{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

GAZETA BEZPŁATNA Nr 11, WRZESIEŃ-PAŹDZIERNIK 2014

Złote Lwy dla „Bogów” Galą wręczenia nagród, poprzedzoną przejściem gwiazd i twórców filmowych po czerwonym dywanie w pięknie odnowionym Teatrze Muzycznym w Gdyni zakończył się 39. Festiwal Filmowy w Gdyni. Twórcy filmowi zaprezentowali dobre, ambitne, ale i wszechstronne tematycznie kino. Nam osobiście najbardziej przypadły do gustu filmy takie jak: „Miasto 44”, „Bogowie”, „Zbliżenia”, „Pod mocnym aniołem” i „Obywatel”. Absolutnym zwycięzcą festiwalu został film „Bogowie” w reżyserii Łukasza Palkowskiego, zdobywając cztery nagrody, w tym najważniejszą: Złote Lwy dla najlepszego filmu. Otrzymał też Nagrodę Dziennikarzy i „Złotego Klakiera” (nagrodę Radia Gdańsk za najdłużej oklaskiwany przez widzów film), a odtwórca głównej roli, Tomasz Kot - za główną rolę męską. Srebrne Lwy otrzymał film „Pod Mocnym Aniołem” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Jury przyznało także Nagrodę Specjalną filmowi „Obywatel” Jerzego Stuhra. Platynowe Lwy za całokształt twórczości otrzymał reżyser Sylwester Chęciński. A oto pełna lista laureatów 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni: – Wielka Nagroda 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni - „Złote Lwy” dla najlepszego filmu: „Bogowie” reż. Łukasz Palkowski, producent Piotr Woźniak-Starak – Srebrne Lwy: „Pod Mocnym Aniołem” reż. Wojciech Smarzowski, producent Jacek Rzehak

– Nagroda Specjalna Jury: reżyser Jerzy Stuhr i producent Piotr Dzięcioł za film „Obywatel” – Platynowe Lwy za całokształt twórczości: Sylwester Chęciński – Najlepsza reżyseria: Władysław Pasikowski za film „Jack Strong” – Najlepszy scenariusz: Krzysztof Rak, „Bogowie”, reż. Łukasz Palkowski – Nagroda za główną rolę żeńską: Zofia Wichłacz, „Miasto 44”, reż. Jan Komasa – Nagroda za główną rolę męską: Tomasz Kot, „Bogowie”, reż. Łukasz Palkowski – Najlepsze zdjęcia: Kacper Fertacz, „Hardkor Disko”, reż. Krzysztof Skonieczny – Nagroda za debiut reżyserski: Krzysztof Skonieczny za film „Hardkor Disko” – Nagroda za żeński profesjonalny debiut aktorski: Jaśmina Polak za rolę w filmie „Hardkor Disko”, reż. Krzysztof Skonieczny – Nagroda za męski profesjonalny debiut aktorski: Sebastian Fabjański za role w fil- Kadr z filmu “Bogowie” (reż. Ł.Palkowski)

mach „Jeziorak”, reż. Michał Otłowski i „Miasto 44”, reż. Jan Komasa – Najlepsza charakteryzacja: Agnieszka Hodowana, Aneta Brzozowska, „Bogowie”, reż. Łukasz Palkowski – Nagroda za efekty specjalne: „Miasto 44”, reż. Jan Komasa – Najlepszy dźwięk: Bartosz Putkiewicz, „Miasto 44”, reż. Jan Komasa – Najlepszy montaż: Paweł Laskowski „Pod Mocnym Aniołem”, reż. Wojciech Smarzowski – Najlepsza drugoplanowa rola męska: Dawid Ogrodnik, „Obietnica”, reż. Anna Kazejak – Najlepsza drugoplanowa rola żeńska: Elena Babenko, „Fotograf”, reż. Waldemar Krzystek – Najlepsze kostiumy: Małgorzata Braszka i Mikołaj Koralewski „Jack Strong”, reż. Władysław Pasikowski – Najlepsza scenografia: Wojciech Żogała, „Bogowie”, reż. Łukasz Palkowski – Najlepsza muzyka: Mikołaj Trzaska, „Pod Mocnym Aniołem”, reż. Wojciech Smarzowski Więcej o festiwalu na str. 4-5. Barbara Kalita

REKLAMA Zadzwoń lub odzwiedź nas

tel. 693-99-60-88 gdynski.iks@fundacjafly.pl

ul. Świętojańska 36/2 81-372 Gdynia


2

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Aktualności z Fundacji FLY ZapISY Na ZajęcIa

Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY w Gdyni, zaprasza wszystkich mieszkańców Gdyni w wieku 55+ na wykłady popularnonaukowe (między innymi: architektura i urbanistyka, historia, ekologia, psychologia społeczna), lektoraty (dla początkujących oraz zaawansowanych - na różnych

Wystawę prac Heleny Kabat można oglądać codziennie od poniedziałku do piątku, w dniach 22.09 – 4.10.2014 w godzinach 9.0019.00 w siedzibie Fundacji FLY przy ul. Świętojańskiej 36/2. poziomach), a także na zajęcia artystyczne i hobbystyczne (np.: enologia-nauka o winie, warsztaty stylu, kosmetyka z elementami wizażu, decoupage). Organizowane przez Fundację zajęcia są częścią projektu „Aktywni dla siebie - aktywni dla innych” dofinansowanego w ramach Programu ASOS na lata 2014-2020. Zajęcia prowadzone są przez wyjątkowych specjalistów i pedagogów - wolontariuszy, w miłej i rodzinnej atmosferze. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

„Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 693-99-60-88, gdyński.iks@fundacjafly.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna – Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji – Radosław Daruk Redakcja: Radosław Daruk, Agnieszka Gondek, Barbara Kalita-Misiuro, Rafał Miotłowski, Weronika Peek, Sonia Watras-Langowska, Alina Zielińska Korekta – Mariola Wrońska Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl Gazeta współfinansowana ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej

Zapisy w biurze Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2) codziennie od pon. do pt. w godz. 9:00-19:00. Informacje www.fundacjafly.pl oraz telefoniczne 693 99 60 88. Ilość miejsc ograniczona!

Wystawa w „Caffe Anioł” Z ogromna przyjemnością zapraszamy do obejrzenia wystawy malarstwa pięciorga autorów działających w środowisku gdyńskich seniorów. Halina Okrój, , joanna Sobiecka, Gabriela Wilk, jerzy cendrowski i Zbigniew Koziarz przedstawiają fragment swojego dorobku, który zaczął powstawać po zakończeniu ich aktywności zawodowej. Swój warsztat rozwijali na zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku i w Fundacji FLY. „Malarskie impresje” to wspólny tytuł wystawionych prac, które przedstawiają indywidualne spojrzenie na otaczająca rzeczywistość. Dominują żywe, wyraziste barwy i ciekawe kompozycje. Wystawa gości w kawiarni artystycznej „Caffe Anioł” (ul. Kilińskiego 6) od 20 września do 10 października. Serdecznie polecamy.

Koszt zajęć 35-40 zł za semestr. Zajęcia rozpoczną się od października. Serdecznie zapraszamy

com i zapraszają na zakupy w sobotę, 27 września oraz 11 i 25 października, w godz. 10:00-15:00.

SKLep cHaRYtatYWNY „Z GłębOKIej SZuFLadY”

pOeZja dLa KażdeGO

Fundacja FLY i Y’s Men’s Club Gdynia po raz kolejny zaprasza do sklepu charytatywnego „Z głębokiej szuflady”. Zachęcamy wszystkich do przeszukiwania swoich szuflad i przynoszenia rzeczy, które są już niepotrzebne, a komuś mogą się przydać i sprawić wiele radości. Rzeczy sprzedawane są za symboliczne kwoty. Ofiarować można książki, zabawki, gry, płyty, porcelanę, torebki, biżuterię i wiele, wiele innych. UWAGA - nie przyjmujemy odzieży! Całkowity dochód ze sprzedaży ofiarowanych rzeczy przeznaczony jest na działanie Klubu Młodzieżowego w zakresie wyrównywania szans edukacyjnych gdyńskiej młodzieży gimnazjalnej z niezamożnych rodzin. Sklep działa w drugą i czwartą sobotę miesiąca, ale dary można przynosić codziennie, od poniedziałku do piątku w godz. 9:00-19:00 do biura Fundacji FLY przy ul. Świętojańskiej 36/2 (vis a vis Kolegiaty NMP). Organizatorzy serdecznie dziękują wszystkim darczyń-

Uniwersytet Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY w Gdyni zaprasza wszystkich miłośników poezji do udziału w cyklu spotkań „POEZJA DLA KAŻDEGO”. Uczestnicy spotkań mogą przedstawić własną twórczość poetycką, bądź podzielić się poezją swoich ulubionych autorów. Najbliższe spotkanie odbędzie się w czwartek 2 października o godz. 17.00 w siedzibie Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2, tel. 693 99 60 88). Gospodarzem spotkań jest pani Anna Furman. Wstęp wolny!

