Issuu on Google+

WRACAMY!

‚‚

str. 2

‚‚ Przeciętny Polak ma do wyboru albo media odwracające uwagę od najważniejszych spraw, albo cały wachlarz prawicowych fobii. Robert Walenciak

Bezrobocie będzie rosnąć, a rząd będzie zwalać odpowiedzialność na kryzys światowy, zamiast na kryzys swej polityki gospodarczej. Grzegorz Ko³odko

T RYBUNA

str. 14

D Z I E N N I K

ŚWIAT

GOSPODARKA

SPOŁECZNIE

fot. WIKIMEDIA

POLSKA

WYWIAD

środa 1 maja 2013 www.dzienniktrybuna.pl fa facebook.com/dzienniktrybuna twitter.com/DziennikTrybuna Jeden grosz z ka¿dego sprzedanego egzemplarza przekazujemy na rzecz Polskiego Komitetu Pomocy Spo³ecznej

W WOLNEJ CHWILI

GAZETA WOLSKA

1 maja 1936 r., Warszawa W numerze: III RP z bliska: Życie na śmieciówkach Walenciak Kiedy nie mieli pracy wydawa³o im siê, ¿e gotowi s¹ zatrudniæ siê na ka¿dych warunkach. Dziś, gdy maj¹ za sob¹ kilkuletnie Wołkdoświadczenie ze śmieciówkami, sami czuj¹ siê jak śmieci. -Łaniewska Gadzinowski Witkowska Smosarski str. 4-5 Dorota ma 30 lat, Olaf jest kilka lat starszy, pan Stanis³aw przekroczy³ piêædziesi¹tkê. Dorota uczy angielskiego, Olaf by³ ju¿ informatykiem, grafikiem, ochroniarzem i cz³owiekiem do wszystkiego. Pan Stanis³aw dorabia do emerytury, by pomóc dzieciom. Ró¿ne doświadczenia, ró¿ne losy, wspólne tylko jedno: pracuj¹ na umowach śmieciowych. To naznacza gorzej ni¿ piêtno. Ich ¿ycie up³ywa pod znakiem niepewności, strachu o jutro, bezna-

dziei. Tacy jak oni nie dostaj¹ kredytów: ani na mieszkanie, ani na samochód, ani w ogóle na nic. W tych warunkach ci m³odsi boj¹ siê zak³adaæ rodziny, mieæ dzieci, myśleæ o przysz³ości dalszej ni¿ termin up³ywu ich umowy z pracodawc¹. I oni, i ci starsi, nie maj¹ szans na emeryturê, a w najlepszym razie na godziw¹ emeryturê. Co gorsza, jest ich sporo ponad milion i w szybkim tempie przybywa.

Dziennik Trybuna otwiera przed Pañstwem nowe mo¿liwości prasy. Pokazujemy, ¿e gazeta nie musi byæ statyczna. Likwidujemy ramy, które ograniczaj¹ prasowe kolumny.

str. 2


2 str. 2 - 7

DZIENNIK TRYBUNA str. 8 - 9

str. 10 - 11

str. 12

str. 13

str. 15

str. 16

Polska jest podzielona między sektę smoleńską a wyznawców Zielonej Wyspy. A my? chcemy nawi¹zaæ do „Trybuny”, która przesta³a siê ukazywaæ w grudniu 2009 roku. Czêściowo tak w³aśnie jest, czêśæ zespo³u to jej dawni dziennikarze, choæ jesteśmy innym pismem, i mamy inne ambicje. Zmieni³ siê otaczaj¹cy nas świat. Inna by³a Polska roku 2009, kiedy dawna „Trybuna” by³a zamykana, inna jest Polska dzisiaj. Ta dzisiejsza jeszcze bardziej potrzebuje pisma takiego jak nasze. Polska jest podzielona miêdzy sektê smoleñsk¹ a wyznawców Zielonej Wyspy. Te podzia³y g³êboko wniknê³y w media, które

a nie tylko pozorowana. Tymczasem zamiast wymiany opinii, wspólnej refleksji, mamy coraz bardziej brutaln¹ wojnê dwóch obozów, politycznych, ale i medialnych. Pierwszy obóz zwi¹zany z Platform¹ Obywatelsk¹, reprezentuje establishment, tych, którym jest dobrze. Jego dzia³ania sprowadzaj¹ siê do obrony status quo. Drugi obóz, a w³aściwie sekta smoleñska, wnosi do debaty teorie zamachu smoleñskiego, podleg³ości wobec Rosji itp. Przeciêtny Polak ma wiêc do wyboru albo media odwracaj¹ce uwagê

od najwa¿niejszych spraw, albo wachlarz prawicowych fobii. Ten stan do niczego dobrego nie doprowadzi. Ta wojna niesamowicie zuba¿a polskie ¿ycie intelektualne, odpycha obywateli od ¿ycia publicznego. PO-PiS-owa ustawka czyni równie¿ spustoszenie w środowiskach ¿yj¹cych z myślenia, pisania, pracy artystycznej lub naukowej. Świetni twórcy, obiecuj¹cy naukowcy, zdolni dziennikarze, tylko dlatego, ¿e maj¹ lewicowe pogl¹dy, spychani s¹ gdzieś na bok, na margines, bo musz¹ ustêpowaæ miejsca bojownikom w wojnie Tuska i Kaczyñskiego. Ich pogl¹dy s¹ obce prawicowym establishmentom i s¹ zbêdne, bo nie s³u¿¹ wojnie. Odtwarza siê sytuacja z minionej epoki – kiedy ście¿ki awansu dla jednych sta³y otworem, a dla innych by³y zamkniête. Nasza gazeta jest prób¹ prze³amania tej chorej sytuacji. Widzimy swoj¹ szansê w pisaniu o polskich sprawach takimi jakie s¹, a nie po to, ¿eby wystrzeliæ kolejny pocisk w wojnie PO-PiS. W tym, ¿e wprowadzimy do publicznej debaty nowe środowiska, dotychczas pomijane i lekcewa¿one. ¯e jedna czwarta Polaków odzyska g³os. Widzimy swoj¹ szansê w tym, ¿e do publicznej debaty wprowadzimy sprawy, które s¹ dziś przemilczane, albo przekrêcane. I przede wszystkim liczymy na czytelników. Na tych kupuj¹cych dawn¹ „Trybunê”, którym nie da siê wmówiæ, ¿e Polska Ludowa to by³a Generalna Gubernia, a na

Czytam, więc jestem O fot. W

Chcieliście jej.. Przypominaliście mi o jej braku na ka¿dym naszym spotkaniu. ¯aliliście siê, ¿e nie mo¿ecie jej mieæ. Oskar¿aliście liderów SLD, zw³aszcza by³ego prezydenta i by³ych lewicowych premierów o karygodne zaniechania. J CIE C H O LS Z

ANK

A/ E

AS TN

A radyka³owie grzmieli o celowych dzia³aniach na szkodê ca³ej polskiej lewicy. Chcieliście mieæ lewicow¹ gazetê. Inn¹ ni¿ dziś obecne w ka¿dym kiosku. Inn¹ ni¿ otaczaj¹ce Was telewizje. Gazetê, która nie bêdzie Was obra¿aæ. Nie bêdzie mamiæ o cudownym dzianiu niewidzialnej rêki wolnego rynku. Gazetê, która przeka¿e Wam prawdê, a nie kolejne reklamy promowanych w mediach produktów. Chcieliście gazety, która pomo¿e zdo³owanej polskiej lewicy. Bêdzie jednoczyæ j¹ programowo. Upowszechni autentyczne lewicowe pogl¹dy i autentycznych

EW S

Piotr Gadzinowski

£O D

ZI M

IE R

ZW AS UK

sta³y siê maszynkami do agitowania. Ten stan niszczy demokracjê, i szkodzi Polsce. Niszczy demokracjê, bo co to za demokracja, kiedy przynajmniej jedna czwarta spo³eczeñstwa, wyborców lewicy, jest de facto zakneblowana. Ich pogl¹dy s¹ zwalczane, ośmieszane, a najczêściej – pomijane. Nie ma ich w publicznej debacie! Mamy grupê pariasów III RP! A przecie¿ demokracja, by nie byæ fasad¹, musi mieæ równowagê, musi toczyæ siê w niej prawdziwa debata,

WRACAMY!

fot. W

YL

POLSKA Drogi Czytelniku, W twe rêce przekazujemy jeszcze ciep³y egzemplarz zerowego numeru „Dziennika Trybuna”. Od po³owy maja bêdziemy ukazywaæ siê codziennie. Takie s¹ nasze plany. Do tego czasu skrzêtnie zbieraæ bêdziemy opinie wszystkich tych, którzy nam je prześl¹, bêdziemy poprawiaæ projekt pisma. Ambicje mamy du¿e, i liczymy, ¿e dzia³aj¹c nawet niewielkim zespo³em, w trudnych warunkach, uda nam siê je zrealizowaæ. N a z wa g a ze t y s u g e r u j e , ¿ e

POLSKA

środa 1 maja 2013

Robert Walenciak redaktor naczelny Dziennika Trybuna

pó³kach w sklepach nie by³o nic oprócz octu. I ¿e wczasy pracownicze, albo kodeks pracy, to hamulce rozwoju. Liczymy te¿ na tych, którzy po 23 latach „transformacji” maj¹ dośæ opowieści o cudach OFE, o śmieciówkach jako najwy¿szym stadium dobrobytu i o zwi¹zkach zawodowych jako prze¿ytku. Którym bliskie s¹ sprawy pracownicze, obrony lokatorów, obrony mniejszości, świeckiego pañstwa. Na nowe pokolenie, które w III RP okrzep³o, i platformerska poprawnośæ dusi ich równie mocno co PiS– –owski patriotyzm a la Macierewicz. I maj¹ ochotê na kawa³ek porz¹dnego, uczciwego dziennikarstwa. Pomo¿ecie? lewicowców. Nie tych mianowanych na potrzeby komercyjnego medialnego rynku. Chcieliście to macie. Oto przed Wami zwiastun nowej lewicowej gazety. Znajdziecie na jej ³amach znanych Wam autorów i m³odych debiutantów. Dbajcie o tych m³odych zw³aszcza. Wspierajcie ich proszê. Oni przecie¿ nie dostan¹ rz¹dowych stypendiów, nagród, dodatkowego wsparcia. Bez Waszej, czyli naszej zbiorowej pomocy gazeta lewicowa nie utrzyma siê na tym skomercjalizowanym świecie. Prawicowi przedsiêbiorcy nie bêd¹ rozpieszczaæ reklamami ideowej lewicowej gazety. Dziennikarstwa pojmowanego jako s³u¿ba spo³eczna nie mo¿na siê nauczyæ na studiach. Ani pracuj¹c w obecnych komercyjnych mediach. Moje pokolenie mia³o w czasach Polski Ludowej szansê takiej nauki. Lepsze mo¿liwości dziennikarskiego startu zawodowego

„Dziennik Trybuna” otwiera przed Pañstwem nowe mo¿liwości prasy. Pokazujemy, ¿e gazeta nie musi byæ statyczna. Likwidujemy ramy, które ograniczaj¹ prasowe kolumny. U nas zdjêcia bêd¹ siê ruszaæ, a g³ówni bohaterowie tekstów sami przemówi¹. Chcesz zobaczyæ wiêcej? Ści¹gnij ¹g j aplikacjê p jê Aurasma

i profesjonalnego szlifu. Moi m³odsi lewicowi nastêpcy w wolnorynkowym og³upieniu takich szans ju¿ nie maj¹. Bez Waszego wsparcia talentów swych nie rozwin¹. Czy pamiêtacie nasze niedawne spotkania? Zg³aszane wtedy wasze postulaty? Wasze pretensje o deficyt lewicowych mediów i jednoczesne Wasze deklaracje poparcia dla takich przysz³ych inicjatyw ? Czy pamiêtacie jak wtedy prowokacyjnie pyta³em Was czy jesteście gotowi zrezygnowaæ z butelki piwa, fili¿anki kawy, paczki papierosów na rzecz kupna lewicowej gazety ? Teraz od naszej dziennikarskiej pracy i waszego codziennego wsparcia zale¿y nasza przysz³ośæ. Czy dalej bêdziemy siê regularnie spotykaæ. Czy m³odzi ideowi zab³ysn¹. Dlatego proszê was o kredyt zaufania. Zw³aszcza, ¿e czytanie naprawdê zdrowiu nie szkodzi.


POLSKA

DZIENNIK TRYBUNA

środa 1 maja 2013

3

Poznañ

Poznañska Unia Pracy sk³ada kwiaty pod tablic¹, upamiêtniaj¹c¹ masakrê strajkuj¹cych kolejarzy, którzy przed laty protestowali przeciwko pogarszaj¹cym siê warunkom ¿ycia. Podczas t³umienia demonstracji 26 kwietnia 1920 roku zginê³o dziewiêciu robotników. Tablica znajduje siê na poznañskim Zamku. Lewica z³o¿y równie¿ kwiaty pod Poznañskimi Krzy¿ami, upamiêtniaj¹cymi ofiary pierwszego w PRL strajku generalnego, który mia³ miejsce w koñcu czerwca 1956.

fot. £UKASZ OSTALSKI/REPORTER

fot. ADAM KOWALSKI/REPORTER

Polska świętuje 1 Maja

Gdañsk

Z okazji Świêta Ludzi Pracy gdañski SLD wsiada w pierwszomajowy autobus, promuj¹cy ideê bezp³atnej komunikacji miejskiej i o godz. 11:00 rusza z Targu Siennego na objazd miasta. Miejsce rozpoczêcia happeningu nie jest przypadkowe – Targ Sienny w latach 1945-1990 nosi³ nazwê Placu 1 Maja. Autobus przejedzie przez centrum i osiedla mieszkaniowe w kierunku do Jelitkowa, pêtl¹ przy pla¿y i zakoñczy objazd przy dworcu KP Gdansk Wrzeszcz.

Wroc³aw

Demonstracja „Specjalna Strefa Wyzysku – Polska 2013” startuje o 13.00 na Pl. Jana Paw³a II i zakoñczy piknikiem, w czasie którego przewidziano bezp³atne porady z prawa pracy i wystêpy Krakowskiego Chóru Rewolucyjnego. Imprezê organizuje m.in. Ogólnopolski Zwi¹zek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza, M³odzi Socjaliści, PPS. Podczas przemarszu odbêdzie sie protest m.in. pod siedzib¹ agencji pracy tymczasowej Work Service, Agencji Rozwoju Przemys³u i biurami pos³ów PO.

Obchody rozpoczn¹ siê o godz. 10.00 na Pl. Wolności, sk¹d po czterdziestominutowym wiecu pochód przejdzie ulic¹ Nowowiejsk¹ na Rynek Starego Miasta. Demonstracja odbêdzie siê pod has³em „Godna praca, lepsza £ódź, bezpieczne jutro”, a zakoñczy j¹ tradycyjny piknik rodzinny, z wystêpami zespo³ów ³ódzkiej sceny rockowej, pokazami tanecznymi i darmowymi lekcjami tañca. Wśród organizatorów oprócz SLD znalaz³y siê m.in. Liga Kobiet Polskich, OPZZ, Stowarzyszenie „Pokolenia”, Stowarzyszenie „Smolna”, Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, ZNP.

fot. £UKASZ SZELAG/REPORTER

fot. LESZEK KOTARBA/EAST NEWS

£ódź

W mieście, jak co roku, odbêdzie siê pierwszomajowy marsz bezdomnych i bezrobotnych, który organizuje Górnośl¹skie Towarzystwo Charytatywne. Zdaniem organizatorów 1 Maja powinien przypominaæ o interesach osób najbardziej wykluczonych, którzy nie maj¹ mo¿liwości wp³ywania na politykê. Has³a pochodu to m.in. „Wasza obojêtnośæ to dla nas wyrok”, Zróbcie nam miejsce w waszym ¿yciu”, „Sytośæ walczy z g³odem” i „Dzielenie siê jest jak wiatr w ¿agle”.

fot. PAWEL KRZEMINSKI/REPORTER

fot. £UKASZ KALINOWSKI/EAST NEWS

Katowice

Kielce i Piotrków Trybunalski

Kieleckie SLD wraz z OPZZ organizuje marsz pod has³em „Godna praca – dośæ wyzysku!”. Uczestnicy zbieraj¹ siê pod pomnikiem Henryka WWSienkiewicza – pochód rozpoczyna siê o godz. 10:00. Piotrków Trybunalski: Uczestnicy pochodu z³o¿¹ kwiaty pod tablic¹ upamiêtniaj¹c¹ Kazimierza Szmidta, dzia³acza PPS, prezydenta miasta w latach 1924-1931. Pochód zakoñczy siê w Amfiteatrze Miejskim, gdzie odbêdzie siê wiec oraz koncert orkiestry dêtej z Longinówki.


