Page 1

* * *

MACIEJ IŁOWIECKI (1935) - dziennikarz, publicysta, eseista. Ukończył biologię (spec. biochemia) na UW, potem przeszedł wszystkie szczeble zawodowego dziennikarstwa. Brał udział jako świadek bądź i współuczestnik w wielu historycznych wydarzeniach współczesnej Polski. Medioznawca, zajmuje się etyką mediów, historią nauki i wydarzeniami współczesnej cywilizacji. Wiceprzewodniczący Rady Etyki Mediów kilku kadencji. Autor 10 książek i licznych publikacji, wykładowca wyższych uczelni w Polsce i zagranicą. Był ekspertem "Solidarności" od spraw mediów, do żadnej partii nigdy nie należał, ale nie kryje sympatii do tych partii i organizacji, które cenią tradycję i słuchają niezależnych opinii.

Książka Macieja Iłowieckiego jest historią mediów od czasu, gdy pojawiła się refleksja o powinnościach dziennikarzy wobec społeczeństwa, czyli niemal od narodzin prasy. Poznajemy próby formułowania reguł, jakie winny obowiązywać dziennikarzy podejmowane w różnym czasie w różnych krajach. Szczególnie ciekawie autor pokazuje manowce, w jakie media i dziennikarze wchodzą niepostrzeżenie, pokusy, jakim ulegają zapoznawszy podstawowe normy moralne. Jego kompendium wiedzy o mediach powinno stanąć na półce w każdej redakcji, ale i w prywatnej bibliotece każdego dziennikarza. Magdalena Bajer - publicystka, wieloletnia przewodnicząca Rady Etyki Mediów

* * * Jeśli czwarta władza nie odzyska kręgosłupa, jeśli nie będziemy znali odpowiedzi na pytania podstawowe, jeśli nie będziemy wiedzieć gdzie jesteśmy i kim jest dziennikarz zdechniemy. Książka byłego prezesa SDP Macieja Iłowieckiego mam nadzieje jest przystankiem w drodze, daje możliwość kolejnej autorefleksji zarówno dziennikarzom jak i tym którzy czwartą władzę obserwują Krzysztof Skowroński - Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

* * * Uniwersalne zasady etyczne w dzisiejszych polskich mediach niemal przestały istnieć. Skolonizowały je nadregulacje prawne, wykończyło polityczne zaangażowanie dziennikarzy, stosowanie podwójnych standardów wobec "swoich" i "tamtych". Książka Macieja Iłowieckiego to potrzebna próba wskrzeszenia etyki pracy ludzi IV władzy. Wiktor Świetlik - publicysta, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Książka pod patronatem:

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

Cena: 39,90 ISBN: 978-83-62268-74-0

wydawnictwofronda.pl fronda@fronda.pl facebook.com/FrondaWydawnictwo

maciej iłowiecki pilnowanie strażników

Dziennikarze to strażnicy prawdy i demokracji. Ale okazuje się, że strażników trzeba pilnować, aby nie zapominali, że uprawiają zawód zaufania publicznego, że są “czwartą władzą” o ogromnych wpływach. Jeżeli praca dziennikarza nie opiera się na etyce, to staje się zwykłą propagandą lub oszustwem. Ta książka to kompendium wiedzy dla wszystkich, którym zależy na zachowaniu godności tego zawodu. Autor w jednym tomie zawarł historię etyki mediów, przedstawił rozwiązania tych trudnych problemów w różnych krajach, zebrał dokumenty dotyczące tego zagadnienia. Ta książka to punkt wyjścia do wszelkich dyskusji o kondycji etyki dziennikarskiej.

MACIEJ IŁOWIECKI

Informacja nigdy nie jest czystą informacją (...), zawsze związana jest z etyką i może zatem służyć dobru lub złu. * * * Dzielenie się prawdą (przynajmniej taką, jaką z całą starannością da się ustalić), jest także podstawową etyczną powinnością mediów. * * * Najprzemyślniejsze kłamstwa hodowane są z ziaren prawdy. * * * Mimo przeróżnych manipulacji, media nie muszą kłamać bezpośrednio. One tylko organizują zbiorową wyobraźnię i zakreślają jej granice. Właśnie - granicę! * * *

pilnowanie strażników ETYKA DZIENNIKARSKA W PRAKTYCE

Do świata dziennikarskiego wkracza tandeta i upolitycznienie. Trzeba to zatrzymać za wszelką cenę (choć broń Boże nie za cenę ograniczenia wolności słowa!), ponieważ wolne i rzetelne dziennikarstwo jest głównym filarem demokracji.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 5

1 Âwiatem rzàdzi informacja W P I E R W S Z E J P O ¸O W I E XX wieku powsta∏o powiedzenie-

-slogan: «nafta rzàdzi Êwiatem». Niewàtpliwie – od zasobów posiadanej ropy naftowej lub mo˝liwoÊci jej zakupu zale˝a∏o zawsze ogromnie wiele w sferze politycznej, gospodarczej, finansowej. DziÊ jednak inne has∏o zdaje si´ prawdziwe: «informacja rzàdzi Êwiatem». Przesadny czy nie, slogan ten wydaje si´ zawieraç wa˝nà prawd´ o naszych czasach (a mo˝e o ka˝dych czasach?). Bez informacji nie mo˝na dobrze rzàdziç, mo˝e w ogóle nie mo˝na rzàdziç. Nie mo˝na te˝ dobrze gospodarowaç, nie mo˝na rozwijaç cywilizacji ani nauki. Bez dost´pu do informacji i bez jej wymiany nie mo˝na dzia∏aç skutecznie na ˝adnym polu. Ale i odwrotnie: pos∏ugujàc si´ fa∏szywà informacjà mo˝na zniweczyç wszelkie dzia∏ania podejmowane w dobrych celach. Dezinformujàc, mo˝na uniemo˝liwiç skuteczne rzàdzenie, dobre gospodarowanie, nawet zahamowaç rozwój cywilizacji i nauki (przynajmniej bardzo ten rozwój opóêniç). Dezinformacja u˝ywana w formie propagandy by∏a zawsze – i jest – najlepszym narz´dziem zniewalania spo∏eczeƒstw w paƒstwach totalitarnych czy w ogóle niedemokratycznych (takich np. jak PRL). Niestety i w demokracjach nie znik∏o pos∏ugiwanie si´ fa∏szywà informacjà – na ogó∏ po to, by rzucaç k∏amliwe oskar˝enia na osoby publiczne, które chce si´ zohydziç w oczach opinii publicznej. Czynià tak politycy, ale i dziennikarze. OczywiÊcie, nasilenie dezinformacji w walce politycznej, gospodarczej czy ideologicznej bywa ró˝ne w ró˝nych krajach, ale jego skutecznoÊç zale˝y od

5


ilowiecki

6

27/09/12

15:25

Page 6

ÂWIAT EM RZÑD ZI I NF ORM AC JA

stanu komunikacji spo∏ecznej, kultury politycznej i pluralizmu mediów. Dezinformacja okaza∏a si´ bezcennà bronià zw∏aszcza w czasie konfliktów zbrojnych. Mo˝e trzeba dodaç, ˝e pos∏ugiwa∏y si´ nià paƒstwa walczàce z najeêdêcami – zatem w dobrych celach, np. w czasie ostatniej wojny Êwiatowej. Wprowadzano w ten sposób chaos i zamieszanie w aparacie paƒstwowym i w si∏ach zbrojnych Niemiec hitlerowskich (najlepiej udawa∏o si´ to Wielkiej Brytanii, którà zresztà wspomagali tak˝e w tej sferze Polacy). Przypominam te oczywiste stwierdzenia po to, by uzasadnia∏y tez´ zasadniczà: informacja nigdy nie jest czystà informacjà (chyba ˝e dotyczy faktów banalnych typu «s∏oƒce Êwieci»), zawsze zwiàzana jest z etykà i mo˝e zatem s∏u˝yç dobru lub z∏u. Dlatego piszàc o etyce mediów, trzeba zajmowaç si´ równie˝ informacjà, której dostarczanie jest przecie˝ ich g∏ównà powinnoÊcià. Etykà informacji zajm´ si´ dalej. W szerszym rozumieniu tego poj´cia, informacja razem z energià i materià sà podstawowymi elementami WszechÊwiata. Bez ich wzajemnych oddzia∏ywaƒ nie by∏oby mo˝liwe istnienie ˝adnej struktury, ˝adnej ewolucji, w ogóle ˝adnej zmiany. Niektórzy kosmologowie sàdzà nawet, ˝e informacja – jako czynnik sterujàcy – musia∏a istnieç przed energià i materià, a nawet mogà byç wszechÊwiaty alternatywne, w których na przyk∏ad materia jest zupe∏nie inna ni˝ w naszym, albo w ogóle jej nie ma... – ale tutaj nie b´dziemy tego rozwa˝aç. Zajmiemy si´ informacjà w Êwiecie ludzi i musimy uznaç, ˝e jej wymiana, czyli POROZUMIEWANIE SI¢ wzajemne, jest jednà z podstawowych funkcji cz∏owieka (zresztà w ogóle wszystkich ˝ywych istot). Bez wymiany sygna∏ów, informacji nie mog∏yby powstaç wspólnoty spo∏eczne – ludzkie czy spotykane w Êwiecie zwierzàt. We wspólnotach ludzkich nie mog∏aby si´ rozwijaç cywilizacja, kultury, nauka – ani nic, co jest atrybutem ludzkoÊci. Zatem potrzebne jest nowe poj´cie: komunikacja spo∏eczna, w ogóle komunikowanie si´. Poj´cia te wywodzà si´ z ∏aciny – od terminu communico, communicare, co znaczy ‘∏àcz´ si´’, ‘po∏àczyç si´’, ‘uczyniç wspólnym’, ‘zawiadomiç, naradzaç si´’. A tak˝e od terminu communio – czyli ‘wspólnoÊç’, ‘poczucie ∏àcznoÊci’. Cieka-


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 7

 WIAT E M R Z Ñ D Z I IN F O R M AC JA

we, ˝e w Europie a˝ do XVI wieku poj´cie to oznacza∏o ‘komuni´’, ‘uczestnictwo’, ‘dzielenie si´’, a dopiero w XVI wieku zacz´∏o oznaczaç tak˝e ‘przekaz’, ‘komunikat’. DziÊ «komunikowaç si´» kojarzy si´ ka˝demu g∏ównie z przekazywaniem informacji, w∏aÊnie z dostarczaniem przekazów. Takie etymologiczne rozwa˝ania mogà si´ wydaç zbyteczne, ale przecie˝ etymologia poj´cia pokazuje nam czasem jego prawdziwy, g∏´boki sens – w tym przypadku owà ludzkà wspólnoÊç, dzielenie si´, uczestnictwo we wspólnocie. Ze wzgl´dów praktycznych mo˝na podzieliç komunikacj´ spo∏ecznà na przyk∏ad na takie formy: 1. Komunikacja interpersonalna – jest spontaniczna, nieformalna, najbardziej pierwotna (mi´dzyludzka – mi´dzy jednostkami), mo˝na uznaç, ˝e najbardziej «ludzka». Zale˝y od ró˝nych uwarunkowaƒ psychologicznych i kulturowych. Korzysta z wielu Êrodków ekspresji (wyra˝ania si´), przede wszystkim z j´zyka (mowy) i swoistych zachowaƒ, m.in. tzw. mowy cia∏a. Mo˝na wskazaç na szczególny wp∏yw danej kultury, a tak˝e samego j´zyka, na komunikacj´ interpersonalnà. Jest to tak˝e komunikacja najmniej reglamentowana1 – to jest podlega tylko ograniczeniom typu psychologicznego i kulturowego (obyczajowego). Komunikowanie si´ pomi´dzy jednostkami daje najwi´ksze mo˝liwoÊci przekazu i ma najmniej ograniczeƒ (chyba ˝e chce si´ drugà osob´ Êwiadomie oszukaç). 2. Komunikacja instytucjonalna – jest to, jak wskazuje nazwa, komunikowanie si´ pomi´dzy instytucjami, organizacjami, wspólnotami formalnymi (np. organami paƒstwa, mi´dzy samymi paƒstwami), ale tak˝e pomi´dzy rzàdzàcymi a rzàdzonymi. W tym ostatnim sensie za rodzaj takiej komunikacji mo˝na uznaç systemy prawne, konstytucje, ustawy, rozporzàdzenia, oficjalne komunikaty itd. 1

Reglamentacja oznacza ograniczenie, narzucenie pewnych regu∏.

