Issuu on Google+

Kwartalnik Laktacyjny numer 2/2016

lipiec-wrzesień 2016

Temat numeru:

Początki karmienia Czym jest bromokryptyna? Chustonoszenie

latem

Czy dopajanie jest koniecznością?

Jak działa UNICEF

i

a c ą

o g K nie ału a et rt a m w a L M K m r a


Spis treści 10 sesja okładkowa

4

Od Redakcji

6

Mleczny skrót

12 Nowości dla mam i dzieci 17 Do noszenia 23  Chustonoszenie latem 26 Początki karmienia

piersią - Temat numeru

40 Badanie FEMA 44 O karmieniu piersią UNICEF

21 Chustoświrka

Polska 48 Dar życia! 50 Perfekcja

w każdej kropli

54 Zanim podasz mieszankę 56 Pij, nie dopajaj

62 Dobór biustonosza sportowego


a

Mama Karmiąca 78 Letniego Kwartału 58 Czy bromokryptyna to bezpieczny sposób na zakończenie laktacji? 64 Lotosowo mi 68 Pasy poporodowe 69 Karmienie na świecie: Francja 70 Karmienie pod respiratorem 72 Wasze high-need babies 76 Wasza historia laktacjna 88 Kwartalnik czyta 96 Kwartalnik w terenie 105 Kosmetyczka Kwartalnika 114 Przepiśnik


Od redakcji

Od Redakcji..

Witajcie w kolejnym numerze Kwartalnika Laktacyjnego! Mamy dla Was mnóstwo przydatnej i  aktualnej wiedzy, laktacyjne i  rodzicielskie historie naszych czytelniczek, wywiady i  porady specjalistów, a  na deser pyszne przepisy i  relacje z  wydarzeń, w  których udział brała nasza Redakcja.

Na początek zapraszamy na temat numeru — o początkach karmienia piersią, fizjologii, regulacji hormonalnej laktacji i znaczeniu połogu oraz o tym, czy i kiedy potrzebne jest dokarmianie dziecka. Przeczytajcie koniecznie, bo to dawka rzetelnej wiedzy. Może Wam się przydać tekst o popularnym leku hamującym laktację — bromokryptynie, a w związku z tym że lato już nas rozpieszcza tropikalnymi upałami na pewno przyda się Wam tekst o dopajaniu niemowląt. Zapraszamy też do przeczytania o tym, jak wybrać chustę na lato, i o tym, na czym polega bycie „chustoświrką”. Poznacie historie mam wymagających dzieci, mamę, która tworzy piękną biżuterię z kobiecego mleka, mamę krwiodawczynię i Franka Dzielne Serce, który mimo choroby jest karmiony mlekiem swojej mamy. Przeczytajcie też relacje z wydarzeń, które odbyły się w tygodniu Promocji Karmienia Piersią, szczególnie zorganizowanej przez Fundację Promocji Karmienia Piersią PROLAKTYNY 2016. Czas wakacyjny przed nami, więc życzę dobrego odpoczynku z Kwartalnikiem u boku, a my po chwili oddechu zabieramy się za przygotowywanie dla Was kolejnego numeru. Cudnie, że jesteście z nami!

Małgorzata Jackowska


Kwartalnik Laktacyjny Redaktor Naczelna: Agata Aleksandrowicz

Skład tekstu: Aleksandra Szpiegowska, Agata Aleksandrowicz

Aleksandra Przeździecka-Kujałowicz Małgorzata Jackowska Zuzanna Kołacz-Kordzińska Magdalena Laska-Sarwa Anna Marcinkowska Jowita Romaniuk Anna Sornek Ewa Muszyńska Pamela Kucińska Aleksandra Budzowska Magdalena Stolarczyk Luca Olga Machuta-Rakowska

Wszelkie prawa zastrzeżone ©Kwartalnik Laktacyjny 2016 Drukowanie i dystrybuowanie w formie elektronicznej i papierowej bez zgody Redakcji jest zabronione. Treści zawarte w publikacji nie stanowią porady medycznej ani nie mogą być jako porada medyczna traktowane. W przypadku wątpliwości należy skonsultować się z dobrym lekarzem lub doradcą laktacyjnym.

Kontakt: kontakt@kwartalnik-laktacyjny.pl reklama@kwartalnik-laktacyjny.pl

Wydawca: Fundacja Promocji Karmienia Piersia kontakt@fpkp.pl KRS: 0000582727 NIP: 7010516246 Regon: 362863485 ul. Częstochowska 20/17 02-344 Warszawa

Zdjęcia i grafiki: archiwum własne Fotolia Pixabay Na okładkce: Anna Sornek zdjęcie: Sandra Koralewska Tłumaczenia: Julita Hypki, Pamela Kucińska Korekta: Anna Dudało

Przeprosiny Nasza praca w Kwartalniku opiera się na działaniach społecznych, stawiamy na rzetelność, jakość i wiarygodność zamieszczanych informacji. Niestety, musimy z przykrością Was poinformować, że w numerze 1/2016 Kwartalnika Laktacyjnego opublikowałyśmy wywiad z logopedą pod tytułem „Dzieci, które nie jedzą”, w którym do udzielenia odpowiedzi na pytania redakcji logopeda wykorzystał fragmenty tekstu Pani Marty Baj-Lieder, logopedy wczesnej interwencji, terapeutki SI i  terapeutki ręki. Fragmenty nie zostały przez logopedę oznaczone jako cytaty ani nie zostało podane ich źródło. Redakcja nasza nie została poinformowana o wykorzystaniu tekstu Pani Marty Baj-Lieder do przygotowania odpowiedzi na nasze pytania. Cała sytuacja była dla nas dużym zaskoczeniem. Chcemy Was zapewnić, iż niezgodne z prawami autorskimi wykorzystanie treści jest w naszej opinii nieetyczne i nie powinno nigdy mieć miejsca. Przepraszamy Panią Martę Baj-Lieder za zaistniałą sytuację. Was ‌- naszych czytelników także przepraszamy i  zapewniamy tu i  teraz, że w  podejmiemy wszelkie możliwe środki i zwiększymy starania, żeby podobna sytuacja nigdy więcej nie miała miejsca. *** Redakcja Kwartalnika Laktacyjnego przeprasza Panią Martynę Gniadkowską za nieumieszczenie jej imienia i nazwiska przy artykule jej autorstwa „Morsująca Mama”.


6

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Mleczny

skrót

Karmienie piersią przez matki z  depresją może mieć pozytywny wpływ na rozwój psychofizyczny ich dzieci i relację matka-dziecko, w  porównaniu z  dziećmi karmionymi sztucznie. Badacze z  Florida Atlantic University rozpoczęli szczegółowe badania matek cierpiących na depresję poporodową. Skupiają się oni głównie na poziomie oksytocyny u matki i dziecka. Zostanie zbadany wpływ poziomu oksytocyny na takie czynniki jak karmienie piersią, interakcje twarzą w twarz matki z dzieckiem oraz rozwój psychofizyczny dziecka i relacja matki z dzieckiem. Naukowcy zaznaczają, że w  świecie naukowym nie jest nowością, że oksytocyna produkowana przy karmieniu piersią działa antydepresyjnie na karmiące matki. Nowością w bieżącym badaniu jest kilkukrotne sprawdzanie poziomu oksytocyny zarówno u matek, jak i niemowląt (wraz z innymi parametrami). Dzięki temu będzie można wyciągnąć wnioski dotyczące wpływu karmienia piersią zarówno na matki z depresją, jak i na ich dzieci. za: sciencedaily.com

Czy intensywność ssania wpływa na ryzyko otyłości?

Matki z cukrzycą karmią krócej

Kobiety cierpiące na cukrzycę ciążową krócej karmią piersią, a matki z cukrzycą sprzed ciąży dodatkowo rzadziej w ogóle rozpoczynają karmienie. Naukowcy z  Ohio przeanalizowali dane dotyczące około 73 tys. kobiet i ich dzieci pod względem związku cukrzycy matki z  karmieniem piersią. Okazało się, że kobiety, które miały cukrzycę przed ciążą, częściej rezygnują z  rozpoczęcia karmienia piersią, a  jeśli karmią, to krócej w  porównaniu z  kobietami zdrowymi. Matki, które chorowały na cukrzycę ciążową, co prawda tak samo często jak zdrowe rozpoczynały karmienie piersią, ale mniej z  nich karmiło przynajmniej przez dwa miesiące. Około 30% kobiet z cukrzycą sprzed ciąży wymieniło chorobę lub leczenie jako powody niekarmienia lub zaprzestania karmienia piersią. Naukowcy zaznaczają, że ważna jest w  tym kontekście edukacja prenatalna dotycząca zalet karmienia piersią kierowana do matek z cukrzycą, a  także edukacja lekarzy dotycząca możliwości leczenia matek karmiących z  cukrzycą. Poprawienie wskaźników karmienia tej grupy matek jest szczególnie ważne ze względu na dobroczynny wpływ karmienia piersią na obniżenie ryzyka otyłości i cukrzycy typu 2, które jest znacznie podwyższone u dzieci matek z cukrzycą. za: sciencedaily.com

Wstępne badania sugerują związek pomiędzy intesywnością ssania we wczesnym niemowlęctwie a podwyższonym ryzykiem otyłości. Naukowcy z Filadelfii przeprowadzili wstępne badania nad intensywnością ssania u miesięcznych niemowląt i  jej związkiem z  wagą w  wieku czterech miesięcy. Wcześniejsze wyniki badań wykazały, że zwiększone przybieranie na wadze w ciągu pierwszych czterech miesięcy życia (większe niż podwojenie wagi urodzeniowej) jest związane z wyższym ryzykiem otyłości. Aktualnie wstępne badania wykazały statystyczny związek pomiędzy siłą i częstotliwością ssania podczas karmienia a  wyższą wagą niemowlęcia. Warto jednak mieć na uwadze, że znacząca większość niemowląt w  badaniu była karmiona sztucznie lub mieszanie, połowa dzieci miała otyłe matki, a ssanie mierzono przy pomocy butelki. Potrzebne są więc dokładniejsze badania, aby określić możliwą relację stylu ssania z  otyłością u  dzieci karmionych piersią i u szerszej populacji. za: sciencedaily.com Mleczny skrót

Białko, dzięki któremu żyjemy

Odkryto białko niezbędne do rozwoju piersi, a  szczególnie produ jego obecności ssaki nie mogłyby przeżyć.

MCL-1 to białko odkryte przez australijskich naukowców. Przyczynia go stadium rozwoju piersi, od dojrzewania, przez ciążę, po laktację. w  produkcji mleka w  gruczołach mlekowych u  ssaków, dlatego uzn ne do przetrwania tej gromady zwierząt, w tym także ludzi. Najwięks wzrost poziomu MCL-1 ma miejsce w ciągu 12 godzin od porodu, ki zależy produkcja i właściwe działanie komórek macierzystych i lumin Komórki te umożliwiają produkcję mleka, a także służą jako receptory nalikach mlecznych, czyli odbierają komunikaty z ciała wysyłane za po Naukowcy twierdzą, że ich odkrycia związane z MCL-1 mogą także zn rozumienie mechanizmów działania raka piersi i zapobiegania mu, a t za: sciencedaily.com


Sekret karmiących piersi: podwójne jądro

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 7

Odkryto kolejny mechanizm wspierający produkcję mleka u ssaków — podwójne jądra komórkowe w piersiach w okresie laktacji. Australijscy badacze odkryli w  kwietniu bieżącego roku jeszcze jeden mechanizm odpowiedzialny za laktację. Okazało się, że w  okresie karmienia piersią — od ciąży do zakończenia laktacji — ogromna liczba komórek odpowiedzialnych za produkcję mleka w  piersiach wykształcała dwa jądra komórkowe. Przypuszczalnie pozwala to na podwojenie wydajności danej komórki przy zachowaniu zwykłych rozmiarów. Proces ten jest ściśle ograniczony do okresu laktacji: komórki po ustaniu karmienia piersią znów posiadają jedno jądro. Naukowcy sprawdzili pod tym kątem również cztery inne, poza człowiekiem, gatunki ssaków. Wyniki były takie same. Można więc wnioskować, że odkryto jeden z  ważniejszych mechanizmów odpowiedzialnych za karmienie małych ssaków. za: sciencedaily.com

Ludzkie mleko najbardziej złożone wśród ssaków Istnieją dowody, że mleko kobiece zawiera najwięcej różnorodnych składników wspomagających rozwój niemowlęcia i  „dobrych” bakterii, w  porównaniu z  mlekiem innych ssaków. Badacze z Uniwersytetu w Zurychu, którzy prowadzą złożone badania dotyczące składu mleka kobiecego, odkryli, że mleko matki noworodka ma około 200 różnych rodzajów molekuł cukru, w porównaniu z około 30–50 różnymi molekułami w mleku innych ssaków, np. myszy lub krowy. Sugeruje to, że mleko ludzkie może być najbardziej złożonym mlekiem w świecie ssaków. Co ciekawe, znaczna część tych cukrów jest nietrawiona przez człowieka, co oznacza, że znajdują się w mleku specjalnie po to, aby stymulować rozwój dobroczynnych bakterii w żołądku noworodka, który przychodzi na świat niemal jałowy. Dodatkowo, mleko ludzkie zawiera znacznie więcej przeciwciał niż mleko innych ssaków, aby stymulować aktywność białych krwinek i  hamować rozwój szkodliwych bakterii. Rzuca to nowe światło na wpływ metody karmienia na układ trawienny i odpornościowy oraz na mikrobiom noworodka.

ukcji mleka. Bez

a się ono do każde. Jest ono kluczowe nano je za niezbędszy w życiu kobiety iedy od tego białka nalnych w piersiach. y hormonalne w kaomocą hormonów. nacząco wpłynąć na także leczenia go.

za: sciencedaily.com

KPI - wyższe ryzyko infekcji ucha

Amerykańscy naukowcy wykazali, że dzieci karmione mlekiem matki z butelki częściej zapadają na infekcje ucha niż niemowlęta karmione prosto z  piersi. Im dłużej dziecko karmione było przy pomocy butelki, tym wyższe było ryzyko infekcji: o 14% wyższe u dzieci karmionych przy pomocy butelki przez 1 miesiąc i aż o 115% wyższe u dzieci karmionych butelką z mlekiem matki przez 6 miesięcy. Naukowcy przypuszczają, że jest to związane z ujemnym ciśnieniem wytwarzanym przez butelkę, które przenosi się podczas karmienia do ucha środkowego dziecka, stwarzając warunki do rozwoju infekcji. Podkreślono jednak, że karmienie mlekiem matki, nawet z butelki, jest znacznie korzystniejszym wyjściem niż sztuczny pokarm. W badaniu tym dowiedziono też ponownie, że karmienie mieszanką znacznie podwyższa ryzyko wystąpienia biegunki u niemowlęcia. Ryzyko to było niemal identyczne dla obydwu grup karmionych mlekiem matki - zarówno z piersi, jak i z butelki. za: sciencedaily.com


8

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Ośmiorniczki dla wcześniaków

Akcja robienia ośmiorniczek dla wcześniaków trwa w  najlepsze. Wolontariuszki dziergają małe ośmiorczniczki, które wkładane są do inkubatorów maluchów. Dzięki skręconym odnogom wcześniaki mogą poczuć jakby pępowina nadal była obok nich. Jak można pomóc w akcji? Dołączyć do rękodzielników i dziergać lub wysłać włóczki do koordynatorek. Ośmiorniczki wykonane są ze 100% antyalergicznej bawełny, a ich wypełnienie to antyalergiczna kulka silikonowa. Więcej informacji: https://www.facebook.com/osmiorniczkidlawczesniakow


REKLAMA

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 9


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

10

Okładka

Na okładce Anna Sornek, z córkami Jadwigą i Bogumiłą. Fot. Sandra Koralewska, zdjęcie wykonano w ramach projektu „Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca”

Mama na okładce


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 11


12

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Nowości dla mam i dzieci

Nowości dla mam i dzieci

Termoforek Fair Air www.fairair.com.pl cena: ok. 50 zł Termoforek Fair Air to bardzo przydatny gadżet. Po ogrzaniu w mikrofali może służyć jako ogrzewający okład na brzuszek dziecka. Świetnie też może pomagać w masowaniu krzyża w trakcie porodu. Wypełniony pestkami wiśni stanowi dobrą alternatywę dla tradycyjnych termoforów.

Fisher-Price — Pchacz samochód szczeniaczkiem uczniaczkiem www.fisher-price.com cena: ok. 120 zł

Pchacz Fisher-Price to lekka zabaw nają zabawę z chodzeniem. Może z uchwytem, jak i bez niego. Podcz dźwięki, które bawią dziecko oraz i liczb. Przyciski uruchamiają piose wyboru są trzy poziomy trudnośc

Gniazdo niemowlęce www.dlawczesniaka.pl cena: od 20zł Jak dobrze, że istnieją takie miejsca w sieci, jak sklep www.dlawczesniaka.pl, gdzie w jednym miejscu można znaleźć szereg produktów przydatnych w opiece nad niemowlakiem oraz noworodkiem, nie tylko tym urodzonym przedwcześnie. Jednym z dostępnych produktów jest gniazdo niemowlęce do układania malucha w taki sposób, by stworzyć mu warunki podobne do tych w brzuchu mamy oraz stymulujące mięśnie małego dziecka, co ma wpływ na prawidłowe oddychanie. Gniazdo to daje maluszkowi poczucie bezpieczeństwa, pozwala utrzymać właściwą temperaturę ciała, a do tego dzięki specjalnemu wypełnieniu z granulatu styropianowego dostosowuje się do kształtu ciała dziecka. Gniazda dostępne są w 4 różnych rozmiarach, dzięki czemu można wybrać najlepsze dla każdego malucha.


d ze

wka dla dzieci, które rozpoczybyć świetną rozrywką zarówno zas jazdy pchacz wydaje wesołe uczą liter, kolorów, kształtów enki, rymowanki i zadania. Do ci w zależności od wieku dziecka.

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 13

Biżuteria z mleka kobiecego Milky Way Jewelry Keepsake With Love cena: od 100 zl Odkąd moje dzieci pojawiły się na świecie, zbieram dla nich pamiątki — gazety z dnia narodzin, szpitalną opaskę, pierwsze malutkie ubranka. Nie sądziłam dotychczas, że do ich wyjątkowych pudełek będę mogła włożyć pamiątkę po jednej z najcenniejszych rzeczy, które udało mi się im podarować — czyli moje mleko. Tymczasem dzięki Milky Way Jewelry Keepsake With Love stałam się szczęśliwą posiadaczką biżuterii zrobionej z mojego mleka. Proces uzyskania takiej pamiątki okazał się całkiem łatwy, a po 3 tygodniach, biżuteria trafiła w moje ręce. Polecam serdecznie taką wzruszającą pamiątkę każdej karmiącej mamie! A jeśli nie karmisz już piersią, możesz zamówić sobie biżuterię z wtopionymi włoskami malucha.

Kamik Crab i Sea Turtle www.smyk.com cena: 120 zł Kamik Crab i Sea Turtle to dziecięce sandały, których design inspirowany jest fauną morską. Są to turystyczne sandały dedykowane najmłodszym podróżnikom i odkrywcom. Sprawdzają się dobrze na piaszczystym podłożu i na twardym podłożu miejskim. Sandałki są bardzo wygodne i elastyczne ale jednocześnie świetnie chronią nogę na nierównej powierzchni. Dodatkowym plusem jest fakt, że wyściółka i pokrycie sandałków bardzo szybko schnie w przypadku zamoczenia. Sandałki mimo wielu funkcji zabezpieczających stopę są lekkie i nie obciążają nogi małego podróżnika. Kamik to kanadyjska marka ze 120-letnią tradycją. Tworzy buty outdorowe i miejskie dla dzieci, kobiet i mężczyzn. Dostępna na polskim rynku od 2011 roku.


Sandały TEVA www.teva-eu.com cena: 150 zł TEVA — sandały damskie turystyczno-sportowe świetnie sprawdzają się na szlaku i w miejskiej dżungli w upalne dni. Wyjątkowo piękne, etniczne wzornictwo to atut, który przyciągnie każdą wielbicielkę letniego obuwia. Sandały są solidnie wykonane i świetnie trzymają się na stopie. Nie obcierają i zapewniają wygodę od pierwszego dnia. TEVA — marka z ponad trzydziestoletnią tradycją od roku gości na polskim rynku.

Cool Mama www.coolmama.pl Topy, koszulki i sukienki do karmienia Cool Mama to chyba najlepsze polskie ubrania dla mam karmiących i oczekujących dziecka. Lekki krój, unikalny system do karmienia sprawiają, że nie tylko są one eleganckie, ale przede wszystkim funkcjonalne. Nie ma w nich żadnych suwaków, co sprawia, że są lekkie i zwiewne. Piękne kolory i delikatne tkaniny nadają ubraniom Cool Mama nowoczesnej formy. Stworzone przez mamę karmiącą dla mam karmiących idealnie wpisują się w letnią atmosferę miasta i kurortu nadmorskiego.

Droplets of love, zestaw biżuterii Milkies www.milkies.pl cena: 550 zł „Droplets of love” to jeden z dziesięciu zestawów biżuterii z mlekiem mamy Milkies. Oferta obejmuje także kolczyki, naszyjniki i pierścionki do kupienia oddzielnie. Wszystkie są eleganckie i dopracowane, a „Droplets of love” to jeden z bardziej wyjściowych kompletów, choć jednocześnie nie jest ostentacyjny. Perełki są lekkie i pięknie wglądają w oprawie pozłacanej różowym złotem (do wyboru także wersja srebrna i z żółtym złotem oraz trzy odcienie perełek). Kolczyki na biglach uniemożliwiających zgubienie. Cieniutki, ale wytrzymały łańcuszek, idealnie dopasowany do oprawy naszyjnika, można zamówić w trzech długościach — na zdjęciu 51 cm, kusząco wpadający w dekolt. To zestaw dla eleganckiej damy, ale Milkies ma w ofercie również komplety codzienne. Polecamy dla mam, które chcą w oryginalny, wytworny i dyskretny sposób upamiętnić swoje karmienie piersią.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 15

Torby 5razones www.5razones.pl cena: 55 zł Piękne torby prolaktacyjne to kolejny cudowny projekt od 5razones. Elegancka ręcznie robiona torba z naturalnych tkanin, z autorskimi grafikami już niebawem będzie do kupienia na stronie www.5razones.pl

Miniogródki Vilmorin www.vilmorin-garden.pl cena: ok. 13 zł Wiosna i lato to idealna pora, żeby wysiewać zioła i warzywa. Można to robić nawet na balkonie. Jeżeli boicie się, że nie macie ręki do roślin, to z pomocą przyjdą Wam minigródki Vilmorin. Do uprawy roślin nie potrzebujecie ani doniczki, ani ziemi, tylko zestaw nasion z torebką foliową i saszetką nasionek. Nawodnione podłoże z włókien kokosowych pęcznieje, a jak naciągnie wodą, można na nim wysiać nasiona. Vilmorin przygotowało też wspaniałą serię nasion dedykowaną dzieciom. Maluchy mogą zasiać kwiaty czy owoce lub zioła. Radość dziecka z samodzielnie wyhodowanej bazylii czy poziomki jest nieoceniona. Polecamy miniogródki wszystkim małym ogrodnikom!


16

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Whisbird — szumiący ptaszek www.whisbear.com cena: 89 zł Czy jest na sali mama, która nie zna absolutnie uroczego szumiącego misia Whisbear? A ja przedstawiam Wam jego kuzyna — szumiącego ptaszka Whisbird, który ujął moje serce swoją prostotą, nawiązaniem do sztuki ludowej oraz kolorystyką idealną dla zupełnego maluszka, czyli połączeniem czerni, bieli i czerwieni. Whisbird jest stosunkowo niewielki (19x5cm), ale doskonale spełnia tę samą funkcję — posiada w swoim wnętrzu wyjątkowe serce: urządzenie szumiące, imitujące szumy słyszane przez dziecko w brzuchu mamy. Co ważne, ta pierwsza ważna przytulanka, ma funkcję „soft start/soft stop”, która umożliwia łagodne włączanie i wyłączenie szumu, natomiast samo nagranie trwa 40 minut. Whisbird ułatwia maluchowi zasypianie, łagodzi jego płacz, uspokaja — jest wyjątkowym pomocnikiem mamy oraz przyjacielem dziecka. A gdy szum już nie będzie potrzebny, może z powodzeniem służyć za przytulankę lub ozdobę dziecięcego pokoiku.

Whisbear www.whisbear.com cena: 130 zł Odkąd zamieszkał z nami Wishbear wszystko stało się prostsze. Towarzyszy nam przy każdym karmieniu i usypianiu już od 6 miesięcy. Szum uspokaja marudnego malucha i jest prawdziwym wybawieniem i dla rodziców, i dla dzieci. A odkąd dziewczynki zaczęły interesować się zabawkami miętoszą jego szeleszczące uszka i łapki. To zdecydowanie najfajniejszy prezent ze wszystkich, które mogłoby dostać niemowlę. Jest ładny, wykonany bardzo starannie z wysokiej jakości materiałów, z pomysłem i w Polsce.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 17

Do noszenia

nosidło Tula Aviary — wersja toddler www.babytula.pl cena: 485 zł

Tych nosideł nie trzeba chyba nikomu przedstawiać — to jedne z najbardziej popularnych nosidełek w Polsce, znane również na całym świecie! Nic dziwnego, są bowiem nie tylko bardzo wygodne i łatwe w użyciu, ale również piękne i nietuzinkowe. Ogrom wzorów zachwyca, a prostota użytkowania przekonuje nawet najbardziej opornych. Po co nosić starszaka na barana podczas wakacyjnych wędrówek (a uwierzcie — prędzej czy później każdy maluch się zmęczy i będzie chciał wskoczyć wam na ręce!), kiedy można wsadzić go do nosidła dotychczas schowanego w plecaku? Tak, bo nosidła Tuli nie zajmują dużo miejsca i zmieszczą się w każdym turystycznym plecaku, a możliwość regulacji szelek i pasa biodrowego sprawia, że dopasowują się do rodzica o każdej posturze. Nosidło w wersji toddler służy dzieciom powyżej 11 kg, jednak warto również sprawdzić jego wymiary i dopasować najlepsze rozwiązanie dla swojego dziecka. Uwaga, pamiętajcie, że w nosidłach Tula możecie nosić malucha zarówno z przodu, jak i z tyłu!

Chusta do noszenia dzieci, tkana splotem skośno-krzyżowym, bawełna z bambusem — Pinacolada

lennylamb.com cena: 260 zł Tkana chusta Lenny Lamb Pinacolada jest wykonana z  mieszanki bawełny i wiskozy bambusowej, ma piękne żywe kolory, jest miękka w  dotyku i  dobrze nosi nawet starszego malucha. Tkaną chustę można zawiązać na wiele sposobów, ale też używać jako hamaka, namiotu czy koca na plażę. Na pewno pojedzie z nami na wakacje!

Do noszenia


18

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

chusta kółkowa Tula www.babytula.pl cena: 350 zł Chusta kółkowa firmy Tula jak zwykle zachwyca designem. Gdyby ktoś zastanawiał się, czy można ocenić po produktach, czy są one tworzone z pasją i miłością, niech spojrzy na chusty właśnie tej firmy. Wśród dostępnych na stronie wzorów każdy wybierze coś dla siebie! A co najważniejsze, produkty firmy Tula są najwyższej jakości — posiadają certyfikat Oko-Tex Standard 100 oraz spełniają Europejskie Standardy Bezpieczeństwa zgodne z normą PN-EN 132092:2006. Chusta, która trafiła w moje ręce, jest wykonana w 100% z bawełny i od początku była miękka, dzięki czemu świetnie pracuje i łatwo się dociąga, co czyni ją dobrą chustą również dla początkujących. To również istotne, gdyż w chuście kółkowej można nosić zarówno starszaki, jak i maluszki — a te drugie wyjątkowo mocno potrzebują świetnie dociągniętego materiału zabezpieczającego ich malutkie ciałko. Chusta kółkowa znakomicie nadaje się na wakacyjne wyprawy — zajmuje mało miejsca, można ją schować do torebki lub plecaka, a jej założenie to chwila. Dzięki temu spełnia potrzeby zarówno malucha, jak i rodzica!

chusta Karaush Adel Elegance www.carrylove.pl cena: 330 zł Dzięki internetowemu sklepowi CarryLove.pl w moje ręce trafiła przepiękna, wyjątkowa chusta rosyjskiej firmy Karaush. Szorstka i nośna, wykonana z  bambusa naturalnego (38%) i  bawełny (62%), o  gramaturze 289g/m2, z  powodzeniem poniesie maluszka oraz starszaka i zadowoli zarówno początkujących, jak i  wytrawnych użytkowników chust. Żakardowy splot i  elegancki wzór zachwycą tych, który szukają nie tylko nośności czy łatwości dociągania, ale również wyjątkowości i blasku. Natomiast dodatek bambusa sprawi, że chusta doskonale sprawdzi się w letnie, ciepłe dni. Uwaga — jeśli zainteresowała Was ta cudnej urody chusta, lećcie do sklepu CarryLove.pl, ponieważ dostępna jest ona tylko w tym miejscu!


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 19

nosidło klamrowe Onbu Lenny Lamb Mała Jodełka Impresja www.lennylamb.com cena: 295,59 zł Jako mama nosząca swoje dzieci, które już co nieco wyrosły, uwielbiam wszelkiego rodzaju nosidła i  wypatruję nowości. Dlatego ucieszyłam się, że dzięki Lenny Lamb, będę miała okazję wypróbować Onbu — nosidełko przeznaczone dla dzieci siedzących, przede wszystkim do noszenia na plecach. Początkowo byłam trochę przerażona, gdy zobaczyłam instrukcję obsługi, ale okazało się, że nosidełko zakłada się nadzwyczaj łatwo i  szybko, a  do tego jest bardzo wygodne, co potwierdził maluch, który natychmiast się we mnie wtulił. LennyOnbu jest tylko w  jednym rozmiarze, jednak możliwość regulowania panelu sprawia, że jest ono bardzo uniwersalnym nosidłem. A do tego splot jodełkowy sprawia, że Mała Jodełka Impresja jest śliczna i bardzo dziewczęca.

Lenny Lamb, chusta Mała Jodełka Impresja www.lennylamb.com cena: 306 ZŁ Piękna chusta Lenny Lamb jodełka. Delikatna, pastelowa chusta, która idelanie wpasowuje się w klimat lata w mieście. Splot i tkanina gwarantują, że maluchom będzie w niej bardzo wygodnie. Chusta ta odpowiednia jest do każdego wieku maluszka i każdej wagi. Świetna do ekpserymentowania z nowymi wiązaniami i układami. Mnie osobiście urzekła jej delikatność i subtelne wzornictwo. Drobniutka jodełka zachwyci mamy, które cenią sobie wysoką jakość chusty oraz elegancję wykoniania.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

REKLAMA

20


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 21

Chustoświrka Agnieszka Brojanowska

Kiedy rodzi się dziecko, rodzi się też matka. A kiedy rodzi się chustoświrka? U mnie urodziła się w  drugiej połowie kwietnia, w środku nocy, na Facebooku, przy zakupie siódmej chusty, gdy córka miała już ponad 8 miesięcy. Chyba wtedy... Bo wcześniej to raczej nie... A może? Czas ciąży był dla nas czasem podejmowania decyzji, jak wychowamy naszą córkę. Część planów nie zdała egzaminu, część wprowadziliśmy z  sukcesem w  życie. Pewni byliśmy dwóch rzeczy: z dzieckiem trzeba dużo rozmawiać i dużo je nosić. A w czym nosić? Na rękach? Gdzieś, kiedyś rzuciły mi się w  oczy chusty; chyba znajoma miała zdjęcie z  dzieckiem w  chuście. Aby dowiedzieć się czegoś więcej, pod koniec ciąży kupiłam książkę „Dobrze nosić” i po jej lekturze byłam już pewna, że chcę nosić w chuście maluszka. Potem urodziła się ONA! Była cudna i  ciągle chciała być blisko mamy. Spotkanie z doradcą noszenia to był strzał w dziesiątkę! Nasza cudowna doradca po konsultacjach pożyczyła nam jedną ze swoich chust, a ja tego samego dnia wieczorem usiadłam do komputera i w sklepie internetowym producenta chust kupiłam naszą pierwszą własną. Była to chusta 100% z bawełny, długość 4,6 m dobrana przez doradcę na konsultacjach. Kiedy już do nas dotarła, rozpoczęło się codzienne motanie córeczki. Nagle okazało się, że mam czas ugotować obiad, pozmywać naczynia, wstawić pranie. I, co najważniejsze, mogę nosić i kołysać moją śpiącą młodzież przez 2–3 godziny i nie boli mnie kręgosłup, a ręce nie odpadają.