4 str. 2 – 7

DZIENNIK TRYBUNA str. 8 – 9

str. 10 – 11

str. 12

str. 13

str. 15

str. 16

POLSKA Łamistrajki

reporta¿ z agencji pracy tymczasowej

Śmieciowe MAGDALENA OSTROWSKA

Pracodawcy chc¹ dalszego ograniczenia prawa do strajku. Prawa, z którego ma³o kto dziś w Polsce korzysta. W Polsce nie jest ³atwo og³osiæ strajk, zaś prawo do niego ma bardzo nieliczna grupa pracowników. Mimo to o zmianê przepisów reguluj¹cych prawo do strajku zaapelowa³ prezydent Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej, Andrzej Malinowski. Szef jednej z organizacji zrzeszaj¹cych przedsiêbiorców uwa¿a, ¿e pracownicy nadu¿ywaj¹ mo¿liwości strajku, zaś pracodawcy nie mog¹ siê przed tym broniæ. „Niestety, obowi¹zuj¹ce przepisy nie stwarzaj¹ pracodawcom mo¿liwości wyst¹pienia do s¹du, by ten orzek³ o legalności, b¹dź nielegalności, strajku. Powoduje to, ¿e w świetle polskiego prawa objêci akcj¹ strajkow¹ pracodawcy w obliczu destrukcyjnych dzia³añ s¹ faktycznie bezradni“ – powiedzia³ Malinowski. Pretekstem dla zmian prawnych ma byæ niedawny strajk generalny na Śl¹sku. – Nie wiem, sk¹d, i to akurat teraz, pomys³ kontroli legalności strajków. Statystyki wyraźnie pokazuj¹, ¿e w ostatnim czasie w Polsce jest bardzo ma³o strajków, zw³aszcza na tle Europy. Nielegalnych, tzw. dzikich strajków, praktycznie nie ma wcale – mówi w rozmowie z „Dziennikiem Trybuna“ Jaros³aw Urbañski z Ogólnopolskiego Zwi¹zku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. – Wypowiedź pana Malinowskiego wykazuje jego wielk¹ ignorancjê tak w zakresie sporów zbiorowych, jak i w zakresie Kodeksu pracy oraz ustawy

POLSKA

środa 1 maja 2013

o z w i ¹ z k a c h z awo d ow yc h – mówi nam Jaros³aw Przêczek, dzia³acz OPZZ i wiceprzewodnicz¹cy Miêdzyzak³adowego Zwi¹zku Zawodowego Meblarzy RP z Nidzicy. – W Polsce mamy oko³o 6 – 8 proc. pracowników w zwi¹zkach, osoby pracuj¹ce jako prekariusze nie maj¹ prawa siê zrzeszaæ, to jeszcze dowalmy tym naszym niewolnikom – oburza siê zwi¹zkowiec. – Zniszczmy ich jedyn¹ formê aktywnej walki, zabierzm im prawo do wyra¿ania swoich opinii. Zaka¿my strajków, a nastêpnie wyrzuæmy ich z Komisji Trójstronnej, przecie¿ i tak ich nigdy nie s³uchamy!

ważne Prawo mniejszości Prawo do prowadzenia strajku maj¹ wy³¹cznie zwi¹zki zawodowe jako organizacje reprezentuj¹ce interesy pracowników. Pracownicy nie nale¿¹cy do zwi¹zków – a tych jest zdecydowana wiêkszośæ – nie mog¹, zgodnie z obowi¹zuj¹cym prawem, siêgn¹æ po tê metodê obrony swoich praw. W listopadzie 2012 r. tylko 6 proc. ankietowanych przez CBOS Polaków deklarowa³o przynale¿nośæ do zwi¹zków zawodowych. Poziom uzwi¹zkowienia spada w Polsce od po³owy lat 90., gdy zaczêliśmy odczuwaæ skutki reform wolnorynkowych, zaś bezrobocie oraz groźba utraty pracy sta³y siê codzienności¹.

M.O.

Wykonuj¹ prace odpowiedzialne, wymagaj¹ce wysokich kwalifikacji, a czasem proste, poni¿ej aspiracji i mo¿liwości. Ale nawet najgorsza praca nie boli tak, jak umowa, jak¹ przy tym zawieraj¹. W roku 2010 wy³¹cznie na umowach cywilnoprawnych pracowa³o 546,7 tys. Polaków, rok później by³o to ju¿ 1 mln 12,9 tys. osób. A pracodawcy chc¹ jeszcze wiêkszego „uelastycznienia“ warunków zatrudniania, bo dziêki temu ma byæ lepiej. Marzenie o etacie

– Wstyd mi, ¿e mój kraj oferuje mi takie ¿ycie. W Anglii, pracuj¹c jako zwyk³y sprzedawca, nie musia³am siê o nic martwiæ, na wszystko mi starcza³o – mówi Dorota, 30-letnia nauczycielka angielskiego po studiach pedagogicznych, która koñczy w³aśnie studia filologiczne. Wróci³a do Polski kilka lat temu. Z ch³opakiem Anglikiem, który tak jak ona ¿yje z umów zleceñ jako native speaker. Pracy na etacie do tej pory nie znalaz³a. Nadziei na ni¹ te¿ ju¿ nie ma. – To jest ordynarny przymus ekonomiczny – twierdzi Dorota. – Jako lektor jêzyka angielskiego pracujê tak jak inni nauczyciele: codziennie, w ściśle określonych godzinach, w tym samym miejscu. A jednak wszyscy pracodawcy proponuj¹ mi tylko śmieciówki i od tego uzale¿niaj¹ przyjêcie do pracy. – W Polsce nie istnieje coś takiego, jak kultura biznesu. Zamiast zadbaæ o pracownika, daj¹c mu etat, za co on odwdziêczy siê ofiarn¹ prac¹, eksploatuje siê

go przez rok lub dwa, a potem wyrzuca i zastêpuje nastêpnym niewolnikiem – ocenia £ukasz, który po skoñczeniu historii na Uniwersytecie Warszawskim przez jakiś czas musia³ pracowaæ jako korektor. Oczywiście na umowie śmieciowej. W koñcu mu siê poszczêści³o, zdoby³ etat w pañstwowej instytucji naukowej. – Ale tylko umowa na zastêpstwo. Raczej mi jej nie przed³u¿¹ – zastrzega. Pan Stanis³aw, dzisiaj piêædziesiêciolatek, zaczyna³ pracê w PRL-owskiej Milicji Obywatelskiej, potem, w III RP, przez 20 lat by³ szeregowym policjantem. – By³em tzw. jedynym ¿ywicielem rodziny – opowiada. – ¯ona zajmowa³a siê trójk¹ dzieci i domem, bo przecie¿ ktoś to wszystko musia³ ogarn¹æ. Nigdy nie pracowa³a na etacie, wiêc teraz nie ma emerytury. ¯yjemy tylko z tej mojej. Starsza córka i syn s¹ ju¿ niby na swoim, najm³odsza studiuje weterynariê. Tylko syn mia³ etat trzy lata. Teraz jest na bezrobociu, na g³owie ma kredyt, co miesi¹c musi sp³acaæ raty. Oni sami nie dadz¹ rady, muszê im jakoś pomóc. Jak szczêście dopisze, podpisujê śmieciówê i za grosze pracujê jako ochroniarz. Dzieñ w dzieñ siê modlê, ¿eby nie straciæ tej gównianej pracy, bo z czego my siê wtedy utrzymamy?

Dobiegaj¹cy czterdziestki Olaf na śmieciówkach przepracowa³ ponad piêæ lat. By³ ochroniarzem, grafikiem, informatykiem i cz³owiekiem od wszystkiego w ksiêgarni internetowej. – To zawsze by³a decyzja wymuszana przez pracodawców – mówi. – Obiecywali, ¿e po jakimś czasie zatrudni¹ mnie na etacie, ale obietnicy nigdy nie dotrzymali. Za ka¿dym razem wylatywa³em tu¿ przed terminem renegocjacji umowy. Szko³a przetrwania

Dorota codziennie musi obs³u¿yæ dwa przedszkola. – Pracodawca p³aci mi za trzy godziny lekcyjne, ale w domu nie ma mnie od 8:30 do 15:00. Za dojazdy miêdzy przedszkolami nikt mi pieniêdzy nie zwraca, choæ muszê pozostawaæ dyspozycyjna. Nikogo nie obchodzi ani to, ile czasu na to tracê, ani to, ¿e mam przerwy miêdzy zajêciami, bo dzieci le¿akuj¹ albo jedz¹ obiad. Za ten czas nie dostajê nawet z³otówki. Dorocie p³aci siê tylko za te lekcje, które siê odby³y, przychodzi wiêc do pracy nawet wtedy, gdy jest chora. Ka¿da nieprzepracowana godzina to przecie¿ mniejszy zarobek. Wakacje nie s¹ dla niej czasem odpoczynku, lecz szko³¹ przetrwania – musi je prze¿yæ za to, co uda siê oszczêdziæ w ci¹gu roku szkolnego. – To przymusowa przerwa w zatrudnieniu – pod-

fot. JAROMIR RUTKOWSKI/EAST NEWS

Ostatni gasi światło Dramatyczne wydarzenia w dziejach Polski nie wygania³y z niej tylu ludzi, ilu wyje¿d¿a³o w okresach pokoju, niepodleg³ości i suwerenności. I kapitalizmu. Fala masowej emigracji zarobkowej z ostatnich lat oceniana jest jako najwiêksza w historii. Wed³ug szacunków GUS po 2004 r. z Polski „za chlebem“ wyjecha³o ponad 2 mln osób. To najwiêksza fala emigracji w dziejach. Statystyka dotyczy emigrantów czasowych, czyli takich, którzy nie wymeldowali siê na sta³e i nie zmienili obywatelstwa. Najwiêcej takich osób – 2,270 mln – przebywa³o poza

granicami Polski w 2007 r. Pod koniec 2011 r. czasowa emigracja liczy³a 2,060 mln. Ponad 1,5 mln z tej grupy przebywa³o za granic¹ ponad rok. Zdaniem naukowców, oznacza to nik³e szanse na ich powrót do kraju. Bardziej prawdopodobne jest, ¿e po urz¹dzeniu siê w innym kraju ści¹gn¹ do siebie rodziny.

Kierunek Nowy Jork

W latach (1952-1960) na sta³e z Polski wyjecha³o nieco ponad 370 tys. osób. Z fal¹ znacz¹cej emigracji mieliśmy do czynienia w latach 80. XX w. z powodu pogarszaj¹cej siê sytuacji ekonomicznej. W tym czasie, nazwanym „stracon¹ dekad¹“, wyemigrowa³o ok. 1,2


POLSKA

DZIENNIK TRYBUNA

środa 1 maja 2013

życie kreśla Dorota. – Wegetujê wtedy z oszczêdności. Nie ma mowy, ¿ebym gdziekolwiek pojecha³a na urlop. W grudniu, gdy pracownicy etatowi dostaj¹ trzynastki, ja znowu zaciskam pasa, bo zajêæ jest mniej z powodu świ¹t, co dla mnie oznacza okrojon¹ wyp³atê. A potem s¹ jeszcze ferie zimowe, Wielkanoc, maj z d³ugimi weekendami… £ukasza, kiedy pracowa³ na umowê o dzie³o jako korektor, najbardziej denerwowa³a nieregularnośæ zleceñ, ci¹g³a niepewnośæ: ile tych zleceñ bêdzie w ci¹gu miesi¹ca, czy w ogóle bêd¹? – Jak ju¿ dosta³em jak¹ś propozycjê, praca musia³a byæ wykonana na czas – opowiada. – Nikogo nie obchodzi³o, czy jestem chory, czy mam jakieś k³opoty rodzinne. Mia³o byæ jak w Legii Cudzoziemskiej: kto nie maszeruje, ten umiera. – To wyniszcza wewnêtrznie i przek³ada siê na ca³e ¿ycie prywatne – uwa¿a Olaf. – Cz³owiek siedzi w wynajêtym mieszkaniu, ma rodzinê na utrzymaniu i ci¹gle siê zastanawia, co bêdzie jutro, za miesi¹c czy za pó³ roku. Da siê tak ¿yæ? Bez z³udzeñ

Niepewnośæ zatrudnienia, groźba utraty pracy z dnia na dzieñ, brak zdolności kredytowej – t³umaczy Dorota powody, dla których nie decyduje siê na za³o¿enie rodziny. – Dziecko? Bardzo bym chcia³a, ale mnie na dziecko nie staæ – mówi. – ¯eby za³o¿yæ rodzinê, muszê mieæ pewnośæ, ¿e bêdê j¹ w stanie utrzymaæ. Na śmieciówkach nie mam co marzyæ o urlopie macierzyñskim czy wychowawczym, bo one mi nie przys³uguj¹. Dla mnie by³oby to

mln obywateli, z czego ok. 700 tys. stanowili emigranci d³ugoterminowi. Ta liczba wzros³a po grudniu 1981 r. i wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, który czêśæ Polaków zasta³ poza granicami kraju, czêśæ zaś sk³oni³ do zmiany miejsca zamieszkania z powodów politycznych. Przemiany spo³eczno-polityczne po 1989 r. przynios³y kolejn¹ falê wyjazdów. Dominowa³y wzglêdy ekonomiczne. – Wyjecha³am z mê¿em w 1992 r. do Nowego Jorku. Nie uciekaliśmy, ¿eby zbijaæ fortunê, ale ¿eby godnie ¿yæ, na co w Polsce wtedy siê nie zanosi³o – mówi Joanna, która w Polsce pracowa³a jako pielêgniarka. Jej m¹¿

kolejne bezrobocie. Ani ja, ani mój ch³opak nie mamy tzw. zdolności kredytowej. Gdyby nie pomoc rodziców tu³alibyśmy siê po wynajmowanych pokojach. Kredyt na mieszkanie mamy zaci¹gniêty nie w banku, ale u moich rodziców, na wieczne oddawanie. O czym tu w ogóle gadaæ?! – Najbardziej dokuczliwy jest brak zdolności kredytowej, bo stabilizacja to w³asne mieszkanie zamiast wiecznego wynajmu – potwierdza szczêśliwy posiadacz „czasowego etatu“, £ukasz. I dodaje: – Pokolenie moich rodziców mia³o świêt¹ triadê: etat, mieszkanie spó³dzielcze, ślub kościelny. Moje ma śmieciówkê, wynajêty pokój i wolny zwi¹zek. Bez z³udzeñ £ukasz: – W XXI wieku ruch oburzonych w Polsce walczy o to samo, o co w XIX stuleciu walczy³ ruch robotniczy – o godn¹ pracê i p³acê. Praca na śmieciówce pozbawia cz³owieka godności, bo za jego pracê, zysk dla pracodawcy i pañstwa, nale¿y siê mu godziwy zarobek i os³ona socjalna. Stanis³aw: – Codziennie bojê siê, ¿e przyjdzie szef zmiany i powie, ¿e to koniec mojej pracy na śmieciówce. Moje pokolenie zaczyna³o w lepszych czasach. Olaf: – Stres spowodowany niepewności¹ zatrudnienia i bardzo d³ugimi okresami bezrobocia doprowadzi³ mnie do g³êbokiej depresji, co prze³o¿y³o siê na utratê i pracy i wynajmowanego mieszkania. Rodziny te¿ nie za³o¿y³em. Ze strachu. Dorota: – Ja ju¿ nie mam z³udzeñ. Rz¹d Tuska na pewno nie pójdzie na wojnê z pracodawcami. Bo niby po co? Przecie¿ i jedni, i drudzy uwa¿aj¹, ¿e śmieciom warto dawaæ tylko śmieciówki.

jest informatykiem. W Stanach oboje znaleźli pracê w swoich bran¿ach. W Polsce tu³ali siê po wynajmowanych mieszkaniach, teraz koñcz¹ sp³acaæ kredyt za mieszkanie w Nowym Jorku. A jednak ¿al

Od koñca XVIII w. do II wojny światowej – przez blisko 150 lat – ziemie polskie opuści³o ok. 9 mln ludzi. Kolejn¹ falê emigracji przynios³y zawirowania II wojny światowej. W 1947 r. na emigracji pozostawa³o ok. 1,5 mln Polaków, w nastêpnych dwóch latach wróci³o ponad 800 tys. Ponad 500 tys. nie zdecydowa³o siê na powrót, co nazwano Drug¹ Wielk¹ Emigracj¹. Teraz mamy do czynienia z trzeci¹.

