Page 1


470A_Siostry_1.indd 1

2018-06-04 22:31:44


470A_Siostry_1.indd 2

2018-06-04 22:31:44


Tytuł oryginału: Sopra le ombre Text by © Renato Serpieri © 2015 Graus Editore s.r.l., Italy www.grauseditore.it, info@grauseditore.it Tłumaczenie: dr Dariusz Chodyniecki Redakcja: Magdalena Sitek Skład i łamanie: Monika Balwierz Projekt okładki: Amadeusz Targoński Zdjęcia na okładce: © KOBRIN PHOTO/shutterstock.com, © lzf/shutterstock.com, © QinJin/shutterstock.com, © helloabc/shutterstock.com ISBN 978-83-7797-470-4 © Edycja Świętego Pawła, 2018 ul. Św. Pawła 13/15 • 42-221 Częstochowa tel. 34.362.06.89 • fax 34.362.09.89 www.edycja.com.pl • e-mail: edycja@edycja.com.pl Dystrybucja: Centrum Logistyczne Edycji Świętego Pawła ul. Hutnicza 46 • 42-263 Wrzosowa k. Częstochowy tel. 34.366.15.50 • fax 34.370.83.74 e-mail: dystrybucja@edycja.com.pl Księgarnia internetowa: www.edycja.pl

470A_Siostry_1.indd 4

2018-06-04 22:31:44


Dla Sofii, gdyż samo jej pojawienie się sprawiło, że wszystko stało się dla mnie jasne. Podziękowania dla Pinotty, która po każdej przeczytanej stronie z wielką życzliwością i czułością zachęcała mnie do dalszego pisania. Jeśli czytelnik napotka w książce jakiś subtelny, pełen delikatności fragment lub zdanie, to bez wątpienia nauczyłem się tego od niej: dziękuję Ci, Mamo!

470A_Siostry_1.indd 5

2018-06-04 22:31:44


470A_Siostry_1.indd 6

2018-06-04 22:31:44


Wprowadzenie

H

istoria, którą opowiadam w tej książce, jest bardzo prosta. Wielu stwierdziłoby, że wręcz banalna. Słowo „banalny” zawsze przykuwało moją uwagę. Zrozumiałem, że jest to przymiotnik, za pomocą którego – przy powszechnej i nieustannej tendencji do komplikowania sobie życia – staramy się ośmieszyć to, co proste, nieskomplikowane, często nawet nie wiedząc dlaczego. Nauczyłem się bowiem, i nadal się tego uczę, że prostota jest drogą do szczęścia. Myślę, że zbyt wielu ludzi na świecie od zbyt dawna rości sobie pretensje do uznawania za mniej wartościowych tych, którzy nie są, nie chcą albo nie mogą być tacy jak oni, utrudniając im w  ten sposób życie. 7

470A_Siostry_1.indd 7

2018-06-04 22:31:44


Mimo tego ciasnego pojmowania inności życzę tym ludziom – również w ich osobistym doświadczeniu bycia innymi – by potrafili cieszyć się niezgłębionym sensem i smakiem życia, który tkwi w prostocie.

470A_Siostry_1.indd 8

2018-06-04 22:31:44


Rozdział 1

pewnym dużym amerykańskim mieście znajduje się bardzo piękna dzielnica. Jest to osiedle jednorodzinnych domów, położone z dala od centrum, na jednym z  zielonych wzgórz otaczających miasto. Są tu szerokie aleje i  wille z  dużymi ogrodami. Każda z  nich ma własny garaż, dlatego z  powodu braku samochodów na chodnikach i niewielkiego ruchu na ulicach trudno dokładnie określić, która w danym momencie jest godzina. Co najwyżej da się rozpoznać, czy jest to świt, południe, zmierzch, czy noc. Panuje tu zatem wielki spokój dający mieszkańcom schronienie po całych dniach spędzanych w mieście, w pracy czy w  szkole, dniach odmierzanych rytmem ogłuszającego ruchu i gorączkowym tempem życia. Tam wszyscy się 9

470A_Siostry_1.indd 9

2018-06-04 22:31:45


śpieszą, natomiast tutaj ludzie starają się ze spokojem i zadowoleniem przeżywać darowany im czas. Niemal w połowie jednej z głównych, równoległych alei, obsadzonych wysokimi palmami, za którymi kryją się zielone latarnie, stoi piękna nowoczesna willa. Tutaj od kilku miesięcy mieszka rodzina Von Claude’ ów: Robert, Annie i mała Victoria, która siedem pierwszych lat życia spędziła w niewielkim mieszkaniu w centralnej dzielnicy miasta. Teraz są właścicielami tej pięknie utrzymanej willi, urządzonej w nowoczesnym stylu. Kilka starych mebli przełamuje tę nowoczesność, czyniąc ją jeszcze bardziej wartościową. Robert zawsze bardzo dużo pracował i  wreszcie rok temu doszedł do kierowniczego stanowiska w spółce inżynierskiej, gdzie był zatrudniony od momentu uzyskania dyplomu. Niezwykle korzystna oferta pozwoliła mu na zakup tej wspaniałej willi, do której niedawno się wprowadzili. Annie natomiast wykłada matematykę na Wydziale Ekonomii najlepszego uniwersytetu w mieście. Jest znakomitym wykładowcą i cieszy się dużym szacunkiem w swoim środowisku zawodowym. Angażuje się także w  życie polityczne miasta i zajmuje się organizacją oraz rozwojem ważnego ośrodka kultury, który zrzesza członków o poglądach konserwatywnych. W pracach domowych pomaga małżonkom Juliet, filipińska gosposia, która jest z  nimi już od ponad pięciu lat. Ponieważ często nie ma ich w domu, Juliet pomaga im przede wszystkim w wychowaniu Victorii. Chociaż oboje są teraz bardzo zajęci, zawsze łączyła ich głęboka partnerska więź, która – mimo osłabienia pierwotnej namiętności – dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że nadal są w sobie zakochani. Krótko mówiąc, tzw. nowoczesna rodzina. 10

