Page 1

WEEKEND

nowy dziennik

NUMER 725

| 10 SIERPNIA 2013

STRONA 10

POLA NEGRI:

NIEWOLNICA SREBRNEGO EKRANU STRONA 3-7

STRONA 8

STRONA 15

STRONA 18

TEMAT TYGODNIA:

CO UKRYWA BIEGUN PÓŁNOCNY

HAKERZY I CYBERMISJA

NAJSŁAWNIEJSZY PIES NA FACEBOOKU

LECIMY W KOSMOS!


2

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

c

FELIETON JANKA

d

SPÓJRZ W GWIAZDY

Może zresztą nie mamy racji sądząc, że np. Nepalczycy mają w sobie szczególną metafizykę z tego tylko powodu, że mieszkają w pięknej i majestatycznej scenerii. Podróżnicy donoszą, że Nepalczykom obce są zachwyty i refleksje z powodu świecących mocno na atramentowym niebie gwiazd. Pewnie dlatego, że urodzili się w tej scenerii, mają ją na co dzień, nie wiedzą więc, że jest w niej coś niezwykłego. Pewnie też nie mają czasu zajmować sobie głowy takimi rzeczami, skoro każdego dnia trzeba walczyć i pracować, żeby przeżyć. Inni goście z cywilizowanego świata donoszą, że i mieszkańcy Montany są obojętni na piękno sawanny. Znowu, są z nią obeznani od dziecka. Poza tym to dla nich warsztat pracy, i to ciężkiej – hodowli zwierząt. Szorstcy, prości ludzie nie rozumieją naszych wzdychań przy zachodzie słońca – a przynajmniej nie chcą pokazać po sobie, że takie rzeczy ich wzruszają. Nawet jeśli nie rozumieją piękna przyrody, na pewno się jej boją. Człowiek pierwotny patrzył w gwiazdy z lękiem – tam, gdzieś na górze, byli bogowie (zdaniem niektórych świadków – wpadający czasem na Ziemię na latających spodkach). To ci groźni bogowie strzelali piorunami, spuszczali ulewy, zatrzęśli czasem ziemią. Nie było na nich rady, byli zbyt potężni. Można było tylko błagać ich o zmiłowanie składając im w ofierze różne smakołyki, a czasem nawet własne córy. Może zresztą było inaczej, i nawet człowiek pierwotny reagował na piękno, choćby pomrukami i drapaniem się? Malunki w jaskiniach świadczą, że świat wokół siebie potrafił zaobserwować i docenić. Być może też nasi praprzodkowie zakochiwali się. Kto wie, może już wtedy dama chciała, żeby na randce było romantycznie, a cóż lepiej tworzyło taką romantyczną atmosferę, jak rozgwieżdżone niebo? Pierwsze obfite świadectwa o zauroczeniu gwiazdami mamy dopiero sprzed dwustu lat, a więc z epoki Romantyzmu. Wzdychanie do damy, a nawet samotne spacery nocą po parku lub po plaży nie tylko nie były ośmieszane, ale nawet były w modzie. Zostało tak do tej pory. Ostatnio jednak jakby zachody słońca były popularniejsze. Jest wtedy w miarę jasno, można w tym czasie jeść, pić, bawić się, a słońce i tak widać. Aby dobrze zobaczyć gwiazdy, musi być ciemno, cicho i pusto. Może to tłumaczy, dlatego coraz rzadziej spoglądamy w niebo? Gwiazdy są tym lepiej widoczne, im jest wokół ciemniej. Na szczytach gór, na otwartym morzu, w dżungli (jeśli akurat nie zasła-

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Kto dziś patrzy w gwiazdy? Może dzieci, może przedstawiciele pierwotnych plemion gdzieś w dżungli albo wysoko w górach. Człowiek z rozwiniętej cywilizacji nie ma na takie głupoty czasu.

niają palmy) światło gwiazd nie ma konkurencji. Dlatego świecą jasno i dlatego wydaje się, że są dużo bliżej nas. Cywilizacja przynosi zanieczyszczenia: śmiecie, hałasy, brudną wodę, nieprzyjemne zapachy – i sztuczne światło. Nie zdajemy sobie sprawy, jak postęp techniczny wpłynął na sposób, w jaki funkcjonujemy w nocy. Dla naszego praprzodka jedynym światłem było ognisko; w jaskini było ciemno – i wszędzie wokół. Potem były różne kaganki i świecie. Zapominamy, że jeszcze do niedawna wieczorami zapadała ciemność. Dziś kręcone filmy historyczne oszukują, gdyż kamerzysta posiłkuje się gigantycznym, sztucznym oświetleniem.

W rzeczywistości było wtedy dużo ciemniej w salonach, salach balowych, operze. Wynalazek lamp naftowych oraz oświetlenia gazowego ulic trochę poprawił sytuację. Dopiero jednak elektryczność rozjaśniła ulice i wnętrza, choć zajęło sto lat aby powiedzieć wreszcie, że ulice większości osad świata są oświetlone. W ostatnich latach technologia przyniosła nam nowe rodzaje światła – efektywne energetycznie, zarazem bardzo efektowne. Nie tylko oświetlamy latarniami ulice i zapalamy jarzeniówki we wnętrzach biurowców. Dziś budynki świecą na różne kolory, tworzą barwne plamy, obrysy, kształty. Pionierem było tu miasto Hongkong ale dziś – dzięki dostępności tej techno-

NIE TYLKO OŚWIETLAMY LATARNIAMI ULICE I ZAPALAMY JARZENIÓWKI WE WNĘTRZACH BIUROWCÓW. DZIŚ BUDYNKI ŚWIECĄ NA RÓŻNE KOLORY, TWORZĄ BARWNE PLAMY, OBRYSY, KSZTAŁTY. Redaguje Jan Latus (212) 594-2266 w. 115. Stali współpracownicy: Bożena Chlabicz, Marian Chlabicz, Stanisław Kokesz, Monika Śliż, Piotr Milewski, Piotr Powietrzyński, Magdalena Wypych, Zuzanna Ducka-Lubas. Piszą z Polski: Łukasz Dziatkiewicz, Przemek Gulda, Katarzyna Krawczyńska, Ewa Śródka, Daniel Wyszogrodzki.

WEEKEND

REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE. Dział Reklamy i Marketingu,Tel: 212-594-2266 wew. 303; Fax: 212-594-5538; e-mail: displays@dziennik.com. (Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych ogłoszeń). The Publisher disclaims any liability for the content of any advertisement appearing in this magazine. Piszcie listy do: jl@dziennik.com

logii – mamy domy-choinki, niczym te z Times Square, w wielu punktach globu. Najjaśniejszym miastem w Ameryce jest Las Vegas. Łunę jego neonów widać na kilkadziesiąt mil. Spacerując po głównym deptaku Vegas, The Strip, na pewno nie zobaczy się gwiazd. Podobnie na Manhattanie. Jest w tym prawidłowość. Im więcej wpuszczamy cywilizacyjnej ingerencji, zakłóceń w nasze życia, tym rzadziej zadzieramy głowę w stronę nieba. Nie tylko dlatego, że światło neonów zabija to gwiazd. Także dlatego, że za dużo mamy atrakcji i dystrakcji na poziomie wzroku: sklepów, gadżetów, podniecających ciał, apetycznych zapachów, akcji. Można z tego wysnuć ogólny, a nawet głęboki – mimo że to tylko felieton – wniosek. Musimy mieć ciszę, spokój, ciemność wokół siebie, aby zauważyć rzeczy ważne. Inaczej przeżyjemy życie od ekranu do ekranu, od serialu do Facebooka, od jednego błysku flesza do następnego. Zadzieranie głowy, żeby spojrzeć w niebo oznacza przecież, że próbujemy zgadnąć i ogarnąć, co jest nad nami. JAN LATUS

NA OKŁADCE: POLA NEGRI

ZDJĘCIE: ARCHIWUM


nowy dziennik

WINO NA WEEKEND

GAMAY

WEEKEND

| 10 SIERPNIA 2013

3

NOWI W KOSMOSIE PRZEMEK GULDA

Przez wiele lat, przez wiele dekad, sytuacja w kosmosie była jasna i prosta. W kosmicznym wyścigu o pokonywanie kolejnych granic i przekraczanie kolejnych barier liczyły się tylko dwie nacje, a właściwie dwa obozy: Amerykanie i Związek Radziecki, z którym współpracowały wszystkie państwa obozu komunistycznego.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Chińscy astronauci (i astronautka)

Gamay (czyt. gamej) to odmiana czarnych winogron o białym moszczu, która na granitowych pagórkach Beaujolais (Francja) daje wspaniałe lekkie wina czerwone pełne świeżości i czaru, delikatne, o pięknym bukiecie. Na innych glebach Burgundii, przeważnie wapiennych, winogrona tej odmiany dają tylko zwykłe, regionalne wina przeznaczone do bieżącej konsumpcji, nie osiągające nigdy jakości win Beaujolais. Wino czerwone wytrawne produkowane z winogron o tejże nazwie w niektórych rejonach Europy Południowej (Serbia, Chorwacja, Słowenia). (OP. JL)

Tylko te dwa państwa miały na tyle rozwiniętą technologię i na tyle duże zasoby finansowe, żeby wysyłać w przestrzeń kosmiczną kolejne satelity, statki, pojazdy załogowe i bezzałogowe, księżycowe lądowniki i łaziki. Jako, że rzecz działa się w czasach, kiedy zimna wojna między dwoma mocarstwami była w pełnym rozkwicie – przede wszystkim w latach 60. – wszystko odbywało się w formie wyścigu, rywalizacji, pojedynku wręcz. Taka formuła z jednej strony napędzała bardzo skutecznie tempo kolejnych przedsięwzięć, bo w każdej dziedzinie – najpierw wysłaniu w kosmos statku bezzałogowego, potem umieszczeniu ludzi na orbicie, wreszcie lądowaniu na Księżycu – oba mocarstwa chciały być pierwsze. Z drugiej strony jednak pośpiech i chęć wyprzedzenia rywala często przynosiły tragiczne skutki. Wynikały one z realizacji misji, na których dostatecznie precyzyjne przygotowanie zabrakło czasu. Po upadku komunizmu wyścig w kosmos zdecydowanie stracił tempo. Stało się tak przede

wszystkim dlatego, że wszystko, co leżało w zasięgu możliwości techniki znanej człowiekowi, zostało już dokonane, a na dodatek kosmos nieco zawiódł, jeżeli chodzi o możliwości wykorzystania jego potencjału. Dziś nikt już nie próbuje – a jeszcze trzy dekady temu było to częste – myśleć o zakładaniu baz na Księżycu albo na innych planetach, a po orbicie okołoziemskiej smutno krąży jedna baza kosmiczna, w której od czasu do czasu dokonuje się jakichś – nie wiadomo czy rzeczywiście potrzebnych w jakimś niezwykłym stopniu–- eksperymentów naukowych. Eksploatacja kosmosu polega dziś więc przede wszystkim na umieszczaniu tam komercyjnych i wojskowych satelitów, służących głównie celom komunikacyjnym. Kiedy Amerykanie i Rosjanie zaczęli się wycofywać z wyścigu w kosmos, przyłączyły się do niego inne nacje. Jedne ze względów czysto praktycznych i komercyjnych, inne – tak jak to było w latach 60. – w celach prestiżowych i wizerunkowych. Do tych pierwszych

KIEDY AMERYKANIE I ROSJANIE ZACZĘLI SIĘ WYCOFYWAĆ Z WYŚCIGU W KOSMOS, PRZYŁĄCZYŁY SIĘ DO NIEGO INNE NACJE. JEDNE ZE WZGLĘDÓW PRAKTYCZNYCH I KOMERCYJNYCH, INNE – TAK JAK TO BYŁO W LATACH 60. – W CELACH PRESTIŻOWYCH I WIZERUNKOWYCH.

zaliczyć należy przede wszystkim Europę, która o wiele bardziej niż kiedyś uczestniczy dziś w eksploatacji kosmosu. Europejczycy wysyłają w przestrzeń swoje satelity komunikacyjne i biorą udział w programach naukowych prowadzonych na stacji Mir. Korzystają jednak z kosmodromów w Stanach albo w Rosji, nie ma bowiem potrzeby budowania osobnego, europejskiego centrum kosmicznego. Inaczej jest w przypadku dwóch innych nacji z kosmicznymi – dosłownie i w przenośni – ambicjami, które realizują swoje programy astronautyczne samodzielnie, a nawet – konkurencyjnie wobec wspólnych, skoordynowanych działań dawnych kosmicznych potęg. Chodzi o Chiny i Indie. W Chinach wszystko zaczęło się jeszcze w latach 50., w ścisłej współpracy z ZSRR, ale po zerwaniu przez te kraje bliskich stosunków w następnej dekadzie, chiński program kosmiczny jest zupełnie autonomiczny. Jest on może i trochę powolny, ale skuteczny – w latach 70. Chiny zaczęły wystrzeliwać w kosmos własne satelity, a w 2003 roku – w przestrzeni okołoziemskiej znalazł się pierwszy skośnooki kosmonauta. Dziś Chińczycy niemal z miesiąca na miesiąc stają się liderami podboju kosmosu – coraz częściej wysyłają w kosmos statki, których załogi prowadzą zaawansowane eksperymenty naukowe, a do 2020 roku ma w kosmosie zacząć działać chińska stacja badawcza. Indie – druga z nowych potęg kosmicznych – zaczynała od wysyłania w kosmos satelitów. Dziś jest ich tam kilkadziesiąt, a jutro nastawią się przede wszystkim na coś, co Amerykanie i Rosjanie porzucili już kilka dekad temu: podbój innych planet. Zaczęli od wysłania sondy na Księżyc, a dziś, po tej udanej rozgrzewce, planują kilka misji planetarnych. Priorytetem będzie Mars. &


4

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

c WYRWIJ, ZACHOWAJ d

MARSJANIE ATAKUJĄ MARIAN POLAK

W marcu, między komunikatem o potwierdzeniu odkrycia cząstki Higgsa a znalezieniu zagadkowej planety pozasłonecznej siedem razy większej od Jowisza, przemknęła przez media informacja o sensacyjnym znalezisku, jakiego dokonała na Marsie sonda Curiosity.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Amerykańska sonda Curiosity na Marsie

