{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

1

Gdyński

GAZETA BEZPŁATNA DLA SENIORÓW I ICH RODZIN

Nr 38, styczeń 2017

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Motto na 2017 rok: Naprawdę żyje tylko ten, kto nieustannie cieszy się z życia. (Menander)

Z UŚMIECHEM WITAMY NOWY ROK Drodzy Czytelnicy! W nadchodzącym Nowym Roku życzymy Wam, by każdy jego dzień był pełen ciepła, radości i przyjaciół, a w Waszych domach nigdy nie zabrakło miłości i zrozumienia. Redakcja REKLAMA

ZADZWOŃ I REZERWUJ KURS

58 19 660 58 302 23 03 660 619 660

Gdańsk-Sopot-Gdynia w jednej strefie na I taryfie

(nie pobieramy opłat powrotnych)

1,80 zł/km

Z postoju i na telefon w pierwszej taryfie. Honorujemy płatność kartą.


2

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Karnawał na krańcach świata Nazwa „karnawał” pochodzi od włoskiego carnevale, a słowo to zaczerpnięte z łaciny oznaczało pożegnanie z mięsem, choć niektórzy naukowcy twierdzą, że początków karnawału możemy szukać u starożytnych Greków. W czasach średniowiecza karnawał był okresem, w którym wierni przygotowywali się do wielkiego postu. Główną atrakcją było spożywanie dużej ilości mięsa, serów, smalcu i jaj oraz wyskokowych trunków. Można odnieść wrażenie, że ludzie tamtych czasów chcieli pozbyć się swoich zapasów, aby nie kusiły ich podczas nadchodzącego postu. Ale tam, gdzie dobra biesiada, tam tańce i muzyka. Uliczne zabawy, parady, rozpusta, cielesność i obżarstwo szybko rozprzestrzeniły się na niemalże całą Europę, a stolicą ówczesnego karnawału stała się Wenecja. Pierwsza pisemna wzmianka o karnawale w Wenecji pochodzi z 1268 roku, jednak lata świetności przypisuje się czasom renesansu. Wtedy to był najdłużej trwający karnawał na świecie, bo zaczynał się już nawet w październiku. Idea przebierania się podczas weneckiego festiwalu miała początkowo szlachetny cel, a mianowicie, miała zacierać różnice pomiędzy bogatymi i biednymi mieszkańcami tego państwa - miasta. W niedługim czasie karnawałowe stroje stały się nieodłącznym atrybutem całej świętującej Europy. Na kontynent amerykański idea karnawału trafiła wraz z osadnikami portugalskimi w 1723 roku. Święto szybko rozprzestrzeniło się szczególnie na terenie Brazylii i przyjęło oficjalną nazwę Zé Pereira. Po-

Początki karnawału nie są do końca znane. Co ciekawe, badacze przypisują karnawał średniowiecznemu chrześcijaństwu. Nie miał on w tamtych czasach prawie nic wspólnego z dzisiejszymi uroczystościami.

czątkowo były to parady portugalskiej arystokracji i bogatych zarządców brazylijskich, ale w niedługim czasie inicjatywę przejęli zwykli mieszkańcy, którzy nudnawe przechadzki swoich możnowładców zamienili w fiestę pełną kolorowych ubiorów, gorących latynoskich rytmów i niekończących się parad. To właśnie w Brazylii po raz pierwszy użyto samochodów osobowych, które zapoczątkowały tak popularne dzisiaj platformy taneczne. Do grona fanów karnawału w niedługim czasie dołączyli Amerykanie. W Nowym Orleanie odbywa się co roku największy i najstarszy karnawał w USA - Mardi Gras. Jego specyfiką są Krewes - towarzystwa

z poszczególnych dzielnic Nowego Orleanu. Przygotowują one własne choreografie na ogromnych, poruszających się platformach. Karnawał kończy się w dzielnicy francuskiej, gdzie uczestnicy spożywają tradycyjne francuskie potrawy i piją wyskokowe trunki do białego rana. Z Ameryki przenosimy się do Belgii, gdzie coroczny karnawał w Binche wpisany został na listę dziedzictwa UNESCO. Od czterech wieków ulicami miasta maszeruje 600 identycznie ubranych mężczyzn. Każdy z nich ma starodawny surducik, białą czapkę i woskową maskę z zielonymi okularami oraz wąsami. Mężczyźni ci, zwani gilles, zbie-

Na ten Nowy 2017 rok Za parę dni pożegnamy stary rok i powitamy kolejny. Nowy rok jest dla nas czymś takim, jak start w nowe życie. Ale żeby ten start był udany, musimy w niego wejść z czystym kontem. Zgodnie z tradycją musimy pozamykać ważne sprawy, uregulować długi, zwrócić pożyczone przedmioty (np. książki z biblioteki, do której przez wiele miesięcy nie było nam po drodze), opłacić zaległe rachunki, pogodzić się z przyjaciółmi, od których w czasie roku oddaliliśmy się.

Koniecznie wcześniej trzeba dokładnie posprzątać mieszkanie, w sylwestra nie wolno tego czynić, żeby nie wymieść szczęścia z domu. Należy też mieć dobrze zaopatrzoną lodówkę, aby w nowym roku rodzina nie zaznała biedy. W portmonetkach w noc sylwestrową trzeba mieć chociaż parę „złociszy”, ponieważ to gwarantuje pewny przypływ gotówki. A do ostatniej w roku, sylwestrowej kolacji, koniecznie trzeba użyć okrągłych naczyń, które według dawnych wierzeń mają symbolizować zamknięcie cyklu.

Żeby pozbyć się problemów, zapiszmy swoje smutki i zmartwienia koniecznie na czerwonych karteczkach, aby potem je spalić w noc sylwestrową (można do nich dołączyć np. ponaglenia z urzędów i nieopłacone w odpowiednim czasie rachunki). Panie wybierające się na bal powinny wsypać do pantofelków parę ziarenek maku, który w przyszłym roku zapewni im całe mnóstwo adoratorów. I tak można by mnożyć różne zalecenia i nakazy, najważniejsze jednak, żeby mieć

rają się w ostatki wokół wielkiego kręgu na Grand Place. Trzymają się za ręce i tupią chodakami do rytmu wybijanego przez bębniarzy. Około godziny 15.00 ruszają w paradzie, wystrojeni w kapelusze ze strusimi piórami. Niosą też drewniane kosze pełne pomarańczy, którymi rzucają w tłum. W efekcie widzowie są w pomarańczowym soku od stóp do głów. Ale powinni się cieszyć, bo przynieść ma to im szczęście... Naszą podróż karnawałowym szlakiem kończymy w Indiach. Półwysep Goa oferuje nam szaloną mieszankę kilku odrębnych kultur, które w połączeniu tworzą zjawiskową miksturę. Przywiezio-

ny przez Portugalczyków kult karnawału szybko przeistoczył się w coroczne święto, które stało się bogatym dziedzictwem Indii. Festiwal nie ma żadnych podtekstów religijnych ani dokładnego scenariusza. Na ulicach panuje artystyczny chaos, a tradycyjna hinduska muzyka miesza się z rytmami gorącej, latynoskiej samby. Charakterystyczną i integralną częścią goańskiego karnawału są uliczne teatry, w których grają tylko mężczyźni, ale przebrani za kobiety. Co ciekawe, indyjski rząd organizuje karnawałowe pakiety dla przyjezdnych oraz bardzo dba o bezpieczeństwo ich uczestników. Łukasz Zagi Zagórski

czyste sumienie, że wszystkiego dopełniliśmy w starym roku. Na przełomie roku najsilniej odczuwamy potrzebę zmian w naszym życiu. Podejmujemy nowe postanowienia i plany, które na pewno odmienią nasze dotychczasowe życie, oczywiście na lepsze. Zapewniamy siebie i bliskich, że od nowego roku na pewno będziemy dbać o zdrowy tryb życia, rzucimy „szkaradny, szkodliwy dla zdrowia nałóg” palenia papierosów, aby za zaoszczędzone pieniądze w wakacje wyjechać np. na Kubę z „Fundacją FLY”. Obiecujemy, że będziemy codziennie chodzić na długie spacery, zaliczymy każdą premierę

w Teatrze Miejskim w Gdyni, spotkamy się na wernisażach i seansach filmowych. I na pewno będziemy rozpoczynać i kończyć każdy dzień z uśmiechem na ustach. Bo nic nie przyciąga ludzi do siebie tak, jak właśnie serdeczny uśmiech. I damy sobie radę z przeciwnościami losu, bo przecież zagwarantowaliśmy sobie przypływ gotówki w noc sylwestrową. Mam nadzieję, że Państwo weźmiecie sobie do serca powyższe rady i zagwarantujecie, że Nowy 2017 Rok będzie szczęśliwy, słoneczny, bez trosk i zmartwień - czego Czytelnikom Gdyńskiego IKS-a życzę z całego serca. Barbara Miecińska


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

3

Nowe wydawnictwa o Gdyni W grudniu tego roku ukazał się 28 numer „Rocznika Gdyńskiego”. Czasopismo poświęcone Gdyni, jej historii i aktualnym wydarzeniom ukazuje się od 1977 roku. W momencie tworzenia „Rocznika” nikt nie przypuszczał, że zyska on tak wielu czytelników. Ówczesny redaktor naczelny Jerzy Miciński konsekwentnie realizował zasadę, że pismo jest skierowane do gdynian i przez nich tworzone, miało prawdziwie zejść „pod strzechy”. Rocznik jest wydawnictwem związanym z Towarzystwem Miłośników Gdyni, które zajmuje się również jego promocją i sprzedażą. Na początku grudnia w Muzeum Marynarki Wojennej przy ulicy Zawiszy Czarnego miało miejsce spotkanie promocyjne najnowszego 28 numeru. Organizatorzy wieczoru zaprezentowali najnowsze wydanie Rocznika, omawiając wprowadzone zmiany, których celem jest, jak stwierdził nowy redaktor naczelny pisma   Krzysztof Chalimoniuk, „aby odpowiadało duchowi naszych czasów”. Zastąpił on Jacka Dworakowskiego długoletniego przewodniczącego kolegium redakcyjnego, który był autorem wielu artykułów o Gdyni. Rocznik ukazał się w nowej szacie graficznej i w nowym brzmieniu, już nie periodyk pisany

przez entuzjastów miasta, ale czasopismo z ambicjami naukowymi i z tematyką nie tylko historyczną. Odtąd będą pojawiać się publikacje podejmujące kwestie społeczne, tematykę gospodarczą i socjologiczną.