7


ilowiecki

8

27/09/12

15:25

Page 8

ÂWIAT EM RZÑD ZI I NF ORM AC JA

Komunikacja instytucjonalna umo˝liwia funkcjonowanie du˝ych wspólnot. Jej formy i znaczenie zale˝à przede wszystkim od ustroju, od stanu demokracji, a tak˝e od tradycji, od poziomu kultury politycznej i obywatelskiej. Komunikacja instytucjonalna mo˝e byç i bywa cz´sto reglamentowana (ograniczana bàdê formalizowana politycznie). Tu wa˝na uwaga. O ile stan komunikacji interpersonalnej (czyli mówiàc skrótowo – mo˝liwoÊci porozumiewania si´ pomi´dzy jednostkami, obywatelami, ma∏˝eƒstwem, w rodzinie w ogóle, we wspólnotach sàsiedzkich itd.) odzwierciedla stan ogólnej kultury danego spo∏eczeƒstwa, o tyle stan komunikacji instytucjonalnej (zw∏aszcza porozumiewanie si´ rzàdzàcych z rzàdzonymi, instytucji ze spo∏eczeƒstwem) daje mo˝liwoÊç oceny stanu demokracji w danym paƒstwie. Warto si´ nad tym zastanowiç. 3. Komunikacja medialna (od ∏ac. medius l. mn. media – ‘Êredni’, ‘neutralny’, ‘bezstronny’, ‘poÊredniczàcy’; zwana te˝ komunikacjà masowà). Jest to komunikacja spo∏eczna utrzymywana dzi´ki prasie, radiu i w dzisiejszych spo∏eczeƒstwach przede wszystkim dzi´ki telewizji. Jest ona – zwracam silnie uwag´ – tak˝e reglamentowana. Zawsze jest bowiem poddana regu∏om dzia∏ania danego Êrodka przekazu i prawid∏om wolnego rynku (konkurencja, zysk itd.), prawie zawsze ograniczana jest przez czynniki polityczne i grupy interesów. Komunikacja medialna zale˝y szczególnie od tradycji i ogólnej kultury spo∏eczeƒstwa, od kultury ˝ycia publicznego oraz od stanu demokracji. A tak˝e od standardów etycznych ludzi pracujàcych w mediach.

W czasie pisania tej ksià˝ki (rok 2010 i do chwili jej wydania) kultura ˝ycia publicznego w Polsce oraz etyka ludzi pracujàcych w mediach (zw∏aszcza, niestety, dziennikarzy) przedstawia wiele do ˝yczenia i trudno powiedzieç, kiedy to si´ zmieni na lepsze, choç mo˝na okreÊliç, jakie czynniki wp∏yn´∏yby na popraw´ sytuacji.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 9

 WIAT E M R Z Ñ D Z I IN F O R M AC JA

Na razie spróbuj´ przedstawiç pewne regu∏y dotyczàce aksjologii komunikacji spo∏ecznej, czyli mówiàc krótko, zastanowiç si´, kiedy jakikolwiek dialog jest dialogiem prawdziwym. *** Dodam jeszcze jednà uwag´ ogólnà, odnoszàcà si´ do ca∏ego mojego zamierzenia. Poniewa˝ ksià˝ka o etyce mediów powinna zawieraç mo˝liwie pe∏ny wybór podstawowych dokumentów w tym zakresie – sà wi´c one integralnà cz´Êcià tej publikacji w osobnym dziale (Aneksie). Jednak jest te˝ oczywiste, ˝e nie mog´ wszystkich dokumentów szczegó∏owo omawiaç czy komentowaç ze wzgl´du na rozmiary pracy, czujàc przecie˝ niepokój, ˝e jest ich i tak zbyt du˝o.

9


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 10


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 11

2 Prawdziwy dialog M A M Y D Z I  D O C Z Y N I E N I A z sytuacjà publicznà, w której powiedzieç i pokazaç mo˝na w∏aÊciwie wszystko, ale ci, do których si´ mówi i którym si´ pokazuje, nie majà ˝adnej mo˝liwoÊci weryfikacji. Taka jest mniej wi´cej relacja pomi´dzy mediami a spo∏eczeƒstwem, mi´dzy politykami a spo∏eczeƒstwem, ba – pomi´dzy wybranymi przedstawicielami spo∏eczeƒstwa a nim samym. Gdyby zaÊ policzyç, jakie s∏owa u˝ywane sà najcz´Êciej w naszym ˝yciu publicznym, da∏oby to z pewnoÊcià bardzo interesujàcy obraz. Przypuszczam, ˝e do najbardziej ulubionych przez polityków i dziennikarzy s∏ów nale˝à na przyk∏ad «dialog», «porozumienie», «wzajemne zrozumienie», choç w∏aÊnie naszej rzeczywistoÊci spo∏ecznej i politycznej w ˝aden sposób nie da si´ tymi poj´ciami okreÊliç. Czy zresztà gdziekolwiek na Ziemi rzeczywistoÊç kszta∏towana jest wedle tych poj´ç?

*** S∏owo «dialog» wywodzi si´ z greckiego diálogos i znaczy po prostu ‘rozmowa’. Ale ma te˝ kilka innych znaczeƒ, bo staro˝ytni filozofowie przedstawiali cz´sto swe poglàdy w formie w∏aÊnie dialogu (s∏ynne Dialogi Platona). Dialog bywa∏ te˝ dyskusjà pomi´dzy osobami o ró˝nych poglàdach. I wreszcie by∏a to forma utworu literackiego, w przeciwieƒstwie do opisu, równie dawno stosowanego w poematach i opowieÊciach.

11


ilowiecki

12

27/09/12

15:25

Page 12

PRAW D ZI W Y D I ALOG

W∏aÊciwie nie wiadomo, kiedy ludzie zauwa˝yli, ˝e ów dialog w sensie rozmowy, ta zaÊ rozumiana jako przekaz czy wymiana informacji, dotyczy tak˝e Êwiata zwierzàt. Zwierz´ta rozmawiajà? OczywiÊcie: przekazujà sobie najprzeró˝niejsze sygna∏y, niosàce najrozmaitsze informacje. Du˝o póêniej zauwa˝ono, ˝e równie˝ roÊliny potrafià sobie przekazywaç sygna∏y (np. o ataku paso˝ytów), a w XX wieku by∏o ju˝ oczywiste, ˝e do wysy∏ania i odbioru sygna∏ów informacyjnych sà zdolne w ogóle wszelkie struktury biologiczne. Mogà one zresztà odbieraç bardzo ró˝ne informacje nadchodzàce ze Êrodowiska, z biosfery. DziÊ nie ulega wàtpliwoÊci, ˝e ka˝dy sygna∏ niesie jakàÊ informacj´ (co nie oznacza, ˝e ktoÊ czy coÊ jà odbierze). Nie wiadomo te˝, kiedy ludzie zauwa˝yli, ˝e wymiana informacji – czyli sposób porozumiewania si´ – nie musi byç to˝sama z porozumieniem. POROZUMIEWANIE jest czymÊ najpowszechniejszym, ale POROZUMIENIE SI¢ jest wielkà rzadkoÊcià. Skàdinàd wysoce to osobliwe, ˝e ludzie dysponujàcy najdoskonalszym systemem przekazu informacji, MOWÑ – tak rzadko potrafià si´ porozumieç. Wi´cej – to mowa stwarza ca∏kiem nowe mo˝liwoÊci: k∏amania, oszukiwania i zmylenia innych. Je˝eli chcemy podjàç refleksj´ nad aksjologià komunikacji spo∏ecznej, musimy ustaliç pole obserwacji. Nie chodzi o komunikacj´ spo∏ecznà w ogóle, ale o takà, która prowadzi do porozumienia w∏aÊnie. Podlega zatem pewnym regu∏om aksjologicznym, musi byç zwiàzana z wartoÊciami. Nad takimi regu∏ami myÊliciele zastanawiali si´ od staro˝ytnoÊci. Przypomn´ tylko (w skrócie), co o tym sàdzi∏ Sokrates. Wedle niego porozumienie w dialogu mo˝na osiàgnàç, jeÊli spe∏nione sà trzy warunki: 1. obaj partnerzy majà przynajmniej elementarnà wiedz´ o przedmiocie dialogu, 2. cechuje ich wzajemna ˝yczliwoÊç, ch´ç porozumienia, 3. sà wobec siebie szczerzy.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 13

P R A WD Z IWY D IA LO G

Mo˝na te regu∏y ujàç i tak: porozumienie mo˝na osiàgnàç pod warunkiem, ˝e si´ WIE, o czym si´ mówi, jeÊli si´ CHCE porozumieç i wreszcie, jeÊli si´ Êwiadomie NIE OK¸AMUJE partnera. Zwracam uwag´ na aktualnoÊç tych regu∏ i na szczególny w Êwiecie ludzi pociàg do ich sta∏ego ∏amania. Korzystajàc z okazji, przypomn´ historycznà ciekawostk´, o której poza znawcami tematu ma∏o kto wie w Polsce (a zapewne nikt za granicà). Otó˝ w czasach nowo˝ytnych jednym z pierwszych myÊlicieli, który zajà∏ si´ tak˝e zasadami dialogu i porozumienia mi´dzy ludêmi, by∏ Cyprian Kamil Norwid. Jego zdaniem autentyczny dialog zmierza do prawdy, która jest zarazem przedmiotowa (odzwierciedla bowiem w∏aÊciwoÊci rzeczy, do jakiej odnoszà si´ s∏owa rozmówców) i mi´dzypodmiotowa (powstajàca na skrzy˝owaniu ró˝nych punktów widzenia). Stanowi wypadkowà tego, o czym mowa i zarazem tego, kto z kim rozmawia. To ostatnie spostrze˝enie by∏o na owe czasy genialne, a i dziÊ jest nie zawsze brane pod uwag´. Wedle Norwida dialog os∏abia naturalne ró˝nice i buduje mosty, ale wymaga te˝ ró˝nic po to, by mog∏a dokonaç si´ wzbogacajàca obie strony wymiana wartoÊci2. PrzemyÊlenia poety wyprzedzi∏y o 100 lat rozwa˝ania filozofa i logika Herberta Paula Grice'a3. Jest to, twierdz´, niezwykle wa˝ne spostrze˝enie «na dziÊ», kiedy po pierwsze, podkreÊla si´ jedynie os∏abienie ró˝nic i «budowanie mostów», a po drugie, mno˝à si´ dialogi «bez ró˝nic» (vide «koncesjonowana prawica» w „Gazecie Wyborczej” – np. Aleksander Hall czy Tomasz Wo∏ek). Obecnie istniejà bardzo rozbudowane zasady komunikacji spo∏ecznej. Mog´ je tutaj przypomnieç tylko w skrócie i w uproszczeniu. 2

3

Wspomniane idee Norwida przytacza Edward Kasperski w artykule Problem pytaƒ w twórczoÊci Norwida, „Przeglàd Humanistyczny” 1977, nr 6, s. 49-67. Cyprian Kamil Norwid (1821–1883), poeta, prozaik, dramaturg (PierÊcieƒ wielkiej damy), wszechstronny twórca (malarz, rzeêbiarz, rytownik, akwarelista) i myÊliciel, zwany cz´sto polskim «czwartym wieszczem». Herbert Paul Grice (1913–1988) by∏ brytyjskim filozofem j´zyka i logikiem, wyk∏ada∏ na uniwersytecie w Berkeley w Kalifornii w USA. O nim dalej od s. 20 i w przyp. 12.

13


ilowiecki

14

27/09/12

15:25

Page 14

PRAW D ZI W Y D I ALOG

Otó˝ pierwszà zasadà jest uznanie, ˝e nie jest mo˝liwe niekomunikowanie, co wynika z samej istoty poznawania (z teorii poznania) oraz ze spo∏ecznej natury cz∏owieka. Aby zaÊ istnia∏o komunikowanie, musi istnieç NADAWCA (komunikujàcy coÊ innemu czy innym), PRZEKAZ (to, co jest nadawane) i ODBIORCA (adresat przekazu). Fakt istnienia przekazu tworzy poÊrednictwo, nadawca musi wyraziç to, co chce przekazaç w j´zyku zrozumia∏ym dla odbiorcy. Przekaz musi byç odpowiednio zakodowany, a potem dekodowany. Rozumiemy, ˝e nadawcy i odbiorcy mogà byç bardzo ró˝ni i mieç zasadniczo ró˝ne interesy (nie mówiàc o kodach), przekaz mo˝e podlegaç przeró˝nym zniekszta∏ceniom i u∏atwiaç fa∏szowanie komunikacji, bàdê utrwalaç nieporozumienia i stereotypy. Warto dodaç, ˝e istnieje te˝ coÊ takiego, jak w ogóle odmowa rozmowy. Wskazuje ona na lekcewa˝enie komunikacji spo∏ecznej, na lekcewa˝enie szukania innych interpretacji prawdy, której kwestionowaç si´ nie dopuszcza.

