Issuu on Google+

Fleet

nr 12 (73) grudzień 2016 ISSN: 2081-0806

dialog flotowy

Premiery i nowości Targi Fleet Market 2016


Fleet Start

Najlepszego, bo taki był

K

olejny rok już za  nami. Mamy nadzieję, że  udany dla Was. Co  prawda na świecie jest niespokojnie, ale bądźmy dobrej myśli, ponieważ rok 2016 był rekordowy pod względem sprzedaży samochodów, także samochodów do firm. To cieszy, bo jasne jest, że to sprzedaż napędza wszystkie inne branże. W  grudniowym wydaniu jak zawsze znaczące miejsce zajmie relacja z  targów Fleet Market, które zgromadziły rekordową liczbę gości, wystawców modeli samochodów i aut premierowych. Poza tym zapraszamy do przeczytania wywiadu z prezydentem Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe. Tym razem nie pytamy o  hybrydy, sprzedaż i  pozycję Toyoty, ale dowiecie  się, dlaczego żona prezydenta Pawlaka zmusiła go do pracy w warsztacie. Jak zawsze nie zabraknie tematów poważnych, jak analiza europejskiego rynku flotowego na podstawie Barometru Flotowego, czy Akademii Fleet Managera, gdzie zarządcy dużych flot radzą mniejszym firmom, jak skutecznie obniżyć koszty funkcjonowania samochodów firmowych. Z tematów lżejszych sprawdzamy, jaki samochód byłby idealnym autem do flot i czy takie auto naprawdę istnieje. Testujemy też dla Was Škodę Kodiaq, czyli pierwszego SUV-a od naszych czeskich sąsiadów. My w redakcji życzymy naszym czytelnikom radości i spokoju ducha na święta oraz jeszcze lepszego roku 2017.

Fleet Menu Fleet Flash

42 PZWLP rozdało nagrody 44 Fiesta ‒ czterdziestolatek Forda

Citroën SpaceTourer 74 Od przybytku głowa nie boli

Fleet Photo

Fleet Cars&Trucks

8

BMW 218 76 Pierwszy minivan BMW w teście

Škoda Kodiaq 48 Nowe horyzonty

Fleet Technology

Volkswagen Crafter 51 Numer dwa numerem jeden

78 Nie tylko montownia 80 Użytkownicy mają mieć łatwiej

Toyota C-HR 54 Dobra zmiana

Fleet Safety

4

Aktualności

Fleet Market 2016

Fleet People 16 Jestem szefem, który słucha 20 Samochód buduje przewagę

Fleet Finance 22 25 26 28 30

CFM według CVO „Konstytucja dla biznesu” a floty Nie tylko w banku Wyprzedaże rocznika, czyli... Chcieć, to móc

Fleet Management

PARTNER DZIAŁU

32 J esteśmy bliżej klientów 34 Słabe wyniki barometru EFL

Fleet Strategy 36 A  kademia Fleet Managera odc. 63 cz. II Pomóc mniejszym firmom 40 Samochód marzeń

Subaru Levorg 1.6 GT-S Sport 57 Nie tylko dla wyznawców Audi A5 Coupe 2.0 TFSI 60 Sportowa elegancja Suzuki Ignis 4WD Premium 62 Nietuzinkowy maluch Peugeot 3008 1.6 BlueHDI 64 Pomyślany na nowo Renault Megane GrandCoupe 66 Francja elegancja

PARTNER DZIAŁU

Citroën C4 Picasso FL 68 Dopieszczanie detali Dacia Sandero FL SCe 75 70 Trafione zmiany Kia Sportage XL 1.7 CRDi 72 Mocny gracz

82 Bezpieczeństwo w cenie 84 Obowiązkowe wyposażenie samochodu w krajach europejskich 86 Polski kierowca w świetle statystyk

Fleet Service

PARTNER DZIAŁU

88 U  żywane – na co zwrócić uwagę 90 Sezonowa wymiana opon w skali XXL 92 Rozwiązania dla biznesu flotowego według First Stop

Fleet Fuel 94 Tankuj na kredyt

Fleet Chat 98 Kup pan auto

Fleet 12 (73) / 2016

3


Fleet Flash

Patronaty

Konferencja tip TOP

W  dniach  7‒9  grudnia odbyła  się II  edycja konferencji TOP automotive 2016. Spotkanie skupiło największych producentów samochodów w  Polsce, ich dostawców i  poddostawców. Pierwszy z  wykładów poświęcony był ogólnej sytuacji i  zmianom w  przemyśle motoryzacyjnym w  bieżącym roku. Drugi dotyczył nowej normy jakości ISO/TS 16949. Kolejne poświęcone były sposobom zarządzania poddostawcami, zarządzaniem jakością materiałów pochodzących od  dostawców w  metodologii produkcji klasy światowej oraz umiejętności radzenia sobie z  ryzykiem opóźnienia dostaw podzespołów niezbędnych do  produkcji, na  podstawie analizy potencjalnych wad materiałowych. Wśród prelegentów znaleźli się specjaliści z takich organizacji i firm jak: VDA QMC, jednej z  najbardziej renomowanych organizacji szkoleniowych na  świecie, oraz przedstawiciele kluczowych producentów samochodów osobowych w  Polsce, tj.  Volkswagen Polska, FCA Group Purchasing Poland oraz General Motors Manufacturing Poland. Ostatni z  wykładów dotyczył zagadnień związanych ze  specyficznymi zagadnieniami związanymi z  łańcuchem dostaw w  branży motoryzacyjnej. Tę  wiedzę przekazywali uczestnikom szkolenia przedstawiciele poddostawców I rzędu. Po części wykładowej, która trwała dwa dni, przyszedł czas na część praktyczną – warsztatową. Uczestnicy konferencji mogli więc nie  tylko poszerzyć swoją wiedzę, mieli też szansę nawiązać nowe kontakty biznesowe i  wymienić  się między sobą doświadczeniami. 

4

Fleet 12 (73) / 2016

CFM >> ARVAL

Arval jest milionerem Arval, spółka zależna BNP Paribas, oferująca wynajem długoterminowy pojazdów w  28 krajach, zarządza flotą ponad miliona aut. Na  koniec 2015 roku całkowita liczba samochodów finansowanych przez Arval wyniosła 949 tys., włączając w  to  spółkę GE Fleet Services, przejętą przez Arval w  listopadzie 2015 roku. W  tym roku liczba ta  przekroczyła okrągły milion. Arval obsługuje duże, międzynarodowe korporacje, ale też małe i  średnie firmy i  indywidualnych przedsiębiorców. Każdego dnia ponad  6  tys. pracowników zapewnia fachowe doradztwo oraz dba o  najwyższy poziom świadczenia usług, aby jak najlepiej zatroszczyć  się o  klientów, użytkowników oraz wynajmowane samochody. Grzegorz Szymański, dyrektor generalny i prezes Zarządu Arval Polska, przekonuje, że firma o globalnym zasięgu, działająca na  tak dużą skalę i  z  tak dużym doświadczeniem może zaofero-

wać klientom naprawdę korzystne rozwiązania, doskonale dopasowane do ich potrzeb. Pozwala to pozyskiwać nowych klientów i  w  szybkim tempie budować flotę aut, którymi zarządza firma – aktualnie jest ich już ponad 19 tysięcy. Philippe Bismut, Arval CEO, oświadczył, że  jest bardzo dumny z  tego sukcesu. Pogratulował i  podziękował swoim pracownikom we wszystkich krajach za ich trud i zaangażowanie w budowanie profesjonalizmu i pozycji firmy Arval. Dodał też, że wszystko to odbywa się z korzyścią dla klientów, którzy mogą być obsługiwani na  najwyższym poziomie i  mają dostęp do  najnowocześniejszych i  najlepszych usług w swojej klasie. 

KONTRAKTY >> VOLKSWAGEN I POLICJA

Policja się zbroi Volkswagen Samochody Użytkowe wygrał przetarg publiczny na  dostawę radiowozów dla Komendy Wojewódzkiej Policji w  Poznaniu. Flotę stu Transporterów T6 dostarczono zamawiającemu na  początku  grudnia. Auta powstały w  fabryce Volkswagen Poznań, tam też zostały zaadaptowane do  wersji patrolowej Transportery czwartej generacji, które nieprzerwanie są  eksploatowane przez policję od  lat 90. i  dzielnie służą jej do  dziś w  komendach na  terenie całego kraju. Jako samochód do  przeróbki na  wersję patrolową posłużył Transporter T6 z  rozstawem osi wynoszącym 3000  mm, o  dopuszczalnej masie całkowitej  3,2  tony. Po  adaptacji auta mają nadwozie  3-przedziałowe, może w  nich podróżować  5  policjantów oraz w  osobnym przedziale  2  zatrzymanych. Wszystkie przekazane do  służby Transportery są  napędzane silnikiem  2.0  TSI

o  mocy 150  KM, spełniającym normę emisji spalin Euro  6. Dlaczego zrezygnowano z  diesli? Benzynowe jednostki napędowe lepiej sprawdzają się w samochodach patrolowych, które są  bardzo często uruchamiane i  pokonują jednorazowo niewielkie odległości, głównie w ruchu miejskim. Takie warunki eksploatacji nie są dobre dla aut wyposażonych w  filtry cząstek stałych. Za  Volkswagenem przemawiał też fakt, że  dzięki jego kompaktowym wymiarom (długość  5  m i  szerokość  1,9  m) samochód świetnie sprawdza się w mieście. 


Fleet Flash

NOWOŚCI >> FORD

Fiesta po raz ósmy W  porównaniu z  poprzednikiem sylwetka nowej Fiesty jest bardziej stonowana. Według nas Fiesta przypomina zmniejszonego z  zachowaniem odpowiedniej skali minivana C-Maxa. Auto sporo urosło, na  długości o  7,1  cm, na  szerokości przybyło  1,2  cm. Przednie koła rozstawiono o 3 cm szerzej, zaś tylne o 1 cm. Rozstaw osi zwiększył się w sposób niezauważalny, bo  zaledwie o  0,4  cm, ale umożliwiło to  zastosowanie większych, 18-calowych kół. Wszystkie te zmiany powinny sprawić, że właściwości jezdne, z  czego słyną wszystkie Fordy, poprawią  się. Oprócz odmian  3- i  5-drzwiowej pojawi  się uterenowiona, choć bez napędu 4x4, wersja Active. Auto ma  się wyróżniać off-roadową aparycją oraz zwiększonym prześwitem. Ford wprowadzi też bardziej szlachetną odmianę Fiesty ‒ Vignale, oraz usportowioną – ST. Dla tych, którym bardziej niż na osiągach zależy na  wyglądzie, przygotowano pakiet stylistyczny ST-Line. W nowej Fieście

BADANIA >> MOTOBAROMETR 2016

Branża motoryzacyjna nie zwalnia Przedstawiciele sektora motoryzacyjnego w Polsce jeszcze nigdy nie byli tak optymistyczni w swoich prognozach dotyczących produkcji. Aż 68% reprezentantów automotive spodziewa  się, że  produkcja w  ich fabrykach w  najbliższych sześciu miesiącach wzrośnie. Jak wynika z raportu „MotoBarometr 2016”, jest to  o  9% wyższy wynik niż w  poprzednim roku i jednocześnie najlepszy od kiedy badanie jest realizowane. Na większe zamówienia liczy też ponad połowa przedstawicieli automotive na  Słowacji, w  Rosji i  Czechach. Tylko w  Niemczech widać nieco słabsze nastroje – tutaj tylko jedna trzecia liczy na  wzrost produkcji, a  ponad 60% zapytanych nie spodziewa się większych zmian. Na  poprawę koniunktury w  Polsce wpływ ma  kilka czynników,  m.

debiutuje  m.in. otwierany szklany dach panoramiczny oraz system multimedialny SYNC  3, z  ekranem dotykowym o  przekątnej 8 cali. Co ciekawe, system będzie można obsługiwać także gestami. Najbardziej pożądanym źródłem napędu, przynajmniej na  początku, będzie  1-litrowy EcoBoost oferowany trzech wariantach mocy: 100, 125 i  140  KM. Wszystkie współpracują z  nową,  6-stopniową przekładnią mechaniczną oraz automatem o takiej samej liczbie przełożeń. Podstawowy silnik będzie miał pojemność 1,1 l i rozwijał moc

in. zbudowanie nowej fabryki pod produkcję zupełnie nowego modelu samochodu czy  nowych podzespołów samochodowych. Niedawno została otwarta fabryka Volkswagena w Białężycach koło Wrześni, a w najbliższych latach powstaną zakłady Toyoty i Daimlera, produkujące silniki. Ponad połowa przedstawicieli branży motoryzacyjnej w Polsce upatruje szansy na wzrost produkcji dzięki nowym zamówieniom od  zagranicznych partnerów. W  szczególności: 36% zapytanych liczy na  zlecenia od  obecnych klientów z  zagranicy, a  19% spodziewa  się zleceń od  nowych, również zagranicznych klientów. Na wzrost produkcji będą miały wpływ także firmy z  Polski (41%). Tylko  1% respondentów liczy na  zamówienia w związku z otwarciem nowej fabryki samochodów. Skąd tak optymistyczna ocena koniunktury? Jak twierdzi Paweł Gos z Exact Systems, Polska od wielu lat jest postrzegana jako kraj o stabilnej sytuacji politycznej, silnym otoczeniu prawnym i  ekonomicznym, z  rozwijającą  się

70 i 85 KM. Będzie on pracował w duecie z 5-biegową przekładnią. Pod maską Fiesty będą montowane również diesle ‒ 1.5 TDCi o mocy 85 lub 120 KM. Nowinką w  zakresie bezpieczeństwa jest system Pedestrian Detection, który pomaga uniknąć kolizji z  pieszym. Nie  był on jeszcze oferowany w żadnym Fordzie. W  Fieście debiutuje też system Active Park Assist – pozwala on uniknąć stłuczek podczas automatycznego parkowania. Nowa Fiesta zadebiutuje podczas Salonu Samochodowego w  Genewie, w marcu 2017 roku. 

MotoBarometr 2016 NASTROJE W AUTOMOTIVE POLSKA, CZECHY, NIEMCY, ROSJA, SŁOWACJA

Raport Exact Systems S.A.

i  nowoczesną infrastrukturą. Jeśli dodamy do  tego konkurencyjne koszty pracy i  wysokiej jakości zaplecze inżynierskie z szeroką bazą fabryk dostawców dla automotive, to są to uzasadnione przypuszczenia. 

Fleet 12 (73) / 2016

5


Fleet Flash

FORUM >> UBEZPIECZENIA

Burza w ubezpieczeniach komunikacyjnych 6  grudnia odbyła  się XI edycja Dyskusyjnego Forum Ubezpieczeń Komunikacyjnych, organizowanego przez Polską Izbę Motoryzacji. W  spotkaniu wzięło udział ponad 200 osób z  sektora napraw powypadkowych – głównie byli to  reprezentanci serwisów blacharsko-lakierniczych, przedstawiciele ważnych dla branży instytucji takich jak: KNF, PIU, RF oraz rzeczoznawców niezależnych. Wśród prelegentów zabrakło, niestety, przedstawicieli towarzystw ubezpieczeniowych oraz ich reprezentanta z  PIU (Polskiej Izby Ubezpieczeń). Co  istotne, byli oni obecni na  sali wśród uczestników, jednak nie  zechcieli zabrać głosu w  dyskusjach i  odpowiedzieć na  zarzuty stawiane przez salę. Zapewne emocjonalne wystąpienia nie  zachęcały do  ujawniania  się i  odpierania ataków. Już na  początku spotkania nasunął  się wniosek o  konieczności ustawowego uregulowania zasad rozliczeń szkód komunikacyjnych, ponieważ firmy ubezpieczeniowe nie  wykazują zainteresowania unormowaniem relacji partnerskich i  bi-

znesowych z branżą warsztatową. Problemu rażącego zaniżania odszkodowań przez firmy ubezpieczeniowe nie  widzą też reprezentanci Ministerstwa Finansów kolejnego już rządu. Tegorocznego forum nie  zaszczycił swoją obecnością (mimo zaproszeń) przedstawiciel resortu ministra Morawieckiego. Uczestnicy Forum podczas spotkania wielokrotnie podkreślali, że  bardzo zależy im na  budowaniu poprawnych relacji między towarzystwami ubezpieczeniowymi a  serwisami blacharsko-lakierniczymi. Ważnym elementem spotkania było podpisywanie przez firmy blacharsko-lakiernicze (i  nie  tylko) petycji skierowanej do  prezesa UOKiK, która dotyczyła manipulacji kosztorysami napraw powypadkowych w  zakresie wartości materiałów lakierniczych. Środowisko warsztatowe wyraziło też chęć większej integracji. Nie  od  dziś bowiem wiadomo, że w jedności siła. Tylko wtedy uda się wyartykułować problemy związane z  likwidacją szkód komunikacyjnych i zainteresować tą tematyką media, partnerów biznesowych i  w  efekcie admini-

strację państwową. Inne wnioski płynące z  ośmiogodzinnej konferencji to: inicjatywa w  obszarze bezpieczeństwa oraz reaktywacja Ogólnopolskiej Rady Technicznej. Uczestnicy wskazali też potrzebę pracy nad niektórymi zagadnieniami branżowymi w mniejszych grupach. Takie spotkanie mają  się odbywać cyklicznie przez cały 2017 rok. Kolejne forum odbędzie  się za  rok. Wówczas okaże  się, czy  tegoroczne spotkanie udało  się częściowo, czy całkiem. Konferencję tradycyjnie już zakończyły prezentacje wyników konkursu dla najlepszego serwisu blacharsko-lakierniczego w Polsce „Złota Lakiernia 2016” Tytuł ten przypadł firmie Auto Miras (serwis niezależny) oraz Ciesiółka Auto Group (serwis autoryzowany). W  plebiscycie „Złoty Zderzak”, dla najlepszego ubezpieczyciela, zdaniem warsztatów naprawczych, zwyciężyło TUiR Allianz Polska SA 

NOWOŚCI >> CITROËN

C-Elysée zmienia swoje oblicze Oferowany od  czterech lat Citroën C-Elysee przeszedł kurację odmładzającą. Zmieniono przednią i  tylną część nadwozia, wprowadzono też nowe wzory obręczy kół oraz wiele nowinek we  wnętrzu. W  palecie kolorów pojawiły  się dwie nowe barwy. W  centralnym miejscu deski rozdzielczej o  zmienionym kształcie pojawił  się  7-calowy dotykowy tablet, który umożliwia obsługę telefonu, multimediów. Dzięki funkcji Mirror Screen (Android Auto lub Apple CarPlay) można korzystać z  aplikacji zainstalowanych w  telefonie. W  celu uproszczenia obsługi system wzbogacono o  funkcję poleceń głosowych, umożliwiającą obsługę zarówno telefonu, jak również multimediów. Opcjonalnie możemy zamówić system nawigacji 3D w  trybie trójwy-

6

Fleet 12 (73) / 2016

miarowym, będą wówczas wyświetlane mapy głównych europejskich miast oraz obiektów ważnych z  turystycznego punktu widzenia. Informacje o  ruchu będą przekazywane w  czasie rzeczywistym. W  samochodach z  najwyższej linii wyposażeniowej pomiędzy prędkościomierzem i  obrotomierzem umieszczony jest wyświetlacz komputera pokładowego. Cyfry i  napisy mają kolor biały, dlatego są bardziej czytelne. Gamę silników tworzą dwie jednostki benzynowe i  dwie jednostki wysokoprężne. Mniejszy z  silników benzynowych ‒  1.2  PureTech ‒ ma  konstrukcję  3-cylindrową i  rozwija moc 82  KM, większy, czterocylindrowy  1.6  VTi ‒ 115  KM. Można go zamawiać z  5-biegową przekładnią mechaniczną lub z 6-stopniową automa-

tyczną najnowszej generacji (EAT6). Silniki Diesla z pojemności 1,6 l rozwijają moc 92 i 100 KM (BlueHDi). Sprzedaż produkowanego w Vigo, w Hiszpanii, C-Elysée zostanie uruchomiona w  pierwszym kwartale 2017 roku. Podobne zmiany zostaną wprowadzone w wersji na rynek chiński produkowanej obecnie w  Wuhan. Pojawi  się ona w  sprzedaży również w  pierwszym kwartale 2017 roku. Od chwili rozpoczęcia sprzedaży pod koniec 2012 roku do klientów dostarczono blisko 400 tys. tych samochodów. 


SUBARU LEVORG – PRAWDOPODOBNIE NAJBEZPIECZNIEJSZY NA POLSKICH DROGACH…

WWW.LEVORG.SUBARU.PL Więcej informacji na temat nowego Levorga oraz EyeSight, a także lista autoryzowanych salonów sprzedaży znajduje się na stronie subaru.pl


2016

Fleet Photo

Fleet Market 2016 Osiemnaście premier motoryzacyjnych, ponad sto nowych modeli samochodowych, kilkudziesięciu wystawców, znamienici goście i wspaniała biznesowa atmosfera – to wydarzenie miało miejsce 22 listopada 2016 r. w Centrum EXPO XXI w Warszawie.

T

argi Fleet Market, to impreza, która na  stałe wpisała  się do  kalendarza najważniejszych wydarzeń motoryzacyjnych i biznesowych w Polsce. Dowodzą tego fakty i liczby. Ponad 60 wystawców, 112 samochodów ekspozycyjnych, w  tym 18 pokazanych premierowo i  7400 przybyłych gości – wśród nich 84 akredytowanych dziennikarzy reprezentujących media związane z  biznesem i  motoryzacją. Targi są  ważnym wydarzeniem biznesowym dla przedsiębiorców oraz dużych międzynarodowych korporacji, dla wszystkich, którzy szukają nowych samochodów do firmy i chcą, aby były skutecznym i  pomocnym narzędziem w  prowadzeniu biznesu. Wśród zgłoszonych i  zaproszonych gości – każdy uczestnik przechodził weryfikację – nie zabrakło oczywiście przedstawicieli dużych firm, ale nacisk położyliśmy na przedsiębiorców, którzy nierzadko są prezesami, dyrektorami czy nawet właścicielami mniejszych przedsiębiorstw. To  właśnie firmy, które wykorzystują kilkadziesiąt, czy  nawet kilka samocho8

Fleet 12 (73) / 2016

dów do  prowadzenia swojej działalności, stanowią tak naprawdę o  kondycji rynku motoryzacyjnego, są kołem napędzającym rozwój gospodarczy w Polsce. Przede wszystkim z  myślą o  przedsiębiorcach przygotowaliśmy część konferencyjną. Zainteresowanie poszczególnymi wykładami, dotyczącymi głównie zmian prawnych, podatkowych i  różnych form finansowania samochodów dla biznesu świadczy, że  wciąż – a  może szczególnie obecnie – potrzebna jest dyskusja i lepsze rozwiązania. Podkreślał to  Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Także mecenasi Andrzej Dębiec i  Zbigniew Marczyk, z  kancelarii Hogan Lovells, przybliżyli zmiany prawne czekające na  biznesmenów w  2017 roku. O ironio, właśnie 22 listopada okazało się, że rząd planuje serię niekorzystnych zmian dla przedsiębiorców dotyczących wykorzystywania samochodów w biznesie. Sama konferencja jest bardzo ważna i  istotna dla gości targów, jednak immanentną częścią targów jest ekspozycja wystawców, bezpośrednich importerów

samochodowych, międzynarodowych firm z  sektora finansowego, ubezpieczeniowego, wynajmu i leasingu. Wśród premier należy wymienić po  raz pierwszy w Polsce pokazany koncepcyjny model – Opel Monza, Nowego Volkswagena Golfa, Hyundaia i30, Nissana Micrę, Škodę Kodiaq czy Kię Rio. Nie  zabrakło także premier wśród samochodów dla prezesów i  managerów wyższego szczebla. BMW pokazało przedpremierowo model Serii 5, Audi natomiast model A5 Sportback. Do  tego okazała ekspozycja samochodów o  napędzie elektrycznym i  hybrydowym. Dwa modele Hyundaia IONIQ: elektryczny i  hybrydowy, Lexus RX450h czy  Volvo XC90 Plug-in Hybrid, to  wycinek z samochodów przyszłości, jakie 22 listopada zaprezentowano na targach Fleet Market. Mówi  się, że  sprzedaż samochodów dostawczych jest najlepszym wyznacznikiem, czy  gospodarka danego kraju będzie się rozwijała. Popyt na te auta w Polsce rośnie. Świadczy o  tym imponująca


Fleet Photo

lista samochodów ekspozycyjnych, które tysiące gości mogło podziwiać podczas targów. Premierowo pokazany Volkswagen Crafter czy Renault Alaskan świadczą o  tym, że  polski rynek staje  się dla koncernów motoryzacyjnych bardzo istotny. Wymieńmy imponujące stoisko Mercedes-Benz, na  którym można było odbyć sentymentalną podróż wśród protoplastów Sprintera, czy  efektowne zabudowy wykonane na  samochodach Opla, Citroëna czy Peugeota. Fleet Market to niepowtarzalna okazja do tego, aby w jednym miejscu móc zapoznać  się z  niemal całą ofertą rynku dotyczącą finansowania, ubezpieczeń, monitorowania czy  serwisowania floty. To także jedyna okazja, aby móc spotkać  się z  autorytetami z  branży, zasięgnąć porad, wymienić  się doświadczeniami i  skonfrontować wiedzę wśród najlepszych praktyków z  branży. Cieszy nas także, że  goście i  wystawcy wykorzystują targi Fleet Market, jako miejsce, gdzie zawierane są kontrakty na zakup i obsługę flot samochodowych. Tomasz Siwiński Fleet 12 (73) / 2016

9


2016

Fleet Photo

Premiery targów Targi motoryzacyjno-biznesowe Fleet Market 2016 były pod wieloma względami „naj”. Oprócz rekordowej liczby 7400 gości, rekordowa była liczba motoryzacyjnych premier, bo aż osiemnaście. Łącznie wystawiono ponad setkę samochodów.

N

a  tegorocznych Targach Fleet Market naprawdę było na czym oko zawiesić. Po  raz pierwszy wystawcy prezentowali tak różnorodne samochody – od  futurystycznego prototypu Opel Monza, poprzez pojazdy luksusowe i  popularne modele flotowe, aż

po  samochody dostawcze. W  grupie aut użytkowych prezentowano nie  tylko modele seryjne, ale też interesujące i niekiedy bardzo specjalistyczne zabudowy. Gratką dla miłośników minionej motoryzacji była też wyjątkowa w warunkach polskich prezentacja świetnie zachowanych poprzed-

 Alfa Romeo Giulia

 Audi A5 Sportback

 BMW serii 5

 Citroën C3

Alfa Romeo Giulia swoją masywną i rasową sylwetką przyciągała rzesze zwiedzających Targi Fleet Market. Giulia nie jest bezpośrednim następcą modelu Alfa Romeo 159, ale samochodem oczko większym, który ma rywalizować np. z Audi A6 czy BMW serii 5. Dla firm przygotowano specjalną wersję Business, której ceny zaczynają się od 124,9 tys. zł za wersję z 2-litrowym silnikiem benzynowym o mocy 200 KM, oraz od 135,9 tys. zł za 2,2-litrowego diesla o mocy 136 KM.

Nie lada gratką dla zwiedzających Targi Fleet Market była możliwość przedpremierowego zobaczenia nowej generacji BMW serii 5. Pojazd eksponowano w specjalnym zamkniętym pomieszczeniu, i objęty był całkowitym zakazem fotografowania. Zainteresowani musieli podpisać specjalne oświadczenie oraz zdeponować w schowku aparat lub smartfona. Oficjalna światowa premiera tego modelu miała miejsce dopiero na początku grudnia, a w polskich salonach nowa piątka pojawi się w lutym 2017 roku.

10

Fleet 12 (73) / 2016

ników Mercedesa Sprintera, z  których najstarszy – model L 319 – miał swój rynkowy debiut w 1955 roku. Przedstawiamy przegląd najciekawszych motoryzacyjnych nowości zaprezentowanych na  Targach FLEET MARKET.

Siedem lat po debiucie modelu Audi A5 Sportback światu objawiła się druga generacja tego modelu, która miała swoją polską premierę na Targach Fleet Market. Do napędu nowości Audi służą silniki o mocach od 150 do 354 KM. Ten ostatni nosi oznaczenie S5 Sportback. Na stoisku Audi nie zabrakło innych ważnych nowości, tj. modeli A5 Coupe oraz najmniejszego SUV-a marki z Ingolstadt, czyli Q2.

Trzecia generacja Citroëna C3 była jedną z najważniejszych premier targów Fleet Market. Mały Citroën nawiązuje wyglądem nadwozia do modeli C4 Cactus oraz C4 Picasso. Nowość francuskiej marki kusi oryginalnym wyglądem oraz nowinkami technicznymi, w tym pokładową kamerą HD umożliwiającą udostępnianie zdjęć i filmów. Nim sprzedaż się na dobre rozkręciła, importer już może się pochwalić istotnym kontraktem flotowym na dostawę 110 szt. dla firmy wynajmu krótkoterminowego. Wkrótce też pojawi się w ofercie 2-osobowa wersja C3 Van.


Fleet Photo

 Citroën Jumper

 Fiat Tipo hatchback i kombi

 Ford S-Max Vignale

 Ford Mondeo ST-Line/Ford Focus ST-Line

 Ford Focus RS

 Hyundai i30

Citroën zaprezentował okazałą ekspozycję aut użytkowych, w tym Jumpera w wersji do przewozów dalekobieżnych, tzw. eksportówkę, oraz autolawetę. Ozdobą ekspozycji był klasyczny model dostawczy Citroën Acadiane powstały na bazie Dyane – następcy modelu 2CV.

Jeśli sedany i kombi klasy średniej są dla nas za małe lub za mało wystawne, to Ford przygotował coś specjalnego, czyli model S-Max Vignale. To pierwszy tak luksusowy minivan w gamie Forda, który pozycjonowany jest wyżej niż topowy do niedawna wariant Titanium. S-Max Vignale wyróżnia się jeszcze bardziej ekskluzywnym wyglądem, lepszymi materiałami wykończeniowymi (w tym pikowanymi fotelami z napisami Vignale), lepszym wyposażeniem oraz wyższym poziomem obsługi."

Tuż obok ekstremalnie flotowych samochodów na targach Fleet Market można było zobaczyć modele ekstremalnie nieflotowe, np. Ford Focus RS. Wariant ten dostępny jest wyłącznie jako pięciodrzwiowy hatchback i z napędem na cztery koła. Pod jego maską pracuje 2,3-litrowy silnik benzynowy EcoBoost o mocy 350 KM, dzięki któremu Focus rozpędza się od 0 do 100 km/h w 4,7 sekundy.

Fiat Tipo w wersji hatchback i kombi to jedna z bardziej wyczekiwanych premier na rynku polskim. Podczas Targów Fleet Market ogłoszono ceny tych nowych modeli, które pojawią się w salonach z początkiem 2017 roku. Wariant Tipo hatchback kosztuje od 49,9 tys. zł brutto (cena promocyjna), natomiast cena wersji Station Wagon (kombi) zaczyna się od 53,4 tys. zł brutto (również w promocji). Wraz z debiutem Tipo 5d i Station Wagon Fiat wprowadza do oferty wersję 1.4 T-Jet 120 KM wyposażone w fabryczną instalację LPG w cenie 3500 zł brutto.

W nowym Fordzie Focus oraz Mondeo debiutuje sportowy pakiet stylistyczny ST-Line, który czyni sylwetkę tych samochodów jeszcze bardziej rasową i sportową. Wersje ST-Line będą dostępne w niemal całej gamie wariantów silnikowych nowych Fordów.

Hyundai i30 trzeciej generacji to jedna z najważniejszych premier Targów Fleet Market. Nowy kompakt Hyundaia ma bardziej stonowaną sylwetkę nadwozia niż poprzednik, przez co może trafić w gusta szerszej niż dotąd liczby nabywców. W gamie i30 oprócz dobrze znanych jednostek pojawią się nowe silniki: 1,4 T-GDI/140 KM i trzycylindrowy 1,0 T-GDI/120 KM. Jednym z członków rodziny i30 nowej generacji będzie pierwszy sportowy model marki N, który wejdzie do produkcji w 2017 r.

Fleet 12 (73) / 2016

11


Fleet Photo

 Hyundai Ioniq Electric

 KIA Rio

 Jaguar Land Rover

 Mazda

 Klasyczne Mercedesy

 Lexus IS

Drugą ważną premierą Hyundaia był elektryczny model Ioniq Electric. Model ten napędza elektryczny silnik synchroniczny prądu przemiennego o maksymalnej mocy 119,7 KM i momencie obrotowym sięgającym 295 Nm. W ofercie Hyundaia znajduje się już Ioniq w wersji hybrydowej, który powalczy na rynku przede wszystkim z modelem Toyota Prius. Z czasem gamę tego modelu uzupełni model Ioniq Plug-in Hybrid.

Ekskluzywne SUV-y premium to domena nie tylko marek niemieckich. Na stoisku British Automotive Polska SA ‒ importera marek Jaguar i Land Rover – szczególną uwagę przykuwał pierwszy SUV Jaguara – F-Pace, który wg importera ma stanowić połowę sprzedaży tej marki nad Wisłą. Ten drapieżny SUV wyróżnia się na tle konkurencji bardzo niską masą własną, która wynika z powszechnego wykorzystania aluminium w nadwoziu (udział sięgnął 80%) i zawieszeniu.

Niezwykle oryginalną i niespotykaną wystawę pt. „Z tradycją w przyszłość” przygotował Mercedes-Benz. Po raz pierwszy w Polsce pokazano pełną gamę poprzedników modelu Sprinter, poczynając od furgonetki L 319, który swoją rynkową premierę miał w 1955 roku. Poza nimi na stoisku cieszyły oko specjalne wersje najnowszego Sprintera z napędem na cztery koła, przeznaczone m.in. dla energetyków. W innej części hali importer zaprezentował bogatą ekspozycję luksusowych modeli, w tym dwie istotne rynkowe nowości, czyli klasę E w wersji kombi oraz SUV-a GLC Coupe.

12

Fleet 12 (73) / 2016

Kia Rio czwartej generacji jest dłuższa, szersza i niższa w porównaniu z poprzednikiem. Do tego kusi bardziej nowoczesną i dynamiczną sylwetką. Na szczególną uwagę zasługuje nowocześnie zaprojektowane wnętrze, które kształtami przypomina znacznie większą Kią Optimę. Polski importer zamierza wprowadzić ten model na rynek w I kwartale przyszłego roku. Druga ważną nowością Kii podczas Targów Fleet Market była hybrydowa odmiana modelu Optima.

Mazda promowała modele o kontrastowo odmiennym przeznaczeniu. Na pierwszym planie dumnie prezentował się kabriolet Mazda MX-5, na który fleet manager może zarobić, użytkując w pracy model na drugim planie, czyli Mazdę 6. Szóstka przeszła niedawno drugą niewielką modernizację, w ramach której m.in. poprawiono wyciszenie kabiny i zmieniono kształt kierownicy. Największą zmianą jest system optymalizujący tor jazdy G-Vectoring Control.

Istotną premierą flotową był Lexus IS po modernizacji, który pod względem wizualnym przeistoczył się z modelu kontrowersyjnego i zadziornego w samochód jeszcze bardziej kontrowersyjny i zadziorny. Kolejne zmiany odkryjemy w kabinie, w której pojawił się nowy ekran multimedialny o przekątnej 10,3 cala i nowsze systemy podnoszące poziom bezpieczeństwa czynnego. Zmian pod maską nie odnotowano. Nic dziwnego, dwie nowe jednostki zawitały do tego modelu w 2015 roku.


Fleet Photo

 Nissan Micra

 Opel Monza Concept

 Peugeot 3008

 Peugeot Traveller

 Peugeot dostawcze

 Renault Scenic

Cztery miesiące przed pojawieniem się w salonach na Targach Fleet Market zaprezentowano nową generację miejskiej Micry. Nowość Nissana wyróżnia się na tle segmentu atrakcyjnym i dynamicznym wyglądem oraz wieloma nowinkami technicznymi Grupy Renault-Nissan. To z pewnością może na nowo rozbudzić zainteresowanie tym modelem również we flotach.

Druga generacja kompaktowego crossovera Peugeot 3008 to najważniejsza tegoroczna premiera francuskiej marki. Nowy model powstał w oparciu o modułową platformę EMP2, jaka wykorzystywana jest m.in. w modelu 308, dzięki której jest lżejszy od poprzednika przeciętnie ok. 200 kg! W premierowym samochodzie zastosowano projekt wnętrza i-Cockpit, w którym dane z zestawu zegarów odczytujemy nad niewielką kierownicą.

Peugeot oprócz modeli osobowych chwalił się bogatą ofertą aut dostawczych. Tłumy zwiedzających przyciągał do siebie Boxer z zabudową gastronomiczną, po części ze względu na serwowane z niego burgery. Efektownie prezentował się też kamper na bazie Boxera zbudowany przez firmę Globe-Traveller, która ‒ jak sama nazwa wskazuje ‒ jest w 100% polską firmą.

Gwiazdą stoiska Opla był imponujący prototyp Monza Concept zwiastujący wygląd przyszłych modeli marki z Rüsselsheim. Równie ciekawy jak sylwetka pojazdu jest jego napęd. W Monzy 3-cylindrowy silnik o pojemności 1 litra jest napędzanym gazem ziemnym. Wytwarza on energię gromadzoną następnie w akumulatorach, z których to dopiero pobiera prąd silnik elektryczny napędzający koła.

Osobowa odmiana Peugeota Experta nosi obecnie nazwę Traveller. Minibusy Peugeota są oferowane w trzech wariantach długości: 4,6, 4,95 oraz 5,3 m. Druga wersja długościowa powstałą poprzez wydłużenie rozstawu osi o 35 cm (327 cm), a trzecia poprzez wydłużenie zwisu tylnego o kolejne 35 cm. Traveller zwraca uwagę bogatą listą wyposażenia opcjonalnego. Minibus ten może znaleźć wykorzystanie m.in. jako shuttle w sieci hoteli lub mobilne biuro w długich biznesowych podróżach.

Renault Scenic udowadnia, że obręcze kół o średnicy 20 cali mogą prezentować się niezwykle efektownie nawet w rodzinnym minivanie. Stosowanie coraz większych felg w samochodach jest zresztą zauważalnym trendem w motoryzacji.

Fleet 12 (73) / 2016

13


Fleet Photo

 Renault Alaskan

 Renault Master zabudowa

 Škoda Kodiaq

 Toyota C-HR

Jednotonowy pikap Renault Alaskan był jedną z największych niespodzianek Targów Fleet Market. Skrywany do ostatniej chwili model zaprezentowano w efektownej wersji przeznaczonej dla francuskiej straży pożarnej. Alaskan może być wyposażony w czterocylindrowy silnik Diesla Renault TwinTurbo 2,3 litra dCi o mocy 160 lub 190 KM. Napęd na dwa lub cztery koła będzie w Alaskanie przenoszony poprzez mechaniczne skrzynie 6-biegowe lub skrzynie automatyczne 7-biegowe.

Škoda Kodiaq jest właściwie skazana na sukces sprzedażowy na polskim rynku, o czym świadczą oblegające ją tłumy zainteresowanych. Jedyną szansą, aby zrobić zdjęcie w całej okazałości Škody Kodjaq było... poczekanie do zamknięcia Targów Fleet Market. Importer zaprezentował bogato wyposażoną wersję Style – taki wariant, kosztujący od 143,2 tys. zł, może cieszyć się sporym wzięciem wśród managerów.

Nim na dobre ruszyła sprzedaż Toyoty C-HR, polscy klienci zamówili ponad 1000 szt. tego modelu. Importer zakłada, że ten odważnie stylizowany crossover znajdzie uznanie głównie wśród klientów indywidualnych. My jesteśmy jednak pewni, że wkrótce zaroi się od tych samochodów w niejednej firmie. Crossover ten jest kolejnym modelem Toyoty oferowanym również w wariancie hybrydowym (w cenie od 104 tys. zł).

 Traficar

 Volkswagen Golf

Targi Fleet Market dały też możliwość zapoznania się z raczkującymi na polskim rynku usługami car sharing. Takie rozwiązanie, w ramach którego możemy wynająć samochód na minuty, działa od października w Krakowie. Usługę tę, promowaną pod nazwą Traficar, wprowadza firma Express, która jest obecnie największą w Polsce wypożyczalnią samochodów z własną flotą ponad 7500 pojazdów.

14

To niepozorne biuro na kółkach zbudowane przez firmę MR Auto na bazie Renault Mastera cieszy się coraz większą popularnością na polskim rynku. Tylko Renault zwielokrotniło sprzedaż takich zabudów w ciągu roku.

Fleet 12 (73) / 2016

Fleet Market jest tak naprawdę pierwszą imprezą targową na świecie, na której pokazano odmłodzonego Volkswagena Golfa i Golfa Varianta siódmej generacji. Odświeżony model rozpoznamy m.in. po reflektorach diodowych oraz po nowym cyfrowym wyświetlaczu zegarów i większym ekranie multimedialnym o przekątnej 9,2 cala, który możemy obsługiwać za pomocą gestów. Pod maską Golfa debiutuje silnik benzynowy 1.5 TSI Evo o mocy 150 KM.


Fleet Photo

 Volkswagen Crafter

Volkswagen Crafter to bardzo ważny model flotowy. Nic dziwnego, że jego polska premiera na Targach Fleet Market miała niezwykle bogatą oprawę. Premierowy model Craftera, wytwarzany w nowej fabryce, pozwoli rozwinąć skrzydła Volkswagenowi w segmencie dużych pojazdów dostawczych. Samochód ten będzie oferowany w znacznie większej liczbie wersji niż dotychczas, w tym w pożądanym na wielu rynkach wariancie przednionapędowym, co może przyczynić się do wyraźnego wzrostu sprzedaży Craftera w Europie.

 Volvo

Przy wejściu na stoisko Volvo dumnie prezentowały się modele Volvo S90 oraz V90, które zostały dobrze przyjęte przez polski rynek i stanowią poważną konkurencję m.in. dla Audi A6 czy Mercedesa klasy E. Równie wiele krwi niemieckim producentom psuje Volvo XC90, które zaprezentowano m.in. w niezwykle luksusowej, hybrydowej wersji T8 Excellence. W modelu tym nie znajdziemy tradycyjnej kanapy w drugim rzędzie, ale dwa indywidualne, komfortowe fotele ‒ identyczne z tymi, jakie zamontowano w pierwszym rzędzie.

Zapraszamy do obejrzenia relacji filmowej i galerii zdjęciowych z targów – www.fleetmarket.pl WYSTAWCY:

1

2006-2016

Bardzo dziękujemy wszystkim za stworzenie jedynej w swoim rodzaju atmosfery podczas targów Fleet Market 2016: wystawcom za przygotowanie spektakularnych i bardzo atrakcyjnych stoisk, prelegentom za interesujące wykłady, a wszystkim gościom – za tak liczne przybycie i uczestnictwo w tym wydarzeniu! Do zobaczenia na Fleet Market 2017! Organizatorzy Fleet Market – zespół Fleet Meetings

Fleet 12 (73) / 2016

15


Fleet People

Z Jackiem Pawlakiem, prezydentem Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe, rozmawiamy w polskiej centrali firmy przy okazji wręczenia statuetki Fleet Leader 2016. Dowiecie się państwo, jakim jest managerem, na czym polega wizjonerskie podejście do zarządzania, czemu po studiach postanowił pracować jako mechanik i co trzyma w garażu.

Jestem szefem, który słucha Małgorzata Mikołajczyk, Tomasz Siwiński: Jak Pana tytułować, Panie Prezydencie, Panie Prezesie? Jacek Pawlak: Nie  ma  to  znaczenia, to  tylko kwestie formalne, do  których nie  przywiązujemy dużego znaczenia. W firmie zwracamy się do siebie po imieniu i jest to właśnie filar naszych sukcesów. Chcieliśmy stworzyć taką atmosferę, żeby nasi pracownicy z  niechęcią wychodzili w piątek z pracy i z radością do niej przychodzili w  poniedziałek. Żeby praca stała się pasją. Myślę, że to się udało. Wracając do pytania, według nomenklatury centrali mam tytuł prezydenta, jednak w  Polsce, z  wiadomych względów, częściej jestem prezesem. Spotykamy  się z  okazji wręczenia Panu statuetki Fleet Leader. Proszę powiedzieć, czy  ta  statuetka stanie u  Pana w  domu, w  polskiej siedzibie firmy, a może w Pana gabinecie w Budapeszcie? Na  pewno przeznaczę na  nią bardzo szczególne miejsce. Wynika to z tego, że floty dla mnie i dla Toyoty mają bardzo duże znaczenie. Żeby być silną marką, musimy mieć mocną pozycję także we  flotach. Klienci instytucjonalni są wyjątkowi i dlatego duży nacisk położyliśmy na to, aby wśród tych klientów nasza marka była uznawana za  niezwykle kompetentnego partnera. Dlatego tak cieszy mnie to wyróżnienie. Obecnie jest Pan cenionym managerem, my  osobiście oraz nasi czytelnicy także, bardzo jesteśmy ciekawi, co  w  dzieciństwie i  czasach młodości ukształtowało Pana charakter i  pozwoliło być obecnie w tym miejscu, w którym się Pan znajduje? Odkąd sięgam pamięcią, samochody były w kręgu moich zainteresowań. Szcze-

16

Fleet 12 (73) / 2016

gólnie dobrze pamiętam jeden epizod, który miał duży wpływ na  moją karierę. Ukończyłem studia na  wydziale samochodowym, moja żona ukończyła stomatologię na Akademii Medycznej. Mieliśmy wtedy Fiata 126p, który – jak to  maluch – notorycznie  się psuł. Otwierałem kla-

pę i  starałem  się jakoś zaradzić, jednak z  marnym efektem. Pewnego razu moja żona zadała mi  pytanie: Co  robiłeś pięć lat na  studiach, ponieważ kiedy do  mnie przychodzi pacjent, to potrafię mu pomóc, Ty natomiast patrzysz, jakbyś pierwszy raz w życiu widział silnik.


