Page 1

Gdyński

GAZETA BEZPŁATNA DLA SENIORÓW I ICH RODZIN

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Nr 44, lipiec 2017

DZIELNICE GDYNI

To najlepsze miejsce w mieszkaniu, żeby poeksperymentować i zrealizować własne, nawet mocno niecodzienne pomysły.

strona 10

5 lat minęło jak jeden dzień… 9 czerwca 2017 r. Fundacja FLY wspólnie z seniorami, partnerami, wolontariuszami oraz władzami miasta uroczyście obchodziła pięciolecie swojej działalności.

CISOWA Fot. MrWIKTORS96 Kolej You Tube Channel

Letni salon na balkonie

Ciekawostki •

Elektrowozownia SKM w Gdyni Cisowej

strona 6 Cisowa jest dzielnicą

Gdyni wysuniętą najdalej w kierunku Rumi. Leży ona pomiędzy ulicą Morską a Hutniczą, na głównej trasie drogowej i kolejowej z Trójmiasta na północny zachód.

z Chylonią i Pustkami Cisowskimi zlokalizowany jest hipermarket Tesco, do którego można dotrzeć autobusem lub pieszo. W okolicy mieszkańcy otworzyli małe firmy, zakłady usługowe, warsztaty. Przy przelotowej trasie można znaleźć stacje benzynowe oraz restauracje. Znajdują się tu również dwie pętle trolejbusowe. Jedna z nich umiejscowiona jest koło przystanku SKM, a druga - przy osiedlu Sibeliusa. W dłuższe trasy zabiera mieszkańców dzielnicy Szybka Kolej Miejska, która na Cisowej ma swoją siedzibę. W tej dzielnicy rozpoczyna się również trójmiejska obwodnica oraz ulica Morska, która zapewnia bardzo prosty dojazd do centrum miasta. Część dzielnicy położona na północ od torów kolejowych ma charakter przemysłowy, znajdują się tam magazyny, hurtownie i fabryki. Magdalena Drożęcka

Ponad Cisową wznosi się Długa Góra - pasmo wzgórz porośniętych lasem mieszanym. W głębi lasu znajduje się rezerwat przyrody Cisowa i liczne trasy popularne wśród spacerowiczów, rowerzystów, a zimą także narciarzy. Nazwa Cisowa po raz pierwszy pojawia się w XIV wieku, w księgach krzyżackich. Natomiast wzmianki o rzece Strudze Cisowskiej pochodzą z końca XII w., kiedy stanowiła ona granicę posiadłości cystersów oliwskich.

Znajdował się tu wówczas trakt królewski. W 1935 roku Cisowę przyłączono do Gdyni na prawach dzielnicy. Po wojnie wybudowano tu szkołę podstawową nr 9, przeobrażoną potem w SP nr 31 im. Synów Pułku. Zabudowę dzielnicy stanowią przede wszystkim bloki mieszkalne wybudowane w latach 70. dla rodzin pracowników stoczni oraz portu gdyńskiego. Wśród zabudowań mieszkalnych znajdują się małe sklepy osiedlowe. Na granicy

• •

Podczas okupacji Niemcy zmienili nazwę dzielnicy na Zissau. Całą dzielnicę przecina, niemal dokładnie na pół, Potok Cisowski zwany Strugą Cisowską. W Cisowej znajduje się Długa Góra – najwyższe wzniesienie Gdyni, 134 m n.p.m. Do dzielnicy należy fragment Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Nazwę Cisowa nosi również będący jego częścią rezerwat przyrody o powierzchni 25 ha, położony jednak faktycznie w granicach sąsiedniej dzielnicy: Pustki Cisowskie - Demptowo.

REKLAMA

ZADZWOŃ I REZERWUJ KURS

58 19 660 58 302 23 03 660 619 660

Gdańsk-Sopot-Gdynia w jednej strefie (nie pobieramy opłat powrotnych) na I taryfie

1,80 zł/km

Z postoju i na telefon w pierwszej taryfie. Honorujemy płatność kartą.


PRZYGOTOWANI NA LATO! NIE? to dobrze

Sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady” ul. Świętojańska 36, Gdynia oferuje rzeczy, które przydadzą się podczas wakacji. Szkło, kubki, talerze, sztućce, koce, parasole, książki i wiele innych letnich niezbędników. Ceny również wakacyjne. Przyjdź i przekonaj się sam.

Sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady”

www.zglebokiejszuflady.pl www.facebook.com/zglebokiejszuflady tel. 515 150 420


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

3

35-lecie podniesienia bandery na Darze Pomorza

W tych dniach w mieście odbędzie się szereg wydarzeń, w tym między innymi Przegląd Filmów Morskich (5 lipca, godz. 17.30 Wydział Nawigacji AM), spotkania z ludźmi morza, m.in. z projektantem żaglowca, Zygmuntem Choreniem, czy kapitanem Ireneuszem Lewandowskim. Ponadto wystąpi chór Zawisza Czarny. Dużą atrakcją będzie bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem legendarnego Daru Młodzieży, a także symulatorów nawigacyjnych i planetarium AM. Nie zabraknie

fot Tomasz Degórski

W dniach od 4 do 7 lipca odbędą się obchody rocznicy podniesienia bandery na Darze Młodzieży, którego pokład wychował tysiące młodych ludzi pragnących przygód, morza i podróży.

Dar Młodzieży w pełnym ożaglowaniu

atrakcji dla pasjonatów fotografii, dla których przygotowano wystawy tematyczne oraz kolejną edycję konkursu „Legenda Morska w obiekty-

wie”. Laureaci konkursu zostaną nagrodzeni, a ich prace pokazane na wystawie. Tuż po zakończeniu obchodów, 8 lipca, rozpocznie

się co sobotni cykl bezpłatnych spacerów z przewodnikiem trasami Szlaku Legendy Morskiej Gdyni. Start Gdynia InfoBox godz. 14.00.

Szczegółowy program wydarzeń znaleźć można na stronie www.legendamorskagdyni.pl, a także na facebooku www.facebook.com/legednamorskagdyni

Kulinarna Świętojańska po raz drugi

Idea wydarzenia dodatkowo podkreśla i promuje pierwszy w Polsce Szlak Kulinarny Centrum Gdyni. Podczas wydarzenia na ulicy Świętojańskiej wystawią się lokale i restauracje z ulicy Świętojańskiej i ze Szlaku Kulinarnego Centrum Gdyni, nie zabraknie też stoisk z lokalnymi produktami. W trakcie wyda-

rzenia poza główną atrakcją, jaką będzie przede wszystkim wyśmienite jedzenie, odbywać się będą pokazy gotowania na żywo w wykonaniu najlepszych gdyńskich szefów kuchni oraz pokaz w wykonaniu baristy. Ponownie reaktywowany zostanie „Bieg kelnerów” – jedyny w swoim rodzaju wyścig, który odbywał się w Gdyni w latach trzydziestych XX wieku. Bieg odbędzie się w dwóch edycjach: profesjonalnej i amatorskiej. Druga edycja wydarzenia odbędzie się 29.07.2017 w godzinach 12:00-18:00, na odcinku ul. Świętojańskiej pomiędzy ulicami Żwirki i Wigury oraz Wybickiego.

