Page 1

Wywiad z organizatorami Wierszy składanie Na zmienną pogodę najlepsza jest poezja. Wiedzą o tym ci, którzy przyszli na wczorajsze spotkanie w Sali Czarnej Ośrodka „Brama Grodzka- Teatr NN”. Jacek Podsiadło - poeta, tłumacz, włóczęga opowiadał o tym jak składa wiersze i dlaczego rymy są potrzebne poecie. Spotkanie poprowadził Paweł Próchniak. Słyszałem, że wiersze rymowane są passé. Rym był kiedyś wyróżnikiem poezji i gdyby go tak po prostu w niej zabrakło, to byłoby to dziwne – podsumował Podsiadło stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach jednak można pisać wiersze rymowane i coś w nich przekazać. – Zawsze fascynował mnie rym. To ciekawe dlaczego dzieciom podobają się bardziej wiersze rymowane, dlaczego uznają je za śmieszniejsze? – dopytywał. Poeta opowiadał również o wierszach, do których napisania zainspirowali go ludzie. Mówił o tym, że bardzo zdziwiło go, gdy sobie uświadomił, że napisał mnóstwo wierszy zadedykowanych komuś lub w których umieszczał kogoś kogo znał. – Ludzie są najważniejszymi rekwizytami w mojej poezji. Nie umiem jej umieszczać w światach, w których nie funkcjonuję. Wiersze zaspokajają moją potrzebę komunikacji- z ludźmi lepiej rozmawia się wierszami – opowiadał. Podobnie jest w jego twórczości z miejscami. Czasem czuje potrzebę wpisania do wiersza miejsca, gdzie powstał. Jednak nie chce tego robić jak poeci, którzy jadą na spotkanie autorskie do Genui, a potem piszą wiersz – 17 marca, Genua po zachodzie słońca. W wierszu, który napisał podróżując na rowerze przez Łotwę stwierdził, że umieści stosowny komentarz. – Łotwa to konkretny zakątek świata, a nie jakaś tam Genua – podsumował ku uciesze publiki. Jacek Podsiadło to nie tylko autor własnych wierszy, ale również tłumacz innych poetów. Jak sam mówił nie zna żadnego języka obcego wystarczająco biegle, ale przekład cudzej twórczości pozwala mu się zagłębić w wiersz. Największą satysfakcję przyniosło mu tłumaczenie wierszy Jurija Andruchowycza, zwłaszcza tak zwanych sonetów kryminalnych. Przeczytał fragment jednego z nich, w którym udało Miasto Poezji, Lublin 3-7 czerwca 2013

mu się odtworzyć po polsku oryginalną grę słowną Andruchowycza. Oprócz tego opowiedział również o jeszcze niewydanej książce z wierszami dla dzieci. Przedszkolny sen Marianki to książka zadedykowana jego córce Mariance, która będąc w przedszkolu śni o tym, że jest w szkole. Podsiadło w cięty sposób opisuje nauczycieli i ich przywary. Próbował zainteresować jedno z wydawnictw wydrukowaniem książki, dostał nawet „serdeczną odpowiedź” z obietnicą kontaktu po urlopie, który to nie nastąpił, więc zrezygnował z tego pomysłu. Zachęcony jednak przez festiwalową publiczność, proszącą o przeczytanie kolejnych rymowanych historii, stwierdził, że jednak podejmie następną próbę wydruku. Agata Chwedoruk


