{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

Gdyński

GAZETA BEZPŁATNA DLA SENIORÓW I ICH RODZIN

Nr 48, listopad 2017

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

MORSY GDYŃSKIE ŚWIĘTUJĄ 15-LECIE

Fot. Natalia Skibowska

O tym, że jednym ze sposobów na zdrowie jest hartowanie, wiedzą niemal wszyscy. Większość jednak ogranicza się do tego, że wie. Są jednak tacy, którzy tę wiedzę wcielają w życie. O hartowaniu i dobrej zabawie rozmawiamy z panią Barbarą Nowicki, prezesem Stowarzyszenia Morsy Gdyńskie im. Jana Bobczyka.

Rozpoczęcie sezonu 2017/2018 nastąpiło 7 października REKLAMA

Na początek proszę opowiedzieć o samym stowarzyszeniu. Kim jesteście i co robicie, zwłaszcza zimą? Stowarzyszenie zostało założone w 2002 roku przez 18 członków. Jego celem jest propagowanie ruchu w sezonie jesienno-zimowym, a także kąpieli, czyli hartowanie ciała poprzez kąpiele w morskiej wodzie. Spotykamy się w soboty i niedziele o godz. 12.00. Członkowie stowarzyszenia mają też klucze do tzw. chatki na końcu Bulwaru Nadmorskiego i mogą korzystać z kąpieli w dogodnym dla siebie czasie. Na wspólne niedzielne kąpiele zapraszamy także mieszkańców Gdyni. Nie trzeba być członkiem stowarzyszenia, żeby spróbować i przekonać się, jak cudnie jest zimą wykąpać się w zimnej wodzie. Przy okazji można też dowiedzieć się, jak prawidłowo morsować, co można zyskać przez morsowanie i czy na pewno nie chorujemy.

strona 4


Okazja czyni… kolekcjonera Sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady” poleca swoje kolekcje!

Starocie, pamiątki, bibeloty i klamoty. Rzeźby, obrazy, oryginalne dekoracje, starodruki, monety i wiele innych przedmiotów. Za niewielką cenę. Sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady” Gdynia, ul. Świętojańska 36 (pod sklepem Biedronka) godziny otwarcia:

poniedziałek-piątek 10.00 – 18.00, sobota 10.00 – 14.00

tel. 515 150 420 www.zglebokiejszuflady.pl www.facebook.com/zglebokiejszuflady


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Warsztaty Haiku – spotkanie z japońską poezją Haiku

Ze strachu, żeby nie stracić zdrowia

Fanom poezji z pewnością spodobają się warsztaty japońskiej poezji haiku. Haiku to miniatura poetycka, na którą składają się jedynie trzy wersy. Tradycyjne haiku dotyczyło przyrody i dzieliło się na haiku o wiośnie, lecie, jesieni i ziemie. Pierwsze utwory powstały już w XVII wieku. Również współcześnie sztuka haiku cieszy się dużą popularnością, nie tylko w Japonii, ale także w świecie. Podczas warsztatów uczestnicy poznają podstawowe zasady haiku oraz sami stworzą krótkie utwory. Warsztaty odbędą się 24.11.2017 r. (piątek), 16:00 w Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia). Wstęp bezpłatny. Zapisy na azikuder@o2.pl lub bezpośrednio w Fundacji FLY w dni robocze w godz. 9:00-19:00 lub tel. 693 996 088.

Fot. Ewa Helena Wójcik

przecież i lekarz, więc jakby co… Warunek postawił sobie wtedy prosty „jak nie umrę, to będę morsem”. Kąpiel przeżył i zgodnie z obietnicą, jak przystało na człowieka honoru, morsuje do dziś. Kiedyś częściej, dziś, na prośbę rodziny, już tylko raz w tygodniu. Jednak jak sam mówi, to najlepszy sposób na zachowanie zdrowia. Od lat nie miał nawet kataru, nie dokucza już też rwa kulszowa (kto raz przeżył, ten wie, jaka to „atrakcja”). Na pytanie, dlaczego zimą kąpie się w lodowatych wodach Bałtyku, odpowiada: „Kąpię się ze strachu. Ze strachu, żeby nie stracić zdrowia”. Patrząc na pana Czesława, można uznać, że morsowanie to faktycznie metoda na dobre zdrowie. Aleksandra Rekuć

www.freepik.com

Morsem został przez przypadek, ale jest nim już ponad 12 lat i ani myśli przestać. Pogodny, życzliwy, pełen energii. Z wykształcenia ekonomista, z wyboru fotograf, z pochodzenia i urodzenia gdynianin. Czesław Pettke – jeden z najstarszych Gdyńskich Morsów opowiada o swoim sposobie na długie i zdrowe życie. Czesław Pettke urodził się w Gdyni jeszcze przed wojną i jest z tym miastem niezwykle mocno związany. Lata aktywności zawodowej i obowiązki rodzinne, nie dawały czasu na realizację pasji. Kiedy w 1989 roku przeszedł na emeryturę, został fotografem i to nie jakimś tam amatorem cykającym zdjęcia przy okazji różnych uroczystości, ale prawdziwym, profesjonalnym fotografem pracującym m.in. dla Dowództwa Marynarki Wojennej w Gdyni. Dzięki tej pasji dołączył do Stowarzyszenia Morsy Gdyńskie - początkowo tylko uwieczniał ich „wyczyny”. Jednak któregoś zimowego dnia 2005 roku doszedł do wniosku, że skoro inni kąpią się w lodowatej wodzie i żyją, to on też spróbuje. Wśród morsów był

3

Legenda Morska Gdyni w obiektywach Gdynian i turystów Gdynia prawie nam wszystkim kojarzy się z morzem, żeglarstwem oraz statkami czy okrętami. Jedyne tej wielkości miasto w Polsce, które posiada w Śródmieściu okazałą plażę, bulwar nadmorski, a także nowoczesną marinę. Atrybuty morskości to także popularne statki - muzea („Dar Pomorza”, ORP „Błyskawica”), Akwarium Gdyńskie oraz Wydział Nawigacyjny Akademii

Morskiej na Molo Południowym. Wymienione atrakcje znajdują się w zaledwie kilkusetmetrowej odległości od siebie. Na charakter morski miasta wpływa jednak zdecydowanie więcej czynników. Bez wątpienia są to także sami ludzie, w tym marynarze, załogi statków, ale także pracownicy setek spółek morskich, portowych, stoczniowych, rybackich oraz naukowo-badawczych. Dla pa-

sjonatów fotografii reportażowej Gdynia może być tak samo atrakcyjna, jak inne miasta portowe w Europie czy na świecie. Koloryt codziennego rytmu miasta przenika się w naturalny sposób z jego historią, zapisaną zarówno w architekturze, pomnikach, ekspozycjach muzealnych czy pamiątkowych tablicach. W tym roku już po raz drugi pasjonaci fotografii turystycz-

nej oraz reportażowej mogli wystartować w konkursie Legenda Morska Gdynia w Obiektywie. Jedną z kategorii - „Biała Fregata” - powiązano z rocznicą 35-lecia podniesienia bandery na „Darze Młodzieży”. Istotny dla organizatorów konkursu (Agencja Rozwoju Gdyni oraz Miasto Gdynia) był także czynnik ludzki, stąd m.in. kategoria „Człowiek i Morze”. Ponadto jurorzy oceniali pra-

cę w pozostałych trzech kategoriach: „Legendarne Miejsca”, „Wydarzenia Morskie” oraz „Wakacje Morskie w Gdyni”. W składzie jury znaleźli się m.in. znakomici fotografowie: Marzena Śmierzchalska oraz Krzysztof Winciorek, wieloletni redaktor magazynu „Morze” Aleksander Gosk, a także Jacek Debis oraz Witold Okun z Agencji Rozwoju Gdyni.

Nagrody główne przypadły:

I NAGRODA: zdjęcie autorstwa Arkadiusza Srebnika z Gdyni – za „klasyczne ujęcie legendarnego miejsca w Gdyni w przepięknie fotogeniczny sposób”.

II NAGRODA: zdjęcie autorstwa Elwiry Kruszelnickiej z Gdyni

III NAGRODA: zdjęcie ponownie autorstwa Pana Arkadiusza Srebnika z Gdyni

Ponadto jury przyznało wyróżnienia dla najlepszych zdjęć w kategoriach dla: Ewy Tulińskiej, Dariusza Sobieckiego, Michała Kamińskiego, Ewy Morzuch oraz Doroty Nelke. Powyżej: Biała Fregata Doroty Nelke.


4

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Morsy Gdyńskie świętują 15-lecie

Na początek proszę opowiedzieć o samym stowarzyszeniu. Kim jesteście i co robicie, zwłaszcza zimą? Stowarzyszenie zostało założone w 2002 roku przez 18 członków. Jego celem jest propagowanie ruchu w sezonie jesienno-zimowym, a także kąpieli, czyli hartowanie ciała poprzez kąpiele w morskiej wodzie. Spotykamy się w soboty i niedziele o godz. 12.00. Członkowie stowarzyszenia mają też klucze do tzw. chatki na końcu Bulwaru Nadmorskiego i mogą korzystać z kąpieli w dogodnym dla siebie czasie. Na wspólne niedzielne kąpiele zapraszamy także mieszkańców Gdyni. Nie trzeba być członkiem stowarzyszenia, żeby spróbować i przekonać się, jak cudnie jest zimą wykąpać się w zimnej wodzie. Przy okazji można też dowiedzieć się, jak prawidłowo morsować, co można zyskać przez morsowanie i czy na pewno nie chorujemy.

Czy małe dzieci mogą morsować? Ja nie jestem zwolenniczką kąpieli w okresie zimowym małych dzieci. Trudno 2-3 latkowi przekazać informację, że wchodzę z tobą do zimnej wody (co jest dla dziecka ogromnym stresem) i ta woda ma na ciebie zbawienny wpływ, i ma cię zahartować. Ale jestem

Fot. R.Daruk

No właśnie. Czy Morsy nie chorują? Co właściwie daje taka „ekstremalna” zabawa? Nie ma na świecie takiej metody, o której można powiedzieć, że jeśli się ją stosuje, to nie będzie się chorować. Morsy chorują. Ale rzadziej, infekcje przechodzą lżej, szybciej dochodzą do zdrowia. Przede wszystkim Morsy mają inną tolerancję na zimno. W czasie srogiej zimy można od razu rozpoznać Morsy na ulicy, bo nie są aż tak okutani, nie mają na sobie tylu warstw. Owszem - kurtka, czapka, ale bez przesady. Plusem dla członków stowarzyszenia są także spotkania. Niedzielna kąpiel to okazja nie tylko do hartowania, ale także spotkanie towarzyskie, integracja. Rozpiętość wiekowa członków stowarzyszenia jest ogromna – najmłodszy z nas ma lat 12, a najstarszy – 84. A zatem morsowanie jest dla wszystkich; szczególnie, że każdy sam decyduje, jak długo będzie się rozgrzewał, bo do wody trzeba wejść dobrze rozgrzanym, i jak dużo czasu spędzi w wodzie. Ja preferuję krótką, intensywną kąpiel – najlepiej wejść do wody, poruszać się chwilę, wyjść, można to powtórzyć kilka razy. Ciała odpornościowe tak naprawdę potrzebują tylko chwilę, żeby zacząć budować system immunologiczny, nie ma potrzeby siedzieć w wodzie np. 10 minut.

O tym, że jednym ze sposobów na zdrowie jest hartowanie, wiedzą niemal wszyscy. Większość jednak ogranicza się do tego, że wie. Są jednak tacy, którzy tę wiedzę wcielają w życie. O hartowaniu i dobrej zabawie rozmawiamy z panią Barbarą Nowicki, prezesem Stowarzyszenia Morsy Gdyńskie im. Jana Bobczyka.

Barbara Nowicki zachęca wszystkich do kapieli

zwolenniczką, żeby z takim maluchem przyjść, rozebrać i pobawić się chwilę, porzucać śnieżkami wtedy, kiedy dziecko jest w stroju kąpielowym. To też hartuje. To też jest morsowanie. Czym, oprócz wspólnych weekendowych kąpieli, zajmuje się stowarzyszenie na co dzień? Stowarzyszenie liczy 226 członków. Popieramy WOŚP, jesteśmy obecni na gdyńskiej paradzie 11 Listopada, spotykamy się na różnego rodzaju zlotach. Takie zloty to okazja do wspólnej zabawy, integracji środowiska morsowego. Takim sztandarowym produktem Gdyńskich Morsów są zloty organizowane w Szwecji we współpracy ze Stena Line i AZS Gdańsk, z którymi w zeszłym roku podpisaliśmy umowę. Wspólnie płyniemy promem do Szwecji, tam zwiedzamy Karlskronę, spacerujemy, a punktem kulminacyjnym jest wspólna kąpiel na sprawdzonym i oznaczonym kąpie-

lisku, bardzo profesjonalnie przygotowana i zabezpieczona przez ratowników wodnych i medycznych. W zeszłym roku w zjeździe wzięło udział ponad 800 osób z 26 klubów w Polsce.. Organizujemy także uroczystą kąpiel noworoczną, w której każdy może wziąć udział i spotkanie wigilijne, które odbywa się w naprawdę szczególnej, rodzinnej atmosferze. To dla nas najważniejszy dzień w roku. Jakie plany na przyszłość ma Stowarzyszenie Morsy Gdyńskie? W najbliższej przyszłości czeka nas zmiana siedziby. Do tej pory korzystamy z chatki na końcu bulwaru – latem to siedziba WOPR, zimą Morsów. To miejsce zostanie przebudowane i dostaniemy nowe, piękne pomieszczenie. W 2019 roku chcielibyśmy zorganizować 3 zloty morsów w Szwecji. Jest ogromne zainteresowanie, otrzymujemy zgłoszenia już nie tylko z kraju i chcemy to rozszerzyć. No i przede wszystkim chcemy

zorganizować grupę dla dzieci. Chciałabym, żeby w soboty rodzice przychodzili z dziećmi od 3 roku życia, żeby można te dzieci nauczyć morsowania, pobiegać po plaży, pobawić się i przy okazji hartować. Ale na to musimy poczekać, aż będzie nowa siedziba, żeby można było wprowadzić potem dzieci do ogrzanego pomieszczenia, którego teraz nam brakuje. Moim marzeniem i najważniejszym planem na najbliższą przyszłość jest misja nauczenia ludzi udzielania pierwszej pomocy zimą, bo to wygląda troszkę inaczej niż latem. Po 15-leciu, kiedy już będzie więcej czasu, zajmiemy się organizacją takich szkoleń – mamy już osoby, które mogłyby to poprowadzić, potrzebujemy miejsca, w którym to szkolenie będzie można komfortowo przeprowadzić (np. na sali gimnastycznej). Mamy też wstępną deklarację ratowników WOPR, że pomogą w ćwiczeniach praktycznych w wodzie. Wierzę, że uda się to przeprowadzić już w przyszłym roku.

