{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

GAZETA BEZPŁATNA Nr 16, marzec 2015

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ KOBIET

Kobiety kontra stereotyp

Drogie Panie, z okazji tego wyjątkowego święta życzymy Wam, abyście zawsze miały kogoś, dla kogo będziecie naj…

Historia Dnia Kobiet

Redakcja „Gdyńskiego IKS-a”

strona 6

Starowiejska kulinarnie strona 4 REKLAMA

y, r a t s Za y? d o ł za m Fot. tapetus.pl

Y cja FL nacji a d n i Fu skrym y d w i przec e względu z iek na w

REKLAMA


2

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

WIEŚCI Z FUNDACJI FLY

Poradnia prawna W siedzibie Fundacji przy ul. Świętojańskiej 36/2, w każdy czwartek w godz.16:00-18:00 można skorzystać z bezpłatnych porad prawnych. Dyżury pełnią studenci Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, a pisemne opinie wydawane są pod nadzorem pracowników WPiA UG. Sprawy z jakimi można się zgłaszać dotyczyć mogą następujących dziedzin prawa: prawo cywilne, prawo karne, prawo administracyjne, prawo pracy i ubezpieczeń społecznych, prawo podatkowe oraz prawa człowieka. W imieniu Studenckiej Uniwersyteckiej Poradni Prawnej serdecznie zapraszamy.

Otwarcie sali rekreacji ruchowej 13 lutego 2015 o godz. 12.00 odbyła się uroczystość otwarcia sali rekreacji ruchowej przy ul. Świętojańskiej 32. Jest to nowa sala, przygotowana specjalnie dla naszych Seniorów, wyposażona w lustra, z własną szatnią i toaletą. W uroczystości udział wzięła dyrektor Centrum Aktywności Seniora pani Bożena Zglińska oraz przedstawiciel właścicieli kamienicy, pan Piotr Kallnik. Odtąd będą się w niej odbywały wszystkie zajęcia ruchowe według nowego grafiku dostępnego w biurze Fundacji i na stronie w zakładce „Plan zajęć”.

Podaruj rzeczy do sklepu charytatywnego „Z głębokiej szuflady” Wiosna to okazja do porządków i przeglądania szuflad. Rzeczy nowe i w dobrym stanie mogą się przydać innym, a przy okazji wesprzeć Klub Młodzieżowy FLY. Ozdoby, dekoracje, biżuteria, naczynia, sprzęt AGD i RTV, książki, płyty – można przynosić do Fundacji od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-19.00. Sklep „Z głębokiej szuflady” otwarty będzie w soboty 28.02, 14 i 28.03. W związku z nadchodzącymi świętami wielkanocnymi w ofercie znajdą się także świąteczne dekoracje. Zapraszamy.

„Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 693-99-60-88, gdyński.iks@fundacjafly.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna – Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji – Radosław Daruk Redakcja: Żaneta Buba, Anna Cichomska, Radosław Daruk, Agnieszka Gondek, Magdalena Hoczyk, Sonia Watras-Langowska, Iweta Lidzbarska, Rafał Miotłowski, Paulina Pawelska, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Alina Zielińska Korekta: Irena Majkowska Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl

Turnusy rehabilitacyjne Zapraszamy Seniorów na turnusy rehabilitacyjne w Jastrzębiej Górze i Niedzicy. Ośrodek Wczasowym „Pod Trzema Koronami” w Niedzicy zaprasza w terminie: 16 - 29 marca (13 dni) – cena 920 zł/osoby, 8 – 21 kwietnia (14 dni) – cena 920zł/osoby, 23 maja – 6 czerwca (15 dni) – cena 1120zł/osoby. W cenie skierowania: noclegi, wyżywienie, 2 badania lekarskie, całodobowa opieka pielęgniarska, 3 zabiegi dziennie w dni robocze (z pominięciem pierwszego i ostatniego dnia turnusu). Ponadto: program kulturalno- rekreacyjny, w tym m.in. wieczorek zapoznawczy i pożegnalny, wieczorki taneczne, zajęcia rekreacyjno-ruchowe w zależności od profilu grupy i schorzenia w terenie, co najmniej 6 imprez kulturalnych w ośrodku, wycieczki piesze po okolicy, jedna wycieczka autokarowa z przewodnikiem.

Dom Wypoczynkowy Dariusz w Jastrzębiej Górze zaprasza w terminie 21 – 27 kwietnia (7 dni) – cena 620zł/osoby i 28 kwietnia – 11 maja 2015 (14 dni) – 1120/osoby. W cenie skierowania: zakwaterowanie w komfortowych 2 i 3 osobowych pokojach z łazienką, 3 posiłki dziennie (z uwzględnieniem wymaganych diet - według zaleceń lekarza), wizytę lekarza na początku i na końcu turnusu, opiekę pielęgniarską, 3 zabiegi rehabilitacyjne dziennie zgodnie z zaleceniem lekarza, gimnastykę poranną, ognisko z pieczeniem kiełbasek z udziałem akordeonisty, wieczorki taneczne (powitalny i pożegnalny), codzienne zajęcia integracyjne, kulturalne, sportowe z animatorem. Zapisy i wpłaty w biurze Fundacji. Ilość miejsc ograniczona!!

Robisz zakupy przez Internet? Wesprzyj przy okazji Fundację FLY!

Wykład o Prawosławiu W ramach cyklu spotkań „Poznajemy kulturę Prawosławia” zapraszamy na wykład Kanclerza Akademii Supraskiej, o. Jarosława Jóźwika, pt. „Nabożeństwa cyklu dobowego w Cerkwii prawosławnej”, który odbędzie się 13 marca 2015 r. o godz. 12:00 w auli Domu Rzemiosła w Gdyni (ul. 10 Lutego 33). Bezpłatne zaproszenia do odbioru w biurze Fundacji.

Program partnerski Fundacji FLY Już w najbliższych dniach uczestnicy naszych zajęć (Uniwersytetu Trzeciego Wieku, Kosakowskiego Klubu Seniora, Klubu Młodzieżowego) oraz wolontariusze – ponad 1200 osób – otrzymają legitymacje Fundacji. Będą one uprawniać do wielu zniżek nie tylko w ramach oferty Fundacji, ale także w restauracjach, kawiarniach, punktach usługowych, sklepach – podmiotów, które dołączą do Programu Partnerskiego Fundacji FLY. W programie uczestniczą już: Centrum Zdrowa i Rehabilitacji „Merkury”, Gdynia, Skwer Kościuszki 15. - 20% na zabiegi rehabilitacyjne, oferta specjalna na gimnastykę usprawniającą dla posiadaczy legitymacji i członków ich rodzin; medycyna estetyczna, rehabilitacja dzieci, dorośli gimnastyka usprawniająca, dietetyka. „eM-Be” RESTAURANT. Gdynia, Świętojańska 49. - 15% na całą ofertę: kuchnia polska. Kawiarnia „Playground Cafe”, Gdynia, Świętojańska 23/2a. - 10% na całą ofertę: kawa, ciasto, napoje, przekąski. Pierogarnia „Trajtek”, Gdynia, Świętojańska 23/2a. - 25% na całą ofertę: pierogi, sałatki.

Chcesz kupić artykuły spożywcze, książkę, ubrania, meble, sprzęt elektroniczny, a może jeszcze coś innego? Robiąc zakupy w jednym z ponad 400 współpracujących z nami sklepów internetowych, wskazany procent wartości Twojej transakcji wraca do naszej organizacji w formie darowizny. I to nie kosztuje Cię ani grosza - płacisz tylko za swoje zakupy! Szczegóły na stronie FaniMani.pl oraz na stronie naszej Fundacji fundacjafly.pl.

Skarbnica Win Gdyni, Akacjowa 21a/23. - 15% na całą ofertę win. Będziemy na bieżąco informować o nowych Partnerach, a we wrześniu wydany zostanie specjalny folder dla wszystkich uczestników zajęć w Fundacji. Ponadto informacje o zniżkach wraz z interaktywną mapą znajdą się na stronie Fundacji. Firmy które chcą dołączyć do programu i zaoferować zniżkę dla naszej społeczności prosimy o kontakt tel. 508-245-584 lub mail promocja@fundacjafly.pl.


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo SPOTKANIE Z… Książka jest listem autora do przyjaciela. Jarosław Iwaszkiewicz

Zapraszam Państwa na spotkanie z twórczością pisarzy i poetów, którzy mieszkają niedaleko nas. Być może są naszymi sąsiadami, być może znajomymi, ale po przeczytaniu ich książek na pewno staną się naszymi przyjaciółmi.

Spotkanie z Sabiną czupryńską Sabina Czupryńska to typowa artystyczna dusza. Projektuje scenografie, kostiumy teatralne i filmowe, jest stylistką oraz autorką czterech książek. W 2004 roku debiutowała na łamach kwartalnika literackiego „Fa-art ” dwoma opowiadaniami ze zbioru Dziesięciu, którzy…. Ponadto napisała trzy powieści: Kobiety z domu Soni (2012), Ta druga, słodka i ostra (2013) i najnowszą Zawirowanie (2015). Ukazały się one w wydawnictwie Prószyński i Spółka. Bohaterami jej książek są często ludzie, którzy z powodu braku wzorców i autorytetów gubią się we współczesnym świecie i szukają rozwiązań swoich problemów. Nim je znajdą, często błądzą. Ale jej bohaterami są także i ci, którzy znają swoje miejsce we współczesnym świecie oraz swoją moc sprawczą. To oni często wywierają wpływ na pozostałych bohaterów (świadomie, jak np. Julia w Kobietach z domu Soni, czy nieświadomie, jak np. Krystyna z Tej drugiej, słodkiej i ostrej). W książkach Sabiny Czupryńskiej odnajdziemy silne kobiety, poszukujących celu życia mężczyzn, zagubione dzieci, trochę historii, tajemnicy, gry językowe i zabawy konwencją. Autorka bardzo szczegółowo analizuje psychikę każdego z bohaterów oraz przedstawia bagaż jego przeżyć i doświadczeń. Wnikliwie przygląda się również relacjom rodzinnym. One bowiem mają wpływ na bohaterów . Jedni buntują się przeciw nim, inni powielają znane im z życia rodzinnego wzorce zachowań. Czupryńska subtelnie przedstawia życiowe wydarzenia bohaterów i ich ludzkie doświadczenia, dobrze znane także nam. Wnikliwie prezentuje emocje doświadczane przez każdego z nas. Przypatruje się z uwagą ludzkim słabościom, o których mówi z przymrużeniem oka. W opowiadanych historiach są zarówno sceny straszne, jak i śmieszne. Dobre książki rodzą pytania, na które sami musimy znaleźć odpowiedź, a książki Sabiny Czupryńskiej na pewno mogą nam w tym pomóc. Alina Zielińska

REKLAMA Zadzwoń lub odzwiedź nas

tel. 693-99-60-88 gdynski.iks@fundacjafly.pl

ul. Świętojańska 36/2 81-372 Gdynia

3

Historie z dreszczykiem Wstęp jest najważniejszą częścią książki. Nawet krytycy czytają wstęp. Quedalla

Powieść detekty‑ wistyczna to gatunek powieści kryminalnej. Jej stałym elementem jest śledztwo zmierzające do wykrycia sprawcy zbrodni, o której dowiadujemy się najczęściej na początku książki. Główny bohater – detektyw – bacznie wszystko i wszystkich obserwuje, a za pomocą dedukcji rozwiązuje nawet najbardziej zawiłe zagadki. Najbardziej znani detektywi to: Sherlock Hol‑ mes z powieści Arthura Conan Doyle`a, komi‑ sarz Maigret z utworów Georges`a Simenona, Herkules Poirot z dzieł Agathy Christie, Perry Mason z książek Erie Stanley`a Gardnera oraz Joe Alex z powieści Joea Alekxa (Macieja Słomczyńskiego). Mimo iż gatunek ten posługuje się schematami, to nadal cieszy się dużą popularnością wśród czytelników. Dzieje się tak być może dlatego, że czytelnik, śledząc razem z detektywem różne wskazówki ukryte w fabule, porządkuje przedstawiony świat, szuka odpowiedzi na pytania. Wie, że coś się przed nim ukrywa, ale porządkowanie faktów, odkrycie tego, co na początku wydawało się niezrozumiałe i niejasne, sprawia mu radność. Powieść detektywistyczna to gatunek z bogatą przeszłością i równie obiecującą przyszłością. Tworzy się ró żne jej odmiany. W jednych łączy się cechy detektywa z cechami szpiega lub superbohatera, jak np. w serii powieści szpiegowskich o Jamesie Bondzie Iana Lancastera Fleminga, czy o Sokole maltańskim Samuela Dashiella Hammetta. Osoby zainteresowane powieściami detektywistycznymi zapraszam w maju do Wrocławia na Między‑ narodowy Festiwal Kryminału, na którym analizuje się, promuje i nagradza utwory o tematyce sensacyjnej i kryminalnej.