5

fot. LESZEK KOTARBA / EAST NEWS

ważne Umowy śmieciowe to umowy o dzie³o i zlecenia. Umowy śmieciowe oznaczaj¹.: • brak ochrony Kodeksu Pracy • brak prawa do p³atnego urlopu • brak ochrony przed zwolnieniem, ustawowo gwarantowanej p³acy minimalnej, odprawy • krótszy okres wypowiedzenia • brak lub nisk¹ emeryturê • brak lub ograniczone prawo do leczenia w ramach NFZ. • umowy o dzie³o podlegaj¹ jedynie opodatkowaniu, pracodawca nie odprowadza od nich sk³adek na ZUS ani NFZ. • umowy zlecenia podlegaj¹ osk³adkowaniu tylko wtedy, gdy s¹ jedynym źród³em dochodu

Najwiêksza w historii emigracja zarobkowa zwi¹zana jest z przyst¹pieniem Polski do UE w 2004 r. i otwieraniem rynków pracy przez kraje cz³onkowskie. Ludzi z kraju wygania bieda i brak perspektyw. – Wyjecha³am w 2006 r. Powód? Frustracja wielopoziomowa: brak pracy i poczucie zwi¹zanych r¹k, brak pieniêdzy na podstawowe potrzeby – mówi mieszkaj¹ca w Dublinie Ma³gorzata Dynak, która w Polsce pracowa³a jako nauczycielka polskiego w podstawówce i liceum. W sumie zarabia³a tysi¹c z³otych. Plus zmagania z doktoratem. Jak dziś ocenia, piêæ lat zmarnowanego ¿ycia. – Dawno chcia³am wyjechaæ, ale czeka³am, a¿ zdechnie

Niskop³atne i niestabilne

Prof. Ryszard Szarfenberg, socjolog z Instytutu Polityki Spo³ecznej Uniwersytetu Warszawskiego

Has³o „umowy śmieciowe” to podkreślenie problemu powiêkszaj¹cego siê segmentu prac niskiej jakości. Takie prace s¹ niskop³atne i niestabilne, co prowadzi do cyklu: niska p³aca – brak pracy i powiêksza bie¿¹ce problemy materialne gospodarstw domowych, które siê z nich utrzymuj¹, czyli ubóstwo osób pracuj¹cych. Poza tym prace niskiej jakości (w tym nierejestrowane) oraz cykl niska p³aca – brak pracy ogranicza ochronê takich osób poprzez tradycyjne ubezpieczenie spo³eczne (przerywane zatrudnienie to brak sk³adek, zbyt krótkie okresy zatrudnienia do nabycia uprawnieñ).

mój stary kot. Mi³ośæ do kota bywa silniejsza ni¿ mi³ośæ do ojczyzny – stwierdza. – Teraz pracujê w restauracji na pó³ etatu i ¿yje mi siê lepiej ni¿ w Polsce na trzech etatach. Studiujê historiê sztuki, zdoby³am dop³atê do studiów. Do Polski nie wrócê. Iwona po studiach artystycznych próbowa³a dzia³aæ na w³asny rachunek prowadz¹c galeriê i warsztaty malarskie. Gromadzi³a pochwa³y i dobre recenzje, tylko pieniêdzy z tego nie by³o. Uciek³a do Londynu w 2007 r. – Tam ³apa³am najprostsze prace i pod wzglêdem materialnym ¿y³am godniej ni¿ w Polsce. Mogê siê sama utrzymaæ, bez proszenia nikogo o ³askê. Tutaj

po prostu p³ac¹ cz³owiekowi za pracê – podsumowuje. Ewa mieszka w Pary¿u od pocz¹tku lat 90. Zna doskonale sytuacjê nowych imigrantów z Polski: – Zimowa statystyka: jeden Polak co tydzieñ umiera na ulicy w Pary¿u, nie licz¹c innych miast. Co dziesi¹ty pope³nia samobójstwo – wylicza. Wspomina pocz¹tki w³asnej emigracji: – Wtedy to jeszcze by³y pokolenia wychowane na komunistycznym kulcie nauki, a teraz s³yszê: „Po co siê uczyæ, skoro moje dzieci te¿ bêd¹ sprz¹taæ?“.Najgorszy jest ten upadek moralny i psychiczny – mówi ze smutkiem... MAGDALENA OSTROWSKA


6 str. 2 - 7

DZIENNIK TRYBUNA str. 8 - 9

str. 10 - 11

str. 12

str. 13

str. 15

str. 16

POLSKA

1

Przedszkola: w 2013 roku na ich funkcjonowanie samorz¹dy dostan¹ 320 mln z³.

- Istotnie, w bud¿ecie zapisano 320 mln z³ rezerwy celowej na przedszkola. Na pocz¹tku 2012 r. premier obiecywa³ jednak dla przedszkoli wiêcej, bo a¿ 500 mln z³. W dodatku, by znaleźæ te okrojone 320 mln z³, rz¹d obci¹³ samorz¹dom dotacjê oświatow¹ o 295 mln z³, co zwiêksza problemy z utrzymaniem szkó³. Rzecz jednak w tym, ¿e do wydania środków na przedszkola potr zebna jest nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Mia³ znaleźæ siê w niej zapis, i¿ od września 2013 r. op³ata za szóst¹ i siódm¹ godzinê pobytu dziecka w przedszkolu wyniesie tylko 1 z³ (dziś piêæ pierwszych godzin jest darmowych, za nastêpne trzeba p³aciæ po kilka

2

z³otych, zale¿nie od uchwa³y samorz¹du). Rada Ministrów uzna³a jednak, ¿e limitowan¹ op³at¹ obejmie nie dwie, ale cztery kolejne godziny. Tyle, ¿e mo¿e to byæ wiêcej ni¿ z³otówka, bo jak mówi rz¹d, „ostateczn¹ wysokośæ op³aty trzeba jeszcze ustaliæ”. W marcu Rada Ministrów wyrzuci³a wiêc do kosza projekt nowelizacji ustawy i zleci³a Ministerstwu Edukacji przygotowanie nowego tekstu, w porozumieniu z resortem finansów. Nie wiadomo, kiedy to nast¹pi, co oznacza, ¿e 320 mln z³ trafi do przedszkoli dopiero we wrześniu przysz³ego roku. Zabrane 295 mln z³ oczywiście nie wróci³o do dotacji oświatowej.

Siedem grzechów Minê³o ponad sześæ miesiêcy od drugiego expose premiera, wyg³oszonego w październiku ubieg³ego roku w Sejmie. Warto wiêc pokazaæ, jaki jest stan realizacji zamierzeñ szefa rz¹du. Prezentujemy siedem obietnic z³o¿onych przez Donalda Tuska, dotycz¹cych obszarów szczególnie wymagaj¹cych naprawy i to, na jakim znajduj¹ siê one obecnie etapie.

Drogi: w latach 2012 – 2015 nak³ady na ich budowê wynios¹ 43 miliardy z³otych.

Ta kwota wygl¹da imponuj¹co. Wiadomo ju¿ wprawdzie, ¿e tyle nie bêdzie, bo w ubieg³ym roku na inwestycje drogowe wydaliśmy nie 23 mld z³, jak planowano, lecz tylko 19,5 mld z³, ale mimo wszystko takie pieni¹dze mog¹ robiæ wra¿enie. Tyle, ¿e obietnica premiera w istocie jest zapowiedzi¹ dramatycznego wrêcz regresu! W poprzedniej czterolatce, od 2008 r. do 2011 r. na drogi wydaliśmy bowiem 76 mld z³. Rozgrzebane i niedokoñczone budowy pokazuj¹, ¿e nie by³a

3

POLSKA

środa 1 maja 2013

to bynajmniej kwota wystarczaj¹ca. Czeka nas zatem prawdziwe za³amanie – spadek inwestycji w infrastrukturê drogow¹ o ponad 40 proc. W tej sytuacji ubieg³oroczna wypowiedź ministra transportu i budownictwa S³awomira Nowaka, i¿ „program budowy dróg mamy ju¿ rozpêdzony” jest świêt¹ prawd¹. Rozpêdziliśmy go na cztery wiatry!

Urzêdy pracy: bêd¹ premiowane za efektywnośæ w skutecznym wyszukiwaniu miejsc pracy dla bezrobotnych.

Dotychczas wk³ad urzêdów pracy w zwalczanie bezrobocia polega przede wszystkim na zatrudnianiu w nich wielu tysiêcy urzêdników. Niska jakośæ us³ug świadczonych przez te urzêdy od lat jest krytykowana, wiêc najwy¿szy czas to zmieniæ. W po³owie kwietnia wiceminister pracy Jacek Mêcina zapowiedzia³, i¿ wkrótce zostan¹

opracowane za³o¿enia do projektu ustawy maj¹cej poprawiæ skutecznośæ urzêdów pracy. Ta obietnica to na razie jedyny intelektualny efekt dzia³añ resortu pracy w ci¹gu sześciu miesiêcy od drugiego expose. Na czym konkretnie ma polegaæ premiowanie za efektywnośæ i kiedy powstanie choæby wstêpny projekt ustawy – nie wiadomo.

4

Urlopy rodzicielskie: zostan¹ przed³u¿one z sześciu miesiêcy do roku. Zarówno ojciec jak i matka bêd¹ otrzymywaæ w tym czasie 80 proc wynagrodzenia (obecne, pó³roczne urlopy s¹ p³atne w 100 proc.). Nast¹pi to latem 2013 r.

Resor t pracy precyzuje, i¿ ustawa wyd³u¿aj¹ca urlop rodzicielski wejdzie w ¿ycie 1 września 2013 r. Problem w tym, ¿e ustawy wci¹¿ nie ma. Rada Ministrów dotychczas nie uchwali³a stosownego projektu. Minister pracy W³adys³aw Kosiniak Kamysz uwa¿a, ¿e termin wejścia w ¿ycie ustawy nie jest zagro¿ony i ma nadziejê, i¿ rz¹d

skieruje projekt do parlamentu „w trybie szybkim”, wiêc jeszcze zostanie kilka miesiêcy na prace parlamentarne. Mimo, ¿e to minister pracy jest odpowiedzialny za przewlekanie prac nad ustaw¹ (dopiero pod koniec marca zapowiedzia³ wys³anie projektu resortowego do komitetu sta³ego Rady Ministrów), wypada ufaæ jego optymizmowi. Sejm na razie

jednak zajmuje siê projektem ustawy wliczaj¹cej pó³roczny urlop macierzyñski do okresu zatrudnienia koniecznego do otrzymania „trzynastki”, a w kolejce czekaj¹ ju¿ projekty wyd³u¿enia urlopów z³o¿one przez SLD, PIS i Solidarn¹ Polskê. Pracy jest wiêc huk. Ciekawe, czy pos³owie i senatorowie od³o¿¹ wakacje, by zd¹¿yæ przed 1 września?


POLSKA

DZIENNIK TRYBUNA

środa 1 maja 2013

w premiera Tuska 6

Mieszkania: powstanie program „Mieszkanie dla m³odych” u³atwiaj¹cy sfinansowanie jego zakupu.

Nie bêdzie to bonus dla ludzi pozbawionych w³asnego locum, lecz jedynie próba czêściowego przywrócenia u³atwieñ zawartych w programie „Rodzina na swoim”. Jest on bardziej restrykcyjny od „Rodziny” („MdM” obejmie wy³¹cznie osoby do 35. roku ¿ycia, bez mo¿liwości finansowania budowy domów) wiêc skorzysta z niego o 30 proc. mniej osób ni¿ z „Rodziny na swoim”. Rz¹d zniós³ „Rodzinê” z koñcem 2012 r., uznaj¹c, i¿ pañstwo nie powinno dop³acaæ do kredytów mieszkaniowych. „Rodzina” jak na z³ośæ zosta³a przyjêta w 2006 r., za premierostwa Jaros³awa Kaczyñskiego i dobrze funkcjonowa³a, bo liczba osób kor zystaj¹cych z preferencyjnych kredytów stale ros³a. Polityka ekipy PO polega zaś na zmniejszaniu nak³adów na mieszkaniówkê (spad³y z 0,45 proc. wydatków bud¿etu w 2006 r. do 0,3 proc. w 2012 r.). Rz¹dowe uzasadnienie ustawy likwiduj¹cej „Rodzinê na swoim” otwarcie mówi, i¿ chodzi o „ograniczanie wydatków bud¿etowych z tytu³u dop³at do oprocentowania kredytów preferencyjnych” oraz „obni¿enie wydatków bud¿etu poprzez zawê¿enie oferty mieszkañ spe³-

7 fot. DAREK REDOS/REPORTER

5

Gaz ³upkowy: do 2016 r. inwestycje w poszukiwania i wydobycie gazu ³upkowego osi¹gn¹ 50 mld z³, z czego 5 mld z³ wy³o¿¹ polskie spó³ki skarbu pañstwa, a 45 mld z³ firmy zagraniczne.

W kwestii zagranicznych nak³adów na gaz ³upkowy premier jest zdumiewaj¹cym optymist¹. Nie wiadomo jednak, na czym opiera przekonanie o tak wielkim zaanga¿owaniu inwestorów zagranicznych w ci¹gu najbli¿szych trzech lat, skoro do 2012 r. zainwestowali oni w polskie ³upki zaledwie miliard z³otych. I powa¿niejszych

wydatków raczej nie planuj¹, gdy¿ agencje ratingowe uznaj¹ inwestowanie w polskie ³upki za dzia³alnośæ ryzykown¹. Dotychczasowe odwierty przynosz¹ wyniki gorsze od oczekiwañ, zasobnośæ polskich z³ó¿ jest nieznana, a poza tymi wci¹¿ nie ma ustawy ³upkowej, reguluj¹cej opodatkowanie t e g o s u rowc a . W p r awd z i e

w październikowym expose premier powiedzia³ „Skoñczyliśmy prace nad ustaw¹ o gazie ³upkowym”, lecz w rzeczywistości Rada Ministrów do dziś nie skoñczy³a prac nad ustaw¹ o gazie ³upkowym i nie wiadomo, kiedy to nast¹pi.

7

niaj¹cych warunki ustawowe i obni¿enie liczby kredytów objêtych stosowaniem dop³at”. Wprawdzie przeciêtnemu zjadaczowi chleba mo¿e siê wydawaæ, ¿e jednym z zadañ jego pañstwa powinno byæ raczej zwiêkszanie wydatków bud¿etowych na zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych obywateli, zw³aszcza, ¿e Konstytucja mówi: „W³adze publiczne prowadz¹ politykê sprzyjaj¹c¹ zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli” – ale gabinet premiera Tuska inaczej rozumie s³u¿ebn¹ funkcjê wobec obywateli. Program „Mieszkanie dla m³odych” zosta³ opracowany w po³owie ubieg³ego roku i pierwotnie mia³ ruszyæ w 2013 r., zastêpuj¹c od razu „Rodzinê na swoim”. Ekipa PO nie chcia³a jednak wprowadzaæ w ogóle ¿adnych u³atwieñ w zakupie mieszkañ, wiêc program od³o¿ono, a premier móg³ wykorzystaæ go propagandowo w expose. Dziś rz¹d zapowiada, ¿e „Mieszkanie dla m³odych” ruszy najwcześniej w styczniu 2014 r. Oznacza to, ¿e w bie¿¹cym roku nie ma ¿adnego wsparcia dla osób staraj¹cych siê o mieszkanie, a potem bêdzie ono znacznie mniejsze ni¿ przed 2013 r.

Energetyka: do 2020 r. zainwestujemy w ni¹ ok. 60 mld z³.

Za te pieni¹dze powstan¹ m i ê d z y i n ny m i n owe b l o k i w elektrowniach, sieci przesy³owe, ruroci¹gi, port naftowy w Gdañsku i gazowy w Świnoujściu. Tyle, ¿e wszystkie te budowy zosta³y ju¿ dawno zaplanowane i w du¿ej mierze s¹ obecnie realizowane. Premier w expose nie obieca³ rozpoczêcia ¿adnej nowej inwestycji energetycznej Przeciwnie, zapowiedzia³ ich radykalne ograniczenie – a¿ o 40 proc!. Raport „Finansowanie inwestycji energetycznych w Polsce” przygotowany w maju 2011 r. przez firmê konsultingow¹ PWC i bank ING stwierdza bowiem wyraźnie: „Obecnie realizowane procesy inwestycyjne budowy nowych

mocy wytwórczych w krajowym systemie energetycznym wraz z inwestycjami planowanymi przez grupy energetyczne do 2020 r. obejmuj¹ ³¹cznie 14,8 gigawatów nowych mocy zainstalowanych. £¹czna wartośæ planowanych inwestycji w moce wytwórcze wynosi ponad 100 mld z³”. Ta suma, tak jak i 60 mld z³ wymienione przez szefa rz¹du, nie obejmuje hipotetycznej elektrowni j¹drowej, lecz budowy ju¿ rozpoczête lub gotowe do rozpoczêcia. 100 minus 60 równa siê 40. Trzeba wiêc zapytaæ: panie premierze, co siê sta³o z 40 miliardami z³otych na nasz¹ energetykê?

To podsumowanie pokazuje, ¿e obietnice z drugiego expose Donalda Tuska s¹ na ogó³ czyst¹ fikcj¹. Albo nic lub prawie nic siê z nimi nie dzieje, albo, gdy zostan¹ spe³nione, doprowadz¹ wrêcz do pogorszenia sytuacji w obszarze, który ureguluj¹. Jak wiêc ¿yæ panie premierze?


