Page 1

Dermot Sreenan, PARYŻ 1968, Poznań 2014 Copyright © Fundacja Kultury Akademickiej Tłumaczenie: Anna Siuda, Mateusz Dworek, Kamil Krawicki Korekta: Anna Siuda Opracowanie graficzne: Radosław Szczygieł Redakcja i skład: Albert Gorzelak Wydawnictwo eFKA Fundacja Kultury Akademickiej Ul. Przepiórcza 19/8 60-162 Poznań e-mail: wydawnictwo@fundacja-fka.pl www.fundacja-fka.pl


2 wstęp Cóż zdarzyło się w Paryżu? Kto lubi folk punk ten pamięta piosenkę zespołu Leniwiec „Deportacja 68”. W Polsce ten rok kojarzy się głównie, z masowymi protestami studentów, czystką antysemicką przeprowadzoną w  aparacie władzy (zaliczają się do tego również uniwersytety oraz służby porządkowe), paszportami w jedną stronę, syjonistami do Syjonu oraz „komandosami” (określenie dla działającej w latach 60. XX wieku studenckiej grupy kontestatorów, głównie Adama Michnika, Teresy Boguckiej, Jana Grossa, Jakuba Karpińskiego, Barbary Toruńczyk, Ireny Grudzińskiej, Aleksandra Perskiego i innych studentów. Nazwani zostali tak od niespodziewanego pojawiania się na wykładach otwartych i sesjach rocznicowych na Uniwersytecie Warszawskim i  niweczenia propagandowych założeń tych zgromadzeń przez doprowadzanie do nieprawomyślnych, według ówczesnej władzy, dyskusji politycznych. Wystąpienia miały jednak charakter spontaniczny, a żadne przygotowania do niweczenia owych spotkań nie miały miejsca przyp. red.) Patrząc na rok 1968, zamiast pytania „czy młodzi ludzie mogą zmienić świat” powinno się raczej pomyśleć „kiedy…”. Paryżanie pokazali, że ponad 20 lat od zakończenia II wojny

światowej czas już zakończyć żałobę, skończyć z drobnomieszczańską moralnością i rozpocząć walkę o zmianę modelu świata, który przestał im odpowiadać. Skostniali przywódcy, którzy myśleli jeszcze kategoriami przedwojennymi nie byli w stanie objąć umysłem wstrząsu jakim był światowy konflikt, posługiwali się prostymi zestawieniami „zwycięzcy – pokonani”, „my – oni”, w  zaciszu swoich gabinetów nie zauważyli, że pewna epoka się już skończyła. A co po niej przyjdzie? Tego nie byli sobie w stanie wyobrazić. Autorytety upadły, nowe zaczęły się dopiero kształtować, doktryny, przy których obstawali „starzy” nie przekonywały młodych. Paryż zapłonął. Ale wielkim błędem byłoby nie wspomnieć również o Waszyngtonie, Mexico City, Berlinie a nawet Pradze. Wszędzie tam młodzi ludzie w jednej chwili zażądali wolności i możliwości decydowania o swoim życiu. Protesty zbiegły się z szybkim rozwojem technologicznym, rewolucją seksualną, zafascynowaniem socjalizmem jako ustrojem sprawiedliwym oraz ostatecznym skończeniem podziału na „naszych i  onych”. Młodzi ludzie zamiast dorabiać się i  wtapiać w  homogeniczne społeczeństwo postanowili się od niego odciąć. Paryż zapłonął. Ogień ten a raczej iskry buntu tkwią w naszej codzienności do dzisiaj. Bez paryskiego buntu nie byłoby ruchów studenckich, nie wykształciłaby się również późnonowoczesna tożsamość europejska. Niezależnie od tego jak odbieramy tamte wydarzenia nie możemy odmówić im wielkości. Gdybyśmy konstruowali listę najważniejszych zda-


rzeń XX wieku, rewolucja czy rewolta paryska znalazłaby się na jednym z czołowych miejsc. Czy możemy spodziewać się takiej rewolty dzisiaj? Pytanie jest niezwykle złożone, z jednej strony kultura korporacyjna podobnie jak drobnomieszczańska uczy nas spolegliwości, z drugiej strony coraz większa liczba młodych ludzi, patrząc na to jak żyje, zaczyna zauważać pewne braki. Atomizacja społeczeństwa skupionego tylko i wyłącznie na sobie (jest to element polityki społecznej państw, ponieważ tzw. „indywidualistów” dużo łatwiej jest kontrolować) stała się faktem. Jednak pod pozornie spokojnym, umalowanym, wyperfumowanym i obojętnym obliczem społecznym wrze. Wystarczy iskra i ład społeczny zostanie obalony. Pytanie tylko kto będzie Prometeuszem. Radek Szczygieł

