Page 1


SPIS TR 8

16

funpik szpera

modnie

28

60

poko czytelnia + jowo


RESCI 78

90

pysznie psychologia

96 logopedia


REDAKCJA Ewa Juszczak

Ula Szczepańska

Dolacz do nas

Monika Grochot

Krzysztof Zgoda


Marta Pilarska

Marysia Bocheńska

Klaudia Dobija

Agnieszka Drońska

Mała ka(f)ka, www.zmalakafka.blogspot.com

Mery Selery, www.meryselery.blogspot.com

Labirynt Słów, www.labiryntslow.com.pl

Labirynt Słów, www.labiryntslow.com.pl

Ola Buczyńska

Dagmara Fajks

Marzena Łada

Roomor, www.roomor.blogspot.com

Roomor, www.roomor.blogspot.com

Tłumacz

Urszula Turyna, Sylwia Zaremba Ośrodek psychoterapi Mały Książe, www.psychoterapia–malyksiaze.pl

Jacek Wrzesiński Fotograf, www.wrzesinski.art.pl

Katarzyna Dębińska Łatak Kuchnia nastrojowa www.kuchnianastrojowa.blogspot.com


Badzmy w kontakcie! Słyszałeś o czymś ciekawym, o czym warto powiedzieć innym? Znasz kogoś niesamowitego, o kim wszyscy powinni usłyszeć? Pisz: kontakt@funpik.pl Prowadzisz blog? Zajmujesz się czymś pasjonującym? Pisz: wspolpraca@funpik.pl Prowadzisz firmę i chciałbyś się zareklamować? Pisz: reklama@funpik.pl


goscie wydania Agnieszka, Asia www.puszek.eu

Daria,

rafineria-cukru.pl

Agata Dudek

www.behance.net/DUDU

Agata, Arek

www.rafa-kids.com


FUNPI

SZPE


IK

PERA


funpik

MR PRINTABLES

WWW.MRPRINTABLES.COM


Znacie już Pana P? Jeżeli nie to zajrzyjcie koniecznie – choć od razu mówię, wchodzicie tam na własną odpowiedzialność. Zaglądając na www.mrprintables. com wkroczycie do świata zabawy, w którym przepadniecie bez reszty. Darmowe materiały do nauki, puzzle, gry, kolorowanki, pomysły na urodzinowe bibeloty i ręcznie robione zabawki. Szkoda nie skorzystać.


funpik

EKSPERYMENT

WWW.EKSPERYMENT.PL

GDYŃSKI EXPERYMENT to miejsce, które wyzwala kreatywność, pobudza ciekawość świata i głód wiedzy – nie tylko u najmłodszych! Ta ogromna przestrzeń została podzielona na 4 strefy tematyczne:

HYDROŚWIAT – tu chlapiąc się i budując tamy, zapory czy tworząc wodne wiry poznasz tajemnice wodnego świata.


DRZEWO ŚWIATA – tu z bliska podejrzysz zachowania zwierząt (a nawet zobaczysz świat ich oczami!), a także na własnej skórze odczujesz trzęsienie ziemi i będziesz mógł podziwiać przyrodniczy fotoplastykon.

NIEWIDOCZNE SIŁY odkryją przed tobą fizyczny wszechświat bez uciekania się do wzorów i wykresów. Zagadki dotyczące środka ciężkości, ciśnienia czy fal dźwiękowych staną się dziecinnie proste.

A na deser, w sekcji AKCJA - CZŁOWIEK odbędziesz wyprawę w głąb ludzkiego ciała. Dzięki multimedialnym manekinom zajrzysz do środka naszych organizmów, poznając zachodzące w nich procesy. Przeprowadzisz też wirtualną operację i dzięki nowoczesnej technologii, przekonasz się jak będziesz wyglądać w wieku 80 lat!


funpik

SCANDIKIDS

SCANDIKIDS.PL

WLASNY GUST I ZDANIE KLIENTOW

skandynawski design i najwyższa jakość

Jestem właśnie na etapie przerabiania dziecięcego pokoju – jakoś muszę „upchać” razem tą moją dwójkę. Cieszę się, że powstają takie miejsca jak Scandi Kids, które dają nam wybór, urzekają dobrym smakiem i przekonują jakością. To mój ulubiony sklep wnętrzarski w sieci, dlatego chciałam dowiedzieć się kto za tym wszystkim stoi :).

Kto za tym wszystkim stoi? Młoda, energiczna mama uroczych bliźniąt. Skąd zainteresowanie dziecięcym designem i dlaczego skandynawskim? Wszystko zaczęło się w momencie urządzania pokoju dla córek. Wtedy zauważyłam sporą lukę na rynku akcesoriów do aranżacji dziecięcych wnętrz. Aby pokój córek wyglądał tak jak chciałam, zaczęłam sprowadzać rzeczy z zagranicy – głównie duńskie i szwedzkie produkty. Wtedy też pomyślałam, że warto ułatwić pracę entuzjastom dobrego designu gromadząc skandynawskie produkty dla dzieci w jednym miejscu. Jak dobierasz marki / produkty? Jak wygląda selekcja? Sprowadzając produkty do sklepu kieruję się własnym gustem – zamawiam to, co mi się podoba. Skandynawskie produkty, to synonim dobrego smaku i najwyższej jakości, dlatego ryzyko, że dany produkt będzie nietrafiony jest naprawdę niewielkie. Ważne jest dla mnie również zdanie naszych Klientów – dla nich jesteśmy w stanie zamówić każdą rzecz, którą wyszukają w katalogach.


Część marek, które posiadamy w sklepie wypróbowałam na własnych dzieciach, część podpatrzyłam u innych. Jeżdżę również na targi, co pozwala mi dokonać pierwszej selekcji – dotykam, oceniam jakość i wykonanie. Przy moich wyborach kieruję się również aspektami eko i społecznościowymi (fair trade), ale i w tych kwestiach Skandynawowie wiodą prym. Czy planujecie wprowadzić nowe marki czy rozszerzać asortyment w ramach obecnych marek? Asortyment jest stale powiększany wraz z pojawieniem się nowych kolekcji marek, które posiadamy w sklepie (tj. Ferm LIVING, Sebra, Farg&Form, RICE). Ale planujemy sprowadzić do Polski również marki nieobecne dotąd na naszym rynku. Czy możecie zdradzić jakie macie plany na przyszłość? Marzy nam się stworzenie miejsca z najlepszym designem dla dzieci oraz otwarcie sklepu stacjonarnego. Z maili i telefonów dowiaduję się, że nasze produkty są piękne i robią na Klientach ogromne wrażenie – chciałabym jednak zobaczyć ich reakcję na żywo J.

Czy znalazł się jakiś produkt, który zdecydowanie nie przypadł Wam do gustu? Tak, ale zdarza się to niezwykle rzadko. Zwykle chodzi wówczas o kolorystykę odbiegającą od tego, co pokazuje zdjęcie... Ale to przekłamanie działa również w drugą stronę – często zdjęcie katalogowe nie oddaje piękna danego przedmiotu! Który produkt jest Waszym ulubionym? Uwielbiam włóczkową sarenkę Sebry oraz najmilszą w dotyku pościel z bawełny organicznej Ferm LIVING. Jednak produkty, które klasyfikują się zarówno do dziecięcego i dorosłego wnętrza przemawiają do mnie najbardziej (np. druciane kosze Ferm LIVING) Jakie ciekawe miejsca w sieci odwiedzacie? Jest tego naprawdę sporo – dzień rozpoczynam od otwarcia zakładek popularnych magazynów m.in. Milk, BoligLiv czy Elle Interior oraz... szwedzkich agencji nieruchomości np. Fantastic Frank. Śledzę także masę blogów wnętrzarskich (polecam tu bloglovin;). Najbardziej lubię blog szwedzkiej rodziny z Gotheborga Green is The New Black (http://sofia.pulp.se/). Jestem z nimi “związana” najdłużej, podoba mi się retro klimat ich mieszkania oraz ekologiczne podejście do życia. Dla fanów DIY i pięknych zdjęć zapraszam na stronę http://www.ohthelovelythings.com/.


O m NI


OD NIE


pusze „ Co mnie zachwyciło w Puszku? Zrozumienie dziecięcych potrzeb. Łatwo było mi wyobrazić sobie moje dziecko biegające w tych ciuchach. Jest bez nadęcia, bez przesady – prosto (acz ze znaczącym wykończeniem), wygodnie i miękko. Dziecięco, ale nie dziecinnie.

