Page 1

WEEKEND

nowy dziennik

NUMER 693

| 29 GRUDNIA 2012

STRONA 10

KAROLINA LESZCZEWICZ

PSO. TO IDZIE (NIE TYLKO) MŁODOŚĆ STRONA 3-7

STRONA 8

STRONA 16

STRONA 20

TEMAT TYGODNIA:

MAKIJAŻ NA SYLWESTRA

SENNE MARY KOKESZA

KREACJE NA KARNAWAŁ

PRZEŻYLIŚMY ROK 2012!


2

WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

c

FELIETON JANKA

d

NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA W ROKU Jak zwykle, ostatni w roku felieton jest wyliczanką najważniejszych, zdaniem niżej podpisanego, wydarzeń i zjawisk wśród Polonii, w Polsce, Ameryce i świecie. „Nowy Dziennik”, kiedyś mała, archaiczna gazetka polonijna, przekształca się w nowoczesny koncern multimedialny. Ma już codzienny program telewizyjny, szaleje w internecie. W planach jest rozszerzenie telewizji do całodobowej oraz wysyłanie programów na cały świat. Satelita nadawczy będzie umieszczony nad miastem Garfield, NJ. Wszystkie programy będzie przygotowywać i prowadzić red. Tomasz Deptuła. n Nowy „Nowy Dziennik” powstał na gruzach starego. Dosłownie – trwa wyburzanie poprzedniej jego siedziby, przy 333 West 38 Street na Manhattanie. Inwestorzy planują postawić tu wysoki (choć wąski) hotel. Przyszli goście jeszcze nie wiedzą, że będą ich straszyć duchy Polonii. n pamiętacie czasy, kiedy prawie każdy Polak w Nowym Jorku był artystą lub pisarzem, a przynajmniej chciał za takiego uchodzić? Czasy magazynów literackich, galerii, księgarń, kabaretów? Dziś prawie każdy Polak w Nowym Jorku jest bokserem, a przynajmniej chciałbym nim być. Ci za starzy na to przynajmniej kibicują bokserom. Na ring przeniosły się też z kawiarni literackich efektowne polskie dziewczyny, o ile jeszcze takie tu zostały. Bokserzy to bynajmniej nie maszyny do bicia. Są dziś uważani za wzorce do naśladowania dla polonijnej młodzieży, udzielają mądrych wywiadów, uczą nas patriotyzmu i wartości chrześcijańskich. n właśnie – patriotyzmu. Najbardziej patriotyczną częścią Polonii jest dziś męska młodzież. Ich patriotyzm objawia się jazdą na głośnych motocyklach (poświęconych przez polskiego księdza), goleniu głów, noszeniu ręcznie robionych noży i manifestowaniu pod konsulatem. Inni zaś pokazują światu, co dziś Polska znaczy, jadąc na Paradę Pułaskiego, w towarzystwie swoich efektownych Polish girlfriends, drogimi samochodami sportowymi udekorowanymi sztandarami Jagiellonii Białystok. Jest to więc, jak ktoś trafnie powiedział, patriotyzm nowoczesny. n innym ulubionym zajęciem Polaków wAmeryce jest wybieranie między sobą wybitnego Polaka w Ameryce. Procedura wymaga wielokrotnych spotkań w konsulatach w wielu miastach oraz służbowych przelotów ministrów z Polski do USA i działaczy polonijnych z USA do Polski. Amerykanie nic o tym ważnym przedsięwzięciu nie wiedzą – trudno, obejdziemy się znowu bez nich.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

n

Polonia nie ma się gdzie spotykać! Ciągle, po półtora roku od wyprowadzki „Nowego Dziennika” z Manhattanu ktoś mówi z pretensją, że jednak powinniśmy byli budynek i galerię utrzymać po to, żeby ludzie mogli sobie tam przyjść. Trudno też, żeby nie mieli żalu do Konsulatu Generalnego, że już nie robi co tydzień darmowych imprez, koncertów i wystaw połączonych z poczęstunkiem. n nadal nas tu podobno ubywa. Bolesnym tego znakiem jest zamykanie się sklepów spożywczych, jak Beata Deli czy Staropolski na Greenpoincie. Zmniejszenie się popytu n

na kiełbasę jest doskonałym wskaźnikiem zmian demograficznych. A może są to zmiany tylko dietetyczne? n a może nas nie ubywa? Może Polacy pochowali się w swoich domach w New Jersey, na Long Island, w Connecticut i już im się nie chce czytać po polsku, jeść po polsku, spotykać polskich znajomych, jechać na Manhattan na polski koncert lub teatr? Jakikolwiek koncert lub teatr? Może się, po prostu, grupowo zestarzeliśmy? n trwa walka o zniesienie wiz dla Polaków. Wysłaliśmy w tej sprawie list do Kongresu, ale

PAMIĘTACIE CZASY, KIEDY PRAWIE KAŻDY POLAK W NOWYM JORKU BYŁ ARTYSTĄ LUB PISARZEM, A PRZYNAJMNIEJ CHCIAŁ ZA TAKIEGO UCHODZIĆ? DZIŚ PRAWIE KAŻDY POLAK W NOWYM JORKU JEST BOKSEREM, A PRZYNAJMNIEJ CHCIAŁBY NIM BYĆ. Redaguje Jan Latus (212) 594-2266 w. 115. Stali współpracownicy: Bożena Chlabicz, Marian Chlabicz, Stanisław Kokesz, Monika Śliż, Piotr Milewski, Piotr Powietrzyński, Magdalena Wypych, Zuzanna Ducka-Lubas. Piszą z Polski: Łukasz Dziatkiewicz, Przemek Gulda, Katarzyna Krawczyńska, Ewa Śródka, Daniel Wyszogrodzki.

WEEKEND

REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE. Dział Reklamy i Marketingu,Tel: 212-594-2266 wew. 303; Fax: 212-594-5538; e-mail: displays@dziennik.com. (Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych ogłoszeń). The Publisher disclaims any liability for the content of any advertisement appearing in this magazine. Piszcie listy do: jl@dziennik.com

jeszcze nie dostaliśmy odpowiedzi. Może zaginął na poczcie? n zastrzyk świeżej krwi jest konieczny nie tylko po to, by ożywić polonijne biznesy. Świeża krew bardzo się przyda do przelania w walce, którą toczą tu, na amerykańskiej ziemi, zwolennicy PiS ze stronnikami PO. Zwaśnione strony okopały się mocno i ani zamierzają ustąpić. Nie są też w stanie przystąpić do ofensywy, bo wystrzelały już całą amunicję obelg. n Polonia jest załamana utrzymaniem prezydentury przez czarnego komunistę Obamę, w dodatku podobno nie mającego papierów. Jest to agent, którego prawdziwym celem jest zniszczenie Ameryki. n Ameryka zresztą kończy się – Polacy tu mieszkający wiedzą to i mówią od dawna. Teraz tylko czekają, aż pojawią się kolejki, kartki na mięso i przydziały na chevrolety. n poza tym w minionym roku na pewno wydarzyło się dużo ważnych i pięknych rzeczy w Polsce, Ameryce i świecie, ale kto by takie rzeczy śledził. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! JAN LATUS

NA OKŁADCE:

MARIUSZ KNAP, KAROLINA LESZCZEWICZ, ANIA WITKOWSKA

ZDJĘCIE: ARCHIWUM PSO


nowy dziennik

WINO NA WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

3

c POLSKA NA GORĄCO d

ZABAWA NA WŁASNYM PARKIECIE PRZEMEK GULDA Ciężkie czasy przynoszą czasem bardzo korzystne efekty uboczne. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy uwielbiają „domówki”.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

MIASTO WERMUTÓW

WEEKEND

Turyn, duże miasto przemysłowe (zakłady FIAT) w północno-zachodnich Włoszech, jest stolicą prowincji Piemont i ośrodkiem produkcji znakomitych włoskich win ziołowych wermutów. Nazwa Vermouth di Torino, która jest symbolem najlepszego na świecie wermutu, jest zastrzeżona wyłącznie dla win ziołowych, pochodzących z okręgów winiarskich Torino, Asti, Allessandria i Cuneo (wszystkie w Piemoncie), gdzie znajdują się też najbardziej znane firmy produkujące wermuty, jak Francesco Cinzano, Martini e Rossi, Gancia czy Riccadonna. W Polsce szczególną popularnością, już od kilkudziesięciu lat, cieszą się marki Cinzano i Martini e Rossi. (opr. JL)

Ostatnie lata w Polsce to prawdziwy renesans imprez, które urządza się w domu. Jak za dawnych lat, coraz więcej osób woli bawić się we własnych czterech ścianach, niż wychodzić gdzieś na zewnątrz: do klubu czy innych miejsc. Widać to zwłaszcza teraz, kiedy nadchodzi jeden z najważniejszych pod względem imprezowym dni w roku – sylwester i czas, który następuje zaraz po nim – karnawał. Kiedyś sprawa była prosta i bezwarunkowo zrozumiała: nie było za bardzo dokąd wychodzić. Klubów było mało, a wiele z tych, które istniały, było raczej niechętnych zwykłym gościom preferując a to obcokrajowców, a to przedstawicieli raczkującej wówczas jeszcze polskiej przestępczości zorganizowanej. Na dodatek mało kogo było stać na zabawy poza domem. Alkohol – i obowiązkowa przy jego zamawianiu zakąska – kosztował nieporównywalnie drożej, niż kiedy kupowało się go od znajomej sąsiadki, która prowadziła pokątną sprzedaż. Dziś sytuacja pod względem wyboru różnych opcji wygląda diametralnie inaczej. Klu-

bów we wszystkich większych miastach istnieje mnóstwo i każdy z nich na różne sposoby zachęca do odwiedzenia swych progów. Dziś jednak, po kilku latach niezmąconej niczym prosperity, powraca wątek

oszczędzania i finansowej bariery uniemożliwiającej wielu osobom zabawę w klubie.

– Nie stać mnie, po prostu nie stać mnie – opowiada Marek, trzydziestolatek wykonujący wolny zawód, pozostający od kilku lat bez stałego zatrudnienia. – Czasem mogę sobie pozwolić na wyjście do klubu, ale kiedy porównam, ile wydałem, a ile mógłbym wydać zapraszając kilku znajomych do domu, na drugi raz nie waham się ani chwili i wybieram to drugie rozwiązanie. Kupienie alkoholu w sklepie, a w przypadku większych imprez – w hurtowni, wychodzi o wiele taniej niż picie w klubie. Przy moim skromnym budżecie nie mogę o tym nie myśleć. Oczywiście, impreza w klubie to nie to samo, co impreza w domu i wiele z lokali prześciga się w dostarczaniu swym potencjalnym klientom różnych atrakcji, ale większość z nich okazuje się albo za małym magnesem, albo czymś, co można z powodzeniem zorganizować też we własnych progach. – Muzyka? Sam potrafię przygotować taneczną playlistę i puścić ją z komputera – wylicza Marek. – Wizualizacje? Albo się tańczy albo je ogląda, bez żadnego problemu mogę się bawić bez nich. Nowi ludzie? Znakomicie się czuję w gronie moich znajomych, nie mam

„SYLWESTER? TYLKO W DOMU. IMPREZY KLUBOWE SĄ O WIELE ZA DROGIE, NIE STAĆ MNIE NA NIE ZUPEŁNIE. MOICH ZNAJOMYCH TEŻ NIE.”

potrzeby obracania się wśród obcych. Tak rozumuje wielu młodych ludzi w Polsce, borykających się z brakiem stałej pracy, a co za tym idzie – stałego źródła utrzymania. Oprócz ekonomicznego dochodzi jeszcze jeden drobiazg, który dla wielu osób okazuje się nader istotny: możliwość swobodnego palenia papierosów podczas imprezy. Po wprowadzeniu dość radykalnych przepisów, dotyczących zakazu palenia w miejscach publicznych, które zmuszają palaczy do oddawania się swemu nałogowi na zewnątrz, przed klubem, prywatne mieszkania i urządzane w nich domówki są ostatnią enklawą palenia papierosów podczas zabawy. – Sylwester? Tylko w domu – opowiada Magda, 24-letnia studentka, pisząca właśnie pracę magisterską. – Imprezy klubowe są o wiele za drogie, nie stać mnie na nie zupełnie. Moich znajomych zresztą też, więc nie ma obawy, że zostanę sama. Od kilku lat spędzamy ostatni wieczór roku w podobnym gronie, umawiając się w mieszkaniach, wspólnie przygotowując jedzenie i składając się na alkohol. To jest najlepsze rozwiązanie. I w tym roku bynajmniej nie mamy zamiaru wymyślać niczego innego. Naprawdę nie wiem, kogo dziś stać, żeby bawić się na wielkich balach albo na imprezach klubowych. Mnie na pewno nie. Tak jak Magda myśli coraz więcej Polaków. A może raczej – coraz więcej Polaków zmuszonych jest tak myśleć przez warunki ekonomiczne. Nic więc dziwnego, że podczas tegorocznego sylwestra wielu z nich wybierze oficjalne plenerowe imprezy, organizowane przez lokalne władze na najważniejszych placach czy ulicach miast. A jeszcze więcej – wybierze domówki. I wcale nie będzie miała poczucia, że bawi się gorzej niż ci, których stać na bale i imprezy w klubach. &


4

WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

c WEEKEND NIE POLECA d

To, że odnaleziona jeszcze w 19. wieku kamienna płyta wyznacza koniec trwającego 5126 lat cyklu historycznego i zapowiada powrót boga rewolucji (bo chyba tak należy rozumieć zakres jego obowiązków, obejmujących zarówno wojnę jak i kreację) – Bolona Yokte, w indiańskich wierzeniach ponoć nie oznacza bowiem żadnego końca świata, a tylko kres pewnej, jakbyśmy to dziś określili, epoki. Czy może – zważywszy na zdecydowany charakter zmian związanych z końcem pewnej cywilizacyjnej formacji – ery. O tym, że Majowie rzeczywiście są niewinni przekonują zresztą także naukowcy amerykańscy i europejscy. Na niedawno zakoń-

MAJOWIE ATAKUJĄ ALFA OMEGA

Kto to wymyślił? Podobno Majowie, ale współcześni potomkowie autorów wykutego w kamieniu kalendarza, który dał początek spekulacjom na temat Apokalipsy 2012 twierdzą, że to wcale nie oni. I wskazują w stronę Zachodu.

nych nie 13, ale 17 baktunów, czyli liczących sobie ponad pięć tysięcy lat cykli historycznych. Nawet jeśli komunikat z kamiennej płyty był prawdziwy i został odczytany prawidłowo, to musi on oznaczać coś zdecydowanie innego niż kres naszego świata w ogóle. Może – jak zapowiadana przez wyznawców filozofii New Age Era Wodnika – miałaby to być jakaś wyraźna zmiana jakościowa czy cywilizacyjna, nadająca nowy kierunek dziejom ludzkości? Poza tym – zwracają uwagę fachowcy od kultury prekolumbijskiej – kalendarz kończący się na roku 2012 to znalezisko niekompletne. Nie zachował się w całości. A jeszcze, na domiar złego, i tak udało się rozszyfrować nie więcej niż 80 procent tego, co z niego zostało. Wcale też nie mamy pewności, czy odczytaliśmy spisany na nim przekaz dokładnie. Tak więc, to chyba rzeczywiście nie jest wina Majów. Kto w takim razie ponosi odpowiedzialność za zbiorowe szaleństwo pod tytułem Apokalipsa 2012? Wiadomo. I wcale nie jest to Erich von Daeniken. Owszem, on też nie wyklucza, że grudniowa data może się okazać przełomowa dla dziejów ludzkości, ale nie byłby sobą, czyli twórcą teorii paleoastronautycznej, gdyby owego przełomu nie upatrywał w ingerencji kosmitów. Jego zdaniem dwudziestego pierwszego dojdzie po prostu do pierwszej oficjalnej wizyty naszych prawdziwych „stwórców”, tak naprawdę mieszkających nie w niebie, tylko na jakiejś odległej galaktyce.