470A_Siostry_1.indd 10

2018-06-04 22:31:45


Dwa domy dalej, po przeciwnej stronie ulicy, w północnej części długiej alei, która przechodzi w głębi w okazały plac ze stromym zejściem ku miejskiemu portowi, stoi inna, bardzo piękna willa. Mieszkają w niej Davenportowie, rodzina pod pewnym względem podobna do poprzedniej: ojciec, matka, czteroletni syn i pomoc domowa z Europy Wschodniej. Zarówno cały układ domu, jak i jego umeblowanie nie są zbyt wyszukane, ale znalazłszy się w środku, generalnie odnosi się wrażenie przytulności i ciepła, i to nie tylko ze względu na kolor ścian, ale też na liczne fotografie rodzinne, którymi są one obwieszone, oraz dużą liczbę przyciągających wzrok przedmiotów. Matka, Francis, uczy w jednym z miejskich liceów i jest bardzo dumna ze swojej pracy. Traktuje ją jak urokliwą wyspę, odskocznię od życia rodzinnego, które jednak bardzo kocha i któremu oddaje się z godną podziwu wytrwałością. Ojciec, Stephan, jest świetnym adwokatem, zupełnie nienawykłym do publicznego życia, do bywania na salonach, a jeszcze mniej do światowego blichtru. Oboje są bardzo mocno związani ze swoim synem, Paulem. Krótko mówiąc, rodzina silnie zjednoczona, szczęśliwa i pogodna. Dzisiaj jest rześki dzień. By ochronić się przed lekką, ale przenikliwą bryzą ciągnącą od morza potrzebna jest przynajmniej kurtka. Świeci słońce, a  niebo zabarwione jest nieskazitelnym błękitem. Po zimie zielenią się już urządzone w  angielskim stylu trawniki okalające okoliczne wille, a  w  ogrodach zaczynają się pojawiać żywe kolory pierwszych kwiatów, które wyzierają ukradkiem spośród innych, uśpionych jeszcze roślin. Dorośli są jeszcze w pracy, a dzieci i młodzież uczą się w szkołach lub na uniwersytetach.

11

470A_Siostry_1.indd 11

2018-06-04 22:31:45


W tym właśnie momencie Robert Von Claude uczestniczy w ważnym zebraniu w  swoim biurze w  mieście. Siedzi za stołem razem ze swoim szefem i najważniejszymi współpracownikami, prezentując kilku zagranicznym klientom starannie przygotowany projekt. Obowiązuje całkowity zakaz odbierania telefonów. Annie jest na uczelni, właśnie skończyła wykład i biegnie do swojego gabinetu, który znajduje się na najwyższym piętrze starej, majestatycznej budowli. Musi wykonać ważny telefon i wie, że może on znacząco wpłynąć na jej życie. Nie przespała kilku ostatnich nocy, gdyż radosna niepewność, czy przypadkiem nie jest w ciąży, prawie całkowicie odebrała jej sen. Mimo wielokrotnych prób nie udało im się począć dziecka, więc od kilku miesięcy nie poruszali już tego tematu. Wydawało się, że drugie dziecko nie jest już dla nich priorytetem. A teraz ta niespodziewana możliwość! Są młodzi, więc wszystko mieści się w normie, jak to bywa u par, które nigdy nie stosowały żadnych zabezpieczeń. W miarę zbliżania się do gabinetu Annie czuje, jak rośnie w niej niepokój, do tego stopnia, że nie zauważa koleżanek i kolegów, którzy pozdrawiają ją na schodach i bacznie się jej przyglądają. Z  powodu kilku ciężkich książek, które niesie pod pachą, nie może znaleźć w torebce małego klucza do starych drzwi swojego gabinetu. Koncentruje się, znajduje klucz, wkłada go do zamka i otwiera drzwi. Zostawia książki na rogu biurka i zasiada wygodnie w starym obrotowym fotelu z brązowej skóry. Oto i telefon! Patrzy na niego przez chwilę, nie wykonując żadnego ruchu, po chwili nabiera odwagi i wybiera numer swojego lekarza. Wsłuchując się w  sygnał w  słuchawce, zsuwa z nóg buty na obcasach. Usiłuje się w ten 12

