Page 1

M ARZEC/KWI ECI EŃ

2 0 12

WWW. FI N AN CEN EWS. U E. WROC. PL

SZTUKA ZARABIANIA

S P O G L ĄD A J ĄC

N A O S TATN I E D WAD ZI E Ś CI A LAT R O ZWO J U R YN KU S ZTU KI , TR U D N O M YŚ LE Ć O N I M J AKO O M I E J S CU WYM I AN Y TO WAR Ó W O S P E CYFI CZN YCH WAR TO Ś CI ACH E S TE TYCZN YCH ALB O M O R ALN YCH . TO R ACZE J E KS KLU ZYWN A E K O N O M I C Z N A E N K L A W A , W K T Ó R E J Ł A T W O M O Ż N A P O M N O Ż Y Ć M A J ĄT E K . L U B G O STR ACI Ć.

INDIE ROCK , CHIŃSKI SMOK

ŚWIAT PRZESUWA SIĘ NA WSCHÓD G ROUPON MUST FALL


W TYM NUMERZE o społecznej odpowiedzialności biznesu mówi się coraz więcej. czy przypadkiem nie stał się bardziej modny niż potrzebny? to sprawdzamy w rozmowie w Karoliną Maliszewską, wiceprezes Fundacji Sendzimira europa i stany pogrążone są w kryzysie. w tym czasie na wschodzie rodzą się nowe potęgi... ale i one nie unikną trudności. jak sobie z nimi poradzą?

5

kontrargumenty

6

światowy kryzys a emerytury

7

moda na odpowiedzialność

8

sztuka zarabiania

10 chiński smok łapie zadyszkę 11 indie rock

Występowanie niekontrolowanych bumów kredytowych powoduje bańki spekulacyjne na rynkach aktywów, później zaś pogorszenie się bilansów instytucji finansowych. To właśnie mechanizm, który często prowadzi do kryzysów finansowych.

12 wycena spółek metodą DCF 15 kryzys a polityka pieniężna 16 środowisko na usługach miasta imigranci to zazwyczaj najbardziej przedsiębiorcze jednostki, szukające lepszych szans. zbudowali potęgę stanów, dlaczego europa ma z nimi problemy?

na ostatnich stronach historia spotkań biznesu i przestępstwa. i porównanie, jak defraudacja kończyła się dla winowajców w prl-u i stanach zjednoczonych

18 imigracja dobra i zła 19 groupon must fall 20 enron : kreatywna księgowość 22 kryminalny rynek mięsny


słowo wstępu

WCZORAJ KOMUNIŚCI, DZISIAJ FINANSIŚCI...

….są symbolem zła, które trawi świat. Burżuazją naszych czasów, która uciska 99% ludzkości. Zbuntowani młodzi nie protestują już przeciwko ideom, ustrojom czy politykom. Oni okupują Wall Street i są przeciwko konkretnej grupie społecznej. Ewenement niespotykany od rewolucji październikowej. Dlaczego finansiści zostali wyciągnięci przed długi szereg winowajców kryzysu? Stoją tam przecież i politycy, i nierozsądni kredytobiorcy, Alan Greenspan i wszyscy Grecy (jak i wielu innych). Zwodniczo odpowiem : z identycznego powodu, dla którego bardziej ucieszyłbyś swoją babcię zostając prawnikiem albo lekarzem. To zawody które mają etos. Można się nawet pokusić o przyrównanie ich pracy do służby – a to brzmi. Lekarz składa przysięgę Hipokratesa, prawnik zza pazuchy wyciąga kodeksy. Pierwszy ratuje życia, drugi stoi na straży sprawiedliwości. Oczywiście, ich misja nie przeszkadza im zarabiać kroci… ale zastanów się młody finansisto, jakie wartości kierują Tobą? W tym szkopuł. Finanse nie mają misji, nie mają wielkiej idei uszlachetniającej jej działanie. Kierujemy się czystą żądzą zysku - i rzadko zastanawiamy się ile to kosztuje kogoś innego. Bo Twój zysk często będzie czyjąś stratą. Ale dalej gramy va banque, chcąc wygrać wszystko. Zapominając, że pieniędzmi głosujemy w jakim świecie będziesz żył. Bo kierunek przepływu pieniędzy świadczy o tym jak będzie on wyglądał. Zastanów się nad tym, gdy będziesz inwestował – bo rynki potrafią służyć światu. Od kiedy giełda amerykańska stworzyła kolej żelazną do czasów dot-comów, inwestorzy finansują postęp. Lepiej niż wyborcy oceniają rządy, a nieudolne (Berlusconi, Papandreu) dymisjonują oprocentowaniem. Oni – wymuszając redukcję kosztów – wyciągnęli z biedy na szczyt Chiny. Ktokolwiek odkryje lekarstwo na AIDS, zrobi to za ich pieniądze. Mogą o wiele więcej… ale nie chcą. Lub nie wiedzą, że mogą. Bo zza wykresów trudno dojrzeć, jaki się ma wpływ na świat. Hubert Guzera

redaktor naczelny

Redakcj a magazynu Finance News Redaktor naczelny Hubert Guzera • Zastępca redaktora naczelnego Jakub Mazurek Oprawa merytoryczna dr Bogusław Półtorak | dr Magdalena Stawicka | dr Krzysztof Biernacki Skład DTP Kuba Wozowczyk • Redaktorzy wydania Jakub Mazurek | Michał Zator | Kamil Kania | Anna Diduch | Michał Żuławiński | Maciej Stasiewicz | Agata Szarek | Marcin Walków | Hubert Guzera | Piotr Korzeniowski • Dystrybucj a Maciej Stasiewicz | Agnieszka Sowińska Marketing Piotr Korzeniowski • Finanse i administracj a Anna Cichoń Kontakty zewnętrzne Anna Żurek | Monika Perucka • eventy Rafał Nowak | Michał Szczurek Adres Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu , Magazyn Finance News

ul. Komandorska 118/120 , 53-345 Wrocław

financenewsUE@gmail.com

www.financenews.ue.wroc.pl


Kilka faktów Temat reformy systemu emerytalnego jest nie tylko popularny, ale i dość kontrowersyjny w kraju nad Wisłą. Rząd Donalda Tuska zaproponował zrównanie wieku emerytalnego oraz podniesienie go do 67 lat. Propozycja jest bojkotowana przez związki zawodowe od prawa do lewa. Cała ta dyskusja jest jednak w moim mniemaniu bezsensowna. Mamy do czynienia z wydłużeniem się przeciętnej długości życia oraz realnym spadkiem liczby pracujących na emerytury (pomijam niską aktywność zawodową, bardzo niski efektywny wiek emerytalny oraz wysoce deficytowy system KRUS). Wydłużenie wieku jest decyzją narzuconą przez prostą matematykę nie da się pracować do 50-55 roku życia a potem pobierać godziwą emeryturę. System jest prosty, wysokość naszej przyszłej emerytury to uskładany kapitał podzielony

przez prognozowaną dalszą długość życia. Pracując krótko w stosunku do przeciętnej długości życia, gromadzimy stosunkowo niski kapitał. Co więcej, pozostaje nam przeciętnie dość długi okres pobierania emerytury, więc uskładana suma dzielona jest przez długi okres. Oznacza to alternatywę, której większość Polaków nie jest świadoma: głodowe emerytury (25% ostatniej pensji kobiety, 33% mężczyzny) lub dłuższa praca.

co się pogorszy, starsze roczniki wyżowe przejdą na emeryturę wcześniej, niż w wieku 67 lat. Moim zdaniem rząd powinien działać odważniej i zaplanować reformę na maksymalnie 8-10 lat. Jest to o tyle ważne, że wiek emerytalny i tak zostanie podniesiony ponad te 67 lat w przeciągu najbliższych dwóch dekad, znowu z powodu matematyki. Europejskie systemy emerytalne stają przed wyborem: albo bankructwo albo reformy. Przy aktualnym stanie demografii oraz perspektywach finansów publicznych w prawie całej Europie (w naszym przypadku zakładamy że łupki nie uczynią z Polski drugiej Norwegii) niemożliwe będzie utrzymywanie dużego deficytu systemów emerytalnych. Z myślą o godziwej emeryturze powinniśmy zacząć oszczędzać sami. Państwo zaś powinno prowadzić bardziej zdecydowaną politykę prorodzinną.

jakub mazurek Problem nierozwiązany

Wiek emerytalny będzie wg projektu wydłużany o miesiąc co trzy miesiące. Sposób ten budzi moje osobiste zastrzeżenia. Po pierwsze przesuwa to cały proces w czasie i obniża sam efekt podniesienia wieku emerytalnego. W przypadku kobiet cały proces będzie trwał 28 lat. W przeciągu tych 28 lat sytuacja demograficzna znaczą-

kontrargumenty system emerytalny

Powinniśmy wydłużyć wiek emerytalny? Czy na tym powinny się skończyć wszystkie zmiany w sytemie emerytalnym? A może potrzebna jest gruntowna zmiana i redefinicja naszego modelu społecznego? Głos w dyskusji na temat systemu emerytalnego, w świetle ostatnich propozycji wydłużenia wieku zabiorą Jakub Mazurek i Michał Zator. Podniesienie wieku emerytalnego jest decyzją prawdopodobnie słuszną co do zamysłu, ale jak na razie przeprowadzaną raczej nieudolnie. W licznych medialnych głosach wskazuje się, że społeczeństwo nie rozumie konieczności podniesienia wieku emerytalnego (która ma wynikać z kombinacji matematyki i demografii) i z wrodzonego lenistwa się temu sprzeciwia. Uważam, że rzadko jest to prawdą. Polacy są pracowici. Pomimo wielu narodowych przywar, które się nam przypisuje, bardzo rzadko zarzuca nam się lenistwo. Wręcz przeciwnie, polski pracownik za granicą postrzegany jest jako ktoś, kto pracuje dobrze i ciężko. Polacy nie boją się dłuższej pracy i nie są też tak głupi, by nie potrafić zrozumieć, że żyje się dłużej, więc trzeba i pracować dłużej. Z zupełnie racjonalnych przyczyn nie rozumieją jednak dlaczego oni mieliby pracować dłużej, podczas gdy szef Narodowego Centrum Sportu dostaje pół miliona złotych premii, a prokuratorzy w spoczynku,

mając niekiedy 39 lat, zarabiają ok. 10 tysięcy złotych miesięcznie nie pracując. Boją się też, że nie będą mieli pracy. Osobiście znam osoby, które twierdzą, że po 65. roku życia i tak jeszcze trochę by popracowały, ale cieszyłyby się nie musząc obawiać się zwolnienia – w razie czego byłaby emerytura.

byłoby wytłumaczyć Polakom, że trzeba pracować dłużej, bo niedługo nie będzie komu utrzymywać emerytów (tak, trzeba pracować dłużej nie dlatego, że musimy dłużej odkładać pieniądze na własne konto emerytalne – to jest fikcja; pracować trzeba, bo pracujący muszą utrzymywać większą liczbę emerytów). Lepiej, że ta reforma się odbywa, niż gdyby miało jej nie być w ogóle. Styl, w którym jest przeprowadzana jest moim zdaniem zwyczajnie słaby. Gdy za kilka lat Donald Tusk powie, że jego poparcie spadło, bo przeprowadzał trudne reformy, odpowiem mu: to nie dlatego, że je przeprowadzałeś; to ze względu na to jak je przeprowadzałeś. Inna sprawa, że obecna reforma ciągle konserwuje aktualnie funkcjonujący system, który ma inne, moim zdaniem bardziej sprawiedliwe i efektywne alternatywy – o jednej z nich, systemie kanadyjskim, krótko wspominam w tym numerze.

michał zator Zawsze mówiło się, że przesunięcie wieku emerytalnego to trudna reforma. I jest to bez wątpienia trudna reforma, ale jej trudność polegać powinna nie na tym, że trzeba wytłumaczyć tępym ludziom konieczność dłuższej pracy. Jej trudność powinna leżeć w tym, że kiedy rząd chce ją honorowo przeprowadzić, oszczędności powinien zacząć od siebie. I nie ma najmniejszego znaczenia, że skala tych oszczędności będzie nieporównywalna do potrzeb. Obecna ekipa rządząca dobrze zna się na PR, więc powinna sobie zdawać z tego sprawę. Gdyby tylko sami zdecydowali się nieco oszczędzić, o wiele łatwiej

