Page 1

Studencka nr 7(12) listopad 2011

Niezależny magazyn akademicki Studencka nr 7(12) listopad 2011

Numer 8(13) / październik 2011

„Jestem za,stypendiami Co z tymi Od obecnego roku Prezydent Bronisław Komorowski podpisał 5akademickiego kwietnia nowelizację stu-Prawa o szkolnictwie wyższym i ustawy o stopniach i tytule naukodentom nie przysłuwym i tytule w zakresie sztuki. gująoraz jużo stopniach stypendia Ustawa wejdzie w życie 1 października 2011r. za wyniki w nauce Na mocy zmian studenci zapłacą za studia na lub sporcie. Naa wykładowcy ich drugim kierunku, będą mogli miejscu maksymalnie pojawiło sięna dwóch etatach. pracować stypendium rektora. Reguluje to nowelizacja do ustawy prawo o szkolnictwie wyższym.

Dokończenie na str. 4

Fot. Patrycja Migoń

Dokończenie str.4

a nawet przeciw”

Gdzie imprezują studenci UO

E W NUMER Z

03 – Bez pokory Studencka zapytała żaków, w którym z 04 –azeta Jestem za a nawet przeciw opolskich klubów bawią się najczęściej. W son06 –dzie Stypendia dla najzdolniejszych i wzięło udział 100 przypadkowych studennajbiedniejszych tów. 07 – Kibic≠ Kibol Z naszego badania wynika, że zwycięzcą został Drake, któ08 – Pedagogika inne niż wszystkie ry otrzymał 34% głosów. – Wydestylować Na09 drugim miejscu znalazł sięprawdę Big Ben. Kolejne pozycje zajęły10 Cina, Aquarium i U Papy Musioła. Nie wszyscy jednak – Sleepy Hallow lubią chodzić do klubów. Aż 13% przepytanych stwierdzi11 – Trudna sztuka studiowania ło, że w ogóle do nich nie uczęszcza. 12 – I ty możesz zostać modelką Wiktor Gumiński 13 – Opole – miasto ludzi kreatywnych

G

Damian Bonarek


Studencka nr 7(12) listopad 2011

02

Papa Musioł

E

W NUMERZ

Ewelina Olszewska

SPOŁECZEŃSTWO STUDENCKIE: 03 – Trudna sztuka studiowania 04 – Stypendia dla najzdolniejszych i najbiedniejszych 05 – Pedagogika inna niż wszystkie 06 – Też mamy swoje święto; Opolska perła 07 – Opolski tydzień karier; Jak osiągnąć sukces? 08 – Modeling to przygoda

KULTURA / ROZRYWKA: 10 – Humor na poczekaniu 11 – Recenzje: Podziemny krąg; Midnight in Paris

SPORT:

Biografia

ewe.olsz@gmail.com

12 – Niezły start opolskiego beniaminka; Legitymacja AZS – ISIC

K

ażdy uczeń o Papie Musiole pamięta, Czci go cały tydzień, nie tylko od święta. Bo to człowiek dla Opola zasłużony, Przechodząc koło pomnika trzeba składać mu ukłony. Prawdziwy Ślązak, z Wodzisławia pochodził, nikomu nie zrobił krzywdy, nigdy nie zaszkodził. Dzięki swoim zdolnościom został miasta prezydentem, nikomu się na chwalił swoim na władzę patentem. Nigdy na stanowisku nie chciał się dorobić, dla wszystkich był dobry, nikogo nie chciał zwodzić. Przez wielu nazywany Aniołem Stróżem miasta, choć minęło lat wiele nikt do pięt mu nie dorasta. Na pomniku przedstawiony z krawatem rozwianym, taki był Nasz Papa- wiecznie zalatany. Drugim atrybutem teczka w rękach była, w porządku i czystości tkwiła jego siła. Dzięki niemu w Opolu mamy festiwal piosenki, młodzi wykonawcy promują swe wdzięki. Towarzystwo Przyjaciół Opola też było jego pomysłem, jednym z wielu zresztą, choć zrealizował wszystkie. I Dni Opola sprawiają, że o nim pamiętamy, w Amfiteatrze również chętnie czas spędzamy. Konrad Jagieniak

Partnerzy:

Redaktor naczelny: Marcin Rol Zastępca red. naczelnego: Patrycja Migoń Dział finansowy: Justyna Krzyżanowska Korekta: Anita Pilżys, Katarzyna Chałupnik, Dominika Kałuzińska Skład DTP: Patrycja Migoń Redakcja: Anita Pilżys, Michał Chudzik, Konrad Jagieniak, Sara Bis, Patrycja Kubat, Maciej Śmich, Iga Kowalska, Damian Bonarek, Wiktor Gumiński, Joanna Bełch, Margo Kravtchuk, Bartosz Janczak, Anna Drab,

Ewelina Olszewska, Magdalena Szewczyk, Ada Dobosz, Agnieszka Rybałtowska, Ewelina Machacka, Martyna Musiał, Magdalena Janduda, Amadou Guindo

Kontakt: studenckauo@wp.pl Spotkania redakcyjne: Wtorek, godz. 19:00 - 20:00, Sala 220


Studencka nr 7(12) listopad 2011

03

Trudna sztuka studiowania Proces studiowania, który postrzegany był kiedyś jako niesamowity okres poszerzania horyzontów przez młode pokolenie, dzisiaj przedstawia się jak hulańczy etap przeznaczony na wybujałą konsumpcję za pieniądze rodziców. Dni pełne wolnych poranków i wieczorów wleką się studentom bez końca na jakże praktycznym „nicnierobieniu”. Niejedna zabawa kończy się urwanym filmem i wymiocinami na nowych spodniach... - Tak się schlałem, że nic nie pamiętam - skwitował ostatnio koncert, na którym był mój znajomy. Na pytanie: - Co tak naprawdę wyciągnąłeś z tej imprezy skoro zalałeś się w trupa? - odpowiedź była błyskotliwa i szybka: - Nie, no coś tam pamiętam. Było ciemno i grała muzyka. Takie imprezowe hity mógłbym tu mnożyć w nieskończoność, ale czy sam czytelnik nie uświadczył w przeciągu roku 2011 podobnej sytuacji? Średnio wysokie wymagania ze strony wykładowców oraz mało ciekawe zajęcia, wpływają na ocenę tego, że większość moich kolegów i koleżanek przytłacza ilość przerabianego materiału. Filozofia za nudna, matematyka za ciężka, fizyka zbyt skomplikowana i kolokwialna „d**a...” za ciężka. Kiedy rozglądam się dookoła mam wrażenie ,że ręka rynku musiałaby być nie tylko niewidzialna, ale i szczególnie wrażliwa na ludzką nieporadność, żeby wszystkim umożliwić w

przyszłości pracę za godziwe wynagrodzenie. Większość studentów wyobraża sobie, że po odebraniu dyplomu pracodawcy rozpoczną o nich walkę, prześcigając się w co lepszych ofertach pracy. Niestety, nawet mamy dziś w Polsce ogromną liczbę absolwentów wyższych uczelni, którzy już kilka lat szukają pracy w swoim zawodzie. Podejrzewam, że wielu z nas będzie musiało podzielić ten los. Przydałoby się wyróżnić na plus wysokimi kompetencjami i wiedzą zamiast zrażać przyszłego szefa niskimi kwalifikacjami... Brak zainteresowania zajęciami, które nie były owiane tajemnicą podczas procesu rekrutacyjnego na studia, nie przekłada się w żaden sposób na realizowanie ambicji pozanaukowych. Z tego, co zdążyłem zauważyć, lwia część naszych studentów nie ma zainteresowań, oprócz leczenia kaca i udawania celebrytów w nocnych klubach otwartych siedem dni w tygodniu. Jeśli dla życia kulturowego i intelektualnego Opola student jest niezaangażowaną szarą eminencją to dla