1. O tym, co powinno byç wa˝ne dla POLSATU Wydaje si´ stosowne przywo∏anie w tym miejscu jednego ze zbiorów zasad dobrego informowania. Sà to zasady opracowane w 1997 roku dla prywatnej telewizji POLSAT przez jej Rad´ Programowà pod przewodnictwem Marka Markiewicza (by∏ wtedy szefem informacji tej telewizji). Mimo ˝e zasady zosta∏y sformu∏owane na u˝ytek konkretnego nadawcy, majà pewien wymiar ogólny, do mnie zaÊ przemawiajà. Bra∏em udzia∏ w ich formu∏owaniu (co nie oznacza, i˝ nie istniejà lepsze opracowania lub ˝e nie mo˝na stworzyç doskonalszych). Powtarzam owe zasady, choç umieÊci∏em je ju˝ raz w swej ksià˝ce Krzywe zwierciad∏o. O manipulacji w mediach4. W nowej ksià˝4

Maciej I∏owiecki, Krzywe zwierciad∏o. O manipulacji w mediach, Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium, Lublin 2009, vide ni˝ej przyp. 41 s. 62, przyp. 101 s. 155 oraz s. 507.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 15

P R A WD Z IWY D IA LO G

ce o etyce mediów przyda si´ takie przypomnienie, a oczywiÊcie tylko telewidzowie mogà oceniç w jakiej mierze w redakcjach informacyjnych POLSATU sà one uwzgl´dniane. W mojej opinii wyglàda to dziÊ ca∏kiem nieêle – informacje podawane przez POLSAT sà rzeczowe, zrozumia∏e i przede wszystkim nieobarczone w takim stopniu skrzywieniem propagandowym, jak to bywa w innych telewizjach. I w zwiàzku z tym np. Rada Etyki Mediów (REM) otrzymywa∏a stosunkowo niedu˝o skarg na „upolitycznienie” polsatowskiej informacji. Dodam dla porzàdku, i˝ przy rozpatrywaniu przez REM skarg na POLSAT (jakichkolwiek) nie bra∏em w tym udzia∏u ze wzgl´du na to, ˝e pracowa∏em d∏ugo w tej telewizji i nie powinienem dawaç powodu do posàdzania o stronniczoÊç. Mo˝na te˝ dodaç, ˝e w ogóle skargi na „gry polityczne” i przejawy propagandy w mediach – zw∏aszcza elektronicznych i zw∏aszcza w telewizji – stanowi∏y sporà cz´Êç skarg docierajàcych do Rady Etyki Mediów, w czasie kiedy w niej uczestniczy∏em. Jak powinien informowaç POLSAT

Oto zatem zbiór zasad, o którym mowa wy˝ej: Dostarczanie informacji jest ustawowym obowiàzkiem ka˝dej telewizji, bez wzgl´du na sytuacj´ w∏asnoÊciowà nadawcy, lini´ redakcji, czy przekonania nadawcy lub zespo∏u redakcyjnego. ZASADY INFORMACJI W TELEWIZJI POLSAT

Programy informacyjne TV POLSAT powinny si´ odró˝niaç od programów tego typu w innych telewizjach zarówno formà, jak i treÊcià. 1. Informacje muszà byç wyczerpujàce. ˚adne wzgl´dy nie upowa˝niajà do pomijania informacji istotnych lub przekazywania ich w sposób fragmentaryczny. Informacjà istotnà jest taka, która zapewnia odbiorcy mo˝liwie pe∏nà wiedz´ o rzeczywistoÊci i jest niezb´dna dla wyrabiania sobie przez odbiorc´ opinii na temat tej rzeczywistoÊci.

15


ilowiecki

16

27/09/12

15:25

Page 16

PRAW D ZI W Y D I ALOG

2. Informacje muszà byç prawdziwe. Oznacza to, i˝ muszà byç oparte na wiarygodnym êródle. èród∏o musi byç zawsze podane (instytucja przekazujàca informacj´ lub jej autor, w uzasadnionych przypadkach dotyczy to tak˝e zdj´ç). Dopuszczalne jest powo∏anie si´ na êród∏a nieujawnione, jeÊli chcà one zachowaç tajemnic´, jednak êród∏a takie muszà byç bezwzgl´dnie znane dziennikarzowi, który w razie informacji fa∏szywej przejmuje za nià odpowiedzialnoÊç. 3. Informacje muszà byç bezstronne. ˚adne wzgl´dy wynikajàce z przekonaƒ, sympatii politycznych, opinii w∏asnej dziennikarza, sytuacji w∏asnoÊciowej nadawcy czy jego powiàzaƒ politycznych ani czyichkolwiek poglàdów kulturalnych, rasowych czy religijnych nie mogà mieç wp∏ywu na dobór i treÊç informacji. 4. Informacje muszà byç wiarygodne. Na wiarygodnoÊç sk∏ada si´ m.in. brak Êwiadomego k∏amstwa, bezstronnoÊç i mo˝liwa pe∏noÊç informacji, a tak˝e ich dokumentacja êród∏owa. Przy prezentowaniu czyichÊ wypowiedzi nale˝y bezwzgl´dnie zachowaç ich sens zgodny z intencjà mówcy. Omówienie wypowiedzi nie mo˝e zmieniaç ich sensu, intencji wypowiadajàcego si´ lub przemawiajàcego. Skróty wypowiedzi zmieniajàce jej treÊç lub wymow´ sà niedopuszczalne. 5. Informacje powinny mieç ciàg∏oÊç. Oznacza to mo˝liwie krótkie przypomnienie historii danej sprawy, zapewnienie odbiorcy relacji o wydarzeniach poprzedzajàcych, ale niezb´dnych do zrozumienia danej informacji. Oznacza to tak˝e przypominanie danej sprawy i przedstawienie dalszego jej ciàgu, a˝ do zakoƒczenia. 6. Informacje powinny byç udokumentowane. Dokumentowanie oznacza wspomnianà wy˝ej ciàg∏oÊç, tj. odwo∏ywanie si´ do wydarzeƒ minionych, pos∏ugiwanie si´ materia∏ami archiwalnymi, ikonografià, schematami i w razie potrzeby opiniami ekspertów.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 17

P R A WD Z IWY D IA LO G

7. Informacje muszà byç oddzielone od komentarza. Przekazujàc informacj´ nale˝y podaç opinie, jakie ewentualnie wywo∏uje, starajàc si´ wskazaç opinie skrajne. Komentarz w∏asny dziennikarza czy redakcji jest tak˝e rodzajem informacji dla widza, pod warunkiem i˝ b´dzie wyraênie wskazany jako komentarz wolny od technik perswazyjnych i emocjonalnej dyskredytacji innych opinii. 8. Informacje muszà byç przekazywane kompetentnie i zrozumiale. Kompetencja oznacza znajomoÊç przedmiotu, o którym si´ mówi i sprawdzanie tego, co budzi wàtpliwoÊci przed nadaniem. Zrozumia∏oÊç polega na pos∏ugiwaniu si´ j´zykiem powszechnie zrozumia∏ym i wyjaÊnieniu ewentualnych nowych lub trudnych terminów (jeÊli ich u˝ycie jest konieczne). 9. Informacje muszà byç przekazywane z poszanowaniem prawa. Szczególnie dotyczy to prawa prasowego, ochrony dóbr osobistych, osób i instytucji, przekonaƒ religijnych oraz zwiàzanych z pochodzeniem spo∏ecznym i etnicznym. Redakcja bezwzgl´dnie zapewnia prawo do uzupe∏nienia i sprostowania informacji w terminie ustawowym. 10. Przekaz telewizyjny ma znaczàcy wp∏yw na kultur´, w tym j´zyk, opinie i postawy widzów. Sposób prezentacji informacji jest dodatkowà treÊcià przekazu. Nale˝y unikaç wulgaryzmów, u˝ywania j´zyka potocznego, a tak˝e emocjonalnego zachowania prezentera.

2. Jak dzieliç si´ prawdà Powracam teraz do omówienia problemów dialogu i prawdy w komunikacji spo∏ecznej. Z jednej strony przekonanie, ˝e «moja prawda» jest niepodwa˝alna prowadzi do dogmatyzmu (w sensie braku otwartoÊci «na innych») i wiedzie do fundamentalizmu i fanatyzmu. Z drugiej

17


ilowiecki

18

27/09/12

15:25

Page 18

PRAW D ZI W Y D I ALOG

strony przekonanie (dziÊ najmodniejsze!), ˝e prawda zale˝y od okolicznoÊci, ˝e zniewala jednostk´ albo ˝e wr´cz nie ma prawdy w ogóle, rodzi brak szacunku dla jakichkolwiek norm i ca∏kowità nieodpowiedzialnoÊç za siebie i innych. Krótka refleksja o prawdzie ma tutaj tylko przypomnieç, ˝e poszukiwanie prawdy i przekonywanie do niej nie jest mo˝liwe bez rzeczywistego dialogu i normatywnej komunikacji spo∏ecznej. DZIELENIE SI¢ PRAWDÑ – powtórzmy – jest warunkiem rozumienia rzeczywistoÊci i istnienia odpowiedzialnoÊci jednostek i wspólnot. Jest to zatem np. powinnoÊç KoÊcio∏a. Dzielenie si´ prawdà (przynajmniej takà, jakà z ca∏à starannoÊcià da si´ ustaliç), jest tak˝e podstawowà etycznà powinnoÊcià mediów5. Jak t´ powinnoÊç wype∏niajà, ka˝dy sam mo˝e oceniç. Jak wyglàda rzetelnoÊç mediów w przekazywaniu informacji... no có˝, istniejà przecie˝ dziennikarze i medioznawcy, którzy w ogóle kwestionujà koniecznoÊç rzetelnoÊci, dziennikarskà etyk´ uznajàc za mit (takie stanowisko zajà∏ np. znany niemiecki korespondent prasowy Klaus Bachmann, notabene profesor politologii na Uniwersytecie Wroc∏awskim, w roku 2010 w Szkole Wy˝szej Psychologii Spo∏ecznej w Warszawie6. Refleksja o stanie mediów jest tu dygresjà, choç istotnà. Wróçmy do komunikowania si´. Wedle Colina Maresa7 mo˝na wyró˝niç takie jego wzorce: 1. Autorytarny – nadawca nie uwzgl´dnia odbiorcy, nie liczy si´ z nim; 2. Manipulacyjny – nadawca w sposób ukryty manipuluje emocjami i potrzebami odbiorców, utrwala stereotypy itd. – by nak∏oniç odbiorc´ informacji do dzia∏aƒ zgodnych z zamierzeniami nadawcy;

5

O prawdzie w mediach dalej, s. 23-31 – dop. M. I.

6

Vide „Gazeta Wyborcza” 2008, 14-15 czerwca.

7

Colin Mares, Communication, English Uniwersities Press, Londyn [1966]. Bd. o autorze.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 19

P R A WD Z IWY D IA LO G

3. Wspó∏pracujàcy – komunikowanie ma charakter dwustronny i wobec tego za decyzje podj´te w tym procesie odpowiadajà obaj partnerzy. Jest to w∏aÊnie dialog, do konkluzji dochodzi si´ wspólnie z innymi.

Mo˝emy sami oceniç, kto i gdzie (w kraju i na Êwiecie) wybiera jaki wzorzec. Psycholog amerykaƒski Albert Bandura8 wyró˝nia z kolei: 1. Dialog zwyci´ski – jeden partner dà˝y do zwyci´stwa nad drugim, nie uwzgl´dniajàc innego punktu widzenia i chcàc osiàgnàç wy∏àcznie swoje cele, a nie porozumienie; 2. Dialog refleksyjny – obaj partnerzy sà zdolni do wyjÊcia poza w∏asne punkty widzenia, do krytycznego spojrzenia na w∏asne sàdy. Cele komunikujàcych si´ sà osiàgane wspólnie.

Rozumiemy, i˝ sedno sprawy nie le˝y w definicjach, jednak dla porzàdku nale˝y przytoczyç jeszcze choçby kilka. Oto znakomity filozof i teolog katolicki Jean Guitton: „Chodzi o szukanie prawdy w drugim cz∏owieku i w sobie, o nieustanne nawiàzywanie kontaktu z umys∏em odmiennym od naszego, ale tak samo kochajàcym prawd´: o spotkanie si´ z tym, co w nim najbardziej trafne, czyste, co stanowi, powiedzia∏bym, najwy˝szy odcieƒ myÊli. (…) Chodzi o to, ˝eby wspólnie myÊleç, ˝eby mieç gotowoÊç korygowania samego siebie w Êwietle myÊli drugiego cz∏owieka, ˝eby umieç korzystaç z pomocy swojego przeciwnika w poszukiwaniu tego, co jest”9. ˚eby zaÊ partnerzy dialogu rozumieli si´ wzajemnie wszystkie znaki przekazu muszà znaczyç to samo: 8

Albert Bandura (ur. 1925) jest twórcà teorii spo∏ecznego uczenia si´. Przytoczona klasyfikacja pochodzi z tekstu Sprachbarrieren. Zur Sociologie der Kommunikation, Frommann-Holzboog Verlag, Stuttgart 1973.

9

Jean Guitton, Dialogi z Paw∏em VI, Wydawnictwo Pallotinum, Poznaƒ 1969, s. 180. J. Guitton (1901-1999), francuski filozof i teolog katolicki, kontynuator tradycji filozoficznej francuskiego spirytualizmu. Wyk∏ada∏ na Sorbonie, uczeƒ Henri Bergsona. Pierwszy Êwiecki audytor Soboru Watykaƒskiego II z papieskiego upowa˝nienia.

19


ilowiecki

20

27/09/12

15:25

Page 20

PRAW D ZI W Y D I ALOG

„Aby dwaj ludzie rozumieli dane wyra˝enie w jednym i tym samym znaczeniu, sposób, w jaki je rozumie jeden, musi pod pewnymi okreÊlonymi wzgl´dami byç taki sam, jak sposób, w jaki je rozumie drugi” – Kazimierz Ajdukiewicz10. JasnoÊç, zwi´z∏oÊç i prostota – najwi´ksze zalety stylu – sà tak˝e najwa˝niejszymi warunkami jego spo∏ecznego oddzia∏ywania – doradza∏ Witold Doroszewski11. Jasne wypowiedzi! Tym bardziej powinno byç oczywiste, ˝e medialny szum informacyjny zak∏óca zwi´z∏oÊç. Nie mog´ w tym miejscu powstrzymaç si´ od przypomnienia s∏ynnej odpowiedzi Lakoƒczyków (stàd «styl lakoniczny»), czyli Spartan, na ostrze˝enie króla Filipa Macedoƒskiego: Król Filip: „Jak wejd´ do Lakonii, zrównam Lacedemon z ziemià”. Odpowiedê Sparty: „Je˝eli”. Czas wreszcie na przytoczenie odnoszàcych si´ do dialogu zasad wspomnianego wczeÊniej Grice’a. Oto owe wnikliwe zasady w sposób niezwykle zwi´z∏y i logiczny podsumowujà wszelkie dotychczasowe przemyÊlenia na ten temat12. Zasada KOOPERACJI, wspó∏dzia∏ania – jest podstawà dialogu. Oznacza: uczyƒ swój udzia∏ konwersacyjny takim, jakiego wymaga zaakceptowany cel lub kierunek rozmowy (tj. m.in. nie mów od rzeczy, nie na temat). Zasada dotyczàca ILOÂCI dostarczanych informacji: 1. Uczyƒ swój udzia∏ tak informatywnym, jak to jest wymagane (z punktu widzenia aktualnych celów rozmowy); 10

Kazimierz Ajdukiewicz, Logika pragmatyczna, Paƒstwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1975, s. 54. K. Ajdukiewicz (1890–1963), filozof i logik, przedstawiciel szko∏y lwowsko-warszawskiej, profesor uniwersytetów we Lwowie, Poznaniu i Warszawie.