Fleet People

To  był kluczowy moment i  wtedy stwierdziłem, że  aby być dobrym w  tym, co  zamierzałem robić, muszę  się cofnąć. Muszę, mówiąc kolokwialnie, zanurzyć ręce w  smarze. Mimo ukończonych studiów poszedłem do  pracy jako mechanik samochodowy i  pracowałem na  tym stanowisku dwa lata. Nauka przychodziła mi  stosunkowo łatwo, ponieważ miałem solidne przygotowanie teoretyczne. Co ciekawe, od tamtej pory nigdy nie miałem sytuacji, aby awaria samochodu unieruchomiła mnie na drodze. Ten okres był dla mnie istotny także z  innego względu. Wtedy nauczyłem  się, jak należy rozmawiać z  klientami, czego oczekują, jakie mają potrzeby. Poznałem także specyfikę pracy mechaników i  ich problemy. To wiedza, której nie da się pozyskać w inny sposób, niż pracując jako jeden z nich. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ten okres bardzo mi pomógł na późniejszych etapach mojej kariery. Jak trafił Pan do Toyoty? Zawsze marzył Pan o pracy dla tej marki, czy zadecydował przypadek? Trafiłem trochę z  przypadku, ponieważ aplikowałem na ogłoszenie, w którym nie  było powiedziane, jaka marka rekrutuje. Zgłosiłem  się, udało mi  się przejść proces rekrutacyjny na  stanowisko specjalisty do spraw serwisu i tak to się zaczęło. W  tamtych latach nie  miałem nawet wiedzy, czym tak naprawdę jest Toyota, ponieważ w  Polsce dominowały marki niemieckie. Rozwój Pana kariery jest wręcz wzorcowy. Pracował Pan jako mechanik, następnie doradca serwisowy, szef rozwoju sieci dealerskiej, aż został Pan zauważony przez europejską centralę? Ta kariera nie była taka szybka, jakby się mogło wydawać, trwało to  wiele lat, ale były elementy, które bardzo inspirowały do zmian i które można nazwać przełomowymi. Pierwszym z nich była potrzeba zbudowania sieci dealerskiej, której po  prostu nie było. Tak zostałem managerem rozwoju sieci dealerskiej. Następnie pojawiła się potrzeba działań, które dzisiaj są standardem, ale wtedy były całkowicie innowacyjne. Mam tu  na  myśli wszelkie procesy związane z budowaniem relacji z klientami, ba-

 o był kluczowy moment i wtedy stwierdziłem, że aby T być dobrym w tym, co zamierzałem robić, muszę się cofnąć. Muszę, mówiąc kolokwialnie, zanurzyć ręce w smarze. Mimo ukończonych studiów poszedłem do pracy jako mechanik samochodowy i pracowałem na tym stanowisku dwa lata.

daniami ich satysfakcji. Moja praca została na tyle zauważona, że powierzono mi stanowisko dyrektora handlowego i  skupiłem  się na  maksymalizowaniu wyników handlowych. W  tamtym momencie byliśmy na ósmym miejscu w wynikach sprzedaży, a nasz udział w rynku wynosił 2%. Od  tego momentu zaczęliśmy  się piąć w górę. Najpierw było siódme miejsce, następnie szóste, piąte, czwarte, trzecie, drugie, aż wreszcie staliśmy się liderem rynku. W międzyczasie zostałem dyrektorem zarządzającym. Ten progres, jaki udało nam  się osiągnąć, został doceniony i  zaproponowano mi  przejście do  Toyoty Motor Europe. Tam na początku zajmowałem się projektem sprzedaży samochodów dostawczych, a  po  dwóch latach zostałem dyrektorem sprzedaży w  Europie. To  był bardzo interesujący, ponieważ niezwykle trudny okres. Co kilka miesięcy pojawiał się nowy kryzys, który negatywnie wpływał na rynki sprzedaży. Najpierw upadek Lehman Broters, potem nastąpiła totalna aprecjacja jena, przez co  nasze samochody stały się o 30% droższe, następnie pojawił się epizod z  bonusami  złomowymi, co  także zachwiało popytem. Jakby tego było mało, nastąpił kryzys w  USA i  trzęsienie ziemi w  Japonii, które zniszczyło 700 fabryk dostawców Toyoty, a  na  koniec powódź w Tajlandii, która dotknęła fabrykę produkującą elektronikę do naszych aut. Powiem szczerze, że  to  była naprawdę trudna lekcja życia. Nauczyłem się, co robić, kiedy wszystko dosłownie  się wali, a wszyscy ‒ poczynając od produkcji, przez dealerów, zarząd ‒ mają pretensje. Było to  niezwykle stresujące doświadczenie, często ponad ludzkie siły, ale na  pewno niezwykle korzystne, ponieważ nauczyłem się, że z każdej sytuacji da się wybrnąć. Jako przykład podam rok 2007. W  następnym roku mieliśmy do wprowadzenia

12 nowych modeli, tymczasem na  stoku mieliśmy wciąż 500 tysięcy niesprzedanych samochodów, których nikt nie chciał kupić. Wyjścia były dwa: albo nie sprzedamy już wyprodukowanych samochodów, albo nie  uruchomimy produkcji nowych. Sytuacja bez wyjścia. Udało się sprzedać? Tak, udało się (śmiech), ale kiedy teraz sobie o  tym przypomnę, to  wciąż mam ciarki. Po  tych doświadczeniach, kiedy wrócił Pan do Polski, poczuł Pan ulgę? Nie  do  końca, ponieważ kiedy wróciłem z  Brukseli, sytuację na  tamtych rynkach udało  się ustabilizować i  sprzedaż zaczęła powoli rosnąć, natomiast sytuacja na  polskim rynku była niezwykle trudna. Kolejny kryzys na  rynku, w  sieci, wśród pracowników i  kolejne wyzwanie. Wtedy zdecydowaliśmy  się na  całkowicie nową strategię. Zmieniliśmy niemal wszystko, każdy aspekt naszej działalności i zaczęliśmy pracować całkowicie inaczej. Zajęło nam to osiem miesięcy niezwykle ciężkiej pracy, ale z  perspektywy czasu mogę powiedzieć, że było warto, ponieważ ta strategia okazała się niezwykle skuteczna. Już po  pierwszym roku mieliśmy olbrzymi wzrost sprzedaży, a  przez kolejne cztery ten wzrost nie  tylko  się utrzymywał, ale był, jeżeli nie  największym, to  na  pewno jednym z największych w Europie. W efekcie w ciągu tych czterech lat podwoiliśmy sprzedaż Toyoty, a sprzedaż Lexusa wzrosła ośmiokrotnie. Po  tym czarnym okresie nie  ma  już śladu, ale pamiętam, jak wtedy pytałem dealerów o nową strategię, to na ich twarzach, mówiąc delikatnie, nie malował się optymizm. Natomiast kiedy pytam ich obecnie, czy pamiętają tę sytuację i to, jak nie  zawsze wierzyli, odpowiadają: jak to,

Fleet 12 (73) / 2016

17


Fleet People

oczywiście że wierzyliśmy, byliśmy pewni, że to się musi udać (śmiech). Teraz wszyscy  się śmiejemy, ale proszę mi  wierzyć, że wtedy wymagało to niezwykłej odwagi. Jakie różnice kulturowe zauważył Pan, pracując w Polsce, w Brukseli czy w Budapeszcie? W  Brukseli w  centrali Toyota Motor Europe pracowały osoby z  52 krajów. Oczywiście wszyscy porozumiewali  się po  angielsku, ale myśleli w  różny sposób, często odmienny od  naszego. Nauczyłem  się wtedy, że  aby dobrze ich zrozumieć i poznać, nie można stosować jednej miary. Trzeba być otwartym. Ciekawym doświadczeniem było też to, jak inni ludzie postrzegają Polskę i Polaków. Jak zatem nas postrzegają? To  bardzo ciekawe. Nam  się wydaje, że  jesteśmy w  centrum Europy i  postrzegamy siebie jako duży kraj traktowany na  równi z  Belgią czy  Holandią, tymczasem tak nie jest i jesteśmy krajem peryferyjnym. Odczuwał Pan to, będąc tam? Poniekąd tak. My, Polacy, mamy zdecydowanie trudniej niż koledzy z  Francji czy  Anglii i  musimy przecierać szlaki

18

Fleet 12 (73) / 2016

w  międzynarodowych korporacjach. Jesteśmy nieznani jako świetni managerowie, podobnie zresztą jak Czesi czy  Węgrzy. Ta sytuacja się zmienia i coraz więcej managerów robi kariery w  międzynarodowych firmach, a to wpływa na postrzeganie Polski. Co  ciekawe, mentalność Polaków i przykładowo Węgrów jest bardzo zbliżona i zdecydowanie lepiej się tam czuję, niż w krajach zachodniej Europy. Powiedział Pan o  postrzeganiu Polski w  Europie. Proszę powiedzieć, jak Pan, człowiek o tak silnym charakterze i broniący własnego zdania, odnalazł się i zrobił taką karierę w japońskiej firmie, gdzie obowiązuje tak duży szacunek do hierarchii i kult pracy? Takie myślenie to  stereotyp. Toyota jest firmą o  bardzo wyrazistej i  charakterystycznej kulturze organizacyjnej, co  zostało opisane w  wielu książkach. Kultura organizacyjna jako szczególny zasób wartości to  czynnik, który doprowadził Toyotę do sukcesów. Nie jest łatwo ją zrozumieć, ponieważ na  pierwszy rzut oka wydaje  się ona obca, szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że  przez ten czas firma stała się globalna i nie działa tylko w Japonii.

Jeżeli chodzi o  hierarchiczność, która jest typowa dla wszystkich wschodnich koncernów, kluczowa jest tutaj kwestia szacunku. Nie  tylko szacunku dla przełożonego, ale dla wszystkich. Jeżeli naszym zdaniem szef nie ma racji i sądzimy, że jego decyzje mogą być niekorzystne dla firmy, to mamy obowiązek się z nim nie zgodzić. Zresztą niemal wszystkie decyzje w Toyocie podejmowane są wspólnie. Jest to cecha kultury Toyoty. Jeden z elementów kultury japońskiej nazywa się Nemawashi i dotyczy, między innymi, wspólnie podejmowanych decyzji. Tak zresztą wygląda praca koncepcyjna u  nas w  firmie. Kiedy mamy jakiś pomysł, przedstawiamy go wszystkim osobom, które będą decydowały o jego wdrożeniu, i zbieramy ich opinie. Jeżeli mają oni jakieś uwagi, uwzględniamy je i wprowadzamy. Zajmuje to mnóstwo czasu i kosztuje dużo energii, ale kiedy dochodzi do końcowego spotkania, jest ono niemal formalnością, bo każdy z obecnych wie już niemal wszystko o danym projekcie i czuje, że go współtworzył. W  filozofii Nemawashi nacisk położony jest na  dopracowanie danego projektu, wzbogacenie go o uwagi wszystkich osób decyzyjnych i przedstawienie do akceptacji zarządowi. Powoduje to, że  wszystkie decyzje są  o  wiele bardziej przemyślane.


Fleet People

Takich elementów jest w kulturze organizacyjnej kilkadziesiąt i  to  one w  głównej mierze decydują o powodzeniu Toyoty. Bycie wizjonerem i  managerem to  jedno, ale przekonanie do  swoich wizji podwładnych to już zupełnie co innego. Jak to się Panu udaje? Wydaje mi się, że trzeba na pewno kochać ludzi. Trzeba rozumieć ich potrzeby i motywacje. Nie można być prezesem wydającym rozkazy, który siedzi w zamkniętym biurze. Trzeba stworzyć zespół ludzi, który ramię w  ramię będzie rozwiązywał problemy i się nawzajem wspierał. Bardzo często czytam opowieści dotyczące korporacji i czasami mam wrażenie, że  są  one pisane przez ludzi, którym  się po  prostu nie  udało. My  nigdy w  firmie nie  mieliśmy problemów, o  których czytam. Nikt na nikogo nie krzyczy, jeżeli jest jakiś problem, to  staramy  się go wspólnie rozwiązać. Jeżeli w  którymś obszarze coś nie  funkcjonuje, to  nie  obwiniamy  się wzajemnie, tylko staramy  się zaradzić. Eksponujemy problemy i razem je rozwiązujemy, nie  karzemy za  błędy. Podobną filozofię stosuję w  życiu rodzinnym, uczę moje dzieci, aby nie ukrywały swoich błędów, tylko mówiły o nich i wspólnie staramy się dojść, z czego one wynikają. Błędy nie  są  niczym negatywnym i  nie  trzeba za  nie  karać. Jednocześnie wspólnie staramy  się celebrować sukcesy. Ja  oczywiście, z  racji zajmowanego stanowiska, jakoś firmuję to swoją osobą, jednak to zawsze jest sukces wszystkich pracowników i dbamy o to, żeby każdy o tym wiedział. Jest Pan przykładem nowoczesnego managera. Czym kieruje  się Pan przy wyborze pracowników, aby budować ich kompetencje i kompetencje firmy? Jest w  psychologii takie zjawisko, polegające na  tym, że  pewne osobowości do  współpracy wybierają osoby o  bardzo zbliżonym charakterze. Wydaje mi  się to naturalne, że zawsze wybierałem osoby podobne do mnie. Osoby, które lubią rywalizację, lubią walczyć. Osoby, które są  pozytywne i starają się koncentrować na rozwiązaniach, a nie problemach. Także osoby, które są dowcipne i pogodne, aby praca dla nich nie była tylko obowiązkiem. Kreatywne i otwarte, które same dążą do zmian.

 rzemysł motoryzacyjny jest niczym tankowiec. P W momencie, kiedy zaczynamy kręcić kołem sterowym, manewr nastąpi za kilkadziesiąt mil morskich. Podobnie jest w motoryzacji. Skutki podjętej decyzji będą odczuwalne dopiero za kilka miesięcy.

W  efekcie nie  przypominam sobie sytuacji, abym przyszedł do  firmy i  mówił komuś, co i jak ma zrobić. To jest nie do pomyślenia. Takie mikrozarządzanie jest czymś fatalnym. Tym bardziej że w naszej branży – motoryzacyjnej ‒ nie  ma  gotowych i przełomowych rozwiązań. Przemysł motoryzacyjny jest niczym tankowiec. W  momencie, kiedy zaczynamy kręcić kołem sterowym, manewr nastąpi za  kilkadziesiąt mil morskich. Podobnie jest w motoryzacji. Skutki podjętej decyzji będą odczuwalne dopiero za kilka miesięcy. Dlatego tak ważna jest umiejętność słuchania, zarówno pracowników, jak i klientów, i  przewidywania. To  klienci mówią nam, co i jak mamy robić i czego od nas oczekują, tylko nie wszyscy potrafią słuchać klientów. Powiedział Pan, że  wszelkie decyzje podjęte w motoryzacji mają swoje konsekwencje nie od razu, tylko po czasie. Jednocześnie obecnie motoryzacja zmienia się w niewiarygodnym tempie. Jak to pogodzić? To prawda. Obecnie jesteśmy w tak niewiarygodnym momencie, że motoryzacja zmienia się w mgnieniu oka. Trzeba umieć te zmiany dostrzegać, często przewidzieć i reagować na nie. Jeżeli tego nie zrobimy, zostaniemy daleko w  tyle. Sztuką jest też to, aby przekonać ludzi do  zmian i  sprawić, żeby wyszli ze  swojej strefy komfortu i  je  polubili. Jest to  szczególnie trudne, kiedy firma odnosi sukces. Pojawiają  się wtedy argumenty, po  co  cokolwiek zmieniać, przecież jest dobrze. To błąd. Zmiany są motorem postępu. Kiedy zatem Pan znajduje czas na kreatywność, pracując na dwóch tak bardzo absorbujących czasowo stanowiskach? Jeżeli praca jest pasją, to  o  tej pracy nie  myśli  się tylko przez osiem godzin. Myśli  się o  niej w  drodze do  domu, kiedy się zasypia, kiedy się budzi, kiedy się je.

Ważne jest też, aby starać  się namierzyć problemy. Siłą postępu i kreatywności jest umieć problemy zauważać i rozwiązywać, a nie zakopywać i udawać, że ich nie było. Czy Pan popełnia błędy? Oczywiście, że  popełniam. Niestety (śmiech). Chociaż nawet nie  mam dużych szans, aby popełniać błędy, ponieważ niemal wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie. Nie  pamiętam decyzji, którą podjąłbym wbrew głosowi ogółu. Częściej zdarza się, że mam inne zdanie, ale ulegam większości i  później mogę powiedzieć – a nie mówiłem (śmiech). Jakim prezesem jest Jacek Pawlak? Prezesem, który stara  się kochać ludzi, motywować i  słuchać. Prezesem, który nie  siedzi w  zamkniętym gabinecie i  wali pięścią w  stół. Prezesem, który pracował w kanale i stara się zrozumieć każdego pracownika i  jego problemy. Staram  się być szefem, który motywuje i  któremu pracownicy powiedzą o  wszystkim, a  nie  takim, którego się boją. Pana praca wiąże się z dużą odpowiedzialnością, a  ta  ze  stresem, o  czym sam Pan wspomniał. Jak rozładowuje Pan stres? Podstawa to kochająca rodzina. Poza tym, nic tak nie rozładowuje stresu jak sport i wysiłek fizyczny. Zawsze staram  się aktywnie spędzać czas. Jeżdżę na  nartach, pływam na  desce, ale powiedzmy, że  są  to  sporty wakacyjne. Na co dzień pozostają inne aktywności jak pływanie, bieganie, tenis, jazda na  rowerze czy  siłownia. Każdy zapewne myśli, że w garażu prezesa Toyoty stoi kilka samochodów, tymczasem chciałem wyjaśnić, że  stoi tam głównie sprzęt sportowy: narty, deski, żagle, hantle, rowery, ergo wiosła. Nie da się pracować na najwyższych obrotach bez aktywności fizycznej. To  zaszczepiamy też naszym klientom. 

Fleet 12 (73) / 2016

19


Fleet People

O nowych modelach w ofercie biznesowej, postrzeganiu marki i usługach dodatkowych rozmawiamy z Karolem Kostrzewą, szefem sprzedaży instytucjonalnej tej niemieckiej marki.

Samochód buduje przewagę Tomasz Siwiński: Panie Karolu, jak sprzedać samochody segmentu premium do  flot? Sprzedaż BMW serii  7, X5 czy  serii  5  managerom i  właścicielom firm wydaje  się oczywista, ale jak zaistnieć na większą skalę, np. z modelem serii 3? Karol Kostrzewa: Firmy coraz chętniej promują  się jako nowoczesne i  innowacyjne, a  samochód firmowy jest przecież narzędziem, które może budować przewagę konkurencyjną. To  wizytówka przedsiębiorstwa, która nie tylko kształtuje wizerunek, ale także wpływa na  funkcjonowanie firmy, poziom zadowolenia i  atrakcyjność przedsiębiorstwa w  oczach obecnych i potencjalnych nowych pracowników. Samochody Grupy BMW doskonale się wywiązują z tego zadania, a szeroka gama modelowa pozwala nam wpisać  się w najbardziej wymagające kryteria. Praktycznie wszystkie firmy, posiadające floty samochodowe, mają swoje preferencje podyktowane modelem biznesowym i  specyfiką funkcjonowania organizacji. Część potrzebuje kompaktowych pojazdów i takim klientom oferujemy samochody MINI – od  klasycznego hatchbacka po  przestronnego Clubmana, w najpopularniejszym segmencie D mamy serię 3 w wersjach Limuzyna lub Touring oraz BMW serii 3 GT. Inne przedsiębiorstwa szukają samochodów luksusowych, które dodają im prestiżu. Takim klientom oferujemy liderów w  swoich klasach ‒ BMW serii  5  oraz nasz flagowy model BMW serii  7. To  tylko wycinek naszych możliwości. W sumie oferujemy ponad 20 modeli BMW, 10 MINI, dwa auta z rodziny BMW i, a także 5 samochodów z napędem typu plug-in hybrid. Tak szerokie portfolio umożliwia nam bardzo duże możliwości dopasowania oferty do  potrzeb klientów. Poza  tym, dzięki pakietom serwisowym

20

Fleet 12 (73) / 2016

i finansowym nasze propozycje mają bardzo konkurencyjny wskaźnik TCO, czyli całkowity koszt posiadania. Jest to  szczególnie ważne dla klientów biznesowych. Dzięki temu jesteśmy w stanie sprzedawać nie tylko serię 5 i 7 managerom oraz właścicielom firm, ale także wyposażać floty przedsiębiorstw w  BMW serii  3, MINI czy samochody z rodziny BMW X. O  tym, że  poważnie podchodzą Państwo do  tematu sprzedaży flotowej, świadczą specjalne edycje flotowe modelu serii 3 i 5. Na jakiej podstawie zdecydowali się Państwo właśnie na te modele w takich konfiguracjach? Tworząc ofertę dla naszych klientów, zarówno flotowych, jak i  indywidualnych, zawsze staramy się odpowiadać na ich potrzeby. Flotowe edycje BMW serii 3, serii 5, a od niedawna także serii 3 GT są tego doskonałym przykładem. Stworzyliśmy ofertę zgodną z  wymaganiami korporacyjnymi,

a  jednocześnie pasującą do  gustów użytkowników końcowych. To  pozwala nam z  powodzeniem konkurować w  segmencie D. Chcę przypomnieć, że  BMW serii 3 oraz serii 5 to również najpopularniejsze modele w Grupie BMW. Tylko w tym roku, do końca października 2016 roku, zarejestrowano 1408 egzemplarzy serii 5 oraz 1406 sztuk serii  3. Wiemy, że  firmom zależy na  ograniczeniu kosztów eksploatacji, a  coraz częściej chcą także zmniejszyć emisję CO2. Wychodzimy naprzeciw  tym oczekiwaniom. Nasze samochody, w  tym seria  3  i  seria  5, korzystają z  technologii BMW EfficientDynamics, która pozwala zmniejszyć zużycie paliwa i  emisję spalin, zachowując efektywność i  radość z  jazdy. W naszym portfolio jest ponad 35 modeli o poziomie emisyjności CO2 poniżej 120 g/ km. Poza tym, samochody dostępne są także w ramach usługi Comfort Lease, co również ma istotny wpływ na decyzje zakupowe naszych klientów.


Fleet People

Przygotowując  się do  rozmowy, kiedy sprawdzałem Państwa ofertę dla przedsiębiorców, zauważyłem, że  samochód jest tylko jednym z  elementów w  Państwa ofercie, pośród całej gamy usług dodatkowych jak pakiet serwisowy czy finansowy. Czy mój tok rozumowania jest słuszny? Zgadza  się, szeroka i  dopasowana do potrzeb klientów oferta samochodów to  tylko pierwszy filar naszej strategii. Drugim, równie kluczowym, jest oferowanie dodatkowych usług. Dzięki temu zapewniamy wyjątkowe połączenie najlepszych w  swojej klasie samochodów i  świadczeń dodatkowych. Przez pierwsze 5 lat korzystania z samochodu lub 100 tysięcy przejechanych kilometrów nasi klienci mogą korzystać z  pakietu serwisowego BMW Service Inclusive. Pokrywa on koszty serwisowania samochodu oraz przeglądów, wliczając w  to  oryginalne części BMW, olej oraz koszt pracy. W  standardzie oferujemy także BMW Mobile Care, czyli szybką pomoc drogową w  przypadku awarii lub wypadku. Poza  tym, proponujemy klientom usługi z pakietu BMW Connected Drive, np. Teleservice czy  usługę Concierge. Zapewniamy także efektywne i elastyczne opcje finansowania, które dają możliwość swobodnego wyboru parametrów umowy oraz łączą zalety podatkowe leasingu operacyjnego z  niską miesięczną ratą. To  rozwiązanie nie  tylko minimalizuje koszty finansowania pojazdu, ale także oferuje gwarancję odkupu samochodu lub wymiany na  nowy po  zakończeniu umowy. Wszystkie te elementy stanowią dodatkową wartość naszej oferty dla klientów korporacyjnych. Czy BMW na rynku flotowym stara się konkurować tylko z  innymi markami premium, czy  także myślicie Państwo o  klientach wybierających dotychczas samochody segmentu D marek nie postrzeganych jako flotowe? Mamy na tyle szeroką ofertę, że nie tyko jesteśmy liderem segmentu premium, ale także z  powodzeniem konkurujemy z  markami popularnymi. Świetnym przykładem jest wspomniane wcześniej BMW Serii 3 reprezentujące segment D. W ofercie flotowej seria 3 dostępna jest w trzech

wersjach silnikowych, 316d 318d lub 318i oraz z  szerokim pakietem opcji, zawierającym  m.in. czujniki parkowania z  tyłu, reflektory LED czy  Teleservices. W  połączeniu z  niskimi kosztami eksploatacji, ograniczoną emisją CO2 oraz elastycznymi możliwościami finansowania, BMW serii 3 może z sukcesem rywalizować z markami popularnymi, oferując jednocześnie najwyższą jakość wykonania i radość z jazdy charakterystyczną dla wszystkich modeli BMW. Zaintrygowało mnie także, że  macie Państwo ofertę dedykowaną służbom mundurowym, dyplomatom. Czy ten kanał sprzedaży ma  jakiekolwiek znaczenie, czy tylko efekt wizerunkowy? Cieszymy  się bardzo, że  samochody BMW spełniają wymagania najważniejszych osób w  państwie. Zarówno wersje cywilne, jak i  te w  wariancie High Security, od  lat cieszą  się uznaniem. Najlepszym przykładem jest fakt, że  BMW serii  7  są  używane przez Biuro Ochrony Rządu. Czy łatwiej jest sprzedawać samochody licznym i zróżnicowanym małym i średnim przedsiębiorstwom, czy  skupić  się na dużych firmach? W  strukturach sieci dealerskiej BMW mamy zespoły sprzedaży odpowiedzialne zarówno za  klientów z  sektora MSP, jak również duże korporacje, dzięki czemu możemy lepiej odpowiadać na  pojawiające się zapytania. W dużych firmach z floty korzystają pracownicy różnych szczebli, którzy często pełnią inne obowiązki. W  związku z  tym nasza oferta musi być bardziej dostosowana do  potrzeb firmy, a  nie  pojedynczych pracowników. Dlatego w  ofertach dla dużych firm istotnym elementem jest ograniczenie kosztów eksploatacji oraz zaoferowanie uniwersalnych samochodów. Natomiast w sektorze MŚP, gdzie nasi sprzedawcy mają bliższy kontakt z  przyszłymi użytkownikami aut, możemy lepiej dopasować samochody do indywidualnych potrzeb pracowników i specyfiki pracy firmy. Współpracujecie Państwo z  firmą Alphabet, czy  własna firma CFM-owa to duży atut?

Firma Alphabet powstała w 1997 roku jako część Grupy BMW, specjalizująca się w leasingu i zarządzaniu flotą. Fakt, że  w  portfolio BMW Group znajduje  się firma car fleet management, daje nam olbrzymie możliwości poszerzenia naszej oferty, wymiany doświadczeń oraz pozyskiwania nowych partnerów biznesowych. Dzięki Alphabet możemy być kluczowym graczem na  tym wymagającym rynku. Firma oferuje szeroki i  zróżnicowany zakres usług na  każdym etapie współpracy z  klientem – od  doradztwa, przez finansowanie, wsparcie serwisowe, aż po  kompleksowe programy zarządzania flotą. Dzięki temu Alphabet to  jeden z czterech największych dostawców usług car fleet management w  Europie z  flotą liczącą ponad 530 tys. samochodów. W Polsce Alphabet zarządza flotą liczącą ponad 12 tys. aut i zajmuje czwarte miejsce wśród dostawców rozwiązań car fleet management. Mają Państwo w ofercie modele ekologiczne, jak chociażby i3. Zauważa Pan zainteresowanie tego typu pojazdami? Do  niedawna perspektywa elektrycznej floty samochodów dla firm była tylko wizją przyszłości. Dziś, dzięki BMW i, przenosimy ją do teraźniejszości. Elektromobilność będzie coraz popularniejsza zarówno w Polsce, jak i na świecie. W naszej ofercie dla firm jest nie tylko w pełni elektryczne BMW i3, ale także szeroka oferta samochodów z napędem hybrydowym plug-in. To idealne auta przeznaczone do  mobilności miejskiej, które wpisują się w nowe polityki firm uwzględniające ograniczenie emisji CO2 oraz NOx. Tym samym, firmy korzystające z elektrycznej floty służbowych samochodów, mogą pokazać swoim partnerom, klientom i  pracownikom, że  są  społecznie odpowiedzialne. Otrzymujemy coraz więcej zapytań dotyczących pojazdów elektrycznych i hybrydowych, zarówno z segmentu biznesowego, jak i  państwowego. Jestem dumny, że  już dziś mamy dla nich odpowiedni produkt oraz ofertę usług dodatkowych, m. in. kompleksowy pakiet serwisowy BMW i Mobile Care. 

Fleet 12 (73) / 2016

21


Fleet Finance

Firma Arval opublikowała raport „Barometr Flotowy 2016”, który został przygotowany na podstawie badań organizacji Corporate Vehicle Observatory. Wynika z niego, że polscy managerowie flot są największymi optymistami w swojej branży, a wielkość flot firmowych w Polsce stale rośnie.

CFM według CVO Eryk Chilmon

P

olscy menedżerowie flot to wyraźnie więksi optymiści niż ich koledzy z innych krajów Unii Europejskiej. Według badania Corporate Vehicle Observatory (CVO), 40% ankietowanych osób odpowiedzialnych za  samochody flotowe w naszym kraju ocenia, że w ciągu kolejnych lat rynek będzie rósł. Wśród menedżerów w  innych krajach Unii Europejskiej podobnego zdania jest aż o  10 pkt  procentowych mniej badanych. Rynek długoterminowego wynajmu pojazdów (CFM) utrzymuje  się na  stabilnym poziomie. Ten segment rynku w  Polsce ma  przed sobą jeszcze dużo przestrzeni do  rozwoju. W  odróżnieniu od  nasyconych rynków, takich jak Anglia i  Francja, w naszym kraju menedżerowie flot wciąż poznają zalety płynące z full service leasingu, czyli finansowania pojazdów z  kompleksową obsługą. Widać to po rosnącym zainteresowaniu  tą  metodą finansowania wśród firm z segmentu MŚP.

Liczba aut we flotach „Barometr Flotowy” porównuje dane ogólnorynkowe i nie różnicuje ankietowanych ze względu na branżę. W każdym z krajów, w których przeprowadzono badanie CVO, wielkość flot jest skorelowana z wielkością firm. Jednocześnie wyraźnie widać, że polskie przedsiębiorstwa dysponują mniejszymi flotami niż firmy europejskie: tylko 6% polskich firm posiada floty większe niż 100 aut, podczas gdy w  Europie odsetek ten wynosi aż 17%. Różnice między flotami w Polsce a flotami w Unii Europejskiej są jeszcze wyraźniejsze, gdy uwzględnimy wielkość organizacji, w  których funkcjonują (patrz wykres  1). W  segmencie firm do  100 pracowników

22

Fleet 12 (73) / 2016

przedsiębiorcy w  Polsce i  w  innych krajach dysponują podobnymi niewielkimi flotami. Jednak w  segmencie większych, zatrudniających od  100 do  499 pracowników, widać już wyraźne różnice. W Polsce 98% firm w tym segmencie korzysta z flot mniejszych niż 100 pojazdów, a  tylko  2% z  flot liczących między 100 a  499 samochodów. Z  kolei w  Europie floty mniejsze niż 100 pojazdów posiada 86% firm, a 13%

firm posiada od 100 do 499 samochodów. W  segmencie największych spółek, zatrudniających powyżej 500 pracowników, widoczna jest największa różnica między Polską a krajami Unii Europejskiej: w Polsce trzy czwarte firm tego segmentu dysponuje flotami mniejszymi niż 100 pojazdów (tylko 25% z  nich posiada floty liczące więcej niż 100 aut), natomiast w Europie tylko nieco ponad połowa firm tego segmentu dys-

Komentarz

Grzegorz Szymański

dyrektor generalny i prezes zarządu Arval Polska W porównaniu z krajami Europy Zachodniej poziom nasycenia rynku usług fleet management w  Polsce jest nadal relatywnie niski. Podczas gdy na rozwiniętych rynkach firmom z branży CFM coraz trudniej rosnąć ze względu na nasycenie rynku, u nas widzimy duże perspektywy rozwoju. Wyniki siedmiu badań CVO dają mocne wsparcie dla tych oczekiwań: większy odsetek ankietowanych planuje rozbudowę floty niż jej zmniejszanie. W naszej ocenie szczególnie duży potencjał tkwi w segmencie małych i średnich firm, które dopiero odkrywają zalety full service leasing. Wystarczy spojrzeć na  liczby: aktualnie na ponad milion aut firmowych tylko kilkanaście procent finansowanych jest w taki sposób, natomiast w nowych rejestracjach odsetek ten stanowi już około 20%. Świadczy to o tym, że przedsiębiorstwa coraz chętniej korzystają z  usługi full service leasing. Ponadto jeśli uznamy, że  benchmarkiem są  rynki wysoko rozwinięte z 40–50% udziału tej formy finansowania to wyraźnie widać, że możliwości rozwoju są bardzo duże. Według naszych szacunków wzrost może być nawet trzykrotny. Wpływ na rozwój rynku CFM będą miały także rozwiązania prawne i podatkowe, związane m.in. z korzystnymi zasadami opodatkowania aut służbowych. Pozytywne bodźce fiskalne zawsze przynoszą inwestycje i rozwój. Ważnym branżowym trendem jest zmiana oczekiwań i potrzeb firm w zakresie outsourcingu floty. Dzięki bliskiej współpracy z  naszymi klientami oraz wynikom badań takich jak „Barometr flotowy”, już kilka lat temu zauważyliśmy, że klienci oczekują przejmowania przez dostawcę usług CFM coraz większej odpowiedzialności za flotę. Dlatego do oferty Arvala wprowadziliśmy nową usługę – Arval Outsourcing Solutions. Polega ona na zapewnieniu usług wspierających wszystkie procesy zarządzania flotą w  przedsiębiorstwie. Przejmujemy na  siebie pełną odpowiedzialność za  zapewnienie najbardziej optymalnego – a  jednocześnie satysfakcjonującego pracowników – funkcjonowania floty u  klienta.


europejskie: tylko 6% polskich firm posiada floty większe niż 100 aut, podczas gdy w Europie odsetek ten wynosi aż 17%.

Fleet Finance Rys. 3. Struktura flot w Polsce i w Unii Europejskiej.

Wykres 1. Struktura flot w Polsce i w Unii Europejskiej.

POLSKA

UNIA EUROPEJSKA

wielkość floty

wielkość floty

do 100 pojazdów

do 100 pojazdów

100 — 499 pojazdów

500 i więcej pojazdów

94%

4%

2%

100 — 499 pojazdów

500 i więcej pojazdów

83%

13%

4%

nie, na  wydłużenie czasu eksploatacji aut ponuje flotami poniżej 100 samochodów, Czas użytkowania pojazdów a  aż 47% firm posiada floty średnich i  du- Wyniki „Barometru Flotowego” pokazują, służbowych, nieco częściej wskazywali Różnice pomiędzy flotami w Polsce a flotami w Unii Europejskiej są jeszcze wyraźniejsze, gdy uwzględniżych rozmiarów (powyżej 100 pojazdów). że  wydłuża  się okres użytkowania samo- przedstawiciele największych organizacji my wielkość organizacji, w których funkcjonują (patrz W segmencie firm doponad 100 500 pracowników (zatrudniających osób). chodów flotowych. Tenrysunek trend jest 4). widoczJest optymizm ny na  polskim rynku już od  2011 roku przedsiębiorcy w Polsce i w innych krajach dysponują podobnymi, niewielkimi flotami. Jednak w segAż 40% polskich fleet managerów wierzy i jest zgodny z tendencjami w całej Euro- Zarządzanie podróżami mencie większych, zatrudniających od 100 do 499 pracowników, widać już wyraźne różnice: w  rozbudowę floty w  swojej organizacji pie – odsetek osób wskazujących na coraz i delegacjami w perspektywie najbliższych trzech lat. Po- dłuższą eksploatację pojazdów jest porów- W polskich organizacjach relatywnie częśnywalnykorzysta dla obu grup. Dlamniejszych samochodów niżciej lacy są wprzy  tym większymi niż pojazdów, w innych krajach Unii Europejskiej Polsce 98% firmoptymistami w tym segmencie z flot 100 a tylko 2% z flot niż ich europejscy koledzy – tam korzyst- osobowych taką opinię wyraża około 19% powoływana jest specjalna struktura lub liczących 100 wszystkich ankietowanych, a w przypadku dział, którego zadaniem jest administrone prognozy dla między rozbudowy flota 499 widzisamochodów samochodów użytkowych ankietowablisko w co  Europie trzeci ankietowany. Paradoksalwaniefirm podróżami i  delegacjami pracowfloty mniejsze niż 100 pojazdów posiada20% 86% firm, a 13% posiada od 100 do 499 nie, temu optymizmowi części Polaków nych z Polski i 18% z innych krajów Europy. ników. Badani deklarują, że, decydując samochodów. Najczęściej o  wydłużeniu okresu eks- o wyborze środka transportu, uwzględniatowarzyszy większy niż w  pozostałych krajach Unii odsetek pesymistów. Z bada- ploatacji parku maszyn flotowych mówili ją czas podróży oraz wszystkie dostępne nia dowiadujemy się, że co czwarty przed- w Polsce przedstawiciele małych firm, za- rodzaje transportu (samolot, autobus, sastawiciel największych polskich przedsię- trudniających poniżej 100 pracowników. mochody firmowe, wspólne przejazdy sabiorstw ocenia, że floty w jego organizacji W  Polsce zarówno w  przypadku samo- mochodem itd.). Takie działy funkcjonują zmniejszą  się w  kolejnych trzech latach. chodów osobowych, jak i  samochodów w 40% dużych polskich firm (zatrudniająW krajach Unii Europejskiej odpowiedzia- użytkowych, nieco ponad jedna piąta cych od 100 do 499 osób) i pod tym wzglęło tak jedynie 14% ankietowanych. W  tej ankietowanych zadeklarowała, że  okres dem wyprzedzamy inne kraje europejskie, samej grupie managerów w Polsce rozwój eksploatacji pojazdów we  flotach wydłu- w  których odsetek ten jest średnio o  8% flot przewiduje niemal połowa badanych, żył  się. O  skróceniu okresu użytkowania niższy. Dopiero w  segmencie najwiękpodczas gdy w Europie twierdzi podobnie samochodów osobowych mówi tylko  5% szych firm, zatrudniających powyżej 500 tylko co  trzeci zarządzający flotą (firmy badanych, w  przypadku samochodów pracowników, różnice zacierają  się: 52% zatrudniające 500 i więcej pracowników). użytkowych zaledwie 2%. W Europie wy- w Polsce i średnio 51% w Europie ma dedyPozytywne perspektywy dla branży floto- dłużenie czasu eksploatacji samochodów kowany dział zarządzający firmową flotą. wej potwierdzają również inne statystyki osobowych deklaruje 18%, a samochodów A  co  w  przypadku, gdy organizacja dotyczące branży motoryzacyjnej. Dane użytkowych – 17% przedstawicieli firm. nie  decyduje  się na  utworzenie osobnej pochodzące z Centralnej Ewidencji Pojaz- O  skracaniu czasu eksploatacji parku sa- komórki bądź działu, kierującego kwestiadów i  Kierowców pokazują, że  w  drugim mochodów osobowych w  europejskich mi związanymi z  podróżami? W  małych kwartale 2016 roku firmy zarejestrowały firmach mówiło  5% badanych, a  samo- firmach, zarówno w  Polsce, jak i  w  Euro64,7 tys. sztuk nowych samochodów, czyli chodów użytkowych  8%. W  innych kra- pie, decyzje w tym zakresie podejmuje najjach, w  których przeprowadzono bada- częściej właściciel lub dyrektor generalny ponad 25% więcej niż w 2015 roku.

● ● 6

Fleet 12 (73) / 2016

23


Rys. 5. Zmiany struktury flot w Polsce i Unii Europejskiej w latach 2014 – 2016.

wielkość floty 2014flot 2015 2016 wielkość floty 2014 2014 POLSKA UNIA EUROPEJSKA Rys. Zmiany struktury flot Polsce Europejskiej latach 2014 2016. POLSKA UNIA EUROPEJSKA Rys. Rys. 5.5. 5. Zmiany Zmiany struktury struktury flotww wPolsce Polscei iUnii i Unii Unii Europejskiej Europejskiej ww wlatach latach 2014–––2016. 2016.

Wykres 2. Zmiany struktury flot w Polsce i Unii Europejskiej w latach 2014 – 2016. do 100 do 100 wielkość wielkośćfloty floty 2014 2014 2015 2015 2016 2016 wielkość wielkośćfloty floty 2014 2014 wielkość floty 2014 2015 2016 wielkość floty 2014 pojazdów pojazdów POLSKA UNIA EUROPEJSKA

POLSKA POLSKA

UNIA UNIAEUROPEJSKA EUROPEJSKA

2015

2016

2015 2015 2015

2016 2016 2016

do do100 100 do 100 pojazdów pojazdów wielkość floty pojazdów wielkość wielkośćfloty floty

79% 2014 2014 2014

82% 2015 2015 2015

75% 2016 2016 2016

do do100 100 do 100 pojazdów pojazdów wielkość floty pojazdów wielkość wielkośćfloty floty

54% 2014 2014 2014

52% 2015 2015 2015

53% 2016 2016 2016

do 100 do do100 100 pojazdów pojazdów pojazdów

79% 79%

82% 82%

75% 75%

do 100 do do100 100 pojazdów pojazdów pojazdów

54% 54% 54%

52% 52% 52%

53% 53% 53%

79% 79% 79%

82% 82% 82%

75% 75% 75%

54% 54% 54%

52% 52% 52%

53% 53% 53%

100 100— —499 499 100 — 499 pojazdów pojazdów pojazdów

20%

13%

15%

100 100— —499 499 100 — 499 pojazdów pojazdów pojazdów

31%

34%

34%

100 499 100 100—— —499 499 pojazdów pojazdów pojazdów

20% 20%

13% 13%

15% 15%

100 499 100 100—— —499 499 pojazdów pojazdów pojazdów

31% 31% 31%

34% 34% 34%

34% 34% 34%

500 i więcej pojazdów

20% 20% 20%

13% 13% 13%

15% 15% 15%

500 i więcej pojazdów

31% 31% 31%

34% 34% 34%

34% 34% 34%

500 500iiiwięcej więcej 500 więcej pojazdów pojazdów pojazdów

1%

5%

10%

500 500iiiwięcej więcej 500 więcej pojazdów pojazdów pojazdów

15%

14%

13%

500 500 500i iwięcej i więcej więcej pojazdów pojazdów pojazdów

1% 1%

5% 5%

10% 10%

500 500 500i iwięcej i więcej więcej pojazdów pojazdów pojazdów

15% 15% 15%

14% 14% 14%

13% 13% 13%

100 — 499 pojazdów

100 — 499 pojazdów

ROZWÓJ FLOT PROGNOZOWANY NA NAJBLIŻSZE TRZY LATA ROZWÓJ ROZWÓJ FLOT FLOT PROGNOZOWANY PROGNOZOWANY NA NA NAJBLIŻSZE NAJBLIŻSZE TRZY TRZY LATA LATA ROZWÓJ FLOT FLOT PROGNOZOWANY PROGNOZOWANY NA NA NAJBLIŻSZE NAJBLIŻSZE TRZY TRZY LATA LATA ROZWÓJ

Źródło wykresów: BAROMETR AROMETR FLOTOWY 2016

Rys. Rys. 5.5. Zmiany Zmianystruktury strukturyflot flotwwPolsce PolsceiiUnii UniiEuropejskiej Europejskiej wwlatach latach 2014 2014––2016. 2016. Fleet Finance POLSKA UNIA EUROPEJSKA

wskazali Co  trzeci fleet manager13% w  Polsce (ponad 60% odpowiedzi). W Polsce 1% 5% 10% 15% 14% 13% 1% 1% dużo5% 5%badani 10% 10% kolejno: samodzielnego 15% 15% 14% 14% 13% rzadziej odpowiedzialność za  te kwestie managera floty firmowej (21%), dział HR i  w  Europie jest zdania, że  ten trend bierze dział finansowy lub administracyj- (20%) lub właściciela/dyrektora generalne- w  najbliższych latach będzie  się rozwijał. Powodem są  młodzi pracownicy, którzy ny. W krajach Unii Europejskiej sprawami go (19%). dopiero rozpoczynają karierę. Nieco pomobilności w małych firmach może zarząNa podstawie badania przeprowadzonego przez CVO można stwierdzić, że polscy fleet managerowie optynad dwóch na  pięciu respondentów badzać samodzielny manager floty firmowej Nowy trend: car sharing mistycznie patrzą w przyszłość. z nich wierzy w rozbudowę flotydania w swojej organizacji wskazuje, że właśniewci perspekpracownicy (8% przypadków) lub dział HR (7% przy-Aż 40% W tegorocznym badaniu pojawiło się pyNa podstawie badania przeprowadzonego przez CVO można stwierdzić, że polscy fleet managerowie optysą  najbardziej skłonni używać padków). Inaczej wygląda sytuacja w przytanie o car sharing, czyli usługę polegającą Na podstawie badania przeprowadzonego przez CVO można stwierdzić, że polscy fleet managerowie optytywie najbliższych trzech lat. Polacy są przy tym większymi optymistami niż ich europejscy koledzysamocho– tam dów firmowych wspólnie z  innymi kiepadku średnich i dużych przedsiębiorstw. na współużytkowaniu przez pracowników mistycznie patrzą w przyszłość. Aż 40% z nich wierzy w rozbudowę floty w swojej organizacji w perspekmistycznie patrzą w przyszłość. Aż 40% z nich wierzy w rozbudowę floty w swojej organizacji w perspekkorzystne prognozy dla rozbudowy bliskoTa  copraktyka trzeci ankietowany. W Polsce kwestie te nadzoruje najczęściej flot aut widzi służbowych. ma  szansę rowcami. Powód jest prozaiczny: zajmują tywie najbliższych trzech lat. są tym większymi optymistami niż ich koledzy – tam Na podstawie badania przeprowadzonego przez CVO można stwierdzić, że polscy fleet managerowie tywie najbliższych trzech lat. Polacy Polacystać  są przy przy tym większymi optymistami niż ich europejscy europejscy koledzy –optytam Na Napodstawie podstawie badania badania przeprowadzonego przeprowadzonego przez CVO CVO można możnastwierdzić, stwierdzić, że polscy polscy fleet fleet managerowie managerowie optyoptystanowiska, którym nie  przysługują auta dział HR, na co wskazało 38% ankietowasięprzez jednym z  ważniejszych trendów że służbowe na wyłączność, a tego typu roznych. W europejskich przedsiębiorstwach mających wpływ na rynek flotowy. korzystne korzystne prognozy prognozy dla dla rozbudowy rozbudowy flot flot widzi widzi blisko blisko co co trzeci trzeci ankietowany. ankietowany. mistycznie patrzą w przyszłość. Aż 40% z nich wierzy w rozbudowę floty w swojej organizacji w perspekmistycznie mistyczniepatrzą patrzą wwprzyszłość. przyszłość.AżAż40% 40%z znich nichwierzy wierzy wwrozbudowę rozbudowę floty floty www swojej swojej organizacji organizacji wwperspekperspekParadoksalnie, temu optymizmowi części Polaków towarzyszy większy niż pozostałych krajach Unii odwiązanie pozwala im na  szybszy dostęp tywie najbliższych lat. Polacy są przy tym większymi optymistami niż ich europejscy koledzy ––tam tam tywie tywienajbliższych najbliższychtrzech trzech lat. lat.Polacy Polacysą sąprzy przy tym tym większymi optymistami optymistami niż niżich icheuropejscy europejscy koledzy koledzy –przedtamsię setek pesymistów. Ztrzech badania dowiadujemy się, żewiększymi co czwarty przedstawiciel największych polskich do  samochodu. Tendencja ta  będzie  Paradoksalnie, Paradoksalnie, temu temu optymizmowi optymizmowi części części Polaków Polaków towarzyszy towarzyszy większy większy niż niż w w pozostałych pozostałych krajach krajach Unii Unii ododkorzystne prognozy dla rozbudowy flot widzi blisko co trzeci ankietowany. nasilaćlatach. równieżWdlatego, że – jak Eurotwierdzi korzystne korzystneprognozy prognozy dla dla rozbudowy rozbudowy flot flotwidzi widziblisko bliskococotrzeci trzeci ankietowany. siębiorstw ocenia, że floty w jego organizacji zmniejszą się wankietowany. kolejnych trzech krajach Unii ponad połowa respondentów – samosetek ZZ badania dowiadujemy się, co przedstawiciel największych polskich przedEuropejczycy chcą alternatywnych setek pesymistów. pesymistów. badania dowiadujemy się, że że paliw co czwarty czwarty przedstawiciel największych polskich przedpejskiej odpowiedziało tak jedynie 14% ankietowanych. W tej samej grupiechód managerów w Polsce rozwój flot służbowy postrzegany jest jako forsiębiorstw ocenia, że floty w jego organizacji zmniejszą się w kolejnych trzech latach. W krajach Unii EuroParadoksalnie, temu optymizmowi części Polaków towarzyszy większy niż w pozostałych krajach Unii odsiębiorstw ocenia, że floty w jego organizacji zmniejszą się w kolejnych trzech latach. W krajach Unii EuroParadoksalnie, Paradoksalnie, temu temu optymizmowi optymizmowi części części Polaków Polaków towarzyszy towarzyszy większy większy niż niż w w pozostałych pozostałych krajach krajach Unii Unii ododprzewiduje niemal połowa podczas gdy zarządzających w Europie twierdzi tylkoI to nagrody co trzeci zarządzający ma nagrody. o dużej wartości, Z badania „Barometr Flotowybadanych, 2016” wynika, że 38% osób flotami podobnie pejskiej odpowiedziało tak jedynie 14% W grupie managerów w rozwój flot setek pesymistów. badania dowiadujemy się, że co czwarty przedstawiciel największych polskich przedpracownicy, którzy posiadają na naszym rynku planuje, w ciągu trzech lat, wprowadzić do  swopejskiej odpowiedziało tak jedynie 14% ankietowanych. ankietowanych. W tej tej samej samej grupieponieważ managerów w Polsce Polsce rozwój flot setek setek pesymistów. pesymistów. ZZZbadania badania dowiadujemy dowiadujemy się, się,że że co co czwarty czwarty przedstawiciel przedstawiciel największych największych polskich polskich przedprzedflotą (firmy zatrudniające 500 i najbliższych więcej pracowników). już samochód służbowy na  wyłączność, ich samochodów przynajmniej jedną technologię alternatywną dla klasycznego przewiduje przewiduje niemal niemalże połowa połowa badanych, podczas podczas gdy gdywwEuropie Europie twierdzi podobnie podobnie tylko tylkoco co trzeci trzeci zarządzający zarządzający siębiorstw ocenia, że floty w jego organizacji zmniejszą się kolejnych trzech latach. krajach Unii Eurosiębiorstw siębiorstwocenia, ocenia, że floty flotywbadanych, w jego jegoorganizacji organizacji zmniejszą zmniejszą się sięww wtwierdzi kolejnych kolejnych trzech trzech latach. latach. WW W krajach krajach Unii UniiEuroEurobardzo niechętnie z niego rezygnują. Tak napędu spalinowego. W Polsce prym wśród alternatywnych paliw wiedzie LPG. flotą flotą (firmy (firmy zatrudniające zatrudniające 500 500 i i więcej więcej pracowników). pracowników). pejskiej odpowiedziało tak jedynie 14% ankietowanych. W tej samej grupie managerów w Polsce rozwój flot pejskiej pejskiej odpowiedziało odpowiedziało tak takjedynie jedynie 14% 14% ankietowanych. ankietowanych. WWtej tejsamej samej grupie grupie managerów managerów Polsce Polscerozwój rozwój flot flot twierdzi aż 88%ww badanych. Fleet manageObecnie nieco ponad 20% firm korzysta z tego rozwiązania, a w perspektywie Pozytywne perspektywy dla branży flotowej potwierdzają również inne statystyki dotyczące branży rowie, zarówno w  Polsce, jak i  w  innych kolejnych trzech lat odsetek ten wzrośnie do 27%. Inne rozwiązania, takie jak naprzewiduje niemal połowa badanych, podczas gdy w Europie twierdzi podobnie tylko co trzeci zarządzający przewiduje przewidujeniemal niemal połowa połowa badanych, badanych, podczasgdy gdyEwidencji wwEuropie Europietwierdzi twierdzipodobnie podobnie tylko tylkopokazują, cocotrzeci trzecizarządzający zarządzający motoryzacyjnej. Dane pochodzące zpodczas Centralnej Pojazdów i Kierowców iż w drugim krajach, podobnie oceniają szansę dynapędy hybrydowe, czy też samochody elektryczne zostają daleko w tyle. Obecnie Pozytywne perspektywy dla branży flotowej potwierdzają również inne statystyki dotyczące branży flotą (firmy zatrudniające 500 i więcej pracowników). Pozytywne perspektywy dla branży flotowej potwierdzają również inne statystyki dotyczące branży flotą flotą (firmy (firmy zatrudniające zatrudniające 500 500 i więcej i więcej pracowników). pracowników). kwartale roku firmy zarejestrowały tys. sztuk nowych czyli ponad więcejAż micznego rozwoju trendu 25% car sharing. stanowią2016 około 3% rynku. Średnia dla krajów Unii 64,7 Europejskiej wskazuje, że firmysamochodów, motoryzacyjnej. Dane pochodzące z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców pokazują, iż w drugim 35% badanych w  Polsce i  31% w  krajach w innych krajach Wspólnoty nieporównywalnie częściej, niż polscy przedsiębiormotoryzacyjnej. Dane pochodzące z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców pokazują, iż w drugim niż w 2015 roku. Unii Europejskiej uważa, że  wspólne kocy, chcą wdrażać alternatywne technologie. W ciągu trzech najbliższych lat blisko kwartale 2016 roku zarejestrowały 64,7 tys. sztuk samochodów, czyli ponad 25% więcej Pozytywne perspektywy dla branży flotowej potwierdzają również inne statystyki dotyczące branży kwartale 2016 roku firmy firmy zarejestrowały 64,7potwierdzają tys. sztuk nowych nowych samochodów, czyli dotyczące ponad 25%branży więcej Pozytywne Pozytywne perspektywy perspektywy dla dla branży branżyflotowej flotowej potwierdzają również również inne innestatystyki statystyki dotyczące branży rzystanie przez pracowników z  zasobów połowa firm na zachodzie Europy planuje wykorzystywanie przynajmniej jednej. niż niż ww2015 2015roku. roku. motoryzacyjnej. Dane pochodzące Centralnej Ewidencji Pojazdów Kierowców pokazują, iż drugim motoryzacyjnej. motoryzacyjnej. Dane Danewiąże się pochodzące pochodzące zzzCentralnej Centralnejo napędzie Ewidencji Ewidencji Pojazdów Pojazdówi iiKierowców Kierowców pokazują, iżww wdrugim drugim flotowych pokazują, firm będzie iż coraz powszechNajczęściej przyszłość tutaj z samochodami hybrydowym niejszą praktyką. (za  trzy lata mają stanowić 32% zasobów flotowych) oraz samochodami elekkwartale 2016 roku firmy zarejestrowały 64,7 tys. sztuk nowych samochodów, czyli ponad 25% więcej kwartale kwartale2016 2016roku rokufirmy firmyzarejestrowały zarejestrowały64,7 64,7tys. tys.sztuk sztuknowych nowychsamochodów, samochodów,czyli czyliponad ponad25% 25%więcej więcej  trycznymi (mają stanowić 28%).