Amadou Guindo

guindo.aj@gmail.com

okolicznych klubów i barów będzie na pewno stałym klientem oraz głównym targetem promocji i reklam. W przyszłości na rozmowie kwalifikacyjnej niejeden na pewno usłyszy, że „z pustego to i Salomon nie naleje”, jak narazie większość nie wylewa jednak za kołnież. Czy przeciętny student ma na siebie jakikolwiek pomysł, który konsekwentnie realizuje? Prześlizgnięcie się na kolejny semestr to chyba nie koniec ambicji? Z obserwacji wynika jednak co innego. Nie chce się wziąć odpowiedzialności za otaczającą nas byle jakość i choć przydałoby się coś naprawić, to sił starcza nam jedynie na podwinięcie rękawów. Studia robione są najczęściej dla papieru, który kiedyś złapie nas za rękę i zaprowadzi ku świetlanej przyszłości z pięknym domem na obrzeżach miasta, uśmiechniętą rodziną z reklamy proszku do prania, lexusem i psem któremu ogon nigdy nie przestanie merdać... Niestety „każdy z nas potrafi marzyć,choć urzeczywistnianie tych marzeń cierpi na paraliż” jak rapuje O.S.T.R . Erich Fromm w swoim studium na temat ludzkiej natury pt. „Ucieczka od Wolności” napisał: „Życie posiada własny wewnętrzny dynamizm; dąży ono do rozwoju, do znalezienia swego wyrazu, do spełnienia się. Wydaje się, że jeżeli tendencja ta zostanie udaremniona, wówczas energia skierowana w stronę życia ulega procesowi rozkładu(..)”. Mam wrażenie, że świadkiem tego rozkładu jestem tak często, że do napisania o nim książki brakuje mi tylko talentu pisarskiego. Pewnie wiele osób po przeczytaniu tego felietonu powie, że demonizuje studencką mentalność dzisiejszych czasów, że spotykałem złych studentów o złej porze i w ogóle to całą sprawę spłaszczam, trywializuję i wyrywam sytuację z kontekstu. Czemu nie? - odpowiadam. Przecież to mój felieton.g


04

Społeczeństwo studenckie

Studencka nr 7(12) listopad 2011

Stypendia dla najzdolniejszych

Fot. Patrycja Migoń

Od obecnego roku akademickiego studentom nie przysługują już stypendia za wyniki w nauce lub sporcie. Na ich miejscu pojawiło się stypendium rektora. Reguluje to nowelizacja do ustawy prawo o szkolnictwie wyższym.

Ewelina Machacka ewemachacka@wp.pl

T

en, kto kontynuuje naukę po maturze, wie jak ważny jest każdy grosz na studiach. Nie powinniśmy się łudzić, że mit biednego studenta w naszym kraju kiedyś przeminie, ponieważ szacuje się, iż w obecnym roku akademickim liczba studentów pobierających stypendium może spaść nawet o 70 tys. Podpisana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego 5 kwietnia 2011 roku nowelizacja ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym”, przez długi czas była tematem rozmów w środowisku studenckim. Powodem były zawarte w niej takie kwestie jak m.in. płatny drugi kierunek studiów oraz zmiany w przyznawaniu stypendiów. Do tej pory studentów obowiązywał szeroki wachlarz różnego rodzaju stypendiów. Art. 173 ustawy z 27 lipca 2005 roku stanowił: „Student może ubiegać się o pomoc materialną ze środków przeznaczonych na ten cel w budżecie państwa w formie: stypendium socjalnego, stypendium specjalnego dla osób niepeł-

nosprawnych, stypendium za wyniki w nauce lub sporcie, stypendium ministra za osiągnięcia w nauce, stypendium ministra za wybitne osiągnięcia sportowe, stypendium na wyżywienie, stypendium mieszkaniowego oraz zapomogi”. Natomiast od października będą przyznawane tylko stypendia socjalne, dla osób niepełnosprawnych, stypendium rektora dla najlepszych studentów oraz stypendium ministra za wybitne osiągnięcia. Według nowych przepisów już nie tylko średnia będzie głównym kryterium. To sam rektor będzie decydować, dla kogo zostaną przeznaczone pieniądze. Pod uwagę będą brane wyniki w nauce, czynny udział w życiu uczelni, kołach naukowych, wolontariat itp. Warto także zapamiętać, że stypendia rektora dla najlepszych studentów są teraz przyznawane na wniosek studenta

przez rektora i wypłacane co miesiąc. Jeśli sami nie upomnimy się, to pieniądze trafią do kogoś, kto wypełnił wniosek i zaniósł do dziekanatu. Nie będzie jednak łatwo dostać stypendium rektora, ponieważ jedynie 25% kwoty przekazywanej przez MNiSW uczelniom jest przeznaczona na stypendia naukowe. Co za tym idzie? Nastąpi zwiększenie puli na stypendia socjalne. Rząd uważa, że państwo powinno pomóc studentom z uboższych rodzin w zdobywaniu dalszej wiedzy. Większość studentów nie rozumie jednak tych nowelizacji. - Nie wiem, dlaczego w naszym kraju wprowadzane są takie zmiany. Mnie to

demotywuje do nauki. Ogólnie mówi się, że studia są bezpłatne, lecz nikt nie zwraca uwagi na to, ile przeciętny student wydaje pieniędzy na kserówki. Ostatnio robiłam porządki w notatkach i po czwartym semestrze zgromadziła mi się sterta, która wielkością zbliżona jest do dwóch ryz papieru. Tak dużo pieniędzy poszło na to, a bez kserówek ani rusz - mówi Daria, studentka trzeciego roku europeistyki. Jak więc widzimy, reforma w szkolnictwie wyższym nie dotyczy tylko tematów związanych z organizacją pracy na uczelniach wyższych, wieloetatowości wykładowców, ale dotknie także większości studentów. Za każdy kolejny kierunek studiów będzie trzeba płacić oraz wzrosną wymagania, które należy spełnić, by dostać stypendium naukowe. Patrząc z perspektywy nas – studentów, jedynym plusem owej nowelizacji jest fakt, że zostanie zwiększona pula na stypendia socjalne, czyli teoretycznie osoby pochodzące z uboższych rodzin, będą miały większą szansę starać się o pomoc materialną. g

i najbiedniejszych


Studencka nr 7(12) listopad 2011

Społeczeństwo studenckie

05

Pedagogika inna niż wszystkie MartynaMusiał fogi@op.pl

U

niwersytet Opolski na kierunku Pedagogika oferuje aż 14 różnych specjalności. Każda z nich zajmuje się odrębną działalnością pedagogiczną. Z pośród wielu nazw jedna brzmi szczególnie zagadkowo i tajemniczo, a jest to gerontopedagogika. Co to jest? Czym się zajmuje? Takie pytania pojawiają się u większości osób, które pierwszy raz słyszą tę nazwę. Najprościej można powiedzieć, że obejmuje zagadnienia, związane z opieką nad ludźmi starszymi, a dokładniej aktywizacją i przedłużaniem sprawności ruchowej i umysłowej osób starszych w różnorodnych placówkach najczęściej przy pomocy terapii zajęciowej oraz innych zajęć grupowych jak taniec czy śpiew. Absolwenci tej specjalności mogą pracować w Domach Dziennego Pobytu, Klubach Seniora, Uniwersytetach Trzeciego Wieku i innych podobnych placówkach, w których osoby starsze mogą realizować swoje marzenia. Gerontopedagogika nie ma nic wspólnego z pracą w hospicjum i opieką osób nieuleczalnie chorych.