11

Vide Witold Doroszewski, O kultur´ s∏owa. Poradnik j´zykowy, Paƒstwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1962–1979. W. Doroszewski (1899–1976), j´zykoznawca, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

12

Herbert Paul Grice, Logika i konwersacja, t∏um. Jadwigi Wàsik, „Przeglàd Humanistyczny” 1977, nr 6, s. 85-99. To bodaj jedyny przek∏ad na j´zyk polski s∏ynnego tekstu Grice’a. Zobacz te˝ o nim przyp. 3, s. 13 – dop. M. I.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 21

P R A WD Z IWY D IA LO G

2. Nie czyƒ swego udzia∏u bardziej informatywnym ni˝ jest to wymagane (nadmiar informacji zbytecznej mo˝e wprowadziç w b∏àd). Zasada dotyczàca JAKOÂCI: staraj si´ uczyniç swój udzia∏ takim, by by∏ zgodny z prawdà. To jest: 1. Nie mów tego, o czym sàdzisz, ˝e jest fa∏szem; 2. Nie mów tego, dla czego nie masz wystarczajàcego uzasadnienia. Zasada

ODNIESIENIA:

Mów na temat.

Zasada SPOSOBU: Mów zrozumiale. To jest: 1. Unikaj niejasnoÊci wys∏owienia; 2. Unikaj niejednoznacznoÊci; 3. Mów zwi´êle, unikaj rozwlek∏oÊci; 4. Mów w sposób uporzàdkowany.

Komunikacja spo∏eczna w ˝yciu publicznym i indywidualnym jest wi´c fundamentem nie tylko porozumiewania si´, ale przede wszystkim porozumienia. To znaczy stanu, który umo˝liwia istnienie i uznawanie zobowiàzaƒ i odpowiedzialnoÊci za ich ∏amanie. To zaÊ jest podstawà istnienia rzeczywistych wi´zi spo∏ecznych i wspólnot ludzkich. I zarazem nale˝y do najlepszych tradycji europejskich niezale˝nie od tego, jak cz´sto bywa∏o ∏amane i od tego, ˝e dziÊ jest Êwiadomie «rozmydlone» i zacierane. ˚eby jednak byç fundamentem porozumienia, komunikacja spo∏eczna musi byç zgodna z zasadami Grice’a, w przeciwnym wypadku wyradza si´ w∏aÊnie w fa∏sz i pozór. Prawdziwa komunikacja spo∏eczna podlega pewnym regu∏om aksjologicznym, pewnym normom (znawcy powiedzà, ˝e jest komunikacjà o strukturze normatywnej). Dobrze jest te˝ pami´taç, ˝e sama te normy utrwala i propaguje – czy mo˝e byç coÊ cenniejszego? Szczególnie istotne wydajà si´ zasada prawdy i zasada kooperacji, wspó∏dzia∏ania. SzczeroÊç i prawda bez wspó∏dzia∏ania sà nieosiàgalne, wspó∏dzia∏anie nieoparte na prawdzie jest niemo˝liwe.

21


ilowiecki

22

27/09/12

15:25

Page 22

PRAW D ZI W Y D I ALOG

*** Socjologowie u˝ywajà poj´cia «kapita∏ spo∏eczny»13 (wprowadzi∏ je socjolog amerykaƒski James Coleman14). OkreÊlajàc najkrócej, jest to zdolnoÊç do samoorganizacji, do formowania spo∏eczeƒstwa obywatelskiego i do osiàgania celów wa˝nych dla danej wspólnoty. Istnieje te˝ poj´cie «kapita∏u aksjologicznego» (wprowadzi∏ je w∏oski znawca kultury Giovanni Sartori15). Jest to zbiór wartoÊci i norm moralnych umo˝liwiajàcych ludziom wspó∏dzia∏anie i osiàganie celów godziwych. Otó˝ obserwatorzy wspó∏czeÊni twierdzà, ˝e od pewnego czasu malejà oba te kapita∏y, a bez nich spo∏eczeƒstwa stajà si´ bezsilne i mogà byç ∏atwo oszukiwane czy te˝ same si´ oszukiwaç. By∏oby b∏´dem winiç za ten stan rzeczy wy∏àcznie media lub tylko od nich oczekiwaç ratunku. Natomiast koniecznie trzeba pami´taç o znaczeniu i wp∏ywie prawdziwej komunikacji spo∏ecznej i nie daç si´ oszukiwaç, odrzucajàc tych, którzy oszukujà.

13

O tych poj´ciach (kapitale spo∏ecznym i aksjologicznym) szerzej od s. 186 – dop. M. I.

14

Vide James Samuel Coleman, The Foundations of Social Theory, Harvard University Press, Cambridge (Massachusetts, USA), 1990; confer: Robert D. Putnam, Bowling alone: malejàcy spo∏eczny kapita∏ Ameryki, t∏um. Magdalena Pietrzak-Merta, „Res Publica Nowa” 1996, nr 6 , s. 16-22. J. S. Coleman (1926-1995), amerykaƒski socjolog, autor m.in. Raportu Colemana dot. desegregacji w szko∏ach. Zauwa˝y∏ efekt tzw. ucieczki bia∏ych (white flight) ze szkó∏, w których czarni uczniowie zacz´li przewa˝aç. R. D. Putnam (ur. 1941), g∏ówny reprezentant szko∏y Colemana, profesor uniwersytetów Harward (USA) i Manchester (UK) – red.

15

„Dawno temu zaproponowa∏em – w pracy La politica logica e metodo in scienze sociali… 1979, s. 145-150 – równoleg∏e poj´cie «kapita∏u aksjologicznego»” [w:] Giovanni Sartori, Homo videns. Telewizja i postmyÊlenie, przek∏ad i pos∏owie Jerzy Uszyƒski, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007. G. Sartori (ur. 1924), w∏oski politolog, medioznawca i filozof, emerytowany wyk∏adowca Uniwersytetu we Florencji oraz amerykaƒskiego Columbia University w Nowym Jorku.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 23

3 Prawda i zaufanie 1. Kilka refleksji o prawdzie w mediach K I E DY KO LW I E K M Ó W I S I ¢ czy pisze o prawdzie, nie sposób

nie zaczàç od najs∏ynniejszego pytania w historii: ‘có˝ jest prawda?’, quid est veritas? Zada∏ je Pi∏at, rzymski namiestnik Judei, Chrystusowi, który powiedzia∏ mu: „Wszelki, który jest z prawdy, s∏ucha g∏osu mego”. By∏o to w Êwi´to Paschy Roku Paƒskiego trzydziestego trzeciego. A kiedy indziej powiedzia∏: „Ja jestem drogà i prawdà, i ˝yciem” (J 14,6). Jak mawia∏ Jan Pawe∏ II: „W∏aÊciwie sformu∏owane pytanie nie brzmi zatem «Co to jest prawda?», ale «Kto jest prawdà» (…). Prawdà jest Jezus Chrystus (…)”16. Taka jest prawda chrzeÊcijan i choç, jak si´ zdaje, zbyt cz´sto o niej zapominajà, a zw∏aszcza zapominajà, ˝e powinni s∏owem i ˝yciem dawaç tej prawdzie Êwiadectwo, nie o chrzeÊcijaƒskiej prawdzie tutaj pisz´ (na szcz´Êcie, bobym nie potrafi∏), ale o prawdzie pospolitej, codziennej, medialnej. Przymiotnika «pospolita» wobec prawdy u˝ywam w starym znaczeniu: ogólna, powszechna, bo prawda nigdy nie jest pospolita w sensie przeci´tnoÊci, nieciekawoÊci. Zwróçmy uwag´ najpierw, ˝e wÊród wielu znaczeƒ, jakie mo˝emy przypisywaç prawdzie, dwa sà podstawowe i zarazem zupe∏nie ró˝ne. Jedno to prawda naukowa, prawda w nauce, cz´sto zwana prawdà obiektywnà. 16

Jan Pawe∏ II, Bàdêcie aposto∏ami Prawdy, którà jest Chrystus, Msza Êw. na b∏oniach Allmend, 6 czerwca 2004, Berno, „L’Osservatore Romano” nr 9, s. 15, wyd. pol.

23


ilowiecki

24

27/09/12

15:25

Page 24

PRAWDA I ZAUFANIE

Pi´knà jej definicj´, ma∏o pami´tanà, poda∏ pó∏ tysiàca lat temu Miko∏aj Kopernik. Cytuj´: „(…) MyÊli uczonego sà niezale˝ne od sàdu ogó∏u – poniewa˝ dà˝eniem uczonego (…) jest poszukiwanie we wszystkim prawdy” (list dedykowany papie˝owi Paw∏owi III, za∏àczony do g∏ównego dzie∏a astronoma). Kopernik sàdzi∏ zatem, ˝e po pierwsze istnieje prawda o przyrodzie, o rzeczywistoÊci dajàcej si´ badaç. Po drugie, ˝e ta prawda nie zale˝y od tego, co kto sobie myÊli czy wyobra˝a na ten temat, ale od zgodnoÊci z doÊwiadczeniem i obserwacjà, czyli od wyników, jakich dostarczajà badania prowadzone zgodnie z pewnymi regu∏ami. Taki poglàd by∏ w owych czasach dowodem wielkoÊci umys∏u, a do dziÊ pozosta∏ naukowym CREDO. Niezwyk∏y paradoks: uczony powinien dà˝yç zawsze do odkrycia prawdy, ale dziÊ ju˝ wiemy, ˝e prawda o przyrodzie, o Êwiecie, nie musi byç ani jedyna, ani trwa∏a, ani powszechna, bo zale˝y od czasu (to znaczy od etapu kosmicznej ewolucji), od miejsca (to znaczy, ˝e mo˝liwe jest istnienie wielu wszechÊwiatów, które rzàdzà si´ swoimi prawdami, a nawet coÊ, co jest prawdà w naszej Galaktyce, nie musi byç prawdà w innej). Wiemy te˝, ˝e w∏aÊnie prawda naukowa zale˝y od wyobra˝eƒ, od za∏o˝eƒ tego, kto do badaƒ przyst´puje i nie zale˝y od zgodnoÊci z doÊwiadczeniem i obserwacjà, poniewa˝ ka˝dy wynik naukowy jest rezultatem «wspó∏dzia∏ania» obserwatora z rzeczywistoÊcià. To w∏aÊnie z ca∏à pewnoÊcià ustali∏a nauka: nasze relacje z rzeczywistoÊcià mogà jà zmieniaç i najcz´Êciej zmieniajà. Badajàc rzeczywistoÊç, badamy w∏aÊciwie uk∏ad obserwator/natura – badamy nasze relacje, naszà w∏asnà konstrukcj´ rzeczywistoÊci i jeÊli metody badaƒ sà poprawne, mo˝emy ustaliç prawd´ o takim w∏aÊnie «konstrukcie rzeczywistoÊci». Byç mo˝e, trafniej w odniesieniu do rzeczywistoÊci fizycznej by∏oby mówiç nie o prawdzie, ale o prawdach, prawid∏ach czy prawid∏owoÊciach. W ka˝dym razie, ku swemu zdumieniu, mo˝na uznaç za zasadne pytanie, czy nauka daje w ogóle wiedz´, a jeÊli tak, to jaki to rodzaj wiedzy? Ju˝ w latach 60. XX wieku, Theodore Roszak17 podwa17

Theodore Roszak, When the counterculture counted (Kiedy kontrkultura by∏a kontestowana – wywiad udzielony Peterowi Braunsteinowi i Michaelowi Willia-


