{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

GAZETA BEZPŁATNA Nr 23, październik 2015

Jesienny Bal Seniora 23.10.2015 r. czytaj na str. 11

Nie chowaj się w szufladzie Wchodzisz do księgarni i widzisz masę książek polskich autorów. Od dawna już sam piszesz powieść, którą trzymasz w szufladzie. Marzysz, żeby i ona kiedyś stanęła na tej półce.

SENIOR TO BRZMI DUMNIE! Co piąty mieszkaniec Gdyni ukończył 60. rok życia. Grupa ta liczy dzisiaj ponad 50 tysięcy osób i rośnie. Na ulicach naszego miasta bardzo często spotykamy seniorów.

Gdyńscy seniorzy to społeczność bardzo aktywna, ciekawa wszystkiego, otwarta na nowości strona 7 w różnych dziedzinach, żyjąca pełnią życia. Mimo wielu przeciwności i trudności wynikających ze stanu zdrowia, skromnej emerytury są pogodni i niesamowicie zaradni. W swoim życiu wiele przeTurnusy szli i ich doświadczenie życiowe jest bezcenne. rehabilitacyjne Trzeba z niego korzystać. Okazją do spotkania z seniorami będą 6. SoPo wakacyjnym okresie pockie Targi Seniora, które odbędą się w dniach wycieczek, wyjazdów, 3-4.10.2015 r. w Hali 100-lecia Sopotu. O Targach odpoczynku od zajęć, piszemy na str. 2. opiekowania się W październiku dwukrotnie obchodzimy święwnukami i uprawiania to „wcześniej urodzonych”: 1 października Międzydziałki, przyszedł czas narodowy Dzień Osób Starszych, a 20 października na zadbanie o siebie. Europejski Dzień Seniora. Takie możliwości dają Z tych okazji wszystkim SENIOROM życzymy pogody turnusy rehabilitacyjne ducha, która daje moc przezwyciężania codziennych w atrakcyjnych miejscach trudności. Życzymy radości spotkań z dobrymi i cenach. Przygotowaliśmy ludźmi, zrozumienia i życzliwości na co dzień. dla Państwa specjalną Życzymy, żeby zawsze Wam się chciało, ofertę, w tym także bo już niczego nie musicie. Życzymy Wam długich lat w jak propozycję na okres świąt najlepszej kondycji i zdrowiu! Bożego Narodzenia.

strona 3 REKLAMA

Redakcja „Gdyńskiego IKS-a”


2

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Artykuł sponsorowany

Innowacje i inspiracje na Sopockich Targach Seniora W pierwszy weekend października, w Hali 100-lecia Sopotu, odbędzie się 6. edycja Sopockich Targów Seniora. W tym roku motywem przewodnim Targów są „Innowacje i Inspiracje” kierowane do osób starszych. Na osoby, które odwiedzą Targi, czeka szereg atrakcji, m.in. produkty i usługi dedykowane seniorom, bezpłatne badania, porady, pokazy i konkursy z nagrodami. Podczas Targów będziemy promować nowoczesne rozwiązania podwyższające jakość życia osób starszych oraz prezentować produkty i usługi, które wspierają seniorów, a także inspirować do aktywności w różnych dziedzinach. ‒ Chcemy pokazać rozwiązania, które wykorzystują nowoczesne technologie, nowinki, które są już codziennością w innych krajach europejskich i powoli również pojawiają się w Polsce, np. z obszaru teleopieki i telemedycyny – mówi Anna Jarosz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie, pomysłodawca i organizator Sopockich Targów Seniora. Zaprezentujemy np. bezpieczną wannę, narzutę diagnostyczną, i-wagę, a także inne urządzenia i systemy wymyślone i stworzone przez naukowców z Politechniki Gdańskiej, które mają na celu poprawę jakości życia osób starszych i chorych. Pokażemy praktyczne i proste aplikacje na telefon komórkowy i smartfony, które ułatwiają codzienne życie, np. przypomnieniem, kiedy wziąć lekarstwo, jak zlokalizować, gdzie znajduje się starsza osoba, co może być bardzo istotne w przypadku osób z chorobą Alzheimera - podkreśla A. Jarosz. Osoby odwiedzające Targi będą mogły skorzystać z bezpłatnych badań profilaktycznych,

np. badania wzroku, słuchu, gęstości kości, mammografii. Specjaliści będą udzielali porad prawnych, psychologicznych, z zakresu świadczeń emerytalno-rentowych, dofinansowania dla osób niepełnosprawnych; dyżurował będzie rzecznik osób starszych. Nowością będą szybkie randki dla seniorów przygotowane i prowadzone przez portal SympatiaPlus.pl.

- Sopockie Targi Seniora to również miejsce inspiracji do zdrowego i aktywnego stylu życia – podkreśla Joanna Woźniczka, prezes Spółdzielni Socjalnej Kooperacja, współorganizator Targów. To bogaty program edukacyjno-kulturalny, m.in. warsztaty artystyczne, zajęcia ruchowe, spotkania z inspirującymi osobami, warsztaty z nowych technologii, m.in.

z obsługi komputera, tabletu, smartfona, korzystania z e-czytników czy robienia zdjęć telefonem komórkowym, a także konkurs Super Senior. - Na Targi zapraszamy nie tylko seniorów, ale również ich rodziny, np. osoby, które posiadają starszych rodziców i szukają rozwiązań poprawiających jakość życia osób w starszym wieku, zapewniających poczu-

cie bezpieczeństwa i wspierających samodzielność – podkreśla Anna Jarosz. 6 Sopockie Targi Seniora odbędą się 3 i 4 października w Hali 100-lecia Sopotu przy ul. Goyki 7. Wstęp wolny. Więcej informacji na stronie www.targiseniora.pl. Głównym partnerem Targów jest Saur Neptun Gdańsk S.A.

REKLAMA

Spotkajmy się na Targach Seniora Fundacja FLY, podobnie jak w ubiegłym roku, zaprezentuje swoją ofertę dla Seniorów na Sopockich Targach Seniora. Odbędą się one od 3 do 4 października 2015 r. w Hali 100-lecia Sopotu im. Haffnera przy ul. Goyki 7. W tym roku tematem przewodnim naszej prezentacji będzie hasło „Inspirujące wędrówki z Fundacją FLY”. Chcemy szerzej zaprezentować nasz autorski program wycieczek krajowych. Dzięki niemu seniorzy z Trójmiasta, i nie tylko, mogą po-

dziwiać najpiękniejsze zakątki Polski. Jednak nie ograniczymy się tylko do tej prezentacji. Zapraszamy również na warsztaty decoupage’u, obsługi smartfonów, a także na pokazy qigong. Skorzystać będzie można z porad stylistki i zapisać się na turnusy rehabilitacyjne oraz świąteczno-noworoczne. Czekamy na Państwa w pierwszy październikowy weekend w Sopocie. Obiecujemy, że z nami nie będziecie się nudzić. FF

Chcemy szerzej zaprezentować nasz autorski program wycieczek krajowych. Dzięki niemu seniorzy z Trójmiasta, i nie tylko, mogą podziwiać najpiękniejsze zakątki Polski.


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo CZAS NA ZDROWIE

Turnusy rehabilitacyjne Po wakacyjnym okresie wycieczek, wyjazdów, odpoczynku od zajęć, opiekowania się wnukami i uprawiania działki, przyszedł czas na zadbanie o siebie. Takie możliwości dają turnusy rehabilitacyjne w atrakcyjnych miejscach i cenach. Przygotowaliśmy dla Państwa specjalną ofertę, w tym także propozycję na okres świąt Bożego Narodzenia.

„Dobry Brat” zaprasza… do atrakcyjnego ośrodka rehabilitacyjno-rekreacyjnego w Osieku. To jedno z najpiękniejszych miejsc w województwie pomorskim. Położone jest ono w Borach Tucholskich. Sam ośrodek znajduje się nad brzegiem jeziora Kałębie, zwanego morzem kociewskim ze względu na swoją powierzchnię liczącą aż 500 ha. Położony jest w obszarze chronionym Natura 2000 i stanowi oazę ciszy i spokoju. Fundacja FLY wspólnie z ośrodkiem „Dobry Brat” przygotowała specjalną ofertę turnusów rehabilitacyjnych dla seniorów. Oferujemy w cenie 1180 zł od osoby 14-DNIOWE POBYTY REHABILITACYJNE w terminach: 03.11 – 17.11.2015 18.11 – 02.12.2015 03.12 – 17.12.2015 oraz w cenie 1660 zł od osoby TURNUS ŚWIĄTECZNO-NOWOROCZNY wraz z balem sylwestrowym w terminie od 19.12.2015 do 02.01.2016 r.