Pedagogika jest bardzo popularnym kierunkiem studiów na wszystkich uczelniach humanistycznych. Jej atrakcyjność polega na różnorodności specjalizacji, z pośród których studenci, zainteresowani edukacją na tym kierunku, z pewnością znajdą coś odpowiadającego ich predyspozycjom i planom zawodowym.

Źródło: www.uni.opole.pl intelektualnej i ruchowej. Oprócz tego, obejmuje swoim zasięgiem szeroką grupę osób. Do placówek zajmujących się osobami starszymi można

„ ...studiując na Uniwersytecie Opolskim jesteście na doskonałej drodze by realizować swoje marzenia. Nie bójcie się perspektywy braku pracy, ponieważ placówek dla seniorów nigdy nie będzie zbyt wiele... ” Czy ta specjalność jest wyjątkowa? Oczywiście, że tak i to z kilku powodów. Nie jest to typowa dziedzina pedagogiczna, ponieważ nie zajmuje się kształceniem ludzi, tylko pobudzaniem i zwiększaniem ich sprawności

uczęszczać, gdy nie pracujemy już zawodowo i otrzymujemy emeryturę lub rentę, do czasu gdy pozwala nam na to nasza sprawność. Więc w takich instytucjach znajdują się osoby od 60 do 90 roku życia, choć są przy-

padki osób mających więcej niż 100 lat. Ponad to, taka specjalność jest dostępna na dwóch uczelniach w naszym kraju. Pierwszą z nich jest Uniwersytet Opolski, gdzie jest możliwość studiowania pedagogikęio specjalności gerontopedagogika w systemie dziennym i zaocznym. Natomiast druga placówka oferująca takie studia jest prywatna Co za tym idzie studia są płatne. Uczelnia znajduje się w Szczecinie na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym i są to tylko studia podyplomowe. Te zalety są moim zdaniem najistotniejsze. Warto byłoby zaapelować do wszystkich, lecz w szczególności do tych, którym gerontopedagogika wydaje się czymś śmiesznym i mało przyszłościowym. Nasze społeczeństwo starzeję się, więc coraz więcej będzie osób starszych. Co za tym idzie będą oni

potrzebowali instytucji do spędzania swojego wolnego czasu, a instytucje te, specjalistycznie wykwalifikowanych absolwentów studiów wyższych. Dlatego ważne jest by wiedzieć czym tak naprawdę zajmuję się gerontopedagogika i jak wyjątkowa jest to specjalność. Apeluję również do obecnych i przyszłych studentów, którzy wiążą swoją przyszłość z osobami starszymi: Studiując na Uniwersytecie Opolskim jesteście na doskonałej drodze by realizować swoje marzenia. Nie bójcie się perspektywy braku pracy, ponieważ placówek dla seniorów nigdy nie będzie zbyt wiele, więc zawsze możecie założyć własną, a gdy będziecie podchodzić to tego z sercem i zaangażowaniem to radość i przyjemność z pracy przyjdzie sama. g


06

Społeczeństwo studenckie

Studencka nr 7(12) listopad 2011

Też mamy swoje święto Mimo że ponura, listopadowa pogoda nie nastraja do żadnej aktywności, warto zastanowić się jak przezwyciężyć jesienną stagnację i nudę. Pretekstem i motywacją może być Międzynarodowy Dzień Studenta obchodzony 17-stego listopada. redrain@poczta.onet.pl

M

iędzynarodowy Dzień Studenta to dobry czas na głośne manifestowanie i demonstrowanie swoich postulatów, czas na dobrą zabawę, ale także na refleksję i wspomnienia związane z genezą tego święta. Skąd wziął się Dzień Studenta? 17-stego listopada 1939 roku studenci z Pragi postanowili zaprotestować przeciwko zajęciu Czechosłowacji przez nazistów i śmierci ofiar wcześniejszej antyniemieckiej manifestacji (w której zginął m.in. student Jan Opletal). Żacy wyszli na ulice i zorganizowali demonstrację, która została krwa-

W Polce nie jest to popularne święto, choć w ciągu ostatnich paru lat w poniektórych miastach pojawiło się kilka inicjatyw związanych z 17-stym listopada. Każde takie przedsięwzięcie napawa optymizmem i pozwala wierzyć, że coraz więcej studentów będzie włączało się w obchody tego szczególnego dla nich dnia. Warto wykorzystać Międzynarodowy Dzień Studenta na dyskusje o ważnych dla nas kwestiach, a przy tym dobrą zabawę. Bo kto inny ma mówić o naszych sprawach, jeśli nie my sami? g

Dnia 22 października 2011r. w Warszawie odbyło się coroczne, uroczyste wręczenie Nagrody Stowarzyszenia Architektów Polskich za najlepszy obiekt architektoniczny wzniesiony ze środków publicznych. Jury na czele z wiceprezesem SARP Krzysztofem Bojanowskim przyznało pierwsze miejsce Miejskiej Bibliotece Publicznej w Opolu.

możliwość wypożyczania filmów, książek przez Internet czy skorzystania z komputera. Za cel sobie stawia rozwijanie i umacnianie zainteresowań czytelniczych przez organizowanie różnych imprez cyklicznych takich jak np. Opolska Jesień czy Festiwal Pory Książki. Nasuwa się pytanie: czego można chcieć więcej? Wszystkie atuty opolskiej biblioteki zostały docenione przez jury, które jako uzasadnienie swojego wyboru podkreśliło staranne zaprojektowanie obiektu, dobrze nawiązująca do istniejącego budynku, za harmonię elementów kompleksu względem parku oraz nabrzeża rzeki Odry i za wspaniała kulturę architektoniczną. Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu jest bez wątpienia wizytówką tego miasta. To miejsce godne uwagi nie tylko ze względu na posiadane zbiory książek, ale także przepiękny wystrój i przyjazną atmosferę. Będąc w Opolu nie można zapomnieć, żeby je odwiedzić. g

wo stłumiona przez nazistów. Były ofiary śmiertelne (9 studentów), inni zostali zesłani do obozów koncentracyjnych (ok.1200 studentów). Po demonstracji zamknięto wszystkie uniwersytety i szkoły wyższe na terenie Czechosłowacji.  By upamiętnić ofiary tragicznych wydarzeń, w 1941 roku 17-sty listopada ustanowiono Międzynarodowym Dniem Studenta. Pierwsze obchody święta odbyły się w Londynie.  Warto dodać, że 50 lat później 17-stego listopada 1989 roku studenci prascy chcąc uczcić śmierć Opletala również demonstrowali, tym samym przyczyniając się do aksamitnej rewolucji i upadku komunistycznych rządów w Czechosłowacji.