8

88

niż 2015 roku. niż niżww w2015 2015roku. roku.

24

88

Fleet 12 (73) / 2016


Fleet Finance

Wicepremier Mateusz Morawiecki przedstawił „Konstytucję dla biznesu”. Zapowiedział w niej szereg ułatwień dla firm. Jak jednak wskazują eksperci Konfederacji Lewiatan, niektóre założenia projektu zamiast ułatwić, mogą utrudnić działanie przedsiębiorstw dysponujących samochodami służbowymi.

„Konstytucja dla biznesu” a floty Eryk Chilmon

R

ządzący określili „Konstytucję dla biznesu” jako przełomowy dokument w  relacjach przedsiębiorca‒ państwo. Jednak analiza propozycji ustawy dotyczących uproszczeń podatkowych dla firm, która jest w pakiecie, w zakresie rozliczania wydatków na osobowe samochody, prowadzi do  wniosku, że  rozumienie pojęcia uproszczenia rozliczeń i  zmniejszenia obciążeń wymaga doprecyzowania – uważa Rada Podatkowa Konfederacji Lewiatan.

Nowe zasady w ewidencji przebiegu W projekcie ustawy o uproszczeniach podatkowych dla przedsiębiorców zawarto propozycję, zgodnie z którą prawo do zaliczenia do  kosztów uzyskania przychodów wydatków związanych z używaniem w  działalności gospodarczej samochodu osobowego, przysługiwać będzie pod warunkiem prowadzenia szczegółowej ewi-

dencji przebiegu pojazdu. Bez takiej ewidencji do kosztów uzyskania przychodów zaliczyć będzie można jedynie połowę odpisów amortyzacyjnych, opłat leasingowych, czynszu najmu i  innych wydatków związanych eksploatacją samochodu (paliwo, naprawy, ubezpieczenie). Uwzględniając ogromny nakład pracy, związany z  udokumentowaniem każdego przejazdu samochodem firmowym, projektodawcy liczą, że  przedsiębiorcy, którzy sporadycznie wykorzystują samochód służbowy do celów prywatnych, zrezygnują z połowy odliczenia i zapłacą po prostu wyższy podatek. – Jest to  istotna zmiana stanowiska ministra finansów. Obecnie nie  budzi wątpliwości, że  odpisy amortyzacyjne i raty leasingowe stanowią w całości koszt uzyskania przychodu niezależnie od  tego, że  samochód sporadycznie wykorzystywany jest do  celów prywatnych podatnika. Niedawno minister wydał też interpretację indywidualną, w  której potwierdził prawo do  odliczenia wydatków związanych z  eksploatacją samochodu

Najważniejsze założenia „Konstytucji dla biznesu” ƒƒ wprowadzenie zasady wolności gospodarczej, w myśl hasła: „co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone”, ƒƒ zasada pewności prawa, ƒƒ domniemanie niewinności przedsiębiorcy, ƒƒ zasada odpowiedzialności urzędników za naruszenie prawa, ƒƒ prostsze podatki, ƒƒ możliwość załatwiania niektórych spraw urzędowych przez telefon, e-mail lub za pomocą innych środków komunikacji, ƒƒ likwidacja numeru REGON, ƒƒ zasada milczącej zgody – jeśli po upływie ustawowego czasu wydania jakiejś decyzji urzędowej przedsiębiorca nie dostanie sygnału z urzędu, może zakładać, że jest ona pozytywna.

– mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan.

Problem dla małych i dużych Przed ogromnym i  nierzadko niewykonalnym zadaniem ewidencyjno-sprawozdawczym staną firmy, mające duże floty samochodów, z  których korzystają pracownicy. Ewidencja, którą podatnicy będą zobowiązani prowadzić dla potrzeb podatku dochodowego, poza danymi dotyczącymi osoby kierującej pojazdem, daty, celu wyjazdu, opisu trasy, liczby kilometrów, stanu licznika, numeru rejestracyjnego pojazdu, będzie zawierać także potwierdzenie podatnika o  autentyczności wpisu osoby kierującej pojazdem. Podatnik nie będzie w stanie z pełną odpowiedzialnością potwierdzić, czy  samochód nie  został wykorzystany przez pracownika do  celów innych niż działalność gospodarcza. – Zdumiewa fakt, że tak uciążliwe i niekorzystne zmiany prezentowane są  pod hasłem przyjaznego traktowania przedsiębiorców i znajdują się w pakiecie ustaw zapowiadanych jako uwalniające biznes w Polsce. Ten przykład pokazuje jak ważne jest przygotowanie tego typu projektów we  współpracy z  przedsiębiorcami – dodaje Przemysław Pruszyński. Zdaniem ekspertów Konfederacji Lewiatan zwiększenie obciążeń biurokratycznych i  kosztów funkcjonowania firm w  zakresie wykorzystywania samochodów służbowych może odbić się negatywnie na wynikach istotnych dla gospodarki branż – motoryzacyjnej czy  usług leasingowych. Uderzy ono przede wszystkim w niewielkie przedsiębiorstwa i osoby prowadzące działalność gospodarczą. 

Fleet 12 (73) / 2016

25


Fleet Finance

Koncerny motoryzacyjne coraz częściej oferują możliwość zakupu samochodu z pomocą własnych instytucji finansowych. Jakie korzyści przynosi takie rozwiązanie i do kogo jest skierowane? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, w czym pomogą nam przedstawiciele różnych marek.

Nie tylko w banku

Michał Torz

A

lphabet, Carefleet, LeasePlan czy MasterLease to marki dobrze znane wszystkim menedżerom flot. Coraz śmielej konkurują z nimi instytucje powiązane z koncernami. Jakie są zalety takiego rozwiązania?

Wszystko w jednym miejscu Od  razu nasuwa  się najbardziej oczywista – choć nie najważniejsza – zaleta związana z  korzystaniem z  usług koncernów. Jest nią możliwość załatwienia wszelkich formalności w  jednym miejscu, czyli siedzibie dealera. Możemy więc wybrać interesujący nas model, skonfigurować jego wyposażenie i od razu omówić warunki jego finansowania. ‒ Nadal sporo potencjalnych klientów uważa, że nowy Volkswagen to drogie auto.

26

Fleet 12 (73) / 2016

Naszym celem jest przekazanie klientom informacji, że dzięki kompleksowej ofercie Volkswagen Business Care, nasze modele są zdecydowanie bardziej dostępne niż się to  na  początku wydaje. Co  więcej, jeśli weźmie się pod uwagę nie tylko cenę auta, ale całkowite koszty użytkowania na przestrzeni kilku lat, to  oferta staje  się bardzo atrakcyjna – mówi Tomasz Tonder, PR manager w Volkswagen Group Polska. Dodać jednak trzeba, że tego typu rozwiązania nie są wyłącznie domeną koncernowych instytucji finansowych. Wystarczy posłużyć  się przykładem Hyundaia, który rozpoczął współpracę z  grupą Masterlease. Co  więc charakteryzuje oferty koncernowych instytucji finansowych? ‒ Jedną z  głównych korzyści klienta, jakie niesie ze sobą Renault Business Plan, jest zoptymalizowanie wysokości płaconej

raty wobec dostępnego pakietu usług oraz gwarancja niezmienności kosztów wynajmu przez cały okres trwania umowy – tłumaczy Janusz Chodyła, attache prasowy Renault Polska. ‒ Umożliwia to  klientowi racjonalne budżetowanie wydatków tak istotnych z  punktu widzenia prowadzonej przez niego działalności gospodarczej. Poza tym w trakcie trwania umowy klient nie  zostanie zaskoczony dodatkowymi niespodziewanymi kosztami – wszelkie koszty ryzyka ubezpiecza pakiet usług zawarty w ramach umowy Renault Business Plan. Co miesiąc klient za wszystkie świadczenia otrzymuje jedną fakturę.

A jak Abonament Na  czym jeszcze mogą polegać korzyści klientów korzystających z  usług instytucji finansowych powiązanych z  koncernami?


Fleet Finance

Kilka cech tego typu rozwiązań zdradził nam Michał Cabaj, kierownik ds. PR w Dziale Marketingu Škody: ‒ Obok już istniejących produktów finansowych, nowością jest oferta  1% „Jak w  Abonamencie”. Podstawowym założeniem tego produktu jest maksymalne uproszczenie kalkulacji kredytowej tak, aby ułatwić klientom samodzielną analizę atrakcyjnych warunków finansowania – mówi Michał Cabaj z działu marketingu Škody. ‒ Wpłata własna wynosi na przykład 20% wartości pojazdu, a przez kolejnych 48 miesięcy każda rata jest równa 1% wartości samochodu przy limicie 20 tys. km rocznie. Na  zakończenie umowy klient może wykupić pojazd, spłacając go jednorazowo lub – w przypadku kredytu – rozłożyć wartość wykupu na kolejne raty albo zwrócić samochód bez żadnych konsekwencji. Jak wypada porównanie abonamentu Škody z  tym oferowanym przez Hyundaia? Pytanie to jest o tyle istotne, że program koreańskiego koncernu realizowany jest we  współpracy z  firmą zewnętrzną, a konkretnie Masterlease. ‒ Hyundai Abonament to  niespotykany dotąd na  rynku, program wynajmu konsumenckiego skierowany dla klientów prywatnych oraz osób fizycznych, prowadzących działalność gospodarczą. W programie abonamentu klienci mogą użytkować modele Hyundai, płacąc bardzo niską ratę miesięczną bez wpłaty wstępnej ani żadnych opłat dodatkowych – mówi Grzegorz Sokalski, fleet sales manager w Hyundai Motor Poland. Jak wyglądają konkrety? Hyundai oferuje umowę najmu na 13 miesięcy z limitem 24 tys.  km bądź leasing trwający 24 miesiące limitowany przebiegiem 40 tys.  km rocznie. Rata obejmuje koszty finansowania, ubezpieczenia, sezonowej wymiany opon, serwisu oraz ewentualnego samochodu zastępczego.

12, 24, 36 czy 48? Przy trzynastu czy  dwudziestu czterech miesiącach trwania kontraktu zróżnicowane są  nie  tylko miesięczne koszty, lecz także wpłata początkowa. Może się jednak zdarzyć, że korzystniejsze dla firmy będzie płacenie wyższych rat, które w  całości pokryją koszty pozyskania pojazdu. Taką możliwość daje np.  Toyota Smart Plan. Oferta koncernu zakłada bowiem ewentu-

 przypadku programu Opel Drive Plan klient ma W możliwość wymiany samochodu już po dwóch latach użytkowania. Ale niekoniecznie, bo wszystko zależy od długości kontraktu. Zmienna jest również wysokość rat. alność, w której kontrakt zostanie podpisany przy zerowej wpłacie własnej. W przypadku programu Opel Drive Plan klient ma  możliwość wymiany samochodu już po  dwóch latach użytkowania. Ale niekoniecznie, bo  wszystko zależy od  długości kontraktu. Zmienna jest również wysokość rat: ‒ Klient korzystający z  tego programu może kupić samochód, wybierając opcję opłaty wstępnej od  0  do  40% wartości samochodu, a  także okres umowy. Dostępny jest wariant umowy o długości 24, 36 lub 48 miesięcy – tłumaczy Wojciech Osoś, dyrektor ds. public relations w General Motors Poland. ‒ Klient może też ustalić maksymalny limit kilometrów. Na  koniec umowy klient decyduje o  zwrocie samochodu lub jego wykupie. Przykład? Przy niskiej, bo zaledwie 10-procentowej, opłacie wstępnej miesięczny koszt użytkowania Opla Astra Enjoy z bogatym wyposażeniem to koszt 612 złotych.

Dla kogo? Na koniec pozostała odpowiedź na chyba najważniejsze pytanie: do  kogo są  skierowane oferty leasingu i  wynajmu proponowane przez koncerny? To  dość istotny szczegół, gdyż z  reguły ich adresatami są  firmy – zarówno duże korporacje, jak i jednoosobowe działalności gospodarcze. ‒ Oferta Renault Business Plan jest skierowana do szerokiej grupy przedsiębiorców, w  tym do  małych i  średnich przedsiębiorstw oraz osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Formuła

produktu opiera się na leasingu operacyjnym i gwarantuje możliwość skorzystania z ulg podatkowych – mówi Janusz Chodyła, attache prasowy Renault Polska. Volkswagen kieruje swoje oferty do drobnych przedsiębiorców. Niezależnie od  tego, czy  liczą oni na  niską miesięczną ratę, czy  możliwość pozostawienia auta w firmie po zakończeniu kontraktu: ‒ Leasing EasyDrive to rozwiązanie dla przedsiębiorców, dla których najważniejsze są niskie miesięczne obciążania. W  tym produkcie finansowym wartość końcowa przedmiotu leasingu jest równa gwarantowanej przez Volkswagen Leasing wartości rezydualnej pojazdu, czyli klient spłaca tylko utratę wartości auta, a nie 100% jego ceny – mówi Tomasz Tonder, PR manager w Volkswagen Group Polska. ‒ Leasing EasyBuy to  produkt skierowany do klientów, którzy planują spłacać 100% wartości auta, a najważniejszy jest dla nich całkowity koszt finansowania. Przy określonych parametrach koszt leasingu może wynosić tylko 101%. Klienci indywidualni mogą natomiast przebierać w  ofertach standardowych kredytów, które pozwalają na  zoptymalizowanie wydatków potrzebnych do zakupu nowego auta. Choć zaznaczyć trzeba, że  nie  skorzystają oni wtedy z  największego dobrodziejstwa przeróżnych form finansowania, czyli np.  przysługującej firmom możliwości wpisania comiesięcznej raty do kosztów uzyskania przychodu. 

Tabela. Kto z kim? Koncerny wzmiankowane w artykule i związane z nimi instytucje finansowe. Koncern

Instytucja finansowa

Hyundai

Masterlease

Opel

GetIn Fleet

Renault

RCI Leasing Polska

Škoda

Volkswagen Bank

Toyota

Toyota Leasing

Volkswagen

Volkswagen Bank

Fleet 12 (73) / 2016

27


Fleet Finance

No właśnie – czyli co? Większość odpowie, że niskie ceny. Skoro tak, to czy oznacza to spadek w sprzedaży modeli nieobjętych promocją? I czy zakup aut podczas wyprzedaży ma negatywne skutki dla samych klientów?

Wyprzedaże rocznika, czyli...

Michał Torz

W

yprzedaże rocznika to rodzaj promocji, który wykorzystują wszystkie wiodące koncerny motoryzacyjne. Ich reklamy towarzyszą nam wszędzie: na bilbordach, w telewizji, radiu i Internecie. Są niczym prezent pod choinkę dla tych, którzy myślą o  nowym samochodzie, ale chcieliby mieć więcej pieniędzy w portfelu. Ale czy oprócz prezentów producenci przygotowali także rózgi? Sprawdziliśmy, na  czym polega fenomen wyprzedaży aut z mijającego rocznika i czy taki zakup faktycznie się opłaca.

Niepowtarzalna okazja? Liczby mówią same za  siebie. Przy zakupie starszego rocznika można oszczędzić od  paru do  kilkunastu tysięcy  złotych. Wszystko zależy od  wybranego modelu – co  oczywiste, wybór auta z  wyższego segmentu daje możliwość uzyskania większego upustu. W przypadku Škody mowa tutaj o kwotach od trzech (Citigo) do dziesięciu tysięcy złotych (Rapid). W przypad-

28

Fleet 12 (73) / 2016

ku modeli Hondy rabaty wyprzedażowe sięgają zwykle kilku tysięcy  złotych, aczkolwiek w ramach promocji klienci często otrzymują też darmowy pakiet ubezpieczeniowy. Oferta Renault pozwala z kolei zaoszczędzić do  12 tys.  złotych, a  producent daje do  tego np.  zestaw opon zimowych. Skromniejsze promocje ma  Dacia, jednak biorąc pod uwagę i tak niskie ceny tej marki, akcesoria warte nawet 2000 złotych są  miłą niespodzianką. Najlepszą spośród analizowanych ofert ma  jednak Opel. Wprawdzie przy zakupie niewielkiej Corsy zaoszczędzimy jedyne cztery tysiące złotych, to już, wybierając Insignię z mijającego rocznika, zostanie nam w kieszeni nawet 16 tys. złotych.

Łyżka dziegciu Pamiętać należy jednak o tym, że polowanie na wyprzedażowe promocje wiąże się z pewnymi niedogodnościami. W skrócie chodzi o  to, że  klienci wybierają w  gotowych, wyprodukowanych już modelach. Niesie to za sobą kilka konsekwencji. Przede wszystkim, niemożliwa jest dowolna

konfiguracja wyposażenia wedle własnego uznania. W tym przypadku na uprzywilejowanej pozycji są  miłośnicy tych marek, które oferują gotowe pakiety akcesoriów, bez możliwości w  ich ingerencję. Gorzej, jeśli chcemy skorzystać z oferty marki, która pozwala na  samodzielny dobór wszelkich dodatków. Nie  oznacza to  jednak aż tak dużej niedogodności: ‒ Klienci decydujący się na zakup auta w  ofercie wyprzedażowej mogą wybierać spośród aut już wyprodukowanych. Najczęściej są  to  wersje cieszące  się największym powodzeniem, dlatego łatwo jest znaleźć konfigurację odpowiadającą potrzebom klientów – tłumaczy Wojciech Osoś, dyrektor public relations w General Motors Poland. ‒ Oczywiście należy pamiętać, że liczba aut w ofercie wyprzedażowej jest ograniczona. Największy wybór mają ci, którzy w  salonie pojawią  się najwcześniej.

Kto pierwszy, ten lepszy Przedstawiciel General Motors słusznie zwraca uwagę na fakt, że warto spieszyć się


Fleet Finance Na obroty firmy wpływa liczba sprzedawanych samochodów. Rynek rośnie w okresie wyprzedaży i obroty firm motoryzacyjnych w tym okresie są największe. Niestety, nie jest to okres generowania największych zysków dla firm motoryzacyjnych – przyznaje Grzegorz Sokalski, fleet sales manager w Hyundai Motor Poland

z  decyzją o  zakupie auta z  promocji. Podobnie wygląda zresztą sytuacja u innych producentów, którzy oferują klientom gotowe modele w trakcie wyprzedaży. Dlatego też nie warto zwlekać z wizytą w salonie: ‒ Oczywiście wszystko zależy od tego, jak szybko klient zdecyduje  się na  auto. Jednak wyprzedaże rocznika dotyczą w  większości samochodów, które są  dostępne od ręki i w większości znajdują się już u Autoryzowanych Partnerów Renault – tłumaczy Janusz Chodyła, attache prasowy Renault Polska. Dla tych, którzy nie  zdążą wybrać wymarzonego modelu w  oczekiwanej konfiguracji, pozostaje cieszyć  się niższą ceną – w końcu to właśnie jest głównym atutem wyprzedaży: ‒ Wartością dodaną oczywiście jest dodatkowy upust dla klienta oraz to, że auto można praktycznie odebrać w ciągu następnego dnia. Istnieje również możliwość zakupu dodatkowych akcesoriów do samochodu, co w pewnym sensie poprawia konfiguracje ostateczną samochodu – mówi Dariusz Brodnicki z Dyrekcji Sprzedaży Škoda.

Kto zyska, kto straci? Jak widać, konkurencja między poszczególnymi koncernami jest bardzo zacięta. Nie  dziwi więc, że  pod koniec każdego roku i  na  początku kolejnego notowane są wzrosty sprzedaży: ‒ Wzrost rynku w listopadzie w porównaniu z październikiem o  14,33% wskazuje, że  klienci lubią wyprzedaże i mają one wpływ na zwiększoną sprzedaż w tym okresie. W Renault wzrost

sprzedaży w  listopadzie wyniósł niemal 26% w porównaniu z październikiem 2016 – zdradza Janusz Chodyła z Renault. Czy walka o  klienta sprawia przy  tym, że koncerny notują mniejszy zysk? ‒ Na obroty firmy wpływa liczba sprzedawanych samochodów. Rynek rośnie w okresie wyprzedaży i obroty firm motoryzacyjnych w tym okresie są największe. Niestety, nie jest to okres generowania największych zysków dla firm motoryzacyjnych – przyznaje Grzegorz Sokalski, fleet sales manager w Hyundai Motor Poland. Wojciech Osoś, dyrektor public relations General Motors Poland, zauważa jednak pozytywne strony wyprzedażowego szaleństwa: ‒ Na  polskim rynku przełom roku to tradycyjnie czas wyprzedaży w  salonach samochodowych. Okres ten szczególnie przyciąga grupę klientów, poszukujących wyprzedażowych okazji. Taka sezonowość jest naturalnym zjawiskiem na  rynku. Opel konsekwentnie zwiększa sprzedaż w  ciągu całego roku. Łącznie do  końca  listopada Opel sprzedał już 33 603 samochody, czyli więcej niż w całym 2015 roku! ‒ mówi Wojciech Osoś z  General Motors. ‒ Tylko w listopadzie sprzedaż Opla na  polskim rynku wyniosła ponad 3200 samochodów osobowych i  dostawczych do  3,5  t. Był to  najlepszy

listopadowy wynik, jaki Opel zanotował w swojej historii w Polsce od 17 lat. Dzięki bardzo atrakcyjnej ofercie wyprzedażowej „The Best of Opel”, liczymy na równie dobry wynik w  grudniu i  mocną końcówkę roku.

Zyskają klienci Odłóżmy jednak na  bok finanse dużych koncernów. Jakkolwiek bowiem nie zostałyby zorganizowane promocje, na  pewno są  one efektem rzetelnych kalkulacji. Zyskają natomiast klienci – szczególnie ci, którzy najszybciej zdecydują się na zakup nowego auta. Oprócz sporych upustów będą mieli oni dodatkowo możliwość wybrania najbardziej odpowiadającego im standardu wyposażenia. Spóźnialscy też mogą jednak liczyć na zyski: ‒ Na początku roku wielkość sprzedaży przeważnie wzrasta ze względu na kontynuację wyprzedaży aut z  poprzedniego rocznika. W  tym okresie oferty są  najbardziej korzystne od  strony finansowej, jednak dostępność poszczególnych wersji wyposażeniowych czy  kolorystycznych danego modelu jest już wtedy mocno ograniczona – tłumaczy Iwona Legęć, PR section manager w Honda Motor Europe Poland Branch. 

Plusy

Minusy

+ spore upusty cenowe

- brak możliwości konfiguracji

+ odbiór nawet następnego dnia

- ograniczona liczba aut w ofercie

+ dodatkowe akcesoria

Fleet 12 (73) / 2016

29


Fleet Finance

Prowadzisz działalność gospodarczą i potrzebujesz nowe auto firmowe? Program Volkswagen Business Care umożliwia użytkowanie samochodu nawet przez 48 miesięcy, bez wkładu finansowego na start. Sprytnym i zwinnym VW up! możesz jeździć, płacąc za niego 272 złote miesięcznie.

Chcieć, to móc

Michał Hutyra

J

eszcze kilka lat temu regułą było to, że firmy kupowały samochody. Najpopularniejszą formą finansowania był leasing i zakup za gotówkę, ale po zamknięciu takiej umowy auto okazywało  się balastem, którego trzeba było  się pozbyć. Zazwyczaj nie było to łatwe i przyjemne. Właściciele mniejszych firm wiązali się ze swoimi autami na dłużej, co nie zawsze było korzystne finansowo. Dziś przedsiębiorcy coraz częściej korzystają z leasingu z zerową albo minimalną wpłatą początkową. Jednak prawdziwy boom przeżywa najnowsze narzędzie finansowe, jakim jest najem długoterminowy. Kredyt i leasing EasyDrive oferowane przez Volkswagen Financial Services działają według bardzo podobnego schematu. Oba te rozwiązania finansowe pozwalają cieszyć  się nowym samochodem, płacąc

30

Fleet 12 (73) / 2016

niskie miesięczne raty, a  także zmieniać auto na  nowe co  trzy‒cztery lata. Po  tym okresie klient może samochód wykupić lub zwrócić do banku. Klienci korzystający z  nowoczesnych rozwiązań EasyDrive w  ramach niskich miesięcznych kosztów mogą sobie pozwolić na wyższy model samochodu oraz lepsze wyposażenie dodatkowe niż w  przypadku tradycyjnych form finansowania. Jest to możliwe, ponieważ w okresie umowy spłacana jest część ceny auta, a nie cała jego wartość. Volkswagen Business Care, który jest rozwinięciem programu EasyDrive, powstał z  myślą o  małych i  średnich przedsiębiorcach, a także osobach prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Idea jego działania jest wyjątkowo przejrzysta i polega na  tym, że  w  jednej racie miesięcznej zawarte są koszty związane z zakupem lub użytkowaniem samochodu, jego ubezpie-

czeniem, serwisowaniem i  zapewnieniem mu ochrony pogwarancyjnej Safe+. Nowością oferowaną w  ramach programu Volkswagen Business Care jest to, że przyszły właściciel lub użytkownik samochodu marki Volkswagen może skorzystać z dodatkowego rabatu naliczanego od ceny końcowej samochodu dostępnego dla przedsiębiorców i grup zawodowych. Oferta Volkswagen Business Care obowiązuje nawet przy zakupie jednego samochodu. Przyszły użytkownik programu sam decyduje o tym, jak dużą ratę miesięczną jest w stanie płacić. Jej wysokość jest uzależniona od  ceny samochodu wraz z  wyposażeniem dodatkowym, okresu finansowania (36 albo 48 miesięcy) i początkowej opłaty wstępnej (od  0  do  30% wartości pojazdu). Z  punktu widzenia klienta bardzo ważne jest również to, że  dzięki programowi Volkswagen Business Care otrzymuje on ofertę, która jest idealnie


Fleet Finance

dopasowana do  jego potrzeb, a  koszty są stabilne i przewidywalne. Cena wykupu samochodu po  całym okresie finansowania gwarantowana jest przez Volkswagen Financial Services i ściśle określona w dniu przystąpienia do programu i rozpoczęcia użytkowania pojazdu. Na wartość pojazdu decydujący wpływ mają okres finansowania oraz przebieg. Pod uwagę nie bierze się zużycia wynikającego z normalnej eksploatacji. Najkorzystniejsze warunki zapewnia  3-letni okres finansowania, z  wpłatą 10-procentową, przy rocznym limicie przebiegu do  20 tys.  km. To  najpopularniejsza oferta, na którą decydują się klienci. Z  takiego finansowania korzysta dziś niemal co  trzeci klient. To  dzięki między innymi tej usłudze Volkswagen tylko w listopadzie zanotował ponad 20-procentowy wzrost sprzedaży w  porównaniu z  analogicznym okresem roku ubiegłego. Wzrost sprzedaży w  skali całego roku jest na  podobnym poziomie, co  pozwoliło Volkswagenowi awansować na  drugie miejsce w tabeli, plasując się tuż za Škodą i przed Toyotą. 

VW Golf VII 1.4 TSI BMT Comfortline

VW Passat 2.0 TDI BMT Comfortline

VW up! 1.0 move up!

Marka i model samochodu

Nazwa oferty

Leasing Easy Drive 1%

Cena samochodu PLN netto

60 975,61 PLN

102 845,53 PLN

33 447,15 PLN

Cena samochodu PLN brutto

75 000,00 PLN

126 500,00 PLN

41 140,00 PLN

%

10,00 %

10,00 %

10,00 %

Wpłata własna PLN netto

6 097,56 PLN

10 284,55 PLN

3 344,72 PLN

PLN brutto

7 500,00 PLN

12 650,00 PLN

4 114,00 PLN

Liczba rat

35

35

35

Cena samochodu PLN netto

848,73 PLN

1 417,41 PLN

475,14 PLN

Cena samochodu PLN brutto

1 043,94 PLN

1 743,41 PLN

584,42 PLN

50,70 %

50,70 %

50,70 %

Wartość końcowa PLN netto

29 809,95 PLN

50 831,90 PLN

15 976,68 PLN

PLN brutto

36 666,24 PLN

62 523,24 PLN

19 651,32 PLN

103,67 %

103,68 %

103,64 %

KOMUNIKACYJNE

KOMUNIKACYJNE

115,83 PLN

36,40 PLN

%

Suma opłat %

Ubezpieczenia finansowane umową Wybrane ubezpieczenia Rata ubezpieczeniowa jest KOMUNIKACYJNE wliczona w ratę całkowitą Rata PLN netto 67,92 PLN ubezpieczeniowa PLN brutto

83,54 PLN

142,47 PLN

44,77 PLN źródło: kalkulacja dealera Volkswagen

REKLAMA

SERWIS BIZNESOWO – MOTORYZACYJNY

Nowoczesny serwis informacyjny dla branży motoryzacyjnej i flotowej  Responsywny design – w pełni zgodny z urządzeniami mobilnymi  Nowe możliwości reklamy i promocji


Fleet Management

PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Z Klaudią Kowalczyk, szefową marketingu w firmie Carefleet, rozmawiamy o nagrodzie Fleet Leader, zmieniających się realiach na rynku usług finansowych i pytamy, czego życzy naszym czytelnikom na święta.

Jesteśmy bliżej klientów Tomasz Siwiński: Klaudio, Carefleet otrzymał wyróżnienie Fleet Leader, pamiętasz może za co? Klaudia Kowalczyk: Oczywiście, jak mogłabym nie  pamiętać ‒ za  efektywne wdrożenie i promocję usługi full service leasing wśród małych i średnich firm. Korzystając z  okazji, chciałabym podziękować za to wyróżnienie w imieniu całego zespołu Carefleet SA To bardzo cenna nagroda, którą traktujemy jako dowód uznania dla naszej pracy na  rzecz rozwoju usługi wynajmu długoterminowego samochodów w sektorze MŚP. Dlaczego tak dużą uwagę poświęciliście temu sektorowi, nie  łatwiej skupić  się na dużych firmach? Nie  powiedziałabym, że  obsługa dużych firm jest łatwiejsza. Jest inna. Carefleet od  początku swojego istnienia, czyli od 2004 roku, efektywnie obsługuje podmioty posiadające bardzo duże floty pojazdów. Od  tego zaczęliśmy, ponieważ to  właśnie korporacje i  duże przedsiębiorstwa jako pierwsze otworzyły  się na  wynajem długoterminowy i  dostrzegły korzyści wynikające z  finansowania samochodów służbowych w  tej formie. Szybko jednak doszliśmy do  wniosku, że potencjał polskiego rynku jest o wiele większy i  jako jedna z  pierwszych firm z  branży car fleet management zaczęliśmy dostosowywać ofertę do  potrzeb małych i  średnich przedsiębiorstw. Jednocześnie zintensyfikowaliśmy działania mające na  celu edukację przedstawicieli sektora w  zakresie outsourcingowych modeli finansowania samochodów, a także zainicjowaliśmy cykliczne badania, dzięki którym lepiej poznaliśmy ich preferencje i  oczekiwania. Dziś to  wszystko procentuje. Niemal 80% naszych klientów stanowią małe i średnie firmy posiadające

32

Fleet 12 (73) / 2016

Klaudia Kowalczyk marketing manager Carefleet SA Absolwentka Wyższej Szkoły Bankowej we  Wrocławiu, Kierunek Zarządzanie, Specjalność Marketing i Public Relations. Obecnie w trakcie studiów podyplomowych „E-marketing w biznesie”. Karierę w branży motoryzacyjnej rozpoczęła w 2006 roku od pracy w salonie Forda, gdzie z powodzeniem wdrażała nowy produkt BSC ‒ Business Service Club, dedykowany klientom flotowym. Jej kolejnym doświadczeniem zawodowym w tym obszarze jest praca w firmie Carefleet SA, z którą związana jest od niemal 10 lat. Początkowo odpowiadała za rozwój sieci warsztatów i serwisów partnerskich. Obecnie jako marketing manager jest odpowiedzialna za marketing wewnętrzny i zewnętrzny oraz PR. Od roku pełni rolę opiekuna stażu dla studentów uczelni wyższych. W 2011 r otrzymała wyróżnienie w  Plebiscycie Ludzie Dekady Branży Flotowej 2001‒2011 za  godny najwyższego uznania wkład w rozwój polskiej branży flotowej na przestrzeni ostatnich 10 lat. Wieloletnia wolontariuszka WOŚP. W 2014 z ramienia Carefleet SA ambasadorka ogólnopolskiej kampanii społecznej Odblaskowi.pl. Motto: Trzeba żyć. Angażować się we wszystko, co ciekawe i starać się nie myśleć o siniakach.

WWW.CAREFLEET.PL


PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

floty kilku czy kilkunastu pojazdów, które – co dla nas najważniejsze – odczuły rzeczywiste korzyści z przekazania wszelkich obowiązków związanych z zarządzaniem służbowymi samochodami w nasze ręce. Oczywiście możliwości zagospodarowania rynku MŚP nie  zostały wyczerpane, jeszcze dużo jest do  zrobienia. Jak wynika z  naszych badań, 18% małych i  średnich firm finansuje samochody służbowe w  formie wynajmu, a  kolejne 25% rozważa skorzystanie z  tej usługi. To  sektor z ogromnym potencjałem dla branży car fleet management. Uczestniczycie jako Carefleet i  Ty  osobiście w Targach Fleet Market od pierwszej edycji. Jak z  Twojej perspektywy zmieniał  się rynek przez ten okres, jak ewoluowały Wasze usługi? Rynek zmienił się bardzo przez ostatnie lata. Jak by nie patrzeć, za nami już ósma edycja Targów Fleet Market. Można powiedzieć, że w 2008 roku branża car fleet management dopiero nabierała rozpędu i  doskonale wykorzystała potencjał, jaki tkwił w zapotrzebowaniu polskiego biznesu na  coraz większą liczbę samochodów. Przez ostatnią dekadę wynajem długoterminowy zyskał bardzo na  znaczeniu. Z nieco abstrakcyjnego i egzotycznego dla polskich przedsiębiorców terminu stał się docenianym produktem finansowym, który postrzegany jest jako atrakcyjna alternatywa dla leasingu czy zakupu samochodów ze środków własnych. To m.in. efekt zmiany w  mentalności właścicieli firm, którzy coraz częściej traktują auta w  kategorii narzędzi pracy – wolą z  nich korzystać niż je  posiadać. Można również zaobserwować coraz większe dopasowanie usług do  potrzeb rodzimych przedsiębiorców. W Carefleet wiemy, że oczekiwania klientów są bardzo różne i standardowa oferta w  dzisiejszych czasach nie  ma  racji bytu, dlatego bardzo elastycznie i indywidualnie podchodzimy do potrzeb każdej firmy. Klaudio, pracujesz w  branży CFM już kilka lat. Powiedz, czy  polscy klienci są  coraz bardziej świadomi, czy  wciąż trzeba ich edukować? Z  branżą CFM jestem związana od  2007 roku, czyli prawie dziesięć lat. Oczywiście, świadomość tego, czym jest

Fleet Management

  mojej opinii nasz przyjazny stosunek do klientów W wynika z tego, że lubimy naszą pracę i sami wobec siebie również jesteśmy przyjaźni. Zresztą wykwalifikowana i zadowolona kadra to jedno ze źródeł przewagi konkurencyjnej firmy Carefleet SA.

wynajem długoterminowy, przez ten czas bardzo wzrosła. Kiedy zaczynałam pracę w  Carefleet SA, przedstawiciele korporacji i  dużych przedsiębiorstw, szczególnie tych z  zagranicznymi korzeniami, znali już dobrze to  rozwiązanie. Gorzej sytuacja przedstawiała się w małych i średnich firmach. Tu  cała branża włożyła bardzo dużo pracy w  edukację przedsiębiorców, którzy na  początku bardzo nieufnie podchodzili do  wynajmu długoterminowego. Posłużę się jeszcze raz wynikami naszych badań. Kiedy w  2009 roku pytaliśmy przedsiębiorców z  sektora MŚP, czy  wiedzą, czym jest wynajem długoterminowy, nieco ponad połowa znała to rozwiązanie. Dziś jest to już prawie 80%. Tak jak mówiłam wcześniej, wciąż jest sporo do zrobienia. Branża car fleet management ewoluuje, nie  stoi w  miejscu. Przykładem takiej zmiany są  propozycje finansowania wraz z  zarządzaniem dedykowane klientowi indywidualnemu. Tu  również pojawia  się kolejna płaszczyzna do  komunikacji i  intensywnej edukacji nowego klienta, aby w pełni zrozumiał, na czym polega usługa i jakie korzyści się z nią wiążą. Carefleet wciąż ma  główną siedzibę we Wrocławiu, utrudnia to w jakiś sposób pracę? Absolutnie nie. Carefleet przynależy do  Grupy Crédit Agricole i  podobnie jak Europejski Fundusz Leasingowy ma  swoją główną siedzibę w  biurowcu Centrum Orląt we  Wrocławiu. To  właśnie tam mieszczą  się  m.in. nasze działy: Obsługi Sprzedaży, Wsparcia Sprzedaży, Zakupów oraz IT, a także departamenty: Handlowy, Account Management, Techniczny i  Finansowy. Mamy też swoje biura handlowe w  Warszawie, Poznaniu, Katowicach i Gdańsku, co wyróżnia nas na tle innych firm CFM. Dzięki temu możemy być bliżej naszych klientów.

WWW.CAREFLEET.PL

Obserwując działania Carefleet, ma się wrażenie, że jest to przyjazna firma, zarówno dla klientów, jak i dla pracowników. Jest tak faktycznie? Jest dokładnie tak, jak to  opisałeś. W mojej opinii nasz przyjazny stosunek do  klientów wynika z  tego, że  lubimy naszą pracę i sami wobec siebie również jesteśmy przyjaźni. Zresztą wykwalifikowana i  zadowolona kadra to  jedno ze  źródeł przewagi konkurencyjnej firmy Carefleet SA Zależy nam na  długofalowej współpracy z  najlepszymi specjalistami, dlatego większość stanowisk menadżerskich i dyrektorskich obsadzana jest w drodze awansu, a nie w wyniku rekrutacji zewnętrznej. Dotyczy to  wakatów, zarówno w  ramach struktur Carefleet, jak i  całej Grupy Europejskiego Funduszu Leasingowego. Od  wielu lat w  firmie pracują osoby, które nie  tylko odznaczają  się pożądanymi kompetencjami, ale również wykazują autentyczne zainteresowanie branżą motoryzacyjną, dzięki czemu dla większości z nas praca jest skutecznym sposobem na  rozwijanie osobistych pasji. To wszystko bardzo pozytywnie przekłada się na  kontakty z  klientami. Jesteśmy postrzegani jako profesjonalny, rzetelny i  przyjazny partner biznesowy, który z  ogromnym zaangażowaniem i  atencją dba o  interesy klientów. Klaudio, jakie życzenia na  Nowy Rok dla naszych czytelników i  Waszych klientów? Życzę wszystkim przede wszystkim satysfakcji z życia, zrealizowania założonych celów osobistych i  zawodowych, dużo więcej uśmiechu na  co  dzień oraz spełnienia choć kilku marzeń. No i oczywiście pięknych i szybkich samochodów. 

Fleet 12 (73) / 2016

33


Fleet Management

PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Kolejna odsłona badań przeprowadzanych regularnie przez Europejski Fundusz Leasingowy nie napawa optymizmem. Wśród przedsiębiorców zauważane są coraz gorsze nastroje – nie wiedzą, co ich czeka w przyszłości, a już teraz narzekają na słabą kondycję finansową swoich firm. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Słabe wyniki barometru EFL Eryk Chilmon

B

arometr EFL pokazuje aktualne nastroje firm z  sektora MŚP. Pod hasłem  tym kryje  się skłonność przedsiębiorców do  inwestycji, ekspansji na  nowe rynki, zwiększania poziomu produkcji i sprzedaży. Właściciele kilkuset mikro, małych i  średnich firm co  kwartał prognozują poziom sprzedaży i inwestycji, szacują zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne i  kondycję swoich przedsiębiorstw. Przedstawione przez nich dane są  opracowywane przez Ecorys na  zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego. Wszelkie dane są  analizowane i  przeliczane na  punkty w  skali  1‒100, co  jest wskaźnikiem aktualnych nastrojów wśród przedsiębiorców.

Nie jest tragicznie, ale mogło być lepiej Najnowszy odczyt Barometru EFL zatrzymał się na 55,3 pkt. Wynik można by więc odczytać jako pozytywny. Tyle że  jest on efektem trzeciego z rzędu spadku. Wpływ na  taką sytuację miały zwłaszcza gorsze nastroje dotyczące planowania nowych inwestycji, sprzedaży oraz utrzymania płynności finansowej. W tych trzech kategoriach najnowszy odczyt barometru był najgorszy w  całym roku 2016. Co  więcej, przedsiębiorcy wskazywali, że nie są pewni, co  czeka ich w  nadchodzącym czasie. Jaka jest przyczyna pogarszających się nastrojów w sektorze MŚP? – Ze  wstępnych danych GUS wynika, że  w  trzecim kwartale nasza gospodarka urosła tylko o  2,5% rok do  roku, czyli mamy do  czynienia z  najniższym PKB w  ciągu trzech lat i  rozczarowaniem

34

Fleet 12 (73) / 2016

rynku. Także samych przedsiębiorców – mówi Radosław Kuczyński, prezes Europejskiego Funduszu Leasingowego. ‒ Widać to  w  naszym najnowszym odczycie Barometru, bo  przecież to, jak zarządzający firmami oceniają własną sytuację oraz plany na przyszłość, mocno koresponduje z tym, co dzieje się w otoczeniu społeczno-gospodarczym. I  choć główny indeks za  czwarty kwartał wciąż pozostaje wyższy od  progu 50 pkt., więc warunki do  rozwoju MŚP należy uznać za  umiarkowanie korzystne, to  jednak mamy do czynienia z trzecim kwartałem z  rzędu, w  którym kontynuowany jest trend spadkowy. Jeżeli powtórzy  się sytuacja sprzed roku, możemy spodziewać rekordowo niskiej wartości Barometru na początku 2017 roku.

Jak spadek notowań wygląda w liczbach? Przykładowo, jeszcze trzy miesiące temu 28,7% badanych przedsiębiorców z optymizmem patrzyło na kwestie związane z nowymi inwestycjami. Obecnie trend ten dotyczył zaś zaledwie 22% respondentów.

Obecnie trend ten dotyczył zaś zaledwie 22% respondentów. Jeszcze gorzej prezentuje  się ocena najbliższych miesięcy pod kątem zwiększenia sprzedaży. Pozytywnie wypowiedziało  się na  ten temat zaledwie 14,8% badanych. Efekty wi-

WWW.CAREFLEET.PL

dać na  poniższym wykresie. Daleko nam choćby do wyników z drugiego i trzeciego kwartału ubiegłego roku, kiedy to  Barometr EFL wskazywał na  wyniki oscylujące wokół 60 punktów. Choć w tym akurat przypadku możliwe, że wpływ na nie miały jesienne wybory i  obietnice składane przedsiębiorcom przez wszystkie liczące się partie polityczne.

Rok 2017 w czarnych barwach Pesymistyczne prognozy dotyczące sprzedaży i  inwestycji w  naturalny sposób idą w parze z gorszymi przewidywaniami dotyczącymi finansów. W  czwartym kwartale 2016 roku zaledwie 10,3% badanych przedsiębiorców wskazało, że  spodziewa się pod tym względem poprawy sytuacji. Oznacza to  spadek o  cztery punkty procentowe w ujęciu kwartalnym. Obawy o płynność finansową idą jednak w parze z  wysokim odsetkiem przedsiębiorców deklarujących zapotrzebowanie na wzrost finansowania zewnętrznego. Co czeka nas w przyszłym roku? Analiza poprzednich wyników Barometru EFL, a  zwłaszcza porównanie analogicznych kwartałów z  lat 2015‒2016, sprawić może, że  czytelnikowi udzieli  się pesymizm polskich przedsiębiorców. W  2015 roku po optymistycznym drugim i trzecim kwartale nastąpiło bowiem zauważalne tąpnięcie. Analitycy współpracujący z  Europejskim Funduszem Leasingowym wskazują więc, że należy liczyć się ze słabymi wynikami także na początku roku 2017. Wskaźnik barometru najpewniej zbliży się więc do bariery 50 punktów, poniżej której będzie można już otwarcie mówić o negatywnych nastrojach w sektorze MŚP. Jaka jest przyczyna takiej tendencji?


PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

‒ Takie wyniki niestety wskazują, że  kondycja finansowa polskich firm ulega pogorszeniu. Na  taki stan może mieć wpływ wiele czynników, zaczynając od zapowiedzi polskiego rządu dotyczących m. in. zmian podatkowych, przez Brexit, na  którego skutki musimy jeszcze długo poczekać, po nawet wybory prezydenckie w  Stanach Zjednoczonych – podkreśla Radosław Kuczyński, prezes EFL. ‒ Z natury jestem jednak optymistą i mam nadzieję, że z nadejściem nowego roku również przyjdą nowe, lepsze nastroje wśród naszych przedsiębiorców. Pozostaje więc czekać na  kolejną odsłonę badań i  mieć nadzieję, że  sytuacja w kraju i na rynkach zagranicznych będzie miała korzystny wpływ na  poprawę nastrojów polskich przedsiębiorców.

Tabela 1. Barometr EFL w latach 2015‒2016.

62

Barometr EFL

60 58 56 54 52 50 48 IQ 2015 IIQ 2015 IIIQ 2015 IVQ 2015 IQ 2016 IIQ 2016 IIIQ2016 IVQ 2016



Audi A6_210x140_Krotoski-Cichy x3.ai

R E K L A MA

1

Fleet Management

12.12.2016

13:14


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

W poprzednim numerze „Fleeta” przedstawiciele firm CFM radzili mniejszym przedsiębiorcom, jak łatwo można ograniczyć koszty samochodów firmowych. Tym razem o rady zapytaliśmy fleet managerów.

Akademia Fleet Managera odc. 63

Pomóc mniejszym firmom Jakie rady mają firmy car fleet management dla mniejszych przedsiębiorców, aby ograniczyć koszty i zarządzać efektywniej?