A skoro mowa o 15-leciu – będzie uroczyście i hucznie, czy raczej kameralnie? Będzie uroczyście, hucznie i z pompą. Imprezę planujemy dwudniową. 18 listopada będzie wielki bal, na którym goście: wiceprezydent Michał Guć i dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu Marek Łucyk, wręczą puchary najbardziej zasłużonym Morsom. Przewidujemy zresztą wiele atrakcji na naszym balu, będzie sześciopiętrowy tort, będzie przepysznie. Następnego dnia, na plaży miejskiej staną dwie sauny, będzie „syty kociołek” z pyszną grochówką i bigosem na rozgrzewkę, i będzie można spędzić cały dzień dozując sobie dowolnie kąpiel – sauna, sauna – kąpiel w doskonałej, rodzinnej atmosferze. Wszyscy członkowie stowarzyszenia, i ci obecni na balu, i ci, którzy dołączą do nas w niedzielę, otrzymają okazjonalne pamiątki. A czy jest ktoś, komu przy okazji jubileuszu stowarzyszenie chciałoby szczególnie podziękować? Oczywiście. Przede wszystkim chcielibyśmy podziękować panu wiceprezydentowi Michałowi Guciowi za to, że tak fantastycznie zajmuje się organizacjami pozarządowymi w mieście, współpracuje się nam znakomicie. Szczególne podziękowania należą się również Gdyńskiemu Centrum Sportu, które nieodpłatnie użycza nam naszą chatkę, jest otwarte i gotowe do pomocy w realizacji każdej naszej inicjatywy. Z panem dyrektorem, Markiem Łucykiem, mamy znakomity kontakt, zawsze życzliwie wysłuchuje naszych propozycji i dokłada wszelkich starań, żeby je realizować. No i oczywiście podziękowania kierujemy do wszystkich członków stowarzyszenia za to, że są, że tworzą tę wyjątkową społeczność. I już na koniec – o czym marzy Prezes Stowarzyszenia Morsy Gdyńskie? O marzeniach już opowiadałam – to nowa siedziba, szkolenie z pierwszej pomocy dla wszystkich Morsów i nie tylko Morsów, i grupa dla dzieci, która będzie mogła „morsować inaczej”, ucząc się tej formy aktywności. A prywatnie? To właściwie tylko tyle, żeby dopisywało zdrowie i to nie tylko mnie, ale całej mojej rodzinie. W takim razie, z okazji jubileuszu 15-lecia Stowarzyszenia Morsy Gdyńskie, życzymy spełnienia wszystkich marzeń, dużo zdrowia dla wszystkich Morsów i ich rodzin. Rozmawiała Aleksandra Rekuć


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

5

OKIEM PODRÓŻNIKA

Lwów, część druga Fot. Ł.Zagórski

Fot. Ł.Zagórski

Skoro już jesteśmy na rynku warto zapomnieć na jakiś czas o otaczających nas zabytkach i rozpocząć „zwiedzanie” lokalnych barów i restauracji. We Lwowie jest kilka rodzajów lokali gastronomicznych. Te, które pamiętają minioną epokę to restauracjo-kawiarnie. Można tu wpaść na niejednego kielicha, kotleta z gotowanymi ziemniakami, poranną kawę, czy deser. Klientela takich miejsc to przekrój wszelakich warstw społecznych, a ceny są abstrakcyjnie tanie. Dla przykładu za zestaw obiadowy (zupa, sałatka warzywna, drugie danie, deser i kompot) zapłacimy około 11 złotych. Bardzo popularne stają się kawiarnie, często wzorowane na dawnych kawiarniach austriackich z czasów panowania Habsburgów. Serwuje się w nich rozmaite lokalne i europejskie wypieki i,oczywiście kawę. Co ciekawe, kultura picia kawy została spopularyzowana przez Polaków, Austriaków i Francuzów, wizytujących i zamieszkujących miasto. Sami Ukraińcy preferowali picie herbaty. Do czasów drugiej wojny światowej Lwów okrzyknięty został kawową stolicą Polski, a do dziś w mieście istnieją przedwojenne polskie kawiarnie serwujące kawę w tradycyjny sposób. Jednym z takich miejsc jest kawiarnia „Warszawska” w hotelu Warszawa, która śniadanie wraz z wyśmienitą kawą proponuje za 11 złotych. Najbardziej popularnym miejscem spotkań, gdzie aromat kawy kusząco łaskocze nasze nozdrza już od wejścia, jest kawiarnia – muzeum „Kopalnia kawy”. To bardzo unikatowe miejsce, które oprócz serwowania wyszukanych smaków czarnego trunku proponuje wyprawę do podziemi, gdzie składowane są ogromne ilości kawy, wydobywane przez kawowych górników. Czas na zmianę klimatu. Nasz wzrok przyciąga długa kolejka ludzi czekająca na wejście do pijalni „pijana wiśnia”. Właściwie to tu powinniśmy rozpoczynać każdy dzień naszego pobytu we Lwowie. Ta magiczna nalewka, podawana w grubych kieliszkach z wiśniami w środku, cudownie rozgrzewa, a jej kuszący smak nakłania nas do kolejnej szklanki... Amatorzy tego trunku w szybkim czasie zamienia-

Lwów pełen jest takich sklepów

li się z ochoczo gawędzących smakoszy nalewki w półprzytomnych milczków z mętnym wzrokiem. To był sygnał, aby ruszyć dalej, szczególnie, że w ofercie można było znaleźć litrowe butle. Czas na posiłek, a na naszej mapie dość niezwykłe miejsce. Owiana legendą sieć schronów, które po przerobieniu ich na lokal gastronomiczny, stały się jedną z najchętniej odwiedzanych restauracji we Lwowie. Chodzi oczywiście o znaną w całej Europie „Kryjówkę”. To miejsce podczas drugiej wojny światowej stanowiło siedzibę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, stąd oficjalnie ma kamuflujący adres – „gdzieś na starym rynku”. Wejście do tej podziemnej restauracji znajduję się w podwórzu, w którym niechętnie chciałbym się zgubić. Ciężkie żeliwno-drewniane drzwi otwiera nam uzbrojony Ukrainiec i niskim, stanowczym głosem pyta nas o... hasło. „Slawa Ukraini!” - wykrzykujemy zdecydowanie, po czym zostajemy zaproszeni do środka. Tu następuje zwrot akcji, atmosfera staje się bardziej przyjazna, strażnik wita nas życzliwym uściskiem i metalową nakrętką od menażki z Horałką, czyli ukraińską wódką. Po dwóch szybkich toastach, kierujemy się schodami w dół, które zabierają nas w niesamowitą podróż do przeszłości. Właściwie odnosi się wrażenie, jakby przeniosło się do podziemnego miasta. Jest tutaj centrala telegraficzna, okopy, ziemianka, atrapa sklepu z gazetami oraz mnóstwo rekwizytów z okresu drugiej wojny światowej.

Lwów. Panorama na stare miasto

Kelner w partyzanckim stroju świetnie radził sobie z językiem polskim, a my zaczarowani klimatem, postanowiliśmy dać upust naszym emocjom i zamówiliśmy z menu (które wyglądało jak propagandowy biuletyn) kilka przystawek, dwa dania główne, po piwku i pół litra wódki miodowej. Jedzenie podawane było na drewnianych dechach i w wojskowych menażkach i choć nie była to wykwintna kuchnia, to klimat, który tam panował oraz moc miodówki zabrały nas w naprawdę niezwykłą podróż. Kolejny dzień rozpoczęliśmy w istnie wiedeńskim stylu. Okazało się, że lwowskie kawiarnie na śniadanie oferują nam croissanty. W większości miejsc pieczone są one na miejscu, a składniki możemy dobierać sami. Historia lwowskich croissantów sięga czasów zaborów. Legenda głosi, że polski piekarz Jerzy Kulczycki po zakończeniu oblężenia Wiednia w 1683 roku, dla upamiętnienia zwycięstwa nad Turkami, zaczął wypiekać bułeczki w kształcie półksiężyca. Przepis szybko rozpowszechnił się na terenie całego cesarstwa Austro-Węgier, a po zajęciu Galicji w 1772 roku, przepis na croissanty zadomowił się również we Lwowie. Warto nadmienić, że koszt takiego śniadania (dwa przepyszne croissanty z kawą lub herbatą) to 100-110 hrywien, czyli 13 złotych. Po obfitym śniadaniu kierujemy się na Kopiec Unii Lubelskiej. Wzniesiony w 1869 roku z okazji 300 rocznicy zawarcia unii lubelskiej ma 413 m n.p.m. i jest doskonałym punk-

tem widokowym na całe miasto i okolice. Kopiec stanowi pewnego rodzaju punkt graniczny pomiędzy zabytkowym Lwowem, a częścią miasta, która została dobudowana po drugiej wojnie światowej i wygląda jak niejedno polskie, postkomunistyczne osiedle z żelbetonowymi blokami. Cudowne uchwycenie kontrastu. W oddali sielankowy widok pól, lasów i pastwisk, a nad naszymi głowami powiewająca flaga Ukrainy zmusza do refleksji na temat tego pięknego kraju, objętego częściowo wojną, dotkniętego kryzysem gospodarczym i pełnego nierówności społecznych. Ale kiedy wracamy do centrum miasta zapominamy o nostalgii i smutku, bo miasto wita nas z powrotem kolejnymi atrakcjami. Jedna z nich to na pewno kurs tańców latynoskich w samym centrum rynku. Gorące rytmy wydobywające się głośników tłumiły hałas miasta. Pary ochoczo tańczyły na drewnianym podeście, który usytuowany był zaraz przy przystanku tramwajowym. Wojna? Jaka wojna, chciałoby się zapytać patrząc na ten pokaz i tłumy gapiów wokół. A może właśnie taniec i zabawa jest lekiem na codzienne troski? Mimo zgiełku, hałasu i latynoskich dźwięków, naszą uwagę zwróciły rozlegające się gdzieś nieopodal odgłosy instrumentów dętych. To Teatr Piwa grał hejnał i zwabiał nas kusząco do swoich włości. Teatr Piwa „Prawda” to istna twierdza browarnicza. Przez wiele lat budynek funkcjonował jako dom towarowy. W 2014 roku wnętrze tego budynku zostało całkowicie

przebudowane. Na parterze postawiono warzelnie piwa oraz sklep z rzemieślniczymi browarami. Kolejne piętra zajmują bary i stoliki, a w centralnym punkcie lokalu, pomiędzy drugim a trzecim piętrem, stoi antresola, na której występuje orkiestra dęta. Oprócz niezliczonej ilości browarów, lokal ma także ciekawą kartę dań i przekąsek, a kuchnia jest cała przeszklona, dzięki temu można podziwiać pracę kucharzy. Polska historia Lwowa przedstawiana jest przez dziejopisarzy w różny sposób. Miasto otrzymało prawa miejskie w 1356 roku, kiedy to należało do Królestwa Polskiego. Następnie dostało się pod panowanie Rosjan, Austriaków i Niemców, oraz po drugiej wojnie światowej ponownie Rosjan. Obecnie część historyków ukraińskich stwierdza, że przez te wszystkie wieki Lwów z Galicją był okupowany przez Królestwo Polskie. Trudno jednak znaleźć informacje dotyczące niechęci, czy nienawiści, która miałaby panować pomiędzy mieszkańcami polskimi i ukraińskimi, a Lwów niemalże przesiąknięty jest przedwojenną polską kulturą i rzemiosłem. Podczas naszego pobytu w tym mieście natrafiliśmy na niezliczoną ilość polskich ulic, kamienic, dawnych zakładów rzemieślniczych i sklepów wielobranżowych, których szyldy istnieją do dziś. Lwów nie wypiera się polskiej historii, a Ukraińscy mieszkańcy Lwowa okazali nam ogromną, szczerą gościnność i pomoc w każdej sytuacji. Zdecydowanie zachęcam Was do podróży w to magiczne miejsce. Łukasz Zagórski


6

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

W PRAWO...

Litkup Pawlaka Kolejnym filmem polskiej kinematografii, w którym odnaleźć można pro� blematykę prawną, jest m.in. trzecia część trylogii poświęconej perypetiom Pawlaka i Kargula. Jedna z pierwszych scen filmu „Kochaj albo rzuć”, w której wracająca z Wrocławia Ania oznajmia, że dostała się na studia,, przebiega następu� jąco: Pawlak - No pewno, że przyjęli, moja kalkulacja, bo jak by Wicię na siłę na inteligencję pchał, choć on do tego żadnego drygu nie miał, to skąd by Ania punkty za pochodzenie dostała, a? A tu wyszło, zuch, zuch. Pawlak - Jest! Zenek – Jest? Pawlak – Ale taki, że oczu nie można od niego oderwać. Zenek – Kiedy? Pawlak – Jutro z samego rana, dawaj chodź. Zenek – Ale przecie mówicie, że jutro. Pawlak – Jutro, ale litkup musowo dzisiaj trzeba zrobić i kogo trzeba do nieprzytomności doprowadzić. Zenek – Ale jeszcze nie dostałem. Pawlak – Oj ty taki gapowaty, że ciebie tylko w telewizji pokazywać, aktywista, a ty nie rozumiesz, że u nas się płaci z góry za to, co dopiero ma być. Jak on tego, to funty. Kolorowe i słodkie. leć, no leć, leć. W scenie tej Pawlak oznajmij Zenkowi - przyszłemu mężowi wnuczki Ani - że nabył traktor. Jako że ówcześnie był to towar deficytowy, informacja ta wywołała radość u Zenka, który na polecenie Pawlaka udał się do sklepu w celu nabycia alkoholu. Jednak jego spożycie nie miało, jak niektórzy uważają, być emanacją radości z zakupionego traktora, ale miało służyć utrwaleniu umowy. Na taką okoliczność wskazuje użyte przez Pawlaka słowo „litkup”. Jak należy się domyślać, Pawlak jako starszy doświadczony rolnik zna stare zwyczaje i sformułowania właściwe dla dokonywania transakcji w stosunkach wiejskich. Znajomość tych zwyczajów pozwala Pawlakowi nauczyć i przekazać młodszemu pokoleniu - w osobie Zenka sposób załatwiania tego typu spraw. Użyta w scenariuszu filmu instytucja w latach 70. XX w. formalnie oczywiście nie obowiązywała. Nazwa „litkup” wywodzi się ze średnio-

Nowy sezon w Teatrze Miejskim w Gdyni

Kadr z filmu Nie ma mocnych

wiecza od niemieckiego litkauf (lit – gorący napój, kauf – kupno). Najczęściej była to uczta, poczęstunek zakrapiany alkoholem potwierdzający, umacniający i gwarantujący nienaruszalność zawartej umowy, odbywany na koszt nabywcy. Dla powstania pełnej odpowiedzialności wynikającej ze zobowiązania nie wystarczało samo oświadczenie woli. Należało je potwierdzić. Jednym z takich potwierdzeń był litkup. Dopiero po jego odbyciu umowa była uważana za nienaruszalną i rodzącą zobowiązania stron.