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

czonej w Meksyku konferencji poświęconej „końcu świata 2012” wiele mówiło się o tegorocznym znalezisku w ruinach prekolumbijskiego miasta Xultun, gdzie wykopano właśnie… całkiem inny kalendarz Majów, który, w przeciwieństwie do osławionej płyty, ma swój ciąg dalszy. Jest w nim uwzględnio-

Kalendarz Majów na rok 2012

Najbardziej żarliwym prorokiem Apokalipsy 2012 okazał się więc nie Daeniken, ale belgijski badacz zagadek z przeszłości Patryk Geryl. To właśnie on, składając w ca-

łość kalendarz Majów, teorię konwergencji, kon-

cepcję cyklicznego wzrostu aktywności słonecznej i mit o Atlantydzie, w książce „Proroctwo Oriona” sformułował teorię „przebiegunowienia Ziemi”, skutkującą zagładą wszystkiego, co na niej istnieje.

KALENDARZ KOŃCZĄCY SIĘ NA ROKU 2012 TO ZNALEZISKO NIEKOMPLETNE. NIE ZACHOWAŁ SIĘ W CAŁOŚCI. NA DOMIAR ZŁEGO, UDAŁO SIĘ ROZSZYFROWAĆ NIE WIĘCEJ NIŻ 80 PROCENT TEGO, CO Z NIEGO ZOSTAŁO.

Według Geryla raptowna zmiana biegunów naszej planety wiązać się będzie trzęsieniami ziemi oraz gigantyczną falsą tsunami, która – w nowym potopie – błyskawicznie zmiecie naszą cywilizację, kładąc kres dziejom ludzkości. Już kiedyś mieliśmy zresztą – jego zdaniem – do czynienia z podobnym kataklizmem. To o nim opowiadają liczne i charakterystyczne dla większości kultur antycznych mity o potopie. W takiej właśnie katastrofie miała zniknąć opisywana przez Platona Atlantyda, a niedobitki Atlantów miały dać początek dwóm centrom kultury starożytnej – w Ameryce Południowej (Majowie) oraz w Egipcie. O wspólnym pochodzeniu obu cywilizacji miałyby zaś świadczyć piramidy, choć w sumie trudno dopatrzyć się podobieństwa między Pierzastym Wężem i Sfinksem. Tak więc, Apokalipsę 2012 wymyślił właściwie jeden zapaleniec. Ale nie od dziś wiadomo o zdecydowanym wpływie zdeterminowanych jednostek na losy ludzkości. Jak już była o tym mowa wyżej, potomkowie Majów odwołali koniec świata. Jeden z nich, w prekolumbijskim pióropuszu, wystylizowany na praprawuka Montezumy, wystąpił nawet z tym radosnym przesłaniem w polskiej reklamie Toyoty z hasłem:”Nie będzie koniec świata, kup samochód na lata!”. Jeśli już, to potomkowie autorów kamiennego kalendarza sugerują, by przełomową datę traktować jako koniec pewnej epoki. Skądinąd trudnej, więc ich zdaniem powinniśmy radośnie witać Nowy Rok 2013, pierwszy w lepszych czasach. Końca świata nie boją się także Rosjanie ale z innych powodów niż Indianie. Oficjalne władze – o czym świadczyły niedawne konferencje prasowe prezydenta Miedwiediewa i premiera Putina – mają Apokalipsę pod kontrolą. Na Kremlu wierzą, jak się zdaje, w wersję daenikenowską, więc pod koniec grudnia spodziewają się na placu Czerwonym lądowania Małych Zielonych Ludzików. Jak zgodnie zapewnili przywódcy narodu, odpowiednie służby już od dawna mają przygotowany sprzęt nagłaśniający i pełną fonotekę Franka Sinatry. Wkażdym razie, kiedy prezydent Miedwiediew opowiadał na konferencji prasowej o spodziewanej wizycie Marsjan, nawet nie drgnęła mu powieka. &

REKLAMA

AIR TOUCH DENTAL BROTHERS, PC Gwarantujemy wysokà jakoÊç us∏ug dla ca∏ej Rodziny • Leczenie kana∏owe • Koronki i mostki • Implanty • Bia∏e plomby • Wyjmowane ca∏kowicie albo cz´Êciowe protezy • Usuwanie z´bów • Leczenie paradontozy

100 % STERYLIZACJA

1 godzina w gabinecie wybielania z´bów

ORTODONTA

Prostowanie z´bów przez wyjmowany aparat

Pi´kny uÊmiech po 2 wizytach • Bez borowania • Bez zastrzyków • Bez bólu Najskuteczniejsza metoda leczenia na: krzywe, ukruszone, zabarwione i odbarwione z´by oraz odst´p mi´dzy z´bami

OTWARTE W NIEDZIEL¢

203 Nassau Ave., Greenpoint B’klyn NY 11222 (pom. Humbold St. & Russel St.) (718) 383-1270


nowy dziennik

WEEKEND

c

WEEKEND POLECA

la skłonność do melancholii, a chłód obniża odporność. Na ogół tuż po Gwiazdce okazuje się jeszcze, że poziom zadłużenia na kartach kredytowych znów jest wyższy od planowanego, co potęguje i tak skomplikowaną kryzysem sytuację finansową zarówno Amerykanów, jak i Polaków. W tych warunkach ostatnie, na co większość z nas ma ochotę tuż po Nowym Roku, to bieganie po ciemku po parku w zimnie i deszczu. Albo rezygnacja z czekolady (poprawia nastrój) w imię paru marnych centymetrów w obwodach. Lub regularne wyprawy na basen, kiedy zimno, ciemno i do domu daleko. W tych okolicznościach większość choćby najbardziej szczytnych noworocznych zobowiązań przegrywa z mało zachęcającą do mobilizacji codziennością. Wten sposób najdalej w trzy tygodnie po Nowym Roku odechciewa się nam wszystkiego, o rezolucjach już nie wspominając. Zdaniem naukowców, nie w samych postanowieniach leży problem. W tym momencie roku nie da się ich po prostu dotrzymać, bo nie sprzyja temu ani natura, ani okoliczności. Ot i cała tajemnica niespełnionych zobowiązań noworocznych. Podejmowanie ich zaś, na przekór zdrowemu rozsądkowi, jeszcze pogłębia styczniową frustrację, bo poddając się szybko i bez walki ponosimy porażkę wizerunkową i to na całej linii. Nie dość bowiem, że nowy rok nad-

MARIAN POLAK

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

To już swoista świecka tradycja, by w najdalej w sylwestra obiecywać sobie i innym, że od Nowego Roku na pewno rzucimy palenie, zrzucimy zbędne kilogramy i zapiszemy się na jogę albo aerobik.

Tymczasem naukowcy ostrzegają: pod żadnym, ale to żadnym pozorem nie należy czynić jakichkolwiek noworocznych postanowień! Ich składanie może bowiem REKLAMA

5

d

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

Nie tylko my. Razem z nami identyczne new year resolutions podejmuje 80 procent Amerykanów, którzy robiąc świąteczny rachunek sumienia od kilku już dekad największe deficyty nakładów i starań dostrzegają w pozycjach „zdrowie” i „uroda”. Na kolejnych pozycja listy noworocznych postanowień jest jeszcze nadrabianie braków w edukacji i poznawaniu świata, rozwijanie zainteresowań oraz poświęcanie większej ilości czasu przyjaciołom i rodzinie. Treści tych postanowień dziwić się trudno. Większość z nas (może z wyjątkiem tych paru osób, które od urodzenia do naturalnej śmierci są, przynajmniej w swoim własnym przekonaniu, ładne, zgrabne, wiotkie, słodkie i powabne) chciałaby być młodsza, zdrowsza, bogatsza, bardziej urodziwa, mądrzejsza, lepiej wykształcona i otoczona wianuszkiem kochających bliskich i życzliwych znajomych. I mało, że by chciała. Zamierzamy zabrać się za to wszystko aktywnie, tyle że potrzebujemy jakiejś magicznej daty, od której wszystko już będzie inaczej i lepiej. Nowy Rok nadaje się zaś do tego niemal idealnie.

| 29 GRUDNIA 2012

być – jak dowiodły stosowne badania – niebezpieczne dla zdrowia, a bywa, że nawet dla życia. A już na pewno fatalnie odbija się na naszej ponoworocznej samoocenie i samopoczuciu.

Tyle złego przez szczery rachunek sumienia imocne postanowienie poprawy? Jak to możliwe? A jednak. Według coraz szerszego grona psychologów, w tej liczbie także Paula Framera, szefa Mental Health Alliance w Wielkiej Brytanii, problem stanowią nie tyle same noworoczne postanowienia co moment, wktórym je składamy. Ten jest bowiem co najmniej niefortunny w całym roku, a to ze względu na niekorzystne warunki zewnętrzne. Jak dowodzą statystyki, mocne postanowienia składane wokolicach Gwiazdki to zobowiązania o poziomie realizacji wynoszącym nie więcej niż osiem do dziesięciu procent. Najniższym w kategorii wszelkich oso-

bistych zobowiązań. Co ciekawe, także i czas upływający od podjęcia tych postanowień do ich całkowitego zarzucenia też jest krótszy, niż w przypadku innych obietnic. Większość z nas

trwa w nich niewiele więcej ponad dwa tygodnie, a najdalej do trzeciej niedzieli po świę-

tach. Tę umowną datę, wypadającą w okolicach 23 stycznia, już od jakiegoś czasu naukow-

cy nazywają Blue Monday. Owo określenie w 2004 roku wprowadził do podręczników psychologii Amerykanin Cliff Arnal, który – opierając się na danych statystycznych – wyprowadził wzór na Najsmutniejszy (i najbardziej przygnębiający) Dzień Roku. Z równania, w którym zmiennymi okazała się być pogoda, wysokość zobowiązań finansowych, dochody miesięczne, czas, jaki upłynął od Bożego Narodzenia, poziom motywacji, poczucie konieczności działania oraz… moment odstąpienia od realizacji postanowień noworocznych wyszło mu, że ów feralny moment zawsze wypada właśnie w ostatnim tygodniu stycznia. A że najbardziej przygnębiający jest dla większości Amerykanów (i Polaków zresztą też) poniedziałek, toteż za Najgorszy Dzień Roku Arnal uznał poniedziałek właśnie, trzeci wypadający w styczniu, który nazwał Blue Monday. Że Monday, to wiadomo, natomiast „blue” to od zwyczajowego określenia marnego nastroju na pograniczu depresji. Czemu padło na styczeń? Po pierwsze dlatego, że ciągle jest wtedy zimno, szaro i ponuro, tymczasem prozy życia pod ołowianym niebem i z pośniegowym błotem pod stopami nie łagodzi już perspektywa świąt, które dopiero co minęły. Niedobór światła dodatkowo nasi-

chodzi, a my ciągle jesteśmy korpulentni, ociężali i palący, jak dotąd byliśmy, to jeszcze wychodzi wtedy na to, że jesteśmy niekonsekwentni, nie potrafimy się zmobilizować i nie dotrzymujemy honorowych zobowiązań. Które to poczucie dodatkowo dołuje nas do tego stopnie, że niektórzy popadają od tego w klasyczną depresję.

Postanowień noworocznych podejmować więc po prostu nie warto. Co nie znaczy, że nie należy zabrać się ostro za odchudzanie, malowanie obrazów czy studiowanie dwumianu Newtona. Tyle tylko, że najlepszym momentem na czynienie takich zobowiązań jest nie przełom grudnia i stycznia, ale wiosna, kiedy wszystko na świecie motywuje do działania. Wtedy dopiero mamy szansę, by dotrzymać słowa. Tak więc – aby do wiosny! &

NAUKOWCY OSTRZEGAJĄ: POD ŻADNYM, ALE TO ŻADNYM POZOREM NIE NALEŻY CZYNIĆ JAKICHKOLWIEK NOWOROCZNYCH POSTANOWIEŃ!


