Issuu on Google+

Fleet

nr 10 (71) październik 2016 ISSN: 2081-0806

dialog flotowy

EKOnomia i EKOlogia okiem praktyków


Fleet Start

Problemy pierwszego świata

C

zy można jeść kawior z  bieługi, kiedy znaczna część świata cierpi głód, czy można spać w pałacach, kiedy jest tylu bezdomnych, czy można jeździć samochodem za dwa miliony złotych, kiedy inni nie mają nawet roweru? Można. Tak pomyślany jest ten świat, na  zasadzie kontrastów, i  nic, a  przynajmniej niewiele, na to poradzimy. Jako jedyny magazyn flotowy w Polsce mieliśmy okazję jeździć samochodem wyjątkowym – Rolls Royce Wraith. Czy mamy z tego powodu wyrzuty sumienia? Niekoniecznie. Tym bardziej, że nie robimy tego z próżności, tylko po to, aby przedstawić ten model na naszych łamach. Czy to model flotowy? Nie, ale najdroższy samochód tej marki sprzedany w Europie znalazł nabywcę właśnie u nas. Może ktoś szukał kosztów? Jak zawsze w sekcji Cars prezentujemy także bardziej przyziemne samochody: Mazdę 6, Toyotę ProAce czy Renault Talisman. Szczególnie serdecznie zapraszam też do lektury relacji z naszego szkolenia Fleet Management Training, które – gdybym był nieskromny – nazwałbym Rolls-Roycem wśród szkoleń. Dopisali uczestnicy, partnerzy i prelegenci. Ci, których nie było z nami, stracili wiele, ale nie wszystko. Nasza redakcja przygotowała relację ze szkolenia w Białce Tatrzańskiej. Zapraszamy do lektury, a już 22 listopada widzimy się na Targach Fleet Market.

Fleet Menu Fleet Flash 4

Fleet Strategy

Aktualności

Fleet Photo

10 Jesienny rozkwit motoryzacji 16 Fleet Management Training 19 W duchu rywalizacji – Testy Volkswagena Tiguana

Fleet People

20 P  rowadzenie Rolls Royce’a ma w sobie coś z magii 24 Jesteśmy mocni we wszystkich aspektach

Fleet Finance

26 Znakomite trzy kwartały 30 Silna pozycja leasingu w Europie. Polska w pierwszej szóstce 31 Waluty w górę, marże w dół 32 Volkswagen dla biznesu

Fleet Management 34 36 38 39 40

PARTNER DZIAŁU

Ekospojrzenie Same plusy Szkolenia z Volvo w tle Konie mechaniczne na start Flotowcy testują samochody Volvo

PARTNER DZIAŁU

42 A  kademia Fleet Managera odc. 62 42 Auto oddam 46 Firmy z branży car fleet management rozpieszczają sektor MŚP 50 Coś z niczego 53 Made in Japan 54 Polska branża motoryzacyjna ma się świetnie 56 FCA wraca do gry

Fleet Cars&Trucks

Rolls Royce Wraith 58 Perfekcja zapisana w genach Audi A4 Allroad quattro 62 Wszechstronne kombi Hyundai Ioniq hybrydowy 64 Blisko natury Renault Talisman Grandtour 68 Szykowny francuz Volkswagen Up! 71 Update Up'a Mazda 6 72 Atrakcyjna japonka Opel Astra Sports Tourer 74 Wzór w segmencie Peugeot 3008 77 Mega Ford Mustang Convertible 78 Galopujący bestseller

Dacia Duster  81 Najpopularniejszy SUV w Polsce Toyota Proace Verso 82 Przetestowany jak należy Citroën Spacetourer 84 Citroën Spacetourer już w testach!

Fleet Technology

86 Jackware, czyli okup za samochód 87 Systemy zarządzania flotą A.D. 2020

Fleet Safety

88 Jedź bezpiecznie, płać mniej 89 Škoda Autodrom Poznań 90 Zmiana w systemie odszkodowań

Fleet Service

PARTNER DZIAŁU

92 W  szyscy jesteśmy zespołem 94 Firestone Destination Winter – specjalnie dla SUV-ów 96 Pięć sposobów na efektywne zarządzanie twoją flotą samochodową

Fleet Fuel

98 W  ydatki na paliwo skontrolujesz za pomocą karty paliwowej 100 Los silników spalinowych

Fleet Chat

102 Legia Pany

Fleet 9 (70) / 2016

3


Fleet Flash

NOWOŚCI >> ŠKODA

Patronaty Konferencja TOP automotive 2016 – druga edycja już w grudniu we Wrocławiu

Konferencja TOP automotive 2016, która odbędzie  się w dniach 7‒9 grudnia 2016 roku, to  spotkanie największych OEMów  w  Polsce i  ich dostawców, poddostawców, przedstawicieli IATF i VDA QMC. Spotkanie służy wymianie doświadczeń pomiędzy nimi oraz jest okazją do  nawiązania partnerskich i  biznesowych relacji między uczestnikami Konferencji. Konferencja podzielona 07.12.2016 została na  dwie części: wykładową i  warsztatową. Wśród ekspertów 08.12.2016 będą przedstawiciele  m. in. IATF, VDA QMC, Volkswagen Polska, Fiat Chrysler Automobiles Group Purchasing Poland, General Motors Manufacturing Poland oraz dostawców I rzędu.

PARTNER DIAMENTOWY

PROGRAM 15:00 – 16:30 17:00 18:00 – 18:05 18:05 – 18:45

Rejestracja uczestników Wyjazd do Afrykarium Otwarcie Konferencji Przemysł motoryzacyjny 2016. Inwestycje, przejęcia, ...

19:00

Nocne zwiedzanie Afrykarium wraz z uroczystą kolacją

07:00 – 09:00 09:00 – 09:30

Rejestracja uczestników Powitanie uczestników

09:30 – 10:30

Nowe wydanie ISO/TS 16949

10:30 – 11:00

Przerwa

11:00 – 11:45

Panel Producentów Korelacja „Poddostawca – Dostawca – Volkswagen Poznań” – wyzwania i najlepsze praktyki w zarządzaniu poddostawcami

11:45 – 12:30

Proaktywne zarządzanie jakością materiałów dostawców w optyce metodologii World Class Manufacturing

Rafał Orłowski AutomotiveSuppliers.pl

ŠKODA Kodiaq ma odpowiedni potencjał do tego, by ostro namieszać w segmencie SUV-ów. Auto będzie oferowane w wersjach 5- i 7-osobowej, z napędem na  jedną lub na  obie osie realizowanym za  pośrednictwem sprzęgła typu Haldex  5. generacji. Takie rozwiązanie jest niezwykle skuteczne w  działaniu, a  ponadto zajmuje niewiele miejsca i nie zwiększa znacząco masy własnej pojazdu. Kodiaq może pochwalić się ogromnym bagażnikiem, który w 5-miejscowej wersji połknie 720 l bagażu. Po złożeniu oparcia tylnej kanapy można go powiększyć niemal trzykrotnie – do  2065  l. Na  pokładzie nowej Škody nie  zabraknie typowych dla tej marki przemyślanych rozwiązań. Należą do  nich  m.in. przesuwana o  18  cm tylna kanapa oraz składane oparcie fotela pasażera, dzięki któremu można przewieźć przedmioty o  długości  2,9  m oraz klapa bagażnika otwierana ruchem stopy. Mocną stroną czeskiego SUV-a  będzie oferta silnikowa obejmująca jednostki benzynowe i  diesle o  mocach od  125 do  220  KM. PARTNER STRATEGICZNY

PARTNER SREBRNY

Tanja Wälzholz Trener IATF/VDA QMC

Marzena Pillich-Grońska Kierownik Zapewnienia Jakości Części Zakupowych Volkswagen Poznań Sp. z o.o.

Przy zgłoszeniu więcej niż jednej osoby z jednej firmy przysługuje zniżka w wysokości 10% na każdą kolejną osobę. Koszt uczestnictwa – 1950 zł netto, obejmuje udział w części konferencyjnej, materiały konferencyjne, wyżywienie zgodnie z programem Konferencji, wydanie certyfikatu. Cena nie zawiera noclegu. Szczegółowy program Konferencji znajduje się na oficjalnej stronie internetowej Konferencji www.topautomotive.pl 

Fleet 10 (71) / 2016

ORGANIZATOR

PATRONAT HONOROWY

12:30 – 13:15

Zarządzanie ryzykiem poprzez PFMEA, wizja GM

13:15 – 14:00

Obiad

14:00 – 16:15

Panel Dostawców Zarządzanie wymaganiami specyficznymi branży motoryzacyjnej w łańcuchu dostaw

Krzysztof Domanowski Manager, Supplier Quality - SMT Chassis, GM Europe Engineering General Motors Manufacturing Poland Sp. z o.o.

Oczywiście mogą one współpracować ze skrzyniami mechanicznymi i zautomatyzowanymi – dwusprzęgłowymi DSG. W sprzedaży pojawi się również odmiana hybrydowa typu plug-in. Kodiaq będzie kusił przyszłych nabywców bardzo bogatym wyposażeniem, również takim, które nie  było dotąd oferowane w  żadnej innej Škodzie, np.  systemem kamer 360O. Kierowca będzie mógł liczyć na  wiele systemów zwiększających bezpieczeństwo i  ułatwiających jazdę, np.  asystent parkowania auta z  podpiętą przyczepą oraz aktywny tempomat. Więcej o  tym modelu oraz o  wrażeniach zza kierownicy napiszemy w numerze grudniowym naszego magazynu, kiedy będziemy już po  pierwszych jazdach testowych  tym samochodem. 

Ryszard Czachor Quality Manager KIRCHHOFF Polska Sp. z o.o. Wojciech Pająk Supplier Quality Engineer Lear Corporation

Reinhard Hagen Director Training and Professional Development VDA QMC

Wojciech Kawa/Tomasz Gwiżdż Supplier Quality Manager/Team Leader Body & Raw Materials FCA Group Purchasing Poland Sp. z o.o.

4

Czeski SUV

Aleksander Kulesz SQA - Team Leader Proseat Sp. z o.o.

KONKURSY >> DESIGN

16:15 – 16:30 16:30 – 20:00 20:00

Podsumowanie Networking Time Uroczysty bankiet

09.12.2016

Renault –

09:15 – 09:30 09:30 – 11:30 11:30 – 12:00 12:00 – 13:00 13:00 – 14:00 14:00 – 14:15 14:15 – 15:00

Powitanie uczestników Warsztaty Producentów Przerwa Panel Partnerów Warsztaty Dostawców Podsumowanie i zamknięcie Konferencji Obiad

konkurs dla designerów

Polskie przedstawicielstwo francuskiej firmy Renault znane jest z podejmowania różnych inicjatyw z zakresu szeroko pojętej motoryzacji. Między innymi prowadziło działalność na  rzecz bezpieczeństwa na  drodze, mocno akcentując edukację dzieci w tym zakresie. Teraz podjęto inne zadanie, ogłaszając konkurs na  zaprojektowanie samochodu autonomicznego. Konkurs zgromadził wielu uczestników, a  projekty oceniało jury pod przewodnictwem Anthony Lo, dyrektora designu zewnętrznego Renault. Ogłoszenie wyników konkursu odbyło się podczas trwania pierwszej w Polsce wystawy car design pod nazwą Renault.

Passion for Design & Innovation zorganizowanej w  Warszawie. Była to  wyjątkowa okazja, aby zobaczyć model DeZir – uważany za  jeden z  najpiękniejszych samochodów koncepcyjnych na  świecie. Sportowe coupe z  napędem elektrycznym, które łączy w  sobie nowoczesne i eleganckie wzornictwo nadwozia z dbałością o środowisko. Można było też zobaczyć różne etapy projektowania samochodu – szkice, model z gliny oraz finalne produkty Renault. 


Fleet Flash

Kontrakty

Lyreco pojedzie elektrycznym Zoe

Lyreco ‒ jeden ze  światowych liderów w  dziedzinie dostarczania rozwiązań zaopatrzeniowych ‒ wzbogaca swoją flotę o elektryczny samochód Renault Zoe. Uroczyste przekazanie elektrycznego Zoe miało miejsce w podwarszawskim Sokołowie ‒ siedzibie firmy Lyreco. Wdrażanie aut elektrycznych do  floty Lyreco to  element strategii globalnej firmy. Obecnie firma Lyreco osiąga na  świecie obroty w  wysokości  2  miliardów  euro (rok 2014) i  działa w  42 krajach na  czterech kontynentach. Renault Zoe, który trafia do  floty Lyreco, jest najważniejszym, choć nie  największym, modelem w  gamie elektrycznych samochodów francuskiej marki. Bezszelestny Zoe ma  wymiary zbliżone do  miejskiego Clio (długość to  np.  409  cm), jednak w  niczym nie  przypomina swego klasycznie napędzanego brata. Ten pięciodrzwiowy hatchback wyposażono w  silnik o  mocy 60 kW, który pozwala na  rozpędzenie pojazdu do 140 km/h. Według producenta realny zasięg samochodu może wynieść nawet 210  km. Potem konieczne jest ładowanie akumulatorów o  pojemności 22 kWh. Poprzez zwykłe gniazdko domowe może to  trwać ok.  6‒9  godzin. Jeśli podłączymy pojazd do  gniazda szybkiego ładowania, wówczas czas ten skraca się do 30 minut (do 80% pojemności akumulatorów). 

6

Fleet 10 (71) / 2016

EKOLOGIA >> EKORAJD

Zwycięstwo Toyoty Mirai w rajdzie e-Rallye Monte Carlo Toyota Mirai odniosła spektakularny sukces podczas swojego sportowego debiutu. Artur Prusak i  Thierry Benchetrit, mistrzowie świata serii FIA Alternatywnych Energii 2015 i  2016, wywalczyli zwycięstwo w  rajdzie e-Rallye Monte Carlo za  kierownicą wodorowego sedana Toyoty. Samochód pokonał ponad 1000 km po górzystej trasie między Fontainebleau i Monaco, emitując wyłącznie parę wodną. E-Rallye Monte Carlo 2016 to  pierwsza edycja rajdu zeroemisyjnych samochodów, zorganizowanego przez Automobile Club Monaco według przepisów FIA. W  imprezie wzięło udział 10 różnych modeli aut elektrycznych i  wodorowych siedmiu marek. Na  linii startu stanęły 34 załogi z  ośmiu europejskich krajów. Francuski oddział Toyoty wystawił trzy wodorowe Mirai. Jednym z nich wystartowali Artur Prusak i Thierry Benchetrit. Na  co  dzień polsko-francuski zespół bierze udział w rajdach za kierownicą Toyoty Prius. „Najwyższe miejsce na podium w rajdzie e-Rallye Monte Carlo to dla nas podwójny powód do  radości. Zwyciężyliśmy w  pierwszej edycji imprezy, która

MARKI >> HYUNDAI

Awans Hyundaia w rankingu najbardziej wartościowych marek Marka Hyundai odnotowała 11,1% wzrostu wartości w porównaniu do roku ubiegłego, a  jej wartość jest obecnie szacowana na  poziomie 12,55 miliarda dolarów. Tym samym Hyundai wyprzedził cztery inne, uznane w  świecie marki. Hyundai Motor zajmuje aktualnie 35. miejsce w  rankingu największych marek globalnych, opracowanym przez spe-

otworzyła nowy rozdział w  historii motosportu. Był to  jednocześnie pierwszy start w  rajdzie samochodu napędzanego wodorowymi ogniwami paliwowymi – skomentował Artur Prusak. – Toyota Mirai sprawdziła  się świetnie na  całej trasie. Auto jest komfortowe, mocne i oszczędne. Bardzo dobrze sobie radziło z  utrzymaniem stałego tempa i  niskiego zużycia wodoru, zarówno na  autostradzie, jak i  na  krętych górskich drogach. Dzięki temu uzyskaliśmy najlepszą punktację, pozostawiając konkurencję daleko w  tyle. Nawet w  warunkach rajdowych Mirai udowodnił, że  może przejechać ponad 500  km na  jednym tankowaniu”. Trasa rajdu przebiegała z  Fontainebleau do Monaco na dystansie 1000 km. Impreza trwała od 12 do 16 października. Firma Air Liquide dostarczyła mobilną stację tankowania wodoru. Podobna stacja działa w Paryżu, w Pont de l’Alma, od listopada 2015  r. Napełnianie zbiorników trwa od 3 do 5 minut, podobnie jak w przypadku konwencjonalnego samochodu z silnikiem benzynowym lub dieslem. 

cjalistów niezależnej agencji Interbrand. W  zestawieniu marek motoryzacyjnych Hyundai również awansował i jest obecnie na  6. pozycji, wyprzedzając takich silnych graczy jak: Audi, VW, Nissan, Porsche. Rynkowe sukcesy modeli: Creta, Sonata i Tucson, a także wzmocnienie komunikacji filozofii marki Modern Premium przyczyniły  się do  zrealizowania przez Hyundaia globalnej sprzedaży na  poziomie  5  milionów samochodów. Kontynuacja ekspansji Hyundaia widoczna będzie także w  nowych dla marki obszarach – samochodów ekologicznych, dzięki wprowadzeniu modelu IONIQ w  trzech wersjach silnikowych oraz aut sportowych, w ramach nowej linii modelowej N. 


Fleet Flash

PRODUKCJA >> DAIMLER AG

Będzie fabryka silników Koncern Daimler AG podjął ostateczną decyzję dotyczącą budowy fabryki silników w polskim Jaworze i podpisał z polskimi partnerami umowę o zakupie działki. Oficjalne ogłoszenie inwestycji odbyło się podczas spotkania Markusa Schäfera, członka zarządu Mercedes-Benz Cars ds. zarządzania produkcją i  łańcuchem dostaw, z  premier Beatą Szydło i  Mateuszem Morawieckim, wicepremierem i  ministrem rozwoju w  Warszawie. Silniki będą produkowane w  ramach nowo powstałej spółki Mercedes-Benz Manufacturing Polska (MBMP), na czele której stanął dr Andreas Schenkel. „Rozszerzenie możliwości produkcji w  Polsce oznacza, że  nasza sieć fabryk zespołów napędowych nabiera coraz bardziej międzynarodowego charakteru. Pozwoli to  podnieść elastyczność i  wydajność naszej globalnej sieci produkcyj-

nej. Nową fabryką pokieruje dr Andreas Schenkel, który wspólnie z załogą i partnerami lokalnymi będzie konsekwentnie i  z  sukcesem realizował nasza strategię wzrostu”, wyjaśnia Markus Schäfer. Daimler planuje zainwestować łącznie 500  mln  euro w  nowy zakład produkcji silników w  Jaworze, położonym niecałe 70 km na zachód od Wrocławia. „Decyzja biznesowa Daimlera świadczy o  tym, że  Polska jest atrakcyjnym rynkiem dla inwestorów zagranicznych. Branża motoryzacyjna staje się hubem innowacyjności polskiej gospodarki. Dzięki temu w Polsce powstają miejsca pracy wymagające wysokich kwalifikacji. Premiujemy szczególnie inwestycje w  projekty innowacyjne, badawczo-rozwojowe i w sektorze nowoczesnych usług, które generują wartość dodaną dla polskiej gospodarki, a  przez to zwiększają jej konkurencyjność – mówi wicepremier Mateusz Morawiecki. Jawor będzie pierwszym zakładem produkcyjnym Mercedes-Benz Cars w  Polsce. W  nowoczesnej fabryce (high-tech) będą produkowane czterocylindrowe

silniki do  samochodów osobowych Mercedes-Benz. Nowa fabryka będzie połączeniem najwyższych standardów branży motoryzacyjnej z ideą „Przemysł 4.0” (Industry  4.0) i  ma  ambicję być benchmarkiem w sektorze produkcji silników. Rozpoczęcie produkcji w nowej fabryce Daimlera planowane jest na rok 2019, prace budowlane mają  się rozpocząć w  2017  r. „Budowa pierwszego zakładu produkcyjnego Mercedes-Benz Cars w  Polsce i  kierowanie tutaj produkcją silników stanowi niezwykle ciekawe wyzwanie. Bardzo się na to cieszę, podobnie jak na współpracę z przyszłymi współpracownikami i moimi kolegami z koncernu”, mówi dr Andreas Schenkel. 

sty nie tylko w porównaniu z rokiem poprzednim, ale z ostatnimi latami w ogóle. Tendencja ta utrzymuje się już od 39 miesięcy! Zdaniem Jacka Opali, eksperta Polskiej Izby Motoryzacji, tak dobrą sytuację na  rynku zawdzięczamy przede wszystkim firmom – ich udział w  zakupach w ciągu ośmiu miesięcy tego roku zwiększył  się jeszcze bardziej w  porównaniu do  2015 roku i  wynosi obecnie 71%. Udział firm zwiększył  się aż o  3  punkty procentowe. Klienci indywidualni wciąż zdecydowanie częściej wybierają auta używane. Od  początku roku w  Polsce udało się sprzedać aż 270 313 aut osobowych, co  daje 17-proc. dynamikę rok do roku. Na świeczniku nie ma większych

zmian, najchętniej wybieraną marką jest Škoda, która ma 12,5% udziału w rynku. Tuż za  nią znajduje  się Toyota, wyprzedzając minimalnie Volkswagena. W ogólnym rankingu modeli na pierwszym miejscu jest Škoda Octavia, na drugim Škoda Fabia, na trzecim zaś Opel Astra. Na  europejskim rynku samochodów osobowych wzrostowy trend trwający 34 miesięcy został przerwany w lipcu, w którym sprzedaż odnotowała minimalny spadek na  poziomie  1,4%. Jednak sierpień okazał się bardzo pracowitym miesiącem, w którym sprzedaż samochodów osobowych w  UE odnotowała wzrost. Europejczycy kupili ponad 819 tys. nowych aut osobowych, czyli o  10% więcej niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku. Łącznie, po ośmiu miesiącach, w krajach unijnych zarejestrowano blisko  9,8  mln aut, co daje 8,1% dynamiki sprzedaży. Rok 2016 może przynieść wzrost na poziomie nawet 15%, co dałoby wynik powyżej 400 tys. sztuk pojazdów. Biorąc pod uwagę ostatnie chude lata, taki wynik byłby naprawdę świetnym rezultatem.  

SPRZEDAŻ >> DEALERZY

W salonach nie było wakacji Tak dobrego okresu branża dealerska nie pamięta od wielu lat. W tym roku być może uda się uzyskać liczbę 400 tys. sprzedanych aut. Dla naszego rynku zakupowe eldorado przypadło na okres wakacyjny. Polski rynek motoryzacyjny jest w świetnej formie. W lipcu na drogi wyjechało ponad 31 tys. nowych samochodów osobowych, natomiast w sierpniu 28 tys. W porównaniu z rokiem ubiegłym dało to  wzrost na  poziomie  5,4  oraz 20,2%. Nie gorzej wygląda sytuacja na całym rynku europejskim. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA, sprzedaż samochodów osobowych w lipcu lekko spadła (o 1,4% w porównaniu z rokiem ubiegłym), za to w sierpniu zanotowano aż 10-procentowy wzrost. Wracając jednak do  rynku polskiego, w  lipcu i  sierpniu odnotowaliśmy wzro-

Fleet 10 (71) / 2016

7


Fleet Flash

WYDARZENIA >> FIAT

Dzień Rodzinny FCA Poland Już tradycyjnie wczesną jesienią w tyskiej fabryce Fiat Chrysler Automobiles odbywa się Dzień Rodzinny dla pracowników i  ich rodzin. Wtedy mogą zapoznać  się z  obiektami fabrycznymi i  uczestniczyć w  atrakcyjnych, zróżnicowanych imprezach. Jest to  też okazja do  poinformowania dziennikarzy o  sytuacji firmy i  jej dokonaniach. Już na wstępie konferencji dla dziennikarzy, by uniknąć kłopotliwych pytań, dyrekcja zakładu poinformowała, że nie zna decyzji zarządu koncernu FCA odnośnie

NOWOŚCI >> USŁUGI

Traficar – nowa usługa Express Firma Express wprowadziła nową usługę – Traficar, dzięki której klienci będą mogli wynająć samochód nawet na kilka minut. Program uruchomiono  1  października i przez pierwsze 10 dni skorzystało z niego już 600 klientów. Ten pionierski program dostępny jest na razie tylko w Krakowie, gdzie już teraz do  dyspozycji mamy 100 samochodów marki Opel Corsa, z silnikiem o pojemności  1,4  l i  mocy 90  KM. Dlaczego akurat Corsa? Ponieważ spełnia ona normę emisji spalin Euro 6, a twórcom tej usługi zależało na  tym, żeby poruszające  się po mieście samochody były jak najmniej obciążające dla środowiska naturalnego. Idea Traficar polega na tym, żeby z samochodów mogli korzystać wszyscy, którzy na co dzień użytkują komunikację miejską, a  od  czasu do  czasu potrzebują wygodniej zrobić zakupy, zawieźć dziecko do lekarza albo szybko dotrzeć do  centrum, na wieczorne spotkanie towarzyskie. Aby jeździć nie  swoim samochodem wystarczy mieć w  kieszeni prawo jazdy i  telefon komórkowy ze  specjalną aplikacją, do której jest podłączona karta płatni-

8

Fleet 10 (71) / 2016

produkcji nowego samochodu w Tychach. Nie widzi zagrożenia dla fabryki, która dalej produkuje samochody. Nawet przewiduje zwiększenie ich liczby, a jeśli istnieje konieczność redukcji stanu zatrudnienia, to  zwalnianym pracownikom oferuje  się miejsca w  siostrzanych spółkach. Taka sytuacja miała miejsce ostatnio, po  zaprzestaniu produkcji modelu Ka dla Forda. To wycofanie się Forda z Tychów spowodowało spadek produkcji samochodów. I  w  2016  r. przewiduje  się wyprodukować 273 tys. pojazdów, wobec 303 tys. w  ubiegłym roku. Ten spadek produkcji w części będzie zrekompensowany wzrostem sprzedaży trzech podstawowych modeli: Fiata 500, Abartha 500 i  Lancii Ypsilon. Podkreślono, że  do  końca  sierpnia br. ich produkcja była o  około  1,5%

cza. Użytkownik za pomocą wspomnianej aplikacji wyszukuje samochód znajdujący  się w  pobliżu i  po  jego zarezerwowaniu ma 15 minut, żeby do niego dotrzeć. Drzwi do  auta otwierają  się po zeskanowaniu kodu QR, a klucz potrzebny do uruchomienia pojazdu wyciąga się ze schowka. Przed rozpoczęciem jazdy należy ocenić czystość Corsy, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Ile to kosztuje? Niewiele, bo  średnio za  kilometr ok.  złotówki. Dokładnie to 80 gr za każdy przejechany kilometr i 50 groszy za 1 minutę użytkowania samochodu. Godzina tzw. postojowego (kiedy korzystamy z auta, stoi on zamknięty, np. podczas robienia zakupów) kosztuje 10 groszy za minutę. Z prostego rachunku ekonomicznego jednoznacznie wynika, że Traficar jest usługą bardziej korzystną niż korzystanie z taksówki, a pod względem wygody konkurencyjny z  komunikacją miejską. Przy czterech osobach na pokładzie i współdzieleniu się kosztami, jazda taką Corsą opłaca się bardziej niż jazda autobusem czy tramwajem. Wady? Na razie ich nie widzimy, ponieważ użytkownik nie odpowiada za uszkodzenia pojazdu, nie ponosi kosztów związanych z  tankowaniem, serwisowaniem i  ubezpieczeniem samochodu. Wkrótce zostanie rozszerzony na  inne duże aglomeracje miejskie. Nie  możemy  się tej chwili doczekać. 

większa niż w  tym samym okresie rok wcześniej. Antoni Greń, dyrektor tyskiego zakładu, podał, że w ostatnich dwóch latach wytwarzane w Tychach modele unowocześniono, na  ten cel przeznaczając około 180 mln euro. Dyrektor Greń przypomniał, że  FCA jest największym producentem samochodów w  Polsce i  jednym z  czołowych polskich ekspertów. 

TELEMATYKA >> NISSAN

Nissan i Telogis z ofertą dla flot Nissan, we współpracy z Telogis, wprowadza nowe usługi w pojazdach połączonych z  Internetem, przeznaczone dla klientów flotowych w  Europie. Nowy system NissanConnect Fleet pomoże operatorom flot zwiększyć sprawność funkcjonowania dzięki możliwości pobierania danych z pojazdów na trasie i w czasie rzeczywistym. Nowe rozwiązanie NissanConnect Fleet z  technologią Telogis umożliwi klientom skomunikowanie ich pojazdów, pracowników i wykonywanych zadań w celu podniesienia bezpieczeństwa pracy kierowców i poziomu świadczonych usług. Wielu operatorów flot pojazdów użytkowych na  świecie łączy swoje pojazdy, zasoby, pracowników i klientów w sieć, aby realizować swoje zadania poza czterema ścianami biura dzięki platformie MRM Telogis. Oprogramowanie Telogis pozwala zoptymalizować i zautomatyzować pracę i procesy pod kątem poprawy bezpieczeństwa, wydajności oraz zrównoważonego rozwoju niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa. Rozwiązanie to będzie dostępne w Europie w pierwszych krajach europejskich jeszcze w tym roku. 


DOSKONAŁOŚĆ OSIĄGNIĘTA

ALFA ROMEO GIULIA

Leasingodawca: FCA Leasing Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy al. Wyścigowej 6. Rata leasingu skalkulowana dla modelu Alfa Romeo Giulia 2,2. Turbo Diesel 150 KM w cenie 139 000 zł brutto, dla warunków: okres leasingu: 36 miesięcy; czynsz inicjalny netto: 39 552,85 zł; 35 rat netto: 799,16 zł; wykup netto: 50 853,66 zł. Powyższe warunki obowiązują przy skorzystaniu z ubezpieczenia GAP oferowanego przez FCA Leasing Polska Sp. z o.o.; składka od 55,67 zł netto miesięcznie zostanie doliczona do rat leasingowych. Usługa leasingu skierowana jest wyłącznie do przedsiębiorców. Zawarcie umowy zależy od uprzedniej oceny zdolności kredytowej klienta przez leasingodawcę. Wydłużona Gwarancja „Maximum Care 4 lata 120 000 km” obejmuje 2 lata gwarancji kontraktowej i 2 lata gwarancji dodatkowej z limitem przebiegu całkowitego 120 000 km. Prezentacja produktu ma charakter wyłącznie poglądowy, rzeczywisty wygląd i cechy produktu mogą się różnić od prezentowanych w materiale reklamowym. Szczegóły u dealerów Alfa Romeo oraz na www.alfaromeo.pl.

TERAZ Z 4-LETNIĄ GWARANCJĄ MAXIMUM CARE I RATĄ TYLKO 799 ZŁ NETTO MIESIĘCZNIE

PEŁNA KONTROLA

Średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym 4,2 l/km. Emisja CO2 109 g/km.


Fleet Photo Pod koniec września Hanower gościł największe światowe targi pojazdów użytkowych – IAA 2016. Ta odbywająca się cyklicznie co dwa lata impreza targowa skupia największe firmy związane z transportem, logistyką i szeroko rozumianą mobilnością.

Fot. A. Dziedziński, P. Dobrosławski

Jesienny rozkwit motoryzacji

Michał Hutyra

W

iodące hasło odbywających  się po  raz 66. targów brzmiało: napędzają nas pomysły. Targi uświetniły 332 premiery światowe i  ponad 100 europejskich. Oczywiście, nie  wszystkie związane były wyłącznie z  pojazdami. Pokazano szeroką paletę nowoczesnych rozwiązań technicznych, logistycznych, a także urządzeń wykorzystywanych w  transporcie. Z roku na rok coraz bardziej widoczny staje się trend, że do Hanoweru przyjeżdżają nie tylko zwiedzający, ale i konkretni klienci zainteresowani nowoczesnymi samochodami czy  rozwiązaniami z  zakresu logistyki. Aż 60% spośród 245 tys. osób, które odwiedziły targi, stanowili tzw. decydenci. Na IAA w Hanowerze pojawiło się aż 2100 dziennikarzy z 58 krajów, aż o 10% więcej niż na  poprzedniej wystawie

10

Fleet 10 (71) / 2016

w 2014 roku. To pokazuje, że motoryzacja ma się coraz lepiej. Tematami, które w tym roku zdominowały targi, były: elektryczna mobilność, cyfryzacja i  miejska logistyka. Te dwa ostatnie zagadnienia rozwijają się w sposób niezwykle dynamiczny, co  w  perspektywie czasu pozwoli lepiej zarządzać zasobami ludzkimi i  pojazdami, a  więc zwiększać efektywność pracy przy jednoczesnym minimalizowaniu kosztów. Niestety, aby wszystkie zaprezentowane w  tym obszarze rozwiązania mogły zacząć działać, trzeba zbudować infrastrukturę miejską, drogową i wyposażyć pojazdy w szereg nowoczesnych urządzeń. Najszybciej i najbardziej dynamicznie rozwija się elektryczna mobilność. Właściwie stała  się ona faktem, ponieważ duże aglomeracje miejskie coraz większą uwagę poświęcają zanieczyszczeniom powietrza, spowodowanym przez emisję dwutlenku węgla oraz tlenków azotu. Sporo mówi  się też o  zanieczyszczeniu

hałasem, który w  centrach miast wyraźnie dokucza mieszkańcom. Właśnie dlatego wszyscy liczący się na rynku producenci dysponują coraz większą flotą autobusów oraz lekkich samochodów użytkowych w  wersjach elektrycznych lub hybrydowych. Część tych pojazdów już jeździ po drogach całej Europy, można je spotkać także w Polsce, a część to  samochody koncepcyjne, ale niemal gotowe do seryjnej produkcji. Z motoryzacyjnych nowości najszybciej powinniśmy zobaczyć elektrycznego Volkswagena Craftera (e-Craftera), który podobnie jak odmiana spalinowa miał swoją oficjalną premierę właśnie na  targach IAA w Hanowerze. W Polsce samochód będzie można podziwiać podczas targów Fleet Market. W ostatnim numerze magazynu „Fleet” szczegółowo opisywaliśmy to  auto. Wersja elektryczna może przewieźć ładunek o  masie 1709  kg, a  więc takiej samej, co  Crafter wyposażony w  silnik


Fleet Photo

 Volkswagen e-Crafter

 Volkswagen Crafter

TDI. Akumulatory zamontowano pod podłogą, dlatego przestrzeń ładunkowa e-Craftera jest identyczna jak w  wersji spalinowej i  ma  pojemność aż 11,3  m3. DMC samochodu wynosi  4,25 tony – dużo, ale elektryczny silnik o  mocy 100 kW sprawnie rozpędza go do prędkości 80  km/h. Dobrą dynamikę zapewnia moment obrotowy o  wartości 290  Nm, dostępny przy każdym dotknięciu pedału gazu. Docelowo Volkswagen chce zastosować akumulatory, które zwiększą zasięg pojazdu do  400  km. Samochód ma się odróżniać od swojego brata z klasycznym napędem  m.in. specjalnym lakierem nadwozia, osłoną chłodnicy oraz światłami do  jazdy dziennej LED, w kształcie litery „C”. W kabinie kierowcy zamiast obrotomierza zamontowano tzw. powermeter i  sporo niebieskich wstawek, które okraszają wszystkie elektryczne Volkswageny. Nowy Volkswagen Crafter został wyróżniony podczas targów prestiżowym tytułem „Van of the Year 2017”. Volkswagen pokonał między innymi: Citroëna Jumpy, Forda Transit Custom, Iveco Daily, Peugeoat Expert oraz Toyotę Proace. W  Hanowerze zaprezentowany też został bliźniaczy brat Craftera ‒ MAN TGE. Pojazdy różnią  się przede wszystkim przednim pasem nadwozia. MAN

 GAZ

12

Fleet 10 (71) / 2016

będzie powstawał w  Białężycach pod Wrześnią, czyli w  tej samej fabryce co  Volkswagen. Ten najmniejszy model w ofercie MAN-a trafi do klientów niemieckiej marki już w  przyszłym roku. Pojazd dostępny będzie w  dwóch wersjach – o  dopuszczalnej masie całkowitej  3,0  i  5,5  tony. Dzięki niemu oferta MAN-a  stanie  się wreszcie kompletna. Auto można zamawiać w wersjach z pojedynczą i podwójną kabiną. TGE będzie oferowany w jednym z dwóch rozstawów osi, dachem o  trzech różnych wysokościach i nadwoziem o trzech odmiennych długościach. Największy z  oferowanych modeli może przewieźć ładunki o  kubaturze nawet 18,3  m3. Źródło napędu stanowić będą dobrze wszystkim znane jednostki TDI, dostępne w czterech wariantach mocy: 102, 122 oraz 140  KM. W  gamie nie  zabraknie też silnika TDI biturbo o mocy 177 KM. Równie poważnie do  spraw związanych z ekologią podchodzi Hyundai, który zaprezentował koncepcyjnego H350 Fuel Cell. To  jeden z  pierwszych samochodów dostawczych wyposażonych w ogniwa wodorowe. Hyundai ma spore doświadczenie, jeśli chodzi o napęd wodorowy, ponieważ technologię  tę  stosowano już w  kompaktowym crossoverze ix35 FuelCell. W użytkowym H350 pod

 Nissan NV300

 MAN TGE

podłogą zamontowano 175-litrowy zbiornik na  wodór, w  którym znajduje się sprężony pod wysokim ciśnieniem gaz. Silnik elektryczny ma moc 136 kW. Jednostka ta  pozwala na  rozpędzenie tego dostawczaka do setki w 10,5 sekundy oraz na jazdę z maksymalną prędkością 150 km/h. Napęd ten zamontowano w  podwoziu 14-osobowego minibusa, jednak nic nie  stoi na  przeszkodzie, aby znalazł on się w klasycznym furgonie. W światowy trend budowy pojazdów ekologicznych znakomicie wpisuje  się polska firma Solaris, która otrzymała podczas targów prestiżową nagrodę „Autobusu Roku”, za  elektryczny, 12-metrowy autobus miejski Urbino Electric. Tytuł najlepszej ciężarówki roku „Truck of the Year 2017” zgarnęła Scania. Samochody rozpoznamy po nowej generacji kabin, które na razie znajdą swoje zastosowanie w modelach S i R. Nowe kabiny zaprojektowano we współpracy z Porsche Engineering – są one bardziej aerodynamiczne, co pozwala obniżyć średnie spalanie o 2%, oraz mają niżej osadzony punkt ciężkości. Scania chwali  się zastosowaniem znacznie lepszych hamulców, dzięki którym 40-tonowy zestaw jest w  stanie zatrzymać  się z  prędkości 80  km/h na  dystansie o  5% krótszym. Nagrodę „Truck of the Year” Scania otrzymała już po raz piąty.

 Nissan Navara EnGuard Concept


Fleet Photo

 Hyundai H350 Fuel Cell

 Solaris Urbino Electric

Jeszcze nie utytułowani, ale na pewno żądni sukcesów, są Rosjanie. Swoją obecność na europejskim rynku coraz śmielej akcentuje największy wschodni producent samochodów użytkowych (i  ósmy producent w  Europie) – GAZ. Firma zaprezentowała bogatą ofertę pojazdów, począwszy od  dostawczego modelu Next, poprzez lekkie ciężarówki GAZon Next, a skończywszy na autobusach i ciężkich pojazdach ciężarowych Ural. Nissan uzupełnił swoją ofertę lekkich samochodów dostawczych. Miejsce pomiędzy modelami NV200 a  NV400 zajmie średniej wielkości pojazd o oznaczeniu NV300. O  nowym pojeździe dostawczym wiadomo już wszystko ‒ auto, podobnie jak poprzedni model Primastar, będzie jednym z  trojaczków z modelami Renault Trafic i Opel Vivaro. Nissan odziedziczył te same rozwiązania techniczne, jednostki napędowe i  oferowany będzie w  podobnych wersjach. NV300 ma zabłysnąć za sprawą 5-letniej gwarancji, ograniczonej przebiegiem 160 tys. km. Sporą furorę wywołała prezentacja innego Nissana ‒ efektownego modelu Navara EnGuard Concept. Za  podstawę do  budowy modelu specjalnego posłużył terenowy Nissan Navara Tekna z  podwójną kabiną. Względem

 Renault Alaskan

samochodu bazowego zawieszenie podniesiono o  50  mm, rozstaw kół zwiększył się o 80 mm (przód) i 94 mm (tył), natomiast standardowe, 18-calowe felgi ze  stopów lekkich zastąpiono nowymi, 16-calowymi obręczami, na  których zostało zamontowane ogumienie terenowe w rozmiarze 285/75/R16. Jeśli już jesteśmy przy temacie pikapów, to  nie  można przemilczeć innej, bardzo ważnej premiery, która miała miejsce na  stoisku Renault. Zaprezentowany został tam model Alaskan, czyli pierwszy pikap o ładowności jednej tony, wprowadzony na  rynek przez francuskiego producenta. Sprzedaż tego modelu rozpoczęła  się najpierw w  krajach Ameryki Łacińskiej, ale teraz trafi on również do Europy. Do  napędu Alaskana służy czterocylindrowy silnik Diesla, twin-turbo o  pojemności  2,3  l, który odnajdujemy również w  innym modelu Renault, w  Masterze. Rozwija on moc 160 lub 190  KM. W  Alaskanie można wybrać napęd na  dwa lub cztery koła, przenoszony poprzez mechaniczne przekładnie 6-biegowe lub 7-biegowe przekładnie automatyczne. O  tym, jak może wyglądać rynek pojazdów dostawczych przyszłości, spekuluje Mercedes. Vision Van to koncepcyjny

 IVECO Z Truck

 Scania R

pojazd, w  pełni autonomiczny. Całkowicie zautomatyzowana jest również jego przestrzeń ładunkowa. Za- i  rozładunek pojazdu wykonają za  kuriera maszyny, co  ma  znacznie skrócić czas nieefektywnej pracy związanej z  postojami. Pracę przy dystrybuowaniu przesyłek ułatwią też dwa zintegrowane drony, które znajdują się na dachu i które będą mogły przenosić lekkie ładunki na odległość do 10 km od  samochodu. W  tym czasie kurier będzie mógł  się zająć dostarczaniem do  odbiorców ciężkich paczek. Wszystko to sprawi, że zamówione towary będą do nas docierały w krótszym niż dotychczas czasie. Według Mercedesa efektywność pracy kuriera może się zwiększyć nawet o 50%. Prototypowy model Vision Van wyposażono w napęd elektryczny o mocy 75 kW, a jego zasięg – zależnie od zastosowań – waha się od 80 do 270 km. Do kabiny będzie można  się dostać wyłącznie przez przesuwane drzwi, które są montowane od strony chodnika. Po  wizycie na  targach w  Hanowerze wiemy jedno. To, co  dzieje  się w  motoryzacji w  ostatnich latach, jest równie przełomowe jak wynalezienie koła wieki temu. Z niecierpliwością czekamy na kolejne targi, które odbędą się 27 października 2018 roku. 

 Mercedes. Vision Van

Fleet 10 (71) / 2016

13


SIMPLY CLEVER

SIMPLY CLEVER


Fleet Photo

Coroczne trzydniowe szkolenie dla fleet managerów Fleet Management Training, które na początku października zorganizowaliśmy w Białce Tatrzańskiej, odbyło się w iście zimowej atmosferze. Śnieg w górach w październiku nie powinien wszakże nikogo dziwić.

Management Training

5–7 PAŹDZIERNIKA

2016

Białka Tatrzańska Hotel Bania **** Thermal & Ski

Tomasz Siwiński

F

leet Management Training to  jedno z  tych wydarzeń, na  które zawsze czekamy z  niecierpliwością. W przeciwieństwie do Targów Fleet Market czy  testu Fleet Auto Premium i  Fleet Cars&Vans, szkolenie to  okazja do  spotkania i swobodnego porozmawiania z naszymi gośćmi. Mimo paneli wykładowych i  jazd testowych, zawsze można znaleźć dłuższą chwilę, aby usiąść i spokojnie podyskutować.

16

Fleet 10 (71) / 2016

W tym roku można powiedzieć, że zorganizowaliśmy szkolenie dla wszystkich gości. Dla wszystkich, ponieważ skończyły nam się miejsca w hotelu. Z jednej strony trochę żal, że  nie  skorzystał ktoś, komu na szkoleniu zależało, z drugiej, cieszy nas, że  zaproponowana formuła i  tematyka okazały się spełniać faktyczne oczekiwania rynku.

W ciepłej atmosferze Jak mantrę powtarzam, że  o  jakości jakichkolwiek szkoleń świadczą prelegenci i  goście. Miejsce także ma  znaczenie.

Tym razem zdecydowaliśmy się na Białkę Tatrzańską i  hotel Bania. Wody termalne na pewno były jednym z elementów, który rozgrzały atmosferę szkolenia, kiedy na zewnątrz padał śnieg. W pięknych okolicznościach term odbywały się rozmowy kuluarowe, ale główne wątki koncentrowały się wokół części wykładowej. W tym roku postanowiliśmy poruszyć tematykę serwisową. Tematy kontrowersyjne, a przez to ciekawe. Zaczął Adam Karpiński z  Motointegratora, który opowiedział o  kierunkach rozwoju sieci warsztatów niezależnych


Fleet Photo

Adam Karpiński, Robert Karolczak, Piotr Grzybowski, Jurand Filipczyk i Michał Wekiera – tak wyglądała lista prelegentów podczas pierwszego dnia szkolenia.

O jakości usług serwisowych nie świadczy to, czy należy on do ASO, czy jest serwisem niezależnym, ale to, jacy fachowcy w nim pracują.

pił się na polityce serwisowej uzależnionej od  formy finansowania i  różnych scenariuszy obsługi technicznej. Niezwykle ciekawie opowiedział o zaletach zarówno sieci serwisów autoryzowanych, jak i niezależnych. Wyjaśnił, jakie floty, zróżnicowane na  wiek, rozproszenie i  marki, wygodniej serwisować w  ASO, a  które w  serwisach niezależnych. Podał wiele ciekawych przykładów, kiedy i w jaki sposób serwisy – bez względu na to, czy autoryzowane, czy nie – starają się naciągnąć

klientów. Bardzo ciekawym wnioskiem był ten dotyczący różnych cen za te same usługi w  zależności od  serwisu. Nie  byłoby w  tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie  fakt, że  różnice dotyczyły serwisów jednej marki. Końcowy wniosek był jeden, łatwy do  przewidzenia. Zawsze decydującym czynnikiem są ludzie i ten czynnik trzeba uwzględniać przy wyborze serwisów. Robert Karolczak z  Shell Polska odciął  się od  tematyki serwisowej. Pokazał na  przykładzie własnych badań to, jak efektywnie można zarządzać gospodarką paliwową, oczywiście używając kart. Pierwszy dzień wykładowy zamknął Michał Wekiera z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, który przybliżył regulacje prawne obowiązujące w  Unii Europejskiej, a dotyczące rynku usług serwisowych.

Fot. A. Dziedziński, Collab

i starał się rozwiać obawy związane z serwisowaniem aut na gwarancji. Poruszył też temat związany ze szkoleniami pracowników serwisów niezależnych. Zdaniem Karpińskiego pracownicy serwisów niezależnych nie tylko mają dostęp do porównywalnych, co  nawet do  szkoleń lepszej jakości. Wynika to  z  faktu, że  są  szkoleni bezpośrednio przez producentów danych podzespołów. Niejako w  kontrze do  wystąpienia Adama Karpińskiego następny wykład miał Piotr Grzybowski z  firmy Opel. Opowiedział o  tym, jakie modele serwisowe  się spotyka, które są  najpopularniejsze i  dlaczego. Nie  ma  się czemu dziwić, ale Piotr Grzybowski był zwolennikiem serwisowania samochodów w sieciach ASO. Niejako klamrą oba wykłady spiął Jurand Filipczyk z  firmy Masterlease. Sku-

Szkolenie to wiedza pozyskana od prelegentów, ale to także okazja do zadania pytań, często tych niewygodnych. Także przy wieczornej integracji w góralskim stylu dominowały tematy zawodowe, chociaż nie zawsze.

Fleet 10 (71) / 2016

17


Fleet Photo

Tomasz Nowak (z mikrofonem) i Roman Świderski z firmy Express otworzyli czwartkowe wykłady. Ernie Greszta z LeasePlanu był ostatnim prelegentem.  Opowiedział o kwestiach ubezpieczeniowych.

