Page 1

WANDA PÓŁTAWSKA �

UCZCIE SIĘ KOCHAĆ


483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 2

26.05.2015 11:01


Uczcie się kochać

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 1

26.05.2015 11:01


Książka stanowi autoryzowany zapis rekolekcji wygłoszonych w dniach 3-5 lipca 2010 r. w Spale k. Tomaszowa Mazozwieckiego dla wspólnoty Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Łódzkiej. Rekolekcje zorganizowano z inicjatywy Anety i Wojciecha Niźnikowskich.

Redakcja: Ilona Kisiel Skład i łamanie: Tomasz Mstowski Projekt okładki: Amadeusz Targoński Zdjęcie na okładce: © Fotolia.com/diavoletto Druk i oprawa: Signum Poligrafia – Łódź Cytaty biblijne pochodzą z: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem © Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011. ISBN 978-83-7797-483-4 © Edycja Świętego Pawła, 2015 ul. Św. Pawła 13/15 • 42-221 Częstochowa tel. 34.362.06.89 • fax 34.362.09.89 www.edycja.com.pl • e-mail: edycja@edycja.com.pl Dystrybucja: Centrum Logistyczne Edycji Świętego Pawła ul. Hutnicza 46 • 42-263 Wrzosowa k. Częstochowy tel. 34.366.15.50 • fax 34.370.83.74 e-mail: dystrybucja@edycja.com.pl Księgarnia internetowa: www.edycja.pl

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 4

26.05.2015 11:01


Wanda Półtawska

Uczcie się kochać

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 3

26.05.2015 11:01


WSTĘP

Prawda dana i zadana W naszej świadomości dr Wanda Półtawska istniała niemalże od zawsze. Nasi rodzice byli zafascynowani postacią Jana Pawła II i interesując się jego życiem oraz nauczaniem, odkryli również postać Pani Doktor, z którą Karol Wojtyła, a później papież był związany wieloletnią braterską przyjaźnią.

Organizatorzy rekolekcji z autorką. Spała, lipiec 2010 r. Fot. archiwum rodziny Niźnikowskich

5•

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 5

26.05.2015 11:01


Potem, już w małżeństwie, czytając książki Pani Wandy, byliśmy zauroczeni jej osobą, odkrytą chyba najpełniej w Beskidzkich rekolekcjach. W naszych sercach zaczęło powoli kiełkować pragnienie spotkania. Kiedy w listopadzie 2009 roku Pani Doktor przyjechała z konferencją do Łagiewnik pod Łodzią, nie mogło nas tam zabraknąć. To wtedy, słuchając jej słów, zrozumieliśmy, że chcemy zorganizować rekolekcje dla Domowego Kościoła – wspólnoty oazowej, w której jesteśmy od początku naszego małżeństwa. Po zakończonej konferencji podeszliśmy po autograf i w kilku słowach przedstawiliśmy nasze pragnienie. Pani Wanda zgodziła się, prosząc o przesłanie jej listu ze szczegółami. Przez kilka następnych miesięcy korespondowaliśmy z nią, by ustalić wizję tych rekolekcji. Przechowujemy wszystkie te listy jak relikwie, wierząc, że kiedyś będzie ogłoszona świętą. Niniejsza książka jest zapisem tych rekolekcji, wygłoszonych przez Panią Doktor Półtawską w Spale w dniach 3-5 lipca 2010 roku. Zamieszczone tu treści to echo nauczania św. Jana Pawła II. Świadczą o tym słowa Pani Wandy: „Czytałam wszystko, co on napisał, i wszystko to mam w głowie”. To właśnie istota tego, co usłyszeliśmy w tamte pamiętne upalne dni. Prawda zawarta w tej książce jest nam dana i zadana. Czerpmy z niej ten skarb i dzielmy się nim z innymi. Uczmy się kochać! Aneta i Wojciech Niźnikowscy rodzice Łucji, Emilii, Adama, Kingi i Szymona

•6

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 6

26.05.2015 11:01


Człowiek dzieckiem Bożym Podstawą prawdziwej miłości do dziecka jest autentyczna miłość między małżonkami, zaś podstawą miłości zarówno małżeńskiej, jak rodzicielskiej jest oparcie w Bogu, właśnie to Boże ojcostwo. Jan Paweł II (Kielce 3 VI 1991)

Co to jest antropologia? To jest nauka o człowieku, a wychowanie jest działalnością człowieka, więc najpierw trzeba rozeznać, kim jest człowiek, bo od tego, jaką koncepcję przyjmiemy, zależy potem nasza działalność wychowawcza. Wykładam antropologię Karola Wojtyły, czyli antropologię chrześcijańską, i jego filozofię, którą on nazwał personalizmem. A w pewnym momencie, już pod koniec działalności, podsumował całą swoją naukę jednym zdaniem. Powiedział tak: „Wszystkie problemy indywidualne człowieka, problemy rodziny, problemy parafii i narodu, ludzkości rozwiązuje genealogia divina – Boże pochodzenie człowieka”. Jest to punkt pierwszy i baza – założenie całej następującej dalej myśli, którą się rozwija. Przypomnę, że Karol Wojtyła jako młody biskup uczestniczył w Soborze Watykańskim II. Sobór wydzielił komisję do spraw rodziny i on był jej przewodniczącym, zajmując się szczególnie sprawami ważnymi dla rodziny. Po soborze Paweł VI wydał encyklikę Humanae vitae 7•

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 7

26.05.2015 11:01


– podstawowy dokument etyki małżeńskiej, który powinien być w każdym domu i przez wszystkich znany. Ten dokument powstał we współpracy Pawła VI z biskupem Karolem Wojtyłą, który całą swoją działalność rozwinął właśnie na bazie tych zadań, które encyklika Humanae vitae postawiła biskupom. Paweł VI napisał, że pierwszym zadaniem duszpasterskim wszystkich biskupów świata i księży ma być rodzina. Biskup Karol Wojtyła bardzo się tym przejął i istotnie całe życie stawiał na pierwszym planie rodzinę i jej świętość. Całe swoje nauczanie podsumował jednym zdaniem: „Wszystkie problemy osobiste człowieka i rodziny rozwiązuje genealogia divina – Boże pochodzenie”. A teraz na świecie panuje biologizm, ludzie uważają, że oni dają życie dziecku – ojciec i matka, bo dają swoje komórki i to wystarcza. Matki mówią dzieciom: „Ja cię urodziłam”, co nie jest prawdą. Kobieta nie rodzi – dziecko się rodzi samo z kobiety. Rodzice mają ten przywilej współdziałania z Bogiem samym i często nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo są obdarowani, nie rozumieją wartości rodzicielstwa. To nie rodzice dają życie, oni jedynie uczestniczą w przekazaniu życia. Kiedyś napisałam krótkie rozważanie o tym, jak odpowiedzieć na pytanie, które pada zawsze i ludzie dają różne odpowiedzi: „Skąd się biorą dzieci?”. Dawniej opowiadano bajeczkę o bocianie i ja stwierdziłam, że ta bajeczka o bocianach jest bliższa prawdzie niż informacje panów doktorów, seksuologów i biologów. Bo cóż ta bajka mówiła? Mówiła, że ptak przynosi dziecko z nieba, a to przecież właśnie jest prawda – dziecko jest z nieba, od Pana Boga. Ale chodzi o to, czy na pewno człowiek, nawet uważający się za wierzącego, przyjmuje realistycznie fakt, że został stworzony przez samego Boga? On i wszyscy ludzie? Wszyscy są Bożego pochodzenia. Mało tego, są nie tylko stworzeni przez Boga, ale podniesieni do nieprawdopodobnej godności – dzieci Bożych. Bóg przyznaje się do ojcostwa i nie tylko. Bóg wręcz mówi, że •8

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 8

26.05.2015 11:01


stworzył ich na swój obraz. Każdy jest podobny do Boga. Każda osoba ludzka dostaje od Boga nie tylko życie, ale jest obdarowana i jest darem. Jan Paweł II nazywa człowieka darem – człowiek jest darem, dostaje siebie i swoje życie jako dar. Dar jest zawsze za darmo. Każdy dostaje od Boga pięć darów: istnienie, czyli nieśmiertelną duszę, ciało, życie i kształt tego ciała: albo męskość, albo kobiecość i wynikającą z faktu płciowości możliwość płodności – zawsze potencjalnej, bo człowiek sam nie jest płodny, tylko para ludzka. Każdy człowiek dostaje te dary. I dostaje życie na określony przez Boga czas. Trzeba przyjąć takie założenie: Pan Bóg daje człowiekowi życie na ziemi, a potem zabiera go z tej ziemi w taką wieczność, na jaką człowiek zasłuży – życie dane jest darmo, ale niebo jest zadane. Na pierwszych Światowych Dniach Młodzieży Jan Paweł II wypowiedział zdanie, które trzeba wszystkim wbić do głowy: „Pamiętajcie, że życie tu na ziemi jest drogą, tylko drogą, niczym więcej – drogą do nieba, bo człowiek nie jest stworzony dla ziemi, tylko dla nieba”. Człowiek musi to przyjąć, że jest stworzony przez Boga po to, żeby umarł i po śmierci znalazł się w niebie. Ludzkie życie nie ma innego celu. Taka jest prawda o człowieku i jego życiu, wszystko ma temu służyć. Ta droga – życie ma być drogą do nieba. Świadomość tego musi wpłynąć na sposób życia. Ojciec Święty nazywał duszę człowiekiem wewnętrznym – i w tym wnętrzu, w duchowości tkwi podobieństwo do Boga. I to jest dar dany wszystkim ludziom, każdy ma duszę. I to jest właśnie człowieczeństwo, to jest to, co odróżnia człowieka od świata rzeczy i zwierząt. Niewierzący może nie chcieć mówić o Bogu, ale każdy ma przynajmniej świadomość odrębności od świata zwierząt i od materii. A z kolei dusza ma trzy władze: rozum, wolę i sumienie. Rozum dyktuje, że jeżeli celem jest tylko niebo, to człowiek musi to uwzględnić w swoim sposobie życia i powinien chcieć pójść do nieba. Dlaczego? 9•