Nazwa„litkup” wywodzi się ze średniowiecza od niemieckiego litkauf (lit – gorący napój, kauf – kupno). Litkup spełniał również funkcję dowodową. Litkupnicy, osoby uczestniczące w litkupie, w razie wątpliwości lub późniejszego sporu mogli świadczyć o tym, że litkup się odbył, a więc umowę zawarto. Litkupnicy nie musieli być bezpośrednio świadkami umowy, chociaż najczęściej były to te same osoby. Litkup składał się z trzech stadiów, które odbywały się już w miejscu poczęstunku, przyjęcia. Najpierw litkupnicy potwierdzali zawarcie umowy i stwierdzali, że wszystko odbyło się bez przymusu i z zachowaniem prawa. Nazywało się to sądem litkupu. Następnie odbywało się błogosławieństwo litkupu dokonywane przez litkupników lub przez gospodarza miejsca. Na koniec przystępowano do poczęstunku. Mógł to być skromny napitek, ale często, w przypadku poważniejszych transakcji, odbywała się uczta. dr Tomasz Zienowicz adwokat

Jesień - to zapowiedź nowych inscenizacji i zmian w Teatrze Miejskim w Gdyni. Dyrektor artystyczny teatru, Krzysztof Babicki, cieszy się, że poprzedni sezon był dobry, ekipa teatru zakończyła go w bardzo dobrych nastrojach. Życzyłby sobie oraz pracownikom teatru, aby nadchodzący okres był równie dobry, a nawet lepszy. Dyrektor naczelny teatru, Wojciech Zieliński, zapowiada nowe ulepszenia techniczne. Dużo zależy od sytuacji finansowej. W najbliższym czasie teatr zakupi tzw. rzutniki. Urządzenia te umożliwią wprowadzenie nowoczesnych form scenografii. W przyszłym roku zmieni się elewacja budynku teatru, co sfinansuje Urząd Miasta. Jeśli chodzi o plany artystyczne teatru, to już w tym miesiącu odbyła się premiera sztuki angielskiego dramaturga Petera Quiltera pod wiele zapowiadającym tytułem „Następnego dnia rano“. Reżyserem, autorem scenografii oraz opracowania muzycznego sztuki jest znakomity Grzegorz Kempinsky. Grzegorz Kempinsky to trzykrotny laureat nagrody „Złota Maska“ za najlepszą reżyserię. Pracuje ze wszystkimi prawie teatrami polskimi i nie tylko. Ma w swoim dorobku również reżyserie filmowe. Kilka sezonów wcześniej wyreżyserował komedię „Ożenić się nie mogę", którą w dalszym ciągu można oglądać na scenie naszego teatru. Obsadę aktorską sztuki „Następnego dnia rano“ wybrał sam reżyser. Thomas, bohater tej komedii, na wielkim kacu budzi się rano w nie swoim mieszkaniu, nie w swoim łóż-

ku, u boku dziewczyny, której imienia sobie nie przypomina. Okazuje się, że poprzedniego dnia oboje spóźnili się na wybrany seans filmowy, a na nowy musieli czekać dwie godziny. Czekając, upili się i ostatecznie znaleźli się w łóżku dziewczyny. Widzowie poznają tę parę właśnie „następnego dnia rano“ w łóżku. Niełatwo będzie Thomasowi wydostać się z tego łóżka, oj nie. Na dodatek do łóżka dołączą inni. Pod kołderkę będzie zaglądała mamusia dziewczyny, która musi przecież sprawdzić męskość ewentualniego zięcia. Mamuśka jest wyzwoloną kobietą i w swoim postępowaniu nie widzi nic niestosownego, musi wiedzieć komu odda córkę. Przyszłemu zięciowi przynosi do łóżka smaczne śniadanka, chętnie zostając tu na dłużej z młodymi. Jest też ekscentryczny brat dziewczyny, który również chętnie dołączy do wylegiwania się w łóżku. Thomas jest z początku zszokowany zachowaniem tej „wariackiej“ rodziny. Ale w miarę akcji sztuki ostatecznie „wsiąka“ bez oporu w tę atmosferę zabawy i radości z życia, mimo że wcześniej był poważnym, sfrustowanym samotnikiem. No cóż, ponoć rodziny się nie wybiera, ta rodzina jego wybrała. Dobra jest gra pięciorga aktorów, którzy sami świetnie się bawią. Sympatią widzów cieszy się Rafał Kowal w roli Thomasa. Dziewczęca, przeciągająca się w łóżku, jak młoda kotka podczas amorów, jest Agnieszka Bała w roli Kelly. Beata Buczek-Żarnecka w roli Barbary jest rewelacyjna. Jej rola mamusi, aż kipi sexapilem i radością

życia. Piotr Michalski w roli brata Martina przebrany za króliczka jest komiczny. Maciej Sykała w roli rekwizytów: radia, budzika, telefonu, „mexicano", jest rewelacyjny. To fajna komedia na pochmurne, jesienne dni. Publiczność w dniu premiery zgotowała owację reżyserowi i aktorom. Ale czekają nas i inne premiery. Już trwają próby do „Romea i Julii“ Williama Szekspira w reżyserii Krzysztofa Babickiego. Premiera tej sztuki przewidziana jest na ostatnią sobotę listopada br. W lutym zobaczymy adaptację sztuki „Mistrz i Małgorzata" wg powieści Michaiła Bułhakowa w reżyserii Jacka Bały. A w kwietniu - premiera sztuki Raya Conneya „Hotel Westmister“ w reżyserii Bogdana Cioska, który wcześniej wystawił znaną i lubianą „Historię po góralsku“. Jak mówi dyrektor Babicki, będzie to komedia polityczna. Wszak akcja sztuki toczy się w środowisku parlamentarzystów. Krzysztof Babicki w maju wyreżyseruje „Zabójstwo króla“ Pier Paolo Pasoliniego. „Zabójstwo króla“ to opowiesć o metafizyce, katastroficznych wizjach trzeciej wojny światowej, przeróżnych namiętnościach głównego bohatera. Na koniec sezonu teatralnego przewidziana jest premiera sztuki patrona Teatru Miejskiego, Witolda Gombrowicza, „Bankiet“ w reżyserii i adaptacji Tadeusza Bradeckiego. Jak widać, jest w czym wybierać, każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Szanowni Państwo! Teatr Miejski w Gdyni zaprasza. Basia Miecińska


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Fot. Tewu

Fot. Tewu

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Pomiń reklamę Zabiegani, nie zawsze mamy czas na uważne postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości. Przyzwyczajeni do brzydoty, nie zauważamy jej zwłaszcza w publicznej przestrzeni. Oswajamy się z agresją reklam psujących nasze otoczenie. Państwo odpuściło sobie pilnowanie estetyki miasta itd. Oddało pole bankom, deweloperom, reklamiarzom - jak ocenia Marcin Wicha - grafik i autor książki „Jak przestałem kochać design” - trzeba bronić prawa do zieleni, do skweru, boiska, ściany bez billboardu”. Dbałość o estetykę najbliższego otoczenia wpływa na poczucie zadowolenia z życia i jego jakość. Nawet małe działania, jak chociażby pojawiające się na miejskich reklamach napisy „Pomiń reklamę”, może zmusić przypadkowego przechodnia do pogłębionej refleksji. To jest minimum, które sztuka ulotna stosuje, chroniąc otoczenie człowieka. Artysta o pseudonimie Tewu od roku takimi działaniami wywołującymi zaskoczenie, pragnie nie tylko zwrócić naszą uwagę na brzydotę przestrzeni miejskiej, ale również ma odwagę manifestowania własnego „ja”, podkreślanie własnej pasji twórczej. Stawiając rzeźby w różnych miejscach, oswaja odbiorców ze swoimi pracami, licząc na porozumienie pomiędzy artystą a odbiorcą, zmierzające do wzbogacenia naszej codzienności przeżyciami estetycznymi. Pozostawia interpretację odbiorcy. Mówiąc o swoich działaniach,

podkreśla, że to, co robi, wynika z jego potrzeby tworzenia, realizacji pomysłów. Jest formą przekazu artystycznego bardziej sugestywną, słowa nie zawsze prowadzą do zrozumienia drugiego człowieka, jego intencji. Kontakt pozasłowny, jakim bywa przekaz artystyczny, wymaga wrażliwości i tego od nas wymaga artysta i takim językiem przemawia. Każda nowa praca, która się pojawia, to niespodzianka, jego postaci – dzieci - bytują w naturalnej przestrzeni, stanowią zagadkę dla oglądających, poruszają. Szkoda, że część tych rzeźb uległa uszkodzeniu bądź zniknęła. Ludzik lego ustawiony na ulicy 10 lutego został zniszczony, chłopiec z przystani jachtowej przepadł pewnego dnia. Dla wielu ludzi przestrzeń publiczna to przestrzeń niczyja i można ją dewastować, niszcząc nawet to, co odnosi się do dziedziny sztuki. Prace Tewu to sztuka nie tylko w swojej formie, ale i treści. To sposób komunikowania własnej prawdy i opowieści o ludzkich sprawach. Ostatnia praca to mała dziewczynka z ulicy Abrahama, wzbudza zainteresowanie, bo przełamuje nieprzyjazne zestandaryzowane otoczenie. Na podstawie szpetnego billboardu przysiadło delikatne dziecko, swoją postawą zmusza nas do zatrzymania i wywołuje niepokój. A przecież o to chodzi, sztuka ma nas poruszać. Tewu mówi o swojej pracy, że tworząc kolejne rzeźby, czuje się mocny, świadomy tego co robi, spełniając swoje pra-

gnienia twórcze. Planuje kolejny pomysł, pomimo że jest to duże wyzwanie, łączące się ze znacznymi kosztami. Przygotowanie formy, wartość materiału,, przekraczają niekiedy jego możliwości finansowe, a pomimo tego zaczyna od nowa. Realizuje też inne projekty. Zajmuje się rewitalizacją starych szafek BHP, na starych znakach drogowych portretuje znajomych. Jest przede wszystkim rzeźbiarzem, ukończył gdańską Akademię Sztuk Pięknych i będąc artystą przekonanym o posłannictwie sztuki, nakazuje sobie obowiązek pracy twórczej. Czasami w sposób nieprzewidziany jego działalność przynosi rezultaty korzystne dla mieszkańców, jak w przypadku dziury w chodniku na ulicy Abrahama. Ustawił wówczas w uszkodzonym fragmencie chodnika stopę. Ktoś zrobił zdjęcie, które ukazało się na forum Trójmiasto. pl i już następnego dnia chodnik naprawiono. Niestety jeden z robotników zniszczył rzeźbę. Już wkrótce możemy spodziewać się następnych prac, które będą oswajać nieprzyjazne nam otoczenie. Może władze miasta docenią rolę kameralnych dzieł takich jak niewielkie rzeźby, które ożywią, urozmaicą i upiększą miejską przestrzeń. Niedawno w Orłowie ustawiono rzeźbę autorstwa Gertrudy Wilczopolskiej. Oby takich inicjatyw było więcej, z korzyścią dla estetyki naszego miasta i artystów. Jolanta Krause

Fot. Tewu

Zadaniem artysty jest kształtowanie wyobraźni, rozbudzenie ciekawości. Kontakt ze sztuką pobudza naszą wrażliwość, zmusza do refleksji i wyrywa nas z bierności.

REKLAMA

7


8

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Seks a rewolucja francuska Wysokie na metr fryzury kosztowały Marię Antoninę wiele wyrzeczeń: spania w pozycji półsiedzącej, wielogodzinnego czekania na nową kompozycję z doczepek z końskiego włosia i elementów ozdobnych, ostrożnego poruszania się. Niemniej poprawiały one proporcje sylwetki w szerokiej sukni doby rokoka, przede wszystkim zaś były antidotum na smutki spowodowane nieudanym małżeństwem. Kiedy młoda, bo zaledwie czternastoletnia córka cesarzowej Austrii, Maria Antonina, została zaślubiona następcy tronu francuskiego Ludwikowi XVI, była dziewczyną ładną, nieco trzpiotowatą, ale skromną i niemającą zbyt wiel-

kiego pojęcia o otaczającym ją świecie. Żyjąc współcześnie, właśnie wkraczałaby w trudny wiek dojrzewania i być może trafiłaby do gabinetu psychologa, a jej żyjąca w XXI wieku matka na sam dźwięk słowa „małżeństwo”, struchlałaby. Ale urodzona w XVIII wieku Maria Antonina z woli matki – wielkiej polityczki i stratega, została wyznaczona do innych celów. Jej mariaż z przedstawicielem rodu Burbonów miał służyć austriacko–francuskiemu sojuszowi i wspomóc dalekosiężne plany dworu Habsburgów. Jakże przeliczyła się matka Marii Antoniny, wysyłając młodą, niedoświadczoną dziewczynę do innego państwa, do ludzi

REKLAMA

o innej mentalności, w objęcia młodzieńca niemrawego, pozbawionego temperamentu, o skromnych walorach intelektualnych, przedkładającego polowanie i wyrabianie kluczy w zakładzie ślusarskim nad seks z atrakcyjną blondynką. Z czasem miało się okazać, że plany polityczne, którym poświęciła swoje dziecko Maria Teresa, nie tylko spełzły na niczym, ale zakończyły się tragicznie. Maria Antonina - której pierwsza i kolejnych 2555 nocy z Ludwikiem nie zakończyły się skonsumowaniem małżeństwa - swoją frustrację, wywołaną obojętnością seksualną partnera, zaczęła rozładowywać nie jedzeniem, a strojąc się (w tym celu zatrudniła utalentowaną krawcową Różę Bertin), upiększając się makijażem, fryzurami, które wychodziły spod ręki mistrza Leonarda, grą w karty, zabawami, słuchaniem muzyki czy występami w teatrze, a także urządzaniem wnętrza i otoczenia podarowanego jej przez męża pałacyku Petit Trianon. Z dzisiejszej perspektywy w owych perwersyjnie obfitych, opierających się na niezwykle szerokich stelażach, suto marszczonych sukniach, jak i wysokich na ponad metr koafiurach, na których królowały np. sztuczne owoce, amorki, żaglowce czy ogrody, widać nie tylko pretensjonalność, ale i próbę ujścia nagromadzonych negatywnych emocji wynikających z braku miłości. Seksualnej i duchowej. Kiedy po trwającej latami irytacji Marii Teresy, otrzymującej skrupulatne sprawozdania dotyczące braku pożycia małżeńskiego córki, do Paryża udał się brat Marii Antoniny, Józef, i po długich rozmowach z obojgiem małżonków oraz przekonaniu Ludwika do operacji stulejki, która jakoby uniemożliwiała współżycie, Maria Antonina zaszła nareszcie w ciążę. Już po pierwszym porodzie zniszczone doczepkami, metrowymi konstrukcjami i nieustannym pudrowaniem włosy królowej osłabiły się na tyle, że Leonardo przekonał ją do zmiany fryzury na krótką.