WYStaWa FOtOGRaFIcZNa „teN NIeWIdZIaLNY śWIat”.

Zapraszamy na wystawę fotograficzną pani Heleny Kabat pt. „Ten niewidzialny świat”. Autorka na fotografiach przedstawia otaczający nas świat w nieco innej odsłonie niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Wystawę można oglądać codziennie od poniedziałku do piątku, w dniach 22.09 – 4.10.2014 w godzinach 9.0019.00 w siedzibie Fundacji FLY przy ul. Świętojańskiej 36/2.

WaRSZtatY teatROLOGIcZNe

Fundacja FLY oraz Gdyński IKS we współpracy z Teatrem Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni zapraszają wszystkich pasjonatów teatru w każdym wieku na warsztaty teatrologiczne. Celem warsztatów jest nabycie wiedzy i umiejętności z zakresu teatroznawstwa i krytyki teatralnej. Projekt obejmie udział w próbach, konferencjach, spektaklach oraz spotkania z ludźmi teatru, krytykami teatralnymi. Spotkanie organizacyjne odbędzie się w środę 1 października o godz. 17.30 w siedzibie Fundacji FLY w Gdyni, ul. świętojańska 36/2. Udział jest bezpłatny.

GRuZIńSKa MuZYKa W GdYNI

Fundacja FLY zaprasza na koncert gruzińskiego Chóru Męskiego Sakhioba. Koncert odbędzie się w poniedziałek 20 października o godz. 18.00 w auli Domu Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Gdyni (ul. 10 Lutego 33). W programie gruzińska muzyka cerkiewna i etniczna. Bilety w cenie 20 zł do nabycia w biurze Fundacji codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach 9.0019.00 (ul. Świętojańska 36/2). Więcej o zespole Sakhioba piszemy na stronie 10. Radosław Daruk


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Poradniki, czyli małe i duże sposoby na szkolne problemy 1 września - dla 4 763 600 uczniów rozpoczął się nowy rok szkolny. Jest to szczególnie ważny rok dla uczniów klas pierwszych, którzy rozpoczynają swoją przygodę ze szkolną edukacją. Aby ta przygoda była ciekawa i nie budziła lęku, potrzebne jest nasze wsparcie i pomoc. Dzieci muszą nauczyć się samodzielnie rozwijać swoje zdolności, a my dorośli powinniśmy tylko umiejętnie im w tym towarzyszyć, zachowując właściwy dystans. Najważniejszymi umiejętnościami, które musi opanować pierwszoklasista są poprawne czytanie i pisanie, a ponieważ język polski jest trudny ortograficznie i ortofonicznie, opanowanie tych umiejętności nie zawsze przychodzi łatwo. Może więc warto sięgnąć po specjalistycz-

REKLAMA

„Książki – okno na świat - to promień słońca, który rozświetla ciemne noce - to najlepszy doradca we wszystkich sprawach”. Stanisław Lem ną literaturę, która podpowie, jak im pomóc. Szkolny poradnik przetrwania zawiera wiele wskazówek na to, aby nauka w szkole była prostsza i przyjemniejsza, aby poznać różne metody uczenia się czytania, pisania i liczenia. Książka składa się z trzech części, każda część z rozdziałów, a każdy rozdział prezentuje inną wskazówkę: począwszy od ośmiu sposobów organizowania swojego czasu, poprzez dziewięć sposobów na to, aby lepiej czytać, pisać i liczyć, a skończywszy na poradzie, jak panować nad emocjami w szkole. Prosty język, zabawne rysunki, tabelki, przypominajki - to

wszystko ułatwia czytanie. Pomagamy dziecku w nauce czytania i pisania to zbiór praktycznych porad i ćwiczeń dotyczących odpowiedniego przygotowania dziecka do nauki czytania i pisania. Musimy pamiętać, że dzieci, które polubiły książki we wczesnym dzieciństwie, lepiej rozwijają swoje sprawności językowe w szkole i dlatego uczmy je, że czytanie książek to ogromna przyjemność a nie nudny obowiązek. Jak pomóc dziecku w problemach szkolnych to poradnik dla rodziców, który przybliży rożne czynniki wpływające na powodzenie dziecka w szkole. Do tych czynników należy życie rodzinne, wytyczanie granic, konsekwencja, wpływ rówieśników, dysfunkcje, na-

3 uczyciele. Tylko ich połączenie pozytywnie wpłynie na rozwój i powodzenie naszych milusińskich. Konkretne rady dla rodziców pozwolą na poznanie lub zweryfikowanie własnych poglądów. Jak rozmawiać z dzieckiem o bardzo ważnych sprawach – wszystko, co niezrozumiałe, wieloznaczne czy obce może budzić niepokój i dlatego książka ta w sposób przejrzysty wskazuje, jak należy rozmawiać z dziećmi o sprawach, które są dla nich trudne do zrozumienia, ale bardzo ważne. Wiele spraw jest także trudnych dla rodziców, którzy bywają skrępowani rozmową i nie zawsze wiedzą, jak odpowiadać. Książka może przyczynić się do zmniejszenia wielu rodzicielskich obaw, a cenne rady dotyczące kiedy i w jakiej sytuacji należy podejmować rozmowę, aby dziecko wzmocniło swoje poczucie bezpieczeństwa, wykorzysta na pewno niejeden dorosły. Poszukiwanie książek można rozpocząć od wizyty w najbliższej bibliotece. Jej pracownicy z pewnością udzielą nam wielu cennych rad. Ja też korzystam z pomocy pań pracujących w Miejskiej Bibliotece w Gdyni - w filii nr 1 i za tę pomoc serdecznie im dziękuję. Alina Zielińska


4

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Fot. festiwalgdynia.pl, facebook.com/FFGdynia

W filmowej Gdyni

Na czerwonym dywanie

W chwili, gdy piszę te słowa zaczyna się w Gdyni 39. Festiwal Filmowy (15 – 20 września 2014r.). Oprócz przedstawicieli rodzimego świata kultury, do naszego miasta przyjeżdżają również zagraniczni dziennikarze, dystrybutorzy i programiści festiwalowi (m.in. szefowie festiwali w Dublinie, Odessie, Edynburgu), a także dystrybutorzy DVD, m.in. szefostwo brytyjskiej firmy „Second Run DVD”, od lat promującej polskie kino. Muzycznego, w którym znajduje się Centrum Festiwalowe, widzowie mogą korzystać z ogólnodostępnych obiektów, tj.: Multikina, Centrum Gdynia Waterfront, Muzeum Miasta Gdyni, plaży miejskiej, Infoboksu i kina „Helios”, gdzie odbywają się główne pokazy filmowe. W tym roku tzw. filmem otwarcia festiwalu będzie „Potop Redivivus» Jerzego Hoffmana. To zrekonstruowany cyfrowo przez Filmotekę Narodową film, od nowa zmontowany, znacznie skrócony, z poprawionym kolorem i dźwiękiem.

Prace nad nową wersją filmu nadzorowali: reżyser Jerzy Hoffman i operator Jerzy Wójcik, a jego premiera objęta została Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Bronisława Komorowskiego. Ranga gdyńskiego festiwalu filmowego co roku wzrasta. Podkreślił to podczas konferencji prasowej, w której uczestniczyli również przedstawiciele naszej gazety, Prezydent Miasta Wojciech Szczurek, a także dyrektorzy tegorocznego festiwalu: Leszek Kopeć i Michał Oleszczyk. Pan prezydent Woj- Plakat 39 Festiwalu Filmowego w Gdyni Fot. festiwalgdynia.pl, facebook.com/FFGdynia

W sumie w tym szczególnym czasie w naszym mieście przebywa ponad dwustu gości z zagranicy, w tym międzynarodowe jury. Jednym słowem 39. Festiwal Filmowy w Gdyni to wydarzenie o europejskiej randze. Dodajmy, że w bardzo widowiskowej oprawie. Niewątpliwie, jak co roku, szczególnie oklaskiwane przez mieszkańców i turystów będzie wejście na czerwony dywan (przed Teatrem Muzycznym) znanych aktorów, reżyserów, ludzi kina i kultury. Nie trzeba dodawać, że oprócz Teatru