8 str. 2 - 7

DZIENNIK TRYBUNA str. 8 - 9

str. 10 - 11

str. 12

ŚWIAT

środa 1 maja 2013 str. 13

str. 15

str. 16

Gorączka antykapitalistycznej nocy KATARZYNA MATUSZEWSKA

fot. EAST NEWS

ŚWIAT

NIEMCY

„Antykapitalistyczna Noc Walpurgii! Demonstracja i wiec w nocy z 30 kwietnia na 1 maja. Zaprotestuj przeciwko rasizmowi i socjalnemu wykluczeniu!” – nawo³ywali organizatorzy. W tym roku demonstrowali przede wszystkim przeciw drastycznej podwy¿ce czynszów. Jeszcze kilka lat temu berliñskie dzielnice takie jak Kreuzberg, Neukölln czy Wedding uwa¿ano za obskurne. Do zamieszkania w nich sk³aniano ludzi o niskich d o c h o d a c h , p o c h o d z ¹ cyc h czêsto z rodzin emigranckich lub innych środowisk s³abszych spo³ecznie. To siê zmieni³o – obecnie i te dzielnice zaczêto traktowaæ jako instrument przynoszenia zysku miastu – czytamy na stronie Walpurgisnacht.blogsport.eu. Zdaniem aktywistów i lokatorów mieszkañ komunalnych, miasto próbuje pozbyæ siê mieszkañców tak, by przenieśli siê na peryferia lub wyl¹dowali na ulicy. S³u¿y temu rasistowska, antyemigrancka propaganda – uwa¿aj¹ organizatorzy. - Populistyczny burmistrz dzielnicy Neukölln Heinz Buschkoswky (SPD), pos³uguje siê ni¹ przy ka¿dej okazji. R ów n o c ze ś n i e p o d n o s i s i ê czynsze tylko dlatego, ¿e jest to mo¿liwe z prawnego punktu widzenia. W ten sposób wymusza siê na ludziach wyprowadzki – informuj¹ organizatorzy, oburzeni nie tylko polityk¹ komunaln¹ stolicy, ale te¿ stosunkiem polityka lewicy do ludzi ubogich, czyli do w³asnego elektoratu. Bo Berlin jest soczewk¹, skupiaj¹c¹ ekonomiczne i socjalne problemy kraju: ubo¿enie spo³eczeñstwa oraz brak perspektyw, bêd¹ce

efektem stagnacji gospodarczej (w ostatnim kwartale 2012 r. PKB Niemiec skurczy³ siê o 0,6 proc., eksport spad³ o 2 proc.). Obietnice bez pokrycia

W takiej sytuacji wszystkie znaki na niebie i ziemi powinny zwiastowaæ mia¿d¿¹ce zwyciêstwo opozycyjnej socjaldemokracji. Tymczasem SPD boryka siê z takimi samymi problemami, co siostrzane, europejskie ugrupowania: brakiem charyzmatycznego lidera, ambitnego programu i postêpowych recept na wyjście z kryzysu. Najwiêkszym triumfem Peera Steinbruecka, kandydata SPD na kanclerza, by³o zmuszenie Szwajcarów do poluzowania tajemnicy bankowej tyle, ¿e cztery lata temu, kiedy pe³ni³ funkcjê ministra finansów w rz¹dzie kanclerz Angeli Merkel. Zyska³ wtedy wizerunek speca od gospodarki, polityka twardego i konsekwentnego, idealnego kandydata na kanclerza na trudne czasy. Niestety, image ten os³ab³. Podczas gdy przez Niemcy przelewaj¹ siê fale oburzenia na kolejnych oszustów podatkowych i ich tajne konta, socjaldemokraci broni¹ mo¿liwości unikniêcia kary przez tych, którzy sami na siebie donieśli fiskusowi. - Postulat zniesienia amnestii jest populistyczny – uwa¿a Sigmar Gabriel, szef SPD. – Ludzie, którzy jednora-

zowo ominêli prawo podatkowe, powinni mieæ mo¿liwośæ wydostania siê z k³opotów. Tymczasem Gregor Gysi, szef partii „Die Linke”, sytuuj¹cej siê na lewo od socjaldemokratów, w wypowiedzi dla dziennika „Taz” mówi jasno: - W przypadku osób, które same przyznaj¹ siê do czynu karalnego mo¿liwośæ amnestii powinna dotyczyæ albo wszystkich przestêpstw, zagro¿onych pewn¹ ustalon¹ wysokości¹ kary, albo ¿adnych. Akurat oszustwa podatkowe nie powinny byæ tu wyj¹tkiem. Mgliste obietnice

Sytuacji nie poprawi³a prezentacja programu wyborczego SPD. Dokument ten obfituje wprawdzie w propozycje podniesienia podatków, regulacji p³acy minimalnej, walki z nieuczciwymi bankierami i lobbystami oraz w termin „sprawiedliwośæ spo³eczna”, problem jednak w tym, ¿e wszelkie stawiane w nim obietnice s¹ mgliste. Z tego powodu Peer Steinbrueck, znakomicie dbaj¹cy o swoje w³asne interesy i zgarniaj¹cy bajoñskie honoraria za wyk³ady oraz odczyty, przestaje byæ wiarygodny. Sytuacjê socjaldemokratów pogarszaj¹ jeszcze pseudolewicowi politycy pokroju wspomnianego ju¿ Heinza Buschkoswky’ego. Wszystko to odbija siê to w sonda¿ach: poparcie dla SPD waha siê w grani-

cach od 23 do 27 proc., podczas gdy na rz¹dz¹ce obecnie CDU/ CSU chce g³osowaæ ponad 40 proc. ankietowanych. Niemcy nie kupuj¹ obietnic bez pokrycia. Do trzech razy sztuka?

W ci¹gu ostatnich dwóch lat lewica wygra³a seriê wyborów lokalnych: w Badenii-Wirtembergii aktualnie rz¹dzi zielono-czerwona koalicja, w Nadrenii Pó³nocnej-Westfalii i Dolnej Saksonii czerwono-zielona, w Szlezwiku-Holsztynie SPD od niedawna wspó³rz¹dzi z zielonymi i mniejszości¹ duñsk¹. W du¿ych miastach, takich jak Kilonia, Wiesbaden czy Karlsruche wybory na prezydentów wygrali kandydaci SPD. Jednak w przesz³ości niejednokrotnie okazywa³o siê, ¿e wyniki wyborów lokalnych nie prze³o¿y³y siê na miejsca w Bundestagu. - Nie mo¿emy zak³adaæ automatyzmu. Wybory do Bundestagu przebiegaj¹ wobec innej ordynacji. Badania wykazuj¹, ¿e wyborcy inaczej zachowuj¹ siê, gdy decyzja dotyczy regionu, a inaczej, gdy chodzi o kraj - komentuje dla „Dziennika Trybuna” Friedrich O.J. Roll, od ponad 40 lat dzia³acz SPD. Niemieccy socjaldemokraci ju¿ dwa razy przegrali wybory krajowe. Je¿eli wezm¹ siê w garśæ byæ mo¿e unikn¹ kolejnej pora¿ki. Zaś europejscy socjaldemokraci powinni bacznie obserwowaæ ich wysi³ki: warto uczyæ siê na b³êdach, najlepiej na cudzych.

Od czarownic do polityki Nazwa Noc Walpurgii pochodzi od św. Walpurgii, której wstawiennictwo mia³o chroniæ przed d¿um¹, wścieklizn¹ i kaszlem. Jej świêtem obwo³ano noc z 30 kwietnia na 1 maja – świêto zmar³ych i z³ych duchów, jedno z najwa¿niejszych świ¹t pogañskich, kiedy to plemiona nordyckie gasi³y wszystkie ognie by móg³ nastaæ czas duchów i ciemnych si³. Z nadejściem pierwszego dnia lata, którym dla ludów nordyckich by³ 1 maja, krzesano ognie na nowo, co symbolizowa³o powrót królestwa S³oñca. Dziś dla wielu Noc Walpurgii to świêto ludowe. Ogniska palone s¹ w ca³ych Niemczech Ta data dla wielu ma jednak równie¿ wydźwiêk polityczny. Najpierw do Nocy Walpurgii nawi¹za³y feministki. Zgodnie z legend¹ to w³aśnie 30 kwietnia czarownice zbiera³y siê na Hexenplatz (Plac Czarownic), by wyruszaæ stamt¹d na miot³ach na orgie urz¹dzane na szczycie góry Brocken, gdzie oddawa³y cześæ diab³u. Miêdzy XV a XVIII wiekiem w wyniku pos¹dzenia o czary spalono, utopiono i torturowano tysi¹ce kobiet. Z kwesti¹ przemocy wobec kobiet ruch feministyczny zacz¹³ mierzyæ siê w po³owie lat 70.– w ostatni¹ noc kwietnia zaczêto organizowaæ kolorowe i g³ośne demonstracje kobiet.


ŚWIAT

DZIENNIK TRYBUNA

środa 1 maja 2013

9

BU£GARIA

Oburzeni atakują parlament Najpierw pod has³ami walki o obni¿kê cen energii i walki z korupcj¹ wyprowadzili na ulice setki tysiêcy ludzi. Kiedy ju¿ uda³o im siê obaliæ rz¹d czêśæ z ich przywódców zamierza wystartowaæ w przedterminowych wyborach parlamentarnych. I choæ nie maj¹ w³asnych list, wcale nie s¹ bez szans. KATARZYNA MATUSZEWSKA W Bu³garii, najbiedniejszym kraju UE, ponad 20 procent spo³eczeñstwa ¿yje poni¿ej granicy ubóstwa, a od czterech lat wysokośæ niektórych wynagrodzeñ w sektorze bud¿etowym i emerytur jest zamro¿ona. Od stycznia w proteście przeciwko korupcji i skandalicznym cenom pr¹du na ulice wychodz¹ setki tysiêcy ludzi - demonstracje zawi¹zuj¹ siê spontanicznie, g³ównie poprzez internetowe portale spo³ecznościowe.

sperackich antyrz¹dowych protestów. Kryzys trwa, a tymczasowy rz¹d przeprowadza „wnikliwe kontrole

Odebraæ koncernom, oddaæ pañstwu

20%

Protestuj¹ prywatni konsumenci, ale równie¿ górnicy, pracownicy elektrowni i kolejarze, boj¹c siê mo¿liwych zwolnieñ w zwi¹zku ze spadkiem popytu na surowce energetyczne i energiê elektryczn¹. Równocześnie media donosz¹ o ludziach, pope³niaj¹cych samobójstwa z powodu biedy oraz o samospaleniach, które w wiêkszości maj¹ charakter de-

prywatyzacji”, „szuka winnych” i „d¹¿y do obni¿ki cen”, jednak nie zamierza cofn¹æ procesu prywatyzacyjnego. Pod naciskiem rz¹du i protestuj¹cych, trzy firmy produkuj¹ce pr¹d: austriacki EVN, czeski

Bułgarów żyje poniżej granicy ubóstwa

CEZ i równie¿ czeski Energo-Pro zadeklarowa³y obni¿ki cen pr¹du o 6-7 proc. Jednak jak do tej pory nikt nie widzia³ jeszcze mniejszych rachunków, a dodatkowo okaza³o siê, ¿e obni¿ki dotyczyæ bêd¹ tylko niektórych typów odbiorców energii. Odebranie licencji i wyrzucenie Czechów i Austriaków z bu³garskiego rynku energii ³¹czy wszystkich Oburzonych, podobnie jak i odtajnienie umów prywatyzacyjnych oraz ukaranie odpowiedzialnych za nie urzêdników i ministrów. Wielu idzie jednak dalej - ¿¹daj¹ spo³ecznej kontroli monopoli dostarczaj¹cych nie tylko pr¹d, ale wodê i energiê ciepln¹, a czêśæ ruchu postuluje nawet nacjonalizacjê us³ug telefonii komórkowej, nie godz¹c siê na najwy¿sze w Europe ceny po³¹czeñ i sms-ów. Stop korupcji

Podkreśla siê rolê politycznej mafii

i jej powi¹zañ z korporacyjn¹ przestêpczości¹ bia³ych ko³nierzyków. Mia³o to mieæ wp³yw na ceny po³¹czeñ telefonii komórkowej czy pr¹du. Krytycy wskazuj¹, ¿e po upadku rz¹du decyzjê o nominacji tymczasowego premiera podj¹³ prezydent kraju, Rosen Plewnelijew, który przed laty bra³ udzia³ we wprowadzaniu amerykañskich korporacji, które później wziê³y udzia³ w podziale zysków z prywatyzacji sektora energetycznego. Podpisane z firmami, a niekorzystne dla kraju umowy d³ugoterminowe zosta³y tak sformu³owane, ¿e rz¹d nie mo¿e siê z nich wycofaæ. Jeśli wiêc mia³oby dojśæ do rzeczywistego zbadania sprawy, jak deklaruje rz¹d tymczasowy, powinny wzi¹æ w nim udzia³ nie tylko bu³garskie i europejskie, ale tak¿e amerykañskie organy ścigania. Nie ma najmniejszych szans, by bu³garska klasa polityczna zdecydowa³a siê na ten krok.

Oburzeni i Zieloni

Niejednolici i zorganizowani tylko lokalnie, bez liderów na poziomie ogólnokrajowym, Oburzeni chc¹ wystawiæ swoich przedstawicieli w nadchodz¹cych przedterminowych wyborach do Zgromadzenia Narodowego.Nie uda³o im siê uzbieraæ wystarczaj¹cej ilości podpisów i zarejestrowaæ w³asnych list wyborczych. W tej sytuacji dopuszczani s¹ do startu tylko pod warunkiem, i¿ startuj¹ z list którejś z istniej¹cych partii. Poniewa¿ odrzucaj¹ wiêkszośæ ugrupowañ politycznych g³ównego nurtu, popieraj¹ partie ma³e, które nie bra³y do tej pory udzia³u w rz¹dzeniu. W ten sposób rośnie np. popularnośæ bu³garskich Zielonych, zaliczanych do partii lewicuj¹cych. Czy oznacza to, ¿e Bu³garia skrêci na lewo, czy s¹ to tylko taktyczne sojusze, oka¿e siê po wyborach, które odbêd¹ siê 12 maja. fot. EAST NEWS

WIELKA BRYTANIA

Zrzuta biednych na deficyt Rz¹d Wielkiej Brytanii rozpocz¹³ najwiêksze od 70 lat ciêcia wydatków na cele spo³eczne. Celem reform ma byæ zmniejszenie deficytu bud¿etowego. Zap³ac¹ za to najbiedniejsi oraz imigranci, w tym mieszkaj¹cy na Wyspach Polacy. Ciêcia pomocy spo³ecznej, przygotowane przez konserwatywno-liberalny rz¹d Davida Camerona, dotykaj¹ wszystkich mieszkañców Wielkiej Brytanii, tak¿e nowych imigrantów.

chodach maj¹ zyskaæ 1265 funtów. Ciêcia wydatków na cele spo³eczne drastycznie zwiêksz¹, i tak rosn¹ce, rozwarstwienie spo³eczne w Wielkiej Brytanii.

Bogaci siê wzbogac¹

Mieszkania socjalne przyznaj¹ samorz¹dy. Czynsze s¹ tam znacznie ni¿sze ni¿ w tych wynajmowanych prywatnie. Aby je otrzymaæ, trzeba czekaæ w kolejce, pierwszeñstwo maj¹ osoby bezdomne, niepe³nosprawne, samotne matki, osoby chore. Osoby w z³ej sytuacji materialnej mog¹ staraæ siê zasi³ki na zap³atê czynszu i dop³atê do podatku od nieruchomości. Teraz lokatorzy mieszkañ socjalnych bêd¹ mieli obni¿one zasi³ki mieszkaniowe. Jeśli zajmuj¹ mieszkania z jednym wolnym pokojem, zasi³ek zostanie zmniejszony o 14 proc., jeśli wolnych pokoi jest wiêcej, zasi³ek bêdzie mniejszy o 25 proc. Na skutek zmian, a¿ 660 tys. lokatorów mieszkañ socjalnych straci średnio 728 funtów rocznie. Wyp³acane dot¹d przez Ministerstwo Pracy dop³aty do

Rz¹d Camerona zmniejszy³ poziom waloryzacji świadczeñ socjalnych do 1 proc. rocznie, a wiêc znacznie poni¿ej poziomu inflacji (w lutym wynios³a prawie 3 proc.). Ograniczono te¿ maksymalny pu³ap świadczeñ, które mo¿na otrzymaæ. Pierwszy rok reformy ma przynieśæ 505 milionów funtów oszczêdności dla bud¿etu. Uszczupli to dochody 9,5 miliona rodzin o średnio 165 funtów rocznie. Zmiany wesz³y w ¿ycie w kwietniu. Suchej nitki na reformach nie zostawia opozycyjna Partia Pracy. Odpowiadaj¹cy za resort skarbu w opozycyjnym gabinecie cieni Chris Leslie twierdzi, ¿e przeciêtna rodzina w Wielkiej Brytanii od 2010 r. na skutek dotychczasowych ciêæ ju¿ straci³a średnio 891 funtów rocznie, podczas gdy rodziny o najwy¿szych do-

Podatkiem w lokatora

podatku od nieruchomości maj¹ zostaæ przerzucone na lokalne samorz¹dy, zaś kwota przeznaczona na ten cel bêdzie obni¿ona o 10 proc. Oszczêdności maj¹ wynieśæ 480 mln funtów rocznie i dotkn¹ prawie 6 milionów najbiedniejszych. Kolejne ciêcia ograniczaj¹ czas korzystania przez pracowników z zapomogi chorobowej. Zmieniaj¹ siê te¿ zasady udzielania us³ug przez publiczn¹ s³u¿bê zdrowia (NHS), m.in. po raz pierwszy dopuszczono us³ugi świadczone przez prywatne firmy, co ma zmniejszyæ koszty systemu ochrony zdrowia. W najbiedniejszych mog¹ te¿ uderzyæ ograniczenia prawa do bezp³atnej pomocy prawnej. Rz¹d wyznaczy³ pu³ap dochodów do 32 tys. funtów rocznie tym, którzy z tej pomocy mog¹ korzystaæ. Bezp³atna pomoc prawna ma byæ zlikwidowana w pr zypadku spraw rozwodowych, roszczeñ z tytu³u kontuzji fizycznych i odwo³añ od decyzji w sprawach imigracyjnych.