470A_Siostry_1.indd 12

2018-06-04 22:31:45


sposób nieco odprężyć, ale wciąż jest spięta. Nie opiera się nawet plecami o fotel. Krótka wymiana uprzejmości i wreszcie pada tak bardzo oczekiwana odpowiedź. – Udało się! – wykrzykuje radośnie Annie, nie pozostawiając tym samym żadnych wątpliwości co do tego, co przed chwilą powiedział jej lekarz. W  drodze jest drugie dziecko! Kobieta, niedowierzając, trwa jeszcze przez chwilę w  milczeniu z  otwartymi ze zdumienia ustami. Ze słuchawki telefonu, którą odsunęła od ucha, dobiega głos lekarza: – Halo, proszę pani, czy jest pani tam jeszcze? Czy pani mnie zrozumiała? Jest pani w ciąży. Annie wraca do rzeczywistości, mocno ściska telefon i odpowiada: – Tak, doktorze. Zrozumiałam. Jestem bardzo szczęśliwa! Nie spodziewałam się… chociaż tak bardzo tego chciałam. – Gratulacje! A  teraz proszę o  jak najszybsze spotkanie, abyśmy mogli zaplanować wszystkie działania, które będziemy podejmować w czasie ciąży. – Ależ tak, oczywiście! Do zobaczenia wkrótce. I z całego serca dziękuję. Annie zrywa się z fotela i wybiega na środek pokoju, gdzie zaczyna kołysać się na boki, prawie tańcząc. Cieszy się, unosząc do góry ręce, podskakuje z radości, która dosłownie ją rozsadza. Chciałaby natychmiast zadzwonić do Roberta, ale zastanawia się, czy skończyło się już ważne zebranie, o którym powiedział jej dziś rano przed wyjściem do pracy. Wie, że jeśli nadal jest na zebraniu, ciężko będzie przekonać 13

470A_Siostry_1.indd 13

2018-06-04 22:31:45


sekretarkę, żeby poprosiła go do telefonu. A jeśli teraz ktoś jest u niego w biurze, to czy będzie mógł swobodnie rozmawiać? Kogo to obchodzi! Dzwoni. Robert natychmiast odpowiada: – Cześć, Annie, właśnie miałem do ciebie dzwonić. Spotkanie poszło świetnie. Klienci przyjęli projekt, a na dodatek… – Poczekaj. Opowiesz mi o tym później – przerywa mu Annie. – Mam dla ciebie ważniejszą wiadomość! – Ważniejszą? A co się stało? – Robercie, spodziewam się dziecka. – Co takiego? – Dziecko, będziemy mieli dziecko! Robert nie odzywa się przez kilka sekund, które dla Annie trwają w nieskończoność. – To wspaniale! – przerywa milczenie Robert. – Nadzwyczajnie, świetnie, cudownie! Fantastycznie! A ty? Jak ty się czujesz? – Dobrze. Jestem szczęśliwa! – Zaraz do ciebie przyjadę. Gdzie jesteś? Robert wybiega z biura, krzycząc do wszystkich: – Jest w ciąży! Annie jest w ciąży! W mgnieniu oka zasiada za kierownicą samochodu i rusza do swojej żony. Na drugim końcu miasta inna para, i  kto wie ile kolejnych w tym samym czasie, przeżywa te same emocje. Są to Davenportowie, Stephan i Francis. Czekają razem na wiadomość. Przyjechali do ginekologa prowadzącego Francis i  siedzą teraz w  napięciu w  ogromnej poczekalni nowoczesnej kliniki miejskiej. Znajduje się w niej też wiele innych osób, z pewnością nie wszystkie są tutaj z tych samych powodów. 14

470A_Siostry_1.indd 14

2018-06-04 22:31:45


Małżonkowie siedzą tak blisko siebie, że patrząc na nich z daleka, można by pomyśleć, że to jedna osoba. Czekają na wezwanie, gdy niespodziewanie podchodzi do nich pielęgniarka, prosząc, by potwierdzili swoje dane. – Tak, to my – odpowiada zdecydowanie Stephan. Pielęgniarka prosi ich uprzejmie, by poszli za nią, i prowadzi małżonków do gabinetu lekarza. Ten wchodzi po kilku chwilach do pokoju innymi drzwiami i zaprasza ich, by usiedli. Również dla nich sekundy, które dzielą ich od przekazania oczekiwanej wiadomości, wydają się wiecznością. Unikają nawet patrzenia na siebie, zapewne dlatego, by zdenerwowanie jednego nie udzielało się drugiemu. – Gratulacje! – mówi lekarz, zwracając się do Stephana. Następnie, patrząc Francis w oczy, oznajmia: – Pana żona jest w ciąży. To nieco ponad piąty tydzień. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wspaniale! W ten sposób małżonkowie otrzymują tak bardzo upragnione potwierdzenie tego, co wcześniej wykazał test ciążowy. Ponieważ od razu wtajemniczyli w tę sprawę swojego synka Paula, ten – jak to dziecko – zaczął zadawać mnóstwo pytań. Każdego dnia więcej niż jedno. „Teraz powinniśmy świętować razem z  nim” – myślą oboje. Po wysłuchaniu wszystkich zaleceń związanych z postępowaniem w  pierwszym etapie ciąży i  pożegnaniu się z  lekarzem Francis i  Paul ponownie przechodzą przez poczekalnię, która teraz nie wydaje im się już taka zimna i  anonimowa. Słoneczne promienie, wpadające przez jedno z  wielkich okien, tworzą świetlistą ścieżkę, która wiedzie wprost do wyjścia, jakby wskazując im drogę ku nowej, niewypowiedzianej szczęśliwości i  zapraszając, by wspólnie się nią delektowali. 15

470A_Siostry_1.indd 15

2018-06-04 22:31:45


Idąc ulicą, Stephan obejmuje Francis i przyciąga ją mocno do siebie. Zawsze był bardzo czuły, ale teraz potrzeba chronienia swojej kobiety jest silniejsza niż kiedykolwiek dotąd. Zastanawiają się, czy zadzwonić do Paula, by już w tej chwili przekazać mu cudowną nowinę, czy może lepiej nie. Biorąc bowiem pod uwagę ruch w mieście, w domu będą za co najmniej pół godziny. Czy jednak zrozumie, o czym mówią? Czy w  tym wieku jest w  stanie pojąć, jak ważna jest ta nowina? Więc może lepiej porozmawiają z nim po przyjeździe do domu.

