a product message image
{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade

Page 1


Gina Holmes

Pokonać ocean Kiedy miłość wymaga od nas tego, co niemożliwe Tłumaczenie

Agnieszka Rasztawicka-Szponar


Tytuł oryginału: Crossing Oceans Copyright © 2010 by Gina Holmes Polish edition © 2011 by Edycja Świętego Pawła with permission of Tynadle House Publishers, Inc. All rights reserved Tłumaczenie: Agnieszka Rasztawicka-Szponar Redakcja: Ewa Stuła Skład i łamanie: Tomasz Mstowski Projekt okładki: Amadeusz Targoński Zdjęcie na okładce: © Aleksander Nordaas | Fotolia.com © Paul Topp | dreamstime.com © Tamara Bauer | dreamstime.com Druk i oprawa: WDN PAN Sp. z o.o. – Wrocław ISBN 978-83-7797-107-9 © Edycja Świętego Pawła, 2013 ul. Św. Pawła 13/15 • 42-221 Częstochowa tel. 34.362.06.89 • fax 34.362.09.89 www.edycja.pl • e-mail: edycja@edycja.pl Dystrybucja: Centrum Logistyczne Edycji Świętego Pawła ul. Hutnicza 46 • 42-263 Wrzosowa k. Częstochowy tel. 34.366.15.50 • fax 34.370.83.74 e-mail: dystrybucja@edycja.pl Księgarnia internetowa: www.edycja.pl


Mojej siostrze Jodi, która przekroczyła już drugi brzeg


Rozdział pierwszy Nic tak nie pogłębia strumienia jak porządny deszcz… i czyni go niemożliwym do przejścia. Usiadłam na głazie leżącym kilkadziesiąt metrów od domu, do którego przysięgałam sobie już nigdy nie wrócić. Podwinęłam dżinsy i mocząc palce stóp w zimnej wodzie, myślałam o tym, jak bardzo strumień wezbrał po ostatnich deszczach. Być może relacja z moim ojcem także się umocni po wszystkich tych burzach, przez które przeszliśmy. Największa z nich miała miejsce sześć lat temu. Może zgodnie z tym, co mówi porzekadło, moja nieobecność rozbudziła w jego sercu tęsknotę i przywita mnie z szeroko otwartymi ramionami. I będziemy płakać nad tym, co się wydarzyło pomiędzy nami oraz nad wszystkim, co powinno się stać. I czego, niestety, zabrakło. Być może… Będzie dobrze – pomyślałam w duchu, dotykając stopą pokrytej mchem, śliskiej gałęzi. – Z czego się śmiejesz, mamusiu? Głos Isabelli wyrwał mnie z zamyślenia. Wolałam się nie przyznawać, że to, co moja pięcioletnia córeczka uznała za uśmiech, było tylko grymasem. W przeciwnym razie zaczęłaby się dopytywać. – Z niczego, skarbie. Rzuciła kamykiem, ale nie wpadł do wody, lecz wylądował z chrzęstem na brzegu.


12

GINA HOLMES

– Uśmiechałaś się, o tak. – Bella odsłoniła zęby w wymuszonym uśmiechu. Uszczypnęłam ją lekko w policzek. – Jesteś piękna, mamusiu. – Dziękuję, kochanie. Ty też. – Tak, jestem. Uśmiechnęłam się, słysząc jej odpowiedź. Właściwie to wszystko, co mówiła i robiła, wywoływało we mnie uśmiech. – Mamusiu, a dlaczego przyszłyśmy tutaj zamiast do domu badzi? Badzia – tak nazywała dziadków. Prawdopodobnie dawno temu powinnam ją poprawić, ale było w tym określeniu coś niezwykle uroczego. Zresztą uznałam, że zbyt szybko wyrosła z dziecięcej paplaniny, bez żadnej pomocy z mojej strony. Zaczęłam się zastanawiać, czego jeszcze się nauczy, gdy mnie już nie będzie. I myśl o tym napełniła mnie smutkiem. Nie mogłam jednak pozwolić sobie na łzy, gdy miałam przed sobą córeczkę. Złożenie takiego ciężaru na słabe ramiona dziecka to byłoby za dużo. Możliwe, że ostatnio nie radziłam sobie z wieloma sprawami, ale wciąż mogłam ją chronić. I to było najważniejsze. – Jako mała dziewczynka przychodziłam tutaj, żeby sobie porozmyślać. Chciałam pokazać ci to miejsce na wypadek, gdybyś miała kiedyś taką potrzebę. Zrobiłam wdech i rozkoszowałam się znajomym zapachem, na który składała się woń wilgotnych liści, sosen i ziemi. Rozejrzałam się dookoła. Te same drzewa. Ten sam dźwięk. Niewiele tu się zmieniło. I właśnie dlatego tak kochałam to miejsce. A szczególnie teraz. Spędziłam tutaj połowę życia. Siedząc na tym twardym głazie, usiłowałam pojąć sens tego, co mnie spotkało. Śmierć mamy. Brak czułości ze strony taty. Słowa mojego byłego chłopaka Davida, niekiedy słodkie, ale najczęściej gorzkie. Tutaj także po raz pierw-


