Page 1

s.

11

Budownictwo w kłopotach

13

s.

Polaris i HFG już w Opolu

16

s.

Forum OPOLSKIEGO BIZNESU

Przedsiębiorcze kobiety

Miesięcznik Samorządu Gospodarczego ISSN 1732-4505 nr 4 (86) maj 2013

1

Zygmunt Szulc, Explomet

Fachowcy od wybuchów nr 4 (86) maj 2013


Z DRUGIEJ STRONY

Prosto z OIG 4. Przedsiębiorcy za rozbudową elektrowni 5. W Keiperze „za dymka” nie płacą 6. Zielone światło dla BPO w Opolu Wywiad 8. Fachowcy od wybuchów

Rozmowa z Zygmuntem Szulcem z firmy Explomet

15. Ostatnia szansa dla młodych

Rozmowa z Joanną Kasprzak-Dżyberti i Tomaszem Kałą z Biura Doradczego Dobry Projekt

Jest problem 11. Budownictwo ma spore kłopoty 2

Inwestycje 13. HFG już buduje, a Polaris zacznie wkrótce Przedsiębiorczy jak kobieta 16. Pomysł na biznes leży na ziemi Izdebka z felietonem 21. Banki i lumpeksy

Pisze Zbigniew Górniak

Znajdź nas na: www.forumopolskiegobiznesu.pl

Polub nas na: www.facebook.com/ForumOpolskiegoBiznesu

Opolska Izba Gospodarcza Henryk Galwas Prezes

Rada Izby

Przewodniczący: Marian Duczmal, Wiceprzewodniczący: Marek Brejwo, Jerzy Rozmus, Wilhelm Beker Sekretarz: Marian Pecela Członkowie: Ryszard Błaszków, Jarosław Najczuk, Andrzej Rybarczyk, Marian Siwoń, Jerzy Wiertelorz, Władysław Sztefic

Forum Opolskiego Biznesu

Wydawca: Opolska Izba Gospodarcza 45-075 Opole, ul. Krakowska 39 tel./fax. 77 44 17 668, 77 44 17 669 e-mail: oig@oig.opole.pl www.oig.opole.pl

Redaktor naczelny:

Maciej T. Nowak e-mail: igimedia@op.pl tel. 604 64 92 42

Foto:

Witold Chojnacki

Skład, łamanie, reklama:

komunikacja marketingowa

45-272 Opole, ul. Sosnkowskiego 29 tel. 77 456 95 29 e-mail: biuro@komunikatorpr.pl www.komunikatorpr.pl Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. nr 4 (86) maj 2013


NA DOBRY POCZĄTEK

Henryk Galwas

Prezes Opolskiej Izby Gospodarczej

Zapaść w budownictwie

N

ie wiemy dokładnie ile firm z branży budowlanej przygotowuje się do zgłoszenia upadłości. Jednak takie informacje docierają do Opolskiej Izby Gospodarczej. Sytuacja wygląda dosyć niebezpiecznie ponieważ przedsiębiorstwa nie potrafią podnieść się z zapaści jaka nastąpiła w naszym województwie. Owa zapaść wynika z tego, że nie ma wystarczającej liczby nowych inwestycji. W branży budowlanej podstawą działalności i zatrudnienia są duże inwestycje, drobne remonty tutaj nie wystarczą. To na dużych zleceniach firmy mogą się skoncentrować, zbudować harmonogram robót, przewidzieć cykl wykonawstwa oraz założyć koszty i przychody. Wobec braku takich zleceń zarządy spółek nie mogą usiąść by opracować strategiczny plan działania. Dopóki nie będzie inwestycji stan firm się nie poprawi. Wstrzymanie rozbudowy Elektrowni Opole jest przysłowiowym wbiciem noża w plecy. Powiedziałbym, że to prawie agonia firm budowlanych w województwie opolskim. My się z tego marazmu nie podniesiemy. Ta wielka inwestycja mogła spowodować, ratunek dla wielu firm. Nie przerobiłyby wprawdzie całych 11 miliardów złotych, bo byłyby tylko podwykonawcami, ale miałyby pewność związaną z dopływem pieniądza. W samym mieście Opolu inwestycje wprawdzie są. Buduje się Centrum Wystawienniczo-Kongresowe, gdzie inwestorem jest Urząd Miasta. Za chwilę Amerykanie zaczną stawiać wielką fabrykę quadów. Nasi przedsiębiorcy nie mają jednak szans, by skorzystać na tych inwestycjach. Z uwagi na to, że ogromni wykonawcy, którzy dziś narzekają na brak robót, będą to robić za marne pieniądze. Nasi mali przedsiębiorcy na zero nie mogą wychodzić, bo upadną. W każdym przetargu publicznym będziemy na pozycji przegranej, gdyż nie mamy takiego potencjału budowlanego, który przebiłby firmy z Wrocławia, Poznania czy Krakowa. To są ogromne kolosy z wielkimi przychodami i kapitałem. Musimy więc czekać na lepsze czasy dla opolskiego budownictwa.

3

nr 4 (86) maj 2013


PROSTO Z OIG

Przedsiębiorcy za rozbudową elektrowni

fot. Maciej T. Nowak

Opolscy przedsiębiorcy związani z branżą budowlaną nie godzą się z decyzją o rezygnacji z rozbudowy Elektrowni Opole. Wysłali do premiera i ministrów skarbu państwa, finansów i gospodarki rezolucję, w której piszą, że będzie to mieć negatywny wpływ na opolską gospodarkę i polską energetykę.

N 4

asze stanowisko podpisało 22 przedsiębiorców związanych z branżą budowlaną oraz z nią współpracujących. Jest w tym gronie również giełdowa spółka Remak, która zajmuje się budowaniem elektrowni w całej Europie i która mogłaby partycypować przy opolskiej inwestycji – tłumaczy Henryk Galwas, prezes Opolskiej Izby Gospodarczej. „Do 2019 r. polska energetyka będzie musiała wyłączyć 6,5 tys. MW mocy z powodu niskiej efektywności i zagrożenia dla środowiska, co stanowi piątą część potencjału polskiej

energetyki, a w ciągu ostatnich pięciu lat PGE nie rozpoczęła ani jednego projektu. Polskie Sieci Elektroenergetyczne sygnalizują, że w 2016 r. Polska może mieć problemy z deficytem mocy, mimo tego PGE rezygnuje z budowy jednej z kluczowych dla gospodarki inwestycji” – napisali przedsiębiorcy w rezolucji. Stwierdzili również, że z powodu wycofania się z inwestycji na Opolszczyźnie nie powstanie kilka tysięcy miejsc pracy. Przedsiębiorcy zauważyli brak merytorycznego uzasadnienia dla zaniechania rozbudowy elektrowni. To

7 pytań do premiera 1. Jaki jest prognozowany deficyt mocy w godzinach szczytowego poboru energii elektrycznej w latach 2020-2026? 2. W jakim stopniu, już w najbliższych latach, bez zasilania metropolii wrocławskiej energią z nowych bloków energetycznych Elektrowni Opole, grozi temu obszarowi poważny w skutkach lokaut energetyczny? 3. Czy prawdą jest, że tylko Elektrownia Opole ma kompletną dokumentację z pozwoleniem na budowę dwóch nowych bloków energetycznych, co pozwala na niezwłoczne rozpoczęcie inwestycji i jej zakończenie przed planowanymi wyłączeniami wyeksploatowa-

nr 4 (86) maj 2013

nych bloków energetycznych w innych elektrowniach oraz czy prawdą jest, że w żadnej innej elektrowni opalanej węglem kamiennym lub brunatnym, nie ma w 100 proc. przygotowanych inwestycji, które przyniosą istotny przyrost mocy działającego w Polsce systemu energetycznego, kompensujący ubytek mocy w wyniku wspomnianych wyłączeń? 4. Czy prawdziwa jest teza, że licząc wszystkie koszty w rachunku ciągnionym, produkcja energii elektrycznej z węgla brunatnego jest droższa niż produkcja energii elektrycznej oparta na miale węgla kamiennego?

będzie skutkować ograniczeniem zaufania do polityki energetycznej państwa, co z kolei zrodzi niepewność dla całej branży i odstraszy inwestorów. W rezolucji umieszczono także siedem pytań do premiera. Apel oprócz przedstawicieli rządu, trafił również do wojewody i marszałka województwa śląskiego, prezesa Krajowej Izby Gospodarczej i władz Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach. | MAN

? 5. Czy zachowanie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa energetycznego Polski, w tym drugostronne zasilanie aglomeracji wrocławskiej w energię elektryczną, nie wymaga natychmiastowego rozpoczęcia budowy bloków nr 5 i 6 w Elektrowni Opole? 6. Czy prawdą jest to, że zaniechanie budowy nowych bloków w Elektrowni Opole może spowodować upadłość kilku kluczowych dla polskiej energetyki spółek giełdowych? 7. W którym roku realnie może być włączony pierwszy w Polsce blok opalany paliwem jądrowym?


Ruszyła Akademia Klubu 150. Inauguracyjny wykład wygłosił Bogusław Dawiec z firmy Keiper, który opowiedział studentom Politechniki Opolskiej o Systemie Produkcyjnym Toyoty.

W

5

ramach Klubu 150, który powołuje do życia Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki, zaczęła działać także akademia. – Podczas wykładów ze studentami opolskich uczelni menedżerowie, będą mogli dzielić się doświadczeniem i wiedzą. Zainteresowanie prowadzeniem wykładów jest duże. Chętni

Bogusław Dawiec zainteresował wykładem wielu studentów.

przysyłają zagadnienia, o których chcą mówić – wyjaśnia Sławomir Janecki, kierownik Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera. Inauguracyjny wykład wygłosił dyrektor firmy Keiper Bogusław Dawiec. Keiper wchodzi w skład koncernu Johnson Controls. Zakład ma siedzibę w Skarbimierzu, gdzie produkuje fotele samochodowe. Bogusław Dawiec opowiedział o Systemie Produkcyjnym Toyoty i zasadach jakimi się kieruje. Koncentruje się on na cięciu kosztów produkcji i podnoszeniu jakości. Kieruje się m.in. japońską zasadą „Muda” mówiącą o stratach. Straty generuje m.in. nadprodukcja, czekanie na kontynuację pracy, zbędne zapasy, czy transport. - W fabrykach toyoty coś co transportuje się dalej niż dwa kroki jest już liczone jako strata – tłumaczył Bogusław Dawiec.