Imigrantom ju¿ dziêkujemy

- Propaganda rz¹dowa na temat nap³ywu imigrantów z nowych pañstw Unii nasili³a nastroje ksenofobiczne – twierdzi Ma³gorzata, pracuj¹ca od 2008 r. w jednym z londyñskich hoteli. - Urzêdnicy daj¹ upust wrogości odmawiaj¹c przyjêcia formularza, przyjêcia na wizytê w przychodni, zapewnienia t³umacza. Stara³am siê o mieszkanie socjalne, ale w urzêdzie us³ysza³am, ¿e depresja nie jest chorob¹ zaś ja, z wypowiedzeniem najmu, nie jestem zagro¿ona. - Problemem s¹ nie tylko skomplikowane procedury i potworna biurokracja. W pomocy spo-

³ecznej pracuje wielu wolontariuszy, którzy nie orientuj¹ siê w przepisach – dodaje Anka, 36-latka, która ma mê¿a i trójkê dzieci. - Przyjecha³am w 2006 r. z 2-letni¹ córk¹, m¹¿ pracowa³ tu od blisko roku. Mieliśmy prawo ubiegaæ siê o lokal socjalny, ale to skomplikowana procedura. Kiedy okaza³o siê, ¿e jestem w ci¹¿y, musieliśmy rozpocz¹æ starania od nowa. Po urodzeniu dziecka znów coś siê zmieni³o – wspomina. I dodaje: - Nie wyobra¿am sobie, jak to bêdzie. Wrócilibyśmy do Polski, ale do czego mamy wracaæ? Z deszczu pod rynnê? MAG


10 str. 2 - 7

DZIENNIK TRYBUNA str. 8 - 9

str. 10 - 11

GOSPODARKA

środa 1 maja 2013

Bezrobocie to dla GOSPODARKA str. 12

str. 13

str. 15

str. 16

Niebezpieczne związki fot. W£ODZIMIERZ WASYLUK

Pracodawcy nie lubi¹ zwi¹zków zawodowych. Rz¹d te¿ nie darzy ich sympati¹.

Dzieje siê tak, choæ w ci¹gu ostatnich lat w Polsce dosz³o do radykalnego spadku uzwi¹zkowienia. Na pocz¹tku transformacji do zwi¹zków nale¿a³o 40 proc. pracowników, w 2000 roku 24 proc., 11 lat później ju¿ tylko 15 proc. Jednocześnie rola organizacji zwi¹zkowych w Polsce jest coraz bardziej marginalizowana, a ich mo¿liwości ograniczane. Sk¹d wiêc ta wrogośæ do zwi¹zkowców? Gdyby ws³uchaæ siê w dominuj¹cy przekaz medialny i polityczny, okaza³oby siê, ¿e zwi¹zki zawodowe stanowi¹ balast dla rozwoju gospodarczego. S¹ reliktem minionej epoki, hamulcem na drodze do stworzenia z Polski konkurencyjnej, nowoczesnej gospodarki. Ich postulaty wy¿szej p³acy minimalnej, ograniczenia umów śmieciowych, bardziej stabilnego zatrudnienia przedstawia siê jako nierealne, utopijne czy komunistyczne. Zgodnie z obowi¹zuj¹c¹ narracj¹ powtarzan¹ przez dy¿urnych ekspertów, pracodawców i polityków najwiêkszych partii warunki pracy obiektywnie musz¹ siê pogarszaæ, rozwarstwienie zarobków musi rosn¹æ, stabilnośæ zatrudnienia musi byæ coraz mniejsza i powinniśmy byæ gotowi, aby pracowaæ d³u¿ej za mniejsze pieni¹dze. Tutaj nie ma alternatywy – powtarzaj¹ Henryka Bochniarz, Marek Goliszewski, Donald Tusk, Vincent Rostowski za Margaret Thatcher. Zwi¹zki zawodowe s¹ przeszkod¹, bo przeciwstawiaj¹ siê tym koniecznym zmianom. Nawet osoba niezorientowana w realiach ekonomicznych mog³aby siê zadziwiæ tak¹ drog¹ rozumowania. Wszak świat siê rozwija, pojawiaj¹ siê nowe technologie, rośnie wydajnośæ pracy, a nawet s³yszymy, ¿e od lat jesteśmy „zielon¹ wysp¹“. Dlaczego wiêc mamy ¿yæ skromniej, biedniej, mniej stabilnie? Trudno przecie¿ uwierzyæ, ¿e niestabilna, źle p³atna praca jest dla nas czymś po¿¹danym. Mimo to polskie elity, na czele z Leszkiem Balcerowiczem, czyni¹

wiele, aby przekonaæ spo³eczeñstwo do tej kuriozalnej idei. Wbrew prawom ekonomii, podstawom polityki spo³ecznej, zdrowemu rozs¹dkowi, statystykom miêdzynarodowym. Wszak najlepsze wskaźniki PKB, d³ugu, deficytu, zatrudnienia, jakości ¿ycia, konkurencyjności, rozwoju technologicznego, maj¹ kraje o najwy¿szym poziomie uzwi¹zkowienia, najwiêkszej roli zwi¹zków zawodowych, najbardziej rozbudowanych prawach pracowniczych. Najbardziej rozwiniête, najbogatsze i najnowocześniejsze s¹ kraje skandynawskie, gdzie do zwi¹zków zawodowych nale¿y 70 proc. pracowników, a nie Polska, S³owacja czy Litwa, gdzie uzwi¹zkowienie nie przekracza 20 proc. Kilka tygodni temu w programie „Debata Trójstronna“ emitowanym w Telewizji Publicznej wiceszef Business Centre Club Zbigniew ¯urek pozwoli³ sobie na zaskakuj¹cy w swojej szczerości bon mot: „Dla pracodawców najlepiej by by³o, gdyby pracownicy pracowali 24 godziny na dobê i nie pobierali ¿adnego wynagrodzenia“. Zwi¹zki zawodowe s¹ potrzebne chocia¿by po to, aby marzenie lidera pracodawców nigdy siê nie zrealizowa³o. Warto te¿ zwróciæ uwagê, ¿e typ myślenia ¯urka i jego sojuszników ju¿ kiedyś dominowa³ – 100-200 lat temu, w epoce dzikiego kapitalizmu, w której zwi¹zki zawodowe nie istnia³y. Polscy pracodawcy têskni¹ za epok¹, w której nie by³o demokracji, podstawowych praw pracowniczych, powszechnego systemu emerytalnego. To oni s¹ reliktem przesz³ości. Zwi¹zki zawodowe wbrew rz¹dowi i pracodawcom chc¹ ³¹czyæ rozwój technologiczny z rozwojem spo³ecznym. Na tym polega przecie¿ postêp cywilizacyjny. Atak na zwi¹zkowców i dezawuowanie ich roli w oczach opinii publicznej ma konkretny cel i nie jest nim poprawa warunków ¿ycia spo³eczeñstwa. Chodzi o usuniêcie ostatniej przeszkody na drodze do pe³nej samowoli pracodawców. Nie mo¿na na to pozwoliæ. Pracujmy 8, a w przysz³ości 7 albo 6 godzin na dobê za godne, stabilnie wyp³acane wynagrodzenie. Wykorzystujmy rozwój gospodarczy dla celów spo³ecznych, a nie wzrostu zysków w¹skich elit biznesu. Broñmy zwi¹zków zawodowych, bo bez nich spotka nas cywilizacyjny i spo³eczny regres.

PIOTR SZUMLEWICZ

Rozmowa z prof. Grzegorzem Ko³odk¹ Dlaczego w Polsce jest za ma³o pracy?

Có¿, mo¿na by powiedzieæ: chcieliście kapitalizmu, to macie! Wcześniej w Polsce panowa³ ustrój, którego strukturaln¹ cech¹ by³ niedobór r¹k do pracy. Strukturaln¹ i niezbywaln¹ cech¹ ustroju kapitalistycznego jest zaś to, ¿e towarzyszy mu bezrobocie – nawet i w skandynawskich socjaldemokracjach. Nie da siê go ca³kowicie wyeliminowaæ, ani w Szwecji, ani w Polsce. W naszym kraju ustrój socjalistyczny zosta³ odrzucony, tak¿e w wyniku wielkich protestów ludzi pracy. Gdyby jednak wtedy powiedzieæ protestuj¹cym, ¿e ich strajki przyczyni¹ siê do powstania systemu w którym bêdzie 3 mln bezrobotnych, przypuszczam, ¿e nie daliby wiary. Bezrobocie bezrobociu nierówne. U nas jest a¿ dwa razy wiêksze ni¿ w Szwecji.

Trzeba staraæ siê, by by³o jak najni¿sze, trwa³o jak najkrócej, a ci, których spotka to nieszczêście, mieli środki umo¿liwiaj¹ce zwi¹zanie koñca z koñcem. Nawet w trudnych czasach, takich jak obecne, bezrobocie mo¿e spadaæ, co pokazuje choæby przyk³ad USA, najwa¿niejszego kraju kapitalistycznej gospodarki rynkowej. Tam nikt jednak nie opowiada³ g³upot o zielonej wyspie, lecz próbowano, z ró¿nym zreszt¹ skutkiem, rozwi¹zywaæ problemy. W Polsce niestety bezrobocie wci¹¿ rośnie.

Rośnie, poniewa¿ nasza gospodarka, w obecnym kszta³cie, nie stwarza mo¿liwości pracy dla wielu z tych, którzy chcieliby pracowaæ. Wynika to i z jej strukturalnych s³abości, i z marnej koniunktury gospodarczej, obejmuj¹cej nie tylko Polskê. Bezrobocie w naszym kraju czêściowo jest spowodowane zmianami mikroekonomicznymi – znikaj¹ pewne ga³êzie przemys³u i przedsiêbiorstwa, które w warunkach otwarcia i miêdzynarodowej konkurencji nie potrafi¹ sobie poradziæ. Pañstwo ich nie wspomaga, bo jest to obce obecnemu systemowi gospodarczemu, a niekiedy formalnie niedopuszczalne, ze wzglêdu na obowi¹zuj¹ce Polskê unijne regulacje dotycz¹ce pomocy publicznej. Pod tym wzglêdem Unia jest chyba surowa?

Panuj¹ tu podwójne standardy. Jak trzeba by³o ratowaæ niemiecki przemys³ motoryzacyjny, to Niemcy nie pytali wiele Brukseli czy im wolno, tylko siêgnêli

do kasy pañstwowej, by nie dopuściæ do ograniczania produkcji i zwalniania ludzi. Gdy natomiast w Polsce gin¹³ przemys³ stoczniowy, bo rz¹d i NBP przyzwolili na przewartościowanie z³otego – a przy cenie 3,20 z³ za euro nawet najlepiej prowadzona stocznia nie mog³a w sposób op³acalny budowaæ statków – to Komisja Europejska uzna³a nasz¹ pomoc dla stoczni za nielegaln¹. W rezultacie stocznie upad³y, produkcjê zwiniêto, a pracownicy poszli na bruk. Co nale¿y zatem robiæ, by zwiêkszyæ zatrudnienie?

Wymaga to g³êbokich zmian strukturalnych w gospodarce. Trzeba inwestycji, dzia³añ sprzyjaj¹cych koniunkturze – a niekiedy zmiany kwalifikacji u tych, którzy pracy szukaj¹, ich przeniesienia siê w inne miejsce (choæ to trudne z powodów finansowych, logistycznych, kulturowych). Ludzie szukaj¹ zwykle pracy tam gdzie j¹ stracili – albo za granic¹. Bezrobocie w Polsce by³oby du¿o wy¿sze, gdyby nie emigracja zarobkowa. Trzeba te¿ w sposób odmienny ni¿ dotychczas, i w innej sekwencji, redukowaæ wydatki publiczne. Czyli jak?

Mówi¹c najkrócej, wymagaj¹ one racjonalizacji, jedne trzeba przyci¹æ, inne zwiêkszaæ. Cztery lata temu, widz¹c uciekaj¹cy czas i marnowane szanse, w liście otwartym do premiera Tuska proponowa³em kontrolowane zwiêkszenie nak³adów bud¿etowych pañstwa. Powinny one sprzyjaæ wzrostowi zaanga¿owania krajowej bazy wytwórczej i wywo³ywaæ efekt mno¿nikowy – czyli, ka¿dy zainwestowany z³oty by³by odzyskiwany z naddatkiem dziêki wiêkszemu popytowi na towary produkowane w Polsce. Chodzi³o mi np. o dokapitalizowanie Banku Gospodarstwa Krajowego i Korporacji Ubezpieczeñ Kredytów Ekspor towych, co s³u¿y³oby zwiêkszaniu akcji kredytowej dla ma³ych i średnich przedsiêbiorstw oraz wspomaganiu naszej ekspansji eksportowej. A tak¿e o przekazanie dodatkowych środków samorz¹dom terytorialnym, z przeznaczeniem na inwestycje infrastrukturalne, zw³aszcza drogi, kanalizacjê i oczyszczalnie ścieków. Nie wiadomo, czy przedsiêbiorcy korzystaliby z tych kredytów. Deklaruj¹ raczej niechêæ do inwestowania.

Nie zamierzaj¹ inwestowaæ, bo nie maj¹ mo¿liwości wykorzystania ju¿ istniej¹cych mocy

wytwórczych. Polska gospodarka krêci siê na jakieś 80 proc. Mo¿na wiêc zwiêkszaæ produkcjê i zatrudnienie bez wiêkszych inwestycji, pod warunkiem lepszej koniunktury. Koniunktura zewnêtrzna od nas zasadniczo nie zale¿y, ale krajow¹ mo¿emy stymulowaæ za pomoc¹ odpowiednich dzia³añ bud¿etowych rz¹du. Dziś jednak koncentruje siê on na ciêciu wydatków, bez zwracania uwagi na poziom zatrudnienia i dynamikê produkcji. Aby bezrobocie spad³o do poziomu jednocyfrowego, potrzebujemy zaś prawie czteroprocentowego wzrostu PKB. Kiedy mog³oby do tego dojśæ?

Taki wzrost móg³by nast¹piæ


GOSPODARKA

DZIENNIK TRYBUNA

środa 1 maja 2013

11

rządu tylko efekt uboczny fot. JAROSLAW WOJTALEWICZ/EAST NEWS

nakreśla. W USA konstytucyjnym obowi¹zkiem FED – tamtejszego banku centralnego – jest m.in. troska o zatrudnienie i koniunkturê. My nie potrafiliśmy wpisaæ takiego zadania ani do konstytucji, ani do ustawy o NBP. Czy pilnowanie niskiego poziomu inflacji nie jest istotne?

Dziś stoimy w Polsce przed dylematem: czy mo¿na zgodziæ siê na pewne przyśpieszenie inflacji i przejściowe zwiêkszenie deficytu bud¿etowego, po to by mieæ ni¿szy poziom bezrobocia i wy¿sze zatrudnienie? Polityka realizowana przez obecny rz¹d odpowiada: nie. W USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, w pañstwach skandynawskich i wielu innych, odpowiedziano, ¿e tak. Cztery lata temu mówi³ Pan, ¿e bestiê neoliberalizmu trzeba dobiæ. No i co?

Prof. Grzegorz Ko³odko jest dyrektorem Centrum Badawczego Transformacji, Integracji i Globalizacji TIGER w Akademii Leona Koźmiñskiego, autorem kilkudziesiêciu ksi¹¿ek z dziedziny ekonomii, konsultantem organizacji miêdzynarodowych. Wyk³ada³ na wielu uczelniach zagranicznych, w latach 1994-97 i 2002-03 by³ wicepremierem i ministrem finansów.

i w tym roku, gdybyśmy prowadzili politykê gospodarcz¹ polegaj¹c¹ na ucieczce do przodu – tak by poprzez nakrêcanie zagregowanego popytu pañstwa, producentów, gospodarstw domowych, sk³aniaæ przedsiêbiorców i do wzrostu wydajności pracy, i do zwiêkszania aktywności zawodowej mieszkañców. D z i ê k i t e m u m o ¿ n a by ³ o by uruchamiaæ rozmaite projekty inwestycyjne, które z kolei zapewni³yby wzrost zatrudnienia w przysz³ości. Tak siê jednak nie stanie, w tym roku tempo wzrostu PKB wyniesie oko³o 1 proc., w przysz³ym poni¿ej 2 proc. Bezrobocie bêdzie rosn¹æ – a rz¹d bêdzie zwalaæ od-

powiedzialnośæ na kryzys światowy, zamiast na kryzys swej polityki gospodarczej. Myślê, ¿e cz³onkowie rz¹du chcieliby mieæ 4 proc. wzrost PKB i mniejsze bezrobocie. £atwiej by im siê rz¹dzi³o.

Chcieliby, ale nie s¹ w stanie tego osi¹gn¹æ – ze wzglêdu na brak umiejêtności i rozmaite uwar unkowania polityczne, ideologiczne, psychologiczne. A niektórzy wcale by nie chcieli, bo maj¹ inaczej sformu³owane cele. Nie interesuje ich wzrost gospodarczy i zatrudnienie, lecz op³acalnośæ kapita³u. Bezrobocie dotyczy tych, którzy s¹ bezrobotni oraz ich bliskich. Op³acalnośæ kapita³u dotyczy zaś tych,

którzy go maj¹. Dlatego, z ich punktu widzenia, im wy¿sze maj¹ byæ zyski z kapita³u, tym ni¿sze powinny byæ p³ace. Dla obecnego rz¹du bezrobocie to tylko efekt uboczny. Co wiêc dla niego jest wa¿ne?

