Issuu on Google+

CZASOPISMO BEZPŁATNE

Nr 1/2010 ROK WYDANIA I

K WARTALNIK M IŁOŚNIKÓW P SÓW R ASY B IAŁY O WCZAREK S ZWAJCARSKI

BOS dla WOŚP

Od Redakcji

Oddajemy w Państwa ręce pierwszy numer Kwartalnika „BOSkie Życie” stworzonego z myślą o miłośnikach rasy Biały Owczarek Szwajcarski. Znamieściliśmy tu m.in. fotorelację z wydarzenia, w którym brał udział BOS, artykuły/porady z zakresu hodowli, szkolenia, sędziowania i przygotowywania do wystaw. Życzymy miłej lektury. w imieniu Redakcji Michał Szulc PS. Zachęcamy wszystkich do współtworzenia gazety! Opublikujemy każdy ciekawy materiał o dowolnej tematyce, którego głównym bohaterem jest pies, a najlepiej BOS.

10 stycznia 2010 roku odbył się XVIII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku WOŚP po raz drugi zagrała dla dzieci z chorobami onkologicznymi i zebrała rekordową kwotę 42 877 958,06 zł. Małopolskiej ekipie wolontariuszy towarzyszył Krakowski Klub Agility HIPORT, demonstrując umiejętności swoich podopiecznych, oraz Akademia Dobrych Manier BIAŁY PIES z pokazem posłuszeństwa oraz psich sztuczek. To niezapomniane wrażenie i nie lada przeżycie, mieć świadomość, że bierze się udział w tak szczytnej akcji, a efekt codziennej pracy z psem może przyczynić się do ratowania ludzkiego życia. Grzeczny pies zawsze budzi zachwyt i podziw wśród obserwatorów jego umiejętności, ale nie zawsze jest okazja pokazać je tak szerokiej grupie ludzi. To jest jak pewnego rodzaju egzamin.

Z okazji nadchodzących świąt Wielkanocnych życzenia szczęścia, zdrowia i radości

fot. www.moodoke.pl

I-szy numer Kwartalnika

ALBA LUNA Alpen Angel

Prawidłowej socjalizacji, umiejętnej koncentracji na przewodniku i właściwej relacji między partnerami. Ten egzamin na ocenę celującą zdała jedna z BOSkich przedstawicielek naszej ulubionej rasy, debiutując w TVP Kraków i przebojem wdzierając się na polityczne salony, aby propagować ideę Orkiestry oraz szeroko pojętej pracy z psem. cd. na str. 2

składa Redakcja Kwartalnika „BOSkie Życie” nr 1/2010

1


cd. ze str. 1 fot. www.moodoke.pl

Kwartalnik miłośników psów rasy Biały Owczarek Szwajcarski

Redaguje Zespół: Joanna Dziurowicz, Katarzyna Harmata, Celina Jakimowicz, Joanna Kois, Leszek Kois, Beata Ziemnicka. Stała współpraca: Anita Kozakiewicz, Ewa Stolarska, Danuta Urbańska. Sekretarz Redakcji: Katarzyna Szulc Kontakt: e-mail: boskiezycie@gmail.com www.bialeowczarki.fora.pl Wydawca, skład i druk: Wydawnictwo „BOSkie Życie” Nakład: 100 szt. Czasopismo bezpłatne. © Wszelkie prawa zastrzeżone Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, a także zastrzega sobie prawo do skracania i opracowywania artykułów oraz zmiany ich tytułów. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i reklam.

2

LUNA, Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oraz TVP Kraków 

Niesprzyjająca aura, sprzyjający obserwatorzy. Pogoda nie dopisała. Było dość ponuro, a mroźny wiatr i padający śnieg potęgował uczucie chłodu. Ale to nie przeszkodziło w pokazach. Wszyscy uczestnicy świetnie się bawili w towarzystwie swoich czworonożnych przyjaciół, pokazując jak fantastycznie można spędzać czas z psem. Wśród psich sportowców prym wiodły Owczarki Belgijskie. Te szybkie, zwinne i chętne do współpracy psy są powszechnie znane ze swoich sportowych predyspozycji. Wielkie zdumienie wśród obserwatorów budziła natomiast Luna, z dumą reprezentująca rasę Biały Owczarek Szwajcarski. Nie było osoby, która nie zwróciłaby na nią uwagi. Niespotykany owczarkowy wygląd oraz doskonałe umiejętności, gromadziły wielu nowych miłośników białych futer. Miejmy nadzieję, że widząc takiego psa w pracy nie przyjdzie im na myśl, że BOS może jedynie zdobić kanapę lub spędzać czas wyłącznie w kojcu. Uśmiechnięta biała morda będzie szczęśliwa tylko przy swoim człowieku, radośnie z nim współpracując. nr 1/2010

fot. www.moodoke.pl

Redaktor Naczelny: Michał Szulc

BOS na salonach. Biała dama zachwycała nie tylko przechodniów. Ekipa programu Magdy Hejdy „Kundel bury i kocury”, emitowanego od lat w TVP Kraków, również była nią zauroczona. Podczas udzielania wywiadu, BOSkie stworzenie zauważył także Prezydent Krakowa, Pan Jacek Majchrowski. Luna dumnie przybiła mu „piątkę” i świeciła przykładem dobrze wychowanego psa. Oby więcej BOSów na politycznych i telewizyjnych salonach, a nie wyłącznie na naszych domowych kanapach. Znacznie lepiej wyglądają nasi przyjaciele, gdy pracują i dobrze się bawią przy naszym boku. A gdy dojdzie do tego niesienie pomocy innym, duma będzie rozpierać wszystkich BOSkich miłośników… Kto wie, może na następnym Finale WOŚP, kwestować będzie więcej BOSów?! Pracujmy z naszymi psami. Katarzyna Harmata instruktor szkolenia psów www.bialypies.pl


