Issuu on Google+

nowy dziennik

WEEKEND

NUMER 694

| 5 STYCZNIA 2013

STRONA 10

CHIU-CHEN LIU

ARTYSTKA WIELU TALENTÓW STRONA 3-6, 10

TEMAT TYGODNIA:

STRONA 7

STRONA 8

STRONA 16

AMERYKAŃSKA WYCHODZENIE MAFIA LUDZIE RENESANSU FINANSOWA KOŁOMYJA ATAKUJE Z CIAŁA

STRONA 18

WYŻEŁ NIEMIECKI


2

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

c

FELIETON JANKA

d

WSZECHSTRONNE DZIECI Bogata pani z nowojorskiej dzielnicy Upper East Side nie szczędzi wydatków na edukację swoich dzieci. Najpierw zapisuje się na listę oczekujących oraz szuka znajomości, aby umieścić je w elitarnym przedszkolu. Tam zapewne dostaną najnowsze zabawki, a może nawet ktoś będzie do dzieci mówił w obcym języku. Zdaniem tej pani, już to drogie przedszkole daje dzieciom przewagę nad innymi. Potem następuje bardzo droga szkoła prywatna. Tam dziewczynka chodzi na balet, szermierkę, a nawet uprawia gimnastykę. Chłopiec ćwiczy bejsbol, ale także europejską piłkę nożną i karate. Obydwoje jeżdżą konno, uczą się podstaw gry na fortepianie i mają prywatną nauczycielkę francuskiego. Dzieci te mają od małego wypełniony kalendarz dnia. Ich schedule jest wręcz hectic – niech się do tego przyzwyczajają. Zajęcia pozalekcyjne są niemal równie ważne jak te w szkole, gdyż uczą umiejętności, które mogą bardzo się przydać w przyszłym życiu towarzyskim, przy nawiązywaniu potrzebnych kontaktów. Poza tym przy jakiejkolwiek nauce czy treningu wyrabiają w sobie instynkt walki, pokonywania konkurenta, a przecież wiadomo, jakie to w życiu i biznesie ważne. Wtym samym czasie dzieci w jakimś biednym kraju, na przykład Nepalu, siedzą na twardych ławach i pilnie uczą się pisać i czytać. Nie mają w domu komputerów, nie mają w tornistrach iPhone'ów. Nie chodzą na zajęcia szermierki i nikt nie uczy ich francuskiego. Czasem zagrają po lekcjach w piłkę nożną, ale grają szmacianką i w tych samych butach co zawsze, a może nawet boso. Zwykle po lekcjach muszą pomagać w domu, przy gospodarstwie, a w czasie żniw bywa, że w ogóle nie pójdą do szkoły, bo muszą pomóc przy zbiorach. Nauczyciele to rozumieją. Gdy jest zima, nepalskie dzieci siedzą w domu, gdzie bawią się – z braku Playstation i Nintendo – jakimiś patyczkami czy szmacianymi lalkami, czyli dokładnie tak, jak bawili się kiedyś ich rodzice i dziadkowie. Często w ich domach nie ma telewizorów, a jeśli są, jest to kilka kanałów, a ogląda się program wspólnie, całą rodziną. Nie ma bowiem zwyczaju w Nepalu, i nie ma po temu warunków, aby dzieci i młodzież przebywały w osobnych pokojach, zanurzone w internecie lub telefonicznej rozmowie z kolegami. Wszyscy przebywają tam w jednej izbie, a śpią pokotem. Oczywiście, dzieci z Upper East Side mają od urodzenia swoje pokoje. Braciszek nie przespał nawet nocy w tym samym pokoju

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Czy dzieci powinny być wszechstronne? I czy kształcąc je na lewo i prawo, ucząc wszystkiego co się da wyprodukujemy człowieka o szerokich horyzontach i wielu talentach? A jeśli nawet tak, czy mu się to w życiu przyda?

co siostrzyczka, gdyż byłoby to niemoralne. Mają też dzieci swoją łazienkę. I mają nianię i kucharkę, które oczywiście nigdy nie siedzą w pokoju z rodziną, lecz chowają się w swoich służbówkach. Mimo tylu osób w domu dzieci przebywają na ogół same, gdyż i rodzice mają dużo zajęć. Ojciec do wieczora jest w banku, potem idzie na półsłużbowy obiad. W soboty gra w golfa z biznesowymi partnerami, a czasem jedzie z żoną gdzieś w ciepłe miejsce na cały weekend. Mama zaś w ciągu dnia robi zakupy. Oczywiście nie kupuje kalafiorów i proszku do prania – od tego jest gosposia. Kupuje sobie natomiast bu-

JEDNE DZIECI MIAŁY WSZYSTKO, DRUGIE PRAWIE NIC. JEDNE DOSTAŁY WSZELKIE SZANSE NAJLEPSZEJ EDUKACJI, INNE TĘ WIEDZĘ MUSIAŁY WYRYWAĆ PAZURAMI. Redaguje Jan Latus (212) 594-2266 w. 115. Stali współpracownicy: Bożena Chlabicz, Marian Chlabicz, Stanisław Kokesz, Monika Śliż, Piotr Milewski, Piotr Powietrzyński, Magdalena Wypych, Zuzanna Ducka-Lubas. Piszą z Polski: Łukasz Dziatkiewicz, Przemek Gulda, Katarzyna Krawczyńska, Ewa Śródka, Daniel Wyszogrodzki.

WEEKEND

ty, sukienki i kosmetyki. Idzie do spa na masaż, spotyka się z koleżankami na lekkim lunchu, potem do psychoanalityka i na spotkanie organizacji bogatych rodziców, którzy posłali swoje dzieci do tego samego, drogiego przedszkola. A czasem jeszcze tata albo mama mają romans na boku, więc tym bardziej nie ma ich w domu. W tej sytuacji wielki apartament jest zwykle tak pusty, że wiatr mógłby w nim hulać. Mijają lata. Bogate dzieci poszły do drogiej high school, potem do college'u. Pewnie wybrały oddalony bardzo od Nowego Jorku, żeby już nie musieć widywać rodziców. Gdyż do tej pory czuły się w swoim domu jak w więzieniu, dusiły się od tego licznego towarzystwa ludzi, których nie lubią. W college'u zaczną stopniowo zapominać, jak się gra w polo, odmiany czasowników francuskich, figur baletowych, czytania nut. Pora bowiem wybrać konkretny kierunek, coś sensownego i lukratywnego, jak prawo albo biznes, ewentualnie medycyna. W zapomnienie poszły też występy w szkolnym zespole teatralnym i wspólne wyjścia do muzeum. Dzieci nepalskie rzadko kiedy uczą się

REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE. Dział Reklamy i Marketingu,Tel: 212-594-2266 wew. 303; Fax: 212-594-5538; e-mail: displays@dziennik.com. (Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych ogłoszeń). The Publisher disclaims any liability for the content of any advertisement appearing in this magazine. Piszcie listy do: jl@dziennik.com

w średniej szkole, a już edukacja na poziomie college'u jest wielką rzadkością i ogromnym wydatkiem. Zdarzy się jednak, że chłopak czy dziewczyna, dzięki świetnym wynikom w nauce, dostanie jakąś pomoc i jedzie studiować do miasta. Potem jednak często wraca, już z dyplomem, do swojego miasteczka i tam uczy albo leczy. Gdy dziewczyna wyjdzie za mąż, przeniesie się do domu teściów i, tak jak onegdaj, będzie dzieliła z nową rodziną dzień w dzień to samo pomieszczenie. Amerykański absolwent najlepszego uniwersytetu dostanie pracę i od tej pory będzie wspinał się po szczeblach kariery. W wolnym czasie będzie oglądał futbol w telewizji. Z rodzicami będzie rozmawiał kilka razy w roku, a odwiedzi ich na Thanksgiving Day i w Boże Narodzenie. Po ich śmierci zatrzyma się w mieście na kilka dni, aby dopilnować postępowania spadkowego. Jedne dzieci miały wszystko, drugie prawie nic. Jedne dostały wszelkie szanse najlepszej edukacji, inne tę wiedzę musiały wyrywać pazurami. Zgadnijcie, z którego kraju dziećmi, gdy już dorosną, znajdę łatwiej wspólny język i które bardziej polubię. JAN LATUS

NA OKŁADCE: CHIU-CHEN LIU

ZDJĘCIE: JAN LATUS


nowy dziennik

WEEKEND

| 5 STYCZNIA 2013

3

c POLSKA NA ZIMNO d

WINO NA WEEKEND

WAL KA TEO RII Z PRAK TY KĄ WĘGRZYN PRZEMEK GULDA

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Przekazywać specjalistyczną wiedzę czy raczej dawać narzędzia do jej samodzielnego zdobywania? To najważniejsze pytanie, na które stara się dziś odpowiedzieć polska edukacja akademicka.

Węgry to niewielki kraj rolniczy w centrum Europy, który zyskał sobie światową sławę i uznanie za wspaniałą jakość swoich win, szczególnie tokaju, który uchodzi za wino królów i za króla win. Węgry (starożytna Pannonia) to stary kraj winiarski. Już w XIV w. kupcy węgierscy sprzedawali swoje wina Kazimierzowi Wielkiemu, a w następnych stuleciach rozwinął się bardzo handel win z Polską. Polska szlachta chętnie kupowała młode wina węgierskie i poddawała je leżakowaniu w swoich piwnicach, uzyskując z biegiem lat wspaniałe wina „węgrzyny” o bogatym bukiecie i doskonałym smaku, wskutek czego powstało powiedzenie o „winie urodzonym na Węgrzech, a wykształconym w Polsce”: Vinum Hungariae natum, Poloniae educatum. Na Węgrzech jest 17 rejonów winiarskich. Nazwy rejonów pochodzą od głównej miejscowości rejonu z dodatkiem słowa „borvidek” (co znaczy winiarska okolica). Najbardziej znane wina węgierskie to: białe Badacsonyi Kéknyelü, Rizling, Spätlese, Szürkebarát (z rejonu Badacsony), Debröi Hárslevelü (z rejonu Debröi) i Móri Ezejrö (z rejonu Mór); wina czerwone Egri Bikaver i Egri Burgundi (z rejonu Eger) oraz Szekszardi (z rejonu Szekszardi); wina stołowe i deserowe tokajskie (z rejonu Tokaj – Hegyalja). Poza tym są produkowane na Węgrzech również wermuty (Promontor) oraz wina musujące – Hungaria i Törley. Główne odmiany stosowanych winogron, to białe Ezerió, Furmint, Hárslevelü, Kéknyelü i Rizling oraz czerwone Kadarka i Oporto.

(opr. JL)

a– Nie nauczyli mnie na uczelni niczego, co

jest mi potrzebne w pracy – mówi dwudziestopięcioletnia Marta, która po studiach na kierunku bankowość rozpoczęła pracę w jednej z polskich instytucji finansowych. – Przez pierwsze miesiące w nowej firmie musiałam przejść przyspieszony kurs dotyczący tego, co będzie mi potrzebne podczas wykonywania zadań związanych z moim stanowiskiem. To samo, co Marta, mogłyby powiedzieć tysiące absolwentów polskich szkół wyższych, rozczarowanych i rozgoryczonych tym, co dało im kilka lat na uczelni. Nie są zadowoleni z ogólnej wiedzy, przekazywanej im na zajęciach, oczekiwali raczej nauki praktycznych umiejętności, przydatnych im potem podczas wykonywania wybranego zawodu. Zresztą oczekują tego także pracodawcy, wymagający od rekrutowanych do pracy młodych ludzi doświadczenia i wiedzy, jak radzić sobie w sytuacjach, które mogą ich spotkać podczas wykonywania powierzonych im zadań. – Czy to nam się przyda w pracy? – to jest pytanie, które najczęściej chyba słyszą od swoich studentów wykładowcy, opowiadający im – często od strony teoretycznej – o kolejnych zagadnieniach z programu nauczania danego przedmiotu. – I co mam im odpowiadać? – mówi adiunkt na jednej z gdańskich uczelni. – Wiadomo, że w pewnym sensie: nie. Duża cześć wiedzy, którą przekazuję na zajęciach, nie ma bezpośredniego zastosowania w praktyce. Ale jednocześnie bez niej studenci nie będą mogli, według mnie, stosować narzędzi praktycznych, o których nauczą się, kiedy już rozpoczną pracę. Takie podejście reprezentuje wiele uczelni: ich przedstawiciele i ich władze, ustalające programy nauczania poszczególnych przedmiotów, stoją na stanowisku, że młodym ludziom trzeba przekazać niezbędny w zakresie danego przedmiotu zakres wiedzy akademickiej, często zupełnie teoretycznej, bo tylko na jej podstawie stosować moż-

na praktyczne metody działania na ich przyszłych stanowiskach w pracy. Te narzędzia,

zmieniające się bowiem bardzo szybko, wraz z pojawianiem się nowych technologii i rozwiązań, oparte są przecież w dużej mierze właśnie na teorii danego zagadnienia. – Bez teorii kształcilibyśmy bezmyślne roboty, które potrafią wykonywać tylko jeden program – dodaje adiunkt. – A kiedy ten program się zmieni, byłyby bezradne i całkiem bezużyteczne. Wolimy więc dawać studentom ogólną wiedzę, która pozwala im bez żadnego problemu adaptować się do zmieniających się warunków i oczekiwań rynku pracy. Niestety, studenci często nie rozumieją tego podejścia i nie chcą się z nim pogodzić, żądając od wykładowców wyeliminowania z programów zajęć części teoretycznych i skupienia się na praktyce.

Swego rodzaju kompromisem między tymi dwoma podejściami jest stosowana coraz częściej w przypadku niektórych przedmiotów technika kształcenia oparta na tzw. case studies. Chodzi o analizowanie

konkretnych przypadków, z którymi studenci mogą się spotkać podczas swojej pracy zawodowej, i budowanie na ich podstawie ogólnych, teoretycznych założeń dotyczących danego zagadnienia. Od bardzo dawna tego typu strategię stosuje się na niektórych przedmiotach z pro-

gramu studiów prawniczych – to nauka za pomocą tzw. casusów, czyli prawdziwych przypadków rozpatrywanych przez sądy. Studenci najpierw zapoznają się ze stanem faktycznym i wszystkimi okolicznościami danej sprawy, potem próbują odpowiedzieć na pytanie, jakie przepisy należy zastosować w danym przypadku, żeby rozwiązać spór prawny, a na koniec dowiadują się, jakie rozwiązanie zaproponował sąd. – To dość trudne dla studentów, którzy dopiero uczą się poruszać w gąszczu przepisów z zakresu prawa materialnego i formalnego – opowiada asystent z wydziału prawa i administracji jednej z trójmiejskich uczelni – ale jednocześnie widzę, że są bardzo chętni do pracy w taki właśnie sposób. O wiele łatwiej zachęcić ich do aktywności kiedy, jak to się mówi, rozwiązujemy casusy, niż kiedy omawiamy jakieś zagadnienia teoretyczne. Nawet kiedy potrzebują podpowiedzi dotyczących tych przepisów, których siłą rzeczy nie mogą jeszcze znać – bo są w programie nauczania dopiero na kolejnych latach studiów – zwykle radzą sobie nieźle. Mam też wrażenie, że taki sposób uczenia przepisów jest efektywny – zaczynając praktykę w sądach czy innych instytucjach związanych z wymiarem sprawiedliwości, studenci mają już doświadczenie w posługiwaniu się przepisami. &

– CZY TO NAM SIĘ PRZYDA W PRACY? – TO JEST PYTANIE, KTÓRE NAJCZĘŚCIEJ CHYBA SŁYSZĄ OD SWOICH STUDENTÓW WYKŁADOWCY, OPOWIADAJĄCY IM, CZĘSTO OD STRONY TEORETYCZNEJ, O KOLEJNYCH ZAGADNIENIACH Z PROGRAMU NAUCZANIA DANEGO PRZEDMIOTU.