Obiekt przystosowany jest do pobytu osób na wózkach inwalidzkich. Dla osób korzystających z dofinansowania PFRON i ZUS ceny pobytu są niższe o vat (wg stawki 8%). Opłata za turnus obejmuje: - zakwaterowanie w pokojach 2-osobowych z łazienką (dopłata do pokoju 1-osobowego – 300zł), - 4 zabiegi rehabilitacyjne dziennie, - 3 posiłki dziennie – do śniadań i kolacji dodatkowo jest tzw. stół kociewski (regionalne wędliny, smalec, pieczywo), - opiekę profesjonalnego animatora, - wieczorek powitalny przy muzyce na żywo oraz wieczorek pożegnalny. Na życzenie gości organizowane są wycieczki turystyczne . Ośrodek posiada pełną infrastrukturę zabiegową. Można

Ośrodek Rehabilitacyjno-Rekreacyjny „Dobry Brat”

Dopłata do pokoju 1-osobowego to 30 zł za dobę. Karta o wartości 2000 zł gwarantuje: -pobyt 14-dniowy dla jednej osoby - zakwaterowanie w pokoju 2 osobowym - 3 posiłki dziennie - 3 zabiegi dziennie Do„Krystynki” - dostęp do wielu innych atrakcji po relaks i wypoczynek oferowanych gościom ośrodka. Dopłata do pokoju 1-osobowego Sanatorium Uzdrowiskowe to 30 zł za dobę, karta podarunko„Krystynka” w Ciechocinku to wa jest ważna 24 miesiące. jeden z bardziej komfortowych obiektów w kurorcie. Czteropię- Informacje i zapisy: trowy budynek (z windą!) oto- Biuro Fundacji FLY w Gdyni, ul. czony jest alejkami spacerowymi, Świętojańska 36/2 od poniedziałławeczkami i posiada własną, ka- ku do piątku w godz. 9.00 – 19.00. meralną tężnię. Serdecznie zapraszamy! Do dyspozycji gości są funkcjo- Fundacja FLY nalne jedno i dwuosobowe pokoje i apartamenty, wyposażone REKLAMA w piękne łazienki, balkony i częściowo w klimatyzację. W pokojach TV, radio, wi-fi, czajnik, suszarka, szlafroki. W nowoczesnym kompleksie pełna oferta specjalistycznych zabiegów leczniczych i relaksacyjnych. Fundacja FLY wspólnie z Sanatorium „Krystynka” przygotowała specjalną ofertę wspaniałych prezentów dla najbliższych – KARTY PODARUNKOWE . Karta o wartości 1000 zł gwarantuje: -pobyt 7-dniowy dla jednej osoby - zakwaterowanie w pokoju 2 osobowym - 3 posiłki dziennie - 3 zabiegi dziennie - dostęp do wielu innych atrakcji oferowanych gościom ośrodka Dopłata do pokoju 1-osobowego to 30 zł za dobę. Karta o wartości 1400 zł gwarantuje: -pobyt 10-dniowy dla jednej osoby - zakwaterowanie w pokoju 2 osobowym - 3 posiłki dziennie - 3 zabiegi dziennie - dostęp do wielu innych atrakcji oferowanych gościom ośrodka. skorzystać z takich zabiegów jak masaże, laseroterapia, magnetoterapia, ultradźwięki, krioterapia, hydroterapia. Oprócz tego „Dobry Brat” zaprasza (za dodatkową opłatą) na kąpiele aromatyczne, masaże czekoladą i gorącymi kamieniami.

3

Zapalenie rozcięgna podeszwowego potocznie zwanego ostrogą piętową Uciążliwy i uporczywy ból stopy pojawiający się w pięcie, a czasami w okolicach podbicia stopy, to często spotykana dolegliwość. Potocznie nazwa się to schorzenie ostrogą piętową ze względu na często spotykane przy tego typu dolegliwościach, a widoczne na zdjęciach rentgenowskich w okolicy pięty, wyrośla kostne (osteofity). Jednak prawidłowa nazwa tej dolegliwości to zapalenie rozcięgna podeszwowego. Jest to stan zapalny okolicy przyczepu bliższego rozcięgna podeszwowego oraz tkanek otaczających rozcięgno. Powoduje on ból utrudniający chodzenie oraz ograniczenie sprawności fizycznej. Ostroga piętowa może również występować bezobjawowo. Nie występują wówczas dolegliwości bólowe pięty, ale wyrośl kostna jest widoczna na zdjęciu rentgenowskim. Schorzenie to nie jest groźną kontuzją, jednak bagatelizowanie jej może doprowadzić do przewlekłych i silnych dolegliwości bólowych, zaburzeń biomechaniki chodu oraz przeciążeń bocznej krawędzi stopy z towarzyszącym bólem. Zapalenie rozcięgna dotyka najczęściej osób pomiędzy 40 a 60 rokiem życia. Czynnikami zwiększającymi ryzyko wystąpienia są: otyłość, praca wymagająca długiego stania, intensywne uprawianie sportów biegowych, płaskostopie, nieprawidłowe ustawienie stopy.

Charakterystyczną cechą zapalenia rozcięgna podeszwowego jest silny ból pięty podczas pierwszych kroków po odpoczynku, następnie ból nieco zmniejsza się, jednakże po dłuższym chodzeniu lub przeciążeniu znowu się nasila. Ból nie występuje w nocy ani w czasie spoczynku. Uszkodzona tkanka potrzebuje odpowiednich warunków do gojenia, dlatego należy unikać długotrwałego chodzenia, wszelkich przeciążeń rozcięgna oraz stosować przerwy w treningach biegowych do całkowitego ustąpienia bólu. U prawie wszystkich pacjentów udaje się uzyskać znaczną poprawę lub całkowite ustąpienie dolegliwości po odpowiednim leczeniu nieoperacyjnym. W czasie jego trwania stosuje się zabiegi z zakresu fizykoterapii (laser, krioterapia, jonoforeza, ultradźwięki, fala uderzeniowa), ćwiczenia rozciągające rozcięgno podeszwowe oraz mięśnie łydki, masaż rozcięgna podeszwowego, wkładki odciążające rozcięgno podeszwowe podczas chodzenia i biegania. Bardzo istotne jest noszenie wygodnego obuwia z amortyzacją. W sytuacji, gdy powyższe zabiegi nie przynoszą efektów, należy się skonsultować z lekarzem ortopedą, który zastosuje ostrzykiwanie kortykosteroidami lub zastosuje miejscowo autogenne czynniki wzrostu zawarte np. w osoczu bogatopłytkowym. Ewelina Kniga


4 Cała załoga musiała założyć specjalną odzież i maski przeciwgazowe. Był to pierwszy i, mam nadzieję, ostatni w moim życiu prawdziwy alarm bojowy. Każdy z nas miał wyznaczone miejsce na okręcie na wypadek alarmu. Nie można było skupiać się w jednym miejscu. Dziś, kiedy przeglądam kasetę wideo z tamtych czasów, widzę strach w oczach moich kolegów. Moment refleksji pojawił się też wcześniej, podczas wręczania nieśmiertelników, czyli takiej blaszki, na której wyryte jest imię i nazwisko żołnierza oraz numer identyfikacyjny. Otrzymują je żołnierze. Pomagają w identyfikacji osoby na wypadek śmierci. Podczas ogłaszania alarmu rakieta spadła do morza około 125 metrów od okrętu. Na szczęście nie eksplodowała… W trakcie naszych rejsów na północ Zatoki często trafialiśmy na plamy ropy naftowej. Sięgały horyzontu. Przez cały czas trwania morskiego patrolu, z burt obu okrętów, kilku marynarzy obserwowało powierzchnię wody, wypatrując min. Z chwilą ogłoszenia zawieszenia broni, nasz nastrój zmienił się całkowicie. Ulga. Strach gdzieś sobie poszedł. Życie powoli wracało do normy. Amerykanie na nabrzeżu portowym zaczęli grać w rugby, naprędce skonstruowali grilla z połowy beczki i kraty. Z głębi kraju do portu wracały czołgi, samochody i inny sprzęt. Teraz statkami, wszystko: czołgi, haubice samobieżne, inne pojazdy, uzbrojenie i śmigłowce, musiało wrócić do Stanów i do baz amerykańskich w Europie. Amerykanie przyREKLAMA

Informacje – Kultura – Społeczeństwo Ciąg dalszy z poprzedniego numeru

STRACH 28 stycznia 1991 roku obrona portu ogłosiła alarm z powodu zagrożenia atakiem powietrznym.

