Page 1

s.

4

Quady z Opola

11

s.

„Stop” dla elektrowni

12

s.

Forum OPOLSKIEGO BIZNESU

Klub 150

Miesięcznik Samorządu Gospodarczego ISSN 1732-4505 nr 3 (85) kwiecień 2013

1

Edward Kuczer

Lotnisko pod kontrolą Gwaranta FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


Z DRUGIEJ STRONY

Inwestycje 4. Amerykańskie quady prosto z Opola 11. „Stop” dla elektrowni i regionu Prosto z OIG 5. Zostań przedsiębiorcą, Opolska strefa ekonomiczna 6. Nagroda dla banku z Gogolina 7. Nowy mikroskop dla neurochirurgii Wywiad 8. Lotnisko pod kontrolą Gwaranta Rozmowa z Edwardem Kuczerem, prezesem Gwarant Agencja Ochrony S.A. 2

Rozmowa 12. Klub dla elity opolskiego biznesu Rozmowa ze Sławomirem Janeckim, kierownikiem Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera Izdebka z felietonem 19. Banki i lumpeksy Pisze Zbigniew Górniak

NA DOBRY POCZĄTEK

Znajdź nas na: www.forumopolskiegobiznesu.pl

Polub nas na: www.facebook.com/ForumOpolskiegoBiznesu

Opolska Izba Gospodarcza Henryk Galwas Prezes

Rada Izby

Przewodniczący Rady Opolskiej Izby Gospodarczej

Przewodniczący: Marian Duczmal, Wiceprzewodniczący: Marek Brejwo, Jerzy Rozmus, Wilhelm Beker Sekretarz: Marian Pecela Członkowie: Ryszard Błaszków, Jarosław Najczuk, Andrzej Rybarczyk, Marian Siwoń, Jerzy Wiertelorz, Władysław Sztefic

Co ma Cypr do Opolszczyzny…

Forum Opolskiego Biznesu

Wydawca: Opolska Izba Gospodarcza 45-075 Opole, ul. Krakowska 39 tel./fax. 77 44 17 668, 77 44 17 669 e-mail: oig@oig.opole.pl www.oig.opole.pl

Redaktor naczelny:

Maciej T. Nowak e-mail: igimedia@op.pl tel. 604 64 92 42

Foto:

Witold Chojnacki

Skład, łamanie, reklama:

komunikacja marketingowa

45-272 Opole, ul. Sosnkowskiego 29 tel. 77 456 95 29 e-mail: biuro@komunikatorpr.pl www.komunikatorpr.pl Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. nr 3 (85) kwiecień 2013

prof. dr hab. Marian Duczmal

W

  ostatnich tygodniach, oczy całego świata gospodarczego skierowane były na maleńki Cypr, w którym usiłuje uzdrawiać sytuację finansową państwa metodami kojarzonymi raczej z gospodarką nakazowo-rozdzielczą, niż systemem rynkowym. Zastanawia ignorancja i kompletny brak pomysłu na walkę z kryzysem finansowym – ratuje się chory system bankowy, kosztem społeczeństwa i normalnie funkcjonujących podmiotów gospodarczych. Ktoś może zadać pytanie: cóż ma wspólnego sytuacja finansowa Cypru i gospodarki Opolszczyzny, abstrahując od prostych zależności związanych z globalną gospodarką czy funkcjonowaniem w ramach struktur Unii Europejskiej. Kluczowe jest powolne odchodzenie od regulacji rynkowej i coraz bardziej zbiurokratyzowane podejście do sterowania procesami gospodarczymi. Problemem jest też postępująca koncentracja kapitału, która prostą drogą wiedzie do monopolizacji rynku i wykorzystywania tzw. pozycji monopolistycznych – przedsiębiorstwom bardziej opłaca się zapłacić gigantyczne kary za tego rodzaju praktyki, niż ich zaprzestać. Widać to nie tylko w sektorze bankowym, ale również farmaceutycznym, informatycznym i na rynku żywnościowym. Nie zawsze skuteczne jest ustawodawstwo antymonopolowe czy powoływanie kolejnych instytucji mających chronić konkurencję. Liczba obszarów reglamentowanych, nie tylko się nie zmniejsza, ale stale rośnie. W naszych warunkach koncentracja kapitału ma jeszcze jeden niekorzystny wymiar, dotyczy tzw. spółek akcyjnych skarbu państwa. Niby wszystko się zgadza: obniża się koszty funkcjonowania, wzmacnia pozycję konkurencyjną, potencjał produkcyjny. Problem polega jednak na tym, że instytucje powstałe na bazie tych fuzji – bardziej przypomi-

nają znane w przeszłości zjednoczenia, aniżeli nowoczesne przedsiębiorstwa rynkowe. Największym problemem jest rozliczanie zarządów tych firm tylko z bieżących wyników, a nie skutków strategicznych podejmowanych decyzji. Stąd ostatnia decyzja PGE w sprawie inwestycji w Elektrowni Opole w tej sytuacji raczej nie dziwi. Jak większość mieszkańców regionu jestem rozczarowany komunikatem zarządu PGE, ale jestem przekonany, że brak tej inwestycji znacząco nie osłabi potencjału gospodarczego województwa. Na szczęście mamy dobrze rozwinięty sektor tzw. „rodzinnych” firm, które są najlepsze na trudne czasy. Ostatni sukces firmy Gwarant, czyli podpisanie umowy z Portem Lotniczym w Katowicach, oprócz wymiaru finansowego, ma również ważny aspekt promocyjny i strategiczny. Władze spółki konsekwentnie realizują strategię działania, zdając sobie doskonale sprawę, że najlepszą obroną przed kryzysem jest ekspansja i rozwój, ale co istotne w kategoriach długofalowych, a nie bieżących rezultatów. Dobrą informacją jest też podjęcie decyzji o budowie fabryki quadów w Opolu. Co prawda, z dystansem podchodzę do informacji o wielkich korzyściach, jakie ona przyniesie dla regionu – inwestycje tego rodzaju są zawsze w sposób niemal doskonały wspierane działaniami agencji PR-owskich, ale mając na uwadze potencjał gospodarczy regionu i brak w nim liczących się na rynkach globalnych (prócz Danone i Kraft Foods) firm, kapitał amerykański znacząco wzmocni wizerunkowo województwo opolskie. Mam nadzieję, że pojawią się różne formy współpracy i kooperacji firm zrzeszonych w OIG z partnerem z branży motoryzacyjnej. Branży, która w przeszłości była wizytówką regionu.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

3


INWESTYCJE

INWESTYCJE

Powstanie opolsko-wałbrzyska

strefa ekonomiczna Takie amerykańskie quady mają zjeżdżać z taśm montażowych w Opolu.

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie wielka

Opolskie samorządy muszą wnieść 18 mln zł kapitału by mieć swojego wiceprezesa i członka rady nadzorczej Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wówczas będzie też możliwa zmiana nazwy. Ma to zwiększyć szanse regionu na ściągnięcie inwestorów.

fabryka quadów 4

Opole walcząc o inwestycję amerykańskiej firmy Polaris w pokonanym polu zostawiło m.in. Wrocław, Tychy, Gliwice i Legnicę. Już wkrótce w stolicy województwa ma ruszyć budowa fabryki quadów, która może dać pracę nawet tysiącowi osób.

„F

orum Opolskiego Biznesu” ujawnia jak wyglądają kulisy ściągnięcia na Opolszczyznę amerykańskiego inwestora. Fabryka quadów ma powstać na 12-hektarowej działce położonej przy ul. Wspólnej w Opolu. Będzie to znaczący inwestor, na którego Opolszczyzna czekała od lat. Inwestor chce produkować rocznie nawet 250 tys. quadów. Wszystko zaczęło się we wrześniu 2012 r. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych zapytała o możliwość zlokalizowania inwestycji na Opolszczyźnie. W odpowiedzi otrzymała 10 propozycji. Przesłano oferty m.in. Skarbimierza, Opola, Nysy, Prudnika, Ujazdu, Kędzierzyna-Koźla, Otmuchowa. Pod koniec września ub.r. inwestor przyjechał do Polski z półoficjalną wizytą i odwiedził Opole, choć miejsce to pierwotnie nie było na poważnie brane pod uwagę przy lokalizacji inwestycji. Pracownicy Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera przedstawili ofertę terenów oraz zaprezentowali miasto. Przekazali również stosowne dokumenty, analizę rynku pracy i rozwoju sektora motoryzacyjnego.

nr 3 (85) kwiecień 2013

Propozycja zainteresowała Amerykanów, ponieważ po pierwszych wizytacjach odrzucili m.in. ofertę Tychów, Gliwic, a na dalszy plan zszedł Wrocław. Priorytetowymi lokalizacjami w Polsce okazały się Opole i Legnica. Między październikiem a grudniem ub.r. doszło do kilku kolejnych wizyt inwestora w Opolu. Kontaktowano się również z firmą prowadzącą projekt: Cushman & Wakefield oraz drugim developerem – firmą Goodman, którzy dodatkowo otrzymali pakiety informacyjne dotyczące Opolszczyzny. W spotkania zaangażowani byli przedstawiciele COIE, opolskiego ratusza, Politechniki Opolskiej, developerów, agencja pracy Manpower oraz Powiatowy Urząd Pracy w Opolu. 20 grudnia 2012 r. zapadło wstępne postanowienie o zlokalizowaniu inwestycji w Opolu. Na ostateczną decyzję zarządu firmy Polaris trzeba było poczekać miesiąc. W marcu br. inwestor rozpoczął próbny nabór w USA do pracy w Polsce, który spotkał się z dużym zainteresowaniem. 27 marca 2013 r. zarząd Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej poinformował oficjalnie,

iż wydał zgodę na rozpoczęcie działalności gospodarczej firmie Polaris. W Opolu zamierza ona zainwestować co najmniej 100 mln zł i zatrudnić 350 osób – tyle zadeklarowano w dokumentacji. Obie liczby mogą znacząco wzrosnąć, a pracę będzie mogło znaleźć nawet tysiąc pracowników z regionu. Polaris ma swoją siedzibę na przedmieściach Minneapolis, w stanie Minnesota. Działa od 1954 r. Wartość sprzedaży w ubiegłym roku wyniosła 1,4 mld dolarów. W 2010 r. na badania wydała 105 mln dolarów, a w dziale badań i rozwoju pracuje 406 inżynierów. - To duża firma, do której należy 60 proc. rynku w Ameryce Północnej i Południowej. Na rynki europejskie dopiero zaczyna wchodzić. Ma tutaj na razie tylko swoich przedstawicieli handlowych. Gdy powstanie tu także zakład produkcyjny, to koncern będzie mógł zwiększyć sprzedaż produktów na Starym Kontynencie – powiedział Arkadiusz Wiśniewski, wiceprezydent Opola. |MAN

Możliwość powołania takiej strefy zapowiedział w połowie marca wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński. Potwierdziła to na początku kwietnia wiceminister gospodarki Ilona Antoniszyn-Klik, która wzięła udział w spotkaniu pod hasłem „Kapitał relacji uczestników procesu inwestycyjnego”, które odbyło się w Opolu z inicjatywy Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. Geneza pomysłu dotyczącego opolskiej strefy ekonomicznej jest związana z trudną sytuacją demograficzną regionu, z którego rocznie wyjeżdża ok. 4,5 tys. mieszkańców. Chcąc przeciwdziałać depopulacji zarząd województwa stworzył program Specjalnej Strefy Demograficznej. - Jednym z istotnych elementów programu jest stworzenie opolskiej strefy ekonomicznej

– powiedział Józef Sebesta, marszałek województwa. Dzięki niej w regionie mają się pojawić inwestorzy, którzy stworzą nowe miejsca pracy, co pozwoli na zatrzymanie wyjeżdżających mieszkańców. Opolszczyzna chcąc mieć udziały w WSSE musi wnieść aportem grunty. W tej chwili kapitał WSSE wynosi 89 mln zł. - Jeśli chcecie zaistnieć i mieć prawo głosu to musicie wnieść 18 mln zł. To nie musi być gotówka. Patrzyliśmy na nieruchomości i widzimy takie możliwości – powiedziała Ilona Antoniszyn-Klik. Na terenie województwa opolskiego działają trzy strefy. Oprócz wałbrzyskiej (50 proc. gruntów) i katowickiej (48 proc.) jest jeszcze starachowicka (2 proc.) | MAN

Weź dotację, załóż firmę

„Zostaję przedsiębiorcą’’ to program, który Opolska Izba Gospodarcza realizuje wspólnie z Biurem Doradczym Dobry Projekt. 60 osób będzie mogło zdobyć dotacje na założenie własnych firm.