3

Dermot Sreenan

paryż, 1968 Zbuntowana Francja Dzisiaj o rewolucji prędzej usłyszysz w filmowym utworze albo w tytule utworu na muzycznej liście przebojów, niż od kogoś, kto chce ją zorganizować. Częściowo jest to skutkiem tego, że rewolucja postrzegana jest jako zamierzchła część historii. Jeszcze 25 lat temu Francja była na krawędzi totalnego buntu z powodu 12 milionów strajkujących pracowników. Stanęły 122 fabryki, a studenci wyszli na ulice walczyć ze skostniałym systemem, w którym się znaleźli. We Francji, pod koniec lat sześćdziesiątych, realne płace rosły, ale potężna część klasy robotniczej nadal cierpiała z powodu niskich zarobków. Działo się tak nawet pomimo trzykrotnego wzrostu handlu zagranicznego. 25% wszystkich pracowników otrzymywało mniej niż 500 franków (£46) miesięcznie. Niektórzy niewykwalifikowani pracownicy dostawali tylko 400 franków miesięcznie. Bezrobocie wynosiło pół miliona w  okresie, który został uznany za powojenny boom gospodarczy. Przynależność do związków zawodowych spadła do około 3 mln, kiedy


4

tuż po wojnie, w 1945 roku, wynosiła aż 7 mln. Niewiele było podobnych sukcesów w ostatnich latach. Michelin chwalił się, że ze związkami zawodowymi negocjował tylko 3 razy w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Jakim cudem rewolucja nadeszła tak szybko, w 1968? Nanterre był uniwersytetem poza Paryżem – nowy, wyobcowany campus, który został zbudowany w odpowiedzi na wzrastającą liczbę studentów. To miejsce stanowiło przeciwieństwo tętniącej kulturalnym życiem, słynnej dzielnicy Łacińskiej (Lewy Brzeg). 22 marca 1968 roku ośmiu studentów włamało się do dziekanatu na znak protestu w sprawie aresztowania sześciu członków Komitetu Narodowego Wietnamu. Wśród nich znajdował się student socjologii - Danny Cohn-Bendit. Był członkiem grupy, która w listopadzie 1967 roku zorganizowała strajk przeciwko przeludnieniu. Wzięło w nim udział 1000012000 studentów.

Studenci coraz bardziej źli W ciągu dziesięciu poprzednich lat populacja studentów wzrosła od 170000 do 514000. Pomimo że państwo zapewniało dostarczenie pewnych środków, nie pokrywały one jednak zapotrzebowania szkół wyższych i niższych. W  oparciu o  dane z  1962 całkowita ilość pomieszczeń była wystarczająca, aby przyjąć podwójną liczbę żaków. Jednakże ilość ich

wzrosła trzykrotnie. Konieczność modernizacji oraz przeludnienie stały się poważnym problemem. Sześć dni po zajęciu dziekanatu miejscowi policjanci zostali wezwani, a kampus – otoczony. 500 słuchaczy przebywających wewnątrz podzieliło się na grupy. Studenci socjologii zaczęli bojkotować swoje egzaminy i  tworzyć pamflety-broszury zatytułowane Dlaczego potrzebujemy socjologów? Strajkujący młodzi ludzie zebrali się w  sali wykładowej, by nieprzerwanie prowadzić bieżące, polityczne dyskusje. Wykładowcy zaczęli dzielić się w zależności od potrzeb studentów. Uczelnia zapewniła im nawet osobny pokój. Przed 2 kwietnia w głównych salach znajdowało się już 1200 osób.

Ruch 22 Marca Po przerwie z okazji Świąt Wielkanocnych, wystąpienia nasiliły się. 22 kwietnia (mijał pierwszy miesiąc okupacji) w auli B1 odbyło się zebranie. Uczestniczyło w nim 1500 studentów, a  jego efektem był manifest nazwany Zdecydowane Odrzucenie Uniwersytetu Technokratyczno-Kapitalistycznego, który nawoływał do solidaryzowania się z  klasą robotniczą. Było jasne, że Ruch 22 Marca (sojusz pół-formalnego związku anty-autorytarnych socjalistycznych studentów) wygrywa batalię o idee współtowarzyszy słuchaczy. Władze uczelni postanowiły ukarać ośmiu studentów,


5

w tym Cohn-Bendita. Wezwano ich do stawienia się przed komisją dyscyplinarną Sorbony 3 maja. Czterech wykładowców zgłosiło się na ochotnika do ich obrony.  Studencki strajk w ogóle nie wzbudził zainteresowania Ministerstwa Edukacji. Ważniejsze były protesty w  przemyśle z  ubiegłego roku w  Rhodiaceta i  Saviem. W  Rhodiaceta (fabryka włókien syntetycznych w Lyon) strajk odbył się z udziałem 14000 pracowników i trwał przez 23 dni. Poskutkowało to wyrzuceniem 92 protestujących pod koniec roku. W czerwcu 1967 dwóch robotników Peugeot zostało zabitych podczas zamieszek, na które firma wezwała policję. Od marca do maja 1968 roku odnotowano łącznie 80 przypadków działań protestacyjnych w  fabryce samochodów Renault Billancourt. Stawało się oczywiste, że „Francuzów nie interesują ich przywódcy”, jak mówił Alain Touraine (profesor Uniwersytetu Nanterre, który przygotowywał się do obrony studentów). Ci przywódcy mieli wkrótce obudzić się ze snu obojętności.

