Page 1

Giennadij

Lewicki

CHI ON ZBAW CIELA Tajemn ca Piłata

03.01.2017 09:10


CHITON ZBAWICIELA

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 1

17.01.2017 07:54


639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 2

17.01.2017 07:54


Giennadij Lewicki

CHITON ZBAWICIELA Tajemnica Piłata

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 3

17.01.2017 07:54


Tłumaczenie: Aniela Czendlik Redakcja: Magdalena Syguda Korekta: Kamil Dutkiewicz Skład i łamanie: Tomasz Mstowski Projekt okładki: Anna Maligłówka Zdjęcie na okładce: © Fotolia.com; Stanisław Koniczek SSP Druk i oprawa: Signum Poligrafia – Łódź Cytaty biblijne pochodzą z: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem © Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011 ISBN 978-83-7797-639-5 © Edycja Świętego Pawła, 2017 ul. Św. Pawła 13/15 • 42-221 Częstochowa tel. 34.362.06.89 • fax 34.362.09.89 www.edycja.com.pl • e-mail: edycja@edycja.com.pl Dystrybucja: Centrum Logistyczne Edycji Świętego Pawła ul. Hutnicza 46 • 42-263 Wrzosowa k. Częstochowy tel. 34.366.15.50 • fax 34.370.83.74 e-mail: dystrybucja@edycja.com.pl Księgarnia internetowa: www.edycja.pl

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 4

17.01.2017 07:54


Od Autora

N

apisanie tej powieści zaproponował mi pewien znajomy ksiądz. Nie od razu jednak zabrałem się do pracy. Myślami byłem jeszcze w innych epokach i miałem też inne plany życiowe. Dopiero po upływie dłuższego czasu przypomniałem sobie rozmowę z kapłanem i choć pomysł wydał mi się nader słuszny, okoliczności nadal nie sprzyjały jego realizacji. Ponadto trzy moje poprzednie powieści pokrywały się komputerowym kurzem w oczekiwaniu na wydawcę. Za to dokumentalna proza historyczna wychodziła książka po książce. Powieść o Piłacie przez długie lata pozostawała więc tylko w planach. Coraz częściej też przekonywałem sam siebie, że chyba nie warto zajmować się beletrystyką. Któregoś dnia przypomniałem sobie o Poncjuszu Piłacie. Szczerze mówiąc, nie dawała mi spokoju myśl, dlaczego ludzie wysłali na krzyż Syna Człowieczego. Nie byli to przecież wrogowie ani najemni zabójcy, lecz ci, wśród których On żył i czynił dobro… Przeczytałem uważnie Nowy Testament, dzieła Józefa Flawiusza i starożytne apokryfy. Ciągle jednak nie udawało mi się rozpocząć powieści, choć, jak to mam w zwyczaju, studiując jakiś temat, robiłem notatki i zapisywałem nasuwające się uwagi i refleksje. W ten sposób zgromadziłem tak ogromną ilość szkiców, że wystarczyłoby ich na dziesięć książek. Tylko o prokuratorze nie było tam żadnej wzmianki. 5

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 5

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA Poza tym muszę przyznać, że główny problem nie tkwił w braku czasu czy chęci. Powstrzymywał mnie przed tym zwykły, banalny strach, którego nie udawało mi się przezwyciężyć. Z drugiej strony jakiś głos wewnętrzny przekonywał mnie, że pomimo tak obszernego tematu powinienem przybliżyć społeczeństwu te niezwykle ważne dla ludzkości wydarzenia. Osoba Piłata, piątego rzymskiego prokuratora Judei, sprawującego swój urząd w latach 26-36 po Chr., jest jedną z najbardziej zagadkowych i niezrozumiałych postaci w całej historii. Wspomina się go w Składzie Apostolskim: „Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem”. Zgodnie z logiką człowieka, który nie wnika zbyt głęboko w treść Ewangelii, to właśnie on jawi się jako winny śmierci Syna Bożego. Tym bardziej może więc dziwić, że Kościół etiopski zalicza tego Rzymianina w poczet świętych. Zgodnie ze sprawowanym urzędem był on zobowiązany do osądzenia Jezusa, lecz nie potrafił wydać wyroku. Jego czyn można by nazwać rozsądnym: udzielił prawa decydowania narodowi, do którego należał Oskarżony – dziś powiedzielibyśmy: przeprowadził referendum. Postąpił według rzymskiej maksymy: vox populi – vox Dei (głos ludu jest głosem Boga), ale przez resztę życia cierpiał z powodu swej małoduszności. Osobiście myślę, że wspominanie o Piłacie w modlitwie nie jest oskarżaniem go, a prostym stwierdzeniem faktu, że za panowania tego namiestnika został zgładzony Jezus z Nazaretu. Ewangeliści twierdzą, że Piłat szczerze pragnął uwolnić Syna Bożego od śmierci krzyżowej. Żona Poncjusza także próbowała wstawić się za Sprawiedliwym. Żydowski filozof Filon Aleksandryjski przedstawił jednak niebyt pochlebny obraz prokuratora Judei: był brutalny i uparty, okrutny i porywczy. Zatem Piłat 6

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 6

17.01.2017 07:54


Od Autora mógł się obawiać, że „Judejczycy ujawnią w Rzymie wszystkie jego przestępstwa, sprzedajność, zachłanność, zniszczenie całych rodów i inne haniebne dokonania oraz liczne kaźnie osób skazanych bez sądu”. Apokryfy również nie mówią jednoznacznie, kto był odpowiedzialny za śmierć Zbawiciela. Szale wagi sprawiedliwości przechylają się raz na stronę Żydów, raz na stronę Poncjusza Piłata. Z upływem czasu zmieniłem swoje nastawienie do powieści w ogóle, gdyż dwie z nich (Marek Krassus i Jagajło – Wielki Książę Litewski) znalazły już wydawców. Mimo to wiele różnych spraw powodowało ciągłe odsuwanie Piłata do odległego kąta i zawsze znajdowałem jakiś pretekst, by nie zajmować się tą postacią. Prokurator Judei był dla mnie gigantycznym, dymiącym wulkanem, który wabi, a równocześnie przeraża. Przerastał po prostu moje twórcze możliwości. Ukończyłem właśnie długotrwałą i żmudną pracę na temat Wielkiego Księstwa Litewskiego. Następnego dnia miałem zamiar przystąpić do pracy nad kolejnym, dawno odłożonym maszynopisem. Wieczorem przekopiowałem na nowy nośnik mnóstwo materiałów, gdyż nazajutrz wyjeżdżałem z domu i chciałem mieć możliwość kontynuowania pracy nad książką. Po przybyciu na miejsce włączyłem notebooka i… pusto. Program antywirusowy poinformował mnie, że mój komputer zaatakował wirus. Wszystkie ostatnie zapisy zniknęły. Straciłem setki dokumentów. Nie tylko całość dopiero co ukończonej książki, lecz również materiały do tej, którą właśnie zamierzałem napisać, oraz szkice kolejnych projektów. Nie było najmniejszych szans, by wrócić do domu i przekopiować wszystko z komputera. Nie miałem też dostępu do internetu. Zdesperowany zbierałem te żałosne strzępy dokumentów, które ocalały z wirtualnego tornada. Jakimś cudem zachował się skopiowany przed wyjazdem film Mistrz i Małgorzata. Włączyłem go. Początkowo wszystko 7

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 7

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA było w porządku. Po szynach mknął złowieszczy tramwaj, lecz wkrótce na monitorze coraz rzadziej zmieniały się obrazy. Nie można tu mówić o żadnym fatum, gdyż staruszek notebook nie był już w stanie uciągnąć pełnometrażowego filmu. Urządzenie to służyło mi głównie jako maszyna do pisania. Korzystałem z niego tam, gdzie nie chciałem ryzykować uszkodzenia mojego nowego komputera. Oglądanie zatrzymanej w kadrze akcji nie miało zatem sensu, lecz film ten przypomniał mi o Poncjuszu Piłacie. Tym sposobem okoliczności przywiodły mnie do rzymskiego prokuratora, i nie było już odwrotu. Z drżeniem serca zacząłem rozmyślać o odległych wydarzeniach historycznych i religijnych, i raptem… zdarzył się cud. W mojej świadomości powstawały w niezwykłym tempie całe epizody, obrazy zmieniały się jak w kalejdoskopie, którym bawiłem się w dzieciństwie. Martwiło mnie tylko jedno: że nie nadążę z zapisywaniem treści scen, które rozgrywały się wprost na moich oczach. Starałem się nawet jak najmniej myśleć o fabule, bojąc się, że zobaczę coś istotnego i nie zdążę utrwalić tego w tekście. Po prostu o tym zapomnę. Tak oto nadszedł czas Poncjusza Piłata…

8

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 8

17.01.2017 07:54


Jak szanujecie ojców waszych?

