Page 1

02/2011

magazyn darmowy

nr 1

temat numeru

Bezdomny obok nas jak oswoić irlandię północną

Bomby to nie wszystko porady

Housing Executive całkiem kobieco

Zakochaną być

czteryosiem.com


SamSmak - Bakery Nowa piekarnia w Irlandii Północnej Zapraszamy do współpracy! 07902 760 408 Jarek 07708 860 660 Tomek

Sam Smak - MY NAPRAWDĘ DBAMY O KLIENTÓW! OFERUJEMY KOMPLEKSOWE USŁUGI PRZESYŁANIA PACZEK DO POLSKI I Z POLSKI ORAZ USŁUGI TRANSPORTOWE NA TERENIE IRLANDII PÓŁNOCNEJ

Paczki Do Polski Tanio! Szybko! Solidnie!

SamSmak

07902 760 408 Jarek 07708 860 660 Tomek

U nas nie przepłacisz!

Przeprowadzki

Do Polski Tanio! Szybko! Fachowo!

SIEĆ POLSKICH SKLEPÓW W IRLANDII PÓŁNOCNEJ

SamSmak THE POLISH FOOD STORE Dla dzieci: kaszki, mleka, herbatki, soczki, gotowe dania! Pieczywo, wędliny, sery, owoce, warzywa, słodycze! Lekarstwa dla dzieci I dorosłych

GWARANTUJEMY NAJNIŻSZE CENY! Lurgan 31 Union Street

Dungannon 5 Shamble Lane

Nowe sklepy Już wkrótce!

Sprawdź nas! SERDECZNIE ZAPRASZAMY!


spis treści

4

temat numeru

Bezdomny obok nas 6

jak oswoić irlandię północną

Bomby to nie wszystko 8

historia emigranta

Polski policjant 10

kultura

11

okiem bloggera

Magia WOŚP Emigrant na ekranie

O nas Kim jesteśmy? Jesteśmy emigrantami, Polakami mieszkającymi 3000 km od domu w (raczej) deszczowej Irlandii Północnej, którzy stworzyli zgrany zespół osób z doświadczeniem, wiedzą, chęcią i gotowością niesienia pomocy rodakom na obczyźnie. Będziemy pisać o Was i dla Was, o nas i dla nas. Wyczuleni na potrzeby Czytelników, dołożymy wszelkich starań, by informować Was na bieżąco o tym, co się tu dzieje, wspierać Was edukacyjnie i wyjaśniać meandry życia na emigracji w tym specyficznym przecież miejscu. W naszym pierwszym numerze, który oddajemy lekko niespokojni w Wasze ręce, znajdziecie przejmujący materiał o polskich bezdomnych mieszkających, a właściwie tułających się po Irlandii Północnej, walentynkowe rozważania o miłości, informacje o mieszkaniach socjalnych, rozmowę z psychologiem o izolacji na emigracji (i o tym, jak sobie z nią radzić) i wywiad z polskim policjantem. Rzecz jasna, nie zabraknie rozrywki, sportu i części dla juniorów. Naszym patronem jest Stowarzyszenie Polskie Irlandii Północnej, co gwarantuje rzetelność informacji i sztuki dziennikarskiej. Życzymy miłej lektury. Redakcja.

12

porady

13

rajd po knajpach

REDAKTOR NACZELNY Aleksandra Łojek-Magdziarz

14

zabawki dużuch chłopców

REDAKCJA: Maciek Bator Tomasz Jaźwiński Andrzej Lewiński Łukasz Ludziejewski Łukasz Paluch Tomasz Żarnoch Adrianna Zdziarska

Housing Executive Guinness z sokiem porzeczkowym Technologie, nowości, trendy

15

48junior

19

rozmowa z psychologiem

Bajki

Nie uciekajmy w samotność 20

całkiem kobieco

23

pyszne inspiracje

24

sport

Zakochaną być

Coxinha de galinha

26

Posumowanie roku 2010 V Turniej Poloni

28

felieton

30

pomocna dłoń

O Stowarzyszeniu Polskim Mapa kontaktów

WSPÓŁPRACA: Bogusław Błoński Andrzej Mańka DZIAŁ FOTO Łukasz Ludziejewski Łukasz Paluch MARKETING/REKLAMA Tomasz Jaźwiński reklama@czteryosiem.com 07849 423 439 02890 997 329 KONTAKT redakcja48@czteryosiem.com 02890 997 329 ADRES KORESPONDENCYJNY 7 North Street Belfast, BT1 1NH Redakcja i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za treść ogłoszeń, reklam i informacji. Redakcja nie zwraca materiałów i zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania tekstów. Kopiowanie i udostępnianie kopii jakiejkolwiek części magazynu jest zabronione i wymaga zgody wydawcy.

partnerzy

Oficjalny portal magazynu CzteryOsiem


4

temat numeru

Bezdomny obok nas Bardzo dużą liczbę bezdomnych w Belfaście stanowią Polacy. Niektórym powinęła się noga, inni dokonali takiego wyboru- z jakichś powodów postanowili zamieszkać na ulicy, w squatach czy w parku. Część mocno pije, inni są trzeźwi i dojeżdżają z hosteli do pracy.

Bezdomni to ludzie, tacy jak my, tylko z bardziej zapętlonym życiem. Stefan (imię zmienione) zapijał się na śmierć. Co ciekawe, bez żadnej wzniosłej ideologii. Zachorował na alkoholizm. Może miał tez trochę taki wzór z domu, z którym nie walczył, bo to żmudna praca. Zatem pił tanie wina, potem pił już wszystko. Właściwie był dumny z tego, że nikt nigdy z nim nie wygrał, bo taką miał głowę. Wylądował na ulicy. Wszystko stracił, ale wtedy akurat nie był wcale zrozpaczony, bo ulica wprowadza inny sposób wartościowania życia. Bardziej naskórkowy. Jest zimno albo nie. Jest głodno albo nie. I trzeba się gdzieś przespać.

-Na ulicy nie da się przeżyć bez picia- powiedział Stefan, który jest obecnie trzeźwy i ma mieszkanie – Z zimna, nie dla zabicia uczuć, bo ich się nie ma, gdy się człowiek trzęsie. Wolny ptak w namiocie Są różni bezdomni. Ci, którzy nie mają WRS-u, nie mogą liczyć na wsparcie lokalnego Urzędu do Spraw Mieszkalnictwa. Hostele są stosunkowo drogie, więc albo szukają szczęścia w specjalnych schroniskach, w których mogą dostać mydło, puszkę z jedzeniem czy dostęp do wody albo, jeśli są pijący, błądzą w Belfaście w poszukiwaniu ustronnego miejsca. Tych, wbrew pozorom, jest wiele. Był taki, który sypiał w parku, w zainstalowanym w magazyn czteryosiem Luty 2011

krzakach mini-namiocie. Tam był jego dom. Oswojony, własny. Takim bezdomnym wolontariusze niektórych organizacji charytatywnych w nocy rozwożą śpiwory i koce. Zdarza im się, że bezdomni siedzą na zimnej ulicy i proszą przechodzących o drobne na piwo. Ale też i na chleb, choć to rzadziej. -Na ulicy nie da się przeżyć bez picia- powiedział Stefan, który jest obecnie trzeźwy i ma mieszkanie – Z zimna, nie dla zabicia uczuć, bo ich się nie ma, gdy się człowiek trzęsie. Są też bezdomni, którzy, raz wypadłszy z systemu, wypadają prosto na ulicę. Nie chcą mieszkać w hostelach, bo tam obowiązują pewne reguły. Trzeba się stawiać o określonej godzinie w nocy ( a właściwie, co gorsza, wieczorem), wszystko jest monitorowane. Więzienie. Dla bezdomnego, który uważa się za wolnego ducha, to za duże obciążenie psychiczne. Zatem squatują. Są takie dzielnice w Belfaście, które sprzyjają wolnym ptakom. A squat to raj, jeśli się jeszcze wszyscy zrzucą na rachunek za prąd i włączą telewizję, a sąsiedzi nic nie zauważą. Bezdomny uwięziony Inni bezdomni mieszkają w więzieniu (czyt. whostelach), bo liczą na poprawę swojego życia. Szlifują język, chodzą na kursy dokształcające, pracują. Ich życie od życia innych Polaków różni się tym, że my wracamy do swojego wynajmowanego mieszkania, a bezdomny hostelowy do swojej twierdzy hostelowej, gdzie mieszka, co się zdarza, z rodziną. Niektórzy bezdomni to kobiety, czasem z dziećmi. To najszczególniejsza i najsmutniejsza forma bezdomności.

Ofiary przemocy domowej, które nie mają na miejscu rodziny ani przyjaciół, a muszą uciekać przedkimś, kto chce je skrzywdzić. Na ogół lądują w specjalnych schroniskach dla kobiet i usiłują dojść do siebie, otrząsnąć się po tym, co zgotował im los. Znajdują się w bardzo ciężkiej sytuacji psychicznej i emocjonalnej, bo nie mogą zająć się sobą i własnymi ranami, muszą złagodzić ból przeprowadzki do obcego miejsca dzieciom, często świadkom awantur domowych. Psycholog Andrzej Mańka uważa, że bezdomność bywa formą ucieczki przed zobowiązaniami, przed życiem. Ktoś sobie nie radzi z obowiązkami, rzeczywistością i ucieka na ulicę, gdzie, jak twierdzi, czuje się wolny. Oczywiście jest to wolność złudna, dlatego często jest zapijana. Ale z drugiej strony, nie ma rachunków za gaz, nie ma planowania zbyt szczegółowego, nie ma tych wszystkich atrybutów zwykłego życia, jakie znamy. Bezdomność i wiersze Ale bezdomność bywa przypadkiem, nieoczekiwanym wydarzeniem losu. Wtedy boli, bo nie jest to przecież stan naturalny. Bezdomne hostelowe dzieci uczą się, że nic w życiu nie jest pewne, że najbliższy może chcieć uderzyć i że inne dzieci nie mogą do nich ze szkoły przychodzić w odwiedziny, bo to przecież hostel. Pojawia się wstyd i żal. I dalsza izolacja. Różnie sobie z ową bezdomnością radzą nią dotknięci. Jedni- świetnie, piszą wiersze i dyskutują o filozofii (poznałam takich w Krakowie, w moim bloku. Rzadko byli trzeźwi, ale nigdy nie byli smutni, mimo prześladowań ze strony niektórych sąsiadek, mających wrażliwe nosy i niewrażli-


5

we sumienia). Inni oswajają swój stan i upatrują sobie stałe miejsca, w których rezydują. Jeszcze inni popełniają przestępstwa, by się wyżywić lub żeby móc się upić. Ale i czwarta kategoria- są też i tacy, którzy z bezdomności wychodzą.

Jeśli uważasz, że grozi Ci bezdomność, zadzwoń do Stowarzyszenia Polskiego Irlandii Północnej

pod numer: 02890321232 lub 07916574225

Nie jesteśmy nieludźmi Ci żebrzący najczęściej marzą o alkoholu. Ale nie znaczy to, że są nieludźmi. – Dajmy im koc, jeśli mamy w domu, poduszkę, która nie jest nam potrzebna. Warto kupić kawę. Coś do jedzenia. Powiedzieć parę słów. Nie nam oceniać, dlaczego ktoś się znalazł na ulicy.- mówi Andrzej Mańka, który, jak wynika z rozmowy, rozdał w życiu parę ciepłych koców. Bo bezdomny to, mimo może zamroczenia alkoholem, też człowiek. Też ma mięśnie twarzy i chce się uśmiechnąć do kogoś, kto uśmiechnie się do niego. Chce uwierzyć w to, że jest jakieś życie poza jego małym światem izolacji. Natchniona przez Andrzeja, zobaczywszy pewną parę w średnim wieku, niedaleko Marksa i Spencera, (jej głowa spoczywała na jego kolanach. On opierał się o niewygodną ścianę), kupiłam najtańszą poduszkę, jaka była w sklepie obok. Dałam im. Myślałam, że on, jako ten, którego plecy wytrzymywały ciężar własny, a kolana ciężar partnerki, podłoży ją sobie pod krzyż. Nie. Podniósł głowę mocno śpiącej, pomarszczonej, zniszczonej kobiety i delikatnie ułożył ją na poduszce. Spojrzeliśmy się na siebie i tyle. Kiedyś młoda dziewczyna, która przechodziła obok samotnego Rumuna, zawróciła na pięcie i w najbliższym sklepie kupiła mu herbatę. Rumun uśmiechnął się najpiękniejszym uśmiechem, było zimno. Inny bezdomny opowiedział mi, że kiedyś jakieś dziecko dało mu cukierka. I to sprawiło, że się nad sobą zastanowił. Bo zwykle bezdomni są niezauważani i się do tego przyzwyczajają. A kiedy ktoś ich zauważy, to jakby tchnął w nich duszę. Ożywił na moment, bo przecież trzeba wejść w interakcję. Ci, którzy z bezdomności wyszli, wiedzą, o czym mówię. O człowieczeństwie, jakiego się im nie odebrało, choć zdarzało się, że sami je sobie odmawiali. Bo tak najłatwiej, kiedy się patrzy na świat z dołu. Aleksandra Łojek-Magdziarz reklama


6

jak oswoić irlandię północną

Bomby to nie wszystko Pojawiliśmy się tutaj w wielkiej liczbie. Wielu z nas wiedziało o tym miejscu tyle, ile nas nauczono na lekcjach historii w szkole (czyli niedużo) lub ile zrozumieliśmy, oglądając produkcje amerykańskie na temat IRA (czyli jeszcze mniej). Oczywiście, są i wśród nas hobbyści, którzy dokonali wyboru świadomie, ale jest ich mniejszość.