Ring moim okiem

Sędziowanie Psów – można by pomyśleć –

Nic Łatwiejszego... Przystępując do sędziowania, doskonale zdaję sobie sprawę, że ja również jestem oceniana. Ubieram się stosownie, gdyż moim zdaniem ubiór świadczy o szacunku do osób, z którymi mam pracować na ringu, czyli zarówno do wystawców jak i do asystentów czy sekretarzy – i tego samego oczekuję od nich. Staram się, aby wszystkie psy, mimo krótkiego czasu jaki mam do opisu, były jednakowo obejrzane i każdy wystawca miał możliwość pięknego zaprezentowania swojego psa, nawet gdy leje deszcz, co jest zgrozą dla psów o dłuższej szacie. Zawsze przed sędziowaniem po raz setny czytam wzorzec. Na ring wchodzą psy w różnym typie i do mnie należy nagrodzić zwierzęta, które najlepiej odpowiadają wzorcowi, nie zaś moim osobistym upodobaniom. Na pewno innym okiem patrzę na młode psiaki, czy też opiekunów, którzy są po raz pierwszy na wystawie, a inaczej na klasę championów, gdzie wszystkie psy powinny być perfekcyjnie zaprezentowane, obyte z ringiem, zrównoważone. W momencie wejścia stawki, w danej klasie, do oceny mam niestety mało czasu. Wpierw skupiam się na psie jako całości – na tak zwanym „wrażeniu ogólnym” i muszę dość szybko wyłapać psy o złych proporcjach, nie harmonijnie zbudowane, np. przód nie pasuje do tyłu (typu mocna klatka piersiowa, a tył rachityczny, pięknie kątowa-

na łopatka, a tył stromy). Ważne jest, aby wzrost mieścił się w granicach wzorca, bardzo często, przy dużych rasach jaką jest m.in. BOS, popełniany jest błąd polegający na osądzie: im większy tym piękniejszy. Ogólna kondycja psa, jest również bardzo ważna. Pies zapasiony jest trudny do oceny, jak również zbyt chudy nie jest dobrą wizytówką właściciela. Po wstępnym spojrzeniu, przystępuję do opisu poszczególnych psów, który zaczyna się od wspomnianego wyżej, ogólnego wrażenia (typ, wielkość i proporcje) następnie kontynuuję pisząc

o głowie: czyli sprawdzam zgryz, ilość zębów, kształt głowy, osadzenie uszu (powinny być czyste), następnie przechodzę do szyi – jej osadzenia i długości. W dalszej kolejności przyglądam się i opisuję kątowanie łopatki, ustawienie przednich kończyn, kończąc na palcach i pazurach – nie przycięte (lub nie starte naturalną drogą) długie pazury – psują budowę łapy. Przechodząc do opisu klatki piersiowej, muszę pamiętać, że biały owczarek to rasa pracująca, sportowa, a więc nie może być płytka i mało pojemna. fot. Michał Szulc

od lewej: ENIGMA Domi Pearl i PRINCESSA z Chaty Leona nr 1/2010

3


Ruch jest jednym z najważniejszych punktów oceny i pozwolę sobie poświęcić mu nieco więcej uwagi. W trakcie oceny proszę wystawcę, aby zaprezentował psa w ruchu po okręgu oraz przód/tył (miło jest oceniać ten element, gdy organizator zapewnił odpowiednio duży ring). Ruch powinien być płynny, wykrok przednich kończyn równy wykrokowi tylnych, patrząc na psa od frontu czy z tyłu – kończyny powinny być prowadzone równolegle, przy bardzo szybkim kłusie mogą być lekko zbieżne. Łapy nie mogą się krzyżować, a pies w prezentacji przód/tył biec nie w linii. Budowa BOS-a pozwala mu na piękny, wyciągnięty kłus, na co zwracam baczną uwagę, ponieważ pies może być gorzej pokazywany w statyce przez niedoświadczonego wystawcę, ale w ruchu pokaże harmonię i piękno, a inny pies doskonale prezentowany i stojący jak skała, może pobiec, jak to mówi się potocznie: każda łapa w inną stronę... BOS nie jest psem ozdobnym i ruch w tej rasie jest bardzo ważny. Na jednym ringu spotykają się psy o szacie dłuższej i krótszej. Pod długim włosem można ukryć pewne mankamenty budowy psa jak np. niedostatecznie głęboką 4

fot. Leszek Kois

Teraz wypada coś wspomnieć o grzbiecie, który mimo wspólnych z owczarkiem niemieckim przodków, ma mieć grzbiet prosty, a nie spadzisty. Nie wiem dlaczego niektórzy wystawcy z uporem ustawiają psa tak, aby grzbiet opadał w dół. Kończyny tylne u BOS-a nie powinny być przesadnie kątowane, ale również strome, wszystko musi do siebie pasować.

AVENTIA Fortunatus

klatkę piersiową, natomiast umięśnienie może pięknie zaprezentować pies o szacie krótszej, co jest mniej widoczne u psa długowłosego, dlatego tak ważne jest sprawdzenie przez dotyk, na co musi pies mi pozwolić bez protestu. We wzorcu jest wyraźnie napisane, że to rasa nieufna do obcych, ale nie bojaźliwa czy agresywna. Agresywne zachowanie jest przeze mnie dyskwalifikowane, co wyraźnie zaznaczam w opisie psa. Uważam, że pies na wystawę powinien przyjechać wykąpany – jeśli to możliwe, a na pewno wyczesany i czysty – wystawa jest pokazem piękności – i nie wyobrażam sobie modelki na wybiegu z brudną głową... Zwłaszcza – jak sama nazwa wskazuje – BIAŁY OWCZAREK SZWAJCARSKI – jest rasą o umaszczeniu białym – nie zaś burym... Nie uznaję podwójnego handlingu, nie dyskwalifikuję lecz zwracam uwagę i proszę o zaprzestanie rzucania piłką, czy wołania psa zza ringu. Na samym końcu pragnę zaznaczyć, że nie ma psa idealnego. U mnie wygra pies o bardzo dobrej anatomii, pięknym ruchu, ważnr 1/2010

