Issuu on Google+

ISSN 2299-4580

bezpłatny magazyn mieszkańców

nR 10

Białystok fakty.bialystok.pl

z kuchni rodem


Strony internetowe za 1zł WWW.TWOJASTRONKA.PL

W czterech prostych krokach załóż i wypromuj swoją stronę internetową CMS - panel administracyjny

Dodatkowa przestrzeń dyskowa

Zarządzalne konta mailowe

5 dni testowania za darmo


fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 3


nr 10 kwiecień 2013 ISSN 2299-4580

6

16

20

5 6 10 12 14 15 16 18 20 22 23 24 26 28 30 32 34 36 38 40 40

spis treści wstępniak Podlaskie blogowanie z kuchni rodem zrób dobrze sobie i światu lodówkowy survival teatr dla dorosłych Barmani little hell polecają – the ugly… w sieci

Sekretarz redakcji Magdalena Szewczuwianiec FOTO Piotr Narewski, Maciej Słupski SKŁAD Łukasz Słupski, Magdalena Szewczuwianiec ONLINE Ewelina Oszmian online@fakty.bialystok.pl ZESPÓŁ Iwona i Rafał Bortniczukowie (Mr & Mrs Sandman), Grzegorz Chlebowicz, Agnieszka Sienkiewicz (aga’s stuff), Krzysztof Szubzda, Paweł Waliński REKLAMA reklama@grupa-optima.pl Maciej Kowalczuk

nominacja 2013

Marketing Łukasz Słupski

uczyłem się na własnych doświadczeniach

projekt graficzny layoutu BEING.PL

dni hiszpańskie 2013 energia odnawialna rozrywka made in białystok

BIURO Magdalena Różycka biuro@grupa-optima.pl druk: Buniak Druk

kaczka confit i krokodyle łzy

Redakcja nie odpowiada za treść publikowanych reklam. Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych i zastrzega sobie prawo do skracania oraz redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Opinie i poglądy autorów nie zawsze są zbieżne z opiniami i poglądami Redakcji. Copyright © Grupa Optima Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk materiałów w jakiejkolwiek formie i w jakimkolwiek języku bez pisemnej zgody Wydawcy jest zabroniony.

dzieło stworzenia

Foto na okładce: Piotr Narewski, Maciej Słupski

gramy dosyć dziwne rzeczy

Reklamy nieoznaczone w numerze na str: 2, 3, 13, 15, 23, 26, 28, 29, 39, 43, 44

zdrowy zestaw dlaczego twój pupil jest wyjątkowy

hemp gru – czas podsumowań shortlist dowody na nieistnienie dowodu w słońce wchodzą grillowce reklama

to się czy ta

fakty.bialystok.pl tworzymy nowe miejsce w sieci, gdzie każdy z nas codziennie znajdzie coś ciekawego do poczytania. a to dopiero początek :) nowość! bezpłatne ogłoszenia

4 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Adres redakcji ul. Ciepła 1 lok. 16, 15-472 Białystok, tel. 85 87 121 80 www.fakty.bialystok.pl

wydawca Grupa Optima Sp. z o.o. ul. Ciepła 1 lok. 16, 15-472 Białystok


wstępn iak

Numer 10. fakty Białystok. Jubileuszowy. Przełomowy. Wyjątkowy. To już dziesięć miesięcy odkąd jesteśmy z Wami w takiej formie. Czymś zaskakującym jest również wiosna. No, nikt się nie spodziewał. Jak łódzkiego pogotowia. Wlokła się w tym roku niemiłosiernie. Strach przed radarami rozpostarł się nawet nad porami roku. Mamy tylko nadzieję, że tegoroczna jesień będzie równie strachliwa. A wraz z przyjściem wiosny porządkujemy sprawy. Układamy, wymiatamy kurz z kątów, zaglądamy w zapomniane miejsca. Razem z wiosną przychodzi nowy rozdział. Robimy rewolucje w domu i w życiu. To czas postanowień i zmian jeszcze bardziej symboliczny niż Nowy Rok. Niektórzy z nas też mają postanowienia, robią krok naprzód, zaczynają nowe sprawy. Zaczyna się nowy rozdział.  A gdy pierwsze ciepłe podmuchy wiatru przywiewają smakowite zapachy, nabieramy chęci aby lepiej, smaczniej, zdrowiej jeść.  Numer, który właśnie trzymacie w rękach, drodzy Czytelnicy, to numer do schrupania, do smakowania i powąchania. Zagłębcie się w lekturę i zobaczcie jak podlascy blogerzy kulinarni przenieśli swoje wdzięki ze świata cyfrowego. Kusząc nas zapachami i smakami. Państwo Sandman, pełni uroku i ubabrani mąką, przedstawiają blogowe zagłębie kulinarne. Zapraszają do zabawy Szparaga na Czterech Widelcach, a wszystko doprawione Kulinarkami z odrobiną Vegan. Ale nie tylko słodkościami i mięchem człowiek żyje. Wszak próchnicy można dostać. Albo miażdżycy nawet. Vegan Sisters pokazują, że nawet gdy śnieg i zadymki można zdobyć marchewkę i jeść zdrowo. A jeśli już naprawdę lenistwo przekracza wszelkie dopuszczalne normy, można zamówić sobie dietetyczny catering. Czyli dowóz. Taką sałatkę mobilną. Nowoczesną zieleninkę. Online najlepiej. Do kompletu Mistrz Kuchni Grzegorz złapał w Owcy kaczkę. Szczęśliwa i soczysta czeka na Was w malinach i buraczkach. A skoro już wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że nieodwołalnie zaczyna robić się ciepło, to zapewne wydobędziemy z piwnicy zakurzone jednoślady. Odpicujemy, wychuchamy, odkryjemy, że pod warstwą kurzu rower jest zielony. Jeśli przyjdzie potem komuś do głowy zostawić swój wehikuł beztrosko przypięty do płotka, radzimy co zrobić aby zastać go po powrocie. Pokazujemy też wnętrze notatnikowego tworu, jakim jest legionowe Tworzywo. Jeśli nie materia Tworzywa, to teatr. Dla dorosłych. Bo takie spektakle w mieście również mamy. Potem dajemy upust emocjom przy bardzo dziwnej muzyce Ikebany. A po dniu pełnym wrażeń – serwując Brzydkie Kaczątko – uśmiecha się do nas barman Marcin. Pięknie, czyż nie? Proszę Państwa! Poluzujcie szaliki. Wiosna panie sierżancie! Miłej lektury. Pozdrawiamy fakty . Białystok Team

reklama

Nadejszła wiekopomna chwila!

Przyjemność płynie z wnętrza


temat n umeru

Podlaskie blogowanie z kuchni RODEM Tekst Iwona i Rafał Bortniczukowie – Mr. & Mrs. Sandman foto Piotr Narewski, Maciej Słupski Niezależnie od siebie i całkowicie naturalnie blogi stały się nowym medium. Zaraz potem wyszły z cyberprzestrzeni, a blogerzy zaangażowali się w życie kulturalne polskich miast. Także Białegostoku. Zwłaszcza blogerzy kulinarni.

D

ziećmi będąc i oglądając namiętnie programy przyrodnicze, poznaliśmy obrazowy przykład ewolucji. Małpki mieszkające na jednej wyspie znalazły sposób na otwieranie kokosów, zrzucając je z drzew. Proceder powieliły zwierzęta z innej wyspy, choć nie miały kontaktu z inteligentnymi pionierkami. Podobnie jest z kulinarną blogosferą… Białostockie dokonania okazały się na tyle wartościowe i interesujące, że zwróciły uwagę ogólnopolskich mediów kulinarnych. Ba, stały się inspiracjami dla blogerów z innych regionów.

Blog: z czym to się je? Dlaczego blogi kulinarne jeszcze nam się nie przejadły? Podstawą tej wierności jest… 6 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

zaufanie. Blogerzy przekonują do siebie poprzez ujawnienie procesu dochodzenia do kulinarnej wiedzy, dzięki stawianiu siebie nie w pozycji eksperta, a eksperymentatora, miłośnika-amatora. Bloger jest wiarygodny, bo prawdziwy. Bo nie jest marketingowym

W białostockiej blogosferze kulinarnej znajdziemy więc gotującego po godzinach farmaceutę, dziennikarzy i laborantkę, pracownika call-center czy grafika, którzy zdobyli zaufanie dzięki temu, że kiedyś postanowili dzielić się z czytelnikami kulinarnymi odkryciami. Pierwsze, regionalne blogi kulinarne (a było ich zaledwie kilka) powstały już 4-5 lat temu. Teraz doliczyć się można ponad 20.

tworem, a zwykłą osobą, która pokazuje cały proces gotowania i uczenia się kuchni. Osobą, którą można spotkać w osiedlowym sklepiku, gdy kupuje ziemniaki. Blogować bowiem może każdy, niezależnie od doświadczenia na polu kulinarnym. Blogosfera staje się więc nowym medium, a blogerzy twórcami wartościowych treści i coraz częściej także – animatorami przestrzeni miejskiej, czynnikiem aktywizującym kulinarnie i kulturalnie. Okazało się bowiem, że równie dobrą, a nawet lepszą platformą do dzielenia się wiedzą i czerpania z doświadczenia innych jest nie tylko internet, ale przede wszystkim – przestrzeń Białegostoku. A zamiast wymieniać komentarze można wymienić myśli w bezpośredniej interakcji z drugim człowiekiem.


temat n umeru

Na cztery widelce http://na4widelce.blogspot.com

Kolacja na cztery widelce Wspomniana interakcja przyświecała Joannie. Równolegle z blogiem powstał bowiem jej klub kolacyjny Na 4 Widelce. Formuła jest genialna w swojej prostocie. Blogerka organizuje cykliczne spotkania przy stole: cztery widelce, czyli czterej towarzysze kulinarnej podróży, przyjaciele oraz nieznajomi. Do tego sprawdzanie nowych przepisów i długie rozmowy nad lampką wina. Asia poszła jednak o krok dalej i do wspólnej biesiady zaprasza nawet po kilkadziesiąt osób, otwierając jednodniowe restauracje w ramach eventów „Restaurant Day”. W historii podlaskiej blogosfery złotymi zgłoskami zapisała się kolacja na… pływającej po rzece tratwie i urokliwe garden party. – Inicjatywy pod szyldem RD wcielają idee wymiany dóbr restauracyjnych między osobami na co dzień niezwiązanymi z branżą. Między pasjonatami jedzenia – wspomina Joanna. – Powstają wtedy fantastyczne rzeczy. Nawiązują się przyjaźnie i kontakty, z których pewnego dnia może wyniknąć coś nieoczekiwanego.

KULINARKI https://www.facebook.com/kulinarki

Anybody there? Edytę, Hanię, Sylwię Magdę i Ewę nazwać można weterankami białostockiej blogosfery. Swoje strony z przepisami stworzyły już kilka lat temu. Jednak dopiero niedawno postanowiły sprawdzić, czy „na tej planecie jest życie”, czyli: czy ktoś jeszcze zasila szeregi białostockiej blogosfery kulinarnej. Stworzyły Nieformalną Grupę Blogerek Kulinarnych Kulinarki, a na białostockiej scenie zadebiutowały eventem, podczas którego wymieniano się dżemami i korniszonami. – Z Przetwornianki jesteśmy szczególnie dumne, gdyż ta idea, z entuzjazmem przyjmowana wśród blogerów z całej Polski, jest naszym białostockim, kulinarkowym pomysłem – tłumaczą Kuliarnki. Jak twierdzą, białostoczanie bardzo chętnie reagują na różne formy akcentowania zdrowego, świadomego trybu życia. – Dopytują, dyskutują, proszą o radę np. w sprawie domowego wypieku chleba na zakwasie. O kolejne akcje również często jesteśmy pytane. A kiedy pojawi się nowy projekt? Na pewno już niebawem – zapowiadają tajemniczo.

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 7


temat n umeru

twardy szparag

Kulinarnie rozwinięty

http://www.twardyszparag.pl

Walentyn w blogowaniu ceni głównie ułatwioną formę komunikacji z czytelnikami. Jednak zamiast komplementów woli konstruktywną krytykę lub wspólne dochodzenie do sedna problemów. Testowanie potraw i odtwarzanie przepisów nie wyczerpuje jednak tematu. Walentyn dał się poznać jako organizator wydarzeń kulinarnych, jak np. „Wielkie żarcie na tratwie”, „Smaki jesieni by Twardy Szparag” czy „Gęsina na św. Marcina”. – Ma to dla mnie przede wszystkim wymiar edukacyjny – twierdzi Walentyn. – Na blogu chcę przedstawiać zapomniane lub niedoceniane przepisy. Cieszy mnie możliwość pokazania ludziom rzeczy, których jeszcze nigdy nie jedli. W Polsce najczęściej wpisywanym w wyszukiwarce hasłem kulinarnym jest polędwiczka wieprzowa, a ja chciałbym wrócić do czasów, gdy jadaliśmy w bardzo zróżnicowany, oryginalny sposób. Mimo kulinarnych zdolności i wiedzy zapytany, czy jest profesjonalistą, odpowiada skromnie: – Nie, wolę myśleć o sobie, jako o dosyć dobrze rozwiniętym amatorze.

vegan sisters

Wegańska kuchnia miłości

https://www.facebook.com/vegansisters

8 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Vegan Sisters, czyli Kasia, Iza i Ania, stanowią niekonwencjonalny przykład blogowania – bloga prowadzi tylko jedna z nich. Wszystkie trzy wegańskie siostry twierdzą, że internet stanowi ledwie podstawę do działań w przestrzeni miejskiej. Realną siłę rażenia ma zaś bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Pokazują, jak przygotować obiad bez mięsa, nabiału. Udowadniają, że nie jest to trudne czy pracochłonne. W końcu hasło, które im przyświeca brzmi: Bez krwi, bez kości – kuchnia miłości. – Zmiana diety na wegetariańską, wegańską niesie za sobą konsekwencje kulinarnego samodoskonalenia. Nasze działania mają więc przede wszystkim charakter informacyjno-edukacyjny. Chodzi o promowanie kuchni, która nie opiera się na wyzysku i cierpieniu zwierząt – podkreślają dziewczyny. – Cieszy nas, gdy mięsożercy przyznają, że zmieniłyśmy ich punkt widzenia, że w ich podejściu do jedzenia coś się zmieniło, drgnęło. Prowadziłyśmy już warsztaty z dzieciakami, odwiedzałyśmy festiwale, kluby osiedlowe, a co trzecią niedzielę miesiąca organizujemy wegańskie lunche – dodają. O założeniu pierwszej w Białymstoku restauracji wegańskiej jednak nie myślą. Realizują się w blogowaniu i w społecznych, spontanicznych inicjatywach.


temat n umeru

Czy mnie ktoś nauczy?