Fot. Nikodem T. Jacuk

Magdalena Szewczyk

W różnych krajach tradycja Dnia Studenta jest bardzo żywa i łączy się z wieloma przedsięwzięciami (dotyczącymi nie tylko społeczności żaków). W niektórych państwach 17-sty listopada jest dniem wolnym od zajęć dydaktycznych. Studenci wykorzystują Dzień Studenta by zamanifestować (np. na rzecz wolności słowa i religii czy równego dostępu do edukacji), zaprotestować (np. przeciwko łamaniu praw człowieka) lub po prostu bawić się i świętować swój dzień.

Opolska perła Agnieszka Rybałtowska

agnieszka_rybaltowska@onet.pl

S

ukces ten cieszy tym bardziej, że jest to najważniejsze wydarzenie w życiu środowiska zawodowego polskich architektów i najbardziej prestiżowa nagroda. Konkurencja była ogromna. Spośród 45 obiektów starających się o nagrodę, komisja nominowała tylko 10, z których to właśnie opolska biblioteka zasłużyła na najwyższe wyróżnienie. Rywalizowała m.in. z osiedlem Książęcym w Katowicach, budynkiem Corte Verona we Wrocławiu czy biblioteką Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Ponadto przechadzając się ulicami Opola nie sposób nie zauważyć jej eleganckiego i nowoczesnego wizerunku. Konstrukcja w większości wykonana ze szkła dodaje budynkowi szczyptę ekstrawagancji i oryginalności. Na frontowej ścianie został umieszczony tekst Opadłe

mgły, wstaje nowy dzień Edwarda Stachury, który całej kompozycji nadaje jeszcze większego animuszu. Zaglądając do środka odkrywamy subtelne wnętrze, któremu swoisty charakter nadają wystawy książek i obrazów. Cieszące się niebywałą popularnością. Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu bez wątpienia jest jednym z głównych centrów rozwoju opolskiej kultury. Poprzez wprowadzanie nowinek technicznych staje się źródłem czytelnictwa w nowoczesnym ujęciu. Daje


Studencka nr 7(12) listopad 2011

Społeczeństwo studenckie

07

Opolski tydzień karier migon.patrycja@gmail.com

W

szyscy zainteresowani mieli możliwość wziąć udział w rozmaitych warsztatach, m.in. na temat radzenia sobie ze stresem, dokumentów aplikacyjnych czy sposobów na aktywne poszukiwanie pracy. Przybyli goście mogli dowiedzieć się, czego obecni pracodawcy wymagają od potencjalnego kandydata. Oprócz licznych, teoretycznych zajęć studenci mogli także wziąć udział w różnych konkursach. Jeden z członków zespołu redakcyjnego „Studenckiej” wykorzystał tę okazję. Laureatem tegorocznego konkursu na felieton, organizowanego w ramach OTK została Anita Pilżys. W swojej pracy odpowiedziała na pytanie „Jak osiągnąć sukces?” i wygrała. (publikacja tekstu obok) Nagrodą w konkursie był miesięczny staż w radiu ESKA oraz publikacja tekstu na łamach NTO. Konkurs na felieton to tylko jedna z konkurencji, jaką przygotowano w ramach OTK. Kolejną z nich był konkurs fotograficzny „Światłoczuły na pracę”. Wyróżnione zdjęcia, podczas Tygodnia Karier, mogliśmy oglądać na rynku. Tych, którzy nie mieli okazji, odsyłamy do naszej strony internetowej (www.gs.uni.opole.pl), gdzie znajduje się pełna galeria nagrodzonych prac. - Naprawdę było ciężko wybrać najlepsze zdjęcia. Po wielu debatach zdecydowaliśmy się na kilka, naszym zdaniem najlepszych. Przede wszystkim chcieliśmy się skupić na zdjęciach prostych ludzi, których praca jest naprawdę ciężka – podkreślał podczas wręczania nagród Paweł Stauffer, członek jury. Podsumowaniem OTK był Twister - gra miejska. Uczestnicy zostali podzieleni na 3- osobowe drużyny. Planszą gry było Opole. Gracze musieli podążać kolejnymi krokami i wskazów-

kami aby dotrzeć do celu. Po drodze wykorzystywali swoje umiejętności i możliwości do osiągania kariery. Zwyciężyła drużyna o nazwie Ministerialni Optymiści. Nagrody dla uczestników, którzy brali udział i wygrali zostały rozdane na uroczystym podsumowaniu, w Urzędzie Marszałkowskim. Zwycięzcom gratulujemy! g

Laureaci konkursów w ramach OTK

Sukces na wyciągnięcie ręki Jak osiągnąć sukces? Łatwiej niż moglibyśmy przypuszczać. Trudniejsze zdaje się być określenie tego, czym ten sukces dla nas jest. Anita Pilżys

anita.pilzys@wp.pl

N

ie zawsze oznacza on przecież to samo. Dla jednych wystarczającą satysfakcją, zwaną inaczej sukcesem, będzie założenie rodziny i życie na w miarę przyzwoitym poziomie. Dla innych- niezależność, która codziennie obfituje w niespodzianki i życiowe zakręty. Jedno jest pewne- nie osiągniemy sukcesu, jeśli nie odpowiemy na to, kluczowe pytanie, jeśli nie uświadomimy sobie wartości, które są dla nas najważniejsze. Mike Dooley napisał kiedyś: „Myśli się urzeczywistniają”. Niewątpliwie miał rację. Jasne jest, że to czy osiągniemy sukces czy odpuścimy sobie trud z nim związany już na starcie rodzi się w naszej głowie, tak samo, jak wcześniej sama idea osiągnięcia pragnień. Obecne życie jest przecież niczym innym jak lustrzanym odbiciem wcześniejszych planów i zamierzeń. To, na ile udało się je

zrealizować było zależne jedynie od uporu każdego z nas. Od tego jak często o tym myśleliśmy, co zrobiliśmy aby stał się rzeczywistością. Gdy zwątpimy, dopuścimy do swojego umysłu negatywne myśli nic nie będzie takie samo, nic nie pomoże nam w odzyskaniu spokoju wynikającego z przekonania, że przyszłość jest w naszych rękach. Powiedzenie: „jeśli ktoś na starcie zakłada, że nie da rady- to nie da” jest tutaj

jak najbardziej adekwatne. Oczywiście nie każdy człowiek potrafi być upartym i wytrwałym. Nie każdy z nas ma silny charakter. Samodoskonalenie jest dzisiaj na porządku dziennym. Na całe szczęście, otaczający nas świat oferuje wiele pomocy, nauk, kursów, ale przede wszystkimmądrych ludzi, którzy sprawiają, że jesteśmy w stanie uwierzyć w siebie, a w namacalnym efekcie osiągnąć SUKCES. g Patrycja Migoń

Patrycja Migoń

Fot. Patrycja Migoń

155 nagród, 925 uczestników , 42 warsztaty i konkursy - tak można podsumować III opolską edycję Ogólnopolskiego Tygodnia Karier, który odbył się w październiku.

Anita Pilżys odbiera nagrodę.


08

Społeczeństwo studenckie

Studencka nr 7(12) listopad 2011

Nagie zdjęcia to nie prostytucja

Odważne, pewne siebie i rozwijające swoje zainteresowania. Daria prowadzi działalność na stronie maxmodels.pl od roku. Natomiast Kasia postanowiła wziąć udział w programie Top Model. O szczegółach swoich przygód rozmawiają z Patrycją Migoń.