ny jest również kontakt z psem. Mniejszą uwagę przywiążę do barwy oka (oczywiście nie w skrajnych przypadkach np. niebieskie, żółte), czy noszenia ogona ciut wyżej niż to mówi wzorzec, szczególnie u samców, które rywalizują ze sobą w ringu i w podnieceniu ogon zawsze jest prezentowany wyżej niż normalnie. Staram się używać pełnej skali ocen (czyli doskonała, bardzo dobra, dobra, etc. – wg regulaminu) co nie zawsze spotyka się z uznaniem wystawców, szczególnie tych mało doświadczonych. Niestety nie każdy pies jest „doskonały” i nie byłoby sprawiedliwe nadawanie psu o dobrych proporcjach, jednak posiadającemu drobne wady – oceny doskonałej, w stosunku do zwierzęcia, które jest bliskie ideału i zasługuje właśnie na najwyższą ocenę. Zdaje sobie sprawę, że doświadczeni wystawcy cenią sędziego, po którym widzą czego chce i który sędziuje w sposób zrozumiały. Podsumowywując – ogólne wrażenie i ruch psa jest dla mnie wartością nadrzędną nad pojedynczymi niedociągnięciami. Ewa Stolarska


BOS się rodzi w Hodowli Domi Pearl

Już 5 dni przed przewidzianym terminem porodu suczka staje się persona numer jeden w domu. Wszyscy członkowie rodziny bacznie ją obserwują, dbają o to, by było jej wygodnie, ciepło i ogólnie – przyszła mama ma mieć maksymalny komfort. Gdy nadchodzi chwila porodu suczka daje nam o tym znać w bardzo charakterystyczny sposób, nie można tego zachowania pomylić z czymkolwiek, ani go nie zauważyć. Drapie w kanapę usiłując wydrzeć w niej dziurę na gniazdo (tylko dlaczego zawsze w tę dla gości – jedyną luksusową w domu???), ciężko dyszy, odmawia jedzenia, jest niespokojna i wyraźnie daje znać, że ta chwila nadchodzi. Również szczenięta w jej brzuszku zachowują się bardzo aktywnie i ma się wrażenie, że w brzuchu ciężarnej odbywa się jakaś wielka walka o pierwszeństwo do kanału rodnego. W ten właśnie dzień już od rana wiem, że czeka mnie kilka nieprzespanych nocy. Urządzam sobie

tymczasową sypialnię obok psiej porodówki, sprawdzam czy mam zapas miodu, mleka i herbaty na bawarkę dla rodzącej i kawy dla siebie, kontroluję działanie lampy dogrzewającej szczenięta, dezynfekuję ponownie skrzynię porodową, szykuję duży zapas papierowych ręczników i mat higienicznych. No i najważniejsze – dzwonię do zaprzyjaźnionej weterynarki, aby uprzedzić ją, że i ona nie wyśpi się tej nocy. Pani weterynarz jest na tyle zaprzyjaźniona, że przeważnie zjawia się już po paru godzinach, aby wspierać mnie nawet gdy cała akcja porodowa przebiega płynnie i bez komplikacji. W końcu jest to naprawdę wyjątkowe wydarzenie, bo przecież BOS-kie psy przychodzą na świat. fot. Celina Jakimowicz

nr 1/2010

Można by długo opisywać przebieg porodu i pierwsze dni życia szczeniąt, ale to będzie temat odrębnego artykułu. Spodziewam się niedługo miotu i planuję zrobienie fotorelacji z przebiegu porodu i pierwszych 3 tygodni życia szczeniąt. Teraz przenieśmy się do chwili gdy zaczyna się praca nad socjalizacją. Upłynęły 3 tygodnie od porodu i maluchy już widzą i słyszą otaczający je świat. Hodowca wówczas musi poświęcić sporo czasu i energii na obeznanie ich z wieloma czynnikami zewnętrznymi. Im więcej zobaczą, usłyszą i odczują w tych pierwszych tygodniach życia, tym większa szansa, że wyrosną na zrównoważone pewne siebie psy. Zaczynam od oswajania ich z dotykiem – w zasadzie robię to już od pierwszych godzin po narodzeniu, ale teraz zaczynam dopuszczać do nich zaufane osoby z zewnątrz, zachęcam gości do głaskania, przytulania, noszenia na rękach. Zapraszam jak najbardziej zróżnicowane pod względem wyglądu i zachowania osoby, zarówno dorosłych jak i dzieci, aby psiaki miały okazję do kontaktów z różnorodnymi ludźmi. Większość szczeniąt przyjmuje to z zainteresowaniem i przyjemnością. Ciekawie obserwują, a przede wszystkim obwąchują dłonie, sięgają pyszczkami do ust i uszu. Bardzo się cieszę, gdy widzę, że szczenię jest spokojne i zaciekawione. Czasem niektóre z nich lekko się usztywniają i widać, że są zaniepokojone – takiemu psiakowi poświęcam więcej czasu, częściej daję go w ręce „obcych”, aby ugruntować w nim przekonanie, że człowiek to ciepło, delikatność i przyjemność. Oswajam je też ze wszystkimi dźwiękami domowymi, wkraczam do ich pomieszczenia z odkurzaczem, mikserem itp. głośno 5