36

Fleet 12 (73) / 2016

Michał Miszewski ekspert flotowy

Kwestie tzw. prywatnego użytku samochodów służbowych przez wiele lat były niedoregulowane prawnie. Przepisy podatkowe nakazywały ich opodatkowanie jako świadczenie pozapłacowe, natomiast nie  wskazywały podstawy opodatkowania. To  było przyczyną wielu, często sprzecznych, interpretacji urzędów skarbowych z uwagi na trudność precyzyjnego określenia wartości owego świadczenia. Na  szczęście od  stycznia 2015 fiskus doprecyzował tę sprawę i mamy w tej chwili dwie stawki owej podstawy – 250 zł miesięcznie dla pojazdów o  pojemności skokowej silnika poniżej 1600 ccm i  400  zł miesięcznie dla pojazdów z  większymi silnikami. Ustawodawca przewidział również możliwość użytkowania pojazdu do celów prywatnych przez część miesiąca, wówczas pobiera się 1/30 stawki za każdy dzień. Proste? Niby tak. Są  jednakże dwa kruczki. Pierwszy to  sytuacja, gdzie pracownicy – na przykład zgodnie z zasadami określonymi w  polityce użytkowania samochodów w firmie – mogą wykorzystywać auto do  celów pozasłużbowych tylko w określone dni, np. w weekendy. To rodzi dodatkową pracę po stronie księgowej oraz konieczność faktycznego zabezpieczenia zadeklarowanych okresów użytkowania, aby uniknąć ich zakwestionowania przez organy kontrolne. Moim zdaniem – patrząc na kwoty stanowiące podstawę opodatkowania – nie warto się rozdrabniać. Drugi kruczek to koszty paliwa zużytego podczas jazd prywatnych. Ustawodawca

WWW.VOLKSWAGEN.PL

cz. II nie  określił tego wprost, więc wiążące będzie orzecznictwo. Na razie – według moich informacji – nie ma jeszcze prawomocnych orzeczeń w tej materii, sprawy czekają na orzeczenia NSA, natomiast linia orzecznictwa WSA mówi, że  określony przez ustawodawcę ryczałt obejmuje już koszty paliwa. Ponieważ orzeczenia zapadające w różnych sprawach są zgodne, należy się spodziewać, że  i  NSA zajmie analogiczne stanowisko, tym niemniej musimy czekać, aż takowe się pojawi. Niski szacunek dla cudzej własności jest w naszym społeczeństwie problemem. Pojawia  się on w  przestrzeni publicznej, ale schodzi też i  pod strzechy. W  końcu skądś wzięło się stwierdzenie, że auto służbowe podjedzie pod każdy krawężnik, tudzież: „cofaj, jak się oprze, będzie słychać”. Na szczęście problem ten maleje z każdym rokiem i świadomość, a także – co tu kryć – kultura w  narodzie rośnie,  tym niemniej problem ten wciąż generuje zbędne z punktu widzenia przedsiębiorcy koszty. Jak zatem najprościej ukrócić te problemy? Cóż, mało to popularne, ale ja jestem zwolennikiem karania. Temat nie jest prosty, gdyż kodeks pracy definiuje sytuacje, w  których możemy domagać  się od  pracownika. Musimy mieć zatem mienie powierzone pracownikowi. Zazwyczaj pojazd przekazujemy protokolarnie, więc tu  nie  ma  większego problemu. Pytanie, jak określić wielkość szkody. Kolizja zwykle oznacza konieczność uruchomienia polisy casco. Ta – teoretycznie – pokrywa koszty związane z naprawą pojazdu, ale – nie zapominajmy – przekłada się to wprost na przyszłe składki. Ponadto koszt likwidacji szkody to nie tylko faktura za naprawę,


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

dochodzi pojazd zastępczy, koszty administracyjne (ktoś musi to  skoordynować, a  na  koniec papiery obrobić). Tym niemniej sądy, mając raczej propracownicze podejście, trzymają  się tego, że  skoro jest ubezpieczenie, to  koszt dla pracodawcy wyniósł zero. Jakie jest zatem rozwiązanie? Franszyza redukcyjna, zwana udziałem własnym. Wówczas przedsiębiorca ma  czarno na  białym konkretny koszt, którym będzie mógł obciążyć pracownika. Oczywiście, należy mieć też świadomość, że obciążanie pracownika za każdą szkodę na  pojeździe automatycznie spowoduje brak zgłoszeń drobnych uszkodzeń, należy więc uszczelnić system i  regularnie kontrolować pojazdy, jak również uwzględnić – maksymalnie szczupły – katalog wyłączeń. Są  przecież szkody, gdzie kierujący w  żaden sposób nie  mógł  się przyczynić do  zaistnienia szkody: uszkodzenia szyb, akty wandalizmu, kolizje ze  zwierzętami, gradobicie, upadek drzewa itp. Należy zaznaczyć, że  jestem zwolennikiem obciążania również za  szkody parkingowe bez

Fleet Strategy

 iski szacunek dla cudzej własności jest w naszym N społeczeństwie problemem. Pojawia się on w przestrzeni publicznej, ale schodzi też i pod strzechy. W końcu skądś wzięło się stwierdzenie, że auto służbowe podjedzie pod każdy krawężnik, tudzież: „cofaj, jak się oprze, będzie słychać”. Na szczęście problem ten maleje z każdym rokiem i świadomość, a także – co tu kryć – kultura w narodzie rośnie, tym niemniej problem ten wciąż generuje zbędne z punktu widzenia przedsiębiorcy koszty.

wskazania sprawcy, o  ile nie  zostały zgłoszone na policję. Podobnie rzecz ma  się w  przypadku uszkodzeń pojazdu niezwiązanych z  jego ruchem, jak uszkodzenia wnętrza, drobniejsze czy większe uszkodzenia nadwozia, czy też wręcz dewastacja sprzętu. Tu w sukurs przychodzi podręcznik zwrotu pojazdu autorstwa PZWLP. Jakkolwiek pewne rzeczy dotyczące go i  klasyfikacje uszkodzeń są punktem zapalnym dyskusji na linii flotowcy–leasingi, to jest to jakieś w miarę

obiektywne i przede wszystkim stanowiące standard rynkowy narzędzie, którym można się posłużyć w rozwiązywaniu konfliktu na  linii pracodawca–pracownik. Powołanie się na to opracowanie w regulaminach firmowych jest prawidłowe i pomoże pracodawcy w razie ewentualnego sporu. Temat jest dość szeroki i  tak naprawdę większość przypadków wymaga zindywidualizowanego podejścia,  tym niemniej pewne podstawy zawarte w  powyższym opracowaniu będą pomocne.

R E K L A MA

Lektura obowiązkowa! Dla małych, średnich i dużych firm Przegląd oferty rynkowej  Finansowanie  Zarządzanie   Sieć dealerska /ASO  Testy samochodowe   Rynek i tendencje rynkowe  Zabudowy i konwersje   Bezpieczeństwo  Komfort kierowcy   GPS i monitoring  Wartość rezydualna / TCO  Car Policy   

ZAMÓW BEZPŁATNIE NA: WWW.UZYTKOWE.FLEET.COM.PL

TEL.:

71/ 716 52 05

E-MAIL:

kontakt@fleet.com.pl WYDAWCA

NOWY MAGAZYN


Fleet Strategy

Anna Woch office services manager Takeda Polska Sp. z o.o.

W  mniejszych firmach ważnym elementem jest uregulowanie użytkowania prywatnego. Przygotowaliśmy regulamin informujący o  zasadach użytkowania samochodów służbowych do  celów prywatnych, który został opublikowany i wprowadzony w życie. Z uwagi na wagę regulacji dokument został podpisany przez zarząd. Użytkownicy zostali w sposób czytelny poinformowani o  przepisach oraz zasadach naliczenia stosownego podatku, jak również o  konieczności tankowania samochodów z prywatnych środków ‒ obligatoryjnie w każdym miesiącu do określonej ilości km: użytkownicy samochodów z  pojemƒƒ  nością silnika do 1600 ccm tankują auto

Maciej Słysz członek zarządu SKFS

Kwestię użytkowania samochodu służbowego do  celów prywatnych w  pierwszej kolejności powinna regulować polityka flotowa, jaką dana firma dysponuje. Bardzo ważne są tutaj konkretne zapisy dotyczące samego udostępnienia samochodu pracownikowi, jak i  limitów w  użytkowaniu prywatnym. Limity mogą dotyczyć czasu, paliwa oraz kilometrów, jakie pracownik może pokonać w celach prywatnych. Należy pamiętać, że tak jak w przypadku po-

Radosław Kraciuk wiceprezes zarządu SKFS

W momencie ogłoszenia ustawy z 7 listopada 2014  r. o  ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej, pojawiła  się regulacja wyceniająca nieodpłatne świadczenie, jakie pojawia się w momencie wykorzystania przez pracownika samochodu służbowego do celów prywatnych. Nastąpił podział pojazdów służbowych na dwie klasy zależnie od pojemności silnika i tym

38

Fleet 12 (73) / 2016

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

w  takiej ilości, aby przejechać 200  km w miesiącu, użytkownicy samochodów z  pojemƒƒ  nością silnika powyżej 1600 ccm tankują auto w takiej ilości, aby przejechać 500 km w miesiącu. Oczywiście, jeśli ktoś przejeżdża więcej niż podane dystanse, to  tankuje za  każdy dodatkowy  km z  prywatnych środków. Trwają dyskusje, czy  koszt paliwa został doliczony do  kosztów użyczenia samochodu, ale nasza decyzja ma na celu również dbałość o koszty pracodawcy. ƒƒ Po  wprowadzeniu regulacji lista użytkowników samochodów z  podaniem pojemności silnika została przekazana do działu płac, który z automatu nalicza należne podatki. ƒƒ W każdym miesiącu przekazuję zmiany do samochodów ‒ start/koniec użytko-

wania samochodu: kto, w jakim terminie, jaka była pojemność silnika. Każdorazowo też przed wydaniem ƒƒ  samochodu nowi użytkownicy podpisują oświadczenie o  zapoznaniu  się z  zasadami użytkowania samochodów do celów prywatnych, które zachowuję na  wypadek kontroli w  dokumentach samochodu, a informację o wydaniu samochodu przekazuję do płac. Ważna jest też dyscyplina w  zakresie tankowania, prowadzimy raport spalania, w  którym założone zostały średnie wartości spalania dla każdego samochodu. Jeśli ktoś nie  tankuje do  celów prywatnych, to widać w raporcie. Nie pozwalamy na  tankowania w  weekendy,  dni urlopu czy w czasie innych absencji. Nie oczekujemy również przedstawiania żadnych paragonów na dowód, że użytkownicy tankują za własne pieniądze.

dróży służbowych, tak w  czasie wolnym, pracownik powinien przestrzegać tych samych zasad bezpieczeństwa, które ustalone są w polityce firmy. W przypadku przedsiębiorstw, które nie korzystają z urządzeń telematycznych, tzw. GPS-ów, kontrola użytkowania samochodu w czasie prywatnym praktycznie nie istnieje, poza oczywiście liczbą przejechanych km lub okresem użytkowania. W  takim przypadku firma jest zdana tylko i  wyłącznie na  zaufanie i dobrą współpracę z pracownikiem, który musi rozumieć i akceptować przyjęte zasady. Przedsiębiorstwa, które zainstalowały telematykę w swoich samochodach i które

za  zgodą pracownika kontrolują parametry samochodu, również w czasie wolnym od  pracy, mają pełną możliwość wglądu w  to, jak pracownik użytkuje samochód. Należy jednak pamiętać, żeby nie  nadużywać tego narzędzia i nie wprowadzać atmosfery permanentnej inwigilacji i kontroli. Nie  ma  co  ukrywać, jeżeli zarządowi firmy zależy na  kontroli, jak i  badaniu użytkowania samochodu w  celach służbowych i prywatnych, nie może on scedować tego zadania osobie spoza struktury administracji w firmie, np. księgowej, która zajmuje się w kwestiach floty co najwyżej kontrolą faktur.

samym została określona wartość pieniężna nieodpłatnego świadczenia, które otrzymuje pracownik z tytułu wykorzystywania samochodu służbowego do  celów prywatnych. Ustalono ją  w  wysokości:  1) 250 zł miesięcznie dla samochodów o pojemności silnika do  1600  cm3;  2) 400  zł miesięcznie dla samochodów o  pojemności powyżej 1600  cm3. Dodatkowo określono również, że  w  przypadku wykorzystywania samochodu służbowego do celów prywatnych przez część miesiąca wartość świadczenia ustala się za każdy

dzień wykorzystywania samochodu do celów prywatnych w  wysokości  1/30 kwot określonych powyżej. W  związku z  tym od  1  stycznia 2015 pracodawcy zostali zobligowani do  wyceny tego świadczenia w  oparciu o  ustawowo określone (powyżej) kwotowego ryczałtu. Należy jednocześnie pamiętać, że  wartość pieniężna tego nieodpłatnego świadczenia stanowi dodatkowy przychód po  stronie pracownika podlegający opodatkowaniu i objęcia go składką ZUS. 

WWW.VOLKSWAGEN.PL


IX Ogólnopolskie Targi Motoryzacyjne i Biznesowe

www.fleetmarket.pl

22 LISTOPADA

2017

EXPO XXI Warszawa


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Czy samochód idealny istnieje? Nie, tak samo, jak nie istnieje idealna kobieta. Czym więc kierujemy się podczas zakupu? Przede wszystkim ceną, ale też sympatią i zaufaniem do marki, jej postrzeganiem, czasem (ale nie zawsze) potrzebami i upodobaniami. Spróbujemy więc zestawić, jakie cechy powinien mieć ten najlepszy samochód.

Samochód marzeń

Michał Hutyra

N

ie  lubię chodzić na  imprezy do  znajomych, jeśli wiem, że  będą tam osoby, których nie  znam. Dlaczego? Z  góry uprzedzam, że  nie  mam trudności w  nawiązywaniu kontaktów z  nowo poznanymi osobami. Chodzi o to, że niemal zawsze pojawia się ktoś, kto niekoniecznie wiedziony instynktem, lecz podrzuconą wiedzą na  temat tego, czym się zajmuję, próbuje poszerzyć swoje motoryzacyjne horyzonty. A  kto lubi w czasie wolnym od pracy rozmawiać o pracy? Dziennikarze motoryzacyjni. O robocie takiej jak nasza marzy niemal każdy facet, bo  przecież my  nie  robimy nic innego, tylko jeździmy bez żadnego konkretnego celu nowymi samochodami, od czasu do czasu modelami, które są synonimem motoryzacyjnych marzeń i jesz-

40

Fleet 12 (73) / 2016

cze nam za  to  płacą. Dla urozmaicenia możemy więc odpowiedzieć na  banalne pytanie: jakie auto polecasz? Oczywiście, odpowiedź na  tak postawione pytanie nie  istnieje. Dlaczego? Bo  to  zależy od  wielu zmiennych: liczba przejeżdżanych kilometrów w  roku, sposób eksploatacji auta, potrzeby przyszłego właściciela, sytuacja rodzinna, liczba już posiadanych pojazdów oraz liczba osób, które będą z samochodu korzystały. Do  tego dochodzą dwa fundamentalne kryteria – cena oraz to czy pojazd ma być nowy, czy używany. Na koniec okazuje się, że nasze rady i tak nie mają najmniejszego znaczenia, ponieważ rozmówca ma  już swojego faworyta i, co bardzo prawdopodobne, jest to  Volkswagen Passat Variant z silnikiem TDI. Dzisiaj nie  jestem na  imprezie, nikt mnie o  nic nie  pyta, dlatego, korzystając

WWW.VOLKSWAGEN.PL

z własnej wiedzy, postaram się zbudować mój samochód marzeń. A  może nie  tylko mój. Zacznę od  końca, czyli od  ceny, bo  tą  kieruje  się większość kupujących. Nie od dziś wiadomo, że najlepszy stosunek ceny do jakości prezentują samochody marki Škoda. Octavia jest najpopularniejszym autem w Polsce. Najczęściej wybierane wersje to Ambition z silnikiem 1.4 TSI oraz Active 1.6 TDI. Z cennika Škody jednoznacznie wynika, że nasz budżet to nieprzekraczalne 80 tys. złotych brutto. Jak powinien wyglądać nasz samochód marzeń? Ponadczasowo, elegancko ale i  dynamicznie. Takimi przymiotnikami najczęściej opisujemy nadwozia samochodów Audi. Na  przestrzeni lat producent z  Ingolstadt miał najmniej stylistycznych wpadek. BMW długo szukało swojego nowego stylu, a Mercedes (mamy nieodparte wrażenie) nadal go nie znalazł. Audi nigdy


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Fleet Strategy Święty Mikołaju, poproszę o Porsche 911. Tylko tym razem w skali 1:1, a nie jak zawsze 1:20. W ostateczności kupię je sobie sam, tylko załatw mi odpowiedni rabat, np. dziewięćsetjedenastka w cenie Octavii.

nikogo nie  podpatrywało, to  raczej inni starali  się wzorować na  Audi. LED-owe paski służące za światła do jazdy dziennej kopiują dziś niemal wszyscy producenci aut, a charakterystyczną osłonę chłodnicy widziałem ostatnio w salonie pewnej koreańskiej marki. Jeśli chodzi o wnętrze, to najważniejsza jest dla mnie funkcjonalność. W  odmienianiu tego słowa przez wszystkie przypadki znany jest Volkswagen. Niestety, Volkswagen perfekcyjnie deklinuje też słowo nuda. Aby nadać wnętrzu więcej stylu i  szlachetności, jego wykończenie powierzyłbym ludziom z  Rolls Royce’a. Miałbym wówczas dywaniki z  owczej wełny, prawdziwe aluminium i  prawdziwe drewno, skórę (naturalną) na  fotelach i  skórę zamiast mnóstwa miękkiego, ale jednak plastiku. Ale fotele zamówiłbym u  Szwedów, bo  tak nieprawdopodobnie wygodnych jak te w Volvo nie spotkałem nigdzie indziej. System multimedialny jeden do  jednego przejąłbym z  BMW – jest rozbudowany, ale podany w  najbardziej przejrzystej formie, a  jego obsługa najmniej absorbuje kierowcę. Ożeniłbym go tylko z systemem nagłośnienia Bowers & Wilkins również z  Volvo, bo  lepszego nie robi dzisiaj nikt inny. A  co  z  zawieszeniem? Kiedy ma  być wygodne – jest wygodne. Kiedy ma  być sportowe – jest sportowe. I  właśnie tak działa ono w  Mercedesie. Pneumatyczne zawieszenie sprawia, że auto niemal unosi się nad jezdnią, a wyszczerbiona jeszcze

przed chwilą nawierzchnia staje się gładka jak stół. Stabilność, przyczepność i precyzja prowadzenia są  na  poziomie absolutnie topowym. Układ kierowniczy nie  jest przeciążany informacjami płynącymi z  układu napędowego, bo  siła napędowa trafia na tył. Za kierownicą Mercedesa naprawdę można  się odprężyć, a  to  ważne, bo po ciężkim dniu pracy chwile spędzone w aucie to często jedyna przyjemność. Skąd wziąć układ napędowy? Lamborghini to  wybór optymalny. 10-cylindrowy silnik o  mocy 610  KM, w  połączeniu z  dwusprzęgłową przekładnią wystarcza, żeby ścigać się od świateł do świateł z motocyklami, a przyspieszenie dosłownie zapiera dech w piersiach. Układ wydechowy wspaniale podbija i  przetwarza dźwięki produkowane przez jednostkę napędową. Podczas spokojnej jazdy silnik przyjemnie mruczy, ale gdy mocniej wciśniemy gaz, wrzeszczy i  grzmi tak gwałtownie jak letnia burza. Prędkość maksymalna? Przynajmniej 300  km/h. Nie  szkodzi, że na co dzień i tak nie przekraczam przepisowych 50/90/120/140. Mieszkam jednak na  tyle blisko niemieckiej granicy, że  od  czasu do  czasu będę mógł tam wykorzystać możliwości auta i  porządnie rozwinąć skrzydła (nie  tylko wyobraźni). Poza  tym, dlaczego miałbym  się ograniczać? Tylko trzeba by coś zrobić z tym spalaniem – 6 góra 7 l/100 km w mieście i połowę mniej na trasie. Nie da się? No dobra, biorę, jak leci. Tylko w praktyce niech pali tyle, ile obiecuje producent.

WWW.VWUZYTKOWE.PL

Na  koniec gwarancja, bo  na  świecie jest tylko jedna marka, która wyspecjalizowała się w produkcji aut bezawaryjnych. I  teraz szeptem – Toyoty też czasem  się psują. Gdyby było inaczej, to  Toyoty nie potrzebowałyby gwarancji. Gwarancji dożywotniej nie oferuje jeszcze żaden producent samochodów, ale pierwsze przymiarki czyni już Kia. Na  razie mają  5-letnią na  wszystkie podzespoły z  wyjątkiem układu napędowego – ten element auta jest chroniony przez  7  lat. Tak wysoko postawionej poprzeczki nie  przeskoczył nikt inny i, co ciekawe, nie słyszałem, żeby z  tego powodu Kia czy  bratni Hyundai wpadły w  finansowe tarapaty. Może jednak koreańskie marki są  bardziej solidne niż nam się wydaje? Na pewno mają największe tempo rozwoju i  wzrostu sprzedaży, stanowią więc realne zagrożenie dla producentów europejskich. Koreańczycy nie są też zmanierowani, dlatego uważnie wsłuchują się w słowa krytyki i wyciągają wnioski na przyszłość. Muszę nieskromnie przyznać, że  wyszła nam bardzo dobra konfiguracja. Tylko budżet nie  chce  się spiąć. A  szkoda, bo  po  takie auto firmowe ustawiałyby  się kolejki chętnych, a fabryka nie nadążałaby z produkcją. Niestety, proza życia zmusza nas ponownie do tego, żeby przeprosić się z produktami gotowymi, czyli znowu Octavia? Nie! Jest przecież okres świąteczny, a w tym roku byłem bardzo grzeczny. No, może bez bardzo, po prostu grzeczny. Święty Mikołaju, poproszę o Porsche 911. Tylko tym razem w skali 1:1, a nie jak zawsze 1:20. W ostateczności kupię je sobie sam, tylko załatw mi  odpowiedni rabat, np. dziewięćsetjedenastka w cenie Octavii.  

Fleet 12 (73) / 2016

41


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Znamy już tegorocznych laureatów Nagród PZWLP. Statuetki zostały wręczone zwycięzcom 29 listopada 2016 r. podczas uroczystej Gali Nagród PZWLP. Poza nagrodami w czterech tradycyjnych kategoriach, a więc dla najbardziej bezpiecznych i ekologicznych flot oraz najlepszych serwisów samochodowych, organizacja przyznała w tym roku również specjalne wyróżnienia dla najlepszych partnerów branży rent a car w Polsce.

PZWLP rozdało nagrody

Tomasz Siwiński

T

egoroczna Gala Nagród PZWLP odbyła  się 29  listopada w  wyjątkowej i  kameralnej scenerii Endorfiny Foksal w  Warszawie. W  tym jednym z  najważniejszych wydarzeń roku w  polskiej branży flotowej wzięli udział nie tylko przedstawiciele 22 firm wynajmu długoterminowego, rent a car oraz leasingowych, skupionych aktualnie w PZWLP, ale również menedżerowie wysokiego szczebla reprezentujący producentów i importerów samochodów, koncerny paliwowe czy firmy ubezpieczeniowe w Polsce. Ponadto, wśród gości Gali Nagród PZWLP znaleźli  się reprezentanci funkcjonujących w  kraju organizacji branżowych  m.in. Związku Polskiego Leasingu, Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych, Polskiego Związku Przemy-

42

Fleet 12 (73) / 2016

słu Motoryzacyjnego oraz Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. Gośćmi specjalnymi Gali Nagród PZWLP w  tym roku byli przedstawiciele władz Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej, czyli dziekan, prof.  dr  hab. inż.  Marianna Jacyna oraz prodziekan ds. kształcenia, dr  hab. inż.  Dariusz Pyza, prof.  PW. 17  października 2016  r. Polski Związek Wynajmu i  Leasingu Pojazdów wspólnie ze  Stowarzyszeniem Kierowników Flot Samochodowych podpisali z Wydziałem Transportu Politechniki Warszawskiej list intencyjny w sprawie uruchomienia w kolejnym roku akademickim dwusemestralnych, kompleksowych studiów podyplomowych z zakresu zarządzania flotami samochodowymi.

Nagrodzeni Nagrody PZWLP są  przyznawane raz w  roku, nieprzerwanie od  dziewięciu lat.

WWW.VOLKSWAGEN.PL

Wraz z tegoroczną edycją konkursu nominowano do  nich ponad 700 firm. W  tym roku o  statuetki w  czterech tradycyjnych kategoriach, a  więc dla firm najbardziej zaangażowanych w  edukację kierowców (Bezpieczna Flota), flot najbardziej przyjaznych środowisku (Eko Flota) oraz najlepszych serwisów napraw mechanicznych i  blacharsko-lakierniczych, ubiegało  się ponad 70 firm. Laureaci tegorocznych Nagród PZWLP byli wyłaniani spośród nominowanych firm według zmodyfikowanych, zaostrzonych w  stosunku do wcześniejszych edycji konkursu zasad. W  każdej z  czterech kategorii firmy były oceniane w  dwóch etapach, otrzymując punkty w  kilku precyzyjnych kryteriach o zróżnicowanej wadze. ‒ Nagrody PZWLP stanowią obecnie jedne z  najbardziej prestiżowych wyróżnień na  polskim rynku flotowym – mówi Sławomir Wontrucki, prezes PZWLP, pre-


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

zes LeasePlan Fleet Management Polska. – W  każdej kolejnej edycji konkursu wyłonienie laureatów w poszczególnych kategoriach jest coraz trudniejszym zadaniem, a nominowane do nagród firmy prezentują coraz wyższy i bardziej wyrównany poziom. Oznacza to, że przedsiębiorstwa użytkujące w Polsce samochody służbowe, kwestie związane bezpieczeństwem czy  ekologią flot, traktują już obecnie w sposób bardzo poważny. Podejmowane przez nominowane do  naszych nagród firmy działania nie mają już bowiem wyłącznie charakteru wizerunkowego, ale przekładają się na wymierne efekty w dziedzinie bezpieczeństwa drogowego oraz zmniejszenia negatywnego wpływu aut firmowych na  środowisko naturalne. Podobnie coraz wyższą jakość usług oraz wyrównaną konkurencję obserwujemy wśród pretendujących do Nagród PZWLP serwisów napraw mechanicznych i blacharsko-lakierniczych. Statuetki wręczane każdego roku zwycięzcom Nagród PZWLP, a  w  tym roku

także laureatom specjalnych Wyróżnień PZWLP, to unikalne rzeźby z brązu, wykonane przez Dariusza Zielińskiego, artystę rzeźbiarza. Tegorocznym laureatem w kategorii „Najlepszy Serwis Napraw Mechanicznych”, zdobywając Nagrodę PZWLP „Mobilizator”, został serwis Auto Special Sp. z o.o., Oddział Sobiesław Zasada Warszawa, który zwyciężał w  tej kategorii również w  poprzednich latach (w  roku 2013 i  2014). Z  kolei Nagroda PZWLP „Protektor” w kategorii „Najlepszy Serwis Napraw Blacharsko-Lakierniczych” trafiła już czwarty rok z  rzędu do  serwisu Auto-Blak, oddział przy ul.  Włościańskiej 35 w  Warszawie. Nagroda PZWLP „Bezpieczna Flota” w  kategorii „Firma Najbardziej Zaangażowana w  Edukację Kierowców” została w  tym roku po  raz drugi z rzędu przyznana firmie Coca-Cola HBC Polska Sp. z o.o. Nagroda „Eko Flota” w  kategorii „Flota Najbardziej Przyjazna Środowisku”, przyznawana wspólnie przez 3 organizacje branżowe, a więc poza

Fleet Strategy

PZWLP, także Związek Polskiego Leasingu (ZPL) i  Stowarzyszenie Kierowników Flot Samochodowych (SKFS), została w  tym roku wręczona firmie Kompania Piwowarska SA. Poza  4  tradycyjnymi Nagrodami PZWLP, organizacja przyznała w tym roku również za całokształt działalności 2 specjalne Wyróżnienia PZWLP o  charakterze uznaniowym, dla najlepszych partnerów branży rent a  car w  Polsce. Pierwsze z wyróżnień odebrała Komenda Stołeczna Policji za  współpracę z  wypożyczalniami samochodów na  rzecz przeciwdziałania przestępczości samochodowej. Laureatem drugiego specjalnego Wyróżnienia PZWLP została natomiast Straż Graniczna, która została uhonorowana w ten sposób za  współpracę na  rzecz przeciwdziałania przestępczości samochodowej w Polsce ze swoimi 4 terenowymi oddziałami na  tzw. ścianie wschodniej. Galę zakończyła uroczysta kolacja. 

R E K L A MA

Sobiesław Zasada Warszawa, Autoryzowane naprawy VW, VW Użytkowe, Škoda i Audi

Volkswagen – najlepszy z Zasady

Najlepszy Serwis Napraw Mechanicznych, Laureat Nagrody PZWPL 2013, 2014, 2016

Sobiesław Zasada Warszawa, Warszawa, Grochowska 163, www.zasada.vw.pl


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Specjaliści od zagadnień motoryzacyjnych, a zwłaszcza konstruktorzy, są zgodni i twierdzą, że najtrudniej jest dobrze opracować mały samochód. W jego niewielkich wymiarach zewnętrznych trzeba bowiem wygospodarować tyle miejsca, by mogły się zmieścić i jechać wygodnie przynajmniej cztery osoby. Wśród nich jest Ford Fiesta, w 2016 r. obchodzący swoje czterdzieste urodziny.

Fiesta ‒ czterdziestolatek Forda

Fiesta pierwszej generacji prezentowana dla podkreślenia 40 lat obecności na rynku tego modelu.

Zdzisław Podbielski

N

a  małe samochody zaczęto zwracać baczniejszą uwagę w  pierwszej połowie lat 70. ubiegłego wieku, gdy wystąpił kryzys paliwowy. Trzeba więc było zaprojektować mniejsze samochody od  dotychczas wytwarzanych. Takie, które będą zużywały niewiele paliwa. Małe pojazdy (segmentu A) już wcześniej eksploatowano, zwłaszcza w  Japonii, a  także w  Europie, ale one nie mogły zadowalać użytkowników. Znaleziono więc pośrednie rozwiązanie w postaci segmentu B. Pojazdy tego segmentu już były w  Europie, np.  Autobianchi A112, Fiat 127, Citroën Ami 6/8, nasza Syrena, Opel Kadett, Peugeot 204 i  Renault  5. Niektóre z  nich miały nawet

44

Fleet 12 (73) / 2016

przedni układ napędowy z  poprzecznie umieszczonym silnikiem, a więc optymalne rozwiązanie zajmujące niewiele miejsca w bryle samochodu. Takiego pojazdu brakowało u Forda.

Fiesta z przednim napędem Ford na początku lat 70. przystąpił do projektowania niewielkiego samochodu z przednim układem napędowym. Projekt, wraz z  pierwszymi rysunkami, powstał w Stanach Zjednoczonych, całą natomiast konstrukcję pojazdu opracowano w  Europie. W  fazie projektowania samochód chciano nazwać Bobcat – w  nawiązaniu do Boba Lutza, ówczesnego prezesa Forda w Niemczech. W 1975 r. Henry Ford II postanowił inaczej i  oznajmił, że  samochód zostanie nazwany Fiesta, będąc synoni-

WWW.VOLKSWAGEN.PL

mem „radości ze wspólnego bycia ze sobą rodziny lub grupy przyjaciół”. Produkcję Fiesty ulokowano w  trzech europejskich krajach – zakładach należących do  amerykańskiego Forda: Kolonii (Republika Federalna Niemiec), Dagenham (W. Brytania) i Valencia (Hiszpania). Pojazd na rynku pojawił się latem 1976 r., jako najmniejszy samochód Forda oraz pierwszy tej marki z  przednim układem napędowym i to poprzecznie ustawionym do  kierunku jazdy. Takiego rozwiązania nie miały z Fordem rywalizujące samochody koncernu General Motors Co. ani Opel Kadett, ani Vauxhall Chevette. Ford Fiesta początkowo był oferowany z trzema silnikami do wyboru: o pojemności skokowej 957 cm3 w dwóch zakresach mocy 40 i  45  KM oraz 1117  cm3 53  KM.


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Fleet Strategy

Ford Fiesta drugiej generacji wytwarzany w latach 1983‒1989.

Trzecia generacja Fiesty z lat 1989‒1995.

Czwarta generacja Fiesty z lat 1995‒2002.

Były to jednostki benzynowe z 4 cylindrami. Układ napędowy, jak i inne zespoły oraz elementy, tak opracowano, by  zminimalizować czynności obsługowe, np. w skrzyni biegów i  przekładni głównej (wspólny obieg oleju) nie  zalecano wymiany oleju, a  łożyska stożkowe firmy Timken w  piastach przednich nie wymagały regulacji. Poprzecznie ustawiony przedni układ napędowy zajął tylko 20% objętości nadwozia, a pozostałe elementy tak rozmieszczono, aby nie  zajmowały wiele miejsca. Tym samym w  zewnętrznie niewielkim nadwoziu wygospodarowano dużo miejsca użytecznego. Było dwubryłowe typu hatchback z  drzwiami umieszczonymi w tylnej ścianie. Dostęp do bagażnika więc ułatwiono, a  po  złożeniu tylnej kanapy uzyskiwało  się wielką przestrzeń bagażową – aż 1255 dm3 (mierzoną do  dachu). To  uniwersalne nadwozie estetycznie zaprojektowała włoska firma specjalistyczna Ghia.

nych, w  1977  r. był już silnik 1300  cm3, a w samochodach przeznaczonych na eksport do  USA silnik 1600  cm3. Jesienią 1981  r. uruchomiono produkcję odmiany sportowej samochodu oznaczonej Fiesta XR2 z  silnikiem o  pojemności skokowej 1600  cm3 i  mocy 62 kW (84  KM). Dwa lata później samochód ten otrzymał silnik o większej mocy 70,5 kW (96 KM). W  1983  r. Fiesta różniła  się od  tej pierwszej generacji tak ważnym zespołem jak nadwozie, a  raczej jego wyglądem zewnętrznym. Kanciaste kształty nadwozia zastąpiono obłymi liniami, a  najbardziej wizerunkowa zmiana dotyczyła jego przedniej ściany. Niemal kwadratowe lampy przednie zastąpiono prostokątnymi, zespolonymi z  lampami kierunkowskazów, zmieniono też  m. in. kształt wlotu powietrza do  komory silnika. Przeprowadzono modernizację wnętrza nadwozia, a gamę pojazdów powiększono przez po  raz pierwszy w  Fieście zaoferowanie silnika wysokoprężnego. Ten  1,6-litrowy diesel osiągał moc 39,5 kW (54 KM) i odznaczał się małym zużyciem paliwa, przy jednostajnej prędkości samochodu wynoszącej 90  km/h, zaledwie 3,8 dm3/100 km.

Fiestę II generacji wytwarzano w latach 1983‒1989. Miała  3-drzwiowe nadwozie, oferowano ją w kilku poziomach wyposażenia i  z  dużą gamą silników do  wyboru, Dopiero w  III  generacji pojazd, produkowany w  latach 1989‒1995, był dostępny z  nadwoziem nie  tylko  3-, ale i  5-drzwiowym. Pod koniec tego okresu pojawiła się furgonowa odmiana nadwozia nazywana Courier. Ta  III  generacja okazała  się tak udana, m.in. po raz pierwszy w samochodzie tego segmentu wprowadzono system ABS, że  otrzymała tytuł „Car of the Year 1989”, czyli najlepszego europejskiego samochodu roku. Czwarta generacja Fiesty pojawiła  się w  1995  r., miała w  przedniej i  tylnej części mocno zaokrąglone nadwozie, które nie  wszystkim  się podobało. W  1999  r. przeprowadzono restyling modelu. A piąta generacja pojawiła się na rynku w 2002 r. Otrzymała nową stylizację nadwozia z  jego przednią częścią upodobnioną do  tej z  Fordów: Focusa i  Mondeo i  pionowymi zespolonymi tylnymi lampami. Nadwozie opracowano z  uwzględnieniem bezpieczeństwa jadących i  dobrze zabezpieczono przed korozją. Osadzono je na nowej płycie podłogowej.

Udoskonalenia Fiesty W  okresie trwania produkcji samochód modernizowano. Powstawały jego nowe wersje utworzone przez wprowadzenie nowych silników. Oprócz już wspomnia-

W 2002 r. pojawiła się piąta generacja Fiesty.

Furgonowa odmiana nadwozia Forda Fiesty nazwana Courier.

WWW.VWUZYTKOWE.PL

Fleet 12 (73) / 2016

45


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Fot.: Fot. Z. Podbielski i Ford

Fleet Strategy

Nowe nadwozie i wiele zmian w innych zespołach tworzyły szóstą generację Fiesty.

W marcu 2008 r. podczas genewskiego salonu samochodowego odbyła się światowa prezentacja nowej, już szóstej, generacji Fiesty. Określenie nowa generacja jest zasadne, gdyż wprowadzono wiele zmian obejmujących,  m.in. nadwozie z  jego strukturą nośną, konstrukcję silników, zawieszenie kół i układ kierowniczy. Producent podkreślał udaną stylizację nadwozia, która powodowała wrażenie, że  samochód był dynamiczny nawet na  postoju. Poza tym uzyskano korzystny współczynnik oporu powietrza Cx=0,33, a do budowy struktury nośnej zastosowano stale o  podwyższonej (high-strength) i  bardzo wysokiej (ultra-high strength) wytrzymałości, stanowiące 55% udziału w stalowym nadwoziu. W  2012  r. nieco zmodernizowano (facelifting) nadwozie Fiesty i wprowadzono nową gamę silników wraz z benzynowymi jednostkami o  3  cylindrach pojemności skokowej 999  cm3 oraz zróżnicowanej mocy.

Dynamiczna odmiana Fiesty oznaczona ST200.

Sukcesy i wersje ST Już w 2013 r. odnotowano rekordowy wolumen produkcji Fiesty. Licząc od 1976 r., z fabryk wyjechało ponad 15 mln egzemplarzy tego modelu. Od  kilku lat jest on najlepiej sprzedawany spośród pojazdów segmentu B w Europie i zajmuje czołowe pozycje wśród wszystkich dostępnych pojazdów na europejskim rynku. Przedstawiciele Forda obliczyli, że  w  2016  r. sprzedaż tej marki samochodów o  wysokich osiągach w  stosunku do 2015 r. wzrosła o 98%. Ten rezultat osiągnięto oferując modele Mustang, Focus RS, Focus ST oraz Fiesta ST, które przyciągają młodych i  zamożnych klientów z  całego świata. Wśród tych modeli duży udział ma  Fiesta ST. Od  momentu jej debiutu w 2013 r. w Europie sprzedano ponad 38 tys. egzemplarzy. Producent wyszedł do  odbiorców z  nową propozycją i  niedawno wprowadził do sprzedaży model Fiesty oznaczony ST200. Ta  liczba 200 informuje o  mocy

Najnowsza generacja Forda Fiesty, która w salonach pojawi się w 2017 roku.

46

Fleet 12 (73) / 2016

WWW.VOLKSWAGEN.PL

silnika, która to  moc wraz z  momentem obrotowym 290  Nm nadają pojazdowi bardzo dobrą dynamikę, gdyż rozpędzanie od 0 do 100 km/h trwa zaledwie 6,7 s. Samochód wyróżnia  się sportowym wyglądem nadwozia i  atrakcyjnym wnętrzem, specjalnie dobraną charakterystyką zawieszenia kół i  dobranym układem hamulcowym. Pomaga też kierowcy w dynamicznej jeździe na łukach dróg (zakrętach) – układ hamulcowy przyhamowuje koło wewnętrzne, przyczyniając się do zmniejszenia podsterowności pojazdu. Wrażenie jest duże i kierowca nabiera pewności w  zachowaniu pojazdu poruszającego  się ze znaczną prędkością. Według informacji brytyjskiego serwisu Auto Express w 2017 r., na rynku ma pojawić  się Fiesta siódmej generacji. Mająca estetyczną bryłę nadwozia, rozbudowane wyposażenie z zakresu wspomagania kierowcy podczas jazdy i  wysoką jakość postrzeganą. 


W numerze:

Škoda Kodiaq Volkswagen Crafter Toyota C-HR Subaru Levorg 1.6 GT-S Sport Audi A5 Coupe 2.0 TFSI Suzuki Ignis 4WD Premium Peugeot 3008 1.6 BlueHDI Renault Megane GrandCoupe Citroën C4 Picasso FL Dacia Sandero FL SCe 75 Kia Sportage XL 1.7 CRDi

Cars&Trucks – testy, premiery, opinie

Długodystansowy test flotowy: Citroën Space Tourer BMW 218

Škoda Kodiaq – Nowe horyzonty


Fleet Cars & Trucks

Nowe horyzonty Na naszych oczach Škoda po raz kolejny zmienia swój wizerunek. Nie jest już marką, która specjalizuje się wyłącznie w produkcji samochodów rodzinnych i praktycznych. Teraz puszcza oko do klientów aut klasy premium, o czym mogliśmy się przekonać po pierwszych jazdach Kodiaqiem. Kto: Michał Hutyra Co: Škoda Kodiaq Gdzie: Majorka Kiedy: 29.11.2016 Ile: 150 km

Pierwsze umizgi w stronę klientów zainteresowanych autami z wyższej półki Škoda czyniła już 14 lat temu, wypuszczając na rynek pierwszego Superba. To, co nie udało się modelowi pierwszej i drugiej generacji, udało się Superbowi numer  3, który pod względem jakości, wykończenia i  komfortu jazdy wyprzedza nawet Volkswagena i  staje w  kolejce tuż za  Audi. Kodiaq jest samochodem ulepionym z tej samej, porządnej gliny co  Superb, a  do  jego sukcesu sprzedażowego powinien przyczynić się fakt, że  przynależy on do  jednego z  najpopularniejszych dziś segmentów rynkowych ‒ SUV.

Poznajmy się Kodiaq to  Škoda, jakiej w  ofercie dotąd nie  było. Przede wszystkim potrafi przewieźć nawet  7  osób, jego kabina oferuje funkcjonalność i  obszerność vana, a  zwiększony prześwit 48

i  opcjonalny napęd 4x4 zapewniają wszechstronność auta niemal terenowego. Wspomniany napęd na  obie osie i  długa lista systemów zwiększających bezpieczeństwo czynne i  bierne sprawiają, że  w  DNA Kodiaqa bardzo mocno też wpisuje się hasło „bezpieczeństwo”. Najnowsza Škoda jest niemal tak długa jak Superb (4,7 m). Jej nadwozie jest nieco szersze (1.9  m) i  wyraźnie wyższe (1,65  m kontra  1,45  m). Kodiaq powstał na przedłużonej modułowej platformie podwoziowej Tiguana. Z nim też dzieli układy jezdny, napędowy i przeniesienia napędu. Pod względem wymiarów niewiele ustępuje aktualnej generacji Touarega. Kodiaq jest więc samochodem naprawdę obszernym. Świadczy też o  tym odległość między przednimi i  tylnymi kołami, która wynosi aż  2,79  m. W  praktyce oznacza to, że przestrzeni dla osób zajmujących miejsca, zarówno z przodu, jak i  z  tyłu auta, jest więcej niż trzeba. Nawet po maksymalnym odsunięciu fotela kierowcy, pasażer siedzący z  tyłu nie dotyka kolanami do oparcia.

Sporo „powietrza” jest też nad głową. Tylna kanapa jest dzielona w  proporcjach 60:40, można ją  przesunąć o  18  cm, powiększając w  ten sposób np.  bagażnik, oraz regulować kąt pochylenia oparcia. Ta  ostatnia cecha przydaje  się szczególnie wtedy, gdy przewozimy małe dzieci, bo  podczas wielogodzinnej podróży jadą one w pozycji półleżącej, która jest wygodniejsza podczas snu.

500+ Dopłacając (w  zależności od wersji wyposażenia) od 3400 do  4100  zł, Kodiaqa można wyposażyć w dwa dodatkowe miejsca siedzące. Wyrastają one wprost z bagażnika, a po ich złożeniu tworzą jego podłogę. Spróbowaliśmy  się do  nich przymierzyć i  musimy otwarcie przyznać, że  nadają  się one do  jazdy wyłącznie na  krótkich dystansach, np.  po  mieście. Jeśli autem ma  podróżować siedmiu rosłych facetów, żaden nie będzie czuł się komfortowo. Co  więcej, absolutnie wszyscy muszą poświęcić swój komfort jazdy na  rzecz komfortu innych

towarzyszy podróży. Nawet jeśli z tyłu mają jechać dzieci, to i tak będą one potrzebowały choćby minimalnej przestrzeni na  nogi, co  wymusza przesunięcie do przodu kanapy w drugim rzędzie foteli. Nie  wspomnieliśmy jeszcze o  tym, że  aby dostać  się na tylną kanapę, trzeba się mocno nagimnastykować. Żeby jednak oddać sprawiedliwość, jazda Kodiaqiem z tyłu nie jest tak karkołomnym zadaniem, jakim jest jazda z  tyłu w  Porsche 911. Jeśli więc z dwóch dodatkowych miejsc ktoś miałby korzystać okazjonalnie, to może warto w ogóle z  nich zrezygnować. W  zamian można się cieszyć większym bagażnikiem. W  wersji  5-osobowej, w  zależności od  ustawienia tylnej kanapy, ma on pojemność od 650 do 835 l. W wersji 7-miejscowej 560‒765  l, a  przy komplecie pasażerów na  pokładzie 270  l. Ciekawym pomysłem jest to, że  roletę bagażnika można upchnąć w specjalnym schowku pod podłogą.

W imię jakości To, co  zwraca uwagę po zajęciu miejsca w kabinie, oprócz


Fleet Cars & Trucks

jazdy po  wybojach do  uszu nie  docierają żadne podejrzane dźwięki, tj.  skrzypienie, trzeszczenie itp. Jeśli chodzi o funkcjonalność, to Kodiaqowi nie można niczego zarzucić. Przełączniki, dźwignie, układ przycisków jest taki sam, jak w  pozostałych modelach czeskiego producenta. Wszystko jest więc w zasięgu ręki i wszystko obsługuje się w sposób wyjątkowo intuicyjny. Jedyna rzecz, która nam się nie do końca podoba, to  sterowanie zestawem multimedialnym za pomocą samego tylko ekranu. Sytuację ratuje fakt, że  po  zbliżeniu ręki do niego kluczowe z punktu widzenia obsługi ikony powiększają  się, ale i  tak, aby w  nie  trafić,

Kodiaq otwiera stylistyczną nową drogę dla aut typu SUV/crossover. Mają się one wyraźnie różnić od pozostałych modeli Škody.

trzeba oderwać wzrok od  drogi. Na  plus zaliczamy też niezbyt skomplikowane menu. System można obsługiwać głosowo, ale czasami trudno jest się z  nim dogadać i  trzeba kilkukrotnie powtarzać poszczególne komendy. Proste sprawy, tj.  odebranie rozmowy telefonicznej, zmiana stacji radiowej, regulacja głośności czy  podgląd do  danych z  komputera

pokładowego, można wykonać z  klawiszy zlokalizowanych na  kierownicy. Oczywiście, jak to w autach Škody bywa, nie zabrakło wielu sprytnych rozwiązań. Nam szczególnie przypadły do gustu parasolki w przednich drzwiach, rozkładane stoliki zamontowane w  oparciach przednich foteli, które mają specjalny uchwyt na kubek lub butelkę oraz wędrująca lampka

Fot. M. Hutyra, Skoda

wspomnianej przed chwilą przestronności, to  wykończenie. Dominują miękkie tworzywa, a  elementy dekoracyjne na  desce rozdzielczej oraz na  drzwiach świetnie imitują naturalne tworzywa, a  więc drewno oraz aluminium. Oczywiście, aby utrzymać atrakcyjną cenę za samochód (a te startują z  poziomu 89,9  tys.  zł), gdzieś trzeba było poszukać oszczędności. Na  pokładzie Kodiaqa można więc znaleźć także twarde plastiki, które zlokalizowano w  dolnych partiach kabiny. Nie  wpływa to  jednak na  jakościowy wizerunek samochodu. Co  więcej, wszystkie elementy wykończeniowe zostały solidnie zamontowane, dlatego podczas

Komfort, komfort i jeszcze raz komfort. Właśnie to pojęcie dominuje w kategorii tłumienie nierówności, jak również samej jeździe.

49


Fleet Cars & Trucks

bagażnika – można ją  wyjąć, a  dzięki magnesowej obudowie przyczepić do  nadwozia, co  pozwala np.  w  bardziej cywilizowanych warunkach oświetleniowych zmienić koło. Za  dodatkowe  2,5  tys.  zł Škodę można wyposażyć w  bezdotykowo otwieraną (zdalnie za pomocą pilota albo ruchem stopy) i  automatycznie zamykaną tylną klapę bagażnika. Urzekły nas również boczne zagłówki w  tylnych siedzeniach, które pozwalają wreszcie wygodnie drzemać podczas jazdy, bez ryzyka uderzenia głową o szybę w  drzwiach. Aby chronić lakier rantów drzwi, podczas otwierania wysuwają  się (mechanicznie) specjalne plastikowe listewki. Patent ten znamy z Forda Focusa, jednak tu  został on dopracowany.

Poduszkowiec Podczas jazdy Kodiaq gwarantuje sporo komfortu. Zawieszenie pracuje bardziej miękko niż w  Tiguanie, a  nawet bardziej miękko niż w  Superbie. Oczywiście, tak będzie tylko wtedy, gdy wyposażymy samochód w  zawieszenie adaptacyjne DCC (w  zależności od  wersji wyposażenia kosztuje ono od 3,5 do 4,1 tys. złotych). W trybie Comfort samochód płynie po  drodze, ale nie  w  sensie dosłownym. Kierowca ma nad nim kontrolę, a zawieszenie radzi sobie z tłumieniem większych poprzecznych nierówności. Jednak w  ciasnych zakrętach Kodiaq 50

traci pewność siebie, a jego nadwozie wyraźnie  się wychyla. W  trybie Sport sytuacja zmienia  się diametralnie. Samochód wydaje  się być bardziej zwarty, ale nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że  sztywność zawieszenia jest jakaś taka sztuczna. Skok amortyzatorów staje  się wyraźnie krótszy, a  nadwozie wpada w  nerwowe wstrząsy. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że samochód o  takich wymiarach i  masie własnej, która w  zależności od  zainstalowanego pod maską silnika oraz rodzaju napędu waży od 1650 do 1750 kg, nigdy nie  będzie typem sportowca. Od  niego oczekuje  się komfortu oraz pewnych i  przewidywalnych reakcji na  ruchy kierownicą. I z tego zadania Kodiaq wywiązuje  się znakomicie. Układ kierowniczy jest wystarczająco precyzyjny i jest to właściwie słowo klucz. Nie  jest to poziom Octavii RS.