Fot. festiwalgdynia.pl, facebook.com/FFGdynia

ciech Szczurek stwierdził, że festiwal jest dla Gdyni ważnym wydarzeniem nie tylko dlatego, że z roku na rok rozszerza swoją formułę, dobrze służąc rozwojowi kultury, ale także korzystnie wpływa na koniunkturę biznesową miasta. Potwierdzeniem tych słów jest budowa u podnóża Kamiennej Góry Gdyńskiego Centrum Filmowego. Nie bez znaczenia jest również wzmożony napływ turystów i tym samym ożywienie życia w Gdyni na wielu płaszczyznach. Do ciekawostek prezentowanych na konferencji prasowej niewątpliwie należy zaliczyć nowe logo festiwalu filmowego, nawiązujące do motywu żagli, a także nowa statuetka w formie lunety, po której wspinają się lwy. Ta ostatnia, z jednej strony prestiżowa nagroda, może być również wykorzystywana jako praktyczna zabawka – kalejdoskop. Podczas 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni widzowie będą mieli możliwość obejrzenia filmów, które Komitet Organizacyjny Festiwalu Filmowego w Gdyni, na podstawie propozycji Zespołu Selekcyjnego oraz Dyrektora Artystycznego Festiwalu Filmowego w Gdyni, zdecydował się przyjąć do Konkursu Głównego. Filmy z Konkursu Głównego zawalczą o wielką nagrodę - Złote Lwy dla producenta i reżysera filmu. Ponadto będą walczyć o Srebrne Lwy - nagrodę specjalną jury za odwagę w zakresie formy i treści oraz za unikatowe walory artystyczne. I jak zwykle aktorzy i twórcy otrzymają nagrody indywidualne, które wpiszą się na stałe w ich dorobek artystyczny. Powyższe nagrody przyzna 9-osobowe międzynarodowe jury pod przewodnictwem reżysera filmowego i telewizyjnego Ryszarda Bugajskiego. Oddzielne jury będzie oceniało tzw. Młode Kino. Tu przewodniczącą 5-osobowego jury będzie reżyserka i scenarzystka Magdalena Łazarkiewicz. I wreszcie na Gali Festiwalu, która odbędzie się 20 września w Teatrze Muzycznym, oprócz wymienionych laureatów i zwycięzców festiwalu, których listę ze względu na cykl wydawniczy gdyńskiego IKS-a podamy w następnym numerze, wręczona będzie nagroda Platynowe Lwy dla twórcy filmowego za całokształt jego twórczości. Kto je otrzyma, przekonamy się niebawem. A filmy zakwalifikowane do Konkursu Głównego to : „Bogowie”  Łukasza Palkowskiego , „Kebab i Horoskop” Grzegorza Jaroszuka, „Fotograf”  Waldemara Krzystka, „Hardkor disco”  Krzysztofa Skoniecznego, „Jack Strong”  Waldemara Pasikowskiego, „Jeziorak”  Michała Otłowskiego, „Miasto 44” Jana Komasy, „Obietnica” Anny Kazejak, „Obywatel” Jerzego Stuhra,  „Pod Mocnym Aniołem” Wojciecha Smarzowskiego, „Onirica- Psie Pole” Lecha Ma-

Fot. festiwalgdynia.pl, facebook.com/FFGdynia

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Statuetki

Fot. festiwalgdynia.pl, facebook.com/FFGdynia

Festiwal otworzył pokaz nowej wersji Potopu

Ekipa filmu Bogowie odbiera nagrodę jewskiego, „Sąsiady” Grzegorza Królikiewicza i „Zbliżenia” Magdaleny Piekorz. Te właśnie filmy zawalczą w konkursie Głównym o Złote Lwy. Warto podkreślić, że w wytypowanej trzynastce jest 6 filmów - dzieł nowych , nieznanych przedtem publiczności. W tym roku na festiwalu szczególną uwagę poświęcono blokowi Młode Kino, który (konkurs i gala wręczenia nagród) został przeniesiony z Multikina do Teatru Muzycznego. W konkursie Młodego Kina sporo filmów, bo aż 25, a wśród nich m.in.: „Całe mnóstwo miłości” Bartka Kaczmarka ( Studio Munka, SFP), „Chce mi się pić” Emi Mazurkiewicz z PWSFTViT w Łodzi czy np. „Gorzko, gorzko” Julii Rogowskiej i Magdaleny Załęckiej z Warszawskiej Szkoły Filmowej. Wśród zastanawiających, odważnych tytułów Młodego Kina, np.: „Gównojady” Agaty Wojcierowskiej z WRiTV UŚ w Katowicach czy „Skanonizacja” Jana Groblińskiego z PWSFTViT w Łodzi, a także „Źle nam z oczu patrzy” Arkadiusza Biedrzyckiego – WRiTVUŚ w Katowicach. Przed galą Młodego Kina odbędzie się nieformalne spotkanie zorganizowane z krakowskim festiwalem „Off Plus Camera”, które ma na celu integrację młodych reżyserów i producentów, a także bę-

dzie to na pewno czytelny sygnał, że Młode Kino jest dla organizatorów Festiwalu Filmowego w Gdyni bardzo istotne i z roku na rok będzie się w kraju integrowało i umacniało. To dobrze, że wreszcie w tej właśnie twórczości filmowej dostrzega się zwiastun polskiego kina w perspektywie jutra. Oceniając ogólną ofertę festiwalową, warto zaznaczyć, że wzmocniona będzie też w tym roku obecność filmów starszych, łącznie z przedwojennymi, które dotąd nie były tu pokazywane, a stanowią ważną część naszego dziedzictwa narodowego. 39. Festiwal Filmowy w Gdyni ma też w tym roku swoją ogólnodostępną (wstęp wolny) odsłonę w Infoboksie w Gdyni. Tam zaprezentowane będą trzy filmowe bloki tematyczne: Filmy z Gdyni, Warszawa - portret miasta i Gdynia dzieciom. Projekcjom filmowym w Infoboksie towarzyszyć będzie wystawa festiwalowa Szkoła z widokiem autorstwa Sławomira Pultyna. Zresztą wystawy, warsztaty, spotkania to kolejna duża oferta festiwalowej Gdyni tak w Centrum Festiwalowym, jak i w pozostałych wymienionych tu obiektach, którymi na tydzień zawładnie w Gdyni polskie kino. Wracając do festiwalu, warto dodać, że oprócz sekcji Młode Kino w tym roku zaistnieje

również sekcja Inne Spojrzenie, a w jej ramach takie filmy jak: „Arbiter uwagi” Jakuba Polakowskiego, „Heavy Mental” Sebastiana Buttnego, „Małe stłuczki” Aleksandry Gowin i Ireneusza Grzyba oraz „Polskie gówno” Grzegorza Jankowskiego. To „inne spojrzenie” ma zwrócić uwagę widzów na filmy niekonwencjonalne, być może eksperymentalne, ale właśnie dzięki temu uznane za ciekawe. Wśród pokazów filmowych miłośnicy kina nie powinni czuć się niedocenieni, ponieważ tegoroczny festiwal to przede wszystkim różnorodność tematyczna projekcji, jak najszersze wszechstronne otwarcie na każdego widza. Dość powiedzieć, że przewidziano tam także takie bloki tematyczne jak np. Warszawa - portret miasta, nawiązujący do 70. rocznicy Powstania Warszawskiego. Współorganizatorem tej sekcji jest Narodowe Centrum Kultury i w jej ramach zostaną zaprezentowane takie filmy jak: „Powstanie Warszawskie”, „Nowa Warszawa” Bartka Konopki, „Minkowski Saga” Rafaela Lewandowskiego i „Pocztówki z Republiki Absurdu” Jana Holoubka. Inne sekcje to np.: Polonica, Na horyzoncie, Skarby kina przedwojennego, Klasycy mniej znani (filmy Janusza Nasfetera) czy Czysta klasyka - sek-