Zaznaczył, że fabryki Toyoty nie są nigdy oddawane pod zarząd pracowników z państw, na terenie których funkcjonują. Zawsze zarząd jest pod kontrolą Japończyków. Na koniec wykładu Bogusław Dawiec zaprosił studentów Politechniki Opolskiej do odbycia staży w jego zakładzie. - Znajdziemy dla was miejsce i damy coś do zrobienia. Może na początek nie będą to bardzo ambitne rzeczy, bo najpierw musimy was poznać. Budujemy bazę takich osób, bo nie jest łatwo znaleźć dobrego inżyniera – stwierdził Dawiec.

| MAN

„Za dymka” nie płacą P

„Zarządzanie wizualne” było pierwszym tematem w ramach spotkań z cyklu Benchmarking K150. Zainaugurowano je w fabryce Keiper w Skarbimierzu. nr 4 (86) maj 2013

rojekt „Benchmarking K150” działa w ramach Klubu 150. Szefowie najlepszych opolskich przedsiębiorstw będą się spotykać, za każdym razem w innej firmie, po to by wymieniać się doświadczeniami oraz najlepszymi praktykami. Każde spotkanie będzie poświęcone odrębnemu tematowi, m.in. Lean Manufacturing, Budowanie stabilności procesów, Strumienie wartości, czy Doskonalenie produkcji i logistyki. Pierwsze spotkanie poświęcone było „zarządzaniu wizualnemu” w fabryce Keiper w Skarbimierzu. Zasady objaśniał dyrektor Bogusław Dawiec. Później oprowadził gości po fabryce. Pokazał m.in. tablice umiejętności dla każdego z pracowników. – Pracownicy się szkolą, wymagają nadzoru i kontroli. Na tablicach można sprawdzić czy wykonują wszystkie operacje – tłumaczył. Zarządzanie wizualne pozwala w łatwy

sposób monitorować realizację produkcji. Na czerwono są zaznaczane zmiany, które nie zrealizowały planów dziennych czy tygodniowych. Widać dzięki temu gdzie występują zagrożenia, że można nie zdążyć z produkcją. Pracownicy są premiowani za wykonywanie planów, wydajność i jakość. - Nie produkujemy więcej niż jest potrzebne. Na straży produkcji stoi logistyka – tłumaczył Bogusław Dawiec. Co ciekawe, Keiper nie płaci pracownikom za czas spędzony na paleniu papierosów. Wychodząc „na dymka” każdy odbija kartę i ten czas jest odliczany od wypłaty.

| MAN

fot. Witold Chojnacki

Jak toyota tnie koszty i podnosi jakość


ale z pewnymi problemami

6

Podczas konferencji „Zielone światło dla BPO/ITO” okazało się, że inwestorzy z tego sektora w Opolu stoją na świetle pomarańczowym. Wprawdzie mamy kadry, ale brakuje nam nowoczesnych powierzchni biurowych.

Z

ielone światło dla BPO/ITO. Perspektywy rozwoju sektora usług biznesowych w Opolu – to tytuł pierwszego spotkania z cyklu seminariów inwestycyjnych Prospects in Poland. „FOB” był jego partnerem medialnym. Opole jest uznawane za jedną ze wschodzących gwiazd outsourcingu w Polsce, według rankingu firmy Cooliers. Ze swoimi atutami

inwestycyjnymi dla sektora outsourcingu usług biznesowych nie ustępuje porównywalnym miastom. Musi jednak wskazywać sfery, które będą stanowić o przewadze konkurencyjnej. Koniecznością jest dobra oferta deweloperska i odpowiednia ilość powierzchni biurowych. I tutaj stolica Opolszczyzny ma problem. W Polsce sektor BPO po branży motoryzacyjnej i górnictwie jest trzecim największym pracodawcą. Mimo, iż funkcjonuje dopiero od 10 lat, to już zatrudnia 100 tys. osób. Rocznie zatrudnienie będzie się zwiększać o 20 proc. W Opolu działa pięć firm z sektora BPO, które zatrudniają łącznie 900 osób: Capgemini, CCIG, Optadata, Future Processing i PZU. Opole jest gotowe na bardzo szybkie podwojenie liczby dobrze przygotowanych kadr. Przykładowo, w związku z poszukiwaniem przez Capgemini absolwentów posługujących się językami angielskim i niemieckim, natychmiast

fot. Witold Chojnacki

Gwiazda,

na Uniwersytecie Opolskim uruchomiono dodatkowe kursy dla studentów, w ramach tzw. Akademii Capgemini. – W Opolu zagospodarowujemy ok. 1 tys. m2 powierzchni, co pozwala nam zatrudnić ok. 100 osób. Przygotowujemy kolejne kadry i czekamy na dalsze kroki deweloperskie – mówił Marcin Nowak, dyrektor zarządzający Capgemini Polska, który podkreślił, że brak powierzchni do wynajęcia blokuje rozwój działalności jego firmy. Polska nadal będzie atrakcyjnym miejscem dla lokalizacji centrów BPO/ITO, ze względu na położenie i potencjał ludzki. – Zrealizowanych 400 inwestycji daje nam pierwsze miejsce w Europie, a zatrudnienie na poziomie ponad 100 tys. osób stanowi 40-proc. udział w Europie Środkowej – podkreślał Paweł Panczyj, dyrektor zarządzający Association of Business Service Leaders in Poland. | MAN

Budowa murka dobiega końca

W

Opolska Izba Gospodarcza pomaga w wybudowaniu muru nadbrzeżnego, który zabezpieczy przed powodzią firmy działające na brzeskiej wyspie. Inwestycja jest prawie na finiszu.

rejonie ul. Grobli w Brzegu działa 40 firm. Teren, na którym funkcjonują jest zagrożony powodzią. Przedsiębiorcy przekonali się o tym już w lipcu 1997 r., a później także w maju 2010 r., kiedy to wylała Odra. Woda zalała hale produkcyjne i zniszczyła maszyny. - Na sześć etapów budowy murku trzy zostały już zakończone i odebrane. Wszystko idzie zgodnie z planem. W tej chwili nie ma żadnego zagrożenia, by inwestycja nie została zakończona do końca czerwca, tak jak ją

zaplanowano – mówi Henryk Galwas, prezes Opolskiej Izby Gospodarczej. Cały murek będzie miał 373 metry długości. W jego budowie przedsiębiorcom pomaga OIG, która została inwestorem zastępczym. OIG wystąpiła także o dotację do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu. Fundusz na budowę muru nadbrzeżnego przyznał dotację w wysokości 1,1 mln zł. 5 proc. wartości inwestycji ma pochodzić z pieniędzy OIG. | MAN

nr 4 (86) maj 2013


PROSTO Z OIG

Mniej budujemy i mniej kupujemy Klimat koniunktury w budownictwie w kwietniu tego roku oceniany był negatywnie. Zresztą podobnie jak w marcu. Prognozy na najbliższe miesiące wskazują, że portfel zamówień – niestety – nie ulegnie znaczącej poprawie.

7

T

akie wnioski wynikają z kwietniowego badania koniunktury gospodarczej w województwie opolskim, które to przeprowadził Główny Urząd Statystyczny. Trochę lepiej niż w budownictwie przedsiębiorcy z siedzibą w województwie opolskim oceniają sytuację w innych branżach. Lepiej jest m.in. w przetwórstwie przemysłowym. Tam prognozy portfela zamówień i produkcji są optymistyczne, lecz ostrożniejsze od przewidywań z ubiegłego miesiąca. Bieżący portfel zamówień oceniono pozytywnie, lepiej niż w marcu. Z kolei sytuacja finansowa oceniana jest mniej negatywnie niż przed miesiącem, a jej prognozy zbliżone są do dobrych przewidywań z marca. Przedsiębiorcy planują jednak redukcje zatrudnienia, ale na pocieszenie można dodać, że będą one mniejsze niż przed miesiącem. Ceny wyrobów przemysłowych mogą rosnąć, ale już wolniej niż oczekiwano.

Natomiast w branży budowlano-montażowej przewidywania są nieznacznie pozytywne. Ocena portfela zamówień i produkcji, a także prognoza sytuacji finansowej jest bardziej pesymistyczne od tej z marca. Przedsiębiorcy jednak zapowiedzieli nieznaczny wzrost zatrudnienia. Ceny robót budowlano-montażowych mogą spadać. Utrzymują się negatywne oceny koniunktury w handlu hurtowym. Podobne oceny dotyczą handlu detalicznego. Bieżąca i przyszła sprzedaż prognozowana jest niekorzystnie. Prognozy sytuacji finansowej także są negatywne. W najbliższych trzech miesiącach zatrudnienie może rosnąć. Przedsiębiorstwa spodziewają się także wzrostu cen. Koniunktura w firmach związanych z transportem i gospodarką magazynową też ma być negatywna. Na szczęście ma być miej pesymistycznie niż przed rokiem.

| MAN

Nowi w OIG NB POLSKA Sp. z o.o. Oddział w Namysłowie Dyrektor Artur Wołoszyn ul. Oleśnicka 12, 46-100 Namysłów Tel. 77 403 72 01, 698 635 855, fax. 77 410 44 34 e-mail: awo.nmpl@velux.com Projektanci Kariery Dawid Seifert ul. Damrota 4/210, 45-064 Opole Tel. 601 998 999 e-mail: dawid.seifert@gmail.com

nr 4 (86) maj 2013

Przedszkole Niepubliczne Klub Malucha „Bajkowa Dolina” Piotr Szydełko ul. Starobrzeska 67, 49-300 Brzeg Tel. 731 478 146 e-mail: saper1984@interia.pl Zakład Usług i Robót Wodnych Sp. z o.o. Prokurent Teresa Kopiec ul. Morcinka 43, 45-317 Opole Tel./fax. 77 455 70 45, 606 292 342 e-mail: projekt@zuirw.opole.pl

AGRARIA CLAUDI Sp. z o.o. prezes Siegmund Dransfeld Zakrzów, ul. Stawowa 9, 47-330 Zdzieszowice Tel. 77 466 04 25, 605 285 548 e-mail: agraria.claudii@gmail.com, siegmund.1959@tlen.pl BUDOPAP Sp. z o.o. prezes Henryk Żok ul. Opolska 103A, 47-300 Krapkowice Tel. 77 407 96 55, fax. 77 407 96 57 e-mail: info@budopap.pl


fot. Witold Chojnacki

WYWIAD

8

Na zdjęciu: Zygmunt Szulc

Fachowcy od wybuchów - Zgrzewaniem wybuchowym metali zajmujemy się już 30 lat i można powiedzieć, że jesteśmy starymi fachowcami. Technologia, której używamy jest naszą opolską, autorską mówi Zygmunt Szulc, dyrektor z firmy Explomet w rozmowie z Maciejem T. Nowakiem.

nr 4 (86) maj 2013

- Co to jest platerowanie metali? Brzmi zagadkowo. - Platerowanie wybuchowe metali to technologia, która pozwala spajać ze sobą metale i stopy także takie, których nie można połączyć innymi metodami. Umożliwia ona tworzenie materiałów w pełni przemysłowych, czyli o takich gabarytach w tym grubościach, które mogą być wykorzystane do produkcji dużych urządzeń procesowych chemicznych bądź energetycznych. - To technologia wybuchowa. Czy to oznacza, że przeprowadzacie eksplozje na terenie opolskiego zakładu?