Kupuj z kalkulatorem Według przedstawicieli polskiego importera na  naszym rynku największym powodzeniem powinna cieszyć się średnia wersja wyposażenia Ambition z 2-litrowym silnikiem TDI o mocy 150 KM  i  napędem 4x4 oraz dwusprzęgłową  7-biegową skrzynią DSG. Tak skonfigurowany model według cennika kosztuje 133,85 tys.  zł. Auto ze  skrzynią mechaniczną  8  tys.  złotych mniej. Po  przejażdżce takim autem możemy śmiało stwierdzić, że  moc 150 KM  jest wyborem

optymalnym – przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 10,2 s, co jest wynikiem średnim. Z drugiej strony, większa moc, np. 190 KM, poprawia ten wynik zaledwie o  sekundę, a  za  te dodatkowe 40 KM  trzeba zapłacić aż 6,5 tys. zł ekstra. Jeśli ktoś nie  planuje pokonywać bardzo długich dystansów, warto rozważyć zakup wersji z benzynowym 150-konnym silnikiem  1.4  TSI. Średnie zużycie paliwa (według producenta) dla tej jednostki napędowej to  7,0  l/100  km, a więc o 1,4 l/100 km więcej niż w przypadku silnika 2.0 TDI. Kodiaq z  silnikiem TSI, automatem i  napędem 4x4 jest jednak o  12,5  tys.  zł tańszy niż diesel. Żeby zakup  się zwrócił, trzeba przejechać minimum 175 tys. km. Jeśli chodzi o  wyposażenie Kodiaqa, szczególnie to  dodatkowe, to  lista jest długa niczym książka telefoniczna. Do  auta można zamówić  m.in.:  3-strefową automatyczną klimatyzację, system nagłośnienia marki Canton o mocy 575 W, podgrzewaną kierownicę, system kamer 360O, asystenta parkowania, asystenta jazdy z przyczepą, system pozwalający na  wpółautonomiczną jazdę w  korku, aktywny tempomat (działa do  prędkości nawet 210  km/h), system odczytujący znaki drogowe oraz nawigację z  funkcją online (pomaga omijać korki). Kodiaq jest też znakomicie przygotowany do  współpracy ze  smartfonem, oferuje również wiele funkcji

działających w oparciu o globalną sieć komunikacji, jaką jest Internet. Jeśli ktoś planuje wykorzystywać swoją Škodę do jazdy po bezdrożach, to dzięki specjalnej funkcji Off-road auto, wykorzystując elektronikę, samo zadba o  maksymalną trakcję na luźnych nawierzchniach. Zamawiając dodatki bez opamiętania, szybko można podnieść cenę samochodu o  kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprytnie skrojone pakiety wyposażenia wcale nie  ułatwiają konfiguracji, ponieważ do  jednego worka wrzucono te bardziej oraz te mniej przydatne dodatki. Dlaczego jesteśmy pewni, że  Kodiaq odniesie rynkowy sukces? Bo  to  obszerny, wygodny, porządnie wykonany i  stosunkowo tani samochód. Prosta, ale wpadająca w  oko, stylistyka zamiast zbędnej ekstrawagancji jest kolejnym atutem. Poza  tym w  kraju nad Wisłą kochamy i  cenimy Škodę. Choć to  czeska marka, to jest jakaś taka swojska, nasza. 

Škoda Kodiaq +  Komfort, przestronność, wykończenie i wykonanie, wyposażenie podstawowe i opcjonalne. –  Miejsca w bagażniku tylko dla dzieci, cennik, który uniemożliwia dowolne doposażenie tańszych wersji.


Fleet Cars & Trucks

Numer dwa numerem jeden Ma polski paszport, występuje w 69 wersjach i choć jeszcze nie zdążył dotrzeć do pierwszych klientów, nam udało się dotrzeć do niego. Sprawdzamy, jaki jest najnowszy Volkswagen Crafter. Kto: Michał Hutyra Co: Volkswagen Crafter Gdzie: Almeria Kiedy: 23.11.2016 Ile: 250 km

Niemcy  się zbroją, a  konkretnie zbroi  się Volkswagen, który w ciągu ostatniego roku odświeżył całą gamę swoich pojazdów użytkowych. Zmodernizowane Caddy, cała rodzina Transporterów, a teraz zupełnie nowy Crafter mają sprawić, że  klient nie  będzie szukał samochodu u konkurencji.

Projektowany z użytkownikami Crafter od  początku był projektowany w  taki sposób, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to Volkswagen z krwi i kości. W tym aucie nowy jest każdy, nawet najdrobniejszy, element. Pod względem stylistycznym Crafter wyraźnie nawiązuje do  mniejszego Transportera. To  celowy zabieg, ponieważ ten model jest rozpoznawalny tak samo jak Garbus oraz Golf. W  wyglądzie przedniej części nadwozia dominują poziome linie, a  opcjonalne reflektory w  technologii LED jeszcze bardziej określają przynależność tego modelu do rodziny aut spod

znaku Volkswagena. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że pojazd o takich gabarytach uzyskał rekordowo niski współczynnik oporu powietrza Cx = 0,33. To najlepszy wynik w klasie. Auto jest oferowane w  czterech odmianach podstawowych: osobowej, furgon, podwójna kabina z  otwartą skrzynią ładunkową oraz podwoziem do zabudowy. Samochód jest dostępny w trzech długościach i w trzech wysokościach nadwozia. Wszystko to przekłada się łącznie na 69 wersji. Crafter może mieć napęd na oś przednią, tylną oraz na obie osie (4Motion). Rodzaj napędu determinuje rodzaj i  ustawienie silnika – wzdłużne lub poprzeczne. Jednostki napędowe zostały specjalnie dostosowane do  potrzeb samochodu użytkowego, mają zwiększoną wytrzymałość, wydłużone okresy międzyprzeglądowe i rozwijają moc 102, 140 i  177  KM. Ten ostatni ma  dwie turbosprężarki. Każdy niezależnie od mocy spełnia normę emisji spalin Euro 6 i ma katalizator oksydacyjny, co  oznacza, że  do  prawidłowej pracy potrzebuje czynnika AdBlue. Do  wyboru są  6-biegowa przekładnia mechaniczna oraz 8-biegowy automat – Tiptronic.

Podczas projektowania Craftera koncern z  Wolfsburga na  niespotykaną dotąd skalę zaangażował do  pracy użytkowników swoich samochodów. Chodziło o to, by stworzyć narzędzie pracy, które będzie w  najlepszy sposób spełniało oczekiwania osób z niego korzystających. Zaangażowano nie tylko grupy kluczowych klientów, ale także dealerów, którzy przeprowadzili około 1000 ankiet. Takie badania pokazały, że warto jest wprowadzić np.  wersję przednionapędową, z której chętnie korzystają firmy kurierskie. Dzięki obniżonej o 10 cm podłodze (krawędź załadunku znajduje  się na  wys. 57  cm) kurierowi, który dostarcza 200 paczek w  ciągu jednego dnia, zaoszczędzi  się wspinaczki na  wysokość 10. piętra. W  ciągu jednego roku to  aż jeden  5-tysięcznik do  pokonania mniej. Niżej umieszczona podłoga oznacza też większą przestrzeń ładunkową, przy tych samych wymiarach zewnętrznych samochodu. Najpopularniejszą odmianą Craftera z  pewnością będzie furgon. Jest on dostępny z  dwoma rozstawami osi (3640 i  4490  mm), z  trzema długościami (5986, 6836 i  7391  mm)

i z trzema wysokościami nadwozia (2355, 2590 i 2788 mm). Wymiary te przekładają się na różne objętości przestrzeni ładunkowej – od 9,9 do nawet 18,4 m3. Podczas jazd testowych do  dyspozycji mieliśmy wersję oznaczoną jako L2H3 (średnia długość, maksymalna wysokość dachu). Zdecydowaliśmy  się na najmocniejszą jednostkę napędową ‒ 2.0 BiTDI o mocy 177 KM.

Jak w osobówce Po  zajęciu miejsca w  kabinie pierwsze, co  rzuca  się w  oczy, to  zgrabna i  porządnie wykończona deska rozdzielcza. Wykonano ją  co  prawda z  twardego tworzywa, ale wygląda na tyle jakościowo, że stwierdzić to można dopiero po  jego dotknięciu. Wewnątrz auta nie ma żadnego elementu karoserii, który nie byłby tapicerowany – to  zwiększa poczucie przytulności w kabinie. Liczba schowków jest potężna i są one rozsiane po całej kabinie. Podzielono je na 4 strefy. Najwyżej, pod samym dachem, znajduje  się półka przypominająca domowy pawlacz. Na  górze deski są  wgłębienia na  dokumenty oraz dwa uchwyty na kubki albo mniejsze butelki. Tam też zlokalizowano trzy gniazda 12-voltowe, 51


Fleet Cars & Trucks

Crafter jest potężnym autem. Siedząc za kierownicą, w ogóle tego się nie czuje – zwrotność, pozycja do jazdy są takie jak w mniejszym bracie – T-szóstce. Dotyczy to wszystkich wersji nadwoziowych, a nie tylko furgonu.

formatu A4. Na tym samym poziomie również przewidziano dwa 12-voltowe gniazda. W Crafterze, tak jak w  każdym aucie użytkowym, mnóstwo miejsca na  drobiazgi można znaleźć w  kieszeniach drzwi. Dodatkowy potężny schowek znajduje się pod podwójnym siedziskiem dla pasażerów. Jesteśmy pewni, że  gdyby na  którymś z  uniwersytetów otwarto nowy, unikalny kierunek projektowania wnętrz

i zdobył prestiżowe wyróżnienie AGR (zdrowe plecy) przyznawane przez niemieckie stowarzyszenie ortopedów. Po  przejechaniu krótkiego odcinka drogi nie  sposób jest nie  docenić komfortu akustycznego w kabinie. Swobodnie, bez podnoszenia głosu można rozmawiać nawet podczas jazdy z  wyższymi, autostradowymi prędkościami. Co ciekawe, mimo sporych gabarytów, auto prowadzi  się pewnie i  dobrze trzyma drogi. Crafter niewiele robi sobie z  podmuchów bocznego wiatru, ponieważ wyposażono go w  system stabilizacji, który specjalnie przewidziano na tego typu sytuacje. Po  zjechaniu z  autostrady wyraźnie czuje  się nową jakość w działaniu układu

Fot. M. Hutyra, VW

USB i  wyjście audio. To  najlepsze miejsce dla nich, ponieważ akcesoryjne zestawy nawigacyjne, telefony i  inne urządzenia zwykle i tak montujemy do szyby czołowej, a  to  rozwiązanie pozwoli uniknąć plątaniny kabli. Piętro niżej znajduje się półka, która biegnie przez całą szerokość deski rozdzielczej. Jeszcze niżej znajdują  się zamykane schowki – ten przed pasażerem jest w  stanie połknąć segregator

w  autach użytkowych, to  ekipa Volkswagena natychmiast mogłaby rozpocząć wykłady dla studentów, tak funkcjonalnego wnętrza nie  ma  żaden z  konkurentów Craftera. Siedząc za  kierownicą największego z  Volkswagenów, ani przez chwilę nie odczuwa się jego gabarytów. Siedzi  się niżej niż w Crafterze I generacji, za to bardzo podobnie jak w  mniejszym modelu T6. W  dłoniach trzyma się taką samą kierownicę jak w Golfie czy Passacie, a dźwignia zmiany biegów jest tuż obok, pod prawą ręką. To rozwiązanie również bardzo przypomina T-szóstkę. W zależności od wersji, Crafter może być wyposażony aż w  siedem różnych wersji fotela, ten najlepszy jest pneumatyczny

Kabina jest bardzo funkcjonalna – półeczek i schowków nie brakuje. Największy zamykany znajduje się pod kanapą pasażerską. Wykończenie wnętrza jest również lepsze niż w autach użytkowych konkurencji.

52


Fleet Cars & Trucks

kierowniczego. Nic dziwnego, bo  układ hydrauliczny zamieniono na  elektromechaniczny. Kierownica jest znacznie mniejsza, pracuje lekko, ale z przyjemnym oporem, a  przednie koła precyzyjnie wykonują polecenia kierowcy. Sam samochód jest lżejszy, zwinniejszy i… mniej toporny. Nawet na  krętych drogach w  górzystym terenie Crafter śmiga niczym kozica. Bez dwóch zdań jazda to  mocny argument nowego Craftera i  wyraźnie wnosi on do tej klasy aut nową jakość. Jednostka napędowa płynnie wkręca się na obroty, a  maksymalna siła napędowa (410  Nm) pojawia  się już przy 1500 obr./min i jest ona wystarczająca, żeby sprawnie rozpędzać ważący  2  tony pojazd. Najsłabszy z  silników (102  KM) wcale nie  jest dychawiczny, ponieważ dysponuje momentem obrotowym o wartości 300 Nm. Egzemplarz testowy (według danych fabrycznych) powinien zużywać w  cyklu mieszanym  7,5  l/100  km. Volkswagen przekonuje, że  średnie zużycie paliwa nowych jednostek napędowych spadło o  połowę. I  rzeczywiście, jadąc bardzo spokojnie, taki rezultat jest możliwy do  osiągnięcia, jednak

poruszając  się bardziej dynamicznie,  2-litrowy diesel potrafi wypić nawet 10‒12 l/100 km.

Z myślą o kierowcy Kierowca Craftera może korzystać z całego zastępu asystentów, które czynią jazdę wygodniejszą i bezpieczniejszą. Większość z nich jeszcze nigdy nie była oferowana w tej klasie aut. Dostępne są  m.in. aktywny tempomat, asystent zmiany pasa ruchu, który sam koryguje tor jazdy samochodu, asystent automatycznego parkowania i  asystent jazdy z  przyczepą, system pozwalający bezpiecznie opuścić miejsce parkowania tyłem, funkcja awaryjnego hamowania w  mieście City oraz automatyczny hamulec pokolizyjny. Dużym ułatwieniem dla kierowcy w codziennej eksploatacji, zwłaszcza na  ciasnych parkingach, jest specjalny system ochrony nadwozia. Do  działania wykorzystuje on umieszczone z  przodu, z  tyłu i  na  bokach nadwozia ultradźwiękowe czujniki, które monitorują otoczenie auta podczas postoju oraz powolnej jazdy. Dzięki temu, zwłaszcza w  ruchu miejskim, udaje się uchronić nadwozie przed uszkodzeniem spowodowanym przeoczeniem przez

kierowcę przeszkody znajdującej  się w  tzw. martwym polu. W  tak dużych autach jak Crafter kierowca nie może zobaczyć tego, co  dzieje  się z  każdej strony. W ramach tego systemu działa też inny, tzw. asystent zmiany pasa ruchu, wykorzystujący dwa radarowe czujniki umieszczone z  tyłu pojazdu. Podczas jazdy z  prędkością większą niż 10  km/h, gdy kierowca zmienia pas ruchu, system ostrzeże go o  obecności innego samochodu w  tzw. martwym polu z  prawej i z lewej strony. Największy z  Volkswagenów wzorem pozostałych, mniejszych braci może zostać wyposażony w system nawigacji satelitarnej z funkcją online. Pozwala to  na  dostęp do  wielu przydatnych aplikacji oraz tzw. dynamiczne prowadzenie do  celu, omijając korki. Największe atuty Craftera wynikają z  możliwości jego personalizacji pod potrzeby konkretnego odbiorcy. Auto można dowolnie zabudować już na  etapie produkcji w  fabryce, co jest absolutną nowością w tej grupie aut. Zwykle takie usługi świadczył dealer, przy wsparciu firmy zewnętrznej, która wykańczała pojazd zgodnie

i  z  poszanowaniem technologii producenta pojazdu. Oczywiście klient może zamówić specjalną przystawkę mocy (czerpaną wprost z jednostki napędowej auta), dodatkowe akumulatory. Volkswagen oferuje też gotowe rozwiązania zabudowujące: szafy, regały, wieszaki itd. Mnogość wariantów jest tak duża, że możemy pokusić się o stwierdzenie, że  trudno będzie spotkać dwa identyczne samochody. Pierwsze auta trafią do klientów na początku przyszłego roku. Mniej więcej pod koniec pierwszego kwartału pojawi  się najcięższa wersja o  DMC  5,5  tony, z  napędem na  tylną oś i  bliźniaczymi kołami. Na  pierwszy ogień do  produkcji ruszają warianty przednio- i  4-napędowe, o  mniejszym DMC, pomiędzy 3 a 4 tonami. Czy będzie hit? Będzie!  Volkswagen Crafter +  Komfort i wygoda jazdy, funkcjonalność, właściwości jezdne, przestronność i możliwości aranżacji przestrzeni ładunkowej. –  Ograniczona na ten moment dostępność aut, wysoka cena samochodu.

53


Fleet Cars & Trucks

Dobra zmiana Być może trudno w to uwierzyć, ale do tej pory Toyota nie miała swojego przedstawiciela w segmencie crossoverów. Dzięki modelowi C-HR to się zmienia. Po pierwszych jazdach testowych jesteśmy wręcz pewni, że będzie to jeden z najpopularniejszych samochodów Toyoty na europejskim rynku. Kto: Michał Hutyra Co: Toyota C-HR Kiedy: 17.11.2016 Gdzie: Madryt Ile: 300 km

Kiedy w  2014 roku podczas salonu samochodowego w  Paryżu Toyota zaprezentowała futurystyczny model koncepcyjny o  nazwie C-HR, chyba mało kto  się spodziewał, że  dwa lata później Japończycy zdecydują  się wprowadzić takie auto do  produkcji. Stylistyczne wyzwolenie to ostatnia cecha, która (przynajmniej nam) kojarzy  się z Toyotą. Ekspresyjna linia nadwozia, w  której dominują ostre przecinające  się łuki i  wcięcia, bardziej przypomina Lexusa niż Toyotę. Auto wygląda na  dynamiczne nawet wtedy, gdy  się nie  porusza. I  właśnie o  taki efekt chodziło stylistom. Naszym zdaniem, kierunek zmian jest bardzo dobry. Podczas nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami koncernu dowiedzieliśmy  się, że  podobny styl będą miały też inne modele japońskiej marki. 54

Mała duża Toyota C-HR nawet oglądany na  żywo wygląda na  nieduży samochód. Choćby z  tego powodu za  jego naturalnego konkurenta uważa  się Nissana Juke. Rzut oka na  dane techniczne rozwiewa wszelkie wątpliwości, bo  Toyota jest dłuższa od  Nissana aż o  22  cm! Oba auta należą więc do  dwóch różnych segmentów – Nissan do B, Toyota do C. Pod względem długości nadwozia, która wynosi  4,36  m, C-HR-owi bliżej jest do  poprzedniej generacji RAV-czwórki – ta  ostatnia jest dłuższa zaledwie o 3 cm. Pod względem rozstawu osi (2,64 m) ustępuje obecnej generacji RAV-ki zaledwie o  2  cm! Wszystko to  sprawia, że  wnętrze jest zaskakująco obszerne. Fotel kierowcy, inaczej niż w  większości japońskich czy  koreańskich aut, można odsunąć naprawdę daleko do  tyłu. Kierownicę reguluje  się w  dwóch płaszczyznach, a wszystko to sprawia, że na pozycję do jazdy nie będą narzekać ani wysocy, ani też niscy kierowcy. Jeśli mielibyśmy  się do  czegoś przyczepić, to  do  krótkiego siedziska fotela, niezbyt dobrze

Pod względem stylistyki C-HR mocno zapatrzył się na Lexusa. Pod powłoką oryginalności znajdziemy bardzo sensowny samochód. podtrzymującego uda. Za to wyprofilowanie foteli jest, jak na tę klasę auta, bardzo dobre. Kolejnym asem C-HR-a  jest jakość materiałów wykończeniowych. Większość tworzyw w kabinie jest miękka i przyjemna w dotyku. Część plastików pokryto czymś, co w dotyku przypomina gumę. Mamy nadzieję, że tworzywo będzie równie dobrze wyglądało po  wielu latach eksploatacji. Wnętrze rozświetla kontrastująca z  kolorem deski rozdzielczej (niebieska lub brązowa) linia biegnąca od  drzwi do  drzwi. Okala ona też ekran systemu multimedialnego. Tapicerkę drzwi wykończono tworzywem przypominającym technorattan, co  znakomicie pasuje do  oryginalnego designu całego auta. Na  szczęście wszystkie te ozdobniki nie  pogorszyły funkcjonalności – dostęp do  przełączników jest

znakomity, system multimedialny obsługuje  się za  pomocą dotykowego ekranu, nie  brakuje też schowków i  porządnych (głębokich) uchwytów na  napoje. Sama deska rozdzielcza jest zorientowana na  kierowcę, a więc nachylona w jego stronę. Ten pomysł oraz umiejscowienie ekranu systemu multimedialnego na  szczycie deski rozdzielczej, kształt jego obudowy są elementami ewidentnie podpatrzonymi w  BMW – naszym zdaniem to nic złego. Niestety, w  niektórych miejscach stylistyka wygrywa z  funkcjonalnością. Wysokim osobom siedzącym na tylnej kanapie może brakować miejsca nad głową. Stromo opadająca linia dachu sprawia, że podczas wsiadania głowę trzeba pochylić dużo mocniej niż w  innych autach. Klamka drzwi tylnych jest umieszczona na tyle wysoko


Fleet Cars & Trucks

Widoczność z wnętrza do tyłu nie jest najlepsza.

i  jest na  tyle wąska, że  niezbyt wygodnie  się za  nią chwyta. Z  kolei konsola środkowa jest tak bardzo rozbudowana, że zarówno kierowca, jak i  pasażer siedzący z  przodu nieustannie dotykają jej kolanem.

Jeździ się jak kompaktem

od niego. Równie wysoko można ocenić układ kierowniczy, który jest precyzyjny i  charakteryzuje się dobrą progresją. CH-R oferowany jest z dwoma rodzajami napędu – hybrydowym (moc 122  KM), który przeszczepiono wprost z  najnowszego Priusa i  tradycyjnym spalinowym (116  KM). Ten pierwszy wpisany jest w  DNA Toyoty – to  właśnie napęd hybrydowy i  oryginalny design mają sprowadzić do  Toyoty nowych klientów. O  sukcesie tego modelu może świadczyć fakt, że  w  przedsprzedaży samochód kupiło aż 1000 klientów, a  do  końca roku na  C-HR-a  ma  się zdecydować kolejny 1000 klientów.

To  najlepszy wynik sprzedaży w  Europie. Aż 75% zamówień przyjęto na auto o napędzie hybrydowym. Właśnie z  tego powodu ten model testowaliśmy w  pierwszej kolejności. Zespół napędowy składa  się z  dwóch silników – benzynowego,  4-cylindrowego o  pojemności  1.8  l, ze  zmiennymi fazami rozrządu, który w  razie potrzeby rozwija moc 98  KM i  moment obrotowy 142 Nm oraz elektrycznego prądu stałego o mocy 72 KM. Łączna moc zespołu napędowego wynosi 122  KM. Dynamika jazdy nie  jest mocną stroną tej wersji, jednak ważniejsza niż ona jest ekonomia – średnie zużycie paliwa wynosi zaledwie 3,6 l/100 km. Bezstopniowa

Fot. M. Hutyra

Jeśli jednak nie  będziemy zwracali uwagi na  te drobiazgi, to szybko zaprzyjaźnimy się z C-HR-em. Toyota, projektując ten model, położyła ogromny nacisk na  tzw. przyjemność prowadzenia. Auto zbudowano na  płycie podłogowej TNGA, na  której powstał Prius  4. generacji. Auto ma  bardzo sztywną konstrukcję, a  środek ciężkości znajduje się o 2,5 cm niżej niż w dużo

niższym Priusie. Zawieszenie przednie oparto na  klasycznych kolumnach McPhersona, z  tyłu zastosowano układ wielowahaczowy. C-HR pewnie pokonuje łuki i  bardzo dobrze trzyma  się nawierzchni. Zawieszenie jest sprężyste, raczej komfortowe, ale nie  miękkie. Nawet podczas dłuższych nierówności crossover Toyoty nie wpada w nieprzyjemne kołysanie, podczas przejazdu po krótkich poprzecznych garbach na nadwozie nie są przenoszone większe drgania. Założenie zespołu inżynierów odpowiedzialnych za  układ jezdny było takie, że  samochód ma  się prowadzić tak dobrze jak kompaktowy Auris. Nie do końca się to  udało, bo  C-HR jeździ lepiej

Wnętrze wykończono tworzywami dobrej jakości. Trochę przypomina nam ono wnętrze BMW.

Z tyłu coś w sam raz dla dzieciaków – głębokie wnęki na butelki z napojami.

55


Fleet Cars & Trucks

C-HR może się podobać i się podoba. Pytanie, czy po kilku latach jego styl się obroni. Pod względem właściwości jezdnych auto trzyma wysoki poziom.

przekładnia sprawia, że jazda jest wyjątkowo płynna. Na  postoju silnik spalinowy milczy, auto rusza, korzystając głównie z silnika elektrycznego. Jednostka spalinowa wyłącza  się też przy każdym zdjęciu nogi z  pedału gazu oraz często podczas jazdy ze stałą prędkością. W trybie EV można poruszać się z prędkością do  120  km/h, ale trzeba pamiętać, że  silnik elektryczny jest tylko uzupełnieniem dla silnika spalinowego. Podczas dynamicznej jazdy komfort akustyczny pogarsza  się, ponieważ obroty silnika utrzymują  się na  stałym, wysokim poziomie, a to może być trochę męczące. Nam bardziej przypadł do  gustu temperament silnika spalinowego. Małe  1,2-litrowe

turbo w sprincie do setki (10,9 s) jest nawet bardziej żwawe (o 0,1 s) niż mocniejsza o 6 KM wersja hybrydowa. Silnik benzynowy błyskawicznie wkręca  się na  obroty, a  maksymalną siłą napędową (185  Nm) dysponuje w  przedziale od  1500 do  4000 obr./min. Według danych fabrycznych ta  wersja zadowala  się zaledwie  5,5  l benzyny na  przejechanie 100  km, podczas jazd testowych auto zużyło pół litra na 100 km więcej. Silnik współpracuje z 6-biegową przekładnią, której mechanizm zmiany biegów pracuje lekko i  precyzyjnie. Kierowcy preferujący wygodę mogą zdecydować  się na  przekładnię CVT. Ten rodzaj przekładni jest też obowiązkowy, jeśli samochód

Na razie klienci chętniej wybierają droższą odmianę hybrydową, ale naszym zdaniem silnik 1.2 Turbo również daje radę i nawet bardziej pasuje do wizerunku tego samochodu.

56

ma  być wyposażony w  napęd 4x4.

Bezpiecznie i komfortowo Toyotę C-HR można wyposażyć w  te same systemy bezpieczeństwa, w które wyposaża się większe modele RAV-4  czy  Avensis. Za  bezpieczeństwo odpowiada poprawiony system Toyota Safety Sens, wykorzystujący kamerę i  radar o  zwiększonym zasięgu i  precyzji. Obejmuje on  m. in. układ wczesnego reagowania w  razie ryzyka zderzenia, system wykrywania pieszych, układ ostrzegający o  niezamierzonej zmianie pasa ruchu z  funkcją powrotu na  właściwy tor jazdy, automatyczne światła drogowe oraz układ rozpoznawania znaków drogowych. Wśród opcji wyposażenia dodatkowego znajdują  się  m.in. zestaw nagłośnienia JBL, system nawigacji satelitarnej, reflektory w  technologii LED, podgrzewane fotele, skórzane wykończenie kabiny, system automatycznego parkowania oraz 18-calowe aluminiowe obręcz kół. Część z tych elementów połączono w  pakiety, jednak nie  dość, że  są  one dostępne głównie do  droższych wersji wyposażenia Dynamic lub Prestige, to cennik jest skonstruowany na tyle sprytnie, że chcąc zamówić lepsze światła LED-owe

(Pakiet LED za  4,9  tys.  zł), trzeba dodatkowo zdecydować  się na  system nagłośnienia JBL (Pakiet Premium Audio JBL – również za 4,9 tys. zł). Najtańszy, nieźle wyposażony (klimatyzacja, aktywny tempomat, komputer pokładowy, radioodtwarzacz, sportowe fotele, elektrycznie sterowane szyby z  przodu i  z  tyłu, zestaw głośnomówiący) C-HR w  wersji Active kosztuje 79,9  tys.  zł. Za  najtańszą odmianę hybrydową (wersja Premium) trzeba zapłacić 104,9  tys.  zł. Z  tak skrojonym cennikiem crossover Toyoty rzeczywiście może zawojować rynek. Szanse są  tym większe, że  modelem  tym interesują się klienci, którzy nie byli dotąd zainteresowani samochodami Toyoty. Czy dzięki modelowi C-HR Toyota w  Polsce prześcignie koncern Volkswagena? Pożyjemy, zobaczymy. 

Toyota C-HR +  Stylistyka, jakość wykończenia, właściwości jezdne, komfort, ekonomia jazdy, cena. –  Przekładnia CVT, widoczność do tyłu, cennik.


Fleet Cars & Trucks

Nie tylko dla wyznawców Czerwony Levorg, zwłaszcza z agresywnie wystylizowanym pasem przednim i pokaźnym wlotem powietrza na masce, wygląda nieźle, prawda? To teraz wyobraźcie sobie, że ten samochód jeździ znacznie lepiej, niż wygląda. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Subaru Levorg 1.6 GT-S Sport Gdzie: Kraków Kiedy: 2‒8.12.2016 Ile: 1000 km

Subaru Levorg to  kombi z  pogranicza segmentów C i D, które pojawiło się w ofercie japońskiej marki w  2014 roku. Jest on następcą modelu Legacy, ale wbrew rynkowym tendencjom długość nadwozia nowego modelu jest mniejsza niż w poprzedniku i wynosi 469 cm. Twórcy nadwozia Levorga przemycili do  niego nieco sportowych detali z innych modeli marki. Do  słupka B Levorg jest bardzo podobny do  agresywnie stylizowanego modelu WRX STI. Różni się tylko kształtami zderzaka i  atrapy chłodnicy. Efektowny wlot powietrza na masce pozostał. Przy tworzeniu tyłu nadwozia styliści stracili chyba nieco weny. Od  środkowego słupka Levorg wygląda całkiem zwyczajnie.

Dla tradycjonalistów Wnętrze Levorga budzi mieszane uczucia. Docenimy z  pewnością wysoką jakość wykonania, zastosowanie dużej ilości

miękkich tworzyw, choć same kształty deski rozdzielczej z pewnością nie są ostatnim krzykiem mody. Nowoczesności dodaje dotykowy ekran systemu Subaru Starlink, który działa szybko, a  obsługa nie  nastręcza większych trudności. Słowa uznania należą  się dobrze wyprofilowanym fotelom, które równocześnie nieźle trzymają pasażerów w  szybko pokonywanych zakrętach. Warto dodać, że  zagłówki mają nie  tylko regulację wysokości, ale też możliwość pochylania, dzięki czemu możemy znaleźć jeszcze wygodniejszą pozycję. Poza  tym obszyta niebieską nicią mięsista i  ścięta u  dołu kierownica świetnie leży w  dłoniach. Levorg okazuje  się całkiem praktyczny. Nie  chodzi tylko o  obecność użytecznych schowków, ale zamontowanie aż sześciu wejść USB. Dwa z  nich zamontowano na  tylnej ścianie podłokietnika, dzięki czemu są  one dostępne dla pasażerów drugiego rzędu. Szkoda, że  nie  znajdziemy na  środkowym tunelu dodatkowych nawiewów. Wiele rozwiązań wymaga przyzwyczajenia lub intryguje.

Subaru Levorg jest niezwykłą mieszanką praktycznego na co dzień rodzinnego i komfortowego kombi, które w razie potrzeby może dostarczyć nam namiastkę rajdowych wrażeń. Do pierwszej grupy należy masa drobnych przycisków umieszczonych na  kierownicy, przez co  łatwo jest  się pomylić i  wybrać inną funkcję, niż chcieliśmy. Do  tego dwa komputery pokładowe, położone między zegarami oraz na  środku deski rozdzielczej przy podszybiu, obsługujemy używając trzech różnych przełączników. Intryguje z kolei zastosowanie przycisków podgrzewania foteli oraz ryglowania drzwi, których kształty przypominają rozwiązania z przełomu lat 80. i 90. W pewnym sensie zabawny jest fakt, że  resetowanie danych z  jazdy jest możliwe po naciśnięciu plastikowej wykałaczki umieszczonej głęboko przy zegarach za kierownicą. Zupełnie z  innej bajki jest też wygląd kontrolera systemu ISR, który wygląda jak przypadkowy przełącznik z chińskiej zabawki przyklejony do  sufitu.

To zewnętrzne rozwiązanie, dostarczone przez firmę Keratronik, spełnia bardzo ważną rolę. System ISR, działający na podobieństwo e-call, służy do  wzywania pomocy w  razie wypadku czy  nawiązania połączenia z assistance.

Jeden silnik Jak przystało na prawdziwe Subaru, wszystkie wersje Levorga mają  4-cylindrowy silnik boxer pod maską. Serce pojazdu stanowi turbodoładowany silnik benzynowy  1,6  litra o  mocy 170  KM, który osiąga maksymalny moment obrotowy 250 Nm w imponującym zakresie 1800‒4800 obr./min. Na niektórych rynkach zamówimy ten model również z 2-litrowym silnikiem boxer o  mocy 300  KM (400  Nm/2000‒4800 obr./min). Wszystkie Levorgi są  wyposażane w  bezstopniową skrzynię 57


Fleet Cars & Trucks

DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY www.fleet.com.pl

Słowo „Levorg” nie oznacza wyznania miłości po węgiersku. Mało kusząca nazwa jest zbitką trzech słów: LEgacy, ReVOlution i TouRinG.

to  nadzwyczajny wynik jak na modele Subaru, jednak przypomnijmy, że  mamy do  czynienia ze zwykłym modelem kombi. Korzystając z przycisku systemu SI-Drive na kierownicy, możemy wybrać jeden z trybów jazdy: inteligentny, dedykowany do  spokojniejszej i ekonomicznej jazdy, oraz sportowy. W  tym drugim trybie zmienia  się charakterystyka pracy silnika i skrzyni biegów, Levorg bardziej ochoczo reaguje na naciśnięcie pedału gazu i w konsekwencji daje więcej frajdy. W  tym samochodzie mamy też możliwość manualnej zmiany biegów (a  właściwie emulowania zmiany biegów) używając manetek pod kierownicą. Levorg nie  jest mistrzem oszczędności, ale trudno mieć o to pretensje, biorąc pod uwagę osiągi samochodu oraz obecność

Fot. P. Dobroslawski

CVT Lineartronic. Trzeba przyznać, że  skrzynia zastosowana w  Subaru jest obecnie jedną z  najlepszych skrzyń bezstopniowych. Podczas dynamicznego przyśpieszania obce nam jest zjawisko wycia silnika i wkręcania się jednostki na wysokie obroty, co  jest typowe np. w skrzyniach CVT, stosowanych w Toyocie i Lexusie. Dzięki tej skrzyni nabieranie prędkości w Subaru przebiega łagodnie, płynnie i cicho. Po uruchomieniu zimnego silnika nie odczuwamy nawet minimalnych drgań na kierownicy. W silnikach w układzie boxer przeciwsobne ruchy tłoków z  założenia znoszą  się wzajemnie, co  pomaga zmniejszyć drgania. Czas rozpędzania od  0  do 100  km/h trwa w  tym modelu  8,9  sekundy. Nie  jest

Kształty deski rozdzielczej z pewnością nie są ostatnim krzykiem mody.

58

stałego napędu na cztery koła. Dynamiczna jazda łączy się ze spalaniem na  poziomie 15  l/100  km, stała podróż z  prędkością autostradową 140  km/h owocowała zużyciem 9,8 l/100 km. Tyle samo Levorg spalał podczas jazdy miejskiej. Jedynie nieśpieszna jazda z prędkością ok. 90 km/h owocowała bardziej umiarkowanym zużyciem ok. 8 l benzyny na 100 km.

Zespoleni Przejdźmy zatem do  największej zalety Levorga, czyli układu jezdnego. Jego fenomen wynika z  konstrukcji samochodu i  zastosowania w  nim płaskiego silnika boxer oraz stałego napędu na  cztery koła. Te rozwiązania nie  od  dziś są  wizytówką marki Subaru. W  silniku przeciwsobnym Levorga ciężkie elementy ruchome, czyli korbowody,

tłoki, wałki rozrządu i  napęd rozrządu, położone są  w  płaszczyźnie poziomej. Dzięki temu środek ciężkości znajduje  się w  tym pojeździe wyraźnie niżej niż w samochodach z klasycznymi silnikami w układzie V i rzędowymi. Napęd na  cztery koła zapewnia nam lepszą kontrolę nad pojazdem podczas jazdy w  zakrętach oraz lepszą trakcję, w  szczególności podczas jazdy na śliskiej nawierzchni. Przez większość czasu jazdy na przednią oś trafia 60% momentu obrotowego, jednak gdy elektronika uzna, że  samochód może stracić przyczepność, nastąpi rozdzielenie napędu w proporcjach 50/50 na  obie osie. Subaru wyposażono również w  aktywne sterowanie momentem napędowym Active Torque Vectoring, które polega na hamowaniu

Subaru już od ośmiu lat stosuje seryjnie w swoich samochodach sprzedawanych w Polsce system ISR, działający na podobieństwo e-call, poprzez który wezwiemy pomoc w razie wypadku czy połączymy się z assistance. Konkurenci mają to w ofercie od niedawna.


Fleet Cars & Trucks

DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY www.fleet.com.pl

z  wyprzedzeniem wewnętrznych kół w  zakręcie i  przenoszeniu momentu napędowego na  koła zewnętrzne. To  także zwiększa kontrolę nad pojazdem i minimalizuje podsterowność. Dzięki powyższym rozwiązaniom Levorg nie  ma  obecnie godnych rywali wśród modeli marek popularnych. Idealne zestrojenie zawieszenia i  wyważenie samochodu sprawia, że  prowadzi się on stabilnie i neutralnie w  nawet szybko pokonywanych zakrętach. Równolegle precyzyjny układ kierowniczy robi dokładnie to, czego oczekujemy. To  rodzi w  kierowcy poczucie dużego zaufania do samochodu, jego możliwości oraz oferowanego poziomu bezpieczeństwa. Podczas jazdy czujemy się z tym samochodem w  pewien sposób zespoleni. Frajdę z  szybkiej jazdy może nam nieco obniżać wyłącznie wyraźny szum opon i powietrza opływającego nadwozie. Levorg znakomicie nadaje  się do jazdy na co dzień, dzięki dobremu wybieraniu mniejszych i  większych nierówności. Zazwyczaj w  samochodach o  zbliżonej do  Subaru pewności prowadzenia w  zakrętach przejazd

przez progi zwalniające łączy się z  silnym wstrząsem nadwozia. W Levorgu odbywa się on zupełnie bezboleśnie i komfortowo.

EyeSight czuwa Oprócz doskonałego układu jezdnego, Subaru stworzyło też jeden z  lepszych systemów podnoszących bezpieczeństwo czynne. Choć EyeSight stosowany jest od niedawna na rynku europejskim, to  pierwsza generacja systemu pojawiła  się w  1999 roku w  Japonii, z  czasem trafiając na  kolejne rynki. System składa  się z  kamer umieszczonych w  górnej części przedniej szyby. Działa on podobnie jak oczy człowieka, obserwując ulice w  kolorze do  odległości około 110 metrów pod kątem 35 stopni. System potrafi rozróżnić obiekty na  drodze, tj.  rozpoznać pieszych, motocykle, rowery czy  samochody. Kiedy wykryje potencjalne niebezpieczeństwo, ostrzeże kierowcę, a  w  sytuacji krytycznej nawet zahamuje samochód, aby uniknąć kolizji. System ostrzega też np.  o  zjeździe z  pasa ruchu czy  też służy do  wspomagania kierowcy w momencie jazdy z włączonym

Bagażnik Levorga ma pojemność 522 l. Po złożeniu na płasko oparć kanapy powiększa się on do 1446 litrów. Złożenia oparć możemy dokonać przyciskami na bokach bagażnika.

aktywnym tempomatem. Interweniuje również w  momencie, jeśli kierowca zacznie hamowanie w  sposób mało wystarczający, zwiększając samoczynnie siłę hamowania. Co ciekawe, system rozpoznaje np. światła hamowania w autach przed nami zdecydowanie wcześniej niż proces hamowania zauważą systemy radarowe. Tym samym Levorg zacznie wcześniej hamować, czyniąc to płynniej i bardziej delikatnie. Według producenta możemy uniknąć kolizji, jeśli pojazd jedzie z prędkością do 50 km/h.

Trzy wersje Polskie ceny modelu Levorg podawane są  w  euro. Najtańszy wariant GT, sprowadzany tylko na  indywidualne zamówienie, kosztuje 28 tys. euro. Wyraźnie lepsze wyposażenie oferuje wersja GT-S Comfort w  cenie od  30 tys.  euro. W  niej pojawia  się szyberdach, cal większe, 18”, felgi aluminiowe, zaawansowane systemy bezpieczeństwa oraz najbardziej rozbudowany system EyeSight. Wariant

ten ma  już srebrne obudowy lusterek. Topowa wersja GT-S Sport (32,5  tys.  euro) różni  się od  drugiego poziomu wyposażenia głównie obecnością nawigacji, elektrycznie sterowanego fotela oraz częściowo skórzanej tapicerki. Biorąc pod uwagę możliwości samochodu, jego dopracowanie oraz nietuzinkowość nie są to kwoty wygórowane. Warto dodać, że  wraz z  zakupem dowolnej wersji Levorga dostajemy możliwość darmowego szkolenia w  ośrodku doskonalenia techniki bezpiecznej jazdy SJS.  Subaru Levorg +  Znakomite prowadzenie, wysoki komfort jazdy, dobrodziejstwa napędu na cztery koła, najlepsza skrzynia CVT, z jaką mieliśmy do czynienia, wygodne i dobrze trzymające fotele, własny styl. –  Względnie wysokie zużycie paliwa, wiele detali wnętrza rodem z lat 90., brak w ofercie europejskiej silnika 2.0/300 KM.

59


Fleet Cars & Trucks

Sportowa elegancja W roku 2007 Audi stworzyło auto, które dla wielu osób stało się ikoną stylu. Dzięki eleganckiemu i dynamicznemu nadwoziu, model A5 zyskał liczne grono fanów. Również w Polsce auto zostało dobrze przyjęte. Pierwsza generacja A5 znalazła ponad 300 tysięcy nabywców na całym świecie. Po dziewięciu latach od premiery producent z Inglostadt postanowił zaprezentować nową generację tego samochodu. Kto: Adam Dziedziński Co: Audi A5 Coupe 2.0 TFSI Gdzie: Polanica-Zdrój Kiedy: 16–17.11.2016 Ile: 150 km

W  prywatnym rankingu najładniejszych aut o nadwoziu coupe, jest jeden model, który już jakiś czas temu skradł moje serce. Zauroczenie to wydawało się trwać wiecznie, do  momentu, w  którym nie  zobaczyłem nowego wcielenia Audi A5 Coupe. Zdecydowanie muszę stwierdzić, że jest to jedno z ładniejszych aut sportowych klasy grand tourer, obecnych na polskim rynku.

Wyostrzony wygląd Jak w  przypadku większości nowych modeli, A5 w porównaniu do poprzednika przeszło kurację odchudzającą. Inżynierowie Audi zredukowali wagę samochodu aż o  60  kg. Taki wynik udało  się uzyskać dzięki zastosowaniu nowych materiałów oraz lekkiej konstrukcji bazującej na  platformie Audi A4 (MBL Evo). Producent chwali  się również właściwościami aerodynamicznymi (współczynnik oporu powietrza 60

cw  0,25), które na  tle konkurencji, m.in. BMW serii 4 czy Mercedes C Coupe, stawiają samochód na czele segmentu. Walter Maria de Silva, legendarny projektant samochodowy, pracujący  m.in. dla grupy VW, o  pierwszej generacji modelu A5 powiedział, że  to  najładniejszy samochód, jaki kiedykolwiek zaprojektował. Styliści przy projektowaniu następcy mieli zatem dosyć wysoko postawioną poprzeczkę. Czy udało im się sprostać zadaniu? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Nowe Audi A5 Coupe wygląda nowocześnie i  świeżo. Karoseria zyskała bardziej masywny, wyrazisty kształt, równocześnie kontynuując elegancki i sportowy charakter wyznaczony przez poprzednika.

Precyzyjne wykończenie Doskonała jakość i  optymalna funkcjonalność, tak w  skrócie mógłbym opisać wnętrze nowego A5 Coupé. Nowa deska rozdzielcza, podobna do  tej znanej z  modelu A4, wyróżnia  się precyzyjnym wykończeniem i  szeregiem nowoczesnych rozwiązań. Pierwsza rzecz, na  którą

zwróciłem uwagę w  testowanym egzemplarzu, to  Audi Virtual Cockpit. Duży monitor TFT o  przekątnej 12,3  cala jest alternatywą dla tradycyjnych analogowych, okrągłych zegarów. Jego zaletą jest duży komfort obsługi oraz różne opcje widoków i możliwość indywidualizacji wyświetlanych informacji. Za  jego pomocą kierowca ma  dostęp  m. in. do  szczegółowej nawigacji, animacji systemu infotainment czy usługi connect. Obsługa dzięki wielofunkcyjnej kierownicy, którą w wykonaniu Audi uważam za  wzór do  naśladowania, jest bardzo intuicyjna. Dodatkowo na  pokładzie znajdziemy także nowy  8,3-calowy ekran systemu Audi MMI, służący do  obsługi wszystkich multimediów. Wyglądający jak nowoczesny tablet, na stale wbudowany w centralną część deski rozdzielczej, obsługiwany jest poprzez pokrętło znajdujące się na tunelu środkowym. System multimedialny oferuje m.in. możliwość głosowego sterowania smartfonem, dzięki czemu bez odrywania rąk od  kierownicy możemy wysłać esemesa bądź wiadomość e-mail.

Przewaga dzięki technice Audi w kolejnych modelach konsekwetnie wprowadza systemy przybliżające ich auta do  autonomicznej jazdy. Chociaż osobiście sądzę, że  wizja autonomicznych aut podważa sens kierowcy, a co za tym idzie czerpania przyjemności z  prowadzenia samochodu, to  takie rozwiązania jak adaptacyjny tempomat z automatyczną regulacją odległości między poruszającymi  się pojazdami czy systemy wspierające kierowcę, niewątpliwie mają realny wpływ na  poprawę naszego bezpieczeństwa podczas jazdy. W  nowym A5 lista takich wynalazków jest bardzo długa. Na pokładzie znajdziemy  m.in. system asystenta do jazdy w korku, zmiany pasa ruchu, skręcania w lewo czy w końcu asytenta manewru omijania. To  ostatnie rozwiązanie uaktywnia  się, gdy samochód musi objechać przeszkodę, by  uniknąć wypadku. W  ułamkach sekundy system analizuje obrazy z  kamery i  sygnały płynące z  czujników radarowych, obliczając optymalny tor omijania, uwzględniając przy tym odstęp, szerokość i przesunięcie pojazdu przed nami.


Fleet Cars & Trucks

Wyważone proporcje z długą maską silnika, zwiększonym rozstawiem osi i krótkimi zwisami, podkreślają sportowy charakter auta.

Wydajniej i oszczędniej

znajdziemy w  usportowionej wersji S5. To  3-litrowy motor TFSI o  mocy 354  KM, który do  setki przyspiesza w  4,7  sekundy i  rozpędza  się maksymalnie do  250  km/h. Wśród jednostek wysokoprężnych znajdziemy 2.0 TDI o mocy 190 KM. Tę  jednostkę cechuje wyjątkowo niskie zapotrzebowanie na  paliwo. Według producenta, w  cyklu średnim zużywa  4,5  litra na 100 km. Ofertę uzupełnia 218-konny  3.0  TDI i  jego mocniejsza wersja o mocy 286 KM.

Wrażenia z pierwszej jazdy Podczas polskiej prezentacji, która miała miejsce w miejscowości Polanica-Zdrój, miałem okazję

przetestować wersję z  dwulitrowym silnikiem benzynowym o  mocy 252  KM oraz napędem quattro. Muszę przyznać, że nawet pośród krętych dróg Kotliny Kłodzkiej i  pomimo niesprzyjających warunków pogodowych, auto prowadziło  się bardzo precyzyjnie i  przewidywalnie. Deklarowanego przez producenta spalania na  poziomie  6,2  litra w  cyklu mieszanym nie  udało mi  się uzyskać, jednak wynik 8,9 litra benzyny przy raczej dynamicznej jeździe jest całkiem akceptowalny. Wykończenie wnętrza oraz dbałość o  szczegóły w  nowym A5 to  absolutna pierwsza liga. Samochód mogę również pochwalić za  wyciszenie kabiny. Testowany egzemplarz kosztował 302,54 tys. zł

netto i wyposażony był w dodatkowe opcje, takie jak m.in.: Audi Virtual Cocpit, najbardziej rozbudowaną wersję systemu multimedialnego MMI NavigationPlus czy pakiet sportowy S-Line. Ceny Audi A5 w  wersji Coupe rozpoczynają  się od  159,9  tys. zł netto. W  ofercie leasingowej Audi Perfect Lease, wersję z silnikiem 1,4 TFSI 150 KM, przedsiębiorca może mieć już od 1599 zł netto miesięcznie.  Audi A5 Coupe 2.0 TFSI +  Design, właściwości jezdne, wysoka jakość wykończenia. –  Brak opcji quattro w słabszych jednostkach napędowych.