4

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

c

Alberti, który nie tylko stworzył, ale też zdefiniował pojęcie umomo universale (człowiek wszechstronny), wśród warunków koniecznych do uznania kogokolwiek za godnego owego miana wymienił:

– zdolność do samoobrony, wyrażającą się poprzez sprawność fizyczną i umiejętność posługiwania się przynajmniej kilkoma rodzajami broni, zwłaszcza mieczem, – wszechstronne, praktyczne wykształcenie muzyczne (w tym opanowanie techniki gry na kilku instrumentach) – znajomość co najmniej kilku technik plastycznych, zwłaszcza malarstwa i rysunku, ale też rzeźbiarstwa, – biegłość w posługiwaniu się słowem pisanym, nie tylko w zakresie piśmiennictwa naukowego, ale także literatury i poezji, – wszechstronne wykształcenie w dziedzinie nauk ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych, od matematyki po historię, – znajomość tradycji filozoficznej oraz podstaw retoryki w stopniu umożliwiającym prowadzenie dysput na temat aksjologii, etyki i estetyki. Oprócz tego człowiek uniwersalny powinien też, co było na tyle oczywiste, że nie wypadało wspominać o tym w uczonej rozprawie, posiadać takie praktyczne umiejętności jak jazda konna, taniec towarzyski czy prowadzenie konwersacji.

d

CZŁOWIEK RENESANSU ALFA OMEGA

Kim jest osoba, która potrafi zrobić wszystko, cokolwiek zechce? Człowiekiem renesansu. A właściwie Uomo Universale, bo tak właśnie nazwał jednostkę wyposażoną w liczne umiejętności i talenty autor przytoczonego wyżej cytatu, Leon Battista Alberti, który zresztą sam był jednym z najbardziej reprezentatywnych egzemplarzy owego gatunku.

ILUSTRACJA: ARCHIWUM

Jednostki obdarzone ponadprzeciętnym ilorazem inteligencji, rozległymi zainteresowaniami i kreatywnością zdarzały się w każdej epoce. Encyklopedie zawierają całe listy takich „omnibusów”, sięgające greckiej i arabskiej starożytności. Wśród nich wymienia się zarówno Arystotelesa, który będąc filozofem zajmował się też przyrodoznawstwem, estetyką, poetyką, logiką formalną oraz polityką, jak i Pliniusza Starszego, słynącego nie tylko z traktatów historycznych, ale także z licznych prac z dziedziny nauk ścisłych (głównie fizyki), przyrodniczych oraz medycznych. Ludzie wielu talentów zdarzali się też w czasach średniowiecza. Kimś takim był choćby patron znanego szpitala na Brooklynie, Mojżesz Majmonides, żyjący na przełomie 12. i 13. stulecia lekarz, zajmujący się również filozofią i teologią. Czy też wyspecjalizowany w tych samych dziedzinach co Majmonides, o stulecie starszy, pochodzący z Presji autor ponad 450 traktatów przyrodniczych, filozoficznych i medycznych Awicenna. Ponieważ jednak właśnie Odrodzenie wydało wyjątkowo liczne grono poddanych Albertiemu myślicieli, którzy osiągnęli mistrzostwo w przynajmniej kilku różnych dziedzinach wiedzy lub (oraz) dyscyplinach artystycznych, wcześniej stosowane na określenie człowieka wielu talentów greckie słowo „polihistor” (angielskie polimath) w literaturze nowożytnej zastąpił termin „człowiek renesansu”.

WEEKEND POLECA

Leonardo da Vinci i szkice anatomii jego autorstwa

I jeszcze jedno – samo przygotowanie teoretyczne nie czyniło zdolnej jednostki człowiekiem renesansu. Wszystkich wymienionych talentów trzeba było dowieść w praktyce. Leon Alberti, który spisał definicję Uomo Universale, sam doskonale spełniał wymienione przez siebie kryteria człowieka renesansu, poczynając od pierwszego z nich, urodził się bowiem w Genui w 1404 roku, czyli w epoce renesansu. Był znanym malarzem, ale także muzykiem, architektem, filozofem i poetą. Wsławił się jednak nie tyle działami pędzla, co pracami teoretycznymi, w tym monumentalnym kompendium wiedzy architektonicznej opartym na pismach Witruwiusza oraz pierwszym nowożytnym traktatem w dziedzinie plastyki – „De Pictura” (O malarstwie). To jemu zawdzięczamy też niemal całą wiedzę na temat innych renesansowych malarzy, w tej liczbie także Leonarda i Michała Anioła. Alberti nie tylko pisał, tłumaczył, plotkował o kolegach po fachu oraz malował. Był też uznanym architektem. Według jego projektów wzniesione zostało między innymi

Tempio Malatestiano (kaplica grobowa księcia Rimini, Sigismonda Malatesty), Łuk Augusta, też w Rimini, fasada pałacu Rucellai we Florencji i elewacja florenckiego kościoła Santa Maria Novella oraz kościół San Andrea w Mantui. Mimo rozlicznych talentów i zasług, wszechstronnością nie mógł Alberti konkurować z uchodzącym dziś za najwybitniejszego przedstawiciela renesansu, nie tylko włoskiego ale w ogóle, Leonardem z Vinci. Znany tylko z imienia i miasta urodzenia Leonardo, kiedy pisał list do Lodovica Sforzy, księcia Mediolanu i zachwalał swoje zasługi, wśród najważniejszych swych talentów i umiejętności wyliczał przede wszystkim kwalifikacje inżynierskie, w tym wiedzę na temat budowy fortyfikacji, konstrukcji machin wojennych a nawet urządzania imprez plenerowych i produkcji fajerwerków. Dopiero pod sam koniec tej długiej listy, na której znalazły się także jego kwalifikacje w dziedzinie nauk przyrodniczych (medycyna, znajomość anatomii) astronomii, matematyki, fizyki, mechaniki, hydrodynamiki czy optyki, Leonardo wspomi-

na też o sztukach plastycznych. A przecież pisze to wszystko twórca „Mony Lisy”. W różnorodności talentów i zainteresowań Leonardo nie miał sobie równych nawet w obfitującej w ludzi prawdziwie wszechstronnych epoce renesansu. Pod tym względem ustępował mu zarówno Michał Anioł – rzeźbiarz i malarz, ale także architekt i poeta, czy – z drugiej strony – Galileusz, geniusz nauk ścisłych, astronom, fizyk oraz pasjonat filozofii. Filozofem był również Mikołaj Kopernik, który obok astronomii zajmował się matematyką, prawem, ekonomią (napisał traktat o polityce fiskalnej i walutowej), medycyną, lingwistyką a także... astrologią. To zainteresowanie dzielił zresztą z Kopernikiem jeszcze inny polihistor epoki renesansu, uchodzący za najwybitniejszego w swoich czasach przedstawiciela nauk medycznych i przyrodniczych twórca nowożytnej chemii i farmakologii, pasjonujący się też filozofią Filip Teofrast von Hohenheim, bardziej znany jako Paracelsus. Dziś, w czasach wąskiej specjalizacji, dorównać rozległością zainteresowań ludziom renesansu byłoby trudno. I to niekoniecznie dlatego, że – jak chcą krytycy masowej edukacji – poziom kształcenia ogólnego systematycznie spada. Po prostu zasoby wiedzy we wszystkich dziedzinach poszerzają się w naszych czasach w tempie, za którym nie byłby w stanie nadążyć nawet Leonardo. Dość powiedzieć, że jeszcze na początku minionego stulecia człowiek przyzwoicie wykształcony mógł opanować – w przybliżeniu, oczywiście – niemal pełen zakres wiedzy o świecie, jakim dysponowała ówczesna nauka. Teraz nawet najtęższe umysły nie znają pełnego stanu badań z zakresu reprezentowanej przez siebie dyscypliny. Według współczesnej teorii komunikacji, w minionym stuleciu ilość wiedzy podwajała się w każdej kolejnej dekadzie, by do końca 20. wieku wzrosnąć… tysiąckrotnie. Toteż renesansowy uniwersalizm skończył się, jak się zdaje, na dobre w latach 60. ubiegłego stulecia, kiedy zmarł wybitny filozof, teolog, muzyk i lekarz w jednym, monografista Bacha, pionier idei Lekarzy Bez Granic i laureat Pokojowej Nagrody Nobla w jednym – Albert Schweitzer. Potem nastała epoka wąskiej specjalizacji. W naszych czasach już chyba nie da się inaczej. &

REKLAMA

AIR TOUCH DENTAL BROTHERS, PC Gwarantujemy wysokà jakoÊç us∏ug dla ca∏ej Rodziny • Leczenie kana∏owe • Koronki i mostki • Implanty • Bia∏e plomby • Wyjmowane ca∏kowicie albo cz´Êciowe protezy • Usuwanie z´bów • Leczenie paradontozy

100 % STERYLIZACJA

1 godzina w gabinecie wybielania z´bów

ORTODONTA

Prostowanie z´bów przez wyjmowany aparat

Pi´kny uÊmiech po 2 wizytach • Bez borowania • Bez zastrzyków • Bez bólu Najskuteczniejsza metoda leczenia na: krzywe, ukruszone, zabarwione i odbarwione z´by oraz odst´p mi´dzy z´bami

OTWARTE W NIEDZIEL¢

203 Nassau Ave., Greenpoint B’klyn NY 11222 (pom. Humbold St. & Russel St.) (718) 383-1270


nowy dziennik

WEEKEND

| 5 STYCZNIA 2013

5

c KIJE W MROWISKO d

INŻYNIEROWIE, DO PIANIN!

cej liczbie uczestników badania z użyciem czynnościowego rezonansu magnetycznego, zakończone w 2006 roku (Schellenberg, Patel, Iverson). Przy okazji dowiedziono, że nauka gry, zwłaszcza na fortepianie, wpływa pozytywnie na integrację półkul mózgowych, rozwija bowiem sprawność obydwu rąk, w tym zwłaszcza lewej, zazwyczaj znacznie mniej precyzyjnej od dłoni prawej. Z jeszcze bardziej aktualnych badań, których wyniki ogłoszono w kwietniu ubiegłego roku na łamach pisma „Neuroscience” wynika też, że lekcje muzyki to nie tylko inwestycja w kilka dodatkowych punktów IQ, co może zdecydować o przyjęciu na renomowaną uczelnię, a potem karierze zawodowej, ale też kapitał na znacznie dalszą przyszłość, który zacznie procentować w pół wieku po ukończeniu klasy fortepianu. Wstępne wnioski wypływające z eksperymentu, który niedawno zakończono na Kansas State University świadczą bowiem, że uzyskana dzięki systematycznej i długotrwałej nauce gry neuropatyczność mózgu chroni go przed chorobami degradacyjnymi, które rozwijają się w podeszłym wieku. Czynne uprawianie muzyki pozwala

MARIAN POLAK W roku 1998 ówczesny gubernator stanu Georgia zdecydował, że każdy nowo narodzony Georgianin dostanie w prezencie, razem z becikowym i wyprawką, płytę z muzyką Mozarta.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

na stworzenie swoistej rezerwy neuronów, która rekompensuje ewentualne ubytki tkanki mózgowej związane z rozwojem demencji czy chorobą Alzheimera.

Gubernator zapragnął bowiem, by mieszkańcy jego stanu wyróżniali się wśród reszty Amerykanów ponadprzeciętnym współczynnikiem IQ. Co ma Mozart do poziomu inteligencji? Pięć lat wcześniej w renomowanym magazynie naukowym „Nature” ukazał się artykuł autorstwa psycholog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, Francis Rauscher, który dowodził, że muzyka nie tylko, jak dotąd uważano, łagodzi obyczaje, ale że przynajmniej niektóre jej formy i rodzaje podnoszą zdolności poznawcze. Tekst zawierał wprawdzie zastrzeżenie, że dotyczy to jedynie wzrostu koncentracji i że efekt – podwyższenie przestrzennego ilorazu inteligencji o 8-9 punktów – trwa zaledwie kilkanaście minut. Niemniej większość zwolenników „efektu Mozarta”, jak nazwano w jakiś czas potem ów fenomen, wyraźnie nie doczytała szczegółów lub też usłyszała od naukowców dokładnie to, co rada była usłyszeć. Wten sposób na podstawie wzmianki na temat niepotwierdzonego, jednorazowego eksperymentu – w którym przez zupełny przypadek posłużono się akurat płytą z koncertem D-

-dur Mozarta – wieść gminna stworzyła teorię, w kilka lat później uchodzącą już w powszechnej świadomości za ugruntowaną prawdę naukową. Do tego stopnie oficjalną, że aż przedstawiciel administracji stanowej postanowił uczynić z niej narzędzie wpływu społecznego i podnieść za jej pomocą średni poziom IQ mieszkańców stanu Georgia. Aż trzech dekad potrzeba było na weryfikację tego mitu i przeprowadzenie dowodu, że Mozart czego jak czego, ale inteligencji melomanów zdecydowanie nie poprawia. Ostatecznie dokonał tego zespół na-

ukowców z Uniwersytetu Wiedeńskiego. Efekt Mozarta unieważnili więc jego rodacy, przy okazji namawiając zresztą wszystkich gorąco do słuchania dzieł wielkiego Wolfganga, ale już bezinteresownie. Od tamtej pory wiadomo zatem z pewnością, że akurat inteligencji, to od słuchania muzyki raczej nie przybywa, choć owszem, dzieła niektórych epok sprzyjają – jak twórczość barokowa – osiąganiu stanu relaksacji ułatwiającego przyswajanie wiedzy, czego dowiodły

MUZYKA PODNOSI ILORAZ INTELIGENCJI ALE NIE NALEŻY JEJ TYLKO SŁUCHAĆ, LECZ TAKŻE NAUCZYĆ SIĘ GRAĆ. REKLAMA

eksperymenty zudziałem czynnościowego rezonansu magnetycznego. Jeśli więc chcieli-

byśmy pomóc sobie w nauce poprzez słuchanie klasyki, to bardziej niż Mozart nadaje się do tego Jan Sebastian Bach czy Arcangelo Corelli. To wszystko nie znaczy jednak wcale, że muzyka nie wywiera znaczącego wpływu na poziom IQ. Wywiera – ale tylko pod jednym warunkiem: zamiast tylko słuchać trzeba stać się jej aktywnym wykonawcą. Mówiąc inaczej – należy nauczyć się grać. Pozytywna korelacja między muzyką i poziomem inteligencji nie polega bowiem na słuchaniu. Jak dowiedli naukowcy, największe zna-

czenie dla uchwytnej wtestach poprawy pamięci operacyjnej, zdolności koncentracji, orientacji czasowo-przestrzennej i – w rezultacie – lepszych wyników w badaniach IQ ma bowiem korelacja ręka-mózg, czyli mechanicznasprawność iprecyzja ruchów dłoni skojarzonych z bodźcami dźwiękowymi i symbolami odczytywanymi za pomocą wzroku (zapis nutowy). Dzięki takiemu tre-

ningowi rozwijają się niektóre partie mózgu (zwłaszcza te odpowiadające za koordynację ruchową), zwiększa objętość tak zwanej istoty szarej i powstają dodatkowe połączenia nerwowe. Tymczasem wiadomo, że im więcej tychże, tym sprawniej działa ludzka inteligencja. Zależności, o której tu mowa, dowiodły staranne, długotrwałe i prowadzone na znaczą-

Testy sprawności intelektualnej, badające pamięć niewerbalną, zdolność nazywania obiektów oraz poprawność procesów wykonawczych i adaptacyjnych wykazały, że osoby, które uczyły się kiedykolwiek gry na jakimś instrumencie wypadają w nich znacznie lepiej od tych, które nigdy nie posiadły tej umiejętności. Zdecydowanie zaś najlepiej poradzili sobie w tym sprawdzianie seniorzy, których edukacja muzyczna trwała dłużej niż dekadę. I to nawet wówczas, jeśli jako osoby dorosłe całkowicie zarzucili aktywne muzykowanie. Korzyści z nauki gry na instrumencie – przebudowa kory mózgowej oraz zmiany strukturalne w istocie białej, które prowadzą do wzrostu ilorazu inteligencji – okazują się więc trwałe. Co jednak począć w sytuacji, gdy przysłowiowy słoń nadepnie człowiekowi na uszy inadodatek już oddzieciństwa reaguje on namuzykę klasyczną wysypką? Wówczas cała nadzieja w konsolach do gier komputerowych i telefonach komórkowych. Jak już bowiem była otym mowa wyżej, to, co w grze na instrumentach muzycznych najbardziej istotne ze względu na rozwój inteligencji ogólnej to mechanika. A więc praca nad koordynacją osi ręka-mózg. Czytanie zapisu nutowego i stymulacja zmysłu słuchu, choć ważne, mają tu jedynie znaczenie wspomagające. Chociaż więc konsola nie zastąpi pod tym względem fortepianu, a pisanie sms-ów to mimo wszystko nie to samo, co ćwiczenie etiud Czernego, to jednak klepanie w klawiaturę tak czy inaczej pomaga na poziom IQ. Nie bez powodu przyszłym amerykańskim chirurgom, którzy nie ukończyli wcześniej szkół muzycznych zaleca się, w ramach zawodowego treningu, gry komputerowe. Fortepian ma jednak ciągle tę przewagę nad konsolą, że muzyka łagodzi obyczaje znacznie skuteczniej, niż komputerowe strzelaniny. &


6

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

DZIENNIKARSTWO – CIEKAWOŚĆ ŚWIATA I LUDZI MONIKA ŚLIŻ Wojciech Asiński mówi o sobie, że nie jest dziennikarzem zawodowym, bo nie ma dyplomu. Ukończył wydział aktorski w PWSFTiT im. Leona Schillera w Łodzi.