POKONAĆ OCEAN

13

szy rozmawiałam szczerze z Bogiem, błagając, żeby nie zabierał mi mamy. I kłóciłam się z Nim, gdy to zrobił. Isabella podskoczyła na jednej nodze. – I o czym tutaj rozmyślałaś? Wyjęłam stopy z wody i przyglądałam się kroplom spadającym z moich pomalowanych na różowo paznokci. – Kiedy byłam mała, myślałam o łapaniu żab i koników polnych. I zastanawiałam się, czy znajdę sobie kiedyś przyjaciółkę, której będę mogła powierzyć swoje tajemnice. – I co znalazłaś? – Wisząca na jednym z jej loków sosnowa igła obróciła się lekko. – Tak, skarbie. Mam ciebie – odpowiedziałam, uświadamiając sobie, jak bardzo ją kocham. Posłała mi jeden ze swoich uroczych uśmiechów i wyjęła igłę z włosów. Obejrzała ją i po chwili wrzuciła do strumyka. Nabrałam garść chłodnej wody i przyglądałam się, jak przecieka mi przez palce niczym życie, które zostawiłam właśnie za sobą – mieszkanie, w którym nigdy nie czułam się jak w domu, karierę i odnoszone ostatnio sukcesy, znajomych z pracy, z którymi nie potrafiłam się zaprzyjaźnić. Wszystko to przeminęło, zupełnie jakby nigdy nie istniało. Moja mała córeczka spojrzała na mnie pytająco. – Możemy już iść? Szum lasu ucichł i jedynym dźwiękiem, jaki teraz słyszałam, było głośne tykanie mojego zegarka, przypominającego, jak niewiele czasu mi zostało. Wstając, po raz kolejny zapewniłam siebie, że jestem w stanie zrobić to, po co tutaj przyjechałam. Tak, mogłam to zrobić. Dla Isabelli. Wsunęłam stopy w klapki i otrzepałam spodnie, a następnie objęłam pulchną dłoń córeczki. Minęłyśmy samochód i szłyśmy powoli piaszczystą, wijącą się drogą.


14

GINA HOLMES

Moim oczom ukazał się dobrze znany płot. Poranna rosa lśniła przepięknie na oplatających go pajęczynach. Ścisnęłam mocniej dłoń Belli, czując się bardziej dzieckiem niż matką. Położyłam rękę na piersiach i rozkoszowałam się widokiem, który miałam przed sobą. Zapomniałam już, jak piękny był dom mojego dzieciństwa i jak bardzo za nim tęskniłam. Poczułam radość, przypominając sobie, jak biegałam boso po podwórku i skakałam do stawu. I wtedy mój wzrok zatrzymał się na schodach i znajdującej się pod nimi ziemi. Ileż to razy ukrywałam się pod gankiem, zraniona słowami ojca? Zbyt często. Mój uśmiech przygasł. Isabella uśmiechnęła się do mnie radośnie. I chociaż brakowało mi odwagi, zrozumiałam, że nie mogę zawrócić. Upiory przeszłości odeszły, gdy poczułam delikatny zapach róż, ale chwilę później pojawiła się kolejna fala zwątpienia. Tak wysoka i potężna, że miałam wrażenie, iż za chwilę w niej utonę. A jeśli ojciec mnie nie przyjmie? Lub, co gorsza, nie zaakceptuje mojej córeczki? Babcia Peg na pewno przywita ją z otwartymi ramionami, ale czy on to zrobi? Nie potrafił, co prawda, zaakceptować własnej córki, lecz dziecko tak urocze jak Isabella rozpuści być może lód skuwający jego serce. Postawiłam stopę na drugim schodku i zatrzymałam się, zerkając za siebie. Ogarnęła mnie nagle chęć ucieczki. Isabella stanęła na paluszkach, chciała iść dalej. Kiedy stanęłyśmy na ganku, kucnęłam przed nią. – Gotowa na spotkanie z dziadkiem i prababcią? Nie musiałam nawet pytać, tęsknota skrywająca się w jej kasztanowych oczach mówiła sama za siebie. Ale i tak dodała kilka słów. – Jane ma badzię, Natalie ma badzię, Carter ma dwie badzie i… – Tu rzuciła mi spojrzenie typu: „Mam kontynuować?”.


