Issuu on Google+

WEEKEND

nowy dziennik

NUMER 711

| 4 MAJA 2013

STRONA 10

LEOPOLD STOKOWSKI

GENIUSZ I SZARLATAN

STRONA 3-7

STRONA 3

STRONA 13

STRONA 14

STRONA 18

TEMAT TYGODNIA:

FLASZKA NA LEŻAKU

NOWA SYRENKA!

KIM JEST KIM?

ZEZNANIA PILOTA MYŚLIWCA

MAJÓWKI, PIKNIKI, BBQ...


2

WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

c

FELIETON JANKA

d

JAK NAS WYROLOWAŁY KOMPUTERY Na razie niektórych z nas, ale będzie nas coraz więcej, w przeróżnych zawodach w i każdej grupie wiekowej. Pamiętacie z dawnych czasów futurologiczne artykuły opisujące roboty odkurzające mieszkanie, gdy pani domu siedzi sobie na sofie i czyta magazyn? Albo personalne, zautomatyzowane pojazdy latające, uwalniające mężczyzn od fatygi prowadzenia samochodu? Daleko nam do realizacji tych wynalazków. Okazało się, że do robotów tak zręcznych, jak żywa sprzątaczka i żywy kierowca, jeszcze daleka droga. Roboty zagościły natomiast na dobre w fabrykach, wypierając w prostych czynnościach robotników. Taśmowa produkcja, wymyślona przez Henry'ego Forda, stała się jeszcze doskonalsza, tańsza i niezawodna. Tyle, że nie daje już pracy ludziom. Komputery miały nam ułatwić pracę biurową. Na początku rzeczywiście zmiany były na korzyść. Kalkulator liczył szybciej i lepiej niż liczydło. Procesor słów był doskonalszy od maszyny do pisania, pozwalając na nieskończone modyfikacje tekstu i przechowywanie go w pamięci. Komputery stawały się coraz doskonalsze, szybsze. Zaczęto mówić o paperless office, który miał zredukować niepotrzebne operacje drukowania i powielania wewnętrznych dokumentów (nie zredukował, ale to inny temat). Komputer, a właściwie jego serce – mikroprocesor zaowocował innymi, rewolucjonizującymi życie wynalazkami: telefonem komórkowym, telewizją i fotografią cyfrową, Internetem. Mieliśmy do dyspozycji coraz więcej zabawek, wolny czas można było spędzać coraz intensywniej. Ludzie zajęci grą i zabawą nie mają czasu na zastanawianie się nad swoją przyszłością. Nie widzą więc nadciągających czarnych chmur. Komputery, Internet, urządzenia bezprzewodowe pozwoliły dorobić się fortuny garstce i spędzić miło czas milionom, już miliardom, ludzi. Ale zarazem z każdą aplikacją (nie znam polskiego odpowiednika) na iPhone'a ktoś straci pracę, jakaś branża ulegnie osłabieniu, skoro teraz można to zrobić, co robił fachowiec lub ich grupa, jednym pociągnięciem palca przez ekranik zgrabnego telefonu. Dlaczego komputery zabierają ludziom pracę? Bo są neutralnym, bezdusznym, apolitycznym narzędziem zwiększania efektywności produkcji, więc zwiększenia zysków. Jedni nazywają to globalizacją, inni spiskiem tajemniczej grupy rządzącej światem.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Komputery miały nam dać więcej wolnego czasu i wyręczyć w ciężkich pracach, ale przeszły nasze najśmielsze oczekiwania: pozbawiły nas pracy.

Trudno tu jednak wskazać winnych ani udowodnić czyjąś złą intencję i premedytację. Każde przedsiębiorstwo w systemie kapitalistycznym obniża koszty wszędzie, gdzie się da. To nie tylko chciwość prezesa – pracownicy na każdym szczeblu chcą się wykazać zwierzchnikom, mają jakieś normy do wykonania, muszą się sprawdzać w zadaniu kata kosztów (więc pracowników), w przeciwnym razie i oni pójdą pod topór. Nie ma w tym jakiejś strategii: kapitał, jak w biologicznym procesie osmozy, przecieka do tych miejsc, gdzie jest taniej i szybciej. Potem powędruje w kolejnym kierunku. Nikt nad tym procesem nie panuje, bo buńczuczne przemowy prezydentów i ich próby zmiany sytuacji przez jakieś cła czy umowy niczego naprawdę nie zmienią. Podobnie z komputerami i Internetem. Wprowadza się je na każdym etapie produkcji i obsługi, a czyni to chętnie pracownik każdego szczebla. W efekcie firma staje się bardziej

efektywna i zwalnia część pracowników. Gdzie pójdą? Kiedyś rozpisywano się, że roboty wprawdzie wyręczają robotników, albo że chińscy robotnicy zasuwający jak roboty wyręczają amerykańskich, rozpieszczonych związkowców ale za to gospodarka amerykańska wstępuje na wyższy stopień wyrafinowania, zysków bez potu i brudu, bez zużycia surowców i zanieczyszczania środowiska. Będzie teraz gospodarką usług! Ale i te usługi zaczęły być coraz bardziej skomputeryzowane. Nasze telefony do firmy odbierał automat – telefonistka nie miała już pracy. Komputery naprawiali nam na odległość rozespani (bo tam noc) specjaliści z Bangalore. Specjaliści rodzimi nie mieli odtąd pracy. Nawet brokerzy giełdowi tracili rację bytu, skoro dziś stock market to loteria, a zarabiają na nim tylko ci, którzy dokonują tysięcy operacji kupna i sprzedaży na sekundę – a więc wielkie fir-

KOMPUTERY WPROWADZA SIĘ NA KAŻDYM ETAPIE PRODUKCJI I OBSŁUGI, A CZYNI TO CHĘTNIE PRACOWNIK KAŻDEGO SZCZEBLA. W EFEKCIE FIRMA STAJE SIĘ BARDZIEJ EFEKTYWNA I ZWALNIA CZĘŚĆ PRACOWNIKÓW. GDZIE PÓJDĄ? Redaguje Jan Latus (212) 594-2266 w. 115. Stali współpracownicy: Bożena Chlabicz, Marian Chlabicz, Stanisław Kokesz, Monika Śliż, Piotr Milewski, Piotr Powietrzyński, Magdalena Wypych, Zuzanna Ducka-Lubas. Piszą z Polski: Łukasz Dziatkiewicz, Przemek Gulda, Katarzyna Krawczyńska, Ewa Śródka, Daniel Wyszogrodzki.

WEEKEND

REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE. Dział Reklamy i Marketingu,Tel: 212-594-2266 wew. 303; Fax: 212-594-5538; e-mail: displays@dziennik.com. (Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych ogłoszeń). The Publisher disclaims any liability for the content of any advertisement appearing in this magazine. Piszcie listy do: jl@dziennik.com

my finansowe, nie my. My zresztą nie mamy pieniędzy, bo nie mamy pracy. Wyliczmy kolejne branże, które upadły lub upadają z powodu postępu technicznego i komputeryzacji: robotnicy fabryczni, drukarze, dziennikarze, fotografowie, listonosze, mali sklepikarze, mali producenci czegokolwiek, pracownicy medyczni średniego szczebla, rolnicy. Nie chce mi się ciągnąć listy – jest ona bardzo długa. Nie znaczy to, że jakieś zawody znikną zupełnie – po prostu trzeba będzie mniej fachowców. Mamy dziś banki na każdym rogu, a tam pracowników w okienkach – za parę lat większość operacji odbywać się będzie online. Ciągle mamy pilotów samolotów oraz kapitanów i marynarzy na statkach – ale załogi są mniejsze z powodu automatyzacji obsługi. Wszędzie potrzeba mniej ludzi, a zasługa to jakiegoś Johna Smitha który zgłosił szefowi, że można zintegrować jakiś system, co przyniesie X dolarów rocznie oszczędności. Przy okazji poleci trzech pracowników, a Smith? Może nawet nie dostanie podwyżki ale pracę zachowa – na razie. Jakie będzie to społeczeństwo usług? Ci na samym szczycie, szefowie firm, będą się mieli świetnie. Pozostali dostaną pracę jako kucharze, kelnerzy, dostawcy pizzy, kierowcy taksówek, sprzątacze, fryzjerki, strażnicy – zawody nisko płatne i nierozwojowe. Ale nawet tych prac dla wszystkich bezrobotnych nie wystarczy. Życzę miłego weekendu. JAN LATUS

NA OKŁADCE:

LEOPOLD STOKOWSKI

ILUSTRACJA: ARCHIWUM


nowy dziennik

WEEKEND

| 4 MAJA 2013

3

WINO NA WEEKEND

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

WINA TEŻ LUBIĄ LEŻAKOWAĆ c POLSKA NA GORĄCO d

KRAJ NAJDŁUŻSZYCH WEEKENDÓW PRZEMEK GULDA

Długie weekendy stały się już tak trwałym elementem polskiej tradycji, że nie sposób wyobrazić sobie bez nich wiosny.

Czas leżakowania napojów jest inny dla każdego rodzaju napoju alkoholowego (wino, wódki, piwo) oraz dla poszczególnych gatunków napojów, dlatego w celu właściwego określenia tego okresu jest wymagany fachowy personel. Proces leżakowania jest uzależniony od wielu warunków, a mianowicie od: temperatury piwnic składowych, rodzaju i wielkości naczyń leżakowych oraz składu chemicznego wyrobu. I tak np. wodka starka może leżakować 5-7 lat, może także i 12-15 lat. Czerwone burgundy również leżakują 4- 5 i 10-12 lat, w zależności od odmiany winogron oraz warunków glebowych i klimatycznych. Ogólnie jako regułę można podać, że czerwone wina powinny leżakować dłużej od białych, a z wódek najdłużej leżakują wódki sporządzone z surowego spirytusu winnego (koniaki) oraz żytniego (starka). (JL)

Długie weekendy to wynikające z kalendarza układy kilku następujących po sobie wolnych dni, które sprawiają, że prawie przez cały tydzień nie trzeba chodzić do pracy i że wystarczy wziąć zaledwie kilka dodatkowych dni urlopu, żeby zapewnić sobie prawie dwa tygodnie wolnego. Istnieją już od tak dawna, że stały się nieodłącznym elementem polskiej tradycji. Kiedy tylko zaczyna się wiosna i kończy marzec – który, nie wiedzieć czemu, bo przecież trwa tyle samo, ile inne miesiące, wydaje się wyjątkowo długi – Polacy odliczają już tylko dni do kolejnych wolnych weekendów. Czasem – dziesięciodniowych. – To bardzo wygodne – opowiada trzydziestokilkuletni Marek, który ma etat w dużej firmie działającej w sektorze finansowym. – Można sobie raz na miesiąc przez całą wiosnę urządzać krótkie wyjazdy. To świetnie uzupełnienie wakacji i znakomity wstęp do nich. Długie weekendy stały się tak popularne, że pod koniec roku wiele gazet publikuje zestawienia wolnych dni w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy, tak żeby już w styczniu można było zaplanować sobie urlopy i wyjazdy. W tym roku ich układ okazał się korzystny. Pierwszy z długich weekendów wiosennych to zawsze Wielkanoc – tu niewiele da się zrobić, jeśli chodzi o ustawianie dni, bo to przecież święto, które zawsze wypada w niedzielę i poniedziałek. Na dodatek w tym roku okazało się

wyjątkowo niewiosenne. Naukowe analizy wykazywały, że Wielkanoc 2013 była zimniejsza niż Boże Narodzenie 2012 – tego jeszcze nie było. Święto, które zawsze kojarzy się z pierwszymi ciepłymi i słonecznymi dniami, tym razem miało wyjątkowo zimową oprawę. W związku z zalegającym i wciąż jeszcze padającym w połowie kwietnia śniegiem, po Warszawie zaczął nawet krążyć dowcip, że w maju będzie tak ciepło, że będzie można po nim chodzić w japonkach.