Alina Zielińska


4

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

OBIEKTYW IKS-a

Zdjęcie wykonane przy InfoBox Gdynia. Fot. Radek Radziejewski: „Przemieszczając się po Gdyni staram się zawsze mieć przy sobie aparat i wychwytywać zazwyczaj niezauważane, ciekawe momenty z życia miasta. W tym zdjęciu, oprócz ciekawej scenki, podoba mi się jego dość minimalistyczna kompozycja”.

REKLAMA

Starowiejska kulinarnie Starowiejska to taka dziwna ulica. Wszyscy wiedzą, że w centrum, że historyczna, że stoi tu Domek Abrahama, ale kto tu przychodzi? Na spacery w Gdyni chodzi się gdzie indziej. Głodni też raczej nie pomyślą, że mogą tu zajrzeć. Może przypadkiem, w biegu… Ale nigdy ta ulica nie jest celem wyprawy z domu. I tak, będąc w ścisłym centrum miasta, ciągnie się Starowiejska od dworca po Plac Kaszubski, mało przez kogo zauważona. Dla właścicieli gastronomii to taka ulica „dla zuchwałych”. Trzeba mieć dobry pomysł i dużo cierpliwości, żeby otworzyć tu restaurację. Na szczęście odważnych nie brakuje. Swoje miejsce znalazła tu m.in. ciekawa pizzeria, malutka buregownia, urocza kawiarenka. Na dłużej zatrzymały mnie dwa miejsca. Bar „Mesa” działa przy Starowiejskiej 14 zaledwie od półtora miesiąca, ale szturmem zdobywa klientelę. Lokal ruszył w styczniu, zajmując miejsce dawnego „Anatola”. Odnowione wnętrze przyciąga wyrazistym wystrojem stylizowanym na marynarską mesę. Mnóstwo tu morskich akcentów, a ciekawostką są rozciągnięte pod sufitem oryginalne żagle. I jak w prawdziwej mesie można tu solidnie zjeść. To, co w pierwszej kolejności rzuca się w oczy, to krótkie, proste menu i wyjątkowo niskie ceny. Moim zdaniem, to właśnie najbardziej wyróżnia lokal – właściciele postawili na sprawdzone dania, nie eksperymentują z gustami klientów, ale dopasowują się do ich oczekiwań. Dania wydawane są szybko. Można samemu skomponować posiłek ze składników wystawionych w bufecie lub zamówić pizzę, na którą trzeba chwilkę poczekać. Specjalnością kucharzy są przepyszne zupy. Specjalnością obsługi – życzliwość i przyjazna atmosfera. Poza tym – można tu zjeść śniadanie już o 9.00 rano! Kto biega od rana po mieście, załatwiając różne sprawy w pobliskich urzędach, nie jest już skazany na fast food, ale w spokoju i przyjemnej atmosferze może zjeść jajecznicę, czy omlet i napić się kawy z filiżanki. A dla bardzo głodnych – prawdziwe śniadanie angielskie! Po takim posiłku energii do działania nie zabraknie do wieczora, zapewniam. Lokal jest czynny od poniedziałku do soboty do godz. 19.00. Nieco dalej, idąc w kierunku dworca, przy Starowiejskiej 29 rozgościła się na dobre re‑ stauracja „Trio”. Ten lokal wrósł już w krajobraz od lat, ciesząc gości smaczną kuchnią i przytulnym wnętrzem. Wystrój nawiązuje do

tematyki muzycznej i, jak mówią właściciele, wypełniony jest nutą blues’a i jazz’u. Wnętrze podzielono na strefy, dlatego, choć spore, daje poczucie intymności, klienci nie zaglądają sobie w talerze i nie są mimowolnymi świadkami cudzych rozmów. Jest też spokojne i ciche miejsce dla rodziców malutkich dzieci. Mogą oni tu przyjść ze swoimi pociechami i mają sporo swobody. Lokal jest zdecydowanie przyjazny rodzinie, co widać również w menu, które zawiera zestawy obiadowe dla małych i dla dużych. Mnie osobiście urzekły podawane w „Trio” makarony, ale to nie jedyny mocny punkt menu. W karcie znajdziemy dania zarówno wegetariańskie jak i mięsne . Są też potrawy bezglutenowe. Warto tu przyjść na rodzinny obiad czy kolację, kiedy chcemy spędzić w lokalu nieco więcej czasu, nie tylko jedząc. W niedzielne popołudnia, od 13.00 do 18.00 czeka na gości animatorka, która zaopiekuje się najmłodszymi, dzięki czemu rodzice mają chwilę wytchnienia. Miejsce jest doskonałe na przyjęcia okolicznościowe, małą lub większą uroczystość, czy romantyczne spotkanie. Właściciele są dumnymi laureatami Grand Prix I edycji Nocy Restauracji 2012 roku oraz II miejsca w konkursie na najlepszą restaurację w Gdyni. Nie zapominają jednak ani na chwilę, że nagrody to zasługa gości, którzy oddali głosy, dlatego zawsze to goście są dla nich najważniejsi. I to się po prostu czuje. Lokal jest czyn‑ ny od 11.00 do 22.00 (zimą do 21.00) Jak widać, warto inaczej spojrzeć na Starowiejską. Warto przyjść tu celowo, obierając sobie tę ulicę jako cel jednego ze spacerów zakończonych wspólnym, rodzinnym obiadem lub zaplanować przerwę śniadaniową tak, aby zjeść właśnie tutaj. Będzie tanio i pysznie, co osobiście sprawdziłam i polecam. Aleksandra Rekuć

Warto przyjść tu celowo, obierając sobie tę ulicę jako cel jednego ze spacerów zakończonych wspólnym, rodzinnym obiadem…


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Dole i niedole wróbla domowego W 1958 roku w Chinach władze oskarżyły wróble o nieprzestrzeganie higieny i spowodowanie klęski głodu. Ptaki skazano na śmierć, a wykonanie wyroku powierzono mieszkańcom Państwa Środka. Do odstraszania Bogu ducha winnych ptaków użyto bębnów, płacht materiału, a także patelni i garnków. Niepotrafiące długo utrzymać się w powietrzu wróble, po upływie kilkunastu minut, padały martwe na ziemię.

fot. R.Radziejewski

Pomysł wybicia wróbli wyszedł od Mao Zedonga, przywódcy Chin, który chciał przekształcić kraj z rolniczego w potęgę przemysłową. Ten projekt zmian przeszedł do historii pod nazwą Wielkiego Skoku Naprzód. Niestety, swoją ingerencję w ekosystem społeczeństwo chińskie przepłaciło klęską głodu. Pola uprawne opanowała szarańcza, a gospodarka rolna popadła w ruinę. W obliczu katastrofy władze Chin zrezygnowały z tępienia wróbli na rzecz… walki z pluskwami. O pozycji wróbla, tego szarokasztanowego z czarnym śliniakiem na podgardlu i ciemnych prążkach na skrzydłach ptaka, od 10 000 lat podążającego za człowiekiem niech świadczy fakt, że otwiera on listę gatunków zwierząt w Systema naturae Karola Linneusza. Szwedzki biolog nadał mu łacińską nazwę Passer domesticus. Utrzymała się ona w nauce do dziś i oznacza małego ptaka domowego. Wróbel pochodzi z Bliskiego Wschodu i towarzyszy od neolitu człowiekowi, gdy ten zaczął osiedlać się na wsi i zajął się rolnictwem. Ptak poza Arktyką i Antarktydą rozprzestrzenił się na całym świecie. Jego polska nazwa ‘wróbel’ jest prasłowem, w języku staro-cerkiewno-słowiańskim ma formę ‘wrabij’, a w języku węgierskim funkcjonuje jako słowiańska pożyczka ‘veréb’, co dowodzi, że Węgrzy nie znali wcześniej wróbla i spotkali go dopiero w X wieku n.e. po osiedleniu się na Nizinie Panońskiej. Wszędzie, gdzie egzystował człowiek, wróbel - tak jak to robi do dziś – gniazdował w jego pobliżu w szczelinach domów, w dziuplach, pod dachami. Budował z trawy, słomy i piór kuliste gniazdo z daszkiem i składał nawet cztery razy do roku bladozielone i bladoniebieskie

Samiczka wróbla domowego na gdyńskim skwerze

nakrapiane jaja, z których pisklęta - nawet do dziesięciorga - wykluwały się już po upływie dwóch tygodni. Niezdolny do długich lotów ptak dotarł za człowiekiem, odbywając podróż statkiem, aż do Ameryki, gdzie zadomowił się nawet na szczycie liczącego 102 piętra nowojorskiego wysokościowca Empire State Building. Spotykano go w różnych dziwnych miejscach: w klatce lwa, pod gniazdem bociana, czy w angielskiej kopalni na głębokości ponad 600 metrów. Do literatury wróbel trafił bardzo szybko. Pierwsze o nim wzmianki pochodzą z biblijnej Księgi Psalmów i mitów greckich, w których zyskał rangę ptaka miłości towarzyszącego bogini Afrodycie. W Nowym Testamencie wróble, które naonczas stanowiły pokarm dla biedoty i były sprzedawane na targu, są przywołane w Ewangelii Łukasza jako m.in. przykład boskiej troski o wszelkie stworzenie, ale i kontrastu względem człowieka: „[...] Czyż nie sprzedają pięciu wró-

bli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. [...] Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. [...]”. Symbolem seksualności stał się natomiast wróbel za sprawą pełnego aluzji erotyku poety rzymskiego - Gajusa Valeriusa Catullusa: Wróbelku, mojej dziewczyny kochanie! Z tobą się bawi, ciebie trzyma pani [...] Skądinąd to nie Catullus skojarzył wróbla z maniakiem seksualnym. Wiadomo było od dawna, że mimo swojej skromnej postury ptaki te są wyjątkowo sprawne w tej dziedzinie życia. Przeciętna para kopuluje ze sobą 120 razy [sic!] dziennie, a rekordzista łączył się ze swoją partnerką 30 razy w ciągu minuty. Nic więc dziwnego, że popęd seksualny wróbla posłużył jako element porównania do nieprzystojnego zachowania pewnego starca. W sonecie „Do starego” poeta doby baroku, Jan Andrzej Morsztyn, napisał: Ilekroć w ręku twych tę panią widzę,

Że ją całujesz, starcze obrzydliwy, Tylekroć z ciebie jak na urząd szydzę, Żeś stary jak kruk, a jak wróbl jurliwy [...]. Czytelnik, wertując tomiki z poezją, powieścią czy dramatem w poszukiwaniu motywu wróbla, dociera do parafrazy Biblijnej Księgi Psalmów Jana Kochanowskiego czyli Psałterza Dawidowego wydanego w 1579 roku. W psalmach 84 i 104 wróble są nie tylko elementem pejzażu, ale symbolem budowania domu i stabilności rodziny. Po postać szarego ptaszka sięgnął również biskup warmiński Ignacy Krasicki, szydząc w bajce zatytułowanej Wróbel z megalomanii jednostek pospolitych. Wróble przeniknęły do literatury romantycznej jako część krajobrazu Polski i Litwy. Z kolei poeta trzech pokoleń, Leopold Staff, prekursor poezji codzienności poświęcił tym niepozornym ptakom, tak ściśle związanym z życiem człowieka, aż dwa utwory: Wróbel i Do wróbla, Pobrzmiewa w nich idea franciszkanizmu: afirmacji życia, ukochanie natury i codzienności. [...] Lecz czczę cię, wróblu, w skromnym tym panegiryku Przeto, że nie masz innych cnót, zalet i chwały, Wszędobylski, bezczelny, głodny uliczniku, I w szarej swej beztrosce gwiżdżesz na świat cały. A co z wróblim potomstwem licznie powoływanym na świat? Budowniczym gniazda jest samiec, który zaprasza samiczkę do kontynuowania budowy ptasiego domu. Po złożeniu jaj oboje wysiadują je przez 14 dni. Po wykluciu się nagich piskląt, rodzice karmią je wyłącznie owadami, a kiedy już opuszczą gniazdo, dokarmiają je nasionami zbóż czy słonecznika przez dwa tygodnie.