Organizatorzy wieczoru zaprezentowali najnowsze wydanie Rocznika, omawiając wprowadzone zmiany. Wydawcy Rocznika chcą, aby był on nadal interesujący dla swoich czytelników, ale również otwarty dla czytających i autorów z całej Polski. Będzie to po części pismo naukowe, o którego merytoryczną stronę za-

dba powołana Rada Naukowa, w skład której weszli naukowcy z różnych ośrodków akademickich. Zadbano również o unowocześnienie formy przekazunowością będzie internetowy portal Rocznika Gdyńskiego zawierający bazę skanów artykułów z czasopism i prasy z lat 1918 - 1939 oraz późniejszych. Nowością będzie również Biblioteka Rocznika, w której znajdą się publikacje trudne już do zdobycia oraz nowe wydania książek poświęcone miastu i ludziom związanym z historią i współczesną Gdynią. Zmienił się również układ materiałów odpowiadający zmianom treści i formie czasopisma. Jedna grupa tematyczna to artykuły nawiązujące do historii i problematyki społecznej. Kolejnym działem są noty i recenzje, i co ważne, dla amatorów dziejów miasta wydano unikatową publikację, jaką jest opracowanie Bolesława Polkowskiego przedstawiające wyniki spisu ludności Gdyni z dnia 8 IV 1936 roku. Rocznik zyskał nie tylko nową formę, ale miejmy nadzie-

ję, również nowych czytelników. Można go kupić w siedzibie Towarzystwa Miłośników Gdyni przy ulicy Władysława IV 51 od pon. do piątku w godzinach od 11 do 14. Kolejnym wydawnictwem, które ukazało się pod koniec 2016 roku, jest album, który ukazał się nakładem Oficyny Wydawniczej Verbi Causa pod tytułem „Gdynia cię oczekuje, Morze cię wita”. Zdjęcia w większości są dziełem Jacka Dworakowskiego- fotografa i filmowca, autora książek, a opracowaniem tekstu zajęła się Małgorzata Sokołowska -gdyńska pisarka i publicystka, autorka książek i artykułów o dziejach Gdyni. Album, jak sama opowiadała jego autorka na spotkaniach z   czytelnikami, „jest wędrówką po ulicach głównie Śródmieścia, z maleńkim wypadem w stronę portu i Muzeum Emigracji”. Album zwraca uwagę na dokonania przedwojennych budowniczych Gdyni, dzięki którym centrum miasta zdobią modernistyczne budynki nie tylko użyteczności

publicznej, ale również kamienice mieszkalne. Nie jest to monografia, której celem jest przybliżenie sylwetek architektów - ich zdjęcia znajdują się na początku albumu, ale nie ma tu notek biograficznych. Są natomiast piękne zdjęcia śródmiejskich kamienic- efekt celowych działań, dzięki którym śródmieście Gdyni stało się perłą architektury modernistycznej. To właśnie układ urbanistyczny Gdyni zadecydował o zaliczeniu Śródmieścia do grona zabytków o statusie Pomnika Historii jako dzieło XX wiecznych architektów. W 2006 roku prezydent Gdyni Wojciech Szczurek wystąpił do wojewody pomorskiego o wpisanie Śródmieścia do wojewódzkiego rejestru zabytków, a w 2015 roku rozporządzeniem Prezydenta RP z 23 lutego 2015 roku uznano Śródmieście Gdyni za Pomnik Historii. Gdynia znalazła się na liście najważniejszych zabytków m. in. obok Wawelu, Zamku Malborskiego. Album jest fotograficzną opowieścią o mieście, którego losy były nierozerwalnie związane z losem dwudziestowiecznej Polski. Tempo zmian zachodzących w mieście powoduje, że każda fotografia jest na swój sposób unikalna, historyczna, bo  zatrzymuje obraz miejsc, które zmieniają się nieustannie. Jolanta Krauze

W poszukiwaniu modernizmu na peryferiach Gdyni Po siedmiu latach działalności organizatorzy Gdyńskiego Szlaku Modernizmu postanowili skupić uwagę na odkrywaniu modernizmu w peryferyjnych dzielnicach miasta. Przez ostatnie lata mieszkańcy i fani architektury przyzwyczaili się już do organizowanych spacerów z przewodnikiem po czterech głównych trasach w śródmieściu Gdyni, a wydany folder z dokładnym opisem tras umożliwił ich samodzielną eksplorację. Ich popularność była tak ogromna, że często na organizowanych spacerach stawiała się ponad setka chętnych. Wykorzystując wciąż rosnące zainteresowanie modernistyczną historią miasta, Szlak rozrósł się z czasem o kolejne trasy wykraczające poza ścisłe centrum. Opracowano ścieżki prowadzące przez uliczki Redłowa, Wzgórza Św. Maksymiliana oraz

Działek Leśnych, a okazjonalnie spacery z przewodnikiem organizowane były również w Orłowie oraz na Grabówku. W tym roku fascynaci gdyńskiej architektury mogli wziąć udział w spacerze po Witominie. Podczas Weekendu Architektury prowadziła go Weronika Szerle. Spacer miał jednorazową odsłonę, ale po raz kolejny udowodnił, jak wielkim zainteresowaniem cieszą się tego typu spacery, a także jak istotne są społeczne wątki takich wydarzeń w skali lokalnej. Podczas nich sąsiedzi wspólnie odkrywają łączące ich niekiedy historie. Inną częścią miasta, do której Gdyński Szlak Modernizmu zagląda w ostatnich latach coraz częściej, jest gdyński Port i nie zniechęca tu nikogo fakt, że aby przejść całą opracowaną przez dr Annę Orchowską-Smolińską trasę, należy poświęcić niemalże 3 godziny.

Koordynatorzy Gdyńskiego Szlaku Modernizmu już pracują nad kolejnymi opracowaniami tras poza centrum. Na przyszły rok wspólnie z gdyńskim oddziałem PTTK zaplanowano spacer miedzy innymi po Chyloni, a w dalszej perspektywie planuje się odkryć modernistyczne Oksywie oraz Obłuże.

Poza nowymi trasami Gdyński Szlak Modernizmu kończy rok 2016 nową stroną internetową oraz wystawą poplenerową z cyklu Foto Spacerów. Prezentowane są na niej prace wielu autorów, uczestników specjalnie organizowanych wydarzeń prowadzonych głównie na trasach oraz w obiektach Gdyńskiego

Szlaku Modernizmu. Wśród tematów - motywów przewodnich foto spacerów były m.in. „Detal w architekturze”, „Inspiracje modernizmem”. „Architektura na styku modernizmu i postmodernizmu”. Wystawę można oglądać w Gdyńskim Centrum Filmowym, w Forum Studenckim do 26 grudnia.

www.modernizmgdyni.pl | www.facebook.com/ModernizmGdyni


4

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Nowa premiera w Teatrze Miejskim w Gdyni Teatr Miejski w Gdyni wystawia piątą już premierę w tym roku, a mianowicie „Lot nad kukułczym gniazdem ”wg powieści Kena Kaseya. Jak mówi dyrektor teatru, a jednocześnie reżyser sztuki Krzysztof Babicki, ten temat „chodził” za nim od dawna. Dwa lata temu podjął decyzję wystawienia tej sztuki w swoim teatrze. To była trudna decyzja, gdyż na podstawie tej powieści przed laty został nakręcony przez Milosa Formana film pod tym samym tytułem z niezapomnianą kreacją aktorską Jacka Nicholsona (film zdobył aż 5 Oscarów). Akcja sztuki dzieje się w USA w stanowym szpitalu dla umysłowo chorych, ale mogłaby wydarzyć się wszędzie i w każdym czasie. Główny bohater Randle P. McMurphy (Piotr Michalski) pewny siebie, arogancki, bezczelny drobny złodziejaszek i hazardzista schronił się tutaj, aby uniknąć więzienia. Nie przypuszcza jednak, że ze szpitala nie ma drogi powrotnej. W więzieniu znana jest data wyjścia, tu wszystko zależy od lekarzy i personelu. Sztuka przedstawia społeczeństwo w pigułce. Pacjenci przebywający na oddziale znaleźli się w nim w większości z wyboru, schronili się tu ze strachu przed otaczającym ich światem. Nad tym zamkniętym światem czuwa siostra Ratched

(Dorota Lulka) despotyczna, a jednocześnie lękająca się tych mężczyzn. Znęca się nad nimi, ale jest przeświadczona, że czyni to tylko dla ich dobra. Przeciwko niej stanie właśnie główny bohater. Buntuje się przeciwko wspólnocie terapeutycznej stosowanej przez siostrę Ratched. Ta terapia wg niego polega na grupowym „kablowaniu” na współtowarzyszy niedoli. On jako jedyny traktuje chorych jak normalnych ludzi. Przekonuje, że muszą się przeciwstawić siostrze i pokazać, że są ludźmi, którzy myślą i mają swoją wolę. Powoli między tymi ludźmi zawiązuje się nić porozumienia. Postanawiają zmienić zasady współżycia ustanawiane przez siostrę Ratched. Walkę tę przegrają jednak pensjonariusze. Ta trudna sztuka momentami wywołuje śmiech, ale obejrzenie jej skłania do głębszej refleksji i zastanowienia się nad tym, jak bezwzględny system może złamać nawet najsilniejszego człowieka. Wystawiona sztuka jest jakby metaforą współczesnego świata , podobnego do zakładu formującego podobnych do siebie ludzi.

Dyrektor teatru na konferencji prasowej mówił, że ma taką ekipę aktorską , która daje sobie doskonale radę z tak bardzo trudnymi rolami. I miał absolutnie rację. Zespół zaprezentował wysoki poziom sztuki aktorskiej. Wcześniej aktorzy zostali zapoznani z chorobami psychicznymi przez profesjonalistę, a Piotr Michalski wizytował oddział dzienny szpitala psychiatrycznego, żeby lepiej wczuć się w swoją

rolę. Trójka głównych odtwórców doskonale sprostała swoim trudnym rolom. Bardzo autentyczny był Szymon Sendrowski w roli biednego chłopca kiedyś maltretowanego przez matkę, doskonały Maciej Wizner stale rozmawiający z wymyślonym przyjacielem, Bogdan Smagacki cierpiący na tiki nerwowe, Mariusz Żarnecki ze swoimi drgawkami. Monika Babicka świetna w roli „panienki do towarzystwa”.