6

WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

SZAMPAN PRAWDZIWY I PODRABIANY WIESŁAW PIECHOCKI

Wino jest bardzo stare (Stary Testament o nim wspomina ciągle), piwo jest strasznie stare u Słowian. Skąd to wiem? Bo „piwo” to jest „coś, co się pije; napitek”, czyli wywar z chmielu jest najstarszym alkoholem wśród (podchmielonych) Słowian! Ale wróćmy do szampana. Wymyślił go Dom Pérignon, mnich z okolic leżących na wschód od Paryża, blisko Reims. Stoi tam katedra, gdzie koronowano królów francuskich. Ważne jest, iż Reims to historyczna stolica Szampanii. Wokół tego pięknego (polecam!) miasta leży historyczny region – Szampania. Dom Pérignon mieszał różne alkohole, aby „eksplodowały” po otwarciu butelki. Popełnił przestępstwo: zmieszał różne lokalne wina, dodał gazu i tak powstał szampan. Najpierw nazywał się ten nowy alkohol „le vin de Champagne”, czyli „wino z Szampanii”, skąd prosta droga do „szampana”. Terytorium, gdzie się produkuje szampana, jest dokładnie i precyzyjnie określone – co do hektara. Każdy inny alkohol, udający szampana, ale pochodzący nie z tych wiosek wokół winnic Reims, jest tylko podróbką, udawanym oryginalnym szampanem, falsyfikatem. Najgorsze jest to, iż ten falsyfikat czasem lepiej smakuje niż oryginał – ale tego nie wolno nigdy głośno powiedzieć, jeśli się jest na wysokich obcasach w eleganckich salonach! Gdzie są te szampany-nieszampany? Mają dawną, chronioną historycznie tradycję. Zwłaszcza językowo. Po włosku prawdziwy nazywa się „lo champagne” a ten udawany „lo spumante”. Po niemiecku prawdziwy nazywa się „der Champagner”, a ten podrobiony „der Sekt”. Ostatnie słowo nie ma nic wspólnego z jakąś sektą, pijącą inny alkohol, naprzykład „Czar Okęcia” lub „wino z jabłek”. No i po francusku jest albo wspomniany „le champagne” albo alkohol reprezentujący inne tereny, wytwarzające podobny w smaku, miły napój wyskokowy, mianowicie „le vin mousseux”, czyli „wino musujące”. Świetny jest też szwajcarski „vin mousseux”. Na te niby drobne niuanse językowe nacięli się Rosjanie z byłego ZSRR. Zaczęli produkować „Szampanskoje” zresztą z doskonałych winorośli uprawianych na ukraińskim Krymie. Francuzi zaciągnęli Rosjan przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości do holenderskiej Hagi. Proces Rosjanie przegrali. Zaczęli sprzedawać ten sam alkohol pod inną etykietą: „Igristoje”! Mieli wtedy komunistyczny monopol „na Sylwestra”. Każdy chciał się wtedy

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

Wiem, wszyscy piją szampana, nie wiedząc: prawdziwy czy nie? Nieważne. Ważne, żeby smakował. A on smakuje dopiero od kilkuset lat, jako że jest oseskiem wśród alkoholi świata.

napić trochę szampana i sięgał po ciężką butelkę „Igristogo”. Wokół szampana powstała cała legenda. Francuzi dbają o reklamę swego rodzimego produktu. Jest wiele starych firm z i spod Reims, dbających o dobre imię swego szampana. Jego produkcja to katorżnicza praca w piwnicach. Robotnicy muszą chodzić w podziemiach (dnie całe pracy bez słońca i świeżego powietrza!) i obracać umiejętnie butelki na stelażach. Cho-

dzi o to, aby osad powoli zsuwał się w butelce ku szyjce. Kiedy już jest cały w szyjce, zamraża się prędko butelkę, otwiera i „korek brudu” wylatuje, zostawiając w butelce czysty szampan! Skomplikowana i przemyślna procedura. Konkurencją dla francuskiego szampana od lat na europejskich rynkach jest bardzo dobry udawany analogiczny produkt z Hiszpanii – mam na myśli oczywiście „Freixenet”. Obserwuję od dawna tę prężną firmę. Wydaje

SZAMPANA WYMYŚLIŁ DOM PÉRIGNON, MNICH Z OKOLIC LEŻĄCYCH NA WSCHÓD OD PARYŻA, BLISKO MIASTA REIMS. REKLAMA

krocie na reklamę. Produkuje różne typy czegoś, co po angielsku nazywa się „Number One Sparkling Wine in the World”. Musi się unikać wyrazu „Champagne”! Te warianty nazywają się: Carta Negra, Carta Blanca, Cordon, Elyssia i Reserva. Respektując regionalizmy w Hiszpanii, należy powiedzieć, iż wieś, gdzie się produkuje „Freixenet” leży w Katalonii, trochę na południe od Barcelony. I jeszcze jedno: po francusku słowo „pić” to „boire”. Stosuje się do wszystkich napojów, czyli można „boire” herbatę, mleko i wódkę. Natomiast do szampana stosuje się inny czasownik – „sabler”, czyli „wlewać do gardła jak piasek”. Bo „sable” to „piasek”, ten sam, jaki znajduje się w klepsydrze, czyli „zegarze piaskowym”. Tak, tak. Czas ucieka... nie tylko w Sylwestrową noc. &


nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

7 ZDJĘCIA: ARCHIWUM

WEEKEND

c

TECHNOLOGIA ŻYWIENIA

d

SYLWESTER OD KUCHNI EWA ŚRÓDKA

Ponad połowa Polaków spędzi sylwestra w domu lub u znajomych. Gospodarzy czeka więc sporo pracy, aby przygotować odpowiednią ilość jedzenia dla gości. Pewnie wiele osób zrobi bigos. I słusznie, bo to nie tylko dobra, rozgrzewająca potrawa na zimną noc, ale też podobno szczęśliwa; a dokładnie chodzi o kapustę kiszoną, która ma ponoć dobrze wpływać na finanse. Dlatego nie tylko w Polsce na sylwestra i w Nowy Rok podaje się dania z kapustą – w Holandii jest zwyczaj jedzenia kapusty kiszonej z wieprzowiną. To danie trochę podobne do bigosu, ale jednak staropolskiemu bigosowi mało co jest w stanie dorównać. Najważniejsze, aby gotować go trzy dni, bo wtedy jest najlepszy. Niektórzy są za przemrażaniem go na balkonie (podobno podkręca to smak potrawy) w ciągu tych trzech dni, a inni wręcz przeciwnie. Zgodnie z zasadą, że jedzenia nie powinno się wielokrotnie zamrażać i odmrażać, proponuję przemrozić go ewentualnie raz – przed ostatecznym podaniem, a potem zjeść w ciągu maksymalnie dwóch dni. Każdy ma własny przepis na bigos i dorzuca do niego dodatki wedle uznania (boczek, koncentrat pomidorowy, suszone owoce, kiełbasę itp.).

BIGOS NIE JEST DANIEM TRUDNYM CZY BARDZO CZASOCHŁONNYM, DLATEGO TO IDEALNE ROZWIĄZANIE JEŚLI TRZEBA NAKARMIĆ SPORO OSÓB.

Wszystkie pomysły są dozwolone, no, może oprócz mięsa drobiowego, bo po prostu ono nie pasuje. To danie albo powinno być mięsne albo zupełnie jarskie. Poniżej jest przepis na bigos tradycyjny – jest jeszcze czas, żeby zdążyć na sylwestra! Bigos nie jest daniem trudnym czy bardzo czasochłonnym, dlatego to idealne rozwiązanie jeśli trzeba nakarmić sporo osób. W takim przypadku nie ma co bawić się w robienie zbyt wielu przystawek typu „one bite”. Przygotowanie tartinek, szaszłyków czy porcjowanych deserów dla więcej niż pięciu gości, może wykończyć nerwowo – to zadanie raczej dla profesjonalnego szefa kuchni! Doskonałym i eleganckim pomysłem jest więc wystawienie deski serów i owoców – w zasadzie trzeba tylko pokroić sery (koniecznie niech to będą różne rodzaje) i dobrać owoce; dobrze sprawdzą się winogrona, melon, gruszki i truskawki. Warto też zrobić parę sałatek i podać do samodzielnego nakładania w dużych misach. Jeśli sałatki mają być jakby głównym daniem (przed bigosem, który serwuje się po północy), to warto zrobić takie bardziej treściwe, np. z zieloną soczewicą, która jest sycąca i smaczna, lub cieciorką. Cieciorkę wystarczy zmieszać z „prawdziwymi” pomidorami (chodzi mi o te smaczne i niezmutowane, czyli tzw. heirloom tomatoes), czerwoną cebulą i czosnkiem i polać oliwą; wyjdzie z tego tzw. sałatka egipska, która mimo swojej prostoty jest przepyszna. Można też upiec buraki (piecze się je w całości, w 392 F przez około 2h, doprawione solą, pieprzem, suszonym majerankiem i tymiankiem), a potem obrać, pokroić, posolić, polać balsamico i podać jako odrębny dodatek lub dorzucić fetę i rukolę, aby zrobić sałatkę. Pieczone buraki z balsamico mają fenomenalny smak i sprawdzają się nie tylko na ciepło. Tego typu sałatki to też okazji do „odklejenia się” od już na-

prawdę niemodnych i ciężkawych polskich sałatek z drobno siekanych, bezkształtnych warzyw pływających w litrach majonezu. Jeśli chcemy podać na sylwestra też coś na ciepło przed północą, to doskonałym rozwiązaniem jest zrobienie jednej lub dwóch tart wytrawnych. Tartę robi się dość szybko, a nakład pracy przy dwóch jest niewiele większy niż przy jednej. Robimy to samo ciasto z różnymi wypełnieniami (np. jedno mięsne czy rybne, a drugie jarskie) i pieczemy w piekarniku

w tym samym czasie. Z jednej tarty powinno wyjść około 10-12 porcji. Jeśli dysponujemy frytownicą, szybko można też przyrządzić krążki cebulowe w cieście piwnym albo kalmary po rzymsku. Kalmary można kupić mrożone i pokrojone w krążki – po usmażeniu podaje się je z cytryną i majonezem lub dipem czosnkowym. Ważne, aby przekąski smażone przygotowywać tuż przed podaniem, bo jak poleżą, to staną się niesmaczne. &

BIGOS STAROPOLSKI (ZA: KOTLET.TV):

kroić mięso i dorzucić do kapusty. Dodać jabłka, śliwki i grzyby oraz zachowaną wodę z obu składników. Pokrojoną cebulę poddusić na maśle, a potem dodać do głównego dania. Dorzucić także wszystkie przyprawy. Doprawić solą, pieprzem i cukrem wg uznania. Dolać wino i dusić około godziny. Przez kolejne dwa dni, zamieszać i dusić kolejną godzinę. Wychodzi około 10 porcji.

2 funty kapusty kiszonej 1 funt białej kapusty 4 rodzaje mięs, każdego po ok 7 oz: pieczenie, wędliny itp. 3 jabłka 1,75 oz suszonych grzybów 2 cebule 1 łyżka masła 7 oz suszonych śliwek 2/3 szklanki czerwonego wina sól, pieprz i cukier 1 łyżeczka majeranku 1 łyżeczka rozmarynu kilka nasion jałowca 3-4 listki laurowe kilka ziarenek pieprzu 1/2 łyżeczki ziela angielskiego Śliwki i grzyby zalać wodą (oddzielnie) na kilka godzin. Później grzyby podgotować w wodzie, a śliwki odcedzić, pokroić (wodę zachować). Pokroić drobno oba rodzaje kapusty. Kapustę surową przelać wrzątkiem i odcedzić. Następnie dusić kapusty razem, ze szklanką wody, na małym ogniu. Jabłka obrać i zetrzeć. Ugotowane grzyby pokroić (wywar zachować). Po-

KRĄŻKI CEBULOWE: 3 szklanki mąki 2 jajka 1 szklanka piwa 4 łyżki masła sól 3 duże cebule olej Żółtka lekko ubić. Dolać piwo, roztopione masło i doprawić solą. Do drugiej miski wsypać 2 szklanki mąki. Do mąki powoli przelać płynną masę i dokładnie wymieszać. Olej we frytownicy rozgrzać do 375 F. Białka jajek ubić i połączyć z ciastem. Cebulę pokroić w krążki i partiami zanurzać je w cieście, a potem obtaczać w pozostałej mące i smażyć.


8

WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

c POLSKA NA ZIMNO d

BĄDŹ PIĘKNA W SYLWESTROWĄ NOC MONIKA ŚLIŻ Mimo zamieszania jakie panuje 31 grudnia w salonie, Ela lubi ten dzień. – To szczególny dzień, bo wtedy każda kobieta chce wyglądać najpiękniej mimo nutki rywalizacji, klientki nawzajem wymieniają się opiniami, opowiadają o kreacjach, o planach na wieczór, o pierwszym balu z mężem. Do sylwestra jeszcze tydzień, ale drzwi salonu są otwarte cały czas a telefon dzwoni bez przerwy. W tle świąteczna muzyka z bezkonkurencyjnym ‘Last Christmas”. Ela trzyma w jednej ręce paletę do makijażu a w drugiej pędzelek. Kiedy słyszy telefon, zwinnie odkłada pędzelek i bierze do ręki notatnik. – Ana kiedy by pani pasowało? – pyta i otwiera notatnik, przesuwając palcem w dół. – Przykro mi, ale nie ma szans. Wszystko zajęte. Co najwyżej 7 rano. Dobrze, jakie nazwisko? Do zobaczenia.– odkłada słuchawkę i zapisuje jakieś uwagi obok nazwiska. Ela Obara-Szuberla od 2 lat jest kosmetyczką w swoim salonie Sheolka w Sokołowie Małopolskim na Podkarpaciu. Makijaż i kosmetyka fascynują ją od zawsze. ZDJĘCIE: ARCHIWUM AUTORKI

KTO PIERWSZY, TEN LEPSZY

Świąteczny okres to czas żniw dla fryzjerów, kosmetyczek i wizażystek. Na wizyty trzeba się umawiać się co najmniej dwa miesiące wcześniej. Jest też spore grono klientek, które o sylwestrowym balu myślą już na wakacjach. Mają wtedy do wyboru dni i godziny bez ograniczeń. W tym sezonie króluje złoto; od jasnego po antyczne z domieszką czerwieni, które nosimy wszędzie – na powiekach, ustach czy paznokciach. Ela radzi postawić tylko na jeden akcent w tym kolorze. Z jakim kolorem połączyć złoto żeby olśnić wszystkich na noworocznym balu? Z czarnym, czerwonym i butelkową zielenią. Efektownie będzie wyglądał jasnozłoty cień na powiekach i zielona lub czarna kreska zrobiona eyelinerem. Do salonu wchodzi blondynka i prosi o pomoc w wyborze makijażu. Ela nic nie mówi.