5 cja poświęcona zrekonstruowanym cyfrowo dziełom polskiej kinematografii. Wśród pokazów specjalnych zwraca uwagę pokaz filmu w reżyserii Urszuli Antoniak „Strefa nagości”. Choćby dlatego, że np. jej debiut filmowy „Nic osobistego” zdobył w 2009 r. liczne nagrody na festiwalach międzynarodowych. Będzie też Kino grozy i to tak w odsłonie czarno-białej, jak i kolorowej. Proponowany jest też w ramach festiwalu plener filmowy Film od morza-cykl wieczornych, plenerowych seansów filmowych. Tu wprawdzie znane filmy, np. Stanisława Barei –„Małżeństwo z rozsądku”, „Przygoda z piosenką” „Żona dla Australijczyka” i Andrzeja Kondratiuka „Hydrozagadka”, ale widzowie na pewno na gdyńską plażę miejską przybędą. Warto byłoby jednak w przyszłości popracować nad formułą, by w tym pakiecie pokazywać nowsze filmy, bardziej aktualne, na które na pewno czeka licznie uczestnicząca w takich pokazach młodzież. A może nie tylko podczas festiwalu? To ostatnie pytanie, na marginesie wydarzeń festiwalowych, dajemy pod rozwagę organizatorom kultury w Gdyni. Warto zaznaczyć, że w tym roku zaistniał również blok pt. Filmy z Gdyni. Tu prezentowane są filmy tematycznie i produkcyjnie związane z naszym festiwalowym miastem. W ramach tego projektu odbędzie się pokaz filmów takich jak np.: „Aram” Krzysztofa Talczewskiego, „Dzieci dzwonią” Andrzeja Mańkowskiego, „Emigrantka” – film zrealizowany podczas 12. Pomorskich Warsztatów Filmowych. Film „Emigrantka” powstał pod opieką znanych ludzi kina- reżysera Wojciecha Marczewskiego, scenarzysty Grzegorza Łoszewskiego, operatora Sławomira Pultyna, montażystki Mileny Fiedler. Warto przy tym wiedzieć, że wspomniane wyżej gdyńskie warsztaty (w Gdyńskiej Szkole Filmowej) to filmowe serce Gdyni, bijące nie tylko podczas festiwalu, ale to inicjatywa pomysłodawcy i koordynatora warsztatów, twórcy filmowego Jerzego Rodosa. Bezsprzecznie zapleczem filmowej Gdyni jest już na pewno Gdyńska Szkoła Filmowa i powstające Gdyńskie Centrum Filmowe. Jednym słowem wszystko wskazuje na to, że pasja kina jest na stałe obecna w naszym mieście. I dlatego tegoroczny 39. Festiwal Filmowy w Gdyni jest kolejnym, znaczącym wydarzeniem nie tylko w Gdyni, ale również na mapie kulturalnej Polski i Europy. W przyszłym roku odbędzie się 40. Festiwal Filmowy w Gdyni, który zyska nowe zaplecze - Gdyńskie Centrum Filmowe. I znów, tym razem w nowej oprawie, odbywać się będzie w naszym mieście Święto Polskiego Kina. Warto znów czekać! Barbara Kalita


6

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

WSPOMNIENIA Z BAWARII CZęść II

Dzieło Wita Stwosza w Norymberdze

Fot. R.Daruk

Fot. R.Daruk

Fot. R.Daruk

– malowniczej krainy jakby wyjętej z jakiejś cudownej, fantastycznej baśni...

Na zamku w Norymberdze

Bawarczyk w Monachium

Dni spędzone w Alpach mają napięty program – zwiedzamy zimową stolicę Niemiec Garmisch-Partenkirchen (w skrócie Ga-Pa) położoną u podnóży pasma Wetterstein z najwyższym szczytem Zugspitze (2962m n.p.m.). Jest to bardzo modny alpejski kurort, porównywalny do naszego Zakopanego. Oglądamy stadion olimpijski i słynną skocznię, ciepło wspominając Adama Małysza. Następnie spacerujemy zabytkową ulicą Ludwigstrasse z ładnymi, jedynymi w swoim rodzaju domkami ozdobionymi estetycznymi malowidłami (motywy różne, często religijne), a z okien, balkonów, tarasów i skąd się tylko da spływają kaskady różnokolorowych petunii, surfinii i pelargonii; bajka! Bawaria to także kraina zamków o niewyobrażalnym przepychu. Najsłynniejszym, najbardziej popularnym, obleganym przez tłumy turystów jest N e u s c h w a n s t e i n, który okazał się inspiracją disneyowskiego zamku Królewny Śnieżki. Neuschwanstein projektował sam król Ludwik II. Zamek miał być repliką śre-

dniowiecznej twierdzy a także hołdem dla kompozytora Ryszarda Wagnera. Ludwik II jako miłośnik sztuki był mecenasem Wagnera, wielkim miłośnikiem jego muzyki i przyjacielem. Ściany królewskiej sypialni (od podłogi po sklepienie) zdobią malowidła z motywami Tristana i Izoldy. Neuschwanstein jest symbolem Bawarii i niezwykle

dochodową spuścizną po królu Ludwiku II. Dochody z turystyki już dawno przekroczyły kwotę inwestycji. Zwiedziliśmy też drugi zamek, należący do króla Ludwika II Bawarskiego – Linderhof. Rezydencja zbudowana według projektu wzorowanego na Wersalu, o niewyobrażalnym bogactwie i przepychu, z otaczającym ją 52-hektarowym par-

kiem, ze sztucznymi kaskadami, złoconymi figurami, fontannami i sztucznym „tworem krasowym” – Grotą Wenus (Venusgrotto), ze stalaktytami, stalagmitami i jeziorkiem, po którym król pływał łodzią, słuchając muzyki Wagnera. Wygląd groty, która powstała na życzenie Ludwika II przekracza ludzkie wyobrażenie ...to ogrom

taniej, człowieczej pracy dla zaspokojenia chorej wyobraźni ... Miłym, ostatnim akcentem w Tyrolu był wieczorek bawarski w regionalnej gospodzie w Hofen nad jeziorem Hofensee. Przysmaki bawarskiej kuchni – doskonała golonka z przeróżnymi warzywnymi dodatkami, regionalne kluski, kiełbaski, ciasta i do tego oczywiście bawarskie


7

Fot. R.Daruk

Wieczór bawarski

Widok z wieży olimpijskiej w Monachium na fabrykę BMW

Przed odjazden z austriackiego Berwang w Tyrolu wolnym miastem Rzeszy, nieoficjalną stolicą Świętego Cesarstwa Rzymskiego i leżała na szlaku handlowym z Rzymu do północnej Europy, dlatego błyskawicznie rozwijała się i bogaciła. Był to powód, że Hitler wybrał właśnie Norymbergę na swoją stolicę. I w tym momencie chlubna historia wspaniałego, największego średniowiecznego miasta poszła w niepamięć. Przy poparciu miejscowej ludności naziści zbudowali potężny zespół monumentalnych budowli, gdzie Hitler wygłaszał przemówienia, tu odbywały się demonstracje, festyny, parady wojskowe. Za poparcie udzielone nazistom Norymberga drogo zapłaciła – zrównaniem z ziemią w roku 1945 wskutek dywanowego nalotu alianckiego. Została jednak starannie zrekonstruowana, a my spacerując po Starym Mieście, nad którym górują mury potężnego zamku cesarskiego - Kaiserburga, oglądaliśmy zabytkowe mieszczańskie domy (m. innymi dom Albrechta Duerera -słynnego malarza), renesansowy ratusz, kościół św. Sebalda (najstarszą świątynię w mieście, z XVI - wiecznym grobowcem i srebrną trumną św. Sebalda oraz ołtarzem głównym z przepięknymi figurami Vita Stwosza). Drugą świątynią pełną prawdziwych skarbów sztuki sakralnej jest niezwykły kościół św. Wawrzyńca (Lorenzkirche, XIII-XIV w.) z dwiema strzelistymi, gotyckimi wieżami. Tu zachwycają witraże, kolekcja wspaniałych ołtarzy skrzydłowych i dzieła Vita Stwosza, które zdobią ołtarz główny. Deserem albo przysłowiową wisienką na torcie (szczególnie dla miłośników muzyki klasycznej) jest wspomniany wcześniej B a y r e u t h, miasto odległe od Norymbergii o niespełna 80 km, spokojne, ożywające corocznym Festiwalem Wagnerowskim i tym samym rozsławione na świecie tą muzyką. Bayreuth stał się ważnym ośrodkiem kulturalnym

Fot. R.Daruk

w Monachium Hitler rozpoczął swoją zbrodniczą karierę. Zatrzymam się przy słynnym Frauenkirche – Kościele Mariackim, który jest jednym z symboli stolicy Bawarii. Monumentalna, gotycka świątynia, która może pomieścić 20 tys. osób. Wzrok przyciąga okazały, czarny grobowiec z figurami rycerzy i szlachty księcia Ludwika Bawarskiego – członka rodu Wittelsbachów; książę nosił zaszczytny tytuł króla Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. W bazylice widnieją miłe dla nas Polaków akcenty, mianowicie fragment nad ołtarzem zdobi obraz maryjny z roku 1510, wykonany przez krakowskiego artystę malarza Jana Polaka. Natomiast ciekawostką z ostatnich czasów jest fakt, że w roku 1980 kościół ten odwiedził papież Jan Paweł II, a w roku 2005 papież Benedykt XVI. Wydarzenia zostały uwiecznione dwiema pamiątkowymi tablicami. Na Uniwersytecie Monachijskim (na wydziale teologicznym) studiował Józef Ratzinger. Warto też wspomnieć o Parku Olimpijskim, gdzie w roku 1972 odbyły się XX Igrzyska Olimpijskie – ogromny obszar z górującą 300-metrową wieżą olimpijską Olympiaturm, skąd rozpościera się imponująca panorama miasta; stąd widać jak jest bardzo rozległe. Nasza przygoda z Bawarią powoli dobiega końca, pozostała nam jeszcze do obejrzenia Norymberga (Nürnberg) i Bayreuth - miasto słynnego Ryszarda Wagnera. Norymberga leży w północnej części Bawarii – we Frankonii. Jej początki datują się na połowę XI wieku. Ponieważ była