Irlandia Północna Polaka zaskakuje. Jest inna niż reszta Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka większość polskich emigrantów. Tam, za wodą, jesteśmy zadziwiani głównie wielokulturowością – fora internetowe pełne są wynurzeń emigrantów, dotyczących faktu, że zakupy w narożnym sklepie robi się u Pakistańczyka lub emigranta z Bangladeszu, najlepsze kebaby sprzedają Irakijczycy, a w Call Centre pracują Hindusi. Bomby to nie wszystko Tu słyszymy o przestrzelonych kolanach, o ścianach wnoszonych między dzielnicami, o tym, że ogłoszono alarm bombowy w centrum miasta (do czego już się przyzwyczailiśmy- ale wyobraźmy sobie podobną sytuację w Łodzi, na przykład… media przez lata żyłyby jednym takim popołudniem, które w Irlandii Północnej zdarza się kilka razy w miesiącu), organizacjach paramilitarnych. Niektórzy z nas wiedzą, gdzie działa jaka organizacja (lata obserwacji i uważnego słuchania). Ci z nas, którzy dobrze znają angielski, odkrywają, że istnieją słowa i zwroty, które nie powinny być używane wśród określonych ludzi i to wcale nie z powodu politycznej poprawności. Tutaj słowa mogą doprowadzić do konfliktu albo przynajmniej zgrzytu.

Skoro zdecydowaliśmy się tu zostać (choć niektórzy z nas jeszcze nie podjęli decyzji), musimy spróbować oswoić się z tym niecodziennym miejscem. Jesteśmy uzbrojeni w wiedzę, że zdarzają się tu alarmy bombowe i nauczyliśmy się, podobnie jak lokalni mieszkańcy, nie tylko się tym specjalnie nie przejmować, ale i z filozoficznym spokojem pamiętać o statystykach, które pokazują, że jest to działanie, mające na celu wprowadzić przestrach wśród mieszkańców, niż faktycznie kogoś zabić. Oczywiście ostrożności nigdy dość, ale życie w tym zakątku świata płynie stosunkowo łagodnie, jeśli… jeśli się ten zakątek zrozumie. No to kto? Brytyjczyk? Irlandczyk? Anglik? Wspomniałam o słowach, które prowadzić mogą do konfliktu. My, Polacy jesteśmy w dość luksusowej sytuacji- jako niezaangażowani w tarcia pomiędzy lojalistami a republikanami, traktowani jesteśmy z przymrużeniem oka, gdy popełniamy swoje językowe gafy. Ale lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, co może doprowadzić do nieporozumienia (choć, znając lokalną tolerancję wobec obcokrajowców, z pewnością większość naszych lapsusów i tak jest traktowana z przymrużeniem oka). W Irlandii Północnej mieszkają Irlandczycy, Północnoirlandczycy i Brytyjczycy. I, rzecz jasna, masa emigrantów, ale to inna historia. Są tacy lokalni mieszkańcy, którzy nigdy w życiu nie powiedzą o sobie, że są Irlandczykami (mieszkają głównie w protestanckich dzielnicach), są tacy, którzy w życiu nie określą się jako Brytyjczycy ( z grubsza rzecz ujmując i mocno upraszczając, mieszkają w dzielnicach katolickich). Inni nazwą siebie Północnoirlandczykami (nam taka nazwa nawet nie przyjdzie do głowy). Polacy (włączam tu siebie sprzed kilku lat, kiedy pojawiłam się w Irlandii Północnej, z przypadku zresztą, jak większość z nas, za pracą) nagminnie używają określenia „Irlandczycy”. Nie jest ono błędne. Ale lojalistę, a zatem Brytyjczyka, z którym pracujemy, może ono urazić. I jednocześnie ucieszyć pracującego z nami faktycznego Irlandczyka. Nasz wybór. Co prawda, nie można wszystkich zadowolić, ale tak to już jest na tej ziemi. Taksówkarz prawdę ci powie (swoją) Najlepsze lekcje języka używanego na ulicach oferują taksówkarze. Taksówkarz północnoirlandzki

(i jak go tu teraz nazwać dla potrzeb artykułu?) jest, najczęściej, ciekawą świata gadułą, która wie, kim jest i chętnie o tym opowie (jak już ustali, ze nie jesteśmy tutaj, by kraść zasiłki i mamy pracę). Wielu z nich było w Polsce, niektórzy próbowali żurku i uważają, że Polki są piękne, więc chętnie, sprowokowani, wyjaśnią zawiłości nazewnicze.

Sami lokalni mają trudności w ustaleniu, z kim mają do czynienia. -Nie jestem Irlandczykiem, broń Boże- powiedział mi jeden z nich, kiedy zapytałam, na początku pobytu w Irlandii Północnej, jak mu się żyje w Irlandii. Po czym, na ile czas pozwalał, przedstawił mi własną wersję historii, w której nadrzędne miejsce miała Wielka Brytania jako jego ojczyzna. Nie mniej sporna jest sama nazwa miejsca, gdzie mieszkamy. Tak, jest to Irlandia Północna, część


7

do Wielkiej Brytanii lub Irlandii Północnej. Bądź jechał do Republiki Irlandii do znajomych. - Jestem Irlandczykiem, a tu jest Irlandia- powiedział mi inny taksówkarz, kiedy odpowiedziałam mu na pytanie, dotyczące mojego pobytu tutaj w

Polacy nagminnie używają określenia „Irlandczycy”. Nie jest ono błędne. Ale lojalistę, a zatem Brytyjczyka, z którym pracujemy, może ono urazić. Polacy nagminnie używają określenia „Irlandczycy”. Nie jest ono błędne. Ale lojalistę, a zatem Brytyjczyka, z którym pracujemy, może ono urazić. Wielkiej Brytanii, na mapach i w telewizji. Ale dla Irlandczyka nie jest to Irlandia Północna, tylko Irlandia z okupowaną częścią północną. Stąd też, Irlandczyk, który będzie się wybierał w weekend do Dublina, nie powie, że jedzie do Republiki Irlandii, ale na Południe. Skąd pod koniec weekendu wróci na Północ. Ale nie do Irlandii Północnej, czy, co gorsza, Wielkiej Brytanii. Natomiast Brytyjczyk, który pojedzie do Londynu i będzie wracał z powrotem, naturalnie będzie wracał

najbardziej niewłaściwy sposób, mianowicie, że mieszkam w UK od kilku lat.- Jest okupowana, ale to się z pewnością zmieni. Jak wymawiasz literę „h”, tak cię piszą Oczywiście, wchodząc do taksówki nie wiemy, z kim mamy do czynienia. Jak to zbadać, zanim się zaangażujemy w przyjacielską konwersację z miłym taksówkarzem, by nie popełnić gafy? Nie mam pojęcia. Można oczywiście zapaść się w sobie i milczeć, ale gwarantuję, że większość lokalnych tak-

sówkarzy nie znosi ciszy. Sami lokalni mają trudności w ustaleniu, z kim mają do czynienia. Niektórzy uważają, że druga strona ma zwykle charakterystyczne rysy (tak jakby protestantyzm czy katolicyzm odpowiednio rzeźbił czaszki). Inni uważają, że ważną wskazówką jest, jak dana osoba wymawia literę ‘h”. Tym się zainteresowałam i okazuje się, że katolik powie „hejcz”, podczas gdy protestant „ejcz”. Ale trudno prosić każdą napotkaną osobę o przeliterowanie wyrazu, który by zawierał sporną literę. Poza tym, z tego by wynikało, ci z nas, którzy uczyli się języka angielskiego w szkole, wymawiają h jako „ejcz”, są protestantami. Paru pewnie jest, ale w naszym kręgu kulturowym jest to zdecydowana mniejszość. Oczywiście, zawsze można, wchodząc do taksówki, zapytać (po wstępnych grzecznościach i po tym, jak taksówkarz zacznie dociekać, skąd jesteśmy): „Pan jest katolikiem czy protestantem?” Mimo, że ostrzegano mnie, by nie zadawać tego pytania, zwykle pada uczciwa odpowiedź. Z uzasadnieniem: „Wiesz, co, komuś stąd to bym nie powiedział, ale ty jesteś emigrantem, więc…” I wtedy sobie rozmawiamy i mogę się wiele nauczyć. Od Brytyjczyka/ Irlandczyka/Pólnocnoirlandczyka. Aleksandra Łojek-Magdziarz

reklama


8

historia emigranta

Polski policjant

Kolejny polski policjant zasilił szeregi północnoirlandzkiej PSNI. Z Łukaszem Adamczykiem, społecznikiem, piłkarzem i stróżem prawa rozmawia Maciek Bator.

Gratuluję, jesteś jednym z czwórki Polaków, którzy rozpoczęli pracę dla PSNI (Police Service Northern Ireland, policja północnoirlandzka). Czy jesteś z siebie dumny? Dziękuję.. Dumny? Nie do końca, raczej spełniłem swoje oczekiwania związane z pracą. W Polsce chciałem pracować dla wojska i może to jest powód, że znalazłem się w lokalnej policji.

na drużyna piłkarska z Belfastu – przyp. redakcja)., Moja kariera piłkarska mogłaby potoczyć się inaczej, gdybym dostał na czas licencję z PZPN z Polski. Praktycznie cały sezon miałem zmarnowany. W tym samym roku Glentoran obchodził 125-lecie istnienia klubu. Manchester przyjął zaproszenie. W tym samym roku zagraliśmy również z Espaniolem Barcelona i z Coventrey. Udany rok 2007.

Z tego co wiem, nie przyjechałeś do Irlandii Północnej prosto do pracy w policji. Jak zaczęła się twoja przygoda z Belfastem? Wszystko zaczęło się pięć i pół roku temu. Z trójką znajomych wylądowaliśmy na lotnisku w Belfaście, wzięliśmy taksówkę, przyjechaliśmy do centrum i tak się zaczęło.

Jakie to uczucie - jednego dnia oglądasz finał Ligi Mistrzów, w którym gra MU, a kolejnego dnia grasz przeciwko takim graczom, jak n.p. Rio Ferdinand...? Dla kogoś, kto kocha grać w piłkę, jest to niesamowite uczucie. Samo oczekiwanie na ich przyjazd było stresujące. Nie mogłem doczekać się spotkania z nimi, możliwości rozmowy. Na meczu, wiadomo, ciężka praca. Różnica w poziomie jest ogromna. Zawodnicy MU są tak sprawni fizycznie, wyszkoleni technicznie i atletyczni, że ciężko jest ich ograć, dogonić. Ferdinand i Vidic to jedni z najlepszych obrońców na świecie. Mój czterdziestopięciominutowy występ na środku pomocy przeciwko MU mogę śmiało porównać do mojego występu w maratonie. Zmęczenie porównywalne.

Czyli przyjechaliście tu bez konkretnych planów, bez zaczepienia? Przyjechaliśmy zupełnie w ciemno, do pracy. Bez kontaktów i większej znajomości angielskiego. Chcieliśmy zarobić na studia i za dwa lata wrócić do Polski. Czy spodziewałeś się wtedy, że za pięć i pół roku będziesz rozpoczniesz pracę w policji? Absolutnie nie. Jedyne, o czym myślałem zaraz po przyjeździe, to rozpoczęcie treningów piłkarskich z jedną z lokalnych drużyn. Planowałem powrót do Polski i długa przerwa w grze mogłaby odbić się na mojej formie. Udało się, osiągnąłem mały sukces sportowy. Opowiedz o swoim występie przeciwko słynnemu Manchesterowi United. Rozpisywały się o tym polskie gazety. Miałem dużo szczęścia z tym występem. W odpowiednim czasie przeszedłem do Glentoranu (lokalmagazyn czteryosiem Luty 2011

Czyli możesz powiedzieć, że spełniło się twoje piłkarskie marzenie? Wolałbym zagrać przeciwko Barcelonie (śmiech). Niewielu jest Polaków, którzy mieli okazję zagrać w meczu z MU. Jesteś bardzo aktywną osobą, dzięki tobie, między innymi, powstała jedna z pierwszych drużyn piłkarskich w Belfaście, “Sparta Belfast”. Sparta to pomysł kilku osób. Zdecydowaliśmy się na powołanie do życia drużyny, bo mieliśmy za dużo graczy na ligę tzw. szóstek. Prowadzenie dru-

żyny to duża odpowiedzialność, również finansowa. Udało się nawiązać współpracę ze sponsorami, uzyskać wsparcie i wiedzę, jak prowadzić drużynę. 6 marca 2010 roku zatwierdziliśmy powstanie Sparty. Wracając do twojej pracy dla PSNI... Rok temu głośno było o tysiącu aplikacji złożonych przez Polaków, chcących ubiegać się o stanowiska w lokalnej policji. Skąd pomysł, aby spróbować? Przekonał mnie do tego znajomy policjant, mąż prezenterki BBC, któremu pomagałem w nauce polskiego przed jego wyprawą do Polski. Powiedział, żebym złożył podanie, że szukają właśnie takich ludzi, jak ja. Pierwszy raz poszedłem na testy w 2008 roku, bez przygotowania. Zabrakło mi wtedy 3 punktów. Poczekałem rok na nową „kampanię”, tym razem zakończoną pomyślnie. Przeszedłem tersty medyczne i po 15 miesiacach wyznaczono mi datę rozpoczęcia kursu w szkole policyjnej.

Jeden znajomy poprosił mnie, bym mu nie podawał ręki.

Jesteś dowodem na to, że na emigracji można ułożyc sobie życie. Ciężko było dojść do tego poziomu? Zaczynałem różnie, przeważnie zatrudniały mnie agencje pracy. Po jakimś czasie otrzymałem pracę na kontrakcie w chłodniach. Po przyjeździe mojej dziewczyny zdecydowałem się na zmianę zatrudnienia i zaaplikowałem do BBC na pozycje pomocnika w kuchni, na zmywak. Początkowo do tej pracy miała iść moja dziewczyna, ale ze względu na ciężki charakter pracy, przyjęli tam mnie. Stwierdziłem, że podejmę ryzyko. Irlandia Północna to dość specyficzne miejsce, ze względu na przeszły konflikt. Praca w policji właśnie w tym miejscu świata niesie za sobą wiele niebezpieczeństw, czy nie boisz się tego? Oczywiście , że się tak, ale nie mogę zbytnio wypowiadać się na ten temat, żeby nie zdradzać sekretów operacyjnych policji. Każdy wie co tu się dzieje, że są ludzie negatywnie nastawieni do policji, gotowi na wszystko . Nawet zabić. Musimy uważać I każdego dnia podejmować szereg środków ostrożności. Istnieją pewne sposoby informowania nas o zagrożeniach, ale to już jest objęte tajemnicą.