Wizażystka Ela Obara-Szuberla w akcji

Patrzy na klientkę i maluje ją w myślach. Wizażystki wolą odważne klientki, bo mogą wtedy poeksperymentować, a makijaż sylwestrowy ma być przecież mocniejszy od codziennego i wystrzałowy. Niestety, większość klientek życzy sobie klasyczne fryzury i naturalne makijaże. Jakie są trendy na tegorocznych balach? Przede wszystkim stylizacje hollywoodzkiego piękna. Eleganckie i zmysłowe fale uwydatnią piękne, długie włosy. Jeśli mamy krót-

kie włosy to łączymy eleganckie, błyszczące i gładko zaczesane boki z bujnymi. Ma być spokojnie i uwodzicielsko. Od kilku sezonów na pokazach spotykamy warkocze; te klasyczne i te dobierane. Plecionki to prosty sposób na wyszukaną fryzurę, a w zależności od sposobu splotu można stworzyć wieczorowy czy romantyczny look. Poza tym nadają sukienkom charakteru i odmładzają.

WIZAŻYSTKI WOLĄ ODWAŻNE KLIENTKI, BO MOGĄ WTEDY POEKSPERYMENTOWAĆ, A MAKIJAŻ SYLWESTROWY MA BYĆ PRZECIEŻ MOCNIEJSZY OD CODZIENNEGO I WYSTRZAŁOWY. NIESTETY, WIĘKSZOŚĆ KLIENTEK ŻYCZY SOBIE KLASYCZNE FRYZURY I NATURALNE MAKIJAŻE.

Mimo zamieszania, jakie panuje 31 grudnia w salonie, Ela lubi ten dzień. – To szczególny dzień, bo wtedy każda kobieta chce wyglądać najpiękniej i, mimo nutki rywalizacji, klientki nawzajem wymieniają się opiniami, opowiadają o kreacjach, o planach na wieczór, o pierwszym noworocznym balu z mężem. Kobiety nie są zestresowane, wręcz odwrotnie: zadowolone i uśmiechnięte. Z reguły przychodzą na cały pakiet usług i w salonie robią makijaż, fryzurę, a wcześniej tipsy czy przedłużają rzęsy. Zdarza

ZDARZA SIĘ, ŻE PANIE PRZYCHODZĄ W WIECZOROWYCH KREACJACH

się, że panie przychodzą już w wieczorowych kreacjach. Ela mówi, że to fajna sprawa, bo może wtedy doradzić idobrać fryzurę imakijaż dosukienki. Wsylwestra telefony wydają się nie mieć końca. I te do Eli, i te do jej klientek. Najczęściej dzwonią (a jakżeby inaczej!) zniecierpliwieni mężczyźni. – No już kończę, dwie minutki – uspokajają słodkimi głosami. Potem poganiają Elę, ale ona mówi, że pośpiech jest tu złym doradcą. – Jak długo pracujesz w sylwestra? – ‘Do ostatniego klienta”, ale staram się żeby to nie było później niż 7 wieczorem. – Co zrobić, żeby makijaż był super trwały? Przed zastosowaniem cieni należy przypudrować powieki. Zmatowiona powieka dłużej zachowa nienaganny wygląd, a osadzone na rzęsach cząsteczki pudru sprawią, że maskara będzie miała lepszą przyczepność. Cienie nie powinny być zbyt twarde, bo te często osypują się i trudno równomiernie je rozprowadzić. Dobrej jakości cień powinien być gładki, aksamitny w dotyku, a gdy przeciągniemy po nim opuszkiem palca, powinien zostawiać na nim wyraźny ślad koloru. Klientki Eli często wracają i mówią, że na drugi dzień wystarczy poprawka, bo makijaż jest trwały. Jaki jest sekret trwałości? Ela uśmiecha się. – To moja słodka tajemnica. Wszystkim naszym Czytelniczkom życzymy wystrzałowych makijaży! &

CO ZROBIĆ, ŻEBY DOBRZE WYGLĄDAĆ PRZED SYLWESTREM? 1. Pij dużo wody i czarnej herbaty. 2.Wyśpij się. Daj skórze i ciału odpocząć, bo “wyspana skóra” lepiej korzysta z kremów i mniej się przetłuszcza. 3.Zafunduj skórze ciała maseczki i peelingi. Nie tylko twarz ich potrzebuje. Maseczki, które stosujesz na twarz możesz również położyć na dekolt i plecy. 4.Użyj samoopalacza. Przez tydzień smaruj się niewielką ilością samoopalacza i używaj balsamu do ciała. 5.Zrób manicure i pedicure. 6.Unikaj nowości. Nie próbuj kosmetyków, których wcześniej nie używałaś, bo nie wiesz, jak zareaguje twoja skóra.

REKLAMA

www.greenpointvein.com

Laserowe Leczenie Żylaków – EVLT

Bezbolesne, nieoperacyjne, pełna aktywność po zabiegu, akceptowane przez większość firm ubezpieczeniowych. Szczegółowe informacje na

www.greenpointvein.com

NOWOCZESNA CHIRURGIA ŻYLAKÓW, NACZYNEK TWARZY I NÓG, BLIZN I ZMARSZCZEK BOTOX RESTYLANE


nowy dziennik

WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

9

c ROZMOWA NA WEEKEND d ANIA WYSZKONI:

ANIOŁ PROWADZI MNIE PRZEZ ŻYCIE Życie nie składa się tylko z beztroskich chwil, ale też nie jest ciągle złe – mówi wokalistka Ania Wyszkoni, która wydała właśnie swoją drugą solową płytę. Opowiedziała też o wierze w anioły i muzycznych talentach swoich dzieci. ZDJĘCIE: PAP/STACH LESZCZYŃSKI

Niedawno ukazała się twoja płyta „Życie jest w porządku”. To prawda, że w czasie premiery byłaś za oceanem?

Prawda, byłam w Stanach Zjednoczonych w ramach trasy „Wspomnienie” polskich artystów, którzy wykonywali piosenki Czesława Niemena. Wyjazd miał swoje dobre i złe strony. Minusem był na pewno fakt, że nie mogłam na bieżąco obserwować tego, co się dzieje tuż po ukazaniu się płyty – a to ważne, by widzieć pierwsze reakcje po premierze. Z drugiej strony byłam daleko od całego zamieszania, co mi pomogło opanować tremę. A była duża

Mama zwyczajnie się martwiła. Nie była zadowolona głównie z tego powodu, że wszystkie swoje siły skoncentrowałam właśnie na muzyce. Że nie miałam planu B, nie poszłam na studia. Ja z kolei wychodziłam z założenia, że trzeba się skupić na jednym i dać z siebie wszystko, żeby coś osiągnąć. Wiem, że gdybym wtedy nie postawiła na jedną kartę, mogłabym po raz drugi nie dostać takiej szansy. Dziś mama jest już całkiem spokojna.

Mam tremę przed każdym koncertem, więc kiedy ukazuje się płyta, nerwy są ogromne. Zwłaszcza że to mój drugi solowy krążek. Pierwszy odniósł spory sukces, więc oczekiwania wobec nowej płyty mogą być duże. A to jest paraliżujące. Zadeklarowałaś tytułem krążka, że „Życie jest w porządku”. Prowokująco to brzmi, zwłaszcza w ustach osoby, która ma za sobą trochę przejść. Dwukrotną walkę o fanów – raz jako wokalistka zespołu, a raz artystka występująca solo, rozwód, nowy związek, nowe życie.

Na płycie jest wiele różnych nastrojów – od beztroskiego z piosenki

Dziś sama jesteś matką dwójki dzieci. Miałabyś podobne obawy, jak twoja mama, gdyby na przykład twój syn stwierdził, że też chce być muzykiem?

Nie miałabym, gdybym widziała jego zaangażowanie i determinację. Gdybym czuła, że to jego powołanie, to z pewnością bym go w tym wspierała. Ale jeśli Tobiasz wybierze inną drogę, też będę zadowolona. Chcę, żeby moje dzieci były spełnione.

Kulisy koncertu TOP Festiwalu TOP Trendy 2011, Na zdjęciu: Ania Wyszkoni

o spacerze jesienią w parku, po utwór „Na krańcu świata”, który jest dość smutny.

W końcu kobieta zmienną jest (śmiech). A poważnie: te nastroje to wynik różnych doświad czeń. Wie lu emo cji – do brych i złych – doświadczyłam sama. Wiele zaobserwowałam, o wielu słyszałam. Życie nie składa się tylko z beztroskich chwil, stąd piosenki trudne. Ale też nie ciągle jest złe. Trzeba umieć cieszyć się chwilą, na przykład podczas spaceru w parku.

CZĘSTO ZAMIAST CIESZYĆ SIĘ, WOLIMY SIĘ CZYMŚ ZAMARTWIAĆ I NARZEKAĆ. ZAPOMINAMY O MAŁYCH FAJNYCH RZECZACH, KTÓRE ZDARZAJĄ SIĘ W DRODZE DO TEGO, CZEGO AKURAT NAM BRAKUJE. REKLAMA

To była szczotka, ewentualnie puszki dezodorantów (śmiech). Chyba już wtedy, choć byłam małą dziewczynką, czułam, że scena to dla mnie najbardziej odpowiednie miejsce. Nigdy nie miałam co do tego wątpliwości. Robiłam wszystko, by spełnić swoje marzenia o byciu na niej. Twoja mama nie była podobno zachwycona marzeniami córki.

Po 15 latach na scenie nadal miewasz tremy przed premierą?

Nie wiem, czy to deklaracja prowokująca, na pewno świadoma. Wiem, że moje życie jest w porządku, wiele otrzymałam od losu. Ale też chcę tą deklaracją skłonić kogoś, kto usłyszy płytę, do zastanowienia się nad jego życiem, do docenienia go. Często zamiast cieszyć się, wolimy się czymś zamartwiać i narzekać. Zapominamy o małych fajnych rzeczach, które zdarzają się w drodze do tego, czego akurat nam brakuje. Ale żeby nie było tak słodko, to na płycie poruszam też trudne tematy. Również po to, by na koniec stwierdzić, że życie jest w porządku. W końcu to od nas zależy, ile z niego weźmiemy.

To anioł sprawił, że w dzieciństwie chwyciłaś za rurę od odkurzacza i zaczęłaś śpiewać?

Podobno, żeby cię poznać, trzeba uważnie posłuchać tekstu utworu „Wierzę w anioły”.

Poniekąd tak, ale jest tam tylko część mnie (śmiech). Siła tej piosenki tkwi w tym, że choć została napisana dla mnie przez kogoś innego, to jednak jest bardzo osobista. Napisał ją Maciek, mój życiowy partner i menedżer. Zna mnie więc doskonale zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Nie ukrywam, że zdradził w niej kilka moich tajemnic. Największą jest to, że to, że wierzę w anioły i demony. Może to być zaskakujące, zwłaszcza w czasach, gdy pędzimy i mało mamy czasu na refleksję, przede wszystkim duchową. Czujesz ich obecność – jednych albo drugich?

Przede wszystkim anioła, który pomaga i prowadzi mnie przez życie. Już sama świadomość tej obecności działa kojąco. Już sama wiara w anioły daje siłę.

Śpiewasz sobie czasem w domu z dziećmi?

Pola jeszcze maleńka, ale lubi, kiedy jej śpiewam i widzę, że wtedy ona też sobie coś próbuje nucić. Nie są to jeszcze całe melodie, ale słyszę, że naśladuje, powtarza. Widać, że ma spory potencjał i muzyczny talent (śmiech). Tobiasz niewątpliwie też, choć jego cechą jest również słomiany zapał. Trudno go mobilizować na przykład do ćwiczeń gry na jakimkolwiek instrumencie. Obecnie jesteśmy na etapie gitary, ale nie wiem, co ostatecznie z tego wyjdzie. Rozmawiała Katarzyna Kownacka

Ania Wyszkoni – wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. Przez 14 lat była wokalistką zespołu Łzy. W 2009 r. ukazał się jej pierwszy solowy album „Pan i Pani”. Drugi – „Życie jest w porządku” – wokalistka wydała w listopadzie.


WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

Kiedy przymierzałam się do tego tekstu, od razu planowałam napisać tylko o Karolinie – prezes PSO. Gdy później z nią o tym rozmawiałam, zdecydowanie się sprzeciwiła. Tak zdecydowanie, że choć znajdowała się po drugiej stronie kabla telefonicznego, przysięgłabym, że tupnęła nogą. „Nie możesz pisać tylko o mnie – PSO to dzieło wielu ludzi, bez ich wsparcia i pomocy nigdy bym sobie nie poradziła. Na przykład Małgosia – jak się w coś zaangażuje, to nie ma na nią mocnych. Albo Wojtek Knap, który bardzo prężnie działa, zawsze ma czas i służy pomocą w wielu podbramkowych sytuacjach. Gdyby nie on, wiele rzeczy by się nie udało”. Nie sposób wymienić wszystkich, o których w naszych rozmowach wspominała Karolina, wymieniając ich liczne zasługi dla Organizacji. Sama poznałam wcześniej Kasię iArtura Kowalskich, o których Karolina mówi, że PSO to niemalże ich dziecko. Kasia jest zdobywczynią pierwszego Orla „Nowego Dziennika” i wieloletnią współpracownicą naszej gazety. To niezwykła postać, społecznik pełną gębą, erudytka i... wspaniała mama. Można o niej pisać godzinami. Podobnie jak o jej mężu. I kto wie, czy tego niebawem nie zrobię. Ale uparłam się, żeby w tym tekście mówić o Karolinie, bo to ona stała się teraz prawdziwą twarzą PSO i za tę decyzję biorę pełną odpowiedzialność.