Daria

J

ak zaczyna się twoja działalność stronie maxmodels.pl? Pierwszą sesję zorganizowałaś sama czy ktoś Ci w tym pomagał? Przede wszystkim, jak ją wspominasz? - Moja działalność na maxmodels związana jest z moją młodszą kuzynką. Przez długi czas opowiadała mi o sesjach zdjęciowych, w których bierze udział. Zdjęcia były wykonywane przez profesjonalnych fotografów, przy pomocy wizażystów oraz stylistów. Okazało się, że sesje można łatwo zorganizować przez stronę maxmodels.pl, która zajmuje się promowaniem fotografów oraz modelek. Pierwsza sesja została zorganizowana przez moją kuzynkę. Umówiła mnie ze zna-

jomym fotografem. Zdjęcia odbywały się zimą, stylizacja była ciekawa i odważna. Dopiero po obejrzeniu efektów zdecydowałam się na założenie konta na maxmodels.pl Przed pierwszą sesją byłam bardzo podekscytowana. Tego dnia wstałam dużo wcześniej, a mimo to nie czułam żadnego zmęczenia. Początkowy stres szybko został zastąpiony fascynacją i skupieniem. Wtedy jeszcze nie wierzyłam w swoje umiejętności na tym gruncie, ale zależało mi, żeby nie był to zmarnowany czas. Poza tym, już po pierwszych ujęciach zaczęłam mieć nadzieję, że będzie to przygoda na dłużej. - Rozumiem, że tak się stało. Jak szybko zaczęły się pojawiać następne propozycje i

pomysły na sesje? - Na kolejne sesje zaczęłam umawiać się przez konto, które założyłam. Po umieszczeniu pierwszych zdjęć zaczęły napływać propozycję. Byłam zdziwiona, bo nie spodziewałam się, że ludzie, którzy zajmują się fotografią na co dzień, stwierdzą, że mam potencjał. - Skąd brałaś pomysły? Były Twoje czy osób, z którymi pracowałaś? - Bardzo często jest tak, że fotograf „lubi przychodzić na gotowe”. Zostawia modelce inicjatywę, jeśli chodzi o stylizację, miejsce, wizaż. Zdarza się też tak, że fotograf szuka modelki, która pasowałaby do zaplanowanej przez niego wcześniej wizji. Należy też brać pod uwagę inne czynniki, na przykład obecność wizażystki lub możliwość transportu. - Gdzie odbywają się sesje? - Większość sesji, w których brałam udział odbywała się w studio. To również zależy od pomysłu czy możliwości fotografa. Zdarzało mi się współpracować z amatorami, którzy robienie zdjęć traktują jako hobby. W takich wypadkach okazywało się na przykład, że nie mają dobrego sprzętu, żeby realizować sesję w plenerze albo nie mają własnego studia. Z kolei praca z profesjonalistami jest prawdziwą przyjemnością. Oni mogą zagwarantować własne studio, dobre oświetlenie, często bogatą garderobę. - Twoje portfolio zawiera przeróżne zdjęcia, są tam też akty. Ciężko było się zdecydować na tak odważny krok? - Na początku w ogóle sobie tego nie wyobrażałam. Nie chodzi mi tutaj o reakcję otoczenia, tylko o przełamanie wstydu. Mam pełniejsze kształty, wydawało mi się, że do aktów pozują tylko szczupłe dziewczyny. Pierwszą sesję zaproponował mi fotograf, z którym współpracowałam w Opolu. Na początku myślałam, że chce mnie po prostu pooglądać nago, ale dużo o tym rozmawialiśmy. W końcu nie wytrzymałam, męczyła mnie ciekawość. Zwyczajnie chciałam

spróbować. Może wyda się to dziwne, ale wcześniej poradziłam się mojej mamy. Bardzo mi zależało na jej opinii. - Jaka była jej reakcja? - Najłatwiej było by powiedzieć, że była zaskoczona, ale myślę, że to słowo nie wyrażą nawet w połowie jej emocji. Ku mojemu zdziwieniu nie powiedziała, że jest przeciwna. Dała mi do zrozumienia, że jestem dorosła, że to moja decyzja, jednak, żebym postępowała rozważnie. Zawsze była dla mnie wsparciem i często razem oglądałyśmy efekty mojej pracy. Zawsze szczerze mówiła, co jej się podoba, a co nie. - Ostatecznie zdecydowałaś się na akty, które umieściłaś na stronie. Nie bałaś się, że trafi to w niepowołane ręce? - Zawsze istnieje taka możliwość, ale umieszczenie tych zdjęć wiążę się według mnie z wieloma pozytywnymi aspektami. Zaczęłam dostawać więcej propozycji, już trochę innego typu. Zaproszenia do udziału w różnych castingach, w sesjach do kalendarza albo na przykład do występu jako modelka przy warsztatach bodypaintingu. Poza tym byłam ciekawa jak ocenią mnie ludzie. Zastanawiałam się, z jakimi komentarzami się zetknę. Moje otoczenie wie o tych zdjęciach, reakcje są bardzo różne. Może w przyszłości będę tego żałowała, ale życie jest tylko jedno, nie chcę się martwić na zapas. - Czy zdjęcia, w których do tej pory brałaś udział są płatne? - To zależy od fotografa i od zawartej umowy. Zazwyczaj sesje wykonywane są na zasadach tfp, czyli pozowanie za zdjęcia. Nie ma w tym elementu płacenia dotyczącego którejś ze stron. Płatne sesje mają miejsce częściej przy projektach typu kalendarze czy pokazy na żywo. - Nie masz z tego korzyści pieniężnych, publikujesz swoje zdjęcia w Internecie, co u wielu osób może budzić rozmaite emocje. Warto? - Od momentu, kiedy zaczęłam pozować nie zastanawiałam się nad robieniem zdjęć za pieniądze, nie traktowałam tego, jako sposobu na zarobienie, ale jak


Studencka nr 7(12) listopad 2011 coś, co robię z pasją, dla samej siebie. Chciałam się rozwijać, mieć pamiątkę. Również imponuje mi to, że moje zdjęcia znajdują się na stronach czy w pracowniach fotografów, którzy mają opinie profesjonalistów. Zresztą jak dla mnie pozowanie nago nie jest naprawdę niczym odkrywczym. Nie chwalę się tym, ale nie czuje też skrępowania, kiedy ktoś te zdjęcia zobaczy, co przytrafiło mi się juz kilkakrotnie. - Jak atmosfera panuje na planie zdjęciowym? Jak zachowują się fotografowie? - To zależy indywidualnie od każdej osoby. Dobrze jest, kiedy modelka z fotografem znają się z wcześniejszych sesji i mają już za sobą jakieś doświadczenie. Od profesjonalistów można wymagać pełnego zaangażowania i szacunku. Kilka razy zdarzyło mi się jednak, że fotograf w czasie sesji próbował się do mnie „dobierać”. - Po tego rodzaju sytuacjach nie bałaś się kolejnych, rozbieranych sesji? - Nie, jak to się mówi bez ryzyka nie ma zabawy. Nigdy nie czułam, że któryś z tych mężczyzn mógłby mi zrobić krzywdę. Było