Agnieszka i Asia, Puszek www.puszek.eu

fot. archiwum prywatn

Agnieszka


ek

ne

kwestionariusz • WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ… w 2011 roku, gdy urodziłyśmy dzieci. Byłyśmy jeszcze wtedy związane zawodowo z dużymi firmami o zasięgu międzynarodowym. Stało się to u nas w podobnym czasie i szybko okazało się, że mamy ten sam problem w procesie poszukiwania ubrań dla naszych maleństw. Wśród ogromu firm dostępnych na naszym rynku brakowało nam czegoś niebanalnego, a zarazem dopracowanego. Oryginalnego, a jednocześnie ultrawygodnego. Wówczas w naszych głowach pojawił się pomysł tworzenia czegoś naszego. • NASZA MARKA… Puszek to mariaż naszych myśli i pragnień, naszych oczekiwań jakim chciałybyśmy aby był świat naszych dzieci. Ma uprzyjemniać codzienność, otulać miłymi i bezpiecznymi dzianinami. Chcemy to z naszych głów przenosić wprost do dziecięcego świata. • NASZA KOLEKCJA… wszystkie nasze ubrania uszyte są z polskich materiałów, w polskiej szwalni na Śląsku przez wspaniałe, uzdolnione Polki. Materiały, z których szyjemy posiadają certyfikat Oeko-Tex Standard 100, co oznacza że spełniają wszystkie wymogi ochrony środowiska, są wolne od środków alergogennych, zapewniając bezpieczeństwo i wysoki komfort użytkowy. Nasze kroje to luźna nonszalancja ze sportowym sznytem. Coś dla chłopaków i dla dziewczyn, ale i modele unisex. Zdarzyło nam się uszyć coś dla Rodziców, w niedalekiej przyszłości planujemy tą sferę rozwinąć. Nowe kolekcje pojawiają się dwa razy w roku: na wiosnę i jesienią.

fot. archiwum prywatne

• INSPIRUJĄ NAS… przede wszystkim nasze dzieciaki, ale i wszystkie dzieci, które na co dzień nas otaczają. Także podróże. • MARKI, KTÓRE CENIMY / PODZIWIAMY… kilka zagranicznych - używają doskonałych materiałów, kładą duży nacisk na detal, szczegół, który dopełnia doskonałość. • KONKURENCJA… jest wszędzie na świecie i w każdej dziedzinie, szanujemy i cieszy nas, że wszyscy mamy wybór. • NAJBLIŻSZE PLANY… właśnie trwa u nas czas zmian, pracujemy nad nową kolekcją wiosenno-letnią, ale równocześnie nad paroma innymi przedsięwzięciami i zmianami organizacyjnymi. • MARZY NAM SIĘ… bezpieczna, a zarazem barwna przyszłość naszych dzieci.. • W WOLNEJ CHWILI… czytamy, gotujemy, słuchamy muzyki, podróżujemy, pijemy wino, sporty uprawiamy i głośno śpiewamy • W DZIECIŃSTWIE… było pięknie i beztrosko :) • ŚWIAT DZIECKA… to najpiękniejszy świat i największa inspiracja.

Asia


fot. Proksa Team Photography

fot. Proksa Team Photography

fot. Proksa Team Photography

fot. Proksa Team Photography


fot. PinkWings

fot. Proksa Team Photography


fot. Proksa Team Photography

fot. Proksa Team Photography

fot. Proksa Team Photography


fot. Proksa Team Photography


2

1

3

1 Tank Top, NOSWEET 2 Bluzka, GRAIN DE CHIC 3 Spinka balonik, KOLLALE 4 Sukienka, KIDS ON THE MOON 5 Kapelusz, ZARA KIDS 6 Paszczyk, ZARA KIDS 7 Spodnie, ZARA KIDS 8 Torebka, RE KIDS 9 Bluza, BIBI DREAMS, bibidreams.pl 10 Dzianinowy płaszczyk, MON CHOU

4


5

6

9

8

10

7

DZIE


OPIEC 1

1 Bluza, MINI RODNINI 2 Bluza, RE KIDS 3 Buty, ZARA KIDS 4 Chusta, RE KIDS 5 Snapback, BABYHOOD 6 Kamizelka, ZARA KIDS 7 Spodnie, RE KIDS

3


5

2 4

6

7


POK JOW


KO WO


„ fot. archiwum prywatne

Agata

fot. archiwum prywatne

Arek

raf kid „

Meble i dodatki do dziecięcego pokoju, które w subtelny sposób akcentują i dookreślają dziecięcą przestrzeń. Nienachalnie współgrają z dziecięcym światem, będąc powiernikiem snów i istotnym tłem wielkich wydarzeń – pierwszych zmagań architektonicznych (budowa domków z koców rozwieszonych na meblach), wysokogórskich wspinaczek (zmagania we wdrapywaniu się na piętro łóżka, najlepiej nie po drabince), konkursów w skoku wzwyż (najwyższy wyskok z łóżka pod sam sufit).

Agata i Arek, Rafa kids www.rafa-kids.com


fa ds

kwestionariusz • WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ… od przyjścia na świat naszych synów, obecnie 7 letniego Franka i 3 letniego Roberta. Chłopcy zamieszkali w jednym pokoju 2 lata temu i to wtedy zaczęliśmy szukać piętrowego łózka, które spełniałoby nasze wymagania. Niestety poszukiwania zakończyły się fiaskiem i zaprojektowaliśmy łóżko naszym synom sami. Projekt tak bardzo spodobał się naszym dzieciom i dzieciom innych rodziców, że postanowiliśmy stworzyć firmę Rafa-kids. Nazwa pochodzi od pierwszych liter naszych imion: Robert, Agata, Franek i Arek. • NASZE PRACE… to 3 łóżka dla dzieci. F - łóżko piętrowe, R – łóżeczko z kółkiem dla młodszego dziecka od lat 3 i łóżeczko A dla nastolatka. Wszystkie modele można w różny sposób łączyć i komponować ze sobą w jednym pokoju lub używać samodzielnie. Mamy też huśtawkę S i zabawkę XO kółko i krzyżyk z filcu. W naszej kolekcji znalazły się również koce i pościel ze Skandynawii. . • NAJWIĘKSZĄ SATYSFAKCJE... daje nam świadomość, że tak wiele dzieci śpi w naszych łóżkach w dalekich zakątkach świata. Internet umożliwia nam bezpośredni kontakt z rodzicami i sprzedaż naszych łóżeczek. • INSPIRUJĄ NAS… ciekawi ludzie, podróże, filmy, sztuka… dyskusje i wspólna praca. • PODZIWIAM… ludzi, którzy pracują z pasją. • NAJBLIŻSZE PLANY… to wprowadzenie kolejnych mebli i akcesoriów dla dzieci do kolekcji Rafa-kids. • MARZY NAM SIĘ… długa podróż do Japonii. • W WOLNEJ CHWILI… raczej ich nie posiadamy, a wolny czas spędzamy z naszymi dziećmi. • W DZIECIŃSTWIE… mieliśmy dużo niespożytej energii i ciekawości świata, która wciąż w nas nie wygasła. • ŚWIAT DZIECKA… chcielibyśmy ocalić w nas samych.


RAFA KIDS


fot. Krzysztof Smaga

fot. Krzysztof Smaga


RAFA KIDS


Z POLSKICH SKLEPOW

3

1

5

2

4


REKLAMA

Zaprojektuj

swój własny dywan

http://feltballrug.com

1 Poduszka, PÓH

6

2 Drewniana lampa domek, FERM LIVING 3 Namiot, FERM LIVING 6

4 Puf, JAJO BASIC MIUKI 5 Świecznik ceramiczny sowa, AMAZING DECOR http://amazingdecor.pl/pl/p/Swiecznik-ceramiczny-sowa/201

6 Dywan miś, LORENA CANALS 7 Koc Muminki, FINLAYSON


Niezły Roomor

DIY GRA W KLASY ROOMOR.BLOGSPOT.COM

fot. archiwum prywatne

Dagmara

fot. archiwum prywatne

Ola

Zabawa przeniesio do dziecięcego pok wprost z chodnika W sam raz na nad energii, o którą ni trudno o tej porze Uwaga! Może uakt całą rodzinę ;). Potrzebujemy: - taśmę izolacyjną - jest na prawdę odporna na ścieranie oraz zmywanie  - taśmę dekoracyjną - washi - kawałek podłogi Wykonanie: - mierzymy podłogę i w zależności od tego jaką przestrzenią dysponujemy wyklejamy wzór gry na podłodze i gotowe! Prawda, że łatwe? Do wyklejenia cyferek możemy użyć  bardziej zróżnicowanych kolorystycznie wzorzystych taśm washi.

fot. Roomor

fot. Roomor


ona koju a! dwyżkę ie e roku... tywnić

fot. Roomor


Niezły Roomor INSPIRACJE

ROOMOR.BLOGSPOT.COM

Wiosna tuż, tuż ! Leniwe zim wystawiły dzieci na najwięk Wyłaniające się spod śniegu czekają... a  trening przed ic można rozpocząć już w dom sposoby na energię dziecięc Huśtawki, hamaki, ścianki i drabinki królują zwłaszcza

fot. Susanna Vento / Varpunen

fot. Pinterest

Huśtawka wbrew pozorom nie jest wymagającym elementem wystroju pokoiku dziecięcego. Dobrym pomysłem jest umieszczenie jej na przykład pomiędzy pomieszczeniami. Dzięki hakom umieszczonym w futrynie huśtawka może pojawiać się... i znikać zgodnie z potrzebami dziecka. Na zdjęciach w swojej najprostszej i najlżejszej formie – drewniana deska + sznurek.

fot. Pinterest

fot. Pinterest

Drabinka w roli zagłówka? Tego jeszcze nie było! Umieszczony na jej szczycie kosz zachęca do aktywności sportowej, a pluszakowi kibice zagrzewają do zabawy.