Fot. Audi

Pod maską nowego Audi A5 Coupe znajdują się odświeżone silniki benzynowe TFSI i  wysokoprężne TDI o  mocy od  150 do  286  KM. Co  ciekawe, w  porównaniu do  poprzedniej generacji, zmodernizowane silniki oferują o  17% większe osiągi i  redukują zużycie paliwa nawet do  22%. Wśród jednostek napędowych do  wyboru mamy cztery silniki benzynowe oraz trzy diesle. Najsłabsza wersja to  motor  1.4  TFSI z  napędem na  przednią oś. Zaraz po  niej znajduje się 2-litrowy silnik benzynowy o  mocy odpowiednio 190 i  252  KM. W  przypadku mocniejszej odmiany, możemy już zdecydować  się na  napęd quattro. Najmocniejszy silnik

Materiały wykończeniowe oraz dbałość o szczegóły to w wykonaniu Audi absolutna pierwsza liga.

Nowa generacja Audi A5 Coupé jest atletyczna, sportowa i elegancka.

61


Fleet Cars & Trucks

Nietuzinkowy maluch Niewielki japoński crossover ‒ Suzuki Ignis ‒ nim pojawił się w salonach, już zdążył zdenerwować zarząd globalnego odzieżowego giganta. To jeden z kilku powodów, aby uznać ten premierowy model za ciekawy. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Suzuki Ignis 4WD Premium Gdzie: Kielce Kiedy: 6‒7.12.2016 Ile: 200 km

Ignis jest trzecią tegoroczną nowością Suzuki, po modelu Baleno oraz zmodernizowanym SX4 S-Cross. Mimo niemal identycznej długości co  Jimny (370  cm), nowość Suzuki nie  jest jego następcą. Stanowi on raczej uzupełnienie oferty w  segmencie najmniejszych crossoverów, które służą głównie do  jazdy miejskiej.

Własny styl Maluch Suzuki wyróżnia się zadziorną stylistyką zwłaszcza przedniego pasa, nabrzmiałymi nadkolami, znacznym 18-centrymetrowym prześwitem oraz pudełkowatym i  wysokim nadwoziem (159,5 cm). To 9 cm więcej niż w  Volkswagenie Up!, ale też nieco mniej niż w  modelu Fiat Panda 4x4, którego można uznać za  jedynego w  segmencie bezpośredniego rywala. Ciekawszy wygląd oferuje topowa wersja Elegance z reflektorami i lampami tylnymi wykonanymi w technologii LED. Opcjonalnie możemy też zamówić dwukolorowe 62

malowanie nadwozia. Na słupku C zauważymy charakterystyczne trzy położone pod kątem wklęsłe pasy, które przypominają logo Adidasa. Ten niemiecki producent odzieży starał  się zresztą skłonić Suzuki do  rezygnacji z  tego motywu w  pojeździe. Tak się nie stało, gdyż Japończycy zastosowali ten wzór wcześniej niż Niemcy. Identyczne przetłoczenia możemy znaleźć w modelu Fronte Coupe z 1971 roku. Logo Adidasa zadebiutowało w zbliżonej formie dopiero w 1997 roku.

Comfort przewieziemy pięcioro pasażerów, w tym troje na niedzielonej kanapie. W  droższych wersjach Premium i  Elegance w  drugim rzędzie zastosowano dwa fotele dzielone 50/50. Siedziska z oparciami są w tych wersjach przesuwane na  długości 16,5 cm. W zależności od ich położenia oraz zastosowanego napędu, bagażnik Suzuki może mieć pojemność od  204 do  267 litrów. Po  złożeniu oparć powiększa  się on do  ponad tysiąca litrów, ale nie uzyskamy płaskiej powierzchni podłogi.

Oryginalne wnętrze

Tylko benzyna

Na  środku dwukolorowej deski rozdzielczej osadzono  7-calowy ekran systemu multimedialnego poprzez który mamy możliwość obsługi audio i  nawigacji. Obudowa dolnej części środkowej konsoli może być polakierowana na  kolor srebrny lub pomarańczowy, w  zależności od  wersji. Na jej bokach umieszczono charakterystyczne trzy wklęsłe paski, identyczne z tymi, jakie znajdziemy na nadwoziu. W  kabinie Ignisa nie  uświadczymy miękkich tworzyw wysokiej jakości. Trzeba jednak przyznać, że  całość zmontowano starannie. W  podstawowej wersji

Ignis będzie oferowany w  wersji z  napędem na  przednią oś

lub prostym napędem na  cztery koła ze  sprzęgłem wiskotycznym. System przenosi automatycznie moment obrotowy pomiędzy koła przedniej i tylnej osi w  momencie wykrycia uślizgu kół. Dodatkowo podczas jazdy w  lekkim terenie wesprze nas asystent zjazdu ze wzniesienia. Pod maską Suzuki pracuje silnik benzynowy  1.2  Dualjet o  mocy 90  KM, który osiąga maksymalnie 120 Nm przy 4400 obr./min. To aż nadto, aby sprawnie rozpędzić ważącego 810  kg Ignisa. Wersja 4WD jest cięższa o  75  kg. Napęd na  koła jest przenoszony poprzez  5-biegową skrzynię mechaniczną, ale po dopłacie 4000 zł w jej miejsce

Po złożeniu oparć siedzeń nie uzyskamy płaskiej powierzchni w bagażniku.


Fleet Cars & Trucks

Wiele osób uzna wygląd nowego Suzuki za kontrowersyjny, ale chyba nikt nie powie, że jest nudny.

co  w  teorii przynosi obniżenie zużycia paliwa. Tylne zawieszenie różni  się w  zależności od  tego, czy  jest to  wersja przednionapędowa, czy 4WD. W pierwszym z wariantów zastosowano belkę skrętną, a w drugim sztywną oś z wahaczami wleczonymi, czyli rozwiązanie identyczne z tym stosowanym w  modelu Jimny. Takie zawieszenie powinno wpłynąć na  obniżenie komfortu jazdy. W  praktyce zupełnie tego nie  odczuliśmy. Samochód komfortowo tłumi nierówności nawierzchni. Żywiołem

to już wydatek 61,9 tys. zł. Dopiero w  najwyższej wersji Elegance pojawiają się efektowne reflektory LED, chromowane elementy osłony chłodnicy, lampy tylne LED, tempomat oraz nawigacja. Tylko w  tej wersji znajdziemy układ reagowania przedkolizyjnego wraz z  funkcją ostrzeżenia o  niezamierzonej zmianie pasa ruchu. Maluch japońskiej marki pojawi  się w  salonach Suzuki z  początkiem 2017 roku. Suzuki Ignis +  Komfort tłumienia nierówności, praktyczne wnętrze, żwawy i oszczędny silnik 1.2, dostępny napęd 4WD. –  Dość wysokie ceny droższych wersji, twarde i tanie tworzywa w kabinie, kierownica nie powraca sama do środkowego położenia.

Fot. P. Dobrosławski

montowana jest  5-biegowa skrzynia automatyczna. W najwyższej wersji wyposażenia Elegance dostępny jest napęd hybrydowy typu mild hybrid. Układ ten wspomaga pracę silnika spalinowego, wykorzystując alternator zespolony z  rozrusznikiem, który pełni funkcję silnika elektrycznego. Dodatkowy akumulator litowo-jonowy może być ładowany przez system odzyskiwania energii z  hamowania. Energia ta  może następnie wspierać silnik spalinowy podczas rozpędzania,

Ignisa jest miasto. Zza kierownicy tego modelu mamy doskonały widok wynikający nie tylko z wąskich słupków, ale i wyżej położonego siedziska niż w innych miejskich maluchach. Docenimy też dobrą zwrotność pojazdu (średnica zawracania wynosi 9,4 m) oraz rozsądny poziom zużycia paliwa. W cyklu mieszanym Suzuki spalało ok 5,5 l/100 km. Jedyne większe zastrzeżenia mieliśmy do  układu kierowniczego, który jest niezbyt precyzyjny. Poza tym po wykonaniu skrętu kierownica nie powraca sama do środkowego położenia. Ceny Ignisa zaczynają  się od  49,9  tys.  zł. Nawet w  bazowej wersji w wyposażeniu znajdziemy np. klimatyzację, centralny zamek, radioodtwarzacz z  mp3, 15-calowe felgi stalowe z  kołpakami oraz bluetooth. Wariant z  napędem na cztery koła AllGrip Auto

Dwukolorowa deska rozdzielcza oraz kolorowy wyświetlacz dodają kabinie świeżości.

63


Fleet Cars & Trucks

Pomyślany na nowo Premierowy Peugeot 3008 epatuje atrakcyjnym wyglądem, śmiałym projektem wnętrza oraz kusi najnowszymi technologiami. Czy to wystarczy do skutecznej rywalizacji w niezwykle ciasnym już segmencie kompaktowych crossoverów i SUV-ów? Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Peugeot 3008 1.6 BlueHDI Gdzie: Warszawa Kiedy: 15‒16.11.2916 Ile: 200 km

Peugeot 3008 jest najważniejszą premierą francuskiej marki w  2016 roku. Pierwsza generacja tego modelu, debiutująca w  2009 roku, przypominała napompowanego, masywnego i  ciężkiego minivana. Tegoroczna nowość jest już jednoznacznie nowoczesnym crossoverem, którego drapieżne i  śmiałe rysy przedniego i  tylnego pasa nadwozia przypominają prototypowy model Exalt. Druga generacja jest w  zestawieniu z  poprzednikiem  8  cm dłuższa (444,7  cm), ma  6  cm większy rozstaw osi (267,5 cm) oraz minimalnie niższe nadwozie (162,4  cm). Równocześnie jest też 200 kg lżejsza w  porównywalnych wersjach. To  wynik zastosowania  m.in. platformy EMP2 wprowadzanej sukcesywnie w  nowych modelach od  kilku lat. Nowość Peugeota wygląda najbardziej efektownie w  najwyższej wersji wyposażenia GT, w  której standardem są  przednie reflektory LED. W  tańszych wersjach 64

klasyczne reflektory halogenowe wyglądają co najmniej skromnie w  tak atrakcyjnym wizualnie nadwoziu. Warto dodać, że  reflektory LED i halogenowe mają odmienne kształty, co  w  konsekwencji sprawia, że  modele te różnią  się też kształtami zderzaków.

Nowocześnie i oryginalnie Wnętrze Peugeota jest jeszcze bardziej nowatorskie niż nadwozie. Nowoczesna deska rozdzielcza modelu 3008 ma strukturę wielopoziomową. Uwagę zwracają nie  tylko dopracowane i  atrakcyjne w  formie detale, ale też wysoka jakość wykończenia. Dostrzegamy zaledwie dwa nawiązania do  poprzednika, tj. masywną i wysoką konsolę środkową, spływającą między fotele, oraz poziomy pas przełączników na  niej. Jeszcze bardziej śmiałe kształty niż w  innych Peugeotach ma  kierownica. Jest ona mała, przycięta tak z  dołu, jak i  z  góry, oraz niezwykle poręczna. Gdy komuś raz przypadnie ona do  gustu z  niechęcią będzie wracał do  klasycznej kierownicy w  modelach innych marek. Tuż nad nią montowany jest 12-calowy wyświetlacz

Atrakcyjna forma nadwozia, pewne i przyjemne prowadzenie oraz niezwykle oszczędne diesle ‒ to mocne zalety nowego Peugeota. Zniechęcają przede wszystkim ceny. Najtańszy diesel ze skrzynią mechaniczną kosztuje aż 110 tys. zł. Na rynku znajdziemy wiele tańszych odpowiedników, i to z napędem na cztery koła. zamiast analogowych wskaźników. I  to  nawet w  podstawowej wersji. Możemy wybrać jeden z wielu wirtualnych ekranów. Już sama zmiana ekranów przypomina rytuał, któremu towarzyszy szereg niezwykłych animacji pojawiających  się na  ekranie. Epatowanie takimi animacjami to  rozwiązanie niespotykane w  żadnym innym samochodzie wśród marek popularnych. Model 3008 przekonuje praktycznością, oferując spory bagażnik o  pojemności 520 litrów (+88 l w zestawieniu z poprzednikiem), który możemy powiększyć do 1482 po złożeniu na płasko oparć foteli. Jeśli to  dla nas za  mało, to  wkrótce do  oferty dołączy jeszcze większy model 5008 będący połączeniem SUV-a i minivana.

Tylko na przednią oś Nie  oszukujmy  się, Peugeot 3008 jest przeznaczony głównie do  jazdy po  asfalcie z  możliwością okazjonalnej jazdy po  polnej drodze. Co  prawda samochód ten oferuje ponadprzeciętny prześwit (22  cm), jednak nawet w  opcji nie  zamówimy do  tego modelu napędu na  cztery koła. Taki wariant ma się pojawić w ofercie za trzy lata, w momencie debiutu wersji hybrydowej. Na razie gama silników składa  się z  jednostek benzynowych 1.2 PureTech o mocy 130 KM, 1.6 THP/165 KM oraz trzech turbodiesli:  1.6  BlueHDI/120  KM oraz  2.0  BlueHDI o mocach 150 lub 180 KM. Trzeba przyznać, że  tak dobrze jak 3008 nie  jeździ żaden współczesny model Peugeota.


Fleet Cars & Trucks

1250 kg ‒ tyle waży model 3008 w podstawowej wersji z silnikiem 1.2 PureTech. Poprzednik z identycznym motorem był aż 214 kg cięższy.

muszą nienaturalnie wyginać rękę. A to nie koniec uwag. Wnęki tuż za  dźwignią posłużą do  przewiezienia najwyżej niskich puszek. Wyższe półlitrowe butelki czy  puszki uniemożliwią zmianę biegów. Do  tego każdej zmianie biegu towarzyszyło nieprzyjemne chrobotanie, co  może też wynikać z  niemal zerowego przebiegu. Wszystkich tych wad pozbawione są  wersje ze skrzynią automatyczną EAT6 (+7000 zł).

Ceny z kosmosu Cennik nowego Peugeota trudno uznać za atrakcyjny. Ceny modelu startują od 89,9 tys. zł za wariant Access z silnikiem 1.2 PureTech o mocy 130 KM. To 14 tys. zł więcej niż kosztuje podstawowa Kia Sportage  1.6  GDI/132  KM

Fot. P. Dobrosławski

Niewielkie wychylenie kierownicy powoduje szybką reakcję i  skręt kół, dzięki czemu mamy silne wrażenie precyzji prowadzenia. Samochód prowadzi  się pewnie, oferując równocześnie naprawdę wysoki komfort tłumienia nierówności. Przyjemność z  jazdy pogłębiają wystarczająco wygodne fotele oraz dobre wyciszenie kabiny. Nie  wszystko jednak sprawuje  się idealnie. Z  rozbudowanej środkowej konsoli nienaturalnie wysoko wystaje dźwignia zmiany biegów. Drogi prowadzenia dźwigni w  kolejne przełożenia są  długie, a  poza  tym jest ona położona za  blisko oparć foteli. W  rezultacie niżsi kierowcy mogą odczuwać spory dyskomfort przy wrzucaniu biegów parzystych, gdyż aby tego dokonać,

Na pierwszy rzut oka deska rozdzielcza wygląda nazbyt futurystycznie. Obsługa jest jednak intuicyjna, a mała kierownica okazuje się niezwykle poręczna.

Bagażnik o pojemności 520 litrów po opuszczeniu oparć powiększa się do 1482 litrów. To odpowiednio 88 litrów oraz 241 litrów więcej niż w poprzedniku.

czy  Renault Kadjar  1.2 TCe/130  KM. W  wyposażeniu takiego modelu znajdziemy  m. in. tempomat, klimatyzację manualną, elektryczne sterowanie w przednich i tylnych drzwiach, a  także radio i  bluetooth. Dotykowy ekran  8-calowy czy  systemy podnoszące bezpieczeństwo, jak system monitorowania pasa ruchu, to  przywileje wyższych wersji. Za  diesla  1.6  BlueHDI musimy zapłacić co  najmniej 110,6  tys.  zł. Dla porównania za  5  tys.  zł mniejszą kwotę wyjedziemy z  salonu Kią Sportage z  2-litrowym dieslem pod maską o mocy 136 KM i napędem na  cztery koła. Jeszcze tańszy (101,3  tys.  zł) jest Nissan Qashqai 4x4 ze  130-konnym dieslem pod maską. Topowy wariant modelu 3008, czyli GT, ze  180-konnym dieslem, to  już wydatek 155,9 tys. zł. Wyposażenie tego modelu jest praktycznie kompletne, choć i tu dopłaty wymaga np.  system Grip Control,

umożliwiający jazdę po drogach o  ograniczonej przyczepności. Niemal tyle samo zapłacimy za topowego Tiguana 4Motion ze  150-konnym dieslem. Importer stara  się komunikować cenę ratą. Przy zerowej wpłacie wstępnej w  programie Perfect Drive zapłacimy 899 zł netto miesięcznie (do  1559  zł za  wariant topowy GT) przez cztery lata. Po tym okresie możemy oddać nasz samochód. Komunikowanie ratą sprawia, że ceny modelu 3008 nie  wyglądają już tak odstraszająco.  Peugeot 3008 +  Komfort jazdy, atrakcyjny wygląd, duży prześwit, poręczna kierownica, oszczędny diesel 1.6 BlueHDI. –  Wysokie ceny, niezbyt ergonomiczne położenie dźwigni zmiany biegów, napęd tylko na przednią oś..

65


DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY

Fleet Cars & Trucks

www.fleet.com.pl

Francja elegancja Trudno wskazać ładniejszy model w segmencie kompaktowych sedanów niż Megane GrandCoupe. Sprawdziliśmy, czy ten rynkowy debiutant stanowi również czołówkę segmentu w zakresie praktyczności i zastosowanych technologii. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Renault Megane GrandCoupe 1.5 dCi Intens Gdzie: Warszawa Kiedy: 11‒12.10.2016 Ile: 200 km

Segment kompaktowych sedanów jest prawdziwie niszowy w Europie. W zeszłym roku sprzedano na  Starym Kontynencie ok.  150 tys. takich samochodów. Wśród odbiorców wyróżnia  się Polska, w której sprzedaż trójbryłowych aut segmentu C wyraźnie rośnie, w  szczególności po  wprowadzeniu do  oferty Fiata Tipo Sedan. W  zeszłym roku nad Wisłą zarejestrowano łącznie ok.  14 tys. sedanów w  tym segmencie, a w tym roku tylko do końca sierpnia było ich już 19 tys. szt. To m.in. skłoniło francuską centralę na zorganizowanie światowych jazd testowych nowym Megane GrandCoupe właśnie w Polsce.

Miły dla oka Model GrandCoupe był konstruowany równolegle z  Megane hatchback i kombi. Wszystkie warianty wykorzystują  tę  samą modułową platformę CMF-C/D, i  w  zasadzie są  identyczne aż do  słupka B. Sedan jest o  27  cm dłuższy (463  cm) od  hatchbacka 66

i  ma  równocześnie większy o 4 cm rozstaw osi (271 cm). Taki sam rozstaw ma  również wersja Grandtour. Na  europejskim rynku GranCoupe zastępuje model Fluence. W  porównaniu z  nim model GrandCoupe ma  niemal identyczną długość i  szerokość, ale 5 cm niższe nadwozie. Trzeba przyznać, że  sedan premierowy Renault na tle rywali prezentuje się bardzo atrakcyjnie w  zakresie wizualnym. Sylwetka tego samochodu ma  w  sobie dużo lekkości, finezji i  elegancji. W nowym modelu uwagę zwracają reflektory ze  światłami LED ułożone w  kształt litery C, które wraz z  przednim pasem łudząco przypominają Talismana. Ten przód jest charakterystyczną cechą stylizacji najnowszych modeli Renault. Konstruktorom udało  się w  wyjątkowo harmonijny sposób wkomponować w  nadwozie trzecią bryłę. Za  sprawą nisko opadającej linii dachu za  drugim słupkiem nowość Renault ma, według producenta, kojarzyć  się z  samochodami coupe. Linia ta  nie  opada jednak tak szybko jak w  znanych sedanach-coupe marek niemieckich, nie  uświadczymy w  tym modelu również bezramkowych szyb. W  naszym odczuciu nazwanie

Megane GrandCoupe będzie oferowany głównie w Europie Wschodniej, północnej Afryce, Turcji i krajach arabskich. Na tej liście znalazły się jeszcze Włochy i Hiszpania. modelu GrandCoupe jest więc zabiegiem czysto marketingowym. Istotnym wyróżnikiem nowości Renault w  segmencie jest możliwość doposażenia pojazdu w  panoramiczny i  otwierany szklany dach.

Nowoczesny i obszerny Minimalistyczna i  nowoczesna deska rozdzielcza sedana jest taka sama jak w  hatchbacku. Konstruktorzy zrezygnowali z  wielu przełączników i  pokręteł, przerzucając ich obsługę na  pionowy  8,7-calowy ekran (w  topowych wersjach) na  środkowej konsoli. Poprzez ten tablet możemy zarządzać  m.in. multimediami, nawigacją oraz ustawieniami parametrów jazdy i... wybierać rodzaj masażu w naszym fotelu. Obsługa ekranu R-Link wymaga jednak wprawy. Poza tym parametry jazdy możemy śledzić na  7-calowym wyświetlaczu w miejscu tradycyjnych zegarów, a dodatkowe dane, np. o prędkości i wskazówkach nawigacji, odczytamy z wyświetlacza przeziernego HUD.

Wyróżnikiem modelu GrandCoupe w  segmencie jest system Multi Sense, którym możemy sterować poprzez ekran na  środkowej konsoli oraz przyciskiem obok elektronicznego hamulca ręcznego. Dzięki niemu możemy wybrać tryb jazdy samochodem: Neutral, Sport, Comfort, Eco lub Perso (indywidualny). Równolegle też zmienia  się kolor podświetlenia wnętrza, ekranu dotykowego oraz kolor i  wskaźniki w zestawie zegarów. Zmiana trybów jazdy ma  wyraźny wpływ na prowadzenie pojazdu, w szczególności na  precyzję układu kierowniczego, komfort resorowania oraz czułość pedału gazu. Zmienia  się również brzmienie silnika emitowane z głośników. Na  pochwałę zasługują fotele, które są  wygodne i  nieźle trzymają w  zakrętach. W  topowych wersjach przednie fotele są  podgrzewane, a  fotel kierowcy ma  ponadto funkcję masażu i  regulację podparcia lędźwiowego. We  wnętrzu nie  brakuje schowków, jednak nie  wszystkie


Fleet Cars & Trucks

DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY www.fleet.com.pl

Światła tylne zostały wyposażone w poziomo umieszczone diody LED, przy czym światła pozycyjne są stale włączone.

bagażnika za  pomocą czujnika ruchu umieszczonego pod tylnym zderzakiem.

Skromniejsza gama GrandCoupe oferuje niemal identyczne właściwości jezdne, komfort jazdy, gamę silników i zaawansowane technologie co wersje pięciodrzwiowe. Niemal, gdyż w  gamie jednostek napędowych sedana nie  ma  podstawowego silnika  1.2  TCe oferowanego w hatchbacku. W ofercie nie znajdziemy też wersji GT z  motorem  1.6/205  KM, a  tym samym również układu czterech kół skrętnych 4Control. Nie  przewiduje się też budowy na bazie tego modelu pojazdu elektrycznego, jak to miało miejsce w przypadku poprzednika (Fluence Z.E.). Producent oferuje GrandCoupe z  jednym z  dwóch silników benzynowych:  1.6  SCe/115  KM oraz  1.2  TCe/130  KM. Pierwszy

Fot. P. Dobroslawski

dobrze przemyślano. Na  przykład uchwyty na kubki między fotelami są za płytkie, przez co z dużym prawdopodobieństwem ich zawartość wyleje  się przy gwałtowniejszym hamowaniu lub skręcie. Głębsze uchwyty zamontowano tylko w wersjach z ręczną dźwignią hamulca. Nie będziemy narzekać na  ilość miejsca w  nowym sedanie. Z  tyłu mamy wyraźnie więcej miejsca na nogi niż w  hatchbacku, co  jest wynikiem większego rozstawu osi. Megane GrandCoupe oferuje najbardziej obszerny bagażnik wśród sedanów segmentu C ‒ 550 litrów. To 20 l więcej niż we Fluence, 75 l więcej niż w Focusie i  prawie 100  l więcej niż w Corolli. Co istotne, zawiasy klapy bagażnika są  zakryte, dzięki czemu znika ryzyko uszkodzenia bagażu przy zamykaniu. Opcjonalnie mamy też możliwość bezdotykowego otwierania klapy

Deska rozdzielcza jest kopią tego, co znajdziemy w hatchbacku, ze wszystkimi plusami i minusami.

Megane GrandCoupe oferuje najbardziej obszerny bagażnik wśród sedanów segmentu C ‒ 550 litrów.

z  nich współpracuje z  5-biegową skrzynią mechaniczną a drugi z  7-biegową skrzynią dwusprzęgłową EDC. Za model ze słabszym silnikiem zapłacimy co  najmniej 61,9  tys.  zł (2  tys.  zł więcej niż za  hatchbacka). Mocniejszy wariant jest dostępny dopiero od trzeciego poziomu wyposażenia Intens. Jego cena to  już 84,6  tys.  zł. Za najtańszego diesla (Life 1.5 dCi 90 KM) trzeba wyłożyć 69,9 tys. zł. Wersja 110-konna wymaga dopłaty 4 tys. zł. Standardem w tych modelach jest 6-biegowa skrzynia mechaniczna. Topowym w  ofercie wariantem jest 130-konny diesel  1.6  dCi ‒ 89,1  tys.  zł. Nie  jest on jednak dostępny ze  skrzynią dwusprzęgłową, która znajduje  się za  to  w  konfiguratorze dla silnika 1.5 dCi. Megane GrandCoupe nie  będzie oferowany na  najbardziej wymagających rynkach zachodniej Europy, w  tym we  Francji. Mimo to  producent zaoferował w  tym sedanie najnowsze technologie z zakresu bezpieczeństwa

czynnego, jakie do tej pory wdrożyło Renault w swoich modelach. W samochodzie nie zabrakło systemów monitorujących odległość od  poprzedzającego pojazdu, funkcji hamowania przedkolizyjnego, systemów ostrzegających o bezwiednym zjeździe z pasa ruchu i samochodach w martwym polu, układu rozpoznającego znaki drogowe oraz funkcji automatycznego parkowania. Megane GrandCoupe pojawi  się w  polskich salonach już w grudniu. Za jego głównych konkurentów należy uznać Opla Astrę sedan, Hyundaia Elantrę, Toyotę Corollę, ale też Fiata Tipo Sedan.  Renault Megane GrandCoupe +  Sylwetka nadwozia, prowadzenie, przytulność wnętrza, komfort jazdy, pojemny bagażnik. –  Obsługa R-Link wymaga przyzwyczajenia, nierówna jakość tworzyw w kabinie.

67


Fleet Cars & Trucks

Dopieszczanie detali Kompaktowe minivany Citroëna od lat stanowią wzór w segmencie w zakresie komfortu jazdy, przytulności kabiny oraz praktyczności. Wielu rywali oferowało jednak bardziej zaawansowane systemy podnoszące bezpieczeństwo czynne oraz więcej przydatnych nowinek ze świata multimediów. Aż do teraz. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Citroën C4 Picasso FL Gdzie: Warszawa Kiedy: 17‒18.10.2016 Ile: 200 km

Kompaktowy minivan Citroëna jest jednym z  najpopularniejszych samochodów w  swoim segmencie w  Europie. W  ciągu trzech lat od  wprowadzenia nowej generacji tego modelu sprzedano ponad 300 tys. tych samochodów. Citroën C4 Picasso, oraz jego dłuższa o  17  cm wersja Grand C4 Picasso, nadal prezentuje  się niezwykle świeżo i  oryginalnie, dzięki czemu nie  pomylimy go z  żadnym innym samochodem. Nie  wymagał więc w  tej kwestii istotnych zmian. Przeprojektowano jedynie przedni zderzak, w  którym światła przeciwmgielne zamontowano między chromowanymi elementami w kształcie litery C. Pod kloszami tylnych lamp pojawiły się światła w nowych bardziej trójwymiarowych kształtach, dodano nowe wzory felg aluminiowych oraz odświeżono gamę lakierów. Francuskiego minivana będzie można teraz nabyć w wersji z czarnym dachem. 68

Update elektroniki Więcej nowinek odkryjemy we wnętrzu, choć i tu na pierwszy rzut oka ich nie  widać. Kabina nadal jest bardzo przytulna, w  czym przysłużyły  się dobrze dobrane niezłej jakości materiały. Mimo zwartych wymiarów zewnętrznych, w środku nie brakuje przestrzeni. Efekt ten potęgują potężne powierzchnie przeszklone (od 5,3 do 5,7 m2) i przednia szyba zachodząca nad głowy pasażerów pierwszego rzędu. Możemy zsunąć na  jej część rolety z podsufitki. We francuskim minivanie zadbano o  wygodę foteli. W  topowych odmianach fotele przednie mogą mieć funkcje masażu, a w siedzeniu pasażera znajdziemy również elektryczną odchylaną podpórkę pod łydki. Trzy oddzielne fotele z  tyłu dają możliwość niezależnego przesuwania i  pochylania. Szkoda jednak, że  są  one dość wąskie. Citroën oprócz schowków w  drzwiach i  przed pasażerem montuje funkcjonalny pojemnik między fotelami oraz wnęki w  podłodze przed pasażerami tylnych foteli. Nadal nie pomyślano o schowkach

Znacznie praktyczniejsza wersja Grand C4 Picasso jest zaledwie 2 tys. zł droższa od krótszego modelu, niezależnie od wersji. Nie dziwi więc fakt, że 60% polskich klientów chętniej wybiera ten właśnie model. na ogromnych połaciach górnej części deski rozdzielczej. Na  środku deski, tak jak dotychczas, dominują dwa wyświetlacze. Położony bliżej pasażerów oferowany w standardzie dotykowy ekran  7-calowy działa szybciej niż w  wersji przed modernizacją i  ma  poprawiony interfejs. Z  jego pomocą możemy  m.in. obsługiwać klimatyzację, system audio, nawigację lub wyświetlić aplikacje naszego telefonu, dzięki MirrorLink. Większy 12-calowy ekran HD osadzony jest głęboko na  podszybiu. Nowością jest system nawigacji Connect Nav 3D z  dostępem do  informacji drogowych w czasie rzeczywistym. Poprzez system możemy np. odczytać prognozę pogody czy też ceny paliw na  pobliskich stacjach. System został wzbogacony o  funkcję poleceń głosowych, umożliwiającą obsługę

nawigacji, telefonu i  multimediów. Co  ciekawe, aktualizacja nawigacji jest bezpłatna dożywotnio, jednak usługi online są  darmowe tylko przez pierwsze trzy lata. Przy pięciu pasażerach mamy do  dyspozycji jeszcze bagażnik 537 litrów (maksymalne przesunięcie foteli do  przodu powiększy  tę  przestrzeń do  630 litrów), który po  złożeniu foteli drugiego rzędu powiększa  się do  1709 litrów. Awaryjnie można również  złożyć oparcie fotela pasażera z  przodu do  pozycji stolika, co  pozwala przewieźć swobodnie dłuższe przedmioty i  zwiększa objętość ładunkową (do ponad 2,5 m3). Jeszcze więcej przewieziemy modelem Grand C4 Picasso. Nowością jest system bezdotykowego otwierania tylnej klapy. Wystarczy poruszyć nogą pod zderzakiem, aby klapa uniosła się automatycznie.


Fleet Cars & Trucks

W segmencie kompaktowych minivanów Citroën wyróżnia się pokaźnym rozstawem osi – 279 cm (284 cm w Grand C4 Picasso).

Gama jednostek napędowych uległa zmianie w  niewielkim stopniu. Minivan Citroëna jest oferowany z  jednym z  trzech silników benzynowych:  1.2  PureTech/110  KM (205  Nm przy 1750 obr./ min),  1.2  PureTech/130  KM (230  Nm przy 1750 obr./ min) oraz  1.6  THP/165  KM (240  Nm/1400‒4000 obr./min). Naturalnie, w  gamie nie  mogło zabraknąć diesli:  1.6  BlueHDi/100 KM (254 Nm przy 1750 obr./min), 1.6 BlueHDi/120 KM (300  Nm przy 1750 obr./min) oraz  2.0  BlueHDi/150  KM (370  Nm przy 2000 obr./min). Zależnie od  wersji są  one wyposażane w  6-biegową skrzynię mechaniczną lub też  6-biegowy automat EAT6. Tegoroczną nowością jest 130-konna wersja

benzynowa współpracująca ze skrzynią automatyczną EAT6.

Bezpieczeństwo priorytetem Zdecydowanie więcej nowinek dostrzeżemy w  wyposażeniu z  zakresu bezpieczeństwa czynnego. Dotychczas w  momencie bezwiednego zjechania z pasa ruchu system uruchamiał brzęczyk i potrząsał pasem bezpieczeństwa. Obecnie dokonuje on również korekcji toru jazdy. Producent zadbał o bardziej rozbudowany system rozpoznawania znaków. Odczytana prędkość może być ustawiona jako prędkość zadana dla regulatora prędkości. Na  pokładzie może też  się znaleźć układ aktywnego hamowania, działający w  zakresie od  5  km/h aż

do  prędkości maksymalnej. Cenną nowością jest aktywny system kontroli martwego pola. W razie wykrycia obecności pojazdu w  martwym polu system generuje ostrzegawczy sygnał świetlny w  lusterku bocznym. Jeśli kierowca na to nie zareaguje i  po  włączeniu kierunkowskazu zacznie skręcać w  stronę, na  której znajduje  się inny pojazd, system zwiększy opór w  układzie kierowniczym, aby zapobiec kolizji. Poza  tym, podróżując ponad dwie godziny z prędkością powyżej 65 km/h, system zaproponuje nam przerwę w podróży.

Fot. P. Dobrosławski

Niedrogie tańsze wersje

W przytulnym i oryginalnym wnętrzu razi nieco za duża kierownica.

Aby wyjechać z  salonu najtańszym C4 Picasso (1.2  PureTech 100 Live), należy wyłożyć 71,99 tys.  zł. Cenniki konkurencji startują zazwyczaj od  kwot co  najmniej kilka tys. zł wyższych. Wariant 130-konny to koszt już 77,99 tys. zł, a podstawowy diesel 84,99 tys. zł. W standardzie podstawowej wersji Live nie  zabrakło  m.

in. manualnej klimatyzacji dwustrefowej, radia, gniazda USB, bluetooth, świateł dziennych LED, kierownicy obszytej skórą, uruchamiania pojazdu przyciskiem Start, wspomagania ruszania na wzniesieniu czy 7-calowego ekranu dotykowego. Grand C4 jest zaledwie 2 tys. zł droższa od  krótszego modelu, niezależnie od wersji. Nie dziwi więc fakt, że 60% polskich klientów chętniej wybiera ten właśnie model. Za topowego Citroëna ze  150-konnym dieslem pod maską i skrzynią automatyczną zapłacimy 118,99 tys. zł. A to już nie jest okazją, gdyż za Forda Grand C-Max czy Opla Zafirę Tourer z podobnym wyposażeniem i  silnikiem zapłacimy wyraźnie mniej.  Citroën C4 Picasso FL +  Ciekawy wygląd nadwozia i wnętrza, przytulne wnętrze, wysoki komfort jazdy, dobre wyposażenie standardowe. –  Słabe trzymanie boczne foteli, drogie wersje topowe.

69


Fleet Cars & Trucks

Trafione zmiany Za jednym zamachem Dacia usunęła dwie trzecie wszystkich zastrzeżeń z zakresu ergonomii, jakie mieliśmy do modelu Sandero i Logan, dodała nowe wyposażenie, poprawiła wygląd, a przy tym nawet o grosz nie podniosła cen. Rumuńskie samochody wyraźnie zyskały tym samym na atrakcyjności. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Dacia Sandero FL SCe 75 Gdzie: Szybenik/Chorwacja Kiedy: 12‒13.12.2016 Ile: 300 km

Dobry stosunek ceny do oferowanych walorów użytkowych sprawił, że Dacia w ciągu kilkunastu lat stała się jedną z popularniejszych marek na wielu rynkach europejskich oraz w krajach Afryki Północnej, gdzie zresztą samochody tej marki są wytwarzane w aż trzech zakładach. Od 2004 roku wyprodukowano ponad 4 mln szt. Dacii. Jej pozycja z  roku na  rok umacnia  się również w Polsce. W  2013 roku udział rynkowy tego producenta sięgał  3,7%, a  po  10 miesiącach br. wyniósł  4,2%. Z  pewnością odświeżenie niemal całej gamy Dacii pozwoli  tę  pozycję utrzymać lub nawet umocnić. Największe zmiany pojawiły się w modelach Sandero, Sandero Stepway oraz Logan i Logan MCV.

Jest szlachetniej Zmiany w  nadwoziu Sandero i Logana łatwo zauważyć. Producent przeprojektował pas przedni, w  którym pojawiły nowe 70

reflektory ze  światłami dziennymi w  technologii LED, zmieniony grill z  czterema prostokątnymi elementami oraz nowy zderzak. Z  boku odmłodzone modele rozpoznamy po  słupku środkowym malowanym na czarno oraz nowych wzorach felg. Z tyłu ‒ pod kloszami lamp o  tym samym kształcie pojawiły się nowe wzory świateł, które ułożono w kompozycję czterech kwadratów. W gamie pojawi się też nowy brązowy metaliczny lakier, jak na  prezentowanym egzemplarzu.

Jest praktyczniej Zwiastunem zmian we  wnętrzu Dacii są  kluczyki w  nowym kształcie, wykonane z  tworzywa o  znacznie wyższej jakości. W  kabinie w  oczy rzuca  się przede wszystkim czteroramienna kierownica w  nowym kształcie, bardziej poręczna, wykonana z lepszej jakości materiałów i  przyjemniejsza w  dotyku. W  wersji Stepway jest ona dodatkowo obszyta skórą. Wreszcie przycisk klaksonu znalazł się na  jej środku, a  nie  w  dźwigni pod kierownicą. Miłym dla oka akcentem jest srebrzysta obwódka na  kierownicy, na  której

Sandero jest trzecim najpopularniejszym modelem segmentu B w Europie wśród klientów indywidualnych. We Francji piastuje w tym segmencie pozycję lidera. w  rumuńskim crossoverze pojawia  się napis Stepway. Nowym tworzywem pokryto panel środkowy, zmieniono wykończenie nawiewów oraz klamki drzwi. Oprócz tapicerek w  nowych wzorach docenimy też bardziej ergonomiczny podłokietnik montowany na  boku oparcia fotela, a  nie  jako niezależny element pomiędzy fotelami. Pomiędzy nimi zamontowano za  to  nowy, głęboki uchwyt na  kubek. Ciekawym detalem, podnoszącym funkcjonalność,

jest montaż siatki na  drobne przedmioty na  boku obudowy środkowej konsoli. Funkcjonalność zdecydowanie podniósł montaż przycisków elektrycznego opuszczania szyb nie na środkowej konsoli, a  na  drzwiach. W  drzwiach po  stronie kierowcy umieszczono impulsowy podnośnik szyby. Przyciski opuszczania szyb pojawiły  się na  drzwiach również w  drugim rzędzie. Z tyłu debiutuje też dodatkowe gniazdo 12V. W  czasie manewrów miejskich docenimy


Fleet Cars & Trucks

Zmodernizowaną Dacię odróżnimy od starszego modelu w lot po nowych reflektorach i tylnych lampach, a patrząc z boku – po malowanych na czarno słupkach B.

też opcjonalną kamerę cofania. Istotną nowinką jest też hill holder, zapobiegający stoczeniu  się samochodu przy ruszaniu. Kilka mniej praktycznych rozwiązań pozostawiono, w  tym niewygodne w otwieraniu klamki kasetowe czy  siedzisko fotela bez możliwości regulacji na wysokość. Są  to  jednak niuanse w  zestawieniu z  wymienionymi zmianami znacznie podnoszącymi funkcjonalność.

Nowy silnik

Fot. P. Dobroslawski

W gamie silników Sandero i Logana pojawiła się nowa jednostka SCe75, czyli litrowy,  3-cylindrowy silnik o mocy 75 KM. Dzięki mniejszej pojemności skokowej oraz wykonaniu bloku silnika

z aluminium, jest on 20 kg lżejszy niż wcześniej stosowana czterocylindrowa jednostka  1.2  16V. Postanowiliśmy się skupić na testach Sandero z  tym silnikiem, zabierając na  pokład dodatkowych dwóch pasażerów i  udając się na trasę prowadzącą przez kręte drogi górskie. Jednostka ta  wywarła na  nas znacznie lepsze wrażenie, niż oczekiwaliśmy. Motor ten oferuje maksymalny moment obrotowy 97 Nm przy 3500 obr./min, jednak przy znacznie niższych obrotach rozpędzał się na zadowalającym poziomie. Odchodzący silnik oferował 107  Nm przy 4250 obr./min. Sandero z  wcześniej stosowanym silnikiem pozwalał na  jako tako przyjemną

Wnętrze Dacii ucywilizowało się. Najważniejszymi zmianami w kabinie jest montaż nowej czteroramiennej kierownicy oraz umieszczenie w niej klaksonu. Docenimy też przeniesienie przycisków opuszczania szyb z konsoli środkowej na drzwi.

jazdę do  ok.  90  km/h. Powyżej tej prędkości hałas okazywał  się zbyt męczący. Obecnie możemy swobodnie poruszać  się ze  znacznie większymi prędkościami. Dość dynamiczna jazda głównie po  trasach górskich zaowocowała spalaniem na poziomie  6,7  l/100  km. Efekt godny uznania. Modele Sandero i  Logan są oferowane również z silnikiem benzynowym TCe 90, który jako jedyny w  gamie jest też dostępny w wersji LPG. Do niego możemy też zamówić skrzynię zautomatyzowaną Easy-R, ale nie  w  połączeniu z  LPG. W  ofercie nie  zabrakło również diesli 1.5 dCi o mocy 75 i 90 KM.

Ceny takie same Dacia Sandero i  Logan kosztują tyle samo co modele przed modernizacją, mimo bardzo poważnego wzrostu funkcjonalności i  pojawienia  się w  wyposażeniu wielu nowych elementów. Najtańszy wariant Access z  silnikiem SCe 75 kosztuje 29,9 tys. zł, ale jej nikt praktycznie nie kupuje. Podobnie umiarkowanym zainteresowaniem cieszy  się drugi poziom wyposażenia Ambiance (od  33,9  tys.  zł). Polscy nabywcy najczęściej wybierają najbogatszy wariant Laureate (ceny od  37,4  tys.  zł). Nowości takie jak kamera cofania czy  hill holder będą dostępne opcjonalnie,

jednak ich ceny poznamy dopiero po nowym roku.

Zmiany w innych Daciach Wraz z  debiutem zmodernizowanych modeli Sandero i Logan wiele nowinek pojawiło  się też w  pozostałych Daciach. W  modelach Dokker i  Lodgy mamy m.in. nowy grill i kluczyk, kamerę cofania w  opcji, nowe wzory felg i kołpaków. W Dusterze zadebiutowała skrzynia dwusprzęgłowa EDC w wersji ze 110-konnym dieslem pod maską. Jej wprowadzenie wynika z  coraz większej popularności skrzyń automatycznych w  samochodach. Jeszcze sześć lat temu zaledwie 10% klientów wybierało skrzynie automatyczne w segmencie C. W tym roku jest to już 23%.  Dacia Sandero FL +  Wyraźny wzrost funkcjonalności i wygody obsługi, nowe wyposażenie nie spowodowało wzrostu cen, atrakcyjne ceny, praktyczne nadwozie, dobre tłumienie nierówności. –  Niska jakość tworzyw w kabinie, brak regulacji siedziska na wysokość, ograniczona liczba systemów z zakresu bezpieczeństwa czynnego.

71


Fleet Cars & Trucks

Mocny gracz Atrakcyjna i masywna sylwetka, praktyczne wnętrze i rozsądny poziom cen sprawiły, że Kia Sportage poprzedniej generacji stała się prawdziwym hitem sprzedażowym w segmencie kompaktowych SUV-ów. Oczekiwania wobec następcy są więc równie duże. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Kia Sportage XL 1.7 CRDi Gdzie: Warszawa Kiedy: 5‒12.06.2016 Ile: 800 km

Trzecia generacja Kii Sportage (2010‒2016), w  odróżnieniu od wcześniejszych, została przyjęta na polskim rynku bardzo entuzjastycznie. W  końcu za  cenę nieco wyższą od  auta kompaktowego można było kupić niemal terenówkę o  nowoczesnym wyglądzie, z  siedmioletnią gwarancją, która robi na  sąsiadach zdecydowanie większe wrażenie niż klasyczny kompakt. To  nic, że gros sprzedaży stanowiły wersje podstawowe z napędem tylko na  przednią oś. Okazały wygląd wystarczył, a sąsiad i tak nie był w  stanie  się zorientować, jaki układ napędowy zastosowano w danej Kii.

A'la Macan Czwartą generacją modelu Sportage zaimponować będzie już znacznie trudniej. Liczba rywali w  międzyczasie zwielokrotniła się, a efekt rynkowej stylistycznej świeżości nieco przygasł. Zwłaszcza że nowy model nie spotkał się z przychylnym 72

odbiorem wyglądu jak poprzednik. Słowa krytyki wzbudza zbyt zadziorny przód nadwozia nowej Kii, który przypomina nieco nieudaną przymiarkę do Porsche Macana. Bardzo dobrze wygląda za  to  nowy Sportage z  boku i z tyłu ‒ samochód z tej perspektywy prezentuje  się atrakcyjnie i nowocześnie.

Kia Sportage czwartej generacji to z pewnością bardzo dopracowany samochód, który mimo rosnącej konkurencji nadal jest jednym z najlepszych SUV-ów na rynku. Rozglądając się za wersją z napędem tylko na jedną oś, warto jednak brać pod uwagę, że praktyczniejszego cee'da w wersji kombi można kupić nawet jedną czwartą taniej!

Progres odczuwalny Wnętrze modelu Sportage budzi jednoznacznie pozytywne odczucia. Producent daje możliwość zamówienia wersji z dwukolorowym wykończeniem kabiny, które mocno ją  ożywia. Wnętrze wykonano z różnorodnych materiałów ‒ od  twardych plastików w  dolnej części deski rozdzielczej, poprzez miękkie tworzywa, jakie znajdziemy na  drzwiach i  górnej części deski. Nie  zabrakło w  kabinie elementów pokrytych skórą (kierownica i drążek zmiany biegów) oraz srebrzystych wstawek przypominających aluminium. Kię cechuje łatwość aklimatyzacji. Zasiadając za kierownicą pierwszy raz, czujemy  się tak, jakbyśmy tym modelem jeździli od lat. A  to  za  sprawą logicznie i  intuicyjnie położonych pokręteł

i  przycisków, które w  dodatku są  czytelnie opisane i  duże. Podobnie w intuicyjnych miejscach rozmieszczono bardzo praktyczne schowki. W  odróżnieniu od  wielu innych marek, Kia nie  zdecydowała  się na  umieszczenie obsługi wszelkich możliwych funkcji w  8-calowym ekranie dotykowym na  środkowej konsoli. Dzięki temu obsługa systemu multimedialnego jest prosta i  szybka. Ciekawą opcją, stosowaną przez producentów coraz częściej, jest możliwość indukcyjnego ładowania smartfona. Kolejną mocną stroną modelu Sportage jest obszerność kabiny oraz wygoda foteli. W  dodatku oparcie kanapy w drugim rzędzie daje się pochylać. Bagażnik o  pojemności 491 litrów wydaje  się skromny jak

na  czteroipółmetrowego SUV-a, ale większość rywali oferuje jeszcze mniej miejsca. W tej mierze Sportage góruje nad Volkswagenem Tiguanem, Nissanem Qasqhai czy  Fordem Kuga, ale też musi ustąpić pola Hyundaiowi Tucson i  Toyocie RAV4. W  momencie  złożenia oparć kanapy uzyskamy w  Kii płaską powierzchnię ładunkową o  kubaturze 1480 litrów. Do tego samochód może ciągnąć przyczepę hamowaną o  masie do 1400 kg. To akurat niewiele.