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 25

PRAWDA I ZAUFANIE

˝y∏ by∏ przeÊwiadczenie, które dawniej wydawa∏o si´ niepodwa˝alne: ˝e nauka daje wiedz´! Ciekawe by∏o te˝ uzasadnienie Roszaka. Wiedza – pisa∏ – powinna byç zintegrowanym systemem, wyjaÊniajàcym Êwiat i znaczenie ró˝nych informacji. Nauka owszem, zbiera informacje, ustala fakty, nawet prawa, które rzàdzà ró˝nymi fragmentami rzeczywistoÊci. Czy jednak potrafi odpowiedzieç na pytania zasadnicze? To znaczy: dlaczego, po co, jaki jest sens tego czy tamtego. Sà to oczywiÊcie pytania «nienaukowe» (o czym Roszak wie), nauka ze swoim aparatem poznawczym nie mo˝e na nie odpowiedzieç, nie obiecuje tego, zatem pretensje do niej sà nieuzasadnione. Jednak dla wielu ludzi pytania «dlaczego?» i «po co?» sà wa˝niejsze ni˝ pytania «jak coÊ dzia∏a?» czy «jak jest zbudowane?». Wywód o prawdzie naukowej by∏ potrzebny, by wyraênie uwidoczniç, czym ró˝ni si´ od innego rodzaju prawdy: od prawdy o faktach konkretnych. JeÊli bowiem coÊ jest faktem, który si´ zdarzy∏, jest tym samym prawdà. Zatem media, które powinny zajmowaç si´ informowaniem o faktach i ich komentowaniem, powinny zajmowaç si´ prawdà. Pi´kne «pobo˝ne ˝yczenie»… Zanim o owej dziwnej «prawdzie medialnej», jeszcze troch´ refleksji o tym, jak myÊlimy o faktach. Kiedy si´ twierdzi o czymÊ «tak jest» – mo˝e to byç prawda, ale mo˝e byç fa∏sz. Przy tym fa∏sz mo˝e byç Êwiadomy albo nieÊwiadomy. Jednym s∏owem, moje twierdzenie wyra˝a po prostu moje przekonanie, które jest celowym k∏amstwem, albo te˝ ok∏amuj´ sam siebie, co zwykle jest wygodne. Albo rzeczywiÊcie nie wiem, jak jest, tylko wtedy nie powinienem twierdziç «tak jest». Jak rozpoznaç prawd´? No có˝, w ˝yciu prywatnym i publicznym poza faktami oczywistymi, dok∏adnie sprawdzonymi i potwierdzonymi – ca∏a olbrzymia reszta zale˝y od wartoÊci, które si´ uznaje, od autorytetu cz∏owieka, który mówi «tak jest» albo «tak nie jest». To znaczy w gr´ wchodzi coÊ nowego: ZAUFANIE.

mowi Doyle’owi w 2001 roku). T. Roszak (1933-2011) by∏ historykiem i socjologiem kultury, znanym z ostrych wypowiedzi przeciw m.in. medycynie i nauce w ogóle. Jako pierwszy wprowadzi∏ poj´cie «kontrkultury» (nie nale˝y myliç go z rzeêbiarzem o takim samym imieniu i nazwisku) – dop. M. I.

25


ilowiecki

26

27/09/12

15:25

Page 26

PRAWDA I ZAUFANIE

Nie b´d´ ju˝ rozwa˝a∏, co mo˝e znaczyç poj´cie «fakt oczywisty», co znaczy «dok∏adnie sprawdzony» czy «potwierdzony» – bo przecie˝ przeci´tny cz∏owiek nie ma mo˝liwoÊci sprawdzenia, a nadzwyczaj ∏atwo mu wmówiç, ˝e coÊ jest w∏aÊnie «faktem oczywistym». Jest to w ogóle metoda powszechnie stosowana przez polityków i media. Pozostaje zatem owo zaufanie do innych, do tych, którzy wiedzà. Zaufanie mo˝na mieç do ludzi, którzy sà autorytetami prawdziwymi, to znaczy ca∏ym ˝yciem tego dowiedli i nigdy nie k∏amali Êwiadomie, choç mog∏o si´ zdarzyç, ˝e si´ pomylili. Takich ludzi jest niezmiernie ma∏o, a w skali globalnej autorytetem by∏ i jest Jan Pawe∏ II i podobni mu Êwi´ci ludzie. Natomiast nasze autorytety lokalne w sposób smutny zbyt cz´sto niszczà samych siebie. Dlaczego? Chyba dlatego, ˝e uwierzyli, i˝ sami stanowià najwi´kszy autorytet i ˝e zawsze majà racj´, uwierzyli we w∏asnà doskona∏oÊç i przyzwoitoÊç. Nadto wiele autorytetów prawdziwych jest Êwiadomie niszczonych przez grupy interesu, dla których takie autorytety sà niebezpieczne. Do tego jeszcze media tworzà nieustannie autorytety pozorne, w∏aÊnie medialne. Po prostu ka˝dy, kto cz´sto jest zapraszany do telewizji, staje si´ autorytetem. Dla zwyk∏ych odbiorców telewizji autorytetami stajà si´ tzw. celebryci, czyli «gwiazdy». Autorytetami stajà si´ te˝ eksperci od wszystkiego, bo ludzie rzadko wiedzà, ˝e ekspert ma wyjaÊniaç, a nie g∏osiç normy etyczne. Autorytetami stajà si´ eksperci dworscy, gotowi s∏u˝yç ka˝dej w∏adzy. Prawd´ faktów mo˝e te˝ potwierdziç dalszy ciàg danej sprawy, albo nowe badania (np. jeÊli chodzi o histori´, dokumenty, wyniki Êledztwa itp.). Ale rzadko kto ma mo˝liwoÊç Êledzenia danej sprawy od poczàtku do koƒca, a skàdinàd media nie majà czasu i miejsca na przypominanie ca∏ego backgroundu, albo jest to niewygodne ze wzgl´dów politycznych. Tak wi´c mamy rzeczywiste k∏opoty z logicznym ustaleniem, czym jest prawda (wprawdzie polski uczony, pracujàcy w USA, s∏ynny logik Alfred Tarski, poda∏ tzw. niesprzecznà definicj´ prawdy, ale jest ona ma∏o u˝yteczna na co dzieƒ). Mamy te˝ k∏opoty z odró˝nieniem prawdy od fa∏szu w codziennoÊci. Niemniej mo-


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 27

PRAWDA I ZAUFANIE

˝emy zastanowiç si´, czym jest B¸ÑD – jest to nieprawda nieÊwiadoma, a czym K¸AMSTWO – jest to nieprawda Êwiadoma. B∏àd bywa cz´sty, b∏àdziç jest rzeczà ludzkà, jest zatem wybaczalny; ˝e chodzi o b∏àd, poznamy po przyznaniu si´ do niego, po sprostowaniu. Na ogó∏ wiemy z w∏asnych doÊwiadczeƒ, jak trudno cz∏owiekowi skrzywdzonemu przez media uzyskaç sprostowanie, nie mówiàc ju˝ o przeproszeniu. Rada Etyki Mediów, w której uczestniczy∏em (o tej Radzie dalej, od s. 99 – dop. M. I.) stale mia∏a do czynienia z przekazami medialnymi krzywdzàcymi niewinnych, w zwiàzku z tym by∏a dezawuowana, niszczona i szkalowana przez media i dziennikarzy, którym musia∏a zwracaç uwag´ na ich wykroczenia wobec Karty Etycznej Mediów. Jerzy Sawka, naczelny „Wroc∏awskiej Gazety Wyborczej” (sprawa opisana w „Gazecie Polskiej” z 26 stycznia 2011 roku): „Mam w g∏´bokim powa˝aniu t´ opini´ (tj. opini´ REM na temat zachowania si´ Jerzego Sawki – dop. M. I.). Nie przedstawia dla mnie ˝adnej wartoÊci. Ta instytucja ju˝ si´ zu˝y∏a i nie ma poj´cia o etyce dziennikarskiej”. Jest to zdanie wyra˝one po czternastu latach pracy REM, której zdarzy∏y si´ w tym czasie dwie omy∏ki. Rada omy∏ki sprostowa∏a i przeprosi∏a za nie. Wojciech Maziarski, wówczas naczelny „Newsweeka” w komentarzu na temat niefortunnego ˝artu Marcina Prokopa (10 stycznia 2010 rok): „Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Rada Etyki Mediów tworzà front fundamentalistycznej cenzury” (lead do komentarza). „Opini´ REM mo˝na uznaç za nieistotnà – to cia∏o nikogo nie reprezentuje i nie ma ˝adnej, nawet symbolicznej w∏adzy”. Wojciech Maziarski, piszàc swój komentarz, doskonale wiedzia∏, ˝e REM zosta∏a wybrana w trybie demokratycznego g∏osowania przez Konferencj´ Mediów Polskich, do której nale˝y ogromna wi´kszoÊç mediów. ZaÊ brak «w∏adzy» jest istotà dzia∏ania REM, która jest cia∏em spo∏ecznym. Witold Gadomski, komentator „Gazety Wyborczej”, pisa∏ 18 marca 2008 roku w tekÊcie pt. „«Misja specjalna» Rady Etyki Mediów”: „Rada Etyki Mediów jest cia∏em zupe∏nie niereprezentatywnym dla Êrodowiska dziennikarskiego. WÊród dziesi´ciorga «etyków» nie ma ˝adnego czynnego dziennikarza, a wi´kszoÊç to osoby sympatyzujàce z jednà opcjà politycznà – PiS. REM ju˝

27


ilowiecki

28

27/09/12

15:25

Page 28

PRAWDA I ZAUFANIE

kilka razy wydawa∏a oÊwiadczenia Êmieszne, bulwersujàce lub jednostronne. Kuriozalna by∏a krytyka programu «Teraz My», w którym dziennikarze TVN ujawnili «taÊmy Beger», czyli zakulisowe targi polityków PiS z Samoobronà. Bzdurne by∏o «ubolewanie», ˝e media dyskutujà o zap∏odnieniu in vitro. REM czu∏a si´ te˝ w obowiàzku skrytykowaç „Gazet´ Wyborczà” za dodatek «Jak si´ kochaç». Rada jednoznacznie opowiedzia∏a si´ za lustracjà dziennikarzy, choç opinie Êrodowiska sà tu mocno podzielone, a problem skomplikowany. Wi´kszoÊç oÊwiadczeƒ REM dotyczy∏a spraw drugorz´dnych lub Êmiesznych (…)”. Wobec takiego «obiektywizmu» pozostaje tylko zdaç si´ na opini´ Czytelników, którzy zechcà zapoznaç si´ z oÊwiadczeniami Rady. O prowokacji z tzw. «taÊmami Beger» pisz´ dalej (s. 94). Natomiast w sprawie in vitro prosiliÊmy Êrodowisko dziennikarskie o poszanowanie dla chrzeÊcijaƒskiego punktu widzenia. O dodatku „GW” dla nastolatków «Jak si´ kochaç» pisaliÊmy krytycznie ze wzgl´du na sposób przedmiotowego uj´cia w nim seksualnoÊci. By∏ to w naszej ocenie techniczny poradnik, ignorujàcy wra˝liwoÊç nastoletniego cz∏owieka. Co do lustracji, to REM, uznajàc jej koniecznoÊç, parokrotnie apelowa∏a o szczególnà ostro˝noÊç w ujawnianiu tych spraw. A nawet, cz∏onek Rady Anna Pietraszek opuÊci∏a REM, twierdzàc, ˝e Rada Etyki Mediów lekcewa˝y problem lustracji. Stwierdzenie Gadomskiego, ˝e „wÊród dziesi´ciorga «etyków» nie ma ˝adnego czynnego dziennikarza” jest oczywistym k∏amstwem, tym bardziej zdumiewajàcym, ˝e bardzo ∏atwo to sprawdziç, czytajàc choçby zamieszczone w tej ksià˝ce nazwiska cz∏onków REM. Nawet dziennikarze najstarsi wówczas w REM – jak np. Magdalena Bajer, Micha∏ Bogus∏awski, czy Maciej I∏owiecki sà piszàcymi – bardzo cz´sto – publicystami (w przypadku Micha∏a Bogus∏awskiego chodzi o twórczoÊç telewizyjnà). Bardzo rzadko mi si´ zdarza uznaç kogoÊ za pozbawionego honoru k∏amc´, niegodnego podania mu r´ki – w ciàgu 50. lat uprawiania przeze mnie zawodu dziennikarskiego zdarzy∏o mi si´ to mo˝e ze trzy razy. Tym trzecim przypadkiem jest w∏aÊnie pan Witold Gadomski. Wies∏aw Podkaƒski, prezes Izby Wydawców Prasy za˝àda∏ powo∏ania nowej instytucji, która b´dzie rozstrzygaç spory etyczne


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 29

PRAWDA I ZAUFANIE

dotyczàce dziennikarzy („Rzeczpospolita” z 4 wrzeÊnia 2009 r.): „W takiej instytucji powinni zasiadaç ludzie wiarygodni dla Êrodowiska, w obecnej Radzie Etyki Mediów tak nie jest”. Prezes Podkaƒski zareagowa∏ w ten sposób po odrzuceniu przez Rad´ Etyki Mediów proponowanego przezeƒ nowego regulaminu dla Rady i koncepcji przej´cia «opieki» nad REM przez Izb´ Wydawców Prasy. S∏awomir Jastrz´bowski, redaktor naczelny „Super Expressu” w „Superkomentarzu” pt. «Rado! Radz´, rozwià˝ si´» pisa∏ m.in.: „Niewyrobiony czytelnik, zapoznajàc si´ z jakimÊ stanowiskiem Rady Etyki Mediów, móg∏by pomyÊleç, ˝e to coÊ powa˝nego, ˝e to ludzie, którzy majà jakàÊ wiedz´ o mediach, choçby elementarnà i dlatego mogà je oceniaç. Prawda jest zupe∏nie inna (…).” S∏awomir Jastrz´bowski wycofa∏ si´ póêniej ze swego stanowiska, uzna∏ racj´ REM i nawet ostro broni∏ Rad´ przed atakami innych osób. Po wytoczeniu przez dwójk´ dziennikarzy Êledczych, Ann´ Marsza∏ek i Bertolda Kittela procesu cywilnego trzem osobom reprezentujàcym Rad´ Etyki Mediów – tj. przewodniczàcej Magdalenie Bajer, wiceprzewodniczàcemu Maciejowi I∏owieckiemu i sekretarzowi Helenie Kowalik, „Gazeta Wyborcza” informacj´ o tym (podpisanà „WRÓB”) zatytu∏owa∏a: «REM kontra dziennikarze». By∏o akurat odwrotnie, to w∏aÊnie oni wytoczyli Radzie proces, który jeszcze si´ nie skoƒczy∏. Ich czeÊç rzekomo naruszy∏o oÊwiadczenie REM w sprawie wiceministra obrony w rzàdzie Prawa i SprawiedliwoÊci Romualda Szeremietiewa, który w∏aÊnie (w 2011 roku) oczyÊci∏ swoje imi´ po siedmiu latach procesu. On sam zaÊ wytoczy∏ wymienionym dziennikarzom proces cywilny. By∏oby niezwykle ciekawe i pouczajàce zamieszczenie w dokumentach tej ksià˝ki stenogramu z procesu owych dziennikarzy przeciwko REM, który sàd udost´pni po og∏oszeniu wyroku. Termin wyroku nie jest znany. *** Pozwalam sobie wreszcie przytoczyç poni˝ej znamienny g∏os instytucji broniàcej naszej Rady Etyki Mediów.