Podczas części wieczornej odbyło  się wręczenie nagród w  konkursie Volkswagena – Test Nowego Volkswagena Tiguan. Relację prezentujemy na następnej stronie. Drugi dzień to przede wszystkim jazdy testowe na  dwóch przygotowanych trasach. Chętnych do jazd nowymi modelami Opla, Renault, Peugeota, DS., Citroëna, Hyundaia i  Volkswagena było tak wielu, że niektórzy zdecydowali się zrezygnować z  obiadu. Całe szczęście, zima tylko postraszyła i  drogi były czarne. Dodatkowo goście mogli sprawdzić możliwości zabudowy i  wynajmu samochodów dostarczonych przez firmę Express. Co  prawda dedykowaną do  jazd imprezą jest nasz czerwcowy test Fleet Auto Premium i Fleet Cars&Vans, jednak także na  szkoleniu dajemy uczestnikom możliwość poznania nowych modeli. Po  jazdach na  uczestników czekały jeszcze dwa wykłady. Roman Świderski i Tomasz Nowak z firmy Express opowiedzieli o kwestiach związanych z serwisem

i  finansowaniem samochodów użytkowych. Zamykającym wykładem, jednocześnie wymagającym największego skupienia, ponieważ dotyczącym skomplikowanych kwestii ubezpieczeniowych, była prelekcja Erniego Greszty. Opowiedział o tym, jak radzić sobie z ubezpieczaniem flot samochodowych w momencie, kiedy znacznie rosną składki. Poruszył tematy oceny ryzyka, napraw smart, prewencji czy udziału własnego. Czwartkowe popołudnie po  dwóch dniach wykładów niektórzy kontynuowali w  termach, inni na  spacerze, a  jeszcze inni prowadząc rozmowy biznesowe. Wieczór zwieńczyła kolacja z  regionalnymi potrawami. W  piątek, już w  promieniach słońca, pożegnaliśmy naszych gości. Bardzo dziękujemy za  obecność flotowcom, partnerom i  wykładowcom. Ze wszystkimi widzimy się na Fleet Market 22 listopada.  

Jazdy testowe w zimowych warunkach przebiegły sprawnie. Uczestnicy mieli do pokonania dwie trasy, a niektórzy z nich nawet spóźnili się na obiad, aby przetestować wszystkie modele przywiezione przez naszych partnerów.

Zapraszamy do obejrzenia relacji filmowej ze szkolenia: http://skroc.pl/fmt

PARTNER GŁÓWNY:

ORGANIZATOR:

18

Fleet 10 (71) / 2016

PARTNERZY:


Fleet Photo

Jeszcze przed szkoleniem Fleet Management Training miał miejsce konkurs eco drivingu zorganizowany przez Volkswagena wspólnie z redakcją „Fleet”. Uczestniczyło w nim trzech doświadczonych fleet managerów, którzy rywalizowali na trasie czterystu kilometrów w drodze na szkolenie w Białce Tatrzańskiej.

Fot. P. Dobrosławski

W duchu rywalizacji – Testy Volkswagena Tiguana

Przemysław Dobrosławski

W

 konkursie Volkswagena i magazynu „Fleet” wzięły udział trzy samochody Volkswagen Tiguan z  silnikami  2.0  TDI o  mocy 150  KM wyposażone w  skrzynie biegów DSG. Była to już piąta edycja tego konkursu, w  którym w  poprzednich latach startowały  m.in. Volkswageny: Golf, Passat i Sportsvan. Wśród zgłaszających  się chętnych, uczestniczących w szkoleniu Fleet Management Training, wylosowano trzech fleet

managerów, których zadaniem było przejechać jak najoszczędniej trasę z Warszawy do miejsca szkolenia w Białce Tatrzańskiej. W  rywalizacji uczestniczyli Agnieszka Czwartosz z firmy Omega-Pharma, Paweł Ordon z  firmy Frapol oraz Adrian Tymko z  PSE. Samochody zostały przekazane uczestnikom dzień przed startem. Mieli oni zatem czas, aby zapoznać się z samochodami i poćwiczyć oszczędną jazdę. Start odbył  się na  stacji paliwowej na  warszawskim Okęciu o  godzinie  6.30  5  października 2016  r., gdzie w  obecności członka jury samochody

zostały zatankowane, a dane zużycia paliwa wyzerowane. Ponad 400-kilometrową trasę z  Warszawy do  Białki Tatrzańskiej uczestnicy pokonali w czasie około 6 i pół godziny. Najniższe średnie zużycie paliwa w  tym teście ‒  6,0  l/100  km ‒ zanotował Paweł Ordon z  firmy Frapol. Nagrodą główną w  tym konkursie, ufundowaną przez Volkswagen Group Polska, jest wyjazd na  Konzern Group Forum w  2017 roku. Na  tej elitarnej imprezie można zapoznać się z nowościami i planami koncernu Volkswagena. Gratulujemy! 

Fleet 10 (71) / 2016

19


Fleet People

W pięknych wnętrzach praskiego hotelu Four Seasons jako jedyna polska redakcja rozmawiamy z Frankiem Tiemannem, szefem PR marki Rolls Royce na Europę Wschodnią i Wspólnotę Niepodległych Państw. O czym rozmawiamy? O latających dywanach, konstelacjach gwiazd, jedwabiu i o tym, dlaczego dwa Rollsy nie powinny spotkać się na ulicy.

Prowadzenie Rolls Royce’a ma w sobie coś z magii

Michał Hutyra: Do  jakiej grupy odbiorców skierowane są  samochody marki Rolls Royce, albo inaczej ‒ kogo nie chcielibyście widzieć wśród swoich klientów? Frank Tiemann: Zacznę może od odpowiedzi na  drugą część pytania. Szanujemy każdego klienta. Nie  interesują nas przekonania religijne i  polityczne kupujących ani to, w  jaki sposób zarabiają oni pieniądze. Oczywiście, w przeszłości zdarzało się, że właścicielami Rollsów stawały się kontrowersyjne postacie, ale przywilej kupowania naszych aut mają wszyscy ludzie posiadający odpowiednie środki fi-

20

Fleet 10 (71) / 2016

nansowe. Firma Rolls Royce nie ma jednak prawa wcielać  się rolę sędziego i  dzielić klientów na tych dobrych lub złych. Ze  względu na  cenę, samochody Rolls Royce nie są dostępne dla wszystkich. Poniekąd nas to  cieszy, bo  wyjątkowość tej marki polega trochę na  tym, że  naszych aut nie spotyka się na każdej ulicy, w przeciwieństwie do  Audi czy  Mercedesów. Dążymy do tego, żeby dwa Rollsy nie widziały się nawzajem. Nasi klienci są bardzo zróżnicowani. Około 80% stanowią ludzie interesu (biznesmeni, milionerzy). Wśród pozostałych 20% znajdują się gwiazdy muzyki, kina oraz ludzie polityki. Sporą grupę

stanowią tzw. klienci powracający. Mają kilka, a nawet kilkanaście egzemplarzy RR. Bardzo nas to cieszy. Są  Państwo zaprzeczeniem marki wolumenowej, czy  sprzedając tak niewiele samochodów można utrzymać  się na rynku? Wysoki stopień personalizacji i  indywidualizacji wykończenia samochodu wyklucza możliwość produkowania aut na  masową skalę. Zresztą taka rzemieślnicza forma produkcji naszych pojazdów jest wpisana w  biznesowy profil działalności firmy Rolls Royce. Nam nie  zależy


Fleet People Oczywiście, spełnianie motoryzacyjnych marzeń kosztuje, a nasi klienci potrafią się rewanżować finansowo. W tym motoryzacyjnym oceanie jesteśmy pod tym względem wyjątkowi, a być może nawet jedyni.

na  liczbie sprzedawanych samochodów, lecz na ich jakości. Wolimy sprzedać jeden wyjątkowo wyspecyfikowany egzemplarz niż dwa zwykłe. Przy czym zwyczajność i tak ma u nas specyficzne znaczenie. Nasze samochody standardowo mają wszystko to, za  co  u  konkurencji trzeba dodatkowo płacić, np.  skórzaną tapicerkę, system nawigacji satelitarnej oraz oświetlenie w technologii LED. Konfigurowanie auta polega na  zapewnieniu mu niepowtarzalnego stylu, o  czym nasi klienci doskonale wiedzą. Każde życzenie, dotyczące wykończenia pojazdu, traktujemy bardzo poważnie i próbujemy się z nim zmierzyć. Kiedy udaje nam się uzyskać pożądany efekt i widzimy entuzjazm zadowolonego z naszej pracy klienta, czujemy ogromną satysfakcję. Oczywiście, spełnianie motoryzacyjnych marzeń kosztuje, a nasi klienci potrafią się rewanżować finansowo. W tym motoryzacyjnym oceanie jesteśmy pod  tym względem wyjątkowi, a być może nawet jedyni. Czy poddacie się ogólnym trendom panującym w świecie motoryzacji i wprowadzicie do oferty SUV-a? Kiedy pomyśli  się tylko o  samej nazwie SUV (sport utility vehicle), to  nie  pasuje ona do genotypu naszej marki. Samochody Rolls Royce nie  są  sportowe i  nie  są  użytkowe, a  mimo to  są  stuprocentowymi samochodami. Oczywiście, śledzimy trendy i dostrzegamy to, że coraz więcej marek produkuje takie pojazdy. Marek, których nigdy byśmy o coś takiego nie podejrzewali. Rolls

Royce jest firmą, która chce zarabiać pieniądze, dlatego staramy  się pozyskać nowych klientów i dodatkowe źródła finansowania. Przez ostatnie trzy lata badaliśmy rynek i  szukaliśmy swojego pomysłu na  samochód z napędem 4x4 i większym prześwitem. Nasi inżynierowie i  styliści stworzyli wizję takiego pojazdu, który spełni oczekiwania klientów i będzie prawdziwym Rolls Royce’em. Rok temu ogłosiliśmy, że  prace nad tym modelem się rozpoczęły, a gotowy samochód wyjedzie na  drogi przed upływem dekady, a więc przed rokiem 2020. Na czym polega wyjątkowość samochodów Rolls Royce? Kiedy rozmawiamy o  samochodach Rolls Royce, niemal zawsze pojawiają  się pytania o  najbardziej niezwykły oraz o  najdroższy samochód. Ponieważ dżentelmenom nie wypada dyskutować o pieniądzach, nie  podam ceny najdroższego auta dostarczonego klientowi. Zresztą, jak to  powiedział Sir Henry Royce: „Jakość pamięta  się jeszcze długo po  tym, gdy zapominamy cenę”. Mogę powiedzieć tylko tyle, że był to model Phantom i trafił do  klienta z  Azji. Najbardziej niesamowite jest to, że  powiększył on jego kolekcję i nie został zakupiony z myślą o jeżdżeniu. Jednak wyjątkowość naszej marki nie polega na  sprzedaży aut za  duże pieniądze. Siłą naszych pojazdów jest ich indywidualizm, szczególnie w kwestii wykończenia. Nie  posługujemy  się tradycyjną listą wyposażenia dodatkowego, bo  w  90% przy-

padków tworzą ją samodzielnie nasi klienci. Oni wiedzą, że nie muszą się ograniczać w  spełnianiu swoich życzeń ‒ deska rozdzielcza wykończona  złotem, włóknem węglowym lub egzotycznym gatunkiem drewna – proszę bardzo. Kolor nadwozia pasujący do koloru paznokci? To nie problem, jeśli ma się do wyboru paletę 44 tys. barw. Jeden z  naszych klientów zażyczył sobie, żeby drzwi powlec od środka jedwabiem z motywem kwiatowym. Wykończenie jednych trwało 200 godzin, czterech ‒ 800 godzin. Oczywiście, im bardziej nietypowy pomysł,  tym bardziej odsuwa on w czasie moment odbioru auta z produkcji. Zdarza  się, że  klient czeka nawet rok na  swój wymarzony pojazd. Wykonanie standardowej konstelacji gwiazd w podsufitce to żmudny proces, który zajmuje wykwalifikowanemu pracownikowi 18 godzin. Jeśli układ gwiazd ma mieć bardziej indywidualny charakter, proces utykania pojedynczych diod LED wydłuża się, czasem nawet dwukrotnie. Na szczęście nasi pracownicy lubią wyzwania. Wielokrotnie zdarzało  się, że  z  uwagi na  zastosowane materiały musieliśmy występować o  dodatkową homologację na  poszczególne elementy, a  nawet na  całe auto. Niewielu producentów jest w  stanie zrobić coś takiego i  to  również tworzy wokół naszej marki aurę wyjątkowości. Czy zdarzyło  się, że  klient nie  odebrał samochodu, bo  nie  był zadowolony z efektu końcowego?

Fleet 10 (71) / 2016

21


Takiej sytuacji nie  było, choć niektórzy klienci mają bardzo specyficzny gust, np.  decydują  się na  bardzo wyraziste kolory nadwozia albo mocno kontrastujące z  nim odcienie wnętrza. W  takich przypadkach proces produkcji zawsze poprzedzają wizualizacje komputerowe, czasami wysyłamy do klienta próbki kolorystyczne (kawałek polakierowanego metalu, skrawek skóry) i pytamy, czy spełniają one ich oczekiwania. Pewien Brytyjczyk co  dwa lata zamawia u  nas nowy samochód, zawsze w  bardzo nietuzinkowych zestawieniach kolorystycznych. Pytany o  powody swoich wyborów z  nieukrywanym entuzjazmem skwitował, że  niektórzy ludzie malują obrazy, on natomiast maluje swoje Rollsy. Inny klient chciał, żeby na  osłonie silnika podpisy złożyli wszyscy pracownicy, którzy byli zaangażowani w proces produkcji jego samochodu. Rolls Royce troszczy  się także o  posiadaczy używanych aut. Do  warszawskiego dealera zgłosiło  się dwóch właścicieli używanych modeli Ghost. Na  autach tych nie było specjalnej kreski w innym kolorze niż barwa nadwozia, która podkreśla przetłoczenie na  linii bocznej. Dealer zapytał fabrykę, czy można taką kreskę dorysować. Zgodziliśmy się na to bez wahania. Wykonuje ją odręcznie zawsze ten sam pracownik, który akurat w  tym czasie przebywał na urlopie. Zrobił on sobie 2-dniową przerwę w wakacjach, przyleciał do Warszawy i  spełnił życzenie klientów. To  pokazuje, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych, a zadowolenie klienta jest sprawą priorytetową. Czy auta marki Rolls Royce są  traktowane przez klientów jako zwyczajny środek transportu, czy  bardziej jako członek rodziny? Niektórzy klienci zmieniają samochody co  dwa lata. Wybierają eleganckie, dość uniwersalne zestawienia kolorystyczne, bo  tak wyspecyfikowane pojazdy łatwiej jest sprzedać. Na  Bliskim Wschodzie i  w  niektórych azjatyckich krajach, z  Rollsów korzystają ekskluzywne hotele. Właściciele kupują po  kilka egzemplarzy i  podkreślają w  ten sposób klasę takiego miejsca. Oczywiście, takie auta są  traktowane dość przedmiotowo. Część klientów kupuje nasze samochody po to, by je mieć, a nie po to, by nimi jeździć. Są też i tacy, któ-

22

Fleet 10 (71) / 2016

Fot. D. Wejksznia

Fleet People

Wykonanie standardowej konstelacji gwiazd w podsufitce to żmudny proces, który zajmuje wykwalifikowanemu pracownikowi 18 godzin. Jeśli układ gwiazd ma mieć bardziej indywidualny charakter, proces utykania pojedynczych diod LED wydłuża się, czasem nawet dwukrotnie.

rzy mają w garażu po kilka Rolls Royce’ów. Jeden z indyjskich klientów zamówił osiem aut, z myślą o najbliższych członkach swojej rodziny. Na desce rozdzielczej kazał wygrawerować imiona każdego z nich. Uznał, że w ten sposób trwale zwiąże te samochody ze  swoją rodziną, a  ponadto staną  się one wspaniałą pamiątką po jego śmierci. Czy samochody Rolls Royce służą do tego, by nimi jeździć, czy raczej być wożonym? Właściciel siedzący z  tyłu i  szofer w  czapce za  kierownicą to  stereotyp Rolls Royce’a, z  którym staramy  się trochę walczyć. Z  naszych obserwacji wynika, że  za  kierownicą 99% wszystkich  2-drzwiowych modeli zasiadają ich właściciele. W  przypadku Ghosta odsetek właścicieli za kierownicą wynosi 85%. Nawet Phantom, który jest przecież prawdziwą limuzyną, zwłaszcza na  chińskim rynku, gdzie odsetek aut z szoferem na pokładzie jest najwyższy na świecie, w weekendy zamienia  się w  typowo rodzinny samochód. W  rolę szofera wciela  się wówczas właściciel, a  miejsce na  tylnej kanapie zajmują jego dzieci. Prowadzenie Rolls Royce’a ma w sobie coś z magii. Zawieszenie ma  tak dobraną charakterystykę tłumienia nierówności, że  jazda może przypominać podróż latającym dywanem. Może, bo osobiście nie miałem okazji sie-

dzieć ani prowadzić latającego dywanu, ale wyobrażam sobie, że  właśnie tak mogłoby to wyglądać. Zresztą potężne i efektywnie działające układy napędowe montujemy wyłącznie z  myślą o  kierowcach. Znakomitą przyczepność i  bardzo dobre właściwości jezdne docenią nie tylko motoryzacyjni entuzjaści. Wszystkie te cechy gwarantują kierowcy Rollsa ogromne emocje i satysfakcję z prowadzenia auta. Jeśli miałby Pan wybrać swój ulubiony model samochodu, to który to by był? W  moim przypadku wszystko zależy od nastroju, okazji i celu podróży. Jadąc z Pragi do  Wrocławia, wybrałbym najbardziej usportowiony model, czyli Wraith. Gdybym znalazł się na Lazurowym Wybrzeżu, to najbardziej pożądanym środkiem transportu z pewnością byłby Dawn. Na codzienne dojazdy do  biura najbardziej odpowiedni jest Ghost, zaś na  elegancki wieczór w  operze, przy lampce szampana, chciałbym dotrzeć na  tylnej kanapie Phantoma. Nasi klienci mają często to  szczęście i  ten przywilej, że w garażu czeka na nich pięć albo dziesięć samochodów. Taki garaż bardzo przypomina garderobę. Wybór auta można wówczas uzależniać nie tylko od okazji, ale też od koloru marynarki. I właśnie możliwości dokonywania takich wyborów życzę wszystkim czytelnikom magazynu „Fleet”. 


Prezydenta Stanów Zjednoczonych wybiera się w Polsce

#DZIEJESIEWPOLSCE Wszystko, co ważne, dzieje się w Polsce. Wirtualnej Polsce.


Fleet People

Firma Express to zdecydowany lider wynajmu średnioterminowego w Polsce. O tej usłudze, ale także o wynajmie jako alternatywie dla leasingu, rozmawiamy z Hubertem Laszczykiem, prezesem zarządu firmy Express.

Jesteśmy mocni we wszystkich aspektach Tomasz Siwiński: Proszę powiedzieć, jak to jest z tym wynajmem. Dla klientów wynajem to  wynajem. Płacę, jeżdżę i  oddaję. Tymczasem na  Państwa stronie wynajem podzielony jest na ten od 1 do 31 dni, od 31 dni do 24 miesięcy i od dwóch do pięciu lat. Czy może Pan wyjaśnić naszym czytelnikom, czym różnią się te trzy formy? Hubert Laszczyk: Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka sama usługa jest podobna i  sprowadza  się do  udostępnienia klientowi samochodów do  użytkowania. Różnice zaczynają się, gdy mówimy o skali działania. Typowe firmy rent a car, specjalizujące się w wynajmach dziennych, rzadko chcą i  są  w  stanie podejmować  się zadań polegających na  udostępnianiu większych flot samochodów na okresy kilkumiesięczne. Trzeba do  tego specyficznych kompetencji, dużej liczby aut w  parku, rozwiniętych systemów operacyjnych, czy  choćby posiadania handlowców, zdolnych rzetelnie doradzić klientowi w wyborze. Taki wynajem działa na zupełnie innych parametrach finansowych, ale też często na  innych klasach samochodów. Wystarczy wspomnieć tutaj samochody dostawcze, czy auta z silnikami Diesla. Obie te klasy, stanowią niewielki procent floty firm rent a car, a u nas rozwijają się bardzo dynamicznie. Wynajem długoterminowy z  kolei, odróżnia od  średnioterminowego, znacznie bliższe związanie klienta z samochodem. Tutaj nie mówimy już o klasach aut, ale o konkretnym modelu i specyfikacji, kupowanym dla danego klienta i  zwykle pozostającym w  jego użytkowaniu aż do  końca okresu eksploatacji w Expressie. Ten rodzaj wynajmu jest szeroko znany czytelnikom „Fleeta” i nie ma chyba sensu go szczegółowo omawiać. Dodam tylko, że specjalizacją Expressu jest praca z klientami segmentu MŚP, do czego kluczem jest sieć 40 naszych oddziałów rozlokowanych na terenie całej Polski.

24

Fleet 10 (71) / 2016

Hubert Laszczyk prezes zarządu w firmie Express Od 1997 roku związany z branżą motoryzacyjną, a od roku 2001 zaangażowany w rozwijanie rynku wynajmu w Polsce. Odpowiedzialny za dynamiczny rozwój firmy i uzyskanie statusu jedynego dostawcy wszystkich trzech typów wynajmu: krótko-, średnio- i długoterminowego oraz zarządzania flotami. Dzisiaj już także wynajmu na minuty, który Express zainicjował w ramach pierwszej w Polsce usługi typu car sharing. Za swój największy sukces uważa stworzenie niemal od zera największej w Polsce wypożyczalni samochodów. Niestety, kosztem pracy w tej branży utracił jedną z tradycyjnych męskich fascynacji, zamiłowanie do samochodów. Dzisiaj samochody nie są już obiektem jego marzeń, a raczej kluczowym elementem codziennego biznesu. Interesuje się ekonomią, finansami i historią. Uwielbia podróże i jazdę konną.

Skupmy  się na  chwilę na  wynajmie średnioterminowym, w którym są Państwo liderem. Pytanie może banalne, ale z czego to wynika, że akurat Express wiedzie w tej usłudze prym? Sądzę, że  kluczową sprawą jest tutaj synergia wszystkich trzech rodzajów wy-

najmu. Express jako jedna z  nielicznych firm w  Polsce jest w  stanie zaoferować klientom realną dostępność samochodu w  przedziale od  jednego dnia do  pięciu lat. Mówię tutaj o  organizacji naprawdę znacznych flot – przekraczających 200 samochodów, na  okresy czasem kilkuna-


Fleet People

stodniowe, a  niekiedy kilkumiesięczne. W takich wypadkach nie ma czasu na dokupowanie nowych aut, trzeba być gotowym w każdej chwili. Wymaga to posiadania bardzo dużego parku, dobrej logistyki i sieci oddziałów, bo takie wydania z reguły organizowane są  według modelu rozproszonego. Klient przekazuje nam listę lokalizacji, w  których oczekuje podstawienia samochodów i my to realizujemy. Zdradzę jedną z  wewnętrznych danych, obrazujących miarę synergii w Expressie – średnio każdego miesiąca około 800 samochodów przechodzi u nas pomiędzy parkiem krótko- i  średnioterminowym. Bez równoległego rozwoju wszystkich linii sukces w tym rodzaju wynajmu, moim zdaniem, nie jest możliwy.   Z  rozmów i  to  nie  tylko z  niewielkimi przedsiębiorcami, ale także z  managerami większych flot wiem, że  Polacy wciąż wolą mieć samochody, a nie tylko je użytkować. Z czego to wynika? Przyczyny są  wyłącznie emocjonalne. Polacy przez wiele lat spoglądali na  Zachód, zazdroszcząc jego mieszkańcom poziomu zamożności i konsumpcji. Chyba największym jej symbolem jest właśnie samochód. To tłumaczy silne dążenie do posiadania samochodu – podobnie zresztą jak mieszkania – na własność. To podejście szybko się jednak zmienia. Coraz więcej przedsiębiorców uświadamia sobie, że  samochód to  nie  jest żadna inwestycja, a  jedynie koszt, który trzeba minimalizować. Dodatkowo, jeśli chce się inwestować w rozwój firmy, to nie ma sensu obciążać swojej zdolności kredytowej pozyskiwaniem tak typowego aktywa jak samochód. Lepiej nabyć maszynę, rozbudować poziom zapasów albo powiększyć kapitał obrotowy firmy. Samochody można powierzyć wyspecjalizowanym firmom, które udostępnią je  sprawnie i tylko na ten okres, gdy będą rzeczywiście potrzebne.   Proszę powiedzieć, jak wygląda sam proces skorzystania z  usługi wynajmu średnioterminowego? Czy oferujecie Państwo konkretne modele, czy wszystkie. Czy klient, decydując się na wynajem np. na trzy miesiące, może przedłużyć na dłuższy okres?

W  wynajmie średnioterminowym, tak jak i  w  krótkoterminowym, umowa zawierana jest w  zasadzie na  samochód określonej klasy. Oczywiście w  miarę możliwości flotowych, jesteśmy tutaj otwarci na  indywidualne ustalenia z  klientami. Zdarza  się wybieranie z  floty samochodów jednego modelu, a  nawet zbliżonej kolorystyki. Jasne jest, że  przy jednym czy  dwóch autach możliwości wyboru będą większe niż przy 200. Wszystkie te szczegóły można ustalić z handlowcem prowadzącym kontrakt. Jeśli chodzi o  okres wynajmu, to  określamy go przy zawieraniu umowy, ale nigdy nie ma problemu z późniejszym dostosowaniem do realnych potrzeb. W końcu elastyczność to podstawowa cecha wynajmu średnioterminowego.   Jestem niewielkim przedsiębiorcą, potrzebuję samochodów do  swojej firmy i  chyba zdecyduję  się na  leasing, bo  po  spłacie ostatniej raty samochód będzie mój. Jakimi argumentami mogą Państwo przekonać takiego przedsiębiorcę, żeby skorzystał z wynajmu średnioterminowego? Wynajem średnioterminowy nie  zawsze jest rozwiązaniem optymalnym. Zależy to od sposobu użytkowania samochodu w  firmie oraz jej sytuacji ekonomicznej. Jeśli firma ma  stabilną potrzebę wykorzystywania samochodu przez dłuższy czas (minimum dwa lata), a jej sytuacja rynkowa nie grozi koniecznością nagłej redukcji kosztów, być może najlepszy będzie leasing operacyjny lub wynajem długoterminowy. Wynajem średnioterminowy będzie najlepszy dla przedsiębiorcy, który nie  chce inwestować środków w  nadpłacanie kapitału, bo  po  co  w  ogóle mieć samochód na  własność, skoro można go stale użytkować? Natomiast możliwość natychmiastowego zwrotu auta bardzo przydaje  się w warunkach niestabilności rynkowej. Jeśli coś pójdzie źle, firma straci kontrakt, ktoś jej nie zapłaci i trzeba będzie ciąć koszty, paradoksalnie łatwiej będzie zwolnić pracownika, niż wyplątać  się z  niedokończonej umowy leasingu operacyjnego. W  takich przypadkach wynajem średnioterminowy jest rozwiązaniem idealnym. Podobny mechanizm zachodzi, gdy zatrudnia  się nowego pracownika, który przecież musi się

najpierw sprawdzić. Auto na okres próbny to często realizowany model zaspokojenia potrzeb transportowych. Proszę zwrócić uwagę, że być może firma powinna połączyć dwa sposoby pozyskania samochodów. Jeśli mówimy o małej organizacji, być może pierwsze auto powinno być w  leasingu lub wynajmie długoterminowym, a kolejne – w średnioterminowym. W  ten sposób przedsiębiorca ograniczy ryzyko, a jednocześnie nie musi decydować się na radykalną zmianę przyzwyczajeń, na którą może nie być gotowy.   Obecnie importerzy samochodowi oferują swoje programy wynajmu, czy  to  także wynajem średnioterminowy? Jeżeli tak, to  jaka jest Państwa przewaga. Wydaje się, że zdecydowaną przewagą Państwa jest dostępność różnych marek, czy się mylę? Programy importerskie są  raczej alternatywą dla wynajmu długoterminowego. W  ich ramach klient otrzymuje nowe auto i jest związany umową na cały okres jej zawarcia. Procedura akceptacji klienta przypomina  tę  znaną z  leasingu operacyjnego, czyli albo mamy procedurę uproszczoną powiązaną z  jakąś wpłatą początkową, albo analizę zdolności kredytowej firmy. Wcześniejsze zakończenie takiej umowy jest zwykle wyłączone lub związane z  dodatkowymi opłatami. Trudno mi  sobie wyobrazić pozyskanie w  takim modelu flot,  złożonych choćby z kilku samochodów. Muszą one przecież być dostępne u  dealera, bo  na  czekanie kilkanaście tygodni na  wyprodukowanie aut zamówionych w fabryce, mało kto się zdecyduje. Przy wynajmie średnioterminowym typowy czas od wstępnego zapytania do początku najmu to około 14 dni. Sądzę, że  największą przewagą Expressu jest maksymalna elastyczność tej usługi. Jeśli ktoś chce, może sfinalizować wynajem w ciągu jednego dnia, a samochód użytkować przez dokładnie taki czas, przez jaki będzie go potrzebował. I to nawet wtedy, gdy w momencie zawierania umowy kompletnie nie jest w stanie tego czasu określić. Mottem Expressu, są słowa „tak, możemy” i właśnie to słyszą zwykle nasi klienci, nawet jeśli ich oczekiwania są  na  pierwszy rzut oka trudne do spełnienia. 

Fleet 10 (71) / 2016

25


Fleet Finance

Samochody sprzedawały się w firmach jak świeże bułeczki w pierwszych trzech kwartałach 2016 roku. Podczas gdy liczba rejestracji pojazdów osobowych nadal rośnie, to segment aut dostawczych, notujący w okresie od stycznia do sierpnia imponujące wyniki, zaznał we wrześniu wyraźnego tąpnięcia.

Znakomite trzy kwartały Przemysław Dobrosławski

W

  pierwszych trzech kwartałach 2016 roku zarejestrowano w  Polsce 302 966 samochodów osobowych (+17,3%, czyli 44,7 tys. więcej w  stosunku do  trzech kwartałów roku ubiegłego). W  tym czasie zarejestrowano na  firmy 203 577 samochodów (+22,8%). Wrzesień był 18. miesiącem z  rzędu, w  którym rosła liczba rejestracji samochodów na rynku polskim. W trzech kwartałach br. minimalnie wzrosła rów-

nież sprzedaż pojazdów dla klientów indywidualnych, do  99 409 szt. (+7,5%). Konsekwentnie wzrasta zatem znaczenie przedsiębiorców w zakupach nowych pojazdów. W  zeszłym roku rejestrowano na firmy 65,2% samochodów osobowych. Po trzech kwartałach br. było to już 67,2%. Jeszcze nigdy udział rejestracji samochodów osobowych na firmy nie był tak wysoki. Przypomnijmy, że polscy przedsiębiorcy w 2009 roku nabywali jedynie ok. 45% wszystkich nowych pojazdów osobowych.

Tabela 1. Rejestracje samochodów osobowych w Polsce po trzech kwartałach 2015 i 2016 roku. Marka 

2015 Udział

Ogółem

Udział

Zmiana r./r.

W pierwszej dwudziestce najważniejszych marek kupowanych przez firmy tylko dwie zanotowały spadek rejestracji po III kwartałach br., czyli Fiat (-5,6%) i Nissan (-0,7%). W  tym samym okresie aż pięć marek zwiększyło sprzedaż do firm o jedną trzecią lub więcej, czyli Volkswagen (+32,2%), Dacia (+35,3%), Mercedes (+35,5%), Audi (+34,4%) oraz Seat (+43,9%). Dziesięciu najważniejszych graczy na  rynku dostaw do  firm po  trzech kwartałach br. uzyskało udział rynkowy na  poziomie 69,1%. Tabela 2. Rejestracje samochodów dostawczych po trzech kwartałach 2016 (wg modeli).  

Marka

Model

L. szt.

1

ŠKODA

38069

12,57%

32643

12,64%

16,6%

1

Renault

Master

5542

2

VOLKSWAGEN

30421

10,04%

24403

9,45%

24,7%

2

Fiat

Ducato

5500

3

TOYOTA

29886

9,86%

25676

9,94%

16,4%

4

OPEL

24900

8,22%

22178

8,59%

12,3%

3

IVECO

Daily

3872

5

FORD

21067

6,95%

18748

7,26%

12,4%

4

Peugeot

Boxer

2542

6

RENAULT

16393

5,41%

13616

5,27%

20,4%

5

Mercedes

Sprinter

2313

7

KIA

15026

4,96%

13200

5,11%

13,8%

6

Dacia

Dokker Van

1890

8

DACIA

12823

4,23%

9504

3,68%

34,9%

7

Ford

Transit

1508

8

Citroën

Berlingo

1414

9

HYUNDAI

12579

4,15%

11492

4,45%

9,5%

10

NISSAN

10240

3,38%

10752

4,16%

-4,8%

11

BMW

8803

2,91%

6887

2,67%

27,8%

12

MERCEDES-BENZ

8778

2,90%

6546

2,53%

34,1%

13

MAZDA

8573

2,83%

6620

2,56%

29,5%

14

PEUGEOT

8171

2,70%

7826

3,03%

4,4%

15

AUDI

7571

2,50%

5558

2,15%

9

Fiat

Doblo

1373

10

Peugeot

Partner

1318

11

Ford

Transit Custom

1282

12

Citroën

Jumper

1214

36,2%

13

Volkswagen

Transporter

1102

16

SEAT

6822

2,25%

5845

2,26%

16,7%

14

Opel

Movano

1081

17

FIAT

6293

2,08%

5342

2,07%

17,8%

15

Fiat

Fiorino

1029

18

SUZUKI

5998

1,98%

4888

1,89%

22,7%

19

HONDA

5732

1,89%

3964

1,54%

44,6%

16

Volkswagen

Caddy

960

20

VOLVO

5645

1,86%

4786

1,85%

17,9%

17

Ford

Transit Connect

890

283790

93,67%

240474

93,12%

18,0%

18

Volkswagen

Crafter

882

19

Škoda

Citigo

692

20

Opel

Combo Van

643

RAZEM 1‒20 Pozostałe

19176

6,33%

17766

6,88%

7,9%

OGÓŁEM

302966

100%

258240

100%

17,3%

Źródło: PZPM

26

2016 Ogółem

Imponujące wzrosty czołówki

Fleet 10 (71) / 2016

Opracowanie własne, Samar


Fleet Finance

W  tym samym okresie roku ubiegłego było to 67,9%. Do wielkiej dziesiątki awansowała w  tym czasie Dacia i  Mercedes, które wykluczyły z tego zestawienia Hyundaia i Nissana. Firmy, tradycyjnie od  lat, najchętniej zamawiają Škody, których w  III  kw. br. odebrano 27,9 tys. szt., co zapewniło marce 13,7% udziału w  rynku. Czeska marka zawdzięcza wyraźny wzrost rejestracji imponującym wynikom Superba i Fabii, których liczba rejestracji w III kw. br. wzrosła odpowiednio o 68,1% i 58,3% w stosunku do  tego samego okresu roku ubiegłego. Wciąż umacnia swoją pozycję wicelider rynku Volkswagen, który dostarczył przedsiębiorcom 22,7  tys. samochodów (11,2% udziału). Trzon sprzedaży marki z  Wolfsburga stanowił Golf (6,8  tys. szt.). Pierwszą trójkę największych graczy w dostawach do firm zamyka Toyota (18,7 tys. szt.). Najchętniej wybieranym modelem przez polskich przedsiębiorców wciąż pozostaje Škoda Octavia, której przedsiębiorcy odebrali 10,2  tys. szt., czyli 19,8% więcej niż przed rokiem. Dokładnie  1  na  25 samochodów rejestrowanych na  firmę w  Polsce to  Octavia. Najpopularniejszą marką wśród klientów indywidualnych stał się po trzech kwartałach Opel (z 11,6% udziału), a  na  drugą pozycję awansowała Toyota (11,3%). Škoda spadła w tym czasie z pierwszej na trzecią pozycję (z udziałem 10,3%). Świetny wynik Opla to  przede wszystkim zasługa znakomitej sprzedaży modelu Astra, która stała  się najchętniej wybieranym samochodem wśród klientów indywidualnych (4,3 tys. szt./+60,9%).

Tabela 3. Rejestracje samochodów na REGON po trzech kwartałach w latach 2015 i 2016 (wg modeli) Marka / model

2016

2015

Zmiana poz. r./r.

Ogółem

Udział

Ogółem

10 165

5,0%

8488

5,1%

19,8%

0

Škoda Fabia

7560

3,7%

4776

2,9%

58,3%

4

Volkswagen Golf

6818

3,3%

5934

3,6%

14,9%

-1

1

Škoda Octavia

2 3

Udział

Zmiana r./r.

4

Opel Astra

6257

3,1%

5002

3,0%

25,1%

0

5

Ford Focus

5675

2,8%

5366

3,2%

5,8%

-2

6

Volkswagen Passat

5622

2,8%

4753

2,9%

18,3%

1

7

Toyota Auris

5464

2,7%

4994

3,0%

9,4%

-2

8

Škoda Rapid

4364

2,1%

4414

2,7%

-1,1%

0

9

Toyota Yaris

4330

2,1%

3735

2,3%

15,9%

0

10

Škoda Superb

3896

1,9%

2318

1,4%

68,1%

4

11

Nissan Qashqai

3803

1,9%

3050

1,8%

24,7%

0

12

Dacia Duster

3666

1,8%

2514

1,5%

45,8%

1

13

Ford Mondeo

3525

1,7%

2826

1,7%

24,7%

-1

14

Toyota Avensis

2990

1,5%

2308

1,4%

29,5%

1

15

Renault Clio

2888

1,4%

3455

2,1%

-16,4%

-5 103

16

Hyundai Tucson

2682

1,3%

323

0,2%

730,3%

17

Kia Sportage

2475

1,2%

1670

1,0%

48,2%

7

18

Opel Corsa

2467

1,2%

1946

1,2%

26,8%

1

19

Kia cee'D

2344

1,2%

2147

1,3%

9,2%

-2

20

Toyota RAV4

2335

1,1%

1613

1,0%

44,8%

5

RAZEM 1‒20

89326

43,88%

71632

43,20%

24,7%

Pozostałe

114231

56,12%

94167

56,80%

21,3%

RAZEM

203 557

100%

165 799

100%

22,8%

 

Źródło: PZPM

Tabela 4. Rejestracje samochodów dostawczych po trzech kwartałach w latach 2015 i 2016 (wg marek). Marka 

2016 Ogółem

2015 Udział

Ogółem

Udział

Zmiana r./r.

1

FIAT

8470

19,09%

8392

22,70%

0,9%

2

RENAULT

6456

14,55%

5259

14,23%

22,8%

3

FORD

4470

10,07%

3629

9,82%

23,2%

4

PEUGEOT

4134

9,32%

3710

10,04%

11,4% 74,0%

Wizja Euro 6 nakręciła sprzedaż

5

IVECO

3869

8,72%

2224

6,02%

Nie  mniej imponują wyniki rejestracji samochodów dostawczych. To  nie  tylko objaw dobrej koniunktury w  gospodarce, ale i wejścia w życie od 1 września br. normy Euro  6. Przedsiębiorcy, przewidując wyraźny wzrost kosztów zakupu i  użytkowania dostawczaków, bardzo często decydowali  się na  wcześniejszy zakup pojazdów z normą Euro 5. Przewidywania okazały się bardzo słuszne. Aby samochody spełniały normę Euro  6, producenci musieli dokonać bardziej radykalnych zmian w silnikach niż w przypadku wprowadzania kilku wcześniejszych norm. Tym samym nowe dostawczaki spełniające

6

VOLKSWAGEN

3427

7,72%

3225

8,72%

6,3%

7

MERCEDES-BENZ

3117

7,02%

2429

6,57%

28,3%

8

CITROËN

2787

6,28%

2527

6,84%

10,3%

9

OPEL

2467

5,56%

1813

4,90%

36,1%

10

DACIA

1908

4,30%

1473

3,98%

29,5% 44,1%

11

ŠKODA

1003

2,26%

696

1,88%

12

TOYOTA

603

1,36%

591

1,60%

2,0%

13

NISSAN

508

1,14%

299

0,81%

69,9%

14

ISUZU

329

0,74%

196

0,53%

67,9%

15

HYUNDAI

304

0,69%

131

0,35%

132,1%

RAZEM 1‒15

43852

98,82%

36594

98,99%

19,8%

Pozostałe

523

1,18%

375

1,01%

39,5%

OGÓŁEM

44375

100%

36969

100%

20,0%

Źródło: PZPM na podstawie CEP (MSW)

Fleet 10 (71) / 2016

27


Fleet Finance Tabela 5. Udział rejestracji samochodów osobowych na REGON w stosunku do ogółu rejestracji po trzech kwartałach 2016 (wg marek). BMW

90,95

MERCEDES-BENZ

86,23

AUDI

84,45

FORD

78,84

VOLKSWAGEN

74,63

PEUGEOT

74,13

ŠKODA

73,22

RENAULT

63,69

NISSAN

63,30

TOYOTA

62,42

DACIA

60,18

HYUNDAI

59,20

MAZDA

57,32

OPEL

53,84

KIA

51,22

Średni udział dla całego rynku

67,19

Opracowanie własne, PZPM

normę Euro  6  są  droższe (zwykle co  najmniej kilka tys.  zł w  zestawieniu z  odpowiednikami z  normą Euro  5). Do  tego spełnić bardziej rygorystyczne normy producenci ograniczyli ofertę silników o dużej pojemności (często sprawdzonych i lubianych przez firmy), oferując w  to  miejsce mniejsze jednostki turbodoładowane, po których nie bardzo wiadomo, czego się spodziewać. Do  tego producenci zaczęli powszechnie stosować AdBlue, czyli roztwór mocznika konieczny do  usuwania ze  spalin tlenków azotu. Musi być on co kilkanaście tysięcy kilometrów uzupełniany, co też jest kosztem. Od września nie są już produkowane tańsze dostawczaki z  normą emisji spalin Euro 5. Można je co prawda nadal kupować, ale są to egzemplarze ze stoków, wyprodukowane wcześniej, a  ich dostępność z czasem będzie coraz bardziej ograniczona. Tym samym widoczne już są wyraźne spadki sprzedaży, jeśli zestawimy ze sobą dane z sierpnia i września br. To  pierwsze takie spadki sprzedaży w segmencie aut dostawczych od 21 miesięcy. Największe tąpnięcie we wrześniu zanotowały IVECO (rejestracje skurczyły  się o  56,3%) w  porównaniu z  sierpniem, w Oplu było to już 67,2%, a w Dacii 25,3%. Importerzy nie  przewidują jednak dłuższego załamania  się sprzedaży

28

Fleet 10 (71) / 2016

Tabela 6. Rejestracje samochodów na REGON po trzech kwartałach w latach 2015 i 2016 (wg marek). Marka

2016

2015

Zmiana r./r.

Zmiana poz. r./r.

Ogółem

Udział

Ogółem

Udział

1

ŠKODA

27 874

13,69%

22 065

13,31%

26,33%

0

2

VOLKSWAGEN

22 702

11,15%

17 171

10,36%

32,21%

0

3

TOYOTA

18 655

9,16%

15 795

9,53%

18,11%

0

4

FORD

16 609

8,16%

13 871

8,37%

19,74%

0

5

OPEL

13 405

6,59%

11 852

7,15%

13,10%

0

6

RENAULT

10 441

5,13%

8301

5,01%

25,78%

0

7

BMW

8006

3,93%

6202

3,74%

29,09%

1

8

DACIA

7717

3,79%

5702

3,44%

35,34%

3

9

KIA

7696

3,78%

6114

3,69%

25,88%

0

10

MERCEDES-BENZ

7569

3,72%

5586

3,37%

35,50%

2

11

HYUNDAI

7447

3,66%

6026

3,63%

23,58%

-1

12

NISSAN

6482

3,18%

6528

3,94%

-0,70%

-5

13

AUDI

6394

3,14%

4757

2,87%

34,41%

1 -1

14

PEUGEOT

6057

2,98%

5385

3,25%

12,48%

15

SEAT

5376

2,64%

3736

2,25%

43,90%

2

16

MAZDA

4914

2,41%

3904

2,35%

25,87%

0

17

VOLVO

4893

2,40%

4136

2,49%

18,30%

-2

18

CITROËN

3471

1,71%

3320

2,00%

4,55%

1

19

FIAT

3217

1,58%

3409

2,06%

-5,63%

-1

20

HONDA

2424

1,19%

1908

1,15%

27,04%

0

191349

94,00%

155768

93,95%

22,8%

Pozostałe

12208

6,00%

10031

6,05%

21,7%

RAZEM

203 557

100%

165 799

100%

22,8%

RAZEM 1‒20

 

Źródło: PZPM

 o ośmiu miesiącach tego P roku średnia ważona cena samochodu osobowego (bez rabatów) dla całego rynku wyniosła 98 955 zł, w przypadku klientów indywidualnych – 80 348 zł, a firm 106 598 zł. w Polsce po wejściu normy Euro 6, gdyż rynek napędza w równie dużym stopniu dobra koniunktura w  gospodarce. Tym samym po  kilku miesiącach handlowej posuchy sprzedaż ponownie zacznie rosnąć. W  ciągu III  kwartałów br. zarejestrowano w Polsce 44,4 tys. nowych pojazdów dostawczych o DMC do 3,5 tony, czyli 20% więcej niż w  analogicznym okresie roku ubiegłego. To  rekordowy wynik w  ostatnim dziesięcioleciu. W  segmencie do-

stawczaków pozycję lidera utrzymuje Fiat, który dostarczył 8470 pojazdów. Włosi zanotowali w ciągu III kw. wzrost rejestracji zaledwie na  poziomie  0,9%. Oznacza to, że  udział rynkowy Fiata wyraźnie  się skurczył z  22,7% do  19,1%. Wiceliderem nadal pozostaje Renault, które zanotowało wzrost sprzedaży na  poziomie 22,8%, konsekwentnie zwiększając swoje udziały rynkowe (do 14,6%). Przez lata najchętniej zamawianym dostawczakiem na  polskim rynku był Fiat Ducato. W  tym roku model ten został wyprzedzony przez Renault Master. Francuzi dostarczyli 5540 szt. tych pojazdów, Fiat Ducato był zarejestrowany 5500 razy. Do  wielkiej trójki najpopularniejszych modeli w  imponującym stylu wskoczyło IVECO Daily, których zarejestrowano 3872 szt. Sprzedaż tej marki w ciągu III kw. zwiększyła się o 74% w zestawieniu z  tym samym okresem roku ubiegłego. I to mimo załamania sprzedaży we wrześniu br. 


Fleet Finance

Europejski rynek leasingu na koniec 2015 roku osiągnął wartość 314,9 mld euro, przy 9,4% wzrostu (r./r.) ‒ wskazują najnowsze dane Leaseurope. Polska branża leasingowa z 16,3% dynamiki znajduje się w gronie sześciu największych rynków leasingu w Europie.

Silna pozycja leasingu w Europie. Polska w pierwszej szóstce

Piotr Mieszkowski

D

ynamika europejskiej branży leasingowej na koniec 2015 r. wyniosła  9,4% (r./r.), przy łącznej wartości sfinansowanych inwestycji na poziomie 314,9 mld euro – podała Leaseurope, federacja reprezentująca europejski rynek leasingu. W  2015 roku większość europejskich rynków odnotowała wysoką, dwucyfrową dynamikę dla leasingu pojazdów osobowych. Wartość nowych umów leasingowych samochodów osobowych w 2015 r. wzrosła według danych Leaseurope o 15,9% w porównaniu do 2014 roku, przy nieco wolniejszym, ale nadal silnym, wzroście finansowania samochodów dostawczych na poziomie 11,3%. Dobre wyniki odnotowano także w obszarze finansowania sprzętu IT (średnio ok. 10%), przy nieznacznym 0,5-proc. wzroście dla finansowania maszyn i  urządzeń przemysłowych. ‒ Polska jest jednym z  sześciu najważniejszych rynków leasingu w  Europie (Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Szwecja, Polska), wyróżniając  się w tym gronie 16,3-proc. dynamiką. Udział polskiej branży leasingowej w  europej-

30

Fleet 10 (71) / 2016

skim rynku leasingu wynosi obecnie 3,8% i  systematycznie wzrasta. Awans polskiej branży leasingowej w  europejskich rankingach wskazuje na wysoką popularność leasingu wśród polskich firm, głównie z  sektora MŚP oraz zaufanie, jakim firmy obdarzają branżę ‒ mówi Mieczysław Woźniak, wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu, członek zarządu Leaseurope. ‒ Ponad 500 tys. polskich firm, w  tym mikro, małych i  średnich, w  ten właśnie sposób finansuje swoje inwestycje. To bardzo dobra wiadomość dla sektora leasingowego, który od  25 lat finansuje i  wspiera firmy działające na polskim rynku ‒ dodaje Mieczysław Woźniak.