5 Najpiękniejsze świadectwo troski dorosłego wróbla o pisklęta pochodzi z utworu Iwana Turgieniewa: Wracałem z polowania ogrodową aleją. Przede mną biegł pies. Wtem pies zwolnił biegu i zaczął się skradać, jakby poczuł przed sobą zwierzynę. Spojrzałem wzdłuż alei i dostrzegłem młodego wróbla z żółtawym puchem wokoło dzióbka i na łebku. Wróbel wypadł z gniazda (wiatr mocno chwiał brzozami alei) i siedział nieruchomo, bezsilnie rozpostarłszy ledwie wyrosłe skrzydełka. Mój pies zbliżał się do niego zwolna, gdy nagle stary wróbel z czarnym brzuszkiem zerwawszy się z pobliskiego drzewa spadł jak kamień tuż przed jego pyskiem — i nastroszony, szpetny, piszcząc żałośnie i rozpaczliwie dwa razy podskoczył ku zębatej, rozdziawionej paszczy. Stary wróbel rzucił się na ratunek, osłaniał sobą swoje pisklę... ale jego maleńkie ciało dygotało ze strachu, jego cienki głos stał się nieharmonijny, ochrypły, wróbel był bliski śmierci, składał z siebie ofiarę! Jakim olbrzymim potworem wydał mu się pies! A przecież nie mógł usiedzieć na swojej wysokiej, bezpiecznej gałęzi... Zrzuciła go stamtąd moc silniejsza niż jego wola. Mój Trezor stanął, cofnął się... Widocznie i on uznał tę siłę. Szybko zawołałem przestraszonego psa i odszedłem, korząc się głęboko. Czego nie zdołał uczynić Mao Zedong, czy strachy na wróble¹, których ptaki nie bały się, dokonała cywilizacja. Szczelniejsza budowa domów wyeliminowała miejsca na gniazdowanie. Zamykanie śmietników, foliowanie śmieci – zmniejszyły możliwość jedzenia odpadków. Zniknięcie wozów konnych z krajobrazu miejskiego, a w ślad za nimi worków z owsem, pozbawiły wróble dostępu do ziarna. I stało się! Populacja tych ptaków zaczęła drastycznie spadać. Zaniepokoiło to nie tylko ornitologów, ale także ekologów, którzy 20 marca ustanowili Światowym Dniem Wróbla. Czy współistniejący z człowiekiem od wielu tysięcy lat wróbel, który zaistniał w literaturze i w licznych przysłowiach całego świata ( np.: Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu, Słówko wyleci wróblem, a wróci wołem, czy Starego wróbla nie złapiesz na plewy) stanie się reliktem przeszłości? Czy – w co należy głęboko wierzyć – dostosuje się do zmienionych warunków życia i nadal będzie towarzyszył człowiekowi.

Sonia Langowska

¹ Powiedzenie to występuje wyłącznie w języku polskim. W angielskim są to strachy na wrony, w czeskim, węgierskim i niemieckim – strachy na ptaki.


6

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Historia Dnia Kobiet Dzień Kobiet to święto, w którym mężowie, chłopcy, koledzy, czy bracia składają życzenia i przynoszą kwiaty kobietom. To oczywiste, że w tym dniu należy okazać szacunek przedstawicielkom płci pięknej. Czynimy to często bezwiednie, nie znając historii tej uroczystości. Nie wiemy, że gest wręczania kwiatów jest tak naprawdę przypomnieniem o ofiarach poległych w walce o równouprawnienie kobiet. Pierwowzorem dla tego dnia stały się Matronalia. Było to święto obchodzone w Rzymie przez zamężne kobiety. Przypadało ono 1 marca i było związane z powitaniem Nowego Roku, a także z macierzyństwem. Historia Dnia Kobiet zaczęła się w 1908 roku w Stanach Zjednoczonych. Mówiąc szczerze, w tamtym czasie panie nie miały łatwego życia. Nie posiadały prawa głosowania i podejmowania pracy. Co gorsza, nie były nawet uznawane za obywateli. Po latach monotonii i rutyny, po czasie, w którym kobiety były poniżane i traktowane przedmiotowo, wszczęły pierwszy na świecie strajk w sprawie praw kobiet. Miał on miejsce w Nowym Jorku 8 marca 1908 roku. Pracownice fabryk odzieżowych wyszły na ulicę, domagając się praw politycznych i ekonomicznych dla kobiet. Na świecie miały miejsce jeszcze inne, różnego rodzaju protesty i strajki dotyczące praw kobiet. Nie przyniosły one jednak pożądanych rezultatów. Najtragiczniej zakończył się protest 25 marca 1911 roku w nowojorskiej fabryce Triangle Shirtwais, bo „przypadkowym” pożarem. Pracownice owej fabryki zbuntowały się i oczekiwały od właściciela polepszenia warunków pracy. Ten natomiast, obawiając się rozgłosu, zamknął panie w budynku, który zaraz potem spłonął. Zginęło 129 kobiet i 17 mężczyzn uwięzionych wewnątrz. Pierwszy Międzynarodowy Dzień Kobiet w Austrii, Niemczech, Danii i Szwajcarii obchodzono 19 marca 1911 roku, a rok później w Rosji. Obchody Dnia Kobiet w Rosji zawdzięczamy feministce Aleksandrze Kołłontaj, która przekonała Lenina do ustanowienia tego dnia oficjalnym świętem. Do roku 1965 był on normalnym dniem pracy. Dopiero 8 maja 1965 roku Międzynarodowy Dzień Kobiet ustanowiono dniem wolnym od pracy „w celu upamiętnienia zasług kobiet sowieckich w budowie komunizmu, w obronie ojczyzny podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ich heroizmu i bezinteresowności na froncie, a także aby zaznaczyć duży wkład kobiet w umacnianie przyjaźni między narodami i walkę o pokój”. W Polsce, w czasach PRL- u Dzień Kobiet obchodzony był obowiązkowo w zakładach pracy i szkołach. Z tej okazji uzupełniano zaopatrzenie w sklepach, a paniom wręczano rajstopy, ręczniki, ścierki, mydło i kawę. W latach 80 do podarunków dołączano kwiaty – początkowo wręczono goździki, później tulipany. W dzisiejszych czasach możemy spotkać się z różnymi opiniami na temat obchodów Dnia Kobiet. Często słyszymy jakoby było to święto pokomunistyczne. Jego zwolennicy natomiast obdarowują kobiety zazwyczaj kwiatami i czekoladkami. Choć w wielu państwach dzień ten obchodzony jest według własnej tradycji i zwyczajów, to zawsze ma ono na celu okazanie szacunku, pamięci lub pozyskanie sympatii kobiet w różnym wieku. Hanna Czerwińska Anna Kozłowska

Kobiety kontra stereotyp

Kolaż R.Daruk

Nie da się pominąć faktu, że wielkimi krokami zbliża się wiosna, która sygnalizuje swoją obecność wraz z nadejściem najbardziej oczekiwanego miesiąca w roku, tj. marca. Marzec kojarzy się nam z pierwszymi promieniami ciepłego słońca, a także z aurą, która budzi nas z letargu, w jakim byliśmy podczas chłodnych i ponurych dni. Ale nie tylko! To miesiąc, w którym jest przepiękna data, a jest to ósmy jego dzień. Każdy już z pewnością wie, co mam na myśli - Dzień Kobiet. Jest to święto, podczas którego każda Pani powinna czuć się wyjątkowo. Z racji tego kilka słów o płci pięknej. Nie będzie to historia powstania tego święta, ani tradycji związanych z jego obchodzeniem. Zajmę się natomiast kwestią związaną z powszechnie znanymi stereotypami dotyczącymi kobiet, a konkretnie tym, jak są postrzegane panie na arenie zawodowej. Czym jest więc stereotyp? Określenie to bez wątpienia powoduje złe skojarzenia w społeczeństwie. Jednak już od dawnych czasów jest on trwale wpisany w postrzeganie świata. Człowiek ma tendencje do przyporządkowywania grup do konkretnych kategorii społecznych. Stereotypy złe, dobre, miłe, nieprzyjemne, znaczące, nieznaczące, każde są w jakiś sposób przez nas znane i bardzo często wykorzystywane w codziennym życiu. Kultura, w której roi się od stereotypów, zakłada, że kobieta, jako płeć znacznie słabsza, odznacza się takimi cechami, jak: ufność, opiekuńczość i bezbronność. Z tego względu uważa się, że powinna ona zajmować się domem, wychowaniem dzieci i rozpieszczaniem męża. Wspomniany natomiast mąż, reprezentujący płeć męską, jako osobowość twarda, znająca swoją wartość i aktywna, realizuje się zawodowo, przy czym zapewnia utrzymanie finansowe rodzinie. Przez stereotypizację większość kobiet czuje się w pewien sposób zdominowana przez mężczyzn, głównie na arenie kariery zawodowej. Mają one znacznie mniejsze pole do popisu, nie pną się po szczeblach kariery, od której są skutecznie separowane, bo według stereotypu nie powinny one podejmować żadnych działań poza rodziną i domem. Problem zaczyna się

wtedy, kiedy stereotypowa matka–Polka chce się spełniać zawodowo. Taka kobieta kojarzona jest z ciągłym spóźnianiem się do pracy, niedyspozycyjnością oraz brakiem orientacji w nowych tendencjach rynkowych. Najbardziej rozpowszechnionymi mitami dotyczącymi pracy zawodowej kobiet są twierdzenia, że panie wcale nie chcą pracować oraz, że lepiej znoszą bezrobocie niż mężczyźni. W rzeczywistości jest to kompletną bzdurą, ponieważ tak jak każdy mężczyzna, tak i kobieta bez pracy doświadcza problemów finansowych. Mitem jest także stwierdzenie, że kobiety nie muszą pracować zawodowo, ponieważ są głównie utrzymywane przez mężów. Co jednak w sytuacjach, kiedy nasza druga połowa jest bezrobotna albo zarabia zbyt mało, żeby utrzymać rodzinę? Tutaj pracodawcy zgodnie rozkładają ręce. Jednak mimo licznych stereotypów dotyczących różnych sfer życia, a istniejących w obecnej kulturze, można stwierdzić, że obecnie wiele się zmieniło. Dzisiaj kobiety nie krępują się, by pracować w zawodach, które kiedyś były typowo męskie. Z każdym rokiem przybywa liczba pań studiujących na kierunkach technicznych i inżynieryjnych. Według badań coraz więcej kobiet kształci się na politechnikach, zakłada własne firmy, spełnia się zawodowo na wysokich stanowiskach menadżerek i dyrektorek. Nie wywołuje to żadnych sprzeczności z ich naturą, ponieważ już dawno obalono mit, że kobiety to typowe humanistki. Coraz częściej stereotypy są łamane dzięki sukcesom tych pań, które nie poddały się im i zawzięcie realizują swoje marzenia, pnąc się coraz wyżej po szczeblach kariery zawodowej i osiągając sukcesy. Trzeba zauważyć, że nie zaniedbują one przy tym swoich mężczyzn i dzieci. Starają się pogodzić rolę zarówno żony, matki, jak i kobiety aktywnej zawodowo. Nie powielają błędów swoich babć i matek, które zaszywały się w domu, gotując obiady mężowi. Zdecydowanie dążą do spełniania marzeń i korzystania z życia pełnymi garściami. Na szczęście istnieją również stereotypy pozytywne i tutaj pamiętajmy drogie Panie, że Polki są najpiękniejszymi kobietami na świecie! Żaneta Buba


7

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Nie mogę mieć planów Wywiad z Bogdanem Smagackim, aktorem Teatru Miejskiego w Gdyni.