Eksperci z NASA przez kilka dni robili tajemnicze miny i odsyłali natarczywych dziennikarzy na konferencję prasową, ale z przecieków już było wiadomo, że „jest to odkrycie, po którym zmieni się treść podręczników do astronomii”. Czyli, że jednak to prawda. Bo co mógł znaleźć Łazik Ciekawski na Czerwonej Planecie, skoro agencja kosmiczna tak podgrzewała napięcie opinii publicznej, że kazała aż tydzień czekać na oficjalny komunikat? Tylko życie! Może nie od razu w postaci delegacji zielonych ludzików, ale przynajmniej w osobie jednej małej, zielonej bakterii. Zwłaszcza, że wszyscy zdążyli doczytać, że sonda w czasie przypadającym na sensacyjne odkrycie pobierała próbki gruntu w okolicy czegoś, co naukowcy zinterpretowali jako wyschnięty zbiornik wodny. Niestety, podobnie jak już wiele razy wcześniej, z wielkiej chmury zapowiedzi spadł ostatecznie mały deszcz konkretów. Jakieś fragmenty skał, nazwy związków, poziom utlenienia. Inna sprawa, że dla fachowców obeznanych z tajnikami chemii i biologii siarka, azot, wodór, tlen, fosfor i węgiel wymienione w charakterze niezwykłego znaleziska to niemal kompletna lista tego, czego potrzeba do stworzenia Marsjanina. Szczególne znaczenie zdaje się mieć poziom utlenienia znalezionych związków, jego różnice wskazują bowiem podobno na istnie-

nie „energii odpowiedniej do podtrzymania życia”, cokolwiek to znaczy w tłumaczeniu z pracującego przy misji Curiosity naukowca, Paula Mahaffy’ego, na nasze. A więc jednak. Nie mylili się autorzy powieści fantastyczno-naukowych, a przed nimi budowniczowie egipskich piramid i kamiennych obiektów w rodzaju Stonehenge ani też pisarze ksiąg świętych, które wszystkie, dostępnymi w czasach ich autorów pojęciami i słowami, opisują przybyszów z kosmosu. Nie mylił się też największy marzyciel spośród wszystkich hotelarzy na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem szwajcarskich, Erich von Daeniken, niestrudzony tropiciel śladów obcych w ruinach najstarszych kultur na Ziemi i propagator teorii paleolitycznego kontaktu. Od niemal półwiecza w licznych książkach dowodzi on, że jesteśmy dziećmi kosmosu (najpewniej Marsjan właśnie), którego posłańcy uczyli nas ludźmi w wyniku eksperymentu genetycznego, przekazując nam w ten sposób dziedzictwo swojej cywilizacji, ginącej wskutek katastrofy kosmicznej. Do tej pory Daeniken odnalazł całe mnóstwo śladów bytności kosmitów na ziemi w epoce przedhistorycznej. Problem w tym, że nikt poważny (to znaczy – żaden szanujący się naukowiec) nie brał tych jego teorii i dowodów na poważnie. Teraz być może świat nauki będzie musiał zrewidować swoje przekonania, skoro

na Marsie było życie... Problem w tym, że z tym życiem to jeszcze wcale nie jest powiedziane, choć wiele wskazuje, że po zakończeniu misji Curiosity to i owo w sprawie Marsa przyjdzie pewnie nieco zweryfikować. To, co znaleziono, to w najlepszym razie tylko słabe przesłanki do podejrzenia, że, ewentualnie i wyłącznie teoretycznie, na Czerwonej Planecie w pewnym okresie jej dziejów mogły istnieć warunki fizyczne, chemiczne i biochemiczne sprzyjające rozwojowi życia biologicznego. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że na Marsie była nie tylko woda w postaci płynnej, ale także atmosfera, co jednak nie znaczy, że to wystarczyło, by kiedykolwiek pojawiła się tam choćby jednaskromna, zielonabakteria, ozielonych ludzikach nie wspominając. A cóż dopiero wysoko rozwinięta cywilizacja, zdolna do wypraw kosmicznych i eksperymentów genetycznych. Z drugiej strony, choć to marsjańskie życie wciąż jest bardzo mało prawdopodobne, to jednak – w świetle kolejnych odkryć Łazika Ciekawskiego – coraz bardziej możliwe. Tyle tylko, że analizy marsjańskiego gruntu dowodzą, że jeśli nawet Czerwona Plane-

ta była kiedyś zamieszkała, to znacznie wcześniej, niż Ziemia. Marsjańskie życie, gdyby w ogóle istniało, wyprzedzałoby ziemskie nie o setki lat, a nawet nie tysiące. Ta różni-

CORAZ BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE JEST, ŻE NA MARSIE BYŁA NIE TYLKO WODA W POSTACI PŁYNNEJ, ALE TAKŻE ATMOSFERA, CO JEDNAK NIE ZNACZY, ŻE TO WYSTARCZYŁO, BY KIEDYKOLWIEK POJAWIŁA SIĘ TAM CHOĆBY JEDNA, ZIELONA BAKTERIA, O ZIELONYCH LUDZIKACH NIE WSPOMINAJĄC.

ca byłaby liczona w milionach.

Trudno dziś liczyć na cokolwiek więcej, niż ten wodór, azot i siarka. O wykopaliskach w rodzaju zachowanych wgłębszych warstwach geologicznych marsjańskich twardych dysków czy elektronicznych kart pamięci, a chociażby tabliczek z tamtejszym pismem klinowym, nie ma co marzyć. Nie bardzo też wiadomo, w jaki sposób marsjańska cywilizacja zdołałaby przekazać nam swoje cywilizacyjne i genetyczne dziedzictwo, skoro hominidy to gatunek, którego historia nie przekracza 3 milionów lat, natomiast dzieje człowieka rozumnego (homo sapiens), który miałby zawdzięczać niezwykły rozwój inteligencji i świadomości interwencji kosmitów, zaczęły się najdalej 250 000 lat temu. Może Marsjanie, siłą rzeczy stojący wtedy w rozwoju znacznie wyżej niż homo habilis, mieli jednak na to jakieś swoje sposoby. Pytanie tylko, po co by im to było. Ta podróż na Ziemię i te eksperymenty genetyczne. Astrofizycy, uzbrojeni w najnowsze zdjęcia Czerwonej Planety, dają nam jednak podpowiedź. Wiele wskazuje na to, że w pewnym momencie znacząca część Marsa została zniszczona w jakiejś koszmarnej kosmicznej katastrofie, o czym miałby świadczyć dzisiejszy sposób ukształtowania jego powierzchni. To oznaczało ucieczkę atmosfery, a potem odparowanie całej wody i w konsekwencji zagładę wszelkiego życia, gdyby takie istniało. Pogorszenie warunków następowało wprawdzie szybko, ale na tyle stopniowo by – zakładając istnienie na Czerwonej Planecie jakiejś zaawansowanej cywilizacji – można było salwować się stamtąd ucieczką na bardziej przyjazną biologicznej egzystencji, nieodległą planetę. Na przykład na Ziemię. Ba, ale w tamtych czasach Ziemia zupełnie nie nadawała się jeszcze do zamieszkania. Najbardziej ze wszystkich ciał niebieskich naszego Układu przypominała bowiem wówczas... dzisiejszego Marsa. &


nowy dziennik

WEEKEND

c

WEEKEND POLECA

| 10 SIERPNIA 2013

5

d

PLANETARIUM NA MANHATTANIE ALFA OMEGA

Popularny test na nowojorczyka podpowiada, że jeśli po uniesieniu głowy dostrzegamy nad sobą nie więcej, niż pięć gwiazd naraz, a nie jesteśmy akurat w hali głównej Grand Central Terminal, to dowód, że mieszkamy w Nowym Jorku. Najpewniej na Manhattanie. Choć kryterium astralne wydaje się dobrze oddawać sytuację miasta, w którym skrawki nieba zaledwie prześwitują pomiędzy wieżowcami, to z tymi gwiazdami to nie do końca prawda. Gdzie jak gdzie, ale akurat tutaj, i to nie opuszczając okolic Parku Centralnego, można zobaczyć wszelkie możliwe konstelacje. Mało tego, można też przyjrzeć się z bliska odległym galaktykom i odbyć podróż do źródeł czasu i krańców kosmosu. Można świadkować Wielkiemu Wybuchowi, osobiście sprawdzić, czy na Marsie nie widać śladów małych, zielonych ludzików, spenetrować krańce Drogi Mlecznej i wpaść na chwilę w Czarną Dziurę. Lub po prostu godzinami leżeć i patrzeć na powoli przesuwająca się nam przed oczyma mapę nieba.

The Rose Center for Earth and Space w Nowym Jorku

Hayden Planetarium, które stanowi istotną część tego kompleksu, powstało z inicjatywy i za pieniądze nowojorskiego filantropa, Charlesa Haydena, już w 1935 roku. W 2000 przebudowano je gruntownie, włączając w przestrzeń Centrum ufundowanego (kosztem 210 mln. dol.) przez Henryka Phineasa i Sandrę Priest Rose. Tak powstało The Rose Center. Teraz planetarium, a także sferyczne kino, w którym – w technice trójwymiarowej – pokazywane są opracowane przez sztab naukowców prezentacje na temat kosmosu (Wielki Wybuch, Podróż do Początków Wszechświata, Kosmiczna Odyseja), mieszczą się w gigantycznym szklanym „akwarium”, we wnętrzu ogromnej kuli, wokół której „wiruje” nie tylko plastyczny model naszego Układu Słonecznego, ale także spiralna rampa, podobna do tej w Guggenheim Museum. To klatka schodowa prowadząca na pokazy audiowizualne, ale to także miejsce ważnej ekspozycji – Time Scale, ilustrującej wykresami, zdjęciami i innymi materiałami chronologię zdarzeń związanych z powstaniem i ewolucją kosmosu. Także przyziemie The Rose Center jest wielką przestrzenią wystawową, mieszczącą głównie prezentacje czasowe (fantastyczna prezentacja Czarnych Dziur!), ale też szereg umieszczonych tam na stałe, niesamowitych eksponatów. Wśród nich znajdziemy na przykład ekosferę – mikroświat szczelnie zamknięty w szklanej kuli, kawałek księżycowej skały i autentyczny, całkiem po-

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Miejsce, gdzie można spojrzeć w gwiazdy iinne ciała niebieskie zperspektywy wcześniej dostępnej tylko astronautom i astrofizykom z NASA, to The Rose Center for Earth and Space – należące do kompleksu Muzeum Historii Naturalnej (Museum of Natural History) centrum wiedzy o kosmosie, mieszczące się w gigantycznym, przeszkolonym pawilonie, przylegającym do gmachu muzeum przy Central Park West i Osiemdziesiątej Pierwszej Ulicy.

kaźny meteoryt. Na parterze znaleźć też można dokumentację z kolejnych misji kosmicznych i materiały z wypraw na Marsa, których dostarczyły sondy penetrujące Czerwoną Planetę. Największe wrażenie robią jednak na gościach prezentacje audiowizualne, skromniejszy pokaz – Wielki Wybuch, i znacznie bardziej spektakularna dwudziestominutowa wyprawa w kosmos do początków czasu – Odyseja Kosmiczna. W trakcie tej wirtualnej podróży można obejrzeć z bliska nie tylko Układ

Słoneczny, ale też Drogę Mleczną oraz inne, bardziej odległe galaktyki, towarzyszyć narodzinom gwiazdy i pożegnać inną – gasnącą, wpaść na chwilę do Czarnej Dziury i wreszcie rzucić okiem na Osobliwość, czyli moment na chwilę przez początkiem wszechświata. W tworzeniu tej prezentacji uwzględniono wszystkie aktualnie obowiązujące teorie naukowe i całą dotychczasową wiedzę na temat kosmosu. Oczywiście z pominięciem kłopotliwych detali, co do których ciągle daleko astrofizykom do jednolitego stanowiska. Niektóre przy-

MOŻNA TAM ŚWIADKOWAĆ WIELKIEMU WYBUCHOWI, OSOBIŚCIE SPRAWDZIĆ, CZY NA MARSIE NIE WIDAĆ ŚLADÓW MAŁYCH, ZIELONYCH LUDZIKÓW, SPENETROWAĆ KRAŃCE DROGI MLECZNEJ I WPAŚĆ NA CHWILĘ W CZARNĄ DZIURĘ. LUB PO PROSTU GODZINAMI LEŻEĆ I PATRZEĆ NA POWOLI PRZESUWAJĄCA SIĘ NAM PRZED OCZYMA MAPĘ NIEBA.

gody siedzących wygodnie w fotelach „astronautów” z założenia ignorują prawa fizyki (choćby wizyta w Czarnej Dziurze), ale generalnie pokaz ściśle trzyma się ustalonych przez naukę faktów (stąd The Rose Center nie jest najlepszym miejscem do upowszechniania teorii Inteligentnego Projektu). Samo zaś Planetarium to klasyczne obserwatorium, ale nawet gościom mało zaawansowanym w czytaniu mapy nieba zapewne spodoba się oglądanie go przez teleskop dużej mocy, opatrzone niespecjalnie skomplikowanym komentarzem naukowym. Kto nie zdąży zobaczyć wszystkiego, zawsze może jeszcze po seansie przysiąść w sferze rekreacyjnej na parterze, oprzeć się wygodnie o miękkie poduszki siedzisk umieszczonych w zagłębionym w podłodze okręgu i popatrzeć w górę, gdzie – na sferycznym suficie – wolno, jak w kalejdoskopie, przesuwają się wyświetlane z projektora gwiezdne konstelacje. Tak więc test na nowojorczyka zawodzi przynajmniej w punkcie, w którym trzeba liczyć gwiazdy, od jednej do pięciu. Ale może pisał to ktoś, kto nigdy dotąd nie odwiedzał The Rose Center. Jakiś turysta z New Jersey? &


WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

6

c

WYRWIJ, ZACHOWAJ

d

OSOBLIWE POCZĄTKI WSZECHŚWIATA MARIAN POLAK Na początku była Osobliwość. Punkt, w którym, jak zastępy szatanów na główce szpilki, była skupiona cała materia i cała energia Wszechświata. A potem nastąpił Wielki Wybuch. Wtedy powstało wszystko, a więc i sama materia i hierarchiczna struktura, w zgodzie z którą atomy formują gwiazdy, gwiazdy skupiają się w galaktyki, galaktyki w gromady i supergromady, a te z kolei formują włókna rozdzielone pustkami. Cokolwiek to znaczy. Wtym samym momencie zrodziła się także siła porządkująca strukturę kosmosu – grawitacja. Awszystko to zdarzyło się 13, 8 miliardów lat temu. Jasne? Że nie do końca? To może zacznijmy jeszcze raz. Na początku Ometecuhtli zrodziła czterech bogów stworzycieli, najważniejszego – Tezcathlipokę, i jeszcze trzech wicebogów – Xipe Toteca, Huitzilopochtliego oraz Quetzalcoatla. Oni wszyscy, do spółki z przyplątanym nie wiadomo skąd bogiem deszczu Tlalockiem, zabrali się za tworzenie (a potem niszczenie) pięciu Słońc – bo tak Aztekowie określali epoki, liczące – według ich kalendarza – po 676 lat każda. Jedna minęła w ubiegłym roku i wtedy azteckie bóstwa wzięły srogi odwet na zlaicyzowanej współczesności, która na dobrą chwilę popadła wówczas z tego powodu w obsesję na punkcie „końca świata”. Świat przetrwał, ale zapewne nie na długo, bo w miejsce grawitacji o jego trwałości

w tej akurat kosmogonii przesądzają krwawe ofiary. Że zaś rytualny ubój ograniczają coraz bardziej restrykcyjne przepisy, rychły koniec świata to tylko kwestia niedługiego czasu. Słowo Quetzacoatl jest za trudne? Nic nie szkodzi. Wybierzemy w takim razie inną historię. Na początku był Hun Dun. Kto (lub co) to, ten Hun Dun? Mniej więcej to samo, co Chaos, nazywany też Cesarzem Środka. Obok Chaosu były też jednak dwie inne siły. Jedną uosabiał Hu, Cesarz Morza Południowego a drugą, przeciwstawną, Shu, Cesarz Morza Północnego. Któregoś razu Hu i Shu spotkali się w krainie Hun Duna i trochę przypadkiem, bo chcieli wyrazić w ten sposób wdzięczność za gościnę, pozbawili życia Cesarza Środka. Po rozpadzie Chaosu powstał jednak całkiem sympatyczny wszechświat, w którym powoli zaczęło kształtować się życie. Ale to w Chinach. Bo gdzie indziej mogło być jeszcze inaczej. Pierwotny chaos zamiast Hun Dun mógł od razu nazywać się „Chaos” i być bezdenną magmą kipiąca mocami żywiołów. Z tego chaosu mogła wyłonić się, sama przez się, najpierw Gaja – czyli Matka Ziemia, zaraz po niej bóg miłości – Eros, a po nim jeszcze Noc (Nyks)

do spółki z Mrokiem (Erebem). Ziemia z Erosem co zrobili, to łatwo się domyślić, po czym przyszły z tego na świat Góry, Morze (Pontos) i Niebo (Uranos) oraz różni tam giganci, cyklopi i cała mitologiczna grecka menażeria. Pierwsi ludzie, to także potomkowie Ziemi i Nieba. Potem to się jednak nieco skomplikowało i kolejne pokolenia były już autorstwa Zeusa z Olimpu. Kosmos mógł też powstać ze związku innej Ziemi, co zamiast Gaja miała na imię Geb oraz innego Nieba (Nut), które rozpościerało się nie nad antyczną Grecją, tylko nad starożytnym Egiptem. Z tej pary narodził się bóg Słońca (Re). Skąd wzięły się Ziemia i Niebo? Stworzyły się same, z niczego, czy raczej z chaosu – Nun, który był niezmierzonym obszarem wód. Dopiero Re, z pomocą innych, pomniejszych bóstw, wykreował pierwszy ląd oraz – niejako przy okazji – panteon podrzędnych bóstw do obsługi całej tej kosmicznej maszynerii. Że zaś potrzeba ich było aż dziewięciorga, bo kto inny zarządzał deszczem, a kto innym mgłą, weszli do egipskiej mitologii pod nazwą Wielkiej Dziewiątki. Po wyczerpującym akcie kreacji Re usiadł, i chyba nie bardzo spodobało mu się to, co stworzył, bo gorzko zapłakał. Ale tylko

WPRAWDZIE KAŻDY POTRAFI PRZECZYTAĆ W ENCYKLOPEDII HASŁO „POWSTANIE WSZECHŚWIATA”, ALE NIKT – POZA FIZYKAMI – TEGO, CO CZYTA, NIE ROZUMIE. REKLAMA

pomnożył w ten sposób już dokonane nieszczęścia, bo z jego łez wzięły się wszystkie żywe stworzenia, od roślin po człowieka. Po czym odrzuciły politeizm, przyjęły teorię ewolucji i w miejscu boga Re umieściły w historii świata punkt o nazwie Osobliwość. Tak przynajmniej utrzymują astrofizycy, a że na większość swoich twierdzeń mają dowody naukowe, trzeba im wierzyć na słowo. Atak, wierzyć, bo wprawdzie każdy potrafi przeczytać w encyklopedii hasło „powstanie wszechświata”, ale nikt – poza fizykami – tego, co czyta, nie rozumie. Niektórych detali nie pojmują zresztą sami autorzy definicji. W wąskim gronie fachowców od kosmosu trwają do dzisiaj spory o kwestie tak elementarne, jak natura czarnej energii i materii, to, czy wszechświat ma granice albo czy, obok naszego kosmosu, mogą istnieć wszechświaty równoległe. Co zaś do dowodów, to więk-

szości z tego, co wiadomo na temat natury kosmosu da się wnioskować jedynie na gruncie matematyki wyższej, co przesądza, że astrofizyka nie przemawia do przeciętnego absolwenta szkoły powszechnej (tym bardziej, jeśli jest to high school). W żaden sposób nie podważa to oczywiście prawdziwości współczesnej kosmogonii naukowej, więc wypada nam wierzyć, że na początku była Osobliwość. Że zaś dla większości z nas to tylko puste słowo, można spokojnie założyć, że tak naprawdę, to „Na początku było Słowo”. &


nowy dziennik

Przyczyny wykorzystywania rzeczonych dwóch pojęć w tych elektronicznych zabawach są dość oczywiste – ot choćby to, iż kosmos nadal jest wielką tajemnicą, zaś SF daje nieograniczone możliwości kreacyjne (ma się rozumieć science fiction może występować bez kosmosu i vice versa). A że w czasach, gdy wideogry się rodziły kultura, zwłaszcza pop, mocno je eksploatowała, więc znano ich moc i wykorzystano szybciej niż miało to miejsce wcześniej choćby w literaturze czy filmie. Poza tym dobrze się one łączyły z siłą rzeczy wykorzystywanymi nowymi technologiami czy szerzej z nauką. Zresztą pierwsze gry wideo tworzyli właśnie naukowcy.

WEEKEND

| 10 SIERPNIA 2013

7

SPACE INVADERS ŁUKASZ DZIATKIEWICZ

Kosmos, zwłaszcza w najpowszechniejszej formie, czyli włączonej w nurt science fiction, to jedno z bardziej typowych środowisk gier wideo. Tak będzie, jest i było prawie od samego ich początku.

Łukasz Dziatkiewicz w koszulce ze "Space Invaders" i z kultową wideomaszyną arcade Defender.

KOMERCYJNE

No właśnie, to nie był to jednak koniec „Spacewar!". Proszę jednak zwrócić uwagę ile czasu upłynęło, zanim doszło do powstania kolejnych jej modyfikacji. Najpierw, w 1971 r. stworzono „Galaxy Game”. Miał ona formę maszyny arcade (patrz przypis), czyli takiej do której wrzuca się pieniądze za możliwość pogrania. Wyprodukowano tylko jedną sztukę, którą umieszczono na Uniwersytecie Stanforda, siłą rzeczy nie miała ona wielkich szans zawojować tłumy. Jednak nawet masowość (1500 sztuk) nie przyniosła go debiutującemu dwa miesiące później „Computer Space”. To również była przeróbka „Spacewar!" (tyle że dla jednej osoby) oraz arcadówka. Dostała ona niezwykłą, kosmiczną obudowę, ale nawet to nie pomogło, bo po prostu granie było zbyt trudne dla głównej klienteli czyli barowej. Niemniej wkrótce potem branża ta zaczęła błyskawicznie podbijać świat.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

POKAZOWE

Wśród pionierów gier pomnikowe miejsce należy się fizykowi Williamowi Higinbothamowi z Brookhaven National Laboratory w stanie Nowy Jork. W tej placówce naukowej organizowano dni otwarte. Po jakimś czasie Higinbotham uznał, że trzeba pokazać coś bardziej atrakcyjnego, najlepiej rozrywkowego. I tak z końcem 1958 r. powstał jego „Tennis For Two”. Zabawa toczyła się na ekranie oscyloskopu. Wspominam o tym „tenisie”, bowiem kolejna ważna gra wideo również powstała w światku naukowym, przy czym tym razem chodziło o zaprezentowanie możliwości nowego superkomputera. Zadanie to z końcem 1961 r. powierzono studentom słynnego MIT. Na ich szczęście tenże komputer wyposażono w wyświetlacz, co wówczas było nowinką i niewątpliwie ułatwiło im pracę. Większość jej wykonał pomysłodawca gry Steve „Slug" Russell. W „Spacewar!" (1962) dwa pojazdy kosmiczne kierowane przez dwóch graczy próbowały trafić się pociskami. Źródła są sprzeczne co do sposobu sterowania, ale z pewnością były jakieś specjalne urządzenia do tego celu służące, być może pojawił się one z czasem. Podobnie zresztą jak ulepszenia samej gry np. dodano gwiaździste tło oraz opcję pozwalającą statkom zniknąć i pojawić się w innym, losowo wybranym miejscu. Tak mniej więcej prezentowała się tak pierwsza kosmiczna, jak i science fiction gra wideo. Nie odniosła sukcesu, głównie dlatego bo powstała zbyt wcześnie. Stąd też rozpowszechnianie gry przybrało jedynie formę dołączania jej za darmo do typu komputera na jaki została stworzona oraz przepisywanie na inne. Nic więc dziwnego, że była znana głównie naukowcom, niemniej nie wyłącznie...

JAPOŃSCY KOSMICI KONTRATAKUJĄ

Przełomowy okazał się 1972 r. Wtedy dwójka twórców „Computer Space” wprowadziła na rynek maszynę „Pong”. To pierwszy automat z grą wideo, który stał się hitem. W tym samym roku do sprzedaży trafia pierwsza domowa konsola do grania Magnavox Odyssey. Mimo to przez parę lat ani kosmos, ani SF w grach wideo się nie pojawiały. Powróciły one – i to jak! - dopiero za sprawą nieistniejących wcześniej na tym rynku Japończykom. A doszło do tego, gdy jedna z najważniejszych firm owej branży – amerykańskie Atari próbowała rozpocząć ekspansję w Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie była ona zbyt udana, co więcej dość szybko pojawił się odwrotny kierunek ataku. Pierwszym wielkim przebojem made in Japan był „Space Invaders” (1978). O rozmiarze tegoż świadczy to, że dzięki niemu przezwyciężono załamanie biznesu gier wideo, który nastąpił rok wcześniej. Natomiast jako miejską legendę należy traktować to, iż chętnych do walki z kosmicznymi najeźdźcami było w Japonii tak wielu, że brakowało monet 100-jenowych jakie się do tych maszyn wrzucało.

Jak wszystkie wczesne wideogry prezen- ich kanonu przeszły takie jak np. czerpiący ze towała się ona prościutko. Chmara obcych po- „Spacewar!" „Asteroids” oraz „Galaxian” nawiąsuwało się w dół ekranu, gdzie sterujący po- zujący do „Space Invaders”; obie z 1979 r. Na jazdem gracz usiłował je powstrzymać strze- początku lat 80. kontynuowano ten drugi molając. Najeźdźcy nie pozostawali dłużni. W ten del gier strzelanych, ale i tworzono inne, które sposób ukształtował się na lata model prostych reprezentują „Moon Patrol”, „Defender”, „Tem„strzelanek” (ang. shoot 'em up), w szczególno- pest” czy „Zaxxon”. Każda z wymienionych wyści kosmicznych. Co bardziej istotne w USA różniała się pionierskimi rozwiązania i zawopo raz pierwszy automatom z grami wideo uda- jowała rynek, wszystkie było kosmiczno-SF i ło się zdobyć nowe lokalizacje, bo stanęły one bez wyjątku należą dziś do klasyki. & nie tylko w salonach gier i barach, ale i restauracjach czy sklepach. Dzięki temu pobiły wszel- Od autora: Mam nadzieję większość opisakie rekordy. Koszt maszyny potrafił się zwró- nych tu gier i wiele innych pokazać w placić w miesiąc, czasem nawet w tydzień! nowanym przeze mnie w Krakowie Muzeum

NIE MA JAK POSTRZELAĆ DO GWIAZD!

Porównywalny sukces osiągnął rok wcześniej krewniaczy film „Star Wars”, który był jedną z inspiracji dla „Space Invaders” oraz przysporzył jej popularności. Od tej pory kosmos i SF są już stałym tematem świata gier wideo i wykorzystywano je we wszystkie ich gatunkach. Dość powiedzieć, że gier najrozmaitszych rodzajów opartych na „Gwiezdnych Wojnach” powstała dobrze ponad setka. Niemniej początkowo przestrzeń kosmiczna i science-fiction wydały się najlepsze głównie dla strzelanin. Do

KOLEJNA WAŻNA GRA WIDEO RÓWNIEŻ POWSTAŁA W ŚWIATKU NAUKOWYM, PRZY CZYM TYM RAZEM CHODZIŁO O ZAPREZENTOWANIE MOŻLIWOŚCI NOWEGO SUPERKOMPUTERA. ZADANIE TO Z KOŃCEM 1961 R. POWIERZONO STUDENTOM SŁYNNEGO MIT.

Gier Wideo, Flipperów i Bilardu. Wszystkie osoby, firmy i instytucje mogące pomóc w jego powstaniu, a później działaniu proszę o pomoc. Kontakt: dziatkiewicz@gmail.com. Arcade game – termin ten nie ma dobrego polskiego odpowiednika. Wbrew temu co wielu w Polsce sądzi – UWAGA! – nie są to tylko automaty z grami wideo (zwane w Polsce dawniej grami telewizyjnymi, bo z użyciem ekranu), ale i flippery (ang. pinball), gry elektromechaniczne, maszyny gdzie można coś wygrać (ang. merchandiser lub instant redemption) np. tzw. łapa szczęścia (ang. claw crane), bądź redemption game, gdzie kwity wymienia się na nagrody. Łączy je to, że wszystkie są grami zręcznościowymi i za zabawę na nich trzeba płacić. Stąd alternatywna nazwa coin-op (od coin opereted), choć czasem zamiast monet używano żetonów, później specjalnych karty, ostatnimi laty szczególnie popularne (w tym w USA) są akceptory banknotów.