przygotowywali się na nadchodzący poniedziałek. Spotkali się z aktywistami z Sorbony, aby omówić szczegóły dotyczące poniedziałkowych wydarzeń. Tłum zaczął się zwiększać i władze uczelni wpadły w panikę. O godzinie 16 Sorbona była już otoczona przez policję i republikańską kompanię bezpieczeństwa (CRS). CRS, sprowokowane motocyklowymi kaskami na głowach protestujących, rozpoczęło ich aresztowania. Informacje te rozeszły się w  mgnieniu oka, studenci z  całego miasta zaczęli się schodzić. Zaczęła się walka o tych, których bezpodstawnie aresztowano. Bitwa trwała, a  uczelnie zamknięto. Stało się tak dopiero po raz drugi w 700-letniej historii Sorbony (wcześniej dokonali tego naziści w 1940 roku). Krajowy Związek Studentów (UNEF) i Związek Wykładowców (SNESup) od razu przystąpiły do strajku i wystosowały następujące postulaty: 1. Ponownie otworzyć Sorbonę. 2. Wycofać policję. 3. Uwolnić aresztowanych.

Czerwone i czarne flagi przykryją łuk triumfalny

Związki dołączyły do Ruchu 22 Marca. Już nie chodziło tylko o przeludnienie uniwersytetu, dopiero teraz otwierały się szersze perspektywy protestu.

W piątek, 3 maja, kilku studentów zebrało się na placu przed Sorboną. Byli to słuchacze z Nanterre, do których przyłączyli się uczniowie Sorbony. Ósemka z  Nanterre i  inni studenci


6

Policyjne rozruchy W poniedziałek, 6 maja, Ósemka przeszła przez policyjny kordon, śpiewając Międzynarodówkę. Szli prostą drogą na Komisję Dyscyplinarną Uniwersytetu. Pozostali studenci postanowili przemaszerować przez Paryż. Kiedy wracali do dzielnicy Łacińskiej, zostali zaatakowani przez policję. Protestujących, którzy chwycili za kostkę brukową i tworzyli z wywróconych samochodów barykady, brutalnie zaatakowała policja na ulicy St. Jacques. J. Mundurowi użyli gazu łzawiącego i wezwali wsparcie. Bulwar St. Germain stał się polem krwawej bitwy. Oficjalne dane mówiły o 422 aresztowanych i 345 rannych funkcjonariuszach. Ten dzień zapisał się jako Krwawy poniedziałek. We wtorek rozpoczął się długi marsz, którego częścią było zawiśnięcie czerwono-czarnych flag na Łuku Triumfalnym i niosący się ulicami dźwięk Międzynarodówki. Cały tydzień przebiegał w podobnym rytmie, ulica tętniła rozmowami o polityce. Społeczność Paryża skłaniała się ku postulatom.

Głodni zemsty Klasa średnia była zbulwersowana brutalnością, która spotkała studentów ze strony policji, a duża część klasy robotniczej podchwyciła postulaty żaków, by walczyć z aparatem państwowym. W piątek, 10 maja, wokół placu Defret-Rochercau zgromadziło

się 30000 studentów i uczniów szkół średnich. Szli w kierunku Sorbony, wzdłuż bulwaru St. Germain. Wszystkie drogi tam prowadzące zostały zablokowane przez przygotowaną na zamieszki policję. Demonstranci zbudowali 50 barykad w  ramach przygotowań do odparcia policyjnego ataku. Jeden z dziennikarzy – Jean Jacques Lebel – relacjonował, że „dosłownie tysiące osób budowało barykady. Kobiety, robotnicy, przypadkowi przechodnie, ludzie w piżamach. Przynoszono wszystko, co było pod ręką. „Nasza barykada jest podwójna: na wysokość trzech stóp stos kostki brukowej, pusta przestrzeń dwudziestometrowa, potem wysoki na dziesięć stóp stos drewna, samochody, metalowe kosze na śmieci. Naszą bronią są kamienie, złom i wszystko to, co znajdziemy na ulicy” – przekazywali świadkowie wydarzeń. Korespondenci radiowi relacjonowali, że wzniesiono aż 60 barykad. Francja na stojąco słuchała relacji w Europe One i Radiu Luksemburg.  Rząd chciał spełnić dwa z trzech postulatów demonstrantów, ale nie zgadzał się na wypuszczenie aresztowanych. Wszystko miało się odbyć bez Liberez nos camrades! (Uwolnić naszych Towarzyszy!).

