{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

Gdyński

GAZETA BEZPŁATNA DLA SENIORÓW I ICH RODZIN

Nr 54, maj 2018

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

MORSY GDYŃSKIE PRZESZKOLONE W Polsce obowiązkiem każdego obywatela jest udzielenie pomocy osobom w przypadku zagrożenia życia, przynajmniej wezwania pomocy. Zdobycie odpowiedniej wiedzy i nabycie umiejętności udzielania pierwszej pomocy w nagłych wypadkach było celem sobotniego wyjazdu członków Stowarzyszenia Morsy Gdyńskie im. Jana Bobczyka do Ośrodka Szkoleniowego WOŚP w Szadowie-Młyn.

– Jedną z zasad naszych zimowych kąpieli jest to, żeby do wody wchodzić pod nadzorem drugiej osoby; może to być ktoś, kto będzie nas obserwował z brzegu – mówi Barbara Nowicki, prezes Morsów Gdyńskich. – Moim marzeniem i celem, jako prezesa Stowarzyszenia, było to, aby nasi członkowie w razie nagłego wypadku, zasłabnięcia, czy innej sytuacji zagrożenia życia, mogli nie tylko wezwać pomoc, ale sami jej udzielić. Dlatego zdecydowaliśmy się na szkolenie u najlepszych. Ośrodek Szkoleniowy Szadowo-Młyn od 2003 roku jest miejscem szkolenia z pierwszej pomocy przedmedycznej w ramach Uniwersytetu WOŚP. Szkolenia te są jednym z celów statutowych fundacji Jurka Owsiaka. Do tej pory przeszkolono tu ponad 7000 osób. Program szkolenia powstał dzięki współpracy z Centrum Medycyny Ratunkowej i Interwencyjnej w Pittsburghu w USA i American Heart Assiociation oraz na bazie ich standardów. Ośrodek znajduje się ok. 17 km od Kwidzyna. Położony jest zupełnie na uboczu, przy rzadko uczęszczanej drodze. Najbliższe otoczenie to tereny niezwykle piękne, urokliwe, zachwycające swoim spokojem i siłą przyrody. Dolina rzeki Liwy, na wysepce zabytkowy, ale mocno już zniszczony stary Młyn Wodny oraz dwa duże budynki. Obiekt ten ma długą historię, będąc już w swojej karierze także ośrodkiem wypoczynkowym.

strona 3 REKLAMA


www.zglebokiejszuflady.pl www.facebook.com/zglebokiejszuflady

Wiosna w pełni!

Za pasem majówka, a jak majówka to słoneczna pogoda! Chcesz zmienić garderobę na letnią? A może chcesz poczytać dobrą książkę na tarasie?

Sklep „Z głębokiej szuflady”

Zajrzyj do sklepu „Z głębokiej szuflady”!

przyjmie nowe i używane (w dobrym stanie) ubrania, zabawki, książki, meble, buty, dodatki.

Zapraszamy:

Sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady” (Pasaż handlowy „W starym Kinie”) ul. Świętojańska 36 (pod Biedronką)

tel. 515 150 420

Od poniedziałku do piątku: w godz. 10.00-18.00 W soboty: w godz. 10.00-14.00


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

3

Morsy Gdyńskie przeszkolone

W tak pięknej scenerii miało miejsce szkolenie. Głównym tematem wykładów i przedmiotem ćwiczeń był tzw. łańcuch przeżycia, czyli algorytm postępowania w nagłym wypadku. Obejmował nie tylko RKO (resuscytację krążeniowo-oddechową) u dorosłych, dzieci i niemowląt, ale także posługiwanie się aparatem

AED, zwanym popularnie defibrylatorem (Automated External Defibrillator). Podzieleni na dwie grupy wykładowe i kilka mniejszych ćwiczeniowych, Gdyńskie Morsy z zainteresowaniem i zaangażowaniem uczyły się prawidłowych uciśnięć klatki piersiowej i robienia oddechów ratowniczych. Każdy

z uczestników kilkakrotnie przećwiczył całą procedurę udzielania pomocy, od znalezienia się w sytuacji nagłego wypadku po przekazanie poszkodowanego służbom ratowniczym. Egzaminy końcowe potwierdziły zdobytą wiedzę i umiejętności. Zdali wszyscy. Każdy uczestnik otrzymał certyfikat.

– W tej chwili jesteśmy jedyną grupą morsów w Polsce przeszkolonych w udzielaniu pomocy przedmedycznej. To pierwsza część szkolenia. Druga zaplanowana jest na październik i będzie obejmowała także bezpieczne wyciąganie osób tonących z wody, co dla nas ma szczególne znaczenie – powiedziała prezes Barbara

Nowicki. – Dzięki współpracy z Fundacją FLY będziemy mogli już tutaj, w Gdyni, przeszkolić pozostałych członków Stowarzyszenia z udzielania pomocy przedmedycznej. Po egzaminach była morsowa kąpiel w rzece i ognisko – z kiełbaskami, z gitarą, ze śpiewami. I ja tam byłem... Radosław Daruk

12 maja - VI Dzień Kreatywny Miejskich Hal Targowych Miasto Gdynia zaprasza na VI edycję „Dnia Kreatywnego” – wydarzenia, które systematycznie przyciąga do podziemi Hali Łukowej coraz większą grupę kreatywnych Gdynian, w tym fanów twórczego spędzania czasu wolnego. Tematem przewodnim obecnej edycji wydarzenia jest re-design oraz recykling artystyczny, czyli nowoczesne „czary-mary”, w tym m.in. jak stare, porwane spodnie możemy zamienić w stylową, dizajnerską poduszkę lub narzutę na sofę, lub jak zużyte puszki po farbie lub piwie, w pachnący ekoogródek balkonowy. Nie zabraknie także propozycji dla miłośników mody, w tym warsztatów z powracających do łask toczków (modne w latach 70. nakrycia głowy), biżuterii tkanej z włóczek i lnianych sznurków oraz szycia estetycznych saszetek, nazywanych nerkami. Powracające śmiało trendy z lat 60.-70., stanowią także wyzwanie dla miłośników geometrycznych kształtów (op-art), a także stylu pop-art, w którym bogata paleta kolorów oraz odważne, momentami wręcz szalone zestawienia wzorów, ukształtowały gusta milionów Europejczyków, w tym poprzez tak słynne postacie świata mody i sztuki, jak Barbara Hulanicki (polska emigrantka, projektantka mody, twórczyni słynnej marki modowej Biba) czy Andy Warhol (kultowy, amerykański artysta o słowackich korzeniach).

Hale Targowe kojarzą się nieodmiennie z kulinariami, stąd także propozycja warsztatów z kiszenia warzyw i owoców. Na dzień kreatywny warto także zabrać dzieci. Dla nich organizatorzy przygotowali specjalne propozycje warsztatów - w formule Open Mind oraz D.I.Y. (zrób to sam). Termin wydarzenia: 12 maja 2018 r., godziny 9:30-14:00 Miejsce: Miejskie Hale Targowe, ul. Wójta Radtkego 36 (podziemie Hali Łukowej) Wszystkie propozycje warsztatów są bezpłatne. Organizatorzy proszą o wcześniejsze zapisy. W dniu wydarzenia także będzie można przyłączyć się do większości warsztatów. Więcej informacji znajdziecie na stronie wydarzenia: www.facebook.com/haletargowegdynia oraz www.haletargowegdynia.pl.


4

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Dzieje Kultury w Gdyni cz.4

Bałtycki kurort wypoczynkowy – Orłowo

Pocztówka archiwalna. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni. Dziękujemy.

Pocztówka archiwalna. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni. Dziękujemy.

Ze względu na rozwój różnych form transportu i większą ich dostępność przełom XIX i XX wieku dla wielu miejscowości w Europie był okresem rozwoju. Zwiększająca się ilość połączeń kolejowych i morskich sprzyjała podróżom w celach biznesowych oraz wypoczynkowych. W poprzednim artykule wskazałem na historyczne fakty, dzięki którym o Orłowie usłyszały osoby zainteresowane wypoczynkiem. „Tak, więc Orłowo i Kolibki „wypromowali” letnicy sopoccy. Miejsca te były nieodłącznymi etapami wycieczek turystycznych, organizowanych właśnie dla nich. Dodatkowym ich atutem była możliwość dotarcia dwiema trasami turystycznymi – lądową i bardziej atrakcyjną, czyli morską. Już bowiem w XIX wieku do niewielkiego mola rybackiego zaczęły przypływać małe stateczki z letnikami”. Nadal atrakcyjne warunki przyrodnicze kusiły do wynajmowania kwater u miejscowych rybaków i dawały moż-

liwość aktywnego spędzenia wolnego czasu. „Do mocnych stron turystyki należy zaliczyć zalety krajobrazu nadmorskiego oraz walory wypoczynkowe, wśród nich najważniejszymi są: otwarty akwen morski, plaża nadmorska, mikroklimat nadmorski, a także tereny leśne”. Należy pamiętać, że początek XX wieku to czas zaboru pruskiego, w którym polska inicjatywa gospodarcza była niemile widziana. Lokalni rybacy udostępniali prywatne pokoje, by z czasem budować domy przeznaczone specjalnie pod wynajem. Zainteresowanie tym kawałkiem bałtyckiego brzegu było tak duże, że znalazł się inwestor, który posta-

nowił wybudować tuż przy plaży nowoczesny obiekt restauracyjno-hotelowy. Oferując dotąd niespotykane w Orłowie usługi, stał się liderem w orłowskiej ofercie wypoczynkowej. Tym samym Kurhaus orłowski (na zdjęciu) stał się centrum kulturalnym i towarzyskim nadmorskiej miejscowości. „Około 1907 r. wzniesiony został w Orłowie Dom Kuracyjny (Kurhaus). W polskie ręce obiekt przeszedł 7 II 1920 r., kiedy nabyła go spółka „Ostseebad Koliebken Adlerhorst GmbH in Koliebken”, przeobrażona następnie w „Wody Morskie w Orłowie”. Pojawienie się nowego, atrakcyjnego obiektu turystycznego nie mogło ujść uwadze lokalnej

prasy, która donosiła na swoich łamach o uroczystości zorganizowanej z okazji jego otwarcia. Po odzyskaniu niepodległości na mocy Traktatu Wersalskiego przyznano Polsce dostęp do Morza Bałtyckiego. Orłowo i Kolibki położone zaledwie kilka kilometrów od Sopotu znalazły się na terenie Rzeczypospolitej. W jednym z kolejnych artykułów przybliżę Państwu genezę powstania kąpieliska w Gdyni. Jednak z uwagi na zainteresowanie Orłowem należy wspomnieć, że dzięki rozwojowi industrialnemu Gdyni, wieś Orłowo jeszcze bardziej zyskała na znaczeniu jako miejscowość kuracyjna. Z uwagi na rozbudo-

Juljan Rummel*, Sen o Gdyni cz. 2 (...) Słyszy się wszystkie języki, widzi się przedstawicieli wszystkich narodowości. Podchodzimy do Biura Turystycznego. Ze ściany patrzy na nas portret jego organizatora, Józefa Limbacha. Biuro daje nam szybko niezbędne i ścisłe informacje. Po drugiej stronie peronu do którego podchodzą pospieszne pociągi, pod wspólnym dachem stoi rząd taksówek, tak że wsiadanie odbywa się bez narażenia się na słotę i wichurę i bez długiej wędrówki z bagażami przez cały

dworzec. Zresztą system ten przyjęty był na Victoria Station w Londynie już kilkadziesiąt lat temu. Siadamy do taksówki. Wszystkie są jednakowego typu i wyglądu. Zdążamy do hotelu. Hoteli w Gdyni jest dużo i są to hotele najlepsze w kraju, a przytem niedrogie. Za 10 złotych otrzymujemy komfortowy pokój z łazienką, telefonami, radjo, itd. Po śniadaniu zamawiamy przez poważnego portjera, władającego co najmniej pół tuzinem języków europejskich

miejsce w autokarze agencji turystycznej „W. Butkis” i rozpoczynamy zwiedzanie miasta. Autokar mknie Aleją Piłsudskiego na brzeg morza. Na prawo, przy starym „Domu zdrojowym” widzimy pomost spacerowy, podobny do tego, jaki był zbudowany dla Żeglugi Polskiej w R. 1927 a zniesiony w roku 1934. Przy pomoście łazienki i plaża. Obecnie nikt już nie buduje wzdłuż brzegu drewnianych szop zakrywających morze przed oczyma space-

rujących, jak to było jeszcze w roku 1934. Skręcając na lewo, wjeżdżamy na niewątpliwie najpiękniejszy w Polsce Bulwar Nadmorski o szerokości 60 metrów z szeregiem pięknych domów pod Kamienną Górą. Szkaradna, szpecąca widok na Gdynię od strony morza skarpa została przed laty umocniona i zalesiona. Kierujemy się w stronę portu. Podziwiamy wybudowany przez P. Pikuzińskiego „Polska Riviera Palace Hotel”, jeden z najwykwintniejszych

wujący się port handlowy u ujścia Potoku Chylońskiego drastycznie zmniejszała się powierzchnia plaż w centrum Gdyni. Z czasem następował coraz większy spadek znaczenia tej wielowiekowej miejscowości. W celu zrekompensowania turystom zmniejszającej się plaży w Gdyni postanowiono plażę orłowską bardziej przystosować do obsługi kąpieliska. Zgodnie z zezwoleniem władz powiatowych przystąpiono do realizacji inwestycji. „Poparcie dla idei zorganizowania kąpieliska na terenie obszaru dworskiego Kolibki i przyłączonego do niego Orłowa wyraził w 1926 roku Starosta Morski gen. Mariusz Zaruski”. W trakcie wypoczynku bardzo chętnie wybierano się na spacery w kierunku specjalnie do tego celu przygotowanych promenad, które spełniały wiele funkcji. Promenady spacerowe okazały się trafnym pomysłem na integrację społeczności letniskowej. Było to jedno z najdogodniejszych miejsc do autoprezentacji. Tam w południe i po południu tętniło życie towarzyskie: „Promenady nadmorskie były miejscem spacerów, prezentowania pięknych strojów, zawierania znajomości”. Orłowo nabierało rozmachu inwestycyjnego. Pojawiały się nowe instalacje sprzyjające przybywaniu turystów do tej urokliwej nadmorskiej miejscowości. Między innymi wyremontowano pomost, umożliwiając tym samym przybijanie statków „Białej Floty” czarterowanych przez Przedsiębiorstwo Państwowe „Żegluga Polska” czy Braci Wilke. Nowa oferta turystyczna sprzyjała rozwojowi Orłowa, które powoli zyskiwało renomę bałtyckiego kurortu. Wprawdzie jeszcze trudno było dorównać jakością usług oferowanych w Sopocie i Gdańsku, a mimo to miejsce zyskiwało coraz więcej sympatyków z Niemiec i całej Europy. dr Jarosław Kłodziński Radny Miasta Gdyni z Obłuża, Oksywia, Pogórza i Babich Dołów

w Europie, 8-mio piętrowy kolos i wjeżdżamy do parku, zajmującego dawne tereny zakładów św. Boboli, obejmującego zalesioną część Kamiennej Góry i całą płaszczyznę pomiędzy Skwerem Kościuszki i ulicą Świętojańską a morzem. W parku tym mieści się najstarszy w Gdyni kościół z plebanją i ratusz, utrzymany w linjach szlachetnych z wysoką wieżą – cudem architektury współczesnej. Janina Wasylka Radna z Grabówka * Juljan Rummel, Sen o Gdyni, Gdynia 1934, cz.2. Gdyński Związek Propagandy Turystycznej Wykonano w Pomorskiej Drukarni Rolniczej S.A. w Toruniu.