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 9

26.05.2015 11:01


Dlatego, że za pojęciem „niebo” kryje się także pojęcie „piekło” – taka jest alternatywa wieczności. Dlatego trzeba wrócić do Księgi Rodzaju i zastanowić się nad całym stworzeniem świata. W sekwencji stworzenia człowiek nie jest pierwszy. Najpierw Bóg stworzył duchy czyste, anioły bezcielesne. Coś o nich wiemy, wiemy, jak się nazywają: Rafał, Michał, Gabriel, wiemy, że są chóry: archanioły, anioły. I wiemy też o tragedii, ponieważ jakaś część tych duchów – stworzonych na to, żeby Boga chwaliły, śpiewały Hosanna – odmówiła Mu posłuszeństwa. I już wtedy w świecie duchowym jawi się pierwszy grzech – nieposłuszeństwa, który w konsekwencji staje się momentem powstania piekła. Tak świat zostaje podzielony. Są duchy czyste – Duch Boga z chórem aniołów i przeciwstawiający się Mu wódz zbuntowanych aniołów – Lucyfer, diabeł. Diabolos po grecku znaczy: „ten, który dzieli”. I świat jest podzielony – dobro i zło; światło i ciemność. Antropomorfizując Boga, można by powiedzieć, że Pan Bóg zawiódł się na aniołach i stworzył coś innego –stworzenie podobne do siebie. Dlaczego? Katechizmowo się mówi: z nadmiaru miłości. Bóg chce się dzielić swoim szczęśliwym istnieniem z ludźmi. I stwarza – opisaną sekwencją – najpierw Adama, potem Ewę – całkowicie odmienne istoty: mężczyzną i niewiastą stworzył ich. Bóg stworzył Adama i widział, że dzieło było dobre. Raz Ojciec Święty tak żartobliwie powiedział: „Stworzył Pan Bóg dzieło Adama, a potem arcydzieło – Ewę i już nic więcej”. Koniec stworzenia. Stworzył ludzi. No i co? I ci ludzie już są poddani temu, co działo się w stworzeniu, w Kosmosie. Są pod wpływem podzielonego świata duchowego: świata Boga z aniołami i świata Lucyfera z diabłami. I teraz jest taka sekwencja: Pan Bóg stworzył Adama i dał mu we władanie raj. Adam, posłuszny Bogu, chodzi, nazywa kwiaty, ptaki, zwierzęta i tak dalej, czyni sobie ziemię poddaną i… jest charakterystyczne zdanie w Księdze Rodzaju: „Nie • 10

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 10

26.05.2015 11:01


jest dobrze, by człowiek był sam” (Rdz 1, 18). Dla pomocy Adamowi stwarza Ewę. Do pomocy w czym? Nie opisano, żeby Adam był kuszony przez diabła. Wygląda na to, że Adam był tak Bogu posłuszny, że diabłu nie opłacało się go kusić, nie liczył na zwycięstwo. Już tam, w raju, diabeł miał gotowy plan zniszczenia dzieła Bożego. Nie mógł ugryźć Adama, bo był prawy, posłuszny Bogu. Natomiast trafił do niego poprzez Ewę, która miała pomóc Adamowi w realizowaniu człowieczeństwa. Ojciec Święty przypomina: „Pamiętajcie, że diabeł był przed człowiekiem i miał gotowy plan niszczenia ludzkości jako dzieła Bożego. I ten plan realizuje”. Ciekawy jest ten fragment opisu raju, gdzie jest mowa o dwóch drzewach. Bóg daje nakazy Adamowi i Ewie: jedno drzewo jest drzewem poznania, a drugie drzewem życia i tego nie wolno wam ruszać. I o tym drugim drzewie wręcz powiedziano: na straży Bóg postawił anioła z mieczem ognistym. I co się okazuje? Ewa ulega diabłu – daje się namówić. Byle obiecanka, Ewa już gotowa! To znamię Ewy jest w każdej kobiecie. W każdej! I zamiast pomóc Adamowi, Ewa niszczy go, namawia, a Adam – ten wierny Bogu, posłuszny, okazuje się całkowicie bezradny wobec Ewy. Dlaczego? Dlatego, że Ewa wzbudziła w nim zachwyt i on za nią idzie. Odrzuca Boga dla pięknej Ewy. I tu jest pułapka zastawiona na Adama, że zapatrzył się na piękno Ewy, zapomniał o Bogu i przez wszystkie wieki Adamowie popełniają ten sam grzech. Setki, miliony mężczyzn odrzucają Boga, idąc za jakąś Ewą. Ta rola Ewy trwa nadal, w każdej epoce, bo szatan jest wieczny, a Ewa staje się narzędziem szatana. Tak samo ta słabość męska jest w każdym mężczyźnie. I dlatego potem Pan Jezus przestrzega mężczyzn przed spojrzeniem na Ewę: „Każdy, kto pożądliwie przygląda się kobiecie, już w swoim sercu popełnił cudzołóstwo” (Mt 5, 27). Adam ma inaczej patrzeć na Ewę, nie z pożądaniem: „chcę ją mieć”. Tylko jak? 11 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 11

26.05.2015 11:01


Dużo później, bo dwa tysiące lat później, Karol Wojtyła jako Jan Paweł II mówi do młodych w Paryżu (cały jego pontyfikat to jest lekcja dla ludzi, jak kochać piękną miłością), jak mają obcować ze sobą. Na dwóch filarach – podziwu i czułości. Adam ma podziwiać Ewę. Podziw to zupełnie coś innego niż pożądanie. To jest uniesienie duchowe, a pożądanie jest reakcją cielesną, która chce przywłaszczać, posiadać. Adam i Ewa popełnili grzech i zostają wyrzuceni z raju. I teraz już ich równowaga wewnętrzna, pierwotna niewinność – mówi Ojciec Święty – jest zachwiana, teraz niebo jest dla nich zamknięte i teraz na niebo muszą zapracować. Grzech Adama i Ewy zamknął niebo. Jest zamknięte. Są zesłani na planetę Ziemię, mają w pocie czoła pracować i mają przez trud i cierpienie wrócić do pierwotnej niewinności. Teraz niebo jest zadaniem i muszą dążyć świadomie do świętości. Taki jest los ludzkości. Każdy jest obciążony z jednej strony grzechem Adama i Ewy, z drugiej strony narażony na stałą obecność diabła. Ale człowiek stworzony przez Boga jest powołany do świętości. I świadome dążenie do świętości zostało przez Jana Pawła II nazwane programem na nowe tysiąclecie. Obecne pokolenie popełnia grzechy, jakich nie znały poprzednie wieki. Ludzie masowo lekceważą Boże przykazania, zabijając dzieci, które Bóg Stworzyciel już im dał. I gwałcą Boga, wymuszając dziecko przez sztuczne zapłodnienie, jak w weterynarii. Teraz jeszcze całkowicie odrzucają Stwórcę przez in vitro. Grzechy najcięższego gatunku. A w raju było to drzewo poznania. Kiedy byłam młoda, to się dziwiłam, dlaczego Bóg, który dał ludziom rozum, równocześnie zabronił im poznawać, a to przecież jest wiedza. Dopiero teraz, jak patrzę, co robi medycyna, to widzę, jak szalone skutki daje grzech poznawania wszystkiego bez końca. Nie można chcieć wiedzieć wszystkiego, ponieważ są Boże tajemnice, po które nie możesz sięgać, od których wara! A to, co się w tej chwili dzieje w medycynie, to jest działanie przeciwko świętości świata, przeciwko Bogu Stworzycielowi. • 12