P

rowincja syryjska została przyłączona do Rzymu przez sławnego Pompejusza Wielkiego w 64 roku przed Chr. Tamtejsza ludność dość szybko pogodziła się ze swym losem i nie przysparzała imperium większych kłopotów, choć obydwa narody wzajemnie sobą gardziły. Rzymianie nazywali mieszkańców owej bogatej i gęsto zaludnionej prowincji barbarzyńcami, mimo że kultura zasiedlających ją narodów (Greków i Semitów) stała na wyższym poziomie niż rzymska i była od niej starsza. Syryjscy kupcy z powodzeniem rywalizowali z kupcami rzymskimi. Nad brzegi Tybru dotarły też syryjskie bóstwa, które zdobyły liczne łacińskie dusze. Jeśli konfrontacje wypadały na niekorzyść Rzymu, to naród zwycięzców, nieuznający porażek, potwierdzał na różne sposoby swoją wyższość kulturową, przykładem niech będzie rzymski legionista, który pozostawił na skale wyryty napis: „Syryjczycy to naród głupców”. Bardziej skomplikowane okazały się sprawy z Judeą, która stosunkowo niedawno (6 rok po Chr.) została przyłączona do Rzymu, a władzę sprawował w niej rzymski prokurator podlegający syryjskiemu namiestnikowi. Judea nie zapomniała jednak czasów, kiedy była państwem niezależnym, i nie porzucała nadziei na odzyskanie niepodległości. Wystarczył jakiś błahy powód, a kraj zaczynał się burzyć 9

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 9

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA niczym morze poruszone gwałtownym wichrem. Mimo wszystko do sztormu – pod rządami pierwszych prokuratorów − nie dochodziło. Co najwyżej nieprzejednani przeciwnicy rzymskiej władzy łączyli się w niewielkie oddziały i uprzykrzali życie najeźdźcom. Trudnili się głównie rozbojem – zarówno na własnym terenie, jak i na ziemiach sąsiedniej Syrii. Jeden z takich oddziałów przez kilka miesięcy siał popłoch na zachodnich rubieżach. Dowodził nim Bar-Szymon, sławny nieuchwytny mściciel. Jego rozbójniczy regiment stale się powiększał. Istniało poważne niebezpieczeństwo, że przerodzi się w potężną armię. Namiestnik Syrii wysłał przeciwko Bar-Szymonowi jednego ze swych legatów, rzymskiego jeźdźca (ekwitę), Poncjusza Piłata. Prawie miesiąc z prawdziwie rzymskim uporem Piłat uganiał się za rozbójnikiem, któremu los dotąd sprzyjał. Jego ślad znaczyły dymiące zgliszcza spalonych wiosek. Ujęcie łupieżcy stało się dla legata sprawą honoru, gdyż w przeciwnym razie jego rozpoczynająca się kariera ległaby w gruzach. Któregoś razu przyprowadzono do niego zbiegłego członka bandy, któremu Bar-Szymon odebrał bogate łupy. Rozzłoszczony Judejczyk pragnął za wszelką cenę zemścić się na swym przywódcy. Z jego słów wynikało, że oddział rozbójników będzie starał się napaść na miasteczko Hermon najbliższej nocy. Chociaż Poncjusz Piłat nie dowierzał do końca słowom zdrajcy, to jednak uchwycił się tego niepewnego tropu. Rzymskie kohorty szybkim marszem podążyły do wskazanego miasta. Piłat postanowił nie wchodzić do Hermonu, gdyż zdawał sobie sprawę, że szpiedzy Bar-Szymona doniosą niezwłocznie swemu hersztowi o ich przybyciu i rebelianci odstąpią od zamierzonej akcji. Rzymianie rozlokowali się w pobliskiej wiosce. Piłat zabronił jej mieszkańcom opuszczania domów dopóty, dopóki będą u nich stacjonowały rzymskie oddziały. Również swoim wojownikom rozkazał, by w ciągu dnia nie pojawiali się na wiejskich drogach. 10

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 10

17.01.2017 07:54


Jak szanujecie ojców waszych? Minęły dwa dni. Trzeciej nocy zwiadowcy poinformowali prokuratora, że ludzie Bar-Szymona, zabijając bezlitośnie każdego napotkanego na swej drodze człowieka, weszli na teren ogrodów Hermonu i ukryli się w nich. Tam też wypoczywali, oczekując świtu, by napaść na miasto. Poncjusz Piłat ruszył więc na nich jeszcze nocą, kiedy większość wrogów spała kamiennym snem. Budzący się w ciemnościach rozbójnicy nie pojmowali, co się dzieje. Natomiast legioniści Piłata podczas długich wojennych marszów zdążyli przywyknąć do mroków nocy i teraz metodycznie likwidowali nieprzyjaciół. Słysząc przeraźliwe krzyki towarzyszy, podkomendni Bar-Szymona zrozumieli, że zostali zaatakowani, i próbowali wydostać się z nieszczęsnego ogrodu, chociaż tu mieli zdecydowaną przewagę: drzewa służyły bowiem jako naturalna przeszkoda utrudniająca rzymskim oddziałom natarcie zwartym szeregiem. Kiedy jednak rozbójnicy wydostali się na otwarte pole, nic już ich nie osłaniało. Coraz wyraźniej jaśniejąca na wschodzie poranna zorza oświetlała zarówno zdeterminowanych i gotowych na wszystko rzymskich legionistów, jak i zbite w gromadę, przerzedzone i pokiereszowane wojsko Bar-Szymona. Oddział rebeliantów został zepchnięty na pustynię. Legioniści otoczyli go zwartym pierścieniem i bez pośpiechu, lecz systematycznie kładli trupem jednego buntownika po drugim. Kiedy Żydzi uświadomili sobie, że są skazani na zgubę, dziesięciu konnych wyrwało się z okrążenia i porzuciwszy ginących współbraci, pomknęło w kierunku pobliskich gór. Prawie wszyscy rozbójnicy polegli. Przeżyło jedynie piętnastu, którzy dostali się do niewoli. Najbardziej irytował Piłata fakt, że Bar-Szymonowi udało się zbiec. Nawet tak spektakularne zwycięstwo nie było w stanie zadowolić legata. Interesowało go tylko jedno: gdzie mógł ukryć się przywódca bandy? To pytanie zadawał teraz pojmanym. 11

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 11

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA Odpowiedzią było uparte milczenie. − Jeśli wydacie swego herszta, ocalicie życie, a ja zwrócę wam wolność – obiecywał Piłat. – W przeciwnym razie będziecie konać powoli, cierpiąc niewypowiedziane męki na krzyżach. Po co macie chronić tego, który was zdradził i skazał na pewną śmierć, który haniebnie uciekł wraz z nagrabionymi kosztownościami? Wy będziecie teraz umierać straszliwą śmiercią, a on będzie się zabawiał z waszymi żonami i siostrami. Oczy Judejczyków zagorzały nienawiścią. Wydawać by się mogło, że nie wzruszało ich użalanie się nad nimi. Nie wierzyli też, że ich wódz mógłby okazać się aż tak podły. − No cóż, postąpimy zatem inaczej – legatowi przyszła do głowy inna myśl. Wyciągnął z szeregu niewolników młodego Żyda, jeszcze chłopca, na którego twarzy malował się strach przed zapowiedzianą śmiercią. Najwyraźniej nie chciał umierać. − Przysięgam, panie, ja nic nie wiem – mamrotał ogarnięty strachem młodzieniec. – Jestem w oddziale od niedawna. Zrozum, Rzymianinie, ja nikogo nie zabiłem, nikomu nie wyrządziłem krzywdy. − Dobrze, wierzę, że ty mogłeś nie wiedzieć o obozowisku Bar-Szymona – przyznał Piłat – ale twoi towarzysze to wiedzą. Czy ktoś zechce uratować życie tego chłopca? − Wybacz, Rzymianinie, ja jestem niewinny. Pozwól mi żyć − chlipał młody jeniec. − Niestety. Twoje życie nie zależy ode mnie, lecz od twoich towarzyszy. Nikt w gronie Żydów nawet nie drgnął. Na żadnej twarzy Piłat nie dojrzał najmniejszego wahania. − No cóż, mając na względzie twój wiek i to, że nie zdążyłeś splamić swych rąk krwią niewinnych, twoja śmierć będzie lekka − powiedział do niego rzymski dowódca, po czym zwrócił się 12