Fot. R.Daruk

piwo. Oprawę wieczoru stanowiła ludowa muzyka, płynąca non stop, przy której wspaniale bawiliśmy się. Pełna energii, humoru i radości życia studencka brać Uniwersytetu III wieku jest niezmordowana. Nie ma to jak kindersztuba! Niech zazdroszczą nam wszystkie s m u t a s y świata! Nazajutrz po śniadaniu żegnamy Tyrol i kierujemy się w kierunku Garmisch - Partenkirchen. Jest słoneczny poranek, ostatnie spojrzenie na Alpy, masyw Zugspitze jest prawie cały w porannej, gęstej mgle. Mijamy Ehrwald i nieco dalej za drzewami, jak opowiada pilot pan Maciej, leży miejscowość Oberau, w której co 10 lat odbywają się widowiska pasyjne – dziękczynne, za uratowanie miasta od śmiertelnej dżumy. W tych niezwykłych wielkopostnych uroczystościach bierze udział 2 tys. mieszkańców Oberau. Wjeżdżamy na autostradę 95, E533, podążając do Monachium (München), trzeciego pod względem wielkości miasta Niemiec (po Berlinie i Hamburgu). Leży nad Izarą, liczy 1,38 mln. mieszkańców, jest ważnym ośrodkiem przemysłowym (supernowoczesne zakłady BMW, czy Siemens), naukowym i kulturalnym. Ze względu na wyraźny status, Monachium czasem nazywa się drugą stolicą Niemiec. Początkowo miasto zwiedzamy z okien autokaru, słuchając ładnie i profesjonalnie opowiadającej przewodniczki - pani Ani, a po przejażdżce spacer po mieście i dalsze słuchanie historii, fragmentami ponurej i dramatycznej, bo to tu, właśnie

Fot. R.Daruk

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Zamek w Neuschwanstein w deszczu i mgle dzięki margrabini Wilhelminie – siostrze pruskiego króla Fryderyka Wielkiego. Główną ulicą miasta jest deptak Maximilianstrasse - Richard Wagner str. w samym centrum przechodzący w Markt, z ładną trójskrzydłową budowlą – Starym Zamkiem (Altes Schloss). Do zamku przylega kościół zamkowy (Schlosskirche), w którym spoczywa Wilhelmina z rodziną. Ciekawą, barokowo - rokokową XVIIIwieczną budowlą jest Nowy Zamek (Neues Schloss), który powstał na życzenie Wilhelminy. W zamku - w sali Cedrowej rokrocznie odbywa się oficjalne rozpoczęcie Festiwalu Wagnerowskiego. Nowy Zamek położony jest w ogrodzie przechodzącym w park, na obrzeżach którego znajduje się kilka muzeów, między innymi Muzeum Ryszarda Wagnera, w którym kiedyś mieszkał kompozytor. Obok domu znajduje się grobowiec Wagnera i jego żony. Opodal kościoła zamkowego usytuowany jest zabytkowy XVIII - wieczny budynek - Opera Dworska (Markgaefliches Opernhaus). Olśniewające wnętrze zaprojektowane przez bolońskich artystów, z unikatową sceną 27 - metrowej głębokości, do 1871 roku był to największy budynek operowy w Niemczech, po dziś dzień uważany jest za jeden z najpiękniejszych. Pomysłodawcą i fundatorem tej PERŁY Bayreuthu

(i nie tylko!) była Wilhelmina. W budowli aktualnie prowadzone są prace renowacyjne, które uniemożliwiały nam zwiedzenia wnętrza; melomani (a są wśród nas tacy) byli zawiedzeni... Wyjeżdżając i żegnając Bayreuth, udało się nam jeszcze zobaczyć słynny budynek, który został zbudowany w roku 1872 na specjalne życzenie Wagnera, ufundowany przez Ludwika II. To tu, w sali koncertowej o wspaniałej akustyce odbywają się festiwale, to tu rozbrzmiewają dzieła Ryszarda Wagnera, to w tej sali w roku 1876 odbyła się premiera jego pierwszej opery „Pierścień Nibelunga”. Festspielhaus zlokalizowany jest w estetycznym parkowym otoczeniu, gdzie widnieje popiersie kompozytora wraz z obszerną bibliografią jego twórczości. W bliskim sąsiedztwie – popiersie słynnego Franciszka Liszta (węgierski kompozytor był zięciem Wagnera), dlatego często mówi się, że „występują” obok siebie. Przed nami jeszcze droga do Wachau, gdzie mamy ostatni nocleg ze smaczną kolacją i królewskim śniadaniem! Podróż powrotna szczęśliwa i jakby szybciej minęła nam niż tydzień temu w drodze do Bawarii, może dlatego, że do domu zawsze wraca się szybciej. Szybciej - nawet z najodleglejszych stron – wraca się jak do starej przystani... Grażyna Schlichtinger


INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Wrzesień w Gdyni Wrzesień w Gdyni jest piękny. Ci, którzy przyjeżdżają tu na spóźnione wakacje, wiedzą to najlepiej. Miesiąc, mimo że jesienny, jest ciepły, nostalgiczny i …filmowy. Dla nas - uczniów to czas powrotu do szkoły, do swoich zadań, klasówek, słowem - do pracy. Ale wrzesień to również wiele dat upamiętniających wydarzenia historyczne. Na początku miesiąca wspominamy wybuch II wojny światowej. Później obchodzimy dzień Sybiraka, uroczystość, w którą co roku angażuje się nasza szkoła. Uczestniczymy w przemarszu pod pomnik Zesłańców Sybiru w Gdyni. Pamiętamy o wszystkich zesłańcach i ich długiej drodze do domu, do Polski. W wielu przypadkach jest to nasza rodzinna historia, wpisana w biografie naszych prababć i pradziadków. Wrzesień w Gdyni wita również festiwalami filmowymi. Na początek „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci 1944 -1989” - festiwal filmów historycznych, o tych, których chciano wymazać z polskiej historii. O tych, o których wciąż wiemy za mało. Ponad 20 dokumentów powalczy o nagrodę „Złotego opornika”. Wszystkich spacerujących Świętojańską zaskakuje mural autorstwa Jacka Piątka „Żołnierze wyklęci”. Znowu historia jest obok nas, na wyciągnięcie ręki. W gdyński krajobraz wpisał się już na stałe Festiwal Filmowy – święto polskiego kina. Tym razem sporo produkcji historycznych, pokaz specjalny filmu Jana Komasy „Miasto 44”. Nasz szkolny Dyskusyjny Klub Filmowy wybiera się na film pt. „Bogowie” Łukasza Palkowskiego. Bardzo jestem ciekawa tego filmu i mam nadzieję, że poruszy ważny temat społeczny. Festiwal udowadnia, że kinematografia w naszym kraju jest na coraz lepszym poziomie. Przykładem tego jest zeszłoroczny zwycięzca festiwalu – „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Film opowiada historię młodej dziewczyny, która przed złożeniem ślubów zakonnych odbywa podroż, by dowiedzieć się, kim naprawdę jest. „Ida” zdobyła wiele nagród w Polsce i za granicą, jest także polską propozycją do Oscara w kategorii filmów nieanglojęzycznych. Pozostaje nam trzymać kciuki i mieć nadzieję, że może dzięki temu filmowi ponownie otrzymamy tę nagrodę. A zatem witamy wrzesień ciepło, filmowo, jednocześnie pamiętając o naszej historii. Julia Dąbrowska II B IX LO w Gdyni REKLAMA