Biały, wręcz ascetyczny pokoik rodzeństwa to niewielka przestrzeń utrzymana w typowo skandynawskiej stylistyce. Pojawienie się w nim drabinki wbrew pozorom nie ogranicza jego przestrzeni wręcz przeciwnie poszerza pole jego eksploracji przez dzieci. Dzięki temu, że drabinka jest w kolorze ściany i podłogi nie przytłacza swoją formą. Drewniane szczebelki to nie tylko świetny punkt widokowy, mogą również pełnić funkcję wieszaka lub tymczasowej siedziby dla pluszaków.


fot. Pinterest Kolejne wcielenie drabinki! W wersji sznurkowej rodem z domku na drzewie;) Łatwa do zwinięcia w razie potrzeby gotowa do transformacji w praktyczny wieszak.

mowe miesiące kszą próbę. u place zabaw ch zdobyciem mu ;) Oto cą w pokoju. wspinaczkowe a zimową porą!

fot. www.funathomewithkids.com

fot. Pinterest Pięknie zaaranżowana przestrzeń dla aktywnych! Ściankę wspinaczkową możemy z łatwością dostosować do potrzeb dziecka. Szeroka oferta chwytów dla początkujących lub bardziej zaawansowanych w pełnej gamie kolorystycznej pozwala na stworzenie ścianki skrojonej na miarę małego wspinacza:) Fokus na ciekawe połączenie huśtawki z uchwytami.


ZAB WN


BA NIE


rafiner cukru „ Drobne usta ułożone w kształt serca, niewielkie śmiejące się oczy, oblane lekkim rumieńcem policzki i przepełnione melodią serce posiada każda z nich. Ale co do charakteru i upodobań… są zupełnie inne! Nola jest ciekawska i lubi owocowe herbaty. Z Niną możesz wspinać się po drzewach, choć uchodzi za niezwykłą elegantkę. Ania kocha balet, a Ruda w cukierni wypieka słodkości. Wiesz już z którą się zaprzyjaźnisz?

Daria, Rafineria cukru rafineria-cukru.pl

fot. archiwum prywatne

Daria


ria kwestionariusz • WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ… od mojej mamy :), a później w pracowni krawieckiej babci... gdzie spędzałam naprawdę duuuużo czasu, co zaowocowało miłością do tkaniny, która do dzisiaj jest obszarem większości moich prac i poszukiwań. O stworzeniu lalki marzyłam kilka dobrych lat i podejmowałam kilkanaście prób, aż w końcu wymyśliłam taką, która mnie urzekła: Lalkę z sercem :). • MOJE PRACE… to lalki i misie z sercem... Przyjaciele od 0 do 100 lat... Miękkie i gotowe do zabawy, wykonane przeważnie z bawełny. Ostateczny design jest na tyle syntetyczny, by pozwolić użytkownikowi na pobudzanie jego wyobraźni. Każda lalka ma - wiadomo - serce, a co za tym idzie swój charakter, humorek i ulubione rzeczy. Moje prace mają łączyć w sobie kilka funkcji - być dostępne dla dziecka właściwie od urodzenia - stąd zaprojektowane są w konkretny sposób i móc towarzyszyć dziecku nawet gdy już będzie miało dzieci własne, oprócz tego jest również rodzajem lalki kolekcjonerskiej. Każda robiona jest ręcznie i ręcznie malowana. Każdej szeptam miłe słówko kiedy rusza w świat. • NAJWIĘKSZĄ SATYSFAKCJĘ… w pracy czerpię ze świadomości, że moja praca, to co wynika z mojej wyobraźni, znajduje się w domach różnych nieznanych mi osób, a czasem nawet w ich sercach. Prawdziwą radość i wewnętrzny uśmiech sprawiają mi również pełne ciepła listy i zdjęcia, na których napisanie ktoś znajduje czas. Czuję się szczęśliwa, mogąc robić w życiu to, co sobie wymarzyłam. W życiu prywatnym największą satysfakcją jest dla mnie macierzyństwo, choć wcale nie jest to łatwe zadanie :) • INSPIRUJĄ MNIE… ludzie, mali i dorośli, sposoby jakie znajdują na życie, to jak spełniają swoje marzenia. Lubię ich obserwować i z nimi rozmawiać. • PODZIWIAM… świat w jego nieskończonych przejawach, ludzi, którzy przekornie do rzeczywistości znajdują sposób na radość i realizację marzeń i pasji, a także, kolory i kolorki na niebie, trawie, odbicia w wodzie, lustrach, kałużach, mydlanych bańkach czy czyichś okularach... byłaby z tego długa lista...

• NAJBLIŻSZE PLANY… wydanie książki Rafinerii Cukru, wspaniale napisanej prze Rafała Czachorowskiego, pt. ŚCIEŻKA ZA CZEREŚNIĄ i zilustrowanej przeze mnie, której bohaterami są między innymi lalka Nina oraz Miś z sercem. Już się nie mogę doczekać! :) • MARZY NAM SIĘ… 48 godzinna doba i naprawdę duuuuuuża pracownia :) • W WOLNEJ CHWILI… wolna chwila jest na liście moich marzeń, zdarza się wyjątkowo rzadko, ale wówczas czytam, rysuję, spaceruję, spotykam się z przyjaciółmi, wycieczkuję z dziećmi na długie lub krótkie dystanse. W czasie pracy zdarza mi się przelotna wolna chwila i wtedy patrzę w okno, a za oknem czereśnia :) (bo gdy znad stołu przy którym pracuję podnoszę głowę, to widzę właśnie ją :)) • W DZIECIŃSTWIE… bawiłam się w Indian i z przykrością przyjmowałam propozycje bycia skwaw, wolałam być "klasycznym" indianinem w pióropuszu, polującym na bawoły i lisy; budowałam szałasy i bazy, łaziłam po drzewach, "objeżdzałam" swój świat na rowerze; lubiłam teatr i tworzyłam go z różnych szmatek i gałganków znalezionych w pracowni krawieckiej babci, wystawiając potem wymyślone spektakle; miałam zbudowany przez siebie domek z kartonu, który bez końca przechodził designerskie metamorfozy wnętrz; szyłam na maszynie maleńkie ciuszki dla lalek, rysowałam bez przerwy, zupełnie jak moje dzieci teraz; czytałam; uwielbiałam słuchowiska na płytach analogowych, te które teraz cudownie wznowiono jako bajki-grajki (Calineczka była najpiękniejsza i do dziś pamiętam piosenkę jaskółki ;)) i jeszcze cała lista pomniejszych przygód ;) • ŚWIAT DZIECKA… to bogata przestrzeń intensywnych przeżyć, szczerego zachwytu, otwartego serca, nieskończonej wyobraźni i dotykania jej magii, znowu mam do tej przestrzeni dostęp i za sprawą moich dzieci, i za sprawą Rafinerii Cukru. • POMYSŁ NA ZABAWĘ Z DZIECKIEM...… w trakcie jazdy samochodem lubimy bawić się w SŁÓWKA - gra polega na wymienianiu słów rozpoczynających się na ostatnią literę słowa poprzedniego, jest przy tym dużo śmiechu i słowotwórstwa i pole popisu dla wyobraźni.


RAFINERIA CUKRU


3t

Z POLSKICH SKLEPOW

1

1 Panna Klara, szyteŻYJĄTKA (DAWANDA) 2 Lala, MALINY (PAKAMERA) 3 Stella, SZMACIANKI 4 Bili, A GOOD START 5 Elka, LINKOSTWORY

2


5

LA LE 4


ZABAWY DIY

MATEM TYCZNA zgadywanka

1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

• nakrętki (u nas duże kolorowe nakrętki po masie plastycznej) • naklejki z cyferkami • woreczek • brystol • długopis

• Na nakrętkach naklej cyferki. Z brystolu wytnij karty jednakowej wielkości. Na kartach zapisz polecenia, np. UŁÓŻ wylosuj garść nakrętek i ułóż w kolejności od najmniejszej do największej cyfry, POMNÓŻ wylosuj 2 nakrętki i pomnóż przez siebie znajdujące się na nich cyfry, PORÓWNAJ wylosuj 2 nakrętki i porównaj znajdujące się na nich cyfry, POLICZ wylosuj garść nakrętek i policz ile nakrętek wylosowałeś, ODEJMIJ wylosuj 2 nakrętki i odejmij od siebie znajdujące się na nich cyfry, DODAJ wylosuj 2 nakrętki i dodaj do siebie znajdujące się na nich cyfry, itp.

3. Baw się! Nakrętki z cyferkami wrzuć do woreczka. Karty wymieszaj i odwróć napisem do dołu. Wylosuj kartę, przeczytaj polecenie, a następnie wylosuj nakrętki i odpowiedz. Kto będzie miał najwięcej dobrych wyników po 10 rozgrywkach ten wygrywa.


ZABAWY DIY

POMP NOWY tor przeszk贸d


1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

kilkadziesiąt kamyków, (mogą być także zakrętki po butelkach) flamaster

• 1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

na każdym kamyku napisz inną literkę

3. Baw się!

• kolorowe kartki brystolu • Na podłodze rozłóż kartki Za pomocą rurki staraj się przedmu• kolorowe pompony (w brystolu i rozrzuć wokół chać pompony na odpowiednie miejtakich samych kolorach pompony. sca (pompon w danym kolorze na Tworzymy jak kartki) Rozdajemy po kilka literek. Losujemy gracza który rozpoczyna brystolgrę. w tym samym wykolorze). Osoba, razy. Przy braku możliwości ułożenia wyrazu, dobieramy kolejne literki. Wygrywawygrywa. która zrobi to najszybciej ta osoba, która jako pierwsza wykorzysta wszystkie literki.