Zaczęło się Policja zaatakowała barykady. Użyto gazu łzawiącego oraz granatów odłamkowych. Studenci chowali twarze w chustecz-


kach nasączonych oczyszczoną wodą, aby uchronić się przed działaniem gazu. Walki trwały przez całą noc. Policja oblegała wiele domów, ludzie byli targani po ulicach, bici i wrzucani do transporterów opancerzonych. Najbardziej brutalni w tłumieniu zamieszek byli mundurowi z CRS. Pojawiły się doniesienia o pobiciu kobiety w ciąży. Młodych mężczyzn bito również po genitaliach. Pod koniec bitwy było 367 rannych i  460 aresztowanych. W  sobotni poranek wojskowe pojazdy wyjechały na ulice w  celu usunięcia barykad. Jednak podczas jazdy wzdłuż bulwaru St. Germain zostały wygwizdane.  W poniedziałek, 13 maja, studenci zostali wypuszczeni, ale atmosfera i  tak była już napięta. Związki zawodowe zwołały jednodniowy protest, jeszcze tego samego dnia zorganizowano marsz przez Paryż. Ponad 200000 osób pojawiło się na marszu krzycząc: „De Gaulle Wróg!”. Prezydent Francji był wrogiem numer jeden dla tłumu. Po marszu wezwano do rozejścia się, ale spora część demonstrantów postanowiła jednak iść dalej w celu zajęcia Sorbony.

Stare sztuczki komunistów Komunistyczna Partia Francji (PCF) już na samym początku potępiła strajkujących z Nanterre. Ich Sekretarz Generalny, Georges Marchais, opublikował artykuł zatytułowany Fałszywi

7

rewolucjoniści zdemaskowani. W tekście twierdził, że Ruch 22 Marca: „tworzyli w większości synowie wielkiej burżuazji, pogardliwie nastawieni do studentów pochodzenia robotniczego” i  przewidywał, że chcieliby: „szybko zgasić rewolucyjne płomienie, aby stać się dyrektorami w biznesie Ojców...” 8 maja liderzy partii zdali sobie sprawę z tego, jak silny jest ruch i postanowili przejąć nad nim kontrolę. Uświadomili sobie, że za przykładem studentów podążają robotnicy. Zdecydowali, iż lepiej włączyć się w akcję teraz, niż pozwolić jej się wymknąć spod kontroli. Po raz kolejny, komuniści źle ocenili sytuację. Pracownicy organizowali się już wcześniej, a  przywództwo CGT (Powszechna Konfederacja Pracy, dominująca w związkach zawodowych) dopiero teraz zaczęło wspierać działania w fabrykach. Louis Aragon (najbardziej znany pisarz komunistyczny we Francji) został wysłany na spotkanie do Odeonu. Obecni tam członkowie Ruchu 22 Marca wygwizdali go i  uniemożliwili przeprowadzenie wykładu, satyrycznie krzycząc: „Niech żyje Stalin, ojciec wszystkich ludzi“. Reprezentant biura politycznego, Roger Garudy, wysłuchał rad studentów dotyczących  zarządzania, autonomii pracowników i decentralizacji. Dotyczyły one również solidarności ze studentami oraz uznania wydarzeń Praskiej wiosny. W związku z  tym został wydalony z PCF.


8

Prawdą jest wszystko, co służy partii

Rewolucyjne pamiątki

Przede wszystkim PCF uparcie klasyfikowała ruch studencki jako: „ultra-lewicowy, drobnomieszczański koktajl Bakunina, trockizmu i zwykłego awanturnictwa..“W tym czasie opublikowano anonimowy artykuł w gazecie partyjnej „L’Humanite“. Autor twierdził, że Minister do Spraw Młodzieży miał „kontakty“ z  Cohn-Benditem, a  sam Ruch był finansowany przez rządowe pieniądze. Oskarżenie uznano za fałszywe. Oczywiście nie był to ani pierwszy, ani ostatni przykład tego typu komunistycznej zagrywki. Sorbona w  ciągu nocy zmieniła swoje oblicze, plakaty Marksa, Lenina i  Mao ozdabiały teraz stare filary otaczające przedni plac. Czerwono-czarne flagi zawisły obok flag Wietkongu. Zdjęcia Trockiego, Castro i Che Guevary zostały przyklejone na ścianach obtok haseł takich, jak: Wszystko jest możliwe i  Zakazane jest zabronione​. Taki obraz Sorbony dobrze ukazywał fuzję ideologii zawartych w ramach ruchu studenckiego. 14 maja spośród okupujących wybrano 15 osób do komitetu ważnego przez 24 godziny. W  centralnym amfiteatrze, zarówno w  dzień, jak i  w nocy, wrzało od debat politycznych. System egzaminacyjny został potępiony jako „rytuał inicjacji do społeczeństwa kapitalistycznego“. Ruch 22 Marca chciał: „zlikwidować różnicę pomiędzy  robotnikami i menedżerami, a nie włączyć synów robotników do klasy menedżerów“.