Leasing i zakup ratalny ważny dla rozwoju firm Według danych Komisji Europejskiej, opublikowanych pod koniec 2015 r., rośnie znaczenie zewnętrznych źródeł finansowania działalności europejskich przedsiębiorców, w  tym 47% przedsiębiorców wskazało leasing i  zakup ratalny jako istotny dla ich działalności. Aż 57% polskich przedsiębiorców uczestniczących w  badaniu Komisji Europejskiej wskazało

leasing i zakup ratalny jako źródła finansowania działalności. ‒ Nas oczywiście najbardziej interesuje struktura finansowania inwestycji przez przedsiębiorców, w  tym przede wszystkim przez MŚP. Zgodnie z  opublikowanymi w  2015  r. wynikami badania Oxford Economics, 18,9% wartości wszystkich inwestycji MŚP w  Europie finansowanych jest przy wykorzystaniu leasingu. W  Polsce wskaźnik ten jest jeszcze wyższy i wynosi ok. 30%. Aby zilustrować te dane, rosnąc średniorocznie o  12,5% w  latach 2011–2015, branża leasingowa sfinansowała inwestycje polskich firm o  wartości około 190 mld  zł – mówi Mieczysław Woźniak. ‒ Zakładając średnioroczne tempo wzrostu rynku leasingu w Polsce na poziomie 8% w latach 2016‒2020, w  okresie najbliższych  5  lat (tj. do roku 2020) polskie firmy leasingowe sfinansują inwestycje o  wartości 300–320 mld zł. To istotny wkład w rozwój i modernizację polskich firm, a  w  konsekwencji wzrost PKB w naszym kraju – dodaje. Opracowano na podstawie danych Związku Polskiego Leasingu 


Fleet Finance

Koszty produkcji i osiągane marże to dane, którymi wielkie koncerny niechętnie się chwalą. Wiadomo jednak, jakie czynniki mają na nie największy wpływ. Wśród nich wymienić należy przede wszystkim kursy walut.

Waluty w górę, marże w dół Michał Torz ynki walutowe ulegają ciągłym przemianom, gdyż zależne są one od  wielu czynników. Co  więcej, nawet z  pozoru mało znaczące wydarzenia mogą mieć wpływ na  spadek bądź wzrost cen poszczególnych walut. Przykładem może być podniesienie stóp procentowych w  danym kraju. Już sama jej zapowiedź generuje niekiedy spore wahnięcia na rynkach. Inwestorzy, chcąc lokować większe sumy na danym rynku, wykupują lokalną walutę, doprowadzając do jej umocnienia. Spadek popytu na daną walutę powoduje natomiast jej osłabienie. Tak dzieje  się na  przykład w  trakcie wysokiej inflacji. Osłabiony  złoty oznacza z  kolei, że  drożeją importowane towary i  koszty produkcji. Wahania w  kursach walut mogą doprowadzić do sporych tarapatów, o czym przekonali  się, na  przykład, protestujący niedawno posiadacze kredytów we  frankach szwajcarskich. Nieprzewidziane wzrosty i spadki wartości walut mogą też doprowadzić do sporych zmian w cenach, między innymi paliwa. Choć ich ceny zależą głównie od kwot, za jakie kupowana jest ropa, to ceny walut również mają duży wpływ na  cenę końcową płaconą na  stacjach benzynowych. Każdy kierowca pamięta chyba sytuację sprzed paru lat, kiedy to  litr oleju napędowego czy  benzyny kosztował około pięciu złotych.

także na  wydarzenia związane z  danym krajem. Przykłady można mnożyć. Wydarzenia na Ukrainie z 2014 roku sprawiły, że  niepokój ogarnął także inwestorów obserwujących rynek polski. Wszyscy pamiętają też zapewne drastyczne spadki funta szterlinga po tym, jak ogłoszono wynik referendum o wyjściu Wielkiej Brytanii z  Unii Europejskiej. Straty są  z  mozołem odrabiane, ale jednorazowe (a może i dłuższe?) tąpnięcie stało się jednak faktem. Jak omawiane sytuacje wpływają na branżę motoryzacyjną? Trudno znaleźć na  to  pytanie jednoznaczną odpowiedź. Zwłaszcza że  samochody są  produktami bardzo złożonymi. Obecnie produkowane pojazdy są  bowiem montowane z  części powstających w różnych zakątkach świata. ‒ Jeżeli importujemy samochody produkowane w strefie euro w celu ich odsprzedaży w Polsce, to osłabienie złotego jest dla nas niekorzystne, bo musimy za dany pojazd zapłacić więcej. To odbija się na wyniku finansowym firmy i zapewne wpływa na podniesienie cen pojazdów sprzedawanych w kraju – mówi Łukasz Piechowiak, dyrektor Działu Analiz, Związek Firm Pożyczkowych. ‒ Inaczej wygląda sprawa, gdy mamy do czynienia z produkcją krajową, przeznaczoną na eksport – tutaj, o ile łańcuch produkcyjny nie  jest mocno obciążony półproduktami importowanymi, wysoki kurs  euro jest korzystny, bo  eksportujący dostaje więcej  złotych za  ten sam produkt.

Zwierciadło gospodarki

Wahania walut? Bez obaw

Na wartość waluty ma także wpływ ogólna kondycja gospodarki. Nawet zbyt wysokie bezrobocie może osłabić siłę pieniądza, gdyż przekłada  się ono na  mniejszą konsumpcję. Podobnie, jak obserwując firmy notowane na  giełdzie, inwestorzy reagują

Tyle teorii. W praktyce jednak nagłe zmiany kursów walut nie wpływają na ceny samochodów. Trudno zresztą byłoby sobie wyobrazić, aby w  sąsiadujących krajach Unii Europejskiej ceny były diametralnie różne.

R

‒ Należy pamiętać, że w poważnym handlu międzynarodowym stosuje  się zabezpieczenia w  postaci opcji walutowych lub innych kontraktów, które umożliwiają uniknięcie dużych wahań kursowych, a  często nawet pozwalają na  osiągnięcie przewag, na  przykład, gdy kontrakt zrealizował  się dla nas po bardzo korzystnym kursie – tłumaczy Łukasz Piechowiak, dyrektor Działu Analiz, Związek Firm Pożyczkowych. ‒ Innymi słowy, wysokość kursów walut ma  znaczenie, ale z  uwagi na  sporą liczbę ryzyk i  konieczność tworzenia zabezpieczeń, marże są  raczej niewielkie i  należy liczyć się z tym, że duże korzyści osiąga się tylko przy odpowiedniej skali działalności. O  tym, jak system ten działa w  praktyce, możemy przekonać  się, porównując ceny aut z  różnych krajów. Najpierw przyjrzyjmy  się kursowi  euro. W  styczniu kosztowało ono niemal  4,50  zł, aby w  kwietniu spaść do  poziomu  4,24  zł. Obecnie zaś euro znowu podrożało, ostatnio do poziomu 4,45 zł. Gdy przeanalizujemy kursy sprzed ostatnich kilku lat, zauważymy z kolei jeszcze większe wahania. Pod koniec grudnia 2011 roku jedno euro kosztowało rekordowe 4,56 zł. W sierpniu 2011 i w kwietniu 2015 roku za jedno euro płaciliśmy z  kolei mniej niż  4  złote. Czy oznacza to, że  zapłacimy więcej za  samochody produkowane w  krajach strefy euro? Wręcz przeciwnie. Porównanie cen wskazuje na to, że to właśnie w Polsce możemy kupić jedne z tańszych aut w Europie. Oczywiście, diabeł tkwi w szczegółach. Podstawowe wersje samochodów w  niektórych krajach zawierają bowiem często bogatsze wyposażenie. Fakt jednak jest taki, że  kurs  euro nie  jest rzeczą, na jaką należy zwracać szczególną uwagę podczas zakupu auta. 

Fleet 10 (71) / 2016

31


Fleet Finance

Volkswagen Business Care to kompleksowy program sprzedaży samochodów dla klientów biznesowych. Obejmuje on nie tylko koszt zakupu auta, ale także jego ubezpieczenia, przeglądów i ochrony pogwarancyjnej. A to wszystko w stałej, miesięcznej racie. Nowy Volkswagen nigdy wcześniej nie był tak przystępny jak teraz.

Volkswagen dla biznesu

Michał Hutyra

P

olacy przy zakupie nowych aut coraz chętniej korzystają z nowoczesnych form finansowania, takich jak kredyt i  leasing EasyDrive. Tendencję tę potwierdzają dane sprzedażowe marki Volkswagen z  pierwszego półrocza 2016 roku. W każdym miesiącu 2016 roku rejestrowano w  Polsce więcej nowych, osobowych VW niż w  analogicznych miesiącach 2015 roku. W  miesiącach marcu i  lipcu Volkswagen sprzedał najwięcej osobowych pojazdów w Polsce spośród wszystkich innych producentów. Świetne wyniki rejestracji nowych Volkswagenów to  zasługa szerokiej gamy samochodów dopasowanych do oczekiwań klientów oraz faktu, jak łatwo stać się ich posiadaczem.

32

Fleet 10 (71) / 2016

Nowością oferowaną w ramach programu Volkswagen Business Care jest to, że przyszły właściciel lub użytkownik samochodu marki Volkswagen może skorzystać z dodatkowego rabatu naliczanego od ceny końcowej samochodu dostępnego dla przedsiębiorców i grup zawodowych. Oferta Volkswagen Business Care obowiązuje także przy zakupie jednego samochodu.

Kredyt i  leasing EasyDrive oferowane przez Volkswagen Financial Services pozwalają cieszyć  się nowym samochodem, płacąc niskie miesięczne raty, a  także zmieniać auto na nowe co trzy‒cztery lata. Klienci, korzystający z nowoczesnych rozwiązań EasyDrive, w ramach niskich miesięcznych kosztów mogą sobie pozwolić na wyższy model czy lepsze wyposażenie samochodu niż w  przypadku tradycyjnych form finansowania. Jest to  możliwe, ponieważ w okresie umowy spłacana jest część ceny auta, a  nie  cała jego wartość. Dzięki temu miesięczna rata jest niższa w porównaniu do klasycznego kredytu lub leasingu. Te korzyści sprawiły, że  w  ciągu pierwszych sześciu miesięcy po  kredyt EasyDrive sięgnęło średnio 31% klientów korzystających z oferty kredytowej Volkswagen Financial Services. Z  kolei leasing


Fleet Finance

Szczegóły dotyczące programu: Volkswagen Business Care

1. Finansowanie EasyDrive: ƒƒ opłata wstępna może wynosić od 0 do 30% wartości auta, ƒƒ leasing trwa 3 lub 4 lata, ƒƒ wykup lub zwrot samochodu na koniec trwania umowy. 2. Ochrona pogwarancyjna Volkswagen Safe+: ƒƒ przedłuża ochronę samochodów marki Volkswagen po upływie dwuletniej gwarancji, ƒƒ w 100% zabezpiecza przed nieoczekiwanymi kosztami napraw do nawet 3 lat po upływie gwarancji lub do przebiegu 150 tys. km,

EasyDrive wybierał w tym okresie co trzeci klient decydujący  się na  leasing samochodu marki Volkswagen. Program Volkswagen Business Care jest rozwinięciem programu EasyDrive i  powstał z myślą o małych i średnich przedsiębiorcach, a  także osobach prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Powinien on zainteresować sporą grupę ludzi biznesu, ponieważ z danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika, że w naszym kraju działa 2,3 mln firm, które zatrudniają od 1 do 9 pracowników. Idea jego działania jest wyjątkowo przejrzysta i  polega na  tym, że  w  jednej racie miesięcznej zawarte są  koszty związane z  zakupem lub użytkowaniem samochodu, jego ubezpieczeniem, serwisowaniem i  zapewnieniem mu ochrony pogwarancyjnej Safe+. Przyszły użytkownik programu sam decyduje o tym, jak dużą ratę miesięczną jest w  stanie płacić. Jej wysokość jest uzależ-

ƒƒ 9 różnych kombinacji okresu i przebiegu objętego ochroną, ƒƒ obejmuje naprawy z wykorzystaniem wyłącznie oryginalnych części. 3. Pakiety Przeglądów Volkswagen: ƒƒ przewidywalność kosztów, ƒƒ oszczędność pieniędzy i czasu, ƒƒ bezgotówkowe przeglądy okresowe wraz z materiałami eksploatacyjnymi, ƒƒ możliwość wyboru pakietu z dopasowanym do potrzeb limitem kilometrów (60 tys. lub 120 tys. km), ƒƒ najwyższa jakość obsługi w autoryzowanych serwisach Volkswagen w Polsce.

Ludzie biznesu cenią i chętnie wybierają Volkswageny – jest to druga najbardziej popularna marka w Polsce. W pierwszej dziesiątce najchętniej kupowanych modeli znajdują się Golf (czwarte miejsce) i Passat (ósme miejsce). Dzięki programowi Volkswagen Business Care, producent ma dużą szansę poprawić te i tak już dobre wyniki.

niona od ceny samochodu wraz z wyposażeniem dodatkowym, okresu finansowania i  początkowej opłaty wstępnej. Z  punktu widzenia klienta bardzo ważne jest również to, że dzięki programowi Volkswagen Business Care otrzymuje on ofertę, która jest idealnie dopasowana do jego potrzeb,

4. Ubezpieczenie: ƒƒ promocyjna stawka ubezpieczeniowa dla wszystkich modeli marki Volkswagen wynosząca w pierwszym roku 3,2%, ƒƒ bezpośrednia likwidacja szkód, ƒƒ wykonanie ewentualnych napraw z użyciem wyłącznie oryginalnych i nowych części zamiennych, ƒƒ maksymalne zniżki już po 3 latach bezszkodowej jazdy. 5. Rabat dla biznesu: ƒƒ dodatkowy rabat dostępny dla przedsiębiorców oraz wybranych grup zawodowych.

a koszty są stabilne i przewidywalne. Cena wykupu samochodu po  całym okresie finansowania, który wynosi  3  lub  4  lata, jest stała, gwarantowana i ściśle określona w  dniu przystąpienia do  programu i  rozpoczęcia użytkowania pojazdu. Klient nie musi korzystać z wykupu, ale może też wymienić samochód na nowy – dowolny – większy lub mniejszy. Jeżeli priorytetem przedsiębiorcy jest maksymalnie niska rata, może kupić nowego Tiguana, płacąc miesięcznie zaledwie 622 zł netto. Oferta przy tak niskiej racie uwzględnia wkład własny w wysokości 30%, 4-letni okres leasingu, roczny przebieg wynoszący maksymalnie 30 tys. km, promocyjny rabat flotowy, ubezpieczenie 3,2%, pakiet przeglądów na 4 lata oraz ochronę pogwarancyjną Safe+ przedłużoną o  kolejne  2  lata (w  sumie 4 lata). W przypadku Golfa miesięczna rata wyniesie przy powyższych założeniach zaledwie 421 zł netto. 

Fleet 10 (71) / 2016

33


Fleet Management

PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Kwestie ochrony środowiska w polskich flotach to temat zawiły, zwłaszcza, jeżeli chcemy spojrzeć na to okiem ekologa.

Ekospojrzenie

Michał Miszewski fleet manager w międzynarodowej firmie

W

spólnota Europejska dąży do  minimalizacji wpływu transportu na  środowisko naturalne i  widać to  w  wielu działaniach tak legislacyjnych – coraz ostrzejsze normy emisji szkodliwych substancji oraz CO2, nacisk na  ograniczenie wytwarzania szkodliwych odpadów, recykling – jak również wizerunkowych – dbanie o  pozytywny odbiór działań mających na celu ochronę środowiska naturalnego i piętnowanie negatywnego na nie wpływu.

Jak to wygląda od strony codziennej pracy flotowca? We  flotach istotna jest przede wszystkim efektywność kosztowa. I  tu  dochodzą do  głosu kwestie fiskalne. Polskie prawo fiskalne, przynajmniej jeżeli patrzymy na flotę jako na segment pojazdów o DMC do 3,5 t, nie promuje nadmiernie rozwiązań proekologicznych. Owszem, mamy podatki od  emisji CO2, natomiast ich wysokość nie  jest na  tyle istotna w  kosztach floty, aby obniżenie emisji tego gazu z  racji obciążeń fiskalnych było na  liście priorytetów zarządzających parkiem pojazdów. Największym bonusem zmniejszenia emisji dwutlenku węgla, co wynika

34

Fleet 10 (71) / 2016

wprost z  obniżenia spalania, są  niższe rachunki na  stacjach paliw. Podobnie rzecz ma  się w  odniesieniu do  norm czystości spalin. Poza wymuszonymi przez regulacje ustawowe terminami wdrożenia poszczególnych norm nie  ma  fiskalnych zachęt do przyspieszonych wymian taboru. Oczywiście zupełnie inaczej sprawa ma się w transporcie ciężkim, szczególnie długodystansowym, tu jest już istotniejsze powiązanie, aczkolwiek najmocniejszy wpływ na  sprawy ekologii i  sprawność taboru mają opłaty drogowe, zwłaszcza za  granicami Polski. Tym niemniej jest to czynnik stricte środowiskowy i nie sposób go pominąć. Czy zatem kwestie ekologiczne przekładają  się wprost na  decyzje zakupowe? Nie do końca. Decyduje przede wszystkim czynnik ekonomiczny, czyli TCO. Jeżeli skupiając  się na  nim, jednocześnie możemy uwzględnić ekologię to  super, mamy dodatkowy bonus wizerunkowy. Ekonomia na pierwszym miejscu.

Napędy alternatywne Postęp techniczny, jak również moda na  bycie eko powodują rozwijanie napędów alternatywnych. Teraz pytanie, co  nazwiemy napędem alternatywnym. Do niedawna w tym segmencie były dwa typy napędów: hybrydowy oraz czysto

WWW.CAREFLEET.PL

elektryczny. Obecnie za  sprawą upowszechnienia  się hybryd można już mówić, że stały się one częścią zwykłego rynku. Floty nie traktują już tego napędu jako ciekawostki, lecz pełnoprawne rozwiązanie stanowiące dobrą alternatywę do  tradycyjnych dla flot napędów dieslowskich. Napędami alternatywnymi stały  się obecnie auta czysto elektryczne oraz napędzane ogniwami wodorowymi. Tu  postęp techniczny jest bardzo dynamiczny. Auta stają  się coraz bardziej użyteczne i  z  segmentu „ciekawostka” przesuwają się pomału do  segmentu aut użytkowych. Oczywiście bolączką jest wciąż zasięg i czas ładowania, a  także mizerna infrastruktura. Sieć punktów ładowania jest bardzo ograniczona, stacje tankowania wodoru na  dziś chyba nawet nie  istnieją. Rynek wtórny tych aut praktycznie nie  istnieje. To  z  punktu widzenia floty stawia napędy alternatywne w  rzędzie ciekawostek i  pojazdów stricte wizerunkowych, a  nie  użytkowych. Zapewne sytuację odmienić mogłyby regulacje fiskalne. Są kraje, gdzie pojazdy zeroemisyjne są silnie uprzywilejowane podatkowo oraz użytkowo (wjazd do stref zamkniętych w centrach miast, brak opłat za parkowanie itp.) i  tam widać dynamiczny rozwój tego segmentu. To  już wymaga szerszego spojrzenia na temat przez rząd, a na razie na taką rewolucję w Polsce nie ma co liczyć.


PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Patrząc na  kwestie transportu alternatywnego, to  jak zawsze zależy od  wielu czynników. W Polsce dużą wagę przywiązuje  się do  tzw. samochodów benefitowych. Stanowią one dodatkowe uposażenie pracownika i trudno tu zaproponować alternatywę. Znane, zwłaszcza w USA, car allowance w Europie przyjmuje się stosunkowo słabo, chociaż słychać głosy z branży, że niektóre firmy wdrażają z sukcesem tego typu rozwiązania. Car sharing czy też bardziej tzw. shared economy ma  obecnie swoje pięć minut. Trwa aktualnie boom na systemy działające w oparciu o zjawisko. Przykłady to Uber oraz działający na  polskim rynku dłużej BlaBlaCar. Czy to  rozwiązanie dla firm? Raczej alternatywa dla transportu indywidualnego i  tak na  razie bywa traktowany jako ekonomiczna alternatywa dla własnego samochodu czy taksówki. Dla firm tego typu rozwiązaniem są samochody poolowe. Czy to alternatywa dla każdej firmy? Zależy od konkretnych okoliczności. W  mojej firmie, a  jest to  spora organizacja, na  dokładkę zlokalizowana w pewnym oddaleniu od aglomeracji warszawskiej, tego typu samochody stanowią istotną część floty i  są  dobrym rozwiązaniem, aczkolwiek tu jak zawsze trzeba patrzeć na konkretne uwarunkowania. Transport publiczny zawsze będzie alternatywą w  podróżach międzynarodowych czy długodystansowych. Gorzej z bieżącą działalnością, gdzie tracimy na czasie

Fleet Management

 a pewno, patrząc na obecne działania rządu, należy N spodziewać się zmian fiskalnych. Wiadomo już, że zwrócono się do Komisji Europejskiej o przedłużenie derogacji w podatku VAT od pojazdów o DMC do 3,5 t. Treści tego zapytania ani odpowiedzi nie znamy.

dojazdu door-to-door. Z  innej strony, być może rozwój transportu publicznego w dużych miastach, połączony z  wypieraniem ruchu samochodowego z  centrów miast, problemami z  miejscem do  parkowania oraz przyszłymi obciążeniami fiskalnymi dla pojazdów wjeżdżających do miast, wymuszą na  firmach mających swe siedziby w  centrach miast ograniczenie liczby samochodów firmowych do  absolutnie niezbędnego minimum. Zgadzam się w pełni ze  stwierdzeniami urbanistów, wskazującymi zmierzch transportu indywidualnego w aglomeracjach. Kiedy to nastąpi w Polsce, trudno to jednak wskazać.

Co będzie się działo w najbliższych latach W skrócie – trudno powiedzieć. Na  pewno, patrząc na  obecne działania rządu, należy spodziewać  się zmian fiskalnych. Wiadomo już, że zwrócono się do  Komisji Europejskiej o  przedłużenie derogacji w  podatku VAT od  pojazdów o  DMC do  3,5  t. Treści tego zapytania ani odpowiedzi wciąż jeszcze nie  znamy,

Car sharing czy też bardziej tzw. shared economy ma obecnie swoje pięć minut. Trwa aktualnie boom na systemy działające w oparciu o zjawisko. Przykłady to Uber oraz działający na polskim rynku dłużej BlaBlaCar. Czy to rozwiązanie dla firm? Raczej alternatywa dla transportu indywidualnego.

nie  wiadomo zatem, jakie zmiany czekają nas po nowym roku. Oprócz tego sytuacja makroekonomiczna, zwłaszcza pogłębiający  się deficyt budżetowy sprawi, że  fiskus będzie chciał sięgnąć głębiej do  kieszeni przedsiębiorców i  konsumentów. Możemy  się zatem spodziewać choćby podwyżek akcyzy na paliwa czy nowe samochody. Na razie jest to poruszanie się w strefie domysłów, ale wiadomo, że będzie ciekawie. Patrząc z  szerszej perspektywy, należy spodziewać się, że pojawią się dalsze zmiany wynikające z afery Volkswagena. Należy zauważyć, że  narzucona przez legislację dynamika rozwoju technologii silników wysokoprężnych zaprowadziła producentów w ślepą uliczkę. Już teraz coraz głośniej mówi  się o  zmierzchu diesli w  Europie. Działania rządów chcące ukrócić problem emisji szkodliwych związków w  terenach zurbanizowanych, czyli zakazać wjazdu starszym dieslom do centrów miast, rozwój technologii i efektywności silników z zapłonem iskrowym i  napędów hybrydowych mogą sprawić, że  Diesle zostaną wyparte z  samochodów osobowych. Już teraz niektórzy producenci zapowiadają zakończenie rozwoju gamy silników wysokoprężnych i ich stopniowe wycofywanie z oferty. To może oznaczać małą rewolucję we flotach, a zwłaszcza dla branży CFM. Wartości rezydualne aut z silnikami wysokoprężnymi nieuchronnie spadną, a rynek wtórny może chłodniejszym okiem patrzeć na ten typ napędu. Nie  sposób również pominąć konsekwencji uderzających bezpośrednio w  koncern VW. Fala pozwów dopiero wzbiera, zanosi  się na  spore kwoty odszkodowań. To wpłynie istotnie na wyniki finansowe koncernu, kto wie, czy nie w takim stopniu, że ten nie będzie musiał w ramach restrukturyzacji pozbyć  się części swojego portfolio marek, aby mieć z czego to sfinansować. 

WWW.CAREFLEET.PL

Fleet 10 (71) / 2016

35


Fleet Management

PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Importerzy mogą mieć sporo powodów do zadowolenia, ponieważ w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku sprzedali więcej samochodów niż w całym ubiegłym roku. Czy ta tendencja się utrzyma?

Same plusy

Michał Hutyra

C

hyba nikt nie  ma  wątpliwości, że dla każdej firmy najważniejszy jest klient, który wydaje najwięcej pieniędzy. Jeśli ktoś myśli, że to stwierdzenie jest banałem, powinien odwiedzić strony internetowe marek, które sprzedają w  Polsce najwięcej samochodów. Okazuje się, że spośród wszystkich punktów dealerskich Škody czy Volkswagena (liderów rynku) zaledwie połowa obsługuje klientów flotowych. Na szczęście w przypadku innych wiodących firm takich niespodzianek nie ma. Nie oznacza to, że o klientów flotowych dba  się w  szczególny sposób. Owszem, mogą oni korzystać z wyodrębnionych stanowisk sprzedaży i  posprzedażnych (serwisowych), mamy jednak wrażenie, że  to  klient indywidualny, który wydaje zdecydowanie mniej pieniędzy, objęty jest większą troską dealerów i  importerów.

36

Fleet 10 (71) / 2016

Jest to  o  tyle dziwne, że  z  danych dotyczących pierwszych rejestracji, uzyskanych od  PZMOT-u  wynika, że  w  okresie od  stycznia do  sierpnia tego roku Polacy kupili niemal 310 tys. samochodów. Aż 71% aut (220 tys. aut) trafiło do  firm. Zakupów dokonywały instytucje, floty, duże, średnie i  małe przedsiębiorstwa, a  także osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. W  tej sytuacji możemy  się jedynie zastanawiać, dlaczego z  wydzielonych, pojedynczych stanowisk w  salonach sprzedaży oraz w  serwisach korzystają firmy, a  nie  przysłowiowy Kowalski? Jeśli chodzi o  wyniki dotyczące rejestracji samochodów osobowych przez firmy, to  we  wspomnianym okresie zarejestrowano ich aż 180 375. Miejsca na  podium należą do  Škody, która sprzedała 24 716 aut, Volkswagena ‒ 19 991 pojazdów oraz Toyoty – 16 525 samochodów. Na  dalszych miejscach uplasowały się w kolejności: Ford, Opel,

WWW.CAREFLEET.PL

Renault, Dacia, BMW, Kia i  Hyundai. Co  ciekawe, największy wzrost sprzedaży (38,34%) zanotowały Dacia, Volkswagen (31,30%) oraz (tu największa niespodzianka, bo dotyczy marki premium) BMW (31,12%). Najmniejszy wzrost w  porównaniu z  ubiegłym rokiem, ale wciąż na  plusie osiągnął Opel (12,75%). Jest to  o  tyle zaskakujące, że  Opel ma w ofercie świeżą Astrę, która zdobyła prestiżowy tytuł samochodu roku 2016 (Car of the Year). Grupy marek również zyskują na  sile, co  potwierdza wynik firmy Volkswagen Group Polska, która sprzedała łącznie (wliczając w  to  tylko główne marki, tj.  Audi, Seata, Škodę i  VW) 55 291 samochodów, co  daje udział w  rynku na  poziomie 30,65%. Grupa Renault w  analogicznym okresie sprzedała 16 397 aut, co  daje  9-procentowy udział w rynku. Koncern PSA może pochwalić się niespełna 5-procentowym udziałem w  rynku (8608 sprzedanych pojazdów).


PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Fleet Management

Tabela 1. Top 10 auta osobowe dla firm 1.

Škoda

24 716

2.

Volkswagen

19 991

3.

Toyota

16 525

4.

Ford

14 681

5.

Opel

11 960

6.

Renault

9346

7.

Dacia

7051

8.

BMW

6948

9.

Kia

6823

10.

Hyundai

6650

W  przypadku pojazdów dostawczych pozycji lidera niepodzielnie broni Fiat (7498 sprzedanych aut). Włoski koncern zanotował najmniejszy wzrost sprzedaży w porównaniu z ubiegłym rokiem (2,3%). Za  nim uplasowały  się kolejno: Renault (5614 pojazdów), Ford (3928 samochodów), Iveco (największy przyrost sprzedaży – 83,5%), Volkswagen, Mercedes (poprawił wyniki o  30%), Citroën, Opel (46,6% wzrostu) i Dacia. Sprzedaż aut dostawczych wyniosła od  stycznia do  sierpnia 39 643 samochody). Tabela 2. Top 10 auta dostawcze dla firm 1.

Fiat

7498

2.

Renault

5614

3.

Ford

3928

4.

Peugeot

3704

5.

Iveco

3530

6.

Volkswagen

3084

7.

Mercedes

2832

8.

Citroën

2496

9.

Opel

2292

10

Dacia

1710

Jeszcze ciekawiej prezentuje się klasyfikacja generalna, obejmująca sprzedaż samochodów osobowych oraz dostawczych. Pozycja lidera należy do  Škody (25  617 aut dostarczonych klientom), przy czym w  sprzedaży samochodów dostawczych Škoda zajmuje dopiero 11. miejsce (901 pojazdów). Mimo wszystko uważamy, że  to  dobry wynik, biorąc pod uwagę, że  Škoda tak naprawdę nie  ma  żadnego samochodu użytkowego z  prawdziwego zdarzenia, a jedynie 2-osobowe wersje van zbudowane na samochodach osobowych.

Jesteśmy prawie pewni, że dzięki nowemu Crafterowi w 2017 roku niemiecka marka może w tej klasyfikacji wyprzedzić czeską Škodę.

Drugie miejsce w „generalce”, z wynikiem 23 075 sprzedanych pojazdów, należy do  Volkswagena. Jesteśmy prawie pewni, że dzięki nowemu Crafterowi w 2017 roku niemiecka marka może |w  tej klasyfikacji wyprzedzić czeską Škodę. Na  trzecim miejscu z liczbą 18 609 pojazdów uplasował się Ford. Dalsze miejsca zajęły Toyota, Renault, Opel, Fiat (w rankingu aut osobowych dopiero na  19. miejscu), Mercedes (11. miejsce na rynku osobówek), Peugeot (14. wśród marek osobowych) oraz Dacia. Biorąc pod uwagę, że Toyota wprowadza właśnie do  sprzedaży model ProAce, być może w  przyszłym roku dojdzie do  kolejnych roszad, ponieważ Ford wszedł na pudło, wyprzedzając Japończyków liczbą 1570 sprzedanych pojazdów. Tabela 3. Top 10 auta osobowe i dostawcze dla firm 1.

Škoda

25 617

2.

Volkswagen

23 075

3.

Ford

18 609

4.

Toyota

17 039

5.

Renault

14 960

6.

Opel

14 252

7.

Fiat

10 324

8.

Mercedes

9330

9.

Peugeot

9150

10

Dacia

8761

Sprawdziliśmy też, czy liczba oraz równomierność pokrycia kraju przez punkty dealerskie mają związek z liczbą sprzedawanych

WWW.CAREFLEET.PL

aut. Bezpośredniego związku nie  widać. Opel, Renault, Škoda i  Volkswagen dysponują mniej więcej setką punktów dystrybucji pojazdów. O ok. 20‒30% mniejszą sieć sprzedaży mają pozostałe marki z TOP 10. Jeśli chodzi o  tzw. białe plamy, to  Renault, Škoda i  Toyota nie  mają ich właściwie wcale. Do  tej grupy zalicza  się również Ford, który sprzedaje auta z  pomocą zaledwie 63 dealerów. Opel natomiast kuleje w  północnej części Wielkopolski, dlatego mieszkańcy Piły muszą udać  się w  ok.  100-kilometrową podróż do  Suchego Lasu, Człuchowa albo Bydgoszczy. W  przypadku Fiata, Mercedesa, Peugeota oraz Volkswagena najbardziej poszkodowani są mieszkańcy województw. północnych i wschodnich. Tam pokrycie salonami sprzedaży jest stosunkowo niewielkie. Powtarzające się, niezagospodarowane rejony dotyczą południowych części województw zachodniopomorskiego i  pomorskiego, północnych części Wielkopolski oraz województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Najlepsze warunki zakupowe mają, co  oczywiste, mieszkańcy oraz firmy zlokalizowane w  dużych miastach. Tam poszczególni dealerzy, czasem w  agresywny sposób, walczą o klienta. Prawda jest jednak taka, że jeśli ktoś chce kupić, to w ten czy  inny sposób dotrze do  salonu. Coraz częściej się jednak zdarza, że to salon pojawia się u klienta. Dostawy samochodów testowych do  siedziby firmy nie  są  dziś niczym nadzwyczajnym. Cóż, kto chce sprzedać więcej, musi zawalczyć. 

Fleet 10 (71) / 2016

37


Fleet Management

PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Mieliśmy okazję uczestniczyć w niezwykle ciekawym szkoleniu zorganizowanym przez firmę Carefleet, którego partnerem motoryzacyjnym było Volvo.

Szkolenia z Volvo w tle

Tomasz Siwiński

G

ościliśmy w  Pałacu Czarny Las w  Wodnikach, ale tam była tylko baza i miejsce szkolenia teoretycznego. To dotyczyło zasad bezpiecznej jazdy i  krótkiej informacji o  produktach Volvo. Na  twarzach uczestników, którymi byli klienci Carefleet, widać było zniecierpliwienie. Nie  ma  się czemu dziwić, ponieważ już czekały gotowe do jazdy modele Volvo. XC90, V90 i S90. Uczestnicy szkolenia zostali podzielenie na dwie grupy, a nad całością czuwali instruktorzy ze szkoły Driving Experience. Pierwsza miała okazję pojechać na  klasyczny test drogowy. Kierowcy pokonali około 100 km zmieniali się za kierownicą. Mogli zasiąść z  tyłu, zamieniać  się modelami. Do  dyspozycji były różne wersje silnikowe, co  stanowiło doskonałą okazję do bezpośredniego porównania.

38

Fleet 10 (71) / 2016

Niemal wszyscy zgodnie podkreślali, że  samochody wyróżniają  się stylistyką. Także wnętrza nowych modeli Volvo nikogo nie  rozczarowały. Po  chwili zaznajomienia  się z  interface’em i  działaniem tabletu nawet ludzie, którzy z  nowoczesnymi technologiami nie  są  za  pan brat, doskonale sobie radzili. Pochwały zbierał także system audio. W  samochodach dla wyższego managementu to  może mieć duże znaczenie. Mieliśmy okazję zapytać o  odbiór nowych modeli Ryszarda Zdanowskiego, szefa sprzedaży flotowej Volvo. Przyznał, że takiego przyjęcia modelu oczekiwał, ale nie do końca się spodziewał. Największym problemem było, i  zapewne jest, przekonanie potencjalnych klientów do silników dwulitrowych, bo tylko takie są oferowane. Wystarczy jednak  się przejechać samochodami i  wszelkie wątpliwości znikają. Potwierdzam to, mocy jest dosyć.

WWW.CAREFLEET.PL

Mnie osobiście do  gustu najbardziej przypadł S90 z  silnikiem D5. Moc, oszczędność i  stylistyka. Dla tego samochodu byłbym w stanie nosić garnitur. Inny charakter miała druga część spotkania. Tutaj na  uczestników czekała adrenalina. Jazdy na  czas i  zręczność Hummerem H2, przejażdżka na prawym fotelu Subaru Imprezy prowadzonej przez Wojtka Chuchałę, mistrza Polski i  mistrza Europy w rajdach samochodowych. Na deser dynamiczny przelot śmigłowcem Eurocopter EC130 Colibri. Jako zdecydowany zwolennik motoryzacji najwięcej frajdy miałem na prawym fotelu Subaru. Cały pełen atrakcji dzień zwieńczył pokaz tańca towarzyskiego. Spotkania tego typu to  doskonała okazja do  poznania oferty finansowej, samochodów, ale głównie do  bezpośredniego kontaktu z klientami. 


PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

Fleet Management

VII edycja Profesjonalnego Testu Flotowego SKFS upłynęła pod znakiem samochodów o alternatywnym napędzie. Po raz pierwszy w historii projektu członkowie Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych pod lupę wzięli hybrydy i samochody elektryczne. Podczas trzech dni Profesjonalnego Testu Flotowego SKFS 2016 ponad 130 członków SKFS testowało 62 pojazdy w siedmiu segmentach: B, C, D, auta małe dostawcze, Premium/SUV oraz EV’s/Hybrydy.

Konie mechaniczne na start

Halszka Gwiżdż Etap I ‒ teoria Część teoretyczna PTF SKFS rozpoczęła się w lutym br. Auta do testu zostały wytypowane przez członków Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych na  podstawie zestawienia przygotowanego przez partnera merytorycznego testu – Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR. Zestawienie obejmowało 10 samochodów w  każdym segmencie najczęściej kupowanych przez klientów instytucjonalnych w Polsce. Po raz pierwszy w siedmioletniej historii projektu fleet managerowie z SKFS pod lupę wezmą pojazdy o alternatywnym napędzie. Wartości rezydualne pojazdów biorących udział w  PTF SKFS 2016 przygotował partner merytoryczny – firma EurotaxGlass's.

Etap II – praktyka Uczestnicy testu łącznie przejechali ponad 15 tys. km i wypełnili 797 kart oceny pojazdów. W tym roku firma Impel zadbała o wyposażenie samochodów w najnowsze

rozwiązania w zakresie telemetrii. Pozwoliło to nie tylko na bieżące monitorowanie aut biorących udział w  teście, ale przede wszystkim na  precyzyjne raportowanie zmiennych, istotnych z  punktu widzenia optymalizacji kosztów związanych z  zarządzaniem parkiem samochodowym. Po raz pierwszy w historii projektu członkowie SKFS zdecydowali się na testowanie pojazdów elektrycznych. Było to możliwe dzięki firmie Schneider Electric, która zapewniła ładowarkę do pojazdów.

Nieustanne innowacje W tegorocznej edycji projektu, menedżerowie należący do SKFS, w obszarze kosztów serwisowych zacieśnili współpracę z firmą EurotaxGlass's.  Zadaniem EurotaxGlass's było przygotowanie map serwisowych dla każdego pojazdu biorącego udział w teście. Kolejnym obszarem innowacji w projekcie było testowanie samochodów na  tym samym paliwie. W VII edycji PTF SKFS partnerem strategicznym został PKN ORLEN, który zapewnił paliwo dla 62 pojazdów biorących udział w teście. Dla uczestników projektu przygotowano dwie dodatkowe

WWW.CAREFLEET.PL

strefy. Pierwszą z  nich był mobilny parking, na  którym testujący z  pomocą telefonów dedykowanych do kart paliwowych musieli zaparkować pojazdy w  jednym z czterech wskazanych miast. Drugą strefą był punkt pomiaru powierzchni bagażowej pojazdów.

Bezpieczeństwo przede wszystkim Członkowie stowarzyszenia w  swojej codziennej pracy szczególny nacisk kładą na  bezpieczeństwo. W  tegorocznej edycji testu po  raz kolejny dzięki współpracy z  Pokojowym Patrolem WOŚP przeprowadzono szkolenie z  pierwszej pomocy. W  tym roku dzięki współpracy z  Kompanią Piwowarską w  ramach kampanii społecznej „Nie jeżdżę po alkoholu” utworzono punkt „Zbadaj promile”. Każdy uczestnik PTF SKFS zanim udał się na jazdy testowe, musiał poddać  się badaniom na alkomacie. Wyniki PTF SKFS ogłoszone zostaną podczas Gali SKFS, która odbędzie  się 25 listopada 2016 r. w Warszawie. 

Fleet 10 (71) / 2016

39


Fleet Management

PATRONEM SEKCJI JEST CAREFLEET S.A.

W ostatnich dniach września uczestniczyliśmy w kolejnym spotkaniu, jakie LeasePlan przygotował dla topowych fleet managerów. Partnerem Panelu Klienta była firma Volvo, a pretekstem spotkania nowa usługa polegająca na dzieleniu się autem służbowym SwopCar oraz możliwość przetestowania najnowszych modeli szwedzkiego producenta.

Flotowcy testują samochody Volvo

Michał Hutyra

S

zkolenie rozpoczęło  się tradycyjnie od śniadania w zacisznym i niezwykle urokliwym miejscu o  nazwie Villa Omnia, nieopodal Modlina. Po krótkiej odprawie zostaliśmy podzieleni na grupy w taki sposób, żeby w każdym aucie znalazło się po dwóch fleet managerów. Dzięki temu podczas 170-kilometrowej trasy w kierunku Wzgórz Dylewskich na  Mazurach każdy uczestnik mógł osobiście poznać walory użytkowe najnowszych modeli Volvo – S i V90 oraz XC90. Ultrawygodne fotele, znakomicie wyciszona kabina, szereg systemów wspomagających kierowcę podczas jazdy sprawiły, że  podróż minęła w  mgnieniu oka. Kierowcy komplementowali najnowsze modele Volvo za  jakość wykonania, dobór materiałów wykończeniowych oraz fenomenalną jakość dźwięku, jaką serwuje pokładowy system nagłośnienia brytyjskiej firmy Bowers & Wilkins. Nie sposób w tym miejscu nie zgodzić się z opinią przedstawicieli Volvo, że jest to jeden z najlepszych samochodowych systemów audiofilskich na świecie. Ten najbardziej topowy kosztuje aż 17 tys. zł i składa się z 19 głośników, wzmacniacza klasy D o mocy 1400 W.

40

Fleet 10 (71) / 2016

Zarówno SUV – XC90 ‒ jak również modele klasy średniej wyższej ‒ S90 i V90 ‒ wyposaża się wyłącznie w 4-cylindrowe silniki o pojemności 2 litrów. Myli się ten, kto uważa, że to zbyt małe jednostki napędowe, by wprawić w ruch tak duże i ciężkie samochody. Najbardziej popularny silnik – D5 ‒ rozwija moc 235 KM i moment obrotowy o wartości aż 480 Nm. Reakcja na gaz jest fenomenalna, ponieważ Volvo zastosowało patent polegający na zamontowaniu kompresora powietrznego, który napełnia się sprężonym powietrzem i rozpędza wirnik turbosprężarki. Rozwiązanie to  pozwoliło zupełnie wyeliminować zjawisko tzw. turbodziury. Równie dobre opinie zebrały benzynowe silniki T5 i  T6 o  mocach (odpowiednio) 254 i  320  KM oraz słabszy z diesli – D4 (190 KM). Duża moc silników i  znakomite właściwości jezdne samochodów bardzo przydały się podczas gier terenowych, ponieważ w krótkim czasie trzeba było przemieszczać  się pomiędzy poszczególnymi punktami, w których uczestnicy szkolenia poddawani byli rozmaitym próbom. Magiczne okolice Grunwaldu i  unoszący  się w okolicy duch walki sprawiły, że wszyscy fleet managerowie rywalizowali ze  sobą do  samego końca. Przedstawiciel naszej

WWW.CAREFLEET.PL

redakcji znalazł się w zwycięskim teamie, co szczególnie nas cieszy. Po  tych fizycznych zmaganiach przyszedł czas na  merytorykę. Lease Plan zaprezentował atuty programu FlexPlan, dzięki któremu już za  kwotę 2782  zł netto miesięcznie można niemal bez ograniczeń, już samodzielnie cieszyć  się z użytkowania Volvo S90 z silnikiem D4. Zebranych gości bardzo zainteresowała usługa o  nazwie SwopCar, która polega na  współdzieleniu samochodu firmowego pomiędzy pracownikami tej samej firmy. Użytkownik rezerwuje samochód online poprzez specjalną, darmową aplikację. Drzwi do  pojazdu otwiera  się za  pomocą systemu bluetooth w  smartfonie. W  cenę użyczenia auta wliczone są  takie usługi jak tankowanie, mycie i  serwisowanie. Celem usługi SwopCar nie jest generowanie zysku dla firmy, lecz możliwość korzystania z  samochodu firmowego przez pracowników, którzy na  co  dzień nie  mają dostępu do  takich przywilejów lub nie  posiadają samochodu prywatnego. Cennik skalkulowany jest w sposób przyjazny dla użytkownika. To  znacznie tańsze rozwiązanie niż wynajęcie auta w wypożyczalni. 


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Problemem dla osób odpowiedzialnych za samochody w firmach jest brak aut, ale równie dużym problemem może być ich nadmiar. Zdanie ich przed zakończeniem kontraktu wiąże się z karami. Kiedy mamy flotę własną, nadprogramowe auta generują niepotrzebne koszty.

Akademia Fleet Managera odc. 62

Auto oddam Co zrobić z nadprogramowymi samochodami w firmie?