470A_Siostry_1.indd 16

2018-06-04 22:31:45


Rozdział 2

M

inęło prawie siedem miesięcy. Jest koniec września. Wciąż jest ciepło, to przecież jeszcze pełnia lata, chociaż skończyły się już męczące sierpniowe upały. I kolory nadal są ostre, typowe dla tego miesiąca. Lazur morza jest tak czysty, że na horyzoncie dosłownie zlewa się z błękitem nieba. Rozciągająca się panorama jest tak wyrazista, że wywołuje trójwymiarowy efekt, jedyny i niepowtarzalny, ze względu na jego głębię i przejrzystość. Rzeczywiście, oczy raduje zapierający dech w piersiach widok roztaczający się ze szczytu wzgórza, na którym położona jest dzielnica naszych dwóch rodzin (Von Claude’ ów i Davenportów). W głębi alei przecinającej całą tę dzielnicę znajduje się szeroki i okrągły plac, który jest otoczony nie17

470A_Siostry_1.indd 17

2018-06-04 22:31:45


wysokim murkiem z kamieni i cementu. Można stamtąd podziwiać piękno dwóch wielkich zatok miasta. Pierwsza z  nich, ta po prawej stronie, znajduje się w  miejscu, gdzie właściwie kończy się miasto z  jego najstarszą częścią, położoną tuż obok portu handlowego, oraz tą nieco dalszą, położoną bardziej w  centrum, nowoczesną, z budynkami ze szkła i metalu, a także kilkoma wieżowcami. Druga zatoka znajduje się po lewej, to ta z portem turystycznym i gęstym lasem masztów zacumowanych tam żaglówek, które trudno policzyć. Ich przeciwwagę stanowią kolorowe parasole wbite w złocisty piasek i ustawione regularnie wzdłuż plaży. Z placu położonego mniej więcej pięćdziesiąt metrów nad poziomem morza dwie sąsiadujące ze sobą zatoki tworzą coś na kształt dwóch skrzydeł ogromnej mewy. Późnym popołudniem plaża jest nadal wypełniona ludźmi, którzy podczas urlopu spędzają tam całe dnie, oraz tymi, którzy przybiegają tam po pracy lub po lekcjach. Morze jest spokojne, a typowa bryza kończąca dzień i rozpoczynająca chłodniejszy wieczór jeszcze się nie pojawiła. Liczne śnieżnobiałe mewy zataczają kręgi między morzem a niebem. W naszej dzielnicy prawie wszystkie ogrody znajdujące się na tyłach tamtejszych willi wypełnione są bawiącymi się dziećmi i dorosłymi, którzy w pełni zrelaksowani cieszą się tymi metrami kwadratowymi raju. Tych bawiących się, skaczących i biegających dzieci jest tak wiele, że ich radosne okrzyki są jak ścieżka dźwiękowa do malowniczego pejzażu, przeplatana przenikliwymi piskami mew, które zdają się brać stąd rozbieg, by prędko poszybować nad morze w poszukiwaniu ofiar wśród pechowych ryb. 18

470A_Siostry_1.indd 18

2018-06-04 22:31:45


Również Annie i Francis siedzą w tej chwili na tyłach swoich domów. Obie mają już naprawdę duże brzuchy, odliczają już dni do rozwiązania. Francis, w szerokim słomianym kapeluszu, wyciągnięta na starym, wygodnym leżaku z drewna i płótna, popija sok owocowy i  usiłuje skończyć lekturę fascynującej powieści, nieustannie przerywaną pytaniami małego Paula, który pośród zabawy nie pozwala o sobie zapomnieć, absorbując uwagę swojej mamy. Annie odpoczywa w nowoczesnym komfortowym fotelu o  designerskim wyglądzie. Mimo swojego stanu nie rezygnuje z  modnego bikini, a  przede wszystkim nie rezygnuje – między kolejnymi mailami i telefonami – z rozmów i bycia na bieżąco ze swoimi przyjaciółmi oraz kolegami z pracy. Prawdę mówiąc, dopiero dwa tygodnie temu wycofała się ze swojej działalności politycznej, a niewiele wcześniej przestała wykładać na uniwersytecie. Małej Victorii nie ma w domu. Zaczął się już kolejny rok szkolny, a po lekcjach dziewczynka miała pójść w towarzystwie niezastąpionej Juliet na basen do jednej ze swoich przyjaciółek. Obie kobiety pozostaną w  swoich ogrodach aż do zmroku, by uniknąć niezdrowej klimatyzacji i maksymalnie się dotlenić, oczywiście w  cieniu ogrodowych drzew. W rodzinie Davenportów te miesiące minęły bardzo spokojnie, jak zawsze w pełnej harmonii, a mały Paul, chociaż prawie nie zadawał pytań związanych z ciążą mamy, często kładł się na jej brzuchu, by nasłuchiwać dochodzących stamtąd odgłosów i cieszyć się każdym poruszeniem dzieciątka. Francis już od kilku miesięcy nie uczy w  liceum, a mimo to udało jej się sumiennie zrealizować program we 19