IRAQ 1991 r

chodzili oglądać nasz okręt, byli nastawieni bardzo przyjaźnie. Po zakończeniu działań wojennych, w Arabii zostaliśmy jeszcze przez miesiąc. Gospodarze nie spieszyli się. Organizowali nam wycieczki, głównie na zakupy. Sporo zarobionych na wojnie dolarów tam zostawiliśmy. W drogę powrotną do domu wyszliśmy z portu Al Jubail pod koniec kwietnia. Żegnano nas z wielką atencją. Była piękna uroczystość, podziękowania, prezenty, parada śmigłowców i okrętów. Takiej oprawy nikt się nie spodziewał. Zupełnie inaczej nas żegnano,

niż witano. Widocznie pokazaliśmy się z dobrej strony. 2 maja dotarliśmy do portu Dżudda, aby uzupełnić zapasy wody, paliwa i żywności. Tak jak wcześniej nie było nam wolno zejść na ląd, tak teraz przysłano autokary, abyśmy mogli udać się na wycieczkę po mieście. Przy pożegnaniu każdy z nas dostał od gospodarzy pełne umundurowanie pustynne. Dżudda okazała się bardzo nowoczesnym miastem, na każdym kroku widać było przepych i bogactwo. Wojna morska na Zatoce Perskiej nie rozwinęła się i dobrze! Nie braliśmy udzia-

łu w żadnej akcji ratowniczej. Trwaliśmy jedynie w pogotowiu. Pomagaliśmy głównie przy sprawach doraźnych, leczyliśmy urazy, do jakich czasami dochodzi podczas służby na okręcie. Co najdziwniejsze, najwięcej pomagaliśmy Arabom chorym z przejedzenia. Trwał wtedy Ramadan, czas postu dla muzułmanów. Od świtu do zachodu słońca nie wolno im jeść. Za to, gdy tylko słońce chowało się za horyzontem, zaczynali jeść nieco więcej niż zwykle. Jeden z arabskich oficerów w czasie Ramadanu przychodził na okręt codziennie. Z uwagą wertował tablice astronomiczne,

szukał dokładnej godziny zachodu słońca. Potem punktualnie o zachodzie schodził do kambuza i jadł, dużo za dużo! Na skutki przejedzenia nie trzeba było długo czekać. Wykonywaliśmy również działania ratunkowe cywilne. Podczas drogi powrotnej na Zatoce Sueskiej odebraliśmy sygnał, że na pobliskim statku rumuńskim jest chory oficer, który potrzebuje szybkiej pomocy. Z rumuńskiego statku przysłano po nas wielką szalupę ratunkową. Kolega chirurg i ja popłynęliśmy. Na miejscu stwierdziliśmy u pana oficera ostre zapalenie pęcherzyka żółciowego, udzieliliśmy doraźnej pomocy i zdecydowaliśmy, aby śmigłowcem przetransportowano chorego do szpitala w Egipcie. 19 maja dotarliśmy na redę Gdyni, a 20 maja wpłynęliśmy do portu w Gdyni-Oksywiu. Nabrzeże było zapełnione czekającymi rodzinami. Witało nas dowództwo, orkiestra i ksiądz Henryk Jankowski. Kilka miesięcy po powrocie król Arabii przysłał nam medale za walkę o wyzwolenie Kuwejtu. Na ich przyjęcie musiał wyrazić zgodę prezydent Lech Wałęsa. My też się zgodziliśmy. Na wojnie w Zatoce Perskiej bardzo się bałem, dlatego z kolegą anestezjologiem postanowiliśmy, że pojedziemy jeszcze raz, gdzieś na jakąś inną wojnę. Gdzieś, gdzieś, gdzie będziemy bać się mniej. W ten sposób trzy lata później pracowałem nie na wojnie, a w UNIFIL, w szpitalu Misji Pokojowej ONZ w Libanie. Anestezjolog dołączył do mnie kilka miesięcy później. O tym jednak być może napiszę innym razem. Lek. med. Bogusław Horała


5

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo Część 2

Piękny człowiek Powoli zła passa zaczęła się odwracać. Sieroszewskiemu pomógł niegdysiejszy współwięzień X Pawilonu, Stanisław Landy, rekomendując go hojnej dla młodych literatów Annie Gromowej, właścicielce firmy futrzarskiej i etnografowi Mitrofanowi Pichtinowi członkowi irkuckiego oddziału Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego. Przed Sieroszewskim otwarły się drzwi miejscowego muzeum oraz biblioteki irkuckiego oddziału Towarzystwa Geograficznego. W 1894 roku znalazł się w Petersburgu, a po ukazaniu się książki Na kresach lasów na dobre zaistniał w tamtejszym środowisku literackim. Rok później spotkał się po raz pierwszy z Józefem Piłsudskim, krótko po tym pojechał nielegalnie do Warszawy, a będąc w Grodnie, złożył wizytę Elizie Orzeszkowej, wielkiej orędowniczce jego talentu. W 1896 ukazał się w Petersburgu I tom monografii pt.: Jakuty. Opyt etnograficzieskogo issledowania, książka, która nie tylko otrzymała doskonałe recenzje i rekomendacje rosyjskich etnografów, lecz także, dzięki wnioskowi prof. Katedry Historii Wschodu Uniwersytetu w Petersburgu Nikołaja Wiesiełowskiego, została uhonorowana złotym medalem. Wacław Sieroszewski otrzymał pozwolenie na powrót z zsyłki do ziemi ojczystej. Zostawiwszy córkę Marię u państwa Landych, pisarz powrócił do Warszawy i dość szybko wszedł do kręgu literackiego skupionego wokół osoby Stefana Żeromskiego. Nie przestał zajmować się do polityką, choć wrócił do kraju pod warunkiem, że polityką zajmować się nie będzie. W rok po przyjeździe ożenił się po raz wtóry. Nie minęło wiele czasu, a obserwowany przez Rosjan Sieroszewski znów został posądzony o działalność wywrotową i na powrót trafił do X Pawilonu. Wypuszczony za kaucją, po kilku miesiącach odsiadki, o mało co ponownie nie wyruszył do Irkucka. Na szczęście z pomocą przyszedł mu senator Siemionow, który zaproponował udział w ekspedycji naukowej na wyspy ja-

pońskie zamieszkałe przez plemię Ajnów. I znów Wacław Sieroszewski wyruszył na Daleki Wschód. Spotkawszy się u celu podróży z bratem późniejszego marszałka, Bronisławem Piłsudskim, przystąpił wraz z nim do badań nad kulturą Ajnów. Nie trwało to jednak długo, bowiem z powodu zbliżającego się konfliktu rosyjsko-japońskiego, władze kazały obu etnografom opuścić Japonię. Sieroszewski udał się w drogę powrotną do domu przez Koreę, Chiny, Cejlon, Egipt i Włochy. Podróż tę opisał w opowiadaniu Ol-Soni-Kisań oraz w powieści historycznej Miłość Samuraja. Po powrocie do kraju znalazł się w kręgu Józefa Piłsudskiego. Brał udział w zebraniach konspiracyjnych - niepodległościowych grup PPS. W 1905 został ponownie osadzony w X Pawilonie. Wypuszczony wkrótce z więzienia musiał salwować się ucieczką. Dzięki pomocy ludzi dobrej woli znalazł się w Krakowie, do którego sprowadził żonę Stefanię z Mianowskich i trzech synów: Władysława, Stanisława i Kazimierza. Następnego roku przeprowadził się do Zakopanego, które wówczas było ośrodkiem tętniącym życiem kulturalnym i politycznym. Namówiony przez mieszkającego tam Stefana Żeromskiego wyjechał wraz z rodziną do Paryża i zaistniał w życiu kolonii polskiej zamieszkującej Francję. Działając na niwie kulturalnej, stale pisał. To w tym okresie powstały książki wyrosłe z fascynacji postacią Maurycego Beniowskiego, człowieka czynu, któremu udało się uciec z Syberii. Wtedy także Sieroszewski wstąpił do Paryskiego Oddziału Związku Strzeleckie-

go. O powrocie do Polski zdecydował dosłownie na kilka dni przed wybuchem wojny. Wkrótce jako żołnierz II Kompanii Kadrowej 2 Pułku Piechoty przeszedł chrzest bojowy w Kielcach. Prawie sześćdziesięcioletni pisarz przez rok pozostawał na froncie. Za męstwo w służbie wojskowej został po wojnie odznaczony Krzyżem Walecznych i krzyżem Virtuti Militari. Jeszcze w czasie wojny zaczął budować zaplecze ideowe i organizacyjne dla Piłsudskiego. Kiedy z 6 na 7 listopada 1918 powołano w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polski ze stojącym na czele Ignacym Daszyńskim, Wacław Sieroszewski został ministrem propagandy. Był człowiekiem czynu. W latach 1920-1921 i 19271930 pełnił funkcję prezesa Związku Zawodowego Literatów Polskich. Był członkiem Straży Piśmiennictwa Polskiego i prezesem Towarzystwa Polsko-Chińskiego. W 1929 reprezentował Polskę w Stanach Zjednoczonych podczas uroczystości zorganizowanych z okazji 150. rocznicy śmierci Kazimierza Pułaskiego. W 1930 otrzymał w Paryżu order Legii Honorowej. W Gdyni zbudował dom z ogrodem różanym, w którym odpoczywał. Willa o nazwie Kadrówka została wzniesiona na Kamiennej Górze. Była gotowa już w 1922 roku i gościła wielu członków jego rodziny, między innymi córkę Marię, która do swojej śmierci w 1964 roku mieszkała w Moskwie. Wacław Sieroszewski nie ustawał w pracy literackiej. Pisał reportaże, beletrystykę. Spod jego pióra wyszło także kilka scenariuszy filmowych i dwa dramaty. Do wybuchu II wojny światowej pełnił funkcję prezesa Polskiej Akademii Literatury. Był jedną z nielicznych osobistości politycznych, która po wkroczeniu Niemców do Polski nie skorzystała z propozycji rządu opuszczenia kraju. Zmarł 25 kwietnia 1945 w szpitalu w Piasecznie wskutek zapalenia płuc. W 1949 jego prochy spoczęły w grobie rodzinnym na warszawskich Powązkach. Powieści i opowiadania Wacława Sieroszewskiego dają świadectwo siły i woli walki człowieka o przetrwanie. Są doskonałym materiałem dla historyków literatury, a także dla tych, których interesuje

