a product message image
{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade

Page 5

5

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

OpOwiedz nam swOją histOrię

Polka rokendrolka z Neptunem Odbyłam je na następujących statkach: m/s Sienkiewicz - zachodnia strona Ameryki Południowej, m/s Zamość dwa razy dookoła Morza Śródziemnego, m/s Józef Chełmoński - podróż dookoła świata z zachodu na wschód i m/s Praca - podróż do Chin. Już słyszę: „ale się chwali, ale miała dobrze”. Nie przejmuję się tym. W życiu nie ma nic za darmo. Teraz, po 47 latach małżeństwa w ciągłych rozłąkach, nie byłoby co wspominać, a tak coś w sercu zostało. Przykre, ale prawdziwe. Życie w małżeństwie przeszłoby obok życia. Podczas tych podróży tyle się działo, z każdej wynosiłam moc wrażeń, tak że mogę z każdego rejsu opowiedzieć ciekawą anegdotkę. Na początku opowiem, jak zaprzyjaźniłam się z Neptunem, który chciał mną zawładnąć i podporządkować sobie, ale się nie dałam. Zdarzyło się to w 1974 r. podczas mojej pierwszej podróży statkiem PLO m/s Sienkiewicz do Ameryki Południowej, na Oceanie Atlantyckim, między Azorami a Zatoką Biskajską. Przeszłam tam najprawdziwszy parodniowy chrzest morski. Było to spotkanie z żywiołem, z którego nie ma wyjścia. Trzeba było je cierpliwie przetrwać i poddać się władaniu Neptuna, który był bezlitosny. Była piękna pogoda, nic nie wskazywało, że nagle się zmieni. Na mostku kapitanowie wiedzieli, co nas czeka, barometr leciał „na łeb” w dół. Neptun się przyczaił, zacierał ręce, „będzie polka rokendrolka”. Nagle zawył, ryknął i porwał statek do szalonego tańca. Ogromny huk, łomot, wszystko się wali, trzeszczy. Wokół kipiel. Góry wody przewalają się przez statek, który nagle staje dęba, potem leci gwałtownie w dół, kręcąc przy tym ósemki. Śruba wychodzi z wody, statkiem zaczyna okropnie łomotać. Neptun szalał, nie odpuszczał. Statek z załogą dzielnie się bronił, ale trzeba było cierpliwie przetrwać i poddać się władzy pana mórz. Marynarze, twardzi ludzie, nie przyznają się, że się boją, że chorują. A jednak

Fot. na-pulpit.pl

Czy to jawa, czy sen? Jednak te historie zdarzyły się naprawdę. Będąc żoną marynarza PLO, miałam możliwość raz na dwa lata popłynąć w rejs. W czasie 35 lat pracy męża w PLO udało mi się odbyć pięć podróży.

to prawda, jak przywali, to nie ma mocnych. Nie było lekko, trzeba było oddać koncertowo daninę Neptunowi. Le-

W następnych podróżach przeżyłam o wiele gorsze sztormy. Dałam radę, bo już wiedziałam, że ocean co chwilę zmienia swój obraz. żałam w koi pozbawiona sił, oblewał mnie strach, w głowie łomotało i ciągle dręczyła mnie myśl: jak ja tę podróż przetrwam. Bałwany waliły REKLAMA

i tłukły w moje schronienie, wył wiatr. Wymyśliłam sobie, że wstanę i wyjdę z kabiny, jak tylko zobaczę ląd. Mąż się przestraszył, bo prawie nic nie jadłam, leżałam. Co będzie dalej? Ocean się uspokoił, zaświeciło słońce, zrobiło się ciepło, a ja dalej leżę. Wtem ktoś puka do kabiny. Mówię proszę. Wchodzi cieśla okrętowy i powiada, że ma sprawę, musi pobrać wymiary. Mówię dobrze, ok. Wyjął miarę i zaczął mierzyć koję, na której leżałam. Wybałuszyłam oczy ze zdziwienia i pytam, po co to robi, a on na to, że jako cieśla musi być przygotowany na każdą okoliczność. Czy Pani zrozumiała, co powiedziałem? Miał przy tym bardzo poważną minę. Z mojej strony nastąpiła reakcja natychmiastowa. O nie! Wyskoczy-

Neptun oszalał w gniewie Brwi zmarszczył i wzburzył morskie fale Wiatr niszczycielsko pognał nad ląd Rycząc pieśń zniszczenia (W. A. Bobrzycki „Gniew bogów”)

łam z koi, nie patrząc, że obcy człowiek w kabinie. Mówię mu, że wszystko w porządku, bo wreszcie dotarło do mnie, o co chodzi. W następnych podróżach przeżyłam o wiele gorsze sztormy. Dałam radę, bo już wiedziałam, że ocean co chwilę zmienia swój obraz. Co chwilę wygląda inaczej, co chwilę czym innym zachwyca. I każdy zobaczy coś innego, niepowtarzalnego, pięknego. Morał z opisanego zdarzenia jest taki, że nie można tak łatwo się poddać, tylko trzeba walczyć z przeciwnościami losu i swoją niemocą. Tak mi zostało do dziś. Ciągle o coś

walczę. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Chyba, że na własne życzenie. Wiesia Januszewska Od redakcji: Dziękujemy autorce i zachęcamy naszych czytelników do przesyłania swoich wspomnień, przemyśleń lub ciekawych historii. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-371 Gdynia, dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Małgorzata Łaniewska

REKLAMA

Fundacja FLY i OWR POSEJDON

zapraszają we Wrześniu br do KRYNICY MORSKIEJ ! - Fantastyczny dwutygodniowy relaks z zabiegami w okresie

06.09 - 20.09.2016 r. - bardzo atrakcyjna oFerta, tylko

1.260 zł od osoby ! Pobyt obejmuje: - zakwaterowanie w pokojach 2 i 3 osobowych standart* - 3 posiłki dziennie serwowane do stolika - 3 zabiegi dziennie - opieka animatora, 2 wieczorki taneczne, ognisko - fakultatywne wycieczki, rejs statkiem, wyjazd do Malborka itp. * dopłata do pokoju 2 osobowego komfort 180 zł

Informacje i zapisy: Fundacja FLY Gdynia ul. Swiętojańska 36/2 Tel 693 99 60 88, 517 38 38 28

Profile for Fundacja FLY

2016 08 gdynski iks 33  

1 Po zdrowie ; 2 Po zdrowie ; 2 Co byk robi w składzie porcelany ; 3 ARG Kulinarna Świętojańska ; 3 Od muralu do detalu ; 4 Miażdżyca ; 4 S...

2016 08 gdynski iks 33  

1 Po zdrowie ; 2 Po zdrowie ; 2 Co byk robi w składzie porcelany ; 3 ARG Kulinarna Świętojańska ; 3 Od muralu do detalu ; 4 Miażdżyca ; 4 S...

Advertisement