Całkiem oszczędnie W modelu Sportage pod maską pracuje silnik Diesla  1.7  CRDI o  mocy 115  KM, co  może wydawać  się wartością skromną jak na  SUV-a  o  masie 1425  kg. W praktyce nie zdarzyło nam się


Fleet Cars & Trucks

Zadziorny przód nowej Kii nie każdemu przypadnie do gustu. Za to bok i tył nadwozia podoba się niemal wszystkim.

odczuwać zbytnio braku tchu, nawet podróżując z większą liczbą pasażerów. Samochód oferuje przyzwoity moment obrotowy 280  Nm dostępny w  szerokim zakresie 1250‒2750 obr./min. Przy spokojnej jeździe zaskoczy nas niskie spalanie jak na samochód terenowo-rekreacyjny. Podczas jazdy miejskiej po  każdych stu kilometrach znikało z  baku  7,5  litra paliwa. W  trasie było to już ok. 5,6 l/100 km. SUV-y i  crossovery zwykle odstawały w  zakresie pewności prowadzenia i  komfortu jazdy w  zestawieniu ze  zwykłymi hatchbackami czy  modelami kombi. Po prostu wyższe nadwozia mają tendencję do  większego wychylania  się w  zakrętach, co  często ogranicza stabilność

prowadzenia. Aby temu zapobiec, producenci często stosują twardsze nastawy zawieszenia. A to z kolei prowadzi do pogorszenia komfortu jazdy na  nierównościach. Konstruktorom Kii udało się wypracować w tym względzie udany kompromis. Sportage nie  jest w  stanie oszukać praw fizyki i  wychyla  się w zakrętach w stopniu większym niż klasyczne kompakty. Równocześnie zawieszenie jest dość sprężyste i  tłumi nierówności wystarczająco skutecznie. Pod względem przyjemności prowadzenia Kia stanowi czołówkę w segmencie SUV-ów. Układ kierowniczy daje dobre wyczucie tego, co się dzieje z przednimi kołami, a drążek zmiany biegów działa precyzyjnie.

Dobry standard Kia zdążyła już nas przyzwyczaić do niezłego wyposażenia swoich aut, nawet w wersjach bazowych. Za podstawową wersję S, dostępną wyłącznie z  silnikiem benzynowym 1.6 GDI/132 KM, zapłacimy 75,99 tys.  zł. Wariant ten wyposażono np.  w  klimatyzację manualną, elektryczną regulację szyb i  lusterek, radio z  USB czy  16-calowe felgi aluminiowe. Ciekawszy wydaje  się wariant L (od 81,99 tys. zł), w którym znajdziemy dodatkowo bluetooth z  zestawem głośnomówiącym, tempomat, skórzane wykończenie kierownicy dźwigni biegów oraz 17-calowe felgi aluminiowe. W nim pojawiają się również kratki nawiewu dla pasażerów w  drugim rzędzie. Kię możemy doposażyć m.in. w rozbudowany pakiet asystentów jazdy, skórzaną tapicerkę lub panoramiczny szklany dach. Za  prezentowany model z  topowym wyposażeniem XL trzeba zapłacić co najmniej 117,99 tys. zł. A taka kwota okazyjną nie jest.

Fot. P. Dobroslawski

Wybieramy... cee'da

Zasiadając za kierownicą Kii pierwszy raz, czujemy się tak, jakbyśmy tym modelem jeździli od lat. A to za sprawą logicznie i intuicyjnie położonych pokręteł i przycisków.

Sportage to  bardzo dobry samochód pod warunkiem zamówienia go w  wersji 4x4. Jeśli jednak zamierzamy zamówić wariant z  napędem tylko na  przednią oś to  sens jego zakupu staje  się dyskusyjny. Owszem, siedzi  się

w  nim wyżej niż w  klasycznym kompakcie, przez co lepiej widzimy drogę, za sprawą wyższej kabiny łatwiej jest do niego wsiąść. Do  tego oferuje on minimalnie większy prześwit, a więc z mniejszymi problemami przejedziemy nieutwardzoną drogę. I  na  tym przewagi SUV-a  się kończą. Spójrzmy natomiast na  cee'da SW. Mimo zbliżonych wymiarów z modelem Sportage, jest on praktyczniejszy, gdyż oferuje większy bagażnik (528/1642 l) oraz niższy próg załadunku. Do  tego kompaktowe kombi zużywa mniej paliwa i prowadzi się jeszcze lepiej. Jednak najważniejszą przewagą wersji kombi jest wyraźnie niższa cena. Najbogatsza wersja cee'da GT Line z najmocniejszym silnikiem Diesla  1.6  CRDi/136  KM to koszt niecałych 90 tys. zł, czyli 27 tys.  zł mniej niż testowany Sportage. Werdykt naszym zdaniem jest oczywisty.  Kia Sportage +  Ergonomia wnętrza, łatwa aklimatyzacja, dopracowany układ jezdny jak na SUV-a, obszerne wnętrze, dobre wyciszenie, siedmioletnia gwarancja. –  Nierówna jakość tworzyw w kabinie, wersja z napędem na przednią oś nie tak korzystna cenowo jak cee'd SW.

73


DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY

Fleet Cars & Trucks

www.fleet.com.pl

Od przybytku głowa nie boli Polska premiera testowanego modelu miała miejsce wiosną tego roku na poznańskich targach Motor Show. Teraz możemy wybierać między dostawczym busem, który zwie się Jumpy, i osobową wersją Spacetourer. Citroën, wykonując taki ruch, daje nam jasno do zrozumienia, o jakiego klienta chce walczyć. Grzegorz Chlebowski fleet planner Alstom

Walka ta może okazać się bardzo interesująca, gdyż bliźniacze modele będzie mieć w  swojej ofercie zarówno Peugeot (Traveller), jak i Toyota (Proace). Ci trzej muszkieterowie będą  się starać zrzucić z  pudła dotychczas królujących zawodników, czyli VW Multivana i  Mercedesa klasy V. Ciekawe połączenie miękkich linii i  zwartej sylwetki Citroëna, wyglądający jak nowoczesna lodówka Multivan, czy  dostojna klasa V? Zapowiada się ciekawa rywalizacja. Wróćmy jednak do  testowanego egzemplarza. Moje pierwsze wrażenie? Masywny i  zwarty przedni zderzak, wysoko umieszczone przednie lampy z  charakterystycznymi chromowanymi podkowami, pionowo umieszczone ostrza ledowych świateł do  jazdy dziennej, a  do  tego pozornie 74

małe przeszklone przestrzenie i  dość wysoko zaczynająca  się przednia szyba. Nadawałby  się na  lekki wóz bojowy. Pierwsze wrażenie nieco mięknie, gdy przyjrzymy  się trochę subtelnym liniom nadwozia. Myślę, że  efekt ten najlepiej widać, gdy spojrzycie na przednią atrapę testowanego Spacetourera. Znajdziemy tam chromowane logo Citroëna z  rozchodzącymi  się na  bok ramionami. Ramiona te przechodzą płynnie z  atrapy do wnętrza reflektorów, tworząc ciekawy stylistyczny efekt. W  całym pojeździe praktycznie nie  ma  ostrych krawędzi, które możemy znaleźć np. w Multivanie. Prezencja dalszych części pojazdu, jak przystało na wóz bojowy, nie jest już tak ciekawa. Jest spójnie i konsekwentnie. Efekt pierwszego wrażenia ulatuje całkowicie w  chwili zajęcia miejsca we wnętrzu Spacetourera. Celowo nie  wsiadałem od razu za kierownicę, ponieważ

okazało się, że space testowanego tourera można zdobyć na kilka ciekawych sposobów. Jednym z  nich może być zajście przeciwnika od  zawietrznej, gdyż boczne prawe drzwi można otworzyć, machając stopą pod tylnym zderzakiem. Tak, tak, boczne drzwi można otwierać elektrycznie i  żeby było ciekawie, drugie takie same są z lewej strony, więc dostęp do  wnętrza jest naprawdę bardzo wygodny. Miejsca w samochodzie jest pod dostatkiem. Testowany model jest w środku stawki, jeśli chodzi o dostępne długości. Mierzy niecałe 5 metrów. Przestrzeń dla pasażerów można dowolnie aranżować w zależności od potrzeb, fotele drugiego rzędu można obrócić tyłem do  kierunku jazdy, uzyskując  tym samym minisalkę konferencyjną. Spacetourer wyposażony był w  dwudzielny szklany dach, dzięki czemu wnętrze samochodu wydaje  się być bardziej przestronne i  wpada

doń więcej światła. Przez środek dachu biegnie panel, z którego można sterować temperaturą wnętrza bez absorbowania kierowcy. Dodatkowo wnętrze pełne jest wszelkiego rodzaju praktycznych schowków, uchwytów, rozkładanych stolików. Mamy nawet do  dyspozycji gniazdko 230V umieszczone pod przednim siedzeniem pasażera. Mało? Nadchodzi zima, więc ogrzewanie postojowe pod podłogą z  pewnością  się przyda. Jakość wykonania stoi na  naprawdę dobrym poziomie. Tapicerka z  miękkiej skóry, ledowe oświetlenie wnętrza, wszystko to sprawia, że możemy poczuć się wyjątkowo. Aby potwierdzić moje odczucia, przez cały tydzień w  firmie robiłem dodatkowo za szofera i zawsze osoby wożone mówiły na koniec: wow! Osoby ceniące sobie dyskrecję będą ukontentowane faktem przyciemnionych akustycznych szyb, jak również ażurowymi roletami


Fleet Cars & Trucks

DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY www.fleet.com.pl

w oknach. Jeśli na pokład Spacetourera zabierzecie komplet pasażerów, to  niestety może być kłopot z  zabraniem ich bagażu. Walizeczka o  kubaturze bagażu podręcznego to wszystko, co będzie mogła zabrać jedna osoba. Jest to jedna z niewielu wad tego samochodu, na  którą można przymknąć oko, gdy uzmysłowimy sobie przeznaczenie tego typu pojazdów. Miejsce pracy szofera jest ergonomiczne i  wygodne. Fotele regulowane elektrycznie, dodatkowo mają funkcję masażu, są  podgrzewane i  mają podłokietnik. Taki pakiet wygód ma  także pasażer. Miałem jednak kłopot ze  znalezieniem właściwej dla siebie pozycji. Gdy fotel ustawiłem właściwie, to  kierownica, mimo dwuosiowej regulacji, zasłaniała mi zegary. Poza  tym same superlatywy. Całkiem wygodne i  praktyczne jest to, że  między fotelami pierwszego rzędu mamy płaską podłogę. Dzięki temu można przejść do  przestrzeni pasażerskiej bez wychodzenia z  samochodu. Do  dyspozycji miałem

przezierny wyświetlacz, który pokazywał rozpoznawane przez samochód znaki, wskazania prędkościomierza i  nawigacji, a  oprócz tego całą listę systemów czuwających nad moim bezpieczeństwem. Były to  między innymi: asystent pasa, asystent ruszania pod górę, kontrola trakcji, czujniki parkowania, automatyczne hamowanie, ostrzeganie przed kolizją, aktywny tempomat, itp. itd. Deska rozdzielcza to  miejsce, między innymi, kilku przydatnych schowków i  centralnego  7-calowego, dotykowego wyświetlacza. Jak to  bywa we  współczesnych samochodach, wyświetlacz ten pełni rolę centrum dowodzenia całym pojazdem. Obsługujemy z  jego poziomu ustawienia samochodu, radio nawigację, telefon i  uaktywnia  się nam system kamer 360 stopni, może być również hot-spotem. Nie jest on demonem prędkości, ten system rzecz jasna, i czasami potrafi się zawiesić, ale myślę, że  to  kwestia przyzwyczajenia. Ciekawym i przydatnym rozwiązaniem jest również funkcja rozpoznawania

mowy, której można używać do  sterowania głównymi funkcjami radia, telefonu lub nawigacji. Korzystając z  tego systemu, utwierdziłem  się w  przekonaniu, że faceci są z Marsa, a kobiety z Wenus, gdyż nie w każdym przypadku udało mi  się nawiązać nić porozumienia z  miłym kobiecym głosem dobiegającym z głośników. Serce testowanego modelu to  dwulitrowy, wysokoprężny silnik w  technologii BlueHDi z  systemem start/stop. Legitymuje  się mocą 177  KM, a  400  Nm dostępnych od  2000 obr./min pozwala na  całkiem sprawną jazdę w  naszych warunkach drogowych. Jednostka napędowa sprzężona jest z  6-stopniową automatyczną skrzynią biegów. Tryby jazdy wybieramy za pomocą pokrętła, a nie jak to zwykle bywa dźwigni. W  trybie manualnym kolejne przełożenia wybieramy za  pomocą łopatek przy kierownicy. Układ przeniesienia napędu wraz z  zawieszeniem to  zgrany duet, samochód jest komfortowy i cichy. Nie będę oryginalny,

jeśli powiem, że spalanie podane przez producenta (6,1  w  cyklu miejskim) nijak ma  się do  realnych wartości. Moje oscylowało w okolicy 9,2 litra, a nie należę do osób z tzw. ciężką nogą. Podsumowując. Te kilka  dni to było stanowczo za krótko, aby zapoznać się ze wszystkimi możliwościami testowanego egzemplarza. Sporo ciekawych rzeczy dowiedziałem się, wertując stronę producenta, np.  to, że  szybę w  tylnej klapie można otwierać osobno, ale do  rzeczy. Drodzy czytelnicy za  197 tysięcy brutto mam kompleksowo wyposażoną biznesową salonkę z  wszelkimi wygodami. Tam, gdzie  się kończy cennik Citroëna, nawet nie zaczyna się cennik Volkswagena, a  za  podobnie wyposażonego Mercedesa trzeba zapłacić ok. 100 tysięcy więcej. W mojej ocenie to  bardzo ciekawa oferta dla wszelkiego rodzaju firm przewozowych świadczących usługę VIP. Ot, takie hasło reklamowe… Nie  daj  się wycisnąć jak cytryna! Kup Citroëna Spacetourer!  75


DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY

Fleet Cars & Trucks

www.fleet.com.pl

Pierwszy minivan BMW w teście Na przełomie października i listopada 2016 miałem okazję przetestować samochód BMW serii 2 Active Tourer w ramach Długodystansowego Testu Flotowego. Na wstępie napiszę trochę o samym samochodzie, ponieważ jest on stosunkowo nową konstrukcją. Został zaprezentowany w roku 2014 i od razu wzbudził sporo kontrowersji – jest pierwszym przednionapędowym samochodem bawarskiego producenta i do tego pierwszym minivanem produkowanym przez BMW. Marcin Krasnodębski administrator floty samochodowej Radfarm

Patrząc na  samochód z  zewnątrz, nie  można nie  zauważyć kilku podobieństw do innych minivanów, między innymi Mercedesa klasy B – swojego bezpośredniego konkurenta w  segmencie. Można również spotkać  się z  głosami mówiącymi o  podobieństwie do  Kii Carens. Pomimo powyższych wiemy, że mamy przed sobą BMW – projektanci wykorzystali charakterystyczne dla marki cechy, takie jak dynamiczne linie nadwozia oraz atrapę chłodnicy w kształtce nerek. Wnętrze pojazdu niczym nas nie  zaskoczy – jest dokładnie 76

takie, do  jakiego przyzwyczaiło nas BMW. Deska rozdzielcza skierowana w stronę kierowcy pozbawiona jest zbędnych przycisków, które mogłyby nas rozpraszać w  czasie jazdy. W  centralnej jej części znajduje  się  6,5-calowy, kolorowy wyświetlacz, za obsługę którego odpowiada znana z innych modeli konsola umieszczona w  kanale środkowym przy dźwigni zmiany biegów. Ekran nie ma funkcji dotyku, którą możemy spotkać u innych producentów. Aktualna prędkość oraz obroty silnika wyświetlane są za pomocą analogowych zegarów. Samochód ma  rozbudowane wyposażenie dodatkowe, które w  testowanej wersji obejmowało między innymi: aktywny

tempomat, system ostrzegania przed zagrożeniami, wyświetlacz typu Head-Up, który w przejrzysty sposób przekazuje najważniejsze informacje potrzebne podczas jazdy: prędkość, wskazówki nawigacji lub informacje o potencjalnych zagrożeniach. Bardzo ciekawą funkcją jest również wirtualny concierge – usługa, dzięki której konsultant z  infolinii BMW pomoże nam odnaleźć interesujące nas punkty. Koordynaty automatycznie znajdą  się w  systemie nawigacji samochodu, który poprowadzi nas do celu. Auto napędzane jest 150-konnym silnikiem Diesla o  pojemności 1995 ccm, co  zapewnia odpowiednia dynamikę Należy pamiętać, że  jest to  minivan,

a  nie  pojazd, które ma  dostarczać dreszczu emocji na  torze. Producent deklaruje średnie spalanie w cyklu mieszanym na poziomie  4,8  l na  100  km. Mnie, a uważam się za osobę, która stara  się jeździć w  miarę oszczędnie, nie  udało  się zejść poniżej progu  7  l /100  km. Takie wyniki uzyskałem podczas jazdy 50% miasto i  50% trasa. Podczas poruszania  się drogami szybkiego ruchu samochód mógłby palić mniej. Osoby, które poszukują elegancji, dużej funkcjonalności oraz komfortu segmentu premium, a niekoniecznie szukające samochodu typu SUV, powinny zainteresować się wyżej opisaną konstrukcją. 


DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY TESTY  OPINIE  WRAŻENIA MANAGERÓW

Zostań jurorem w Długodystansowym Teście Flotowym! – TESTUJ Z NAMI! NAJNOWSZE MODELE FLOTOWE OCENIANE PRZEZ PRAKTYKÓW Czas trwania: od 3 do 6 miesięcy, Dystans: od 12 000 do 25 000 km, Grupa testująca: fleet managerowie, niezależni eksperci motoryzacyjni, Organizator: Fleet Formularz zgłoszeniowy do udziału w teście dostępny na stronie: www.fleet.com.pl Partnerzy testu:

www.fleet.com.pl


Fleet Technology

„Montownia Europy” ‒ w ten sposób często określa się Polskę, w kontekście umiejscowionych między Bugiem i Odrą fabryk koncernów motoryzacyjnych. Już szybki przegląd inwestycji – zarówno tych istniejących, jak i planowanych – sprawia, że nazwa ta nabiera o wiele mniej pejoratywnego charakteru.

Nie tylko montownia

Michał Torz

Branżowe rekordy

kreślenie „montownia Europy” to  po  części efekt tęsknoty za  czasami, kiedy z  taśm zjeżdżały polskie samochody. Nawet gdy polskimi autami były one jedynie z  nazwy i  miejsca produkcji. Wyrażają  się w  nim zarzuty skierowane do kolejnych opcji politycznych, które oskarżane są o zniszczenie polskiego przemysłu, a także wobec zagranicznych korporacji, dla których Polska ma być jedynie rezerwuarem taniej siły roboczej. Tyle, jeśli chodzi o sentymenty. Jak jest naprawdę?

Liczby mówią same za siebie. Według ekspertów z  AutomotiveSuppliers.pl, przemysł motoryzacyjny w Polsce odpowiada za około 10% PKB i dziesiątą część eksportu. W  2014 roku jego wartość wyniosła 18,6 mld euro, w roku ubiegłym przekroczono zaś barierę 20 mld  euro. Oznacza to wzrost rzędu 9,% w skali roku. A to jeszcze nie koniec motoryzacyjnej hossy, gdyż przedstawiciele wspomnianej firmy analitycznej prognozują wartość polskiego eksportu w 2016 roku na 21 mld euro. Równie optymistycznie zapowiada  się rok obecny, w  którym według prognoz

O

78

Fleet 12 (73) / 2016

polskie fabryki wyprodukują ponad 600 tys. samochodów. Wyprodukują, bo minęły już czasy, gdy montowano u nas jedynie produkt końcowy z gotowych elementów. Najlepszymi przykładami potwierdzającymi tę tezę są fabryki Fiata (Fiat 500, Lancia Ypsilon, Ford Ka), General Motors (Opel Astra i  Cascada) i  Volkswagena (Caddy i Transporter). Ale nie tylko produkcja samochodów sprawia, że polska jest znaczącym dla branży automotive krajem.

Od opon po silniki Równie duże znaczenie mają fabryki dostarczające podzespoły. I  zaznaczyć trze-


Fleet Technology

W Jelczu-Laskowicach powstają silniki do modeli Toyoty. W Polsce powstaje także wiele podzespołów do samochodów. Firma TRW produkuje między innymi pasy bezpieczeństwa.

ba, że  są  to  komponenty o  bardzo zróżnicowanym poziomie zaawansowania technicznego. W  tym kontekście warto wspomnieć choćby Toyotę. Koncern posiada bowiem obecnie dwie fabryki zlokalizowane na Dolnym Śląsku (w Jelczu-Laskowicach i  Wałbrzychu), w  których wytwarzane są  silniki Diesla i  skrzynie biegów. Władze koncernu zapowiedziały niedawno kolejne inwestycje o  wartości 650  mln  zł, dzięki czemu w  2018 roku w  Polsce będą produkowane przekładnie napędów hybrydowych (Wałbrzych) i  silniki benzynowe (Jelcz-Laskowice). Co  ciekawe, obecnie wspomniane przekładnie produkowane są  w  Japonii, co wiele mówi o zaawansowaniu polskich fabryk koncernu. Tegoroczne zapowiedzi nowych inwestycji pokazują, że  fabryki Toyoty nie są wyjątkiem jeśli chodzi o produkcję zaawansowanych podzespołów. Głośno było ostatnio choćby o  niemieckim Daimlerze, który zamierza ulokować pod Jaworem nowoczesną fabrykę silników. Inwestycja będzie warta 500  mln  euro, a  produkcja silników benzynowych i  wysokoprężnych ma wystartować już w 2019 roku. Nie należy zapominać też o funkcjonujących już fabrykach podzespołów, takich jak zakład Fiata zajmujący się wytwarzaniem skrzyń biegów i silników. Z kolei General Motors produkuje w  Gliwicach silniki wysokoprężne.

Proporcja 1:6 W  Polsce produkuje  się jednak o  wiele więcej podzespołów, choć nie  zawsze

kojarzą  się one z  najnowocześniejszymi technologiami. To  właśnie nad Wisłą, a  konkretnie w  Częstochowie, firma TRW Automotive, będąca częścią globalnego koncernu ZF, produkuje pasy bezpieczeństwa i  poduszki powietrzne. Ale to  nie  wszystko, bo  przedsiębiorstwo uruchomiło też u nas wytwórnie układów hamulcowych i  kierowniczych oraz zamków. Produkcja idzie zaś w parze z projektowaniem nowych rozwiązań, czym zajmuje  się oddział firmy zlokalizowany Częstochowie. Dodać należy, że  same fabryki to  wciąż jedynie element większej ekonomicznej układanki. Szacuje  się bowiem, że stosunek miejsc pracy w fabrykach motoryzacyjnych do  zatrudnienia w  firmach, będących ich poddostawcami, wynosi  1  do  6. Przy gigantycznych inwestycjach zyskuje więc nie  tylko fi-

Tegoroczne zapowiedzi nowych inwestycji pokazują, że fabryki Toyoty nie są wyjątkiem, jeśli chodzi o produkcję zaawansowanych podzespołów. Głośno było ostatnio choćby o niemieckim Daimlerze, który zamierza ulokować pod Jaworem nowoczesną fabrykę silników. Inwestycja będzie warta 500 mln euro.

skus i zatrudnieni w fabrykach pracownicy, lecz także cała masa mniejszych i  większych firm podwykonawczych. Choć zaznaczyć trzeba, że  efekt ten działa w  obie strony. Zakończenie produkcji w fabryce motoryzacyjnej zawsze pociąga bowiem za sobą kłopoty współpracujących z nią firm.

Made in Poland A wracając do kwestii poruszonej na początku artykułu – czy  naprawdę, mimo zaawansowania zagranicznych inwestycji, nie  możemy już mówić o  polskiej motoryzacji? Możemy! Tyle że nie chodzi o  auta osobowe. Takie firmy jak Solaris czy  Ursus odnalazły swoje nisze i  systematycznie umacniają swoją pozycję liderów w  produkcji autobusów i  traktorów. Ostatni projekt Ursusa, który omawialiśmy zresztą na  łamach „Fleeta”, dotyczy zaś niewielkiego autka dostawczego napędzanego silnikiem elektrycznym. Jest jednak jeszcze więcej firm, które choć nie pojawiają się na pierwszych stronach gazet, to stanowią istotny element globalnej motoryzacyjnej układanki. Wystarczy wymienić firmę Groclin z  Grodziska Wielkopolskiego, która odpowiada za  wytwarzanie foteli i  tapicerki dla takich marek jak Audi, Ford, BMW, Mercedes, Porsche czy  Volkswagen. Wsiadając do  samochodu zagranicznych koncernów, możemy więc być niemal pewni, że któryś z tworzących go elementów będzie pochodził z Polski. 

Fleet 12 (73) / 2016

79


Fleet Technology

Słowacka firma Greenway Infrastucture uruchomiła w warszawskim centrum handlowym Galeria Mokotów swoją pierwszą stację szybkiego ładowania dla pojazdów elektrycznych. Docelowo w całej Polsce ma ich być 75 i mają zapewniać użytkownikom samochodów elektrycznych większą swobodę w podróżowaniu nie tylko po naszym kraju, ale i po całej Europie.

Użytkownicy mają mieć łatwiej

Andrzej Penkalla

S

tacja w  Galerii Mokotów pozwala jednocześnie ładować akumulatory dwóch samochodów. Co ważne, czas pełnego ładowania ma wynosić ok. 30 minut, a  więc będzie krótszy niż w  przypadku urządzeń do ładowania dostępnych do tej pory. Inwestor szuka lokalizacji pod inne stacje. Zgodnie z założeniami powinny być one oddalone od siebie o nie więcej niż 85  km i  rozlokowane przede wszystkim wzdłuż głównych dróg ze  wschodu na  zachód i  z  południa na  północ. Taka sieć umożliwi użytkownikom pojazdów elektrycznych w  miarę swobodne poruszanie się po całym kraju i sprawi, że głów-

80

Fleet 12 (73) / 2016

ne polskie drogi staną  się tzw. zielonymi korytarzami. Realizacja projektu, który finansowany jest przy wsparciu funduszy europejskich, ma  zająć  2  lata. Potem sieć Greenway ma łączyć Polskę z istniejącymi szlakami ładowania pojazdów elektrycznych w  całej Europie, od  Bałtyku po  Adriatyk, wchodząc w skład sieci obejmującej aż 12% terenu kontynentalnej Europy i dostępnej dla 60 mln mieszkańców. Infrastruktura ładowarek jest niezbędna, aby samochody elektryczne mogły przemieszczać  się na  większe odległości, dzięki czemu stają się one faktyczną alternatywą dla pojazdów spalinowych. Ale jej dotychczasowy brak nie jest jedyną przeszkodą dla elektryfikacji, tak komunikacji indywidualnej, jak i  transportu. Problemy

w  jej rozwoju i  plany na  najbliższe lata omawiano też podczas konferencji „Electric Mobility w Polsce i na świecie”. Według prognoz, w 2040 roku na świecie będzie zarejestrowanych ponad 2 mld pojazdów. 500 mln z nich ma mieć napęd elektryczny, dlatego też oczekuje się gwałtownego wzrostu zainteresowania takimi pojazdami. Dziś każdego roku nabywców znajduje ok.  500 tys. samochodów elektrycznych (w  tym autobusów i  pojazdów dostawczych), natomiast w  2040 roku ma  to  być nawet 41  mln rocznie. Polskie Ministerstwo Energii szacuje, że  już w  2025 roku po  drogach naszego kraju powinno jeździć ok.  1  mln pojazdów elektrycznych. By  to  osiągnąć, konieczne jest wsparcie nie  tylko dla rozwoju same-


Fleet Technology

6 grudnia w Galerii Mokotów w Warszawie został uruchomiony kolejny punkt szybkiego ładowania akumulatorów dla samochodów elektrycznych. Wydarzenie to uświetnili Peter Badik, współzałożyciel firmy Greenway, oraz Michał Kurtyka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii.

go rynku, ale i  producentów, którzy już wytwarzają bądź zamierzają produkować pojazdy elektryczne. Ministerstwo opracowało więc „Plan Rozwoju Elektromobilności w Polsce” podzielony na 3 etapy. Pierwszy z  nich (lata 2016‒2018) ma  spowodować pobudzenie zainteresowania elektromobilnością, wzrost zapotrzebowania na  budowę odpowiedniej infrastruktury oraz rozwój przemysłu, zakłada wprowadzenie wspierających te zjawiska regulacji prawnych. W  kolejnym etapie (lata 2019‒2020) nowe regulacje prawne wraz z  wynikami pilotaży pozwolą określić model biznesowy budowy infrastruktury ładowania. Potencjalne lokalizacje stacji ładowania zostaną zoptymalizowane pod kątem oczekiwań użytkowników i  możliwości sieci energetycznej. Pojawią się mocniejsze zachęty do  zakupu pojazdów elektrycznych, uruchomiona zostanie produkcja krótkich serii pojazdów elektrycznych na  podstawie prototypów opracowanych w I fazie. Większą popularność zyskają systemy car sharingu. Etap trzeci (lata 2020‒2025) zakłada, że  rosnąca popularność pojazdów elektrycznych wykreuje modę na ekologiczny

transport, co będzie dodatkowo stymulować popyt. Administracja będzie wykorzystywać pojazdy elektryczne w  swoich flotach, udostępniając też infrastrukturę ładowania innym użytkownikom. Polski przemysł będzie wytwarzał całe pojazdy elektryczne i ich podzespoły oraz niezbędną dla nich infrastrukturę. Wreszcie sieć ładowania ma  być w  pełni przygotowana na  dostarczenie energii dla  1  mln pojazdów elektrycznych i dostosowana do wykorzystania pojazdów jako stabilizatorów systemu elektroenergetycznego. Zapotrzebowanie Krajowej Sieci Energetycznej na moc jest bowiem zmienną w ciągu dnia. Są godziny szczytu (poranne i popołudniowo-wieczorne), a  zapotrzebowanie na energię w nocy jest zdecydowanie niższe niż jej produkcja. By  utrzymać stabilność KSE, utrzymywane są  bloki energetyczne wykorzystywane tylko kilka godzin w ciągu dnia, co generuje dodatkowe koszty dla odbiorców energii. A przecież samochody elektryczne mogą być wykorzystywane jako swoiste magazyny energii – pobierać ją  w  godzinach mniejszego zapotrzebowania, a  oddawać do  sieci w  godzinach szczytu, gdy użytkownik nie  korzysta już z pojazdu. W ten sposób właściciel samo-

chodu będzie kupował tańszą energię, a jej część sprzedawał do sieci w wyższej cenie. Wymaga to  wprowadzenia tzw. taryf dynamicznych, ale może być dodatkowym argumentem przemawiającym za kupnem pojazdu elektrycznego. By to działało, konieczne jest jednak wyposażenie do 2025 roku co najmniej 80% użytkowników sieci w liczniki zdalnego odczytu. Jak wskazują doświadczenia innych państw, działaniami które najskuteczniej przekonują kierowców, by  przesiedli się do pojazdów elektrycznych, są różne sposoby dofinansowania zakupu takiego pojazdu, zwolnienia podatkowe oraz zapewnienie łatwego dostępu do  ładowarek. W  Polsce nie  ma  na  razie żadnego z  tych argumentów, a  jedynie rozważane są zmiany w podatku akcyzowym dla samochodów elektrycznych, korzystniejsza amortyzacja podatkowa czy  zwolnienie z  opłaty emisyjnej pojazdów elektrycznych. Dużą rolę odegrać mogą samorządy, zwalniające np.  pojazdy elektryczne z  opłat za  parkowanie, umożliwiające im poruszanie się po tzw. bus pasach czy ulicach z ograniczonym ruchem kołowym. 

Fleet 12 (73) / 2016

81


Fleet Safety

Skończyły się czasy, w których najważniejszym czynnikiem zakupu samochodu dla firmy była cena. Specjaliści odpowiedzialni za opiekę nad flotą coraz częściej wybierają lepiej wyposażone samochody.

Bezpieczeństwo w cenie

Maciej Chomacki

D

ziś wersje bazowe, określane często jako flotowe, są  o  wiele lepiej wyposażone niż jeszcze kilka lat temu. Większość dostępnych na rynku modeli ma w podstawie nie tylko klimatyzację czy  rozbudowany system audio. Zmienia  się też polityka cenowa, a  producenci poszli krok dalej i  doposażają oferowane przez siebie samochody. Sprawdzamy, do  których systemów bezpieczeństwa trzeba dopłacić, a które oferowane są w standardzie.

Toyota Corolla Nowa Toyota Corolla pojawiła  się w  polskich salonach niespełna dwa miesiące temu. Samochód już od  drugiej wersji wyposażenia dostępny jest z  wliczonym w  cenę systemem Toyota Safety Sense. Co zyskuje kierowca? W skład wspomnianego systemu wchodzą układ wczesnego reagowania w  razie ryzyka zderzenia z  funkcją jazdy po  mieście, który po  wykryciu niebezpieczeństwa zderzenia wysyła dźwiękowe i  wizualne ostrzeżenia kierowcy, a w razie braku reakcji zmniejsza prędkość jazdy lub rozpoczyna awaryjne hamowanie, układ ostrzegania o  niezamierzonej zmianie pasa ruchu oraz system rozpoznawania znaków drogowych, któ-

82

Fleet 12 (73) / 2016

ry informuje o  mijanych ograniczeniach prędkości oraz zakazach wyprzedzania, a  także początku/końcu autostrady lub drogi szybkiego ruchu. Dodatkowo samochód jest wyposażony w  czujnik zmierzchu oraz lusterko elektrochromatyczne. Funkcja automatycznych świateł drogowych wykrywa reflektory pojazdów nadjeżdżających z przeciwka i tylne światła aut jadących z przodu, a  następnie przełącza światła drogowe na mijania, zapobiegając oślepianiu innych kierowców, a później z powrotem włącza światła drogowe. Bazowa cena samochodu zaczyna  się od  67,4  tys.  zł, wersja wyposażona w  systemy Toyota Safety Sense została wyceniona na 3,5 tys. zł więcej. Samochód jest napędzany silnikiem 1,33 o mocy 100 KM, który zapewnia średnie zużycie paliwa określone przez producenta na  poziomie 5,6 litra na 100 km. Na  liście wyposażenia podstawowej wersji samochodu znalazły  się również elementy, które na pewno doceni nie tylko kierowca flotowy, np. światła dziennie LED, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka czy radio RDS CD MP3 z systemem bluetooth, który bardzo często w tym segmencie wymaga dopłaty. W japońskim sedanie można znaleźć również elektrycznie sterowane szyby przednie, zdalne otwiera-

nie klapy bagażnika pilotem zamka centralnego i tylne światło stopu LED.

Volkswagen Golf Techniczny bliźniak Škody Octavii jest również oferowany z  pakietami poprawiającymi bezpieczeństwo w  czasie jazdy. Są  one dostępne za  dopłatą dopiero w  czwartej, topowej wersji wyposażenia, wycenionej od  80,69 tys.  zł – zgodnie z cennikiem trzeba za nie zapłacić 4320 zł. W  skład wchodzi wtedy asystent toru jazdy i  czujnik dynamicznego sterowania światłami drogowymi. Na  liście znalazły  się ponadto reflektory bi-ksenonowe oraz światła LED. System rozpoznający zmęczenie kierowcy jest na  standardowej liście wyposażenia Comfortline (od  73,69 tys.), podobnie jak czujnik automatycznej zmiany świateł mijania na  drogowe, który wymaga jednak dopłaty na  poziomie 680  zł. Podstawowa wersja Volkswagena Golfa napędzana jest silnikiem benzynowym o pojemności 1,2 l i mocy 85 KM. Najtańsza odmiana Highline wyposażona jest w 1,4 TSI o mocy 125 KM.

Opel Astra W przypadku Opla Astry dodatkowe funkcje poprawiające bezpieczeństwo dostępne są od drugiej wersji wyposażenia (63 tys. zł)


Fleet Safety

i wymagają dopłaty na poziomie 2,6 tys. zł. W tej cenie użytkownik otrzymuje wskaźnik odległości do pojazdu poprzedzającego z systemem ostrzegania przed kolizją i automatycznym hamowaniem przy niskich prędkościach, system ostrzegania o  niezamierzonej zmianie pasa ruchu z  układem utrzymania pasa ruchu oraz system rozpoznawania znaków drogowych. Sterowanie światłami, światłoczułe lusterko wewnętrzne i  czujnik deszczu również wymagają dopłaty ‒ wynosi ona 700  zł. Powyższa lista wyposażenia dodatkowego dostępna jest pakiecie z trzecią wersją wyposażenia Astry, której ceny zaczynają  się od  72,9  tys.  zł. W  tym przypadku samochód napędzany jest silnikiem 1.0 o mocy 105  KM. Średnie spalanie podane przez producenta to 4,4 litra na 100 km.

Front Assist to system który dostępny jest już w samochodach średniej klasy.

Škoda Octavia W  przypadku czeskiego sedana dodatkowe systemy poprawiające bezpieczeństwo podróżujących dostępne są  w  pakiecie Traveller Assist, wycenionym przez producenta na  10,8  tys.  zł dla drugiej wersji wyposażenia (ceny od  78,9  tys.  zł) lub 10,4  tys. dla trzeciej i  czwartej wersji wyposażenia (ceny od 82,54 tys. zł). W tej cenie otrzymuje  się funkcję rozpoznawania znaków drogowych, funkcję ostrzegania o  niezamierzonej zmianie pasa ruchu, automatyczne światła drogowe oraz czujnik zmierzchu i  deszczu z  automatycznie ściemniającym się lusterkiem wstecznym. W  przypadku, gdy pakiet wyżej wymienionych systemów okaże się za drogi, Škoda przygotowała wersję uboższą, okro-

joną do pakietu Amazing, który dostępny jest w ramach ostatniej, najdroższej wersji wyposażenia i w ofercie limitowanej został wyceniony na 2 tys. zł. (jego standardowa cena to 8,2 tys. zł.). Pakiet obejmuje czujnik zmierzchu i  deszczu z  automatycznie ściemniającym  się lusterkiem wstecznym oraz funkcję automatycznego włączania i zmiany świateł. Dodatkowo na  liście wyposażenie dodatkowego, dostępnego już dla każdej wersji wyposażeniowej, znalazły się: funkcja pokolizyjna ACS, która automatyczne odblokowuje centralny zamek, odcina dopływ paliwa i  włącza światła awaryjne, oraz aktywna funkcja ochrony kierowcy i pasażera z przodu (650 zł), kontrola od-

System utrzymania pasa ruchu lub częściej Line Assist, to rozwiązanie pomagające utrzymać samochód na właściwym pasie ruchu.

stępu z  funkcją awaryjnego hamowania (1200 zł) i funkcja wykrywania zmęczenia kierowcy (200 zł). Podstawowa wersja Octavii napędzana jest przez 85-konny silnik o  pojemności  1,2  litra. Przyspieszenie od  0‒100  km wynosi 12 sekund, a  średnie spalanie zostało określone przez producenta na  poziomie 4,9 litra na 100 km.

Hyundai Elantra Najnowsza odsłona koreańskiego sedana miała swoją europejską premierę podczas targów motoryzacyjnych w  Poznaniu. Co więcej, Polska, jako rynek doceniający sedany, została pierwszym krajem, w którym można było zamówić ten model. Bazowa wersja nowej Elantry, wyceniona na 68,9 tys. zł, jest napędzana silnikiem  1,6  o  mocy 128  KM. Chcąc doposażyć ten model w  dodatkowe systemy poprawiające bezpieczeństwo, trzeba zamówić topową odmianę Premium, której ceny zaczynają się od 90,9 tys. zł, a kończą na 108,9 tys. zł. Odmiana Premium oferuje zatem w cenie system monitorowania martwego pola, system ostrzegania o ruchu poprzecznym oraz system wspomagania zmiany pasa, którego kamera monitoruje otoczenie i  ostrzega kierowcę, gdy samochód zaczyna zjeżdżać z  dotychczasowego pasa ruchu. 

Fleet 12 (73) / 2016

83


Fleet Safety

W zakresie obowiązkowego wyposażenia samochodu przepisy w poszczególnych państwach Europy są dość zróżnicowane. Przypominamy wymagania odnośnie do wyposażenia aut w wybranych krajach europejskich, które zarządcy flot operujących poza granicami Polski po prostu muszą znać.

Obowiązkowe wyposażenie samochodu w krajach europejskich

Eryk Chilmon

W

  Polsce obowiązkowym wyposażeniem pojazdu jest jedynie trójkąt ostrzegawczy z homologacją oraz zalegalizowana gaśnica (jej minimalna pojemność to 1 kilogram). Takie akcesoria jak kamizelka odblaskowa i apteczka są zalecane, ale za ich brak kierowca nie  zapłaci mandatu. Nieobowiązkowe są  również: linka holownicza,

84

Fleet 12 (73) / 2016

zapasowe żarówki, koło zapasowe wraz z podnośnikiem oraz kluczem do kół. Każdy z tych przedmiotów warto jednak mieć przy sobie, ponieważ może być przydatny w sytuacji awaryjnej. Warto także mieć instrukcję udzielania pierwszej pomocy.

Konwencja wiedeńska Według zapisów konwencji wiedeńskiej o  ruchu drogowym, czyli międzynarodowego traktatu określającego ogólne zasady

ruchu drogowego obowiązujące w krajach będących jego sygnatariuszami, policja danego państwa nie ma prawa nakładania mandatu na kierowców samochodów zagranicznych, jeżeli wyposażenie ich auta jest zgodne z  przepisami prawa o  ruchu drogowym kraju, w którym samochód został zarejestrowany. Przykładowo, policja niemiecka nie  może w  Niemczech karać polskich kierowców za  brak, lub nieodpowiednio wyposażoną, apteczki samo-


Fleet Safety

 amizelkę odblaskową warto mieć w samochodzie K bez względu na to, czy wymagają tego przepisy danego kraju, czy nie.

żarówek (jeśli mają znak homologacji) lub montaż dodatkowych reflektorów. Zabronione jest także przerabianie reflektorów na  światła soczewkowe oraz mocowanie ksenonów w  światłach halogenowych. Niedozwolone jest także przerabianie świateł przeciwmgłowych na dzienne.

Przepisy w wybranych krajach chodowej (w Polsce jest ona zalecana, ale nieobowiązkowa, natomiast pojazdy zarejestrowane w  Niemczech muszą ją  mieć i to wyposażoną w ściśle określone środki medyczne), a polska policja nie może dać mandatu kierowcy zza zachodniej granicy za brak gaśnicy, która w Niemczech nie jest obowiązkowa. W praktyce trudno będzie kierowcy dochodzić swoich praw podczas kontroli, dlatego po prostu najlepiej zaopatrzyć się w odpowiednie akcesoria.

Zasady ogólne W większości krajów Europy do obowiązkowego wyposażenia pojazdu należą: pasy bezpieczeństwa zamontowane i  używane na  wszystkich siedzeniach pojazdu, foteliki lub inne zabezpieczenia do  przewożenia dzieci (w  zależności od  wieku dziecka), trójkąt ostrzegawczy, zapasowy komplet żarówek (z  wyjątkiem żarówek typu LED i  im podobnych), gaśnica, apteczka, opony o  profilu rzeźby bieżnika minimum 1,6 mm, kamizelki odblaskowe. W  wielu krajach Unii Europejskiej,  m.in. w Czechach i na Słowacji, obowiązuje wymóg posiadania kompletu dodatkowych żarówek. Zgodnie z  przepisami unijnymi we  wszystkich autach zarejestrowanych w  Unii Europejskiej po  10  października 2006  r. wymiana żarówek powinna być na  tyle łatwa, by  kierowca mógł sam dokonać jej na drodze. Przepisy te nie dotyczą aut z reflektorami ksenonowymi oraz samochodów z  lampami wykonanymi w  technologii LED. Warto przypomnieć, że nie można ingerować w zasadę działania oryginalnych lamp samochodu. Dopuszczalne jest zastosowanie lepszych

Poniższe zestawienie pokazuje, że  wbrew tendencjom do ujednolicania prawa w Europie (szczególnie w  państwach należą-

cych do  Unii Europejskiej i  krajach z  nią stowarzyszonych) przepisy dotyczące obowiązkowego wyposażenia samochodu są bardzo zróżnicowane. Warto przy tym pamiętać, że  prawo dotyczące wyposażenia zmienia się i dlatego należy na bieżąco sprawdzać przepisy obowiązujące w  poszczególnych państwach. Dzięki temu unikniemy wysokich kar pieniężnych. 

Obowiązkowe wyposażenie samochodu w krajach europejskich Austria: apteczka, trójkąt ostrzegawczy, kamizelka odblaskowa (z kamizelki należy korzystać podczas wyjścia z pojazdu na wszystkich drogach poza obszarem zabudowanym). Belgia: kamizelka odblaskowa, trójkąt ostrzegawczy, gaśnica. Chorwacja: apteczka, gaśnica, kamizelka odblaskowa, trójkąt. Czechy: trójkąt ostrzegawczy, apteczka, komplet zapasowych żarówek i  bezpieczników, kamizelka odblaskowa (kamizelka obowiązkowo powinna być używana przez kierowcę i wszystkich pasażerów w przypadku opuszczania samochodu w terenie niezabudowanym, na drogach szybkiego ruchu i autostradach; kamizelka musi znajdować się w przedziale pasażerskim, a nie w bagażniku). Francja: trójkąt ostrzegawczy, kamizelka odblaskowa, komplet zapasowych żarówek; od 1 lipca 2015 r. do rozmów przez telefon w samochodzie można wykorzystywać jedynie zestawy bezprzewodowe wbudowane w samochód lub słuchawki bazujące na łączności bluetooth, za korzystanie z klasycznego zestawu słuchawkowego grozi mandat w wysokości 200 euro. Grecja: apteczka, trójkąt, gaśnica. Hiszpania: dwa trójkąty ostrzegawcze – w razie awarii jeden umieszczamy z przodu, a drugi z tyłu pojazdu, komplet żarówek, koło zapasowe, kamizelka odblaskowa. Holandia: trójkąt ostrzegawczy. Niemcy: apteczka, trójkąt ostrzegawczy. Słowacja: apteczka, klucz do  kół i  podnośnik, koło zapasowe, linka holownicza, trójkąt ostrzegawczy, zapasowe bezpieczniki i żarówki, kamizelka odblaskowa (kamizelka obowiązkowo powinna być używana przez kierowcę i wszystkich pasażerów w przypadku opuszczania samochodu w terenie niezabudowanym, na drogach szybkiego ruchu i autostradach; kamizelka musi znajdować się w przedziale pasażerskim, a nie w bagażniku). Szwajcaria: trójkąt ostrzegawczy. Wielka Brytania: trójkąt ostrzegawczy. Włochy: apteczka, gaśnica, kamizelka odblaskowa, linka holownicza, trójkąt ostrzegawczy

Fleet 12 (73) / 2016

85


Fleet Safety

Tylko co dziesiąty kierowca pokonuje więcej niż 50 tys. km rocznie – wynika z raportu „Polak w drodze – wydatki kierowców” opublikowanego przez Santander Consumer Bank. Ponadto okazuje się, że większość aut poruszających się po polskich drogach ROCZNE niż PRZEBIEGI ma według szacunków ich właścicieli wartość nie wyższą 50 tys. zł. -

ILE KILOMETRÓW POKONUJEMY?

Polski kierowca w świetle statystyk

Zdecydowana większość kierowców w Polsce przejeżdża rocznie nie więcej niż 20 tys. km. Największa grupa, bo aż 30 proc. badanych, pokonuje pomiędzy 10 a 20 tys. km. Kobiety jeżdżą mniej niż mężczyźni. Aż 38 proc. pań deklarowało, że pokonuje w ciągu roku nie więcej, niż 5 tys. km. Wśród mężczyzn taką odległość przejeżdża tylko 15 proc. Mało mobilni są też mieszkańcy wsi. Co trzeci z nich deklarował, że przejeżdża maksymalnie do 5 tys. km rocznie.

Eryk Chilmon

ILE KILOMETRÓW ROCZNIE POKONUJĄ POLACY

O

publikowany w  listopadzie raport przynosi wiele ciekawych danych dotyczących naszych zachowań związanych z  użytkowaniem pojazdu. Przykładowo, choć statystycznie wydajemy na paliwo niewiele (prawie połowa z nas nie więcej niż 300 zł miesięcznie), bardzo zwracamy uwagę na  to, jaka jest cena paliwa oferowana na danej stacji. Aż 41% z nas na widok kontrolki sygnalizującej pusty bak szukać będzie nie najbliższej i nie ulubionej stacji, ale właśnie takiej, gdzie koszt paliwa za  litr jest najniższy. Jednocześnie zdecydowana większość wszystkich kierowców biorących udział w badaniu zadeklarowała, że podczas wizyty na stacji oprócz benzyny czy oleju napędowego kupuje napoje chłodzące, kawę, herbatę, używki czy sprzęt i materiały eksploatacyjne do samochodu.

Roczne przebiegi Zdecydowana większość kierowców w  Polsce przejeżdża rocznie nie  więcej niż 20 tys.  km. Największa grupa, bo  aż 30% badanych, pokonuje pomiędzy 10 a  20 tys.  km. Kobiety jeżdżą mniej niż mężczyźni. Aż 38% pań deklarowało, że  pokonuje w  ciągu roku nie  więcej niż 5 tys. km. Wśród mężczyzn taką odległość przejeżdża tylko 15%. Mało mobilni są  też mieszkańcy wsi. Co  trzeci z  nich deklarował, że  przejeżdża maksymalnie do  5  tys.  km rocznie. 71% badanych kierowców przejeżdża rocznie do  20 tys. km, w tym największa grupa, bo prawie 30% między 10 a  20 tys.  km. Tylko co  dziesiąty kierowca pokonuje więcej niż 50 tys. km.