Wojciech Asiński

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

– Tak się ułożyło w życiu, że dostałem propozycję prowadzenia programów radiowych w radio WAWA, potem ESKA. Po jakimś czasie przeszedłem do pracy w telewizji. Praca przed telewizyjną kamerą, po łódzkiej filmówce i udziale w filmach, jedynym wtedy serialu „Labirynt”, nie była nowością. Wyzwaniem było prowadzenie programów telewizyjnych na żywo. Jak w teatrze. Popełnisz błąd i… poszło. A nie było wtedy wspomagaczy typu prompter. Dla Wojtka dziennikarską próbą ognia były rozmowy z dziećmi, które realizował razem z Andrzejem Kruczem w programach telewizyjnych (ostatni „Hugo”). – Z nimi każde durne pytanie, obraca się przeciw pytającemu. One czują sztuczność i kłamstwo. Potrafią bezlitośnie ośmieszyć pytającego i obnażyć jego niewiedzę. To najbardziej wymagający rozmówca. Chcecie być przygotowani do zawodu dziennikarza? Zacznijcie od wywiadów z dziećmi! – radzi Asiński. Kiedyś dziennikarstwo było traktowane jak misja. Wymagało od aplikującego wybitnej wiedzy, dociekliwości, a przede wszystkim kultury, którą wynosiło się z domu. Dzisiaj jest to „tylko” zawód. Ważne są umiejętności, także te techniczne (świat poszedł do przodu w tej kwestii). Często jednak brak już miejsca na etykę. – Do każdej profesji trzeba mieć kierunkowe predyspozycje oraz wiedzę. Wiele się zmieniło od czasu, kiedy stawiałem pierwsze kroki w tym zawodzie. Jednak od zawsze dziennikarzowi powinna towarzyszyć ciekawość świata i ludzi. Taka autentyczna, nie zmącona wizjami sławy i pieniędzy – zauważa mój rozmówca. Media uznawane są za czwartą władzę. Siła prasy jest tak wielka, że może kształtować świadomość społeczeństwa i wpływać na politykę. Mediów niejako od dołu kontrolują naszych przedstawicieli we władzach ustawodawczych, wykonawczych czy sądowniczych, aby nie dochodziło do nadużyć i korupcji. Ale – jak uważa Wojtek – od zawsze, podstawowym zadaniem dziennikarza jest uzyska-

nie informacji i przekazanie jej odbiorcom. Nigdy jednak za cenę obrażania lub ujawniania tajemnicy gościa. A tak postępują dziennikarskie hieny. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich raz w roku przyznaje tytuł „Hiena Roku” tym którzy w pogoni za tematem, sensacją, pieniędzmi, tracą czujność, wrażliwość i postępują niezgodnie z etyką tego zawodu.

DO TEGO, ŻEBY UPRAWIAĆ DZIENNIKARSTWO PRZEDE WSZYSTKIM TRZEBA BYĆ DOBRYM CZŁOWIEKIEM. ŹLI LUDZIE NIE MOGĄ BYĆ DOBRYMI DZIENNIKARZAMI. JEDYNIE DOBRY CZŁOWIEK USIŁUJE ZROZUMIEĆ INNYCH, ICH INTENCJE, ICH WIARĘ, ICH ZAINTERESOWANIA, ICH TRUDNOŚCI, ICH TRAGEDIE. (RYSZARD KAPUŚCIŃSKI) REKLAMA

DZIENNIKARZ IDEALNY Jaki powinien być dziennikarz? – Czasem jak małe dziecko, które zadaje mnóstwo pytań i nie daje się zbywać wymijającymi odpowiedziami. Niekiedy jak wścibska sąsiadka, która codziennie śledzi innych lokatorów – wymienia Wojtek.– Innym razem jest jak Sherlock Holmes. Dziennikarz nie tylko opowiada, relacjonuje, zdradza sekrety, objaśnia tajemnice, ujawnia fakty, ale także pracuje z żywymi ludźmi, którzy mają różne charaktery, przeszłość, tajemnice, obawy, pragnienia, ambicje i wartości. W każdym swoim działaniu dziennikarz powinien kierować się bezstronnością i obiektywizmem, dzięki czemu staje się wiarygodny, a jego praca rzetelna i profesjonalna. Jeśli dodamy do tego kulturę osobistą, etykę i moralność – mamy obraz idealnego skrobipiórka, prezentera informacji czy spikera. Wojtek uważa, że ci, którzy wykonują ten zawód to szczęściarze, bo bezkarnie mogą pytać o wszystko, oczekując sensownej odpowiedzi. Odpowiedzi, która jest wyczerpująca i która odpowie na pytania nurtujące widzów, czytelników czy słuchaczy.

KAŻDY SOBIE... Wojtek nie chce dawać rad – niech każdy sobie rzepkę skrobie, jak chce – mówi. Nieistotne jaką drogą dąży się do celu. Byle nie po trupach. – Znam takich dziennikarzy, którzy uwierzyli w swoje nieprawdopodobne zdolności i… nic. Są też tacy, którzy robili różne rzeczy w życiu, dostawali po głowie od życia i uczyli się na własnych błędach. Teraz sprawdzają się w zawodzie dziennikarza. Może dlatego, że nabrali pokory do życia? – zastanawia się mój rozmówca. – Tak jak ksiądz czy lekarz, dziennikarze powinni służyć społeczeństwu. Niestety bywa, że często służą tajemniczym gremiom, partiom czy kręgom. Wojtek wierzy, że młodzi dziennikarze przedstawią każdy temat czerpiąc wiedzę ze wszystkich możliwych stron i nie będą ferować wyroków, nie bacząc na etykę (nie tylko zawodową). – Dziś wydaje się, że przekraczanie dobrego smaku i kultury przez dziennikarzy, ataki na rozmówcę, przerywanie jego wypowiedzi, wygłaszanie przed zadaniem pytania, tyrady, która mają być pochwałą własnej inteligencji – stały się podstawą dziennikarstwa. &


nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

7 ILUSTRACJA: ARCHIWUM

WEEKEND

c KIJEM W MROWISKO d

FINANSOWA KOŁOMYJA JAN CZEKAJEWSKI Nasz Bank Centralny, czyli US Federal Reserve i jej szef, Ben Bernanke, specjalizują się w wymyślaniu coraz to nowych metod mącenia ludziom w głowie i stwarzania iluzji, że idzie ku lepszemu. Nie tylko, że idzie na lepsze, ale Fed (Federal Reserve) ma niezawodną metodę jak obniżyć bezrobocie, które oficjalnie wynosi 7,9%, a w rzeczywistości jest dwa razy większe, gdyż za bezrobotnych uważa się jedynie ludzi, którzy aktywne szukają pracy i pobierają zasiłek. W rzeczywistości część pracowników wykorzystała wszystkie możliwości na zasiłek i nie znalazła zatrudnienia. Tacy nie wchodzą do oficjalnej statystyki. Dodatkowo około 6% jest na zasiłkach inwalidzkich. W sumie liczba bezrobotnych stanowi około 20%, jeśli nie więcej, ludzi w wieku pracującym. 12 grudnia 2012 r, Ben Bernanke obwieścił, że dopóki stopa bezrobocia nie spadnie do 6,5%, jego organizacja będzie „drukowała”, pieniądze, aby utrzymać stopę procentową na pożyczki blisko zeru. Komu tego rodzaju polityka sprzyja? Na pewno nie uczciwym przedsiębiorcom, których firmy generują własny dochód i którzy pożyczek nie potrzebują. Na pewno sprzyja bankom, których Ben Bernanke funkcję rozumie. Dla amerykańskich banków zerowa stopa procentowa to woda na młyn. Bez specjalnego wysiłku otrzymują darmową pożyczkę z banku centralnego i przekazują ją potrzebującym klientom doliczając sobie kilka, a nawet kilkanaście (jak w wypadku kart kredytowych) procent. Można podejrzewać, że Ben Bernanke zakłada, iż obniżając stopę procentową na pożyczki, zmobilizuje przedsiębiorców do zaciągania

pożyczek na produkcję, która spowoduje z kolei wzrost zatrudniania. Także konsumenci, którzy i tak są zapożyczeni powyżej możliwości spłaty, zaciągną nowe pożyczki i ruszą hurmem do sklepów kupując produkty, nie bacząc na metkę „Made in China”. Ben Bernanke zapomina, że w USA mamy szczątkową produkcję dla celów cywilnych i wzrost popytu na produkty konsumpcyjne tylko marginesowo spowoduje wzrost zatrudnienia w postaci nisko płatnych pozycji ekspedientów, fryzjerów i czyścicieli butów, a nie lepiej płatnych pracowników fabryk, które już przeniosły się do Chin. Jak wygląda kwestia „darmowych” pożyczek w oczach drobnego przedsiębiorcy, jakim jestem ja? Kiedy 40 lat temu przejechałam do Stanów Zjednoczonych i złożyłem pierwsze zeznanie podatkowe, byłem zdziwiony, że mógłbym odliczyć koszty pożyczki oddochodu. Niestety żadnej pożyczki nie miałem, gdyż żaden bank nie chciał mi jej dać z powodu braku amerykańskiego obywatelstwa i nieruchomości jako zabezpieczenia. Musiałem opierać się na własnych skromnych oszczędnościach, co z perspektywy 40 lat okazało się moim zbawieniem. Załóżmy zatem, że pieniądze, o jakich mówi prezes Ben Bernanke, byłyby dzisiaj dla mnie dostępne. Czy bym wziął pożyczkę na milion dolarów, nawet z zerowym oprocentowaniem? Bynajmniej. Pożyczka nie jest darowizną i przyj-

BERNANKE ZAPOMINA, ŻE W USA MAMY SZCZĄTKOWĄ PRODUKCJĘ DLA CELÓW CYWILNYCH. WZROST POPYTU NA PRODUKTY KONSUMPCYJNE SPOWODUJE MINIMALNY WZROST ZATRUDNIENIA W POSTACI NISKOPŁATNYCH POZYCJI, ALE NIE LEPIEJ PŁATNYCH PRACOWNIKÓW FABRYK, KTÓRE JUŻ PRZENIOSŁY SIĘ DO CHIN.

dzie czas na jej spłatę. Pożyczając pieniądze należy zakładać, że firma podejmująca takie zobowiązanie na pewno wyprodukuje konkurencyjny produkt i go sprzeda z zyskiem, który pokryje wszelkie koszty własne. A co się stanie, jeśli Chińczycy wejdą na rynek z podobnym produktem o polowe tańszym? Wtedy, niestety, moje inwestycje pokryte przez pożyczkę staną się bezużyteczne i nawet obniżenie ceny produktów do połowy nie uchroni mnie od bankructwa. Na szczęście w dzisiejszych czasach bankruci nie są wysyłani do więzień dla dłużników, tak dobrze opisanych przez pisarza okresu wiktoriańskiego Karola Dickensa. Jeśli zaś chodzi o wielkie banki, to one nie muszą się martwić o dochód, gdyż są „za duże, aby upaść”. O ich wypłacalność zadba już nasz rząd, czyli prezes Banku Centralnego Ben Bernanke. A kto wtedy pokryje ich dług? Ano nikt inny niż my, podatnicy. Obniżenie stopy procentowej do zera, szczególnie dla banków, jest jak narkotyk, który wciąga, uzależnia i w gruncie rzeczy rujnuje podatników. Zachodzi więc pytanie, dlaczego drukujemy pieniądze bez pokrycia na bezproduktywną działalność? Może jesteśmy w podobnej sytuacji jak zapomniana już cywilizacja na Wyspie Wielkanocnej, charakteryzującą się prymitywnymi monumentami sylwetek ludzkich, zwanymi Maoi, których znaczenia do dzisiaj nie znamy. Archeologowie spekulują, że ówczesny król czy kapłan nakazał mieszkańcom tej wyspy, pod jakimś religijnym pretekstem, wykonywać tę żmudną pracę, aby odwrócić ich uwagę od rosnącego fermentu społecznego. Podobno wyrzeźbienie jednego z tych monumentów, ważących kilkadziesiąt ton, trwało rok. Być może, że ta metoda zatrudniania mieszkańców naWyspie Wielkanocnej miała swój sens na krótką metę, w każdym razie w interesie kapłanów. W konsekwencji jednak stało się coś, czego kapłani nie byli w stanie przewidzieć. Pokryta palmami wyspa została z nich ogołocona w trakcie budowy bezsensownych monumentów Maoi. Zdesperowani ludzie, których stało się za dużo aby przetrwać na wyspie, rzucili się sobie do gardeł. Podobno zapanował na wyspie kanibalizm. Czy nasza dzisiejsza polityka pieniężna nie jest czasem podobna? Ludzie

w Stanach Zjednoczonych będą zajęci bzdurnymi pracami nietworzącymi dochodu, ale nie będą sobie zdawać sprawy, że ich zajęcie, na dłuższą metę, jest bezsensowne. Oczywiście do czasu, kiedy zaczną być głodni albo zmarznięci. Wtedy nasza cywilizacja się załamie i mam nadzieje, że nie skończy się na kanibalizmie jak na Wyspie Wielkanocnej. Powracając do polityki pieniężnej Bernanke: odnosi się wrażenie, że Ben Bernanke, który swe ekonomiczne ostrogi otrzymał wykładając na szeregu renomowanych uniwersytetów, razem z nominacją na „Najwyższego Kapłana” Banku Centralnego, dostał do ręki zabawkę w postaci stóp procentowych od pożyczek. Ponieważ Ben Bernanke nigdy nie był przedsiębiorcą, wydaje mu się, że cały przemysł amerykański, a może i światowy, powinien opierać się na pieniądzach pożyczonych z banków. Ajeśli są od tego wyjątki, jest to zjawisko aspołeczne, które należy napiętnować. Oczywiście banki, wedle Bena Bernanke, nie potrzebują pieniędzy oszczędzających obywateli, gdyż tylko aspołeczne jednostki trzymają oszczędności w bankach. Jest to filozofia, która jest sprzeczna z protestancką przezornością i oszczędnością, która stała u podstaw sukcesu Stanów Zjednoczonych w ubiegłych stuleciach. Takich gagatków, jak oszczędnych emerytów, Ben Bernanke „ukarze” zerowym dochodem od oszczędności. Zagwarantował bankom dochody i egzystencję na wiele lat, do czasu, kiedy bezrobocie spadnie do magicznej liczby 6,5%, czyli wiecznie. Co powiedziałbym Benowi Bernanke, gdyby zwrócił się do mnie z prośbą o radę? Powiedziałbym: „Panie Bernanke, jeśli pan nie wie, co robić, najlepiej nic nie robić!”. Igranie z pieniądzem jest niebezpieczną grą. Włodzimierz Iljicz Lenin, twórca sowieckiego komunizmu, powiedział: „Najlepszą metodą destrukcji systemu kapitalistycznego jest zniszczenie zaufania do jego pieniądza”. Nie przypuszczam, aby Ben Bernanke pragnął destrukcji systemu, który go karmi i hołubi. Być może jest on ofiarą iluzji, wspólnej wielu uniwersyteckim autorytetom w dziedzinie ekonomii, że tworzący nowe miejsca pracy biznesmeni winni przed profesorami pokornie chylić czoła. &