Tajemnica rzeki Araguia Kiedy wydawało się, że o delfinach napisano już wszystko: poddano analizie sonograficznej i znaczeniowej ich mowę (gwizdy, świsty i krzyki), odkryto, że każdy z tych niezwykłych ssaków ma swoje imię (nadane tuż po narodzeniu!), na które reaguje. Że wszystkie są w stanie nauczyć się znaczenia wyrazów języków naturalnych, i że posiadają doskonały zmysł echolokacji ulokowany w znajdującym się w czole melonie, okazało się, że rzeki dorzecza Amazonki kryją jeszcze jedną delfinią tajemnicę, na którą natknięto się i rozwiązano przypadkiem. Na początku bieżącego roku w wodach rzeki Araguia w Brazylii naukowcy pod kierownictwem profesora Tomasa Hrbeka z Federalnego Uniwersytetu Amazonii w Manaus odnaleźli w rzece Araguia nieznany dotąd gatunek delfina rzecznego. Wyglądem ssak przypomina znane odmiany słodkowodne delfinów Inia. Ma o wiele dłuższy i węższy dziób niż krewniak, z którym rozstał się 15 milionów lat temu (zamieszkujący morza i oceany), mniejszą głowę, którą może odchylać nawet o 90 stopni, a także drobniejszą sylwetkę, mniejsze oczy i mniej zębów niż spokrewnione z nimi osobniki żyjące w dorzeczu Amazonki. Dzięki długim kościom ramiennym jego płetwy piersiowe mają pełen zakres ruchu kołowego. Delfin ten żywi się skorupiakami i rybami. Badania DNA Inia araguaiaensis ( takie nowo odkryty delfin otrzymał miano) sugerują, że gatunek ten powstał około dwa miliony lat temu podczas raptownej zmiany wizerunku dorzecza Amazonki. Zważywszy, że delfiny rzeczne nie były w stanie poruszać się po nowo utworzonych kaskadach i wo-

fot. Shutterstock

8

Delfin z rzeki Araguia

Z powodu ingerencji człowieka w środowisko naturalne (budowanie zapór na rzekach, zanieczyszczanie rzek, używanie łodzi motorowych) wszystkie delfiny rzeczne znajdują się na czerwonej liście gatunków zagrożonych wyginięciem.

dospadach, najprawdopodobniej zostały odcięte od innych delfinów rzecznych i tym samym przekształciły się w odrębne gatunki. Delfiny rzeczne są najrzadziej występującym w naturze gatunkiem zwierząt. Największe z nich, delfiny Inia żyją w Amazonce i Orinoko, delfin La Platy w rzekach Parany i Urugwaj, mniejsze delfiny suzu buszują w Gangesie (Indie, Pakistan). Te trzy gatunki mają wydatne, baniaste czoła i cienkie, wydłużone dzioby przydatne do łapania ryb w plątaninie gałęzi lub do wydłubywania skorupiaków z dennego mułu. Samice Inia pokryte są szarą skórą, a samce różową. Jasnoróżowe delfiny cieszą się ogromnym powodzeniem u płci przeciwnej. Zaloty samców są niezwykle widowiskowe: samce z kawałkiem drewna lub rośliną kręcą w wodzie piruety i uderzają ciałem o wodę. Prócz człekokształtnych i homo sapiens, delfiny są jedynymi ssakami, noszącymi przedmioty na pokaz.

Z powodu ingerencji człowieka w środowisko naturalne (budowanie zapór na rzekach, zanieczyszczanie rzek, używanie łodzi motorowych) wszystkie delfiny rzeczne znajdują się na czerwonej liście gatunków zagrożonych wyginięciem. Odkrytego w 1918 roku, żyjącego w środkowym i dolnym biegu rzeki Jangcy delfina baiji, uznano za gatunek wymarły. Ekspedycja, która w 2007 roku przepłynęła rzekę z zamiarem odszukania i policzenia gasnącej populacji, nie znalazła już ani jednego osobnika. Również próba odtworzenia gatunku poza rzeką nie powiodła się. Jeżeli środowisko dorzecza Amazonki będzie poddawane dalszej degradacji, również 1000 osobników Inia araguaiaensis może podzielić smutny los delfina baji. Sonia Langowska Podczas pisania artykułu korzystałam z informacji zawartych na stronie internetowej http://www.plosone.org/


9

INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Wizytacja Było południe. Na ORP „Wilia” zacumowanym przy nabrzeżu w Gdyni zakończono bunkrowanie, co oznaczało wiele ton węgla przesypanych ręcznie do wnętrza statku. Na pokładzie funkcję marynarza wachtowego pełnił kandydat Szrecki. W jego stronę szedł oficer wachtowy. - Melduje się kandydat Szrecki! - Słuchajcie, Szrecki! – zaczął rozmowę oficer. - Przed wypłynięciem okrętu wizytować nas będzie dowódca floty - sam admirał. Macie uważać i wcześniej meldować o przybyciu naszego gościa. - Tak jest! Zrozumiałem! Mam uważać i wcześniej meldować o zbliżaniu się admirała! - odpowiedział Szrecki. Teraz zrozumiał, dlaczego podoficerowie, dokonując przeglądu okrętu jeszcze długo znajdowali prace dla kandydatów. -Tylko, jak – u licha - rozpoznam tego admirała? – zastanawiał się Szrecki. Jakby w odpowiedzi na jego wątpliwości, podszedł do niego bosman. Był to człowiek surowy, lecz szanowany i lubiany przez kandydatów. - Panie bosmanie! Po czym poznam admirała, który ma dzisiaj wizytować nasz okręt? - zapytał Szrecki. - Patrzcie w bramę wjazdową do portu – odpowiedział bosman, szczerze się przy tym uśmiechając. - Kiedy ukaże się czarna limuzyna z proporczykiem dowódcy, będzie to oznaczało, że w środku na pewno jest admirał. Samochód zatrzyma się koło torpedowni, wysiądą z niej kolejno: pies, potem adiutant, może jeszcze jakiś oficer i na końcu… admirał – dodał bosman. I tak to się odbyło, czyli według schematu podanego przez bosmana: czarna limuzyna, z której jako pierwszy wysiadł wilczur, potem adiutant i na końcu admirał. Był to wysoki, szczupły mężczyzna w mundurze z insygniami dowódcy. Wizyta przebiegła szybko i bez zakłóceń, a po jej zakończeniu na twarzach oficerów widać było zadowolenie. ORP „Wilia” wypłynął w morze, a najbliższym portem miało być miasto Bergen w Norwegii. Mimo że docelowo okręt miał zawinąć do Francji, postój w Bergen miał charakter szkoleniowy.

Przez fiordy przeprowadził ich pilot i zacumowali przy nabrzeżu portowym. W krótkim czasie po zacumowaniu odbyły się wizyty ważnych osób, a ich schemat był podobny do tego, który podał bosman. Stojących na zbiórce w dwuszeregu kandydatów rozśmieszał ceremoniał powitania, jaki stosowali norwescy oficerowie, witając się z naszym dowódcą. Norweg, przy akompaniamencie gwizdków, wchodził na pokład, prawą ręką salutował naszą banderę, po czym opuszczał rękę i ponownie salutował prawą ręką dowódcy, a następnie ją opuszczał i podawał na przywitanie. Jednocześnie lewa ręka „szła” do daszka. Stosowanie takiego ceremoniału przy powitaniu całej kadry okrętu wyglądało nieco cyrkowo.

Po krótkim pobycie w Bergen ORP „Wilia” obrał kurs na Francję. Po paru dniach na pokład wszedł pilot i doprowadził okręt do portu w Cherbourgu. Ponieważ ORP „Wilia” nie był okrętem wojennym, a tylko transportowcem wojennym o charakterze okrętu szkoleniowego, nie przewidywano żadnej ceremonii powitania jednostki. Formalności oficjalne zostały załatwione w dniu dobicia do kei. Szrecki był po raz pierwszy we Francji, więc wszystko mu się podobało. Pewnego dnia, w godzinach porannych, oficer dyżurny zwrócił się do Szreckiego: - Kandydat ma dzisiaj służbę? - Tak jest! – odpowiedział Szrecki.

- A to doskonale, gdyż około jedenastej spodziewamy się wizyty francuskiego admirała - poważnej „szychy”. Będzie to dowódca 500-kilometrowego odcinka wybrzeża Cherbourg. Dobrze uważajcie i meldujcie zawczasu! Szrecki uśmiechnął się, bo już widział w wyobraźni limuzynę z proporczykiem lub nawet dwa auta… - Droga na nabrzeżu jest kręta, więc nie będzie kłopotu z wczesnym zauważeniem nadjeżdżającego samochodu – pomyślał Szrecki. Od samego rana siąpił drobny deszczyk, było mglisto i wietrznie. Między „towarem” na kei kręciło się kilku rowerzystów i nieliczni dokerzy. Dochodziła jedenasta, więc czas wizyty admirała się zbliżał. Jednak na „przedpolu” nic się nie

działo, mimo że Szrecki podwoił swoją czujność. Nagle, na pokładzie przy trapie zjawił się osobnik w długim, nieprzemakalnym płaszczu i w czapce podobnej do czapki oficerskiej. Podobnie ubrani chodzili listonosze w Cherbourgu, których Szrecki widział na ulicach miasta. - Czy zastałem dowódcę okrętu ? – zapytał nieznajomy. Szrecki, zanim odpowiedział, rzucił okiem na keję, czy nie jadą samochody z oczekiwanym gościem. Na dole zauważył oparty o trap stary, wyeksploatowany rower. - Proszę poczekać, zaraz zawołam oficera dyżurnego! - zwrócił się do nieznajomego. Szrecki poszedł do kabiny oficerskiej i zameldował przez uchylone drzwi: - Jakiś żabojad do dowódcy! Porucznik leniwie nałożył czapkę na głowę i wyszedł z kabiny. Po chwili, kiedy mógł zobaczyć cały pokład, ruszył biegiem do trapu i tylko w stronę Szreckiego padło słowo : „Bałwan!”.Oficer stanął przed nieznajomym, wyprężył się służbowo i zameldował. Szrecki od razu zrozumiał epitet rzucony w jego stronę. Nieznajomym okazał się oczekiwany admirał ! Szrecki nie mógł wyjść z podziwu, że tak wysoko postawiona osobistość przyjechała starym, wysłużonym rowerem i w dodatku bez żadnej asysty! Na podstawie wspomnień R.Potockiego spisała Katarzyna Kwiecińska