Kolejnej chusty w  planach nie było, bo i  po co? Pasiaczek się sprawdzał. Jednak po kilku tygodniach dostałam prezent. W jej żakardowym wzorze zakochałam się od pierwszego wejrzenia! To wtedy chyba do mnie dotarło, że chusta to nie tylko przyrząd do opieki nad dzieckiem, ale część mojej i córki garderoby. Faktura tej chusty jest odmienna od poprzedniej, bo i splot różny, i skład. Chusta ta jest grubsza i bardziej sprężynująca. Niedługo w moje ręce trafiła prywatna chusta i osobiste nosidło mei tai mojej siostry, w  których nosiła syna. Chusta brązowa, 100% bawełny, nie urzekła mnie swoim wyglądem, ale była niesamowicie miękka (nosiła już kilkoro dzieci). Robiłam z niej hamak dla córeczki. Na konsultacjach okazało się, że zwykła brązowa chusta ma szwy na krawędziach w różnych kolorach, co pozwoliło mi ogarnąć, która krawędź którędy idzie w wiązaniu na plecach. Od tej pory jest to nasza ulubiona chusta na plecak. Pomiędzy przygarnięciem brązowej chusty, a  przeznaczeniem jej na plecak, w naszym domu pojawiły się jeszcze dwie inne. Tym razem były to chusty kółkowe. Odkryłam, że ich potrzebuję, gdy zbliżał się mój powrót do pracy po półrocznym urlopie macierzyńskim. Mam szczęście, że część obowiązków służbowych mogę wypełniać z córką w chuście, a kółkowa umożliwia szybkie motanie malucha. Wybór padł na chustę z wzorem chemicznym, że względu na fakt, że w pracy zajmuję się chemią, a wzór na tej chuście to wzór strukturalny cząsteczki oksytocyny. Chusta ta wyszła Chustośwrka, Agnieszka Brojanowska


22

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 w wielu kolorach, o różnych składach. Postanowiłam znaleźć na grupie sprzedażowej na Facebooku używaną w wersji z lnem lub konopiami, abym mogła w niej nosić córeczkę, nawet gdy podrośnie. Udało mi się kupić pomarańczową, z konopiami, kółkową. Cienka, ale wytrzymała. Trenowałyśmy noszenie w niej w domu i  okazało się, że do niektórych prac domowych jest wygodniejsza niż pasiak z córką z przodu. W pracy też zdała egzamin (tylko muszę pamiętać, aby młodzież siedziała na lewym biodrze, bo inaczej trudno robi się wpisy do indeksów studenckich). Tak się jednak złożyło, że zadurzyłam się również w innej wersji tej chusty, która mieniła się w słońcu! Cóż, 3 tygodnie po kółkowej pomarańczce kółkowa mieniąca pojawiła się w naszym stosie. Obecnie podział jest jasny: pierwsza do szybkich prac domowych, druga do szybkich wyjść z domu na pocztę i po ziemniaki. A do pracy jedna lub druga: ta, która danego dnia lepiej pasuje do mojego stroju (dobór chusty do ubrania. Już chustoświrstwo?). Prawdziwą miłość poczułam już w  styczniu do innej chusty. Moje hobby to Rosja, język i kultura tego kraju. Nie byłabym więc sobą, gdybym nie zrobiła wywiadu na temat chust rosyjskich. Popularny w  Polsce Mokosh (Мокошь) nie zdobył mego serca. Volgasling (Волга) to też nie do końca moje klimaty (ale do niej jeszcze wrócę). Białoruski Easy Sling ma piękne chusty, ale to nie to... Dopiero Polotno Studio (Полотно-студия) i ich kolekcja orłów (Eagles, Орлы). Zrozumiałam, co oznacza skrót DISO (Desperately In Search Of) w  języku chustoświrek. Me serce zabiło głośno dla dwugłowych orłów, zwłaszcza w  wersji Vintage Youth. Poszukiwania rozpoczęłam od zapisania się do chustowej grupy rosyjskiej. Nie do wiary, ani jednego posta sprzedażowego... W końcu jest! I to właśnie wersja, której szukam, długość też dobra! Niestety, dziewczyna, która sprzedawała orły, postanowiła jednak się z  nimi nie rozstawać. Cóż za zawód! Plus jest taki, że dowiedziałam się, kto je ma, i  mogę śledzić ogłoszenia ich właścicielki, co, przyznam się bez bicia, czynię do tej pory (czy to już chustoświrstwo?). Parę dni po smutnym zakończeniu rozmów na temat sprzedaży orłów odezwała się do mnie inna dziewczyna, też Rosjanka. Znalazła na Facebooku ogłoszenie, w którym chciałam kupić orły, i napisała do mnie, bo

planowała sprzedaż swoich Carskich Orłów. Krótkie (rozmiar 2), szaro-bialo-niebiesko-niebieskie (gradacja), z  domieszką jedwabiu (10%), prototyp (2 sztuki na świecie). To nic, że za krótkie (przerobię na kółka); to nic, że nie ten kolor (jakoś polubimy się z  niebieskim); to nic, że domieszka mało nośna (i trudniejsza do prania) — wyczuwam świrstwo? Po kilku dniach rozmów zapada decyzja, biorę! Jeszcze tylko akcja zakładania PayPala, dogadywania ceny oraz waluty transakcji i już Carskie Orły do mnie wędrują. Po drodze było w Rosji święto i długi weekend, potem na 3 dni chusta utknęła na lotnisku Wnukowo, ale Poczta Polska dała radę nadgonić i w Wielki Piątek nasz listonosz przyniósł mi paczkę. To uczucie, które towarzyszy otwieraniu paczki z DISO, jest niepowtarzalne (do następnego DISO, oczywiście)! Delikatne, mięciutkie, pełne wdzięku, cienkie, eleganckie... I-DE-AL-NE. Jeszcze tylko zamówiłam srebrne kółka w rozmiarze L i orły służą nam jako chusta kółkowa bez szycia. I tu miał być koniec. Jestem spełniona. Śledzę nadal na Facebooku właścicielkę długich orłów Vintage, ale tragedii nie będzie, jak ich nie kupię (przecież nie jestem świrką). Te 6 chust, które mam (+ nosidełko mei tai) w  zupełności mi i  córce wystarcza. Jednak kiedy pewnej nocy w połowie kwietnia znalazłam na Facebooku ogłoszenie o  sprzedaży kolejnej pięknej chusty (jedynej chusty, która mi się podobała z  tej firmy), to decyzja o jej kupnie zapadła w ułamku sekundy. Znowu krótka, rozmiar 2, ale raz się żyje i raz chustuje każde dziecko. Szybka decyzja, szybka transakcja. Chusta przyszła, a ja się w niej zakochałam. W tej chwili jest z nami 24 godziny na dobę. Córeczka śpi pod tą chustą, w niej oraz na niej. Szkoda tylko, że za krótka na plecak... Rano, po zakupie, powiedziałam o tym ojcu małej, a on po raz pierwszy zapytał: „po co ci tyle chust?”. Wtedy się zorientowałam, że urodziła się chustoświrka.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 23

Chustonoszenie latem Noszenie dziecka w chuście czy nosidle, gdy na dworze i w domach robi się duszno i upalnie, jest związane z pewnymi wyzwaniami. Z drugiej strony, znając wygodę chust i nosideł, nie zawsze chcemy rezygnować z ulubionego sposobu poruszania się w domu, na spacerach czy na wakacjach w mniej lub bardziej egzotycznych destynacjach. O tym, jak ułatwić sobie noszenie latem, mówi Natalia Zielonacka, Certyfikowany Doradca ClauWi®. rozmawiała Anna Maria Marcinkowska

Kwartalnik Laktacyjny: Lato to ciepło. A nawet więcej niż tylko ciepło. Jak poradzić sobie z  temperaturą, gdy chcemy nosić dziecko w chuście? W czym nosić, by nie przegrzać dziecka i siebie? Natalia Zielonacka: Zacznijmy od  wyboru  odpowiedniej  chusty. Przede wszystkim nie może to być chusta elastyczna, bo jest ona zrobiona ze sztucznych włókien. Co więcej, jej zawiązanie wymaga ułożenia trzech warstw na dziecku. Te dwa czynniki dyskwalifikują tę chustę jako dobrą na lato. Zatem wybieramy chustę tkaną, z włókien naturalnych. Na lato dobrze się sprawdza 100% bawełny, ale można też próbować bawełny z domieszkami. Len i konopie uznawane są za domieszki bardzo dobre na lato, co więcej — są bardziej „nośne”, więc mogą zwiększyć komfort noszenia. Może być też bambus (naturalny, a nie wiskoza bambusowa), jedwab (choć ten jest trudniejszy w  utrzymaniu). Ponoć także merynos nadaje się na lato, choć to już opinie moich koleżanek doradczyń i noszących mam. Ja nie testowałam merynosa latem. Dla siadających dzieci można też wybrać nosidło ergonomiczne, gdyż ma świetną cyrkulację powietrza, bo nie przylega tak ściśle do ciała.  KL: Wspomniałaś o  wiązaniach i  warstwach. Jakie wiązania są najlepsze na lato, by zapewnić noszącym rodzicom i  dziadkom oraz ich pociechom największy komfort? NZ: Odpowiednie wiązanie jest niezwykle ważne. Oczywiście najlepszymi wiązaniami na lato będą te wymagające jednej warstwy materiału na dziecku i  takie, które są choć trochę przewiewne. Z wiązań

z przodu polecam zatem kangurka — jedna warstwa, po bokach może wpływać i wypływać powietrze, poza tym to wiązanie doskonale odciąża, wspiera dobrą postawę i można w nim nadać idealną pozycję dziecku. Ale tak naprawdę najlepszym wiązaniem na lato jest plecak prosty. Niosąc dziecko na plecach, człowiek mniej się poci, a to znaczy, że dziecko też mniej się poci. Jest jedna warstwa, jest możliwość cyrkulacji powietrza po bokach. Dodatkowo wspiera dobrą postawę noszącego i można nadać dziecku dobrą pozycję. Na krótsze wyjścia można polecić jednowarstwowe wiązania na biodrze (np. kangur na biodrze) lub chustę kółkową. Ta ostatnia jest super rozwiązaniem dla dzieci, które na spacerach często zmieniają zdanie — raz chcą iść same, raz chcą do chusty. Kółkową szybko się zakłada. Przy wiązaniach na biodrze trzeba pamiętać, że są asymetryczne dla noszącego, dlatego polecamy je raczej na krótkie wyjścia. KL: Letnia pogoda może być dokuczliwa nawet bez dziecka na plecach. Wystarczy, że ubierzemy się nieodpowiednio. Co radzisz, gdy jesteś pytana o kwestię ubioru noszącego i dziecka, które ma być niesione w chuście? NZ: Oczywiście ubieramy się we włókna naturalne, przewiewne. Chusta to kolejna oprócz ubrania warstwa materiału, dodatkowo grzejemy się wzajemnie, więc przy upałach naprawdę zwykłe body wystarczy. Koniecznie trzeba pamiętać o ochronie dziecka przed słońcem, czyli: duże kapelusze, czapki z  daszkiem (najlepiej takie z  ochroną karku też). Na nóżki białe spodnie albo krem z filtrem. Na lato chętnie polecam Chustonoszenie latem, wywiad z Natalią Zielonacką


REKLAMA

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 też używanie jasnego parasola jako ochrony przed słońcem. To jest dobry pomysł na spacer po plaży, gdzie cienia w ogóle się nie znajdzie. Z takich rad praktycznych jeszcze: dobrze jest włożyć między siebie a  dziecko pieluszkę tetrową. Zwłaszcza, jak ktoś ma duży dekolt, strój kąpielowy albo w ogóle mota nago. Wtedy ta pieluszka wchłonie pot i ciała nie będą się tak mocno grzać wzajemnie. Trzeba pamiętać o kontroli temperatury dziecka! Sprawdzamy ją na karku.  KL: Czy jest coś jeszcze, o czym powinno się pamiętać, chcąc nosić dziecko latem? NZ: Apeluję tylko o  zdrowy rozsądek. Jeśli upał jest koszmarny i  dziecko nie wytrzymuje w  chuście, to czasem lepiej włożyć je do wózka albo w  ogóle nie wychodzić. No i oczywiście należy pamiętać o odpowiedniej ilości płynów.  KL: Dziękuję za rozmowę!

REKLAMA

24


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 25


26

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

temat numeru

pod redakcją

Początki karmienia piersią Anna Maria Marcinkowska

Karmienie piersią NIE MOŻE boleć Wbrew obiegowej opinii początki karmienia piersią nie są czasem obowiązkowego bólu i  zagryzania zębów. Normalny jest ból fizjologiczny, określa się go jako ból o  niezbyt silnym natężeniu lub po prostu odczucie dyskomfortu, trwa nie dłużej niż 30 sekund z  początku każdego karmienia, mija w  jego trakcie i  nie występuje pomiędzy karmieniami. Ból fizjologiczny ustępuje po ok. 2 tygodniach od porodu. Fizyczne zmiany, takie jak otarcia, pęcherze, rany, strupki, odkształcona, spłaszczona czy zgnieciona brodawka nie są normalne i z pewnością nie są częścią objawów bólu fizjologicznego. Takie zmiany sugerują problem, który należy rozwiązać z pomocą specjalisty do spraw laktacji.

Karmienie na żądanie — małe żołądki, wielkie serduszka Częste karmienie wpisuje się w  normalne zachowania noworodka i  niemowląt. Limitowanie karmień, podawanie piersi co określony czas czy karmienie z  zegarkiem w  ręku nie jest praktyką, którą należy zalecić młodym rodzicom. Dzieci powinny ssać przynajmniej 8–12 razy na dobę. Należy pamiętać, że karmienie piersią zaspokaja nie tylko potrzebę głodu, ale także inne niezwykle ważne potrzeby: bliskości, ciepła, bezpieczeństwa. Noworodki w  szczególności mają maleńkie żołądki, rosną bardzo szybko, a  pokarmu i bliskości potrzebują często. O ile dziecko ma Początki karmienia piersią, Anna Maria Marcinkowska

satysfakcjonujące przyrosty wagi, moczy i brudzi odpowiednią liczbę pieluszek, co świadczy o  efektywnym karmieniu, długie godziny spędzane przy piersi nie są niepokojące. Jeśli wskaźniki efektywnego karmienia sugerują problem, należy zwrócić się do specjalisty, który oceni jakość przystawienia i  inne czynniki, mogące mieć wpływ na przyrosty wagi i zbyt małą liczbę zużywanych pieluszek.

Siara — liczy się jakość, a nie ilość Siary jest mało i niektóre mamy stresują się tym faktem. Pamiętajmy zatem, że jest to skoncentrowany pokarm, więc jego ilości nie muszą być duże. Dzieci mają malutkie żołądki, które rozciągają się z każdym karmieniem i początkowo mieszczą jedynie kilka kropel siary, a poza tym dopiero uczą się koordynować jednoczesne ssanie, połykanie i oddychanie. Te naukę najłatwiej przeprowadzić na małych ilościach bardzo pożywnego jedzenia.

Skąd wiedzieć, że należy podać pierś — rodzaje aktywności dziecka „Karmienie na żądanie” to często spotykany termin. Wielu rodziców sądzi, że karmieniem takim jest podawanie piersi na każdy płacz dziecka. Jednak należy pamiętać, że płacz to ostatni, najbardziej wyraźny sygnał głodu. Przedtem są inne, subtelniejsze. By umieć dobrze odczytywać znaki dawane przez


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 27

Zuzanny Kołacz-Kordzińskiej i Anny Marcinkowskiej

Początki to nauka. To nieco znaków zapytania, zdobywanie doświadczenia, sporo nowości. Wspinanie się po kolejnych szczeblach drabiny, na której szczycie jest mistrzostwo. Początek determinuje resztę doświadczenia. Wiele zależy od naszego nastawienia, nauczycieli, okoliczności. Chcemy przybliżyć Wam, drogie Czytelniczki, początki karmienia piersią, by było Wam łatwiej i by Wasza mleczna droga zaczęła się dobrze i skończyła dokładnie wtedy, gdy sobie tego zażyczycie.

dziecko, należy znać rodzaje aktywności maluszków. Zaliczamy do nich:

Smoczek-uspokajacz i smoczek od butelki

Choć AAP zaleca unikanie smoczka (uspokajacza lub od butelki) zaledwie przez pierwsze 3–4 tygodnie życia dziecka, to wielu doradców laktacyjnych suge• Głęboki sen — brak ruchu, regularne oddechy ruje, że z  podaniem smoczka należy zaczekać przynajmniej do 6–8 tygodnia życia — by ustabilizowała • Lekki sen — faza REM, miny, oddechy mniej się laktacja oraz minął skok rozwojowy 6. tygodnia. regularne Niektórzy specjaliści, jak np. dr Newman, odradzają używanie wszelkich smoczków i nakładek przez cały • Senność — budzenie się lub zasypianie okres karmienia naturalnego. Decydując się na po• Spokojna czujność — oczy otwarte, uważny wzrok, danie smoczka, należy pamiętać, że nie może on wydłużać przerw między karmieniami ani zastępować naśladowanie wyrazu twarzy rodzica karmień. Do ryzyka związanego z podaniem smoczka niezależnie od wieku dziecka należą: zaburzenie od• Aktywna czujność — poruszanie się, oglądanie ruchu ssania, odrzucenie piersi, większa podatność świata, wydawanie dźwięków na infekcje grzybicze i  ucha, ból podczas karmienia, • Płacz — z  powodu głodu, potrzeby bliskości, naruszenie skóry brodawki/otoczki, zmniejszenie laktacji, szybsze odstawienie się dziecka od piersi. tempe ratury, dyskomfortu Rodzice decydujący się na podanie smoczka dziecku Spokojna czujność to stan, w którym dziecko jest powinni liczyć się z ryzykiem i uważnie obserwować, gotowe na przystawienie do piersi. Nie czekaj na czy smoczek nie szkodzi. Używanie nakładek silikonowych również wiąże się z ryzykiem, m.in. zaburzepłacz! niem laktacji, gdy nakładka jest użyta w niewłaściwy To stan, w  którym zaobserwować możemy charak- sposób. Nakładki to rozwiązanie krótkoterminowe, terystyczne zachowania dziecka, świadczące o  go- dobiera je doświadczony doradca laktacyjny, który towości do picia mleka mamy. Są to: kontakt wzro- jest w stanie poinstruować mamę, jak prawidłowo je kowy, otwarte oczy, odwracanie głowy do rodzica, stosować oraz kiedy i jak odstawić. podnoszenie głowy, rozjaśniona twarz, wyciąganie paluszków dłoni lub stóp w  kierunku rodzica, rado- W razie potrzeby dziecko można dokarmiać bezbutelsne dźwięki, poruszanie językiem, kręcenie główką, kowo — np. za pomocą drenu przymocowanego do przywiedzenie rąk do ust, ssanie palca umieszczone- piersi (ten sposób sprzyja stymulacji laktacji mimo go w ustach dziecka.


28

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 dokarmiania), łyżeczką, kubeczkiem, kieliszkiem, strzykawką. Jeśli zalecone jest dokarmienie dziecka, nie należy przekraczać ilości mleka, które dziecko dostałoby od mamy. Szacuje się (Walker 2011), iż w pierwszym dniu życia dziecko otrzymuje ok. 7 ml mleka podczas karmienia, w drugim — ok. 14 ml, a w trzecim 28 ml. Czwartego dnia dziecko podczas pojedynczego karmienia otrzymuje prawdopodobnie ok. 58 ml, piątego ok. 60 ml, a 28 dnia — 94 ml.

Miejsce ma znaczenie Badania* wykazują, że miejsce spania dziecka ma bardzo duży wpływ na karmienie naturalne. Jeśli rozważamy współspanie, z pedantyczną dokładnością zadbajmy o bezpieczeństwo dziecka. Dzielenie łóżka lub kładzenie dziecka na dostawce zwiększa szanse wyspania się rodziców, pozytywnie wpływa na laktację, sprawia, że karmienie staje się wygodniejsze, a także znacząco obniża ryzyko wystąpienia syndromu nagłej śmierci łóżeczkowej.

Miejsce spania dziecka

Występowanie jakiegokolwiek karmienia piersią

Wyłączne karmienie piersią

Kołyska, pokój rodziców

43%

20%

Dostawka przy łóżku

73%

40%

Łóżko rodziców

79%

50%

*Ball, „Archives in Childhood” 2006

Dokarmianie

Wsparcie partnera, rodziny

Dokarmianie jest potrzebne znacznie rzadziej niż jest w  rzeczywistości stosowane. Dokarmiając, pamiętamy o  zaleceniach Światowej Organizacji Zdrowia, by dziecko w  pierwszej kolejności dostało odciągnięte mleko mamy, w drugiej — mleko dawczyń, a ostatecznie — mleko modyfikowane. Powodami do dokarmienia (jednorazowego, a jeśli to konieczne — częstszego, ale umożliwiającego dążenie do wyłącznego karmienia piersią) mogą być: niski poziom cukru we krwi, znaczny spadek wagi, odmowa piersi, duża senność, żółtaczka, odwodnienie, skrajne wyczerpanie mamy. Dokarmienie powinno sprzyjać dalszemu karmieniu naturalnemu, w tym nie powinno zburzyć maminego poczucia możliwości wykarmienia własnego dziecka. Ilość mleka powinna być dostosowana do wieku dziecka.

To, jak ważne jest wsparcie otoczenia, pokazuje badanie (Ingram 2002), które zwraca uwagę na to, że jeśli matki otrzymały wsparcie w postaci trzykrotnej pochwały od partnera, rodziny lub osoby z personelu medycznego, ich szanse na kontynuowanie karmienia w 6. tygodniu były aż 37 razy większe, niż gdyby tych pochwał nie otrzymały.

Decydując się na dokarmienie dziecka, musimy mieć na uwadze potencjalne niebezpieczeństwa z  tego wynikające: zaburzenie odruchu ssania (ssanie nieprawidłowe lub nieefektywne) lub odrzucenie piersi, nawał (przy dokarmianiu w  krótkim okresie), zaburzenie laktacji (w dłuższym okresie), wystawienie na oddziaływanie potencjalnych alergenów, podawanie mleka w ilości większej niż zapotrzebowanie dziecka, otyłość, podkopywanie wiary matki w  powodzenie karmienia naturalnego, skrócenie czasu trwania karmienia naturalnego.

Pozytywnym, coraz częściej zauważalnym trendem jest świadome i zaangażowane ojcostwo. Takie podejście jest korzystne dla każdego członka rodziny, o ile tylko nie wyraża się w  podawaniu butelki z  pokarmem nocą czy naleganiu na przejście na odciąganie pokarmu, by tato również mógł brać udział w karmieniu dziecka. Ojcowie mogą wykazać się fantastycznymi kompetencjami i wspaniale opiekować dziećmi, wspierając jednocześnie karmienie bezpośrednio z  piersi. Mogą przebywać z  dzieckiem w  kontakcie „skóra do skóry”, nosić dziecko w chuście, przygotowywać je do karmienia i podawać partnerce, wspierać ją emocjonalnie, korygować pozycję karmienia, przewijać dziecko i  karmić je stałymi pokarmami po rozszerzeniu diety, o ile para nie decyduje się na BLW.

Przyjazny szpital i „rooming-in” po porodzie Jeśli wybierzesz szpital przyjazny karmieniu piersią, twoje pierwsze kroki w  karmieniu i  macierzyństwie będą znacząco ułatwione, szczególnie jeśli karmienie piersią zostanie zainicjowane możliwie najwcześniej


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 29 po porodzie. Badanie (Ingram 2002) wykazało, że matki, które miały wsparcie w karmieniu piersią w szpitalu, miały aż dwukrotnie większą szansę karmienia po 6 tygodniach. Jeśli stan matki i dziecka na to pozwala, należy dążyć do „rooming-in”, czyli wspólnego przebywania matki z  noworodkiem po porodzie w  sali szpitalnej. „Rooming-in” oznacza mniejsze prawdopodobieństwo zakażenia u  dziecka, obrzmienia piersi, oddzielenia w celu dokonania naświetlań przeciw żółtaczce, depresji poporodowej u  matki. „Rooming-in” oznacza też większe prawdopodobieństwo szybszego rozpoczęcia produkcji mleka, szybszego przybierania na wadze u dziecka. Ten sposób opieki nad noworodkiem wiąże się ze wzrostem wiary w  siebie u  matki. To prawdopodobnie mniej płaczliwe dziecko, szybszy rozwój głębokiej więzi z dzieckiem oraz lepsza jakość wypoczynku dla mamy poprzez stymulację produkcji oksytocyny i prolaktyny — redukujących stres i wpływających na lepszy sen.

karmienie piersią, umocni instynkty dziecka oraz ułatwi karmienie i mamie, i dziecku.

Żółtaczka i rozbudzanie śpiącego dziecka Żółtaczka fizjologiczna pojawia się zazwyczaj ok. 2–5 dnia życia dziecka, po czym osiąga szczyt i  zaczyna zanikać. Jeśli poziom bilirubiny utrzymuje się powyżej normy, może być to związane z niedostateczną ilością mleka pobieranego przez dziecko. Karmienie piersią należy kontynuować zarówno w przypadku żółtaczki fizjologicznej, jak i patologicznej. Należy pamiętać, że siara ma działanie przeczyszczające, stąd dążenie do jak najczęstszych karmień od porodu jest idealnym rozwiązaniem. Siara pomaga wydalać nadmiar bilirubiny ze smółką.

7 naturalnych praw To prawa, które warto znać i zapamiętać — przydają się w razie wątpliwości związanych z karmieniem piersią: (źródło: „Karmienie piersią. 7 naturalnych praw” K. Kendall-Tackett, N. Mohrbacher, wyd. Zysk i ska, 2011”)

1.Dzieci są nastawione na ssanie piersi. 2. Ciało mamy to środowisko naturalne dziecka. 3. Dobre przystawienie oznacza skuteczne karmienie i lepszy wypływ mleka. 4. Więcej karmień z początku oznacza więcej mleka później. 5. K ażda para mama-dziecko ma swój własny rytm. 6. Więcej mleka wypitego przez dziecko = więcej mleka wyprodukowanego przez mamę. 7. Dzieci odstawiają się naturalnie.

Dopełznięcie do piersi — pierwsze karmienie Ułożenie dziecka na brzuchu matki leżącej lub półleżącej umożliwia mu dokonanie czegoś wielkiego — samodzielne lub prawie samodzielne dopełznięcie do piersi i  przyssanie się do niej. Większość dzieci urodzonych w terminie potrafi tego dokonać, o ile da im się na to czas, a nie jest to szybki proces — „podróż” trwa zazwyczaj około godziny. Ina May Gaskin pisze: „Większość dzieci potrafi w tej pozycji chwycić sutek i  przyssać się do piersi (…). Noworodki ułożone na brzuchu potrafią przemieszczać się do przodu. Jeśli leżą na plecach, należy je przytulić, by w trakcie zbliżania się do piersi leżały na boku”. Umożliwienie dziecku dopełznięcia do piersi, odszukania brodawki i  zainicjowania ssania daje silne podwaliny pod

Noworodki zazwyczaj śpią sporo, a  te z  żółtaczką mogą być dodatkowo ospałe. To, czy należy budzić dziecko przysypiające przy piersi, zależy od tego, czy maluch przełyka, jak wygląda u  niego fizjologiczny spadek wagi oraz o  czym informuje nas zawartość jego pieluszek. Aby rozbudzić śpiącego maluszka, można zacząć do niego mówić, rozebrać go do pieluszki, pomasować brzuch, plecy, stopy, dotykać główki, zmienić pieluchę, przerwać karmienie na odbicie, zmienić pozycję przy piersi itp. Pomocne jest również stosowanie niezwykle delikatnego ucisku piersi. Gdy widzimy, że maluch przysypia, możemy zastosować kompresję piersi, ciekawą opcją jest kompresja w  rytmie ssania maluszka. Stosując ten sposób, musimy zachować bardzo dużą ostrożność,


30

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 by nie uszkodzić kanalików mlecznych, a  najlepiej nauczyć się go od specjalisty. Dziecko w miarę dorastania coraz rzadziej będzie zasypiało podczas karmienia.

Miesiąc miodowy z dzieckiem — jak poradzić sobie z połogiem Połóg to szczególny czas dochodzenia do siebie po porodzie i poznawania się z nowym członkiem rodziny. Jak chcemy przeżyć połóg, zależy wyłącznie od nas, naszego samopoczucia i  intuicji, jednak należy pamiętać, że szczególnie pierwsze 2 tygodnie (miesiąc miodowy z  dzieckiem) są ważne dla laktacji. Są mamy, które po porodzie nie odczuwają dyskomfortu, funkcjonują zwyczajnie i mają dużo sił. Inne cierpią z powodu bólu krocza czy gojącej się rany po cesarskim cieciu. Jedne bezproblemowo inicjują karmienie piersią, inne mają mnóstwo pytań i potrzebują dużo wsparcia i  pomocy. Jedne z  chęcią przyjmują gości, inne tego nie chcą i nie potrzebują. Najważniejsze to stawiać na pierwszym miejscu potrzeby swoje i  noworodka i  nie traktować połogu jako konkursu „na kobietę najszybciej wracającą do normalności”. Gdy czujemy się wyczerpane, obolałe, krępujemy się karmić piersią przy innych, mamy huśtawkę nastrojów, czujemy się przytłoczone i skłonne do płaczu, zauważamy, że dziecko jest płaczliwe, gdyż wszyscy skupiają na nim uwagę i jest narażone na zbyt wiele bodźców — zmieńmy to tak, byśmy i my, i dziecko czuli się jak najlepiej, najbezpieczniej i  najbardziej komfortowo. Idealnym wyjściem, nawet jeśli mama czuje się doskonale, jest zapewnienie sobie sporej dawki kontaktu „skóra do skóry” z noworodkiem i zapewnienie mu stałego dostępu do piersi, w  celu świetnego startu w udane karmienie piersią.

Bolesne brodawki Gdy brodawki bolą i masz podejrzenie, że to nie ból fizjologiczny, koniecznie zacznij od poprawy przystawienia. Bez tego pozostałe czynności nie będą mieć wiele sensu, gdyż ich działanie bez usunięcia przyczyny bólu będzie jedynie doraźne. Oprócz tego wietrz piersi, zaaplikuj własne mleko na brodawki i otoczki, po karmieniu przynieś sobie ulgę suszarką (zimnym powietrzem skierowanym na piersi) oddaloną na odległość ramienia, sposób polecany przez niektóre mamy. Przed karmieniem możesz zastosować okład z  lodem na brodawkę — pamiętaj jednak, by okład nie trwał długo i nie obejmował całej piersi, gdyż zimno zwęża kanaliki i może utrudnić wypływ mleka. Tak zastosowany okład ma posłużyć jedynie jako domowy sposób na delikatne znieczulenie bolącego miejsca. Niektóre mamy chwalą sobie stosowanie muszli laktacyjnych, które oddzielają pierś od ubrania, a jednocześnie umożliwiają cyrkulację powietrza. Gdy nie uda ci się poprawić pozycji i pozostałe sposoby przez to nie zadziałają, skontaktuj się z doradcą

laktacyjnym. Konsultacja pomoże też w poszukiwaniu innych przyczyn, gdy przystawienie wydaje się być dobre, a brodawki bolą lub są poranione.

Obrzęk piersi Gdy piersi stają się napięte i  bolesne, dbaj przede wszystkim o  jak najczęstsze i  jak najefektywniejsze karmienia. Jeśli pierś ma twardą, trudną do uchwycenia otoczkę, odciągnij odrobinę mleka, by ją zmiękczyć i ułatwić tym samym przystawienie dziecku. Aby ułatwić wypływ mleka, zastosuj delikatny masaż, a  przede wszystkim ciepło: ciepłe okłady lub ciepłą kąpiel czy prysznic przed karmieniem. Podczas karmienia zmieniaj pozycje, jeśli czujesz, że to pomoże, muskaj pierś lub zastosuj „breast compression” — kompresję piersi, niezwykle delikatny ucisk w  celu zwiększenia wypływu mleka. Po karmieniu zastosuj zimny okład, by zwęzić kanaliki mleczne i  zapobiec nadmiernej produkcji oraz przynieść piersiom ulgę. Możesz użyć w  tym celu schłodzonych i  zbitych liści kapusty, a na rynku dostępne są także kompresy, np. żelowe, które łatwo podgrzać lub schłodzić. Są przystosowane do kładzenia na pierś poprzez kształt: otwór, by nie przykrywać brodawki, rozcięcie u dołu umożliwia położenie kompresu i  dostosowanie jego wielkości do rozmiaru biustu. Najlepsze kompresy mają łezkowaty, a nie okrągły kształt — są lepiej dostosowane do potrzeb mam karmiących i  budowy sutka. Stosowanie laktatora nie zastąpi ssania piersi przez dziecko, może też dodatkowo pobudzić produkcję mleka. Jeśli z jakiegoś powodu należy użyć laktatora, zaleca się odciągnięcie mleka do poczucia ulgi. Jeśli dziecko nie może być karmione piersią, należy odciągać do poczucia „pustych” piersi.

Wyciek mleka Są mamy, których problem wycieku mleka nie dotyczy, są i takie, które znają go jeszcze z czasów ciąży. U innych pojawia się dopiero po porodzie. Każda mama z  wyciekami radzi sobie na swój sposób — niektóre kobiety chwalą sobie tetrowe pieluszki, inne używają muszli laktacyjnych, inne chłonących mleko wkładek laktacyjnych. Na szczególną uwagę zasługują wkładki wielorazowe, wykonane z naturalnych materiałów, które pozwalają skórze oddychać. Wielu kobietom pomaga przyłożenie dłoni do piersi tak, by brodawka sutkowa została zamknięta w zagłębieniu dłoni. Z czasem wycieki mleka wygasają dzięki delikatnemu naciskowi ręki.

Fizjologiczny spadek wagi Po porodzie obserwujemy spadek wagi noworodka, który jest zwany „fizjologicznym”. Jest to normalne i o ile spadek nie jest zbyt wysoki, nie należy się nim przejmować. Dla wielu mam sam fakt spadku wagi dziecka jest dużym przeżyciem i  czasem nawet wiąże się ze zwątpieniem w naturalne karmienie, jednak taki spadek nie jest niczym nadzwyczajnym. Dzieci


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 31 nie spadają na wadze dlatego, że mamy nie mają mleka. Normalny spadek wagi po porodzie to 5–7% wagi urodzeniowej obserwowany przez ok. 3–4 dni po porodzie. W niektórych przypadkach spadek 10% nadal uważany jest za normalny, jednak przy spadku większym niż normalny należy dokładnie przyjrzeć się karmieniu piersią — być może przystawienie jest za płytkie, być może dziecko za rzadko dostaje pierś do ssania. Bardzo ważna jest w  takim wypadku pomoc specjalisty do spraw laktacji, który fachowo wesprze mamę w  skutecznym karmieniu. Jeśli mama miała w czasie porodu podaną kroplówkę, to dziecko rodzi się z wagą zawyżoną przez zwiększoną ilość płynów w organizmie. Jego faktyczna waga urodzeniowa jest możliwa do zmierzenia po 24 godzinach od porodu, gdy malec wysiusia przyjęte podczas porodu płyny. W takich przypadkach obserwuje się wyższe procentowo spadki wagi. Dziecko powinno odzyskać wagę urodzeniową w przeciągu 10–14 dni od porodu, jeśli tak się nie dzieje, doradca powinien ocenić skuteczność karmienia naturalnego. Niektórzy specjaliści zalecają dwukrotne ważenie dziecka i wyciągnięcie średniej. Nie zaleca się częstego ważenia dzieci. Maluszki karmione piersią mogą przybierać na wadze skokowo — zbyt częste ważenie może sygnalizować problem, którego nie ma. Jeśli konieczne jest dokarmienie dziecka, powinno się ono odbyć w  sposób, który nie zagraża odruchowi ssania maluszka — bez butelki. Nie trzeba mieć wagi dla niemowląt w  domu, nie należy ważyć dziecka przed karmieniem i po nim. Może to sprzyjać niepotrzebnej chęci sprawdzania siebie i zaburzać tak ważną w rodzicielstwie intuicję i umiejętność obserwacji swojego dziecka.