29


ilowiecki

30

27/09/12

15:25

Page 30

PRAWDA I ZAUFANIE

Szanowne Kole˝anki i Koledzy! Nasilajàce si´ od pewnego czasu ataki na Rad´ Etyki Mediów wymagajà zabrania g∏osu przez Konferencj´ Mediów Polskich. Od zawsze cz´Êç Êrodowiska dziennikarskiego uwa˝a∏a si´ za trzecià [sic!] w∏adz´ i sumienie, majàc w pogardzie wszelkie realia. To oni oceniali, a od powzi´tych przez nich ocen nie by∏o odwo∏ania. Nawet je˝eli okazywa∏o si´, ˝e przeczà im fakty. To zjawisko stare, ale bardzo niebezpieczne dla mediów. Zagra˝a bowiem ich wiarygodnoÊci spo∏ecznej, a co wi´cej, mo˝e prowadziç do ograniczenia legislacyjnych ograniczeƒ. Powo∏ujàc przed laty najpierw Konferencj´ Mediów Polskich, która w drodze consensusu wy∏oni∏a Rad´ Etyki Mediów, dziennikarze postanowili sami utworzyç cia∏o pilnujàce etyki zawodowej. Od poczàtku REM nie mia∏a ∏atwego ˝ycia, nikt przecie˝ nie lubi jak zwraca si´ mu uwag´ lub pi´tnuje jego zachowanie. W tej kwestii nic si´ nie zmieni∏o. Jednak wolne media muszà byç tak˝e odpowiedzialne. Je˝eli dziennikarze nie b´dà dbaç o zachowanie zasad etyki zawodowej stanà si´ podatni na manipulacje i b´dà wykorzystywani w medialnych potyczkach ze stratà dla autorytetu zawodu. Szanowne Kole˝anki i Koledzy z Rady Etyki Mediów: Bardzo trudno jest oprzeç si´ nagonce pomówieƒ i przeinaczeƒ prowadzonej przez kolegów, czasami nawet przyjació∏, którym musieliÊcie zwróciç uwag´. Postarajcie si´ jednak nie przywiàzywaç nadmiernej wagi do s∏ów wypowiadanych cz´sto w zacietrzewieniu, w êle poj´tej solidarnoÊci kole˝eƒskiej. Przez lata nasze Êrodowisko przyzwyczajone by∏o, i˝ je˝eli ktoÊ spoÊród ludzi mediów by∏ pot´piany, to dzia∏a∏ w s∏usznej sprawie, lata uprzedzeƒ dajà wyniki. Byç mo˝e te˝ te nabola∏e urazy Êrodowiskowe sà wykorzystywane. Postarajcie si´ to zrozumieç. Paƒstwa wiedza, Paƒstwa praca paƒstwowa, doÊwiadczenie sà wolnym mediom potrzebne w∏aÊnie dlatego, by t´ wolnoÊç zachowaç! Wies∏aw Marnic, Syndykat Dziennikarzy Polskich18

18

Apel Syndykatu Dziennikarzy Polskich. Stowarzyszenie to wpisano do Krajowego Rejestru Sàdowego (KRS) 14 listopada 2003 roku. Prezesem jest Wies∏aw Aleksander Marnic.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 31

PRAWDA I ZAUFANIE

*** JeÊli wi´c fa∏szywie zaÊwiadczam o czymÊ, wiedzàc, ˝e mówi´ nieprawd´ i nie prostuj´ tego – k∏ami´, czyli dezinformuj´. Dezinformacja i k∏amstwo sà – obok ucisku, bezprawia i przemocy – najwa˝niejszà formà zniewolenia w systemach totalitarnych i Êlady tego pozosta∏y do dziÊ w naszym spo∏eczeƒstwie. W demokracji dezinformacja i jawne k∏amstwo sà niemo˝liwe, choçby ze wzgl´du na istnienie konkurencji w mediach i wieloÊç êróde∏ informacji. Natomiast sà niestety mo˝liwe inne formy ok∏amywania spo∏eczeƒstwa. Zaraz o nich przypomn´, najpierw o nieÊwiadomym, niejako naturalnym «skrzywieniu rzeczywistoÊci». Oto media tworzà w∏asnà rzeczywistoÊç, medialnà w∏aÊnie. Jest to ich obiektywna w∏aÊciwoÊç, to znaczy nie mo˝e byç inaczej, bo owa zmiana rzeczywistoÊci jest STRUKTURALNÑ cechà Êrodków przekazu. Wyobraêmy sobie lustro tak zbudowane, by zniekszta∏ci∏o nasz obraz – takie lustra sà cz´sto w tzw. parkach rozrywki. Oczywiste, ˝e takie «krzywe zwierciad∏o» wykrzywia nasze odbicie nie dlatego, ˝eby nam zrobiç na z∏oÊç, ale dlatego ˝e tak jest zbudowane, oszlifowane. Mo˝na wymieniaç wiele obiektywnych cech Êrodków przekazu, które w∏aÊnie powo∏ujà do ˝ycia rzeczywistoÊç medialnà, albo telerzeczywistoÊç (bo sprawa w najwi´kszej mierze dotyczy telewizji). W marcu 2012 roku zaproszono mnie do Centrum MyÊli Jana Paw∏a II na panel dyskusyjny na temat pytania, czy media przede wszystkim informujà nas o rzeczywistoÊci, w której ˝yjemy, czy te˝ raczej jà kreujà19. Jest to pytanie tak zasadnicze, ˝e pozwalam sobie w∏àczyç do tej ksià˝ki zapis mojego wystàpienia jako tez´ i zach´t´ do dyskusji.

19

Centrum MyÊli Jana Paw∏a II powsta∏o 1 kwietnia 2006 roku i mieÊci si´ przy ul. Foksal 11 w Warszawie – red.

31


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 32


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 33

4 Media – kreacja czy informacja 1. Czemu o tym pisaç nie chcà? Mamy dziÊ do czynienia z sytuacjà publicznà, w której powiedzieç i pokazaç mo˝na w∏aÊciwie wszystko (pe∏na wolnoÊç s∏owa) – ale ci, do których si´ mówi i którym si´ pokazuje, nie majà ˝adnej mo˝liwoÊci weryfikacji. Taka jest mniej wi´cej relacja pomi´dzy mediami a spo∏eczeƒstwem, mi´dzy politykami a spo∏eczeƒstwem, nawet pomi´dzy wybranymi przedstawicielami spo∏eczeƒstwa (cz∏onkami parlamentu) a nim samym. Przypomn´ kilka tez, które wynikajà z obserwacji mediów, z ich ocen przez nauki spo∏eczne i przez ekspertów – medioznawców. Oto pierwsza teza: Media sà nie tylko przekaênikiem obrazu rzeczywistoÊci spo∏ecznej, politycznej i kulturowej, ale same wspó∏tworzà t´ rzeczywistoÊç – odbijajà jà jak zwierciad∏o, ale sà krzywym zwierciad∏em. Takie skrzywienie rzeczywistoÊci nie wynika ze Êwiadomego dzia∏ania – rzadko si´ o tym mówi – ale jej wykrzywiania. Jej pewna zmiana jest swoistà strukturalnà, immanentnà cechà mediów – czyli jest to naturalne. Tak po prostu jest. Ca∏a rzecz w tym, by nie oszukiwaç ludzi, ˝e jest inaczej i uczyç ich patrzenia na medialnà rzeczywistoÊç z dystansem i zrozumieniem. Mamy wi´c pierwszy obiektywny czynnik kreowania rzeczywistoÊci przez media. Druga teza: Istnieje czynnik subiektywny kreacji medialnej. Jest to czynnik zale˝ny od Êwiadomego dzia∏ania dziennikarzy i mediów.

33


ilowiecki

34

27/09/12

15:25

Page 34

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

Wiemy, ˝e w demokracji przekazywanie informacji – w ogóle przekazywanie obrazu rzeczywistoÊci – bardzo rzadko odbywa si´ na zasadzie opozycji. To znaczy przeciwstawienia: prawda-k∏amstwo, co mia∏oby oznaczaç, ˝e jedni tylko k∏amià, inni tylko prawd´ mówià. Niestety jest tak, ˝e najtrudniej rozpoznawalnà manipulacjà jest takie operowanie faktami (czyli prawdà o wydarzeniach i wypowiedziach), by kreowaç fa∏szywà rzeczywistoÊç. Metod jest tu sporo, sam opisa∏em kilkadziesiàt. Musimy pami´taç, ˝e ju˝ sama koniecznoÊç doboru informacji z ich oceanu, ich porzàdek przekazu (kolejnoÊç, forma itd.) u∏atwia kreacj´ fa∏szu temu, kto chce kreowaç fa∏sz. A jest to najlepszy sposób rozgrywania gier politycznych. Trzecia teza: Mitem jest niestety mniemanie, ˝e my, dziennikarze, jesteÊmy niezale˝ni. Sà ró˝ne oczywiÊcie stopnie zale˝noÊci – ale w istocie niezale˝ni sà w∏aÊciciele mediów czy ich szefowie, a i oni zale˝à od uk∏adów politycznych i od zysków. Zale˝noÊç dziennikarzy z pierwszej linii frontu wymusza ich takà czy innà kreatywnoÊç. Czy b´dà rzetelni, czy nie, decyduje ich system wartoÊci, wychowania, kultury, sumienia. Czwarta teza: To my, dziennikarze, nadajemy kszta∏t kulturze przez wybór wartoÊci, którym chcemy s∏u˝yç. A za chwil´ ta kultura kreuje nas, zmienia. To parafraza powiedzenia Churchilla: „My nadajemy kszta∏t budynkom, a one zmieniajà nas”. JeÊli wybieramy z∏o, za chwil´ zaczniemy si´ pos∏ugiwaç najlepszà metodà ukrywania prawdy. To znaczy: doborem tekstów godnych przekazu i omawiania, i przemilczaniem prawdy niewygodnej. Jest to najnowsza metoda kreowania rzeczywistoÊci, znacznie lepsza ni˝ k∏amstwo, dziÊ faktycznie niemo˝liwe. Oto pos∏ugujàc si´ faktami, czyli prawdà, na podstawie tej prawdy tworzy si´ fa∏szywà rzeczywistoÊç, bo przeczàce jej inne fakty pozostajà w ukryciu. Trzeba zatem znów zadaç s∏ynne pytanie Mickiewicza z „Dziadów” (scena siódma z Salonu Warszawskiego): „Czemu to o tym pisaç nie chcecie panowie?”. Odnosi si´ te˝ niestety do wielu z nas stare przys∏owie ∏aciƒskie: Damnant, quod non intelligunt (‘pot´piajà to, czego nie rozumiejà’). Na koniec zwróc´ jeszcze uwag´ na s∏ynnà oÊwieceniowà tez´ filozofa biskupa George’a Berkeleya: Es-


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 35

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

se est percipi (‘istnieç, to znaczy byç postrzeganym’)20. DziÊ ta teza sprawdza si´ w dziwaczny sposób: istnieç, to znaczy byç postrzeganym przez media. JeÊli pomyÊlimy o skutkach spo∏ecznych tej niby ˝artobliwej prawdy, uznamy, ˝e kreacja w mediach daleko zostawia za sobà informacj´.