8

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

c

d

CZY BIEGUN PÓŁNOCNY UKRYWA PIERWSZY KONTYNENT? TORE HIMBERG, OPRACOWAŁ STANISŁAW ADAMSKI

Co było powodem nadejścia epoki lodowcowej i dlaczego nastąpiło to tak nagle? Istnieje na ten temat wiele hipotez. Niektóre teorie opierają się na założeniu, że ciepło wysyłane przez Słońce zmieniało swe natężenie na przestrzeni długiego czasu. Inne teorie mówią, że pył wybuchających wulkanów wypełnił atmosferę i w ten sposób uniemożliwił docieranie do Ziemi słonecznych promieni. Nauka twierdzi, że nastąpiło odparowanie. Co jednak doprowadziło do odparowania oraz do tak szybkich zmian między ogrzewaniem a oziębianiem, że ogromne obszary półkuli północnej zostały ukryte pod warstwą lodu? „W dalszym ciągu pozostaje to tajemnicą” – powiedział zmarły w 1979 r. badacz czasów starożytnych, Immanuel Velikovsky, autor cenionej przez wielu naukowców książki „Katastrofy Kosmiczne”. Jedno z wielu postawionych przez niego pytań, na które nadal nie znamy odpowiedzi, brzmi: „Dlaczego mamuty żyjące na Syberii tak nagle zamarzły?” W XVII w. pewna naukowa ekspedy cja od kry ła cia ła tych zwie rząt sprzed 80 000 lat. Ich mięso było tak świeże jak zamrożona wołowina. Psy jadły je i nie chorowały. W żołądkach mamutów znaleziono świeżą trawę i gałęzie. Mróz musiał więc przyjść nagle, niespodziewanie. Malowidła w położonych w pobliżu skalnych grobach świadczą, że w okolicy tej żyli ludzie. Jaki meteorolog ostrzegł ich przed zbliżającą się katastrofą, że zdążyli uciec na południe? Wiele jest nie rozwiązanych zagadek, które bezskutecznie próbuje się rozwikłać. Kiedy znajdujemy morskie skamieliny w najwyższych partiach Tybetu, a odciski palm i innych tropikalnych roślin na Grenlandii, zaczynamy się zastanawiać: czy oblicze Ziemi ulegało nieustannym zmianom? Arystoteles przecież powiedział: „Istnieje czas nazywany Annus Supremius, kiedy Słońce i Księżyc, i inne planety zmieniają swe położenie. Annus Supremius jest to wielka zima nazywana potopem i lato nazywane spaleniem świata.” Wcześniejszy filozof i pisarz grecki, Heraklit, wspomniał o czterech epokach o wspólnym rodowodzie, zniszczo-

ILUSTRACJA: TORE HIMBERG

Z niektórymi tajemnicami natury geolodzy, etnolodzy i mitolodzy zmagają się przez wiele generacji. Mimo to sporo zasadniczych kwestii wciąż pozostaje dla nas zagadką. nych na skutek gniewu bogów. Teorie mówiące o podobnych epokach powstały także w Indiach, Tybecie i Chinach. Według tych teorii jesteśmy teraz w piątej epoce. Święta księga wyznawców filozofii Zen: Avesta – wymienia od początku do końca świata dziesięć epok nazywanych „kis”. W dawnych pismach Inków, Azteków i Majów znajdujemy wzmianki dotyczące globalnych katastrof. Na przykład w meksykańskiej kronice królewskiej czytamy: „Nasi przodkowie wiedzieli, że na długo przed powstaniem tego nieba i tej ziemi istniało życie, które ujawniało się cztery razy”. W staronorweskim eposie mitologicznym Voluspa jest mowa o dziewięciu światach, interpretowanych dotąd jako dziewięć stanów świadomości. Czy starożytna wieszczka Volven widziała zatopienie Atlantydy? Opowiadała przecież: „Słońce ciemnieje, ziemia zanurza się w morzu, bledną na niebie jasne gwiazdy, para syczy, a morze płomieni bije wysoko stąd do samego nieba”. Czy Biegun Północny mógł być pierwszym kontynentem? Zlodowacenie czwartorzędowe, ostatnia wielka epoka lodowcowa (geologowie twierdzą, że wcześniej były jeszcze trzy), rozpoczęło się przypuszczalnie ok. 80 000 lat temu. Lądolód pokrywał znaczną część Bieguna Północnego aż do roku 9000 przed naszą erą. Wiele opowieści Indii, Bliskiego Wschodu i Egiptu wskazuje na to, że pierwszy kontynent (raj na ziemi) znajdował się w okolicach Spitsbergenu i Grenlandii. Wśród naukowców nie ma większych rozbieżności co do tego, że Norwegia, Svalbard i Grenlandia miały w okresie miocenu niemal tropikalny klimat. Na Grenlandii znaleziono przecież skamieliny drzew orzechowych, topól i magnolii. W czasach Homera opowiadano w Grecji o ziemi obiecanej: udawał się do niej Apollo każdego lata. Noce były wtedy krótkie a dni długie. W ziemi obiecanej słońce nigdy nie zachodziło, zaś palmy rosły w ogromnych ilościach. Boreasz, bóg zimy i orkanu, był daleko. Ko smos Idi ko pleu stes, ży ją cy w VI w., tak pisał: „... w Indiach znalazłem dowód, że wysoko w górze istnieje kraina, która graniczy z murami nie-

NA GRENLANDII ZNALEZIONO PRZECIEŻ SKAMIELINY DRZEW ORZECHOWYCH, TOPÓL I MAGNOLII. W CZASACH HOMERA OPOWIADANO W GRECJI O ZIEMI OBIECANEJ: UDAWAŁ SIĘ DO NIEJ APOLLO KAŻDEGO LATA. NOCE BYŁY WTEDY KRÓTKIE A DNI DŁUGIE. W ZIEMI OBIECANEJ SŁOŃCE NIGDY NIE ZACHODZIŁO, ZAŚ PALMY ROSŁY W OGROMNYCH ILOŚCIACH.


nowy dziennik

WEEKEND

c

| 10 SIERPNIA 2013

9

d

Przed nową zagładą brat bratu śmierci życzy, siostrzeńcy związki krwi kalają zło panuje na Ziemi, tak wielkie zepsucie, czas toporów, czas mieczy, pancerze pękają, czas wichrów, czas wilków, przed upadkiem świata ziemia grzmi, olbrzymi ruszają, nikt nikogo nie ocali. (Opracował Stanisław Adamski)

Jeśli interesują cię podobne historie – odwiedź internetowy portal "Nie z tej ziemi" (www.nieztejziemi.org). To miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz paranaukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią.

REKLAMA

ZDJĘCIA: STILL PRESS AGENCY, AP ARCHIVE

LUDZIE MAGNESY

bios. W tej krainie został stworzony człowiek i żył tam jak w raju. W czasie potopu Noe ze swoja, arką schronił się na tej ziemi”. W starożytnych księgach indyjskich (wedach) jest mowa o dwóch źródłach życia – jedno znajdować się miało we wnętrzu Ziemi, drugie na Biegunie Północnym. Są one nazwane „krwią ziemi”. ADAM S. HOLLANEK Hindusi i Persowie wymieniają w swych Dziś kolejna historia rodem zza nie istniejącej już „żelaznej kurtyny”. opowiadaniach krainę Az-buri, nazywaną także „Białą Wyspą”. Miała ona podobno kształt łuku. Persowie twierdzili, że gdyby je- Jeszcze za czasów Związku Radzieckiego uczechać w kierunku północno-zachodnim przez ni badali grupę ludzi, których niesamowite własiedem miesięcy, minąć wieczne lody i mrocz- ściwości do dziś zadziwiają. Potrafili oni tak ne morze, to można dotrzeć do „wysp szczę- namagnetyzować swoje ciała, że metalowe śliwych”. Na Kaukazie jeszcze dziś śpiewa się: przedmioty przywierały donich. Oszołomie„Na północ od ośnieżonych szczytów leży ukry- ni naukowcy, badający te niezwykłe osoby, ty kontynent”. uważali, że są one w stanie wytwarzać bioNorweskie legendy i mity opowiadają energię czyniącą je magnetycznymi. o tamtych czasach prawie to samo – choć być Czterech członków rodziny robotnika Lemoże, część tych historii została zmyślona. War- onida Tonkajewa to ludzie-magnesy – twierto tu wspomnieć dzieje Skjolda Borgera, sy- dził profesor fizyki na Uniwersytecie w Sarana Himdala. Jego ojciec, przez wiele lat rzą- towie, dr Walery Lepiłow. który badał tych ludził w Arvangaland. Borger pamiętał z dzie- dzi od 1988 roku. Dr Atsui Kono. główny lecięcych i młodzieńczych lat (wcześniejsze in- karz szpitala Djo Si Idai w Tokio, zbadał rokarnacje) jasne i szczęśliwe dni złotego wieku, dzinę Tenkajewów przed ich występem w prowolne od wad, kłótni i wojen, przestępstw i nę- gramie japońskiej telewizji, zatytułowanym dzy. Na początku swego wieku męskiego wi- „Wspaniali ludzie świata „. Był zdumiony „Nie dział święte obyczaje i upadek pokoleń. Pod ko- ma absolutnie żadnych wątpliwości, że przedniec życia był już świadkiem surowej zimy i po- mioty przyklejają się do nich, jakby ich ciała czątków ciężkich czasów – nędzy, o której opo- były magnesami” – powiedział dr Kono. wiadały kruki (przepowiednie kruków i w ogóLaboratoryjne eksperymenty na Uniwerle głosy ptaków symbolizują intuicję). sytecie w Saratowie wykazują, że ta niesamoZ powodu kłótni i nędzy, które zapano- wita magnetyczna siła może utrzymać 25 kg wały wśród ludu Aurvagalandu, Skjold Bor- metalu na ciele 63-letniego Leonida Tenkajeger postanowił wtedy zebrać swój naród i ru- wa. Jego 61-letnia żona Galina, 25-letnia córszył z nim na południe. Na koniec warto powrócić jeszcze raz do Indii, gdzie twierdzi się, że jasnoskórzy bramini, posiadający świętą wiedzę, znaleźli się w tym kraju nie wiadomo skąd i kiedy, i przy- CZTERECH CZŁONKÓW RODZINY ROBOTNIKA LEONIDA TONKAJEWA pomnieć sobie słowa, które wieszczka Volven LUDZIE-MAGNESY – TWIERDZIŁ PROFESOR FIZYKI NA UNIWERSYTECIE wypowiada w eposie Voluspa:

TO W SARATOWIE, DR WALERY LEPIŁOW. KTÓRY BADAŁ TYCH LUDZI OD 1988 ROKU. ka Tania i 5-letni wnuczek Kola dysponują taką samą, wymykającą się rozumowi siłą. „Kiedy Leonid i jego rodzina chcą być magnetyczni, koncentrują się i myślą o wytwarzaniu w swoich ciałach ciepła. Już po chwili metalowe przedmioty przyklejają się do ich ciał – relacjonował dr Lepiłow. – Trzeba dużej siły. aby je usunąć”. „Badania ludzi-magnesów były prowadzone w warunkach laboratoryjnych, aby wykluczyć oszustwa. Pola magnetyczne otaczające Tenkajewa i jego rodzinę są jednak tak silne, że wpływają na funkcjonowanie przyrządów” – tłumaczył fizyk, który słyszał też o wielu innych podobnych przypadkach. Leonid Tenkajew twierdzi, że jego rodzina odkryła swoją dziwną siłę, gdy żona, chcąc odłożyć nożyczki, stwierdziła, że nie chcą oderwać się od jej palców. „Od tej chwili bawimy siebie i naszych przyjaciół tym dziwnym zjawiskiem” – opowiadała kobieta, na co dzień pracownik rosyjskiej fabryki. &


10

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

c WEEKEND PRZEDSTAWIA d POLA NEGRI:

NIEWOLNICA SREBRNEGO EKRANU ZUZANNA DUCKA-LUBAS

Gdy Pola Negri po raz pierwszy pojawiła się w Ameryce i cała w futrach i diamentach schodziła ze statku, tłum zebrany w nowojorskim porcie krzyczał tak donośnie, że podobno pranie spadało ze sznurków. Kiedy kilkanaście lat później po raz kolejny tu przypłynęła, nikt na nią nie czekał a ona zamiast pudeł z kapeluszami i sukien najlepszych projektantów przywiozła ze sobą jedną skromną walizeczkę. dyrektor Warszawskich Teatrów Rządowych, Kazimierz Hulewicz. To on był autorem pierwszego scenariusza filmowego napisanego dla Poli, i... o Poli. Rola pięknej, występnej tancerki marzącej o bogatym kochanku pasowała do niej jak ulał. Negri sama zaniosła scenariusz do reżysera Jana Pawłowskiego. Premiera „Niewolnicy zmysłów” odbyła się 25 grudnia 1914 roku w kinie „Urania” w Warszawie. Film odniósł ogromny sukces. Potem Pola grała w jeszcze kilku polskich filmach, by ostatecznie skorzystać z zaproszenia do Berlina. Zdążyła już wtedy stworzyć pewien typ granych przez nią bohaterek – femme fatale, który towarzyszyć jej będzie niemal do końca kariery. W Berlinie Pola natychmiast zwróciła na siebie uwagę giganta europejskiej kinematografii, Ernsta Lubitscha. Reżyser natychmiast dostrzegł drzemiący w Poli potencjał i w 1918 roku obsadził ją w swojej superprodukcji „Oczy mumii Ma”. Publiczność oszalała, film odniósł gigantyczny sukces, a Pola Negri stała się gwiazdą. Olbrzymi sukces odniosła jeszcze w „Carmen” i „Madame Dubarry”, po czym wraz z Lubitschem stwierdzili, że przyszła pora na podbój Ameryki.

Losy jak z telenoweli, prawda? Takie było całe życie Barbary Apolonii Chałupiec, dziewczyny z Lipna, która brawurowo wspięła się na Olimp show businessu, żeby potem z niego spektakularnie spaść. Jak to się stało, że córka kotlarza z niewielkiej miejscowości pod Włocławkiem stała się międzynarodową gwiazdą, której umiejętności autopromocji i umiejętnego wykorzystania aury kontrowersji i skandalu pozazdrościć mogą współczesne gwiazdy pop kultury z Lady Gagą i Madonną włącznie? Po przeanalizowaniu biografii Poli Negri stwierdziłam, że aby osiągnąć taki sukces, prócz urody, talentu, pracowitości i silnego charakteru, trzeba mieć jeszcze przedsiębiorczą matkę.

MAMA POLI

AMERYKA KOCHA POLĘ

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

Eleonora Chałupiec, matka Poli, nie miała w życiu lekko. Musiała sobie radzić po tym, kiedy jej męża a ojca Apolonii aresztowano i zesłano na Syberię. Sprzedała dom i ogród, i wraz z 7-letnią córeczką wynajęła mały pokoik na poddaszu przy ul. Browarnej 11 w Warszawie. Eleonora imała się różnych zajęć, ale niestety jej zarobki nie starczały na godziwe życie i Pola często chodziła głodna. Matce, której zależało na tym, aby Apolonia osiągnęła w swoim życiu więcej niż ona sama, dbała o edukację córki. Pola ze złością jednak wspominała przyklasztorną szkołę, w której wyróżniała się raczej arogancją i słabymi ocenami. Nie miała głowy do nauki, a szkolny reżim męczył ją i nudził. Nie nudziły jej się natomiast nigdy akrobacje na podwórkowym trapezie. Według jednej z biografii artystki, to właśnie podczas takich zabaw zobaczyła ją para tancerzy z warszawskiej Opery, którzy przekonali Eleonorę, aby posłała córkę na lekcje tańca. Na zajęcia baletowe, w przeciwieństwie do zajęć szkolnych, Apolonia biegała jak na skrzydłach. Zdolna, śliczna i pracowita dziewczyna szybko została zauważona i zaczęła występować na scenie, co znacznie podreperowało rodzinny budżet. I tutaj właśnie zaczyna się rola Eleonory. Zauważywszy, że jej córka ma zadatki na artystkę, zaczęła czynić starania, aby o ślicznej Apolonii dowiedział się warszawski światek artystyczny. Pola doskonale radziła sobie w balecie, miała prawdziwy talent, jednak niespodziewanie okazało się, że jest chora na gruźlicę, co brutalnie przerwało jej karierę tancerki. Eleonora nie poddała się jednak i zaczęła szukać innych rozwiązań. Skoro córka nie mogła być tancerką, niech będzie aktorką. Wykorzystała w tym znajomości z rodzinnego Lipna. Otóż warsztat aktorski rozwijała Pola dzięki Honoracie Leszczyńskiej, córce Wincentego Rapackiego

pochodzącego z Lipna. Honorata Leszczyńska była wspaniałym pedagogiem, a Pola zdyscyplinowaną i chętną słuchaczką. Dzięki jej pomocy Negri zadebiutowała na scenie Teatru Małego rolą Anieli w „Ślubach panieńskich” 1 września 1912 roku. Zebrała bardzo pochlebne recenzje.