14 maja zajęto École de Beux Arts (Akademia Sztuk Pięknych). Codziennie rano pracowano nad strategią działań. Zaczęto wytwarzać plakaty metodą sitodruku. Co ciekawe, plakaty te stały się niemal natychmiast przedmiotem kolekcjonerskim i  wkrótce można było je znaleźć w  domach bogaczy. Na plakatach znajdowały się hasła takie jak: „Ludzkość nie będzie wolna, dopóki ostatni kapitalista nie zostanie powieszony z resztkami ostatniego biurokraty“, „Wola powszechna wbrew woli ogółu“, „Towary są opium ludu“ – takie plakaty znaleźć można było w całym Paryżu. Atmosfera, która panowała wówczas we Francji, doprowadziła do tego, że do protestów przyłączyli się radykalni lekarze, architekci i pisarze. Zakłócono nawet festiwal w Cannes w 68., kiedy to Jean-Luc Godard i François Truffaut wykorzystali salę uroczystości, aby poprzeć strajk narodowy.

Strajki 14 maja pracownicy Sud Aviation, niedaleko Nantes, zajęli swoją fabrykę. Kolejne były zakłady Renault w Cleon, Flins, Le Mans i Boulogne Billancourt - wszystkie rozpoczęły strajk. Młodzi robotnicy w Cleon odmówili opuszczenia fabryki na


koniec swojej zmiany i zabarykadowali kierownika w jego biurze. Kierownictwo związkowe studziło rewolucyjne zapędy pracowników. Były też takie zakłady (jak Sud-Aviation), gdzie przejście na niezoznaczony czas strajku nastąpiło bez konsultacji z przywództwem partii. 16 maja kilka tysięcy studentów wkroczyło do Boulogne Billancourt, gdzie strajkowało 35 tysięcy pracowników. Urzędnicy CGT zamknęli bramy fabryki, aby utrudnić wzajemną komunikację. Pomimo żelaznych balustrad pracownicy fabryki wdarli się na dach, żeby dyskutować i pozdrowić studentów. Solidarność była realna, a także niemożliwa do stłumienia przy użyciu łańcuchów czy zamkniętych bram. Przemysłowa Normandia, Paryż oraz Lyon zostały prawie całkowicie odcięte. 18 maja w Paryżu wstrzymano wydobycie węgla i transport publiczny. Kolejom państwowym groził strajk. Pomimo przejęcia kontroli pracowników sektora gazowego oraz elektrycznego nad swoimi zakładami, kontynuowano dostawy. Czerwone flagi zawisły w stoczni St. Nazaire, która zatrudniała 10 tysięcy pracowników. 19 maja odnotowano dwa miliony strajkujących osób i 122 zajęte fabryki.

9

Zasoby paliw szybko wyczerpały się z powodu konieczności zaopatrywania kierowców. W poniedziałek, 20 maja, na liniach kanału La Manche niemożliwe było obsłużenie turystów czekających w  kolejce do autobusów do Brukseli czy Genewy. Pracownicy fabryki Citroena – imigranci z Portugalii, Afryki Północnej i Jugosławii – wciąż pozostali na swoich stanowiskach. Udając się o 6 rano do pracy na poranną zmianę, zostali przywitani studencką pikietą. Młodzi pracownicy byli zaintrygowani postawą studentów, zagadkę dla nich stanowiły ulotki przygotowane przez żaków oraz fakt, że istnieje możliwość nie pójścia do pracy. W końcu i w fabryce Citroena rozpoczął się strajk. Przemysł włókienniczy i  duże domy towarowe w  Paryżu, w  efekcie kuli śnieżnej, dołączyły do strajku generalnego we wtorek, 21 maja. Już w  poprzedni piątek kontrolerzy lotów w Orly oraz francuska telewizja (ORTF) głosowali za dołączeniem do strajków. 20 maja zespół ORTF wydał następujące żądania: 1. Czterdziestogodzinny tydzień pracy. 2. Obniżka wieku emerytalnego. 3. Uchylenie anty-strajkowych przepisów z 1963 roku. 4. Minimalna płaca na poziomie 1000 franków tygoFala strajków zalewa Francję dniowo. 5. Zniesienie wpływu rządu na działalność stacji telewiDecyzją Banku Narodowego Francji, w obawie przed strajkujązyjnej. cymi, wypłaty pieniędzy zostały ograniczone do 500 franków.


10

Nauczyciele strajkowali jak 22 maja, chociaż wielu z nich na żadanie związku wciąż uczęszczało do szkół w celu utrzymania kontaktu z uczniami.