Drugi i najdłuższy wiosenny weekend to ten, który wynika z bliskości dwóch majowych świąt: Święta Pracy,1 maja iDnia Konstytucji,3 maja. Wtym roku wypadły one w śro-

dę i piątek, skrupulatni wyliczali więc, że wystarcza wziąć wolne w poniedziałek i wtorek, żeby mieć prawie dziesięć dni wolnych – a to już z pewnością wystarczy na dłuższy wyjazd. Wszyscy tylko trzymali kciuki przez cały kwiecień, żeby pogoda podczas majowego weekendu była lepsza niż podczas Wielkanocy. I ostatni wiosenny długi weekend – Boże Ciało. Podobnie jak w przypadku Wielka-

nocy – święto zawsze przypadające w tym samym dniu, w czwartek. Aco to oznacza? Oczywiście to, że wystarczy wziąć wolny piątek, żeby mieć cztery dni wolne. W 2013 roku Boże Ciało wypada 30 maja, czyli kolejne długie weekendy są prawie dokładnie co miesiąc. Dla pracowników to oczywiście zbawien-

ne okoliczności, które sprawiają, że przez całą wiosnę mogą korzystać z dobrodziejstw piknikowania, krótkich wypadów za miasto, a nawet wypadów gdzieś dalej –przecież dzięki tanim liniom lotniczym weekend w Paryżu, Londynie czy Neapolu ma sens. Dużo gorzej wygląda to z punktu widzenia pracodawców. Ekonomiści co roku przedstawiają wyliczenia, z których wynika, jakie straty ponosi polska gospodarka przez to, że wiele branż po prostu przestaje funkcjonować przez trzy długie weekendy wiosenne. Alarmują, że na coś takiego mogą sobie pozwolić tylko najsilniejsze gospodarki świata – a nawet jest to dla nich korzystne, bo w jakimś sensie oznacza zmniejszanie bezrobocia, ale dla młodych i niepewnych rynków, jakim wciąż jest jeszcze Polska, to nie tylko niewygodne, ale wręcz niebezpieczne. – To jest jakiś obłęd – opowiada zdenerwowany Janusz, prowadzący firmę budowlaną. – Wiosna to przecież na budowach najbardziej gorący okres, a ja co miesiąc muszę wstrzymywać wszystkie inwestycje, bo pracownicy wyjeżdżają na działki grillować. To jest prawdziwe przekleństwo. Co roku tracę na tym mnóstwo pieniędzy. Ale Janusz jest jeden, a jego pracowników – kilkunastu. I każdy z nich już w marcu zaczyna zacierać ręce i zastanawiać się, jak spędzi kolejne wiosenne długie weekendy. &

EKONOMIŚCI CO ROKU PRZEDSTAWIAJĄ WYLICZENIA, Z KTÓRYCH WYNIKA, JAKIE STRATY PONOSI POLSKA GOSPODARKA PRZEZ TO, ŻE WIELE BRANŻ PO PROSTU PRZESTAJE FUNKCJONOWAĆ PRZEZ TRZY DŁUGIE WEEKENDY WIOSENNE.


4

WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

c

d

SMUTEK TROPIKÓW ALFA OMEGA

Ze studium opublikowanego na łamach „The New Republic” w 2009 roku wynika, że podczas gdy jeszcze w środę niemal sto procent Amerykanów uważa, że życie jest w porządku, to w niedzielę ta liczba oscyluje w granicach 79 procentów. Jak widać, nie my jedni na świecie nie lubimy poniedziałków.

ZDJECIE: ARCHIWUM

Tak naprawdę to nie o niedzielę w tych statystykach chodzi, tylko o to, że wolne właśnie się kończy i już za chwilę trzeba znowu iść do pracy. Gdy koniec wolności wypada w piątek, niechęć koncentruje się nie na siódmym, ale na piątym dniu tygodnia. Liczne badania, za pomocą których nauka stara się zgłębić problem depresji weekendowej, nazywanej też czasami urlopową dowodzą, że problem tkwi nie w kalendarzu, tylko w pracy. W tym nielubieniu jesteśmy zresztą bardzo niekonsekwentni, bo urlop, i w ogóle wszelkie wolne, bardzo szkodzi człowiekowi nie tylko na samopoczucie w ostatnich dniach przed powrotem do obowiązków, ale także na poziom IQ. Z dala od codziennego kieratu głupiejemy bowiem w zastraszającym tempie, więc niechęć do niedzieli może też wynikać z dramatycznego załamania się – podczas kilku dni wolnego – naszych zdolności poznawczych. Nie potrafimy wtedy docenić korzyści, jakie płyną z rychłego powrotu do pracy. Ze względu na dramatyczny spadek ilorazu IQ nie jesteśmy też w stanie w poniedziałek podjąć swoich zawodowych obowiązków równie skutecznie, jak czyniliśmy to nie dalej niż w piątek. A ponieważ poweekendowe rozkojarzenie pracowników przekłada się na wyniki finansowe fabryk i redakcji, sprawą zajęli się naukowcy i ustalili, że problem jest jak najbardziej poważny, i jako taki otrzymał on nawet odpowiednią do swojej skali angielską nazwę – post-holiday spleen syndrom. Po polsku zespół objawów demonstrujący się bezsennością, osłabieniem koncentracji, spadkiem energii i nastroju, rozdrażnieniem i niezdolnością do podejmowania jakiegokolwiek wysiłku, zwłaszcza intelektualnego, określa się mianem depresji pourlopowej, co brzmi jeszcze groźniej niż angielski syndrom. Z depresją, wiadomo, żartów nie ma. Na szczęście w tej postaci jest to odmiana depresji tyleż powszechna, co szybko przemijająca bez konieczności leczenia. Wprawdzie cierpi na nią 60 proc. Hiszpanów i aż 76 proc. Brytyjczyków, ale mija ona szybciej niż katar, bo najdalej tuż przed kolejnym wolnym weekendem.

KIJEM W MROWISKO

W tym czasie wydajność wzrasta urlopowiczom do 80 procent, ale do setki dochodzimy dopiero w dwa-trzy tygodnie po powrocie z wakacji, zwłaszcza jeśli były dłuższe. Skąd bierze się urlopowa depresja? Podob-

PONIEWAŻ POWEEKENDOWE ROZKOJARZENIE PRACOWNIKÓW PRZEKŁADA SIĘ NA WYNIKI FINANSOWE FABRYK I REDAKCJI, SPRAWĄ ZAJĘLI SIĘ NAUKOWCY I USTALILI, ŻE PROBLEM JEST POWAŻNY I JAKO TAKI OTRZYMAŁ ON ODPOWIEDNIĄ DO SWOJEJ SKALI ANGIELSKĄ NAZWĘ – POST-HOLIDAY SPLEEN SYNDROM.

no z przepracowania. Praca oznacza bowiem różne rzeczy, ale zazwyczaj także podwyższony poziom stresu, co wiąże się z obecnością w organizmie różnych wydzielanych pod wpływem tegoż stresu substancji chemicznych. Tymczasem niektóre z nich... uzależniają. Wten sposób brak pracy, a tym samym brak stresu, powoduje reakcję zbliżoną do zespołu odstawienia, czyli do objawów, jakie odczuwa osoba uzależniona po odstawieniu narkotyków. Nagle nie trzeba pisać trzech sprawozdań na dziś i dwóch tekstów na wczoraj, gonić za uciekającym metrem i odbierać trzystu telefonów dziennie. Zanim człowiek odreaguje mija nie mniej, niż tydzień, i dopiero potem następuje proces powolnego przyzwyczajania się do życia na zwolnionych obrotach. W momencie kiedy proces adaptacji do normalności wydaje się być zakończony i można by wreszcie przystąpić do regeneracji organizmu... trzeba wracać do pracy. Chyba że zamiast odpoczywać fundujemy

sobie wakacje na wysokich obrotach, wybierając się na przykład na egzotyczne wyspy. Wtedy zespół odstawienia od codziennego stresu nam nie grozi. Jak stwierdzono w poważnych badaniach już sama wymiana maili z biurem podróży podnosi poziom kortyzolu (hormonu stresu) we krwi, a im dalej, tym gorzej, bo jeszcze lotnisko (opóźnienia lotów, kiepska obsługa, zgubione bagaże), hotel (daleko od plaży, karaluchy, brak klimatyzacji), a potem upały, alkohol i dziewczyny w bikini. To wszystko skutecznie zapobiega powakacyjnej depresji. Niestety, nie działa w przypadku IQ, bo ono i tak spada. W tym wypadku najbardziej dewastujący wpływ na inteligencję (głównie męską) ma oglądanie się na plaży za panienkami w skąpych strojach kąpielowych, bo – zdaniem naukowców – obniża to wydatnie krytycyzm izdolność do obiektywnej oceny sytuacji. Na szczęście IQ wraca w cudowny sposób do normy najdalej w 4 dni po powrocie za biurko. Jak z tego wynika, najlepiej czujemy się w pracy. &

REKLAMA

AIR TOUCH DENTAL BROTHERS, PC Gwarantujemy wysokà jakoÊç us∏ug dla ca∏ej Rodziny • Leczenie kana∏owe • Koronki i mostki • Implanty • Bia∏e plomby • Wyjmowane ca∏kowicie albo cz´Êciowe protezy • Usuwanie z´bów • Leczenie paradontozy

100 % STERYLIZACJA

1 godzina w gabinecie wybielania z´bów

ORTODONTA

Prostowanie z´bów przez wyjmowany aparat

Pi´kny uÊmiech po 2 wizytach • Bez borowania • Bez zastrzyków • Bez bólu Najskuteczniejsza metoda leczenia na: krzywe, ukruszone, zabarwione i odbarwione z´by oraz odst´p mi´dzy z´bami

OTWARTE W NIEDZIEL¢

203 Nassau Ave., Greenpoint B’klyn NY 11222 (pom. Humbold St. & Russel St.) (718) 383-1270


nowy dziennik

WEEKEND

| 4 MAJA 2013

5

NIEBEZPIECZNE MAJÓWKI

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

c WEEKEND NIE POLECA d MARIAN POLAK

Zatrucie czadem, leptospiroza, salmonella... Co – oprócz interwencji pogotowia – łączy te przypadki? Wszystkie wymienione wyżej nieszczęścia wydarzyły się podczas weekendowych wypadów za miasto. Piknik na łonie natury, nawet jeśli oznacza ona przydomowy trawnik, to cała lista potencjalnych zagrożeń. Zwłaszcza w przypadku mieszczuchów, nieczęsto opuszczających swoje betonowo-szklane bunkry. Ciężkie infekcje podczas spaceru po mokrej trawie na szczęście zdarzają się rzadko. Co innego zatrucia pokarmowe. Te bowiem są prawdziwą plagą przyjęć pod chmurką, bowiem na wielbicieli żeberek z rusztu i sernika na zimno w plenerze czyha nie tylko gronkowiec złocisty wraz ze swoją koleżanką salmonellą. Według nowych badań, konsumentom przysmaków z berbecue najbardziej szkodzą związki chemiczne wydzielające się w procesie grillowania do hamburgerów i szaszłyków – heterocykliczne aminy aromatyczne (HCA), wielopierścieniowe węglowodany aromatyczne (PAHs) oraz dioksyny. Jak zwał, tak zwał, ale za każdym razem chodzi tu o związki sprzyjające rozwojowi nowotworów. Skutki nadużywania karkówki z rusztu są wprawdzie odle-

głe, ale znacznie groźniejsze niż incydentalna biegunka. Im zaś więcej dymu ulatnia się znad grilla, tym większe prawdopodobieństwo, że stek, zwłaszcza ten well done z chrupiącą apetycznie skórką, może spowodować nie tylko niestrawność, ale także raka. Na żądnych bliskiego kontaktu z naturą mieszczuchów na pikniku w plenerze czekają też inne zagrożenia pokarmowe. Wystarczy nieopatrznie sięgnąć po jagódkę wprost z krzaka lub napić wody ze strumyka, i już nieszczęście gotowe, w postaci zakażenia bąblowcem lub bakterią leptospirozy. Co tam zresztą napić, skoro do bliskiego spotkania z tą ostatnią wystarczy spacer bosą stopą po wilgotnej trawie. Niemal wszędzie w plenerze można się też zarazić tężcem bytującym w glebie. Dlatego trzeba bardzo uważać na skaleczenia. Zwłaszcza jeśli są głębokie i zostały w jakikolwiek sposób, nawet pośrednio (jak narzędzia ogrodnicze), zanieczyszczone ziemią. Zakażenia bakteryjne i pasożytnicze to tylko początek listy zagrożeń wpisanych w piknikowanie w naturze.

Bo przecież w wysokich trawach na skraju lasu czają się złowrogie kleszcze, roznoszące śmiertelnie niebezpieczną boreliozę. Na polankach, w plamach słońca, grzeją się zabójcze żmije. Za drzewami czają się wściekłe lisy, jeże i wiewiórki oraz mało towarzyskie dziki. A w powietrzu aż roi się nie tylko od dokuczliwych komarów, ale też od owadów, które jednym ukąszeniem mogą sprowadzić bezpośrednie zagrożenie życia. Alergicy, wrażliwi na jad pszczół, zazwyczaj odpierają takie ataki za pomocą strzykawki ze środkiem odczulającym, ale czasem zabraknie w pobliżu apteczki z adrenaliną w zastrzyku, albo ktoś dowiaduje się, że jest uczulony, gdy zaczyna mu nagle brakować oddechu. W wodzie też nie jest bezpiecznie. Obok pasożytów i bakterii mogą w niej czatować krwiożercze pijawki (ale po serii wywiadów na nowodziennikowej kanapie wszystkim Czytelnikom Weekendu już pewnie wiadomo, że warto dać się pokąsać dla zdrowia i urody). Fauna to jedno, ale poważną krzywdę może człowiekowi wyrządzić także niewinna z po-

PIKNIK NA ŁONIE NATURY, NAWET JEŚLI OZNACZA ONA PRZYDOMOWY TRAWNIK, TO CAŁA LISTA POTENCJALNYCH ZAGROŻEŃ. ZWŁASZCZA W PRZYPADKU MIESZCZUCHÓW, RZADKO OPUSZCZAJĄCYCH SWOJE BETONOWO-SZKLANE BUNKRY. REKLAMA

zoru flora. Wyciągnie turysta przyjazną rękę w stronę byle gałązki, a tu się okazuje, że to gałązka trującej poison ivy. Woda potrafi nie tylko zakazić, ale też utopić (większość utonięć zdarza się w ciepłe weekendy), a słońce poparzyć albo wywołać udar cieplny. Wspinaczka na skałki może się skończyć wstrząsem mózgu lub połamaniem kończyn. Podobnie upadek z roweru czy skoki na główkę (tu może jeszcze dość do złamania kręgosłupa). Abieganie – uszkodzeniem łękotki lub zerwaniem ścięgna Achillesa. Nawet siedzenie na kocyku może się okazać niebezpieczne, bo pozostawanie przez dłuższy okres czasu w tej nienaturalnej dla mieszczucha pozycji może sprowokować atak rwy kulszowej.