8

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

c

d

WYCHODZENIE Z CIAŁA: PRAWDA CZY FANTAZJA? ADAM STANISŁAWSKI Przez wieki ludzie różnych kultur i warstw społecznych stykali się ze zjawiskiem wychodzenia z ciała. Czy rzeczywiście możliwe jest oddzielenie się ludzkiej świadomości od ciała? Czy nie chodzi tu o halucynacje, choroby psychiczne albo nadmierną wyobraźnię? Niektóre obserwacje wskazują, że eksterioryzacja zachodzi naprawdę. niczne. Gdy reakcja Tanous'a była prawidłowa, czujnik aktywności w przykrytej kamerze, znajdującej się z przodu aparatu optycznego, był bardziej aktywny niż wówczas, gdy Tanous nie mógł zidentyfikować materiału obserwacji. Obiecujące wyniki dało również posłużenie się zwierzętami. Robert Morris przeprowadził taki eksperyment z Blue Harary, wykorzystując jego kota. Gdy Harary „wyszedł z ciała” i przebywał w tym stanie w pobliżu kota, zwierzę zachowywało się znacznie spokojniej niż gdy było w pomieszczeniu samo.

JAK MOŻNA WYJŚĆ Z CIAŁA?

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

W Europie dużym powodzeniem cieszyła się książka Janet Lee Mitchell „Podróże poza ciało”. Autorka przez wiele lat prowadziła zakrojone na szeroką skalę badania parapsychologiczne, współpracując z American Society of Psychical Research (ASPR). Wyniki tych badań zdają się wskazywać, że wiara w możliwość eksterioryzacji ma podstawy w rzeczywistości. W ciągu wielu wieków pojawiały się doniesienia na temat przeżyć związanych z wychodzeniem poza ciało. W papirusie egipskim stanowiącym część „Księgi umarłych” jest mowa o tym, że Ba (dusza) przebywa w Ka, co jest synonimem wprowadzonego później pojęcia „ciała astralnego”. W tybetańskiej „Księdze zmarłych” znajdujemy informację, ze człowiek żyje po fizycznej śmierci w ciele Bardo. Rytuały ku czci boga Mitry koncentrowały się wokół tchnięcia życia w ciało. Przekonanie, ze istota ludzka ma charakter duchowy i nie umiera po śmierci fizycznej stanowiło fundament wielkich religii. Równie stare jest wierzenie, że świadomość może czasowo oderwać się od ciała i istnieć poza nim w ciele niematerialnym, które z wyglądu jest identyczne z ciałem fizycznym. O zjawisku tym wspominali Sokrates i Platon, zostało ono opisane w autobiografii św. Teresy z Avila, a Patanjalis Yoga-sutra wręcz podaje instrukcje, w jaki sposób można oddzielić duszę od ciała. Ingo Swann jest specjalistą w dziedzinie parapsychologii. Ma szereg paranormalnych zdolności i od wielu lat współpracuje z ludźmi zainteresowanymi tymi sprawami. Wyjście z ciała przydarzyło mu się po raz pierwszy, gdy miał trzy lata. Usuwano mu wówczas migdałki pod narkozą, a on miał wrażenie, ze obserwuje z zewnątrz cały zabieg, i po obudzeniu dokładnie go opisał. Po wielu latach doszedł do tego, że potrafi obecnie wyjść z ciała dosłownie na zawołanie. W 1971 roku Swann i Janet Lee Mitchell rozpoczęli współpracę. Za cel postawili sobie wyjaśnienie, czy przeżycia Swanna mogą być potwierdzone naukowo. Podczas prób Swann miał obserwować różne przedmioty, umieszczone poza zasięgiem wzroku. Z tego też powodu musiał wychodzić z ciała, by zająć taką pozycję, która umożliwiałaby mu obserwację. Proszono też Swanna o opisanie obrazów przesyłanych przez aparat optyczny znajdujący się w drugim pokoju, odgrodzonym ścianą. Janet Lee Mitchell mierzyła elektryczną aktywność mózgu Swanna przy pomocy aparatu EEG. Jednocześnie rejestrowano fizjologiczne funkcje jego ciała. Swann dokładnie opisywał materiał badawczy, co dowodziło, ze opuszczał swoje ciało, a krzywa EEG wykazywała w tym czasie znaczny spadek napięcia. Wraz ze zmniejszeniem się elektrycznej aktywności mózgu odnotowano przyspieszenie fal mózgowych związanych z wrażeniami wzrokowymi. Rytm serca i po-

zostałe funkcje organizmu, którymi zawiaduje autonomiczny system nerwowy, pozostały bez zmian. Odczyty elektrookulografu (EOG) wykazywały, że ruchy gałek ocznych Swanna ustawały, gdy wychodził z ciała. Również inni badacze zaobserwowali, że REM (rapid eye movements – szybkie ruchy gałek ocznych) ulegają podczas takich doświadczeń znacznemu zmniejszeniu. Naukowcy sprawdzali dokładność opisu materiału badawczego przez osoby, na których przeprowadzano doświadczenia, usiłując w ten sposób udowodnić jakieś zmiany fizyczne w polu obserwacji. Okazało się to niezwykle trudne z następującego powodu: jeśli istnieje jakaś

quasi-fizyczna świadomość po wyjściu z ciała, to powinna zostać zarejestrowana przez jakiś detektor. Jednak wszelkie istniejące obecnie narzędzia, jak różne rodzaje filmów, kamery wideo czy liczniki Geigera nie rejestrowały niczego. Pewne wyniki uzyskano dopiero przy użyciu czujników aktywności, podczas prób zAlexem Tanousem, który był w latach 90. najczęściej badaną osobą w związku ze zjawiskiem ekstenoryzacji. Badania te przeprowadzono w American Society of Psychical Research. Podczas eksperymentów z Tanousem aparat optyczny podłączony został doczujnika wpolu obserwacji tak, aby można było zarejestrować ewentualne nieprzewidziane efekty mecha-

D. SCOTT ROGO, ZAMORDOWANY W 1990 ROKU, PRZEZ WIELE LAT BADAŁ ZJAWISKO WYCHODZENIA Z CIAŁA I WYPRACOWAŁ METODĘ OPUSZCZANIA SWEJ FIZYCZNEJ POWŁOKI „NA ZAWOŁANIE”, PRZY POMOCY „SCENY SAMOCHODOWEJ”.

Wcałej prawie literaturze traktującej o wychodzeniu z ciała wspomina się o czterech mężczyznach. Chodzi tu o Yrama, Foxa, Muldoona i Whitemana. Szczególnie zaś zainteresowanie budziły eksperymenty D. Scotta Rogo, który w 1990 roku został zamordowany w niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach. Po szeregu przypadków, które następowały spontanicznie, D. Scott Rogo opracował metodę pozwalającą na wychodzenie z ciała „na życzenie”. Większość tych zjawisk zachodziła tuż przed zaśnięciem, Rogo zorientował się więc, ze stan relaksu, podczas którego świadomość pełna jest jeszcze wrażeń, stanowi najlepszy moment. Starał się zatem skoncentrować na wrażeniach, które odbierał tuż przed zaśnięciem. Leżał w łóżku, widząc siebie prowadzącego samochód Świadomie manipulował tą sceną tak, że udało mu się zjechać z drogi i rozbić się i wtedy skoncentrował się na uczuciu opuszczania ciała. „Scena samochodowa” działała na Rogo. Inni łatwiej osiągają ten cel lecąc samolotem, płynąc czy spadając w dół. Każdy musi się więc sam zorientować, co jest dla niego najlepsze. Wiele wspólnych cech ze sposobem postępowania Rogo ma metoda Olivera Foxa. W momencie zasypiania Fox próbował zachować świadomość ewentualnych zmian w odbieranych przez siebie wrażeniach sennych. Dzięki temu, że był tych zmian świadomy, mógł się w odpowiednim momencie obudzić i skoncentrować na wyjściu z ciała. Za klasyczną już książkę na temat eksterioryzacji uważa się „The Projection of the Astra/ Body” (1929). Napisał ją, przy współpracy z Herewardem Carringtonem, Sylvan Muldoon. Oto do czego sprowadza się jego teoria: aby ciało astralne zostało naładowane energią kosmiczną, musi wyjść z ciała fizycznego. Dzieje się to z nami wszystkimi podczas snu, wszystko jedno czy jesteśmy tego świadomi, czy nie. Nasze źródła energii to pożywienie, sen i tlen. Zdaniem Muldoona. Podczas wychodzenia z ciała należy pościć. Aby zrekompensować powstające z tego powodu straty energii, ciało astralne musi zaczerpnąć jej więcej z kosmosu. Może to osiągnąć wyruszając wdłuższą podróż niż wtedy, kiedy odżywiamy się normalnie. To właśnie zwiększa szansę eksterioryzacji. Muldoon zalecał udać się najpierw do łóżka. Twierdził też, ze jeśli uprzednio umieści się gdzieś szklankę z wodą i oddziałuje na nią wcześniej przy pomocy sugestii, to może się zdarzyć, iż obudzimy się „wisząc” nad szklanką po wyjściu z ciała. Książkę Muldoona polecamy wszystkim, których interesują ciekawe metody i zjawiska opisane przez autora. Przedstawia on bowiem na przykład także wiele takich przypadków, kiedy po opuszczeniu ciała spotkał inne świado-


nowy dziennik

WEEKEND

(Przedruk tekstu za zgodą „Nie z tej ziemi”)

Jeśli interesują cię podobne historie – odwiedź internetowy portal "Nie z tej ziemi" (www.nieztejziemi.org). To miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz paranaukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią.

REKLAMA

ne piwko świetnie "wchodzi" o każdej porze roku, to nadaje się także doskonale do gotowania, szczególnie jesienią i zimą. Dlaczego akurat w tym okresie roku? Ponieważ piwo ma właściwości rozgrzewające, nadaje potrawom bardzo wyrazistego smaku i dobrze sprawdza się jako baza do sosów mięsnych, czyli do dań raczej jesienno-zimowych niż letnich. Zresztą piwo od wieków zajmowało ważne miejsce w polskiej kuchni. Od czasów średniowiecznych domowa produkcja piwa była powszechna. Napój ten był nie tylko trunkiem, ale także podstawą słynnej polewki piwnej oraz składnikiem innych potraw. Łatwo ją zrobić – wystarczy podany poniżej przepis na grzaniec piwny rozcieńczyć szklanką wody, a do gotowej polewki wkroić pokrojony w kostkę twaróg oraz dodać świeżo usmażone grzanki. Zagłoba od tej zupy zaczynał każdy dzień. Zalety piwa znają też od dawna Belgowie, którzy są znanymi producentami tego trunku w bardzo wielu, specyficznych odmianach. W tamtejszej kuchni jednym z najsłynniejszych dań jest Carbonnade a la Flamande, czyli flamandzki gulasz wołowy. Przepis na tę potrawę pochodzi z XIV w.; w daniu tym gotuje się przez około dwie godziny mięso, bekon i cebulę w belgijskim piwie, zmieszanym z rosołem. Dowcip polega jednak na tym, aby robić to na małym ogniu, tuż poniżej temperatury wrzenia. Piwo można także stosować – zamiast wody – do gotowania na parze. Tak użyte doskonale sprawdza się przy owocach morza czy hot dogach, nadając im ciekawy, wyrazisty posmak. Jasnym piwem można także zastąpić wino w popularnym przepisie na małże w winie, z pomidorami, chili i czosnkiem. Trunek ten ma także niezwykłe właściwości zmiękczające, warto go więc dodawać do wszelkich marynat do twardych czy pośledniejszych kawałków mięs. Świetnie będzie także smakować drób lub szynka, które zostały przed pieczeniem nasmarowane piwną glazurą. To zresztą sposób pieczenia mięs rodem z Południa USA. W skład tamtejszej glazury wchodzi piwo, odrobina mąki, sucha musztarda, cukier brązowy i ocet z czerwonego wina (wszystko miesza się do uzyskania konsystencji półpłynnej pasty). Można także, zamiast robienia glazury, w czasie pieczenia czy smażenia polewać mięso odrobiną piwa. Tak przyrządzone mięsiwo będzie bardzo wilgotne i będzie także dłużej świeże, bo piwo ma właściwości konserwujące. Warto wiedzieć, że do gotowania należy używać wyłącznie piwa alkoholowego i to nie w wersji light, bo potrawa wyjdzie bez smaku. Mniej zaawansowani w sztuce kulinarnej mogą spróbować ugotować jakąś prostą prze-

PIWO NADAJE POTRAWOM BARDZO WYRAZISTEGO SMAKU

PIWO W KUCHNI EWA ŚRÓDKA Zagłoba każdy dzień zaczynał od piwnej polewki z twarogiem.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

mości ludzkie. Niektóre z nich były czasowo oderwane od ciała, tak jak i on. inne zaś pozostawały w tym stanie permanentnie. Muldoon miał więc, jak się zdaje, kontakty z inną rzeczywistością, spotykając się ze zmarłymi. Człowiekiem, któremu zawdzięczamy opis największej liczby przypadków rozgrywających się winnej sferze egzystencji, jest Robert A. Monroe. W książkach „Journeys out of the Body” i „Far Journeys” Robert A. Monroe przedstawia swoje przeżycia w „Locale II” – środowisku, które ma wiele cech wspólnych z planetami astralnymi opisywanymi przez okultystów bądź też z innymi poziomami świadomości. Niektóre przeżycia Monroea były miłe, inne nieprzyjemne. Wspomina on na przykład, że parokrotnie przeniósł się nagle w środowisko, w którym scalił się ze znajdującymi się tam świadomościami. Tworzyli jedność, ale nie powodowała ona zniesienia granic ego. Miał bezpośredni dostęp do myśli i uczuć całej grupy, nie zatracając przy tym poczucia swej indywidualności. Odczuwał wielką miłość, jaką obecne w tym zespole świadomości darzyły się nawzajem. Jego pragnienie, aby nigdy już nie powrócić do własnego ciała, było tak silne, że w końcu musiał zrezygnować z tych wizyt. Monroe opisuje również krainę ciemności przypominającą piekło i liczne spotkania z groźnymi istotami. Jego przeżycia poza ciałem miały miejsce zarówno w środowisku ziemskim, jak też w sferach niematerialnych bądź też w niewielkim tylko stopniu podlegających prawom natury. Książki Monroe'a są bardzo interesujące, jednak jego opisy trudno zweryfikować. Jeśli bowiem ktoś próbuje udowodnić, na ile obiektywne są zjawiska wychodzenia z ciała, musi się skoncentrować na przeżyciach zlokalizowanych w znanym otoczeniu. Pomimo, że wiele osób donosi o istnieniu zjawiska wychodzenia z ciała, a tacy autorzy jak Raymond Moody i Rune Amundsen opisali ogromną liczbę podobnych przypadków, z jakimi zetknęli się badając,, życie po życiu”, większość ludzi z naszego kręgu kulturowego odnosi się do tych spraw z powątpiewaniem. I dopóki nauka nie stwierdzi z całą pewnością ich istnienia i nie pozna ich mechanizmu tak, aby określone zjawisko można zawsze dokładnie zbadać i w odpowiednich warunkach, pod kontrolą powtórzyć, prawdopodobnie nie uda się wszystkich przekonać, że opuszczanie ciała jest możliwe. Jednak równie trudno przecież uwierzyć, ze tak wielu ludzi, począwszy od starożytnych, w różnych krajach i epokach po prostu to wymyśliło. &

9

c POLSKA NA ZIMNO d

Zalet piwa chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. To najczęściej wybierany przez Polaków

alkohol – jego regularne spożycie deklaruje 3/4 rodaków. Jednak oprócz tego, że zim-

| 5 STYCZNIA 2013

Smażyny syr

kąskę, nie tyle z piwem, co do piwa. Polecam słynny przysmak naszych południowych sąsiadów: smażony ser. Danie jest niezwykle pyszne i naprawdę proste, zrobi je nawet dziecko.