POKONAĆ OCEAN

15

– Jasne, rozumiem. – Podniosłam się i chciałam już zapukać do drzwi, lecz Isabella mnie uprzedziła. Dwa razy kopnęła lekko w drzwi sandałem, a potem znowu powtórzyła. Chwyciłam ją za ramię. – Daj im trochę czasu. Drzwi skrzypnęły, a wiszący na nich wieniec z polnych kwiatów zakołysał się lekko. Przed nami stanęła starsza kobieta z siwymi włosami zaczesanymi w kok. Jej twarz była poorana głębokimi zmarszczkami, a krzaczaste brwi i wargi wysuszone jak rodzynki. Miała założoną kaniulę donosową i bił od niej zapach mocnych, kwiatowych perfum. Isabella wstrzymała oddech, a ja uśmiechnęłam się promiennie. – Babcia Peg. Babcia mrugnęła do mnie, po czym przeniosła zamglone spojrzenie na swoją prawnuczkę. – A ty musisz być Bella. Isabella otworzyła usta i wydała z siebie dziwny, przeraźliwy pisk. Trudno powiedzieć, kto był w tym momencie bardziej przestraszony. Isabella na widok prababci, babcia Peg czy może ja, obserwując ich wzajemną reakcję. Wtem babcia Peg wybuchnęła głośnym śmiechem, przerywanym suchym kaszlem. Isabella odskoczyła na bok, jakby się bała, że podskakujący brzuch babci za chwilę eksploduje. Ja także zaczęłam się śmiać, aż łzy popłynęły mi po policzkach. Mój śmiech uspokoił Isabellę i po chwili również ona śmiała się radośnie. – Teraz wyglądam okropnie, kochanie. Ale kiedyś byłam równie piękna jak ty – wydusiła z siebie babcia. Isabella zerknęła w moim kierunku, jakby chciała, żebym zanegowała to śmieszne twierdzenie. Ale ja mogłam tylko przytaknąć. Powinnam była lepiej ją przygotować na to spotkanie.


16

GINA HOLMES

Babcia Peg uniosła niesforną brew. – Chyba mi nie wierzy. – Ja chyba też – odparłam, łapiąc oddech i ocierając łzy. Dodałam jeszcze mrugnięcie, żeby nieco rozładować sytuację. Doskonale wiedziałam, że musiała być śliczna. Świadczyły o tym zdjęcia. Dla mnie wciąż była jedną z najpiękniejszych kobiet, pomimo piętna, jakie odcisnęło na niej palenie papierosów oraz upływ czasu. Grymas niezadowolenia jeszcze bardziej pogłębił zmarszczki na twarzy babci. – Genevieve Paige Lucas ciągle zachowujesz się jak smarkula. – Babciu, tęskniłam za tobą – szepnęłam i mocno się w nią wtuliłam. – Ja też, Jenny. Za długo cię nie było. – Przytuliła mnie czule, po czym cofnęła się powoli. Miała w oczach łzy, ale żadna nie popłynęła dalej. Były równie uparte jak ich właścicielka. Następnie rozejrzała się po ganku i zapytała: – A gdzie masz bagaż? – W samochodzie. Później przyniosę. Zmrużyła oczy, zerkając na pusty podjazd. – Domyślam się, że zaparkowałaś przy strumyku, tak? – Tak – przytaknęłam. Spojrzała na mnie ze zrozumieniem, po czym cofnęła się i gestem ręki zaprosiła nas do środka. Nikt tak jak ona nie rozumiał mojej potrzeby obcowania z naturą. Gdy stanęłam w progu domu taty, znowu poczułam, jak mocno bije mi serce. Przeprowadziłam Isabellę przez próg i przebiegłam wzrokiem po salonie, szukając ojca. Moja córeczka rozglądała się po przytulnym wnętrzu. Na twardej, drewnianej podłodze leżały dywaniki z frędzlami. Stół przyozdabiał koronkowy obrus oraz postawiony na środku wazon z polnymi kwiatami. Wszystko wyglądało tak, jak pamiętałam, włącznie z przebiegającym po moich plecach dreszczem, który nie miał nic wspólnego z klimatyzacją.