- Nie przeprowadzamy, bo pozbylibyśmy się dosyć szybko naszego majątku trwałego i nietrwałego. Prowadzimy prace na poligonie w Świętoszowie. Mamy podpisaną stosowną umowę. Na specjalnym stanowisku prowadzimy prace strzałowe z zakresu wybuchowego platerowania. - Jak można laikowi wytłumaczyć, na czym polega ten proces? Mamy dwa metale, w środku materiał wybuchowy i robimy bum. - No tak to by nic nie grało, bo zamiast połączyć, to te materiały zostałyby od siebie odrzucone. Bierzemy podstawowy materiał


WYWIAD

np. grubą blachę, którą układamy na jakiejś pryzmie z piachu. W odpowiedniej odległości sytuujemy blachę, którą będziemy na nią nakładać - jedną, albo więcej. Na najwyższą blachę nakładamy materiał wybuchowy, konwencjonalny. Pobudzamy ładunek. Wtedy materiał detonując wytwarza duże ciśnienie i ono napędza górną blachę, która w literaturze jest nazywana ‘blachą latającą’. Ta blacha uderza w blachę na spodzie. Dzieje się to z tak dużą prędkością, przy tak dużych parametrach – ciśnieniu w punkcie kontaktu, że można powiedzieć, iż materiały wbijają się w siebie. Jest to zimna technologia, bo temperatura przy łączeniu nie odgrywa istotnej roli. Dzięki temu łączymy też materiały, których normalnie – tradycyjną metodą, taką jak napawanie, czy walcowanie pakietowe), tj. z ich wzajemnym przetopieniem - dyfuzją nie da się zespoić. Nie można połączyć tytanu ze stalą metodami gorącymi, bo wytworzą się bardzo kruche związki intermetaliczne. A wybuchem można połączyć. Platerowanie wybuchowe jest umownie zwane ‘zimną’ technologią. To zaskakujące, prawda?

9

- To jest wasza autorska technologia, czy została zakupiona? - Ona nie jest kupiona. Technologia jest znana. Zalążki zgrzewania wybuchowego, bo pod taką nazwą ten proces funkcjonuje w Polsce, datuje się na lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Uważamy jednocześnie, że nie ma starych technologii, są tylko technologie zaniedbane. Ta metoda przeżywa obecnie renesans. Nam udaje się lokować w czołówce firm o wysokiej wiedzy i umiejętnościach w tym zakresie. Zajmujemy się tym procesem już 30 lat. Można więc powiedzieć, że jesteśmy starymi fachowcami. Technologia, której używamy jest naszą opolską, autorską. Parametry, materiał wybuchowy, sposób budowy układu do platerowania, to jest nasze i wyróżnia się istotnymi szczegółami od innych technologii na świecie. Wie Pan – diabeł tkwi w szczegółach. O tym, że tak jest świadczy chociażby fakt, że chcieli ją kupić Koreańczycy z dużego koncernu, ale na razie nie sprzedajemy. - Za mało oferowali? - Spotkaliśmy ich na konferencji poświęconej ‘wybuchowej’ branży, która odbywała się w Czarnogórze. Zainteresowali się naszą prezentacją i przyjechali do Opola zobaczyć, co i jak robimy. Po jakimś czasie odezwali się, że chcą kupić naszą technologię, ale my nie jesteśmy jeszcze gotowi na sprzedaż.

nr 4 (86) maj 2013

- Ale nie mówi Pan definitywnie nie? - Decyzja należy także do mojego wspólnika, inż. Aleksandra Gałki. Nigdy nie należy mówić definitywnie nie. Sprzedaż technologii jest procesem, ale należy się liczyć z konsekwencjami. Trzeba sprzedawać to, co nie zaszkodzi nam samym, byśmy nie konkurowali sami z sobą. Naszym zdaniem to nie jest dobry moment, by sprzedaż unikalnej wiedzy miała sens. - To łączenie metali na poligonie musi być bardzo widowiskowym procesem. To są duże eksplozje? - Nam się to już trochę znudziło, ale dla każdego, który to może zobaczyć po raz pierwszy jest to ciekawe. Jest huk i trochę dymu. Proces

Proszę się nie obawiać. Generalnie jesteśmy ludźmi spokojnymi, ale technologię mamy trochę niespokojną. trzeba prowadzić w oddaleniu od miejscowości, a ładunki nie mogą przekraczać pewnych wielkości, by nie były szkodliwe dla otoczenia. Staramy się nie przeszkadzać, a przynajmniej nie za bardzo. - To chyba także trudne przedsięwzięcie pod względem logistycznym, bo musicie duże kawałki metali wozić daleko na poligon? - Tak, jest to dla nas trudne. Wozimy nie tylko elementy, także ponadwymiarowe, ale również sprzęt, dodatkowe materiały technologiczne, no i wreszcie zespół przeszkolonych i kompetentnych pracowników. To cała wyprawa. - Saperzy też są wam potrzebni? - Nie, to my jesteśmy saperami. Mamy stosowne uprawnienia, zdajemy egzaminy, jesteśmy badani, także psychiatrycznie i psychologicznie. Proszę się nie obawiać. Generalnie jesteśmy ludźmi spokojnymi, ale technologię mamy trochę niespokojną. Każdy stażysta w naszej firmie, po przejściu odpowiedniego przeszkolenia, ma okazję pojechać z nami na poligon. Kiedyś zaprosiliśmy kolegę, doktora z Politechniki Opolskiej odbywającego u nas staż. Po powrocie powiedział, że nie zdawał so-

bie sprawy z tego, że jest to proces logistycznie i technologicznie tak skomplikowany. Cieszył się, że pojechał na poligon, bo wreszcie dowiedział się, na czym to polega. - Gdzieś bliżej Opola nie można tych eksplozji przeprowadzać? Przecież mamy poligony na Opolszczyźnie. - Te poligony są za małe, bo to są spore ładunki. Kiedyś pracowaliśmy w Łambinowicach, ale tam ładunki były znacznie mniejsze. Wytwarzamy też małe elementy. Można łączyć blachy już od grubości 1 mm, aż do elementów o grubości kilkuset milimetrów materiału podstawowego i 25 mm materiału nakładanego. - Gdzie jest wykorzystywane to co produkujecie w tak wybuchowy sposób? - To co my robimy przede wszystkim służy budowie urządzeń w instalacjach chemicznych i energetycznych. Wymienniki ciepła, reaktory, elektrolizery, mieszalniki, kondensatory, itp. Jest też używane w elektrometalurgii i elektroenergetyce. Tzw. łączniki spawalnicze stop aluminium i stali wykonywane metodą wybuchową wykorzystuje się w budowie statków. Tego akurat my jeszcze nie produkujemy, choć się przymierzamy. Jest też obszar zastosowań specjalnych, którego nawet nie dotknęliśmy, choć mamy na to ochotę. Jesteśmy nowatorscy w tej materii. - Można powiedzieć, że jesteście innowacyjni? - To jest słowo, którego strasznie nie lubię. - Bo ono się bardzo zdewaluowało. Każdy projekt realizowany za unijne pieniądze teraz musi mieć przymiotnik „innowacyjny”, nawet jeśli to będzie maszynka do obierania ziemniaków. - Żyjemy w takich czasach kiedy zaklinanie rzeczywistości staje się ważniejsze niż sama rzeczywistość. Wielu uwierzyło, że nazwanie czegoś innowacyjnym takim właśnie to uczyni. Słowo „innowacja” przeszło niesamowite koleje losu i w tej chwili oznacza prawie wszystko, czyli nic. Odmieniane jest przez wszystkie przypadki, nawet nieistniejące. Inną przypadłością jest werbalna aktywność niektórych luminarzy nauki, także opolskich, mówiących o tym, że będą transferować technologie do przemysłu. A ja się pytam: jakież to technologie zostały opracowane na opolskich uczelniach, które nadałyby się do transferowania? Moim zdaniem takich technologii nie ma, ale mogą powstać, jeśli współpraca


WYWIAD

z przemysłem będzie intensywna. Tu muszę z dużą satysfakcją stwierdzić, oczywiście patrząc z perspektywy bardzo małego przedsiębiorstwa, że współpraca z Politechniką Opolską w ostatnim czasie nabiera tej oczekiwanej intensywności i jestem przekonany, że w końcu zaowocuje nowymi pomysłami i ideami. Na razie musimy się nawzajem nauczyć siebie. - Czy macie swój własny dział B+R? - Rozwój zawsze był istotą naszej aktywności, ale bez formalnego i dobrze wyposażonego działu. W tej chwili będziemy go tworzyć. Będzie się nazywał Dział Nauki, Badań i Rozwoju. Mówię to nie bez kozery, bo w naszym przypadku ta nauka ma uzasadnienie. Jako jedyna firma w Polsce posługująca się tą technologią mamy także w sensie naukowym wiele do powiedzenia. Po raz pierwszy skutecznie udało nam się znaleźć na liście ratingowej Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki i mamy szansę na unijne dofinansowanie naszego projektu.

10

- Pisząc projekt użyliście przymiotnika „innowacyjne”? - Wie pan, że chyba nie. Staraliśmy się go maksymalnie unikać w treści. Nie posłużyliśmy się znanym kluczem, że jak użyjemy tego słowa 17 razy, to projekt ma szansę, a jak 16 to już nie.

- Panie dyrektorze, w jakich krajach macie odbiorców? - Działamy głównie na rzecz rynków unijnych i właściwie one wyczerpują nasze możliwości wytwórcze. Moglibyśmy robić więcej, gdybyśmy mieli gdzie to robić. Naszymi głównymi odbiorcami są Włochy, Niemcy, Hiszpania i Czesi. Nasze wyroby poprzez naszych odbiorców trafiają także na inne rynki do Malezji, Indonezji, czy do Indii. Mamy ambicje pozyskać te rozwijające się rynki. - Ostrzyliście sobie apetyt na budowę Elektrowni Opole? - Jak wszyscy na Opolszczyźnie. Tam miały być budowane kondensatory i jest wielce prawdopodobne, że byłyby one robione w wersji platerowanej, a więc byłaby to praca dla nas. To nie byłaby robota stanowiąca o naszym być, albo nie być, ale byłaby na pewno bardzo ważna. Mamy nadzieję, że w paru innych miejscach udałoby się umieścić nasze wyroby. Jeśli osiem miesięcy temu mówiło się o budowie elektrowni, to przez te osiem miesięcy nie doszło do takich zmian, które spowodowałyby utratę opłacalności inwestycji. Oznacza to, że albo poprzedni specjaliści od planowania budowy elektrowni byli niekompetentni, albo ci są niekompetentni. Trzeba sprawę nazwać po imieniu.

- Albo decyzja jest polityczna, a eksperci tylko dobierali argumenty dla polityków. - Najstraszniejsza rzeczywistość jaka może być, to jest podejmowanie politycznych decyzji w dziedzinie gospodarki. Biorąc pod uwagę problemy z energią i wyłączaniem bloków za kilka lat, to jest to szalenie nieodpowiedzialne działanie. Polityka gospodarcza to coś innego, to niezbędna umiejętność patrzenia i planowania działań z nieco dłuższą perspektywą niż do najbliższych wyborów. - Widzi Pan szansę na uratowanie tej inwestycji? - Uważam, że jako Opolszczyzna powinniśmy zrobić wszystko co się da i czego się nie da, by ją uratować, bo to jest niesłychanie ważne dla regionu, dla rozwoju przemysłu. To mogłoby firmy z branży metalowej wprowadzić w świat dużych inwestycji z dziedziny energetyki, gdzie kolejną inwestycją ma być budowa elektrowni jądrowej. - Dziękuję za rozmowę.