Najwa¿niejsze jest utrzymanie mo¿liwie niskiego deficytu bud¿etowego - tak¿e kosztem wydatków, które mog³yby sprzyjaæ o¿ywieniu koniunktury i podniesieniu poziomu zatrudnienia. Reszta siê nie liczy. Preferencj¹ tego rz¹du z pewności¹ nie jest zwiêkszenie poziomu zatrudnienia. Nie jest tym tak¿e zainteresowany NBP, który troszczy siê g³ównie o to, ¿e nie mo¿e trafiæ w cel inflacyjny, który sam sobie

Niestety, nie dobito jej ani u nas, ani na świecie. Ca³y czas bryka i fika, mimo, ¿e kompletnie kompromituje siê w oczach ludzi uczciwych i roztropnych. To neoliberalizm doprowadzi³ do obecnego kryzysu, który doskwiera tak¿e w Polsce – mimo, ¿e nie mamy jeszcze recesji. Trzeba jednak zaproponowaæ coś lepszego, zamiast tylko werbalnie potêpiaæ tê dewiacjê gospodarki rynkowej, która polega na celowym os³abianiu pañstwa, by poprzez rozregulowanie rynków finansowych i redystrybucjê bud¿etow¹ bogaciæ nielicznych kosztem wiêkszości. Neoliberalizm to wielkie oszustwo naszych czasów i g³ówny autor masowego bezrobocia, zw³aszcza w krajach lepiej i średnio rozwiniêtych. To neolibera³owie g³osz¹ te¿ brednie, ¿e niskie podatki poprawiaj¹ sytuacjê gospodarcz¹. A nie poprawiaj¹?

Za³ó¿my, ¿e ktoś, kto ma 1 mln z³. dochodu rocznego zap³aci³ 100 tys. podatku wiêcej i jednocześnie zosta³a podniesiona kwota wolna od podatku. Dziêki temu tysi¹c ludzi ubogich bêdzie mieæ 100 z³ wiêcej. Wielkośæ popytu zostaje taka sama, ale g³êboko zmienia siê jego struktura. Ci ludzie, poniewa¿ s¹ ubo¿si, przeznacz¹ swe 100 z³ przede wszystkim na podstawowe towary i us³ugi, wytwarzane w kraju. Dziêki temu, ¿e wzrośnie popyt na te dobra, trzeba bêdzie zwiêkszyæ zatrudnienie. Ten zaś, komu zosta³o 900 tys., nadal bêdzie bogaty i byæ mo¿e w ogóle nie zmniejszy swego popytu. Taki jest efekt podniesienia podatku dla zamo¿nych. Natomiast niskie podatki poprawiaj¹ sytuacjê materialn¹ bogatych kosztem wiêkszości – poniewa¿

pozbawiaj¹ pañstwa środków, które mog³yby zostaæ skierowane na tworzenie warunków dla rozkwitu prywatnej przedsiêbiorczości i aktywizacjê zawodow¹ ludności. Dlaczego nie podejmujemy takich dzia³añ w Polsce?

Dlatego, ¿e potrzeba do tego pañstwa sprawnego, wolnego od korupcji, niezbiurokratyzowanego, skutecznego – czyli nie takiego, jakie jest pod obecn¹ w³adz¹. Podobne dzia³ania by³yby sprzeczne z pogl¹dami nadwiślañskich neolibera³ów, niektórych po¿al siê Bo¿e, tzw. znanych ekonomistów, oraz z interesem tych, którzy nie chc¹ traciæ wspomnianych stu tysiêcy. Oni mog¹ sobie pozwoliæ na skuteczne przekonywanie, sponsorowanie niektórych instytutów, uczelni i wydzia³ów, dawanie reklam do niektórych gazet. Polscy neolibera³owie nie chc¹ przyznaæ, ¿e ju¿ dwa razy – w 1993 i 2001 r. – trzeba by³o wyprowadzaæ Polskê z zapaści gospodarczej, w jak¹ j¹ wtr¹cili sw¹ polityk¹. Dziś po raz trzeci zmierzaj¹ w kierunku zaniku wzrostu gospodarczego. Jakimi jeszcze sposobami mo¿na odwróciæ tê tendencjê?

W nowej ksi¹¿ce „Dok¹d zmierza świat. Ekonomia polityczna przysz³ości” proponujê odrzucenie zarówno doktryny i praktyki neoliberalnej, jak i pañstwowego kapitalizmu – i pójście drog¹, któr¹ określam jako nowy pragmatyzm. To koncepcja polityki gospodarczej, pokazuj¹ca, ¿e równoczesne po³¹czenie rozkwitu prywatnej przedsiêbiorczości oraz spójności spo³ecznej mo¿liwe jest nie tylko w krajach bogatych, o d³ugich tradycjach spo³ecznej gospodarki rynkowej, lecz i w niektórych dopiero emancypuj¹cych siê. Trzeba te¿ rozwa¿yæ – w dalekiej perspektywie – dzielenie siê prac¹, tak, by starcza³o jej dla wiêkszej grupy ludzi. Na przyk³ad, mo¿na wyd³u¿yæ weekend do trzech dni lub skróciæ czas pracy do sześciu godzin dziennie. Albo odejśæ od nadgodzin i nie zatrudniaæ dziesiêciu osób na dwanaście godzin, lecz piêtnaście na osiem. Nie bêdzie to proste, zw³aszcza ¿e mo¿e powodowaæ spadek zarobków, ale mo¿liwe, zw³aszcza w krajach o najwy¿szym stopniu rozwoju. Polska do nich nie nale¿y, jednak i u nas nale¿y rozwa¿yæ ograniczanie czasu pracy po to, by zmniejszaæ bezrobocie i zwê¿aæ obszary wykluczenia spo³ecznego. ROZMAWIA£ ANDRZEJ DRYSZEL


12 str. 2 – 7

DZIENNIK TRYBUNA str. 8 – 9

str. 10 - 11

str. 12

SPOŁECZNIE

środa 1 maja 2013 str. 13

str. 15

fot. MARIUSZ GACZYÑSKI/EAST NEWS

str. 16

SPOŁECZNIE

Wszyscy są odwróceni Prokuratura umorzy³a śledztwo w sprawie tragicznej śmierci dzia³aczki lokatorskiej Jolanty Brzeskiej, której tl¹ce siê zw³oki znaleziono w Lesie Kabackim w marcu 2011 r. Pañstwo polskie, które uparcie odmawia wsparcia najemcom sprywatyzowanych budynków komunalnych pokaza³o tym samym, ¿e nie jest w stanie reagowaæ nawet w przypadkach, gdy leje siê krew. Lokatorzy nie s¹ ulubieñcami elit. Neoliberalny system wartości, w którym liczy siê g³ównie pieni¹dz i to, w co pieni¹dz mo¿na obróciæ – w³asnośæ – eliminuje z grona godnych uwagi ludzi, których status spo³eczny w jakikolwiek sposób wskazuje na to, ¿e mog¹ byæ s³abszymi graczami w rynkowej grze. W szczególnym stopniu dotyczy to najemców lokali komunalnych. Samotnośæ lokatora

Brak mo¿liwości zdobycia dachu nad g³ow¹ poprzez kupno czy najem mieszkania na rynku nie dotyczy w Polsce bynajmniej tylko osób ubogich, bo z problemem tym mierzy siê te¿ ni¿sza klasa średnia. Ale stygmatyzacja lokatorów w oczach opinii publicznej robi swoje – tam gdzie rzekomo tylko ubodzy i niezaradni, nie ma wielkich nazwisk, sponsorów, g³ośnych eventów. Jest pogarda, czasem artyku³owa³a wprost przez samorz¹dowych kacyków (by³y burmistrz sto³ecznej dzielnicy Wawer, który sam uw³aszczy³ siê na komunalnym mieszkaniu, mia³ zwyczaj mawiaæ, ¿e „Polska nie jest od rozdawania mieszkañ“). Có¿ to za marny elektorat ci lokatorzy dla Ryszarda Kalisza, Donalda Tuska czy Jaros³awa Kaczyñskiego… Ludzie nie s¹ wa¿ni – narzucon¹ przez konstytucjê ustawê o ochronie lokatorów pisze siê w resortach zajmuj¹cych siê infrastruktur¹ techniczn¹, rz¹d Marka Belki wspierany decyzjami Trybuna³u Konstytucyjnego znosi limitowanie wysokości czynszu, wyrok spo³ecznego nieistnienia (eksmisji) mo¿na otrzymaæ, jak w latach stalinizmu karê śmierci – w niespe³na pó³ godziny. Pospieszne s¹dy, bezwzglêdni komornicy, kamienicznicy w³amuj¹cy siê do mieszkañ przy bierności policji lub odcinaj¹cy media, masa spraw do których za³atwienia brakuje procedur. I nader wszystko dobrej woli, bo komu by siê chcia³o u¿eraæ w obronie skazanych na spo³eczn¹ śmieræ. Lokatorzy musz¹ broniæ siê sami, a je¿eli ktoś im

pomo¿e ze świata polityki, to jedynie ci, których opinia publiczna uwa¿a za niepowa¿nych dziwaków – anarchiści czy przedstawiany jako naiwny idealista Piotr Ikonowicz. G³ówny ciê¿ar spadnie jednak na samych poszkodowanych, a przeciwnika maj¹ nie lada. Trzeba niezwyk³ego uporu, hartu i odwagi, aby podj¹æ walkê i z t³umów ludzi przewijaj¹cych siê przez organizacje lokatorskie tylko nieliczni bêd¹ w stanie wejśæ do gry na równych zasadach, z podniesion¹ dumnie g³ow¹ i bez kompleksów. Śmieræ po raz pierwszy

Ta k a j e s t w ³ a ś n i e J o l a n t a Brzeska. Emerytowana urzêdniczka, której oczkiem w g³owie jest pomoc córce w opiece nad ukochanym wnukiem dotkniêtym chorob¹ Aspergera. Twarda, odwa¿na, solidarna z innymi, posiadaj¹ca umiejêtności spo³eczne i instynkt prawny pozwalaj¹cy za zapisami prawa dostrzec z³o¿onośæ sytuacji, a czasem i rozwi¹zanie. Przyjazna wobec ludzi, umiej¹ca s³uchaæ, dysponuj¹ca wiedz¹ – czasem na szkoleniu prawnym potrafi zrozumieæ sytuacjê i zaproponowaæ rozwi¹zanie szybciej ni¿ sam szkol¹cy. A jednocześnie niem³oda ju¿ wiekiem kobieta, która uczciwie przepracowa³a ca³e ¿ycie i chcia³aby spokojnie do¿yæ swych dni, niekoniecznie zreszt¹ w mieszkaniu, którego metra¿ sprawi³, ¿e po wojnie zakwaterowano tam liczn¹ rodzinê. Ale mo¿liwości zamiany lokalu nie ma, jest za to reprywatyzacja, która podstawê materialn¹ jej ¿ycia odda³a w rêce ludzi bezdusznych, którzy d¹¿¹ do „opró¿nienia lokalu“. I nie tylko jej, bo Jola nie przychodzi do ruchu lokatorskiego sama – wraz z ni¹ Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów zak³ada m.in. jej m¹¿ Kazimierz. Sympatyczny, spokojny mê¿czyzna (mniejszośæ w organizacji, bo w walce o konkretne dobro jakim jest prawo do mieszkania nigdy nie by³o problemu z nierównowag¹ reprezentacji p³ci piêknej). W nied³ugim

czasie umrze i choæ diagnoza lekarska wska¿e naturaln¹ przyczynê śmierci, nikt ze znaj¹cych ma³¿eñstwo Brzeskich nie bêdzie mia³ w¹tpliwości, ¿e stres wywo³any nêkaniem przyczyni³ siê do zgonu. Nikt te¿ – niestety – nie bêdzie specjalnie zaskoczony, bo przemoc mieszkaniowa sp³ywa krwi¹ od lat. Wieszaj¹cy siê z poczucia bezsilności po kilkusetprocentowej podwy¿ce czynszu emeryci i ludzie umieraj¹cy po eksmisji do tzw. pomieszczenia tymczasowego (kot³owni, magazynu, baraku) to tylko czubek góry lodowej. S¹ jeszcze śmierci „naturalne“, gdzie strach, stres zwi¹zany z zad³u¿eniem czy eksmisj¹ toczy jak nowotwór, codziennie, konsekwentnie, pozbawia si³ i radości ¿ycia. Śmieræ po raz drugi

Jolanta Brzeska nieustannie odczuwa cierpienie. Od przejêcia mieszkania przez prywatnego w³aściciela a¿ po marzec 2010 r., kiedy rêka oprawcy oblewa j¹ substancj¹ ³atwopaln¹ i skazuje na straszliwe cierpienie. Nêkana przez nadmierne ¿¹dania czynszowe, zmuszona przeganiaæ ludzi w³amuj¹cych siê do jej mieszkania, po śmierci mê¿a za³amuje siê na krótki czas, staje siê bardziej nerwowa, zaczyna rozumieæ, ¿e jest w matni. Nie jest w stanie p³aciæ zawy¿onego czynszu, a s¹d nie chce uznaæ jej prawa do lokalu socjalnego. Ale z tego stanu stosunkowo szybko siê wydobywa. Nie mo¿e byæ inaczej, bo jej walka to nie tylko wojna o prawo do ¿ycia, ale te¿ batalia o godnośæ, o pokazanie światu, ¿e nie zgadza siê na poni¿enie, degradacjê, sprowadzenie do ludzkiej masy upad³ościowej. Próbuje wykorzystaæ swój talent prawny, ale system zawodzi j¹ jak tysi¹ce innych. Poza rodzin¹ i pr zyjació³mi z ruchu lokatorskiego wszyscy s¹ odwróceni, ochrona pañstwa przed wyzyskiem i przemoc¹ okazuje siê fasad¹, a urzêdnicy i politycy miejscy odpowiadaj¹ fa³szywym wspó³czuciem za którym nierzadko czai siê szy-

derstwo. Potwornośæ mordu nie powinna ukrywaæ faktu, ¿e jest to dope³nienie ca³ego ci¹gu cierpieñ. Zbrodnia na Jolancie Brzeskiej nie koñczy upokorzeñ, jakim poddano j¹ sam¹ i jej rodzinê. Śmieræ aktywistki spo³ecznej zaanga¿owanej w walkê o prawa osób wykluczanych z prawa do dachu nad g³ow¹, pozostaj¹cej w d³ugotrwa³ym osobistym sporze z kamienicznikiem znanym z bezwzglêdnego d¹¿enia do realizacji swoich zysków prokuratura zinterpretowa³a jako samobójstwo. Na miejscu zdarzenia nie zabezpieczono nale¿ycie śladów – czêśæ przedmiotów nale¿¹cych do zmar³ej przyjaciele z WSL znaleźli nieopodal. A specjalisty od przejmowania kamienic, któremu ośmieli³a siê przeciwstawiæ Jolanta Brzeska, nic nie sk³oni do rezygnacji z maksymalizowania zysku. Roszczenia z tytu³u czynszu kieruje on w stronê córki, Magdy Brzeskiej – choæ jasne jest, ¿e ta realnie nie zamieszkiwa³a z matk¹ w tym czasie – i s¹ to ¿¹dania opiewaj¹ce na dziesi¹tki tysiêcy z³otych, które samotn¹ matkê opiekuj¹c¹ siê niepe³nosprawnym dzieckiem s¹ w stanie wrzuciæ na ca³e ¿ycie w koszmar komorniczej niewoli. Nie umieliśmy jej pomóc

Jolantê Brzesk¹ zna³em osobiście, co poczytujê sobie za zaszczyt. Jak wiele osób z ruchu lokatorskiego mia³em mo¿liwośæ obserwowaæ z jak¹ odwag¹ i uporem toczy³a bój o prawo do godnego ¿ycia oraz zachowanie godności zwyczajnie ludzkiej, jak cierpia³a, ale walczy³a o siebie i nie zapomina³a pomagaæ innym. Jak inni próbowa³em jej pomóc i jak inni nie umia³em, gubi¹c siê w g¹szczu niedorzeczności prawa, bier ności samor z¹dowców, zach³anności kamie-

niczników i obojêtności ludzkiej Poni¿ana obojêtności¹ instytucji gardz¹cych prawami obywateli i brutalności¹ ludzi myśl¹cych tylko o zysku, osaczona, nie rezygnowa³a z walki i nie trzeba by³o prawie dwóch lat na sporz¹dzenie portretu psychologicznego by wiedzieæ, ¿e lansowana od pocz¹tku przez śledczych teza o samobójstwie jest naci¹gana. Obce jest mi rzucanie oskar¿eñ bez pokrycia, ale nieudolnośæ prowadzonego postêpowania ka¿e pytaæ bez ogródek, czy intuicyjne przekonanie o tym, kto móg³ siê przyczyniæ do śmierci spokojnej kobiety, która pozostawa³a tylko w jednej sytuacji konfliktowej, jest rzeczywiście bez pokrycia. Bez w¹tpienia decyzja o umorzeniu śledztwa w sprawie Jolanty Brzeskiej stanowi wyraźny sygna³, ¿e pañstwo polskie nie chce lub nie jest w stanie skutecznie chroniæ aktywistów spo³ecznych przed przemoc¹ i ¿e nie musimy spogl¹daæ za nasz¹ wschodni¹ granicê, aby zobaczyæ jak wiele mo¿e kosztowaæ dzia³alnośæ dla dobra wspólnego. Dla setek czy mo¿e ju¿ tysiêcy lokatorów w prywatyzowanych zasobach – tak¿e tych tocz¹cych spór z kamienicznikami tak dobrze znanymi Jolancie Brzeskiej – brzmi to jak srogie ostrze¿enie i maj¹ oni prawo zadawaæ pytanie, czy nie taki by³ cel sprawców zbrodni. O Jolancie Brzeskiej nie wolno nam zapomnieæ, tak jak ona nie zapomina³a o innych. I nie wolno nam przestaæ ¿¹daæ ukarania sprawców mordu, bo jeśli bêdziemy zapominaæ o tych, którzy potrafi¹ wyjśæ ponad biernośæ i podejmowaæ ryzyko walki o lepszy świat, to nie bêdziemy godni praw, o które zabiegamy. ANDRZEJ SMOSARSKI


WYWIAD str. 2 – 7

str. 8 – 9

środa 1 maja 2013 str. 10 - 11

str. 12

str. 13

str. 15

str. 16

DZIENNIK TRYBUNA

‚‚ W starej encyklopedi hasło „1 Maja” jest. Z nowej zniknęło,

13

bo kojarzyło się autorom wyłącznie z komuszym świętem rodem z PRL-u Bogdan Michalski

WYWIAD

W pochodzie nie idzie się po to, żeby iść fot. EAST NEWS/WOJTEK £ASKI

– Rozmowê o tym, jak w PRL-u organizowano pochody 1-majowe, zaproponowa³am sześciu osobom. Wszyscy odprawili mnie z kwitkiem. Wstydz¹ siê tego, co robili?