POKONAĆ OCEAN

17

– Jak tu pięknie, badziu! Babcia Peg zamknęła drzwi i spojrzała w moim kierunku. – Jak ona mnie nazwała? – To wspólna nazwa dla babci… – Odchrząknęłam lekko. – I dziadka. Babcia pokręciła głową i przeniosła wzrok na Isabellę. – Nazywaj mnie babcią Peg, dobrze? Isabella ruszyła bez słowa w stronę kominka, zauroczona wiszącym nad nim portretem. Przedstawiał kobietę siedzącą na białym koniu, której długie, kasztanowe loki opadały na talię. Z portretu patrzyła na mnie moja mama. Jej smutny uśmiech sprawił, że zatęskniłam za tym, aby ją pocieszyć. Isabella przysunęła się do paleniska, najbliżej jak mogła. – To ty, mamusiu? Babcia Peg zacisnęła dłoń na czarnej rączce od butli z tlenem i pociągnęła ją za sobą do miejsca, gdzie stała moja córeczka. – To mama twojej mamy. Są do siebie bardzo podobne, prawda? Isabella kiwnęła głową. – Zmarła, zanim się urodziłaś. Znajomy ból przeszył mi serce, gdy do świadomości zaczęły przebijać się obrazy z ostatnich dni życia mamy. Isabella zaczęła skubać brokat na swojej koszulce. – A ty gdzie pójdziesz, kiedy umrzesz? Rzuciłam babci ciepłe spojrzenie. – Później o tym porozmawiamy. – Nie miałam ochoty opowiadać jej teraz o śmierci. – A gdzie tata? Babcia przygarbiła się lekko. – Pracuje w ogrodzie. – Co powiedział na wieść o moim powrocie? – zapytałam, wstrzymując oddech i zaciskając palce na swoim grubym warkoczu.


18

GINA HOLMES

– Znasz go…– Babcia urwała w pół zdania i skierowała się do kuchni, a my za nią. Twarde, gumowe podeszwy jej kapci szurały po podłodze, gdy powłócząc nogami, zbliżyła się do drzwi balkonowych. Rozsunęła zasłony i spojrzała na staw znajdujący się na tyłach domu. Isabella uniosła pokrywkę ze stojącej na stole świecy, uwalniając jej waniliowy zapach. Kiedy tylko poczułam ten przesłodzony aromat, zmarszczyłam nos, zabrałam jej pokrywkę i natychmiast odłożyłam na miejsce. – Nie powiedziałaś mu o wszystkim, prawda? – Powiedziałam, że ma wnuczkę. – I to wszystko? – Oczywiście – odparła łamiącym się głosem. – To nie od matki syn powinien dowiedzieć się, że… – Bello? – zwróciłam się do córeczki, przerywając babci Peg w obawie, żeby nie powiedziała w obecności dziecka czegoś, na co nie byłyśmy przygotowane. Isabella zerkała to na mnie, to na babcię. – Idź, poszukaj Groszka. – I wtedy uświadomiłam sobie, że kota dawno może już nie być. A przecież próbowałam unikać tematu śmierci. – Czy on jeszcze…? – I chociaż Isabella stała w tej samej odległości co babcia Peg, ściszyłam głos. – Żyje? – Babcia opuściła ze śmiechem zasłony i zwróciła się do mnie twarzą. – Jego Królewska Upartość świetnie się trzyma. Najwyraźniej bardzo chcesz zmienić temat, skoro wysyłasz swoje dziecko do tego groźnego potwora. Isabella wyglądała na przerażoną. – To żaden potwór, tylko kotek – powiedziałam i pogłaskałam ją po miękkich lokach. Babcia Peg znowu zaczęła kasłać, a jej skóra przybrała szarawy odcień. Pogładziłam ją po grzbiecie dłoni. Jej skóra w dotyku


POKONAĆ OCEAN

19

przypominała pergamin, nie lubiłam tego odczucia. Kiedy kaszel ustał, wzięła jedną z chusteczek leżących na stole i otarła nią usta. – Ten futerkowy demon może ją podrapać. – Nigdy go nie złapie. – Nie zapominaj, że minęło sześć lat. Już nie jest taki szybki. Świadomość, co mógłby zrobić Isabelli, gdyby chciała go pogłaskać, dała mi trochę do myślenia. Wzięłam jej dłonie w swoje ręce i spojrzałam prosto w oczy. – Bello, poszukaj go, ale nie podchodź za blisko. Potrafi być niemiły i ma ostre pazury, mógłby cię podrapać. Obiecała, że będzie ostrożna i pobiegła na poszukiwania. Babcia Peg odwróciła się w moją stronę. – Jest odważniejsza niż ty w jej wieku. – I to bez porównania. Nigdy nie byłam tak odważna jak Isabella. Ona wszędzie widziała dobro. I bez względu na to, ile razy powtarzałam jej, że nie każdy ma dobre zamiary, i tak nie chciała w to uwierzyć. Skoro ona kochała wszystko i wszystkich, to dlaczego ktoś miałby jej nie kochać? Babcia Peg poprawiła założone za uszami cewniki. – Kiedy powiesz ojcu? Podeszłam do kuchenki i podniosłam czajnik. Był pełny, więc go odstawiłam i włączyłam palnik. – Najpierw chcę zobaczyć, jak będzie ją traktował. – Na pewno ją pokocha. Jest częścią ciebie. I częścią twojej matki. Stary, dobrze znany ból przeszył moje serce. To wciąż bolało, nienawidziłam tego. – Od kiedy mama zmarła, nikogo nie potrafił kochać. – To nieprawda – szepnęła, jakby jej łagodny głos mógł dodać prawdy czemuś, co nią nie było. Wyjęła z szafki dwa ceramiczne kubki. – To dobry człowiek, Jenny.