Maria Antonina. Obraz Élisabeth-Louise Vigée Le Brun

Również lekka otyłość wpłynęła na zmianę fasonu sukien. Macierzyństwo, a Maria Antonina lubiła towarzystwo dzieci od zawsze, spowodowało również zmianę jej zachowania. Niemniej siedem lat białego małżeństwa z aseksualnym mężczyzną, skierowanie niewyładowanej namiętności na przesadne kreowanie własnego wizerunku, przy absolutnym braku zainteresowania nauką i polityką, mimo narodzin następcy tronu i kolejnych dzieci, mocno zaważyły na późniejszej sytuacji królowej Francji. Kondycja ekonomiczna kraju była fatalna. Francja tonęła w długach, do których przyczynił się szczodry kochanek wielu wymagających pań - Ludwik XV oraz nieradzący sobie z polityką, mało energiczny Ludwik XVI. Do ruiny finansowej państwa przyczyniła się w dużej mierze wojna prowadzona w Stanach Zjednoczonych z Wielką Brytanią. Nie bez znaczenia były też wydawane lekką ręką miliony na pałacyk Petit Trianon i położoną opodal wioskę, w której prowadzono egzystencję według filozofii życia Jean-Jacquesa Rousseau’a, park, a także teatr, w którym królowa występowała jako aktorka. Te czynniki i nałożenie na ludność wysokich podatków spowodowały ubóstwo, a w konsekwencji wielkie niezadowolenie społeczne. W ogniu krytyki nie znalazł się jednak król, ani możne rody skupiające większość ma-

jątków, ale królowa Maria Antonina. Żadna z władczyń Europy nie doczekała się tylu pamfletów, tylu rysunków satyrycznych i kąśliwych wierszyków, co ona. Złośliwe teksty zaczęły się pojawiać jeszcze za życia jej matki, która karciła zachowanie córki w niemal każdym liście. Nagonka na królową osiągnęła swój szczyt po aferze z naszyjnikiem, który jakoby chciała kupić, hucpie uknutej przez małżeństwo La Motte’ów. Po rozprawie, która oszustce przyniosła karę napiętnowania i więzienie, królowa straciła resztki sympatii w społeczeństwie i, co gorsza, w Wersalu. Kiedy wyszło na jaw, na ile zadłużony jest dwór królewski, niezadowolenie ludności sięgnęło zenitu. Z inspiracji ministra finansów zwołano Stany Generalne, lecz mimo zaciśnięcia przysłowiowego pasa przez królową, usunięcia z dworu drogiej krawcowej, redukcji etatów dworzan, odesłania wraz z rodziną forowanej przyjaciółki, hrabiny Yolande de Polignac, której przypisywano intymny związek z Marią Antoniną, żona Ludwika XVI zyskała nowe przezwisko: Madame Deficit. 14 lipca 1789 rok w dniu wybuchu Rewolucji Francuskiej król Ludwik XVI zanotował w swoim pamiętniku słowo „Rien” (nic). Oznaczało to, że tego dnia nie zdarzyło się nic ciekawego. Nie polował... Ten mało temperamentny człowiek zginął na szafocie 21 stycznia 1793 roku. Jego żona, która podczas procesu dzielnie się broniła, także nie uratowała głowy. Została ścięta 16 października 1793 roku na Placu Rewolucji. W 1948 roku Abraham Masłow, amerykański psycholog, ogłosił hierarchię potrzeb człowieka. W swojej pracy napisał, że podstawowymi ludzkimi wymogami są potrzeby fizjologiczne i gdy te nie zostaną zaspokojone, człowiek będzie się czuł niespokojny i napięty. Prymarne potrzeby muszą więc być spełnione w pierwszej kolejności. Dopiero kiedy to nastąpi, może zrodzić się pragnienie nasycenia się kolejnymi chęciami usytuowanymi przez Masłowa na wyższych poziomach symbolicznej piramidy. Według psychologa ludzie potrzebują kochać i być kochanymi. Być może dlatego niekochani przedwcześnie umierają? Sonia Langowska

PARTNERZY FUNDACJI FLY - ZNIŻKI DLA POSIADCZY LEGITYMACJI

Kawiarnia „Cafe Klaps” Gdynia, Wybickiego 3

Kawiarnia „Ciuciubabka Cafe” Gdynia, Piłsudskiego 30

Restauracja „Pizza Hut” Gdynia, Świętojańska 36

Centrum Zdrowego Ciała „MASU MASU” Gdynia, Plac Górnośląski 7

Salon „Nord Optyk” Gdynia, Gniewska 21 box 76 Gdynia, Chylońska 251B


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

9

OPOWIEDZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ

Kiedy myślimy o rodzinie, myślimy o paru najbliższych nam osobach: mamie, ojcu, rodzeństwie, o tych, z którymi dzielimy nasze codzienne życie, troski, smutki i radości. Ale prawie każda rodzina, to także spore grono ciotek, wujków, kuzynostwa i powinowatych, którzy również w jakiś sposób wywarli wpływ na nasze życie. I właśnie o nich chcę napisać. Bardzo krótko chcę wspomnieć tych, którzy w mojej pamięci pozostali tacy sami, jak wtedy, gdy się z nimi rozstawałam lub gdy widzieliśmy się po raz ostatni. Szkoda, że nie mogę tego już z nikim przekonsultować, zapytać i sprawdzić, czy tacy właśnie byli, czy się nie mylę, czy w pamięci innych pozostało to samo. To trochę podróż w zamgloną krainę, krótkie przebłyski pamięci z mojej młodości. Wszystko robi się coraz bardziej ulotne i powoli zamazuje się, i znika w niepamięci. Gdy przyjeżdżałam do rodzinnego miasta, zawsze była okazja do spotkań z bliższymi i dalszymi krewnymi, czy to przy wspólnym stole, czy przy okazji odwiedzin, ale z największym sentymentem wspominam letnie spotkania w ogrodzie. Nad środkiem ogrodu górowało olbrzymie drzewo orzecha włoskiego, które podobno posadził mój pradziadek W upalne dni dawało upragniony cień i przyjemny chłód, a stojąca pod nim duża ławka była ulubionym miejscem odpoczynku i wytchnienia dla całej rodziny. Często po pracy przy pieleniu grządek przysiadała tam drobna i krucha, zawsze w czerni, ciotka Józefa, zwana Jutą. Była wdową po bracie mojej babci. Nosiła w sobie jakiś smutek i żal. Zawsze częstowała mnie wyjątkowo dorodnymi i słodkimi porzeczkami i agrestem. Do dziś pamiętam ich niepowtarzalny smak. Prawie codziennym go-

Restauracja „Gruzin na Kaszubach” Rumia, Mickiewicza 19a

Fot. niepodlewam.blogspot.com

Pusta ławka ściem była jej córka Maria, czyli dla bliskich Maniuta. Zawsze tryskała humorem i zarażała swoim głośnym śmiechem. To była odtrutka na jej ciężką i niebezpieczną pracę pielęgniarki w więziennym szpitalu. Za to jej mąż Henryk, zawsze poważny i zapracowany inżynier zootechnik, posiadacz pięknego głosu, umilał nam letnie wieczory operowymi i operetkowymi ariami. Następna bywalczyni ogrodowej ławki, to kolejna Maria, czyli ciotka Mania. Bardzo lubiłam słuchać jej wspomnień z dawnych czasów. W młodości była prawdziwą kobietą interesu. Prowadziła w mieście kasyno oficerskie, dzięki czemu poznała wiele ówczesnych znakomitości noszących znane, dzisiaj już historyczne nazwiska. Miała również dobrze prosperujący sklep, jak to się wówczas nazywało kolonialny. Była świetną, doskonale zorganizowaną gospodynią. Mając ponad osiemdziesiąt lat, sama, nie chcąc niczyjej pomocy, przygotowała wesele mojej siostry. Smak podanych tam potraw był wspominany jeszcze długo. Stałym i wiernym gościem ogrodowej ławki był jej mąż Józef, czyli kolejny brat mojej babci. Kiedyś był przedsiębiorcą budowlanym i jednym z bogatszych ludzi w mieście. Podobno w młodości całymi garściami korzystał z uroków życia. Wyglądał trochę groź-

nie i prawdę mówiąc, wzbudzał we mnie lęk. Ale jak się przekonałam, całkiem niesłusznie, bo jak się obawiać kogoś, kto bardzo kochał zwierzęta. Nie rozstawał się nigdy z ukochanym ratlerkiem, grubiutką, przekarmioną Żabusią. Ona i codzienna gazeta były jego nieodłącznymi towarzyszkami na ogrodowej ławce. Rzadkim natomiast ogrodowym gościem była jego siostra, również nosząca imię Maria. Kiedyś, znana miejscowa piękność oraz wyrocznia mody i elegancji, pod koniec życia stała się niestety namiętną zbieraczką wszelkich niepotrzebnych nikomu rzeczy. Jedną z milej wspominanych przeze mnie osób była ciotka Stefania. Mieszkała samotnie pod miastem w uroczym, pełnym antyków dworku. z rozległym dzikim ogrodem i pięknym widokiem na strumień i pola. Często gościła u moich ciotek, a swoich kuzynek. Nigdy nie wyszła za mąż i do końca życia, a dożyła pięknego wieku stu lat, była wierna narzeczonemu, który zginął w Powstaniu Warszawskim. Była wyjątkowo miłą, życzliwą i gościnną osobą. Na ławce zrobiło się już nieco ciasno, ale oto następny gość: mieszkająca w domu obok ciot-

Pogotowie pielęgniarskie Gdynia, tel. 604 - 238 - 471

Salon Fryzjerski „Ela” Gdynia, Śląska 40

ka Leokadia, czyli Loda. Wdowa po bankowcu, prawdziwa światowa dama. Dusza towarzystwa, znała prawie wszystkie znaczące osoby w mieście: adwokatów, sędziów, dyrektorów szkół i fabryk. Zawsze pogodna, elegancko ubrana i uczesana, i mimo osiemdziesiątki, obowiązkowo w butach na wysokich obcasach. Przed wojną mieszkała w Gdyni i pamiętała początki miasta. Była bardzo zżyta ze swoją kuzynką, siostrą mojej mamy, ciotką Krystyną. Ciotka Krysia była z wykształcenia plastyczką i cale życie przepracowała w Cepelii, malując tkaniny dekoracyjne. Jej prace zdobyły wiele nagród i uznanie nawet zagranicą. Dzięki niej nasza domowa spiżarnia zawsze była pełna przeróżnych przetworów, suszonych grzybów, owoców i orzechów, a stoły zdobiły piękne, ręcznie malowane obREKLAMA

rusy. Jest najlepiej zapamiętaną i najczęściej wspominaną przeze mnie osobą, z nią najczęściej się widywałam i ona, jako jedyna, gościła u nas w Gdyni nieraz całymi miesiącami. Wszystkie te zdarzenia już przeminęły, zostały zakończone, zarówno dla mnie, jak i dla wszystkich występujących tu osób, ale w mojej pamięci pozostaną oni tacy sami jak wtedy. Nie ma już pięknego ogrodu, orzech pokonała burza, oczywiście nie ma również ławki. Parafrazując słowa wiersza Wisławy Szymborskiej, można powiedzieć, że ktoś tam był i był, siedział, rozmawiał, śmiał się i smucił, potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma. Dobrosława W. Od redakcji: Dziękujemy autorce i zachęcamy naszych czytelników do przesyłania swoich wspomnień, przemyśleń lub ciekawych historii. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-371 Gdynia, dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Małgorzata Łaniewska


10

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Nowoczesne technologie w służbie seniora Rozmowa z Adamem Morawskim z Care Life Systems o nowoczesnych rozwiązaniach, które mogą pomóc łączyć normalną aktywność zawodową i życiową z opieką nad osobą starszą. Telemedycyna, teleopieka… kojarzy się z namolnym telesprzedawcą, który próbuje nam wcisnąć jakiś drogi i niepotrzebny towar. Czyli pierwsza myśl – odrzucam, nie chcę nic wiedzieć na ten temat. Czy słusznie? Na pewno nie, jeżeli po „tele” występują takie słowa jak „medycyna” i „opieka”. W literaturze oraz oficjalnych dokumentach spotkamy również takie określenia jak „e-Opieka”, „e-Medycyna”, „e-Zdrowie” czy „mZdrowie” i pod którymi kryją się m.in. zwroty takie jak „telemedycyna” oraz „teleopieka”. Oficjalna definicja telemedycyny mówi, że „jest formą wymiany informacji medycznych pomiędzy dwoma stronami, przebiegająca przy wykorzystaniu narzędzi telekomunikacyjnych, której celem jest poprawa stanu zdrowia pacjenta” A jeżeli celem wymiany informacji jest opieka, to powstaje nam definicja teleopieki. Przykładowo: jeżeli poczujemy się źle i zadzwonimy do lekarza po poradę lekarską, to w takiej sytuacji będziemy mówili o telemedycynie. Natomiast, jeśli bliska osoba zadzwoni do nas z pytaniem, „Jak się dzisiaj czujemy?”, to wówczas możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z teleopieką. W jednym, jak i w drugim przypadku został wykorzystany telefon, ale można do tego użyć komputera lub innego urządzenia. I to właśnie zastosowanie urządzeń pozwala dokonać bardziej precyzyjnych konsultacji medycznych lub rozszerzyć zakres opieki z jednego lub dwóch telefonów dziennie na całą dobę. Ktoś, kto opiekuje się bliskimi, niezależnie od tego czy mieszkają razem, czy nie, zawsze ma problem. Nie sposób być z kimś 24 godziny na dobę. Trzeba wyjść po zakupy, do pracy, czasem do kina czy teatru. Przecież nie da się żyć tylko troską o innych. Czy teleopieka to jest coś dla takich osób? Zdecydowanie tak. Szczególnie, kiedy trzeba iść do pracy i zostawić bliską, starszą lub schorowaną osobę na 8-9 godzin samą. Trzeba mieć świadomość, iż 33% osób mieszkających sa-

modzielnie w wieku 65+ upada przynajmniej raz w roku. Jak pokazują skandynawskie raporty naukowe, aż 40% upadków kończy się poważnymi obrażeniami, szczególnie złamaniami kończyn oraz urazami czaszkowo-mózgowymi. Kolejny problem to coraz częstsze występowanie udarów mózgu (w Polsce co 8 minut) i ich tragiczne skutki. W Polsce aż 40% osób po udarze umiera w Europie ten wskaźnik wynosi od 18% do 25%. Niepełnosprawnymi zostaje w Polsce 70% osób, a w Europie 50%. Przyczyną tej sytuacji jest fakt, że od momentu wystąpienia objawów do momentu podania odpowiedniego leku nie powinno minąć więcej niż 4,5 godziny. Może tak dobre wskaźniki w Europie są wynikiem tego, że rozwiązania teleopiekuńcze są tam zdecydowanie bardziej powszechne. A osoby po 65 roku życia lub mieszkające samotnie wiedzą, że muszą założyć na rękę urządzenie, które poinformuje bliskie osoby o sytuacji, kiedy wydarzy im się coś złego. Teraz przyszedł czas, żeby w Polsce również uświadomić osoby mieszkające samotnie lub będące w wieku senioralnym oraz ich rodziny, że urządzenia teleopiekuńcze mogą uratować zdrowie oraz życie. Na przykład upadając w kuchni i tracąc przytomność, urządzenie rozpozna sytuacje i automatycznie poinformuje bliskie osoby o zdarzeniu, które będąc w pracy lub mieszkając oddzielnie, mogą natychmiast zareagować. Pacjenci, którzy po upadku czekali na pomoc od kilku godzin do kilku dni, najczęściej stają się opiekozależni, czyli trzeba zapewnić im w przyszłości opiekę personalną. A co zyska na tym senior – użytkownik urządzenia? W pierwszej kolejności poczucie bezpieczeństwa. W chwili wystąpienia upadku, zasłabnięcia lub innego nagłego zdarzenia jak np. pożar czy napad, kiedy nie ma dostępu do telefonu, może się okazać, że opaska na ręce z wbudowanym modułem GSM będzie jedynym urządzeniem, które pozwoli poinformować bliskie osoby o tym, iż dzieje się u nas coś niedobrego. W efekcie jest szansa na szybką pomoc i związane z tym prawdopodobieństwo po-

