Barçy postawi na swojego bliskiego

PE P

zmienimy. A jeśli chodzi o nowych piłkarzy, którzy mogą przyjść z inicjatywy Guardioli, mamy świetny skład, ale logicznym jest to, że trener o jego prezencji sprawia, że piłkarze chcą pracować pod jego okiem. Każdy transfer, którego dokonamy, będzie dokonany w porozumieniu z nim - stwierdził Rummenigge. - Wydaje się prawdopodobnym, że Guardiola obsadzi w składzie rdzeń obecnego zespołu, będzie poszukiwał talentów we własnym zapleczu oraz konkurencji. Jestem zaskoczony jak dobrze Pep zna Bundesligę – powiedział Rummenigge w wywiadzie dla magazynu "Kicker". Pep wraz z rodziną wciąż pozostaje w USA. Stamtąd przeanalizował już wiele gier Bayernu. Nawet te przeciwko "jego Barcelonie" w półfinale Ligi Mistrzów. To był fantastyczny sezon dla Bayernu Monachium. Oprócz zdobytego trofeum Ligi Mistrzów udało się zdobyć tytuł mistrza Niemiec, który został odebrany Borussii Dortmund po dwuletniej dominacji. To pierwsze, świeże róże rozrzucone pod stopami Heynckesa na dywanie sukcesu i właściwie ostatnia wielka, trenerska rola. Teraz klub ze stolicy Bawarii wita pięknie Josepa Guardiolę. Preclem, białą kiełbasą i piwem. Grüß Gott, Pep!

trenerem drugiej ekipy. Następnie razem z nim pracował w pierwszym zespole, a później – gdy Guardiola udał się na roczny urlop – został wraz z Carlesem Planchartem włączony do drużyny Vilanovy oraz Roury. Dziś Domenec jest jednym z najpoważniejszych kandydatów na stanowisko asystenta Guardioli w Bayernie. - Jeśli chodzi o sztab szkoleniowy, porozmawiamy z Guardiolą, aby zakończyć jego kształtowanie. W obecnej kadrze Juppa Heynckesa niczego nie

Czy Guardiola pasuje do Bayernu Monachium?

fussball.ch

Maciej Ryszka, Schemmerberg maciej.ryszka@blogfcb.com


32

OKIEM RYWALA

ROBERTO

CARLOS

Lewy obrońca obdarzony niezwykłym strzałem. Chyba każdy kibic piłkarski pamięta jego przepiękna bramkę strzeloną reprezentacji Francji z rzutu wolnego. Zapamiętałem go jako niezwykle pogodnego człowieka, a szczególnie w pamięć zapadł mi moment, gdy Carlos śmieje się z Ronaldo, który dostał piłką prosto w czuły męski punkt.

IKER CASILLAS Człowiek legenda, najlepszy bramkarz na świecie. Chociaż w tym sezonie przytrafiła mu się kontuzja i do końca sezonu jego miejsce zajął Diego Lopez, to nikt nie ma wątpliwości, że w przyszłym sezonie to Iker będzie pierwszym bramkarzem Królewskich.

Roberto carlos

FERNANDO HIERRO

OKIEM RYWALA:

Rozegrał 439 w białej koszulce, zdobywając przy tym 102 bramki., a w 2002 roku przeciwko Zaragozzie udało mu się nawet skompletować hat-tricka. Przez dwa ostatnie lata w klubie piastował rolę kapitana drużyny. Wyśmienity obrońca , niezwykle przydatny w ofensywie.

MOJA WYMARZONA

KRÓLEWSKA JEDENASTKA SERGIO RAMOS

Chociaż moja przygoda z Realem Madryt trwa raptem 12 lat, to przez ten czas przez Santiago Bernabeu przewinęło się naprawdę wielu piłkarzy. Dla niektórych biała koszulka okazała się być o wiele za ciężka, a inni przez lata tworzyli swoją legendę. Ja postaram się stworzyć zespół moich marzeń, rzecz jasna stworzony z piłkarzy, których grę w barwach Los Blancos mogłem podziwiać. Na niektórych pozycjach po prostu nie mogłem mieć wątpliwości. Przy innych naprawdę długo się wahałem i musiałem pozostawić poza jedenastką kilku wybitnych zawodników. W końcu z moich przemyśleń wykluła się drużyna, która z całą pewnością rok po roku zdobywała wszelkie możliwa trofea.

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

Zined zida

Fernando hierro Iker Casillas sergio ramos

CLaude makalele

michel salgado

Chociaż jego faule i głupie zachowania często mnie denerwują, to nie mogę mu zarzucić braku zaangażowania i ogromnego talentu. W zeszłym roku wspiął się na pozycję najlepszego stopera na świecie. Często jednak popełniał proste błędy i grał niepewnie, ale po wakacjach znów pokaże na co naprawdę go stać.