Iwona i Rafał Bortniczukowie – Mr. & Mrs. Sandman Autorzy prowadzą blog lifestylowo-kulinarny: www.mrmrssandman. blogspot.com Wielbiciele książek, nieznający się na literaturze. Praktycy gotowania, nieumiejący gotować. Miłośnicy kina, wybierający tylko nudne filmy. Połączyło nas intelektualne ADHD i akceptacja tego, że lepiej nie jeść lodów wcale, niż jeść niesmaczne.

W kulinarnym podsumowaniu białostockiej blogosfery zapomnieć musimy o skromności oraz wspomnieć… o nas samych. Blogerska ewolucja nie ominęła również Mr. & Mrs. Sandman. Blog był naturalną konsekwencją kulinarnego samodoskonalenia, poznawania i eksperymentowania. Pragniemy podpatrywać innych, wymieniać się recepturami i doświadczeniami. Oferta naszego miasta „w temacie warsztatów kulinarnych” była bardzo uboga. Postanowiliśmy więc sami zająć się organizacją takiego eventu. Od słowa do słowa, od spotkania do spotkania… Udało się! Pierwszym forum kulinarnych myśli i wrażeń stały się organizowane przez nas warsztaty kuchni meksykańskiej „Sztuka kulinarna

reklama

w Sztuce Mięsa” następnie eksperymentowaliśmy z kuchnią włoską, aby w końcu współtworzyć, wspólnie z Kulinarkami, najprawdopodobniej pierwszą w Polsce wystawę blogerskiej fotografii kulinarnej „Apetyt na Sztukę”. Nie tracimy jednak sił i energii, jesteśmy raczej jak słynny rolling stone – obiecujemy, że to dopiero początek… Sceptycy powiedzą, że blogi kulinarne to tylko kolejna moda, która z pewnością szybko przeminie. W zupełności się z tym zgadzamy. Pamiętajmy jednak, że „old habits die hard” – po zakończeniu emisji „Tańca z Gwiazdami” Polacy nadal uprawiają sport i taniec, natomiast po czasie boomu na gotowanie – nie zapomną o idei świadomego odżywiania. I tego trzymać się chcemy.


smaki

Zrób dobrze sobie i światu Tekst Paweł Waliński

Kiedy to piszę, za oknem leży śnieg i wszyscy niecierpliwie czekają na pierwsze wykwity zieleni. A z nimi pierwsze frukta ożywającej flory – nowalijki. Ich czas, o czym wiem z pierwszej ręki, to doskonały czas dla osób na dietach. Nieważne czy powodowanych religią, ideologią, czy zdrowiem. To też doskonały moment, by przemyśleć, co się je i wzbogacić swoją kuchnię. A jeśli już pytać, co dobrego przynosi sezon na świeże warzywa, to najlepiej tego, dla kogo nie są one dodatkiem, a absolutną podstawą.

10 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Jak weganin może przetrwać zimę? – Na kiszonkach: kapuście, ogórkach, burakach, ale też kaszach, roślinach bulwowych, korzeniowych i strączkowych, które można długo przechowywać. Produktów sezonowych poza sezonem staram się nie kupować bo ani to zdrowe, ani smakowo fajne, ani cenowo przystępne. Choć bez nadgorliwości – wyjaśnia Anna Błachno. – Jeśli mam ochotę na granat, to go sobie kupuję. Okres przednówka jest dosyć ciężki. Ale tym bardziej cieszy, gdy pojawiają się w końcu świeże produkty, o niebo lepsze od pakowanych chemią, smakujących sklepowym plastikiem. Wtedy jesz zdrowo, smacznie, różnorodnie. W takie sezonowe kombinowanie można się wkręcić.

fot. kasia znana, kukuryku.tv

J

est kilka stopni wtajemniczenia. Od radykalnego mięsożercy, który je tłusto i niezdrowo, przez jarosza, który je ryby, wegetarianina – ten nie je ryb i owoców morza, ale je produkty pochodzenia odzwierzęcego, przez weganizm, gdzie rezygnujemy ze wszystkich produktów odzwierzęcych. Kończy się to na frutarianizmie (jedzenie wyłącznie owoców i warzyw, których zerwanie nie powoduje śmierci rośliny – red.), czy breatharianizmie (odżywianie się energią kosmiczną, co wśród naszych celebrytów miał praktykować Stachursky, przyłapany jednak tydzień po owej deklaracji na jedzeniu sznycla – red.) – wyjaśnia Anna Błachno z inicjatywy Vegan Sisters. To nierzadko bardzo trudna droga, bo nawet i do niektórych win potrafi się przebiegle zakraść składnik odzwierzęcy. Na przykład w postaci barwnika, koszenili (E120 kwas karminowy – red.), uzyskiwanego ze sproszkowanych suszonych pluskwiaków kaktusowych. Weganizm warunkują zwykle powody etyczne – ogólna chęć, by organizmom odczuwającym jak najbardziej zmniejszyć ilość cierpienia. I nie mówimy o bardziej, lub mniej brutalnym uśmiercaniu na mięso, czy skóry, ale też o hodowaniu w warunkach, które ze środowiskiem naturalnym i wolnością nie mają nic wspólnego. Ograniczanie mięsa w diecie coraz (jednak) częściej wynika z przyczyn zdrowotnych. Albo po prostu ze znudzenia tradycyjną dietą, na którą składa się poranna bułka z wędliną i ciężkostrawny kotlet z górą doprawianych nabiałem ziemniaków na obiad. – Nie chodzi o jakąś ekstremalną radykalizację, żeby zamiatać przed sobą drogę co by nie skrzywdzić żadnego robaczka – zapewnia nasza rozmówczyni. – Jeśli ktoś tak robi i to jego droga, to super, że się w tym odnajduje. Dla mnie to za dużo. Ale rezygnacja z mięsa to

coś, co dzisiaj jest bardzo proste. Nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku, poza zwalczeniem przyzwyczajeń, których wbrew pozorom łatwo i szybko można się wyzbyć w kilka tygodni. Od strony kulinarnej rezygnacja z mięsa nie musi łączyć się z drakońskim reżimem i skazywaniem się na kilka ciągle powtarzających się produktów. Wszak różnych rodzajów mięsa jemy znacznie mniej, niż roślin. Opinie w środowisku medycznym są podzielone, a za badaniami naukowymi w segmencie spożywczym często stoją producenckie lobby, które – nie oszukujmy się – wywierają finansowy wpływ na ich wyniki. Z reguły jednak wszystkie ewentualne braki w diecie (słynna witamina B12) możemy z powodzeniem suplementować. – Niedawno robiłam sobie badania, włącznie z obecnością konkretnych pierwiastków, mikroelementów. Wszystko mam w normie – kontynuuje Anna. – Podstawą jest jedzenie różnorodne. Weganizm to nie buła i makaron. Na tym długo nie pożyjesz. Ale podobnie na frytkach i schabowym. Warto patrzeć, co nam służy i regularnie się badać. Ale badać się wypada także jedząc mięso, które z kolei przynosi choćby ryzyko chorób miażdżycowych, uszkodzeń wątroby, czy nadwyżki cholesterolu. Pokutujące do niedawna przekonanie, że dieta wegetariańska nie jest wskazana w przypadku dzieci odeszło już do lamusa. Czy taki samo los czeka weganizm? – Znam wiele rodzin, które mają wegańskie dzieci. W różnym wieku. I wiadomo, jeśli jada się świadomie, to także bada – podkreśla Anna. – Więc te dzieci są pod stałą kontrolą i rozwijają się prawidłowo, z medycznego punktu widzenia wszystko jest w porządku. Jest to więc jakiś argument. Na pewno lepsze to niż codzienny kotlet i sterta cukierków. I tu należałoby zapytać: co jeść? Dawniej, kiedy mięso było drogie, nasi przodkowie musieli sobie wszak jakoś radzić.


smaki

Moim zdaniem Dzięki wegetarianizmowi i weganizmowi poznaje się mnóstwo nowych produktów, a człowiek uczy się z nich korzystać, uczy się gotować. Wbrew pozorom, taka kuchnia jest częściej ciekawsza, bardziej urozmaicona i pachnie lepiej, niż powtarzający się zestaw tych samych mięsnych dań. Nawet fast foody, jeśli unikać w nich mięsa, staną się całkiem zdrową i interesującą przygodą. Nie, nikt nie wymaga od Was natychmiastowej rezygnacji z mięsa. Jedzcie je, jeśli lubicie – choć nasza rozmówczyni pewnie nieźle połajałaby mnie za te słowa. Ale dostrzegajcie też wielość produktów, które na co dzień Wam umykają. Popatrzcie na ryby. Na nieznane dotąd warzywa. Odeślijcie do lamusa trzy solidne posiłki, jedzcie lekko. Daje głowę, że na korzystne zmiany nie będziecie musieli długo czekać. A wracając do ideologii… Na poprawie Waszego zdrowia i kondycji skorzystają dziesiątki zwierząt. Nas zainteresowało, zaciekawiło, zainspirowało.

– Cenię sobie makrobiotykę. To znaczy, że m.in. powinniśmy się opierać na tym, co możemy lokalnie dostać. Nie musimy się zajadać pomarańczami, możemy korzystać z tego, co rośnie wokół nas. Sto lat temu jadło się ziemniaki, cebulę, kaszę i to była baza – tłumaczy Błachno. – Mięso było od święta. I z niewiadomych przyczyn w starszym pokoleniu pokutuje przekonanie, że jak nie zjesz kotleta, to zginiesz. Jak zjesz brokuł, to po dwóch godzinach dostaniesz anemii. Tylko, że dzisiaj z perspektywy kalorycznej żyjemy inaczej. Widzę po sobie, że jem częściej, ale za to mniej, co jest zdrowe. Warto więc korzystać z warzyw i owoców sezonowych, które mają

najwyższą jakość. Z minimalną ilością soli i przypraw, niewielką obróbką, kroplą oleju. Powinniśmy cenić proste smaki. Po jakimś czasie przyzwyczajamy się do minimalizmu i smak się wyostrza. Zaczynamy czuć różnicę między ogórkiem z własnego zagonka, a takim przemysłowym, z dyskontu. Doceniać naturalny smak produktu samego w sobie, a nie zaprawionego górą przypraw. Smaki sezonowe, bo na nie się czeka. A więc i bardziej docenia, kiedy można ich zaznać. Jak najczęściej na surowo i najprościej. Teraz na przykład czekam na podstawy: rzodkiewka, szczypiorek, sałata. To wszystko można sobie wysadzić do doniczki. Zioła, rukolę, rzeżuchę… reklama

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 11


w kuchn i

J

uż dawno minęły czasy, kiedy na sklepowych półkach stał tylko ocet. Nasza dieta jest coraz bardziej urozmaicona – podglądamy programy kulinarne, przeglądamy książki kucharskie, do kwestii odżywiania podchodząc coraz bardziej świadomie. Jednak przypomnijmy sobie, jak wiele razy wyrzucaliśmy jogurt, którego data przydatności do spożycia dawno już minęła? Ile razy ledwie napoczęte opakowanie wędliny lądowało w koszu? Może winą jest nie nasza niefrasobliwość czy zapominalstwo, a nieumiejętność przechowywania produktów w lodówce? W zdobyciu tej wiedzy nie pomagają nam również producenci lodówek. W opisach urządzeń i instrukcjach obsługi królują specyfikacje techniczne, informacje dotyczące gabarytów czy parametrów, które zazwyczaj nic przeciętnemu zjadaczowi chleba nie mówią. A jak się okazuje, sposób rozmieszczenia żywności w lodówce nie może być przypadkowy. Uzależniamy go od panujących we wnętrzu temperatur, poszczególne artykuły spożywcze potrzebują bowiem odmiennych warunków przechowywania.

Lodówkowy survival Tekst: Iwona i Rafał Bortniczukowie – Mr. & Mrs. Sandman

Góra-dół, ciepło-zimno

Szuflada i lodówkowe drzwi

Najcieplej jest na najwyższej półce (7-8 ° C), tu z powodzeniem rozlokujemy słoiki z przetworami, ale także produkty mleczne, jak jogurty i mleko. Szczególnie produkty mleczne nie lubią zbyt niskich temperatur – gdybyśmy ułożyli je na niższych półkach, zamiast dobrych bakterii kwaszących do pracy przystąpiłyby drobnoustroje gnilne, a serki niedługo nie nadawałyby się do spożycia. Środkowe półki (4-5 ° C) to miejsce przeznaczone na produkty o krótszym terminie przydatności. Układamy tu wędlinę w pojemnikach, sery, ciastka i garnek z ugotowanym na jutro obiadem. Pamiętajmy jednak, że do lodówki nigdy nie wstawiamy naczyń, w którym przygotowywaliśmy potrawę. Garnek, w którym gotowaliśmy zupę należy zamienić na czysty lub przełożyć potrawę do szczelnie zamykanego pojemnika, inaczej obiad szybko się zepsuje. Na najniższej półce (ok. 2 ° C) układamy mięso oraz ryby, uważając, aby nie miały kontaktu z innymi produktami. Mięsa przed włożeniem do lodówki nie powinniśmy myć ani kroić, aby nie doprowadzić do rozwoju drobnoustrojów.

Co nam jeszcze zostało? Szuflada! To idealne miejsce do przechowywania warzyw i owoców (temperatura utrzymuje się tu na poziomie ok. 10 ° C), nie dotyczy to jednak wszystkich gatunków. Wbrew pozorom do lodówki nie należy wkładać pomidorów, ogórków, papryki czy cukinii. Podzielone opinie panują również na temat przechowywania w zimnie owoców egzotycznych, np. cytryn. Niska temperatura przyspiesza ich psucie, niszczy odporność na choroby pleśniowe i bakteryjne – stąd charakterystyczne czarne plamki, które pojawiają się na ich powierzchni. W szufladzie panują również dobre warunki do przechowywania serów pleśniowych (oczywiście w zamykanych pojemniczkach), gdzie wspaniale dojrzeją. Najwyższa temperatura w lodówce panuje na półkach zamontowanych na drzwiczkach urządzenia. Lokujemy tu produkty wymagające jedynie lekkiego schłodzenia, jak ketchup, musztarda, jaja oraz masło. Nie myjmy jaj przed włożeniem do lodówki – ich skorupki pokryte są naturalną warstwą chroniącą wnętrze przed działaniem drobnoustrojów.