2. Co zobaczà kosmici Najsmutniejszà i zarazem najg∏´bszà przyczynà zafa∏szowania rzeczywistoÊci w mediach jest szczególna ∏atwoÊç Êwiadomego fa∏szowania, czyli manipulacji. ˚eby wyobraziç sobie jej rozmiary przyjmijmy, ˝e jakaÊ cywilizacja kosmiczna zdoby∏a umiej´tnoÊç przechwytywania fal telewizyjnych z Ziemi. Kosmici oceniajà spo∏eczeƒstwo Ziemian na podstawie rozrywkowo-informacyjnych programów telewizyjnych i dochodzà do wniosku, ˝e na Ziemi najwi´cej jest przest´pców i Êcigajàcych ich policjantów, ˝e walki mafii i gangsterów toczà si´ wsz´dzie, a w ogóle ludzie zajmujà si´ g∏ównie czynieniem z∏a albo seksem i to w∏aÊnie – obok wypadków, katastrof, zbrojnych konfliktów i w ogóle agresji jest w ich ˝yciu najwa˝niejsze. G∏ówne zaÊ gatunki Ziemian, to agresywni, m∏odzi ludzie, na ogó∏ z krajów rozwini´tych gospodarczo i z kr´gu cywilizacji euroamerykaƒskiej. Do tego rodzaju fa∏szu przyzwyczailiÊmy si´ na tyle, ˝e nie zauwa˝amy go prawie w ogóle, a nadawcy kierujàcy si´ g∏ównie zyskiem zawsze odpowiedzà, ˝e takich programów w∏aÊnie chcemy, dlatego jest ich wi´kszoÊç, natomiast pozostali majà wybór – bo istniejà przecie˝ przekazy z górnej pó∏ki, z zakresu kultury niemasowej, a obowiàzek ich nadawania majà media publiczne. Wracajmy do prawdy medialnej. Przypomn´ pewnà historyjk´, która zdarzy∏a si´ naprawd´ i cz´sto jest przedstawiana amerykaƒ20

George Berkeley, Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu g∏ówne przyczyny b∏´dów i trudnoÊci w ró˝nych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary, t∏um. Janusz Salamon SJ, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2005. Traktat… powsta∏ w 1710 r. Biskup G. Berkeley (1685-1753), irlandzki filozof, przedstawiciel idealizmu subiektywnego (solipsyzmu), duchowny anglikaƒski, misjonarz w Ameryce P∏n. – red.

35


ilowiecki

36

27/09/12

15:25

Page 36

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

skim studentom dziennikarstwa. Otó˝ w latach 60. XX wieku do Stanów przyby∏ przedstawiciel brytyjskiego rzàdu, znany dyplomata lord John Selwyn Brooke Lloyd. W Nowym Jorku na lotnisku przywitali go dziennikarze. A ˝e dziennikarze amerykaƒscy niezbyt lubià Anglików, a zw∏aszcza lordów, ich pierwsze pytanie brzmia∏o: „Jaki nocny lokal zamierza pan odwiedziç w naszym mieÊcie?”. Lord Selwyn chcia∏ byç dowcipny i zarazem utrzeç nosa Amerykanom, wi´c z miejsca odpar∏: „A czy˝ w tym waszym mieÊcie sà w ogóle jakieÊ nocne lokale?”. Na drugi dzieƒ w gazetach nowojorskich pojawi∏y si´ wielkie tytu∏y: «Przedstawiciela Rzàdu Jej Królewskiej MoÊci interesujà tylko speluny! Pierwszym pytaniem lorda po wyjÊciu z samolotu by∏o pytanie, czy w Nowym Jorku sà nocne lokale…». Koniec historyjki. Prosz´ zwróciç uwag´: w gruncie rzeczy dziennikarze napisali prawd´, takie by∏o pierwsze pytanie lorda. Zarazem dokonali swoistej manipulacji prawdà, bo ca∏kowicie wyrwali jà ze szczególnego kontekstu. Od razu pierwszy wniosek (I): «go∏a», formalna prawda nie zawsze wystarczy, mo˝na nià ∏atwo manipulowaç. To znaczy, ˝e zrozumienie prawdy zale˝y tak˝e od kontekstu, w jakim si´ jà umieszcza. W opisywanym wypadku chodzi∏o o ˝art, o rzecz drobnà, ale mo˝na doskonale dokonywaç wielkich manipulacji, fa∏szowaç rzeczywistoÊç, pos∏ugujàc si´ prawdà. W rezultacie mamy do czynienia z tzw. PRAWDÑ MEDIALNÑ. Wybrane prawdy czàstkowe, niepe∏ne, doprawione odpowiednim komentarzem i kontekstem s∏u˝à tworzeniu i narzucaniu ca∏ych ideologii, koncepcji, majàcych cel propagandowy. Na przyk∏ad w ten sposób budowano latami ideologi´ „Gazety Wyborczej”, narzucajàc spo∏eczeƒstwu idee, ˝e najwi´kszym dla Polski niebezpieczeƒstwem nie jest przenikanie do najwa˝niejszych struktur gospodarczych, finansowych, medialnych itp. by∏ych agentów i dzia∏aczy PZPR (czyli sowietyzacja), ale klerykalizacja ˝ycia publicznego, rzàdy dogmatyków koÊcielnych, czyli «chomeinizacja». ˚e Polacy sà narodem szczególnie antysemickim, nieznoszàcym obcych, nietolerancyjnym wobec wszelkich innych, niezdolnym do wyba-


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 37

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

czania, represyjnym, ksenofobicznym itd., a najwi´kszym nieszcz´Êciem jest lustracja i dekomunizacja. ZaÊ od komunizmu bezwzgl´dnie gorszy jest faszyzm… i tak dalej. Takie poglàdy uniemo˝liwia∏y latami normalnà dyskusj´ o najwa˝niejszych sprawach i Êlady tego pozosta∏y w mediach do dziÊ. Mamy wi´c i drugi wniosek (II): najprzemyÊlniejsze k∏amstwa hodowane sà z ziaren prawdy. Bo przecie˝ na ka˝dà tez´ propagandowà obozu „Gazety Wyborczej” mo˝na znaleêç przyk∏ad potwierdzajàcy, istotà rzeczy jest tu fa∏sz uogólnienia, cz´sty zresztà do dziÊ wÊród polityków. W ten sposób – dzi´ki asymetrii ocen – naj∏atwiej fa∏szuje si´ przesz∏oÊç i zmienia treÊç poj´ç. W∏aÊnie – oto i wniosek trzeci (III): sprytnie i bezboleÊnie wprowadza si´ fa∏sz w miejsce prawdy, zmieniajàc treÊç znanych poj´ç. Klasycznym niemal przyk∏adem jest poj´cie tolerancji – oznacza∏o zawsze szacunek wobec poglàdów czy obyczajów innych ni˝ moje, brak agresji, postaw´ dialogu i ch´ç zrozumienia itd. DziÊ usi∏uje si´ wmawiaç, ˝e tolerancja polega na uznawaniu wszystkiego i wszelkich zachowaƒ, nawet niegodnych i ˝e nie wolno broniç swoich poglàdów i ocen, a nawet ich wypowiadaç, bo sà wobec innych opresyjne. Podobnie z wybaczaniem: istotà chrzeÊcijaƒstwa jest wybaczanie win, ale pod warunkiem, ˝e grzesznik uzna, ˝e zawini∏ czy pob∏àdzi∏. Wedle nowych interpretacji mam wybaczaç «z góry», szczególnie zaÊ wszelkim katom, wykonawcom z∏a i tym, którzy wydawali im rozkazy (oczywiÊcie w systemie sowieckim, bo zupe∏nie inne kryteria mam stosowaç wobec zbrodniarzy nazistowskich). Podobnie zak∏amano ca∏kowicie teoretyczne i praktyczne znaczenie poj´ç «lustracja» i «dekomunizacja» – i by∏o to klasyczne fa∏szowanie poj´ç w celach politycznych. Jawne k∏amstwa sà dziÊ ∏atwo rozpoznawalne (choç i tego jestem coraz mniej pewien), natomiast udoskonalonà metodà walki z prawdà, zw∏aszcza w mediach i w polityce) jest jej przemilczenie. Wniosek czwarty (IV): si∏a manipulacji prawdà le˝y w tym, co przemilczane. Im wi´ksza wybiórczoÊç informacji komuni-

37


ilowiecki

38

27/09/12

15:25

Page 38

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

kowanej (czy wybiórczoÊç interpretacji), tym bardziej roÊnie stopieƒ manipulowania formami spo∏ecznej komunikacji. W Polsce ca∏e obszary wa˝nych spraw pozostajà poza sferà powa˝nej dyskusji – powodem tego jest polityczny interes w∏aÊcicieli mediów, a tak˝e niekompetencja wielu dziennikarzy, którzy, majàc si´ znaç na wszystkim, nie znajà si´ na niczym. Czasami dyskusje bywajà pozorowane, poniewa˝ nie uczestniczà w nich wszystkie strony danego sporu albo te˝ zacierana jest istota sporu. Dotyczy to np. aborcji, eutanazji, biotechnologii i biomedycyny, a ostatnio szczególnym zak∏amaniem cieszy∏a si´ sprawa (czy raczej ca∏a sfera) hazardu, kasyn gry i zwiàzanych z nimi struktur mafijnych. Wed∏ug premiera naszego kraju takiej sprawy w ogóle nie ma i jest to rzeczywiÊcie k∏amstwo na miar´ nowego stulecia. Uczciwi dziennikarze (takich jest jednak wielu) usi∏ujà si´ przebiç przez zas∏on´ tego k∏amstwa, ale stojà za nim zbyt wielkie mafijne interesy i nawet próby zastraszania, gro˝enia Êmiercià. Wreszcie cz´stym przypadkiem manipulacji prawdà w mediach jest – b´dzie to wniosek piàty (V): zacieranie ró˝nicy mi´dzy faktem a interpretacjà faktu. W∏aÊciwie ka˝dy fakt, zdarzenie publiczne z dowolnej sfery (gospodarczej, politycznej, naukowej, z tzw. ˝ycia) mo˝e byç dowolne interpretowany, zale˝nie od poglàdów dziennikarza lub jego szefa. Nie ma w tym nic z∏ego, a nawet takie jest prawo mediów. Musimy si´ godziç z tym, ˝e czasem dana interpretacja ca∏kowicie nam nie odpowiada. Musi byç jednak spe∏niony warunek sine qua non: musimy byç pewni, co jest faktem, stwierdzonym wedle dziennikarskich mo˝liwoÊci, a co jest interpretacjà tego faktu. I wystarczy tu, jak˝e rzadko u˝ywane s∏ówko wst´pne dziennikarza: ja uwa˝am, czy wed∏ug mnie. Niemniej, wyraênie oddzielenie informacji od komentarza nie jest dla odbiorcy ∏atwe, jeÊli uÊwiadomimy sobie, ˝e – uwaga! – komentarzem mo˝e byç sam dobór informacji (a selekcja jest przecie˝ koniecznoÊcià), a nawet ich uk∏ad w ciàgu informacyjnym (np. w dzienniku TV), nie mówiàc ju˝ o samym formu∏owaniu wiadomoÊci, o formie ich podania. To oznacza, ˝e fa∏sz i perswazja ukryta (propaganda) mo˝e byç i bywa zawarty/zawarta


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 39

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

w samej informacji. Nie bez powodu tak manipulujàcych prawdà dziennikarzy nazwa∏ Jan Pawe∏ II «ukrytymi deprawatorami». Niektóre kr´gi intelektualistów usi∏ujà nam wmawiaç, ˝e prawdziwe jest to, co jest s∏uszne, a co jest s∏uszne, wska˝emy wam. Mamy do czynienia z kolejnà manipulacjà prawdà w mediach (bo wmawianie odbywa si´, jak zawsze, poprzez media), czyli: Wniosek szósty (VI): zacieranie ró˝nicy pomi´dzy prawdà a s∏usznoÊcià. Prawda w mediach dotyczy faktów, s∏usznoÊç dotyczy ocen, przy tym niekoniecznie prawda mo˝e byç na przyk∏ad politycznie s∏uszna, wr´cz przeciwnie – mo˝e byç niewygodna, trudna do przyj´cia, czasem wr´cz niemo˝liwa do przyj´cia, czyli nies∏uszna. Najcz´Êciej jednak s∏uszne jest to, co jest korzystne dla danej grupy interesu, nies∏uszne – co jest niekorzystne. To, co s∏uszne czy nies∏uszne, wska˝à us∏u˝ni eksperci dworscy. Wracajàc do mego ulubionego przyk∏adu: dla mafijnych interesów wokó∏ kasyn gry s∏uszne jest milczenie w tej kwestii bàdê k∏amstwa. Istnieje tak˝e manipulacja nazwana efektem demokracji w ustaleniu prawdy, czyli wniosek siódmy (VII): prawd´ mo˝na ustaliç dzi´ki demokracji. Chodzi o uto˝samianie jakiegoÊ osàdu z prawdà wy∏àcznie na tej podstawie, i˝ jest to tzw. osàd publiczny. Tak mianowicie sàdzi opinia publiczna, czyli wi´kszoÊç, a wi´kszoÊç nie mo˝e si´ myliç. Otó˝ doskonale mo˝e, a nawet tylko jedna osoba mo˝e mieç racj´ w danej kwestii wbrew wi´kszoÊci. Sàdy powszechne nie muszà (choç mogà) byç prawdziwe przez to, ˝e sà powszechne, a opinia publiczna mo˝e si´ myliç i mo˝e byç manipulowana i fa∏szowana. Dziennikarze powinni o tym wiedzieç. Wreszcie bardzo groêne, kto wie, czy nie najgroêniejsze jest wmawianie ludziom, ˝e – wniosek ósmy (VIII): prawda jest relatywna, zale˝y od okolicznoÊci, ka˝dy ma swojà prawd´. Innà metodà tej propagandy jest g∏oszenie, ˝e «prawda le˝y poÊrodku», jest jakoby wynikiem kompromisu pomi´dzy ró˝nymi stanowiskami. Znów Êwiadomie miesza si´ prawd´ z poj´ciem czyjejÊ oceny. Prawda zaÊ nigdzie nie «le˝y», tylko jest tam, gdzie jest, po prostu.

