Page 28

28

Polacy w USA

nowy dziennik Sobota – niedziela 8-9 marca 2014

W Druch Studio Gallery w Trenton, NJ

Norwid i... kapelusze

n Nietypowo, bo w piątek, 21 lutego 2014 roku, o godz. 19:00, w

do “poetyckiego zakalca”, czyli mniej udane, czy wręcz nieudane. Nie Słuchaczy przyciągnął temat i głów- robił tego na zasadzie punktowania ny bohater wieczoru – Tadeusz Zie- wielkości poety w naszej literaturze, lichowski, filolog z dyplomem Uni- lecz starał się pokazać różnorodność wersytetu Wrocławskiego, były wy- jakościową formy oraz treści wierkładowca logiki na Uniwersytecie im. szy, które wyszły spod pióra NorwiAdama Mickiewicza w Poznaniu, da. Wielki Cyprian – jak wiadomo – który mieszka teraz w Nowym Jor- nie miał ani łatwego dzieciństwa, ani ku. Założeniem multimedialnej pre- dorosłego życia. Swoim talentem lekcji było zaprezentowanie złożo- mógł z powodzeniem równać się zanej osobowości i twórczości orygi- równo z Mickiewiczem, jak i Słowacnalnego poety, rysownika, projektanta kim, lecz jego poezja uznawana byi malarza XIX wieku, który znalazł ła przez współczesnych za zbyt trwałe miejsce w historii polskiej li- trudną, osadzoną mocno w odległym teratury – z uwzględnieniem faktu je- antyku i była hermetyczna dla przeciętnego czytelnika gazet i książek. go słabszych artystycznie wierszy. Tadeusz Zielichowski okazał się do- Norwid miał za sobą pewną edukaskonale przygotowanym do prelekcji cję w zakresie sztuk plastycznych, mówcą, filologiem o niebywałej eru- zwiedził Włochy, Niemcy, mieszkał dycji, talencie do opowiadania rzeczo- w Anglii i we Francji. Miał okazję wego, logicznego i nie pozbawione- zwiedzić Europę, zapoznać się ze go humoru. Prelegent pokazał jak bar- sztuką antycznego Rzymu czy Gredzo swobodnie porusza się w obszarze cji. Niestety, jego kłopoty finansohistorii polskiej literatury, ale również we oraz skłonność do alkoholu elihistorii Polski, polityki, architektury minowały go niejednokrotnie z elii sztuki. Wielki zachwyt wzbudziła tar nych krę gów to wa rzy skich również jego piękna polszczyzna, Londynu czy Paryża, czyli grup jektóra stanowiła lekcję naszego ojczy- go potencjalnych czytelników. I mimo początkowych dobrych recenzji stego, żywego języka. Prelegent skoncentrował się na po pierwszych opublikowanych wiertwórczości poetyckiej Cypriana Ka- szach, umiłowanie do antyku i filomila Norwida, starając się ukazać za- zofii czyniło jego poezję zbyt herrówno osiągnięcia poetyckie nasze- metyczną dla zwykłego czytelnika. go wieszcza, jak i utwory zaliczane Na szczęście miał kilku prawdziwych

ZDJĘCIA: BARBARA GREEN

kameralnej Druch Studio Gallery przy 920 Brunswick Avenue w Trenton, NJ, jej gospodarz Ryszard Druch powitał gości otwierając 133. Salon Artystyczny. Temat brzmiał “Norwid i poetycki zakalec”. Jak się okazało – wzbudził duże zainteresowanie. Barbara Green

Tadeusz Zielichowski wygłasza wykład. Na widowni zasiedli m.in. Anna Tkacz i prof. Henryk Iwaniec

przyjaciół, którzy doceniali jego talent i wspierali go nieco finansowo. W wieku ponad trzydziestu lat Cyprian Kamil Norwid, w roku 1853, zdecydował się – nie bez wewnętrznych oporów – na podróż do Ameryki. Podróż statkiem handlowym z Anglii do Nowego Jorku okazała się prawdziwym koszmarem. Ze względu na sztorm i niesamowite komplikacje w morskiej nawigacji, trwała aż 62 dni, a statek po drodze doznał kilku złamań masztów i innych uszkodzeń. Pasażerów zagoniono do ratunkowych prac fizycznych na pokładzie, obniżono racje żywnościowe itd. Tylko zimna krew kapitana i jego niewątpliwy talent żeglarski sprawiły, iż statek po dwóch miesiącach żeglugi dotarł w końcu do Nowego Jorku. Ameryka nie okazała się zbyt przyjaznym krajem dla polskiego poety. Gdyby nie pomoc finansowa nowojorczyków-Polaków, Norwid musiałby bardzo szybko wracać do Europy. Imać się musiał różnych zajęć zarobkowych. Początkowo zarabiał marne pieniądze, rąbiąc drewno na opał, przy czym zranił się mocno w dłoń sporą drzazgą, a zainfekowana