Michał Miszewski fleet manager w międzynarodowej firmie

Jedną z  nielicznych rzeczy, jakich możemy być pewni, to  to, że  zmiany będą nam towarzyszyć przez całe życie. Dotyczy to  także firm, dla których pracujemy. Działamy w  zmiennym otoczeniu, w  którym przetrwa nie  ten, kto jest największy czy  najsilniejszy, ale ten, kto najlepiej dostosuje  się do  zmiennego otoczenia. Aktualnie gospodarka jest na fali wznoszącej, wskaźniki ekonomiczne oraz zatrudnienia stale pną się w górę, a rynek pracy podobno jest dziś rynkiem pracownika. Firmy raczej zatrudniają, a nie zwalniają, więc temat nie jest obecnie nośny. Tym niemniej, że zmiany będą, a hossa kiedyś się skończy, to  oczywiste. Co  zatem zrobić z  autami nadmiarowymi, które znienacka pojawiają  się w  naszej flocie? Przede wszystkim planować z  wyprzedzeniem. Tu  istotnym tematem staje  się przepływ informacji w  firmie. Niektóre ruchy są  planowane z wyprzedzeniem i trzymanie ręki na pulsie przez flotowca może oszczędzić mu nadmiaru roboty. Czasem wiedząc, że stan samochodów zmniejszy  się o  określoną liczbę, wystarczy dokonać przesunięcia planowanych wymian i  problem niejako sam się rozwiąże. Co jednakże zrobić, gdy zmiany się zadziały, kurz opadł, a na placu zostały pojazdy, które nie są już potrzebne, a jedynie generują koszty? Po  pierwsze – zrobić audyt swojej floty. Sprawdzić, co jest faktycznym nadmiarem, a co w najbliższym czasie ma zrotować. Być może przesunięcie pojazdów między ludźmi rozwiąże temat. Oczywiście, generuje

42

Fleet 10 (71) / 2016

WWW.VOLKSWAGEN.PL

to pewien pomruk niezadowolenia, pamiętajmy, że samochody to w naszej rzeczywistości wciąż silny element wizerunkowy, jednakże trudne czasy wymagają trudnych decyzji i właśnie elastyczności. Sprawdźmy też umowy leasingu na poszczególne auta. Być może zapisy umowne pozwolą nam wytypować auta, w  których terminacja kontraktów będzie bardziej uzasadniona ekonomicznie. Skoro przeprowadziliśmy już audyt i  mamy na  placu tylko pojazdy faktycznie zbędne, rozmawiajmy z  leasingodawcą. Jeśli nasza firma nie zwija się z rynku i będzie dalej działać, to dla drugiej strony zasadne będzie działanie partnerskie, zmierzające do rozwiązania problemu. Oczywiście, nie ma nic za darmo i należy liczyć  się z  tym, że  gest handlowy leasingodawcy wcześniej czy  później do  nas wróci. Z  drugiej strony, leasing pojazdów firmowych ma charakter cykliczny, zatem mało elastyczny dostawca może w następnym rozdaniu zostać zastąpiony innym. Co do kwestii kosztów oraz w ogóle możliwości wcześniejszego wypowiedzenia umów, to temat jest dosyć szeroki. Zgodnie z założeniami prawnymi wcześniejsza terminacja umowy leasingu wiąże  się z  koniecznością uiszczenia wszystkich pozostałych rat, odsetek oraz innych prowizji, pomniejszonych o dyskonto, tj. korzyści leasingodawcy wynikające z wcześniejszego zakończenia umowy. Ustawodawca dość luźno określił pojęcie dyskonta, jednakże w  praktyce należy założyć, że  jest to  wartość odsprzedaży przedmiotu leasingu. Oczywiście, tak wartość dyskonta, a  więc w praktyce faktyczny koszt wcześniejszego odstąpienia od  umowy, jak i  sama możliwość wypowiedzenia umowy są  nego-


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

cjowalne i  najlepiej tego typu negocjacje prowadzić przed podpisaniem umowy. Nie zapominajmy również o tym, że wypowiedzenie umowy leasingu operacyjnego

Grzegorz Chlebowski fleet coordinator

W  firmach, w  których pracowałem dotychczas, nie  zwracaliśmy samochodów

Grzegorz Rączka dział zakupów i logistyki Siemens

Jeśli odchodzi z  pracy człowiek, który auta używa wyłącznie do  celów służbowych, nie  powinno być problemu z  jego zagospodarowaniem. Specyfikacja takich samochodów jest znormalizowana pod potrzeby służbowe i  można je  zazwyczaj bez problemu przekazać do  eksploatacji nowemu pracownikowi, którego zakres obowiązków jest podobny, lub też pracownikowi użytkującemu auto służbowe, którego umowa wynajmu  się właśnie kończy. Nie  trzeba wówczas zamawiać nowego auta, tylko dojeżdża  się stare. Dla pracownika jest ono wyłącznie narzędziem pracy i  o  ile jest bezpieczne i  ergonomiczne, nie  powinien zgłaszać sprzeciwu. Problem aut rezerwowych pojawia  się zwykle, gdy odchodzi z  firmy pracownik będący użytkownikiem auta, które wykorzystywał także do celów prywatnych, tzw. samochodu benefitowego. Kwestia wynagradzania pozapłacowego pracowników

Łukasz Woliński account manager w Carefleet SA

Zdawanie samochodu przed końcem kontraktu to  kwestia, do  której firmy specjalizujące się w finansowaniu i zarządzaniu flotami podchodzą w  sposób bardzo różny. W Carefleet wychodzimy z założenia,

Fleet Strategy

przed 24. miesiącem może, zdaniem organów podatkowych, spowodować zmianę kwalifikacji leasingu z operacyjnego na finansowy. Źródła interpretacji, do  których

dotarłem, nie  są  tu  jednomyślne, dlatego też ze  względów ostrożności procesowej warto jest skonsultować się ze swoimi doradcami podatkowymi.

przed zakończeniem kontraktów ani nie były one sprzedawane. Jeśli w danym momencie samochód nie  był potrzebny, z  różnych względów, wówczas przechodził do parku samochodów poolowyach, czyli do użytku wszystkich pracowników

firmy i tam oczekiwał na swojego nowego właściciela. Specyfika branży i fluktuacja pracowników sprawiała, że  przestój ten zwykle nie  trwał długo i  problem nadmiarowych samochodów raczej nie  występował.

to temat obszerny i pracownicy są na jego punkcie bardzo wrażliwi. Ponieważ pracownicy mają pewną dowolność w  wyborze nowego auta benefitowego (model, konfiguracja, skrzynia biegów, silnik, kolor itp.), niechętnie przejmują samochód po zwolnionych kolegach, które nie dość, że  nie  do  końca odpowiadają ich oczekiwaniom, to są autami używanymi. Nawet jeśli nie noszą wyraźnych śladów użytkowania, to zawsze są to jednak samochody używane i  ludzie poczytują wydanie im takiego auta w miejsce nowego jako karę. Rzadko udaje  się zachęcić pracownika do  przejęcia auta po  kimś w  charakterze benefitu. W  związku z  powyższym większość aut nadprogramowych jest zazwyczaj zwracana firmie leasingowej. Warunki zwrotu pojazdu przed końcem kontraktu precyzuje umowa ramowa leasingu wraz z  aneksem dotyczącym konkretnego pojazdu. Leasing na  podstawie konkretnych zapisów umowy proponuje wysokość kary za przedterminowy zwrot, w oparciu o  budżet serwisowy auta, zapisy umowy oraz liczbę spłaconych już rat finanso-

wych i  serwisowych. Do  tego doliczany jest proporcjonalny do  przebytego już okresu leasingu koszt nadprzebiegu/zwrot za niedobieg i analizujemy całkowity koszt zwrotu pojazdu. Należy przeanalizować, czy  nie  opłacałoby  się bardziej przetrzymanie auta na  parkingu do  końca umowy (czasem kara za zwrot jest wysoka). W  przeszłości staraliśmy  się też zagospodarowywać wewnątrz firmy auta używane w  charakterze benefitowych o  obniżonej odpłatności za  użytkowanie prywatne, ale każdy taki przypadek należy dogłębnie przeanalizować pod kątem opłacalności dla firmy (większy był udział w kosztach firmy, a mniejszy pracownika, czasami taniej dla firmy było zapłacić karę i  auto oddać). Ponadto inni pracownicy jeżdżący analogicznymi autami czuli  się niesprawiedliwie traktowani, gdy ich koledzy mieli podobne auta za niższą cenę. Należy również pamiętać o  ryzyku podatkowym w  wypadku, gdyby zwracane leasingowane auto było użytkowane do  momentu zwrotu przez okres krótszy niż dwa lata.

że biznes naszych klientów ulega ciągłym przeobrażeniom i  nie  wszystkie sytuacje da  się przewidzieć, dlatego staramy  się wykazywać daleko posuniętą elastyczność w kontekście modyfikacji warunków umowy już w  trakcie jej obowiązywania. W sytuacjach, kiedy firma na przykład dokonuje zmian kadrowych i wiemy wcześniej, iż dotychczas użytkowane samocho-

dy będą krócej lub mniej wykorzystywane, możemy skrócić czas trwania kontraktu lub zmniejszyć określony wcześniej limit przebiegu dla danego auta. Dedykowany dział Account Management ściśle współpracuje z  osobami odpowiedzialnymi za  zarządzanie flotami w  firmach, które obsługujemy, dzięki czemu możemy odpowiednio wcześnie reagować na niestan-

WWW.VWUZYTKOWE.PL

Fleet 10 (71) / 2016

43


Fleet Strategy

dardowe sytuacje i zaproponować najbardziej optymalne rozwiązania. Chciałbym tu  zaznaczyć, każdy przypadek jest inny, dlatego bardzo indywidualnie podchodzimy do  potrzeb i  oczekiwań naszych klientów. Oddawane wcześniej pojazdy traktowane są przez nas jak auta poleasingowe i w takim charakterze przekazywane do dalszego obrotu.

Marcin Naklicki koordynator floty samochodowej PKP Intercity

Jeżeli chodzi o pojazdy, które zostają bezpańskie, staramy  się znajdować dla nich nowe przeznaczenie. Nasza firma jest spółką Skarbu Państwa i  borykamy  się z  częstą zmianą kadry, a  co  za  tym idzie z  wymianą pojazdów użytkownikom. Obecnie jest taka sytuacja, gdzie mamy samochody i czekają na powrót do użytku. Pojazdy są oszczędzane, ponieważ zostaną przekazane do  użytku kadrze menedżer-

Andrzej Chocyk fleet management&administration specialist Schneider Electic

U mnie w firmie raczej to pracownicy czekają na samochody, a plany zakupowe weryfikuję na bieżąco z działem HR. Dlatego nie ma nieplanowanych przestojów, a jeżeli są, to trwają bardzo krótko. Na pewno zadanie ułatwia mi fakt, że jestem częścią działu HR, kontroluję proces

Krzysztof Kopysiewicz kierownik floty samochodowej APC Instytut

Zmiany są  ciągle obecne w  pracy fleet managera. Musimy sprostać nowym pomysłom działów HR, finansów, sprzedaży i  wdrożyć w  życie ich nowe projekty. My  ze  swojej strony musimy zoptymalizować nasze zasoby flotowe i wykorzystać je w najlepszy możliwy sposób. Zdarza się,

44

Fleet 10 (71) / 2016

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Kolejną opcjonalną propozycją (po spełnieniu przez klientów określonych wymogów) dla przedsiębiorców chcących zdać samochód przed końcem kontraktu jest jego przekazanie cesją do innej firmy. Nasi specjaliści załatwiają wszelkie formalności z tym związane, dzięki czemu pojazd przekazany do kolejnej firmy jest od razu gotowy do  użytku. Co  istotne, dla no-

wego klienta, warunki użytkowania auta są  ustalane na  nowo z  uwzględnieniem indywidualnych potrzeb. Warto też dodać, iż  niejednokrotnie wypracowujemy z  naszymi klientami elastyczne i  indywidualne rozwiązanie biznesowe, pozwalające na  wcześniejsze zdanie pojazdu dopasowane do  charakteru ich działalności biznesowej.

skiej, kiedy skończą się umowy na pojazdy, którymi jeżdżą obecnie. Mamy także pojazdy niższych segmentów. Z  nich staramy  się zrobić samochody poolowe, dostępne dla pracowników do wykonywania ich obowiązków służbowych. Staramy  się dbać o  swoją flotę i  bardzo restrykcyjnie dobieramy pojazdy, które są użyczane do delegacji czy na wyjazdy po mieście w celu załatwienia spraw firmowych. Wiadomo nie od dziś, że użytkownicy, kiedy wiedzą że  samochód użytkowany jest przez kilka osób, nie przykładają się do opieki nad nim. Przeważnie zwracanie pojazdów jest mniej opłacalne niż znalezienie dla nich

nowego przeznaczenia. Czasami stosujemy takie rozwiązanie, że przekazujemy takie samochody jako motywatory za osiągnięcia w  pracy, co  dodatkowo motywuje do bezpiecznej jazdy. W zależności od tego, jaki jest to pojazd i  jego przeznaczenie, staramy  się znaleźć optymalne rozwiązanie, chociaż nie  zawsze jest to  proste jak chociażby w  przypadku samochodów ciężarowych. Każdy pojazd, który zostaje, musi w zależności od  długości kontraktu zostać przystosowany do  sytuacji. Zawsze takie auta mogą posłużyć jako samochody zastępcze przy likwidacji szkód.

i  z  kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, znam zaplanowane rekrutacje, a  jest to  okres, który wystarczy na  zamówienie nowego samochodu. Pracę ułatwia także fakt, że jesteśmy stabilną firmą. Nawet jeśli ktoś odchodzi z pracy ze względu na chęć rozwoju kariery w  innej firmie, ma  trzymiesięczny okres wypowiedzenia. To wystarczający czas na relokację samochodów. Taką sytuację umożliwia standaryzacja pojazdów (kolory, wyposażenie, marki,

modele czy  właściwa polityka) na  poszczególnych poziomach, więc logistyka samochodami po  pracowniku, który odszedł jest stosunkowo prosta. Nawet jeżeli przydarzyłaby  się sytuacja, nazwijmy ją nieprzewidywalna, to nasze bezpieczeństwo jest chronione przez odpowiednie zapisy z  firmami CFM. Potwierdza to  regułę, że  dobrze podpisana i  wynegocjowana umowa pozwala później spać spokojnie.

że  z  powodu redukcji etatów lub odejść pracowników z firmy spotkamy się z nadwyżką aut flotowych i  pozostaje pytanie: co dalej z nimi zrobić? W przypadku floty własnej oczywiście najprostszym rozwiązaniem jest wycofanie z  użytku najstarszych pojazdów i zamiana wśród pracowników na nowsze modele. Sprawa  się komplikuje w  przypadku floty wynajmowanej lub np.  finansowanej przez leasing operacyjny. W przypadku wy-

najmu może warto rozważyć, aby na etapie negocjacji z  firmą CFM od  razu ustalić ewentualne warunki przedterminowego zwrotu pojazdu. Jeśli jednak tego nie zrobiliśmy, to i tak istnieje możliwość negocjacji. Oczywiście im większym klientem jesteśmy, tym nasz dostawca bardziej się będzie starał, aby wybawić nas z  tego kłopotu. Dużo firm CFM tworzy działy średnioterminowych wynajmów, gdzie takie auta mogą być jeszcze nadal eksploatowane. Ta-

WWW.VOLKSWAGEN.PL


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

kie działania mogą wiązać się dla nas niestety z pewną stratą finansową i za każdym razem trzeba wszystko dokładnie przeanalizować pod kątem kosztów. Kiedy możemy mieć poważny problem? Kiedy zostajemy z autem wynajętym,

Krzysztof Sobolewski kierownik zakupów Atlas Corpo Polska

W przypadku naszej firmy, kiedy występuje

Daniel Śliwiński koordynator Zespołu Remarketingu w Volkswagen Financial Services

Znaczenie remarketingu pojazdów flotowych najbardziej widoczne jest podczas ponownego wprowadzania samochodów na rynek. Zanim jednak dojdzie do dalszej odsprzedaży auta, należy zakończyć jego użytkowanie. Polscy fleet managerowie, w  odróżnieniu od  swoich amerykańskich i większości europejskich odpowiedników, korzystają z rozwiązań o różnych parametrach, których celem jest efektywna sprzedaż bądź zwrot pojazdu do  firmy CFM i późniejsze rozliczenie kontraktu. Wśród tych parametrów najczęściej występują czas sprzedaży (poszukiwanie optymalnego, jak najkrótszego czasu) i cena (uzy-

a  nie  jest to  typowe auto flotowe, tylko na przykład sportowe coupe. Użytkownik sportowego auta nie  spełnił pokładanych w nim nadziei, a jego następca ma oprócz żony jeszcze trójkę dzieci i to nie jest jeszcze jego ostatnie słowo.

Chcę przez to powiedzieć, że jestem zwolennikiem ograniczenia wyboru aut do  kilku modeli, które będą optymalne dla danych stanowisk i  łatwiej będzie znaleźć im miejsce w firmie lub na rynku.

zjawisko nadprogramowych samochodów, są  one przydzielane innym pracowników którzy mają na przykład starsze samochody. Czasami tego typu samochody są  zagospodarowane jako samochody poolowe

do  momentu zatrudnienia nowej osoby. Do  tej pory sytuacja z  nadprogramowymi samochodami zdarzała nam  się sporadycznie i  nie  było większego problemu z jego wykorzystaniem.

skanie najwyższej z możliwych kwot). Bardzo istotna jest również przejrzystość procesu, czyli pewność, że  wszyscy potencjalni kupujący w określonym czasie złożyli możliwie najwyższe oferty na wybrany pojazd. Transparentność procesu można uzyskać poprzez aukcje internetowe. Jest to rozwiązanie szybkie, trwa zazwyczaj kilka  dni. Pierwszego dnia licytujący dowiadują  się, jakie pojazdy można kupić, a drugiego wyłoniony jest już zwycięzca, czyli nabywca. Nierzadko kupujący w ogóle nie widzą pojazdów, a zakup dokonywany jest często na podstawie wyceny niezależnego rzeczoznawcy. Największe w  Polsce firmy wynajmu długoterminowego mają rozbudowane działy remarketingu, które najchętniej wykorzystują własne portale aukcyjne do wyłonienia najlepszej oferty. Typów aukcji jest wiele, choć najpopularniejsze są aukcje

proste – polegające na  podbijaniu ceny w  górę – oraz aukcje odwrócone, w  których cena maleje i kto pierwszy zdecyduje  się na  kliknięcie, ten wygrywa. Aukcje malejące dedykowane są  jednak głównie sprzedaży samochodów luksusowych, z małą liczbą nabywców. Volkswagen Leasing GmbH Oddział w Polsce korzysta z autorskiej platformy sprzedaży samochodów używanych Auto Aukcja (www.autoaukcja.vwleasing.pl). W  przypadku zdania pojazdu przed końcem kontraktu, wykonujemy wycenę auta i przygotowujemy je  do  sprzedaży na  licytacji. Po  sprzedaży następuje rozliczenie z klientem, który dzięki takiemu systemowi nie  musi angażować swojego czasu i pieniędzy na przygotowanie pojazdu, zamieszczanie ogłoszeń o sprzedaży i poszukiwanie nabywcy na rynku. 

REKLAMA

SERWIS BIZNESOWO – MOTORYZACYJNY

Nowoczesny serwis informacyjny dla branży motoryzacyjnej i flotowej  Responsywny design – w pełni zgodny z urządzeniami mobilnymi  Nowe możliwości reklamy i promocji

www.fleet.com.pl


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Sektor MŚP coraz chętniej korzysta z outsourcingowych modeli finansowania samochodów służbowych. Z roku na rok rośnie również zainteresowanie usługami związanymi z zarządzaniem firmowymi flotami pojazdów. To zasługa nie tylko zmian w mentalności samych przedsiębiorców, ale również lepszego niż jeszcze kilka lat temu dopasowania oferty firm z branży car fleet management do potrzeb małych i średnich przedsiębiorstw.

Firmy z branży car fleet management rozpieszczają sektor MŚP Maciej Chomacki

P

o  prawie dwudziestu latach obecności w Polsce branża CFM dojrzała i  konsekwentnie podąża szlakiem krajów zachodnioeuropejskich, gdzie samochód służbowy traktowany jest jako narzędzie pracy, od  którego oczekuje  się przede wszystkim sprawności i  ekonomicznej efektywności. Najwięksi dostawcy usług CFM, którzy kilkanaście lat temu budowali swoją rynkową pozycję, obsługując duże korporacje i przedsiębiorstwa, dziś z  powodzeniem współpracują z  sektorem MŚP, oferując szeroki pakiet usług

związanych nie  tylko z  finansowaniem, ale również zarządzaniem firmowymi flotami pojazdów.

Zamiast kredytu lub gotówki Leasing jako narzędzie finansowania samochodów służbowych od  wielu lat cieszy  się w  Polsce niesłabnącą popularnością. Liczne korzyści wynikające z tego rozwiązania sprawiają, że z usługi chętnie korzystają zarówno duże przedsiębiorstwa, jak i firmy z sektora MŚP. ‒ Wynajem długoterminowy, traktowany w  części finansowej jako leasing operacyjny, w przeciwieństwie np. do zakupu aut za gotówkę, nie skutkuje zamrożeniem

kapitału, który może zostać wykorzystany do  realizacji strategicznych celów firmy. Minimum formalności i relatywnie niskie wymogi odnośnie zabezpieczenia transakcji w porównaniu z kredytem bankowym są dla przedsiębiorców dodatkową zachętą ‒ twierdzi Bartosz Olejnik, dyrektor sprzedaży i marketingu w Carefleet S.A, jednej z czołowych polskich firm z branży CFM Decydując się na tę formę finansowania floty samochodowej, firmy mogą wybierać spośród dwóch rodzajów leasingu – operacyjnego i finansowego. Jak pokazują statystyki, przedsiębiorcy w  naszym kraju o  wiele chętniej korzystają z  pierwszej opcji, bowiem niezaprzeczalną zaletą lea-

Komentarz

Artur Sulewski

dyrektor ds. handlowych LeasePlan Fleet Management Polska

Polska gospodarkę napędzają małe i  średnie firmy. Idąc za  danymi GUS, tego typu podmiotów w  naszym kraju działa ponad 1,8 mln. To firmy, które zatrudniają mniej niż 10 pracowników. Stali  się oni silną grupą klientów na  rynku usług i właśnie do nich swoje oferty kierują m.in. firmy CFM. Skupienie na tym kawałku tortu sprawiło, że firmy leasingowe powoli zaczynają zagrażać bankom, przynajmniej jeśli chodzi o finansowanie przedsiębiorców. Mniejsi przedsiębiorcy także zauważyli to zainteresowanie i coraz bardziej otwierają się na oferty dotyczące wynajmu pojazdów dla swojego biznesu. Kusi ich przede wszystkim fakt, że korzystanie z coraz ciekawszej gamy nowoczesnych, często dobrze wyposażonych aut osobowych czy nawet transportowych nie generuje wielkich nakładów finansowych. Przecież w wynajmie klient spłaca jedynie utratę wartości samochodu, a  nie całkowity koszt zakupu pojazdu. Wpływa to  znacząco na  miesięczną ratę, która staje  się znacznie niższa niż w tradycyjnym leasingu bankowym.

46

Fleet 10 (71) / 2016

Przedsiębiorcy potrafią liczyć, zatem wynajem długoterminowy stał się popularnym sposobem na finansowanie i użytkowanie samochodu w firmie. Łącząc w sobie umowę leasingu operacyjnego i pełną obsługę, w skład której wchodzą m.in.: rejestracja, przeglądy okresowe, naprawy, wymiana opon, ubezpieczenie pojazdu, likwidacja szkód, raportowanie i doradztwo, daje realne oszczędności. Jak? Zasadniczo umowy wynajmu długoterminowego również są leasingiem w sensie pojęcia prawnego i podatkowego. W praktyce jednak nie  spłacamy kapitału, a  płacimy jedynie za  użytkowanie pojazdu oraz pokrywamy utratę jego wartości. Dlatego rata za samo finansowanie jest dużo niższa niż w przypadku raty leasingu uwzględniającej spłatę kapitału. Dodatkowo przedsiębiorca ma zapewnioną stałość kosztów w całym okresie oraz korzysta z warunków finansowych firmy CFM. Korzyści ekonomiczne są zatem znaczne. Do korzystania kiedykolwiek ze wspomnianej formy finansowania przyznaje się blisko 30% firm mikro, ponad 50% małych i ponad 64% średnich – wynika z monitoringu kondycji MMŚP (małych i  średnich przedsiębiorstw) przygotowanego przez Konfederację Lewiatan w 2014 roku. Liczba ta stale rośnie. Mikroprzedsiębiorcy doceniają też oszczędność czasu, który zapewnia im CFM. Dla nich liczą się praktyczne rozwiązania. W małych firmach nie  ma  rozbudowanych struktur, większość zadań często

WWW.VOLKSWAGEN.PL


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

singu operacyjnego, która w dużej mierze wpływa na  jego popularność wśród polskich przedsiębiorców, jest niższa – niż w przypadku leasingu finansowego – miesięczna rata za  użytkowanie samochodu. Wynika to  z  faktu, iż  przez cały okres leasingu spłaca  się jedynie utratę wartości samochodu, w efekcie czego cena wykupu stanowi realną wartość pojazdu w  momencie wygaśnięcia umowy. W  przypadku leasingu operacyjnego zakup auta po zakończeniu kontraktu nie jest obligatoryjny, a  klient może podpisać umowę na użytkowanie nowych pojazdów. ‒ W  przypadku leasingu finansowego pewną rekompensatą za wyższe miesięczne raty jest możliwość wykupu samochodu po  cenie znacznie niższej niż jego wartość rynkowa na  dzień zakończenia umowy – dodaje Bartosz Olejnik.

Zarządzanie flotą w MŚP Oprócz outsourcingowych rozwiązań z zakresu finansowania flot pojazdów, firmy z sektora MŚP również coraz chętniej korzystają z  usług wyspecjalizowanych firm z  branży CFM w  kontekście zarządzania posiadanymi i  nowo nabywanymi samochodami służbowymi. ‒ Rosnące zainteresowanie sektora MŚP usługami związanymi z  długoter-

minowym wynajmem i  zarządzaniem samochodami służbowymi wynika  m.in. z  faktu, iż  przedsiębiorcy zaczęli postrzegać je w kategorii narzędzi pracy, w przypadku których lepiej jest ponosić koszty wynikające z ich użytkowania niż nabywać na własność – dodaje Bartosz Olejnik. Dzięki przekazaniu ekspertom technicznym oraz specjalistom ds. ubezpieczeń wszelkich obowiązków dotyczących utrzymania firmowej floty pojazdów w  ciągłej pracy zostają rozwiązane problemy dotyczące wyszukania odpowiedniego pojazdu, jego zakupu i dostawy oraz w późniejszym czasie sprzedaży samochodu używanego. Ponadto firmy zarządzające flotami gwarantują opiekę związaną z  naprawami pojazdów, a także zajmują się likwidacją szkód, sezonową wymianą opon oraz wspierają politykę paliwową. Umożliwia to  ograniczenie do  minimum działań i  kosztów związanych z utrzymaniem floty pojazdów, dzięki czemu przedsiębiorstwa z  sektora MŚP mogą skoncentrować  się na  swojej podstawowej działalności biznesowej.

MŚP stawia na wynajem długoterminowy Jak wynika z  badań Instytutu Keralla Research realizowanych na  zlecenie firmy Carefleet, w  ostatnich latach sektor MŚP

wykonują sami właściciele, więc ten czas jest na wagę złota. Mikroprzedsiębiorcy od niedawna zwracają też uwagę na to, że auto firmowe to nie tylko środek transportu, ale również wizytówka, wskazująca ich stabilną pozycję na rynku. Ta rosnąca świadomość mikroprzedsiębiorcy powoduje, że atrakcyjną formą finansowania staje się wynajem długoterminowy, z którego korzystają coraz częściej, lub bardziej elastyczne produkty dostosowane np. do sezonowości prowadzonego biznesu. Firmy CFM budują więc oferty z myślą także o takich potrzebach. Firma LeasePlan, na przykład, proponuje produkt, jakim jest ComfortPlan ‒ wynajem długoterminowy dla działalności gospodarczych. Oferta na warunkach objętych tym produktem dotąd trafiała do dużych korporacji. W zależności od tego, czy zależy im na stylu, ekonomii, wygodzie, czy prestiżu, w usłudze ComfortPlan dla małych przedsiębiorstw przedsiębiorca może wybrać pomiędzy m.in. Fiatem 500, Fordem Focusem czy Toyotą Avensis. Autem opiekuje się LeasePlan, a właściciel biznesu skupić się może na prowadzeniu swojej firmy. Np. już za 500 zł miesięcznie można wziąć w wynajmie długoterminowym Toyotę Yaris. W tym koszcie jest też ubezpieczenie i pakiet serwisowy. Oferta skierowana jest zarówno do freelancerów, którzy pracują w wolnych zawodach, ale także dla np. księgowych, architektów, właścicieli salonów usługowych, aptek etc. O takie rozwiązania dopytuje coraz więcej niewielkich przedsiębiorców.

Fleet Strategy

coraz chętniej buduje firmowe floty pojazdów z  wykorzystaniem usługi wynajmu długoterminowego, w  którym pojazd jest wykorzystywany w  dłuższym okresie, zazwyczaj od dwóch do czterech lat. Najemca co miesiąc płaci określoną kwotę, w którą wliczone są usługi dodatkowe związane z eksploatacją pojazdu, takie jak sezonowa wymiana opon, ubezpieczenie czy  serwis mechaniczny. Według najnowszych danych już co piąta mała i średnia firma finansuje w  ten sposób samochody służbowe, a  kolejne 25% przedstawicieli sektora rozważa skorzystanie z usługi. Tym, co najbardziej zachęca właścicieli małych i średnich firm do wynajmu długoterminowego, jest przewidywalność kosztów w  długiej perspektywie czasu. Pozwala to na precyzyjne zaplanowanie budżetu przeznaczonego na użytkowanie pojazdów firmowych. ‒ W  przypadku wynajmu długoterminowego miesięczne opłaty są stałe i oprócz finansowania mogą obejmować również szereg usług związanych z bieżącym utrzymaniem aut. Ponadto pojazdy nie muszą być wykazane w bilansie najemcy, a pełną kwotę czynszu za wynajem długoterminowy można traktować jako koszt uzyskania przychodu. Efektem korzystania z tego rozwiązania jest także oszczędność czasu, ponieważ dostawcy usług CFM przejmują dużą cześć

Innym rozwiązaniem stworzonym dla segmentu MŚP jest FlexPlan, czyli elastyczna forma wynajmu. Ta oferta powstała właśnie na potrzeby tych przedsiębiorstw, których potrzeby zmieniają się w zależności od sezonu i liczby podejmowanych zleceń. Taka specyfika działalności często nie  pozwala na  określenie przebiegu wynajmowanego pojazdu czy na zadeklarowanie okresu wynajmu. Dlatego usługa wynajęcia aut startuje już od jednego miesiąca bez limitu kilometrów i  bez kosztów za  wcześniejszy zwrot. ‒ Klient może podpisać umowę np. na 4 miesiące, a samochód zwrócić już po 1 miesiącu, jeśli nie będzie go potrzebował. Często zdarza się, że przedsiębiorca nie jest w stanie zadeklarować, na jak długo będzie potrzebował auta, w  związku z  czym chce mieć możliwość zwrotu pojazdu w  dowolnym momencie bez ponoszenia kosztów. W  pakiecie zawarta jest też pełna obsługa serwisowa oraz ubezpieczenia OC, AC, NWW i  Assistance na  terenie całej Unii Europejskiej przy minimalnym wkładzie własnym. Takie partnerskie oferty dla mikroprzedsiębiorców będą pojawiać się dużo częściej, bo  klientów z  tego sektora przybywa. Według raportu przygotowanego przez Europejski Program Modernizacji Polskich Firm, blisko 99% ogółu firm stanowią małe i  średnie przedsiębiorstwa (MŚP), a z tego najliczniejsze są mikroprzedsiębiorstwa (stanowią 96% sektora).

WWW.VWUZYTKOWE.PL

Fleet 10 (71) / 2016

47


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

obowiązków związanych z  zarządzaniem flotą pojazdów – mówi Bartosz Olejnik.

Elastyczność i personalizacja Ogromny potencjał sektora MŚP dla branży car fleet management sprawił, że  oferta

usługodawców jest coraz bardziej elastyczna i  dostosowana do  indywidualnych potrzeb każdego przedsiębiorstwa, bez względu na to, czy ma ono kilkanaście samochodów, czy  tylko jeden. Panujące niegdyś przekonanie, że  usługi branży CFM dedykowane

są głównie wielkim korporacjom, powoli odchodzi do lamusa. Co więcej, wynajem długoterminowy jest postrzegany w  sektorze MŚP jako rozwiązanie niewymagające zamrażania kapitału, a co za tym idzie, pozwalające zdynamizować rozwój firmy.

Komentarz

Łukasz Niemczuk

SME solutions manager, Arval Polska (Grupa BNP Paribas)

Według raportu Instytutu Keralla w Polsce około  6,6  miliona samochodów używanych jest do  celów służbowych przez firmy definiowane jako firmy z  sektora MŚP. Co prawda definicja MŚP określa zatrudnienie nieprzekraczające 250 osób, co w wielu przypadkach dla Arval może oznaczać klienta dużego, a  nawet korporacyjnego. Jednak jeżeli popatrzymy na potencjał flotowy tych firm, okaże się, że 76,6% posiada floty nieprzekraczające dziesięciu samochodów. Wniosek jest jeden – ogromna część potencjału flotowego w Polsce to firmy małe, używające do swojej działalności kilku samochodów. Co jest interesujące, według tego raportu niemal 77% firm segmentu MŚP deklaruje, że zna usługę wynajmu długoterminowego, ale tylko niecałe 12% korzysta aktualnie z takich rozwiązań. Czy wynajem długoterminowy jest więc usługą dla sektora MŚP i jak dzisiaj wygląda oferta dla tych firm? Wynajem długoterminowy to  usługa zdecydowanie dopasowana do potrzeb zarówno MŚP, jak i firm dużych czy międzynarodowych korporacji choć z zupełnie innych powodów. Arval, świadcząc usługę wynajmu długoterminowego pojazdów, zapewnia swoim klientom korzyści na  trzech różnych polach. Po  pierwsze, pozwala im zaoszczędzić czas, po  drugie, zaoszczędzić pieniądze, a  po  trzecie, zapewnia im bezpieczeństwo ciągłości prowadzenia biznesu. Korzyści te są niebagatelne, zwłaszcza dla sektora MŚP. Posiadanie samochodu związane jest koniecznością dokonywania dużej liczby czynności administracyjnych. Wystarczy uzmysłowić sobie, że każdy model należy na początek wybrać, analizując koszty związane z zakupem, użytkowaniem, bieżącą eksploatacją. Następnie takie auto musi zostać zarejestrowane i ubezpieczone. Analiza oferty ubezpieczeniowej, poza faktem, że nie jest prosta, zajmuje sporo czasu. W  okresie użytkowania pojazdu właściciel musi liczyć  się jeszcze z  zakupem opon, serwisowaniem, procesem likwidacji szkód, organizacją pomocy drogowej czy samochodu zastępczego itd. Kiedy zdecydujemy się na wymianę samochodu na  nowy, dotychczasowy powinniśmy sprzedać, co  czasami okazuje się procesem niełatwym oraz długotrwałym. Warto się zastanowić, ile czasu potrzeba na realizację wszystkich tych czynności. Co  można zrobić w  tym czasie dla swojej firmy, jeżeli wszystkich tych obowiązków  się pozbędziemy. Co w tym czasie, gdy zajmujemy się obsługą swojego samochodu, robi konkurencja, która te czynności outsourcuje? Zwłaszcza w sektorze małych firm, gdzie często to właściciel lub kadra zarządzająca zaangażowana jest w realizację zarządzania pojazdami, ten zaoszczędzony czas jest zdecydowanie najważniejszy.

48

Fleet 10 (71) / 2016

W wielu przypadkach w kontaktach z partnerami mały przedsiębiorca jest traktowany jak konsument indywidualny. Nie ma więc dostępu do programów rabatowych zarezerwowanych dla rynku flotowego. Nie  chodzi tu  wyłącznie o  warunki zakupu pojazdu, ale również cenniki obsługi serwisowej, ceny części zamiennych, opon, ubezpieczenia itd. Współpraca z  takim partnerem jak Arval pozwala na wykorzystanie siły zakupowej dostawcy. Jednak oszczędności biorą się nie tylko z różnicy cen, ale również zakresu wykonanych czynności serwisowych. Każda interwencja dotycząca samochodu klienta Arval, jej zasadność, zakres, cena autoryzowana jest przez naszego eksperta. Taka ścisła kontrola pozwala nam na ogromne oszczędności, które przekładają się na obniżone koszty serwisowe ponoszone przez naszych klientów. Zastąpienie bieżących kosztów serwisowych miesięcznym czynszem wynajmu pojazdu to  nie  tylko oszczędności, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. Sytuacja, w  której auto służące do pracy, bez którego prowadzenie działalności jest niemożliwe, trafia do serwisu, a koszt jego naprawy sięga kilku lub kilkunastu tysięcy złotych, może dla wielu małych przedsiębiorców stanowić poważny problem. Współpracując z  naszą firmą, ma  gwarancję, że naprawa zostanie wykonana, a samochód opuści warsztat niezwłocznie po jej zakończeniu. W międzyczasie klient będzie poruszał się samochodem zastępczym, a jego biznes na tym nie ucierpi. Klient decydujący się na współpracę z Arval, nawet jeżeli jest przedsiębiorcą wykorzystującym jeden pojazd, otrzymuje dostęp do tych samych rozwiązań, jakie w przekonaniu wielu są zarezerwowane wyłącznie dla korporacji. W  ramach czynszu najmu poza standardowymi usługami takimi jak: finansowanie pojazdu, pełna obsługa serwisowa, zakup, wymiana i serwis ogumienia, pełne ubezpieczenie AC, OC, NNW, assistance, samochód zastępczy, likwidacja szkód komunikacyjnych, klient może skorzystać z usług dodatkowych takich jak: programy paliwowe, usługi telematyczne, szkoła bezpiecznej jazdy, szkolenia prewencyjne, oraz uzyskuje dostęp do wszystkich aplikacji online oraz aplikacji mobilnych ułatwiających kontrolowanie swojego parku samochodowego. Biorąc pod uwagę specyfikę sektora MŚP, dostosowujemy procesy i  procedury tak, aby sprostać potrzebom klientów, jednocześnie gwarantując ten sam standard obsługi jak dla klientów korporacyjnych. Przykładem może być uproszczona procedura akceptacji kredytowej, która zapewnia klientowi decyzję w ciągu kilkudziesięciu minut od momentu złożenia wniosku. Podsumowując, poza dostępem do  pełnej gamy rozwiązań klient MŚP otrzymuje uproszczone procedury i  gwarancję wysokich standardów obsługi, największe korzyści z siły zakupowej Arval, dostęp do wiedzy i ogromnego doświadczenia ekspertów, generuje znaczne oszczędności oraz pozbywa się ryzyka nieprzewidzianych kosztów, co  zwłaszcza w  mniejszych firmach może okazać się niezwykle istotne.

WWW.VOLKSWAGEN.PL


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco… Tak było niespełna dwa lata temu, a dziś, w Białężycach, koło Wrześni, w miejscu przypominającym nieużytek rolny, zamiast amerykańskiej metropolii powstała druga, obok poznańskiej, fabryka Volkswagena w Polsce. Nasza redakcja podpatrywała, jak wygląda proces produkcji nowego Craftera.

Fot. P. Dobroslawski

Coś z niczego

Michał Hutyra

P

otężne hale z  elewacją w  kremowym kolorze ciągną  się na  długości kilkuset metrów. Wokół nowe drogi dojazdowe, bocznica kolejowa oraz zjazd z  autostrady. Inwestycji takiej jak ta w naszym kraju jeszcze nie było. I  nie  chodzi wyłącznie o  powierzchnię zakładu, ale o zainwestowane środki (ponad  1  mld  euro) oraz tempo budowy (mniej niż  2  lata). Teren, na  którym znajduje  się fabryka, ma  powierzchnię 220 hektarów, co  odpowiada 300 boiskom do piłki nożnej, ale tylko połowa jest w pełni zagospodarowana. Pozostała część działki, jak mówi Dagmara Prystacka, rzecznik prasowy fabryki, zostanie wykorzystana na  kolejne plany inwestycyjne. Jakie? W  tej chwili nie  wiadomo. Nieoficjalnie mówi się o produkcji lekkich pojaz-

50

Fleet 10 (71) / 2016

dów dostawczych dla MAN-a, większych niż TGE. Dla nas ważniejsze niż spekulacje jest to, co dzieje się tu i teraz.

Klocki dla dużych chłopców Proces produkcji Volkswagena Craftera, podobnie jak wielu innych samochodów, przypomina trochę zabawę klockami. Bardzo dużymi klockami. Najpierw trzeba je  jednak zgromadzić i  wyprodukować. Najważniejsze elementy powstają w tłoczni, znajdującej się nieopodal fabryki. Z blachy, która jest dostarczana do zakładu w  ogromnych zwojach, tworzy  się panele karoseryjne, takie jak dach, drzwi, błotniki, ściany boczne, maska oraz części podwozia. Każdy element składowy karoserii tłoczony jest z  dokładnością do ok. 0,01 mm. Gotowe elementy trafiają do części fabryki zwanej Spawalnią i właśnie tu rozpoczyna się pierwszy proces pro-

WWW.VOLKSWAGEN.PL

dukcji – budowa nadwozia. Poszczególne elementy są  ze  sobą łączone na  zimno, a  więc nitowane, klipsowane i  klejone. Nie  pomyliliśmy  się – klejone, ponieważ polimerowe spoiwo sprawia, że nadwozie jest sztywniejsze i mniej podatne na skręcanie. Zastosowano też niskoemisyjne techniki spawalnicze (spawanie i  lutowanie laserowe). Już same liczby opisujące te procesy w  odniesieniu do  jednego wyprodukowanego pojazdu robią ogromne wrażenie ‒ ponad 5 tys. punktów spawalniczych, 100-metrowa długość spoiny klejowej, 35  m spawów i  lutów laserowych. W  pierwszej kolejności łączy  się ze  sobą podzespoły tworzące komorę silnika, która po zgrzaniu z elementami podłogi tworzy podwozie pojazdu. Kolejnym etapem jest montaż ścian bocznych oraz dachu. Następnie przykręca  się drzwi do  kabiny, drzwi boczne oraz tylne i  maskę silnika.


PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Praca w „Spawalni” jest w dużej części zautomatyzowana. Taśmociągi transportują części, a  roboty składają z  nich nadwozie w  jedną całość (ich łączna liczba to  380 sztuk). Proces automatyzacji wynosi 62%. Ludzie nadzorują ich pracę i  korygują ewentualne niedoskonałości produkcyjne w  najbardziej tradycyjny sposób, z  użyciem szlifierki kątowej oraz młotka. Proces budowy nadwozia kontrolowany jest także przez czujniki laserowe, dzięki temu geometria karoserii ustawiana jest z dokładnością do 1 mm. Przy tak długim i wysokim samochodzie, jakim jest Crafter, to nie lada wyzwanie.

Wygrać walkę z korozją

A5

Ze  „Spawalni” Crafter trafia do  lakierni. Pierwszym etapem jest przygotowanie do  malowania – karoserię odtłuszcza  się i  oczyszcza za  pomocą środków chemicznych z wszelkich zanieczyszczeń powstałych podczas obróbki w  „Spawalni”. Następnie na  pojazd nakładane są  cztery warstwy farby. Najpierw karoseria 16:30 zanuCOUPE_210x140-L.ai 1 14.10.2016

REKLAMA

rzana jest w  specjalnych wannach, których łączną pojemność można porównać do  3  basenów olimpijskich o  długości 25  m. Aby dokładnie pokryć farbą metal, stosuje  się metodę kataforetyczną. Polega ona na  tym, że  dodatnio naładowane cząsteczki farby są  przyciągane przez ujemnie naładowaną karoserię. Właśnie ta  warstwa lakieru w  dużej mierze odpowiada za długą, 12-letnią ochronę gwarancyjną przed korozją. Następnie karoseria transportowana jest na linię uszczelniania PVC, gdzie za pomocą robotów nakładane są masy ochronne na spód karoserii, progi oraz komorę silnika. Uszczelnienia połączeń ścian bocznych wypełniane są  ręcznie. Łącznie, na  całe auto zużywa  się do  20  kg substancji konserwujących. Dopiero po  tym etapie samochód jest lakierowany, najpierw lakierem gruntującym, później bazowym (zawiera pigment), a na końcu bezbarwnym. Nakładanie tych warstw lakieru odbywa się w specjalnych komorach o  dużo wyższym ciśnieniu niż atmosferyczne, wyższym niż w  pozosta-

Fleet Strategy

łych halach. Wszystko po to, żeby ograniczyć ryzyko przedostania  się do  wnętrza substancji z  zewnątrz, takich jak pył albo kurz. Nie  przesadzimy, jeśli powiemy, że  panuje tam czystość absolutna, niemal jak na szpitalnej sali operacyjnej. W komorze, w  której są  lakierowane auta, panują ściśle określone wilgotność i temperatura. Chodzi o to, by proces był jak najbardziej powtarzalny. Po nałożeniu każdej kolejnej warstwy nadwozie jest suszone i  kiedy opuszcza lakiernię, ma  pełną wytrzymałość mechaniczną. Na tym etapie dopuszczalne są  ewentualne korekty polerskie. Ostatnim etapem procesu lakierniczego jest konserwacja przestrzeni zamkniętych, podczas której przez specjalne dysze pod ciśnieniem wtryskiwany jest wosk zabezpieczający pojazd przed korozją. Na wcześniejszym etapie nie jest to możliwe, ponieważ wodne lakiery są  odpychane przez wszelkie tłuste substancje. Samochody są wyrywkowo kontrolowane pod względem uzyskanego odcienia lakieru, jego struktury i  grubości. Dopiero


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

W pierwszej kolejności powstaje podwozie samochodu. Buduje się je z podzespołów tworzących komorę silnika, które są zgrzewane z elementami podłogi.

wówczas błyszcząca karoseria wędruje wewnętrznymi liniami do  hali montażu, gdzie ma miejsce ostatni i najbardziej widowiskowy proces produkcji – montaż.

Zrób to sam Pierwszą czynnością jest nabicie numeru identyfikacyjnego VIN. Od tej chwili Crafter staje się pełnoprawnym samochodem. Kompletowanie pojazdu do  ostatecznego kształtu rozpoczyna  się od… demontażu drzwi. Są  one uzbrajane osobno w  szyby i zamki i łączone z autem w ostatniej fazie montażu,  tym razem już na  stałe. Zdemontowanie drzwi ma  na  celu ułatwienie dostępu do  wnętrza auta, w  którym umieszczane są  kokpit z  deską rozdzielczą, wiązki elektryczne, maty wygłuszające, pasy bezpieczeństwa, podsufitka oraz podłoga części ładunkowej. Tę  ostatnią do  auta wkłada robot. Nic dziwnego, bo  jest on bardziej precyzyjny niż człowiek i  nie  przeszkadza mu podnoszenie co kilkanaście sekund części o masie 50 kg. Na linii montażowej instalowane są reflektory, światła kierunkowskazów oraz fotele. Dział montażu to  miejsce, w  którym do auta dokładane są liczne system poprawiające komfort i  bezpieczeństwo jazdy. Elementy te są przypisane do konkretnego auta i  wkładane do  specjalnych kontenerów w  miejscu zwanym supermarketem. Tam poszczególni pracownicy dbają o to, by samochód powstał w takiej specyfikacji, w  jakiej zażyczył sobie klient. W  fabryce w Białężycach buduje się ponad 50 wersji nadwoziowych. Fabryka ma  też ambicje,

52

Fleet 10 (71) / 2016

Karoserię przed lakierowaniem dokładnie sprawdza się. To jedyny moment w którym można poprawić ewentualne niedoskonałości powstałe podczas budowy nadwozia samochodu.

by  samodzielnie wykonywać zabudowy. Właśnie dlatego na jednej z linii montażowych samochody ustawione są  nie  jeden za drugim, lecz jeden obok drugiego. Dzięki temu można wygodniej uzbroić tylną część nadwozia. Linia montażu końcowego to miejsce, gdzie udział ludzi w stosunku do maszyn jest największy. Niektórych prac maszyny nie  są  w  stanie wykonać. Ponieważ łączna długość linii transportujących tu Craftera wynosi aż 2,8 km, trzeba było ją podzielić na kilka obszarów – konkretnie na  7  linii głównych oraz 62 takty na podmontażach. Cały proces produkcyjny odbywa się w 120 taktach. To rozdrobnienie miało na celu jedno – umożliwić zatrzymanie produkcji w jednym niewielkim obszarze, zamiast w całej hali.

Najważniejsze jest wesele Obszar podmontażu układu napędowego do  karoserii to  miejsce zwane weselem. W tym momencie auto ma już silnik, wał napędowy, skrzynię biegów oraz płyny eksploatacyjne. Po  chwili montowane są  koła i  samochód pierwszy raz zaczyna poruszać się po ziemi, choć na tym etapie nadal pomagają mu w tym jeszcze przenośniki taśmowe, Po chwili Crafter otrzymuje zespół chłodnic, pas przedni oraz zderzak. Wtedy też następuje moment przełomowy – uruchomienie silnika i pierwsza jazda. Zanim jednak Crafter na dobre opuści halę fabryczną, następują liczne testy,  m. in. kontrola szczelności, ustawienie reflektorów, geometrii, ocena pracy silnika i  kalibracja systemów pokładowych. Do-

WWW.VOLKSWAGEN.PL

piero wtedy gotowy samochód wyjeżdża na  przyfabryczny tor testowy. W  fabryce w Białężycach dotyczy to każdego egzemplarza. Zdaniem Dagmary Prystackiej, celem jest zapewnienie najwyższej jakości produktu.

Wielki pracodawca, wielka logistyka W  tym momencie fabryka Volkswagena jest w  trakcie rozruchu. Do  końca bieżącego roku wyprodukowanych zostanie 2 tys. aut, w przyszłym roku już 50 tys., natomiast w  2017 roku 100 tys. Wtedy też zakład osiągnie pełną moc produkcyjną, będzie pracował na  trzy zmiany, zatrudniał  3  tys. osób i  wypuszczał 376 aut dziennie. Jeśli doliczymy wszystkie fabryki i  firmy kooperujące z  Volkswagenem, to okazuje się, że z tym biznesem związanych jest aż 15 tys. pracowników. Fabryka to  zresztą ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Podobnie jak w innych fabrykach, nie tylko VW, dostawy realizowane są według filozofii „dokładnie na czas” – JiT (Just in Time). Proces budowy jednego Craftera trwa 480 godzin, a w ciągu godziny bramy fabryki ma opuszczać 17 aut. Żeby one powstały, trzeba zgromadzić w jednym miejscu i  czasie kilkaset tysięcy części. Części pochodzących od  kilkuset różnych poddostawców, z  różnych zakątków świata. W te oraz inne miejsca na świecie trzeba potem wysłać gotowe pojazdy. To nie lada wyzwanie, ogromna odpowiedzialność, ale na końcu satysfakcja. 


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Bezawaryjne i solidnie wykonanie – oto z czym od dziesięcioleci kojarzyły się japońskie marki samochodów. Czy tak jest nadal? I czy w dobie globalizacji możemy w ogóle mówić o samochodach „made in Japan”?

Made in Japan Michał Torz

N

ajwiększy problem polega na tym, że  w  obecnych czasach chyba żadne auto nie  powstaje w  stu procentach w  jednym kraju. Za  przykład może posłużyć np. Polska, gdzie montowane są samochody Fiata, Opla czy Volkswagena. Tyle że  ich poszczególne podzespoły projektowane są za granicą, a do tego składane z części pochodzących z różnych stron świata. Zlokalizowane nad Wisłą zakłady także produkują różnego rodzaju podzespoły – na  przykład silniki wysokoprężne dla Toyoty powstają w  podwrocławskim Jelczu, skrzynie biegów i silniki benzynowe w Wałbrzychu. Produkcja samochodów tej marki zlokalizowana jest zaś, między innymi, w  Wielkiej Brytanii. Czy to  źle? Raczej jest to zjawisko powszechne w każdej dziedzinie przemysłu, więc należałoby zastanowić się nad zasadnością tego typu pytania.