ZDJĘCIA: ARCHIWUM KAROLINY LESZCZEWICZ

10

Spotkanie opłatkowe PSO. Od lewej: Joanna Krudysz – skarbnik PSO, Malgorzata Witek –VP, Mariusz Knap – Project Manager, Karolina Leszczewicz, Ania Witkowska – członek BOD, Aleksandra Szalega – członek BOD

NIE BOIMY SIĘ KAROLINY

Organizacja Studentów Polskich w Nowym Jorku powstała 21 lat temu, w 1991 roku. Pod koniec listopada PSO zorganizowało imprezę, którą jej członkowie postanowili uczcić jej wejście w „pełnoletność”. Karolina jest prezesem PSO od czerwca tego roku, wcześniej cały czas działała w organizacji jako, jak mówi, „koordynator eventów”. Stwierdziłam, że pewnie znakomicie się sprawdzała, skoro powierzono jej tak trudną i zaszczytną funkcję. Zaśmiała się, że może i tak, ale chyba bardziej wynikało to z faktu, że jest duża, głośno mówi i wszyscy się jej boją. Prezes PSO jest co prawda wulkanem energii, zdecydowania i inicjatywy, ale bać bym jej się absolutnie nie bała, bo Karolina jest po prostu urocza. Ale wróćmy do imprezy urodzinowej – odbyła się w popularnym barze Tonic przy Broadwayu. Karolina przygotowała tort – był pyszny, lodowy i truskawkowy, impreza udała się znakomicie, wszyscy świetnie się bawili. A Karolina zamartwiała się, czy nie stopnieje, dopóki nie pojawią się wszyscy goście, a jeśli się pojawią, to czy tort będzie im smakował, czy przypadkiem ciasto się nie rozleci i czy aby dla każdego starczy. I tu dostrzegłam po raz pierwszy, jak bardzo Karolina jest skromna. WPolsce ukończyła ekonomię ze specjalizacją turystyka – pracowała jako menedżer ekskluzywnego hotelu Villa Vital w popularnej górskiej miejscowości wypoczynkowej, w Nowym Jorku studiuje finanse na Brooklyn College, zna trzy języki i nie przeraża jej organizacja konferencji, imprez na dwieście osób ani spływów kajakowych.

PSO JAK RODZINA

„Od zawsze lubiłam się udzielać, dlatego naturalne dla mnie było, że w każdym środowisku szukałam dla siebie miejsca przez działalność w jakiejś organizacji. Początkowo przyjeżdżałam do USA tylko na wakacje, ale już wtedy rozglądałam się za grupą, w której mogłabym zrobić coś kreatywnego. Dlatego kiedy przyjechałam tu na stałe, PSO było dla mnie naturalnym wyborem. Niektórzy krytycy PSO zarzucają nam, że nie jesteśmy już organiza-

c WEEKEND PRZEDSTAWIA d KAROLINA LESZCZEWICZ:

PSO. TO IDZIE (NIE TYLKO) MŁODOŚĆ ZUZANNA DUCKA-LUBAS Poznałyśmy się, jak to często ostatnio bywa, podczas wizyty Karoliny Leszczewicz i Małgosi Witek w naszym studiu telewizyjnym. Nagrywaliśmy program o działalności Organizacji Studentów Polskich w Nowym Jorku i obie dziewczyny z miejsca podbiły wszystkie, nie tylko męskie, serca żywiołowością, zaangażowaniem i poczuciem humoru. cją czysto studencką, że wielu z nas już dawno pokończyło studia i tak dalej. Ale nie rozumieją, że kto zaczął tu działać, będzie chciał pozostać w PSO także po studiach. PSO jest dla mnie jak rodzina. Znalazłam tu ludzi, na których mogę polegać, o których wiem, że mi pomogą, kiedy będę ich potrzebowała i z którymi zawsze będę miała o czym rozmawiać”. Rozumiem Karolinę, bo też mam społeczne zacięcie, działałam w harcerstwie, udzielałam się w fundacjach, samorządach studenckich etc., ale tym bardziej uświadamiam sobie, jaki ciężar na siebie wzięła zostając prezesem organizacji zrzeszającej olbrzymią grupę ludzi, wciąż poszukującej wsparcia finansowego i medialnego, starającego się szerzyć szczytną, ale niekoniecznie trendy ideę znaczenia, jakie ma wyższa edukacja.

PSO TO SZANSA NIE TYLKO DLA STUDENTÓW

Karolina zapala się mówiąc o tym, ile wyzwań stoi obecnie przed Organizacją. Dostrzega, że czasy się zmieniły i obecnie nie sprzyjają emigracji studenckiej do USA. „Większość młodych Polaków na miejsce studiów wybiera jednak któryś z europejskich

„NIE MOŻESZ PISAĆ TYLKO O MNIE – PSO TO DZIEŁO WIELU LUDZI, BEZ ICH WSPARCIA I POMOCY NIGDY BYM SOBIE NIE PORADZIŁA."

uniwersytetów. Dlatego też PSO nie skupia się obecnie na udzielaniu informacji o studiach polskim i polonijnym studentom – większość z nich albo zasięgnęła informacji w internecie, albo – wychowana w USA – o tym, jak aplikować na amerykańskie uczelnie, wie doskonale ze szkoły”. Także na stronie internetowej PSO możemy przeczytać, że po tym „Jak pomóc polskiej młodzieży dostać się/ kontynuować studia w USA?” nadszedł czas na „Jak pomóc polskim studentom mądrze pokierować swoją karierą po skończeniu studiów?”. Karolina dziwi się, że wielu młodych Polaków w USA, nawet ci, którzy nie studiują, nie dostrzega szansy, jaką niesie ze sobą przynależność do PSO: „Organizacja Studentów Polskich w Nowym Jorku to nie tylko stypendia, konferencje międzyuczelniane czy sesje naukowe z jednej strony lub imprezy towarzyskie czy sportowe z drugiej. To niesamowity networking. Staramy się rozkręcić spotkania byłych członków i sympatyków PSO ze studentami lub świeżo upieczonymi absolwentami, aby mogli się poznać, porozmawiać, nawiązać kontakt, często także zawodowy”. Zgadzam się z Karoliną w zupełności. Miałam przyjemność być moderatorką dyskusji panelowej na ostatniej Międzyuczelnianej Konferencji Organizacji Studenckiej. Dyskusja z polonijnymi ludźmi sukcesu była ciekawa, ale jeszcze ciekawsze wydawały się być rozmowy w jej kuluarach – wystarczy wspomnieć, że każdy uczestnik spotkania wychodził z niego z pokaźnym plikiem wizytówek.

Tutaj podkreślę, że wszyscy członkowie zarządu PSO, członkowie i sympatycy organizacji nie otrzymują gratyfikacji finansowej za swoją działalność. „Boli, kiedy słyszy się opinię, że organizując płatne imprezy, takie jak coroczny Bal Studenta, nabijamy sobie kiesę. A przecież cały dochód z balu idzie na stypendia przyznawane przez PSO! Tu naprawdę nie chodzi o pieniądze, ale o to, żeby zrobić coś dobrego dla tych, którzy być może niebawem dzięki naszej pomocy będą dumą całej Polonii!”.

TAKICH LUDZI NIE SPOTKASZ NIGDZIE INDZIEJ

Na stronie internetowej PSO www.pso-usa.org możemy przeczytać takie oto zaproszenie do współpracy: „Wszystkich, którzy dysponują chwilą wolnego czasu i pokładami energii, albo tych, którzy chcą nas dopingować i wspierać nas duchowo, zapraszamy do wstąpienia w szeregi PSO. Stańcie się częścią wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju organizacji polonijnej non-profit, która już od przeszło dwudziestu lat służy niestrudzenie wszystkim, którzy tego potrzebują. Stań się jednym z członków naszej wielkiej rodziny, baw i ucz się razem z nami. Spędzaj swój wolny czas w doborowym towarzystwie i poznawaj ludzi, których nie spotkasz nigdzie indziej!”. Trzymam kciuki za Karolinę. Trzymam kciuki za PSO. I cieszę się, że ich poznałam, że poznałam Małgosię, Kasię, Artura, Joasię, Wojtka i innych. Na Bal Studenta, mimo że już jakiś czas studentką nie jestem, rzecz jasna się wybieram! &


nowy dziennik

WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

11


12

WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

nowy dziennik


nowy dziennik

WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

13

TECHNIKA MA PRZYSZŁOŚĆ JAN LATUS

SAMOCHÓD MARKI UGUR

Ugur Sahin Design to holenderska firma założona w 2007 roku. Teraz zaprezentowała projekt samochodu o absurdalnie długiej nazwie Ugur Sahin Design Rolls Royce Jonckheere Aerodynamic Coupe II. Nawiązuje on kształtem do modelu Rolls Royce Jonckheere Aerodynamic Coupe I, opracowanego w 1935 roku w Belgii przez Henri Jonckheere i jego syna Josepha, niestety zniszczonego w czasie II wojny światowej. Nowy model zachowuje proporcje pierwowzoru ale wyposażony byłby w nowoczesny silnik i elektronikę. Firma nie wyklucza uruchomienia produkcji tego superluksusowego samochodu, jeśli znajdzie klientów.

GIĘTKI TELEFON

Koreańska firma Samsung jest jednym z najważniejszych producentów ekranów OLED i wreszcie zaczyna wykorzystywać potencjał tej technologii, pozwalającej na bardzo cienkie i giętkie wyświetlacze. Prototyp Samsunga ma ekran zewnętrzny i wewnętrzny i może być konfigurowany tak, by służyć jako urządzenie do wideokonferencji czy zwykły telefon.

SŁUCHAWKI Z EKRANEM

Projektant Mike Enayah proponuje stereofoniczne słuchawki zbudowane z metalu, drewna i plastiku, do których można podłączyć wyświetlacz. Można więc mieć jednoosobowe kino, oglądać filmy w izolacji od otoczenia i ze znakomitym dźwiękiem.

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PROMOCYJNE

RINSPEED MICROMAX

Na salonie samochodowym w Genewie w marcu przyszłego roku szwajcarska firma Rinspeed, zwykle opracowująca podrasowane wersje samochodów Porsche, przedstawi, jak zwykle w Genewie, prototyp samochodu przyszłości. Tym razem jest to pojazd miejski, z pionowymi fotelami dla kierowcy i trzech pasażerów, i z miejscem na bagaż. Samochodzik byłby posiadany przez wiele osób które, przez specjalny program komputerowy, korzystałyby z wozu, gdy akurat jedzie w pożądanym kierunku. Byłby to więc rodzaj autostopu przyszłości.


WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

ILUSTRACJA: ARCHIWUM

14

Adam Mickiewicz

Polały się łzy me czyste, rzęsiste Na me dzieciństwo sielskie, anielskie, Na moją młodość górną i durną, Na mój wiek męski, wiek klęski; Polały się łzy me czyste, rzęsiste... W październiku 1824 roku po procesie Filaretów Adam Mickiewicz na zawsze opuszcza Wilno, a wyrok sądowy wcale nie kieruje go do Tobolska czy Irkucka, ale do Petersburga, gdzie ma dostać rozkaz dalszej putiowki. Tak zaczyna się propagandowo określane zesłanie wieszcza, jego męka tęsknoty za Litwą i ideologiczna walka z caratem. Po prawdzie Mickiewicz odbył kilkuletnią podróż, bogatą w zdarzenia i doznania, w czasie której dodatkowo towarzyszyło mu niesłychane szczęście unikania zatargów z władzą, choć niejednokrotnie prosił się o guza. Szkolne podręczniki omijają fakt, że wredna władza carska zapewniała takim wywrotowcom jak Mickiewicz wolność wyboru guberni, do której zechcieliby się udać, ale fakty to jedno, a interpretacja to drugie, wieszcz miał cierpieć i jęczeć w kajdanach, w dodatku niemal za miliony. W listopadzie poeta zjawia się w zalanym po pierwsze piętra Petersburgu. Newa w tamtym roku wystąpiła z brzegów, że najstarsi jej mieszkańcy nie pamiętali takiej powodzi. Władza pochłonięta walką z żywiołem nie ma czasu na inwigilację przybysza z Litwy, a on lgnie do Rylejewa i Bestużewa, konspirujących przywódców późniejszych dekabrystów. Na nielegalnych zebraniach, w oparach dymu tytoniowego, snują oni plany zgładzenia cara i całej jego rodziny, ruszają z posad bryłę świata, uwalniają lud. Wkrótce Mickiewicz, zupełnie nie niepokojony za zadawanie się z absolutnie niewłaściwym, w jego sytuacji, towarzystwem, opuszcza Petersburg. W saniach, nie niewygodną kibitką, owinięty w niedźwiedzie futra, zdąża do Odessy. Czy ktoś go śledzi? Pewnie niedokładnie, bo na popasie w Kijowie odnajduje lokalnych konspiratorów i przedłuża pobyt, aby się nagadać o obalaniu wrażego caratu. Miejscowa szlachta w zamieszaniu i gwarze sejmu kontraktowego drąży temat przyśpieszający tętno – wyzwolenie Polski. Po trzech tygodniach Mickiewicz niemal triumfalnie wjeżdża do Odessy, którą sobie obrał za miejsce zesłania. Nie dziwię się, też wolałabym cierpieć w klimacie subtropikalnym niż podbiegunowym. Tutaj ma zostać nauczycielem, ale Mieczysław Jastrun w swojej znakomitej biografii „Mickiewicz” nie wspomina, aby spędził choć jedną godzinę lekcyjną z odeskimi uczniami, natomiast wiele opowiada o nienajcięższych obyczajach wieszcza. Poeci są modni, a on to nie byle kto, buntownik po przeżyciach i wyroku, drukowany, chwalony w Petersburgu i ganiony w Warszawie, czyli kontrowersyjny, jest znakomitą dekoracją salonów i wywiązuje się z zadania zupełnie dobrze. Można sobie wmówić, że to przykrywka dla mickiewiczowskich odwiedzin u Piotra Moszyńskiego, marszałka szlachty wołyńskiej, przywódcy oczywiście tajnej organizacji Towarzystwa Zjednoczonych Słowian. Jastrun nie pisze, kogo mieli obalić czy zastrzelić, ale Mickiewiczowi znów włos z głowy za konspirę nie spada.