5


CZY ŚWIATOWY KRYZYS FINANSOWY PODWAŻYŁ SENS BUDOWY KAPITAŁOWYCH SYSTEMÓW EMERYTALNYCH? Największy kryzys gospodarczy od lat 30 XX wieku sprawił, że gospodarka światowa znalazła się w sporych tarapatach. Kosztem setek miliardów dolarów rozpoczęto ratowanie systemu bankowego, ważnych gałęzi przemysłu oraz zainicjowano proces pobudzania gospodarki. Kryzys finansowy pozostawił po sobie znaczny przyrost długu publicznego, który stał się palącym problemem wielu społeczeństw. Wedle zapewnień rządu Polska w czasie kryzysu pozostała zieloną wyspą. Spowodowało to brak konieczności wdrażania drogich pakietów stymulacyjnych. Dzięki zdrowemu systemowi bankowemu nie była potrzebna pomoc dla instytucji finansowych. Dziesiątki miliardów euro płynących z unijnej kasy sprawiły, że Polska jest największym placem budowy w Europie. Pomimo zdrowego systemu bankowego, uniknięcia recesji i potężnych inwestycji finansowanych środkami unijnymi w Polsce dług publiczny w latach 2007-2010 mierzony metodą ESA95 przyrósł o 278,67 mld zł. W obliczu konstytucyjnych progów zadłużenia rządzący musieli znaleźć sposób zatrzymania jego wzrostu. Wśród zaproponowanych zmian znalazła się reforma systemu emerytalnego, wywołując duże kontrowersje i dzieląc środowisko ekonomistów. Na świecie dwie grupy krajów wdrożyły systemu emerytur kapitałowych. Są to kraje

6

Kamil Kania | Paneuropa Katowice | kamil.kania@gmail.com

Ameryki Łacińskiej oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Po wdrożeniu systemu, część krajów wycofała się z niego. Były to m.in. Argentyna i Boliwia, gdzie na skutek dojścia do władzy populistów, zrezygnowano z systemu oraz Węgry, gdzie rząd Viktora Orbana zlikwidował system wielofilarowy, przejął zgromadzone składki i przeznaczył je na redukcję deficytu państwowego funduszu emerytalnego i długu publicznego. W odmienny sposób postąpiły kraje bałtyckie. Na skutek spadków PKB i problemów fiskalnych, zawieszono w tych krajach składki do OFE i przystąpiono do reformowania finansów publicznych. Po kilku latach, kraje te wychodzą na prostą i widać chęć do przywrócenia składek do OFE. Ważnym przykładem w dyskusji jest Rosja, z systemem wzorowanym na polskim. Większość funduszy emerytalnych w tym kraju przynosi straty, a pozostała część wypracowuje zysk niższy od inflacji.

żać sensu emerytur kapitałowych przykładami Argentyny i Boliwii, gdyż decyzja o rezygnacji wynikała tam z przyczyn ideowych. Za przykład powinny służyć rozwiązania krajów bałtyckich, które zawiesiły składki do OFE i przystąpiły do reformowania finansów publicznych. Po fali kryzysu i spadku PKB przystąpiono do przywracania przekazywania składek do drugiego filaru. W Polsce nie planuje się przywrócenia składek w pierwotnej wartości, a do chęci reformowania kraju przez rząd można mieć spore wątpliwości. Spora część oponentów rozwiązania rządowego zgodziłaby się na rozwiązanie zastosowane w krajach bałtyckich. Na początku jednak rząd powinien opracować mapę drogową reform i powrotu do systemu. Rozwiązanie te wspierane jest przez międzynarodowe instytucje finansowe m.in. Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Poza problemem długu, kryzys finansowy wywołał znaczny spadek wartości aktywów funduszy. Za sprawą tego pierwsze emerytury wypłacane z OFE były niezwykle niskie. Należy jednak pamiętać, że świadczenia te otrzymały osoby, które odprowadzały składki stosunkowo krótko. Wahania koniunkturalne są normalne w gospodarce rynkowej. Mimo zmienności cyklu i zawirowań na rynkach, nie da się wskazać żadnego okresu 40-sto letniego w ostatnich 100 latach, w którym system proponowany przez rząd byłby korzystniejszy od systemu obecnego.

Te fakty nasuwają pytanie o sens budowy systemów emerytur kapitałowych. By udzielić odpowiedzi na to pytanie, należy sięgnąć pamięcią do powodów budowy systemu w Polsce. System emerytalny powstał w oparciu o analizy demograficzne z lat 90 XX wieku. Mówiły one, o nasilaniu procesu starzenia się społeczeństwa. Jedynym faktem mogącym podważyć sens budowy systemu emerytur kapitałowych w Polsce jest zmiana tendencji demograficznych. Tylko ona podważyłaby podstawy budowy systemu. Taka zmiana nie zaszła, a tendencje przedstawione w analizach pogłębiły się. Dlatego nie można mówić, że kryzys podMimo wysokich kosztów systemu naleważył sens budowy systemu emerytur kapi- ży go dalej rozwijać. Wymaga tego proces tałowych. Sprawił on, że rządzącym zaczęło starzenia się społeczeństwa, a umożliwia gwałtownie brakować pieniędzy. stosunkowo dobra sytuacja gospodarcza w kraju. Pomimo chwilowych perturbacji wyPrzykład Rosji nie powinien stanowić wołanych kryzysem, można skutecznie reargumentu w dyskusji. Tamtejszy system, formować finanse publiczne, pozostawiając mimo że wzorowany na polskim, posiada tym samym składki do OFE w pełnej warwiele ułomności w Polsce niewystępują- tości. Odbędzie się to z korzyścią dla przycych. Są to wysokie prowizje pobierane szłych emerytów i osób pracujących, którzy przez fundusze (ok. 23%, w Polsce jest to nie zostaną obciążeni horrendalnie wysoki3,5%) oraz spekulacyjny charakter rynku mi podatkami. kapitałowego. Nie można również podwa-


MODANA

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

CSR - czyli społeczna odpowiedzialność biznesu z nieznanej praktyki stała się popularnym zagadnieniem. Duża w tym rola mediów, które w ostatnim czasie wiele uwagi poświęcają popularyzacji sprawy. Czy przypadkiem nie sprawiły, że CSR stał się, po prostu, modny? Lub cynicznie używany jako zagrywka marketingowa? O to i inne sprawy pytamy Karolinę Maliszewską, wiceprezes Fundacji Sendzimira

Coraz więcej przedsiębiorstw wdraża CSR, coraz więcej się nim interesuje. Nastała moda na społeczną odpowiedzialność biznesu? Na pewno można mówić o pewnego rodzaju „modzie na CSR” i to dobrze, że firmy chcą być odpowiedzialne. Należy przyjrzeć się jednak, czy decyzja o obraniu „kursu na odpowiedzialność” wynika z rzeczywistej potrzeby przyjęcia szerszej perspektywy niż wyłącznie przynoszenie zysku właścicielom, czy też jest po prostu zabiegiem marketingowym, nie pociągającym za sobą zmiany filozofii działania i sposobu podejmowania decyzji w firmie. Jeśli, jak robią to niektóre firmy, potraktujemy CSR jako zagrywkę PRowską na poprawienie reputacji to czy nie przeczy to podstawowym założeniom i ideom CSR? Firma odpowiedzialna to taka, która prowadzi dialog ze swoim otoczeniem. Zdaje sobie sprawę, że do tego otoczenia należą nie tylko klienci i dostawcy, ale także pracownicy, społeczność lokalna, środowisko… Podejmując decyzje i funkcjonując na co dzień, uwzględnia również ich interesy i potrzeby. Prowadzenie dialogu z otoczeniem jest zadaniem, na gruncie którego rozwinęła się działalność w sferze public relations i, co można zaobserwować, to działom PR powierza się często zadania związane z CSR. Jednak odpowiedzialne prowadzenie biznesu to znacznie więcej niż komunikacja z otoczeniem, więc jeśli zasady zrównoważonego rozwoju nie będą w pełni

zintegrowane ze strategią firmy, to CSR pozostanie fikcją. Bo firma odpowiedzialna to przede wszystkim firma uczciwa. Nawet najpiękniejsza polityka CSR oprawiona w złote ramki nie pomoże w sytuacji kryzysowej, np. gdy wyjdzie na jaw, że przedsiębiorstwo nielegalnie składuje odpady w pobliskich lasach, jej dostawcy na drugim końcu świata zatrudniają dzieci, a firma nie wypłaca swoim pracownikom pensji. W dobie internetu tego typu „wpadki” bardzo szybko ujrzą światło dzienne, a ich efekty mogą być druzgocące i dla reputacji, i dla wyników firmy, jeśli np. klienci zbojkotują jej produkty.

ność nie tylko w oczach klientów, ale również kontrahentów, inwestorów, pracowników; obniża również ryzyko jej funkcjonowania i daje możliwość przygotowania się na zmiany, które w sposób coraz mniej przewidywalny zachodzą na świecie, takich jak choćby globalne zmiany klimatu; firma która stara się minimalizować swój negatywny wpływ na środowisko i zachowywać odpowiedzialnie wobec otoczenia społecznego będzie lepiej przygotowana na przyszłe regulacje, staje się bardziej innowacyjna i zwiększa się jej przewaga konkurencyjna.

Jak przedsiębiorstwa w skali mikro Dlaczego przedsiębiorstwo, które (małe i średnie) mogą zaangażować się przede wszystkim ma generować zyski, w CSR ? miałoby się angażować w działania społeczne? Można zostawić to fundacjom i CSR nie oznacza od razu wielkich organizacjom pożytku publicznego. programów, deklaracji i nakładów. Pierwszy krok to zastanowienie się nad tym jaRozróżnijmy działania społeczne od kie są najistotniejsze aspekty działalności społecznie odpowiedzialnej. funkcjonowania naszej firmy z punktu Działalność charytatywna, sponsoring są widzenia zasad zrównoważonego rozwotylko elementem towarzyszącym CSR, ju, jak wpływa na środowisko, na ludzi, na choć niestety w Polsce często z CSR utoż- lokalną gospodarkę. Następnie można zasamianym. Firma odpowiedzialna to stanowić się gdzie wprowadzić zmiany, przede wszystkim taka, która zapewnia by minimalizować negatywny wpływ na bezpieczne i przyjazne warunki pracy środowisko i rozwijać się tak, by budować swoim pracownikom, wywiązuje się lokalny kapitał społeczny. Dla małych uczciwie ze zobowiązań wobec kontra- firm często oznacza to uczciwe wynagrahentów, działa zgodnie z obowiązującym dzanie pracowników, dbanie o ich rozprawem, dba o zasoby środowiska od któ- wój, wykorzystanie surowców rych zależy jej przetrwanie na rynku w pochodzących z recyklingu, ograniczanie długim okresie. Firmie odpowiedzialność ilości produkowanych odpadów, zwięksię opłaca! Wdrażanie systemów zarzą- szanie efektywności energetycznej, czy dzania zrównoważonym rozwojem i inte- oszczędne korzystanie z wody i energii… gracja tych zagadnień we wszystkich politykach firmy zwiększa jej wiarygod-

Karolina Maliszewska – wiceprezes Fundacji Sendzimira, z wykształcenia mgr psychologii oraz ochrony środowiska. Jej zainteresowania oraz działalność naukowo-dydaktyczna dotyczą przede wszystkim społecznych aspektów zrównoważonego rozwoju, polityki środowiskowej, komunikacji i partycypacji społecznej. W latach 2004-2007 pracowała jako specjalista z zakresu polityki środowiskowej Unii Europejskiej w UKiE. Jest trenerem biznesu w zakresie umiejętności miękkich, od ponad 10 lat prowadzi liczne szkolenia i warsztaty z zakresu zrównoważonego rozwoju w kraju i za granicą. O Fundacji Sendzimira Fundacja Sendzimira jest wiodącą organizacją działającą na rzecz zrównoważonego rozwoju w Polsce. Od 15 lat inicjuje i wspiera projekty edukacyjne, badawcze i praktyczne mające na celu rozwiązywanie złożonych problemów środowiskowych, gospodarczych i społecznych, współpracując w tym celu z firmami, samorządami, organizacjami pozarządowymi, społecznościami lokalnymi oraz środowiskiem akademickim. 7


SZTUKA

ZARABIANIA

Amerykański historyk sztuki oraz krytyk Meyer Schapiro stworzył w połowie XX wieku jeden z najbardziej zwartych systemów interpretowania i oceniania sztuki. Bazując na naukach Hegla wierzył, że każde dzieło musi być rozpatrywane w specyficznym społeczno-kulturowym kontekście, w którym powstało. Stąd uważał także, że istnieje wyraźna różnica między duchową wartością dzieła sztuki a jego wartością materialną (komercyjną).