W ramach projektu beneficjenci uzyskają wsparcie finansowe na rozwój przedsiębiorczości. Jedna osoba będzie mogła pozyskać nawet do 40 tys. zł lub do 20 tys. zł w przypadku tworzenia spółdzielni bądź spółdzielni socjalnej. Wsparcie przeznaczone będzie dla 60 osób, w tym co najmniej 24 kobiet. Projekt jest skierowany do osób w wieku 15-25 lat, które mają status osoby nieaktywnej zawodowo lub pozostającej bez zatrudnienia, ale nie zarejestrowanej w Powiatowym Urzędzie Pracy. Warunkiem koniecznym jest zamieszkiwanie w województwie opolskim, na terenie powiatów: brzeskiego, namysłowskiego, nyskiego, głubczyckiego lub prudnickiego. Potencjalni beneficjenci, którzy chcą przystąpić do programu będą musieli rozpocząć prowadzenie działalności gospodarczej, innej

niż działalność typu spin off lub spin out. Nie mogą także mieć zarejestrowanej działalności gospodarczej w ciągu 12 miesięcy poprzedzających dzień przystąpienia do projektu. Osoby, które zostaną zakwalifikowane do programu będą mogły liczyć na bezpłatne doradztwo i szkolenia z zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby fizyczne. Szkolenia będą dotyczyć podstaw prawnych prowadzenia działalności gospodarczej i prawa pracy, rachunkowości i finansów. Zainteresowani chcący uzyskać szczegółowe informacje, mogą się kontaktować z biurem projektu mieszczącym się w siedzibie OIG, przy ul. Krakowskiej 39 w Opolu, tel./fax. 77 441 76 68/9, e-mail: projekt@oig.opole.pl | MAN

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

5


PROSTO Z OIG

Mikroskop już pracuje

Bank na medal

6

Bank Spółdzielczy w Gogolinie otrzymał certyfikat „Bank Spółdzielczy Roku 2012”. Jest on podpowiedzią dla klientów, komu mogą zaufać.

Szefowie banku odebrali nagrodę podczas uroczystej gali, która odbyła się w Hotelu Marriot w Warszawie. W jej trakcie Centralne Biuro Certyfikacji Krajowej ogłosiło zwycięzców konkursów branżowych w pięciu kategoriach i wręczyło im certyfikaty. Wśród zwycięzców w kategorii „Bank Spółdzielczy Roku 2012” znalazł się Bank Spółdzielczy w Gogolinie. - Laureaci konkursów wyłaniani byli przez kapitułę w procesie analizy pozycji rynkowej firmy, jej wkładu w rozwój branży oraz oceny poziomu satysfakcji klientów. Przyznanie certyfikatu jest potwierdzeniem oferowania przez

instytucję produktów i usług najwyższej jakości – poinformowała „FOB” Bożena Dąbrowska, prezes zarządu gogolińskiego banku. Otwierając uroczysty wieczór dyrektor programowy Centralnego Biura Certyfikacji Krajowej stwierdził, że to wyróżnienie jest wyrazem uznania środowiska oraz podpowiedzią dla klientów, komu warto zaufać. W imieniu Banku Spółdzielczego w Gogolinie certyfikat odebrali: Danuta Nowakowska, wiceprezes zarządu ds. handlowych oraz Piotr Tomala, członek zarządu. | MAN

Docenieni za swoją markę

Siedem firm z województwa opolskiego odebrało statuetki „Opolskiej Marki”. Samorząd województwa docenił w ten sposób najlepsze produkty i usługi, które promują nasz region. nr 3 (85) kwiecień 2013

Konkurs zorganizowano już po raz dziesiąty. Wystartowało w nim 36 firm, które zgłosiły 50 produktów. Wśród laureatów znaleźli się także członkowie OIG. Najlepszym dużym przedsiębiorstwem został Galmet z Głubczyc, który produkuje m.in. pompy ciepła i solary. W kategorii „Eksport” wygrał Zakład Technologii Wysokoenergetycznych Explomet z Opola, który zajmuje się platerowaniem metali. Dzięki tej innowacyjnej technologii łączy z sobą metale o różnych właściwościach. W kategorii „Przedsiębiorstwo”, w sektorze MSP, nagrodzono spółkę Eurosystem Polska z miejscowości Przywory, które produkuje i dystrybuuje materiały budowlane. Najlepszym produktem okazały się błotniki rowerowe produkowane przez firmę PPH Simpla

z Nysy. Najlepszym produktem spożywczym wybrano pstrąga z hodowli prowadzonej przez Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego z Opola. „Produkt promujący region” – to Międzynarodowy Festiwal Perkusyjny Drum Fest organizowany przez Polskie Stowarzyszenie Perkusyjne. Najlepszą usługą okazały się edukacyjne wycieczki szkolne i wyjazdowe warsztaty fotograficzne oferowane przez Biuro Turystyki Szkolnej Provence. Celem konkursu „Opolska Marka” jest rozwój i wspieranie opolskiej przedsiębiorczości oraz prezentacja potencjału gospodarczego województwa. Organizatorzy zapewniają laureatom promocję w województwie oraz poza jego granicami. |MAN

- Nowy mikroskop sprawuje się znakomicie. To jest już sprzęt z innej epoki – powiedział nam dr Dariusz Łątka, ordynator opolskiej neurochirurgii. Szacowano, że nowy sprzęt może kosztować nawet 1,5 mln zł, ale w przetargu udało się zejść poniżej miliona. Pieniądze na zakup sprzętu pożyczył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu. Opolska Izba Gospodarcza pomagała zorganizować zbiórkę pieniędzy na zakup mikroskopu. Udało się zgromadzić 24 tys. zł. Ostatecznie pieniądze zostaną przeznaczone na szkolenia lekarzy.

fot. Witold Chojnacki

979 tys. zł zapłaciło za nowy mikroskop dla Oddziału Neurochirurgii Wojewódzkiego Centrum Medycznego. Stary mikroskop trzeba było wymienić. Przepracował on już 20 lat, a przy jego pomocy przeprowadzono15 tys. operacji. Zdarzało się, że psuł się podczas operacji.

Neurochirurdzy są bardzo zadowoleni z nowego sprzętu

- Generalnie jesteśmy zespołem bardzo mocno stawiającym na edukację – powiedział „FOB” Dariusz Łątka. - Wysłaliśmy dwójkę naszych rezydentów na Chicago Review. To najbardziej prestiżowy amerykański kurs dla lekarzy tuż przed egzaminem specjalizacyjnym. Trwa przez 11 dni, po 12 godzin intensywnego szkolenia. Nasi koledzy byli pierwszymi Polakami, którzy ukończyli to szkolenie – dodał.

Kolejne szkolenia są już w planach: w czerwcu w Paryżu, a we wrześniu w San Francisco. Pieniądze na pomoc neurochirurgii wpłacili: Climbex, Zakład Komunalny, PKS International Cargo, Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Oleśnie, Bogusław Pawliszyn, Sindbad, BS Bank Rolników w Opolu, Waga Kancelaria Prawnicza, Wiecha S.C. |MAN

Spółdzielnia radzi sobie w trudnych czasach Zróżnicowanie źródeł dochodu jest sposobem na przetrwanie trudnych czasów. Udaje się też inwestować. Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” z Praszki uruchomiła niedawno bezdotykową myjnię. Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” przystąpiła do Opolskiej Izby Gospodarczej. – Zajmujemy się działalnością handlową, mamy pięć swoich placówek, produkcyjną, czyli piekarnia, w której pieczemy chleb i ciasta oraz usługową, to stacja diagnostyczna oraz myjnia – powiedziała „FOB” prezes zarządu Krystyna Preś. Myjnię bezdotykową udało się uruchomić jesienią ub.r. Ma trzy nowoczesne stanowiska. Sfinansowano ją w części ze środków własnych, a w części z kredytu.

- To, że mamy różne źródła dochodu pomaga w prowadzeniu firmy w tych trudnych czasach – mówi prezes Krystyna Preś. – Ten rok będzie bardzo trudny, to już widać po pierwszych trzech miesiącach. Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” w Praszce działa już od 1945 r. Średnio zatrudnia 40 pracowników, którzy mają duże doświadczenie zawodowe. Udziela praktyk w zawodach: piekarz, cukiernik, sprzedawca. Piekarnia produkuje pieczywo tradycyjne w oparciu o sprawdzone receptury, bez konserwantów oraz ciasta odznaczające się wyjątkowymi walorami smakowymi. Spółdzielnia może się też pochwalić srebrnym Laurem Umiejętności i Kompetencji oraz Orłami Agrobiznesu.

Nowi w OIG

Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” ul. Senatorska 1, 46-320 Praszka Tel. 34 359 10 16, fax. 34 359 10 61 e-mail: biuro@gs-praszka.pl

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

7


WYWIAD

WYWIAD

potencjalnych pracowników. Było to o tyle istotne, że kiedy port w Katowicach ogłosił przetarg, to wymagał posiadania porozumienia z ośrodkiem szkolącym, który w określonym czasie jest w stanie przeszkolić kontrolerów. - Wymagali nie przeszkolonych już skinerów, tylko takiej możliwości? - Tak. Tak się złożyło, że zaczęliśmy szkolić ludzi, a port katowicki ogłosił zapytanie ofertowe na obsługę jednej bramy związanej z rozbudową drugiego pasa startowego i terminalu B. Startowaliśmy i wygraliśmy. To była malutka usługa, cztery osoby na zmianie. To jednak był początek współpracy i poznania specyfiki lotniska. Potem zlecono nam z wolnej ręki kontrolę bagażu cargo, którą świadczyliśmy do końca ubiegłego roku. We wrześniu port ogłosił przetarg na usługę kontroli bezpieczeństwa lotów. To był przetarg dwustopniowy.