problematyka muzyczności dzieła literackiego. Zawierają unikatowe wiadomości etnograficzne, które wciąż czekają na pełniejszą analizę. Pamiętajmy o Wacławie Sieroszewskim! O zesłańcu,

który dzięki swej prawości, uporowi, woli przetrwania oraz pasji naukowo – literackiej osiągnął po latach wysoką pozycję w panteonie twórców literatury polskiej. Niech jego dzieło służy dobrze wszystkim tym, którzy zwątpili w możliwości tkwiące w człowieku. Sonia Langowska Cytaty pochodzą z książki „Z kraju nad Leną. Związki polsko–jakuckie dawniej i dziś”, Wrocław 2001. Wacław Sieroszewski jest patronem jednej z ulic na Kamiennej Górze w Gdyni.

Zaproszenie do teatru Fundacja FLY i Teatr Czwarte Miasto zapraszają Seniorów na spektakl „Shirley Valentine” w wykonaniu Magdaleny Tomaszewskiej i oczywiście jej „ściany»... Spektakl to niebanalna komedia, w której główna bohaterka codziennie rozmawia…z kuchenną ścianą właśnie. I to jak rozmawia! Rozmawia ostatecznie, chwilami metafizyczne, a innym razem dowcipnie lub rozpaczliwe. Aktorka wypełnia sobą całą scenę, dając popis brawurowego aktorstwa. Spektakl z pazurem, dowcipem, namiętnością i kobiecą siłą.

Autor – Willy Russell Tłumaczenie: Małgorzata Semil Reżyseria: Dariusz Majchrzak Występuje: Magdalena Tomaszewska Scenografia i kostiumy: Magdalena Kurek Koordynacja: Dorota Sadowska Na spektakl zapraszamy 12 października 2015 r. o godz. 17.00 do Teatru Miejskiego w Gdyni, ul. Bema 26. Bilety w cenie 26 zł do nabycia w biurze Fundacji FLY w Gdyni, ul. Świętojańska 36/2.

Parafrazując mistrza Jana z Czarnolasu Jan Kochanowski

Na lipę Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie! Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie, Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie. Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają, Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają. Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły. A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie, Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie. Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

Franciszek Fenikowski

Na płot Kotku, siądź na mych żerdkach a odpocznij sobie, Nie sięgną cię tu ogary, przyrzekam ja tobie, Choćby najwyżej skakał i srożył się wielce Poszczekując a szczerząc jak śnieg białe kielce; Tutaj zawżdy bezpieczny od złości Cerbera, Który na cię łakomą paszczękę otwiera, Możesz słuchać, jak wdzięcznie narzekają szpacy I hesperyjskich sadów ptakowie wszelacy, A zasłuchan w słowika śpiew cudnie pieszczony Mrugać nań jak na Dafne mrugał syn Latony.


6

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Książki z dużym drukiem, czyli coś dla tych, którym wzrok czasami odmawia posłuszeństwa

Książki nie bywają nigdy w złym humorze, odpowiadają natychmiast na każde zapytanie. Francesco Petrarca

Czytanie to jedna z najważniejszych czynności w naszym życiu. Czytamy ogłoszenia, informacje, teksty reklamowe, gazety, no i oczywiście książki. Czasami jednak zdarza się, że nasze oczy odmawiają nam posłuszeństwa. Co wtedy, zrezygnować z ulubionego zajęcia? Oczywiście, że nie rezygnować! Wydawnictwo Prószyński i Spółka proponuje bardzo ciekawe edytorsko książki. Mają duży format (16x23,5 cm) i rzadko spotykaną, dużą, bardzo czytelną czcionkę. SeREKLAMA

ria Duże Litery działa na zasadzie druku na życzenie. Każdy może zamówić sobie dowolnie wybraną książkę, oczywiście tylko z oferty Prószyński i S-ka, a wydawnictwo

przygotuje specjalnie dla niego egzemplarz z dużą czcionką. Seria Duże Litery to ponad 300 tytułów, które można odnaleźć na stronie www.duzelitery.pl lub na stronie wydawnictwa. Posegregowane są w 6 działach: nowości, literatura piękna, sensacja, biografie, bestsellery, fakt. Oto kilka propozycji: Magdalena Zimny - Louia, Kilka przypadków szczęśliwych to powieść obyczajowa o kilku pokoleniach rodzin, których członkowie wierzą, że wszystko, co nas w życiu spotyka, zaczyna się niepozornie, czasami jakimś drobiazgiem, czasami jakimś nieporozumieniem, np. stłuczeniem ulubionego kubka, zmianą dokładnie opracowanego planu wyjazdu do ciotki. Michael Connelly, Ciemność mroczniejsza niż noc. W tym utworze razem z detektywem Jaye Winstonem będziemy próbowali rozwikłać tajemnicze morderstwo. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ pojawiają się nowe fakty i nowe wątki. I nawet specjalista od portretów psychologicznych nie potrafi nam pomóc. Graham Greene, Monsignore Kichote jest opowieścią o niezwykłej przyjaźni niezwykłych ludzi, a mianowicie katolickiego księdza (ojciec Kichote) z burmistrzem-komunistą (Enrique Zancas). Dysputy filozoficzne, wątki polityczne, dużo humoru, to wszystko będzie nam towarzyszyło w czasie wędrówki razem z bohaterami po Hiszpanii. William Somerset Maugham, Księżyc i miedziak; to opowieść o tym, jak to w talent Karola Stricklanda nikt nie wierzył, a jednak on dzięki swojej determinacji stał się jednym z największych malarzy. Aby tak się stało, w wieku 40 lat porzucił rodzinę, przyjaciół, uporządkowane życie i oddał

się swojej pasji. Michael Connelly, Ciemność mroczniejsza niż noc to emocjonujący thriller o dwóch zbrodniach. Na początku wydaje się nam, że prowadzone śledztwo i rozprawa sądowa nie mają nic wspólnego. Szybko jednak dochodzimy do

wniosku, że się pomyliliśmy. Zaprezentowane pozycje odnajdziecie Państwo w Bibliotece Miejskiej w Filii nr 1 na Obłużu. Można je również kupić bezpośrednio z wydawnictwa. Alina Zielińska


7

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Nie chowaj się w szufladzie Wchodzisz do księgarni i widzisz masę książek polskich autorów. Od dawna już sam piszesz powieść, którą trzymasz w szufladzie. Marzysz, żeby i ona kiedyś stanęła na tej półce. A teraz spójrz uważnie przed siebie. Widzisz te nazwiska? Bardzo wiele z nich znasz. Nie dlatego, że są to znani pisarze, a dlatego iż widujesz tych ludzi w telewizji. Nagle okazuje się, że wszyscy piszą książki. Dlaczego? Bo jest z tego dobry zysk? Pamiętaj, nie zawsze. Jeśli sam piszesz i marzysz o pisarskiej karierze, musisz uzbroić się w cierpliwość. Trudno zaistnieć na rynku wydawniczym. Ale spokojnie, nie jest to nierealne, ale też nie takie łatwe. Monika swoją powieść wysłała do ponad ośmiu wydawnictw. Jednak tylko trzy odpowiedziały jej, a jedynie jedna z nich zaprosiła ją na spotkanie w sprawie podjęcia współpracy. To był dopiero początek walki Moniki o spełnienie marzeń. „Od pierwszego spotkania do podpisania umowy minęły trzy miesiące. Na wydanie powieści musiałam czekać następne siedem” – mówi debiutantka, autorka książki „Strażnicy światów. Przebudzenie”. - „Były to bardzo długie miesiące. Powoli traciłam wiarę, że to się uda. Jednak w końcu doczekałam się tego dnia.” Nic nie przychodzi od razu. W tym przypadku trzeba jedynie czekać”. Pierwsza książka Moniki została wydana. Wielki za- niec przygody. Teraz czas na chwyt i duma. Oczywiście jest promocję. Tu również nie jest to sukces, jednak to nie ko- łatwo. Promocja książki każ-

i zakładki, a nawet wysyła informację do mediów. Jednak jest to niewiele. Nie masz znanego nazwiska, to i mało kto chce o tobie mówić. Jeśli to twoja pierwsza powieść, sam również musisz zająć się jej rozpowszechnianiem. W szczególności w Internecie, bo tu od jakiegoś czasu wszystko żyje bardziej niż w realnym świecie. Myślisz, że na książce można sporo zarobić? Można, jeśli jest ona bestsellerem. W naszym kraju jest to wręcz niemożliwe, aby debiutant odniósł od razu wspaniały sukces. Dla-

Pierwsza książka Moniki została wydana. Wielki zachwyt i duma. Oczywiście jest to sukces, jednak to nie koniec przygody.