Uczestnicy 133. Salonu Artystycznego w Druch Studio Gallery. Z lewej: mecenas Wiesław Krajewski i Justyna Bereza; od prawej: dr Piotr Nawrot, Katarzyna Iwaniec i Ewa Zeller

rana długo się goiła. Na szczęście znalazł w końcu dobrą pracę projektanta przy organizacji światowej wystawy w Nowym Jorku, a za zarobione pieniądze mógł odbyć wycieczkę po rezerwatach indiańskich, poznając tamtejsze życie codzienne i obyczaje. Nie trafiła się już kolejna okazja podobnego zarobku i prawdę mówiąc bieda stała się przyczyną powrotu Norwida do Europy. Prelegent Tadeusz Zielichowski zadał sobie trud odtworzenia i sfotografowania szlaku Norwida w Nowym Jorku i odnalazł miejsca, w których on przebywał. Oczywiście, dzisiejszy Nowy Jork nie przypomina już metropolii z połowy XIX wieku, ale istnieją nadal numery domów, które stoją na miejscu tych z “czasów Norwida”. Wyobrażenie o wyglądzie Nowego Jorku z połowy XIX wieku daje obraz olejny “Winter Scene in Brooklyn” z Brooklyn Art Museum, którego autorem jest Francis Guy. Na płótnie tego artysty utrwalono zimową scenę ulicznego cięcia i rąbania pni drzew na drewno opałowe, czym – jak wiadomo – zajmował się również jakiś czas Cyprian Kamil Norwid. Tadeusz Zielichowski zwrócił uwagę na fakt, że kilka wierszy Norwida zostało przetłumaczonych na język angielski i można byłoby w Nowym Jorku urządzić ich publiczne czytanie. Zgłosił nawet pomysł, aby realizacją tej idei zajęła się... Druch Studio Gallery. Wyraził jednocześnie smutek z faktu, że Polonia amerykańska nie upamiętniła do tej pory, choćby skromnym kamieniem czy tablicą pamiątko wą, 16-mie sięcz ne go po by tu Norwida w Nowym Jorku (18531854). Zwrócił przy tym uwagę, że posiada własną kolekcję fotografii nowojorskich tablic i inskrypcji związanych z wieloma pisarzami, w tym poetami o formacie artystycznym znacznie skromniejszym od formatu poetyckiego Norwida. Część swojej prelekcji Tadeusz Zielichowski poświęcił Norwidowi jako filozofowi, zwracając uwagę, że w tej dziedzinie wiedzy poeta miał spore luki, a jego znajomość filozofii była powierzchowna. W wierszach Norwida sporo jest “myśli filozoficznych” niewiele z filozofią mających wspól-

nego, no ale nie można tym utworom odmówić poetyckiego uroku. Sporą część swojej prelekcji Tadeusz Zielichowski poświęcił trudnemu okresowi życia Norwida po powrocie z Ameryki do Europy. Było ono – mówiąc kolokwialnie – niewesołe. Brak środków do życia, alkoholizm, brak zainteresowania ze strony czytelników i obojętność na jego wiersze ze strony tzw. salonów – wszystko to sprawiło, że poeta z biegiem lat systematycznie rezygnował z publicznego życia i w końcu wylądował w podparyskim przytułku dla bezdomnych, gdzie w roku 1883 zakończył swoje życie. Końcowym elementem prelekcji była prezentacja rysunków i ilustracji Norwida, przygotowana i skomentowana przez gospodarza galerii Ryszarda Drucha. Na zakończenie wieczoru – zgodnie z tradycją – wręczył on prelegentowi zaprojektowany przez siebie plakat 133. Salonu Artystycznego: “Tadeusz Zielichowski – prelekcja Norwid i poetycki zakalec”. Później podano galeryjny poczęstunek. Przy lampce wina rozpoczęły się kuluarowe, długie rozmowy. Kolejny, 134. Salon Artystyczny będzie nosił tytuł “Dzień Kobiet z rewią kapeluszy”, a jego bohaterami będą... panie. Impreza odbędzie się w niedzielę, 16 marca o godz. 18:00 w Druch Studio Gallery przy 920 Brunswick Avenue w Trenton, NJ (tel. 609532-3676). Tą imprezą Druch wita co roku wiosnę i miejmy nadzieję, że będzie to naprawdę wiosenne powitanie. Rewia kapeluszy na głowach zarówno kobiet, jak i mężczyzn, cieszy się od lat dużym powodzeniem, a galeria Drucha pęka wówczas w przysłowiowych szwach. Jak zapowiada gospodarz galerii, w tym roku również nie zabraknie śmiechu i humoru, który zapewni kabaret “Odlot” – oryginalna formacja estradowej satyry, stworzona przez Ryszarda Drucha w roku 1997. W programie “Kabaretowy powiew wiosny” wystąpią: Ryszard Druch, Hubert Kojer, Marek Kucharski (gitara), Janusz Smulski (pianino) i Tadeusz Turkowski. Zaprezentowane zostaną nowe piosenki, monologi i scenki. Zapowiada się więc bardzo wesoły wieczór... n

Nowy Dziennik 2014/03/08  
Nowy Dziennik 2014/03/08  

Od ponad 40 lat Nowy Dziennik utrzymuje pozycję największej i najbardziej prestiżowej polskojęzycznej gazety codziennej w USA. Redagowany i...

Advertisement