8

fot. Witold Chojnacki

Lotnisko pod kontrolą

Gwaranta - Wszędzie podkreślam, że to opolska firma jako pierwsza w Polsce przejęła kontrolę lotniska i kontrolę bezpieczeństwa osób, bagażów i zadania straży granicznej mówi Edward Kuczer, prezes Gwarant Agencja Ochrony S.A. w rozmowie z Maciejem T. Nowakiem. nr 3 (85) kwiecień 2013

- Ładny prezent dostał Pan w tym roku na urodziny. - Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o lotnictwie cywilnym, 18 marca br., czyli w dniu moich urodzin i imienin, straż graniczna przestała prowadzić kontrolę bezpieczeństwa osób w portach lotniczych. Od tej pory zadania te zaczęły realizować firmy zewnętrzne albo SOL, czyli Służba Ochrony Lotnictwa. Wiedząc o nowelizacji, już pod koniec 2011 r., zaczęliśmy się zapoznawać ze specyfiką usług. Zaczęliśmy przygotowywać firmę do startu w co najmniej jednym zamówieniu.

- Dlaczego wybraliście akurat Pyrzowice? - Postawiliśmy sobie za cel katowicki port. Z uwagi na jego lokalizację i szybki dojazd. Zaczęliśmy się przyglądać specyfice pracy. Nawiązaliśmy współpracę i badaliśmy oczekiwania portów lotniczych. Bardzo pomocne okazało się to, że moi poprzedni partnerzy biznesowi, byli akcjonariuszami funduszy inwestycyjnych i mają udziały w spółce Sprintair S.A. z Warszawy, która świadczy usługi transportowe dla Poczty Polskiej i cargo dla wszystkich lotnisk w Polsce. Jako jedyni poza PPL LOT mają ośrodek szkoleniowy dla skinerów, czyli kontrolerów bezpieczeństwa. Nawiązaliśmy współpracę i zaczęliśmy szkolić

- Co to oznacza? - W pierwszym etapie mogły wystartować wszystkie firmy, ale były dość ostre wymagania. Ocena była zerojedynkowa, firma spełnia warunki, albo nie. Z 14 firm, do drugiego etapu przeszło pięć. Wtedy zaproszono je do złożenia ofert cenowych. W pierwszym rozdaniu zajęliśmy trzecie miejsce. Najlepszą ofertę złożyła firma Securitas, ale popełniła błąd, ponieważ nie wystawiła właściwej polisy i gwarancji należytego wykonania. Wykluczono ich. Pozostałe oferty przekroczyły kwotę przeznaczoną na realizację zamówienia, więc przetarg unieważniono. - I ogłoszono drugi. - Rozpisano go w listopadzie. Naszą ofertę uznano za najkorzystniejszą. Zostaliśmy wybrani, ale rozpoczął się dramat związany z uzyskaniem polisy. Rozporządzenie ministra finansów mówi, że firma, która będzie świadczyć usługi, musi posiadać polisę z bardzo restrykcyjnymi wymaganiami dotyczącymi m.in. czystych strat finansowych w nieoznaczonym zakresie. Żaden z polskich ubezpieczycieli nie chciał takiej polisy udzielić. Zaczęły się spotkania. Byłem inicjatorem szeregu takich spotkań. Bardzo pomógł mi wiceminister spraw wewnętrznych Stanisław Rakoczy, który pozytywnie odniósł się do prośby. Zorganizował spotkanie, na które zaprosił m.in. przedstawicieli ministerstw finansów i transportu, Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Polskiej Izby Ubezpieczeń, brokerów… - Pomogło? - Odbyły się dwa spotkania, potem były kon-

sultacje w ministerstwach. Kiedy wszystko było na dobrej drodze, a minister finansów był skłonny znowelizować rozporządzenie, jedna z firm, konkretnie Securitas, oświadczyła, że ma taką polisę. Nie okazali jej, ale twierdzili, że ją mają, że jest ubezpieczyciel na rynku międzynarodowym, który takie polisy wystawia. Oni mówili to od dłuższego czasu, ale myśmy w to za bardzo nie wierzyli. My również zwracaliśmy się do tego ubezpieczyciela i uzyskiwaliśmy odmowną odpowiedź. Ale wówczas, kiedy w gronie tak zacnych osób, padło takie stwierdzenie, to spróbowaliśmy jeszcze raz. Nasi brokerzy zadali pytanie światowemu gigantowi ubezpieczeniowemu. W sytuacji kiedy odmówią, to muszą odmówić wszystkim. To ubezpieczenie powszechne

Naprawdę jesteśmy poważnie traktowani   i stawiani za wzór firmy dobrze zorganizowanej, która wchodzi za skórę gigantom. i nie może być tak, że daje się je jednej firmie, a drugiej nie. Poinformowaliśmy ich, że w przypadku odmownej odpowiedzi, gdy okaże się, że innemu podmiotowi udzielili, my będziemy występować o utratę korzyści. W tej sytuacji wypadalibyśmy z obiegu, stracili duże vadium i kontrakt. Przyszła pozytywna odpowiedź i uzyskaliśmy polisę. - Kiedy doszło do podpisania umowy? - 26 lutego podpisaliśmy umowę, a 15 marca rozpoczęliśmy pracę. Otwieramy historię. To z jednej strony zaszczyt, a z drugiej ogromne zobowiązanie i odpowiedzialność. 18 marca straż graniczna zeszła ze swoich stanowisk. Teraz tylko nadzoruje i skrupulatnie nas rozlicza. - Jakie konkretnie zadania wykonujecie w Pyrzowicach? - Jest ich bardzo dużo. Każdy z nas lata samolotem, to mniej więcej wie. Przede wszystkim sprawdzanie kart pokładowych i wpuszczenie do strefy odpraw. Kontrola bagażu osobistego oraz rejestrowanego, który idzie na pokład samolotu. To naprawdę odpowiedzialny zakres. Tam są wymagane bardzo wysokie kwalifi-

kacje. Pracownik musi być wszechstronnie sprawdzony przez wszystkie służby państwa. Jak uzyska pozytywną odpowiedź, to może przystąpić do szkolenia. Dopiero po tym kierujemy go na 10-dniowy kurs do Sprintair do Warszawy. Po jego skończeniu zdaje egzamin wewnętrzny. Później wszystkie dokumenty przesyłamy do ULC i tam zdaje egzamin przed państwową komisją. Zdawalność jest na poziomie 60 proc. Dopiero wtedy uzyskuje certyfikat. - I może przystąpić do pracy. - Certyfikat jest honorowany w całej strefie Schengen. To jest dobry zawód dla pracownika. Jeśli dobrze posługuje się językiem, może pracować w całej Europie. - A w Pyrzowicach też jest wymóg znajomości języka? - Tak, przynajmniej w stopniu podstawowym. Proszę otworzyć, proszę pokazać… Kiedy już takich ludzi mamy, to ich zatrudniamy. Wymaga to jeszcze trochę czasu, bo nasza przepustowość nie jest jeszcze tak wysoka jak byśmy chcieli. Podstawowy cel to nie dopuścić do przeniesienia na pokład niebezpiecznych przedmiotów i odprawić pasażerów w określonym czasie, bo za spóźnienia są dotkliwe kary. - Ile osób Gwarant zatrudnia na lotnisku? - Do kwietnia 70 osób, a jak zaczną się wakacje to 100. - To są osoby z firmy, czy nowe? - 20 proc. to nasi stali pracownicy, m.in. z grup interwencyjnych, którzy mogą sobie dorabiać, bo to są zupełnie inne warunki płacowe. 80 proc. to ludzie pozyskani z rynku w wyniku rekrutacji. - Pewnie głównie z woj. śląskiego, bo stamtąd mają bliżej do pracy? - Tak. To jest nienormowany czas pracy, zależy od natężenia lotów. Szukamy ludzi w promieniu 50 km od lotniska. To duże wyzwanie organizacyjne i bardzo prestiżowe. Mówię do pracowników: jesteście pierwsi w Polsce, którzy to robią i wszystkie inne porty lotnicze na was patrzą. Pyrzowice to na razie jedyny port w Polsce, który przyjął taką formułę.

- A czy inne też planują zmianę? - W pozostałych zadania przejęły SOL. Przyglądają się. Jak nam pójdzie dobrze, to będzie ekspansja na inne porty. Kontrole mamy per-

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

9


WYWIAD

manentne: straż graniczna, ULC, pełnomocnik ds. bezpieczeństwa z ramienia zarządu portu... To praca wrażliwa, kontakt z ludźmi, a ci są różni. Są karni, którzy wiedzą, że muszą poddać się kontroli. Wiedzą, że im dokładniej będą skontrolowani, tym samolot będzie bezpieczniejszy. A są też tacy, którzy uważają, że nie muszą się poddawać kontroli, ale samolot ma być bezpieczny. Mentalność ludzka jest różna. Kontrola musi być przeprowadzona, tu nie ma odwrotu. Bardzo zdyscyplinowani są Niemcy. Gdy podchodzą do kontroli wszystko mają przygotowane.

10

- A kto jest niezdyscyplinowany? - Nie będę mówił o nacjach. Mieliśmy taką potężną odprawę, tysiąc osób w ciągu dwóch godzin. Przeogromne zadanie. Nastąpiła kumulacja lotów. Później nawet zarząd portu przyznał, że to nie może się zdarzać, bo przekracza możliwości. Poradziliśmy sobie, uczymy się ciągle. Wszędzie podkreślam, że to opolska firma jako pierwsza w Polsce przejęła kontrolę lotniska i kontrolę bezpieczeństwa osób, bagażów i zadania straży granicznej. Jestem opolaninem i wszędzie gdzie jestem podkreślam naszą opolskość. To duży sukces, bo firma Securitas ma 200 portów w całej Europie. Wygraliśmy z potentatami na rynku:

Konsalnetem i Impelem, który dziś jest naszym partnerem, a w momencie ofertowania jeszcze nie było podpisanej umowy i byliśmy konkurentami. - Jak układa się współpraca z Impelem, który wykupił 73 proc. udziałów w Gwarancie? - Bardzo dobrze. Uczymy się od siebie. Impel poleca nam wiele wzorców. Mamy giganta jeśli chodzi o strukturę organizacyjną i potencjał ludzki. Kiedy startujemy w dużych inwestycjach, to czujemy na plecach ich wsparcie. Naprawdę jesteśmy poważnie traktowani i stawiani w grupie za wzór firmy dobrze zorganizowanej, która wchodzi za skórę gigantom. Nie miałem obiekcji. Z chwilą kiedy uznałem, że moi partnerzy biznesowi fundusze inwestycyjne, potrzebują pieniędzy to lobowałem na rzecz Impela. Miałem dobre relacje z dyrektorem regionalnym Grzegorzem Wojtasikiem, który dzisiaj jest wiceprezesem zarządu w Gwarancie. Z branży ochrony tylko my i Impel jesteśmy notowani na warszawskiej giełdzie. Chciałbym podkreślić, że jesteśmy szanowani i poważnie traktowani. To nie jest tak, że przyszło małe dziecko do dużego niedźwiedzia.