- Rok temu świętował Pan 25-lecie pracy artystycznej. Jak wspomina Pan pierwsze spektakle jako świeżo upieczony aktor? ‑ Wspominam je bardzo dobrze. Człowiek, kiedy kończy szkołę, to jest niesamowicie naładowany energią twórczą i chęcią grania... Miałem szczęście! Zaraz po szkole zagrałem Pomysłowego krętacza w Olivierze wg Dickensa w reż. Redfarn, Bulbę w „Ja kocham Rózię” w reżyserii Jerzego Gruzy i wystąpiłem w świetnym spektaklu „Kaczmarski” wyreżyserowanym przez panią M. Talarczyk. Razem z Elą Mrozińską, Darkiem Siastaczem i Grześkiem Gzylem, śpiewaliśmy piosenki J. Kaczmarskiego. Ile tam było energii, prostoty, piękna i poezji... - Czy spektakl zagrany po raz n-ty sprawia taką samą przyjemność, jak za pierwszym razem? ‑ Trudno mówić o przyjemności grania pierwszego spektaklu. Premiera wiąże się z ogromnym stresem, aczkolwiek takiej przyjemności doświadczyłem parokrotnie. Pojawiła się ona przy „Klatce wariatek”, „Don Ki-

chocie”, „Dniu świra”, „Kolacji dla głupca”, czy przy ostatnim spektaklu – „Historia filozofii po góralsku”. Pokazując publiczności drugą i trzecią próbę generalną, wiedzieliśmy już „na czym stoimy” i tę premierę można również nazwać przyjemną. Po premierach większość spektakli w mojej dotychczasowej karierze teatralnej związana jest z przyjemnością ich grania. - Niedawno miała miejsce premiera sztuki „Historia filozofii po góralsku”. Jak przygotowywał się Pan do roli? ‑ Dostaliśmy tekst, pan reżyser wszystko nam powiedział. Staraliśmy się wyćwiczyć tak zwane góralskie akcentowanie. Może to, że mówimy gwarą, jest takie dziwne, tajemnicze, sprawiające wrażenie ogromnej trudności, ale Ela, Beata i ja, którzy występujemy w tym spektaklu, mamy tak zwane „ucho muzyczne”, poczucie rytmu, umiemy śpiewać i może dlatego łatwiej było nam nauczyć się pewnej melodii – w tym przypadku gwary góralskiej.

Fot. R.Radziejewski

- Skąd się wziął u Pana pomysł na bycie aktorem? Czuł Pan powołanie? ‑ W 1986 r. dostałem się do Studium Wokalno-Aktorskiego przy Teatrze Muzycznym w Gdyni, ponieważ chciałem śpiewać. Byłem „świeżo” po wojsku i miałem już 23 lata. Na pierwszych lekcjach okazało się, że pomimo ładnej barwy głosu, mam nie za dużą skalę. Wtedy moje marzenia o śpiewaniu zostały troszkę podcięte. Mój pedagog, prof. Muszyński, powiedział mi, że nie ma się czym przejmować, że trzeba pracować. Zrobimy skalę i będę śpiewać! W szkole mieliśmy zajęcia aktorskie z prof. Chrapkiewiczem. Byłem pierwszym, który w mojej grupie zrobił dobrze etiudę według kryteriów pana profesora. Od tego momentu było spokojniej, ale nie łatwiej. Musiałem np. wymyśleć i zrobić etiudę z pewnym kolegą (do dzisiaj pracuje w teatrze), bo profesor chciał go wyrzucić... Na drugim roku miałem najlepsze oceny z aktorstwa i ze śpiewu. W spektaklu dyplomowym zagrałem Diapanazego Nibka w „Małym dworku” Witkacego w reż. G. Chrapkiewicza i nie myśląc o tym, że będę aktorem, zostałem nim.

- Trudniej było się Panu uczyć do tej roli w porównaniu do innych? ‑ Sama nauka tekstu „Historii filozofii po góralsku” nie bardzo różniła się od nauki innych tekstów. Nie można było zmieniać kolejności słów w zdaniu, bo wówczas traciło się sens i rytm. Trzeba było uczyć się dokładnie tak, jak było zapisane w scenariuszu. Sama gwara była trudnością w nauczeniu się tekstu, ale i ogromną radością było i jest mówienie nią na scenie. Pamięć i ilość prób – to klucze do opanowania tekstu. U mnie uczenie się tekstu jest na takim średnim, europejskim poziomie – ani za szybko, ani za wolno, ale szybciej niż wolniej. - Grał Pan w takich serialach, jak Klan, Samo życie czy Prawo Agaty. Czym różni się praca na planie od pracy na deskach teatru? ‑ Wśród aktorów, kolokwialnie rzecz ujmując, mówi się, że na planie filmowym „ciszej się mówi”. Nie jestem kompetentny, żeby się na ten temat wypowiadać, ponieważ nie miałem w tych serialach zbyt dużych ról. Zaledwie dwa, trzy dni kręcenia. Jednak myślę, że jest to pewna umiejętność przestawienia się na inny sposób mówienia i gra-

Bogdan Smagacki w spektaklu Historia filozofii po góralsku

nia, mniejszymi środkami niż w teatrze. Tam chodzi o to, żeby być naturalnym. - Jakie postacie lubi Pan najbardziej grać, podobne do siebie, czy może zupełnie inne? ‑ Oczywiście, że najbardziej lubię grać postaci, które zasadniczo różnią się ode mnie i dawać im malutkie charakterystyczne cechy ludzi, których znam. Postaci podobnych do siebie chyba nie grałem. W „Dniu świra” jedynie są sytuacje, w których odnajduję siebie. Chociaż ostatnio w „Biesach”, gdy zobaczyła mnie moja dziewczyna, powiedziała, że scenograf nie postarał się, bo wyglądam w kostiumie tak, jak na co dzień chodzę ubrany, ale postać różni się ode mnie. - Jaka jest Pana wymarzona rola? ‑ Wymarzona rola to ta, którą dostanę, następna, kolejna w jakimś spektaklu, serialu czy filmie. Wymarzoną rolą to był chyba „Dzień świra”. Oglą-

dając film, byłem zachwycony Markiem Konradem grającym Adasia Miauczyńskiego. Bardzo chciałbym zagrać w jakimś sensacyjnym filmie albo w mrocznym dramacie pełnym ekstremalnych przeżyć, emocji (może to wynika z tego, że byłem dwa lata w wojsku...) i w dobrej, inteligentnej, i mądrej komedii!!! - Co Pana zdaniem jest najistotniejsze w pracy aktora? ‑ Predyspozycje. Powtarzam to za panią Danutą Baduszkową: „To, że ktoś skończył szkołę, nie oznacza jeszcze, że może być aktorem, bo do tego, aby być aktorem, trzeba mieć predyspozycje”. Zgadzam się z tą tezą i uważam, że do wszystkiego trzeba mieć predyspozycję i do bycia aktorem, i do bycia sprzedawcą, kierowcą, dyrektorem czy portierem. Nie wystarczy się jedynie wyuczyć zawodu. Sumienne i rzetelne wykonywanie swoich zadań na scenie podparte profesjonalizmem i oddaniem. Ciągła praca nad warsztatem.

- Uczy Pan w Studium Wokalno-Aktorskim. Czym różnią się pańscy studenci od Pana samego w ich wieku? ‑ Moi studenci różnią się w szczególności wiekiem, bo mają po przyjściu do szkoły 18-19 lat. Różnią się podejściem do życia, stawianiem sobie celów. Nie wiedzą częstokroć jeszcze, czego tak naprawdę chcą i kim chcą być. Nie potrafią być samodzielni! Kiedy zaczynałem szkołę, nie mieliśmy dostępu do Internetu. Trudno było dostać, kupić jakieś nuty, zdobyć nagranie... Teraz, kiedy proszę ich np. o to, żeby znaleźli sobie jakąś piosenkę rozrywkową z XX w., to oni mówią, że nie wiedzą, co wybrać, nie wiedzą, gdzie szukać, jak szukać... Są bezradni. Uważam, że to jest lenistwo. Jedni przychodzą, aby przeczekać dwa lata i dostać się do szkoły teatralnej, inni przychodzą, bo chcą zobaczyć, jak tutaj jest (bo słyszeli, że fajnie...),a jeszcze inni przyszli po to, żeby skończyć tę szkołę i pracować w tym teatrze, bo to jest ich marzeniem. Z takimi studentami pracuje się najlepiej. Z każdym semestrem widać, jak ogromne robią postępy. - Jest Pan surowym nauczycielem? ‑ Nie mogę być obiektywny, bo nauczanie śpiewu to jest moja pasja, więc pewnie moje wymagania są większe. Cały czas jednak powstrzymuję się przed tym, żeby nie być zbyt surowym pedagogiem. Jestem już 26 rok w tym zawodzie i wydaje mi się, że wiem, na czym polega trudność tego zawodu i staram się im to uzmysłowić, pokazując, jak należy pracować nad utworami, jak wiązać aktorstwo ze śpiewem. Staram się ich za bardzo nie głaskać, ale rzetelnie oceniać, pokazując, gdzie było niedobrze, a gdzie znakomicie. Kiedy w „Dniu świra” wypowiadam słowa: „Co to za potworny absurd, aby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem”, myślę o moich studentach... - Jakie są najbliższe Pana plany zawodowe? ‑ Być i grać w teatrze. Nie mogę mieć planów, ponieważ jestem zależny od dyrektora i reżyserów, którzy decydują, czy i kogo zagram w kolejnej sztuce. Pracuję w teatrze na etacie i zawsze z zaciekawieniem patrzę na tablicę ogłoszeń, z wielką nadzieją, że w następnej sztuce mnie nie zabraknie.... - Dziękuję za rozmowę Iweta Lidzbarska