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

5

NASZE LEKTURY

Stryjeńska (Diabli nadali) ła ją także litografia, rysunek i plakat. Projektowała zabawki i tkaniny dekoracyjne (wykonała m.in. kilim dla cesarza Japonii Hirohito). Była autorką ilustracji książkowych, zaprojektowała wnętrza polskich statków pasażerskich: „Batorego” i „Piłsudskiego”. Wykonała dekorację pawilonu na Wystawie Światowej w Paryżu w 1925 roku, która składała się z cyklu „Dwunastu miesięcy”. Dzieło to przyniosło artystce sławę europejską i 5 nagród Wystawy Światowej. W 1930 roku została odznaczona Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury „ za wybitne zasługi dla polskiej sztuki w ogóle”. Wielką wystawę retrospektywną Zofii Stryjeńskiej, pierwszą po 1945 roku monograficzną prezentację prac artystki, zorganizowało w 2008 r. Muzeum Narodowe w Krakowie, w 2009 wystawę tę pokazało Muzeum Narodowe w Poznaniu i Muzeum Narodowe w Warszawie. Po długiej nieobecności wielka Stryjeńska znów stała się obecna w naszej kulturze dla młodszego pokolenia Polaków. Doskonałym upamiętnieniem jej nietuzinkowej postaci stała się biografia autorstwa Angeliki Kuźniak. Zachęcam serdecznie do lektury tej pozycji. Maria Gromadzka

Moja dłuższa absencja spowodowana chorobą (grypa + zapalenie oskrzeli), która mnie unieruchomiła „łóżkowo”, miała jednak pewien walor, gdyż sięgnęłam po książkę, którą z pewną niechęcią odsuwałam do tej pory. Nie myślałam o tym, aby się zanurzać w biografii malarki, o której wiedziałam sporo. Przymierzałam się do niej długo, odkładałam „ad acta”, myśląc „cóż tu można przeczytać o tej słynnej Zofii”... Oczywiście nie miałam w tym momencie racji. Ponieważ ja, podobnie jak większość czytelników IKS-a żyjemy dosyć długo, dlatego najpierw przypomniałam sobie barwne obrazki, które w czasach mojego dzieciństwa przyozdabiały liczne wydawnictwa. Pamiętałam mój zachwyt nad cyklem obrazów Stryjeńskiej „Tańce polskie”. Wreszcie kaszląc, zaczęłam czytać. Przeżyłam olśnienie, przeczytałam kapitalną opowieść o najsłynniejszej, obok Tamary Łempickiej, polskiej artystce pierwszej połowy XX wieku. Połknęłam ją prawie jednym tchem. Książka nosi prosty tytuł „Stryjeńska”, zaś podtytuł brzmi „Diabli nadali”. Autorką brawurowej biografii jest Angelika Kuźniak. Zawdzięczamy jej także opowieści reporterskie „Marlene” i „Papusza”. „Za reportaże o powinności artysty, o obowiązku, wobec własnego talentu, wobec świata, wobec Tego, kto nam ten talent podarował” otrzymała nagrodę w kategorii Inspiracja Roku w Ogólnopolskim Konkursie Reportażystów Melchiory 2014. Kilka lat przed śmiercią w 1969 roku Zofia Stryjeńska w liście do siostry Maryli tak określiła swoje warunki wobec przyszłych autorów jej biografii: „staremu nudziarzowi o sobie pisać zabraniam. Nie zamierzam błąkać się w nudzie i szarzyźnie nawet po mej dematerializacji. Niech będzie w tym pisaniu tempo, ruch, barwa, energia. Niech mi na nowo w żyłach zacznie pulsować (…) Saludos, Zocha”. Autorka biografii spełniła życzenie Stryjeńskiej. Z wielką swadą, humorem i talentem nakreśliła sylwetkę tak nietuzinkowej postaci, wykraczającej poza granice swoich czasów, jaką była Stryjeńska. Podziwiałam uczciwość i wnikliwość

biografki, która udokumentowała w niezwykle ujmujący sposób losy artystki. Zaprezentowała fascynujący materiał faktograficzny, wzbogacając go niepowtarzalnym językiem artystki. Ta „księżniczka sztuki polskiej”, jak ją nazywali współcześni, była malarką na śmierć i życie, budziła podziw i zawiść, zaznała niezwykłej sławy, ale także ocierała się o nędzę. Jej szczupła, niewysoka postać emanowała energią i żywiołowością. Długie życie artystki zaczęło się w Krakowie (13.05.1891), jednak umarła na obczyźnie( 28.02.1976) w Szwajcarii, w Genewie, i tam znajduje się jej grób. Najbujniejszy rozkwit jej talentu nastąpił w dwudziestoleciu międzywojennym, a w tle jej życia chwiejna niepodległość naszej ojczyzny, elity kulturalne: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, skamandryci (Iwaszkiewicz, Lechoń, Tuwim), Boy, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Władysław Skoczylas, Stefan Żeromski, cyganeria warszawska, krakowska, zakopiańska i paryska, związek małżeński z wybitnym architektem Karolem Stryjeńskim, macierzyństwo (trójka dzieci: córka i chłopcy – bliźniacy). Ta „gwiazda malarstwa polskiego” była przyjaciółką poetki Marii Pawlikowskiej, o których zażyłości Magdalena Samozwaniec (siostra Marii) złośliwie, a może i z zazdrością, mówiła: „cóż ta moja Maryjka w Zośce widzi?”. Myślę, że zawsze artystów łączy braterstwo dusz, obie urodziły się i wychowały w Krakowie, obie kochały to miasto, obie później umarły na obczyźnie. Stryjeńska nie umiała i nie chciała zabiegać o uznanie. Nie przepadała za sanacją, nie związała się na stałe z żadnym z nowo powstałych ugrupowań artystycznych ani politycznych. Z technik malarskich uprawiała głównie temperę, zajmowa-

GDYNIA W OBIEKTYWIE

Jak pan się miewa, panie Suchanek Fot. AEGIS ART Grażyna Ambrożek


6

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Grzyby droższe od złota Tatiana od kilku lat przyjeżdża do Redłowa, by opiekować się chorą na alzheimera matką pana Jacka. W kraju nie zarobi tyle, ile w Polsce, choć czasy, kiedy za uciułane nad Wisłą pieniądze można było dobrze żyć, należą już do przeszłości. Jest jeszcze młoda. Na swoje czterdzieści pięć lat nie wygląda. Ale od kilku miesięcy jest bardzo niespokojna. Zakochała się. Na prośbę pracodawcy pokazuje fotografię przystojnego, zdrowo wyglądającego mężczyzny, pochodzącego z jednej z byłych republik ZSRR. Giorgi przebywa w swoim kraju i nie pracuje, ponieważ nie ma żadnego fachu. Nie wiadomo nawet, czy odwzajemnia gorące uczucie Tatiany, bo w mediach społecznościowych zamieszcza fotografie, na których pokazuje się z innymi dziewczętami. Dlatego rano Tatianę, po zalogowaniu się na stronę, zaczyna boleć głowa. Robi szybki print screen i wysyła swojemu narzeczonemu kolejną fotografię, na której on ściska egzotyczną piękność. Zdjęcie znika w okamgnieniu, ale ból głowy pozostaje i na szyi

pojawiają się czerwone plamy. Pan Jacek - syn kobiety, którą Tatiana się opiekuje, martwi się, czy miłość nie zaszkodzi chorej na alzheimera matce, ale Tatiana się pilnuje. Lubi swoją podopieczną i troszczy się o nią z wielkim zaangażowaniem. - A żona? – pyta pan Jacek. Taki mężczyzna w sile wieku, wychowany w kulturze wschodu ma żonę. – Nie ma żony - odpowiada Tatiana. Jest wdowcem. Pan Jacek, przez grzeczność, nie drąży tematu, bo Tatiana jest zakochana i świata poza lubym nie widzi. – Wie pan, że on chce ze mną mieć dzieci?! Niestety, ciężko choruje – dodaje ze łzami w oczach. Jej słowom przeczy wizerunek różowolicego, barczystego mło-

dzieńca, prężącego swoje muskuły na fotografiach. Kocham go i chcę, by wyzdrowiał. Dlatego kupiłam dla niego lekarstwo, które leczy raka, poprawia potencję, przywraca włosy. – Tatiana otwiera z nabożeństwem pudełko z czymś, co wygląda jak kupka zasuszonych gąsienic. Za 20 robaków Tatiana zapłaciła 1200 dolarów…To więcej niż zarabia przez miesiąc. Pan Jacek, który ceni każdy grosz, nie kryje zdziwienia. Z wrażenia siada, bierze pudełko do ręki i pyta, co to jest. W odpowiedzi Tatiana puszcza mu rosyjskojęzyczny film zachwalający walory zawartości pudełka. Pracodawca zagląda do sieci. Po kilku sekundach znajduje artykuł

Mistrz i jego żony Łappę������������������������ . Po wojnie porzucił medycynę i zajął się literaturą. W początkach lat dwudziestych w Rosji Radzieckiej odchodzono od polityki komunizmu wojennego, proklamowano przejście do Nowej Polityki Ekonomicznej. Zapanował okres względnej swobody. Bułhakow z żoną przeniósł się z Kijowa do Moskwy. Nie mieli pieniędzy ani zameldowania, ale udało im się zdobyć zakwaterowanie w lokalu nr 50 przy ulicy Sadowej. Tatiana wyprzedawała biżuterię i suknie, żeby zapewnić im utrzymanie, dzięki temu mógł Michaił Bułchakow 1937 r. Fot. wikipedia.org

Adres mieszkania przy ulicy Sadowej 302 A w Moskwie, gdzie toczyła się akcja ostatniej powieści Michała Bułhakowa, to miejsce, gdzie pisarz z pierwszą żoną zajmował jeden z pięciu pokoi tzw. komunałki. Przed rewolucją była to elegancka kamienica zamieszkała przez ludzi kultury, zamożną inteligencję. Bułhakow z wykształcenia był lekarzem, w czasie pierwszej wojny pracował w szpitalach polowych, walczył w szeregach białej armii. Będąc jeszcze studentem medycyny, poślubił swoją młodzieńczą miłość Tatianę

poświęcony nowej gorączce złota. Jej tropy prowadzą do Chin i Nepalu. To tam, na wysokości ok. 3000 - 6000 m n.p.m., w błotnistych łąkach Wyżyny Tybetańskie, znaleźć można cudowny lek na wszystkie przypadłości tego świata. To grzyb gąsiennicowy czyli kordyceps chiński (Ophiocordyceps sinensis) - niezwykle rzadki przedstawiciel świata przyrody, pasożytujący na larwie ćmy niesobki ćmielanki. Etiologia kordycepsu jest unikatowa. Grzyb najpierw wchodzi w ciało spoczywającej w ziemi gąsienicy, wręcz wżera się w nie, pozostawiając tylko jej powłokę, a na wiosnę zakwita czymś, co przypomina małą maczugę grubości zapałki o barwie ochry. Stąd jego druga nazwa: maczużnik chiński. Kordyceps chiński jako afrodyzjak i środek spowalniający procesy starzenia stosowany był w medycynie chińskiej od dawna. Mieli go spożywać cesarze jako panaceum na bezpłodność, potencję, choroby reumatyczne, cukrzycę, żółtaczkę czy białaczkę. W jednym z druków chińskich już w XV wieku pojawiła się informacja o przywracającym siły grzybie gąsiennicowym. A w XIX wieku został opisany przez Milesa Berkeleya. Ośrodki naukowe w Wielkiej Brytanii, USA i Chinach wciąż analizują oddziaływanie grzybka gąsiennicowego na komórki nowotworowe. Kordyceps jest bardzo drogi. Na jego wysoką cenę (kilogram kosztuje obecnie 100 000

dolarów) złożyło się kilka czynników. Po pierwsze ograniczony zasięg występowania. Rośnie wyłącznie na Wyżynie Tybetańskiej i w Nepalu, po wtóre znalezienie grzybka wymaga żmudnej pracy. Jednak największy wpływ na jego cenę miała reklama. Wzrost ceny odnotowano po zawodach lekkoatletycznych w 1993 roku, podczas których chińscy zawodnicy zdobyli 9 złotych medali. Początkowo sportowców oskarżono o doping, ale kiedy badania niczego nie wykazały, trener drużyny Państwa Środka udzielił wywiadu, w którym przyznał się, że lekkoatleci kondycję zawdzięczają regularnemu zażywaniu maczużnika chińskiego błyskawicznie regenerującego mięśnie. Od tamtej pory cena grzyba gąsiennicowego poszybowała w górę, a klepiący biedę pasterze Nepalu wzbogacili się. W ich chatach rozświetliły się ekrany telewizorów plazmowych, a przed obejściem stanęły błyszczące motocykle. Tatiana przysięga, że jej chora na raka ciotka po spożyciu kordycepsu wyzdrowiała. I wierzy, że Giorgi też stanie na nogi. Przyjedzie do Polski i zacznie pracować. Panu Jackowi coś jednak się nie zgadza - Po co przywiozła pani kordyceps do Polski? - Wie pan, kobiety około pięćdziesiątki wkraczają w okres menopauzy, funkcje jajników wygasają, a kordyceps przywraca płodność. Może nam się uda i będziemy mieli dzieci… Sonia Langowska

