Page 13

12/163

całowała mnie w czubek głowy i mruczała mi do ucha nazwy miejscowości, do których miały nas zabrać te nasze konie: Telluride, Scarborough, Jasper. Mój tato, wynalazca, który dorabiał wtedy na boku jako programista komputerowy, wracał do domu późną nocą

i znajdował nas w kuchni, śpiące sobie w najlepsze. Nigdy nie potrafił dostrzec koni na suficie, chociaż prosiłam go kilka razy, żeby dobrze się przyjrzał. Powiedziałam o tym mamie, a ona uznała, że musimy mu pomóc. Pewnego dnia wzięła mnie na barana i weszła na niski stołek.

W dłoni ściskałam czarny flamaster wydzielający mocny zapach lukrecji. Mama kazała mi zakreślić każdy kształt, który zobaczę. Potem wzięłam kredki (miałam komplet sześćdziesięciu czterech kolorów, kupiony

Linia życia - Jodi Picoult - ebook  
Linia życia - Jodi Picoult - ebook  
Advertisement