W SKRÓCIE Alsecco zainwestuje 16 mln zł w Nysie

Spółka dostała zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie nyskiej podstrefy Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Zamierza rozwinąć działalność i zatrudnić nawet 100 osób. Spółka Alsecco produkuje stolarkę dla budownictwa. W Nysie jest obecna już od 2010 r. Wówczas zainwestowała w fabrykę 7 mln zł. Teraz chce się rozbudować. Inwestycja ma by sfinalizowana do końca 2017 r.

Firmy jak filary Pięć opolskich przedsiębiorstw zostało nagrodzonych w rankingu „Filary Polskiej Gospodarki”, który przygotowuje Puls Biznesu. Wśród wyróżnionych są: Górażdże Cement S.A., PGE Elektrownia Opole S.A., Grupa Azoty ZAK S.A., Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska OSM Olesno i Bank Spółdzielczy w nr 4 (86) maj 2013

Na zdjęciu: Wilhelm Beker

Wołczynie. – Bardzo się cieszymy. Znaleźć się w gronie takich firm, to jest dla nas duże wyróżnienie – powiedział „FOB” Wilhelm Beker, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Oleśnie. Ranking ma na celu wyróżnienie firm stabilnych i znacząco wpływających na rozwój regionów, w których prowadzą działalność, a jednocześnie utożsamiających się z tymi regionami. To ranking firm, które są ważnymi pracodawcami, wspierającymi i promującymi

zatrudnienie, które umożliwiają rozwój przedsiębiorczości, a także angażują się w działania na rzecz rozwoju społeczności lokalnych. Głosują samorządy terytorialne. Efektem badania ankietowego przeprowadzonego wśród samorządowców będzie powstawanie ogólnopolskiego rankingu ,,Filary Polskiej Gospodarki”, którego wyniki poznany w trakcie sześciu gal regionalnych, które odbywają się w kwietniu i maju 2013 r.


JEST PROBLEM

Budownictwo jak viagra Mamy zastój w budownictwie jednorodzinnym, u deweloperów i mniej inwestycji na autostradach. Wstrzymywane są rozbudowy w energetyce. Efekt: sektor budowlany jest w ciężkim kryzysie. Firmy muszą zwalniać pracowników, a upadłości zdarzają się coraz częściej.

N

11

ajnowszy raport firmy badawczej PMR „Sektor budowlany w Polsce I połowa 2013 – Prognozy rozwoju na lata 2013-2015”, wskazuje że wstrzymanie dużych inwestycji na drogach czy w energetyce ograniczyło dynamikę wzrostu w budowlance o 13 proc. Bartłomiej Sosna, główny analityk rynku budowlanego w firmie Publications Market Research, wskazuje, że największy zastój odnotowano w budownictwie jednorodzinnym. W pierwszym kwartale rok do roku rynek skurczył się o 30 proc. Wpłynęła na to gorsza dostępność do kredytów hipotecznych, ale raport wskazuje, że mniejsze, bo kilkunastoprocentowe straty notuje od początku 2013 r. również rynek deweloperski, który jest bardziej odporny niż klienci indywidualni na politykę banków. Potencjał branży budowlanej wykorzystywany jest w 70 procentach - a to stanowczo za mało - ocenia Jan Mistur, dyrektor firmy Polbau w Opolu. Mistur podkreśla, że aktualnie „nie ma gdzie budować”. - Ceny uzyskiwane w przetargach publicznych są jedynie na poziomie 40 proc. wydatków na daną inwestycję, więc jak można takie przetargi wygrywać płacąc wszystkie zobowiązania do budżetu? – pyta dyrektor Mistur. W tej sytuacji firma Polbau musiała ograniczyć zatrudnienie i sięgnąć po zlecenia warte po kilkaset tysięcy złotych, na które dwa lata temu nawet nie spoglądała. Polbau jest w o tyle dobrej sytuacji, że w ostatnich latach nie startował w przetargach na budowę autostrad i dróg. - Wycofaliśmy się dlatego, że system nr 4 (86) maj 2013

fot. Maciej T. Nowak

pracy generalnych wykonawców na tego typu obiektach w ostatnich latach doprowadzał do tego, iż faktury nie były płacone na czas, co doprowadzało firmy do strat – przyznaje Jan Mistur. Teraz ilość zleceń jest za mała w stosunku do potencjału firmy. Nie wszedł w życie program rozwoju energetyki tradycyjnej opartej na węglu kamiennym, więc wstrzymano rozbudowę elektrowni Rybnik. Tu Polbau liczył na zlecenia przy budowie bloku, gdy jednak tak się nie stało ludzi trzeba było zwolnić. Kolejnym kamyczkiem do ogródka budowlańców jest rezygnacja z rozbudowy Elektrowni Opole. Mali też zwalniają Dane PMR dotyczące rynku budownictwa jednorodzinnego potwierdza Antoni Wróbel, szef hurtowni budowlanej Zof-Mar w Kępie pod Opolem. W tym roku z powodu spadku obrotów musiał już zwolnić kilku pracowników. - Sprzedajemy o 30 proc. mniej cegieł, pustaków czy cementu - wyjaśnia. Zauważa jednak, że firma notuje sporą sprzedaż pokryć dachowych inwentarskich, które dystrybuuje głównie do innych województw, szczególnie do Wielkopolski. Jego zdaniem to wynik dobrze funkcjonującego tam rolnictwa, które inwestuje w budowę chlewni. - Na Opolszczyźnie pod tym względem jest zastój – dodaje. Ponadto hurtownie przegrywają konkurencję z hipermarketami budowlanymi, które są zwolnione z podatku dochodowego, więc mogą na rynku walczyć ceną.

Wróżenie z fusów Kiedy dojdzie do poprawy koniunktury? - Pod koniec roku - uważa Bartłomiej Sosna, główny analityk rynku budowlanego w firmie PMR. Natomiast ekonomista Marek Zuber na podobne pytanie odpowiada: - Za półtora roku. Żeby zmieniła się sytuacja na rynku deweloperskim należy sprzedać te mieszkania czy domy, które już wybudowano. - Przewidywanie końca spadku koniunktury w budownictwie to wróżenie z fusów podkreśla – prof. Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Ekonomista przypomina: - Musimy pamiętać, że dzisiejszy spadek jest mierzony od nienaturalnych wzrostów. Dlatego, że budownictwo w latach 2006–2008 było napędzane koniunkturą światową, a ta z kolei była napędzana tanim kredytem wynalezionym przez banki amerykańskie, co w efekcie doprowadziło do kryzysu światowego. W tej sytuacji rynek się skurczył albo - zastanawia się ekonomista - powrócił do naturalnych rozmiarów. Jego zdaniem kiedy porównujemy rok 2000 z rokiem 2013 widzimy duży wzrost i w takiej perspektywie jesteśmy zadowoleni. - Ale w rzeczywistości można to porównać z zażyciem viagry. Na początku jesteśmy pełni euforii, tyle że jest to tymczasowe - porównuje ekonomista. Tomasz Mikołajczyk


Nowe etykiety energetyczne

12

Ministerstwo Gospodarki przygotowało materiały informacyjne, które ułatwią korzystanie z nowych wzorów etykiet energetycznych.

Komisja Europejska wprowadziła nowy jednolity wzór etykiet energetycznych, które umieszczane są m.in. na urządzeniach i sprzętach gospodarstwa domowego. Mówią one o klasie energetycznej i podstawowych parametrach danego urządzenia. Ustawa o obowiązku informowania o zużyciu energii przez produkty wykorzystujące energię weszła w życie 1 lutego 2013 r. Ustawa dotyczy tylko tych produktów, dla których wymagania w zakresie sporządzania dokumentacji technicznej oraz stosowania etykiet i kart określają akty Komisji Europejskiej. Komisja wydała już siedem takich dokumentów. Ich lista dostępna jest na stronie internetowej MG. Producenci i dystrybutorzy sprzętów zobowiązani są do umieszczania informacji o zużyciu energii na: urządzeniach chłodniczych, pralkach, zmywarkach, suszarkach bębnowych, klimatyzatorach, telewizorach, lampach elektrycznych i oprawach oświetleniowych. Lista produktów objętych tymi wymaganiami jest otwarta i będzie stopniowo rozszerzana. Etykietowanie wpływa na podejmowane przez konsumentów decyzje dotyczące energooszczędnych i przyjaznych środowisku zakupów. Etykiety są zbiorem najważniejszych danych o urządzeniu i ułatwiają porównanie kilku urządzeń z tej samej grupy. Nowy wzór etykiet energetycznych jest jednolity i obowiązuje w całej Unii Europejskiej. Na etykiecie zawarte są informacje o klasie energetycznej i podstawowych parametrach nr 4 (86) maj 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

danego urządzenia. Etykieta energetyczna powinna pokazywać tylko siedem klas efektywności energetycznej od „A” do „G”. Górna klasa – najwyższa, najbardziej energooszczędna, jest ciemnozielona, a najniższa klasa - czerwona. Gdy będą wprowadzane kolejne wyższe klasy, skala może wyglądać następująco: Jeśli najwyższa klasa jest klasyfikowana jako A+, to najniższą klasą będzie F. Jeśli najwyższa klasa to A++, najniższą będzie E. Skoro najwyższą klasą jest A+++, najniższa klasa to D. Etykiety powinny być umieszczane w widocznych miejscach, żeby pomóc klientom porównać urządzenia. Etykiety są neutralne językowo: będą takie same we wszystkich krajach UE, bez potrzeby zamieszczania krajowych wersji językowych. Udoskonalenie to osiągnięto, prezentując informacje za pomocą piktogramów zamiast zapisu słownego. W konsekwencji będzie jedna etykieta zamiast dawnego zestawu etykiety z kolorowym tłem w różnych wersjach językowych i neutralnego językowo paska z danymi. Pojawiły się więc nowe klasy energetyczne: A+, A++ oraz A+++. Mogą one być wprowadzone na etykiecie, jeśli pozwala na to rozwój techniczny w przypadku konkretnego produktu. Klasy A+, A++ oraz A+++ już istnieją dla chłodziarek i zamrażarek, pralek oraz zmywarek. Zostaną wprowadzone także dla telewizorów.