9

Czy nie obawiasz się, że, biorąc pod uwagę fakt, iż część polskiego środowiska nie przepada za policją, niektórzy mogą cię niechętnie odbierać? Jeden znajomy poprosił mnie, żebym na ulicy ręki mu nie podawał (śmiech). W gronie znajomych nigdy nie było z tym problemu. Pochodzę z małej wioski i nigdy nie miałem nic przeciwko policji. Praca wydaje mi się ok, będę musiał wykonywać swoje obowiązki od 7 do 5, później wracam do normalnego życia, zdejmuję mundur i jestem Łukaszem.

ruje lepsze warunki dla rozwoju jednostki niż Polska. Wszystko jednak zależy od nas samych od tego, czy chcemy się rozwijać. Każdy z nas powinien brnąć do przodu, na każdym etapie życia.

Jesteś dość zajętym człowiekiem, a od niedawna stałeś się członkiem zarządu Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej. Jak postrzegasz swoją działalność, czy zawsze byłeś tak aktywny? Z zaangażowaniem w sport nigdy nie miałem problemów. Społecznie zacząłem pomagać już na studiach, trzeba było pomóc kolegom. Po przyjeździe do Belfastu szybko nauczyłem się języka, zacząłem pomagać i tu. Cieszę się, że mogłem dołączyć do PANI, od dawna chciałem formalnie zacząć wspierać Polaków. Jestem zadowolony, że mogę działać nie tylko na gruncie sportowym, ale i społecznym.

Rozmawiał Maciek Bator.

Bazując na swoich doświadczeniach, czy chciałbyś przekazać coś Polakom, którzy będą czytali ten wywiad? Czy masz receptę, w jaki sposób poradzić sobie w trudnym, bądź co bądź, środowisku emigranckim? Jeśli ktoś ma jakiś plan, niech uparcie dąży do jego realizacji. Niech robi wszystko, żeby cel osiągnąć. Wiele osób przyjeżdża tu z pewnymi założeniami. Osiągnięcie ich wymaga wielu wyrzeczeń. Wszystko zależy od determinacji. Irlandia Północna ofe-

Wygląda, że 2011 rok będzie dla ciebie szczęśliwy. Przed wywiadem wspomniałeś o własnym ślubie, który szykuje się w kwietniu. Zacząłeś nową prace. Jakie masz plany, marzenia na nowy rok? Chyba tylko, żebym nie wyłysiał (śmiech).

PSNI, czyli policja północnoirlandzka, została przemianowana z Royal Ulster Constabulary w 2001 roku. Jej zasięg obejmuje Irlandię Północną i przylegające wody, z wyjątkiem policji portowej (Harbour Police) w nadmorskiej części Belfastu. PSNI jest prawnie zobowiązana do rekrutowania 50 procent katolików i 50 procent nie-katolików w ramach akcji antydyskryminacyjnej. W przeszłości bowiem w PSNI przeważali protestanci (w 2001 roku w RUC było ich 98 procent), co wiązało się ze skargami katolików, że są prześladowani.

reklama reklama


106

okiem temat blogera numeru

Magia WOŚP

zym działa, c a, ie w ie n b tóra by wach Europy, k , y b o s t o że s m kraju . W wielu pań na. Pomimo, i y im z d zym ro omocy k było rze zna a w nas Świątecznej P t równie dob granicami. Ta m ie n stra Chyba ŚP jes za jej a Orkie cie WO ku gra też po lk ie ie w W ś t jes o ro ałym ła na c olsce, c bez ma trum ma w P y, w Dublinie. en piąt swoje c ż po raz ju , m e z tym ra

Dla wybrednych też Organizatorzy zadbali o wszystkich. Ponieważ oprócz koncertów odbywało się wiele imprez towarzyszących, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Zawody PS3, WOŚP-owe przedszkole, pchli targ, pokaz motorów i wiele, wiele innych. Koncertowano na trzech scenach i nawet najbardziej wybredne, znudzone radiową papką osoby mogły posłuchać tego, co najbardziej lubią. Impreza odbywała się w trzech klubach. Cały jednak urok polegał na tym, że aby przenieść się z jednego występu na drugi, nie trzeba było błądzić po całej stolicy Republiki Irlandii. Puby, w których grała Orkiestra połączone były jednym, wielkim ogródkiem piwnym. W nim też na gości czekała niespodzianka w postaci super ogrzewania, które sprawiało, że na zewnątrz było cieplej niż w środku. Na każdej ze scen grano inny rodzaj muzyki. Na scenie głównej dominowały spokojniejsze nastroje, akceptowalne dla rodzin z dziećmi oraz osób lubiących raczej lekkie dźwięki. Miłośnicy tanecznych rytmów mogli przenieść się do sąsiedniego klubu, gdzie muzykę serwowali DJ’e. Nie zabrakło też ciężkich brzmień, więc osoby lubujące się we wszelkich odmianach metalu i ostrego punkrocka miały również swoje miejsce podczas tegorocznego finału. Wąż w kieszeni? Po pierwszym - i jak na razie ostatnim - finale w Belfaście, można było powiedzieć, że rodak na obczyźnie ma węża w kieszeni. Czy tak jest wszędzie?

Nie! Dublińskie WOŚP pokazało zdecydowanie, że może być wręcz przeciwnie. Na aukcjach licytowane były przeróżne przedmioty. Ogromne, czerwone serce-płaskorzeźbę zlicytowano za... 250 euro! Kiedyś ustalono, że serce to jest przedmiotem przechodnim, każdego roku wraca na licytację. Każdy z jego rocznych posiadaczy, zostawia swój podpis na jego rewersie. Nie obyło się również bez słodkości. Kawałek po kawałku zlicytowano wielkiego orkiestrowego tortu. Największą atrakcją były jednak wina wieloowocowe, czy- nazywając rzecz po imieniu - „jabole”. Najdroższy z nich, „Po Byku”, poszedł za bagatela... 170 euro! Podczas dublińskiego finału zebrano łącznie ponad 18126 euro, pobijając tym samym wynik z poprzedniego roku. Zapraszamy do odwiedzenia portalu WAPNET.PL.

Orkiestrowe wiadomości rozszerzone są o wywiad z Bartoszem „Szczurkiem” Malcem - byłym pracownikiem Fundacji Jurka Owsiaka oraz Pokojowego Patrolu, który rok w rok pomaga m.in. w utrzymaniu porządku na Przystanku Woodstock. Dodatkowo informacje kto i jak może dostać się do PP oraz jak wygląda tam praca. KONKURS!!! Które urodziny obchodzić będzie w tym roku Polskie Stowarzyszenie w Północnej Irlandii? Odpowiedz należy przesłać pod adres: konkurs@wapnet.pl, w temacie maila pisząc „KONKURS WOŚP”. Pośród osób, które przyślą poprawną odpowiedź, zostaną rozlosowane dwie nagrody niespodzianki.


okiem bloggera

11

Emigrant na ekranie To Wasza rubryka, bloggerów - emigrantów, żyjących i pracujących w Wielkiej Brytanii. Zapraszamy Was do współpracy. Chcemy dowiedzieć się, jak Wam sie tu żyje, co Was dziwi, co Was cieszy, z czym się zżymacie na co dzień. Tu macie szansę umieścić fragmenty Waszego bloga.

Napraw pluszowego misia w Carrickfergus

Czy ten kot reprezentuje jakąś opcję?

Interesujące jest, jak wiele można się dowiedzieć z ulotki o ludności tubylczej. Mieszkam w Carrickfergus i wieczorem wrzucono mi do skrzynki reklamę lokalnego baru chińskiego, w którym , rzecz jasna, serwuje się też frytki i steka dla skostniałych poznawczo gości. Poza bardzo długa list dań, w ulotce znalazła się pokaźna reklama... mikroskopijnej firemki, naprawiającej...pluszowe misie. Na zdjęciu znajduje się mokry miś z naderwanym uchem o ogólnie dość rozpaczliwym wyglądzie. Niżej podano adres i napisano stanowczo, że misia wyrzucać nie należy. Ponieważ poza reklamą firemki na ulotce znajdują się ogłoszenia dotyczące najbardziej kluczowych biznesów w Carrickgergus, czyli kilku zakładów fryzjerskich, rozumiem, że naprawa misiowych uszu jest ważnym elementem lokalnym.

Po sąsiedzku zamieszkuje tutaj parę bezczelnych kotów. Najbardziej bezczelny, z kpiarskim wejrzeniem, oczywiście z irlandzka rudy, rankami wchodzi na skały i patrzy melancholijnie w dal. Nie wiem, czy jest lojalistą czy republikaninem, niemniej patrzy prosto na dźwigi Belfastu, czasem na foki, które przypływają parę godzin później – o których myślałam, kiedy po raz pierwszy je zobaczyłam, że są moją halucynacją i się zacukałam byłam. Foki przypływają koło trzeciej po południu i wdrapują się na wystające po odpływie kamienie, przy czym zlewają się z tymi kamieniami w wizualną całość. Stąd moje przerażenie, gdy zobaczyłam, że kamieniowi zaginają się przeciwległe dwa końce i zaczynają się pionowo przemieszczać.

Jak się witać w Carrickfergus

Kiedy się jedzie lokalnym pociagiem do Belfastu, zanim pociąg ruszy, na wyświetlaczu pojawia się bardzo szczegółowa informacja dotycząca młotków. Gdzie są, by można było ich użyć, w razie wypadku, do zbijania szyb. Pociąg jedzie z prędkością 50 km na godzinę. Nawet w przypadku gwałtownego hamowania z powodu niewłaściwego rodzaju liści na torach (takie kiedyś uzasadnienie niestawienia się pociągu w Londynie podobno podano przez megafon) trudno sobie wyobrazić, że potrzebne będą młotki. Informacja tak nieistotna, jak stacje, przy których pociąg się zatrzymuje, pojawia się później.

W naszej dzielnicy mieszkają głownie emerytowani policjanci i żołnierze unioniści. Kiedy idę dopracy, a oni wychodzą na poranne spacery z psami (wszystkie są rasowe), kłaniamy się sobie wzajemnie w bardzo specyficzny spoósb. Otóż Pólnocnoirlandczycy, mowiąc poranne „Good morning”, zwykle lekko kręcą głową (jakby czemuś zaprzeczali), podczas gdy ja mam tendencję , by wykonywac ruch z góry w dół. Za każdym razem mój ruch głowy trochę zaskakuje tubylców, więc walczę sama z sobą, ale niekoniecznie mi to wychodzi. Zachowuję się zatem następująco : odruchowo zaczynam z góry na dół, po czym, w połowie, wykonuję rodzaj kręcenia z lewa do prawa, co wygląda jak porządny atak Parkinsonizmu, czym wprawiam autochtonów w jeszcze większe zdziwienie. Ale przynajmniej mnie pamiętają

Młotek w pociągu do Belfastu

Kubeł na śmieci Twój jedyny Zbrodnia to niesłychana, kiedy się umieści worek na śmieci z bulgoczącą lub nie treścią nie do swojego kubła. Przy naszym domu w ogrodku stoją dwa

kubły. Wypełniwszy jeden (produkcja śmieci w tym domu odbywa sie nadzwyczaj prężnie i efektywnie), naturalnie zachęciłam męża, by wypełnił drugi. Skończyło sie to tym, że pewnego dnia usłyszaliśmy pukanie do drzwi i nasza górna sasiadka z uprzejmym usmiechem szalonej gospodyni domowej powiedziała, że ma wrażenie, iż powinniśmy używać tylko kubla z numerem naszego domu, bo zaobserwowała nie jej worek na śmieci w jej kuble. Jasne, wrażenia to rzecz bardzo subiektywna, ale postanowiliśmy nie walczyć z kimś, kto takie rzeczy ZAUWAŻA. Ktoś, kto takie rzeczy ZAUWAŻA, może być bardzo niebezpieczny. Może jej mąż/kochanek/partner nalezy do organizacji paramilitarnej. Oczywicie, przestrzegamy teraz prawa tej ziemi, aczkolwiek pół nocy zastanawiałam sie, co bym zrobiła, gdyby w moim kuble na smieci znalazł się nie mój worek. Zastanawianie się jednak był o tyle bez sensu, że uprzytomniłam sobie, że w zyciu bym tego nie zauważyła, nawet gdyby miał jaskrawo żółty kolor- uznałabym , być może, że coś z naszego work wycieklo i wskutek bardzo skomplikowanych i niejasnych procesów chemicznych naturalnie zachodzących w kubłach na śmieci, przybralo taki właśnie kolor, trochę krzykliwy.

reklama


12

porady

Housing Executive

W tym dziale przedstawiamy informacje związane z usługami dostępnymi dla Polaków mieszkających w Irlandii Północnej.