3. Baw się!


ZABAWY DIY

CYFER KOWY

zawrót głowy 1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

• - piłkę plażową • - marker

• Nadmuchaj plażową piłkę. Napisz na całej powierzchni piłki kilka cyfr.

3. Baw się! Podrzuć piłkę i złap. Dodaj, odejmij, pomnóż lub podziel cyferki, które schowały się pod rękami.


wielkości) • - pojemnik

1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

3. Baw się!

• dwa ołówki • kilkanaście pomponów (najlepiej różnej

• rozłóż pompon na stole • używając ołówków, tak jak pałeczek, przenoś pompon ze stołu do pojemnika

Dzięki tej zabawie rozwijasz nie tylko małą motorykę, ale także świetnie się bawisz. Zabawa będzie ciekawsza, jeżeli zorganizujesz zawody na czas. Kto pierwszy przeniesie wszystkie pompony wygrywa.


ZABAWY DIY

Co nie

PASUJE?


1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

• kilka drobnych zabawek (u nas z kinder niespodzianki)

Podziel zebrane zabawki na kilka spójnych zbiorów (zwierzęta, bajkowe postacie, autka itp.). Do każdego zbioru dołóż jeden element, który do niego nie pasuje (pod kątem różnych cech – koloru, kształtu, wysokości, ułożenia itp.).

3. Baw się! Poproś dziecko aby znalazło niepasujący element.

1. Przygotuj:

2. Zmajstruj:

3. Baw się!

• klocki

• wyznacz jeden klocek, który będzie "lustrem" • z jednej strony lustra zbuduj jakąś figurę

Ćwicz spostrzegawczość spróbuj dobudować drugą część figury za pomocą lustrzanego odbicia


ZABAWY DO DRUKU

Dorysuj szprychy w rowerze, aby Pikuś z Alą mogli pojechać na wiosenną przejażdżkę i pokoloruj rysunek

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,

Uzupełnij wg wzoru – który kwiatek p następny?

Wszystkie zwierzątka wyszły na wiosenny spacer. Zakreśl w kółko te zwierzątka, które mają 4 nogi

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,


Narysuj wiosenny bukiet w wazonie. Czujesz jak pięknie pachnie?

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,

powinien być

Pszczółka leci do kwiatka. Narysuj jej drogę.

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,


CZY NIA


YTEL A+


agata dudek „ inspiruje mnie spokój, cisza, przyroda, to, co jest najbliżej mnie

Agata Dudek

www.behance.net/DUDU


Agata

kwestionariusz • WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ… od kredek i papieru. Była to moja ulubiona

forma spędzania czasu z samą sobą. Godzinami mogłam rysować i ożywiać wykreowane przez siebie postacie nadając im imiona, cechy charakteru i aranżując scenki z nimi. Potem wszystko potoczyło się już bardzo naturalnie, zajęcia z rysunku, liceum plastyczne i Akademia Sztuk Pięknych. Co krystalizuje się przede mną, zobaczymy ;).

• MOJE ILUSTRACJE… zmieniają się wraz ze mną. Patrząc wstecz na to co

zrobiłam, widzę ogromną rozpiętość stylistyk i sposobów w jakich pracowałam. Właściwie z perspektywy czasu mam wrażenie, jakby już nie należały do mnie. Nie wiem czy potrafiłabym zrobić coś takiego drugi raz. .

NAJWIĘKSZĄ SATYSFAKCJĄ... chyba największą satysfakcję twórczą daje

INSPIRUJE MNIE… właściwie wszystko, co zobaczę. Dlatego staram

PODZIWIAM… ludzi, którzy tworzą muzykę. Sama mam słuch, jakby mi

mi zrobienie czegoś od samego początku. Poprzez wykreowanie koncepcji, research materiałów i późniejszą realizację. Moment, gdy tak naprawdę wszystko zależy tylko od Ciebie i masz świadomość, że robisz to dobrze. Aktualnie, odkąd zaczęłam prowadzić zajęcia na warszawskiej ASP, odczuwam satysfakcję gdy moi studenci osiągają sukcesy i robią piękne i pomysłowe rzeczy. się teraz ograniczać bodźce wzrokowe (zwłaszcza te oparte na przeglądaniu internetu i natykaniu się na różne wspaniałości) – tak, aby podświadomie nie sugerować się tym co zobaczę. Muzyka bardzo mnie inspiruje i nie wyobrażam sobie pracy bez niej – aczkolwiek cisza czasem też jest wskazana. Myślę, że wszystko może stanowić super inspirację i być punktem wyjścia do czegoś fajnego. słoń na ucho nadepnął, tym bardziej wydaje mi się, że ta praca jest genialna. Gdybym mogła i miała talent to chętnie podziałałabym w tym charakterze i spróbowała swoich sił. Marzy mi się zespół rockowy w starym stylu albo oszałamiająca solówka taneczna w jakimś oldschoolowym teledysku ;)

• NAJBLIŻSZE PLANY…

wiążą się z realizacją i promocją studia, które założyłam wraz z Małgorzatą Nowak – Acapulco Std. Właściwie większość mojej energii przetwórczej i twórczej staram się pompować właśnie w Acapulco. Robimy opracowania graficzne książek, ilustracje i plakaty. Właściwie wszystko, co nam się spodoba i z czego możemy coś fajnego wycisnąć dla siebie.

• MARZY MI SIĘ… aktualnie w tej chwili siedzę w studio, za oknem jest

-12 C i marzną mi stopy, dlatego marzy mi się śpiwór, ewentualnie koc na nogi, duży kawałek sernika i jakiś świetny pomysł na ilustrację, bo w tej sytuacji nie jestem w stanie myśleć o niczym innym jak o moich stopach i ciągnącym powietrzu ;)

• W WOLNEJ CHWILI… jeśli nie rysuję i nie czytam książek, to jeżdżę po

mieście na rowerze i spotykam się z przyjaciółmi, którzy też działają na mnie bardzo stymulująco. Gdy mam więcej czasu lubię też gotować i organizować różnego rodzaju obiadki ;).

• W DZIECIŃSTWIE…

pisałam od prawej do lewej w odbiciu lustrzanym. Bardzo żałuję, że ta cecha u mnie zanikła ;)

• ŚWIAT DZIECKA… jest pełen barw, tajemnic i niesamowitych historii.


AGATA DUDEK


AGATA DUDEK


W

C


W MARCU

CZYTAM Marta Pilarska, Mała ka(f)ka, www.zmalakafka.blogspot.com


W MARCU CZYTAM

HILDA

Mama na pewno coś rysuje, z tego pewnie żyją. Córka też uwielbia rysować. I czytać – ma całe mnóstwo książek o trollach i w nich upatruje rzeczywistości. Bo Hilda oprócz tego, że jest małą dziewczynką, oprócz tego, że ma niebieskie włosy, oprócz tego, że jej zwierzątko domowe jest wielkości kota, ale ma rogi, to za rzecz oczywistą przyjmuje, iż pięć kroków dalej żyje jakiś troll,

Scenariusz: Luke Pearson Ilustracje: Luke Pearson Wydawnictwo: Centrala

Ogromny las, gdzieniegdzie strumyk, jakaś góra, wiele drzew, jeszcze więcej trawy. Na wschód Gaj Niebieskich Sosen, na południe Chatka Drewniaka. Pośrodku jeden mały dom. W tym domu regały z książkami, projektor filmowy, deska kreślarska, jakiś lisorenifer, mama i córka. Kojarzy się to wszystko z krajami skandynawskimi, w których są takie miejsca, gdzie stajesz i jak okiem sięgnąć sama natura. A do tego śnieg. I niewykluczone, że lisorenifery, których do tej pory nikt nie zaprosił do domu, nikt nie poczęstował miską strawy. Bo że trolle, to oczywiste.

który na co dzień może być skałą. Gdy po niebie lecą puchate kulki z oczami i ogonami zamiast popularnych i jakże nudnych chmur, Hilda odwraca się na drugi bok i śpi dalej - „Widziałam Puchy tyle razy”, stwierdza zaspana. Gdy do drzwi puka Drewniak, taki chodzący kawałek kłody z oczami i nosem, to po prostu otwiera drzwi i pozwala mu się wygrzewać przy kominku. Chociaż jest zła, że bywa u nich zbyt często. Ale gdy potrzebuje rady, albo gdy na jej półce nie ma książki o elfach i olbrzymach, to w jego biblioteczce szuka inspiracji. I wcale nie dziwi się, że jego herbata smakuje jak woda z patykami – zwyczajnie się nią częstuje. Hilda po prostu widzi wszystko, co się dzieje dookoła. Nie kwestionuje świata magii, więc świat ten zagląda jej w oczy. Żyje obok trolli i Drewniaków i to jedyne


życie jakie zna – od zawsze mieszkała w tym lesie i gdy mama sugeruje, że powinny się przeprowadzić do miasta, to dla Hildy jak wyrok, jak zabieranie oddychania – będę musiała chodzić do szkoły i być normalna. A w praktyce oznacza to, że pewnie będzie musiała przestać widzieć, że nikt nie zrozumie jej przywiązania do czarodziejskich stworów. I czy w mieście w ogóle

do świata Hildy, to się zapomina o swoim własnym – po prostu jest się gdzie indziej, do ostatniej strony. A sama Hilda to dla mnie projekcja dzieciństwa – to jak przewidywanie, co mogłoby się stać, gdyby dzieci zostawić same sobie, nie nakładać na nie żadnych ograniczeń, nie ubierać w gorsety powinności, nie obramowywać kategoryczny-