pisać „Białą Gwardia”. Wiele jej zawdzięczał. Pochodziła z zamożnej rodziny, wychowana w cieplarnianych warunkach musiała ciężko pracować w czasie wojny. Dwukrotnie uratowała mu życie. Uzależniony od morfiny traktował ją podle, grożąc jej pistoletem, kiedy nie udawało się jej zdobyć narkotyku. Podawała mu morfinę rozcieńczoną wodą destylowaną, dzięki temu wyszedł z nałogu. Opiekowała się nim, kiedy zachorował na tyfus. W 1920 roku przebywali we Władykaukazie, gdzie Bułhakow służył w białej armii. Choroba uniemożliwiła im ewakuację w sytuacji, kiedy zbliżały się oddziały bolszewickie. Ukryła go i przez wiele tygodni karmiła tym, co udało jej się zdobyć

w wygłodniałym i sterroryzowanym mieście. Była cichą i delikatną osobą, oddaną mężowi. Odchorowała ciężko ich rozstanie .Znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, straciła też ich wspólny pokój, ciężko pracowała przy budowie kolei. W 1923 roku Bułhakow poznał Lubow Biełozierską w momencie, kiedy przyszło powodzenie. Powieść „Biała Gwardia” zyskała uznanie i zaczynały spływać pieniądze od wydawców. Biełozierska - była tancerka, nawet nie rewiowa, ale knajpiana, właśnie rozstała się z mężem i potrzebowała kogoś, kto się nią zaopiekuje. Stać go było więc na trzypokojowe mieszkanie, służbę i eleganckie suknie dla nowej żony. Prowa-


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

7

„Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa w Teatrze Miejskim w Gdyni

Akcja powieści rozgrywa się w Moskwie, prawdopodobnie podczas prawosławnego Wielkiego Tygodnia 1929 roku, a jednym z dni jest dzień międzynarodowej solidarności ludzi pracy. Rozgrywa się w trzech światach, trzech przestrzeniach, trzech perspektywach czasowych. To powieść pełna metafor, paradoksów, groteski i niedopowiedzeń. Mądrość, którą autor przekazuje, jest zawoalowana. To zderzenie z metafizyką XX wieku, dramat losu ludzkiego rozpięty między Chrystusem a szatanem. Jest Moskwa i jej mieszkańcy. Do miasta przybywa szatańska trupa, a każdy z jej członków posiada pewne atrybuty diabelskości. Woland to szatan, przywódca. To jemu podporządkują się członkowie trupy. Jest Korowiew - prześmiewca, głów-

ny sprawca żartów, jest olbrzymi kot Behamot, lowelas i pijak, Azazello -grubianin. Owa trupa ma zorganizować bal i przy okazji dokonać niezłego zamętu w mieście. Te diabły, mimo że są reprezentantami zła, czynią wiele dobrego, wyciągając z mieszkańców miasta to, co jest w nich złe. Obnażając prawdę, występują po stronie dobra. Szatan nie jest zły, on kusi, obserwuje ludzi, potrafi ocenić zło, ale nie jest jego motorem. Jest Jerozolima z Piłatem i Jeszuą, bohaterowie dramatu, który napisał Mistrz. Jest wreszcie wątek miłości Małgorzaty i Mistrza. Poeta, którego Małgorzata nazywa Mistrzem, ma wielki talent literacki. Jest właśnie twórcą dzieła o Piłacie i Jeszua. Jednak jego dzieło nie cieszy się uznaniem wydawców. Wynikiem tego jest załamanie psychiczne

i ukrycie się w zakładzie psychiatrycznym. Małgorzata, samotna w małżeństwie, mimo że opływa we wszystko, gdy spotyka Mistrza, czuje, że właśnie na niego czekała całe życie, wręcz było to jej przeznaczenie. Bez wahania rzuca męża i dobrobyt, przeprowadza się do skromnego lokum ukochanego. To ona jest pierwszym czytelnikiem dzieła. Ich związek jest niezwykły, ich miłość jest wciąż żywa, mimo że ukochany jest w zakładzie dla obłąkanych. Te trzy wątki się ze sobą przeplatają. To dobra wiadomość dla wielbicieli Bułhakowa i jego dzieła „Mistrz i Małgorzata”, że inscenizację tej powieści mogą oglądać w Teatrze Miejskim w Gdyni. Czy Jackowi Bała udała się ta inscenizacja? Patrząc na reakcje widzów, to tak.

Czytając książkę, wydawało mi się, że przeniesienie tych licznych wątków będzie niezwykle trudne, ale młodemu reżyserowi się to udało. Jacek Bała wydobył z powieści najważniejsze wątki. Pokazał przedziwny świat lat 40. w ZSRR. Na scenie możemy zobaczyć trendy tamtych czasów, przedziwny świat ówczesnej Rosji pełen zakłamania, głupoty, chciwości. Ekipa aktorska poradziła sobie z powierzonym jej zadaniem. Agnieszka Bała w trudnej roli Małgorzaty jest bardzo naturalna, doskonale wciela się w rolę zakochanej kobiety. Grzegorz Wolf doskonale radzi sobie z podwójną rolą Mistrza i Jeszuy. Mariusz Żarnecki w roli szatana Wolanda jest diaboliczny, a jednocześnie bardzo ludzki. Prześmieszna jest Beata Buczek-Żarnecka jako doktor w zakładzie psychiatrycznym i jako diablica. Salwy śmiechu wywołuje również Elżbieta Mrozińska jako coraz bardziej pijany listonosz. Bardzo sugestywny jest Piotr Michalski w roli Poncjusza Piłata. Nie sposób tu wymienić wszystkich grających, chociaż doskonale się spisali w tych trudnych, charakterystycznych rolach. Bardzo piękna jest scenografia Ewy Woźniak. Kolorystyka utrzymana jest w rozmytych, a jednak barwach flagi rosyjskiej, a kostiumy w tonacjach koloru niebieskiego - barwy śmierci. Sztuka w wydaniu Teatru Miejskiego to refleksja nad sobą i światem, aktualna również w dzisiejszym świecie. Bardzo polecam ten udany spektakl „Mistrz i Małgorzata” w Teatrze Miejskim w Gdyni. Basia Miecińska

jego przedstawieniu „Dni Turbinów”, Rozpoczął się proces zniewolenia literatury, to samo dotyczyło innych dziedzin życia. W Związku Radzieckim poeci, pisarze, artyści pierwsi poczuli, co oznacza epoka stalinowska i życie w systemie opresyjnym. Autorytet zmieniał się we władzę dyktatorską. Nadieżda Mandelsztam pisała we wspomnieniach: „Ordery i zasługi nie dają gwarancji ratunku - ordery odbierano podczas aresztowania. Szczęściem było umrzeć na własną chorobę, we własnym łóżku”. Początkiem jego kłopotów była rewizja, jakiej dokonało GPU w 1926 roku w jego mieszkaniu, konfiskując rękopis powieści „Psie serce” i dziennik, w którym nie

krył swojego stosunku do nowej rzeczywistości i bolszewickiej władzy. Popadł w niebyt jako pisarz, nie drukowano go i nie dopuszczano do żadnej pracy. Wielu wybitnych twórców kultury żyło tak przez wiele lat, zdanych na pomoc rodziny i przyjaciół, często bezdomnych bez prawa zameldowania w żadnym mieście, bez dowodu osobistego. Każdy był kandydatem do śmierci. Ludzi niszczono w sposób planowy. Dopiero po samobójczej śmierci Majakowskiego Stalin załatwił mu posadę asystenta reżysera w Moskiewskim Teatrze Artystycznym oraz pracę konsultanta w Teatrze Młodzieży Robotniczej. Trzecią żonę poznał pisarz na przyjęciu. Jelena Siergiejew-

na Szyłowska była żoną generała Eugeniusza Szyłowskiego. Bułhakowa zawsze fascynowały kobiety niezwykłe i silne. Miały być nie tylko muzami, ale również opiekuńcze i pełne admiracji. Jelena już przy pierwszym spotkaniu oczarowała Bułhakowa. Była nie tylko piękna, ale świetnie wykształcona. Dla niego porzuciła męża .Pobrali się w 1932 roku. W tym czasie w teatrach wznowiono jego sztukę „Dni Turbinów”, ale nadal obowiązywał zakaz publikowania jego książek. Jelena podobnie jak Tatiana opiekuje się nim, kiedy cierpi na okresową depresję. Nadieżda Mandelsztam ciepło pisze o niej, wspominając, że gdy w 1934 roku aresztowano jej męża poetę Osipa

Mandelsztama, Jelena pomogła, dając im wszystkie pieniądze, jakie miała. Dzięki tym pieniądzom mogli odbyć podróż do Czerdynia we względnym komforcie. Jelena Siergiejewna była pierwowzorem Małgorzaty z „Mistrza i Małgorzaty”, powieści, którą artysta tworzył przez 12 lat. W 1939 roku zdiagnozowano u niego nerczycę, chorobę, na którą zmarł jego ojciec. Do końca dyktował poprawki Jelenie, książka była gotowa, gdy umierał 10 marca 1940 roku. Przesądny, umierał, myśląc o Tatianie, przekonany o swojej winie wobec niej, pragnął jej wybaczenia. Jelena Siergiejewna przez resztę swego życia walczyła o wydanie jego utworów. Jolanta Krause

Michaił Bułhakow urodził się w Kijowie, gdzie skończył studia medyczne. Okres I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej przeżył w rodzinnym mieście. Był świadkiem terroru czerwonych i białych. Doświadczenia z tych lat opisał w powieści „Biała Gwardia” i w sztuce „Dni Turbinów”. Treści tych utworów, mimo że świetnie zostały przyjęte przez odbiorców, ściągnęły na pisarza zarzuty o kontrrewolucję, a jego prace znalazły się na indeksie. Swojej najważniejszej powieści „Mistrz i Małgorzata” Bułhakow poświęcił 12 lat życia. Już śmiertelnie chory dyktował żonie ostatnie poprawki. Zmarł w 1940 roku. Ocenzurowana powieść ukazała się dopiero w latach 1966-1967 na łamach miesięcznika „Moskwa” i od razu stała się sensacją. „Mistrza i Małgorzatę” pokochali również polscy czytelnicy. Na jej motywach Andrzej Wajda zrealizował film „Piłat i inni”. Z inspiracji powieścią powstał też jeden z najważniejszych utworów w historii rockowej „Sympathy for a Devil” The Rolling Stones.

dzili ożywione życie towarzyskie, organizowali przyjęcia, na których bywali nie tylko zaprzyjaźnieni literaci, ale wszyscy, którzy coś znaczyli w Moskwie radzieckiej. Biełozierska była atrakcyjną i elegancką kobietą, ale w przeciwieństwie do kulturalnej i wyedukowanej Tatiany nie miała zrozumienia dla twórczości Bułhakowa. Lekceważyła go jako pisarza, romansowała z jego przyjaciółmi. Żyła, bawiąc się i domagając się od męża luksusowych prezentów nawet wtedy, gdy stracił sympatię władzy. Okres pomyślności i uznania, kiedy jego sztuki cieszyły się powodzeniem, powoli przemijał. Popadł w niełaskę, pomimo że Stalin kilkanaście razy był na

Fot. Joanna Siercha

Zgodnie z zapowiedziami w marcu mogliśmy obejrzeć w Teatrze Miejskim w Gdyni premierę inscenizacji powieści „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa. Reżyserii, muzyki i świateł podjął się Jacek Bała. „Więc kimże w końcu jesteś? Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro.” J. W. Goethe, Faust

Agnieszka Bała, Grzegorz Wolf


8

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

„O człowieku, który swoje życie poświęcił zwierzętom...” Rozmowa z Pawłem Gebertem, inspektorem OTOZ Animals o empatii, pasjach i wierze w ludzkość. Paweł Gebert inspektor krajowy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt (OTOZ Animals)… i to właściwie tyle, co mogę na Twój temat powiedzieć… Stronisz od mediów, nie jesteś osobą publiczną. - Nie mam parcia na szkło z pewnością, a także z mediami rozmawiam, kiedy trzeba, kiedy muszę. Niemniej bardzo mnie cieszy, gdy w mediach widzę informacje dotyczące naszej działalności.

Czyli pomimo skończonego dziennikarstwa i politologii stronisz od polityki? - Jak najbardziej, na studiach uczyli mnie między innymi technik manipulacji, które widzimy na co dzień. Zwyczajnie przestało mi się to podobać, techniki manipulacji społeczeństwem są dla mnie odrażające, choć mam pełną świadomość, że także nieodzowne. Czy możemy porozmawiać zatem o Twoich pasjach, oprócz ratowania zwierząt

- PUNKT PIERWSZY ZWIERZĘTA, PUNKT DRUGI ZWIERZĘTA, I PUNKT TRZECI ZWIERZĘTA, PUNKT CZWARTY... SPORT.

Fot. OTOZ Animals

Powiedz mi kim byłby Paweł, gdyby nie był orędownikiem zwierząt? - Bardzo ciekawe pytanie. Całe swoje dorosłe życie poświęciłem ochronie zwierząt, zatem ciężko stwierdzić. Z wykształcenia jestem dziennikarzem oraz politologiem, aczkolwiek nigdy w tym kierunku ostatecznie nie poszedłem. I w pewnym sensie cieszę się, ponieważ jestem bardzo mocno zniesmaczony obecną sceną polityczną w naszym kraju i już dawno przestałem się tym fascynować. To, powiedzmy, była taka młodzieńcza miłość, ale w obecnym stanie rzeczy już unikam nawet codziennych informacji politycznych ukazywanych w mediach publicznych.