To nie jeast dobry czas na umieranie W ciągu dwóch tygodni od wywołania strajku generalnego ponad dziewięć milionów pracowników przyłączyło się do protestów. Ktoś trafnie stwierdził, że: „w środę zakłady pogrzebowe ogłaszają strajk. To nie jest dobry czas na umieranie“. Robotnicy chętnie dawali dobry przykład. Pracownicy sektora gazu i energii elektrycznej przyłączyli się do demonstracji i, oprócz kilku krótkich przerw w zasilaniu, utrzymymali dostawy energii. Po początkowych zakłóceniach dostawy żywności do Paryża odbywały się bezproblemowo. Pracownicy poczty zgodzili się przekazywać pilne telegramy. Pracownicy sektora drukarskiego oświadczyli, że nie zamierzają zrezygnować z  monopolu na relacjonowanie wydarzeń w telewizji i radiu oraz zobowiązali się do drukowania gazet tak długo, jak tylko prasa „realizować będzie misję obiektywnego dostarczania informacji”. W niektórych przypadkach drukarze nalegali na zmiany nagłówków lub artykułów, zanim zostaną one wydrukowane. W  części zakładów pracy kontynuowano produkcję odpowiednio do swoich potrzeb. W  fabryce CSF w Brest robotnicy wytwarzali walkie-talkie, które uważano za

ważne zarówno dla strajkujących, jak i demonstrantów. W zakładzie Wonder Batteries w Saint-Ouen komitet strajkowy nie zaakceptował reformatorskiej linii CGT i  postanowił zabarykadować się, niż dalej rozmawiać z kierownictwem związku.

Robotnicze miasto W Nants cały ruch i wydarzenia z  1968 osiągnęły apogeum. Przez tydzień, w  maju, miasto i  okolice były kontrolowane przez pracowników. Starzy „stróżowie“ władzy patrzyli bezradnie, jak robotnicy przejmowali kontrolę nad własnym życiem i miastem. 24 maja utworzono blokady wokół miasta po tym, jak rolnicy rozpoczęli strajk solidarnościowy z  robotnikami. Pracownicy sektora transportu przejęli blokady dróg i nadzorowali cały ruch. Dostawy paliw były kontrolowane, cysterny z benzyną nie mogły wjechać do miasta bez ich zgody. Funkcjonowała tylko pompa paliwowa zarezerwowana dla użytku lekarzy. Przez obejście udziału pośredników, robotnikom i rolnikom udało się doprowadzić do obniżki cen żywności. Mleko kosztowało teraz 50 centów (wcześniej 80), a cena kilograma ziemniaków zmniejszyła się o 48 centów. Aby zapewnić, że obniżki cen zostały wprowadzone, sklepy musiały wywiesić naklejki dostarczane przez komitety strajkowe o treści: „Ten sklep jest uprawniony do otwarcia. Jego ceny są pod stałym nadzorem związków“. Nauczyciele i  studenci


organizowali szkółki, aby dzieci strajkujących były pod opieką, podczas gdy szkoły pozostawały zamknięte. Kobiety odgrywały bardzo ważną rolę w Nantes, nie tylko organizując strajk, ale również pełniąc istotną rolę w komisjach zajmujących się zaopatrzeniem w żywność. Ten cały, zdecydowanie za krótki, tydzień w  Nantes jest doskonałym przykładem objęcia kontroli przez klasę robotniczą nad obszarem i uruchomieniem go w sposób socjalistyczny, nawet w tak trudnych warunkach. Widzimy, że społeczeństwo zorganizowane alternatywnie poprawiło sytuację w Nantes, jednakże po wydarzeniach z 1968 wszystko powróciło do pierwotnego stanu.