Fot. ARG/P. Kozłowski

Kulinarna Świętojańska to festiwal w duchu „street food”, promujący popularny nurt miejski w Europie i na świecie, to również wydarzenie, którego oś stanowi jedna z najbardziej znanych ulic handlowo-usługowych w Polsce, silnie kojarzona z samą Gdynią.

Więcej szczegółów na www.kulinarnagdynia.pl Kulinarny duet Trymbulak i Słoma podczas Kulinarnej Świętojańskiej w sierpniu 2016


4

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Gdynia - podróż do przyszłości W dzisiejszym artykule udamy się w podróż po... Gdyni. Nie będziemy jednak podziwiać lokalnych zwyczajów czy kulinariów, tylko wybierzemy się w podróż do przyszłości. Pokrótce przedstawię i przeanalizuję nadchodzące zmiany oraz inwestycje na terenie naszego miasta.

Fot. tripadvisor.com

Gdynia to miasto, w którym - według mieszkańców - żyje się najlepiej, jest przyjazne środowisku, to zwycięzca w konkursie „Eco-Miasto”. To także jedno z nielicznych miast na świecie, gdzie centrum – serce miasta - znajduje się przy samej plaży. Według przeprowadzonej przez Gazetę Wyborczą sondy „Dlaczego mieszkańcy Gdyni uważają, że żyją w najlepszym mieście w Polsce?”, najczęściej podawanymi odpowiedziami były: najlepsza komunikacja miejska, bardzo dobry stan ulic, duża ilość rowerowych ścieżek, jak i wysoka estetyka miasta. Jedną z największych, przewidywanych inwestycji w najbliższych latach jest Park Centralny - nowa wizja zagospodarowania terenu przy alei Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jak zapowiadają władze miasta, ma tu powstać park miejski, który ma się stać jednym z ulubionych przez gdynian miejsc spędzania wolnego czasu. Nowa przestrzeń wypełniona zostanie roślinnością, atrakcjami dla rodzin i dla osób lubiących ruch na świeżym powietrzu, jak również dla fanów książek i gier planszowych. Gdynianie będą mogli znaleźć ukojenie w cieniu drzew i w towarzystwie dobrej kawy. Istniejący skate park oraz plac zabaw zostaną zachowane. Pozostałą część terenu zajmie m. in. staw z terenami zielonymi, siedziska, kładki, pola do gry w bule, punkt informacji turystycznej oraz lokale gastronomiczne. Dookoła przebiegać będzie 800-metrowa ścieżka dla biegaczy i 850-metrowa trasa dla rolkarzy. Postanowiono pozostawić rosnące drzewa i uwzględniono je w projekcie koncepcyjnym. Jednak najważniejszą częścią i niewątpliwie najbardziej kosztowną będzie parking podziemny na 286 miejsc. Szacowany koszt inwestycji to 35 mln złotych, a realizacja ukończona ma zostać do 2020 roku.

Gdynia przyszłości

Na początku tego roku z inicjatywy organizacji społecznej „Miasto Wspólne” zostały ogłoszone warsztaty studenckie i konkurs architektoniczny. Ich celem jest stworzenie pierwszej w Gdy-

ni ulicy „przyjaznej pieszym”. W mieście przypada 585 samochodów na 1000 mieszkańców, a władze nie chcą słyszeć o zamykaniu ulic. Warto zauważyć, że w centrum miasta nie ma ulicy wyłączonej z ru-

REKLAMA

Myślisz o wydaniu książki? To bardzo proste! Zadzwoń lub napisz i poproś o wycenę. Przykładowa wycena: • format A5, • nakład 100 egzemplarzy, • środek – 80 stron, czarno-biały, • okładka – miękka, pełen kolor jednostronnie. 850 zł netto – skład/druk/transport we wskazane miejsce

Łukasz Bieszke tel. 501 539 159 biuro@alfasklad.com.pl

chu samochodowego. Siedząc w ogródkach letnich, znajdujących się przy licznych restauracjach, oglądamy wzmożony ruch uliczny, w postaci licznie przejeżdżających samochodów. Jest to niemiły widok dla naszych oczu, jak i drażni nas przykry zapach, szczególnie podczas spożywania posiłku. A mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej. Właśnie z taką inicjatywą wyszła organizacja „Miasto Wspólne”. Ogłosiła ona warsztaty i konkurs zakończony dużym sukcesem. Nadesłane prace opublikowane zostały w mediach społecznościowych, gdzie zyskały ogromny rozgłos, a projekty aprobatę. Władze zgodziły się na wdrożenie jednego pomysłu w życie. Wybrano koncepcję autorstwa Łukasza Piesiewicza. W Gdyni ma powstać pierwsza ulica przyjazna pieszym, ale z dopuszczeniem ruchu samochodowego, z wykorzystaniem zieleni, małej architektury oraz ogródków gastronomicznych. Teraz tylko pozostaje czekać na szybką i udaną realizację.

- Idąc ulicami miasta, np. ulicą Świętojańską, widzimy wszechobecne reklamy, wielokolorowe szyldy, które wprowadzają chaos i niekiedy mało przyjazny widok. Reklamy są naturalną częścią krajobrazu każdego miasta, jednak prawie w całej Europie podlegają ustalonym ograniczeniom i przepisom. Niektóre centra miast w Polsce wprowadzają przepisy dotyczące tworzenia parków kulturowych, w których ustalone są zasady dotyczące tworzenia reklam. Dzięki temu centrum miasta wygląda zupełnie inaczej. Likwiduje się reklamy wielkoformatowe, banery, wyklejane witryny. Ustalono również przepisy dotyczące tworzenia ogródków gastronomicznych, ujednolicenia kolorystyki parasoli. Każdy lokal ma prawo do szyldu, jednak jego wygląd musi być wcześniej skonsultowany z plastykiem miejskim. W takiej przestrzeni dużo przyjemniej jest usiąść, napić się kawy, czy zrobić zdjęcie. W tym miejscu warto przypomnieć, iż Gdynia jest przykładem miasta modernistycznego o czytelnym stylu architektonicznym, więc warto by było zadbać o wizerunek elewacji i estetykę reklam. W Gdyni działająca organizacja „Traffic Design” zrealizowała już kilka dobrze zaprojektowanych i estetycznie wyglądających reklam, jednak to dopiero kropla w morzu potrzeb. Oczywiście, czekamy na więcej takich realizacji! Warto się zastanowić, czy nie ma lepszego rozwiązania dla naszego miasta niż inwestycja w kolejny parking samochodowy za tak dużą sumę pieniędzy. Czy nie lepiej by było pieniądze przeznaczyć na przestrzenie przyjazne mieszkańcom, a może lepszą alternatywą byłoby ulepszenie komunikacji miejskiej i wprowadzenie rowerów miejskich? – pyta magister sztuki, architekt przestrzeni kulturowych, Maria Kołomańska, która dodaje: „Takie rozwiązania wdraża wiele miast w Europie i cieszą się one dużym uznaniem mieszkańców”. Rozwiązań zapewne jest dużo, a my, jako mieszkańcy, musimy się nad tym zastanowić i zadecydować, jak będzie wyglądało nasze miasto. Łukasz Zagórski


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

5

OPOWIEDZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ

Widziane z leżaka „Plaża, dzika plaża ...” – wiele lat temu śpiewał Stan Borys. „Nie ma już dzikich plaż ...” – skarżyła się w innym przeboju Irena Santor, ale jakie by one nie były: puste i bezludne czy zatłoczone i gwarne, to i tak je uwielbiam o każdej porze roku, a najbardziej latem. Plaża, bezkres morza i nieba, atmosfera błogiego lenistwa to dla mnie najlepszy odpoczynek.

