Page 3

nowy dziennik

WINO NA WEEKEND

GAMAY

WEEKEND

| 10 SIERPNIA 2013

3

NOWI W KOSMOSIE PRZEMEK GULDA

Przez wiele lat, przez wiele dekad, sytuacja w kosmosie była jasna i prosta. W kosmicznym wyścigu o pokonywanie kolejnych granic i przekraczanie kolejnych barier liczyły się tylko dwie nacje, a właściwie dwa obozy: Amerykanie i Związek Radziecki, z którym współpracowały wszystkie państwa obozu komunistycznego.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Chińscy astronauci (i astronautka)

Gamay (czyt. gamej) to odmiana czarnych winogron o białym moszczu, która na granitowych pagórkach Beaujolais (Francja) daje wspaniałe lekkie wina czerwone pełne świeżości i czaru, delikatne, o pięknym bukiecie. Na innych glebach Burgundii, przeważnie wapiennych, winogrona tej odmiany dają tylko zwykłe, regionalne wina przeznaczone do bieżącej konsumpcji, nie osiągające nigdy jakości win Beaujolais. Wino czerwone wytrawne produkowane z winogron o tejże nazwie w niektórych rejonach Europy Południowej (Serbia, Chorwacja, Słowenia). (OP. JL)

Tylko te dwa państwa miały na tyle rozwiniętą technologię i na tyle duże zasoby finansowe, żeby wysyłać w przestrzeń kosmiczną kolejne satelity, statki, pojazdy załogowe i bezzałogowe, księżycowe lądowniki i łaziki. Jako, że rzecz działa się w czasach, kiedy zimna wojna między dwoma mocarstwami była w pełnym rozkwicie – przede wszystkim w latach 60. – wszystko odbywało się w formie wyścigu, rywalizacji, pojedynku wręcz. Taka formuła z jednej strony napędzała bardzo skutecznie tempo kolejnych przedsięwzięć, bo w każdej dziedzinie – najpierw wysłaniu w kosmos statku bezzałogowego, potem umieszczeniu ludzi na orbicie, wreszcie lądowaniu na Księżycu – oba mocarstwa chciały być pierwsze. Z drugiej strony jednak pośpiech i chęć wyprzedzenia rywala często przynosiły tragiczne skutki. Wynikały one z realizacji misji, na których dostatecznie precyzyjne przygotowanie zabrakło czasu. Po upadku komunizmu wyścig w kosmos zdecydowanie stracił tempo. Stało się tak przede

wszystkim dlatego, że wszystko, co leżało w zasięgu możliwości techniki znanej człowiekowi, zostało już dokonane, a na dodatek kosmos nieco zawiódł, jeżeli chodzi o możliwości wykorzystania jego potencjału. Dziś nikt już nie próbuje – a jeszcze trzy dekady temu było to częste – myśleć o zakładaniu baz na Księżycu albo na innych planetach, a po orbicie okołoziemskiej smutno krąży jedna baza kosmiczna, w której od czasu do czasu dokonuje się jakichś – nie wiadomo czy rzeczywiście potrzebnych w jakimś niezwykłym stopniu–- eksperymentów naukowych. Eksploatacja kosmosu polega dziś więc przede wszystkim na umieszczaniu tam komercyjnych i wojskowych satelitów, służących głównie celom komunikacyjnym. Kiedy Amerykanie i Rosjanie zaczęli się wycofywać z wyścigu w kosmos, przyłączyły się do niego inne nacje. Jedne ze względów czysto praktycznych i komercyjnych, inne – tak jak to było w latach 60. – w celach prestiżowych i wizerunkowych. Do tych pierwszych

KIEDY AMERYKANIE I ROSJANIE ZACZĘLI SIĘ WYCOFYWAĆ Z WYŚCIGU W KOSMOS, PRZYŁĄCZYŁY SIĘ DO NIEGO INNE NACJE. JEDNE ZE WZGLĘDÓW PRAKTYCZNYCH I KOMERCYJNYCH, INNE – TAK JAK TO BYŁO W LATACH 60. – W CELACH PRESTIŻOWYCH I WIZERUNKOWYCH.

zaliczyć należy przede wszystkim Europę, która o wiele bardziej niż kiedyś uczestniczy dziś w eksploatacji kosmosu. Europejczycy wysyłają w przestrzeń swoje satelity komunikacyjne i biorą udział w programach naukowych prowadzonych na stacji Mir. Korzystają jednak z kosmodromów w Stanach albo w Rosji, nie ma bowiem potrzeby budowania osobnego, europejskiego centrum kosmicznego. Inaczej jest w przypadku dwóch innych nacji z kosmicznymi – dosłownie i w przenośni – ambicjami, które realizują swoje programy astronautyczne samodzielnie, a nawet – konkurencyjnie wobec wspólnych, skoordynowanych działań dawnych kosmicznych potęg. Chodzi o Chiny i Indie. W Chinach wszystko zaczęło się jeszcze w latach 50., w ścisłej współpracy z ZSRR, ale po zerwaniu przez te kraje bliskich stosunków w następnej dekadzie, chiński program kosmiczny jest zupełnie autonomiczny. Jest on może i trochę powolny, ale skuteczny – w latach 70. Chiny zaczęły wystrzeliwać w kosmos własne satelity, a w 2003 roku – w przestrzeni okołoziemskiej znalazł się pierwszy skośnooki kosmonauta. Dziś Chińczycy niemal z miesiąca na miesiąc stają się liderami podboju kosmosu – coraz częściej wysyłają w kosmos statki, których załogi prowadzą zaawansowane eksperymenty naukowe, a do 2020 roku ma w kosmosie zacząć działać chińska stacja badawcza. Indie – druga z nowych potęg kosmicznych – zaczynała od wysyłania w kosmos satelitów. Dziś jest ich tam kilkadziesiąt, a jutro nastawią się przede wszystkim na coś, co Amerykanie i Rosjanie porzucili już kilka dekad temu: podbój innych planet. Zaczęli od wysłania sondy na Księżyc, a dziś, po tej udanej rozgrzewce, planują kilka misji planetarnych. Priorytetem będzie Mars. &

Nowy Dziennik 2013/08/10 Weekend  
Nowy Dziennik 2013/08/10 Weekend  

Od ponad 40 lat Nowy Dziennik utrzymuje pozycję największej i najbardziej prestiżowej polskojęzycznej gazety codziennej w USA. Redagowany i...

Advertisement