c MOIM ZDANIEM d

LICENTIA POETICA (2) HALINA KACZMARCZYK

Naraża się z zupełnie innego powodu. Lokuje nieopatrznie swoje uczucia w obiekcie westchnień nie tylko takiego chudopachołka jak on. Mianowicie adoruje księżnę Sobańską, nazwijmy rzeczy po imieniu, bo epoka się zmieniła, metresę kuratora Witta. Karolina Sobańska, nie na żarty zadurzona w litewskim nieszczególnie okrzesanym niedźwiedziu, nie pochłania całej jego uwagi i wieszcz prowadzi „Lekkie życie, miłostki, schadzki, proszone obiady, bale, teatr – oto co im pozostało” – czy to mało? Nazwiska kochanek mistrza może nie stworzyłyby książki telefonicznej, ale stanowią długą listę, o której Jastrun wspomina z niejakim zażenowaniem i twierdzi: „nie był on Don Juanem”. Ciekawe jaka liczba, według autora, upoważnia do takiego tytułu. Zanim Witt skonstruuje precyzyjny plan pozbycia się niepożądanego konkurenta, zabierze go na wycieczkę na Krym. W ramach podstawowych obowiązków związanych z podróżą udaje się do cara Aleksandra przebywającego w Taganrogu. Tam rozmawia z władcą o petersburskich spiskowcach, o których wyśpiewywały już wtedy wszystkie egzotyczne ptaki ogrodów, parków i salonowych klatek Odessy. W tym samym czasie wieszcz Adaś, zawieszony jak pijane dziecko we mgle, też o nich

PO TRZECH TYGODNIACH MICKIEWICZ NIEMAL TRIUMFALNIE WJEŻDŻA DO ODESSY, KTÓRĄ SOBIE OBRAŁ ZA MIEJSCE ZESŁANIA. NIE DZIWIĘ SIĘ, TEŻ WOLAŁABYM CIERPIEĆ W KLIMACIE SUBTROPIKALNYM NIŻ PODBIEGUNOWYM.

rozprawia z zupełnie innego punktu widzenia z wolnomyślicielem, przeciwnikiem cara, gorącym zwolennikiem spisku petersburskiego Olizarowem. Olizarow po rekuzie od damy, która wybrała Puszkina, zaszył się na Krymie i uważał, że go nie ma dla władz carskich. Mickiewicz w końcu opuszcza Odessę i znowu wcale nie jako wygnaniec, choć urażony protektor mógł go załatwić, ale opatrzony znakomitą opinią Witta jak glejtem, jedzie do Moskwy, wystarczająco w tamtych czasach odległej od Odessy i Krymu. Witt oczyścił pole swoich zalotów, a uczucia Sobańskiej, niebezpiecznie wywracającej oczyma do poety nie zostały urażone. Wieszcz opuszcza Odessę 13 listopada, a 1 grudnia wTaganrogu nagle umiera car Aleksander. Mickiewicz zwiał w samą porę, jakby obliczył czas na ucieczkę przed samoczynnie powstającymi w takiej sytuacji podejrzeniami. Siedząc w Moskwie, również nie ma nic wspólnego zdekabrystami, których poznał wcześniej ipopierał gorąco ich nielegalne poczynania. Dekabryści wywołując rewoltę po śmierci cara, zamiast uwolnić kraj od następnego despoty, jak uważali, dostali się w żarna pałacowych tajemnic irozgrywek, przez które zostali zmieleni napył. W Moskwie opiekę nad poetą przejmuje książę Golicyn i wciąga go na listę swoich pracowników jako figuranta. Trudno powiedzieć jakie to miało skutki faktyczne, ale Mickiewicz na początku roku 1827 wydaje „Konrada Wallenroda”. Bezwzględna cenzura z całego poematu wyrzuciła dosłownie jedną linijkę: „Tyś niewolnik, jedyna broń niewolników – podstępy” Salony moskiewskie podobnie jak odeskie są również przychylne Mickiewiczowi. Księżna Wołkońska lubi Mickiewicza, ale on jest rozczarowany jej chłodem. Chyba Adaś zaczynabyć zepsutym chłopcem i pragnie jedynie gorącego podejmowania, jak przez Sobańską. Łamiąc ser-

ca moskiewskich panien, wieszcz czasami rozmyśla chyba o stabilizacji i okazuje się, że jest w tej mierze zupełnie praktyczny: „Gdyby ona rzeczywiście tyle bogata, żeby się sama utrzymać jako żona mogła (bo jak wiesz, sam siebie ledwie utrzymuję)”. Pisze do przyjaciela o Jaenischównej, rozkochanej w nim do białości. W tym samym czasie do Mickiewicza powracają tęsknoty za wyjazdem. Pragnie on „opuścić to obszerne więzienie rosyjskie – tę ziemię” (jak Jastrun opisuje rzekome uczucia poety), „która rodziła nieubłaganą tyranię (…) gdzie mistyka mieszała się z administracją”. Jak traktować taką wypowiedź poety Jastruna o poecie Mickiewiczu – licentia poetica czy propaganda? Bo żeby Mickiewicz doświadczył choćby jednego dnia domowego aresztu – ale hulał, bawił się, w wolnych chwilach sympatyzował z każdym spotkanym spiskowcem, nie doskwierała mu cenzura. Czyż nie był w czepku urodzony? Może szczęście odwróciło się na moment, gdy Nowosilcow przypomniał sobie o nieskuteczności metod stosowanych w śledztwie prowadzonym przeciw filaretom i wstrzymał druk drugiego wydania „Konrada Wallenroda”. Mickiewicz w odpowiedzi napisał czołobitny prolog na cześć cara i poemat wyszedł po raz drugi, jako wynik zwycięstwa koterii nienawidzącej senatora Nowosilcowa. Ci sami jego wrogowie pomogli Mickiewiczowi w uzyskaniu wymarzonego przez poetę paszportu. Benkendorf napisał list do księcia Konstantego, aby ten zgodził się na wyjazd Mickiewicza w celu poratowania zdrowia – nie napisał czy zdrowia poety, czy Matuszki Rosii, zmęczonej szarpaniem się z coraz nowymi spiskowcami, konspiratorami i agitatorami. Wkrótce Mickiewicz opuszcza Rosję na zawsze, aby później z paryskiego bruku unosić „swą duszę utęsknioną do tych pagórków leśnych....” itd. Nie dogodzi poecie. &


nowy dziennik

WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

15

c NASZ HOROSKOP d

CO CIĘ CZEKA W TYM TYGODNIU BARAN

Miłość: W stałych związkach porozumie-

nie i harmonia. Sprawdzi się umiejętność pójścia na kompromis. Samotne Barany – przygotujcie się na spotkanie kobiety lub mężczyzny swojego życia. Finanse: W tym tygodniu pieniądze będziecie wydawali lekką ręką, nie zachwieje to jednak Waszym budżetem. Na szczęście nawet jeśli tak się stanie, szybko przywrócicie mu równowagę. Zdrowie: Nowy przypływ energii, który koniecznie trzeba wykorzystać. Siły witalne nie opuszczą Was przez cały ten tydzień.

RAK

Miłość: Ten czas dla Raków będzie pełen

napięć i nieoczekiwanych zwrotów sytuacji. Raki, zarówno te samotne jak i w stałych związkach, będą przeżywały zmienne nastroje. Mogą być w stosunku do partnera nieszczere. Nadzieje które pokładały w drugiej osobie zostaną niespełnione. Finanse: To będzie okres niesprzyjający do podejmowania ryzykownych decyzji finansowych i inwestycji. Dodatkowe wydatki na skutek nieprzewidzianych wydarzeń losowych. Zdrowie: Zadbajcie o kręgosłup i stawy. Możliwy niedobór witamin i związków mineralnych.

nalnej pustki. Warto przeczekać ten czas, ponieważ zawsze po takiej stagnacji przychodzi gwałtowne i namiętne uczucie. Wstałych związkach dopadnie Was nużąca rutyna. Finanse: Wasz budżet nie jest zachwycający w tej chwili, warto więc spróbować trochę oszczędzić, zwłaszcza, że nie macie co liczyć na dodatkowe dochody w tym tygodniu. Zdrowie: Uwaga na przeziębienia, Wagi są teraz szczególnie podatne na wirusy i bakterie.

KOZIOROŻEC

Miłość: Koziorożce jak zwykle poddadzą

się emocjom pomimo, ze w uczuciach wykażą się wyjątkowym brakiem cierpliwości i niedojrzałością. Wiele założy maskę by ukryć słabość, samotność, poczucie bycia niekochanym i niezrozumianym. Pamiętajcie, że nie tędy droga. Finanse: W finansach korzyści będące rezultatem talentu i pracowitości. Koziorożce pomyślą o wykupieniu polisy, spisaniu testamentu, aktu darowizny itp. Zdrowie: Zwróćcie uwagę na dietę (łakomstwo) i lęki. Wskazana wizyta u psychologa, terapeuty.

SKORPION

BYK

Miłość: Dla zodiakalnych Byków to trudny okres, gdyż będzie im brakować wiary we własne siły. Wykażą się brakiem tolerancji i „wszystko wiedzieć będą najlepiej”. Wiele Byków nie będzie pewnych swoich uczuć a te w związkach będą czuły się ograniczane. Samotne Byki mogą liczyć na przeżycie namiętnej przygody. Finanse: W finansach odmiana, pokonywanie przeciwności losu, dla niektórych pojawią się nowe możliwości. Zdrowie: Zadbajcie o zęby, układ krążenia, uwaga na urazy i bóle głowy.

WAGA

Miłość: Jesteście teraz w okresie emocjo-

Miłość: Samotne Skorpiony czeka stagna-

LEW

Miłość: W uczuciach Lwy będą walczyć o dominacje w związku. Będą czuły swoją siłę, która zapewni im zwycięstwo. Niektórym szykuje się podróż z ukochaną osobą, która upłynie szybko i będzie pełna wrażeń. Finanse: W finansach niestety będziecie uzależnieni od innych ludzi. Uwaga na decyzje podejmowane pod wpływem emocji (mogą być straty). Zdrowie: Zwróćcie uwagę na system nerwowy, możliwe nerwobóle.

cja – pamiętajcie, nic na siłę! W związkach czekają Was rozczarowania, przestaniecie patrzeć na partnera przez różowe okulary. Będziecie przepełnieni tęsknotą za tym, co minęło. Finanse: Szykuje się odprężenie po okresie napięcia. Poczucie bezpieczeństwa. Kupcie bilety do teatru, kina czy muzeum. Zdrowie: Pamiętaj, że medycyna naturalna winna jedynie wspomagać medycynę akademicką, a nie zastępować ją.

WODNIK

Miłość: Wstałych związkach burzliwie. Nie

umiecie spokojnie ze sobą rozmawiać, jest wiele napięć, ale ta sytuacja minie. Wolne Wodniki poznają teraz kogoś bardzo zafascynowanego ich osobą, ale niewiele z tego wyniknie. Finanse: Potraficie dobrze gospodarować pieniędzmi, dlatego środków do życia Wam nie zabraknie. Zdrowie: Zdecydowanie za mało ruchu. Pora zainwestować w aktywność fizyczną.

STRZELEC

Miłość: W stałych związkach wzajemne

BLIŹNIĘTA

Miłość: W stałym związku rutyna. Różnice poglądów na wiele spraw doprowadzić mogą do chwilowych kłótni. Warto odpocząć od siebie, ażeby gorące uczucie mogło powrócić ze zdwojoną siłą. Samotnych czeka raczej przelotny, mało satysfakcjonujący romans aniżeli długotrwały związek. Finanse: Wydatki i dochody Bliźniąt w tym tygodniu równoważą się. Pamiętajcie jednak, żeby tę równowagę utrzymywać jak najdłużej. Zdrowie: Wystrzegajcie się nerwowych sytuacji, które mogą spowodować utratę resztek zapasów energii. W tym tygodniu powinniście spróbować nowych form relaksu.

PANNA

Miłość: Wstałym związku nieustanne wzajemne dowartościowanie. Głębokie zrozumienie i dużo miłości. Samotne Panny będą pod wrażeniem pewnej nowo poznanej osoby. Uwaga na zupełny brak krytycyzmu. Finanse: Dobry czas na inwestycje i zakładanie lokat. Przychody wciąż rosną. Zdrowie: Pomyślcie nad nową, zdrowszą dietą. Brakuje wam witamin i cennych minerałów.

szczęście i dużo radości z partnerstwa. Wspaniale się dogadujecie i oby tak dalej. Samotne Strzelce powinny właśnie w tym tygodniu ruszyć na polowanie, duże prawdopodobieństwo, że spotkacie kogoś już na całe życie. Finanse: Spróbujcie ograniczyć troszkę swoją rozrzutność, ponieważ możecie popaść w długi, które później będzie trudno spłacić. Zdrowie: Konieczny jest odpoczynek, zbyt dużo energii tracicie denerwując się z błahych powodów.

RYBY

Miłość: Ryby w stałych związkach będą

miały trudniejsze chwile z powodu zachwianej równowagi wewnętrznej. Samotne ogarnie pesymizm i niechęć do kontaktów z innymi ludźmi – nawet najbliższymi. Finanse: W razie trudności możecie polegać na innych osobach. Dotrzymujcie terminów płatności. Szykują się wydatki związane z prezentami. Zdrowie: Dbajcie o krtań, gardło, uszy. Kłopoty mogą mieć alergicy.


WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

16

Wojciech Młynarski

SEN MARA STANISŁAW KOKESZ

Jakoś ostatnio wcześniej zasypiam. W telewizorze Scarlett Johansson, którą lubię, o czymś opowiada, machając ręką, a ja nie wiem o czym i zasypiam jak suseł w zimie, bo już późna godzina. Sen jest dla mnie, i pewnie dla wielu, ważną częścią żywota doczesnego. Nie taki jak Alicji, śniącej, że jest w Krainie Czarów i rozmawia z Królikiem czy z Kotem, nie taki, w którym muzyka nocy zmąciła umysł pięknej Krystyny i posiadł ją Upiór w podziemiu paryskiej opery, z pewnością nie taki, jak sen Belle de Jour, że mąż oddał ją w ręce sługusów, którzy zdarli z niej suknię, biczowali i gwałcili, mąż zaś patrzył na to spokojnie, nie, nie, moje sny nie są nawet z daleka podobne do tamtych, są najzwyklejsze. Bywają pogodne, w których jestem młody, wesoły, wśród przyjaciół, a pogoda jest przepiękna, lub galopuję na białym koniu, albo nieco niepokojące, gdy błądzę w nieznanym mieście i co w jakąś ulicę wejdę, ta ulica zawsze zakręca, a wreszcie wracam do punktu wyjścia. Taki sen bywa bardzo długi, ale gorzej jest, gdy we śnie jadę pociągiem, który się wykoleja, wagony się wywracają do góry kołami i tylko ja pozostaję żywy. Nigdy jednak nie śnią mi się duchy, upiory, wampiry, drakule, frankensteiny, nigdy Mick Jagger, King Kong, dinosaury i mastodonty, Nicki Minaj, hobbity, matriksy, godzilla, transformer, transformator, terminator czy smok. A propos smok, coś z filmu „Wiedźmin”: – Cny smoku, czy masz odwagę stanąć do walki z rycerzem?

Smok: – Zjeżdżaj! Dzielny rycerz nie cofnął się, więc smok go zabił. Z innej sceny: – Co, on chce dostać królewnę? On, z tym świńskim ryjem? Zabić go! Wiedźmin,, czyli Michał Żebrowski, zabił trochę smoków i innych potworów, a także kilkudziesięciu ludzi, złych baronów i zbójów, oraz jedną kobietę, niestety królewnę Yennifer. Nie chciał jej zabić, ale wyzwała go na pojedynek, a w walce na miecze była równorzędnym przeciwnikiem. Sporo lat temu Yennifer, czyli Grażyna Wolszczak, miała seks z Wiedźminem, po czym urodziła córeczkę, o czym on nie wiedział, bo wędrował, o co królewna miała żal. Porzuciła pałac i dziecko, stała się okrutną bandytką. Córeczka została porwana i więziona przez złych baronów, bo była królewną. W ładnej finałowej scenie filmu ojciec i śliczna, mądra, mała córeczka nareszcie spotykają się, padają sobie w objęcia i odtąd będą razem, a Wiedźmin nie będzie już zabijał ludzi. Fantazja polskiego pisarza Sapkowskiego. Fantazja Anglika Szekspira, „Sen nocy letniej”. Noc zapada, a czworo młodych błądzi w lesie. Król elfów Oberon dla żartu usypia ich i mąci im w głowach. Herminia zapomina o swoim ukochanym, dopada ukochanego swojej przyjaciółki Heleny. On trż ma nagle na nią ocho-

tę, więc wkrótce mają seks pod dębem, czego w teatrach się nie pokazuje. Helena również jest zaczarowana przez króla elfów, gania za ukochanym przyjaciółki, on okazuje chęć, mają seks pod lipą. Czy to seks realny, czy tylko sen, nie wiadomo. Tak czy tak, gdy się obudzą, nic nie będą pamiętali, no i bardzo dobrze. Niedobrze jednak, że lekkomyślny Oberon rzucił czar na swą żonę, królową elfów piękną Tytanię. Zaczarowana Tytania zakochuje się w brzydkim, głupim hydrauliku Spodku. Psotny duszek Puk doprawia Spodkowi ośle uszy, ale i to nie zraża królowej elfów. Hydraulik nie jest aż tak głupi, żeby z tego nie skorzystać i seksualnie Tytanii nie wykorzystać. Oberon tego nie widzi, bo jest zajęty Herminią i Heleną. Hydraulik w przeciwieństwie do czworga młodych będzie pamiętał, co się wydarzyło podczas nocy letniej. Przez długie lata będzie opowiadał, komu się da, że miał wspaniały seks z przepiękną jak sen jakiś złoty królową elfów, ale wszyscy będą przekonani, że Spodek fantazjuje. Być może jednak to był sen i król elfów nie został rogaczem. Calderon de la Barca napisał „Życie snem”. W tej sztuce prawie cała akcja to sen bohatera, który śni, że jest królem, rządzi i wydaje głupie rozkazy. Natomiast Juliusz Słowacki napisał „Sen srebrny Salomei”.

NIGDY JEDNAK NIE ŚNIĄ MI SIĘ DUCHY, UPIORY, WAMPIRY, DRAKULE, FRANKENSTEINY, NIGDY MICK JAGGER, KING KONG, DINOSAURY I MASTODONTY, NICKI MINAJ, HOBBITY, MATRIKSY, GODZILLA, TRANSFORMER, TRANSFORMATOR, TERMINATOR CZY SMOK.

Hiszpanka Ofelia, lat około 13, życie ma przegrane. Matka umarła przy porodzie braciszka Ofelii, która została z wrednym, mściwym ojczymem, ale to film „Labirynt Fauna” i pojawia się Faun. Mówi, że Ofelia jest królewną w podziemnej krainie, gdzie król, jej ojciec, czeka na powrót córki. Tajne wejście jest w labiryncie, lecz aby się otwarło, musi Ofelia przejść przez kilka trudnych prób. Wszystko, co Faun jej polecił, wykonuje. Porywa braciszka, bo chce go z sobą zabrać do podziemnego królestwa, biegnie z nim do labiryntu, ale ojczym goni za nią. Są już w labiryncie, Ofelia nie chce oddać małego, on strzela, zabija ją, zabiera niemowlę. Kropla krwi Ofelii otwiera tajemne wrota, ona wstaje, jest w pięknym stroju, jest królewną, wita córkę król ojciec i królowa matka. Wolę ten film od wszystkich o hobbitach i matriksach, nie mówiąc o filmach z wampirami, do których mam awersję. W szpitalu psychiatrycznym 20 pacjentów siedzi przed telewizorem, który ma duży ekran, a na nim Seinfeld. Dwóch pacjentów patrzy na ekran, a 28 ma oczy zamknięte, śpią. Sen jest lepszym lekarstwem niż Seinfeld, rzecz to pewna. Basista z piosenki Wojciecha Młynarskiego kochał się w pannie Krysi z turnusu trzeciego, ona jednak nie zwracała na basistę uwagi, przemierzała wzdłuż i wszerz parkietu przestrzeń, ale nigdy nie spojrzała ku orkiestrze. W nocy basista miał sen. W tym śnie głośno, publicznie, wyznał swą miłość do panny Krysi. I wtedy, ha, ha, ha, wszystkich dookoła aż skręciło ze śmiechu. I skręciło by do końca biednych ludzi, Gdyby się basista wreszcie nie obudził, Bo miewamy czasem głupie sny, Ale potem się budzimy i Jesteśmy na wczasach, w tych góralskich lasach, W promieniach słonecznych opalamy się. &


nowy dziennik

WEEKEND

| 29 GRUDNIA 2012

17

ROMAN DWORECKI, M.D.P.C. 4G 25% OFF 718.383.7778 NAJSZYBSZY

NETWORK w AMERYCE

akcesoria

832 MANHATTAN AVE., BROOKLYN, NY 11222 SPECJALISTA CHORÓB PRZYZĘBIA I IMPLANTÓW ZĘBOWYCH

PARADONTOLOG URSZULA KOROL, D.D.S. BOARD CERTIFIED, (DIPLOMATE OF AMERICAN BOARD OF PERIODONTOLOGY)

• ZAPOBIEGANIE I LECZENIE PARADONTOZY

(KIESZONKI DZIĄSŁOWE, KRWAWIENIE DZIĄSŁOWE, RUCHOMOŚĆ ZĘBÓW)

• IMPLANTY ZĘBOWE • REGENERACJA - ODBUDOWA KOŚCI WOKÓŁ ZĘBÓW • WSZCZEPY KOSTNE - ODBUDOWA WYROSTKA ZĘBODOŁOWEGO

• CHIRURGIA PLASTYCZNA DZIĄSEŁ

- PRZESZCZEPY DZIĄSEŁ WOKÓŁ OBNAŻONYCH SZYJEK ZĘBOWYCH - KOREKTA PRZEROSTU DZIĄSEŁ • STABILIZACJA RUCHOMYCH ZĘBÓW • SZCZEGÓŁOWE BADANIE GŁOWY I SZYI W CELU WYKRYCIA RAKA JAMY USTNEJ I PATOLOGII STAWU SKRONIOWO-ŻUCHWOWEGO

OKULISTA

DIPLOMATE OF THE AMERICAN ACADEMY OF OPHTHALMOLOGY

- kompletne badanie oczu - operacje katarakty - operacje jaskry - operacje laserowe w gabinecie - operacje oczu przy cukrzycy - badanie pola widzenia

r nte zi

t ne

m .co MD c z Do cki wi c w ó o m .Z wore Za w ww an D m Ro e prz ytę

Doktor współpracuje z New York Eye and Ear Hospital i Beth Israel Hospital na Manhattanie. Pacjenci z całego świata przyjeżdzają do dr. Dworeckiego na operacje. Większość ubezpieczeń honorowana, lekarz należy do unii 32B-J

Manhattan 409 East 14 Street (róg 1 Ave.)

NYC, NY 10009 212.677.3200

DR. KOROL JEST JEDYNĄ POLSKĄ SPECJALISTĄ-PARADONTOLOGIEM, ABSOLWENTKA NEW YORK UNIVERSITY, DEPARTAMENT PARADONTOLOGII I IMPLANT DENTISTRY W CELU UMÓWIENIA SIĘ NA WIZYTĘ PROSZĘ DZWONIĆ POD NR:

212.888.2008

57 W. 57 Street, SUITE 805, NYC, NY 10019 (Między 5 i 6 Ave.)

OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU metro L do 1 Ave.

LEKARZ ALERGOLOG Dr. MONIKA I. WORONIECKA, M.D. Specjalista ALERGOLOG dla doros∏ych i dzieci (z wieloletnim doÊwiadczeniem)

• Specjalistyczne skórne testy na alergie • Szczepienia odczulajàce, alergie Êrodowiskowe • Katar sienny, przewlek∏y kaszel i astma, alergiczne choroby zatok, uszu, oczu i skóry • Uczulenia na pokarmy, ostre reakcje uczuleniowe, uczulenia na ukàszenia przez owady • Zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • Testy wydolnoÊci p∏uc Ubezpieczenia honorowane

Brooklyn:

115 Nassau Avenue (Greenpoint)

718.389.6950

Nassau:

125 Plandome Road (Manhasset), Long Island

516.570.0528

DR INESSA BOROCHOV D.P.M.

Prenumeruj

nowy dziennik Kontaktuj si´ z nami elektronicznie

prenumerata@dziennik.com REKLAMUJ SIĘ W WEEKENDZIE Dział Reklamy i Marketingu, Dyr. Delfina Kozimor: Tel: 212-594-2266 wew. 304 e-mail: displays@dziennik.com.

LEKARZ PODIATRA, CHIRURG STÓP w North Shore University Hospital

CHIRURGIA

Wrastające paznokcie, rekonstrukcja stopy, “Halluksy”, narośla, odciski, kurzajki, „ostrogi”.

ORTOPEDIA:

Złamania, urazy stóp/stawów skokowych, zapalenia mięśni, zwyrodnienia stawów, lecznicze wkładki ortopedyczne po pełnym badaniu biomechanicznym, wady wrodzone noworodków, szpotawe nóżki, płaskostopie.

• DOROŚLI • DZIECI • NOWORODKI DERMATOLOGIA

Grzybice skóry oraz paznokci, uczulenia, zmiany nowotworopodobne skóry, zapalenia.

LECZENIE I PIELĘGNACJA STÓP PACJENTÓW CHORYCH NA CUKRZYCĘ

63-61 99th St., Suite G1 • Rego Park, NY 11374 • TEL. (718) 896-5953 (Wejście od 63 Drive)


18

WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

ZDJĘCIE: ARCHIWUM

c ROZMOWA NA WEEKEND d

DLA UKOCHANEJ ZOSTAWIŁEM PARYŻ Przystojny brunet Łukasz Musiał, który w serialu TVN „Julia” wciela się w rolę Sławka, przez 9 lat mieszkał w Paryżu. Jak nam przyznał, wrócił do Polski, bo został ugodzony strzałą Amora.

c MAŁY ATLAS PSÓW d

OWCZAREK SZETLANDZKI Owczarek szetlandzki (ang. Shetland Sheepdog) pochodzi z Wielkiej Brytanii.

Rasę oficjalnie uznano dopiero w 1987 roku. Zalicza się do psów pasterskich ale – z powodu swojej łagodności i przyjazności – jest dziś głównie trzymany w domu.

ZDJĘCIE: PAP/STANISŁAW ROZ

WADY:

We Francji spędziłem jedną trzecią życia. Wyjechałem tam tuż po maturze w 2001 roku. Chodziłem wcześniej do dwujęzycznego liceum we Wrocławiu. Wybrałem je, bo bardzo podobał mi się francuski. Po liceum nie miałem pomysłu, na jakie pójść studia. Zdecydowałem, że wsiądę w autokar (wtedy nie było jeszcze tanich połączeń lotniczych) i po 20 godzinach jazdy dotarłem do Paryża. Szczęśliwie, dostałem się tam na teatrologię na Sorbonie. Zajęcia były czysto teoretyczne, co nie do końca mi odpowiadało. Poszedłem więc również do szkoły aktorskiej. Miałem na głowie bardzo dużo obowiązków, a na dodatek musiałem się jeszcze jakoś w Paryżu utrzymać. Gdzie pracowałeś?