REKLAMA

REKLAMA

dego debiutanta jest mizerna. Jasne, wydawnictwo daje produkty promocyjne – plakaty

czego? Jak wyżej wspomniano, nie ma możliwości na ogromną reklamę. Jak nie ma reklamy, to i nie ma odbiorców, którzy mogliby zachwycić się Twoim dziełem. Przeczytałeś cały artykuł i jesteś zniechęcony. Niedobrze. To wszystko miało Ci tylko uzmysłowić, jak wygląda droga do sukcesu. Nigdy nie daj sobie wmówić, że nadeszły trudne czasy na wydanie książki. Może i nadeszły, ale jeśli masz talent oraz upór, to działaj tak, jak to zrobiła Monika, nie poddawaj się. Iweta Lidzbarska


8

KaSzuBSKa Strona śwIata

Kaszubskie

i związane

Rys. Marian Busler

Na początku listopada, jak co roku, będziemy odwiedzać groby naszych bliskich, przyjaciół i znajomych, którzy odeszli z ziemskiego świata. Każdego roku pierwsze listopadowe dni są dla wielu z nas chwilami zadumy i wspomnienia naszych zmarłych. Zanim to nastąpi, prezentujemy artykuł o tym, jak dawniej obchodzono Zaduszki na Kaszubach.

Wieczny wid

Jeżeli październik, to różaniec...

Żle rujan, to różańc...

Wieczory październikowe na Kaszubach nieodłącznie kojarzone są z odmawianiem różańca.

Rujanowé wieczorë na Kaszëbach parłãczą sã z różańcã.

Słowo „różaniec” wywodzi się od łacińskiego słowa „rosarium”, które oznacza „wieniec z róż”. Tak tę modlitwę, którą porównywano do ofiarowania Maryi wieńca ze 150 róż, określano w średniowieczu. Swymi korzeniami sięga czasów przed świętym Dominikiem( XII wiek),który miał być jej autorem. Właśnie różańcem próbował nawracać heretyków, a poleciła mu to sama Matka Boska.Ostateczny kształt różańcowi nadał bł. Alan de la Roche, żyjący w XV wieku zakonnik dominikański. To on stworzył jego obecną formę oraz wyodrębnił trzy części: tajemnicę radosną, bolesną i chwalebną. Ojciec Święty, Jan Paweł II, ustanowił część czwartą :tajemnicę światła. Oto jak wspomina dawne nabożeństwa różańcowe 88 letnia mieszkanka małej wsi kaszubskiej Rąb, p. Zofia Gusman : ,,Gdy nadszedł październik, wszystkim było wiadomo, że wieczorem trzeba będzie chodzić na różaniec do kościoła (niektórzy musieli pokonać nawet 5 kilometrów).Ludzi przychodziło wielu, tylko starzy, chorzy lub małe dzieci odmawiali różaniec w domu. Na stole stawiali krzyż i dwie świece lub robili

Słowò „różańc” pòchòdzy òd łacëznianégò słowa „rosarium”, co oznôczô „wińc z różów”. Tak tã modlëtwã, chtërną przërównywô sã do òfiarowónégò Matce Bòsczi wińca ze 150 różów, pòzwano w strzédnowiekù. Zôczątczi sëgają czasów przed swiãtim Dominikã (XII wiek), chtëren miôł bëc ji autorã. Prawie różańcã próbòwôł nawrôcac òdewstélców a da ten pòlét sama Matka Bòskô. Slédny sztôłt różańcowi dôł błogosławiony Alan de la Roche, żëjący w XV wiekù zôkónnik dominikańsczi. To òn dôł różańcowi dzysdniową formã i wëdzelôł trzë dzélë: krëjamnotã redosną, bòlesną i chwalebną. Òjc Swiãti Jan Paweł II ùstanowił dzél czwiôrti: krëjamnotã widu. Tak sobie wdôrzô dôwné nabòżeństwa różańcowé 88latnô mieszkańcka małi kaszëbsczi wsë Rąb, wastnô Zofia Gùsman:” Czej przëszedł rujan,wszëtcë wiedzelë, że trzeba bãdze chòdzëc na różańc do kòscoła (niejedny mùszelë zrobic nawetka 5 kilométrów). Lëdzy przëchôdało wiele, blós staré,chòré a môłé dzecë mówilë różańc doma. Na stole stôwielë krziż i dwie swiéce abò robilë môłé wôłtôrze stôwiającë figùrã Matczi Bòsczi we westrzódkù. Przëbôcziwóm sobie, że u mòji starczi stoja piãknô porcelanowô figùra ze złotim rańtã,

małe ołtarzyki, ustawiając figurę Matki Boskiej pośrodku. Przypominam sobie, że u mojej babci stała piękna porcelanowa figura ze złotym obrzeżem, ale w czasie wojny gdzieś się zawieruszyła. Pamiętam też, że przy niej stał obrazek świętego Dominika z taką samą złotą obwódką a wokół świeże kwiaty róż. Październik był czasem zbierania ziemniaków, ale gdy nadchodził czas nabożeństwa różańcowego w kościele, to każdy, kto tylko mógł, podnosił się z klęczek (ziemniaki wybierano motyką) i pośpiesznie ruszał do kościoła. Nie strojono się tak jak w niedzielę, tylko umyło się ręce, dziewczyny zakładały płaszcze, na głowę chustki a w rękę brały ... pajdę chleba, gdyż wykopki trwały <<do ciemnego>> i nie było czasu na kolację. Gdy nie świecił księżyc ,wówczas starsi przyświecali sobie latarkami na naftę.

W kościele różaniec odmawiały te dzieci, które miały być w przyszłym roku przyjęte do pierwszej Komunii świętej. Najprzyjemniejszy dla nas ,młodych, był powrót z kościoła do domu. Było wesoło, śmialiśmy się, śpiewaliśmy, chociaż nie za głośno i niezbyt często, bo wiedzieliśmy, że starsi zwróciliby nam uwagę, przypominając, że nie wracamy z zabawy, tylko z kościoła. Gdy przyszliśmy do domów, to trzeba było pójść do gospodarskich obrządków, prac y w chlewie i oborze. W czasach nieco późniejszych odmawiało się różaniec przy przydrożnych kapliczkach. To przetrwało do dziś, choć, niestety, coraz rzadziej można spotkać ludzi modlących się w ten sposób. Pozostaje tylko nadzieja, że młode pokolenie nie pozwoli zaniknąć tej pięknej modlitewnej tradycji.’’

ale w wòjnie sã gdzes zapòdza. Przëbôcziwóm so téż, że przë ni stojôł òbrôzk swiãtégò Dominika z taczim samym złotim rańtã a wkół bëłë swiéżé kwiatë różów. W rujanie wëbiérô sã bùlwë, ale czej nadeszedł czas różańcowégò w kòscele, to kòżdi chto le blós mógł pòdnôszôł sã z klãczków (bùlwë wëbiérelë hôkama) i chùtkò nëkôł do kòscoła. Nicht sã nie strojôł tak jak na niedzielã,blós ùmëło sã rãce,dzewùsë òblôkałë mańtle,na głowã chùstë a w rãkã... sztëk chleba, bò wëbiéranié bùlew dérowałë do cemnégò i nie bëło czasu na wieczerzã. Czej nie swiécył miesąc, tej starszi swiécëlë lãpama na pétroch. W kòscele mówiłë różańc te dzecë, chterné miałë bëc za rok przëjãté.Nôwiãkszą ùcéchą dlô nas, młodych, bëło jidzenié nazôt. Bëło uceszno,më sã smielë,spinel,le nié za głosno i nié za wiele, bò më wiedzelë, że starszi bë nama przeslécelë,że më nie jidzemë ze zabawë le z kòscoła. Czej më przëszlë dodóm, tej trzeba bëło jic òbrôbiac w chléwie i òbòrze. Përznã pózni òdmôwiało sã różańc przë kaplëcach. Ten zwëk zaòstôł do dzysdnia, chòc je corôz mniéj lëdzy mòdlących sã na ten ôrt.Je blós nôdzeja, że młodé pòkòlenié nie zabôczi ti snôżi zwëczi modlitewny. Maria Krauza