86

Fleet 12 (73) / 2016

ogółem

kobiety

mężczyźni

do 5 tys. km

5 - 10 tys. km

10 - 20 tys. km

20 - 30 tys. km

30 - 40 tys. km

40 - 50 tys. km

powyżej 50 tys. km

Nie wiem / Trudno powiedzieć

23 %

18%

30 %

8%

5%

1%

11%

4%

38%

26%

21%

6%

-

-

3%

6%

15%

14%

35 %

9%

8%

2%

15 %

2%

15

30

71% 45

Badanych kierowców przejeżdża rocznie do 20 tys. km,

50

0

w tym największa grupa, bo prawie 30% między 10, a 20 tys. km. Tylko co dziesiąty kierowca pokonuje więcej niż 50 tys. km.

TYS.KM

MŁODZI JEŻDŻĄ WIĘCEJ

69 %

45 %

młodych w wieku 25-34 lata przemierza rocznie za kółkiem od 10 do 40 tys. km

kierowców w wieku powyżej 55 lat jeździ nie więcej niż 5 tys. km rocznie

ROCZNY PRZEBIEG W ZALEŻNOŚCI OD MIEJSCA ZAMIESZKANIA

wieś

miasto do 50 tys.

miasto 50-250 tys.

duże miasto 250-500 tys.

metropolia powyżej 500 tys.

14 %

do 5 tys. km

33 %

25 %

20 %

14 %

5 001 - 10 tys.km

12 %

21 %

9%

21 %

31 %

10 001 - 20 tys.km

20 %

40 %

18 %

45 %

34 %

20 001 - 30 tys.km

10 %

2%

14 %

7%

10 %

Powyżej 30 tys.km

22 %

13 %

22 %

13 %

10 %

4

Najbardziej mobilni są mieszkańcy dużych miast (między 250 a  500 tys. mieszkańców) – 65% przejeżdża ponad 10 tys.  km rocznie, z  czego 45% między 10 a 20 tys. km. Natomiast najkrótsze dystanse pokonują mieszkańcy wsi – co  trzeci z nich szacował, że pokonuje w roku maksymalnie 5 tys. km.

Wartość pojazdów Jak pokazuje badanie, ok.  8% aktywnych kierowców ocenia szacunkową wartość swojego auta na kwotę powyżej 50 tys. zł. W  niższych kategoriach nie  występują duże różnice procentowe, przy czym największa grupa (jedna czwarta badanych) jeździ samochodami o  szacunkowej wartości między 5 a 10 tys. zł. – Aż 32% kie-

rowców w  średnim wieku, czyli między 55. a 64. rokiem życia, porusza się autami, których wartość szacuje od 20 tys. zł do 50 tys.  zł. Za  to  najdroższymi samochodami, o wartości powyżej 100 tys. zł, jeżdżą głównie kierowcy między 25. a 44. rokiem życia – mówi Paweł Florkiewicz, rzecznik prasowy Santander Consumer Banku. Pojazdami o  najniższej deklarowanej wartości poruszają się za to najmłodsi kierowcy. Ponad połowa badanych, którzy nie  skończyli 24 lat, ocenia, że  ich samochód wart jest nie więcej niż 5 tys. zł.

Oszczędzamy na paliwie Statystycznie wydajemy na  paliwo niewiele. Prawie połowa z  nas przeznacza na  ten cel do  300  zł miesięcznie, jedynie


Jedynie co czwarty kierowca w Polsce wydaje na paliwo ponad 500 zł miesięcznie, a prawie 46 proc. z nas przeznacza na ten cel nie więcej, niż 300 złotych. Mężczyźni, jako że pokonują większe dystanse,

Fleet Safety

deklarują też nieco wyższe wydatki na paliwo. Więcej niż pozostałe grupy wydają również młodzi

kierowcy (w wieku do 34 lat). Deklarowany poziom wydatków na paliwo jest związany z wysokością

zarobków. Kierowcy o najniższych dochodach najczęściej ze wszystkich grup tankują za kwotę do 200 zł miesięcznie, a ci o najwyższych dochodach najczęściej za ponad 500 zł miesięcznie.

co  czwarty Polak (23%) ponad 500  zł. Stosunkowo dużo, bo  ponad 400  zł miesięcznie, wydaje aż 54% mieszkańców wsi. Wśród zamieszkujących duże miasta takie wydatki deklaruje jedynie 13% ankietowanych. Oferowana cena paliwa jest dla nas jednym z  trzech kluczowych czynników wyboru stacji. Jako decydujący ten czynnik wskazało 41% badanych. Pozostałe cechy uzyskały podobną liczbę wskazań. Odległość stacji od  miejsca zamieszkania jest ważna dla 42% badanych, a  przywiązanie Wdo  konkretnej markiZAMIESZKANIA dla 40%. WarROCZNY PRZEBIEG ZALEŻNOŚCI OD MIEJSCA to zauważyć, że  marka operatora stacji jest czynnikiem częściej wskazywanym przez mężczyzn (48% uważa ją  za  istotny element wyboru). Z  kolei dla kobiet ważniejsza jest lokalizacja. Bliskość stacji od  miejsca zamieszkania wskazało, jako ważny czynnik decydujący o wyborze, aż 50% pań. 

REKLAMA

mniej niż 100 zł

między 100, a 200 zł

między 200, a 300 zł

między 300, a 400 zł

między 400, a 500 zł

między 500, a 1000 zł

między 1000, a 1500 zł

1500 zł i więcej

nie wiadomo

7%

18%

20%

9%

16%

16%

4%

3%

6%

8%

21%

26%

10%

14%

12%

4%

-

6%

7%

17%

16%

8%

18%

19%

3%

6%

6%

ogółem

kobiety

mężczyźni

ILE WYDAJEMY NA PALIWO?

MAX 500 zł

71 %

WYDATKI NA PALIWO, A PŁEĆ I WIEK

71 %

37 %

54 %

52 %

ankietowanych wydaje na paliwo

mężczyzn wydaje na paliwo

kobiet wydaje na paliwo nie więcej

osób w wieku 25-34 lata wydaje na paliwo

nie więcej niż 500 zł miesięcznie

od 400 do 1000 zł miesięcznie

niż 300 zł miesięcznie

od 400 do 1000zł miesięcznie

WYDATKI NA PALIWO WZGLĘDEM MIEJSCA ZAMIESZKANIA

54 % wieś

POWYŻEJ 400 ZŁ

54%

13 % metropolia

MIESZKAŃCÓW WSI I TYLKO

13% MIESZKAŃCÓW MIAST

O POPULACJI POWYŻEJ 500 TYS. OSÓB DEKLARUJE MIESIĘCZNE WYDATKI NA PALIWO POWYŻEJ 400 ZŁ

5


Fleet Service

PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

W pierwszej połowie 2016 roku sprowadzono do Polski prawie 550 tys. używanych pojazdów. Większość z nich jest sprzedawana przez znane portale razem z innymi samochodami z kraju. Czy każdemu ogłoszeniu należy wierzyć? Jak nie dać się oszukać i co zrobić, kiedy już uda się kupić auto?

Używane – na co zwrócić uwagę Maciej Chomacki

VIN – podstawowa informacja o pojeździe

Umowa kupna-sprzedaży – podstawowy dokument

ażdy zakup używanego samochodu powinien być poprzedzony dokładnym sprawdzeniem rzeczywistego stanu pojazdu. Jednak aby nie  jeździć do  każdego ogłoszeniodawcy na  drugi koniec Polski, warto zrobić wstępną selekcję. Przeglądając oferty, trzeba zwrócić największą uwagę na: ƒƒ ogólniki – „superauto”, „mały przebieg” – najprawdopodobniej sprzedający chcą dzięki  tym opisom ukryć część wad pojazdu; ƒƒ zdjęcia – na  niewyraźnych, rozmytych zdjęciach trudno dostrzec rysy i wgniecenia. W niektórych przypadkach fotografie w ogóle nie przedstawiają sprzedawanego auta; ƒƒ okazje – „TANIO”, „PROMOCJA” – takie informacje są  podejrzane. Dzięki nim sprzedający chcą zwrócić uwagę na  samą ofertę i  odwrócić uwagę od ceny auta. Po wstępnym przejrzeniu oferty można przejść do  kolejnego etapu sprawdzania używanego samochodu. FeuVert przygotował listę  5  najważniejszych wskazówek, o których należy pamiętać.

Każdy sprzedający ma  obowiązek udostępnić VIN, czyli Vehicle Identification Number. Znajomość tego numeru pozwala sprawdzić: ƒƒ parametry pojazdu, ƒƒ przebiegi – i porównać je z tymi, które przedstawia sprzedający, ƒƒ historię auta umożliwiającą sprawdzenie, czy sprzedający jest pierwszym i jedynym właścicielem pojazdu, przeglądy techniczne, dzięki czemu ƒƒ  kupujący wie, w jakim stanie jest samochód.

Jeśli auto zostało dokładnie sprawdzone, zarówno przez kupującego, jak i przez serwis, można przystąpić do transakcji. Przed podpisaniem umowy warto ją  dokładnie przeczytać. Każda umowa musi zawierać: ƒƒ dane umożliwiające identyfikację auta (przede wszystkim VIN), ƒƒ dane sprzedającego i kupującego, ƒƒ cenę. Informacje, według których kupujący nie  może zgłaszać roszczeń, jeśli po pewnym czasie wykryje ukryte wady, nie mają żadnej mocy prawnej.

K

Sprzedający – wstępna ocena Prywatnych właścicieli pojazdu nie  można sprawdzić. Jednak czasami sprzedażą używanych samochodów zajmują  się komisy. Przed zakupem warto  się upewnić, czy firma dodająca ogłoszenie nie widnieje w  Krajowym Rejestrze Długów. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest sprawdzenie opinii o komisie publikowanych na forach, stronach internetowych czy portalach.

Należy pamiętać, że niektórzy sprzedawcy podrabiają VIN. Zmianę numerów może zauważyć serwis lub policja.

Wizyta w serwisie – specjalistyczna ocena stanu pojazdu Oglądanie samochodu na zdjęciach, a następnie zobaczenie go na żywo to jeszcze nie  wszystko. Konieczne jest także samodzielne przetestowanie pojazdu. W  tym celu najlepiej poprosić sprzedającego o możliwość jazdy próbnej. W tym czasie warto skorzystać także z usług serwisu samochodowego. Mechanicy, którzy w nim pracują, będą mogli ocenić, czy auto: ƒƒ nie ma ukrytych uszkodzeń, ƒƒ nie było dodatkowo lakierowane, ƒƒ ma  sprawny silnik i  wszystkie podzespoły.

Po zakupie najważniejsze formalności Po zakupie auta przychodzi czas na wszystkie formalności: Rejestracja pojazdu odbywa  się ƒƒ  w  Wydziale Komunikacji. Kupujący ma na nią 30 dni. ƒƒ Z chwilą gdy kupisz auto, razem z samochodem przejdzie na  ciebie także jego ubezpieczenie OC. Ubezpieczyciel po  otrzymaniu informacji o  zmianie właściciela samochodu może dokonać rekalkulacji składki, uwzględniając zniżki lub zwyżki, jakie przysługują nowemu nabywcy od dnia przeniesienia prawa własność. ƒƒ W ciągu 14 dni od podpisania umowy trzeba również pójść do  urzędu skarbowego w  swoim mieście i  zapłacić podatek od  czynności cywilnoprawnych. W przypadku zakupu samochodu jest to  2% wartości rynkowej auta. Podatek ten płaci się tylko wtedy, gdy pojazd był kupowany od  osoby prywatnej. Jeśli auto sprzedaje firma, będziesz zwolniony z tego obowiązku. 

88

Fleet 12 (73) / 2016

WWW.FIRSTSTOP.PL


Prenumerując magazyn Fleet, mogą Państwo korzystać z całego spektrum elementów: · bieżący dostęp do najciekawszych tematów i zagadnień branży motoryzacyjnej i flotowej · pierwszeństwo w udziale w eventach i szkoleniach organizowanych przez wydawcę magazynu Fleet – Fleet Meetings · automatyczny dostęp do elektronicznej wersji rocznika FLEET Contact – Vademecum samochodu firmowego oraz do innych zasobów dostępnych na portalu www.fleet.com.pl · darmowa wysyłka archiwalnych numerów miesięcznika Fleet – dialog flotowy · darmowa wysyłka rocznika FLEET Contact 2016 – Vademecum samochodu firmowego.


Fleet Service

PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Przyjechać, zmienić, odjechać – tak w wielkim skrócie można opisać wymianę opon z letnich na zimowe w przypadku pojedynczego auta. A co, jeśli samochodów jest kilka tysięcy, należą do kilkuset firm i zlokalizowane są w różnych miejscach na terenie całego kraju? O operacyjnych i logistycznych kulisach sezonowej wymiany ogumienia w branży CFM rozmawiamy z Mariuszem Fijałkowskim, zastępcą dyrektora ds. obsługi i napraw mechanicznych w Carefleet SA, jednej z czołowych polskich firm specjalizujących się w wynajmie długoterminowym samochodów.

Sezonowa wymiana opon w skali XXL

Maciej Chomacki: Wymiana opon nie zajmuje zazwyczaj dużo czasu, a jednak przedsiębiorcy coraz częściej przekazują ten obowiązek firmom z branży car fleet management. Dlaczego? Mariusz Fijałkowski: O  ile w  przypadku osób prywatnych wymiana opon rzeczywiście nie  jest zadaniem czasochłonnym, o  tyle w  przypadku flot, składających się z kilkudziesięciu czy kilkuset samochodów, proces ten staje  się wymagającym i  skomplikowanym logistycznie przedsięwzięciem, zwłaszcza gdy pojazdy zlokalizowane są  na  terenie całego kraju. Dlatego wiele dużych podmiotów zleca obsługę ogumienia firmom CFM, które wypracowały procesy i  narzędzia pozwalające zminimalizować zaangażowanie i czas, jaki administratorzy flot poświęcają na  przygotowanie sezonowej wymiany opon. Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż czołowe firmy z branży car fleet

90

Fleet 12 (73) / 2016

management dzięki efektowi skali i długoletnim relacjom z  producentami i  dystrybutorami ogumienia mają znacznie lepsze ceny zakupu opon, które nie byłyby możliwe do wynegocjowania przez pojedyncze przedsiębiorstwa. To  oczywiście skutkuje znacznymi oszczędnościami, zwłaszcza przy dużym wolumenie samochodów. Warto również pamiętać, że obsługa ogumienia to  nie  tylko sezonowa wymiana opon, ale kompleksowa usługa obejmująca także m.in. ich przechowywanie, systematyczną weryfikację stanu technicznego, jak i  wsparcie użytkownika pojazdu w  przypadku awarii ogumienia. Carefleet posiada obecnie w swojej flocie ponad 13,5 tysiąca samochodów. Jak wygląda od  strony logistycznej wymiana opon na tak dużą skalę? To  rzeczywiście duże przedsięwzięcie. Czasami śmieję  się, że  wymiana opon

WWW.FIRSTSTOP.PL

w  Carefleet trwa cały rok i  w  zasadzie… to prawda. Sama wizyta w serwisie jest już tylko wisienką na  torcie, ukoronowaniem wszystkich zadań logistycznych i  operacyjnych, które realizujemy przed sezonem wymiany ogumienia. Zaczynamy tak naprawdę już na  początku  lipca od  uzupełnienia brakujących opon, które zutylizowaliśmy ze  względów eksploatacyjnych, tj.  gdy zostały osiągnięte graniczne wartości zużycia rowków bieżnika, bądź gdy nie nadawały się one do dalszej bezpiecznej eksploatacji z powodu różnego rodzaju uszkodzeń. Jeździmy do  serwisów, kontrolujemy stan ogumienia i zbieramy dane z całego kraju, które następnie poddajemy szczegółowej analizie. Dzięki temu wiemy, ile i jakich opon potrzebujemy, aby uzupełnić brakujące depozyty. Musimy również pamiętać o nowo zarejestrowanych pojazdach, które trafiły do floty przed sezonem wymiany opon na zimowe, a które jeszcze


PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Fleet Service

nie  mają na  stanie stosownego rodzaju opon. Oddzielną kwestią pozostaje zabezpieczenie opon dostosowanych do  pory roku dla pojazdów trafiających do  floty w  okresie od  października do  marca, ponieważ w tym czasie Carefleet gwarantuje swoim klientom, którzy zdecydowali  się na  skorzystanie z  usługi serwisu ogumienia, że  odbiorą nowy pojazd od  dealera już na oponach zimowych. Równie ważną kwestią co  ustalenie, jakich opon potrzebujemy, jest sprawdzenie, gdzie dane auto będzie miało wymieniane opony w  nadchodzącym sezonie. We  wrześniu, kiedy mamy już pełne dane od  klientów, analizujemy, które pojazdy zmieniły lokalizację, w  takich przypadkach zlecamy relokacje opon danego auta do odpowiedniego serwisu, w  którym będzie odbywała  się ich wymiana. Dodam, że przed każdym sezonem średnio przeprowadzamy około 2000 relokacji opon, czyli przewozimy je  tam, gdzie zażyczył sobie llient. Gdzie fizycznie przechowywane są opony przez okres, kiedy nie są wykorzystywane? Carefleet posiada swoje magazyny, w których składuje ogumienie? Korzystamy z  przestrzeni magazynowej serwisów oponiarskich, z  którymi współpracujemy. Wiem, że niektóre firmy CFM posiadają swoje centralne magazyny, w  których opony są  przechowywane po  sezonie, my  tak jednak nie  robimy. Jesteśmy przekonani, że  lepiej jest zrobić 2000 relokacji, niż dla całej floty dwa razy w  sezonie dostarczać i  odbierać opony z kilkuset serwisów oponiarskich w całym kraju. W  naszej opinii generuje to  dodatkowe koszty, a  także stwarza możliwość zaistnienia pomyłek na wielu etapach tego procesu. Chcemy uniknąć takich sytuacji, dlatego opony pojazdów floty Carefleet przechowywane są w serwisach, w których jest wykonywana ich sezonowa wymiana. Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest to, że  w  przypadku awarii ogumienia mamy sprawdzony warsztat, który już dobrze zna dane auto, a  i  użytkownik też jest zaznajomiony z  serwisem. Również w  okresach przejściowych, tj.  tuż przed terminem rozpoczęcia sezonowej wymiany, gdy dochodzi do  uszkodzenia opon, korzystamy na  tym, że  mamy dostępne opony na  miejscu w  serwisie. Oczywiście

Mariusz Fijałkowski, zastępca dyrektora ds. obsługi i napraw mechanicznych w Carefleet SA.

możemy zamówić również nowe ogumienie, ale jeśli wiemy, że i tak za dwa tygodnie zostanie ono zmienione, oczywiście w porozumieniu z  klientem, zakładamy opony z  przechowalni. Dzięki temu użytkownik pojazdu nie musi dwa razy w krótkim okresie jechać na  wymianę ogumienia, przez co  oszczędza swój czas. Gdybyśmy przechowywali opony w  centralnym magazynie, takie rozwiązanie nie byłoby możliwe. Chciałbym jeszcze dodać, że  cyklicznie przeprowadzamy audyt losowo wybranych serwisów oponiarskich. Sprawdzamy miejsca, w których przyjmowani są klienci, sprzęt warsztatowy, na którym realizowane są usługi, warunki, w jakich przechowywane są opony. Dzięki temu jesteśmy pewni, że usługa serwisu ogumienia jest świadczona zgodnie z naszymi standardami. Ile czasu trwa tak naprawdę sezon wymiany opon? Sezon zimowy zaczynamy oficjalnie w połowie października. Wtedy już wszystkie opony znajdują  się w  lokalizacjach, które zażyczyli sobie klienci. To sami użytkownicy decydują, kiedy chcą wymienić ogumienie, sugerując się lokalnymi warun-

WWW.FIRSTSTOP.PL

kami atmosferycznymi, ale my  już od  połowy  października jesteśmy w  gotowości. Wysyłamy wtedy do użytkowników esemesy z informacją, że mogą podjechać do wyznaczonego punktu i  zmienić opony. Całą akcję kończymy z ostatnim dniem listopada. Wtedy też przystępujemy do  inwentaryzacji opon letnich. Sprawdzamy, w jakim stopniu się zużyły i co musimy dokupić, aby zapewnić mobilność auta na wiosnę. A  co  ze  spóźnialskimi – tymi, którzy do  końca  listopada nie  zdążyli wymienić opon? Z uwagi na to, że w Polsce nie ma uregulowań prawnych w  zakresie obowiązku jazdy na  oponach zimowych, musimy być gotowi, aby zapewnić użytkownikowi pojazdu możliwość sezonowej wymiany opon nawet w grudniu, ponieważ faktycznie zdarza się, że nie wszyscy to robią odpowiednio wcześnie. Dzięki temu, że ogumienie cały czas znajduje  się w  miejscu, w którym zażyczył sobie tego klient, jesteśmy gotowi w każdej chwili i bez zbędnej zwłoki zaprosić kierowcę do serwisu i wymienić komplet opon. 

Fleet 12 (73) / 2016

91


Fleet Service

PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Wśród obecnych na rynku modeli rozwiązań, proponowanych klientom flotowym przez dostawców w zakresie usług oponiarskich i mechanicznych, obserwuje się wiele różnych podejść i koncepcji.

Rozwiązania dla biznesu flotowego według First Stop

Małgorzata Kublik national fleet business solution manager Bridgestone Polska

G

łównym założeniem podejścia First Stop do  biznesu flotowego jest elastyczność i  indywidualne dopasowanie każdego z wyżej wymienionych elementów do wymagań i procedur po stronie klienta flotowego. Z  ponaddwuletniego doświadczenia we  współpracy flotowej a  także z  obserwacji rynku i  rozmów prowadzonych z  firmami flotowymi wiemy doskonale, że  nie  istnieje na  rynku dwóch identycz-

92

Fleet 12 (73) / 2016

nych w  kontekście procesów klientów flotowych. Każdy z nich posiada odmienne wymagania czy procedury. Takie uwarunkowanie powoduje, że  oferowanie, a  później aplikowanie tego samego modelu rozwiązania zwyczajnie nie może się sprawdzić.

Aktualnie pracujemy z 5 dużymi firmami z obszaru CFM i 1 klientem spoza branży posiadającym własny park.

WWW.FIRSTSTOP.PL

Biorąc to  pod uwagę, zdecydowaliśmy  się na  to, aby nasze rozwiązanie oprzeć o  pewne stałe elementy, które w zależności od klienta będziemy dowolnie modyfikować, nie  chcemy oferować jednego, uniwersalnego podejścia. Odwołując  się do  powyższego, z  każdym ze  wspomnianych klientów realizujemy proces flotowy z  wykorzystaniem każdego z  omówionych na  początku elementów, ale różnie w  ujęciu całościowym procesu. Co to oznacza w praktyce? Np. dopasowanie systemu informatycznego do indywidualnych wymagań w zakresie raportowania (tutaj muszę nadmienić,


PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Fleet Service

Tabela. Model rozwiązania flotowego first stop Ogólnopolska sieć serwisów oponiarskich i mechanicznych First Stop

80 serwisów oponiarskich i mechanicznych First Stop w całej Polsce 25 serwisów oponiarskich i mechanicznych wspierających Sieć First Stop w zakresie

Opony

Usługi

System informatyczny

Zespół

Pełne portfolio opon Grupy Bridgestone Szeroki wachlarz opon spoza Grupy Bridgestone

Kompleksowy zakres usług oponiarskich oraz fast-fit Szeroki zakres usług mechanicznych

Autorskie narzędzie wspierające zarządzanie procesami wymiany opon w pojazdach

Wykwalifikowany Zespół Back Office aktywnie wspierający klientów flotowych oraz Serwisy First Stop

Doskonała dostępność opon oparta jest o dedykowany dla flot magazyn opon znajdujących się w portfolio Grupy Bridgestone czyli marek Bridgestone, Firestone i Dayton oraz o współpracę z czołowymi hurtowniami opon tak w Polsce, jak i za granicą.

Punkty serwisowe Sieci First Stop to serwisy posiadające ogromne doświadczenie w zakresie obsługi pojazdów flotowych tak w zakresie usług oponiarskich, jak i mechanicznych.

że system, którego używamy, jest napisany lokalnie, co pozwala nam na dowolną, tak w  zakresie funkcjonalności, jak i  czasu, modyfikację narzędzia). Mogłabym w  tym miejscu wymienić jeszcze wiele innych przykładów, takich jak podejście klientów flotowych do  kwestii umawiania użytkowników

Rozwiązanie flotowe First Stop oparto o system informatyczny przygotowany przy współpracy z liderem rynku oprogramowania dla motoryzacji, pozwala na bieżącą kontrolę zleceń, kontrolę stanu depozytów.

flotowych na  wymiany. Są  tacy, którzy oczekują od  nas udostępnienia aplikacji on-line do obsługi tego elementu procesu, są i tacy, którzy oczekują indywidualnego umawiania bezpośrednio przez serwis oponiarski. Z  perspektywy podejścia do  biznesu flotowego, jakie w  First Stop prezentu-

Zespół First Stop Back Office tworzą wysoko wykwalifikowani w zakresie procedur flotowych, procesów serwisowych, a także wiedzy o usługach oponiarskich, jak również samych oponach specjaliści. Rolą nadrzędną Zespołu jest stałe obserwowanie i ulepszanie rozwiązań dostarczanych/ proponowanych przez First Stop klientom flotowym.

jemy, najistotniejszym elementem jest przede wszystkim elastyczne podejście. Pozwala ono na  dopasowanie do  siebie niemalże każdego z procesów flotowych. Tak dobitnie pokazuje nam nasze doświadczenie. 

Rozwiązania First Stop Model rozwiązania proponowany przez First Stop to kombinacja oparta o pięć ściśle powiązanych ze sobą elementów, które w dużym uproszczeniu definiujemy jako: ƒƒ Wysokiej jakości sieć serwisów oponiarskich i mechanicznych, rozumiejących procedury i  wymagania charakteryzujące proces obsługi pojazdów i  użytkowników flotowych. ƒƒ Dopasowane do  zapotrzebowania klienta flotowego portfolio opon, które jest i będzie dostępne dla owego klienta nie tylko poza, ale przede wszystkim w trakcie trwania okresu sezonowych wymian opon. ƒƒ Usługi związane z wymianą opon oraz usługi mechaniczne, wykonywane w zorganizowany i przejrzysty sposób. ƒƒ System informatyczny umożliwiający szybką wymianę informacji o  zdarzeniach, dotyczących obsługi pojazdów, tak w  kontekście usług oponiarskich (wymiana opon, magazynowanie opon, naprawy opon, sprawdzenie stanu ogumienia typu quick check etc.), jak i  mechanicznych pomiędzy wszystkimi współpracującymi ze sobą stronami. ƒƒ Zespół wysoko wykwalifikowanych specjalistów w obszarze Back Office, którego nadrzędną rolą jest aktywne słuchanie potrzeb klienta floty i proponowanie dopasowanych do jego potrzeb rozwiązań.

WWW.FIRSTSTOP.PL

Fleet 12 (73) / 2016

93


Fleet Fuel

Polska jest jednym z najlepiej rozwiniętych europejskich krajów, jeśli chodzi o transakcje realizowane za pomocą kart płatniczych i kredytowych. Czy warto w takim razie zawracać sobie głowę kolejną kartą – tym razem paliwową? Sprawdzamy, kto może się o nią ubiegać i jakie korzyści daje ona przedsiębiorcom.

Tankuj na kredyt

Michał Hutyra

W

brew powszechnie panującym wyobrażeniom karty paliwowe nie  są  narzędziem, z którego mogą korzystać wyłącznie duże floty pojazdów. Lotos, PKN Orlen, Shell oraz UTA oferują taką możliwość każdemu klientowi, nawet mikroprzedsiębiorcy, który posiada jedno auto i tankuje dwa, trzy razy w miesiącu. Podstawową zaletą kart paliwowych jest możliwość dokonywania transakcji bezgotówkowych, jednak oferują one wiele innych, niedostępnych dla kart płatniczych i kart kredytowych funkcjonalności. Zamiast wielu faktur za poszczególne tankowania klient otrzymuje jedną, dwie, czasem nawet cztery zbiorcze faktury w miesiącu, w dodatku z wydłużonym terminem płatności. Posługiwanie  się kartą paliwową wyklucza więc sytuację, w której zagubimy pojedynczą fakturę. Nie traci się

94

Fleet 12 (73) / 2016

także czasu na wystawianie ewentualnych faktur korygujących, bo  pomyłki, które są przecież ludzką rzeczą, w tym wypadku po prostu nie istnieją. Same faktury mogą być rozdzielone na  poszczególne działy firmy. Możliwe jest także uzyskiwanie specjalnych elektronicznych raportów z  rozbiciem na  poszczególnych pracowników lub samochody. Inną zaletą kart paliwowych jest często niższa niż na  dystrybutorze cena paliwa. W  przypadku dużych flot ceny są  negocjowane na  dany miesiąc z  góry, w  przypadku mniejszych firm obowiązuje stały rabat kwotowy, np.  5‒10 groszy na  litrze paliwa. Kartami można też płacić za  korzystanie z dróg (autostrad, tuneli) w kraju i za granicą. Można nimi płacić za środki smarne, płyny do spryskiwaczy szyb, myjnie, a nawet za drobne naprawy. Przedsiębiorca, wyrabiając kartę, dokładnie wybiera zakres produktów i  usług, za  które będzie można zapłacić. Pozwala to  lepiej

kontrolować wydatki dokonywane na stacjach przez pracowników. Jeśli samochód wyjeżdża za granicę i tam tankuje paliwo, dzięki karcie można bez przeszkód odliczać VAT oraz akcyzę. Należności za posługiwanie  się kartą poza terytorium naszego kraju rozliczane są w złotówkach lub w euro, w zależności od preferencji klienta. Karta paliwowa najczęściej jest przypisana do pojazdu. Ma to tę zaletę, że obsługa stacji podczas płatności weryfikuje zgodność numeru rejestracyjnego auta z  numerem zapisanym na  karcie. Uniemożliwia to zatankowanie paliwa do innego, np. prywatnego, samochodu. Jeśli w firmie jest więcej pojazdów, ale nie pokonują one dłuższych tras lub nie tankują w jednym czasie, korzystniejszą opcją jest karta na  okaziciela, z  której może w  zależności od  potrzeb korzystać kilku pracowników. Jest to  zawsze wygodniejsze rozwiązanie niż wręczanie pracownikowi gotówki lub zaliczki na poczet zakupu paliwa.


Fleet Fuel

Karty paliwowe to  karty płatnicze w  rozumieniu ustawy o  elektronicznych instrumentach płatniczych. Ich posiadacze korzystają więc z  ochrony, jaką jest ograniczenie odpowiedzialności za transakcje dokonane skradzioną lub zagubioną kartą, przed jej zastrzeżeniem, do  kwoty 150 euro. Aby uzyskać kartę paliwową, właściciel lub upoważniony przez niego przedstawiciel firmy musi wypełnić odpowiedni formularz lub skontaktować  się z  biurem regionalnym. Zazwyczaj niezbędne jest dostarczenie kopii dokumentów NIP i REGON, aktualnego odpisu  KRS, aktualnej opinii banku prowadzącego rachunek firmy, a  także zaświadczenia o  niezaleganiu z  opłatami z  ZUS i  urzędu skarbowego. Czasami konieczne jest zabezpieczenie transakcji wekslem lub wpłatą pieniężną (tzw. kaucją). Koszt obsługi kart paliwowych wynosi średnio ok. 2% obrotu na karcie, a czas jej wydania od momentu podpisania umowy – 7‒14 dni. A  jakie korzyści z  wydawania kart paliwowych mają koncerny paliwowe? Pozwalają one przywiązać klienta do  sieci swoich stacji, a  więc poszerzyć krąg odbiorców na oferowane towary oraz usługi. Wybór emitentów kart paliwowych w Polsce jest bogaty, więc każda firma (transportowa, spedycyjna, przewozowa) może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Liczących  się emitentów kart paliwowych w naszym kraju jest siedmiu, poniżej oferta każdego z nich.

BP

BP ze swoimi kartami BP Plus Polska oraz jej rozszerzonym wariantem BP Plus Europe daje możliwość płacenia w sieci ponad 18 tys. stacji benzynowych w 36 europejskich krajach. W  Polsce posiadacze kart w ramach zrzeszenia Routex mogą tankować nie tylko na stacjach BP, ale także Statoil. Praktyczną zaletą karty jest aplikacja BP FleetExpert, która pozwala na  łatwe

 otos Esso-Card przysługuje, firmom, które kupują L minimum 500 litrów paliwa miesięcznie. Wydanie obu kart jest bezpłatne, tak samo jak ich utrzymanie. administrowanie kartami w każdym miejscu i o każdej porze za pośrednictwem internetu. Nowatorski system nawigacyjny BP FleetMove, który umożliwia planowanie podróży z uwzględnieniem lokalizacji stacji paliw. Warunkiem przystąpienia do  programu jest tankowanie przynajmniej 300 litrów paliwa miesięcznie. Nie ma opłat za wydanie karty BP PLUS/ Routex. Klient płaci jedynie za pakiet internetowy – maksymalnie to 3,50 zł za kartę miesięcznie. Kwota ta może być mniejsza, jeśli firma użytkuje więcej kart. Powyżej 30 sztuk opłata jest anulowana.

DKV

Karty DKV są  oferowane w  jednym z  dwóch pakietów uprawnień. Pierwszy stopień oferuje standardowe usługi (płatność za  paliwo, myjnię, produkty oferowane na  stacjach), natomiast drugi umożliwia korzystanie ze  wszystkich usług DKV, np.  możliwość wynajmu samochodu w  Niemczech, Holandii i  Austrii czy korzystanie z parkingów strzeżonych, np.  we  Francji. Firma DKV oferuje zwrot zagranicznego podatku VAT bez zewnętrznych pośredników. Kierowca posługujący  się kartą ma  możliwość korzystania z  60 tys. punktów akceptacji w  ponad 40 krajach Europy. Do  programu kartowego DKV może należeć każdy przedsiębiorca, ponieważ nie  ma  czegoś takiego jak minimalny limit miesięczny dotyczący ilości kupowanego paliwa. Wydanie karty oraz jej utrzymanie jest bezpłatne, a  rabat kwotowy za  paliwo negocjowalny. Fakturowanie odbywa  się dwa razy w miesiącu, a termin płatności wynosi 21 dni. Karta jest przypisana do pojazdu, a nie do firmy.

Lotos

Lotos oferuje kartę paliwową Lotos Biznes, z której można korzystać w sieci około 480 stacji benzynowych w Polsce. Dzięki karcie Lotos-Esso Card można dodatkowo tankować w  sieci około 13 tys. stacji benzynowych Esso w Europie. Karty wydawane są  imiennie, na  okaziciela lub na  pojazd. Aby móc wystąpić o kartę Lotos Biznes, należy tankować miesięcznie od  100 do  500 litrów. Lotos Esso-Card przysługuje firmom, które kupują minimum 500 litrów paliwa miesięcznie. Wydanie obu kart jest bezpłatne, tak samo jak ich utrzymanie. Rabat kwotowy od paliwa ustalany jest zawsze indywidualnie, na podstawie dokumentów przedłożonych do weryfikacji kierownikowi stacji znajdującej  się najbliżej siedziby danej firmy. System fakturowania odbywa się raz w miesiącu, a zabezpieczeniem transakcji są m.in. weksel lub cesja lokaty.

Orlen

PKN Orlen to  największy emitent kart paliwowych w  Polsce, z  największą, przy okazji, siecią stacji paliw Orlen i Bliska (ponad 1700), na których można płacić kartami Orlen Flota, Biznestank i  Mikroflota. Karty Open Drive pozwalają kierowcom płacić za  paliwo nie  tylko w  Polsce, ale również w  Niemczech (Star), Czechach (Benzina i  Benzina Plus) i  na  Litwie (Or-

Fleet 12 (73) / 2016

95


Fleet Fuel

PM

3:56

UTA

Karty UTA są  akceptowane na  około 3000 stacjach w Polsce (BP, Orlen, Statoil, Shell i  Lotos), w  Europie zaś w  sieci ponad 25  000 stacji benzynowych. Podstawowa to  UTA Full Service Card, umożliwiająca korzystanie ze  wszystkich usług związanych z  użytkowaniem pojazdów. Druga – Diesel Card – pozwala jedynie tankować i wnosić opłaty drogowe za autostrady i  tunele. Istnieją też karty specjalne dla użytkowników samochodów marek Mercedes-Benz i Setra. Karty UTA są ewidentnie przeznaczone dla właścicieli dużych flot samochodowych. Świadczy o tym choćby minimalny limit, jaki trzeba spełnić, żeby zostać użytkownikiem tego programu – to minimum 10 aut i zużycie paliwa 2000 litrów miesięcznie. Faktury wystawiane są co 2 tygodnie, a ich termin płatności wynosi 30 dni.  MMST

-025

43_0

1Flee

t_21

0x28

0_v3

o.ind

Statoil

kować również na  stacjach działających w  systemie Berlio w  Rosji i  na  Białorusi. Jeśli klient Statoil podpisze dodatkową umowę z firmą AD Polska, może nią płacić za usługi serwisowe w około 200 warsztatach samochodowych. Oprócz opieki konsultantów, klienci mogą liczyć na rabaty na usługi i części oraz na bezpłatną pomoc drogową. Kontrolowanie wydatków możliwe jest poprzez serwis internetowy. Możliwa jest także pomoc w  odzyskaniu podatku VAT zapłaconego razem z nabywanymi towarami i usługami za granicą. /13

transakcjami i wydatkami dokonywanymi z użyciem kart oraz generowanie raportów. Shell nie  ogranicza klientów minimalną liczbą tankowań i minimalną ilością zatankowanego paliwa w miesiącu. Opłata pobierana za  wydanie karty to  4  złote miesięcznie. Zabezpieczenie transakcji nie  zawsze jest wymagane. W  przypadku nowych klientów to  gwarancja bankowa albo kaucja. Klienci, którzy tankują mniej paliwa, nie otrzymują rabatu gotówkowego od  ceny zakupionego paliwa. Ten jest przyznawany dla większych odbiorców. Częstotliwość wystawiania faktur oraz termin ich płatności jest ustalany indywidualnie. Karty mogą być wystawiane zarówno na  samochód, jak też na  podmiot i nie ma to wpływu na cenę za utrzymanie karty. Podobnie jak w  przypadku innych kart, przedsiębiorca sam określa limity transakcyjne (wartościowe i  ilościowe) oraz ustawia alerty (w  przypadku podejrzanych transakcji klient jest powiadamiany o takich zdarzeniach SMS-em.

d 1

Shell

 ortfolio kart paliwowych PKN Orlen oferuje rożne P rozwiązania Program Flota przeznaczony jest dla firm tankujących przynajmniej 1000 litrów miesięcznie. Biznestank to oferta skierowana do małych i średnich przedsiębiorstw, tankujących co najmniej 500 litrów paliw miesięcznie. Mikroflota to narzędzie, z którego mogą korzystać nawet mikroprzedsiębiorstwa.

8/11

len). W  krajach tych znajduje  się łącznie ponad 2600 stacji grupy Orlen. Portfolio kart paliwowych PKN Orlen oferuje różne rozwiązania Program Flota przeznaczony jest dla firm tankujących przynajmniej 1000 litrów miesięcznie. Biznestank to oferta skierowana do małych i średnich przedsiębiorstw, tankujących co  najmniej 500 litrów paliw miesięcznie. Mikroflota to  narzędzie, z  którego mogą korzystać nawet mikroprzedsiębiorstwa. Automatyczny limit zakupowy to  3000  zł łącznie na  wszystkie samochody w  firmie. Klient otrzymuje dwie faktury zbiorcze w miesiącu – pierwsza obejmuje okres od 1. do 15. dnia miesiąca, druga od 16. dnia do końca miesiąca. Obie faktury mają 14-dniowy termin płatności. Jeśli planowane są dłuższe trasy, które bardziej obciążą konto przedsiębiorcy, płatności można dokonać wcześniej, po to aby korzystać z większego limitu. To ważne, bo Mikroflota umożliwia tankowanie paliwa za  granicą oraz dokonywanie płatności za  autostrady, myjnie, płyny do  spryskiwaczy i  inne tego typu produkty. Zasada działania karty przypomina kredyt konsumencki. Jeśli klient jest związany z  jedną konkretną stacją, to  otrzymuje rabat kwotowy –  5  groszy mniej niż ceny na  dystrybutorze. Koszt wydania karty to 10 zł netto, a koszt miesięcznego utrzymania 3 zł netto.

Shell zajmuje trzecie miejsce pod względem liczby własnych stacji w  Polsce (ponad 400 placówek). Na każdej można korzystać z kart paliwowych euroShell, które oferowane są w dwóch wariantach: dla aut ciężarowych i autobusów oraz dla busów i  aut osobowych. Karty umożliwiają również korzystanie z około 20 tys. stacji w Europie, w tym ok. 12 tys. z logo Shell. Klienci Shell, podobnie jak użytkownicy innych kart paliwowych, mogą korzystać z systemu online, tu nazwanego euroShell Card, który umożliwia kontrolę nad wszelkimi

96

Fleet 12 (73) / 2016

Statoil, również działający w  systemie Routex, oferuje dwa rodzaje kart: Statoil firma, dzięki której można tankować na krajowych stacjach Statoil i BP, oraz Statoil eurofirma, umożliwiająca tankowanie w sieci 18 tys. stacji niemal w całej Europie. Tak jak w przypadku karty BP Plus Europe, można nią płacić za przejazdy wybranymi autostradami, tunelami i mostami. Od niedawna, używając kart Statoil, można tan-


Vademecum samochodu firmowego

2017

   Contact

DOŁĄCZ DO LIDERÓW BRANŻY FLOTOWEJ  Rocznik, w nakładzie 30 000 egzemplarzy.  Katalog firm flotowych.  Dostawcy produktów i usług flotowych.  Wizytówki firmowe z kontaktami do osób decyzyjnych.  13 branżowych sekcji specjalnych – jako źródło właściwych decyzji, w tym m.in.: koncerny samochodowe, dealerzy, ubezpieczenia, paliwa i karty paliwowe, opony, technologie, zarządzanie flotą, finanse, remarketing.   K ażda z sekcji poprzedzona analizą rynku. Eksperckie komentarze.   Wersja elektroniczna wizytówek firmowych na stronie www.fleet.com.pl

ZAREKLAMUJ SWOJĄ FIRMĘ W FLEET CONTACT 2017 I DOŁĄCZ DO LIDERÓW BRANŻY FLOTOWEJ Sprzedaż powierzchni reklamowej w roczniku Fleet Contact 2017: Krzysztof Turczak Dyrektor handlowy krzysztof.turczak@fleet.com.pl Tel. +48 (71) 339 79 03 Fax +48 (71) 339 79 22 kom. +48 608 362 932

Adam Dziedziński Kierownik ds. sprzedaży adam.dziedzinski@fleet.com.pl Tel. +48 (71) 339 79 03 Fax +48 (71) 339 79 22 Kom.: +48 784 066 636


Fleet Chat

Kup pan auto

K

to czasami poświęci kilka minut na  przeczytanie mojego felietonu, ten wie, że do samochodów mam stosunek przerywany. Kocham je z przerwami na nienawiść. To podstawa udanego związku, ponieważ najgorsza jest obojętność. W moich burzliwych związkach z samochodami na nudę i obojętność nie ma miejsca. Kłócę się z nimi, wyzywam, by chwilę później przepraszać i zalewać paliwem premium. Tak już mają jednostki niestabilne emocjonalnie. Czasami jednak nadchodzi taka chwila, że z jakimś autem trzeba się pożegnać. Właśnie teraz w  moim życiu motoryzacyjnym nastąpiła taka chwila, kiedy sprzedaję auto, czyli na żywym organizmie przekonałem się, czymże jest remarketing. Samochód firmowy, leasingowany, czyli dosyć precyzyjnie dało się określić, kiedy trafi do sprzedaży. Od razu ławice dalszych i  bliższych znajomych alarmowały, że  one go wezmą na  100%, a najlepiej dzisiaj. To, że leasing jeszcze nie jest spłacony, nie miało najmniejszego znaczenia. Zbliżał  się okres sprzedaży samochodu, więc profesjonalnie przystąpiłem do  wyceny. Pierwszym elementem było ubezpieczenie. – Proszę pana, wyceniamy samochód na x. Zarejestrowałem, ubezpieczyłem, uzbrojony w jako takie pojęcie o cenie samochodu czekałem. Z racji rozlicznych koneksji i powiązań z różnymi postaciami z branży okołomotoryzacyjnej, w  tym ze  światkiem mafijnym, postanowiłem doprecyzować cenę. Dealer, przecież pracujący tam kierownik, sam mówił, że jak tylko będę sprzedawał auto, to jak w dym, on ma około 30 tysięcy chętnych. Postanowiłem jego zapytać o cenę, przecież mają dział zajmujący się wyceną używanych. – Słuchaj, znaczy przypomnij mi, co to za auto? – Sam przecież mi je sprzedałeś! – Tak, tak, to wiesz co, sprawdź sobie może na Otomoto, i tak wiesz… wypośrodkuj. Nie wypośrodkowałem, bo samochód był jedyny, jak to piszą w ogłoszeniach; jedyny taki. Zwróciłem się do instancji najwyższej, przyjaciół z firmy Eurotax. Wycena fachowa, jasna i prędka, jakże odległa – na plus – od tej ubezpieczeniowej. Miałem więc dwie ceny, które jakoś rozjaśniały mi  obraz sytuacji. Co  zrobiłem? Oczywiście wystawiłem za  cenę jeszcze inną, najwyższą.

Wydawca:

Redaktor honorowy Sobiesław Zasada Redaktor naczelny Tomasz Siwiński +48 668 353 040

Fleet Meetings sp. z o.o. ul. Orłowskiego 24/1 51-637 Wrocław, tel. (71) 339 79 03, fax (71) 339 79 22, www.fleet.com.pl, kontakt@fleet.com.pl

tomasz.siwinski@fleet.com.pl

Redaktorzy: Przemysław Dobrosławski +48 784 584 163

przemyslaw.dobroslawski@fleet.com.pl

Michal Hutyra +48 662 183 583 michal.hutyra@fleet.com.pl

Niech  się już dzieje, pomyślałem. Samochód wystawiłem przez zaprzyjaźnionego dealera, który auto znał i mógł za nie poręczyć, więc opis suchy i  szlachetny. Więcej dopowiem przez telefon. Tych nie spodziewałem się otrzymywać wielu, bo cena była z dolnych granic zdrowego rozsądku. Powiedziałem natomiast  tym watahom potencjalnych kupców, że ogłoszenie jest, wisi, a cenę proszę ustalać ze mną. Nawet nie wiecie, ile się dowiedziałem o samochodzie, którym przejechałem przez trzy lata 126 tysięcy kilometrów. Dowiedziałem się między innymi, co następuje: że ogromna szkoda, że mój samochód jest zielony; że niesamowicie żal, że jest to kombi; jakże przykro, że ma manualną skrzynię biegów i że jest dieslem. Następnie potencjalni kupcy, już w lekko uszczuplonym składzie, rozpoczęli żmudny proces kontestacji ceny. Bardziej myślałem, że to będzie bliżej… no, wiesz, że… za darmo! Kolejny odstrzał „pewniaków”. Następna grupa to już teoretycy motoryzacji. Teoretycznie, to ja bym nawet ten samochód kupił, gdybym oczywiście, po  pierwsze, miał jakiekolwiek pieniądze, których akurat nie mam, no i gdybym szukał samochodu, a aktualnie nie szukam. Nawet gdybym szukał, to zapewne czegoś innego, a gdybyś sprzedawał ten drugi, to ja na pewno! Wykruszyli  się wszyscy potencjalni. Na  placu boju pozostało samotne ogłoszenie. Nie  spieszyło mi  się ze  sprzedażą, telefon milczał. Jak dobrze, że milczał. Niestety, zadzwonił. Telefon zaraza, dżuma. Przewlekły jak choroba głos zaczął wypytywać o  rzeczy dla mnie tak abstrakcyjne. Wiesz, ja  wiem, jak dbać o  samochód, bo  sam mam… Tutaj już słyszałem puzon i  tylko momentami podczas siedmiogodzinnej rozmowy dolatywały mnie strzępki co  bardziej irracjonalnych pytań: Czy samochód ma twardy dowód, czy jak wyleasingowany samochód wyleasinguje w tej samej firmie, to czy ta firma będzie się cieszyła? Czy jeżeli spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sprzeda spółce z  ograniczoną odpowiedzialnością, to  czy  to  będzie fajnie wyglądało, co nie??? Tak że wszystkim, którzy szukają fajnego, pewnego, oszczędnego samochodu chciałem powiedzieć, że jest, ale nie jest na sprzedaż. 

Tomasz Siwiński

Stali współpracownicy Jerzy Dyszy Eryk Chilmon Zdzisław Podbielski Michał Torz Piotr Tabor Maciej Chomacki

Dyrektor handlowy Krzysztof Turczak + 48 608 362 932

Projekt graficzny i skład DTP Studio Michał Kośnik + 48 604 750 051

Kierownik ds. sprzedaży Adam Dziedziński +48 784 066 636

Korekta Alina Issel

Prezes Zarządu Małgorzata Mikołajczyk + 48 666 373 920

adam.dziedzinski@fleet.com.pl

malgorzata.mikolajczyk@fleet.com.pl

krzysztof.turczak@fleet.com.pl

Dyrektor marketingu i PR Dominika Wejksznia +48 668 400 633

dominika.wejksznia@fleet.com.pl

michal.kosnik@fleet.com.pl

Okładka P. Ptak Druk Drukarnia Taurus Numer ISSN: 2081-0806


Wesołych Świąt Wszystkim naszym Czytelnikom i Partnerom, składamy życzenia spokojnych i pełnych blasku Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności i sukcesów w Nowym Roku!



Fleet 73