Bardzo ważną rolę w inscenizacji spełnia muzyka Marka Kuczyńskiego, dopełniając akcję przedstawienia. Bardzo oszczędna , ale czytelna jest scenografia Marka Brauna. Kostiumy Hanny Szymczak są tak zaprojektowane, że faktycznie czujemy się, jakbyśmy byli w przedsionku tego szpitala. Gorąco polecam „Lot nad kukułczym gniazdem” w Teatrze Miejskim w Gdyni. Basia Miecińska

stworzyli Tomasz Bartczak oraz Andrzej Kowalczyk, przenosi widza w świat tej małej społeczności (nagrodzeni podczas tegorocznego Festiwalu Filmowego). Wyjątkowość tego świata dodatkowo podkreślają absolutnie niesamowite zdjęcia Marcina Koszałki (jego debiutem reżyserskim na 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni był „Czerwony Pająk”). Ujęcia, które stworzył Koszałka,

zachwycają przede wszystkim skrupulatnością w pokazywaniu detali codziennych czynności. Barwy, które nadają charakter całej opowieści, są ciepłe i owiane złotymi refleksami, dzięki czemu „Szczęście świata” jest po prostu piękne. Można rzec – prawdziwa uczta dla oczu. Wizualna część filmu jest tak dopracowana i jednocześnie zmysłowa, że ma się wrażenie odczuwania zapachów, które w fabule filmu są niezwykle ważne. Producenci na szczęście nie zapomnieli o uszach swoich widzów. Historii towarzyszą utwory skomponowane przez akordeonową grupę Motion Trio. Ich akompaniament nadaje bieg filmowi i tworzy baśniową aurę. Nic dziwnego więc, że jury 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni przyznało Motion Trio nagrodę za najlepszą muzykę. Nie sposób nie wspomnieć o kreacjach aktorskich. Mnogość i różnorodność osobowo-

ści, które wykreował scenarzysta, może przyprawić o zawrót głowy. Bohaterzy „Szczęścia świata” mieszkają wspólnie praktycznie na końcu świata, a każdy z nich ma swoją pasję, czasami graniczącą z szaleństwem. Aktorzy szaleństwu podołali. Niesprawiedliwością byłoby porównywanie aktorskiego kunsztu w „Szczęściu świata”. Cała obsada stworzyła niesamowitą opowieść. Zdecydowanie warstwa estetyczna w „Szczęściu świata” gra pierwsze skrzypce. Znajdą się na pewno tacy widzowie, którzy powiedzą, że fabuła w tej zmysłowości ginie. Nie zgodzę się z tym. Absolutnie. „Szczęście świata” jest niezwykle spójne. Powoli (wręcz zmysłowo) rozwijająca się fabuła pozwala po prostu z przyjemnością napawać się obrazem i dźwiękiem. Niech jednak nie zmyli Państwa tytuł filmu – niestety szczęście nie trwa wiecznie. Aleksandra Kurek

„Szczęście Świata” Szczęście to temat rzeka. Napisano i opowiedziano o nim wiele. Na 41. Festiwalu Filmowym pojawił się kolejny głos w tej sprawie. A teraz (na szczęście!) „Szczęście świata” możemy podziwiać w trójmiejskich kinach. Michał Rosa (reżyser i scenarzysta) buduje swój film w miejscu styku kilku kultur. Piękną kamienicę na Śląsku, gdzieś przy granicy polsko – niemieckiej, zamieszkują Polacy, Ślązacy i Niemcy (m.in. Krzysztof Stroiński, Dariusz Chojnacki, Agata Kulesza, Dorota Segda, Przemysław Bluszcz). Biorąc pod uwagę międzywojenne czasy, można powiedzieć, że to nic nadzwyczajnego. Jednak w kamienicy również mieszka samotna kobieta o płomiennych włosach

– Róża (Karolina Gruszka). Nie da się ukryć, że jej wdzięki przyciągają oczy i umysły mężczyzn z kamienicy. Na Śląsk przybywa ponadto warszawski dziennikarz Sobiański (Tomasz Borkowski) z ambicją rozwiązania zagadki. Kamienica to miejsce, gdzie prawdopodobnie pojawi się tajemniczy autor książek podróżniczych, które robią furorę w całej Polsce. Czy Sobiański odnajdzie autora widmo? Czy może zmysłowa Róża rozkocha w sobie dziennikarza, ku niezadowoleniu innych mężczyzn? Reżyser tak skonstruował swój film, aby widz cały czas poszukiwał głównego wątku opowieści, aby stawiał sobie pytania i powoli obserwował rozwój wydarzeń. Przyglądanie się mieszkańcom kamienicy ma swój niebywały urok. Scenografia, którą


INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

O czym oni śpiewają – czyli słów kilka o muzyce (nie do końca) rozrywkowej Jak już zdążyliśmy się przekonać w przypadku piosenek świątecznych, że nie wszystkie utwory muzyczne to głupawe melodyjki i oklepane teksty. Istnieją tacy wokaliści, których dzieła sprawiają wrażenie mało ambitnych, ale w rzeczywistości posiadają bardzo ważny przekaz. Muzyków, którzy śpiewają o sprawach istotnych dla świata, jest wbrew pozorom wielu. Postanowiłam wybrać tych, którzy obecnie królują na listach przebojów: Się Furler oraz Shawna Mendesa. Zajmę się najpierw australijską wokalistką i tekściarką Sią. Ta pani słynie z dosyć nietypowego wizerunku: zazwyczaj publicznie pokazuje się w zasłaniającej jej pół twarzy peruce i mocno pomalowanych ustach. Wielu zastanawia się wówczas, czy Furler jest w stanie przejść parę metrów bez potknięcia. Co więcej, jej teledyski też nie wydają się być proste w odbiorze. Dodajmy do tego osobliwy wokal, a interpretacja piosenek Australijki może się okazać czynnością nad wyraz karkołomną. Jednakże praktycznie każdy z jej utworów ma naprawdę głęboki sens. Na szczególną uwagę zasługuje jeden z jej ostatnich hitów The Greatest (ang. najlepszy). W teledysku do niego wystąpiła, współpracująca na stałe z artystką, młoda tancerka Maddie Ziegler. W wizualnej adaptacji The Greatest mała Maddie, wraz z innymi dziećmi, wykonuje dosyć niepokojący i chaotyczny taniec. Piosenka ma przy tym typowe dla popowego nume-

ru cechy: jest chwytliwa, szybko wpada w ucho. Jednak to nie wszystko. Utwór poświęcony jest ofiarom ataku terrorystycznego w Orlando (USA), który miał miejsce w czerwcu 2016 roku. W czasie strzelaniny zginęło aż 49 osób, a 53 zostały ranne. Była to tragedia, która wstrząsnęła całym światem.

Muzyków, którzy śpiewają o sprawach istotnych dla świata jest wbrew pozorom wielu. Jeśli chodzi o kanadyjskiego piosenkarza Shawna Mendesa, to chłopak zdecydował się poruszyć w swoim utworze Treat you better (ang. traktować Cię lepiej) problem przemocy domowej. W tym wypadku sama piosenka nie wystarczy. Trzeba jeszcze obejrzeć teledysk. Dlaczego? Same słowa singla wydają się dosyć banalne. Shawn śpiewa w niej, że będzie traktował obiekt swoich westchnień lepiej

Książki warte przeczytania Miasto z widokiem (2013) – to pierwsza gdyńska opowieść w formie komiksu. Składa się z pięciu rozdziałów, do których tekst napisała Elżbieta Żukowska, a czarno-białe rysunki wykonali Tomasz Kleszcz, Łukasz Rydzewski, Łukasz Godlewski, Jakub Babczyński i Paweł Garwol. Po każdej opowieści możemy przeczytać krótki komentarz historyczny. Pozycja otrzymała honorowy patronat Prezydenta Miasta Gdynia.

niż chłopak, z którym dziewczyna obecnie się spotyka. Dopiero w wersji wideo Treat you better widzimy, że przez złe traktowanie Mendes ma na myśli przemoc, której ofiarą pada jego niedoszła sympatia. Nastolatka jest bita przez swojego ukochanego, a kolejne ujęcia pokazują, jak bardzo chłopak nie potrafi poradzić sobie z agresją. Na koniec teledysku podany jest numer telefonu, pod który dzwonić mogą ofiary przemocy domowej. Mimo że Mendes wyglądem przypomina raczej typowy wytwór kultury popularnej (jest młody, przystojny i uprzejmy), to potrafi przez swoją twórczość wnieść do przemysłu muzycznego coś więcej. Poza tym, zalety jego wizerunku mogą okazać się kluczowe właśnie, jeśli chodzi o poważne kwestie społeczne. Swoim zachowaniem i wyglądem może przyciągnąć większą grupę odbiorców i zachęcić ich do działania. To ważne, żeby idol popkultury był dla innych swoistym wzorem do naśladowania. Młody Mendes wydaje się należycie wykorzystywać posiadany potencjał. Zarówno Sia jak i Shawn Mendes powinni być zaliczeni do grupy tych artystów, którzy robią coś dobrego dla świata nie tylko poprzez dostarczanie mu rozrywki, ale także przez poruszanie istotnych problemów naszego społeczeństwa. Mimo że większym dorobkiem w tym zakresie może pochwalić się Pani Furler, to miejmy na uwadze, że Shawn jest jeszcze młody, więc dajmy mu szansę. Kto wie, może wykaże się po raz kolejny? Katarzyna Małkowska

Sowa, Krowa i z Wielorybem rozmowa (2015) – to zbiór krótkich opowiadań, których autorką jest Dominika Jasińska. Piękne i bardzo oryginalne ilustracje wykonane przez Anitę Andrzejewską oraz Andrzeja Plichowskiego-Ragno sprawiają, że z przyjemnością sięga się po tę niedużą książeczkę. A jeśli Sowa, Gąsienica, Krowa, Konik Polny, nawet Skorpion zmuszają nas do zastanowienia się, co w życiu jest najważniejsze, nie sposób się temu wszystkiemu oprzeć. Kubuś z pętelką (2015) – Agnieszka Chomiuk w swoich króciutkich opowieściach pisze o dobrych serduszkach pluszowego misia, wiewiórki Kitki i skrzata Czuprynka. Ale co to znaczy dobre serduszko? Barwne i plastyczne ilustracje do tekstu wykonali wychowankowie Powiatowego Zespołu Kształcenia Specjalnego podczas warsztatów w Wejherowie. Tytułowa bajka zajęła w 2012 roku I miejsce w organizowanym przez magazyn „Charaktery” konkursie „Czytanie, bajanie...”. Bajki ze zrozumieniem i konfiturką (2016) – Pierwszy tom bajek dla czytelnika w każdym wieku. Polecam ją jednak bardziej dorosłym niż dzieciom. Ich autor – Łukasz Kosik - zaprosił nas do Dolinki Kotlinki, gdzie poznajemy niecodziennych mieszkańców. Książka otrzymała patronaty medialne Radia Gdańsk oraz portali czasdzieci.pl oraz granice.pl Alina Zielińska

Kaszubskie Forum Kultury zaprasza: • Dzieci wraz z opiekunami - na „Kaszubskie Poranki”, które będą się odbywać w okresie ferii zimowych w każdy poniedziałek i środę w godzinach od 11.00 do 13.00. W programie przewidziano zajęcia plastyczne, gry, zabawy, konkursy, czytanie bajek i baśni kaszubskich, karmienie ptaków i inne atrakcje. Czekamy na Was! • Seniorów - w każdą środę o godz. 11.00 na wykłady