Mama Hildy to taka mama, która wierzy nie tylko w swoje dziecko, wierzy też jemu. Gdy usłyszy, że Hilda widziała elfa, to zakłada że na pewno tak było. „Zawsze umiałaś dogadać się ze wszystkimi stworzeniami” - stwierdza tylko. Nie ma powodu, by kwestionować takie rzeczy, cudowność unosi się w powietrzu, tylko zapominamy, że tam jest. Komiksy o Hildzie to też świetne, trzymające w napięciu historie – jedna o tym, jak Hilda poszła w las malować trolla i o tym, jak ten troll ożył. Druga o tym, jak do Hildy i jej mamy zaczynają przychodzić miniaturowe listy z pogróżkami i okazuje się, że jest ktoś, kto nie chce, by mieszkały w tym lesie. I to wcale nie olbrzym. A obydwie historie są o tym, że jak ktoś jest inny od nas – ma niebieskie włosy, jest z kamienia, z drewna, albo jest wielkości naszego małego palca, to tylko dobrze, bo to znaczy, że będziemy mogli spojrzeć na świat jakimiś innymi oczami – może z wysokości 10 centymetrów od ziemi, a może bliżej chmur? Ważne, żeby każdemu dać prawo do bycia innym. Nawet jeśli jest się olbrzymem, co zgubił ukochaną parę setek lat temu.

mają karmy dla lisoreniferów? Komiksy o Hildzie to jedne z najpiękniejszych książek minionego roku. Genialnie wydane – trochę brokatu, jakieś lakierowane elementy, ale tak ze smakiem, że nie ma w tym kiczu, a tylko efekt gór oblodzonych, albo efekt śniegu prószącego na koniuszki palców. Papier taki, jak lubię – trochę szorstki, żadnych świecideł i kredowości. I ilustracje, które trafiają w moją wewnętrzną dziesiątkę – wielkooka dziewczynka, tajemnicze stwory, grube koty, zwinne lisorenifery, gdzieniegdzie trochę zieleni i ogień w kominku, który aż parzy w ręce przy przerzucaniu stron. Gdy się wchodzi

mi stwierdzeniami – dla dziecka 2+2 nie zawsze musi być 4. Gdyby dziecku pozwolić być, to byłoby właśnie takie – pełne swobody, być może z niebieskimi włosami, albo z zielonymi. Bo z tymi, które ma teraz jest nudno – każdy ma takie, zwykłe, rude lub szare. Z tego dziecka wyobraźnia wychodziłaby każdą szparą – widziałoby inaczej, słyszałoby inaczej, inne byłyby jego rysunki i wieczorne lektury. Gdyby nie wmawiać mu, że trolli nie ma, to pewnie zaprzyjaźniłoby się z jakimś. Gdyby nie wciskać mu psa w miejsce lisorenifera, to może okazałoby się, że lisorenifery są wierniejszymi towarzyszami?


W MARCU CZYTAM

LEKKIE ZYCIE Barnabyego Brocketa Tekst: John Boyne Ilustracje: Oliver Jeffers Wydawnictwo: Dwie Siostry

Ja nigdy nie mam takich snów – stopy za mocno ciążą - dlatego latają moje myśli. I dlatego ciągnie mnie do samolotów, lotni i skoków na bungee. Bo chciałabym poszybować, oderwać się od ziemi i sprawdzić, jak to jest myśleć kilkanaście metrów nad ziemią, czy te myśli, co na

Mój Mąż ma co jaki O tym, jak nagle jeg funkcję, zwijają się ma ich już, bo nie są nawet czy ma skrzyd ważne, że zaczyna s leci – że z głowy wy wszystkie problemy a gdy wraca jest lżej wszystko trochę jak ziemi są ciężkie, w górze tracą wagę. Z Barnabym jest odwrotnie – gdy jest w górze robi się ciężki. Ciężki od wyrzutów sumienia. Zbyt męczący, zbyt dokuczliwy – jego rodzice nie potrafią go unieść, z jego od-ziemieniem się pogodzić, z tym, że jego stopy nie trzymają się twardostąpania. Pewnie, że Barnaby wolałby na ziemi, że chciałby poczuć szorstkość salonowego dywanu, że chciałby usiąść z rodziną do stołu na kolację, że książkę wolałby trzymać w odwrotną stronę. Ale Barnaby się unosi – grawitacja się go nie trzyma, a on nie trzyma się ziemi. Było tak od samego początku, od chwili, gdy się urodził – z rąk lekarza poszybował pod sufit, doprowadzając swoją rodzicielkę niemal do palpitacji serca. Bo Eleanor w życiu pragnęła tylko jednego – normalności. Normalnego poślubiła męża, normalny miała zawód, normalne dzieci do tej pory rodziła, które podawano jej w ramiona i nie uciekały z nich pod niebo. Była dobrze wychowana, w ramy wtłoczona, z metra cięta. I jej mąż był taki sam. I wzięli ślub nie z wielkiej, szalonej, namiętnej miłości, bo miłość, co rozpala jest nienormalna. Pobrali się trochę dlatego, że obydwoje byli normalni


i on był notariuszem, a ona odziedziczyła po babce kolekcję chusteczek z wyszytym monogramem EB – musiała więc znaleźć mężczyznę z nazwiskiem na B, bo inaczej chusteczki by się zmarnowały. Dlaczego los obdarzył ich Barnabym? Czy po to, by z ich normalno-

iś czas sen o lataniu. go nogi tracą swoją jak szpulka nici i nie ą potrzebne. Nie wiem dła – on też nie wie – się unosić i po prostu ypadają mu wtedy y i rozbijają się o ziemię, jszy i może patrzeć na k przez chmury.

ści zadrwić, czy po to, by Barnaby na ich tle był jeszcze dziwniejszy? Bo to, że trafił do nieodpowiednich ludzi jest oczywiste. I ci ludzie obmyślają plan – Barnaby jest zbyt ciężkim brzemieniem, choć przecież unosi się i nic wtedy nie waży – Brocketowie wyobrażają sobie, że syn, który szybuje w powietrzu to hańba i wstyd, że tak bardzo wskazuje na nich palcem swoimi podniebnymi akrobacjami, że trzeba przeciąć coś więcej niż pępowinę. Pewnego dnia, na spacerze, mama Barnaby'ego dziurawi plecak z piaskiem, dzięki któremu chłopiec stąpa po ziemi – nie chwyta jego

wyciągniętej dłoni, pozwala mu odlecieć wyżej, niż sięga jakakolwiek ludzka dłoń. I zaczyna się odyseja chłopca, bo pomimo tego, co mu uczyniła, jego matka wciąż jest matką – Barnaby chce po prostu wrócić do domu. Ale nie będzie to łatwe, bo zawędrował dziwnym trafem losu na drugi koniec świata. To będzie jego wycieczka w dojrzewanie – pozna wiele osób, z których każdy się czymś wyróżnia i w jakiś sposób jest przez świat odrzucony za swoją inność. Zrozumie też, że być może to unoszenie to coś na kształt daru a nie przekleństwa i że niejeden człowiek chciałby dostać takie coś od wróżki chrzestnej w prezencie narodzinowym. Ta opowieść to rodzaj satyry na dzisiejszy hermetyczny świat, który tylko udaje, że jest otwarty na inność – jest otwarty, dopóki inność mieści się w określonych ramach, ewentualnie od 8 do 16, bo potem już jest obiad i wieczorne oglądanie telewizji. Po co nam inność? Żeby burzyć systemy? To książka symbol – na każdej stronie jest drugie dno, albo raczej drugie niebo, którego sięga Barnaby. Już sam tytuł – to lekkie życie, to

taka zabawa słowem, taki żarcik, który Barnaby'emu ciąży na duszy. Pięknie opowiedziana historia, która w oczy wlewa dużo łez – tylko po to, by zaraz litrami płynęły. To też książka o tym, jak bardzo dzieciństwo kształtuje człowieka, jak rodzice lepią z plasteliny zdarzeń, uczuć, myśli, słów całą przyszłość, jak ważne jest, by zdać sobie sprawę, że każdy rodzic stanowi dla swojego dziecka zwierciadło, w którym się przegląda, że z ich oczu wynosi swoje patrzenie na świat. Brocketowie gdzieś z własnej przeszłości zaczerpnęli paniczny strach przed różnieniem się od siebie, paniczny lęk przed zbyt krzykliwymi kolorami i odcinania się od tłumu choćby długością włosów. Chcą się w tłum wtopić, bo tam ich nie widać – a Barnaby to psuje, bo nad tłum wylatuje i wzrok ściąga. Barnaby zaś w tej swojej lekkości i w rodzicielskiej niechęci do niej, będzie musiał poszukać samego siebie. Będzie musiał odnaleźć sposób, żeby jednocześnie żyć na ziemi i ponad nią, żeby łączyć żywioły i żeby być w tym szczęśliwym – po swojemu, nawet pięć metrów nad ziemią.