Tradycja zobowiązuje Interesującym zagadnieniem są  też skomplikowane struktury własnościowe koncernów motoryzacyjnych. Wielu kierowców może być zaskoczonych faktem, że np. ich Chrysler to  tak naprawdę marka... Fiata. A  raczej międzynarodowej korporacji FCA, do  której należy także Alfa Romeo, Jeep czy  Maserati. Japończycy, słynący z  przywiązania do  tradycji, mniej chętnie biorą udział w tego typu przedsięwzięciach. Co  więcej, w  niektórych władzach spółek wciąż można natrafić na potomków ich założycieli. W wielu przypadkach auta nadal produkowane są też w Japonii. ‒ Znakomita większość aut spod znaku trzech diamentów jest produkowana w  Japonii. Są  to: Mitsubishi ASX, Mitsubishi Outlander, Mitsubishi Outlander PHEV, Mitsubishi Pajero. Modele L200 i Space Star są  wytwarzane w  Tajlandii, ale wiele części, z  których te modele są  składane, pochodzi

z Japonii – na przykład skrzynie biegów i silniki – opowiada Kinga Lisowska, manager ds. public relations w Mitsubishi Motors Polska. Podobnie sytuacja wygląda w  przypadku Subaru. Marka produkowała wprawdzie modele poza Japonią, lecz były to  raczej działania epizodyczne. Obecnie większość modeli znów wyjeżdża z rodzimych fabryk: ‒ Wszystkie sprzedawane przez nas Subaru są  wyprodukowane w  Japonii w  miejscowości Ota, ok. 100 km na północ od Tokio. Subaru produkuje także w USA, lecz auta te nie są przeznaczone na rynek europejski. Może się zdarzyć, że pojedyncze elementy w „naszych” Subaru pochodzą od dostawców spoza Japonii, lecz są to wyjątki – tłumaczy Witold Rogalski z  Subaru Import Polska sp. z o.o.

Globalizacja jest nieunikniona Ale czy tylko produkcja w Japonii decyduje o efekcie końcowym? Powstanie fabryki w innym kraju oznacza wszak nie tylko przeniesienie tam maszyn i części kadry, lecz także całej filozofii biznesowej. A ta, przynajmniej w przypadku japońskich marek, jest bardzo rozbudowana. To  właśnie w  kraju samurajów wprowadzono metody (jak np. Kaizen), które prowadzą do  systematycznego i  długotrwałego ulepszania efektów pracy całego zespołu. Jak zauważa Witold Rogalski z Subaru Import Polska, zasady te łatwo dają się zaadaptować także w innych krajach. Co zatem sprawia, że  współczesne samochody sprawiają wrażenie bardziej awaryjnych? Zdaniem Witolda Rogalskiego, problem jest złożony: ‒ Presja kosztów z jednej strony, presja normatywna z drugiej, a także katalizowana przez media presja postępu i  wzbogacania oferty powodują, że  współczesne samochody są dramatycznie bardziej skomplikowane od aut sprzed 20 czy 30 lat – tłumaczy Witold Rogalski. ‒ Presja kosztów powoduje, że w celu wykorzystania efektu skali poszczególne elementy są  produkowane przez du-

WWW.VWUZYTKOWE.PL

żych poddostawców w większych ilościach. Presja normatywna powoduje, że cały układ napędowy czy też elementy bezpieczeństwa są  zdecydowanie bardziej skomplikowane, składające  się z  większej liczby elementów i  podzespołów. Presja postępu powoduje, że  stosuje  się nowe rozwiązania w  zakresie m.in. komfortu – wymienia Rogalski. Jakie są negatywne efekty tych zjawisk? Współczesne konstrukcje są  o  wiele bardziej skomplikowane od  aut sprzed kilku dekad, przez co  prędzej czy  później jakiś element może ulec zużyciu. Z  kolei pozyskiwanie dużych partii podzespołów od  jednego dostawcy sprawia, że  w  razie jakiejkolwiek wady problem dotyka większej partii produktu końcowego. Czy jednak wady produkcyjne są faktycznie jedynie problemem naszych czasów? A  może po prostu większy dostęp do mediów sprawia, że  każda nawet najmniejsza wpadka jest rejestrowana przez media?

Japońska precyzja Czy w związku z problemami, które dotykają każdą gałąź przemysłu, możemy więc wciąż mówić o legendarnej japońskiej precyzji? ‒ Z  pewnością możemy – Kinga Lisowska z  Mitsubishi Motors Poland nie  ma  w  tej kwestii żadnych wątpliwości. ‒ Japończycy słyną ze swego przywiązania do szczegółów i  ogromnej dokładności. Te cechy w  połączeniu z  inżynierską precyzją konstruktorów Mitsubishi sprawiają, że  samochody Mitsubishi plasują się na szczycie rankingów bezawaryjnych pojazdów i badań jakości. Łatwo zauważyć, że to właśnie japońskie marki stanowią silną reprezentację w  corocznych raportach TUV czy  DEKRA. Podobnie wygląda sytuacja w  przypadku badań przeprowadzanych przez J.D Power. W tegorocznym raporcie na dziewiętnaście kategorii aż w siedmiu triumfowały modele pochodzące z Japonii. 

Fleet 10 (71) / 2016

53


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

W pierwszej połowie 2016 roku zarejestrowano w Polsce 210,7 tys. nowych samochodów osobowych – aż o 18,5% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Co ciekawe, najszybciej rośnie popyt na duże MPV oraz samochody sportowe, kabriolety, luksusowe limuzyny, a także na kombivany i duże SUV-y. Dobre wyniki wypracowały także ulokowane w Polsce fabryki motoryzacyjne. Łącznie wyprodukowano 378,4 tys. pojazdów w pierwszej połowie br., co oznacza wzrost o 4,7% r./r.

Polska branża motoryzacyjna ma się świetnie Piotr Mieszkowski

W

  samochodach użytkowych także odnotowano najlepsze wyniki od kilku lat. W pierwszej połowie 2016 roku zarejestrowano 29,8  tys. samochodów dostawczych, co stanowi wzrost o 22,7% w porównaniu do  analogicznego okresu ubiegłego roku. Jednocześnie w  tym samym czasie zarejestrowano 13 250 samochodów ciężarowych o DMC 3,5 t, 30% więcej niż w analogicznym okresie 2015 roku.

Rośnie sprzedaż w segmencie premium Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), mamy do  czynienia z  silnym trendem wzrostowym za  sprawą klientów instytucjonalnych rejestrujących samochody osobowe. W II kwartale 2016 roku zarejestrowano w  Polsce 106 tys. nowych samochodów osobowych, tj. o 23,2% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Sektor motoryzacyjny zawdzięcza ten wynik przede wszystkim nabywcom instytucjonalnym – ich rejestracje w pierwszej połowie 2016 roku zwiększyły  się o 26,6% w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. Zakupy klientów indywidualnych wzrosły w  mniejszym stopniu – o  5,7%  r./r. Tymczasem rekordowe liczby rejestracji widoczne były w segmencie marek premium. ‒ Dynamiczny wzrost rejestracji w segmencie premium obserwowany jest już od  kilku lat. W  pierwszej połowie 2016 roku

54

Fleet 10 (71) / 2016

rejestracje marek premium wzrosły aż o 31,8% r./r., podczas gdy sprzedaż marek popularnych wzrosła o  17%. Widoczna jest wyraźna dominacja (86,2%) nabywców instytucjonalnych w  tym segmencie. Przybyło ich 33,8% więcej niż przed rokiem. Jednak, co  ciekawe, w  analizowanym okresie widoczny był również stosunkowo silny wzrost rejestracji pojazdów przez klientów indywidualnych (o  20,6%  r./r.), podczas gdy w  roku poprzednim zainteresowanie nabywców indywidualnych markami premium malało – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Rośnie popyt nie tylko na auta luksusowe, ale także na duże MPV oraz samochody sportowe i  kabriolety oraz na  kombivany i duże SUV-y. W okresie od stycznia

Rośnie popyt nie tylko na auta luksusowe, ale także na duże MPV oraz samochody sportowe i kabriolety oraz na kombivany i duże SUV-y. W okresie od stycznia do czerwca 2016 roku najsilniej wzrósł popyt na duże MPV (76,4% r./r.) oraz samochody sportowe i cabrio (56,7% r./r.), samochody z segmentu F (45,1% r./r.), a także na kombivany (44,2%) oraz duże SUV-y i crossovery (43,9% r./r.).

WWW.VOLKSWAGEN.PL

do czerwca 2016 roku najsilniej wzrósł popyt na duże MPV (76,4% r./r.) oraz samochody sportowe i  cabrio (56,7%  r./r.), samochody z segmentu F (45,1% r./r.), a także na  kombivany (44,2%) oraz duże SUV-y i crossovery (43,9% r./r.). ‒W porównaniu do  zeszłego roku znacząco wzrosło zainteresowanie samochodami sportowymi i cabrio oraz limuzynami z klasy F. Z drugiej strony widoczny jest także wzrost sprzedaży małych i średnich aut z segmentów B i C. Na szczególną uwagę zasługuje sprzedaż samochodów z  napędami alternatywnymi, w  skali pierwszego półrocza rejestracje tego typu pojazdów wzrosły aż o  85,6% w  porównaniu do  analogicznego okresu poprzedniego roku. Ogólnie zarejestrowano  4,7  tys. samochodów z  napędem alternatywnym, w  większości hybryd – mówi Mirosław Michna, partner w dziale doradztwa podatkowego, szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce. Pierwsze półrocze przyniosło także znaczny wzrost sprzedaży we  wszystkich segmentach rynku samochodów użytkowych. Zarejestrowano 29,8  tys. nowych samochodów dostawczych (o DMC 3,5 t), czyli o 22,7% więcej niż rok wcześniej. Rejestracje samochodów ciężarowych wzrosły o 30,0% r./r., do poziomu 13 250 sztuk. Tymczasem rejestracje nowych przyczep i naczep wyniosły 12 252 sztuki i wzrosły o 31,9% r./r. O 3,2% wzrosła także liczba rejestracji nowych autobusów (DMC 3,5 t), których w pierwszym półroczu br. zarejestrowano 942 sztuki.


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Spada sprzedaż jednośladów Tak kolorowo jak w przypadku aut osobowych nie jest już jednak w segmentach motocykli i motorowerów, gdzie zanotowano spadki. W okresie od stycznia do czerwca 2016 roku zarejestrowano 13 237 nowych motocykli, czyli o 4,3% mniej niż w analogicznym okresie 2015 roku. ‒ W II kwartale 2016 roku liczba zarejestrowanych nowych motocykli wyniosła o  224 sztuki mniej niż w  analogicznym okresie 2015 roku. Należy jednak pamiętać, że  tak dobry wynik osiągnięty w poprzednim roku był przede wszystkim zasługą zmiany pozwalającej kierować motocyklem do  125 centymetrów sześciennych przy użyciu prawa jazdy kat. B, a także zmiany przepisów homologacyjnych. W związku z tym, pomimo spadku sprzedaży w  stosunku do  poprzedniego roku, liczba rejestracji w pierwszym półroczu 2016 roku stanowi wciąż bardzo dobry wynik. Zarejestrowano prawie trzy razy więcej niż w analogicznym okresie 2014 i 2013 roku – mówi Jakub Faryś, PZPM. Według raportu PZPM,

na  rynku motorowerów utrzymuje  się trend spadkowy z  tego względu, że  część popytu na te pojazdy przesunęła się do kategorii motocykli. W pierwszym półroczu 2016 roku zarejestrowano 12 501 motorowerów, co oznacza spadek o 21,4% w porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim.

Trwa ożywienie w produkcji samochodów osobowych W  pierwszej połowie 2016 roku wyprodukowano w  Polsce łącznie 378,4  tys. pojazdów – o  4,7% więcej niż w  porównywalnym okresie poprzedniego roku. Produkcja samochodów osobowych wzrosła o 4,6% (311,5 tys. w I połowie br.). Wzrosła również produkcja samochodów dostawczych i  ciężarowych (o  5,4%  r./r.) oraz autobusów. Tych ostatnich wyprodukowano 2,32 tys. sztuk, co oznacza wzrost o 2,5% r./r. ‒ Wyniki osiągnięte w pierwszej połowie 2016 roku wskazują, że zwiększenie produkcji pojazdów samochodowych w roku poprzednim nie było jednorazowe,

jest to trwałe ożywienie. Sytuacja panująca na rynku, zarówno polskim, jak i europejskim, jest sprzyjająca. W  pierwszej połowie obecnego roku w  Unii Europejskiej zarejestrowano  7,8  mln nowych samochodów osobowych, tj.  o  9,4% więcej niż w  analogicznym okresie 2015 roku. Jest to najlepszy kwartał od 2009 roku – mówi ekspert KPMG Mirosław Michna. Według danych Eurostatu w  I  kwartale 2016 roku eksport produktów motoryzacyjnych z  Polski wzrósł o  3,8%  r./r. i wyniósł 7,6 mld euro. Motorem wzrostu były zarówno podzespoły, części i  akcesoria motoryzacyjne (w  tym silniki), których eksport sięgnął 4,9 mld euro (wzrost o 3,5% r./r.), jak i pojazdy silnikowe, których wyeksportowano za 2,8 mld euro, tj. o 4,3% więcej niż rok wcześniej. Opracowano na podstawie danych z Raportu kwartalnego PZPM i KPMG w Polsce „Branża motoryzacyjna”, Edycja Q3/2016 

REKLAMA

Skontaktuj się z nami i poznaj nasze możliwości tel. 12 259 19 16, e-mail: flota@pso.pl

   

Wieloletnie doświadczenie w obsłudze flot samochodowych Nowoczesny system online do zarządzania flotą Stałe wsparcie osobistego doradcy Sieć profesjonalnych serwisów oponiarskich w całej Polsce


Fleet Strategy

PATRONEM SEKCJI JEST VOLKSWAGEN

Włosi nie mieli w ostatnich latach interesującej oferty samochodów dla przedsiębiorców w segmentach C i D. Od nowego roku to się wyraźnie zmieni, o czym mogliśmy się przekonać podczas flotowej premiery kilku nowych modeli.

FCA wraca do gry Miłosz Kubicki

P

olski importer Alfy Romeo, Fiata i  Jeepa zaprezentował czołowym polskim fleet managerom swoje najnowsze modele, którymi zamierza powalczyć o  klientów flotowych. Najjaśniejszą gwiazdą warszawskiej ekspozycji był nowy sedan klasy średniej ‒ Alfa Romeo Giulia, który przyciąga uwagę nie tylko wyglądem i zastosowanymi technologiami, ale również poziomem cen. Za  Giulię trzeba zapłacić od  139,9  tys.  zł za  model z  2,2-litrowym dieslem o mocy 150 KM i mechaniczną skrzynią biegów. Dla firm przygotowano jednak tańszą i  jeszcze ciekawszą wersję Business, której ceny zaczynają  się od 124,9 tys. zł za wersję z 2-litrowym silnikiem benzynowym o  mocy 200  KM, oraz od 135,9 tys. zł za 2,2-litrowego diesla o mocy 136 KM. Oba te warianty współpracują już z 8-biegową automatyczną skrzynią biegów. Można  się przy  tym spodziewać dobrego trzymania wartości włoskiego sedana. Według Eurotax Giulia z 2-litrowym dieslem o  mocy 150  KM z  przebiegiem 90 tys.  km będzie warta po  trzech latach 57,1% ceny z  dnia zakupu. Topowym wariantem w ofercie jest Giulia Quadrifoglio, pod której maską pracuje  2,9-litrowy silnik V6 przygotowany przez Ferrari. Włosi

chwalą się, że wariant ten jest najszybszym na świecie seryjnym sedanem. Na sławnym niemieckim torze Nurburbring Giulia okazała się szybsza nie tylko od całej rynkowej konkurencji, ale też  m.in. od  Lamborghini Murcielago LP640, McLarena Mercedesa SLR czy  Porsche 911 GT3. Włoski sedan jest przy  tym kilkakrotnie tańszy od  tych modeli kosztując 359 tys. zł. Na  flotowej prezentacji swoją polską prapremierę miał także Fiat Tipo w  wersji hatchback oraz kombi, z którymi to importer wiąże duże nadzieje handlowe. Modele te mają nieco inną deskę rozdzielczą niż pokazane już Tipo Sedan, bogatsze wyposażenie oraz szerszą gamę silników. Do modeli hatchback i  kombi, w  odróżnieniu od  se-

Gwiazdą na prezentacji FCA był model Alfa Romeo Giulia. Na specjalnej ekspozycji nie zabrakło również nowości Jeepa. Zaprezentowano też model Alfa Romeo 4C w wersji Spider.

56

Fleet 10 (71) / 2016

dana, będziemy mogli zamówić również jednostki 1.4 T-Jet o mocy 120 KM oraz odmianę na LPG. Oficjalnie Fiat Tipo w wersji hatchback i kombi zostanie zaprezentowany podczas targów FLEET MARKET. Podczas konferencji przedstawiciele FCA uchylili rąbka tajemnicy w  zakresie planów na  przyszłość. Już w  drugim kwartale przyszłego roku Włosi zaprezentują nowego SUV-a Alfy Romeo w segmencie D, odmienione Punto, a chwilę później również nową generację Jeepa Compass. Wszystko wskazuje na to, że już w przyszłym roku nowości Fiata i Alfy Romeo będą stanowić poważną rynkową konkurencję w segmencie C i D. 

Podczas spotkania swoją prapremierę miał Fiat Tipo w wersji hatchback i kombi. Samochody te zostaną oficjalnie zaprezentowane podczas targów FLEET MARKET.

WWW.VOLKSWAGEN.PL


W numerze:

Rolls Royce Wraith Audi A4 Allroad quattro Hyundai Ioniq hybrydowy Renault Talisman Grandtour Volkswagen Up! Mazda 6 Opel Astra Sports Tourer Peugeot 3008 Ford Mustang Convertible Dacia Duster  Toyota Proace Verso

Cars&Trucks – testy, premiery, opinie

Długodystansowy test flotowy: Citroën Spacetourer

Rolls Royce Wraith – Perfekcja zapisana w genach


Fleet Cars & Trucks

Perfekcja zapisana w genach Jeśli ktoś w najbliższych latach zapyta mnie o to, w jaki sposób najlepiej jest pokonać trasę z Pragi do Wrocławia, to bez wahania odpowiem, że na pokładzie samochodu Rolls Royce Wraith. Po 400 kilometrach spędzonych za kierownicą tego auta chciałoby się powiedzieć – chwilo. trwaj wiecznie. Kto: Michał Hutyra Co: Rolls Royce Wraith Gdzie: Praga Kiedy: 24.09.2016 Ile: 400 km

Gdyby samochody mogły otrzymywać tytuły szlacheckie, to  modele Rolls Royce’a  zostałyby nimi uhonorowane w  pierwszej kolejności. Otoczka wyjątkowości, dostojności i  ekskluzywności, jaka towarzyszy tej brytyjskiej marce, sprawia, że jej modele jak żadne inne kojarzą  się bardziej z  obiektami kultu religijnego niż ze środkiem transportu. Ale Wraith, zdaniem

swoich twórców, bardziej niż jakikolwiek inny Rolls nadaje  się do jeżdżenia niż do bycia wożonym. W  pierwszej chwili trudno w to uwierzyć, bo samochód ma grubo ponad 5 metrów długości i waży blisko 2,4 tony! Jednak w  świecie Rollsa wszystko wygląda inaczej niż w  zwykłym świecie, dlatego, że  tam, gdzie inni kończą na limuzynach, Brytyjczycy zaczynają od coupe.

Własny pomysł na wszystko Wraith powstał na  bazie modelu Ghost, ale różni się od niego nie  tylko nadwoziem. Ma  bardziej precyzyjny układ

Deska rozdzielcza ma minimalistyczny charakter. Dominujące w kabinie materiały (drewno, skóra) są naturalne.

58

Żeby móc planować zakup Wraitha trzeba dysponować kwotą ok. 1,5 mln złotych. Oficjalny cennik nie istnieje. Poszczególne dodatki wycenia się najczęściej w sposób indywidualny. kierowniczy, a  podczas szybkiej jazdy w  zakrętach auto znacznie mniej się przechyla niż można by  przypuszczać. Pod względem technologicznym Wraith garściami czerpie z  BMW serii  7  (typ F01). Odziedziczył po  nim  m.in. podwozie, cały zastęp asystentów dbających o  bezpieczeństwo oraz system

multimedialny – jeden z najlepszych na  świecie. Żeby jednak uniknąć zarzutu, że  arystokratyczna krew miesza się z bardziej pospolitymi genami, wiele z tych elementów zmodyfikowano. Wraith korzysta z  zawieszenia pneumatycznego, które w  „siódemce” nigdy nie było dostępne. Kierowca nie  może ingerować

Tylne siedzenia są tak samo wygodne jak przednie. Niestety, aby się o tym przekonać, trzeba się solidnie nagimnastykować.


Fleet Cars & Trucks

Za sprawą stylistyki Wraith wygląda niczym bunkier na kołach. Samochód waży blisko 2,4 tony.

zawieszenia, reflektorów, silnika oraz hamulców czuwają komputery. Jednak nad odpowiednim doborem przełożeń ośmiostopniowej automatycznej przekładni firmy ZF czuwa krążący w odległości 20 tys.  km nad Ziemią satelita. Kontroluje on pozycję samochodu, jego prędkość i kierunek jazdy oraz bezwzględną wysokość i  na  tej podstawie decyduje, czy, kiedy i w jakim czasie należy zmienić bieg na niższy lub wyższy. Brzmi niewiarygodnie, ale właśnie tak to się odbywa.

Statek na kołach Pod nieprawdopodobnie długą maską zamontowano podwójnie doładowany, 12-cylindrowy silnik o mocy 632 KM. To najmocniejsza jednostka napędowa, jaka

kiedykolwiek trafiła do seryjnego Rolls Royce’a. Generuje ona potężny moment obrotowy o wartości 800 Nm, który jest dostępny już przy  1,5  tys. obr./min. Takie parametry sprawiają, że  mimo potężnej masy własnej ta salonka na  kołach potrafi rozpędzić  się do  100  km/h w  4,6  s i  mknąć z  prędkością nawet 250  km/h. Reakcja na gaz jest niemal zerojedynkowa, ale siedząc za  kierownicą Rollsa przeciążeń, jakie działają na ludzkie ciało podczas przyspieszenia, w  jakiś magiczny sposób się tutaj nie odczuwa. To  zupełnie tak, jakby absorbowały je  fotele i  sam majestat samochodu. Mimo imponujących osiągów, Wraith nie  ma  sportowych aspiracji. Oczywiście jeśli ktoś oszaleje, to  może wciskać

gaz do  podłogi. Na  co  dzień nie  ma  jednak takiej potrzeby, o  czym najdobitniej można  się przekonać, zerkając na  wskaźnik rezerwy mocy, który zastępuje klasyczny obrotomierz. Działa on w  sposób najbardziej sugestywny z  możliwych, na  pewno bardziej sugestywnie niż sam obrotomierz. Zresztą kogo interesują obroty silnika w  samochodzie z  automatyczną przekładnią? Do  zwykłej jazdy wystarcza ok.  10‒15% możliwości silnika, do  dynamicznej 25‒30. Powyżej 40% Wraith jest szybszy niż większość aut, które powszechnie uważa  się za  sportowe. Jednak w oficjalnych informacjach na  temat tego modelu słowo „sport” nie pojawia się nigdzie nawet na moment. Zresztą

Fot. D. Wejksznia

w  jego charakterystykę, ale zdaniem twórców tego auta, klienci i tak nie byliby zainteresowani takimi możliwościami. Nawet wtedy, gdyby im zaproponowano takie rozwiązanie. O tym, że może to  być prawda, świadczyć może filozoficzne podejście marki do  sprawy związanej z  programowaniem automatycznej klimatyzacji. W  kabinie próżno jest szukać wyświetlaczy informujących o ustawionej aktualnie temperaturze. 9,5  OC albo 22 OC – jakie to  ma  znaczenie? Ważniejsze od  cyferek są  odczucia, jeśli jest za zimno, to za pomocą klasycznego suwaka włącza  się ogrzewanie. Gdy jest za  ciepło, w analogiczny sposób obniża się temperaturę. Nad większością parametrów związanych z pracą

Zamiast obrotomierza jest wskaźnik rezerwy mocy. Działa on w sposób bardziej sugestywny niż ten pierwszy.

Nad głową można mieć diodową galaktykę, która liczy dokładnie 1340 gwiazd. Utyka się je w podsufitce ręcznie.

59


Fleet Cars & Trucks

do  dynamicznej jazdy nie  przystają hamulce, które mają ograniczoną wydajność. Poza  tym, taki sposób poruszania  się Rolls Royce’em jakoś nie  przystoi do charakteru tego auta. Ponadto więcej przyjemności sprawia dostojna jazda i  chłonięcie każdej chwili spędzonej za  kierownicą. Właśnie dlatego Wraith będzie znakomitym kompanem do  odbycia podróży z  Riwiery Francuskiej gdzieś do północnej Anglii, najlepiej bocznymi drogami. Wtedy można w pełni poczuć komfort. A ten jest na niespotykanym poziomie, bo sunąc po drodze, ma się wrażenie prowadzenia luksusowego jachtu. Adaptacyjne zawieszenie filtruje wszelkie nierówności, przetwarza je na swój własny sposób i niemal wygładza nawierzchnię,

60

dzięki temu podróżni nie  są  narażeni na najmniejszy nawet dyskomfort. Wnętrze auta jest nieprawdopodobnie odizolowane od  hałasu, ponieważ zastosowano podwójne szyby boczne, w  przedniej zaś zatopiono wygłuszającą folię. Takie wyciszenie kabiny ma  wręcz metaforyczny charakter, bo siedząc za kierownicą Rollsa jest się niejako odizolowanym od  problemów i  trosk życia codziennego.

Inny jest ten świat Wnętrze Wraitha składa  się w  stu procentach z  klasy. Na  podłodze zamiast wykładziny znajdują się dywany z owczej wełny ‒ są  tak grube, że  można w  nich zatopić całą dłoń. Deska rozdzielcza jest minimalistyczna, zwłaszcza wtedy, gdy centralnie

Chłodniej albo cieplej – właściciel RR nie zaprząta sobie głowy takimi detalami jak programowanie klimatyzacji, dlatego zrezygnowano z cyfrowych wyświetlaczy.

Krążący nad Ziemią satelita przekazuje Wraithowi dane GPS-u. Dzięki nim przekładnia „wie”, jak szybko jedzie samochód oraz w którym kierunku i z wyprzedzeniem wybiera najlepsze przełożenie. umieszczony  8,8-calowy ekran całkowicie skryje  się za  osłoną. Wykończenie jak okiem sięgnąć jest doskonałe, ale kiedy dokładniej przyjrzymy  się poszczególnym materiałom, okazują  się one jeszcze lepsze. Zresztą sposób wykończenia samochodu jest absolutnie dowolny i  zależy wyłącznie od  inwencji twórczej klienta. Pojęcie „standard” nie ma w kontekście marki Rolls Royce żadnego zastosowania. No, chyba że  mówimy o  tym, co  zawsze i  bez jakichkolwiek

dopłat znajdziemy na pokładzie, a  są  to  m.in. skórzana tapicerka, system nawigacji satelitarnej, oświetlenie LED itd. Konfigurowanie Rolls Royce’a  polega tak naprawdę na  nadaniu mu indywidualnego charakteru. W  tej kwestii możliwe jest właściwie wszystko. Dosłownie, bo to, co  niemożliwe, wymaga odrobinę więcej czasu. Nadwozie może być pomalowane lakierem w  jednym z  44 tys. dostępnych odcieni. Oczywiście poszczególne kolory można łączyć,

Drzwi otwierają się w przeciwną stronę. Można do nich sięgać albo po prostu zamykać elektrycznie.


Fleet Cars & Trucks

Wraith mierzy 5,3 m. Linia nadwozia sprawia, że tego nie widać, jednak podczas manewrowania odczuwa się długość auta.

uzyskując, jak w  testowym egzemplarzu, dwubarwne nadwozie. Wewnątrz dominują drewno, wysokogatunkowa skóra, szlachetne kruszce, wysokogatunkowe metale, a nawet włókno węglowe. Ilość tworzyw sztucznych jest szczątkowa, a  zamiast konwencjonalnej lampki kabinę rozświetla rozgwieżdżone niebo, na które składa się 1340 diod LED. Tę „standardową” galaktykę można w dowolny sposób zmieniać, choćby po  to, żeby układ gwiazd był bardziej sprzyjający, szczególnie jeśli może to  mieć wpływ na pomyślność działalności biznesowej klienta.

Unikalny pod każdym względem Dobór materiałów wykończeniowych, perfekcja montażu

są  klasą samą dla siebie. Zresztą przy brytyjczyku większość marek należących do  tzw. klasy premium wygląda niczym ubogi krewny. Rolls Royce jest jedną z ostatnich marek na świecie, gdzie proces wykańczania odbywa  się w  sposób absolutnie rzemieślniczy. Oczywiście to  musi mieć i  ma  niebagatelny wpływ na koszty i czas produkcji. Właśnie dlatego samochód ten jest tak rzadki i tak koszmarnie drogi – rozmowa na jego temat rozpoczyna się od kwoty 1,5 mln złotych, choć pojęcie cennika tak naprawdę nie istnieje. W  przypadku Wraitha jest jedna rzecz, która może rozczarowywać. Ale tylko wtedy, gdy potraktujemy ten samochód jak każdy inny ‒ bardziej pospolity. Chodzi o  miejsca dla dwóch

Statuetka „Spirit of Ecstasy” wyjeżdża z osłony chłodnicy własną windą. Może być pozłacana albo wykonana ze srebra.

dodatkowych pasażerów z  tyłu. Mają oni niewiele przestrzeni na  nogi i  nie  jest łatwo  się tam dostać. Mamy jednak wrażenie, że  przeciętny użytkownik takiego Rolls Royce’a  bardzo rzadko zabiera na pokład więcej niż jedną osobę. Auto ewidentnie zostało zaprojektowane dla dwojga i  pewnie dlatego drzwi otwierają  się pod wiatr, co  bardzo ułatwia wsiadanie. Ponieważ ważą tyle co mały Fiat, do ich zamykania służy specjalny przycisk. Inne bardzo użytkowe akcenty to duży bagażnik, który połknie 470 l bagażu, oraz 83-litrowy zbiornik paliwa. Przy średnim spalaniu na  poziomie 14  l/100  km pozwala on zapomnieć o tankowaniu przez ok.  600  km. Najbardziej magicznym detalem jest bez wątpienia statuetka „Spirit

of Ecstasy” – po naszemu „duch uniesienia” ‒ która zdobi osłonę chłodnicy, oraz dekielki obręczy z  logo „R-R”, które nie  kręcą  się podczas jazdy. Jazda Rolls Royce’em ma w sobie coś z magii i jest przyjemnością samą w sobie. Fajnie by było móc go zatrzymać na  dłużej. Z  drugiej jednak strony cieszy nas to, że  w  ogóle nadarzyła  się możliwość odbycia takiej przejażdżki.  Rolls Royce Wraith +  Wyjątkowość modelu, wykończenie kabiny, znakomite osiągi, nieprawdopodobny komfort jazdy. –  Brak.

Potencjał silnika V12 turbo jest wykorzystywany najczęściej w 15-20 %. Zużycie paliwa mieści się wówczas w granicach rozsądku.

61


Fleet Cars & Trucks

Wszechstronne kombi Uterenowione modele kombi segmentu premium mogą stanowić rozsądną alternatywę dla luksusowych SUV-ów. Doskonałym przykładem jest debiutujące na rynku Audi A4 Allroad quattro drugiej generacji. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Audi A4 Allroad quattro Gdzie: Ełk Kiedy: 14‒15.09.2016 Ile: 200 km

Pierwsza generacja niszowego modelu A4 Allroad pojawiła się w ofercie siedem lat temu. Pomysł zbudowania luksusowego uterenowionego kombi okazał  się strzałem w  dziesiątkę, gdyż do tej pory zbudowano ponad 100 tys. szt. tego modelu. W tym roku w ofercie Audi pojawia się druga generacja uterenowionego kombi z Ingolstadt.

Rasowe kombi Audi A4 Allroad możemy odróżnić od  klasycznego Avanta po  mocno nabrzmiałych nadkolach z  ciemnoszarego tworzywa (mogą być też w kolorze nadwozia), masywnych progach i  srebrzystych elementach w  dolnej części zderzaków. Od klasycznego A4 wariant ten wyróżnia  się również pionowymi listwami atrapy chłodnicy oraz podwyższonymi relingami dachowymi. Nowością jest pojawienie  się oznaczeń quattro na  przednich nadkolach. Audi A4 Allroad quattro ma także zwiększony o 2,3 cm prześwit. Wraz z  większymi kołami powiększa  się on o  3,4  cm. 62

Nowość Audi ma zbliżone do poprzednika wymiary (długość wynosi 475  cm), ale jednocześnie, dzięki innym materiałom nadwozia, jest lżejszy nawet o 90 kg. Standardowym wyposażeniem A-czwórki są 17-calowe felgi aluminiowe oraz reflektory ksenonowe. W  opcji znajdziemy felgi nawet 2 cale większe oraz reflektory diodowe Matrix z  kierunkowskazami ze  zdynamizowanym sposobem sygnalizowania.

Przytulnie i komfortowo Jakość wykończenia wnętrza A-czwórki jest bliższa najbardziej luksusowym limuzynom niż innym modelom klasy średniej premium. Deska rozdzielcza jest lekka optycznie i mniej przeładowana funkcjami niż w  poprzedniku. Poza tym mamy wrażenie, że wnętrze jest szersze niż w istocie, dzięki dwóm poziomym liniom przebiegającym przez całą deskę rozdzielczą, między którymi umieszczono rozbudowane nawiewy. Piorunujące wrażenie robi wirtualny kokpit za kierownicą umieszczony na  ekranie LCD o  przekątnej 12,3  cala (opcja). Ekran daje duże możliwości konfiguracji, ma  atrakcyjną szatę graficzną i  jest bardzo czytelny. Tuż za  dźwignią zmiany biegów znajduje  się pokrętło

MMI z  umieszczonym na  nim touchpadem. Jest on stosowany w  najbardziej rozbudowanej wersji systemu infotainment: MMI Navigation plus z monitorem o przekątnej 8,3 cala. Tak jak w  innych modelach Audi w  A-czwórce znajdziemy system Audi phone box (opcja). Wystarczy umieścić telefon w  schowku w  konsoli środkowej i  sparować go z  systemem MMI. Telefon łączy  się z  zewnętrzną anteną pojazdu, poprawiając jakość odbioru. Dostępna jest także możliwość ładowania smartfona z wbudowanego portu USB lub też bezprzewodowe ładowanie telefonu zgodne ze  standardem Qi. Dla łaknących ciągłego kontaktu ze  światem producent oferuje punkt dostępu do Internetu. Producent zadbał też o  funkcjonalność samochodu. Bagażnik tego modelu ma  pojemność od  505 do  1510 litrów. Wydaje  się to  niewielką wartością, ale żaden z  bezpośrednich rywali nie  jest nawet o  litr lepszy. Luksusowe SUV-y segmentu D również nie oferują więcej. Co  ciekawe, elektrycznie przesuwana roleta przestrzeni bagażowej w  Audi i  elektryczny napęd pokrywy bagażnika to elementy wyposażenia seryjnego.

Ładowność w  tym modelu mogłaby być lepsza, gdyż wynosi ona od 515 kg do 530 kg (w dieslu). Uterenowione kombi może ciągnąć przyczepę niehamowaną o masie 750 kg lub hamowaną o masie do 2100 kg.

Dwie jednostki do wyboru A4 Allroad jest oferowane tylko w  dwóch wersjach silnikowych: benzynowej  2.0  TFSI o  mocy 252  KM (370  Nm/1600‒4500 obr./min) lub też dieslowskiej  2.0  TDI o  mocy 190  KM (400  Nm/1750‒2750 obr./min). Pierwszy z  nich przyspiesza od  0  do  100  km/h w  6,1  sekundy, a  drugi w  7,8  sekundy. Oba warianty współpracują wyłącznie z  siedmiostopniową, automatyczną skrzynią biegów S tronic. Z czasem w ofercie pojawią  się silniki  2.0  TDI/150  KM oraz  3.0  TDI/218‒272  KM. Wszystkie wersje A4 Allroad mają stały napęd na  cztery koła quattro. W  wersji wysokoprężnej znajdziemy samoblokujący mechanizm różnicowy Torsena, a  w  wariancie benzynowym napęd quattro z  techniką Ultra, który, co jest nowością, ma możliwość konfiguracji ustawień. W  przypadku napędu z  techniką Ultra przy jeździe po  drogach utwardzonych ze  stałą


Fleet Cars & Trucks

Już z daleka możemy odróżnić wersję benzynową od diesla. Pierwsza z nich ma dwie końcówki wydechu, a druga jedną podwójną po lewej stronie.

prędkością napęd przekazywany jest głównie na koła przednie. Gdy czujniki zauważą np.  możliwość uślizgu kół albo podjazd samochodu na  wzniesienie, dołączany jest tylny napęd. W uterenowionym Audi nie  mogło zabraknąć aktywnego systemu kontroli zawieszenia (opcja). Kierowca może wybrać jeden z  trybów jazdy: comfort, auto, dynamic, efficiency, individual lub offroad. W tym ostatnim napęd jest przekazywany na cztery koła w sposób stały. W czasie jazdy po bezdrożach, podczas zjazdu ze  wzniesień, przyda  się też asystent zjazdu, który uniemożliwi niekontrolowane rozpędzanie się samochodu.

Topowe systemy

Fot. P. Dobrosławski

Od liczby systemów wspomagających bezpieczeństwo i komfort

jazdy może  się zakręcić w  głowie. Nowością w  tym modelu jest np.  osobisty asystent trasy, uczący  się regularnych tras naszych przejazdów. Gdy system zauważy ponowne poruszanie  się po  takiej trasie, sam zaproponuje nam jej optymalny przebieg, uwzględniając np. ominięcie korków. A wszystko to bez konieczności włączania nawigacji. Inną nowinką jest system ostrzegający przed wysiadaniem z pojazdu w momencie, gdy czujniki zauważą zbliżanie  się innego samochodu. Na  pokładzie nie  zabrakło układu aktywnego hamowania z funkcją rozpoznawania pieszych, aktywnego tempomatu, asystenta jazdy w korku czy też asystenta parkowania samochodem z  przyczepą. W  razie kradzieży właściciel pojazdu zostanie o  tym powiadomiony

Pierwszorzędnie wykończone wnętrze Audi wyróżnia się jakością, przytulnością i nowoczesnością rozwiązań, nawet w segmencie premium.

wprost na  swój smarfton wraz z  informacją, w  jaki sposób intruz dostał się do pojazdu.

Bogactwo opcji Audi A4 Allroad quattro w wersji benzynowej kosztuje 197,2 tys. zł, a w dieslu - 198,6 tys. zł. Równie rasowe pod względem wyglądu Volvo V60 Cross Country startuje z cenami od 154,4 tys. zł (2.0/245  KM). BMW i  Mercedes nie  mają na  razie w  ofercie uterenowionych wersji w  tym segmencie. Patrząc na  listę bogatą listę wyposażenia standardowego Audi, trudno zwykłym zjadaczom chleba uwierzyć, że klienci mogą chcieć czegoś więcej w samochodzie. Jednak po  wnikliwym wczytaniu się dostrzeżemy na tej liście istotne braki. W standardzie nie  ma  np.  elektrycznie regulowanych foteli, tempomatu czy też czujników cofania. Dopłaty wymagają nawet takie drobiazgi jak podświetlane lusterko w osłonach przeciwsłonecznych

czy  też możliwość przesunięcia tejże osłony na... boczną szybę. Jak przystało na  segment premium Audi, oferuje te elementy, jak i dziesiątki innych, na długiej liście wyposażenia opcjonalnego. Zaznaczenie w  konfiguratorze tylko części z nich bez problemów podniesie cenę A-czwórki o  kolejne 100 tys.  zł. Co  większość nabywców uterenowionej A-czwórki, jak pokazują dane sprzedaży, z pewnością uczyni. 

Audi A4 Allroad quattro +  Znakomita jakość wykonania, prowadzenie lepsze niż w SUVach, funkcjonalność nie gorsza niż w SUV-ach, wysoki komfort jazdy, rozbudowane systemy podnoszące bezpieczeństwo czynne. –  Poziom cen, ceny opcji, niewielki bagażnik jak na kombi segmentu D, małe lusterka boczne.

63


Fleet Cars & Trucks

Blisko natury Jeśli do wykończenia wnętrza samochodu używa się sproszkowanego drewna, wulkanicznego pyłu i trzciny cukrowej, to musi on być wyjątkowy. Jak bardzo? Sprawdziliśmy to podczas jazd testowych hybrydowym Hyundaiem Ioniq. Kto: Michał Hutyra Co: Hyundai Ioniq hybrydowy Gdzie: Warszawa Kiedy: 13.10.2016 Ile: 120 km

Hyundai rozpoczął sprzedaż pierwszego wielkoseryjnego samochodu, który jest pozbawiony konwencjonalnego napędu spalinowego. Na  początek na  ulice wyjeżdża odmiana hybrydowa, ale wkrótce dołączą do  niej wersje elektryczna oraz hybrydowa z  możliwością ładowania z  gniazdka elektrycznego (PHEV). Dwa z tych modeli będzie można zobaczyć podczas targów Fleet Market.

Wzorowany, nie skopiowany Pierwsze, co  rzuca  się w  oczy, gdy patrzymy na  Ioniqa, to  kształt nadwozia. Według nas nowy Hyundai jest bardzo podobny do  Priusa. Oczywiście ma  mniej ostrych przetłoczeń, ale to  podobieństwo nie  jest chyba przypadkowe. Koreańczycy nie  ukrywają, że  na  celownik biorą rynkowego lidera w  dziedzinie technologii hybrydowej – Toyotę. Wyzwanie jest duże, bo  Hyundai 64

(na  tle Toyoty, z  20-letnim doświadczeniem w produkcji tego typu aut) jest w  tej dziedzinie niezbyt doświadczony. Jednak Koreańczycy wcale nie  zamierzają kopiować Toyoty. Żeby oddać sprawiedliwość, kształt nadwozia, przypominający kroplę wody, jest podyktowany kwestiami związanymi z  aerodynamiką, która w  ekologicznych pojazdach jest absolutnym priorytetem. Aby zmniejszyć opory powietrza, dość szczelnie (za  pomocą specjalnych osłon) zabudowano nawet podwozie samochodu. Wszystko to  przełożyło  się na  doskonały współczynnik oporu powietrza Cx, który wynosi  0,24. O  tym, że  nadwozie ma  opływowy kształt, najszybciej można  się przekonać już po krótkiej chwili spędzonej za kierownicą. Kiedy poruszamy  się na  samym silniku elektrycznym (tryb EV), słychać jedynie szelest opon, a przy wyższych prędkościach dołącza do niego delikatny szum wiatru. Ioniq ma  znakomitą prezencję – przód wygląda drapieżnie i  został namalowany na  obraz i  podobieństwo nowej i-trzydziestki. Tył z  szybą podzieloną na  pół i  delikatnym spoilerem

Ioniq to jeden z nielicznych modeli hybrydowych, którym jazda, oprócz wymiernych korzyści związanych z oszczędzaniem paliwa, sprawia też dużą przyjemność. prezentuje się równie dynamicznie. Niestety, brak wycieraczki sprawia, że  podczas niepogody w  lusterku wstecznym niewiele widać. Oczywiście inżynierowie zapewniali nas, że  tył ukształtowano w  taki sposób, że  szyba nie  będzie  się nadmiernie brudzić, ale podczas powolnej jazdy, np. po mieście, aerodynamika traci swoją skuteczność. Ioniq został zbudowany na  zupełnie nowej, specjalnie z myślą o tym modelu skonstruowanej płycie podłogowej. Inżynierom zależało na  tym, żeby nie  ograniczały ich rozwiązania konstrukcyjne, które spotkać można w samochodach wyłącznie spalinowych. Priorytetem było zamontowanie polimerowych akumulatorów litowo-jonowych możliwie najbliżej ziemi. To  zadanie powiodło  się znakomicie, dlatego środek ciężkości Ioniqa znajduje się o 3 mm niżej

niż w Golfie GTI. W konstrukcji nadwozia i  podwozia samochodu wykorzystano wiele elementów aluminiowych,  m.in. zawieszenie, maskę i  klapę bagażnika. Dzięki  tym zabiegom udało  się uzyskać niską masę własną auta – gotowe do jazdy waży 1370 kg, czyli o 5 kg mniej niż Prius.

Przestronnie i nowocześnie Pod względem wymiarów Ioniq jest bardzo zbliżony do  nowej Elantry. Oba samochody mają identyczny rozstaw osi i  podobną długość (10  cm na  korzyść Elantry). Wewnątrz jest mnóstwo miejsca, zarówno dla kierowcy, ale też dla pasażerów podróżujących z  tyłu. Miejsca na  nogi  tym ostatnim może zabraknąć dopiero wtedy, gdy przednie fotele są  maksymalnie odsunięte. Stromo opadający dach sprawia, że na tylnej kanapie


Fleet Cars & Trucks

Hyundai Ioniq kształtem nadwozia bardzo przypomina Toyotę Prius.

do  jazdy. Cieszy też spora liczba schowków i  praktycznych półeczek, dlatego nie  ma  problemu ze  znalezieniem miejsca na  telefon komórkowy, klucze lub portfel. Nowoczesne technologie na  pokładzie Hyundaia objawiają się m.in. tym, że już w średniej wersji wyposażenia Premium (cena od  110,9  tys.  zł) znaleźć można m.in. system nawigacji satelitarnej z  8-calowym ekranem, reflektory ksenonowe o  obniżonej mocy świetlnej (nie  wymagają układów czyszczących szkło i poziomowania) oraz indukcyjna ładowarka do  telefonu. Zadbano o najdrobniejsze detale, ponieważ miejsce na telefon jest wyściełane gumą, żeby nie hałasował on podczas jazdy po  nierównościach. Każdy Ioniq (nawet ten najtańszy,

za  99,9  tys.  zł) jest wyposażony w  system utrzymujący go na  pasie ruchu, aktywny tempomat, czujniki cofania, wielofunkcyjną skórzaną kierownicę i  dwustrefową klimatyzację z  jonizatorem powietrza.

Faktycznie oszczędny Zawieszenie jest twarde, ale pracuje dość sprężyście i nie wstrząsa nadwoziem nawet wtedy, gdy przejeżdżamy po  krótkich nierównościach poprzecznych, np.  po  progach zwalniających. Z  tyłu zastosowano układ wielowahaczowy, z  przodu kolumny McPhersona, a  więc udany przepis, który zapewnia odpowiednio wysoki komfort jazdy i  stabilność. Na  ruchy wydawane kierownicą Ioniq reaguje dość

spontanicznie, jednak naszym zdaniem układ kierowniczy pracuje nieco zbyt sztucznie i średnio precyzyjnie. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z  tego, że nie jest to model, który ma wywoływać przyspieszone bicie serca. I  nie  wywołuje, szczególnie wtedy, gdy podjedziemy pod dystrybutor. Podczas jazd testowych, bez trudu udało nam  się osiągnąć (i to w ruchu miejskim) wynik poniżej 5 l/100 km. Skąd tak dobry wynik? Pod maską Ioniqa, w  tandemie, pracują dwa silniki ‒ benzynowy, wolnossący, z  bezpośrednim wtryskiem paliwa o  pojemności  1.6  l, oraz elektryczny prądu stałego. Pierwszy (pracując solo) nie  zapewniałby ani rewelacyjnych osiągów, ani

Fot. P. Dobroslawski

wygodnie podróżować będą osoby o  wzroście nieprzekraczającym 180  cm. Hybrydowy Hyundai może  się też pochwalić całkiem sporym bagażnikiem, którego pojemność wynosi 443 l, a po złożeniu oparcia kanapy powiększa się do 1505 l. Regularne kształty i  miękka roleta pozwalają maksymalnie wykorzystać tę przestrzeń. Po  zajęciu miejsca za  kierownicą pierwsze, co  rzuca  się w oczy, to porządne materiały zastosowane do wykończenia wnętrza. Tam, gdzie najczęściej wędrują palce, są one miękkie, tam, gdzie rzadziej – twarde, ale wyglądają porządnie. Fotele i  kierownica mają spore zakresy regulacji, dlatego nie ma problemu ze znalezieniem właściwej pozycji

Funkcjonalność wnętrza jest dobra. Do jego wykończenia użyto dobrych materiałów. Dwusprzęgłowa przekładnia pracuje znakomicie. Jeśli przełączymy ją w tryb sportowy i sami zmieniamy biegi, wzrastają hałas i zużycie paliwa. Fotele mają twarde siedzisko i szeroki zakres regulacji.