trzaskam drzwiami. Wymyślam nowe sposoby na oswajanie ich z dźwiękami: szeleszczę folią, drę gazety, przynoszę plastikowe grzechotki, turlam po posadzce puszkę z koralikami, a gdy idę do pracy zostawiam włączone radio różnicując codziennie poziom głośności. Gdy jest to możliwe zostawiam otwarte okno, aby docierało jak najwięcej dźwięków z ulicy, odgłosy traktora, samochodów, śmiech dzieci, szczekanie psów itp. Każde karmienie rozpoczynam radosnym nawoływaniem i rzucaniem metalowych misek na posadzkę z terakoty, dzięki tym działaniom psiaki hałas kojarzą z jedzeniem lub przyjemnym kontaktem z ludźmi, nie boją się, nie uciekają do kąta, tylko ciekawie zaglądają lub biegną sprawdzić co się dzieje. Oczywiście robienie hałasu nie jest jedyną rzeczą jaką w tym okresie robi się w „pokoju dziecięcym”, bo dźwięki są tylko jednym z bodźców z jakimi trzeba oswoić przyszłych przedstawicieli BOS-kiej rasy. Inną zabawą jest oswajanie szczenią z różnego rodzaju podłożem. Znają już one terakotową posadzkę i drewniane dno skrzyni porodowej, miały też do czynienia z podkładami, teraz czas wprowadzić dywan, ceratę, gazety zarówno równo rozłożone jak i pogniecione, kartony, kawałki szmatek, gumowe wycieraczki gładkie i z dużymi otworami. Robię im tor przeszkód z kartonów, stołka, worków z karmą i co mi tam jeszcze wpadnie w ręce. Fajnie jest obserwować jak niezdarne maluszki pomału oswajają się z różnymi podłożami i po kilku próbach już nawet nie zwracają uwagi na to po jakiej powierzchni biegają. Przychodzi czas na zapoznanie z innymi pomieszczeniami w domu. Początkowo bierzemy wszystkie na raz i zanosimy 6

fot. Celina Jakimowicz

do kuchni. Pozwalam im oswajać się z nowymi widokami, zapachami i dźwiękami. Włączam ekspres do kawy, wentylator, otwieram i zamykam szuflady. Potem przychodzi czas na zwiedzanie domu w pojedynkę. Pomału są zapoznawane z niemal wszystkimi pomieszczeniami, nietknięty jest tylko jeden duży pokój w domu w którym niedługo zostanie przeprowadzony test Campbella. Przy wszystkich tych czynnościach bacznie obserwuję szczenięta i w zasadzie testy potwierdzają tylko moje wcześniejsze przypuszczenia co do predyspozycji każdego malucha. Gdy przychówek osiągnie wiek 4 tygodni, a pogoda jest sprzyjająca, zaczynamy oswajanie ze światem zewnętrznym. Pierwszy „spacer” przeważnie kończy się pół metra za progiem drzwi, ponieważ znajdują się tam 2 stopnie. Pokonanie ich początkowo jest rzeczą niemożliwą, a i cały ten wielki świat trochę onieśmiela. Jednak ciekawość zwycięża. Małe kluski powoli zaczynają tarabanić się na schodki i już po kilku próbach wspinaczka uwieńczona zostaje sukcesem. Od tej pory zaczyna się prawdziwa gimnastyka i poznawanie świata. Szczeniaczki mają do dyspozycji ponad 1000 m2 powierzchni o różnr 1/2010

nym podłożu: bruk, trawa, miękki piasek, czasem błotko. Z wielką pasją rozwijają też swój zmysł smaku, kosztując coraz to nowych krzaczków, drzewek, kwiatków, warzywek i wszystkiego co w swojej naiwności próbuję posadzić w przydomowym ogródku. Mają też okazję do bliższej znajomości z naszymi kotami, kurami sąsiadów, psami zza płotu. Niejako przy okazji uczą się też załatwiania poza domem. Wiadomo, że pies to zwierzę czyste z natury i nie lubi zapaskudzać miejsca w którym śpi i je, tak więc wykorzystuję ten pierwotny instynkt i dzięki temu mam mniej sprzątania w domu, a przyszli nabywcy mniej problemów. Szczenięta wypuszczane tak wcześnie na dwór błyskawicznie nabierają sprawności fizycznej. Po osiągnięciu poważnego już wieku 6 tygodni przychodzi czas na pierwszą podróż samochodem. Zmusza mnie do tego konieczność poddania miotu przeglądowi w oddziale Związku Kynologicznego, ale przy okazji szczenięta przechodzą kolejny bardzo istotny etap socjalizacji. Gdyby pierwsza przejażdżka odbywała się w pojedynkę na pewno byłaby wielkim stresem, ale dzięki temu, że podróżuje cały miot, odbywa się to niemal bezboleśnie. Dużym przeżyciem jest


natomiast sam przegląd miotu. Wprawdzie maluchy są przyzwyczajone do kontaktów z ludźmi, ale tu obcy ludzie dość energicznie je obmacują, zaglądają w ząbki, macają jąderka, a na koniec jeszcze robią bolesne tatuaże, ech nie podoba się to szczeniaczkom, ale za to po chwili, jeszcze w siedzibie ZK, każde z nich dostaje całą moc pieszczot od obecnych tam ludzi i po przepysznym ciasteczku. No i kolejną przygodę mają za sobą i kolejne doświadczenie zdobyte na drodze do dorosłości, a następne wyprawy samochodem będą już tylko czystą przyjemnością. To jest właśnie moment, gdy pierwsze małe BOSy opuszczają gniazdo i jadą do nowych opiekunów, ale w tak młodym wieku mogą odebrać szczenięta tylko osoby z minimalnym przynajmniej doświadczeniem albo dużą teoretyczną wiedzą na temat pielęgnacji i opieki nad szczenięciem. W innym wypadku wolę gdy szczenię zostanie u mnie jeszcze kilka tygodni, przynajmniej do 2-go szczepienia. W oczekiwaniu na 2-gie szczepienie uczymy szczenięta chodzenia na smyczy, przychodzenia na przywołanie, wykonywania podstawowych komend „siad”, „waruj”. Wszystko oczywiście w formie zabawy i w naprawdę maleńkich dawkach, aby ćwiczenia budziły wyłącznie przyjemne skojarzenia. Bawimy się więc zarówno w grupie jak i pojedynczo. Wszystkie ćwiczenia wykonywane w tak młodym wieku są naprawdę bardzo proste i łatwe do wyegzekwowania pod warunkiem, że są dozowane małymi dawkami. W innym wypadku szczeniaczek zaczyna się nudzić, a wesoła dotąd zabawa kończy się skrzywdzoną miną nieszczęśnika lub wręcz jego ucieczką. Tak więc wychodząc z założenia, że im mniej tym lepiej nie zanudzamy „przed-