Ważenie noworodka Troska o prawidłowy rozwój noworodka wiąże się między innymi z ważeniem maluszka. Aby niepotrzebnie się nie denerwować, zwróćmy uwagę na to, by dziecko zawsze było ważone na tej samej wadze i w takim samym stroju, a najlepiej bez ubrania. Specjaliści zwracają uwagę na różnice pomiarów wag, nawet jeśli są one tej samej marki. Obserwowane różnice dochodzą nawet do 500 g, co nie miałoby znaczenia dla kilkudziesięciokilogramowego dorosłego, ale w przypadku dziecka, u którego pół kilograma stanowi czwartą czy piątą część wagi, może być powodem do podniesienia niepotrzebnego alarmu. W przypadku dzieci karmionych naturalnie istotne jest, by lekarz lub położna nanosili wyniki na siatki centylowe dla dzieci karmionych piersią. Siatki centylowe dla dzieci karmionych sztucznie są inne. Nie porównujemy dzieci karmionych naturalnie i sztucznie.

Skoki rozwojowe Jeśli znacie termin „kryzys laktacyjny” to wykreślcie go ze słownika, zamieniając na „skok rozwojowy i/lub wzrostowy”. Skok rozwojowy to okres, podczas którego dziecko zachowuje się inaczej niż dotąd — zazwyczaj bardziej płaczliwie — i chce być przy piersi cały czas lub odwrotnie, jest przy niej bardzo niespokojne. Zachowanie dziecka może przywodzić mamie na myśl nienajadanie się i  zaburzenie laktacji. Tak, podczas skoku dziecko tymczasowo potrzebuje więcej mleka. Nie, nie zanika laktacja — przeciwnie, dziecko „zamawia” większe ilości pokarmu i  piersi zaczynają je wytwarzać, o  ile pozwoli się dziecku spędzić wystarczającą ilość czasu przy piersi. Skok może trwać kilka dni, do ok. tygodnia. Dzieci wprawdzie nie znają się na kalendarzach, więc mogą wybrać sobie inne daty, ale często można zaobserwować skok w 7–10 dniu życia, 2–3 tygodniu, 4–6 tygodniu (w tych okolicach często przypada też ustabilizowanie laktacji, co często niesłusznie odczytywane jest jako zanik mleka, gdyż piersi zazwyczaj miękną, a mleko zaczyna być wytwarzane podczas ssania i  będzie go tyle, ile dziecko zechce wyssać). Później skoki następują nieco rzadziej.

Kontakt „skóra do skóry” Jeśli stan mamy i  dziecka pozwala na bliskość, kontakt „skóra do skóry” powinien być zainicjowany jak najszybciej po porodzie. Tak prosta czynność jak tulenie dziecka w pieluszce do nagiej piersi ma znaczenie na wielu płaszczyznach — sprzyja budowaniu więzi, korzystania z flory bakteryjnej mamy z jej skóry, budowania laktacji, działa kojąco na mamę i  sprawia, że dziecko czuje się „jak w  domu”. W kontakcie tym dziecko może pozostawać z  każdym bliskim opiekunem. Obecność rodzica/opiekuna stabilizuje niedojrzałe układy noworodka — wyrównuje jego oddech, pracę serca, pomaga regulować temperaturę. Dotyk ten jest tak ważny, że zaobserwowano niższe prawdopodobieństwo zapadnięcia na depresję poporodową u  mam pozostających w  kontakcie „skóra do skóry” z dzieckiem.

Chustowanie noworodka Doskonałym przedłużeniem okresu ciąży i�� pobytu w  ścisłym połączeniu z  mamą jest chustowanie. Różnica jest taka, że chustować może każdy opiekun maluszka. W przypadku posiadania starszych dzieci chusta znacząco ułatwia spełnienie potrzeby bliskości noworodka i uwagi u straszaka. O noszeniu noworodków w  chuście wypowiada się Natalia Zielonacka, doradczyni chustonoszenia ClauWi: „Chusta to nie tylko piękny kawałek materiału, to przede wszystkim narzędzie, które pomaga świeżo upieczonym rodzicom w opiece nad noworodkiem. Chusta z pewnością może być ogromnym wsparciem, gdy dziecko chce być przy rodzicu bez przerwy, gdy pragnie być noszone,


32

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 gdy kołysanie to jedyny sposób na sen. Zamotane dziecko jest blisko opiekuna, słyszy bicie serca, czuje ciepło jego ciała. Ma warunki zbliżone do tych, które były w brzuchu mamy. Jednocześnie jest w dobrej, bezpiecznej dla kręgosłupa pozycji. To wszystko sprawia, że dziecko jest bardziej zrelaksowane, a co za tym idzie, rodzice również. Przy okazji mają ręce wolne do innych działań, np. gotowania, opieki nad starszym dzieckiem, zrobienia makijażu lub do pozadomowych aktywności. Warto wspomnieć o tym, że bliskość dziecka powoduje zwiększoną produkcję prolaktyny, dlatego noszenie w chuście może być pomocne także dla mam karmiących piersią.”

Wygodne k

czyli o poz Zuzanna Kołacz-Kordzińska

Na pewno zauważyłaś, że na początku noworodek mógłby spędzać przy piersi całe dnie i.... noce, prawda? A nawet jeśli się od niej odrywa, i tak prawdopodobnie karmisz malucha minimum 8 razy dziennie, każdorazowo spędzając przy tej czynności przynajmniej 15 minut? Jednak równie dobrze może to być 30, 40, 50 minut... Wiem, że dziecko jest dla Ciebie najważniejsze — ale warto zadbać również o  siebie i  swój kręgosłup, dlatego zawsze pamiętaj, by przybrać wygodną pozycję.

Pamiętaj: •

niech twoje ciało będzie rozluźnione, zastanów się, czy wygodnie w tym ułożeniu będzie Ci także za 10, 20, 30 minut?

niezależnie, czy będziesz karmić na siedząco czy na leżąco, skontroluj, czy Twoje ciało ma odpowiednie podparcie (plecy, ręce, uda, stopy, głowa)

przygotuj wszystko czego potrzebujesz — szklankę wody, książkę, telefon, przekąski..

jeśli tego potrzebujesz, przygotuj poduszkę do karmienia, podnóżek — cokolwiek, co ułatwi Ci karmienie malucha.

Pamiętaj, wygodne ułożenie ciała będzie wpływać na Twoje samopoczucie, a  ma ono niebagatelny wpływ na karmienie piersią! Jest jednak jeszcze jeden istotny, być może najistotniejszy powód, dla którego mówi


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 33

karmienie ,

zycjach i nie tylko Droga Mamo, właśnie na świecie pojawiło się Twoje wyczekiwane dziecko, a Ty zaczęłaś je karmić piersią? Gratulacje! Usiądź więc wygodnie i zrelaksuj się, zanim Twój maluch sięgnie po cokolwiek innego niż Twoje mleko, minie jeszcze sporo czasu, niech więc to będą miłe, wspaniałe chwile tylko dla Was!

się o prawidłowej pozycji. Tym razem mówimy już nie tylko o Twoim ciele, ale o ułożeniu dziecka względem Ciebie i  jego prawidłowym zabezpieczeniu podczas karmienia. Prawidłowa pozycja w  sposób znaczący wpływa na skuteczność karmienia, w tym na skuteczne pobieranie pokarmu przez malucha, prawidłowe przystawienie się do piersi, niczym nie zaburzony wypływ mleka. W literaturze przedmiotu wskazuje się kilka różnych pozycji: 1. Klasyczna — kiedy to układasz dziecko jego brzuchem do swojego brzucha, główkę malucha masz w zgięciu swojej ręki, a dłonią przytrzymujesz pupę; 2. Krzyżowa — podobna do klasycznej, tyle że dziecko podtrzymujesz ręką z  drugiej strony niż pierś, w tej pozycji główka znajduje się w twojej dłoni (jest przez nią podtrzymywana); częściej stosowana np. u  dzieci z  obniżonym napięciem, słabo ssących lub wcześniaków; 3. Spod pachy, inaczej zwana futbolową — kiedy to maluch jest przytulony swoim brzuchem do boku mamy — jego nóżki znajdują się pod pachą, dłoń natomiast podtrzymuje główkę; przydatna po cięciu cesarskim, przy dużych piersiach, z  trudno chwytnymi brodawkami, także u  wcześniaków i  dzieci słabo ssących;

4. Leżąca — gdy układasz się na boku, z głową trochę wyżej, dziecko leży przy mamie brzuch do brzucha, oparte na twoim ramieniu, często stosowana na początku, po cesarskim cięciu oraz w nocy; 5. Leżąca na wznak — ty leżysz na plecach, z głową na poduszce, maluch na tobie, wzdłuż ciała (lub skośnie), podtrzymywany twoją ręką; naturalna pozycja, kiedy to umożliwiamy maluchowi samodzielne znalezienie i chwycenie piersi, w czym pomaga mu grawitacja; przydatna również po cesarskim cięciu, a także przy zbyt szybkim wypływie pokarmu.

Pamiętaj: •

bardzo przyjazny skutecznemu karmieniu piersią, zwłaszcza na początku, jest kontakt „skóra do skóry” z maluszkiem

dziecko powinno przylegać do Ciebie brzuszkiem, jego ciało powinno być podparte, a głowa powinna być skierowana do piersi, z noskiem na wysokości brodawki

daj dziecku możliwość samodzielnego znalezienia i uchwycenia brodawki — jeśli ma trudności, pomóż mu

znajdźcie najwygodniejszą pozycję dla siebie, dostosuj pozycję do Waszych potrzeb i  aktualnej sytuacji (np. karmienie po porodzie drogą cesarskiego cięcia).

Wygodne karmienie, czyli o pozycjach i nie tylko, Zuzanna Kołacz-Kordzińska


34

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

temat numeru

pod redakcją

Połóg — narodziny matki

Doświadczenia mam Anna Maria Marcinkowska

O podzielenie się wspomnieniami z okresu połogu poprosiłam kilka mam. Oto ich krótkie historie i rady:

Agnieszka:

W ostatniej ciąży moje życie połogowe toczyło się wokół łóżka — karmiłam, przebierałam, jadłam, spaliśmy, odrabiałam ze starszymi dziećmi lekcje... Moje życie bardzo wtedy zwolniło.

Kasia:

Moja porada? Dać sobie czas na poznanie się wzajemnie. Bardzo ważne jest wsparcie męża czy rodziny, pomoc w dotychczasowych czynnościach czy chociaż podniesienie na duchu prostym, ciepłym słowem.

Irmina:

Miałam straszną niechęć do kontaktów z ludźmi, nie odbierałam telefonów i  absolutnie nie było mowy o przyjmowaniu gości nawet bliskiej rodziny. Dotykać dziecka mogłam tylko ja i  mąż. Strasznie przeżyłam zmiany, jakie zaszły w moim ciele.

Marzena:

Za radą koleżanki po porodzie cesarskim cięciem szybko wstałam. Wydaje mi się, że dzięki temu mój połóg  był bezproblemowy i  bezbolesny — zero płaczu, żadnej huśtawki hormonalnej. Tylko ja, mój syn i rzeka mleka.

Maria:

Połogu praktycznie nie zauważyłam — huśtawki nastroju nie było, brzuch nie bolał wcale (aż się dziwiłam, że nic nie czuję, po opowieściach koleżanek Połóg - narodziny matki. Doświadczenia mam, Anna Maria Marcinkowska

o skurczach podczas karmienia), krwawienie nie było obfite ani uciążliwe i skończyło się szybko. Problemy z karmieniem, nawał, pogryzione brodawki czy baby blues też znam tylko z  opowieści, dlatego już w  tydzień po porodzie zaczęłam namawiać męża na rodzeństwo dla naszej córki.

Alicja:

Po obu porodach czułam się bardzo dobrze. W tym roku w  święta urodziłam nieplanowanie w  domu i  chwilę po tym miałam siłę, żeby wskoczyć pod prysznic i szybko zebrać się do karetki, a po powrocie do domu sprzątałam mieszkanie. Niektórzy dziwili się, że dopiero urodziłam, a tak się świetnie czuję. Po drugim porodzie mniej krwawiłam, lepiej się czułam.

Anka:

Jedyne, co mi przeszkadzało, to mój zapach. Pociłam się okrutnie, co chwilę byłam mokra od tych zawirowań hormonalnych, więc prysznic brałam 4 razy dziennie.

Joanna: 

Przy połogu potrzebna jest wyrozumiałość i pomoc. Po drugim porodzie nadrabiałam czas ze starszakiem po rozłące, ale mimo wszystko potrzebowałam jednej drzemki albo chociaż kilku chwil leżenia plackiem, żeby się zregenerować. No i  nie ma co zgrywać bohaterki. Czy to poród siłami natury, czy cięcie, mamy prawo być zmęczone, obolałe i musimy odpoczywać, żeby dojść do siebie. Chyba lepiej odpuścić


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 35

Zuzanny Kołacz-Kordzińskiej i Anny Marcinkowskiej 6 tygodni połogu to czas, w którym zaczyna się wszystko — macierzyństwo, karmienie piersią, dochodzenie do siebie po porodzie. Tkanki się intensywnie regenerują, gruczoły mleczne ruszają do pracy, a Ty uczysz się dziecka i nowej roli. Jest to też często czas burzy hormonalnej i sporych emocji, które mogą wynikać z różnych przyczyn — hormonów właśnie, zmęczenia, niewyspania. Bycie mamą wymaga nauki, oswojenia się z nową „pracą na całe życie” i dogrania z maluszkiem. Niezależnie od tego, czy przeżywasz połóg przebojowo, czy dochodzisz do siebie własnym tempem — obserwuj swoje ciało i emocje z miłością i akceptacją. Jeśli potrzebujesz pomocy lub wsparcia, proś o nie — to oznaka dojrzałości, a nie słabości. i nie pozmywać wieczorem albo poprosić o to męża/ mamę/przyjaciółkę niż wrócić do szpitala na kilka dni, prawda?

Magda:

Połóg był dla mnie dramatem. Nie dawałam rady. Dopiero wizyta położnej środowiskowej, która pomogła mi przystawić synka do piersi (wcześniej była mieszanka, później moje mleko przez strzykawkę — do 10 doby po porodzie), zmieniła wszystko. Gdy zaczęłam karmić syna, zaczęłam sobie dawać też radę z własnymi emocjami.

Justyna:

Psychicznie fatalnie od 4 doby. Ryczałam. Pomagał mi mąż. Był blisko, robił wszystko, co mógł, ale nie narzucał się, nie radził, był po prostu. Nauczyłam się też olewania: nieumytej podłogi, prasowania, obiadu. Kiedy wrzuciłam na luz i przestałam rozkminiać, co ja powinnam i co dziecko powinno, zrobiło się fajnie.

Ania:

Na początku było ciężko, rana bolała, bałam się kichnąć lub roześmiać. Ból brodawek i  łzy przy każdym karmieniu. Bardzo pomógł mi mąż, który starał się maksymalnie odciążyć mnie w  domu i  wspierać, jak tylko się dało. Tak samo rodzice i brat. Z dnia na dzień było coraz lepiej, zwłaszcza po zdjęciu szwów. Coraz łatwiej było się cieszyć z nowej roli. Siłę na zniesienie tego wszystkiego dawał mi synek. Często płakałam o drobiazgi. Ciężko było mi patrzeć w lustro po ciąży i porodzie. Ale mąż ciągle podkreśla, że dla niego jestem piękna, i dziękuje mi za to, co poświęciłam, żebyśmy mogli się cieszyć z naszego skarbu.

Gabriela:

Bardzo ciężko przeszłam  połóg  po cesarce. Siłę daje dziecko, które potrzebuje mnie jak powietrza. Nie miałam innego wyjścia jak przetrwać. Czas jest zbawienny. Wtedy byłam zbyt spięta, bez wiary i  świadomości, co się ze mną dzieje. Nie chciałam niczyjej pomocy, nie spałam. Teraz jestem mądrzejsza.

Katarzyna:

Poród naturalny dał mi niesamowitą siłę i  wiarę, że mogę wszystko. Bałam się depresji poporodowej, bo kiedyś chorowałam na depresję, a  w  ciąży męczyły mnie objawy nerwicowe. Wiedziałam, że to zwiększa prawdopodobieństwo pojawienia się jej, jednak nic takiego nie nastąpiło. Zaraz po porodzie byłam obolała i  osłabiona. Bardzo pomagała mi myśl, że może dziś jest źle, ale jutro będzie już lepiej, a pojutrze jeszcze lepiej. I tak było, bardzo szybko doszłam do siebie. Miałam kilka razy momenty załamania, gdyż za wszelką cenę dążyłam do samodzielności i perfekcji, ale sama po jakimś czasie zrozumiałam, że nie tędy droga.

Agata:

Połóg to jedno z najgorszych życiowych doświadczeń. Szalona huśtawka nastrojów, ze wskazaniem na stan mocno depresyjny. Najbardziej pomagała mi ciągła obecność kogoś bliskiego, potrzebowałam czułości, głaskania, przytulania. Zupełnie jakbym to ja się urodziła. Pomagały mi też rozmowy z moja doulą o tym, że nie jestem teraz promotorem karmienia piersią, doulą — tylko mamą, która ma pełne prawo nie ogarniać. No i czas. W momencie tak okropnego samopoczucia chcesz od razu czuć się lepiej. A to trwa. U mnie 6 tygodni męczarni. Połóg to narodziny matki.


36

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

temat numeru

pod redakcją

Rola wsparcia

w rozpoczęciu karmienia piers Zuzanna Kołacz-Kordzińska

Wszystkie kobiety rozpoczynające karmienie piersią w  mniejszym lub większym stopniu potrzebują wsparcia otoczenia. Jego rodzaj zależeć będzie od indywidualnych potrzeb oraz ewentualnych trudności, jednak niewątpliwie wszystkie mamy zgodnie orzekają, że wsparcie i  życzliwa obecność innych osób ma ogromne znaczenie. Właściwie zaczyna się jeszcze w ciąży, kiedy kobiety oczekujące malucha raczone są różnorodnymi opowieściami. Jeśli słyszą od wszystkich, że „po cesarce nie można karmić”, mogą w  to uwierzyć i jeśli ich poród zakończy się cesarskim cięciem, mogą być przekonane, że w takim razie karmić piersią już nie będą mogły. Jeśli przyszła mama wokół siebie ma inne mamy z  pozytywnymi historiami, to nawet ewentualne trudne początki nie są w stanie jej zniechęcić. Jeśli jej własna mama mówi: „babcia nie miała pokarmu, ja nie miałam pokarmu, ty też nie będziesz mieć”, w ciele młodej mamy natychmiast pojawia się stres i wątpliwość: „a co jeśli ma rację?”. A potem następuje poród. Czy wiecie, że ponad 90% kobiet po porodzie rozpoczyna karmienie piersią? To piękny wynik! Dlaczego więc z  każdym miesiącem mam karmiących jest coraz mniej? No właśnie: bo brakuje im wsparcia. Często zaczyna się w  szpitalu. Mamy i malucha nauka przystawiania (a przecież mówili, że karmienie piersią jest naturalne?), płacz świeżo urodzonego noworodka (pewnie jest głodny!), bolesne brodawki, brak mleka (a  przecież powinno płynąć mleczną rzeką, prawda?). Cały czas zdarza się, że kobiety w szpitalu słyszą: „oj takie małe piersi, nie wykarmi pani tym swojego dziecka” albo: „nie umie Rola wsparcia w rozpoczęciu karmienia piersią, Zuzann a Kołacz-Kordzińska

pani przystawić? Przecież jest pani matką!” — niezbyt to wspierające, prawda? A z drugiej strony są położne, które opiekując się młodą mamą i  maluchem, cierpliwie tłumaczą, uczą, pomagają. Kobiety z takich spotkań wychodzą przekonane, że uda im się karmić piersią, ale również przekonane, że w razie potrzeby — personel medyczny zawsze im pomoże. Ta wiara potrafi być bardzo pomocna! Posłuchajcie, co o  początkach karmienia piersią w szpitalu powiedziały inne mamy: „Szpital, w którym rodziłam, kładzie bardzo silny nacisk na stworzenie warunków sprzyjających karmieniu piersią. Zaraz po porodzie zadbano, aby dziecko miało ze mną kontakt „skóra do skóry” i abym mogła przystawić je do piersi.” (Karolina, 27 lat, nadal karmi piersią, syn ma 6 miesięcy) „Tak naprawdę wsparła nas jedna Pani położna w szpitalu, która w  spokojny sposób wytłumaczyła mi, jak karmić i  zaglądała do nas (do mnie i  córki), bardzo często chwaląc czy poprawiając. Użyłam słowa „nas”, tak nas, bo i  mamę, i  dziecko trzeba nakierować na prawidłowe karmienie.” (Agnieszka, 35 lat) „W szpitalu otrzymałam wspaniałą pomoc. Hubert był małym żarłoczkiem. Przebywał przez pierwsze dwie doby w inkubatorze. Przyjeżdżał do mnie tylko na karmienia, ale jadł tak łapczywie i w dodatku w tak niewygodnych dla nas obojga pozycjach ze względu na mój stan zdrowia, że po pierwszych kilku karmieniach


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 37

Zuzanny Kołacz-Kordzińskiej i Anny Marcinkowskiej

sią

„Wsparcie to pomoc okazywana poprzez akceptację drugiej kobiety, jej emocji, przeżyć i potrzeb, a nie poprzez doradzanie jej i krytykowanie, pomoc zgodna z potrzebami drugiej kobiety, a nie naszymi wyobrażeniami o nich.” Agnieszka Stein

moje piersi pokryte były ranami. Wówczas panie pielęgniarki pomagały mi ściągać pokarm przez specjalne nakładki, by uniknąć karmienia Huberta z  krwią sączącą się z brodawek. Bo inaczej karmienie kończyło się tym, że mój synek wymiotował. Udało się fantastycznie, pokarm odciągany i  podawany był przez strzykawkę. Panie dbały o moje piersi i po kolejnych dwóch dniach mogłam powrócić do karmienia samodzielnego. Nie miałam łatwego startu, ale gdyby nie wsparcie personelu szpitala pewnie skończyłoby się karmieniem sztucznym od pierwszych dni życia mojego synka.” (Kinga, 32 lat, wspomina karmienie swojego 9-letniego syna) „Po 11 godzinach porodu zdecydowano w  końcu o  cesarskim cięciu... Podano mi syna, gdy leżałam, i  przystawiono do piersi tak, jakbyśmy umieli robić to od dawna. Niestety zmęczenie, zakaz poruszania się były już pierwszymi schodkami, które uniemożliwiły mi karmienie. Synek ciągle „zjeżdżał” z  pozycji, w której go u mnie zostawiono, mi natomiast kategorycznie zakazali poruszania się, więc tyle, ile mogłam, podciągałam go do piersi (personel nie reagował na prośby z mojej strony). W konsekwencji Dominik źle łapał pierś, a  ja po czasie zagryzałam zęby, połykałam łzy z  bólu, bo tak bardzo chciałam karmić. Na moje nieszczęście trafiłam na młody personel, który kompletnie odbiegał od wizerunku położnych. Synek ciągle płakał, mi popękały brodawki, krwawiły, bałam się wręcz dostawiania go do piersi — po prostu bolało okropnie. Poprosiłam o dokarmienie go mlekiem, bo laktatorem odciągałam niewiele. Nie pomógł mi

wtedy nikt, dopiero jedna położna (wiek określiłabym na 50 lat) zobaczyła moje piersi i  powiedziała: „Kochana, trzeba je zagoić”. Maści, wsparcie pomogłyby, jednak stres i  strach przed bólem pozostał i stworzył ogromną blokadę.” (Agnieszka, 35 lat, karmiła synka 6 miesięcy odciąganym pokarmem) „W szpitalu położne pomagały mi przystawiać syna, jednak bardzo szybko pojawiły się problemy z krwawieniem brodawek, pokarmu było mało, więc polecono mi nie przystawiać syna, tylko dokarmiać mm i stymulować laktację laktatorem — właściwie od tego momentu zostałam z  tym tematem sama. Prosiłam o  pomoc, ale w  moim odczuciu nie poświęcono mi wystarczającej uwagi.” (Ania, 38 lat) „Przy pierwszym dziecku (Tymek był wcześniakiem urodzonym w  32 tygodniu) praktycznie zero wsparcia, jeszcze od położnej usłyszałam, że mam złe sutki i za duże piersi, i nie ma opcji na karmienie. Skończyło się na karmieniu z  butelki moim mlekiem co drugie karmienie przez niespełna trzy miesiące. Przy drugim (Remik urodzony o czasie przez cesarskie cięcie od razu ze mną), położne od razu pomogły przystawić, odczarowały mit o złych sutkach i piersiach — Remika karmiłam prawie rok.” (Karolina, 33 lata, starszy syn ma 7 lat) Gdy młoda mama wróci do domu z  noworodkiem, nawet jeśli została dobrze pokierowana w  szpitalu, a sama nie ma żadnych problemów z przystawianiem maluszka, potrzebuje również wspierającej obecności


38

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 bliskich: partnera, własnej mamy, przyjaciół, innych kobiet. To właśnie bliscy wpływają w  dużej mierze na powodzenie karmienia, choć nigdy nie zastąpią specjalistów, którzy powinni pomóc, w  razie wystąpienia trudności. Wsparcie bliskich może być różnorodne — od pomocy w  codziennych czynnościach, takich jak gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów, by młoda mama mogła na początku skupić się na maluchu i sobie samej, poprzez dodawanie otuchy, gdy coś idzie nie po jej myśli, dawanie wspierających komunikatów, przejęcie opieki nad malcem, by mogła przez chwilę odpocząć, po znalezienie specjalistycznej pomocy, gdy nadejdzie taka potrzeba. Gill Rapley w swojej książce „Po prostu piersią” pisze o instytucji „bratniej duszy od karmienia” — tą osobą może być każdy: partner, koleżanka, mama, inna karmiąca kobieta, najważniejsze, że to ktoś, kto wspiera, dodaje otuchy oraz, co ważne, „ułatwia odrzucanie niewłaściwych ofert pomocy” (Rapley, Murkett, 2015). Wiecie, jak wygląda w  praktyce wsparcie w  naszych domach? Oto kilka wypowiedzi: „Mąż wspierał mnie, powtarzał, że jak mi się nie uda, to nic się nie stanie. Jak się jednak udało, czułam, że jest dumny. Przez cały okres karmienia piersią czułam, że w  każdej płaszczyźnie traktował mnie, jak „mamę karmiącą”.” (Agnieszka, 35 lat) „W pokonaniu trudności związanych z  karmieniem piersią najbardziej pomógł mi mój mąż. Tak naprawdę wspierał mnie od pierwszego dnia ciąży. Zdecydował, że będzie przy porodzie. Każdego dnia pobytu w szpitalu spędzał ze mną i z naszym synkiem osiem godzin (maksymalny czas odwiedzin). Pomagał mi przystawiać maluszka do piersi i  motywował go, aby ssał. W domu, gdy karmię, mąż stara się zapewnić komfortowe dla mnie i dla dziecka warunki. Cisza, spokój i brak bodźców rozpraszających malucha gwarantuje mu efektywne ssanie. Przyznam, że czasami miewam chwile zwątpienia i zastanawiam się, kiedy przestanę karmić. Za każdym razem, gdy podzielę się z mężem tymi wątpliwościami, on motywuje mnie, abym nie przestawała, i przedstawia korzyści tego „przedsięwzięcia”.” (Karolina, 27 lat) „W rodzinie miałam duże wsparcie, nawet syn Dominik siedział czasem przy mnie, jak karmiłam córkę, i on karmił razem ze mną misia — było to urocze i  jakże mobilizujące, przecież „miś nie mógł być głodny”.” (Agnieszka, 35 lat) „Moja mama kładzie nacisk na praktyczny aspekt karmienia piersią. Cieszy się, że karmię syna naturalnie i zapewniam mu to, co najlepsze. Mówi, że zapewne dzięki temu mały nie choruje. Za każdym razem, gdy do niej przyjeżdżam, podkreśla, że gdybym nie karmiła piersią, musiałabym zabrać ze sobą stos butelek, mieszanek i jeszcze zadbać o to, aby to wszystko podgrzać. Siadając na fotelu i przystawiając syna do piersi, mama obkłada mnie poduszkami, aby było

mi wygodnie, i obserwuje, czy mały efektywnie ssie. Czasami zaśmiewa się, gdy mój synek ssąc, jęczy, wychwalając w ten sposób smak mleczka.” (Karolina, 27 lat) „Największą pomoc miałam ze strony mojej mamy. Ona sama wykarmiła troje dzieci, też z wielkimi problemami, więc doskonale rozumiała, z czym się zmagam. Dokładnie wiedziała, jakich rad mi udzielać, pomagała w  wypracowaniu odpowiedniej pozycji przy dziecku zapiętym w specjalistyczne szyny, które ustawiały biodra we właściwej pozycji. To były trudne chwile, ale to ona stała za mną i poklepując mnie po ramieniu, powtarzała, że jestem wspaniałą mamą.” (Kinga, 32 lata) „Generalnie bardzo fajnie mi się karmiło młodszego syna, mimo opinii mojej mamy i teściowej, że mleko moje nie jest na pewno wartościowe i młodemu nie wystarcza. Jednak jak młody miał 3 miesiące, to przy kolejnej wizycie u hepatologa (był po opieką poradni, bo długo miał żółtaczkę) okazało się, że bardzo mało przybrał i zaczęłam się zastanawiać... Wprowadziłam najpierw jedno, potem dwa karmienia mlekiem modyfikowanym i to był mój błąd, bo wkręciłam się, że faktycznie mam za mało mleka, i  zamiast częściej przystawiać, robiłam dłuższe przerwy, żeby „się nazbierało” i  faktycznie mleka było mniej. Teściowa i mama były pierwsze do tego, żebym w ogóle się przerzuciła na mieszankę, a mąż się nie wtrącał — wierzył, że ja wiem najlepiej. Karmiłam Remika prawie rok, ale z  perspektywy czasu widzę, że zabrakło mi kogoś, kto by mi nakładł do głowy, żeby nie wprowadzać w  ogóle mleka modyfikowanego, bo pierś wystarczy. Myślę, że wtedy karmiłabym dłużej.” (Karolina, 33 lata) „Mąż wspierał, ale nie tak, jak tego potrzebowałam. Może nie potrafiłam nazwać sposobu, jak ma mi pomóc. Sama nie wiem. Był przy mnie, to ważne, jednak nie miałam tego, co chciałam: zaufania, że to, co robię, jest ok… Może ja tego nie czułam, nie wiem. Od reszty rodziny nie miałam wsparcia. Wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, że lepiej, żebym nie „męczyła” Amelki i siebie. A ja potrzebowałam na pewno zaufania w to, co robię, nie oceniania, że robię coś na siłę. A za to bardzo nie potrzebowałam mówienia w kółko przez różne osoby wokoło, że: może twój pokarm nie jest odpowiednio wartościowy, może za mało masz tego pokarmu, może lepiej dokarmiać mlekiem modyfikowanym, kiedyś dawano dzieciom wodę z glukozą, a nie karmiło się co godzinę, może ona nie najada się itd.” (Agnieszka, 34 lata) „Mama od początku bardzo mi kibicowała, jak płakałam z bólu i zmęczenia, to mówiła: „wytrzymaj chociaż miesiąc”, później mówiła: „wytrzymaj do 3 miesięcy”.” (Ania, 38 lat) A gdy pojawiają się nieoczekiwane problemy, znów potrzebne jest wsparcie specjalistyczne — z pomocą


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 39 powinna przyjść położna środowiskowa i  lekarz pediatra, którzy — jeśli nie posiadają kompetencji w zakresie laktacji — powinni skierować mamę do doradcy laktacyjnego. „W szpitalu nie otrzymałam wsparcia, wręcz przeciwnie: po cesarskim cięciu nie mogłam przytulić córki ani jej nakarmi,ć bo personel nie miał czasu. Karmiono córkę (dla wygody i spokoju położnych) glukozą i mieszanką na oddziale neonatologicznym, mimo że mówiłam, że karmię tylko piersią. Udało nam się karmić piersią przez trzy miesiące, potem córka przestała ssać pierś i traciła na wadze, co jest zagrożeniem dla takich maluchów. Od pediatry dostałam numer telefonu do certyfikowanej doradczyni laktacyjnej, która poświęciła nam tyle czasu, ile potrzebowałyśmy. Pomogła nam nie tylko kontynuować karmienie piersią, ale także zbudować niepowtarzalną więź z dzieckiem.” (Liwia, 28 lat, karmi córkę już dwa lata) „Po powrocie do domu okazało się, że Konrad ma żółtaczkę, stracił na wadze i  musimy wrócić do szpitala, to był dla mnie krytyczny moment, bo czułam, że w szpitalu znowu będzie dokarmiany mm i bałam się, że stracę szansę na karmienie go piersią. W szpitalu każda pielęgniarka i  pediatra mieli inny pomysł, jak powinnam karmić, byłam załamana i  pogubiłam się w gąszczu informacji i zaleceń. Wtedy zdarzył się cud, Z. (doula, promotorka karmienia piersią) powiedziała o nas i o moim problemie E. — doradczyni laktacyjnej pracującej w szpitalu, która akurat miała dyżur. Udało jej się przyjść do nas na oddział w sobotę o 22 i ta wizyta uratowała moje karmienie, spotkałyśmy się później jeszcze dwa razy kontrolnie i szczęśliwie karmię syna piersią do dziś.” (Anna, 38 lat, karmi synka już 7 miesięcy) „Cieszę się że p. Iwona była moją położną, która po porodzie odwiedza matkę z dzieckiem w domu. Ona już dzień po porodzie przyszła do mnie do szpitala. Pomogła mi bardzo, fajnie, że ma podejście na luzie, i od razu też wyczuła, że szpital nie jest dla mnie dobrym miejscem na rozkręcanie na maksa laktacji. Uspokoiła i  ściągnęła mi też do butelki trochę siary. Później, w  domu, jeszcze pomagała mi przystawiać małego. Bardzo bolały mnie piersi i miałam dość. Ale przy odpowiednim przystawianiu jakoś poszło. W domu Teo tylko raz w  nocy dostał 50 mm.” (Ola, 30 lat, karmi synka już ósmy miesiąc) I jeszcze na zakończenie..... „Wszelkie porady są dobre. Ale po swoich doświadczeniach uważam, że budowanie u  młodej mamy poczucia własnej wartości mimo pierwszych chwilowych czy dłuższych niepowodzeń jest najważniejsze. Technika jest istotna, ale ważne, żeby kobieta nie czuła się gorsza, jeśli jej nie wychodzi albo jeśli zrezygnuje z karmienia piersią, by nie czuła się napiętnowana za swoje decyzje. Nie potrzebowałam porad technicznych, a  raczej potwierdzenia, że niepowodzenia

z karmieniem nie znaczą, że jest się złą mamą.” (Kinga, 32 lata) „Wsparcie jest bardzo potrzebne, żeby kobieta karmiąca wiedziała, że jest jakiś sens w tym, co robi. Że nie krzywdzi dziecka, bo ono na przykład płacze po karmieniu. A może spowodowane jest to tym, że ma kupkę w pieluszce, a nie, że się nie najada.” (Agnieszka, 35 lat)