11

Był to etap, podczas którego niektórym grupom z lewego skrzydła zaczęły puszczać nerwy. Trockistowska JCR (Jeunesses Communistes Révolutionnaires) skierowała ludzi z  powrotem do Dzielnicy Łacińskiej. Inne grupy, takie jak UNEF i  Partia Socjalistyczna, zablokowały przejęcie Ministerstwa Finansów i  Sprawiedliwości. Cohn-Bendit powiedział o  tym incydencie: „Z naszej strony (Ruchu 22 marca) nie udało się zrealizować wszystkiego w taki sposób, jak tego chcieliśmy. Teraz jest jasne, że gdyby dziś, 25 maja, Paryż obudziłby się, wiedziałby jakie ministerstwo okupować i jak obalić Gaullizm raz na zawsze…” Cohn-Bendit został zmuszony do emigracji jeszcze tej samej nocy. Studenci z Ruchu 22 marca nie mogli doprowadzić do upadSpacyfikować i rozproszyć ku gaullizmu taką okupacją, ale podniosło to świadomość wielu bojowo nastawionych młodych pracowników, których zainspiDe Gaulle malał w siłę i obawiał się, że jego rząd może nie prze- rował duch walki studentów. Opór żaków, choć zdezorientowatrwać. 24 maja zaapelował w telewizji do społeczeństwa. Mówił nych i wyznających wiele różnych ideologii, był inspiracją. o: „szerszym uczestnictwie wszystkich w postępowaniu i wyniku działań, które bezpośrednio ich dotyczą“. De Gaulle nawoływał obywateli, aby na drodze referendum odnowić mandat jego Na ministerstwa! rządu i zaadaptować go. W tym samym dniu Ruch 22 marca zorganizował demonstrację. 30 tysięcy osób maszerowało w  kie- Okupacja ministerstwa byłaby kolejnym krokiem na drodze rerunku Placu Bastylii. Policja chroniła budynki rządowe przy wolucji społecznej. Z 12 milionów strajkujących pracowników, użyciu gazu łzawiącego i pałek, jednak Giełda (Stock Exchan- jedynie 3 miliony angażowały się wcześniej w związki zawodoge) pozostała bez ochrony. Demonstranci uzbrojeni w siekiery, we. Strajk generalny, który sparaliżował kraj, zwrócił uwagę na drewniane kije i metalowe pręty, poszli i podpalili jej siedzibę. to, że potrzeby pracowników są znacznie szersze niż postulaty


12

przewodniczących związków. Oczekiwania wzrosły i nie można było dalej zamiatać ich pod dywan. Okupacja ministerstwa mogłaby doprowadzić nie tylko do wynegocjowania porozumienia z dyrektorami fabryk, ale także do zwiększenia świadomości ludzi. To posunięcie zbliżyłoby pracowników do zrozumienia jak działa cały system, a nie tylko jego poszczególne elementy. W każdej z akcji, mających miejsce w 1968, istniała potrzeba zorganizowania się w grupy, które wygrają bitwę o idee i wprowadzą je w życie. Ludzie musieli zdać sobie sprawę, że zwycięstwo jest możliwe. Gdyby ruch studencki zajął rządowy budynek, zrobiłby krok w tym kierunku. Walki studentów na ulicach Paryża inspirowały pracowników. Robotnicy, pchnięci okupacją studentów, mogliby spowodować rozniesienie tej myśli na cały kraj. Ludzie mieliby świadomość, że jest do wygrania dużo więcej niż tylko podwyżka w pracy.

Koniec W poniedziałek, 27 maja, rząd zagwarantował 35% wzrost płacy minimalnej w sektorze przemysłu oraz 10% wzrost wszystkich płac. Dwa dni później przywódcy CGT zorganizowali marsz ulicami Paryża, w którym wzięło udział 500 000 pracowników. Stolicę Francji pokryto plakatami nawołującymi do „rządów ludu”. Niestety większość społeczeństwa wciąż

myślała w kategorii zmiany ekipy rządzącej, a  nie przejęcia władzy. De Gaulle i jego marionetki byli tak przerażeni możliwością rewolucji, że udali się na lotnisko wojskowe w Saint-Dizier, aby przeprowadzić rozmowę z najwyższymi generałami. Prezydent chciał mieć pewność, że może liczyć na militarne wsparcie, jeśli jego władza będzie zagrożona. 30 maja po raz kolejny pojawił się w telewizji – tym razem porzucił pomysł referendum i zapowiedział, że wybory odbędą się w ciągu 40 dni. De Gaulle, w typowy dla siebie sposób, obiecał, że podejmie ostrzejsze środki, ponieważ: „cały naród francuski został zakneblowany i  zmuszony przez jednostki (Czerwonych i  Anarchistów) porzucenia normalnego trybu życia. Utrudniają oni edukację studentom i  pracę pracownikom…” Następnie De Gaulle polecił wysłać jednostki CRS do rozproszenia uczestników demonstracji w miejscach pracy. 5 czerwca większość strajków zmierzała ku końcowi. Zdawało się, że pompowana od tygodni atmosfera zdecydowanie opadała. Jakiekolwiek poruszenia, które trwały potem, były rozbijane przy pomocy wozów pancernych i karabinów.