wrotu do pełnego zdrowia, a nierzadko uratowania życia. Trudno zatem mówić o czymś cenniejszym. Telefonu możemy czasami zapomnieć, a opaskę mamy cały czas na ręku. Starsi ludzie boją się często elektroniki: bo trudna w obsłudze, bo nie będą umieli sobie poradzić. Jak to jest naprawdę? Czy takie urządzenia są skomplikowane? Pewnie czasami tak. Dlatego ważne jest dobranie takiego urządzenia, które nie wymaga od nas praktycznie żadnej czynności poza naładowaniem go. Obsługa musi być intuicyjna, a samo urządzenie łatwe i przyjemne w noszeniu. Najlepiej, kiedy jest autonomiczne i nie wymaga do komunikacji ze światem żadnych dodatkowych urządzeń np. takich jak telefon komórkowy czy stacjonarny. Powinno działać w mieszkaniu oraz poza nim. Wybór powinien być starannie przeanalizowany i to głównie pod kątem funkcjonalności. Proszę podać 5 powodów, dla których warto korzystać z tego urządzenia: – bezpieczeństwo zdrowotne własne lub bliskiej osoby – możliwość wezwania pomocy bezpośrednio po zdarzeniu i skrócenie czasu reakcji z kilku lub kilkunastu godzin do kilku lub kilkunastu minut – zwiększenie szans, że przy wystąpieniu udaru mózgu odpowiednie leczenie rozpocznie się w przewidywanym czasie i nastąpi pełny powrót do zdrowia – po upadku skróci się czas cierpienia i bólu, a szybka pomoc lekarska spowoduje, że zdarzenie będzie tylko nieszczęśliwym wypadkiem, a nie traumatycznym przeżyciem, zaś proces leczenia zdecydowanie mniej skomplikowany – jeżeli urządzenie będzie mierzyć dodatkowo tętno i temperaturę ciała, pozwoli szybciej wyłapać ewentualne zmiany w stanie zdrowia – pomiar aktywności dziennej (krokomierz) spowoduje, że urządzenie może dopingować do utrzymaniu kondycji na wyższym poziomie i prze-

kazywać informację bliskim, że wszystko jest w porządku Urządzenie telemedyczne czy teleopiekuńcze, które wybrać? Na rynku są urządzenia dedykowane tylko teleopiece i takie, które zastosowanie mają tylko w telemedycynie, a właściwie w telediagnostyce. Jeżeli urządzenie posiada przycisk SOS i detektor upadku, to jest to urządzenie teleopiekuńcze. Jeżeli natomiast będzie służyło tylko do pomiaru tętna, temperatury ciała, ciśnienia czy też poziomu glukozy, to jest to urządzenie telemedyczne. Jednak granica pomiędzy telemedycną, a teleopieką nie jest taka jednoznaczna. Są urządzenia, którą łączą te cechy w jednym urządzeniu. Zatem w zależności od tego, jaka jest w danej chwili potrzeba, funkcje te raz będą realizowały funkcje opiekuńcze, a innym razem medyczne. Przykładowo przycisk SOS i detektor upadków działa w chwili wystąpienia zdarzenia niepożądanego. Zaś odczyty tętna lub temperatury ciała realizują w opiece funkcje prewencyjną. W każdej chwili można sprawdzić, jak się czuje bliski, który nosi to urządzenie. Wszystkie te funkcje mają znaczenie dla obu stron. Jakich funkcji powinniśmy oczekiwać od urządzenia teleopiekuńczego? Do funkcji podstawowych zaliczyć możemy: – przycisk SOS tzw. „przycisk życia” – detektor upadków w przypadku utraty przytomności – oraz pomiar tętna Do funkcji dodatkowych: – monitor aktywności dziennej (krokomierz) – pomiar temperatury ciała – geolokalizacje – przypomnienie o zażyciu leków Uzupełnieniem jest odpowiednie oprogramowanie, które powinno być dostępne na telefony komórkowe oraz komputery. To dzięki aplikacjom bliskie osoby lub opiekunowie mogą szybko i łatwo sprawdzić, co się

dzieje u naszego podopiecznego, a seniorzy monitorować swój stan zdrowia. Rozwiązanie, które proponujemy, posiada zarówno oprogramowanie na urządzenia mobilne tj. telefon, tablet oraz na komputer. Oprogramowanie realizuje głównie zadania monitorujące i informacyjne. Jednak w przypadku użycia przycisku SOS lub wystąpienia upadku oprogramowanie nie jest wymagane. Informacje o takich zdarzeniach przekazywane są poprzez SMS na trzy wybrane przez użytkownika numery. Takie rozwiązanie jest sprawdzone i bezpieczne. Skraca drogę komunikacyjną pomiędzy użytkownikiem, a bliskimi osobami i maksymalizuje szanse na udzielenie pomocy. Nowoczesna technika, karta GSM, to wszystko kosztuje. Podejrzewam, że nie każdego stać na taki komfort opieki nad bliskimi. Może Pan przekonać czytelników, że „nie taki diabeł straszny”? Samo urządzenie dla niektórych osób może okazać się większym jednorazowym wydatkiem, dlatego, by „diabeł nie był taki straszny,” Care Life Systems proponuje również rozwiązania oparte o abonament. To zdecydowanie bardziej dostępna forma finansowania opieki na odległość. Dodatkowo decyzję o ewentualnym zakupie łatwiej jest podjąć, kiedy jest szansa wypróbowania urządzenia we własnym środowisku. My specjalnie dla Seniorów z Fundacji FLY przygotowaliśmy program, w ramach którego zainteresowane osoby mogą otrzymać od nas urządzenie celem sprawdzenia. Dla osób, które oczekują więcej informacji oraz mają dodatkowe pytania, prowadzimy prezentacje z zakresu telemedycyny i teleopieki, oraz dostępnych u nas rozwiązań. W czasie prezentacji odpowiadamy na pytania i doradzamy. Prezentacje odbywają się w pomorskim parku naukowo-technologicznym w gdyni, a daty i godziny dostępne są na naszej stronie internetowej www.cls.info.pl [1] lub pod nr 606 252 930. Aleksandra Rekuć


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

11

Stare jest piękne

www.refreszing.pl

www.urządzamy.pl

www.urządzamy.pl

Nie trzeba wyrzucać starych rzeczy. Przeciwnie. Dobrze jest starannie je obejrzeć i zastanowić się, czy przypadkiem nie są idealnym uzupełnieniem wystroju mieszkania. Piękno kryje się wszędzie i warto go poszukać.

Biblioteczka z lat 70. przed renowacją

Efekt końcowy renowacji

Najprostszy przepis na renowację mebli

Moda na PRL w wystroju wnętrz trwa w najlepsze. Na jej fali stare fotele z lat 60., daw� no zapomniane witrynki i ko� mody wracają dumnie ze stry� chów i piwnic, i dumnie prężą się na honorowych miejscach w mieszkaniu. Część wystarczy odkurzyć i uprać, większość wymaga jednak większej uwagi. Wymianę tapicerki lepiej powierzyć specjaliście, to samo dotyczy poważnych uszkodzeń

powierzchnię (np. za pomocą rozpuszczalnika lub benzyny ftalowej). Za pomocą drobne� go papieru ściernego zmatuj wszystkie elementy. Trzeba ze� trzeć warstwę lakieru i popra� wić przyczepność powierzchni. Dzięki temu nowa farba będzie się lepiej trzymać. Teraz już można uruchomić wyobraź� nię – tylko to ogranicza oso� bę, która odnawia meble. Do wykorzystania są farby, tape�

ty, fragmenty glazury i forni� ru. Również technika nakłada� nia farb jest zupełnie dowolna. Wszystko zależy od efektu, jaki jest planowany. Na koniec do� datki – nowe zameczki, okucia, uchwyty, które nadadzą osta� teczny charakter odnawianemu meblowi. I już można stawiać w salonie taki samodzielnie od� nowiony sprzęt. No dobrze, a jak ktoś nie ma strychu ani piwnicy? To skąd

drewnianych lub fornirowanych powierzchni czy mechanizmów szaf i szafek. Jednak wiele prac można wykonać samemu. Po� trzeba do tego cierpliwości, mi� nimalnych zdolności manual� nych i materiałów, które są już dostępne w większości sklepów z farbami i narzędziami. Najprostszy przepis na „nową” komodę brzmi tak – weź zniszczony mebel, oczyść z kurzu i brudu, umyj i odtłuść

weźmie takie skarby? W Polsce jest coraz więcej sklepów, w któ� rych można kupić stare, uży� wane przedmioty. Można dać im nowe życie i wyznaczyć zu� pełnie nowe zadanie do wyko� nania. Warto odwiedzać sklepy ze starociami, zwłaszcza sklepy charytatywne. Nie dość, że za� kupy będą za grosze, to jeszcze zawsze przy okazji zrobimy coś dla innych. Aleksandra Rekuć

PRAWNIK RADZI

ODSZKODOWANIA związane z posadowieniem nieruchomości w strefie ograniczonego użytkowania wokół lotniska w Gdańsku Tematyka odszkodowań jest powszechnie znana, jakkolwiek głównie wywołuje skojarzenia ze zda� rzeniem nagłym i nie dającym się przewidzieć, tak jak wszelkiego rodzaju wypadki komunikacyjne, czy błędy w sztuce lekarskiej. Czasami jednak prawo do odszkodowania przysługuje w wyniku zmian w pra� wie, wprowadzenia nowego aktu prawa miejscowe� go, tak jest też w niżej opisanym przypadku. Uchwałą z dnia 29.02.2016 r. utworzono obszar ograniczonego użytkowania wokół Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Oznacza to, że określone w uchwale nieruchomości położone na terenie dzielnic: Banino, Brętowo, Bysewo, Chełm, Jasień, Kokoszki, Matarnia, Piecki�Migowo, Rębie� chowo, Siedlce oraz mieszkańcy Kiełpina Górnego, Klukowa, Miszewka, Tokar i Żukowa leżą w zakresie zwiększonego oddziaływania na środowisko związa� nego z działalnością portu lotniczego, dzięki czemu właściciele tych nieruchomości mogą domagać się odszkodowania od Portu Lotniczego. TERMIN ZGŁASZANIA ROSZCZEŃ UPŁYWA 30.03.2018 r. i jest to data, po której bezpowrot� nie utraci się możliwość dochodzenia odszkodowa� nia. Dlatego też nie można zwlekać z podejmowaniem działań przeciwko Portowi Lotniczemu. Pamiętać należy, że nawet jeżeli obecnie przekroczenie norm hałasu nie jest zbyt uciążliwe dla właścicieli takiej

nieruchomości, to może być tak, że w przyszłości � wobec stałej rozbudowy lotniska – zamieszkiwa� nie w jego pobliżu będzie problematyczne. Przepisy wprowadzające strefę ograniczonego użytkowania są jednak ujęte w taki sposób, że po upływie terminu (30.03.2018 r.) nie będzie można zgłaszać lotnisku roszczeń z tytułu obniżenia wartości nieruchomo� ści, nawet jeśli port lotniczy znacznie zwiększy ilość obsługiwanych rejsów. Inaczej – roszczenia będzie można zgłaszać, jakkolwiek będą one bezskuteczne. Odszkodowanie należy się każdemu właścicielo� wi, współwłaścicielowi oraz użytkownikowi wieczy� stemu nieruchomości położnej w pobliżu lotniska, w obszarze ograniczonego użytkowania (OOU). Odszkodowanie należne jest w przypadku, je� żeli Twoja nieruchomość utraciła wartość, wobec rozszerzenia OOU � hałas samolotów utrudnia co� dzienne funkcjonowanie oraz uniemożliwia spokoj� ny wypoczynek. Jak pokazują wcześniejsze sprawy (toczące się przeciwko Portom Lotniczym w War� szawie, Poznaniu, Katowicach i w Krakowie), średni spadek wartości nieruchomości w strefie wewnętrz� nej (zaznaczona na czerwono) sięga 13% wartości, a w strefie zewnętrznej (zaznaczona na niebiesko) około 5-6%. Roszczenia są uzależnione od charak� teru danych nieruchomości, metrażu i stopnia ogra� niczeń w użytkowaniu. Daje to średnie kwoty rzędu

50-121 tys. złotych w pierwszej części obszaru oraz 30-40 tys. złotych w drugiej. Odszkodowanie oprócz utraty wartości nieru� chomości może stanowić rekompensatę kosztów niezbędnych do dostosowania nieruchomości do właściwych norm poziomu hałasu. Oznacza to, że jeżeli odczuwany przez Ciebie hałas w mieszkaniu wywołany ruchem lotniczym jest wyższy niż do� puszczają to normy, możesz domagać się od Por� tu Lotniczego kosztów wymiany stolarki okiennej i drzwiowej oraz zainstalowania klimatyzacji – tzw. kosztów rewitalizacji akustycznej. Na utratę wartości rynkowej nieruchomości może mieć wpływ ogra� niczenie w korzystaniu z tej nieruchomości, jeżeli były one przeznaczone na cele wykluczone aktualnie przez uchwałę. Szacunkowo wszystkie koszty związane z prze� granymi procesami i kosztami związanymi z wpro� wadzeniem OOU w Poznaniu sięgają 112 mln zł. Obecnie mieszkańcy Gdańska i okolic mogą kie� rować swoje roszczenia wobec Portu Lotniczego w Gdańsku. Drodzy Czytelnicy, jeżeli macie pytania w związ� ku z wprowadzeniem OOU i przysługującymi rosz� czeniami, prosimy o kontakt z Kancelarią. adw. Bartłomiej Owczarek


12

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

WĘDRUJĄC Z FUNDACJĄ FLY… WYCIECZKI SPECJALNIE DLA SENIORÓW… OFERTA NA 2018 ROK

TURYSTYKA Z MYŚLĄ O SENIORACH Jak pokazują badania, wśród polskich seniorów z roku na rok wzrasta zainteresowanie turystyką krajową i zagraniczną. Chociaż oferta jest bardzo bogata, to wiele osób z różnych względów ma obawy przed uczestnictwem w masowej turystyce indywidualnej – tej organizowanej samodzielnie, jak i za pośrednictwem biur podróży. - Nasza oferta jest sprawdzoną odpowiedzią na takie zapotrzebowanie. – mówi Radosław Daruk, prezes Fundacji FLY – Turystyką senioralną zajmuję się od piętnastu lat. Wycieczki dla seniorów to specjalność Fundacji od samego początku, czyli od ponad pięciu lat. W tym czasie co roku w kilkunastu wycieczkach jednodniowych, tygodniowych, krajowych i zagranicznych bierze udział około 1300 osób. To, co wyróżnia nasze wycieczki, to wspaniała atmosfera w grupie, program przygotowany „na miarę” uczestników, uwzględniający ich możliwości i oczekiwania, świetna opieka przedstawiciela Fundacji, pilota i przewodników, komfort podróży i pobytu. - Od niepamiętnych czasów jeżdżę na wycieczki. – mówi pani Maria, uczestniczka wycieczek – Od kiedy zaczęłam jeździć z FLY, jeżdżę tylko z nimi. Mają perfekcyjnie zorganizowane wycieczki. Wszystko spokojnie przebiega, jest zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. I wreszcie zwiedzam dogłębnie różne regiony naszej pięknej Polski. Jeden hotel i codziennie wycieczki do różnych ciekawych miejsc. Odkrywam Polskę na nowo i nie mogę się doczekać wyjazdu na Suwalszczyznę i do Wilna. I cieszę się, że udało mi się zapisać, bo miejsca rozchodzą się jak przysłowiowe ciepłe bułki. - Bardzo cenię w wycieczkach FLY to, że organizatorzy troszczą się o wszystkich uczestników. A po wycieczce dostajemy płytę ze zdjęciami. – dodaje pani Krystyna. Jeżeli jesteś osobą 55+, lubisz jeździć w grupie, jeżeli cenisz dobrą organizację, rodzinną atmosferę i chcesz poznawać ciekawe miejsca, historie, zabytki, kulturę, religie i ludzi – zapisz się na wycieczkę z Fundacją FLY. Oto, co aktualnie jest w ofercie na 2018 rok:

POKAŻEMY WAM POLSKĘ, JAKIEJ NIE ZNACIE…

POZNAJEMY PIĘKNO PODLASIA

Termin: 2 – 8 lipca 2018 r. Cena: 1.140 zł Podlasie to niezwykle ciekawy, wielokulturowy region Polski z unikalną przyrodą - Puszczą Białowieską. Dzięki bliskim kontaktom z naszymi przyjaciółmi z Podlasia w czasie jubileuszowego dziesiątego wyjazdu czeka nas wiele atrakcji – zwiedzanie miejsc historycznych, różnorodnych miejsc kultu religijnego, delektowanie się rozmaitymi potrawami regionalnymi, bliskie obcowanie z naturą. Odwiedzimy zabytkowe cerkwie i kościoły, meczet, skit, synagogę, pałace. W programie między innymi Supraśl - miejsce naszych noclegów- z monasterem i Muzeum Ikon, stolica województwa Białystok z wieloma cennymi zabytkami, Tykocin z Muzeum Żydowskim, Bielsk Podlaski, Sokółka, Drohiczyn. W Kruszynianach poznamy historię i kulturę Tatarów polskich oraz spróbujemy dań kuchni tatarskiej. Będziemy w Grabarce – sercu prawosławia w Polsce i Mielniku. Wypoczniemy na łonie natury – w Hajnówce, Białowieży i w wielu innych magicznych miejscach… Bez wątpienia warto pojechać na Podlasie!

TAJEMNICZY DOLNY ŚLĄSK I PRAGA

Termin: 9 - 15 czerwca 2018 r. Cena: 1.200 zł Dolny Śląsk jest jednym z najatrakcyjniejszych obszarów turystycznych w Polsce, to kraina wspaniałych zamków, ciekawych miejscowości o pięknej zabudowie, to góry przyciągające turystów. My zamieszkamy w Kudowie – pięknym, znanym uzdrowisku blisko parku zdrojowego i pijalni wód mineralnych. Zwiedzimy także kolejne uzdrowisko - Polanicę Zdrój, twierdzę w Kłodzku, Kopalnię Złota w Złotym Stoku, sanktuarium w Wambierzycach, niezwykły Kościół Pokoju w Świdnicy (na liście UNESCO). Obejrzymy Kaplicę Czaszek w Czermnej. Podziemne Miasto Osówka w Górach Sowich odsłoni przed nami tajemnice z okresu I wojny światowej. Będziemy podziwiać perłę Dolnego Śląska – zamek Książ i atrakcje Wrocławia. U naszych południowych sąsiadów w Czechach odwiedzimy stolicę Pragę z jej wieloma zabytkami, obejrzymy Ardspach - unikalne Skalne Miasto - formy skał zbudowane z piaskowca płytowego malowniczo wyrzeźbione przez naturę i spróbujemy czeskiego piwa w browarze Broumov. Naprawdę warto wybrać się na Dolny Śląsk!).

Fot. wyspaslodowa.eu

POLESIE LUBELSKIE

Ostrów Tumski we Wrocławiu

Jak co roku zapraszamy Seniorów na unikalne wycieczki krajowe w ramach cyklu „Wędrując z Fundacją FLY”. Chcemy poznawać Polskę z zupełnie innej strony, nie wędrujemy utartymi szlakami, docieramy do miejsc niezwykłych, wartych propagowania ale mało znanych. Razem odkrywamy ich piękno i opowiadamy o nim innym. Programy wszystkich wycieczek opracowujemy sami we współpracy z lokalnymi przewodnikami i znawcami regionów. Odwiedzamy hotele zanim zakwaterujemy w nich naszych seniorów, sprawdzamy na miejscu przewodników i ich umiejętności, korzystamy tylko ze sprawdzonych przewoźników. Jesteśmy dumni z tego, że co roku kilkaset osób wyjeżdża z nami w różne zakątki kraju, a po powrocie zachęca do tego samego swoich przyjaciół i znajomych. Na naszych wycieczkach: – poznajemy kulturę, ludzi, przyrodę i religie odwiedzanych miejsc – nie biegamy – zwiedzamy – rezerwujmy wszystkie noclegi w jednym miejscu – cena obejmuje wszystkie koszty (dla posiadaczy legitymacji Fundacji FLY zniżka 50zł) Zapraszamy do poznawania Polski z Fundacją FLY!

Termin: 24 – 30 czerwca 2018 r. Cena: 1.140 zł Polesie Lubelskie to urocze i mało znane tereny leżące między Podlasiem a Roztoczem. W programie między innymi: stary Lublin – z Zamkiem w kształcie sowy, a w nim Kaplica Trójcy Świętej z najcenniejszymi zabytkami sztuki średniowiecznej w Polsce – niezwykłymi freskami w stylu rusko-bizantyńskim, Starówka Lubelska i Archikatedra. Zaznamy uroków Nałęczowa – uzdrowiska związanego z Bolesławem Prusem i Stefanem Żeromskim. Zobaczymy pierwsze na świecie muzeum w Puławach w parku otaczającym pałac Czartoryskich. Poczujemy na dobre klimat bohemy w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Spojrzymy na Wisłę Zamojskich w Kozłówce. Zapuścimy się nad Bug do Włodawy (Muzeum Synagogalne), a także odwiedzimy Monaster Prawosławny św. Onufrego w Jabłecznej, sanktuarium w Kodeniu i jedyną w Polsce cerkiew neounicką w Kostomłotach. Będziemy także blisko natury: w Krainie Rumianku, przejdziemy suchą stopą przez bagna Poleskiego Parku Narodowego, przyjrzymy się żółwiom błotnym, krowom białogrzbietym w Majątku Rudka. Polesie jest piękne i różnorodne!

ŚWIĘTOKRZYSKIE PERŁY

Termin: 16 – 22.07.2018 r. Cena: 1.140 zł W świętokrzyskim każdy znajdzie coś dla siebie. To jeszcze stosunkowo mało znany region w Polsce, który powoli odkrywa przed turystami swoje walory. Zobaczymy piękną przyrodę – niezwykłą krasową Jaskinię Raj, Świętokrzyski Park Narodowy, gołoborza. Zwiedzimy interesujące zabytkowe miejsca: świętokrzyską stolicę - Kielce z jej atrakcjami i Kadzielnią – najpiękniejszym kamieniołomem, Sandomierz – Wzgórze


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Zamkowe, wąwóz świętej Jadwigi do Kościoła św. Jakuba, Rynek z ratuszem, Katedrę i wiele innych. Odwiedzimy Zamek w Chęcinach, Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, Opatów z romańską kolegiatą św. Marcina, Wiślicę z kolegiatą i domem Długosza. Będziemy w Świętokrzyskim Zespole Klasztornym na Św. Krzyżu inaczej zwanym Łysą Górą (595m n.p.m.), w Szydłowie - polskim Carcassonne ze średniowiecznymi murami obronnymi, w Kurozwękach – krainie świętokrzyskich bizonów i pałacu Popielów z XIV wieku i w Rytwianach - w Pustelni Złotego Lasu i Muzeum filmu „Czarne chmury”. Odwiedzimy kolebkę designerskiej polskiej porcelany Fabrykę Porcelany w Ćmielowie. Zrelaksujemy się w uzdrowisku Busko Zdrój i wykąpiemy w leczniczych siarkowych źródłach mineralnych w Solcu – Zdroju. To będzie niezapomniany czas!

ZAMOJSKIE I ROZTOCZE

Termin: 19 - 25 sierpnia 2018 r. Cena: 1.140 zł Roztocze to piękna kraina leżąca we wschodniej Polsce pomiędzy Wyżyną Lubelską i Podolem. To tereny dawnej Ordynacji Zamojskiej - region jeszcze mało znany. Bogata historia, perełki architektury, otwarci ludzie, gęste lasy, cisza i kontakt z naturą Roztocza - to trzeba zobaczyć i poczuć. W programie m.in. zwiedzanie Krasnobrodu (uzdrowisko) z jego sanktuarium, muzeum i skansenem przy klasztorze, Szlak Szumów, (tzw. Szumy w Rezerwacie Nad Tanwią - jedna z czystszych rzek Roztocza – Tanew i jej dopływ Jeleń, meandrując po progach skalnych, tworzą małe wodospady nazywane szumami lub szypotami), Kredowe Podziemia w Chełmie i jego zabytki, Hrubieszów Prusa, Staszica i Zina, Tomaszów Lubelski z ciekawymi zabytkowymi obiektami. Odwiedzimy wspaniały, odrestaurowany Zamość – miasto twierdzę wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i serce Ordynacji Zamojskiej w Zwierzyńcu. Zobaczymy jak od wieków tłoczy się olej w olejarni w Łabuni. Sprawdzimy, co brzmi w Szczebrzeszynie - mieście trzech kultur, posmakujemy regionalnej kuchni… Roztocze jest ciekawe!

PODKARPACIE – BIESY I CZADY

Termin: 26 sierpnia – 1 września 2018 r. Cena: 1.140 zł Podkarpackie jest bogate w różnorakie walory, każdy turysta znajdzie tutaj coś dla siebie. My poznamy historię, ciekawe zabytki, krajobrazy Bieszczad na Dużej Pętli Bieszczadzkiej, zielone wzgórza nad Soliną, krośnieńskie szkło, ślady kultury Bojków i Łemków; zamek Kamieniec w Odrzykoniu związany z życiem znakomitego komediopisarza Aleksandra Fredry – miejsce akcji komedii „Zemsta” … W programie m.in. także bogate Muzeum Zamkowe w Łańcucie, w Sanoku XVI - wieczny zamek ze zbiorami ikon oraz największa kolekcją obrazów, rzeźb i fotografii Zdzisława Beksińskiego, największe w Polsce plenerowe Muzeum Budownictwa Ludowego (architektura łemkowska), Szlak Architektury Drewnianej Podkarpacia (bojkowskie cerkwie), zamek w Kamieńcu, krośnieńskie Muzeum Podkarpacia i Muzeum Rzemiosła, Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazownictwa w Bóbrce, Muzeum Gorzelnictwa, zapora na Solinie i rejs statkiem po Jeziorze Solińskim. Odwiedzimy także Lesko z jego zabytkami i Centrum Kultury Ekumenicznej w Myczkowcach. To będzie interesująca wyprawa!

Fot. wikipedia.org

RAZEM DOOKOŁA ŚWIATA

Lizbona

Serdecznie zapraszamy osoby 55+ na wycieczki zagraniczne w 2018 r. Proponujemy bardzo atrakcyjne kierunki: m.in. Sycylia z Neapolem, Portugalia, Petersburg, Gruzja, Rumunia, Albania. Nasze wycieczki to szansa na poznanie historii, kultury różnych narodów, przyrody krajów, które odwiedzimy. Czekają Państwa niezapomniane przeżycia – spotkanie z żywą kulturą – wieczorki regionalne, specjały lokalnych kuchni, cuda natury i wyjątkowe zabytki. Nasze wycieczki są perfekcyjnie przygotowane, gwarantujemy dostosowanie programu do możliwości turystów 55+, więc także relaks i wypoczynek. Warto z nami poznawać świat! Ceny wszystkich wycieczek zagranicznych obejmują: – przeloty w obie strony i przejazdy autokarem na miejscu – noclegi w hotelach w pokojach 2-, 3-osobowych – śniadania i obiadokolacje – realizację programu zwiedzania – bilety wstępów – opiekę polskiego pilota i przewodnika – ubezpieczenie KL (w tym na skutek chorób przewlekłych) i NNW Cena nie obejmuje dopłaty za bagaż, zgodnie z taryfą linii lotniczych

13

BAJECZNA ANDALUZJA - (POŁUDNIOWA HISZPANIA)

Termin: 18 – 25 kwietnia 2018 r. Cena: 3.360 zł W programie m.in. Murcja – historyczne miasto z wieloma zabytkami, sanktuarium w Caravaca de la Cruz, spacer po uliczkach Granady, wizyta w dzielnicy Albaicin;, a w niej Alcaiceria (arabski bazar) oraz gotycka katedra z królewską kaplicą, piękne budowle Maurów: Alhambra - rezydencja arabskich władców Granady, Generalife - letnia rezydencja dynastii Nasrydów., Kordoba starówka, Wielki Meczet, synagoga, Puente Romano, rzymski most na Gwadalkiwarze; Sewilla zwiedzanie Parku Marii Luizy, Plaza Espana i inne atrakcje z największą w Europie katedrą gotycką; dzielnica Arenal z areną corridy - La Maestranza oraz położona przy promenadzie Krzysztofa Kolumba Złota Wieża; Kadyks – największy niegdyś port Hiszpanii ze starym portem, fortyfikacje brzegowe i szerokie aleje nadmorskie (alamedas) oraz wąskie uliczki starego miasta ; Gibraltar - półwysep o długości 6 km, który jest malutką enklawą brytyjską na Półwyspie Iberyjskim, a tam m.in. Punta Europa ze wspaniałym widokiem na Afrykę, wjazd na Skałę Gibraltarską, Jaskinia Świętego Michała; Malaga – założona przez Fenicjan, jedno z najstarszych miast na świecie, miasto sztuki, kolebka kubizmu – miejsce narodzin Pabla Picassa, spacer w parku Paseo del Parque, możliwość wizyty w jednej hiszpańskich tawern pozwoli poczuć klimat prawdziwej Hiszpanii.

PORTUGALIA – WINO, OLIWA I FADO

Termin: 15 – 22 maja 2018 r. Cena: 3.580 zł W programie m.in: niezwykła stolica Portugalii Lizbona – wieża Belém, Klasztor Hieronimitów – Mosteiro dos Jerónimos z Kościołem Świętej Maryi Betlejemskiej, Praça do Comércio, Rossio (serce Lizbony), rua Augusta, Praça dos Restauradores, Av. da Liberdade, Praça Marquês de Pombal, Parque Eduardo VII, katedra, spacer po ulicach Alfamy, Sintra założona przez Celtów, Cabo de Roca, Évora, - miasto pełne zabytków z czasów Imperium Rzymskiego i Arabskiego, przejazd przez most Vasco da Gama, Marvão – dawna forteca przy granicy z Hiszpanią położona 1000 m n.p.m., Castelo de Vide, Klasztor Zakonu Templariuszy w Tomar, Fatima Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej - miejsce objawień z 1917 r., Batalha, Alcobaça z najlepiej zachowanym klasztorem cystersów w Europie, Nazaré, Coimbra z najstarszym portugalskim uniwersytetem i wieloma zabytkami, historyczne miasto Porto u ujścia rzeki Duero do Oceanu Atlantyckiego znajdujące się na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO za sprawą niepowtarzalnej architektury miejskiej, z wieloma lokalnymi piwnicami z winem i muzyką fado. Odwiedzimy region winnic o nazwie Minho, tu znajduje się miasteczko Guimarães - kolebka kraju z zamkiem i pałacem książąt Bragança. Degustacja wina i możliwość uczestniczenia w wieczorku folklorystycznym z muzyką fado.

