Page 77

76/163

matki – a tego nie wiedzieli o mnie nawet najbliżsi przyjaciele. Nie przyznałam się jednak do aborcji. Kiedy Nicholas wstał od stolika, chcąc wyjść, było już dobrze po pierwszej w nocy. Wziąwszy w palce portret, który narysowałam,

rzucił go delikatnie na kontuar. – Będzie tutaj wisiał? – zapytał, wskazując długi rząd rysunków powyżej. – Jeśli chcesz – zgodziłam się, wyjmując czarny flamaster i przyglądając się wizerunkowi mojego rozmówcy. „Na to właśnie czekałaś”, przemknęło mi przez głowę.

– Nicholas – powiedziałam cicho, wypisując jego imię na górze kartki. – Nicholas – powtórzył jak echo i zawtórował mi śmiechem, obejmując ramieniem; przez chwilę staliśmy tak zetknięci,

Linia życia - Jodi Picoult - ebook  
Linia życia - Jodi Picoult - ebook  
Advertisement