KASZUBSKA strona świata

Zaduszki Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny dziś obchodzone są już zupełnie inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Także w ten obszar naszego życia wkracza wszechobecna komercja i seryjna tandeta. Stare obrzędy, kultywowane przez dziesiątki, a czasem setki lat, są wypierane przez nowe zwyczaje. Wielka szkoda, że część dawnej tradycji, choćby w formie ustnej, nie jest przekazywana następnym pokoleniom. W zdecydowanej większości wiedza naszych pradziadów odchodzi w zapomnienie. W tradycjach ludowych naszych przodków był zapisany pewien rodzaj mądrości, który dzisiaj odchodzi w niepamięć. Jak wyglądało to dawniej na Kaszubach? Łączność ze światem umarłych była dla społeczności kaszubskiej sprawą bardzo ważną. Niniejszy artykuł będzie dotyczył dawnych kaszubskich wierzeń, zwyczajów, związanych z Dniem Zadusznym, Świętem Wszystkich Świętych oraz tematyką z nimi powiązaną – śmiercią oraz przenikaniem się świata żywych i umarłych. Zwyczaje związane z Dniem Zadusznym i Uroczystościami Wszystkich Świętych. Oprócz tradycyjnych zwyczajów, kontynuowanych do dzisiaj, związanych z odświętnym przygotowaniem grobów, kultywowano wiele innych zwyczajów, których próżno dziś szukać. Dawniej ludność kaszubska powszechnie wierzyła, że w Dzień Zaduszny dusze zmarłych przychodzą na swoje groby. Aby sprawić im przyjemność, podobnie jak dzisiaj, przystrajano mogiły gałązkami świerku oraz kwiatami. Gospodynie plotły specjalny wieniec ze świerku zwany lebensbaum. Przed uroczystościami Wszystkich Świętych kobiety wypiekały niewielkie bochenki chleba, które dzieci rozdawały w przeddzień święta ubogim, by ci modlili się za dusze czyśćcowe. Podobnie jak dziś, na początku listopada, cmentarze rozświetlał blask tysięcy świec zwany przez Kaszubów wiecznym widem (wiecznym światłem). W dzień Wszystkich Świętych, według wierzeń, przy

mogiłach gromadziły się dusze czyśćcowe mające w tym czasie przywilej od Boga. Mogły one opuszczać po południu bramy czyśćca. Dusze czyśćcowe będące tego dnia przy swoim grobie mogły za sprawą modlitwy swych bliskich dostąpić wybawienia. Najbardziej skuteczną metodą było w tym wypadku odmawianie różańca. W tym szczególnym dniu funkcjonował dawniej zwyczaj dzisiaj już zupełnie nieznany. Na cmentarzach można było bowiem spotkać grupy chłopców poprzebieranych za diabły i inne maszkary. Takie zespoły były wyposażone w specjalne instrumenty: diabelskie skrzypce, grzechotki, klekotki, sznërë, knarë i burczybas (tradycyjne instrumenty kaszubskie). Przebrane i tak wyposażone grupy miały za zadanie odpędzić złe duchy, które przeszkadzały potępionym duszom wejścia na cmentarz. Złe duchy oraz czarownice zatrzymywały dusze poza cmentarzem, zwabiając je na orgie i przeszkadzając w ich wybawieniu. Pierwsze listopadowe dni przesycone były ciszą i skupieniem. W domach, w których były piece, rozpalano ogień. Przy piecach zostawiano miejsce na ławie dla przychodzących dusz, aby mogły usiąść i ogrzać się. Psy nie były wypuszczane na wolność. Wierzono, że mają one zdolność widzenia duchów i mogłyby przeszkadzać im w wędrówkach. Jeśli ktoś wybierał się wieczorem w podróż, powinien trzymać się środka drogi. Masowe wędrówki dusz w tych dniach mogły sprawić, że idący drogą człowiek mógłby im przeszkadzać lub nawet którąś z nich podeptać. Wynikało to z przekonania, iż dusze lubią chodzić bokiem drogi. Wolą też wąskie i mniej uczęszczane ścieżki niż szerokie trakty. Dawniej na Kaszubach w ciągu całego roku starano się nie wylewać pomyj lub jakiejkolwiek wody między godziną 23, a 1 w nocy, aby nie zrobić krzywdy wędrującym w tych godzinach duszom pokutnym. Wymieniony zakaz był jeszcze bardziej surowy w dniu Wszystkich Świętych, kiedy to wzbraniano się przed tą czynnością przez całą dobę. Jeśli ktoś jednak

Rys. Marian Busler

z nimi dawne tradycje

Grupy chłopców poprzebieranych za diabły i inne maszkary

to czynił, zalecano wylewanie wody nisko przy ziemi. Czasem taka osoba wymawiała ostrzeżenie skierowane do wędrujących dusz - në terô sã pòsënita, jeżlë wa tu jesta (no, teraz się posuńcie, jeśli tu jesteście). W noc Wszystkich Świętych nie można było zostawiać na stole widelców oraz noży. Czyniono tak z obawy, że wędrujące dusze mogą się pokaleczyć. Pozostawiano za to pożywienie, aby przychodzący z zaświatów byli przekonani o życzliwości i pamięci domowników. Wierzono, że dusze idą za kapłanem wracającym z procesji do kościoła, aby uczestniczyć w liturgii duchów. Msza święta rozpoczynała się o północy. Nikt z żywych w tym czasie nie mógł wchodzić do świątyni. Panowało przekonanie, że pokutujące dusze rozszarpałyby takiego człowieka. W Dniu Zadusznym wzbraniano się przed pracą w polu oraz wykonywaniem większych zajęć. Podobnie jak dziś ludność odwiedzała tego dnia groby swych bliskich. Panował pogląd, że zapalenie świeczki na grobie przynosi duszy wielką ulgę i jest dla niej wielkim darem. Zapalenie świecy mogło przyczynić się nawet do szybkiego zbawienia duszy. Zwyczaj palenia świec na grobach związany jest z prastarą symboliką ognia, który broni przed złem. Przez cały listopad trwały modły za zmarłych zarówno w kościołach jak i domach, gdzie ludność odmawiała wspólnie modlitwę różańcową. Wierni składali u kapłanów karteczki wraz z datkami. Na kartkach były wypisane imiona i nazwiska zmarłych, w których intencji

ksiądz wraz z wiernymi modlił się w czasie mszy świętej. Starsi ludzie opowiadali często o spotkaniach z duszami bliskich lub sąsiadów. Temat ten powracał szczególnie w listopadowe dni. Sądzono, że zmarli ukazują się w konkretnym celu. Najczęściej była to prośba o modlitwę, czasem chodziło o bardziej przyziemne sprawy związane np. z uregulowaniem długu, czy wynagrodzeniem krzywdy wyrządzonej za życia. Nieliczni Kaszubi bywali wyróżnieni tym, że pojawiał się im specjalnego rodzaju mieszkaniec z zaświatów. Duch, zagadnięty przez takiego człowieka, zobowiązywał się do tzw. chodzenia na pokutę. Zgodnie z tym zobowiązaniem dusza pokutująca oczekiwała każdego dnia o ustaREKLAMA

9

lonej porze na swego wybawcę. Następnie wspólnie odmawiali modlitwę. Miejscem takich spotkań były najczęściej spokojne, mało uczęszczane okolice przy Bożych Mękach (przydrożnych kapliczkach). Żywy wymawiał pierwszą część modlitwy, natomiast dusza ją kończyła. Zdarzały się także przypadki nocnego odprawiania pokuty na Kalwarii Wejherowskiej i pielgrzymowania po jej stacjach. Idąc wieczorem i napotykając nieznajomego, który mógł okazać się duchem, trzeba było najpierw wypowiedzieć słowa – wszelczi duch Póna Bòga chwôli (wszelki duch Pana Boga chwali). Jeśli po tym nieznajomy nie odzywał się, zalecało się zadać pytanie – czegò të òde mie żądôsz? (czego ty ode mnie żądasz?). Duch nigdy nie rozpoczynał rozmowy jako pierwszy. Zdarzało się, że proszony przez niego o pomoc człowiek, nie chciał wypełnić pokuty. Wtedy dusza przychodziła do takiej osoby wielokrotnie i hałasując, dopominała się odprawienia pokuty. Dusze pokutujące miały postać szarą i ciemną. Po wypełnieniu całej pokuty przybysz z zaświatów dziękował swojemu wybawcy i przybierał jasny, świetlisty wygląd. Jaśniejąc niebiańskim blaskiem, znikał. Nieraz przed odejściem dusza pytała wybawiciela o jego życzenie. Panowało przekonanie, że osoba odprawiająca pokutę w niedługim czasie umrze. Reguła ta nie zawsze się sprawdzała. Zdarzało się, że taka osoba poznawała datę swej śmierci od wybawionej duszy. Dusze czyśćcowe były dla tych, którzy modlili się za nie, prawdziwymi sprzymierzeńcami w wielu ziemskich sprawach, począwszy od tak prozaicznych spraw jak poranne budzenie, a skończywszy na pomocy w poważnych prośbach. Andrzej Busler


10

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Nadchodzą chłody

Fot. Global Point

Zamiast białego puchu iskrzącego się w słońcu, zazwyczaj jest zimno, szaro, wilgotno i wietrznie. A wszystkie te „atrakcje” wciskają się przez nieszczelne okna i drzwi do mieszkań. Oj, nie jest przyjemnie. Październik to ostatni moment, żeby przygotować się do zimy. Dziś kilka prostych zadań do wykonania przed zimą.