„Historia Pomorza i Kaszub” prowadzone przez dr Tomasza Rembalskiego. Zajęcia odbywają się w Kaszubskim Forum Kultury przy al. Marszałka Piłsudskiego 18 w Gdyni. Zapisy w Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2) lub telefonicznie 693 996 088, 517 383 828. • Na warsztaty historyczno-krajoznawcze „Kaszubska Gdynia”, które odbywają się w każdą środę o godz. 17.30. Najbliższe wykłady dotyczyć

będą przeszłości Chyloni, Demptowa i Cisowej. Zajęcia prowadzą znawcy dziejów Gdyni: dr Tomasz Rembalski – historyk, Danuta Król – archeolog oraz Jarosław Ellwart – regionalista. • 12.01.2017 r. na prelekcję „500-lecie reformacji. Protestanci w Gdyni w XIX i XX w.”, którą przedstawi Jerzy Kąkol. W 2017 r. obchodzimy 500 lat reformacji, co stanowi okazję do bacznego przyjrzenia się śladom

5

kawę, herbatę i dobrą atmosferę. • W piątek 27.01.2017 r. na godz. 17.00 na ukazujący kaszubską przyrodę wernisaż wystawy protestantów w naszym fotograficznej ks. Henryka mieście. Na spotkaniu zoZielińskiego. Autor zdjęć jest staną przedstawione m.in. członkiem Gdańskiego Towalosy cmentarza na Górze rzystwa Fotograficznego oraz Donas oraz kościoła w MaZwiązku Polskich Fotografów łym Kacku. Przyrody, a jego prace były • Na inauguracyjne spotkaprezentowane na wielu wynie Dyskusyjnego Klubu stawach, m.in. na Kaszubskim Książki Regionalnej, któCamino 2016 w Łebie. re odbędzie się w czwartek 26.01.2017 r. o godz. Serdecznie zapraszamy 17.30. Na pierwszym spo- Al. Marszałka tkaniu omawiana będzie J. Piłsudskiego 18 książka Augustyna Necla w Gdyni „Rewianie”. Zapewniamy


6

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

OPOWIEDZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ

Guid mornin Scotland – Witaj Szkocjo Startujemy z Gdańska, po kwadransie jesteśmy nad Bornholmem, Danią, potem Morzem Północnym, a po dwóch godzinach lotu wreszcie jawi się przepiękna, poszarpana, przywodząca na myśl koronę królewską linia brzegowa Szkocji. Edynburg wita nas nagle pojawiającą się mgłą i mżawką oraz dziwnym, niespotkanym dotąd zapachem, który odtąd często będzie nam towarzyszył w czasie wycieczki. Jak się potem okaże, to charakterystyczny zapach wielu małych, miejscowych browarów i wytwórni whisky. Pogoda, jak przystało na jesień i tutejszy klimat, ponura, ale wokół przyjazne i uśmiechnięte twarze Szkotów. Edynburg, w przeszłości nazywany również „Starym Kopciuchem”, słynie z licznych zabytków. Sercem średniowiecznej części jest Old Town (Stare Miasto). Znajduje się tu największa część historycznych budowli, w tym górujący nad miastem Edinburgh Castle, miejsce o tak bogatej historii, że starczyłoby na niejedną opowieść. Dalej Pałac Holyrood oraz Katedra St. Giles. Stoi tu również dom Johna Knoxa, który wprowadził protestantyzm do Szkocji oraz pomnik sławnego pisarza i poety szkockiego Waltera Scotta. Główna ulica starówki, Royal Mile, łączy dwie królewskie rezydencje Pałac i Zamek. „Królewska Mila” to najchętniej odwiedzana przez turystów część Edynburga. Stare uliczki z urokliwymi zaułkami i podwórkami pełne są małych pubów, restauracyjek, sklepików ze starociami, butików z ekskluzywną odzieżą. Dalej uliczki prowadzą w kierunku New Town (Nowego Miasta). Znajdują się tu eleganckie, szerokie ulice, m.in. George Street i Princes Street z wieloma luksusowymi sklepami i lokalami. Od Pałacu Holyrood aż do podnóża wygasłego wulkanu rozciąga się 260 hektarowy park, gdzie zwłaszcza w dni wolne od pracy widać wielu Szkotów w ich narodowych strojach kiltach. Za parkiem położony jest nowy gmach Szkockiego Parlamentu. Niezwykłym, zwiedzanym przez nas miejscem było Our Dynamic Earth. To interaktyw-

ne muzeum i centrum naukowe jest jedną z najciekawszych atrakcji Edynburga. Dzięki wehikułowi czasu można cofnąć się o setki milionów lat do ery, gdy na Ziemi żyły dinozaury, być świadkiem Wielkiego Wybuchu oraz przyjrzeć się, jak tworzyła się i ewoluowała nasza planeta. Celem Our Dynamic Earth jest przybliżenie zwiedzającym procesów powstawania Ziemi, więc dzięki zaawansowanej technologii doświadczyliśmy prawdziwego trzęsienia ziemi, poczuliśmy zimno lodowca i wilgotny upał lasów tropikalnych. Odwiedziliśmy również Narodowe Muzeum Szkocji. Podobno jest to jedno z najbardziej urozmaiconych muzeów w Wielkiej Brytanii. Zawiera ponad 10 tys. eksponatów, a wśród nich skarby i pamiątki narodowe oraz przedmioty codziennego użytku. Podziwialiśmy przedmioty sztuki zdobniczej, takie jak średniowieczne naczynia liturgiczne, czy francuskie srebra z epoki Ludwika XIV, cenne szachy z kości słoniowej. W tym muzeum na pewno można poszerzyć swoją wiedzę z zakresu sztuki, nauk przyrodniczych i ścisłych oraz historii i archeologii Szkocji. Miejscem wartym obejrzenia jest także znany na całym świecie jeden z największych ogrodów zoologicznych Szkocji z wieloma rzadkimi okazami zagrożonych gatunków zwierząt, m.in. pandy wielkiej i pięknym pawilonem motyli. Niestety, ominęła nas jedna z największych atrakcji stolicy Szkocji słynny Edinburgh Festival. Właściwie to szereg festiwali i widowisk odbywających się każdego roku od sierpnia do września. Tylko podczas trzech tygodni trwania imprez do miasta przybywa około 2 mln gości. Edynburg słynie nie tylko z urody zabytków i festiwali, ale - jak mówią przewodnicy - jest podobno najbardziej nawiedzonym miejscem w Szkocji. Zamek, wielokilometrowe lochy,

Ruiny zamku Urquhart nad Loch Ness

(po lewej) Jedno z wielu uroczych szkockich miasteczek

Malowniczo położone ruiny zamków rozsiane są po całej Szkocji

gdzie więziono czarownice, czy leżący w centrum przy katedrze naprawdę ponury i roztaczający grozę cmentarz Greyfiars, są tematem wielu legend i niesamowitych opowieści. Nie tylko Edynburg, ale cała Szkocja jest pełna zabytków. Nad miasteczkami widzianymi z okien autokaru często górują ruiny potężnych zamków lub samotnych wież, a przy wiejskich kamiennych kościółkach małe cmentarze kryją średniowieczne groby. Podobał się nam zwyczaj, wart zresztą skopiowania u nas, że w każdym zwiedzanym miejscu: zamku, pałacu, katedrze, muzeum, czy choćby małej wiejskiej kaplicy, jest wy-

łożona księga gości. Z wielką chęcią wpisywaliśmy się tam jako Polacy i gdynianie. Ostatnią atrakcją wycieczki była całodzienna wyprawa nad słynne jezioro Loch Ness. Niestety, na nasze powitanie z jego szarych wód nie wynurzył się żaden potwór rzekomo zamieszkujący jego głębiny, za to wystraszyła nas pogoda, która z pięknej, słonecznej zamieniła się w jednej chwili w deszczową i śnieżną. Z przyjemnością odpoczęliśmy w niedalekim, małym, przytulnym hotelu, nabierając sił przed powrotem do Gdyni następnego dnia. Tak więc see ye efter Scotland – do zobaczenia piękna

Szkocjo, bo na pewno kiedyś tu wrócimy. Joanna i Zygmunt Rosieccy Od redakcji: Dziękujemy autorom i zachęcamy naszych czytelników do przesyłania swoich wspomnień, przemyśleń lub ciekawych historii. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-371 Gdynia, dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Małgorzata Łaniewska


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

7

Niezwykły cud natury W tym numerze chciałbym przybliżyć Państwu jeden z najwspanialszych wodospadów na świecie, położony na granicy dwóch państw. Zapewne część Czytelników pomyślała o Niagarze. Nie, tym razem chcę zaprezentować coś zdecydowanie ciekawszego. To wodospady Iguaçu (po portugalsku), czy też Iguazú (po hiszpańsku). Nazwa pochodzi z miejscowego języka guarani i oznacza „wielką wodę”. ków tak z okolicy, jak i z całego świata (m.in. można wejść do woliery z tukanami) oraz szereg innych zwierząt. Ale to nie wszystko! Około 30 km od wodospadów rzeka Iguazú wpływa do Parany, która stanowi w tym miejscu naturalną granicę Brazylii i Argentyny z Paragwajem. Jedną z atrakcji turystycznych jest miejsce zwane stykiem trzech granic, znajdujące się przy ujściu Iguazú do Parany. Tam, znajdując się np. po stronie brazylijskiej, widzi się jednocześnie także Argentynę i Paragwaj, co oczywiście skłania turystów do robienia mnóstwa zdjęć, tym bardziej, że na każdym brzegu znajduje się niewielki pomniczek pomalowany w kolory narodowe danego państwa. Po stronie paragwajskiej znajduje się miasteczko Ciudad del Este, które tak naprawdę jest jedną wielką strefą wolnocłową. Ponadto na Paranie zbudowana została największa hydroelektrownia świata – Itaipú. Wprawdzie niedawno została zbudowana w Chinach hydro-

Fot. D.Latoszek Fot. D.Latoszek

elektrownia o większej mocy, ale miejscowi twierdzą, że jej możliwości nie są w pełni wykorzystywane i pod względem wielkości produkowanej energii Itaipú jest największa w świecie. Jest własnością w 50% Paragwaju i w 50% Brazylii. Wszystko tam jest dzielone po połowie do tego stopnia, że szefem każdej zmiany jest naprzemiennie Brazylijczyk i Paragwajczyk. Pomimo różnic językowych, różnicy w wielkości napięcia w Brazylii i Paragwaju, różnicy potencjałów obu krajów wszystko to działa bezproblemowo. Zwiedzanie tej hydroelektrowni jest ciekawym dodatkiem do zwiedzania cudów natury tego regionu. Władze wszystkich trzech krajów stwarzają dobre warunki do rozwoju turystyki w tym regionie. Dzisiaj dla Polaków dotarcie do tego miejsca to jedynie kwestia pieniędzy i zdrowia. Do żadnego z tych trzech krajów nie potrzebujemy wiz, ale warto wspomnieć, że przy zwiedzaniu jakiejkolwiek strony do określonej odległości odprawa granicz-