Ewentualnie można też poprosić żonę lub dziewczynę o usmażenie sera, a samemu poprzestać na efektownym otworzeniu butelki Żywca albo Pilsnera. &

GRZANIEC PIWNY

1 szklanka bułki tartej do panierowania pół łyżeczki papryki słodkiej lub ostrej pół łyżeczki kminu sól, pieprz olej roślinny do smażenia Buł kę tar tą wy mie szać z przy pra wa mi w pła skim na czy niu. W po dob nym po jem ni ku rozbełtać jajko, doprawić solą i pieprzem. Ser po kro ić w gru be pla stry o po da nej po wy żej wa dze. Każ dy ka wa łek se ra ma czać naj pierw w jaj ku, a po tem w buł ce tar tej. Powtórzyć tę czynność dwa razy z każdym ka wał kiem (pa nier ka mu si być dość gru ba, aby ser nie roz lał się na patel ni). Ser sma żyć na rozgrza nym ole ju na ma łym ogniu. Świetnie smakuje z sosem tatarskim i z frytkami. Podawać obowiązkowo z zimnym piwem.

ok. 2,5 szklanki jasnego piwa 2 żółtka 2 łyżki cukru 4 goździki szczypta cynamonu Piwo przelać do rondelka i wolno podgrzać. Dodać cynamon i goździki. Żółtka utrzeć z cukrem do białości. Gotowy krem wlać powoli do gorącego piwa i dokładnie wymieszać, aż piwo zgęstnieje. Wyłączyć gaz, aby piwo się nie zagotowało (bo zrobi się jajecznica!). Podawać na gorąco.

SMAŻYNY SYR

3,5 oz twardego żółtego sera (na 1 osobę) 1 jajko


WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

ZDJĘCIA: JAN LATUS, ARCHIWUM

10

Chiu-Chen Liu i jej obrazy

Zaskakująco wiele osób słyszało o przypadkach wyjątkowych talentów w dziedzinie nauk ścisłych idących w parze z uzdolnieniami muzycznymi. Fizyk Albert Einstein, twórca teorii względności, który grał na skrzypcach albo ekscentryczny pianista Glenn Gould, który był mistrzem w grze w szachy, są powszechnie znanymi przykładami takiego dziwnego duetu: racjonalnego myślenia i rozumienia emocji zawartych w zapisie nutowym. W dziedzinie muzyki poważnej, większość dyrygentów uczyła się najpierw gry na fortepianie czy skrzypcach. Czasem, jak Leonard Bernstein, i później grali na instrumencie na profesjonalnym poziomie. Często się zdarza, że cudowne dziecko zaczyna się najpierw uczyć grać na jednym instrumencie, ale szybko zmienia je na inny, bardziej odpowiadający jego temperamentowi i predyspozycjom fizycznym. Są też liczni muzycy, jak Keith Jarrett i Friedrich Gulda, którzy grali dobrze zarówno muzykę poważną, jak i jazz. Inni z kolei mieli hobby. Pianista Alfred Brendel pisał wiersze, inny pianista, Światosław Richter, w wolnym czasie malował. Mało jest jednak artystów, którzy osiągaliby mistrzostwo w kilku, zupełnie różnych dyscyplinach sztuki.

c WEEKEND PRZEDSTAWIA d

ARTYSTKA WIELU TALENTÓW JAN LATUS

Wbrew potocznej opinii, ludzi o wielu artystycznych talentach jest bardzo niewielu. Trzeba ich szukać daleko, na przykład na Tajwanie. Jednym z takich wyjątków jest – a przynajmniej jej młody wiek pozwala mieć na to nadzieję – Chiu-Chen Liu. Jest ona pianistką, która zaczęła też grać na altówce, ale prezentuje też również nadzwyczajny talent w malarstwie i literaturze.

MUZYKA JAKO UCIECZKA

Chiu-Chen Liu urodziła się w małym mieście Changhua w zachodniej części Tajwanu. Jej rodzice nie mieli nic wspólnego z muzyką, ale córkę posłali, tak jak wiele tajwańskich dzieci jej pokolenia, do szkoły muzycznej. Do 15. roku życia uczyła się grać na fortepianie i była już w stanie wykonać najważniejsze pozycje pianistycznego repertuaru, jak ballady Chopina. Równocześnie uczyła się grać na skrzypcach. Chiu-Chen należała do tych młodych ludzi z zapomnianych regionów świata, którzy desperacko chcieli wyjechać za granicę, aby cieszyć się tam wolnością artystyczną, obyczajową lub polityczną. W jej wypadku w stronę muzyki popchnęły ją ultrakonserwatywne poglądy rodziców, którzy bardzo tradycyjnie pojmowali rolę kobiety w społeczeństwie. Jeszcze gdy miała 15 lat, zaczęła przekonywać rodziców, żeby pozwolili jej studiować muzykę w Stanach Zjednoczonych. Wkońcu, wyrazili zgodę. Przez wiele lat ponosili ogromne wyrzeczenia, by móc sfinansować jej podróż i studia. Mówi o tym z nieudawaną wdzięcznością. Chiu-Chen została przyjęta do Manhattan School of Music. Siedemnastoletnia dziewczyna była teraz skazana tylko na siebie. Mieszkała z sublokatorką, doskonaliła, na początku słaby, angielski i próbowała przyjąć obyczaje Amerykanów. „Przezwiele lat byłam bardzo nieśmia-

ła, introwertyczna i pełna rezerwy” – przyznaje. Siedzimy w kawiarni w dzielnicy Upper West Side, gdzie obecnie mieszka. Chiu-Chen jest wyjątkowo piękną, wysoką i smukłą kobietą tuż po trzydziestce. Zapewne jest świadoma swojej atrakcyjności ale jest zawsze ciepła, skromna i uprzejma aż do przesady. Po ukończeniu Manhattan School of Music została przyjęta na Temple University w Filadelfii. Po dwóch latach studiów powróciła do Nowego Jorku. Spędziła następne siedem lat w Mannes School of Music; obecnie tam uczy. Ma także prywatnych uczniów. W pewnym momencie rodzice nie byli już w stanie jej finansować. Jako student zagraniczny, nie mogła pracować poza szkołą. Na szczęście, udało się jej dostać pozycję asystenta na uczelni. Mimo tylu lat spędzonych wśród nowojorczyków, Chiu-Chen jest nadal nieśmiała. Ta cecha charakteru może wskazywać na wyjątkową wrażliwość, konieczną przy tworzeniu sztuki. Z drugiej strony, utrudnia ona autopromocję, konieczną aby utrzymać się z grania, nie mówiąc już o robieniu kariery. To dlatego Chiu-Chen nie występuje zbyt często solo, wybierając raczej grę w zespole kameralnym. Jest także entuzjastycznym propagatorem muzyki współczesnej, Yannisa Xenakisa czy Vincenta Persichettiego. Obecnie gra w zespole New York Baroque Ensemble. Jak mówi, byłaby szczęśliwa, gdyby udało się jej dostać zatrudnienie w dużej orkiestrze symfonicznej. Dziś nie gra wiele na fortepianie ale ciągle akompaniuje na nim innym muzykom i udziela lekcji. Jako swój instrument wybrała altówkę, większego i nieco mniej popularnego kuzyna skrzypiec. „Wiele lat temu zrozu-

WSZYSTKO W ALTÓWCE ZGADZA SIĘ ZE MNĄ: NIŻSZY NIŻ NA SKRZYPCACH REJESTR, NOSOWY TON, INTROWERTYCZNY CHARAKTER.

miałam, że najlepiej wyrażę siebie na tym właśnie instrumencie. Wszystko w altówce zgadza się ze mną: niższy niż na skrzypcach rejestr, nosowy ton, introwertyczny charakter. Repertuar solowy na altówkę jest relatywnie mały, dlatego altowioliści często nie kąpią się w sławie, tak jak sławni śpiewacy, pianiści i skrzypkowie. Chiu-Chen prosi by podkreślić, że zupełnie nie ma z tym problemu: „Ciągle bardzo kocham skrzypce i mam wiele szacunku dla artystów, którzy osiągnęli mistrzostwo na tym pięknym instrumencie.” Styl gry Chiu-Chen dobrze odzwierciedla jej charakter, nawet sposób mówienia. W jej grze jest opanowanie ale i wrażliwość, elegancja ale i ekspresja w stosownych momentach. Jej technika jest pewna i dopracowana, ale nie skierowana na popis.

MALARKA, PISARKA... Kilka lat temu Chiu-Chen zaczęła malować. Jej obrazy, zwykle akwarele, są zmysłowe, wręcz seksualne. Płynne linie przypominają kontury nagich ludzkich ciał. Miłość i seks, w oczach Chiu-Chen, są wszechobecne, zarazem jednak nieuchwytne. Te obrazy mogłyby z powodzeniem być wystawione w jakiejś ważnej galerii. Znowu jednak Chiu-Chen powstrzymuje dobry smak i dobre maniery, poważne hamulce w autopromocji. Na stronie Chiu-Chen Liu na Facebooku można znaleźć wiele jej obrazów, a także jej opowiadania. Są to urocze obrazki obyczajowe, notatki zrobione przez wrażliwego i życzliwego obserwatora. Są przy tym napisane swobodnie płynącą i elegancką, angielską prozą. „Och, nie – Chiu-Chen odrzuca komplement – Potrafię wypowiedzieć się w muzyce, może i w sztukach wizualnych, ale nigdy nie umiałam wyrazić siebie słowami.” Już umie, ale jej domeną pozostaje muzyka, a altówka – prawdziwym przedłużeniem jej głosu. &

POLSCY ARTYŚCI WIELU TALENTÓW Tym razem – wyjątkowo – przedstawiam profil wszechstronnie utalentowanej Chinki z Tajwanu. A to dlatego, że miałem wielki problem ze znalezieniem Polaków w Ameryce działających w kilku, zróżnicowanych dziedzinach, a jest to przecież przewodnim tematem tego Weekendu. Zaproponuję jednak kilka nazwisk, w kolejności alfabetycznej. Niektórzy byli już w Weekendzie prezentowani. Magdalena Baczewska jest wybitną pianistką, ale także gra na klawesynie. Poza tym wykład historię muzyki na Columbia University, uczy gry na fortepianie, pisze recenzje. Zna biegle kilka języków Ismena Halkiewicz maluje obrazy, murale, wykończenia faux paint. Zdarza się też jej pomalować farbami nagie ciało modelki. A teraz też pisze... ale to tajemnica. Józef Hrabczak występował w kabarecie, śpiewał w operze, pisze i śpiewa piosenki, maluje obrazy, pisze książkę. Na pewno coś pominąłem.... Ma naturę artystyczną, ale nie traktuje siebie jako artysty zbyt poważnie i chwała mu za to. Jacek Gulla maluje obrazy, pisze wiersze i prozę – zarówno po polsku, jak i angielsku. Jest najwybitniejszym polskim artystą w Ameryce, a może i w świecie, a może i najwybitniejszym, bez względu na narodowość, artystą w dziejach świata. Michał Urbaniak był wybitnym skrzypkiem grającym muzykę poważną; potem osiągnął mistrzostwo grając jazz na dwóch, zupełnie od siebie różnych, instrumentach: skrzypcach i saksofonie. Komponuje, sam wgrywa dźwięki na komputerze. A ostatnio zagrał główną rolę w filmie. Jacek Zganiacz jest świetnym pianistą, a zarazem pilotem (!). A może Państwo podsuną kolejne nazwiska? Jan Latus


nowy dziennik

WEEKEND

| 5 STYCZNIA 2013

11


12

WEEKEND

| 5 STYCZNIA 2013

nowy dziennik


nowy dziennik

WEEKEND

| 5 STYCZNIA 2013

13

TECHNIKA MA PRZYSZŁOŚĆ JAN LATUS

ALFA ROMEO 6C CUORE SPORTIVO

Dwaj miłośnicy samochodów Alfa Romeo, Florian Jaille and George M., stworzyli prototyp nazwany 6C Cuore Sportivo. Byłby on w hierarchii firmy umieszczony między drogim modelem 8C a szykowanym do produkcji 4C. Nadwozie prototypu nawiązuje do modelu 6C 2500 Sport Touring z 1939 roku, jak również wozu Alfa Romeo 33 Stradale. Samochód ma najbardziej oczywiste elementy designu Alfa Romeo, jak wlot powietrza do chłodnicy czy okrągłe światła wsteczne. Napędzany byłby 6 cylindrowym silnikiem... gdyby wszedł do produkcji.

ZEGAREK Z... BETONU

Męski zegarek to od pewnego czasu ważne akcesorium, mające informować o charakterze posiadacza. Zegarki robi się ze stali nierdzewnej, złota, platyny, czasem z tytanu albo materiału ceramicznego. Ten prototyp ma obudowę z betonu, ale mechanizm jest tradycyjny, wytwarzany w Szwajcarii. Na pewno taki zegarek zwróci uwagę, ale czy czasem nie będzie za ciężki do noszenia?

PEUGEOT XRC

Jest ogólnie przyjęte, że prototypy samochodów przyszłości mogą być zupełnie fantastyczne, nie do zrealizowania w produkcji seryjnej, i na pewno niepraktyczne. Taki jest Peugeot XRC Concept brazylijskiego projektanta Tiago Aiello. Jest to w zasadzie jednoosobowy wóz wyścigowy, ale z przodu designer umieścił wlot powietrza i reflektory o kształtach charakterystycznych dla ostatnio produkowanych "zwykłych" peugeotów. Choć niepraktyczny, jest to piękny prototyp.

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PROMOCYJNE

PLECAK Z IPADEM W ŚRODKU

--Koreański projektant Soohun Jung w swoim projekcie wykorzystuje wszystkie rzeczy ważne dla współczesnego młodego pokolenia: stylowy plecak, rower, iPad i iPhone. iPad umieszczony jest na tylnej płaszczyźnie plecaka a iPhone przytroczony do rączki kierownicy. Te dwa urządzenia są ze sobą zintegrowane. iPad wyświetla zamiar zmiany kierunku jazdy – co widzą samochody jadące za rowerem. Z kolei iPad transmituje do iPhone widok drogi z tyłu.