Przegląd Prace należy rozpocząć od szczegółowego przeglądu okien, drzwi, kanałów wentylacyjnych i dymowych. Najlepiej zrobić to w wietrzny dzień, łatwiej wtedy wychwycić wszystkie słabe punkty, Sprawdzamy, w jakim są stanie technicznym i czy nie wymagają przypadkiem wizyty fachowca. Przeglądu wymagają także grzejniki. Jeśli tylko mamy możliwość, to sprawdzamy szczelność instalacji, zanim zacznie się sezon grzewczy. Po zakończonym przeglądzie zabieramy się do pracy.

Okna Te z PCV właściwie nie wymagają jej wiele. Wszystkie okna przede wszystkim myjemy. Tym

Prace należy rozpocząć od szczegółowego przeglądu okien, drzwi, kanałów wentylacyjnych i dymowych. razem najważniejsza nie jest przejrzystość szyb, ale stan ramy.

Fot. www.schlegel.com

Największą wadą jesieni jest to, że po niej nadchodzi zima. Do tego u nas mało urodziwa.

Montaż uszczelki w drzwiach wewnętrznych

Uszczelki PCV

farby, którą pomalowane są ramy okienne. Może trzeba ją usunąć i pokryć nową warstwą? Drzwi wejściowe Choć często są tylko jedne, zimą spędzają sen z powiek. I bywają miejscem utraty ponad 10% ciepła z mieszkania. Po pierwsze sprawdzamy, czy warstwa farby (lakieru) nie jest uszkodzona, pęknięta lub nie ma odprysków. Drzwi wejściowe to jedno z najbardziej narażonych na uszkodzenia miejsc w mieszkaniu. Jeśli jakieś znajdziemy – naprawiamy. Sprawdzamy zawiasy i zamki, regulujemy je, jeśli jest taka potrzeba, a na koniec wymieniamy uszczelki na nowe i dobrej jakości. Naprawdę nie warto oszczędzać na tym wydatku, odczujemy to w rachunkach za ogrzewanie.

Sprawdzamy, czy wszystkie elementy ruchome są sprawne, regulujemy zawiasy i klamki (sami lub z pomocą fachowca), uzupełniamy uszczelki. Warto posmarować je smarem, który uelastyczni gumę. Ważne! Okno nie może być nadmiernie szczelne, bo stanie się przyczyną poważniejszych kłopotów - pleśni i roztocza, a to zdecydowanie nie są nasi sojusznicy, a najlepiej rozwijają się w wilgoci. Okna drewniane, zwłaszcza starego typu, potrzebują więcej uwagi. Mogą dodatkowo wymagać uzupełnienia kitu, który schnie i się wykrusza w trakcie Kanały wentylacyjne eksploatacji. Ważny jest także stan i kominy W żadnym wypadku nie zatykamy ich na stałe! Można zainstalować tzw. stabiler – urządzenie pozwalające regulować przepływ powietrza w kominie wentylacyjnym. Dzięki niemu kontrolujemy ilość powietrza wędrującego w kominie. A jak już wszystko sprawdzone, poprawione, umyte i uszczelnione – tak na wszelki wypadek - przygotowujemy wałek do uszczelnienia okna lub drzwi. Można go nawet uszyć samemu, nadając mu kształt np. jamnika. Z całą pewnością nie zaszkodzi, a może się przydać w naszym wietrznym klimacie. I to bardzo! Aleksandra Rekuć

Z NOTATNIKA STYLISTKI

Jesienna moda Jesienna moda to miks wszystkich stylów oraz brak ograniczeń w palecie barw. Każda z nas wybierze coś dla siebie. Jesienne modowe trendy sprzyjają miłośniczkom mody. Wiele możliwości to wiele stylizacji, a każda z nich jest jedyna i niepowtarzalna. Jesienią ochronią nas od chłodu poncha, które na wybiegach pojawiły się już kolejny raz. W sklepach znajdziemy ich duży wybór: gładkie, w pasy, kratę, wzory geometryczne i etniczne, z frędzlami i bez. Uszyte są z cienkich i mięsistych materiałów oraz dzianin. Przy niskiej sylwetce wykorzystujemy do nich cienki pasek, który podkreśli talię i wydłuży sylwetkę. UWAGA! Duże wzory powiększają i pogrubiają sylwetkę. Poncha ciekawie prezentują się z ołówkowymi spódnicami lub sukienkami w etniczne wzory. Jesienią króluje hipisowski must have. Kamizelki z frędzlami zakładamy do sukienek, spódnic, spodni, legginsów, czyli do wszystkiego. W nowym sezonie modne są dzwony, ale paniom o pełnych

kształtach radzę nosić proste dżinsy. Dzwonów nie łączymy z długą tuniką, ponieważ skraca sylwetkę. Im szersze nogawki, tym wyższy obcas. Do dżinsów nosimy jedwabne bluzki z kokardą. NOWY TREND jesieni to szerokie spodnie do kostek lub o długości 7/8 (jest to najmodniejsza długość sezonu nie tylko w odniesieniu do spodni lecz też do spódnic, sukienek, płaszczy). Łamiemy stereotypy, a więc sportową odzież łączymy z elegancką. Sportową bluzę z kapturem nosimy z szmizjerką i szpilkami. Mini spódnice przedłużamy frędzlami. Do łask wracają spódnice plisowane. To, co modne było latem, pozostaje też modne jesienią, oczywiście nie ze wszystkim. Modne pozostają lekkie,

jedwabne, tiulowe, spódnice oraz sukienki midi, mini i maksi, na które narzucamy szale, poncha lub zakładamy ramo-

Modne pozostają lekkie, jedwabne, tiulowe, spódnice oraz sukienki midi, mini i maksi, na które narzucamy szale, poncha lub zakładamy ramoneski. neski. W spódnicach i sukienkach pożądana jest asymetria. Modne maksi i midi spódnice posiadają rozcięcia. Jesień na-

leży do garniturów z weluru i aksamitu. Do nich zakładamy bogato haftowane bluzki. Marynarki przewiązujemy paskiem. HIT sezonu to wszechobecny zamsz, noszony zarówno od święta jak i na co dzień, koniecznie w kolorze rudym, miedzianym, granatowym, bordo lub w kolorze koniaku. Zamszowe są kurtki, płaszcze, kamizelki, torby, botki, kozaki, sztyblety. Płaszcze są również tweedowe, winylowe, dżinsowe, dzianinowe, przeciwdeszczowe we wzory i w mocnych kolorach, z klapami i kieszeniami. Trencz powinien obowiązkowo znaleźć się w każdej szafie. Płaszcze i kurtki w militarnym stylu nosimy wyłącznie ze stylowymi dodatkami. Nie wolno zapomnieć o dzianinie nierozerwalnie związanej z jesienią.

Na pokazach dominowały barwne kaszmirowe golfy i kardigany. W jesiennych stylizacjach prezentowano mnóstwo biżuterii bogato zdobionej, im więcej tym lepiej. W kolejnym numerze ciąg dalszy: moda jesienna i zimowa oraz przykładowe stylizacje. Anna Cichomska

Przysłowia Miesiąc październy – marca obraz wierny. Październik chodzi po kraju i ptactwo wygania z gaju. Gdy październik ciepło chadza, w lutym mrozy naprowadza. Gdy październik mokro trzyma, zwykle potem ostra zima. Gdy październik ze śniegiem przybieży, na wiosnę długo śnieg po polach leży. Kiedy październik śnieżny i chłodny, to styczeń bywa zwykle łagodny.


11

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Po długiej wakacyjnej przerwie Klub wznawia działalność i rozpoczyna różnorodne zajęcia tematyczne, które rozwijają pasje i talenty uczniów oraz oferuje indywidualne korepetycje z różnych przedmiotów.

Fot. painmanagementirvineca.com

Klub Młodzieżowy FLY startuje 1 października!

Jesienny Bal Seniora

Rozpoczynamy kolejny semestr zajęć na Uniwersytecie Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY w Gdyni. Tym samym rozpoczynamy sezon na wspólne wyjścia do teatru, kina, na koncerty i bale. Zainauguruje go JESIENNY BAL SENIORA, który odbędzie się 23 października (piątek) 2015 r. w godz. od 16.00 do 21.00 w sali bankietowej KAS Catering przy ul.