RUMUNIA – TAJEMNICZA TRANSYLWANIA SZLAKIEM DRAKULI

Termin: 4 - 13.06.2018 r. Cena: 2.640 zł W programie m.in.: degustacja wina w Tokaju - najsłynniejszym węgierskim regionie winiarskim, w Rumunii: miasto Cluj - jedna ze stolic Transylwanii, dawne węgierskie centrum miasta z Kościołem św. Michała z pozostałościami po dawnej rzymskiej osadzie Napoca i inne cenne zabytki, miasto Sighisoara ze średniowieczną starówką wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO i bardzo dobrze zachowaną cytadelą, miasto Brasova z wieloma zabytkami, Zamek Bran uznawany za siedzibę literackiej postaci hrabiego-wampira Drakuli, Sinaia – zwiedzanie Zamku Peles – letniej rezydencji królów rumuńskich, Bukareszt – stolica Rumuni - Plac Uniwersytecki, Ateneum, Plac Rewolucji, Aleja Zwycięstwa, Parlament, Curtea de Arges - siedziba hospodarów wołoskich, Zapora i Jezioro Vidraru, przejazd Trasą Transfogarską – malowniczą, krętą drogą przecinającą pasmo Gór Fogarskich (najwyższe pasmo Karpat Południowych z punktem wznoszącym się na wysokość przeszło 2030 metrów n.p.m ), miasto Sibiu – Europejska Stolica Kultury 2007 z jego cennymi zabytkami, Alba Julia jedna ze stolic Siedmiogrodu (Transylwanii) słynąca z doskonałych win. Zwiedzanie winnicy i degustacja win, uczestniczenie w wieczorze regionalnym z muzyką. W drodze powrotnej: Eger na Węgrzech.

POD SYCYLIJSKIM NIEBEM - SYCYLIA - NEAPOL

Termin: 13-20.09. 2018 r. Cena: 3.510 zł W programie m.in.: Tropei – miasto w Kalabrii z Sanktuarium benedyktynów Santa Maria dell’Isola, pałac i kościół San Demetrio, podróż do portu Villa san Giovani, przeprawa promowa na Sycylię, wjazd kolejką na Etnę, najwyższy czynny wulkan w Europie na wysokość 1800 m n.p.m., spacer po jednym z wygasłych kraterów; Taormina - najpiękniejsza miejscowość na Sycylii położona na zboczach góry Monte Tauro, wąskie uliczki pełne zabytkowych budowli z największą atrakcją turystyczną – zwiedzaniem Teatro Greco – starożytnego, greckiego teatru z III w. p.n.e., zabytkowe Syrakuzy – miasto powstałe jako antyczna kolonia grecka z VIII w. p.n.e.: Piazza del Duomo, źródło Aretuzy, teatr grecki, Latomia del Paradiso z grotą zwaną Uchem Dionizosa, Piazza Armerina i wizyta w słynnej rzymskiej willi, Agrigento - Dolina Świątyń (park archeologiczny będący pomnikiem kultury starożytnej), zwiedzanie Palermo - stolicy Sycylii, będącej egzotyczną mieszanką kultury europejskiej i orientalnej, Monreale - katedra z wyjątkowymi mozaikami. Cefalu - największy kurort północnego wybrzeża, katedra z XII w., Castelbuono, nocne promowanie z Palermo do Neapolu, zwiedzanie miasta lub muzeum w Pompejach.


14

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

WĘDRUJĄC Z FUNDACJĄ FLY… WYCIECZKI SPECJALNIE DLA SENIORÓW… OFERTA NA 2018 ROK GRUZJA – WYPRAWA PO WINO I ZŁOTE RUNO

Termin: 6-13.10.2018 r. Cena: 3.550 zł W programie m.in.: Kutaisi jedno z najstarszych miast na świecie (mityczna Aja, ponad 3500 lat), Klasztor Mocameta z cennymi relikwiami, Zespół Klasztorny Gelati z trzema cerkwiami, niezwykłe Jaskinie Prometusza bogate w stalaktyty, stalagmity, skamieniałe wodospady, wypoczynek nad Morzem Czarnym w Batumi - czarnomorskiej perle Gruzji z fascynującymi widokami na morze i góry, Park Narodowy Borjomi słynny ze źródeł wyjątkowo zdrowej wody mineralnej, średniowieczne miasto Wardzia z tunelami i schodami wykutymi w skale, Uplistsikhe najstarsze skalne miasto Gruzji z II tys. p.n.e, odwiedziny w domu Stalina w Gori, wyjazd do Kacheti, zwiedzanie klasztoru Bodbe, Signagi – miasto wiecznej miłości, przejazd przez Gruzińską Drogę Wojenną wśród gór Wielkiego Kaukazu, Twierdza Ananuri malownicze miasteczko Kazbegi, możliwość wejścia lub wjechania na górę Kazbeg (5047 m n.p.m.), zwiedzanie stolicy kraju Tbilisi – cerkiew Metekhi, przejazd koleją linową do twierdzy Narikala., łaźnie siarkowe w Abanotubani, Bazylika Anczyschati, cerkiew Gergeti,; miasto Mtskheta. Uroczysta kolacja ze specjałami kuchni gruzińskiej w lokalnej restauracji z pokazami tańców narodowych. W OPRACOWANIU: ALBANIA I MACEDONIA Termin: wrzesień 2018 r. PETERSBURG Termin: sierpień 2018 r. KOPENHAGA Termin: lipiec/sierpień 2018 r.

WEEKEND W SZCZECINIE - POZNAJMY HISTORIĘ I NOWOCZESNOŚĆ MIASTA

Zimny styczeń nas nie zniechęci, aby wybrać się do Szczecina – miasta o bardzo ciekawej historii i pełnego kontrastów – tu przeszłość splata się z teraźniejszością w niezwykły sposób. W programie wycieczki m.in.: zwiedzanie i koncert w Filharmonii Szczecińskiej, zwiedzanie bunkrów – czyli Szczecin od spodu, Wały Chrobrego - żelazny punkt każdej wycieczki, Jasne Błonia - miejsce spacerów szczecinian, Muzeum Narodowe, Centrum Dialogu Przełomy, Muzeum Historii Szczecina, Bazylika Archikatedralna św. Jakuba z wieżą, na którą wjedziemy windami, Łasztownia – wyspa rzeczna Termin: 26-28.01.2018 r. Cena: 580,00 PLN

NARTY DLA SENIORÓW W BIAŁCE TATRZAŃSKIEJ

Fot. Maras panoramio.com

Fot. istock

ZIMOWE WYCIECZKI WEEKENDOWE

Poznań

Jesień i zima nie musi być nudna. Zamiast ciepłych kapci i gorącej herbaty Fundacja FLY proponuje wycieczki weekendowe dla seniorów. Dla posiadaczy legitymacji FLY – zniżka 50 zł. W najbliższym czasie zabierzemy Państwa na:

WEEKEND HISTORYCZNO-BIESIADNY W STOLICY WIELKOPOLSKI - POZNANIU

W programie wycieczki m.in. zwiedzanie romańskiej Rotundy św. Prokopa w Strzelnie, bazyliki prymasowskiej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gnieźnie, zwiedzanie Poznania z przewodnikiem, Termy Maltańskie - nowoczesny wodny kompleks 18 basenów wykorzystujący naturalne wody termalne, Rogalowe Muzeum, poznanie tajemnicy wypieku Rogali �więtomarcińskich,, Wycieczka Biesiadna, z degustacją regionalnego piwa Grodziskie oraz dań regionalnych, przeprowadzona w języku staropolskim. W trakcie wycieczki przewodnicy opowiedzą historie związane z kuchnią i tradycją wielkopolską. W drodze powrotnej Inowrocław - zwiedzanie miasta z przewodnikiem, m.in.: Chaty Kujawskiej, Tężni, Pijalni Wód, Bazyliki Mniejszej XII-XIII w. Spędź z nami weekend w pogodnej atmosferze w Poznaniu! Termin: 17 - 19.11.2017 r. Cena: 570,00 PLN

WEEKEND W GORĄCYCH ŹRÓDŁACH UNIEJOWA Z ARCHITEKTURĄ ROMAŃSKĄ W TLE

Niebanalny wyjazd „do wód” w Uniejowie, do Kopalni Soli w Kłodawie, do legendarnego zamku „Boruty” w Łęczycy oraz do „Mysiej wieży” w Kruszwicy. W programie wycieczki m.in. podróż do wnętrza ziemi i wizyta w wyeksploatowanych komorach solnych Kłodawskiej Podziemnej Trasy Turystycznej, pobyt w Kompleksie Termalno-Basenowym Uniejów oferującym gorące kąpiele w leczniczych solankach, zwiedzanie Królewskiego Miasta Łęczyca, zwiedzanie grodziska i romańskiej Kolegiaty w Tumie, zwiedzanie Kruszwicy i Mysiej Wieży, będącej symbolem miasta. Zapraszamy z nami po zdrowie przez wodę! Termin: 12-14.01.2018 r. Cena: 540,00 PLN

WEEKEND NIE TYLKO TEATRALNY W WARSZAWIE

Zima nie musi być nudna. Nie rezygnujemy z aktywności fizycznej, ale rezerwujemy więcej czasu na aktywność kulturalną. Fundacja FLY zaprasza na kulturalny weekend do Warszawy. Przygotowaliśmy dla Was obiekty wybrane z listy 10 najciekawszych w Warszawie, m.in.: Muzeum Narodowe, Stare Miasto, Zamek Królewski, Zespół Pałacowo-�grołacowo-�grodowy w Wilanowie, Muzeum Żydów Polskich. Wieczory wypełnimy wizytami w teatrach, biorąc udział w inscenizacjach sztuk z udziałem wybitnych aktorów. Zapraszamy z nami do Stolicy Polski! Termin: 19-21.01.2018 r. Cena: 620,00 PLN

Serdecznie zapraszamy wielbicieli narciarstwa na wyjazd do BIAŁKI TATRZAŃSKIEJ. Tu znajduje się �środek Narciarski K�TELNICA BIAŁCZAŃSKA - największa w Polsce stacja narciarska położona na Podhalu z kompleksem tras zjazdowych o różnym stopniu trudności – od najłatwiejszych, najłagodniejszych po czarne, strome trasy. Kotelnica posiada świetną lokalizację, w samym sercu Białki Tatrzańskiej. Jest doskonałym wyborem zarówno dla początkujących jak i wytrawnych narciarzy, także dla biegaczy, na których czeka kilkanaście kilometrów tras biegowych. Na miejscu można też wypożyczyć sprzęt narciarski i skorzystać z pomocy instruktora. W programie i w cenie: – zakwaterowanie w pokojach gościnnych „U Zbyszka” w Białce Tatrzańskiej – (kwatery prywatne - pokoje 2-os z łazienkami i TV, Wi-Fi, sala kominkowa, aneks kuchenny, przechowalnia sprzętu narciarskiego i suszarnia butów narciarskich). – śniadania i obiadokolacje – pyszne, obfite góralskie jadło „U Zbyszka” – skipassy na cały okres pobytu: od wtorku 27.02.18 do niedzieli 04.03.2018 włącznie – dojazd luksusowym busem z Gdyni w obie strony z możliwością przewiezienia sprzętu narciarskiego, podróż w dzień – dowożenie busem z pensjonatu na stok i z powrotem – kąpiele i wypoczynek w Termach Bania w Białce Tatrzańskiej – w cenie jedno wejście na 3-4 godz. – wieczór góralski z kapelą i smakołykami regionalnymi w karczmie – możliwość dojazdu razem z całą grupą (ok. 20 osób) na inne stoki objęte wspólnym karnetem TATRYSKI – gwarancja śniegu na Kotelnicy – stoki naśnieżane – opieka pilota – gratis: wspaniała góralska atmosfera i klimat w okolicznych karczmach oraz malowniczy widok na góry Termin wyjazdu - po zakończeniu wszystkich ferii zimowych, więc spokojnie i bez tłoku na trasach narciarskich oraz na wyciągach orczykowych, talerzykowych czy wygodnych, podgrzewanych kanapach. Termin: 26 lutego - 5 marca 2018 r. Cena: 1.899,- PLN

INFORMACJE I ZAPISY Fundacja FLY, ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia Tel. 693-99-60-88, 517-38-38-28, e-mail: biuro@fundacjafly.pl UWAGA! DLA POSIADACZY LEGITYMACJI FLY ZNIŻKA 50 ZŁ. Jak zdobyć legitymację FLY? Skontaktuj się z nami! Opłata rezerwacyjna na wycieczki: krajowe – 300 zł, zagraniczne – 500 zł, weekendowe – 250 zł, narty – 500 zł.


