Page 29

28/163

– Zmrużył oczy, a ja w tym momencie dostrzegłam bliznę, zygzakowatą i ostrą niczym drut kolczasty, która zaczynała się na jego skroni i biegła w dół, znikając wśród fałdów skóry szyi. – A, pracy szukasz. – Zgadza się – przytaknęłam, poznając od

razu po oczach, że nie potrzebuje kelnerki, a tym bardziej – dziewczyny bez żadnego doświadczenia w zawodzie. Widać też było, że aktualnie nie szuka nikogo ani na stanowisko hostessy, ani pomywaczki. Potrząsnął głową. – Cholera, za wcześnie na takie gadki. – Od-

wrócił głowę i spojrzał na mnie. Miałam całkowitą pewność, że zauważył, jaka jestem chuda i niechlujnie ubrana. – Otwieramy o szóstej trzydzieści.

Linia życia - Jodi Picoult - ebook  
Advertisement