39


ilowiecki

40

27/09/12

15:25

Page 40

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

Wniosek dziewiàty (IX), ostatni i najbardziej radykalny: prawda nie istnieje w ogóle. Najlepiej wyra˝ajà to s∏owa wspó∏czesnego proroka «ponowoczesnoÊci», idola licznych elit, filozofa Richarda Rorty’ego21: „Coraz trudniej znaleêç pedantycznego nudziarza, który wierzy jeszcze w tak przestarza∏e poj´cia, jak rzeczywistoÊç czy prawda”. Nie chc´ byç pedantycznym nudziarzem, ale musz´ wyznaç, i˝ wierz´, ˝e istnieje rzeczywistoÊç (choç nie wiemy dok∏adnie, jaka jest) i ju˝ bez zastrze˝eƒ wierz´, ˝e istnieje ponadczasowa, niepodwa˝alna prawda. Negowanie zaÊ w ogóle istnienia prawdy niepodwa˝alnej jest obecnie modne, ale te˝ jest po prostu cz´Êcià propagandy, potrzebnej pewnym kr´gom do zniewalania umys∏ów. Buduje si´ na tym modnà i chwytliwà filozofi´ i kultur´, nazywanà w∏aÊnie, nie wiedzieç czemu – postnowoczesnoÊcià. NowoÊci tego rodzaju ∏atwo znajdujà zwolenników, pociàgajà wielu m∏odych ludzi. Jednych pociàgajà nowoÊci i jednak pewna niezwyk∏oÊç negowania prawdy w ogóle, innych – choç niekoniecznie przyznajà to przed sobà, a na pewno nie przed innymi – pociàga brak odpowiedzialnoÊci. JeÊli bowiem nie ma prawdy, nie ma odpowiedzialnoÊci za cokolwiek i kogokolwiek. Nie ma OPRESJI, którà rzekomo stwarza prawda. Jej opresyjnoÊç stwierdzajà zwolennicy pozbywania si´ prawdy, bo bez niej mia∏oby si´ uzyskaç pe∏ni´ wolnoÊci. Jest to niestety przera˝ajàca nieprawda. Jak wiemy, prawda jest niszczona tam, gdzie brak wolnoÊci, tam, gdzie mo˝e byç utrudniony do niej dost´p albo w ogóle jest niemo˝liwy. Ale bez wolnoÊci prawda nie przestaje istnieç. Natomiast wolnoÊç bez prawdy nie mo˝e istnieç, poniewa˝ wolnoÊç istnieje tylko w prawdzie, bez niej staje si´ namiastkà, zgubnym pozorem wolnoÊci. DziÊ wielu dziennikarzy (i nie tylko oni) zdaje si´ tego nie rozumieç, w ich oczach obrona wolnoÊci jednostki jest powinnoÊcià najwa˝niejszà. OczywiÊcie, jest to bardzo wa˝na powinnoÊç, ale przy lekcewa˝eniu prawdy staje si´ obronà wolnoÊci bez ograniczeƒ, jakie zawsze przynosi koniecz21

Richard Rorty (1931-2007), przedstawiciel neopragmatyzmu i tzw. postnowoczesnoÊci.


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 41

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

noÊç uznania prawdy. Bez prawdy zatem wolnoÊç jednostki wyra˝a si´ w braku odpowiedzialnoÊci. Wiemy te˝ z równà pewnoÊcià, ˝e wolnoÊç s∏owa musi byç ÊciÊle zwiàzana z odpowiedzialnoÊcià za s∏owo, czyli musi byç ograniczona dobrem innych. Wi´cej nawet – dziÊ wi´kszoÊç znawców uwa˝a, ˝e wolnoÊç bez odpowiedzialnoÊci nie jest wolnoÊcià w ogóle. Zwróçmy uwag´, ˝e wolnoÊç jednostki jest najogólniej – kategorià politycznà. OdpowiedzialnoÊç – jest kategorià moralnà. W taki sposób moralnoÊç wkracza w obszar mediów i zrozumia∏e, ˝e nie wszystkim si´ to podoba, poniewa˝ moralnoÊç zak∏ada istnienie pewnych norm, pewnych granic. Kiedy mowa o granicach, podnosi si´ zaraz krzyk o ograniczeniu wolnoÊci. Mo˝na i trzeba zastanowiç si´ nad owymi granicami. Na przyk∏ad: czy sà granice w informowaniu ludzi? Albo: jaki rodzaj dobra innych – interesu spo∏ecznego – powinien tu odgrywaç g∏ównà rol´? Co to znaczy godnoÊç innych i jakie sà – jeÊli w ogóle sà – granice godnoÊci? To nowa dyskusja, byç mo˝e równie wa˝na dla mediów, jak dyskusja o prawdzie.

Jan Pawe∏ II szczególnie wiele razy wypowiada∏ si´ na temat prawdy w mediach. Idea∏em dziennikarstwa jest w∏aÊnie s∏u˝ba prawdzie22, obowiàzuje nas wymóg «absolutnego poszanowania prawdy» – i jest to wymóg bezwzgl´dny, powszechny, daleki od dwuznacznoÊci. Dziennikarz – mówi∏ Jan Pawe∏ II – musi byç cz∏owiekiem prawdy, odwa˝nym i g∏oszàcym otwarcie, ˝e wszelkie formy fa∏szowania, manipulowania treÊcià przekazu sà sprzeczne z istotà dziennikarstwa. Te g∏´bokie wskazania zawsze aktualne i obowiàzujàce bez wykr´tów, sà z pewnoÊcià bardzo trudne do spe∏nienia. Zw∏aszcza w mediach elektronicznych, gdzie dziennikarz podajàcy informacje musi to czyniç szybko, nie ma zbyt du˝ej mo˝liwoÊci weryfikacji (czasami nie ma jej wcale) i musi dà˝yç do jak najwi´kszego 22

Jan Pawe∏ II, Prawda i obowiàzki dziennikarza. Do przedstawicieli prasy mi´dzynarodowej, „L’Osservatore Romano” 1982, nr 7-8, s. 21.

41


ilowiecki

42

27/09/12

15:25

Page 42

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

skrótu. Nie mo˝e przedstawiç ró˝nych zastrze˝eƒ, okolicznoÊci, uwarunkowaƒ itd. – to znaczy nie mo˝e przedstawiç pe∏nej prawdy i tylko prawdy. W takiej sytuacji – dodam ju˝ od siebie – najwa˝niejszym wydaje mi si´ choçby wymóg minimalny, ale tak˝e bezwzgl´dny: wystarczy, byÊmy nie k∏amali… Ks. prof. rektor Andrzej Szostek przytoczy∏ kiedyÊ s∏owa Êw. Paw∏a z Jego Listu do Rzymian, cytuj´: „…przez nieprawoÊç nak∏adajà p´ta prawdzie”. Jak si´ zdaje, potwierdza to intuicj´ wielu ludzi – êród∏em zak∏amania jest nie tyle rozum, który konstruuje przekonujàce k∏amstwa, punktem wyjÊcia jest zaÊ NIEPRAWOÂå, czyli z∏o. Najpierw jest nieprawoÊç, potem k∏amstwo.

3. Wspó∏twórcy naszej wyobraêni Mimo przeró˝nych manipulacji, media nie muszà k∏amaç bezpoÊrednio. One tylko organizujà zbiorowà wyobraêni´ i zakreÊlajà jej granice. W∏aÊnie – granice! Nie jest wcale tak, czy nie jest tylko tak, ˝e media wskazujà nam CO mamy myÊleç (choç chcia∏yby pewnie tak dzia∏aç, ale to ju˝ dziÊ si´ nie udaje). Natomiast jest tak, ˝e media wskazujà nam, O CZYM mamy myÊleç, co powinniÊmy postrzegaç i w zwiàzku z tym, co uwa˝aç za wa˝ne. JeÊli jest zatem tak, ˝e «to, co na ekranie» jest prawdziwsze, màdrzejsze i wa˝niejsze od «tego, co w ˝yciu» i jeÊli «istnieç» zaczyna oznaczaç «byç postrzeganym przez media» – otwiera si´ szeroka droga ku relatywizmowi poznawczemu i etycznemu. Ku w∏aÊnie lekcewa˝eniu prawdy. Wydaje si´, ˝e takie «organizowanie wyobraêni» odbiorców jest tak˝e strukturalnà cechà mediów, niezale˝nie od ich ch´ci czy uczciwoÊci. Muszà wybieraç wiadomoÊci z oceanu informacji i to ju˝ wystarczy, by sta∏y si´ one wa˝ne. A przecie˝ spo∏eczeƒstwo musi mieç dost´p do takich dóbr i us∏ug, które nie bywajà wytwarzane wy∏àcznie na rynku i dla rynku. „Nie jest mo˝liwe istnienie jakiejkolwiek spo∏ecznoÊci bez choçby czàstki bezinteresownego uznania prawdy i choçby minimalnego zaanga˝owania we wspólne dobro” – powiedzia∏ s∏ynny


ilowiecki

27/09/12

15:25

Page 43

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

w∏oski filozof Rocco Buttiglione23 w czasie odbierania doktoratu honoris causa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Prawda i dobro! Czy mo˝emy ufaç mediom? Czy pami´tajà one o prawdzie i dobru? Notabene w 34 rozdziale Ksi´gi WyjÊcia Bóg na Synaju przedstawia si´ Moj˝eszowi, u˝ywajàc m.in. hebrajskiego s∏owa emet. Anna Âwiderkówna, znakomita znawczyni Biblii pisze: „Emet: dawniej za przek∏adem greckim i ∏aciƒskim t∏umaczyliÊmy je na polski jako ‘prawd´’ (…). Otó˝ hebrajskiej s∏owo emet oznacza∏o pierwotnie nie tyle zgodnoÊç z rzeczywistoÊcià, jak grecka czy nasza «prawda», której symbolem jest Êwiat∏o, ile raczej coÊ, na czym mo˝emy si´ oprzeç z pe∏nym zaufaniem, wiernoÊç, a mo˝e raczej niezawodnoÊç, której symbolem bywa w Biblii zazwyczaj ska∏a (…). Samo znaczenie s∏owa emet wskazuje, co jest w rzeczywistoÊci wa˝ne dla ludzi tamtego Êwiata, co pozwala im orzec o jakimÊ opowiadaniu: to jest prawda! Nie chodzi im mianowicie o drobiazgowe odtwarzanie wszelkich faktów i wydarzeƒ, ale o pewnoÊç, ˝e na tym, co us∏yszeli, mogà si´ oprzeç w kszta∏towaniu w∏asnego ˝ycia”24. Tak to prawda zwiàzana jest z ZAUFANIEM. W wypowiedziach Jana Paw∏a II znalaz∏em zdanie zawierajàce zapewne istot´ naszego etosu, jego KRYTERIUM PODSTAWOWE: „(…) staraç si´ b´dziecie w waszych tekstach zawsze nazywaç dobro-dobrem, a z∏o-z∏em”25. Tylko tyle i a˝ tyle. Jest to przy23

Rocco Buttiglione, Doktorat honoris causa, KUL, 15 maja 1994 r., redakcja i opracowanie Jaros∏aw Merecki SDS, Instytut Jana Paw∏a II, KUL, Lublin 1994, s. 33-34; przemówienie w czasie odbierania doktoratu honoris causa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. R. Butiglione (ur. 1948) etyk, chrzeÊcijaƒski demokrata, prawnik, profesor nauk politycznych.

24

Anna Âwiderkówna, Rozmowy o Biblii, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996, s. 24. A. Âwiderkówna (1925-2008), historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, t∏umaczka, profesor Uniwersytetu Warszawskiego; popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii. Ponad 30 lat kierowa∏a Katedrà Papirologii (póêniejszym Zak∏adem Papirologii) UW.

25

Jan Pawe∏ II, Sciate sempre leali informatori piuttosto che infidi persuasori „Insegnamenti di Giovanni Paolo II”, V (1982), t. 2, s. 1806 (audiencja dla dziennikarzy 22 maja1982); cit. per: Etyka w mediach w dobie globalizacji. Wyzwania i zagro˝enia. Materia∏y konferencyjne, Bydgoszcz, 7 maja 2008 r. Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz 2008, s. 68.

43


ilowiecki

44

27/09/12

15:25

Page 44

MEDIA – KREACJA CZY INFORMACJA

kazanie najprostsze i b´dàce najlepszym, najwa˝niejszym drogowskazem. Majàc przed sobà ów drogowskaz, ∏atwo dostrzec g∏ówny front walki w Êrodkach przekazu na Êwiecie. *** Jak wiadomo istniejà dwa wielkie zbiory ustaleƒ na temat komunikacji spo∏ecznej, to znaczy na temat wszelkich wypowiedzi, przekazów publicznych, mediów i zachowaƒ dziennikarskich. Jeden zbiór, to kodyfikacja prawna, prawa stanowione – od ró˝nych konstytucji paƒstwowych, konwencji mi´dzynarodowych po prawo prasowe. Drugi zbiór to najró˝niejsze deklaracje i kodeksy etyczne. Czyli prawo i etyka – dwa filary, na których powinna si´ opieraç wolnoÊç s∏owa. Wydaje si´ oczywiste, ˝e etyka ma pierwszeƒstwo, w tym sensie, ˝e prawo powinno byç zgodne z podstawowym kanonem norm etycznych (prawo powinno byç moralne), choç naturalnie ma ono w∏asne cele i zadania, tworzàc sprawiedliwy porzàdek prawny, jednakowy dla wszystkich.

Pilnowanie strażników - fragment  

Ksiazka wydana przy wspolpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Advertisement