-przedszkolaka” tylko wychowujemy go rozsądnie i stosownie do jego możliwości. W tym okresie skupiamy się głównie na przywołaniu, nagradzając każde ochocze przybiegnięcie do nas smakołyczkiem. Jest to naprawdę łatwe, bo szczenięta nie lubią być same, za to uwielbiają nasze pieszczoty i (nie wiem czy jeszcze nie bardziej ) wątróbkowe ciasteczka. Nieco trudniejszą sztuką jest nauka chodzenia na smyczy. Aby nie zniechęcić ucznia robimy to naprawdę maleńkimi dawkami. Szczenięta od urodzenia mają przewiązane na szyi wstążeczki, więc obroża nie budzi w nich niepokoju, ale gdybyśmy chcieli od razu przypiąć smycz i wyjść na spacer, skończyłoby się to wielkim lamentem i zdecydowanym protestem. Zaczynamy więc od delikatnego przytrzymywania pieska za obróżkę i nagradzamy za każdym razem gdy się nie wyrywa, potem przypinamy smyczkę i pozwalamy ciągać ją po ziemi, po chwili łapiemy koniec smyczy i delikatnie przyciągamy do siebie jednocześnie wesoło wołając. W wieku 9 tygodni w zasadzie każdy szczeniaczek bez oporów chodzi na smyczy w mieszkaniu i po podwórku, zaczynamy więc spacerować poza własnym terenem. Szczenięta są już wprawdzie

po 2 szczepieniach, ale nie mają jeszcze pełnej odporności na zagrażające życiu choroby wirusowe, dlatego na te ćwiczenia wybieramy tereny mało uczęszczane przez inne psy. Wyjeżdżamy samochodem przy okazji oswajając maluchy z podróżami (obserwujemy czy któreś z nich cierpi na chorobę lokomocyjną). Gdy minie okres kwarantanny, szczenięta mogą już bezpiecznie wędrować do swoich nowych opiekunów. Są już przyzwyczajone do podróżowania, znają swoje imiona, przychodzą na przywołanie, ładnie chodzą na smyczy, umieją siadać i kłaść się na komendę. To, czy w dalszym etapie nasza praca nie zostanie zaprzepaszczona, zależy już tylko od nowych właścicieli. Każdy z nich zostaje poinformowany jak (w moim przekonaniu) powinien dalej postępować, a co zrobi z tą wiedzą, zależy już tylko od niego samego. Ja ze swojej strony mam tylko nadzieję, że zrobi wszystko, aby być szczęśliwym ze swoim psem, a pies był szczęśliwy z nim i jeśli tak się dzieje mam pełną satysfakcję i poczucie dobrze wykonanej pracy. Celina Jakimowicz hodowca BOS „Domi Pearl” www.domipearl.pl

fot. Celina Jakimowicz

nr 1/2010

7


CANIS FAMILIARIS

=

ODPOWIEDZIALNOŚĆ Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że ukochana i zaufana osoba budzi Cię w środku nocy i wywozi za miasto? Potem idziecie głęboko w las, jest zimno, ciemno i ponuro – boisz się. Nagle ten człowiek, z którym dzieliłeś życie, przywiązuje Cię do samotnego drzewa na środku pustej polany i odchodzi... Taki los spotyka wielu z naszych czworonożnych przyjaciół. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ludzie w tak okrutny sposób pozbywają się niechcianych zwierząt? Przepełnione schroniska, setki przypadków znęcania się nad psami, liczne pogryzienia. Kto ponosi za to winę, na kim spoczywa odpowiedzialność? Wiele pytań możemy zadawać sobie w tym temacie, a przecież odpowiedź jest oczywista. Naszemu społeczeństwu brakuje edukacji kynologicznej. Dla większości z nas pies jest co najwyżej pupilem domowym. Kupując szczeniaka najczęściej działamy pod wpływem impulsu, emocji. Wybieramy psa nie ze względu na jego psychikę czy predyspozycje, ale kierujemy się wyglądem zewnętrznym. Piękny owczarek niemiecki, budzący ogólny za-

chwyt ma wielu „miłośników”. Każdy chce mieć tak wspaniałego psa jak Cywil czy Szarik. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że tak grzeczny pies ot tak po prostu się nie rodzi. Geny to jedno, reszta należy do nas – do ludzi. Nawet najlepszego psa da się skutecznie i nieodwracalnie „popsuć”. Minimalna wiedza początkiem drogi do sukcesu. Podstawą prawidłowej egzystencji na linii człowiek–pies, jest przynajmniej minimalna wiedza teoretyczna. W obecnych czasach literatura kynologiczna jest ogólnie dostępna, a internet daje nam nieograniczone możliwości i warto z niego skorzystać. Warto wiedzieć, że utrzymanie psa wielkości białego owczarka szwajcarskiego, czy owczarka niemieckie-

fot. www.moodoke.pl

8

nr 1/2010

go, wiąże się z kosztem 200–300 złotych miesięcznie, że grozi mu dysplazja stawów biodrowych i łokciowych, że nieprawidłowe żywienie może doprowadzić do krzywicy. Jak uniknąć przyszłych niespodzianek czy rozczarowań? Zanim przystąpimy do zakupu zastanówmy się czego tak naprawdę oczekujemy od czworonoga, który zawita w nasze progi. Czym skorupka za młodu nasiąknie... Na początku obalmy mity! Większość Polaków (szczególnie tych żyjących na wsiach) wychowała się w przekonaniu, że pies jest stróżem pilnującym obejścia – z reguły przy budzie i na łańcuchu. Nic bardziej mylnego. Psy są zwierzętami stadnymi pochodzącymi od wilka. Potrzebują kontaktu z ludźmi, których traktują jak swoje własne stado. Potrzebują przewodnika, który wyznaczy granice i pokaże odpowiednie miejsce w hierarchii. Dlatego tak ważna jest socjalizacja szczenięcia. Rodząc się jest ono jak czysta biała karta, wystarczy tylko umiejętnie i cierpliwie ją zapisać. Proces ten trwa od pierwszych dni narodzin u hodowcy. Jeśli w rodzinnym kojcu psiak ma wiele miłości, wie co to ludzki dotyk i ciepło, potrafi bawić się z dziećmi, a do tego ma udokumentowane pochodzenie (rodowód) połowa sukcesu jest za nami. Dobry hodowca wie jak właściwie zająć się suką i szczeniętami. Obowiązkowe przeglądy miotów mają na celu sprawdzenie warunków w jakich są one chowane