8

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

za stary, za młody? Fundacja FLY przeciw dyskryminacji ze względu na wiek Do globalnego narasta dzisiaj problem ageizmu, czyli dyskryminacji ze względu na wiek oraz wyznawania irracjonalnych poglądów i przesądów dotyczących jednostek lub grup społecznych opartych na ich wieku. W Polsce ofiarami ageizmu najczęściej padają kobiety po 35. roku życia oraz mężczyźni po 45. Dotyczy to najczęściej sfery zawodowej, a więc problemów ze znalezieniem pracy. Ageizm jest z pewnością jedną z przyczyn tego, że w Polsce odsetek osób aktywnych zawodowo po 50. roku życia jest najniższy w Europie (26%) i nadal maleje. Ale nie tylko. Zdarzają się też sytuacje, gdzie osobie starszej z powodu jej wieku odmawia się możliwości zakupów na raty, kredytu czy też karty kredytowej. Osoby starsze częściej są oszukiwane w wydawaniu reszty, padają ofiarami rozmaitych oszustw, są traktowane jako gorsze. Są pomijane w kampaniach reklamowych dotyczących wielu produktów, można powiedzieć, że jako REKLAMA

grupa konsumencka nie istnieją (za wyjątkiem paraleków na problemy z narządem ruchu). Z drugiej strony wiele młodych osób doświadcza adulty‑ zmu, czyli dyskryminacji z uwagi na zbyt niski wiek. Problem ten jest tak głęboko zakorzeniony w społeczeństwie, że często nie dostrzegamy objawów, a nawet akceptujemy je w pełni. Dla przykładu można sobie przypomnieć powiedzenia z dzieciństwa jak: „dzieci i ryby głosu nie mają”, „szczeniacka miłość”, albo „musisz zapłacić frycowe”. Ludzie młodzi, jak każda inna grupa społeczna, zasługują na szacunek, prawo głosu i równouprawnienie. Adultyzm opiera się na przekonaniu, iż doświadczenie życiowe jest silnie powiązane z wiekiem i wynikającym z tego wnioskiem, iż osoba starsza zwykle jest mądrzejsza i we wszelkich sporach należy jej przyznawać rację. Czynnik ten jest szeroko zakorzeniony w kulturze i tradycji, gdyż często osoba starsza uznawana jest i była

za osobę najważniejszą w danej hierarchii. Źródłem adultyzmu może być również wygląd zewnętrzny dyskryminowanej osoby. Młody mężczyzna o smukłej budowie ciała i delikatnych rysach twarzy może wywoływać skojarzenia z dzieckiem i pomimo swej dojrzałości emocjonalnej być postrzegany jako osoba niedojrzała. Z przejawami ageizmu i adultyzmu powinniśmy walczyć – zaczynając oczywiście od siebie. Warto zastanowić się nad swoimi przekonaniami, a przede wszystkim postawami wobec osób młodszych i starszych. Problem ten stara się przybliżyć nam Woj‑ ciech Grubba w swoim projekcie „Pokój wieku”. Pan Wojciech to student reżyserii w Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie, student aktorstwa w Brian Timoney Actors’ Studio filia w Londynie, a także student psychologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, wykładowca teatralny, na swoim koncie ma już ponad 30 filmo-

wych kreacji aktorskich. „Pokój wieku” to tytuł filmu, który jest jego pracą dyplomową. Film podejmuje problematykę dyskryminacji względem wieku, poszukiwania swojego miejsca w obecnym świecie, a także egzystowania na obecnym rynku pracy. Głównym bohaterem jest młody człowiek, absolwent filozofii, który trafia do krainy czarów. Krainy, która rządzi się tymi samymi prawami co współczesna Polska. W magicznym pokoju, do którego wchodzi, poznaje swojego dziadka - głos rozsądku i doświadczenia, przez innych lekceważony. Film odsłania prawdziwe, ponadczasowe oblicza ludzi, które zaobserwować możemy na co dzień. Autor stawia pytanie: czyżbyśmy na co dzień żyli w krainie czarów? Do projektu reżyser Wojciech Grubba zaprosił znanych aktorów. W jednej z ról zobaczymy pana Jana Peszka, wybitnego aktora, reżysera i pedagoga. Zapytany o to dlaczego, zaangażował się w taki projekt, odpowiedział: - Po pierwsze dlatego, że lubię spotykać się z młodymi ludźmi, bo działają odświeża‑ jąco. To oni, a nie media, in‑ formują mnie tak naprawdę o świecie. Po drugie, rzeczywi‑ ście jest to temat, który mnie nie dotyczy, lecz innych zawo‑

dów. Do trzydziestki ludzie nie załapują się na pracę, a po sześćdziesiątce prawie w ogóle nie mają na to szans. Wiek to stan posiadanej wolności albo nie, ja ją posiadam. Projekt to początek kampanii społecznej. Jak podkreśla twórca, zarówno film, jak i kampania społeczna, mają za zadanie walkę ze stereotypami, które dotyczą każdego człowieka oraz mają dać impuls do zmian w społeczeństwie. Projekt wymaga wsparcia finansowego. Dlatego Fundacja FLY zaprasza wszystkich naszych Czytelników i Sympatyków do włączenia się w akcję. Pozyskaliśmy już pierwsze środki – klub charytatywny Y’s Men’s Club Gdynia przeznaczył na ten środki zebrane podczas dwóch kolejnych sklepików „Z głębokiej szuflady”, tj. z 14 i 28 lutego (14 lutego zebrano 1001 zł!). Można także dokonać wpłat na specjalne konto Fundacji FLY w Banku BGŻ SA (nr rachunku 55 2030 0045 1110 0000 0394 3620, z dopiskiem „Projekt Pokój wie‑ ku”). W biurze Fundacji datki na ten cel można wrzucać do specjalnej puszki. O wynikach zbiórki, a przede wszystkim o postępach w realizacji projektu będziemy informować na bieżąco. Radosław Daruk

AKTYWNOŚĆ RUCHOWA SENIORÓW

Dziś o kręgosłupie Kręgosłup odpowiada za pionową postawę ciała, koordynację naszych ruchów oraz ochronę rdzenia kręgowego i nerwów z niego wychodzących. Nawet najmniejsze skrzywienie objawia się bólem, drętwieniem i mrowieniem rąk oraz obniżeniem naszej sprawności Kręgosłup zbudowany jest z dopasowanych do siebie części kostnych (kręgów), które tworzą długi korytarz, w środku którego biegnie rdzeń kręgowy. Rdzeń kręgowy to drugi po mózgu najważniejszy organ neurologiczny organizmu. Składa się on z nerwów, które odbierają impulsy z całego ciała i przewodzą do mózgu informacje o ruchach, odczuciach, wrażeniach. Dzięki temu możemy poruszyć ręką, podnieść nogę, wziąć głęboki oddech, czy wciągnąć brzuch. Nawet niewielkie skrzywienie kręgosłupa może doprowadzić do garbienia się, zmiany postawy ciała i ucisku na nerwy, który skutkuje bólem i obniżeniem sprawności kończyn. Nawet „zwykłe” i popularne schorzenia kręgosłupa pozostawione bez leczenie mogą prowadzić do kalectwa i niepełnosprawności do końca życia. Dlatego trzeba ćwiczyć krę-

gosłup już przy najmniejszych objawach i jak najwcześniej. Bóle kręgosłupa niestety mogą nasilać się z wiekiem. Do najczęstszych przyczyn bólów pleców u osób powyżej 60 roku życia należą zmiany zwyrodnieniowe stawów (degeneracja) i stenoza. Objawy bólu i sztywności w kręgosłupie, które nasilają się rano i wieczorem mogą wskazywać na zwyrodnienie stawów międzykręgowych. Oprócz tego: - ból może przerywać twój sen - ból jest największy zaraz po obudzeniu się i pod koniec dnia - ból nasila się przy ucisku kręgosłupa - nasilony ból przy dłużej wykonywanych czynnościach (np. praca w ogrodzie) - ograniczona ruchomość w plecach. Proces zwyrodnienia stawów postępuje powoli w czasie. Ból spowodowany jest przez rozkład chrząstki i stan zapalny. Na początku objawy są tymczasowe, lecz później nasilają się i zmiany mogą prowadzić do rwy kulszowej. Ból w nogach podczas chodzenia i w pozycji stojącej oraz: - problem z przejściem dłuższego dystansu

- ból pleców znika zaraz po odpoczynku w pozycji siedzącej lub leżącej - intensywność bólu waha się od mocnego do słabego - ból nasila się z czasem - osłabienie mięśni nóg, mrowienie i drętwienie w nodze lub pośladku, mogą wskazywać na stenozę kręgosłupa lędźwiowego lub kręgozmyk. Oba te schorzenia mogą wywołać nacisk na nerwy, a chodzenie czy pozycja stojąca nasilają objawy wywołując dodatkowy ucisk na naczynia krwionośne i nerwy. Zatem zróbmy wszystko by nasz kręgosłup służył nam najdłużej. Katarzyna Szuflita fizjoterapeutka Centrum Merkury


9

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Nowe centrum kultury w Poslce Śląsk kojarzy się nam z hutami, hałdami, węglem i ze strajkami górników. Tymczasem ma on też zupełnie inne oblicze i może się nim chwalić, podważając opinię, że ludzie z Katowic muszą cierpieć na depresję. Dzisiaj już, wysiadając z pociągu na dworcu w Katowicach, widać, jakie zmiany zachodzą w tym mieście. Wcześniej przestrzeń dookoła dworca była naprawdę brzydka, zniszczona, zdewastowana oraz brudna. Od pewnego czasu w Katowicach można podziwiać jeden z najpiękniejszych polskich dworców. Jeśli pójdzie się nieco dalej, to widzi się zupełnie inne miasto niż to dawne. Obecnie można zobaczyć w nim najlepszą salę koncertową w Polsce i Europie, czyli Salę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia zaprojektowaną przez Tomasza Koniora. Miejsce, gdzie jeszcze parę lat temu była kopalnia, zajmuje obecnie istotny wyróżnik śląskiej kultury. Budynek powstał na obszarach poprzemysłowych, przynależnych dawniej do Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice”. Ta budowla to jeden z najciekawszych obiektów stworzonych w Polsce dla świata kultury. Śląsk, ze względu na współczesną architekturę, przeistacza się obecnie w bardzo interesujące miejsce na polskiej mapie. Nie mam tu na myśli jedynie wspaniałej sali koncertowej, lecz też nową siedzibę Muzeum Śląskiego. Ten obiekt również powstał na terenach niegdysiejszej kopalni. Wi-

(Kamienica pod Pomuchlem, Gdynia, ul. Kilińskiego 6, Tel.58/625 74 44) Wystawa malarstwa Anny Jarzyna „Opowieści moich przyjaciół”. 21 lutego - 6 marca 2015 r. Koncert Krzysztofa Z. Nawrockiego – cymbały. sobota, 28 lutego 2015 r. godz. 19.00. Wstęp: 5zł. Koncert Pieśni Żydowskich i Odeskich. Volodymyr Bilokur (Ukraina) – kobza ukraińska, śpiew; Halina Król (Polska) – skrzypce. niedziela, 1 marca 2015 r. godz. 17.00. Wstęp 15 zł. Po wcześniejszym odbiorze biletów w kawiarni. Anielskie granie i śpiewanie. Koncert i karaoke prowadzone przez i dla młodzieży. wtorek, 3 marca 2015 r. godz. 17.00. Wstęp wolny. Recital autorski Duśki. Wanda Staroniewicz – wokal; Marcin Wądołowski - gitara Środa, 4 marca 2015 r. Godz. 19.00. Wstęp: 15zł. Po wcześniejszym odbiorze biletów w kawiarni.