470A_Siostry_1.indd 19

2018-06-04 22:31:45


wszystkich swoich klasach. Pewnie trochę pędziła z materiałem, narzucając licealistom bardzo szybkie tempo pracy, ale starała się im to wynagrodzić wyrozumiałością podczas ustnego odpytywania. Pozwoliło to jej uczniom skupić się bardziej na zadaniach pisemnych. W  szkole i  gdziekolwiek indziej Francis jest zawsze taka sama: wyrozumiała i otwarta, łagodna, ale zdecydowana. Stephan normalnie prowadził, i prowadzi nadal, swoją zawodową działalność, nie szczędząc sił i umiejętności, nigdy jednak nie dając się ponieść wygórowanym ambicjom. Dla niego rodzina jest oparciem i  schronieniem, a chwile z nią spędzone to czysta przyjemność. Dba o nich z całych sił jak lew, który broni swojego terytorium. Francis i  mały Paul mogą zawsze liczyć na jego troskliwość i stałą obecność. W ostatnich miesiącach firma, w której pracuje Robert Von Claude – stając się w krótkim czasie jednym z jej najważniejszych ogniw – otrzymała od zagranicznych klientów ważne zlecenie. Dyskutowano o nim właśnie tego dnia, gdy Robert otrzymał od Annie wiadomość o tym, że jest w ciąży. To nowe zadanie sprawiło, że przez dwa lub trzy dni w tygodniu Robert przebywał za granicą, z dala od rodziny. Teraz z kolei przebąkuje się, że jego wejście do ścisłego zarządu spółki jest już bliskie. On, który zaczynał jako pracownik najniższego szczebla, zbliża się już na sam szczyt, stając się jej udziałowcem! Również Annie doświadczyła już niemało zawodowej i osobistej satysfakcji. Pracuje w cenionej katedrze uniwersyteckiej, otrzymuje naprawdę solidne wynagrodzenie, aktywnie udziela się w życiu politycznym, znalazła się nawet o krok od Kongresu, do którego zamierza kandydować za kilka lat. 20

470A_Siostry_1.indd 20

2018-06-04 22:31:45


Do Von Claude’  ów można zastosować następujące stwierdzenie: to bardzo dobrzy ludzie, doskonale zdający sobie sprawę, że ich ambicje w rzeczywistości czegoś ich pozbawiają, ale są one jak narkotyk, z którego nie potrafią zrezygnować. W ciągu tych miesięcy, które minęły od czasu, gdy usłyszeli nowinę o  powiększeniu rodziny, przeprowadzili solidną przebudowę swojej willi, przez co stała się ona jeszcze bardziej nowoczesna i pełna wszelkich niewyobrażalnych udogodnień. Dzięki znajomościom Roberta mogli zrobić wszystko w bardzo krótkim czasie, a prace zostały zorganizowane w taki sposób, że ani na moment nie musieli opuszczać swojego domu. Teraz jest to naprawdę rezydencja godna pozazdroszczenia. Mocne i zdecydowane kolory, takie jak błękit czy bordo, królują w jej wnętrzach, mieszając się z  ciemnym parkietem i  wykończeniami ze stali nierdzewnej i szkła. Nieliczne ozdoby, pamiątki i rodzinne fotografie, daremnie próbują wywołać wrażenie, że dom żyje. W miarę zbliżania się terminu porodu w  obu rodzinach trwają ostatnie przygotowania. Annie zorganizowała już wszystko: spakowała bagaż, wydała dyspozycje odnośnie funkcjonowania domu i opieki nad Victorią w czasie jej nieobecności, a także zarezerwowała miejsce w klinice położniczej. Jej mama, Vanessa, przyjedzie z  Los Angeles, gdzie mieszka na co dzień, i dotrzyma jej towarzystwa przez kilka dni, przede wszystkim podczas pobytu w klinice. Nigdy nie łączyła ich jakaś szczególna więź, ich stosunki były raczej formalne, a po śmierci ojca nawet się pogorszyły. Vanessa wciąż prowadzi próżne życie, wypełnione przyjemnościami i  obowiązkami towarzyskimi, dlatego 21

470A_Siostry_1.indd 21

2018-06-04 22:31:45


ich kontakt ogranicza się tylko do kilku telefonów rocznie i regularnych bożonarodzeniowych spotkań rodzinnych. Ale – podobnie jak wtedy, gdy urodziła się Victoria – również i tym razem mama przybędzie na czas, aby niejako wynagrodzić córce praktycznie nieistniejącą relację. Vanessa zadzwoniła w ten ciepły i słoneczny poranek około godziny dziewiątej z informacją, że właśnie wylądowała i  przyjedzie taksówką do domu. Robert jest za granicą, ale wraca po południu i już obiecał, że dojedzie do kliniki. Juliet spakowała Annie walizkę z ubraniami na co najmniej tygodniowy pobyt w  klinice, zgodnie z  wcześniejszymi ustaleniami, i zaczęła sprzątać. Słychać dzwonek do drzwi. To Vanessa. Annie podrywa się z  drżeniem serca. Tak jest za każdym razem, gdy spotyka się z matką. „Miejmy nadzieję, że nie zacznie, jak zwykle, od tysiąca irytujących porad” – myśli, idąc otworzyć drzwi. Uśmiech Vanessy na widok córki z wielkim brzuchem jest tak szeroki jak uścisk, który je łączy. Puszczają w niepamięć wiele miesięcy, które minęły od czasu, gdy widziały się po raz ostatni. – Annie, jesteś cudowna! – Mamo… daj spokój, jestem jak wieloryb! – odpowiada Annie, oblewając się rumieńcem. – Żartujesz, od lat nie widziałam cię tak pięknej, Robert powinien cię trzymać pod kluczem. – Juliet, bardzo cię proszę, zabierz bagaże mamy z taksówki i zanieś je na górę, do pokoju gościnnego. – No tak, jestem gościem. W tym królestwie powinnaś mieć jeden pokój dla mamy. Ale dam sobie radę. – Mamo, proszę cię, nie zaczynaj. 22