Spoglądając wstecz na ostatnie dwadzieścia lat rozwoju międzynarodowego rynku sztuki, trudno myśleć o nim jako o miejscu wymiany towarów o specyficznych wartościach estetycznych albo moralnych. To raczej ekskluzywna ekonomiczna enklawa, w której łatwo można pomnożyć majątek (lub go stracić). Kapitalizacja sztuki związana jest z rosnącym konsumpcjonizmem w krajach dobrze rozwiniętych. W chwili gdy dzieło opuszcza pracownię artysty i jest wystawione na sprzedaż, staje się produktem, który podlega prawom podaży i popytu tak, jak wytwory przemysłowe lub dobra naturalne. Ogromne sumy, za jakie sprzedaje się artystyczne wyroby na światowych aukcjach pozwalają sądzić, że sztuka stała się nowym rodzajem międzynarodowej waluty. Reguły jej wyceniania i obracania nią posiadają kilka cech charakterystycznych. Struktura: rynek pierwotny i wtórny

Anna Diduch , krytyk, znawca rynku sztuki mercyjne, przeważnie prywatne. Sukces sprzedaży dobra konsumpDobra galeria to także taka, która cyjnego (do którego sztuka ewicieszy się pozytywną opinią wśród dentnie się zalicza ) tkwi w artystów. Profesjonalni marszandzi rozpoznaniu potrzeb klienta, a napoza tym, że rozumieją naturę dzia- stępnie ich zaspokojeniu. Służą tełań swoich twórców, stają się jed- mu badania rynkowe oraz nocześnie rodzajem ich odpowiedni marketing. Jak jednak mecenasów, a w idealnej sytuacji prześledzić, ocenić i wycenić warroztaczają nad nimi opiekę nie tyl- tość dzieła sztuki, które wymyka ko finansową, ale również intelek- się standardowym klasyfikacjom produktu rynkowego? tualną. Dzieło raz sprzedane opuszcza rynek pierwotny i przechodzi do rynku wtórnego, który tworzą domy aukcyjne oraz antykwariaty. Tutaj o cenach dzieł (a co za tym idzie o pozycji rynkowej danego artysty) decydują przede wszystkim aukcje, które mogą powodować szybki wzrost lub spadek cen. Sprzedaż dokonywana jest zwykle według modelu angielskiego, tzn. takiego gdzie licytacja zaczyna się od ceny minimalnej i jest podbijana do maksymalnej . Drugim systemem jest tzw. system holenderski umożliwiający licytację w dół, poniżej ceny wywoławczej. Obiekt może być wtedy sprzedany jeśli ostatecznie wylicytowana cena jest wyższa od tzw. ceny minimalnej (poniżej, której sprzedającemu nie opłaca się sprzedawać dzieła).

Specyficzność i niejednorodność produktu jakim jest dzieło sztuki powoduje, że nadawanie mu wartości odbywa się dwuetapowo w ramach rynku pierwotnego a potem wtórnego. W każdym z tych sektoDzieło sztuki jako produkt rów wartość dzieła wynika z innych rynkowy – wartościowanie powodów, ale zanim do tego doj sztuki dziemy trzeba pokrótce opisać czym jest każdy z tych obszarów W nomenklaturze ekonomicznej rynku. produktem nazywamy towar, który można kupić i sprzedać w ramach Sektor pierwotny jest dynamicz- danego rynku. Transakcja kupnony, ale mało przewidywalny. To tu- sprzedaż zakłada, że za daną kwotę taj pojawiają się nowe produkty zawsze kupimy taki sam produkt zasilające cały rynkowy organizm. spełniający nasze oczekiwania pod Rynek pierwotny tworzą galerie ko- względem formy, funkcji i jakości. 8

Aby dzieło sztuki mogło zostać sprzedane musi dojść do pewnym uogólnień, które spowodują, że będzie mu można nadać wartość materialną. Nie jest to jedynie wartość materiałów użytych do produkcji dzieła, plus marża. Punktem wyj ścia zawsze jest wartość intelektualna oraz estetyczna. Tutaj napotykamy jednak na poważny problem, ponieważ te dwie wartości z gruntu są subiektywne, nieuchwytne i niepoliczalne. Dlatego na każdym poziomie tzw. art worldu istnieje umówiona grupa osób (krytyków, ekspertów) bądź instytucji, których opinia decyduje o tym czy dzieło jest uznawane za dobre albo złe. Dzieła sztuki krążące po rynku można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy to dzieła o uznanej pozycji: wiekowe bądź takie, które krążą po rynku już jakiś czas i można prześledzić ich wcześniejsze ceny. Tutaj o wartości dzieła, poza wspomnianymi już dotychczasowymi cenami za jakie je sprzedano i kupiono oraz wiekiem znaczenie ma ważność i reprezentatywność artysty z punktu widzenia historii sztuki. W dalszym planie ważna jest technika. Malarstwo olejne z założenia jest zawsze wyżej cenione niż


na przykład akwarela lub techniki graficzne (drzeworyt albo rysunek). Fenomenem ostatnich trzydziestu lat na międzynarodowym rynku sztuki jest fotografia, która potrafi osiągać ceny wyższe niż tradycyjne malarstwo.

cenowej tj. stopniowe budowanie pozycji artysty na rynku sztuki. Wzrost cen danego artysty powinien być uzasadniony wielkością zainteresowania jego sztuką, obecnością na międzynarodowych targach, ilością prac w liczących się muzeach albo kolekcjach prywatDrugi rodzaj dzieł to dzieła no- nych. we, artystów żyjących lub wcześniej nieznanych. Tutaj wycena Kolekcjonerzy: filar konstrukdzieła jest trudniejsza, ponieważ cyjny rynku nie posiada ono „podkładki” historycznej ani rynkowej przeszłości. Z wymienionych wyżej powoW takim wypadku tym większe dów transakcje kupna i sprzedaży znaczenie ma opinia krytyków, któ- dla dzieł sztuki mają bardzo zindyrzy dane dzieła oceniają, kształtując widualizowany charakter. Dzieło (w założeniu) gust odbiorców – po- jest produktem, który podlega wytencjalnych nabywców. Dalej pod- jątkowej selekcji, tzn. kupuje się je stawowym gwarantem jakości okresowo np. w celu powiększenia dzieła jest galeria, która ma kontakt kolekcji lub obdarowania kogoś. z artystą i promuje go przy pomocy Zakup dzieła może być również kontaktów z mediami (dobre recen- przedmiotem przemyśleń i kalkulazje, artykuły w prasie) oraz czuwa cji np. w sytuacji gdy chodzi o lonad dziełami od strony marketingo- katę kapitału. wej (rzetelnie przygotowane wystawy, dobrze wydane katalogi). W Z punktu widzenia rozwoju ryndziałalności galerii kluczowe jest ku, najcenniejszymi nabywcami są odpowiednie prowadzenie polityki jednak kolekcjonerzy, którzy za-

pewniają mu ciągłość istnienia. Kolekcjoner rozwija swój zbiór a więc dokonuje zakupów z większą lub mniejszą, ale jednak regularnością. Zjawisko kolekcjonowania było nie tylko decydujące dla tworzenia zachodniej tożsamości kulturowej, ale w znacznej mierze wpłynęło na rynek sztuki. Kolekcje prywatne niezależne od finansów publicznych i polityki państwa, mogą odgrywać kulturotwórczą rolę, różnicując swymi zbiorami dotychczasowy obraz sztuki. Nie chodzi tylko o subiektywne wizje, ale o nową narrację odbiegającą od muzealnych czy instytucjonalnych kanonów. Ponadto, właśnie wystawianie na sprzedaż kolekcji stymuluje masowe zakupy, bo gwarantuje podczas jednej sprzedaży (najczęściej w formie aukcji) dużą ilość interesujących obiektów, która lepiej zwraca uwagę kupujących i masowej publiczności.

9


WSCHÓD

Opisując kryzys gospodarczy media skupiają się głównie na wydarzeniach w Europie i Stanach Zjednoczonych. Nic dziwnego, w końcu to Grecja stoi na krawędzi bankructwa, a amerykański dług zbliża się do ustawowego limitu. Kryzys dotyka jednak także gospodarkę rodzącego się supermocarstwa – Chin. Czy już wkrótce będziemy świadkami końca chińskiego snu o potędze? Michał Żuławiński | Koło Naukowe Makroekonomii PROFIT | mkzulawinski@gmail.com Pierwsza fala kryzysu tylko pozornie nie dotarła za Wielki Mur. Recesja w Stanach Zjednoczonych i Unii Europej skiej oznaczała mniejszy popyt na to wary wytwarzane w Chinach. Przybyło 20 milionów bezrobotnych, głównie mieszkańców wsi migrujących do miast w poszukiwaniu pracy. Pod koniec 2008 r. wzrost PKB zwolnił do 6,1 % w skali roku. Według zachodnich standardów i tak mogło się to wydawać świetnym wynikiem, lecz dla Chin oznaczało naj słabszy wzrost od 10 lat. Chińskie władze nie zamierzały się biernie przyglądać rozwojowi wypadków. Receptą na problemy sektora eksportowego, nadmiernie rozrośniętego na skutek systematycznie zaniżanego kursu juana, miało być wzmocnienie rynku wewnętrznego. Nie chodziło jednak o rynkową realokację zasobów zwolnio nych przez upadających eksporterów, tylko o ręczne dostrojenie gospodarki. Inwestycjami, jak wszystkimi ważnymi sprawami w Chinach, miało zająć się państwo. W listopadzie 2008 r. Komitet Centralny Komunistycznej Partii Chin ogło sił uchwalenie największego w historii pakietu stymulacyjnego opiewającego na 4 biliony juanów (586 mld dolarów, 12% PKB). Pieniądze wpompowano głównie w infrastrukturę oraz budownictwo mieszkaniowe. W sumie w 2009 r. udział inwestycji w PKB osiągnął rekordową w najnowszej historii Chin wartość 48%, za co odpowiadał wzmo żony wzrost nakładów na środki trwałe. 10

W celu otrzymania dofinansowania z Pekinu, władze lokalne musiały zapewnić odpowiednią część środków własnych. Jak łatwo się domyślić, pieniądze na ten cel pochodziły z kredytów zaciąganych w państwowych bankach. O tym, kto dostał wsparcie często decydo wały nie względy rynkowe, lecz polityczne.

deweloperzy z dnia na dzień obniżyli ceny o 25%, co doprowadziło do protestów ze strony inwestorów, którzy kupili mieszkania jeszcze przed obniżką. O pęknięciu bańki przestaje się już mówić w czasie przyszłym – to już się dzieje. Ostateczne pęknięcie bańki na rynku nieruchomości może uruchomić lawinę. Budownictwo odpowiada bezpośrednio za 13% chińskiego PKB, dodatkowe 20% stanowią sektory mocno z nim po wiązane. Sprzedaż ziemi przynosiła władzom lokalnym nawet 40% wpływów. Już teraz wysokość zadłużenia prowincji to 1,7 miliarda dolarów. Po siadaczami długów związanych z inwestycjami są głownie państwowe banki, które w przypadku pęknięcia bańki będą potrzebować dokapitalizowania.

Dopóki istniał popyt na nieruchomo ści, a Pekin sypał pieniędzmi, wszystko szło świetnie. Szybujące w górę ceny mieszkań umacniały Chińczyków w przekonaniu, że inwestycja w nierucho mości to najlepsza możliwość ulokowania pieniędzy. Inwestycje coraz bardziej zadłużonych władz lokalnych zapewniały zatrudnienie dla milionów robotników i przyczyniały się do wzrostu PKB, choć pieniądze często wydawano lekką Chińskim władzom kończą się łatwe ręką. Cały świat obiegły zdjęcia drapacza chmur w wiosce Huaxi czy wybu- rozwiązania. Pakiet stymulacyjny przydowanego kosztem 5 miliardów niósł tylko krótkotrwałą poprawę wyników gospodarczych. Jego negatywne miasta-pustostanu, Ordos. skutki, w połączeniu z trwającym kryBańka nie może jednak rosnąć w zysem u największych partnerów hannieskończoność. Już latem ubiegłego dlowych, mogą skutecznie wyhamować roku ziemia w miastach potaniała o gospodarkę Państwa Środka. Na tym 10%. Ostatni kwartał przyniósł konse- gruncie wzrosnąć może niezadowolenie kwentne obniżanie cen nieruchomości. społeczne, którego władze w Pekinie W samym listopadzie ceny mieszkań w boją się jak ognia. Pekinie spadły o 35%. W Szanghaju

CHIŃSKI SMOK ŁAPIE ZADYSZKĘ


POTĘG

Kiedy oczy świata zwrócone są na Chiny, u jej boku być może wyrasta następna potęga. Wzrost o 10,4% pobudza wyobraźnię a Indie są niezaprzeczalnie krajem o olbrzymim potencjale - ale i wielu problemach. Czy będą w stanie utrzymać wzrost, pokonać trudności i wraz - lub zamiast - Chin przenieść środek ciężkości na wschód?