Kasia

C

o zadecydowało o tym, że wybrałaś się na casting do programu Top Model? - Zobaczyłam reklamę w telewizji i wtedy pomyślałam pierwszy raz, że warto spróbować. Ostatecznie namówiła mnie do tego babcia, która cały czas mi kibicowała. - Kiedy dotarłaś na miejsce, czyli do Wrocławia, to o czym pomyślałaś? Nie przestraszyłaś się ilości kandydatek? - Na początku byłam trochę zmieszana, przyznam szczerze, że nie czułam się „jak ryba w wodzie”. Rozluźniłam się dopiero wtedy, gdy dostałam numer. Był to 2010, a wtedy mieliśmy taki rok. Pomyślałam, że to może jakieś przeznaczenie i to jest ten rok, w którym warto coś zmienić. To jest czas, aby spełniać marzenia. - Jak poszedł casting? - Byłam pewna siebie, wiedziałam, po co tam jestem i co mam robić. Starałam się być po prostu sobą, czyli szaloną i otwartą dziewczyną. Sam casting był mę-

Społeczeństwo studenckie

09

to raczej coś na kształt luźnej propozycji, delikatnej sugestii. W tym przypadku standardowy tekst: „a co na to twoja żona?”wystarczył. - Gdy ktoś widzi Twoje zdjęcia, z jakimi komentarzami spotykasz się najczęściej? - Pozytywnymi. Moi koledzy żartują, że mają link do mojego portfolio w ulubionych zakładkach. Są również osoby, które nie popierają tego. Twierdzą, że w przyszłości mogę mieć z tego powodu różne komplikacje i utrudnienia. Kiedyś kolega z li-

ceum opowiedział znajomym ze szkoły, że pozuję do takich zdjęć. Przy okazji dodał wiele komentarzy w stylu: ”Co się z nią stało?”, „Kiedyś taka nie była...”. Jak łatwo się domyślić szybko się to rozeszło. To przecież tylko zdjęcia. Nie zostałam przy okazji prostytutką. - Jakie masz obecnie plany związane w sesjami, modelingiem? - Na obecną chwilę zawiesiłam swój udział w sesjach. Od początku traktowałam to, jako przygodę, chociaż czas jej trwa-

nia był bliżej nie określony. Teraz skupiam się na innych, ważnych dla mnie rzeczach. Mój chłopak w pewnym momencie stwierdził, że nie chce żeby to dalej robiła. Twierdzi, że zdjęcia są świetne, ale nie chce żebym pokazywała się komuś nago albo dostawała jakiekolwiek propozycje. Poza tym chciałam od tego odpocząć, zebrać myśli, może poszukać nowych inspiracji. Zresztą jak wiadomo, nawet to, co lubimy najbardziej czasami zwyczajnie może nas zmęczyć. g

czący, ale jakoś to przetrwałam. - Jakie wrażenie zrobiło na Tobie jury i prowadzący program? - Wszyscy byli bardzo mili, choć muszę przyznać, że trochę się zdenerwowałam jak ich zobaczyłam. Nie wiedziałam jak ocenią moją osobę. Jednak ani Tyszka ani Woliński nie przestraszyli mnie. Nie są tacy straszni, za jakich się ich postrzegają. Bardzo miło wspominam tą przygodę. - Nie udało Ci się jednak zakwalifikować do następnego etapu. Co się stało? - Wydaje mi się, że kiedy wyszłam na „scenę”, coś się stało, że nie do końca byłam sobą, nie byłam ta samą Kasią, co zwykle. Byłam zupełnie kimś innym i do tej pory nie potrafię sobie odpowiedzieć, dlaczego tak się stało. Na pewno nie był to stres. Strach? Też chyba nie. Myślę, że jak już tam stałam, to zwątpiłam w siebie. W swój wygląd i w swój przebojowy charakter. Natomiast ludzie, którzy na Ciebie patrzą szybko takie rzeczy zauważają. - Skoro nic rażącego nie usłyszałaś od jury, to dlaczego nie zdecydowałaś się na casting w drugiej edycji programu Top Model?

- W zasadzie to nie jestem modelką i nigdy nie chciałam nią być. Chciałam przeżyć przygodę. Byłam ciekawa swoich sił, lubię zdobywać nowe doświadczenia. Oczywiście chciałam też zobaczyć jak to wszystko wygląda „od kuchni”. - Możesz zdradzić szczegóły kulisy programu? Jakie osoby powinny tam przychodzić? - Program zdecydowanie jest dla dziewczyn otwartych, które nie boją się wyzwań, a przede wszystkim nie wstydzą się swojego ciała. Jury zwraca również dużo uwagi na dziewczyny, które mają „coś do powiedzenia”. Jeśli chodzi o organizację to wszystko było dobrze poukładane. Zanim stanęłam przed jury, były krótkie rozmowy, które przypominały wywiady. Następnie wypełnianie ankiet, zdjęcia, próby i przed „wspaniałą czwórkę”. To było coś w rodzaju precastingu. - Wspominałaś, że w programie szukałaś tylko przygody, wrażeń. Mówiłaś, że nie chcesz być modelką. Czym się teraz zajmujesz? Czy poleciłabyś innym dziewczynom udział w tym programie? - Obecnie studiuję zaocznie aktorstwo w Krakowie. Chcia-

łam również dodatkowo złożyć papiery na psychologię. Dziewczyny próbujcie swoich sił niezależnie od tego, co robicie. Skoro jesteście piękne, ambitne i młode, to dlaczego nie spróbować swoich sił? To naprawdę fajna przygoda. g *Na potrzeby rozmówczyń dane personalne zostały zmienione.


10

Studencka nr 7(12) listopad 2011

Kultura

Humor na poczekaniu Opolsko-wrocławska grupa improwizacyjna Narwani z kontekstu. O tym skąd, jak i dlaczego, z jednym z członków grupy rozmawiała Sara Bis.

P

ochodzicie z różnych miejscowości, różnych grup kabaretowych. Jak się spotkaliście i jak doszło do założenie grupy improwizacyjnej Narwani z kontekstu? - Kuba Krzak: Początkowo jako dwie odrębne grupy - opolski kabaret Dabz i wrocławski kabaret Chyba - spotykaliśmy się na różnych imprezach kabaretowych. Potem kabaret Chyba zaczął organizować comiesięczną imprezę pod nazwą „Poligon kabaretowy”. Odbywa się ona we Wrocławiu, teraz już czwarty sezon i działa w ten sposób, że na trzy zadane kategorie każdy kabaret przygotowuje premierowe skecze. Zaczęliśmy się tam pojawiać cyklicznie i bardzo miedzy nami zaiskrzyło. Przygotowaliśmy wspólny program na Ryjek, zajęliśmy tam drugie miejsce. Trochę ponad rok temu pomyśleliśmy, że fajnie byłoby pobawić się też w improwizację, bo to jest niesamowita energia i wielka radość zarówno dla publiczności jak i dla nas. Tak założyliśmy Narwanych z kontekstu i od tej pory działamy razem. - Wasze wykształcenie nie jest związane z aktorstwem? - Nie. Większość z nas studiuje, część już skończyła. Wiekowi jesteśmy. To są kierunki od dziennikarstwa poprzez polonistykę, anglistykę, psychologie, fizjoterapie, także każdy jest z zupełnie innej broszki. - Skąd w takim razie pomysł na kabaret? - To jest tak, że każdy ma jakąś potrzebę w sercu, odkrywa bakcyla czasem przypadkiem, a później to jest tak uzależniające, że nie da się zejść ze sceny. - Pierwszy występ odbył się 7 października 2010 roku. Co się zmieniło od tamtego czasu? - Przede wszystkim skład. Tym występem przywitaliśmy w grupie nowego kolegę z kabaretu Fczwartek - Tomasza „Marcina” Marcinko, nasz nowy nabytek. Bardzo dobrze się odnalazł w grupie. Jest młody, szalony, ma niesamowite pomysły i liczymy, że wniesie dużo energii do naszych występów. Oprócz tego zmieniają się gry. Nic nie zdarza się dwa razy, bo wszystko