Ważne i ciekawe • Gdzie ulokować wędlinę, a gdzie ser pleśniowy? Dlaczego jogurt nie lubi zimna? Zasady przechowywania produktów w lodówce nie są skomplikowane. Nie powinniśmy sugerować się kolorem opakowania lub jego wielkością, a panującą na danej półce temperaturą. • W lodówce nie przechowujemy ziemniaków. Optymalne dla nich warunki panują w piwnicy. Jeśli takowej nie mamy, ziemniaki należy kupować na bieżąco. • Owocom i warzywom przechowywanym w lodówce należy zapewnić dostęp powietrza. Inaczej zawarte w nich azotany przekształcą się w azotyny. • Do lodówki nie wkładamy ciepłych potraw – zmniejszyłoby to efektywność urządzenia. • Chcesz zapewnić żywotność rajstopom, kwiatom, lakierom do paznokci oraz bateriom? Przechowuj je w lodówce! 12 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Pamiętajmy również o… Wielkie zakupy, które pozwoliłyby nam przeżyć wojnę, a z pewnością wypełniłyby lodówkę po brzegi niekoniecznie są dobrym pomysłem. Wnętrze lodówki nie lubi zbytniego tłoku, a to z powodu zaburzenia cyrkulacji powietrza. To z kolei sprawi, że temperatura w urządzeniu wzrośnie, przez co przechowywane w nim produkty szybciej się zepsują. Mimo tego więc, że wypychanie z hipermarketu pełnego wózka może dać nam niezły zastrzyk adrenaliny lub endorfin, zastanówmy się, czy część zakupionego jedzenia po prostu się nie zmarnuje. Inną złotą regułą, o której należy tu przypomnieć, jest „first in, first out” – jogurty, wędlinę, serki kupione wcześniej, spożywamy w pierwszej kolejności, w takiej też lokujemy je w lodówce, zamiast upychać w głębi lodówki. Mimo, że raczej nie jesteśmy miłośnikami zmywania, wszystkie produkty z otwartych opakowań powinniśmy przekładać do plastikowych, szczelnie zamykanych pojemniczków. Możemy je też ułożyć zawinięte w pergamin lub folię spożywczą. Folia stanowi dobrą izolację, dzięki czemu wewnątrz nie będą rozchodzić się zapachy, jednak – uwaga! – szybciej rozwija się w niej pleśń.

fot. 123rf.com

Każdy produkt ma swoje ulubione miejsce we wnętrzu lodówki, w którym czuje się najbardziej komfortowo. Jak się okazuje, nabiał lubi wysoką temperaturę, mięso zaś preferuje zimno. Mapa lodówki nie jest skomplikowana, wystarczy jedynie zapamiętać kilka podstawowych zasad.


fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 13


kultur a

teatr dla dorosłych Tekst Grzegorz Grzybek bloger citybranding.natemat.pl

Zima przemija. Zaraz wiosna. Wyciągniemy z szafy wiosenne spodnie. Wielu z nas znajdzie w nich – jak co roku – stare rachunki, papierki po cukierkach, a w najlepszym przypadku starą gumę do żucia. Nieliczni znajdą w kieszeniach miedziane grosiki lub trafią na fortunę rzędu 5 zł. Zdarzyło Wam się znaleźć kiedyś w spodniach 5 zł? To niesamowite uczucie poczuć się bogatszym niż do tej pory się czuliśmy lub mieć więcej niż mieliśmy.

Lalkami bawią się tylko dzieci

Białostocki Teatr Lalek To jeden z najstarszych teatrów lalkarskich w Polsce. Istnieje nieprzerwanie od 1953 roku. BTL w każdym sezonie teatralnym przygotowuje 3-5 nowych premier. Teatr wykorzystuje rozmaite techniki lalkowe (kukła, pacynka, jawajka, marionetka, formy plastyczne i niekonwencjonalne), formy teatru wizualnego, teatru przedmiotu, teatru maski i teatru aktorskiego. Od 1972 roku na deskach BTL regularnie wystawiane są sztuki z repertuaru literatury światowej m.in. Boccaccia, Gogola, Różewicza, Mrożka czy Gałczyńskiego. Obok przedstawień dla dzieci i dorosłych BTL proponuje sztuki poszukujące i eksperymentalne.

Jak wiadomo, mali chłopcy mają swoje samochody, a duzi swoje. Ze spektaklami BTL jest tak samo. Jednymi drzwiami wchodzisz do świata dziecięcej wyobraźni wypełnionej bajeczną scenografią i marionetkami, w drugich czekają na Ciebie brzydkie słowa, panie w lateksie i… dużo – doprowadzających często do płaczu – zabawnych dialogów. Jeszcze raz. Teatr lalek gra równie wiele spektakli dla dorosłych co dla dzieci. Poza tym, że jedne i drugie grane są w tym samym teatrze to nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. No, może jedno. Jedne i drugie grane są przez cenionych w kraju i na świecie białostockich aktorów. Wielu zdobyło swoje umiejętności w Białostockiej Akademii Teatralnej (piękna, biała kamienica na Sienkiewicza). Gdy spytałem ostatnio koleżankę z BTL gdzie w tym roku grała, wymieniła kilka krajów na kilku kontynentach.

robi wrażenie, każda jest wyrazista. Na scenie znalazło się miejsce i dla najlepszych uczniów naszej akademii, i dla wieloletnich gwiazd tego teatru. W roli tytułowej przezabawny Ryszard Doliński. Subiektywnie dodam, że nikt nie bawi mnie tak, jak Adam Zieleniecki.

Texas Jim – metr osiemdziesiąt cztery w kapeluszu

Normalni wchodzą za 25

W związku z tym, że jestem właścicielem niewielkiego studia nagraniowego wielokrotnie zastanawiałem się ze znajomymi, jak to jest zagrać głosem drzewo, kamień czy wiatr. Wyobrażacie sobie? To pytanie zawsze wprowadza mnie w dobry humor. Aktorzy pewnie często zadają sobie podobne pytania, np. jak to jest dostać rolę kaktusa? Tak, zielonej, pustynnej rośliny z kolcami. Kaktus. Wyobraźcie sobie, że znajomi pytają Was co gracie w najnowszej sztuce. Odpowiadacie: „Kaktus. Gram kaktusa”. Nie wyobrażacie sobie? Czego? Tego, że można to zagrać dobrze czy, że w ogóle? Proponuję Wam nową komedię/ western w Białostockim Teatrze Lalek. W „Teksas Jim” każda postać

25 złotych kosztuje bilet na randkę, prezent dla mamy, ciekawie spędzony czas z wujkiem z Chicago, wprowadzenie w dobry nastrój przyszłego partnera biznesowego. 25 złotych kosztuje bilet normalny na spektakl do Białostockiego Teatru Lalek. Ulgowy dla dzieci 14 zł. Jako przedsiębiorca widząc tak niskie ceny mam ochotę spytać czy to kwoty netto czy brutto!

14 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

fot. materiały btl

P

odobne uczucie towarzyszy tym, którzy popołudnie lub wieczór spędzą w Białostockim Teatrze Lalek (BTL). Macie pod nosem, a jeszcze nie byliście? Wielu pokonuje kilkaset kilometrów by obejrzeć białostockie spektakle. To podobno jeden z najlepszych teatrów lalek w Europie.


har mon ia smaków

Barmani Little Hell polecają The Ugly Duckling Paradoks w każdym calu. Barwa cocktailu nawiązuje do szarego upierzenia tytułowego „brzydkiego kaczątka”. Nie dajmy się jednak zwieść szarości wypełniającej nasze szkło. Po chwili już drugi nasz zmysł powonienie zaczyna wirujący taniec paradoksu z naszym pierwszym zmysłem wzrokiem, bo jak tak monotematycznie wyglądający cocktail może zachęcać lekko dymną szatą? Pora na doznania smakowe mój gościu, zaryzykujesz? Skomponowanie aplikacji składającej się z: bazowej Szkockiej, likieru z gorzkich pomarańczy, syropu fiołkowego oraz orzeźwiającej cytryny musiało odbić się echem. Powstało urzeczywistnienie koncepcji Yin i Yang, Harmonia pięciu smaków zosta��a osiągnięta. • 40 ml Scotch Blended Whisky

Marcin Bogdan Czy kiedykolwiek zdołam dobrnąć do końca? Czy kiedykolwiek w mojej głowie wyklaruje się myśl: „Barmanie to już koniec, więcej kompozycji smakowych nie wymyślisz; to już koniec inspiracji, więcej już nie znajdziesz”. Jedno jest pewne z każdym obrotem globu pojawia się nowa inspiracja a wraz z nią motywacja. Jestem Barmanoholikiem moją morfiną jest mixologia a odwykiem jest wieczór wolny od Little Hell. Jestem świadom swojego uzależnienia. Proszę Cię przyjdź i ponownie bądź moim dilerem inspiracjo-motywacji.

• 30 ml Couintreau • 20 ml Syrop Violette (fiołek) • 20 ml sok z cytryny • Dym z palonych gałązek rozmarynu

Wspaniałe drinki, fantastyczną obsługę, wsparcie merytoryczne, i pomoc w realizacji zapewnił

fot. piotr narewski; opr. magdalena szewczuwianiec

Little Hell Pub & Coctail Bar

ul. Lipowa 4, tel. 881 694 441 y OBEJRZYJ PROCES POWSTAWANIA http://bit.ly/10TyrXy reklama

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 15


tr endy

W sieci: Siedzisz w fotelu, pijesz kawę i kupujesz Tekst Agnieszka Sienkiewicz – agasstuff.blogspot.com

Zakupy w sieci stają się w Polsce coraz popularniejsze. Z każdym dniem przybywa sklepów internetowych, w których możemy kupować bez wychodzenia z domu. Jakie są plusy i minusy kupowania w internecie, co warto zamówić w sieci, a na co uważać?

Portale aukcyjne są specyficzną formą e-handlu. Na stronach Allegro czy Ebay każdy z nas może nie tylko kupować, ale i sprzedawać. Umożliwia to wymianę rzeczy niedostępnych gdziekolwiek indziej. To właśnie na aukcji internetowej kupimy klocki Lego z lat 80. lub klasyki filmowe na kasetach VHS. Zaletą portali aukcyjnych jest to, że za zamówiony towar płacić można przelewem pocztowym. Jest to idealne rozwiązanie dla osób nieposiadających kart kredytowych czy bankowych kont internetowych. Dodatkowo, wpłacając pieniądze na specjalne konto portalu, zabezpieczamy się przed ich utratą. 16 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Mamy pewność, że sprzedający otrzyma zapłatę dopiero wtedy, gdy my otrzymany kupioną rzecz. Jeśli sprzedawca nie wywiąże się z umowy, pieniądze do nas wrócą.

Najważniejszym krokiem przed kupnem towaru na internetowej aukcji jest sprawdzenie opinii o sprzedającym. Z komentarzy dowiemy się czy oferuje rzeczy oryginalne i sprawne, a zwłaszcza, czy wywiązuje się z umowy. Mimo wielu zalet, kupowanie na aukcjach internetowych ma jedną podstawową wadę – nie można obejrzeć zamawianej rzeczy. Musimy wierzyć sprzedającemu, że np. bluzka jest nieużywana, a torebka nie nosi śladów zniszczenia. Trzeba pamiętać, że to subiektywna ocena stanu rzeczy. Dlatego przed zakupem warto poprosić o dodatkowe zdjęcia i wypytać o szczegóły. Decyzja o zakupie powinna być tym bardziej przemyślana, że sprzedający to osoba prywatna, która nie ma obowiązku przyjęcia zwrotu towaru. Jeśli chcemy daną rzecz zareklamować, musimy powołać się na kodeks cywilny – przepisy o rękojmi za wady fizyczne. Gdy już zdecydujemy się na zakup w sklepie internetowym, wybierajmy te sprawdzone i znane. Uważajmy na tzw. okazje, które mogą okazać się jedynie stratą pieniędzy. Oczywiście oferty specjalne się zdarzają, ale nie wierzmy w bajki o zakupie oryginalnej torebki Louis Vuitton za 500 zł.

Przed zakupem koniecznie sprawdźmy czy sklep obsługuje legalnie działająca firma. Na witrynie powinny znaleźć się informacje o pełnej nazwie działalności gospodarczej, adres siedziby i numer NIP. Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną nakłada obowiązek umieszczenia takich danych na stronach sklepów internetowych. Dodatkowo warto „wygooglować” nazwę portalu i poznać opinie osób, które miały do czynienia z danym sklepem. Kolejny obowiązkowy krok to przeczytanie regulaminu, w którym znajdziemy wszystkie warunki zakupów, zwrotów i reklamacji. Niezależnie od zasad panujących w wybranych sklepach internetowych, prawo przewiduje możliwość zwrotu towaru kupionego na odległość w ciągu 10 dni bez podawania przyczyny. Jeżeli sprzedawca nie informuje o tej regulacji, termin ten wydłuża się do 3 miesięcy. Jeśli chodzi o samo postępowanie reklamacyjne, to wygląda ono tak, jak w sklepach stacjonarnych. Pamiętajmy tylko, że zgłoszenie reklamacyjne sporządzamy na piśmie i wysłamy listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. W przypadku zasadnej reklamacji, mamy prawo do bezpłatnej naprawy lub wymiany towaru. Co istotne, gdy firma posiada sklep stacjonarny, reklamację możemy złożyć właśnie tam.

fot. str. lewa – łukasz sachoń; fot. str. prawa – produkcja artystyczna; fot. z sesji – katarzyna julia stach photography; ubrania i akcesoria – roboty ręczne

P

rawdziwy boom na zakupy online uruchomiło powstanie w 1999 roku najpopularniejszego serwisu aukcyjnego Allegro (dziś ma 12,5 mln użytkowników). Powoli rosła popularność sklepów internetowych, których mamy dziś w Polsce około 25 tys. Z analizy rynku e-commerce przeprowadzonej przez agencję Nielsen (dla empik.com) wynika, że większość klientów sklepów internetowych to osoby młode (18-25 lat). Do najczęściej zamawianych produktów należą zaś książki, sprzęt komputerowy i fotograficzny, perfumy i kosmetyki oraz ubrania i buty. Najważniejsze powody, dla których Polacy chcą kupować w sieci to: dostawa do domu, oszczędność czasu i duży wybór produktów.


tr endy

Bardziej skomplikowana (niż w przypadku portali aukcyjnych) jest kwestia zapłaty za zakupy w sklepach internetowych. Kupując na zagranicznych stronach musimy się liczyć z obowiązkiem posiadania karty kredytowej lub konta w systemie PayPal. Natomiast spora część polskich sklepów dopuszcza także płatność przelewem internetowym. Przeciwnik zakupów w internecie może podnieść jeszcze jeden argument – koszt wysyłki. Na szczęście wiele sklepów (wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów), oferuje bezpłatną dostawę zakupów.