Maciej Stasiewicz | Finance News | maciej.stasiewicz@gmail.com dwukrotnie podnieść wydatki na szkolnictwo, czego efektem mają być: wzrost jego dostępności dla najuboższych, poprawienie jakości nauczania, zmniejszenie o 30 procent liczby uczniów szkół podstawowych, którzy nie kończą nauki, wzrost liczby studentów z 11% do 21% oraz powstanie wyższych uczelni, których poziom nie będzie odbiegał od światowych standardów. Według mnie jest to dobry kierunek rozwoju, ponieważ dobrze wykształcone społeczeństwo napędza gospodarkę. Zagraniczni Gospodarka Indii, mimo światowego inwestorzy zdecydowanie chętniej inwestują kryzysu, rozwija się w dość szybkim tempie. w miejscach, gdzie łatwo znaleźć można W 2008 roku było to 6,2%, w 2009 7,2%, dobrze wykwalifikowanych pracowników. natomiast w 2010 roku 10,4%. Wysoki Plan ten kładzie nacisk nie tylko na cele wzrost jest cechą wschodzących rynków, jednak są one zdecydowanie mniej stabilne. gospodarcze, ale także na bardzo istotne cele Ważnym elementem wpływającym na społeczne. Według niego wzrost wzrost były powzięte w 2008 roku pakiety gospodarczy powinien skutkować poprawą stymulacyjne i trafna polityka standardu życia całego społeczeństwa. makroekonomiczna, co znacząco wpłynęło Podstawowym problemem Indii jest na wzrost PKB w roku 2010. W kolejnych bogacenie się ośrodków przemysłowych latach według OECD należy spodziewać się kosztem rolniczej prowincji. Następnym stabilnego wzrostu indyjskiej gospodarki, celem władz centralnych będzie choć wrost może zwolnić do poziomu 8,5%. zwiększanie efektywności rolnictwa oraz W dobie światowego kryzysu taki wynik uzyskanie 4% wzrostu PKB z tego sektora. Planowana przez rząd modernizacja może być powodem do zadowolenia. rolnictwa powinna doprowadzić do Indie to kraj ludzi młodych, 60% zwiększenia plonów, a tym samym pomóc populacji stanowią osoby poniżej 30. roku uzyskać dodatkowe 20 milionów ton życia. Jest to przeciwieństwo coraz bardziej żywności dla najuboższych. W styczniu 2012 roku indyjski rząd starzejącego się świata, głównie Europy. To duży atut, ale także i wyzwanie dla władz, ogłosił program inwestycji publicznych. które muszą tworzyć warunki Opiewa on na 35 mld dolarów, co stanowi umożliwiające rozwój oraz bycie więcej niż dwukrotność łącznej sumy konkurencyjnym z dobrze wykształconymi wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Indiach w 2011 roku. Europejczykami. Opinie ekspertów dotyczące tego planu są Na mocy pięcioletniego planu rozwoju podzielone. Część z nich twierdzi, że jest to Indii na lata 2007-2012 rząd zamierza posunięcie niezbędne, aby utrzymać wzrost, Na początek kilka najważniejszych danych statystycznych. Indie to azjatyckie, demokratyczne państwo, którego liczba ludności wynosi około 1,19 mld. Stolicą jest New Delhi, natomiast walutą rupia indyjska. PKB per capita wyniósł w ubiegłym roku 1477 USD, co stanowi blisko trzecią część Chińskiego, jednak wzrósł dwukrotnie od 2005 roku (762 USD). Dla porównania w Polsce wskaźnik ten ma wartość 13 079 USD, a w Niemczech 44 555.

INDIE ROCK

natomiast inni zarzucają władzom powrót do polityki rządu z lat 70-tych, kiedy to publiczne pieniądze służyły pobudzaniu gospodarki. Wskazać można kilka czynników wpływających na perspektywy gospodarcze Indii. Najważniejszymi są: kryzys w Europie, której to gospodarki są ważnymi partnerami handlowymi Indii oraz ograniczony dostęp do indyjskiego rynku. Chociaż rozmowy o otwarciu rynku trwają już od dłuższego czasu, nadal kwestia ta pozostaje nie do końca rozstrzygnięta. Co prawda nowe prawo ułatwia działalność detalistów, ponieważ zezwala na posiadanie 100% akcji swojej działalności w Indiach (do tej pory było to co najwyżej 51%), to nadal jednak powstrzymuje przed napływem zagranicznych sieci handlowych. Na korzyść wizerunku Indii nie wpływają także niedawne skandale korupcyjne oraz opinia o bezczynności polityków i ich krótkowzroczności politycznej. Przedsiębiorcy branży IT w Indiach żartują, że ich biznes stał się sukcesem, ponieważ władze nie rozumiały ich potrzeb i zostawiły ich samych sobie. Niewątpliwą przewagą Indii nad Chinami jest prężniej działający sektor prywatny. Co prawda można mieć wiele zastrzeżeń dotyczących, chociażby dostępu zagranicznych inwestorów, to jest to lepsza droga niż centralnie planowana gospodarka Chin. Mimo licznych zalet Indii moim zdaniem nie przyszedł jeszcze czas, aby stały się światowym numerem jeden. Jeśli tak się stanie, na pewno nie będzie to gwałtowna zmiana na pozycji lidera, tylko proces rozciągnięty na przestrzeni lat. W całej tej sytuacji bardzo ważną rolę odegrają władze Indii, które powinny pomyśleć o przyszłości, a nie tylko o swoich interesach i jak największych podatkach ściąganych od obywateli.

11


WYCENA SPÓŁEK METODĄ DCF Prawidłowa wycena spółki jest problemem, który bardzo trudno rozwiązać, a stosowane w tym celu metody w konfrontacji z rzeczywistym rozwojem sytuacji często okazują się bardzo zawodne. Jeśli jednak jesteśmy gotowi im zawierzyć, możemy skorzystać z nich na własną rękę i samodzielnie dokonać wyceny – na przykład przy pomocy metody DCF.

Agata Szarek | Hossa ProCapital | szarek.agata@gmail.com Dobra wycena spółki giełdowej pozwala nie tylko określić rzeczywistą cenę akcji, ale również przekonać się, czy spółka dobrze prosperuje na tle swojego sektora, czy dobre wyniki osiągnięte w danym roku obrotowym mają szansę powtórzyć się w roku następnym oraz czy stopa dywidendy będzie wzrastać. Oczywiście nie trzeba wyceniać spółki samemu. Można zdać się na analityków i, za drobną opłatą, mieć wartość firmy podaną na talerzu. Warto jednak poznać tajniki wyceny, ponieważ prognozy analityków często mogą być mało wiarygodne a samodzielna wycena spółki może dostarczyć nie tylko wielu istotnych informacji, ale także silnych emocji. Oczywiście prywatny inwestor dysponuje znacznie mniejszymi możliwościami niż profesjonaliści, ale każda kolejna wycena bez wątpienia będzie bardziej rzetelna, a zdobyte w ten sposób doświadczenie na pewno kiedyś zaprocentuje. Spośród metod wyceny spółek najpopularniejszy i najrzetelniejszy jest model DCF, czyli zdyskontowanych przepływów pieniężnych. Pozwala on dokonać długoterminowych prognoz wyników spółki na bazie dwóch lub trzech sprawozdań finansowych z ubiegłych lat. Dobra wycena DCF może być natomiast wstępem do analizy porównawczej. Należy jednak być ostrożnym jeśli chodzi o wybór spółki. Jako że metoda DCF opiera się na prognozach i założeniach, wybrana spółka powinna być w miarę stabilna i mieć możliwie klarowną przyszłość pod względem inwestycji i struktury organizacyjnej.

Pierwsze kroki

Wybraną spółkę należy zatem przeanalizować pod kątem ewentualnych zmian, które mogą wpłynąć na jej wyniki, np. planów otwarcia się na nowy rynek, zmian w zarządzie spółki, informacji dotyczących odkrycia nowych złóż. Dane te pozwolą oszacować wyniki spółki w następnych latach. Warto zwrócić uwagę na wskaźnik β, dzięki któremu dowiemy się, jakie ryzyko wiąże się z inwestycją w spółkę. Najlepiej wybierać do wyceny DCF spółki, dla których współczynnik ten wynosi 1 lub mniej. Istotny jest również udział danej spółki w rynku, liczba konkurentów oraz stopa wzrostu sektora, w którym działa. Mając na względzie te dane, należy ustalić okres, na który będziemy prognozować wyniki spółki. Okres prognozy wynosi zazwyczaj: • 1-3 lata – w przypadku bardzo dynamicznych, młodych spółek działających na konkurencyjnym rynku • 4-7 lat – dla spółek o silnej marce i przewadze konkurencyjnej • 8-10 – dla spółek wybitnych, mających znaczną przewagę na rynku. Zazwyczaj okres prognozy w modelu DCF wynosi 5 – 8 lat. Prognozy

Po ustaleniu okresu prognozy i zapoznaniu się z sytuacją spółki można przejść do drugiego, najtrudniejszego etapu, czyli do samego prognozowania. Wszelkie prognozy i inne obliczenia najlepiej wykonywać w arkuszach kalkulacyjnych. Potrzebne będą do tego dane z kilku ostatnich lat, a dokładnie: • przychody ze sprzedaży, • zysk operacyjny • amortyzacja • nakłady inwestycyjne na środki trwałe • wielkość kapitału obrotowego. Dane te łatwo znaleźć praktycznie w każdym rachunku zysków i strat. Pierwszy krok to prognoza

12

przychodów ze sprzedaży. Analitycy używają w tym celu różnych modeli i analizują wszelkie dane, jednak na potrzeby własnego użytku wystarczą proste formuły i własne obserwacje. Na podstawie danych z lat poprzednich i średniej arytmetycznej (zakładamy, że w ubiegłych latach w spółce nie zdarzyło się nic nadzwyczajnego, co mogło wpłynąć na wyniki sprzedaży) ustalamy średnie tempo wzrostu spółki. W latach, w których spółka przewiduje nowe inwestycje, prognozowany wzrost można zwiększyć subiektywnie o parę punktów procentowych do końca czasu trwania danej inwestycji. Podobnie w przypadku, gdy spodziewamy się pewnego załamania w spółce, zmniejszamy średnie tempo wzrostu przychodów. W następnej kolejności ustalamy wielkość EBITDA, amortyzacji i EBIT. Amortyzację prognozujemy analogicznie do przychodów, obliczając średnią z ostatnich lat. Aby prognozować EBITDA i EBIT, należy obliczyć ich średnią marżę z ostatnich lat. Przykładowo, jeśli stosunek EBITDA do przychodów wynosi 0,3, to prognozowany EBITDA dla następnych lat będzie wynosił 30% przychodów z danego roku. Prognozowany EBIT pomniejszamy o podatek, który płaci spółka, uzyskując w ten sposób wartość NOPAT. Nakłady inwestycyjne można prognozować na dwa sposoby: analogicznie do prognozowanej sprzedaży na podstawie średniej z poprzednich lat lub na podstawie stałego stosunku inwestycje/przychody. Ostatni element potrzebny do obliczenia przepływów pieniężnych to przyrost NWC, czyli zmiana wielkości kapitału pracującego w stosunku do roku poprzedniego. Kapitał pracujący również możemy prognozować na dwa sposoby: na podstawie średniej z lat poprzednich lub stałego stosunku NWC/przychody. W ten sposób otrzymujemy wszystkie dane potrzebne do obliczenia wolnych przepływów pieniężnych. Wolne przepływy pieniężne (FCFF) ob-


Słownik: FCFF (Free Cash Flows to Firm) - wolne przepływy pieniężne NOPAT (Net Operating ProfitAfter Taxes) - zysk operacyjny netto po opodatkowaniu CAPEX – wydatki inwestycyjne na rozwój produktu lub wdrożenie systemu NWC (Net Working Capital) - kapitał pracujący netto/kapitał obrotowy netto EBIT (Earnings Before deducting Interest and Taxes) – zysk operacyjny EBITDA(Earnings before Interest, Taxes, Depreciation, andAmortization) - zysk przedsiębiorstwa przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych kredytów, podatków, deprecjacji oraz amortyzacji Marża EBIT/EBITDA– stosunek EBIT/EBITDAdo przychodów ze sprzedaży

liczamy dla każdego objętego prognozą ro- teoretycznie nie są obarczone ku zgodnie ze schematem: żadnym ryzyPo oszacowaniu przepływów pienięż- kiem. Obliczestopy nych dla poszczególnych lat jesteśmy w po- nia dochodu z łowie drogi do wyceny spółki. portfela rynkowego (RM ) oraz bety są dosyć problemaDyskontowanie przepływów tyczne, w związku z czym najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie ich wartości Współczynnikiem dyskontującym wol- w internecie. ne przepływy pieniężne jest średni ważony Obliczenie kosztu kapitału obcego wykoszt kapitału, czyli WACC (wzór nr 6). maga znajomości danych dotyczących dłuAby go obliczyć, musimy znać koszt i gów, którymi finansuje się spółka, tj. udział poszczególnych kapitałów. oprocentowania kredytów i ich liczby. RzeKoszt kapitału własnego obliczamy przy czywisty koszt kredytu liczymy wg wzoru pomocy modelu CAPM (Capital Assets Pri- nr 5. Do obliczenia udziału poszczególnych cing Model) wg wzoru nr 4. Za wartość sto- kapitałów w kapitale całkowitym spółki wypy wolnej od ryzyka można przyjąć magana jest znajomość rynkowej wartości oprocentowanie obligacji 10-letnich lub 52- długu i rynkowej wartości kapitału własnego tygodniowych bonów skarbowych, ponie- (liczba akcji pomnożona przez ich wartość waż inwestycje w te papiery wartościowe rynkową).