TWARZ WARTA MILIONY

I tak na teatralnej scenie objawił się talent,

który później znakomicie sprawdził się na srebrnym ekranie. Pamiętajmy, że film był w tamtych czasach sztuką dopiero raczkującą, więc ekspresja pierwszych aktorów filmowych miała ściśle teatralną proweniencję. Oglądając dziś filmy nieme śmieszyć może przesadna mimika, przewracanie oczami i karykaturalne miny. Jednak w tamtych czasach tak właśnie się grało i to właśnie podobało się publiczności. Istotny wpływ na filmową karierę Poli miał wice-

Amerykańska publiczność poznała talent aktorski Poli już w 1920 roku, kiedy to odbyła się tam premiera,, Madame Dubarry”. 106 tysięcy osób obejrzało ten film w ciągu tygodnia, a dziennie przynosił 10 tysięcy dolarów zysku. Nic dziwnego, że Nowy Jork powitał polską gwiazdę, jak prawdziwą królową srebrnego ekranu. Za oceanem z afisza schodziła już Theda Bara, siostry Gish do filmowych wampów nie należały, Gloria Swanson była typową Amerykanką, a Mary Pickford małą, dobrą dziewczynką. I oto charyzmatyczna Pola wypełniła lukę na kolejnym firmamencie gwiazd. Kobieta upadła, zła, występna, egzotyczna, miotana przez cielesne żądze, o przymglonym wzroku, ciężkich powiekach i uchylonych wargach – to właśnie emploi zadecydowało o niezwykłym sukcesie Negri. W ciągu 5 lat nakręciła 20 filmów, zarabiając milion dolarów rocznie. Ameryka pokochała Polę, a Pola Amerykę. Polska aktor-

ka właśnie w Hollywood rozwinęła swoje umiejętności autopromocji – nosiła tylko najlepsze suknie i tylko najdroższą biżuterię, na głowie nosiła ekstrawaganckie turbany, chodziła w butach na obcasach i podobno jako pierwsza kobieta po egipskiej królowej Nefretete... malowała paznokcie! Twierdzi-

ła, że chce chronić swoje życie prywatne, ale w mistrzowski sposób wybierała sobie kochan-

CHARYZMATYCZNA POLA WYPEŁNIŁA LUKĘ NA KOLEJNYM FIRMAMENCIE GWIAZD. KOBIETA UPADŁA, ZŁA, WYSTĘPNA, EGZOTYCZNA, MIOTANA PRZEZ CIELESNE ŻĄDZE, O PRZYMGLONYM WZROKU, CIĘŻKICH POWIEKACH I UCHYLONYCH WARGACH – TO WŁAŚNIE EMPLOI ZADECYDOWAŁO O NIEZWYKŁYM SUKCESIE NEGRI.


nowy dziennik

ków, którzy sprawiali, że trafiała na pierwsze strony gazet. Pierwszym z nich był Charlie Chaplin. Melancholijny komik nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca przy pragmatycznej i szaleńczo ambitnej Poli. Aktorka twardo stała na ziemi i precyzyjnie pokonywała kolejne szczeble kariery, czego nie można było powiedzieć o Charliem, który żył w swoim własnym świecie i którego peszyły ekstrawagancje Poli.

KONIEC MIŁOŚCI, KONIEC KARIERY

Księżniczka ekranu musiała mieć jednak swojego księcia i taki też pojawił się w osobie największego amanta srebrnego ekranu – Rudolfa Valentino. Rudolf podobnie jak Pola był imigrantem, który ciężko pracował na swój sukces. Para elektryzowała publiczność i nie schodziła z kart poczytnych magazynów. Niestety, sielanka nie trwała długo – Rudi umiera w 1926 roku. Jego pogrzeb był jednym z największych wydarzeń dekady i stał się końcem kariery Poli Negri wAmeryce. Dlaczego? Otóż Pola podczas pogrzebu w dramatycznym geście rzuciła się na trumnę Valentino zanosząc się rozdzierającym szlochem. Nie wiadomo, ile w tym było prawdziwej rozpaczy, a ile typowej dla Poli chęci wywarcia wrazenia i trzeźwej kalkulacji. Niestety, o ile amerykańscy widzowie z chęcią oglądali rozpaczające bohaterki na ekranie, o tyle na żywo już nie chcieli. Negri ich zdaniem przesadziła i z pogrzebu Valentino zrobiła teatr. Natychmiast odbiło się to na karierze Poli. Dostawała coraz mniej propozycji a prasa przestawała o niej pisać. Aby ratować co jeszcze się da, Pola wróciła do Europy. REKLAMA

WEEKEND

Niestety, era kina niemego dobiegała końca, zmieniała się estetyka i prawidła rządzące filmowym biznesem. Na szczęście Pola i Eleonora były rozsądne i skutecznie inwestowały zarobione wcześniej miliony. I wtedy po raz kolejny okazało się, że wielka Pola Negri nie ma szczęścia do mężczyzn. Związała się bowiem z księciem Mdivani – arystokratą, playboyem i utracjuszem, który przepuścił dużą część majątku Poli. Reszta przepadła wraz z wybuchem II wojny światowej. Panie Chałupiec postanowiły uciec z Europy.

POWRÓT DO AMERYKI

W 1941 roku na statku „Excalibur”” opuściły kontynent i wróciły doAmeryki. Na brzegu nie było już fanfar i kwiatów, nie było też propozycji filmowych. W 1943 roku zagrała w swoim przedostatnim filmie,, Hi Diddle Diddle”. Mieszkała bardzo skromnie, właściwie nędznie. Jednak szczęście znów się do niej uśmiechnęło. Na swej drodze spotkała dziennikarkę muzyczną Margaret West. Zamieszkały razem, we trzy – Margaret, Pola i jej matka. Wróciły luksusowe wille, dobrobyt i spokój. Być może za ten szczęśliwy zbieg okoliczności Pola wraz z matką ukończyły dużo wcześniej rozpoczętą budowę kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej w Los Angeles. Pola Negri zmarła 1 sierpnia 1987 roku w San Antonio. Wcześniej została honorową obywatelką Los Angeles z gwiazdą na słynnej Alei Sław. W2011 roku znalazła się w gronie 15 kobiet kandydujących do miana Polki wszech czasów. &

Pola Negri i Rudolf Valentino

| 10 SIERPNIA 2013

11


12

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

!"#$%&'( )(*+",-((%(*.) !"#$%#&'#()#*"#&+#,%.#/%#0)%$1#&2#3)#&4#52#6)7#$"#(8#39%#:+; .#<09=#>)=,#?%#3?%#0%#@=3?#@=39#>9=#>%A#B 5)=&#*"#C0%;;; D#,"#$%#$%#?".#DE=#&%#@2,#92#6=A#$)=#(4#*=6#?%#$=#*$"; F"#E=#,%$#5)#0"9#&%#()%#@8#(#60%#>4; .#G"H#?%#5%#(52#09"#$%I#.#64#?%#@=*#$%; .#/+#,"#()#$%#20"#*9)#$4#52#6)#A%&#5"#B A"#(0"#?=5#*"#(+*#5); .#J"#?"#>K4#C%#*"#C09=I#.#$%#?"#5"#E=#B ,%$#5%;#.#L('@#3?%#04#609=#>)=,#>"#(==5#B =$*#9#5"#E=#M%#&)#$%#04#C4#@=N#*9);#J)= 36"*"#C%A#&2#3)+I .#O"#09=@;#P%#64#?%A1#>"#?"#@=3?I !"#$%#(0%#>%#*"#*"#&2#$%*#0%#$=&;#/8, "?()=#0%#@=@#*09().#O*9)=#C4#A%HI#/)%#A%H#(0'#>)7#"*#5"#B E=#,%$#5)#"#M"#*9)#$)=#QR1#%#@=3?#Q#(#$"#>4S !"#$%#$%#?".#<%0#5"#(%#A%&;;; T%5#&+,#>94N#$)#*=#:)#$)2#@8#6"#*9)%A#"C"#B ()89#5'(#U6'A#$%#6'AVI W$%#M"#?2#@=#.#"$#@=1#"$%#36098#?%#.#"$ C02#*9)1#"$%#60%#32#@=#.#"$#M$)=#>)=; X('>K#M"#H>)#3)=#*9)#(#C%#09=#)#2,%#E%#B @8#3)+#$%*#3"#C8.#G"#9%#,4#>)=S#Y4#&%&#0"#>9=39#6%#0+ 3A'(#(#209+#*9)=#3?%#$2#>4#()E#$=#M"#);;; 5E"63S#T=#3?=H#,"#$%#?4S X02#M)#&2#(?'#02#@=.# YA%#H$)=S# D# (4#&%&#0"#>9=39# 6%#0+ 3A'(#609=9#3=$#);;;#5E"63S#T=#3?=H#0"9#B ()=#*9)"#$4S <094#>K"#*9)#5%39#E8#>4#:%#>=?#*"#E=#5%#09%; .#X2#,"#6%$#6%#E)1#60%(#*%I# .##Z#>"#9#?=#M"I .#<%#E=#$)=#350%#>%#,4#>)=S#.#6"*#50=#HE% E=#5%09; D#:%#>=?#$%#?".#[9*2#0%;#\?%#0"#,4?#$)#$)=#9$%#E)#?4#?"#B $)2#)#(4#&%0#E)#>"#*"#@=*#$=#M"S T%#5)=#38#2E2#C)"#$=#04#C4#E=#5%#094I X2#,=#32#&4; <%#>@=$?#5%#&'#()#*"#E=#5%#09%.# X"#60%(#*41# 6%#$)=# *"5#?"#09=1# $)= ()=&1#@%5#3)+#6%#$2#"*#(*9)+#>947; .#[=9#609=#3%#*4#.#$%#?"#E=#5%09;#.##X"#B C09=#6%#$)#()=; \?%0#394# :%#>=?1# 9&%0#?()"#$4# &4#HE8# " H&)=0#>)1#6094#>K"#*9)#*"#E=#5%#09%#)#64#?%.#<%#$)=#*"5#?"#09=1#@=#,=#E)#@%#609=#3?%#B $+#6)71#6%#E)7#)#5"#>K%7#3)+#.#?"#>94#@% C+#*+#*A2#,=@#,4AI .#<=(#$)=#?%5#.#"*#6"#()%#*%#E=#5%09#. ?4E#5"#6"#>"IS <094#>K"#*9)#3?2#*=$?#*"#>K)#020#M%#)#35%0#B ,4#3)+#$%#&">#$4#C'E#C092#>K%;#]=#5%09 &'#().#J"#?"#*"#C09=1#"*=#?$+#6%#$2#2394; \?2#*=$?#3)+#609=#3?0%#394A1#6"#C)=MA#*" )$#?=0#$)#3?4#)#"6"#()=#*9)%A1#>"#3)+#3?%#B A";#J%#>"#)$#?=0#$)#3?%.#L4&#>K)#020#M"&#?4E#5"#C4#>)87#)#>)87 E2#*9);#[=9#"C%#(41#609=#6)#39+#6%#$2#?%#B 5)=#?%#CE=?#5)1#,=#2394#3%#&=#"*#6%*#$8; /8,#(0%#>%#(>9=#H$)=@#*"#*"#&2#)#$%#B 504#(%#,"#$+#(#A',#52#9=#3("#)&#$%@#B E=6#394&#6094#@%#>)=#E=&;#Y4@#&2#@=#6)#3?"#B E=?#)#3?09=#E%#&2#60"#3?"#(#MA"#(+; .#^'C#?%5#*%#E=@1#0'C1#%#$)=#*A2#M"#$)= C+#*9)=39#&)%A#,%*#$4>K#6094#@%#>)'A#. 50945#$+#A%#90"9#6%#>9"#$%#,"#$%; REDAGUJE: JANUSZ M. SZLECHTA js@dziennik.com NADESナ、ナ、: MARZENA STAFIEJ

-+7</1' &'+,' 25#<(6& + >?-71(

!!! "#$ % &' &(#)(#

+#/234 /$',('% 15'/+$6-% &# &7 , ,'-0&1( 8-#9:( 0@+7,'% &'2'/$% &# , &(9+1' ,'59# <6-/1(#:

)'*' +,(#-+.#% $'

)7,':'. +-7,'&# 2-#*% . 16;/9; . *;+,(#10

C#*6&= '&=(#5% /1' -'/' 2/3,

K(#51'% &69&' 9'47 -61

25'9 + -'$0% /+#< <(6$' =-'&'$7

D+#% /4',E 165'-+

2-'9' 1'5105'% $6-'

2/6$&(1E ,46/1(# &(926&; 26+*-6% ,(#&(#

; &% !!! I6% F(/+2' /1' , 0=5'/E <'-1' 10-6-$ H#5=(( '1$6'0$

,7,3+ $6,'-3, +' =-'&(9#.

0 *#&$7/$7 ( +# /+$'&='.

9F-6&('. 2-+#* 9(6/#<

A6$-# !!! %, B'-7@+0

. 0-+'* <(&(/$-'

<('/$6 *#&'$ I7<&'E , '1$6-1' G=(29(#

$'< 2-'90:'. J+797

)-741(

+')7$16% ,# '0$6

&':% <&(#:% /+' + <6&#$

<0&*0- +(<&# 2656,7 &' *5' ,6:% 9F6(&9# /16,79F '-$7/$' 2-6/$/+# 6* &';/5'% 2'2-6$% *6,9' &(13,

9+.#;/9; 014'*0 261'-% <6,#=6

='+ <'*-79% 1(# )6:6,7 <0+#0<

<'-1' 9(#@ . +'-3% ,#1

-+#1' , H(-<(# ( DF(&'9F

20&1$ ,(*+#&('

16&(#9 )6<0

+'*'&(# 0*6/$#2&(4 . /#-,(/ 1-+7@+3,16,7 !"#$#%#&'() <'-1' 1-+#, 6*+(#@ +7 )0$7 &' *#5J&7 &' +@ 7% /26-$6% 50) ,6*#. ,6246$7 /46&(# ,#:

<0% 9F3,1' *6*'$#1 *6 0*':'9' . 0<6,7 6/#.