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Rozwijaj swoje pasje. Zajęcia dla każdego w Fundacji FLY Fundacja FLY oferuje otwarte zajęcia artystyczne, hobbystyczne i ruchowe. Zajęcia dla każdego. Przygotowane przez wykładowców z wiedzą, doświadczeniem i pasją. To aż 13 godzin tygodniowo różnorodnych zajęć, skierowanych do osób w każdym wieku. Niepowtarzalna okazja, by odkryć w sobie talent, miło spędzić wolny czas i zawrzeć nowe przyjaźnie. ZAJĘCIA ARTYSTYCZNE Witraż Wanda Frąckowska

Trudno wyobrazić sobie świat bez szkła. Stanowi ono materiał wykorzystywany niemal w każdej dziedzinie życia. Witraż pojawił się już w średniowieczu, zdobiąc przepięknie gotyckie katedry. Jest to kompozycja figuralna bądź ornamentalna z kolorowych, szklanych elementów łączonych ołowianymi profilami lub cyną. Zachęcamy Państwa do zapoznania się z tą jakże ciekawą techniką. Zajęcia skierowane do dorosłych. Cena: 40 zł za pojedyncze zajęcia. ZAJĘCIA HOBBYSTYCZNE Kastaniety Alicja Morena Nauka gry na kastanietach prowadzona metodą Clasico Espanol. Początek nauki to prawidłowe trzymanie kastaniet i ułożenie rąk. Następnie dużo ćwiczeń technicznych na wszystkie palce obu rąk umożliwiające biegłość, sprawność i szybkość gry. Kolejny etap to ćwiczenia rytmiczne w połączeniu z różnymi palos. Wykonywane są proste utwory pomagające wyrobić wyobraźnię muzyczną. Zajęcia dla wytrwałych i pasjonatów. Zajęcia skierowane do dorosłych. Cena: 40 zł – opłata miesięczna. Acting studio Mateusz Brzeziński W zajęciach uczestniczy grupa pasjonatów i osób nastawionych na edukację w zakresie techniki gry aktorskiej, samoświadomości poprzez teatr. Uczymy poprawnej wymowy i autoprezencji. Pomagamy również w pełnym przygotowaniu do egzaminów wstępnych na uczelnie aktorskie i wokalno-aktorskie. Pracujemy w kameralnej atmosferze, wydobywając niezbędne cechy poprawiające pewność siebie i kreatywność. Zajęcia skierowane do młodzieży licealnej i studentów. Cena: 190 zł za pakiet podstawowy (2h zajęć grupowych tygodniowo), 290 zł za pakiet „Aktor” (2h zajęć grupowych

tygodniowo, plus 2h zajęć indywidualnych miesięcznie) – opłata miesięczna. Koncert relaksacyjny Arleta Brzezińska Koncerty relaksacyjne odbywają się na misach grających i gongach oraz innych instrumentach terapeutycznych. Warto w nich uczestniczyć, ponieważ przynoszą zdrowie, relaks i uspokojenie. Zajęcia skierowane do dzieci, młodzieży i dorosłych. Cena: 30 zł – opłata za pojedyncze zajęcia. ZAJĘCIA RUCHOWE Taniec flamenco Alicja Morena Nie ma ograniczeń wiekowych, nie trzeba partnera. Osoby uczą się typowej dla flamenco techniki ciała, rąk, stepowania. Poznają bogactwo rytmiczne różnych stylów flamenco, całe choreografie oraz różne paty (krótkie układy taneczne idealne na wspólną zabawę, fiestę itp.). Tempo zajęć jest dynamiczne i intensywne, dające dużą radość i satysfakcję. Zajęcia dla bardziej ambitnych i wytrwałych. Zajęcia skierowane do dorosłych. Cena: 100 zł – opłata miesięczna. Tai-chi Małgorzata Cudziło Tai Chi to gimnastyka wywodząca się z Chin dla każdego, niezależnie od wieku. Jest to sposób na bezpieczny ruch, dzięki któremu poprawiamy koordynację, ruchomość stawów, wzmacniamy nasze mięśnie oraz pamięć. W trakcie ćwiczeń pracuje i ciało, i umysł, dzięki czemu po ćwiczeniach możemy czuć się zrelaksowani. Zajęcia skierowane do dorosłych. Cena: informacja u Prowadzącej. Qi-gong Julia Drewa Qi-gong (czyt. czi-kung) to jeden z najstarszych systemów ćwiczeń chińskich. Liczący około 5000 lat. Qi-gong w dosłownym tłumaczeniu oznacza zdolność do posługiwania się energią qi (czyt. czi). Ćwiczenia są tak dobrane, że otwierają wszystkie kanały i punkty energetyczne, odblokowują wszystkie stawy, uelastyczniają całe ciało, prowadzą do wyciszenia i pełnego spokoju stanu umysłu. Najogólniej mówiąc, służą temu, byśmy wracali do swego naturalnego, opartego na harmonii stanu. Zajęcia skierowane do dorosłych. Cena: 60-80 zł – opłata miesięczna.

15

Sylwester dla Seniorów z FLY w Połchowie Jak wchodzić w nowy rok, to tylko z przytupem i tylko z Fundacją FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia), która zaprasza na Bal Sylwesterowy w Pensjonacie „Hippika” w Połchowie. W programie przejazd autokarem w obie strony, zabawa przy znakomitej muzyce (prowadzi DJ), bogate menu, pokaz sztucznych ogni, nocleg, śniadanie noworoczne. Sylwestrowy wieczór uświetni również Paulina Strzegowska, utalentowana saksofonistka. Na zakończenie (dla chętnych), kąpiel w Bałtyku z Gdyńskimi Morsami. Informacje i zapisy w biurze Fundacji FLY w dni robocze w godz. 9:00-19:00 lub tel. 693 996 088.

Gimnastyka kręgosłupa Dorota Kitowska Celem zajęć jest zachowanie zdrowego kręgosłupa lub przywrócenie jego sprawności. Ćwiczenia polegają na reedukacji czucia postawy ciała, przywróceniu równowagi mięśniowej, korekcie postawy w pozycjach izolowanych ze stopniowym przejściem do pozycji wy- Zostań sokich, wzmacnianiu odcinkowym i ca- wolontariuszem łościowym tułowia oraz ćwiczeniach po- Fundacji FLY! prawiających oddychanie, krążenie oraz ogólną kondycję. Zajęcia skierowane do Jesteś artystą? Znasz języki obce? Tańczysz? Masz pasje, seniorów. którymi potrafisz zarażać Cena: 10 zł za jedną godzinę zajęć.

innych? Chcesz pomóc innym, Gimnastyka ogólnokondycyjna dać radość i być potrzebnym? Bożena Zygadło Poprowadź zajęcia dla seniorów!

Starszy wykładowca Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu oraz trener akademii fitness zaprasza na zajęcia łączące różne elementy ruchowe: z muzyką, siłowe, rozciągające, koordynacyjne, równoważne i relaksacyjne. Zajęcia skierowane do pań. Cena: 10 zł za jedną godzinę zajęć. Gimnastyka ogólnokondycyjną dla panów Jerzy Zygadło Kierownik studium wychowania fizycznego i sportu w Akademii Marynarki Wojennej zaprasza na zajęcia ogólnorozwojowe z naciskiem na elementy prozdrowotne. Zajęcia skierowane do panów. Cena: 10 zł za jedną godzinę zajęć. Zdrowy kręgosłup Małgorzata Cudziło Ćwiczenia usprawniające kręgosłup z elementami pilatesu i stretchingu. Stretching to zestaw ćwiczeń polegających na rozciąganiu i uelastycznieniu mięśni, skutkujący poprawą ukrwienia i rozruszaniem układu motorycznego. Panie ćwiczą w niewielkich grupach, w miłej atmosferze i w spokojnym tempie. Ćwiczenia przeznaczone są dla osób, które cenią kameralność w trakcie zajęć oraz pragną zadbać o lepszą sprawność swojego ciała. Zajęcia skierowane dla dorosłych. Cena: informacja u Prowadzącej. Kurs tańca towarzyskiego dla początkujących Chcesz spędzić miło i aktywnie czas? Zapisz się na kurs tańca towarzyskiego dla początkujących. Na kursie uczestnicy poznają tańce standardowe (walc, fo�strot) oraz tańce latynoamerykańskie (cha-cha, rumba i swing). Szczegółowe informacje pod numerem telefonu: 512 312 158. Zajęcia skierowane do dorosłych. Cena: 8-10 zł za 45 minut zajęć.

Fundacja FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia) poszukuje wolontariuszy do prowadzenia zajęć ruchowych, artystycznych, hobbystycznych i językowych dla seniorów (zwłaszcza język angielski). Tematyka, wymiar godzin i forma zajęć do uzgodnienia. Zapewniamy zaplecze do prowadzenia zajęć (doskonale wyposażone sale wykładowe), zwrot kosztów dojazdu, referencje oraz przyjazną atmosferę pracy. Zgłoszenia (cv wraz z opisem proponowanych zajęć) należy wysyłać na adres e-mail: biuro@fundacjafly.pl. lub tel. 693 99 60 88.

Czy aktor musicalowy potrafi wszystko? Nic tak nie umila długich zimowych wieczorów, jak muzyka. Wiedzą o tym wszyscy, więc Fundacja FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia) zaprasza wszystkich seniorów na cykl niedzielnych spotkań rozrywkowo-edukacyjnych Musicalomania (26.11.2017 r., 10.12.2017 r., 7.01.2017 r.). To znakomita okazja do poznania teatru od podszewki. Jak powstaje spektakl? Czyje nazwisko trafia na afisz, a kto pozostaje anonimowy? Czy aktor musicalowy potrafi wszystko? Jak wygląda jego dzień i co robi, i gdy nie widzimy go na scenie? Na te wszystkie pytania odpowie Jerzy Snakowski. Bilety w cenie 30 zł do nabycia w biurze Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia) w dni robocze w godz. 9:00-19:00 lub tel. 693 996 088.


16

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Nawet jesień jest dobra na rower

Listopad to ostatni moment, żeby przygotować się do chłodnych, zimowych nocy. Warto przy okazji odświeżyć kołdry, poduszki, koce i narzuty. W domowych warunkach zadanie niewykonalne. Można jednak w łatwy i skuteczny sposób wykonać to zadanie.

Fot. tapeteos.pl

Pogoda za oknem nie zachęca do wychodzenia z domu, a co dopiero do aktywności na świeżym powietrzu. Jest październik, a to oznacza coraz mniej słońca, coraz więcej deszczu i lodowatego wiatru. Mimo to na chodnikach nie brakuje spacerowiczów, biegaczy i rowerzystów. Jedni traktują jazdę rowerem jako formę aktywności fizycznej i utrzymania kondycji. Mają specjalne kaski, specjalne obcisłe stroje i drogie rowery. Jazda pod stromą górę nie sprawia im żadnych trudności. Inni jeżdżą rekreacyjnie. Lubią w dni wolne od pracy jeździć rowerem po lesie i słuchać szumu drzew albo wdychać jod, pedałując wzdłuż brzegu morza. Jest też kolejna grupa rowerzystów. Traktują oni jazdę jednośladem jako formę transportu do pracy i z powrotem. Rower jest o wiele tańszym środkiem transportu niż samochód. Poza tym zaparkowanie go nie stwarza trudności (przed wieloma firmami i urzędami znajdują się metalowe stojaki), w przeciwieństwie do pojazdów spalinowych, których w Gdyni jest ogromna ilość. Kolejną korzyścią jest to, że dojeżdżając do pracy rowerem, dbamy o swoją kondycję, dbamy też o ochronę

Jesienne pranie z piłeczkami

środowiska, bo za prędkość odpowiadają nasze mięśnie, a nie praca silnika. Co więcej, rowerem często możemy dojechać do celu szybciej niż autobusem, a to już jest koronny argument, by korzystać z tego środka transportu.

Żadne z polskich miast nie stanie się Amsterdamem, po którego ulicach jeżdżą setki tysięcy rowerów. Ale budowa nowych ścieżek rowerowych, liczonych w kilometrach, przez władze samorządowe jest krokiem w dobrym kierunku. Bardzo budujący jest

W samoobsługowej pralni znajduje się wszystko, co potrzebne do uprania puchowych (i puszystych) kołder i poduszek - profesjonalne urządzenia, wysokiej jakości środki piorące i …piłeczki. Te ostatnie są najbardziej zagadkowe. Tymczasem mają wyjątkową właściwość – zapobiegają zbijaniu się i niszczeniu puchu. Wrzucenie kilku sztuk do pralki powoduje, że w trakcie prania przez cały czas podskakują, przemieszczają się i tym samym uderzają w prane rzeczy i rozbijają puch, który mokry, skleja się i traci właściwości. Dzięki praniu z piłeczkami rzeczy pozostają nadal w 100% użytkowe. Samo pranie to jednak nie wszystko. Aby faktycznie, puchowe kołdry i poduszki służyły kolejny rok ,powinny być jeszcze dobrze wysuszone – nie da się tego zrobić w domu. Profesjonalna suszarka plus piłeczki po 40 minutach dokończą dzieła. Jak zatem powinno wyglądać skuteczne pranie puchu?

Po pierwsze – przygotuj w domu wszystko, widok dziesiątków rowerów sto- co wymaga odświeżenia przed sezonem. jących przed eleganckimi biuPo drugie – przyjdź z rzeczami i gotówką rowcami albo przed centrami lub kartą płatniczą do Pralni Samoobsługowej handlowymi. Michał Wilk Speed Queen w Gdyni lub w Gdańsku. REKLAMA

IKS W KUCHNI

Dyniowe racuchy

Po trzecie – włóż swoje pranie do pralki, pamiętając, że musi w niej zostać tyle miejsca, żeby mogło się ono swobodnie obracać. Po czwarte – dorzuć do pralki kilka sztuk piłeczek. Po piąte – włącz pralkę zgodnie z instrukcją i idź na kawę (albo usiądź na miejscu i poświęć czas na lekturę). Po szóste – przełóż uprane rzeczy do suszarki, dołóż piłeczki i uruchom proces suszenia (możesz w międzyczasie dokończyć lekturę albo skoczyć po zakupy do pobliskiego sklepu). Do końca procesu zostało Ci już w tym momencie tylko ok. 40 minut. Po zakończeniu całego cyklu – pranie + suszenie z dodatkiem piłeczek, będzie można zabrać do domu czyste, pachnące, puszyste i ciepłe kołdry, i poduszki. Będą służyć całą zimę, ku radości użytkowników. Obsługa pralni nie jest skomplikowana, ale gdy masz obawy, że sobie nie poradzisz, zawsze możesz zadzwonić pod nr 788 499 455 i umówić się na wizytę. Więcej informacji na stronie www.pralnie3city.pl „Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 693-99-60-88, 517-38-38-28 redakcja@gdynskiiks.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna Dorota Kitowska

Fot. przyslijprzepis.pl

Sekretarz Redakcji Radosław Daruk

Każdy kocha pyszne domowe racuchy. Okazuje się, że można przygotować je na bazie dyni, która króluje jesienią. Takie danie można spokojnie podać na obiad, ale także na deser. Z dodatkiem domowych konfitur zachwycą wszystkich domowników i gości. Składniki: 200 g zmiksowanej upieczonej dyni 2 jajka 1 i 1/3 szklanki mąki pszennej 50 g jogurtu naturalnego 2 łyżki masła 2 łyżki cukru 2 łyżeczki proszku do pieczenia

cukier puder domowe konfitury Przygotowanie: Dynię należy wymieszać z jogurtem naturalnym, dodać jajka oraz roztopione masło i dokładnie wymieszać. Mąkę dodać do dyni razem z proszkiem do pieczenia i cukrem. Całość połączyć w jednolitą masę. Na patelni rozgrzać odrobinę tłuszczu i smażyć niewielkie placuszki na złoty kolor z obu stron. Placki po upieczeniu posypać cukrem pudrem i podawać z domową konfiturą. Smacznego! Dorota Kitowska

Redakcja Radosław Daruk, Maria Gromadzka, Jolanta Krause, Małgorzata Łaniewska, Irena Majkowska, Katarzyna Małkowska, Barbara Miecińska, Małgorzata Muzyka, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Sonia Watras-Langowska, Łukasz Zagórski, Alina Zielińska Współpraca Magdalena Koj, adw. Bartłomiej Owczarek, Marzena Szymik-Mackiewicz, adw. dr Tomasz Zienowicz Korekta: Irena Majkowska, Maria Gromadzka Edycja: Paweł Gnatek Reklama: Aleksandra Rekuć tel. 505 576 676 a.rekuc@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i tekstów reklamowych.

Profile for Fundacja FLY

2017 11 Gdynski IKS 48  

1 Morsy Gdyńskie świętują 15-lecie ; 2 Sklep charytatywny ; 3 Ze strachu, żeby nie stracić zdrowia ; 4 Morsy Gdyńskie świętują 15-lec...

2017 11 Gdynski IKS 48  

1 Morsy Gdyńskie świętują 15-lecie ; 2 Sklep charytatywny ; 3 Ze strachu, żeby nie stracić zdrowia ; 4 Morsy Gdyńskie świętują 15-lec...

Advertisement