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 12

26.05.2015 11:01


Gdy referowałam Ojcu Świętemu wyniki jednego z kongresów lekarzy w Ameryce – o tym, co się teraz dzieje w medycynie – to on, ten człowiek, który nigdy nie mówił o karze, tylko o miłości i miłosierdziu, powiedział: „Chyba Pan Bóg będzie musiał ukarać tę ludzkość, bo to, co ludzie czynią ze swoimi dziećmi, woła o pomstę do nieba”. Kilka lat temu w Watykanie odbyła się sesja na temat płodności zorganizowana przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Referowano, co się w tej chwili robi i że WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) ustaliła, że wolno „używać” zamrożonych embrionów do pięciu lat, a potem już nie. Pięć lat można trzymać zamrożone dzieci w lodówce, a potem zabić wszystkie! Masowo prowokuje się sztuczne zapłodnienie po to, żeby zabijać dzieci po pewnym okresie, jak się nie znajdzie kandydatki, żeby transplantować dziecko z lodówki. Nastąpił kompletny obłęd w tym rzekomym postępie medycyny, który jest żałosną regresją etyczną, bo medycyna z istoty swojej ma być na służbie życia i zdrowia, a stanęła na służbie śmierci w sposób masowy. Mówi się o Holokauście drugiej wojny światowej – to jest drobny procent wobec tego, co się teraz dzieje. Encyklika Humanae vitae w sposób kategoryczny zabrania zarówno aborcji, jak i wszelkiej antykoncepcji, która jest przejawem tej samej postawy przeciwko życiu. Jest problem zrozumienia świętości życia ludzkiego i świętości planu Bożego. I nie jest prawdą, że wszyscy ludzie są powołani do małżeństwa. I nie jest prawdą, że wszyscy mężczyźni mają prawo do ojcostwa. Tylko ci, którzy są wybrani przez Boga. Małżeństwo to jest powołanie całego życia i jest ono zdeterminowane tym, że mężczyzna jest na zawsze mężczyzną, a kobieta – kobietą i ich wspólne działanie ma zawsze znaczenie moralne – jest albo dobre, święte, albo złe, grzeszne. Wszystkie czyny ludzkie są zawsze równocześnie cielesne i duchowe, bo nie ma osobno ciała, osobno duszy. Czyli 13 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 13

26.05.2015 11:01


wszystkie czyny ludzkie mają znamię moralności – są albo dobre, albo złe. Nie ma trzeciej możliwości. Nie można neutralnie – troszkę tak, troszkę tak. Coś albo jest dobre, albo jest złe. Na odróżnienie tego pozwala ci twój rozum, który masz. Problem polega właśnie na tym, żeby go używać i to używać dobrze. Karol Wojtyła – filozof daje jasną wskazówkę: masz dokonywać ciągłych wyborów, bo wolność się kryje w tym „mogę”, a nie „muszę”, a wybory mają być sterowane dobrze uformowanym sumieniem. Każdy człowiek ma za zadanie równolegle rozwijać rozum, wolę i sumienie.

• 14

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 14

26.05.2015 11:01


Dojrzewanie osoby Człowiek nie tylko jest sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób twórcą siebie samego. Karol Wojtyła, Osoba i czyn

Rozum rozwija się w sekwencji rozwoju cielesnego, bo rozum to jest przymiot także cielesny. Stąd oczywiście człowiek nie będzie miał takiego samego rozumu w wieku lat pięćdziesięciu, co w pierwszym roku życia. Rozum rozwija się bez końca, na zasadzie zdobywania doświadczeń, a doświadczenia wynikają z dokonanych wyborów i to decyduje o człowieku. Jan Paweł II nauczał, że człowiek staje się taki, jak jego czyny. Człowiek się rozwija, mówi filozof: persona humana in fieri est – osoba ludzka rozwija się, staje się, jest w stadium stawania się. I właśnie Karol Wojtyła pisze: „jakość czynów przechodzi na sprawcę”. Na szczycie rozwoju człowieka jest jego świętość. Mają się rozwijać harmonijnie rozum, wola i sumienie. Sumieniu Ojciec Święty poświęca mnóstwo miejsca w różnych swoich wypowiedziach, pismach, ponieważ sumienie ma być dobrze uformowane. I tu jawi się właśnie problem wychowania. Wychowanie ma być pogłębianiem sumienia, uformowaniem sumienia 15 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 15

26.05.2015 11:01


tak, żeby człowiek prawidłowo odróżniał to, co dobre, od tego, co złe, bo może się pomylić albo zostać zdemoralizowany. Może być specjalnie źle nauczony i tego dokonuje diabeł, który niszczy ludzkie sumienia, dając interpretacje podstępne i perfidne, a nie inteligentne. A diabeł narzędzi ma bez końca – na ziemi – wśród ludzi! Uformować sumienie to jest problem całego życia. Z sumieniem jest trochę tak jak ze światłem. Jak wchodzisz do ciemnego pokoju, nic nie widzisz, zapalisz jedną małą świeczkę – coś widzisz, zapalisz sto świec – widzisz dużo. Człowiek staje się coraz wrażliwszy w sumieniu, w miarę jak rozwija się jego duchowość. Ma się rozwijać ciało, psychika i dusza. Te zadania wobec dziecka mają do spełnienia rodzice. W pierwszym okresie jego życia zwłaszcza matka, która swoim ciałem karmi dziecko. Stosunek Karola Wojtyły do kobiet jest jednoznaczny – podziw dla kobiecości, wdzięczność dla macierzyństwa. Do chłopaków spokojnie mówił: „Na kolana przed kobietą. Ona ciebie krwią karmiła, w bólach rodziła, mlekiem karmiła”. Na kolana! A równocześnie ta sama kobieta jest przyczyną klęski Adama. Jakiś czas temu była sesja na KUL-u na temat „Diabeł i kobieta”. Kobieta jest nadal narzędziem szatana na tym świecie. Ale o odmienności ról będzie mowa potem, w tej chwili chodzi mi o to, żeby zrozumieć, że te trzy władze: rozum, wola i sumienie są podstawowym zadaniem każdego człowieka. Rozum to jest suma doświadczeń, dlatego jest problem sposobu dojścia do rozumu. Ludzie chcą wszystko sami sprawdzać, co jest rzeczą niemożliwą, dlatego rozum dyktuje, że trzeba szukać wzorców. Wszystkiego nie można sprawdzić. Nikt nie będzie sprawdzał twierdzenia Pitagorasa. Każdy przyjął, że on to odkrył, tak jest i nikt tego nie kwestionuje. Do rozwoju mądrości człowiek potrzebuje autentycznych autorytetów. Człowiek wierzący musi uznać autorytet Boga, • 16

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 16

26.05.2015 11:01


a Pan Bóg daje mu konkretnie Dekalog – Dziesięć przykazań. Rozum powinien podyktować, że Dekalog to jest drogowskaz do nieba. Jest taka scena opisana w Ewangelii, kiedy przychodzi młodzieniec do Chrystusa i pyta, co zrobić, żeby osiągnąć żywot wieczny, a Pan Jezus mówi: „Zachowuj przykazania”. A ten młodzieniec mówi: „To robię od dzieciństwa”. Chwali go Pan Jezus, ale dodaje: „A jak chcesz być doskonały, to sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim”. I tu się załamała wiara chłopaka, bo za dużo posiadał. I odszedł smutny. Setki ludzi postępuje tak samo. Chrystus mówi: „Rozdaj!”, a oni posiadają mnóstwo rzeczy, nieraz wręcz za dużo i przywiązali się do posiadanej materii. Używają samochodu, motocykla, komputera, telefonu… bo mają tysiąc rzeczy materialnych. Człowiek jest przywiązany do materii i oderwanie od niej musi kosztować, więc lepiej się nie przywiązywać tak bardzo. A wszyscy stają się niejako niewolnikami tego, co posiadają. Kiedyś zobaczyłam, ile flaszeczek perfum ma w swojej łazience jedna bardzo miła pani, i mi włosy dęba stanęły. Potem jeszcze policzyłam, ile kosztowały te flaszeczki, słoiczki… Zajęci zdobywaniem materii ludzie nie myślą o rozwoju rozumu, nie słuchają Boga, nie żyją według Dekalogu. Kościół, żeby to ludziom ułatwić, to jeszcze kanonizuje różne osoby, żeby dać wzorzec, aby człowiek mógł wybrać sobie spośród doskonałych ludzi takiego, który mu się najbardziej podoba, żeby pomógł mu być świętym. Świętość jest celem życia każdego człowieka. Każdy będzie innym świętym, nie można chcieć naśladować świętych we wszystkim, bo się nie da, bo każdy ma inne dane, ale coś w którymś świętym może się podobać. Mnie się podoba z wszystkich świętych najbardziej św. Paweł. Jan Paweł II miał dwóch ukochanych świętych: św. Józefa i św. Jana Vianneya. Święci o nieprawdopodobnej pokorze. Wzorce są więc po to, żeby łatwiej nam było zrealizować to, kim mamy być. Po to jest też rozum. No a co z tą wolną wolą? Tu jest pułapka zastawiona na człowieka, ponieważ dana mu wola jest wolna – człowiek nie musi być świętym, wcale 17 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 17