470A_Siostry_1.indd 22

2018-06-04 22:31:45


– Żartowałam, Annie. Czy nie uważasz, że powinnyśmy przeżyć tę przygodę z radością? – Oczywiście, oczywiście… I już siedzą razem na jednej z kanap w salonie. Vanessa pije kawę i pochłania czekoladowe ciasteczka, oblizując palce i zupełnie nie przejmując się tym, że może to wpłynąć na jej formę, chociaż wiadomo, że bardzo o siebie dba. Annie opowiada jej pokrótce o tym, co ważnego ostatnio wydarzyło się u niej i u Roberta w pracy. W rzeczywistości Vanessa nie jest tym zbytnio zainteresowana, gdyż sama nigdy nie pracowała, a  jej jedynym zajęciem było wydawanie pieniędzy zarobionych przez jej męża. Było tak zarówno wtedy, gdy żył, jak i teraz, gdy już go nie ma. Słuchanie opowieści o sukcesach córki i zięcia jest dla niej czymś w rodzaju pokuty, do której starannie przygotowała się w samolocie. Od czasu do czasu usiłuje studzić entuzjazm rozpędzonej Annie, zadając pytanie: „Czy nie powinnyśmy już jechać do kliniki?”. Wie jednak, że nic nie jest w  stanie przeszkodzić córce w  dokończeniu tego, co już zaczęła. Nareszcie nadchodzi ta chwila. Annie wychodzi do sypialni, by się pomalować, uczesać i zebrać ostatnie rzeczy. Kierowca Roberta już czeka przed domem. Juliet włożyła do bagażnika walizkę i dużą torbę, obie – jak wiele innych rzeczy – koniecznie markowe. Samochód rusza. Poranek w domu Davenportów rozpoczął się od zabaw zawsze wstającego bardzo wcześnie małego Paula. Chłopiec, otworzywszy zdecydowanie drzwi do sypialni rodziców, w mgnieniu oka znalazł się w ich łóżku, urządzając im pobudkę. 23

470A_Siostry_1.indd 23

2018-06-04 22:31:45


Francis spała dobrze. Poprzedniego wieczora długo nie mogła zasnąć, rozmyślając o szpitalu i porodzie, ale później – w ramionach Stephana – zapadła w słodki sen. Przed wyjazdem do kliniki, w  ich przypadku również przewidzianym na dzisiaj, nie było jakichś specjalnych przygotowań. Trzeba jeszcze teraz spakować rzeczy. Milcząca Sonia – pomoc domowa – jest na górze razem z Francis. Pomaga jej, mimo że nikt nie wymagał tego od niej. Pozornie związana tylko z Paulem i zawsze otaczająca go troskliwą opieką, teraz – jak się wydaje – chce osobiście uczestniczyć w tym ważnym rodzinnym wydarzeniu. Dzisiaj Stephan nie idzie do pracy. Bardzo wcześnie pojechał umyć swoje auto, jakby chciał przygotować powóz i białe konie dla swojej księżniczki. Właśnie przed chwilą przyjechali dziadkowie, rodzice Stephana. Zgodnie z ustaleniami spędzą ten dzień z wnuczkiem, więc od razu powstała długa lista propozycji spożytkowania tego czasu. Postanowili, że pojadą z  nim do zoo, następnie będzie wesołe miasteczko, a na koniec lody i pizza, co pozwoli Paulowi beztrosko przeżyć chwile tej wyjątkowej nieobecności rodziców w domu. Zawsze zapobiegliwy i  dbający o  szczegóły Stephan zdążył już zadzwonić do kliniki, by się upewnić, czy wszystko jest przygotowane na przyjazd Francis. Odpowiedź była twierdząca, więc mogą jechać. Droga nie jest daleka, ale o tej porze – jest późny ranek – panuje dość duży ruch, zatem potrzeba trochę czasu, by dojechać do centralnej dzielnicy miasta, gdzie – praktycznie tuż obok portu – znajduje się klinika. W czasie jazdy oboje milczą, są podekscytowani i zatopieni w swoich myślach. Mają pełną świadomość niepowtarzalnego piękna chwil, które ich czekają. 24