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 12

17.01.2017 07:54


Jak szanujecie ojców waszych? do stojącego za jego plecami żołnierza: – Centurionie Marku, ty potrafisz zabijać szybko i bezboleśnie. Wyświadcz więc przysługę temu nieszczęśnikowi. Potężnie zbudowany wojownik obnażył swój miecz i powoli podszedł do skazańca. Przerażony chłopiec pobladł śmiertelnie. Jego twarz była teraz bielsza od togi senatora. Potem stracił przytomność i runął na ziemię. Żołnierz dał Żydom czas do namysłu, lecz nie znajdując w nich chęci do współpracy, błyskawicznie wbił miecz w ciało ofiary. Następnie starannie wytarł zakrwawione ostrze w szatę trupa i z powrotem schował oręż do pochwy. Piłat przez cały ten czas wpatrywał się w napięciu w twarze jeńców, wybierając następną ofiarę. Jego uwagę przyciągnął siwowłosy mężczyzna, do którego pozostali Judejczycy odnosili się z nieskrywanym szacunkiem. − Przekonałem się, że za nic macie życie swych synów. Zobaczmy zatem, jak szanujecie ojców waszych – przemówił ponownie Piłat. – Przyprowadźcie do mnie tego oto starca. Na znak legata przywiązano starego Żyda do drzewa, obnażono mu plecy, a dwóch legionistów na zmianę zaczęło siec go biczami. Już po pierwszych uderzeniach ciało pokryło się purpurowymi smugami, z których obficie pociekła krew. Siwowłosy Judejczyk zniósł w milczeniu cztery uderzenia, lecz przy piątym wydał przeciągły jęk. Potem, już głośno krzycząc, wytrzymał jeszcze dziesięć uderzeń i w końcu bez oznak życia jego ciało osunęło się bezwładnie. − Nie! – zawołał Piłat. – Twoja śmierć nie będzie tak lekka! Legioniści przerwali egzekucję i tak długo polewali wodą niedające znaków życia ciało, aż zobaczyli, że się poruszyło. − Niech na razie jego świeże rany służą za pokarm muchom, a za chwilę będziemy kontynuować chłostę. Chmary owadów, jakby na komendę legata, oblepiły zakrwawiony grzbiet starca, który próbował w miarę możliwości jakoś się 13

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 13

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA ruszać, lecz przywiązany do drzewa nie był w stanie przepędzić ze swego ciała latającego paskudztwa. − Ja powiem – w gromadzie Żydów rozległ się niespodziewanie zdecydowany głos. Piłat spojrzał na jeńców, próbując odszukać wzrokiem śmiałka, który wypowiedział długo oczekiwane słowa. Udało mu się to bez trudu, gdyż w następnej chwili jeden z Judejczyków z okrzykiem: „Nie zdążysz!” zaczął dusić swego rodaka. Dobrze, że legioniści byli na tyle szybcy, że unieruchomili ręce zaciskające się na jego gardle i kilkoma mocnymi uderzeniami powalili atakującego. Następnie wyciągnęli z tłumu mężczyznę przejawiającego gotowość do mówienia i postawili go przed legatem. − Słucham cię, rozsądny człowieku – rzekł Piłat, z trudem skrywając ciekawość. − Czy wtedy mój ojciec będzie żył? – zapytał jeniec schrypniętym głosem. − Oczywiście. Przecież obiecałem. − I wszyscy jeńcy odzyskają wolność? – znów spytał Żyd, masując obolałą szyję. − Tak – powtórnie zgodził się Piłat. – Nawet ten, który próbował cię udusić… Chociaż dla niego, jeśli chcesz, sam możesz wybrać rodzaj śmierci. − Niech i on, tak jak wszyscy, zachowa życie i odzyska wolność. − Teraz, kiedy znam już twoje życzenie, powiedz nam, gdzie szukać Bar-Szymona. − Schował się w grocie. Wskażę wam ją. − Dobrze, lecz jeńcy odzyskają wolność dopiero wtedy, gdy ujmiemy tego rozbójnika. – Zwracając się do legionistów, rozkazał: – Zaprowadźcie ich tymczasem do miejskiego więzienia, a ojca tego chłopca umieśćcie osobno. Natomiast ty, młodzieńcze − powiedział łagodnie do zdrajcy – jeśli okaże się, że nas nie okłamałeś, otrzymasz wielką nagrodę. 14

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 14

17.01.2017 07:54


Jak szanujecie ojców waszych? − Niczego nie pragnę. Spełnij tylko swą obietnicę, Rzymianinie. Jeniec rzeczywiście mówił prawdę. U podnóża góry spokojnie pasły się konie pilnowane przez jednego z rebeliantów, którym udało się zbiec z pogromu. Nie spodziewał się strzały, która ugodziła go tak celnie, że żaden dźwięk nie zaniepokoił okolicy. Rzymianie równie cicho weszli do groty, gdzie beztrosko wypoczywali rozbójnicy. Po krótkim starciu wszyscy zostali zgładzeni. Rannego Bar-Szymona pojmano żywcem, tak jak życzył sobie Poncjusz Piłat. Herszt bandy został rozpięty na bramie miejskiej uratowanego przed zniszczeniem Hermonu. Tego samego dnia jeńcy opuścili ciemnicę i powlekli się w stronę Judei. Tylko starzec, podtrzymywany przez syna, podążył w przeciwnym kierunku. Droga do ojczyzny pozostała dla niego zamknięta na zawsze. Miesiąc później nieznanego dotąd jeźdźca, Poncjusza Piłata, wezwał do Rzymu wszechwładny cesarz Tyberiusz. Chociaż waleczny legat nie miał powodów do obaw, czuł wewnętrzny niepokój. O usposobieniu władcy Rzymian krążyły dość sprzeczne pogłoski.

15

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 15

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza

T

yberiusz nie był rodzonym synem poprzedniego cesarza Rzymu, Oktawiana Augusta. Przyszedł na świat w rodzinie niemającej nic wspólnego z kręgami najwyższej władzy i dopiero splot niezwykłych okoliczności oddał mu w posiadanie światową potęgę. Można by rzec, przemocą, wbrew jego woli. Główną siłą napędową tego trafu był błyskotliwy umysł żądnej władzy matki Tyberiusza, Liwii, i kochliwość cesarza Augusta. Ojciec naszego bohatera, Tyberiusz Klaudiusz Neron, stanął po stronie politycznych przeciwników Augusta, więc długi czas musiał tułać się po świecie wraz z żoną i małym synkiem. Po zawarciu w 40 roku przed Chr. układu z Brundisium pomiędzy Oktawianem a Antoniuszem Tyberiusz Klaudiusz został objęty amnestią i tak jak wielu innych wygnańców mógł wrócić do Rzymu. W Wiecznym Mieście zamieszkała wraz z mężem również olśniewająca swą urodą Liwia, jego największa duma. Cesarz Oktawian August zakochał się od pierwszego wejrzenia w tej niewypowiedzianie pięknej i nieprzeciętnie inteligentnej małżonce niedawnego przeciwnika. Niezwłocznie rozwiódł się z żoną, Skrybonią, gdyż, jak mawiano, „znużył go jej uciążliwy charakter”, i od razu ofiarował swe serce czarującej Liwii. Okta16