Sylwia Całus Elementem łączącym wszystkie projekty jest żywica, która daje wiele możliwości w kreacji formy, faktury i koloru. Znakiem szczególnym projektantki jest łączenie tego materiału ze skarbami natury (więcej na www.sylwiacalus.com).

– Niedawno zamówiłam np. buty w sklepie butyk.pl. Poza darmową dostawą zaoferowano mi bezpłatną przesyłkę kurierską na wypadek zwrotu – opowiada nam Agnieszka z Białegostoku. – Kupiłam buty online, następnego dnia miałam je w domu, ale po przymiarce zdecydowałam się je zwrócić. Zadzwoniłam, przyjechał kurier i odebrał przesyłkę. Nie poniosłam żadnych kosztów i nawet na sekundę nie przekroczyłam progu mieszkania. Czy można kupować wygodniej?

Największym plusem zakupów w internecie jest możliwość zdobycia unikalnych przedmiotów. Np. znany sklep internetowy Showroom (www.shwrm.pl) oferuje ubrania i dodatki od młodych projektantów i designerów, czyli m.in.: unikatową biżuterię Sylwii Całus, drewniany zegarek marki Woodlans czy ręcznie szyte buty od Agi Prus.

Aga Prus Szyje ręcznie buty w rodzinnej pracowni przy Nowym Świecie w Warszawie. Powstają krótkie serie, zgodnie z regułami tradycyjnego rzemiosła szewskiego.

Woodlans Zegarki wykonywane ręcznie z drewna dębowego; nie są lakierowane, mają naturalny kolor i zapach. Każdy jest robiony na zamówienie i ma kolejny numer.

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 17


nasz białystok

NOMINACJA 2013 Jesteś nominowany do utraty roweru

Zapytałem st. asp. Anetę Łukowską z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku o to jak parkować bezpiecznie rower. Pomysł stworzenia w mieście systemu monitorowanych wiat rowerowych wydaje nam się ciekawy i godny wdrożenia. Każda bowiem forma zabezpieczania mienia przed ewentualną kradzieżą jest godna zainteresowania. Mając na uwadze, że pozostawiony choćby na chwilę rower staje się łatwym celem dla złodzieja – należy zawsze pamiętać o jego zabezpieczeniu i pozostawianiu go w pobliżu np. miejsca działania kamer telewizji przemysłowej.

18 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

ostatniej nocy ukradziony. Straż prosi o dowód zakupu. W międzyczasie przyjeżdża kolega, któremu skradziono rower. Sąsiadka po chwili – znerwicowana i ostro wkurzona – przynosi rachunek. Przerwałem pracę koledze, wkurzyłem (delikatnie powiedziane) sąsiadkę, wezwałem straż miejską i pełnego nadziei kumpla. Jak się czuję? Wszyscy – poza sąsiadką – mówią, że zachowałem się dobrze, choć ich miny mnie nie przekonują. Nie mam ochoty już nigdy w życiu robić takiego zamieszania. Dlaczego od 2011 roku w Białymstoku 508 rowerów straciło swoich właścicieli? Obojętność świadków kradzieży? Nie. To wina złego zabezpieczenia roweru.

• 8 000 zł – mniej więcej tyle może być warta przestrzeń Twego mieszkania zagracona przez rower. • Stojak rowerowy zabezpiecza przed kradzieżą i może zaoszczędzić uciążliwego wnoszenia roweru „na piętro”. • Wiata rowerowa zabezpiecza przed zmianą właściciela i warunkami atmosferycznymi. Wprowadza ład i porządek w przestrzeni Twojej nieruchomości. Rowery wszystkich mieszkańców zaparkowane w jednym miejscu to dziesiątki oczu monitorujące Twój rower. • Wiata rowerowa może wpłynąć na wyższą wycenę nieruchomości. • Wiata lub stojak w pobliżu firmy przyciąga klientów.

tekst GG; fot. mat. autora; dane statystyczne z mat. autora

J

est 9.00. Jestem w pracy. Nie spóźniłem się. Święto. Otwieram jak co dzień okno, wyglądam, a tam (biuro na parterze) zielony rower przypięty do balustrady. Mocne uderzenie! Dlaczego? Przecież rano widziałem identyczny na facebooku – kolega zamieścił informację o kradzieży w centrum miasta jego cennej Meridy. Możliwe czy nie? Jego, nie jego? Policja, straż, kolega… jaki numer wybrać? Krzyczeć, siadać na rower?! Wołam brata mojego kolegi, który ma biuro obok mnie. Wzywamy straż miejską. Przyjeżdża. Uprzedzam, że nie mam pewności, że należy postępować ostrożnie… Przerywa mi cała czerwona sąsiadka, która zbiega z piętra na parter: „Co Panowie robią z rowerem mojego syna?!”. Odpowiadamy, że taki rower został


Z ankiety przeprowadzonej na oficjalnej stronie miasta wynika, że blisko 40% białostoczan nie porusza się po mieście rowerem, ponieważ nie mają go gdzie zaparkować i boją się o jego bezpieczeństwo. W centrum pojawi się w tym roku ok. 50 nowych stojaków rowerowych. Ciągle brakuje, jednak stojaków i wiat rowerowych w przestrzeniach osiedli nadzorowanych przez spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Sytuacja o tyle zaskakująca, że większość mieszkańców ma przynajmniej jeden rower.

Bezpieczne parkowanie roweru jest…

w zasięgu monitoringu widoczny z okien ustawiony w eksponowanym miejscu ulicy

Nie jeżdżę do pracy/szkoły rowerem bo… brak bezpiecznego parkingu rowerowego niewygodny dojazd zbyt męczące strata czasu

reklama

duża odległość

Jak parkować bezpiecznie? • Nigdy, nawet na kilka minut, nie zostawiaj roweru niezabezpieczonego: nie ułatwiaj zadania złodziejowi! • Przypinaj do stojaka rowerowego jednocześnie koło (najlepiej przednie) i ramę. • Parkuj w miejscach widocznych i często uczęszczanych. Używaj solidnych zapięć renomowanych firm, które dają gwarancję użycia trwałych materiałów do ich produkcji. • Nie używaj zapięć typu linka, spirala, kiełbasa: zdecydowana większość z nich jest łatwa do przecięcia. • W miarę możliwości korzystaj z zapięć typu U-lock (kłódka szeklowa) lub grubych łańcuchów renomowanych producentów • Zostawiając rower zdejmuj elementy łatwe w kradzieży: oświetlenie, licznik itp. • Spisz numery seryjne ramy, zrób zdjęcie roweru, nadaj mu cechy

szczególne, które ułatwią identyfikację. Policja często prowadzi akcje znakowania rowerów. Na razie jednak nie ma centralnego rejestru z numerami znakowanych pojazdów. fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 19


sylwetk a

Uczyłem się na własnych doświadczeniach Z Krzysztofem Kiziewiczem, młodym białostockim filmowcem, rozmawia Karol Rutkowski

Krzysztof Kiziewicz Zawsze miałem ochotę współpracować z ludźmi

realizacji niezależnych produkcji. Zainspirowały mnie pierwsze filmy skateboardowe nakręcone w Białymstoku przez Tomka Narewskiego „Nervusa”. Jego dzieła wyznaczały nowy poziom myślowy, którego jeszcze nikt w naszym mieście nie osiągnął. Dzięki tym filmom zrozumiałem, że cały czas trzeba podnosić sobie poprzeczkę.

I ciągle, mimo wielu zajęć, znajdujesz czas na pracę z uzależnionymi i niepełnosprawnymi?

Jesteś filmowym samoukiem. Jak zdobywałeś pierwsze szlify? KK Zbieram doświadczenia z każdym nowym projektem. Najpierw zadaję sobie pytanie: czy jestem w stanie daną rzecz zrobić? Podczas pracy uczę się zarówno mentalnie, jak i technicznie. Z każdym projektem (a miałem ich już kilkaset) wzrasta poziom moich umiejętności filmowych.

i przy tym móc pomagać innym. Po raz pierwszy takie możliwości dał mi breakdance. Określiłem sobie wówczas pewien horyzont i przygoda z tańcem trwa do dzisiaj. Tańczę już 15 lat. Jest to więc pół mojego życia.

KK Na sto procent mego czasu dziesięć procent poświęcam na działania

komercyjne. Wychodzę z założenia, że moje życia to misja, a tą misją jest dzielenie się tym, co mam. Widzę, że coraz więcej ludzi myśli tak, jak ja. Jestem z tego powodu szczęśliwy, ale myślę, że dalej jest za mało takich działań. Przyszłość leży w ludziach, z którymi współpracuję. Najbardziej znany jesteś ze swoich filmowych produkcji. Dlaczego wybrałeś akurat kamerę? KK Moje wszystkie działania wynikają z hobby. Na początku była pasja.

Każdy z tych obrazów ujrzał światło dzienne? KK Nie o wszystkich mówię. Pewne filmy są schowane do szuflady. Inne realizuję już 10 lat. To jest tak, że robię jedno ujęcie i pamiętam gdzie ma trafić. Mam ponad milion ujęć, z których kiedyś skorzystam bądź nie. Cały czas coś robię.

Później przeobraziłem ją w pracę. Ta przygoda zaczęła się dawno temu. Uczyłem się na własnych doświadczeniach i w pewnym momencie okazało się, że forma, którą wyrażam przez film jest strzałem w dziesiątkę. Nie skończyłem łódzkiej filmówki. Zresztą, filmowcem nie stajesz się wtedy, kiedy otrzymujesz dyplom uczelni. Tu nie chodzi o to, żeby film był piękny. Kto tak twierdzi, nie ma pracy w tym zawodzie. Liczy się natomiast to, jaką energię poświęcasz. Ważne jest też czy jesteś prawdziwy w tym co robisz i jakich form używasz.

Z jednej strony klipy w klimatach latynoskich dzielnic Los Angeles, z drugiej filmy promujące nowoczesność i wielokulturowość Podlasia. Jak udaje Ci się tak swobodnie odnaleźć w zupełnie różnych projektach?

Pamiętasz moment, w którym zaczęła się Twoja przygoda z filmem? KK Pierwszą profesjonalną kamerę dostałem w 2006 roku od Piotra Pakuły z Monaru Babigoszcz. To był znak, że to właśnie filmem powinienem się zająć. Już wtedy miałem doświadczenie zdobyte podczas

Często pracujesz za granicą. Jak chłopakowi z miasta, w którym nie ma szkoły filmowej udało się nawiązać współpracę z zagranicznymi producentami?

20 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

KK Każdy film ma być inny. Nie chcę używać sprawdzonych patentów.

Nigdy nie zastanawiam się jakiej kamery użyć. Czasem kamera się trzęsie, czasem płynie. To zależy od tego, co chcę wyrazić. Nie chcę mówić, że moje filmy mają wielowymiarowy poziom. Chcę, żeby każdy mój film widz przeczytał inaczej.

KK Świat jest coraz mniejszy, dlatego ta chęć wypłynięcia na szerokie

wody i współpracy z ludźmi jest czymś niesamowitym. Sztuka też

fot. tomasz kluczyk

Film, taniec i teatr. Masz wiele zainteresowań. Które z nich właściwie było pierwsze?


O Krzysztofie Kiziewiczu można powiedzieć, że to człowiek renesansu. Ma już na swoim koncie kilkaset projektów filmowych, ale jego pasje są o wiele bardziej różnorodne. Zaczynał od breakdance, jako członek legendarnej grupy WHSB. Cały czas działa w teatrze, jest członkiem kadry artterapeutycznej MONARU BABIGOSZCZ.

Odbyłeś wiele filmowych podróży. Którą uważasz za najbardziej niezwykłą? KK Każda podróż w jakiś sposób kształtuje. Niestety nie zrozumie tego nikt, kto nigdy stąd nie wyjechał. Nie wyjeżdżam, by wylegiwać się na plaży. Moja każda podróż wiąże się z działaniami twórczymi i filmowymi. To, co mnie dotknęło, to problem innych państw i ludzi w nich żyjących oraz możliwość konfrontacji tego z naszą rzeczywistością. Teraz mam przed sobą wielki wyjazd do Japonii. Niesamowite jest to, że będę miał okazję poznać ludzi, których nigdy nie miałbym szansy spotkać nie opuszczając Białegostoku. Mimo wszystko zawsze wracasz do Białegostoku, dlaczego? KK To miasto pozwala na pewne przemyślenia. Moje działania polegają na tym, że wyjeżdżam, ciężko pracuję i zapominam o niektórych sprawach. Wracając tutaj przypominam sobie o tym wszystkim czego jeszcze nie zrobiłem. Dostaję codziennie mnóstwo nowych kontaktów i propozycji, ale musi być takie miejsce, w którym będę mógł to wszystko w ciszy i spokoju przeanalizować. To miejsce jest tutaj. Mam tu taką swoją pustelnię. Świat filmu to jedno, ale Twoje nazwisko pojawia się często w „okolicach” teatru. Skąd wzięła się ta inspiracja? KK Zaczęło się od spektaklu „Morosophus”, który zrobiliśmy z grupą

znajomych w 2006 roku. W moim mniemaniu to było coś pięknego. Dlatego, wtedy zostałem w teatrze i jestem w nim do dziś. Nie mogę powiedzieć, że robię tylko wizualizacje. Ja realizuję w teatrze pewną wizję przez film, techniki multimedialne czy na przykład scenografię.

reklama

nie ma granic, podobnie jak współczesna Europa. Jeśli tylko ma się okazję współpracować z kimś na arenie międzynarodowej, to trzeba to robić. Jeśli nie wychylisz nosa poza nasze miasto, umierasz jako artysta. A moim najważniejszym celem jest to, by całe życie tworzyć i rozwijać się.