65


Fleet Cars & Trucks

Poszczególne wersje Ioniqa będą się różnić między sobą przodem. Wersja elektryczna ma pełną osłonę chłodnicy. Brak wycieraczki z tyłu będzie podczas deszczowych dni utrudniał obserwację tego, co dzieje się za autem.

też ultraniskiego zużycia paliwa. Rozwija on moc zaledwie 105  KM i  moment obrotowy 147  Nm ‒ dopiero przy 4000 obr./min. Wszystko jednak zmienia  się za  sprawą silnika elektrycznego, który rozwija może niezbyt wysoką moc 43,5  KM, za  to  spory moment obrotowy o  wartości 170  Nm, który dostępny jest od  samego początku. Nawet delikatne wciśnięcie pedału gazu wywołuje natychmiastowy efekt. Efekt tym lepszy, bo  zamiast przekładni bezstopniowej (jak w Priusie) zamontowano  6-biegową skrzynię dwusprzęgłową DCT. Dzięki temu rozwiązaniu udało  się wyeliminować najbardziej przykrą cechę aut hybrydowych, jaką jest jednostajne buczenie towarzyszące przyspieszaniu. Ioniq podczas jazdy okazuje się zaskakująco żwawy.

Kiedy poruszamy  się dynamicznie, wykorzystywane są oba silniki. Pierwszą setkę samochód osiąga w 10,8 s. Nie jest to może wynik rewelacyjny, jednak ważniejszym parametrem jest przyspieszenie przy niskich i  średnich obrotach, a  tu  Ioniq wypada więcej niż przyzwoicie. Jeśli z  pedałem przyspieszenia obchodzimy  się delikatnie, hybrydowy Hyundai potrafi ruszyć i  rozpędzać  się, korzystając przede wszystkim z  silnika elektrycznego. Silnik spalinowy służy wówczas jako jego wsparcie. Przy dynamicznej jeździe jest zupełnie odwrotnie. Niestety, kierowca nie  ma  wpływu na  to, który z  silników odpowiada za  napęd w  danym momencie. Nie  można też wymusić jazdy na samych elektronach (tryb EV). Silnik spalinowy załącza  się też zawsze wtedy, gdy

potrzeba doładować akumulatory, będące źródłem zasilania dla silnika elektrycznego. Część energii wraca do akumulatorów podczas hamowania. Na  zegarach, po  lewej stronie, zamiast obrotomierza, znajduje  się wskaźnik, który informuje kierowcę o  tym, czy  energia jest zużywana, czy  odzyskiwana. Gdy zależy nam na  maksymalnej dynamice jazdy, trzeba przełączyć skrzynię w  tryb sportowy i  samemu zmieniać biegi. Zmienia się wówczas grafika zegarów (pojawia się obrotomierz), a  kierownica pracuje z  większym oporem. Auto przyspiesza wtedy lepiej, choć naszym zdaniem tryb sportowy wprowadza do  jazdy Ioniqiem niepotrzebną nerwowość, na  domiar  złego silnik zaczyna bardziej hałasować. Nam najbardziej podoba  się jazda

w  trybie standardowym – Eco. Pasuje ona do natury Ioniqa. Naszym zdaniem ten samochód ma duże szanse na to, żeby odbić Toyocie sporą grupę klientów. Pierwszym z  argumentów jest niższa cena, drugim dłuższa, 5-letnia gwarancja. Hyundai kusi też szerokim wachlarzem związanym z  finansowaniem samochodu – do  wyboru jest kredyt, leasing, wynajem długoterminowy lub abonament. W  zależności od  kwoty wpłaconej na  start, miesięczna rata kosztuje od 782 do 1388 zł miesięcznie. Żeby jeździć Ioniqiem, nie trzeba go kupować, to coraz powszechniejszy trend współczesnej motoryzacji. 

Hyundai Ioniq hybrydowy +  Bardzo dobre wyciszenie kabiny, wydajny i oszczędny zarazem układ napędowy, przestronne wnętrze, dobre właściwości jezdne, długa gwarancja, niska cena.

Silnik elektryczny rekompensuje przeciętną dynamikę Bagażnik jest całkiem spory (443 l) i ustawny. silnika spalinowego w dolnym  zakresie obrotów. Dobrze, że bagaż przykrywa zwijana roleta zamiast twardej półki.

66

–  Brak możliwości wymuszenia jazdy na samym silniku elektrycznym (tryb EV), Zaawansowane systemy bezpieczeństwa czynnego dostępne tylko w najdroższej wersji. System nawigacji satelitarnej niedostępny dla wersji podstawowej. 


Prenumerując magazyn Fleet, mogą Państwo korzystać z całego spektrum elementów: · bieżący dostęp do najciekawszych tematów i zagadnień branży motoryzacyjnej i flotowej · pierwszeństwo w udziale w eventach i szkoleniach organizowanych przez wydawcę magazynu Fleet – Fleet Meetings · automatyczny dostęp do elektronicznej wersji rocznika FLEET Contact – Vademecum samochodu firmowego oraz do innych zasobów dostępnych na portalu www.fleet.com.pl · darmowa wysyłka archiwalnych numerów miesięcznika Fleet – dialog flotowy · darmowa wysyłka rocznika FLEET Contact 2016 – Vademecum samochodu firmowego.


Fleet Cars & Trucks

Szykowny francuz Trudno byłoby wskazać bardziej eleganckie i ładniejsze współczesne kombi segmentu D niż Talisman Grandtour. Czy jednak w innych wymiarach nowość Renault wzbudza równie pozytywne odczucia? Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Renault Talisman Grandtour 1.6 TCe Initiale Paris Gdzie: Warszawa Kiedy: 12‒16.09.2016 Ile: 1000 km

Segment sedanów i  kombi klasy średniej ma  już tłuste lata za  sobą. Liczba chętnych na  takie pojazdy skurczyła  się w  Europie w  ciągu dziesięciu lat z ok. 2,75 mln szt. aut (18% rynku) do poziomu 1,7 mln aut (13% rynku) obecnie. Potencjalni nabywcy zachłysnęli  się pojazdami typu SUV i nic nie wskazuje na  to, że  ta  tendencja  się odwróci. Producenci klasycznych aut segmentu D albo wycofują je  z  rynku europejskiego, jak np.  Honda, albo starają  się kusić oryginalnymi technologiami, którą to  drogę obrało Renault w modelu Talisman.

Szykowny... Talisman w  zestawieniu z  poprzednikiem przeszedł udaną rewolucję stylistyczną. Eleganckiemu nadwoziu nie brakuje lekkości, mimo sporych rozmiarów pojazdu. Samochód nabrał ciekawych kształtów głównie dzięki oryginalnemu wzorowi reflektorów z  diodami LED w  kształcie litery C, schodzącym aż do  zderzaka. Stylistom 68

udało się też zgrabnie zakomponować tył nadwozia, co w przypadku aut kombi nie  zawsze kończy  się sukcesem. Talisman Grandtour bazuje na nowej platformie podłogowej CMF i  jest w  zestawieniu z  poprzednikiem znacznie większy. Długość tego modelu sięga 487  cm (+7  cm), szerokość 187 cm (+6 cm), wysokość 146 cm (+1,5 cm), a rozstaw osi wynosi 281  cm (+5,5  cm). Takie wymiary zwiastują przestronne wnętrze.

...i pakowny I  rzeczywiście. Kabina okazuje  się bardzo obszerna, tak z  przodu, jak i  z  tyłu. Na  tylnej kanapie mamy w  dodatku  3  cm więcej miejsca nad głowami niż w sedanie. Wygodne są również fotele, które także pod względem wizualnym prezentują  się ciekawie. Wersja Initiale Paris, z  jasnym wykończeniem wnętrza, jest bardzo przytulna dla pasażerów. W  tym wariancie możemy liczyć m.in. na specjalne wykończenie kabiny, w  tym obszycie skórą, oraz podgrzewane i wentylowane fotele przednie z możliwością regulacji 10 parametrów i z funkcją masażu. Trudno mieć zastrzeżenia do  jakości montażu, ale można je  mieć do  użytych tworzyw, np.  tych, z  jakich wykonano otoczenie pionowego

Niewielki silnik w tak dużym samochodzie okazał się mniej łapczywy na paliwo niż zakładaliśmy. Podczas jazdy po mieście średnie spalanie wyniosło 8,9 l/100 km, podróżując ze stałą prędkością 140 km/h spadło ono do 7,8 l/100 km. tabletu na  środkowej konsoli. Tworzywo to  budzi skojarzenia z  tanimi urządzeniami RTV marek no name. Ale to  w  zasadzie jedyny większy zgrzyt. Grunt, że  deska rozdzielcza Talismana jest przejrzysta i  nieprzeładowana przełącznikami, choć interfejs ekranu dotykowego o  przekątnej  8,7  cala nie  jest wzorem intuicyjności obsługi. Ten multimedialny kombajn pozwala na  obsługę nawigacji, telefonu, aplikacji internetowych czy  streamingu audio. Działa

on podobnie jak ekrany smartfonów, a  więc możemy przesuwać ekrany oraz powiększać lub zmniejszać obraz dwoma palcami. Multimedialność pojazdu podkreślają cztery wejścia USB umieszczone (po dwa) z przodu i  z  tyłu. W  Talismanie możemy dokonywać wyboru trybu jazdy poprzez system Multi-Sense, który koordynuje działanie dużej liczby systemów pokładowych. Wpływa on na działanie systemu 4Control, elektronicznie sterowanych amortyzatorów, układu

Reflektory z diodami LED w kształcie litery C schodzącymi aż do zderzaka – to wyróżnik najnowszych modeli Renault.


Fleet Cars & Trucks

Talisman Grandtour jest wręcz skrojony dla flot. Nawet dwie trzecie produkcji trafia do dużych firm.

1681 litrów (w  Lagunie było to odpowiednio 508 i 1593 litry). Jest to  wynik przeciętny w  segmencie. Mniejszą przestrzeń bagażową oferują np.  Ford Mondeo i  Toyota Avensis, a  większą Volkswagen Passat lub Škoda Superb.

Wzorowy 4Control Pod maską testowanego Talismana pracował turbodoładowany  1,6-litrowy silnik Energy TCe 200 (260 Nm od 2500 obr./ min) przekazujący moment obrotowy na  przednie koła poprzez dwusprzęgłową skrzynię EDC o  siedmiu przełożeniach. Co  prawda do  dźwigni biegów nie  będziemy sięgać często, ale warto zauważyć jej bardzo lekkie przełączanie. Podczas jazdy Talismanem z tym silnikiem cały

czas mieliśmy wrażenie, że  pod maską znajduje  się jednostka o  znacznie większej pojemności. Silnik jest dobrze wyciszony, pracuje kulturalnie i  płynnie wkręca  się w  obroty, zapewniając bardzo przyzwoite przyśpieszenia. Aby osiągnąć setkę, potrzebuje od  startu niecałych ośmiu sekund. Niewielki silnik w tak dużym samochodzie okazał się mniej łapczywy na paliwo, niż zakładaliśmy. Podczas jazdy po  mieście średnie spalanie wyniosło  8,9  l/100  km, podróżując ze stałą prędkością 140 km/h, samochód zużywał  7,8  l/100  km, a  podczas nieśpiesznej jazdy poza miastem spadało nawet od pięciu litrów na setkę. Dobrze wywiązali się ze swojej pracy twórcy układu jezdnego. W  prezentowanym modelu

możemy dostosować siłę tłumienia amortyzatorów do  naszych upodobań lub zdać  się na  elektronikę, która zadba na  bieżąco o  odpowiednie nastawy zawieszenia do danych warunków drogowych. Niezależnie od ustawień, komfort przejazdu nierówności będzie równie wysoki. Talisman znalazł  się w  czołówce popularnych aut segmentu D w  zakresie prowadzenia, głównie dzięki systemowi skrętnych kół 4Control. Przy prędkościach poniżej 50 km/h w trybie Comfort (60  km/h w  trybie neutralnym i  80  km/h w  trybie sport), tylne koła skręcają w  kierunku przeciwnym do  skrętu kół przednich, z maksymalnym wychyleniem  3,5  stopnia. Poprawia  się wówczas zdecydowanie zwrotność pojazdu, a  do  skrętu

Fot. P. Dobroslawski

kierowniczego, silnika i  skrzyni biegów EDC, a także na ustawienia instrumentów pokładowych, w  tym brzmienie silnika i  ustawienia klimatyzacji. Producent zadbał też o  inne kolory podświetlenia zegarów i  instrumentów na  środkowej konsoli w  poszczególnych trybach Eco, Comfort, Neutral oraz Sport. Dodatkowo możemy też dobrać własne ustawienia w  trybie Perso. Zmiany ustawień dokonamy poprzez ekran R-Link, ale jeszcze szybciej i bez odrywania wzroku od  kierownicy możemy jej dokonać specjalnym joystickiem umieszczonym przed dźwignią zmiany biegów. Za  przestrzenią pasażerską znajdziemy jeszcze pakowny bagażnik o  pojemności 572 litrów, a  po  złożeniu oparć uzyskamy

Wersja Initiale Paris, z jasnym wykończeniem wnętrza, jest bardzo przytulna dla pasażerów. Trudno mieć zastrzeżenia do jakości montażu, ale można je mieć do użytych tworzyw, np. tych, z jakich wykonano środkową konsolę.

W topowym wariancie pionowy ekran dotykowy ma przekątną 8,7 cala, ale im tańszy wariant, tym będzie on mniejszy. W podstawowej wersji ma on już tylko 4,2 cala.

69


Fleet Cars & Trucks

potrzebny jest wyraźnie mniejszy obrót koła kierownicy (2,4 obrotu od lewej do prawej, a w wersji bez systemu 4Control ‒ 2,8 obrotu). Jeśli podróżujemy Talismanem powyżej wspomnianych wcześniej prędkości, na poszczególnych trybach koła tylne zaczynają skręcać w  tym samym kierunku co  koła przednie (pod kątem  1,9  stopnia). Wówczas poprawia się wyraźnie stabilność prowadzenia i  poczucie bezpieczeństwa podczas szybkiej jazdy. System 4Control jest seryjnym wyposażeniem wersji Initiale Paris. Opcjonalnie można go nabyć tylko do  wersji Intens, ale kosztuje on 7,5 tys. zł (w pakiecie z 19-calowymi alufelgami i przyciemnianymi szybami). A  co  z  minusów? W  czasie jazdy przydałby  się jednak bardziej zaawansowany aktywny tempomat. Obecny w  Renault

działa bardzo sprawnie, ale gdy obniżymy prędkość poniżej 40  km/h, automatycznie  się rozłącza, informując nas o  tym brzęczykiem. Wówczas musimy zadziałać już sami. W  tym samochodzie widzielibyśmy rozwiązanie, które płynnie i  automatycznie wyhamuje nasz samochód aż do  zatrzymania. Poza  tym działanie układu kierowniczego wydaje nam się najbardziej precyzyjne w  trybie Sport. W  pozostałych trybach wspomaganie jest zbyt silne.

Nietanie Initiale Paris Talisman Grandtour kosztuje w podstawowej wersji 97,9 tys. zł (sedan jest  4  tys.  zł tańszy). Pod maską mamy wówczas  1,5-litrowego diesla o mocy 110 KM. Mocnym punktem Talismana jest standardowe wyposażenie obejmujące,  m.in. dwustrefową

System skrętnych kół 4Control zastosowany w Talismanie po raz pierwszy pojawił się w Lagunie GT w 2007 roku, a obecne stosowany jest np. w modelu Espace.

70

Trzeba przyznać, że Talisman jest pierwszym tak udanym samochodem Renault w segmencie D od czasu debiutu Laguny pierwszej generacji. Producent musiał się postarać, gdyż konkurencja w klasie średniej jest wyjątkowo zażarta, a poziom rywali wysoki. klimatyzację z  filtrem z  węglem aktywnym. Za najtańszy wariant z  testowanym silnikiem kwota na fakturze wyniesie 125,4 tys. zł, a  za  prezentowaną wersję Initiale Paris już 149,4 tys. zł. Cenę topowej wersji trudno uznać za  kuszącą. Niewiele więcej, bo  6  tys.  zł, zapłacimy za  Mondeo w wersji Vignale z 203-konnym silnikiem. Za to odpowiednio  4  tys. oraz  3  tys.  zł mniej wydamy na  topowego Superba i Passata z tym samym 220-konnym benzyniakiem pod maską. Konkurenci nie  mają w  ofercie odpowiednika układu 4Control, ale wystarczy dołożyć ok. 10 tys.  zł, aby cieszyć  się z  napędu na  cztery koła np.  w  Passacie, którego to  rozwiązania nie ma w Renault. Talisman oferuje oczywiście cały zestaw (seryjnie lub za  dopłatą) systemów elektronicznych podnoszących komfort jazdy i bezpieczeństwo. Na  przykład asystent parkowania pozwoli nam na  bezpieczne zaparkowanie pojazdu równolegle, prostopadle oraz, to nowość, ukośnie. Zabrakło za  to  systemu ostrzegającego o  pojazdach

w  momencie, gdy wyjeżdżamy z  miejsca parkingowego tyłem. Podczas jazdy nie raz przyda nam się system kontroli pasa ruchu, adaptacyjne światła drogowe, układ kontroli bezpiecznej odległości między pojazdami oraz wspomagania nagłego hamowania, funkcja rozpoznawania znaków drogowych czy  system kontroli martwego pola. Trzeba przyznać, że Talisman jest pierwszym tak udanym samochodem Renault w  segmencie D od  czasu debiutu Laguny pierwszej generacji. Producent musiał się postarać, gdyż konkurencja w  klasie średniej jest wyjątkowo zażarta, a poziom rywali wysoki.  Renault Talisman Grandtour +  Elegancka sylwetka, obszerne wnętrze, system 4Control (jego wpływ na prowadzenie i zwinność), wyciszenie, wygoda foteli. –  Nierównomierna jakość tworzyw we wnętrzu, umieszczenie przycisku tempomatu.


Fleet Cars & Trucks

Update Up'a Najmniejszy model Volkswagena niepostrzeżenie stał się liderem segmentu A w Polsce. Do tego sprzedaż Up! ciągle rośnie, a tendencja ta może się utrzymywać za sprawą debiutu modelu po faceliftingu. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Volkswagen Up! Beats 1.0 TSI 90KM Gdzie: Poznań Kiedy: 22–23.10.2016 Ile: 150 km

Patrząc na  poprzedników Up!, czyli modele Lupo (1998) i Fox (2005) mieliśmy wrażenie, że  Volkswagen traktuje segment A  nieco po  macoszemu. Były to  co  prawda konstrukcje poprawne technicznie, ale poza wysokimi cenami brakowało im jeszcze tego czegoś, co  powinny mieć samochody miejskie, a  co  od  dekad doskonale dostrzegał Fiat. Sytuacja zmieniła  się wraz z  debiutem Up! w  2011 roku. Prosta konstrukcja, obszerne i  praktyczne nadwozie oraz akceptowalne ceny sprawiły, że  od  tego czasu sprzedano ok.  700 tys. tych pojazdów, wraz z  bliźniaczymi modelami spod znaków Škody i Seata. W zeszłym roku Up! został liderem segmentu A w Polsce (2506 szt.), a ten rok okazał  się jeszcze lepszy, gdyż w  ciągu ośmiu miesięcy sprzedano 2150 szt. Up! (+56%). Odmłodzony model rozpoznamy po  nowych zderzakach,

lusterkach zewnętrznych z kierunkowskazami, reflektorach z  diodami do  jazdy dziennej i  nowych lampach z  tyłu. Producent poszerzył gamę kolorów oraz zwiększył możliwości personalizacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamówić ten model z dachem w innym kolorze, czy  też alufelgami kontrastującymi barwą z resztą nadwozia. We wnętrzu od razu dostrzeżemy nowość w  postaci wielofunkcyjnej kierownicy. Volkswagen zrezygnował z  montażu klasycznej nawigacji. Obecnie do jej obsługi wystarczy smartfon montowany w  stacji dokującej. Po  wgraniu odpowiednich aplikacji funkcjonalność smartfona wyraźnie rośnie. Może on pełnić rolę komputera pokładowego czy  urządzenia głośnomówiącego. System całkiem sprawnie rozpoznaje również pismo ręczne – możemy np.  wpisywać kolejne litery adresu w  nawigacji na  całym ekranie naszego smartfona. Nowością jest także klimatyzacja automatyczna z  filtrem antyalergicznym i  kamera cofania. Prezentowany wariant Up! Beats jest dodatkowo wyposażony w  300-watowy system

nagłośnieniowy z  siedmioma głośnikami. Wersja ta  pojawi się w polskiej ofercie dopiero w przyszłym roku. W  zmodernizowanym modelu pozostało kilka istotnych uproszczeń. Nadal na  części drzwi znajduje  się nieosłonięta blacha, zagłówki zintegrowane są  z  oparciami foteli, a  w  drugim rzędzie drzwi zastosowano wyłącznie szyby uchylne. Do  niedawna Up! był oferowany wyłącznie z  trzycylindrową jednostką benzynową MPI o mocach 60 i 75 KM. Teraz doszedł wariant  1.0  TSI o  mocy 90  KM  i  z  maksymalnym momentem obrotowym 160 Nm (1500–3500 obr./min). Up! z  tym silnikiem osiąga setkę w niecałe 10 sekund. Napęd może być przenoszony na  koła poprzez  5-biegową skrzynię mechaniczną lub też zautomatyzowaną pięciobiegową skrzynię biegów ASG. Najtańszy trzydrzwiowy Up! w  60-konnej wersji Take to  koszt 36,39 tys. zł, a jego wersja 5-drzwiowa to już koszt 37,8 tys. zł. To prawie  2,5  tys.  zł więcej niż przed modernizacją, choć  tę  kwotę po  części uzasadnia lepsze wyposażenie. Ceny dobrze

wyposażonych wariantów zbliżają  się do  50 tys.  zł. W  ofercie jest także elektryczny e-Up! z silnikiem o mocy 60 kW. Kosztuje on 115,19 tys. zł. Aby ceny nie  odstraszały potencjalnych nabywców, Volkswagen promuje odmłodzony model głównie wysokością raty. Na  przykład przy trzyletniej umowie leasingowej i  pierwszej wpłacie 10%, kolejne miesięczne raty leasingowe mogą wynieść od 364 zł netto. Za kolejne 3 zł/ miesiąc wydłużymy gwarancję o  rok, a  gdy dopłacimy 15  zł/ miesiąc, również koszty przeglądów będą dla nas bezpłatne. Przejrzyście skonstruowana oferta finansowa jest, oprócz praktyczności Up!, jednym z  powodów tak imponującego wzrostu jego sprzedaży. 

Volkswagen Up! Beats 1.0 TSI +  Zgrabne i praktyczne nadwozie, zwinność w mieście, pewne prowadzenie. –  Uproszczenia we wnętrzu, tylko 4-osobowe nadwozie, wysokie ceny.

71


Fleet Cars & Trucks

Atrakcyjna japonka W wyglądzie Mazdy 6 można zakochać się od pierwszego spojrzenia. Pomimo upływu ponad dwóch lat od premiery faceliftingu III generacji, auto na tle nowych modeli konkurencji, nadal wygląda świeżo i przyciąga wzrok swoim designem. Nic więc dziwnego, że Japończycy w wersji modelowej na rok 2017 nie modyfikowali świetnie wyglądającego nadwozia, a skupili się na dopracowaniu wnętrza. Kto: Adam Dziedziński Co: Mazda 6 Gdzie: Barcelona Kiedy: 13‒14 września 2016 Ile: 150 km

Flagowy model japońskiego koncernu w  nowym wcieleniu praktycznie  się nie  zmienił. Jeśli przypatrzymy mu  się bliżej, dostrzeżemy tylko lekko zmodyfikowane lusterka boczne, w  których teraz znajdują  się lampy kierunkowskazów oraz wyposażone są w funkcje elektrycznego składania. Poza tym z oferty możemy wybrać nowy kolor „Machine Grey”. Z  zewnętrznych zmian to tak naprawdę wszystko. Biorąc jednak pod uwagę liczne nagrody, które obecna generacja „szóstki” otrzymała za  całokształt stylistyczny, to  całkiem zrozumiałe posunięcie. Jak coś dobrze wygląda i  się sprzedaje, to  nie  ma  co  kombinować. W wersji modelowej na rok 2017 największe zmiany nie  są  widoczne gołym okiem.

pierwszym rozwiązaniem dostępnym w  ramach pakietu SKYACTIV-VEHICLE DYNAMICS. Nowy zestaw technologii ma  kompleksowo kontrolować pracę silnika, skrzyni biegów, podwozia i  nadwozia, aby dostosowywać auto do  warunków na drodze. Zadaniem samego już układu GVC, jest kontrolowanie wartości momentu obrotowego i  optymalizowanie dociążenia poszczególnych kół. Dzięki temu samochód wykazywać ma się większą stabilnością, a kierowca nie musi dokonywać ciągłej korekty toru jazdy. Efektem działania systemu ma  być

stabilniejsza i bardziej płynna jazda po zakrętach. Czy to  rozwiązanie rzeczywiście działa? Cóż, biorąc pod uwagę, jak sprawnie samochód poruszał się pośród krętych dróg w okolicach Barcelony, możemy potwierdzić, że to nie tylko teoria, ale ze szczegółowymi odczuciami poczekajmy do testu. Kolejne zmiany obejmują pokładowe systemy bezpieczeństwa i asystentów kierowcy. Nowa przednia kamera monitorująca obszar przed samochodem poprawia działania trzech z  nich. Zaawansowany system wspomagający hamowanie

(SCBS) działa teraz w  szerszym zakresie od 4 do 80 km/h (wcześniej do 50 km/h), a system inteligentnego wspomagania hamowania (SBS) od 15 do 165 km/h (wcześniej do  145  km/h). Obydwa systemy w  razie niebezpieczeństwa ostrzegają kierowcę, a  w  sytuacji ekstremalnej mogą aktywować awaryjne hamowanie. Nowa kamera rozszerza także funkcję komputera pokładowego o  system rozpoznawania znaków drogowych (TSR). W  gamie silników zmodernizowanej Mazdy  6  znajdziemy  3  jednostki benzynowe SKYACTIV-G. Dwie

Co w Maździe piszczy W  samochodzie debiutuje  m.in. nowatorski układ G-Vectoring Control (GVC), który będzie 72

Często pada pytanie: które ładniesze kombi czy sedan? W przypadku Mazdy 6 nie ma to znaczenia, bo oba nadwozia wyglądają tak samo dobrze.


Fleet Cars & Trucks

o  pojemności  2  litrów i  mocy 145 KM i 165 KM, a także 2,5-litrowy silnik, który pochwalić możemy za  moc 192  KM i  niezwykłą elastyczność. Dodatkowo do wyboru mamy dwa diesle SKYACTIV- D  2.2  o  mocy 150 i 175 KM.

Komu w drogę

Fot. A. Dziedziński

Podczas prezentacji do  jazd wybraliśmy wersję z  silnikiem Diesla o  mocy 175  KM, automatyczną skrzynią biegów i  napędem na  cztery koła. Wybór nieprzypadkowy, ponieważ właśnie w  jednostkach wysokoprężnych pojawiły  się rozwiązania zwiększające dynamikę osiagów oraz wspomagające cichszą pracę silnika. Co  zmieniło  się we  wnętrzu Mazdy  6? Japończycy przede wszystkim

skupili  się na  wyciszeniu kabiny oraz zwiększeniu przyjemności z jazdy, dzięki zastosowaniu jeszcze lepszych materiałów wykończeniowych. Hałasy dochodzące z zewnątrz redukowane są m. in. dzięki dodatkowym materiałom dźwiękochłonnym, a  także grubszym szybom w  przednich drzwiach. Dodatkowo praca silnika wysokoprężnego jest mniej słyszalna, dzięki lepszemu wytłumieniu jego wibracji. Jazda rzeczywiście jest cicha i  w  tym zakresie inżynierom Mazdy należy się pochwała. Mazda  6  z  2017 roku otrzymała także nową kierownicę ze  zmienionym rozmieszczeniem przycisków oraz wyświetlacz head-up, który teraz jest kolorowy i  ma  większą rozdzielczość. W  kabinie dodano

We wnetrzu zmodernizowanej Mazdy 6 zauważymy kilka drobnych zmian. Wśród nich m.in. nowe elementy wykończeniowe, kierownica czy wyświetlacz head-up.

kilka elementów wykończeniowych, które sprawiają, że  jest jeszcze bardziej ekskluzywnie, a może w ogóle zrobiło się ekskluzywnie. Tworzywa są  wysokiej jakości, a  w  wielu miejscach znajdziemy przyjemną w  dotyku skórę i  miękkie plastiki. Samochód z  turbodoładowanym silnikiem SKYACTIV-D przyspiesza całkiem żwawo, a sprint do setki zajmuję mu 9,1 s.W cyklu mieszanych udało nam  się uzyskać spalanie na  poziomie  5,9  litra, czyli trochę większe niż deklarowane przez producenta. Szkoda tylko, że w przypadku diesla za pojemność  2,2  litra musimy zapłacić wyższą akcyzę. Mazda mogłaby pójść śladami koncernu VW i  wprowadzić jednostki dwulitrowe, co  miałoby bezpośrednie przełożenie na niższą cenę. Mazda  6  to  zdecydowanie jeden z  naładniejszych

przedstawicieli klasy średniej. Teraz samochód otrzymał bogatsze wyposażenie, a dzięki zastosowaniu nowych technologii prowadzi się precyzyjnie i przyjemnie. Dzięki modyfikacjom, jakie znajdziemy w  roczniku modelowym 2017, szóstka stała  się jeszcze lepszym samochodem. Auto jest już do  nabycia w  polskich salonach, a  ceny rozpoczynają  się od  89,9  tys.  zł netto. Co ciekawe, wersja sedan i kombi, kosztuje tyle samo. 

Mazda 6 +  Właściwości jezdne, wyciszenie kabiny, przestronne i funkcjonalne wnętrze, bogate wyposażenie w standardzie. –  Wyższa cena aut z silnikiem Diesla w porównaniu do konkurencji.

73


Fleet Cars & Trucks

Wzór w segmencie Nie zawsze zgadzaliśmy się z wyborami jury w konkursie Car of the Year. Dziennikarze niekiedy typowali samochody nic niewnoszące do motoryzacji, niszowe, lub modele, które z powodów formalnych w ogóle nie powinny brać udziału w konkursie. Za to pod wyborem Opla Astry Samochodem Roku 2016 podpisujemy się z pełnym przekonaniem. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Opel Astra 1.6CDTI Sports Tourer Elite Gdzie: Białogóra Kiedy: 22.07–1.08.2016 Ile: 1300 km

Opel Astra (model K) w  wersji kombi Sports Tourer jest nowoczesnym i  przyjaznym dla oka kompaktem, który ma w założeniu trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Z  tego względu nie znajdziemy w jego wyglądzie wyszukanych form, a nawet możemy wskazać pewną wtórność, gdyż przednia część nadwozia wygląda podobnie jak w poprzedniku. Na tym jednak wszelkie podobieństwa między tymi modelami  się kończą. Nowa generacja oplowskiego kombi ma  niemal identyczną długość jak poprzednik (470  cm), mniejszy o  2  cm rozstaw osi (266  cm), niższe o  2,5  cm nadwozie (151  cm), ale równocześnie wyraźnie większą szerokość – 187 cm (+5,7 cm). Jednak jeszcze bardziej imponują zmiany w konstrukcji nadwozia i układu 74

jezdnego, które doprowadziły do tego, że Astra nowej generacji jest od 120 do 200 kg lżejsza niż poprzednik. Wyzbyto się tym samym jednej z największych wad Astry J, która wpływała nie tylko na wzrost zużycia paliwa, pogorszenie osiągów, ale i  stabilność prowadzenia.

Miejsca pod dostatkiem Astra K oferuje przestronniejszą kabinę niż w poprzedniku, głównie dzięki mniejszym i cieńszym fotelom oraz szerszemu nadwoziu. Fotele nadal są  jednak bardzo wygodne i  dobrze trzymają w zakrętach. Na bogatej liście opcji nie  zabrakło foteli z  funkcją masażu, które można regulować w  18 pozycjach, w  tym np. na szerokość. Jakość wykończenia i  materiały użyte w  topowej wersji Elite ocierają  się o  to, co  znajdziemy w  segmencie premium. Ergonomia kabiny również jest niemal bez zarzutu. Nie  do  końca przekonał nas uchwyt na smarfton na środkowej konsoli – uchwyt nie  jest zbyt stabilny i  prezentuje  się

Jury konkursu Car of the Year 2016 przyznało Astrze 312 punktów, a 24 dziennikarzy uznało ten model za najlepszy w stawce. Na drugim miejscu uplasowało się Volvo XC90 (294 pkt.), a na trzecim Mazda MX-5 (202 pkt.). dość tandetnie na  tle wykończenia reszty kabiny. Cieszy nas, że  producent zredukował liczbę przycisków do  minimum, przenosząc obsługę części z  nich na  8-calowy ekran dotykowy. W  standardowym wyposażeniu od  wersji Dynamic znajdziemy system OnStar, który może pełnić funkcję asystenta kierowcy. Po wciśnięciu niebieskiego przycisku OnStar, umieszczonego w  podsufitce, łączymy  się z  doradcą, który ułatwi nam dotarcie do interesującego nas celu, wgrywając do naszej nawigacji odpowiednie koordynaty. Ta  cenna funkcjonalność jest bezpłatna tylko przez pierwszy rok użytkowania pojazdu. Wciskając przycisk SOS, możemy wezwać pomoc na  drodze, tak dla siebie, jak i  innych uczestników ruchu.

W momencie, gdy wypalą w naszym pojeździe poduszki powietrzne, system automatycznie wezwie pomoc. Równolegle mamy możliwość zdalnego kontrolowania, co się dzieje z autem, np.  możemy poprzez smarftona zamykać drzwi, otwierać okna, zapalać światła, sprawdzać ciśnienie w  oponach, ocenić żywotność oleju, śledzić, gdzie stoi nasz pojazd, a  także zdalnie go unieruchomić, np. po kradzieży. Producentowi udało  się wyraźnie powiększyć pojemność bagażnika w  zestawieniu z  poprzednią generacją Astry, która oferowała 500/1550 litrów. W obecnym modelu przy komplecie pasażerów mamy bagażnik o  pojemności 540 litrów. Po opuszczeniu na płasko oparć kanapy powiększa się on do 1630


Fleet Cars & Trucks

Astra w wersji kombi nie powstaje w Gliwicach, lecz w brytyjskiej fabryce w Ellesmere Port.

litrów. Na tle konkurentów Astra nadal jest średniakiem. Model ten odzyskuje przewagę w  momencie, gdy oceniamy praktyczność bagażnika, np.  opuszczania oparć dokonamy, pociągając dźwignie na  bokach bagażnika, a roletę można schować pod podłogą w  dedykowanym dla niej miejscu. Te rozwiązania wcale nie są standardem w kompaktowych kombi.

Diesel w automacie

W  ruchu miejskim samochód zużywał ok.  7,3  l/100  km, przy nieśpiesznej jeździe w trasie bez problemów zejdziemy poniżej pięć litrów, a na autostradzie Astra zużyje ok.  6,5  l/100  km. Kombi Opla, z  racji odchudzenia pojazdu, obniżenia środka ciężkości oraz usztywnienia zawieszenia, prowadzi  się w  zakrętach bardzo stabilnie i  przewidywalnie, nie  mając tendencji do  podsterowności. Dobre wrażenie robi również precyzyjny układ kierowniczy. Astra nieźle radzi sobie też z tłumieniem nierówności jezdni, także tych krótkich, poprzecznych. Podobne wrażenia mamy z jazdy wieloma konkurentami Astry, ale nowy

kompakt Opla bije ich na głowę w innym wymiarze.

Bezpieczeństwo priorytetem Jednym z  powodów wybrania Astry Samochodem Roku 2016 był oferowany poziom bezpieczeństwa daleko wykraczający poza standardy w  segmencie C, a  nawet D. Owszem, większość z  tych rozwiązań dostępna jest w  topowych wersjach, i  niekiedy za  dopłatą, ale grunt że  są. Konkurenci nie  mają ich często nawet w  opcji. Astrę wyróżniają np.  reflektory w  technologii LED IntelliLux. Składają  się one z  ośmiu segmentów diodowych w lampie, z których wiązki

Fot. P. Dobrosławski

Pod maską Astry montowane są  wyłącznie silniki, które pojawiły  się w  ofercie po  2013 roku. W testowanym egzemplarzu zamontowano silnik Diesla  1.6  CDTI o  mocy 136  KM

współpracujący z  6-biegową skrzynią automatyczną (wymaga dopłaty  5  tys.  zł). Samochód oferuje maksymalny moment obrotowy 320  Nm w  zakresie 2000–2250 obr./min. Astra ma  lepsze osiągi w  zestawieniu z  poprzednikiem, co  wynika głównie ze  znacznie niższej masy samochodu. Skrzynia automatyczna działa płynnie i  szybko, wyraźnie podnosząc komfort podróżowania, zwłaszcza w  mieście. Jedynym większym minusem jest zwiększenie zużycie paliwa w  stosunku do  wersji z  przekładnią mechaniczną: ok.  0,5–1  l/100  km. Generalnie jednak apetyt na  paliwo w  Astrze jest umiarkowany.

Jakość wykończenia i materiały użyte w topowej wersji Elite ocierają się o to, co znajdziemy w segmencie premium. Ergonomia kabiny jest prawie bez zarzutu.

Reflektory w technologii LED IntelliLux sprawdzają się w Astrze znakomicie, wyraźnie podnosząc widoczność i bezpieczeństwo po zmroku. Trzeba jednak za nie dopłacić 5500 zł.

75


Fleet Cars & Trucks

Od momentu debiutu pierwszej Astry 25 lat temu z polskich salonów wyjechało ok. 330 tys. szt. pięciu generacji tych samochodów, a więcej niż drugie tyle przyjechało nad Wisłę jako auta używane z zagranicy.

świetlne automatycznie dostosowują  się do  sytuacji na  drodze, zmieniając swoją długość czy rozkład światła. Nad rozkładem światła czuwa przednia kamera Opel Eye, która – widząc nadjeżdżające z  przeciwka pojazdy lub te jadące przed nami – automatycznie wygasza odpowiednie segmenty reflektora, aby nie  oślepić kierowców. Dzięki nowemu oświetleniu widzimy przeciętnie 30–40  m dalej, a  więc np.  jadąc z  prędkością 80 km/h, mamy ok. 1,5 sekundy więcej czasu na  działanie i  rozpoczęcie hamowania. W  Astrze nie  zabrakło systemów monitorujących odległość od  poprzedzającego pojazdu

i  funkcji hamowania przedkolizyjnego, ostrzegających o pojeździe w  martwym polu czy  rozpoznawania znaków drogowych. Znakomicie działa też system utrzymania pasa ruchu. System wykrywa poziomie oznakowanie jezdni i  dokonuje korekty toru jazdy w sposób stały. System rozłącza  się tylko w  momencie zbyt ostrego najazdu na linie oddzielające pasy ruchu lub w momencie, gdy są one nieczytelne.

Bogata gama Opel oferuje Astrę w bardzo szerokiej gamie wariantów. Za  najtańsze kombi ze  100-konnym silnikiem  1.4  Twinport w  wersji Essentia zapłacimy 63,8 tys. zł

Bagażnik ma pojemność 540 litrów, a po złożeniu oparć powiększa się do 1630 litrów. To średni wynik w segmencie. Przyzwoita jest ładowność Astry – 550 kg.

76

Warto pomyśleć, czy w odnowionej gamie jednostek napędowych Astry nie znajdziemy równie ciekawej albo nawet ciekawszej alternatywy dla prezentowanego diesla. Może ją stanowić np. silnik benzynowy 1.4 Turbo o mocy 150 KM, który dysponuje maksymalnym momentem obrotowym 230 Nm dostępnym w zakresie 2000–4000 obr./min. Samochód z tym motorem jest 75 kg lżejszy, silnik ma jeszcze lepsze osiągi, jest elastyczny i ma umiarkowany apetyt na paliwo, spalając średnio 6,5 l/100 km, a podczas jazdy autostradą ok. 7,7 litra na setkę. Do tego wersja benzynowa kosztuje 5,5 tys. zł mniej.

(hatchback jest 3900  zł tańszy). W  wyposażeniu takiego samochodu znajdziemy  m.in. klimatyzację manualną, elektrycznie regulowane i  ogrzewane lusterka oraz radioodtwarzacz z USB, AUX-in oraz bluetooth. System multimedialny IntelliLink z  kolorowym dotykowym wyświetlaczem, tempomat czy kierownica pokryta skórą to  już przywilej wersji Enjoy, która z testowanym dieslem kosztowałaby od 83,4 tys. zł. Prezentowana wersja, ze  skrzynią automatyczną, kosztuje 96,9 tys. zł. To dużo jak za  kompakt, ale biorąc pod uwagę zastosowane technologie, przewyższające to, co oferuje

większość modeli segmentu C, a nawet D oraz komfort jazdy, jest ona warta swojej ceny.  Opel Astra +  Pewne prowadzenie, wygodne fotele, duży wybór wersji, wyposażenie opcjonalne wykraczające poza standard segmentu C, reflektory matrycowe LED IntelliLux. –  Słaba widoczność do tyłu po skosach, uchwyt na smartfon do poprawki, skrzynia automatyczna wyraźnie podwyższa zużycie paliwa.


Fleet Cars & Trucks

Mega Nie wiem, czy gdyby teren kopalni Bełchatów nie był bardziej rozległy, to czy nie byłoby to najlepsze miejsce do rozgrywania rajdu Dakar. Nazwa tak samo pasuje do Bełchatowa, jak i Ameryki Południowej. Kto: Tomasz Siwiński Co: Peugeot 3008 Gdzie: Kopalnia Bełchatów Kiedy: 17.09.2016 Ile: 0 km

Co  łączy kopalnię, imprezę dla motocyklistów enduro i  miejskiego SUV-a z lwem na masce? Bardzo dużo. Podczas niezwykle widowiskowych zawodów w hard enduro Red Bull 111 MegaWatt Peugeot zdecydował  się zaprezentować swój nowy model – 3008. Zrobił to  dlatego, że  przecież identyczny samochód wystartuje za  kilka miesięcy w  Rajdzie Dakar, a  sponsorem zespołu jest właśnie producent czerwonego byka. Oczywiście z  tym, że  na  Dakarze wystartuje identyczny samochód to  żart, niemniej jednak tak oznaczona jest dakarowa terenówka Peugeota 3008 DKR.

Wspólnym mianownikiem jest też sponsor. To  nic nowego, ponieważ wyczynowe samochody sportowe także mają nazewnictwo cywilnych modeli i  to  jedyne, co je łączy. Podczas zawodów była możliwość zapoznania  się także z  innymi modelami francuskiej marki, jak chociażby 508RX czy 2008, ale największą gwiazdą był na pewno przedpremierowo pokazany w  Bełchatowie model 3008, który szerokiej publiczności został pokazany na  targach w Paryżu.

3008 Marketingowo sprawę 3008 mamy załatwioną, to  dzielna terenówka, ale ta  z  oznaczeniem DKR. A  ta  bez? Na  pewno nie. To  jednak nie  przywara, ponieważ najwyższy już czas,

aby podwyższone samochody, czy  to  crossovery, czy  SUV-y, przestać utożsamiać z samochodami terenowymi. To  po  prostu auta, które służą do  przemieszczania  się po  asfalcie i  obiecują kierowcy możliwość przygody. Oczywiście, kiedy tylko nam  się zamarzy, możemy nurkować z  rekinami w  weekend, ale możemy też podjechać pod sklep czy  normalnie jechać w delegację. Wersja DKR jest śliczna, klasyczny 3008 także bardzo mi się podoba. Jest taki francuski, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ciekawie przedłużona jest linia przednich dziennych świateł, plastikowe nadkola, atrapy osłon. Także tylne, trójdzielne światła, są bardzo ciekawe. Wnętrze również jest… francuskie. Nie mogę się przekonać i zapewne nigdy  się już nie  przekonam

do  malutkiej, i  niezbyt okrągłej kierownicy, umieszczonej tak, że zegary obserwuje się nad nią. Zegary to  określenie umowne, ponieważ za kierownicą znajduje się wirtualny wyświetlacz. We  wnętrzu dominują ostre krawędzie i  to  może  się podobać, chociaż jak dla mnie jest zbyt dużo udziwnień, ale każdy chce  się wyróżnić. Wystarczy spojrzeć na  lewarek zmiany biegów. Kiedyś służył do  zmiany biegów, teraz to  także dzieło wzornictwa przemysłowego. W  centralnej części znajdują się przełączniki wzorowane na lotnictwie. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak ten model jeździ. Mogliśmy odbyć jazdy testowe innymi modelami z lwem na masce, ale z niecierpliwością czekamy na  jazdy za kierownicą 3008. 

77


Fleet Cars & Trucks

Galopujący bestseller Ford Mustang to jeden z niewielu samochodów, do którego kluczyki oddawaliśmy importerowi z autentycznym żalem. Nie dziwimy się zatem jego spektakularnym wynikom sprzedaży. Kto: Przemysław Dobrosławski Co: Ford Mustang 2.3 EcoBoost Convertible Gdzie: Warszawa Kiedy: 8‒11.08.2016 Ile: 500 km

Owszem, Mustang Convertible jest absolutnym zaprzeczeniem flotowości i  w  magazynie takim jak „Fleet” nigdy nie powinien być opisywany. Tylko, z drugiej strony, zadajmy sobie pytanie: zdjęcie jakiego samochodu powiesiłby sobie w ramce na ścianie manager lub prezes spółki, np.  wynajmu, Mustanga czy  srebrnego Focusa Combi? Właśnie. Ford Mustang jest dla wielu z  nich obiektem westchnień z  dzieciństwa, który od  niedawna mogą sobie oni względnie niedrogo i  nad wyraz łatwo wreszcie zafundować.

Bogata historia Ford Mustang przez kilka dekad stał się ikoną amerykańskiej motoryzacji, elementem popkultury i  obiektem pożądania na  całym świecie. Do dziś pierwszym skojarzeniem z  tym pojazdem dla miłośników motoryzacji jest sławna scena z filmu „Bullitt” Petera Yatesa z 1968 roku, w której 78

ciemnozielony Ford Mustang GT-390 Fastback ściga się na ulicach San Francisco z  Dodgem Chargerem. Nie  mniej spektakularne, ale już prawdziwe, wydarzenia miały miejsce w  1964 roku podczas debiutu Mustanga. Atrakcyjne nadwozie, choć skrywające przestarzałą technikę, oraz działająca na zmysły nazwa Mustang sprawiły, że w dniu wprowadzenia do  oferty zamówiono 22 tys. tych samochodów. W  ciągu roku Ford wyprodukował 400 tys. Mustangów, czyli cztery razy więcej niż planował. To  dobitny przykład, jaki potencjał miał ówczesny amerykański przemysł motoryzacyjny. Kolejne generacje Forda Mustanga trafiały na inne rynki zazwyczaj poprzez niezależnych importerów. Przed dwoma laty Ford zdecydował się oficjalnie wprowadzić ten model do globalnej sieci sprzedaży. Dopiero teraz, po pięćdziesięciu latach, producent dopracował równolegle pięć cech Mustanga, które pozwalają mu na  równorzędną rynkową rywalizację.

Po pierwsze styl I  chyba dobrze, że  Ford wstrzymywał się z tą decyzją. Dopiero

Na firmę rejestrowane są w Polsce cztery na pięć egzemplarzy nieflotowego Mustanga, czyli tyle, co w przypadku absolutnie flotowego Focusa. obecna szósta generacja tego samochodu jest uważana za  najlepszą w  historii, i  najlepiej oddającą styl i  ducha modelu pierwszej generacji. W  samochodzie  tym umiejętnie nawiązano do linii nadwozia Mustanga z lat 60. Samochód wyróżnia się zadziornie stylizowanym przodem, długą maską, klasyczną linią boczną, zwłaszcza w  testowanym modelu Convertible, oraz krótkim tyłem, dodającym całemu nadwoziu dynamiki. Do  Mustanga szóstej generacji przyłożyli nie  tylko styliści, ale i  inżynierowie zajmujący  się układem jezdnym, napędowym oraz wykończeniem wnętrza. W  efekcie wprowadzenie Mustanga na rynki globalne, tak jak 50 lat temu w  Stanach, ponownie zaskoczyło Forda. Ten sportowy samochód stał  się w  zeszłym roku globalnym liderem sprzedaży w  swoim segmencie, trafiając do  klientów w  liczbie

145 tys. szt. Model ten nie  tylko bije rekordy sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, ale i w Europie, piastując np. pozycję lidera w swoim segmencie na trudnym dla każdego importera rynku niemieckim. W grupie aut sportowych segmentu D Mustang także w  Polsce zajmuje pozycję lidera ze  sprzedażą 340 szt. w  ciągu ośmiu miesięcy (33,7% udziału w  segmencie). O  wyniki sprzedaży w  kolejnych latach również można być spokojnym. Na  wielu rynkach czas oczekiwania na  ten model sięga roku, a  transze przeznaczane dla danych krajów sprzedają  się na pniu.