Kulturalna jesień w Fundacji FLY Bardzo teatralnie zapowiada się jesień dla uczestników projektu „Aktywni dla siebie, aktywni dla innych” w Fundacji FLY. Dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu Aktywizacji Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020 ponad 400 osób obejrzy ciekawe spektakle teatralne. Wybraliśmy zróżnicowany repertuar i różne teatry, tak aby każdy znalazł coś interesującego dla siebie. Wybór przedstawia się następująco: Teatr Muzyczny im. D. Baduszkowej w Gdyni 15.10.2014 godz.19:00 Klub Kawalerów 04.11.2014 godz.19:00 Skrzypek na dachu 05.11.2014 godz.19:00 Skrzypek na dachu 13.11.2014 godz.19:00 Grease 18.11.2014 godz.19:00 Tuwim dla dorosłych Teatr Czwarte Miasto (Klub Atlantic, ul.3 Maja 28 - dawniej kino Atlantic) 13.10.2014 godz.17:00 Wszystko o mężczyznach Teatr Miejski im. W. Gombrowicza w Gdyni 09.11.2014 godz.17:00 Ożenić się nie mogę Z przyjemnością zrelacjonujemy na naszych łamach wszystkie wyjścia, przekażemy Czytelnikom recenzje spektakli i wrażenia osób, które wezmą udział. Ale to nie koniec spotkań z kulturą w Fundacji FLY tej jesieni, o czym w kolejnym wydaniu naszej gazety… Radosław Daruk


10

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Fot. Sakhioba

Fot. Sakhioba

Fot. Sakhioba

Muzyka z Gruzji zabrzmi w Gdyni

Już 20 października w auli Domu Rzemiosła w Gdyni będzie można zobaczyć koncert w wykonaniu znakomitego gruzińskiego chóru męskiego „Sakhioba”. Wydarzenie to jest kolejnym wspólnym przedsięwzięciem Fundacji FLY oraz Fundacji Oikonomos w ramach projektu „Poznajemy kulturę Prawosławia”. W tej odsłonie przybliżony będzie śpiew.

Zespół „Sakhioba” powstał w 2006 roku z potrzeby serca i z zamiłowania do gruzińskich pieśni ludowych i śpiewu cerkiewnego. Liderami chóru są nauczyciel muzyki ludowej w Państwowym Konserwatorium im. Vano Sarajiszwiliego oraz lider chóru cerkiewnego „Anchiskhati” Malkhaz Erqvanidze. Chór połączył studentów Akademii

Teologicznej w Tbilisi oraz Seminarium Duchownego. Zespół liczy 14 osób. Specjalizuje się w wykonywaniu muzyki wokalnej i instrumentalnej – gruzińskiej polifonii, muzyki liturgicznej, narodowej i etnicznej. Gościł z koncertami w wielu krajach Europy i Ameryki, brał udział w Festiwalu – „Pieśni naszych Korzeni” w Jarosławiu. Poza

koncertami w kościołach – muzyka liturgiczna i tradycyjna, w salach koncertowych - z uzupełnieniem instrumentów i tańca – prowadzi też gruzińskie Supry – spotkania za stołem. Jest jednym z najważniejszych i najbardziej znanych gruzińskich zespołów wokalnych. Twórca zespołu – Malkhaz Erkvanidze jest świa-

towej sławy muzykologiem i śpiewakiem, autorem wielu opracowań muzycznych oraz pomnikowego 24-tomowego dzieła „Gelati Skola” – o najważniejszej szkole śpiewu liturgicznego w Gruzji – Gelati. Serdecznie zapraszamy na koncert. O biletach piszemy na stronie 2. Radosław Daruk


INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Fot. R.Daruk

Toruński ratusz w całej okazałości

Fot. R.Daruk

Chwila odpoczynku - słuchamy ciekawych opowieści naszej pani przewodnik

Poznaliśmy wiele legend, także o osiołku, który był... narzędziem tortur

Ceramiczny kot w okienku spichlerza

Fot. R.Daruk

Fot. R.Daruk

Na Rynku

Fot. R.Daruk

Pamiątkowe zdjęcie u stóp Kopernika

Fot. R.Daruk

Dorota Kitowska

Fot. R.Daruk

Wycieczka do Torunia zakończyła cykl jednodniowych wycieczek organizowanych w ramach projektu „Wycieczki edukacyjne z Fundacją FLY” współfinansowanego z budżetu Miasta Gdyni. Znakomita pogoda sprzyjała poznawaniu historii tego średniowiecznego grodu Kopernika. Do Gdyni przywieźliśmy miłe wrażenia i oczywiście – toruńskie pierniki!

OSOBOWOŚCI MINIONEGO STULECIA

George S. Patton (1885-1945) cz. VIII Mimo że na polu walki, pomijając przerwy wynikające z powyższych przyczyn, spędził trochę więcej aniżeli rok, to jednak za sprawą swoich brawurowych działań – w Tunezji, na Sycylii, ale zwłaszcza na terenie Francji i Niemiec – Patton zasłużył sobie na trwałe miejsce w historii jako dowódca polowy (czego również on sam był świadomy pod koniec życia). Wielu jego poprzedników na taką sławę pracowało latami – jak choćby Napoleon Bonaparte. Najbardziej chyba Gen. (od lewej) O.Bradley, znane posunięcie generała D.Eisenhower i G.Patton z tamtego okresu miało miej- w zdobytym Bastogne sce w grudniu 1944 r., w kil- (Belgia). Styczeń 1945 r. ka dni po rozpoczęciu przez Niemcy wielkiej ofensywy w paśmie Ardenów. Wtedy to Patton wykonał po mistrzowsku bardzo trudny manewr zmiany osi natarcia jednostek 3. Armii o 90 stopni (z kierunku wschodniego na północny), i to w przeciągu 48 godzin, w stronę oblężonego przez wroga miasta Bastogne (Belgia), w którym znajdowały się oddziały amerykańskie. Wielu dowódców alianckich uważało wtedy ów krok za niemożliwy do zrealizowania w tak krótkim czasie. Szło tu bowiem nie tylko o przekierowanie samych jednostek liniowych, ale razem z nimi całego ich zaplecza organizacyjnego: zaopatrzenia, transportu, łączności itd. Patton udowodnił wszystkim, że jest inaczej. Innym, mniej znanym co prawda, ale również godnym zaznaczenia wyczynem był niemalże ekspresowy rajd jego wojsk przez Palatynat (Niemcy) w marcu 1945 r., kiedy to w przeciągu 10 dni rozbito dwie armie niemieckie przy minimalnych stratach własnych, biorąc przy okazji rzesze jeńców do niewoli i zajmując ogromne połacie wrogiego terenu (tego epizodu niestety nie pokazano w filmie w przeciwieństwie do bardzo podkreślonego wątku ardeńskiego). Nie ukrywajmy przy tym, że generałowi także zdarzało się popełniać błędy na froncie, będące nieraz efektem wygórowanych ambicji – np. próba zdobycia z marszu ufortyfikowanego Metzu w Lotaryngii (Francja), która skończyła się zatrzymaniem jego wojsk w tym miejscu na kilka tygodni (jesień 1944 r.). Dlatego wydaje się, że raczej był z niego bardziej taktyk aniżeli strateg. Cechą dosyć znaną u Pattona, która wyróżniała go nie tylko od własnych przełożonych, ale także innych dowódców alianckich (pomijając już fakt noszenia przez niego pary słynnych srebrnych pistoletów z rękojeściami wypełnionymi kością słoniową czy butów z wysokimi cholewami) było umiejscawianie jego sztabu blisko linii frontu. Inni chyba nie mieli tyle odwagi, decydując się na rezydowanie w bezpiecznej jednak odległości. Takie zachowanie generała z pewnością wpływało bardzo korzystnie na samopoczucie jego żołnierzy, mających świadomość, że ich dowódca czuwa nad wszystkim na miejscu, blisko nich, i z tego powodu prawie tak samo jak oni znosi trudy walki i dzieli z nimi niebezpieczeństwa. A to poniekąd przekładało się na efekty ich zmagań. Patton niejednokrotnie, przy okazji dokonywania inspekcji w rejonach działań swoich jednostek, dostawał się pod nieprzyjacielski ostrzał. I na szczęście dla niego udawało mu się uchodzić cało z opresji. Z kolei charakterystyczną wizytówką jego armii – obok porządnego na ogół wyglądu żołnierzy – były czyste pojazdy, które generał nakazał często myć. Tak że, kiedy ktoś spostrzegał na drodze nieomal lśniące, oczywiście w miarę możliwości, wozy bojowe, mógł szybko odgadnąć, iż należą one do wojsk Pattona. Zresztą wielu żołnierzy 3. Armii w czasie wojny, a tym bardziej po jej zakończeniu, niejednokrotne było dumnych z faktu, że służyli pod takim, a nie innym dowódcą (do tego grona zaliczał się m.in. znany polski aktor, Leon Niemczyk, który często wspominał o tym jako ciekawym epizodzie z własnego życia). W jeszcze lepszej sytuacji znajdowali się ci, którzy mogli pochwalić się bezpośrednią stycznością z generałem (np. z okazji dekorowania odznaczeniem). A już sam fakt znajomości z Pattonem, nawet bardzo epizodycznej, nie mówiąc o przywileju posiadania zdjęcia z nim, były bardzo atrakcyjne choćby dlatego, by móc zabłysnąć dzięki temu w towarzystwie. Ciąg dalszy w następnym numerze Rafał Miotłowski źródło - www.worldaffairsboard.com