Pytania do Urządu do Spraw Mieszkalnictwa (Northern Ireland Housing Executive – NIHE) 1. Jak można skontaktować się z Urzędem do Spraw Mieszkalnictwa (Housing Executive Northern Ireland)? Główny numer telefonu to : 03448 920900 To numer, z którego można zostać przełączonym do dowolnego biura. Każdy pracownik ma 24 godziny na dobę dostęp do telefonicznego tłumacza albo może zorganizować spotkanie z tłumaczem. Jeśli klient jest niedosłyszący, każdy oddział HE dysponuje odpowiednią usługą, która usprawnia komunikację z taką osobą. W razie nagłych wypadków czy pilnych napraw można dzwonić pod numer: 03448 920 901 2. W czym może pomóc Housing Executive? Ocenie, czy mamy prawo do mieszkania socjalnego. Pożyczce na drobne remonty czy też przystosowanie mieszkania do potrzeb specjalnych dla właścicieli mieszkań czy osób wynajmujących prywatnie. W usprawnieniu zabezpieczenia energii grzewczej. W przyznaniu ulgi w ratach – to nowa usługa, które pozwala pomóc przy płaceniu rat. Można się o nią starać, kiedy nie dostaje się żadnej pomocy lub niewielką z tytułu zasiłku mieszkaniowego. Przeprowadzenie napraw zachowawczych czy innych usprawnień, jeśli jesteś lokatorem HE. W kontaktach z lokalnymi grupami społecznościowymi w walce z wandalizmem, zachowaniem aspołecznym czy przestępczością na tle rasistowskim – jeśli stałeś się ofiarą lub byłeś świadkiem takiego incydentu, zadzwoń pod numer 03448 920 900. Możesz również skontaktować się ze swoją lokalną społecznością lub Housing Community Network. Pamiętaj, że informując nas o takich incydentach, pozwalasz nam pomóc sobie i innym. W znalezieniu prywatnego mieszkania (nie HE). Housing Executive jest również odpowiedzialne za pomoc bezdomnym w Irlandii Północnej. 3. Co to jest mieszkanie socjalne? W Irlandii Północnej mieszkanie można mieć na własność, wynajmować prywatnie albo może to być mieszkanie spółdzielcze. Mieszkanie socjalne to locum należące do Housing Executive lub Housing Association. Czynsz za mieszkanie socjalne jest zazwyczaj niższy niż w przypadku mieszkań wynajmowanych prywatnie, ale nie każdy jest uprawniony do mieszkania socjalnego. By ocenić skalę potrzeb, stosuje

magazyn czteryosiem Luty 2011

się system punktowy. Aby starać się o mieszkanie, należy złożyć podanie w biurze NIHE. Jeśli masz jakieś pytania dotyczące mieszkania socjalnego I kolejności kroków, jakie należy podjąć, by się o nie starać, zadzwoń pod numer: 03448 920 900. Jeśli chcesz starać się o mieszkanie socjalne, wystarczy tylko jeden formularz – zostanie on rozpatrzony przez właścicieli mieszkań socjalnych w miejscu, w którym chcesz zamieszkać. Stosowny formularz znajduje się na stronie Housing Executive www.nihe.gov.uk albo możesz go otrzymać w każdym lokalnym biurze HE. Formularz ten należy wypełnić, podpisać i zwrócić do biura HE wraz z dowodem tożsamości (szczegóły można znaleźć na stronie internetowej HE). Jeśli obawiasz się bariery językowej, HE może Ci w tym pomóc. Na stronie HE www.nihe.gov.uk znajduje się wiele już przetłumaczonych dokumentów. 4. Jak mogę się dowiedzieć, czy jestem uprawniony do mieszkania socjalnego? Każdy starający się o mieszkanie, musi spełniać pewne kryteria. Ogólnie rzecz ujmując, musisz mieć ukończone osiemnaście lat w momencie składania podania. W pewnych sytuacjach możesz mieć lat szesnaście. Skontaktuj się z nami, jeśli masz jakieś wątpliwości co do owych kryteriów. Naszym zadaniem jest zbadać sytuację każdego starającego się o mieszkanie socjalne. To oznacza też ustalenie, czy jako osoba z zagranicy w pewnych przypadkach możesz nie mieć prawa do mieszkania socjalnego lub tez czy dopuściłeś się do nieakceptowanego zachowania w swoim własnym domu. 5. Jak działa cały ten system? Nazywa się on Housing Selection Scheme. Umożliwia staranie się o mieszkanie socjalne w Irlandii Północnej w lokalach, które są w posiadaniu Housing Executive lub też Housing Associations (innych organizacji, które również dysponują mieszkaniami socjalnymi). W biurach HE lub Housing Associations możesz dostać broszurkę, wyjaśniającą zasady systemu, na jakiej podstawie przydziela się punkty oraz listę Housing Associations. W każdym lokalnym biurze możesz przedstawić własną sytuację i omówić ją w oparciu o regulacje Housing Selection Scheme.


rajd po knajpach

13

Guinness z sokiem porzeczkowym Rozmawiamy z Anią „Max Golonko” Golon, kelnerką, która pracowała w barze Benedicts, niedaleko centrum Belfastu.

Łukasz: Jakich ludzi najczęściej można spotkać w tym lokalu? Ania: Pijanych (śmiech). Tak naprawdę to ludzi z całego świata, między innymi dlatego, że Benedicts to nie tylko bar, ale też hotel i restauracja. Niespecjalnie widać tam różnice wieku. Przy tych ilościach alkoholu zacierają się wszelkie tego typu granice. Tomek: Jaki długo pracowałaś w Benedicts? Ania: Pracowałam tam przez półtora roku i bardzo miło wspominam ten czas. Przede wszystkim pamiętam otwartość lokalnych ludzi, uśmiechy na twarzy, bardzo ciepłe przyjęcie mnie, jako jedynej Polski w zespole. Była to również dla mnie pierwsza szkoła nauki języka angielskiego, oswajanie się z tutejszym akcentem i slangiem. Zawsze mogłam liczyć na pomoc i wyrozumiałość ze strony współpracowników. Klienci często się mnie pytali, skąd jestem i jak mi się tutaj podoba, gdy tylko usłyszeli, że jestem z Polski wznosili okrzyki “Cześć Polska - Lech Wałęsa”. Były takie sytuacje, że polscy bywalcy spędzający czas w barze, nie wiedząc, że jestem ich rodaczką, podejmowali rozmowy na prywatne tematy, wtedy przechodząc obok stolika grzecznie zwracałam uwagę, że jestem Polką i rozumiem. Tomek: Jakie były reakcje tych ludzi? Ania: Zazwyczaj uśmiech, czasami zaczerwienienie, dzięki takim sytuacjom zawarłam wiele nowych znajomości, część z nich przetrwała do dziś.

Tomek: Jakieś szczególne sytuacje związane z twoją pracą, które utkwiły ci w pamięci? Ania: Każdy dzień był jakąś ciekawą przygodą, pamiętaj, że to bar, ale nie mleczny. Chyba najbardziej zaskakująca byłą sytuacja, kiedy dziewczyna z Polski poprosiła o Guinnessa z sokiem porzeczkowym. Łukasz: Jaka była reakcja lokalnych współpracowników na takie zamówienie? Ania: Zdziwienie, konsternacja, zostałam dosłownie zalana pytaniami na temat picia alkoholu w Polsce. Tomek: Kto pije więcej lokalni czy rodacy? Ania: Rodacy zamawiają po jednej pincie, wypijają i wracają do baru po następne. Tubylcy potrafią zamówić hurtowo kilka kufli za jednym podejściem, nawet przed końcem imprezy, oczywiste jest, że ich stan nie pozwala im na skonsumowanie wszystkich i często sprzątając po zamknięciu zbieraliśmy pełne szklanki ze stołów. Tomek: Jakie sytuacje najbardziej Cię zaskakiwały? Ania: Koleżanka, która ze mną pracowała złamała tipsa, Szef po chwili zastanowienia i najmniejszego problemu odesłał ją do domu, dla mnie było to nie do pomyślenia. Co jakiś czas odbywały się szkolenia z przygotowania koktajli, niestety absolutnie nic nie pamiętam z tych szkoleń. (śmiech)

Lukasz: Czy po doświadczeniach pracy w barze, chciałabyś wrócić na podobne stanowisko? Ania: Jak najbardziej tak. Cenię sobie dobry kontakt z ludźmi, a w takim miejscu można spotkać naprawdę pozytywnie zakręconych ludzi. Na kontynuację knajpowych opowieści zapraszamy już za miesiąc. Teraz musimy skupić się na naszych pełnych kuflach. Rozmawiali: Tomasz Jaźwiński i Łukasz Ludziejewski

reklama


14

zabawki dużych chłopców

Technologie, Nowości, Trendy W styczniu Las Vegas staję się na kilka dni miejscem pielgrzymek fanów elektroniki. Styczeń jest bowiem miesiącem, kiedy cała czołówka branży elektronicznej ma swoje wielkie święto - Consumer Electronic Show.

Samsung Sliding PC 7 Kolejnym trendem jest miniaturyzacja komputerów przenośnych i silna dominacja tabletów. Jedną z ciekawszych konstrukcji zaprezentowanych w tym roku jest Samsung Sliding PC 7. O tym, że pomysł połączenia tabletu z wysuwaną w pełni funkcjonalną klawiaturą podoba się potencjalnym klientom, świadczyć mogą ich entuzjastyczne wypowiedzi. Jeden z internautów, komentując prezentację tego urządzenia na You Tube, napisa:„Goodbye iPad, hello Sliding PC :D”. Bez względu na to, czy jego słowa się sprawdzą, warto zwrócić uwagę na tę konstrukcję, ponieważ łączy ciekawy pomysł, ładny wygląd i całkiem dobre, jak na takie maleństwo, parametry. Pojawi się w sklepach w marcu, a jego cena na terenie USA wyniesie 699 dolarów.

Na początku każdego roku zastanawiamy się przeważnie, co nowego nam przyniesie. Fani nowości i gadgetów są w o tyle dogodnej sytuacji, że nie muszą bawić się w domysły. Styczeń jest bowiem miesiącem, kiedy cała czołówka branży elektronicznej ma swoje wielkie święto - Consumer Electronic Show. Co roku między 6 a 9 stycznia w Las Vegas 2700 wystawców i 140 000 zwiedzających podziwiały i oceniały to, nad czym konstruktorzy pracowali w ostatnim czasie. Spójrzmy więc, czym, być może, będziemy mieli okazję pobawić sie w najbliższych miesiącach. Z uwagi na ogrom nowości, po następną ich porcję zapraszam Czytelników do następnego numeru 48, a niecierpliwych na oficjalną stronę Consumer Electronic Show: www.cesweb.org

Nike + SportWatch GPS Firma Nike zaprezentowała w tym roku powstały w kooperacji z firmą TomTom zegarek Nike + SportWatch GPS. Jest to kolejny produkt wzbogacający oferowaną już wcześniej usługę polegającą na mierzeniu tętna, przebytego dystansu i ilości spalonych kalorii. Obecnie dzięki temu świetnie wyglądającemu zegarkowi będziemy mogli dodatkowo zapisać szczegóły pięćdziesięciu przebytych tras. Zegarek współpracuje z komputerem pozwalając nam na transfer danych za pomocą kabla USB. Po skopiowaniu szczegółów na komputer, możemy samodzielnie lub on-line w gronie przyjaciół analizować przebyte trasy i porównywać wyniki. Produkt duetu Nike & TomTom na pewno przypadł do gustu sporej liczbie osób- jest on często omawiany na forach i blogach skupiających miłośników biegania.

Kingston Ultimate 32GB USB 3.0

Specyfikacja: Procesor: Intel® ATOMTM Oak Trail Z670 @ 1.66GHz System Operacyjny: Windows® 7 Home Premium Pami: 2GB DDR2 Dysk: mSATA SSD do 64GB Ekran: 10.1-cala o rozdzielczosci 1366 x 768 We/Wy: USB 2.0, HMDI, czytnik kart 4-in-1 Wbudowana kamera: 1.3MP Bateria: Lithium Polymer; do 9 godzin pracy WiFi: 802.11b/g/n; WiMax; 3G Wymiary: 10.47 x 6.88 x 0.78 cala Waga: 2.18 lbs.

USB 3.0 PQI Cool Drive U366 USB 3.0

Złącze USB 2.0 jest obecnie najpopularniejszym typem połączenia urządzeń peryferyjnych (np. kamera, drukarka, pamięć przenośna) i wszystkie komputery posiadają co najmniej kilka złącz tego typu. Jednak wraz ze wzrostem wielkości i ilości kopiowanych plików prędkość tego typu złącza staje się niewystarczająca. Aby w przyszłości móc błyskawicznie kopiować filmy FullHD, szybko przenosić duże ilości świetnej jakości zdjęć z nowoczesnych aparatów cyfrowych lub cieszyć sie płynną transmisją obrazu w czasie rozmów on-line, producenci wprowadzają nowy standard USB 3.0. Jeśli więc w przyszłości zobaczycie w jakimś urządzeniu znajome złącze, ale będzie ono niebieskie bądźcie pewni, że jest to najnowsze USB 3.0. Oczywiście pełną prędkość możemy uzyskać jedynie, gdy zarówno gniazda USB obu łączonych urządzeń, jak i kabel, jakim je łączymy, będą niebieskie. A oto kilka urządzeń wyposażonych w USB 3.0. Autor: Bogusław Błoński www.bobtheit.co.uk

magazyn czteryosiem Luty 2011


48 junior


wiosna

spring

lato summer

tumn

jesie単 au

ter

zima win


18

stare bajki

Drodzy Juniorzy, co miesiąc na tych właśnie stronach będziecie mieli okazję czytać bajki, które najmilej czyta się przed snem. Niekŧóre będą wierszowane (jak ta dzisiaj), inne nie, wszystkiei dla Was i dla Waszych Rodziców, którzy pewnie też z przyjemnością wrócą do czasów swojego dzieciństwa... Czekamy na Kopciuszka i Królewnę Śnieżkę, a na razie ...