Od zawsze ciepłe letnie poranki niosące z jednej strony żywiczny zapach lasu, a z drugiej słonawy powiew od morza, były znakiem, że czeka nas niedzielna, rodzinna wyprawa na plażę. Często jeździliśmy do Kamiennego Potoku, kiedy indziej płynęliśmy statkiem do Jastarni i na Hel. Pamiętam, jak puste były plaże we Władysławowie, czy bardziej eleganckiej Jastrzębiej Górze. Domy wczasowe dopiero się budowały, a nieliczne pensjonaty gościły bardziej zamożną klientelę. Wiele lat później, już jako licealistka, a potem studentka, chodziłam na plażę z całą gromadą przyjaciół. Na miejskiej plaży w Gdyni panował niesamowity tłok, ludzie leżeli ściśnięci jak sardynki w puszce. Ciekawe, że codziennie wracali w to samo miejsce. Ryczący i charczący głośnik podawał co chwilę komunikaty o czekających na opiekunów zagubionych, płaczących dzieciach, czy poszukujących się znajomych. Głośno grały małe tranzystorowe radia, mieszały się zapachy olejków do opalania i trudno uwierzyć...nie było parawanów! Do chyba jedynej budki z napojami wiła się tasiemcowa kolejka, a wokół stanowiska ratowników krążyły piękne dziewczyny w kostiumach bikini. Nie inaczej było w „Perle Bałtyku” – Sopocie

– gdzie na plaży w okolicach Grand Hotelu przy odrobinie szczęścia można było spotkać znanych aktorów, telewizyjne gwiazdy dziennikarstwa, reżyserów. Tam również tłoczyły się atrakcyjne dziewczęta marzące o karierze filmowej. I nagle, przypadkiem, na początku lat osiemdziesiątych, koleżanka zabrała mnie i przyjaciółkę do Dębek. To było prawdziwe odkrycie. Kilometry zjawiskowo pięknych, prawie pustych plaż, ciepłe płycizny, cudowny, drobny piasek, rzeka, las. Ciągle mam w pamięci te ostatnie, upalne dni sierpnia. Drugim zauroczeniem była trochę bliższa Karwia. Często z koleżanką jeździłyśmy tam PKS-em, choć kupno biletu było niełatwe, a powrót był prawdziwą loterią. Niby przyjeżdżało tam

starni. Obecnie Dębki, Karwia czy malownicza Białogóra nie przypominają tych sprzed lat. Jeździmy tam czasami, ale ja nie odnajduję już tamtych klimatów. Plaże są niemożliwie zatłoczone, sławetne parawany utrudniają dostęp do brzegu, z tandetnych bud barów słychać głośną muzykę, las często jest zaśmiecony, a znalezienie miejsca parkingowego graniczy z cudem. Wzdłuż drogi rozstawiono przeróżne stragany, a leśne aromaty zastąpił swąd unoszący się ze smażalni. Ale na szczęście morze i delikatny piasek trwają i rekompensują te niedogodności. Parę lat temu zaczęliśmy z mężem, jak wielu gdynian, odwiedzać pobliską Rewę. Niestety, żeby zaparkować samochód, trzeba tam dotrzeć najpóźniej o godzinie 9 rano.

Trójmiasto i okolice są pełne niezwykłych miejsc, więc jeśli nie Rewa, to plaża w Mechelinkach, Orłowie czy Redłowie, albo ostatnio często odwiedzana przeze mnie ta w Jelitkowie. sporo wczasowiczów, ale plaże były pustawe. Nawet osławieni naturyści leżeli osobno i nie paradowali po ulicach Karwi, tak jak w Chałupach czy Ja-

Niegdyś bardzo brudna plaża jest teraz czysta i jakby szersza, choć trochę kamienista. Dalej od cypla, w kierunku Gdyni, jest ciszej i nie tak tłoczno.

Lubię wtedy patrzeć na spokojną zatokę. Jej płytkie, jasne wody wyglądają jak połyskująca w słońcu, naszyta tysiącami kryształków drogocenna materia. Można podziwiać widok na starą torpedownię, Kępę Oksywską, zamgloną linię Półwyspu Helskiego. Trójmiasto i okolice są pełne niezwykłych miejsc, więc jeśli nie Rewa, to plaża w Mechelinkach, Orłowie czy Redłowie, albo ostatnio często odwiedzana przeze mnie ta w Jelitkowie. Leżąc nad brzegiem, lubię ten czas, gdy zbliża się późne popołudnie. Turyści idą na posiłek, robi się bardziej pusto, przestronniej i ciszej. Słońce przechyla się na linię drzew, morze ciemnieje, fale się wzmagają, nagle pojawiają się krzykliwe stada mew. Gdzieś tam w mgiełce wi-

dać Sopot, dalej klif orłowski i Gdynię. To dla mnie piękne chwile odpoczynku, marzeń, cichej rozmowy i niechybny znak, że niedługo pora wracać do domu. Ale nie martwię się tym, jutro będzie następny, cudowny dzień na plaży. Renata S. Od redakcji: Dziękujemy autorce i zachęcamy naszych czytelników do przesyłania swoich wspomnień, przemyśleń lub ciekawych historii. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-371 Gdynia, dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Małgorzata Łaniewska


Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

5 lat minęło jak jeden dzień…

Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Fot. Hubert Podlaski

6

Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski

9 czerwca 2017 r. Fundacja FLY wspólnie z seniorami, partnerami, wolontariuszami oraz władzami miasta uroczyście obchodziła pięciolecie swojej działalności. Były przemówienia, podziękowania, wspólne zdjęcia i pokazy artystyczne. Wystąpiły panie uczestniczące w zajęciach tanecznych Uniwersytetu Trzeciego Wieku pod kierunkiem pań: Alicji Moreny i Elżbiety Jancy. Głównym punktem wydarzenia był występ zespołu tanecznego z Żukowa, Rapsodia. A dodatkową atrakcją dnia stała się specjalna loteria fantowa, zorganizowana, by zebrać środki na wyjazd integracyjny młodzieży z Klubu Młodzieżowego FLY. Wrażeń było niemało. Zobaczcie sami.


Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

7

Podziękowania dla Zespołu Tanecznego Rapsodia

Fot. Hubert Podlaski Fot. Hubert Podlaski

Fot. Hubert Podlaski Fot. Hubert Podlaski

Zespół Rapsodia powstał w 1999 roku. Od tego czasu stale występuje. Poszerza swój repertuar i skład. Obecnie zespół liczy ponad 40 dziewcząt w wieku od 8 do 20 lat. Jest podzielony na grupę młodszą (Mała Rapsodia) i starszą (Rapsodia). Występuje na różnych scenach teatralnych i widowiskowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Prezentuje układy łączące w sobie elementy baletu, tańca klasycznego i współczesnego. Wiele z nich zostało wyróżnionych podczas licznych konkursów krajowych i zagranicznych (m.in. Grand Prix na VIII International Festival „Orpheus in Italy” 2015 Venice). Zespół docenili również seniorzy z Fundacji FLY, którzy mieli okazję zobaczyć występ zespołu podczas V Balu Gdańskiego w Filharmonii Bałtyckiej. Byli oczarowani tym występem. Dlatego zaprosiliśmy zespół Rapsodia, by przygotował układy, które uświetnią Galę Jubileuszową z okazji 5-lecia Fundacji. Pokaz był wspaniały. Na długo pozostanie w naszej pamięci. Dziękujemy.

Fot. Hubert Podlaski

Szczególne podziękowania kierujemy do zespołu tanecznego Rapsodia z Żukowa, prowadzonego przez panią Beatę Stoppę, choreografa i opiekuna grupy w Ośrodku Kultury i Sportu w Żukowie.

Podziękowania dla sponsorów Dziękujemy za wsparcie i pomoc przy organizacji loterii fantowej podczas Balu charytatywnego i gali z okazji pięciolecia Fundacji FLY. Dzięki Waszej ofiarności uda nam się zorganizować wyjazd integracyjny gdyńskiej młodzieży uczestniczącej w zajęciach Klubu Młodzieżowego FLY. Macie wielkie serce. Zarząd i pracownicy Fundacji FLY Sponsorzy loterii fantowej i wyjazdu integracyjnego młodzieży z Klubu Młodzieżowego FLY

Ziaja LTD Zakład Produkcji Leków Sp. z o.o.

Urząd Miasta Gdyni

PPHU Opty-mal Wojciech Małajowicz, salon optyczny Gdynia

Merkury Zdrowie i Rehabilitacja Gdynia

OPEC Gdynia, sp. z o.o.

Polskie Północne Pierze i Puch Borcz

Centrum Designu Gdynia

Muzeum Miasta Gdyni

Agencja Rozwoju Gdyni

Filharmonia Kaszubska - Wejherowskie Centrum Kultury

Muzeum Emigracji w Gdyni

Hurtownia Papiernicza SAP Gdynia

Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku

Salon Optyczny Karolina Szajna Gdynia

Szkoły Policealne Żak w Gdyni

Mana Day Spa Gdynia

Zdrowie w naturze Gdynia

Gdyńskie Centrum Filmowe

Stena Line SA

Gdański Teatr Szekspirowski

Salony Optyczne Nord Optyk Gdynia

Pralnia samoobsługowa Speed Queen Gdynia

Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni

BARPRO Usługi barmańskie


8

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Przydrożna kapliczka i krzyż przydrożny nierozerwalnie związały się z polskim krajobrazem. W każdej wiosce, przy drodze, w miastach, miasteczkach i wsiach, ba, nawet na leśnych szlakach stoją owe pamiątki minionych lat. Jedne chylą się ku upadkowi, zapomniane przez wszystkich obrastają zielskiem, dożywając ostatnich swoich dni. Jakże często zniszczone przez czas, poszarzałe są również od smutku przechodzących obok nich ludzi, oblepione jak pajęczyną sztucznymi kwiatkami. Inne pieczołowicie odnawiane i restaurowane przez swoich opiekunów zwracają na siebie uwagę przechodzących koło nich ludzi. Te kapliczki i krzyże są bez wątpienia małymi dziełami sztuki, a niekiedy nawet obiektami architektonicznymi. Wszystkie bez wyjątku pełne są jakiegoś dziwnego uroku. Kapliczki spełniały i dalej spełniają ważną rolę w życiu naszych społeczeństw, które je stworzyły i uważają za swoje. Tam, gdzie przez wieki splatało się kilka kultur, tam z reguły jest ich najwięcej. I w dzisiejszych czasach, choć nie bez ubytków, stanowią pomniki przenikania się naszych kultur, są świadectwem żywej i głębo-

Polskie przydrożne „Boże Chatynki” kiej wiary naszych przodków. Może przez to właśnie emanują jakimś swoistym ciepłem, dobrotliwością dla naszych ludzkich ułomności. Niejednemu z nas łatwiej jest przyklęknąć przy takiej kapliczce, niż we wspaniałym nowoczesnym kościele czy ołtarzu. Miejsce, w którym wystawiano kapliczkę lub krzyż, nie było nigdy przypadkowe. W dawnej Polsce człowiek stawiał krzyż lub kapliczkę w miejscu swojego zamieszkania lub na rozstajach dróg, czy przy swoich polach. W takich

miejscach człowiek przyklękał, modlił się, może nawet prosił o coś Boga. „Boże Chatynki“ – jak niejednokrotnie wyrażał się o nich w dawnych czasach prosty lud – otulone gałęziami, przesycone zapachem ziół, nieustannie przypominają również w dzisiejszych czasach o przemijaniu życia. Uczestnicy wycieczek po wszystkich regionach naszego kraju, organizowanych przez Fundację „FLY“, bardzo często zatrzymują się przy nich i je podziwiają. Na trasach przejazdu są całe wsie, w których przy każdym domostwie stoją „Boże Chatynki“ lub krzyże. Przewodnicy wycieczek często opowiadają, że w okresie rozbiorów i polskich powstań kapliczki budowano na miejscach pochówku powstańców i bohaterów walk. Mieszkańcy takich miejsc z pokolenia na pokolenie opiekowali się tymi mogiłami i dbali, aby w tych miejscach budować kapliczki. Przed nami czas letnich wyjazdów na wczasy, kolonie, obozy. Na szlakach turystycznych niejednokrotnie spotkacie Państwo „Boże Chatynki“. W takich chwilach, proszę, zatrzymajcie się przy nich, połóżcie choćby wiązankę polnych kwiatków, zapalcie znicz i zadumajcie się nad przeszłością i przyszłością naszego narodu. Basia Miecińska

Przewodnicy wycieczek często opowiadają, że w okresie rozbiorów i polskich powstań kapliczki budowano na miejscach pochówku powstańców i bohaterów walk.