Sala Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach

dać zatem na Śląsku tendencję do przekształcania postindustrialnego krajobrazu w krajobraz kultury. Docelowo sala NOSPR wespół z nową siedzibą Muzeum Śląskiego, jak również z Międzynarodowym Centrum Kongresowym mają tworzyć tzw. Strefę Kultury. Do tej Osi Kultury dołączyć ma także Teatr Opery i Baletu. Cały ten zespół, razem z symbolem miasta, czyli katowickim Spodkiem, stworzy bezprecedensową w całej Europie, powstającą niemal od zera, przestrzeń sztuki, rozrywki i nauki. Projekt zlokalizowania instytucji kultury na zniszczonym po byłej kopalni terenie dobrze wpisuje się w rewitalizację miasta i to zarówno w warstwie kulturalnej, jak i urbanistycznej. Silesia Strefa Kultury to prestiżowy obiekt dla metropolii, silnie uwarunkowany kontekstem lokalnym. Tworzy on barwną i wielowymiarową przestrzeń wspólną

dla mieszkańców oraz odwiedzających ją osób. Teraz Śląsk kojarzy się już nie tylko z węglem, lecz także z jednymi z najlepszych festiwali muzycznych. Off Festiwal to cykliczna impreza o randze światowej. Obejmuje on utwory z szeroko rozumianej muzyki alternatywnej i jest bardzo lubiany przez publiczność, gdyż nie tyle kreuje, ale także wyprzedza nowe trendy w muzyce. Kolejnym, bardzo rozpoznawanym festiwalem muzycznym w Katowicach, jest Festiwal Tauron Nowa Muzyka. Na nim z kolei prezentuje się muzykę z pogranicza jazzu i elektronicznej muzyki tanecznej. Warto zatem rozważyć, czy nie wybrać się wiosenną na wycieczkę do Katowic, a na miejscu, czy nie udać się na koncert do nowej siedziby NOSPR, by przy okazji docenić pozytywne zmiany, jakie zaszły w regionie śląskim. Paulina Pawelska

Scenariusz napisany przez życie Nauczyciel historii w liceum, Kacper Bielik, to główny bohater nakręconego przez Jacka Lusińskiego w Lublinie filmu Carte Blanche. To opowieść o odwadze i codziennych zmaganiach pedagoga, który pomimo tego, że coraz bardziej traci wzrok, decyduje się przygotować swoich wychowanków do egzaminu dojrzałości i nie przyznaje się do swojej przypadłości.

Rolę lubianego przez swoich uczniów nauczyciela historii zachwycająco gra Andrzej Chyra, który na taką rolę czekał długie lata. W filmie wypada pierwszorzędnie. Sprawia wrażenie jak gdyby w ogóle nie starał się grać niewidomego, tylko nim był. Bohater filmu z powodu dziedzicznej wady zaczyna tracić wzrok, a proces postępuje

KAWIARNIA CAFFE ANIOŁ POLECA:

bardzo szybko. Pedagog ukrywa jednak wiadomość o swoim stanie zdrowia. Zdecydował się na tak niezwykły czyn, ponieważ praca z młodym pokoleniem jest jego wielką miłością i pasją. Doprowadzenie podopiecznych do matury stało się jego głównym dążeniem. Musiał zatem uczynić wszystko, aby uchronić swoją posadę w szkole. Ta opowieść wydaje

się tak nadzwyczajna, że gdyby nie była oparta na autentycznym wydarzeniu, to trudno byłoby w nią uwierzyć. Pokrzepiająca jest informacja, że pomimo utraty wzroku pierwowzór bohatera, Maciej Białek, którego życie było impulsem do nakręcenia filmu, kształcił nastolatków przez następnych 15 lat. Jego historia pokazuje, jak z suk-

Gala Talentów. Koncert uczniów II LO Czwartek, 5 marca 2015 r. Godz. 18.00. Wstęp wolny. Wystawa fotografii Dotykając kamienia Barbary Kramczyńskiej Od 7 do 20 marca 2015 r. Wernisaż w sobotę 7 marca 2015 r. O godz. 17.00. wstęp wolny. Śpiewam dla Ciebie - Andrzej W. Jagiełło oraz Barbara Stefaniuk-Nowicka. Koncert nie tylko dla Mam, dla Pań, dla Dziewcząt, dla Kobiet - opera, operetka, musical. Sobota, 7 marca 2014r. Godz. 19.00. Wstęp: 20zł. po wcześniejszym odbiorze biletów w kawiarni. Warsztaty „Twórcze Rozanielenie” - tematem spotkania będą ceramiczne niespodzianki Niedziela, 8 marca 2015 r.w godz. Od 11.00 do 13.00. Prowadzenie - Katarzyna Śliwińska. Koszt warsztatów: 30 zł a czas trwania dwie godziny. Mile widziani rodzice z dziećmi Koncert jazzowy na Dzień Kobiet. Agnieszka Maciaszczyk- wokal, Michał Ciesielski – piano. Niedziela, 8 marca2015 r. godz. 19.00. Wstęp: 15zł. po wcześniejszej rezerwacji biletów w kawiarni Duet zagra koncert lirycznych utworów jazzowych w ciekawych, aranżacjach oraz utwory, które są mocno związane jazzem. Bliższe informacje na temat wszystkich imprez w kawiarni na www.caffeaniol.pl. cesem można zmierzyć się ze swym losem. Jest również dowodem na to, że kiedy wydaje się, że życie rozpada się na kawałki, to można je znowu poskładać w całość. Ten film to wspaniała ilustracja budowy relacji pomiędzy nauczycielem a podopiecznymi. Co ważne, relacji opartej na wzajemnym respekcie, zaufaniu i pasji – dlatego prawdziwe przeżycia Macieja Białka, przeniesione na duży ekran, powinny zainteresować wielu pedagogów i uczniów w Polsce. W Carte Blanche u boku Andrzeja Chyry, grającego niezwykle interesującego człowieka, ujrzymy doskonałych polskich aktorów: Arkadiusza

Jakubika, Urszulę Grabowską, Dorotę Kolak i Wojciecha Pszoniaka. Na ekranie zobaczymy również poczet uzdolnionych i młodych, m.in. Elizę Rycembel i Tomasza Ziętka. O klasie filmu może też świadczyć fakt, że po trzech tygodniach wyświetlania film obejrzało 220 000 widzów. Zatem tych, którzy jeszcze nie widzieli Carte Blanche, zachęcam, by czym prędzej to uczynili. Naprawdę warto, bo ta historia jest jedną z najbardziej poruszających i inspirujących polskich produkcji w ostatnich latach. Paulina Pawelska Carte Blanche, reż. Jacek Lusiński.


10

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

telefon: 58 776 20 01. Podpisano również umowy z siedmioma schroniskami poza Gdynią. W Trójmieście działają też punkty doraźnej pomocy wydające ciepłe posiłki. Gdyńskie schroniska funkcjonują według modelu palety, co oznacza, iż nie wszyscy z różnymi problemami mieszkają razem. Alkoholicy mają swoje schronisko, ludzie starsi, schorowani znajdują miejsce na ul. Chwarznieńskiej. Gdy spytałam bezdomnego, dlaczego żebrze, zamiast zgłosić się do schroniska, otrzymałam odpowiedź: „ Nie pójdę, bo nie mam ochoty mieszkać z pijakami.” Ci, którzy nie chcą korzystać z opieki MOPS-u, próbują w różny sposób skruszyć serca gdynian. Nie pamiętam kiedy, ale miałam w ręku ulotkę wydaną przez MOPS, a skierowaną do bezdomnych. Jej treść mówiła sama za siebie: Pamiętaj! Abyśmy mogli Tobie pomóc, musisz chcieć pomóc

sobie sam! Dawanie bezdom‑ nym pieniędzy nie ułatwi im w wyjściu z bezdomności. Oni pozostaną na ulicy. Liczba bezdomnych w Gdyni utrzymuje się na podobnym poziomie od lat, a mianowicie: - w 2009 r. wynosiła 752 bezdomnych, - w 2011 r. - 733 bezdomnych, - w 2013 r. - 701 bezdomnych, - w 2015 r. - około 700 bezdomnych (ostateczne dane będą znane w grudniu 2015 r.). Na ulicach Gdyni nie widuje się wielu bezdomnych. Nie ma ich na parkingach. Dziesięć lat działalności Zespołu pod kierunkiem pana Marcina Kowalewskiego, pasjonata swego zawodu, człowieka, który wie wszystko o bezdomnych, przyniosło widoczne efekty. Ja gdynianka cieszę się, że miałam możliwość poznania (w dobie wiecznego narzekania) osoby, dla której zawód jest misją. Zobaczyłam skromne warunki, w jakich pracują pracownicy socjalni (obok biurek szafka kuchenna z czajnikiem i kubkami). W tym zespole najważniejsza jest pomoc drugiemu człowiekowi. Nie można zapomnieć o ludziach i instytucjach, które współpracują z Zespołem ds. Bezdomności. Są to organizacje pozarządowe: Stowarzyszenie Alter Ego, Towarzystwo Pomocy Św. Brata Alberta i Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynności. Bardzo dobrze układa się współpraca z Urzędem Miasta, Strażą Miejską i Policją - poinformował mnie pan Marcin Kowalewski. Dowiedziałam się, że w jednym z patroli spisujących bezdomnych w dniu 21 stycznia tego roku uczestniczył wiceprezydent naszego miasta. Mnie w tym roku nie udało się wziąć udziału w spisie (żałuję), ale dzięki życzliwości dyrektorki MOPS-u, pani Mirosławy Jezior i kierownika ds. Bezdomności, pana Marcina Kowalewskiego, mogłam czytelnikom IKS-a przybliżyć jeden z problemów Gdyni. Do tematu zamierzam jeszcze powrócić. Anna Cichomska

i inni obcokrajowcy mieszkający w Anglii, są uśmiechnięci. W sklepie zapytają cię, jak się czujesz i nawet sami sprzedawcy zapakują ci zakupy do darmowej siatki. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać mało znaczącym gestem, jednak po dłuższym pobycie w Wielkiej Brytanii człowiek przestaje przejmować się wieloma rzeczami, które u nas w Polsce są tak bardzo znaczące. - Następnym wielkim plusem jest brytyjski system benefitów - (z j. ang. benefit – korzyść) wspomina Kuba. Daje on nawet najuboższym możliwość założenia rodziny i wychowywania dziecka od najmłodszych lat do końca edukacji. Samotne matki są w stanie utrzymać dom, reali-

zować się zawodowo, a nawet zapewnić dziecku opiekunkę, która zajmie się nim do czasu powrotu rodzica z pracy. To jeden z bardzo przekonujących argumentów, które pokazują, jak życie na emigracji może być lepsze od życia w kraju. Kiedy jednak pytam Kubę, czego najbardziej brakuje mu w Anglii, odpowiada: - Oczywiście rodziny i życia towarzyskiego, które musiałem zostawić w Polsce. Jest dużo korzyści zamieszkania za granicą, jednak są pewne rzeczy, których nie da się zastąpić. Aby się o tym przekonać, trzeba chociaż na krótki okres czasu tam pojechać i zobaczyć wszystko na własne oczy. Iweta Lidzbarska

Fot. R.Radziejewski

Według Słownika Języka Polskiego PWN bezdomny to człowiek nie mający miesz‑ kania; także: człowiek, który opuścił własne mieszkanie; wygnaniec. Kilkanaście lat temu (w czasach PRL-u) bezdomność była zjawiskiem marginalnym. Dzisiaj jest to zjawisko społeczne i podana definicja nie w pełni odzwierciedla znaczenie hasła: bezdomny. Bezdomny to nie tylko człowiek bez stałego miejsca zamieszkania, ale także człowiek, który znalazł się w określonej sytuacji życiowej na skutek problemów rodzinnych, uzależnienia, choroby alkoholowej, braku pracy nie zawsze z własnej woli, deficytów osobowościowych, czy nieprzystosowania i nieakceptowania nowych okoliczności. Dziesięć lat temu lat temu powstał w Gdyni, jako jednostka MOPS-u, Zespół ds. Bezdomnych. Mieści się on przy ul. Działowskiego 11, telefon 58 662 00 11. Zespołem kieruje Marcin Kowalewski. Dla kierownika Zespołu ds. Bezdomnych każda sytuacja jest inna, każdą rozpatruje indywidualnie. - Jesteśmy po to, by czło‑ wieka wesprzeć, a nie za nie‑ go coś zrobić. Dajemy wędkę a nie rybę”- powiedział pan Marcin. Oprócz siedmiu pracowników socjalnych w Zespole pracuje siedmiu streetworkerów. Bezdomni mogą liczyć na kompleksową pomoc. Pomoże pracownik socjalny, prawnik, psycholog, terapeuta. Nie jest prawdą, że bezdomni nie mają prawa do leczenia. Wszystkich bezdomnych ubezpiecza się. „Nie ma mowy o braku ubezpieczenia.” - wyraźnie podkreślił mój rozmówca. Zespół ds. Bezdomności realizuje programy wychodzenia z bezdomności. Tworzy się tzw. mieszkania wspierane. Lokatorzy tych lokali zdobywają umiejętności społeczne, gospodarując samodzielnie.