Fot. D.Latoszek

duje, że ze strony brazylijskiej można podziwiać wspaniały widok panoramiczny i przejść około osiemdziesięciometrową kładką pod samo Gardło Diabła. Stamtąd także można polecieć helikopterem, aby obejrzeć wodospady z lotu ptaka. Cena jest wprawdzie dość wysoka, ale widoki i komfort przelotu są warte tego wydatku. Po stronie argentyńskiej natomiast, dzięki kładkom, można chodzić pod i nad wodospadami, zajrzeć w Gardło Diabła z tarasu zawieszonego nad krawędzią, czy pojechać kolejką wzdłuż rzeki, podziwiając szereg kaskad itd. Z obu stron można popłynąć motorowymi pontonami pod same wodospady. Odrębną atrakcją dla turystów jest zwiedzanie parków narodowych, gdzie obok egzotycznej flory (dżungla) można podziwiać około 400 gatunków ptaków (w tym papugi i tukany), małpy, jaguary, oceloty, tapiry czy mrówkojady. W mieście Foz de Iguaçu warto też odwiedzić Park Ptaków, w którym można podziwiać wiele gatunków pta-

Fot. D.Latoszek

Ten cud natury znajduje się na rzece o tej samej nazwie, która stanowi naturalną granicę Brazylii i Argentyny, przy czym prawie wszystkie wodospady leżą po stronie argentyńskiej, a zaledwie kilka – po brazylijskiej. No właśnie, wodospad czy wodospady? Jedne źródła twierdzą, że są to wodospady i tak też są oficjalnie nazywane w języku portugalskim i hiszpańskim (cataratas). Inne źródła twierdzą, że to jeden wodospad mający 275 progów skalnych. To nie pomyłka, naprawdę jest to 275 progów skalnych, czy oddzielnych wodospadów leżących na odcinku zaledwie ok. 3 km (czasami można znaleźć informację, że ta odległość wynosi od 2 do 4 km)! Największym i najbardziej spektakularnym z nich jest „Gardło Diabła”, przez środek którego przebiega właśnie granica. Tutajwoda spada z ponad 80 metrów, czyli wysokości większej niż Niagara! Wielkość przepływu wody zależy od pory roku (sucha lub deszczowa). W porze deszczowej spada w ciągu godziny nawet 140 mln ton wody, czyli 7 razy więcej niż Niagara! I jeszcze jedno porównanie z Niagarą. Po zobaczeniu Iguazú żona amerykańskiego prezydenta Franklina Delano Roosevelta powiedziała ponoć „W ich obliczu nasza Niagara to strumień wody z kuchennego kranu”. Nic dodać, nic ująć. Na temat powstania wodospadów jest szereg teorii naukowych oraz – jak zwykle w takich przypadkach – romantycznych miejscowych legend. Niezależnie od tego, jaka jest prawda, dzisiaj przepiękne widoki, huk wody słyszany w promieniu 20 km, obłoki kropelek wodyi pary wodnej oraz nieprawdopodobnie piękne tęcze przyciągają rzesze turystów z całego świata. Nic dziwnego; zdjęcia i opisy nie oddają w pełni piękna tego miejsca. Częściowo można podziwiać te zjawiska na filmach np. umieszczonych w Internecie. Ale nic nie oddaje wrażeń przy oglądaniu tego wszystkiego na żywo, na miejscu. Nic dziwnego, że cała okolica, tak po stronie brazylijskiej, jak i argentyńskiej, żyje z turystyki. Po obu stronach granicy, wokół miasteczek (brazylijskiego Foz de Iguaçu i argentyńskiego Puerto de Iguazú) stanowiących centra turystyczne założono parki narodowe, które oferują szereg atrakcji dla odwiedzających. Z której strony lepiej oglądać wodospady? Odpowiedź jest prosta – z obu. Fakt, że zdecydowana większość kaskad znajduje się po stronie argentyńskiej powo-

na jest uproszczona i żadne wizy nie są wymagane. Kiedyś było to istotne, kiedy np. Polacy nie potrzebowali wiz do Argentyny, ale potrzebowali do Brazylii i Paragwaju. Pewnym problemem dla nas może być jedynie dość uciążliwy klimat subtropikalny z temperaturami sięgającymi w porze suchej do 40OC. Oficjalnie żadne szczepienia nie są wymagane, ale dobrze jest, po konsultacji ze specjalistą, zaszczepić się przeciwko niektórym chorobom tropikalnym. Po każdej ze stron można znaleźć noclegi w cenach odpowiednich na każdą kieszeń, a szeroka baza gastronomiczna i pokazy folklorystyczne obejmujące brazylijską sambę, argentyńskie tango oraz mniej u nas znane tańce i pieśni paragwajskie (zwłaszcza taniec z butelkami) stanowią dodatkową atrakcję turystyczną. Jednym słowem, jak finanse i zdrowie pozwolą, warto tam pojechać! Może Fundacja FLY zaplanuje wyprawę w tamten region? Serdecznie zachęcam! Dariusz Latoszek


8

Gdyński

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Oksywie to najstarsza dzielnica Gdyni – liczy ponad 800 lat. Pod względem lokalizacji jest z pewnością jedną z najatrakcyjniejszych dzielnic naszego miasta. Położone jest bowiem zaraz przy wybrzeżu Bałtyku, z pozostałych stron graniczy natomiast z Babimi Dołami, Obłużem oraz Śródmieściem. Historia tej najstarszej dzielnicy Gdyni rozpoczyna się w 1212 roku. Wtedy to po raz pierwszy pada nazwa „Oksywie”, lecz w nieco odmiennej formie. Słowo „Oxsiua” pojawia się w dokumencie fundacyjnym klasztoru norbertanek z Żukowa. Na jego mocy zakonnice otrzymują od księżnej Zwinisławy (żony ówczesnego księcia Mściowoja.) całą Kępę Oksywską. Dwanaście lat później książę Świętopełk wystawia dokument, w którym zaświadcza o przynależności połowy kępy do klasztoru i pisze o funkcjonowaniu kościoła we wsi Oksywie. Kościół ten pod wezwaniem Michała Archanioła istnieje do dziś i jest jedną ze starszych parafii na Pomorzu. REKLAMA

Za czasów norbertanek żukowskich Oksywie było wsią rolniczą. Kępa Oksywska miała bardzo żyzne ziemie, a tamtejsi rolnicy byli bardzo zamożni. Problemem Oksywia była natomiast mała powierzchnia łąk. Niewykluczone jest również to, że dla Pucka i tamtejszego portu Kępa Oksywska była faktorią handlowo-rzemieślniczą. Na początku lat dwudziestych XX wieku Oksywie (głównie obszary łąkowe) stało się placem wielkiej budowy portu. Tereny okalające wieś zostały przeznaczone na cele wojskowe dla rodzącej się Marynarki Wojennej. Wschodnią część miejscowości podzielono na działki pod budownictwo mieszkaniowe. Od 1925 roku w wyniku budowy kanału tzw. portu wewnętrznego Oksywie utraciło tradycyjne połączenie z Gdynią. W 1928 roku wybudowano nową drogę nazwaną ul. Okrężną (dzisiejsza ul. Śmidowicza). Krótko przed powstaniem miasta Gdyni Oksywie obejmowało obszar 825 ha. Zamieszkiwało na nim

Fot. gwe24.pl

Dzielnice Gdyni – Oksywie

około tysiąca mieszkańców. 9 stycznia 1926 r. Oksywie zostało włączone do Gdyni, a 10 lutego 1926 r. obie gminy otrzymały prawa miejskie. Wśród oksywian wzbudziło to liczne protesty. Jeszcze w latach trzydziestych XX wieku mieszkańcy Oksywia przesyłali do Urzędu Wojewódzkiego w Toruniu protesty związane z nazwą nowo powstałego miasta. Zgodnie z ich intencją młode miasto powinno nosić nazwę Oksywie, a nie Gdynia. Budowa portu i miasta zepchnęły Oksywie na margi-

nes. Oksywianie o gdynianach zawsze wyrażali się w sposób paternalistyczny. Gdynianie byli biedniejsi, mieli mniej urodzajną ziemię. Mieszkańcy Oksywia uważali także, że nowe miasto i port powinny się nazywać Oksywie, gdyż to właśnie ich wieś była siedzibą parafii. Niestety, trudno byłoby zbudować centrum miasta w tej dzielnicy, skoro komunikacja z portem była dogodniejsza od strony Gdyni. Później Oksywie stało się terenem wojskowym, a więc poniekąd zamkniętym. Do dziś duża

część jego mieszkańców to albo wojskowi, albo rodziny byłych wojskowych. Ciekawostki Na Oksywiu znajduje się poniemiecka torpedownia „Formoza” zbudowana przez Niemców w czasie II wojny światowej jako obiekt badawczy wykorzystywany do próbnego strzelania torped. Samo Oksywie stanowiło także ostatni punkt oporu Niemców w trakcie akcji wyzwalania miasta spod niemieckiej okupacji. Nazwę dzielnicy nosił m.in. polski okręt rakietowy ORP Oksywie. Nazwa „Oksywie” prawdopodobnie pochodzi od staroskandynawskiego oxihoved i oznacza głowę wołu. Było to prawdopodobnie nawiązanie do kształtu Kępy Oksywskiej. W dzielnicy Oksywie znajduje się port wojenny Marynarki Wojennej RP. Swoją siedzibę na Oksywiu ma Morska Jednostka Zadań Specjalnych „Formoza” oraz Akademia Marynarki Wojennej – uczelnia publiczna kształcąca podchorążych oraz cywilów na kierunkach związanych z nawigacją i mechaniką morską oraz obronnością. Magdalena Drożęcka


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

9

Lśnienie Już po sylwestrze, ale karnawał i kolejne bale dopiero przed nami. A wraz z nimi palący problem wszystkich kobiet: W co się ubrać?! Czy pamiętają państwo Madzię Karwowską, żonę „Czterdziestolatka”, która, jako świeżo upieczona dyrektorowa, podpytywała obeznaną z konwenansami starszą koleżankę, w czym powinna wystąpić na przyjęciu? Sięgający jeszcze przedwojnia savoir – vivre uzależniał wybór stroju od rodzaju uroczystości. O ile podczas dîner d’affaire (spotkanie na szczeblu towarzyskim w sprawach służbowo-zawodowych) wypadało być „na krótko”, o tyle na balu panie obowiązywała suknia do kostek. Godzina rozmowy i bogatsza o porady koleżanek Madzia jeszcze tego samego dnia udała się sklepu Mody Polskiej, kupując, wbrew przestrogom ekspedientki, suknię łączącą w sobie funkcję praktyczną z elegancką. Składała się ona z trzech wersji: balowej, sportowej i ...plażowej [!]