Mogę spróbować, mogę zrezygnować Sąd przysłał skierowanie sprawy do mediacji, tym razem z zakresu prawa pracy – wypowiedzenie umowy o pracę na podstawie art. 52 k. p. (tzw. „dyscyplinarka”). W pierwszej kolejności zadzwoniłam do strony-pracownika, którego dotyczyło wypowiedzenie. Pani Helena nie była przekonana do mediacji. Uważała, że przed sądem skuteczniej będzie dochodziła swoich racji i tam otrzyma wyższe odszkodowanie. Wyjaśniłam zasady mediacji i czym ona różni się od procesu. Pani Helenie najbardziej przypadła do serca zasada dobrowolności. Udział w mediacji jest bowiem dobrowolny, jak również

odstąpienie jest możliwe na każdym jej etapie. Z tego tytułu nie ma żadnych konsekwencji dla strony, która rezygnuje. Wówczas sprawa wraca do sądu, a rozstrzygnięcie swojej sprawy strony pozostawiają do decyzji sędziemu. Sędzia nie pyta o powody takiej decyzji. W firmie „ABC”, gdzie pracowała pani Helena, była przeprowadzana reorganizacja w związku z rozwojem i ekspansją na rynki zagraniczne. Tworzono nowe działy i zespoły, dawne dzielono i łączono w nowych konfiguracjach. Również na stanowiskach kierowniczych. Zmiany spowodowały, że Pani Helena, która przez wiele lat była asystent-

ką i „prawą ręką” kierownika Adama, jednocześnie stała się asystentką kierownika Bogdana. Pan Adam miał objąć stanowisko dyrektora w oddziale zagranicznym, a jego dotychczasowe obowiązki wraz z innym zespołem miał objąć Pan Bogdan. Reorganizacja miała trwać 6 miesięcy. Pani Helena piąty miesiąc pracowała dla dwóch szefów. Nadmiar pracy, presja czasu, naglące terminy, często sprzeczne decyzje i polecenia dwóch kierowników… W efekcie, z przepracowania i nadmiaru obowiązków przeoczyła ważny e-mail. Pod znakiem zapytania stanął zagraniczny kontrakt. Kierownik Adam w tym czasie przebywał

za granicą, ale kierownik Bogdan był na miejscu. Od słowa do słowa… i Pani Helena opuściła firmę w godzinach pracy, pod wpływem silnego wzburzenia. Kierownik Bogdan postanowił wyciągnąć konsekwencje. Na drugi dzień pani Helena otrzymała wypowiedzenie z pracy w trybie z art. 52. k. p. Strony nie miały ze sobą kontaktu aż do mediacji. Pani Helena zgodziła się na mediacje, gdy uzyskała ode mnie zapewnienie, że w każdej chwili może z mediacji zrezygnować, bez żadnych konsekwencji. Dopiero spotkania mediacyjne i ich nieformalny charakter stworzyły przestrzeń do dobrej roz-

mowy i wsłuchania się w racje każdej ze stron, do wyjaśnienia sytuacji bez emocji. Natomiast świadomość i zrozumienie zasady dobrowolności dało poczucie bezpieczeństwa Pani Helenie. Mediacja zakończyła się ugodą – pozew wycofano, pani Helena wróciła do pracy, ustalono nowe zasady pracy i komunikacji. Pani Helena przyznała, że nie spróbowałaby takiego rozwiązania, gdyby nie świadomość, że na każdym etapie mediacji może bez konsekwencji zrezygnować z niej. Jednocześnie uznała, że była to bardzo dobra decyzja. Na sali sądowej nie miałaby też szansy usłyszeć, jak ważna była dla firmy. Joanna Radko-Mozoluk Prawnik, Mediator PRO PACTUM


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

9

JAK to sędzia KARGULA z PAWLAKIEM odesłał do mediacji (z nienapisanego pamiętnika mediatora) Szybko zapominam twarze uczestników mediacji, choć pamiętam problemy. Jednak swoją drugą mediację i jej uczestników, sprzed 10 lat, pamiętam dokładnie. Zostałam do niej zaproszona przez starszego, doświadczonego kolegę; często mediacje prowadzi się w parach - dwie strony i dwóch mediatorów. W ramach przygotowania otrzymałam zadanie przeczytania akt sprawy. Sprawa robiła na mnie wrażenie już od pierwszego rzutu oka na ponad pół metra zakurzonych dokumentów i wrażenie rosło wraz z lekturą. Sprawa karna w sądzie przechodziła przez kolejne instancje przez prawie 10 lat. Mogłam przeczytać zarówno zeznania stron i świadków, jak i przeprowadzone w tym czasie wizje lokalne, opinie rzeczoznawców, a nawet biegłego psychologa. Zadziwiła mnie ilość i jakość tej dokumentacji w sprawie, która była sporem Kargula z Pawlakiem o miedzę. Sąsiedzi związani nieruchomością pokłócili się o zagospodarowanie części wspólnej. Tak nakręcili swoje emocje, że w końcu w przypływie złości doszło do rękoczynu. W zapa-

miętaniu oskarżyli się wzajemnie, wnosząc sprawę do sądu. Przez lata ich rodzina, znajomi chodzili do sądu świadczyć, to znaczy opowiadać z reguły same najgorsze rzeczy na drugą ze stron. Kargul i Pawlak tracili pieniądze, czas i skutecznie niszczyli atmosferę życia w otoczeniu. Jak to możliwe? Właściwość postępowania sądowego jest taka, żee zanosimy do sądu tezę wykazującą naruszenie prawa, która jest udowadniana. Energia stron skierowana jest na przeszłość, którą analizujemy, rozkładamy na czynniki pierwsze, aby przekonać sędziego do winy przeciwnika. Na szczęście Kargul z Pawlakiem, dzięki dobremu rozpoznaniu sędziego, trafili do mediacji. Lekko nie było. W mediacji skupiamy się przede wszystkim nad tym, czego strony potrzebują, aby satysfakcjonowała ich przyszłość. Kargul i Pawlak nie byli na to przygotowani i trochę ich zaskoczyło, że chcemy ich zrozumieć, ale nie chcemy ustalać winy. Sąsiadom udało się jednak przejść od historii ich relacji do tego, co zrobić, aby mieszkało im się

lepiej i ruszyć do pracy nad rozwiązaniami. Refleksja nad 10-letnimi kosztami sporu, wzięcie pod uwagę ryzyka znalezienia się w Krajowym Rejestrze Karnym jako oskarżony, w przypadku wyroku skazującego, dawała dodatkowy impuls do pracy. Po kilku spotkaniach mediacyjnych udało się stworzyć całkiem rozsądną ugodę, sąd umorzył

sprawę, a ja od tego momentu nigdy nie straciłam wiary w sens mediacji. Proszę się nie łudzić, mój Pawlak i Kargul nie stali się najlepszymi przyjaciółmi. Po kilku latach pojawił się spór o kota. Jednak tym razem zamiast długiej historii sądowej, konflikt skończył się po kilku spotkaniach mediacyjnych porozumieniem. No i ugoda-

to jednak eleganckie zwycięstwo obu stron. Nie piszemy pamiętników, ponieważ mediację chroni zasada poufności, więc dla bezpieczeństwa notatki z mediacji kończą życie w niszczarce. W opisywanej historii wszelkie podobieństwo do znanych postaci i zdarzeń jest przypadkowe ;). Anna Bochyńska Mediator PRO PACTUM