MICHEL

CLAUDE

ważnych asyst, a do jego gry w destrukcji nie można było mieć żadnych uwag.

sercem drużyny. Co c we, Makelele miał na wdę małą stopę, co po gało mu w oddawaniu cyzyjnych uderzeń.

SALGADO

MAKELEL

Guardiola powinien posiadać w odwodzie innych Nie przypominam s artystów, obsadzić w składzie najlepszych lepszego zawodnika aktorów, którzy nadadzą blasku futbolowemu Solidny obrońca doskonale czarnej roboty. Mimo musicalowi zatytułowanemu "FC Bayernwzrostu walc wielkiego włączający się do akcji ofensy2013/2014". Dziś ich brakuje, ale wkrótce harowałsięza dwóch ,p wnych. W każdym z sezonów wiele piłek, a pr pojawią. Jak na przykład Mario Goetzemował z Borussii wszystkim był prawdzi notował kilka niezwykle Dortmund.


ZINEDINE

ZIDANE

Po prostu Bóg futbolu. Najlepszy w historii, niepowtarzalny. Nikt nigdy lepiej nie panował nad piłką, nikt nie jest w stanie bardziej mnie zaczarować. Chyba każdy pamięta jego przepiękną bramkę w finale Ligi Mistrzów przeciwko Bayerowi Leverkusen i owację Santiago Bernabeu po jego ostatnim meczu w barwach Realu Madryt.

LE sobie

od nieczył i przejrzede iwym ciekaapraomapre-

beinsport.tv

CRISTIANO

RONALDO

Razem z Leo Messim króluje w dzisiejszych czasach. Wielu mogłoby mi zarzucić, że Portugalczyk, w przeciwieństwie do pozostałych zawodników mojej drużyny, nie jest oddany klubowi. Przedłużenie kontraktu, które zapewne nastąpi w najbliższych dniach, pokaże, że w sercu Cristiano jest sporo miejsca dla Realu Madryt. Szybki, bramkostrzelny i bajeczny technicznie. Crack.

cristiano ronaldo

dine ane

E

Mam nadzieję, że moja skromna zabawa pozwoli Wam wszystkim sięgnąć pamięcią w ubiegłe lata i przypomnieć sobie, a przede wszystkim docenić klasę piłkarzy, którzy już nie reprezentując Waszego ukochanego klubu. Piłkarzy, dzięki którym pokochaliście pewnie klub, z którym sympatyzujecie do dzisiaj.

raul

ronaldo

RAUL GONZALEZ

MESUT OZIL

sxc.hu

Największa legenda Królewskich, jaką miałem przyjemność oglądać. Niezwykły zawodnik, kochający Real Madryt ponad wszystko. 550 spotkań i 228 bramek w białej koszulce. Dżentelmen na bosku oraz poza nim. Ikona “Królewskich” oraz przez długi czas najlepszy napastnik na świecie. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych byłych piłkarzy Realu Madryt. Niesamowity napastnik i wspaniały człowiek, Raul jest po prostu N I E P O W T A R Z A L N Y.

MESUT

OZIL

Nie ukrywam, że Niemiec jest moim ulubionym piłkarzem z obecnej drużyny. Chociaż czasem brakuje mu siły i szybkości to wszystko nadrabia niesamowitą techniką. W każdym sezonie zalicza kilkanaście asyst. Po prostu crack.

Czy Guardiola pasuje do Bayernu Monachium?

RONALDO Chociaż w swojej karierze reprezentował barwy zarówno Interu i Milanu, jak i FC Barcelony i Realu Madryt, to żaden kibic nie powie o Ronaldo złego słowa. Fenomenalny zawodnik, który po prostu miał to coś. Zresztą, wciąż to ma.

Ja pokochałem Real Madryt dzięki najwspanialszemu piłkarzowi w historii. Łysy Francuz od zawsze potrafił mnie oczarować i mój wzrok za każdym razem zwracał się właśnie ku niemu. Nikt tak jak on nie potrafił panować nad piłką i nikt tak jak on nie ruszał się po zielonej trawce. Nie mogę powiedzieć, że bez niego nie byłoby mojej miłości do futbolu, ale na pewno nie zrodziłoby się moje uczucie do Santiago Bernabeu i piłkarzy reprezentujących ten obiekt. Spójrzcie w przeszłość, przypomnijcie sobie od czego to wszystko się zaczęło i tak jak ja stwórzcie zespół swoich marzeń. To naprawdę piękna sprawa. *** Darek Kosiński jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa. Kontakt: dariusz.kosinski@blogfcb.com


widzisz na ¹ t¹ jedn koñcu, ko? le tam da"strzel wiesz... ola"... jej g

S³ucham, trenerze?

.. Aaa.

ech

...

nie bra chodzi ³ m bru kê, ale o mi o net o ta kê z mt p go r ierws ¹ zezêd u...

Zro tre bio ne ne, rze !