Po drugie wnętrze Ford nie  zaniedbał również wyglądu wnętrza i  nie  zdecydował  się na  przerzucenie do  tego modelu deski rozdzielczej np.  z  Mondeo. W  Mustangu umiejętnie połączono styl


Fleet Cars & Trucks

Mustang z 5-litrowym, 421-konnym silnikiem V8 kosztuje śmieszne 180 tys. zł! Nic dziwnego, że 76% nabywców nad Wisłą wybiera właśnie taką wersję.

przyciskami. W kabinie Mustanga próżno szukać stereotypowej tandetności wykonania aut amerykańskich. Owszem, tworzywa odstają jakością od  tego, co  oferuje np.  Audi, ale na  tle Jaguara czy  modeli marek popularnych Mustang z  pewnością nie  ma  się czego wstydzić. Nie można narzekać też na przestronność, zwłaszcza z  przodu, ani na  wygodę foteli. Słowa uznania zbiera też błyskawicznie rozkładający się materiałowy dach. Aby go otworzyć, należy najpierw odblokować dach specjalną dźwignią, a następnie odczekać na postoju osiem sekund, aby w  pełni cieszyć  się słońcem i  wiatrem we  włosach. W  czasie jazdy otrzymujemy gratis

zawirowania powietrza w  kabinie, z racji braku windshota. Bagażnik Mustanga ma pojemność 332  l. To  i  tak nadspodziewanie dużo jak na  kabriolet. Dodajmy tylko, że wersja Fastback oferuje tylko niewiele większy 408-litrowy kufer.

Po trzecie osiągi Zza kierownicy Mustanga widzimy przede wszystkim długą maskę z  mięsistymi przetłoczeniami, co  jeszcze bardziej korci nas do  włączenia silnika. Testowany model został wyposażony w  podstawową turbodoładowaną  4-cylindrową jednostkę benzynową 2.3 EcoBoost o  mocy 317  KM. Osiąga ona maksymalny moment obrotowy

432  Nm przy 3000 obr./min i  potrafi rozpędzić ten ważący  1,6  tony samochód od  zera do  setki w  5,8  sekundy. Napęd na tylną oś jest przenoszony poprzez automatyczną  6-biegową skrzynię SelectShift. Choć dźwiękowi silnika daleko do odgłosów klasycznej V-ósemki to jednak nie czujemy się zawiedzeni. Zwłaszcza że  wersja kabriolet z  natury nie  jest tak dobrze wyciszona jak klasyczne coupe. W  Mustangu dodatkowe sztuczne podbicie dźwięku przez system Sound Symposer ma miejsce w momencie włączenia sportowego trybu jazdy. Charakter samochodu jest wyraźnie zależny od  siły nacisku na pedał gazu. Mustang bez

Fot. P. Dobrosławski

klasyka i  nawiązanie do  tradycji z  nowoczesnością. Na  desce rozdzielczej znajdziemy kilka nawiązań do  legendarnych modeli z  lat 60, np.  plakietkę „Since 1964” czy  gustowne logo galopującego konia umieszczone na  nieco przydużej, ale dobrze wyprofilowanej kierownicy. Gustowne analogowe zegary budzące skojarzenia z autami sprzed kilku dekad świetnie komponują  się z  kolorowym komputerem pokładowym umieszczonym między nimi. Producent w udany sposób wkomponował w środkową konsolę wyświetlacz multimedialny, poprzez który obsługujemy cześć funkcji. A co za tym idzie, konsola nie  jest przeładowana

W Mustangu umiejętnie połączono styl klasyka z nowoczesnością. W miejsce logo Forda od początku umieszczano w Mustangu galopującego konia, którego twórcą był stylista Forda Phil Clark.

79


Fleet Cars & Trucks

Podstawowy model z czterocylindrowym silnikiem 2.3 EcoBoost nie różni się wizualnie od topowego wariantu V8. Z zewnątrz różni je przede wszystkim brzmienie silnika.

problemu pozwala na  spokojną i  cichą jazdę. Wystarczy jednak mocne wciśnięcie pedału gazu, aby jednostka napędowa z łatwością wkręciła się w górne rejestru obrotomierza, zapewniając jednocześnie znakomite przyśpieszenia. Dynamiczna jazda okupiona jest wyższym spalaniem ‒ na poziomie 15 l/100 km. Wówczas zbiornik paliwa o  pojemności 59 litrów starczy nam na  ok.  400  km. Podróżując spokojniej, bez problemu zmieścimy  się w  dziewięciu litrach na setkę.

Po czwarte układ jezdny Pozytywnym zaskoczeniem w  Mustangu jest praca układu jezdnego. Obecna generacja jest pierwszą, w  której sztywną belkę zastąpiono z  tyłu zawieszeniem wielowahaczowym. Mimo 19-calowych felg z  oponami w  rozmiarze 255/40 R19 Mustang tłumi nierówności nawierzchni nad wyraz komfortowo. Podczas normalnej spokojnej jazdy pokonywanie zakrętów odbywa  się w  sposób przyjemny i  pewny, w  czym pomaga niezła precyzja układu kierowniczego. Nie  jest to  jednak poziom, jaki znajdziemy w  konkurencyjnych samochodach Audi 80

Jeśli jeździmy z głową, to Mustang może się okazać dobrym samochodem do jazdy na co dzień, ze względu chociażby na komfort jazdy oraz przestronne i praktyczne wnętrze. czy  BMW. Mustang będzie dla nas potulny pod jednym warunkiem, że  umiejętnie operujemy pedałem gazu. Zbyt mocne jego wciśnięcie podczas jazdy po łuku odkryje przed nami jego drugą naturę, czyli potężną nadsterowność. Oczywiście, elektronika stara  się ją  powstrzymać w ryzach, ale nawet w testowym Mustangu może ona nie  uchronić nas przed widowiskowym zarzuceniem tyłem. Producent daje możliwość wyboru trybu jazdy (Normal, Sport+, Track i  Snow/ Wet), w  których to  np.  przesuwa  się moment ingerencji elektroniki w  naszą jazdę. Całkowite odłączenie ESP to opcja, z której mogą skorzystać wyłącznie doświadczeni kierowcy i  to  tylko poza drogami publicznymi. Brak odpowiednich umiejętności sprawi, że nasz narowisty koń potrafi boleśnie kopnąć, o czym przekonał się jeden z dziennikarzy, rozbijając Mustanga bokiem o  słup w zaledwie 20 minut od jego użyczenia. Jeśli jeździmy z  głową,

to Mustang może się okazać dobrym samochodem do  jazdy na co dzień, ze względu chociażby na  komfort jazdy oraz przestronne i praktyczne wnętrze.

Po piąte cennik Mustang nokautuje konkurencję poziomem cen. Aby wyjechać  tym samochodem z  salonu (z motorem 2.3 EcoBoost), wystarczy 159 tys. zł. Model Convertible będzie o 17 tys. zł droższy, a doposażając go w automatyczną skrzynię biegów, czeka nas wydatek na poziomie 185 tys. zł. Lista opcji do  tego modelu jest względnie krótka i obejmuje np. sportowe fotele Recaro, podgrzewane i  wentylowane siedzenia, lepsze nagłośnienie czy  czujniki parkowania. Mustang z  5-litrowym, 421-konnym silnikiem V8 kosztuje zaledwie 180 tys. zł! Nie ma na rynku tak atrakcyjnej oferty. Potencjalni rywale, w  postaci np.  Mercedesa C Coupe czy  BMW  4, oferują w  tej cenie coupe z  niespełna 200-konnymi  4-cylindrowymi

jednostkami. W  dodatku modele te są  wyraźnie słabiej wyposażone, a  i  szansa na  to, że  ktoś rzuci na  nie  powłóczystym spojrzeniem na ulicy, jest zdecydowanie mniejsza. Legenda, jaka ciągnie  się za tym samochodem, nostalgiczny wygląd nawiązujący do pierwszych Mustangów oraz prowadzenie sprawiają, że jak w rzadko którym samochodzie trudno nam było zachować chłodny obiektywizm. Właśnie ze  względu na mieszankę tych cech przyjemność jazdy Mustangiem okazała dla nas znacznie wyższa niż zimnymi, wartymi kilkakrotnie więcej, inżynieryjnymi majstersztykami marek niemieckich.  Ford Mustang 2.3 EcoBoost Convertible +  Niepodrabialny legendarny styl, stylowy projekt wnętrza, atrakcyjne ceny, osiągi, komfort jazdy, szybkie składanie i rozkładanie dachu. –  Nie jest tak perfekcyjny w prowadzeniu jak odpowiedniki Audi czy BMW, brak wiatrołapu, po co kupować 4-cylindrowego EcoBoosta jak dopłacając 11% mamy genialną V-ósemkę.


Fleet Cars & Trucks

Najpopularniejszy SUV w Polsce Spośród oferowanych w Polsce samochodów osobowo-terenowych SUV indywidualni klienci najchętniej wybierają Dacię Duster. A i floty coraz chętniej uzupełniane są tym pojazdem. Kto: Zdzisław Podbielski Co: Dacia Duster 1.5 dCi 110 4x4 Gdzie: Warszawa, Lublin, Zamość Kiedy: 9.09.2016 Ile: 650 km

W  2010  r. zaprezentowano pierwszy samochód osobowo-terenowy klasy SUV marki Dacia ‒ Duster. Model ten zbudowano z  wykorzystaniem elementów, a  nawet zespołów, pochodzących z  dwóch firm: francuskiej Renault i  japońskiej Nissan. Obie te firmy tworzą bowiem alians produkcyjny, z  którego pochodzi np.  płyta podłogowa. Silniki są  francuskie, a  układ przeniesienia napędu 4x4 to specjalność Nissana. Duster był już modernizowany, w  2013  r. zmieniono nieco wystrój zewnętrzny, rozszerzono wybór silników o  jednostkę benzynową  1.2  TCe o  mocy 125  KM. Oprócz wymienionego silnika obecnie do  napędu Dustera można wybrać spośród jeszcze dwóch jednostek napędowych: benzynowej  1.6  SCe o  mocy 114  KM i  wysokoprężnej  1.5  dCi, występującej w  dwóch zakresach mocy – 90 i  109  KM. Przedstawiamy pojazd z  dieslem o  mocy 80 kW (109  KM) i  napędem na  obie

osie jezdne. Układ przeniesienia napędu 4x4 z udziałem sprzęgła elektromagnetycznego pochodzi z Nissana X-trail i Qashqai. Model Duster wygląda na samochód przystosowany do  jazdy poza utwardzonymi drogami. Ma  duży, wynoszący aż 210  mm, prześwit nad podłożem, duże kąty – natarcia 29,30 i zejścia 34,90. Układ przeniesienia napędu jest sterowany przez kierowcę, pokrętłem umieszczonym w konsoli środkowej można wybierać jeden z trzech trybów. 2WD to napęd tylko na przednie koła, wykorzystywany na  drogach o  suchej nawierzchni i  dobrej przyczepności, tryb Auto automatycznie rozdziela moment obrotowy między osie przednią i  tylną w  zależności od  warunków drogowych i  prędkości jazdy, natomiast 4WD Lock przydatny będzie do jazdy terenowej. Duster nie  tylko dobrze radzi sobie na  drogach nieutwardzonych, ale również podczas jazdy na  drogach tzw. szybkiego ruchu. Odczuwa  się miękkość zawieszenia, które niezbyt szybko tłumi nierówności podłoża i przyczynia się do podatności pojazdu na  boczny wiatr, ale na równej nawierzchni jedziemy wygodnie. I  wtedy chcielibyśmy

nieco lepszą dynamikę pojazdu, gdyż do  100  km/h rozpędza  się w 12,4 s, a silnik staje się głośny. Kierowca może obrać wygodną pozycję, dobrze ukształtowano fotel, który ma skokową regulację wysokości, jest też regulacja kąta ustawienia kolumny kierownicy. Dobra jest widoczność przez szyby i w dużych lusterkach zewnętrznych. Podczas cofania docenimy kamerę zamontowaną w  ścianie tylnej nadwozia, przekazującą obraz na  ekran w  konsoli środkowej tablicy rozdzielczej (w wyższych poziomach wyposażenia pojazdu). Czytelne i  dobrze widoczne, przez obwód koła kierownicy, są  wskaźniki, tylko dźwignia zmiany biegów działa mało precyzyjnie. Nie tylko z przodu, ale i z tyłu siedzi  się wygodnie. Dużo jest miejsca na  nogi, a  szerokość wnętrza na  wysokości podłokietników 1400  mm wystarczy dla trzech osób siedzących z tyłu. Bagażnik ma  pojemność 408  dm3 jeśli pod jego podłogą leży koło zapasowe, a  jeśli jest mniej miejsca, zajmujący zestaw naprawczy, to pojemność bagażnika wynosi 443 dm3. Tę pojemność można zwiększyć nawet

do  1636 dm3 (mierzone do  dachu) po  złożeniu dzielonego 40:60 oparcia tylnej kanapy. Zaletą samochodu są  niewielkie koszty eksploatacji. Producent udziela korzystnej gwarancji –  3  lata lub 100 tys.  km. Niewielkie jest też zużycie paliwa przez silnik dieslowski. Na przebiegu 650  km, podczas jazdy nawet z  utrzymywaną prędkością, ponad 120  km/h silnik zużył średnio 5,9 dm3/100 km paliwa. Wytwórca podaje, że w tzw. cyklu mieszanym (miasto/poza miastem) to  zużycie wynosi  4,7  dm3/100  km. Wynik ten można uznać za  miarodajny, gdyż zużycie zmierzono w  korzystniejszych warunkach niż podczas eksploatacji pojazdu przez użytkownika. 

Dacia Duster +  Niezłe właściwości terenowe, niewielkie zużycie paliwa, konkurencyjna cena zakupu. –  Mierna jakość materiałów wystroju wnętrza nadwozia, nieergonomicznie zaprojektowana konsola środkowa tablicy rozdzielczej, podatność pojazdu na podmuchy bocznego wiatru.

81


Fleet Cars & Trucks

Przetestowany jak należy Zawsze staramy się testować samochody rzetelnie, ale bądźmy szczerzy, czasami ogranicza nas brak czasu, ludzi do pomocy. W przypadku testowanej Toyoty mogę powiedzieć, że test odbył się w warunkach bojowych. Kto: Tomasz Siwiński Co: Toyota Proace Verso Gdzie: Rodos Kiedy: 19.09.2016 Ile: 230 km

Toyota do samochodów dostawczych – tych oferowanych w Europie ‒ zabiera się trochę jak pies do  jeża. Fakt, jest Hilux oferowany jako samochód użytkowy, i faktycznie taki w założeniu jest, jednak podbijać rynek tylko z tym modelem jakoś nie wypada. Z  jednej strony była Toyota Hiace, przez moment była Toyota Dyna, trudno to  jednak nazwać produktową ofensywą, szczególnie patrząc na  konkurencję. Potem pojawił  się model Proace, ale zarówno klienci, jak i  przedstawiciele Toyoty chyba nie  chcieli o  nim pamiętać. Do  modeli grupy PSA montowany był znaczek Toyoty. Można śmiało wysnuć tezę, że  ten segment rynku w Europie był przez Toyotę zaniedbany, nie jako jedyny zresztą. Zapewne każdy fleet manager przypomina sobie czarną dziurę, kiedy nie dało się kupić Toyoty Auris/Corolla w  wersji kombi. Pod względem 82

sprzedaży do  firm polski oddział wiele stracił, oddając pole konkurencji. Szybko naprawiono ten błąd. W  przypadku samochodów dostawczych także firma postanowiła nie  oddawać pola konkurencji i  wprowadziła do oferty nowy model Proace, a  właściwie można powiedzieć, że  wprowadziła poważny model. Co prawda także jest produkowany wraz z modelami grupy PSA, jednak przy tej konstrukcji wkład Toyoty był znaczny.

Proace Verso Verso, czyli osobowa wersja Toyoty, bo  o  niej mowa, to  samochód spełniający moje oczekiwania. Mogę to  powiedzieć, ponieważ w  ośmioosobowej wersji nie  było takiego siedzenia, na  którym nie  podróżowałem. Zanim o wrażeniach, słówko o tym, co możemy zamówić, jeżeli zdecydujemy  się na  osobową wersję. Samochód możemy skonfigurować na  pięć, sześć, siedem, osiem lub dziewięć miejsc. Mamy także wybór spośród trzech wielkości: compact, medium i  long, a  w  każdej z  tych konfiguracji możemy

Wreszcie po latach prób i błędów Toyota ma pełnoprawny samochód dostawczy. Drżyj, europejska konkurencjo, bo Proace ma wszelkie atuty, aby stać się kolejnym argumentem dla klientów, aby wybrali Toyotę. zdecydować  się na  business, family i VIP. Chyba nikogo nie zaskoczy, że nie uświadczymy pod maską silnika benzynowego, za  to  wybór jednostek wysokoprężnych jest więcej niż wystarczający. Od  silnika  1.6  o  mocy 95  KM, przez 115  KM uzyskane z tej samej pojemności, przez jednostki dwulitrowe o  mocach odpowiednio 150 i  180  KM. Najmocniejszy silnik współpracuje z  sześciobiegową skrzynią automatyczną. Ceny brutto zaczynają  się od  134 tysięcy i  dochodzą do 208. Aby skonfigurować sobie porządnego minibusa z  co  najmniej 150-konnym motorem, musimy wydać około 150‒160 tysięcy. Biorąc pod uwagę, że są to ceny brutto, jest to więcej niż przyzwoita oferta. Podczas testu miałem okazję prowadzić i  być wożonym

samochodem z  automatyczną skrzynią biegów, a  więc wersją 180-konną w  wyposażeniu family. Mogę powiedzieć, że podlegająca pod dostawczy dział Toyota jest wewnątrz wykonana nie gorzej, a może i lepiej, niż jej niektóre modele osobowe. Porządne materiały, co  prawda jak producent nas przyzwyczaił w  różnych odcieniach czerni, są  mądrze dobrane. Tam, gdzie trzeba miękkie, tam, gdzie mogą szybciej ulegać zabrudzeniu, wykonane z  tworzyw łatwych do  utrzymania w  czystości. Pozycja za  kierownicą jest porównywalna ze wzorem w klasie, jakim jest dla mnie Volkswagen T6. Czytelne zegary, sterowanie w  kierownicy pozwalają skupić się na drodze. W części centralnej nawigacja. Wszystko, czego potrzeba. Podobno w kabinie słychać było hałas wynikający


Fleet Cars & Trucks

Miałem okazję prowadzić i być wożonym. Toyota Proace Verso to naprawdę mądry wybór.

podróżowało  się na  prawym fotelu z  przodu, wybrałbym jednak miejsce z  mojej lewej strony, bo  Toyota przyjemnie  się prowadzi. Z kompletem pasażerów trzeba tylko uważać na nierówności, ponieważ czasami zawieszenie lubi skończyć swój skok. Oczywiście zapomnijmy też o  przewiezieniu bagażu dla ośmiu osób, ale nie można mieć wszystkiego. Czy bym kupił taki samochód? Tak, chociażby po  to, aby  złamać włosko-francusko-niemiecką hegemonię na  rynku samochodów użytkowych. Kiedy jeździłbym osobowymi Toyotami, skusiłbym się na Proace tym bardziej.

Pro, ale nie tylko ace Tak  się  złożyło, że  podczas prezentacji na  greckiej wyspie najwięcej czasu spędziliśmy w Proace Verso, ale do  dyspozycji była też Corolla i Hilux. Nie będziemy  się jednak rozpisywać o  tych samochodach, ponieważ we wrześniowym wydaniu miesięcznika mamy test Hiluxa i historię modelu Corolla. Cóż można więcej powiedzieć ponad to, co zostało już napisane. Na pewno to, że Hilux to wciąż najlepszy pikap na rynku i zapewne długo tak pozostanie. Mieliśmy możliwość sprawdzenia go w  niezbyt wymagającym terenie. Niezbyt wymagającym oczywiście jak na  możliwości terenowe Hiluxa. Nie  wiem tylko, patrząc

na jeżdżące na Rodos pikapy japońskiej marki, czy  nie  za  długi jest cykl wymiany modeli na nowe. Bardzo miło jest zobaczyć pikapy w  ich naturalnym środowisku; załadowane beczkami, gruzem, owcami czy co tam jeszcze Grecy chcą wsadzić na pakę, a nie paradujące po ulicach polskich miast z  pięknymi zabudowami, służące tylko do odliczenia podatku VAT.  Toyota Proace Verso +  Neutralne prowadzenie i szeroki wybór wersji. –  Wciąż model postrzegany jest jako francuski samochód ze znaczkiem Toyoty.

Fot. Toyota

z  pracy turbosprężarki. Podobno, ja nie słyszałem. Nie miałem okazji prowadzić samochodu z kompletem pasażerów, ale jako jeden z nich podróżowałem, kiedy był komplet. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że  180  KM i 400 Nm to w sam raz. Nie  będę udawał, że  w  ostatnim rzędzie, szczególnie na środkowym siedzeniu chciałbym przejechać z Wrocławia do Barcelony, jednak nawet tam trasy dla większych osób do kilkudziesięciu kilometrów nie  powinny być kłopotliwe. Zajęcie miejsca jest proste, ponieważ siedzenie środkowego rzędu składa się i  przesuwa. Dzięki temu możemy dobrać najwygodniejszą pozycję. Oczywiście wybornie

Miejsce pracy kierowcy. Wszystko na miejscu, sterowanie w kierownicy i dobra widoczność. Plus za skrzynię biegów.

Środkowy rząd jest komfortowy, ponieważ można przesuwać fotele. Wnętrze Verso możemy konfigurować na wiele sposobów.

83


DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY

Fleet Cars & Trucks

www.fleet.com.pl

Citroën Spacetourer już w testach! Luksusowo wyposażony minibus Citroëna ‒ Spacetourer ‒ jest jedną z ciekawszych tegorocznych nowości motoryzacyjnych. Od października specjaliści branży flotowej mogą go przetestować w ramach Długodystansowego Testu Flotowego. Przemysław Dobrosławski W  tym roku zadebiutowała na  rynku trzecia generacja pojazdów użytkowych PSA średniej wielkości ‒ Citroëna Jumpy i  Peugeota Experta. Równocześnie producent zdecydował  się na  wprowadzenie niezależnych nazw dla gamy modeli osobowych, które w Citroënie nazwano Spacetourer, a  w  Peugeocie ‒ Traveller. Do  Długodystansowego Testu Flotowego trafiło właśnie luksusowe wydanie tego pierwszego osobowego modelu. Spacetourer powstał w oparciu o  nową płytę podłogową EMP2. To  głównie dzięki niej udało się wyraźnie obniżyć masę pojazdów ok. 100‒150 kg w zestawieniu ze  starszymi generacjami. Testowany egzemplarz to  średni wariant długościowy (495  cm), który w  porównaniu z krótszą wersją ma nie tylko dłuższe nadwozie, ale i  powiększony o 35 cm rozstaw osi. Citroën Spacetourer w  wersji Shine, który trafił do testów długodystansowych, jest napędzany silnikiem Diesla 2.0 BlueHDI 84

o  mocy 177  KM. Osiąga on maksymalny moment obrotowy 400  Nm przy 2000 obr./ min. Ta siedmiomiejscowa, pięciometrowa biznesowa salonka rozpędza się od 0 do 100 km/h w  10 sekund. Napęd na  przednie koła jest przekazywany poprzez automatyczną skrzynię biegów EAT6. Co  ciekawe, zmiany biegów nie dokonujemy dźwignią, a  wygodnym pokrętłem umieszczonym na środkowej konsoli. Francuscy konstruktorzy zadbali o  wysoki poziom praktyczności kabiny, nie  brakuje więc przydatnych uchwytów, wnęk i  schowków. Użyczony do  testów egzemplarz imponuje również poziomem wyposażenia. Na  pokładzie znajdziemy  m.in. klimatyzację automatyczną, system multimedialny z rozbudowaną nawigacją, która może podawać informacje o  ruchu drogowym w  czasie rzeczywistym. Komfort podnoszą także skórzane indywidualne fotele dla pasażerów pierwszego i  drugiego rzędu. Między fotelami drugiego

rzędu zamontowano praktyczny schowek i  stolik na  prowadnicach. Spacetourer wyposażony jest również w  szklany dach ze specjalnym panelem, na którym możemy zmieniać m.in. nastawy klimatyzacji. Elektryczne drzwi przesuwne możemy otwierać z  pomocą przycisków na  środkowej konsoli, jak też z  kluczyka. Po  złożeniu i  wyjęciu foteli drugiego i  trzeciego rzędu długość przestrzeni bagażowej może sięgać 241  cm, a  jej kubatura wynosi wówczas 3968 litrów. Jeśli  złożymy oparcie przedniego siedzenia pasażera, przestrzeń ładunkowa wydłuża się do 316 cm. Francuzi wyposażyli nowy model w  wiele rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo czynne i  bierne znanych dotąd głównie z  nowoczesnych aut osobowych. Nowością w  segmencie jest zastosowanie wyświetlacza head-up, na  którym oprócz prędkości możemy śledzić wskazówki nawigacji czy  odczytywać mijane znaki drogowe. Nocą może przydać się funkcja automatycznego

przełączania świateł drogowych i  mijania, jeśli kamera wykryje jadący przed nami lub nadjeżdżający z  naprzeciwka samochód. Przy długich podróżach przyda  się funkcja informująca kierowcę o  konieczności odpoczynku. Nie zabrakło też kamery cofania, której obraz wyświetlany jest na 7-calowym ekranie multimedialnym, również w postaci widoku z  góry. Samochód wyposażono w  aktywny tempomat, w  którym możemy ustawić odległość od  pojazdu poprzedzającego. Bardziej roztargnionych kierowców wspomoże układ ostrzegający o  ryzyku kolizji, który w momencie braku reakcji uruchamia system automatycznego hamowania awaryjnego. Biorąc pod uwagę rozmiary pojazdu, osiągi oraz bogate wyposażenie seryjne, jego cena nie jest wygórowana ‒ 160 tys. zł brutto. Pierwsze testy Citroëna Spacetourer opublikujemy już w  kolejnym numerze magazynu „Fleet”! 


DŁUGODYSTANSOWY

TEST FLOTOWY TESTY  OPINIE  WRAŻENIA MANAGERÓW

Zostań jurorem w Długodystansowym Teście Flotowym! – TESTUJ Z NAMI! NAJNOWSZE MODELE FLOTOWE OCENIANE PRZEZ PRAKTYKÓW Czas trwania: od 3 do 6 miesięcy, Dystans: od 12 000 do 25 000 km, Grupa testująca: fleet managerowie, niezależni eksperci motoryzacyjni, Organizator: Fleet Formularz zgłoszeniowy do udziału w teście dostępny na stronie: www.fleet.com.pl Partnerzy testu:

www.fleet.com.pl


Fleet Technology

Jednym z największych obecnie zagrożeń internetowych jest tzw. ransomware. Obecnie eksperci z zakresu cyberbezpieczeństwa ostrzegają przed nową formą ransomware, która może pojawić się już niedługo i zagrozić naszym pojazdom. Nowe zagrożenie jeszcze się nie pojawiło, ale ma już swoją nazwę – jackware.

Jackware, czyli okup za samochód Słabe zabezpieczenia na  stronie producenta także mogą  się przyczynić do  przeprowadzenia ataku jackware. Przykład z  samochodem w  roli głównej – aplikacja BMW Connected Drive ‒ pozwala użytkownikowi np.  regulować temperaturę w  domu czy  włączać oświetlenie, kiedy pojazd zbliża  się do  posesji. Świadomość, że po włamaniu się do serwisu zarządzającego tą usługą wszystkie te funkcje w domu mogą być zarządzane przez osobę trzecią, jest dość niepokojąca.

Lepiej zapobiegać

Eryk Chilmon

N

ajpierw warto jednak wyjaśnić, czym jest typowy ransomware (znany również pod nazwą rogueware lub scareware). Zagrożenie tego typu ogranicza dostęp do systemu komputerowego i wymaga zapłacenia okupu, aby ograniczenie zostało usunięte. Ransomware jest tworzony przez oszustów, którzy są bardzo kompetentni w programowaniu komputerowym. Może dostać  się do  komputera przykładowo poprzez załącznik w  e-mailu lub przeglądarkę, jeśli trafimy na zainfekowaną złośliwym oprogramowaniem stronę WWW. Okazuje  się, że  taki problem wkrótce będziemy mogli napotkać, chcąc wsiąść do naszego samochodu. Jeżeli przejmie nad nim kontrolę cybeprzestępca, może zażądać od nas okupu w zamian za wpuszczenie do środka pojazdu.

Czym jest jackware Stephen Cobb, ekspert bezpieczeństwa w  firmie ESET, definiuje jackware (jack – ukraść, ware – od  software) jako  złośliwe oprogramowanie, które stara  się przejąć kontrolę nad urządzeniem, a  następnie

86

Fleet 10 (71) / 2016

za  możliwość jego użytkowania pobrać okup. W tym przypadku nie jest to jednak komputer czy urządzenie mobilne, a obiekt podłączony do Internetu, np. samochód. Cobb uspokaja, że do tej pory rozważania na  temat takiej formy  złośliwego oprogramowania są czysto teoretyczne, a zagrożenie nie zostało jeszcze wykryte. Jednak na podstawie dotychczasowej wiedzy dotyczącej cyberzagrożeń, eksperci bezpieczeństwa przypuszczają, że  powstanie takich  złośliwych programów to wyłącznie kwestia czasu. Tym bardziej, że działanie samochodów w  dużej mierze opiera  się na  elektronice i oprogramowaniu. A dziury w nich zawsze próbują wykorzystać niepowołane osoby. Znane są już bowiem przypadki przejęcia kontroli nad samochodem, a eksperci bezpieczeństwa informowali swego czasu także o  niezałatanych lukach bezpieczeństwa w  ponad milionie pojazdów Fiat Chrysler. I  chociaż większość dyskusji dotyczących przejmowania kontroli nad gadżetami czy  samochodami opiera  się na  kwestiach technicznych związanych z  danym urządzeniem, to nie można zapominać również o podatnościach szerzej związanych z wykorzystywaniem danego urządzenia.

Użytkownicy tak naprawdę nie  mogą nic zrobić, by  zabezpieczyć swój sprzęt przed tego typu zagrożeniami. Cała odpowiedzialność za  bezpieczeństwo gadżetów podłączanych do Internetu czy nowoczesnych samochodów spada więc na ich producentów. Aby nie  dopuścić lub opóźnić pojawienie  się zagrożeń jackware, należy zatem podjąć dwa rodzaje działań. Pierwsze z nich to zabezpieczenie urządzenia czy samochodu poprzez szyfrowanie czy  uwierzytelnianie. Drugie działanie to  ogólnoświatowe przeciwdziałanie zagrożeniom cybernetycznym. Konieczne jest współdziałanie rządów, organów ścigania i sektora prywatnego, aby powstrzymać ciągły rozwój rynku zagrożeń. Twórcy  złośliwych programów zagrażają bowiem bezpieczeństwu danych w  każdej dziedzinie życia – od  medycyny, poprzez dane niezbędne do  funkcjonowania elektrowni, aż po  prowadzenie samochodów. W czasach, gdy ransomware szyfruje dziennie setki tysięcy komputerów, a  ludzie zapłacili już miliony dolarów za  odblokowanie dostępu do  swoich komputerów, stała współpraca międzynarodowych instytucji jest kluczowa przy zapobieganiu powstania nowych form zagrożeń. 


Fleet Technology

Obecnie europejskie firmy korzystają z ponad pięciu milionów pakietów pozwalających na zarządzanie flotą. Według raportu Berg Insight, ich liczba ma w ciągu najbliższych kilku lat wzrosnąć do ponad 10 milionów. Przy takiej prognozie żadna z obecnych na rynku firm nie podda się bez walki.

Systemy zarządzania flotą A.D. 2020 Michał Torz

A

naliza raportu szwedzkiej firmy badawczej pokazuje, że prezentowane liczby mają mocne oparcie w twardych danych. Obliczenia z czwartego kwartału 2015 roku pokazują bowiem, że  w  Europie funkcjonuje około  5,3  miliona systemów zarządzania flotą. Przy rocznym wzroście szacowanym na  14,9% oznacza to, że w 2020 ich liczba wzrosnąć może do 10,6 miliona systemów.

Liczą się duzi gracze Jak pokazuje raport – i  co  nie  powinno dziwić – najwięcej zyskać w perspektywie kolejnych paru lat mogą zwłaszcza duże firmy. Wszyscy producenci systemów zarządzania flotą, którzy znaleźli się w top 10 opublikowanym przez Berg Insight, posiadają dziś bowiem przynajmniej 100 tysięcy aktywnych systemów. Liderem rankingu jest TomTom – holenderska firma, znana wielu kierowcom z produkcji nawigacji samochodowych. Dzięki wieloletniej pracy w branży systemów wsparcia flot osiągnęła ona zawrotny poziom ponad pół miliona aktywnych użytkowników (dokładnie 529 tysięcy). A dodać należy, że są to dane zebrane pod koniec ubiegłego roku. Kolejna w  rankingu firma Masternaut pozostaje nieco w  tyle, jednak zapewne nie jest to dla jej zarządu powód do zmartwień. 350 tysięcy aktywnych systemów zarządzania jest bowiem wystarczającym powodem do  zadowolenia. Wystarczy wspomnieć, że trzecia z kolei firma – Microlise – pochwalić  się może „zaledwie” połową tego wyniku (około 150 tysięcy aktywnych systemów). Powyżej 100 tysięcy użytkowników zanotowały też takie firmy jak Trakm8, ABAX, Teletrac Navman Transics, Trimble i OCEAN.

Klucz do dalszych sukcesów Powodzenie systemów wsparcia flot wpłynęło też na  działania koncernów motoryzacyjnych. W coraz większej liczbie modeli zaczęły pojawiać się elementy pozwalające na  sprawne zamontowanie systemów zarządzania, co  także wpłynęło zapewne na  ich popularność. Koncerny dostrzegły w tym również szansę na opracowanie własnych rozwiązań. Na  efekty nie  trzeba było długo czekać. System Dynafleet opracowany przez Volvo miał pod koniec 2015 roku 81 tysięcy użytkowników. Nieco lepszy wynik zanotował FleetBoard oferowany przez Daimlera – 86 tysięcy sztuk. Najlepiej poradził sobie jednak system Fleet Management zaprojektowany przez Scanię. Według raportu korzystało z  niego aż 133 tysięcy użytkowników, co pozwoliło na rywalizację z dotychczasowymi liderami rankingu. Okazuje się jednak, że zwykła walka o klienta nie wystarczy: ‒ Dziewięć najważniejszych fuzji i przejęć wśród największych dostawców systemów zarządzania flotą w Europie miało miejsce w ciągu zaledwie trzech kwartałów – zauważa Johan Fagerberg, starszy analityk Berg Insight. Lider rankingu, firma TomTom, przejął, na przykład, w grudniu 2015 polską spółkę

Finder. Oznaczało to zysk w postaci 60 tysięcy jej dotychczasowych klientów. W podobnym czasie analogiczna sytuacja miała miejsce w  przypadku kanadyjskiego Fleet Complete, które przejęło holenderskie ITmobile. W kwietniu 2016 roku na polskim rynku zawitała też włoska spółka Viasat – a to dzięki zakupowi lokalnego CMA Monitoring, wraz z  18 tysiącami obsługiwanych przez spółkę pojazdami. Kolejne 23 tysiące klientów Viasat pozyskał w  Belgii, poprzez zakup spółki EMIXIS.

Walka o klienta trwa To jednak nie koniec fuzji na rynku europejskich firm z branży zarządzania flotą. O tym, na jaką skalę trwa między nimi walka o klientów, najlepiej świadczą liczby. Jedna z większych transakcji miała miejsce między innymi w sierpniu bieżącego roku, kiedy to spółka Verizon zakupiła firmę Fleetmatics za niebagatelną sumę 2,4 mld dolarów. A to dopiero początek większego procesu. Jak zauważają eksperci z Berg Insight, w najbliższych latach należy spodziewać się jeszcze większej konsolidacji na rynku. W efekcie na polu walki o klientów pozostanie miejsce tylko dla najsilniejszych spółek w branży. 

Fleet 10 (71) / 2016

87


Fleet Safety

Od ponad roku LINK4 oferuje ubezpieczenia komunikacyjne wraz z nawigacją NaviExpert, wzbogaconą o moduł telematyczny. Badania wśród kierowców pokazują, że ci, którzy korzystają z tej aplikacji, jeżdżą bezpieczniej. Jak zapowiada ubezpieczyciel, już wkrótce będą mogli mniej zapłacić za polisę.

Jedź bezpiecznie, płać mniej

Maciej Chomacki

D

zięki aplikacji, z  której korzystanie jest dobrowolne, kierowcy uzyskują dostęp do  regularnych informacji o swoim stylu jazdy, a więc m.in. o tym, czy jeżdżą płynnie i w zgodzie z przepisami. Otrzymują także wskazówki, dzięki którym są w stanie poprawić styl. Dodatkowo ubezpieczyciel motywuje kierowców atrakcyjnymi nagrodami do  bezpieczniejszego i  bardziej płynnego poruszania  się. System przygotowany we  współpracy z  NaviExpert zlicza przejechany dystans, a  także płynne oraz bezpieczne kilometry i zamienia je na punkty. Te z kolei decydują o miejscu w rankingach konkursowych. By  sprawdzić, jak telematyka przekłada  się na  styl jazdy, LINK4 wspólnie z NaviExpert przebadał ponad dwa tysiące kierowców. Badane były dwie grupy osób. Pierwsza to klienci ubezpieczyciela, którzy podróżują z  włączoną nawigacją NaviExpert, analizującą na bieżąco ich styl jazdy. Do drugiej grupy trafili użytkownicy NaviExpert, podróżujący z  nawigacją bez aplikacji „Bezpieczna jazda z LINK4”, któ-

88

Fleet 10 (71) / 2016

rych dane dostawca nawigacji przetwarza anonimowo. Wyniki badań potwierdzają, że  klienci korzystający z aplikacji jeżdżą bezpieczniej. Analizy przeprowadzone na wybranych trasach, m.in. w Warszawie, Poznaniu, Krakowie oraz na Śląsku, wskazują, że osoby, które otrzymują informację zwrotną o stylu jazdy, rzadziej i  w  mniejszym stopniu przekraczają dozwoloną prędkość oraz podróżują płynniej. Widać to  szczególnie wyraźnie w przypadku dróg z ograniczeniami od 70 do 90 km/h (drogi jednojezdniowe dwukierunkowe) oraz tych powyżej 90 km/h (autostrady, drogi ekspresowe), na których prędkość kierowców jest w  mniejszym stopniu zależna od reszty uczestników ruchu, a często dochodzi do poważnych wypadków. „Zebrane doświadczenia chcemy wykorzystać do  stworzenia produktu ubezpieczeniowego, w którym styl jazdy kierowcy będzie miał wpływ na wysokość składki. Ci, którzy będą jeździli bezpiecznie, płynnie i w zgodzie z przepisami, będą mogli liczyć na niższe składki. Jako ubezpieczyciel chcemy promować bezpieczny styl jazdy. Warto podkreślić, że  nie  będziemy piętnować

tych kierowców, którzy preferują bardziej ryzykowny styl jazdy, poprzez podnoszenie im składek” – zapewnia Krzysztof Kosiński, ekspert LINK4. ‒ W  pierwszej kolejności wprowadzimy rozwiązanie, które będzie opierać  się na  aplikacji. Oczywiście polisy wykorzystujące telematykę będą wyłącznie dla chętnych. Liczymy, że nasze rozwiązanie przygotowane wspólnie z  NaviExpert spotka się z zainteresowaniem kierowców, dla których bezpieczna jazda jest ważniejsza niż np. krótszy czas dotarcia do celu, ale wiążący się z koniecznością łamania przepisów – dodaje Kosiński. Z  badania przeprowadzonego przez IPSOS na  ogólnopolskiej próbie kierowców wynika, że ponad połowa z nich jest gotowa zgodzić się na monitorowanie stylu jazdy, jeśli dzięki temu mogliby zaoszczędzić na coraz droższych polisach komunikacyjnych. Jak zaznacza Adam Bąkowski, prezes NaviExpert: – W  czasie konkursów, w  których nagradzamy osoby jeżdżące przez dany miesiąc lub dwa najbezpieczniej i najbardziej płynnie, widzimy, że kierowcy używający aplikacji starają się jeszcze bardziej pilnować za kółkiem. Widać, że po ofertę z telematyką sięgnęli kierowcy, których styl jazdy jest bezpieczniejszy niż przeciętnego Kowalskiego. Zmiana stylu jazdy pozwala kierowcom nie  tylko zwiększyć bezpieczeństwo na  drodze. Ważny jest również aspekt ekonomiczny. Dzięki aplikacji można zaoszczędzić zarówno na  paliwie, jak i  na  częściach. Jeśli jeździmy płynnie, wydłuża  się żywotność klocków i  tarcz hamulcowych oraz płynów eksploatacyjnych. Na  razie projekt nie  jest realizowany na  dużą skalę, ale jesteśmy ciekawi jego efektów. Jest raczej skierowany do  mniejszych firm, ponieważ ubezpieczyciel wycofał się z ubezpieczeń flotowych. 


Fleet Safety

W połowie września 2016 r. na przedmieściach Poznania otwarto Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy – Škoda Autodrom Poznań. Przypomnieć warto, że w 2004 r. powstała Škoda Auto Szkoła, która „specjalizuje się w doskonaleniu kierowców w zakresie bezpiecznej, ekonomicznej czy defensywnej jazdy”.

Škoda Autodrom Poznań

Zdzisław Podbielski

T

eraz kierowcy będą mogli praktycznie sprawdzać i  doskonalić swoje umiejętności, uczestnicząc w  jeździe po  torze z  symulacjami odpowiadającymi ekstremalnym sytuacjom na drodze publicznej. Tor zbudowano po  konsultacji z  właścicielami podobnych obiektów zagranicznych. Dużym nakładem środków materiałowo-finansowych i, jak podali jego twórcy, np.  do  stabilizacji gruntu zużyto 550 ton cementu oraz  8,8  tony kruszywa łamanego, a  zamontowane pompy dostarczają 8 tysięcy litrów wody na minutę, zraszając podłoże i  tworząc treningowe kurtyny zaporowe. Cały obiekt składa  się z  czterech specjalnie zaprojektowanych części: płyta poślizgowa z  szarpakiem, płyta poślizgowa

tworząca plac manewrowy, krąg poślizgowy do jazdy z możliwie największą prędkością i  wzniesienie. Największą atrakcją, a  więc największym zaskoczeniem dla ćwiczących na  torze, jest urządzenie określane jako szarpak, które rozpędzony pojazd wprowadza w  niekontrolowany poślizg nadsterowny, nagle zmienia mu tor jazdy. Trzeba z  tej sytuacji wyjść bezpiecznie i  jeszcze ominąć też nagle pojawiające  się przeszkody w  postaci kurtyn wodnych. Na  kręgu poślizgowym można przekonać  się, jak działają elektroniczne systemy stabilizujące kierunek jazdy pojazdu. Uczestnicząc w  szkoleniu na  poznańskim torze, który jest najnowocześniejszym w  Polsce obiektem tego rodzaju, możemy poznać własne reakcje w różnych sytuacjach drogowych i  przećwiczyć wyprowadzenie pojazdu z  niebezpiecznych

sytuacji. Lepiej uświadomimy sobie możliwość wystąpienia zagrożeń na drodze i będziemy mogli skuteczniej poradzić sobie z nimi. Škoda Autodrom Poznań jest doskonałym miejscem do podnoszenia umiejętności prowadzenia pojazdów dla kierowców flotowych i  indywidualnych. Dla wszystkich kierujących pojazdami (włącznie z instruktorami techniki jazdy), którzy chcą przyczynić  się do  podnoszenia poziomu bezpieczeństwa własnego, jak i  innych uczestników ruchu drogowego. Warto dodać, że  w  pobliżu autodromu znajduje  się Interaktywne Centrum Bezpieczeństwa stworzone przez Škodę. Wyposażone w  unikatowe urządzenia pozwalające, nawet w  atrakcyjnej formie, zrozumieć zachowanie  się samochodu w ruchu. 

Fleet 10 (71) / 2016

89


Fleet Safety

Projekt zmian w tym zakresie zaprezentowali przedstawiciele branży motoryzacyjnej i Związek Rzemiosła Polskiego. Autorzy przekonują, że dzięki niemu rząd jest w stanie pozyskać dodatkowe pieniądze, jednocześnie zwalczając różnego rodzaju patologie. Na czym dokładnie polega ich pomysł?

Zmiana w systemie odszkodowań

Michał Torz

P

od projektem podpisuje się Polska Izba Motoryzacji, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów, Związek Dealerów Samochodów i  Związek Rzemiosła Polskiego. Według nich, zastosowanie się do przygotowanego projektu ma dać rządowi nawet 700 milionów złotych w skali roku tytułem opodatkowania szarej strefy. Co proponują?

W interesie szarej strefy Autorzy projektu przekonują, że  problemem są  firmy działające w  szarej strefie. Według nich, tego typu patologiom sprzyjały poprzednie ekipy rządzące, nie wprowadzając odpowiednich rozwiązań. A  te – według nich – są bardzo proste. ‒ Dziś legalnie działające serwisy samochodowe, warsztaty blacharsko-lakiernicze, sprzedawcy części i stacje demontażu pojazdów, przy całkowitej obojętności państwa, przegrywają konkurencję z czarną i szarą strefą, która nie płaci podatków, zatrudnia ludzi bez odpowiednich umów, nie  spełnia norm ekologicznych oraz korzysta z  części pozyskiwanych z  nielegalnych źródeł pochodzenia – czytamy w komunikacie podpisanym przez autorów projektu.

90

Fleet 10 (71) / 2016

Niskie odszkodowanie? Kombinuj! Autorzy doszli do takich wniosków na podstawie danych Komisji Nadzoru Finansowego i  Polskiej Izby Ubezpieczeń na  rok 2015. Według nich, wartość odszkodowań i  świadczeń w  obowiązkowym ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych wyniosła prawie 6,5 mld złotych. Według szacunków PIU w sumie tej zawiera się z kolei około 1,255 mld złotych, dotyczący napraw pojazdów, czyli tzw. szkód częściowych – średnio było to  3267  złotych. Tutaj według autorów raportu tkwi największy problem. Twierdzą oni bowiem, że wypłaty odszkodowań są niemal w  stu procentach zaniżone. Jeszcze dalej

Przedstawiciele branży motoryzacyjnej i Związku Rzemiosła Polskiego proponują wprowadzenie zapisu, który będzie zmuszał towarzystwa ubezpieczeniowe do naprawiania pojazdów. Chyba że nie będzie się on do tego nadawał ze względów technicznych. W takim przypadku auto będzie musiało trafić do legalnej stacji demontażu.

idą wyliczenia Związku Rzemiosła Polskiego, które podaje dane sięgające 500 a nawet 800%. Dzieje się tak, gdy naprawa dokonywana jest w  autoryzowanym serwisie na  podstawie wypłaconego odszkodowania. Błędnie naliczone odszkodowania przekładają się zaś na mniej pieniędzy w  portfelach klientów towarzystw ubezpieczeniowych i  w  niższych podatkach odprowadzanych od  tych kwot. Mowa o niemal 235 milionach złotych.

Efekt domina Według autorów projektu kolejne problemy są bezpośrednim następstwem zaniżania odszkodowań przez ubezpieczycieli. W  efekcie bowiem poszkodowanym bardziej opłaca się skorzystać z usług warsztatów i  zakładów blacharskich działających – przynajmniej częściowo – w szarej strefie. Twierdzą oni, że chodzi o kwoty rzędu 75 mln złotych w skali roku, uciekających fiskusowi za sprawą braku odprowadzenia VAT-u. Aby zaoszczędzić, klienci i – rzecz jasna – warsztaty decydują się też na korzystanie z  kradzionych lub wtórnie użytych części. To  z  kolei problem wart niecałych 113 milionów w  skali roku. Po  podsumowaniu otrzymujemy kwotę powyżej 477 milionów  złotych. A  to, zdaniem przedstawicieli branży motoryzacyjnej, dopiero wierzchołek góry lodowej, gdyż w wyliczeniach przyjęli oni bardzo ostrożne dane.