26.05.2015 11:01


nie musi iść do nieba, może sobie iść do piekła. Dał mu Pan Bóg wolną wolę. Zilustruję to konkretem. Napisała do mnie kilka lat temu – jeszcze Ojciec Święty żył – jedna z pań, mężatek, żebym pomodliła się do Ojca Pio za jej męża. Są osiemnaście lat małżeństwem, a on tylko raz był u spowiedzi – do ślubu i nigdy więcej. Ona się za niego modli i modli, i modli, a Pan Bóg jej nie wysłuchuje, mąż się nie nawraca, ale „jak pani Półtawska się pomodli, to ten facet natychmiast poleci do spowiedzi”. Pokazałam ten list Ojcu Świętemu, a On mówi: „Pan Bóg nie może spełnić prośby tej pani, ponieważ szanuje wolną wolę tego mężczyzny. On sam musi chcieć”. Żadna żona nie nawróci męża, póki on nie zechce. Żadna matka nie nawróci dziecka, póki ono nie zechce. Nie masz mocy nad drugim człowiekiem. Oczywiście, Duch Święty może na niego zadziałać, tak jak było z Szawłem, kiedy zrzucił go z konia i oświecił. Zrobił z niego św. Pawła. Ale to Duch, a nie ty! Jest problem wolności woli, którą trzeba zrozumieć, ponieważ ludzie uważają, że wolność oznacza, że mogą robić, co im się podoba. A to jest chaos, to nie jest żadna wolność. Osoba ludzka ma rozum, więc ma zrozumieć, że jeżeli nie ma żadnych granic, to jest zwykły chaos i klęska wszystkich i wszystkiego. Więc o co chodzi? Pierwsza książka Karola Wojtyły odnosiła się do miłości ludzkiej – Miłość i odpowiedzialność. Ale druga, Osoba i czyn, to jest analiza, jaki ma być ten człowiek, który ma kochać. I tam ksiądz Karol Wojtyła daje definicję wolności: „Wolność to nie jest niezależność. To jest zależność od siebie samego i przyjętego systemu wartości”. Każdy jest wolny, ale jeśli jesteś ochrzczony i bierzmowany, to cię obowiązuje Dziesięć przykazań. To ci nie wolno ani kraść, ani kłamać, ani cudzołożyć, ani żadnego grzechu popełniać. Nie wolno, bo przyjąłeś system etyczny Kościoła katolickiego. To jest świadome, dobrowolne, docelowe • 18

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 18

26.05.2015 11:01


ograniczenie własnej woli. Chcę być przyporządkowany, żeby zwyczajnie pójść do nieba. Użyj, człowieku, zdrowego rozumu! Po śmierci jest tylko alternatywa: piekło albo niebo, nic więcej. No to użyj rozumu i wybierz! Wybierasz niebo – ale to nie za darmo. Niebo nie jest za darmo, niebo jest zadane. Na niebo człowiek musi zapracować. Czym? Życiem. Tym, jak przeżyje życie. Tutaj jest konieczne sumienie, które ma dyktować, co robić i jak. Tu też jawi się rola kapłana. Po to Pan Jezus wyświęcił kapłanów, zostawiając ich jako swoich następców, żeby można było oczyszczać sumienie. Żeby człowiek grzeszny – ze słabości grzeszy, z różnych przyczyn grzeszy – mógł jednak pójść do nieba. To jest Boże miłosierdzie. I tu jest konieczny kapłan, cokolwiek mówią… Aktualnie jest prowadzona agresywna propaganda antyklerykalna na świecie, w Europie i w Polsce. W Polsce to jest zupełnie sztuczne, bo tu kapłani byli zawsze szanowani. Teraz dziennikarze pozwalają sobie pisać jakieś brutalne dowcipy i rzucać oszczerstwa, nikt nie reaguje, ludzie to kupują. Ile pieniędzy płacą za to, żeby opluwać swoich kapłanów! A kto dostanie się do nieba bez kapłana, bez księdza? Nie bądźcie naiwni. Macie tylko grzechy powszednie? A tak! To ja mogę powiedzieć, co sądził o tym Ojciec Pio, święty kapłan, stygmatyk. Mam zwyczaj czytania gazety Il Settimanale di Padre Pio – to jest Tygodnik Ojca Pio, włoski. W nim jedna strona jest poświęcona temu, co pisał Ojciec Pio. I między innymi jest jego wypowiedź, że nie wolno lekceważyć grzechów powszednich, ponieważ kumulacja tych grzechów jest jak wielka góra, która w rezultacie staje się taka sama, jak grzech ciężki, dlatego że odrywa człowieka od Boga. Nie wolno tego lekceważyć! A jak bardzo stanowczo Ojciec Pio to realizował, daje świadectwo kobieta, która była jego penitentką. Ta pani pisze, że wyspowiadała się z tego, że skłamała, „ale było to kłamstwo 19 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 19

26.05.2015 11:01


takie niewinne”. A Ojciec Pio nie dał jej rozgrzeszenia. Kazał jej policzyć, ile razy mówiła takie „niewinne” kłamstwa. Wróciła do niego za parę dni i mówi, że nie może policzyć, bo nie pamięta, no bo nie zwracała uwagi, bo to „takie niewinne”, no takie tam: „Dzwoni telefon. «Powiedz, że mnie nie ma»”. Kłamstwo! A on jej drugi raz nie dał rozgrzeszenia. Wreszcie trzeci raz przychodzi i płacze, że nie wie, co ma zrobić, bo nie może policzyć, nie pamięta, a Ojciec Pio mówi: „No widzisz, mówiłaś «niewinne», a ty sama już nie wiesz, kiedy mówisz prawdę. To nie jest niewinne, to jest największa szkodliwość, bo ciebie zmienia”. Grzechy zmieniają człowieka, człowiek się staje taki jak jego czyny. Sześćdziesiąt lat prowadzę Poradnię Małżeńską. Nie podejrzewam ludzi o złą wolę, a przecież mam kartotekę – mam olbrzymie archiwum, które próbuję zlikwidować i ciągle mi nie wychodzi, bo stale narasta. Widzę, jak dobra dziewczyna, którą znam, wychodzi za dobrego chłopaka, którego też bardzo dobrze znam z parafii i z duszpasterstwa akademickiego. Chodzili na Mszę św. prawie codziennie, wesele z duszpasterzem akademickim, wspaniałe małżeństwo. I po paru latach… rozwód. Dobra, wierząca dziewczyna, dobry, wierzący chłopak popełniają grzechy małżeńskie i kończą klęską. Dlaczego? Dlatego że trzeba zrozumieć, że Boży plan jest trudny. Jak chcesz Boży plan realizować na własne konto, to ci się nie uda. Dlatego tylko ta para małżeńska przetrwa do końca i dojdzie do nieba, która realizuje wyłącznie Boży plan z Bożą pomocą, opierając się na Duchu Świętym, a nie na sobie, i wciąż, wciąż na nowo wracając do tego, żeby oczyszczać duszę i żeby się sumienie uwrażliwiało. Świadome dążenie do świętości. Podsumował to Ojciec Święty w dokumencie, który powinien być dla każdego obowiązkowy – Novo millennio ineunte z 6 stycznia 2001 r. Napisał dla wszystkich ludzi program na nowe tysiąclecie – świadome dążenie do świętości. • 20

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 20

26.05.2015 11:01


Pedagogika świętości Spełniam siebie nie przez to, że spełniam czyn, ale przez to, że staję się dobry, gdy ten czyn jest moralnie dobry.

Karol Wojtyła, Osoba: podmiot i wspólnota

List apostolski Novo millennio ineunte Jan Paweł II nazywa pedagogiką świętości. On jest przeznaczony przede wszystkim dla rodziców i wychowawców. Ojciec Święty bardzo pilnował praw rodziców i walczył o to, żeby mieli niezbywalne prawo do wychowania dzieci. Co to jest wychowanie? Wychowanie to jest przekazanie hierarchii wartości. Ten człowiek jest dobrze wychowany, który wie, co jest ważne, umie to realizować i robi to w sposób ludzki. Nazywamy to kulturą osobistą. Może też być człowiek nieludzki – może być nieludzka męskość i nieludzka kobiecość. A przymiotnik „ludzki” odnosi się do tych, co mają duszę, więc traktowanie po ludzku to znaczy traktowanie z miłością bliźniego. Godność osoby ludzkiej nakazuje tylko tak traktować innych. Tu się jawi pierwsze zadanie wychowawcze, które daje Pan Jezus: „Miłujcie się wzajemnie i miłujcie nieprzyjaciół”. To jest zadanie wychowawcze wobec siebie samego. Zasadniczo 21 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 21

26.05.2015 11:01


całe wychowanie powinno przejść do samowychowania. I tutaj – proszę pamiętać – jest największa odpowiedzialność rodziców i równie wielka nauczycieli, ponieważ ci, którzy mają do czynienia z osobami niedojrzałymi, są odpowiedzialni za to, co im przekazują. Człowiek rośnie na bazie tego, co kolejno poznaje. A co dorośli przekazują dziecku od początku? Zgorszyłam się dzisiaj podczas Mszy św., kiedy patrzyłam, jak ludzie zachowują się wobec swoich dzieci. W kościele zgromadziła się grupa ludzi wierzących, praktykujących, i nie było ani jednego ojca, który by wziął dziecko na ręce i całą Mszę św. był z nim, pokazywał mu, co się dzieje. Pozwalacie dzieciom biegać. Po co? Dlaczego? Dziecko ma wiedzieć, co się dzieje podczas Mszy św. Tatuś powinien wziąć dziecko na ręce, żeby nie było na poziomie kolana, ale by widziało ołtarz, i ma mu powiedzieć: „Popatrz, teraz ksiądz podnosi kielich. Wiesz, co tam jest? Tam jest Pan Bóg. To jest Pan Jezus”. Jest przedszkole w Poznaniu, gdzie pozwolono na wczesne dopuszczenie do Komunii św. i przystępują do niej pięcioletnie dzieci. Trzyletnie dziecko świetnie wie, że jest Pan Bóg i na swój sposób to rozumie. Dzieci mają intuicję duchowości, tylko bywają po prostu zaniedbane. Czego nauczyła się dziewczynka stojąca przede mną, która zresztą podczas Mszy przyjęła chrzest? Rodzice w trakcie podniesienia siedzieli, nawet nie uklękli, ona pobiegła do tyłu, gdzie pognały wszystkie dziewczynki. Nawet miły, grzeczny chłopczyk, który był z tatusiem, nie wiedział, co się dzieje, bo stał tyłem do księdza. Po pierwsze w kościele dziecko powinno stać z przodu, żeby widziało ołtarz. Dorośli są jednak wystarczająco zadowoleni, jak dziecko nie wrzeszczy, cicho się zachowuje. Dają mu w tym celu zabawkę, samochodzik, a ono biega, siedzi • 22