Maria Konopnicka

„Na jagody” Śpiesz się, śpiesz, laleczko, Bo nie mamy czasu! Idziem na jagody I rąbie siekierą Do boru, do lasu! Sosny na galary! Idziem na jagody Co którą zarąbie, Dla mamy, dla taty, To krzyk słychać drzewa Będzie nam pomagał I płacze bór cały. Ten wilczek kudłaty! l jęczy, i śpiewa... Będzie nam pomagał Aż tu Baby Jagi Ten dzięcioł, co puka, Wyskoczą dwa koty, Co w boru robaczków Na sośnie się onej Po drzewinach szuka! Huśtają, niecnoty! A w boru, a w lesie I świecą im ślepie Szumią wielkie sosny, Wśród mroku zielone... Aż się głos ich niesie Niech Pań Bóg zachowa Jako płacz żałosny! Iść kiedy w tę stronę!... A w boru, a w lesie Boisz się, laleczko? Tam drwal siedzi stary Nie drzyj, moja miła! To tylko — tak sobie, Taka bajka była! Śpiesz się, śpiesz, dziecino. Bo nie mamy czasu! Idziem na jagody Do boru, do lasu!

magazyn czteryosiem Luty 2011

Czy wiecie, ze...? Maria Konopnicka, polska poetka, pisarka i tłumaczka urodziła się bardzo dawno temu, w 1842. Lubiła pisać i była żarliwą patriotką, czego nauczył ją ojciec. Urodziła aż ośmioro dzieci (kiedy zatem znalazła czas na pisanie?). Pisała powieści i bajki. Jedną z najbardziej znanych jej bajek jest „O kransoludkach i sierotce Marysi”. Któz jej nie zna? Kto z nas nie kojarzy Koszałka Opałka?:)


rozmowa z psychologoem

19

Nie uciekajmy w samotność Zapominamy, że człowiek jest istotą społeczną, która źle funkcjonuje w samotności i oddaleniu od drugiego człowieka

Przyjeżdżamy do innego kraju i co się z nami emocjonalnie dzieje? Większość z nas przyjechała na Wyspy, mając jakiś wstępny kontakt, kogoś znajomego, członka rodziny lub partnera. Przypomnijmy sobie, jak pomocne były ich wskazówki i rady. Byli dla nas doradcami i przewodnikami w załatwianiu pierwszych, ważnych formalności. W tym początkowym okresie mieszkaliśmy wspólnie, dzieląc dolę i niedolę wzajemnie sobie pomagając w trudnych sytuacjach. Natomiast po pewnym czasie, gdy się już usamodzielnimy, znajdziemy pracę i swój własny kąt, pojawia się zjawisko stopniowego zaniku relacji, spotkań i kontaktów. Otaczamy się murem własnych spraw, robienia kariery, szukania lepszej pracy czy podnoszenia własnych kwalifikacji. Zapominamy,

To my musimy zadbać o miejsce w sercu naszych bliskich , gdy je zwolnimy przez nasze zaniedbanie, pewność siebie lub lenistwo, może ono zostać przez kogoś szybko zajęte. że człowiek jest istotą społeczną, która źle funkcjonuje w samotności i oddaleniu od drugiego. Często tę pustkę próbujemy wypełnić oglądaniem telewizji, filmów czy „buszowaniu” w internecie - ale znowu jesteśmy tam sami, a stąd już niestety niedaleka droga do depresji, poczucia braku sensu i dotkliwej samotności. A tymczasem dobre, ciepłe kontakty z byłymi znajomymi są niesłychanie ważne, dbajmy o nie, podtrzymujmy, a nawet sami inicjujmy spotkania. A co z tymi, którzy zostali w Polsce? Nieco inaczej przedstawia się sprawa, gdy mamy do czynienia z osobami bardzo nam bliskimi, rodziną, sympatią czy małżonkami, których pozostawiliśmy w kraju. Po początkowym okresie tęsknoty po rozstaniu następuje okres poluźnienia kontaktów, stopniowe „wysuszenie” relacji. Osoby, które zgłaszały się po poradę, same po pewnym czasie przyznawały, że w wyniku braku czasu, problemów i kłopotów albo zwykłego lenistwa i wygody zaniedbały utrzymanie prawidłowych kontaktów z żoną, mężem, mamą czy rodzeństwem. A przecież uczucia są jak rośliny, o które trzeba dbać, często podlewać, zabiegać, nie tylko o ich przetrwanie, ale i o roz-

wój i kwitnienie. W przeciwnym razie schną i marnieją. Potem możemy usłyszeć zdanie, że „Tatusiu , bo do nas przychodzi nowy wujek” albo narzeczona wychodzi za mąż w przyszłym miesiącu za naszego kolegę. To my musimy zadbać o miejsce w sercu naszych bliskich , gdy je zwolnimy przez nasze zaniedbanie, pewność siebie lub lenistwo, może ono zostać przez kogoś szybko zajęte. Co czują rodzice, którzy przywieźli swoje dzieci do innego kraju? Jedną z najczęstszych wątpliwości rodziców jest dylemat, czy i jak najlepiej zaadaptować dzieci do lokalnej kultury.. Większość rodziców pragnie, aby ich dzieci jak najszybciej weszły w świat anglojęzycznej kultury i języka, aby nie musiały tak „ciężko pracować jak my” i żeby nikt z zewnątrz nie zauważał, dzięki ich znajomości języka i zwyczajów, że są dziećmi imigrantów. Jest to zrozumiałe i naturalne, że chcemy naszym dzieciom zapewnić lepszy start i łatwiejsze życie. Natomiast nie trzeba, a czasami nie można, posuwać się za daleko. Często słyszałem opinie, że mój syn nie będzie chodził do przedszkola lub szkoły z Polakami. Pamiętajmy – dziecko musi mieć kontakt z innymi dziećmi, z rówieśnikami z tego samego kręgu kulturowego. Powinno mieć kontakt z językiem, kulturą i tradycjami rodzimego kraju swoich rodziców. Jak się czują dzieci, które opuściły kraj i przyjechały na obczyznę z rodzicami? Trudno nawet sobie wyobrazić , co przeżywały i nadal przeżywają. Często nie zdawały sobie w pełni sprawy gdzie i po co naraz wyjeżdżają. Zostawiły w kraju cały swój magiczno-bajkowy świat dziecięcej wyobraźni, wspomnień, pierwszych kontaktów i przyjaźni. Dlatego otaczajmy je prawdziwym ciepłem i miłością, poświęcajmy im maksymalnie dużo swojego czasu. Spotkałem się niejednokrotnie z sytuacją, gdzie dziecko większą część dnia spędza samo w domu albo u znajomej, która wychowuje niemowlaka, czekając, aż z pracy przyjdą zmęczeni rodzice. Potem każdy zamyka się w swoim pokoiku, mąż przed telewizorem , dziecko przy komputerze grając w jakieś gry, mama pierze i prasuje lub przygotowuje jedzenie na jutro. Często zapominamy o tak ważnych przejawach życia rodzinnego jak wspólne posiłki, spacery, wspólne oglądanie dobrych, wartościowych filmów czy programów zakończone dyskusją, analizą i oceną.

Czy młodzież przeżywa emigrację inaczej? Dojrzewająca i dojrzała młodzież przeżywnajwiększe trudności w procesie adaptacji do nowego środowiska. Nie chodzi tylko o inną kulturę i język, ale cały świat młodego człowieka ulega nagłej zmianie. W kraju zostawia często poważne już i głębokie związki emocjonalne – przyjaźnie i pierwsze miłości. Zbudowanie nowych jest w tych zupełnie odmiennych warunkach bardzo trudne, długotrwałe a czasami nawet niemożliwe. Młodzi ludzie często w swej tęsknocie zamykają się, izolują, uciekając w swój hermetyczny świat internetu, zamiast aktywnie uczestniczyć w spotkaniach z rówieśnikami, uprawiać sport… Musimy zdecydowanie pomagać młodym ludziom w spotkaniu się, w organizowaniu imprez przeznaczonych tylko dla nich i to nie tylko danej kultury i języka, ale przede wszystkim o charakterze międzykulturowym, bo przecież właśnie to pokolenie musi być wolne od lęków, uprzedzeń i ksenofobii.

Pamiętajmy – dziecko musi mieć kontakt z innymi dziećmi, z rówieśnikami z tego samego kręgu kulturowego. Czyli kontakt z innymi ludźmi jest nie do przecenienia….? Dbając o prawidłowe kontakty z innymi nie ograniczajmy ich jednak do ludzi z najbliższego otoczenia, Polaków, ludzi z naszego regionu czy kolegów z pracy. Bądźmy otwarci na każdego człowieka, niezależnie od tego, z jakiej dzielnicy Belfastu pochodzi, z jakiej części Europy przyjechał, czy, jaki jest odcień jego skóry. Andrzej Mańka, psycholog i terapeuta

Andrzej Mańka współpracuje ze Stowarzyszeniem Polskim Irlandii Północnej. Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy psychologa, zadzwoń pod numer: 07592059815


20

całkiem kobieco

Zakochaną być... Miłość trzeba budować, odkryć ją to za mało - napisał kiedyś Paulo Coelho. A czym jest miłość? To odwieczne pytanie, na które przez wieki starali się znaleźć odpowiedź pisarze, poeci, filozofowie, psychologowie i teologowie. Najpiękniejszą, najpełniejszą i jedną z najstarszych definicji miłości można znaleźć w Biblii. Napisana przez św. Pawła, określa wszelkie cnoty właściwe uczuciom.

Czym wiec jest? Może podstawą naszego życia na ziemi, nieosiągalnym doznaniem czy może tylko pustym słowem? Każda z nas odpowie inaczej, każda ma odmienne doświadczenia - może jest szczęśliwa a może ma złamane serce, które teraz nie pozwala otworzyć się na kolejne uczucie ... Walentynkowe święto , jak co roku, wywołuje u nas dreszczyk emocji. Mimo swojego komercyjnego charakteru, kiczowatych maskotek i obscenicznych niekiedy sms-ów, sama idea Święta Miłości jest niezwykle sympatyczna. Walentynki w Polsce, w przeciwieństwie do Wysp Brytyjskich, nie mają jeszcze swojej tradycji i choć są znane od lat 90-tych, napotkały silny opór części społeczeństwa niechętnie patrzącego na wdrażanie w polską kulturę obcych zwyczajów. Dlaczego nie zaakceptować święta okazywania uczuć? To przecież dzień spełniania marzeń i czas szaleństwa we dwoje. A wartości, jakimi są miłość i przyjaźń pielęgnować należy stale, bez względu na święto, bez szukania pretekstu dla słowa „kocham”. A słów miłości potrzebują wszyscy, niezależnie kto i w jakim dniu im patronuje. Mężatka czy singielka, kobieta rozwiedziona czy matka gromadki dzieci...każda z nas kocha i pragnie być kochana. Bez względu na wiek. Bez względu na wszystko. Bezwarunkowo. Bezgranicznie. Bez komercji. Po prostu. Kocham ...to słowo piękne, lecz trudne. Jak sama miłość. A Walentynki to dzień okazywania tej miłości. Ale czy potrafimy powiedzieć ‘kocham’ czy zamiast tego kupujemy ukochanemu drogi prezent? Czy wybieramy taka formę okazania swoich uczuć do partnera, bo trudniej jest wyrazić je słowami?

magazyn czteryosiem Luty 2011

A co z wiekiem? Czy ma jakiekolwiek znaczenie? Nie. Nie dla miłości. Ona nie zna takich granic. Zakochujemy się przecież nie tylko w swoich rówieśnikach, często wybieramy dużo młodszych partnerów, przy których same czujemy się pełne energii i witalności lub wiążemy się z osobami starszymi, bardziej dojrzałymi i doświadczonymi niż my same. Ale czy miłość dwojga ludzi w różnym przedziale wiekowym nie natknie się w kiedyś na przeszkody? Czy wszyscy w najbliższym otoczeniu będą potrafili zaakceptować fakt, że wybrany partner życiowy jest dużo młodszy lub o wiele lat starszy? Przecież na pewnych etapach życia mamy różne potrzeby, wymagania i zainteresowania. To może prowadzić do braku akceptacji i poczucia wyobcowania w społeczeństwie lub prędzej czy później wywołać konflikt w związku. Miłość niewątpliwie nadaje sens naszemu życiu. Bez niej zwyczajnie nie było by nas na świecie. Nawet jeśli związki dwojga ludzi w przeszłości były aranżowane przez rodzinę, a małżeństwa miały charakter transakcji handlowej, to bez namiętności (a jest to odmiana miłości) świat by się nie zaludnił. Oprócz wspomnianej wcześniej namiętności istnieją jeszcze inne odmiany tego wspaniałego uczucia. To nie tylko przysłowiowe motylki w brzuchu czy skrzydła u ramion. Starożytni Grecy wyróżnili kilka odmian miłości. Oprócz miłości fizycznej mamy tu miłość przyjacielską, altruistyczną, pragmatyczna, miłość obsesyjną, a nawet miłość bez zobowiązań. Miłość przyjacielska , nazwana przez Greków „storze”, to uczucie, które rozwija się powoli, łagodnie, bez wielkich fajerwerków. Dwoje ludzi poznaje się, przebywa ze sobą, bo chodzą na te same zajęcia na studiach, może razem pracują i widując się każdego dnia, zaprzyjaźniają się coraz bardziej. Co-

raz więcej czasu spędzają razem, mają ciągle nowe, wspólne tematy, zainteresowania. Zaczynają dzielić się tajemnicami, marzeniami. I z tej przyjaźni powstaje głębsze uczucie. Rodzi się powoli fascynacja erotyczna. Kiedy już stają się „oficjalną parą” to z przekonaniem, że znaleźli drugą połówkę do końca

Walentynkowe święto, jak co roku, wywołuje u nas dreszczyk emocji. Mimo swojego komercyjnego charakteru, kiczowatych maskotek i obscenicznych niekiedy sms-ow, sama idea Święta Miłości jest niezwykle sympatyczna.