– Raczej czuj¹, ¿e tzw. klimat polityczny nie sprzyja takim wspomnieniom. W domu do dziś mam 4-tomow¹ Encyklopediê Powszechn¹ PWN, wydan¹ w latach siedemdziesi¹tych ubieg³ego wieku. Has³o „1 Maja“ w niej jest, bo byæ powinno. Ale mam te¿ encyklopediê now¹, która ukaza³a siê ju¿ w tzw. wolnej Polsce. Tomów przyby³o, za to has³o zniknê³o, bo pewnie autorom kojarzy³o siê wy³¹cznie z komuszym świêtem rodem z PRL-u. A przecie¿ gdyby poszperali w źród³ach bez trudu by siê dowiedzieli, ¿e to świêto ustanowi³a w roku 1889 II Miêdzynarodówka dla upamiêtnienia wydarzeñ, które mia³y miejsce w pierwszych dniach maja 1886 roku w Chicago. Trwa³ tam wtedy strajk, który by³ czêści¹ ogólnokrajowej kampanii na rzecz wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Na ziemiach polskich po raz pierwszy obchodzono to świêto ju¿ w roku 1890, w Warszawie. – Pamiêta Pan dowcip, który kr¹¿y³ po kraju pod koniec Polski Ludowej: – Czym siê ró¿ni uczestnik pochodu 1 Maja z czasów PRL od uczestnika przedwojennego? Przed wojn¹ uczestniczyli w pochodzie ci, którzy siê nie bali, a w PRL-u w pochodzie id¹ tacy, którzy siê boj¹.

– Gdyby ten dowcip kr¹¿y³ po Polsce stalinowskiej, za ksiêdzem profesorem Józefem Tischnerem powiedzia³bym: świêta

prowda. Gdyby dotyczy³ Polski za W³adys³awa Gomu³ki, powiedzia³bym: ty¿ prowda. Obecnośæ na pochodach wtedy rzeczywiście by³a obowi¹zkowa. Ale później to ju¿ tylko gówno prowda. Nikt nikogo nie zmusza³, nawet partia w³asnych cz³onków! Przypomnê, ¿e najwiêcej, bo ponad 200 tysiêcy warszawiaków, nale¿a³o do PZPR na pocz¹tku lat siedemdziesi¹tych ubieg³ego wieku. A w pochodach 1-majowych w tym samym czasie uczestniczy³o – góra! – 100 tysiêcy ludzi. W tym mój kilkuletni syn i jego rówieśnicy, którzy zamiast transparentów z has³ami „Naród z parti¹! Partia z narodem!“, w jednej r¹czce trzymali loda Bambino, a w drugiej kilka kolorowych balkoników. Szlag mnie trafia, kiedy s³yszê dzisiaj wyznania w rodzaju: chodzi³em na pochody, bo inaczej mia³bym problemy w pracy… – Talonu na samochód bym nie dosta³, skierowania na wczasy…

– Nonsens! W czasach tzw. wczesnego Gierka zadowoleni konserwatorzy zabytków maszerowali w pochodach, bo Gierek obieca³ odbudowê Zamku Królewskiego. Robotnicy z FSO, bo wiedzieli, ¿e bêd¹ produkowaæ nowe samochody, fiaty. Ci z Ursusa cieszyli siê z kolei, ¿e powstanie nowa linia produkcyjna traktorów. Aktorów te¿ nikt nie zniewala³. Nie tylko szli w pochodzie, ale siê jeszcze k³ócili o to, kto bêdzie wrêcza³ kwiaty Gierkowi, a kto Jaroszewiczowi i Jab³oñskiemu. Najwa¿niejszy by³ oczywiście I sekretar z, wiêc wszyscy chcieli uderzaæ z bukietem do niego. Nie przesadzam. W tamtych latach by³em

– Jak to siê sta³o, ¿e e zastêpca êp dyrektora Teatru Narodowego arodowego g zosta³ organizatorem m pochodów 1-majowych? wych? y

– W 1980 roku zosta³em sekretarzem Komitetu etu Warszawskiego PZPR. Pochody ochody trafi³y mi siê „z rozdzielnika“, lnika“, krótko mówi¹c – wnika³yy z przydzia³u obowi¹zków. – Nie mia³ Pan ochoty otyy odmówiæ?

– A dlaczego mia³bym bym odmówiæ? Praca jak ka¿da inna. chocia¿ czasy, to fakt, by³yy trudne. Stan wojenny, Solidarnośæ, rnośæ, tu pochód oficjalny, tam m opozycyjny. Uprzedzê kolejne pani pytanie: nie ¿a³ujê, ¿e organizowa³em ganizowa³em wtedy pochody. Nie ie wstydzê siê tego. Dziêki temu, ¿e nauczy³em siê organizowaæ du¿e manifestacje, w 1987 roku ku poproszono mnie, abym przygotowa³ ygotowa³ wizytê w Warszawie e Jana Paw³a II, a rok później wizytê Michai³a Gorbaczowa. To dopiero opiero by³y wyzwania! Zw³aszcza a to pierwsze. Wizytê papiesk¹ organizowaliśmy rganizowaliśmy wspólnie z kuri¹ warszawsk¹, a dok³adniej z kancler zem Królem, który by³ wtedy praw¹ rêk¹ kardyna³a Glempa. empa. Do dziś pamiêtam nasze debaty ebaty na temat krzy¿a na Pa³acu Kultury. Ustaliliśmy, ¿e o ten krzy¿ zadba strona kościelna. Zadba³a tak, ¿e strona partyjno-rz¹dowa o-rz¹dowa

wci¹¿ uwa¿a³a, ¿e krzy¿ jest za du¿y, a nasi adwersarze, ¿e wprost przeciwnie – jest ci¹gle za ma³y. Ale wizyta papie¿a siê uda³a, i to jeszcze jak. Nie by³o ¿adnej wpadki. – A przy organizowaniu pochodów 1-majowych by³y?

– Ja na szczêście ich unikn¹³em. Ale mogê pani opowiedzieæ dwie zabawne historie. W latach sześædziesi¹tych w witrynie apteki na Starym Mieście w³aściciel wywiesi³ has³o: „Niech siê świêci 1 Maja!“ Nie przys³oni³ jednak napisu „świe¿e pijawki“, a ten znalaz³ siê nad portretami Gomu³ki, Cyrankiewicza i Spychalskiego. Niez³a wpadka. Dekadê później coś podobnego zdarzy³o siê w sklepie z mêskimi koszulami na Nowym Świecie. W witrynie tego sklepu pracownicy, jak Bóg przykaza³, umieścili has³a pierwszomajowe, ale zapomnieli pozbyæ siê tego, które widnia³o tam na co dzieñ, a brzmia³o tak: „Świata nie zmienisz, ale koszulê móg³byś!“. Jakiś „¿yczliwy“ doniós³ o tym do Komitetu Warszawskiego i sekretarz dzielnicy Śródmieście musia³ p r ze ko n a æ k i e row n i k a sklepu, ¿eby na ten jeden dzieñ zrezygnowa³ z napisu, który jest „trochê za bardzo defetystyczny“… W tym momencie przypomnia³a mi siê jedna moja wpadka. Ostatni pochód, który organizowa³em, odby³ siê 1 maja 1989 roku, tu¿ przed wyborami parlamentarnymi. Wymyśli³em wtedy has³o „Z nami

bezpieczniej!“, z nami, czyli oczywiście z parti¹. Has³o dumnie wisia³o na hotelu Metropol. Bior¹c pod uwagê to, co siê sta³o 4 czerwca, przesadzi³em. – Zgodzi³by siê Pan organizowaæ pochody w III RP, na przyk³ad ten tegoroczny?

– Chyba nie. Pochody maj¹ sens wtedy, gdy siê chce coś wykrzyczeæ – równie dobrze radośæ, jak gniew. Do radości nie mamy powodów, do gniewu a¿ za du¿o. Rzecz w tym, ¿e wspó³czesna polska lewica nie za bardzo siê tym przejmuje. Nie skupia wokó³ siebie tych, którzy czuj¹ siê pokrzywdzeni, zmarginalizowani, od odrzuceni. Nie krzyczy w ich imieniu. Có¿ wiêc mia³bym organizowaæ? Ludzi, którzy id¹ w pochodzie tylko po to, ¿eby iśæ? Bez sensu. ROZMAWIA£A: HALINA RETKOWSKA

fot. ANDRZEJ IWAÑCZUK/REPORTER

Rozmowa z Bogdanem Michalskim, by³ym sekretarzem Komitetu Warszawskiego PZPR.

zastêpc¹ dyrektora w Teatrze Narodowym. Dyrektorem by³ Adam Hanuszkiewicz. Co roku obserwowa³em te awanturki. Pamiêtam te¿, ¿e pan Adam po ka¿dym pochodzie zaprasza³ nas do hotelu Forum, gdzie przy piwku i kawie godzinami rozprawialiśmy o teatrze, o polityce, o czym siê da³o. Fajne by³y te spotkania, barwne i radosne… A skoro ju¿ o aktorach mowa, opowiem pani anegdotê zwi¹zan¹ z 1 Maja i dwoma wspania³ymi artystami. Roman K³osowski i Jan Świderski po ka¿dym pochodzie udawali siê do knajpki na Starym Mieście na pierogi i wódeczkê. czkê. Któregoś roku podczas takiego ego spotkania Świderski pyta pana Romka: – Jak ci siê podoba³em a³em na ostatniej premierze w Ateneum? No to K³osowski zaczyna: czyna: – Ca³kiem nieźle by³o, ale tu mog³eś zrobiæ przerwê, tu na twoim miejscu ja bym to o rozegra³ tak, tu tak… Świder s³ucha, ³ucha, s³ucha, wkurza siê coraz bardziej i nagle jak nie wrzaśnie: Komsomolec, szczerotka, k…! Nie ma pierogów! Nie ma wódeczki! Wynocha!!! Dopiero ¿ony ony pogodzi³y obu panów. I by³yy pierogi, by³a wódeczka.


POPKULTURA

środa 1 maja 2013

14

Czerwony dywan i zasyfia³e zaplecze...

HORYZONTY

zdobyæ ¿ycie idealne, czyli zostaæ wartościowym przedmiotem:

skiego boksera, bo aktualnie kobiecie nie wolno byæ a¿ tak zachwycon¹ ofiar¹ a teraz planuje z Brownem ślub. Gazetê bulwersuje to, ¿e na weselu Rihanna chce podaæ swoim gościom jointy. Serio? To jest skandal? ¯e kilkadziesi¹t osób na dalekim Barbadosie zapali zio³o? Czy to przypadkiem nie jest legalne w wielu krajach? Czasem te¿ mnie zastanawia, czy to jeszcze piosenkarka, czy ju¿ tylko „gwiazda” skoro nie znam ¿adnego jej kawa³ka a wiem kiedy zmar³a jej babcia i ¿e lubi striptizerki. Aha, mog³abym te¿ z pamiêci narysowaæ j¹ w bikini, bo codziennie serwuje swoim „fanom” ekspozycjê samej siebie, która wed³ug mojej wra¿liwości oscyluje miêdzy pornografi¹ a wiwisekcj¹. Ale kolorowa gazeta najwyraźniej popiera kobiety, które pozwol¹ siê fizycznie wykorzystaæ, aby

byæ piêkn¹, bogat¹ i nic nie robiæ. Horyzont wartości kolorowego magazynu mówi o okolicznościach, w jakich przysz³o nam ¿yæ na co dzieñ. To on wskazuje na preferowane dziś „zrozumia³e same przez siê” marzenia. Z tych marzeñ (piêkno, bogactwo, nicnierobienie) najprêdzej przyjdzie nam nic nie robiæ, ale raczej nie w atmosferze konsumpcji kokainy w basenie, tylko ziemniaków z cebul¹ w wynajêtym mieszkaniu. Myśla³am sobie jak wielu moich znajomych: „ci goście na bilbordach i w TV powinni byæ jakimikolwiek wzorcami i musz¹ mieæ dla mnie znaczenie? Spo³eczeñstwo to b a n d a g ³ u p c ó w, g w i a z d y popkultury to ich przedstawiciele w panteonie ¿enady. Ja czujê, ¿e wyznajê po prostu inn¹ religiê, mieszkam w innym kraju i pos³ugujê siê innym jêzykiem. To (...) jest dla mnie tylko zadziwiaj¹cym przyk³adem odrêbności kulturowej i cywilizacyjnej. Mogê p i s a æ o t y m m o n o g r a fi e , szkice, wiersze albo namalowaæ obrazek. To mnie nie dotyczy.” Po j a k i m ś c z a s i e d o t a r ³ o do mnie jednak, ¿e to tylko czcze przechwa³ki. ¯e ¿yjê w świecie, w którym rzesze ludzi wpadaj¹ w histeriê na widok innych ludzi bez wyraźnego powodu poza tym, ¿e widzieli ich ju¿ w swoich domach przez dzia³aj¹ce na pr¹d okienko.Udawanie, ¿e popkultura to pierdo³y to ignorancja. Nie ¿yjesz gdzie indziej. Wzorcem „dobrego ¿ycia” w modelu dominuj¹cym s¹

l u d z i e - b i l b o rd y, chodz¹ce reklamy.

fot. ROLAND OKOÑ

W d w u t y g o d n i k u „ Pa r t y ” , w rubryce „Party kocha, Party szlocha”, w dziale „szlocha” pojawi³a siê Rihanna. Sytuacja ta mia³a miejsce kilka tygodni temu i w zasadzie nie by³a niczym niezwyk³ym. Zwróci³ jednak moj¹ uwagê fakt, ¿e dwutygodnik nie szlocha dlatego, ¿e kilka dni wcześniej Riri zamieści³a w sieci zdjêcie, na którym wypina go³e pośladki w pozycji symuluj¹cej ostre dymanko. Dwutygodnik nie szlocha te¿ dlatego, ¿e dziewczyna wróci³a do Chrisa Browna, który sklepa³ j¹ parê lat temu w drodze na rozdanie nagród Grammy. Zdjêcia pobitej wokalistki by³y wszêdzie, wygl¹da³a naprawdê kiepsko, ale zamiast zaanga¿owaæ siê w kampanie antyprzemocowe, Riri nagra³a p³ytê w klimacie sado-maso, „oczyści³a siê” tym ze z³ych wspomnieñ, jakiś czas udawa³a, ¿e rzuci³a dam-

DZIENNIK TRYBUNA

Codzienna lektura Pudelka utwierdza mnie w pr zekonaniu, ¿e war to przygl¹daæ siê tym cyrkowcom w przezroczystościach, którzy ¿yj¹ z t e g o, by n a s z a b a w i a æ opowieściami o swoich imp l a n t a ch i n a r ko t y kowych eskapadach. To, co wydaje siê równoleg³ym, baśniowosensacyjnym światem szo³biznesu jest niczym innym jak przegiêtym, zniekszta³conym przez powierzchowny blichtr i photoshopa odbiciem ca³ego

spo³eczeñstwa, jego aspiracji, bol¹czek i wad. Poniewa¿ Pudelek jest moim pierwszym, ale nie jedynym źród³em infor macji, wiedzia³am, ¿e pierwsza polska nekrocelebrytka, je¿d¿¹ca konno w bikini mama Madzi jest obracana na wszystkie strony przez dwa lata, ¿eby ³atwiej by³o nie wspominaæ o bardziej przecie¿ okrutnej i tajemniczej sprawie spalenia Jolanty Brzeskiej. Ch³amowate magazyny ratuj¹ dupê ludziom, którzy generuj¹ prawdziwe problemy. Masowa rozrywka – festyn tematów zastêpczych – na przemian podwa¿a i potwierdza, ¿e „es-

acji?)”. Z jego programu dowiem siê o Polsce i świecie du¿o mniej, ni¿ z gazety za dwa z³ote. Fars¹ szo³biznesowych odbiæ wraca tragedia historii, które widzê, kiedy wychodzê z domu. Ogl¹daj¹c

zdjêcia ze ścianek i czerwonych dywanów pamiêtam, ¿e s¹ one rozk³adane w centrach handlowych i pamiêtam, jak takie centrum wygl¹da naprawdê, z zasyfia³ym zapleczem, przekrêtami na warzywach w jedzeniowej sieciówce, miejscem, gdzie