O Jakubie Franku- żydowskim kaznodziei i nie tylko Unia polsko-litewska doprowadziła do powstania w XVI wieku państwa wielonarodowego i wielokulturowego. Zaowocowało to powstaniem formacji o bogatej i niejednorodnej kulturze, na którą oddziaływały nie tylko osiągnięcia klasyki europejskiej, ale również tradycje umiaru we wszystkim, co dotyczyło religii. W XVI wieku wolność panująca w Polsce za ostatniego Jagiellona, Zygmunta Augusta, przysporzyła nam w Europie wśród wolnomyślicieli opinię kraju, w którym ceni się swobodę myśli twórczej. W XVII i XVIII wieku dokonał się proces przekształcenia Polski - jak pisał Paweł Jasienica w „Polskiej anarchii” - w „Rzeczpospolitą tylko dla katolików”, w której należało myśleć tylko według jednego wzorca. Pomimo tego kraj nadal stanowił konglomerat różnych nacji i religii. Na tym tle historia podolskiego Żyda Jakuba Franka jest jedną z najciekawszych opowieści o herezji, która zmierzała do

syntezy katolicyzmu z mistycznym odłamem religii judaistycznej. Wśród ukraińskich Żydów wiara w nadejście Mesjasza była bardzo popularna. W 1755 roku w Polsce pojawił się Jakub Frank - charyzmatyczny przywódca neosabbataistycznego ruchu zwanego frankizmem. Popularności, a jednocześnie niechęci starszyzny żydowskiej przysporzyły mu okoliczności spotkań jego wyznawców - najczęściej nocą. Odbywające się ekstatyczne śpiewy i tańce rodziły podejrzenia o orgiastyczne, a nie duchowe cele zebrań. W Lanckoronie odbył się proces, w któ-

rym oskarżono Franka i jego zwolenników o odrzucenie tradycji, rozpustę i występowanie przeciwko temu, co w judaizmie uchodziło za świętość. Jego doktryna miała charakter eklektyczny. Z każdej religii brał cząstkę: z judaizmu ideę mesjanistyczną, z katolicyzmu kult Matki Boskiej, a z sabbataizmu osiągnięcie ekstatycznej jedności z bóstwem. Frank odrzucał autorytet Talmudu, interpretując święte księgi na swój sposób. Ówczesna hierarchia kościelna uznała spór pomiędzy Frankiem a trybunałem rabinicznym jako pretekst do rozprawienia się z talmudystami i pozyskania kilku tysięcy Żydów dla chrześcijaństwa. Za sprawą arcybiskupa lwowskiego Dembowskiego uzyskali frankiści zapewnienie bezpieczeństwa przed prześladowaniami ze strony władz żydowskich. Spór rozstrzygnął arcybiskup na korzyść frankistów. Po jego śmierci prześladowania frankistów trwały, szukali oni nowych protektorów, między innymi u samego monarchy Augusta III Wettina. Nowy arcybiskup łubieński wyraził zgodę na

ponowną dysputę pomiędzy frankistami, a talmudystami, kiedy Jakub Frank posłużył się kłamstwem, że krew chrześcijańska jest niezbędna przy wyrobie macy. Warunkiem było również ochrzczenie kilku tysięcy Żydów. Prześladowania ortodoksyjnych społeczności żydowskich spowodowały, że wielu z nich zdecydowało się obok frankistów na konwersję. Popularność Franka rosła nie tylko za sprawą zainteresowania nową sektą, ale jego działaniami i poglądami. Był goszczony na dworach szlacheckich i magnackich, ubierał się w stroje tureckie. Wokół siebie stwarzał aurę niezwykłości, wyznaczając sobie rolę Mesjasza i cudotwórcy. Oskarżony o herezję spędził wyrokiem trybunału inkwizycyjnego trzynaście lat w klasztorze paulinów na Jasnej Górze, nie zaprzestając głosić swoich poglądów i zyskując nowych zwolenników. Otaczający go przepych, posiadanie gwardii przybocznej, zawdzięczał swoim stronnikom, wśród których byli możni ówczesnego świata. Władca Hesji przekazał mu do zamieszkania

pałac w Offenbach, zezwalając na korzystanie z majątku znajdującego się w jego obrębie. Frank używał tytułu barona, powołując się często na swoje koligacje z dworami europejskimi. Po jego nagłej śmierci w 1791 roku na czele ruchu stanęła jego córka Ewa, doprowadzając do jego ubóstwienia. Historia Franka, jak napisał w recenzji książki Olgi Tokarczuk „Księgi Jakubowe” Przemysław Czapliński, pokazuje, że herezja jest „konieczną drogą jednostki do poznania własnej wiary”. Nagrodzona w 2015 roku nagrodą Nike i w 2017 roku Międzynarodową Nagrodą Literacką w Sztokholmie książka Olgi Tokarczuk pięknie opowiada, że takie wielokulturowe państwo byłoby rozwiązaniem niezwykle płodnym dla współczesnej kultury. Gdyby nie ten przedziwny zlepek tylu nacji żyjących w dawnej Polsce (Żydów, Ormian, Ukraińców, Rusinów, Litwinów, Niemców, Polaków) niewiele wiedzielibyśmy o sobie, bo jak mówiła pisarka „czysty etnicznie naród to fantazmat, urojenie”. Jolanta Krause


10

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Fot. www.urzadzamy.pl

fy i urządzać je adekwatnie do przeznaczenia. Zwykle latem wykorzystujemy tę niewielką przestrzeń przede wszystkim do suszenia prania. Jednak można Wykorzystane najprostsze rozwiązania – drewniane meble, mata bambusowa maskująca na niej ustawić przenośną suszar- brzydką barierkę i zieleń – dają znakomity i natychmiastowy efekt estetyczny. kę, a na stałe urządzić po prostu kącik wypoczynkowy. Można to zrobić niewielkim kosztem, nawet jeśli nie jest się zawodowym projektantem. Co jest potrzebne do „salonu” na balkonie w bloku?

Fot. www.urzadzamy.pl

Piękny balkon niekoniecznie musi być wykończony drogimi materiałami i wyposażony w sprzęty zgodne z najnowszymi trendami. To najlepsze miejsce w mieszkaniu, żeby poeksperymentować i zrealizować własne, nawet mocno niecodzienne pomysły. Balkon w bloku to najczęściej niewielka przestrzeń o wymiarach 1-1,2 m x 3-4 m. Trudno wyznaczać tu stałe stre-

Fot. www.urzadzamy.pl

Przed i po zmianach – widać, jak wiele można osiągnąć bardzo niewielkim kosztem i minimalnym nakładem pracy.

Fot. www.urzadzamy.pl

Fot. www.urzadzamy.pl

Letni salon na balkonie

Drobne elementy dekoracyjne dostępne w każdym sklepie z aranżacjami mieszkań pozwalają nadać przestrzeni indywidualny charakter.