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 22

26.05.2015 11:01


tyłem do Boga, bo nic nie rozumie. Dziecko jednak może doskonale zrozumieć. Dlaczego ojciec ma wziąć dziecko na ręce, a nie matka? Dlatego że wychowanie do wartości jest zadaniem ojca. Matka pielęgnuje, a ojciec wychowuje, bo ojciec ma dawać kierunek. Ojciec Święty stawiał na mężczyzn. W dokumencie Novo millennio ineunte jest mowa o tym, jakie ma być to wychowanie, przekazywanie wartości. Ojciec Święty tam używa poetyckiego sformułowania – mówi o misterium lunae – tajemnicy Księżyca. Księżyc nie ma ani własnego światła, ani ciepła. Odbija to, co posyła Słońce. Ojciec Święty porównuje Boga do Słońca. Jesteś dobrym wychowawcą tylko wtedy, jeżeli przekażesz dziecku to, co daje Słońce – czyli Chrystus. Dlatego trzeba sprawdzać, czy to, co podają teolodzy, socjolodzy, psycholodzy, którzy głoszą swoje teorie, zgadza się z tym, co objawił Pan Bóg. Ksiądz Karol Wojtyła odznaczał się tym, że nigdy nie dawał żadnych rad typu: „Ja ci radzę, zrób to i to”, tylko mówił: „Sprawdźmy, co o tej sprawie mówi Pan Bóg” – i szukał odpowiedzi w Piśmie Świętym, w Objawieniu. Ojciec do dziecka nie powinien mówić: „Dlatego, że ja tak chcę”, „Moim zdaniem”, tylko: „Pan Bóg nas tak naucza”, „Pan Jezus tak mówił w Ewangelii”. A ileż razy ojciec narzuca dziecku: „Ty masz tak robić, bo ja chcę”. Pan Jezus mówi: „Nie kłam”, to nie jest tylko moja myśl, tylko Boża. Człowiek ma być kryształowy, nie wolno mu kłamać. Ten fenomen Księżyca zostaje przyjęty tylko na bazie furtki pokory. Nie chodzi o to, co człowiek myśli. To wcale nie jest najważniejsze i wcale nie jest powiedziane, że ty masz rację. Ważne jest to, co o danej sprawie uczy sam Pan Bóg. Ja to doskonale znam z Poradni Małżeńskiej. Zawsze dwoje kłóci się o swoje racje. Mówię do nich: „Ludzie, odczepcie się od swoich racji, pomyślcie, co myśli o tym konkretnie Pan Bóg, a nie wy”. 23 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 23

26.05.2015 11:01


Na wszystkie sprawy Bóg daje odpowiedzi i nauczanie Kościoła je przekazuje. Nie chodzi więc o własną wiedzę, własne koncepcje, własne sposoby, tylko trzeba szukać, co mówi Pan Bóg. A Pan Bóg pokazuje zupełnie inną ekonomię niż ludzka – Bożą. To jest jednak szokujące: „Uderzył cię w twarz, nadstaw drugi policzek” – a człowiek chce oddać. „Ukradł ci suknię, dołóż mu płaszcz”… „Chce, żebyś szedł z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące”… Trzeba się nauczyć myśleć po Bożemu. Człowiek od początku ma się uczyć, że musi czynić nie to, co on chce, tylko to, co powinien. To jest problem obowiązku i odpowiedzialności. Obowiązek to jest odgłos sumienia, które dyktuje, że ty masz to zrobić. Ale sumienie można całkowicie zagłuszyć. Dlatego musi być wiedza, którą mają przekazać dorośli i trzeba dzieci uczyć tak, żeby to zrozumiały. To jest najtrudniejsze, dlatego że ludzie nie umieją wychowywać z tej prostej przyczyny, że efekty wychowawcze wynikają nie z usłyszanych słów, tylko z wzorca życia, ze świadectwa. Kościół katolicki nie potrzebuje dyskusji, tylko świadków. Ojciec Święty nie dyskutował z ludźmi: „Wierzysz, czy nie wierzysz?”. Nie przekonywał ateistów, że jest Pan Bóg. Klękał i modlił się godzinami. I oni widzieli, że rozmawia z Bogiem. Ojciec i matka mogą przekazać wartości pod jednym warunkiem – że te wartości pokazują swoim życiem. Natomiast jak tylko słowami, to się to odbija zupełnie jak groch o ścianę. Dziecko nie wchłania słów – zapamiętuje, powtórzy, ale nie przejmuje się nimi. A jeszcze na dodatek, jeśli te słowa powtarza się wielokrotnie, to dzieci je lekceważą. Za słowem musi iść czyn, który te słowa potwierdza. Nie należy powtarzać dziecku sto razy tego samego, bo słowa tracą wagę. Na przykład matka powinna raz powiedzieć dziecku, że ma coś zrobić. Jeśli dziecko nie zrobi, niech wkroczy ojciec i powie: „Słyszałeś synu/słyszałaś córko? Mama mówiła”. • 24

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 24

26.05.2015 11:01


Kiedyś pewna kobieta przyprowadziła do Poradni dziecko, mówiąc, że jest głuche. Wcale nie było głuche, tylko nie słuchało, co mówi matka, bo ona powtarzała to samo setki razy. W ogóle wypowiadamy za dużo słów. Pamiętajcie, że za każde słowo będziemy odpowiadać na Sądzie Ostatecznym. Prawidłowe wychowanie jest wtedy, gdy ojciec i matka naprawdę kochają się prawdziwą, piękną miłością i dzieci to obserwują. Nic więcej nie potrzeba. Prawdziwa, piękna miłość jest osiągnięciem ludzi, ponieważ miłość małżeńska jest najtrudniejszą sprawą w życiu ludzkim. Ojciec Święty wciąż powtarzał: „Uczcie się kochać”. Zwłaszcza młode małżeństwa są skazane na to, że nie potrafią być rodzicami. Mężczyzna i kobieta nie potrafią od razu być ani ojcem, ani matką, a nawet nie umieją się kochać wzajemnie. Czy się tego nauczą, czy wytrwają razem, okaże się dopiero wtedy, kiedy będą umierać. Jest oczywiste, że młodzi ludzie popełniają błędy wychowawcze. Nie się ich uniknąć, bo nie jesteśmy święci, tylko Matka Boża była bezgrzeszna. Wszyscy inni są grzeszni. Jest też problem stosunku dorosłych, wychowawców do swoich błędów. Jestem przekonana i wiem to z doświadczenia, że chcąc wychować dzieci, trzeba najpierw wychować ich rodziców i nauczycieli. Właściwie pierwszym wychowawcą w rodzinie jest dziecko, bo dziecko wymusza pewne zachowania ze strony rodziców. Z powodu dziecka oni się muszą ograniczyć. Z powodu dziecka rozumny ojciec przestaje kląć, żeby dziecko nie powtórzyło – bo ono zaraz powtórzy. Wymagając cokolwiek od dziecka, należy zrozumieć, że nie można wymagać od niego więcej niż od dorosłego. Najpierw trzeba wymagać od siebie. Dlatego ludzie, którzy mają jedno dziecko, są źle wychowani. Jak mają dziesięcioro, to dzieci ich doskonale wychowają. Przez dziecko on się staje ojcem, a ona matką – bez dziecka by tego nie było. Postawy ojca i matki wymusza siłą faktu obecność dziecka. Chcemy, żeby to dziecko coś naśladowało, więc trzeba mieć jakiś model. Dziecko będzie zawsze naśladować rodziców. 25 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 25