40

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Materiał sponsorowany przez markę Femaltiker

Badanie

FEMA

Kwartalnik Laktacyjny: Wiemy, jak ważne jest mleko mamy dla wcześniaków. Ostatnio opublikowano pracę wskazującą, że dzieci karmione naturalnie mają większą objętość kory mózgowej. Dzięki temu wiemy, że mleko ma naprawdę realny wpływ na ich rozwój. Niewątpliwie Banki Mleka są tutaj kluczowym elementem, który pozwoliłby na większy dostęp wcześniaków do mleka mamy. A co jeszcze? Dr Aleksandra Wesołowska: Mleko z  banku mleka przeznaczone jest dla tych dzieci, które z  przyczyn losowych nie mogą być karmione mlekiem swojej mamy. Najlepszym pokarmem jest bowiem mleko mamy biologicznej. Każdy noworodek po urodzeniu, szczególnie gdy jest niedojrzały i wymaga intensywnej terapii, powinien otrzymać siarę. Stymulacja laktacji u mam wcześniaków jest w większości przypadków zaburzona, mama jest zestresowana, nierzadko sama wymaga leczenia i  rekonwalescencji po skomplikowanym porodzie. Wzbudzenie laktacji i jej stabilizacja na odpowiednim poziomie jest możliwa, ale wiąże się z ogromnym trudem i zaangażowaniem ze strony matki, a także personelu szpitalnego. Potrzebne są także akcesoria do stymulacji laktacji i karmienia, takie jak profesjonalny laktator oraz pozostałe zaplecze, którego u nas jeszcze brakuje. KL: Jest Pani autorem badania FEMA, które rzuca też nowe światło na stymulację laktacji u  mam wcześniaków. Czy może Pani o nim opowiedzieć? AW: No właśnie, ogromnie ważny jest dostęp do przebadanych klinicznie produktów efektywnie

Badanie Fema, wywiad z dr AleksandrąWesołowską

wpływających na rozwój laktacji. Jest to szczególnie istotne na etapie pierwszych trudności, jakich mamy wcześniaków doświadczają w karmieniu. Na polskim rynku jedynym środkiem pochodzenia roślinnego o udowodnionym wpływie na poprawę laktacji jest Femaltiker. Przebadaliśmy ten preparat w badaniu FEMA z randomizacją i  jego wyniki jasno wskazują, że włączenie suplementacji tym preparatem, przy zachowaniu wysokiego standardu opieki laktacyjnej, przynosi wymierne efekty w  postaci zwiększenia objętości odciąganego mleka przez mamy wcześniaków. KL: Co było inspiracją do rozpoczęcia badania i dlaczego zdecydowano się na wykonanie badania właśnie wśród tej najbardziej wrażliwej grupy, jaką są mamy dzieci urodzonych przedwcześnie? AW: Badany przez nas preparat jest de facto ekstraktem słodu jęczmiennego o  wystandaryzowanej zawartości jednego z polisacharydów, B-glukanu, z domieszką melisy lekarskiej. Przesłanki merytoryczne do skomponowania formuły Lactanell (pod taką nazwą towarową funkcjonuje unikalny zestaw składników na polskim rynku znany jako Femaltiker) stanowiły badania na modelach zwierzęcych. Wskazywały one na prolaktogenne działanie ekstraktu słodu jęczmiennego wytwarzanego na początkowym etapie produkcji alkoholu. Z oczywistych przyczyn stosowanie ekstraktu, który zawiera choćby śladowe ilości alkoholu u  mam karmiących byłoby niemożliwe, choć w  przeszłości w  różnych kulturach kobiety


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 41

Dzisiaj mamy ogromną przyjemność rozmawiać z Panią dr Aleksandrą Wesołowską, Prezes Fundacji Bank Mleka Kobiecego. Będziemy mieli okazję zapytać Panią doktor o aspekty związane z bankami mleka, ale też o niedawno zakończony projekt badawczy, którym Pani doktor kierowała.

uciekały się do picia piwa w przypadku niedoboru mleka. W 2000 roku w książce pod redakcją prof. Bertholda Koletzki dotyczącej efektów klinicznych karmienia piersią cały rozdział poświęcono badaniom możliwych mechanizmów prolaktogennego działania piwa. Ostatecznie ta praca stała się inspiracją dla działu rozwoju produktów firmy Nutropharma Sp. z o.o., której szefowa, dr Ewa Wietrak, postawiła sobie ambitny plan wypełnienia luki na rynku i  opracowania bezpiecznego i efektywnego produktu wspierającego laktację. Pani Ewa zaprosiła do współpracy polskich specjalistów z  dziedziny poradnictwa laktacyjnego, biotechnologii i badań klinicznych. I tak powstał polski produkt, który może odmienić los wielu mam borykających się z problemami laktacyjnymi nie tylko w Polsce. KL: Wygląda na to, że to unikalny produkt, którego działanie potwierdziło rzetelne badanie. Często w  przypadku składników stosowanych tradycyjnie jako laktogenne mówi się, że mają efekt placebo, gdyż nie ma badań, które to potwierdzają. Czy w tym badaniu efekt placebo jako czynnik zakłócający został wyeliminowany? AW: Femaliker został przebadany w  randomizowanym, wieloośrodkowym badaniu klinicznym z zastosowaniem placebo. Oznacza to, że pacjentki były rekrutowane w  dwóch ośrodkach o  wysokim standardzie

opieki laktacyjnej. W obu ośrodkach uczestniczki były losowo przydzielane do grupy otrzymującej placebo bądź do grupy stosującej produkt. Użycie placebo jest tu kluczowe, gdyż jak wiemy, bardzo duży wpływ na efektywność laktacji ma nastawienie psychiczne mamy oraz wsparcie personelu. Przy przyjmowaniu większości produktów rzekomo poprawiających laktację można zaobserwować pewne dobroczynne skutki, które raczej są związane z  zaangażowaniem emocjonalnym mamy i  jej otoczenia niż faktycznym działaniem stosowanego produktu. W naszym przypadku obie grupy, zarówno otrzymująca preparat jak i przyjmująca placebo, były otoczone troskliwą i profesjonalną opieką laktacyjną. W związku z tym sama opieka czy przyjmowanie preparatu nie były czynnikami warunkującymi zaobserwowany efekt. KL Co stanowiło największą trudność w przeprowadzeniu całego badania? AW: Poważnym wyzwaniem była rekrutacja pacjentek, gdyż badanie zaplanowano na grupie mam, które urodziły wcześniaki. W czasie ponad roku zrekrutowaliśmy 109 pacjentek, z czego pełne dane do analizy wyników uzyskaliśmy od 90 matek. To dobry wynik, który zawdzięczamy przede wszystkim zaangażowaniu personelu ginekologiczno-położniczego oddziałów neonatologii obu warszawskich szpitali: im. Ks. Anny Mazowieckiej na Karowej oraz Uniwersyteckiemu Centrum Kobiety i Noworodka na pl. Starynkiewicza, które w  motywujący sposób przekazywały pacjentkom informacje o znaczeniu badania. Stroną organizacyjną badania zajmowała się Pani Anna Studniczek , Promotorka Karmienia Piersią z Fundacji Bank Mleka


42

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 Kobiecego, która jest psychologiem, dzięki czemu doskonale rozumiała specyfikę badania i otaczała mamy biorące udział w badaniu troskliwą opieką. KL: Proszę zatem zdradzić, jakie są wyniki badania? Jakie wnioski płyną z tego doświadczenia? AW: Wyniki są spektakularne. Nasze badanie uwzględniało jako punkt końcowy pomiary objętości odciąganego mleka. Pacjentki biorące udział w badaniu monitorowały rozwój laktacji, prowadząc dzienniczek laktacyjny, w którym skrupulatnie zapisywały objętość odciągniętego pokarmu w czasie dwóch tygodni trwania badania. Trzykrotnie w czasie trwania badania pacjentki były konsultowane na wizycie laktacyjnej, podczas której doradca oceniał postęp laktacji. W toku badania otrzymaliśmy trzy zmienne — łączna objętość pokarmu odciągnięta w czasie całego badania w  obu grupach, objętość pokarmu z  doby poprzedzającej wizytę laktacyjną oraz objętość pokarmu odciągnięta podczas wizyty. Uzyskane wyniki w tych trzech kategoriach wskazują na prolaktogenne działanie Femaltiker. Mamy, które przyjmowały preparat, odciągnęły 43% pokarmu więcej w  trakcie całego badania w  porównaniu z kobietami, które otrzymały placebo. Te wyniki są spójne z  pomiarami objętości, które zapisywały mamy w  dzienniczkach laktacyjnych (34% więcej) oraz z obserwacjami doradców laktacyjnych podczas ostatniej wizyty laktacyjnej (24 % więcej pokarmu odciągały mamy, które otrzymywały produkt). Praktyczne znaczenie tych wyników jest ogromne — zwiększona objętość pokarmu przekłada się na 3 karmienia dziennie więcej u  przeciętnego noworodka ważącego ok. 2500 g. Poza tym wiadomo, że odpowiedni poziom laktacji, który uczestniczki badania osiągnęły dzięki prawidłowej stymulacji uzupełnionej suplementacją produktem jest dobrym prognostykiem na przyszłość, gdyż zwiększona objętość mleka produkowana w  2 tygodniu laktacji jest decydująca dla podtrzymania laktacji w późniejszym okresie (Hill, 1999, 2005). KL: Badanie było zaprezentowane w marcu 2016 r. podczas konferencji Towarzystwa Badań nad Mlekiem Kobiecym i Laktacją w RPA. Jak zostało przyjęte? AW: Wyniki badania dotyczącego produktu FEMA zostały zaprezentowane podczas sesji plakatowej Światowego Zjazdu Towarzystwa Badań nad Mlekiem Kobiecym i Laktacją, który odbywał się Stellenbosch w  RPA w  marcu tego roku. Abstrakt został również opublikowany w marcowym numerze „Breastfeeding Medicine”. Podczas sesji, a  także w  kuluarach toczyły się bardzo ciekawe dyskusje dotyczące produktu i jego znaczenia we wsparciu matek w laktacji. Wszyscy są zgodni, że przy dzisiejszym poziomie opieki neonatologicznej, kiedy ratuje się coraz mniejsze i bardziej niedojrzałe dzieci, udostępnianie im mleka kobiecego w  wystarczającej ilości jest warunkiem powodzenia

terapii. Przecież prozdrowotne efekty karmienia piersią zależą od dawki, więc im więcej pokarmu dziecko otrzyma, tym lepiej dla jego zdrowia i kondycji. Efekty badania FEMA pozytywnie zaskoczyły prof. Betholda Koletzkę, który interesuje się prolaktogennym działaniem piwa. Profesor uważnie zapoznał się z naszym doniesieniem i pogratulował nam wyników. KL: Czy podczas tej konferencji przedstawiono badania, które w szczególny sposób Panią zaciekawiły? Coś Panią nowego zaskoczyło, zdziwiło? AW: Zjazd Światowego Towarzystwa Badań nad Mlekiem Kobiecym i Laktacją to niebywałe wydarzenie naukowe . Konferencja trwała 5 dni i była poprzedzona zajęciami warsztatowymi z zakresu organizacji banków mleka, zastosowania badań podstawowych w  pogłębianiu wiedzy o  laktacji oraz implementacji tych wyników szczególnie w  krajach niskorozwiniętych. Sesje plenarne obejmowały tematy związane z prewencyjnym działaniem karmienia piersią w zakażeniach wirusem HIV oraz innymi patogenami, strategiom promocji karmienia piersią w krajach niskorozwiniętych, wpływie wczesnego żywienia na dynamikę przybierania na masie dzieci ze szczególnym uwzględnieniem otyłości i  niedożywienia. Czas poświęcono również mechanizmom molekularnym regulującym proces wytwarzania mleka i czynnikom, które mogą wpływać na zmiany składu pokarmu. Pojawiło się rzeczywiście szereg ciekawych tematów. Ze względu na to, że Zjazd odbywał się w Afryce, żywo dyskutowano o  ostatnich odkryciach dotyczących przeciwwirusowej aktywności składników mleka kobiecego, takich jak ludzkie oligosacharydy. Doniesienia te zadecydowały o  zmianie zaleceń dotyczących karmienia piersią dzieci matek HIV-pozytywnych. Jeszcze niedawno WHO zalecało karmienie piersią w  takim przypadku tylko wtedy, gdy nie było alternatywnego, bezpiecznego pożywienia. Od 2010 roku wiadomo, że wyłączne karmienie piersią do 12 miesiąca życia w połączeniu z terapią antywirusową przynosi najlepsze efekty zdrowotne dzieciom matek zakażonych wirusem HIV, gdyż składniki mleka chronią przez rozwojem choroby. Nadal jednak potrzebna jest edukacja i promocja w tym zakresie. Być może kolejne badania mechanizmów antywirusowych przyniosą na tyle mocne dowody, że rekomendacje zostaną zmienione także dla krajów rozwiniętych. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie dokonania i  wykład plenarny nagrodzonej przez Towarzystwo Kathleen Rasmussen, która kieruje zespołem zajmującym się od lat badaniami nad wpływem odżywiania kobiet karmiących na skład i  objętość produkowanego pokarmu. Nasze wyniki dotyczące suplementacji Femaltiker zainteresowały też Panią Profesor Rasmussen, z czego się ogromnie cieszę. KL: Kiedy możemy spodziewać się pełnych wyników badania? AW: Wyniki badania są gotowe do publikacji, jednak sam proces pisania pracy i  przygotowania do


REKLAMA

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 43 wysłania do redakcji jest czasochłonny i  trzeba się na nim skupić w gronie autorów pracy. Wciąż mamy też dylemat, czy badanie powinno być opublikowane w  czasopiśmie skierowanym do grona osób bezpośrednio zainteresowanych wsparciem matek w laktacji, czy raczej w  periodyku, który publikuje rzetelne badania kliniczne, ponieważ za takie na pewno trzeba uznać badanie FEMA.

właściwe rozwiązania systemowe, czyli odpowiednia opieka laktacyjna, dostęp do profesjonalnych laktatorów klasy szpitalnej, zastosowanie odpowiednich przebadanych produktów stymulujących laktację oraz zachęcanie mam wcześniaków do stymulacji laktacji. Jak dowiodło nasze badanie przy spełnieniu tych wszystkich czynników stymulacja laktacji u mam wcześniaków jest możliwa i efektywna.

KL: Ostatnie doniesienia wskazują na potrzebę stymulacji laktacji u mam wcześniaków, gdyż ich mleko będzie najbardziej wartościowe. Wydaje się, że po tym, co Pani nam przekazała na temat badania FEMA, jest na to recepta. Tylko co zrobić, żeby ją właściwie odczytać i zrealizować? AW: Tak jak wspominałam powyżej — niezwykle ważne jest, żeby wcześniaki były karmione mlekiem mamy biologicznej, ale do tego potrzebne są

KL: Dziękuję za rozmowę.


44

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

O karmieniu piersią, wywiad z Ewą Falkowską z Unicef Polska

O karmieniu piersią Z Ewą Falkowską z UNICEF Polska rozmawia Agata Aleksandrowicz

Kwartalnik Laktacyjny: Dlaczego karmienia piersią na świecie jest takie istotne? Ewa Falkowska, UNICEF Polska: O korzyściach wynikających z karmienia piersią nie trzeba dziś już nikogo przekonywać, a na pewno nie czytelników Kwartalnika Laktacyjnego. Wiadomym jest, że karmienie piersią od pierwszych chwil życia nie tylko tworzy specyficzną i  jedyną w  swoim rodzaju więź pomiędzy matką a  dzieckiem, ale ma również wymierny wpływ na zdrowie i to zarówno dziecka, jak i matki. Karmienie naturalne zmniejsza ryzyko występowania różnych chorób i schorzeń u dziecka: infekcji przewodu pokarmowego i układu moczowego, zakażenia układu oddechowego, zapalenia ucha. U wcześniaków rzadziej obserwuje się martwicze zapalenie jelit. Dzieci

karmione piersią są mniej podatne na choroby alergiczne i  cukrzyce insulino-zależne. Zmniejsza się też u nich ryzyko wystąpienia w późniejszym wieku chorób układu krążenia, nowotworów dziecięcych, próchnicy czy też stwardnienia rozsianego. Badania wykazują, że karmienie piersią umożliwia (zwłaszcza u  wcześniaków) lepszy fizyczny i psychiczny rozwój dziecka. Karmienie piersią jest również bardzo ważne dla matki. Zmniejsza bowiem ryzyko zachorowania na nowotwory piersi, jajnika, osteoporozę, choroby reumatyczne stawów czy niedokrwistość. I wreszcze karmienie piersią jest łatwiejsze, szczególnie nocą, gdy nie trzeba wstawać, żeby zrobić mieszankę, wygodniejsze, choć początki mogą sprawiać problemy i  tańsze, dużo tańsze niż karmienie mlekiem zastępczym. Oczywiście korzyści wynikajacych z karmienia naturalnego jest o  wiele więcej. Jednak już powyższe przykłady powinny przekonać tych jeszcze nie przekonanych. KL: Jakie działania podejmuje UNICEF na świecie w celu promocji i ochrony karmienia piersią? EF: Właśnie dlatego, że karmienie piersią jest tak ważne dla rozwoju dziecka i zdrowia matki UNICEF od wielu lat promuje je i wspiera inicjatywy z nim związane na całym świecie. Jest to niezwykle istotne zwłaszcza w  krajach rozwijających się, gdzie często dostęp do czystej wody jest utrudniony, a  jej brak czy też niemożliwość wysterylizowania butelki może narazić dziecko na bardzo poważną, Czad; Fot. UNICEF/Esiebo


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 45

UNICEF to organizacja humanitarna i rozwojowa działająca na rzecz dzieci. Od ratujących życie szczepień, przez budowę szkół, po natychmiastową pomoc w sytuacji klęski humanitarnej - UNICEF robi wszystko, aby dzieciom żyło się lepiej. Pracuje w małych wioskach i z rządami państw, bo uważa, że każde dziecko, niezależnie od miejsca urodzenia, koloru skóry czy religii, ma prawo do zdrowego i bezpiecznego dzieciństwa. www.unicef.pl

często śmiertelną infekcję. W tych krajach karmienie piersią to przepustka do życia. Szacuje się, że gdyby wszystkie dzieci były karmione piersią od chwili urodzenia przez pierwsze sześć miesięcy życia, udałoby się uratować ponad 800 000 dzieci rocznie. Powszechna praktyka karmienia piersią mogłaby zapobiec niemal połowie przypadków chorób biegunkowych i  co trzeciej infekcji oddechowej, czyli chorobom, które stanowią obecnie główną przyczynę śmierci dzieci poniżej 5. roku życia. KL: Proszę nam opowiedzieć o  inicjatywie „Szpital Przyjazny Dziecku”. EF: Jedną z  inicjatyw mających na celu promowanie karmienia piersią jest stworzony w  1991 roku wspólnie z  WHO program Szpital Przyjazny Dziecku. Celem programu jest zagwarantowanie odpowiednich standardów opieki nad matką i  dzieckiem oraz umożliwienie karmienia noworodka mlekiem matki od pierwszych chwil po narodzinach. Szpitale przystępując do projektu, muszą przejść szereg szkoleń oraz przeprowadzić kompleksowy proces usprawniania funkcjonowania oddziału. Otrzymując tytuł, zobowiązują się wypełniać „10 kroków do udanego karmienia piersią”. Tytuł jest nadawany na okres pięciu lat, po jego upływie szpital poddawany jest reocenie, która może zakończyć Haiti; Fot. UNICEF/Ramoneda

się odebraniem tytułu, jeżeli nie wszystkie standardy wynikające z programu są zachowane. W Polsce ponad 90 szpitali należy do tego programu. Na świecie zaś ponad 21  000 tysięcy w  154 krajach. W Polsce implementacją tego projektu zajmuje się Komitet Upowszechniana Karmienia Piersią.

KL: Jakie aktualnie kampanie prowadzi UNICEF związane z żywieniem niemowląt mlekiem matki? Szpital Przyjazny Dziecku to nie jest jedyna inicjatywa podejmowana przez UNICEF w zakresie promocji karmienia piersią. Szczególnie dużo działań prowadzonych jest w krajach rozwijających się. Wydawać by się mogło, że karmienie piersią powinno być podstawą


Republika Południowej Afryki; Fot. UNICEF/Schermbrucke

Meksyk; Fot. UNICEF/Quintos

żywienia noworodków w  krajach biednych, gdzie dostęp do sztucznych mieszanek może być utrudniony, a na pewno są one nieproporcjonalnie drogie w porównaniu z przeciętnymi zarobkami. Nic bardziej mylnego. Na przykład w Nigrze, kraju zajmującym 13 pozycję jeżeli chodzi o umieralność małych dzieci zaledwie 13% z nich jest karmionych wyłącznie mlekiem matki do 6 miesiąca życia. Podobnie sytuacja wygląda w innych krajach afrykańskich.

Zmiana przyzwyczajeń i  uprzedzeń, jak również promowanie wiedzy o  korzyściach płynących z karmienia naturalnego wymagają zintensyfikowanych działań, ale też i czasu. Na przykład kampania prowadzona w Nigrze jest zaplanowana na 3 lata i oprócz standardowych przekazów: radia i  telewizji, zakłada ona również przygotowanie dedykowanej temu tematowi piosenki, przedstawień teatralnych, spotkań z młodymi matkami. Często najbardziej skuteczne są sposoby proste, które docierają do odbiorcy niezależnie od jego wykształcenia. Najlepiej więc sprawdza się nauka przez przykład. Jedna z matek, mająca już 5 dzieci, swoje szóste dziecko postanowiła karmić tylko piersią do 6. miesiąca życia. Ze zdziwieniem zauważyła, że jest ona dużo zdrowsze niż jego rodzeństwo w  tym wieku, mniej choruje, szybciej przybiera na wadze i nigdy nie cierpiało na biegunkę, którą tak groźnie przechodziło jego rodzeństwo. Tą wiedzą dzieli się teraz ze swoimi kuzynkami, sąsiadkami i znajomymi. Karmienie piersią zmniejsza wskaźniki umieralności wśród dzieci w  zarówno w  państwach rozwijających się, jak i  państwach o wysokim poziomie dochodów. Według UNICEF, pozytywny wpływ karmienia piersią na zdrowie matek i dzieci oraz na potencjalne korzyści gospodarcze powinien skłonić rządy państw do ustanowienia polityki i programów ochrony, promowania oraz wspierania karmienia piersią.

Niger; Fot. UNICEF/Pirozzi

Karmienie piersią bowiem jest najbardziej naturalnym, najtańszym, łatwo dostępnym i  przyjaznym dla środowiska sposobem, aby zapewnić wszystkim dzieciom zdrowy start w życie.


48

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Dar

życia!

z Anną Chmurą rozmawiała Agata Aleksandrowicz

Kwartalnik Laktacyjny: Czy zanim zaszłaś w ciążę, oddawałaś krew? Anna Chmura: Nie. Oddawał mój mąż, a ja miałam tylko taki zamiar, ale się nie złożyło. KL: Kiedy zdecydowałaś się znów oddać krew po narodzinach córki? AC: Krew zdecydowałam się oddać, kiedy akcję krwiodawczą zorganizowano w  mojej pracy. Było to w  2012 r. Córka miała wtedy prawie 4 lata i wciąż była karmiona piersią, choć oczywiście nie było to takie karmienie, jak się niektórym wydaje. Kilkulatek potrzebuje mleka mamy, ale nie ssie tak często jak niemowlę. Zresztą wtedy od dawna już pracowałam na cały etat i siłą rzeczy, przez 8–9 godzin dziennie córka nie dostawała mleka. KL: Czy słyszałaś o przeciwwskazaniach do oddawania krwi w trakcie laktacji? AC: Oczywiście. Moje pierwsze podejście do oddania krwi było nieudane. Przyznałam się bowiem, że karmię piersią. Pielęgniarka od razumnie wyeliminowała, argumentując, że przy oddawaniu krwi pojawiają się jakiegoś rodzaju przeciwciała, które mogą zaszkodzić dziecku. Nie dyskutowałam, bo nie byłam przygotowana merytorycznie, ale całość nie brzmiała sensownie. Zdawało mi się, że przeciwciała to chyba przy transfuzji mają znaczenie, a nie przy oddawaniu krwi — kołatały mi się resztki wiedzy z liceum. W domu zaczęłam przekopywać Internet. Na polskich stronach internetowych poświęconych Dar życia! Wywiad z Anną Chmurą

krwiodawstwu znalazłam jedynie informację, że karmienie piersią wyklucza oddawanie krwi. Nigdzie nie znalazłam informacji, dlaczego tak jest? Jestem taką osobą, która lubi wiedzieć, a nie tylko przyjmować do wiadomości stwierdzenia, w których wyczuwam niespójność.

Ania Chm

Prowadzi blog verenne.pl. J krwi od 2012 r. oraz poten kostnego. Jest też mamą d choć obecnie już na mleczn karmiła do samoodstawien się myśleć nieszablonow bezkrytycznie rzeczywistośc region, w którym mieszka — Łużyce

Wytłumaczyłam sobie sama, żerzeczywiście karmiąc niemowlę, nie powinno się oddawać krwi ze względu na to, że mleko — upraszczając — tworzy się z krwi. Więc prawdopodobnie może mieć to wpływ na ilość mleka. Poza tym organizm matki w jakimś czasie po ciąży i porodzie może być osłabiony, a karmienie piersią to dodatkowy wydatek energii. Napisałam do Liderki LLL w  Polsce, Magdy Karpieni, która podzielała moje zdanie.

Mam wrażenie, że polskie standardy nie przewidują karmienia piersią powyżej 6 miesiąca życia dziecka, dlatego też istnieją takie a  nie inne są zalecenia dla krwiodawców. LLL zaleca, aby matka chcąca oddawać krew skonsultowała się z lekarzem w celu dokonania świadomego wyboru. Generalnie jednak, jeśli ogólny stan jej zdrowia jest dobry, nie ma przeciwwskazań. Ważne jest, aby


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 49

Na krew czekają potrzebujący. Ludzie chorzy, osoby poszkodowane w wypadkach. Można ją pozyskać tylko od drugiego człowieka. Wytyczne oficjalne mówią, że matka karmiąca nie może być dawcą krwi. Dzisiaj zaprosiłam do rozmowy Annę, która mimo tego, że była matką karmiącą, oddawała swoją krew.

mura

Jest honorowym dawcą ncjalnym dawcą szpiku długo karmiącą piersią, nej emeryturze. Córkę nia w wieku 6 lat. Stara wo i nie przyjmować ci i „autorytetów”. Kocha — Dolny Śląsk i Górne e.

zadbać o obfity posiłek przed donacją i nawodnienie organizmu, ale to dotyczy każdego krwiodawcy.

pobierana jest z palca), a potem badanie lekarskie — lekarz mierzy ciśnienie krwi, tętno, wagę, przeprowadzany jest wywiad ogólnego stanu zdrowia.

Po oddaniu krwi, dawca powinien też unikać większego wysiłku, zwłaszcza podnoszenia ciężarów ręką, z  której pobierana była krew. LLL zwraca uwagę, że to może być czynnik ograniczający matkę, która może nie być w stanie nosić ciężkiego ssaka.

No i wreszcie siadamy w wygodnym fotelu, a pani pielęgniarka podłącza nas do maszyny. Oddawanie krwi nie boli, trochę boli wkłucie igły, ale to tylko momencik dyskomfortu. Sam proces trwa niezbyt długo — u mnie jest to ok. 6–7 minut.

Mając powyższe informacje, kiedy kilka miesięcy później nadarzyła się kolejna okazja do oddania krwi, zrobiłam to. Żałuję trochę, ale wówczas już po prostu nie przyznałam się, że karmię piersią. Nie chciało mi się dyskutować, udowadniać itp. Miałam rzetelne informacje z zaufanego źródła i z pełną świadomością podjęłam decyzję. KL: Nie obawiałaś się? AC: Pewnie, że trochę się bałam. Nie wiedziałam przecież, jak mój organizm zareaguje. Okazało się jednak, że jestem dawcą idealnym — żadnych skutków ubocznych, no może poza tym, że po pierwszym razie byłam nienaturalnie podjarana i  uchachana, ale ponoć u każdego tak to wygląda. KL: Jak wygląda oddawanie krwi? AC: Najpierw wypełnia się ankietę dotyczącą chorób, ryzykownych zachowań itp. Następnie robione jest szybkie badanie poziomu hemoglobiny (krew

Na koniec dostajemy czekoladę (chociaż mój mąż przynosił kiedyś konserwy mięsne i  czasem jakieś gadżety — długopis, parasolkę, kosmetyczkę). No i  możemy otrzymać zaświadczenie dla pracodawcy, ponieważ oddając krew, przysługuje nam dzień wolny od pracy. Krew traktowana jest także jako forma darowizny, dlatego pod koniec roku dostajemy zaświadczenie o ilości oddanej krwi, dzięki czemu określoną kwotę możemy odliczyć od dochodu w rocznym rozliczeniu PIT. Niektóre miasta wprowadziły też ulgi dla honorowych krwiodawców, np. darmowe przejazdy komunikacją miejską. Natomiast Zasłużony Honorowy Dawca Krwi (kobiety uzyskują ten tytuł po oddaniu 5 l krwi) uzyskuje prawo do zniżek na niektóre lekarstwa oraz ma prawo do rejestrowania się poza kolejnością do lekarzy specjalistów. Swoją drogą, właśnie przekroczyłam próg 5 l i będę ubiegać się o tytuł Zasłużonego HDK.


50

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 KL: Kto może być honorowym dawcą? AC: Honorowym dawcą krwi może być osoba w wieku 18–65 lat, o wadze minimum 50 kg i ogólnym dobrym stanie zdrowia — to główne wyznaczniki możliwości zostania dawcą krwi. Oczywiście są choroby czy okoliczności, które uniemożliwiają oddawanie krwi, ale to wychodzi w  każdorazowo wypełnianym kwestionariuszu, badaniu i wywiadzie lekarskim. KL: Jakie są przeciwwskazania do oddawania krwi? AC: Trochę ich jest, niektóre wykluczają całkowicie, inne tylko czasowo. Wszystko wychodzi w  ankiecie wypełnianej przed każdą donacją. Wykaz znaleźć można m.in. na stronie: https://krwiodawcy.org/ dyskwalifikacje Wśród przeciwwskazań znajduje się też karmienie piersią. Same musicie podjąć decyzję, czy akceptujecie te wytyczne, czy też mój przykład przekonał Was, że można inaczej.

Perfekcja

w każdej kropli

Absolutnie nie namawiam Was do oddawania krwi, jeśli intensywnie karmicie kilkumiesięczniaka. Ale jeśli dziecko ma 2–3 lata i mleko mamy nie jest już jego jedynym pokarmem, to czemu nie? Jeśli organizm nie będzie gotowy na ten wysiłek, to wykaże to choćby niska hemoglobina, a wtedy i tak nikt krwi od Was nie pobierze. Krew to lekarstwo, którego nie da się wytworzyć sztucznie. Ofiary wypadków czy przewlekle chorzy czekają na ten dar — Dar Życia. Świadomość, że w  sumie niewielkim kosztem pomaga się innym jest super i  daje ogromną satysfakcję. Kiedyś dostałam koszulkę z  obrazkiem Andrzeja Mleczki: lekarz i  pacjent w  gabinecie psychologicznym. Lekarz do pacjenta: „Oddaje pan krew i ma pan kompleks wyższości? To normalne”. Coś w tym jest. Warto pomagać!

Kasia Lew — bliskościowa mama karmiąca w tandemie. Swoją dwójkę wychowuje w domu, wspiera inne karmiące mamy, a nocami produkuje wyjątkową biżuterię. Milkies.pl to elegancka, dopracowana biżuteria z perłami z mleka mamy. W swojej pracowni Kasia stworzyła kolekcję wyróżniającą się wyrafinowaną prostotą. To biżuteria nie ustępująca najbardziej ekskluzywnym producentom, a do tego zawierająca wyjątkową pamiątkę. Rozmawiamy z Kasią o założeniach projektu i o tym, jak łączy macierzyństwo z prowadzeniem własnej firmy. rozmawiała Olga Luca Machuta-Rakowska Perfekcja w każdej kropli wywiad z KLsią Lew


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 51 Kwartalnik Laktacyjny: Pamiętam, jak mniej więcej rok temu zachwycałam się pomysłem na biżuterię z mleka mamy. Wówczas takie pamiątki wykonywano tylko za granicą. Tymczasem Ty postanowiłaś ruszyć z produkcją w Polsce. Nie pytam, skąd pomysł, ale - skąd wzięłaś tyle samozaparcia? Kasia Lew: Mam już spore doświadczenie w  prowadzeniu działalności w  domu — wraz z  mężem Michałem z  sukcesem od ponad dekady rozwijamy agencję interaktywną. Jednak była to zawsze domena męża, a ja zapragnęłam dodatkowo mieć coś typowo mojego. I w ten sposób nagle obudziliśmy się, mając dwie firmy, dwójkę małych dzieci i  tylko dwadzieścia cztery godziny na dobę. Samo tworzenie mlecznych perełek Milkies jest skomplikowane i  wymaga precyzji, ale jest przy tym niezwykle przyjemne! Ten projekt idealnie wpasował się w  moją fascynację tematyką laktacyjną. Na etapie tworzenia był wspaniałą odskocznią od zimowej codzienności. A teraz, kiedy ujrzał już światło dzienne, moja motywacja jest na bieżąco podsycana przez pozytywny odzew mam zgromadzonych wokół projektu. Codziennie słyszę bardzo miłe słowa, mamom podoba się zarówno sam produkt, jak również nasza jego prezentacja. Będąc z  dziećmi w  domu, rozumieją, jak ciężko jest znaleźć czas i  samozaparcie do poprowadzenia tak wielotorowego projektu. Pozytywny odbiór

Milkies uskrzydla i  rozpędza zmęczenie i  senność po przepracowanej nocy. Na naszym fanpage’u  Milkies (https://www.facebook.com/MilkiesPL/) zgromadziłam liczne grono mam, którym podoba się idea eleganckiej biżuterii z  mlekiem mamy. Zaprosiłam mamy do swoistego współtworzenia kolekcji i wspólnie ze społecznością, bawiąc się przy tym dobrze, nadałyśmy biżuterii metaforyczne nazwy. Po serii konkursów, w Dniu Mamy przyszedł czas na uruchomienie sklepu internetowego www.milkies. pl. Na stronie można obejrzeć wszystkie możliwe warianty biżuterii w postaci konfiguratora i wybrać coś dla siebie; nie trzeba wyobrażać sobie efektu końcowego. Zamówienia spływają, a  wraz z  ich realizacją pojawiają się pierwsze pochlebne opinie. W świecie fizycznym Milkies było obecne na obydwu konferencjach w  trakcie trwania Tygodnia Promocji Karmienia Piersią: na Konferencji Laktacyjnej w Gdyni oraz na Prolaktynie 2016. Do Warszawy wyjeżdżaliśmy oczywiście całą rodziną, dzieci muszą być blisko mnie. Spotkania takie obfitują w  dalsze kontakty i  budują zaufanie do marki. Poza tym miło mi jest zaprezentować Milkies osobiście w  środowisku okołolaktacyjnym.