jest improwizowane, ale zmieniamy ramówkę. Staramy się wymyślać nowe gry tak, żeby zawsze publiczność była zaskakiwana czymś świeżym. - Jak współpraca z publicznością, bo w waszym przypadku to potrzebne, żeby zaistniała jakąś interakcja. Zdarza się, że jej nie ma? - Czasami faktycznie jest tak, że publiczność niezaznajomiona z improwizacją troszeczkę się boi i wstydzi. Myśli, że będzie musiała coś więcej robić, albo wychodzić na scenę - tego ludzie nie lubią, ale w momencie, kiedy publiczność już wie o co chodzi, w trakcie występu otwiera się. Zawsze jest jakąś ciekawa wibracja, jakaś energia zasiana przez gości. My to tylko wykorzystujemy. - Czy zdarzają wam się jakieś „kwiatki”, ktoś powie coś zabawnego i ten motyw przewija się przez cała imprezę? - Tak, bardzo często. Dzisiaj na przykład był nim „sekster”. Taki powracający przez cały wieczór żart nabiera siły, zwiększa swoją moc rażenia z każdym kolejnym razem pojawiania się. - Czy ludzie chętnie przychodzą na takie spektakle? - Bardzo chętnie. Dzisiaj musieliśmy dostawiać krzesła, bo frekwencja przerosła nasze oczekiwania. Tego typu spotkania cieszą się ogromną popularnością nie tylko w Opolu, ale i w całej Polsce. Grupy improwizacyjne powstają w wielu miastach. Luzie to odkrywają. I widzowie i kabareciarze, zaczynają się tym bawić, dzięki temu powstaje bardzo dużo ciekawych sytuacji. - Jak się czujecie na scenie? Jesteście zestresowani? - Tak. Stres jest zawsze, tak samo jak trema. Takie napięcie przed występem to bardzo pozytywny stan, mobilizujący. Trzeba się skupić, żeby poustawiać sobie wszystko w głowie. Przestawić trochę prace mózgu, wyzbyć się pierwszych skojarzeń, bo one są zawsze sztampowe i większości ludzi przychodzą do głowy. Trzeba o nich zapomnieć i skupić się na tych kolejnych, bo wtedy scenki zaczynają

wędrować w tak dziwne strony, że i publiczność i my na scenie coraz bardziej się przez to nakręcamy. - Czy na scenie pomagacie sobie nawzajem? - Oj tak, bez tego nie dalibyśmy rady. Tak naprawdę najważniejsze w scence jest to, aby nie blokować tylko pomagać sobie. Żarty czy takie mocniejsze wtrącenia przy okazji. Gdybyśmy skupili się tylko na tym to scenki ugrzęzłyby w miejscu, nie byłoby to kuszące i zabawne. Czasami publiczność lepiej bawi się obserwując ciekawą akcję niż śmiejąc się z pustych żartów. W improwizacji potrzeba jak najwięcej pracy ze sobą, żeby wyczuć się i wiedzieć kiedy ktoś potrzebuje pomocy albo w którą stronę powinien pójść ze swoją scenką, żeby publiczność oglądając ją nie męczyła się tylko płynnie weszła w ten świat, który my zaimprowizujemy. - W przypadku gotowej roli można organizować próby, ale tutaj jest to pełna improwizacja. Jak w waszym przypadku wyglądają przygotowania do występów? - Jest masa rozgrzewek, które przygotowują umysł na tego typu wyzwania. Sami sobie wymyślamy jakieś scenki, improwizujemy, próbujemy poukładać zasady, żeby na scenie wszystko było dla nas wiadome, żebyśmy potrafili się w nich odnaleźć, bo to czasami bywa trudne. - Dajecie pokazy swoich umiejętności podczas Kabaretowych Wieczorów Artystycznych w opolskim Teatrze im. Jana Kochanowskiego. - Tak, ale oprócz tego działamy też wyjazdowo. Niedawno byliśmy w Piotrkowie Trybunalskim. Występowaliśmy tam przy okazji Trybunałów Kabaretowych. Byliśmy także na Festiwalu Improwizacyjnym, we Wrocławiu na Krasnalizacjach. Chętnie korzystamy z zaproszeń, żeby poznać nową publiczność, wystąpić w nowym miejscy. Teatr w Opolu jest naszą bazą. Tutaj występujemy, co miesiąc, tutaj mamy swoją stałą widownię. Tu jest nasz dom, po prostu. - Ponownie oglądać was możemy już w przyszłym miesiącu? - Na pewno w listopadzie, na pewno na„scenie na parterze”, na pewno o godzinie 20:00. Dokładna data nie jest jeszcze jednak wiadoma, ale pojawi się na naszym facebooku. Od tego roku pomaga nam również opolska kawiarnia Book a Coffe. Rozprowadza bilety, funduje nagrody, tam też można uzyskać informacje o naszych występach. g


Studencka nr 7(12) 8(13) listopad 2011

Recenzje

11

Midnight in Paris Za oknami mamy jesień. Czyż nie jest to najlepszy czas na odrobinę magii i szaleństwa? Woody Allen znowu zaskakuje, a jego najnowszy film to nietypowe połączenie miłości, sztuki i czarów, których szczególnie teraz nam brak. Ewelina Olszewska ewe.olsz@gmail.com

M

idnight in paris to kolejny film reżysera, który na stałe zapisze się w pamięci widzów. Świetna obsada, malownicza paryska sceneria i sączący się w tle jazz, zmiękczą serce nawet największego twar-

dziela. Wbrew pozorom nie jest to następna komedia romantyczna. Historia głównych bohaterów, choć tak w rzeczywistości banalna, została przedstawiona w zabawny i lekko ironiczny sposób. Różnica charakterów sprawiła, że wymarzony wyjazd do Francji okazał się totalnym

nieporozumieniem, a każdy kolejny dzień wyprawy zwiększał między nimi dystans. Twórca komedii intelektualnej i tym razem sprawił, że widz zostaje ze swoimi przemyśleniami jeszcze długo po projekcji. Allen zawarł w swoim filmie wszystkie cenne uwagi dotyczącego ówczesnego świata i samego odbiorcy. Udowodnił, jak łatwo człowiek zatraca się w fantazji, jak szybko traci poczucie tego, co realne i prawdziwe. Midnight in Paris to klasyczny przykład zagubienia człowieka, pochłonięcia przez sprawy codzienne. Czy poza pracą nic się już nie liczy? A gdzie czas na sztukę i zabawę? Wydawać by się

mogło, że to pytanie towarzyszy nam podczas całego filmu, kiedy wraz z reżyserem odbywamy podróż po wspaniałych francuskich epokach. Zachwyt mogą budzić zarówno dzieła sztuki, jak i przedstawieni malarze. Chociaż można śmiało stwierdzić, że kogoś lub czegoś tutaj zabrakło. Może warto było nakręcić nieco dłuższy film, który nie pozostawiałby wrażenia lekkiego niedosytu.