14

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

c NASZ HOROSKOP d

CO CIĘ CZEKA W 2013 ROKU BARAN

Miłość: Dobrze zaplanowany rok u osób

spod znaku Barana będzie perfekcyjnie dostosowany do ich potrzeb. Aspiracje emocjonalne ziszczą się w okresie jesiennym. Druga osoba która jest przy Tobie, będzie dla Ciebie wsparciem i będzie dodawać Ci otuchy. Uważajcie na dwulicowość osób w Waszym otoczeniu. Częściej myślcie o sobie – pamiętajcie, że to Wasze życie a nie innych. Praca: Ciągłe wyjazdy niestety nie przełożą się nieoczekiwane korzyści finansowe. Natomiast sama praca w roku 2013 da Ci wiele przyjemności, radości i satysfakcji. Będziesz wiedział, że żyjesz Twoje zaangażowanie w sprawy firmy zostanie docenione. Gwiazdy pokazują, że przyczyni się to w późniejszym czasie do dobrych i stabilnych pieniędzy. Finanse: Rok przejściowy, można by powiedzieć stagnacyjny. Wyjazd w okresie letnim nadszarpnie Twoim budżetem, ale poradzisz sobie z jego odbudowaniem. Jeśli planowałeś wziąć kredyt, to jeśli musisz, weź go pod koniec roku. I dokładnie zweryfikuj ile na nim stracisz. Nie pożyczaj żadnych pieniędzy w rodzinie. Zdrowie: Dzięki ruchowi i zdrowej diecie widać, że ten rok będzie dla Ciebie okresem wyrzeczeń ale i ustabilizowanego ciśnienia, które od wielu lat nie daje Ci spokoju. Uważaj na swój żołądek oraz dbaj o dolne partie kręgosłupa. W razie ogólnie złego samopoczucia skontaktuj się z Twoim lekarzem prowadzącym.

BYK

Miłość: Nowo poznany partner będzie dla Ciebie kimś wyjątkowym, jego wsparcie i zaangażowanie w pomoc Tobie doprowadzi do wybuchy płomiennego uczucia. Uważajcie tylko na inne osoby w Waszym otoczeniu, które nie do końca będą życzyły Wam jak najlepiej. Praca: Rok 2013 będzie dla Byków spokojny. Pojawiający się w okresach jesiennych awans doprowadzi do jeszcze większego zaangażowania w pracę i projekty, które wykonujesz. Nie wchodź w bezsensowne rozmowy z przełożonym. On i tak w obecnej sytuacji wie lepiej. Jeśli będzie taka potrzeba postaw się jednak w obronie swojego dobrego imienia. Finanse: Zaległe premie wreszcie zostaną Ci wypłacone. Na szczęście taka poważna sy-

tuacja, jaka miała miejsce w 2012 roku się nie powtórzy. Zwróć uwagę na przemyślane wydatki. Nie kupuj czegoś, czego nie potrzebujesz. Twój poprzedni kredyt także uda się spłacić. Natomiast w sytuacji gdy ktoś by Cię przekonywał do jakiejś inwestycji odmów od razu. Zdrowie: Na szczęście w roku 2013 nie widać żadnych większych problemów zdrowotnych, przynajmniej takich, które mogłyby zagrozić życiu. Pamiętaj o dobrym odżywianiu. Dużo biegaj, szczególnie rano. Pij mniej kawy. Jednym słowem prowadź zdrowy tryb życia.

BLIŹNIĘTA

Miłość: W 2013 roku skup się na więk-

szej otwartości wobec partnera. Nie doprowadzajcie do bierności między Wami. Nie zwracajcie uwagi na najbliższych, którzy będą doradzali Wam w kwestii planowania ślubu. Zróbcie tak, aby wam było dobrze. Cały rok w spędzony na przygotowaniach będzie męczący ale z dzięki temu będziecie mieli co wspominać. Praca: W pracy gwiazdy pokazują zmiany w okresie późnej wiosny 2013. Wszystko wymagać bedzie dyscypliny i niekonwencjonalnego podejścia. Nie rób czegoś, o czym nie masz pojęcia. Zmiany przyczynią się do zwiększenia efektywności firmy i co za tym idzie większej stabilizacji finansowej. Finanse: W tym roku pojawia się przy osobach spod znaku Bliźniąt karta iluzji i oszustwa. Miej oczy dookoła głowy i zwróć uwagę na to, co podpisujesz i z kim rozmawiasz. Karty pokazują także daleki wyjazd w okresie późnych wakacji, który będzie dla Ciebie sporym obciążeniem finansowym Zdrowie: Koniecznie wykonaj badania profilaktyczne, przestań denerwować się sprawami, na które nie masz wpływu. Zainwestuj w karnet na siłownie i lepiej się odżywiaj. Odrzuć wszystkie stereotypy. Pod koniec roku uważaj na dość długo ciągnące się przeziębienie.

RAK

Miłość: Dla Raków rok 2013 karty po-

kazują jako czas rozważnych decyzji partnerskich i emocjonalnych zawirowań. Dobry okres na randki, spotkania i poznawanie nowych osób.

Jeśli długo zastanawialiście się nad powiedzeniem sakramentalnego TAK, ten rok jest do tego idealny. Zwróćcie także uwagę na marzenia i oczekiwania Waszej drugiej połówki. Praca: Nadchodzi czas zmian, przeprowadzenia odpowiednich porządków i zastanowienia się czy aby na pewno obecna praca pozwala Ci w pełni wykorzystać Twój potencjał. Gwiazdy są bardzo powściągliwe w określaniu zasad postępowania, natomiast w tym przypadku wyraźnie radzą Ci poważnie się zastanowić czy aby udało się spełnić zamierzone cele. Finanse: Rok 2013 będzie trudnym czasem na inwestycje i oszczędzanie większych pieniędzy. Wszystko jednak zależy kogo będziesz miał jako doradcę. W drugiej połowie roku zwróć uwagę na podpisywanie umów lub innych dokumentów, ponieważ gwiazdy pokazują spore nieścisłości. Zwróć na to szczególną uwagę. Zdrowie: Kondycja fizyczna to główny temat dla Raków w 2013 roku. Wykorzystaj każdą chwilę na ruch i sport. Górna część kręgosłupa jest zagrożona. Masaże lub inne działania relaksacyjne będą idealne na tego typu przypadłości. W okresie jesiennym wykonaj badania profilaktyczne.

LEW

PANNA

Miłość: Bardzo dobry i zarazem spokoj-

ny okres dla osób spod znaku Panny. Przypływ energii poczujecie już na początku wiosny tego roku. Dla osób samotnych zmiany szykują się na dobre. Nowe znajomości doprowadzą do zupełnej zmiany nastawienia do Waszych planów na przyszłość. Miłość kwitnie i to ona będzie głównym motorem Twoich działań w tym roku. Praca: Czasem by sięgnąć wyżyn trzeba ostro spaść na ziemię. Nauka życiowa pokazana w gwiazdach mówi jasno, że praca która dotychczas była stabilna, w tym roku zmieni się w istny kołowrotek, a osoby które były przyjaciółmi, staną się wrogami. Miej oczy dookoła głowy. Finanse: W finansach spokój, nie widać żadnych ogromnych wydatków, tym bardziej tych niezapowiedzianych. Wszystko jednak zależy od Waszej zaradności życiowej. Jeszcze raz zastanówcie się, czy wzięcie ewentualnej pożyczki na spełnienie kaprysu jest aż tak bardzo konieczne. Pod koniec roku spodziewaj się drobne wygranej. Zdrowie: Gwiazdy ostrzegają, że w okresie całego roku pojawiać się będą bardzo duże wahania ciśnienia, a co za tym idzie, mogą wystąpić problemy z krążeniem. W razie złego samopoczucie koniecznie wykonaj badania profilaktyczne. Nie lekceważ sytuacji pozornie niegroźnych, bo może to spowodować poważne komplikacje.

Miłość: Większość zamierzeń które chcie-

libyście wykonać w tym roku, uda Wam się zrealizować. Tyczy się to tworzenia silnych więzi emocjonalnych i relacji partnerskich. Zwracajcie uwagę na aspiracje waszych drugich połówek. Dużo z nimi rozmawiajcie i wspierajcie się wzajemnie. Praca: Zmiana pracy w połowie roku okaże się być dobrą decyzją. Spokojniejsza atmosfera i wyższe zarobki przyczynią się do polepszenia Waszego samopoczucia i co najważniejsze – skłonią Cię do ciągłego podnoszenia kompetencji. W okresie jesiennym ktoś z bliskich Ci osób wygryzie Cię z ważnego dla Ciebie projektu. Miej oczy dookoła głowy. Finanse: W okresie wiosennym pojawiają się nieoczekiwane wydatki spowodowane awarią samochodu. Zaległe pieniądze, które ktoś z bliskich Ci osób pożyczył od Ciebie, zostaną zwrócone z procentem. Jednak niezbyt długo będziesz się nimi cieszył, ponieważ ktoś znów będzie chciał je pożyczyć. Zdrowie: W roku 2013 zwróć uwagę na tarczycę i hormony. Bóle głowy dadzą Ci się we znaki – zauważ, że bardzo dużo pracujesz i nic nie wskazuje by się to miało zmienić. Zmień tryb odżywiania, daj odpocząć swojemu żołądkowi. W lecie koniecznie zrób sobie badania profilaktyczne.

WAGA

Miłość: Dla Wag rok 2013 będzie bardzo

spokojny, nawet w niektórym okresie czasu wręcz stagnacyjny. Na szczęście miłość kwitnie. Nie dajcie się nudzie i starajcie się wciąż zaskakiwać partnera, a Wasze uczucie wybuchnie z nową siłą. W razie nieporozumień starajcie się na spokojnie wszystko sobie wyjaśnić, zamiast tracić czas na dąsy. Praca: Pracy dużo, bardzo często z polecenia. Jednym słowem na brak zajęć nie będziesz w tym roku narzekać. Pamiętaj byś zawsze był dokładny w tym, co robisz, tylko wtedy osiągniesz pożądany sukces. W wakacje zrób sobie urlop, byś mógł nabrać sił na nowe wyzwania. Dla osób poszukujących pracy dobrym miesiącem będzie kwiecień. Finanse: Na finanse nie będziesz mógł narzekać, choć jak zwykle uznasz, że zawsze może być lepiej. Na szczęście niezapowiedzia-


nowy dziennik

WEEKEND

nych wydatków gwiazdy nie przewidują, przynajmniej takich z którymi mógłbyś sobie nie poradzić. Zwróć uwagę na systematyczność gry w loterie liczbowe – masz w tym roku spore szanse na wygraną. Zdrowie: Rok 2013 może przynieść Wagom drobne problemy z żołądkiem i lekkie, ale uciążliwe bóle głowy. Natomiast sprawy krążeniowe, sercowe okażą się być – wbrew Waszym obawom – jak najlepszym porządku. Jazda na rowerze i spacery także bardzo dobrze wpłyną na Twoją kondycję zarówno fizyczną, jak i psychiczną.

SKORPION

Miłość: Dla Skorpionów rok 2013 to czas

wydobycia własnej ekspresji i udowodnienia, że można robić wszystko co się chce. Wpłynie to na budowanie relacji partnerskich i nowe nieoczekiwane znajomości. W wszystko zupełnie inne niż dotychczas. Zwróć uwagę na to, co lub kogo rzeczywiście kochasz. Bądź sobą! Praca: Dotychczasowa praca nie będzie dawała Ci komfortu finansowego, dlatego w połowie roku nadarzy się okazja na zmianę. Skorzystaj z możliwości. Jeśli musisz, doradź się kogoś zaufanego w podobnej branży. Bądź cierpliwy i nie poddawaj się od razu. Pamiętaj, że na stabilizację trzeba sobie zasłużyć i trzeba ją wypracować. Finanse: Rok przeciętny, bez większych problemów ale i bez większych zysków. Pod koniec roku pojawia się zaległy przypływ gotówki, który pomoże Ci przezwyciężyć chwilowy kryzys. Zwróć uwagę na to, co kupujesz i czy na pewno te rzeczy Ci się przydadzą. Uważaj także na podpisywanie niedoczytanych umów, które przysporzą Ci niepotrzebnych kosztów. Zdrowie: Zbyt długie siedzenie przy komputerze doprowadzi Cię do problemów z plecami. Jeśli masz możliwość pływaj, spędzaj czas wolny aktywnie i nie zwracaj uwagi na to, co powiedzą inni. Ważne jest byś Ty czerpał z tego jak najwięcej przyjemności.

STRZELEC

Miłość: Twój partner kocha Cię do sza-

leństwa i kochać Cię będzie jeszcze długie lata. W roku 2013 wielokrotnie Cię zaskoczy, na szczęście pozytywnie. To, że łączy was praca, nie oznacza, że nie możecie mieć czasu dla siebie. Odpocznijcie od pracy i zajmijcie się sobą. Pamiętaj, że razem tworzycie niespotykany duet, który naprawdę może wiele. Praca: Zmienność i elastyczność Strzelców w 2013 roku to jeden z atutów, który bardzo pozytywnie wpłynie na ich zaangażowanie w wykonywaną pracę. Awans widać w gwiazdach na przełomie wiosny i lata. Zweryfikuj nowe kompetencje i skup się na niespodziankach, które przyniesie Ci los. Nie obawiaj się – uda Ci się! Finanse: Rok dobry pod względem finansowym. Ciągłość otrzymywania wynagrodzenia daje Strzelcom komfort, który będą cenić. Nie pojawiają się niezapowiedziane wydatki lub inne czynniki, które po prostu mogą nadszarpnąć Twój budżet. Pod koniec roku dokładnie zweryfikuj swoje zobowiązania finansowe, które można zredukować. Zdrowie: Dzięki wykonywanym codziennie ćwiczeniom Twój kręgosłup i mięśnie mają się nieźle. Nie zmieniaj nawyków w ciągu roku. Określ sobie cel i do niego dąż. W połowie roku zrób sobie na wszelki wypadek badania profilaktyczne.

KOZIOROŻEC

Miłość: Rok 2013 dla Koziorożców bę-

dzie czasem wielu pozytywnych niespodzianek. Nowe znajomości przyczynią się do nowego spojrzenia na otaczający Was świat i dadzą Wam wiele radości i szczęścia. Dla osób

w stałych związkach także będzie to rok przyjemnych i niesamowitych wrażeń. Praca: Niestety stagnacja będzie się Was trzymać przez przynajmniej osiem miesięcy. Nie spodziewajcie się żadnych wydarzeń, które mogłyby zmienić daną sytuację w Waszej dotychczasowej pracy. Awans przełożony zostanie na drugą połowę roku. Szereg wyjazdów na dłuższą metę może być utrapieniem, ale pamiętajcie, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Finanse: Dobry rok na inwestowanie oszczędności. Pod koniec roku pojawiają się niezapowiedziane wydatki, które doprowadzą do destabilizacji Twojego życia, jednak po około 60 dniach wszystko wróci do normy. Nie przesadzaj z wycieczkami, gwiazdy pokazują, że po prostu przepłacisz. Zdrowie: Zadbaj o poprawną postawę ciała, a dolne partie kręgosłupa znów zaczną normalnie pracować. Obniżaj swój poziom stresu w sytuacjach, na które i tak nie masz wpływu. Dbaj o swoje gardło i struny głosowe. W okresie później wiosny zrób badania profilaktyczne.