2

Recytatorzy mają moc Pierwszy raz spotkałam ich na Studenckim Festiwalu Słowa – Fraza organizowanym przez ParaFrazę, którego premierowa edycja odbyła się w ubiegłym miesiącu. Pisząc ich – mam na myśli grupę przyjaciół recytatorów, którzy od lat spotykają się na festiwalach recytatorskich w całym kraju. Przyjechali wtedy też do Lublina, by za dnia pokazać, co potrafią na Frazie, zaś wieczorami i nocami – spędzać czas obracając w ustach słowa – przy gitarach i winie. Wspominam tamten wieczór spędzony w ich towarzystwie, jako jeden z piękniejszych tej wiosny. Przedwczoraj na KUL-u czarowała Leśmianem jedna z nich – Weronika Puszyk. Wczoraj zaś wprost z Rzeszowa na zaproszenie Eweliny Jurasz przybył Tomek Gnap, o którym to gospodyni spotkania mówi tak: „doskonały recytator, wspaniały człowiek, pasjonat słowa, znawca Różewicza i przede wszystkim posiadacz jego podpisu w swoim tomiku”. I się nie myli. Tomek przeczytał dla nas kilkanaście wierszy poety, zaśpiewał „Kim właściwie była ta piękna pani” i oczarował, a może lepiej powiedzieć – ocieplił całe grono słuchaczy. Tomek, jak Różewicz – nie pozwala zbytnio się wzruszać i rozczulać, raczej wplata ciepłe żarty i anegdoty, m.in. o spotkaniu sędziwej żony poety pielęgnującej kwiaty w ogródku, czy też przywołuje zabawne powiedzonka Różewicza. Ciepło, naprawdę ciepło było tego wieczora na sercu.

uczestniczyła w tych wydarzeniach. Aż dziw, bo wydawało się, że akademiki puste, a podobno miejsc do zamieszkania brakuje. W tym roku – uczestników spotkania było znacznie więcej. Aż strach pomyśleć co będzie za rok – sale klubowe pękną w szwach. Poetyckie miasteczko studenckie jako poważna część programu Miasta Poezji – to budująca wizja! Ale jak tu nie słuchać poezji, jak wykonują ją tacy recytatorzy, jak Tomek Gnap. Niech i za rok tych magicznych ludzi wszystkie ścieżki, i proste i kręte, doprowadzą do naszego miasta. Miasta Poezji.

Pomysł na rozruszanie akademików, ich sal klubowych, kojarzących się raczej z prozą picia niż poezją życia, jest naprawdę godny podziwu. W tamtym roku garsteczka ludzi

KK

Fot. W. Rybak

Miasto Poezji, Lublin 3-7 czerwca 2013


3

Poeci nie zjawiają się przypadkiem …Z niebieskich do nas przybywają stron Na zawsze niezgłębioną jest zagadką Dlaczego z nami los swój dzielić chcą We wtorek w Domu Pomocy Społecznej przy ulicy Ametystowej odbyło się spotkanie wokalno-poetyckie połączone z wystawą prac Barbary Szalak. Udział w wydarzeniu wzięło aż pięciu poetów, z których każdy przeczytał kilka wybranych wierszy. Dodatkową atrakcją były występy wokalne księdza Tomasz Liminowicza wraz z wokalistką Iloną Kramer, którzy po każdej recytacji śpiewali utwór wybrany przez samego pisarza. Przybyłych gości przywitała pieśń Moje wędrowanie, wprowadzająca ich w świat refleksji i zadumy. Pierwszym poetą, zaprezentującym własną twórczość był Tomasz Pieśniak – poeta, malarz, który swoją karierę rozpoczął podczas Jesiennych Debiutów Poetyckich w 2000 roku. Tematyka jego wierszy skupiała się na problemach człowieka. Opowiadała o rozterkach, zwątpieniach i problemach współczesnych ludzi. Czy wiedzą kim są i dokąd zmierzają? Podsumowaniem tej części była piosenka Edyty Geppert, którą z wielkim zaangażowaniem zaśpiewał ks. Liminowicz. Następną poetką prezentującą się podczas spotkania była Barbara Szalak – nagrodzona za całokształt dorobku artystycznego malarka i poetka, dzięki której mogliśmy usłyszeć takie wiersze jak I z kim tu gadać, Czekanie, czy Pielgrzymki. Kończąc recytację pisarka poprosiła o zaśpiewanie utworu pt. Człowieczy los.