Żyją obok nas

O bezDOmNOści w GDyNi Nadzór nad mieszkańcami sprawuje pracownik socjalny. Osoba, która postanawia żyć samodzielnie, opuszcza mieszkanie, a jej miejsce zajmuje następna. W ciągu szesnastu lat pracy z bezdomnymi kierownik Zespołu doliczył się około dwustu osób, które wyszły z bezdomności i ułożyły sobie życie na nowo. Gdy poruszyłam w czasie rozmowy temat finansów, usłyszałam: - „Wystarczają, jeżeli się nimi racjonalnie gospodaruje. Wsparcie finansowe to jeden z elementów pracy z bezdomnymi. Zaczynamy od ustalenia planu działania. Pierwsze pytanie brzmi: - Co chcesz człowieku zrobić ze swoim życiem? Nieraz usłyszałem: - Nie chcę zmian, potrzebuję pieniędzy. Człowiek musi być zdeterminowany, by wyjść z bezdomności. Wielokrotnie dochodzi do dna, żeby się od niego odbić lub też zostaje na tym dnie. Ten na dnie ma być może już niewiele

czasu (życie na ulicy doprowadza do choroby i skrajnego wyczerpania organizmu). Nawet te ostanie dni powinno się spędzić w godnych warunkach. - Nikomu nie odmawiamy pomocy - wyraźnie zaakcentował pan Marcin Kowalewski. Wierzę, że jeżeli czytelnicy IKS-a znajdą bezdomnego wymagającego wsparcia, zawiadomią Straż Miejską, telefon: 986 lub Zespół ds. Bezdomnych, telefon: 58 662 00 11, albo jedno ze schronisk. Gdynia ma ich pięć: - Schronisko dla rodzin, ul. Leszczynki 153, telefon: 58 713 57 44. - Schronisko dla bezdomnych kobiet, ul. A. Fredry 3, telefon: 58 661 65 26. - Tymczasowy Ośrodek Opiekuńczy, ul. Chwarznieńska 93, telefon: 58 634 95 91. - Schronisko dla uzależnionych od alkoholu, ul. Jana z Kolna 21, telefon: 58 781 68 47. - Interwencyjny punkt noclegowy ul. Janka Wiśniewskiego 24,

Młodzi na emigracji „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Okazuje się, że jednak nie dla wszystkich. Są młodzi, ambitni i chcą dobrze zarabiać. Nie widzą możliwości rozwoju w Polsce, dlatego wyjeżdżają do kraju, w którym wbrew różnym spekulacjom, czeka na nich praca i lepsze zarobki.

Jakub ma 27 lat i od 2012 r. mieszka w Anglii. Mówi otwarcie o tym, że życie na wyspie bardzo mu się podoba. - System zatrudnienia w Anglii jest o wiele lepszy niż ten, który jest w Polsce, gdyż osoby bezrobotne, jeżeli tylko przejawiają ochotę, by wykonywać jakąkolwiek pracę, znajdują zatrudnienie. To jest wielki plus, który przemawia za pobytem na emigracji. Jednak każdy kij

ma dwa końce. - Niestety, nasze wykształcenie i doświadczenie nie mają większego znaczenia dla brytyjskich agencji pośrednictwa pracy. Inżynierzy, magistrzy wykonują taką samą pracę jak typowi pracownicy fizyczni, np. w firmie, w której pracuję na co dzień, jest kilku pracowników z wyższym wykształceniem, a wykonują tę sama pracę co ja, z wykształceniem średnim - dodaje Kuba.

Jednakże to nie zniechęca ludzi do spełniania swoich marzeń o pracy za granicą. Jedną z największych zalet pobytu poza krajem jest poznanie mentalności mieszkających tam ludzi. Rzadko kiedy się zdarza, aby w Anglii ktoś kogoś obrażał lub wytykał palcami. Tutaj nikt nie zwraca uwagi na dziewczynę idącą z inną pod rękę, czy na chłopaka z włosami ufarbowanymi na fioletowo. Nie tylko Brytyjczycy, ale


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

11

Z NOTATNIKA STYLISTKI

OSOBOWOŚCI MINIONEGO STULECIA

WIOSNA 2015

Pol Pot (1925/1928-1998) Czerwoni Khmerzy

Jeszcze o dodatkach... Buty Trampki, tenisówki w kwieciste wzory, slippersy koniecznie bajecznie kolorowe, baleriny i mokasyny bogato zdobione, sztyblety w oryginalne wzory, np. zwierzęce, szpilki w kolorach jasnych i neonowych, z wydłużonymi noskami nosimy od rana do wieczora. Kozaki na wiosnę ulegają skróceniu, chociaż na niektórych pokazach modelki paradowały w butach za kolano. W modzie pozostają zamszowe kozaki, zmieniły jednak kolor czarny na wiosenny, jaskrawy. Wiosenne botki posiadają sznurówki lub ozdobne frędzelki. Sznurowane półbuty z lakierowanej i metalicznej skóry dobrze będą prezentowały się w zestawieniach z garniturami, spodniumami przeważnie w biało-czarne lub biało-granatowe paski. Oprócz butów na platformach i koturnach w modzie są płaskie sandały, oczywiście w kolorach: żółtym, różowym, niebieskim, białym oraz biało-czarnym. Torebki Jeżeli mamy w szafie kuferek (powrócił), to trend modowy zaliczony. Ciągle modne są tak lubiane przez nas duże torby z miękkiej skóry w kolorach srebrnym i złotym. Panie, faworyzujące małe torebki, spotka niespodzianka w formach listonoszek (niekoniecznie tradycyjnych), ale koniecznie na długim pasku we wszystkich możliwych kolorach. Na spotkania towarzyskie i imprezy proponuję skórzane, miękkie, ale nie malutkie kopertówki. Bez względu na okoliczności zakładamy na ramię większe i mniejsze plecaki oraz worki. Nie zapominamy o torebkach z frędzlami. Okulary Wraz z wiosną więcej jest słońca, więc potrzebne są przeciwsłoneczne okulary. Jeżeli zamierzamy sprawić sobie nowe, to duże i, jak wszystko tej wiosny, barwne. Nowe trendy w „Batorym” i „Rivierze” W butikach i sieciówkach widoczne są nowe kolorowe kolekcje, chociaż jeszcze w niewielkim wyborze.

W „Batorym” moją uwagę przykuły sukienki z cienkiej, połyskującej dzianiny w kwiaty. Podobał mi się ich prosty krój z obniżoną talią (maskującą brzuszek) i kieszeniami w różnych kolorach. Dla pań tworzących własny styl, ciekawe są zestawienia kolorystyczne (granatowy w połączeniu z pomarańczowym).Na tegorocznych wybiegach dość licznie eksponowano wzory etniczne. W Batorym w sprzedaży są również sukienki w piękne etno wzory. Nie wszystkie panie przepadają za sukienkami. Dla nich wypatrzyłam skóropodobne (niedrogie) spódnice. Do tych spódnic pasują przepiękne pikowane kamizelki i kurteczki zdobione świecidełkami lub krótkie żakieciki z motywami zwierzęcymi. Do odzieży dżinsowej proponuje się mnóstwo t-shirtów zadrukowanych różnościami: kwiatami, zabawnymi postaciami, napisami, manifestami (im więcej nadruków, tym modniej). W „Rivierze” zachwyciły mnie przede wszystkim kombinezony: na ramiączkach, bez rękawów, z krótkimi i długimi rękawami, jednokolorowe i we wzory. Zwolenniczki ich na pewno znajdą odpowiedni dla siebie (ceny od 79.90.). Kusiły mnie kolorowe spodnie, do których bez problemu można dobrać identyczną górę. Taki zestaw monochromatyczny przełamiemy paskiem lub dodając krótką zamszową kurteczkę w jednolitym kolorze. Proponuję skompletować zestaw na zasadzie kontrastu między górą a dołem (np. barwy pastelowe połączyć z barwami neonowymi). W Rivierze kupimy modną torebkę oraz buty (w dodatkach duży wybór), ale niezdecydowanych czeka modowy zawrót głowy. To był mój pierwszy spacer w poszukiwaniu modowych nowości. W drugi udam się z uczestniczkami warsztatów stylu. Razem poszukamy kolejnych nowości i o tym dowiedzą się czytelniczki tej rubryki. Chętnie odpowiem na pytania zwią‑ zane z modą. Pytajcie, wysyłając e‑maile (adres w stopce redakcyjnej), a odpowie‑ dzi szukajcie w kolejnym numerze. Anna Cichomska

Część 2 Spoglądając na historię polityczną świata drugiej połowy XX w., Czerwoni Khmerzy w roli komunistów (maoistów) dosyć późno zdobyli władzę, praktycznie jako jedni z ostatnich. Do stolicy Kambodży, Phnom Penh, ich oddziały wkroczyły 17 IV 1975 r. (w Polsce Ludowej były to już czasy „środkowego Gierka”). Rządzili jednak stosunkowo krótko – niecałe 45 miesięcy, jako że na przełomie roku 1978 i 1979 ich reżim został szybko obalony na skutek inwazji (którą zresztą wywołali) wojsk sąsiedniego Wietnamu, a oni sami w tej sytuacji musieli ponownie przejść do działalności partyzanckiej. Zatem zbyt długo władzy nie utrzymali i powrócili w pewnym sensie do stanu sprzed 1975 r. Przez ten niedługi okres odcisnęli mimo to na Kambodży wyraźne piętno, obecne po dziś dzień chociażby w postaci „pól śmierci”, z których ten kraj (obok hinduistycznej świątyni Angkor Wat, pochodzącej z czasów imperium Khmerów – IX-XV w.) jest znany. Pol Pot („Brat Numer Jeden”) wraz z kilkoma innymi członkami ścisłego kierownictwa Komunistycznej Partii Kampuczy tworzył Angkar („Organizację”), która de facto władała Demokratyczną Kampuczą. W efekcie dość długo nikt tak naprawdę nic nie wiedział o tej władzy i jej liderach. Dopiero jesienią 1977 r. ujawniono osobę przywódcy. Na gruncie kambodżańskim Czerwoni Khmerzy próbowali dokonać rewolucji – z tragicznymi konsekwencjami. Usiłowali wymazać przeszłość, by w jej miejsce zbudować nową rzeczywistość, zaczynając od tzw. roku zero. Temu miało służyć wyplenienie „obcych wpływów” i ustanowienie modelu autarkicznego, opartego o idealne społeczeństwo wiejskie. Z tego powodu planowano wyeliminować wszystkich powiązanych jakoś z dawnym systemem. Nowa władza podzieliła mieszkańców Kambodży na tych, którzy: 1) od początku opowiadali się za Czerwonymi Khmerami; 2) zasilili ich szeregi w trakcie walk z armią republikańską gen. Lon Nola (1970-1975); 3) zostali podbici w 1975 r. (i w zasadzie zniewoleni), czyli stanowiący zdecydowaną większość narodu. Obiektem represji reżimu stała się w głównej mierze ludność miast. Zaliczona do kategorii „nowego ludu”, przesiedlana była przymusowo, w ramach tzw. reedukacji, na prowincję do zakładanych tam komun ludowych, będących w istocie obozami pracy (samo Phnom Penh liczące ok. 2 mln mieszkańców opróżniono prawie w 99 proc.). W tym przedsięwzięciu Pol Pot wyraźnie nawiązywał do ideologii przewodniczącego Mao. Atakowano również inteligencję („podludzi”), a więc m.in. nauczycieli, kupców, lekarzy, adwokatów, duchownych. Wystarczyło choćby umieć czytać i pisać, a nawet nosić okulary, aby zostać zakwalifikowanym do tej warstwy. Na celowniku znaleźli się ponadto żołnierze i funkcjonariusze poprzedniego, proamerykańskiego reżimu gen. Lon Nola, postrzegani jako „zdrajcy”. Rafał Miotłowski