WODNIK

Miłość: Dobry rok dla Wodników w sfe-

rze relacji partnerskich. Będzie to czas pozytywnych zaskoczeń, niespodzianek. Początek roku trudniejszy, wymagający większego zaangażowania i skupienia się na partnerze. Natomiast okres wakacyjny bardzo emocjonalny i realizujący wcześniej zamierzone plany. Praca: Rok pod tytułem „zmian” i to od pierwszego miesiąca. Potrzeba podniesienia kompetencji pojawi się wiosną, będzie to związane z prawdopodobnym awansem na początku lata. Czasem przejściowym jest okres jesienny, w którym będziesz podejmował decyzje dotyczące ważnych projektów i trudnych zadań, które zostaną Ci zlecone. Finanse: W roku 2013 czekają Cię niewielkie wygrane losowe, które podreperują rodzinny budżet. Natomiast co do wydatków, wakacje będą wiązać się z wyjazdem zagranicz-

| 5 STYCZNIA 2013

15

nym a na początku jesieni zdecydujecie się na długo odkładany remont. W pracy możliwa premia lub nagroda. Zdrowie: W roku 2013 koniecznie zwróć uwagę na sprawy związane z kolanami, które będą Cię pobolewały od samego początku wiosny. Podwyższone ciśnienie będzie miało wpływ na bóle głowy, które, zamiast udać się do lekarza, będziesz zaleczał dziesiątkami tabletek. Uprawiaj dużo sportu, a jeśli jest taka potrzeba to przekonaj bliską osobę byście razem jeździli na rowerze lub spacerowali.

RYBY

Miłość: Dla osób spod znaku Ryb

rok 2013 będzie bardzo emocjonalny. Poznawanie nowych ludzi a także tworzenie z nimi więzi emocjonalnej bardzo dużo Cię nauczy. Wiedzę tę wykorzystasz w przyszłości do zbudowania silnej relacji z Twoim partnerem. Dla osób w związ kach wy raź na sta gna cja. Na szczęście plany które sobie założycie na początku roku uda się zrealizować. Praca: Na początku roku uważaj na deklaracje, które będziesz składać w firmie, w której pracujesz. Mogą się one później okazać nie do zrealizowania. Ajak dobrze wiesz, prezentowanie niekompetencji nie doda plusów na Twoim koncie. Druga połowa roku spokojna, bez większych problemów i trudnych sytuacji. Finanse: W okresie wiosennym rozpocznij długo odkładany remont. Dopływy finansowe będą teraz nieprzewidywalne. Przelicz, zastanów się i podejmij dobre decyzje dotyczące wydatków. Uważaj na oszustów, którzy będą chcieli Ci sprzedać coś, czego w rzeczywistości nie potrzebujesz. Zdrowie: Lekkie przeziębienie na początku roku, na szczęście nie będzie miało żadnych większych powikłań. Twoja odporność jest dość nadszarpnięta, dlatego koniecznie musisz zacząć uprawiać jakiś sport. Siedzenie przed telewizorem naprawdę nie jest dla Ciebie dobre.

REKLAMA

www.greenpointvein.com

Laserowe Leczenie Żylaków – EVLT

Bezbolesne, nieoperacyjne, pełna aktywność po zabiegu, akceptowane przez większość firm ubezpieczeniowych. Szczegółowe informacje na

www.greenpointvein.com

NOWOCZESNA CHIRURGIA ŻYLAKÓW, NACZYNEK TWARZY I NÓG, BLIZN I ZMARSZCZEK BOTOX RESTYLANE


WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

16

MAFIA ATAKUJE STANISŁAW KOKESZ

Prorok poligamistów Jeffs, który jest w więzieniu, bo wśród jego żon były 13- i 14-letnie dziewczynki, ogłosił, że za pięć dni będzie koniec świata. – I am O. K. – odpowiada typowy AmeJeśli ma rację, to za pięć dni zobaczymy nad naszymi głowami setki pojazdów kosmicznych rykanin, po czym zamknął oczy i wyzionął duz Dalekami, którzy chcą nasz świat zniszczyć. cha. Mój syn mieszka w Kanadzie, ale ogląda Nie załamujmy się, Wezwijmy Doktora Who, gdziekolwiek się teraz znajduje w czasie i w i lubi te same seriale, które oglądam i lubię ja, przestrzeni. Przyleci natychmiast swoją budką a więc „Teorię Big Bang” oraz rysunkowego telefoniczną Tardis, by jeszcze raz stawić czo- „Family Guy”. Niektóre odcinki pamięta dokładło paskudnym Dalekom i końca świata znów niej niż ja, powiedzmy ten, w którym córecznie będzie, a prorok Jeffs, który ma dożywot- ka Meg zakochała się w ładnym chłopaku. Niestety wkrótce rozpaczała, bo okazało się, że ładni wyrok, jeszcze trochę posiedzi. Jeżeli przestaną się ukazywać moje teksty, ny chłopak dziewczętami się nie interesuje, a proszę się o mnie nie martwić, widocznie za- z nią spotykał się dlatego, że zakochał się w jej padłem w zimowy sen jak świstak Phil albo w bracie, który jednak interesował się wyłącznie Bieszczadach niedźwiedź Kuba. Na wiosnę obu- dziewczętami. Sporo lat temu Michael Moore zrobił film dzę się i będę znów pisał. Pierwszy redaktor demaskujący mafię NRA i producentów bro„Przekroju” Marian Eile mawiał, że robi pini. Jest to potężna mafia, chyba najpotężniejsmo dla profesorów uniwersytetu i dla kusza w tym kraju, jednak nie udało im się ucicharek. Tak właśnie trzeba pisać. – Are you O. K.? – pyta typowy Amery- szyć śmiałka. Tyle, że do tej pory mafia utrąca wszelkie projekty ustaw, mających ogranikanin człowieka na łożu śmierci.

CORAZ WIĘCEJ AMERYKANÓW I AMERYKANEK ZACZYNA ROZUMIEĆ, O CO IDZIE MAFII, ŻE SFORA NRA JEST NA ŻOŁDZIE MAFII PRODUCENTÓW BRONI, ŻE CZAS NAJWYŻSZY COŚ Z TYM ZROBIĆ, NIE DAĆ SIĘ PRZEZ NICH TERRORYZOWAĆ.

czyć dostęp do broni, także lokalnie, bo wszędzie mają swoich ludzi. Chyba tylko Nowego Jorku nie kontrolują, więc nienawidzą od dawna Bloomberga. Teraz nienawidzą też Obamę, bo po tragicznej masakrze w szkole w Conecticut prezydent próbuje ruszyć sprawę ograniczenia dostępu do broni. Inni przed nim próbowali i zawsze sfora z National Rifle Association z ujadaniem na nich się rzucała, wycierając swe brudne gęby konstytucją. Pieniędzy na przekupywanie kongresmenów i senatorów mają ile chcą od mafii producentów broni. Nie jest dla nich ważne ludzkie życie, nie mieliby nic przeciw temu, żeby dzieci we wszystkich szkołach w Stanach Zjednoczonych były zabijane, byle oni mogli sprzedawać dużo karabinów i rewolwerów. Coraz więcej Amerykanów i Amerykanek zaczyna rozumieć, o co idzie mafii, że sfora NRA jest na żołdzie mafii producentów broni, że czas najwyższy coś z tym zrobić, nie dać się przez nich terroryzować.

Mafia nie tylko kontroluje USA, ale bezczelnie krytykuje te rządy innych krajów, które wprowadzają jakiekolwiek ograniczenia. Radykalne ustawy ograniczające dostęp do broni, wprowadził przy poparciu parlamentu i królowej rząd brytyjski, a stało się to sporo lat temu po strzelaninie w angielskiej szkole. Sfora NRA nie tylko z przeraźliwym ujadaniem rzuciła się na rząd w Londynie, ale mafia sfinansowała długi film, krytykujący Anglię. Wiem co mówię, bo ten film widziałem. Mafia kupowała w telewizji czas na wyświetlanie swego chamskiego filmu, tak jak McDonalds kupuje czas na reklamę burgerów albo Victoria's Secret na reklamę biustonoszy. Dosyć na ten temat.

– Podpierasz mur? – spytał policjant. Niemowa Harpo Marx kiwnął głową, że tak. – Zjeżdżaj stąd. Harpo niechętnie odszedł, mur natychmiast się zawalił. Pamiętam sporo scen z bardzo dawnych filmów, a z nowego „Rock of Ages” pamiętam niewiele, trochę tylko jak młoda Julianne rozbiera pośpiesznie starszawego Toma, a on ją, i mówią, że to nie miłość, lecz sex roll and rock. Może to dlatego, że długi, a nie wciągnął mnie. Dużo muzyki, ale nie jest ona porywająca. Julianne Hough sympatyczna, jako piosenkarka średnia. To chyba pierwszy film, w jakim ją widziałem. Natomiast Toma Cruise widziałem już w stu filmach. Czasem był sympatyczny, w tym nie jest. Jego popisowa długa scena to uwodzenie blondynki dziennikarki, piękna i bestia. Mruczy nie wiem co, a potem udaje, że śpiewa. Rusza ustami, ale głos nie jest jego. Nic nowego, zdarzało się tak nieraz. Johnny Depp też kiedyś grał piosenkarza, udawał, że śpiewa, a głos nie był jego. W polskich filmach także się tak zdarzało, choć rzadziej. Grażyna Szapołowska jako „Piękna nieznajoma” grała rosyjską piosenkarkę i udawała, że śpiewa po rosyjsku, ruszała ustami, a głos był Rosjanki. Przed wojną wszystkie polskie aktorki filmowe śpiewały, aktorzy też. Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal, Gdy szumi, szumi woda, i płynie sobie w dal... (Helena Grossówna przed wojną)

Już kąpiesz się nie dla mnie w pieszczocie pian, Nie dla mnie już przy wannie odkręcasz kran... (Wiesław Michnikowski)

Ratunku! Ratunku! Na pomoc ginącej miłości! S.O.S.! S.O.S.! (Kalina Jędrusik) &


nowy dziennik

WEEKEND

| 5 STYCZNIA 2013

17

ROMAN DWORECKI, M.D.P.C. 4G 25% OFF 718.383.7778 NAJSZYBSZY

NETWORK w AMERYCE

akcesoria

832 MANHATTAN AVE., BROOKLYN, NY 11222 SPECJALISTA CHORÓB PRZYZĘBIA I IMPLANTÓW ZĘBOWYCH

PARADONTOLOG URSZULA KOROL, D.D.S. BOARD CERTIFIED, (DIPLOMATE OF AMERICAN BOARD OF PERIODONTOLOGY)

• ZAPOBIEGANIE I LECZENIE PARADONTOZY

(KIESZONKI DZIĄSŁOWE, KRWAWIENIE DZIĄSŁOWE, RUCHOMOŚĆ ZĘBÓW)

• IMPLANTY ZĘBOWE • REGENERACJA - ODBUDOWA KOŚCI WOKÓŁ ZĘBÓW • WSZCZEPY KOSTNE - ODBUDOWA WYROSTKA ZĘBODOŁOWEGO

• CHIRURGIA PLASTYCZNA DZIĄSEŁ

- PRZESZCZEPY DZIĄSEŁ WOKÓŁ OBNAŻONYCH SZYJEK ZĘBOWYCH - KOREKTA PRZEROSTU DZIĄSEŁ • STABILIZACJA RUCHOMYCH ZĘBÓW • SZCZEGÓŁOWE BADANIE GŁOWY I SZYI W CELU WYKRYCIA RAKA JAMY USTNEJ I PATOLOGII STAWU SKRONIOWO-ŻUCHWOWEGO

OKULISTA

DIPLOMATE OF THE AMERICAN ACADEMY OF OPHTHALMOLOGY

- kompletne badanie oczu - operacje katarakty - operacje jaskry - operacje laserowe w gabinecie - operacje oczu przy cukrzycy - badanie pola widzenia

r nte zi

t ne

m .co MD c z Do cki wi c w ó o m .Z wore Za w ww an D m Ro e prz ytę

Doktor współpracuje z New York Eye and Ear Hospital i Beth Israel Hospital na Manhattanie. Pacjenci z całego świata przyjeżdzają do dr. Dworeckiego na operacje. Większość ubezpieczeń honorowana, lekarz należy do unii 32B-J

Manhattan 409 East 14 Street (róg 1 Ave.)

NYC, NY 10009 212.677.3200

DR. KOROL JEST JEDYNĄ POLSKĄ SPECJALISTĄ-PARADONTOLOGIEM, ABSOLWENTKA NEW YORK UNIVERSITY, DEPARTAMENT PARADONTOLOGII I IMPLANT DENTISTRY W CELU UMÓWIENIA SIĘ NA WIZYTĘ PROSZĘ DZWONIĆ POD NR:

212.888.2008

57 W. 57 Street, SUITE 805, NYC, NY 10019 (Między 5 i 6 Ave.)

OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU metro L do 1 Ave.

LEKARZ ALERGOLOG Dr. MONIKA I. WORONIECKA, M.D. Specjalista ALERGOLOG dla doros∏ych i dzieci (z wieloletnim doÊwiadczeniem)

• Specjalistyczne skórne testy na alergie • Szczepienia odczulajàce, alergie Êrodowiskowe • Katar sienny, przewlek∏y kaszel i astma, alergiczne choroby zatok, uszu, oczu i skóry • Uczulenia na pokarmy, ostre reakcje uczuleniowe, uczulenia na ukàszenia przez owady • Zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • Testy wydolnoÊci p∏uc Ubezpieczenia honorowane

Brooklyn:

115 Nassau Avenue (Greenpoint)

718.389.6950

Nassau:

125 Plandome Road (Manhasset), Long Island

516.570.0528

DR INESSA BOROCHOV D.P.M.

Prenumeruj

nowy dziennik Kontaktuj si´ z nami elektronicznie

prenumerata@dziennik.com REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE Dział Reklamy i Marketingu, Dyr. Delfina Kozimor: Tel: 212-594-2266 wew. 304 e-mail: displays@dziennik.com.

LEKARZ PODIATRA, CHIRURG STÓP w North Shore University Hospital

CHIRURGIA

Wrastające paznokcie, rekonstrukcja stopy, “Halluksy”, narośla, odciski, kurzajki, „ostrogi”.

ORTOPEDIA:

Złamania, urazy stóp/stawów skokowych, zapalenia mięśni, zwyrodnienia stawów, lecznicze wkładki ortopedyczne po pełnym badaniu biomechanicznym, wady wrodzone noworodków, szpotawe nóżki, płaskostopie.

• DOROŚLI • DZIECI • NOWORODKI DERMATOLOGIA

Grzybice skóry oraz paznokci, uczulenia, zmiany nowotworopodobne skóry, zapalenia.

LECZENIE I PIELĘGNACJA STÓP PACJENTÓW CHORYCH NA CUKRZYCĘ

63-61 99th St., Suite G1 • Rego Park, NY 11374 • TEL. (718) 896-5953 (Wejście od 63 Drive)


18

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

c ROZMOWA NA WEEKEND d MICHAŁ PIELA:

NIGDY NIE CHCIAŁEM BYĆ MUNDUROWYM

Rolę policjanta Mieczysława Nocula w serialu "Ojciec Mateusz" przyniosła aktorowi Michałowi Pieli dużą popularność. "Cieszę się, gdy ludzie na ulicy znają mnie z mojego prawdziwego imienia i nazwiska" – powiedział nam Michał Piela.

c MAŁY ATLAS PSÓW d

WYŻEŁ NIEMIECKI

ZDJĘCIE: PAP/MICHAŁ WALCZAK

Wyżły niemieckie to duże psy myśliwskie, ale często trzymane są jako zwierzęta domowe, gdyż są łagodne i towarzyskie z natury.