1999 1 brelok


w ydar zen ia

dni hiszpańskie 2013

J PROGRAM 18.04.2013 (czwartek) 16.00 Warsztaty kulinarne – Kuchnia meksykańska – Sztuka mięsa, ul. Krakowska 11 18.00 Film: Pragnienie miłości (Después de Lucía), reż. Michel Franco, 2012 – kino Forum 20.00 Film: Kuzyni (Primos), reż. Daniel Sanchez Arevalo, 2011 – kino Forum

uż po raz szósty w Białymstoku odbędzie się prawdziwa fiesta. Od czwartku 18 kwietnia zaczynają się Dni Hiszpańskie. W programie muzyka, film, fotografia, teatr, taniec, podróże, nauka, kulinaria… a wszystko łączy język hiszpański, który przede wszystkim zbliża ludzi. Będą prezentacje profesjonalne i amatorskie, a wszystko to w otoczeniu muzyki, pełne oryginalnych zapachów kuchni meksykańskiej. – Zależy nam nie tylko na przyciąganiu i prezentacji profesjonalnych oraz amatorskich inicjatyw z Polski i zagranicy, ale też na integracji naszych lokalnych środowisk, dla których wspólnym językiem może być właśnie hiszpański i kultura krajów hiszpańskojęzycznych. Mamy nadzieję, że poniższy program odzwierciedla nasze przemyślenia, i że za jego pomocą uda nam się odkryć kolejny mały fragment ogromnej i niezwykle różnorodnej mozaiki świata hiszpańskojęzycznego. – mówią organizatorzy imprezy, czyli Fundacja Gran Via i Białostocki Ośrodek Kultury.

20.04.2013 (sobota) 12.30 Lekcja języka hiszpańskiego dla dzieci i młodzieży szkolnej – Fama 13.30 Warsztaty dla lektorów języka hiszpańskiego – Fama 14.30 Warsztaty gitary flamenco z José Ignacio Gonzalez Santiago – Fama 15.30 Bachata. Warsztaty taneczne z Latin Studio – Fama 17.00 Prezentacja podróżnicza: Bye bye Hawana! – Piotr Trybalski – Fama 18.30 Film: Rzecz o mych smutnych dziwkach (Memoria de mis putas tristes), reż. Henning Carlsen, 2011 – kino Forum 20.00 Film: Życie to jest to (La Chispa de la vida), reż. Alex de la Iglesia, 2011 – kino Forum 22.00 Fiesta latina, DJ Robert El Camino – Fama 22 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

opr. ewelina oszmian; fot. mat. organizatorów

19.04.2013 (piątek) 16.00 Spektakl teatralny: Bodas de sangre, aut. Federico García Lorca, w wykonaniu klasy hiszpańskiej III LO w Białymstoku – Fama 18.00 Wernisaż wystawy: Barwy Meksyku – foyer kina Forum 20.00 Koncert REI CEBALLO & CALLE SOL – sala kina Forum


dom

Energia odnawialna coraz bardziej popularna Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że województwo podlaskie jako region mało uprzemysłowiony zużywa stosunkowo mało energii, a produkuje jej całkiem sporo z odnawialnych źródeł. Warto dowiedzieć się, w jaki sposób możemy czerpać z tego faktu konkretne korzyści.

E

nergia odnawialna, a właściwie energia pozyskiwana ze źródeł odnawialnych (OZE) to energia produkowana z zasobów, które można łatwo i szybko uzupełnić. Często mówi się o niej, że jest to energia czysta, która nie emituje gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń. W naszym województwie najczęściej spotyka się kolektory słoneczne, czyli instalacje służące do ogrzewania wody użytkowej. W innych regionach naszego kraju popularne są również farmy wiatrowe, które są w stanie dostarczyć energię nawet niewielkim miejscowościom.

Kolektory słoneczne – inwestycja na lata Osoby zainteresowane uzyskaniem dotacji na kolektory słoneczne zainteresuje z pewnością informacja, że obecnie w Polsce funkcjonuje program Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który gwarantuje pieniądze na ten cel. Aby otrzymać dofinansowanie, należy zaciągnąć kredyt. Następnie bank po wypłaceniu go w całości i ewentualnym przeprowadzeniu kontroli realizacji przedsięwzięcia, występuje do NFOŚiGW o środki na dotację na częściową spłatę kwoty kredytu. W ten sposób możemy pomniejszyć kwotę poniesionej przez nas inwestycji o 45 procent. Warunki ubiegania się o dotację są proste – wystarczy posiadać prawo do dysponowania budynkiem i nie prowadzić w nim działalności gospodarczej. Pamiętajmy jednak, że przed podjęciem ostatecznej decyzji należy realnie ocenić swoje możliwości finansowe.

mat. trustpr

Paweł Wyszyński, właściciel firmy OPTIMA POLSKA: Podejmując decyzję o montażu instalacji solarnej należy się zastanowić, co tak naprawdę ma ona wspomagać – może być to ogrzewanie wody użytkowej, basenu, centralnego ogrzewania lub klimatyzacji. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest obecnie ogrzewanie wody użytkowej, bo to z niej korzystamy na co dzień. Wybierając tę opcję zyskujemy darmową energię w postaci ciepłej wody, nawet do ośmiu miesięcy w roku! W pierwszej kolejności proponuję spotkać się z przedstawicielem firmy, której zamierzamy zlecić instalację. Będzie to okazja nie tylko do tego, by poznać jej zaplecze techniczne. lecz również ocenić merytoryczne kompetencje jej pracowników. Warto zapoznać się również z portfolio przedsiębiorstwa, z którego dowiemy się więcej o wykonanych przez nie inwestycjach. Pamiętajmy, że podczas rozmowy musimy precyzyjnie określić swoje oczekiwania co do instalacji oraz możliwości finansowe. Najważniejsze jest to, by zadawać pytania. Warto również umówić się na oględziny miejsca, w którym montaż ma zostać dokonany.

OPTIMA POLSKA oferuje kompleksową obsługę w zakresie doboru kolektorów słonecznych oraz projektowania, finansowania i wykonawstwa instalacji wykorzystujących solary. Przedsiębiorstwo posiada 30 proc. udziału w rynku instalacji kolektorów słonecznych w województwie podlaskim, co daje mu pozycję lidera w swojej branży. Dodatkowe informacje o ofercie firmy można znaleźć pod adresem www.optimapolska.com.pl fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 23


scena

Rozrywka

made in Białystok czyli stand-upowe improwizacje

Nie przesadzimy zbytnio twierdząc, że kabaret jest wszechobecny. Telewizje bombardują nas kabaretonami, kabareciarze pojawiają się w programach śniadaniowych i audycjach radiowych. Od kilku lat wciąż te same kabarety, te same twarze. Pytanie: Jak długo można?

N

ieraz słyszałem narzekania białostoczan, że w stolicy Podlasia za rzadko pojawiają się znane kabarety. A jeśli już, to ceny biletów są astronomiczne. Pytam ich wtedy, czy wiedzą o imprezach, które organizują kabarety lokalne. W większości nie wiedzą. Nawet o tych kabaretów istnieniu. – Skoro nie ma ich w telewizji, to pewnie są tak słabe, że nie warto ich oglądać – mówią. Cóż, cudze chwalicie swego nie znacie. A warto zainteresować się tym, co dzieje się na naszym podwórku, bo są to rzeczy ciekawe i nowe. Wspomniałem, że kabaretu w telewizji jest dużo. Może nawet za dużo. I niestety przeważnie ilość nie idzie w parze z jakością. Prowadzi to w konsekwencji (tak, niestety) do zmęczenia kabaretem. Dlatego znużeni (i wkurzeni) widzowie rozglądają się za innymi formami 24 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

rozrywki. Utrzymanymi w podobnym klimacie, ale innymi. I tak odkryte zostały znane i popularne na Zachodzie, a u nas raczkujące: improwizacja i stand-up.

To Ty powiedz nam, co mamy zagrać Improwizacja, impro czy też improv (jak zwał, tak zwał) wywodzi się z technik teatralnych, opracowanych przez Violę Spolin i Keitha Johnstone’a w latach 60. XX wieku. Do Polski gatunek ten dotarł dopiero na początku XXI wieku, za sprawą warszawskiego teatru improwizacji Klancyk i Trójmiejskiej grupy W Gorącej Wodzie Kompani. Nieoceniony wkład w popularyzację impro miał też masowo oglądany w internecie amerykański program „Whose Line Is It Anyway”, w którym aktorzy-komicy odgrywali krótkie scenki, oparte na sugestiach publiczności. W improwizacji to od widowni tak napraw-

dę zależy, co za chwilę zdarzy się na scenie. Widz staje się pełnoprawnym członkiem przedstawienia: może zadecydować kto, co zagra w danej scence i w jakiej konwencji. A często sam może też wejść na scenę i improwizować z artystami. Taka forma rozrywki jest z jednej strony wielką atrakcją dla widza, z drugiej zaś jest wyzwaniem dla wykonawcy, który musi błyskawicznie odnaleźć się często w abstrakcyjnej rzeczywistości. Od 2010 roku także białostocka publiczność poznaje uroki improwizacji wraz z lokalną grupą ŻBIK, której mam przyjemność być członkiem. Występy ŻBIK-a zawsze są bardzo żywiołowe. Przez to, że scenki powstają na poczekaniu, każdy koncert jest wyjątkowy. ŻBIK dba o to, by raz podana sugestia nie pojawiła się powtórnie. Do tej pory występy grupy opierały się na krótkich skeczach rodem z Whose Line’a. Od kwietnia rusza nowe – improwizowany godzinny spektakl pt. „Kapitan Żbik”. Jak wyjdzie? Zobaczymy.

fot. archiwum autora

Tekst Maciej Bukłaga


Sam (na)przeciw publiczności Stand-up na pewno jest gatunkiem bardziej kontrowersyjnym od improwizacji. Artysta staje na scenie sam, bierze mikrofon do ręki i w prostych (bywa, że wulgarnych), słowach, bez owijania w bawełnę wyrzuca z siebie to, co go autentycznie boli. Tutaj nie ma tematów tabu. Liczy się autentyczność i szczerość. Dlatego komicy poruszają tematy, które często dzielą publiczność, bo są dla niej niewygodne lub krępujące. Zawsze są to jednak problemy, z którymi borykamy się na co dzień, ale nie mamy odwagi o nich mówić głośno. Niedawno posłowie z Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski (tak, jest takie ciało) domagali się przeprosin od Abelarda Gizy. W ich mniemaniu artysta

scena podczas swojego występu w TVP 2 obraził uczucia religijne Polaków, mówiąc że papieżowi też zdarza się puścić bąka. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach i była najlepszym dowodem na to, że stand-up na pewno nie będzie się podobał wszystkim. Tymczasem trzeba przywyknąć do jego estetyki. Dojrzeć do publicznego poruszenia drażliwych tematów. Pomimo tego, że na stand-up w Polsce panuje swoista nagonka (a może właśnie dzięki temu), gatunek ten zdobywa coraz większą popularność, także w Białymstoku. Na występy tria Stand-up bez cenzury (Giza, Ruciński, Piasecka) bilety sprzedawały się w mgnieniu oka. Od paru miesięcy można u nas oglądać występy komików z grupy Stand-up Polska.

Warto przy tym podkreślić, że po każdym z takich występów następuje tzw. open mic, czyli otwarty mikrofon dla każdego, kto chce wyjść na scenę i powiedzieć coś od siebie. Cieszy fakt, że z miesiąca na miesiąc chętnych przybywa i ludzie stają się coraz bardziej śmielsi. Oczywiście, są próby lepsze i gorsze, ale nie każdy od razu był George’em Carlinem czy Eddie’m Izzardem.

Ciekawe, czy po całym szumie medialnym wokół programu „Tylko dla dorosłych” frekwencja na białostockich otwartych mikrofonach wzrośnie czy spadnie. Może młodzi komicy przestraszą się reakcji antyfanów i wycofają się z uprawiania tego gatunku. Ale równie dobrze może być odwrotnie. Polacy są wszak narodem przekornym jak mało który, a historia pokazała, że jednoczą się właśnie w chwilach – przepraszam za patos – prześladowań i ucisku. W myśl zasady, że im trudniej, tym łatwiej. Improwizacja i stand-up będą zdobywać coraz większą popularność w Polsce. Dobrze, że białostocka publiczność może z nimi obcować i stopniowo się oswajać. Dlatego warto szukać w katalogach imprez występów sygnowanych etykietką „ŻBIK”, „Open mic” lub „Stand-up”.

reklama

Poczuj smak Węgier w Białymstoku! Zapraszamy do ORYGINALNEJ WĘGIERSKIEJ RESTAURACJI TOKAJ. Węgierska kuchnia, węgierska muzyka, węgierskie alkohole… wszystko w najlepszym wydaniu. Można tu przyjść na kulinarną ucztę we dwoje, wpaść na kieliszek palinki ze znajomymi, zorganizować bankiet, spotkanie biznesowe, imprezę rodzinną. Gospodarze TOKAJU podołają każdemu wyzwaniu – z uśmiechem, serdecznie z prawdziwie polsko-węgierską gościnnością. Jesteśmy otwarci: Niedziela-Poniedziałek 12:00 - 23:00, Sobota 12:00 - 24:00

tanie czwartki!

- 30% z karty menu

RESTAURACJA WĘGIERSKA TOKAJ ul. Malmeda 7 15-440 Białystok tel. 85 742 08 07

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 25


fit

Zdrowy zestaw Pierwsze nieśmiałe promienie wiosennego słońca zamiast cieszyć – niektórym spędzają sen z powiek. Na horyzoncie majaczy wizja szortów, sukienek i sylwetki, którą w trakcie ponurych zimowych dni skutecznie ukrywało się pod warstwami ubrań. Przyznajmy – zima dała nam w tym roku popis swoich umiejętności sprzyjając słodkim podwieczorkom. Idealne warunki aby wyhodować sobie tu i ówdzie parę dodatkowych centymetrów. Ale jest ratunek! Jeść dobrze, zdrowo i kolorowo. I co najciekawsze – jedzenie samo przyjedzie prosto do domu.