- Na jaki czas zawarto kontrakt na lotnisku? - Podpisaliśmy go na cztery lata i opiewa na 20 mln zł. Jest publiczny i nie ma tu żadnych tajemnic. Nie podchodzimy do niego w kategoriach zysku, choć oczywiście rentowność zakładamy. To projekt pilotażowy, bo jesteśmy pierwsi w Polsce. Jako pierwsi możemy zdobywać doświadczenia i referencje. W kolejnych latach to może być kryterium oceny ofert. Na pewno zarządy lotnisk będą zastanawiać się nad sensem utrzymywania we własnych strukturach SOL, bo to znacząca pozycja w finansach. To będzie tort do wyjęcia. - Z punktu widzenia lotniska usługa zewnętrzna jest dla nich tańsza. - Tak, jest korzystniejsza. Bardziej bezpieczna i ich nie absorbuje. Im pozostają roszczenia, a nie obowiązki. A u nas wszystkie ręce na pokład. Wierzymy, że nasze referencje w perspektywie kolejnych lat, będą ważnym argumentem przy zdobywaniu kolejnych kontraktów. Zrobimy wszystko by się wywiązać. - Dziękuję za rozmowę.

Jubileuszowa X edycja Opolskiej Nagrody Jakości zbliża się do finału. O tę prestiżową nagrodę w tym roku ubiega się 16 kandydatów. - Zakończyliśmy już nabór kandydatów, teraz oceniamy wnioski i sporządzamy dokumentację konkursową. Eksperci prowadzą weryfikację, a później przedłożą swoje propozycje kapitule – powiedział „FOB” Henryk Galwas, prezes Opolskiej Izby Gospodarczej. W tym roku do udziału w konkursie ONJ zgłosiło się 16 firm i instytucji. Jest jeden kandydat na znakomitego pełnomocnika systemu zarządzania jakością oraz trzech kandydatów na znakomitych przywódców. Finałowa gala konkursu ONJ odbędzie się 28 maja br., o godz. 18, w Szkole Muzycznej w Opolu. – Podczas gali będziemy chcieli także uhonorować tych, którzy zostali laureatami Polskiej Nagrody Jakości. W związku z jubileuszem przewidujemy także upominki dla dotychczasowych laureatów ONJ – zapowiada Henryk Galwas.

nr 3 (85) kwiecień 2013

dla elektrowni i regionu

ZAK zmienił nazwę.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy ZAK S.A. wyraziło zgodę na zmianę nazwy spółki na: „Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn Spółka Akcyjna”. Spółka może również używać skrótu: „Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A.”, a dla celów handlowych i marketingowych może używać znaku słowno-graficznego „Grupa Azoty ZAK S.A.” lub „Grupa Azoty”. Zmiana nazwy ma związek z procesem rebrandingu w Grupie Azoty. Pozwoli to na zachowanie tożsamości identyfikującej siedzibę spółki oraz dostosuje nazwę spółki do nazw pozostałych spółek w grupie. .

Mobile Fence też ma nową nazwę.

Spółka Mobile Fence Sp. z o.o. od 9 kwietnia br. nazywa się ZND CE Sp. z o.o. Zmiany dokonano w celu identyfikacji firmy z holdingiem ZND, który jest głównym udziałowcem opolskiej spółki oraz liderem w produkcji

ogrodzeń tymczasowych w Europie. Wraz ze zmianą nazwy zmieniła się siedziba spółki. Aktualny adres to: ul. Głogowska 35b, 45-315 Opole. - Prosimy we wszelkiej korespondencji oraz dokumentacji kierowanej do naszej firmy stosować nowe dane – poinformowała Agnieszka Sawicka, dyrektor operacyjny w firmie.

Uniwersytet najbardziej ceniony wśród opolskich pracodawców. Według wyników rankingu “Perspektyw” dotyczącego prestiżu polskich uczelni wśród pracodawców, na Opolszczyźnie w czołówce – z równą liczbą po 100 punktów – znalazły się Uniwersytet Opolski i Politechnika Wrocławska. Oznacza to, że w naszym regionie absolwenci tych dwóch uczelni są najbardziej poszukiwani i cieszą się największym poważaniem pracodawców. Politechnika Opolska znalazła się na 4. miejscu, zaraz za Uniwersytetem Wrocławskim.

fot. Maciej T. Nowak

Tego ile Opolszczyzna straci na braku rozbudowy Elektrowni Opole nie da się dokładnie oszacować. Najważniejsze jest chyba jednak to, że nie będzie potężnego impulsu – tak bardzo potrzebnego nam - do rozwoju mającego duże problemy regionu.

To

W SKRÓCIE

Kto dostanie nagrodę jakości?

„Stop”

szalenie niekorzystna decyzja. Rezygnacja z rozbudowy doprowadzi do tego, że za chwilę nasza elektrownia będzie staruszką i produkcja zostanie przeniesiona na bloki zasilane węglem brunatnym, a Opole zostanie na marginesie - tak sprawę skomentował profesor Politechniki Opolskiej Janusz Pospolita. Specjalizujący się w energetyce naukowiec podkreślił, że dla naszego regionu oznacza to utratę inwestycji wartej około 11,5 mld zł brutto. Brak kontraktów dla firm Rafako, Mostostalu Warszawa i Polimexu Mostostal odbije się również na potencjalnych podwykonawcach z Opolszczyzny. Gdy PGE poinformowała, że rezygnuje z budowy w Opolu dwóch nowych bloków węglowych, w regionie rozpętała się burza. Z komunikatu giełdowej spółki dowiedzieliśmy się, iż „kontynuowanie Projektu Opole II nie przyniosłoby wzrostu wartości dla akcjonariuszy”. Jeszcze przez kilka dni na Opolszczyźnie liczono, że premier Donald Tusk odwoła decyzję zarządu spółki, w której państwo ma blisko 62 proc. udziałów. Jednak tuż po posiedzeniu rządu Donald Tusk rozwiał nadzieje i przyznał, że przeważył rachunek ekonomiczny. Tłumaczył, że teraz należy się spodziewać rozbudowy elektrowni wykorzystujących węgiel brunatny, który jest

bezpośrednio wydobywany przez PGE. Dodał, że trzeba zrozumieć decyzję PGE, której obowiązkiem jest dbać o rentowność przedsiębiorstwa. - Produkcja energii w oparciu o węgiel brunatny jest tańsza, ale nie możemy zapominać o ekologii – mówi prof. Janusz Pospolita. Przypomina, że wskaźnik emisyjności CO2 ze spalania węgla brunatnego jest o 30 proc. wyższy niż wskaźnik węgla brunatnego. Zwraca przy tym uwagę, że gdyby inwestycja opolska rozpoczęła się w tym roku, to produkcja energii ruszyłaby za pięć lat, a wtedy sytuacja może się diametralnie zmienić. Tymczasem jej odwlekanie i przeniesienie na przykład do Bełchatowa oznacza, że budowa bloków może zostać ukończona za co najmniej osiem lat. Trzeba jednak dodać, że rząd rozważa także budowę elektrowni jądrowej. Naukowiec ten pomysł ripostuje krótko: O energetyce jądrowej w Polsce mówi się od lat, ale jest z nią tak jak z Zakopianką. Wszyscy mówią, wszyscy coś robią, a jak jeździło się po niej tak się jeździ. Prof. Pospolita dodaje, że na dobrą sprawę to nawet nie wiemy gdzie elektrownia jądrowa mogłaby powstać. Tymczasem nasz region dużo straci na braku rozbudowy elektrowni. Niższe wpływy

11 z podatków, brak obwodnicy w Dobrzeniu Wielkim i taniego ciepła w Opolu, brak impulsu do gospodarczego rozwoju regionu – wyliczają straty wynikające z wycofania się PGE z rozbudowy elektrowni Opole samorządowcy i ekonomiści z Opolszczyzny. To miał być największy plac budowy nie tylko w Polsce, ale także w tej części Europy. Firmy z Opola pracujące na budowie jako podwykonawcy mogły zarobić miliony złotych. - To jest także bardzo zła informacja w sytuacji rosnącego bezrobocia, a Elektrownia Opole to dobry pracodawca, z inteligentnymi miejscami pracy – powiedział wiceprezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski. Miejsce zatrudnienia mogłyby znaleźć w elektrowni osoby z wyższym wykształceniem z kierunków technicznych. - W końcu to my byśmy przyciągali dobrze wykształconych, a nie oni by od nas wyjeżdżali – uważa dr Wojciech Duczmal, ekonomista, prorektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu. - Długofalowa przyszłość elektrowni też stoi pod znakiem zapytania. Jeśli rozbudowywany będzie Bełchatów, to Elektrownia Opole straci na znaczeniu. Za jakieś 15-20 lat funkcjonujące teraz bloki trzeba będzie remontować, jeśli nie wygaszać – dodał. Tomasz Mikołajczyk

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


ROZMOWA

ROZMOWA

fot. Witold Chojnacki

organizacyjno-prawną klubu. Członkostwa w tym klubie nie będzie można kupić, natomiast po spełnieniu kryteriów, przyjęcie nowych członków będzie oczywiście możliwe.

12

Klub dla elity opolskiego biznesu

- W ramach Klubu 150 będzie można zrobić dużo pożytecznych rzeczy nie wydając na to ogromnych pieniędzy - mówi Sławomir Janecki, kierownik Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera w rozmowie z Maciejem T. Nowakiem nr 3 (85) kwiecień 2013

- Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki powołuje do życia Klub 150, do którego mają wejść najbardziej dynamiczne i innowacyjne firmy z Opolszczyzny. Po co właściwie powstaje ten klub? - Inicjatywa zrodziła się w ramach tzw. opieki poinwestycyjnej. Nie chcemy by na Opolszczyźnie było widać syndrom operatora telefonii komórkowej, kiedy inwestor, który przychodzi do regionu ma lepsze warunki, niż ten który jest już od kilku lat. Będziemy pytać co można zrobić dla firm, które funkcjonują u nas już dłużej. Czasem to drobne rzeczy, które można szybko załatwić. Przykładem może być przystanek autobusowy dla pracowników blisko fabryki do której dojeżdżają. Jak się okazuje na jego postawienie nie trzeba czekać miesiącami, a można to załatwić w dwa tygodnie. Chcemy diagnozować konkretne potrzeby i próbować wdrażać systemowe rozwiązania wspomagające rozwój firm oraz tworzenie nowych miejsc pracy. - Jakie zadania będzie miał klub? - Głównym zadaniem jest stworzenie firmom