Każda rasa ma odpowiednie predyspozycje. Biały owczarek szwajcarski uwielbia kontakt z człowiekiem i nie nadaje się na stróża posesji, którą właściciel odwiedza raz dziennie, by napełnić miskę jedzeniem czy wodą. Labradory świetnie dogadują się z dziećmi, ale potrzebują wiele ruchu i pracy z człowiekiem. Border collie ma duszę pracoholika, a borzoj najlepiej czuje się na swoim lekko przymałym fotelu. Lecz po długich czasem godzinach oczekiwania na swojego Pana marzy o szaleństwach na łące. Wtedy jest jak torpeda, a gdy zobaczy zająca – nic go nie zatrzyma. Dlatego kiedy już skonfrontujemy nasze przekonanie o pięknym psie z jego predyspozycjami i naszym trybem życia, a następnie podejmiemy w pełni świadomą decyzję o zakupie „czterołapa”, musimy zastanowić się co dalej. Co należy zrobić, aby wychować grzecznego psa, który będzie naszym towarzyszem przez lata? Należy odpowiedzialnie go prowadzić. Należy przewidzieć skutki naszego postępowania i poświęcić dziennie kilka chwil na podstawowe szkolenie z zakresu posłuszeństwa. Jest to świetna zabawa zarówno dla psa jak i jego przewodnika, w której nawiązuje się więź i wzajemne zrozumienie. Tym

sposobem ułatwiamy sobie życie, a nasza wspólna przygoda nie kończy się spacerem po lesie, z którego do domu wraca tylko Pan. Zbyt wiele cierpienia. Statystyki dają dużo do myślenia. W zeszłym roku w schroniskach przebywało kilkadziesiąt tysięcy psów, a co roku ich liczba drastycznie wzrasta. Aż strach pomyśleć jaki jest bilans zwierząt potrąconych przez pędzące samochody i pozostawionych samym sobie gdzieś z dala od ludzkich zabudowań. Może taki pies przeżyje, ale co to za życie? Jedynym sposobem na zatrzymanie tego procesu jest zwiększenie świadomości wśród Polaków. W myśl stwierdzenia „powiedz mi jaki masz stosunek do zwierząt, a powiem Ci kim jesteś”, zastanówmy się jakimi my jesteśmy ludźmi. Odpowiedzmy sobie na pytanie co oznacza słowo odpowiedzialność i stosujmy jej regułę nie tylko w stosunku do naszego gatunku. Za Canis Familiaris także jesteśmy odpowiedzialni. W końcu udomowiliśmy te zwierzęta na własne potrzeby, więc teraz należycie o nie dbajmy i pomyślmy, że kiedyś zimny nos może nawet uratować nam życie. Katarzyna Harmata hodowca BOS „White Matahar” www.bialeowczarki.pl fot. www.moodoke.pl

fot. www.moodoke.pl

oraz ich ogólny stan psychiczny i fizyczny. W niektórych rasach przeprowadza się specjalistyczne testy psychiczne mające na celu wyeliminowanie zwierząt agresywnych lub z wadami wrodzonymi poprzez odsunięcie z hodowli. Oczywiście koszt zakupu psa „z papierami” może czasem przerażać, ale wystarczy spojrzeć na ten wydatek jak na inwestycję w naszą przyszłość. Przecież podejmując decyzję o zakupie psa zdajemy sobie sprawę, że będzie on towarzyszył nam przez kilkanaście lat. Przy okazji takiego wydatku możemy dowiedzieć się czy będzie nas stać na utrzymanie czworonoga. Wystarczy zgromadzić odpowiednią wiedzę na temat interesującej nas rasy i odkładać pewną kwotę (odpowiadającą kosztom utrzymania zwierzęcia) przez pół roku albo nawet rok, a przekonamy się, czy będziemy mieć fundusze na utrzymanie nowego członka rodziny. Nie dajmy zarabiać handlarzom, ani nabierać się na stwierdzenie „po rodowodowych rodzicach”. Skoro właściciela nie było stać na metryki dla szczeniąt, ciekawe czym je odżywiał. Jeśli suka nie otrzymała rodowodu, może to znaczyło, iż ma poważne problemy z psychiką bądź zdrowiem.

Wygląd to nie wszystko.

nr 1/2010

9


dlaczego warto mieć BOSkiego

Witajcie potencjalni nabywcy BOSkich. Pod naciskiem opinii społecznej, bądź też po przeczytaniu pytań ludzi chcących posiadać Białego Owczarka Szwajcarskiego, a którzy jeszcze nie są zdecydowani chciałbym przytoczyć kilka ważnych argumentów dla których warto mieć BOSa. Tutaj już należy wyjaśnić, że skrót BOS nie oznacza, że jest się szefem bądź ma się na własność szefa. Szef jest tylko jeden oczywiście Krzysiu Jarzyna ze Szczecina. BOS oznacza Biały Owczarek Szwajcarski, ale wracając do tematu powodów dla których warto mieć BOSa: Powód pierwszy i chyba najważniejszy, posiadając BOSa masz możliwość poznania wspaniałych ludzi, sympatycznych, przemiłych, pięknych, interesujących, z którymi możesz prowadzić rozmowy na tym jakże cudownym forum www.bialeowczarki.fora.pl, którego administratorami są dwaj przystojni, młodzi, inteligentni mężczyźni Leon i Michał oraz jedna taka sobie moderatorka Dancia.

