Issuu on Google+


2013 Š filip szyszkowski


TERRIBLE BEAR ATTACK filip szyszkowski


Bongripper – Terrible Bear Attack Deftones - Sextape Bombardowanie mózgu czymś co przypomina wykaszlaną wydzielinę z płuc. Taka definicja miłości kołatała mu się w głowie i to powiedział. Blondynka, która siedziała naprzeciwko niego od razu wstała i podeszła do następnego stolika. Ich jednominutowa randka potrwała jedno zdanie. Z socjopatycznym uśmiechem zaprosił kolejną. Specjalnie przygotowany wagon kołysał się na polskich szynach. Zasrane ptaki przez szyby, smród z WARS-u i krzesła wyłożone tkaniną stworzoną w uniwersyteckich podziemiach – to tam gdzie doktoranci zażywają psylocybinę i czytają Kanta. Andrzej Dzicz lubił takie perwersyjne zabawy, zadzwonił od razu gdy zobaczył ogłoszenie na słupie. RANDKA – MINUTKA PODRÓŻ TWOICH MARZEŃ NA STACJI KOŃCOWEJ SKONSUMOWANY PARTNER 100 % GWARANCJA LUBLIN – SZCZECIN Jak się później okazało w biurze - złoty biznes, zostały powołane specjalne spółki PKP. Jedna od załatwiania panów, druga od pań. Trzecia od zapewnienia komfortu cieplnego, czwarta od prezerwatyw - zaopatrzenia, dystrybucji i kontroli jakości. Cierpiał na mentalne suchoty - nikt nie rozumiał jego żartów, nikt nie starał się wczuć w ten klimat przesycony nikotyną. Kobiety poznawały go i odchodziły. Tak samo jak psy, które musiał oddawać z powrotem do schronisk bo szczały mu do butów – codziennie, po kilka razy. No i trafiła się okazja wyrwania czegoś na sto procent w czasach kiedy już nawet gimnazjalistki nie lecą na butelkę wódki. Nie wiedział co będzie robił w Lublinie. Plan był taki, że łapie pociąg


powrotny jak najszybciej. No chyba, że pozna wybrankę życia i spędzą romantyczne godziny w hotelu robotniczym. Wtedy wszystko się odmieni. Życie w szarym pokoju stanie się normalne, w telewizji zaczną mówić prawdziwe rzeczy, a wódka zacznie smakować. Podeszła do niego. Z yorkiem na rękach, czerwonowłosa. Jak na kurewski makijaż to wyglądała całkiem nieźle – gdzieś tutaj grzebyk od mascary zsunął się jadąc po gałce ocznej, czerwona szminka zarysowała zęby żółte od nikotyny. Jednostronna męska miłość przepłynęła falą po Andrzeju. 1s. - Czy mogę się przysiąść? - zapytała waląc rzęsami o ziemię. (Ser mi schnie w lodówce – pomyślał.) - Proszę. Zapraszam. 4s. - Kocham panią. - Przykro mi. Ania jestem. (milczenie jak przy grobach, gdy nie ma wujka co od rana wali wódę) 10s. - Przepraszam, pójdę zobaczyć czy piesek nie potrzebuje do toalety. - Proszę. Odrzucona miłość zapędziła go do piekieł. Tam gdzie ludzie żyją zasadami dynamiki tłumu, tam gdzie wydobywasz węgiel własnymi rękoma. Gdzie próbujesz nauczyć gówniarzy jak żyć, a jedyne co dostajesz w zamian to zimne szyderstwa. Powrót do rzeczywistości to piekło i tak to wszystko postrzegał. - Może wróci? - myślał - York wysika się do pociągowej umywalki i zaraz będą z powrotem.


Ciemność zaczęła wlewać się przez zakurzone okna. Czarne kontury drzew znikały za nimi, sarny wbiegały na tory i po chwili odlatywały w szczątkach wątrób i jelit. Jechali dalej w mrok, w najdalsze zakątki kraju – do Lublina. Stanął w drzwiach do jej przedziału. Żarty się skończyły, nóż połyskiwał w jego dłoni – ale tak strasznie musiał się wysikać. Już go zauważyła, a york zaczął szczekać – nie mógł mu powiedzieć „poczekaj”. - Poczekaj. Klapa opadała. Wrócił, a ona siedziała na łóżku. Wepchnął jej nóż w brzuch. Tak po prostu i bez zbędnego gadania. Z oporem przebił skórę, wniknął w wątrobę. Było mu trochę głupio.


Tutaj zajrzyj: facebook.com/Filip.Szyszkowski.Pisadla filipszyszkowskiblog.blogspot.com


Filip Szyszkowski "Terrible bear attack"