życia. Tak dobrane pary, nawet jeśli ich związek upada, chcą się nadal przyjaźnić - co zresztą jest trudne do zaakceptowania dla ich kolejnych partnerów. Miłość altruistyczna – „agape”, jest to ten rodzaj miłości, o którym mówi, między innymi, religia chrześcijańska, jako o miłości idealnej. To miłość ofiarna, pełna poświęcenia i troski o drugiego człowieka. Odmianą tej miłości jest też miłość macierzyńska czy braterska. Osoby preferujące Agape nie są samolubne, przedkładają dobro drugiej osoby nad swoje własne, wolą dawać niż brać i są skłonne do zachowań altruistycznych. Najbardziej charakterystyczną cechą tej miłości jest przebaczanie błędów, zdrad, czy skłonności partnera do wykorzystywania sytuacji. Dlatego osoby, których cechuje miłość agape, powinny dobierać się w pary, w przeciwnym razie bardzo szybko uczuciowy altruista będzie wykorzysty-


21 nie i nie trzeba się jej wystrzegać jak ognia. Elementy ludus zawierają kokietowanie, podrywanie, publiczne gierki damsko-męskie, czyli flirt towarzyski, który nie musi kończyć się w łóżku. Nie zawsze musimy być przecież poważne, a flirt bywa całkiem przyjemny. Tylko dobrze byłoby, gdyby obie strony miały takie same cele i zamiary. I dobrze byłoby też, aby osoby o ludycznym podejściu do miłości nie pozostawiały za sobą złamanych serc. Istnieje jeszcze jedna odmiana miłości, nie wyróżniona przez starożytnych. To Rutyna (lub Przyzwyczajenie). Nie lubimy tego terminu, więc może zastąpmy go innym – Przywiązanie. Tak, tak. To też

Każda z nas kocha i pragnie być kochana. Bez względu na wiek. Bez względu na wszystko. Bezwarunkowo. Bezgranicznie. Bez komercji. Po prostu. miłość. Bo czyż nie kochamy osoby, z która jesteśmy już tyle lat? Czy nie martwimy się o nią na co dzień, czy nie dbamy o jej potrzeby? W związkach, które trwają latami szacunek to najpiękniejszą miłość, nie wynikającą z pociągu seksualnego, lecz z tego, że nie potrafimy żyć bez drugiej osoby. Osoby, która była i NADAL jest dla nas całym światem.

wany, albo jego skłonność do poświęcenia zmęczy partnera - dużo ludzi nie lubi być zagłaskiwanych. Miłość pragmatyczna – „pragma”, nazywana jest inaczej miłością praktyczną. Jest uczuciem opartym na realnych kryteriach. Dwoje ludzi łączy się, ponieważ bilans zysków i strat wyszedł im dodatnio. Osoby takie uważają, że nie warto angażować się w związek z partnerem, który nie spełnia ich bardzo konkretnych wymagań. Jest to po prostu rodzaj małżeństwa z rozsądku, w które obie strony muszą wnieść jakieś dobra (i to najczęściej materialne). Żadna miłość od pierwszego wejrzenia nie wchodzi tu w grę – bo jak można tak poważną decyzję, jaką jest małżeństwo powierzać emocjom czy uczuciom?! Najważniejsze jest zapewnienie sobie odpowiedniej pozycji społecznej, statusu materialnego i zabezpieczenie przyszłości. I chyba nie powinno mówić się tu o miłości, bo z uczuciem i romantycznymi uniesieniami nie ma to nic wspólnego. Mania to miłość obsesyjna, uczucie maniakalne, które ma z kolei pasji i zaangażowania aż w nadmiarze. Osoby preferujące ten rodzaj miłości oczekują, że ich miłość będzie namiętna. Niestety, dla obserwujących z boku takie uczucie wygląda jak napad obsesji, zwłaszcza, że jedną z cech charakterystycznych tej odmiany uczucia są niekontrolowane najczęściej napady zazdrości. Może też w skrajnych przypadkach przeradzać się w uzależnienie i opętanie. To w najczystszej postaci toksyczne związki, które prędzej czy później kończą się wybuchem nienawiści. Przed obsesyjną miłością najlepiej jest szybko uciec, zdusić uczucie w zarodku i nie pozwolić na rozwój sytuacji. Nikt nie lubi być przecież zamykany w złotej klatce i dręczony naprzemiennymi wybuchami namiętności i zazdrości. I wreszcie miłość bez zobowiązań – „ludu”. Wyda-

je nam się, że to wymysł naszych czasów. Ale to już starożytni odkryli, że jest rodzaj uczucia, który pozwala traktować drugą osobę w egoistyczny sposób. Miłość jest wtedy jedynie grą, a jej uczestnicy nie chcą całej duszy oddać partnerowi. Osoby ludyczne nigdy nie uważają miłości za nudną i mają małe wymagania, spodziewają się jednak nowości i przygody. Korzystanie z życia, przygody, dbanie o własne przyjemności i nie liczenie się z uczuciami innych to główne cechy ludycznych uniesień. Miłość typu ludus nie musi jednak kończyć się tragicz-

Nazywajmy naszą miłość, jak chcemy. Ona i tak jest jedna jedyna. Więc kochajmy tak, jakby nie było jutra, jakby cały świat istniał tylko dla nas. Kochajmy nie tylko w Dniu Świętego Walentego, ale na co dzień. Niech nasza miłość będzie prawdziwa, szczera i gorąca. My, Kobiety, jesteśmy do tego stworzone. Jesteśmy wspaniałe, czułe, romantyczne... Zasługujemy na miłość. Potrzebujemy miłości. I kogoś do kochania. A uczucia, jak to uczucia, ewoluują, zmieniają się, dojrzewają razem z nami, a nawet wymykają spod kontroli. CZASEM warto jest się na chwilę zapomnieć. Ale zakochać się ZAWSZE jest warto. Adrianna Zdziarska

Święty Walenty, patron zakoch anych, żył w 3 wieku naszej ery. Był biskupem i męczennikiem, który bronił zakochanych. Panujący wówczas cesarz nakazał przyszłym żołnierzom żyć w celibacie, z czym nie zgodził się Walenty. Został za to wtrącony do więzienia, a następnie ścięty 14 lutego 269 roku. Tego dnia, tuż przed śmiercią, napisał list do swojej ukochanej, który stał się prototypem „Walentynek”


22

całkiem kobieco

Jaką jesteś miłością? Ulegasz partnerowi, rywalizujesz z nim czy przejmujesz kontrolę nad wszystkim? Przekonaj się, odpowiadając na poniższe pytania. Zapraszamy do zabawy.

Zdarza ci się czasem: A. odwrócić na ulicy za przystojnym facetem B. śledzić ukochanego C. położyć rękę na pośladku mężczyzny

W restauracji zwykle: A. pałaszujesz ze smakiem B. długo rozgrzebujesz wszystko na talerzu C. zadowalasz się trzema liśćmi sałaty

Gdy jesteś zakochana: A. dzwonisz kilka razy dziennie do wybranka B. wpadasz do niego w środku nocy C. wpatrujesz się w telefon, czekając, aż on zadzwoni

Najważniejsze, by mężczyzna był: A. męski i władczy B. opiekuńczy i cierpliwy C. seksowny i... ugodowy

Gdy po pierwszej wspólnej nocy on nie dzwoni, myślisz: A. szaleje za mną, potrzebuje tylko czasu, by dojść do siebie B. teraz, gdy już dostał to, czego chciał... C. musiałam go czymś przestraszyć

Z partnerem czujesz się swobodnie: A. już po pierwszej nocy B. po kilku miesiącach C. po kilku dniach

Najbardziej lubisz: A. przygotowywać mu posiłek B. zasypiać wtulona w jego ramiona C. drapać jego plecy podczas seksu Chciałabyś, aby na twoje urodziny: A. podarował ci noc, podczas której spełnią się twoje fantazje B. urządził weekend w luksusowym hotelu C. dał kartę kredytową na zakupy Gdy jest ci źle: A. dzwonisz do przyjaciółki, by jej opowiedzieć o swoich problemach B. robisz gruntowne porządki w mieszkaniu C. przez dwie godziny pławisz się w ciepłej, aromatycznej kąpieli Gdy musisz zrobić coś, na co wcale nie masz ochoty: A. starasz się zrobić to jak najszybciej, żeby mieć to już z głowy B. zwlekasz, w końcu przekładasz to na następny dzień C. starasz się zepchnąć to na kogoś innego Gdy odnosisz sukces zawodowy, a on nie: A. ogarnia cię przygnębienie B. masz niejasne poczucie winy C. rozpiera cię euforia magazyn czteryosiem Luty 2011

W związku to zazwyczaj ty: A. idziesz na kompromisy B. proponujesz rozwiązania C. stawiasz na swoim Jesteś osobą, która nie potrafi: A. udawać, że kogoś kocha B. osiągnąć pewności co do swych uczuć C. ukrywać uczuć W związkach z mężczyznami: A. najczęściej to ty byłaś porzucana B. wynik zerwań można uznać za remisowy C. to zawsze ty odchodziłaś Po ostatniej kłótni z partnerem: A. od razu go przeprosiłaś B. przez tydzień unikałaś z nim seksu C. chlusnęłaś mu winem w twarz Twój partner często się skarży, że: A. za bardzo narzekasz B. zbyt rzadko okazujesz czułość C. jesteś zaborcza


pyszne inspiracje

A Wilczyca

23

Coxinha de galinha czyli brazylijskie kotleciki z kurczaka

Masz jedno pragnienie: chcesz być kochana (przede wszystkim) i kochać (to w drugiej kolejności). I jedną obawę: boisz się utraty miłości. Nie potrafisz być sama. Potrzebujesz mężczyzny, by utwierdzał cię w przekonaniu o twojej wartości. Samą obecnością dodawał pewności siebie. Dla dobra związku jesteś gotowa na wiele kompromisów. Możesz dużo poświęcić i dać z siebie wszystko, byleby tylko był spokój.

na co warto uważać: Zastanów się, czy czasem twoja skłonność dpoświęceń nie wynika bardziej z lęku niż z rzeczywistej potrzeby. Jeśli tak, to warto popracować nad wzmocnieniem ego. Postaraj się wyliczyć wszystkie swoje mocne strony, by poczuć się pewniej i nie uzależniać poczucia własnej wartości od partnera. Warto też popracować nad osiągnięciem równowagi pomiędzy dawaniem a braniem.

B Lwica Szczęście zapewniają ci stały związek i stabilizacja. Lubisz panować nas sytuacją, bo to daje ci poczucie bezpieczeństwa. Czasem masz problem z pełnym otwarciem się przed partnerem. Nienawidzisz wszelkich improwizacji oraz niespodziewanych zmian. Jesteś perfekcjonistką, która wszystko ma dopięte na ostatni guzik. Uchodzisz za osobę pewną siebie i zdecydowaną, choć się zdarza, że miewasz skrajne nastroje.

na co warto uważać Zastanów się, czy aby nie za rzadko pozwalasz sobie na pełny luz. Może ten perfekcjonizm jest tylko twoją zewnętrzną powłoką, pod którą kryje się nieufność? Postaraj się bardziej otworzyć przed partnerem. Więcej czasu poświęć na szczere i długie rozmowy o waszych wzajemnych potrzebach.

C większość odpowiedzi

Pantera Twoje relacje z partnerem opierają się na rywalizacji i... uwodzeniu. Lubisz podchody i gierki miłosne. Stąd twój seksowny strój, makijaż, fryzura. Ty po prostu musisz widzieć, że robisz wrażenie. W wielu dziedzinach chcesz dorównać mężczyźnie. Często przejmujesz inicjatywę i narzucasz mu swoje zdanie. Jesteś bardzo samodzielna. Lubisz też czasem wzbudzać w partnerze zazdrość.

na co warto uważać W relacjach zwykle ty jesteś stroną silniejszą, a to może onieśmielać. Postaraj się popracować nad większym partnerstwem w związku. Zadbaj, by podejmowane decyzje były wspólne, a nie tylko wychodziły od ciebie. A czasem pozwól sobie na to, by poczuć się... słabą kobietą. Przygotowała A.Z.

Coxinha to popularny przysmak podawany w brazylijskich restauracjach, chociaż podobno znany i często spotykany jest również w Portugalii. To rozdrobnione kawałki kurczaka z różnymi dodatkami (np. twarożkiem) zamknięte w cieście jak pierożek, wykonanym na bazie bulionu. Często formowany jest na kształt małych udek z kurczaka (stąd nazwa). Czas przygotowania: ok. 60 min. Składniki: • 1/2 cebuli • 2 ząbki czosnku • 100 g masła • 2 kostki bulionu wołowego • sól • pieprz • ok. 4 szklanki wody • 3 szklanki mąki • 200 g serka (np. kiri) • 2 jajka • tarta bułka • tłuszcz do smażenia Sposób przygotowania: Kroimy cebulę i czosnek. Do garnka wkładamy kurczaka, cebule, czosnek, masło, a także kostki rosołowe. Doprawiamy solą i pieprzem. Następnie zalewamy wodą (ok. 4-5 szklanek).Wszystko razem gotujemy. Kiedy kurczak będzie ugotowany, wyjmujemy go z garnka, a gdy trochę przestygnie, kroimy go na drobne kawałki. Z bulionu, w którym gotowany był kurczak, odmierzamy 3 szklanki. Zagotowujemy je, a następnie wsypujemy do nich 3 szklanki mąki. Gotujemy jeszcze minutę i mieszamy, aż uzyskamy konsystencję gęstego ciasta. Odstawiamy do ostygnięcia.Do ciasta dodajemy 2 żółtka i zagniatamy, aż nie będzie grudek. Następnie rozwałkowujemy je na blacie wysypanym mąką. Z tak przygotowanego ciasta wycinamy kółka przy użyciu szklanki. Na każdym kółku układam porcje kurczaka oraz serka topionego. Zlepiamy brzegi. (Można zlepiać na kształt udka kurczaka lub inny, dowolny kształt) Następnie panierujemy w białku i w bułce tartej. Smażymy w głębokim oleju (lub innym tłuszczu), przewracając co jakiś czas, aby z każdej strony były rumiane. Trwa to ok. 10 minut. Podajemy z ziemniakami lub ulubioną sałatką. Smacznego! Pichciła: Adrianna Zdziarska


24

sport

Sport w Irlandii Północnej w 2010 roku Słowo wstępne od redaktora sportowego ! Witam serdecznie wszystkich Czytelników, którzy lubią czytać o wydarzeniach sportowych, zwłaszcza tych, których uczestnikami jesteśmy my, Polacy, mieszkający w Irlandii Północnej. Wiem z doświadczenia, że strony sportowe w czasopismach polskich wychodzących na emigracji cieszą się wielką popularnością i czytane są z wielkim zainteresowaniem. W Magazynie 48 będziemy pisać o wszystkich lokalnych wydarzeniach sportowych, przedstawimy sylwetki sportowców, trenerów, sędziów i działaczy sportowych oraz drużyny wszystkich dyscyplin sportowych. Na bieżąco będziemy śledzić poczynania polskich drużyn, które biorą udział w jakichkolwiek rozgrywkach ligowych, zamieścimy fotorelacje z różnych imprez sportowych, a także podamy krótkie informacje o wyczynach najlepszych polskich sportowców na arenie międzynarodowej. W Magazynie pojawi się też mały kącik przepisów gier sportowych. Mam nadzieje, że tak szeroki zakres informacji sportowych zachęci Was do czytania, jednym tchem, Magazynu 48 i jego części sportowej. Nigdy nie przerywaj w połowie! Andrzej Lewinski Podsumowanie roku na łamach Magazynu CzteryOsiem przygotował Andrzej Lewiński. Zapraszamy do dyskusji!