- 150 osób, to bardzo duże grono. Czy nie będzie problemu z wypracowaniem spójnego stanowiska? Wiadomo, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. - Tak, 150 firm to za dużo, by spotykać się jednocześnie. Ciężko byłoby dojść do konstruktywnych wniosków. Spotkania będą się odbywać w mniejszych grupach. Klub podzielimy na branżowe sektory: spożywczy, metalowy, chemiczny i budowlany. Stworzymy też podziały regionalne oraz celowe, czyli takie które będą skupiać się na konkretnych zadaniach związanych np. z udrożnieniem Odry. Ważny jest też potencjał grupy, bo tylko w ten sposób pewne analizy będą reprezentatywne. Można sobie wyobrazić siłę negocjacyjną i przetargową takiej grupy, gdyby na przykład zdecydowała się przystąpić do zakupów grupowych energii, co sugerowane jest już przez niektóre firmy. - Czy opolskie firmy są zainteresowane taką inicjatywą? Mają już przecież wspomnianą izbę gospodarczą czy BCC. - Na początku przedstawiciele biznesu

warunków funkcjonowania zbliżonych do idealnych. W ramach Klubu 150 będzie można zrobić dużo pożytecznych rzeczy nie wydając ogromnych pieniędzy. Nie będzie to kolejna izba gospodarcza. Nie będziemy też konkurować z BCC. Stworzymy coś elitarnego i zamkniętego. Ma to być swoistą formą nobilitacji dla firm. Rozwiązanie, które mam nadzieję uda nam się wypracować, ułatwią funkcjonowanie biznesu na Opolszczyźnie. Klub ma także pomóc m.in. nawiązywać kontakty między firmami a szkołami zawodowymi, bo czasem jedne nie znają potrzeb i oczekiwań drugich. - Kto będzie mógł zostać członkiem Klubu 150? Każdy chętny? - Tak łatwo nie będzie. Nasza inicjatywa jest skierowana do firm, które mają największe obroty, ale także do tych, które najdynamiczniej się rozwijają i są innowacyjne. Kryteria dopiero precyzujemy. Przygotuje je firma, która została wyłoniona w przetargu na opracowanie koncepcji działalności klubu. Opracuje ona także sieć powiązań biznesowych, sprecyzuje potrzeby firm w zakresie wsparcia działalności biznesowej i przedstawi strukturę

podchodzili do pomysłu Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera sceptycznie. Teraz widać już dużą przychylność. Zainteresowanie rośnie z każdym dniem. Chcemy by w ramach Klubu 150 działała także Akademia Biznesu, w której menedżerowie z opolskich firm, będą mogli dzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą w trakcie wykładów ze studentami Uniwersytetu Opolskiego i Politechniki Opolskiej. Zainteresowanie prowadzeniem wykładów jest duże. Chętni już przysyłają zagadnienia, o których chcą mówić. I nie chcą za to żadnego wynagrodzenia. Inną inicjatywą jest ruszający od maja projekt „Benchmarking Klubu 150”, gdzie szefowie najlepszych opolskich przedsiębiorstw spotykać się będą za każdym razem w innej firmie, by wymieniać się doświadczeniami oraz najlepszymi praktykami. Każde spotkanie to odrębny temat: np. Lean Manufacturing, Kaizen, Budowanie stabilności procesów, Strumienie Wartości, Doskonalenie Produkcji i Logistyki… - Czy klub da regionowi konkretne, mierzalne korzyści? - Mam nadzieję, że tak będzie. Przedsiębiorcy mają mówić czego potrzebują, a my będziemy im pomagać. Nie będziemy działać tylko na rzecz kilku firm. Na tym ma skorzystać cała Opolszczyzna. Grupy firm zrzeszone w klubie

będą mogły sięgać po unijne pieniądze na szczeblu ministerialnym. Na działanie klubu przeznaczyliśmy 2 mln zł, w ciągu pierwszych dwóch lat jego funkcjonowania. Pieniądze pochodzą z unijnych dotacji. Chcemy by potrzeby, rekomendacje i doświadczenia grupy były swoistą latarnią dla innych firm, uczelni wyższych, szkół zawodowych, parku naukowo-technologicznego… - Kiedy Klub 150 zainauguruje działanie? - Jego oficjalnego otwarcia chcemy dokonać w czerwcu, a tematem przewodnim inauguracji ma być współpraca biznes-nauka. Do tego czasu firmy mają przekazać nam informacje o zawodach i kompetencjach potrzebnych aktualnie oraz o tych które pojawią się w najbliższych pięciu latach. Dodam tylko, że partnerami Klubu 150 są Wałbrzyska oraz Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, a patronat nad projektem objął minister gospodarki Janusz Piechociński oraz Bank Gospodarstwa Krajowego. - Dziękuję za rozmowę.

13

Biznesmeni powiedzieli co ich gnębi Rozbudowa Elektrowni Opole, żeglowność Odry i przetargi – to tematy, które zdominowały kwietniowe Śniadanie Biznesowe. Przedstawiciele władz regionu i opolscy biznesmeni zjedli posiłek i dyskutowali w miniony poniedziałek w Szarej Willi. Henryk Galwas, prezes Opolskiej Izby Gospodarczej, która zorganizowała spotkanie, zaproponował by środowiska biznesowe przyjęły rezolucję w sprawie rozbudowy Elektrowni Opole. Zdania dotyczące inwestycji padały różne. - Na działania w sprawie rozbudowy Elektrowni Opole jest już trochę za późno. O tym, że inwestycja nie powstanie mówiło się już od trzech miesięcy. Ta nasza rezolucja będzie tylko papierkiem – mówił Mariusz Garack, prezes firmy GET. – O tym, że stosowne papiery leżą na biurku prezesa PGE wiedziałem już dawno. Ale nasi politycy nic nie robili w tej sprawie, nie lobowali – dodał.

Wojewoda opolski Ryszard Wilczyński za sprawę elektrowni obwinił ekologów. – To przez ekologów nie buduje się elektrowni. Jakby nie ich protest z powodu pretekstu, który znaleźli w Odrze, budowa by już trwała – stwierdził. Poinformował, że w sprawie działań ekologów skierował zawiadomienie do ABW. Prezydent Opola Ryszard Zembaczyński stwierdził, że wśród argumentów które będą przedstawiane w rezolucji do premiera, trzeba się skupić nie na regionie, ale na bezpieczeństwie energetycznym Polski. – Wrocław jest słabo zasilany. Nam kazano zmieniać plany zagospodarowania przestrzennego, by móc zbudować linię 400 kV do Wrocławia. Gdzie są te plany? Nie możemy tylko mówić o depopulacji. Danuta Jazłowiecka, europosłanka, zapowiedziała, że wspólnie z byłym premierem Jerzym Buzkiem stara się zorganizować

spotkanie u premiera Donalda Tuska. - Żegluga nam praktycznie upada. Nie ma pieniędzy na utrzymanie Odry od Kędzierzyna-Koźla do Brzegu Dolnego. Barki mogą pływać rzeką nie zawsze w pełni obciążone. Poniżej jest stopień Malczyce, który jest budowany już 17. rok. Koszt budowy wzrósł już o 100 proc. Było 400, a jest 800 mln zł – grzmiał inż. Stanisław Staniszewski, specjalista od hydrotechniki. – Jako polski inżynier czuje się upokorzony. Ponadto przedsiębiorcy mówili dużo o przetargach. W 91 proc. przypadków kryterium wyboru wykonawcy jest najniższa cena. Zdarza się, że przetargi wygrywa się za 70 proc. wartości kosztorysowej. Pozostałe 30 proc. to jest strata wykonawcy i inwestora, który później musi te pieniądze wydawać na remonty. | MAN

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


Opole informuje co zrobić z odpadami

Starostwo

pomaga mieszkańcom

„Nowy porządek śmieci” – to hasło pod którym Urząd Miasta w Opolu prowadzi kampanię informacyjną skierowaną do mieszkańców, a dotyczącą zmiany sposobu gospodarowania odpadami. W ratuszu uruchomiono specjalny punkt informacyjny, w którym mieszkańcom udzielane są najważniejsze informacje. Wystartowała już także strona internetowa www.smieciopolis. opole.pl. Można na niej nie tylko zapoznać się z istotnymi aktami prawnymi, ale także pobrać kluczowe dokumenty i deklaracje. - Zmiana sposobu gospodarowania śmieciami dotyczy wszystkich mieszkańców miasta i chcemy dotrzeć z informacjami do różnych grup społecznych – zapowiedział podczas konferencji prasowej wiceprezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski. W trakcie kampanii będą rozwieszane plakaty i ulotki w przedszkolach, żłobkach, urzędach, pojazdach komunikacji miejskiej oraz na terenie Opola. Od nowego porządku nikt nie ucieknie, a wszyscy muszą się do niego dobrze przygotować. WAŻNE! > Do 15 maja 2013 r. mieszkańcy Opola muszą złożyć do Urzędu Miasta deklarację, w której określą ilość mieszkańców zamieszkujących dane gospodarstwo domowe. W budynkach wielorodzinnych deklarację składa zarządca. > Do 15 maja 2013 r. przedsiębiorcy muszą złożyć do Urzędu Miasta deklarację, w której określą ilość i wielkość pojemników do gromadzenia odpadów komunalnych. > Do 30 czerwca 2013 r. musisz rozwiązać dotychczasową umowę, którą zawarłeś z firmą na odbiór i zagospodarowanie odpadów, tak aby przestała obowiązywać z dniem 30 czerwca 2013 r. > Od 01 lipca 2013 r. gmina zorganizuje i będzie ponosiła koszty odbioru, transportu i zagospodarowania odpadów komunalnych. nr 3 (85) kwiecień 2013

Choć powiat krapkowicki nie należy do największych, a tym bardziej najbogatszych samorządów w kraju, to półmetek kadencji obecnego zarządu jest dobrą okazją do podsumowania. Założenie było proste: starostwo ma być przyjazne mieszkańcom. Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

> Od 01 lipca 2013 r. mieszkańcy bezpośrednio lub poprzez zarządców oraz przedsiębiorcy będą wnosili co miesiąc (do 10 dnia każdego miesiąca) do Urzędu Miasta opłatę na podstawie złożonych deklaracji. - Deklaracje muszą składać właściciele nieruchomości, zarządcy, najemcy. Formularze dostępne są m.in. na wspomnianej stronie internetowej, gdzie należy je wypełnić i wydrukować, a następnie trzeba złożyć w urzędzie. Tych dokumentów nie można na razie składać elektronicznie, ale nad tym pracujemy – tłumaczy Tomasz Filipkowski, naczelnik wydziału podatków i opłat lokalnych w Urzędzie Miasta w Opolu. Opolski ratusz uruchomił również dla mieszkańców telefoniczną infolinię: 77 45 11 874 lub 77 44 13 237. Infolinia będzie działać tak długo jak będzie potrzebna. Mieszkańcy Opola w składanych deklaracjach oprócz wysokości opłaty śmieciowej będą także podawali jakie kubły chcą mieć przy swojej posesji. Pojemniki na selektywną zbiórkę odpadów różnią się kolorem klap. Są cztery rodzaje. Do żółtych należy wrzucać: opakowania z tworzyw sztucznych, makulaturę, drobny złom metalowy i opakowania wielomateriałowe. Pojemniki zielone są przeznaczone do butelek po napojach, słoików po żywności i szkła. W pojemnikach z brązową klapą należy magazynować organiczne odpady kuchenne, a w tych z czarną to co pozostało po segregacji. Wysokość nowej opłaty śmieciowej w Opolu: w przypadku odpadów segregowanych - 13 zł od osoby na miesiąc, a w przypadku śmieci, które nie są segregowane – 20 zł.