26.05.2015 11:01


I dlatego oni są odpowiedzialni zawsze za to, co pokazują swoim zachowaniem. Mam kartoteki z sześćdziesięciu lat i wiem, co się działo z wieloma dziećmi, aż do ich śmierci – niektórzy moi pacjenci już poumierali. Znam takie życiorysy: chłopak, gdy miał czternaście lat, nienawidził ojca pijaka, a za dwadzieścia lat on stał się takim samym pijakiem jak tatuś. Oskarżenie pod adresem młodzieży, że jest trudna, jest oskarżeniem dorosłych, bo skąd się biorą takie dzieci? Z takich „trudnych” domów, z takich ojców, z takich matek, bo dziecko naśladuje – świadomie i podświadomie. Pierwszym zadaniem dla małżeństwa jest więc być dobrym ojcem i dobrą matką, będąc zarazem dobrym mężem i dobrą żoną. Para małżeńska musi przeżyć przekształcenie – z żony i męża stać się matką i ojcem. To przekształcenie jest bardzo rzadko dokonywane, bo nie przychodzi automatycznie, wymaga wysiłku. Bywa, że kobieta stała się dobrą matką, a przestała być dobrą żoną. Znam to z Poradni. Ona zajmuje się dziećmi, jest dobrą matką – mąż to potwierdza, ale mówi, że nie umie być dobrą żoną. Co to znaczy: być dobrym mężem, dobrą żoną? To znaczy uznać, że zadaniem męża jest doprowadzić żonę i siebie do nieba. I ona ma to samo zadanie w stosunku do niego. Mają sobie wzajemnie pomóc w dojściu do zbawienia. A oni tylko wzajemnie się krytykują. Krytyka nie jest żadną metodą wychowawczą, niczego nie zmienia, a budzi agresję. Co więcej, Pan Jezus mówił: „Nie sądźcie”. Nie wolno osądzać ani dziecka, ani dorosłego. Co innego jest poznać, ocenić sytuację – a co innego ocenić człowieka. Nieraz mówię nauczycielom w szkole, że jeżeli pani stawia dwójkę, bo dziecko nie umie matematyki, to równocześnie nie wolno jej mówić, że dziecko jest np. tumanem, tylko że nie umie tego, co pani chciała, żeby umiało. Poza tym dziecko może być bardzo inteligentne, ale akurat tego się nie nauczyło. A dorośli stawiają ocenę: „Skłamał, to zawsze kłamie”. Dziecko raz skłamało. A dlaczego skłamało dziecko? Naśladuje dorosłych – tatusia i mamusię, że się kłamie. • 26

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 26

26.05.2015 11:01


Rodzice mają wychowywać świadomie swoje dzieci. W Novo millennio ineunte Ojciec Święty pisze, że to jest nowy program na nowe tysiąclecie – wszyscy ludzie mają świadomie dążyć do świętości. Świadomie! Podczas stanu wojennego przyszła do Ojca Świętego delegacja „Solidarności” z Gdańska z pytaniem: „Co robić dalej?”. A on powiedział zdanie, które powtarzam wszystkim – to jest zdanie dla wszystkich ludzi, dla wszystkich czasów, wszystkich ras: „Niech każdy z was zwiększa sumę dobra w sobie samym, a naród stanie się lepszy”. Jest dobrym wychowawcą ojciec, który sam od spowiedzi do spowiedzi stara się poprawiać i świadomie dąży do swojej świętości. I tak samo matka. Jeśli tego nie robią, nie próbują się poprawiać, nic nie wyjdzie z ich zabiegów wychowawczych. Nie będą autorytetem dla dziecka, bo dziecko obserwuje i odkrywa wady rodziców. Gdy dziecko odkryje wady rodziców, to powinno też usłyszeć od ojca i matki: „Teraz idę do spowiedzi, bo muszę się poprawić”. Własne błędy trzeba zobaczyć i odwrócić się od nich, a nie uważać, że nie da się inaczej. To zadanie wymaga świadomej refleksji, wymaga wysiłku – a także wymaga czasu i cierpliwości. W tym liście apostolskim Ojciec Święty przestrzega przed działaniem, które staje się działaniem dla samego działania. Aktualnie stopa życiowa społeczeństwa podnosi się. Ludzie chcą mieć coraz więcej, chcą zarabiać coraz więcej pieniędzy, bo chcą coraz więcej posiadać, a mają ograniczony czas. Nikt nie ma więcej niż dwadzieścia cztery godziny. Aż dwadzieścia cztery godziny! Ale nie więcej. Niedawno rozmawiałam z młodą lekarką, która jest matką dwóch chłopców – jeden ma pięć lat, drugi pół roku. I ona mówi: „Pani Doktor, w tym tygodniu w ogóle męża nie widziałam. Nie widziałam go ani minuty”. Mąż lekarz. Rano jest w klinice, po południu w prywatnym gabinecie, a na weekendy wyjeżdża jako pogotowie 27 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 27

26.05.2015 11:01


kardiologiczne dwieście kilometrów od miejsca zamieszkania i tam spędza soboty i niedziele. I wraca w poniedziałek prosto do pracy. – Co ja mam robić? – pyta. – Powiedz mu w moim imieniu, że masz dzieci półsieroty. Dzwoniła do mnie, że to zadziałało, że się bardzo zdziwił, ale jednak się zastanowił. Wezwałam go i pytam: – Człowieku, co ty robisz? – Prosta sprawa, buduje dom. – A nie przychodzi ci do głowy, że zanim zbudujesz dom, to ona ucieknie od ciebie, bo was nic nie łączy, nie ma tego, co Jan Paweł II nazywa communio personarum? Każde z was ma problem własnego wewnętrznego rozwoju i rozwoju miłości. O duchowości małżeństw mało kto mówi. Gdy się mówi o cnocie czystości w okresie przedmałżeńskim, to się myśli o dziewictwie, ale gdy się mówi o czystości w małżeństwie, to nie wiadomo, o co chodzi. Małżeństwa nieraz latami żyją w grzechu śmiertelnym – latami stosują antykoncepcję, prezerwatywy, pigułki. Latami, chociaż… niekiedy się spowiadają. Miałam spotkanie w jednej diecezji z księżmi – najmłodsze trzy roczniki, najmłodsi księża – na temat spowiadania małżonków. I zwróciłam uwagę na to, że trzeba sprawdzać, czy od poprzedniej spowiedzi coś się zmieniło na plus. Bo z Poradni wynika, że np. dziesięć lat małżeństwo cały czas stosuje antykoncepcję, a przecież chodzą do kościoła, przystępują do Komunii św. i nic się nie zmienia. Mają zafałszowane sumienie. A nieraz twierdzą, że się nie da inaczej, a ksiądz może powie: „No, jak się nie da inaczej, no to trudno”. To jest problem formacji sumienia. Trzeba uwrażliwiać sumienie, dostrzegać w sobie wady. To jest trochę tak jak z lampą, która świeci coraz jaśniej i pokazuje coraz wyraźniej, że po kątach są śmieci, a przedtem nie było ich widać. Jak ludzie robią rachunek sumienia? Przychodzi nieraz do Poradni kobieta i bardzo długo opowiada o trudnościach małżeńskich, a gdy przyjdzie jej mąż, to on mówi: „Pani Doktor, ja nie wiem, o co jej chodzi, • 28

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 28

26.05.2015 11:01


nie ma żadnego problemu!”. Czego ona chce? Ona jest przewrażliwiona, ale nie jej sumienie, tylko jej psychika zwraca uwagę na nieważne szczegóły, a nie na sprawy istotne. Dla prawidłowej formacji sumienia każdy człowiek wymaga pomocy, najlepiej jest mieć stałego spowiednika, ojca duszy. To jest sytuacja uprzywilejowana. Ja także całe życie miałam stałego spowiednika. Byłam w jednej szkole dziesięć lat i dziesięć lat miałam katechetę, świętego i mądrego kapłana. Te jego rady do dzisiaj powtarzam wszystkim ludziom, bo to są recepty na życie. Ktoś musi pomóc człowiekowi obiektywnie spojrzeć na samego siebie, ponieważ bez pomocy sam siebie nie widzi. To jest walka o pokorę. Jestem specjalistką od młodzieży, ale młodzież mnie zaprowadziła do rodziców i do szkoły (bo młodzi są pół dnia w szkole, resztę w domu). Jako młody lekarz bardzo szybko zobaczyłam, że w sprawach konfliktów małżeńskich nic nie pomoże medycyna ani żadni terapeuci, żadne poradnie psychologiczne. Zorganizowałam dzień skupienia – w sobotę wieczorem i w niedzielę. Zaprosiłam około dwudziestu par małżeńskich pokłóconych „na noże” oraz księdza (on potem został papieżem). Ksiądz do nich powiedział: „Zacznijcie, Państwo, od programu minimalnego, nic w sobie wzajemnie nie niszczcie, uklęknijcie i niech każdy z was powie: «Moja wina». Póki mówicie: «Twoja wina», nie ma wyjścia, ponieważ wyjście jest tylko przez furtkę pokory”. Furtka pokory – zobacz, kim ty jesteś. Jest to ewangeliczne: „Dlaczego widzisz drzazgę w oku swego brata, a w swoim oku nie dostrzegasz belki?” (Mt 7, 3). Nie widzisz obiektywnie – staraj się o obiektywizację siebie samego. Spowiednik ci pomoże. Spowiedź oczywiście daje odpuszczenie grzechów, ale ksiądz zna tylko grzechy człowieka, a nie zna osoby. Natomiast jeśli ten sam ksiądz spowiada człowieka jakiś czas i za każdym razem widzi, co się z nim dzieje, zaczyna wówczas lepiej poznawać cechy tej osoby, czyli może bardziej sku29 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 29

26.05.2015 11:01


tecznie pomóc w spostrzeżeniu rzeczy, które są trudnością tej osoby. Ktoś jest zbyt leniwy, kto inny szybko się złości – każdy co innego. A przypadkowy kapłan podczas spowiedzi jest skazany tylko na to, co mu powie penitent, ponieważ go nie zna. Nie każdy ma taki talent, jak Ojciec Pio, który miał zdolność widzenia duszy ludzkiej i wyliczał nieznanym wcześniej ludziom ich zatajone grzechy. Nieraz czynił to bardzo twardo, bo będąc w konfesjonale, potrafił powiedzieć: „Won, idź najpierw się popraw, potem przyjdź!”. Umiał czytać w duszy. Radzę wszystkim małżeństwom stałego spowiednika. Nie wierzę w to, żeby jakakolwiek para małżeńska doszła do świętości bez pomocy księdza. Miłość małżeńska jest bowiem najtrudniejszą miłością.