W MARCU CZYTAM

ZUZIA Autor: Malina Prześluga Ilustracje: Robert Romanowicz Wydawnictwo: TASHKA

A Ziuzia lubi czasem pójść spać z marchewką. Albo z papierkiem po batoniku kokosowym. Dopóki sobie nie przypomni, że przecież nie lubi kokosów. Nie lubi też chłopców, bo się nie myją i nie noszą nigdy chusteczek do nosa. Ale za to lubi koty. I „bardzo lubi sprzątać w kuchennych szafkach, bo mieszkają tam zwierzątka żywiące się porcelaną i czyścić śrubki w garażu, bo wyobraża sobie wtedy, że jest grubą hrabiną i poleruje swą bezcenną biżuterię”. Ziuzia dmucha na światło, kiedy jest czerwone, żeby szybciej było zielone i żeby można było iść. Bo mam wrażenie, że jest ciągle w ruchu. Albo to nie wrażenie – Ziuzia jest przecież małą dziewczynką, a każda mała dziewczynka, gdy nie śpi musi się przemieszczać. Musi iść poskakać w gumę, pogłaskać kota, potaplać się w kałużach albo przytulić się do Muchy (to od Mamucha, tylko że tak jest szybciej). Malina Prześluga chyba doskonale pamięta, jak to jest być taką małą dziewczynką – nie wiem, czy jedno oko ma w takim samym kolorze jak drugie, ale na pewno ma coś, co sprawia, że jest wyjątkowa – język, który mówi nie wypowiadając słów – jej styl to jak zmrużenie obydwojga oczu (nawet w tym samym kolorze) i patrzenie na wszystko między rzęsami – bo wtedy jest niby normalnie, a jednak piękniej, niby zwyczajnie, a jednak trochę inaczej.


Bo Prześluga pisze niby prosto „Ziuzię” czytać będą kilkuletnie dzieci - ale pisze tak, jak powinno się pisać dla tych kilkulatków, magicznie! Prześluga niby pisze o zwykłych sprawach – o nowych sąsiadach, o znalezionym na ulicy kocie, o przeklinaniu, o starszej siostrze, co nie chce się bawić z młodszą, ale nie zawsze przecież rozwiązaniem na przeklinanie jest użycie w zamian za „kurde!” słowa „wątróbka”, nie

zawsze mała dziewczynka nie chce w szkolnym przedstawieniu grać Śpiącej Królewny tylko krzak, nie zawsze poznaje się starszą panią, która ma fioletowe włosy, trzy koty i żółwia i na dodatek wie, dlaczego żółwie tak wolno chodzą i  nie każda mama pożycza małej dziewczynce swój stanik, żeby zobaczyła, jak to jest go ponosić (Ziuzia skwapliwie z tego korzysta i robi z niego doskonałą huśtawkę dla lalek).

Ziuzia jest wyjątkowa. Jedno oko ma szare, a drugie niebieskie. Z tego powodu chyba troszkę inaczej patrzy na świat. Troszkę inne widzi w nim kolory, bo przecież, gdy się pomiesza niebieski z szarym to wata cukrowa nie jest już zwyczajnie biała i niezwyczajnie pomarańczowa jest marchewka...

Książka genialna w swojej niby-prostocie. To nie jest tylko moja opinia – a ja jako Ziuziofanka mogę mijać się z obiektywizmem w drzwiach i w oknach – Polska sekcja IBBY przyznała „Ziuzi” tytuł książki roku – tu miejsce na oklaski, cukiereczki, ciasteczka i gratulacje, jeśli do tej pory ktoś tego nie uczynił. Ziuzia mnie ujęła – pod boki chwyciła i zaprowadziła do świata, w którym wciąż dzieje się cały wszechświat, w którym rodzice pozwalają czasem rysować po ścianie, w którym Barbie kocha Action Mana, w którym jedną z ulubionych zabaw jest szpiegowanie i w którym po łazience biegają łezki, ale wcale nie trzeba się ich bać, a wręcz przeciwnie, można nadać im imiona. I jeszcze „wszystko opasane jakby wstęgą” cudnymi rysunkami Roberta Romanowicza! Niniejszym chciałabym więc zakrzyknąć - „Ziuzia” do każdego tornistra! I będzie wystawać, bo wielka jest to książka – ale to nic, będzie świat oglądać i dziwić się mu, dokładnie tak, jak lubi.


W LUTYM CZYTAM

NASZA MAMA czarodziejka

Rozbite kolano – plaster, czasem nawet kolorowy, nie lubię kakao – jest kawa Inka, pokłóciłam się z najlepszą koleżanką – zaproś ją do domu, mamy jeszcze schowaną tabliczkę czekolady. Mój świat nie był trudno rozwiązywalny, choć moje problemy były ogromne jak cały świat. Ale ona zawsze wiedziała co powiedzieć. Zawsze wiedziała co zrobić. Nie było dla niej nic niemożliwego. Podziwiałam jej spokój, jej dojrzałość, jej kreatywność. Choć patrząc z perspektywy czasu i z perspektywy własnego macierzyństwa, domyślam się, że to wszystko była improwizacja i że mogła się bać tak samo, jak ja boję się teraz – że nie będę umiała znaleźć odpowiedzi na pytanie mojej córki, albo za trudna okaże się do wyprasowania jakaś fałdka na jej życiu, jakiś uwierający kawałek życiowego materiału. Chciałabym być mamą czarodziejką... Ta szczególna mama, którą mam dziś na myśli, wychowała już kilka pokoleń dzieci – ja też czuję się trochę jej córką. To tego rodzaju książka, że gdy trafiasz na nią w bibliotece, zaczynają drżeć ci ręce i w głowie pojawia się kilka obrazów naraz – jakieś poduszki, na których ktoś wzlatuje do nieba, żółty samochód i wielki smok, który głową sięga drugiego piętra domu. I gdy wracasz, biegniesz z rozwianym włosem do półki z książkami, wyciągasz wciśnięty w róg regału cienki tomik i czytasz, jeszcze w przedpokoju, nie ściągając butów, żeby sprawdzić, czy wszystko jest nadal tak, jak było. Jest, od 46 lat, od pierwszego wydania, wciąż tak samo. Mama czarodziejka jest niby zwykłą mamą – pewnie każe wieczorem myć zęby, tłucze ziemniaki specjalnym tłuczkiem, a czasem pewnie ma złą minę, gdy jeden z trzech synków nie chce posprzątać zabawek. Ale jest też kimś wyjątkowym, kwintesencją mamowatości – umie czarować i dzięki temu umie rozwiązać każdy problem. Bo gdy na podwórku pojawia się wielki wielkolud i zabiera piłkę, to tylko mama nie daje się opętać strachowi, idzie


piłkę odzyskać, a przy okazji ratuje wielkiego wielkoluda od jego wielkości. Tylko ona, gdy wybiera się na wycieczkę statkiem potrafi sprawić, że burza i deszcz nie decydują się na odwiedziny – wystarczy przecież wyprać chmurkę – z tej białej, bieluśkiej, nie poleci przecież ulewa. Tylko mama czarodziejka potrafi naprawić księżyc, który ułamał sobie rożek o jakiś wyjątkowo ostry i wystający dach – kawałek ciasta, bandaż i księżyc jak nowy. Tylko ona jest władna tak powiększyć zabawkową ciężarówkę, żeby zmieścił się do niej tabun chłopców – trzej synowie i wszyscy ich najlepsi koledzy. I potrafi tak długo trzy-

mać powiększającą popielniczkę, aż wszyscy nacieszą się jazdą – nie krócej, mimo że drętwieją jej dłonie. I potrafi do tego zarażać czarami – bo jak inaczej nazwać czar dla mamy, w którym poduszki latają do samego nieba? I nawet troszkę sceptyczny tata, który nie lubi czarów, w końcu wskakuje na poduszkowiec i unosi się w niebo, żeby dotknąć chmur i ścigać się i latać. Po cichutku sobie myślę, że każdy rodzic jest trochę nadczłowiekiem, każdy jest wyjątkowy i każdy ma w sobie magię, gdy tylko potrzeba tego dziecku. I że Joanna Papuzińska musiała sobie taką mamę wymy-

Gdy byłam mała wierzyłam, że moja mama może wszystko. Nie wyobrażałam sobie sytuacji, z której ona nie umiałaby wyjść.

ślić, bo jej mama została rozstrzelana w czasie wojny. I że musiała wymyślić taką mamę czarodziejkę także dla swoich dzieci, żeby była jakimś dodatkowym nadczłowiekiem, do którego można się udać po radę. Nie wiem, czy Papuzińska takich rad potrzebuje – sama jest trochę jak czarodziejka – wydała całe mnóstwo książek dla dzieci, a dzieci za to dały jej Order Uśmiechu. Dostała też Medal im. Janusza Korczaka i Nagrodę Polskiej Sekcji IBBY za całokształt twórczości. Jest poważną panią profesor na Uniwersytecie Warszawskim i trochę zwariowaną pisarką, która powołała do życia oprócz Mamy Czarodziejki jeszcze „Rokisia”, „Placek zgody i pogody” i kilkaset wierszy. A z Janiną Krzemińską, która jest autorką ilustracji w wydaniu z mojego dzieciństwa, spotkały się pewnie w Naszej Księgarni, gdzie obydwie tworzyły coś do serii „Poczytaj mi mamo”, albo w „Misiu”, do którego Papuzińska pisywała, a którego Krzemińska była kierownikiem artystycznym. A w Warszawie to nawet jest przedszkole imienia Krzemińskiej (nr 214 na ulicy Czumy). Można by więc rzec, że „Mamę czarodziejkę” wykreował taki dream team – a „dream” to nie tylko od snu, ale też od marzenia – bo każde dziecko marzy o mamie, co umie czarować, a każda mama marzy, by dać dziecku czary na śniadanie, czary wrzucić do tornistra z książkami i czary wcisnąć pod poduszkę. A ja chciałabym, żeby w takie moje czary wierzyła zawsze moja córka.