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 16

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza wianowi nie przeszkadzał nawet fakt, że narzeczona była w szóstym miesiącu ciąży, miała męża i małego synka. Niedługo po ślubie Liwia powiła drugiego syna. Z tego powodu nastroje społeczne bardzo się zmieniły, a powiedzenie: Szczęśliwym małżonkom dzieci rodzą się już po trzech miesiącach przetrwało do dziś. Niektórzy twierdzili nawet, że do poczęcia drugiego dziecka przyczynił się sam Oktawian, lecz princeps dobrze wiedział, że to nieprawda. On pragnął tylko Liwii, a nie jej dzieci. Małoletniego Tyberiusza i nowo narodzonego Druzusa Augusta odesłał do domu byłego męża swej ukochanej i starał się o nich zapomnieć. Liwia miała jednak inne plany wobec swych dzieci z pierwszego małżeństwa… Oktawian August ciągle czekał na sukcesorów rodowej krwi, lecz każda ciąża Liwii kończyła się poronieniem. Princeps, który nigdy nie wpadał w rozpacz i znajdował wyjście z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji, zaczął zwracać uwagę na swych najbliższych krewnych. I tutaj, wbrew opinii o nieopuszczającym go powodzeniu (później cesarzom rzymskim tradycyjnie życzono, by byli szczęśliwsi niż August i lepsi niż Trajan), dosięgła princepsa seria katastroficznych zdarzeń, w których nieuchronność i ich regularność każe widzieć coś więcej niż tylko zbiór zwykłych przypadków. Na początku August wyniósł swego siostrzeńca, Klaudiusza Marcellusa, w bardzo młodym jeszcze wieku do godności arcykapłana i edyla kurulnego. Ożenił go wówczas ze swą jedyną córką z małżeństwa ze Skrybonią i od nich spodziewał się wnuków. Zamiast nich w 23 roku przed Chr. zniecierpliwiony August otrzymał wiadomość o śmierci Marcellusa. Następny projekt związany z pozyskaniem następcy tronu dotyczył jego najbliższego przyjaciela i sprzymierzeńca Marka Agrypy – człowieka niewiadomego pochodzenia, lecz utalento17

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 17

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA wanego wodza. August wydał za niego swą córkę Julię, wdowę po Marcellusie. Tym razem Julia, ku wielkiej radości ojca, urodziła dwóch synów: w 20 roku przed Chr. Gajusza, a trzy lata później – Lucjusza. August natychmiast usynowił swych wnuków, których zaczął oswajać z czekającą ich najwyższą władzą. Dziadek gorąco pragnął dla nich tytułów książęcych i urzędów konsulów, zanim jeszcze wyszli z sukni chłopięcych (to znaczy przed ukończeniem szesnastego roku życia). Liwia, wykorzystując fakt, że małżonek doczekał się w końcu potomków i znajdował się w stanie euforii, zaczęła podsuwać mu własnych synów. Ci, po śmierci swego ojca, przenieśli się do domu ojczyma. Wówczas August nadał swym pasierbom: Tyberiuszowi Neronowi i Klaudiuszowi Druzusowi tytuły imperatorów. Radość i zadowolenie Augusta zaczęły stopniowo przygasać. W 12 roku przed Chr. umarł jego zięć, Marek Agrypa. Wówczas polecono Tyberiuszowi niezwłocznie wstąpić w związek małżeński z córką Augusta, Julią. Było to przemyślane posunięcie, gdyż człowiek poślubiający Julię miał za zadanie spłodzić następcę tronu. Chociaż tym razem zawarcie małżeństwa z tego właśnie powodu byłoby czymś co najmniej dziwnym. August miał już przecież dwóch adoptowanych synów Marka Agrypy, a trzeci, Agrypa Postumus, urodził się po śmierci ojca. Należy pamiętać, że kiedy dziedzictwem jest Imperium Rzymskie, nikt nie może czuć się bezpieczny. Wkrótce zaczęły następować po sobie przykre wypadki, zadając Augustowi cios za ciosem i torując tym samym drogę do tronu temu, kogo życzyła sobie widzieć na nim Liwia. Tyberiusz, chcąc ożenić się z „dyżurną narzeczoną”, podsuniętą mu przez żądnego spadkobierców tronu Augusta, musiał rozwieść się ze swą aktualną żoną Agrypiną, chociaż małżonkowie żyli ze sobą zgodnie, mieli syna Druzusa i oczekiwali drugiego potomka. 18

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 18

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza Jak można było się spodziewać, nowe małżeństwo nie przyniosło szczęścia młodej parze. Tyberiusz ciągle myślał o poprzedniej żonie i odmawiał Julii dzielenia z nią łoża, a ona z kolei wspominała swego dawnego kochanka, Semproniusza Grakchusa. August nie lubił starszego syna Liwii. Bardziej cenił młodszego pasierba, Druzusa. Podobnie jak imperator i jego córka nie kochał go również Rzym. Tylko jeden człowiek żywił do niego odmienne uczucia – matka – i to właśnie jej miłość wpłynęła na dalszy los Tyberiusza. Bez przeszkód wspinał się po szczeblach drabiny władzy, co stanowiło przedmiot marzeń każdego Rzymianina. Stanowiska kwestora, pretora i konsula obejmował przed obowiązującym czasem, a nieco później znów przyznano mu urząd konsula i pięcioletnią władzę trybuna. Może wydawać się to dziwne, lecz Tyberiusz wcale nie dążył do tych zaszczytów. Co więcej, bał się władzy jak ognia, gdyż wiedział, jak śmiertelnie niebezpieczne jest bycie pierwszym człowiekiem w państwie. Bardziej jeszcze obawiał się swej matki i dlatego posłusznie piął się w górę wiedziony jej ręką. Tylko jeden jedyny raz zwierzęcy strach przeważył i Tyberiusz sprzeciwił się matce, gdy ta roztaczała przed nim perspektywę zostania następcą Augusta. W 6 roku przed Chr. trzydziestosześcioletni Tyberiusz zbuntował się. W kwiecie wieku, wśród licznych sukcesów, postanowił niespodziewanie rzucić wszystko i odejść jak najdalej się da. Czy kierowała nim chęć pozostawienia pola działania dorastającym wnukom Augusta, czy może pragnienie opuszczenia narzuconej mu żony, znienawidzonej nierządnicy Julii? Wydarzenia następnych dziesięcioleci ukazują, że kierował nim zwykły lęk, by nie okazało się, że jest zbyteczny u podnóża tronu. W takim miejscu bowiem ludzie niepotrzebni nie umierają naturalną śmiercią. Tyberiusz prosił, by zwolnić go z urzędu, tłumacząc się zmęczeniem sprawami państwa i koniecznością odpoczynku od 19

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 19

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA uciążliwych zajęć. Ani błagania matki, by został, ani skargi ojczyma, że go porzuca, nie zmieniły jego decyzji. Wręcz przeciwnie, wzbudziły w nim jeszcze większy sprzeciw wobec nich, na skutek czego przez cztery dni odmawiał przyjmowania pokarmów. Wreszcie urzeczywistnił swoje zamiary. Kiedy był już dość daleko od Rzymu, nieoczekiwana sytuacja omal nie przekreśliła jego planów. Przebywając w Kampanii, otrzymał wiadomość o krytycznym stanie zdrowia Augusta. Nie była to pierwsza taka sytuacja, bowiem cesarz często chorował i już kilkakrotnie był bliski śmierci. Tyberiusz i tym razem nie doczekał się spodziewanego końca życia ojczyma. Za to zaczęły rozchodzić się pogłoski, że zwleka z przyjazdem, gdyż czeka, aż spełnią się jego najskrytsze marzenia. Syn Liwii musiał podjąć trudy podróży. Natychmiast więc wyruszył w drogę, lecz dopłynął tylko na Rodos. Pobytu na tej pięknej wyspie nie pozazdrościłby mu nawet zwykły śmiertelnik. Kiedy Tyberiusz zrozumiał własną lekkomyślność, zaczął czynić próby, by pozwolono mu zobaczyć się z własną rodziną. Otrzymał jednak zdecydowaną odmowę. Mało tego, został powiadomiony, by przestał troszczyć się o los swych najbliższych, co też chętnie uczynił. Liwia mimo to nie pozostawiała w spokoju nieużytecznego syna. Wymogła na nim, by dla uniknięcia hańby zechciał mianować się przynajmniej wysłannikiem Augusta. Prawdę mówiąc, to mało znaczące stanowisko było słabą osłoną dla Tyberiusza. Teraz żył on nie tylko jako osoba prywatna, lecz jako człowiek prześladowany i przerażony… Zaniedbał codzienne ćwiczenia z koniem i bronią, odmawiał noszenia stosownej dla swojego stanu odzieży, nakładał najczęściej grecki płaszcz i sandały i tak przeżył prawie dwa lata z każdym dniem coraz bardziej pogardzany i nienawidzony. Mieszkańcy Nemausus zniszczyli wszystkie jego portrety i posągi, a w Rzymie, kiedy w czasie pewnego obiadu na cesarskim dworze rozmowa zeszła na jego temat, jeden z biesiadników zerwał się z miejsca i poprzysiągł Oktawia20