Powód drugi – mając BOSa masz niewątpliwą okazję uczestniczyć w organizowanych zlotach na których spotykają się właściciele białasów. Zloty te trwają kilka dni i są dość wyczerpujące. Na spotkaniach panuje wspaniała atmosfera oraz prowadzi się rozmowy na wysokim poziomie, które kończą się z reguły bólem głowy. 10

Następny zlot odbywa się na Opolszczyźnie w dniach

24–25 kwietnia 2010 r.

przy okazji Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych w Opolu.

 Jako wodzirej opolskiej sceny kabaretowej chciałbym serdecznie zaprosić na ten właśnie kolejny zlot Białasów. Zapraszam bardzo serdecznie na „BOSkie opolskie” biesiadowanie. Zaproszenie oczywiście wystosowałem wcześniej, gdyż trzeba zaplanować dni wolne oraz zamówić kempingi (szczegóły na forum). W programie: wygrywanie na wystawie, pyszne świńskiego żarełko z jabłuszkiem, ogóreczki ze smalczykiem popijane jakże cudownym napojem bogów, spotkania z sędzią kynologicznym, wystawcami, przyspieszone kursy wystawiania psa i podstawowego wyszkolenia (i tu uwaga, nie korespondencyjne tylko na żywo, a prowadzone przez piękne, młode panie) oraz pokaz IPO prowadzony przez jakże przystojnego opolskiego kowboja „gałkę” notabene 2 w Polsce psa policyjnego. nr 1/2010

Powód trzeci posiadania BOSa, to, że jest to idealny pies dla nieśmiałych kawalerów: pojawiając się w miejscach gdzie jest najwięcej samotnych dziewczyn do podrywu używa się BOSa. Wszystkim wiadomo, że białasy wzbudzają zachwyt i każdy chce pogłaskać pieska, więc jest wręcz wysoce prawdopodobne, iż też zostaniecie pogłaskani. Zawsze miło jest usłyszeć: jaki fajny, można pogłaskać? I wtedy odpowiadamy: ależ oczywiście, pieska również  Powód czwarty dla podrywaczy: Dla pięknych dużych oczu pań, które zdziwione zatrzymują się na ulicy i pytają co to za cudo  Odpowiadam krótko: Lechu jestem! fot. www.moodoke.pl

10

powodów

Powód piąty to powód dla znudzonych mężów: nie musisz mówić żonie, że znowu idziesz wysypać śmieci, aby nie odpowiadać na pytania żony czy przytyła. Oczywiście wychodzisz z BOSem za potrzebą.


fot. www.moodoke.pl

 dlaczego ten owczarek podhalański ma stojące uszy?  dlaczego ten owczarek podhalański jest taki chudy?  czy biały owczarek szwajcarski jest w innych kolorach?  co to za odmiana labradora? Itp. Itp.

Powód dziesiąty to, że posiadając BOSa masz wrażenie, że po prostu lepiej wybrać nie mogłeś. Nigdy nikt nie spojrzy na ciebie z większym uwielbieniem. Na koniec również twórczość liryczna Leona:

„Oda do Boskiego”

Czekasz pod balkonem, aż zgaśnie światło i upewniasz się, że pani domu poszła spać. Co do potrzeb pana patrz powód czwarty. Powód szósty dla nieśmiałych kobiet: posiadanie pięknego dekoltu to nie wszystko, wszystko to BOS! Powód siódmy jest to ważny powód dla którego warto mieć białasa, czyli, aby dobić zawistnych sąsiadów, gdyż nie każdy może być posiadaczem BOSa. Białasy są wyjątkowe stąd i właściciele są wyjątkowi. Teraz troszkę poezji lirycznej w twórczości Leona na którą też lecą laski  Boskie życie z boskim psem Może się wydawać snem Każdy może tego dożyć Bo wystarczy się otworzyć I pokazać wszystkim nam Że BOSkiego wart jest pan Powód ósmy – uświadamiasz sobie, że jesteś debeściak w kynologii, ponieważ inni zadają Ci głupie pytania:

Zawsze widzê Twój wierny wzrok Gdy nie odstêpujesz mnie na krok Twój nosek niczym wêgielek Oczêta na kszta³t muszelek Uœmiechniêta mordka ca³a Na kolana mnie powala Gdy tak patrzê w pyszczek Twój Cieszê siê, ¿e jesteœ mój Jak to siê sta³o ¯e mnie takie szczêœcie spotka³o Dosta³em BOSkiego za przyjaciela swego Spojrzê tylko w Twoj¹ stronê I ju¿ machasz mi ogonem I wystarczy to spojrzenie A ju¿ deptasz przy mnie ziemie Z g³ow¹ pchasz siê na kolana Bo tak kochasz swego pana Czule wtulasz siê w dzieciaki Pies z ciebie nie byle jaki Uszy stawiasz, obserwujesz Poleceñ nie potrzebujesz Zawsze na domostwa stra¿y Gdy coœ z³ego siê wydarzy M¹dre Twoje psie spojrzenie Ja Ciê piesku nie wycenie Nie policzê Twej wartoœci Bo nie zmierzy siê mi³oœci Nikt BOSkiego nie wyceni Bo to pies jest nie z tej ziemi

Powód dziewiąty, to to, że pod pretekstem „mój pies jest niesforny” możesz bezkarnie wielogodzinnie spotykać się z panią szkoleniowiec.  Wielogodzinne spacery i rozmowy.  A wszystko to robisz dla dobra swojego BOSa. nr 1/2010

To tyle, tak więc jeśli zostaniesz właścicielem białasa jest szansa, że zostaniesz poetą.  Leszek Kois hodowca BOS „z Chaty Leona” www.zchatyleona.republika.pl