INWESTYCJE

Quady fot. Maciej T. Nowak

13

Z dużą pompą odbyło się oficjalnie wręczenie zgody na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej amerykańskiej firmie Polaris. W Opolu ma powstać fabryka quadów, która będzie kosztować blisko 100 mln zł i zatrudni co najmniej 350 osób.

na Wspólnej

Q

uady przed ratuszem, a w środku zawodnicy futbolu amerykańskiego uświetnili uroczystość. Wszystko po to by – jak mówił prezydent Ryszard Zembaczyński – inwestorzy czuli się jak w domu. Prezydent podkreślał, że podobnym zainteresowaniem cieszą się jedynie konferencje prasowe dotyczące opolskich festiwalu piosenki. Dokument szefom amerykańskiego koncernu Polaris Industries przekazała prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Barbara Kaśnikowska. - Tylko od początku tego roku wydaliśmy dziesięć pozwoleń, ale to jest zdecydowanie największa inwestycja – powiedziała. To inwestycja typu „greenfield”. Oznacza to, że fabryka powstanie od podstaw. Ma zostać

zbudowana na 12-hektarowej działce przy ul. Wspólnej w Opolu. Hala, w której ma być montowane 250 tys. quadów w ciągu roku, ma mieć powierzchnię 32 tys. metrów kwadratowych. Wmurowanie kamienia węgielnego planowane jest na trzeci kwartał tego roku. - Dawno nie mieliśmy tego typu inwestycji w kraju. Ta firma gwarantuje szeroki zakres oddziaływania na podwykonawców – stwierdził Adam Małecki z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Firma zadeklarowała, że zainwestuje 100 mln zł i zatrudni 350 osób. Docelowo w ciągu pięciu-sześciu lat chce osiągnąć zatrudnienie na poziomie 500 osób. Wszystko będzie jednak zależeć od rynkowej koniunktury. | MAN

Platformy wiertnicze prosto z Opola

20 mln zł zainwestuje w Opolu holenderska firma HFG. Zbuduje fabrykę, w której będą powstawać elementy wykorzystywane do budowy platform wiertniczych na całym świecie.

W

piątek, 10 maja br., uroczyście wmurowano kamień węgielny na terenie budowy. Ta trwa już od kilku tygodni. W mosiężnej tubie, oprócz aktu erekcyjnego, znalazło się także kilka zdjęć z terenu budowy, mała butelka wódki i wszystkie nominały polskich monet. Wmurowania aktu erekcyjnego dokonał prezydent Opola Ryszard Zembaczyński, członek zarządu HFG Wim Matthijssen, dyrektor generalny HFG Polska Grzegorz Pawlus i dyrektor zarządzający spółki Adamietz Szczepan Kusibab, która jest nr 4 (86) maj 2013

generalnym wykonawcą inwestycji. Holenderska spółka Heerema Fabrication Group zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie opolskiej podstrefy Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej otrzymała pod koniec lutego br. - Będą tu powstawać elementy do platform morskich, które w całość są składane w naszych fabrykach w Holandii i Wielkiej Brytanii. To jest dobre miejsce do inwestycji, bo w naszych fabrykach w Holandii pracuje dużo osób z tego rejonu i stąd decyzja o zlokalizowaniu fabryki właśnie

fot. Maciej T. Nowak w Opolu – tłumaczył członek zarządu HFG Wim Matthijssen. Firma HFG ma już jeden zakład w Opolu, drugi powstaje w jego sąsiedztwie na 3,4-hektarowej działce, za którą zapłacono 1,1 mln zł. W Opolu Holendrzy zatrudniają 100 osób, ale wejście do strefy ekonomicznej pozwoli im na zwiększenie załogi. Inwestycja ma zostać sfinalizowana do końca przyszłego roku. | MAN


Likwidują niską emisję

14

Nyską Energetykę Cieplną – Nysa Sp. z o.o. wyróżniono statuetką „W Trosce o Środowisko” za realizację w 2011 r. działań w dziedzinie ochrony środowiska oraz wieloletnią współpracę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

Nyska Energetyka Cieplna - Nysa Sp. z o. o. prowadzi działalność gospodarczą w zakresie wytwarzania, przesyłania i dystrybucji ciepła na terenie miasta i gminy Nysa, a od niedawna produkuje także energię elektryczną i cieplną. Działa na rynku lokalnym jako samodzielna firma od 1998 r. Głównym źródłem produkcji ciepła jest kotłownia centralna o zainstalowanej łącznej mocy 86,3 MW oraz sześć kotłowni lokalnych o mocy 0,75 MW. Firma realizuje dostawę ciepła do odbiorców w jak najlepszym standardzie tzn. przy zachowaniu pewności dostaw, możliwie przy najniższych kosztach i przy jak najmniejszym obciążeniu dla środowiska. NEC – Nysa przeznacza znaczne środki na inwestycje proekologiczne. W realizacji tych zadań bezsporną rolę odgrywa wieloletnia współpraca z WFOŚiGW w Opolu. Firma w 2000 r. wykorzystała pierwsze pieniądze z Funduszu na „Eliminację niskiej emisji na terenie miasta Nysa”. W latach 2003–2012 zlikwidowała pięć kotłowni lokalnych o łącznej mocy 1341 kW, 264 etażowych źródeł ciepła o mocy 898 kW, wybudowała i zmodernizowała ok. 3 045 mb przyłączy-sieci cieplnych, wybudowała 14 węzłów cieplnych - 2 206 kW. Koszt zrealizowanych zadań to ponad 14 mln zł, w tym nr 4 (86) maj 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

dofinansowanie z WFOŚiGW to 7 mln zł. Efektem ekologicznym inwestycji jest ograniczenie m.in: emisji pyłu o 20,3 Mg/ rok, SO2 – 46,5 Mg/rok, CO – 42,2 Mg/rok, CO2 – 7678 Mg/ rok, NO2 – 12,9 Mg/rok. Z wykorzystaniem pieniędzy z Funduszu spółka przeprowadziła modernizację centralnej kotłowni węglowej w Nysie przy ul. Jagiellońskiej 10a oraz zmodernizowała kocioł typu WR 25 w technologii ścian szczelnych. Najnowszą zrealizowaną przez NEC – NYSA w 2012 r. inwestycją, współfinansowaną przez WFOŚiGW oraz z dotacji unijnych z RPO, jest instalacja do wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej w kogeneracji na bazie gazu GZ-50 o mocy cieplnej 1,195 MWt i 1,2 MW mocy elektrycznej. Zaletą instalacji jest poprawa efektywności energetycznej poprzez wytwarzanie energii w skojarzeniu oraz: wzrost udziału produkcji energii elektrycznej i ciepła w kogeneracji w ogólnym bilansie energetycznym, uzyskanie pozytywnego wpływu na środowisko naturalne poprzez ograniczenie emisji zanieczyszczeń, wzrost zastosowania najlepszych dostępnych technik, zmniejszenie zużycia paliwa pierwotnego, minimalizacja strat przesyłowych.


Ostatnia

szansa

dla młodych

fot. Witold Chojnacki

Tomasz Kała i Joanna Kasprzak-Dżyberti z Dobrego Projektu

- Mogą się zdarzyć 18-latkowie, którzy są przygotowani, mają wizję i wiedzą czego chcą. Z takimi osobami można pracować - mówią Joanna Kasprzak-Dżyberti i Tomasz Kała z Biura Doradczego Dobry Projekt, które wspólnie z OIG prowadzi program „Zostaję przedsiębiorcą”.

15

- Projekt jest skierowany tylko do mieszkańców pięciu powiatów. Czy to oznacza, że osoby, które w nich nie mieszkają nie mają szans na dotacje? JKD: - Niestety. Są wskazane powiaty, w których jest najwyższe bezrobocie: Głubczyce, Nysa, Brzeg, Prudnik i Namysłów. - Jest on też adresowany do bardzo młodych ludzi, w wieku 15-25? JKD: - To projekt dla młodych osób, które nie przekroczyły jeszcze 25. roku życia. Muszą mieć skończone 18 lat i pełnię praw obywatelskich. TK: - Mogą to też być kobiety w wieku 16-18, które zawarły związek małżeński i nabyły zdolność do czynności prawnych i mogą założyć działalność gospodarczą. Te 15 lat wzięło się stąd, że takie są unijne wskaźniki, które jednak u nas nie odpowiadają systemowi prawnemu. Stąd pewna modyfikacja. - Czy 18-latek jest w stanie od strony formalno-prawnej poradzić sobie z prowadzeniem działalności gospodarczej? JKD: - Na tym polega rola doradców i komisji oceny wniosków biorących udział w projekcie. Na co dzień obsługujemy klientów dorosłych i są też tacy, którzy kompletnie nie wiedzą czego chcą. Mogą się zdarzyć 18-latkowie, którzy są przygotowani, mają wizję i wiedzą czego oczekują. Z takimi osobami można pracować. TK: - Poza dotacją dostaną również wsparcie nr 4 (86) maj 2013

szkoleniowe. Jest to doradztwo nie tylko na wstępnym etapie, ale także przy późniejszym prowadzeniu firmy. JKD: - Przez sześć miesięcy będą otrzymywać także wsparcie pomocowe – 700 zł. Na ZUS, na podatki, na koszty bieżące. Nie będą pozostawieni samym sobie. Trzeba tych ludzi bardzo dobrze odpytać, czy wiedzą czego chcą. Często są to osoby z rodzin, które od lat prowadzą już rodzinne biznesy i te osoby wyrastają w takiej atmosferze i wiedzą na czym to polega, są przygotowani. Najtrudniej będzie z tymi, którzy mają wizję, a nie mają doświadczenia. Tu będzie wszystko zależeć od ich determinacji. - Kiedy rusza projekt? TK: - Wystartował już pierwszego kwietnia. Regulamin można znaleźć na stronie internetowej. W maju ruszamy z naborem. Spotkanie informacyjne w terenie są w trakcie. Informacje dotarły do wyższych szkół, gdzie mogą być potencjalni beneficjenci. Kampanię informacyjną prowadzimy w autobusach oraz w mediach. Najpierw mamy rekrutację do projektu. Wybierzemy 60 osób, które będą pracować z doradcami, szkolić się, pisać biznesplany. Później z tego grona wyłonimy 30 osób, które otrzymają dotacje, po 40 tys. zł. JKD: - To proces, który pozwoli na wyłuskanie najlepszych. By nie było tak, że po roku zwijają interes. Chodzi o to by ją utrzymali jak najdłużej, by przynosiła im dochód i by tworzyli kolejne miejsca pracy. My chcemy tych

ludzi potraktować indywidualnie i dokładnie ich prześwietlić. TK: - Zdarzają się skrajne przypadki ludzi, którzy nauczyli się z tego żyć. Biorę dotację kupuję sprzęt, mija rok i mogę go spieniężyć. Szukają następnej dotacji. JKD: - Ten nowy okres unijnego programowania będzie oparty na pożyczkach. Dla mnie jako dla doradcy to jest lepszy sposób wspierania przedsiębiorczości, bo pożyczka jest zobowiązaniem, które muszę oddać. Mam ją za przysłowiowy procent, czyli prawie za darmo, ale mój biznesplan musi być przemyślany. To będzie o wiele bardziej skuteczne narzędzie. - Te pieniądze będą wracać i później pracować dla następnych. JKD: - Tak, to jest ciekawe rozwiązanie. W tych projektach nie ma problemu z naborem, jest co najwyżej problem z selekcją. TK: - To jest na dziś ostatnia szansa na dotację. Wiemy, że WUP ma jeszcze jakieś oszczędności i ma w planach dogrywkę. JKD: - Kluczowe będzie badanie motywacji. Doradcy będą zadawać pytania coachingowe, które wykażą, czy kandydat chce założyć własną firmę, czy też tata kazał przyjść, bo trzeba kupić nową maszynę do już działającego przedsiębiorstwa. - Dziękują za rozmowę.