52

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 Za nami także spore przedsięwzięcie — sesja zdjęciowa w  plenerze z  udziałem mam karmiących i  ich dzieci w  różnym wieku. Fotografowaliśmy biżuterię, filmowaliśmy scenki rodzajowe, ale też poznaliśmy się osobiście z fankami Milkies z Facebooka. To było wspaniałe doświadczenie! Dzięki temu wszystkiemu moje życie, choć wypełnione obecnie po brzegi, staje się barwne i  interesujące, a ja wracam do spraw dorosłych, nie opuszczając świata dziecięcego. KL: Biżuteria Milkies wyróżnia się na tle innych. Jakie były Twoje główne założenia przy projektowaniu kolekcji? Kasia: Moim celem było zaoferować mamom produkt kompleksowy: markową biżuterię o  wartości sentymentalnej. To popchnęło mnie do nadania projektowi Milkies postaci, która nie koncentruje się przesadnie na mlecznym elemencie, ale otula go biżuteryjną oprawą. Każda mama nosząca moją biżuterię decyduje o tym, czy zdradzi swojemu otoczeniu tajemnicę zawartości perełki, czy może pozostawi ją na zawsze ukrytą. Stworzyłam uniwersalnie eleganckie wzory, które przy okazji utrwalają jedno z  najpiękniejszych wspomnień macierzyństwa. Składowe elementy kolekcji to kolczyki, naszyjniki oraz pierścionki w  trzech różnych kolorach: srebrze, złocie i różowym złocie. Komponując je ze sobą, można uzyskać każdy styl: od symbolicznych, subtelnych,

po eleganckie i  wieczorowe ozdoby. Wśród perełek także możemy wybierać między trzema rodzajami: mlecznobiałą, połyskującą na perłowo oraz połyskującą na złoto. Biżuteria sentymentalna Milkies jest minimalistyczna, niedosłowna, tajemnicza. Tworząc komplety Milkies, których obecnie jest dziesięć, kierowałam się wyborem biżuterii, którą sama chciałabym nosić i okazało się, że mój gust podzielają mamy. Miało być elegancko, ale subtelnie; klasycznie, ponadczasowo i zawsze modnie. Myślę, że się udało, ale na tym nie poprzestanę — wkrótce do kolekcji dołączą delikatne bransoletki i szersza gama pierścionków. KL: Wiem, że dużo czasu włożyłaś w  sprawdzenie jakości Twoich produktów. Opowiesz o tym trochę? Kasia: Mam za sobą rok pracy nad opracowaniem procesu twórczo-technologicznego. W międzyczasie urodziłam córkę, a więc pracowałam zarówno w ciąży, jak i w połogu; w każdej wolnej chwili, po nocach. Przez ten czas poszerzałam swoją wiedzę z  zakresu biochemii, biotechnologii; uczyłam się technik prac z  żywicą jubilerską. Aby udoskonalić każdy etap procesu, bez zastanowienia inwestowałam w  wyposażenie pracowni. Dopiero, kiedy uzyskałam już satysfakcjonujące cechy perełek mlecznych — trwałość, jednolitą biel, połysk, brak skaz i niedoskonałości w  postaci bąbelków powietrznych — zajęłam się marketingiem. Ponieważ wszystkim — od produkcji perełek, poprzez marketing, budowę sklepu, zdjęcia


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 53 biżuterii, tłumaczenia na inne języki — zajmujemy się wraz z mężem sami.

Skute zwięk cznie sza i mleka * lość

Samo skompletowanie kolekcji było również sporym wyzwaniem. Musiało być pięknie, ale trwale. Moje dzieci dobrowolnie zaangażowały się w  testowanie łańcuszków, przy każdym karmieniu miały ciągnąć co sił — brzmi znajomo? ;-) Ostateczna jakość produktu Milkies to suma mojej wiedzy, doświadczenia, umiejętności manualnych i zaplecza technologicznego.

Naturalny sposób na udane karmienie piersią

REKLAMA

KL: Karmisz tandem, ja podobnie, więc wiem, że nie jest łatwo znaleźć czas na pracę przy dwójce dzieci. Jak sobie z tym radzisz? Odpoczywasz w pracowni? Kasia: Jest w tym trochę prawdy — może nie jest to odpoczynek, bo praca wymaga maksymalnej koncentracji i precyzji, ale zawsze to bardzo przyjemna odmiana. Samo karmienie w  tandemie bardzo ułatwia wiele sytuacji: pozwala na większą przewidywalność drzemek; daje możliwość uspokojenia obojga równocześnie. I choć pierwszą część dnia jestem nadal mamą na pełen etat, to na macierzyństwie skupiam się teraz ze zdwojoną siłą. Dzieci są jeszcze maleńkie i jest mi żal każdej chwili bez nich, dlatego dbam o jakość wspólnie spędzanego czasu. Poświęcam się całkowicie chwilom z nimi, bawię się bez wytchnienia, choć kuchnia nieuporządkowana, a pranie niezrobione. Dom nigdy nie był jeszcze pogrążony w takim chaosie. ;) Milkies to moje trzecie dziecko (również wyrosło na moim mleku, bo prototypy opierają się na nim), więc muszę znaleźć czas na każde z nich. Mam ogromne wsparcie w mężu — który sam jest zajęty swoją firmą, ale po skończonej pracy od razu zabiera dzieci na spacer, a ja skupiam się na tworzeniu pereł i kropel. Takie obciążenie obowiązkami sprawia, że trzeba naprawdę dobrze zorganizować sobie czas. Jest coś w tym, że im więcej ma się na głowie, tym łatwiej się to wszystko realizuje, bo nie ma miejsca na roztrwaniacze czasu. Muszę być doskonałą organizatorką. Nawet jak nie mogę czegoś sama zrobić, to sprawnie oddelegowuję to mężowi lub wspierającej mnie przyjaciółce. Nie mogę wpadać w panikę - kiedy coś się dezorganizuje, zawsze mam „plan B”... i „C”! KL: Zdradzisz nam, którą biżuterię Ty sama nosisz? Kasia: Elementy kolekcji są przeznaczone na różne okazje, w związku z tym noszę wszystkie wzory, w zależności od okoliczności. Na spacery z dziećmi najsubtelniejszy wzór „Over the moon” i  kolczyki „Classic pearlets”. Na wypady rodzinne „Moonlight lullaby”. Na konferencje i  spotkania „Droplets of love”. A na wyjątkowe, romantyczne okazje efektowne „Under my wings”.

Jedyny z formułą Naturalnie wspomaga proces laktacji. Do stosowania już od 2. doby po porodzie!

Więcej informacji na: www.mlekomamyrzadzi.pl

Polecany do postępowania dietetycznego w: • przypadku niedoboru pokarmu • przypadku stresu związanego z wywołaniem laktacji

• problemach z wywołaniem lub utrzymaniem laktacji • przypadku niskiego przyrostu wagowego dziecka związanego z niedostateczną ilością pokarmu

www.femaltiker.pl

dołącz do nas: facebook.com/mlekomamyrzadzi * Breastfeeding Medicine. Mar 2016, 11(2): A-3-A-75.


54

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Zanim podasz

mieszankę Olga Luca Machuta-Rakowska

Preparaty mlekozastępcze to często zalecane „rozwiązanie” problemów z przybieraniem na wadze. Co można i należy zrobić, zanim się po nie sięgnie?

Zanim podasz mieszankę, Olga Luca Machuta-Rakowska


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 55 Prawidłowy przyrost masy ciała noworodka i niemowlęcia często jest przedmiotem troski zarówno rodziców, jak i lekarzy.

ile trzeba, to znaczy, że maluch dostaje wystarczająco dużo mleka i prawdopodobnie problemy z wagą wkrótce się wyrównają.

Jeśli maluch rodzi się w szpitalu, codziennie jest ważony, a wypisanie dziecka do domu uzależniane jest od satysfakcjonującego przebierania masy. Na wizytach kontrolnych u pediatry niemowlęta także są ważone i czasem się zdarza, że lekarz zaleca dokarmianie dziecka mieszanką mlekozastępczą, aby maluch szybciej przybierał na wadze. Tymczasem podanie mieszanki jest, według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ostatnią z zalecanych możliwości dokarmiania niemowlęcia.

Jeśli wygląda na to, że niemowlę rzeczywiście dostaje za mało mleka, pierwszym i oczywistym rozwiązaniem jest częstsze karmienie. Zaleca się obudzić dziecko w nocy na dodatkowy posiłek z piersi (niektóre dzieci chętnie jedzą także przez sen). Niektóre źródła proponują rozważyć wspólne spanie — według badań dzieci śpiące z matkami częściej jedzą w nocy, ale jednocześnie ich mamy są bardziej wypoczęte. Należy proponować pierś częściej także w dzień, tak aby maluch jadł minimum osiem razy na dobę, a może to być też 12 czy nawet 15 razy — ile tylko dziecko sobie życzy. Według badań pomocne jest spędzanie czasu z dzieckiem w kontakcie „skóra do skóry” — wspomaga to odruch ssania u niemowlęcia i laktację u jego mamy. Badania wskazują także, że jeżeli maluch używa smoczka-uspokajacza, może się zdarzyć, że zamiast wyraźnie sygnalizować głód, uspokaja się ssaniem go.

Nie powinno to być więc postępowanie pierwszego wyboru, lecz ostateczność, gdy inne działania wspierające laktację nie mogą zostać podjęte lub nie dają efektów. Uważa się także, że nie jest dobrze rozszerzać dietę u dziecka poniżej 6 m., które za mało przybiera na wadze — z aktualnej wiedzy wynika, że nowe produkty nie zostaną w pełni przyswojone przez mały brzuszek, a w dodatku są mniej kaloryczne niż mleko. Aktualne zalecenia WHO, AAP i PTGHiŻD mówią o tym, że należy dążyć do karmienia wyłącznie mlekiem przez 6 miesięcy. Gdy wydaje się, że dziecko niewystarczająco tyje, przede wszystkim warto raz jeszcze policzyć przyrost masy ciała lub poprosić o to specjalistę od laktacji. Od obecnej masy ciała noworodka odejmujemy najniższą jego masę po urodzeniu (zwykle w trzeciej dobie) i wynik dzielimy przez liczbę dni, które od tego czasu minęły. Według źródeł niemowlę w wieku 0–3 miesięcy powinno przybierać średnio 26–31 g na dobę (ten wynik jest miarodajny u dziecka karmionego wyłącznie piersią). Czasem zdarza się, że mimo obaw lekarza dziecko mieści się w tej normie. Należy także sprawdzić, ile pieluszek moczy dziecko i ile robi kupek (ściągawkę z podpowiedzią jak powinno to wyglądać znajdziecie w poprzednim numerze KL na str. 11). Jeśli jest ich tyle,

Należy pomyśleć o odstawieniu smoczka albo naprawdę uważnie obserwować dziecko, żeby nie przeoczyć wczesnych oznak głodu. Jeżeli niemowlak potrzebuje więcej pokarmu, WHO zaleca karmienie odciągniętym mlekiem matki. Doradca laktacyjny pomoże dobrać metodę dokarmiania (łyżeczka, kubeczek, rurka do karmienia niemowląt) i sposób odciągania mleka, a także metodę stymulowania laktacji, jeśli jest to konieczne. Przy problemach z najadaniem się malucha zawsze trzeba poszukać porady laktacyjnej, najważniejsze jest bowiem ustalenie przyczyny. Dokarmienie niemowlęcia mieszanką poprawi wprawdzie jego „wynik” na wadze, ale najprawdopodobniej pogłębi istniejący problem z laktacją. Dlatego najlepiej wybrać się na wizytę laktacyjną i wraz ze specjalistą zdiagnozować i zlikwidować problem.


56

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Pij,

nie dopajaj

Agata Aleksandrowicz

Lato, lato, lato czeka, Razem z latem czeka rzeka, Razem z rzeką czeka las, A tam ciągle nie ma nas… Halina Kunicka, „Lato, lato” (z filmu „Szatan z siódmej klasy”)

Upalne dni nadchodzą. Spacery na plażę, kąpiele w morzu i w jeziorach. Wyprawy na poziomki i jagody. Gorące noce pełne cykających świerszczy i  bzyczących żuków. W tym beztroskim czasie należy pamiętać o  odpowiednim nawodnieniu organizmu. Wiele młodych mam, które mają przy piersi niemowlęta, odczuwa obawę o to, czy mleko z ich piersi dostarczy ich dzieciom wystarczającej ilości płynów, żeby zaspokoić pragnienie. Nic dziwnego, jeszcze dwadzieścia lat temu, a  nawet i  dziesięć, lekarze zalecali dopajanie niemowląt wodą w  czasie upałów. Do dzisiaj zdarza się, że mamy mogą usłyszeć takie porady od rodziny czy lekarzy. Co ciekawe, inny pokutujący mit jest taki, że mleko matki może zmieniać się w  wodę. Obie te teorie wykluczają się i obie są mitami. Mleko matki to nie woda, o czym przekonacie się na pewno z  artykułów w  Kwartalniku Laktacyjnym, lub po prostu wyciskając kropelkę mleka na łyżeczkę. W niczym nie przypomina wody. Czy mleko matki może więc zaspokajać pragnienie dziecka w trakcie upałów efektywnie? Tak!

Pij, nie dopajajj, Agata Aleksandrowicz

Niezależnie od pogody, niezależnie od okoliczności mleko zdrowej matki dla zdrowego dziecka jest wystarczającym napojem. W czasie upałów niemowlęta — te małe i te duże — mogą częściej zgłaszać się po mleko matki. To naturalne, ich zapotrzebowanie na płyny rośnie, a mleko świetnie je potrafi zaspokoić. Czy można dopajać niemowlęta? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy przede wszystkim zwrócić się w stronę zaleceń żywieniowych. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca: „Wyłączne karmienie piersią — niemowlę otrzymuje jedynie mleko z piersi bez dodatkowego pokarmu oraz bez dodatkowego picia, w tym również nie otrzymuje wody.” Amerykańska Akademia Pediatrów zaleca: „Nie podawaj dziecku wody, soków ani pokarmów stałych przez pierwsze 6 miesięcy życia.” „Nie dawaj dzieciom żadnych pokarmów ani napojów innych niż mleko z piersi, jeżeli nie ma do tego wskazań medycznych.”


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 57 Akademia Medycyny Laktacyjnej (ABM) zaleca: „Najnowsze badania sugerują, że wyłączne karmienie piersią (tylko mleko matki, bez pokarmów dodatkowych ani wody oprócz witamin i leków) przez pierwsze sześć miesięcy życia wiąże się z największą ochroną przed dużymi problemami zdrowotnymi zarówno po stronie matki, jak i dziecka. Zdrowe, donoszone, urodzone w terminie dzieci mają wystarczającą ilość wody w organizmie, żeby zaspokoić potrzeby metaboliczne nawet w gorącym klimacie. Płyny, które dziecko traci na skutek pocenia się i parowania wody są wystarczająco zaspokajane wyłącznie przez mleko matki.” Dodatkowo warto podkreślać, że podawanie wody dzieciom przed ukończeniem 6 miesiąca życia może być niekorzystne dla ich zdrowia, jeżeli nie ma ku temu poważnych wskazań medycznych. Podawanie dużych ilości wody niemowlętom może doprowadzić do zatrucia wodą, którego objawy spowodowane  zaburzeniami gospodarki mineralnej w  organizmie dziecka skutkować mogą w  przypadkach skrajnych obniżoną temperaturą ciała, drgawkami, śpiączką, uszkodzeniem mózgu, a nawet utratą życia. Uważa się, że przepajanie dzieci wodą w pierwszych dniach życia może być przyczyną wysokiego poziomu bilirubiny. Po ukończeniu przez dziecko szóstego miesiąca życia, dzieci mogą otrzymywać wodę tak samo, jako pokarmy stałe. Warto oferować dzieciom wodę, nie warto jej w nie wlewać. Dzieci, które mają rozszerzaną dietę i sięgają po kubek, nie będą od razu piły dużych ilości wody. Będą ją poznawać (czytaj: rozlewać) i  smakować (czytaj: oblewać się nią). A soki? Herbatki? Dzieciom nie są potrzebne ani soki, ani herbatki (koperkowe czy rumiankowe). Podawanie soku dzieciom przed 6 miesiącem życia dziecka obniża liczbę kalorii, jakie otrzymuje dziecko. Mleko matki jest znacznie bardziej kaloryczne i pożywne. Zmniejszenie jego ilości na skutek podawania soku spowoduje zmniejszenie ilości przyjmowanych przez dziecko kalorii i może doprowadzić do zahamowania przyrostu wagi. Amerykańska Akademia Pediatrów zaleca, żeby sok po ukończeniu życia dziecka stanowił jedynie jednorazową przekąskę, a  nie napój. Płynem dla dziecka powinno być przed ukończeniem szóstego miesiąca mleko mamy, a po 6 miesiącu mleko mamy i woda. Soki nie są substancją nawadniającą w  trakcie biegunki, upału czy choroby. Soki powinny być podawane dzieciom w ilości maksymalnie ok. 150 ml dziennie aż do ukończenia przez dzieci 6 roku życia.

A matka karmiąca? Czy nie straci pokarmu na skutek upału? Czy wyprodukuje wystarczającą ilość mleka? Badania naukowe pokazują, że ilość wypitego przez mamę płynu nie przekłada się na produkcję mleka. Natomiast w  trakcie upałów wzrasta zapotrzebowanie organizmu kobiety na płyny. Dlatego w okresach letnich zawsze należy pamiętać o  optymalnym nawadnianiu organizmu. Zawsze miej pod ręką butelkę z wodą. Pij wtedy, kiedy czujesz nawet lekkie pragnienie. Nigdy nie wychodź z dzieckiem na słońce, kiedy znajduje się ono w zenicie. Udanych wakacji życzy ekipa Kwartalnika!


58

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Czy bromokryptyna to bezpieczny sposób na

zakończenie laktacji? Magdalena Stolarczyk

Leki zawierające bromokryptynę są często zalecane jako sposób na szybkie zahamowanie laktacji. Niestety, nie jest to sposób w pełni bezpieczny i dlatego też Europejska Agencja Leków wydała odpowiednie wytyczne, wg. których bromokryptyny nie należy stosować rutynowo w zatrzymywaniu laktacji Co to jest bromokryptyna? Jak działa? Jak wpływa na laktację i dlaczego Europejska Agencja Leków zajęła się tą substancją leczniczą i zmieniła wytyczne co do jej stosowania? O tym w poniższym artykule.

Czy bromokryptyna to bezpieczny sposób na zakończenie laktacji?, Magdalena Stolarczyk


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 59

Bromokryptyna — co to jest? Bromokryptyna to półsyntetyczna pochodna ergokryptyny — alkaloidu występującego w sporyszu.

Bromokryptyna — jak działa? Bromokryptyna pobudza receptory dopaminergiczne w podwzgórzu, w istocie czarnej, prążkowiu i w układzie limbicznym. Ponadto jest specyficznym inhibitorem prolaktyny — hamuje jej wytwarzanie i  wydzielanie z  przedniego płata przysadki. Dodatkowo, bromokryptyna zmniejsza stężenie prolaktyny, hormonów wzrostu u  pacjentów z  akromegalią oraz hamuje wzrost i  zmniejsza rozmiar gruczolaków przysadki wydzielających prolaktynę. Co więcej, wykazuje działanie przeciwdepresyjne i  łagodzi kliniczne objawy zespołu policystycznych jajników poprzez przywrócenie prawidłowego wydzielania hormonu luteinizującego.

Bromokryptyna — jakie są wskazania do jej stosowania? Leki zawierające bromokryptynę stosowane są w leczeniu różnych jednostek chorobowych, m.in.: choroby Parkinsona, gruczolaków przysadki, akromegalii, hipogonadyzmu, hiperprolaktynemii, zaburzeń cyklu miesiączkowego, bezpłodności oraz w  hamowaniu laktacji (ale tylko z przyczyn medycznych!).

Bromokryptyna — jak działa na laktację? Bromokryptyna poprzez swój mechanizm działania hamuje wydzielanie prolaktyny z  przedniego płata przysadki mózgowej, zmniejsza jej stężenie i tym samym zmniejsza syntezę mleka i jego wydzielanie do światła pęcherzyków. W efekcie hamuje laktację.

Bromokryptyna — trochę historii Lek o  nazwie Parlodel (zawierający bromokryptynę) został dopuszczony do obrotu w  Stanach Zjednoczonych na początku lat 80 XX w. ze wskazaniem — hamowania poporodowej laktacji u  kobiet, które nie chcą karmić piersią. Przez niewiele ponad 10 lat FDA (ang. Food and Drug Administration, Agencja Żywności i  Leków) otrzymała ponad 500 zgłoszeń działań niepożądanych, jakie wystąpiły po zażyciu tego leku, w tym udary, ataki serca, ciężkie nadciśnienie tętnicze, drgawki, aż 32 kobiety zmarły! 17 stycznia 1995 roku FDA wycofała (w  Stanach Zjednoczonych) zatwierdzenie wskazania stosowania tego leku w hamowaniu poporodowej laktacji u  kobiet, które nie chcą karmić piersią. W Europie w  2015 roku na łamach renomowanego czasopisma naukowego BJOG: „An International Journal of Obstetrics and Gynaecology”, opublikowano analizę działań niepożądanych, zarejestrowanych we Francji (w latach 1994–2010), związanych ze stosowaniem bromokryptyny jako leku hamującego

laktację. W czasie zbierania informacji i danych na ten temat, zgłoszono i udokumentowano: • 105 przypadków poważnych działań niepożądanych • 2 przypadki śmiertelne! • działania niepożądane o charakterze sercowo- naczyniowym (epizody niedokrwienne, zawał serca, udar, nadciśnienie tętnicze, inne) — 70,5% • działania niepożądane o charakterze neurologicznym (napady padaczkowe, zawroty głowy, inne) — 14,3% • działania niepożądane o charakterze psychiatrycznym (halucynacje, epizody maniakalne) — 8,6% Według Francuskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Leków i  Produktów Medycznych (Agence nationale de sécurité du medicament — ANSM) działania niepożądane (o charakterze sercowo-naczyniowym, neurologicznym i  psychiatrycznym), występujące w trakcie przyjmowania bromokryptyny są na tyle niebezpieczne, że należy rozważyć zawieszenie lub unieważnienie pozwolenia na dopuszczenie do obrotu leków zawierających bromokryptynę. Dlatego też ANSM zwróciła się do Europejskiej Agencji Leków (EMA) z  prośbą o  przeanalizowanie danych i  wydanie odpowiedniej decyzji. Pod koniec 2014 roku Europejska Agencja Leków wydała decyzję ważną w całej Unii Europejskiej: „Bromokryptyny nie należy stosować rutynowo w zapobieganiu lub zatrzymywaniu produkcji mleka matki.”


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Bromokryptyna — aktualne wytyczne Europejskiej Agencji Leków • leków zawierających bromokryptynę nie należy stosować rutynowo w zapobieganiu lub zatrzymywaniu laktacji • leki zawierające bromokryptynę należy stosować tylko i wyłącznie ze względów medycznych — w dawce do 2,5 mg • leków zawierających bromokryptynę nie należy stosować w celu złagodzenia objawów bólu lub obrzęku piersi po porodzie • leków zawierających bromokryptynę nie powinny przyjmować kobiety ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych, takich jak: • niekontrolowane nadciśnienie • zaburzenia ciśnienia w czasie ciąży (rzucawka, stan przedrzucawkowy, nadciśnienie spowodowane ciążą) • nadciśnienie po porodzie i w połogu • choroba wieńcowa • zaburzenia psychiatryczne • w przypadku stosowania leków zawierających bromokryptynę należy kontrolować ciśnienie krwi • jeżeli podczas przyjmowania leków zawierających bromokryptynę wystąpi: • nadciśnienie • ból w klatce piersiowej • silny, postępujący lub nieustanny ból głowy • zaburzenia widzenia • konieczna jest konsultacja z lekarzem i przerwanie leczenia!

Bromokryptyna — podsumowanie Leki zawierające bromokryptynę poprzez wpływ na receptory dopaminergiczne i hamowanie wydzielania prolaktyny z  przedniego płata przysadki mózgowej hamują laktacje. Niemniej jednak bromokryptyna może wywoływać szereg działań niepożądanych, często niebezpiecznych dla zdrowia i życia matki. Dlatego też Europejska Agencja Leków wydała decyzję, że bromokryptyny nie należy stosować rutynowo w  zapobieganiu lub zatrzymywaniu produkcji mleka matki. Do tych wytycznych należy się stosować. Piśmiennictwo załączone do artykułu dostępne w redakcji Kwartalnika Laktacyjnego.

REKLAMA

60


s u k i e n k i d o p o ro d u i k a r m i e n i a W s u k i e n c e g r a n ato v o z n a j d z i e s z : • głębokie ROZPIĘCIA z przodu idealne do karmienia i kangurowania zapinane na nAPy i mAgnesy • kieszenie... czyli to, co telefony kochają najbardziej • odpowiednia DługOść do kolan zapewniająca komfort, kiedy pochylamy się nad dzieckiem i kiedy leżymy podczas karmienia • ROZPIĘCIe z tyłu na całej długości, które ułatwi podanie znieczulenia zewnątrzoponowego lub podłączenie elektrostymulatora Tens oraz zdjęcie sukienki po porodzie. Jesteśmy kobietami! sukienka granatOVA ma kobiecą formę bombki, kolorowe odszycia w nowoczesnych wzorach i ozdobne wstążki. A dla maluszka mamy ubranka i otulacze w komplecie do Twojej sukienki.

dla kobiet. dla mam.

w w w.granatovo.com

granat 100 / 85 / 16 / 70

B o

g r a n a t

j e s t

reklama_internet_granatovo.indd 1

d o j r z a ł y

róż 8 / 32 / 0 / 0

i

e l e g a n c k i .

N i e

p r z y j m u j e

p l a m ,

n i e

c i e m n i e j e

g d y

j e s t

m o k r y. 2016-06-14 19:28:54


62

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Dobรณr biustonosza sportowego dla

aktywnych mam Agnieszka Dubiel ekspert brafittingu Studio Brafittingu Agnieszka Dubiel www.jakdobracbiustonosz.pl www.facebook.com/jakdobracbiustonosz.pl zdjecia: Joanna Polkowska modelka: Patrycja Olejarczyk

Dobรณr biustonosza sportowego dla aktywnych mam, Agnieszka Dubiel


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 63 Jak przystało na nowoczesne mamy dbacie o  swoją kondycję, tężyznę fizyczną. Wybieracie sobie odzież sportową, a  nawet kreacje na fitness. Ale czy uwzględniacie w  swoich sport-zestawach biustonosz sportowy z  prawdziwego zdarzenia? I nie mam tu na myśli elastycznego topiku czy topa-plaskacza z  bajer logo. W swojej pracy (a mam często styczność z mamami fitness) słyszę także: ,,ćwiczę w  moim starym biustonoszu, bo już do niczego się nie nadaje ”. No tak, a dlaczego tak zagajam o tych sportbiusthaltach? Po co? Właśnie! W czasie uprawiania aktywności fizycznej, zwłaszcza: joggingu, fitness, jumpingu, jazdy konnej, biust jest narażony na przeciążenia. W czasie intensywnego ruchu np. podczas biegu (bynajmniej nie spinterskiego) przeciętny kobiecy biust przemieszcza się w górę z częstotliwością 3 Hz, prędkością 0,8 m/s, opadając już z prędkością 1 m/s, nieco mniejsze prędkości osiąga, kołysząc się na boki. To tyle danych naukowych. Sprzyja to nadrywaniu więzadeł Coopera i  wyciąganiu włókien kolagenowych — odpowiedzialnych za przytrzymanie biustu na klatce piersiowej. Skutkuje to zmianami jędrności piersi i ich deformacji. Zjawisko to jest niestety nieodwracalne. Biust mamy karmiącej jest o wiele delikatniejszy i bardziej narażony na urazy. A może czasem odczuwacie ,,ciągnący” ból piersi po takim podskakującym wyciskaniu potów? To jest właśnie objaw przeciążenia biustu. Ale można temu zaradzić. Wystarczy dobrać odpowiedni biustonosz sportowy. Wcale nie musi się to wiązać z dużymi kosztami. Biustonosz sportowy musi posiadać zabudowane, wyprofilowane miseczki obejmujące dookoła każdą pierś z  osobna, zamykające od góry piersi, oraz doskonale mocować się na mostku. Taki biustonosz skutecznie kontroluje ruch piersi i chroni biust przed deformacją i bólem. Daje też poczucie komfortu przytrzymania biustu, a nie spłaszczenia. Żadna z nas nie lubi efektu fali na klatce piersiowej podczas ruchu. Oczywiście, prawdziwy biustonosz sportowy musi być uszyty, jak odzież sportowa, z  surowców doskonale transpirujących (odprowadzających) wilgoć. Ostatnia rzecz, jaka nam jest potrzebna, to ,,efekt mopsa”. Konieczne jest podszycie surowcem stabilizującym, uniemożliwiającym odkształcanie się misek i  wyciąganiem się biustonosza w  czasie ruchu.

Cechuje go również szeroki pas obwodu, zapinany na wielorzędowe haftki i  wykończony szeroką, komfortową, elastyczną taśmą, a także szerokie, podszyte pianką ramiączka. Biustonosz sportowy dopasowuje się inaczej niż typowy biustonosz codzienny. Nie możemy sobie pozwolić na kompletny luz. Aby spełniał swoje zadanie, musi mocno, stabilnie przylegać w zależności od stopnia przeciążeń w  ruchu. Aby wzmocnić efekt odciążenia ramion i mocnego przytrzymania biustu (zwłaszcza w  przypadku średnich i  dużych ciężkich biustów), można zebrać i  spiąć ramiączka na plecach specjalną klamrą, tak aby zbliżyły się do siebie jak w bokserce. Chodzi nam przecież o  przytrzymanie, asekurację biustu i zapobieżenie mikrourazom więzadeł. W przypadku mam w ciąży z uwagi na łagodny typ aktywności nie ma potrzeby mocno spinać biustu. Ważnie, aby był komfortowo, stabilnie podtrzymany. Mam nadzieję, że ten artykuł uświadomi Wam wagę tematu. Zamiast kupować kolejny biustonosz w  koronkę, kokardkę czy inne cudeńko, zainwestujcie w  prawdziwy biustonosz sportowy gwarantujący Wam świetną kondycję… biustu.