Kolejnym gościem był Tomasz Bosko – poeta, uczestnik spotkań z poezją i małą prozą, debiutant tegorocznego Miasta Poezji. Jego wiersze obejmowały tematykę religijną i wzbudziły zainteresowanie wśród słuchaczy. Akompaniamentem był utwór muzyczny Zastępstwo, który zaśpiewała Ilona Kramer. Czwartą, prezentującą się poetką była Justyna Cytawa – laureatka konkursów poetyckich, autorka takich wierszy jak Podróż z Gałczyńskim czy O tym chcę śpiewać. Podsumowaniem jej recytacji była piosenka pt. Moja pieśń na dzisiejszy dzień. Ostatnim poetą spotkania był Remigiusz Siwiec, którego twórczość opierała się na pisaniu dialogów z Panem Bogiem. Recytatorką tych dzieł była Anna Młynarczyk, która prosiła o to, aby po wysłuchaniu recytacji nie bić braw, ale zastanowić się nad sensem wypowiedzianych przez nią słów. Na zakończenie spotkania Barbara Szalak w kilku słowach opowiedziała o wystawie swoich prac. Są to dzieła tworzone najczęściej za pomocą pasteli olejnych, przedstawiające przepiękne pejzaże np. Kościół Świętego Andrzeja w Krakowie, czy Biały krzyż. Jak sama mówi, nie ma wykształcenia artystycznego, maluje z potrzeby serca i duszy. Po podziękowaniach goście udali się na poczęstunek przygotowany przez pracowników DPS-u. Było to bardzo wzruszające i pełne pasji spotkanie. Aleksandra Stefanek

„Ciemne wiersze”? Grochowiaka Weronika Puszyk, doceniona w Polsce recytatorka i jednocześnie studentka MISHu na KUL zaprosiła pasjonatów poezji na wieczór odczarowywania Grochowiaka. Dlaczego? Jak sama mówi ten poeta jest zaszufladkowany jako turpista, pesymista i autor „ciemnych tekstów”. Stąd przewrotnie użyła jako nazwę swojego mieszkania fragmentu jednego z utworów, w którym poeta prosi o zdjęcie piętna „ciemności” z jego dorobku. Bohater tego wieczoru przeżył wojnę w okupowanej stolicy. Trudno zatem dziwić się, że pesymizm czy realizm przenika jego wiersze. W zamiarze organizatorki leżało, by jednak ukazać inny wymiar jego poezji. Znalazła teksty, które są mało znane, ale też takie z którymi – chociaż nie wiemy – stykamy się na co dzień, np. piosenka Anny Marii Jopek „jest wiatr co uda kobiety rozchyl, jest taki wiatr (…)”. Weronika „spotkała” się po raz pierwszy z Grochowiakiem dwa lata temu i od tamtego czasu znajduje w jego poezji, to co jest zgodne z jej przekonaniami i czym chce się dzielić z Miasto Poezji, Lublin 3-7 czerwca 2013

innymi. W spotkaniu uczestniczyli nie tylko goście z Lublina i Rzeszowa, ale też pies, strażnik domu „Buddy”, którego obecność była jakby ilustracją do całej prezentacji Weroniki. W ciepłej, domowej atmosferze, przy zapachu zielonej herbaty uczestnicy spotkania, w tym inni recytatorzy zdecydowali się po prezentacji Zapraszającej na wspominki (głównie Festiwalu Słowa w Lubaczowie – co roku odbywa się on w Boże Ciało) i przytaczanie z pamięci utworów innych poetów: Czechowicza, Mikołajewskiego czy Ziemianina. Wczoraj mówiłam o wymiarze edukacyjnym poezji, dzisiaj chcę zwrócić uwagę na solidarność, jaka rodzi się między ludźmi, mieszkańcami różnych miast. Wyjątkowym jest, że ktoś odwiedza lubelskie mieszkania poezji, wpadając na kilka godzin, by tuż potem wyruszyć w podróż powrotną. Słowo „dziękuję, odpoczęłam, jestem wzruszona” są kwintesencją tego, co działo się z dala od centrum miasta, w małym mieszkaniu na ulicy Spacerowej. e.j.