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 20

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza nowi, że jeśli ten rozkaże, to niezwłocznie pojedzie na Rodos i przywiezie stamtąd głowę zesłańca – jak nazywano w Rzymie Tyberiusza. Kiedy wieść o tym dotarła do uszu tego ostatniego, to już nie strach, a najprawdziwsze niebezpieczeństwo utraty życia zmusiło go do zwrócenie się o pomoc do matki, by za jej wstawiennictwem wyprosić pozwolenie na powrót. W ósmym roku zesłania Liwii udało się wybłagać upragnioną wolność dla syna. Postawiono mu jednak warunek: nie będzie mógł już nigdy uczestniczyć w posiedzeniach senatu ani decydować o sprawach państwowych. Niedługo jednak Tyberiusz cieszył się spokojem. Los z uporem torował mu drogę do najwyżej władzy. Nie minęły nawet trzy lata, kiedy w pełni sił życiowych umarły adoptowane wnuki Augusta, Gajusz i Lucjusz. Nieco wcześniej zginął Druzus, najmłodszy syn Liwii, którego August otwarcie przeciwstawiał Tyberiuszowi. Teraz cesarz nie miał już wyboru i musiał zwrócić uwagę na nielubianego pasierba. Po usynowieniu Tyberiusza August uczynił go współrządzącym i dzielił z nim władzę trybuna. Teraz okazywano mu publicznie szacunek i wychwalano go pod niebiosa już nie dzięki podstępnym intrygom. Co więcej, Liwia tak podporządkowała sobie starego Augusta, że ten zesłał na wyspę Planazję swego jedynego wnuka, Agrypę Postumusa, młodzieńca obdarzonego niezwykłą siłą fizyczną, rosłego, trochę nieokrzesanego, lecz trudno byłoby go obwinić o jakiekolwiek przestępstwo. Zresztą sam August, kiedy stan jego zdrowia znacznie się pogorszył, zaczął żałować swego czynu. W 14 roku po Chr. pojechał na wyspę z jednym tylko towarzyszem, Fabiuszem Maksimusem, i odwiedził uwięzionego młodzieńca. Wyprawa była utrzymana w tajemnicy przed Liwią, u której cesarz zwykle zasięgał rad przed podjęciem każdej ważnej decyzji. W czasie spotkania dziadka z wnukiem obie strony wylewały gorzkie łzy i zapewniały się 21

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 21

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA o wzajemnej miłości. Budziła się zatem nadzieja, że młody człowiek zostanie przywrócony do łask i wróci w rodzinne strony. Liwii nie zadowalała taka zmiana w planach męża. Niedługo po powrocie imperatora z tej wyprawy zmarł jego wierny druh – Fabiusz Maksimus. Wkrótce umarł też sam Oktawian August – 19 sierpnia 14 roku po Chr. Ta śmierć była tak osobliwa, że główne podejrzenia mogły spaść tylko na Liwię. Mówiono nawet o wymyślonym przez nią sposobie pozbycia się męża, który stawał się coraz bardziej nieprzewidywalny. August nie był wybredny w jedzeniu, lecz szczególnie uwielbiał figi, przy czym miał zwyczaj własnoręcznie zrywać owoce z drzewa. Liwia dobrze znała upodobania małżonka. Przeżyli przecież razem pięćdziesiąt jeden lat. To właśnie ona posmarowała trucizną figi wiszące jeszcze na drzewie i w czasie przechadzki własną ręką karmiła nimi męża. By uniknąć wszelkich podejrzeń, sama też je jadła. Lecz te owoce nie zostały dotknięte trucizną. Gdy tylko władza znalazła się w rękach Tyberiusza, ten w pierwszym rzędzie postarał się, by nikt nie mógł mu jej odebrać. Pierwszym jego dziełem było zabójstwo Agrypy Postumusa, przy czym winą za ten haniebny czyn obciążono zmarłego Augusta. Wśród ludu krążyły pogłoski, że Tyberiusz wydał rozporządzenie trybunowi śledzącemu Agrypę, żeby, gdy tylko princeps wyda ostatnie tchnienie, niezwłocznie uśmiercił więźnia. Podobno zamordowanie cesarskiego wnuka było konieczne dla bezpieczeństwa pasierba i dobra państwa. Mając na uwadze, że Rzymianie nienawidzili Tyberiusza, pozostawienie przy życiu bliskiego potomka rodu cezarów byłoby wielce nieroztropne. Tyberiusz nie zdążył jeszcze zająć miejsca Augusta, gdy zbuntowały się przeciwko niemu najbardziej waleczne legiony imperium. Rebelię nad Renem stłumił bratanek 22

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 22

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza Tyberiusza, Germanik, lecz i jego przedwczesna śmierć okazała się wygodna dla spadkobiercy tronu. Tyberiusz nie tolerował nikogo, kto miał powiązania z cesarską rodziną, posiadał legalną władzę i mógł stanowić dla niego konkurencję. Rzymianie wkrótce zrozumieli, kto stoi za nagłą śmiercią ulubieńca narodu, Germanika. Na ścianach domów zaczęły pojawiać się obraźliwe napisy pod adresem Tyberiusza, a nocną ciszę przerywały pełne grozy okrzyki: „Zwróć nam Germanika!”. Princeps przypomniał sobie też o swej byłej żonie Julii, która już szesnasty rok żyła na wygnaniu. Osądził ją i skazał za rozpustę i cudzołóstwo sam August. Została zesłana na niewielką wysepkę Pandaterię. Możemy się tylko domyślać, że właśnie Tyberiusz zadbał o to, by pogłoski o jej rzekomych przygodach miłosnych dotarły zawczasu do uszu ojca. Teraz sam postarał się na niej zemścić. Rozkazał pozbawić córkę Augusta wszystkiego, co niezbędne do życia, skazując ją tym samym na nędzę i śmierć głodową. Liczył na to, że jej zgon zostanie uznany za naturalne następstwo długoletniego zesłania. Ledwie Tyberiusz rozprawił się z tymi, w których płynęła krew boskiego Augusta, pojawił się niejaki Klemens i zaczął twierdzić, że jest cudownie ocalałym Agrypą Postumusem. Kiedy pojmano oszusta, Tyberiusz zadał mu pytanie: − Jak stałeś się Agrypą? − Tak jak ty cezarem – brzmiała odpowiedź. Rzymianie byli wstrząśnięci tym, w jaki sposób Tyberiusz rozprawiał się ze swymi krewnymi. Nikt go nie szanował, ale wszyscy się go bali. Władca początkowo starał się rozwiać obawy dotyczące jego bezwzględności i okrucieństwa. W końcu strach przed princepsem zaczął opuszczać Rzymian, lecz nie zdobył przez to szacunku. W pierwszym okresie panowania Tyberiusz przybierał postać dobrodusznego władcy – i to w stosunku do wszystkich 23