Paweł Gebert

oczywiście? Czy Ty masz w ogóle czas na pasje w swoim życiu? - Punkt pierwszy zwierzęta, punkt drugi zwierzęta i punkt trzeci zwierzęta, punkt czwarty... sport. Sport, jaka dziedzina? - Głównie koszykówka, ko-

Czy Ty masz w ogóle wolny czas? Masz takie chwile, kiedy nie zajmujesz się zwierzętami? Masz w ogóle czas dla samego siebie? - Odnoszę wrażenie, że z wiekiem człowiek uczy się, jak odnaleźć czas dla siebie, szuka ucieczki od smutnej rzeczywistości. Inaczej by zwariował. Widziałem wielu ludzi ,którzy po prostu psychicznie sobie nie poradzili z tą dozą informacji o bestialstwie w stosunku do zwierząt. Jakby nie patrzeć, część mojej branży w OTOZ ANIMALS to jest nadzorowanie postępowań karnych i administracyjnych w przypadku znęcania się nad zwierzętami, przyjmowanie zgłoszeń niehumanitarnego traktowania zwierząt. Codziennie przynajmniej kilkadziesiąt tego typu zgłoszeń do nas dociera. Z tymi informacjami idą również obrazy, czyli zdjęcia i filmy z miejsca złego traktowania zwierząt, jak i również materiał dowodowy zbierany przez naszych przedstawicieli.

cham ten sport, ale niestety, kontuzja pleców wyeliminowała mnie z możliwości jakiejkolwiek gry, nawet na poziomie amatorskim. No, ale w pewnym sensie dzięki temu mogę jeszcze więcej czasu poświęcać mojej obecnej pracy, czyli ochronie zwierząt.

Czy widząc te wszystkie okrucieństwa, wciąż wierzysz w ludzkość, czy w nią zwątpiłeś? - Ja się obawiam ludzkości, według mnie zbytnio zawładnęliśmy tym światem. Niestety konsumpcjonizm i wygodnictwo to są jakby dwie podstawowe rzeczy, które rządzą obecnie naszym światem. I to mnie niestety na co dzień bardzo boli. Ale czy wierzę w ludzkość? Może nie

tyle w ludzkość, ile w pojedyncze jednostki. Mam wielu fantastycznych znajomych, którzy nawet nie działając na rzecz zwierząt, są naprawdę dobrymi ludźmi i pomagają innym Myślisz, że lepiej jest karać ludzi czy ich edukować? Czy może jedno i drugie? - Jedno i drugie jest od siebie zależne. Edukujemy, co skutkuje rzadszymi sankcjami, lecz jeżeli jest zbrodnia, musi być i kara. A ta z kolei, także jest formą edukacji. Bardzo często zadaje nam się pytanie, dlaczego otrzymujemy coraz większą liczbę zgłoszeń. Czy to oznacza, że więcej ludzi znęca się nad zwierzętami? Powodem jest, paradoksalnie, większa ludzka wrażliwość. W mediach, w największych portalach społecznościowych przynajmniej dwie, trzy informacje dziennie dotyczą zwierząt. Zazwyczaj jedna smutna i dwie radosne, prawda? Jeszcze kilka lat temu tego nie było, ta empatia w stosunku do zwierząt znacznie wzrosła. Coraz częściej ludzie przeprowadzają się poza granice miast na wieś i tym samym mamy większą ilość zgłoszeń. Obecnie w Polsce ludzie częściej zwracają uwagę na dobrostan zwierząt. W jakim świecie potrafisz się bardziej odnaleźć? Jak się odnajdujesz w miastach wśród ludzi i na spotkaniach. - Jadę, jeżeli bezwzględnie muszę, jeżeli wiem, że może to przynieść jakiś profit dla zwierząt, dla stowarzyszenia, które reprezentuję, no to owszem, to się wybieram, ale absolutnie nie ciągnie mnie do tego typu spotkań towarzyskich. Bardzo często istotne spotkania odbywają się w stolicy. W parlamencie bierzemy udział w charakterze konsultantów, którzy zajmują się zmienianiem przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Jeśli mam być szczery, to same spotkania w komi-


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

9

sjach i podkomisjach niewiele, w mojej skromnej ocenie, wnoszą. Najwięcej faktycznie załatwia się w kuluarach, czyli biegając za osobami mającymi wpływ na najważniejsze osoby w państwie, np. za konkretnymi posłami czy senatorami. Niestety, mamy tam także wielu przeciwników, za którymi idą potężne pieniądze, a którzy lobbują np. na rzecz przemysłu futrzarskiego i mięsnego, ale nami kieruje ogromna motywacja i zaangażowanie, gdyż moralność leży po naszej stronie.

U NIEKTÓRYCH LUDZI EMPATIA JEST STRICTE UZALEŻNIONA OD PIENIĘDZY, IM WIĘKSZE PIENIĄDZE TYM MNIEJSZA EMPATIA. Czy ludzie, za którymi „biegasz”, politycy, lobbyści, znają słowo „empatia”? - U niektórych ludzi empatia jest stricte uzależniona od pieniędzy, im większe pieniądze tym mniejsza empatia. Jesteśmy w Europie potężnym producentem zwierząt futerkowych oraz cielaków, które eksportujemy na Zachód i w obydwu tych przypadkach dochodzi do bestialskich scen znęcania się i odbierania młodych zbyt wcześnie od matek. Polska zbiera ogromny profit z tego handlu i niestety minie wiele lat, zanim poradzimy sobie z tym niemoralnym procederem. Jakby nie patrzeć, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, ile mięsa znajduje się w sklepach, a ile się po prostu

marnuje: zdecydowanie więcej niż faktycznie ludzie potrzebują, a przez to zabijanych jest miliardy zwierząt na świecie. Jaka jest Twoja historia, skąd ta bezgraniczna miłość do zwierząt? Co takiego wydarzyło się w Twoim życiu? - Zdecydowanie wpływ na to miała moja rodzina, duża jej część była i jest zaangażowana w tę działalność. Zaczęło się od dziadka, który dokarmiał bezdomne zwierzęta i przelał miłość do nich na swoją córkę, która zaczęła pracować jako wolontariuszka w schronisku oraz zaczęła współpracę z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami i z czasem założyła własną organizację, jaką jest OTOZ Animals. Na początku pomagałem mojej mamie, a po skończonych studiach zaproponowałem jej, że stworzę coś na zasadzie policji dla zwierząt, czego obecnie efektem jest Inspekcja ds. Ochrony Zwierząt OTOZ Animals i przy współudziale fantastycznych ludzi ratujemy tysiące stworzeń rocznie.

Czy możecie liczyć na wsparcie od służb takich jak Straż Miejska czy Policja? - Początkowo bywało różnie. Jakby nie patrzeć, instytucje państwowe często traktują ludzi z fundacji i stowarzyszeń pozarządowych jak „oszołomów”. Musieliśmy zatem ukazać, że nasza działalność mieści się w pełni w granicach prawa, jest bardzo profesjonalna i pomagamy w wypełnianiu luk

POCZĄTKOWO BYWAŁO RÓŻNIE. JAKBY NIE PATRZEĆ, INSTYTUCJE PAŃSTWOWE CZĘSTO TRAKTUJĄ LUDZI Z FUNDACJI I STOWARZYSZEŃ POZARZĄDOWYCH JAK „OSZOŁOMÓW”.

prawnych. Dzięki temu instytucje państwowe powinny być nam wdzięczne i z nami współpracować. I rzeczywiście, na przestrzeni lat zauważyłem, że ta współpraca między nami się zacieśnia. Dla przykładu, miałem przyjemność poprowadzić szkolenia we wszystkich powiatowych komendach policji na terenie województwa pomorskiego oraz komendach Straży Miejskiej, a ostatnio mieliśmy spotkanie w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii dotyczącym pogłębienia współpracy, także w zakresie interwencji. Zatem widzę ogromny progres w tym zakresie.

Nowe wydawnictwo o Kaszubach

Czy Twoje dotychczasowe działania uważasz za sukces? - Biorąc pod uwagę coraz to większe liczby ratowanych zwierząt, można to uznać za sukces. Tylko w ubiegłym roku przeprowadziliśmy ponad 5000 tys. interwencji w przypadkach niehumanitarnego traktowania zwierząt oraz wydaliśmy blisko 8000 tys. zwierząt do adopcji. Czy dzięki Waszym działaniom zauważasz wzrost ludzkiej empatii wobec zwierząt? - Myślę, że empatia ludzka utrzymuje się na stałym poziomie, a uczymy się jej od najmłodszych lat. Jest ona częścią naszego wczesnego wychowania. Ja miałem to szczęście, że rodzina mnie wychowała w taki sposób.

Fot. OTOZ Animals

ki, a czasami uciekam w rozmowy ze znajomymi, którzy nie są tak bardzo zaangażowani w ochronę zwierząt jak ja i poruszają zgoła inne tematy. Czasami uciekam w sport, po prostu... uciekam... Łukasz Zagórski

W jaki sposób radzisz sobie ze scenami okrucieństwa, z którymi spotykasz się na co dzień? - Widząc codziennie obrazy maltretowanych i rannych zwierząt, już dawno bym zwariował, gdybym nie postawił sobie mentalnego muru w głowie, który pozwala mi uciec w inne rzeczy. Dokąd zatem uciekasz? - Czasami potrafię się wyłączyć, czasami uciekam w książ-

Kaszubskie Forum Kultury oraz Gdyński Oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zapraszają na spotkanie promujące Atlas dziejów Pomorza i jego mieszkańców Kaszubów autorstwa dr. Jana Mordawskiego, które odbędzie się 25 kwietnia 2018 r. o godz. 17.30 w siedzibie KFK w Gdyni przy al. Marszałka Józefa Piłsudskiego 18. Zaraz po promocji Atlasu dziejów Pomorza i jego mieszkańców - Kaszubów dr. Jana Mordawskiego, mamy zaszczyt zaprosić na wernisaż malarstwa Anny Detlaf, autorki dzieł aktualnie prezentowanych w siedzibie KFK. Serdecznie zapraszamy Jerzy Miotke prezes KFK Andrzej Busler prezes ZKP Gdynia


10

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Wiosna zakwitła wśród uczestników Sopockich Targów Seniora starzenie się! Rozwijać swoje W słoneczny, kwietniowy weekend ponad 4 tysiące osób z całego Trójmiasta pasje, zainteresowania, nowe umiejętności i dbać o relacje i województwa odwiedziło Sopockie Targi Seniora. Seniorzy chętnie z innymi ludźmi. korzystali z licznych propozycji przygotowanych przez organizatorów. Seniorzy uczestniczący w targach podkreślali, że takie wydarzenia są bardzo potrzebne. W jednym miejscu mogą zapoznać się z różnorodną ofertą produktów i usług poprawiających jakość życia osób starszych, wykonać bezpłatnie badania i spędzić razem czas. Zarówno badania wykonywane przed Halą w osteobusie, kardiobusie i słuchobusie, jak i pozostałe badania, m.in. wzroku, stóp, poziomu cukru czy ciśnienia licznie gromadziły osoby zainteresowane stanem swojego zdrowia. Na targach prezentowane były również oferty z zakresu wsparcia osób niesamodzielnych, np. poradnik dla opiekunów, środki pielęgnacyjne, sprzęt rehabilitacyjny, a także Targi uświetnił występ grupy tańca hiszpańskiego z Fundacji FLY

Letnia Akademia Letnia Akademia Kobiet to cykl warsztatów z rozwoju osobistego oraz samoświadomości dla kobiet w różnym wieku. W niej nie ma ograniczeń. Zapraszamy zarówno Seniorki jak i Mamy z Dziećmi, ponieważ Letnia Akademia zapewnia podczas spotkań opiekę nad dziećmi na różnego rodzaju animacjach. Nie ma więc powodu, by martwić się o to, co w tym czasie zrobić z dzieckiem, któremu nie mamy jak zapewnić opieki.

https://www.freepik.com

- To był weekend pełen atrakcji, podczas którego seniorzy po raz kolejny udowodnili, że nie jest ważna metryka lecz stan ducha i to, co w sercu – podsumowuje 8 edycję Sopockich Targów Seniora Anna Jarosz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie, organizator targów. Seniorzy aktywnie uczestniczyli w warsztatach ruchowych i artystycznych, a także chętnie korzystali z możliwości wykonania bezpłatnych badań czy makijażu. Na targach mieli okazję spróbować różnych form aktywności i znaleźć coś dla siebie. W tym roku były to np. warsztaty tańca, karate, tai-chi, samoobrony, czy ćwiczenia wzmacniające kręgosłup, a także dietetyczne, ogrodnicze czy plastyczne – dodaje A. Jarosz. Jak podkreślają eksperci, najlepsza recepta na dobrą starość, to nie mieć czasu na


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Sopockie Pudełko Życia. - Na Targi Seniora do Sopotu przyjeżdżam od kilku lat i zawsze znajdę tu dla siebie coś ciekawego – mówi pani Leokadia. W tym roku zainteresowały mnie urządzenia uławiające stosowanie leków, np. do przecinania czy rozkruszania tabletek i wyciskania żelu z tubki. Mam niesprawne ręce i takie pomoce bardzo ułatwią mi życie. - Sopockie Targi Seniora mają także wymiar edukacyjny – podkreśla Agnieszka Niedałtowska, koordynator Targów. Przedstawiciele sopockich służb mundurowych, Straży Miejskiej oraz Policji, rozmawiali z seniorami na temat bezpieczeństwa, m.in. jak uchronić się przed oszustami, natomiast Straż Pożarna prezentowała czujnik czadu i uświadamiała, jak ważne jest takie niewielkie urządzenie, które może uratować życie. Osoby odwiedzające Targi interesowały się powstającym w Sopocie Centrum Opieki Geriatrycznej, które będzie oddziałem Pomorskiego Centrum Reumatologicznego w Sopocie i prezentowało na swoim stoisku bogatą ofertę zabie-

Kobiet Letnia Akademia Kobiet to wakacyjne zaproszenie do tego, aby czas wakacji spędzić trochę inaczej. Wakacje to czas odpoczynku, relaksu, czasu z rodziną, ale właśnie to wakacje sprzyjają temu, aby ze spokojem zajrzeć do wnętrza samej siebie. I w taką podróż chcemy zaprosić wszystkie panie. Jeśli postanowisz przyjąć nasze zaproszenie, to czeka Cię coś wyjątkowego i coś niesamowitego – spotkanie z samą sobą, poznanie i odkrywanie siebie na nowo, budowanie dalszego życia na mocnym fundamencie samoświadomości. Warsztaty to zaproszenie do działania, to paszport do tego, aby po wakacjach ruszyć na nowo w kierunku wyznaczonego wcześniej celu. W tej drodze przez cały czas będziemy Ci towarzyszyć, nie będziesz sama ze sobą, ale będziesz przede wszystkim dla siebie. Dostaniesz porządną dawkę inspiracji i motywacji, zostaniesz sprowokowana do odkrycia czegoś zupełnie nowego, innego. Padną pytania, na które znajdziesz odpowiedź, zupełnie się tego nie spodziewając.