Sądząc po liczbie ofiar, najbardziej niebezpieczną ze wszystkich piknikowych aktywności jest stanie przy grillu. Nie dość, że

kucharz nawdycha się trujących dioksyn i dwutlenku węgla, to jeszcze może się dotkliwie poparzyć. Same zatrucia dwutlenkiem w okolicznościach piknikowych pochłaniają w Stanach średnio 20 śmiertelnych ofiar rocznie. Tych ginących od pożarów sprowokowanych przez urządzenia do grillowania jest dwa razy więcej, nie licząc mniej lub bardziej dotkliwych oparzeń. Policyjne statystyki dowodzą też, że najwięcej ofiar wypadków komunikacyjnych ginie lub trafia w ciężkim stanie do szpitali w niedziele oraz pod koniec wakacji i długich weekendów. W tej sytuacji zamiast nakrywać do śniadania na trawie, lepiej już chyba pójść do baru na rogu. &


6

WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

c

WEEKEND W MUZEUM

d

ŚNIADANIE NA PARKINGU BOŻENA CHLABICZ

Na działkach też nie, czego dowodzi nieobecność ogrodzeń z drucianej siatki i skleconych z dykty i blachy falistej altanek. Cień pojazdu, sądząc z gabarytów małolitrażowego, sugeruje, że to śniadanie jest śniadaniem na asfalcie (lub betonie), gdzieś na skraju parkingu miejskiego. Czyli jednak, mimo wszystko, w plenerze. W szaroburej, betonowo-asfaltowej, wypełnionej aromatem spalin, ale przecież naturze. Zamiast obrusa – zalane keczupem i colą, wymięte gazety. W charakterze piknikowych koszyków – papierowe torby i kartony. Impreza już się skończyła, o czym świadczy okoliczność, że piknikowe towarzystwo tłoczy się – dźwigając śmieci – wokół brudnego kontenera. Obok śmietnika spotykają się głównie panowie pod krawatami. Pań nie widać. Pewnie właśnie pakują do bagażników plastikowe pudełka i rozkładane krzesełka. Oczywiście kompletnie ubrane (nie krzesełka, tylko panie). Piknik pod kontenerem na pewno odbył się bowiem z zachowaniem zasad obyczajności i trzeźwości, bo śniadanie było na betonie, a nie na żadnej tam trawie, parking miejski to nie Lasek Buloński, a Częstochowa nie Paryż – ubiegłowieczne siedlisko rozpusty, gdzie malarze, od rana pijani, mieli w zwyczaju biesiadowanie na publicznym widoku miejskiego parku, w towarzystwie bezwstydnych, roznegliżowanych panienek lekkich obyczajów. Obraz Pawła Garwola – „Piknik pod Jasną Górą”, portretujący weekendowe obyczaje rodaków na początku 21. stulecia, i tak jednak – jak niegdyś „Śniadania na trawie’ Eduarda Maneta – zbulwersował towarzystwo zgromadzone w Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie na ubiegłorocznym wernisażu twórczości tego młodego artysty. Pomijając już specyficzne okoliczności parkingowej przyrody utrwalone na tym płótnie – pod Jasną Górę nie przyjeżdża się bowiem na piknik! Tak więc, choć na obrazie młodego polskiego artysty nie ma ani jednej niedopitej butelki absyntu czy półnagiej niewiasty, w niemal półtora stulecia po Manecie temat ucztowania w plenerze ciągle stanowi gwarancję skandalu, jeśli nie artystycznego, to przynajmniej obyczajowego. Atmosfera powszechnego oburzenia, towarzysząca prezentacji płótna paryskiego impresjonisty na Salonie Odrzuconych w 1863 roku okazała się jak widać na tyle zaraźliwa, że do rozpętania kampanii potępienia wystarczy już tylko samo nawiązanie do historycznego „Śniadania”. Jakby spożywanie posiłku na świeżym powietrzu w towarzystwie

ILUSTRACJA: ARCHIWUM

Żadnej trawy, żadnego, choćby najmarniejszego drzewka, więc ten piknik z pewnością nie zdarzył się ani na leśnej polanie, ani w miejskim parku.

Paweł Garwol, ”Piknik pod Jasną Górą”

mieszanym już samo w sobie stanowiło zaproszenie do konfrontacji z publicznością. Inna sprawa, że artyści idący w ślady Maneta też nie są bez winy. Bo o tym, że płótno budziło kontrowersje od chwili, zanim jeszcze wyschła na nim farba, powszechnie wiadomo. Wiadomo też, że prowokacja jakiej dopuścił się malarz była zamierzona. Impresjonizm rzucił przecież wyzwanie nie tylko tradycyjnym technikom artystycznym, ale też zakwestionował akademickie podejście do sensu uprawiania sztuki, zastępując fotograficzny realizm swo-

bodną plamą, a boginie i święte dziewczynami z paryskiej ulicy. Opowieści historyczne i mitologiczne, które królowały na płótnach przedstawicieli Akademii, impresjoniści zamienili na sceny zapożyczone z banalnej codzienności, a ich antyczne kulisy i egzotyczne dekoracje na rzeczywistość bulwarów nad Sekwaną, dzielnic handlowych i podmiejskich parków. Z tego wszystkiego wyszło Manetowi malowidło nie tylko odbiegające od warsztatowych kanonów akademizmu, ale też bulwersujące ze względu na ujęcie tematu. Bo to i szokujące w

CHOĆ NA OBRAZIE MŁODEGO POLSKIEGO ARTYSTY NIE MA ANI JEDNEJ NIEDOPITEJ BUTELKI ABSYNTU CZY PÓŁNAGIEJ NIEWIASTY, W NIEMAL PÓŁTORA STULECIA PO MANECIE TEMAT UCZTOWANIA W PLENERZE CIĄGLE STANOWI GWARANCJĘ SKANDALU, JEŚLI NIE ARTYSTYCZNEGO, TO PRZYNAJMNIEJ OBYCZAJOWEGO.

tamtych czasach naturalne plenery, i zwyczajni panowie w garniturach, i jeszcze te damy z paryskiego półświatka, udające antyczne nimfy, ale sportretowane tak, że rozpoznawalne z nazwiska i utrwalone na płótnie ze wszystkimi naturalistycznymi detalami, a więc także z widoczną nadwagą. I jeszcze ta fizjologia... Owszem, uczta w plenerze jako temat malarski sięga tradycją antyku, ale zawsze były to biesiady mitologiczne, alegoryczne, symboliczne... wszelkie, tylko nie realistyczne (może z pominięciem rodzajowego malarstwa niderlandzkiego, ale ono też nie jest tak do końca portretem z natury). Dla Paryżan z epoki Maneta bulwersujące była więc już sama tylko okoliczność, że oto zwykli ludzie tak sobie siedząc i jedząc na widoku, z kaprysu łamiącego wszelkie konwencje malarza gładko weszli w role zarezerwowane dotąd dla postaci mitycznych oraz elit ze społecznego świecznika. Bohatera, nimfę i następcę tronu zastąpił bowiem oto pijany malarz i goła gryzetka. Podobnie jak u Garwola, gdzie w miejsce rozmodlonych pątników pojawił się Kowalski pod krawatem, biesiadujący z rodziną na asfalcie w cieniu auta, na pikniku w cieniu jasnogórskiego klasztoru. Kanapka konsumowana pod chmurką ma więc znaczenie nie tylko dla dziejów gastronomii, ale także sztuki. Okazała się bowiem niezwykle poręcznym i skutecznym narzędziem epatowania burżuazji. &


nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

7 ZDJĘCIE: ARCHIWUM

WEEKEND

Texas BBQ

c

TECHNOLOGIA ŻYWIENIA

d

SEZON NA GRILLA EWA ŚRÓDKA

W Polsce utarło się, że oficjalny sezon grillowy rozpoczyna się w pierwszy weekend majowy. Wtedy to mamy w kraju pierwszy długi weekend w sezonie letnim i kto żyw, ten wyrusza na majówkę. W tym roku, kto wziął dwa dni wolne (29 i 30 kwietnia, bo 2 maja jest od paru lat nieformalnie dniem niepracującym), ten miał w sumie 9 dni urlopu. Wiele osób wyjeżdża na majówkę za granicę, na krótkie wczasy, ale bardzo duża część społeczeństwa spędza ten czas na działkach, u znajomych w domkach letnich, a nawet przesiadując w parkach miejskich czy podmiejskich lasach. Gdzie by jednak Polacy nie wyjeżdżali, każda grupka ma na wyposażeniu jeden obowiązkowy gadżet: przenośnego grilla. Polacy zapoznali się z grillowaniem w latach 80., a wielki wybuch miłości do tego sposobu przygotowywania jedzenia i wspólnego czasu przypada na lata 90.

Polacy, w porównaniu do Amerykanów, są zupełnie początkujący w dziedzinie barbecue. Nie ma chyba bowiem bardziej charakterystycznego dla Stanów Zjednoczonych jedzenia niż BBQ (fast foody nastały dużo później). Ktoś powiedział nawet, ze BBQ jest tak samo wpisane w kulturę i historię Ameryki jak jazz i blues w tutejszą muzykę. Dla Połu-

SZYBKIE DANIA Z GRILLA, NP. HAMBURGERY NIE SĄ UZNAWANE ZA PRAWDZIWE BBQ REKLAMA

dnia USA barbecue jest jednym z symboli regionalnej, a nawet narodowej identyfikacji. To oczywiście właśnie tutaj narodziła się amerykańska tradycja grillowania mięsa (choć sama idea prawdopodobnie przywędrowala tu z Karaibów). Termin barbecue oznacza grillowane mięso i najczęściej odnosi się do wieprzowiny, łopatki wołowej, żeberek czy skrzydełek z kurczaka. Mięso jest albo pieczone nad żarem (hot smoking) albo nad ogniem w wyższej temperaturze (smoke cooking). Bardzo ważny jest rodzaj drewna użytego do opalania paleniska, ponieważ wten sposób kucharz też wpływa naostateczny smak potrawy. Mocny posmak dymu daje drzewo hikorowe, orzechowe lub dębowe, adelikatny i łagodny aromat uzyskuje się z drewna klonowego czy owocowego. Mięso musi najpierw zostać zamarynowane, a potem długo pieczone. Szybkie dania z grilla, typu hamburgery pieczone w 10-15 min. nie są uznawane przez ortodoksyjnych wielbiciel za prawdziwe BBQ. Nie ma jednego przepisu na marynatę czy sos do mięsa, ale wyraźne różnice są zauważalne pomiędzy poszczególnymi regionami. Do autorstwa „pierwszych i najbardziej oryginalnych” przepisów na BBQ pretendują receptury z Północnej Karoliny, Tennessee, Kansas i Teksasu. I tak, słynne żeberka z Kansas City są obowiązkowo pieczone w dymie z drewna hikory, a potem obficie polewane melasą i sosem pomidorowym. WPółnocnej Karolinie najczęściej serwuje się jako BBQ długo (od 10

do nawet 18 godzin) pieczoną wieprzowinę, polaną sosem spice & vinegar (pikantny sos na bazie octu jabłkowego). Teksas z kolei dzieli się na cztery podregiony teksańskiego BBQ. Zachodni Teksas grilluje głównie wołowinę w stylu kowbojskim, czyli w okrągłych kotłach, zawieszonych nad ogniskiem; zawsze używa się tu drewna mesquite, które nadaje mięsu lekko gorzkawy smak. Wśrodkowym Teksasie najpopularniejszy jest z kolei styl niemiecki: pieczenie na Schwenkerze, czyli trójnogu z wiszącą kratką rozstawionym nad ogniskiem; tradycyjnie przyrządza się na nim łopatkę wołową. W Memphis natomiast najczęściej podaje się kanapki z grillowaną siekaną wieprzowiną oraz specjalny rodzaj żeberek: baby back ribs. Każdy stan (nie tylko spośród południowych), a nawet poszczególne miasta mają własne marynaty, sosy, ulubione rodzaje mięs, a także przyrządy do grillowania i rodzaje drewna do uzyskania specyficznego smaku. Co roku w różnych miejscach USA odbywają się setki zawodów w grillowaniu. Już 16 maja po raz 36 w Memphis odbędą się największe na świecie zawody w pieczeniu wieprzowiny: World Championship Barbecue Cooking Contest. W sumie do wygrania jest ponad 110 tys. dol., o które będzie walczyć ponad 200 drużyn. Inne gigantyczne wydarzenie odbywa się na jesieni w Kansas City: American Royal. Przyjeżdża tu co roku ponad 70 tys. smakoszy grillowanego mięsa – między innymi po to, aby rozstrzygnąć odwieczny dylemat: czy lepsze że-

berka robią w Memphis czy w Kansas? Każdy może spróbować odpowiedzieć na to pytanie – wystarczy w ten weekend przygotować żeberka na dwa sposoby, zaprosić rodzinę naBBQ doogrodu izapytać ich oopinię. Dodzieła – sezon na grilla właśnie się zaczął! &