Mata trzcinowa lub bambusowa przyda się do osłonięcia balustrady. Po pierwsze zwykle nie są one (te balustrady) specjalnie dekoracyjne, po drugie osiągniemy efekt pewnej intymności nawet na dużym osiedlu. Z maty można też wykonać przegrodę między stykającymi się balkonami. Stanowi ona neutralne i naturalne tło dla roślin i innych elementów wyposażenia. Stolik i krzesła najlepiej prezentują się drewniane, na metalowych, składanych stelażach. Tworzą wrażenie lekkości, drewno jest eleganckie, a możliwość złożenia i przeniesienia w dowolne miejsca pozwala bez problemu zamienić kącik wypoczynkowy np. w suszarnię. Rośliny na balkonie to właściwe, oczywiste skojarzenie.

Mogą być kolorowe, kwitnące, ozdobne krzewy i trawy, ale także zioła, truskawki, borówka amerykańska. Co kto woli.

Balkon może pełnić też, nie tracąc nic na uroku, rolę przydomowego ogródka. Balkon może pełnić też, nie tracąc nic na uroku, rolę przydomowego ogródka. Kupując rośliny, koniecznie jednak trzeba porozmawiać z doradcą, jakie wybrać. Nie każda roślina lubi przecież silne nasłonecznienie, przeciągi, czy nieregularne podlewanie. W roli dekoracji balkonu, ostatecznie nadają-

cej mu charakter, sprawdzają się poduszki, narzuty, lampiony i świeczniki. Ciepłe światło świec wieczorową porą nada przestrzeni szczególną przytulność. Sklepy pełne są dekoracji w najróżniejszych stylach. Znajdą tu coś dla siebie zarówno wielbiciele skandynawskich klimatów, prowansalskich krajobrazów, jak i industrialnych wnętrz. Rozpoczął się właśnie sezon pierwszych wyprzedaży artykułów dekoracyjnych i sprzętów ogrodowych. Przy odrobinie cierpliwości i szczęścia można za grosze urządzić szykowny balkon z domowym zielnikiem. A potem spędzać letnie wieczory, czytając książkę i podskubując własne truskawki z balkonowej skrzynki. Aleksandra Rekuć


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

11

WIEŚCI Z FUNDACJI FLY Mamy już lipiec. Ale kto komu broni myśleć o jesieni. Fundacja FLY myśli i ma dla Państwa propozycje. Czytajcie dalej. Świetnie zaprojektowane przedmioty cieszą oko i dobrze służą odbiorcom niezależnie od wieku. Dzisiejsi seniorzy pamiętają najlepsze czasy polskiego wzornictwa, ale wielu z nich uważnie obserwuje współczesne trendy i śledzi nowe technologie. Spacer „Seniorzy górą!” to propozycja dla entuzjastów designu 65+. Podczas krótkiej wycieczki po wystawach seniorzy będą mieli okazję przyjrzeć się prezentowanym produktom z nowej perspektywy. Spotkanie może stać się wspaniałą przygodą oraz inspiracją. Na spacer w ramach jubileuszowego „10. Festiwalu Gdynia Design Days” zapraszają organizatorzy i Fundacja FLY. Spotkanie w środę, 5 lipca 2017 r. o godz. 11.00 przy budynku nr III (punkt INFO) w Pomorskim Parku Naukowo-Technlogicznym w Gdyni, al. Zwycięstwa 96/98

Seniorzy górą!

Kaszubskie Forum Kultury zaprasza Kaszubskie Forum Kultury oraz Gdyński Oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego serdecznie zapraszają do siedziby KFK przy al. Marszałka Piłsudskiego 18 w Gdyni na wystawę batików Wandy Frąckowskiej pt. ,,To tu, to tam...Woskiem malo-

wane”. Autorka wystawy jest absolwentką PWSSP w Gdańsku (obecnie ASP) na Wydziale Projektowania Graficznego w pracowni prof. Witolda Janowskiego. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Stowarzyszenia Promocji Artystów Wybrzeża

ERA ART, a jej prace niejednokrotnie można było podziwiać zarówno na wystawach indywidualnych, jak i zbiorowych. Artystka oprócz batiku zajmuje się również witrażem i grafiką. Swoją wiedzę i umiejętności z pasją przekazuje studentom Uniwersytetu

Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY w Gdyni, gdzie od wielu lat prowadzi pracownię batiku i witrażu. Wystawę w siedzibie KFK będzie można oglądać od 3 do 31 lipca w godz. od 10.00 do 18.00. Serdecznie zapraszamy!

Warsztaty komputerowe dla seniorów! Seniorze, masz problem z komputerem? Nie wiesz, jak się nim posługiwać? To nie problem. Wystarczy zapisać się na warsztaty komputerowe w Fundacji FLY. Do wyboru są kursy: komputerowy podstawowy i dla osób średniozaawansowanych, obsługi iPhone/iPad, obróbki zdjęć na komputerze, projektowania albumów fotograficznych, tworzenia filmów z napisami i podkładem muzycznym, umiejętności korzystania z Internetu i multimediów, wszystko o Google. Podczas zajęć nauczycie się Państwo obsługiwać komputer i korzystać z Internetu. Dowiecie się, jak wykorzystać komputer do załatwiania codziennych spraw. Godzina zajęć komputerowych kosztuje jedynie 10 zł. Zajęcia rozpoczynają się we wrześniu. Zapisy i szczegółowe informacje w Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia).

„Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 58 520 50 88, 693-99-60-88 redakcja@gdynskiiks.pl Nakład 10.000 egz.

Zajęcia ruchowe! Seniorom spragnionym ruchu Fundacja FLY poleca udział w specjalnych zajęciach ruchowych: gimnastyka kręgosłupa (czwartek, 9:00), gimnastyka ogólnokondycyjna dla pań (czwartek 12:15) i gimnastyka ogólnokondycyjna dla panów (czwartek, 13:30). Systematyczne uczęszczanie na zajęcia poprawia sprawność organizmu i dodaje energii. Każda godzina zajęć kosztuje 10 zł. Początek w październiku. Informacje i zapisy w Fundacji FLY. Sprawdźcie: www.fundacjafly.pl

Redaktor Naczelna Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji Radosław Daruk Redakcja: Radosław Daruk, Maria Gromadzka, Jolanta Krause, Aleksandra Kurek, Dariusz Latoszek, Małgorzata Łaniewska, Irena Majkowska, Katarzyna Małkowska, Barbara Miecińska, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Sonia Watras-Langowska, Łukasz Zagórski, Alina Zielińska

Zostań wolontariuszem! Masz pasję, wiedzę lub doświadczenie, które chciałbyś przekazać innym? Zostań wolontariuszem Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2, Gdynia). Fundacja poszukuje wolontariuszy do prowadzenia zajęć ruchowych, artystycznych, hobbystycznych, lektoratów i wykładów dla seniorów w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY. Zapewnia doskonale wyposażone sale wykładowe oraz bilety komunikacyjne. Zgłoszenia (CV oraz krótki opis proponowanych zajęć) należy przesłać na adres: biuro@fundacjafly.pl.