20

GINA HOLMES

Kiedy odsuwałam krzesło od stołu, żeby usiąść, ogarnęło mnie nagle uczucie ciężkości. – Dobry człowiek z nieczułym sercem. – Człowiek się zmienia, gdy traci kogoś, kogo kocha – odparła, wkładając do kubków torebki z herbatą. Założyłam ręce na piersi. – Chyba palnęłam coś głupiego. Babcia odwróciła ode mnie wzrok. – A jeśli nie spodoba ci się to, jak ją traktuje? Co wtedy zrobimy? To samo pytanie od dwóch tygodni nie pozwalało mi spać. Najważniejsze pytanie na świecie. – Przecież ma jeszcze ojca. – No właśnie, może w końcu powiesz, kto nim jest. – Uniosła mój podbródek, zmuszając do patrzenia jej prosto w oczy. Przyglądała mi się przez kilka sekund, po czym cofnęła rękę. – Jakbym jeszcze nie wiedziała. Poczułam na twarzy palące rumieńce. Otworzyłam już usta, żeby wymówić jego imię, ale utknęło mi w gardle, zatrzymane przez tamę łez wypłakanych w ciągu sześciu lat. – On nie wie o jej istnieniu. Babcia zbladła, resztki krwi odpłynęły z jej twarzy. Złamałam jej serce tymi słowami. – Och, Jenny. Zasłużyłam na naganę, lecz ona wyciągnęła swoje obwisłe ramiona i przytuliła mnie czule do piersi. Poczułam jej perfumy oraz całkowitą akceptację. Ogarnęła mnie ulga. – Znalazłam go! Znalazłam go! – Szybki tupot nóg mojej córki zmieszał się z jej krzykiem. Babcia Peg cofnęła ramiona i obydwie zwróciłyśmy twarze w stronę drzwi, czekając na radosny powrót Isabelli. Pojawiła się, ciągnąc za sobą mojego tatę.


POKONAĆ OCEAN

21

Jego krótkie, falowane włosy były teraz bardziej siwe niż brązowe. Koszulkę polo miał włożoną w pogniecione spodnie, a jego szczupły brzuch opasywał skórzany pasek. Czytanie po chińsku przyszłoby mi pewnie łatwiej niż odgadnięcie jego emocji ukrytych za stoickim wyrazem twarzy. Zacisnęłam pięści, wbijając w skórę paznokcie. I poczułam, że muszę usiąść, zanim dotarło do mnie, że już siedzę. Nasze oczy spotkały się, gdy mierzył mnie wzrokiem. Przyjrzałam się zmarszczkom, jakie miał pod oczami. Czyżby silił się na uśmiech? Jeśli tak, to czy był on wynikiem triumfu z powodu tego, że w końcu i tak zawitałam w domu, czy może radości na mój widok po tak długiej nieobecności? A może to była tylko moja wyobraźnia? Bez słowa podszedł do kuchennego okna, osłonił dłonią oczy i zaczął rozglądać się po ogrodzie. – Co on u diaska robi? – Babcia Peg rzuciła mi nerwowe spojrzenie. Odwrócił się, przywołując na usta chytry uśmiech. – Szukam latającej świni. – Zdziwienie na jego twarzy podpowiadało mi, że oczekiwał mojego śmiechu. Ale ja siedziałam tylko z na wpół otwartymi ustami. – O ile sobie przypominam, mówiłaś, że wrócisz do domu, kiedy świnie zaczną latać. I chociaż obiecałam sobie, że powstrzymam się od jakichkolwiek ripost, nie udało mi się jednak. – Tak, pamiętam. Jestem mądrzejsza, niż wyglądam. Machnął tylko ręką w geście poddania, czym mnie zdziwił. – A więc po sześciu latach milczenia pozwoliłaś mi w końcu poznać moją wnuczkę. Jakże to szlachetne z twojej strony. Domyślam się, że jesteś tutaj, bo nie masz pieniędzy? Wróciłam myślami do telefonicznej rozmowy z ojcem po moim wyjeździe. Płacząc, wyznałam mu, że jestem w ciąży. Po pięciu minutach słuchania kazania o grzechu i konsekwencjach