fot. Mariusz Przygoda

16

Pomysł na biznes leży na ziemi Długo szukała miejsca w życiu. W końcu odnalazła je „w doma”, w gospodarstwie rodziców w Szczedrzyku. Tak powstał „Jabłoniowy Sad”, ekologiczne gospodarstwo edukacyjne i ekoturystyczne, które zasłynęło z jedynej w województwie opolskim przydomowej, ekologicznej tłoczni soków. Od 2004 r. Iwona Frasek prowadzi w okolicy Turawy sad ekologiczny, a pomaga jej mąż Jens, który dla niej rzucił swoje rodzinne strony. nr 4 (86) maj 2013

O

na jest ze Śląska, on z Brandenburgii. Poznali się, gdy studiowała za granicą. – Studia na Zachodzie nie tylko sprawiły, że w moim życiu pojawiła się miłość – mówi pani Iwona. – One otworzyły mój umysł. Bo studiowanie na niemieckiej uczelni oznaczało nie tylko zakuwanie do egzaminów, ale też uczęszczanie na zajęcia na innych wydziałach. Matematyk przysłuchiwał się zajęciom z historii, filolog podsłuchiwał wykłady z przyrody. W życiu trzeba zjeść chleb z niejednego pieca. Zamieszkała z mężem w Poczdamie, gdzie oboje studiowali iberystykę, germanistykę, slawistykę. Pracowali na uniwersytecie oraz zarabiali jako tłumacze. Wiedli w miarę spokojny żywot, niczego im nie brakowało. Poza jednym: – Przekonaniem, że robimy to, co jest naszą prawdziwą pasją. A w Polsce rodzice pani Iwony samotnie gospodarzyli na roli, ojciec Henryk słynął z sadowniczych dokonań. Wrócić? Ale co w Szczedrzyku robić niebanalnego, co sprawiałoby przyjemność i dało

utrzymanie – to był orzech do zgryzienia. – W dobie internetu teksty możemy tłumaczyć z każdego zakątka świata, więc dlaczego nie ze Szczedrzyka – pomyśleli logicznie. – A do tego stworzyć w rodzinnym domu gospodarstwo edukacyjne i ekoturystyczne. Za środki unijne kupili na dobry początek tłocznię soków, żeby ekologiczne, śląskie jabłka się nie marnowały. Od 2004 r. produkują soki nie tylko z owoców z Jabłoniowego Sadu, można tu też przywieźć własne owoce, a wyjechać z napojem pełnym witamin. Korzystają z unijnych funduszy, choć nie bezpośrednio jako beneficjenci, a pośrednio, prowadząc warsztaty powiązane z unijnymi projektami, przeprowadzanymi w szkołach: wybudowali przy ich wsparciu ekologiczną oczyszczalnię ścieków, bosą ścieżkę zmysłów, mały wiatrak prądotwórczy, hotel dla owadów, stworzyli kilka ścieżek edukacyjnych dla dzieci i młodzieży. – Ekologia to nie tylko sposób uprawy roli.


PRZEDSIĘBIORYCZY JAK KOBIETA

17

To styl życia – mówi gospodyni i wznosi toast kuflem pełnym złocistego płynu z pianką. To nie piwo – tylko właśnie ów sok własnoręcznie wyciśnięty z jabłek. Pomysły na biznes bardzo często leżą na ziemi, na przykład pod... jabłonką w sadzie. Przy czym biznes dla ekologów gra zawsze rolę nieco podrzędną, ale z czegoś w końcu trzeba żyć. Obok w zagrodzie chowają się świnki rzadkiej starej rasy Mangalica. – Te świnki, którym nadajemy imiona, nie idą na świniobicie. Dożywają emerytury. Pozostałe, chowane z myślą o tym, że pójdą na mięso, biegają przez rok po sadzie, polach i łąkach specjalnie dla nich założonych. Dobrze im u nas – mówi Iwona Frasek. – Interesuje nas wszystko, co składa się na zrównoważony rozwój wsi, a więc nie tylko rolnictwo, ale także turystyka i technologie proekologiczne. Eko–zajęcia to kolejny pomysł. Dla dzieci odwiedzających „Jabłoniowy Sad” wszystko tu jest z innego świata: świnki w zagrodzie, owady mieszkające w hotelu, ziemniaki pieczone w ognisku, twaróg z ziołami zebranymi na polu. I to, że mogą same upiec pizzę w glinianym piecu na podwórzu, a nie odgrzewać z mrożonki. – Chcielibyśmy przywrócić starą tradycję ogródków szkolnych, ale musimy przekonać wpierw nauczycieli. Po to, by na własnej skórze sprawdzić, jak takie proste, wiejskie życie wygląda, ściągają do Szczedrzyka młodzi ludzie z całego świata, zmęczeni cywilizacją, szukający wyjścia z samonapędzającej

się materialistycznej spirali. – Wolontariusze pomagają nam w pracy, nawzajem od siebie uczymy się języków i świadomego życia, odkrywamy inspirujące różnice kulturowe. Teraz mamy młodzież z Nowego Jorku. Z czego zrezygnowali dla życia w sadzie? – Naprawdę z niczego. Wręcz przeciwnie, nie odczuwamy w ogóle potrzeby posiadania wszystkiego tego, co nam się usiłuje sprzedać. Czasem musimy zacisnąć pasa. Ale w zamian rzeczywista jakość życia jest o wiele lepsza. Kultywujemy tradycyjny typ rodziny śląskiej, gdzie pod jednym dachem w zgodzie mieszkają trzy pokolenia, a każdy w rodzinie jest niezastąpioną cząstką całości. To wartość, dla której radzą wracać z wielkiego świata do własnej, małej ojczyzny. Teresa Kudyba

Poradnik przedsiębiorczej kobiety W „Forum Opolskiego Biznesu” rozpoczynamy publikowanie cyklu artykułów poświęconych przedsiębiorczości kobiet. Są one efektem działalności Fundacji Ambasada Przedsiębiorczości Kobiet i powstały dzięki wsparciu Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Teksty publikowane w następnych wydaniach „FOB” ułożą się w poradnik, w którym przedstawimy przykłady zwyczajnych, ale jednocześnie niezwykłych kobiet z sąsiedztwa. Kobiety nierzadko nawet nie zdawały sobie sprawy, że warte są podania jako wzorce do naśladowania, jako „adresy” dobrej rady. Przykład pierwszy: Iwona Frasek ze Szczedrzyka.

Fundacja Ambasada Przedsiębiorczości Kobiet

W SKRÓCIE Po OHP zdają egzaminy i znajdują pracę 87 proc. młodzieży z Opolszczyzny, która uczyła się w ramach Ochotniczego Hufca Pracy, znajduje pracę. Jest to lepszy wynik niż osiągają absolwenci „normalnych” zawodówek. Wyniki podała Opolska Wojewódzka Komenda OHP. Badania absolwentów przeprowadził prof. Zenon Jasiński z Uniwersytetu Opolskiego. 80 proc. młodzieży kończy cały cykl kształcenia w OHP. Natomiast aż 97 proc. zdaje egzaminy zawodowe. Jest to znacznie lepszy wskaźnik - o ok. 20 proc. - niż w „normalnych” zawodówkach. Z badań wynika również, że 2/3 absolwentów przyznaje, iż dzięki nauce w ramach OHP mogli zdobyć zawód. 87 proc. młodzieży po zakończeniu nauki w OHP znajduje pracę. Czasem jest ona legalna, a czasem na czarno. W każdym razie nr 4 (86) maj 2013

nie muszą korzystać z zasiłków socjalnych i są w stanie sami się utrzymywać.

Firma Keiper będzie produkować fotele dla BMW W fabryce w Skarbimierzu będą wytwarzane metalowe szkielety foteli samochodowych dla niemieckiego koncernu. Będą to tylne fotele do nowych modeli BMW, określanych roboczo jako F45 i F46. Produkcja w całości będzie eksportowana do Niemiec i ma ruszyć wiosną przyszłego roku. Przygotowania do realizacji kontraktu już trwają. Keiper Polska sp. z o.o. jest częścią amerykańskiego koncernu Johnson Controls. W fabryce w Skarbimierzu wytwarza metalowe szkielety foteli samochodowych m.in. do opla astry, mercedesa klasy C i dla samochodów volvo.

Kto dostanie Opolską Nagrodę Jakości? 22 maja br. odbędzie się posiedzenie kapituły konkursu ONJ. Na nim zostaną przedstawieni i zatwierdzeni laureaci jubileuszowej X edycji konkursu. O tę prestiżową nagrodę w tym roku ubiega się 16 kandydatów. Jest także jeden kandydat na znakomitego pełnomocnika zarządzania jakością oraz czterech pretendentów do tytułu znakomitego przywódcy. Nabór kandydatów został już zakończony. - Finałowa gala konkursu ONJ odbędzie się 28 maja br., o godz. 18, w Szkole Muzycznej w Opolu – powiedział „FOB” Henryk Galwas, prezes Opolskiej Izby Gospodarczej.


Jak zużywać mniej wody?