cja. Co w zamian? Tradycyjna czerń połączona z ozdobami ze srebra w wersji atłasowej lub koronkowej? Wąska, długa kreacja z aksamitu ozdobiona wykwintnym haftem? Czerń brzmi elegancko, choć trzeba założyć, że wystąpi w niej większość pań, gdyż wszystkie porady modowe dotyczące sukni karnawałowej od lat wskazują na ten kolor.

buty jako clou stroju

Błyszcząca bluza do sukni z rozcięciem

Na katastrofę nie trzeba było długo czekać. Tuż przed balem dorastająca córka Karwowskich na pytanie zachwyconej sobą matki: „Jak wyglądam?” odparła z rozbrajającą szczerością, że „Trochę staro...”. I to dictum acerbum w okamgnieniu zrujnowało pogodny nastrój Madzi. W powietrzu wisiała awantura. Mało brakowało, a rzecz skończyłaby się rezygnacją z zabawy. Faktycznie, marszczona w talii suknia w kolorze kobaltu i odsłaniająca pulchne ramiona to trochę chybiona propozy-

A przecież lubimy i chcemy być wyjątkowe. Co zatem może nas wyróżnić z tłumu? Z całą pewnością dodatki: atrakcyjne buty wynurzające się spod spódnicy, długie czarne rękawiczki z naszytymi wzdłuż szwów sztucznymi perłami, czarne nadkolanówki do krótkiej solejki i bluzy wyszywanej cekinami. Długi wisior ze srebra stylistycznie nawiązujący do kubizmu sprawi, że gładka, czarna bluzka z długim rękawem wraz z rozszerzanymi spodniami lub długą, złotą spódnicą, koniecznie z rozcięciem (wszak będziemy tańczyć!), nabiorą karnawałowego charakteru. Trudno nie zauważyć, że znakiem rozpoznawczym młodych kobiet występujących na imprezach karnawałowych stały się kolorowe spódniczki z tafty czy tiulu łączone z bluzą, nawiązującą do formy battle dressu lub wielowarstwowe spódniczki w barwie pudrowego różu rodem z baletu klasycznego łączone z mocno wydekoltowaną górą. Kłopot w tym, że mimo dbałości o kondy-

Pokaz mody karnawałowej

w kształcie delikatnie rozszerzanego trapezu z wąskim, krótkim ( ale nie za krótkim!) rękawem. W sukni ołówkowej: czarnej, srebrnej czy bordowej ozdobionej dżetami. Kolorystyka stroju powinna być zgodna z naszym indywidualnym gustem. Może to być biel z naniesionym błękitnym lub atłasowym wzorem kwiatowym oraz jasny turkus, który zawita w roku 2017 pod nazwą Paradise Island, róż pudrowy łączony z brokatem, błękit zmiksowany z igiełkami srebra, niezwykle modna czerwień, burgund, ciemna Krótka sukienka tiulowa zieleń świerku i oczywiście w kolorze Paradise Island czerń. Głęboka, aksamitna, nie antracytowa i rozświetlocję, wciąż przybywa nam lat na błyskiem cekinów. i nawet lekka nadwaga, a także pewna powaga wykluczają pojawienie się na balu w krótkiej, tiulowej spódniczce.

zakładając kreacje na cienkich ramiączkach lub wystąpić w szyfonowych sukienkach będących echem kolekcji Diora z lat 50. z wyraźnie zaznaczoną talią i kloszowym dołem do pół łydki. Ale i te stroje wymagają oprawy w postaci błyszczących ozdób: cekinów, kolczyków oraz wyjątkowo modnych bransoletek z koralików i zawieszek.

W czym będzie nam do twarzy, jeśli tu i ówdzie przybyło figury?

Sukienka niepokreślająca talii

Srebrno - czarna sukienka balowa

W czym będzie nam do twarzy, jeśli tu i ówdzie przybyło figury? W tym wszystkim, co sprawi, że zachowamy dobre proporcje i uwypuklimy atuty. W takich fasonach, które nie podkreślą talii, lecz odsuną od niej uwagę. Na przykład w sukience do kolan (lub lekko je przykrywającej)

Czerwona sukienka z koronki

Panie, które wygrały z fizjologią i nadal są nienagannie szczupłe, mogą pofolgować sobie i odsłonić plecy,

Pamiętajmy o dobrze dobranej do owalu twarzy i utrwalonej lakierem fryzurze. Miejmy na uwadze odpowiedni makijaż (uwypuklamy to, co w nas piękne, np. oczy lub usta, nie przesadzając jednak z ostrą kolorystyką powiek czy warg). Spróbujmy okulary zastąpić soczewkami kontaktowymi. I nie zapomnijmy o pomalowaniu paznokci. Do torebki, prócz szminki, puderniczki i eyelinera, schowajmy na wszelki wypadek drugą parę rajstop. I nie kupujmy butów na ostatnią chwilę! Może się bowiem zdarzyć, że ze sklepu, w którym obsługuje nas zaaferowana własnym balem kobieta, przyniesiemy dwa prawe pantofelki lub tylko jeden: lewy... Sonia Langowska


Gdyński

Mały przedpokój, duży problem Jak ważne jest pierwsze wrażenie, wiedzą wszyscy. W mieszkaniu za pierwsze wrażenie odpowiedzialny jest przedpokój. Co zrobić, żeby było ono jak najlepsze?

Fot. www.RegiDom.pl

trastującej kolorem, ramie. Będzie praktycznie i efektownie. Warto też spojrzeć pod nogi i położyć w przedpokoju taką samą podłogę jak w salonie. To również jest sposób na powiększanie przestrzeni. Jednolita podłoga zaciera granice pomiędzy pomieszczeniami. W nawet najmniejszym przedpokoju nadal pozo- Lustro w przedpokoju stają buty, kurtki, parasole. - Zamontowane na szafie lub wiszące na ścianie

Fot. www.allhall.pl

Zabawne wieszaki - wieszaki nie muszą być nudne. Mogą też stanowić zabawny akcent w surowej przestrzeni

Szafka obrotowa - ciekawy zestaw do małego przedpokoju. Pozwala na powiększenie powierzchni do przechowywania i nie zabiera miejsca

W sklepach można kupić wąskie szafki, które zajmują na podłodze mało miejsca, ale pną się w górę, a dzięki odpowiedniej konstrukcji mieszczą w swoich wnętrzach naprawdę

imponujące ilości np. butów. Wszystkie elementy wyposażenia przedpokoju mogą pełnić jednocześnie funkcję dekoracyjną. Na ryku wybór jest ogromny i można zaspo-

Szafka na byty. W zależności od potrzeb może kupić taką, która będzie służyć jako siedzisko w przedpokoju, lub piąć się w górę przytulona do ściany.

Fot. www.szafkinabuty.pl

Wieszak do przedpokoju

Mały przedpokój najlepiej pomalować na jasne kolory. Biel jest w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem. Z jednej strony rozświetli przestrzeń, z drugiej bezproblemowo przejdzie w każdy inny kolor pozostałych pomieszczeń. W małym przedpokoju unikać jak ognia należy intensywnych, krzykliwych kolorów i okładzin ściennych (boazerie czy grube, flokowane tapety). Efekt wzmocni jasne światło o ciepłej barwie. Warto doświetlić przedpokój – przecież tutaj po raz po raz ostatni oceniamy swój wygląd przed wyjściem z domu. W przedpokoju najlepiej zainstalować kilka, niezależnych od siebie, źródeł światła. Kolejny sposób na optyczne powiększenie małego wnętrza to lustra. W przedpokoju powinny być zdecydowanie duże. Można je na przykład zamontować na drzwiach szafy wnękowej. A jeśli przestrzeń na to pozwala – zawiesić na ścianie duże lustro w efektownej, kon-

Fot. www.emako.pl

Fot. www.stema.istore.pl

Kiedyś do domu wchodziło się przez sień, a za pierwsze wrażenie odpowiadał hol. Jego urządzeniu poświęcano szczególnie dużo uwagi. Był wizytówką domu, bo goście często dalej już nie docierali. Dziś hol skurczył się do rozmiaru przedpokoju i przestał pełnić rolę reprezentacyjną, stając się bardziej przedsionkiem i miejscem przechowywania różnych rzeczy, ale nadal robi na wchodzących pierwsze wrażenie. Im mniejszy przedpokój, tym trudniej sprawić, żeby wrażenie było dobre.

Fot. www.RegiDom

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Magiczna moc mandali Mandala, czyli centrum, środek, koło życia, świat, święty krąg. Mandale to najstarsze symbole religijne pojawiające się niemal we wszystkich kulturach od czasów prehistorycznych. Mogą przyjmować formy rysunków, rzeźb, witraży, ozdób, układów tanecznych.

Mogą być też usypywane z kolorowego piasku, kaszy, grochu, wylepiane kolorową bibułą lub wyhaftowane. Najpiękniejsze mandale pochodzą z Tybetu. Mandala to kwadrat wpisany w okrąg, a obie figury łączy punkt centralny. Tworzeniu, oglądaniu i niekiedy burzeniu skom-

koić wszystkie oczekiwania. Trzeba tylko, idąc po zakupy, pamiętać o tym, że przedmioty mają nie tylko służyć, ale także cieszyć oko. Aleksandra Rekuć

www.sfmeble.pl

10

plikowanych mandali przez buddyjskich mnichów towarzyszy medytacja i modlitwa. Mandala znalazła zastosowanie w terapii osób z nerwicą lub depresją, a także w arteterapii oraz edukacji. Nie dziwi nas to, ponieważ pomaga w skupieniu uwagi i koncentracji, rozwija wy-

Wieszak

obraźnię, wycisza, relaksuje, pomaga w opanowaniu wewnętrznego chaosu, łagodzi napięcia. Rozwija nasze poczucie estetyki, pozwala na lepsze przyswojenie nieznanego materiału. Na podstawie mandali mogą także powstawać opisy, opowiadania, różne opowieści. Możemy wykorzystywać gotowe szablony, ale możemy również tworzyć je samodzielnie. Potrzebne są tylko duże arkusze papieru, cyrkiel, ołó-

wek, przybory do malowania. Nie ma żadnych ograniczeń dotyczących kształtu i kolorów, bo przecież nie ma znaczenia, jaką mandalę narysujemy i jak ją ozdobimy. Każda z nich będzie niepowtarzalna, bo będzie tylko nasza. Zatem Panie i Panowie przygotujmy sobie potrzebne materiały, włączmy spokojną muzykę, wyciszmy się i do pracy. Za pomocą mandali pokazujmy „co nam w duszy gra”. Alina Zielińska