• 30

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 30

26.05.2015 11:01


Miłość jako zadanie Rozbieżność między tym, co leży na powierzchni, a tym, co jest tajemnicą miłości, stanowi właśnie źródło dramatu. Jest to jeden z największych dramatów ludzkiej egzystencji. Karol Wojtyła, Przed sklepem jubilera

Miłość… Tu się jawi nieprawidłowe pojęcie miłości. Współczesny świat przyniósł definicję: „akt jednoczący narządowo to jest miłość”. Przychodzą do mnie małżeństwa i mówią: – Nie kochaliśmy się w tym tygodniu. A ja mówię: – Co się z wami stało, ludzie, zgłupieliście czy co? Przestaliście się kochać pięć lat po ślubie? – A nie, nie, nie to… – No to co nazywacie miłością? To, że: „Myśmy się troszkę pokochali?!”. Wy się macie kochać dzień i noc, zawsze, przez całe małżeństwo. Proszę pamiętać: zjednoczone narządy to nie jest żaden objaw miłości. To jest znak rodzicielstwa, znak, że człowiek jest cielesny, bo dziecko musi mieć ciało. To wcale nie oznacza miłości. To robią ludzie bez żadnej miłości. To sobie faceci 31 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 31

26.05.2015 11:01


kupują za pieniądze. Miłość się rozgrywa w duszy, a nie w ciele. Nie nazywaj miłością byle czego. Powtarzam to, co Ojciec Święty powiedział do młodych, z którymi chodził po górach tyle lat, oni poznawali się bliżej, przychodzili i mówili: „Wujku, my się kochamy”. On zawsze powtarzał: „Nie mówcie tak. Nigdy tak nie mówcie. Mówcie inaczej: «My uczestniczymy w Bożej miłości», bo jeżeli nie uczestniczycie w Bożej miłości, to to nie jest żadna miłość”. I uczył ich bell’amore – pięknej miłości. Miłości dziewiczej, miłości oblubieńczej. Chłopak dziewiczy, dziewczyna dziewicza, pokochają swoje własne dusze, poznają wspólny system wartości i odkryją, że mają od Boga dane powołanie, wiążą się węzłem z Bogiem i są małżeństwem, które prowadzi do nieba gromadkę dzieci. Taka jest wizja Boża. Rolą mężczyzny w tym jest prowadzić tę rodzinę. Teraz zasadniczo małżeństwa są zawierane „z powodu miłości”. Nie ma innej motywacji, tylko „my się kochamy”. Dawniej bywało, że rodzice ustalali, z kim ma się ożenić syn czy córka, dziedziczne grunta przylegały, coś tam rodzice planowali dzieciom. A teraz ta świadomość „my się kochamy” jest największą iluzją, jaką przeżywają ludzie, bo z początku to wcale nie jest miłość. To jest tylko zakochanie, czyli egoistyczna postawa przeżycia przyjemności, bo przy tej drugiej osobie „jest mi przyjemnie”, „jest mi dobrze z tą dziewczyną, bo ona mi się podoba”, „jest mi dobrze z tym chłopakiem”. To jeszcze nie jest miłość, to jest używanie egoistycznej przyjemności, taki komfort, „jest mi dobrze”. Chłopiec i dziewczyna spotykają się, świadczą sobie gesty czułości, najczęściej niestety także cudzołożą, bo nie umieją zrozumieć właściwego znaczenia ciała, nazywają to „miłością” – i to im wystarcza do decyzji „chcemy być razem, pobierzemy się”. Ustalili termin… i przeżywają wielki „jubel”. Nie tak dawno opowiadano mi o ślubie, na którym było sześćset osób, a na weselu trzysta osób. Wielka manifestacja. • 32

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 32

26.05.2015 11:01


A przecież małżeństwo ma być sakramentem, przymierzem z Bogiem samym i nie jest potrzebny tłum ludzi, tylko ci, co są świadkami i najbliższa rodzina. To nie jest na pokaz. (Notabene półtora roku po tym weselu na trzysta osób ona przyszła „unieważnić to małżeństwo”). Biorą ślub – ponieważ są niby wierzący, odbywa się to w kościele, ale na ogół w tym momencie oni sobie nie zdają sprawy, jak wielką przysięgę składają. Pobierają się, chcą być razem, ale wcale nie myślą o dzieciach. A przecież ksiądz przy ślubie nie pyta: „Czy państwo planujecie rodzicielstwo?”, tylko: „Czy przyjmiecie potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”. I przysięgają sobie wierność. A nie przychodzi im do głowy, że wierność to jest przysięga na wstrzemięźliwość seksualną, a nie na działanie seksualne. Ponieważ wierność polega na tym, że jak nie może być naszego wspólnego działania, bo jesteśmy na przykład rozdzieleni albo coś przeszkadza, to umiemy nie działać. Przysięga na wierność to jest postanowienie panowania nad reakcjami ciała, polega na dyscyplinie. Młodzi podczas ślubu wcale o tym nie myślą. Przysięgają sobie dozgonność, a myślą: „Popróbujemy, jak nam będzie, zobaczymy”, więc jest problem świadomości, z jaką decydują o małżeństwie. I dzieje się tak, że po ślubie wychodzą z kościoła i nie myślą o tym, że teraz skończył się okres miłości przedmałżeńskiej, tego zakochania. Jest punkt zero, nowy okres, nowy etap. A oni wychodzą z kościoła przekonani, że się kochają, a to było tylko zakochanie, i teraz zaczynają wspólne życie, i następuje weryfikacja tego, jacy są naprawdę. Przedtem wcale tego nie widzieli, bo nie mieli okazji sprawdzać się w zwykłych sytuacjach. Jeśli byli uczciwi i nie cudzołożyli, to na przykład ona nie wie, że on chrapie. Dowie się dopiero teraz itd. Poznają siebie i co się dzieje? Zaczynają się oskarżać. Ona mówi: „Udawał dobrego, wcale taki nie jest!”. Oskarżają się niesłusznie, bo wcale nic nie udawał – ani on, ani ona, tylko byli zafascynowani sobą emocjonalnie, więc widzieli tylko to, co chcieli widzieć i nic więcej. 33 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 33

26.05.2015 11:01


Teraz życie niesie różne sytuacje, które ujawniają i to, i to, i to, i coraz więcej… A młodzi nie potrafią się wzajemnie zaakceptować, bo nie ma miłości małżeńskiej. Miłość małżeńska musi być inna. To już nie jest to, że „czuję przyjemność”, tylko ma być: „wszystko daję”. Miłość całopalenia. „Oddaję ci ciało, oddaję ci moje uczucia i łączę się z tobą duchowo”. To jest miłość małżeńska. Gdy rodzą się im dzieci, sytuacja się zmienia, ona kocha dzieci, bo czuje radość macierzyństwa, dziecko się uśmiecha do mamusi, wyciąga rączki. I dziecko zajmuje pierwsze miejsce. Ileż razy kobiety w Poradni mówią: „moja córka” zamiast „nasza córka”. Nieraz mówię: „Podziękuj mężowi za tę córkę”. A ona: „Za co mam dziękować?! W bólach rodziłam”. I teraz małżeństwo zachowuje się jak prokuratorzy. Jedno i drugie wypatruje, żeby tamtemu łatkę przypiąć. A taka sytuacja wzajemnego oskarżania sprzyja zdradzie, bo np. w domu żona krytykuje wszystko, co mąż robi, a w biurze jego sekretarka go adoruje. A gdy w domu mężczyzna oskarża żonę, że wszystko źle robi, to ona w pracy może być chwalona, dostaje premię, jest pierwsza, czuje się dowartościowana. I stawiają teraz pytanie: „Za co mam kochać?”. Miłość nie jest „za coś”, to nie jest interes „za ile?”. Miłość jest darem – daje, a nie bierze. Karol Wojtyła przyglądał się młodym i napisał pozytywne studium o miłości Miłość i odpowiedzialność. Miłość musi być przede wszystkim całkowicie bezinteresowna, altruistyczna totalnie – nic nie zatrzymuje dla siebie. Wszystko daje, tak jak pisze św. Paweł w rozdziale 13 Pierwszego Listu do Koryntian. Warto wziąć to za „receptę” na miłość. Po drugie – mówi Jan Paweł II – miłość musi być sprawiedliwa – nie może nikogo krzywdzić, ani mężczyzny, ani kobiety, ani dziecka, nikogo. I po trzecie – i to Ojciec Święty podkreślał wielokrotnie – ma być wymagająca. I tu znowu oni się potykają, bo owszem, • 34