Toruń zdobyty!

W drodze na krzyżacki zamek

11


12

INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Z NOTATNIKA STYLISTKI...

Zawsze w dobrym stylu Jak zostałam wolontariuszką

Następny numer IKS-a

Drodzy Czytelnicy. Numer aktualny oznaczony jest jako wrześniowo-październikowy. Uwzględniliśmy uwagi Czytelników, którzy wskazywali, że gazeta wychodzi zbyt późno w danym miesiącu. Począwszy od tego numeru „Gdyński IKS” będzie się ukazywał w ostatni czwartek miesiąca poprzedzającego wydanie. Dlatego numer listopadowy ukaże się w czwartek 30 październiNa kursie prowadzonym ka. Zapraszamy do lektury i namawiamy do udziału w konkursie przeze mnie przekażę słu- z nagrodami! Już 30 października. chaczkom wiedzę teoretyczRedakcja ną, ale większość godzin poświęcę na zajęcia praktyczne. Przede wszystkim przekonam panie, że nie pomoże jakakolwiek zmiana wizerunku, IKS W KUCHNI jeżeli nie zaakceptują siebie. Kursantki dowiedzą się, co to znaczy dobrze wyglądać, jak korygować mankamenty własnej sylwetki, w co się ubierać, a czego unikać. Podpowiem jak stworzyć własny styl, nie rujnując domowego budżetu. Coco Channel powtarzała: „Moda przemija, styl pozostaje”. Więcej dowiedzą się panie na moich warsztatach. Zapraszam

Puszysty placek ze śliwkami (bardzo łatwy)

www.wysokieobcasy.pl

O modzie

Stanisława Celińska - zawsze w dobrym stylu

Odebrałam wiadomość: „Bardzo mi przykro, ale nie ma dla pani godzin”. Stało się. Decyzję podjęto za mnie, życiem rządzą przypadki, a ja nigdy w to nie wierzyłam. Zostałam bezrobotną emerytką. Nie zmartwiłam się, wręcz ucieszyłam. W końcu zajmę się sobą. Przede mną kolejny etap życiowy. Jedna z koleżanek chodziła na tańce do Fundacji FLY. Pomyślałam, że na pewno ja też wybiorę coś ciekawego dla siebie. W fundacji - kolejka zainteresowanych pań i jeden pan. Wybrałam aż trzy kursy. Wieczorem - jak zwykle - przeglądałam pocztę w komputerze. W nowym „Ratuszu” znalazłam ciekawe ogłoszenie, w którym poszukiwano wolontariuszy - pasjonatów do prowadzenia zajęć w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Fundacji FLY. Albert Einstein powiedział: „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”. Następnego dnia zgłosiłam swoją kandydaturę i zostałam przyjęta. Wychodząc z Fundacji, czułam się, jak gdyby ubyło mi lat. Zaproszono mnie

na zebranie wykładowców wolontariuszy. W największym pomieszczeniu Fundacji FLY ledwo się pomieściliśmy, a przybyła tylko jedna trzecia grona. Stało się, wsiadłam do POCIĄGU Fundacji FLY, często życie nazywamy pociągiem. Załoga i pasażerowie tego pociągu mają bilety tylko w jedną stronę. To wyjątkowy POCIĄG z wyjątkową załogą i wyjątkowymi pasażerami. Wszyscy, którzy w nim jadą, jadą nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą. POCIĄG rusza ze stacji Gdynia-Główna, są jeszcze wolne miejsca. Warsztaty stylu – kreowanie wizerunku Będę prowadziła warsztaty stylu. Moda zawsze była w kręgu moich zainteresowań, a od czasu przejścia na emeryturę przerodziła się w pasję. Intensywny kurs stylizacji i kreowania wizerunku oraz szkolenie dla personal shopperów w Akademii Osy, pozwoliły mi usystematyzować wiedzę i utrwalić praktyczne umiejętności z dziedziny mody.

W tym sezonie w modzie błyszcząco, kolorowo. Na wybiegach znanych projektantów oszałamiające kreacje. Niestety, nie do naśladowania przez przeciętną Polkę. Przeciętna Polka chce mody na co dzień, na wybiegu nie występuje, na uczestnictwo w pokazach nie ma czasu ani pieniędzy. Propozycje wielkich projektantów powinny stanowić inspirację do tworzenia indywidualnego stylu. Projektanci w bieżącym sezonie proponują błysk, na pierwszym miejscu złoto, dalej srebro, ozdobne kamienie, kryształki, cekiny. W swoich kolekcjach preferują odzież z kaszmiru, tweedu, wełny, moheru, buckle, dżerseju, krepy, jedwabiu, żorżety, aksamitu, satyny, weluru, lurexu oraz skóry. Wprowadzają intensywne kolory: turkus, pomarańcz, czerwień, żółć, róż, fiolet, złoty, srebrny, czarny, ale łączony wzorami geometrycznymi z jasnymi barwami. Będziemy nosić spodnie wąskie, ale nie rurki oraz szerokie o długości 7/8. Żakiety długie, dopasowane. Spódnice o dowolnej długości, czyli krótkie, długie i bardzo długie. Buty na średnim słupku i na platformie. Płaszcze, peleryny, kożuchy, futra dopasowane i luźne. Skóry łączone z naturalnym futrem i dzianiną. Mnóstwo motywów zwierzęcych: węże, lamparty, krokodyle oraz motywy kwiatowe. Wybór ogromny! Jak wybrać mądrze i świadomie? O tym napiszę w kolejnym odcinku. Będzie też o gdyniankach, które - moim zdaniem - wyróżniają się elegancją wśród Polek. Anna Cichomska

Blacha takiego ciasta znika u mnie zanim dobrze wystygnie i zostaje tylko zapach unoszący się w domu jeszcze długo po pieczeniu. Nie znam nikogo, kto nie lubiłby placka ze śliwkami, to taka pyszna klasyka, chociaż przepisów i receptur jest mnóstwo, a każda gospodyni ma swój własny, wypróbowany i najlepszy. Placek ze śliwkami przygotowuje się błyskawicznie. To placek dla tych wszystkich, którzy nie lubią stać w kuchni i nie mają czasu na gotowanie i pieczenie. Przy tym placku nie ma dużo pracy, a wychodzi wyśmienity. Bardzo polecam ten przepis. Składniki: 4 jaja, 2 szkl. mąki, 1 masło roślinne, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 szkl. cukru, tłuszcz i bułka tarta do wysmarowania formy ok. 1/2 kg śliwek węgierek. Dodatkowo na kruszonkę: 4 łyżki mąki, 2 łyżki cukru pudru, 2 łyżki masła. Ubić pianę z cukrem, dodać żółtka, mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i rozpuszczone masło (przestudzone). Wymieszać delikatnie aż do powstania jednolitej masy. Dużą formę prostokątną wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą, wylać masę. Umyte, przekrojone na połówki śliwki układać na całym cieście grzbietem do dołu. Przygotować kruszonkę i urywać kawałki ciasta na tak przygotowany placek. Ciasto włożyć do nagrzanego piekarnika i piec ok. 45-50 minut w 180 stopniach. Smacznego. Dorota Kitowska

Profile for Fundacja FLY

2014 09-10 Gdynski IKS  

2014 09-10 Gdynski IKS  

Advertisement