1-#=( . /264#% ; 9+#&% /$,'

&' 16/+059# 2(41'-+'

N('<E '1$6-

?0&19:' $-7=6&6% <#$-79+% &'

O7/+'-* + PI@+#<0P

9+.#;/9; 4020

M'9N'% 9F5'&E '1$6-

5(9+'. /(#. , '09(# /26-$6% ,7<

/; 5(,' 26* 61(#<

:#*&' + *6+6-9' 5($#, 2650

+@ '=(#5 &' :'9F9(#

)-7='*7E +#/2647 16/<#% $71 *6 $,'-+7

&'-+.#% *+(# <0-'-% /1(#

$-'&/% 26-$#- :#/$ &('. 247,':'% . $0<'1 97

!!! *40=(9F &6@+7 +-+#/+' )(/10% 23, ,;/-3* -620% /+#1

2(#-,('% /$#1 6 5!'$! QR

+,3: =(='&$ &' &'-$'9F

6:9(#9 + L6-0&('

<'4# 1051( <(#/&# .

B65'E ,;/-3* *',&' &'-16$7% =,('+*' 13,

G-(9 + =-027 PM6&$7 B7$F6&P

'-')/1( B',#4E 169+6,% F61#(/$' &(1

26=-6<% 9' M(&6$'0% -'

50)( +<7;/5';9 <' 26-7

, /'<9# 165#:9# *6 /; ,(&( 0-+.#*0

5(/$ )#+ 26*2(/0

+'*'&(# 0*6/$#2&(4 . /#-,(/ 1-+7@+3,16,7 !"#$#%#&'()

/-#)-&# <6&#$7

26$! 6 *0@+79F 9(#@ . +'% -3,1'9F


nowy dziennik

WEEKEND

| 10 SIERPNIA 2013

13

c NASZ HOROSKOP d

CO CIĘ CZEKA W TYM TYGODNIU BARAN

Miłość: Kiedy wreszcie nauczysz się przepra-

szać? Trudny okres dla relacji partnerskiej, w której każdy za wszelką cenę próbuje dominować. Przemilcz niektóre sytuacje, będzie łatwiej. Praca: Dobry okres na wykonanie wcześniej powierzonych zadań. Podejmiesz decyzje, które będziesz musiał zweryfikować i przeanalizować z przełożonym. Nie podejmuj działań, które mogłyby przerodzić się w kłótnię lub ostrą wymianę zdań. Finanse: Nadszedł czas na długo odkładany remont, niestety pochłonie on więcej oszczędności niż się spodziewałeś. Pamiętaj że remont robisz rzadko, więc trzeba go zrobić porządnie. Zdrowie: Jeśli nie byłeś na kontroli u stomatologa, lepiej się pospiesz, zanim wizyta u dentysty będzie koniecznością.

RAK

Miłość: To co jest dobre dla innych, niekoniecz-

nie musi być dobre dla Ciebie. Czy podejrzewanie drugiej osoby o zdradę jest według Ciebie fair? Uważaj, bo stąpasz po bardzo cienkim lodzie. Praca: Dzięki dokładnemu planowaniu, będziesz mógł spokojnie popracować także wzaciszu własnego mieszkania. Zwróć uwagę na osoby, z którymi pracujesz i doceń ich zaangażowanie. Finanse: Pod koniec tygodnia czekają cię duże zakupy, które były już planowane od dłuższego czasu. Nie wydawaj więcej niż zamierzałeś. Zdrowie: Uważaj na dolną cześć kręgosłupa – przez ciężką pracę możesz odczuwać dyskomfort. Jeśli możesz zapisz się na basen, zacznij jeździć na rowerze, staraj się przebywać na świeżym powietrzu.

WAGA

Miłość: Miłość kwitnie, ukochana osoba od-

wzajemnia Twoje uczucie. Samotne Wagi czeka prawdziwe szaleństwo z przyjaciółmi. Praca: Bardzo dobry okres dla osób prowadzących dodatkową działalność zarobkową. Zacznijcie myśleć perspektywicznie a przyniesie Wam to prestiż i pieniądze. Finanse: Nie wydawaj pieniędzy na drobiazgi, skup się na polepszaniu własnego komfortu życia i zainwestuj np. w nowy samochód, meble lub wyjazd zagraniczny. Zdrowie: Bardzo dobry okres dla Wag. Dzięki dobrej kondycji ten okres będzie upływał na aktywności fizycznej.

KOZIOROŻEC

Miłość: W tym okresie osoby spod znaku Ko-

ziorożca powinny zwrócić uwagę na nowe osoby, które pojawią się w ich otoczeniu. Nie zawsze uczucie od razu przybiera formę miłości. Nie zamykajcie się na nowe osoby, bo właśnie one zmienią waszą obecną lub przyszłą relację. Praca: Nie zawsze wszystko będzie teraz zło po Twojej myśli, ale staraj się być elastyczny. Nie pokazuj ignorancji i nie prowokuj do kłótni. Spróbuj stanąć na wysokości zadania. Finanse: Bardzo dobry okres na inwestycje. Staraj się nie słuchać osób postronnych, skup się i posłuchaj własnej intuicji, która cię jeszcze nie zawiodła. Zdrowie: Wykonaj badania profilaktyczne, które odkładałeś od samego początku roku. Zwróć uwagę na to, że nie każdy sport który uprawiasz, wpływa pozytywnie na twoje zdrowie.

SKORPION

Miłość: Ważna rada dla samotnych – choć bę-

BYK

Miłość: W tym tygodniu osoby spod znaku By-

ka czeka zaskoczenie za zaskoczeniem, wszystko wyda Ci się nowe i zupełnie inaczej będziesz spoglądał na obecny związek. Praca: W tym okresie nie każdy w Twoim otoczeniu będzie przychylnie nastawiony do tego co robisz i jak robisz. W obecnej pracy uważaj na wchodzenie w konflikt z zazdrosnymi współpracownikami. Finanse: Bardzo dobry okres dla podejmowania decyzji finansowych. Możesz teraz śmiało wziąć kredyt lub pożyczkę. Zdrowie: Uważaj na oczy i chroń je przed ostrym słońcem. Zalecane wizyty na basenie. Pływanie doprowadzi do rozluźnienia kręgosłupa i polepszenia Twojego samopoczucia.

LEW

Miłość: Pamiętaj, że możemy być otwarci dla

siebie i dla innych. Wykorzystaj ten czas do działania i pokaż najbliższej osobie, że naprawdę Ci na niej zależy. Praca: W obecnym okresie może pojawić się propozycja dobrze płatnej pracy sezonowej. Dokładnie zastanów się nad wszystkimi możliwościami i dokonaj właściwego wyboru. Finanse: Lokata którą w tamtym roku założyłeś wreszcie przyniesie upragnione pieniądze. Natomiast na początku tygodnia pojawią się także niezapowiedziane problemy z samochodem, które nadszarpną twój rodzinny budżet. Zdrowie: W tym okresie szczególnie uważaj na żołądek. Skonsultuj się z lekarzem, jeśli pod koniec tygodnia ból nie będzie mniejszy.

dzie to kuszące, pamiętajcie, aby nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. W związkach przelotne problemy. Praca: Odczujesz ochłodzenie kontaktów z przełożonymi lub współpracownikami. Pamiętaj, że czasem warto zachować pewne uwagi dla siebie. Finanse: Twoje inwestycje opłaciły się i Twoja sytuacja finansowa znacznie się poprawi. Zdrowie: Uważaj na lekkie przeziębienie, które pojawi się w połowie tygodnia. Gwiazdy pokazują, że bez problemu możesz sobie z nim poradzić. Pij dużo płynów.

WODNIK

Miłość: Ten tydzień będzie dla Wodników pe-

łen zaskoczeń. Mowa tu o randce, miłej kolacji lub po prostu wspólnym spędzaniu czasu. Nie próbuj robić wszystkiego za wszelką cenę. Po prostu bądź sobą. Praca: Pamiętaj, że nie możesz wszystkim ufać, zwłaszcza teraz powinieneś mieć oczy dookoła głowy. Może pojawić się wręcz decyzja o zmianie pracy. Finanse: Pod koniec tygodnia spodziewaj się pozytywnej wiadomości związanej z otrzymaną premią w pracy. Nie próbuj na siłę udowadniać innym, że zarabiasz więcej, ponieważ w przyszłości to się na Tobie zemści. Zdrowie: Uważaj na alergie i zacznij wreszcie zdrowo się odżywiać.

STRZELEC

Miłość: Wreszcie zrozumiesz, że osoba, któ-

BLIŹNIĘTA

Miłość: W tym tygodniu u Bliźniąt czas sta-

gnacji i lekkiego wyziębienia uczuć. Nie jest to działanie długotrwałe, ale może pokazać się dość nieprzyjemnie. Wzwiązkach możliwe kłótnie i pretensje. Praca: Uzbrój się w cierpliwość i poczekaj na rozwój sytuacji. W razie rozmowy z przełożonym zachowaj kamienną twarz. Finanse: Zaległa wypłata odmieni troszkę twoje plany wyjazdowe. Na szczęście pozytywnie. Nie wydawaj więcej niż możesz zarobić. Zdrowie: Wobecnym okresie szczególnie uważaj na ogólne przemęczenie organizmu. Wyjście z przyjaciółmi dobrze wpłynie na twoją formę psychiczną.

PANNA

Miłość: Bardzo dobry czas dla osób poszuku-

jących miłości. Uczucie wreszcie zapuka do Twoich drzwi. W związkach prawdziwy renesans uczuć. Praca: Niestety zakończenie wcześniejszych projektów wcale nie będzie tak przyjemne, jak zostało to opisane prze twojego przełożonego. Na szczęście wypłata pojawi się zgodnie z terminem. Finanse: Uważaj! Zwróć uwagę, że niekiedy lepiej się wstrzymać z inwestycjami i odłożyć spełnianie marzeń na późniejszy okres. Pod koniec tygodnia czeka cię miła niespodzianka. Zdrowie: Na horyzoncie pojawiają się drobne problemy z gardłem. Nie przejmuj się, nie będzie z tego nic poważnego, ale zwróć uwagę na to, że picie zimnego nie zawsze wychodzi na zdrowie.

ra już dawno temu wpadła Wam w oko nie jest tą jedyną. W związkach możliwe zdrady i romanse. Praca: Dzięki swojej zaradności i profesjonalizmowi możesz śmiało dokończyć wszystkie obecnie projekty i być dumny, że jesteś ich częścią. Końcówka tygodnia spokojna, bez zbędnych nerwów lub zaskoczeń. Finanse: Dobry czas na zaplanowane wcześniej zakupy. Uważaj na niepotrzebne wydatki. Zdrowie: Może pojawić się lekkie przeziębienie, więc jedz dużo witamin, rozsądnie się odżywiaj i pij dużo wody.

RYBY

Miłość: Dobry czas dla osób, które poszukują

drugiej połówki. Ten moment wykorzystaj na pokazanie się wśród ludzi i zastanów się czego rzeczywiście pragniesz. Praca: Będzie gorąco. Przygotuj się na zdanie poważnej relacji z podjętych wcześniej ustaleń. Nie próbuj na siłę wybielać się z każdego problemu. Zachowaj pozory. Finanse: Gratulacje! Dzięki nowym znajomościom uda Ci się zebrać sporą kwotę na cel, o którym marzysz od dawna! Zdrowie: Najbliższy czas przeznacz na relaks. Dobrze zrobi Wam się teraz urlop lub choćby codzienny spacer.


14

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

Pewnie nie każdy widz to zauważył, ale ona jest na zachowanie uczulona. Gdy niedawno odwiedziła Polskę, była przerażona pogorszeniem się zachowania przeciętnych Polaków, a najbardziej plugawym językiem. Zresztą dużo rzeczy ją denerwowało, nawet to, że za wejście do kościoła Mariackiego w Krakowie musiała zapłacić. Zachowanie polskich tenisistów w Wimbledonie nie było kompromitujące, jednak ją nieco raziło. Jerzy Janowicz jej zdaniem był jak marudny mały chłopczyk, aAgnieszka Radwańska zarozumiała i niegrzeczna. Podała przykład. Po przegranym półfinale podeszła do siatki z miną ponurą i podała Lisickiej rękę, bo taki jest zwyczaj, ale nic nie powiedziała oraz natychmiast się od Lisickiej odwróciła, pokazując jej plecy. Brakowało tylko, żeby dała Sabinie rakietą w głowę. Nie widziałem, ale wierzę znajomej od kilkudziesięciu lat. Trochę rozmawialiśmy oWimbledonie, ale dłużej o wspomnieniach sprzed 70 lat, o Wołyniu i okolicach Lwowa. Mówi się teraz o tym

DOBRZE GRALI STANISŁAW KOKESZ

Grali dobrze, ale nie za dobrze się zachowywali – tak informowała mnie z Wimbledonu znajoma od kilkudziesięciu lat.

i pisze, ale my tam byliśmy, przeżyliśmy to. Ona była wtedy małą dziewczynką, lecz także dużo pamięta. Gdy byłem chłopcem, grałem w ping ponga, który w Ameryce nazywa się inaczej. Potem w tenisa, ale sporadycznie, tylko raz przez miesiąc regularnie codziennie. To był PGR niedaleko Poznania, przed wojną majątek jakiegoś magnata, w ogrodzie kort tenisowy. Najlepiej grała pani zoolog, nigdy nie udało mi się wygrać z nią nawet jednego seta. Lubiłem kiedyś ciągnący się osiem lat serial młodzieżowy, choć do młodzieży się raczej nie zaliczam, „That 70s Show”. Chyba kilkadziesiąt odcinków widziałem. Z młodej obsady większą karierę zrobili potem Mila Kunis i Ashton Kutcher, inni grają tu i ówdzie,

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

PO PRZEGRANYM PÓŁFINALE RADWAŃSKA PODESZŁA DO SIATKI Z MINĄ PONURĄ I PODAŁA LISICKIEJ RĘKĘ, BO TAKI JEST ZWYCZAJ, ALE NIC NIE POWIEDZIAŁA ORAZ NATYCHMIAST SIĘ OD LISICKIEJ ODWRÓCIŁA, POKAZUJĄC JEJ PLECY. ale straciłem z oczu nastolatkę, która była w serialu na pierwszym planie. Myślałem więc, że Laura Prepon nie kontynuuje kariery aktorskiej, że zajęła się czymś innym. Ale nie. bo jednak grała epizody w filmach i serialach. Pewnie ją gdzieś widziałem, ale nie poznałem. Teraz gra jedną z dwóch głównych ról w serialu „Orange is the New Black” idącym na kanale, którego nie mam, ale przypadkiem sporo o tym serialu wiem. Akcja w więzieniu dla kobiet Orange. I nie można w lewo, i nie można w prawo, Tylko skrawek nieba zza krat, Można tylko śnić. (Bułat Okudżawa)