S

tare ludowe przysłowie mądrze mówi: „jesteś tym co jesz”. Właściwe i zbilansowane odżywianie to klucz do sukcesu. Pozwoli zapewnić sobie nie tylko zgrabną sylwetkę, zdrowie, ale i lepsze samopoczucie. A co za tym idzie – większą pewność siebie.

Fast-good-food

Zalety? • oszczędność czasu • wygoda • korzyści zdrowotne i estetyczne • większa motywacja

Co zjeść? • zupy • sałatki • potrawy grillowane • potrawy gotowane na parze • jogurty • owoce • surówki

Częstą wymówką przed rozpoczęciem diety jest brak czasu na przyrządzanie posiłków. Odbija się to nie tylko na zdrowiu i sprawności fizycznej, lecz również na urodzie. FitBox to pierwsza firma na Podlasiu, która jest nastawiona wyłącznie na kuchnię dietetyczną. Celem firmy jest stała zmiana nawyków

żywieniowych, gdyż tylko w ten sposób można osiągnąć stały efekt i nie bać się efektu jo-jo. FitBox codziennie dostarczy prosto do domu zestaw pięciu pełnowartościowych posiłków. Cały zestaw jest tak zbilansowany aby każdego dnia dostarczyć organizmowi niezbędne proporcje białek, węglowodanów, tłuszczów, minerałów i witamin. To niezwykle wygodne rozwiązanie pozwala zaoszczędzić czas i motywuje do dalszej drogi w kierunku wymarzonej, zdrowej sylwetki.

Marchewkowa wizja Wiedząc, że wielu z nas przeraża dietetyczna wizja smętnego chrupania marchewki, FitBox przygotował urozmaicone menu. Im więcej różnorodnych produktów w diecie, tym mniejsze prawdopodobie��stwo, że ją przerwiemy lub zaczniemy podjadać na boku. Firma ma w swojej ofercie wiele atrakcyjnych propozycji – od smakowitej ryby z grilla po kolorową sałatkę. Wykupując abonament zapewniamy sobie smaczne i różnorodne dania, co nie pozwoli monotonii wkraść się do codziennego jadłospisu.

Solo i w grupie

fitbox.pl

26 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

tekst: Magdalena Szewczuwianiec, fot. 123rf.com

Zdrowe jedzenie prosto do domu to nie jedyne atuty FitBox. Dla szczególnie wymagających indywidualistów FitBox opracuje dietę dopasowaną do potrzeb i celów jakie chcemy osiągnąć. Firma oferuje również możliwość podjęcia współpracy ze sportowcami i klubami sportowymi. Nic tylko jeść! Smakowicie dostarcza


reklama

www.belvederpodlaski.eu

85 744 21 90

Dębowe Osiedle ul. Niewodnicka /Graniczna Poznaj uroki domku z ogrodem. „Dębowe Osiedle” to nowoczesny kompleks budynków jednorodzinnych o powierzchni od 79 m2 do 126 m2 w zabudowie szeregowej. Usytuowane jest w jednym z najbardziej uroczych zakątków Białegostoku, na obrzeżach miasta, ale z doskonałym dostępem do przedszkoli, szkół i usług. Z łatwością można też dojechać komunikacją miejską do Centrum miasta oraz wyjechać do drogi S8 w kierunku Warszawy. „Dębowe Osiedle” cechuje atrakcyjna architektura oraz wysoki standard wykończenia. Całość, dzięki zagospodarowaniu terenów zielonych, tworzy miły i niepowtarzalny klimat oraz elegancję i prestiż. To idealne miejsce do mieszkania i wypoczynku. A dlaczego Dębowe? Bo każdy dom, będzie miał swoje szczęśliwe drzewko – dąb.

Termin oddania szeregu D: IV kwartał 2013r. Domek z ogródkiem

już od

299.000 zł

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 27


pupile

Dlaczego Twój pupil jest wyjątkowy? Każdy z nas docenia wygody nowoczesnego życia, ale chyba nikt z nas nie doświadczył tak poważnego awansu społecznego, jakiego doświadczyły w przeciągu zaledwie kilkudziesięciu lat psy. Co się zmieniło i jak objawia się nasza miłość w stosunku do czworonogów?

28 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Katarzyna Chomutowska Miłośniczka zwierząt, blogerka, która połączyła swoją pasję z pracą zawodową. Na pytanie – jak to zrobiła – odpowiedziała:  „Kiedy tylko zaproponowano mi udział w projekcie, jakim jest internetowy sklep zoologiczny bdkarma.pl, bez wahania wyraziłam zgodę. Idea wspierania schronisk podczas zakupów to strzał w dziesiątkę. Od tej pory na co dzień zajmuję się zoologią oraz angażuję się w akcje społeczne pomagając bezbronnym zwierzętom”. Jak to ogólnie w miłości bywa, same słowa nie wystarczą, dlatego nie traćmy zaangażowania w budowanie tego pozytywnego nurtu w naszej kulturze. Dalej dzielmy się naszym dobrobytem i sercem z ukochanym psem, ponieważ jest wyjątkowy :) www.bdkarma.pl

mat. i foto dostarczone przez bdsklep.pl

P

ies to najlepszy przyjaciel człowieka” – mówi stare porzekadło i na tym kiedyś by się kończyło. Do niedawna pies mieszkał w budzie, do której przypięty był krótkim łańcuchem. Miał pilnować domu i szczekać na nieproszonych gości. Zwykle karmiło się go resztkami jedzenia z obiadu. Imię także miewał raczej niewyszukane: Burek, Azor, Ciapek. Przeżyliśmy jednak znaczne przemiany kulturowe, które zaowocowały przyjęciem psa jako prawowitego członka naszej rodziny. Pies nabył prawo mieszkania w naszych domach, wygrzewania się przy naszym kominku, a co więksi czworonożni szczęściarze dostąpili także zaszczytu spania w naszych łóżkach. Nikogo już nie dziwią instytucje psiego fryzjera, dbającego o nienaganny wygląd pupila. Obecnie nasz kudłaty przyjaciel często przybiera imię idola ze świata filmów, z kreskówek czy po prostu ludzkie imię, które tak dobrze obrazuje bliską więź z psem. Pojawiający się w domu szczeniaczek traktowany jest jak małe dziecko, które otaczamy szczególną troską i staramy się nauczyć jak najlepszego zachowania. Specjalnie na potrzeby troskliwych właścicieli otwierane są szkółki dla psów i… dla nich samych, aby lepiej rozumieli potrzeby czworonogów. Doskonały dostęp do opieki weterynaryjnej sprawił, że opiekunowie psów wiedzą jak dbać o ich zdrowie i czym je najlepiej karmić. Zakup specjalistycznej karmy, zaspokającej zapotrzebowanie psa na minerały nie stanowi teraz kłopotu. Z powodzeniem można zamówić karmę i smakołyki dla psa w sklepach internetowych, np. w bdkarma.pl. W takim sklepie zaopatrzymy się także we wszelkie akcesoria, a nawet w ciepłe ubranko dla pupila. bdkarma.pl to świetny przykład sklepu, który doskonale rozumie miłość do zwierząt i dlatego został stworzony także jako miejsce łączące miłośników zwierząt i promujące dbałość o czworonożnych ulubieńców.


wczasy, wycieczki - Last Minute

organizacja wycieczek krajowych i zagranicznych

organizacja wyjazdów i imprez na zamówienie sprzedaż biletów lotniczych PLL LOT oraz innych linii rezerwacja hoteli na całym świecie

organizacja wycieczek szkolnych,

sprzedaż międzynarodowych biletów autokarowych

sprzedaż biletów lotniczych "tanich linii

sprzedaż biletów promowych

organizacja i sprzedaż kolonii i obozów młodzieżowych

wynajem komfortowych autokarów

pośrednictwo wizowe

rezerwacja samochodów

ubezpieczenia turystyczne.

TWOJE BIURO PODRÓŻY: Białystok - Legionowa

Białystok - Dworzec

Łomża

Łapy

Zambrów

Legionowa 9/1, 15-281 Białystok legionowa@biacomex.pl tel 85 7423533

Boh. M. Cassino 8, 15-888 Białystok dworzec@biacomex.pl tel 85 7424053

Aleja Legionów 50/10, 18-400 Łomża lomza@biacomex.pl tel 86 2164208

Sikorskiego 13, 18-100 Łapy lapy@biacomex.pl tel 85 7157313

ul. Mazowiecka 2, 18-300 Zambrów zambrow@biacomex.pl tel 862710361

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 29


na taler zu

Kaczka confit w buraczkach z malinami

Kaczka confit i krokodyle łzy

foto arch. autora

TEKST Grzegorz Chlebowicz, szef kuchni Trattorii Czarna Owca

Jako kucharz i osoba myśląca (jak dziwnie by to nie zabrzmiało) przyrządzając mięsa i ryby, zawsze staram się wykorzystać wszystkie części zabitego stworzenia. Uważam, że jesteśmy choć tyle winni stworzeniu, które pozbawiamy życia, żeby je zjeść. Tak więc mając całą kaczkę, mogę przygotować rosół z kości, smażony filet ze skórą, przetopić tłuszcz i ugotować w nim udka, a podroby zamrozić i dodać kiedyś do kaszanki. Takie gospodarowanie mięsem ma nie tylko wymiar etyczny, ale i ekonomiczny. Choć przyznaję, że mówienie o etyce w odniesieniu do oporządzania mięsa, zakrawa na cynizm. Jednak gastronomia od wieków zamydla nam oczy i próbuje omijać temat „skąd bierze się mięso”. Dlatego właśnie jemy golonkę, a nie nogę świni. Pręgę górną, a nie mięsień dwugłowy. Filet, a nie pierś, choć pierś akurat czasem się zdarza. Rzecz w tym, że filet dotyczy tylko zwierząt – przecież nie powiemy o pani hojnie obdarzonej przez naturę, że ma duże filety. Jakiś czas temu brałem udział w świniobiciu, bo przecież nie powiem, że w zabijaniu świni. Myślę, że każdy mięsożerca powinien zaliczyć świniobicie lub owco – czy krowobicie, bo po takim doświadczeniu inaczej patrzy się na schabowego. Osobiście jem mięso i chyba to szybko się nie zmieni. Zwracam jednak dużą uwagę na to w jakich warunkach owo „mięso” żyło, ponieważ brzydzi mnie przemysł mięsny z jego nastawieniem na ilość, a nie jakość mięsa. Przyznacie, że ten tekst jest całkiem zgrabnym wstępem do zrobienia confit z kaczych nóg, czyli ugotowania ich we własnym tłuszczu. 30 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

składniki na 4 osoby kaczka

sos malinowy

• 4 duże lub 8 małych udek kaczych • pomarańcza • jabłko • majeranek • sól i pieprz • około 400 ml kaczego lub gęsiego tłuszczu • łyżka miodu gryczanego • łyżka sosu sojowego

• 200 g mrożonych lub świeżych malin • 50 g cukru • 2 pączki kardamonu • anyż gwiazdkowy

pieczone buraki • 4 podłużne buraki • olej rzepakowy • sól

przygotowanie kaczka Uda kacze należy opalić z pozostałości opierzenia, następnie zamarynować w majeranku, cząstkach pomarańczy i winnych jabłek. Mięso powinno kruszeć między 24 a 48 godz. (lepiej dłużej). Zamarynowane mięso oczyścić ręcznikiem papierowym i natrzeć solą i pieprzem. Włożyć do rozpuszczonego tłuszczu i doprowadzić do temperatury 100 stopni C. Na małym ogniu gotować udka przez około 3 godz. Po wyjęciu udka posmarować miodem wymieszanym z sosem sojo-

wym i zapiec w piekarniku aż skóra się zrumieni.

sos malinowy Składniki gotować około 15 min na małym ogniu, następnie przecedzić przez sito.

pieczone buraki Buraki umyć. Posmarowane tłuszczem i posolone, zawijamy (każdy osobno) w folię aluminiową. Piec w temperaturze 180 stopni C przez około 3 godz. Po upieczeniu zdejmujemy skórę i kroimy w kostkę.


na taler zu

reklama

TNE BEZPŁA ERENIE T A N ZY DOWO STOKU PRZY O BIAŁEG MÓWIENIU MIN. ZA

30 ZŁ

...Odrobina sake, nietuzinkowy smak oraz doznania estetyczne towarzyszące degustacji tworzą niepowtarzalną atmosferę...

Pragniesz nowych doznań kulinarnych? W FUTU SUSHI zasmakuj niebagatelnej przyjemności i poznaj piękno smaku tradycyjnej kuchni japońskiej! Zapraszamy, Zespół FUTU SUSHI Białystok, ul. Lipowa 12, www.futusushi.pl tel. 690 990 212

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 31


Dzieło sTworzenia Czas mija, wspomnienia pozostają. Nadal przeżywamy Grand Opening. Otrząsamy się z emocji. Pan BadaBing odszedł. Stworzyło się Tworzywo. Z materii plastycznej. Z materii elastycznej. Legionowa ugięła się pod jego dźwiękiem. Rybka pływała w kieliszku. Pukaliśmy w szybkę, ale nie była chętna do rozmowy. Cóż, mówi się trudno. Humanitarnie spożyliśmy. Wejdź do notatnika. Zanurz się w jego ilustracjach. Odkryj dźwięki house prosto z dj’ki, której pilnuje biały niedźwiedź. O świcie zjedz śniadanie – mama mówiła, że to najważniejszy posiłek.

Pray for after!

32 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

tekst magdalena szewczuwianiec; fot. Piotr narewski | na zdjęciach tworzywo pray for after ul. legionowa 14/16

miejsca


miejsca

reklama

reklama

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 33


muzyk a

Gramy dosyć

dziwne rzeczy Rozmawiał Paweł Waliński

Pod koniec marca w warszawskim klubie Chwila odbył się finał organizowanych przez portal T-Mobile Muzyka eliminacji mających wyłonić zespół, który zostanie supportem gwiazd na trzeciej już edycji międzynarodowego formatu festiwalowego Electronic Beats. Białystok miał trójkę reprezentantów: Miss God (wywiad w numerze lutowym, albo na naszej stronie: fakty.bialystok.pl), Vshood oraz Ikebanę. Z chłopakami – mimo, że nie udało im się awansować – rozmawialiśmy o rzeczonych eliminacjach oraz trudach grania dziwnej muzyki w naszym mieście.