18

Czy Polacy myślą o oszczędzaniu wody? Musimy zmienić nasze nawyki. Jako społeczeństwo nauczyliśmy się pamiętać o oszczędzaniu prądu, wiele osób segreguje śmieci. Teraz czas na zmianę postaw także w zakresie zużycia wody. – Przeprowadzona przez nas ankieta pokazuje, że Polacy oszczędzają wodę, ale robią to sposobami, które zmniejszają komfort. Oczywiście każdy sposób ograniczenia zużycia wody wymaga pochwały, ale ekologia powinna nam naturalnie towarzyszyć w życiu, a nie je utrudniać – zauważa Marek Biały, dyrektor handlowy firmy Oras w Polsce. Jak oszczędzamy wodę? Najbardziej popularnym sposobem jest rezygnacja z kąpieli w wannie, na rzecz prysznica (21 proc.). Prysznic to czterokrotnie mniejsze zużycie wody. Miesięcznie, przy czteroosobowej rodzinie, jest to o ponad 8 tys. litrów mniej. Wiele osób przekonało się, iż zmywarka jest nie tylko wygodniejsza, ale także bardziej eko, niż mycie naczyń w zlewie. Korzystanie ze zmywarki deklaruje 14 proc. ankietowanych. Kolejne metody stosowane by oszczędzać wodę to: zakręcanie kranu podczas mycia zębów, używanie pralki przy pełnym bębnie lub korzystanie z eko-programów, a także zbieranie deszczówki do celów gospodarczych (po 12 proc.). Pomysły na oszczędzanie wody jednak dość często utrudniają codzienny komfort. Ponad 6 proc. respondentów myje naczynia w zlewie, a 2,5 proc. ankietowanych kąpie się w wannie, w tej samej wodzie co reszta rodziny. Zdarza się także branie zimnego prysznica, po to, by trwał krócej niż normalny natrysk. Dane wyraźnie pokazują niską świadomość zaawansowanych technicznie urządzeń pozwalających oszczędzać wodę w sposób łatwy i przyjazny. Podejście do wyposażenia domu nr 4 (86) maj 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

jednak się zmienia. Podobnie przekonujemy się do nowoczesnych urządzeń, których głównym zadaniem jest ułatwiać nam codzienność w łazience i kuchni. 5 proc. osób korzysta z eko-przycisku w spółeczce toaletowej. Oszczędzanie jest tu ważne, gdyż na spłukiwanie toalet zużywamy 30 proc. wody w domu. Jeszcze więcej - 35 proc. wody - wykorzystujemy na codzienne mycie. Ważne jest więc by armatura pozwalała oszczędzać wodę. - W ekologicznej Skandynawii krany z eko-blokadą, która sprawa, iż po uruchomieniu kranu woda nie płynie maksymalnym strumieniem, były standardem już wiele lat temu. Dziś w wyposażeniu łazienek znajdują się baterie bezdotykowe, sterowane elektronicznym sensorem – zauważa Marek Biały. W Polsce tylko 9 proc. ankietowanych stosuje ekologiczną armaturę, np. z eko-przyciskiem. Najmniej osób (0,6 proc.) jako sposób na oszczędzanie wody wskazało zamontowanie elektronicznych, bezdotykowych kranów. Tymczasem nie ma bardziej wygodnego i sprawdzonego sposobu oszczędzania wody, niż nowoczesna armatura. Inteligentne krany oszczędzają za nas. Pokazują to testy zrealizowane na zlecenie firmy Oras przez Politechnikę Warszawską. Baterie z eko-przyciskiem, czy z fotokomórką, zmniejszają zużycie wody nawet o połowę. Podczas gdy klasyczny kran jednouchwytowy ma przepływ na poziomie 12 l/min, to bateria z eko-blokadą zużywa jedynie 8 l/min, a model bezdotykowy 6 l/min.


Starostwo przyjazne mieszkańcom 19

fot. Witold Rożałowski

Starostwo Powiatowe w Krapkowicach może się poszczycić trzykrotnym wzrostem nakładów na inwestycje. Pieniądze są wydawane nie tylko na remonty i przebudowy dróg, ale także zdobywanie zewnętrznych pieniędzy.

W

2010 r. na inwestycje w krapkowickim starostwie wydano 1,9 mln zł, rok później 5,9 mln i 6,5 mln zł w 2012 r. Najtrudniejszą inwestycją jest odbudowa muru zamkowego. Remontu doczekała się szkoła specjalna, wykonano termomodernizację szpitala i przebudowę przychodni, a w starostwie zamontowano windę. Ciągłych nakładów wymagają drogi powiatowe. W 2010 r. Powiatowy Zarząd Dróg wyremontował 1,6 km dróg. Rok później, po kontrowersyjnej decyzji o likwidacji PZD, zarząd powiatu naprawił, bądź przebudował dwa razy więcej: 3,8 km w 2011 r. i 3,2 km w 2012 r. W dziedzinie pozyskiwania zewnętrznych pieniędzy powiat nie ma się czego wstydzić: w stosunku do 1,2 mln zł pozyskiwanego rocznie w latach 2006-2010, kiedy Regionalny Program Operacyjny zachęcał do sięgania po środki unijne, 2,9 mln zł/rok w latach 2011-2012 to dobry wynik, zważywszy, że pula pieniędzy z RPO stopniała. Polityka społeczna Udało się także wprowadzić zapisy krytykowanej ustawy o pieczy zastępczej, korzystnej dla dzieci pozbawionych rodziców. W 2012 r. nr 4 (86) maj 2013

powołano siedem rodzinnych domów dziecka, przy czym od 2010 r. nie odesłano żadnego dziecka do instytucjonalnego domu dziecka, a liczba przebywających tam dzieciaków zmalała o połowę. Oznacza to szczęśliwsze dzieciństwo i prawdziwy dom dla najmłodszych, ale także wymierne korzyści dla powiatu, który w tej dziedzinie zajmuje wysoką pozycję w kraju. Sukcesywnie wzrastają przychody spółki KCZ Sp. z o.o. prowadzącej krapkowicki szpital: 17,3 mln zł w 2010 r., 17,9 mln rok później i 20,0 mln zł obecnie. Dzięki renegocjacji niekorzystnego kontraktu dla szpitala, wcześniejszym inwestycjom w budynek i doskonałej kadrze, szpital jest przyjazny pacjentom. Rośnie liczba urodzeń dzieci (600 w 2012 r.), a chirurgia, ginekologia i porodówka mają uznaną pozycję w województwie. Kontrakt na 2013 r. jest lepszy od zeszłorocznego. Powiat uruchomił także program walki z wykluczeniem cyfrowym „Szansa na rozwój bez barier”. 50 osób wykluczonych cyfrowo ze względu na niepełnosprawność bądź złą sytuację finansową otrzymało komputery z bezpłatnym dostępem do Internetu. Powstaje też pięć ogólnodostępnych pracowni komputerowych. W powiecie nie obyło się bez zwolnień. Najbardziej spektakularnym były zwolnienia w

zdzieszowickich „koksach”. Od 2010 r. liczba bezrobotnych spadła o 200 os. i jest na stabilnym poziomie. Jest to zasługą polityki aktywizacji bezrobotnych jaką prowadzi Powiatowy Urząd Pracy w Krapkowicach. W krapkowickim starostwie obowiązuje zasada: dać ludziom szansę, by mogli wykorzystać swój potencjał. Od 2010 r. zarząd zwiększył dotacje dla osób fizycznych i na rzecz stowarzyszeń z 57 tys. zł w 2010 r., do prawie ćwierć miliona w 2012 r. Dwukrotnie wzrosła dotacja na kulturę, a z 30 do 107 tys. zł na sport. –Wykorzystujemy potencjał przyznając dotacje stowarzyszeniom i klubom sportowym. Jesteśmy przekonani, że złotówka dana ludziom robiącym coś z pasją, będzie zdecydowanie lepiej przez nich wykorzystana – tłumaczy starosta Maciej Sonik. Świadomość ekologiczna i środowisko Dbałość o środowisko to m.in. wspieranie wymiany kotłów czy instalacji solarów. Powiat udziela dotacji na rozwój i upowszechnianie ochrony środowiska. Stawia też na świadomość i edukację ekologiczną mieszkańców. Wydatki wzrosły z 0 zł w 2010 r. do 16 tys. rok później i 27 tys. zł w 2012 r. Witold Rożałowski


Priorytety na 2014 rok

20

Zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu przystąpił do prac planistycznych związanych z opracowaniem listy przedsięwzięć priorytetowych na rok 2014.

Priorytetem objęte zostaną przede wszystkim przedsięwzięcia realizowane z udziałem bezzwrotnych środków Unii Europejskiej, zarówno z okresu programowania 2007-2013, jak i w okresie 2014-2020 oraz inne zadania wskazane w „Wojewódzkim Programie Ochrony Środowiska Województwa Opolskiego na lata 2012-2015 z perspektywą do roku 2019” i w „Planie Gospodarki Odpadami dla Województwa Opolskiego na lata 2012-2017”. W opracowywanym projekcie listy przedsięwzięć priorytetowych i planie działalności będą mogły być ujęte zadania w pełni przygotowane do realizacji i takie, których przygotowanie nastąpi po złożeniu zgłoszenia, a realizacja zadania w 2014 r. będzie wymagała zaangażowania środków Wojewódzkiego Funduszu. W tej sprawie można się kontaktować z Funduszem za pomocą poczty elektronicznej pod adresem: sekretariat@wfosigw. opole.pl lub tradycyjnie kierować na adres pocztowy. Tymczasem na stronie internetowej WFOŚiGW w Opolu można znaleźć informacje dotyczące priorytetowych działań w bieżącym roku. Całą listę priorytetów umieszczono pod adresem www.wfosigw.opole.pl, w zakładce: Zasady Działania Funduszu. Wśród najważniejszych zadań ujęto przede wszystkim przedsięwzięcia związane ze spełnieniem wymogów Traktatu o Przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej w zakresie środowiska oraz wykorzystaniem europejskich funduszy pomocowych w okresie programowania 2007-2013. Na nr 4 (86) maj 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

liście wymieniono kierunki priorytetowe. Objęto nimi przedsięwzięcia zmierzające do: spełnienia wymogów traktatu akcesyjnego do Unii Europejskiej w zakresie środowiska; pełnego wykorzystania środków pochodzących z UE nie podlegających zwrotowi, przeznaczonych na ochronę środowiska i gospodarkę wodną; realizację celów średniookresowych w poszczególnych komponentach ochrony środowiska. W bieżącym roku szczególny nacisk położono więc na poprawę jakości wód podziemnych i powierzchniowych: uporządkowanie gospodarki ściekowej, w tym w aglomeracjach, na obszarach szczególnej ochrony (GZWP 333, 335, 332 oraz w zlewni rzeki Nysy Kłodzkiej, w szczególności zlewni rzeki Białej Głuchołaskiej i Potoku Pępickiego), w strefach ochronnych ujęć wody, w zlewniach rzek Małej Panwi, Troi i Stobrawy. Ponadto na ochronę wód przed zanieczyszczeniami wywołanymi azotanami ze źródeł rolniczych, wspieranie działań inwestycyjnych w zakładach przemysłowych, mających na celu ograniczenie lub eliminację zanieczyszczeń odprowadzanych w ściekach do środowiska wodnego, a w szczególności substancji szkodliwych dla środowiska wodnego. Priorytetami są także: optymalizacja wykorzystania i zrównoważone użytkowanie wód podziemnych, ochrona głównych zbiorników wód podziemnych, które stanowią strategiczne źródło zaopatrzenia ludności w wodę, realizacja Programu dla Odry 2006.