Fot. phnompenhplaces.blogspot.com

- nowe trendy cz. 2

Elita Czerwonych Khmerów. Pierwszy z lewej - Pol Pot, za nim - Nuon Chea. Drugi z prawej - Vorn Vet, trzeci - Ta Mok


12

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Poznaj świat z Fundacją FLy Trwają zapisy na kilkudniowe wycieczki w kraju i zagranicą: ROZTOCZE I

W programie m.in. zwiedzanie Krasnobrodu (uzdrowisko!) z jego sanktuarium, muzeum i skansenem przy klasztorze, cudownym źródełkiem i wieżą w starym kamieniołomie; Szumy nad Tanwią; kredowe podziemia w Chełmie i jego zabytki; Hrubieszów Prusa, Staszica i Zina; stary i wspaniale odrestaurowany Zamość; Zobaczymy jak od wieków tłoczy się olej i co naprawdę oznacza powiedzenie „lepszy rydz, niż nic”; sprawdzimy co brzmi w Szczebrzeszynie – mieście trzech kultur ; Przemyśl – miasto trzech biskupów i wspaniałych świątyń; zamek Krasickiego w Krasiczynie oraz Kazimierz Dolny… Termin: 16 - 22.08. Cena: 950 zł.

ROZTOCZE II ZE LWOWEM

W programie m.in. Ordynacja Zamoyskich: Zwierzyniec i Ośrodek Edukacyjno-Muzealny Parku Narodowego, kościół na wysepce pw. św. Jana Nepomucena; skansen w Guciowie i tajemnicza „wilgotność wąwozu”; Lublin – zamek, Muzeum Wsi Lubelskiej, podziemia pod Rynkiem i inscenizacja wielkiego pożaru, z którego wyjdziemy bez szwanku, Stare Miasto; dwudniowy wyjazd do Lwowa – cudowna atmosfera starego miasto, Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt, Wzgórze Zamkowe, opera; Zamość – renesansowe miasto stworzone dla ludzi, a obecnie przepięknie odrestaurowane. Termin: 24 - 30.08. Cena: 1070 zł.

PODKARPACIE

W programie m.in. XVI-wieczny Zamek w Sanoku ze zbiorami ikon oraz największą kolekcją obrazów, rzeźb i fotografii Zdzisława Beksińskiego, największe w Polsce plenerowe Muzeum Budownictwa Ludowego (architektura łemkowska), szlak architektury drewnianej Podkarpacia (Bojkowskie cer-kwie), cudowne bieszczadzkie pejzaże, zamek w Kamieńcu opisany w „Zemście” przez A. Fredrę, krośnieńskie Muzeum Podkarpacia i Muzeum Rzemiosła, Muzeum Naftownictwa w Bóbrce, Muzeum Zamkowe w Łańcucie ze stajnią, wozownią, storczykarnią i wystawą ikon, Muzeum Gorzelnictwa, zapora na Solinie i rejs statkiem po Zalewie Solińskim, Sandomierz i wiele innych… Termin: 5-11.09. Cena: 980 zł.

KRÓLEWSKA STOLICA LONDYN

W programie m.in. zobaczymy Pałac Buckingham, Parlament i Big Ben, katedrę św. Pawła, opactwo Westminster, pałac Kensington – dawną rezydencję księżnej Diany, British Museum, sklep Harrodsa, Tower of London, Tower Bridge, Millennium Bridge, południk Zero w Greenwich, Muzeum Marynistyki, nowoczesną dzielnicę Dockland, odbędziemy rejs Tamizą, poznamy londyńskie metro i kuchnię oraz inne atrakcje. Podróż samolotem z Gdańska. Termin 5 -8.06. Cena 1.750 zł i 155 GBP.

ATRAKCJE BLEKINGE (SZWECJA)

Wycieczka promem do Karlskrony i całodzienna wycieczka autokarem z przewodnikiem. Okazja do poznania atrakcji Blekinge w południowo-wschodniej Szwecji - regionu, który często nazywany jest „Szwecją w formacie kieszonkowym”. W trakcie wycieczki odwiedzamy m. in.: Pd-wsch. kraniec Szwecji – przylądek Torhamn. Rezerwat przyrody,

świetne widoki na archipelag; Karlskronę – miasto położone na 33 wyspach, od XVII wieku główny port szwedzkiej marynarki wojennej; Port marynarki wojennej i zabytkową stocznię w Karlskronie, miejsca zwykle niedostępne dla turystów. Specjalną atrakcją jest możliwość spróbowania swoich sił w skręcaniu lin okrętowych w dawnej powrozowni; Dawne duńskie miasteczko Ronneby z kamiennym kościołem z XII-XIV w. oraz skupioną wokół kościoła zabytkową drewnianą dzielnicą Bergslagen; Ronneby Brunn, dawne ekskluzywne uzdrowisko, dziś jeden z piękniejszych parków w Szwecji; Cmentarzysko z epoki wikingów w Hjortahammar, z charakterystycznymi „kamiennymi kręgami”. Dodatkowo widoki na archipelag podczas przejazdu na wyspy Almö i Hasslö. Termin: 26-28.07. Cena 320 zł.

STOLICE PAŃSTW NADBAŁTYCKICH: SZTOKHOLM, HELSINKI, TALLINN, RYGA

W programie m.in. zwiedzanie SZTOKHOLMU, autokarowy objazd miasta: Wyspa Rycerska, Stare Miasto - Gamla Stan, Ratusz, Museum Vasa. Helsinki: Plac Senacki, Katedra Uspieńska, Kościół w Skale – Temppelaukio. Zwiedzanie TALLINNA, m in. Górnego i Dolnego starego miasta, Cerkiew Aleksandra Newskiego, 2 średniowieczne wieże: Długi Herman i Gruba Małgorzata, na której umieszczono pamiątkową tablicę upamiętniającą brawurową akcję ORP Orzeł, Ratusz Miejski, wielka Gildia Kupiecka, kościół protestancki św. Ducha, Dom Bractwa Czarnogłowych. RYGA: Stare Miasto, Dom Bractwa Czarnogłowych, kościoły św. Jakuba i św. Piotra, zespół średniowiecznych kamieniczek, Mała i Wielka Gildia Kupiecka. KOWNO. zwiedzanie starówki kowieńskiej: zamek, ratusz, Katedra św. Piotra i Pawła. Przelot samolotem do Oslo, promem do Helsinek, promem do Tallinna, dalej autokarem do Gdyni. Termin 06-10.07. Cena 2.095 zł.

SMAK GRECJI

W programie m.in. przelot do SALONIK, zwiedzanie miasta m.in. Górnego i Dolnego Miasta, Białej Wieży, Katedry św. Demetriusza, bazaru. Przejazd do Aten, spacer po starym mieście, wieczór grecki na Place. Zwiedzanie ATEN. wzgórze Akropolu z ruinami Partenonu, świątynię Ateny Partenos (dziewicy), monumentalną bramę Propyleje, świątynię Ateny Nike oraz Erechtejon ze słynnym krużgankiem kor. Znakomity widok z Akropolu z najważniejszymi punktami otaczającymi serce Aten: Pnyks, Filopapu oraz Aeropag, Odeon Herodosa Attyka i Teatr Dionizosa. Muzeum Akropolu, starożytna agora, stadion Kali Marmaro, na którym odbyły się pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie, Świątynię Zeusa Olimpijskiego oraz słynnych gwardzistów greckich w tradycyjnych strojach, trzymających wartę przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Zwiedzanie DELF, miasteczka położonego wśród urwistych skał Parnasu: trzy najciekawsze części antycznej wyroczni: Święty Okręg (Świątynia Apollina), Źródło Kastalskie, Marmarię czyli sanktuarium Ateny. METEORY: zwiedzanie Kalambaki, miasta gdzie znajdują się słynne klasztory z XII-XIV w., zwiedzanie kaplicy św. Paraskiewy w malowniczym wąwozie Tembi, wizyta w pracowni ikon. RIWIERA OLIMPIJSKA: plażowanie, odpoczynek. Termin: 17-24.09. Cena 2.970 zł. Ceny zawierają wszelkie koszty: dojazd, zakwaterowanie, wyżywienie, pełen program, ubezpieczenie, opiekę przewodnicką i pilota. Nie ma dopłat. Liczba miejsc jest ograniczona. W wycieczkach mogą wziąć udział także osoby spoza Gdyni. Szczegółowe informacje i zapisy w biurze Fundacji.

IKS W KUCHNI

Składniki: - 1 tuszka królika - 2 średnie cebule - 200g grzybów leśnych świeżych lub suszonych (ew. pieczarki) - 200 ml śmietany 30% - 3 ząbki czosnku - sól, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie Przygotowanie: Mięso królika umyć, podzielić na mniejsze kawałki, posolić, posypać pieprzem, dodać przyprawy. Dwie średnie cebule pokroić w piórka, a 3 ząbki czosnku pokroić w talarki. Wszystko włożyć do brytfanny, podlać wodą i dusić do miękkości (ok. 1 godz.). Pod koniec duszenia dodać grzyby odgotowane, a na koniec śmietanę. Smacznego!!!

Przepis na ten rodzaj mięsa dostałam od Czesi Witt. Królicze mięso jest bardzo smaczne i zdrowe, zaliczane do białych mięs o walorach dietetycznych. Mięso to charakteryzuje się niską zawartością cholesterolu o wysokim procencie kwasu linolenowego, który zapobiega rozwojowi miażdżycy i powstawaniu nowotworów. Białko mięsa króliczego w 90 % jest przyswajane przez organizm człowieka jak również sprzyja redukcji masy ciała. Dawniej mięso królicze było symbolem biedy dziś bardziej uważane za rarytas. Królika duszonego z grzybami polecam dla urozmaicenia naszego menu. Można przyrządzać z niego naprawdę wyjątkowe dania. Dorota Kitowska

Fot. R.Daruk

Królik z grzybami w śmietanie

Profile for Fundacja FLY

2015 03 gdynski iks  

Str. 2 Wieści z Fundacji FLY Str. 3 Historia z dreszczykiem Str. 3 Spotkanie z... Sabiną Czupryńską Str. 4 Starowiejska kulinarnie Str. 4 Ob...

2015 03 gdynski iks  

Str. 2 Wieści z Fundacji FLY Str. 3 Historia z dreszczykiem Str. 3 Spotkanie z... Sabiną Czupryńską Str. 4 Starowiejska kulinarnie Str. 4 Ob...

Advertisement