Obliczone WACC (wzór nr 6) staje się podstawą do dyskontowania przepływów pieniężnych (wzór nr 7). TV, czyli wartość rezydualna

Wartość rezydualna (Terminal Value) jest to wartość dochodów generowanych przez firmę w latach po okresie szczegółowej prognozy przepływów pieniężnych (FCFF). Liczymy ją wzorem na rentę wieczystą (wzór 8). Wykorzystany we wzorze współczynnik g stanowi stopę wzrostu spółki. Można go policzyć samemu, ale łatwo też go znaleźć w internecie. Wartość g może być dodatnia lub ujemna, a zazwyczaj

13


kształtuje się w okolicach zera. Wartość rezydualna pomnożona przez współczynnik dyskontujący dla ostatniego okresu da nam wartość bieżącą spółki. Od otrzymanej wartości odejmujemy kwotę wierzytelności bankowych i wartość udziałów w spółkach nieskonsolidowanych, uzyskując tym samym wartość firmy dla akcjonariuszy. Otrzymana wartość spółki staje się elementem wyjściowym dla wyceny akcji i wyceny porównawczej.

Właściwa wartość

Z pozoru metoda DCF jest bardzo trudna i czasochłonna, jednak jej zrozumienie, zapoznanie się z kilkoma popularnymi pojęciami finansowymi i przygotowanie odpowiedniego arkusza kalkulacyjnego znacznie skraca czas wyceny. Po mniej lub bardziej trafnym wycenieniu paru spółek nabiera się wprawy, a korzyści płynące z wyceny mogą okazać się niewspółmiernie większe od włożonego trudu.

Co prawda wyniki, które uzyskaliśmy, mogą nieco odbiegać od wyników uzyskanych przez profesjonalistów, jednak te niewielkie różnice będą proporcjonalne do ogromnej satysfakcji, jaką da nam samodzielne wycenienie spółki. Poza tym, wartość spółki nie jest przecież definiowana tylko przez liczby. Wiedza o spółce, jaką nabyliśmy podczas wyceny, może okazać się o wiele bardziej przydatna niż te kilka wskaźników, które udało nam się policzyć.

Z ATOR... POKRÓTCE

O KANADYJSKIM SYSTEMIE EMERYTUR

Ostatnio nieco głośniej mówiło się o propozycji zorganizowania naszego systemu emerytalnego na wzór kanadyjski. Polegałoby to mniej-więcej na tym, że państwo zapewnia każdej osobie w wieku emerytalnym pewne podstawowe świadczenie w równej wysokości. Każdy, kto chce na emeryturze dostawać więcej, musi zadbać o to we własnym zakresie. Wg medialnych plotek forsowanie tego typu systemu rozważa Prawo i Sprawiedliwość. Wcześniej z tym pomysłem identyfikowali się działacze PSL, jednak wg rzecznika klubu, Krzysztofa Kosińskiego, rządowy koalicjant ludowców – PO – nie był skłonny poprzeć takiego rozwiązania. System kanadyjski swojego czasu proponowało również Centrum im. Adama Smitha. Prezes Centrum, Andrzej Sadowski, wskazywał, że w obecnej chwili nasze składki nie są nigdzie gromadzone, ale natychmiast wypłacane obecnym emerytom. Na dodatek budżet państwa dopłaca do systemu emerytalnego pokaźną kwotę pochodzącą z podatków. Przyszłe emerytury nie są zatem zależne od naszych składek, ale od kondycji, w jakiej za kilkadziesiąt (w naszym przypadku) lat będzie znajdować się gospodarka. Wg zwolenników systemu kanadyjskiego już w dzisiejszym systemie emerytury są zatem de facto wypłacane z budżetu państwa. Nie ma więc racjonalnych przesłanek ku temu, by utrzymywać oddzielną, słynącą z wielkiej biurokracji instytucję i komplikować system świadczeń społecznych poprzez istnienie składki emerytalnej. System kanadyjski byłby bezskładkowy, a pieniądze na emerytury pochodziłyby bezpośrednio z podatków. Oczywiście cały szkopuł w tym, że owo podstawowe świadczenie nie wystarczyłoby na wiele. Pełniłoby raczej funkcję 14

zasiłku socjalnego – gwarancji, że żaden emeryt nie umrze z głodu. Każdy, kto chciałby więcej, musiałby odłożyć środki we własnym zakresie. W tym miejscu pojawiła się oczywiście lawina głosów o tym, że Polacy nie umieją oszczędzać, że nie będą, że są za biedni. Trochę prawdy w tym zapewne jest, ale tego typu krytyka przypomina mi krzyki pasażerów tonącego statku, którzy narzekają, że by dostać się do szalupy muszą przejść przez zalany pokład. Krzyk taki uważałbym za uzasadniony, gdyby wody na pokładzie było tak dużo, że większość pasażerów utonęłaby podczas przeprawy. Z taką sytuacją mielibyśmy do czynienia, gdyby państwo nie gwarantowało nic – wiele osób po przejściu na emeryturę rzeczywiście mogłoby być wtedy bez środków do życia. Jednak wspomniane minimalne świadczenie sprawia, że wody na pokładzie jest co najwyżej po pas. Nie wszystkim może być zatem komfortowo, ale niedogodności są stosunkowo niewielkie, w porównaniu do zagrożenia, z którym chcemy się uporać. Nie możemy bowiem zapominać o tym, że statek tonie – demografia jest dla systemu emerytalnego nieubłagana. Nikt nie chce moczyć się po pas, ale odmawianie przejścia do szalup z tego powodu nie wydaje się zbyt rozsądne. System ten to jednak najprawdopodobniej planbardzo długoterminowy. Wg posła PiS, Przemysława Wiplera, objęci byliby nim wszyscy dopiero wchodzący na rynek pracy, lub ci z obecnych pracowników, którzy dobrowolnie zdecydowaliby się na przystąpienie. Pomysł taki jest o tyle ciekawy, że ilość osób, które zdecydowałyby się na wybór tegoż systemu mogłaby być szybkim miernikiem popularności i potencjału takiego rozwiązania.


MECHANIZM KRYZYSU FINANSOWEGO JAKO WYZWANIE DLA POLITYKI PIENIĘŻNEJ

Ostatni kryzys finansowy nauczył nas, że wiele kwestii nie jest tak prostych jakby nam się mogło wydawać. Kryzysy finansowe - znane gospodarkom rozwijającym się - mogły się zdarzyć w Stanach Zjednoczonych. Bankructwa państw mogą się zdarzać w Europie. Polityka pieniężna musi zaś ulec znacznej korekcie, aby więcej nie dopuszczać do tragicznych w skutkach kryzysów finansowych.

Jakub Mazurek | Finance News | Hossa ProCapital | jakub.mazurek@gmail.com Dlaczego kryzysy bankowe są groźne Kryzysy bankowe są niezwykle niebezpieczne dla gospodarki, ich konsekwencje są dużo dalej idące niż w przypadku zwykłych i nudnych kryzysów charakteryzujących się spadkiem zagregowanego popytu. Przede wszystkim - banki nie ryzykują cudzym kapitałem. Banki ponoszą konsekwencje np. pogarszającego się portfela kredytowego w postaci odpisów, które pomniejszają ich kapitał własny. Istnieją ustalone wymogi kapitałowe względem instytucji sektora bankowego, poza tym same one muszą posiadać kapitał własny na obsługę działalności, zarządzanie ryzykiem itd. Ta specyfika sektora sprawia, że znaczący spadek kapitału własnego banków lub wzrost poziomu ryzyka w systemie finansowym prowadzi do spadku udziału kapitału obcego w instytucjach bankowych. W konsekwencji dochodzi do zaburzenia kanałów transmisji impulsów polityki pieniężnej. Oznacza to bardzo gwałtowny kryzys szybki wzrost premii za ryzyko(instytucje finansowe są mocno współzależne), a z drugiej strony niewielki efekt akcji banku centralnego mających na celu stymulację gospodarki przez obniżkę stóp procentowych. Stymulowanie popytu na kredyt nie odnosi skutku, gdy ze strony instytucji bankowych podaż kapitału pożyczkowego wysycha. To o czym piszę wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych. Procykliczność akcji kredytowej

Akcja kredytowa jest procykliczna. Co to oznacza? W sytuacji kiedy np. mamy długie okresy relatywnie wysokiego wzrostu gospodarczego, poziom kredytów rośnie szybciej niż z perspektywy stabilnego wzrostu gospodarczego rosnąć powinien. Akcja kredytowa spada zaś w okresach pogorszenia się koniunktury (asymetria informacji, spadek inwestycji). Zjawisko to wynika niejako z hipotezy niestabilności rynku finansowego (Minsky), gdzie instytucje finansowe zaczynają udzielać pożyczek klientom klasy premium, wraz z trwaniem

koniunktury zaczynają rozszerzać krąg klientów o tych mniej wiarygodnych. Jest to skutkiem zwiększonego apetytu na ryzyko, który jest obserwowany wraz z przedłużaniem się koniunktury. Z drugiej strony mamy akcelerator finansowy (wzrost wartości nieruchomości sprawia, że ludzie są w stanie wziąć więcej kredytów pod ich zastaw, a często by refinansować kredyty których nie są w stanie spłacić). Wymienione zjawiska wzmocnione są innowacjami finansowymi w postaci choćby sekurytyzacji, jak i asymetria informacji powodują powstanie boomów kredytowych, które zwykle prowadzą do powstawania baniek spekulacyjnych na rynkach aktywów. Taka bańka jest groźna zwłaszcza gdy jest umiejscowiona tak, że grozi bilansom banków. W efekcie poziom ryzyka systemowego niekontrolowanie rośnie.

Wzrost TED spred'ów wskazuje znaczący wzrost premii za ryzyko.

długo nie przyjmowała. Amerykański rynek finansowy nie cierpiał na brak płynności, a na olbrzymie ryzyko kredytowe (default risk). Przykładowo w 2008r. TED Spread przekroczył 4,5%. Instytucje "bały się sobie pożyczać pieniędzy" inaczej, jak z zabezpieczeniem na papierach skarbowych. Dopiero program TARP doprowadził do znaczącego spadku spreadów na rynku międzybankowym. Brutalne cięcie stopy funduszy federalnych przez FED miało nikły wpływ na oprocentowanie pożyczek nie będących repo. W konsekwencji stymulus zafundowany przez FED długo nie działał. Nauczka

Współczesna bankowość centralna nie powinna tracić z oczu kwestii powstania baniek spekulacyjnych na rynkach aktywów, często będących przyczyną późniejszego gwałtownego załamania się koniunktury. Banki centralne powinny kontrolować poziom ryzyka systemowego występującego w systemie finansowym. To do nich powinien należeć nadzór, zwłaszcza nad wymogami kapitałowymi względem instytucji finansowych. Poważne stress testy powinne być wykonywane w celu identyfikacji i przeciwdziałaniu ryzykom. Mapa ryzyka pozwoli także kształtować bardziej odpowiednią politykę kształtowania wymogów kapitałowych.

W Stanach Zjednoczonych wszystko powyższe wystąpiło. Bardzo niskie stopy procentowe, procykliczna akcja kredytowa, a w konsekwencji ekspansja tzw. toksycznych aktywów w bilansach banków doprowadziła po tzw. August Credit Crunch do olbrzymiego wzrostu spredów na rynku międzybankowym. Gdy w tym czasie porównamy koszty niezabezpieczonych pożyczek bankowych i transakcji repo, dostrzeżemy to czego Rezerwa Federalna 15


W miastach żyje ponad połowa ludzkości. By ożywić betonowe dżungle, zakłada się parki, skwery, a nawet ogrody na dachach wieżowców. Tymczasem tereny zieleni nie są tylko po to, by miasta ładnie wyglądały. Przyroda to największy producent na świecie, a tzw. usługi ekosystemów mają wartość. Tylko mało kto jest tego świadomy.

ŚRODOWISKO NA

USŁUGACH MIASTA Przyroda nie bez powodu zyskała zaszczytne miano Matki Natury. To właśnie od bogactwa zasobów naturalnych zależały losy społeczeństw i cywilizacji na przestrzeni dziejów. Osadnictwo nie rozwijało się ani wysoko w górach, ani na ziemiach skutych lodem. Zanim człowiek nauczył się uprawiać rolę, wędrował z miejsca na miejsce w poszukiwaniu pożywienia. Obszar tzw. Żyznego Półksiężyca okazał się kolebką miast, kultur i imperiów Bliskiego Wschodu głównie ze względu na różnorodność ukształtowania terenu, żyjących tam gatunków roślin i zwierząt, a także warunków klimatycznych korzystnych dla rozwoju rolnictwa. Jak jednak pokazują karty historii, obfitość darów Matki Natury nie wystarczyła, by odnieść cywilizacyjny i ewolucyjny sukces. O upadku lub sukcesie społeczeństw decydowało również rozsądne wykorzystywanie zasobów i umiejętność obrony przed negatywnymi skutkami własnego oddziaływania na środowisko. Miasta nie istnieją w próżni

Dziś, gdy współczesne miasta budowane są w górach, na pustyniach, na sztucznych wyspach, a plany kolonizacji Marsa i innych planet snują nie tylko pisarze science-fiction; wydaje się że możliwości rozwoju cywilizacji nie znają granic. Odzież i materiały budowlane wytwarzane są z tworzyw sztucznych.