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyński

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

Wycieczki zagraniczne z Fundacją FLY

Duomo w Mediolanie, Galerię Wiktora Emanuela, Plac dela Scala i zamek Castello Sforzesco w Mediolanie (Zamek Sforzów). Zobaczysz ogrody Villa Melzi, odbędziesz spacer ulicami Novary, zobaczysz także Plac św. Karola, Pałac Carignano, Pałac Madama, Park Valentino w Turynie. Zwiedzisz dom Krzysztofa Kolumba w Genui, Porta Soprana (średniowieczna brama miejska), Katedrę San Lorenzo, Piazza de Ferrari z Pałacem Dożów. A na koniec poznasz uroki miasta zakochanych – Werony i odpoczniesz nad jeziorem Garda. Szkocja. To nie tylko potwór z Loch Ness. Przekonacie się Państwo o tym podczas wycieczki. W programie m.in.:

Nie wyrzucaj zbędnych rzeczy – podaruj! W grudniu i styczniu poświęcamy wiele czasu na porządki. Najpierw przedświąteczne, potem noworoczne. Co zrobić z górą niepotrzebnych rzeczy? Oczywiście przekazać do sklepu charytatywnego „Z głębokiej szuflady” (ul. Świętojańska 36, Gdynia). Oddać można rzeczy nowe i używane: sprzęty, meble, książki, obrazy, dekoracje, porcelanę i inne domowe przedmioty. Sklep nie przyjmuje ubrań. Wszystkie dary są segregowane, odświeżane i wystawiane na sklepowych półkach. Można je nabyć po symbolicznych cenach (większość po 1 zł). Zgromadzone w ten sposób środki są przeznaczane na działania Klubu Młodzieżowego FLY. Codzienne korepetycje, wspólne odrabianie lekcji, opieka świetlicowa i zajęcia rozwijające pasje prowadzone są dla gdyńskich gimnazjalistów z niezamożnych rodzin. Aktualnie do Klubu Młodzieżowego FLY należy 31 uczniów. Dzięki wspomnianym zajęciom mają szansę na lepszy start w życiu. Pamiętajcie o tym i przynieście rzeczy do sklepu charytatywnego „Z głębokiej szuflady” (Kontakt: tel. 515 150 450, e-mail: sklepik@fundacjafly.pl, FB: https://www.facebook.com/zglebokiejszuflady).

Spotkanie z kulturą - Koncert MoCarta Fundacja FLY oraz Filharmonia Bałtycka zapraszają na koncert: I Bal Gdański – ROCK AND ROLL – 7.01 (sobota), godzina 19:00. Występuje Grupa Mocarta w składzie: Filip Jaślar – skrzypce, Michał Sikorski – skrzypce, Paweł Kowaluk – altówka, Bolek Błaszczy – wiolonczela, Krzysztof Dąbrowski – prowadzenie! Bilety do nabycia w Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2), od poniedziałku do piątku, od 9:00 do 19:00.

Wycieczki z Fundacją FLY: weekend historycznobiesiadny w Wielkopolsce

Fot. R.Daruk

W nowym roku obieramy nowe kierunki podróży. Są nimi: Kuba, Gruzja, Włochy północne oraz Szkocja i Malta. Kuba – odkryj nieznane! Palące słońce, stare samochody oraz prawdziwe cygara i rum. Będzie czas na zwiedzanie, podziwianie przyrody i plażowanie. W programie m.in. zwiedzanie Hawany, Santiago de Cuba, wizyta w fabryce cygar lub na plantacji tytoniu, Farma Orchidei. Planujemy także zwiedzanie kubańskiej „Perły Południa” – miasta Cienfuegos, Paseo del Prado – najdłuższego deptaku na Kubie. Zobaczymy również Trynidad – najlepiej zachowane kolonialne miasto wyspy, a plażować będziemy w Baracoa i Varadero. Gruzja - poznaj kulturę i ludzi Kaukazu. W programie m.in. zwiedzanie stolicy – Tibilisi, Gruzińska Droga Wojenna wśród gór Kaukazu, dom Stalina w Gori, miasto wydrążone w skałach Vardzi, jaskinie Prometeusza. I oczywiście wypoczynek nad Morzem Czarnym w Batumi. Daj się zauroczyć i poznaj Włochy północne. Mediolan, Novara, Turyn, Genua i Werona to jedne z najpiękniejszych włoskich miast. Podczas wycieczki poznasz je i zauroczysz się nimi. Zwiedzisz późnogotycki zespół klasztorny w Pavii, Plac

11

zwiedzanie Edynburga - panoramiczny objazd miasta, wjazd na wzgórze Carlon Hill, by podziwiać panoramę Edynburga, odbędziecie Państwo spacer średniowieczną Royal Mile prowadzącą do pałacu Palace of Holyroodhouse, w którym kiedyś mieszkała Maria Stuart, zobaczycie katedrę St. Giles, odbędziecie wizytę w destylarni whisky Blair Athol (jedna z najstarszych szkockich destylarni), Blair Castle, spacerować będziecie po zamkowych ogrodach, po Fort William, odbędziecie przejazd wzdłuż malowniczego jeziora Loch Lomond (największe w Wielkiej Brytanii), będącego wizytówką Szkocji, rejs statkiem po jeziorze, zwiedzicie Glasgow :

m.in. wspaniałą katedrę St. Mungo, a także muzeum religii świata St Mungo Museum of Religious Art and Life, spacer po najważniejszym placu miasta - George Square. Malta. Słoneczna pogoda, śródziemnomorskie krajobrazy i unikalne zabytki. Będzie się działo. W programie wycieczki m.in.: zwiedzanie zabytków Valetty – stolicy Malty, ogrodów Barraca, Pałacu Wielkiego Mistrza. Odbędziecie wyprawę na wyspę Gozo, rejs na Comino, Blue Lagoon; zwiedzicie Wielki Port Birgu/Vitorioza, odbędziecie rejs statkiem po portach Sliemy i Valetty oraz weźmiecie udział w wielu innych atrakcjach.

Zajęcia dla seniorów! Nowy semestr Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY! Nie macie Państwo pomysłu na spędzanie czasu w długie zimowe dni? Fundacja FLY ma dla Państwa propozycje. Prowadzimy już zapisy na kolejny semestr zajęć Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY. Wykłady, lektoraty, zajęcia artystyczne i hobbystyczne, zajęcia decoupagu, malarstwa, zielarstwa, gimnastyki mózgu, a także zajęcia ruchowe, nordic walkingu i komputerowe – to tylko niektóre z propozycji. A jest ich wiele. Sprawdźcie sami. Projekt współfinansowany jest z budżetu miasta Gdyni oraz MRPiPS (Program ASOS 2014-2020). Zapisy oraz szczegółowe informacje w biurze Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2), w dni robocze od 9:00 do 19:00 lub telefonicznie 693 996 088, 517 383 828.

W nowym roku proponujemy, by więcej podróżować. Oczywiście z Fundacją FLY. Już w styczniu możecie Państwo spędzić weekend historyczno-biesiadny w Poznaniu. (27-29.01.2017 r.). W programie wycieczki m.in.: zwiedzanie romańskiej rotundy św. Prokopa w Strzelnie, bazyliki prymasowskiej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gnieźnie, pobyt w Termach Maltańskich, zwiedzanie Poznania z przewodnikiem, Rogalowe Muzeum, Wycieczka Biesiadna przeprowadzona w języku staropolskim przez przewodników przebranych w stroje historyczne, degustacja symbolu kuchni wielkopolskiej - pyr z gzikiem oraz degustacja lokalnego piwa „Grodziskie” w trzech smakach.

„Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 58 520 50 88, 693-99-60-88 redakcja@gdynskiiks.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji Radosław Daruk Radosław Daruk, Maria Gromadzka, Jolanta Krause, Aleksandra Kurek, Dariusz Latoszek, Małgorzata Łaniewska, Irena Majkowska, Katarzyna Małkowska, Barbara Miecińska, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Sonia Watras-Langowska, Łukasz Zagórski, Alina Zielińska Korekta: Irena Majkowska, Maria Gromadzka

Warsztaty ikonograficzne w Fundacji FLY

Wspieraj Fundację FLY – bezpłatnie!

Fundacja FLY (ul. Świętojańska 36/2) zaprasza Seniorów na warsztaty ikonograficzne (pisania ikon) pod kierunkiem Anny Makać, ikonopisarki, absolwentki Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Podczas warsztatów uczestnicy poznają teorię i praktykę pisania ikon. Własnoręcznie wykonają ikony, które później będzie można zobaczyć na zbiorowej wystawie. Zapisy oraz szczegółowe informacje dostępne są w biurze Fundacji FLY, od poniedziałku do piątku, od 9:00 do 19:00 lub telefonicznie: 693 996 088, 517 383 828.

Wystarczy, że zrobisz zakupy internetowe. Wejdź na https://fanimani. pl/fundacja-fly/, wybierz sklep, zrób zakupy jak zwykle i zapłać tyle, co zawsze. Sklep przekaże nam część wartości Twoich zakupów, a Ty nie zapłacisz ani grosza więcej. Zakupy można zrobić w prawie 800 sklepach (np. Empik, Sephora, Douglas, Smyk, Tchibo). To proste. Pamiętaj o tym podczas zakupów internetowych. Im więcej środków zgromadzi Fundacja FLY, tym więcej będzie mogła organizować zajęć, wycieczek i innych ciekawych wydarzeń, właśnie dla Ciebie!

Marketing: Aleksandra Rekuć tel. 505 576 676 a.rekuc@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i tekstów reklamowych.


Gdyński

INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Informacje - Kultura - Społeczeństwo

PRAWNIK RADZI

Gdy zakupiony towar nie spełnia naszych oczekiwań (część 2) Święta tuż tuż. Wciąż szukasz prezentów? Masz dość stania w kolejkach i przepychania się przez tłoczne centra handlowe w poszukiwaniu prezentów dla Twoich bliskich? To już ostatni dzwonek, aby skorzystać z możliwości zakupu prezentu przez Internet tak, aby dotarł do nas na czas.