MARYNATA DO ŻEBEREK* Z MEMPHIS: 4 łyżki papryki 2 łyżki czosnku w proszku 2 łyżki średnio ostrej papryki chili 1 łyżka czarnego pieprzu 1 łyżka soli 0,5 łyżki zmielonych nasion selera 0,5 łyżki oregano 0,5 łyżki tymianku 0,5 łyżki ziela angielskiego (w całości) 2 łyżki nasion żółtej musztardy 1 łyżka mielonych nasion kolendry

MARYNATA DO ŻEBEREK* Z KANSAS: 0,5 szklanki brązowego cukru 0,25 szklanki papryki 1 łyżka czarnego pieprzu 1 łyżka soli 1 łyżka chili w proszku 1 łyżka czosnku w proszku 1 łyżka cebuli w proszku 1 łyżeczka pieprzu cayenne * – porcja na ok. 2 funty żeberek


8

WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

c

d

DZIECI SĄ DOWODEM REINKARNACJI ADAM S. HOLLANEK Wiara w życie po śmierci jest równie stara jak sama wiara, a materiały, jakimi dysponujemy, wskazują na to, że pojęcie reinkarnacji istnieje również od najdawniejszych czasów. Williams głęboko wzruszona. – Przecież ona ich rozpoznaje! Małżeństwo Joego z Sheilą, trójka ich dzieci, wypadek motocyklowy pod Chicago w 1975 r. kiedy Joe i Sheila stracili życie – wszystkie te szczegóły znalazły teraz swoje potwierdzenie. Okazało się, że bardzo dokładny opis obrażeń odniesionych przez Joego w wypadku samochodowym także zgadzał się z rzeczywistością. Joe Williams, urodzony w 1937 r., zmarł dwa lata przed urodzeniem się Romy. Jest to

Dominująca w zachodniej cywilizacji doktryna chrześcijańska przez prawie dwa tysiące lat odrzucała wiarę w reinkarnację. Obecnie jednak coraz więcej ludzi odwraca się od teorii głoszącej, że nasz los zdeterminowany jest tylko przez jedno ziemskie życie. Coraz głośniej zaczyna się mówić o reinkarnacji. Do wiary w nią skłaniają też wyniki prowadzonych badań. Specjaliści od reinkarnacji, dr Hemendra Banarjee i dr lan Stevenson z Uniwersytetu w Kalifornii (UCLA – Los Angeles, USA), zebrali całą serię równie przerażających, jak fascynujących dowodów. Ian Stevenson zbadał ponad 2000 dzieci, które zachowały, jak twierdzi, wspomnienia ze swych poprzednich wcieleń.

najlepiej udokumentowany przypadek w archiwum UCLA awedług dr. Banerjee idr. Stevensona udowadnia on, że „reinkarnacja jest zjawiskiem, którego nie można wykluczyć.”

W większości wspomnienia z wcześniejszego życia zamanifestowały się u dzieci się w wieku 2-5 lat; większość też opowiada, że zmarła nagle. Dzieci te często narzekają, że nie są tej samej płci, co poprzednio, i bardzo tęsknią za dawnymi współmałżonkami i dziećmi. W świecie zachodnim rodzice skłonni są odrzucać tego rodzaju wspomnienia jako przejaw wybujałej fantazji – natomiast w krajach Wschodu uważa się, że ten kto pamięta swoje poprzednie życie, nie będzie żył długo.

PRZYPADEK ROMY CREES

PRZYPADEK REENY GUPTA

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

Od momentu, gdy tylko zaczęła mówić, mała Romy Crees z (Des Moines, Iowa) twierdziła, że była uprzednio Joe Williams, mężem Sheili i ojcem trojga dzieci. Opowiedziała, jak straciła życie w wypadku samochodowym. Jej opis był tak drobiazgowy, że rodzice, którzy sądzili początkowo, iż jest to wytwór dziecięcej fantazji, stopniowo zaczęli traktować jej opowiadanie poważnie. Dziewczynka zwierzyła się doktorowi Hemendra Banerjee, że w swym poprzednim wcieleniu uczęszczała do szkoły w Charles City, gdzie mieszkała w domu pokrytym czerwoną dachówką. Twierdziła, że pojęła później za żonę Sheilę, która urodziła jej troje dzieci. Powiedziała również, że jej matka miała na imię Louise i że zawsze bolały ją nogi. Razem z doktorem Banerjee rodzice i mała Romy pojechali do Charles City, miasta o 8000 mieszkańców, oddalonego o jakieś 180 mil od Des Moines. Gdy dojeżdżali na miejsce, Romy wdrapała się na przednie siedzenie, by powiedzieć doktorowi Banerjee: – Musimy kupić kwiaty. Mama kocha kwiaty. Ale nie będziemy mogli wejść frontowymi drzwiami, tylko kuchennymi, które są za rogiem. Dojechali na miejsce. Dom nie miał jednak czerwonej dachówki. Był biały i stał na obrzeżach miasteczka. Romy wyskoczyła z samochodu w kierunku frontowych drzwi, na których widniała tabliczka: „Wejście od kuchni”. Gdy zadzwonili od frontu, nikt im nie otworzył. Po chwili uchyliły się kuchenne drzwi i wyjrzała z nich stara kobieta oparta o kulach. Informacja Romy o bolących nogach okazała się równie trafna jak ta o drzwiach frontowych. Louis Williams i Romy natychmiast przypadły sobie do gustu. Uściskały się serdecznie, a pani Williams z wdzięcznością przyjęła od Romy kwiaty – identyczne jak te, które, jak powiedziała, otrzymała od swego zmarłego syna tuż przed jego tragiczną śmiercią. Zdumiała się jeszcze bardziej, gdy doktor Banerjee przytoczył wspomnienia Romy o rodzinie Williamsów. Pani Williams wyjaśniła wtedy: – Nasz pierwszy dom rzeczywiście pokryty był czerwoną dachówką, ale potworne tornado, które lata temu zniszczyło większą część Charles City, zrównało go z ziemią. Joe pomógł mi zbudować nowy dom i nalegał, aby drzwi wejściowe od frontu były zamknięte. Mała Romy pocieszała starą kobietę, patrzącą z rozpaczą na fotografię Joe, Sheili i dzieci, zrobioną w okresie Bożego Narodzenia przed wypadkiem. – Ona ich rozpoznaje – wyszeptała pani

Jeremy Anderson

Gdy mała hinduska dziewczynka Reena Gupta miała zaledwie dwa latka, opowiedziała swojej matce, że miała gharwala, męża, człowieka bardzo niedobrego, który ją zamordował. Reena twierdziła, że miała czworo dzieci i że widziała kobietę, „która odwiedzała ich dom”. Kolega matki Reeny, nauczyciel, przypadkowo usłyszał o rodzinie Siknów mieszkających na drugim krańcu New Delhi, a zasłyszana historia żywo przypominała opowiadanie Reeny. Pięć lat później naukowcy zapukali do drzwi Sardara Kishana Singha i jego małżonki, rodziców zmarłej Gurdeep Kaur, która została zamordowana przez swojego męża 2 czerwca 1961 r. Gdy Reena zobaczyła tych ludzi po raz pierwszy, twarzyczka jej rozjaśniła się i dziecko z miejsca powiedziało: – To mama i tata! Gdy miało dojść do spotkania Reeny z jej wcześniejszym mężem i mordercą, Surjeetem Singhem, dziewczynka długo wahała się. Dopiero gdy jej powiedziano, że Singh odbył już karę 10 lat więzienia za zabójstwo, zgodziła się na spotkanie. Gdy zobaczyli się w r. 1975, Reena miała 9 lat, ale w dalszym ciągu bardzo się bała Surjeeta. Stała w sporej odległości od krzesła, na którym siedział Singh. Doktor Hemendra Banerjee opowiada: – Byłem świadkiem tych spontanicznych uczuciowych spotkań i one przekonały mnie o prawdziwości tego zjawiska. Nadmienia jednakże, że podobne przypadki nigdy nie mogą być traktowane jako stuprocentowe dowody reinkarnacji. Zawsze istnieje bowiem możliwość oszustwa, niezwykłej nadwrażliwości czy kryptomnezji – fałszywych wspomnień, ukształtowanych na podstawie zasłyszanych wiadomości, w które dziecko z czasem zaczyna wierzyć. Kolega dr. Banerjee, dr. Ian Stephenson, badał natomiast znamiona 200 dzieci, które twierdziły, że w swoich poprzednich wcieleniach zostały zabite przy pomocy broni palnej lub noża. W 17 przypadkach dokumenty me-


nowy dziennik

WEEKEND

dyczne – historie choroby lub raporty z obdukcji – potwierdziły, że osoby wspominane przez dzieci zginęły w opisany przez nie sposób. Jednak znamiona nie zawsze świadczą o tym, że ktoś narażony był w poprzednim życiu na gwałt. Spójrzmy na przypadek Williama Cerge'a juniora: Wszystko zaczęło się w momencie, gdy William Gerge senior, rybak z Tlingit na Alasce, zaczął powątpiewać w tradycyjną wiarę swojego plemienia w reinkarnację. – Jeśli w ogóle można mówić o reinkarnacji – powiedział – to powinienem narodzić się jako swój własny syn. Będziecie mnie mogli rozpoznać po znamionach na lewym przedramieniu i ramieniu. – Następnie wręczył swe-

CORAZ GŁOŚNIEJ ZACZYNA SIĘ MÓWIĆ O REINKARNACJI. DO WIARY W NIĄ SKŁANIAJĄ TEŻ WYNIKI PROWADZONYCH BADAŃ. mu najstarszemu synowi Reginaldowi złoty zegarek, mówiąc, że zabierze go z powrotem, jeśli się ponownie narodzi. W niedługi czas potem stary człowiek zginął na morzu. Zaledwie dziewięć miesięcy później – 5 maja 1950 r. – Susan Ceorge urodziła

Romy Crees

dziewiąte dziecko. Noworodek miał dwa wyraźne znamiona w tych właśnie miejscach, o których wspomniał William George Junior. Mały chłopiec przypominał z wyglądu swego ojca, chodził podobnie jak on i bardzo dużo wiedział na temat rybołówstwa i statków. I tak jak ojciec panicznie bał się wody. Do swej ciotki zwracał się „siostro”, braci i siostry nazywał „synami” i „córkami” i nie protestował, gdy jego bracia i siostry nazywali go „ojcem”. Mając cztery lata znalazł złoty zegarek, który William George senior dał kiedyś Reginaldowi, podniósł go i spokojnie stwierdził: – To jest mój zegarek. – Reinkarnacyjne wspomnienia u dzieci mogą prowadzić do pewnych powikłań twierdzi dr. Ian Stevenson. W najgorszym razie chodzi tu o kryzys identyfikacji seksualnej ale zdarza się to niezwykle rzadko. Spójrzmy na poniższy przykład:

PRZYPADEK DOLANY MITRY

Dr. Ian Stevenson REKLAMA

Dziewczynka Dolan Mitra z Bengalu była przekonana, że w swojej poprzedniej egzystencji była mężczyzną. Przez całe lata doma-

gała się więc męskich strojów i interesowały ja typowo chłopięce zabawy. Dolan urodziła się 8 sierpnia 1967 r. Już w wieku trzech lat pożyczyła ubranie swego brata, a później zainteresowała się piłką nożną i krykietem. Dolan opowiedziała swojej matce, Konice Mitrze, że w poprzednim wcieleniu była chłopcem i mieszkała w Bordwan, mieście położonym o 160 km od obecnego rodzinnego miasta Narendapur. Pojechały tam więc, zaproszone przez Kitę, która miała być siostrą Dolan. Dziewczynka rozejrzała się po domu i zaczęła od razu opowiadać o starszym bracie Rity, Nishicie, który zmarł na skutek guza mózgu w szpitalu w Kalkucie, 25 lipca 1964 r. Dolan bez trudu rozpoznała go na zdjęciu. Rozpoznała również matkę Nishita, stojącą w grupie innych kobiet, a także wszystkich przyjaciół i krewnych rodziny.