Jak długo gracie ze sobą? TS Metrykalnie od 2010 roku. Zaprosiłem do współpracy Michała Kułaka. W założeniu to miał być projekt math-rockowy, bo wtedy byliśmy podkręceni taką muzyką i słuchaliśmy kapel w stylu Battles, Hela, Lightning Bolt i próbowaliśmy grać. Na początku bez perkusji i zastanawialiśmy się jak można rozszerzyć instrumentarium. Wybór padł na Piotrka, mojego brata, bo pomyśleliśmy, że będziemy się dobrze rozumieć. I już, jako trio staraliśmy się o jakieś miejsce do grania. Wybór padł na Centrum im. 34 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Ludwika Zamenhofa. Jego dyrektor – Jerzy Szerszunowicz – zachował się bardzo fajnie, nie robił żadnych problemów, żeby grać tam regularnie. I tak funkcjonowaliśmy do ubiegłego roku, kiedy zmieniliśmy miejsce prób i z racji, że zebrało nam się sporo materiału, postanowiliśmy nagrać epkę. Nie jest tego bardzo dużo. Niektórzy mogliby powiedzieć: Od 2010 roku zaledwie pół godzinki?. Ale ja osobiście dotarłem już do takiego etapu, że uważam, że nie musimy się spieszyć. I czasem to, że się w czymś godzinami dłubie, wywraca, coś zmienia, owocuje wyższą jakością. Wracając do eliminacji. Jest coś na rzeczy, że z Wrocławia jest bliżej do Warszawy, niż z Białegostoku. Że jest jakiś stygmat, że stąd ciężej, że bieda. Czy to kwestia słabego wsparcia, kiepskich warunków? Bo to przecież nie tak, że tu mniej zdolni ludzie się rodzą… TS Tak. Gdzie indziej to jest na porządku dziennym. Nikt

sobie d*py nie zawraca, że ktoś wystąpi na Heinekenie albo pojedzie za granicę na Primaverę… MK Jest kilka argumentów, które może nie tworzą spójnej narracji, ale… W Białymstoku jest na przykład zwyczajnie mniej miejsc, w których się można pokazać. Może rodzimy się tak samo zdolni, ale czy mamy takie same możliwości na tych zdolnościach się skupiać? PS Jest mniej możliwości pokazania się, ale i mniej okazji,

fot. mat. artystów; str. prawa – fot. 1. – aut. rafał lachowicz

Jak oceniacie konkursowy występ? Tomek Sawczuk (śmiech) Pewnie każdy ma inne odczucia… Michał Kułak Na pewno byliśmy zestresowani, bo nie graliśmy dotąd za często, a to była jednak okazja, przy której wypadało się pokazać z lepszej strony. Tym bardziej, że mieliśmy tylko 10 minut, czyli dwa numery. Piotr Sawczuk Stres też taki, że byliśmy pierwszą kapelą, więc nie wiedzieliśmy co będzie później… TS …mało czasu na soundcheck, na ustawienie się. Jak już przyjechałem na eliminacje odczułem też, że jesteśmy trochę z innej bajki. Już nawet patrząc na Vshood, którzy grali po nas – oni dużo bardziej pasowali do samej idei festiwalu Electronic Beats.


muzyk a

by ktoś profesjonalny wypowiedział się na temat tego, co robisz. A więc mniejsza szansa, by zaistnieć w ogólnopolskich mediach. My rozbijamy się na granicach lokalnych. TS Dochodzi fakt, że może gramy dosyć dziwne rzeczy. Mamy w mieście mocną hip hopową scenę, mocną metalową scenę, z gitarową alternatywą gorzej… Słuchamy tego, co znamy, a nie słuchamy tego, czego nie znamy. Kulturalnie u nas jednak dzieje się mniej niż w Mazowieckiem, Wielkopolskiem, więc jak już jakaś Ikebana gdzieś się tam dostanie, to próbujemy stwarzać pozory, że dzieje się więcej, niż się dzieje. A jak duża jest ta alternatywna scena? TS Niewielka. My się wymieniamy w różnych składach: Bolo Young, Skorupy, Ikebana, Pokrak… MK Jak jedna rodzina… TS …ale chciałoby się więcej takich rodzin. MK …i na pewno nie można powiedzieć, że jesteśmy zamknięci. Bo szukamy ludzi, z którymi można pograć. Chociażby w Skorupach. Szukamy wokalisty (westchnienie). Jakie macie plany? MK Za miesiąc gramy w Warszawie, w Saturatorze. TS …co też jest symptomatyczne, że odzywa się ktoś z Warszawy a nie z regionu. MK Wydaje nam się, że to echo tego T-Mobile… TS I dłubiemy sobie. Powoli. Mamy już trochę zalążków pomysłów i ze dwa-trzy numery, które moglibyśmy zarejestrować. Ostatnie pytanie: dlaczego wasza muzyka jest przeintelektualizowana? TS A jest taka? (śmiech) MK Moja muzyka nie jest przeintelektualizowana. Co masz

na myśli? (śmiech)

reklama

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 35


nasz białystok

Hemp Gru – Czas podsumowań 36 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

Rozmawiał Karol Rutkowski

foto mat. hemp gru

Mimo upływu lat Hip-Hop w Polsce ciągle fascynuje kolejne pokolenia młodych ludzi. Wilku i Bilon poprzez swój Rap zyskali nie tylko szacunek, ale też status żywych legend na scenie. W ubiegłym roku postanowili zakończyć działalność Hemp Gru. Jednak zanim to nastąpi spotkają się ze swoimi fanami w całym kraju podczas trasy koncertowej „Braterstwo Tour”. W Białymstoku wystąpią już 27 kwietnia na Węglówce


muzyk a Za Wami kilka długich lat na scenie. Co z perspektywy czasu uważacie za swój największy sukces? Wilku Dla mnie są to złote płyty oraz frekwencja na naszych koncertach w kraju i za granicą. Bilon Moim zdaniem nasz największy sukces to to, na co zapracowaliśmy. Jednym słowem – Diil Gang, czyli wielka rodzina!

Czy trzymając świeżo wytłoczony „Klucz” spodziewaliście się, że Wasza muzyka będzie cieszyła się taką popularnością? Wilku Nie robimy muzyki pop. Moim zdaniem ludzie przyjęli naszą

muzykę, bo jest prawdziwa. Tworząc tę płytę, daliśmy z siebie wszystko. Graliśmy koncerty na dwa lata przed oficjalnym ukazaniem się krążka. Byliśmy rozpoznawani z wcześniejszych produkcji i gościnnych udziałów. Bilon Nie. Ja się nie spodziewałem. Sami wzięliście sprawy w swoje ręce zakładając wytwórnię. Co Was do tego skłoniło? Wilku Chciałem, aby nasze produkcje wychodziły spod naszej ban-

dery. Staramy się być coraz bardziej profesjonalni. Na rynku nie ma miejsca dla słabych. Nagrywamy, robimy muzykę, realizujemy dźwięk. Zakupiony sprzęt służy nowym talentom, jak i starym wyjadaczom. Od strony technicznej wspierają nas: Waco, Fuso, Dj Steez, a za sterami stoi Szwed SWD. Bilon Dla mnie to była chęć wydawania w swojej wytwórni. Jesteście jednymi z pionierów hip-hopu w Polsce. Byliście świadkami ewolucji, która na przełomie lat dotknęła całą kulturę. Jak Wy oceniacie zmiany, które zaszły? Wilku Hip-hop w Polsce ewoluuje cały czas. Są twory, które nie powin-

ny ujrzeć światła dziennego, ale są i tacy, których twórczość wywołuje radość. Ludzie robią coraz lepsze teledyski, coraz lepszą muzykę. Lepiej też tańczą i malują. Mamy dobre imprezy. Ludzie potrafią się bawić bez spinek. Artyści z zagranicy chętniej odwiedzają Polskę. To jest to. Bilon Zmiany są normalną opcją ewolucji, toteż cała kultura rozwinęła się mocno przez te lata. Dziś jest w pełni profesjonalna, ukształtowana. Faza eksperymentalna pozostała historią. Człowiek przez całe życie zdobywa nowe doświadczenia. Czego nauczyliście się przez te 15 lat wspólnej drogi? Wilku Wyrozumiałości wobec siebie – to na pewno. Często mamy

inne zdanie, ale potrafimy znaleźć kompromis.

Bilon Ja co dzień uczę się nowych opcji. Odkrywam nowe horyzonty, jednak posiadam sztywny kręgosłup, dzięki któremu jestem tu, gdzie jestem.

W mediach dużo mówi się o problemach rynku fonograficznego. Czy faktycznie fizyczne albumy wydane na płytach CD odchodzą do przeszłości? Wilku Nie wiem, skąd ta informacja. Właśnie odebraliśmy złoto za al-

bum „Braterstwo”. Ludzie mają coraz lepszy gust i nie wszystko łykają. Można być „gwiazdą” będąc tylko na Facebooku czy YouTube. Kanały dystrybucji zmienią się w niedalekiej przyszłości i to jest pewne. Bilon Taka jest tendencja rynkowa, jednak zawsze będą kolekcjonerzy, którzy będą chcieli mieć w ręku fizyczny album. Wielu artystów uważa, że nie zarabia się na sprzedaży płyt, ale na koncertach. Podzielacie tę opinię? Wilku Wszyscy, którzy nie mają ugruntowanej pozycji, zawsze będą

narzekać. Ktoś, kto ma na swoim koncie złoto czy platynę, na pewno się uśmiechnie słysząc to stwierdzenie. Są artyści, którzy za swój występ biorą kilkaset złotych, ale są i tacy, którzy biorą kilkadziesiąt tysięcy. Bilon Ogólnie mówiąc – tak. Jednak jakiś grosik też skapnie ze sprzedaży nośników. Zdarzyło się Wam współpracować z białostockimi raperami. Jak oceniacie północno-wschodnią scenę? Wilku Bardzo dobrze. Lukasyno jest dla mnie reprezentantem tego

rejonu. Bardzo lubię jego styl. Bilon Współpracowaliśmy przede wszystkim z Non Koneksją, która od wielu lat konsekwentnie działa na scenie – szacunek dla nich. W ubiegłym roku zdecydowaliście zawiesić działalność jako zespół. Skąd ta decyzja? Wilku Wynikło to samo z siebie. Postanowiliśmy i tak się stało. Chcie-

liśmy, żeby ludzie nie zadawali pytań…

Bilon U mnie wynika to z chęci zrobienia albumu solowego. Wszyst-

ko inne pozostaje bez zmian. Dalej razem będziemy grać koncerty, prowadzić firmę Diil i rozwijać kulturę Hip-Hop. Co w takim razie planujecie robić teraz? Wilku Kończymy trasę „Braterstwo” i bierzemy się ostro do pracy nad swoimi albumami. Bilon Zapraszam do sprawdzania naszych stron: hempszop.pl, hempgru.pl i diil.tv – tam wszystkiego się dowiecie. reklama

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 37


shortlist dzieje się w mieście

short waves

audiofeels

elka krajewska – pole lokalne

Kino Forum • 23 kwietnia, godz. 19.

OiFP, Sala Koncertowa ul. Podleśna 2 • 21 kwietnia, godz. 19.

Galeria Arsenał • do 9 maja

38 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

pięcioksiąg izaaka Białostocki Teatr Lalek • 27 kwietnia – PREMIERA

Opowieść o niezwykłym życiu żydowskiego krawca, Izaaka Jakuba Blumenfelda. Zazwyczaj żydowskiego – bo czasem polskiego, rosyjskiego, niemieckiego – w zależności od tego, gdzie akurat rzucił Go łaskawy Los. Los, który we wspomnianej wyżej łaskawości nie szczędził Mu całej gamy doświadczeń, jak dwie wojny światowe, trzy obozy koncentracyjne oraz niezliczona ilość przygód – niezwykłych, ciekawych, zabawnych, a czasem wprost przejmujących. Zabawna opowieść o nieprzewidywalności ludzkiego losu, w której – pod płaszczykiem żydowskiego humoru kryją się ponadczasowe, nie tylko żydowskie mądrości. Spektakl okraszony muzyką na żywo oraz wspaniałą scenografią Wiesława Jurkowskiego.

Wieloelementowa praca Pole lokalne Elki Krajewskiej łączy projekcje wideo, animacje, nagrania dźwiękowe, obiekty oraz zapisy tekstowe zebrane podczas 90-dniowej podróży artystki po Polsce w 2006 roku. Złożone dzieło odzwierciedla surowe realia, w których powstało – ze wszystkimi konsekwencjami zanurzenia się w  nie i  zawłaszczenia ich strzępów. Jednym z kluczowych elementów działania Krajewskiej było spontaniczne nawiązanie kontaktu z nieznajomymi ludźmi i sprawdzenie ich wrażliwości na sztukę oraz, bardziej ogólnie, tolerancji ludzkiej dla aktywności artystycznej. Projekt stanowi także próbę zbadania pamięci zbiorowej Polaków, odczytanej dzięki indywidualnym wspomnieniom i doświadczeniom oraz poprzez szerszą narrację historyczną XX wieku. Jest on jednocześnie współczesną analizą rzeczywistości widzianej i doświadczanej poprzez pryzmat nieustannych przemian rodzimego kraju. Artystka konfrontuje się z polską rzeczywistością po blisko dwudziestu latach emigracji. Artystyczna hybryda Krajewskiej jest sprzężeniem żywiołów i emocji – a jednocześnie zachowuje formalną i artystyczną dyscyplinę wynikającą z koncepcji dzieła i logistycznych wymogów jego realizacji. materiały prasowe organizatorów; sxc.hu: fotocromo

Piąta edycja SHORT WAVES startuje 4 kwietnia w Poznaniu. Poznańska inauguracja będzie pierwszym etapem podróży przez sale kinowe Polski i Europy, w którą wyruszy dziewięć filmów wyselekcjonowanych spośród stu pięćdziesięciu nadesłanych propozycji – oczywiście festiwal odwiedzi także Białystok. W tegorocznym konkursie widzowie zobaczą: kolażowy Foton Alexandra Pawlika, teledysk Katachi duetu Katarzyna Kijek/ Przemysław Adamski, rysunkowy dokument O rządach miłości Adeli Kaczmarek, plastelinową animację Sponge Ideas Katarzyny Nalewajki i Pauliny Szewczyk, dramat Strażnicy Krzysztofa Szota, fabularne Święto Zmarłych Aleksandry Terpińskiej, animację Co się dzieje, gdy dzieci nie chcą jeść zupy Pawła Prewenckiego, film literacki Umiłowanie życia Piotra Bosackiego i obyczajową historię Wspomnienie poprzedniego lata Kuby Gryżewskiego i Ivo Krankowskiego. Tradycyjnie już, przyznane zostaną dwie nagrody. Zwycięzca, wytypowany w wyniku głosowania publiczności, otrzyma Grand Prix w wysokości 10 000 zł, a o wartej 5 000 zł Short Waves PRO zdecyduje międzynarodowe jury.