22

GINA HOLMES

cudzołóstwa odłożyłam słuchawkę bez słowa i nigdy potem nie zadzwoniłam. Jego numer wyświetlał się na moim telefonie przez kolejne dwa tygodnie. Nie odbierałam jednak telefonu ani nie oddzwaniałam, nie mając ochoty na bycie krytykowaną. Po kilku miesiącach milczenia numer ojca znowu się wyświetlił. Tym razem odebrałam, ale to nie był on, tylko babcia. On nigdy już nie zadzwonił. – Domysły to twoja specjalność – odparłam, żałując zaraz, że w ogóle to powiedziałam. Dlaczego zamiast wywiesić białą flagę, wymachiwałam przed nim czerwoną płachtą jak torreador. Przecież nie o to mi chodziło. Niezręczną ciszę przeszył gwizd czajnika. Babcia Peg podeszła pospiesznie do kuchenki i przestawiła go na zimny palnik. Ojciec kucnął przed moją córeczką. – Wiesz, kim jestem, młoda damo? Zastanawiając się nad pytaniem, Isabella spojrzała w bok. – Moim tatusiem? Słysząc jej niespodziewaną odpowiedź, aż się skuliłam. Zerknęłam na ojca, nasze oczy znowu się spotkały. Lodowate spojrzenie, które mi posłał, mogłoby skuć lodem cały ocean. – To twój dziadek – wydusiłam z siebie. Spojrzała na niego z podziwem i natychmiast objęła jego szyję pulchniutkimi ramionami. Odetchnęłam z ulgą, gdy odwzajemnił jej gest. Kiedy ją uścisnął, wstał. Na jego twarzy malowała się emocjonalna pustka, ta sama, którą widywałam po śmierci mamy. Odchrząknął i poprawił i tak równo zapięty pasek. – O, chyba widziałem Groszka. Isabella spojrzała w lewo, a potem w prawo. Tata wskazał na salon, a ona, zupełnie nieświadoma manipulacji, ruszyła przed siebie.


POKONAĆ OCEAN

23

– To ona nie zna ojca? – Tu zgromił mnie wzrokiem, podczas gdy ja walczyłam ze łzami. Wolałam się nie odzywać, nie ufając swojej reakcji. On chyba czuł to samo. Po kilku długich sekundach chwycił pęk kluczy z wieszaka na ścianie, rzucił mi jeszcze jedno gniewne spojrzenie i zatrzasnął za sobą drzwi.


Wywiad z Autorką Na twojej drodze do pisarstwa należy odnotować utworzenie własnego bloga Novel Journey. Jakie zadanie ma do spełnienia ten blog? Dziękuję za wspomnienie o Novel Journey. To praca wykonywana z zamiłowaniem, zarówno przeze mnie, jak i całą ekipę. To fantastyczne miejsce dla czytelników, którzy mogą odkrywać tutaj nowych autorów, oraz dla pisarzy, gdyż umożliwia im kontakt z innymi twórcami, a także rozwijanie warsztatu. I w odróżnieniu od wielu rzeczy na tym świecie to narzędzie jest zupełnie bezpłatne. Naszej ekipie chodzi tylko o to, żeby rozgłaszać światu, jak bardzo rozwija się chrześcijańska beletrystyka oraz ile mamy tutaj talentów i jak olbrzymi wybór treści. I proszę wybaczyć, że robię nam teraz reklamę, ale chcemy, żeby cały świat poznał wspaniałych chrześcijańskich pisarzy, takich jak: Francine Rivers, Charles Martin, Lisa Samson, Claudia Mair Burney, Frank Peretti oraz wielu, wielu innych. Od jak dawna piszesz książki i ile książek napisałaś przed powieścią Pokonać ocean? Zaczęłam pisać ponad dziesięć lat temu, w międzyczasie spotkałam się z wieloma odmowami i poniosłam liczne porażki. Jestem jednak wdzięczna za wszystkie te doświadczenia.