PYS NIE


SZN


O


ORZECHY Katarzyna Dębińska Łatak, Kuchnia nastrojowa www.kuchnianastrojowa.blogspot.com


OBIADOWO

Kotlety jaglano-warzywne w panierce pistacjowej Składniki: • ½ szklanki kaszy jaglanej • 1 szklanka mrożonego groszku • ½ średniej cukinii (150 g) • ½ pęczka posiekanego koperku • 2 łyżki startego parmezanu • 1 jajko • Sól do smaku • 5 łyżek posiekanych pistacji • Olej do smażenia

Kaszę jaglaną ugotuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Groszek ugotuj do miękkości (4 minuty) w osolonym wrzątku. Połowę groszku rozgnieć widelcem, drugą połowę pozostaw. Cukinię zetrzyj na tarce o grubych oczkach, dodaj pół łyżeczki soli i odstaw na 3 minuty. Po tym czasie dokładnie odciśnij w dłoniach nadmiar wody. W misce wymieszaj kaszę, groszek, cukinię, koperek, parmezan, w razie potrzeby posól. Na koniec dodaj jajko i dokładnie wymieszaj. Formuj kotlety, im mniejsze tym lepiej ponieważ większe mogą się rozpadać podczas smażenia. Obtocz w pistacjach i układaj na rozgrzanej patelni z tłuszczem. Smaż po około 2 minuty z każdej strony, a następnie przełóż na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym.

Przygotowała:

Katarzyna Dębińska Łatak, kuchnianastrojowa.blogspot.com


Kotlety, które są alternatywą dla mięsa. Nie musimy martwić się o wartości odżywcze. Kasza jaglana i warzywa zapewnią naszemu dziecku mnóstwo cennych składników takich jak białko, witaminy z grupy B, witaminę C, kwas foliowy, żelazo i wiele innych.

fot. Kuchnia Nastrojowa


Z DOMOWEJ PIEKARNI

Biszkoptowe ciasto migdałowe z malinami Składniki: • Zmielone migdały (pozostałe po wykonaniu mleka) około 130 g • 100 g cukru • 90 ml oliwy + do nasmarowania formy • 4 jajka • 2 łyżki mąki ziemniaczanej • 1 łyżeczka sody • 100 g malin (mrożone rozmroź przed użyciem) • Cukier puder do posypania • Dodatkowo: kwadratowa forma o wymiarach 20x30 cm, arkusz papieru do pieczenia

Piekarnik nagrzej do temperatury 180 stopni. Spód formy wyłóż papierem, a boki nasmaruj tłuszczem. Białka oddziel od żółtek, a migdały wymieszaj z sodą. Białka ubij na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodaj mąkę ziemniaczaną, następnie żółtka (wlewaj je pojedynczo), cukier, zmielone migdały z sodą i oliwę (wlewaj małym strumieniem). Całość cały czas mieszaj do czasu połączenia się składników. Masę przelej do formy. Na wierzchu ułóż maliny. Wstaw do piekarnika i od razu zmniejsz temperaturę do 160 stopni. Piecz około 45 minut – do czasu, aż wierzch zmieni kolor na złoty, a patyczek wbity w środek ciasta będzie suchy. Ciasto studź w uchylonym piekarniku. Przed podaniem posyp cukrem pudrem. Smacznego!


Nie jest to jedno z tych ciast, które pięknie wyrastają, ma jednak wiele innych zalet. Do jego wykonania wykorzystasz zmielone migdały, które pozostały po produkcji mleka, a całość przygotujesz w kilka minut w jednej misie miksera.

fot. Kuchnia Nastrojowa


DESEROWO

Oszukana szarlotka Składniki: • Porcja dla 2 osób • 4 średniej wielkości jabłka • 2 garście orzechów laskowych (bez łupin) • 3 łyżki brązowego cukru demerara • 1 łyżeczka cynamonu • 1 łyżka masła

Jabłka obierz, przekrój na ćwiartki, wydrąż gniazda nasienne i pokrój w dowolnej wielkości kostkę. Przełóż do rondelka, dodaj masło, 1 łyżkę cukru i cynamon. Smaż na średnim ogniu przez około 10 minut – część jabłek powinna się rozpaść. Orzechy posiekaj i przełóż na suchą nagrzaną patelnię. Praż przez około 1,5 minuty, dodaj łyżkę cukru i zdejmij z ognia. Poczekaj, aż cukier się rozpuści i skarmelizuje, następnie (po około minucie) dodaj kolejną łyżkę cukru. Kolejna porcja cukru nie powinna się rozpuścić tylko oblepić orzechy tworząc chrupiącą skorupkę. Jabłka przełóż do miseczek i posyp je prażonymi orzechami. Od razu podawaj. Smacznego!


Oszukana szarlotka to bardzo sprytny deser. Wykonasz jÄ… bardzo szybko zawsze wtedy gdy masz ochotÄ™ na domowe ciasto.

fot. Kuchnia Nastrojowa


NAPOJOWO

Mleko migdałowe Składniki: • 1 szklanka migdałów • 3 szklanki przegotowanej wody (w temperaturze pokojowej) • Dodatkowo: bawełniana ściereczka do odcedzenia mleka

Migdały w skórce zalej wrzącą wodą, po 5 minutach odcedź wodę i zdejmij skórkę. Obrane migdały zalej szklanką wody, przykryj i odstaw na noc. Następnego dnia dokładnie zmiksuj migdały z wodą, dolej pozostałe 2 szklanki wody i ponownie zmiksuj. Aby powstało mleko przelej całość przez ściereczkę do miski lub butelki i dokładnie odciśnij. Mleko jest gotowe do spożycia, przechowuj je w lodówce do 2 dni. Po powstaniu mleka na ściereczce pozostanie proszek migdałowy. Nie wyrzucaj go tylko wykorzystaj do wykonania bezglutenowego ciasta biszkoptowego (przepis znajdziesz w tym numerze). Smacznego!


Mleko migdałowe na pewno nie jest niczym nowym dla rodziców dzieci z alergią na mleko krowie. Dla zdrowych dzieci może być to świetne urozmaicenie codziennej diety. Wyśmienicie smakuje z domową granolą lub w postaci koktajlu z owocami.

fot. Kuchnia Nastrojowa


PSY LOG


YCH GIA


PSYCHOLOGIA

ANTENK EMPATII Empatia z greckiego oznacza „cierpienie”. W psychologii na empatię składają się dwa elementy: empatia emocjonalna i poznawcza. Emocjonalna, to zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób. Natomiast umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość, to empatia poznawcza.

Margaret Mahler psychoanalityczka dziecięca twierdziła, że rozwój empatii rozpoczyna się w momencie odcięcia pępowiny, czyli w bardzo wczesnej relacji matki z dzieckiem, gdzie następuje bardzo intensywny przepływ emocji. Emocje matki przechodzą na dziecko, jak również emocje dziecka przechodzą na matkę.

Według J. Piageta empatia, to efekt rozwoju poznawczego. Twierdził, że dziecko pozbawione jest empatii, którą zdobywa w procesie rozwojowym. Egocentryzm dziecka, jako naturalna faza rozwojowa w wieku przedszkolnym utrudnia perspektywę widzenia innych i ich cierpienia. Dziecko uczy się, że myśli i uczucia innych mogą być różne od ich własnych. Proces rozwoju empatii u dzieci zostaje szczególnie zakłócony, kiedy dziecko doświadcza jakiejś traumy. Wtedy często buduje mur ochronny, który uniemożliwia mu budowane empatii w sobie. To z kolei utrudnia mu budowanie relacji społecznych. Wtedy szczególnie na nowo trzeba pobudzać tą umiejętność u dziecka. Empatia jest jednym z najsilniejszych hamulców zachowań agresywnych. Osoby pozbawione empatii są bardziej agresywne, często narzucają swoja wolę i wizje świata. Nie uznają argumentów i nie szanują uczuć innych.

Opracowała:

Urszula Turyna, Sylwia Zaremba, Mały Książę www.psychoterapia-malyksiaze.pl


KA I,

czyli o kształtowaniu w dziecku umiejętności wczuwania się w innych.

Empatia uwrażliwia dziecko na uczucia innych ludzi, wzbogaca jego świat emocjonalny i rozwija sumienie. Dzieci dzięki empatii pohamowują skłonności do okrucieństwa i krzywdzenia innych dzieci. Dzięki niej nie zawsze zachowują się samolubnie i uparcie. Dzieciom, które potrafią wczuć się w doświadczenie innych osób łatwiej będzie funkcjonować w grupie społecznej, jak również budować bliskie relacje z innymi. Przywiązanie do rodziców, rodzeństwa, przyjaciół staje się pełniejsze i bogatsze. Empatia pozwala również stać się dziecku lepszym członkiem społeczeństwa. Pozwala budować świat, w którym ważny jest szacunek dla innych, a więc i dla siebie samego. Pamiętaj przy tym, że; Małe dziecko do około 2 lat jest w naturalnym etapie egocentryzmu. Można spodziewać się pierwszych przejawów empatii polegających na naśladowaniu opiekunów. W etapie przedszkolnym można spodziewać się gwałtownego wzrostu pojmowania potrzeb i werbalizowania ich. Dzieci w tym wieku zwracają uwagę na więzi rodzinne i więzi z rówieśnikami. Wyrażają większą zdolność do dzielenia się oraz rozumienia uczuć i potrzeb innych. Przy pomocy dorosłego potrafią nazwać podstawowe emocje.