Fot. Łukasz Ludziejewski

magazyn czteryosiem Luty 2011

Jak to bywa w wielu sportowych czasopismach na świecie, z końcem roku niemal wszyscy robią podsumowania rożnych wydarzeń oraz osiągnięć sportowców w mijającym roku. Także i my w Magazynie 48 spróbujemy podsumować osiągnięcia sportowe naszej społeczności emigranckiej żyjącej w Irlandii Północnej. Działo się naprawdę dużo. Wbrew pozorom, sport na emigracji ma się dobrze. Uprawiamy takie sporty jak : piłkę nożną, koszykówkę męską, siatkówkę kobiet, sporty siłowe, sztuki walki, tenis stołowy, boks i pewnie jeszcze wiele innych sportów, o których nie wiem. Są wśród nas licencjonowani trenerzy i sędziowie sportowi. Temu wszystkiemu poświecimy nasze podsumowanie roku 2010. Najprężniejszą dyscyplina sportu na emigracji jest oczywiście piłka nożna, którą uprawia tutaj największa liczba rodaków. Są drużyny i kluby piłkarskie. Najdłużej istniejącą drużyna jest PFF Polonia, która istnieje od 2007 roku i gra w lidze 6-tek piłkarskich w Belfast Friday Premier League już dwanaście sezonów, zdobywszy w listopadzie mistrzostwo tej Ligi. Wcześniej mistrzostwo ligi 6-tek zdobywała nie istniejąca już drużyna Red Eagles oraz Radomiak. W Armagh Soccer League gra Polonia Armagh, która latem zdobyła puchar Ligi pod nazwą World Cup Competition. Są też drużyny piłkarskie w Omagh ,Dungannon, Antrim, Newry, Coleraine, Draperstown, Ballymenie, także w Belfaście są jeszcze trzy inne grupy piłkarskie: White Eagles, Rudy 102, Radomiak, które grywają towarzysko. Są dwa kluby piłkarskie: Piast Lurgan, który istnieje już od dwóch lat, biorąc udział w rozgrywkach lokalnej Mid Ulster League Division 4 oraz powstały w tym roku KP Sparta Belfast, który gra w Belfast District League Division 3. W koszykówce męskiej mamy dwie drużyny: Klub Koszykarski Craigavon Eagles, która gra już drugi sezon w lokalnej lidze Basketball N.I Division 1 East, radząc sobie całkiem dobrze w tym sezonie oraz powstała w tym roku drużyna Hussars Belfast, która również gra w lokalnej lidze o szczebel wyżej, w Premier B. W tym roku powstał również klub siatkówki kobiet, PVC Syrena, która bierze udział w rozgrywkach lo-

kalnej Ligi Volleyball N.I. W sportach indywidualnych na uwagę zasługuje zorganizowanie po raz pierwszy przez Wojtka Dylewicza polskiego turnieju tenisa stołowego w Portadown pod patronatem Craigavon Intercultural Programme oraz turnieju koszykówki w Lurgan z udziałem trzech drużyn: Eagles ,Hussars i Pff Polonii. Istotne jest także cykliczne już organizowanie przez opiekuna drużyny PFF Polonia Belfast, kreślące te słowa, Andrzeja Lewińskiego, turnieju piłkarskiego POLONIA w Belfaście, który odbywa się dwa razy w roku, w maju i grudniu. W sierpniu odbył się turniej koszykówki Streetball Jam, zorganizowany przez Stowarzyszenie Polskie przy okazji Fabrika Festival . Wspomnieć trzeba również o meczu koszykówki Belfast – Dublin, zorganizowany w styczniu przez PANI w związku z Orkiestrą Świątecznej Pomocy oraz przy tej samej okazji zorganizowanie przez drużynę Pff Polonia i Kropkę PL konkursu rzutów karnych i podbijania piłki. Obu tym spotkaniom przyświecał jeden cel- kwesta na rzecz Orkiestry. W listopadzie powstało Polskie Stowarzyszenie Sportowe - Sport Association POLONIA N.I w skrócie SAPNI, której celem będzie wspieranie polskiego sportu w N.I. W drugiej części tego artykułu, chcę się pokusić o przedstawienie małego plebiscytu i wyróżnienie osób i drużyn za odniesione sukcesy. Zapewne nie wszyscy będą zgodni z tym, co lub kogo wyróżnię, zachęcam do dyskusji. 1. Największym wydarzeniem sportowym roku 2010 jest powstanie Sport Association POLONIA N.I, które skupia w swych szeregach szeroką rzeszę klubów, drużyn sportowych, trenerów, sędziów i sportowców indywidualnych. 2. Najlepsza piłkarska drużyna roku, to bez wątpienia, Pff Polonia Belfast ,która odniosła najwięcej sukcesów, wygrywając „3”, tzn. wszystkie polskie turnieje piłkarskie i zdobywając mistrzostwo Ligii. 3. Najlepszy piłkarz roku to, moim zdaniem, Marcin Łukaszewski z Pff Polonia Belfast , zawodnik bardzo dobry technicznie, szybki, zwrotny, posiada świetne pole widzenia na boisku, niesamowicie bramkostrzelny, obdarowany silnym uderzeniem, rekordzista Polski w ilości strzelonych goli w sezonie – 51, grał wówczas w IV lidze, prawdziwa perła


polish sport

W 2010 r. powstały trzy polskie kluby sportowe, co najważniejsze, w trzech różnych dyscyplinach sportowych, jak : KP Sparta Belfast, piłka nożna, Hussars Belfast, koszykówka, oraz PVC Syrena, siatkówka kobiet.

6. Najlepszy sportowiec roku, to, Roberta Mosiolek– mistrz Polski i wicemistrz świata w wyciskaniu sztangi z rekordem życiowym 230 kg. Mieszka w Belfaście. 7. Niesportowe zachowanie – Radomiak. Drużyna, która za pobicie zawodnika drużyny przeciwnej w czasie trwającego meczu ligowego, została usunięta z rozgrywek ligowych oraz za podobny incydent została usunięta z turnieju piłkarskiego Polonia. Wszystkim sportowcom i działaczom życzymy w Nowym Roku wielu sukcesów i radości z uprawiania sportu, jak też i z organizowania imprez sportowych! Przygotował: Andrzej Lewiński Czy i Ty masz swój własny plebiscyt sportowy na rok 2010? Napisz do nas.

w drużynie. Tu miałem mały dylemat, ponieważ do tego miana pretendowało trzech zawodników : jeden ze Sparty i dwóch z Pff Polonii, jednakże przesądziła o palmie pierwszeństwa gra w drużynie, która odniosła najwięcej sukcesów w minionym roku. 4. Najlepszym trenerem roku, tu nie ma żadnych wątpliwości, został - Janusz Piecha , trener piłki nożnej, od 5-ciu lat robiący zawrotna karierę trenerską w Irlandii Północnej, przechodząc kolejno wszystkie szczeble trenerskie w kategorii juniorów. Był w sztabie szkoleniowym drużyny juniorów okręgu Tyron, która grała w słynnym młodzieżowym turnieju Milka Cup, dziś trener drużyny seniorów Kilmarnock Rangers , grającej w Champion League 2. Mieszka w Dungannon. 5. Najwiekszy talent sportowy , to jak sądzę, Mciek Dąbrowski ,17-letni chłopak grający w piłkę nożną w Pff Polonia, oraz w drużynie juniorów Linfield Belfast, obdarzony świetną technika i szybkością.

25


26

sport

V Turniej Polonia PFF Polonia Belfast już po raz drugi z rzędu wygrała puchar Polonii. 12 grudnia 2010r. w Belfaście w Balisillan Leisure Centre odbył się już V Turniej piłkarski drużyn 7 –osobowych, zorganizowany przez Polish Football Fans POLONIA pod patronatem Sport Association POLONIA N.I ( SAPNI ). Perypetie pogodowe nie pozwoliły rozegrać turnieju w zaplanowanym terminie, co spowodowało, że organizatorzy stracili aż pięciu pewnych uczestników, m.in: drużynę polską z Coleraine. Jednak w dniu turnieju natura obdarzyła organizatorów piękną słoneczną aurą. Ostatecznie w turnieju wzięło udział trzynaście drużyn z całej Irlandii Północnej, co i tak było nowym rekordem, w tym : dziesięć polskich, dwie lokalne i jedna rumuńska. Drużyny zostały podzielone na trzy grupy. Oto zestaw grup i przebieg zawodów: GRUPA A 1. PFF Polonia Belfast 2. FC Draperstown 3. White Eagles 4. FC Interstar

7 pkt. 5 pkt. 2 pkt. 1 pkt.

GRUPA B 1. Sparta Belfast 2. Drumbo 3. FC Antrim 4. Polonia Armagh

9 pkt. 4 pkt. 3 pkt. 1 pkt.

GRUPA C 1. IPFA 2. Newry 3. Piast Lurgan 4. Omagh United 5. Viking Dungannon

8 pkt. 7 pkt. 7 pkt. 4 pkt. 1 pkt.

DIPLOMA V FOOTBALL TOURNAMENT 7 a-side

WINNER

PFF POLONIA

SamSmak

Do ćwierćfinałów, które były rozgrywane w systemie pucharowym, awansowało osiem najlepszych drużyn. Oto zestaw par:

.............................

ASSOCIATION

SPORT

MANAGER:

SECRETARY: .............................

BELFAST 05-12-2010

Ćwierćfinałów 1. PFF Polonia - Piast Lurgan 2. Sparta Belfast - FC Draperstown 3. IPFA - FC Antrim 4. Newry - Drumbo

1:0 4:0 1:0 1:0

Półfinały: 1. PFF Polonia - IPFA 2. Sparta Belfast - Newry

Nagrody indywidualne dla: 3:0 2:0

Mecz o III miejsce: NEWRY - IPFA

1:0

magazyn czteryosiem Luty 2011

najlepszego zawodnika: Maciek Dąbrowski, lat 17, PFF Polonia najlepszego bramkarza: Dawid Bohun z Newry

Finał: PFF POLONIA - SPARTA BELFAST

najlepszego strzelca: Maciej Krauss, 10 goli, Sparta Belfast

1:0

najstarszego uczestnika turnieju : Terry Quinn, 37 lat, IPFA


Turniej odbywał się w spokojnej, przyjacielskiej atmosferze, obyło się bez groźnych fauli, kontuzji i spięć pomiędzy zawodnikami. Bardzo dobra organizacja całego przebiegu turnieju, bez zbędnych przestojów, przejrzystość systemu rozgrywek spowodowały, że turniej przebiegał bez żadnych opóźnień czasowych. Jak zwykle w turnieju POLONIA wręczono wiele nagród, pucharów i pamiątek dla najlepszych oraz dla osób współpracujących. Dla pierwszych czterech drużyn przeznaczono puchary, nagrody dla najlepszego strzelca, zawodnika oraz bramkarza turnieju, nagroda dla najstarszego uczestnika zawodów, plakietki pamiątkowe dla sponsorów, sędziów oraz zaproszonych gości. Dyplomy pamiątkowe , woda mineralna dla wszystkich uczestników, dla pierwszych ośmiu drużyn po kartonie piwa, piłki dla nagrodzonych drużyn i piłkarzy oraz szampan dla zwycięzcy - nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie udział sponsorów, m.in: SAM SMAK sklepy spożywcze i przewóz paczek PACZKI DO POLSKI, CAR CLINIC ACCIDENT ASSIST – polskiego warsztatu samochodowego, DROZ - POL – importera polskich wędlin i mięsa, który wystawił na turnieju stoisko z kiełbaskami z grilla oraz przepysznym bigosem. Tym firmom należą się szczególne podziękowania za swój wniesiony wkład i za to, że wspierają sport na emigracji. Organizatorzy pragną również podziękować sponsorom medialnym: Kropce PL oraz Wapnetowi PL. Oczywiście najważniejszymi aktorami tych zawodów byli piłkarze i ich drużyny, bez których takie zawody nie mogłyby się odbyć. Turniej Polonia charakteryzuje się tym, że zabiega o udział nie tylko polskich drużyn, ale także drużyn miejscowych i innych mniejszości narodowych, mieszkających obok nas, dzięki czemu ma on charakter integracyjny, z czego organizatorzy są bardzo dumni. Andrzej Lewiński

POLONIA CUP to najpopularniejszy polski turniej w Irlandii Północnej, który odbywa się cyklicznie dwa razy w roku.


28

pani

Polish Association Northern Ireland PANI will turn five this year. Time passes by very fast, we are all getting older and our organization is getting stronger and bigger. The year 2011 will be exceptional, as we are planning to organize many events and get involved in many projects that will support Polish community living in Northern Ireland and will be a part of the celebration of our fifth anniversary. PANI was established on 11th March 2006. At the beginning it was supposed to be an organization promoting Polish culture and cooperating closely with the local communities to improve good relations between them and Polish newcomers. Soon, however, it appeared that it was not enough, that Polish people living in Northern Ireland were struggling with many problems and needed substantial support. One of the first and most important event was Polish Picnic held in 2006, which attracted more than 3 thousand spectators. During the Picnic the organizers were flooded with questions regarding practicalities of life and work in Northern Ireland. We concluded that there was a need to set up an advisory office that would be run in Polish. So, in September 2006, we opened such an office that, from its commencement, was accessible only on Saturdays, but in June 2008 it became a full time project. Then we started running English classes, photography courses, psychological consultation and quite recently- a youth club “Kameleon”. In 2010 PANI became a partner of “Migrant Centre” project, initiated by NICEM. Anybody interested in participating in our projects or seeking help and support is cordially invited to contact us at the premises of PANI. Maciek Bator, director

We started off by promoting Polish culture. Soon, however, it appeared that it was not enough, that Polish people living in Northern Ireland were struggling with many problems and needed substantial support.

PANI opening hours: Tuesdays: 09:30 – 17:00 consultant: Alicja Matwiejczuk (NICEM) Thursdays: 09:30 – 17:00 – consultant: Sabina Jereczek (PANI) Fridays: 09:30 – 17:00 – consultant: Sabina Jereczek (PANI) More detailed information about services provided by PANI you can find at www.polishassociation.org or calling 02890321232.