W tym pośpiechu bardzo łatwo o nietrafiony prezent, czy decyzję pod wpływem kuszących „promocji”. Należy jednak pamiętać, że kupując towar na aukcji internetowej (np. poprzez popularny serwis Allegro) twoje prawa są również chronione. O ile sprzedawcą będzie przedsiębiorca, a nabywcą konsument, temu ostatniemu będzie przysługiwało prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni, który liczony jest od doręczenia towaru. W przypadku zawarcia umowy, która obejmuje wiele rzeczy, które są dostarczane partiami lub w częściach – termin ten liczony jest od objęcia ostatniej rzeczy w posiadanie. Np. konsument zamówił w sklepie internetowym robot kuchenny i gofrownicę – pierwszy przedmiot otrzymał 20 grudnia, a drugi został dostarczony 23 grudnia. Ostatnim dniem na odstąpienie od umowy będzie 6 stycznia, jako że ostatni dzień terminu przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, termin ten wygasa wraz z upływem ostatniej godziny następnego dnia roboczego, czyli 9 stycznia. Pamiętaj, że obowiązek niezwłocznego wydania towaru oznacza, iż sprzedający (przedsiębiorca) ma na to aż 30 dni, chyba że umowa stanowi inaczej. Dopiero w razie opóźnienia, możesz wyznaczyć dodatkowy termin na wydanie rzeczy, a po jego bezskutecznym terminie od umowy odstąpić. Jeśli towar doszedł na czas, to już połowa sukcesu. Sukces jest pełen, gdy osoba obdarowana jest zadowolona z otrzymanego prezentu. Ale co się zrobić w przypadku, kiedy zakupiona przez nas rzecz ma wady? Kiedy nie chcesz od umowy odstąpić, gdyż cieszysz się z zakupu i korzystnej ceny, a wady nie są istotne? Czy taki sprzedawca jak Allegrowicz ponosi względem Ciebie odpowiedzialność gwarancyjną? Pamiętaj, że jeżeli rzecz ma wadę, możesz żądać wymiany rzeczy, usunięcia wady, a możesz również złożyć oświadczenie o obniżeniu

ceny – decyzja należy do Ciebie. Sprzedający może odmówić spełnienia Twojego żądania, jeżeli byłoby to dla niego zbyt kosztowne bądź znacznie utrudnione. Wówczas pozostaje nam ścieżka odstąpienia od umowy. Sprzedawca odpowiada z tytułu rękojmi, jeżeli wada zostanie stwierdzona przed upływem 2 lat od dnia wydania rzeczy kupującemu  (przy zakupie rzeczy używanej jest tak samo, choć umownie można ten termin skrócić nawet do jednego roku). Jeżeli nieprawidłowość wykryłeś w ciągu roku od zakupu, to istnieje korzystne dla Ciebie domniemanie, że wada istniała już w chwili transakcji. W takim przypadku sprzedawca, który to kwestionuje, powinien udowodnić, że wada powstała już w trakcie używania rzeczy. Jest to znaczne ułatwienie dla konsumenta. Pomimo stosunkowo długich terminów, nie należy zwlekać z podjęciem działań celem ochrony swoich praw. Masz obowiązek powiadomić sprzedawcę o wadzie i określić swoje żądanie w ramach rękojmi w ciągu roku od jej zauważenia  (niemniej najlepiej zgłosić ją zaraz po wykryciu). W przeciwnym razie roszczenie reklamacyjne przedawnia się. Nie skraca to przy tym w żaden sposób okresu odpowiedzialności przedsiębiorcy – przedawnienie nie może skończyć się przed jego upływem. Również sprzedawca związany jest terminem na ustosunkowanie się do Twojej reklamacji, termin ten wynosi 14 dni. Jeżeli sprzedawca nie udzielił odpowiedzi w/w terminie, należy przyjąć, że reklamację uznał (uwaga – nie dotyczy odstąpienia od umowy). Niestety, nie oznacza to, że musi on w tym terminie towar naprawić czy wymienić. Niezależnie od powyższego, jeżeli na dany towar udzielona została gwarancja producenta lub sprzedawcy, możesz skorzystać z tych uprawnień. O gwarancji i jej stosunku względem rękojmi szerzej w kolejnym artykule. mec. Bartłomiej Owczarek

5 prawd, o których nie powie ci żaden producent kosmetyków Kolejna wizyta w drogerii… Zastanawiamy się, jaki dziś krem kupić - czy coś zmieniamy, czy też zostajemy przy sprawdzonym kosmetyku. Dlaczego nie? Odpowiada nam konsystencja, cena, zapach, nie mamy czasu na dłuższe zastanawianie się. A być może wizyta w sklepie odbywa się pod wpływem emocji? Zobaczyliśmy jakąś reklamę, która trafiła w nasze potrzeby – wygładzenie zmarszczek w 15 minut, wymodelowanie owalu twarzy, likwidacja worków pod oczami, błyszczące, miękkie włosy….I idziemy do drogerii, by kupić dany kosmetyk. Ile razy przy zakupie kierujemy się świadomością, a nie reklamą? Sprawdzamy skład, zastanawiamy się, co jest tak naprawdę zamknięte w słoiku, butelce? Większość z nas czyni to bardzo rzadko, albo w ogóle. Bo to za skomplikowane, zabrakło okularów w sklepie, a skład małym drukiem, nie mamy na to czasu. Przy zakupie ufamy marce, wierzymy w reklamę z mediów, spodziewamy się uzyskać efekty opisane na opakowaniu. A jaka jest prawda, której żaden producent Ci nie powie. PRAWDA NR 1: Bez parabenów wcale nie znaczy zdrowy! Bardzo często stosowane są inne, dużo gorsze zamienniki konserwantów, jak Phenoksyetanol, Methylchloroisothiazolinone. PRAWDA NR 2: Parafina nie jest tłuszczem, więc nie może natłuszczać! Parafina, wazelina, mineral oil to pochodne ropy naftowej. Kremy, balsamy, oliwki dla dzieci, pomadki ochronne do ust… Czy posmarowałabyś, posmarowałbyś siebie, swoje dziecko ropą naftową? PRAWDA NR 3: Kosmetyk tzw. naturalny, wcale nie oznacza zdrowy! Tu przyczyn może być niestety więcej niż jedna. Ilości składników naturalnych są tak śladowe, że nie mają nawet szans, by zadziałać. Wyciągi roślinne mogą być oparte na parafinie, glikolu propylenowym lub występować w towarzystwie „PEG”, wówczas mogą być bezwartościowe. PRAWDA NR 4: Krem przeciwzmarszczkowy działający natychmiastowo nie likwiduje nam zmarszczek!

Proces starzenia się jest procesem naturalnym. Jeśli chcemy go zatuszować, to na pewno nie substancjami naturalnymi, ponieważ nie ma takiej możliwości. Jeśli krem ma nam coś wygładzić w 15 minut, to niestety zawiera silikony, które wypełniają nam zmarszczki, nie odżywiając zupełnie naszej skóry i w dodatku gromadzą się w naszym ciele. PRAWDA nr 5: Bez SLS wcale nie oznacza, że jest delikatny! Jeśli podkreślony jest brak czegoś, to pytanie – co jest stosowane w zamian? Detergenty wcale nie muszą być drażniące (SLS i jego pochodne), ani alergizujące (Cocamidopropyl Betaine). Mogą delikatnie oczyszczać nasze ciało, nie naruszając jednocześnie płaszcza lipidowego – naprawdę jest to możliwe. Takie prawdy można niestety mnożyć… Kosmetyki, które są w naszych łazienkach, bardzo często nam szkodzą, jak nie od razu (wysypki, podrażnienia, świąd, pieczenie) , to przy dłuższym stosowaniu (od zaskórników, przez stany zapalne, aż po magazynowanie substancji, których nasz organizm nie jest w stanie się pozbyć). Czas to zmienić! Czas zacząć świadomie używać środki do pielęgnacji ciała, by rzeczywiście troszczyły się o nie w sposób naturalny, bez trucia całego organizmu. „Akademia Zdrowego Kosmetyku” to cykl spotkań, artykułów, warsztatów, które mają na celu obudzić świadomość przy stosowaniu kosmetyków i pokazać zdrowe alternatywy. W kolejnym artykule będziemy odkrywać wpływ szkodliwych składników kosmetyków na nasz organizm. A spotkanie „na żywo” z racji tego, że mamy zimę, będzie dotyczyło naturalnej pielęgnacji skóry przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Zapraszamy do Fundacji FLY w poniedziałek 9 stycznia o godz. 16.30 oraz w piątek 13 stycznia o godz. 13.00 (wstęp wolny, obowiązują zapisy w biurze Fundacji, ul. Świętojańska 36/2) Katarzyna Szafarczyk

IKS W KUCHNI

Kurczak w sosie mango Danie, które będzie smakowało wszystkim, nawet tym z Was, którzy za mango nie przepadają, a przynajmniej tak mi się wydaje. Podsmażone mango jest miękkie, lekko słodkie, z delikatną nutą cynamonu. Kurczak w sosie mango to świetny pomysł na obiad, przygotowanie nie zajmuje wiele czasu, za to smakuje rewelacyjnie i z powodzeniem może być podany gościom. Składniki na 4 porcje: ok. 480 g piersi z kurczaka 2 mango (ok. 400 g) 1 duża cebula 2 łyżki oleju kolendra suszona (ok. ¾ łyżeczki – 1 łyżeczki) cynamon (ok. ½ łyżeczki – 1 łyżeczka)

1 kostka rosołowa lub 0,5 l wywaru z warzyw, rosołu 1 łyżka mąki pszennej łyżka gęstej śmietany sól pieprz Przygotowanie: Mięso pokroić w kostkę, doprawić solą i pieprzem, usmażyć na złoty kolor. Usmażone przełożyć do naczynia żaroodpornego. Na pozostałym oleju lekko zrumienić cebulę i dodać ją do kurczaka. Obrać mango ze skóry, pokroić w plastry, podsmażyć je dodając kolendrę, cynamon i bulion. Ciągle mieszając, doprowadzić do zagotowania, polać kurczaka sosem. Przykryte naczynie wstawić do piekarnika rozgrzanego do temperatury

fot. rngkitchen.pl

12

190 st. C na ok. pół godziny. Następnie zlać sos, a upieczonego kurczaka pozostawić w wyłączonym, ale jeszcze ciepłym piekarniku. Sos zagotować, dodać śmietanę zmieszaną z sokiem z cytryny i mąką. Gotować na małym ogniu bez przerwy, mieszając, aż sos zgęstnieje. Sosem zalać kurczaka. Podawać z ryżem i surówką z tartej marchwi. Danie jest niskokalorycznie i bardzo smaczne. Uwaga! Ilość przypraw jest orientacyjna i zależy od upodobania. Smacznego! Dorota Kitowska

Profile for Fundacja FLY

2017 01 Gdynski IKS 38  

1 Życzenia noworoczne ; 2 Karnawał na krańcach świata ; 2 Na ten Nowy Rok 2017 ; 3 Gdyński Szlak Modernizmu ; 3 Nowe wydawnictwa o Gdyni...

2017 01 Gdynski IKS 38  

1 Życzenia noworoczne ; 2 Karnawał na krańcach świata ; 2 Na ten Nowy Rok 2017 ; 3 Gdyński Szlak Modernizmu ; 3 Nowe wydawnictwa o Gdyni...

Advertisement