16

Żywność pochodzi z fabryk, a nie pól. A to, czego nie opłaca się lub nie można stworzyć na własnym podwórku, można w krótkim czasie przetransportować z drugiego końca świata. Może właśnie dlatego ekonomiści, tłumacząc, czym jest gospodarka, mówią o relacjach między przedsiębiorstwami i gospodarstwami domowymi, wymieniającymi pracę na płacę, a dobra i usługi na zapłatę za nie. Tymczasem, istotną rolę w opisywanych zależnościach odgrywa środowisko. Z jednej strony, dostarcza zasobów zużywanych bezpośrednio do produkcji, np. drewna, płodów rolnych lub wykorzystywanych pośrednio – tlen użytkowany w procesach spalania w reakcjach chemicznych. Z drugiej zaś, to do środowiska trafiają odpady, włączane w naturalny obieg materii (np. odpady organiczne) lub stanowiące zanieczyszczenia. Co to są usługi ekosystemów?

Funkcjonowanie gospodarki oraz społeczeństwa nie może obejść się zatem bez udziału środowiska. Dostarcza ono strumienia usług, nazywanych usługami ekosystemów. Pod pojęciem tym należy rozumieć korzyści, jakie społeczeństwo uzyskuje z przyrody – ciesząc się nią, użytkując lub konsumując różne jej zasoby (Boyd i Banzhaf, 2007). Usługi te można przyporządkować do czterech kategorii: • produkcja dóbr, • wspierające, • regulacyjne, • kulturowe (jakość życia). Usługi ekosystemów z kategorii produkcji dóbr obejmują zarówno, surowce w postaci drewna, wełny, jak również żywność – owoce, warzywa, nasiona, orzechy, przyprawy. Mieszczą się w niej również produkty medyczne i lecznicze.

Podstawę dla produkcji dóbr a także dla funkcjonowania gospodarki i życia w ogóle stanowią usługi wspierające. Obejmują one produkcję pierwotną i wtórną, bioróżnorodność. W największym stopniu odpowiadają za istnienie gospodarki i społeczeństwa, dostarczając miejsca do życia i warunków dla przetrwania. Istotne znaczenie mają również usługi regulacyjne. Wśród nich wyróżnia się te, fundamentalne dla działania ekosystemu, jak sekwestracja dwutlenku węgla, regulacja obiegu wody i klimatu, oczyszczanie powietrza, a także – ochronę przed naturalnymi zagrożeniami w postaci powodzi, lawin, plag szkodników. Ostatnia kategoria usług, odnoszących się do jakości życia oraz sfery kultury, pozwala ludziom cieszyć się i korzystać z ekosystemów, takich jak np. parki, lasy, pomniki przyrody, by zaspokajać m.in. potrzeby rekreacyjne, estetyczne i duchowe. Usługi ekosystemów są produkowane zarówno przez ekosystemy naturalne (oceany i lasy produkujące tlen), jak i antropogeniczne (pola uprawne, produkujące żywność). Co więcej, niektóre usługi świadczone przez przyrodę, mogą wyeliminować konieczność produkowania ich przez systemy stworzone przez człowieka. Na przykład zieleń miejska stanowi naturalną barierę przed hałasem, stanowiąc substytut ekranów akustycznych z tworzyw sztucznych. Tylko czy taka zamiana się opłaca? Można to ocenić. Wartość usług ekosystemów

Usługi ekosystemów mają wartość, którą można szacować w kategoriach pieniężnych, a uzyskane wyniki wykorzystywać przy ocenie wpływu działalności gospodarczej lub planowanych inwestycji na środowisko. Dotyczy to zarówno usług o użytkowym, jak i pozaużytkowym charakterze. Oszacowano, że całkowita wartość usług ekosystemów przekracza 80% światowego PKB (Costanza i in., 1997). Wartość usług ekosystemów można ocenić różnymi metodami. Na przykład, próbując określić koszt zastąpienia przez ich ewentualne odpowiedniki tworzone przez człowieka. Próbę taką podjęto w ramach projektu


Biosphere II w Arizonie. W latach 1987–1991 wybudowano budynki o powierzchni ponad 12 km2, odgraniczone od podłoża przez 500 ton stali nierdzewnej, pokryte blisko 670 tys. m3szkła. Próbowano w nich odtworzyć warunki panujące w naturalnych ekosystemach, m.in. oceanie z rafą koralową, lasach tropikalnych. Projekt pochłonął gigantyczne środki finansowe, a jego wyniki nie dały jednoznacznych rezultatów. Na razie 1:0 dla Matki Natury. Środowisko – miasto – zrównoważony rozwój

Skoro zatem nie da się całkowicie zastąpić środowiska technologią, wyzwaniem dla polityki i praktyki zrównoważonego rozwoju jest ukształtowanie relacji między środowiskiem, gospodarką a społeczeństwem w sposób, który nie naruszy zdolności ekosystemów do produkcji ich usług w przyszłości. „Ekosystem” to nie tylko lasy, rezerwaty i tereny odległe, ale również miasta, w których spędzamy życie. Jednak świadomość tego, że miasta zawdzięczają swój rozwój w dużej mierze usługom środowiska, jest niska. Polskie miasta często chwalą się swoimi parkami. Zarówno mieszkańcy jak i urzędnicy zdają sobie sprawę z ich znaczenia dla jakości życia w mieście. Wskazują przede wszystkim na tzw. usługi kulturowe, a w szczególności możliwość rekreacji, a niekiedy również na usługi regulacyjne, zwłaszcza związane z oczyszczaniem powietrza – uważa dr Jakub Kronenberg z Fundacji Sendzimira. Jego zdaniem znacznie mniejsza jest natomiast świadomość roli, jaką w mieście odgrywają bardziej rozproszone elementy miejskiego ekosystemu, np. drzewa przyuliczne i trawniki – Również one dostarczają szeregu bardzo ważnych usług, np. pochłaniając zanieczyszczenia, spowalniając odpływ wody z miasta i tym samym odciążając system kanalizacyjny i obniżając koszty jego funkcjonowania, a także przyczyniając się do regulacji temperatury. Szczególnie poważnym problemem jest brak świadomości nt. znaczenia powiązań pomiędzy różnymi elementami ekosystemów. Tymczasem to właśnie te powiązania w największym stopniu wpływają na potencjał ekosystemów do dostarczania ich usług.

Uczyć się od najlepszych – dobre praktyki wykorzystania usług ekosystemów

Przykładem działań, mających na celu zrównoważone wykorzystanie usług ekosystemów miejskich oraz wzrost świadomości społecznej na ich temat jest projekt Błękitno-Zielonej Sieci w Łodzi, którego idea powstała w 2008 roku w Europejskim Regionalnym Centrum Ekohydrologii (ERCE) pod auspicjami UNESCO. Sieć to koncepcja urbanistyczna, mająca na celu połączenie terenów zieleni, lasów, zbiorników wodnych, a także obiektów sportowych i miejsc wypoczynku Łodzian w system, okalający i przenikający przez miasto. Rozwiązanie to poprawi jakość życia w mieście, nie tylko umożliwiając wykorzystanie potencjału rekreacyjnego środowiska, ale też tworząc warunki dla rozwoju przyjaznego transportu poprzez sieć atrakcyjnych ścieżek rowerowych przebiegających przez zielone korytarze. Pierwszym etapem realizacji projektu jest renaturyzacja rzeki Sokołówki, przepływającej przez Park Julianowski, tworzącej stawy. Rzeka jest odbiornikiem wody z kanalizacji deszczowej, spłukującej zanieczyszczenia z ulic miasta. Wykorzystując sieć kanałów, zbiorników, biologiczne filtry i naturalne procesy, woda z rzeki jest oczyszczana w stopniu, który umożliwi tworzenie w dolnym biegu Sokołówki nowych kąpielisk miejskich. Kolejnym etapem projektu będzie rozpoznanie potencjału warunków funkcjonalnych terenów Sieci, harmonijne wpisanie ich w przestrzeń miasta oraz poprawa jakości zasobów wodnych. Podobny projekt realizowano w Nadrenii – Północnej Westfalii w Niemczech. Obejmował renaturyzację terenów przemysłowych oraz utworzenie regionalnego systemu parków z korytarzami zieleni i wodnymi kanałami. Tego typu projekty przyczyniają się do poprawy jakości powietrza, ograniczenia hałasu oraz efektu miejskiej wyspy ciepła, tworzą przyjazny mikroklimat – ograniczając zachorowalność na alergie i astmę. Istotnym problemem obszarów zurbanizowanych jest niewykorzystywanie wody deszczowej, która jest traktowana jak ścieki,

spływając do kanalizacji i mieszając się z nimi. Tymczasem, przykłady miast takich jak Portland pokazują, że odpowiednie planowanie i wdrożenie gospodarki wodnej, może przyczynić się nie tylko do ochrony środowiska, ale i przynieść oszczędności. W ramach projektu Sustainable Stormwater Management woda opadowa jest zbierana i transportowana z dachów, parkingów, ulic do filtracji gruntowej lub ponownego użycia. Takie rozwiązanie może zmniejszyć potrzebę stosowania kosztownej infrastruktury podziemnej kanalizacji deszczowej. Wykorzystuje naturalne zdolności retencji i infiltracji przez glebę i rośliny, urządzenia takie jak rozszerzenia krawężników, beczki deszczowe, cysterny, baseny infiltracyjne. Dzięki zastosowaniu licznych zachęt w postaci rabatów, kredytów i dotacji, połączonych z działaniami edukacyjnymi, zachęcono mieszkańców miasta do wykorzystywania wody opadowej w gospodarstwach domowych, przez co program nie jest realizowany już wyłącznie w przestrzeni publicznej. Kolejny przykład programu pochodzi z Seattle. Dotyczył prowadzenia szkoleń dla mieszkańców z zakresu kompostowania. Celem inicjatywy, będącej częścią Programu Naturalnego Tworzenia Gleby, było zmniejszenie ilości odpadów oraz poprawa jakości gleby. Jednym z podstawowych założeń było oczekiwanie, że mieszkańcy, którzy wzięli udział w szkoleniach, przekażą wiedzę i umiejętności innym osobom ze swojego otoczenia. W wyniku obu powyższych programów uzyskano wzrost zaangażowania mieszkańców. To ich codzienne decyzje i wybory w istotnym stopniu przyczyniają się do sukcesu podejmowanych przedsięwzięć i wdrażanych rozwiązań – nawet najbardziej przyjazny dla środowiska system publicznego transportu czy program segregacji odpadów nie odniesie powodzenia, jeśli mieszkańcy nie będą chcieli z niego korzystać. Dlatego istotne jest angażowanie mieszkańców nie tylko na etapie wdrażania programów, ale także do procesu podejmowania decyzji i kreowania innowacji.

Artykułpowstałna podstawie podręcznika Wyzwania zrównoważonego rozwoju wPolsce pod redakcją naukową Jakuba Kronenberga i Tomasza Bergiera, wydanego przez Fundację Sendzimira w2010 roku. Tekst zostałprzedrukowanyze stronywww.uslugiekosystemow.pl 17


Niedawne wydarzenia w Londynie sprawiły, że kwestia polityki imigracyjnej powróciła niczym bumerang na nagłówki gazet. W niedalekiej przyszłości należy się spodziewać propozycji dotyczących zaostrzenia polityki migracyjnej i wzrostu aktywności skrajnej prawicy nawołującej do ochrony państw Europy przed zagrażającymi jej z zewnątrz ludźmi pochodzącymi z innych kręgów kulturowych.