11

PRAWNIK RADZI

Odwołanie darowizny

Stoisko Fundacji FLY cieszyło się sporym zainteresowaniem

gów oraz badań oraz możliwość wykonania krioterapii. Ogromnym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Studenckiego Koła Geriatrii GUMed, gdzie studenci medycyny wykonywali badania przesiewowe w kierunku zespołu słabości, pod kątem ryzyka wystąpienia złamań i upadków. - Takie spotkanie przyszłych lekarzy z seniorami jest bardzo ważne dla obu stron – podkreśla Anna Jarosz. Studenci mieli możliwość rozmowy z seniorami, zapoznania się z ich problemami i potrzebami, a seniorzy chętnie dzie-

lili się swoim życiowym doświadczeniem. Uśmiech na twarzy, ogromną radość, a także podziw wśród publiczności wzbudziły pokazy i występy na scenie, m.in. tańce w wykonaniu seniorów, jak również dzieci i młodzieży z sopockiego MDK, pokaz karate seniorów, czy pokaz mody z udziałem modelek 50 + oraz prezentacja wiosennych kapeluszy. Sopockie Targi Seniora pokazują, że niezależnie od wieku zawsze warto mieć w sercu wiosnę – jak głosi hasło 8 edycji Targów. Agnieszka Niedałtowska

Wystarczy, że zaczniesz, że wyruszysz z nami w wakacyjną podróż, a po jej zakończeniu Twoja dalsza droga nie będzie już taka sama. Świadomie będziesz dokonywała wszystkich swoich wyborów, świadomie będziesz patrzyła na swoją kobiecość, świadomie będziesz realizowała się w tym, czego pragniesz najbardziej. Nie będę Twoją trenerką – będę Twoim przewodnikiem. Dam Ci paszport, który po zakończeniu wakacji pozwoli Ci na to, aby kontynuować dalej swoją podróż. Mogę dać Ci gwarancję, że będzie przyjemnie i ciekawie, inspirująco i zupełnie inaczej niż zwykle, będziesz autorką własnych zmian, więc satysfakcja gwarantowana!

rzyć, a to, co się zdarzy i na ile sobie pozwolisz, zależy już tylko od Ciebie. Poprzez zajęcia nie tylko zdobędziesz nową wiedzę czy nowe umiejętności, ale zastanowisz się też, kim teraz jesteś, w jakim momencie życia się znajdujesz, do czego chcesz jeszcze w swoim życiu dojść, czego pragniesz i oczekujesz od siebie i od innych, wypracujesz swoje własne sposoby na to, aby bez względu na wszystko cieszyć się codziennością. Odkryjesz, co masz, co chcesz zmienić, co chcesz jeszcze odkryć. I nie ma w tym procesie znaczenia, czy masz 30 czy 70 lat, każdy wiek pozwala Ci na to, aby chcieć od życia i od samej siebie jeszcze więcej.

ZAPRASZAM CIĘ DO RADOSNEJ I TWÓRCZEJ PRACY,

Zapraszam Cię w tę niesamowitą i wyjątkową podróż razem z nami. Wystarczy, że zapiszesz się na zajęcia i zarezerwujesz sobie miejsce. Ze względu na formę warsztatów i wsparcie indywidualne każdej uczestniczki, liczba miejsc jest ograniczona. Spotykamy się przez całe wakacje w każdą środę w siedzibie Fundacji FLY. Z całego serca serdecznie Cię zapraszam i czekam na Ciebie.

Zapraszam Cię do radosnej i twórczej pracy, nie będziemy siedziały przez cały czas grzecznie na krzesełkach w sali szkoleniowej. Będą elementy pracy z ciałem, ćwiczenia, zajęcia z teatrem, z tańcem, każdy przepracowany w sobie temat wyjdzie poprzez fizyczność z podwojoną siłą. W Letniej Akademii Kobiet wszystko może się zda-

Małgorzata Zmysłowska Trener Rozwoju Osobistego i Samoświadomości Fundacja FLY

Ile razy zdarzyło Ci się, że dokonałeś na czyjąś rzecz przysporzenia, następnie tego żałując? Coraz częściej występują takie przypadki, gdy z różnych przyczyn obdarowujemy naszych znajomych, bliskich, następnie jednak wzmaga w nas chęć odebrania rzeczy darowanej i przywrócenia stanu poprzedniego. Wartą wyróżnienia jest w takich przypadkach instytucja odwołania darowizny. Według przepisów Kodeksu Cywilnego w pewnych, wyjątkowych przypadkach możliwe jest odwołanie darowizny zarówno przed, jak i po jej wykonaniu. Początkowo zajmijmy się pierwszym przypadkiem. Jako wykonanie darowizny rozumiemy spełnienie bezpłatnego świadczenia na rzecz obdarowanego. Może to być np. przeniesienie własności nieruchomości lub samochodu. Są jednak sytuacje, w których sama umowa darowizny następuje wcześniej, niż przykładowo, przeniesienie własności rzeczy darowanej. W tym właśnie okresie możliwe jest odwołanie darowizny, jeżeli po zawarciu umowy stan majątkowy darczyńcy uległ takiej zmianie, że wykonanie darowizny nie może nastąpić bez uszczerbku dla jego własnego utrzymania odpowiednio do jego usprawiedliwionych potrzeb albo bez uszczerbku dla ciążących na nim ustawowych obowiązków alimentacyjnych. Sprawa jest jasna i w tym przypadku o tyle prostsza, że prawo majątkowe nadal pozostaje nasze. Poważniejszy problem prawny pojawia się w przypadku, gdy chcemy odwołać darowiznę już po jej wykonaniu. Niektórym wydaje się to niemożliwe, otóż, twierdzenie to należy od razu zdementowaćrównież w tym przypadku Kodeks Cywilny daje nam pewne możliwości. Art. 898 Kodeksu Cywilnego mówi, iż darczyńca może odwołać darowiznę zarówno wykonaną, jak i niewykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Czym jest to zjawisko? Doktryna i orzecznictwo obejmuje tym pojęciem naprawdę szerokie spektrum nagannych zachowań obdarowanego w stosunku do darczyńcy, które obiektywnie ocenione mogą być jako niemoralne, złe, niewdzięczne. Przykładowo może to być nieudzielenie pomocy w chorobie, agresja słowna, przemoc psychiczna itp. Wartym zauważenia jest fakt, iż darowiznę z tego

powodu może odwołać nie tylko sam darczyńca, ale również jego spadkobiercy. Ważny jest jednak moment dowiedzenia się darczyńcy o wystąpieniu przypadku rażącej niewdzięczności. Ważny z tego powodu, iż po upływie roku od tej chwili nie będzie możliwe odwołanie darowizny na podstawie art. 898 Kodeksu Cywilnego w zaprezentowanej powyżej formie. Co również istotne, nie będzie także możliwości rozwiązania umowy darowizny w przypadku, gdy darczyńca obdarowanemu przebaczył. Zasadę tę wyraża art. 899 par. 1 Kodeksu Cywilnego. Jeżeli wszystkie powyższe przesłanki zostaną spełnione, odwołanie darowizny nastąpić powinno poprzez pisemne oświadczenie (dokument z własnoręcznym podpisem zawierający oświadczenie o rozwiązaniu umowy darowizny z wyżej wymienionych przyczyn) darczyńcy. Pismo takie wywiera skutki prawne z chwilą doręczenia go obdarowanemu. Niektórzy zapytają: a jeśli przedmiotem darowizny była nieruchomość, a co za tym idzie umowa została zawarta w formie aktu notarialnego? W takim przypadku dla oświadczenia o odwołaniu darowizny nie jest konieczne zachowanie takiej samej formy, jednakże będzie ona wymagana dla oświadczenia obdarowanego o przeniesieniu własności nieruchomości z powrotem na darczyńcę. Jeśli takie oświadczenie złożymy, sprawa może potoczyć się różnie. W niektórych przypadkach obdarowany sam, z własnej nieprzymuszonej woli przenosi prawo majątkowe z powrotem na darczyńcę. W sytuacji jednak, gdy na tym tle powstanie spór, może się tak zdarzyć, że sprawa trafi na drogę sądową, gdzie następnie konieczne będzie udowodnienie wszystkich przesłanek odwołania darowizny przez darczyńcę. Jednak odwołanie darowizny nie jest, jak się niektórym wydaje awykonalne. Wręcz przeciwnie, przypadki takie są w praktyce prawniczej możliwe, a pokusić się nawet można o stwierdzenie, że występują dosyć często. Nie zawsze bowiem dobrze ocenimy osobę, którą obdarowujemy i w takich sytuacjach możemy skorzystać z narzędzi prawnych zawartych w Kodeksie Cywilnym, czyniąc zadość zasadom sprawiedliwości. adw. K. Frankowska


12

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Słowo o R@Porcie od Jacka Sieradzkiego Szanowni Państwo! Przed nami majowy tydzień poświęcony współczesnej polskiej dramaturgii. Kolejna edycja festiwalu R@Port. Ta edycja ma swój numer, proszę jednak nie obracać go w palcach zbyt wnikliwie. Bo jakież on ma właściwie znaczenie? Numer jak numer. My, ludzie światli, nowocześni, nie wierzymy w przesądy. Prawda? No więc nowa edycja R@ Portu będzie miała, co do przebiegu, kształt bardzo podobny do swej poprzedniczki, tej z numerem bezpiecznym, dwunastym. Będzie siedem spektakli konkursowych. Dwa pozakonkursowe. Pięć scenicznych czytań finalistów Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Dzień powszedni festiwalu, od poniedziałku do piątku, ułoży się w stały schemat: najpierw o 16.45 czytanie GND, potem spektakl, w większości przypadków też w siedzibie na Bema. Po czytaniach i przedstawieniach rozmowy z autorami i reżyserami prowadzone przez Łukasza Drewniaka, a w piątek nawet dwa spektakle konkursowe. Intensywnie? Jak słyszę, coraz większa liczba widzów kupuje całe pakiety przedstawień; także na czytaniach bywa tłoczno. Znaczy, przywykli. Nie ma większej radości dla robiących festiwal. Gdyby mi kazano scharakteryzować zestaw konkursowych propozycji w dwóch słowach – ale dokładnie w dwóch – powiedziałbym po prostu „każda inna”. Zdaje się, że to już mówiłem, zapowiadając poprzednią edycję i poprzednią, powtarzam się, przepraszam. Festiwal nie jest profilowany tematycznie, nie ma swojego hasła przewodniego, pod które selekcjonowany byłby repertuar. Ma być raportem - przeglądem najciekawszych rzeczy, które zdarzyły się w teatrze na styku literatury i inscenizacji. Najciekawszych i najróżnorodniejszych. Mamy więc realizacje dramatów napisanych dla teatru (Magda Fertacz, Paweł Huelle), ale i adaptację świetnej prozy (Jerzy Pilch), i sceniczną wersję obsypanego nagrodami reportażu (Mariusz Szczygieł), i te-

atr autorski (Paweł Demirski, Agata Duda-Gracz) i nawet tekst napisany przez poetkę dla choreografa (Aldona Kopkiewicz). Za każdym razem literatura i teatr splatają się ze sobą w inne, by tak rzec, pozycje miłosne. Mamy inscenizatorów dawno na festiwalu niewidzianych (Mikołaj Grabowski, Krzysztof Babicki), ramię w ramię ze stałymi bywalcami, którzy nierzadko zaskoczą nowym tonem (Piotr Ratajczak, Monika Strzępka, Agata Duda - Gracz), i zupełnie nowych (Cezary Tomaszewski, Jędrzej Piaskowski). Mamy wszystkie pokolenia reżyserów i (niemal) wszystkie pokolenia pisarzy. Do wyboru, do koloru.

GDYBY MI KAZANO SCHARAKTERYZOWAĆ ZESTAW KONKURSOWYCH PROPOZYCJI W DWÓCH SŁOWACH – ALE DOKŁADNIE W DWÓCH – POWIEDZIAŁBYM PO PROSTU „KAŻDA INNA”. Zeszłą edycję zdominowała polityka, w tym roku wachlarz tematów jest szerszy, bardziej zróżnicowany. Z czego nie ma co jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Bezpośredni związek współczesnej dramaturgii i współczesnego teatru z tym, co za oknem – w życiu, w myślach, w sporach – pozostaje podstawowym źródłem mocy sztuki scenicznej i głównym kluczem do jej porozumienia z odbiorcami. Także wtedy, gdy nie o wszystkim gada się dosłownie czy wprost, językiem publicystyki. Zresztą kręgi zainteresowań teatru zmieniają się niekiedy z miesiąca na miesiąc. Widzom, którzy właśnie przeczytali o gorących premierach z lutego, marca, kwietnia i dziwią się, że ich nie ma w repertuarze, przypominam: to jest raport za rok 2017. Przegląd premier ubiegłorocznych, z których żadna się, śmiem twierdzić, nie zestarzała.