C

elem władz Starostwa Powiatowego w Krapkowicach było uwolnienie potencjału obywateli, uzyskanie wysokiej sprawności organizacyjnej, a przede wszystkim zmiana filozofii patrzenia na tę widzianą z perspektywy mieszkańców. Urzędnicy przyjaźni mieszkańcom Pierwszą, najbardziej widoczną zmianą była organizacja pracy starostwa. Codziennie od godz. 7:30 do 18:00 mieszkańcy mogą załatwiać swoje sprawy w starostwie, w utworzonym Biurze Obsługi Klienta i w pracującym na dwie zmiany Wydziale Komunikacji. Biuro Obsługi Klienta dostępne jest również przez komunikatory: Skype, GG i Facebook. Sprawdziło się także wydłużenie czasu pracy Wydziału Komunikacji. Co miesiąc 200 osób korzysta z wydziału w godzinach popołudniowych. To oznacza, że prawie 2500 mieszkańców rocznie nie będzie musiało zwalniać się z pracy, by załatwić sprawy w wydziale. Starostwo przyjazne mieszkańcom to wykształcona, profesjonalna kadra. Od 2010 r. wydatki na doskonalenie pracowników wzrosły trzykrotnie: z 14,5 do 41,4 tys. zł rocznie. To ma wpływ na sposób obsługi mieszkańców. Tego wszystkiego nie byłoby jednak bez dokonanej przebudowy budynku starostwa. Wydziały Komunikacji i Geodezji przeniosły się na parter do przestronnej sali obsługi pozbawionej barier architektonicznych, obok której znalazło się również okienko banko-

we. Kolejki zniknęły, a mieszkańcy nie muszą biegać po piętrach urzędu. Przykładowo: rejestracja samochodu to dotąd 180 metrów drogi po dwóch piętrach, co w perspektywie dwóch lat i kilkunastu tysięcy obsługiwanych mieszkańców daje setki zaoszczędzonych kilometrów. Warto nadmienić, że remont starostwa odbywa się systemem gospodarczym. Choć to długotrwałe i uciążliwe rozwiązanie, to oszczędności są oczywiste, a korzystają na tym również bezrobotni, zdobywając przy remoncie, pod fachowym okiem specjalistów, doświadczenie. Misja: rozwiązywać problemy obywateli Powiat krapkowicki jako jeden z nielicznych w Polsce zwrócił kierowcom nadpłacone pieniądze za Karty Pojazdów w myśl zasady, że dbałość o pieniądze podatnika zaczyna się od dbałości o pieniądze w jego portfelu. Była to niesłusznie pobierana opłata, wynikająca z błędnego rozporządzenia ówczesnego ministra infrastruktury, uchylonego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Od dwóch lat tzw. „godzina dla petenta” odeszła w zapomnienie. Starostowie przyjmują mieszkańców codziennie, dzięki czemu przez dwa lata przyjęli ponad tysiąc mieszkańców w ich trudnych sprawach. Starosta przyzwyczaił także mieszkańców do tego, że można kontaktować się bezpośrednio, np. za pomocą Facebooka. W codziennych problemach obywateli

pomocą służy Powiatowy Rzecznik Konsumentów. W 2012 r. udzielił ponad 1200 porad konsumenckich, co przy 156 poradach udzielonych dwa lata wcześniej jest liczbą imponująca. Rozwój gospodarczy Powiat nie ma tylu narzędzi przyciągania inwestorów co gminy: nie ustala wysokości podatków, nie dysponuje terenami inwestycyjnymi. Starostwo natomiast dba, aby proces inwestycyjny realizowany był sprawnie i szybko. Przykładowo, na wydanie pozwolenia na budowę ustawa przewiduje 65 dni, choć już w 2010 r. trwało to średnio miesiąc, a obecnie o 6 dni krócej. – Zajmujemy się inwestorem od samego początku – mówi starosta krapkowicki Maciej Sonik. – Informujemy jak wygląda procedura, zwołujemy zespoły robocze pomagające przygotować dokumenty i przeprowadzić inwestora przez wszelkie zawiłości, dzięki czemu postępowanie trwa tak krótko, jak to tylko możliwe. O 30 proc. szybciej niż dwa lata temu prowadzona jest ewidencja i podziały gruntów. To wszystko za sprawą skutecznych narzędzi i nowoczesnych rozwiązań. Starostwo udostępnia geodetom w pełnym zakresie punkty osnowy geodezyjnej, a w procesie zakładania numerycznej mapy zasadniczej krapkowicka „geodezja” jest liderem w województwie. Witold Rożałowski

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

15


Miliony na walkę ze smogiem

16

800 mln zł fundusze zaoferowały samorządom zdeterminowanym by walczyć ze smogiem w regionach, w których przekroczone są normy bezpieczeństwa dla drobnych pyłów zawieszonych w powietrzu. Dzięki nim będzie można wymieniać piece na nowsze, ekologiczne. Pierwotnie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zadeklarował przekazanie na ten cel 400 mln zł. Ta kwota zostanie podwojona dzięki dodatkowym pieniądzom jakie dorzucą fundusze wojewódzkie. Po żmudnym procesie konsultacji, Ministerstwo Środowiska, NFOŚiGW wspólnie z funduszami wojewódzkimi ogłosili program „Kawka – Likwidacja niskiej emisji wspierająca wzrost efektywności energetycznej i rozwój rozproszonych odnawialnych źródeł energii”. Bezzwrotne dotacje będą udzielane przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Kwota dofinansowania wyniesie do 90 proc. kosztów kwalifikowanych, w tym do 45 proc. kosztów przedsięwzięcia ze środków udostępnionych przez NFOŚiGW. Dofinansowane będą przedsięwzięcia zlokalizowane na obszarze miast powyżej 10 tys. mieszkańców. To ograniczenie nie dotyczy jednak miejscowości uzdrowiskowych. W ramach programu samorządy przez kolejne pięć lat będą mogły ubiegać się o wsparcie. - Pieniądze, które można pozyskać to konkretna pomoc finansowa dla samorządów i obywateli. Pomoc, która z jednej strony wesprze władze lokalne w tworzeniu programów ograniczania niskiej emisji. Z drugiej strony w ramach +Kawki+ mieszkańcy będą mogli otrzymać wsparcie finansowe, m.in. na wymianę przestarzałych pieców do ogrzewania. Liczę, że program przyczyni się do ograniczenia smogu w miastach i poprawy jakości powietrza - powiedział o programie Marcin Korolec, minister środowiska. Program mógł powstać dzięki zmianom w ustawie Prawo nr 3 (85) kwiecień 2013

Jakość to zasługa całej załogi Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

Ochrony Środowiska, do której wprowadzono stosowne zapisy unijnej dyrektywy CAFE. Dlatego „Kawka”, po raz pierwszy od wielu lat, w tak szerokim zakresie, oferuje dofinansowanie na walkę ze smogiem. To przełomowy program, który na bazie zdobytych wcześniej wspólnych funduszowych doświadczeń otwiera nowy etap współpracy. W ramach programu „Kawka” część pieniędzy trafi także na Opolszczyznę. My także mamy problem ze smogiem, który jest zmorą dla mieszkańców wielu miast. Widoczny jest on głównie zimą, ale pył przez cały rok atakuje układ oddechowy. Smog rujnuje nasze organizmy, choć niestety często go lekceważymy. W kilku opolskich miastach szczególnie musimy się ich wystrzegać. Np. opolska dzielnica Grudzice, w której stoją domki jednorodzinne, bardzo często zimą spowita jest dymem z kominów. Dotychczasowym niechlubnym liderem pod względem stężenia benzenu był Kędzierzyn-Koźle. Ale geografia zagrożenia chemicznego szybko się zmienia. Problemy są także w Kluczborku i Oleśnie. Pieniądze potrafimy dobrze wykorzystać, co pokazuje przykład Kędzierzyna-Koźla. Od kilku lat likwidowane są tam małe kotłownie i indywidualne piece. Mieszkańcy dostają ciepło z sieci miejskiej. Program „Kawka” skierowany jest nie tylko do firm ciepłowniczych czy zakładów komunalnych. Pierwsze wnioski o dofinansowanie wojewódzkie fundusze przyjmować będą już latem tego roku.

U

Starostwo Powiatowe w Kluczborku jako pierwsze w województwie zdobyło Polską Nagrodę Jakości w kategorii organizacje publiczne: samorząd. Taka nagroda zobowiązuje. Weryfikacją sprawnie działającego Systemu Zarządzania Jakością jest przeprowadzony w kwietniu audyt sprawdzający.

Od lewej: koordynator zarządzania jakością Anna Turczyńska, sekretarz Adam Radom, wicestarosta Mieczysław Czapliński, starosta Piotr Pospiech i skarbnik Wanda Słabosz.

dało nam się wypracować takie rozwiązania, że system jakości nie stał się dla nas homontem, ale czymś naturalnym w naszych działaniach, to zasługa całej naszej załogi – mówi starosta kluczborski Piotr Pośpiech. - Nagroda jest dla nas tym cenniejsza, że nie przyznaje się jej za coś jednorazowego: za inwestycję, czy jakiś projekt, ale za trwające od trzech lat stałe podnoszenie jakości, monitorowane i sprawdzane przez niezależnych ekspertów. No i przede wszystkim - nie robimy tego dla siebie, tylko dla mieszkańców, bo sprawnie działający urząd ma lepiej spełniać ich oczekiwania - dodał. Jak zaznaczyła Ewa Sierpina, ekspert Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji, Starostwo Powiatowe w Kluczborku otrzymało statuetkę m.in. za wprowadzenie niestandardowych rozwiązań. Do takich zalicza się m.in. utworzenie Powiatowego Inkubatora Przedsiębiorczości, współpracę Powiatowego Urzędu Pracy w Kluczborku z lokalnymi przedsiębiorcami w zakresie dopasowywania umiejętności bezrobotnych do potrzeb pracodawców oraz kompleksową modernizację ośmiu szkół ponadgimnazjalnych, skutkującą sporymi oszczędnościami w zużyciu energii elektrycznej i ciepła. Kreatywność i odwaga w tworzeniu i wprowadzaniu zupełnie nowych rozwiązań zarówno jeśli chodzi o inwestycje, ich finansowanie, jak i w zarządzaniu to jest to, co zwróciło szczególną uwagę kapituły Polskiej Nagrody Jakości. Tym bardziej, że z rozwią-

zań mogą potem korzystać i już korzystają inne samorządy. - Zawsze duże znaczenie w funkcjonowaniu urzędu, czy firmy ma rola liderów, decydentów, ale System Zarządzania Jakością to proces wymagający zaangażowania się pracowników, spośród których wyłaniają się liderzy, którzy potrafią zbudować przejrzysty, sprawny system, ciągle go zmieniać i doskonalić, gdyż nie jest to rozwiązanie dane nikomu na zawsze – mówi starosta Piotr Pośpiech. Nagrodę dedykuję wszystkim współpracownikom, którzy przez swoje zaangażowanie przyczynili się do tego, że przyznano ją właśnie nam. Teraz jesteśmy w trakcie audytu sprawdzającego System Zarządzania Jakością. Wyniki audytu przeprowadzonego przed przyznaniem kluczborskiemu starostwu Polskiej Nagrody Jakości, jak i obecnego – sprawdzającego, stanowią cenne narzędzie do wprowadzania korekt i usprawniania funkcjonowania. Starostwo Powiatowe w Kluczborku do grona laureatów PNJ zakwalifikował Komitet Polskiej Nagrody Jakości, działający przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Ma 77 członków: przedstawiciele nauki, biznesu i samorządu gospodarczego. Zdobywcami prestiżowych statuetek z naszego regionu byli wówczas także: marszałek województwa Józef Sebesta w kategorii „Znakomity przywódca” oraz Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Opolu w kategorii organizacje edukacyjne. Monika Kluf