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 23

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA poddanych. Kiedy zaproponowano mu, by w celu zwiększenia skarbu państwa podwyższył podatki w prowincjach, princeps wypowiedział słynne zdanie: „Dobry pasterz strzyże owce, lecz nie zdziera z nich skóry”. Tyberiusz nie próbował nawet powrócić do tradycji republikańskich, które długo wykorzeniał Juliusz Cezar i jego następcy, lecz które nadal żyły w pamięci narodu. Kiedy jeden z pochlebców zwrócił się do niego per „panie”, Tyberiusz poczytał ten tytuł jako obrazę ludu rzymskiego i jego samego osobiście: − Jestem panem dla niewolników, cesarzem dla żołnierzy, a dla wszystkich pozostałych princepsem. Senat z przyzwyczajenia wystąpił z propozycją, by miesiąc wrzesień przemianować na Tyberiusz (lipiec – łac. Juliusz i sierpień – August nosiły nazwy jego poprzedników). Princeps stanowczo odmówił takiego uhonorowania i zadał senatowi pytanie: − Co zatem zrobicie, jeśli będziecie mieć trzynastego cesarza? Ustanowił jednak coś, co miało przypominać pozory wolności, pozostawił bowiem senatowi i wysokim urzędnikom państwowym ich poprzednie tytuły i władzę. Nie było takiej sprawy państwowej czy prywatnej, większego czy mniejszego znaczenia, o której nie zawiadamiałby senatu. Zniewagę i złośliwość oraz ośmieszające wierszyki znosił cierpliwie i obojętnie, dając tym samym do zrozumienia, że w wolnym państwie powinna panować swoboda myśli i wypowiedzi. Próbując ująć Rzymian swoją dobrotliwością i przywiązaniem do rzymskich tradycji, cesarz zauważał z przerażeniem odwrotne efekty: nadal nie był lubiany, a na dodatek przestano się z nim liczyć. Któregoś razu senat w wyniku głosowania podzielił się na dwa obozy. Tyberiusz dołączył do mniejszości, lecz nikt nie poszedł za jego przykładem, nikt nie zmienił swojej decyzji. 24

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 24

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza Innym razem zarządził, by pieniądze obiecane na budowę teatru w mieście Trebia przeznaczyć na remont drogi. Tu znów spotkał się z odmową. Dobroć Tyberiusza trwała do momentu, gdy przekonał się, że Rzymem można rządzić tylko w oparciu o uczucie, które władało nim samym. A był to strach. Otrzymawszy najwyższą władzę, człowiek ten – olbrzymiego, można nawet rzec gigantycznego wzrostu i potężnej budowy ciała (Tyberiusz był obdarzony nadludzką siłą: jednym palcem lewej ręki przekłuwał na wylot świeże, duże jabłko, a prztyczkiem w czoło mógł poważnie uszkodzić głowę chłopca czy młodzieńca) – zaczął lękać się wszystkich i wszystkiego. Cesarz nie ufał dosłownie nikomu. Kiedy pontyfik Libon kładł przed nim ofiary, ten zamiast tradycyjnego ofiarnego noża – żelaznego, długiego, ostro zakończonego – podał mu ołowiany. Innym razem kapłan poprosił go o rozmowę na osobności. Tyberiusz zgodził się, lecz wziął z sobą swego syna Druzusa i przechadzając się, przez cały czas ściskał prawą rękę Libona, jakby opierał się na niej. Z czasem maniakalne lęki do reszty zniszczyły wszelkie dobre odruchy i pozytywne cechy charakteru Tyberiusza. Przy najmniejszym podejrzeniu niecnych zamiarów nie trzymał już ręki rozmówcy, lecz przezornie kładł go trupem. Poncjusz Piłat został zapoznany z dziwactwami Tyberiusza. Wiedział, że imperator szczególną uwagę poświęca donosicielom. Nasłuchał się też opowieści, jak dzięki zawistnikom odchodzą w niebyt ludzie, którzy osiągają sukcesy, dlatego też coraz bardziej popadał w przygnębienie. Każde wezwanie do cesarza wywoływało u niego lęk graniczący z paniką. Prokonsul Syrii uspokajał swego legata i przekonywał go, że według jego wiedzy Piłata czeka nagroda za pomyślnie stłumiony bunt. Ze swej strony namiestnik zaczął się obawiać, że Piłat, zamiast pojechać do Rzymu, zaszyje się gdzieś na prowincji, wśród najdzikszych plemion, a on sam zapłaci za to głową. 25

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 25

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA Obawy namiestnika okazały się jednak zbyteczne. Poncjusz Piłat, jak na prawdziwego Rzymianina przystało, gotów był wykonać każdy rozkaz zwierzchnika, a tym bardziej cesarza. Gdyby wszyscy w republikańskim Rzymie tak ślepo wykonywali rozkazy, nie myśląc o konsekwencjach, i rzucali się na wbity rękojeścią w ziemię miecz, kiedy ich cześć została narażona na szwank, to po krwawych wojnach domowych zaczęto by się zastanawiać nad sensem wydawanych rozkazów. Na taką refleksję pozwolił sobie również Piłat, zanim stanął przed obliczem Tyberiusza. Poncjusz Piłat, oglądający dotąd tylko monumentalne posągi Tyberiusza, w pierwszych chwilach spotkania był oszołomiony, widząc, jak bardzo oryginał różni się od jego marmurowych kopii. Czekał na niego przygarbiony starzec olbrzymiego wzrostu, z ogromnym rzymskim nosem, z twarzą pooraną zmarszczkami i usianą pryszczami, które w kilku miejscach przysłaniały opatrunki, z niezwykle wysokim czołem na skutek pokaźnej łysiny i długimi włosami z tyłu głowy. „Widocznie niedostatek włosów na przedzie princeps próbuje sobie zrekompensować bujną roślinnością nad karkiem” – pomyślał wezwany, gdyż widok ten był prawdziwie karykaturalny, lecz nikt nie ośmieliłby się dać po sobie poznać, jaką odrazą go napełnia. Cesarz długo wpatrywał się podejrzliwie w jeźdźca i dopiero gdy wyczuł strach w przyszłym rozmówcy, próbował łaskawie się uśmiechnąć. Wyszło to dość niezgranie, szpetny grymas jeszcze bardziej zniekształcił twarz starca. Piłat spodziewał się wszystkiego po wezwaniu do Rzymu: od kary po nagrodę, lecz to, co usłyszał od Tyberiusza, omal nie ścięło go z nóg. Princeps mianował nieznanego nikomu ekwitę prokuratorem Judei. Powodowany nieprawdopodobnym zaskoczeniem Piłat, zamiast wyrazić swą wdzięczność za okazany mu zaszczyt, zaczął usilnie odmawiać przyjęcia tak wysokiej godności. 26

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 26

17.01.2017 07:54


Łaskawość Tyberiusza − Imperatorze, moje miejsce jest wśród legionów. Tylko tam mogę być pożyteczny Rzymowi. − Wiem, drogi Piłacie, że jesteś wspaniałym wojownikiem i doskonałym dowódcą. Pozwól jednak, że to ja będę decydował, gdzie jest twoje miejsce. − Ta nominacja jest dla mnie wielkim zaskoczeniem – bronił się Piłat. – Imperatorze, wątpię, czy sprostam twoim oczekiwaniom i nowym obowiązkom. Nie można brać się za coś, do czego nie ma się przekonania. − To nabierz ich jak najprędzej – poradził mu Tyberiusz. − Masz na to dwa dni. Potem ruszaj w drogę! Piłat milczał uparcie, rozważając cesarski rozkaz. Zreflektował się w końcu, gdyż wiedział, jakie mogą być konsekwencje rozgniewania Tyberiusza. Tym razem jednak się przeliczył. Swoją bezpośredniością i szczerością ostatecznie przekonał cesarza, że stanowisko prokuratora rzeczywiście należy się jemu. Tyberiusz pozwolił sobie nawet na niezwykłą otwartość w rozmowie z poddanym, którego widział po raz pierwszy. − Uwierz mi, dzielny Poncjuszu, że nie mam zamiaru narzucać ci tego urzędu wbrew twej woli. Poza tym wiedz, że znalazłoby się wielu chętnych na to stanowisko. I to nawet bardziej doświadczonych w rządzeniu niż ty. Twarz Piłata mimowolnie wykrzywił grymas zdziwienia, a jednocześnie surowy żołnierz robił wrażenie ucznia, który nie opanował zadanego tematu. Takiego ucznia nie można tak po prostu odesłać, dlatego Tyberiusz zaczął mimo woli rozwijać rozpoczętą myśl i cierpliwie wszystko wyjaśniać. Inaczej nie można było wpoić w serce tego prostodusznego człowieka wiary we własne siły. − Mam zbyt mało ludzi, którym mógłbym bezgranicznie zawierzyć. Nie wątpię jedynie w twoje oddanie. Nie jest istotne nawet to, czy będziesz wykonywał swoje obowiązki dobrze, czy 27