PRZYPADEK JEREMY'EGO ANDERSONA

Dwuletni chłopiec z Waukomis w Oklahomie upierał się, że nazywa się Jimmy. Pewnego razu, gdy przeglądał z matką książkę o sa-

| 4 MAJA 2013

9

mochodach, wzrok jego padł na starą ciężarówką marki Ford. Chłopiec opowiedział, że został zabity przez taką właśnie ciężarówkę i że do tej pory jest jeszcze zły na jej kierowcę. Około 100 mil stamtąd na cmentarzu w Tonkawie istnieje nagrobek z wyrytym nazwiskiem: „James L. Hovser, urodzony dnia 22 sierpnia 1952 r., zmarł 12 sierpnia 1967 r.” „Jimmy” Houser, jak go zwano, był synem Nancy Anderson i bratem przyrodnim Rona Andersona, ojca Jeremy'ego. Wychowywała go ciotka w Tonkawa. Po raz ostatni widziano go żywego w piękny sierpniowy dzień na 10 dni przed ukończeniem przez chłopca 15 roku życia. Z raportu policji wynika, że Jimmy Houser wraz z kolegą, 16-letnim Kevinem Lucasem, jechali swoim Buickiem z prędkością ponad 80 mil/godz. Lucas siedział za kierownicą, gdy zderzyli się na skrzyżowaniu ze starą ciężarówką marki Ford. Ich samochód został odrzucony kilkadziesiąt metrów. Kevin Lucas odniósł poważne obrażenia, a Jimmy zmarł na miejscu wypadku. W kwietniu 1980 r., gdy Jimmy Anderson miał pięć lat, został zabrany na miejsce wypadku. Chłopiec natychmiast rozpoznał okolicę i pokazał, w jaki sposób wypadł z samochodu podczas zderzenia. – Przeleciałem przez powietrze jak piłka – powiedział. I nie zdziwił się wcale, gdy patolog, który badał ciało Jimmy ego, stwierdził, że zmarły odniósł obrażenia typowe dla kierowców pojazdów, a nie dla pasażerów. Jeremy Anderson zawsze mianowicie twierdził, że to on siedział za kierownicą! Dlaczego tylko dzieci posiadają tę zdolność powracania do poprzedniego życia? Dr. Ian Stevenson twierdzi, że ten rodzaj informacji jest gromadzony w pamięci jedynie przez pewien czas po urodzeniu. – Wciąż zapytuję samego siebie, czy można to wytłumaczyć jakoś inaczej – powiada dr. Stevenson. – Odkryliśmy jednak z czasem tak wiele wspólnych cech rozmaitych przypadków, że uważam, iż reinkarnacja rzeczywiście jest faktem. Jego kolega, dr. Hemendra Banerjee, dodaje: – Dzieci są niewątpliwie najlepszym dowodem reinkarnacji. Nie mają one przecież tych doświadczeń i wiedzy co dorośli i trudno inaczej wytłumaczyć niewiarygodną nieraz zgodność ich wspomnień z rzeczywistością. &

Jeśli interesują cię podobne historie – odwiedź internetowy portal "Nie z tej ziemi" (www.nieztejziemi.org). To miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz paranaukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią.


10

WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

c WEEKEND PRZEDSTAWIA d

GENIUSZ I SZARLATAN ZUZANNA DUCKA-LUBAS To był film, który zmienił oblicze animacji. Przełomowy pod względem wykorzystanych w nim technik, rozwiązań fabularnych a nade wszystko pod względem ścieżki dźwiękowej. Mowa o filmie „Fantasia” ze studia Walta Disneya, który unieśmiertelnił kunszt i…. wspaniały klasyczny profil dyrygenta Leopolda Stokowskiego. Leopold Stokowski nie był byle kim. Jako pierwszy Polak dostał Oscara, jako pierwszy dyrygent wystąpił w filmie animowanym i jako pierwszy polski muzyk klasyczny stał się rasowym amerykańskim celebrytą. Pozwolę sobie mimochodem wspomnieć, że Stokowski był Polakiem tylko w połowie, jego matka była Irlandką i Polskę odwiedził zaledwie dwa razy, ale nie ziemia to faktu, że był do swojej polskości przywiązany – była atrakcyjnym elementem jego wizerunku. Podobnie jak wypracowany akcent, który miał mu dodawać tajemniczości. Tej ostatniej miały mu także dodawać liczne romanse, w tym zwłaszcza jeden – niepotwierdzony ale szeroko komentowany – z samą Gretą Garbo. To wszystko nie zmienia jednak faktu, że Stokowski był znakomitym dyrygentem a z pewnością jednym z najbardziej wpływowych – to dzięki niemu jeden z najznakomitszych polskich kompozytorów Andrzej Panufnik stał się rozpoznawalny także w USA.

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

DYRYGENT CELEBRYTA

Leopold Stokowski przychodzi na świat jako Antoni Stanisław Bolesławowicz w kwietniu 1882 roku, w Londynie. Szkoli się w tamtejszej Royal College of Music, do której zostaje przyjęty jako trzynastoletni chłopiec zostając najmłodszym studentem w historii tej renomowanej uczelni. W roku 1905 wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Początkowo pracuje w nowojorskim kościele Św. Bartłomieja jako organista i kierownik chóru. W 1908 zaczyna dyrygować Cincinnati Symphony Orchestra. W 1912 zostaje kierownikiem Philadelphia Orchestra. W styczniu 1939 podpisał umowę z Waltem Disneyem na stworzenie materiału dźwiękowego do filmu Fantasia, na który składały się film Uczeń czarnoksiężnika oraz siedem innych muzycznych kreskówek. Ścieżkę dźwiękową Stokowski nagrał wraz ze współpracownikami latem 1939 w macierzystej sali koncertowej Orkiestry Filadelfijskiej, w Philadelphia Academy of Music. Premiera filmu, będącego połączeniem animacji i muzyki poważnej w pełnometrażowej wersji, odbyła się w listopadzie 1940, a w 1941 Stokowski i Disney otrzymali zań Honorowe Oscary. Według anegdoty dowiadując się o pomyśle Disneya Stokowski sam się do niego zgłosił i zaproponował, że z chęcią dokona nagrań do tego filmu nawet za darmo. Czy rzeczywiście nie dostał za udział w tym projekcie honorarium jest sprawą nader wątpliwą, znając obrotność Stokowskiego. Był człowiekiem, który zdawał sobie sprawę z potencjału tkwiącego w nowoczesnej technologii, jaką była wówczas pełnometrażowa animacja. Udało się – Stokow-

ski stworzył jedną z najpopularniejszych ścieżek dźwiękowych, a postać jaką wykreował dla wielu stała obowiązującym wizerunkiem dyrygenta.

LEOPOLD CZARODZIEJ W latach 40. XX wieku nowojorski świat muzyki klasycznej dzielił się na wielbicieli Sto-

LEOPOLD STOKOWSKI NIE BYŁ BYLE KIM. JAKO PIERWSZY POLAK DOSTAŁ OSCARA, JAKO PIERWSZY DYRYGENT WYSTĄPIŁ W FILMIE ANIMOWANYM I JAKO PIERWSZY POLSKI MUZYK KLASYCZNY STAŁ SIĘ RASOWYM AMERYKAŃSKIM CELEBRYTĄ.

kowskiego i Toscaniniego, którzy w tym samym czasie dyrygowali NBC Symphony Orchestra. Panów dzieliło wszystko –Toscaniniego cechował nadzwyczajny pietyzm dla intencji kompozytora. Unikał on wszelkich osobistych koncepcji interpretacyjnych. Wykonania jego odznaczały się natomiast do najwyższych granic posuniętą precyzją. Dla ogólnego klimatu wykonań Toscaniniego charakterystyczne było to, ze natężenie emocjonalne nigdy nie wymykało się z precyzyjnej i rygorystycznej kontroli intelektu tego artysty. Z kolei Stokowski w swoich interpretacjach nawiązywał do romantycznej koncepcji artysty jako natchnionego szaleńca. Był odważny, często odrywał się od zapisu partytury, eksperymentował! In-


nowy dziennik

teresował się wszystkimi technicznymi nowinkami, podziwiał muzykę elektroniczną i nie wahał się jej prezentować konserwatywnej amerykańskiej publiczności. Jako jeden z pierwszych dyrygentów odłożył batutę i kierował orkiestrą używając jedynie rąk, których gestykulacja stała się jednym z jego znaków rozpoznawczych. Aby wzmóc teatralny efekt jaki dzięki temu wywoływał wywoływał, zapuścił włosy, które, jasne i bujne, pasowały do wizerunku „kapłana muzyki”, na jakiego Stokowski się kreował. Tak też go określano – wielbiciele zwali go „geniuszem” a przeciwnicy „szarlatanem”. Jedno jest pewne, Leopold Stokowski nikogo nie pozostawiał obojętnym. Jego emploi działało zwłaszcza na kobiety. Był żonaty trzy razy, w tym z dziedziczką fortuny koncernu Johnson&Johnson Evangeline Johnson i młodszą od niego o 42 lata Glorią Vanderbilt. Ze wszystkimi swoimi żonami doczekał się aż dziewięciorga dzieci. Stokowski słynął także z bon motów, które stały się popularnymi anegdotkami. Podobno o koncercie, który nie przypadł mu do gustu powiedział: „Ta orkiestra dokonała czegoś niezwykłego! W pół godziny unicestwiła utwór, który uważałem za nieśmiertelny!” Krytycy Maestra nie szczędzili mu złośliwości, wygląda zresztą na to, że dzięki swojemu zachowaniu był łatwym obiektem żartów. Jak głosi plotka animatorzy „Fantazji” wykorzystali bujną gestykulację Stokowskiego przy tworzeniu postaci Myszki Miku w części filmu ilustrującej utwór „Uczeń czarnoksiężnika „Paula Dukasa. Dla przypomnienia, uczeń – Miki chcąc naśladować swojego mistrza, z marsową miną, bez ładu ni składu wymachuje rękoma. Efekt komiczny gwarantowany! REKLAMA

WEEKEND

Komiczny czy nie, Leopold Stokowski był znakomitym dyrygentem; niektórzy określają go nawet mianem wizjonera. Podziwiał go Glenn Gould, dostrzegając w nim bliskiego sobie twórczego eksperymentatora. Na stworzonym przez niego wizerunku dyrygenta – mistrza i cele-

bryty, wzorowali się jego następcy, z Herbertem von Karajanem a czele. Dziś zachowane nagrania Stokowskiego mogą razić purystów, jednak wciąż imponują niepowtarzalnym brzmieniem, na część maestra nazwanym „Brzmieniem Stokowskiego”.

| 4 MAJA 2013

11

Warto obejrzeć film „Fantazja” – przez lata wcale się nie zestarzał, wciąż zachwyca, bawi i ujmuje swoim staroświeckim wdziękiem. Poza tym warto sobie popatrzeć na profil naszego rodaka Leopolda Stokowskiego – urodzonego celebryty i czarodzieja. &


12

WEEKEND

| 4 MAJA 2013

nowy dziennik


nowy dziennik

WEEKEND

| 4 MAJA 2013

13

TECHNIKA MA PRZYSZŁOŚĆ JAN LATUS

RENAULT SPORT TWIZY F1

Renault Sport Twizy F1 to bardzo dziwny, żeby nie powiedzieć: idiotyczny pojazd. Jest to samochód elektryczny wykorzystujący rozwiązania konstrukcyjne pojazdu Formuły 1. Ma nawet dobre przyspieszenie: 6 sek. do 100 km/godz. ale otwarty kokpit, niczym w samochodzie F-1 i zarazem kanciaste kształty każą umieścić to Renault w galerii prototypów, które słusznie nigdy nie weszły do produkcji.

TELEFON DLA DIDŻEJA

DJ Grand Wizard to smartphone zaprojektowany przez Japończyka Yu Hiraokę. Pozwala on użytkownikowi nie tylko słuchać ulubionych utworów, ale i miksować je przy pomocy czterech ekranów dotykowych i dwóch powierzchni, również reagujących na dotyk, imitujących działanie prawdziwych, didżejowskich talerzy gramofonowych.

SYRENA SPORT

NOWY CD PLAYER FIRMY ROTEL

Firma Rotel Electronics jest znana z niezawodnego i oferującego wysoką jakość dźwięku za relatywnie niską cenę, sprzętu stereofonicznego. Nowy odtwarzacz płyt CD RCD-1570 powinien ucieszyć posiadaczy cennych kolekcji kompaktów. Dzięki zastosowaniu nowego konwertera Wolfson WM8740, z płyt da się „wycisnąć” maksimum informacji i zmiękczyć, czasem zbyt twardy, „cyfrowy” dźwięk wielu nagrań w systemie digital.

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PROMOCYJNE

Mało kto wie, że fabryka FSO po koniec lat 50. opracowała prototyp dwuosobowego kabrioletu Syrena Sport, napędzanego silnikiem o pojemności 700 ccm i mocy 35 KM (takie to były czasy). Grupa młodych polskich projektantów opracowała niedawno prototyp nawiązujący do tego sprzed ponad 50 lat. Nowy samochód napędzany byłby sześciocylindrowym silnikiem z Nissana 370Z, o mocy od 330 do 450 KM w wersji turbo, napędzającym tylne koła. Samochód jest ładny, choć niespecjalnie oryginalny w wyglądzie. Wygląda jednak na to, że i ta nowa wersja Syreny Sport nigdy nie wejdzie do produkcji.


WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

ZDJĘCIE: REUTERS

14

c

MOIM ZDANIEM

d

KIM JEST KIM HALINA KACZMARCZYK „Państwo to ja” Ludwik XIV – Król Słońce

Nikt nie jest pewien, czego należy się spodziewać po Kim Jong-unie zasiadającym na tronie w Korei Północnej. Nie było oficjalnej koronacji, ale jak nie nazwać dynastyczną władzy sprawowanej od trzech pokoleń. Południowokoreańskie agencje szpiegowskie, specjalizujące się w podglądaniu życia swojego północnego sąsiada, giną w domysłach na temat młodego spadkobiercy. Kim Jong-un, wzorem Piotra I, odwiedził kraje zachodniej Europy. Po przestudiowaniu skąpego materiału dowodowego antropologowie doszli do wniosku, że skośnooki wyrostek na zdjęciach ze Szwajcarii i obecny władca Korei Północnej to ta sama osoba. Domniemania na temat pokończonych szkół czy też daty urodzin autokraty spadły jednak na plotkarskiej liście rankingowej o kilka miejsc wobec spekulacji dotyczących jego stanu cywilnego. Od pewnego czasu u jego boku można dostrzec uroczą koreańską towarzyszkę Ri Sol-ju, której datę urodzenia umieszczono w widełkach między 1986-9. Pod koniec roku 2012 wyglądała na nieco pogrubioną, co na pewno nie wynikało ze źle skrojonego płaszcza, bo ubiera się drogo i po europejsku. W styczniu 2013 roku Ri wyraźnie schudła. Wiadomości z pierwszej ręki pochodzą od koszykarza Dennisa Rodmana, który dostąpił zaszczytu spotkania Kim Jong-una. Bystrzy obserwatorzy donieśli, że rozmowy odbywały się bez tłumacza, co potwierdziłoby plotki o Kimowym uczęszczaniu do szkoły z językiem angielskim. Rodman, jako typowy Amerykanin, z pełnym brakiem szacunku dla tajemnic rodzinnych wychlapał, że cudna Ri powiła dziewczynkę. Dennis nie dowiedział się

już, które to z kolei dziecko pierwszej pary Korei Północnej. Ri spędza sen z powiek wywiadowcom. Raz identyfikują ją jako cheerleaderkę z zawodów atletycznych w Korei Południowej w roku 2005, potem znów jako piosenkarkę o zupełnie innym nazwisku. Jedne źródła podają, że jej rodzice to członkowie koreańskiego establishmentu. Inne, że to bardzo przeciętni obywatele (cokolwiek to znaczy). Amerykański obyczaj oficjalnego pokazywania lepszej połowy związku małżeńskiego dotarł niemniej za kordon zamkniętej granicy i mógłby świadczyć o demokratyzacji życia w Korei Północnej. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, zatem drugą było wylanie starego generała Ri Yong-ho z posady „za rozbieżność poglądów”. Trzecią ptaszyną wiosenną miało być oświadczenie Kim Jong-una, że wprowadzi zmiany gospodarcze, bo nie życzy sobie, aby jego lud głodował. Król Porannej Gwiazdy, jak go mama nazwała, po objęciu spuścizny po dziadku i ojcu właściwie nie ma wiele do roboty. Centralizacja władzy, jak za Ludwika XIV, została ukończona. Propaganda, jak za Stalina, wpoiła społeczeństwu sukces (niedostrzegający go naprawiają wzrok oglądając druty kolczaste). Mili-

PO PRZESTUDIOWANIU SKĄPEGO MATERIAŁU DOWODOWEGO ANTROPOLOGOWIE DOSZLI DO WNIOSKU, ŻE SKOŚNOOKI WYROSTEK NA ZDJĘCIACH ZE SZWAJCARII I OBECNY WŁADCA KOREI PÓŁNOCNEJ TO TA SAMA OSOBA.

taryzacja kraju, jak za Hitlera, opracowana została po najdrobniejsze szczegóły, a wytresowani wrogowie ślą pomoc humanitarną, aby społeczeństwo miało co jeść. Co tu robić w państwie urządzonym przez dziadków i rodziców? Ciekawa jestem, czy małżonkowie mają podobne odczucia jak każda inna para, że dom podarowany przez bogatych przodków wprawdzie jest luksusowy, ale jego wystrój nie zgadza się z gustami młodych. Kim zatem zrobił drobne przemeblowanie, poustawiał rakiety z głowicami nuklearnymi na wschodnim wybrzeżu i wycelował je w Stany Zjednoczone. WTeksasie natychmiast rozpoczęła się propaganda straszenia, aby przygotować grunt pod kampanię budowania absolutnie niezbędnych i pochłaniających masę betonu schronów. Lobby cementowe obeszło się jedynie smakiem, bo wódz przekierował rakiety na Koreę Południową. Zorientował się bowiem, że z obecnymi możliwościami przenoszenia zahaczy najwyżej o Alaskę, a Seul jest tak blisko granicy, że najgorzej odżywiony żołnierz dojdzie tam w pół dnia. Świat się zdziwił, bo tolerując współczesnego Midasa, zdolnego do produkcji jedynie złota (państwowe kopalnie rocznie dostarczają około dwóch ton tego kruszcu) i uzbrojenia, jedynie pragnął w swej naiwności, aby Koreańczycy Północni manewrowali i maszerowali w granicach swojego kraju. Nagle życie osobiste „Koreańskiego Delfina” przestało być istotne, bo ten chłopiec na włościach prawdopodobnie ma do dyspozycji najliczniejszą armię na świecie, jak wynikałoby z szacunków naukowców od demografii. Armia liczy dobrze ponad milion ludzi w służbie czynnej a ponad siedem milionów osób znajduje się w rezerwie, czyli zmilitaryzowane są wszystkie ręce zdolne do pracy. Stanowi to około 40% społeczeń-

stwa. Taki rachunek się nie zgadza, bo albo naliczono zbyt wielu żołnierzy, albo nie doliczono się więźniów gułagów. Z kalkulacji wynika również, że pomoc humanitarna w takiej sytuacji karmi praktycznie reżimowe wojsko, a nie cywilów. Ambitny dyktator może zdecydować się na wojnę, bo cholernie nie ma co robić, a jego działania nie wskazują na osobę o zbyt rozwiniętej wyobraźni. Wprowadzanie zmian ekonomicznych w kraju zieje nudą codziennego urzędowania, a publiczne strzelanie do celu i jazda konna nie są w stanie zastąpić prawdziwych działań zbrojnych. Właściwie obietnice zmian zostały spełnione. Wódz dokonał roszady uzbrojenia, nastraszył sąsiadów bliższych i dalszych, a oni z tej okazji odmówili dokarmiania obywateli koreańskich i wywlekli brudy. Okazało się, że w Korei Północnej nie ma ryżu dla narodu, ale produkuje się fałszywe papierosy, podrabia dolary amerykańskie i zajmuje się nielegalnym transportem narkotyków. Kwitnie handel gazami bojowymi a z fundamentalistami utrzymywane są niemal miłosne stosunki, jak za dziadka i ojca zresztą. A może Kim nie wie jeszcze, z kim się przyjaźni? Nowy satrapa nie w ciemię bity, natychmiast odparował wszelkie potwarze i aby ukarać Koreę Południową, sam siebie pozbawił dochodów z podatków. Zamknął Kaesong, jedyny normalny okręg przemysłowy wybudowany na spółkę z Koreą Południową. Oczywiście kapitalistycznym sąsiadom z południa chodziło o tanią siłę roboczą, ale dla 50 tys. północnokoreańskich nędzarzy pójście do pracy było bezcenną, a teraz zaprzepaszczoną, szansą na lepsze życie, a podatek z działalności mógł wzbogacić elity rządzące. Czego jednak się nie robi, aby pozostać wiernym pryncypiom królewskiego komunizmu. &


nowy dziennik

WEEKEND

| 4 MAJA 2013

15

c NASZ HOROSKOP d

CO CIĘ CZEKA W TYM TYGODNIU BARAN

Miłość: Nie czekajcie na miłość z zamknię-

tym sercem, bo możecie przegapić przygodę życia. Praca: Lenistwo ani późne wstawanie nie są mile widziane przez żadnego szefa. Weźcie się do pracy! Finanse: Wciąż brakuje Wam gotówki. Może nastała pora by pomyśleć jak to zmienić? Zdrowie: Ruch na świeżym powietrzu pomoże Wam uniknąć wizyty u lekarza.

RAK

Miłość: Nie czyń drugiemu co tobie nie

miłe. Ktoś bliski naprawdę się stara! Praca: Nie narzekajcie na brak pracy, ponieważ już od połowy maja nie będziecie mieli ani chwili wolnej. Finanse: Chwilowo trzeba będzie przejść na skromniejszy styl życia. To kolejny powód do refleksji nad swoim postępowaniem. Zdrowie: Nadeszła pora, żeby zająć się aktywnie jakąś formą sportu.

WAGA

Miłość: Okaż wreszcie swoje uczucia. Ktoś

na to czeka! Praca: Wasze zaangażowanie jest godne podziwu, jednak nie zawsze podoba się innym. Finanse: Nieplanowane zakupy mogą wplątać Was w kłopoty finansowe. Zdrowie: Możliwe bóle w okolicy wątroby i bezsenność.

SKORPION

BYK

Miłość: Drogi Byku, ten tydzień spędzisz marząc i śniąc o ukochanej osobie, która jest gdzieś daleko. Praca: W pracy bez zmian, a Wy poczujecie zmęczenie, wytrzymajcie jeszcze kilka dni a Wasza praca będzie nagrodzona. Finanse: Wielkich zmian w tej sferze nie będzie aż do końca maja. Zdrowie: Uważajcie na gardło i krtań. Wiosenna aura Wam w tym roku nie sprzyja.

LEW

Miłość: Urok osobisty Was nie opuszcza, więc i w tym tygodniu ciężko będzie Wam się oprzeć. Praca: Czas najwyższy zmienić podejście do swoich obowiązków. Zacznijcie poważnie traktować Waszą pracę. Finanse: Bardzo dobry okres dla Lwów inwestujących w rozwój biznesu. Teraz musi się udać. Zdrowie: Kupcie karnet na basen, zaproś znajomych na spacer, tylko nie siedź w domu.

Miłość: Partner coś ukrywa. Pora sprawdzić o co chodzi. Praca: Ostatnio przypominacie żandarma a nie współpracownika. Przystopujcie trochę a dobrze na tym wyjdziecie. Finanse: Więcej samokontroli i wszystko wróci do normy, ktoś bliski ma już dosyć waszego niekontrolowanego wydawania pieniędzy. Zdrowie: Pora na odpoczynek, może warto już teraz pomyśleć o wakacjach.

KOZIOROŻEC

Miłość: Wsłuchaj się w potrzeby partne-

ra. Od dawna próbuje wam coś powiedzieć. Praca: Brakuje Wam stałego zajęcia, ale to nie powód by obwiniać za to cały świat. Finanse: Zwrot pożyczki lub niewielka wygrana na loterii. Dobry czas na inwestycje. Zdrowie: Możliwe urazy rąk i stawów.

WODNIK

Miłość: Nie brońcie się przed płcią prze-

ciwną. Komplementy są szczere i nie powinny Was dziwić. Praca: Ktoś zaproponuje współpracę. To dobry okres na rozpoczęcie czegoś nowego. Finanse: Pusty portfel ma to do siebie, że nie można bezsensownie wydawać gotówki. Zdrowie: Możliwe przeziębienia i infekcje.

RYBY

Miłość: Pomimo dzielącej Was odległo-

STRZELEC

BLIŹNIĘTA

Miłość: Partner czuje się już zmęczony cią-

głymi zmianami Waszego nastroju. Praca: Szef zauważy Wasze rozdrażnienie. Uważajcie, bo możecie na tym stracić. Finanse: Brak gotówki może sprowokować kolejną kłótnię w domu, nie obwiniajcie siebie nawzajem za wszystkie złe rzeczy. Zdrowie: Spróbujcie znaleźć sposób by wzmocnić psychikę. Może przydatna będzie medytacja?

PANNA

Miłość: Spróbujcie się wycofać z tej znajomości, to nie jest odpowiednia osoba dla Was. Praca: Tydzień pełen nowych obowiązków, które mogą was przerastać. Z początkiem maja zaczniecie zbierać żniwa waszej ciężkiej pracy. Finanse: Szykuje się mały kryzys finansowy, który może potrwać do polowy maja. Zdrowie: Wasze kłopoty ze skórą to wynik niezdrowej diety.

Miłość: Nie rezygnujcie z okazji tylko dlatego, że czujecie wyrzuty sumienia. Praca: Przepracowanie nie pomaga wam się skupić na wykonywanych obowiązkach. Mały relaks pomoże wrócić do sił. Finanse: Ktoś zechce pozbawić Was gotówki. Uważajcie na nieuczciwych współpracowników. Zdrowie: Aktywny wypoczynek poprawi Wam humor.

ści uczucie jest coraz gorętsze, może to właśnie Wasza „druga połówka”?. Praca: Pojawi się teraz okazja dobrego zarobku związanego z wyjazdem. Nie obawiajcie się ryzyka – opłaci się. Finanse: Ostatnio nie cieszy Was nawet mała wygrana. Pora pomyśleć dlaczego tak się dzieje. Zdrowie: Wieczorne popijanie Wam nie służy. Łatwo popaść teraz w depresję.