Wiek wczesnoszkolny to okres, kiedy dziecko może ćwiczyć zdobyte umiejętności społeczne na wcześniejszych etapach rozwojowych. Jeśli znajduje się w otoczeniu, które kładzie nacisk na moralne i uprzejme zachowanie, dziecko powinno umieć się do nich dostosować z większą świadomością i zgodą. Jest oczywiste, pewnie dla każdego dorosłego, że jeśli chcemy, aby dzieci były empatyczne najpierw musimy pokazać im, na czym to polega. Trzeba nauczyć dziecko jak odczuwać uczucia i potrzeby innych, jak je rozumieć i nazywać.


PSYCHOLOGIA

Antenka empatii:

Lud z plak

Robimy rodzinną antenkę empatii. Dwa grube kawałki drutu mocujemy do opaski a na drugim końcu mocujemy po plastykowej lub styropianowej piłeczce. Udajemy przed dzieckiem, że ta antenka potrafi odebrać sygnały uczuć wysyłane przez druNarysujcie sy gą osobę. Kiedy wasza pociecha zrani czyjeś uczucia, wobec której dz niech założy antenkę empatii i nastroi się na poempatie. Zróbcie krzywdzonego. Zapytajcie, jakie uczucia odbiera Niech dziecko z antenka. Sami też ją nakładajcie i wczuwajcie i zacznie opowiada się w sytuacje emocjonalną waszego dziecka w tym ciele. Przedsta czy kogoś, o kim warto tak porozmawiać. dopodobnych zdarze może być nieśmiałym k śmiewają, może być niepeł wózku, które patrzy się, jak Każdy zakłada buty innego sam siedzi na w członka rodziny i opisuje, co czuje jako ta osoba. Odgrywajcie różne sytuacje. Niech jedno z was założy buty swojego malucha i zagra role samolubnego i rozkapryszonego malucha. Pokażcie scenkę, która ukaże że wy też potrafiWspólnie wybrać jakąś cie rozumieć, co to znaczy być w skórze dziecka, pomóc (dom dziecka, które chce czegoś od was, a nie potraficie tego dać. zwierząt, itd.). Niech w Pomóżcie dziecku z te osoby czy zwier skarbonki nawet w roku, w wyzn

W twoich butach.

Świn

Książki:

Książki dają cudowna możliwość wczuwania się w świat innych ludzi. Warto wybierać takie, które maja cokolwiek wspólnego z życiem waszego malucha.

Opracowała:

Urszula Turyna, Sylwia Zaremba, Mały Książę www.psychoterapia-malyksiaze.pl


ZABAWY KTÓRE UCZĄ EMPATII

dzie katów

ylwetkę osoby, ziecko ma poczuć e otwory na oczy. założy tą „maskę” ać jak czuje się będąc awcie scenariusz praweń. Człowiek z plakatu kolegą, którego inni wyłnosprawnym dzieckiem na k wszyscy grają w piłkę, a on wózku z boku itd..

nka skarbonka.

ś oficjalną działalność, której moglibyście dom pomocy społecznej, schronisko dla wasza rodzina zostanie wolontariuszami. zrozumieć w jak ciężkim położeniu są rzątka. Wrzucajcie co jakiś czas do tej t po groszu, a następnie można raz naczony dzień, obdarować wybraną instytucję..

Wielkie porządki Przeglądajcie z dzieckiem raz do roku zabawki, ubrania. Wyznaczcie karton, do którego je wyrzucicie, a następnie zanieście do PCK.


LOG PED


GO DIA


LOGOPEDIA

RYSOWANKI ROZWIJANKI, Współczesna logopedia nie jest oddziaływaniem skierowanym jedynie na poprawianie i wspieranie wymowy, to także ćwiczenia percepcji słuchowej, wzrokowej, myślenia przyczynowo -skutkowego, motoryki małej i dużej. W korze mózgowej ośrodki mowy sąsiadują z ośrodkami ruchowymi, słuchowymi i wzrokowymi, dlatego tak ważne jest całościowe, harmonijne wspieranie rozwoju dziecka. W tym numerze przedstawię kilka zabaw manualnych. Zajęcia manualne wspierają rozwój mowy ze względu na bliskie sąsiedztwo ośrodków mowy i ośrodków odpowiadających za umiejętności manualne właśnie! Pod koniec pierwszego roku życia dziecko powoli rozumie do czego służą narzędzia codziennego użytku. Łyżką jem, grzebieniem czeszę włosy, a kredką mogę pomalować ściany w moim pokoju! Około 13 miesiąca życia możemy podejmować pierwsze próby rysowania. Połóżcie kartkę wraz

z kredkami przed dzieckiem i pozwólcie mu bazgrać. Możecie pokazać dziecku, jak rysuje się kreski, koła, krzyżyki lub też rysować proste rysunki przedstawiające zwierzęta, osoby, przedmioty z najbliższego otoczenia. Podczas takich zabaw opowiadajcie maluchowi, co narysowaliście. Nie musicie przy tym prezentować nadzwyczajnych umiejętności malarskich. Rysunki schematyczne będą służyć przy okazji rozwojowi percepcji wzrokowej. Od 24 miesiąca życia ruchy rąk są precyzyjniejsze. Dziecko dokonuje pierwszych prób nazywania swoich rysunków. To bardzo ważny etap! Pozwólmy dziecku na swobodną interpretację własnych prac. Dopytujmy przy tym o kolory, a także o inne cechy obrazków. Takie rozmowy świetnie rozwijają słownictwo dziecka w trzecim roku życia. Z powodu wzrostu precyzji ruchów dziecko będzie samodzielnie rysowało linie poziome, pionowe, krzyżyki czy koła. Spróbuje też zamalowywać obrazki kolorami, ale nie wymagajmy na obecnym etapie, aby nie wykraczało poza kontury. Razem z dzieckiem możecie uzupełniać obrazki o brakujące elementy. W ten sposób rozwijacie zdolności manualne, usprawniacie pracę lewej półkuli mózgu, a także kształtujecie umiejętność odmiany przez przypadki (dopełniacz - czego nie ma? koła, łodygi).


Wraz z rozpoczęciem czwartego roku życia dziecko jest coraz sprawniejsze. Jego rysunki stają się dokładniejsze. Nie są to już jedynie proste znaczki, ale możemy zauważyć próby namalowania słoneczka, auta, mamy czy taty. Dziecko potrafi odwzorować narysowane przez nas podstawowe figury geometryczne. Kontrolujmy również prawidłowy chwyt ołówka przez dziecko. Nieprawidłowy chwyt nie zniknie sam!

U dzieci w piątym i szóstym roku życia rysunki są dokładniejsze i rodzic może rozpoznać poszczególne elementy obrazka. Dziecko lepiej koloruje, sporadycznie wykracza poza kontury obrazka. Podczas ruchów rąk uruchamia się nadgarstek! To bardzo ważny etap, gdyż pozwala on wykonywać precyzyjniejsze ruchy rąk podczas rysowania, kolorowania czy malowania. Ćwiczenia zamalowywania płaszczyzn czy dorysowywania brakujących elementów należy wciąż kontynuować. Podnosimy jedynie stopień trudności. Obrazki do zamalowania są już mniejsze, a odkrywanie braku pojedynczego elementu musi być nieco bardziej skomplikowane. Znajdź różnicę między krowami i uzupełnij obrazek.

Ćwiczenia dla dzieci w czwartym roku życia mogą być różnorodne i połączone z wieloma ciekawymi zabawami. Poniżej zabawa rozwijająca umiejętność nie wykraczania poza kontur podczas kolorowania oraz dorysowywanie drugiej połówki obrazka. Ćwiczenia dorysowywania brakujących elementów obrazka również kontynuujemy. Pomóż kierowcy dojechać na stację paliw.

Kaczuszka TEDO bardzo chciałaby popływać w stawie. Niestety nie ma w nim wody. Spróbuj napełnić staw wodą. Weź niebieską kredką i pokoloruj staw.

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,

Tutaj śc

iągnij

ZABAWE,

Znajdź kwadraty, koła i trójkąty w domu Szymona, a następnie pokoloruj domek. Kwadraty na zielono, koła na czerwono, trójkąty na niebiesko.

Kajtek narysował liść, motyla i choinkę, ale ktoś zmazał jednak połowę obrazka. Dorysuj jego drugą część.

Dorysuj to, czego brakuje:

Wykonywanie zabaw manualnych pozwoli przygotować malucha do nauki pisania. Dodatkowym ich atutem jest także wspieranie rozwoju mowy, w tym artykulacji, słownictwa i gramatyki. Zabaw manualnych powinniśmy więc wykonywać jak najwięcej! Przyjemnej zabawy!

Opracowała:

Agnieszka Drońska, Klaudia Dobija, Labirynt Słów www.labiryntslow.com.pl


www.funpik.pl www.funpikmag.com

Funpik 06  

funpik_marzec_2014