Page 15

nowy dziennik

WEEKEND

c

MOIM ZDANIEM

| 10 SIERPNIA 2013

15

d

HAKERZY I CYBERMISJA HALINA KACZMARCZYK

Trzeci z obecnie wielkiej trójcy nieposłusznych to Barnaby Jack, który nie miał szczęścia i zszedł był z tego padołu, mimo braku objawów jakiejkolwiek choroby, w wieku 35 lat, w dniu 25 lipca 2013 roku. Śmiał udowodnić, że zakute łby rządowe mają zespołowe IQ niższe niż pojedynczy haker, czyli właśnie on. O ile Manning i Snowden jedynie ujawnili szerokiej publiczności to, do czego sami mieli dostęp, o tyle Barnaby Jack system ATM rozłożył na czynniki pierwsze, a zapowiadał, że w najbliższym czasie opowie o włamywaniu się do rozrusznika serca i pompy insulinowej. Nie chodziło mu zapewne o posługiwanie się tego typu techniką w celu porwania Berlusconiego, mającego wszczepiony rozrusznik, i wyduszenia z niego miliardów ale o pokazanie, jak daleko za niezależną myślą elektroniczną znajdują się „Fedasi”. Jego nagła śmierć zatrzęsła środowiskiem hakerskim i spowodowała poważne implikacje na linii porozumienia między tą elitą komputerową a przedstawicielami oficjalnych służb wywiadowczych. Barnaby miał opowiedzieć o swojej pracy na dorocznej konferencji DEF CON, gdzie na ziemi neutralnej Las Vegas spotykają się przedstawiciele Amerykańskich Trzyliterowych Agencji z hakerami. DEF CON w tym roku obchodzi dwudzieste urodziny, jego założyciel i właściciel Jeff Moss przez lat kilkanaście zabiegał bezskutecznie o obecność wysokich rangą przedstawicieli agencji rządowych jako wykładowców. Dopiero w roku zeszłym (2012) udało się, szef NSA i US Cyber Command, generał Keith Alexander, wystrojony w podkoszulek i dżinsy, a nie w mundur, wystąpił z mową motywacyjną. Wypełnił ją patriotyzmem, zachętą do zrozumienia rządowych wysiłków mających zapewnić bezpieczeństwo narodowi amerykańskiemu – mówiąc po prostu, naganiał kandydatów, a nie liczył na łzy wzruszenia. Na pytanie Mos-

UJAWNIANIE NIELEGALNYCH DZIAŁAŃ RZĄDU JEST NIELEGALNE! REKLAMA

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

Bradly Manning i Edward Snowden rozebrali władzę do naga i postawili koło pręgierza, jak nierządnicę, na widok publiczny.

Bradley Manning

sa czy aby rząd federalny nie gromadzi informacji na temat wszystkich obywateli USA, zachłysnął się oburzeniem i zaprzeczył. Rok następny pokazał, że generalskie oświadczenie nie było przypadkowym minięciem się z prawdą ale krystalicznym kłamstwem demaskującym prawdziwe intencje nami demokratycznie zarządzającymi. Najpierw ślimaczący się proces Bradleya Manninga, którego miano skazać na karę śmierci na podstawie rządowego stwierdzenia, że ujawnione dokumenty mogły zostać przeczytane przez Al Kaidę. Były czytane przez przywódców tej organizacji z wypiekami na bro-

datych gębach, jak i przez cały internetowy świat. Następną bombą medialną okazał się nieokiełznany rządowy wojeryzm internetowo-telekomunikacyjny ujawniony przez Snowdena. W tej sytuacji Jeff Moss, wstrząśnięty arogancją generała, poprosił federalnych o niepokazywanie się na konferencji w tym roku. Oczywiście przyjdą, zawoalowani w hakerski luz jak Arabki w hidżab, ale na tym ta gra polega, więc nie dziwmy się. Uchylenie oskarżenia Manninga o wspomaganie wroga przyjęte zostało ze społeczną sympatią i ulgą, że chłopak nie dostanie czapy – bo niby za co? Jednak władza, odrealnio-

na i kompletnie niekumająca nastrojów, poprzez dziennikarskich zelotów wypisuje oświadczenia o surowości kary, która ma zapobiec tego typu działaniom na przyszłość. Nie zapobiegnie, Snowden ujawnił swoje rewelacje, kiedy Manningowi ciągle groziła kara śmierci – to tak nie działa, drodzy rządzący. A wasze postępowanie ma wiele cech wspólnych z laniem spuszczonym przez rodziców dzieciom zabawiającym się bongiem i świerszczykami znalezionymi na najniższej półce bieliźniarki. Praktyki, rodem z Łubianki, w wersji elektronicznej oburzają społeczeństwo amerykańskie, a napędzają niemałego stracha w środowisku kongresowo-senatorskim, bo o ile nie są interesujące SMS-y przeciętnego Browna do kochanki, o tyle takie same wyznania w wykonaniu kongresmena mają określoną cenę. Na okoliczność lęku przed przeciekami, które mogłyby wyludnić Wzgórze Kapitolu, United States Senate Select Committee on Intelligence spowiadał dyrektora National Intelligence, Jamesa Clappera. Jeśli zostało się złapanym na kłamstwie, można z sytuacji wybrnąć próbą manipulacji i udowadnianiem słuszności działań, czyli ogłoszeniem ilości udaremnień napadów terrorystycznych, ilość 54 czy 13 nie ma znaczenia. Podatnicy są za głupi by się połapać – no cóż, każdy ocenia podług siebie i trąba CNN ogłosiła możliwość ataków terrorystycznych na Bliskim Wschodzie. Komizm takiej wiadomości polega na tym, że sposób jej podania implikuje, jakoby ostatniej nocy zaszły niespodziewane zmiany w rejonie świata, gdzie zwykle panował był spokój jak w kościele w dzień powszedni. Gdzie nie krzyżowały się trajektorie rakiet Hamasu wysyłane nad Tel-Aviv z izraelskimi pozdrowieniami balistycznymi dla syryjskiej Latakii. Nikt nie demonstrował w Egipcie, nie napadnięto na ambasadę amerykańską w Benghazi, a somalijscy piraci nie porywali statków. Listę zaprzeczeń można by ciągnąć w nieskończoność. Tak samo nielogiczne jest ogłoszenie zamknięcia konsulatów i ambasad w najbliższą niedzielę z powodu lęku przed napadami. W siódmym dniu tygodnia pracownicy konsularni odpoczywają, nie działają telefony, bramy są zawarte na głucho, a telefon alarmowy działa albo nie. Dodam od siebie fascynującą nowinę – jak fakt, że zdechłe ryby płyną z prądem rzeki: w środy placówki konsularne też bywają zamknięte, a dla dodania powagi sytuacji, mają nie przyjmować petentów do piątku. &

Nowy Dziennik 2013/08/10 Weekend  
Nowy Dziennik 2013/08/10 Weekend  

Od ponad 40 lat Nowy Dziennik utrzymuje pozycję największej i najbardziej prestiżowej polskojęzycznej gazety codziennej w USA. Redagowany i...

Advertisement