Szkolnej 59 na Pogórzu (dojazd autobusem 194 z Placu Kaszubskiego). Bilety w cenie 40 zł od osoby do nabycia w biurze Fundacji FLY od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 – 19.00. W ramach opłaty zapewniamy obiad, kawę, ciasto, napoje i, jak zawsze, wspaniałą zabawę. Zapraszamy wszystkich gdyńskich Seniorów! FF

Poszukujemy wolontariuszy

Rok szkolny 2015/2016 zapowiada się bardzo interesująco! Zajęcia tematyczne w tym roku dostosowane zostały do potrzeb uczniów. Zaobserwowaliśmy w zeszłym semestrze, które tematy najbardziej interesują uczestników zajęć. I tak, w związku z często toczącymi się dyskusjami politycznymi (nawet po zamknięciu Klubu!), a dotyczącymi kampanii „Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 58 520 50 88, 693-99-60-88 gdyński.iks@fundacjafly.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji Radosław Daruk Redakcja: Anna Cichomska, Radosław Daruk, Agnieszka Gondek, Magdalena Hoczyk, Sonia Watras-Langowska, Iweta Lidzbarska, Rafał Miotłowski, Paulina Pawelska, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Alina Zielińska Korekta: Irena Majkowska Marketing: Zbigniew Ignasiak tel. 505 576 676 z.ignasiak@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl

prezydenckiej 2015, postanowiliśmy uruchomić grupowe zajęcia „Dyskusje polityczne”. Lekcje, w konwencji swobodnej rozmowy, prowadzić będzie politolog, który wprowadzi uczniów w tajniki świata polityki. Zajęcia te prowadzone będą inaczej niż szkolne lekcje WOS (definicje, definicje… i definicje). Celem ich będzie   zwrócenie uwagi gimnazjalistów na aktualne wydarzenia w kraju i w świecie. Kolejnymi zajęciami grupowymi, na które już nie możemy się doczekać, jest „Projektowanie stron WWW”. Lekcje będą odbywały się w sali komputerowej i będą przeznaczone dla wszystkich fanów nowych technologii oraz amatorów programowania. Doświadczony programista nauczy gimnazjalistów podstaw projektowania i stawiania stron internetowych, co w dzisiejszych czasach jest bardzo cennym doświadczeniem. Znany już dobrze naszym uczniom wolontariusz Adam poprowadzi grupowe zajęcia „Świat fizyki”. Prowadzący będzie udowadniał, że fizyka, chemia i matematyka nie są takie trudne, a do ich zrozumienia wystarczy kilka… doświadczeń! Będzie hydroliza, bulgoczące substancje i małe wybuchy. W tym roku kontynuujemy taneczne zajęcia break dance oraz lektoraty językowe (angielski, niemiecki). W ramach „Nauki przy herbacie” będą odbywały się indywidualne ko-

Fundacja FLY poszukuje osób chętnych do prowadzenia w formie wolontariatu zajęć dla Seniorów w roku akademickim 2015/2016. Zajęcia mogą dotyczyć dowolnej, zaproponowanej przez wolontariusza, dziedziny: zajęć ruchowych, artystycznych, hobbystycznych, lektoratów językowych, lub stanowić cykl warsztatów lub wykładów na wybrany temat. Zajęcia mogą prowadzić nie tylko wykwalifikowani nauczyciele - mile widziani są pasjonaci, specjaliści w swoich dziedzirepetycje z przedmiotów spranach, studenci. Zgłoszenia osobiście w Fundacji lub mailowo wiających w szkole najwięcej biuro@fundacjafly.pl. Fundacja FLY trudności, a więc z chemii, fizyki, matematyki, języka polskiego, języka angielskiego i historii. Codziennie w godzinach od 16:00 do 19:00, zgodnie z grafikiem, będą dyżurować wolontariusze, którzy z zapaStowarzyszenie „OVUM” zaprasza Seniorów na interesujące łem będą pomagać gimnazjawarsztaty w ramach projektu pt. „Literacka jesień życia” współfilistom w odrabianiu zadań donansowanego ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społeczmowych i przygotowaniach do nej w ramach Rządowego Programu ASOS 2014-2020. sprawdzianów. Klub MłodzieProponujemy trzy warsztaty rozwijające umiejętności komżowy FLY to także miejsce spoputerowe, niezbędne osobom zainteresowanym czytelnictwem tkań i sposób ciekawego spęoraz próbującym swych sił w tworzeniu poezji i prozy, a także dzenia czasu po szkole. trzy warsztaty dla osób piszących i chcących publicznie prezentować swoją twórczość. Warsztaty komputerowe realizowane będą już od 5 października w pracowni Fundacji FLY, zaś warsztaty z zakresu prezencji i prezentacji w Teatrze Gdynia Główna. Proponujemy następujące warsztaty. 1. Jak założyć i prowadzić bloga? 2. Jak korzystać z e-czytnika i audiobooków? 3. Jak pisać recenzje i je publikować w Internecie? Szczegółowe informacje i zapisy: Fundacja FLY, ul. Świętojańska 36/2. Tel. 693-99-60-88. 1. Jak występować przed publicznością? 2. Jak być lektorem? 3. Jak pracować nad emisją głosu? Szczegółowe informacje i zapisy: Gdyńskie Centrum Organizacji Pozarządowych, ul. 3 Maja 27-31. Tel. 58 661 35 41. Wszystkich zainteresowaZajęcia są bezpłatne, liczba miejsc ograniczona. Więcej infornych uczestnictwem w Klubie macji na stronie www.gdyniaczyta.pl. Młodzieżowym FLY prosimy RD o wysyłanie maila na adres

Warsztaty „Literacka jesień życia”

a.kurek@fundacjafly.pl. Informujemy również, że 30 września o godz. 17:00 w siedzibie Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2) odbędzie się spotkanie organizacyjne, na którym przywitamy się po wakacyjnej przerwie i przedstawimy tegoroczny grafik. Serdecznie zapraszamy! Aleksandra Kurek

REKLAMA


12

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

IKS W KUCHNI

Sałatka z paluszkami krabowymi Przepis na przepyszną sałatkę, na którą przepis dostałam od Halszki. Jest dość delikatna, o bardzo ciekawym smaku. Największą jej zaletą jest niezwykła prostota, gdyż w skład sałatki wchodzą tylko cztery główne składniki. Dzięki temu przygotowuje się ją błyskawicznie. Składniki: 1 opakowanie paluszków krabowych ½ paczki makaronu ryżowego 1 świeży wydrążony ogórek 1 pęczek świeżej rzodkiewki 1 pęczek świeżego kopru 1 pęczek świeżego szczypiorku 1 mały jogurt naturalny 1 łyżka majonezu sól świeżo zmielony pieprz Przygotowanie: Makaron ryżowy gotujemy wg przepisu na opakowaniu i pokroić na krótkie kawałki. Wydrążony ogórek kroimy w kostkę, a rzodkiewki w cienkie plasterki. Wkładamy je do naczynia i posypujemy solą, aby puściły soki. Odstawiamy na 10 minut. Paluszki krabowe kroimy na ok. 1 cm kostkę. Koper REKLAMA

i szczypiorek drobno siekamy. Paluszki, koperek i szczypior dodajemy do rzodkiewek i ogórka. Dodajemy łyżkę majonezu i jogurt (który stworzy

sos wraz z sokiem rzodkiewki), doprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy i gotowe. Sałatkę z paluszków krabowych przechowujemy w lodówce.

Jeśli nigdy nie mieliście okazji jeść paluszków krabowych, koniecznie spróbujcie, bo warto. Smacznego! Dorota Kitowska

Kalendarz świąt nietypowych Oprócz tradycyjnych, powszechnie uznanych świąt, w kalendarzu można znaleźć niezliczoną liczbę okazji do świętowania. Każdy dzień przynosi ze sobą dłuższą lub krótszą listę świąt nietypowych. Niektóre są poważne, niektóre zabawne – dla każdego coś miłego. W październikowym kalendarzu spodobały się nam szczególnie: - Międzynarodowy Dzień Osób Starszych – 1 października - Dzień Anioła Stróża - 2 października - Światowy Dzień Uśmiechu – 2 października - Międzynarodowy Dzień Pisania Listów – 9 października - Dzień Bezpiecznego Komputera – 12 października - Dzień Ratownika Medycznego – 13 października - Europejski Dzień Seniora – 20 października - Dzień Kundelka – 25 października - Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów – 28 października A na deser dwa w jednym: - 31 października – Dzień Rozrzutności i Światowy Dzień Oszczędzania. Jak kto woli. FF

Profile for Fundacja FLY

2015 10 gdynski iks 23  

2015 10 gdynski iks 23  

Advertisement