11


Wzorzec FCI nr 347 skrócony; źródło: Związek Kynologiczny w Polsce www.zkwp.pl BIAŁY OWCZAREK SZWAJCARSKI (Berger Blanc Suisse, White Swiss Shepherd Dog) Kraj pochodzenia: Szwajcaria Data publikacji obowiązującego wzorca: 26.11.2002 Użytkowanie: Pies pracujący i do towarzystwa, z natury serdeczny i przyjazny wobec dzieci, doskonały stróż, szybko się uczy. Klasyfikacja FCI: Grupa 1 – Psy pasterskie i zaganiające. Sekcja 1 – Psy pasterskie. Próby pracy nie wymagane. RYS HISTORYCZNY: Białe owczarki rozwijały się stopniowo jako odrębna rasa w USA i Kanadzie. Pierwsze ich egzemplarze sprowadzono do Szwajcarii w latach siedemdziesiątych zeszłego wieku. Urodzony w USA 5 marca 1966 roku pies o imieniu Lobo może być uznany za „ojca” rasy w Szwajcarii. Jego potomkowie, wpisani do szwajcarskiej księgi rodowodowej (LOS), i kolejne psy sprowadzone z USA i Kanady, dali początek licznej grupie białych owczarków. Obecnie psy te, o pochodzeniu znanym od kilku pokoleń, znane są w całej Europie. Od 1991 roku rasa uznana jest w Szwajcarii. WYGLĄD OGÓLNY: Mocny, dobrze umięśniony pies średniej wielkości, o średnio mocnym kośćcu i wydłużonej, eleganckiej sylwetce. Biały owczarek ma stojące uszy, sierść długą lub krótką, zawsze z podszerstkiem. WAŻNE PROPORCJE: – Sylwetka umiarkowanie prostokątna: stosunek długości tułowia (mierzonej od stawu barkowego do guza siedzeniowego) do wysokości w kłębie jak 12 : 10. – Długość kufy od trufli nosa do stopu nieco większa od długości mózgoczaszki, mierzonej od stopu do guza potylicznego. 12

ZACHOWANIE – TEMPERAMENT: Żywy, nigdy nie nerwowy, czujny. Wobec obcych bywa trochę nieufny, ale nigdy nie może być bojaźliwy ani agresywny. GŁOWA: Mocna, sucha i ładnie wyrzeźbiona, proporcjonalna do tułowia. Oglądana z góry i z boku ma kształt klina. Osie poziome kufy i mózgoczaszki równoległe. Czaszka: tylko lekko zaokrąglona, bruzda czołowa zaznaczona. Nos: średniej wielkości, pożądany czarny, ale dopuszczalny jaśniejszy, także jasny, „śnieżny”. Kufa: mocna i umiarkowanie długa w stosunku do czaszki, grzbiet nosa i dolna linia kufy proste, lekko zbieżne w kierunku nosa. Wargi: suche, przylegające, jak najciemniejsze. Uzębienie: mocne i kompletne, równo rozmieszczone, zgryz nożycowy. Oczy: średniej wielkości, kształtu migdała, osadzone trochę skośnie, brązowe lub ciemnobrązowe. Powieki przylegające, pożądane czarne. Uszy: stojące, wysoko osadzone i sztywno noszone, równoległe wobec siebie i skierowane do przodu, kształtu długiego, na końcu lekko zaokrąglonego trójkąta. SZYJA: Średniej długości, dobrze umięśniona, bez podgardla. Elegancko, łukowato wygięta, płynną linia prowadzi od głowy do kłębu. TUŁÓW: Mocny, dobrze umięśniony, średniej długości. Kłąb: wyraźny. Grzbiet: równy, mocny. Lędźwie: silnie umięśnione. Zad: długi, średniej szerokości, lekko opadający w kierunku ogona. Klatka piersiowa: niezbyt szeroka, głęboka (około 50 % wysokości w kłębie), sięga łokci, owalna i długa. Wyraźne przedpiersie. Słabizna i brzuch: słabizna mocna, boki szczupłe, linia dolna umiarkowanie podciągnięta. OGON: W kształcie kity, zwężający się ku końcowi, dość głęboko osadzony, sięga przynajmniej stawu skokowego. W spoczynku wiszący prosto lub lekko szablasto wygięty w ostatniej jednej trzeciej długości. W ruchu nr 1/2010

noszony wyżej, ale nigdy nie powyżej linii grzbietu. KOŃCZYNY: Mocne, suche, z wyraźnymi ścięgnami, o średnio mocnym kośćcu. Kończyny przednie: Proste, przy oglądaniu z przodu umiarkowanie szeroko rozstawione; oglądane z boku dobrze kątowane. Łopatki: długie i ukośnie ustawione, dobrze kątowane z ramieniem i silnie umięśnione. Ramiona: Dostatecznie długie, mocno umięśnione. Łokcie: ściśle przylegające do tułowia. Przedramiona: długie, proste i suche. Śródręcza: mocne, tylko lekko nachylone. Kończyny tylne: Oglądane z tyłu proste i równoległe, niezbyt szeroko rozstawione. Oglądane z boku odpowiednio kątowane. Uda: średniej długości, dobrze umięśnione. Podudzia: średniej długości, ukośnie ustawione, o mocnym kośćcu i mięśniach. Stawy skokowe: mocne, dobrze kątowane. Śródstopia: średniej długości, proste i suche. Wilcze pazury powinny być usunięte, chyba, że w danym kraju jest to zabronione. Łapy: owalne, tylne nieco dłuższe od przednich, palce zwarte i dobrze wysklepione, mocne, czarne opuszki, pazury pożądane ciemne. CHODY: Krok rytmiczny i wytrzymały, dobry wykrok i mocny napęd, kłus swobodny i przestrzenny. SKÓRA: Bez fałd i zmarszczek, ciemna pigmentacja. OKRYWA WŁOSOWA: Sierść: średniej długości lub długa, gęsta, przylegająca, z obfitym podszerstkiem. Włos okrywowy twardy i prosty. Pysk, uszy i przednia strona nóg porośnięte włosem krótkim, a szyja i tylne strony nóg – trochę dłuższym, niż na tułowiu. Dopuszczalny włos lekko falisty, o ile jest twardy. Maść: biała. WZROST I WAGA: Wysokość w kłębie: pies 60 – 66 cm suka 55 – 61 cm Waga: pies ok. 30 – 40 kg suka ok. 25 – 35 kg


BOSkie Życie nr 1/2010