64

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Lotosowo mi — w pogoni za utraconą placentą Rozmawiała Anna Sornek

Poród lotosowy wydaje się egzotycznym pomysłem. Nie jest czymś standardowym w naszej kulturze i dlatego budzi wiele kontrowersji. Wspólnie z  Anetą — lotosową mamą, fascynatką natury i  psychologiem w  jednej osobie, postaramy się więc wytłumaczyć, o co w tym właściwie chodzi, po co to wszystko, odpowiedzieć na nasuwające się pytania i rozwiać obawy. Kwartalnik Laktacyjny: Na czym polega poród lotosowy? Aneta Faikis: Poród lotosowy, być może przez swą nazwę, wzbudza orientalne skojarzenia, zniechęcając tradycjonalistów. To poród charakteryzujący się tym,

że nie zaciska się pępowiny, tylko czeka na samoistne jej odpadnięcie. Cała procedura i  sens jest zbliżony do z mozołem wprowadzanych na naszych porodówkach standardów okołoporodowych, gdzie zaleca się odpępnienie dopiero po ustaniu tętnienia pępowiny, dopiero gdy wróci od 30% do 50% krwi obwodowej dziecka do niego. Zwykle utrata łączności z placentą trwa od 3 do 10 dni. Dziecko intencjonalnie samo decyduje kiedy zrywa więź z łożyskiem, które utrzymywało je przy życiu i było jak jego brat bliźniak od piątego tygodnia życia. Nazywane jest to drugim porodem. KL: Ssaki odgryzają pępowinę po porodzie, wiec dlaczego to ma być bardziej naturalne niż odcięcie/odgryzienie? Czy może to jest jakaś odmiana ,,rytuału” i bliżej temu do wierzeń i magii niż biologii i natury? AF: Ssaki zjadają łożysko i pępowinę ze względu na jego olbrzymie walory odżywcze, co jest niezmiernie ważne dla samicy, która ma wykarmić zwykle liczny miot. Nie wiem, czy instynkt ssaka każe czekać, aż ustanie tętnienie pępowiny, czy to jest wdrukowane w nas czy nie. Człowiek może jednak przedłużyć ten moment, aż krew dziecka wysyci jego organizm, spowoduje, że komórki macierzyste trafią do każdego zakątka jego ciała, co będzie stanowić jego najlepszy Lotosowo mi - w pogoni za utraconą placentą, wywiad z Anetą Faikis


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 65 posag zdrowotny na całe przyszłe życie. Ten sposób traktowania noworodka wraz z łożyskiem jako całości nie ma źródeł w  dawnych kulturach czy jakiś obrzędach konkretnych. Jednak wiele kultur pierwotnych traktowało specjalnie placentę, nie jak współcześnie konsumpcyjnie — np. kapsułkowanie łożyska i  spożywanie go czy poprzez bankowanie krwi niesłusznie nazywanej pępowinową (pojęcie krwi pępowinowej jest bardzo mylne, bo pępowina to tylko sznur, który przewodzi krew, a nie zbiornik czy jej producent), czy jak śmiecia do utylizacji. A placenta jest przecież stworzona z tych samych komórek, co dziecko, jak bliźniak. Jak pisze dr Sarah Buckley w czasopiśmie „Pregnancy” z  wiosny 1998 r. nie ma tradycji holistycznego podejścia do dziecka i  jego żywiciela u  naszych przodków, jednak samice małpy noszą łożysko razem z dzieckiem, aż samo się oddzieli. Dla mnie osobiście motywacja do lotosowego porodu była całkowicie podparta względami biologicznymi i  pragnieniem, by syn urodził się w sposób naturalny i pozbawiony przemocy rytuałów nowoczesności. Co innego trochę kierowało autorką książki „Narodziny w  nowym świetle” — jedynej pozycji książkowej w  Polsce na ten temat, Shivam Rachany, mającej wizje takich porodów, które mogą ocalić nasze człowieczeństwo, że tak lapidarnie ujmę, duchowy aspekt takich narodzin. Rzeczywistość jednak przerosła moje oczekiwania wobec porodu synka, których co prawda nie miałam zbyt wiele, urodził się jako szczęściarz w pęcherzu płodowym, w domu, w  szczęściu, miłości i  tajfunie oksytocyny, ale sam był spokojny jak oko cyklonu, dopóki nie zdecydował, że narodzi się po raz wtóry, przerywając zasuszony sznur, który łączył go przez 9 miesięcy z  placentą. Aktywność jego wzrosła bardzo, stał się kontaktowy, a  wcześniej jakby jeszcze był w  zawieszeniu. Kolejna biologiczna motywacja to doświadczenie z odpępnianiem moich starszych dzieci. Te urodzone w szpitalu traciły kikut pępowiny dopiero po 2 tygodniach albo miesiącu przy zalecanej wówczas pielęgnacji dna pępka i  kikuta. Córka urodzona w  domu miała zaciśniętą pępowinę po ponad pół godziny po porodzie, jednak czułam ból w sercu, a na odcinanie jej nożyczkami nie mogłam patrzeć. Córka pożegnała się z kikutem dopiero po prawie 4 miesiącach, po

dwóch dniach, od kiedy zaniechałam zalecanej pielęgnacji przez położne, pediatrę. Od tamtej pory całkowicie zrezygnowałam z  wszelkich zaleceń i  robiłam, co mi mój rozum i intuicja matki podpowiadały, a także odczytywałam trafniej oczekiwania swoich dzieci, zwłaszcza najmłodszych. KL: Czy są jakieś zagrożenia wynikające z braku odpępnienia (np. infekcje)? AF: Zagrożenia epidemiologiczne mogą wiązać się jedynie z  porodem w  szpitalu i  zasiedleniu łożyska tamtejszymi, często lekoopornymi szczepami bakterii lub niewłaściwą jego pielęgnacją. Należy pamiętać, że zarówno łożysko, jak i  dziecko, przeszło przez kanał rodny i ma na sobie już fluid flory bakteryjnej, która radzi sobie z  intruzami. Wydaje się, że jedynie nieoptymalna pielęgnacja może być źródłem zakażenia. U moich trojga starszych dzieci kikut pępowiny odpadał bardzo długo. Zastanawiało mnie to. Nie wiązało się to ani z nieprawidłową higieną, ani z żadnym zakażeniem, tylko właśnie z  zalecaną na tamten czas pielęgnacją kikuta, która powodowała ten stan chronicznego zawilgocenia dołu pępkowego, dopiero zaniechanie jej pozwoliło kikutom odpaść. Narodziny lotosowe skupiają się na placencie, której pomaga się obeschnąć, a  nie na dłubaniu w  dole pępkowym niemowlęcia i  wlewania w niego spirytusu czy innej maści chemicznej dezynfekcji. KL: Jak pielęgnuje się dziecko do czasu odpadnięcia pępowiny? I jak to ogarnąć przy przebieraniu dziecka, podnoszeniu, karmieniu? AF: Wiąże się to z  niewielkim dyskomfortem przy przewijaniu, przebieraniu dziecka. Karmiłam nawet w  tandemie, gdy najmłodszy ssak był jeszcze podpięty pod swojego towarzysza. Owszem, czułam się osłabiona bardziej po porodzie najmłodszego synka, który jest moim czwartym dzieckiem, jego pielęgnacją, co spowodowało, że prosiłam synka, by już pożegnał się z placentą. To było w Dzień Dziecka, piąty dzień po porodzie, gdy byliśmy zupełnie sami przez kilka godzin i zanim wróciło jego rodzeństwo, zdążył to zrobić. Jedyny moment, kiedy potrzebny był drugi


66

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 dorosły, to przy obmyciu łożyska z krwi. Przy kąpieli noworodka też pewnie by się przydała pomoc, ale ja nie jestem entuzjastką zmywania z dziecka mazi poporodowej, jednak widziałam na sesjach fotograficznych, jak łożysko dryfowało sobie w misce na wodzie, a obok było w wannie myte dziecko. KL: Jak dziecko z  pępowiną śpi? Czy nie boicie się, że w nocy przekręcicie się i pępowina się jakoś wyrwie, raniąc brzuch maluszka? AF: Z tym to w ogóle nie ma problemu, noworodek nie robi takich numerów ani żadna matka nie jest taka niezgrabna, by potrącić noworodka. KL: Czy pępowina nie przeszkadza podczas karmienia piersią? AF: Wspomagałam się rogalem przy karmieniu piersią, ale to przez ból kręgosłupa, który mi dokuczał. Karmi się tak samo tylko ostrożniej, bo sucha pępowina może dźgać brzuszek dziecka. Wspierająca mnie osoba w  porodzie lotosowym miała na to sposób — obwinięcie suchego sznura wacikami, obwiązanie nitką i  nasączanie ich wodą, ale w  miarę daleko od dołu pępkowego, by tam proces schnięcia przebiegał sprawnie. Umożliwiło to elastyczne przenoszenie dziecka wraz sitkiem w drugiej ręce z miejsca w miejsce, jeśli jest taka potrzeba. KL: Jak pielęgnuje się łożysko? Czy ono nie śmierdzi? AF: Obmytą na początku placentę trzyma się w sitku i w misce, by obciekła z krwi, jak już nie będzie się sączyć, wtedy przekłada się łożysko do samej pieluchy tetrowej, zasusza się lub mumifikuje poprzez zasalanie solą himalajską, która wciąga wilgoć, zasala się przynajmniej raz dziennie. Zapach łożyska czuć, ale to częściowo zapach dziecka wymieszany z  zapachem porodu i soli lub glinki i płatków kwiatów czy ziół, którymi aktualnie się obsypuje placentę. Nie znam tych mieszanek, ale na zagranicznych stronach o  porodach lotosowych wiele takich sposobów konserwacji widać. KL: Jakie emocje towarzyszom momentowi, w którym pępowina odpada? AF: Drugie narodziny synka również przerosły moje oczekiwania. Leżał sobie spokojnie, ja rozmawiałam przez telefon, aż tu zaczął jakoś tak marudzić, poruszać się tak, jak nigdy wcześniej. Skończyłam rozmowę, chcę go uspokoić, a  tu nagle stał się taki lekki,

nic za nim jakby nie podąża. Patrzę, a synek już bez swego ogonka z przodu, patrzy na mnie przenikliwie, jakby się uśmiecha, zamieramy w  tej pozycji, aż się ocknę, by spojrzeć, o  której godzinie się to dzieje. I znów same siódemki, jak w godzinie lotosowego porodu, tak jak wcześniej pisałam w Dzień Dziecka. Mój synek, który ma imię z języka francuskiego znaczące „smutny”, a jest szczęściarzem urodzonym w czepku, wśród symboliki cyfry siedem i  innych szczęśliwych okolicznościach, o  których długo by pisać. To jego przytomne spojrzenie po rozdzieleniu się z  bratem bliźniakiem teraz kojarzy mi ze spojrzeniem wręcz hipnotycznym mojego pierworodnego syna, kiedy na porodówce robiliśmy sobie wzajemnego rentgena duszy, kiedy personel położniczy dał nam wreszcie spokój. KL: Co zrobić z łożyskiem po odpadnięciu? AF: Łożysko córki z porodu domowego zostało zakopane w ogrodzie, a potem posadzone na nim drzewko. Ususzone łożysko synka wraz z pępowiną postanowiłam jeszcze w ciąży przekazać dziecku, jak będzie dorosłe w  jakimś pięknym pojemniku przeze mnie wykonanym. Co z nim zrobi to jego decyzja. KL: Jak Wasi znajomi reagowali na pomysł porodu lotosowego? AF: Sposób porodu nauczył mnie sporo, nie tylko mnie, ale i znajomych właśnie. Mąż nie był może entuzjastą, ale nie przeszkadzał przynajmniej. W trzy godziny po porodzie wpadła jak zwykle koleżanka onkolog po dyżurze z oddziału, gdzie pracujemy razem. Jej zawdzięczam piękne zdjęcia. Była zaskoczona, ale też urzeczona. Położne już nie pierwszy raz uczestniczyły w  takim porodzie i  to one właśnie technicznie wszystko zorganizowały. Zwłaszcza Krzysi Krzempek nie zapomnę, jej energii dobra, jaką zaszczepiła we mnie wraz z porodem synka. Pediatra, który przyjechał zbadać synka, również nie oparł się urokowi lotoska i  mimo że niejednego noworodka w  życiu widział, był nim tak zachwycony i  przytłumiony chyba całą


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 67 głośną resztą familii — rodzeństwo starsze zaczęło muzykować w  czasie jego wizyty — że nie wziął od nas żadnej opłaty. Krzewię ideę porodu lotosowego na Facebooku na fanpage’u  „Lotosowo mi — w  pogoni za utraconą placentą — o porodzie bez przemocy”. Ci, którzy mnie znają, nie byli zaskoczeni formą porodu i  jego przesłaniem. Mam znajomych, którzy w  bardziej efektywny sposób propagują narodziny lotosowe. Sama byłam na warsztatach organizowanych przez Kamilę Domin, która wyjaśniła mi techniczne aspekty pielęgnacji noworodka z  łożyskiem, bo tylko co do tego miałam wątpliwości. Doula Karolina Anweiler uszyła nam worek na łożysko i  pożyczyła książkę autorstwa Rachany. Osoby z grupy na Facebooku „Porody Lotosowe” również bardzo mnie wspomogły w  mojej decyzji i  nierzadko inspirowały, np. Patrycja Zielińska czy Dariusz Durschlag. Właściwie to nie miałam kogo szokować, bo moje otoczenie miało styczność z  porodem lotosowym, zanim ja go doświadczyłam.


68

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Pasy

poporodowe

Ewa Muszyńska

Wiele pań w ciąży martwi się o to, jak będzie wyglądała ich figura po porodzie. Nic w tym dziwnego, ciało w czasie ciąży bardzo się zmienia. Gdy widzimy u siebie rosnący czasem do olbrzymich rozmiarów brzuch, trudno nam uwierzyć, że skóra tak rozciągnięta wróci do swojego stanu sprzed ciąży bez żadnego uszczerbku. Brak talii też wywołuje mieszane uczucia, a częste zasłyszane opowieści kobiet, które już rodziły, o tym, jak trudno odzyskać ciało sprzed ciąży, też nie napawają optymizmem. Tuż po porodzie często myślimy o  tym, aby szybko odzyskać ciało sprzed ciąży. Specjaliści mówią, że nie ma się co spieszyć, skóra rozciągała się przecież przez dziewięć miesięcy, potrzebuje więc czasu, aby odzyskać swój dawny wygląd. Aby zminimalizować dyskomfort spowodowany zmianami na skórze w  okolicach brzucha, możemy zainwestować w  pas poporodowy. Pas poporodowy jest to odpowiednio wykrojony elastyczny materiał, który zapinany wokół talii ma korygować niedoskonałości pozostałe po ciąży. Zapinany na rzep lub wciągany przez nogi dostosowuje się do wymiarów brzucha, ciasno przylega do ciała. Głównym zadaniem pasa poporodowego jest wyszczuplanie ciała. Pas wzmacnia powłoki brzuszne i zmniejsza ryzyko powstawania rozstępów poporodowych, ściąga mięśnie brzucha i zapobiega bólom kręgosłupa. U kobiet po cesarskim cięciu pas łagodzi ból i  zapobiega powstawaniu przepukliny pooperacyjnej.

Pasy poporodowe, Ewa Muszyńska

Pas poporodowy należy przymierzyć przed kupnem. Warto wybrać pas z przewiewnej tkaniny, gdyż jest on naprawdę ciasny. Warto też zakup pasa skonsultować z lekarzem, położną lub fizjoterapeutą. Samo noszenie pasa poporodowego nie sprawi, że nasza figura wróci do stany sprzed ciąży. Pas stosowany zgodnie z zaleceniemi specjalisty może wspomóc powrót do formy. Aby odzyskać figurę należy regularnie ćwiczyć (o ile nie ma ku temu przeciwwskazań) i zdrowo się odżywiać. Pas poporodowy ma również swoje wady. Często kobietom bywa w nim niewygodnie. Nie do końca wiadomo, jak pas zadziała na skórę brzucha, ale z pewnością jej nie ujędrni. Producenci pasów przestrzegają również, iż samo ich noszenie bez wprowadzenia odpowiednich ćwiczeń może doprowadzić do osłabienia mięśni brzucha lub dnia miednicy. Zaletą pasa poporodowego jest to, że modeluje on sylwetkę. Wizualnie ciało kobiety po porodzie prezentuje się w nim bardzo ładnie, co z pewnością bardzo poprawi humor i podniesie samoocenę każdej świeżo upieczonej mamy. Pamiętajmy jednak, że aby naprawdę pozbyć się pociążowego brzuszka, potrzebny jest czas, aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie. Obkurczanie się macicy i  regeneracja rozciągniętych mięśni brzucha może trwać nawet pół roku.


Karmienie na świecie

Francja Monika Nadrajkowska

Moja ciąża była prowadzona we Francji. Lekarze w ogóle nie wspominali o karmieniu piersią przed porodem. Zapisałam się do szkoły rodzenia i  tam faktycznie świetna położna wiele wytłumaczyła — m.in. to, że nie trzeba trzymać żadnej diety ani stosować laktatora, bo dziecko to „najlepszy odciągacz”. Poród był fizjologiczny, nie potrzebowałam znieczulenia. Było to moje spełnione marzenie. Po porodzie miałyśmy 2 godziny kontaktu „skóra do skóry” oraz pierwsze karmienie. Mała była silna, duża — ważyła ponad 4 kg, idealnie ssała. Niestety, kilka godzin po porodzie pojawił się płacz nie do ukojenia. Pojawiła się obawa, że pewnie się nie najada. Położna kazała włożyć mały palec do ust małej, żeby sprawdzić, czy to odruch ssania nie daje spokoju. Zadzwoniłam po położną, bo Maleństwo dalej płakało. Pojawiły się myśli, że pewnie umiera z głodu. I tak te pierwsze 2 dni była dokarmiana strzykawką — dzwoniłam, a położna przychodziła i dawała mleko sztuczne ze strzykawki. Na trzeci dzień dostałam małe buteleczki z gotową mieszanką — diagnoza: za mało pokarmu, proszę kupić sztuczną mieszankę i dokarmiać, ale tylko po tym, jak pani nakarmi piersią, bo pokarm może przyjść z  czasem. Dodam, że położne sprawdzały stan piersi, wygląd mojego mleka, sposób przystawiania, pytały o godziny karmienia. Przynosiły mi gotowe herbatki laktacyjne, kazały pić wodę, jeść gorzką czekoladę i  migdały, bo mówiły, że wspierają laktację — no to jadłam. Przez cały pobyt w szpitalu nikt nie zabrał mi dziecka nawet na chwilkę, cały czas było ze mną, podczas kąpieli, dokarmiania, w nocy. I z takim doświadczeniem laktacyjnym wróciłyśmy do domu. Mąż kupił opakowanie sztucznego mleka i młoda dostawała 3–5 razy na dobę od 30 do 60 ml. 10 dni po porodzie odbyła się wizyta położnej w  domu. To była ta sama osoba, która prowadziła szkołę rodzenia. Zbadała piersi, wypytała o mieszankę i rzekła słowa, które były chyba najważniejsze na naszej drodze

laktacyjnej: „Skoro dziecko wypija tylko 40 ml po karmieniu piersią, to może pani wyrzucić sztuczne mleko. Nawet jak trochę się przegłodzi i chwilę popłacze, to jej nic nie będzie, a pani laktacja szybko się dostosuje”. Szczerze mi ulżyło i zrobiłam, jak powiedziała. Po 5 dniach od wizyty zakończyłyśmy dokarmianie! Chociaż pozostał strach o  zbyt małą ilość pokarmu, to dziecko ładnie przybierało. Po 8 tygodniach wizyta u lekarki ginekolożki, potwierdziła, że skoro dziecko śpi kilka godzin non stop w  nocy, to na pewno nie mam za mało pokarmu. Natomiast pediatrzy we Francji — to inna kwestia. Nic od nich nie usłyszałam na temat karmienia naturalnego. Żadnego słowa. Ani dobrego, ani złego. A gdy córcia miała 4,5 miesiąca pediatra kazała rozpocząć rozszerzanie diety! Na opiekę laktacyjną, która mnie spotkała, nie mogę narzekać — jestem wdzięczna położnym, które faktycznie pomogły mi na początku mlecznej drogi, która trwa już 13 miesięcy. Oczywiście nie udałoby się nam bez wsparcia męża, który jest również zwolennikiem karmienia naturalnego. Niestety, we Francji bardzo niewiele kobiet karmi piersią. Moja współlokatorka ze szpitala od pierwszego dnia dawała smoczek i  butlę — nie wspominając o  paleniu w  ciąży i  po porodzie. Panuje przekonanie z  lat 90. — kiedy lekarze wmawiali kobietom, że mieszanka jest lepsza od mleka matki, a  przeciętna długość karmienia wynosiła 6 tygodni. Obecnie, jeśli już któraś z  mam się zdecyduje na karmienie swoim mlekiem, to najlepszą pomoc uzyska właśnie od położnych. Bardziej szczegółowe dane na temat karmienia we Francji można znaleźć pod adresem: http://www.invs. sante.fr/beh/2015/29/pdf/2015_29_1.pdf. Na stronie 525 znajdziemy dokładny wykres procentowy.

Karmienie na świeciie: Francja, Monika Nadrajowska


70

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Karmienie

pod respiratorem

Dominika Czupryś, wysłuchała Agata Aleksandrowicz

Moja przygoda z  karmieniem piersią tak naprawdę rozpoczęła się, kiedy byłam jeszcze w  ciąży. Od samego początku było dla mnie naturalne, że będę karmić piersią. Do każdego zadania w życiu lubię się przygotować merytorycznie — na moich półkach jest mnóstwo poradników na każdą okazję. Tak samo było z karmieniem piersią — czas w ciąży wykorzystałam na czytanie blogów o karmieniu piersią, Kwartalnika Laktacyjnego, grup i  forów internetowych, książek. Wydawało mi się, że o laktacji wiem sporo. Kiedy przyszedł czas połówkowego usg, byliśmy z mężem bardzo podekscytowani ostatecznym rozstrzygnięciem płci naszego dziecka. Dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli chłopca. Dowiedzieliśmy się również, że będzie to chłopiec z  bardzo poważną wadą serca. Nasz chłopczyk w wyniku niewykształcenia się wszystkich połączeń w sercu miał mieć niewykształconą, niepracująca połowę lewego serca. Nie jestem w  stanie opisać tego, co czuje matka, kiedy dowiaduje się, że jej dzieciątko jest tak poważnie chore. Przecież nie piłam, nie paliłam, oszczędzałam się, nie miałam infekcji… Podjęliśmy decyzję o  imieniu — to będzie Franciszek. Sprawy potoczyły się dla nas bardzo szybko — kontrolne echo serca i  skierowanie do Warszawy, do pani prof. Joanny Dangel — specjalistki od tak maleńkich serduszek. Pani Profesor nie tylko potwierdziła wadę serca, ale także zaproponowała nam leczenie — operację wewnątrzmaciczną na sercu Franka.

Karmienie pod respiratorem, Dominika Czupryś

W 26 tygodniu ciąży, z  ogromnym strachem przeszliśmy operację. Wszystkie możliwe skutki uboczne i komplikacje nas szczęśliwie ominęły i po krótkim pobycie mogliśmy wrócić do domu. To niestety nie był koniec naszego leczenia. Co pewien czas musieliśmy przechodzić kontrolne echo serca. Dowiedzieliśmy się, że konieczne będzie leczenie kardiochirurgiczne Franka niezwłocznie po urodzeniu. Pani Profesor w  swojej świetnie zorganizowanej poradni skierowała nas na rozmowę z  psychologiem. Psycholog pomogła nam zaplanować pobyt i leczenie w  Warszawie (mieszkamy na Śląsku). Zasugerowała nam, żebyśmy kupili laktator. Początkowo moja wyprawka nie obejmowała ani laktatora, ani butelek, ani smoczków. Po co? Miałam być tylko ja, Franek i tata Franka podający nam picie i jedzenie. Życie zweryfikowało nasze plany. Kupiliśmy laktator ręczny. 17 lutego w nocy poczułam skurcze porodowe. Bardzo długo nie dopuszczałam do siebie myśli, że to już — był to dopiero 36 tydzień ciąży, a ja za kilka dni miałam zaplanowane przyjęcie do szpitala w Warszawie. Wiedziałam, że muszę urodzić w  Warszawie, bo Franek musi być przewieziony na leczenie do Centrum Zdrowia Dziecka. Mój mąż zdecydował, że da radę nas przetransportować na poród. Trasę Katowice — Warszawa przejechaliśmy w  dwie i  pół godziny... a skurcze nadal się nasilały. 18 lutego o godzinie 17.05 urodziłam siłami natury ślicznego chłopczyka — 2750


gram i  53 cm. Mieliśmy możliwość kontaktu „skóra do skóry” przez dwie godziny, ale nie pozwolono mi przystawić go do piersi. Mógłby być to dla niego zbyt duży wysiłek. Po dwóch godzinach zabrano Franka do inkubatora, podano mu lek ratujący życie. Te dwie godziny, które spędziliśmy razem, na bardzo długo musiały nam wystarczyć. Kolejnego dnia Franek został przewieziony do Centrum Zdrowia Dziecka na Oddział Intensywnej Terapii. Lekarz przyjmujący Franka na oddział zapytał, czy przywiozę pokarm. Kolejny wieczór spędziłam z łzami w oczach i laktatorem w dłoni, próbując wycisnąć cokolwiek. Mąż bardzo mnie wspierał i niesamowicie mi pomagał — szukał informacji w internecie jak skutecznie odciągać. Początkowo przynosiłam maleńkie ilości mleka — 10 ml, 20 ml. Pielęgniarki bardzo mnie za to chwaliły, zachęcały, pomagały. Franek przeszedł w  ciągu dwóch tygodni życia dwie operacje na otwartym sercu i  zabieg cewnikowania serca. Mleko dostawał sondą, był zbyt słaby, żeby ssać lub oddychać. Chcieliśmy być przy nim jak najwięcej, co wiązało się z  koniecznością odciągania pokarmu na miejscu, w szpitalu. Mój mąż kupił miskę i mały czajnik, żebyśmy mogli czyścić i wyparzać sprzęt, a ja korzystałam z  pomieszczeń szpitalnych, żeby odciągać pokarm. Franek trzymał się bardzo dzielnie, mimo że jego waga bardzo spadała — w pewnej chwili ważył jedynie dwa kilogramy. Nie potrafił oddychać bez respiratora. Bałam się, że tak długi czas karmienia sonda upośledzi jego odruch ssania i zaczęłam mu podawać smoczek w  porze karmienia. Wymyśliłam sobie, że Frankowi w  głowie utrwali się schemat — ciumkam, a  w  żołądku robi się coraz cieplej. Kiedy Franek był zaintubowany przez nos, nie mógł dostawać butelki ani tym bardziej piersi. Po kolejnych nieudanych próbach odłączenia od respiratora lekarze podjęli decyzję o założeniu tracheostomii. Paradoksalnie, otwarło to nowe możliwości. Franek dostawał mniej leków uspokajających, był coraz żywszy, coraz bardziej… dzidziusiowaty. Mogłam go wyjmować z  inkubatora,

przytulać. Franek coraz bardziej zaprzyjaźniał się ze smoczkiem i poprosiłam lekarzy o możliwość karmienia go butelką. Twierdzili, że Franek ma zbyt niewydolne serce i nie poradzi sobie. Ich zaskoczenie, kiedy Franek zjadł pół porcji, musiało być ogromne. Kiedyś wzięty na ręce w  porze karmienia Franek chwycił ustami moją pierś przez fartuch szpitalny i ubranie. Moje zaskoczenie było ogromne — jak silny jest instynkt dziecka, które mając dwa miesiące i nigdy nie ssąc z  piersi, wiedziało, gdzie jest jedzenie! Na szczęście pielęgniarka zareagowała bardzo szybko i spontanicznie — kazała mi przystawić małego ssaka. Pomimo respiratora, pomimo rurki tracheostomijnej Franek ssał pierś. Bez problemu — po prostu wiedział jak. Tylko nieustannie mu coś na głowę kapało — łzy jego mamy. Od razu wśród pielęgniarek zyskał przezwisko Franka Cyckownika. Panie pielęgniarki chodziły oglądać, jak sobie radzi, i  niektóre stwierdziły, że chociaż długo pracują na tym oddziale, czegoś takiego nie widziały. Ich wsparcie jest ogromne — mimo że Franek musi mieć prowadzony dobowy bilans płynów i muszą wiedzieć, ile zjada, pozwalają mu ssać, ile chce. Wychodzą z założenia, że od bilansu ważniejsza jest jego bliskość z mamą. Franek jako jedno z nielicznych dzieci na oddziale nie boryka się z  bakteriami i  infekcjami szpitalnymi. Jestem przekonana, że to również dzięki temu, że ja stykając się z bakteriami na oddziale, wytwarzam przeciwciała. Jego wada serca jest tak poważna, że do czasu kolejnej operacji raczej nie będzie sam oddychał. Karmienie z respiratorem jest dla niego łatwiejsze — wtedy nie musi martwić się o  oddech, a  może tylko skupić na jedzeniu. Przy piersi zachowuje się tak jak każdy niemowlak — tylko mamy dość ograniczone pozycje. Jestem dumna z mojego dziecka, męża, pielęgniarek i samej siebie. Pomimo wielu trudności udało mi się utrzymywać laktację. Zapraszam na jego stronę na Facebooku — Franuś Dzielne Serce.


72

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Wasze high-need babies

historia Eweliny i Piotrusia wysłuchała Pamela Kucińska

Mój synek od samego początku nie uznawał łóżeczka ani wózka. Spał tylko u  nas na rękach, odłożony do łóżeczka natychmiast się budził, marudzący i  niezadowolony. Moje dziecko nigdy nie leżało samo w łóżeczku czy leżaczku. Mamy bardzo fajny bujaczek, z kojącą wibracją… Nówka sztuka, nieśmigany! Kiedy kładłam go spać w  ciągu dnia, musiałam cały czas leżeć przy nim, z  piersią przy jego buzi — smoczek i butelka to według Piotrusia tanie podróbki nie warte uwagi. Spałam wtedy razem z nim lub czytałam książki. Nadrobiłam zaległości z wielu lat! Kiedy był malutki, nasze spacery wyglądały tak, że usypiałam go przy piersi, na śpiocha szybko ubierałam i wychodziliśmy. Kiedy się budził, trzeba było go od razu wyciągnąć z wózka i przytulić. Gdybym odkryła chustę lub nosidło już na samym początku, wszystko byłoby o  wiele łatwiejsze! Całą wiosnę i  lato wędrowaliśmy, sprzątaliśmy, gotowaliśmy… Oczywiście wszystko w nosidle. Przez pierwsze dwa miesiące mieszkaliśmy u dziadków. Babcia chciała pomóc, ale wprowadziła trochę zamętu, mówiąc mi, że powinnam Piotrusiowi ustalić konkretne godziny karmienia, wprowadzić butelkę, „może on się nie najada?! Nie noś tyle na rękach!” i tak dalej. Dopiero kiedy się przeprowadziliśmy, poczułam się trochę pewniej i zaczęłam robić wszystko po mojemu. Nie chciało mi się odkładać Piotrusia co chwilę do łóżeczka, spać całą noc przy zapalonym świetle, więc spał w swoim łóżeczku tylko do pierwszej pobudki, czyli czasem mniej niż 45 minut. Resztę nocy śpi z nami. Wasze high-need babies, historia Eweliny i Piotrusia

Teraz Piotruś ma 15 miesięcy. Musiałam wrócić do pracy, na szczęście nasze rozstania przebiegają bez płaczu — synek zostaje z  moją mamą lub mężem. Kiedy wracam do domu, od razu musi być cycuś! Więc rzucam wszystko i idziemy na fotel się przytulać. Przy wieczornym usypianiu cała rodzina musi znaleźć się w sypialni. Kładziemy się we troje do łóżka, kot i pies obok. Wtedy Piotruś może zasnąć — oczywiście przy piersi. Wieczorem budzi się co 45–60 minut, w nocy co 2–3 godziny. Jest małym cycoholikiem. Czasem zazdroszczę kobietom, które opowiadają o swoich dzieciach przesypiających noc w wieku kilku miesięcy, ssących pierś co 4 godziny. Wydaje mi się jednak, że mamy bardzo silą więź właśnie dzięki temu że synek jest HNB


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 73


Być mamą potrzebującego dziecka - Luca

74

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Wasze high-need babies

Być mamą potrzebującego dziecka — Luca wysłuchała Pamela Kucińska

Wydaje mi się, że byłam w  macierzyństwie przygotowana na wszystko z  wyjątkiem zmęczenia. Ogromnego, obezwładniającego zmęczenia brakiem snu i  brakiem choćby chwili dla siebie. Nie pamiętam, czy zdawało nam się, że niemowlak będzie spać w swoim łóżeczku i jeść co trzy godziny — chyba nie, choć wielu młodych rodziców spodziewa się takiego filmowego niemowlaka. Na pewno jednak nie przewidziałam, że moja córka pierwsze trzy miesiące życia spędzi non stop na mnie, przy mojej piersi. Najadała się, jak najbardziej. Ale życzyła sobie być przy mamie 24/7, nieustannie, cały czas, żadnych wyjątków. Wyjście na siusiu było wyzwaniem i  zazwyczaj wiązało się z  płaczem młodej. Moje kąpiele trwały góra pięć minut. Jadłam to, co przyniesiono mi do łóżka, gdzie siedziałam z  nią na klacie dzień i  noc. Nie umiałam karmić na leżąco i pamiętam taką noc, gdy po kolejnym karmieniu odłożyłam ją, na szczęście śpiącą, i  poszłam do łazienki, żeby tam usiąść na podłodze i płakać ze zmęczenia. Uratował mnie czytnik e-booków. Serio. Mój mąż kupił mi go pod choinkę, załadowałam „Grę o  tron” i  całodobowe tulenie małej stało się lżejsze.

I smartfon, na którym pisałam na blogu jakieś pięć razy dziennie, głównie o tym, że chce mi się siusiu. ;) Pierwsze spacery odbywałyśmy zimą (drugie, trzecie i setne też, bo zima wtedy skończyła się dopiero w  kwietniu). Karnie wietrzyłam dzidzia półtorej godziny, ale miałam w okolicy opracowaną bazę miejsc do karmienia, bo młoda wytrzymywała bez piersi góra czterdzieści minut. Więc kawiarnia, rozbieranie z zimowych ciuchów, karmienie, czekanie, aż zaśnie, delikatne ubieranie i  do domu, szybko, bo pod koniec trasy włączała się syrena. W chuście nie umiałam nosić, zaczęłam, dopiero gdy miała ponad cztery miesiące — i  nadal życzyła sobie siedzieć na mamie oraz ssać pierś jak najczęściej. Z czasem było coraz lżej, ale trochę sinusoidą. W wieku dziewięciu miesięcy na przykład zasypiała na drzemkę, tylko gdy tańczyłam z nią na rękach. Gdzieś tak przy szóstej piosence. Teraz ma trzy lata i  jest (od początku była) cudowną, wrażliwą, ale i  bardzo stanowczą dziewczynką — wciąż jednak potrafi nam znienacka przypomnieć, jak wiele uwagi i czułości od nas potrzebuje.


Od redakcji: To już ostatnia historia highneed baby, którą publikujemy. Dziękujemy Wam za nadsyłanie swoich opowieści, które wzruszały, rozśmieszały, wzbudzały różne emocje. Przede wszystkim jednak jesteśmy pewne, że dzięki tym historiom inni rodzice wymagających dzieci poczuli, że nie są sami i  zobaczyli światełko dobrej zmiany na horyzoncie. Już w  następnym numerze poprosimy Was o  dzielenie się opowieściami na zupełnie inny temat. Do usłyszenia!