Kamil Kania | Paneuropa Katowice | kamil.kania@gmail.com W toku toczącej się dyskusji zapomina się jednak o istotnym fakcie - Europie imigranci są tak samo potrzebni jak Europa imigrantom. Społeczeństwa Starego Kontynentu - coraz więcej dosłowności jest w tym określeniu - będą potrzebować pracy imigrantów by uchronić systemy emerytalne przed katastrofą. W sytuacji, gdy społeczeństwa europejskie ostro sprzeciwiają się znaczącemu wydłużeniu czasu aktywności zawodowej, imigranci stają się jedyną deską ratunku. Gdzie leży klucz do rozwiązania problemu buntów imigranckich? Z pewnością nie należy go szukać w istniejących politykach imigracyjnych. Zarówno system multikulturowości obrany przez Wielką Brytanię, jak również polityka nauki imigrantów narodowych wartości wdrożona we Francji, dały podobne rezultaty – płonące sklepy i samochody w stolicach obu państw. Kim są imigranci? Są to z reguły jednostki najbardziej przedsiębiorcze i mobilne. Opuszczenie własnego domu w poszukiwaniu nowych szans jest nie lada wyzwaniem, które ci ludzi podejmują. Ich zapał i chęć znalezienia nowych szans

można wykorzystać w ten sposób, w jaki uczyniły to Stany Zjednoczone, których potęga wyrosła dzięki napływowi ludności z zewnątrz, albo zaprzepaścić - jak to dzieje się w Europie.

stosowanym w Europie. Przybywający imigranci szybko dostrzegają panujące w danym kraju uwarunkowania i przyjmują wobec zastanego systemu postawę roszczeniową. Systemowi świadczeń socjalnych przekazują odpowiedzialność za W XIX i na początku XX wieku Stany własny byt i jeśli się on nie poprawia, w Zjednoczone przeżyły wielką falę imigra- prosty sposób kierują pretensje do tego cji. Magnesem, który przyciągał ludzi do systemu. USA były nowe perspektywy, brak ograniczeń klasowych oraz wolność osobista. Wzrastająca frustracja i okresowe wyLudzie byli świadomi, że wszystko, co buchy w postaci buntów w dzielnicach mogą osiągnąć muszą wypracować wła- imigranckich będą prawdopodobnie się snymi rękoma. Ludzka przedsiębiorczość nasilać. Informacje o drugiej fali kryzysu oraz chęć wzbogacenia się uczyniły na sprawią, że silnie zadłużone kraje Europy przestrzeni 150 lat z małego państwa zło- Zachodniej będą zmuszone ciąć wydatki, żonego z 13 stanów na wąskim odcinku również te socjalne. Jednocześnie kryzys wschodniego wybrzeża supermocarstwo gospodarczy w sposób szczególny uderzy gospodarcze rozległe na cały kontynent. w najbiedniejsze warstwy społeczne, czyli Jest to najlepszy przykład na to, że siłę i m.in. imigrantów, wzmacniając duże pozapał, jaką niosą ze sobą imigranci można kłady złości w tych społecznościach. Nawykorzystać w sposób twórczy. leży, zatem w niedalekiej przyszłości spodziewać się kolejnych, być może jeszObecnie przybywający do Europy imi- cze silniejszych buntów ludzi, którzy nagranci nie różnią się w sposób zasadniczy gle zostali pozostawieni samym sobie. od ich poprzedników przybywających do USA. Motywy, które kierują nimi, są rówDopóki kraje Europy nie skończą z nież podobne, mimo to rezultaty są zgoła polityką przekonywania obywateli, że poodmienne. Odpowiedź na pytanie, dlacze- winny być odpowiedzialne za ich byt, dogo tkwi w systemie państwa opiekuńczego póty złość imigrantów będzie kierowana pod ich adresem za niespełnianieswojego obowiązku. Przykłady historyczne udowadniają, że ludzie w pełni wolni, działający w oparciu o swój prywatny interes, tworzą potęgi gospodarcze. W interesie Europy leży wykorzystanie wielkich pokładów energii i przedsiębiorczości drzemiących w imigrantach do budowania pozycji światowego lidera i do zabezpieczenia funkcjonowania systemów emerytalnych.


MUST FALL ! One sign ofsuccess is when name ofyour company became a universal name for what you offer. Grupon achieved that just as Adidas did. However, popularity and explosive growth of revenue (from $87 mln in Q2 2010 to $878 mln year after!) is not enough to last. Instead, Groupon shows more symptoms ofinevitable fall than sustainable sucess.

Hubert Guzera | Finance News | hubertguzera@gmail.com Groupon seems to be the most innovative company of recent years, as they created entirely new market and entirely new service. And when you think about it, the recipe for success was so simple it's a shame you didn't come up with it. As the world was becoming convinced „group deals” are cool and profitable, Groupon value, popularity and revenue were increasing. Business exploded so greatly that IPO collected $700 million, valuing whole company at $13 billion. Amazing...but surprising. Investors persuaded by IPO bought shares in company, whose business model is greatly experimental. One should not forget that Groupon is indeed a marketing company, offering various businesses intermediary in offering deals. Possibility of try-out should persuade customers to business, and increase recognition and turnover in long term. It's done at a great cost, as minimum discount is equal to 50%, and Groupon takes another 50% as a fee. Basically, company is offering service at one fourth of value. It may not be not so costly compared to traditional means of advertisement as billboards – but only given that the customers return. Do they? First scientific works on effectiveness of deal-marketing is skeptical about it (first, as we still lack analysis due to youth of business model). Survey among company participating in Groupon deal revealed existence of deal-chasers. People, who are not buying coupons to try new things - they rather use it as opportunity to have something cheaper. As a result, even if they appreciate level ofservice they won't return as they only used it because it was cheaper than usual.

price, making Groupon marketing model destructive for companies involved. Up till now there already are many voices stating that Groupon contributes rather to spoiling business than taking it to the next level. And whatever the truth is, entrepreneurs need only a rumor to never try that.

It seems to be the reason why Groupon never had profit. Company is unable to generate money and sustain its market share without getting to thousands of potential customers. They present offer to crowd of people, and some of them get persuaded. But there’s nothing else in Groupon what could differ it from competition – just huge It’s seems to be enough to trouble marketing expenditure. Groupon, but it’s not the end. I don’t think Having seen those weakest links in we have ever seen a market leader with foundations so fragile. Yes, it is holding Groupon business model, it is easy to name overwhelming shares globally, nevertheless and imagine catalyst of fall. It only needs a one may find it difficult to name reasons for will of a player like Google or Facebook that. Apart from fact, that Groupon created (which due to already possessed channels of advertisement would have to pay a fraction the market. of what Groupons spends on marketing) to the market. Or it needs a player who is Groupon, Gruper, HappyDay, Citeam, enter willing enter a price war with Groupon – Fastdeal… for final customer it doesn’t as manytoentrepreneurs may claim that 50% really matter who is the provider ofthe deal. fee for intermediary in deals is abnormal and What counts is the offer and sales are gladly choose other provider. at dependent on how many people heard about Groupon quarterly figures, one Looking may find the deal. Implying that turnover in deal easy to imagine what would happen ifit business depends on services attracted for company would be forced to lower fee. And marketing and … marketing of Groupon last, but not least, we just need a common itself. judgement, that deal-chasers exists, and such marketing is ineffective at all. Personally, I find it very bizarre that marketing company, which Groupon is, A goodly amount of risks for a lone spends 1/3 of revenues on advertising itself. company. Seems like a gap in an idea.

Brieflook at supply/demand curve bring enough explanation of this effect. People with incomes insufficient to normally use given service (massage or expensive restaurant) use Groupon as an opportunity to have it at a price acceptable for them. And they don't even intend to return at higher 19


ENRON, CZYLI HISTORIA POWSTANIA DEFINICJI KREATYWNEJ KSIĘGOWOŚCI

Enron był znaną, kompleksowa firmą zajmującą się handlem i dystrybucją energii. Jeszcze w 2001 roku był największym kupcem i sprzedawcą gazu. Miał swoje inwestycje na całym świecie, w tym również w Polsce. Historia marki „Enron” była krótka, bo istniała 15 lat, burzliwa i bez „happy-endu”.

Piotr Korzeniowski | Finance News | Hossa ProCapital| piotrmateuszkorzeniowski@gmail.com

Korzeni Enronu trzeba doszukiwać się w 1932, kiedy to utworzono przedsiębiorstwo Northern Natural Gas Company w Omaha w stanie Nebraska. Spółka spokojnie się rozwijała i stopniowo zajmowała się kolejnymi rodzajami surowców. W 1979 utworzono holding, pod nazwą InterNorth Inc. W 1985 z połączenia Houston Natural Gas Company i InterNorth Inc narodził się HNG/InterNorth Inc. 6 miesięcy od tej fuzji zdecydowano się ponownie zmienić nazwę. Tą nazwą był właśnie Enron. W 1994 roku firma rozpoczęła sprzedaż energii elektrycznej, a w 1995 roku weszła na europejski rynek energii. Firma rozwijała się bardzo prężnie i dynamicznie. Cieszyła się ogromnym zaufaniem swoich pracowników, którzy spośród 20 rozmaitych opcji jako lokatę dla swoich funduszy emerytalnych wybierali właśnie akcje Enronu. Firma angażowała się w programy społeczne, wspierając szkoły, organizacje pozarządowe, podejmowała cenne inicjatywy na rzecz ochrony środowiska i inwestowała w alternatywne źródła energii. Enron organizował również pomoc dla ofiar zamachu 11 września i ich rodzin. Spółka od 1999 roku zaczęła tworzyć platformy do handlu surowcami. Do momentu upadku w 2001 roku posiadała ich 12. Świadczy to o tym, że była to kreatywna firma. Nie tylko pod tym względem. W październiku 2001 roku Enron przedstawił sprawozdanie, w którym wykazano stratę za III kwartał tego roku w wysokości 618 mln USD. Zwrócono uwagę na transakcje pozabilansowe spółki (off-balance-sheet) i na fakt, iż nie spełniają one przyjętego w amerykańskiej księgowości standardu nakazującego udział zewnętrznego inwestora w wysokości co najmniej 3%. Zażądano uwzględniającego ten warunek, rzetelnego sprawozdania za okres kilku ostatnich lat i okazało się, że w latach 1997-2000 spółka osiągnęła zysk w wysokości 2,09 mld USD, a nie 2,68 mld USD, który to zysk wykazywały sprawozdania zatwierdzone przez audytorów renomowanej firmy Arthur Andersen. Ujawnienie, że Enron ukrywa swój stan finansowy za pomocą sztuczek finansowych spowodowało utratę zaufania 20

inwestorów, banków, wierzycieli i pociągnęło lawinę żądań finansowych. Enron ponadto, przez cztery lata nie płacił w ogóle podatków od dochodów, ale uzyskał zwrot podatkowy wartości 382 milionów dolarów. To wszystko dzięki spekulacjom polegającym na przerzucaniu aktywów do tzw. "rajów podatkowych", takich jak Mauritius lub Bermudy. Po publikacji danych Enronu ceny akcji spółki spadły z powyżej 90 USD do poniżej 4 USD. O nadciągającej katastrofie próbowała zaalarmować w sierpniu kierownictwo firmy wice-prezes ds. rozwoju - Sherron Watkins. Początkowo anonimowo, następnie wprost w rozmowach z prezesem .Przekonywała, że odkryła dziurę finansową i nalegała, by znalazł osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy. Jak zeznała później przed komisją senacką, wydawało jej się, że Lay mający doktorat z ekonomii nie zrozumiał powagi sytuacji. Co ciekawe, 26 września Lay odbył w intranecie spotkanie z pracownikami. Jak wynika z zapisu tego spotkania, zapewniał ich, że kupno akcji Enronu jest „niezwykłą okazją” i „wielką szansą”. Menedżerowie Enronu zeznając przed komisją senacką utrzymywali, iż nie zdawali sobie sprawy z katastrofalnej sytuacji finansowej firmy. O ich obłudzie świadczy to, że sami pozbywali się akcji Enronu na fali wzrostów. Sam Kenneth Lay otrzymał za sprzedaż swoich udziałów w samym tylko roku bankructwa 25 milionów dolarów. W tym czasie pracownicy zostali poinformowani, że firma zostanie poddana „transformacji”, która potrwa miesiąc i w czasie, której ich akcje zgromadzone w funduszu emerytalnym zostaną przejściowo zablokowane, tak, że nie będzie można ich sprzedać. Enron, jak każda wielka amerykańska korporacja posiadał kodeks etyczny (Enron Code of Ethics). Był to obszerny, liczący 65 stron akt. Rozpoczyna go list datowany 1 lipca 2000 roku, w którym prezes Kenneth Lay zwraca się do wszystkich pracowników, zapewniając ich, że prowadzi biznes zgodnie z prawem, w uczciwy i etyczny sposób. Oczekiwanie wysokich i szybkich zwrotów

z akcji znalazło się w konflikcie z ogólną strategią Enronu polegającą na inwestowaniu w przedsięwzięcia długofalowe, takie jak gazociągi czy elektrownie, wymagające wysokiego kapitału początkowego i nie przynoszące dochodów w krótkim czasie. Firma w znacznym stopniu angażowała się w takie interesy, o czym świadczą szacunki, wg których 30-40% dochodów było generowanych przez biznes obcy dla firmy 5 do lat . W latach 1996-1998 około 60% dochodów pochodziło z przedsięwzięć, w które firma nie była zaangażowana dłużej niż 10 lat. Skoro inwestycje nie mogły przynosić szybkich zysków, dochody musiały zostać „stworzone”. W tym celu wykorzystywano zapisy księgowe dotyczące funduszy tzw. Special Purpose Entities (SPE). Fundusz SPE jest instrumentem finansowym umożliwiającym firmie realizację jakiegoś szczególnego celu, odrębnego od całokształtu jej przedsięwzięć. Ta odrębność jest istotna dla inwestorów zainteresowanych jednym konkretnym przedsięwzięciem, nie mającym nic wspólnego z pozostałymi interesami tej firmy i związanym z nimi ryzykiem. W typowej transakcji Enron przekazywał swój udział do funduszu SPE przez co w bilansie spółki można było to odnotować po stronie aktywów. Proceder ten był na dużą skalę wykorzystywany przez Enron w celu ukrycia strat, zaś firma audytorska Arthur Andersen udawała, że nie widzi w nim nic nagannego. Pomimo, iż w kodeksie etycznym Enronu znajdował się dział dotyczący konfliktów interesów, w praktyce działania firmy nie funkcjonowały procedury umożliwiające wykrywanie tych konfliktów i odsuwanie od podejmowania decyzji osób w nie uwikłanych. W kodeksie stwierdza się, iż żaden menedżer ani pracownik nie powinien uczestniczyć ani mieć udziałów w firmie prowadzącej transakcje z Enronem. W przypadku gdyby jednak uczestniczył, wymagana była zgoda zarządu Enronu. W jednym przypadkuAndrew Fastow ujawnił ten konflikt i otrzymał zgodę na zarządzanie oboma przedsięwzięciami. Taka jednak sytuacja powinna być poddana szczególnej kontroli ze strony głównego księgowego, menedżera ds. ryzyka oraz komórki etycz-