Wśród pozycji konkursowych jest przedstawienie gospodarzy, „Kursk” Pawła Huellego w reżyserii Krzysztofa Babickiego. Teatr Miejski im. Gombrowicza nigdy nie nadużywał swej pozycji organizatora i nie forsował swoich spektakli na festiwalowy afisz. Z czego nie wynika jednak, że obecność w konkursie udanej inscenizacji specjalnie napisanej dla teatru sztuki miałaby być czymkolwiek innym, niż oczywistą oczywistością. Co akurat mnie, selekcjonerowi niezwiązanemu na co dzień z gdyńskim teatrem, szczególnie wypada podkreślić. Zapraszamy widzów do udziału w przyznawaniu nagrody publiczności, drugiej – obok grand prix profesjonalnego jury – podstawowej festiwalowej premii. Głosowanie nie wymaga specjalnej fatygi. Przedstawienie, które się podobało, trzeba „lajkować”; w sieci wystarczy kliknąć, a tu wrzucić do urny w holu przy wyjściu swoją przepustkę na przedstawienie: bilet, zaproszenie, wejściówkę. Nie trzeba wybierać, można głosować na różne przedstawienia, które przypadły do gustu. Nawet na wszystkie. Nagrodę otrzyma spektakl, który będzie miał najlepszy stosunek liczby głosów poparcia do liczby miejsc; trzeba liczyć te procenty, bo oczywiście każde z festiwalowych przedstawień ma inny układ widowni i inną liczbę dostępnych krzeseł. Zapraszamy na czytania piątki finałowych tekstów Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, codziennie od poniedziałku do piątku o 16.45. Profesorska kapituła wybrała zestaw, w którym są z jednej strony utwory debiutantów niemających dotychczas większych związków ze sceną, z drugiej – dramaty napisane przez profesjonalistów i zresztą już przez nich samych wystawione (regulamin na to pozwala) w Nowej Hucie i w Legnicy. Konfrontacja zapowiada się więc obiecująco. Ponieważ opiekunką czytań (i jurorką R@Portu) jest w tym roku Iwona Kempa, pani dziekan Wydziału Reżyserii Akademii Sztuki Teatralnej w Krakowie, lektury sceniczne

przygotują jej podopieczni – studenci V i IV roku. Będziemy mieli okazję wcześnie poznać talenty artystów, którzy już za parę lat kształtować będą oblicze młodego polskiego teatru, otwartego – trzeba mieć nadzieję – na młodą dramaturgię. Oprócz Kapituły swoją, Alternatywną Nagrodę Dramatyczną, przyzna jury miłośników teatru wyłonione w specjalnym castingu.

ZESZŁĄ EDYCJĘ ZDOMINOWAŁA POLITYKA, W TYM ROKU WACHLARZ TEMATÓW JEST SZERSZY… Zaczniemy w tonie serio. Pozakonkursowym pokazem „Ślubu” Witolda Gombrowicza, utworu, który spokojnie można określić mianem klasyki współczesności. Ten dramat myśli stwarzającej ludzi i sytuacje, rytuały, konflikty i zbrodnie, do interpretatorskiej doskonałości doprowadził

w kilkunastu realizacjach Jerzy Jarocki, a Anna Augustynowicz kontynuuje jego dzieło, odzierając utwór w swoim minimalistycznym teatrze ze wszystkiego, co zakłócałoby czysty ruch niesamowitej światotwórczej wyobraźni. Przedstawienie – koprodukcja Teatru Współczesnego w Szczecinie i Teatru im. Kochanowskiego w Opolu – rozbiło w ubiegłym roku bank z festiwalowymi i środowiskowymi nagrodami. Zatem zaczniemy w tonie serio po to, żeby tydzień później, po zwieńczeniu konkursowych zmagań, tych dramaturgicznych i tych inscenizacyjnych, po wręczeniu wszystkich nagród, kończyć buffo. Pożarem w Burdelu. Którego specjalnie przedstawiać nie trzeba, ale może warto pamiętać, że współautor i reżyser jego programów, Michał Walczak jest dramatopisarzem, autorem jednej z najczęściej granych w ostatnich dekadach sztuki „Piaskownica” i wielu innych wziętych tytułów. Łatwo wyczuć, że chciałby, iżby jego dzisiejsze przedsięwzięcie traktować nie jak kabaret, nie jak satyryczną rewię, ale po prostu jak regularny komediowy teatr. Którego tak nam mało na co dzień. W świetle tego westchnienia obecność Pożaru na Festiwalu Dramaturgii Polskiej staje się, mam nadzieję, zrozumiała i oczywista. Proszę być z nami przez ten tydzień wśród biegunowo różnych propozycji tego trzynastego R@Portu. Od serio do buffo. I z powrotem. Jacek Sieradzki Dyrektor Programowy Festiwalu


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

13

Dlaczego warto podróżować

DZIĘKI PODRÓŻOM POZNAJEMY INNYCH LUDZI, ICH ZWYCZAJE I KULTURĘ.

fot pixabay

Dlaczego tak wielu z nas lubi podróżować? Dlaczego tak zwykłe czynności jak jazda samochodem, pociągiem, czy lot samolotem czasami stają się niezwykłe? Co sprawia, że ludzie są w stanie pokonać chorobę lokomocyjną albo lęk przed lataniem, byle tylko zwiedzić swoje wyśnione miasto albo zobaczyć świat ze swojego wymarzonego szczytu?

Podróże z całą pewnością kształcą. Świat oferuje tak ogromną ilość muzeów, te- mowitych zjawisk przyrody, atrów, zabytkowych budynków, że trudno je wszystkie opisać, parków narodowych, niesa- a co dopiero zobaczyć na wła-

sne oczy. Kolejnym elementem kształcenia jest to, że dzięki podróżom zagranicznym, nawet

my innych ludzi, ich zwyczaje i kulturę. Uczymy się nawzajem tolerancji, pogody ducha i zwyczajnej, ludzkiej życzliwości, która w dzisiejszych czasach nie zawsze jest oczywista. Podróżowanie często pozwala także poznać samego siebie. Wędrując przez gęsty mroczny las, rozległe zielone doliny albo strome pasma górskie, ma się sporo czasu na przemyślenia o własnym życiu, swoich lękach i pragnieniach, czy relacjach ze swoimi bliskimi. Zwiedzanie świata pozwala także docenić miejsce, w którym żyjemy. Okazuje się, że w Gdyni jest czyściej niż w Neapolu, polskie drogi powoli zaczynają dorównywać niemieckim, a polska przyroda jest naprawdę niezwykła i urokliwa. Wystarczy przyjść w nocy na plażę i zobaczyć fale gnane przez wiatr w blasku księżyca albo wejść do lasu, gdzie promienie słoneczne przebijają się przez korony drzew. W takich chwilach nie są potrzebne żadtym krótkim, uczymy się no- ne słowa. Michał Wilk wych języków obcych. Dzięki podróżom poznaje-

W PRAWO

Dodatek mieszkaniowy 2018 Dodatek mieszkaniowy przysługuje na podstawie jednego z tytułów wymienionych niżej: 1) najemcom oraz podnajemcom lokali mieszkalnych; 2) osobom mieszkającym w lokalach mieszkalnych, do których przysługuje im spółdzielcze prawo do lokalu mieszkalnego; 3) osobom mieszkającym w lokalach mieszkalnych znajdujących się w budynkach stanowiących ich własność i właścicielom samodzielnych lokali mieszkalnych; 4) innym osobom mającym tytuł prawny do zajmowanego lokalu mieszkalnego i ponoszącym wydatki związane z jego zajmowaniem; 5) osobom zajmującym lokal mieszkalny bez tytułu prawnego, oczekującym na przysługujący im lokal zamienny albo socjalny. Dodatek mieszkaniowy przysługuje, jeżeli średni miesięczny dochód na jednego członka gospodarstwa domowego w okresie 3 miesięcy poprzedzających datę złożenia wniosku o przyznanie dodatku nie przekracza 175% kwoty najniższej emerytury w gospodarstwie jednoosobowym i 125% tej kwoty w gospodarstwie wieloosobowym, obowiązującej w dniu złożenia wniosku. Przy wydawaniu decyzji o przyznaniu dodatku mieszkaniowego uwzględnia się

kwotę najniższej emerytury obowiązującą w dniu złożenia wniosku. Kwotę ogłasza Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Za dochód uważa się wszelkie przychody po odliczeniu kosztów ich uzyskania oraz po odliczeniu składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe oraz na ubezpieczenie chorobowe, określonych w przepisach o systemie ubezpieczeń społecznych, chyba że zostały już zaliczone do kosztów uzyskania przychodu. Do dochodu nie wlicza się świadczeń pomocy materialnej dla uczniów, dodatków dla sierot zupełnych, jednorazowych zapomóg z tytułu urodzenia się dziecka, dodatku z tytułu urodzenia dziecka, pomocy w zakresie dożywiania, zasiłków pielęgnacyjnych, zasiłków okresowych z pomocy społecznej, jednorazowych świadczeń pieniężnych i świadczeń w naturze z pomocy społecznej, dodatku mieszkaniowego, dodatku energetycznego, zapomogi pieniężnej, o której mowa w przepisach o zapomodze pieniężnej dla niektórych emerytów, rencistów i osób pobierających świadczenie przedemerytalne albo zasiłek przedemerytalny w 2007 r., świadczenia pieniężnego i pomocy pieniężnej, o których mowa w przepisach ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (Dz. U. poz.

693 i 1220), świadczenia wychowawczego, o którym mowa w ustawie z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz. U. poz. 195 i 1579 oraz z 2017 r. poz. 60) oraz dodatku wychowawczego, o którym mowa w ustawie z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (Dz. U. z 2016 r. poz. 575, 1583 i 1860 oraz z 2017 r. poz. 60). Dochód z prowadzenia gospodarstwa rolnego ustala się na podstawie powierzchni gruntów w hektarach przeliczeniowych i przeciętnego dochodu z 1 hektara przeliczeniowego, ostatnio ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie art. 18 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. o podatku rolnym (Dz. U. z 2016 r. poz. 617 i 1579). Normatywna powierzchnia użytkowa lokalu mieszkalnego lub budynku mieszkalnego, w którym znajduje się tylko jeden lokal mieszkalny (dom jednorodzinny), zwana dalej „normatywną powierzchnią”, w przeliczeniu na liczbę członków gospodarstwa domowego nie może przekraczać: 1) 35 m2 - dla 1 osoby; 2) 40 m2 - dla 2 osób; 3) 45 m2 - dla 3 osób; 4) 55 m2 - dla 4 osób; 5) 65 m2 - dla 5 osób; 6) 70 m2 - dla 6 osób, a w razie zamieszkiwania w lokalu

mieszkalnym większej liczby osób dla każdej kolejnej osoby zwiększa się normatywną powierzchnię tego lokalu o 5 m2. W wypadku najmu albo podnajmu części lokalu mieszkalnego za powierzchnię użytkową lokalu mieszkalnego lub części tego lokalu zajmowanego przez gospodarstwo domowe najemcy albo podnajemcy uważa się powierzchnię zajmowanych pokoi, wynikającą z umowy najmu lub podnajmu oraz część powierzchni kuchni, łazienki, korytarzy i innych pomieszczeń wspólnych znajdujących się w tym lokalu, odpowiadającą stosunkowi liczby członków gospodarstwa domowego najemcy albo podnajemcy do liczby osób zajmujących cały lokal. Za powierzchnię użytkową lokalu mieszkalnego zamieszkiwaną przez wynajmującego uważa się powierzchnię pokoi zajmowanych przez gospodarstwo domowe wynajmującego oraz część powierzchni kuchni, łazienki, korytarzy i innych pomieszczeń wspólnych wchodzących w skład tego lokalu, odpowiadającą stosunkowi liczby członków gospodarstwa domowego wynajmującego do liczby osób zajmujących cały lokal. Normatywną powierzchnię powiększa się o 15 m2, jeżeli w lokalu mieszkalnym zamieszkuje osoba niepełnosprawna poruszająca się na wózku lub osoba niepełnosprawna, której

niepełnosprawność wymaga zamieszkiwania w oddzielnym pokoju. O wymogu zamieszkiwania w oddzielnym pokoju orzekają powiatowe zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności, o których mowa w ustawie z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2016 r. poz. 2046 i 1948). Wydatki na normatywną powierzchnię zajmowanego lokalu mieszkalnego oblicza się, dzieląc wydatki za ten lokal przez jego powierzchnię użytkową i mnożąc uzyskany w ten sposób wskaźnik przez normatywną powierzchnię. Dodatek mieszkaniowy przysługuje, gdy powierzchnia użytkowa lokalu mieszkalnego nie przekracza normatywnej powierzchni o więcej niż 30% albo 50% pod warunkiem, że udział powierzchni pokoi i kuchni w powierzchni użytkowej tego lokalu nie przekracza 60%. Wysokość dodatku mieszkaniowego stanowi różnicę między wydatkami przypadającymi na normatywną powierzchnię użytkową zajmowanego lokalu mieszkalnego, a kwotą stanowiącą wydatki poniesione przez osobę otrzymującą dodatek w wysokości: 1) 15% dochodów gospodarstwa domowego - w gospodarstwie jednoosobowym; 2) 12% dochodów gospodarstwa domowego - w gospodarstwie 2-4-osobowym; 3) 10% dochodów gospodarstwa domowego - w gospodarstwie 5-osobowym i większym. dr Tomasz A. Zienowicz adwokat


14

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Koncert Agnieszki Babicz „Tańczące Eurydyki” Fundacja FLY zaprasza 25 maja 2018 roku na koncert Agnieszki Babicz, który odbędzie się 25 maja 2018 roku, o godzinie 12.00 w Domu Rzemiosła i Przedsiębiorczości przy ul. 10 lutego 33 w Gdyni. Bilety w cenie 25 zł do nabycia w biurze fundacji ul. Świętojańska 36/2. Gorąco zapraszamy. Agnieszka Babicz to młoda, utalentowana aktorka scen muzycznych i nie tylko. Jest osobą wszechstronną i ciekawą życia. Po ukończeniu szkoły samochodowej w Koszalinie podjęła naukę w studium wokalno-aktorskim im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, które ukończyły m.in. również dwie znane ak-

torki: Iza Trojanowska i Grażyna Brodzińska. Agnieszka Babicz występuje gościnnie na deskach m.in. Teatru Muzycznego i Miejskiego w Gdyni oraz daje koncerty w wielu miastach Europy (Berlin, Londyn, Moskwa). Dotarła nawet nad Bajkał (Irkuck i Ułan-Ude), gdzie przyjmowano ją bardzo serdecznie

i ciepło. Śpiewa piękne i tęskne romanse, ballady w języku rosyjskim i polskim. W Polsce zasłynęła głównie, śpiewając pieśni naszej niezapomnianej Anny German w swoim autorskim recitalu pt. ”Wędrująca Eurydyka”. Jest laureatką pierwszego Grand Prix na Festiwalu im. Anny German w Zielonej Górze w 2002 r. Do obszernej listy jej utworów należą m.in.: „Greckie wino”, „La Mamma”, „Kołysanka”, „Tango D’amore”, „Bal u Posejdona”, „Jesteś moją miłością”, „Malagueña”, „Tańczące Eurydyki”. Artystce towarzyszą muzycy z legendarnego, trójmiejskiego bandu RAMA111 w składzie: Jan Rejnowicz - piano, aranżacje; Piotr Nadolski trąbka, akordeon; Janusz Kadyszewski - gitara basowa; Kamil Mazu - perkusja. Agnieszka Babicz ma wyjątkowo mocny, dźwięczny głos i wielką wrażliwość sceniczną. Jest osobą łatwo nawiązującą kontakt z widownią, otwartą i bezpośrednią.