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

17


IZDEBKA Z FELIETONEM

Banki

Zbudują 19 wiatraków

i lumpeksy Zbigniew Górniak

felietonista, redaktor, pisarz

18

Felieton ten dedykuję pamięci pani Margaret Thatcher, która zapytana kiedyś przez kierowcę, czy może on już iść do domu, bo chciałby się dobrze wyspać, odparła, że nikt nie może dobrze spać, kiedy obraduje parlament – bo akurat obradował. Tę myśl rozciągnąłbym na Radę Miasta Opola – pisze Zbigniew Górniak.

nr 3 (85) kwiecień 2013

N

iedawno odbierałem znajomego z dworca i zrobiliśmy sobie rundkę po Krakowskiej aż do rynku. Facet był zdruzgotany. Lokale, jakie zapamiętał przed laty jako szykowne sklepy z odzieżą i kosmetykami, są dziś lumpeksami z wystawami zalepionymi odręcznie zapisanymi płachtami papieru pakowego. Pospolitość, stęchlizna estetyczna, składy byle jak wyeksponowanej taniochy, upadek, rumuński bazar. Lumpeks na lumpeksie i lumpeksem pogania. I to w samym centrum stolicy regionu, który chwali się tym, że kwitnie. Owszem, ponad 20 lat temu ulica Krakowska też wyglądała bazarowo i badziewnie. Buty sprzedawano tu z gazety na chodniku, mięso z bagażnika, a papierosy z paki furgonu. I powiem więcej: ja się wtedy tym zachwycałem! Jednak o ile w roku 1990 taki straganiarski sznyt wydawał się okresem przejściowym, a ponadto buzował energią, uwodził niezwykłością, niósł z sobą zapowiedź czegoś lepszego, intrygował i obiecywał, że już niebawem cała ta prowizorka przeniesie się na marmurowe salony, o tyle dziś to wszystko zajeżdża trupem. Wygląda na stan agonalny. Przypomina szczękę, która memła bułkę samymi dziąsłami, bo wypadły z niej wszystkie zęby, a złote powyrywano. I wchodząc do sklepu po buty za dwanaście pięćdziesiąt mamy pełną i ponurą świadomość tego, że ich sprzedawca nie rusza akurat na brawurową wyprawę po swój pierwszy milion, tylko rozpaczliwie próbuje utrzymać się na powierzchni, uczepiony jakiejś lichej ostatniej deski, przy czym dłonie mu już odmawiają posłuszeństwa. Coś pękło, coś się skończyło. Na ściernisku znów jest ściernisko i raczej się już nie doczekamy San Francisca, chociaż bank – zgodnie ze słowami piosenki braci Golec powstał, i to nie jeden. Żeby się ludziska mogli zadłużać na

te buty po dwanaście pięćdziesiąt. To już nie jest kwitnienie, lecz przekwitanie. Wygląda to tak, jakby coś nie zadziałało. Dlaczego? Co się stało? Przez kogo? Kiedy? To by wymagało reportersko-publicystycznej analizy, a nie felietonu. Powiem jednak, że jestem ostatnim, który chciałby wyganiać te lumpeksy z centrum niczym kupców ze świątyni, bo skoro one zdobyły to centrum uczciwie, a czynsz płacą regularnie, to byłoby czystą bolszewią wyrządzać im krzywdę. Pierwszy bym darł mordę, gdyby jakiś ratuszowy specjalista od planowania biznesu zaczął te bieda sklepy rugować. Owszem, one powinny być wykurzone, ale tylko przez wolny rynek. Ten w naszym mieście nie działa, bo słabiutko radzi sobie w całym kraju – mimo sześciu już lat rządów partii, której liderzy, gdy im jeszcze władza nie uderzyła do łbów i na bankowe konta, powoływali się na wspomnianą we wstępie Margaret Thatcher, a za wolny rynek daliby się ponoć pokroić. Owszem, oni kroją, ale budżetowy torcik, do spółki z chłopskim pomagierem, nieodmiennie głodnym kasy, posad, wpływów i tak zwanej dobrej prasy. Działacze obu partii nie chodzą w butach po dwanaście pięćdziesiąt, to jest nadal przynajmniej 6-7 stówek za parę. A błyszczą im się te buty tak, że mogą się w nich przeglądać usłużni dziennikarze. Równie głośno protestowałbym, gdyby jakiś planista zaczął na siłę osadzać w tych lokalach ekskluzywne marki, robić z tych sklepów oazy luksusu, ostoje elegancji, azyle odzieżowej wystawności. Dlaczego? Bo jak coś jest robione na siłę, to nieodwołalnie trzeba do tego dopłacać. A to zawsze dzieje się kosztem tych, którzy płacą podatki, czyli nas. W tych sklepach luksus już był i on mógłby się tam wprowadzić na nowo, ale tylko pod rękę z wolnym rynkiem - jako jego partner, mniejsza już o to, czy płci tej samej czy przeciwnej.

Niektóre farmy wiatrowe stawiane w Polsce powodowały protesty okolicznych mieszkańców. W powiecie prudnickim obeszło się bez protestów i już pod koniec roku firma Green Bear zacznie tam budowę 19 turbin wiatrowych.

Energia wiatrowa jest ogólnie dostępna. Jest czysta i zmniejszyłaby emisję toksycznych gazów w atmosferze oraz gazów wywołujących efekt cieplarniany, gdyby stosowano ją zamiast energii elektrycznej wytwarzanej z paliw kopalnych. Okresowość występowania silnych wiatrów może stanowić wyzwanie dla efektywnego wykorzystania tego źródła energii. Występowanie takich wiatrów stwierdzono w powiecie prudnickim. Właśnie dlatego teraz warszawska firma Green Bear zaczyna finalizować wartą ponad 100 mln zł inwestycję w odnawialną energię. Budowa ma ruszyć pod koniec tego roku i potrwać 7-8 miesięcy. Farma powstanie w Szybowicach i będzie miała moc 46 megawatów. Składać się będzie z 19 turbin. Jak zapewnia inwestor, będą tam zastosowane najnowocześniejsze technologie, a wiatraki nie będą uciążliwe dla ludzi oraz środowiska naturalnego. Wiatraki mają być wybudowane w odległości nie mniejszej niż 800 metrów od gospodarstw. Ich wysokość ze skrzydłami wyniesie ponad 150 metrów. Podobną farmę wiatrową spółka Green Bear chce wybudować także w gminie Lubrza. - Na naszym terenie cała procedura związana z tą inwestycją przebiegła spokojnie. Zatwierdzono już plan zagospodarowania przestrzennego dla wsi Szybowice, który umożliwia uruchomienie farmy wiatrowej – powiedział Stanisław Hawron, zastępca burmistrze Prudnika. Green Bear jest operatorem na rynku energii odnawialnej, koncentrującym się na pozyskiwaniu, opracowywaniu oraz

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

realizacji projektów z zakresu energii wiatrowej w Polsce. Spółka powstała w styczniu 2007 r. w Luxemburgu. Główną siedzibę ma w Warszawie. Udziałowcami Green Bear są prywatni inwestorzy z różnych krajów Europy: Luxemburga, Szwajcarii i Francji. We wrześniu 2007 r. Green Bear przejęła pierwszą działającą farmę wiatrową w Polsce – Lisewo (moc 10,8 MW). Green Bear opracowuje również portfolio projektów wiatrowych o łącznej mocy ponad 500 MW znajdujących się obecnie w różnych etapach rozwoju. Firma nieustannie poszukuje możliwości dalszego rozwoju i realizacji nowych inwestycji w Polsce, a także w innych krajach Europy Środkowej: Bułgarii, Chorwacji, Rumunii, Czechach. Moc pozyskana z siły wiatru stanowi konwersję energii wiatru w bardziej pożyteczne formy energii, zwłaszcza elektrycznej, za pośrednictwem silników wiatrowych. Pod koniec 2007 r. światowa moc generatorów na wiatr wynosiła 93,8 GW. Choć produkcja ta stanowi poniżej 1,3 proc. światowego zużycia energii elektrycznej, to w niektórych krajach i regionach energia wiatrowa ma udział 40 proc. i więcej. W Europie energia wiatru jest najszybciej rosnącym źródłem energii, przy czym łączna moc pozyskana z siły wiatru w UE wzrastała średnio o 32 proc. rocznie w okresie od 1995 do 2005 r. W ciągu ostatnich pięciu lat 30 proc. łącznej nowo zainstalowanej mocy w UE pochodziła z elektrowni wiatrowych – wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej - European Wind Energy Association.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

19


REKLAMA

Pieniądze pożyczają, kanalizację budują

20

Weź dotację, załóż firmę na wsi A

Gmina Reńska Wieś znalazła się w gronie laureatów konkursu „W Trosce o Środowisko”. Nagrodę otrzymała za wyróżniającą współpracę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu. Gmina Reńska Wieś rozpoczęła współpracę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej praktycznie od 2003 r. Wtedy na I etap budowy kanalizacji sanitarnej w Reńskiej Wsi zaciągnięto pożyczkę inwestycyjną ponad 913 tys. zł oraz pożyczkę pomostową – ponad 1 mln zł. Zadanie zrealizowano w terminie, a założony efekt ekologiczny osiągnięto. W rezultacie, po spełnieniu wszystkich wymogów, gmina otrzymała umorzenie części inwestycyjnej pożyczki w wysokości 40 proc., czyli ponad 365 tys. zł. - Tak udany początek współpracy nie mógł pozostać bez wpływu na dalsze lata. Od tej pory właściwie większość inwestycji związanych z szeroko rozumianą ochroną środowiska było wspieranych przez Fundusz – mówi Marian Wojciechowski, wójt Reńskiej Wsi. Na II etap kanalizowania Reńskiej Wsi również wzięto pożyczkę pomostową w wysokości ponad miliona złotych i inwestycyjną – 885 tys. zł. Podobnie jak za pierwszym razem, po wykonaniu zadania, udało się uzyskać umorzenie 30 proc. zaciągniętego zobowiązania. Także przy budowie kanalizacji sanitarnej w Większycach, gmina Reńska Wieś posiłkowała się pożyczkami z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu w łącznej kwocie blisko 1,5 mln zł. Kolejne umorzenia należności były już mniejsze i wyniosły 15 proc. zaciągniętej pożyczki. - Trzeba podkreślić, że pożyczki z WFOŚiGW są dla gminy nr 3 (85) kwiecień 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

bardzo korzystną propozycją. Nie wymagają długotrwałych negocjacji z bankami, nie potrzeba wielokrotnych zabezpieczeń i przede wszystkim udzielone są na o wiele korzystniejszych warunkach niż w bankach komercyjnych. Taka życzliwa wobec samorządów polityka wspierania działań proekologicznych spowodowała, że obecnie w gminie Reńska Wieś na 15 sołectw kanalizacja sanitarna jest wybudowana w siedmiu, a w tym roku oddana zostanie do użytku w kolejnych dwóch tj. w Pociękarbiu i Bytkowie - informuje wójt Marian Wojciechowski. W sumie wybudowano ponad 68 kilometrów różnego rodzaju rurociągów kanalizacyjnych: grawitacyjnych, tłocznych i przyłączy. Na 8082 mieszkańców gminy, 5425 jest już podłączonych do sieci sanitarnej lub ma możliwość przyłączenia się. Gmina ma również pozwolenie budowlane dla kolejnego sołectwa – Komorna i przygotowuje dokumentację dla Łężec. W tym roku Reńska Wieś wykorzystuje pożyczkę dla Bytkowa i Pociękarbia. W przyszłym roku najprawdopodobniej będzie wnioskować o pożyczkę dla skanalizowania Komorna. Gmina Reńska Wieś opracowała także program dotyczący usuwania azbestu. W tym roku złożony został wniosek do WFOŚiGW w Opolu na pokrycie kosztów demontażu i utylizacji kolejnej partii tego szkodliwego wyrobu. Wszystkie opisane działania jak i wiele innych prowadzonych przez Reńską Wieś bez wsparcia finansowego ze strony Funduszu byłyby realizowane znacznie później, bądź ich wykonanie z powodów finansowych byłoby w ogóle niemożliwe.

gencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa 15 kwietnia br. rozpoczęła nabór wniosków o dotację na tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw. Nabór będzie trwał do 26 kwietnia br., a biznesplan musi przewidywać stworzenie co najmniej jednego miejsca pracy, na które można otrzymać 100 tys. zł dotacji. Nabór, oprócz woj. opolskiego, trwa jeszcze w 14 innych regionach (z wyjątkiem Wielkopolski, która już wykorzystała przeznaczoną pulę). O pomoc na „Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw” mogą ubiegać się osoby, które nie podlegają ubezpieczeniu w KRUS i zamierzają na obszarach wiejskich otworzyć lub rozwijać już istniejące mikroprzedsiębiorstwo, czyli firmę zatrudniającą do 10 osób, której obrót lub bilans roczny nie przekracza 2 mln euro. W zależności od liczby utworzonych nowych miejsc pracy, przedsiębiorcy mogą otrzymać z ARiMR nawet do 300 tys. zł. Tworząc jedno nowe miejsce pracy mogą uzyskać do 100 tys. zł, dwa stanowiska do 200 tys. zł, a tworząc trzy i więcej miejsc pracy mogą otrzymać do 300 tys. zł wsparcia. Agencja dofinansuje do 50 proc. poniesionych kosztów kwalifikowalnych na inwestycje związane ze stworzeniem nowych miejsc pracy. - Opolski oddział ma do wydania 75 mln zł. Jeśli ich nie wydamy to wrócą one do Brukseli – mówi Marek Wróbel, zastępca dyrektora w opolskim oddziale ARiMR. - Wszystkie wnioski będziemy musieli rozliczyć do 30 czerwca 2015 r. Nie możemy przedłużyć tego terminu, dlatego składane do nas wnioski powinny być dokładnie przemyślane – dodał. - Żałujemy iż nie możemy zaakceptować połowy złożonych u nas wniosków, z różnych powodów. Beneficjanci nie są w stanie spełnić wielu niezależnych od ARiMR wymogów formalnych. Ich wnioski muszą być dopięte na ostatni guzik Jeśli brakuje decyzji, np.: z urzędu gminy, to staramy się wszystkim pomóc m.in. przedłużając terminy dostarczenia niezbędnych dokumentów, ale możliwości czasowe mamy ograniczone – przyznaje Mirosław Borkowski, zastępca dyrektora w opolskim oddziale ARiMR. Opolski oddział ARiMR organizuje spotkanie w terenie, w trakcie których tłumaczy zainteresowanym jak się ubiegać o dotacje i jak przygotować wnioski. Zainteresowanie jest duże. Np. w Nysie pojawiło się ponad 60 osób. Część z nich była bardzo zainteresowana dotacjami i miała konkretne pytania.

21


Chronią czystość wody w Turawie

22

Oszczędzajmy wodę!

Gmina Kolonowskie jest skanalizowana w ponad 99 proc. Spółka Kanalizacja Gminy Kolonowskie „KGK” wybudowała 30 kilometrów sieci odbierającej nieczystości. Całość inwestycji kosztowała ponad 14 mln zł. Kanalizacja Gminy Kolonowskie „KGK” Spółka z o.o. powstała w 2000 r., lecz faktyczną działalność rozpoczęła w październiku 2008 r. Celem spółki są usługi komunalne zwłaszcza w zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę, zbiorowego odprowadzania i oczyszczania ścieków oraz inwestycje w tym przedmiocie. W 2005 r. w gminie Kolonowskie rozpoczęto starania dotyczące rozbudowy systemu odprowadzania ścieków. W Staniszczach Małych wybudowano oczyszczalnię ścieków oraz skanalizowano 41 proc. mieszkańców. Kanalizację sanitarną miała centralna część miasta Kolonowskie, północna część Staniszczy Małych oraz budynki zlokalizowane wzdłuż kanału tranzytowego w Staniszczach Wielkich. Całość sieci kanalizacyjnej wraz z oczyszczalnią ścieków sfinansowano ze środków PHARE. Ścieki z terenów nieskanalizowanych odprowadzane były w większości do zbiorników bezodpływowych, z których dowożono je do oczyszczalni ścieków. Istotnym problemem, charakterystycznym przede wszystkim dla terenów wiejskich gminy, był niekontrolowany zrzut ścieków na pobliskie pola oraz do lasów. Część mieszkańców nie przestrzegała obowiązku wywozu nieczystości płynnych. Dodatkowym problemem była nieszczelność części zbiorników bezodpływowych, co w konsekwencji prowadziło do przedostawania się szkodliwych substancji biogennych do gruntu i wód podziemnych. Obszar gminy Kolonowskie leżący w zlewni rzeki Mała Panew zaliczany jest do korytarzy ekologicznych o znaczeniu regionalnym, zlokalizowany jest ponadto na obszarach głównych nr 3 (85) kwiecień 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

struktur wodonośnych województwa opolskiego. Rozbudowa sieci kanalizacji sanitarnej na terenie gminy Kolonowskie zmniejszyła ładunek zanieczyszczeń, odprowadzanych bezpośrednio do rzeki Mała Panew, a w konsekwencji do Zbiornika Turawskiego oraz przyczyniła się do ochrony wód podziemnych. Potrzeba realizacji projektu była dodatkowo motywowana dążeniem gminy Kolonowskie do podniesienia standardu życia mieszkańców oraz zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej obszaru. W ramach zadań inwestycyjnych realizowanych przez spółkę pozostała do wybudowania kanalizacja sanitarna w części miasta Kolonowskie oraz w miejscowościach: Staniszcze Małe, Staniszcze Wielkie i Spórok. W latach 2009-2011 wybudowano 30 kilometrów kanalizacji oraz 17 przepompowni. Dzięki temu podłączono do sieci kanalizacji sanitarnej 780 posesji. Obecnie skanalizowane jest ponad 99 proc. obszaru gminy. Pozostało tylko kilka takich miejsc, w których budowa kanalizacji jest ekonomicznie nieopłacalna. Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem są więc oczyszczalnie przydomowe. Łączna wartość zrealizowanych zadań inwestycyjnych to 14.136.356,00 zł (netto). 2,5 mln zł na ten cel pożyczył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu, a 11,6 mln zł pochodziło z pieniędzy unijnych. Dzięki współpracy z WFOŚiGW spółka „KGK” zasłużyła sobie na otrzymanie nagrody „W Trosce o Środowisko”.

Światowy Dzień Wody, który obchodziliśmy 22 marca br. to dobra okazja by zastanowić się jak Polacy korzystają z wody i czy nauczyli się ją oszczędzać. Cena jaką za wodę płacą mieszkańcy Namysłowa należy do najwyższych w Polsce.

Problem dostępu do wody pitnej jest jednym z najbardziej palących tematów w skali globu. ONZ szacuje, że już za dwa lata na brak wody pitnej narzekać będzie połowa ludzkości. W Europie Zachodniej wodę oszczędza się od lat. Polacy powoli uczą się racjonalnie ją zużywać, ale mamy tu wiele do nadrobienia. Dziś w Polsce na szczęście nikt nie może narzekać na brak wody pitnej. Jednak, gdy na problem spojrzymy globalnie, dane są alarmujące. ONZ ocenia, iż na całym świecie czystej wody nie ma prawie miliard osób, a 2,6 mld nie ma kanalizacji. Wśród osób, które już dziś cierpią na jej brak i choroby wywołane spożywaniem wody zanieczyszczonej, ponad połowa to mieszkańcy Azji, 38 proc. mieszka w Afryce, a 3 proc. w Europie. Organizacja ocenia, iż do 2030 r. zapotrzebowanie na wodę pitną wzrośnie aż o 30 proc. Zużycie wody w Polsce mieści się w średniej europejskiej. Według danych GUS, w ciągu roku zużywamy ok. 34 m3 wody na osobę w miastach i ok. 25 m3 wody na osobę na terenach wiejskich. Dla miast daje to średnią ok. 93 litrów przypadających na osobę w ciągu doby. W ostatnich latach wskaźnik ten nieznacznie się obniżył, gdyż dane statystyczne pokazują, że jeszcze w latach 2005-2007 zużywaliśmy znacznie ponad 100 l dziennie na osobę. Kto powinien zwrócić szczególną uwagę na oszczędzanie wody, by zmniejszyć rachunki? Na pewno mieszkańcy połu-

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

dniowej Polski. Według wyliczeń Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie tam ceny wody i kanalizacji są najwyższe w kraju. Mieszkańcy Nowego Targu i całej gminy Kościelisko leżącej w województwie małopolskim, gminy Goleszów, w tym Ustronia w województwie śląskim oraz Namysłowa w województwie opolskim płacą za wodę i ścieki ponad 20 zł za m3, czyli dwa razy więcej niż średnia dla Polski. Niestety w zakresie poszanowania wody jeszcze wiele przed nami. Jakie są najpopularniejsze sposoby oszczędzania pokazuje analiza firmy Oras, producenta ekologicznej, inteligentnej armatury. Wybieramy raczej sposoby oszczędzania promowane od lat jak np. prysznic zamiast kąpieli, niechętnie jeszcze korzystamy z nowinek technologicznych. Tymczasem ceny wody w najbliższych latach będą w Polsce rosły. Prognozowane podwyżki związane są m.in. z koniecznością dużych inwestycji w oczyszczalnie ścieków w Polsce. Zgodnie z wymogami unijnymi do 2015 r. w naszym kraju ma zostać wybudowane lub zmodernizowane 1.734 oczyszczalnie i powstać 37 tys. km sieci kanalizacyjnych. Koszt zmian szacowany jest na ok. 42 mld zł. Jeśli nie zdążymy, będziemy płacić wysokie kary. Same nakłady inwestycyjne, a także ewentualne kary dotkną więc przeciętnego Kowalskiego, gdyż tak duże wydatki będę musiały być sfinansowane właśnie z podwyżek cen wody.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

23


Forum

24

OPOLSKIEGO BIZNESU

nr 3 (85) kwiecień 2013

FOB Kwiecień  
FOB Kwiecień  

Forum Opolskiego Biznesu

Advertisement