AudioFeels to grupa, wykonująca muzykę w stylu Vocal Play. Jest to nowatorskie podejście do śpiewania, które polega na imitacji instrumentów, poprzez maksymalne wykorzystanie wyłącznie możliwości głosu. Zespół został stworzony w 2007 roku przez wychowanków Chóru Akademickiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Staranna edukacja pozwoliła na podjęcie ambitnego zadania – stworzenia wyjątkowego, nowoczesnego brzmienia daleko wykraczającego poza chóralną tradycję. Wstęp 10 zł lub z zaproszeniem


w węgierce

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 39


felieton

DOWODY NA NIEISTNIENIE DOWODU

W słońce wychodzą grillowce

TEKST Krzysztof Szubzda

40 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl

ś

piewał Stasio – najbardziej niedoceniony polski raper, znany z innych złotych myśli, jak: „Każdy socjolog powinien mieć praktyki w nocnym”. Istotnie, mimo opornej zimy (gdy to piszę za oknem nadal minusy i śnieg) „wiosna kiedyś musi nadejść”. A z nią ciepło, słońce i chęć, by nie w domu siedzieć, a jak mawia mój kolega, buszować na siczy. Czyli wyjść w miasto. Tylko trawa jeszcze słaba, więc leżeć na gołej ziemi się nie chce. Należałoby więc skorzystać z oferty gastronomii, ze szczególnym naciskiem na śniadaniarnie. W większych miastach to obyczaj i znany, i całkiem popularny. Mieszka człowiek na opłotkach. Samochodem, czy autobusem – nie wiadomo ile czasu zejdzie, by do pracy trafić – warto wyjechać wcześniej. Ale pospać też trzeba, więc śniadanie staje się marginesem. W pracy coś się zawsze złapie: do biurowca przyjdzie Pan Kanapka, w kiosku odhaczy się batona. A w najlepszym przypadku – gdy podróż będzie bezkolizyjna – zostanie z pół godzinki wolnego. Na tę sytuację z powodzeniem odpowiadają wielkomiejskie śniadaniarnie. Tradycyjnie w okolicach dychy oferują zestaw złożony np. z tostów czy jajecznicy, kawę albo herbatę i (do wyboru) jedną z mainstreamowych gazet. Dycha za posiłek to drogo? Pewka. Bułka z pasztetem (smaruje się i mokry, więc po co masło) to dwa zeta, nie dziesięć, ale… W dziesięciu złotych zapłaconych za posiłek na mieście mamy poza wiktuałami i gazetą także kilka możliwości. Radość z miejskiej przestrzeni – a tę mamy schludną i czystą, nawet jeśli (nadal) odrobinę małomiasteczkową. Okazję do spotkania z drugim człowiekiem, chwili rozmowy, wymiany głupiego uśmiechu z kelnerką (wbrew pozorom też ważne) i wreszcie – jesteśmy obsługiwani. Bo nie trzeba El Bullo i Ferrana Adrii z wypomadowanym wąsem (wiem, on nie nosi wąsa), żeby poczuć odrobinę luksusu. Wystarczy, że owa uśmiechnięta młoda dziewczyna spyta nas przed dziesiątą rano, czego sobie życzymy i sama życzy smacznego. Choćby miała to być oznaka profesjonalizmu – nie serca odruch – dzień zaczniemy milej. Inna sprawa, że wędlina, ser, pieczywo, jajka, prąd w opiekaczu i gaz w kuchence… czyli w domu będzie taniej. Ale czy to aż taka różnica? Z takim korzystaniem z uroków gastronomii łączy się też kwestia kulturowa. Powstaje obyczaj otwierania się na miasto, wnikania w nie. Przerywa się choć trochę zaklęty krąg praca – dom – praca – dom… Miasto zaczyna żyć. Wyciska to też pewien poziom. Śniadanie czy nie, do lokalu trzeba przyjść schludnym. Rano odkurzyć mydło, zajumać dziadkowi wodę brzozową i pachę wyszorować. Odpastować buty albo choć przetrzeć. A może krawat nałożyć, choć to nie pogrzeb? Że w szyję pije? To albo źle wywiązany, albo hodujecie tłuszczowe wola. Ogarnijcie się. Trochę szacunku do siebie! A co na to samo miasto? Ano nico. Oferta poranna nie powala ani różnorodnością, ani jakością. Kto temu winien? Popyt. Konsument. Pokażcie właścicielom lokali, że ich usługi są potrzebne przed 16 i że nie chodzi tylko o napełnienie kufla, a oni chętne skorzystają z okazji do zarobku. Pomyślcie o tym następnym razem, gdy będziecie odwijać z celofanu kanapkę z żółtym i pomidorem. Odrobina high-life’u jest na wyciągnięcie ręki. Naprawdę.

fot. z arch. autorów

Z

awsze zastanawiałem się do czego służy dowód rejestracyjny? Oprócz tego, żeby go mieć w razie kontroli. Ale tak naprawdę, w razie kontroli moglibyśmy mieć np… pieska-kiwaczka. Jest równie popularny wśród kierowców! I też do niczego nie służy, oprócz tego, że umila nam podróż balansowaniem łba na śrubie w rytm polskich wybojów. Moglibyśmy się legitymować płytą CD, która bardzo często dynda na lusterku wstecznym, albo szyszką lub wielkimi pluszowymi kośćmi do gry. Nie wiem po co to kierowcy wożą, można by nadać temu jakiś wyższy sens. Jednak tak się jakoś utarło, że do pokazywania w czasie kontroli służą jednak dowody rejestracyjne. Ja sam złożyłem kiedyś wniosek o wydanie dowodu rejestracyjnego, bo akurat kupiłem samochód. A następnie rozbiłem samochód. Niechcący. Uderzyłem w znak ostrzegawczy „Uwaga drzewa w skrajni drogi!” Swoją drogą to dziwne, że jeśli drzewa rosną w skrajni to się przed nimi ostrzega, a jeśli w skrajni stoi znak uwaga drzewa w skrajni, to się już nie ostrzega. Może dlatego, że przed znakiem ostrzegającym o znaku też trzeba by było postawić znak. Ale gdyby postawić go poza skrajnią, to nie trzeba byłoby ostrzegać, wystarczyłoby poinformować znakiem informacyjnym, że znak ostrzegawczy o znaku ostrzegawczym stoi poza skrajnią. Bo w skrajni stoją drzewa. No ale wtedy wpadlibyśmy w pętle ostrzeżeń przed ostrzeżeniami. Tak czy owak, musiałem wrócić do urzędu, żeby wyrejestrować samochód. Ale pani w urzędzie powiedziała, że nie może wyrejestrować samochodu, bo go właśnie rejestruje. Hm… nie zdawałem sobie sprawy, że rejestracja samochodu jest zjawiskiem tak samorzutnym i nieodwracalnym, jak lawina, sztorm, następstwo pór roku. Nie da się tego zatrzymać. Zaproponowałem, żeby może podzielić to na dwie fazy: najpierw powstrzymać rejestrację, a potem jak się nieco przejaśni spróbować wszcząć „wyrejestrację”. Okazało się jednak, że nie można wyrejestrować czegoś, co nie zostało zarejestrowane. To akurat brzmiało logicznie. Więc może zostawić nierejestrowane nierejestrowanym i rzecz się wyrejestruje przez niezarejstrowanie. Ale to nie takie proste, bo żeby auto wyrejestrować, trzeba je najpierw zezłomować, a złomować można tylko auta zarejestrowane. A moje stało się złomem przed rejestracją i nie dało się go ani zarejestrować, ani wyrejestrować, ani nie zarejestrować. To było najbardziej skomplikowane wyzwanie intelektualne od czasów kota Shrödingera, który żył i nie żył jednocześnie. Tylko renówka nie mogła być i nie być jednocześnie, a jednak była. I nie była. Rozwiązanie tej całej sytuacji okazało się jak zwykle niezwykle proste. Zamiast dowodu rejestracyjnego wydano mi zaświadczenie o braku dowodu rejestracyjnego, następnie pani zarejestrowała auto, na podstawie czego złomiarz mi je zezłomował, na podstawie czego druga pani mi je wyrejestrowała i wszystko wróciło do normy. MORAŁ: żeby coś załatwić trzeba zawsze mieć dokumenty, a jeśli nie masz dokumentu, musisz mieć dokument, że nie masz dokumentu.

TEKST Paweł Waliński


Fundacja Na Rzecz pomocy Dzieciom z GrodzieńszczyznY

Fundacja Polska Pomoc ul. Świętojańska 24 lok. 2 15-277 Białystok KRS: 0000360501 Tel: 85 732 37 70, kom. 511 687 687

Zwracamy się do Państwa z gorącym apelem o przekazywanie swojego 1% naszej organizacji. W latach ubiegłych całość wpływów, które otrzymywaliśmy z tytułu 1% przeznaczaliśmy na program ratowania zdrowia i życia dzieci. Opłacaliśmy rachunki za pobyty szpitalne, zabiegi i operacje, zakup leków, sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego, pobyty na turnusach rehabilitacyjnych. za pomoc DZIĘKUJEMY! reklama

PRZEKAŻ SWÓJ 1 % NA SZCZYTNY CEL

KRS 0000000291 Fundacja na rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny ul. Świętojańska 24, 15-277 Białystok tel/fax: (85) 732 37 70 www.jedenprocent.sos.pl www.facebook.com/grodzienszczyzna

KRS 0000360501

Darowizny przeznaczamy na —— pomoc potrzebującym w kraju i za granicą, —— pomoc dla podopiecznych Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego dla Dzieci i Młodzieży w Bacikach Średnich, —— finansowanie rehabilitacji oraz zakup sprzętu rehabilitacyjnego dla chorych dzieci, —— organizację kolonii letnich dla dzieci, —— i wiele innych…

fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 41


tu nas znajdziesz

7 POKUS Słonimska 2

SZKOŁA JĘZYKÓW OBCYCH

ABC szkoła języków obcych KEN 52 lok. 2

Leszczynowa 25

FREE – WAY św. Rocha 14a lok. 11 Lipowa 37

Zamenhofa 19

KAMELEON

FUKS PIZZERIA

KAWELIN

Grochowa 3

Legionowa 10

GUNGA CAFE p. 0 lok. 13 ESPRESSO BAR p. 2 lok. 27

FUTU SUSHI

KLUB ROTUNDA

Lipowa 12

Żelazna 9

Trattoria Czarna owca

GOSPODA PODLASKA

Lipowa 24

Żelazna 9

Kalinowskiego 1

PRUSZYNKA

Białówny 4 lok. 19 Białówny 5 lok. 11 Malmeda 13 lok. 25

AKCENT

Białostocki Teatr Lalek

poliklinika ARCISZEWSCY

JUBILECH Słonecznikowa 21

Rynek Kościuszki 17

alfa centrum

BTL

FITNESS PLACE PEJO

Grochowa 3 Berlinga 17a

QMEDICA Waszyngtona 30/1U

quattro pizzeria Wysoki Stoczek 54

GRAM OFF ON Malmeda 17

KPKM

SFERA TAŃCA

Składowa 11

Jurowiecka 52

KSIĄŻNICA PODLASKA

Sponti Alfa Centrum

Kilińskiego 16

BIERHALLE

gran via

KULA HULA

Rynek Kościuszki 11

Lipowa 6

Jurowiecka 31

BOK

GRODNO

LABALBAL

Legionowa 5

Sienkiewicza 28

Warszawska 21 lok. 3

STUDIO LINE Słonimska 12

SUPERNOVA DENTAL CLINIC Warszawska 39 lok. 8

Centrum zdrowia

Gryfan

LATIN STUDIO

KEN 50/U4 Mickiewicza 39/U7

Lipowa 6

Choroszczańska 33

COLOSSEUM

Gusto Italiano

Kopernika 5

Sienkiewicza 46

Country Avenue Malmeda 29

CZARCI PUB&JADŁO Skłodowskiej-Curie 3

HIALURON

Tchibo

HomeSchool

LONDON ACADEMY Hetmańska 8

D3 STUDIO

HOTEL 3 TRIO

MANIAC GYM

Hurtowa 3

Warszawska 79a

Efekt Proffessional

HOTEL BRANICKI

EMPIK

Zamenhofa 25

Hotel pod herbem

Sienkiewicza 3 Świętojańska 15 Miłosza 2 Hetmańska 16

Wiejska 49

ENERGY ZONE

HOTEL PODLASIE

Kawaleryjska 22a

27 Lipca 24/1

Instytut zdrowego odżywiania Częstochowska 18 lok U1

OPERA I FILHARMONIA PODLASKA Odeska 1

OPRAWA OBRAZÓW RAMKO Ciepła 1

ESKULAP Nowy Świat 11c Malmeda 6 Białówny 9/1

INSTYTUT URODY Warszawska 57 lok. 4

Elektryczna 12

Little hell Lipowa 4

Jaroszówka 63

Częstochowska 3 Św. Mikołaja 1 lo. 7

teatr dramatyczny

Alfa Centrum, parter, lok. 24

Starobojarska 12 lok. 8u

Żelazna 9 lok. 12a

TAKE2GO Atrium Biała

PIZZA SAVONA Rynek Kościuszki 8 Pogodna 11F Legionowa 9/1

TOKAJ Malmeda 7

TOTEM STUDIO TOTEM STUDIO

27 lipca 30

VILLA TRADYCJA Włókiennicza 5

VOC Szkoła dźwięków Elektryczna 1

WARSZAWSKA 39 Warszawska 39

WILLA PASTEL Waszyngtona 24a

WINoteka Sami swoi Alfa Centrum


fakty.bialystok.pl faktyBiałystok 43


44 faktyBiałystok fakty.bialystok.pl


Fakty Białystok nr 010