Potrafi stworzyć niezapomnianą, serdeczną atmosferę. W czasach dominacji w naszej kulturze języka angielskiego – słuchanie pięknych i melodyjnych pieśni polskich i rosyjskich jest prawdziwą ucztą dla ucha i ducha.

AGNIESZKA BABICZ MA WYJĄTKOWO MOCNY, DŹWIĘCZNY GŁOS I WIELKĄ WRAŻLIWOŚĆ SCENICZNĄ. W najbliższym czasie przygotowujemy koncert Agnieszki Babicz z towarzyszeniem Jana Rejnowicza i Piotra Nadolskiego. Serdecznie Państwa na ten koncert zapraszamy! Wioleta Markowska

Zajęcia dla Seniorów na lato

ziemię, kwiaty, rośliny, zioła, kamyki. Dowolnie zaprojektowany ogród przedstawia nasze wnętrze, przy projektowaniu ogrodów prowadzimy luźną rozmowę, integrując się i rozmawiając o codzienności, każdy uczestnik ogród zabiera ze sobą do domu.

Serdecznie zapraszamy Seniorów na cykl zajęć warsztatowych oraz na wykłady. Czas trwania zajęć 2h. Cena pojedynczych zajęć 30 zł.

Kreatywne rozwiązywanie problemów

Jak skutecznie radzić sobie ze stresem – warsztaty z technik i metod radzenia sobie ze stresem, który pojawia się w życiu codziennym. Teoria połączona z praktyką, warsztat, który ma na celu pokazanie, w jaki sposób panować nad stresem, jak rozładować stres i napięcie, na co szczególnie trzeba zwracać uwagę i jakie mogą być konsekwencje tego, gdy nadmierny stres nie znajduje ujścia.

Jak motywować się do skutecznego działania – warsztat dotyczący motywacji do działania, do podejmowania nowych czynności, ćwiczenia, jak sobie radzić z motywowaniem się do działania w momentach, gdy spada nam forma, gdy nie mamy siły i gdy zwyczajnie nam się nie chce.

Trening pamięci i koncentracji poprzez gry kreatywne – gimnastyka umysłu, twórcze myślenie – warsztat z dużą ilością kreatywnej zabawy, gry pamięciowe, gra w karty, która pozwala na szybsze zapamiętywanie, tworzenie rysunków, które pozwalają pamiętać o sprawach bardziej złożonych, ćwiczenia pamięci za pomocą pracy na kolorach, smakach i zapachach.

Komunikacja interpersonalna z elementami komunikacji międzypokoleniowej – jak ze sobą rozmawiać, w jaki sposób komunikować się, aby obie strony dialogu się zrozumiały, jak odmawiać w rozmowie, aby nikogo tym nie urazić, jak prowadzić dialog z młodszym pokoleniem, sza-

nując odmienność i różne podejście do tego samego tematu, jak czytać mowę ciała – czyli co podczas rozmowy mówią nasze gesty i nasza postawa w stosunku do rozmówcy.

Warsztaty z cyklu zdrowy Senior – Coaching Zdrowia – wykład dotyczący dbania o zdrowie, o podejściu do zdrowego stylu życia, który najpierw zaczyna się w naszej głowie, w jaki sposób kontrolować siebie na etapie wprowadzania zdrowych zmian, jak utrzymać pozytywne, zdrowotne nawyki .

Międzypokoleniowy warsztat z kreatywności i twórczości – warsztat mający na celu połączenie pokoleń, dyskusji poddajemy jeden konkretny temat, podczas dyskusji wykonujemy kreatywne i twórcze prace odzwierciedlające rozwiązanie danego tematu.

Myślenie wizualne dla Seniorów – Bicablo – myślenie wizualne to przedstawianie słów za pomocą konkretnych znaków i symboli, nauka techniki rysowania Bicablo, pełna kolorów, barw, rysowanie historyjek i komiksów pokazujących inne podejście do rozwiązywania problemów dnia codziennego, technika wykorzystywana do szybkiego zapamiętywania i kojarzenia danych faktów.

Projektowanie ogrodów w słoiku – rozmowy przy stole – wspólnie, w dużych słoikach, projektujemy własne mini ogrody, wkładamy

– kolorowe kapelusze Edwarda de Bono – nowe podejście do tego, w jaki sposób rozwiązywać problemy, jak podejść do nich pod kątem sześciu różnych spojrzeń, jak to przełożyć na życie codzienne, odgrywamy scenki, pracujemy zespołowo oraz indywidualnie, rozkładamy tematy na czynniki pierwsze tak, aby uzyskać oczekiwany efekt w postaci różnych spojrzeń.

Trening świadomego oddychania – jak oddychać świadomie, jak dotleniać organizm, jak uspokajać oddech w fazie zdenerwowania, jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia oddechowe, aby uzyskać oczekiwane efekty.

Zajęcia teatralne - zajęcia dramy arteterapia – zajęcia teatralne.

Odpowiedzialność społeczna Seniorów – w jaki sposób możemy wspierać nasze społeczeństwo, jak możemy bez wysiłku pomagać, co nasze doświadczenia mogą dać innym, w jaki sposób posiadać przekazaną wiedzę społeczeństwu, by pomóc im zrozumieć funkcjonowanie i życie Seniora.

Sztuka tworzenia opowieści, warsztaty kreatywnego pisania – warsztaty, jak tworzyć opowieści, jak je spisywać, jak pobudzić kreatywność i twórczość, w jaki sposób szukać pomysłów na opowieści, które mogą spisać historię. W jaki sposób pisać, aby inni chcieli czytać. Opowiadania, historie, biografie, bajki. Informacje i zapisy w biurze Fundacji FLY (Gdynia, ul. Świętojańska 36/2). Serdecznie zapraszamy. FF


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Poznawaj świat z Fundacją FLY! Seniorom spragnionym niezapomnianych wrażeń proponujemy tygodniowe wycieczki: Polesie Lubelskie

rego Miasta, Ostrą Bramę oraz cmentarz na Rossie i Troki – średniowieczny zamek i odwiedzimy społeczność karaimską. To będzie ciekawa wycieczka!

Starożytna Albania i Macedonia

(24-30.06.2018)

(24.09-1.10.2018)

Polesie Lubelskie jest wprost usiane miejscami, które oczarują nawet najbardziej wymagających podróżnych. W programie wycieczki m.in.: stary Lublin – z Zamkiem w kształcie sowy, a w nim Kaplica Trójcy Świętej z najcenniejszymi zabytkami sztuki średniowiecznej w Polsce, Starówka Lubelska i Archikatedra. Nałęczów – uzdrowisko, w którym rezydował Bolesław Prus i Stefan Żeromski. Pierwsze na świecie muzeum w Puławach, Kazimierz Dolny nad Wisłą, gdzie czuć klimat bohemy oraz przepiękny pałac Kozłówka. A po zwiedzaniu, przechadzka suchą stopą przez bagna Poleskiego Parku Narodowego. Polesie jest piękne i różnorodne.

W programie najbardziej charakterystyczne miejsca regionu, najważniejsze zabytki i malownicze krajobrazy m.in.: zwiedzanie Albanii: miasto Vlora. Zabytkowe miasto Berat, powstałe w starożytności, wpisane na listę UNESCO. Twierdza Kalaja Berati, muzeum ikon. Durres- jedne z najstarszych miast Albanii, Kruja i Tirana. Via Egnatia - miasto portowe, przebiegał tu szlak handlowy, którym podróżował niegdyś Apostoł Paweł. Można tu zobaczyć m.in.: fragmenty świątyni Artemidy, rzymski Odeon. Gjirokaster – miasto – muzeum z kamiennymi domkami pokrytymi szarymi łupkami; liczne uliczki są bardzo strome, dlatego też Gjirokastra zwane jest również „Miastem Tysiąca Schodów”, w 2005 roku zostało wpisane na listę UNESCO. Cytadela z XIII w., twierdza, na której terenie znajduje się, mała Cerkiew i Wieża Zegarowa. Butrint – to niewielka osada i stanowisko archeologiczne w południowej Albanii leżące na wzgórzu, otoczone wodą, pozostałości rzymskich łaźni, amfiteatr, aleja ceremonialna, Świątynia Minerwy, świątynia Asklepiosa oraz agora. Degustacja albańskich alkoholi podczas wieczoru folklorystycznego, z pokazem tańca albańskiego. Macedonia. Ochryda – miasto wpisane na listę UNESCO, kościół św. Pantalejmona, Cerkiew św. Zofii i Bogurodzicy oraz teatr z czasów rzymskich. Jezioro Prespańskie z punktem widokowym, który urzeka swoim krajobrazem.

Suwalszczyzna i Wilno (26.08.2018-01.09.2018)

Zapraszamy do poznania ciekawego północno-wschodniego zakątka Polski. Suwalszczyzna jest odrębna krainą historyczno-geograficzną i, chociaż należy do województwa podlaskiego, nie jest częścią Podlasia, ani też Mazur. Dlatego właśnie poświęcamy jej osobną tygodniową wycieczkę. W programie m.in. Augustów - najstarsze miasto w regionie, rejs szlakiem Jana Pawła II Kanałem Augustowskim- łączącym dorzecze Wisły i Niemna, z licznymi śluzami, Suwałki – miasto Marii Konopnickiej oraz… krasnoludków; miasto wielu kultur, to tu znajduje się 6 cmentarzy różnych wyznań (katolicki, prawosławny, ewangelicki, starowierów, kirkut i mizar); ratusz i XIX-wieczne kamienice przy rynku, Zespół poklasztorny kamedułów na półwyspie w Wigrach, Sejny - Bazylika Mniejsza pw. Nawiedzenia NMP, klasztor podominikański, Biała Synagoga, kapliczki św. Agaty, Puńsk – największe skupisko mniejszości litewskiej w Polsce, Trójstyk granic Polski, Litwy i Rosji,słynne „wiadukty północy” w Stańczykach - najwyższe mosty w Polsce, po których przed wojną biegła kolej, Jezioro Hańcza - najgłębsze w Polsce, a także w znacznej części Europy (108,5 m), Góra Cisowa, która ze względu na kształt nazywana jest „Suwalską Fudżijamą”, Smolniki - przepięknie położona miejscowość turystyczna, z której okolicznych wzgórz można podziwiać wyjtkowo malownicze widoki i panoramę doliny, Szeszupa z zespołem jezior kleszczowskich, tu nagrywano sceny do filmów „Dolina Issy” oraz „Pan Tadeusz”, Oz turtulski: wąski wał lub ciąg pagórków pochodzenia lodowcowego, zwykle wysokości kilkunastu metrów i długości nawet do kilkudziesięciu km, Monaster Starowierów oraz Monaster Prawosławny w Wojnowie. Odwiedzimy także naszych sąsiadów na Litwie - Wilno – tu obejrzymy najcenniejsze zabytki Sta-

Ermitażem; krążownik Aurora – symbol rewolucji październikowej, Plac św. Izaaka, Sobór św. Izaaka (wnętrza), z którego złotej kopuły roztacza się najpiękniejsza panorama miasta, Newski Prospekt – główna arteria miasta, katedra Kazańska, Sobór Zmartwychwstania Pańskiego (z zewnątrz), Twierdza Pietropawłowska (najstarsza budowla miasta) z Soborem św. Piotra i Pawła (miejsce spoczynku rosyjskich carów), Sobór św. Mikołaja.