Podziemny krąg Granice moralności zostały ludziom narzucone z góry. Nie wolno kłamać, kraść, zabijać. Czy wszystkich jednak obowiązują te same zasady? A gdyby tak, każdy z nas mógł stworzyć swój świat? Swój, własny podziemny krąg? Ewelina Olszewska ewe.olsz@gmail.com

T

rzy trudne charaktery, trzy wielkie nieszczęścia, trzy wewnętrzne konflikty. W ten sposób najłatwiej i najbardziej trafnie można opisać bohaterów „Podziemnego kręgu”. Książki, która poprzez cynizm, ironię i brutalność trafiła na listę światowych bestsellerów oraz wstrząsnęła opinią publiczną. Już pierwsze wersy pokazują

nam jak wielką rolę odgrywają konsumpcjonizm i stereotypy obowiązujące w amerykańskiej kulturze. Kolejne tylko utwierdzają w przekonaniu, jak łatwo można się pogubić. Główny bohater próbuje odnaleźć sens w grupach wsparcia dla chorych. Wystarczy mu sama obecność. Perspektywa śmierci innych budzi w nim nowe emocje, koi lęki i daje nadzieję. Może w końcu spokojnie zasnąć. „Kiedy nie zabierałem głosu, ludzie z grupy założyli najgorsze. I płakali jeszcze rzewniej. A ja z nimi”. Okazuje się, że czasami wszystko oznacza niewiele, a do-

bra praca i piękne mieszkanie, to jedynie początek końca. Kolejne meble zamawiane z Ikei jedynie dołują i przygnębiają narratora. Coraz częściej ma ochotę złamać zasady, jednak czy rzeczywiście okaże się to dla niego dobrym rozwiązaniem? Podziemny krąg to klasyczny przykład odejścia od obowiązujących norm. Krytyka stabilizacji i nudy. Uczy nas, jak mówić emocjonalnie o braku emocji. Gra słów, zabawa dla wyobraźni, obrazy, których nie można pominąć i zapomnieć. Tak brutalna i tak charakterystyczna. Narrator stara się odpowiedzieć na pytanie: jak żyć? Jak można poddać się uporządkowanym schematom? Jak coś poczuć, kiedy wszystko budzi obojętność? Próba oszukania siebie i pokonania szarości kończy się

założeniem Fight Club. Teraz już każdy może poczuć i zacząć prawdziwie żyć. W końcu, co to za mężczyzna, któremu przyjdzie umrzeć bez jednej blizny. Krew, pot i łzy to świetny zamiennik dla monotonii. Nowa opcja dla kogoś, komu życie całkiem się znudziło. Kogoś, kogo nic nie może już ucieszyć czy zaskoczyć. Walczący mężczyźni tworzą nowy system. Z własnym regulaminem. Budują swój świat, w którym obowiązuje tylko jedna zasada: Nie rozmawiać o klubie walki. Czasami jednak wszelkie słowa są zbędne.


12

Studencka nr 7(12) listopad 2011

Sport

Dlaczego warto mieć legitymację AZS – ISIC Karta AZS umożliwia udział w sekcjach sportowych, ubezpieczenie NNW oraz liczne zniżki. Patrycja Migoń

migon.patrycja@gmail.com

A

ZS – ISIC to karta, która potwierdza członkostwo w Akademickim Związku Sportowym. Bycie w klubie pozwala na korzystanie z wybranych sekcji sportowych tylko i wyłącznie za okazaniem tego dokumentu (tabela z sekcjami obok). Nie musimy za nic płacić. Dodatkowo otrzymujemy ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) w AXA Polska S.A. na kwotę 6500 zł. Poza tym, legitymacja jest jedynym dokumentem, który potwierdza status studenta na całym świecie. Można korzystać z wielu zniżek do lokali. Wyrobić taką kartę może sobie każdy, kto posiada status ucznia lub

studenta i ma więcej niż 12 lat. Procedura jest prosta. Wystarczy udać się do biura AZS i wypełnić odpowiedni formularz. Należy mieć ze sobą zdjęcie w formacie zdjęcia legitymacyjnego. Koszt legitymacji to 39 złotych na cały

rok akademicki. Biuro AZS Uniwersytetu Opolskiego znajduje się Studium Wychowania Fizycznego. Adres: Plac Staszica 1, pokój nr. 9. g

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Badminton 17:00 - 18:30

Piłka nożna 16:30 - 18:00 (sala gim. WSD)

Kulturystyka 18:00 - 19:30

Koszykówka kobiet 17:00 - 18:30 Koszykówka mężczyzn 18:00 - 19:30 Piłka ręczna mężczyzn 18:00 - 19:30 (sala okrąglak) Piłka ręczna kobiet 18:00 - 19:30 Kulturystyka 20:00 - 21:30 Badminton 20:00 - 21:30 Judo 20:15 - 21:45

Kulturystyka 12:00 - 14:00

Kulturystyka 18:00 - 20:00 Piłka siatkowa kobiet 18:30 - 20:00 Tenis stołowy 20:00 - 21:30

Piłka siatkowa mężczyzn 18:45 - 20:15 Judo 20:15 - 21:45

Piłka siatkowa kobiet 18:00 - 19:30 Tenis stołowy 19:30 - 21:00

Niezły start opolskiego beniaminka W poprzednim sezonie drużyna KU AZS Uniwersytet Opolski wywalczyła awans do grupy A III ligi mężczyzn w piłce siatkowej. Od początku października zdążyła już rozegrać 5 spotkań w tej klasie rozgrywkowej. 3 mecze zakończyli natomiast zwycięstwem. Zajmują 4 miejsce w tabeli. 1.kolejka KU AZS Uniwersytet Opolski – LZS TOR Dobrzeń Wielki 2:3 2.kolejka KU AZS Uniwersytet Opolski – Volleyball Team OKS Olesno 3:2 (23:25, 25:20, 23:25, 25:17, 15:7) 3.kolejka SS Lotrans-Kaman Volley Kędzierzyn-Koźle – KU AZS Uniwersytet

Piłka siatkowa mężczyzn 16:45 - 18:15

Wiktor Gumiński

realgum14@interia.pl

Drużyna

Punkty

1. AZS PWSZ Nysa

15pkt

2. LZS TOR Dobrzeń Wielki

11 pkt

3. SS Lotrans-Kaman Volley Kędzierzyn-Koźle

9 pkt

4. KU AZS Uniwersytet Opolski

9 pkt

5. UKS Karo Strzelce Opolskie

6 pkt

6. KS Namysłowianka

5 pkt

7. Volleyball Team OKS Olesno

2 pkt

8. LUKS Azymek Zdzieszowice

0 pky

Opolski 3:1 (25:19, 12:25, 25:23, 25:21) 4.kolejka KU AZS Uniwersytet Opolski – UKS Karo Strzelce Opolskie 3:1 (25:12, 25:23, 17:25, 25:20) 5.kolejka LUKS Azymek Zdzieszowice – KU AZS Uniwersytet Opolski 0:3 g

studencka  

Gazeta Studencka 7/12 Uniwersytet Opolski

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you