350

GINA HOLMES

Przed powieścią Pokonać ocean napisałam cztery książki, które nie zostały jednak wydane, jest więc to mój to debiut, z którego jestem bardzo dumna. Jak zrodził się pomysł napisania powieści Pokonać ocean? Nie potrafię dokładnie powiedzieć, skąd taki akurat pomysł, ale to, o czym piszę, zwykle łączy się z moimi osobistymi przeżyciami, przeszłymi lub teraźniejszymi. I często, dopiero gdy kończę pracę nad książką, uświadamiam sobie, skąd pochodziła inspiracja. Jeśli chodzi o powieść Pokonać ocean, możliwe, że sporo tutaj nawiązań do relacji z moimi rodzicami. Rozwiedli się, gdy byłam bardzo mała. Przez pierwsze lata życia wychowywała mnie mama, a potem w wieku siedmiu lat zamieszkałam z tatą. Wiem, jak to jest być rozdartym pomiędzy dwiema rodzinami, podobnie jak Isabella, które niekoniecznie żyją w zgodzie, ale zarazem kochają dziecko, którym się dzielą. A z drugiej strony być może nie ma w tym niczego osobistego! Może po prostu zasnęłam, oglądając jakiś film o umierającej matce, a potem się obudziłam i stwierdziłam, że to doskonały materiał na książkę. Ile zaczerpnęłaś z samej siebie, tworząc postać Jenny? Odpowiedź bliskich mi osób prawdopodobnie brzmiałaby bardziej obiektywnie niż moja. Szczerze mówiąc, nie wiem, być może dużo, a może mało. Na pewno w jakimś stopniu mogę utożsamiać się z każdą z postaci, i to zarówno z bohaterem pozytywnym, jak i negatywnym. Mam wystarczająco dużo zalet, jak i wad, nad którymi muszę pracować. W przeważającej jednak części bohaterzy są


POKONAĆ OCEAN

351

wytworem mojej wyobraźni. Mają w sobie coś ze mnie oraz trochę cech z innych znanych mi osób, ale są również zupełnie odrębnymi charakterami. Mamy tutaj do czynienia z pewną kombinacją. Prawdopodobnie najbardziej podobna jest do mnie Bella. Dzięki niej dwie rodziny zbliżają się do siebie. Zawsze byłam typem mediatora. Z zasady takie są właśnie dzieci, które nie są ani najmłodsze, ani najstarsze w rodzinie. W każdym razie jako dziecku bliżej mi raczej było do Kłapouchego niż do rozpieszczanej Belli. Twoje wcześniejsze powieści, te nieopublikowane, zostały napisane w zupełnie innym stylu. Dominuje tam silny wątek sensacyjny. Pokonać ocean to coś całkowicie odmiennego. Który z gatunków jest ci bliższy? Dorastając, czytałam książki z wątkiem sensacyjnym, więc ten styl pisania wydawał mi się bliższy. Potem zaczęłam czytać powieści spoza gatunku sensacyjnego i otworzył się przede mną zupełnie inny świat. Zapragnęłam napisać coś, co odmieni życie czytelników, tak jak tamte powieści odmieniały moje spojrzenie. Kiedy rozpoczęłam pracę nad książką Pokonać ocean, pokazałam ją mojemu agentowi Chipowi MacGregorowi wraz z inną powieścią sensacyjną, którą również wtedy pisałam. I zapytałam, która z nich bardziej do mnie pasuje. Stwierdził, że obydwie są niezłe, ale Pokonać ocean brzmi bardziej wiarygodnie i głębiej wpłynie na czytelnika. Jego rada okazała się niezwykle trafna, skorzystałam z niej i to był punkt zwrotny w mojej karierze. Obecnie piszę to, co przychodzi mi bardziej naturalnie i odnajduję się w tym3. Chip to prawdziwy geniusz. W USA ukazały się drukiem następne książki Giny Holmes: Wings of Glass oraz Dry as Rain.

3


352

GINA HOLMES

Czy zdarzało ci się przeżywać „ciemną noc duszy” i myśleć, że nie tak miało to wyglądać, że być może nie ma sensu kroczyć dalej tą drogą? Że nie warto kroczyć tą drogą? Nie, nigdy tak nie myślałam! Jest tyle historii, które warto opowiedzieć, i chcę to robić. Miałam oczywiście krótkie chwile załamania, szczególnie gdy prace nad podpisaniem kontraktu były już bardzo zaawansowane i nagle wszystko się rozwiewało. Ale to trwało naprawdę krótko. Wierzyłam, że Bóg ma inny plan, znacznie lepszy od mojego. I rzeczywiście tak było. Król Salomon napisał: „Poza tym, co powiedziałem, mój synu, ostrzegam cię, że pisaniu licznych ksiąg nie ma końca, a dociekanie kosztuje człowieka wiele trudu” (Koh 12, 12). Co myślisz o fali kolejnych książek zalewających rynek? Szczerze mówiąc, wolałabym zobaczyć dwa świetne tytuły niż sto dobrych. Niestety, zdarza się często, że wspaniałe książki giną w lawinie nowych publikacji i nie spotykają się z odbiorem, na jaki zasługują. Zasada, że z gustami się nie dyskutuje, obowiązuje także w literaturze, podobnie jak w przypadku ubrań, jedzenia i czegokolwiek innego. Moja znajoma zachwyca się książkami, które ja uważam za przeciętne, i odwrotnie. I kto ma rację? Czy chrześcijańska wizja świata staje się dla ciebie wyzwaniem, gdy chcesz nawiązać do niej w swojej książce lub rozmawiasz z innymi autorami?