470A_Siostry_1.indd 24

2018-06-04 22:31:45


Podjeżdżają pod klinikę. Jest to nieduży budynek, niezbyt nowoczesny, ale bardzo zadbany. Z pokojów z oknami wychodzącymi na wschód – mają nadzieję, że otrzymają do dyspozycji któryś z nich – widoczne są w oddali najwyższe maszty cumujących w porcie turystycznym jachtów. Przed kliniką widok na port jest niemal zasłonięty przez dwa duże transatlantyki, które dzisiaj stacjonują w mieście. Cały plac otaczają wysokie palmy, które kołyszą się pod wpływem lekkiej, orzeźwiającej bryzy. Francis ma wrażenie, że ją pozdrawiają. Wysiadając ostrożnie z samochodu – ze względu na swój duży brzuch – patrzy na nie z zadowoleniem, niejako odwzajemniając pozdrowienia. Chcąc jak najszybciej wyjść z auta, nie czeka na męża, który właśnie podbiegł, by otworzyć jej drzwi. Stephan zabiera niewielki bagaż, a Francis przyciska do piersi zeszyt z rysunkami, który podarował jej Paul. Włosy na głowie zebrała do tyłu i w stylu lat sześćdziesiątych przewiązała szeroką chustą. Dzięki temu nie musiała iść do fryzjera. Klinika, chociaż dość skromna, jest jedną z najlepszych w mieście. W ostatnich latach rozsławili ją dwaj znakomici ginekolodzy i ta rekomendacja wystarczyła Davenportom, aby się na nią zdecydować już cztery lata temu, gdy urodził się Paul. Wybór lekarza nastąpił wówczas przypadkowo. Administracja kliniki skierowała ich do doktora Balvenue. Z  czasem między Francis a doktorem Balvenue, niewiele starszym od niej, nawiązała się relacja wielkiego zaufania. Jest to lekarz postępujący w sposób bardzo profesjonalny, mało inwazyjny, zwolennik metod naturalnych i dawnych (by nie powiedzieć starych), niedbający o przesadnie rozbudowany protokół, na który składa się wiele badań, analiz 25

470A_Siostry_1.indd 25

2018-06-04 22:31:45


i prewencyjnych procedur. Krótko mówiąc, według niego zdrowe i pogodne życie w naturalny sposób prowadzi do pozytywnych rezultatów. Francis jest dla niego pacjentką idealną, której nawet w tych ostatnich miesiącach nie musiał przepisywać ani lekarstw, ani jakichś szczególnych badań. Młoda i uprzejma pielęgniarka wita ich z uśmiechem i  prowadzi na drugie piętro, do pokoju, który został dla nich zarezerwowany. Na szczęście jest to pokój z oknami wychodzącymi na wschód, tak jak tego chcieli. Kobieta wyjaśnia im działanie różnych urządzeń znajdujących się w pokoju oraz informuje Francis o tym, co ją czeka: dzisiaj tylko kilka badań, a jutro wcześnie rano tak bardzo oczekiwany poród. – Po południu – dodaje na pożegnanie – przyjdzie do państwa doktor Balvenue. Po ułożeniu swoich rzeczy w szafce Francis wychodzi ze Stephanem na balkon. Małżonkowie, trzymając się za ręce, podziwiają panoramę i  wdychają czyste, pachnące morzem powietrze. Tymczasem trasa, którą musiała przebyć Annie, aby dojechać do swojej kliniki, była trochę dłuższa, ale za to szybsza i bez dużego ruchu. Nowoczesna obwodnica pozwoliła jej bez przeszkód dojechać na zielone wzgórze wznoszące się na tyłach starego miasta. Czas przejazdu minął jej między kilkoma krótkimi telefonami od kolegów polityków, które nadal odbierała, a bezużytecznymi opowiadaniami mamy o światowym życiu w Los Angeles. W ten sposób dojechały do innej dzielnicy, bardziej pożądanej niż ich własna, w której mieszka większość liczących się w mieście ludzi. Długie ciągi ekskluzywnych willi, 26

470A_Siostry_1.indd 26

2018-06-04 22:31:45


otoczonych ogromnymi ogrodami, kortami tenisowymi i basenami, przecinają dwa centra handlowe z najmodniejszymi sklepami, hipermarketami, w których sprzedawane są produkty najwyższej jakości i oczywiście w najwyższej cenie. Prawie w centrum tej reprezentacyjnej dzielnicy znajduje się bardzo nowoczesna klinika, którą Annie wybrała na poród. Jej wytypowanie nie było trudne. Jest teraz najbardziej popularna wśród wysoko postawionych osób w mieście, więc ta, w której urodziła się Victoria, nie może z nią konkurować. Na pierwszy rzut oka trudno rozpoznać, że chodzi o klinikę. Ukryta wśród gęstych drzew o intensywnie zielonych liściach może raczej sprawiać wrażenie przyjemnego superluksusowego pensjonatu. Annie jest dumna ze swojego wyboru, z tego, że razem z Robertem spokojnie mogli sobie pozwolić na to, co najlepsze, że nikt z ich znajomych i przyjaciół nie będzie mógł wyrazić najmniejszych zastrzeżeń, a nawet więcej – wszyscy mogą im tylko pozazdrościć. Annie wysiada z  samochodu, patrzy na ogromne drzewa i zdecydowanym krokiem zmierza do kliniki. Jak zawsze jest bardzo elegancka, szeroki biały kapelusz spoczywa na jej starannie wypielęgnowanych blond włosach. Matka z dopiero co zapalonym papierosem w ustach ledwo nadąża za szybko idącą córką. Wchodzą do środka, mężczyzna w  niebieskim uniformie wita je z poważną miną zawodowca i prosi, by usiadły na jednej z szerokich kanap w holu i zaczekały na pielęgniarkę, która zaraz odprowadzi je do ich apartamentu. – Co myślisz o tym miejscu, mamo? – Piękne, ale czy są tutaj jacyś lekarze? 27