‚‚

Udawanie że popkultura to pierdoły jest ignorancją. Nie żyjesz gdzie indziej tetyka jest polityk¹”. Przemys³ dostarczania emocji pr zez wra¿enia zmys³owe sta³ siê polem b³ahych bitew o odwrócenie uwagi od prawdziwych problemów. Dlatego to mama Madzi ma miliony ods³on, dwie ksi¹¿ki i zwolnienie jednej naczelnej na koncie, choæ o Brzeskiej móg³by powstaæ serial kryminalny, trzymaj¹cy w napiêciu. Widocznie jednak „normalni ludzie” wol¹ nie wiedzieæ, ¿ e ¿ y j ¹ w r ze c z y w i s t o ś c i ostracyzmu i wykluczenia.

sprz¹taczki chodz¹ paliæ papierosy i dodatkiem 2,5 z³ w skali godziny, jeśli wygl¹dasz na Turka i chcesz pracowaæ w kebabie. Znacznie bli¿ej mi do korytarzy, którymi wprowadzane s¹ dostawy („nie przyjmujemy wózków z tesco!”) ni¿ do wypo¿yczonych tiszertów za 350 z³ i butów za 3 tys., które maj¹, no w³aśnie, co? Olśniæ nas, maluczkich? Zaznaczyæ dystans? Jakby to by³o jeszcze potrzebne. Ilu znasz ludzi, dla których prze-

‚‚

Z programu Lisa dowiem się o Polsce i świecie dużo mniej niż w gazecie za 2zł

Widocznie wol¹ wci¹gaæ se- cena spodni z 1,2 tys. z³ na r ial o centr um handlowym 80 0 jest „świetn¹ okazj¹”? („Galeria”) oraz wierzyæ, ¿e B o wy g l ¹ d a m i n a t o, ¿ e pytanie, gdzie jadaæ, jest na w stabilnym, zadowolonym tyle istotne, by odpowiadaæ centr um „dobrego ¿ycia”, na nie w „najwa¿niejszym” gdzie jest miejsce na jogging programie publicystycznym i shopping, nie ma zbyt wiele w kraju (?) „Tomasz Lis na miejsca na ludzi. Znacznie ¿ywo”. Lis, „najlepszy polski wiêcej osób dwoi siê i troi, dziennikarz” w telewizji pu- robi¹c sztuczny t³ok naoko³o b l i c z n e j z r ów n ¹ p owa g ¹ i udaj¹c, ¿e nale¿y. Czy nie i moc¹ wypowiada siê o „mi- jest przypadkiem tak, ¿e martach polskiej diety, ale nie gines, do którego nale¿ê, tylko”, „wielkim powrocie zajmuje faktycznie wiêcej A n n y G e r m a n z a s p r a w ¹ miejsca, ni¿ opromieniona serialu” i „porodach, które grupa w³aściwa, wyznaczakoñcz¹ siê śmierci¹ dziecka j¹ca normê, o której plotki jelub jego kalectwem w pol- dynie kr¹¿¹, ¿e istnieje? skich szpitalach. (Jak unikn¹æ tych dramatycznych sytu- ILONA WITKOWSKA


15

DZIENNIK TRYBUNA

W WOLNEJ CHWILI

środa 1 maja 2013

TVP 1

TVP 2

TVN

POLSAT

POLSKIE RADIO PR2

5:35 Wodnikowe Wzgórze 6:05 W labiryncie 6:35 W labiryncie 7:10 Kardyna³ Wojty³a Papie¿em – film dokumentalny, Polska 2012 8:05 Noddy w krainie zabawek 8:20 Tabaluga 8:50 Pingwiny z Madagaskaru 9:20 Zwierzêta świata 9:50 Dzika Polska – film dokumentalny, Polska 2012 10:20 Radio Wolności. Tu Rozg³ośnia Polska Radia Wolna Europa. 10:50 Deja vu – komedia kryminalna, Polska/ZSRR 1990 12:50 Natura w Jedynce 14:00 Jaka to melodia? 14:35 Klan 15:10 Podwójne ¿ycie Piotra S. 16:05 Oko w oko z Królem Futbolu 17:00 Teleexpress 17:15 Pogoda 17:25 Jaka to melodia? 18:05 OPOLE! Kocham Ciê! 18:25 Prawdziwe ¿ycie 18:40 Statyści 19:10 Wieczorynka 19:30 Wiadomości 20:00 Sport 20:10 Pogoda 20:15 Pi¹ty Stadion 20:20 Liga Mistrzów 23:40 Gor¹czka – dramat kryminalny, USA 1995 2:35 Tu Stalinogród 3:30 Bia³e ko³nierzyki 4:10 Zagadkowa Jedynka 5:15 Zakoñczenie dnia

6:10 Dwójka Dzieciom 6:35 Dla nies³ysz¹cych – M jak mi³ośæ 7:35 Barwy szczêścia 8:15 Miasto mrówek – film dokumentalny, Wielka Brytania 2011 9:10 Julia Hartwig i Jaros³aw Miko³ajewski 9:50 Oko delfina – dramat obyczajowy, USA 2006 11:40 Gwiazdy w po³udnie – ¯¹d³o – komediodramat, USA 1973 14:00 Familiada 14:40 Rodzinka.pl 15:20 „Zawsze gorzej mo¿e byæ” 16:20 Ciekawski George – film animowany, USA 2006 18:00 Panorama 18:35 Sport Telegram 18:45 Pogoda 18:50 Dobry wieczór z Neo-Nówk¹ 20:05 Barwy szczêścia 20:40 Na dobre i na z³e 21:45 Kino relaks – Dlaczego nie! – Komedia romantyczna, Polska 2007 23:35 Pokój 1408 – horror, USA 2007 1:25 ¯¹d³o – komediodramat, USA 1973 3:30 Dobry wieczór z Neo-Nówk¹ 4:30 Pokój 1408 – horror, USA 2007 6:10 Zakoñczenie dnia

4:55 Uwaga! 5:15 Mango – Telezakupy 7:15 Na Wspólnej 11 7:50 Doradca smaku 8:00 Dzieñ dobry TVN 11:10 Anio³y na boisku – film rodzinny, USA 1994, re¿yseria: William Dear 13:10 Duma: Podró¿ do domu – film przygodowy, USA 2005, re¿yseria: Carroll Ballard 15:10 Miasto cienia – film przygodowy, USA 2008, re¿yseria: Gil Kenan 17:05 Psy i koty – film rodzinny, USA 2001, re¿yseria: Lawrence Guterman 18:55 Doradca smaku 19:00 Fakty 19:25 Sport 19:35 Pogoda 19:45 Uwaga! 20:05 Na Wspólnej 11 20:45 W-11 Wydzia³ Śledczy 21:30 Top Model. Zostañ modelk¹ 22:30 Szybcy i wściekli: Tokio Drift – film sensacyjny, USA/ Niemcy 2006, re¿yseria: Justin Lin 0:35 Surowi rodzice 2 1:35 Uwaga! 1:50 Arkana magii 3:10 Koniec programu

6:00 Yogi Bear Show 6:15 Sylwester i Tweety na tropie 6:45 Scooby Doo, gdzie jesteś?! 7:15 Scooby Doo, gdzie jesteś?! 7:45 Tom i Jerry 8:15 £abêdzie nutki 9:40 Scooby-Doo i śnie¿ny potwór 11:10 Karate Kid III 13:45 Dzia³a Navarony 17:00 Dlaczego ja? 18:00 Pierwsza mi³ośæ 18:50 Wydarzenia 19:20 Sport 19:25 Pogoda 19:30 Świat wed³ug Kiepskich 20:10 Świat wed³ug Kiepskich 20:45 New York Taxi 22:45 Olimpiada 0:45 Nie wk³adaj palca miêdzy drzwi 2:45 Tajemnice losu

0:00 Polskie jazzowe p³yty wszech czasów 0:55 Kalendarium 1:00 Fantazja polska 2:00 Muzyczna Noc Euroradia 6:00 Poranek Dwójki 6:00 Wiadomości 6:15 S³owo na dzieñ 7:00 Wiadomości 7:20 Kalendarium 8:00 Nabo¿eñstwo Kościo³a Chrześcijan Baptystów 9:00 Wiadomości 9:00 Muzyczny Kanon Dwójki 9:30 To siê czyta 11:00 Wiadomości kulturalne 11:45 G³osy z przesz³ości 12:00 Źród³a 13:00 Druga zmiana 15:00 Notatnik Dwójki 16:00 Sir Simon, Pan Witold i Papa Haydn ��� spotkanie z Simonem Rattlem 18:00 Sezon na Dwójkê 19:00 Filharmonia Dwójki 19:10 S³ynne powieści 22:00 Wieczór ze s³uchowiskiem 22:35 Czas na jazz 23:30 Nokturn

Krzy¿ówka

POLSKIE RADIO PR1 0:00 Muzyka noc¹ 3:00 Tak to bywa³o 5:00 Poranne rozmaitości 6:00 Sygna³y dnia 9:00 Cztery pory roku 13:00 Muzyczna jedynka 15:00 Popo³udnie z jedynk¹ 18:00 Wiêcej świata 19:00 Wieczorne rozmaitości 19:25 Jedynka dzieciom 20:00 Wieczorne rozmaitości 21:00 Reporta¿ w jedynce 21:30 Naukowy zawrót g³owy 22:00 Polska i świat 22:35 Kronika sportowa 23:00 Ślady na piasku 23:30 Naukowy zawrót g³owy 23:50 Lektury przed pó³noc¹

T

DZIENNIK RYBUNA

STOPKA REDAKCYJNA REDAGUJE KOLEGIUM Redaktor naczelny: Robert Walenciak Redaktor wydania: Jacek Pawilonis Wydawca: EDUSAT Sp. z o.o. ul. Rydygiera 8 01-793 Warszawa Redakcja: EDUSAT Sp. z o.o. ul. Rydygiera 8 01-793 Warszawa Druk: DRUKARNIA PRASOWA Media Express ul. Jubilerska10 00-939 Warszawa


16

DZIENNIK TRYBUNA

GAZETA WOLSKA

środa 1 maja 2013

Mo¿e byæ gorzej To miejsce w gazecie przewa¿nie przeznaczone jest na jakieś lekkie, pogodne, poprawiaj¹ce nastrój materia³y. K³opot w tym, ¿e w Polsce Tuska i Gowina jakoś takich radosnych informacji brakuje Postanowiliśmy zatem uciec siê do niezawodnej metody pokrzepiania serc: pokazania, ¿e inni miewaj¹ jeszcze gorzej. Poni¿ej autorski i dowolny wybór doniesieñ ze świata – g³ównie z USA, bo to kraj jedyny w swoim rodzaju – wskazuj¹cych, ¿e w Polsce nie jest a¿ tak źle, jak nam siê wydaje.

.W £O

ZI

D

w 2009 roku usi³owali wyleczyæ modlitw¹ zapalenie p³uc. •John D. White, pastor B r a c t wa W s p ó l n o t y C h r y stusa, niewielkiego kościo³a w stanie Michigan, przyzna³ siê do zabicia 24-letniej córki swojej narzeczonej. Jako uzasadnienie poda³ odwieczne pragnienie odbycia stosunku ze zw³okami. Pastor White mia³ na swoim koncie dwa wyroki: za napaśæ obejmuj¹c¹ duszenie i dźganie no¿em oraz za morderstwo. Pierwsz¹ ofiar¹ by³a siedemnastoletnia dziewczyna, druga by³a 10 lat starsza. Pierwszy wyrok by³ w zawieszeniu, za drugi czyn odsiedzia³ 12 lat. Cz³onkowie kongregacji przyznaj¹, ze wiedzieli o przesz³ości White’a, kiedy powierzali mu duszpasterstwo w swoim kościele. • W Wirginii prokurator generalny i republikañski kandydat na gubernatora, Ken Cuccinelli, wyst¹pi³ do stanowego s¹du najwy¿szego z wnioskiem o ponowne rozwa¿enie przyjêtego przez trzyosobowy sk³ad tego s¹du postanowienia dotycz¹cego niekonstytucyjności przepisów, zakazuj¹cych aktów seksualnych z osobami tej samej p³ci. Zdaniem prok. Cuccinelliego, seks oralny

fot

• Po tym jak senat USA odrzuci³ projekty zwiêkszenia kontroli dostêpu do broni, powsta³e po grudniowej masakrze w podstawówce w Newtown, gdzie zginê³o 20 dzieci i sześciu nauczycieli – amerykañskie szko³y zrozumia³y, ¿e musz¹ radziæ sobie z problemem na w³asn¹ rêkê. Kuratorium w Minnesocie zakupi³o 200 tabliczek szkolnych z kewlaru. Tabliczki s³u¿¹ dzieciom do pisania i rysowania, ale mog¹ te¿ byæ u¿yte w charakterze tarczy w razie ataku. Inne szko³y rozwa¿aj¹ zakup kamizelek kuloodpornych dla dzieci – niestety póki co uniemo¿liwia to koszt rzêdu 400 USD za sztukê. Rodzice, nie czekaj¹c na inicjatywê w³adz szkolnych, zaopatruj¹ dzieci w kuloodporne plecaki zdolne zatrzymaæ kulê kalibru 9 mm lec¹c¹ z szybkości¹ 400 m/s.

• Na Islandii karierê robi aplikacja dla smartfonów, która ostrzega w³aścicieli telefonów przed mimowolnymi aktami kazirodztwa. W populacji Islandii, sk³adaj¹cej siê z 320 tys. ludzi, prawdopodobieñstwo pójścia do ³ó¿ka z bliskim kuzynem jest niezwykle wysokie, tote¿ telefony, wyposa¿one w dostêp do internetowego drzewa genealogicznego, obejmuj¹cego 95 proc. populacji, wydaj¹ ostrzegawczy sygna³, jeśli spotykaj¹ca siê para jest zbyt blisko spokrewniona. „Bzyknij komórk¹, zanim bzykniesz w ³ó¿ku” – g³osi slogan reklamowy aplikacji. • W Filadelfii Herbert i Cather i n e S ch a i b l e , c z ³ o n kow i e ko ś c i o ³ a E wa n g e l i i W i e k u Pierwszego – fundamentalistycznego od³amu chr ześcijañstwa, wierz¹cego w ozdrowieñcz¹ moc modlitwy – zostali oskar¿eni o spowodowanie śmierci swego ośmiomiesiêcznego syna, Brandona, który zmar³ po tygodniu wycieñczaj¹cego rozwolnienia i duszności, nie zobaczywszy lekar za. Pañstwo Schaible maj¹ na koncie jeden wyrok w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci innego syna, dwulatka, u którego

M

IE

RZ

WA

SY L

UK

i analny powinien byæ zabroniony, niezale¿nie od p³ci. • W senacie stanowym Pó³nocnej Karoliny, republikanie Carl Ford i Harry Warren, wraz z dziewiêcioma innymi kolegami partyjnymi, wyst¹pili z wnioskiem o wprowadzenie do stanowej konstytucji zapisu, umo¿liwiaj¹cego ustanowienie chrześcijañstwa religi¹ oficjaln¹ stanu. • Na zdjêciach z Marsa, opublikowanych na stronach NASA, mo¿na dojrzeæ wizer unek olbr zymiego penisa,

wyrysowany na powierzchni planety g¹sienicami ³azika. Nie jest jasne, czy autorem dzie³a jest stary ³azik Opportunity, czy te¿ nowa sonda Curiosity – istnieje wszak¿e supozycja, ¿e ma to jakiś zwi¹zek z faktem, ¿e ekipa in¿ynierów, obs³uguj¹ca wart¹ 1,6 miliarda dolarów sondê by³a mocno znudzona.

AGNIESZKA WO£K-£ANIEWSKA

blogoslawieni Wybierz najlepszego mema

Kochamy internetowe szeleñstwo i fantazjê rodaków. Bez memów, które codziennie tworz¹, nasze ¿ycie by³oby smutne i pozbawione radości. Spośród dziesi¹tek ilustracji, które ostatnio wywo³a³y uśmiech na naszych twarzach te trzy uznaliśmy za najbardzeij trafne. A ty – nasz ulubiony czytelniku?

Znalezione na fabrykamemow.pl

1

Znalezione na facebook.com/anti-theists

2

Znalezione na kwejk.pl

3

W nastêpnych numerach:

Wo³k-£aniewska: atlas mediów: kto dla kogo k³amie; Walenciak: ostatnia gra Edwarda Gierka; Kwiatkowska: prokuratorzy IV RP; Witkowski: marksistowska analiza „Seksu w wielkim mieście”


Dziennik Trybuna