Nigdy, nie myślałem zresztą o żadnej pracy mundurowej. Jako dziecko, nie chciałem być ani strażakiem, ani policjantem, ani nikim, kto nosi mundur (śmiech). A tak a propos naszego serialu i prawdziwego życia, właśnie rozmawiałem z prawdziwym policjantem sandomierskim, ostatnio mieli tutaj głośne zabójstwo. Po dwóch dniach znaleziono sprawcę, ale komentarze w internecie były typu "zaproście Ojca Mateusza, niech wam pomoże". Trochę mi żal tych prawdziwych policjantów, zwłaszcza tu w Sandomierzu. Traktuje się ich tu z przymrużeniem oka i trochę szyderczo, że oni tutaj mają tego Ojca Mateusza. No cóż, współczuje, ale życzę im wszystkiego najlepszego. Widzę tu przed serialową komendą dużo policji. Prawdziwi policjanci zabezpieczający plan mieszają się z aktorami w mundurach. Pomagają czasem w scenach, służą fachową radą?

Mamy swoich techników policyjnych i konsultantów, ale z rad prawdziwych policjantów też korzystamy. Czasem pytamy, jeśli nie jesteśmy pewni, jak zapiąć kajdanki, czy z prawej, czy z przodu, czy z tyłu. Oni nam wtedy pomagają. Pytamy, jak postąpić w danej sytuacji, kiedy można coś zrobić, a kiedy nie. Ale umówmy się, my trochę naginamy prawdę policyjną do potrzeb filmu, do naszej estetyki filmowej, więc nie zawsze udaje się utrzymać taka typową pracę w policji.

JAKO DZIECKO, NIE CHCIAŁEM BYĆ ANI STRAŻAKIEM, ANI POLICJANTEM, ANI NIKIM, KTO NOSI MUNDUR.

Jesteśmy teraz po scenie, w której zatrzymano podejrzanych.

Dwóch złych przestępców przyprowadziliśmy tu na komendę i będziemy ich przesłuchiwać, no a jaki będzie efekt tego przesłuchania i czy oni są winni, to już widz się dowie, kiedy indziej. Podobno przywieźliście ich aż z warszawskiego Wilanowa.

(śmiech) No tak to czasem jest. Samo wejście do komendy jest w Sandomierzu, wnętrze jest w Warszawie, a na przykład wyjście od tyłu jest... w Kielcach. Różnie bywa – takie prawo filmu. Nie da się wszystkiego kręcić w Sandomierzu, choć byśmy bardzo chcieli.

WADY

- jest nieodporny na wiele chorób - kręgosłupy bardzo szybko im siadają,używajcie szelek! - niekonsekwentnie wychowywany próbuje dominować - niektóre nie chcą się wytresować

ZALETY

+ najmądrzejsze psy na świecie

+ uczuciowy, kiedy ja płacze on przychodzi do mnie i liże mnie + są bardzo inteligentne i wierne swojemu panu + jest posłuszny i grzeczny, szybko się uczy i chętnie się bawi + zawsze skory do zabaw + cierpliwy, łagodny, także wobec "zadających" pieszczoty dzieci + ma duże zasoby energii + świetny pies na polowania, to jego żywioł + ostatni pies który by mógł ugryźć człowieka + mało linieją + bardzo lubią jeździć autem (opr. JL)

PIÓRKIEM W SEDNO

Będzie szansa na awans dla granego przez pana bohatera w najbliższym czasie?

Już jeden awans dostałem, więc trudno powiedzieć, za ile odcinków dostanę następny. Na razie jestem starszym aspirantem. Serial przyniósł panu ogromną popularność, pewnie wiele osób widzi w panu... Mietka?

Cieszę się, kiedy ludzie na ulicy znają mnie z mojego prawdziwego imienia i nazwiska. Jestem z tego dumny i bardzo się cieszę. Są też widzowie, którzy widzą we mnie Mietka Nocula – nie przeszkadza mi to. Obie formy akceptuję. Zżył się pan z bohaterem granym w serialu?

ILUSTRACJA: WOJCIECH KOZAK

Myślał pan kiedykolwiek o pracy w policji?

Wyżły mogę występować w odmianie długowłosej, krótkowłosej i szorstkowłosej. Dziś prezentujemy najpopularniejszego, wyżła krótkowłosego.

Zżyłem się. Lubię Mieczysława Nocula, no ale jak przestaniemy kiedyś ten serial robić i przyjdzie mi być kimś innym, to pewnie się z tym kimś innym zżyje, a o Mietku zostanie tylko taka mała nostalgia i wspomnienie... Myślę, że dobre wspomnienie.

Bardzo dobre. Cieszę się, że to mnie przyszło grać tę postać i oby jak najdłużej. Rozmawiał: Marek Klapa

HANDCUFFS


nowy dziennik

WEEKEND

Serdecznie zapraszamy do GABINETU OKULISTYCZNEGO

Dr. Violetta Zaleska, M. D. Diplomate of the American Board of Allergy, Asthma & Immunology.

NOWOCZESNE METODY LECZENIE WAD I CHORÓB OCZU (jaskra, kontrola chorych na cukrzyce, badanie dna oka, pomiar

SPECJALISTYCZNE LECZENIE DOROS¸YCH I DZIECI

ciśnienia sródgałkowego oraz komputerowe badanie pola widzenia).

Konsultacja i kwalifikacja do zabiegu laserowej korekty wad wzroku oraz usuwania zaćmy.

PEŁNY ZAKRES OPIEKI OKULISTYCZNEJ DOROSŁYCH I DZIECI

NAJNOWSZA DIAGNOSTYKA CHORÓB UK¸ADU ODDECHOWEGO

• dobór soczewek kontaktowych • wysoka jakość szkieł korekcyjnych • duży wybór oprawek: PRADA, DIOR, RAY BAN, TOM FORD, OLIVER PEOPLES • okulary przeciwsłoneczne; akcesoria optyczne oraz okulistyczne badania dla kierowców (DMV)

• kontrola kataru siennego • choroby uk∏adu oddechowego: astma, chroniczny kaszel, katar, zapalenia ucha i zatok • szczegó∏owe testy alergiczne • choroby skóry • alergie pokarmowe, uczulenia na leki • badania wydolnoÊci p∏uc • zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • skuteczne odczulanie alergii na py∏ki roÊlin, kurz i zwierz´ta

909 Manhattan Ave. Brooklyn NY 11222

tel.718.389.0333

pon. – pt.: 10 rano – 7 wieczorem sobota: 9 rano – 5 ppoł.

Doktor mówi po polsku.

GREG KOZIKOWSKI, M.D. Assistant Professor of Anesthesiology Diplomate of American Board of Anesthesiology Board Certified in Pain Management

Tel.: 718.349.6160 Tel.: 973.474.2505

Profesor - Specjalista

Wyk∏adowca w Katedrze Uniwersyteckiej New York University School of Medicine • Bóle kr´gos∏upa, szyi, nóg i ràk • Bóle korzonkowe • Bóle reumatyczne, artretyzm, rwa kulszowa • Wypadanie dysku, bóle pleców i l´dêwiowe • Bóle stawów, naciàgni´cia

Leczenie farmakologiczne, inwazyjne i akupunktura Przyjmuje w gabinetach: W PONIEDZIA∏KI I SOBOTY W ŚRODY

Charles J. Ptak, D.D.S.

SPECJALISTA-CHIRURG SZCZ¢KOWY BEZBOLESNE ZABIEGI IMPLANTY POD NARKOZÑ DENTYSTYCZNE • BEZBOLESNE USUWANIE Z¢BÓW • IMPLANTY - NADBUDOWA KOÂCI SZCZ¢KOWEJ • LECZENIE KANA¸OWE RESEKCJE • INFEKCJE JAMY USTNEJ I PROFILAKTYKA RAKA • T.M.J. CHRONICZNY BÓL SZCZ¢KI • ZABIEGI PO USZKODZENIACH I ZRANIENIACH TWARZY ORAZ BIOPSJA TKANKOWA

COMPREHENSIVE PAIN MEDICINE PC

tel: 718 349 1221

60-51 69 AVENUE RIDGEWOOD, N.Y. 11385

tel: 718 381 3456

wi´kszoÊç ubezpieczeƒ akceptowana www.painpanacea.com

BORO PARK GABINET CZYNN Y: poniedzia∏ek od 2:00-7:00 wiecz. Êroda od 2:00-7:00 wiecz. piàtek od 2:00-7:00 wiecz. sobota od 10:00-3:00 ppo∏.

POLSKI GABINET LEKARSKI

Jerzy Wawerski, MD Specjalista chorób wewn´trznych

57-02 11th Ave., BROOKLYN, NY 11219

Tel: 718.435.5830

RIDGEWOOD GABINET CZYNN Y: wtorek od 5:00-8:00 wiecz. czwartek od 5:00-8:00 wiecz. piàtek od 9:00 rano-12:00 sobota od 5:00-8:00 wiecz.

66-57 Forest Ave. RIDGEWOOD, NY 11385

Tel: 718.381.3766

Wi´kszoÊç ubezpieczeƒ honorowana (n.p. Aetna, Medicare, 1199)

KOMENTARZ? POMYSŁ? OPINIA? NAPISZ DO NAS: listy@dziennik.com

134 Greenpoint Ave., Brooklyn, NY

1136 Clifton Ave., Clifton, NJ ubezpieczenia honorowane

Leczenia Bólu

GREENPOINT DOCTORS, MGT. INC. 146 NORMAN AVE BROOKLYN, NY 11222

19

LEKARZ ALERGOLOG

dr Michał Kiselow OD

Większość ubezpieczeń medycznych, optycznych i unijnych honorowana

| 5 STYCZNIA 2013

TEL:

718.383.5551

www.drptak.com VISA • MASTER CARD • AMERICAN EXPRESS

92 Norman Avenue

Greenpoint, NY 11222


20

WEEKEND

nowy dziennik

| 5 STYCZNIA 2013

c DZIAŁ ODZIEŻOWY d

WSZECHSTRONNIE WYKSZTAŁCENI PROJEKTANCI BOŻENA CHLABICZ

Z rankingu opiniotwórczego magazynu wynika więc, że w aktualnym sezonie najlepiej ubiorą nas historyk sztuki, magister zarządzania oraz lekarz. Do tej listy należałoby jeszcze dopisać niedoszłego architekta, inżyniera bez dyplomu, absolwenta business school, ekonomistkę oraz… mistrzynię w jeździe figurowej na lodzie. Wtym właśnie kierunku rozwijała się – w pierwszym, przedmodowym życiu – kariera najsłynniejszej amerykańskiej projektantki sukien ślubnych (i nie tylko), Very Wang. W dziedzinie mody i tak odnotowaliśmy w minionych dekadach ogromny postęp edukacyjny, bo w poprzednim pokoleniu wśród znanych projektantów najwięcej było samorodnych talentów, które za jedyne szkoły miały doświadczenie w branży, już to terminując, jak Christian Dior, u znanego krawca, już – jak Gianni Versace, pomagając w pracowni matki, już wreszcie, jak Ralph Lauren, sprzedając krawaty w domu mody Brook Brothers. Teraz termin u krawca poprzedzają zwykle jakieś studia, choć przeważnie zupełnie niekierunkowe. Tom Ford, na przykład, dla mody zdradził zawód architekta, Tommy Hillfiger porzucił dla niej studia politechniczne, Ralph Lauren fakultet biznesowy na Baruch College, a Diane von Fuerstenberg – nauki ekonomiczne na uniwersytecie w Genewie. Dzisiaj wszyscy stanowią czołówkę światowego designu modowego i mają swoje, warte osobnych stron w przewodnikach po Nowym Jorku, salony firmowe na Manhattanie. Wracając zaś do wyróżnionych kolekcji i wiodących trendów sezonu, to baskinki zawdzięczamy Miucci Pradzie, wzorowej absolwentce szkoły biznesu, natomiast androgynicz-

FOTO: ARCHIWUM

Wśród autorów najlepszych kolekcji na tegoroczną zimę brytyjske wydanie „Vogue’a” wymienia domy mody Armani i Prada oraz projekty sygnowane przez Jeana-Paula Gaultiera.

ne, tweedowe garnitury (Bugsy style) – niedoszłemu interniście, bo pierwszym akademickim wyborem Giorgia Armaniego była medycyna.

Niespecjalistyczne i w wielu przypadkach niestandardowe wykształcenie wybitnych projektantów, a czasami ich niezobowiązujący stosunek do formalnej edukacji w ogóle, to jeden z istotniejszych dowodów

na to, że moda jest sztuką. A więc dyscypliną, w której liczy się nie tyle liczba lat spędzonych na wykładach, co talent i – oczywiście – podstawy warsztatowe. Te jednak,

i to znacznie bardziej skutecznie niż na wyższej uczelni, można opanować w praktyce. I właśnie taką drogę do zawodu ma za sobą spora gromadka dzisiejszych książąt wybiegów. Prawidłowej obsługi igły, nożyczek i ma-

TERMIN U KRAWCA POPRZEDZAJĄ ZWYKLE STUDIA, PRZEWAŻNIE NIEKIERUNKOWE. TOM FORD DLA MODY ZDRADZIŁ ZAWÓD ARCHITEKTA, TOMMY HILLFIGER PORZUCIŁ STUDIA POLITECHNICZNE, RALPH LAUREN FAKULTET BIZNESOWY NA BARUCH COLLEGE, A DIANE VON FUERSTENBERG – NAUKI EKONOMICZNE NA UNIWERSYTECIE W GENEWIE.

szyny do szycia można się bowiem nauczyć w kilka, góra kilkanaście tygodni. Natomiast sensowne wykorzystanie tych umiejętności to już inna kwestia, ale tego z kolei nie sposób nauczyć się w najlepszej nawet szkole wyższej, jeśli kandydatowi na projektanta brakuje talentu. Choć, szczerze mówiąc, czasami i sam talent też nie wystarcza żeby zrobić karierę w biznesie artystycznym. Do tego potrzeba też trochę szczęścia, które przez znawców tematu definiowane jest jako umiejętność znalezienia się w odpowiednim czasie we właściwym miejscu. Gdyby na przykład nieżyjąca już dziś, wielce wpływowa w brytyjskim świecie mody dziennikarka i krytyk Isabella Blow nie znalazła się przypadkiem na pokazie dyplomowym Alexandra McQueena, to pewnie niedawno zmarły projektant do dzisiaj dzieliłby los dziesiątków niedoecnionych, bezrobotnych ekscentryków z dyplomami St. Martins School. Ale tam była, wykupiła na pniu caąa kolekcję i przekonała fashion world o wielkim talencie Alexandra. W podobny sposób wypromowała liczne, liczące się dziś w branży nazwiska naczelna amerykańskiej edycji „Vogue’a”, AnnaWintour. Kto jednak nie znalazł w jej oczach uznania, ten raczej nie może liczyć na swój autorski salon przy Madison Avenue, przynajmniej w perspektywie następnej dekady. Bo moda to… moda i bardzo trudno tu o obiektywne kryteria i merytoryczne oceny. Najważniejsze jest, czy efekt pracy projektanta utrafi w aktualne zainteresowania i potrzeby klientów, czy kolekcja się spodoba. O to, żeby się spodobała (lub przeciwnie), dbają zaś tak zwani trendsetterzy, krytycy mody, redaktorzy pism branżowych oraz celebryci i towarzystwo z kręgów ludzi znanych i bogatych. Tak więc się, zrządzeniem losu, poskładało, że o tym, co wisi w tym sezonie w naszych szafach decydują niedoszli inżynierowie, lekarze i ekonomiści. Z drugiej jednak strony nic w tym szczególnego, bo przecież najsłynniejsze obrazy epoki renesansu namalował medyk i inżynier Leonardo, a przekonanie że to Ziemia krąży wokół Słońca, nie zaś odwrotnie, udowodnił teolog i ekonomista Mikołaj Kopernik. Cóż więc dziwnego w tym, że suknie ślubne szyje nam mistrzyni jazdy figurowej na lodzie. &


Nowy Dziennik 2013/01/05 Weekend