IZDEBKA Z FELIETONEM

Znalazłem wreszcie punkt G! Zbigniew Górniak

felietonista, redaktor, pisarz

21

- Informowanie o tym, że PGE produkuje prąd to taka oczywista oczywistość, jak reklamowanie Wisły, że wpada do Bałtyku. Ogłoszenia zalały media, a do redakcji popłynął strumień rządowych (czytaj: podatniczych) pieniędzy– pisze Zbigniew Górniak.

nr 4 (86) maj 2013

Z

najomy „gdzieś w Polsce” robi gazetę dla prywatnego wydawcy. Z łamów wieje przaśną nudą, a felietonowe wstępniaki właściciela są bardziej męczące od przemówień Gomułki, lecz mimo to czasopismo ma się świetnie: nakład rośnie, a lokalny drobny biznes rzadko odmawia zamieszczania w gazecie reklam. Obwąchałem pismo z każdej strony, opukałem je, osłuchałem, zajrzałem w gardło i pod ogon. Ciekaw bowiem byłem, jak redaktorowi naczelnemu udało się znaleźć ów czytelniczy punkt G, który sprawia, że gazeta się rozchodzi, a reklamodawcy pchają się na łamy. Dziś, gdy tytuły bogate w dobre teksty i zdobne w znane nazwiska, z trudem radzą sobie na zdychającym rynku prasy, taki lokalny fenomen zasługuje na zbadanie. Tym bardziej, że czytelnictwo innych tytułów w tymże regionie podobne jak w całej Polsce, to znaczy marne. Wiecie, gdzie znalazłem ów punkt G? W stopie! Tyle, że nie w stopie czytelnika, ale samej gazety. Właściwie to nie była stopa, lecz stopka. Redakcyjna. Stopka redakcyjna, w której jako wydawca i właściciel w jednej osobie widniał ważny parlamentarzysta rządzącej partii. Facet wpływowy, na dodatek umiejący wrażenie swej wpływowości zmyślnie podkreślać i wzmacniać. I odmów tu takiemu zamieszczenia reklamy w jego gazecie. Odpraw z kwitkiem dziewczę z działu ogłoszeń, wdzięczące się upustami i marketingową nowomową. Nie podpisz umowy, w myśl której reprezentowany przez ciebie gminny lub powiatowy urząd zobowiązuje się wykupywać co miesiąc określoną liczbę egzemplarzy w ramach „promowania wiedzy o działaniach lokalnej władzy”. Choćby nawet potem te egzemplarze miały lądować od razu w formie podpałki w kotłowni c.o. urzędu gminy. To jasne, że taka odmowa nie musi wcale skutkować (i pewnie nie skutkuje) zemstą polityka na lokalnym producencie okien czy

właścicielu pizzerii, wystarczy jednak, że oni sobie tę potencjalną zemstę zaledwie wyobrażą, aby ochoczo sięgali do kieszeni. A dziś obawa, że władza jest mściwa i małostkowa jest dość powszechna i uzasadniona: przypomnijmy sobie groźby ministra transportu, który zażądał 30 milionów (!) odszkodowania za opisanie historii z jego zegarkami pożyczanymi od biznesmenów. Ja tu, oczywiście, nie postuluję żadnych restrykcji. To wolny kraj i każdy może sobie wydawać gazetę, nawet parlamentarzysta, gdy tylko poczuje w sobie redaktora, a nawet – buhahahaha – felietonistę. Pragnę jedynie zauważyć, że choć na naszym niby wolnym rynku, wszyscy mogą od biedy jako tako czuć się wolni, to już nie wszyscy są równi. Oto kolejny przykład, ale grubszy. Lecz najpierw pytanie do Czytelników: u kogo kupujecie prąd? A czy w ogóle macie jakikolwiek wybór? No właśnie… Tymczasem państwowe spółki energetyczne reklamują się z taką intensywnością, jakby było ich co najmniej tyle co operatorów sieci komórkowych, wabiących klienta niższymi cenami. Po co ten cyrk? Ba! Jak napisał niedawno portal w Polityce.pl potężną kampanię informującą naród, że „produkuje prąd od początku do końca” sfinansowała sobie Polska Grupa Energetyczna. Ale po co? Informowanie o tym, że PGE produkuje prąd to taka oczywista oczywistość, jak reklamowanie Wisły, że wpada do Bałtyku. Ogłoszenia (trzeba przyznać: wizualnie atrakcyjne) zalały media, a do redakcji popłynął strumień rządowych (czytaj: podatniczych) pieniędzy. I tu właśnie trafiamy na punkt G, bo pożywkę dostały media stojące po właściwej stronie politycznej barykady. Podam za portalem jeden tylko przykład z dużego dziennika z jednego tylko dnia listopada: 5 ogłoszeń prywatnych i 30 publicznych. I to jakich! Reklama złomu i zużytego oleju. Może sobie kupisz parę litrów, Czytelniku?


Studiuj zieloną energię!

22

Odnawialne Źródła Energii – to nowy kierunek studiów, który uruchamia Uniwersytet Opolski. Opolska Alma Mater ruszyła już z rekrutacją na studia stacjonarne i zaoczne. Nauka rozpocznie się w przyszłym roku akademickim.

Odnawialne Źródła Energii będą studiami inżynierskimi i mają trwać siedem semestrów. Zakończą się napisaniem pracy inżynierskiej. Absolwent dostanie do ręki tytuł inżyniera co zaświadczy o zdobyciu przez niego wiedzy i umiejętności dotyczącej nauk przyrodniczych i technicznych oraz umiejętności wykorzystania jej w późniejszej pracy. - Absolwent studiów OZE będzie mógł pracować w jednostkach zajmujących się odzyskiem energii ze źródeł odnawialnych. Będzie przygotowany do pracy w biurach projektowych, firmach wykonawczych i w sektorze publicznym. Ważnym elementem kształcenia będą praktyki w instytucjach zajmujących się uzyskiwaniem energii z OZE – wyjaśnia Marcin Miga, rzecznik prasowy Uniwersytetu Opolskiego. Podczas studiów na Uniwersytecie Opolskim, oprócz przedmiotów kierunkowych, zaplanowano także zajęcia praktyczne: seminaryjne, laboratoryjne i w pracowni projektowej. Absolwent OZE zdobędzie umiejętności opracowywania planów i koncepcji mających na celu budowę instalacji OZE, wykonywania czynności technicznych w zespołach projektowych, wykonywania prac projektowych i inwentaryzacyjnych źródeł OZE. - Absolwenci nowego kierunku będą znać język obcy na poziomie B2 Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego Rady Europy oraz zdobędą umiejętności posługiwania nr 4 (86) maj 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

się językiem specjalistycznym. Będą także przygotowani do podjęcia studiów drugiego stopnia – mówi Marcin Miga. „Uczelnia NAJLEPSZEGO wyboru” – pod takim hasłem Uniwersytet Opolski rozpoczął proces rekrutacji na rok akademicki 2013/2014. OZE to tylko jeden z czterech nowych kierunków. Inne to: Przyroda, English in Public Communication, MISHUS (to Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczno-Społeczne). Przyroda to wyjątkowy i atrakcyjny kierunek studiów realizujący kształcenie multidyscyplinarne, przeznaczony dla osób chcących rozwijać pasje badawcze i uzyskać głęboką, klasyczną wiedzę z zakresu nauk przyrodniczych. Studia mają za zadanie wykształcić absolwenta o wysokich umiejętnościach o otaczającym świecie przyrody, nauczyć krytycznego myślenia w odniesieniu do zjawisk przyrodniczych oraz rozwiązywania problemów przyrodniczych, w tym skutecznej jej ochrony. Kierunek Przyroda prowadzony jest przez doświadczony zespół badaczy i przyrodników Uniwersytetu Opolskiego z czterech wydziałów: Przyrodniczo-Technicznego; Chemii; Matematyki, Fizyki i Informatyki oraz Fizyki. Studenci korzystać będą z bazy dydaktycznej wszystkich w/w wydziałów. Ukończone studia pozwalają na zatrudnienie w jednostkach badawczych, laboratoriach diagnostycznych oraz instytucjach zajmujących się kształtowaniem i ochroną środowiska przyrodniczego.


11 milionów w 10 lat

23

Gdyby nie pomoc Funduszu ciężko byłoby myśleć o wybudowaniu ponad 45 km kanalizacji sanitarnej i zmodernizowaniu oczyszczalni ścieków. Głubczycka spółka wykorzystała w ostatnich latach ponad 11 mln zł dotacji. Problem dostępu do wody pitnej jest jednym z najbardziej paSpółka Głubczyckie Wodociągi i Kanalizacja Spółka z o.o. uhonorowana została w 2012 r. statuetką „W Trosce o Środowisko” przyznawaną przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu. Nagroda jest przyznawana za osiągnięcia w realizacji przedsięwzięć inwestycyjnych z zakresu ochrony środowiska. Wyróżnienie cieszy w perspektywie planowanych przez spółkę kolejnych ważnych dla mieszkańców gminy Głubczyce inwestycji w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną. Spółka przy znacznym wsparciu Funduszu zrealizowała w ostatnich 10 latach dziewięć inwestycji. Na te cele pozyskano z WFOŚiGW ponad 11 mln zł. Do najważniejszych i największych inwestycji zrealizowanych przy wykorzystaniu środków pochodzących z Funduszu należą: • Budowa składowiska technologicznego oraz instalacji urządzeń do higienizacji osadu • Budowa systemu kanalizacji sanitarnej wsi Grobniki, Grobniki Widok, Debrzyca • Sanitacja dorzecza rzeki Troi • Poprawa efektywności pracy oczyszczalni ścieków przy ul. Kopernika 41 oraz ujęcia wody przy ul. Powstańców 2 w Głubczycach • Rozbudowa kanalizacji sanitarnej wraz z oczyszczalnią ścieków w miejscowości Pomorzowice nr 4 (86) maj 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

• Modernizacja części mechanicznej oczyszczalni ścieków przy ul. Kopernika 41 • Budowa sieci kanalizacji sanitarnej wraz z pompownią ścieków w rejonie ulic Stelmacha, Żytniej, Chorzowskiej, Żorskiej i Kopernika w Głubczycach Wybudowano m.in. ponad 14 km sieci kanalizacji sanitarnej tranzytowej i ponad 31 km sieci kanalizacji sanitarnej rozdzielczej. Zmodernizowano część mechaniczną oczyszczalni ścieków poprzez zamontowanie płuczki piasku, wymieniono niektóre pompy w ujęciu wody w Głubczycach oraz wybudowano oczyszczalnię ścieków w miejscowości Pomorzowice. Aktualnie spółka wykorzystując dotacje z Funduszu realizuje budowę urządzeń podczyszczających wody opadowe i roztopowe przed wylotami kanalizacji deszczowej do rzeki Psiny na terenie Głubczyc. Inwestycja przyczyni się do poprawy jakości wody w rzece Psinie. Przewidywane wykorzystanie pieniędzy pochodzących z WFOŚiGW szacuje się na 500 tys. zł. Ostatnie dziesięciolecie było dla spółki Głubczyckie Wodociągi okresem prowadzenia intensywnych prac i podejmowania wielu działań zmierzających do zapewniania mieszkańcom gminy dobrej jakości wody, dostarczanej nowoczesnym i niezawodnym system dystrybucji oraz zapewnianie systemu odbioru i oczyszczania ścieków z kolejnych miejscowości. Przed spółką stoją kolejne wyzwania, które poprzez realizowane inwestycje pozwolą świadczyć usługi w sposób coraz bardziej efektywny.


Forum

24

OPOLSKIEGO BIZNESU

nr 4 (86) maj 2013

FOB na maj!  
FOB na maj!  

FOB na maj!

Advertisement