Page 69

68/163

na jego temat, to tylko nocą, na kanapie u Doris. Patrzyłam na jego spokojne, pewne dłonie, zaglądałam w jego szczere oczy i zastanawiałam się, co mnie właściwie tak w nim pociąga. Wiedziałam, jeszcze z Chicago, jak to jest

się zakochać i znałam konsekwencje zakochania. Po tym wszystkim, co przeżyłam z Jakiem, nie zamierzałam po raz kolejny stracić głowy dla faceta – być może nawet do końca życia. To, że w wieku osiemnastu lat coś się we mnie popsuło, i to raczej na dobre, wcale nie wydawało mi się dziwne. Przy-

puszczam, że to właśnie dlatego, obserwując Nicholasa, nigdy nawet nie pomyślałam o tym, żeby go narysować. Moje malarskie oko nie zarejestrowało elementów jego wizerunku: symetrii w zarysie kwadratowej szczęki czy też

Linia życia - Jodi Picoult - ebook  
Advertisement