Prepon w tamtym starym serialu nazywała się Donna, była grzeczna, słodka, po-

rzucona przez niedobrą matkę. Grająca niedobrą matkę, która uciekła od męża aktorka w jeszcze starszym serialu nazywała się Sheena, królowa dżungli i skakała po drzewach. Donna była spokojna, natomiast Alex, którą gra Prepon w serialu więziennym, to ostra kryminalistka, przed aresztowaniem dealerka narkotyków, lesbijka. Recenzentka pisze, że gra to ona znakomicie. Serial jest ponury. Większość filmów z akcją w więzieniu, to filmy ponure. Najbardziej ponury „Przesłuchanie” z Krystyną Jandą w roli więźniarki politycznej w latach komuny w Polsce. Były też jednak więzienne komedie i musicale. Elvis Presley śpiewał za kratami „Jailhouse Rock”. W „Chicago” było dość wesołe więzienie dla kobiet. Bogumił Kobiela jako Pisz-

czyk w komedii „Zezowate szczęście” nie chciał wyjść z więzienia, bo tylko w nim czuł się bezpiecznie. Kerry Washington ma nominację do Emmy za „Skandal”. Ten serial ma teraz przerwę letnią, ale przed przerwą widziałem kilka odcinków, więc wiem, jaki jest główny wątek. Prezydent jest biały, ma białą żonę, ale 14 lat temu, będąc kawalerem, miał burzliwy romans z czarną studentką. Teraz ta dawna miłość, a gra ją znana z filmów Washington, zjawia się w Białym Domu, rozrabia, straszne zamieszanie z tego wynika. Prezydent oświadcza, że wobec tego skandalu nie będzie się ubiegał o drugą kadencję. Wygląda jednak na to, że zmienia zdanie i chce być dalsze cztery lata prezydentem. Chyba nic nie pokręciłem. &

REKLAMA

A I R T O U C H D E N TA L B R O T H E R S, P C Gwarantujemy wysokà jakoÊç us∏ug dla ca∏ej Rodziny • Leczenie kana∏owe • Koronki i mostki • Implanty • Bia∏e plomby • Wyjmowane ca∏kowicie albo cz´Êciowe protezy • Usuwanie z´bów • Leczenie paradontozy

100 % STERYLIZACJA

1 godzina w gabinecie wybielania z´bów

ORTODONTA

Prostowanie z´bów przez wyjmowany aparat

Pi´kny uÊmiech po 2 wizytach • Bez borowania • Bez zastrzyków • Bez bólu Najskuteczniejsza metoda leczenia na: krzywe, ukruszone, zabarwione i odbarwione z´by oraz odst´p mi´dzy z´bami

OTWARTE W NIEDZIEL¢

203 Nassau Ave., Greenpoint B’klyn NY 11222 (pom. Humbold St. & Russel St.) (718) 383-1270


nowy dziennik

WEEKEND

c

MOIM ZDANIEM

| 10 SIERPNIA 2013

15

d

HAKERZY I CYBERMISJA HALINA KACZMARCZYK

Trzeci z obecnie wielkiej trójcy nieposłusznych to Barnaby Jack, który nie miał szczęścia i zszedł był z tego padołu, mimo braku objawów jakiejkolwiek choroby, w wieku 35 lat, w dniu 25 lipca 2013 roku. Śmiał udowodnić, że zakute łby rządowe mają zespołowe IQ niższe niż pojedynczy haker, czyli właśnie on. O ile Manning i Snowden jedynie ujawnili szerokiej publiczności to, do czego sami mieli dostęp, o tyle Barnaby Jack system ATM rozłożył na czynniki pierwsze, a zapowiadał, że w najbliższym czasie opowie o włamywaniu się do rozrusznika serca i pompy insulinowej. Nie chodziło mu zapewne o posługiwanie się tego typu techniką w celu porwania Berlusconiego, mającego wszczepiony rozrusznik, i wyduszenia z niego miliardów ale o pokazanie, jak daleko za niezależną myślą elektroniczną znajdują się „Fedasi”. Jego nagła śmierć zatrzęsła środowiskiem hakerskim i spowodowała poważne implikacje na linii porozumienia między tą elitą komputerową a przedstawicielami oficjalnych służb wywiadowczych. Barnaby miał opowiedzieć o swojej pracy na dorocznej konferencji DEF CON, gdzie na ziemi neutralnej Las Vegas spotykają się przedstawiciele Amerykańskich Trzyliterowych Agencji z hakerami. DEF CON w tym roku obchodzi dwudzieste urodziny, jego założyciel i właściciel Jeff Moss przez lat kilkanaście zabiegał bezskutecznie o obecność wysokich rangą przedstawicieli agencji rządowych jako wykładowców. Dopiero w roku zeszłym (2012) udało się, szef NSA i US Cyber Command, generał Keith Alexander, wystrojony w podkoszulek i dżinsy, a nie w mundur, wystąpił z mową motywacyjną. Wypełnił ją patriotyzmem, zachętą do zrozumienia rządowych wysiłków mających zapewnić bezpieczeństwo narodowi amerykańskiemu – mówiąc po prostu, naganiał kandydatów, a nie liczył na łzy wzruszenia. Na pytanie Mos-

UJAWNIANIE NIELEGALNYCH DZIAŁAŃ RZĄDU JEST NIELEGALNE! REKLAMA

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

Bradly Manning i Edward Snowden rozebrali władzę do naga i postawili koło pręgierza, jak nierządnicę, na widok publiczny.

Bradley Manning

sa czy aby rząd federalny nie gromadzi informacji na temat wszystkich obywateli USA, zachłysnął się oburzeniem i zaprzeczył. Rok następny pokazał, że generalskie oświadczenie nie było przypadkowym minięciem się z prawdą ale krystalicznym kłamstwem demaskującym prawdziwe intencje nami demokratycznie zarządzającymi. Najpierw ślimaczący się proces Bradleya Manninga, którego miano skazać na karę śmierci na podstawie rządowego stwierdzenia, że ujawnione dokumenty mogły zostać przeczytane przez Al Kaidę. Były czytane przez przywódców tej organizacji z wypiekami na bro-

datych gębach, jak i przez cały internetowy świat. Następną bombą medialną okazał się nieokiełznany rządowy wojeryzm internetowo-telekomunikacyjny ujawniony przez Snowdena. W tej sytuacji Jeff Moss, wstrząśnięty arogancją generała, poprosił federalnych o niepokazywanie się na konferencji w tym roku. Oczywiście przyjdą, zawoalowani w hakerski luz jak Arabki w hidżab, ale na tym ta gra polega, więc nie dziwmy się. Uchylenie oskarżenia Manninga o wspomaganie wroga przyjęte zostało ze społeczną sympatią i ulgą, że chłopak nie dostanie czapy – bo niby za co? Jednak władza, odrealnio-

na i kompletnie niekumająca nastrojów, poprzez dziennikarskich zelotów wypisuje oświadczenia o surowości kary, która ma zapobiec tego typu działaniom na przyszłość. Nie zapobiegnie, Snowden ujawnił swoje rewelacje, kiedy Manningowi ciągle groziła kara śmierci – to tak nie działa, drodzy rządzący. A wasze postępowanie ma wiele cech wspólnych z laniem spuszczonym przez rodziców dzieciom zabawiającym się bongiem i świerszczykami znalezionymi na najniższej półce bieliźniarki. Praktyki, rodem z Łubianki, w wersji elektronicznej oburzają społeczeństwo amerykańskie, a napędzają niemałego stracha w środowisku kongresowo-senatorskim, bo o ile nie są interesujące SMS-y przeciętnego Browna do kochanki, o tyle takie same wyznania w wykonaniu kongresmena mają określoną cenę. Na okoliczność lęku przed przeciekami, które mogłyby wyludnić Wzgórze Kapitolu, United States Senate Select Committee on Intelligence spowiadał dyrektora National Intelligence, Jamesa Clappera. Jeśli zostało się złapanym na kłamstwie, można z sytuacji wybrnąć próbą manipulacji i udowadnianiem słuszności działań, czyli ogłoszeniem ilości udaremnień napadów terrorystycznych, ilość 54 czy 13 nie ma znaczenia. Podatnicy są za głupi by się połapać – no cóż, każdy ocenia podług siebie i trąba CNN ogłosiła możliwość ataków terrorystycznych na Bliskim Wschodzie. Komizm takiej wiadomości polega na tym, że sposób jej podania implikuje, jakoby ostatniej nocy zaszły niespodziewane zmiany w rejonie świata, gdzie zwykle panował był spokój jak w kościele w dzień powszedni. Gdzie nie krzyżowały się trajektorie rakiet Hamasu wysyłane nad Tel-Aviv z izraelskimi pozdrowieniami balistycznymi dla syryjskiej Latakii. Nikt nie demonstrował w Egipcie, nie napadnięto na ambasadę amerykańską w Benghazi, a somalijscy piraci nie porywali statków. Listę zaprzeczeń można by ciągnąć w nieskończoność. Tak samo nielogiczne jest ogłoszenie zamknięcia konsulatów i ambasad w najbliższą niedzielę z powodu lęku przed napadami. W siódmym dniu tygodnia pracownicy konsularni odpoczywają, nie działają telefony, bramy są zawarte na głucho, a telefon alarmowy działa albo nie. Dodam od siebie fascynującą nowinę – jak fakt, że zdechłe ryby płyną z prądem rzeki: w środy placówki konsularne też bywają zamknięte, a dla dodania powagi sytuacji, mają nie przyjmować petentów do piątku. &


16

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

TECHNIKA MA PRZYSZŁOŚĆ JAN LATUS

LOTUS EMOTION BY BERTONE

Prototyp Lotusa Emotion zaprojektowany przez sławną włoską firmę karoseryjną Bertone wzbudził sensację na North American International Auto Show w 1991 roku. Miał być następcą Lotusa Esprit, niestety angielska firma nie wyraziła wielkiego zainteresowania. Plotka głosi, że pierwotnie miał to być Bugatti EB110, jednak ostatecznie zaprojektowanie tego supersamochodu powierzono włoskiemu rywalowi Bertone, Marcelo Gandiniemu.

SKŁADANY IPHONE 6

Projektant Pritesh Chavan uważa, że firma Apple powinna przejść już teraz na elastyczne displaye w technologii AMOLED. Pozwoli to składać nowego iPhone'a 6 i wkładać go do kieszeni, jak obecny model. Ekran po rozłożeniu miałby 7,5 cala przekątnej. Nowy gadżet zastąpiłby więc nie tylko obecny telefon, ale i iPada mini.

MINI VISION

ZEGAREK RAZOR

Elektroniczny zegarek naręczny Razor LED projektu Petera Fletchera nawiązuje do ogromnie kiedyś popularnego, płaskiego, składanego telefonu komórkowego RAZR firmy Motorola. Wyświetlacz wykonanego z aluminium zegarka dokładnie imituje wygląd klawiatury tego modelu. RAZR dawno wyszedł z mody, wyparty przez smartphone ale jego kształt to nadal klasyka nowoczesnego designu – stąd naśladowcy.

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PROMOCYJNE

Firma MINI, należąca do koncernu w BMW, zaprezentowała w jego macierzystym mieście, Monachium, koncept trzeciej generacji popularnego, trzydrzwiowego hatchbacka. Jest to złagodzona wersja innego prototypu (prezentowanego już w tym dziale), MINI Rocketman z 2011 roku. MINI trzeciej generacji będzie zapewne miał okrągłe reflektory (choć w technologii LED) i sylwetkę przypominającą obecny model, choć bardziej futurystyczną, a mniej retro. We wnętrzu nadal dominować będą koła i obłe kształty, choć zapewne firma zrezygnuje z pewnych ekstrawagancji, typowych dla pojazdów konceptualnych.


nowy dziennik

WEEKEND

| 10 SIERPNIA 2013

17

ogłoszenie drobne w gazecie i masz w

darmo

internecie

.com

REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE Tel: 212-594-2266 wew. 304 e-mail: displays@dziennik.com.

classified@dziennik.com


18

WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

c WYWIAD NA WEEKEND d SONIA BOHOSIEWICZ::

UWIELBIAM GRAĆ W KOSTIUMOWYCH FILMACH Aktorka Sonia Bohosiewicz dołączyła do obsady szóstej serii serialu „Czas honoru”. Artystka opowiada nam o pracy na planie oraz o kolejnych zawodowych planach.

ZDJĘCIE: PAP/STACH LESZCZYŃSKI

c SŁAWNE PSY d

Wcielam się w postać Emilki. To pierwsza powojenna feministka. Emilka chce być piękna, chce się malować, mieć piękne sukienki, chce jeść ciastka, śmiać się. Po prostu chce żyć! Chciałam, aby był w niej wigor, radość, temperament. Sama zbudowałaś tę postać?

Najpierw rozmawiałam z reżyserami i oni powiedzieli mi jak widzą Emilkę. Później poszłam do dziewczyn z charakteryzacji i dowiedziałam się, że zaraz po wojnie modna była trwała, więc stwierdziłam, że absolutnie w to wchodzę. Gdy dziewczyny z garderoby pokazały mi pstrokate sukienki, to wiedziałam już, że będą w sam raz dla Emilki. Wszystko, co jest pstrokate, kolorowe, ma w sobie życie, pasuje do mojej postaci, która pragnie wolności jak powietrza. Jakie są jej losy?

Niestety, Emilka nie ma łatwego życia. Mężczyzna, którego bardzo kocha nagle znika, więc moja bohaterka zaczyna układać sobie życie na nowo. Pewnego dnia ukochany wraca i Emilka rzuca wszystko.

NIESTETY MAŁO ROBI SIĘ HISTORYCZNYCH PRODUKCJI, A SZKODA. DZIĘKI NIM PRZECIEŻ MOŻNA DOWIEDZIEĆ SIĘ RZECZY, KTÓRYCH NIE UCZY SIĘ NA LEKCJACH HISTORII.

Rzadko można zobaczyć cię w produkcjach historycznych. Czy ta rola to nawiązuje do twojej kreacji w „Obławie”?

Nie sądzę. Uwielbiam grać w kostiumowych filmach, jest to dla mnie ogromna przyjemność, jednak niestety mało robi się historycznych produkcji, a szkoda. Dzięki nim przecież można dowiedzieć się rzeczy, których nie uczy się na lekcjach historii, m. in. jak ludzie się kiedyś ubierali, jak się czesali, jak wyglądały różne rzeczy. Niedawno na planie „Czasu honoru” zobaczyłam piecyk, na którym kobiety robiły sobie loki. Stwierdziłam, że koniecznie musimy to pokazać. Wszyscy przecież zastanawiają się, jak kobiety kiedyś robiły sobie te wszystkie fryzury. Praca przy produkcji kostiumowej jest dla aktora ogromną frajdą.

Ten prześliczny piesek imieniem Boo podbił serca tysięcy użytkowników portalu Facebook. Jego profil odwiedziło już ponad dwa miliony osób. Boo to szpic miniaturowy, na którego profilu oprócz setki zdjęć można znaleźć informację o jego zainteresowaniach, takich jak: ulu-

bione jedzenie (kurczaki, ser, kwiaty, trawa), ulubione zabawy (bieganie, śledzenie wielkiego brata, piszczące zabawki). Boo lubi nosić koszulki, lubi też kolor różowy. (opr. JL)

PIÓRKIEM W SEDNO

W połowie sierpnia kończą się zdjęcia do tego serialu. Masz jakieś dalsze plany, czy szykujesz wakacje?