Wyrywając porażkę zwycięzcom Wszystkie demonstracje uliczne zostały zakazane. PCF po raz kolejny, za pomocą swoich wpływów, chciało zniszczyć


to, co zostało z komitetów strajkujących. Pod koniec czerwca uniwersytet został „odzyskany”, a czerwono-czarne flagi zniknęły z przednich filarów Sorbony. W sytuacji klęski i demoralizacji ludzie na powrót zwrócili się w stronę opcji konserwatywnej. Gaulliści zdobyli w wyborach 60% głosów. Ich władza po raz kolejny się umocniła. We Francji w  1968 roku panował system, który jest dziś powielany w  wielu krajach Europy Zachodniej. Jednak De Gaulle podczas wydarzeń majowych przewidział, że być może zaistnieje konieczność użycia wojska w celu zdławienia rewolucyjnych ambicji społeczeństwa. Ulice Francji mogły spłynąć krwią, jak to się stało pięć lat później w Chile. Cohn-Bendit i  Ruch 22 marca dążyli do utworzenia społeczeństwa bezklasowego, opartego na radach robotniczych, gdzie zniknie podział na pracodawcę i pracownika. Jednakże ta wizja społeczeństwa nie była podzielana przez partię, która umieszczała kolejne przeszkody na drodze Ruchu. Wydarzenia w Nantes pokazują, że w przypadku podzielonej władzy państwowej, klasa robotnicza zdolna jest do kontrolowania czy zarządzania miastem. Najaktywniejsi uczestnicy strajków byli bardziej postępowi i  dalekowzroczni niż ich przywódcy związkowi. Pracownicy udowodnili, że było to coś więcej niż osiągnięcie prostych żądań względem swoich szefów.

Staliniści chcieli całkowitej kontroli

13

Dlaczego ostatecznie francuskie wydarzenia z 1968 zakończyły się porażką? W decydującym momencie pomysły oraz metody działania strajkujących okazały się być niewystarczająco skoordynowane. Czołowi działacze PCF głęboko wierzyli, że ich władza umocni się po wyborach, wobec tego pozostawali wrogo nastawieni do wszelkich ruchów, które były poza ich kontrolą. Kierownictwo związków zawodowych pomogło uspokoić pracowników poprzez przekierowanie ich priorytetów z  walki o „chleb i masło” na szersze kwestie polityczne. Wiele osób miało dobre aspiracje, jednak brakowało im pomysłów na realizację celów. Zbyt wiele spraw zostało pozostawionych przypadkowi, a cały ruch zdawał się potykać każdego dnia. „Przypominało to szukanie światełka w tunelu przez ślepca“. Czego możemy się nauczyć na przykładzie wydarzeń z  ’68? Zobaczyliśmy jak rozwinięte społeczeństwo kapitalistyczne zostaje doprowadzone do skraju buntu, kiedy ludzie kwestionują cały system. Wydarzenia te były niezwykle dynamiczne, klasa robotnicza, napędzona przez energię i brawurę studentów, zwiększyła żądania, które nie mogły zostać spełnione w  ramach istniejącego systemu. Strajk generalny uwidocznił potencjał siły leżący w rękach klasy robotniczej. Jednakże ta sytuacja wymagała większej koordynacji i sprawniejszej organizacji. Pracownikom potrzebne było zorganizowanie się w komitety międzyzakłado-


14

we, dzięki którym delegaci mogliby zajmować się istotnymi problemami.

Od negocjacji do rewolty Antyautorytarna lewica, pomimo swej aktywności, była zbyt słaba wśród strajkujących pracowników. Przypadkowi demonstranci mogli koordynować działania, mając na celu powrót do stanu pierwotnego. Francuski sektor przemysłu był w rozsypce, a rząd tracił swoją siłę. Rady robotnicze i realna debata w miejscach pracy mogły doprowadzić do szerszych negocjacji, a nawet buntu. Kiedy tylko fabryki zajęły się samozarządzaniem, zaczęły tracić kontakt z rewolucyjną rzeczywistością. Z wyżej wymienionych powodów taka samoorganizacja nigdy nie będzie na porządku dziennym. Pracownicy hali potrzebują mechanizmu reprezentowania ich poglądów oraz sprawnego, demokratycznego procesu decyzyjnego. Kierownictwo związków obawiało się tego i unikało. Jednakże, poprzez demokratycznie wybranych delegatów, komitety fabryczne mogłyby podnieść swoje wymagania, które dla państwa byłyby nie do spełnienia. To stawia pytanie: Kto powinien poruszyć Francję? My, klasa robotnicza, musimy być przygotowani na nagły wybuch powstania, po to, by nie poprzestać na wzroście wynagrodzenia, jeżeli można osiągnąć znacznie więcej. Wygry-

wamy wzrost płac, gdy tylko możemy, ale we Francji w 1968 państwo było zdecydowanie bardziej podatne na radykalne zmiany. Musimy mieć pomysły i przygotować system do zmiany. Kiedy nadchodzi szansa, by zrzucić szefów z piedestału, musimy ją chwycić obiema rękami. Kiedy system zaczyna słabnąć, trzeba go zniszczyć i zastąpić innym, nie tylko dla własnego dobra, ale dla przyszłości ludzkości.

Paris 1968 / FKA  

Dermot Sreenan, PARYŻ 1968, Poznań 2014 Copyright © Fundacja Kultury Akademickiej Tłumaczenie: Anna Siuda, Mateusz Dworek, Kamil Krawicki K...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you