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

Challenge Accepted


ROZRYWKA

35

BYSTRE OKO Popisz się spostrzegawczością i weź udział w naszej zabawie! Co miesiąc w magazynie Flash BlogFCB publikowane będą dwa (prawie) identyczne zdjęcia. Waszym zadaniem jest znalezienie

pięciu różnic

między oboma zdjęciami. Graficy Flash BlogFCB bardzo się postarali, aby zabawa była trudna i wymagała maksymalnego skupienia. Wszystko dlatego, ponieważ ta gra jest warta świeczki! Jedna osoba, której dopisze największe szczęście, wygrywa dowolną koszulkę ze sklepu BlogFCB.com (adres: http://www.blogfcb.com/sklep). Jakie są zatem zasady zabawy? Wyślij do nas na redakcja@blogfcb.com poprawinie wyartykułowane różnice między oboma obrazkami. Jedynie precyzyjne i dokładne określenia różnic będą brane pod uwagę:, np. “Górne zdjęcie: Na lewym uchu u Xaviego nie ma włosów”. Drogą losowania wybierana będzie jedna osoba, która poprawnie poda wszystkie pięć różnic. Wyniki ogłaszane są w kolejnym numerze Flash BlogFCB. Życzymy powodzenia!

Fotostory | Bystre oko


36

STARCIE GWIAZD

W dobie plotek dotyczących transferu Thiago do Realu Madryt postanowiliśmy porównać obydwu zawodników. Chociaż przenosiny Hiszpana na Santiago Bernabeu są raczej mało prawdopodobne, to przyjrzenie się dwóm młodym, kreatywnym pomocnikom z pewnością zaciekawi wielu.

Doświadczenie Punkt dla Niemca. Obydwaj zawodnicy są jeszcze bardzo młodzi i najlepsze piłkarskie lata dopiero przed nimi, jednak mała liczba występów Thiago Alcantary, nie pozwala mu się dostatecznie rozwijać. Na tęchwilę Özil jest jednym z najważniejszych piłkarzy Królewskich i żaden kibic Realu nie wyobraża sobie pierwszego składu bez niego, natomiast Thiago to wciąż tylko rezerwowy, który zasługuje na częstsze występy.

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

MESUT ÖZIL

VS

Perspektywy na przyszłość Wciąż nie wiadomo jak rozwinie się temat tranferu Thiago. Zawodnicy w takim wieku potrzebują wielu minut do grania, a Hiszpan nie może na to liczyć w Barcelonie. Trudno spodziewać się, by włodarze Dumy Katalonii byli w stanie sprzedać Thiago, ale wypożyczenie do mniejszego klubu na pewno byłoby sensownym rozwiązaniem. W znacznie lepszej sytuacji jest Mesut Özil, który ma niepodważalną pozycję lidera zarówno w reprezentacji Niemiec, jak i w Realu Madryt, z którym zresztą zamierza przedłużyć obowiązującą umowę.


S

THIAGO ALCANTARA

Darek Kosiński darek.kosinski@blogfcb.om

Warunki fizyczne Pod tym względem znacznie lepiej prezentuje się młody Hiszpan. Chociaż Özil doskonali się z roku na rok, to wciąż widać jeszcze jego braki szybkościowe, nie mówiąc już o sile fizycznej i Niemiec musi nadrabiać je wyśmienitą umiejętnością zastawiania się. O warunkach fizycznych Thiago nie można powiedzieć złego słowa – to bardzo silny i szybki zawodnik z bajeczną techniką, który może skupić się na poprawianiu poszczególnych elementów piłkarskiego rzemiosła.

Podsumowanie Wydaje się, że talent Thiago może być porównywalny z talentem Mesuta Özila. Hiszpan musi jednak na jakiś czas zmienić otoczenie, wskoczyć do pierwszego składu jakiejś drużyny i tam pokazać na co go tak naprawdę stać. Jeżeli rozwinie się jeszcze bardziej, to Barcelona będzie miała wspaniałego zawodnika na lata.


38

ROZRYWKA

QUIZ

Paweł Szczudło pawel.szczudlo@blogfcb.om

1. Po jakie trofeum w swojej historii FC Barcelona sięgała najczęściej?

3. Jaka firma przed Nike szyła stroje FC Barcelony?

A: La Liga

B: Liga Mistrzów

A: Kappa

B: Adidas

C: Puchar Króla

D: Superpuchar Hiszpanii

C: Puma

D: Reebok

3. Jaki jest rekord frekwencji na Camp Nou?

4. Jakie 3 kluby nigdy nie grały poniżej poziomu La liga?

A: 120 000

B: 99 600

A: Barca, Real, Valencia

B: Barca, Athletic, Real

C: 100 000

D: 103 567

C: Barca, Real, Sevilla

D: Barca, Real, Atletico

5. Kto był pierwszym prezydentem klubu FC Barcelona?

A: Walter Wild

Flash BlogFCB Czerwiec 2013

B: Joan Gamper

C: Carles Puyol

D: Josep Llobet


1.C 2.A 3.A 4.B 5.A

ROZWIĄZANIA