POKONAĆ OCEAN

353

Nie, gdy piszę, nie stanowi to dla mnie problemu. Przynajmniej do dzisiaj. Ejże, jestem grzesznikiem. Wolałabym, żeby tak nie było, ale często zdarzają mi się różnorodne upadki. W przypadku moich bohaterów jest podobnie. Wtedy po prostu wstajemy, otrzepujemy się i ruszamy dalej. Moja wiara, chociaż wciąż niedoskonała, to nie są jakieś gołosłowne deklaracje. Ona kształtuje moje życie oraz to, kim jestem. To widać w moich rozmowach, stylu ubierania się, muzyce, której słucham, oraz w moich książkach. To coś bardzo naturalnego. Nie odczuwam też tego jako wyzwania w przypadku kontaktów z innymi autorami. Jestem chrześcijanką i zdaję sobie sprawę, że nie każdy musi zgadzać się z tym, co robię, o czym piszę lub w co wierzę. Ale to bez znaczenia. Kiedyś mama powiedziała mi, że gdy skończę czterdzieści lat, przestanę martwić się tym, co myślą inni, i w końcu zacznę być sobą. Widzę, że mama, jak zwykle, miała rację. Nie ukrywam przed nikim, że jestem chrześcijanką. I przekłada się to zarówno na życie osobiste, jak i zawodowe. Dokończ, proszę, następujące zdanie: „Odniosę pełny sukces jako powieściopisarka, gdy…” Nie sądzę, żeby określenie „osiągnąć pełny sukces” było trafne. Jestem dobrą mamą, ale czy to oznacza, że nie mogę być lepsza? Oczywiście, że mogę, ponieważ wciąż się uczę, rozwijam i staram się coraz lepiej wypełniać moje obowiązki. Podobnie jest z pisaniem. Cudownie byłoby otrzymać Nagrodę Pulitzera – naprawdę, naprawdę cudownie! – ale to wcale nie znaczyłoby, że osiągnęłam na tym polu już wszystko, co mogłam. Każda kolejna książka oznacza, że uczę się czegoś nowego i poprawiam swój warsztat.


354

GINA HOLMES

Obawiam się, że ktoś, kto mówi „osiągnąłem już pełny sukces”, popada potem w lenistwo i pychę. I ostatecznie nie dociera do celu, który mógłby osiągnąć, gdyby pozostał w nim głód bycia coraz lepszym. Dopiero gdy przekroczę bramy raju, będę mogła odetchnąć i powiedzieć: „Teraz, osiągnęłam już wszystko!”.


Spis treści Podziękowania .............................................................................7 Rozdział pierwszy......................................................................11 Rozdział drugi ...........................................................................25 Rozdział trzeci...........................................................................33 Rozdział czwarty .......................................................................39 Rozdział piąty............................................................................45 Rozdział szósty ..........................................................................55 Rozdział siódmy ........................................................................61 Rozdział ósmy ...........................................................................71 Rozdział dziewiąty ....................................................................81 Rozdział dziesiąty ......................................................................91 Rozdział jedenasty .....................................................................99 Rozdział dwunasty ..................................................................107 Rozdział trzynasty ...................................................................113 Rozdział czternasty..................................................................121 Rozdział piętnasty ...................................................................131 Rozdział szesnasty ...................................................................141 Rozdział siedemnasty ..............................................................149 Rozdział osiemnasty ................................................................155 Rozdział dziewiętnasty ............................................................161 Rozdział dwudziesty ................................................................171 Rozdział dwudziesty pierwszy .................................................179 Rozdział dwudziesty drugi ......................................................187 Rozdział dwudziesty trzeci ......................................................197 Rozdział dwudziesty czwarty...................................................207 Rozdział dwudziesty piąty .......................................................215 Rozdział dwudziesty szósty .....................................................227


Rozdział dwudziesty siódmy....................................................243 Rozdział dwudziesty ósmy.......................................................251 Rozdział dwudziesty dziewiąty.................................................259 Rozdział trzydziesty.................................................................267 Rozdział trzydziesty pierwszy..................................................277 Rozdział trzydziesty drugi........................................................289 Rozdział trzydziesty trzeci........................................................299 Rozdział trzydziesty czwarty....................................................309 Rozdział trzydziesty piąty.........................................................317 Rozdział trzydziesty szósty.......................................................323 Rozdział trzydziesty siódmy.....................................................329 Rozdział trzydziesty ósmy........................................................333 Zakończenie.............................................................................341 Pytania do dyskusji...................................................................345 Wywiad z Autorką....................................................................349


Profile for Edycja Świętego Pawła

Pokonać ocean  

Pokonać ocean  

Profile for edycja