Korekta: Irena Majkowska, Maria Gromadzka Marketing: Aleksandra Rekuć tel. 508 245 584 a.rekuc@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i tekstów reklamowych.


12

Gdyński

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Owoce sezonowe – źródło witamin i minerałów Nadchodzące lato to pora roku najbardziej lubiana i wyczekiwana przez każdego z nas. To właśnie słońce powoduje, że jesteśmy uśmiechnięci i szczęśliwi. Jest to też okres, w którym mamy najwięcej owoców niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Jagody – szybko znikają, więc trzeba się spieszyć, żeby je skosztować. Występują w lipcu i są nie tylko pyszne, ale i zdrowe. Leczą oczy, obniżają poziom złego cholesterolu, uelastyczniają naczynia krwionośne. Nasze prababki i babki traktowały czarne jagody jak cudowny lek na wiele chorób, który musiał być w domu. Z kolei Indianie wierzyli w uzdrawiającą moc owoców borówki wysokiej. W czasach, gdy nie znano antybiotyków, czarnymi jagodami leczono zakażenia, tyfus, a nawet polio. Zwalczano nimi gronkowca. Do dziś lekarze zalecają jedzenie jagód podczas kuracji przeciwko glistom i owsikom u dzieci. Napary z suszonych owoców borówki i jagód działają uspokajająco i przeciwbólowo, a syropy leczą kaszel i infekcje dróg oddechowych. Borówka amerykańska działa skuteczniej w profilaktyce chorób nowotworowych, a czarna jagoda ma silniejsze właściwości bakteriobójcze i przeciwwirusowe. Poziomki – ich właściwości lecznicze już dawno wykorzystywano w medycynie ludowej. Średniowieczni zielarze odkryli, że owoce poziomki „w gorączce jedzone ochładzają człowieka”, a ich sok zwalcza zgniłą woń z ust. Owoce poziomki są stosowane m.in. w celu leczenia chorób dziąseł i przyzębia, a liście wykorzystywane np. jako okłady na zranioną skórę. Należy dodać, że poziomki pomagają walczyć z infekcjami bakteryjnymi i wirusowymi dzięki bardzo dużej ilość witaminy C, przez co podnoszą odporność organi-

zmu. Usprawniają pracę układu krwionośnego, podobnie jak jagody, blokują wchłanianie złego cholesterolu. Wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwkrwotoczne i przeciwbiegunkowe, a także usuwają szkodliwe produkty przemiany materii dzięki aktywności pektyn.

np. w łagodzeniu schorzeń pęcherza moczowego, są też znakomitym środkiem na bezsenność i wspomagają walkę z odchudzaniem. Ponadto wzmacniają układ krążenia, poprawiają wygląd skóry, oczyszczają organizm i pomagają obniżyć cholesterol.

Maliny– jak wszystkie owoce leśne, zawierają wapń, żelazo oraz kwas foliowy. Są znakomitym środkiem przeciwgorączkowym, pomagają w problemach żołądkowych, zwiększają odporność i łagodzą bóle miesiączkowe. Maliny stanowią także świetny antyoksydant. Należą od owoców nietrwałych, dlatego najlepiej zjeść je zaraz po zebraniu.

Porzeczki – posiadają nie tylko właściwości lecznicze, ale również pielęgnacyjne. Dzięki dużej zwartości pektyn kontrolują poziom cukru i cholesterolu we krwi. Z kolei zawarte w czerwonych porzeczkach witaminy C, PP, żelazo i garbniki działają ściągająco, tonizująco i antybakteryjnie, dlatego szczególnie poleca się je osobom zmagającym się z cerą tłustą i trądzikową. Porzeczki pomagają w leczeniu chorób układu krążenia, łagodzą objawy zaburzeń żołądkowo – jelitowych, wspomagają pracę układu moczowego i zwiększają odporność naszego organizmu.

Brzoskwinie – są jedną wielką bombą witaminową. Brzoskwinie chronią przed anemią i pomagają na zaparcia. Są dobre dla osób z wysokim poziomem cholesterolu. To też bardzo wskazany owoc dla dzieci, kobiet, osób starszych, chorych, cukrzyków czy odchudzających się. Jadane regularnie oczyszczają organizm z toksyn i szkodliwych produktów przemiany materii, co jest ważne dla chorych na reumatyzm i nerki. Ponadto chronią przed osteoporozą oraz posiadają czynnik ułatwiający walkę z kancerogenami, przez co pomagają w walce z nowotworami. Wiśnie – zawierają potas, błonnik, witaminy A i C. Ich właściwości odżywcze i lecznicze są od dawna wykorzystywane w tradycyjnej medycynie ludowej

Weronika Kiczela Gimnazjum nr 20 w Gdyni

IKS W KUCHNI

Gazpacho to znany na całym świecie andaluzyjski chłodnik warzywny. To doskonały pomył na gorące, letnie dni i spożytkowanie pachnących, aromatycznych pomidorów. A do tego to prawdziwa bomba witaminowa ze sporą ilością błonnika. Jest pożywny, orzeźwia i świetnie smakuje. Składniki na 4 porcje:

5 dużych, dojrzałych pomidorów 1 mała, biała cebula ½ czerwonej papryki

2 ząbki czosnku ½ łyżeczki octu winnego 3 łyżki oliwy z oliwek ¼ szklanki przegotowanej wody 1 kromka suchego, wiejskiego chleba, obranego ze skórki sól i pieprz do smaku Wykonanie: Pomidory sparzyć i obrać ze skórki. Pokroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne, a następnie posiekać w drobną kostkę. W kostkę pokroić również paprykę i cebulę. Zostawić po trochu z każdego warzywa do ozdo-

by, a resztę umieścić w blenderze. Chleb namoczyć w wodzie. Namoczony chleb dołożyć do blendera razem z oliwą z oliwek, octem winnym i drobno posiekanymi ząbkami czosnku. Blendować, aż zupa będzie miała gładką konsystencję. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Gazpacho chłodzić w lodówce przez minimum 2 godziny. Andaluzyjski chłodnik podajemy posypany pokrojonymi w kostkę pomidorami, papryką oraz polany oliwą z oliwek. Dla utrzymania temperatury dania do gazpacho można wrzucić

Fot. shutterstock.com

Gazpacho na letnie upały

kostki lodu. Intensywność czerwieni gotowej zupy jest zależna od tego, ile do jej przyrządzenia dodamy chleba oraz jak bardzo

dojrzałe będą pomidory (najlepiej nadają się mocno dojrzałe). Smacznego! Dorota Kitowska

Profile for Fundacja FLY

2017 07 Gdynski IKS 44  

1 Cisowa; 3 Kulinarna Świętojańska po raz drugi; 3 35-lecie Daru Młodzieży; 4 Gdynia - podróż do przyszłości; 5 Widziane z leżaka; 6 Fotorel...

2017 07 Gdynski IKS 44  

1 Cisowa; 3 Kulinarna Świętojańska po raz drugi; 3 35-lecie Daru Młodzieży; 4 Gdynia - podróż do przyszłości; 5 Widziane z leżaka; 6 Fotorel...

Advertisement