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 34

26.05.2015 11:01


wymagają, tylko jak? On mówi: „Byłoby wszystko dobrze, gdyby ona się zmieniła”. Ona mówi to samo o nim. Człowiek ma wymagać – ale od siebie, a nie od drugiego. Wymagania od drugiego człowieka zawsze kończą się fiaskiem, bo nikt nie ma mocy nad drugim człowiekiem. Natomiast każdy może zmienić siebie. Jest układ mężczyzna i kobieta – powiedzmy 5 i 5, co daje 10. Wystarczy, że jedno z nich się zmieni, od razu ten układ się zmieni. Jeśli jedno z nich zacznie myśleć, że mają dążyć do świętości, i naprawdę to robi – albo on, albo ona – małżeństwo jest uratowane. Ale muszą zdecydować, że to „ja mam siebie zmienić”. Była kiedyś taka sytuacja konfliktu między teściową a zięciem. Teściowa była wdową od kilku lat, a jej córka, jedynaczka, wyszła za mąż i urodziła córę. Kobieta pojechała do tego młodego małżeństwa i nastąpiły awantury między nią a zięciem. Córka powiedziała: „Mamo, ja chcę ratować małżeństwo, wyjedź”. Matka wyjechała. Młode małżeństwo musi zrozumieć, że mają teraz zbudować prawdziwą miłość – więź duchową „my”. Teraz urodziło się im drugie dziecko. I teściowa przyszła do mnie z pytaniem, co ma robić, czy ma jechać do tej córki? Powiedziałam: „Może pani pojechać, ale pani musi zmienić swoje postępowanie. Pani nie może doprowadzać do konfliktu z zięciem”. Co się okazało? Ta pani, bardzo nadopiekuńcza, pojechała tam na Boże Narodzenie, a gdy wróciła, powiedziała, że się wszystko poprawiło, bo ona przestała go krytykować. Krytyka jest często przyczyną konfliktu, ponieważ na ogół na krytykę ludzie reagują agresją. Na twarde słowo – jeszcze twardszym. Na wrzask – większym wrzaskiem. Ale jest wyjście. Znał je mój przyjaciel, ksiądz Tadeusz Fedorowicz, święty kapłan ze Lwowa, który pojechał na ochotnika na Syberię 35 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 35

26.05.2015 11:01


i był tam całą okupację. Miałam szczęście spotkać go, gdy wyszłam z lagru i został moim przyjacielem do końca życia. Otóż on chodził z młodzieżą – tak jak Karol Wojtyła – po górach, po Bieszczadach, ponad dwadzieścia lat, więc młodzi dorastali i zmieniali się w młode małżeństwa, które szukały pomocy u księdza Tadeusza. I raz byłam świadkiem, jak ksiądz Tadeusz rozmawiał z dziewczyną, która była już matką dwójki dzieci i kłóciła się z mężem. Już chcieli się rozwodzić. Ksiądz Tadeusz powiedział: – Słuchaj, jest jedna, jedyna rada. Mów do niego tak: „Jacuś, ty jesteś mój jedyny, najukochańszy i ty masz rację”. – Ale on nie ma racji! – A co ci szkodzi powiedzieć mu, że ma rację? Metoda bezbłędna, sprawdzona! Jest problem wzajemnego zaakceptowania się przez małżonków takimi, jacy są. A miłość małżeńska musi być cierpliwa, wybaczająca (wszystko wybacza, niczego nie żąda, niczego dla siebie nie chce), całopalna. Czyli to najtrudniejsza rzecz na świecie i dlatego małżonkom potrzeba wielkiej pomocy Ducha Świętego, św. Józefa, który pomaga. Wszystkich świętych możemy mieć do pomocy do tego trudnego zadania. Trzeba też mieć łaskę stanu – sakrament małżeństwa, bo bez Boga nie da się stworzyć świętego małżeństwa. Kiedy kardynał Karol Wojtyła został papieżem, to bardzo szybko zorganizował Synod Biskupów na temat: Rodzina przedmiotem i podmiotem misji, na którym byłam ekspertem. Biskupi z całego świata relacjonowali, co się dzieje z rodzinami w ich krajach. W wnioski po tym pierwszym synodzie doprowadziły Ojca Świętego do organizacji drugiego synodu na temat spowiedzi: Sakrament Pokuty i Pojednania. Bo łaska sakramentu małżeństwa nie działa automatycznie, tylko dlatego, że dwoje ludzi wzięło ślub w kościele. Wyjście jest jedno – oczyszczenie z grzechów. Idź i siebie oskarżaj, bo spowiedź nie polega na tym, że człowiek spowiada się z cudzych grzechów, tylko z własnych. Nie ma innego • 36

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 36

26.05.2015 11:01


wyjścia – jeśli ludzie nie spowiadają się, łaska sakramentu małżeństwa do nich nie dociera. To człowiek odrzuca pomoc Boga. Ojciec Święty w dokumencie o spowiedzi radzi świeckim spowiadać się przynajmniej raz na miesiąc. Sam spowiadał się co tydzień. Jeżeli ludzie nie spowiadają się tygodniami, miesiącami, latami, to nie mają siły, bo skąd? Z siebie? Ludzkie siły są mizerne. A św. Paweł mówi: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4, 13). Także w wychowaniu dzieci trzeba prosić o pomoc Ducha Świętego, żeby decyzje, które podejmuje się w stosunku do dzieci, były trafne i skuteczne. Trzeba prosić o natchnienie Ducha Świętego. O sobie Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział, że przed każdą rozmową z drugim człowiekiem najpierw modli się do Ducha Świętego o Jego dary. To trzeba powtórzyć wszystkim nauczycielom: „Zanim zaczniesz rozmawiać z uczniem, pomódl się do Ducha Świętego”. To samo odnosi się do rodziców: „Dlaczego nie sięgacie po mądrość tam, gdzie ona jest?”. Można mieć wszystkie dary Ducha Świętego, ale trzeba o nie prosić. Wychowanie trzeba przede wszystkim zacząć od siebie samego, dążyć do poprawy siebie, a świętość promieniuje. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił: „Święci rodzą świętych”. Święci rodzice mają święte dzieci. Święci kapłani mają świętych parafian. Święci nauczyciele mają świętych uczniów. Nie trap się tym, kto jaki jest, tylko zastanów się, co ty sam możesz zrobić, żeby dać ludziom coś dobrego. Każde spotkanie człowieka z człowiekiem zostawia jakiś ślad – albo pomagający w drodze do nieba, albo przeciwnie, gorszący. Trzeba się zastanawiać nad tym, co jakiś człowiek zyskał przez spotkanie z tobą? Zwłaszcza mały człowiek – dziecko. Wszystkie relacje młodzieży z dorosłymi są ze strony dorosłych wpływami wychowawczymi, ale często są to wpływy negatywne. Oskarża się młodych, na przykład, że mówią 37 •

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 37

26.05.2015 11:01


wulgarnym językiem, ale równocześnie wiemy, że oni mówią językiem tatusiów. W pewnym sensie trzeba zbuntować młodzież przeciwko dorosłym: „Nie róbcie tak, jak dorośli, nie bądźcie tacy, jak oni!”. Trzeba mieć świadomość, że nie chodzi o to, że ojciec ma wychować syna, ale że ma siebie wychować na dobrego ojca. Siebie – najpierw. A potem ten syn będzie powielał zachowanie tego dobrego ojca. Kierunek dziecku w rodzinie nadaje zawsze ojciec. Ojciec Święty Jan Paweł II obciążał odpowiedzialnością za rodzinę i dziecko właśnie mężczyzn. Chłopaka za stosunek do dziewczyny. Uważał, że taki jest los kobiety, w jakie męskie ręce poszła – bo ona idzie za nim, ulega mu.

• 38

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 38

26.05.2015 11:01


Spis treści

Wstęp. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5 Człowiek dzieckiem Bożym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Dojrzewanie osoby. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 Pedagogika świętości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21 Miłość jako zadanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31 Płciowość – dar i zadanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39 Miejsce męskiej odpowiedzialności. . . . . . . . . . . . . . . . . . 45 Naucz swoje ciało być ciałem brata . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Mężczyzna – pierwszy na linie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59 Kobieta – strażniczką życia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69 Matka, która wszystko rozumie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 73 Tajemnica macierzyństwa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 77 Odpowiedzialność za młodość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85 Dwa bieguny kobiecości – Ewa i Maria . . . . . . . . . . . . . . 93 Odpowiedzialne rodzicielstwo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 Antykoncepcja – grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu . . . . . . . . 103 Małżeństwo zadaniem całego życia . . . . . . . . . . . . . . . . . 109 Zadania wychowawcze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 115 Małżonkowie stają się rodzicami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 121 Samowychowanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127 Szkoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 Wspólnota hierarchii wartości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 137 Nie dziękujcie, ale czytajcie!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 147 Antropologia Karola Wojtyły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 151 Rodzice pytają… . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155

483A_Uczcie_sie_kochac_inside.indd 173

26.05.2015 11:01


Profile for Edycja Świętego Pawła

Uczcie się kochać  

Prawdziwa, piękna miłość niestety nie spada z nieba, ale jest osiągnięciem ludzi. Jan Paweł II, przyglądając się młodym, nie bez powodu mówi...

Uczcie się kochać  

Prawdziwa, piękna miłość niestety nie spada z nieba, ale jest osiągnięciem ludzi. Jan Paweł II, przyglądając się młodym, nie bez powodu mówi...

Profile for edycja