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 27

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA źle. Najważniejsze, że w tej niespokojnej prowincji będzie człowiek, któremu ufam bez zastrzeżeń. − Imperatorze, nie będziesz musiał wątpić w moje oddanie, lecz ono nie wystarczy, by pełnić obowiązki prokuratora Judei. Niezbędne jest doświadczenie… − Ależ masz je… − przerwał mu Tyberiusz. – Ten buntowniczy naród poważa jedynie siłę, a ty ją posiadasz. I to siłę niezwykłą – rozsądek i zdecydowanie… Mam mnóstwo dowódców, którzy bez zastanowienia puszczają w ruch miecz. Czasem zabijają dla rozrywki, by pokazać władzę, innym razem – z przyzwyczajenia. My musimy działać inaczej. Ci wszyscy pyszałkowie nie przestraszą Judejczyków, co najwyżej ich rozzłoszczą – mówił ze smutkiem Tyberiusz. – Ty na razie jeszcze nie rozumiesz, że masz idealne podejście do tej prowincji. Podczas ostatniej wojny wykazałeś się rozważną surowością i właśnie ona jest niezbędna w Judei. Piłat pokrzepiony na duchu przez cesarza wyruszył ku swemu przeznaczeniu z pełnym przekonaniem, że podoła nowemu wyzwaniu. Nie przywiązywał większego znaczenia do słów Tyberiusza o wyjątkowości narodu, którym przyjdzie mu rządzić, i dopiero po paru latach prokurator zrozumiał ich znaczenie. Słowa Tyberiusza wpoiły w Piłata wiarę we własne, nadzwyczajne zdolności. Biedak nie pojął, że Tyberiusz nie powoływał na wysokie stanowiska ludzi słynących z talentów i że umiejętności organizatorskie nie były tu najwyższym kryterium. Prowincje otrzymywali ci, którzy według princepsa nie byli zdolni do zawiązania spisku, a tym samym nie byli zdolni do zdrady.

28

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 28

17.01.2017 07:54


Judea

Z

iemia ta nigdy nie przedstawiała żadnych walorów gospodarczych oprócz swego położenia – lecz i ono, korzystne z geograficznego punktu widzenia, miało dla tubylczej ludności więcej minusów niż plusów, tereny Judei wręcz nie nadawały się do życia. Mojżesz przekonał niemałą grupę narodu żydowskiego do pójścia za nim i przywiódł ich do miejsca, gdzie dziś zamieszkuje lud Jerozolimy. Udało mu się łatwo zawładnąć tą ziemią, ponieważ nie były to tereny zbyt urodzajne, bogate w złoża naturalne i nikt rozumny nie chciałby się bić o tak biedny region. Rzeczywiście, jest to kraj skalisty, obfitujący wprawdzie w wodę, lecz już nieco dalej położone rejony są jej pozbawione i przez to niezwykle ubogie. Zaś w centrum kraju pod płytkimi warstwami urodzajnej gleby skrywa się skaliste podłoże sięgające sześćdziesięciu stadiów. W tamtych czasach Mojżesz, zamiast robić użytek z broni, dawał pierwszeństwo świętym przedmiotom i Bóstwu, dla którego szukał miejsca, gdzie można by Mu oddawać cześć. Obiecał narodowi ustanowienie kultu i wprowadzenie świętych obrzędów w taki sposób, by tych, którzy będą je odprawiać, nie obarczać wydatkami, nie zniewalać licznymi zobowiązaniami wobec Bóstwa czy też nie zmuszać do wykonywania dziwacznych rytuałów. Dzięki temu Mojżesz zyskał sobie szacunek i ustanowił niezwykły rodzaj władzy, dlatego też wszystkie okoliczne narody ochoczo dołączały do niego, by słuchać jego pouczeń i obietnic. 29

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 29

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA Tak oto przeszliśmy do początków wiary starożytnych Żydów, dla których istniał tylko jeden Bóg. Było to czymś niezwykłym na tle politeistycznych religii sąsiednich narodów, lecz prostota kultu spodobała się ludowi. Bóg Mojżesza nie żądał okazałych posągów z metalu czy kamienia. Przeciwnie, sporządzanie tego rodzaju wizerunków było surowo zabronione i to właśnie budziło zdziwienie i uznanie. Należało porzucić wszelkie próby tworzenia podobizn jedynego Boga, a wydzieliwszy święte miejsce czy stosowny święty przybytek, czcić Go bezpostaciowo. Niepotrzebne Mu były obfite dary ofiarne, nie domagał się rytualnych mordów dzieci, jak miało to miejsce u sąsiednich Fenicjan. Żądania jedynego Boga były niezwykle skromne, sprawiedliwe i rozsądne i przynosiły ludziom więcej pożytku niż wymagania wypływające od nich samych. Ci, którzy zachowywali się powściągliwie, prowadzili prawe i uczciwe życie, zawsze mogli spodziewać się ze strony Boga dobra, jakiegoś daru lub znaku, lecz najlepiej było nie oczekiwać niczego. Bezlitosny los sukcesywnie rozrzucał Żydów po całym świecie. Zapominali oni język ojczysty, zmieniali ubiory, obyczaje, miasta i kraje, lecz niezależnie od miejsca pobytu łączyło ich zawsze jedno: każdy członek wspólnoty żydowskiej winien był corocznie wysyłać do Jerozolimy jedną drachmę jako datek na budowę świątyni. Tego typu opłaty napływały bardziej regularnie niż podatki do kasy państwowej. Każdy Żyd miał też obowiązek przynajmniej raz w życiu osobiście złożyć Jahwe ofiarę na tym jednym jedynym w całym świecie miejscu, które On sobie upodobał. Z niczym nie da się porównać tego nierozerwalnego poczucia jedności narodowej, jaki był zakorzeniony w powracającej do ojczyzny społeczności wygnańców, która następnie przerodziła się w odrębność etniczną Judejczyków. Owa specyfika nie słabła nawet na skutek późniejszego rozproszenia Żydów po całym świecie i rozłamów w ich środowisku. Na uwagę zasługuje rów30

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 30

17.01.2017 07:54


Judea nież fakt, że społeczność żydowska żyła zgodnie nawet z kręgami semickimi, które zerwały ze swą religią. Wszystko, co doskonałe i genialne, jest zazwyczaj niezwykle proste, lecz prostota ta zawsze popycha ludzkość do skomplikowania ukończonego dzieła, otoczenia go zbędnymi ozdobnikami i ubierania w wielobarwne stroje. Szczególną gorliwością wyróżniają się pod tym względem osoby obdarzone władzą. Tej kategorii ludzi, nie wiadomo dlaczego, wydaje się, że wszystko, co było przed nimi, nie mogło być doskonałe, bo właśnie oni są powołani, by dostarczyć ludziom tego, czego potrzebują, i tylko ich działania mogą podobać się Bogu. Jakie są tego skutki? Następcy Mojżesza przez pewien czas byli wierni naukom swego przywódcy, prowadząc prawe i uczciwe życie. Później zaś urząd kapłański znalazł się w rękach nadgorliwych i zabobonnych ludzi, a następnie – samowładczych i bezwzględnych. Z przesądów zrodziła się wstrzemięźliwość od jedzenia pewnych pokarmów. Dziwić może również nakazany im przez prawo zwyczaj obrzezywania chłopców. Pogłębiająca się tyrania sprzyjała powstawaniu band rozbójniczych. Buntownicy niszczyli zarówno swój kraj, jak i ziemie sąsiadów. Zaś inni Judejczycy, współpracując z panującymi, grabili obce dobro i podporządkowali sobie znaczną część Syrii i Fenicji. Mimo tego zachowywali wielki szacunek do swego głównego miasta. Czcili je i szanowali, choć było siedzibą tyranów.