76

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Wasza historia laktacyjna

Anna Skórka Przez cały okres ciąży uważałam, że będę karmić piersią. Bo choć wydawało mi się to trochę nieestetyczne i być może nieprzyjemne, to jednak wygodne. Maksymalny czas karmienia — 6 miesięcy. Potem moje Dziecko usiądzie i samo się naje. Mleko modyfikowane stawiałam na równi z mlekiem kobiecym. Nie miałam pojęcia o  istnieniu doradców laktacyjnych. Nie czytałam rozdziałów dotyczących odciągania pokarmu, jego przechowywania, karmienia wcześniaka… Nieoczekiwane narodziny Synka w 32 tc. przestawiły moje życie na zupełnie inny tor. Także w kwestii karmienia piersią. Nie czułam się Mamą. Nie czułam, że mam dziecko. Nie docierało do mnie, że Ono już jest po tej stronie. Przecież nie byłam gotowa, ciąża miała trwać jeszcze 8 tygodni. Przez te 8 tygodni miałam się wszystkiego dowiedzieć, nauczyć. A to działo się tak szybko, to było już teraz, w  ten wrześniowy wtorek… Nie ogarniałam rzeczywistości. Synek był w inkubatorze, maleńki, chory. Byłam zagubiona. W zasadzie to „byliśmy”, bo Mąż cały czas we wszystkim uczestniczył. Nawet nie przyszło mi do głowy, że moje piersi już produkują pokarm i że Synek może go dostać. Z pomocą przyszła Mama, z  którą dzieliłam szpitalny pokój, a której Synek urodził się dokładnie w tym samym tygodniu ciąży, co Franio. To Ona zmobilizowała mnie do „poczucia się Mamą” (Gosiu, dziękuję!). I dzięki Jej staraniom, odwiedziła nas w  pokoju Pani Agnieszka Muszyńska, doradczyni laktacyjna. Wspaniała, ciepła, nasz Anioł. Pozostanę Jej wdzięczna na zawsze. Ona wszystkiego mnie nauczyła. Pokazała, jak odciągnąć ręcznie pokarm. Popłynęły pierwsze krople. Do słoiczka… To było najlepsze, co mogłam dać Synkowi. Tylko tyle i  aż tyle. Nastawiałam zegarek co trzy godziny i wśród dziennego gwaru i nocnej ciszy szpitala, patrząc na zdjęcia Frania zrobione telefonem, odciągałam pokarm. Było w tym całe morze Wasza historia laktacyjna , Anna Skórka

miłości, tęsknoty, lęku… Słoiczki nosiłam na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka. A z  Franiem było coraz gorzej — stan ciężki, ale stabilny. Respirator, śpiączka farmakologiczna, antybiotyki, zapalenie płuc… Póki miałam w  ręce wenflon, nie mogłam go nawet dotknąć. Trzeciego dnia życia Frania, wypisano mnie ze szpitala. On został. Wróciliśmy do pustego domu. Nasze życie zaczął wyznaczać szpitalny plan dnia: do 8.00 dostarczanie pokarmu, 12.00–20.00 odwiedziny, około 13.00 kontakt z lekarzem. Dodatkowo, co 3 godziny odciąganie pokarmu, teraz już laktatorem. Przez całą dobę. Najtrudniej było nocą — zwykle jedno odciąganie przesypiałam albo zasypiałam z  laktatorem przy piersi. Rano Mąż woził pokarm, pytał o stan Synka, mógł go przez chwilę zobaczyć. Przy OITN nie było pokoju laktacyjnego. Pokarm odciągałam w samochodzie. Widziałam, jak sondą przez nosek Franio otrzymywał pierwsze mililitry pokarmu. Osiem razy po 2 mililitry. To było jak lekarstwo. Na Frania wcześniactwo i na moją bezradność. To nas łączyło. Te krople spływające obok innych leków z  pomp infuzyjnych. Zaczęłam wierzyć w  niezwykłą moc tego płynu. W sobotę nastąpiła poprawa. W niedzielę wieczorem Synek został przewieziony na Oddział Neonatologii i  Patologii Noworodka. Tu, w  pokoju laktacyjnym, zbierały się mamy Wcześniaków i  odciągały pokarm. Poznawałyśmy się, rozmawiałyśmy,


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 77 w ymieniałyśmy doś wiadc zeniami, a  wszystko przy „muzyce” naszych laktatorów. W poniedziałek w notesie zapisałam: „Franio je 20–25 ml pokarmu co 3 godziny”. A od środy, kiedy został przeniesiony z  inkubatora do łóżeczka — zaczął jeść z  butelki. Byłam już teraz pewna — mój pokarm daje życie. To już nie była kwestia wygody. To było dawanie siebie, dawanie największego daru, jaki mam dla mojego dziecka. Nie szkodziło, że z  butelki, że wokół słyszałam, że jak się przyzwyczai do smoka, to tak zostanie. Nie miało to dla mnie znaczenia. Byłam gotowa odciągać. Ale Pani Agnieszka przekonywała, że karmienie piersią jest możliwe, że w domowym zaciszu na pewno pójdzie nam dobrze. Uczyła nas tego. Dwutygodniowy Franio pierwszy raz spróbował piersi. Dla mnie było to trudne doświadczenie. Bałam się. Ale nie widziałam dla nas innej drogi. Po niepełnym miesiącu pobytu w  szpitalu, Franio wrócił do domu. Prowadziłam zapisy — kiedy i  jak je. Bo początkowo trochę z piersi, trochę butelką (miał otrzymywać wzmacniacz pokarmu dla wcześniaków, rozpuszczony w  pokarmie). Ale tych karmień piersią było coraz więcej. Tydzień po wyjściu ze szpitala w zasadzie była tylko pierś. Synek domagał się piersi na okrągło. Żartowaliśmy, że mamy w domu cycoholika. To było coś więcej niż jedzenie. To było bycie blisko, odrabianie zaległości w  tuleniu. Franio okazał się niemowlakiem wysokich potrzeb. Karmienie piersią, noszenie w  chuście, spanie z  nami. A w  międzyczasie mnóstwo wizyt u specjalistów i badań. Karmienie niemowlaka piersią zawsze spotykało się z  pochwałą ze strony personelu medycznego. Tym bardziej, że Synek nadrabiał wagę, był zdrowy. Ale gdy dotarł do magicznych 6 miesięcy, zaczęto patrzeć na nas podejrzliwie. Czy już je mięsko, czy już marchewkę? Nie, karmię tylko piersią. JAK TO? Nie było ważne, że Franio nie siedzi i zupełnie

nie interesuje się posiłkami dorosłych. Ale robiłam swoje i jestem z tego dumna. Gdy był gotowy, zaczął jeść. Nie wcześniej i nie później. Posiłków było coraz więcej, wszystko dobrze tolerowane. Pierwsza choroba — rok i trzy miesiące. Nie wiem, skąd brała się we mnie siła do odpierania ciągłych ataków — po co karmię, przecież to niedobre dla mnie („odwapnią mi się kości” — słowa lekarza rodzinnego), przecież pokarm to już tylko woda… A Franio zdrowo rósł i gdy zaczął mówić, domagał się „cicia”. Przez pierwsze 8 miesięcy karmienie piersią było dla mnie trudne, czasem bolesne. Dopiero później je polubiłam. To był nasz wyjątkowy czas. Takiej niezwykłej bliskości, relaksu, wyciszenia. „A jak smakuje mleczko” — pytałam, „Słodkie, pyszne i  ciepłe” — odpowiadał mój dwulatek. Gdy Franio skończył 3 lata i poszedł do przedszkola, karmienie piersią pomagało uporać się z trudnymi emocjami. Były noce, że „karmił się” na okrągło. W dzień rzadziej. Konieczne było ssanie poranne i wieczorne. Odstaw go już od piersi, słyszałam. A ja wierzyłam, że jak będzie gotowy — zrezygnuje sam. I tak było. Ku naszemu zdziwieniu, pewnego wieczora zamiast przy piersi Franio zasnął, słuchając bajki. A potem przestał ssać rano. Byliśmy na to gotowi oboje. Zapisałam datę w kalendarzu. Karmiłam piersią 3 lata, 4 miesiące i 5 dni. To był wyjątkowy czas. Karmienie piersią pozwoliło mi w pełni poczuć się Mamą. Było niezwykle wygodne i  ekonomiczne. Dziś patrzę na naszego 4,5-latka, który jest zupełnie zdrowym, szczęśliwym chłopcem. Nie widać po nim trudnych początków. Wiem, że ogromna w tym zasługa karmienia piersią.


78

Mama Karmiąca KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Letniego Kwartału Pokażmy, że karmienie piersią jest normalne, naturalne i piękne. Podziel się z nami swoimi zdjęciami zrobionymi podczas karmienia piersią i zostań

Mamą Karmiącą

Letniego Kwartału Zdjęcie wyślij na adres: kontakt@kwartalnik-laktacyjny.pl W każdym wydaniu opublikujemy wybrane przez Redakcję zdjęcie, a mama ze zdjęcia otrzyma od nas upominek.

W tym numerze zwyciężczyni otrzyma: Top Simple czarny marki Cool Mama z napisem COOL TO BE MAMA

konkurs na mamę karmiącą letniego kwartału


Mamą Karmiącą

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 79

Wiosennego Kwartału została:

Magdalena Thyra

Nagrodę ufundowała marka LadyBee


Kącik eksperta - psycholog, Pamela Kucińska

Kącik eksperta

psycholog

Pamela Kucińska jest magistrem psychologii i certyfikowaną doulą ze Stowarzyszenia Doula w Polsce. Jako fanka i propagatorka rodzenia i karmienia w zgodzie z naturą marzy, aby wszystkie kobiety miały możliwość i chęć zdobywania obiektywnej wiedzy w tych obszarach. Szczęśliwa żona, mama sześcioletniego Stasia i ponad rocznej Neli, których urodziła w domu.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 81

Jak wspomóc dziecko w procesie adaptacji do żłobka lub przedszkola? Wiele zależy od tego, w  jakim wieku jest dziecko. Można jednak nakreślić kilka ogólnych zasad postępowania, aby adaptacja przebiegła możliwie gładko i z poszanowaniem dziecka jako osoby. Wybierz odpowiedni czas. Zwykle nie możemy pozwolić sobie na swobodne wybranie terminu powrotu do pracy, często można jednak z  wyprzedzeniem zaplanować cały proces — bo powinien to być proces, który zajmie trochę czasu, a nie „jednorazowa akcja”. Dobrze jest uniknąć zostawiania dziecka po raz pierwszy pod opieką kogoś innego w okresie najsilniejszego lęku separacyjnego — pierwszy z  nich przypada około 8–10 miesiąca życia, później często ok. 1,5 roku. Najważniejsza jest jednak obserwacja dziecka, a  nie cyferki. Unikajmy wprowadzania kilku zmian równolegle (np. adaptacja do żłobka i odstawianie od piersi czy przeprowadzka). Wybierz placówkę z  możliwością długiej adaptacji. Długiej, czyli najlepiej tak długiej, jak potrzebuje dziecko, żeby poczuć się bezpiecznie w nowym miejscu i  z  nowymi opiekunami (nawet miesiąc-dwa). W dzisiejszych czasach nie musimy godzić się na okrutną „normalność” wielogodzinnego płaczu i zasmarkanych buź przyklejonych do szyby w  oczekiwaniu na rodziców. Powinnaś móc zostać z  dzieckiem w  sali przez pierwszych kilka dni np. na godzinę wspólnej zabawy, a  potem stopniowo wydłużać czas swojej nieobecności (od kilku minut, przez godzinę, dwie, aż do docelowej długości). Jeśli zasady w wybranej placówce na to nie pozwalają, warto zawalczyć o zmianę — porozmawiać z innymi rodzicami, opiekunkami, dyrektorką. Tu chodzi o  poczucie bezpieczeństwa i  poszanowanie emocji Waszego dziecka. Kiedy dzieci zaadaptują się do nowego środowiska, czując, że są bezpieczne i nikt nie będzie forsował nagłego rozstania z mamą na wiele godzin (każdy by się czuł w takiej sytuacji zagrożony), a  ich proces przystosowania się jest szanowany, nie mają potem żadnego problemu z  obecnością rodziców innych dzieci w sali. Bywa to argumentem władz placówek przeciwko elastyczności procesu adaptacji, ale nie ma to racji bytu, kiedy dzieci czują się w żłobku czy przedszkolu dobrze i bezpiecznie. W okresie adaptacji dziecko często potrzebuje specjalnej uwagi. Częściej domaga się piersi w  nocy, chce spać z rodzicami, nawet jeśli już ma własne łóżko, w  domu nie schodzi mamie lub tacie z  rąk i  kolan. Pozwól mu na to, „nie opędzaj się” od niego — to przejściowy etap. Jak przy każdej dużej zmianie, dziecko potrzebuje twojego wsparcia, spokojnej asysty, akceptacji i otwartych ramion, z których może w swoim tempie iść w świat. To oznaka bezpiecznego przywiązania, nie bój się, że „rozpuścisz” dziecko.

Bądź świadoma swoich emocji i  ich wpływu na dziecko. Jeśli ty jesteś bardzo zdenerwowana, zostawiając dziecko w żłobku czy przedszkolu, twój syn lub córka to czuje. A kiedy widzi, że mama jest pełna niepokoju, samo zaczyna bardziej się bać — bo skąd ma wiedzieć, że jest bezpieczne, skoro nawet ty dajesz mu co innego do zrozumienia? Ukrywanie i tłumienie emocji nie jest skuteczną strategią, bo i tak gdzieś one wypłyną. Postaraj się je po prostu przeżyć, zauważyć, a potem odrobinę uspokoić na poziomie ciała — głębokim oddechem, rozluźnieniem mięśni. Jeśli to dla ciebie zbyt trudne, rozważ, czy adaptacji z maluchem nie może przejść inna osoba, do której jest on przywiązany i  z  którą czuje się bezpiecznie — tata czy babcia. Powinna to być jednak osoba, z którą dziecko zostawało już wcześniej bez ciebie, żeby zachować zasadę jednej nowości na raz. Bądź w kontakcie z opiekunami/opiekunkami dziecka. Rozmowa, wiedza o  dziecku, co robiło w  ciągu dnia, czy zauważono coś niepokojącego, jak się bawiło — są bardzo cenne dla rodzica, który do tej pory spędzał z dzieckiem cały dzień lub był w stałym kontakcie z nianią. Bądź wyczulona na sygnały dotyczące zachowania opiekunów w  stosunku do dziecka: czy nie namawiają/zmuszają do jedzenia, czy dziecko może zrezygnować z  leżakowania, jeśli nie może zasnąć itp. Pamiętaj — to TWOJE dziecko, masz prawo decydować o tym, co się z nim dzieje, nawet jeśli nie sprawujesz nad nim bezpośredniej opieki w  danej chwili. Jeśli dziecko: zacznie mieć bóle brzucha czy głowy z niewyjaśnionej przyczyny; będzie regularnie płakać i protestować przed wyjściem do przedszkola; stanie się smutne, apatyczne; poczujesz, że cierpi Wasza relacja lub zauważysz inne dla ciebie niepokojące sygnały, działaj. To nie są „normalne objawy przedszkolaka, które mu przejdą”, jak być może będzie próbował Cię ktoś przekonać. Skontaktuj się z opiekunkami, dyrekcją, innymi rodzicami. Jeśli drobne zmiany nie pomogą, najlepiej byłoby zabrać dziecko z  placówki i  poczekać z  debiutem jeszcze kilka miesięcy, jeśli tylko to możliwe. Jest wiele możliwości organizacji opieki nad dzieckiem, która nie jest aż tak grupowa i zorganizowana jak żłobek czy przedszkole. Te formy często bardziej odpowiadają szczególnie wrażliwym dzieciom.


kącik eksperta- farmaceuta, Magdalena Stolarczyk

Kącik eksperta

farmaceuta

Magdalena Stolarczyk — z wykształcenia doktor nauk farmaceutycznych, ale przede wszystkim mama trójki dzieci. Łączy wiedzę zdobytą na studiach, w pracy na uczelni oraz doświadczenie z apteki i z codziennego życia, pisze o farmacji, o lekach, o dzieciach, o ich chorobach, a także o sposobach na przetrwanie kolejnego kataru, kaszlu, przeziębienia, choroby.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 83

Witam, zbliża się czas pylenia roślin, czy karmiąc piersią, można przyjmować leki zawierające loratadynę? Loratadyna to substancja lecznicza o działaniu przeciwhistaminowym (przeciwalergicznym). Po podaniu doustnym szybko i  dobrze wchłania się z  przewodu pokarmowego i  ulega metabolizmowi do desloratadyny, która jest czynna farmakologicznie i  w  dużym stopniu jest odpowiedzialna za działanie kliniczne loratadyny. Maksymalne stężenie loratadyny i desloratadyny w  surowicy krwi występuje odpowiednio po 1–1,5 h i 1,5–3,7 h po podaniu. Loratadyna wiąże się z białkami osocza w 97–99%; desloratadyna w 73– 76% (im większy stopień wiązania się z białkami tym mniejsze prawdopodobieństwo przenikania do mleka mamy). Loratadyna zaliczana jest do kategorii L1 — leków najbezpieczniejszych w  czasie laktacji wg kategorii ryzyka laktacyjnego prof. Hale’a, a  Amerykańska Akademia Pediatrii określa ją jako zgodną/kompatybilną z karmieniem piersią. Loratadyna może przenikać do mleka mamy, ale ze względu na swoje właściwości ilości, jakie mogą przechodzić do pokarmu kobiecego są niewielkie. Co więcej, jest mało prawdopodobne, aby mogły one wywierać niekorzystny efekt na dziecko karmione piersią. Dotychczas nie zarejestrowano niekorzystnego oddziaływania na dziecko. Ponadto jedną z wartości, którą bierze się pod uwagę, oceniając bezpieczeństwo stosowania leków w czasie laktacji, jest tzw. Relative Infant Dose (RID) — jest to wartość wyrażana w procentach, która określa ilość leku, jaką otrzymuje dziecko z mlekiem mamy w przeliczeniu na dawkę leku, jaką przyjmuje mama (w  przeliczeniu na masę ciała). Uznaje się, że lek jest stosunkowo bezpieczny, jeżeli ta wartość jest mniejsza niż 10% — im mniejsza tym lepiej. Dla loratadyny RID wynosi 0,3–1,2%. Mówiąc o  bezpieczeństwie stosowania loratadyny w  czasie laktacji, należy również brać pod uwagę jej metabolit. Desloratadyna, zaliczana jest do kategorii L2 — leków prawdopodobnie bezpiecznych w czasie karmienia piersią (wg kategorii ryzyka laktacyjnego prof. Hale’a). Substancja ta może przenikać do mleka mamy, niemniej jednak ilości te są małe i  mało prawdopodobne jest, aby mogły one niekorzystnie wpływać na zdrowie dziecka. Dotychczas nie zgłoszono żadnych działań niepożądanych ze strony dziecka karmionego piersią. RID dla desloratadyny wynosi 0,03%. W przypadku stosowania loratadyny należy zsynchronizować czas przyjmowania leku z  karmieniem piersią. Lek należy przyjmować bezpośrednio po karmieniu, przed najdłuższą przerwą. Najlepiej unikać kolejnego karmienia wtedy, kiedy lek osiąga stężenie maksymalne, czyli 1–4 h.

Wg niektórych informacji, duże dawki leków przeciwhistaminowych (podawanych w  postaci iniekcji) mogą wpływać na spadek stężenia prolaktyny, a tym samym mogą hamować laktację. Niemniej jednak sugeruje się, że małe dawki leków nie mają takiego wpływu — szczególnie jeżeli laktacja jest ustabilizowana. W jednym badaniu na 51 mam przyjmujących loratadynę, tylko jedna zgłosiła zahamowanie laktacji jako efekt przyjmowania leku. Niemniej jednak tak jak przy każdym leku stosowanym w  czasie laktacji, należy bacznie obserwować dziecko i  w  przypadku zaobserwowania niepokojących objawów, należy skonsultować się z lekarzem i/ lub pediatrą. Warto również zaznaczyć, że w czasie laktacji nie należy przyjmować leków na własną rękę, tylko ich stosowanie skonsultować z lekarzem!


Kącik eksperta - kosmetolog, Adrianna Krynicka

Kącik eksperta

kosmetolog

Adrianna Krynicka – wykształcenia jest magistrem kosmetologii. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie. Dyplom mgr. kosmetologa obroniła w 2014 r., będąc w 8 miesiącu ciąży. Mama dwóch córek. Na codzień prowadzi bloga kosmetyczno-parentingowego www.kosmetomama.pl


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 85

Jasne jak słońce Zaczyna się lato. Piękne słońce i długie spacery z maluchami na świeżym powietrzu staną się integralną częścią codziennych rytuałów. Co zrobić, by maluch i mama byli bezpieczni, gdy żar leje się nieba? Jak się chronić? O tym właśnie dziś będę opowiadać. Promieniowanie słoneczne UVA i  UVB to promienie ultrafioletowe, które mają bezpośredni wpływ na stan i  zdrowie naszej skóry. Promieniowanie jest głównym czynnikiem upośledzającym procesy fizjologiczne skóry i wpływa negatywnie na jej kondycję. Oczywiście niewielka ekspozycja na promienie słoneczne sprzyja m.in. dobremu samopoczuciu oraz wytwarzaniu przeciwkrzywicznej witaminy D3. Pisząc „niewielką”, mam na myśli zażywanie słońca mądrze, tzn. w  godzinach popołudniowych (ilość promieniowania docierającego do powierzchni ziemi jest wtedy znacznie niższa) oraz korzystanie z ochrony przeciwsłonecznej, takiej jak filtry SPF. Skutki promieniowania ultrafioletowego są nieprzewidywalne i  obejmują reakcje wczesne i  odległe. Wczesne to takie, które można zobaczyć po kilku godzinach (oparzenie, rumień) i po kilku miesiącach po opalaniu (fotodermatozy, pogrubienie warstwy rogowej naskórka, przebarwienia itp.) Odległe skutki opalania są jednak znacznie poważniejsze: uszkodzenie skóry na poziomie DNA i jej wczesne starzenie, zaburzenia pigmentacyjne, osłabienie układu immunologicznego oraz rozwój zmian przedrakowych i nowotworów skóry. Aby dobrze chronić skórę przed słońcem, mama i  dziecko powinni używać odpowiedniej ochrony w  postaci filtrów SPF na całe ciało (najlepiej fizycznych — mineralnych i/lub chemicznych), przyda się także ochrona na głowę. Jeśli chodzi o przyszłą mamę wskazana jest ochrona brzuszka (chusta, bluzka itp.), ponieważ promieniowanie UVB (290–320 nm) może wywołać poparzenia słoneczne. Poparzenia te są trudne do przewidzenia, bo nie są widoczne od razu po opalaniu, ale stopniowo ujawniają się nawet do 70 godzin po nim. Promienie UVB pochłaniane są przez DNA komórek i  mogą w  przyszłości predysponować dzieci do raka skóry lub nowotworów. Promieniowanie słoneczne UVA (320–400 nm) odpowiedzialne jest za tak zwaną pigmentacje bezpośrednią, właśnie dlatego jest wykorzystywane w solariach (opalenizna ujawnia się po ok. 12 h od opalania, lecz jest krótkotrwała). Nie powoduje poparzeń słonecznych, ale nie znaczy to, że jest bardziej bezpieczne, po prostu nie jest absorbowane przez warstwę rogową naskórka, natomiast penetruje głębiej skórę właściwą, powodując rozszerzenie naczyń krwionośnych, degradację struktury kolagenu i  elastyny. Efektem są zmarszczki, bruzdy i  przedwcześnie starzenie się skóry. Najlepiej więc kompleksowo zabezpieczyć się przed słońcem. Nie martwmy się, że „nie wchłoniemy

witaminy D3 ”, ponieważ jej produkcja następuje nawet w pochmurny dzień i wytworzy się jej tyle, ile organizmowi jest potrzebne. Wystarczy przebywać 15 minut dziennie na słońcu, bez substancji ograniczającej promienie, żeby wyprodukować wystarczającą dawkę endogennej witaminy D. Bardzo dobre i  bezpieczne będą filtry fizyczne, czyli mineralne, które odbijają promienie słoneczne poprzez tworzenie warstwy ochronnej na powierzchni skóry. Najpopularniejsze z nich to tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Tlenek cynku zapewnia dobrą ochronę przeciwsłoneczną i  dodatkowo znany jest ze swoich właściwości przeciwzapalnych. Dwutlenek tytanu to minerał występujący w  naturze, jest wykorzystywany w wielu kosmetykach, odbija promienie UV od powierzchni skóry. Kosmetyki powinny zawierać również antyutleniacze np.: sylimaryne (chroniące komórki przed zniszczeniem), izoflawonoidy, rezveratol, witaminy A, E, C (łagodzą procesy zapalne i poparzenie słoneczne, chronią przed wolnymi rodnikami). Kosmetyki dla mam i  maluszków nie powinny zawierać substancji zapachowych ani barwników (mogą one powodować alergie i podrażnienia). Zalecane faktory to SPF 30+, 40+, 50+. Kosmetyki z filtrem SPF dla dzieci mają także gęstszą konsystencję, która nie spływa i nie ściera się ze skóry. W wielu kosmetykach kolorowych można znaleźć filtry UV, zawierają je np. kremy BB, podkłady, kosmetyki mineralne. Kobieta w ciąży lub karmiąca powinna najbardziej skupić się na ochronie twarzy, ponieważ zmiany hormonalne mogą wywoływać przebarwienia, najczęściej w okolicy oczu, ust i centralnej części twarzy. Filtry należy nakładać na 20 minut przed wyjściem z  domu. Dziecko musi mieć dodatkowo chronioną głowę. Smarujemy maluszka i siebie co 2 godziny i po każdym wyjściu z wody. Przy bardzo dużych temperaturach i  nasłonecznieniu najlepiej wychodzić na spacery rano, między godziną 9.00–11.00, a  potem po godzinie 15.00, trzeba też dużo pić. Nawet jeśli na niebie są chmury, warto latem nasmarować maluszka kremem z filtrem. W bardzo słoneczne dni można pomyśleć o zakładaniu dziecku okularów z  filtrem, ale tylko z  atestami, ponieważ zwykłe ciemne szybki nie chronią, a  szkodzą. Od kilku lat dostępne są też stroje kąpielowe z filtrami UV, to dobry pomysł i dla dziecka, i dla mamy w ciąży. Słońce jest bardzo przyjemne, ale zawsze należy pamiętać, że jest także bardzo groźne, zwłaszcza dla malucha przybywającego na dworze bez ochrony przeciwsłonecznej. Z odpowiednim zabezpieczeniem w postaci picia, filtrów i kapelusza na głowie można jednak bezpiecznie cieszyć się słoneczną pogodą.


86

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

kącik eksperta - dietetyk, Małgorzata Jackowska

Kącik eksperta

dietetyk

Małgorzata Jackowska Specjalistka żywienia człowieka i dietetyki, dyplomowana Promotorka Karmienia Piersią i doula ze Stowarzyszenia Doula w Polsce. Współtworzy Kwartalnik Laktacyjny, jest fundatorką i prezeską Fundacji Promocji Karmienia Piersią. Prowadzi spotkania, warsztaty i indywidualne konsultacje dla rodziców i dla profesjonalistów dotyczące odżywiania mam w czasie ciąży i laktacji, żywienia niemowląt i małych dzieci, w tym metody baby-led weaning (bobas lubi wybór). oraz karmienia piersią. Uwielbia gotowanie, książki i kawę. Autorka bloga www.malgorzatajackowska.com


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 87

Odpowiedź: Zalecenia żywieniowe dotyczą najczęściej oddzielnych grup: niemowlaków i  dzieci w  wieku 1–3 lat. Wydawałoby się, że sprawa jest prosta, dziecko „powinno” stopniowo rezygnować z  mleka mamy do końca pierwszego roku życia i  w  okolicy pierwszych urodzin jeść jeden maksymalnie dwa posiłki „mleczne” dziennie. Po pierwszym roku życia „powinniśmy” móc podawać pięć posiłków dziennie i karmić malucha podobnie jak resztę rodziny, zakładając, że jest to dieta zdrowa i zbilansowana. 

Dzień dobry, karmię moją córę piersią już 9 miesięcy. Niestety za około miesiąc wracam na cały etat do pracy. Na pewno chcę karmić do roku mojego dziecka, ale potem chciałabym ograniczyć liczbę karmień, a  najlepiej powoli odstawiać. Jednak nie potrafię nigdzie odnaleźć wskazówek, jak karmić roczne dziecko. Chodzi mi głównie o  to, czy jest możliwość nie podawania dziecku mleka modyfikowanego? Czy po odstawieniu od piersi dziecka ok 13–15 miesięcznego musi dostać jakiś sztuczny substytut? Córka uwielbia jeść „normalne” jedzenie (stosujemy 20% papki/50% BLW :)) i zastanawiam się, czy wystarczy jej to po pierwszych urodzinach. Na moje pytanie wyszukiwarka internetowa wskazuje szereg numerów mlek modyfikowanych i  informację, że muszę karmić nimi dziecko do ok. 3 roku życia.  Muszę ?

Tymczasem dzieci w  praktyce rzadko działają według zaleceń i norm. Granica pierwszych urodzin jest umowna, a praktyka często pokazuje, że dzieci jedzą tak jak czują, że im potrzeba, a nie według tabelek czy wytycznych.  Pomiędzy 9 a 12–15 miesiącem życia dziecko ma jeszcze dużo czasu na naukę samodzielnego jedzenia i rozszerzenie swojej diety. Jeśli w czasie zakończenia karmienia piersią będzie jadało różne produkty z poszczególnych grup, to nie ma konieczności podawania mu mleka modyfikowanego po odstawieniu od piersi. Dziecko po pierwszym roku życia powinno codziennie dostawać warzywa, owoce, i  produkty zbożowe, trochę tłuszczów (najlepiej roślinnych), nabiał lub jego roślinne zamienniki i  trochę mięsa, ryby lub strączków. Produkty, które proponujemy małym dzieciom, powinny być świeże, dobrej jakości i  nisko przetworzone. Dobrze jest unikać soli i  cukru oraz innych substancji słodzących, głównie ze względu na budowanie dobrych nawyków na dalsze lata i profilaktykę nadwagi i otyłości. Tak, na rynku dostępne są mleka modyfikowane dla dzieci typu Junior, ale jestem przekonana, że zbilansowana dieta bez kłopotu pokryje zapotrzebowanie na składniki odżywcze. Nad podawaniem mieszanki zastanawiałbym się w sytuacji gdy dziecko jest odstawione od piersi nagle, a do tej pory piło sporo mleka mamy. Na pewno trzeba podawać mieszankę, jeśli dziecko przestaje dostawaćmleko mamy w  pierwszym roku życia, ale jeśli dzieje się to niedługo po pierwszych urodzinach, a maluch jada większość różnych produktów spożywczych, to można spokojnie z tego zrezygnować.


88

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Kwartalnik

czyta

Kwartalnik czyta

Mój dom, Delphine Durand

Kto zjadł biedronkę, Hector Dexet

www.entliczek.eu

www.mamania.pl

cena: 32 zł

cena: 34,90 zł

Nie ma takiej książki Wydawnictwa Entliczek, która nie przypadłaby do gustu mnie ani moim dzieciom. Tym razem w nasze ręce trafił „Mój dom”, w którym to Delphine Durand — ilustratorka znana z serii o Zuzi i  Maksie (tego samego wydawnictwa) — wcieliła się również w  rolę autorki. Gdy zajrzycie do środka, od razu zorientujecie się, że to dzieło ilustratorki, gdyż składa się przede wszystkim z obrazków. Ogromu obrazków. Ta piękna, nietuzinkowa, obrazkowa książka, z błyskotliwym humorem opowiada o... domu, który, jak się okazuje, zamieszkuje sama autorka. Czy muszę dodawać, że kryje on w sobie wiele tajemnic, ciekawych historii i  zaskakujących osobliwych postaci? I choć sama autorka, zapraszając do swojego domu, pisze o  nim „naprawdę nnic specjalnego”, uwierzcie mi — warto do niego zajrzeć!

Książka „Kto zjadł biedronkę” to jedna z  najpiękniejszych nadchodzących premier książkowych dla najmłodszych. Grube kartonowe karty, piękne ilustracje i ciekawa dla maluszka fabuła urzekają swoją formą i prostotą. Uroku dodaje wycięta w środku książeczki dziura.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 89

Piękno i sztuka, co to takiego?, Oscar Brenifier

Mój pierwszy słownik obrazkowy, Ole Konnecke

www.zakamarki.pl

www.entliczek.eu

cena: 39,90 zł

cena: 38,90 zł

Jest taka wyjątkowa seria książek dla dzieci powyżej 6 roku życia, która nakładem Wydawnictwa Zakamarki ukazała się w  Polsce pt. „Dzieci filozofują”. Seria ta została stworzona na zasadzie dialogu dziecka z dorosłym i  może pokazać wielu z  nas, jak rozmawiać i  jak odpowiadać na te nierzadko trudne dziecięce, filozoficzne pytania. Ale nie jest to zwyczajny dialog — w każdej książce znajduje się 6 ważnych pytań i  do każdego z  tych pytań dołączonych jest 6 możliwych odpowiedzi, które mogłyby paść z ust dziecka! Wyobrażacie sobie? A do tego dołączone są nietuzinkowe ilustracje oraz kilka zdań podsumowujących, stworzonych przez autora. Jedną z  części serii jest tom Piękno i sztuka — we wspaniały sposób opowiada o  tworzeniu, artyście, pięknie. Jednym z  pytań zawartych w tym tomie jest: „Czy artysta jest wolny, kiedy tworzy?”. Jesteście ciekawi, co odpowiedziały dzieci? Zajrzyjcie do środka i... zapytajcie o to własne maluchy!

Bardzo lubię słowniki obrazkowe, które pozwalają na poznanie wielu ilustracji i nazw w dość krótkim czasie. Dzieci też je lubią — oglądają ilustracje z  zapartym tchem, wskazują przedmioty, pytają „co to?” lub nazywają je. Mój pierwszy słownik obrazkowy stworzony w całości przez pisarza rysownika Ole Konnecke został podobno stworzony dla przedszkolaków, ale zainteresował również moją dwuletnią córkę, która z radością właściwą dzieciom odkrywała kolejne stronice. Książka ta ma dość duży rozmiar i twarde strony oraz okładkę, dzięki czemu nie jest podatna na zniszczenia, a przy tym całkiem wygodna w obsłudze dla małych rączek. W środku natomiast mamy okazję obejrzeć m.in. dom, pory roku, instrumenty muzyczne, sport i zabawy, a nawet literowy cyrk, cyfry, kształty, podstawowe emocje. Pozycja ta zawiera sporo ilustracji i stanowi wspaniałą okazję do wspólnego odkrywania świata.