POLSKA TELEWIZJA SATELITARNA

magazyn czteryosiem Luty 2011


Sterta Walentynek

Polskie Stowarzyszenie w Irlandii Północnej W tym roku Stowarzyszenie Polskie w Irlandii Północnej obchodzi piątą rocznicę powstania. Czas leci, my się starzejemy, a organizacja nabiera rumieńców. Rok 2011 zapowiada się dość wyjątkowo, nie tylko ze względu na szereg imprez, które przygotowaliśmy z myślą o urodzinach, ale również z powodu wielu nowych projektów, mających na celu jeszcze skuteczniej wesprzeć społeczność polską w Irlandii Północnej. Stowarzyszenie Polskie w Irlandii Północnej w swojej początkowej fazie miało być jedynie formalnym ciałem, którego zadaniem było promowanie polskiej kultury oraz współpraca z lokalnymi środowiskami w celu promowania pozytywnych relacji sąsiedzkich. Oficjalnie Stowarzyszenie Polskie w Irlandii Północnej założone zostało 11 marca 2006 roku. Niedługo po tym wydarzeniu okazało się, że promocja polskiej kultury to tylko kropla w morzu potrzeb, z jakimi przyszło się borykać licznej polskiej emigracji, która po 2004 roku zdecydowała się zasiedlić Irlandię Północną.

Biuro porad jest czynne w następujących dniach: wtorki: 09:30 – 17:00 przyjmuje Alicja Matwiejczuk (NICEM) czwartki 09:30 – 17:00 przyjmuje Sabina Jereczek (PANI) piątki 09:30 – 17:00 przyjmuje Sabina Jereczek (PANI) Więcej informacji o usługach świadczonych przez Stowarzyszenie można znaleźć na stronie internetowej www.polishassociation.org oraz pod numerem telefonu 02890321232.

Prawdziwą promocję Stowarzyszeniu Polskiemu w Irlandii Północnej przyniosła pierwsza edycja Pikniku Polskiego, która w lipcu 2006 roku zgromadziła w ogrodach botanicznych w Belfaście ponad trzy tysiące uczestników. W trakcie imprezy zasypani zostaliśmy pytaniami dotyczącymi spraw związanych z życiem i pracą w Irlandii Północnej. Okazało się, że tego typu serwis w języku polskim jest niezbędny. We wrześniu 2006 roku uruchomione zostało biuro porad społecznych, które z początku funkcjonowało jedynie w soboty, a od czerwca 2008 roku stało się projektem w pełnym wymiarze godzin, który przeniesiony zostal do samodzielnej siedziby Stowarzyszenia przy North Street w Belfaście. Biuro posłużyło również do rozpoczęcia zajęć z języka angielskiego oraz szeregu innych projektów, m.in. kółka fotograficznego, spotkań filmowych, porad psychologicznych czy od niedawna siedziby młodzieżowego klubu „Kameleon”. W 2010 roku Stowarzyszenie Polskie w Irlandii Północnej stało się partnerem projektu “Migrant Centre”, pilotowanym przez Radę do Spraw Mniejszości Etnicznych w Irlandii Północnej. Wszystkich zainteresowanych projektem lub szukających pomocy i informacji w języku polskim zapraszamy do biura Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej. Maciek Bator, dyrektor PANI

Promocja polskiej kultury to tylko kropla w morzu potrzeb, z jakimi przyszło się borykać licznej polskiej emigracji, która po 2004 roku zdecydowała się zasiedlić Irlandię Północną.

Od kiedy obchody dnia Świętego Walentego zawitały na stałe w kalendarzu polskim, luty przestał być dla mnie kolejnym zimowym miesiącem. Dość komercyjny charakter tego niby święta wskrzesił we mnie niechęć do różowych serduszek, pizzy w kształcie serca oraz pojedynczych róż kupowanych z myślą o lubej kobiecie. Luty stał się plastikowy i cieszę się, że jest najkrótszym z miesięcy. Nie powiem, że z początku nie dałem ponieść się emocjom. Nowe słowo, trend, który opanował ludzi w Polsce, wysyłanie tzw. Walentynek dał się we znaki również i mojej osobie. Nie dostałem jednak miłosnego liściku od nieznajomej. Dzień Świętego Walentego pozwolił mi zrozumieć jedną z życiowych prawd. Zacznijmy jednak od początku. Pewnego roku, 14 grudnia, obudziłem się z nadzieją i przeczuciem, że stanie się coś nadzwyczajnego, że spotkam swoją Małgorzatę lub chociaż otrzymam wiadomość od Niej. Oczekiwanie na listonosza było nieznośne. Zza zasłony przez okno śledziłem każdy ruch na ulicy i, kiedy doręczyciel opuścił moja klatkę, ruszyłem. Ubrałem się dość niedbale, i wcale nie przez to, że nie lubię nosić się dobrze. Powodem było roztrzęsienie. Niesiony nadzieją pognałem do skrzynki. Chwila oczekiwania na windę. Nie pamiętam dobrze, ale wydaje mi się, że nie udało mi się dogolić. Czy resztki piany widoczne były na moim licu, tego nie pamiętam. Wiem, że winda okazała się pusta. Wsiadłem. Guzik parteru znajdował się tam, gdzie zwykle. Nacisnąłem go instynktownie. Jadę. Zacieram ręce w geście radości. Na którymś z pięter dosiadła się młoda kobieta, chyba pielęgniarka. Uśmiechnęła się do mnie i już byłem pewien, że sterta kartek czeka na mnie w skrzynce. „Może również i od niej”, pomyślałem. Kiedy wychodziłem z windy, minąłem jeszcze mężczyznę z kwiatkiem w dłoni. Wszelkie znaki na niebie i ziemi nie mogły być mylące. Małgorzata dała znak życia. Dopadłem skrzynkę. Od lat kilku nie miałem klucza. Zgubiłem. Sprawny ruch otworzył skrzynkę śrubokrętem. Już. Listów było wiele. Walentynki wysłała do mnie elektrownia z rachunkiem za prąd. Gazownia też domagała się opłaty, a telekomunikacja nalegała, abym pokrył należność za używanie telefonu i internetu. Informacji od Małgorzaty brak. W owe Walentynki zrozumiałem, że długotrwały związek wymaga od faceta zasobnego portfela. Maciek Bator

reklama


Pomocna Dłoń

Polska Fundacja Kulturalna przy współpracy z Polskim Ośrodkiem Społeczno-Kulturalnym ogłasza

Konkurs Literacki im. Tadeusza Murdzeńskiego pn.

Aleksandra Łojek - Magdziarz Oficer Łącznikowy w Irlandii Północnej Pomoc w sprawach policyjnych i mieszkaniowych 7 North Street Belfast BT1 1NH Tel: 07916 574 225 Maciej Bator Polish Association NI Stowarzyszenie Polskie w Irlandii Północnej 7 North Street Belfast BT1 1NH Tel: 02890321232; (+44) 07930 476 649 www.polishassociation.org www.polskibelfast.pl Gerard Baranowski Citizens Advice Bureau Volunteer for Change Project Worker Biuro Porad Obywatelskich w Enniskillen Fermanagh House Broadmeadow Place Enniskillen BT74 7HR Tel: 028 66 324334 (wszystkie sprawy) Tel: 028 66 320095 (sprawy dot. długu) baranowskig@citizensadvice.co.uk fermanaghcab@citizensadvice.co.uk www.citizensadvice.co.uk Kasia Kmietowicz - STEP South Tyrone Empowerment Programme Dungannon Business Park 2 Coalisland Road Dungannon BT71 6JT Tel: 02887 729 002 www.stepni.org kasiak@stepni.org Aleksandra Sobieraj Migrant Worker Support Project Gortalowry House 94 Church Street Cookstown BT80 8HX Tel: 02886 763 322 Wojciech Dylewicz, Polish Support Worker Craigavon Intercultural Programme 16a Mandeville Street Portadown BT62 3NZ Tel. 028 3839 3372 lub 078 401 350 40 The Welcome House Supporting Migrant Workers Rights 31 Dromara Park Old Warren, Lisburn BT28 1PY Tel: 02892 664 441

MOJE PIERWSZE KROKI NA WYSPACH BRYTYJSKICH Nagroda I: £3000 Nagroda II: £1000 dwa Wyróżnienia: £500 Celem Konkursu jest popularyzowanie twórczości literackiej przedstawicieli wszystkich pokoleń a także propagowanie czytelnictwa w języku ojczystym wśród Polaków osiadłych na Wyspach Brytyjskich poprzez publikację literatury do nich adresowanej i poruszającej problemy ich dotyczące oraz stworzenie szansy zdolnym polskim autorom na zaistnienie na rynku wydawniczym. Fundator Nagród: Fundacja Przyszłości POSK z Funduszu Tadeusza Murdzeńskiego Organizatorem Konkursu jest Polska Fundacja Kulturalna w Londynie. Konkurs rozpoczyna się 1 stycznia 2011 r. i trwać będzie do 31 marca 2011 r. Wyłonienie laureatów nastąpi 30 czerwca 2011 r., informacja o wynikach konkursu ogłoszona zostanie na łamach „Dziennika Polskiego”. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest: dostarczenie znormalizowanego maszynopisu (w ilości 5 egz.) utworu o objętości od 5 do 10 stron. Forma literacka prac konkursowych jest dowolna (np. opowiadanie, reportaż, dziennik, pamiętnik i in.).

Utwory nadesłane na Konkurs muszą stanowić od początku do końca oryginalną twórczość osoby biorącej udział w Konkursie, nie mogą być obciążone prawami ustanowionymi na rzecz osób trzecich. Utworami konkursowymi nie mogą być teksty, które były publikowane w którymkolwiek z mediów. Konkurs jest anonimowy. Utwór nie może być podpisany imieniem i nazwiskiem. Musi zawierać jedynie pseudonim/godło autora. W osobnej, zamkniętej kopercie należy dołączyć kartkę z danymi autora i pseudonimem/godłem (tym samym, co na maszynopisie). Dane autora powinny zawierać: imię, nazwisko, adres zamieszkania, rok urodzenia, telefon kontaktowy, e-mail.

Organizator: Polska Fundacja Kulturalna

Fundator Nagród: Fundacja Przyszłości POSK z Funduszu Tadeusza Murdzeńskiego

Polish Abroad 7-15 Foyle Street Londonderry BT48 6AL info@polishabroad.co.uk www.polishabroad.co.uk NICEM Marzena Graham Rada ds. Mniejszości w Irlandii Północnej 3rd Floor Ascot House Belfast BT2 7DB Tel: 028 9023 8645 www.nicem.org.uk Artur Kmiecik Centrum Pomocy Mniejszościom Narodowym Newry Town Hall Ratusz Miejski Bank Parade Newry BT35 6HR Tel: 028 3025 2544 ethnicsupport@newryandmourne.gov. uk Kevin Doherty Irish Congress of Trade Unions 4 – 6 Donegal Street Place Belfast BT1 2FN Tel: 02890 247 940

W Konkursie wezmą udział prace napisane w języku polskim. Koszty przygotowania i dostarczenia pracy na Konkurs ponosi uczestnik Konkursu. Prace nie będą odsyłane do uczestników Konkursu. Organizator zastrzega sobie prawo do wykorzystania wszystkich nadesłanych prac do publikacji bez uiszczania honorarium. Naruszenie przez uczestnika Konkursu któregokolwiek z wymienionych powyżej warunków uczestnictwa w Konkursie, spowoduje utratę prawa do otrzymania nagrody. W dniu 30 czerwca 2011 r. jury spośród nadesłanych prac wyłoni większością głosów cztery utwory, którym przyzna odpowiednio:

Nagroda I: £3000 Nagroda II: £1000 dwa Wyróżnienia: £500 Prace należy wysyłać na adres: Polska Fundacja Kulturalna 63 Jeddo Rd., W12 9ED London z dopiskiem Konkurs Literacki im. Tadeusza Murdzeńskiego Nagrody przyzna Jury w składzie: Jerzy Kulczycki – przewodniczący Jarosław Koźmiński Ewa Lewandowska-Tarasiuk Tomasz Wachowiak Elżbieta Sobolewska – sekretarz

Patronat: Stowarzyszenie ‘Wspólnota Polska’ TV Polonia

kevin.doherty@ictuni.org Michał Karpiński Ballymena Community Forum Glendun Drive Ballymena BT43 6SR Tel: 02825 648 822 emp@ballymenacommunityforum.org Konsulat RP w Edynburgu 2 Kinnear Road Edinburgh EH3 PE 01315 520 301 edinburgh@polishconsulate.org www.polishconsulate.org Ambasada RP w Londynie 47 Portland Place Londyn W1B 1JH 08707 742 700 polishembassy@polishembassy.org.uk http://london.polemb.net/ Jerome Mullen Konsul Honorowy RP w Irlandii Północnej 5 Seafields, Warrenpoint Newry BT34 8TG jerome@polishconsulateni.org (+44) 07836 734040


Polska Restauracja Belveder to wyjątkowe miejsce w Belfaście. W naszym menu prezentujemy najsmaczniejsze i odpowiednio wyselekcjonowane dania inspirowane najnowszymi trendami sztuki kulinarnej. Nasza kuchnia to dania pełne smaków , kolorów i zapachów. Mamy nadzieję, że muzyka, miła obsługa i smaczne jedzenie sprawią, że poczujecie się tutaj jak w domu.

MENU WALENTYNKOWE Zupy i przystawki Krem z brokułów z prażonymi migdałami Rosół z lubczykiem Krewetki Królewskie na maśle czosnkowym grilowane Satay kurczak na chrupiącej sałacie Dania główne Okoń morski z koprem włoskim i aromatycznym sufletem Szaszłyk drobiowy na grilowanych warzywach Mule w śmietanie z pieczywem czosnkowo - serowym Desery Truskawkowa rozkosz dla dwojga Gruszka pięknej Heleny GODZINY OTWARCIA Wtorek - czwartek 11.00 am - 20.00 pm Piątek - sobota 11.00 am - 22.00 pm Niedziela 11.00 am - 20.00 pm

Niezwykła restauracja na zwykłą kieszeń! www.belvederecaferestaurant.co.uk

Belvedere Café Restaurant 69 Cregagh Road Belfast, BT6 8PY rezerwacje:

028 9543 8185

48czteryosiem nr1  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you