Fleet Safety Tabela 1. Wynik techniczny w ubezpieczeniach komunikacyjnych 2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

2013

2014

2015

OC (mld zł)

0,2

-0,14

-0,7

-0,95

-0,9

-0,64

-0,43

-0,26

-0,79

-1,02

AC (mld zł)

0,2

0,3

0,44

-0,086

-0,31

0,33

0,725

0,48

0,24

-0,11

Żródło: Komisja Nadzoru Finansowego do decyzji, czy chcecie pokazać te straty w tabelce

Lek na całe zło? Nie  zawiodą  się ci, którzy oczekują od twórców raportu rozwiązania opisywanych przez nich patologii. Tak jest i tym razem. Co proponują zatem przedstawiciele branży motoryzacyjnej? Przede wszystkim wprowadzenie zmian w  kodeksie cywilnym, które będą zmuszać ubezpieczycieli do napraw pojazdów, a nie – tak jak do tej pory – wypłaty świadczeń. ‒ Czy komukolwiek przyszłoby do głowy, by  w  czasie choroby domagać  się od  NFZ kosztorysowej wyceny kosztów leczenia i wnioskować o wypłatę tej sumy w gotówce, a nie w świadczeniu medycznym? ‒ pytają autorzy w raporcie. Co  więcej, przedstawiciele branży motoryzacyjnej i  Związku Rzemiosła Polskiego proponują wprowadzenie zapisu, który będzie zmuszał towarzystwa ubezpieczeniowe do  naprawiania pojazdów. Chyba że  nie  będzie  się on do  tego nadawał ze względów technicznych. W takim przypadku auto będzie musiało trafić do legalnej stacji demontażu. Dopiero okazanie wydanego przezeń oświadczenia będzie pozwalało na uzyskanie odszkodowania. To nie pierwszy raz, gdy przedstawiciele jakiejś branży pochylają  się nad możliwością zmian prawnych. Zwykle chodzi o to, aby zmiany... odbyły się po ich myśli. Nie  inaczej jest i  tym razem. Tyle że  opisywane zjawiska są  faktycznie istną patologią. Kto  się z  nimi nie  spotkał, może zajrzeć na  którykolwiek portal aukcyjny. Z pewnością znajdzie tam powypadkowe samochody, których uszkodzenia zostały najpewniej uznane przez ubezpieczyciela za  szkodę całkowitą. Pomysły przedstawicieli branży motoryzacyjnej nie są więc tylko kolejną próbą lobbingu we własnym interesie. Czy zainteresują one ustawodawców? Wszak deklaracje o chęci uszczelniania systemu podatkowego to jeden z istotniejszych postulatów polskiego rządu.

2016q1

Towarzystwo ubezpieczeniowe

2015q1

przypis w mln zł

udział w rynku

dynamika

przypis w mln zł

udział w rynku

PZU

989,70

37,0%

158,3%

625,25

29,7%

Warta

342,11

12,8%

111,6%

306,66

14,6%

Ergo Hestia

327,87

12,3%

119,4%

274,56

13,0%

Generali (+Proama)

146,30

5,5%

87,2%

167,71

8,0%

Allianz

101,70

3,8%

104,7%

97,16

4,6%

Link4

96,45

3,6%

135,1%

71,41

3,4%

Uniqa

85,37

3,2%

117,7%

72,50

3,4%

TUW

77,96

2,9%

123,8%

63,00

3,0%

Compensa (+Benefia)

76,82

2,9%

80,1%

95,86

4,6%

Avanssur

67,76

2,5%

146,3%

46,30

2,2%

Liberty

66,51

2,5%

128,3%

51,84

2,5%

Gothaer

61,50

2,3%

118,2%

52,05

2,5%

InterRisk

58,27

2,2%

108,3%

53,78

2,6%

Aviva

48,26

1,8%

162,0%

29,80

1,4%

TUZ

39,25

1,5%

115,1%

34,11

1,6%

BTA

26,39

1,0%

146,0%

18,07

0,9%

Axa (d.BRE Ub.)

16,25

0,6%

125,9%

12,90

0,6%

TVM

13,19

0,5%

110,5%

11,93

0,6%

AIG

10,42

0,4%

1480,7%

0,70

0,0%

Pocztowe

8,77

0,3%

116,9%

7,51

0,4%

Axa

7,62

0,3%

144,7%

5,27

0,3%

Greenval

3,09

0,1%

116,4%

2,65

0,1%

Concordia

2,57

0,1%

57,9%

4,44

0,2%

UPS

0,04

0,0%

68,8%

0,05

0,0%

0,00

0,0% 127,0%

2105,52

Gefion Ogółem

0,0%

2674,16

żródło: dane UFG, obliczenia własne Kolorami oznaczono ubezpieczycieli ze wzrostem / spadkiem istotnie różnym od rynku

Tabela 2. Straty w budżecie i ich przyczyny. Przyczyna

Straty w budżecie

Zaniżanie odszkodowań

Straty budżetu na VAT: 234,67 mln zł = 1,255 mld: 123 x 23%

Naprawy blacharsko-lakiernicze w czarnej lub szarej strefie

Straty budżetu na VAT: 75,09 mln zł = (1,255 mld x 80%) x 40%: 123 x 23%

Użycie części kradzionych lub pochodzących z nielegalnego demontażu

Straty budżetu na VAT: 112,64 mln zł = (1,255 mld x 80%) x 60%: 123 x 23%

RAZEM:

477,61 mln złotych

Źródło: raport PIM, PZPM, SFRS, ZDS i ZRP.



Fleet 10 (71) / 2016

91


Fleet Service

PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Dołączenie do dużej sieci serwisów, jaką jest sieć First Stop, niesie za sobą pewne obowiązki, ale zdecydowanie więcej jest korzyści. O tym, co daje przynależność do sieci i czego oczekują klienci flotowi rozmawiamy z Pawłem Gołdysiakiem

Wszyscy jesteśmy zespołem Cały pakiet oferowany przez First Stop zapewnia nam stabilny i  zrównoważony wzrost biznesu, przy jednoczesnej poprawie standardów obsługi klienta.

Tomasz Siwiński: Panie Pawle, proszę w  skrócie powiedzieć trochę o  historii Pańskiego biznesu? Paweł Gołdysiak: Serwis został uruchomiony 17  grudnia 1990 roku przy ul.  Góreckiej 133 w  Poznaniu. Wówczas nasza działalność opierała  się na  sprzedaży opon i  usług z  nimi związanych. Dwadzieścia lat później dokonaliśmy rozbudowy o  kolejne trzy stanowiska, przy jednoczesnej dywersyfikacji usług. Nasza oferta została poszerzona o  naprawę, przegląd i  odgrzybianie klimatyzacji oraz myjnię ręczną. W roku 2012 przystąpiłem do  sieci First Stop i  ponownie zwiększyłem zakres oferowanych usług. Obecnie serwis prowadzę razem z córką Pauliną. W  jakim celu dołącza  się do  takiej sieci jak First Stop, czyli jakie płyną z tego korzyści?

92

Fleet 10 (71) / 2016

Przystępując do  sieci First Stop, braliśmy pod uwagę lepsze warunki zakupu opon marek Bridgestone oraz duże wsparcie w zakresie marketingu i reklamy. W  szczególności istotna była profesjonalnie przygotowana i  wykonana wizualizacja, która ma realny wpływ na postrzeganie serwisu przez klienta. Oczywiście ważnym elementem wsparcia ze  strony franczyzodawcy był i  jest biznes flotowy. Poza tym, będąc w sieci First Stop, możemy liczyć na  profesjonalnie przygotowane szkolenia, zarówno dotyczące wiedzy produktowej, jak również takie, które poprawią obsługę klienta czy  zarządzanie serwisem. Nie bez znaczenia jest również fakt wymiany doświadczeń pomiędzy partnerami sieci First Stop. Wszyscy tworzymy jeden zespół, w wielu przypadkach działamy razem i to buduje naszą przewagę konkurencyjną.

WWW.FIRSTSTOP.PL

Wspomniał Pan o  biznesie flotowym. Jak duże znaczenie ma on w przypadku Pańskiego serwisu i  jakie jest Pańskie doświadczenie w  obsłudze aut flotowych. Historia sięga 2000 roku. Wówczas nawiązaliśmy współpracę z  naszym pierwszym klientem flotowym, jakim był Centertel. W kolejnych latach do naszych klientów dołączyły firmy takie jak: ALD, Arval, Carefleet, Leaseplan, Masterlease, Nivette, Raiffeisen Leasing, Volkswagen Leasing i  wiele innych. Dziś klienci flotowi generują połowę obrotu na  oponach i  usługach z  nimi związanych. W  stałej obsłudze wraz z depozytami opon, mamy około 1300 aut należących do  flot. W  tej sytuacji można powiedzieć, że floty stanowią bardzo ważną część mojego biznesu. Obsługa klientów instytucjonalnych nie  jest wdzięczna. Zaletą na  pewno jest stały dopływ klientów, ale minusem zapewne niższe ceny i presja czasu. Czy przeważają zalety czy wady? Być może taka jest obiegowa opinia na  rynku, jednak mi  osobiście trudno  się z nią zgodzić. W  mojej ocenie wszystko jest kwestią kombinacji  złożonej z  odpowiedniej i przemyślanej organizacji procesu obsługi pojazdów flotowych, właściwie przygotowanego zespołu back Office, tak po  stronie floty, jak i  po  stronie serwisu/sieci/ operatora oraz oprogramowania. W przypadku tego ostatniego niezwykle istotne w  mojej ocenie jest to, aby wspomniane oprogramowanie, którego nadrzędnym zadaniem jest przecież usprawnienie ko-


PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Fleet Service

 irst Stop aktywnie analizuje wymagania systemowe, F tak serwisów, jak i flot, i stale dopasowuje oferowane przez siebie oprogramowanie do realiów rynku.

munikacji pomiędzy współpracującymi stronami (flota/serwis/operator) pozwalało na szybkie rejestrowanie i wymianę danych o zdarzeniach dotyczących pojazdów flotowych. Moje długoletnie doświadczenie we współpracy z klientami flotowymi pokazuje, że  najlepiej w  tym kontekście sprawdzają  się rozwiązania informatyczne stworzone lokalnie. Tylko takie narzędzia bowiem mogą w  pełni uwzględnić i wesprzeć specyfikę procesów flotowych charakterystycznych dla danego rynku. W  przypadku oprogramowania, na  którym swoje rozwiązanie flotowe oparła sieć First Stop, mówimy jednocześnie o  każdym z ww. elementów tzn.: ƒƒ rozwiązanie powstało lokalnie, czyli dokładnie odzwierciedla/rozumie specyfikę procesów zachodzących w  obszarze zarządzania ogumieniem we flocie, ƒƒ efektywnie wspiera procesy zachodzące na pojazdach flotowych, umożliwiając skuteczną i  szybką komunikację, np. w sytuacjach serwisowych, dla których wymagana jest autoryzacja floty dla wykonania usług serwisowych/zakupu opon. Oczywiście jakość samej usługi i wysokie standardy, podobnie jak w  przypadku prywatnego klienta, nadal pozostają bardzo ważne. Odnośnie samej ceny usług. Dzisiaj użytkownicy samochodów flotowych są  zdecydowanie bardziej wymagający niż kilka lat temu. To  powoduje, że  firmy z  segmentu CFM zobowiązane są  dostarczać swoim klientom usługę coraz wyższej jakości w serwisach o określonym standardzie. Wówczas cena schodzi na  drugi plan. Nadal musi być konkurencyjna, ale niekoniecznie najniższa. Na koniec warto powiedzieć, że  na  przestrzeni ostatnich lat koszty warsztatów, zwłaszcza te związane z zasobami ludzkimi, istotnie rosną. To pozwala sądzić, że w niedalekiej

przyszłości cena usług również ulegnie zmianie. Podsumowując, obsługa klienta instytucjonalnego, mimo że ma swoją specyfikę, jest opłacalna. Z  naszego punktu widzenia, w  kontekście samej organizacji pracy serwisu, ważne jest, że klient flotowy jest mniej wrażliwy na pogodę. Zazwyczaj, użytkownicy decydują  się na  wymianę opon na przełomie sezonów, nie czekając, aż wymuszą to  warunki atmosferyczne. Jednocześnie zadowoleni użytkownicy aut flotowych potrafią być znakomitym źródłem rekomendacji naszego serwisu, dzięki czemu możemy liczyć na  dodatkowych klientów. Co  może Pan powiedzieć na  temat oprogramowania, którego używa Pan we współpracy z First Stop? Oprócz tego, o  czym powiedziałem, odpowiadając na  wcześniejsze pytanie, mogę dodać, że oprogramowanie używane przez First Stop z  perspektywy serwisu oponiarskiego ma  także bardzo dużą zaletę, którą jest właściwie przemyślany i  zaprojektowany scenariusz rejestrowania danych o  zdarzeniach związanych z oponami. Oznacza to, że nawet w trakcie trwania sezonu wymiany opon zlecenia serwisowe są możliwe do zarejestrowania tego samego dnia. Muszę dodać, że  w  przypadku wielu innych systemów, których w  trakcie współpracy z  klientami flotowymi miałem okazję używać, często logika systemu w znaczący sposób uniemożliwiała terminową rejestrację danych. Brak informacji o zdarzeniach na pojazdach flotowych lub nieterminowe ich rejestrowanie jest ogromnym problemem dla właściwego zarządzania całym procesem związanym z ogumieniem, tak dla klienta flotowego, jak i dla serwisu/sieci czy operatora, ponieważ stanowi istotne ryzyko,

WWW.FIRSTSTOP.PL

np. w sytuacji, gdy pojazd flotowy skończył kontrakt. Inną kwestią, która według mnie wymaga wspomnienia, jest także to, że  koncepcja oprogramowania wspierającego proces zarządzania ogumieniem we flocie rozumiana jest przez First Stop jako projekt niezamknięty. Innymi słowy, First Stop aktywnie analizuje wymagania systemowe, tak serwisów, jak i  flot, i  stale dopasowuje oferowane przez siebie oprogramowanie do  realiów rynku. Przykładem takich działań może być zaplanowane na ten rok rozszerzenie funkcjonalności oprogramowania o moduł służący do obsługi napraw mechanicznych. Oferują Państwo wymianę opon, sprzedaż i  ich przechowywanie, czy  firmy oczekują także jakiś szczególnych, niestandardowych ofert? Rynek  się zmienia, a  w  ślad za  nim oczekiwania klientów flotowych. Równolegle postępuje optymalizacja kosztów we flotach. W rezultacie coraz częściej dla naszych klientów flotowych wykonujemy usługi w  zakresie prostej mechaniki, tzw. fast-fit, obejmującej przede wszystkim kontrolę i  naprawę zawieszenia, układy hamulcowe, amortyzatory oraz wymianę oleju. Część flot decyduje  się na  przeglądy gwarancyjne w  serwisach spoza grupy ASO. Z  perspektywy First Stop postrzegamy to  jako pewnego rodzaju trend biznesowy i szansę na dalszy rozwój współpracy z  klientem instytucjonalnym. Celem zapewnienia odpowiedniej jakości również na tej płaszczyźnie, obecnie, program do obsługi flot jest rozbudowywany o kolejny moduł, który umożliwi sprawną współpracę w zakresie fast-fit. 

Fleet 10 (71) / 2016

93


Fleet Service

PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

U progu zimy firma Firestone zaprezentowała nową oponę na ten najtrudniejszy dla kierowców sezon. Destination Winter przeznaczona jest do samochodów najdynamiczniej rozwijającego się segmentu – kompaktowych SUV-ów.

Firestone Destination Winter – specjalnie dla SUV-ów

Andrzej Penkalla

S

egment pojazdów określanych mianem sport utility vehicle, czyli sportowo-użytkowych, jest najszybciej rozwijającym się fragmentem rynku motoryzacyjnego. W 2014 roku w Europie najlepiej sprzedawały się nowe samochody typowo miejskie, segmentu A i B, które wybrało aż 32% nabywców. Ale już co piąty nabywca (dokładnie 21%) decydował  się właśnie na  któregoś z  coraz liczniejszych SUV-ów. Minimalnie większym powodzeniem cieszyły się tylko modele kompaktowe zaliczane do segmentu C, które wybrało 22% europejskich kierowców. Widać też wyraźnie,

94

Fleet 10 (71) / 2016

że  modele sportowo-uniwersalne zyskują na  popularności przede wszystkim kosztem samochodów klasy średniej, na  które w 2104 roku w Europie zdecydowało się jedynie 9% nabywców nowych pojazdów. W Polsce proporcje są nieco inne; największym powodzeniem cieszą się pojazdy segmentu C (w 2016 roku stanowią one aż 31% sprzedaży), większe modele zaliczane do  segmentu D mają 22% udziału w rynku, a modele klas A i B wybiera 24% kierowców. Inna sprawa, że  taki podział wynika przede wszystkim z faktu, że większość nowo rejestrowanych w naszym kraju pojazdów to  sprowadzane z  zagranicy samochody używane – wśród nich rela-

WWW.FIRSTSTOP.PL

tywnie niewiele jest jeszcze SUV-ów, które rosnącą popularnością cieszą  się od  kilku lat i nie trafiają jeszcze zbyt licznie na rynek wtórny. Nic więc dziwnego, że  i  producenci opon także coraz częściej prezentują opony przeznaczone do  samochodów SUV. O  ile rynek ogumienia do  samochodów osobowych zmalał w  2015 roku o  2%, to zapotrzebowanie na opony do aut typu SUV i terenowych wzrosło aż o 15%. Tymczasem, wbrew pozorom, opony do  tych ostatnich muszą być projektowane specjalnie dla nich. SUV-y są cięższe i wyższe od  zwykłych samochodów osobowych, a  ponieważ priorytetem dla konstrukto-


PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

rów pozostaje stabilność prowadzenia pojazdu i  bezpieczeństwo jego użytkownika, opony do SUV-ów przy takiej samej średnicy jak ogumienie do aut osobowych mają zazwyczaj większy profil. Nie  bez znaczenia jest także odpowiedni bieżnik, pozwalający kierowcy SUV-a na co dzień podróżować bezpiecznie i  komfortowo, ale też (przynajmniej okazjonalnie) bez obaw opuszczać utwardzone drogi. Wszystkie te założenia ma  spełniać nowa opona amerykańskiej firmy Firestone. Destination Winter to  kolejny model rodziny Destination HP, ale zaprojektowany z  myślą o  trudnych, zimowych warunkach. Bieżnik ogumienia Destination Winter oparto na  wzorze znanym z  popularnych opon Winterhawk  3, dostosowując go do  szerszych rozmiarów ogumienia przeznaczonego dla SUV-ów. Konstruktorzy zastosowali w tym wypadku technologię zwaną Multi-Lemellen, czyli dużego zagęszczenia lameli odpowiedzialnych za  wgryzanie  się opony w  zaśnieżoną nawierzchnię. Co  istotne REKLAMA

W sezonie 2016/2017 opony Firestone Destination Winter dostępne są w 13 najpopularniejszych dla SUV-ów rozmiarach: od 215/70 R16 po 235/55 R17.

dla trakcji samochodu w  takich warunkach, krawędzie poszczególnych elementów bieżnika nie  przecinają  się pod kątem ostrym czy  prostym, a  ich rogi są  zaokrąglone, co  utrudnia zapychanie się bieżnika, np. błotem pośniegowym. Za  odprowadzanie wody na  mokrej nawierzchni odpowiadają zaś dwa szerokie rowki wzdłużne i  system odchodzących

Fleet Service

od  nich skośnie poprowadzonych kanalików. Bogata w  krzemionkę mieszanka, z której wykonano opony, gwarantuje ich odpowiednią elastyczność w niskich temperaturach, a co za tym idzie dobrą przyczepność do nawierzchni. Na  razie nie  przeprowadzono konsumenckich testów nowych opon Firestone, ale model Winterhawk  3, który był przecież wzorem dla ich bieżnika, osiągają w  testach ADAC bardzo dobre wyniki. Za ogólne osiągi w warunkach zimowych przyznano im w  tych testach  2. miejsce. Wewnętrzne testy nowych opon Destination Winter potwierdziły, że  osiągają one najlepsze wyniki na śniegu w swojej klasie. Co  więcej, dzięki sprawdzonemu bieżnikowi i  zaawansowanej mieszance gumowej NanoProtechTM uzyskały na  etykiecie UE ocenę „B” w kategorii przyczepności na  mokrej nawierzchni. Jest to  najlepsza rekomendacja na  europejskim rynku dla kierowców przygotowujących się do zakupu opon zimowych klasy średniej. 


Fleet Service

PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

Dla wielu firm posiadanie floty samochodowej jest nieodzownym elementem funkcjonowania przedsiębiorstwa. Gdy chcesz skutecznie świadczyć usługi lub dostarczać produkty do klientów, posiadanie sprawnej floty transportowej jest kluczowe. Utrzymanie pojazdów oraz zarządzanie nimi w sposób ekonomiczny i wydajny to nie lada wyzwanie. W dalszej części artykułu przedstawimy pi��ć sposobów, które pomogą w zarządzaniu flotą twojej firmy.

Pięć sposobów na efektywne zarządzanie twoją flotą samochodową

Michał Pawlak oponeo

Zapobieganie kosztownym naprawom Naprawy pojazdów najlepiej wykonywać podczas regularnych przeglądów aut. Zwlekanie lub odkładanie drobnych usterek może przyczynić  się do  powstania większych awarii, które bywają kosztowne. Warto kierować  się zasadą „lepiej zapobiegać, niż leczyć”. Organizowanie takich regularnych przeglądów możemy nazwać prewencyjnymi. W  większości firm posiadających własne floty, takie kontrole organizowane są w zależności od różnych czynników ‒ danego okresu (np. 2‒3 razy w  roku) lub przejechania przez pojazd określonej liczby kilometrów. Regularne sprawdzanie aut nie  tylko pomoże w  szybkim wykryciu usterek, ale także pozwoli na  płynne funkcjonowanie naszej floty (nie  będzie nam grozić nieplanowane dłuższe wyłączenie pojazdu

96

Fleet 10 (71) / 2016

z  pracy). Dodatkowo będziemy w  stanie na  bieżąco monitorować stopień zużycia samochodów. W  przypadku używania wielu pojazdów tego samego modelu lub marki, rutynowe kontrole zwrócą naszą uwagę na usterki, które wkrótce mogą się pojawić w  pozostałych autach. Pozwoli nam to  na  przewidzenie kosztów eksploatacji i lepsze zarządzanie flotą.

Zwracaj uwagę na warunki panujące na drodze W  zależności od  tego jak duża jest skala (region) działań prowadzonych przez twoją firmę, flota może być narażona na  użytkowanie w  zróżnicowanych warunkach atmosferycznych lub terenowych. W  przypadku braku podjęcia odpowiednich działań będzie to  miało wpływ na  funkcjonowanie pojazdów. Jeden z  najbardziej pospolitych przykładów to  nieprawidłowo dobrane opony niskiej jakości, które mogą niewłaściwie spisywać  się w  określonych warunkach

WWW.FIRSTSTOP.PL

lub przy długiej jeździe. W  efekcie czas dostawy twoich towarów lub usług może ulec wydłużeniu, co będzie miało wpływ na działanie firmy. Jest to jeden z najważniejszych powodów, dla którego należy pilnować zmiany opon na sezonowe ‒ letnie lub zimowe. W  przypadku, gdy działania twojej firmy skupiają  się na  obszarach miejskich, dobrym i  ekonomicznym rozwiązaniem są  opony całoroczne. Równie ważny jest dobór odpowiednich aut, jeżeli chcemy zaoszczędzić na  kupnie samochodów firmowych i np. będziemy dostarczać nasze towary/usługi miejskim kompaktem do  miejsc, w  których dominują wyboiste drogi gruntowe, szybko  się przekonamy, że  koszty eksploatacyjne takiego pojazdu nie są opłacalne dla naszej firmy.

Raporty kierowców Nie  ma  znaczenia, czy  w  twojej firmie pracownicy mają wyznaczone określone pojazdy, czy  przydzielane są  im one


PATRONEM SEKCJI JEST SIEĆ SERWISÓW FIRST STOP

na  zasadzie harmonogramu. Informacja zwrotna, którą przekazywać będą zatrudnieni przez ciebie ludzie, może okazać się niezwykle ważna przy zarządzaniu flotą. W  ten sposób unikniesz zatrudniania kosztownego eksperta. Metoda ta  będzie  się sprawdzała zarówno w  dużych, jak i  małych flotach. Informacje zebrane podczas użytkowania pojazdu przez twoich kierowców pozwolą na  oszacowanie zużycia aut. Pozyskane dane pomogą także w  usprawnieniu działania systemu przeglądów prewencyjnych. Największym wyzwaniem w tym wypadku będzie motywowanie pracowników do  sumiennego i  dokładnego sporządzania raportów. Pozwoli nam to również na identyfikację większych problemów. Gdy mimo regularnych przeglądów prewencyjnych w  pojazdach nadal będą występować zidentyfikowane wcześniej usterki, może być to znak, że samochód jest źle serwisowany i należy go wymienić, zanim zacznie przysparzać większych problemów.

REKLAMA

Instalacja systemów monitorujących Systemy monitorujące ruch pojazdów mogą dostarczyć wielu przydatnych informacji. Dzięki powszechnej już technologii GPS jesteśmy w  stanie sprawdzić, gdzie aktualnie znajduje  się samochód należący do  naszej floty oraz zebrać inne dane. Z finansowego punktu widzenia mogą być one przydatne przy faktycznym określeniu kosztów spalania paliwa oraz ustalaniu prędkości, z jaką dostarczane są nasze produkty/usługi. Taka wiedza może nas uchronić przed stratami spowodowanymi działaniami nieuczciwych pracowników. Wprowadzenie takiego systemu odciąży również pracowników przy sporządzaniu raportów, część danych, które pracownicy wpisywali ręcznie, będzie automatycznie zbierał za nich system.

Części zamienne W  przypadku utrzymania własnej floty środki inwestowane w  części zamienne

Fleet Service

nie  należą do  najmniejszych. W  przypadku, gdy dysponujesz więcej niż jednym samochodem, istnieją sposoby, aby obniżyć te wydatki. Jednym z  nich jest hurtowe zamawianie części. Metoda ta  sprawdzi  się z  reguły wtedy, gdy te same części pasują do wszystkich pojazdów. Utrzymywanie własnych punktów serwisowych może być bardzo kosztowne (sprawdza się to zazwyczaj w wypadku naprawdę dużych flot), dlatego warto rozejrzeć  się za  lokalnymi specjalistami, którzy będą konkurencyjni cenowo i  zajmą  się sprowadzeniem oraz dopasowaniem części. Możemy także pokusić  się o  stosowanie tańszych zamienników, jednak istnieje ryzyko, że  będą one gorszej jakości i  ich zużycie będzie szybsze. W tym wypadku również można zdać  się na  opinie wcześniej wspomnianego specjalisty, który dysponować będzie wiedzą na  temat sprawdzonych części zamiennych. 


Fleet Fuel

Koncerny paliwowe tworzą coraz to nowsze narzędzia, które dla fleet managerów są bardzo przydatne, np. przy kontrolowaniu wydatków na zakup paliwa i inne usługi. Dla firm posiadających duże floty, np. kilkudziesięciu aut, które w skali roku przejeżdżają dziesiątki tysięcy kilometrów, takie narzędzia mogą okazać niezwykle przydatne. Oferowane przez koncerny paliwowe systemy on-line pozwalają zapobiegać oszustwom, chroniąc w ten sposób wszystkie strony transakcji.

Wydatki na paliwo skontrolujesz za pomocą karty paliwowej

Piotr Mieszkowski

K

ontrola wydatków na  zakup paliwa możliwa jest  m.in. dzięki kartom paliwowym, które zostały we  właściwy sposób spersonalizowane. Personalizacja karty wymaga takich rzeczy jak: dostęp on-line do  historii transakcji, raporty gotowe do  pobrania i  infolinia całodobowa. Dzięki personalizacji karty paliwowej fleet manager może nałożyć odpowiednie ograniczenia na  kartę, co  ma  uniemożliwić użytkowanie jej

98

Fleet 10 (71) / 2016

w niewłaściwy sposób i generowanie kosztów dla firmy. Dobrym przykładem właściwych zabezpieczeń jest karta paliwowa BP Plus, która zabezpieczona jest podobnie jak karty płatnicze czy  kredytowe i  działa na podobnej zasadzie. Ma zabezpieczenia kart bankowych: indywidualny PIN, możliwość zastrzeżenia przez użytkownika i/ lub przez pracodawcę, limity transakcyjne, dostęp do historii transakcji w czasie rzeczywistym. Nadanie karcie indywidualnego kodu produktu pozwala ograniczyć zakupy do określonej grupy towarów i usług lub określić dzienny limit transakcji. ‒ BP

przechowuje i  stale uaktualnia profile typowych zakupów dokonywanych na daną kartę, co  sprawia, że  zaskakująco wysoka wartość transakcji wywołuje natychmiastową reakcję i  pozwala zapobiec próbie oszustwa. W trakcie każdej transakcji kartą BP, indywidualny kod PIN weryfikowany jest systemowo, a dodatkowe zabezpieczenie stanowi hologram karty. W przypadku trzykrotnego błędnego wprowadzenia kodu PIN, transakcja nie  zostanie zaakceptowana, a  karta ulegnie zablokowaniu na 24 godziny, dzięki czemu można przeprowadzić odpowiednie działania wyjaśniające, czy  była to  pomyłka, czy  jednak próba oszustwa – mówi dr  Magdalena Kandefer-Kańtoch, rzecznik BP Europa SE Oddział w Polsce. Użytkownicy karty BP Plus mają do dyspozycji bezpieczny i zaawansowany system on-line BP e-Konto, który pozwala firmie kontrolować własną działalność związaną z flotą, dzięki możliwości monitorowania wszystkich transakcji dokonywanych z jej użyciem. Strona internetowa udostępnia osobom zarządzającym flotami dostęp do  własnego konta kart paliwowych przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Dzięki temu mogą oni w każdej chwili zablokować zgubioną lub skradzioną kartę, wystawić nową, unieważnić lub wymienić te już istniejące. Za pośrednictwem platformy internetowej dostępna jest lista wszystkich kart klienta wraz z ich statusem oraz historią operacji dokonywanych na  koncie. System on-line pozwala zapobiegać oszustwom znacznie wcześniej niż w tradycyjnym systemie, chroniąc


Fleet Fuel

w  ten sposób wszystkie strony transakcji. Karta BP PLUS to też bezpieczeństwo dla kierowcy, który, wyjeżdżając nawet w bardzo długą trasę, nie  musi wozić ze  sobą gotówki, pamiętać o  fakturach, a  w  razie awarii albo nieprzewidzianych wydatków może skontaktować się z managerem floty, który on-line zwiększy mu limit na karcie do potrzebnego poziomu. Najnowszym rozwiązaniem BP, służącym optymalizacji kosztów zarządzania flotą, jest BP FleetMove, czyli kompleksowe narzędzie telematyczne, monitorujące pracę kierowcy w  czasie rzeczywistym. Oprócz podstawowych funkcji, takich jak nawigacja, możliwość śledzenia pojazdu, monitorowanie przez dyspozytora, kontrola czasu pracy kierowcy czy oceny jego stylu jazdy, proponuje również nowatorskie rozwiązania: rekomendowanie stacji (osoba zarządzająca flotą może wskazać kierowcy preferowane stacje, analizując je  pod kątem ich rodzaju, dostępnych usług, średniego czasu dojazdu, odległości od  trasy, którą jedzie ciężarówka, czy  też poziomu cenowego), bezpieczne tankowanie (możliwość porównania transakcji paliwowych z odczytami poziomu paliwa w  zbiorniku), doradca kierowcy (narzędzie, które na  bieżąco pozwala wprowadzić korekty do stylu jazdy, jeśli w danym momencie jest on nieefektywny pod kątem zużycia paliwa). Wszystkie te rozwiązania sprawiają, że BP FleetMove zwiększa wydajność kierowcy oraz bezpieczeństwo transakcji, a  także umożliwia obniżenie wydatków (oszczędność rzędu  9% kosztów całego zarządzania transportem). Zdaniem Marcina Gerwatowskiego, kierownika Zespołu Obsługi Floty LOTOS Paliwa, ograniczenia, jakie nakładane są  na  kartach, zależą od  specyfiki pracy danego kierowcy czy  pojazdu, jak również od narzędzi wykorzystywanych przez zarządzającego flotą. Inaczej wygląda to w przypadku, gdy jedynym narzędziem kontroli kierowcy jest karta paliwowa, inaczej gdy wykorzystuje  się np.  lokalizatory GPS. ‒ Podstawowym ograniczeniem, jakie należy zastosować na  karcie jest ograniczenie dostępnego do  zakupu przy jej użyciu asortymentu do  rzeczywistych potrzeb firmy: do paliw, niezbędnych dodatków czy akcesoriów. Karty wykorzystywane przez np. dyrektorów mogą mieć do-

stępne zakupy wszystkich towarów i usług. Natomiast dla pracowników, dla których samochód jest podstawowym narzędziem pracy, asortyment na  karcie może być ograniczony do  niezbędnych kategorii (np.  wybrany rodzaj paliwa, AdBlue, płyny eksploatacyjne, usługi myjni) – mówi Marcin Gerwatowski. Kolejny poziom zarządzania kartami to  limity zakupowe paliw (dzienny, tygodniowy czy miesięczny limit wyrażony w litrach) oraz towarów i usług (dzienny, tygodniowy czy miesięczny limit wyrażony w  złotych). Jak mówi Marcin Gerwatowski, ważne jest, aby zarządzający flotą dobrał limity w sposób ‒ z  jednej strony ‒ zabezpieczający przed nadużyciem karty, a  z  drugiej umożliwiający wykorzystanie karty w sytuacjach nietypowych (np. awaria/przestój innego pojazdu, skutkujące koniecznością bardziej intensywnego wykorzystania pozostałego taboru). Nowoczesne systemy kart paliwowych umożliwiają również włączenie przy wykonywaniu płatności wymagania podania dodatkowych danych, jak numer rejestracyjny, imię i nazwisko odbierającego, stan licznika czy  kod MPK. Wykorzystanie raportu tankowań z  podaniem stanów licznika pozwala w  prosty sposób zweryfikować średnie zużycie paliwa przez dany pojazd i jest to jedna z najprostszych, niemal bezkosztowych metod kontroli zużycia paliwa. Udostępniane przez oferentów kart paliwowych narzędzia raportowe dają możliwość szybkiego wychwycenia anomalii kosztowych, tak w  zakresie paliw, jak i  zakupów pozapaliwowych. Spółka LOTOS Paliwa udostępnia możliwość zarządzania asortymentem dostępnym na  karcie. ‒ Zmiana dostępności nie  wymaga wymiany karty. Daje to  możliwość np.  dołączania dostępu do  paliw Dynamic tylko na  miesiące zimowe. Dajemy też dostęp do pełnego panelu zarządzania dziennymi, tygodniowymi i miesięcznymi limitami zakupu paliw i towarów pozapaliwowych, gdzie zakres dostępnych opcji zależy od typu użytkowanej karty ‒ mówi Marcin Gerwatowski. Pracownicy stacji LOTOS redukują ryzyko nadużyć, weryfikując zgodność numerów rejestracyjnych tankowanych pojazdów z  numerem zamieszczonym na  karcie flotowej. Zarządzanie limitami kart podobnie jak zarzą-

dzanie asortymentem karty odbywa  się zdalnie, więc klient korzystający z  kart LOTOS Biznes może dostosowywać limity na  kartach do  przewidywanego zapotrzebowania na  pracę danego kierowcy/ pojazdu. W  sieci stacji paliw MOYA, należącej do polskiej spółki ANWIM SA, transakcje z  użyciem kart flotowych MOYA Firma działają w  trybie on-line, a  zatem szybko i jak zapewniają przedstawiciele firmy bezpiecznie. ‒ Właściciel firmy transportowej może sprofilować kartę do danego rodzaju paliwa i  produktów oraz do  określonych limitów, w tym litrów na dobę, liczby transakcji na dobę czy limitów dla konkretnego auta. Ma również narzędzia do natychmiastowej blokady karty lub zmiany PIN-u  – mówi Jarosław Cieślak, specjalista ds. sprzedaży kart flotowych w  sieci MOYA. Automatyczne stacje flotowe MOYA mają także system monitoringu on-line, do którego dostęp mają klienci. ‒ Zdarzyło się już kilkakrotnie, że dzięki nagraniom, naszym klientom udało  się udowodnić kradzież nieuczciwym kierowcom – dodaje Cieślak. Na stacjach Statoil, które wkrótce zmienią barwy na Circle K, po zawarciu umowy szef floty personalizuje karty paliwowe pod kątem swojej floty. Zamawiając karty, ma  możliwość wyboru szeregu opcji, mogących istotnie wpływać na  bezpieczeństwo transakcji. ‒ Zabezpieczeniem głównym karty jest kod PIN, bez którego znajomości nie  można dokonać transakcji zakupu paliw. Następnie – nazwa karty oraz wybór opcji numeru rejestracyjnego pozwala użytkownikowi karty zatankować wyłącznie pojazd wskazany na karcie – mówi Krystyna Antoniewicz-Sas, dyrektor działu komunikacji Circle K Polska Sp. z o.o. Typ karty określa produkty, które mogą być nabyte z  użyciem danej karty paliwowej. Profil zakupowy to  określenie wartości dziennych/tygodniowych/miesięcznych limitów kwotowych, do  wartości, których można dokonać transakcji. ‒ Klientom, którzy cenią sobie pełną kontrolę wydatków, oferujemy przede wszystkim naszą wiedzę i doświadczenie w zakresie personalizacji kart, które przekładają  się na  pełną kontrolę wydatków – dodaje rzeczniczka Circle K Polska. 

Fleet 10 (71) / 2016

99


Fleet Fuel

Świat motoryzacyjny w ciągu ostatniej dekady zmienił się nie do poznania. Rządy w Europie oczekują od aut spełniania restrykcyjnych norm emisji spalin, producenci śrubują możliwości pojazdów, a kierowcy oczekują e-technologii. I wszystko wskazuje na to, że już wkrótce wszystkie pojazdy przejdą na zasilanie elektryczne.

Los silników spalinowych Maciej Chomacki

Z

miana jest naturalnym elementem postępu. Ten jednak tak bardzo przyspieszył w ostatnim czasie, że już wkrótce na jego fali z rynku mogą wypaść auta o napędzie spalinowym. A takiego obrotu spraw jeszcze w latach dziewięćdziesiątych z pewnością nie spodziewał się nikt. Koniec motorów napędzanych benzyną i  olejem napędowym stanowi naprawdę realny scenariusz, który zaczyna potwierdzać  się w  kolejnych krajach. Przykłady? Już w roku 2025 w Norwegii zacznie obowiązywać zakaz sprzedaży samochodów konwencjonalnych. Skandynawowie chcą legislacyjnie zrobić miejsce na  rynku tylko autom elektrycznym. Identyczną postawę wyrażają Niemcy. W ich przypadku jednak granica została przesunięta o 5 lat.

Młodość stawia na technologie Oczywiście zwiększanie udziału e-technologii na rynku motoryzacyjnym nie będzie jedynie legislacyjnym przymusem. Coraz częściej staje  się to  także potrzebą konsumentów wynikającą ze  zmiany podejścia nowego pokolenia. Z  badań przeprowadzonych przez firmę Censuswide w  Wielkiej Brytanii wynika, że  aż 81% czternastolatków chce jeździć w  niedalekiej przyszłości autami elektrycznymi. Tendencje proekologiczne są  również widoczne w  Polsce. Przede wszystkim od  kilku lat mocno rośnie udział w  rynku samochodów hybrydowych. Świetnie radzą sobie też konstrukcje elektryczne. Mateusz Morawiecki, minister energii i  rozwoju, ma zamiar dalej stymulować poszukiwanie technologicznych nowości. Podczas konferencji „W kierunku elektromobilności” podkreślił, że chciałby, aby za 10 lat po polskich drogach jeździł milion aut elektrycznych.

100

Fleet 10 (71) / 2016

Nowa tendencja rozwojowa na  rynku motoryzacyjnym zyskuje charakter globalny i  w  dużej mierze jest podyktowana naprawdę dynamiczną rozbudową segmentu aut napędzanych paliwem alternatywnym. Dzisiaj samochody elektryczne potrafią pokonać nawet 400 kilometrów na jednym ładowaniu, a  w  Europie i  na  świecie pojawiają się w sprzedaży pierwsze modele napędzane ogniwem wodorowym.

Na razie LPG Połączenie silnika spalinowego z elektrycznym nie  jest jednak jedynym pomysłem na rozwój. Czesi na przełomie tej i kolejnej dekady pokażą pierwszy seryjnie produkowany pojazd napędzany siłą prądu oraz dalej będą rozwijać system zasilania paliwami alternatywnymi, a w tym CNG i LPG. Coraz więcej koncernów proponuje w  swoich ofertach seryjnie montowane instalacje LPG. Taką ofertę ma  Opel czy  Fiat. Obecnie w  ofercie Škody najpopularniejszym paliwem alternatywnym jest

oczywiście LPG. To  rozwiązanie idealne na  dzisiaj i  to  z  kilku powodów. Zasilanie motoru gazem to  świetnie znany sposób na  oszczędność i  jednoczesną redukcję toksyczności gazów wydechowych. Czesi od  lat oferują możliwość doposażenia pojazdu w  instalację. Obecnie mają w  swojej ofercie co najmniej kilka wersji silnikowych różnych modeli. Z  LPG może korzystać Citigo, Fabia i  Rapid. Układ zasilania jest montowany w  różnych wariantach mocy silników 1,0 MPi i 1,2 TSI. Ekologia na  rynku motoryzacyjnym może mieć bardzo wiele twarzy. Dużo bardziej przyjazny środowisku jest nie  tylko napęd elektryczny i hybrydowy, ale także m. in. zasilanie LPG. Skoro obniżanie emisji szkodliwych związków jest dla aut scenariuszem nieuniknionym, ważne jest zbudowanie maksymalnie szerokiej oferty. Wtedy kierowcy otrzymają wybór, który pozwoli im na  dobranie konkretnego rozwiązania do ich potrzeb i możliwości. 


Fleet Chat

Legia Pany

A

leż wiele tematów mam w głowie, którymi chciałbym się podzielić. Kilka miłych, kilka mniej miłych i kilka miłych wcale. Najprościej pisać źle i krytycznie, ale przy zachowaniu anonimowości. Kiedy mój, nazwijmy to: wizerunek, widnieje na  pierwszej stronie, a  ja  się pod tekstem podpisuję, trzeba uważać na słowa, żeby czasem nie zarobić w gębę. Nie mogę sobie jednak darować, ponieważ felieton powstaje w  momencie, kiedy UEFA ogłosiła, że stadion Legii Warszawa zostaje zamknięty na mecz w Lidze Mistrzów z Realem Madryt. Pozwólcie drodzy, że  chwilę ponapawam  się  tą  chwilą. Nie  dlatego, że  jestem z Wrocławia i życzę warszawiakom źle. Bardzo się cieszyłem, że polski klub awansował do tych prestiżowych rozgrywek, bardzo się też cieszyłem, że przegraliśmy z kretesem 0:6. Cieszyłem się, bo nie lubię rozwiązań połowicznych. Przy minimalnej porażce byłbym rozdarty, grali dobrze i przegrali: wielka szkoda, mógł być co najmniej remis. Przy porażce 0:6 spokojnie mogę powiedzieć, że grali jak patałachy i przegrali zasłużenie. Pamiętam jak działacze ‒ czyli osoby w  polskiej piłce nożnej najważniejsze ‒ Legii cieszyli się po wywalczeniu awansu do Ligi Mistrzów. Tutaj mamy już błąd logiczny. Wymęczony, wypełzany to tak. Wywalczony – nie. Prawdopodobnie większość irlandzkich piłkarzy po raz pierwszy leciała samolotem w drodze do Warszawy, a na następny dzień musieli pobrać urlopy na żądanie. I kiedy już wpełzliśmy do Ligi Mistrzów, to tak naprawdę ze wszystkich sześciu meczów, które były przed piłkarzami Legii, ważny był jeden. Ten u siebie z Realem. Królewscy przyjeżdżają do królewskiego. Co z tego że prawdziwi Królewscy do królewskiego piwa, ale jednak. Kibice zaczęli zastawiać w lombardach rodowe srebra, żeby mieć na  bilet, kibicki już rozbijały miasteczko przed hotelem, żeby chociaż przez sekundę zerknąć na boskiego Krystiana, a  działacze kupili platynowe widły, aby przerzucać siano, które zarobią na  meczu z  Realem. „Piłkarze” Legii tuż po  losowaniu nie robili nic innego, tylko trenowali wymianę koszulek. Nikt przy zdrowych zmysłach nie myślał nawet o wyniku, bo ludzki umysł nie  jest w  stanie ogarnąć takich liczb, bo  po  meczu z  Borussią nie ma co liczyć na to, że Real zadowoli się cyframi, nie liczbami.

Wydawca:

Redaktor honorowy Sobiesław Zasada Redaktor naczelny Tomasz Siwiński +48 668 353 040

Fleet Meetings sp. z o.o. ul. Orłowskiego 24/1 51-637 Wrocław, tel. (71) 339 79 03, fax (71) 339 79 22, www.fleet.com.pl, kontakt@fleet.com.pl

tomasz.siwinski@fleet.com.pl

Redaktorzy: Przemysław Dobrosławski +48 784 584 163

przemyslaw.dobroslawski@fleet.com.pl

Michal Hutyra +48 662 183 583 michal.hutyra@fleet.com.pl

Nic nie  miało znaczenia, aż do  czasu wydania decyzji przez Union of European Football Associations o zamknięciu stadionu Legii. Jak to tak można, toż to dzieci chciały zobaczyć CR7 (Krystian) – grzmi z pominięciem interpunkcji na Twiterze Tomasz Hajto. Granda – wtórują mu mniej lub bardziej pośledni piłkarze. Nie  rzucim ziemi, skąd nasz ród – drą  się wszyscy narodowcy, którzy drą się z byle okazji. Kara zbyt surowa. Nie! UEFA i tak była łaskawa, a może nawet litościwa. Im mniej osób zobaczy  tę  egzekucję,  tym lepiej. Piłka nożna, jak każdy inny sport, bez kibiców nie  ma  najmniejszego sensu. Równie dobrze mogło się odbyć losowanie wyniku. Jednak nie zachowanie debili na meczu z Borussią mnie zastanawia. Tacy ludzie są nie tylko w Polsce, ale wszędzie na świecie. Tylko niemal wszędzie na  świecie poradzono sobie z  tym problemem, u  nas nie. Zastanawia mnie najbardziej postawa działaczy warszawskiego klubu. Mówią oni, i to nie przemykając się pod szatniami, tylko w oficjalnych komunikatach, że „kibice” absolutnie nie krzyczeli, że przedstawiciele klubu z Dortmundu mają semickie pochodzenie, tylko że są zwykłymi prostytutkami! No to ja się pytam szanownej UEFY, co ona na to! Dalej chce stadion zamykać i ludzi widoku madryckich gwiazd pozbawiać? Przecież nikt nikogo Żydem nie nazwał. Dziwką, a i owszem, ale Żydem nie! Kiedy to przeczytałem, poczułem olbrzymią ulgę. Taki prawdziwy kamień spadł mi z serca i wzniosłem oczy ku niebu, dziękując, że  urodziłem  się właśnie w  Polsce. Boże – pomyślałem, może nawet na  głos – ileż ja  bym stracił, gdybym urodził  się w  jakimś normalnym kraju. Moje życie byłoby uboższe, nijakie i czarno-białe. Czy jeszcze ktoś może mieć jakiekolwiek wątpliwości, że nasz ojczysty, ba – stołeczny, klub jest prześladowany. Dobrze, że nie będzie kibiców, bo nie będzie też głupich okrzyków. Wyobrażam sobie jak zamiast królewscy nasi kibole krzyczą ku…cy.



Tomasz Siwiński

Stali współpracownicy Jerzy Dyszy Eryk Chilmon Zdzisław Podbielski Michał Torz Piotr Tabor Maciej Chomacki

Dyrektor handlowy Krzysztof Turczak + 48 608 362 932

Projekt graficzny i skład DTP Studio Michał Kośnik + 48 604 750 051

Kierownik ds. sprzedaży Adam Dziedziński +48 784 066 636

Korekta Alina Issel

Prezes Zarządu Małgorzata Mikołajczyk + 48 666 373 920

adam.dziedzinski@fleet.com.pl

malgorzata.mikolajczyk@fleet.com.pl

krzysztof.turczak@fleet.com.pl

Dyrektor marketingu i PR Dominika Wejksznia +48 668 400 633

dominika.wejksznia@fleet.com.pl

michal.kosnik@fleet.com.pl

Okładka istockphoto.com Druk Drukarnia Taurus Numer ISSN: 2081-0806


VIII Ogólnopolskie Targi Motoryzacyjne i Biznesowe

22 LISTOPADA

2016 EXPO XXI Warszawa

www.fleetmarket.pl

» LEASING I WYNAJEM OFERTĄ DLA MŚP » AUTO DO FIRMY » SAMOCHODY OSOBOWE » » SAMOCHODY DOSTAWCZE » PREMIERY MOTORYZACYJNE » PANEL KONFERENCYJNY » Wystawcy:

ORGANIZATOR:

Partnerzy medialni

Zgłoś bezpłatny udział w targach na: www.fleetmarket.pl


Paliwa BP z technologiÄ…


Fleet 71