90

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Liczymy na spacerze. Matematyka na każdą pogodę

Sam w domu, Lotta Olson, Maria Nilsson Thore

www.zakamarki.pl

www.zakamarki.pl

cena: 29,90 zł Jako dziecko bardzo szybko przestałam lubić matematykę, okazało się, że jej nie rozumiem i nikt nie potrafił wytłumaczyć mi jej skutecznie. A tymczasem przecież matematyka to wspaniała przygoda! To nie tylko nudne cyferki czy niezrozumiałe procenty! Tylko jak zrobić, by nasze dzieci też tak uważały? Emma Adbage oraz Wydawnictwo Zakamarki przychodzą z pomocą ze swoją książką „Liczymy na spacerze. Matematyka na każdą pogodę”. Pozycja ta to szereg ciekawych, często nieszablonowych, pomysłów, by ćwiczyć matematyczne umiejętności na spacerze, na podwórku, w lesie czy ogródku. Proponowane zabawy to np. liczenie chmur, butelkowe kręgle, malowanie kształtów na śniegu czy mierzenie dżdżownicy. Wyobrażacie sobie miny waszych dzieci podczas tych zabaw? Ja też! Na szczęście matematyka może by świetną przygodą — czego Wam i sobie życzę.

cena: 34,90 zł Wesoła ilustrowana książka dla dzieci o  tym, jak mrówkojad został sam w  domu. Kiedy mała orzesznica wybrała się na kurs w towarzystwie kreta, to zostawiła mrówkojada bez towarzystwa na cały długi dzień. Było mu tak smutno, że chciał płakać. Problem polegał na tym, że oczy odmówiły płakania. Żeby dowiedzieć się, jak mrówkojad wycisnął łzy z oczu i jaka wyszła z  tego smakowita historia sięgnijcie po „Sam w domu” Wydawnictwa Zakamarki.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 91

O.G.R.Ó.D., E. Kołaczyńska, A. Wójcicki

Anatomia farmy, Julia Rothman

www.wydawnictwodwiesiostry.pl

www.entliczek.eu

cena: 42 zł Pamiętacie książki z  serii „S.E.R.I.A” takie jak „D.O.M.E.K,” „M.O.D.A.”, czy „S.Z.T.U.K.A”? Cała moja rodzina je uwielbia, a jednym z milszych wspomnień czasu, gdy miałam tylko jedno dziecko, były właśnie wieczory po kąpieli, a jeszcze przed zaśnięciem, kiedy to z roczną wtedy córeczką siadaliśmy na wielkim łóżku i oglądaliśmy „D.E.S.I.G.N”.. Wstyd się przyznać, jak ta książka teraz wygląda, ale już wtedy bardzo interesowała 12-miesięczne dziecko! I to zainteresowanie nie osłabło do dziś. Dlatego z  ogromną radością przywitałam nową pozycję z  serii, czyli „O.G.R.Ó.D”. Książka ta tradycyjnie, w niezwykle interesujący sposób przedstawia nam tym razem 42 ogrody całego świata. Znajdziecie tu opisy i ilustracje ogrodu w butelce, miejskiej farmy, ogrodu trującego czy kaktusowego łoża. Brzmi ciekawie? I takie jest! Zagłębcie się całą rodziną w niesamowity świat tajemniczych ogrodów, które opisali i narysowali specjalnie dla nas Ewa Kołaczyńska oraz Adam Wójcicki, w pozycji, którą wydało Wydawnictwo Dwie Siostry. Polecam!

cena: 45 zł Oto zaskakująca, pełna informacji i  ciekawostek pozycja dla całej rodziny! Julia Rothman stworzyła niezwykłą książkę, w  której skrupulatnie, z  niezwykłą precyzją, wyjaśnia czytelnikom krok po kroku, czym jest farma. Autorka, która jest równocześnie ilustratorką, wykorzystuje wiele schematów, diagramów czy przekrojów, by wytłumaczyć młodszym i  starszym, np. jak strzyże się owce, jakie są odmiany dni, jak działa ul. Dorosłym może wydać się momentami trudna, jednak dzieci z  zainteresowaniem oglądają obrazki i dopytują o szczegóły, a rodzice dzięki tej wspaniałej książce odnajdują setki odpowiedzi na ciekawe pytania, tym razem dotyczące życia w  gospodarstwie. Polecam zwłaszcza starszym dzieciom!


92

Ksi

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Wojna, która zmieniła rondo, R. Romanszyn, A. Łesiw www.krytykapolityczna.pl cena: 29,90 zł Istnieją na świecie takie książki dla dzieci, które nie są tylko dla dzieci i nie są tylko książkami. Jedna z nich jest niewątpliwie pozycja, która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Książka autorstwa słynnego ukraińskiego autorskiego duetu Art Studio Agrafka, czyli Romany Romanszyn i Andrija Łesiwa, opowiada o cudownym mieście Rondo, w którym powietrze jest czyste i  przejrzyste, a  wszyscy mieszkańcy szczęśliwi, wrażliwi i kochający ich wyjątkowe miejsce na ziemi. Opowiada o trójce przyjaciół — Danku, Fabianie i Gwiazdce, których wszyscy znają. I o  Wojnie — która pojawia się nagle, nie ma serca, jest czarna i  straszna, rozsiewająca wszędzie czarne kwiaty, mrok i milczenie. Wojna dotknęła każdego.... a  trzej przyjaciele postanowili sobie z  nią poradzić. Czy im się to udało? Zajrzyjcie do książki, przeczytajcie ją ze swoimi dziećmi i  obiecajcie im, że zrobicie wszystko, by Wojna się nie pojawiła.

Hirameki, Peng + Hu www.pwn.pl cena: 34,90 zł „Hirameki” to kreatywne plamki. Propozycja od PWN dla tych starszych i dla tych mniejszych. Bardzo ładnie wydana księga, w  której do plamek dorysowuje się kreski, tworząc unikalne ilustracje. Pobudza wyobraźnię maluchów i  ich rodziców. Pozwala tworzyć światy i krajobrazy z pozornie bezkształtnych zabrudzeń. Dzieci w  każdym wieku świetnie się przy tych plamkach bawią.


iążka Kwartału

Pasja narodzin. Moje życie: antropologia, rodzina i feminizm, S. Kitzinger www.mamania.pl cena: 49,90 zł W 2015 roku, jak wiele moich koleżanek po fachu, opłakiwałam odejście wielkiej Sheili Kitzinger. Co to była za kobieta! Antropolożka, feministka, edukatorka porodowa, która tak wytrwale walczyła o człowieczeństwo, szacunek dla kobiet na salach porodowych, wagę samodzielnych wyborów, docenienie pracy położnych. Jej autobiografia, napisana na chwilę przed śmiercią, a w Polsce wydana nakładem Wydawnictwa Mamania, to wspaniała powieść, niezwykłe świadectwo, podróż do świata Sheili — jednej z  najbardziej wpływowych postaci ruchu na rzecz praw reprodukcyjnych kobiet! A przy tym to barwna powieść o jej życiu — o studiach, jej rodzinie, o świecie medycznym, w  którym tak często stawała w  opozycji do męskiego spojrzenia, a  wreszcie o  niezwykłych porodach, nie tylko w naszej cywilizacji, ale również w najodleglejszych zakątkach świata, gdzie kobiety odkrywały przed nią oblicza porodu. I jeszcze zaskakujący smaczek na zakończenie, zwłaszcza dla osób niejedzących mięsa — kilka wegetariańskich przepisów Sheili! Książka pełna niespodzianek, napisana przez kobietę żyjącą z ogromną pasją. Polecam serdecznie!

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 93

Zamiast wychowania, Jesper Juul www.wydawnictwomind.pl cena: 29,90 zł Co jest najwaniejsze, jeżeli mówimy o relacjach z dziećmi? Ułożenie, bycie grzecznym, stanowczym, wymagającym? Zupełnie nie. Jesper Jull, duński pedagog i terapeuta rodzinny, zachęca rodziców żeby ci zrezygnowali z bycia srogim strażnikiem, żeby odsunąć siłowe rozwiązania i wejść na ścieżkę dialogu ze swoim dzieckiem. Czy jest to wykonalne? Jak najbardziej. Opowieść Jula o relacji z naszymi dziećmi, o tym jak dzieci się uczą i jak nabierają życiowej mądrości, inspiruje, wspiera i poszerza rodzicielskie horyzonty.


94

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Uważność i Spokój Żabki, Eline Snel

Pozytywna dyscyplina, J. Nelsen

www.cojanato.pl

www.cojanato.pl

cena: 39zł

cena: 39zł

Jak wasze dzieci odreagowują codzienny stres? Jak pomagacie im uporać się z nadmiarem bodźców? Eline Snel proponuje rewolucyjną metodę uważności dla dzieci. Ćwiczenia świeckiej medytacji mogą pomóc maluszkom wyciszyć się po trudach dnia codziennego i  otworzyć na świat dzięki prostym ćwiczeniom jakie znajdziecie w tej pozycji. Dzięki wspólnej nauce uważności dzieci zyskują większą świadomość swoich emocji, uczą się radzić sobie z przeciwnościami i dbać o  własną kondycję emocjonalną. Polecamy mamom starszaków!

W dobie, kiedy wciąż słyszy się, że ludzie nie czytają książek, istnieją takie, które wydawane są dzięki tym, którzy postanowili zrzucić się na ich wydanie. Taką pozycją jest książka wydana przez Wydawnictwo CoJaNaTo — „Pozytywna dyscyplina” autorstwa Jane Nelsen, twórczyni pozytywnej dyscypliny, doktor psychologii, praktyczka, mama, babcia i  prababcia, rozumiejąca znakomicie rodzicielsko-dziecięce sytuacje. Pozycja pełna odpowiedzi na dręczące rodziców pytania, ale jednocześnie stawiająca na intuicję, zrozumienie, miłość i  akceptację. Kompendium wiedzy o  metodzie wychowawczej opartej na psychologii indywidualnej Alfreda Adlera, która stawia na podejście pełne szacunku i empatii do drugiego człowieka. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jakie są różnice między pochwałą a  zachętą, jak zadawać pytania pełne ciekawości, jakie znaczenie ma kolejność urodzenia, jak skutecznie wspierać rozwój samodyscypliny i  odpowiedzialności u  dzieci, czy też dlaczego warto strzec się logicznych konsekwencji, sięgnij po tę pozycję!


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 95 Oto jest ogród Hector Dexet premiera: sierpień 2016 wyd. Mamania Kto kryje się w  tym pięknym ogrodzie? „Oto jest ogród” to piękna, pełna niezwykłych odkryć książka autorstwa gwiazdy francuskiej ilustracji młodego pokolenia, Hectora Dexeta. Kartonowe strony pozwolą cieszyć się lekturą nawet najmłodszym czytelnikom.

A co to? Hector Dexet premiera: jesień 2016 wyd. Mamania Wesoła zabawa w chowanego. Kto kryje się w serze? Czy to mysz? A kto wykluje się z jajka? Żółw, wąż czy ptak? Co kryje się na nocnym niebie, a co w czapce magika? Jak myślicie? A co to? Kartonowa książka o grubych stronach i jasnych, kolorowych ilustracjach. Liczne wycięte kształty kryją wesołe niespodzianki.

Mała biała rybka ma wielu przyjaciół Guido van Genechten Premiera 6 lipca 2016 wyd. Mamania Mała biała rybka bardzo lubi się bawić. Na szczęście ma wielu przyjaciół! Bawią się razem w berka i w chowanego. Lubią też puszczać bańki. Zabawa daje im mnóstwo radości. Świetna rozrywka nie tylko dla dwulatków.

Mała biała rybka ma urodziny Guido van Genechten Premiera 6 lipca 2016 wyd. Mamania Mała biała rybka jest coraz większa. Dziś świętuje drugie urodziny. Każde morskie stworzenie może przyjść na przyjęcie: grube i chude, długie i krótkie, smutne i wesołe. Nie tylko dwulatki pokochają tę zabawną książkę o przeciwieństwach.


96

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Kwartalnik w terenie

Prolaktyna 2016

Kwartalnik w teresnie


Spontaniczna decyzja o organizacji wydarzenia PROLAKTYNA 2016 była pierwszą taką podjętą przez naszą Fundację Promocji Karmienia Piersią. Główną prelegentką była dr Gill Rapley. Prolaktynę otworzyła prelekcja dr nauk farmaceutycznych Magdaleny Stolarczyk. Jej kompleksowy wykład o stosowaniu leków w czasie laktacji był potężną merytoryczną dawką wiedzy dla farmaceutów i lekarzy oraz wskazówką dla matek. Prelekcję o suplementacji mam karmiących słodem jęczmiennym wygłosiła dr nauk medycznych Ewa Wietrak. Z tego miejsca dziękujemy jej za wyjątkową dedykację dla organizatorek PROLAKTYNY. Trzecią prelekcję wygłosiła mgr inż. Monika Zielińska — specjalistka ds. żywienia dzieci. Jej poruszający wykład dotyczył wpływu, jaki na rozwój poznawczy dziecka ma sposób żywienia. Ostatnia wystąpiła dr Rapley. /Wykład o odżywianiu i karmieniu niemowląt był najbardziej wyczekiwaną prelekcją dnia. Każdy uczestnik mógł po prelekcji zdobyć autografy i zamienić z nią słowo. W następnym numerze Kwartalnika będziecie mogli przeczytać rozmowę, jaką redakcja odbyła z dr Rapley. Konferencja była też niezwykłą okazją do zacieśniania więzów medycznego i niemedycznego wsparcia laktacyjnego. Wspólne zdjęcia na PROLAKTYNOWEJ ściance, rozmowy w kuluarach i integracja dzieci uczestników sprawiły, że wydarzenie nie było zwykłą konferencją. Z tego miejsca podziękować chcemy za wsparcie naszym niezłomnym wolontariuszkom, które pomagały na recepcji. Kawiarni Słowo Daje dziękujemy za to, że była z nami i przygotowała pyszności dla gości. Dziękujemy Wydawnictwu Mamania, za ogromne wsparcie, jakiego nam udzieliło ekipa wydawnictwa. Dziękujemy markom Pampers oraz Femaltiker, Oceanic, Cool Mama, Whisbear, Millkies, Garnatovo. Bez Was nie byłoby tego pięknego wydarzenia! Dziękujemy UNICEF Polska za objęcie PROLAKTYNY patornatem i za ogromny kredyt zaufania dla naszych działań. Dziękujemy naszym gospodarzom przestrzeni Marzyciele i Rzemiślnicy, za wyrozumiałość dla nowo powstałej Fundacji. Za rok widzimy się znowu. Już mamy w zanadrzu coś wyjątkowego!

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 97


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Konferencja Laktacyjna 2016 Gdynia

Konferencja Laktacyjna w Gdyni po raz kolejny rozpaliła laktacyjną scenę Trójmiasta. Zaplanowane na bardzo wysokim poziomie merytorycznym i organizacyjnym wydarzenie ściągnęło pasjonatów karmienia piersią z całego kraju. Wśród słuchaczy byli nie tylko specjaliści i profesjonaliści, ale też rodzice z dziećmi. Prelekcję prowadziły m.in. trzy redaktorki Kwartalnika Agata Aleksandrowicz, Małgorzata Jackowska i Zuzanna KołaczKordzińska. To unikalne w skali kraju wydarzenie na stałe wpisuje się do kalendarza imprez poświeconym karmieniu piersią. Nie możemy się doczekać kolejnej edycji Konferencji!

zdjęcia: Aldona Piekarska

98


Aktywna Mama Biała Podlaska

Aktywna Mama to wspaniały event zorganizowany w Białej Podlaskiej przez Stowarzyszenie Dbamy o Mamy. Przez cały dzień można było spotkać się z ekspertami z zakresu opieki nad dziećmi. Wszystko to w lekkiej atmosferze festynu rodzinnego. Jest to unikalne wydarzenie, które gromadzi setki uczestników. W panelu ekspertów zasiadła nasza redakcyjna koleżanka Agata.

Zdjęcia: Trzecia strona Lustra

Forum Przedsiębiorczych Mam Warszawa

Po raz kolejny w Warszawie odbyło się Forum Przedsiębiorczych Mam. Zorganizowane z rozmachem wydarzenie ma zachęcać mamy do odszukania w sobie pasji i chęci do działania. Spotkanie to, które odbywa się dwa razy do roku, ładuje akumulatory kobiet i niesie potężną dawkę wsparcia w rozwijaniu ich karier. III Forum Przedsiębiorczych mam było okazją do poznania tajników wykorzystywania nowych technologii w życiu i biznesie. O aplikacjach, m.in. tych laktacyjnych mówiła Agata Aleksandrowicz z redakcji


100

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Festiwal Chustonoszenia #Nicminiewisi Wrocław

Na jeden dzień Wrocław stał się stolicą chustonoszenia na świecie. Magdalena Cichońska, twórczyni akcji #nicminiewisi zorganizowała z okazji pierwszych urodzin tego hasztaga Festiwal Noszenia Dzieci. Odbyły się wspaniałe i wartościowe prelekcje, ciekawe warsztaty oraz radosne wydarzenia towarzyszące. Reprezentacja Kwartalnika była obecna w osobie Agaty Aleksandrowicz. Magdzie dziękujemy za jej wkład w propagowanie prawidłowego noszenia dzieci w nosidłach miękkich i chustach i życzymy kolejnych wielu lat owocnej i jakże potrzebnej pracy.

zdj. Kacper Cybuch  zdj. jakubwanczyk.com & edekimy blog


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 101

Urodziny Poradni Laktacyjnej przy Szpitalu im. ks. Anny Mazowieckiej Warszawa

Poradnia Laktacyjna w warszawskim szpitalu klinicznym im. ks. Anny Mazowieckiej to wyjątkowe miejsce, które od lat prowadzi Agnieszka Muszyńska. Dzięki jej poradom, pracy, pasji i zaangażowaniu wiele mam szczęśliwie kroczyło po swojej ścieżce laktacyjnej. Z okazji zaproszenia na piąte już urodziny poradni miałyśmy przyjemność podziękować Pani Agnieszce oraz dyrekcji szpitala za ich pracę na rzecz karmienia piersią w Polsce. Redakcja Kwartalnika Laktacyjnego życzy wszystkiego najlepszego okazji tych wyjątkowych urodzin Agnieszce Muszyńskiej i całej ekipie laktacyjnej szpitala przy ulicy Karowej.


102

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Czerwionka-Leszczyny to Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca 13 kwietnia 2016 roku Klub Mam „Mamy Dzieci” z Czerwionki-Leszczyn zorganizował na terenie malowniczego Zabytkowego Osiedla Patronackiego KWK „Dębieńsko” (tzw. Familoki) w  Czerwionce sesję zdjęciową mam karmiących piersią. Sesja odbyła się w  ramach ogólnopolskiego projektu fotograficznego „Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca”, którego ideą jest promowanie wśród kobiet karmienia piersią w ogóle i karmienia w przestrzeni publicznej. W akcji wzięło udział dziesięć mam ze swoimi maluszkami. Były to głównie mamy regularnie uczestniczące w spotkaniach Klubu, mieszkanki Czerwionki-Leszczyn oraz Rybnika, a także jedna mama ze Świętochłowic. Zdjęcia wykonała Sandra Koralewska — fotografka z Zabrza. W czasie sesji powstało kilka ujęć grupowych na tle familoków oraz portrety indywidualne każdej mamy z dzieckiem przy piersi. To lokalne wydarzenie miało na celu pokazanie, że mamy z Czerwionki-Leszczyn są świadome zalet karmienia naturalnego, wybrały ten sposób karmienia swoich dzieci i chcą promować go w swoim otoczeniu.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 103


104

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Konferencja Centrum Nauki o Laktacji Warszawa

Jak co roku w Warszawie odbył się zjazd Centrum Nauki o Laktacji. Tym razem motyw przewodni konferencji brzmiał „ Matka karmiąca to skarb. Czy go chronimy?”. Zaprezentowane zostały wyniki raportu „Czy Polska jest krajem przyjaznym matce karmiącej i jej dziecku?” przygotowanego przez CNoL i akcję „Mleko mamy rządzi”. O komentarz do raportu w imieniu Fundacji Promocji Karmienia Piersią została poproszona prezeska fundacji Małgorzata Jackowska, komentarze wygłosili również Prof. Maria Borszewska-Kornacka i Prof. WIelgoś. Gościem specjalnym konferencji była prof. Diane Spatz, która kieruje programem badań i programem laktacyjnym w szpitalu w Filadelfii, autorka licznych publikacji i propagatorka programu wspierania laktacji w szczególności u matek dzieci chorych i przedwcześnie urodzonych — „10 kroków promujących i chroniących karmienie piersią noworodków z grup wysokiego ryzyka”, którego skuteczność jest niemal stuprocentowa! Bardzo ciekawy wykład wygłosił dr Dziechciarz, gastroenterolog z Klinki Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dotyczył niskich przyrostów masy ciała niemowląt mimo zjadania właściwych dla danego dziecka ilości pożywienia, na pewno uspokoiłby wielu rodziców i specjalistów. Kinga Osuch, położna i doradczyni laktacyjna, a także nauczyciel w CNoL, przedstawiła wyniki swojego badania przeprowadzonego w grupie mam karmiących dzieci swoim odciąganym mlekiem z butelki, a Katarzyna Jasińska, lekarz i doradczyni laktacyjna przedstawiła wyniki aktualnych badań naukowych dotyczących odciągania mleka. Poruszane były również tematy galaktogogów, grzybicy układu pokarmowego i brodawek, a w kuluarach liczne tematy związane z laktacją i wspieraniem matek w czasie karmienia piersią. Tradycyjnie odbyły się też warsztaty praktyczne. Co dosyć wyjątkowe, tegoroczna konferencję Centrum Nauki o Laktacji otworzył Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł, wygłaszając krótkie oświadczenie, w którym wyraził swoje wsparcie dla środowiska doradców i konsultantów laktacyjnych, deklarując, jak ważnym tematem dla Ministerstwa jest karmienie naturalne. Trzymamy kciuki za zmiany na lepsze.


Kosmetyczka

Kwartalnika

Kosmetyczka Kwartalnika

Mini zestaw produktów dr Hauschka pielęgnacja ciała „Świeżość i energia” to świetne rozwiązanie na podróż. Zamknięte w metalowym pudełeczku mini kosmetyki zmieszczą się w każdej torbie i każdym bagażu. W skład zestawu wchodzą: Balsam pod prysznic z cytryną i trawą cytrynową, Olejek do kąpieli z cytryną i trawą cytrynową, Olejek do ciała z cytryną i trawą cytrynową, Mleczko do ciała z cytryną i trawą cytrynową, Mleczko do ciała z pigwy, Krem do rąk. Wszystkie produkty mają piękny naturalny zapach i delikatne działanie. Idealne na letnie wypady wakacyjne. www.dr.hauschka.pl cena ok. 49,00 zł

Pumeks z gliny? Dlaczego nie! Pumeks Hammam to świetna propozycja dla osób, które poszukują sprawdzonych alternatyw w pielęgnacji ciała. Ten wykonany z glinki marokański przyrząd bardzo zgrabnie usuwa zrogowaciały naskórek pięt, przy czym nie kruszy się i nie wymaga częstej wymiany. Najlepiej działa po uprzednim namoczeniu stóp w wodzie. www.drogeria-ekologiczna.pl cena ok.: 4 zł


106

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Felicea błysz felicea.pl Naturalny cień do powiek Felicea to jeden z lepszych produktów do makijażu oka, jaki miałam w ręku. Świetnie się rozprowadza, nie kruszy się ani nie zbiera w zgięciach powieki. Ma delikatny. ale trwały kolor. Podkreśla linię oka. Bardzo dobrze trzyma się pędzelka podczas aplikacji. Nie zawiera parabenów i jest produktem wegańskim. felicea.pl cena: 29 zł

Felicea natural — puder naturalny felicea.pl cena: 39zł Puder w kamieniu, daje naturalny efekt matujący dzięki zastosowaniu kaolinu, krzemionki i ekstraktu z bambusa, co pozwala na skuteczne wchłanianie sebum. W pudrze stosowane są naturalne składniki, które pielęgnują skórę, działają antybakteryjnie i łagodząco, wspomagają gojenie i regulują działanie gruczołów łojowych. Jest dostępny w dwóch odcieniach ciepłym i chłodnym. Dodatkowy plus za certyfikaty: kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach, zawiera naturalne składniki, nie zawiera parabenów, jest bezglutenowy i właściwy dla wegan. Na dodatek przyjazna cena.

Cena: 24 zł

Trudno się w kolory, utrz nawilża i pie składnikom kwasom tłu kosmetyku nie zawiera nowa i nie t Jest smaczn nego zapac szkadzać. P firma, bard


zczyk do ust

w nim nie zakochać. Ma piękne zymuje się dobrze na ustach, elęgnuje dzięki naturalnym m: witaminie E, nienasyconym uszczowym i woskom. Formuła zawiera naturalne składniki, a parabenów, jest bezglutetestowana na zwierzętach. ny, ale nie ma intensywchu, który mógłby przePrzyjazna cena i polska dzo polecamy.

Felicea — krem do powiek w kredce felicea.pl Cena: 24zł Miękki, kremowy cień do powiek z delikatnie perłowym połyskiem w formie grubej wysuwanej kredki. Dostępny w sześciu kolorach. Zawiera naturalne składniki, które delikatnie pielęgnują skórę i nie podrażniają nawet wrażliwych oczu. Dobrze się rozprowadza, nie jest testowany na zwierzętach, nie zawiera parabenów i jest bezglutenowy.

Kredka do oczu Felicea to ekologiczny, kolorowy kosmetyk do codziennego i wieczorowego makijażu. Kredka jest miękka, świetnie się rozprowadza na powiece i bardzo dobrze się rozciera. Idealna do uzyskania efektu smoky eyes. Kredka nie zawiera parabenów ani glutenu. Kosmetyki Felicea nie są testowane na zwierzętach i zawierają naturalne składniki. www.felicea.pl cena: 19 zł


108

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

dr Hauschka Intensywnie regenerujący krem z przypołudnika www.dr.hauschka.pl cena: 92 zł Krem jest polecany do pielęgnacji bardzo suchej, łuszczącej się skóry ze skłonnością do swędzenia, szczególnie w newralgicznych punktach twarzy, wewnętrznych zagłębieniach łokci i pod kolanami. W formule kremu zastosowano skondensowane koncentraty świeżo wyciskanego ekstraktu z przypołudnika, który pomaga łagodzić podrażnienia, nawilża i pozwala skórze się regenerować, reguluje jej natłuszczanie i nawilżanie. Krem pozwala na odbudowanie w skórze naturalnych mechanizmów samoregeneracji.

Dr. Hauschka Jedwabny puder do ciała www.dr.hauschka.pl cena: 82 zł Puder zawiera sproszkowany naturalny jedwab i ekstrakty roślinne między innymi szałwii i kory dębu. Jest przeznaczony do pielęgnacji ciała, stóp a nawet włosów. Działa pielęgnacyjnie, łagodząco, lekko odświeża skórę, może być stosowany jako suchy szampon i do pielęgnacji skóry niemowlęcia. Ma łagodny świeży zapach a skóra po użyciu pozostaje aksamitna i gładka. Puder stabilizuje naturalną mikroflorę skóry.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 109 Ochronna emulsja do twarzy i ciała, 46,05 zł Ochronny krem do twarzy SPF 50, 38,70 zł Koloryzujący krem ochronny do twarzy SPF 50, 25,69 zł www.oillan.pl Ollian Protect to najnowsza linia kosmetyków firmy Oceanic przeznaczonych do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień, alergicznej i atopowej. Te trzy produkty to idealny zestaw ochraniający nasze ciało przed słońcem — „ochronny parasol od stop do głów”. Pierwszy z nich to Ochronna Emulsja do twarzy i ciała w filtrem 30. To produkt dla całej rodziny, rekomendowany już od 6 mż. dziecka. Delikatny, bezzapachowy, wchłania się niemal całkowicie, pozostawiając na skórze przyjemny ochronny film. Podczas codziennych spacerów na działanie słońca najbardziej narażona jest skóra twarzy. Marka Ollian stworzyła specjalny krem z wysokim filtrem 50 — Ochronny Krem Do Twarzy SPF 50. Łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, nie tłuści i nie bieli skóry. Dla mam będzie zatem kosmetykiem idealnym pod makijaż. Większość kobiet nawet podczas wakacyjnych podróży nie chce rozstawać się z makijażem. Tu firma Oceanic również przychodzi z pomocą i ułatwia nam życie. Koloryzujący Krem Ochronny Do Twarzy SPF 50 pomoże zaoszczędzić trochę miejsca w kosmetyczce. Połączenie ochrony, pielęgnacji i odrobiny koloru pozwoli każdej kobiecie poczuć się komfortowo nawet w upalne dni.


110

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Olejek do masażu www.motherlove.eu cena: 44,90 zł Nie od dziś wiadomo, że lubimy w Kwartalniku przedstawiać naturalne kosmetyki. Dlatego nie mogło u nas zabraknąć produktów firmy Motherlove, która niedawno pojawiła się na polskim rynku! Jednym z interesujących produktów, jakie firma ma w swojej ofercie, jest lawendowy olejek do masażu. Polecany do masażu krocza jako przygotowanie do porodu naturalnego, do masażu malucha jako wspaniałego elementu wyciszania i relaksacji, do regeneracji krocza po porodzie, a także do radzenia sobie z ciemieniuchą i suchością skóry. Stworzony z kwiatów lawendy, oleju z pestek moreli i oleju z pestek winogron, ma przyjemny, delikatny zapach, odpowiednią do wcierania konsystencję, a także wygodne w użyciu opakowanie z pompką. A do tego nie jest testowany na zwierzętach!

Kosmetyk Kwartału Maść do pielęgnacji ciążowego brzuszka www.motherlove.eu cena: 69,90 zł Maść do pielęgnacji ciążowego brzuszka to wspaniała, kremowa, naturalna propozycja dla wszystkich tych mam, które szukają specyfiku na uelastycznienie rozciągającej się w czasie ciąży skóry. Kolejna rewelacyjna receptura — połączenie masła shea, wosku pszczelego, lawendy, rumianku, nagietka, oleju z pestek moreli i pestek winogron, prawoślazu lekarskiego i róży, które wspierają przyszłą mamę w walce z rozstępami, odżywiają ją i znakomicie pielęgnują. Krem tym razem w dużym opakowaniu (120ml), gdyż rekomendowane jest używanie go nawet kilka razy dziennie. Co ważne, szybko się wchłania, ale też daje przyjemne odczucie miękkości i nawilżenia skóry, dzięki czemu masaż z jego użyciem jest prawdziwą przyjemnością. Jeśli chcesz zadbać o skórę brzucha, ud, pośladków czy piersi, pragniesz zminimalizować ewentualne swędzenie, a preferujesz naturalne kosmetyki — wypróbuj produkt firmy Motherlove!

Krem d

www.m

cena: 4

Kolejn na pop styka piersią cy. Zio natura nagiet z oliwe z sutkó nie zaw posiad prawd kie op że pro Warto


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 111

W 100% ziołowe preparaty zaprojektowane tak, by pielęgnować ciało i duszę.

do pielęgnacji sutków

naturalne ekologiczne bezpieczne

motherlove.eu

na propozycja firmy Motherlove to krem pękane, bolące sutki. Z tym problemem się wiele mam rozpoczynających karmienie ą, które szukają skutecznej, szybkiej pomoołowa maść Motherlove to produkt w pełni alny — w jego skład wchodzą wosk pszczeli, tek, masło shea, prawoślaz lekarski, oliwa ek. Dzięki temu nie musi być zmywany ów przed każdym karmieniem. Co ważne, wiera on lanoliny ani witaminy E. Maść da przyjemną konsystencję i daje poczucie dziwej ochrony, a jej niewielpakowanie daje nadzieję, oblemy szybko się skończą. o spróbować!

REKLAMA

47,90

profilaktyka rozstępów w czasie ciąży regeneracja krocza po porodzie ukojenie w okresie karmienia piersią

www.motherlove.eu


112

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Makarony Fabijańscy www.bio-fabijanscy.pl Makaron Quinna; cena: około 23 zł Makaron ryżowy; cena: około 9 zł Dla ciekawych nowości kulinarnych i poszukujących alternatywy dla zwykłego pszennego makaronu. Makaron z qinoa i ryżowy, czyli bezglutenowa opcja dla tych, którzy muszą unikać pszenicy w swojej diecie lub szukają urozmaicenia. Makarony Fabijanscy są robione w tradycyjny sposób w rodzinnej manufakturze, na wodzie źródlanej, posiadają certyfikat potwierdzający ekologiczną produkcję. Jedyne zastrzeżenie to dosyć „pancerne” opakowanie, trzeba użyć nożyczek. Za to wartość odżywcza i smak najwyższej jakości.


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 113

Nitki gryczane Fabijańscy www.bio-fabijanscy.pl cena: ok. 8 zł Ekologiczne nitki gryczane Fabjańscy to świetny makaron dla wielbicieli potraw o wytrawnym i intensywnym smaku. Makaron ma delikatny posmak gryki, który dodaje mu szlachetności. Bardzo dobrze się gotuje i w strukturze nie różni się od makaronu z durum. Gryka jest jednak zdrowsza od pszenicy i zawiera więcej wartościowego białka. Za niespotykany kolor makaron pokochało moje dziecko!

Makaron kukurydziany Fabijańscy www.bio-fabijanscy.pl cena: ok. 8 zł Ekologiczny makaron kukurydziany Fabjańscy to świetny makaron do lekkich sosów i potraw słodkich dla dzieci. Idealny do truskawek z serem i śmietaną. W smaku i konsystencji nie różni się od tradycyjnego makaronu z pszenicy, ale jest zdecydowanie lżejszy. Polecamy dla wszystkich, którzy rezygnują z pszenicy lub nie lubią monotonni na talerzu.


114

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Przepis sponsorowany przez Primavika


KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016 115

Przepiśnik Pasta z bakłażana Składniki: 2 bakłażany Odrobina soku z cytryny 50 ml pasty sezamowej Tahini Bio Primavika 4 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę Oliwa z oliwek Sól, pieprz, kmin rzymski

Bakłażany delikatnie nacinamy z wierzchu i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C. W sezonie letnim bakłażany polecamy grillować. Pieczemy do miękkości przez około 45 minut. Miękkie bakłażany studzimy. Wycinamy miąższ i dokładnie miksujemy z pozostałymi składnikami. Przyprawiamy do smaku według uznania. Możemy podawać z posiekaną zieloną kolendrą.

Przepiśnik


116

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Przepis sponsorowany przez Primavika


Hummus Składniki: 1 opakowanie suchej ciecierzycy 150 ml pasty sezamowej Tahini Bio Primavika Ząbek czosnku Oliwa z oliwek Gałązka zielonej kolendry Sól, pieprz, kmin rzymski, chilli

Ciecierzycę namaczamy i zostawiamy na noc. Po nocy płuczemy ją, zalewamy zimną wodą i gotujemy do miękkości. Możemy użyć ciecierzycy z puszki, wtedy nie ma potrzeby gotowania. Ostudzoną ciecierzycę blendujemy z pozostałymi składnikami na jednolitą masę. Podczas blendowania możemy dodać odrobinę wody, żeby masa była delikatniejsza. Na koniec delikatnie należy wmieszać posiekaną kolendrę.


118

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Przepis sponsorowany przez Primavika


Chłodnik bez gotowania Składniki: 1 słoik buraczków pychotka Primavika 2 duże zielone ogórki Ząbek czosnku 2 pęczki rzodkiewki 2 dymki ze szczypiorkiem Pęczek koperku 250 g pomidorków koktajlowych Pęczek świeżej bazylii 1l maślanki 1l kefiru 500 ml jogurtu greckiego 1 opakowanie serka feta 200 g łuskanych nasion słonecznika jajka

Jogurt, maślankę i kefir mieszamy w garnku. Dodajemy buraczki i mieszamy aż chłodnik nabierze ładnego różowego koloru. Wkładamy do lodówki. Warzywa kroimy w małą kostkę, zioła siekamy. Odstawiamy na około godzinę żeby warzywa i zioła się przegryzły. Łączymy warzywa z masą kefirową. Ser feta kroimy w kostkę i delikatnie dodajemy do zupy. Słonecznik prażymy i studzimy. Chłodnik podjemy na zimno posypany nasionami słonecznika.


120

KWARTALNIK LAKTACYJNY nr 2/2016

Kwartalnik Laktacyjny


Kwartalnik laktacyjny numer 2/2016