31

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 31

17.01.2017 07:54


O Autorze

G

iennadij Lewicki urodził się 13 grudnia 1963 r. w ZSRR, a po jego rozpadzie, nie ruszając się z miejsca, znalazł się na Białorusi, gdzie dotąd mieszka. Widocznie plan urodzeń na tamten rok został wykonany, bo w metryce wpisano mu inną datę: 1 stycznia 1964 r. Takie były czasy: wszyscy w tym kraju żyli zgodnie z planem. A więc dlaczego pojawienie się na tym świecie człowieka miało być jakimś wyjątkiem? W latach 1982-1984 Giennadij służył w wojsku sowieckim na terenie Niemiec jako kierowca-mechanik czołgu T-80. W 1986 r. rozpoczął studia na Wydziale Historycznym Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego im. Lenina. Obronił pracę końcową zatytułowaną: „Włączenie ziem Rusi Zachodniej do Księstwa Litewskiego” na ocenę „celująco” i 13 czerwca 1992 roku wręczono mu dyplom historyka. Ożenił się w 1990 r. Jego córka Julia ukończyła niedawno Białoruski Państwowy Uniwersytet Ekonomiczny i obecnie pracuje w wyuczonym zawodzie. Po opuszczeniu uczelni pan Lewicki zajmował się biznesem, a następnie pszczelarstwem − do tej pory posiada pasiekę złożoną z kilkudziesięciu uli. Z biegiem lat w jego życiu i twórczości zmieniały się zainteresowania i priorytety. Lwią część swego wolnego czasu Giennadij poświęca historii − nauce, którą nazywa się mądrością tysiącleci. „Poznanie 356

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 356

17.01.2017 07:54


O Autorze choćby tylko jej podstawowych, najprostszych wątków − uważa pisarz − pomaga uniknąć wielu błędów we współczesności. Pragnienia, myśli i dążenia człowieka zasadniczo nie zmieniły się na całej drodze ludzkiego rozwoju: od epoki kamienia łupanego do wieku komputerów”. Najwyższymi względami Giennadij Lewicki darzy Rzym − w nim bowiem, jak sam wyznaje, pasjonuje go wszystko: historia pełna niezwykłych wydarzeń, obfitość efektownych i błyskotliwych zwycięstw oraz kolosalnych porażek czy też ciekawe biografie obywateli rzymskich wywodzących się z niewielkiego miasteczka Lacjum, którzy na przestrzeni wieków doprowadzili swój kraj do światowej potęgi. Ciekawi go też ustrój państwowy Rzymu i działania wojenne, a w nich głównie ten rzymski fenomen, który zapewnił państwu długowieczność w niespokojnym świecie. Na Starożytnym Rzymie nie wyczerpują się pasje historyka i literata. Przedmiotem jego zainteresowań od czasu do czasu staje się odłączona część Imperium Rzymskiego − Bizancjum, Wielkie Księstwo Litewskie oraz Macedonia i Rosja... Istnieje pewna mądra zasada: chcesz dogłębnie poznać jakiś problem − napisz o nim książkę. I autor, z profesjonalizmem historyka i zapałem poszukiwacza, wnikliwie analizuje i bada wszystkie dostępne mu źródła, zanim powstałe zagadnienie zmieni się w utwór literacki. Życiowe credo Giennadija Lewickiego brzmi: każda praca powinna wyżywić; nie można jednak zajmować się czymś, w co nie wkłada się duszy, gdyż nawet duże pieniądze zarobione w ten sposób nie dadzą moralnej satysfakcji. W swoich utworach pisarz często porusza wątki biblijne. Ma też swoją ulubioną anegdotę: Milionera − ale takiego, który swój majątek zdobył własną pracą, a nie otrzymał w spadku czy wygrał na jakiejś popularnej loterii − zapytano: „Ile godzin na dobę pan pracuje?”. „O co panu 357

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 357

17.01.2017 07:54


CHITON ZBAWICIELA chodzi? − zawołał tamten. − Nie przepracowałem w życiu nawet jednej godziny. Zajmowałem się tylko tym, co lubię”. W 2009 r. moskiewskie wydawnictwo „Enas” wydało pierwszą książkę autora: W niewoli namiętności. Kobiety w historii Rzymu. Składa się ona ze szkiców biograficznych przedstawicielek płci pięknej, które przedarły się do nas przez gąszcz tysiącleci z kart wiekowych manuskryptów. Od tamtego czasu co roku jedna lub dwie książki otrzymują swe papierowe życie w różnych rosyjskich wydawnictwach. Wybrana bibliografia pisarza: W niewoli namiętności. Kobiety w historii Rzymu (2009). Rzym i Kartagina. Świat za ciasny dla obydwu (2009). Aleksander Macedoński. Genialny kaprys losu (2010). Gajusz Juliusz Cezar. Zło drogą do nieśmiertelności (2011). Marek Krassus (2012). Jagiełło − książę litewski (2013). Wielkie Księstwo Litewskie (2014). Bizantyjska droga Rosji (2016). Juliusz Cezar: między wojną i miłością (2016).

358

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 358

17.01.2017 07:54


Spis treści Od Autora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5 Jak szanujecie ojców waszych?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Łaskawość Tyberiusza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 16 Judea. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29 Jerozolima. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 Taniec Salome. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 45 Niewidomi odzyskują wzrok. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 54 Jeszcze jeden niepotrzebny prorok. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 58 Sąd Piłata. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 68 W niewoli tradycji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 78 Na krzyż z Nim! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 84 On zabił Boga . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91 Powstał z martwych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95 Pustynia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 103 Droga do zbawienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108 Wśród pustelników. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 113 Chiton Zbawiciela . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 124 Prokula. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 133 Starcie z piratami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Powrót. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144 Niecne zagrywki Marka Klaudiusza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 148 Niespodziewani wybawiciele . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 156 Brutalność i łagodność uzurpatora . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 162 Spotkanie małżonków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 171 Tułaczka zbuntowanego legata. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 180 Trzy krople wody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 188 Granice dobroci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 205

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 359

17.01.2017 07:54


Pożegnanie z Judeą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Na wyspie strachu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Willa Jovis. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Sam na sam z potworem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Owoc martwego drzewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Barabasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Wyspa na pustyni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Skryptorium qumrańczyków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Niezwykła spuścizna po Poncjuszu Piłacie. . . . . . . . . . . . . . . Zwój Wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Fatalna pomyłka esseńczyków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Martwy stróż manuskryptów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zburzenie świątyni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Masada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Epilog. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

209 216 222 227 235 246 254 261 267 272 282 289 297 312 337

Dodatek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 343 Literatura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 355 O Autorze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 356

639A_Chiton Zbawiciela_inside.indd 360

17.01.2017 07:54


Zwykłym oportunistą, cynicznym politykiem… a może wiernym wyznawcą Jezusa Chrystusa?

Czy jesteś gotowy

odkryć tajemnicę Piłata?

GIENNADIJ LEWICKI

– urodził się w 1963 r. w ZSRR, a po jego rozpadzie został obywatelem Białorusi, gdzie dotąd mieszka. Historyk, pisarz. Jego największą pasją jest historia starożytnego Rzymu. Interesuje się także historią Bizancjum, Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz Macedonii i Rosji. W 2009 r. moskiewskie wydawnictwo „Enas” wydało jego pierwszą książkę, o kobietach w historii Rzymu.

www.edycja.pl

CHITON ZBAWICIELA

Chiton Zbawiciela to oryginalna, misternie skonstruowana opowieść z gatunku fikcji historycznej. Autor, opisując losy Piłata, oddaje dramatyzm rzymskiego imperium pod władzą wszechmocnego Tyberiusza. Nie jest to jednak zwykła biograficzna podróż do przeszłości z zacnymi historykami w roli przewodników. Lewicki maluje przed czytelnikiem własny obraz Piłata i jemu współczesnych. Zaprasza za kulisy intryg, zawiłości, realiów politycznych i religijnych, aby ostatecznie ukazać człowieczeństwo ludzi, których znamy z historii i Pisma Świętego.

Giennadij Lewicki

Kim tak naprawdę był prokurator Judei?

Chiton Zbawiciela  

Oryginalna, misternie skonstruowana opowieść z gatunku fikcji historycznej. Autor, opisując losy Piłata, oddaje dramatyzm rzymskiego imperiu...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you