4

Bezcenna pomoc W tegorocznej edycji Miasta Poezji jest ich około 50. Bez nich festiwal na pewno nie działałby tak sprawnie, jak teraz. Mowa o wolontariuszach, którzy jak co roku nie zawiedli. Rekrutacja ruszyła pod koniec kwietnia. – Wszystkie osoby, które chciały nam pomóc, zostały zakwalifikowane do wolontariatu. Wystarczyło wypełnić ankietę i przyjść na spotkanie organizacyjne. Ostatnie zgłoszenia otrzymałem nawet jeszcze dzień przed rozpoczęciem festiwalu – mówi Konrad Kowalski, koordynator wolontariuszy z Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”. Wśród wolontariuszy znajdują się studenci, jak i uczniowie szkół średnich czy gimnazjów. W tym roku mocną reprezentację stanowi kilkanaście osób z Gimnazjum nr 10 im. Księdza Jana Twardowskiego. W zamian za pomoc przy festiwalu otrzymają pakiety wolontariackie oraz list referencyjny. – O wolontariacie podczas Miasta Poezji, dowiedziałam się od koleżanek, które brały w nim udział w zeszłym roku. Jestem przydzielona do Sztabu Brama, gdzie zajmuję się animacją i promocją. Wcześniej, pomagałam przy składaniu pakietów. Bardzo mi się podoba. Poezję lubię, na pewno mi nie wadzi. Im więcej osób zaangażowanych w wolontariat, tym lepiej dla festiwalu - mówi Marysia Szymczak, wolontariuszka. Dzięki wzięciu udziału w Mieście Poezji, młodzi ludzie mogą nauczyć się organizacji pracy i zobaczyć działanie festiwalu zza kulis. Ponadto mają szansę poznać poetów.

– Przynależę do sztabu Brama oraz sztabu łączonego Biuro/ Poeci. Do moich obowiązków należy pomoc organizatorom oraz pomoc przy wystawach czy wydawanie materiałów festiwalowych. O Mieście Poezji dowiedziałam się już kilka lat temu od moich znajomych, którzy co roku wiernie uczestniczą w tym festiwalu. Dla mnie jest to jednak pierwszy raz i jestem bardzo zadowolona – mówi Katarzyna Luchcińska. Wolontariusze działają w sześciu sekcjach: Biuro/Poeci – sprawują opiekę nad gośćmi, pomagają przy pracy w biurze; Brama – zajmują się animacją Bramy Grodzkiej oraz udzielają informacji uczestnikom i gościom; Trolejbus – czytają poezję w autobusie; Dziecięcy – pomagają przy animacji dzieci i warsztatach; Fotografia – dokumentują za pomocą zdjęć wydarzenia festiwalu oraz Gra Miejska, która odbyła się już 29 maja. - Miasto Poezji jak dla mnie jest jednym z ciekawszych festiwali odbywających się w Lublinie. Jako miłośniczka poezji zawsze chciałam wziąć udział w takim projekcie. Jest to dla mnie pewnego rodzaju nowe przeżycie, jak również zdobycie doświadczenia. Związane jest to też z tym, że jestem studentką kulturoznawstwa – przyznaje Kasia. Tegorocznych wolontariuszy można łatwo rozpoznać po koszulkach w kolorze czarnym lub białym oraz przypince z wiadomym napisem. Gabriela Bogaczyk

Wolontariuszki Miasta Poezji 2012

GAZETA MIASTA POEZJI Redakcja: Gabriela Bogaczyk, Agata Chwedoruk, KK, e. j., Aleksandra Stefanek. Redaktor Naczelna, skład: Wioleta Rybak: wioletarybak@wp.pl online: http://issuu.com/edukacjatnn www.miastopoezji.pl, www.facebook.com/miasto.poezji

Miasto Poezji, Lublin 3-7 czerwca 2013

Gazeta Miasta Poezji nr 3  

Gazeta Miasta Poezji nr 3 5 czerwca 2013