nej, ale takiej kontroli nie było. Fundusze SPE nie zachowywały niezależności od firmy sponsorującej, także dlatego, że inni członkowie kierownictwa również mieli swoje udziały w SPE. Menedżerowie Enronu inwestujący w fundusze SPE zarabiali na tym w krótkim czasie olbrzymie pieniądze. Jeden z nich otrzymał 4,5 miliona dolarów z 250 tys. dolarów inwestycji w ciągu 2 miesięcy. Gwarantem takich interesów był Fastow, pełniący podwójną funkcję. Z kolei ci, którzy mogli skutecznie przeciw temu zaprotestować, nie czynili tego, ponieważ byli beneficjentami tego układu. Co dodaje pikanterii, Andrew Fastow uzyskał w 1999 roku prestiżową nagrodę przyznawaną przez CFO magazine Andersena najlepszemu menedżerowi ds. finansowych (CFO). Konflikt interesów, który przyczynił się do bankructwa Enronu polegał także na łączeniu funkcji kontrolnych i doradczych przez tę samą firmę. Ci sami pracownicy Andersena, którzy byli zaangażowani jako audytorzy, pobierali wynagrodzenia za pełnienie usług konsultacyjnych. . Nie ulega wątpliwości, że złamana została podstawowa zasada etyki biznesu. Została ona naruszona także przez jedną z największych firm konsultacyjnych na świecie. W tej sytuacji doszło zapewne do zmowy między kierownictwem Enronu i Andersena. Konflikt interesów, mający miejsce w Andersenie, przyczynił się do tego, iż firma ta sprzeniewierzyła się podstawowej roli, do jakiej powołany jest audytor, czyli gwaranta wiarygodności i poprawności sprawozdania finansowego kontrolowanej firmy.

2-go grudnia 2001 roku Enron ogłosił bankructwo, którego wartość szacuje się na 63 miliardy dolarów, a więc jest to największe bankructwo w dotychczasowej historii. Pracownicy z dwudziestoletnim stażem pracy dowiedzieli się, że wartość ich składek emerytalnych wynosi 100 dolarów. Straty miały charakter nie tylko finansowy, ale obejmowały kryzys zaufania, zarówno w wymiarze jednostkowym jak i społecznym. Ława przysięgłych wydając werdykt, uznała za winnych m.in. 64-letniego Kennetha Lay oraz 52-letniego Jeffreya Skillinga. K. Lay został uznany za winnego sześciu zarzutom, jednak nie zdążył odbyć kary, gdyż zmarł na zawał serca w lipcu 2006 roku. J. Skilling był prezesem Enronu i został uznany za winnego 19 zarzutom, za co skazano go na 24 lata i 4 miesiące więzienia, a także obłożono karą wypłaty odszkodowania na rzecz osób, które straciły pieniądze zgromadzone na funduszu emerytalnym spółki, w wysokości 45 milionów dolarów. W procesie dotyczącym upadku oskarżono również firmę Arthur Andersen za pomoc w ukrywaniu długów firmy i fałszowanie sprawozdań finansowych w Enronie. Bezpośrednią przyczyną tego, było niszczenie dokumentów z audytów przeprowadzanych przez firmę Arthur Andersen. Agencja zgodziła się zawiesić część praw i licencji do wykonywania audytów w sierpniu 2002. Pomimo rozporządzenia w 2005 umożliwiającego agencji prowadzenie pełnej działalności, Arthur Andersen przestało istnieć

W czasie przesłuchań w sprawie Enronu, Kongres Stanów Zjednoczonych oskarżył także czołowe agencje ratingowe takie jak: Moody's Investors Service, Standard & Poor's i Fitch, za bycie zbyt łagodne w ocenie ratingowej, a przez to za małe naświetlenie obrazu problemów firmy. Komisja Senacka USA (Senate governmental affairs committee) stwierdziła ponadto, że agencje ratingowe powinny i mogły przewidzieć upadek firmy poprzez naciskanie na pełne informacje dotyczące rachunkowości i praktyk stosowanych w Enronie. Skandal finansowy w Enronie stał się jednym z głównych przyczyn uchwalenia ustawy Sarbanesa-Oxleya przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 2002 roku, która wprowadza wymóg dodatkowych ujawnień dokonywanych przez zarząd, dotyczących efektywności systemu kontroli wewnętrznej. Nakłada ona obowiązek kontroli jakości usług audytorskich, dodatkowe sankcje (finansowe i karne) dla władz spółek w przypadku wykrycia błędów w sprawozdaniach finansowych oraz wprowadza bezwzględny wymóg niezależności audytora. Po skandalu finansowym, Enron stał się symbolem zamierzonego oszustwa i korupcji w korporacjach. Od momentu upadku Enronu zaczęło się mówić o tzw. kreatywnej księgowości.

Program etyczny Enronu okazał się nieskuteczny i nie zapobiegł bankructwu firmy i dramatowi wielu ludzi – pracowników i akcjonariuszy. Program etyczny Enronu był słaby, ponieważ ograniczał się tylko do kodeksu, zabrakło autentycznego szkolenia i faktycznego funkcjonowania komórki etycznej. Jak wynika z badań Ethics Resource Center nad programami etycznymi, programy te są najbardziej efektywne jeżeli zawierają wszystkie elementy. Jeżeli natomiast składają się tylko z ogólnikowego kodeksu, którym nikt się nie interesuje to lepiej żeby ich w ogóle nie było. Szkolenia etyczne w firmie powinny obejmować nie tylko pracowników, ale także, a nawet przede wszystkim kierownictwo. 21


RYNEK MIĘSNY LAT 60. W czasach ostatniego kryzysu w społeczeństwach powszechne były gniew i złość na bankierów i polityków, którzy swoimi decyzjami doprowadzili do załamania. Wydaje się jednak, że niełatwo byłoby znaleźć kogoś kto z pełną odpowiedzialnością zażądałby dla rządzących – czy to krajem czy korporacjami – kary śmierci. Takie limitowanie odpowiedzialności za trudności gospodarcze nie zawsze było jednak tak oczywiste. Patrycja Kwaśnik | KN Aliquanta | Pat.kwasnik@gmail.com W latach 60. polskie mięso masowo posłuszne społeeksportowane było do ZSRR oraz do Chin Pomysł na' czeństwo Ludowych. W polskie wyroby zaopatrywano też wojska radzieckie stacjonujące Do zbadania „afery mięsnej” powoław Polsce. Do braków mięsa w kraju przyczyniła się także nieudana akcja hodowla- no Komisję Komitetu Centralnego PZPR na czele z Witoldem Jarosińskim. Celem na. było wykazanie społeczeństwu, że to konDziałania przestępcze dokonywane w kretni ludzie – a nie eksport mięsa i wadliWarszawie, będące wynikiem niedoborów wa polityka hodowlana – są na rynku, miały miejsce już w rzeźniach, odpowiedzialni za braki w sklepach. Aresztowania i śledztwo przeprowachłodniach i przetwórniach. Dyrektorom dziła Komenda Stołeczna MO w WarszaMiejskiego Handlu Mięsem, w tym bohawie, a nadzór nad śledztwem objął terowi artykułu, Stanisławowi Wawrzecspecjalny zespół Prokuratury Generalnej. kiemu, zarzucono handel kradzionym Obie instytucje postępy w pracach konsulmięsem. Według anonimowych listów do towały z partią i odbierały od niej dalsze KC PZPR czy milicji, kradzieże te odbypolecenia. Sporządzony później akt oskarwały się w wymienionych zakładach lub żenia również powstał w porozumieniu z w czasie transportu. Nadawcami były osoJarosińskim. Za przyczyny powstania koby zwalniane z pracy z powodu odmowy lejnej afery uznano zbyt niski wymiar kaudziału w przestępstwach. Jednak w rary, którą orzeczono w aferze „skórzanej” mach afery dokonywano także innych (dożywotnie pozbawienia wolności), a czynów, m.in.: • fałszowanie faktur – na papierze to- także zbyt słabe oddziaływanie propagandy. Dlatego w tym procesie postanowiono waru było mniej, niż w rzeczywistości • mielenie tańszych podrobów i sprze- wydać karę śmierci. Jako pierwszego aresztowano Henryka dawanie go jako mięso mielone; • zwiększanie wagi towarów przez Gradowskiego, dyrektora MHM Warszanieusuwanie zewnętrznego tłuszczu, nad- wa Północ. Aresztowania innych zamieszanych dokonywane były widowiskowo mierne solenie lub namaczanie; – najchętniej w godzinach pracy, przy jak zaokrąglanie cen w górę; • zawyżanie norm ubytków; tak „za- największej liczbie świadków. oszczędzone” mięso sprzedawano nieofiZatrzymani byli przesłuchiwani wiele cjalnie; wiadomo jednak, że nawet godzin, często nocami, co miało na celu naturalne ubytki właściwie nie występozłamanie ich. Zdając sobie sprawę z bezwały, gdyż wyroby mięsne sprzedawano nadziejności swojej sytuacji, zeznawali natychmiast po dostawie; niezgodnie z prawdą. Aresztowanym Milicja i inni funkcjonariusze byli obiecywano mniejszy wymiar kary, karę przekupywani, by nie zajmowali się spra- w zawieszeniu, a nawet uniewinnienie w wą. Ich milczenie gwarantowało możli- zamian za składanie zeznań, których powość zaopatrzenia się w produkty mięsne trzebowała partia. W związku z tym wielu w sposób prostszy niż stanie w kolejkach. aresztowanych przyznało się do udziału w Nadszedł jednak czas, gdy problem braku nieistniejącej zorganizowanej grupie przemięsa zaczął być szczególnie dokuczliwy, stępczej, a nawet opisywało sposób jej a nadużycia głośne. Partia postanowiła działania. Podano kwoty przyjętych łapówtedy ze swych szeregów wykluczyć wek. Nieścisłości nie przeszkadzały miliosoby będące zamieszane w sprawę oraz cji ani partii. Wydawano kolejne osoby przeprowadziła proces pokazowy, w któ- zamieszane w proceder - aresztowano rym na najwyższe kary skazano wiele około trzystu osób, co nie spodobało się partii. Tak wielka liczba zamieszanych osób.

wskazywałaby na fakt, że w Polsce Ludowej „wszyscy kradną”, co było nie do przyjęcia przez propagandę. Początkowo akt oskarżenia miał dotyczyć dwudziestu dwóch osób, jednak zbyt wiele nazwisk nie trafiłoby do odbiorców. Akt musiał w sposób jasny określać „jedynych” winnych. Ostatecznie oskarżono dziesięć osób. Postępowanie przed sądem odbyło się w dwóch rozprawach, 20 listopada 1964 i 1 lutego 1965 r. Wyrok zapadł następnego dnia po drugiej rozprawie, 2 lutego. Na rozprawach obecna była publiczność – przede wszystkim rodzina oskarżonych. Rozprawy zarejestrowano i wyemitowano w telewizji. Rozgłos sprawie nadawały też artykuły prasowe utrzymane w tonie propagandowym. Sukces?

Same rozprawy były tylko zwieńczeniem wielomiesięcznych przygotowań. Szczegóły co do rodzaju i wysokości kar ustalono wcześniej. O rodzajach nadużyć, wysokościach wręczanych i otrzymywanych łapówek usłyszała cała Polska. Prokuratorzy zażądali trzech kar śmierci, wnioskowano też o długoletnie pozbawienie wolności. Drugiego lutego 1965 r. skład sędziowski ogłosił wyrok, w którym, oprócz dziewięciu wieloletnich kar pozbawienia wolności, orzekł jedną karę śmierci – dla Stanisława Wawrzeckiego. Do Rady Państwa został złożony wniosek o ułaskawienie, jednak nie przychylono się do niego. Wyrok Wawrzeckiego wykonano 19 marca 1965 roku. Pomimo tego, że oskarżeni mieli zapewne na sumieniu wiele oszustw i defraudacji, propagandowe obwinianie ich o brak mięsa w całym kraju, zakończone karą śmierci wydaje się dziś makabryczną rozgrywką. Na myśl przychodzi „Piosenka młodych wioślarzy” Kultu – dla naszego egoistycznego celu zabijmy jednego z nas…


dołącz do nas, rekrutacja trwa.


Finance News - marzec/kwiecień 2012  

5 kontrargumenty - 6 światowy kryzys a emerytury - 7 moda na odpowiedzialność -8 sztuka zarabiani - 10 chiński smok łapie zadyszkę -11 indie...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you