REKLAMA

www.greenpointvein.com

Laserowe Leczenie Żylaków – EVLT

Bezbolesne, nieoperacyjne, pełna aktywność po zabiegu, akceptowane przez większość firm ubezpieczeniowych. Szczegółowe informacje na

www.greenpointvein.com

NOWOCZESNA CHIRURGIA ŻYLAKÓW, NACZYNEK TWARZY I NÓG, BLIZN I ZMARSZCZEK BOTOX RESTYLANE


WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

ILUSTRACJA: ARCHIWUM

16

BEZ ZOBOWIĄZAŃ STANISŁAW KOKESZ

Był niedawno film, w którym młoda kobieta i młody mężczyzna uprawiają seks bez mówienia o miłości, ślubie czy mieszkaniu razem. Historyjka nie całkiem wyssana z palca scena- wykorzystuje seksualnie nastolatki sporo narzysty, taki układ zdarza się w życiu. Mój ko- uczycieli i trenerów, chociaż sierotka czasem lega, a było to dawno w Łodzi, miał podobny zachowywała się jak Lolita. Gdy podrosła, Portman zaczęła grać barukład z młodą kobietą poznaną w tramwaju. Raz ją widziałem, dość ładna. Nigdy się nie dowie- dzo często, gra różne role, królową była dwa dział, gdzie mieszka i gdzie pracuje. Przycho- razy. Jako królowa Amidala w „Star Wars” bydziła na noc raz w tygodniu, czasem rzadziej. ła drętwa, natomiast Annę Boleyn zagrała doNigdy nie padło słowo „kocham”. Rano śnia- brze, może dlatego, że jej siostrę grała Scarlett danie w jego kuchni, po czym każde z nich szło Johansson, więc nie chciała być gorsza. Anna Boleyn została królową Anglii, ale gdy król do swojej pracy. Tak było przez prawie dwa lata, gdy po- Henryk VIII się nią znudził, ucięto jej głowę wiedziała, że ta noc jest ostatnia, bo wychodzi toporem, bo gilotynę do obcinania głów wyza mąż. Na ślub nie zaprosiła. Poprosił, żeby naleziono później. Siostra Boleyn czyli Scarjeszcze raz się spotkali, chce jej dać pożegnal- lett uciekła z Londynu z dzieckiem, a dziecko ny prezent. Wysadził się, kupił bułgarski ko- to był nielegalny syn króla Henryka. Legalna córka Anny i Henryka Elżbieta żuszek. Brakowało mu 30 złotych, pożyczyłem koledze, oddał po pierwszym. Została mu po śmierci ojca została królową Anglii. Coś po ojpo niej niewyraźna fotografia, którą zrobił kie- cu najwidoczniej odziedziczyła, bo rozkazała uciąć głowę królowej Szkocji Marii Stuart. Tu dyś w nocy. Układ w filmie „No Strings Attached” ma- dodam, że Johansson w innym filmie miała seks ją Natalie Portman iAshton Kutcher. Parę słów bez zobowiązań z milionerem. Prawie się do nieo nich. Portman urodziła się w Jerozolimie, gdy go wprowadziła, ale bez zobowiązań. On był była mała przyjechała z rodzicami do USA, gdy seryjnym mordercą, gdy miał dość Scarlett, miała 13 lat zagrała w filmie „Leon zawodo- chciał ją utopić, ale dopłynęła do brzegu jeziowiec”. Grała sierotę, którą zaopiekował się za- ra. To była komedia „Scoop”. Kutcher zaczął od serialu o nastolatkach wodowy morderca Leon. Dla niej morderca był czuły i nie wykorzystywał jej seksualnie, jak „That 70’s Show”, z Milą Kunis grali jedną z ko-

chających się i kłócących się par. Grali długo, aż wszyscy stali się za starzy, więc serial się skończył. On wkrótce został mężem starszej od niego o 16 lat i mającej trzy córki z poprzedniego małżenstwa Demi Moore. Przez kilka lat było dobrze, jednak wyszło na jaw, że ją zdradzał. Nie jak Tiger Woods swoją żonę z kilkunastoma, tylko z kilkoma, ale to wystarczyło, żeby Moore się z Kutcherem rozstała. Ona przeszłość ma trochę skandaliczną. Gdy miała 16 lat, pozowała nago do zdjęć dla podejrzanego pisma. Mówiła, że ma 18 lat, podobnie jak w Hiszpanii 16-letnia Penelope Cruz. Minęło trochę lat i była słynna okładka „Vanity Fair”, na okładce Demi naga z bardzo dużym brzuchem zaawansowanej ciąży. Jej mężem był wtedy Bruce Willis. Karierę aktorską zaczęła młodo, od serialu „General Hospital”. Praca na okrągło, bo codziennie odcinek, nie jak w innych serialach jeden odcinek w tygodniu. Potem dużo filmów, przez pewien czas była najwięcej zarabiającą gwiazdą. Wfilmie „Nieprzyzwoita propozycja” mąż oddawał ją na jedną noc milionerowi za milion dolarów. Milionera, który uważał, że jedna noc z Demi warta jest milion, grał Robert Redford. W życiu

ANNĘ BOLEYN NATALIE PORTMAN ZAGRAŁA DOBRZE, MOŻE DLATEGO, ŻE JEJ SIOSTRĘ GRAŁA SCARLETT JOHANSSON, WIĘC NIE CHCIAŁA BYĆ GORSZA.

Moore miała trzech mężów, teraz jest sama. Do Kutchera wprowadziła się Kunis, dawna partnerka z serialu, pewnie trzyma go na smyczy. Portman zaszła w ciążę, gdy była tancerką w roli łabędzia, dobrze nawiasem mówiąc łabędzia zagrała, więc wyszła za mąż w synagodze. Napisałem kiedyś, że krawiec Portman, który miał zakład w Łucku naprzeciwko poczty, to prawdopodobnie dziadek Natalii. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że prawdziwe jej nazwisko jest Herszlag. Mniejsza z tym, wracam do filmu „Bez zobowiązań”. A więc Natalia i Ashton mają umowę na czysty seks, nic więcej, żadnych uczuć, nie ma być „I love you” oraz „I love you too”, dozwolone jest „I like you”. Po niedługim czasie ona zaczyna być o niego zazdrosna, jednak gdy on po raz pierwszy mówi „I love you”, ona go jeszcze bije i przestają mieć seks. I tak dalej, i tak dalej, ciągnie się to jeszcze długo. Zagrali nieźle, bo są w Hollywood gorsze aktorki niż Portman i gorsi aktorzy niż Kutcher. W dość starym filmie o upadku Troi w rozmowach oblegających Troję Greków często pada imię „Akili”. Kto to może być Akili? W„Iliadzie” Homera nie ma takiej postaci. Wreszcie się wyjaśnia, w Hollywood tak wymawiają imię Achilles. Akili to Achilles. Po raz pierwszy obejrzałem odcinek serialu „Czerwona wdowa”. Jej córkę porwano. Porwali prawdopodobnie Szewczenko i Dubienko, więc zastrzeliła jednego z nich, po czym długo biła trupa. W następnej scenie okazało się jednak, że trup nie jest trupem, przeżył. Wszyscy w tym serialu chcieli dostać kokainę, ale nikt nie dostał. &


nowy dziennik

WEEKEND

GABINET PSYCHOLOGICZNY Konsultacje | Ewaluacje | Testy | Diagnoza | Psychoterapia Dr ANDRZEJ TWARDOŃ Psycholog, St.Luke’s-Roosevelt Hospital The New School for Social Research

212-473-6669 (Polish / English)

Bezpłatna

konsultacja telefoniczna

920 Broadway, Manhattan NY (bet 20-21st Street) Subway L., N, R, F, 4, 5, 6, F, B, D to 14th Street Union Sq.

Stres imigracyjny, nerwice, lęki, depresja, problemy osobiste i rodzinne, opinie dla sądów, nałogi, choroby psychiczne, nauka medytacji www.twardon.org • atwardon@gmail.com

SPECJALISTA CHORÓB PRZYZĘBIA I IMPLANTÓW ZĘBOWYCH

PARADONTOLOG URSZULA KOROL, D.D.S. BOARD CERTIFIED, (DIPLOMATE OF AMERICAN BOARD OF PERIODONTOLOGY)

17

LEKARZ ALERGOLOG Dr. MONIKA I. WORONIECKA, M.D. Specjalista ALERGOLOG dla doros∏ych i dzieci (z wieloletnim doÊwiadczeniem)

Mgr ANNA TWARDOŃ

Psychoterapeuta Uniwersytet Jagielloński, New York University

| 4 MAJA 2013

• Specjalistyczne skórne testy na alergie • Szczepienia odczulajàce, alergie Êrodowiskowe • Katar sienny, przewlek∏y kaszel i astma, alergiczne choroby zatok, uszu, oczu i skóry • Uczulenia na pokarmy, ostre reakcje uczuleniowe, uczulenia na ukàszenia przez owady • Zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • Testy wydolnoÊci p∏uc Ubezpieczenia honorowane

Brooklyn:

115 Nassau Avenue (Greenpoint)

718.389.6950

Nassau:

125 Plandome Road (Manhasset), Long Island

516.570.0528

• ZAPOBIEGANIE I LECZENIE PARADONTOZY

(KIESZONKI DZIĄSŁOWE, KRWAWIENIE DZIĄSŁOWE, RUCHOMOŚĆ ZĘBÓW)

THE CENTER FOR ADVANCED SPIRITUAL HEALING

• IMPLANTY ZĘBOWE • REGENERACJA - ODBUDOWA KOŚCI WOKÓŁ ZĘBÓW • WSZCZEPY KOSTNE - ODBUDOWA WYROSTKA

ROMAN SVARCZEWSKI

ZĘBODOŁOWEGO

• CHIRURGIA PLASTYCZNA DZIĄSEŁ

Jedyny uzdrowiciel, który usuwa wszelkie dolegliwoÊci skórne nie pozostawiajàc blizny

- PRZESZCZEPY DZIĄSEŁ WOKÓŁ OBNAŻONYCH SZYJEK ZĘBOWYCH - KOREKTA PRZEROSTU DZIĄSEŁ • STABILIZACJA RUCHOMYCH ZĘBÓW • SZCZEGÓŁOWE BADANIE GŁOWY I SZYI W CELU WYKRYCIA RAKA JAMY USTNEJ I PATOLOGII STAWU SKRONIOWO-ŻUCHWOWEGO

DR. KOROL JEST JEDYNĄ POLSKĄ SPECJALISTĄ-PARADONTOLOGIEM, ABSOLWENTKA NEW YORK UNIVERSITY, DEPARTAMENT PARADONTOLOGII I IMPLANT DENTISTRY W CELU UMÓWIENIA SIĘ NA WIZYTĘ PROSZĘ DZWONIĆ POD NR:

212.888.2008

57 W. 57 Street, SUITE 805, NYC, NY 10019 (Między 5 i 6 Ave.)

Usuwa nietradycyjnymi metodami znamiona, brodawki, kurzajki i cysty z ka˝dej cz´Êci cia∏a, które po seansie stopniowo usychajà i bezboleÊnie odpadajà. Pomaga w ka˝dym problemie skórnym. Usuwa te˝ hemoroidy, plamy na skórze, piegi, wrzody, liszaje, grzybic´.

Aby umówiç si´ na spotkanie prosz´ dzwoniç:

Tel: 718.332.1190

• 718.743.3343

(9 rano - 7 wiecz.)

206 Corbin Place (róg Brighton Beach) BROOKLYN, NY 11235

URO chemist

$

5

ZNIŻKI na leki przy realizacji każdej NOWEJ recepty lub TRANSFERU z innej apteki

APTEKA 15%

ZNIŻKI przy zakupie powyżej $25.-

669 Manhattan Ave. • Brooklyn, NY 11222 • tel. 718.349.6696 • fax 718.349.6697 AKCEPTUJEMY WSZYSTKIE RODZAJE UBEZPIECZEŃ, MEDICARE I MEDICAID Za darmo POMIAR CIŚNIENIA KRWI i CUKRU • Wykonujemu POMIAR CHOLESTEROLU OWARTE

Duży wybór POLSKICH LEKÓW I KOSMETYKÓW

DNI

W TYGODNIU!

Szeroki wybór witamin i ziół Prowadzimy sprzedaż wysyłkową • Miła i szybka obsługa

Uwaga właściciele domów

w wieku powyżej 62 lat!

Federalny HECM Reverse Mortgage Program doskonałym uzupełnieniem do emerytury.

• Można użyć na całkowitą spłatę pożyczki hipotecznej lub innych zadłużeń • Spłata nie wymagana do końca życia • Dodatkowy, wolny od podatku dochód, który można użyć na dowolny cel • Własność domu zawsze pozostaje w Waszych rękach Po niezobowiązujące, darmowe informacje proszę dzwonić po numery:

REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE Tel: 212-594-2266 wew. 304 e-mail: displays@dziennik.com.

1(516)304-5606 lub darmowy 1(888)400-0410

Stanisław Gil

Nationwide Equities Corp. Setki tysięcy emerytów już skorzystało z tego programu. Teraz kolej na Ciebie.


WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

c

WYWIAD NA WEEKEND

d

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

18

DAN HAMPTON:

BYŁEM PILOTEM F-16 Najlepszy dowódca Dzikich Łasic, pilot F-16, Dan Hampton przyleciał do Polski na promocję książki „Viper. Pilot F-16”. Absolwent Szkoły Lotniczej Top Gun Marynarki Wojennej rozmawia o swojej pracy oraz wydarzeniach, które zostaną w jego pamięci na zawsze.

c MAŁY ATLAS PSÓW d

PIES Z AUSTRALII

SĄ MISJE, KTÓRYCH NIGDY NIE ZAPOMNĘ. NIE MYŚLĘ O NICH ZBYT CZĘSTO, ALE POTRAFIĘ ODTWORZYĆ WSZYSTKIE SZCZEGÓŁY. Czy w zawodzie pilota rutyna jest możliwa?

Latanie nigdy nie wiąże się z rutyną, ponieważ każdy lot jest inny. Życie związane ze służbą wojskową jest wszędzie podobne. Załoga sił powietrznych nie jest na tyle duża, abyśmy się nawzajem nie znali. Wręcz przeciwnie, bez względu na to gdzie się znajdujemy, nikt nie czuje się samotny. Kiedy zdecydował się pan zostać pilotem F-16?

Już na studiach. Wiedziałem, że zawód pilota F-16 będzie dużo bardziej ekscytujący niż bycie architektem! Jak rodzina reaguje na pańskie pasje i kolejne misje?