Zaraz zaczynam zdjęcia do filmu pana Jerzego Stuhra „Obywatel”. Bardzo się cieszę. Ten scenariusz długo leżał na moim biurku i bardzo się cieszę, że utrzymałam się w tym projekcie. Już się nie mogę doczekać początku zdjęć. Jerzy Stuhr to twój dawny profesor?

To mój rektor! Wiele lat temu właśnie u prof. Stuhra debiutowałam. Jeszcze w czwartej klasie liceum zagrałam u niego w „Spisie cudzołożnic”. Z wielką radością więc czekam na zdjęcia do „Obywatela”.

ILUSTRACJA: WOJCIECH KOZAK

Kogo zagrasz w „Czasie honoru VI”?

BOO

Rozmawiała: Dominika Gwit

Sonia Bohosiewicz, aktorka teatralna, telewizyjna i filmowa. Absolwentka PWST w Krakowie. Znana m. in. z takich filmów jak „Rezerwat”, „Jeszcze nie wieczór”, „Wojna polskoruska”, „Zwerbowana miłość”, „Trzy minuty. 21: 37”, „Mała matura 1947” czy „80 milionów”. Zagrała też w wielu popularnych serialach m. in. „39 i pół” oraz „Usta, usta”. Ma 38 lat.

USA – RUSSIA


nowy dziennik

WEEKEND

URO chemist

Serdecznie zapraszamy do GABINETU OKULISTYCZNEGO

dr Michał Kiselow OD

NOWOCZESNE METODY LECZENIE WAD I CHORÓB OCZU (jaskra, kontrola chorych na cukrzyce, badanie dna oka, pomiar

ciśnienia sródgałkowego oraz komputerowe badanie pola widzenia).

Konsultacja i kwalifikacja do zabiegu laserowej korekty wad wzroku oraz usuwania zaćmy.

PEŁNY ZAKRES OPIEKI OKULISTYCZNEJ DOROSŁYCH I DZIECI

• dobór soczewek kontaktowych • wysoka jakość szkieł korekcyjnych • duży wybór oprawek: PRADA, DIOR, RAY BAN, COACH, TIFFANY, TOM FORD, OLIVER PEOPLES • okulary przeciwsłoneczne; akcesoria optyczne oraz okulistyczne badania dla kierowców (DMV)

909 Manhattan Ave., Brooklyn NY 11222

tel.718.389.0333 NOWE GODZINY

Większość ubezpieczeń medycznych, optycznych i unijnych honorowana

pon. – pt.: 9 rano – 8 wieczorem sobota: 9 rano – 6 ppoł.

Konsultacje | Ewaluacje | Testy | Diagnoza | Psychoterapia Dr ANDRZEJ TWARDOŃ Psycholog, St.Luke’s-Roosevelt Hospital The New School for Social Research

Psychoterapeuta Uniwersytet Jagielloński, New York University

(bet 20-21st Street) Subway L., N, R, F, 4, 5, 6, F, B, D to 14th Street Union Sq.

Bezpłatna

PARADONTOLOG URSZULA KOROL, D.D.S. BOARD CERTIFIED, (DIPLOMATE OF AMERICAN BOARD OF PERIODONTOLOGY)

• ZAPOBIEGANIE I LECZENIE PARADONTOZY

(KIESZONKI DZIĄSŁOWE, KRWAWIENIE DZIĄSŁOWE, RUCHOMOŚĆ ZĘBÓW)

• IMPLANTY ZĘBOWE • REGENERACJA - ODBUDOWA KOŚCI WOKÓŁ ZĘBÓW • WSZCZEPY KOSTNE - ODBUDOWA WYROSTKA

OWARTE

przy zakupie powyżej $25.-

Duży wybór POLSKICH LEKÓW I KOSMETYKÓW

DNI

W TYGODNIU!

Szeroki wybór witamin i ziół Prowadzimy sprzedaż wysyłkową • Miła i szybka obsługa

LEKARZ ALERGOLOG Dr. MONIKA I. WORONIECKA, M.D. Specjalista ALERGOLOG dla doros∏ych i dzieci (z wieloletnim doÊwiadczeniem)

• Specjalistyczne skórne testy na alergie • Szczepienia odczulajàce, alergie Êrodowiskowe • Katar sienny, przewlek∏y kaszel i astma, alergiczne choroby zatok, uszu, oczu i skóry • Uczulenia na pokarmy, ostre reakcje uczuleniowe, uczulenia na ukàszenia przez owady • Zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • Testy wydolnoÊci p∏uc

115 Nassau Avenue (Greenpoint)

718.389.6950

Nassau:

125 Plandome Road (Manhasset), Long Island

516.570.0528

Charles J. Ptak, D.D.S.

SPECJALISTA-CHIRURG SZCZ¢KOWY BEZBOLESNE ZABIEGI IMPLANTY POD NARKOZÑ DENTYSTYCZNE

ZĘBODOŁOWEGO

• BEZBOLESNE USUWANIE Z¢BÓW • IMPLANTY - NADBUDOWA KOÂCI SZCZ¢KOWEJ • LECZENIE KANA¸OWE RESEKCJE • INFEKCJE JAMY USTNEJ I PROFILAKTYKA RAKA • T.M.J. CHRONICZNY BÓL SZCZ¢KI • ZABIEGI PO USZKODZENIACH I ZRANIENIACH TWARZY ORAZ BIOPSJA TKANKOWA

- PRZESZCZEPY DZIĄSEŁ WOKÓŁ OBNAŻONYCH SZYJEK ZĘBOWYCH - KOREKTA PRZEROSTU DZIĄSEŁ • STABILIZACJA RUCHOMYCH ZĘBÓW • SZCZEGÓŁOWE BADANIE GŁOWY I SZYI W CELU WYKRYCIA RAKA JAMY USTNEJ I PATOLOGII STAWU SKRONIOWO-ŻUCHWOWEGO

DR. KOROL JEST JEDYNĄ POLSKĄ SPECJALISTĄ-PARADONTOLOGIEM, ABSOLWENTKA NEW YORK UNIVERSITY, DEPARTAMENT PARADONTOLOGII I IMPLANT DENTISTRY W CELU UMÓWIENIA SIĘ NA WIZYTĘ PROSZĘ DZWONIĆ POD NR:

212.888.2008

57 W. 57 Street, SUITE 805, NYC, NY 10019 (Między 5 i 6 Ave.)

poniedzia∏ek od 2:00-7:00 wiecz. Êroda od 2:00-7:00 wiecz. piàtek od 2:00-7:00 wiecz. sobota od 10:00-3:00 ppo∏.

ZNIŻKI

AKCEPTUJEMY WSZYSTKIE RODZAJE UBEZPIECZEŃ, MEDICARE I MEDICAID Za darmo POMIAR CIŚNIENIA KRWI i CUKRU • Wykonujemu POMIAR CHOLESTEROLU

• CHIRURGIA PLASTYCZNA DZIĄSEŁ

GABINET CZYNN Y:

przy realizacji każdej NOWEJ recepty lub TRANSFERU z innej apteki

Stres imigracyjny, nerwice, lęki, depresja, problemy osobiste i rodzinne, opinie dla sądów, nałogi, choroby psychiczne, nauka medytacji www.twardon.org • atwardon@gmail.com

SPECJALISTA CHORÓB PRZYZĘBIA I IMPLANTÓW ZĘBOWYCH

BORO PARK

ZNIŻKI na leki

669 Manhattan Ave. • Brooklyn, NY 11222 • tel. 718.349.6696 • fax 718.349.6697

Brooklyn:

212-473-6669 920 Broadway, Manhattan NY konsultacja telefoniczna

5

19

Ubezpieczenia honorowane

Mgr ANNA TWARDOŃ

(Polish / English)

$

APTEKA 15%

Doktor mówi po polsku.

GABINET PSYCHOLOGICZNY

| 10 SIERPNIA 2013

POLSKI GABINET LEKARSKI

Jerzy Wawerski, MD Specjalista chorób wewn´trznych

57-02 11th Ave., BROOKLYN, NY 11219

Tel: 718.435.5830

RIDGEWOOD GABINET CZYNN Y: wtorek od 5:00-8:00 wiecz. czwartek od 5:00-8:00 wiecz. piàtek od 9:00 rano-12:00 sobota od 5:00-8:00 wiecz.

66-57 Forest Ave. RIDGEWOOD, NY 11385

Tel: 718.381.3766

Wi´kszoÊç ubezpieczeƒ honorowana (n.p. Aetna, Medicare, 1199)

TEL:

718.383.5551

www.drptak.com VISA • MASTER CARD • AMERICAN EXPRESS

92 Norman Avenue

Greenpoint, NY 11222


WEEKEND

nowy dziennik

| 10 SIERPNIA 2013

Ale może po kolei. Pod koniec drugiego tygodnia lipca fani śledzący na Twitterze Alexandra Wanga dostali wiadomość, że już za chwilę w mieście odbędzie się tyleż niezwykłe co tajemnicze wydarzenie, z angielska – event. Co do tajemnicy, to tkwiła ona tam, gdzie zwykle tkwi diabeł, czyli w szczegółach. Czas i miejsce były bowiem określone. Podobnie jak rodzaj atrakcji – pokaz z wyprzedażą. Zaproszenie opiewało na 15 lipca do High Line Stages, przy 440 W 15th Street w Meatpacking District na Manhattanie, gdzie – jak pewnie wszystkim wiadomo – zamiast rzeźników i masarzy rządzą teraz dyktatorzy mody. W bliskim sąsiedztwie parku na kolejowej estakadzie High Line w ostatniej dekadzie otwartych zostało całe multum autorskich salonów znanych projektantów (Alexander McQueen, Hugo Boss, Diane von Fuersteberg, Jeffery’s, Missoni...), fantastyczny sklep wnętrzarski (Vitra) oraz jeden z ciekawszych supermarketów w mieście – Chelsea Market. W tym miejscu były kiedyś nie tylko zakłady mięsne, ale też – ze względu na port na Hudsonie – magazyny i składy sąsiadujące z budynkami fabrycznymi. W jednym z nich, historycznym, bo mieszczącym wcześniej manufakturę, w której wymyślono kultowe ciastka Oreo (Nabisco Building) powstał wspomniany wyżej Chelsea Market. Po sąsiedzku, w obiekcie po dawnych stajniach rodziny Astorów, stworzono zaś kompleks studyjno-imprezowy. Przestrzeń wystawienniczą wynajmowaną przez producentów filmowych i organizatorów przeróżnych imprez, w tym także wyprzedaży i pokazów mody – High Line Stages. To tam zapraszał fanów na tajemniczy event Alexander Wang, jeden z najwyżej w tej chwili notowanych w branży nowojorskich projektantów młodego pokolenia. Wang ma salon firmowy na SoHo, znany szerzej ze względu na oryginalny wystrój obejmujący między innymi wielki hamak wyłożony futrem norek (można poleżeć nic nie kupując) i wielką metalową klatkę. Tym razem impreza zapowiadała się wyraźnie większa, niż wydarzenie na skalę niedużego w sumie butiku na 103 Grand Street. I taka właśnie była. Fani ustawili się w kolejce już przed siódmą, tyle że nie wieczorem, kiedy miała zacząć się impreza Wanga, tylko rano. Warto było, bo kiedy wreszcie otwarto drzwi High Line Stages okazało się, że owszem, jest to wyprzedaż wszystkich kolekcji Wanga, ale tym się różniąca od wszystkich innych wyprzedaży, że... całkiem darmowa. Pierwszych sto osób wpuszczonych do środka mogło sobie wziąć, co chciało i ile chciało. Bez żadnych ograniczeń.

c DZIAŁ ODZIEŻOWY d

MODA NIE Z TEJ ZIEMI BOŻENA CHLABICZ Nieziemska okazja na odlotowe ciuchy? Tylko w Nowym Jorku!

KREACJE ALEXANDRA WANGA NIE BEZ POWODU OTWIERAJĄ GALERIĘ NAJDZIWNIEJSZYCH PROPOZYCJI SEZONU MAGAZYNU „ELLE”.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

20

Sceny we wnętrzu, sądząc z filmów i zdjęć wrzuconych do sieci przez portal Racked oraz uczestników imprezy, rozgrywały się dantejskie. W zażartej walce o T-shirty, spodnie, swetry i spódnice dochodziło do zatrważających przepychanek. Ba, nawet bijatyk. Zwycięzcy wynosili całe naręcza konfekcji z kultową w kręgach fashionistów płci obojga metką Wanga. Aże niektóre sztuki nieźle ucierpiały w walce, to nawet i lepiej. Poszkodowana garderoba w ten sposób stała się jeszcze bardziej w stylu projektanta, który od początku błyskotliwej kariery lansuje konfekcję nie z tej ziemi. Minimalizm walczy w jego projektach o lepsze z nostalgią za stylem grunge, a inspiracje sztuką japońską rywalizują z wpływami estetyki si-fi. Jak to wygląda w praktyce świetnie ilustruje najnowsze kolekcja Alexandra na wiosnę-lato 2013, bardziej niż do Nowego Jorku pasująca, zdaniem krytyków, do Jowisza albo Marsa. Kreracje Wanga nie bez powodu otwierają galerię najdziwniejszych propozycji sezonu magazynu „Elle”. Wofercie królują czernie i biele, z niewielką reprezentacją neonowych żółci i zieleni, tkaniny przypominają azbestowe kombinezony strażaków i skafandry kosmonautów, a ich faktury – skóry galaktycznych gadów. Podstawę kolekcji stanowią rzemienne pasy (buty, torebki, nakrycia głowy) oraz bawełniane trapezy i siatki, a krojem, a więc pudełkowym kształtem, śmiałymi wycięciami i przeźroczystymi wstawkami, segmentującymi spódnice i sukienki na geometryczne moduły, konfekcja przypomina kreacje, jakie nosiły przedstawicielki obcych cywilizacji na planie „Gwiezdnych Wojen” i „Star Treka”. Toteż modelki prezentujące najnowszą kolekcję Wanga – as they were – z powodzeniem kandydować by mogły do tytułu Miss statku kosmicznego Entrerpise. Po imprezie Wanga w High Line Stages te wszystkie rozdane za darmo, nieziemskie ciuchy trafiły w ogromnych ilościach na nowojorski ulice. Teraz już nie co trzecia, ale co druga osoba na Manhattanie będzie wyglądać, jakby przed chwilą spadła z księżyca. Reszta, ubrana w cargo pants i T-shirty, to będą turyści. Też skądinąd pochodzący z innej planety. &

Nowy Dziennik 2013/08/10 Weekend  

Od ponad 40 lat Nowy Dziennik utrzymuje pozycję największej i najbardziej prestiżowej polskojęzycznej gazety codziennej w USA. Redagowany i...

Advertisement