Zapraszamy seniorów na jednodniowe wycieczki autokarowe: Jezioro Żarnowieckie i okolice (4 lipca 2018). W programie: Krokowa – największa miejscowość w zachodniej części ziemi puckiej, zwiedzanie z przewodnikiem części Zamku w Krokowej, Żarnowiec- zwiedzanie klasztoru z XIII w, skarbca i cmentarza, zwiedzanie Elektrowni Wodnej w Żarnowcu – największej w Polsce elektrowni szczytowo-pompowej. Kartuzy i okolice (19 września 2018). W programie zwiedzanie Kolegiaty Wniebowzięcia NMP w Kartuzach - najważniejszego zabytku, pochodzącego z XIV wieku, Muzeum Volkswagena - powstałego w 2008 roku oraz Zakładu Produkcji Leków i Kosmetyków Ziaja w Kolbudach Kościerzyna (27.07.2018). W programie: Zwiedzanie Zakładów Porcelany Stołowej „LUBIANA” z przewodnikiem i możliwość zakupów porcelany w sklepie fabrycznym. Zwiedzanie Kościerzyny: Plac Jana Pawła II, kościerski rynek z figurą Remusa, neobarokowy kościół św. Trójcy z cudownym obrazem Matki Boskiej i neogotycki kościół Zmartwychwstania Pańskiego, Muzeum Akordeonu ciekawe i unikalne, prezentujące spore zbiory instrumentów,

Sankt Petersburg (6-10.08.2018)

W programie wycieczki trzydniowe zwiedzanie St. Petersburga z przewodnikiem: cerkiew i klasztor Smolny, Teatr Mariński, zabudowania Wyspy Wasilewskiej, nabrzeże Uniwersyteckie i Pałacowe, Admiralicja, budynek Sztabu Generalnego, pomnik Piotra I – Miedziany Jeździec, Plac Sztuki, pomnik Puszkina. Peterhof - letnia rezydencja Piotra I - jedno z najwspanialszych kompleksów pałacowo-parkowych na świecie. Zwiedzanie Parku Dolnego – „Rosyjskiego Wersalu” z malowniczymi ogrodami oraz baśniowej urody fontannami i kaskadami. Przejazd do Carskiego Sioła – unikatowego zespołu pałacowo-parkowego. Zwiedzanie pałacu Katarzyny Wielkiej wraz z Bursztynową Komnatą oraz Wielką Salą Tronową. Nocna wycieczka „Zwodzone mosty Petersburga” – wywierający ogromne wrażenie widok otwieranych mostów przez Newę. Słynna panorama otwartego mostu Pałacowego z Twierdzą Pietropawłowską w tle jest jednym z symboli Petersburga. Pałac Zimowy z jednym z największych muzeów świata

Zapraszamy również na wycieczki weekendowe: Kalmar i Olandia (21.08 – 23.08.2018). Zwiedzanie Kalmaru: centrum na wyspie Kvarnholmen, katedra, dawne Stare Miasto, dziedzińce i wały obronne zamku (poza sezonem letnim), ponad 6-kilometrowy most na Olandię ze wspaniałymi widokami na Cieśninę Kalmarską i Olandię. Kopenhaga i Malmo (30.072.08.2018). Wizyta na przylądku Kullaberg, zwiedzanie Helsinborga, Malmo, Kopenhagi - m.in. przystanek przy rezydencji królewskiej Amalienborg, spacer do Syrenki, przystanek przy zamku Christiansborg, wizyta na przylądku Kullaberg. Po szczegółowe informacje i program wycieczek zapraszamy na naszą stronę www.fundacjafly.pl Zapraszamy – gwarantujemy niezwykłe doznania!

15

Wspieraj Fundację FLY – bezpłatnie! Wystarczy, że zrobisz zakupy internetowe. Wejdź na https:// fanimani.pl/fundacja-fly/, wybierz sklep, zrób zakupy jak zwykle i zapłać tyle, co zawsze. Sklep przekaże nam część wartości Twoich zakupów, a Ty nie zapłacisz ani grosza więcej. Zakupy można zrobić w prawie 1000 sklepach (np. Empik, Sephora, Douglas, Smyk, Tchibo). To proste. Pamiętaj o tym podczas zakupów internetowych. Im więcej środków zgromadzi Fundacja FLY, tym więcej będzie mogła organizować zajęć, wycieczek i innych ciekawych wydarzeń, właśnie dla Ciebie!

Polub profil Fundacji FLY - wiedz więcej Seniorze, chcesz być na bieżąco? Polub profil Fundacji FLY. Codziennie znajdziesz tam ciekawe propozycje dla seniorów, zapoznasz się z nasza bieżącą działalnością, uzyskasz informacje o odwołanych zajęciach oraz ciekawych wycieczkach. Wejdź na www. facebook.com/FundacjaFly/ „Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 693-99-60-88, 517-38-38-28 redakcja@gdynskiiks.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji Radosław Daruk Redakcja Radosław Daruk, Maria Gromadzka, Jolanta Krause, Małgorzata Łaniewska, Irena Majkowska, Katarzyna Małkowska, Barbara Miecińska, Sonia Watras-Langowska, Michał Wilk, Łukasz Zagórski Współpraca dr Jarosław Kłodziński, Magdalena Koj, Elżbieta Malec, adw. Bartłomiej Owczarek, Marzena Szymik-Mackiewicz, adw. dr Tomasz Zienowicz Korekta: Irena Majkowska, Maria Gromadzka Edycja: Radosław Daruk Reklama: Magdalena Lieske tel. 508 245 584 m.lieske@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i tekstów reklamowych.


16

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

OPOWIEDZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ

Ten drań księżyc Księżyc, Luna, Srebrny Glob lub swojsko brzmiący Miesiąc. Znowu zaświecił w moje okna i pozbawił spokojnego snu. Wywabił mnie na balkon i zmusił do spojrzenia w swoją okrągłą, jasną , zimną twarz. I w tę bezsenną noc zaczęłam rozmyślać na temat tego niemego świadka naszych ziemskich wydarzeń. W naszej tradycji kulturowej księżyc jest nieodłącznym elementem scenerii romansowej, ale także świadkiem nocnych, tajemnych, dziejących się w ciemnościach czynów. Współtworzy wówczas niesamowite, pełne grozy tło. Bywał też świadkiem wielu wydarzeń historycznych, naszych powstań narodowych i akcji partyzanckich. Obecnie pod osłoną nocy, przy świetle księżyca imigranci z Afryki przeprawiają się na niebezpiecznych, małych łodziach do wymarzonej Europy. Księżyc oświetlał drogę uciekinierom z obozów na Syberii (mój dziadek Walerian tak właśnie uciekał po pierwszej wojnie światowej). Czasem zaglądał za kraty do lochów i cel więźniów cierpiących w różnych okresach historycznych, prezentując swoje zimne bezlitosne oblicze. Spiskowcy, bandyci, mordercy, postacie z horrorów: wilkołaki i wampiry zawsze działali pod osłoną nocy w świetle księżyca. W końcu przecież jest on uważany za symbol ukrytych, tych gorszych, ciemnych stron ludzkiej natury. Znacznie przyjemniejsze są sytuacje romantyczne związane z księżycem. Każdy

z nas ma pewnie swoje osobiste wspomnienia związanie z tym niemym towarzyszem nocy. Utkwiła mi w pamięci piękna, oświetlona księżycem droga w Szwajcarii Kaszubskiej, kiedy to dosyć późno wracaliśmy z tatą i przyjaciółmi do samochodu zaparkowanego w sąsiedniej wsi. Pomyślałam wtedy, że taki błogi spokój, tak pięknie oświetlona przez księżyc droga, takie sytuacje mogą się już nie powtórzyć i dlatego muszę tę chwilę zachować w pamięci. Swego czasu pięknie przyświecał mi również księżyc na luksusowym statku płynącym po Nilu. Kąpałam się w basenie na pokładzie, a księżyc co jakiś czas pojawiał się pomiędzy półksiężycami umieszczonymi na minaretach meczetów stojących nad brzegiem. Był to niesamowity widok, ponieważ z okazji jakiegoś święta minarety były oświetlone kolorowymi lampkami. Warto wspomnieć, że półksiężyc stał się oficjalnym symbolem islamu dopiero w XIX wieku. W kulturze chrześcijańskiej Wschodu był znakiem zwycięstwa nad pogaństwem, natomiast w chrześcijaństwie zachodnim symbolem maryjnym. 20 lipca 1969 r. księżyc stał się bohaterem mojego pobytu z koleżanką na słonecznej plaży w Jelitkowie, ponieważ w tym dniu odbyło się pierwsze lądowanie człowieka na Księżycu. Do dzisiaj pamiętam, z jakim przejęciem słuchałyśmy wraz z dwoma przygodnie poznanymi panami, dysponującymi radyjkiem tranzystorowym, relacji z tegoż lądowania. W końcu był to wielki krok ludzkości. Pokryta pyłem powierzchnia Srebrnego Globu – chociaż wyjaśniła wiele dręczących naukowców zagadek - okazała się pusta i zimna, a na spotkanie pierwszych i kolejnych astronautów nie wyszedł niestety Pan Twardowski. W dzieciństwie nasłuchałam się opowieści o mocy sprawczej tego świecącego dziwnym blaskiem jedynego satelity Ziemi i bałam się go. Mogłam przecież zacząć lunatykować za sprawą jego światła albo

zostać zalana wodami ściągniętymi przez niego z pobliskiego Bałtyku. Na szczęście te wszystkie dziecinne przypuszczenia i obawy okazały się mitem. Jest natomiast prawdą, że gdyby nasz satelita nie roztaczał nad nami opieki, życie na Ziemi mogłoby nigdy nie powstać, a nasza planeta wydana byłaby na pastwę nieprzyjaznego kosmosu. Księżyc był tematem wielu dzieł sztuki i inspiracją dla niezliczonej rzeszy twórców. Światłu księżyca poświęcona jest przepiękna nastrojowa kompozycja fortepianowa Claude’a Debussy’ego oraz „Sonata księżycowa” Ludwiga van Beethovena, a także mój ulubiony film „Dwa księżyce” z 1993 r., wyreżyserowany przez Andrzeja Barańskiego, według zbioru opowiadań Marii Kuncewiczowej pod tym samym tytułem. Film dziejący się w przedwojennym Kazimierzu nad Wisłą w poetycki sposób ukazuje, że ten sam księżyc inaczej świeci biednym, inaczej bogatym, inaczej miejscowym i inaczej letnikom. W ogóle księżyc przeżył wiele literackich przygód. W powieści Kornela Makuszyńskiego został nawet skradziony, a jego blask był składnikiem deseru w pełnym wdzięku wierszu Juliana Tuwima „Spóźniony słowik”. Tak więc księżyc od zawsze był świadkiem naszej ziemskiej egzystencji i mam nadzieję, że jego piękny, niepokojący blask będzie nadal zachwycał, skłaniał do zadumy i refleksji oraz pobudzał wyobraźnię jeszcze przez wiele, wiele pokoleń. Księżyc sam zresztą nigdy nie zabierze głosu w tej sprawie, bo parafrazując słowa starej piosenki można powiedzieć, że „w tym jest rzeczy sedno, że jest mu wszystko jedno. Już taki z niego zimny drań”. I co pan na to, Panie Twardowski? A. M. Od redakcji: Dziękujemy autorce i zachęcamy naszych czytelników do przesyłania swoich wspomnień, przemyśleń lub ciekawych historii. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-371 Gdynia, dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Małgorzata Łaniewska

IKS W KUCHNI

Musztardowy karczek z grilla

Składniki:

Fot. wallpapersmirror

Maj to ten miesiąc, kiedy zieleń jest najbardziej soczysta, wszystko kwitnie i pachnie, a pikniki i grille zaczynają umilać nam weekendy. Jeśli szukacie nowych pomysłów na grilla, to mam sprawdzony pomysł na karkówkę z grilla. Karczek z tego przepisu wychodzi kruchy i zarazem bardzo soczysty. Pięknie pachnie i apetycznie wygląda na talerzyku. Przed grillowaniem karczek marynujemy w aromatycznej, musztardowej marynacie dosyć długo, bo aż 24 godziny, ale warto, bo wtedy mięso kruszeje i nabiera niebywałego smaku. Przepis jest prosty do wykonania i dosyć tani, a karczek wychodzi naprawdę „palce lizać”.

sem przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na około 24 godziny. Na rozgrzanym ruszcie rozkładać musztardowe plastry mięsa i grillować z dwóch stron po około 20 minut. Podawać z lekką i dobrą sałatką. Smacznego!

Przygotowanie: Karczek wieprzowy opłuka��������������������������� ć,������������������������� osuszyć i pokroić w plastry grubościokoło 1,5 cm. Do dużej miski wlać olej i dodać musztardę, kilka kropel octu balsamicznego, ziarenka kolo-

rowego pieprzu, ziela angielskiego, jałowca, listek laurowy oraz dużą szczyptę tymianku, rozmarynu i małą soli. Całość razem dokładnie wymieszać, przełożyć plastry mięsa i natrzeć musztardową marynatą. Na koniec miskę z mię-

1 ½ kg karczku wieprzowego ½ szklanki oleju 6 łyżek musztardy (np. sarepskiej) ocet balsamiczny 12 ziarnek kolorowego pieprzu 3 ziarenka ziela angielskiego 3 ziarenka jałowca 1 listek laurowy tymianek rozmaryn sól Dorota Kitowska

Kafejka internetowa dla seniorów w Fundacji FLY W Fundacji FLY działa internetowa kafejka. Jeżeli nie masz dostępu do komputera, czy Internetu, to przyjdź do Fundacji FLY. Tu (bezpłatnie) załatwisz swoje komputerowe sprawy. Od poniedziałku do piątku, od 9:00 do 19:00.

Fundacja FLY rusza z nowy projektem! Jeśli nie boisz się kamery, masz w sobie moc i chcesz ją pokazać... weź udział w nowym projekcie. Szczegóły w biurze Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2) w dni robocze od 9:00 do 19:00

Wystawa Batik Do 6 maja 2018 roku w gdyńskim InfoBox’ie można oglądać wystawę prac Batiku grupy prowadzonej przez panią Wandę Frąckowską. Serdecznie zapraszamy.

Na wiosnę pomyśl o własnym zdrowiu. Jedź do sanatorium Każdy Ci to powie: „Trzeba dbać o zdrowie”. Tym żartobliwym wierszykiem Fundacja FLY poleca udział w turnusach rehabilitacyjnych (sanatorium „Energetyk” w Inowrocławiu, sanatorium „Łączność” w Ciechocinku, Ośrodek „Maxim” w Łebie oraz ośrodek „Zdrowotel” w Łebie). Więcej informacji oraz zdjęcia ośrodków znajdziecie na stronie internetowej: www. fundacjafly.pl/en/wycieczkifly/turnusy-rehabilitacyjne. Zapisy i informacje szczegółowe w biurze Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2) w dni robocze od 9:00 do 19:00 lub telefonicznie: 693 996 088, 517 383 828.

Koncert Flamenco „Jardin Flamenco” Fundacja FLY zaprasza na koncert Flamenco „Jardin Flamenco” w Teatrze Miejskim w Gdyni 1 lipca 2018 roku o godzinie 16.00. Bilety w cenie 40 zł do nabycia w biurze fundacji ul. Świętojańska 36/2.

FF

Profile for Fundacja FLY

2018 05 Gdynski IKS nr 54  

1 Morsy przeszkolone ; 2 Sklep charytatywny ; 3 ARG ; 3 Morsy przeszkolone ; 4 Sen o Gdyni cz.2 ; 4 Dzieje kultury w Gdyni...

2018 05 Gdynski IKS nr 54  

1 Morsy przeszkolone ; 2 Sklep charytatywny ; 3 ARG ; 3 Morsy przeszkolone ; 4 Sen o Gdyni cz.2 ; 4 Dzieje kultury w Gdyni...

Advertisement