Moi rodzice, jak każdy rodzic, zawsze martwią się, ale wiedzą, że robię to, co kocham. Ślub wziąłem późno, więc moja żona musiała znieść tylko jedną misję wojenną, w której wziąłem udział. Bardzo się martwiła, ale była dzielna. Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz wiedziała już, że jestem pilotem, więc nie miała żadnych zarzutów dotyczących pracy, którą wykonuję. Książka jest wspomnieniem pana pracy. Czy łatwo jest przywoływać wy-

darzenia ze strefy wojny?

Są misje, których nigdy nie zapomnę. Nie myślę o nich zbyt często, ale potrafię odtworzyć wszystkie szczegóły. Pisanie o nich nie sprawiło mi trudności. Zamknąłem oczy i z kieliszkiem martini w ręku z powrotem znalazłem się w kokpicie.

Przywieziony został doAustralii zWielkiej Brytanii około 1800 roku. Przodkiem tej rasy są liczne teriery brytyjskie. Ten wyhodowany specjalnie z uwzględnieniem warunków panujących w Australii, zawzięty, twardy niewielki terier był wykorzystywany do wszystkiego. Pilnował gospodarstw, kopalń, brał udział w polowaniach, pilnował owiec i był używany do tępienia szczurów i wężów. Mimo, że zasadniczo jest to pies roboczy, „Aussie”, jak się go czule nazywa, szybko zdobył sobie serca wszystkich tych, którzy się z nim zetknęli, jako bardzo lubiany, prawdziwy pies towarzysz. Odpowiedni zarówno do życia w mieście jak i na wsi, australijski terier jest znany ze swojej lojalności, inteligencji i zrównoważonego usposobienia. Nie jest nadmiernie czujny, nie ujada uporczywie, ale dzięki swojej wrodzonej odwadze i pewności siebie świetnie spełnia się w roli obrońcy domu i podwórza. Mocno zbudowany, żywotny australijski terier o szorstkiej sierści łatwej w pielęgnacji jest do-

skonałym towarzyszem życia tak w domu jak i na zewnątrz. Ten przywiązujący się, grzeczny i przyjazny dzieciom, odważny piesek rozwesela i przymila się, wprawiając w zachwyt całą rodzinę. Preferowana wysokość australijskiego teriera w kłębie wynosi około 25 cm, a pożądana waga waha się w granicach 6 kg.

OPINIE WŁAŚCICIELI

WADY

– wymaga dużej pielęgnacji – nieposłuszny – konfliktowy z innymi samcami

ZALETY

+ przyjacielski i cichy + bardzo czujny + inteligentny + posłuszny + wesoły, zabawny + grzeczny

PIÓRKIEM W SEDNO

Jakie wydarzenia związane z lataniem w siłach powietrznych zapamięta pan na zawsze?

Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego samodzielnego lotu odrzutowcem, pierwszej misji wojennej, w której uczestniczyłem, ukończenia Szkoły Uzbrojenia Myśliwskiego Wojsk Lotniczych oraz opisanej w mojej książce misji Nasiriyah. Anna Jankowska

Dan Hampton – podpułkownik wojsk lotniczych USA, absolwent Szkoły Lotniczej Top Gun Marynarki Wojennej USA, Szkoły Operacji Specjalnych Wojsk Lotniczych USA. W latach 1986-2006 był pilotem samolotów Dzikich Łasic, eskadr myśliwskich wysyłanych na najniebezpieczniejsze powietrzne misje wojenne. Ma 56 lat. Jest autorem dostępnej w sprzedaży w Polsce od 17 kwietnia książki „Viper. Pilot F-16”, wydanej przez Wydawnictwo Pascal.

(opr. JL)

ILUSTRACJA: WOJCIECH KOZAK

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

Australijski terier to rasa psów, których pochodzenia należy doszukiwać się wśród szeregu terierów brytyjskich przybyłych do tego kraju wraz z osadnikami.

VIA TORONTO TO NY


nowy dziennik

WEEKEND

Serdecznie zapraszamy do GABINETU OKULISTYCZNEGO

19

LEKARZ ALERGOLOG

dr Michał Kiselow OD

Dr. Violetta Zaleska, M. D. Diplomate of the American Board of Allergy, Asthma & Immunology.

NOWOCZESNE METODY LECZENIE WAD I CHORÓB OCZU (jaskra, kontrola chorych na cukrzyce, badanie dna oka, pomiar

SPECJALISTYCZNE LECZENIE DOROS¸YCH I DZIECI

ciśnienia sródgałkowego oraz komputerowe badanie pola widzenia).

Konsultacja i kwalifikacja do zabiegu laserowej korekty wad wzroku oraz usuwania zaćmy.

PEŁNY ZAKRES OPIEKI OKULISTYCZNEJ DOROSŁYCH I DZIECI

NAJNOWSZA DIAGNOSTYKA CHORÓB UK¸ADU ODDECHOWEGO

• dobór soczewek kontaktowych • wysoka jakość szkieł korekcyjnych • duży wybór oprawek: PRADA, DIOR, RAY BAN, TOM FORD, OLIVER PEOPLES • okulary przeciwsłoneczne; akcesoria optyczne oraz okulistyczne badania dla kierowców (DMV)

• kontrola kataru siennego • choroby uk∏adu oddechowego: astma, chroniczny kaszel, katar, zapalenia ucha i zatok • szczegó∏owe testy alergiczne • choroby skóry • alergie pokarmowe, uczulenia na leki • badania wydolnoÊci p∏uc • zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • skuteczne odczulanie alergii na py∏ki roÊlin, kurz i zwierz´ta

909 Manhattan Ave. Brooklyn NY 11222

Większość ubezpieczeń medycznych, optycznych i unijnych honorowana

| 4 MAJA 2013

tel.718.389.0333

pon. – pt.: 10 rano – 7 wieczorem sobota: 9 rano – 5 ppoł.

Doktor mówi po polsku.

Tel.: 718.349.6160 Tel.: 973.474.2505

134 Greenpoint Ave., Brooklyn, NY

1136 Clifton Ave., Clifton, NJ ubezpieczenia honorowane

Charles J. Ptak, D.D.S.

SPECJALISTA-CHIRURG SZCZ¢KOWY BEZBOLESNE ZABIEGI IMPLANTY POD NARKOZÑ DENTYSTYCZNE

BORO PARK GABINET CZYNN Y: poniedzia∏ek od 2:00-7:00 wiecz. Êroda od 2:00-7:00 wiecz. piàtek od 2:00-7:00 wiecz. sobota od 10:00-3:00 ppo∏.

POLSKI GABINET LEKARSKI

Jerzy Wawerski, MD Specjalista chorób wewn´trznych

57-02 11th Ave., BROOKLYN, NY 11219

Tel: 718.435.5830

• BEZBOLESNE USUWANIE Z¢BÓW • IMPLANTY - NADBUDOWA KOÂCI SZCZ¢KOWEJ • LECZENIE KANA¸OWE RESEKCJE • INFEKCJE JAMY USTNEJ I PROFILAKTYKA RAKA • T.M.J. CHRONICZNY BÓL SZCZ¢KI • ZABIEGI PO USZKODZENIACH I ZRANIENIACH TWARZY ORAZ BIOPSJA TKANKOWA

RIDGEWOOD GABINET CZYNN Y: wtorek od 5:00-8:00 wiecz. czwartek od 5:00-8:00 wiecz. piàtek od 9:00 rano-12:00 sobota od 5:00-8:00 wiecz.

66-57 Forest Ave. RIDGEWOOD, NY 11385

Tel: 718.381.3766

Wi´kszoÊç ubezpieczeƒ honorowana (n.p. Aetna, Medicare, 1199)

KOMENTARZ? POMYSŁ? OPINIA? NAPISZ DO NAS: listy@dziennik.com

TEL:

718.383.5551

www.drptak.com VISA • MASTER CARD • AMERICAN EXPRESS

92 Norman Avenue

Greenpoint, NY 11222


WEEKEND

nowy dziennik

| 4 MAJA 2013

Portrety Paryżanek wśród niezobowiązujących okoliczności przyrody – prezentowane właśnie w Metropolitan Museum w ramach wystawy „Impressionism. Fashion and Modernity” – dowodzą, że w epoce, kiedy sztuka na nowo odkryła scenę plenerową jako temat, moda też wkraczała na nieznany wcześniej obszary zainteresowań: w dziedzinę konfekcji gotowej. To właśnie wtedy biel i pastele awansowały z kolorów stosowanych niemal wyłącznie w bieliźniarstwie do kategorii obejmującej także krawiectwo lekkie, a z pospolitych tkanin w rodzaju bawełny czy jedwabnej surówki zaczęto, obok koszul nocnych i pantalonów, szyć również suknie odpowiednie do prowadzenia życia towarzyskiego w letnim plenerze. Kilka z takich kreacji, wygrzebanych z paryskich archiwów mody, towarzyszy teraz w Metropolitan znanym obrazom, na których uwiecznione zostały modelki w identycznych kreacjach. Nie pokazano natomiast dzieł i strojów odbiegających od standardów dziewiętnastowiecznej piknikowej elegancji. Zabrakło na niej bowiem kontrowersyjnego „Śniadania na trawie” Eduarda Maneta, którego uczestniczki, za nic mając modowy mainstream, wystąpiły w negliżu, nawiązując nie tyle do aktualnych trendów mody, co do ponadczasowych, biblijno-mitycznych kanonów ucztowania w naturze. W związku z tym wystawie impresjonistów towarzyszą wyłącznie suknie i ukryte pod nimi gorsety, które eleganckie damy nosiły również wplenerze. Uderza natomiast absolutnanieobecność koszul oraz pantalonów. Bielizna (lub wręcz nagość) nie była więc, przynajmniej w epoce wojującego francuskiego impresjonizmu, liczącą się alternatywą wdziedzinie plenerowych kreacji. Kto wybierał się na śniadanie na trawie, lub choćby spacer wśród trawników, musiał mieć suknię długą po pięty. Najlepiej białą.

c DZIAŁ ODZIEŻOWY d

MODA PLENEROWA BOŻENA CHLABICZ

Panowie w sztuczkowych spodniach i letnich żakietach, panie w sukniach do ziemi, zwykle białych. Tak wyglądała ubiegłowieczna europejska moda casual, a więc stroje przeznaczone na podmiejskie pikniki wśród natury i przedpołudniowe spacery po parku.

Widać czar dawnych wspomnień ciągle działa na wyobraźnię projektantów, bo i we współczesnych kolekcjach weekendowej mody damskiej też dominują biele.

A przecież w naszych czasach jest to kolor zupełnie nie przystający do aktualnych plenerowych aktywności, ze szczególnym uwzględnieniem grillowania na trawie. Na biel romantycznej sukienki, ale też bawełnianej bluzki na ramiączkach czy bermudów, przy grillu czyha bowiem tuzin niebezpieczeństw, od szkarłatnego keczupu poczynając a na mieniącej się wszystkimi odcieniami czerwieni coca-coli kończąc. Trudno dziwić się bielom fin-de-siecle’u, kiedy w piknikowym menu królowały sandwi-

W DZISIEJSZEJ MODZIE PROSTYM, ŚNIEŻNEJ BARWY KREACJOM PLENEROWYM ZAZWYCZAJ TOWARZYSZA TAKŻE KOLORY BARDZIEJ MASKUJĄCE.

ZDJĘCIA: ARCHIWUM

20

cze. Teraz, w dobie masowego weekendowego grillingu, czysta biel to wyzwanie rzucone w twarz naturze i obyczajom współczesnym, toteż w dzisiejszej modzie prostym, śnieżnej barwy kreacjom plenerowym zazwyczaj towarzysza jednak także kolory bardziej maskujące. W tym sezonie, pewnie w związku z obowiązkową na każdym pikniku obecnością sosu barbecue, są to głównie odcienie pomarańczowe i czerwone. W ten sposób, uzupełniając biały top oranżową spódnicą, projektantom mody casual na wiosnę 2013 udało się pogodzić romantyzm z pragmatyzmem, i chwała im za to. Do przyrody można się też płynnie przystosować metodą na kameleona, czyli za pomocą mimikry. W tej opcji, oferowanej zarówno przez znane domy mody (Lanvin, Chanel) jak też i popularne sieciówki, zamiast ostro wyróżniać się kolorystycznie na tle kwiatków i węży można bowiem skuteczni udawać jedne albo drugie. Co do kwiatków, to przebranie za łąkę ułatwia silnie reprezentowany w pierwszej designerskiej lidze nurt kwiatowy. Natomiast węże w kwiatach (czyli desenie nawiązujące do faktury pytonów, nadrukowane na różne odcienie różu, limonki albo żółci) lansują na przykład marki Ferragamo oraz Gucci. Tak więc, by wpuścić węża na kwiaty trzeba go niestety najpierw wyjąć z kieszeni (choć w wariancie z H&M nie będzie takiej potrzeby). Najlepszym sposobem na bezpieczne pogodzenie białej weekendowej kreacji z piknikowaniem przy grillu i tak wydaje się fartuch kuchenny marki COOkie, biały, falbaniasty, kwiaciasty i do złudzenia przypominający modną letnią sukienkę. Tak bardzo, że niektóre damy noszą go... zamiast. &


Nowy Dziennik 2013/05/04 Weekend