470A_Siostry_1.indd 27

2018-06-04 22:31:45


– Skąd to pytanie? – Nie widać ani jednego, nikt nawet nie jest ubrany na biało. Nadchodzi pielęgniarka, która z życzliwym uśmiechem odprowadza je do ich apartamentu, gdzie mogą się swobodnie rozgościć. To rzeczywiście apartament w  pełnym tego słowa znaczeniu. – Proszę odpoczywać, żadna szczególna aktywność nie jest na dzisiaj przewidziana. Trochę później pobierzemy pani krew. I bardzo panią proszę o dostarczenie nam próbki swojego moczu. Pojemnik znajduje się w łazience obok pani sypialni. – Kiedy zobaczę się z doktorem Santoro? – pyta Annie. – Za jakąś godzinę. Do zobaczenia. Annie bez słowa, chociaż z  niemałym trudem – ze względu na swoje liczne obowiązki – wypełniała zalecenia sławnego doktora Santoro. Analizy i wszelkiego rodzaju badania odmierzały jej czas w ostatnich miesiącach. Wszystko jak dotąd przebiegało bez powikłań, a zdrowe dziecko – druga córka – było już w pełni gotowe, by przyjść na świat. Po godzinie, punktualnie co do minuty, pojawia się w  apartamencie doktor Santoro. Spotkanie jest krótkie i raczej formalne. – Wszystko zmierza ku dobremu i jest pod kontrolą – stwierdza lekarska sława, człowiek pochodzący z Ameryki Południowej, ale mieszkający już od bardzo wielu lat w San Francisco. – Jutro o godzinie 8.30 będziemy już w sali operacyjnej. A zatem również dla niej przewidziano cesarskie cięcie. Myśl o naturalnym porodzie nie była w najmniejszym stopniu rozważana ani przez zespół doktora Santoro, ani przez samą Annie. Po co bowiem narażać się na niepotrzebne ryzyko? 28

470A_Siostry_1.indd 28

2018-06-04 22:31:46


Nawet przymilne gesty usilnie zabiegającej o uwagę Vanessy, prawdopodobnie będącej pod wrażeniem jego osoby, nie zdołały zatrzymać doktora na dłużej niż kilka minut. Później w  drzwiach stanął Robert z  bagażami w  dłoniach. Tak jak obiecał, przyjechał tutaj prosto z  lotniska. Bez przerwy jednak rozmawia przez telefon. Vanessa pyta córkę: – Przepraszam, ale po co on tu przyjechał? – Mamo, daj spokój, praca jest bardzo ważna. – Zgoda, ale teraz powinien ci okazać odrobinę czułości, zainteresowania. Tak. Czułość, zainteresowanie. Kiedy ostatni raz pobyli trochę ze sobą bez poruszania spraw zawodowych lub związanych z  ich zaangażowaniem społecznym czy politycznym? Ile czasu minęło od ostatniego razu, gdy wspólnie odpoczywali i  przytulali się do siebie, choćby tylko po to, by poczuć przyjemne emocje, posłuchać ulubionej muzyki albo podziwiać razem piękne widoki? Z zadumy nad tymi pytaniami wyrywa Annie kolejny z niezliczonych telefonów. Odpowiadając, natychmiast o nich zapomina. Po jakimś czasie Robert ciepło żegna się z żoną i wraca do domu, gdzie Victoria wciąż na niego czeka. Kto wie, na ile trudnych pytań będzie musiał odpowiedzieć? Przed zaśnięciem dwie kobiety, matka i córka, przytulone, spędzają jeszcze kilka godzin w długich szlafrokach z delikatnego jedwabiu, oglądając stary film. W drugiej klinice Davenportowie czytają, leżąc już w łóżku. Francis w  ostatnich dniach bardzo wciągnęła lektura długiej powieści miłosnej, którą ma zamiar skończyć przed 29

470A_Siostry_1.indd 29

2018-06-04 22:31:46


porodem. Stephan, ramię w ramię z żoną, zajęty jest czytaniem ciekawych czasopism, które zachował ze względu na interesujące artykuły. Od czasu do czasu małżonkowie przerywają milczącą lekturę, zadając sobie pytania związane ze zbliżającymi się narodzinami ich dziecka, swoimi odczuciami i  myślami o tej przygodzie, która się właśnie zaczyna, oraz z tym, że mogłoby to być ich ostatnie dziecko.

470A_Siostry_1.indd 30

2018-06-04 22:31:46


Spis treści

Wprowadzenie....................................................................

7

Rozdział 1............................................................................ 9 Rozdział 2............................................................................ 17 Rozdział 3............................................................................ 31 Rozdział 4............................................................................ 46 Rozdział 5............................................................................ 56 Rozdział 6............................................................................ 75 Rozdział 7............................................................................ 91 Rozdział 8............................................................................ 109 Rozdział 9............................................................................ 125 Rozdział 10.......................................................................... 141 Rozdział 11.......................................................................... 160 Rozdział 12.......................................................................... 171

470A_Siostry_1.indd 271

2018-06-04 22:31:59


Rozdział 13.......................................................................... 180 Rozdział 14.......................................................................... 189 Rozdział 15.......................................................................... 196 Rozdział 16.......................................................................... 215 Rozdział 17.......................................................................... 234 Rozdział 18.......................................................................... 253

470A_Siostry_1.indd 272

2018-06-04 22:31:59


Siostry  

Główne bohaterki na pierwszy rzut oka różni niemal wszystko. Jane jest piękna, wysportowana, popularna, bogata, a jednak nieszczęśliwa. Towa...

Siostry  

Główne bohaterki na pierwszy rzut oka różni niemal wszystko. Jane jest piękna, wysportowana, popularna, bogata, a jednak nieszczęśliwa. Towa...