Na targu warzywnym. Trzeba było wstawać o 4 rano, żeby być na miejscu o 5 i rozłożyć towar. Sprzedawałem marchewki, ziemniaki i naganiałem klientów, przekrzykując konkurentów. Później pracowałem w restauracji. Przez ostatni rok pobytu we Francji nareszcie mogłem utrzymać się tylko z gry aktorskiej. Występowałem głównie w teatrze. To, że będąc Polakiem, pracowałem we Francji jako aktor, odbierałem jako duży sukces. Ci którzy nie znają tej branży, nie wiedzą jak trudno utrzymać się z samego grania. Udało mi się m. in. dlatego, że szlifowałem język. Francuzi są niezwykle przewrażliwienie na punkcie akcentu. Gdy usłyszą drobną naleciałość z języków obcych, szanse, by otrzymać rolę Francuza, od razu spadają. Dlaczego wróciłeś do Polski?

Mógłbym zostać we Francji dłużej, ale za-

kochałem się w pewnej Polce i wróciłem. Poznaliśmy się, gdy odwiedzałem Polskę. Zadurzyłem się w tej dziewczynie tak bardzo, że gotów byłem dla niej zostawić Paryż. Gdybym nie był pewien tego uczucia, nie zdecydowałbym się na taki krok. Miłość trwa do dzisiaj i jest nam razem wspaniale.

ZALETY

+ może i mają długą sierść ale ich włos jest łatwy w pielęgnacji. + są wierne i oddane + są jednymi z najinteligentniejszych psów

PIÓRKIEM W SEDNO

Jakie są paryżanki?

Nie tylko paryżanki, ale wszyscy paryżanie są specyficznym gatunkiem ludzi. W stolicy widoczna jest kastowość, co zwiększa dystans między ludźmi. Paryżanki są niedostępne i wytwarzają rodzaj bariery. Gdy mieszkałem nad Sekwaną, obracałem się głównie wśród innych obcokrajowców. Jeździłem również po Francji i wiem, jak bardzo mogą być sympatyczni Francuzi, którzy mieszkają poza Paryżem. Wolisz Polki?

Tak. Gdy wracałem z Paryża do Polski, miałem wrażenie, że łatwiej się u nas nawiązuje kontakty. Polki są bardziej uśmiechnięte, szybciej odwzajemniają sympatię i potrafią się lepiej bawić. ILUSTRACJA: WOJCIECH KOZAK

Co łączy cię z Francją?

– ma długą sierść, która szybko się brudzi – bywa hałaśliwy – zbyt ruchliwe – niektóre z tych psów mają nadpobudliwość ruchową

+ szybko się uczą + nikt obojętnie nie przejdzie obok niego + można go trzymać w mieszkaniu + są dobrymi stróżami. psami + oddane rodzinie. + posłuszny i pojętny + uwielbiają ruch. Bardzo dobre np. do długich, męczących wycieczek na rowerze + nieufny wobec innych ludzi. + skory do zabawy i żywy, ale umie być też spokojny + jest malutki i wszędzie się mieści (do samochodu, do torby itp.) + lubią jeździć samochodem + doskonale wyczuwa nastroje właścicieli, opiekuńczy w stosunku do dzieci, nie pozwoli (opr. JL) ich skrzywdzić

Rozmawiał: Andrzej Grabarczuk

Łukasz Musiał – aktor serialowy i teatralny. Ma 31 lat. Pochodzi z Wrocławia. Studiował teatrologię na Sorbonie. Uczęszczał do szkoły aktorskiej w Paryżu i występował na scenach paryskich teatrów. Dwa lata temu wrócił do Polski. W serialu „Julia” w TVN gra Sławka. Początkowo bez sukcesu ubiegał się o rolę Janka Janickiego. Został jednak zapamiętany i po pół roku dostał od twórców serialu propozycję zagrania Sławka.

2013


nowy dziennik

WEEKEND

Serdecznie zapraszamy do GABINETU OKULISTYCZNEGO

Dr. Violetta Zaleska, M. D. Diplomate of the American Board of Allergy, Asthma & Immunology.

NOWOCZESNE METODY LECZENIE WAD I CHORÓB OCZU (jaskra, kontrola chorych na cukrzyce, badanie dna oka, pomiar

SPECJALISTYCZNE LECZENIE DOROS¸YCH I DZIECI

ciśnienia sródgałkowego oraz komputerowe badanie pola widzenia).

Konsultacja i kwalifikacja do zabiegu laserowej korekty wad wzroku oraz usuwania zaćmy.

PEŁNY ZAKRES OPIEKI OKULISTYCZNEJ DOROSŁYCH I DZIECI

NAJNOWSZA DIAGNOSTYKA CHORÓB UK¸ADU ODDECHOWEGO

• dobór soczewek kontaktowych • wysoka jakość szkieł korekcyjnych • duży wybór oprawek: PRADA, DIOR, RAY BAN, TOM FORD, OLIVER PEOPLES • okulary przeciwsłoneczne; akcesoria optyczne oraz okulistyczne badania dla kierowców (DMV)

• kontrola kataru siennego • choroby uk∏adu oddechowego: astma, chroniczny kaszel, katar, zapalenia ucha i zatok • szczegó∏owe testy alergiczne • choroby skóry • alergie pokarmowe, uczulenia na leki • badania wydolnoÊci p∏uc • zaburzenia uk∏adu odpornoÊciowego • skuteczne odczulanie alergii na py∏ki roÊlin, kurz i zwierz´ta

909 Manhattan Ave. Brooklyn NY 11222

tel.718.389.0333

pon. – pt.: 10 rano – 7 wieczorem sobota: 9 rano – 5 ppoł.

Doktor mówi po polsku.

GREG KOZIKOWSKI, M.D. Assistant Professor of Anesthesiology Diplomate of American Board of Anesthesiology Board Certified in Pain Management

Tel.: 718.349.6160 Tel.: 973.474.2505

Profesor - Specjalista

Wyk∏adowca w Katedrze Uniwersyteckiej New York University School of Medicine • Bóle kr´gos∏upa, szyi, nóg i ràk • Bóle korzonkowe • Bóle reumatyczne, artretyzm, rwa kulszowa • Wypadanie dysku, bóle pleców i l´dêwiowe • Bóle stawów, naciàgni´cia

Leczenie farmakologiczne, inwazyjne i akupunktura Przyjmuje w gabinetach: W PONIEDZIA∏KI I SOBOTY W ŚRODY

Charles J. Ptak, D.D.S.

SPECJALISTA-CHIRURG SZCZ¢KOWY BEZBOLESNE ZABIEGI IMPLANTY POD NARKOZÑ DENTYSTYCZNE • BEZBOLESNE USUWANIE Z¢BÓW • IMPLANTY - NADBUDOWA KOÂCI SZCZ¢KOWEJ • LECZENIE KANA¸OWE RESEKCJE • INFEKCJE JAMY USTNEJ I PROFILAKTYKA RAKA • T.M.J. CHRONICZNY BÓL SZCZ¢KI • ZABIEGI PO USZKODZENIACH I ZRANIENIACH TWARZY ORAZ BIOPSJA TKANKOWA

COMPREHENSIVE PAIN MEDICINE PC

tel: 718 349 1221

60-51 69 AVENUE RIDGEWOOD, N.Y. 11385

tel: 718 381 3456

wi´kszoÊç ubezpieczeƒ akceptowana www.painpanacea.com

BORO PARK GABINET CZYNN Y: poniedzia∏ek od 2:00-7:00 wiecz. Êroda od 2:00-7:00 wiecz. piàtek od 2:00-7:00 wiecz. sobota od 10:00-3:00 ppo∏.

POLSKI GABINET LEKARSKI

Jerzy Wawerski, MD Specjalista chorób wewn´trznych

57-02 11th Ave., BROOKLYN, NY 11219

Tel: 718.435.5830

RIDGEWOOD GABINET CZYNN Y: wtorek od 5:00-8:00 wiecz. czwartek od 5:00-8:00 wiecz. piàtek od 9:00 rano-12:00 sobota od 5:00-8:00 wiecz.

66-57 Forest Ave. RIDGEWOOD, NY 11385

Tel: 718.381.3766

Wi´kszoÊç ubezpieczeƒ honorowana (n.p. Aetna, Medicare, 1199)

KOMENTARZ? POMYSŁ? OPINIA? NAPISZ DO NAS: listy@dziennik.com

134 Greenpoint Ave., Brooklyn, NY

1136 Clifton Ave., Clifton, NJ ubezpieczenia honorowane

Leczenia Bólu

GREENPOINT DOCTORS, MGT. INC. 146 NORMAN AVE BROOKLYN, NY 11222

19

LEKARZ ALERGOLOG

dr Michał Kiselow OD

Większość ubezpieczeń medycznych, optycznych i unijnych honorowana

| 29 GRUDNIA 2012

TEL:

718.383.5551

www.drptak.com VISA • MASTER CARD • AMERICAN EXPRESS

92 Norman Avenue

Greenpoint, NY 11222


20

WEEKEND

nowy dziennik

| 29 GRUDNIA 2012

Sukienkę można mieć małą czarną, bo tutaj i tak decyduje odpowiednia stylizacja. Ale już dodatki, a szczególnie buty, powinny być nie tylko modne i (w miarę) wygodne, ale też odpowiednio wysokie, żeby już na początku Nowej Ery (przypominamy – Wodnika) spojrzeć na świat z odpowiednio szerokiej perspektywy. W ramach poszerzenia horyzontów, ma się rozumieć. O trendach dominujących w karnawałowych kreacjach już było, więc wiadomo: złoto, czerwień, drukowane wzory, brokat, cekiny i koronki. Buty tym razem podążają o krok przed konfekcją, powinny więc być mniej więcej takie same, jak sukienki, tylko bardziej. Awięc bardziej złote, bardziej czerwone, bardziej kolorowe, koronkowe oraz błyszczące. Nie wszystko naraz, oczywiście. Duże wrażenie robią w tym sezonie szpilki Christiana Louboutina, zwłaszcza Alti Spiked, idealne do małej czarnej zaktualizowanej w nurcie punk-rockowym (skóry, metalowe nity, aplikacje ze sztucznych kamieni, srebro, złoto). To, że są zabójczo wysokie, to standard. Ciekawsze, że nabite metalowymi ćwiekami, głównie w okolicy nosów i obcasów. Te ćwieki to nie tylko wyrazisty akcent wizualny, bo mają one także dodatkowy walor praktyczny. Są duże i ostre, co może stanowić decydujący środek perswazji podczas negocjowania odpowiedniej ilości miejsca na parkiecie. A i w bezpośredniej rywalizacji o najlepszego tancerza wieczoru też mogą stanowić argument nie do odparcia, nawet ostateczny. W komplecie z małą czarną dobrze sprawdzą się zresztą wszystkie inne, obok wymienionych wyżej, wiodące w tym sezonie typy butów, a więc także te w wersji metallic, te jaskrawo kolorowe i dekorowane krzykliwym deseniem, a nawet te drapieżne. Można zresztą więc i kolor, i ćwieki, i aligatora w jednym, w handlowej ofercie karnawałowej zdarzają się bowiem także egzemplarze wszystkomające, jak Asteroidy od Louboutina, które są różowe, mają nosy nabijane metalicznymi nitami a podszewkę w zeberkę. Wracając do szpilek drapieżnych, to pod tym terminem kryją się pantofle i botki drukowane w deseń pożyczony od mieszkańców pustyni i puszczy. Na przykład od lam-

c DZIAŁ ODZIEŻOWY d

PYTONY, CEKINY, BAL BOŻENA CHLABICZ

Koniec świata był i minął, więc jednak, jeśli nawet komukolwiek udało się wymówić od sylwestra pod pretekstem bezsensowności przygotowań (najłatwiej zrzucić wszystko na Majów i po sprawie), to z karnawałem już się tak nie uda.

parta. Nie tylko, oczywiście, bo równie dobrze może to także być ocelot, pyton albo traszka. Takie animalistyczne szpilki mają wersję hard, czyli cętki rzeczone motywy występują jedynie na obcasach czy podeszwach-platformach. High heels z grupy kolorowo-wzorzystych są dokładnie takie, jak nazwa ich podgatunku, czyli wzorzyste i kolorowe. Wśród kolorów sezonu dominuje czerwony, świet-

BUTY TYM RAZEM PODĄŻAJĄ O KROK PRZED KONFEKCJĄ, POWINNY WIĘC BYĆ BARDZIEJ ZŁOTE, BARDZIEJ CZERWONE, BARDZIEJ KOLOROWE, KORONKOWE I BŁYSZCZĄCE.

nie komponujący się z czernią i złotem karnawałowych kreacji. Ale do tej grupy zaliczyć też można wysokie szpilki od Dorothy Perkins – czarno-białe z nadrukiem nagich, zimowych gałęzi, albo masywne botki na słupku, różowe i dekorowane motywem rokokowych różyczek. W tej samej grupie mieszczą się też dość licznie reprezentowane w karnawałowych kolekcjach 2012 szpilki konstruktywistyczne, zwykle trójkolorowe, na przykład czerwone, na błękitnej platformie i jadowicie żółtej szpilce. Co do obuwia typu metallic, to owa nazwa charakteryzuje najpopularniejsze w tym sezonie wizytowym szpilki złote, srebrne oraz czarne z metalicznymi detalami. Przez owe detale najczęściej rozumie się obcas i zapięte lub platformę, podczas gdy reszta buta jest już klasycznie czarna lub czerwona. W przeważają jednak szpilki monochromatyczne, konsekwentnie srebrne albo absolutnie złote, co pewnie niepomiernie ucieszy

wszystkie Małe Księżniczki. Bo teraz znów można, i to oficjalnie, bez poczucia winy estetycznej, założyć na bal złociste pantofelki. Albo nawet złote botki z równie złotym żabotem, od Marca Jacobsa. Coś w sam raz dla Małych Księżniczek, które przeżyły nie tylko restaurację, ale też epokę barów mlecznych, bo z jednej strony są to pantofle złociste i modne, a z drugiej, ze względu na niewysoki słupek – wygodne. Choć jeszcze bardziej wygodne i zarazem spełniające kryterium złocistości są tenisówki. Też pobłyskujące metalicznymi cekinami i również od Marca Jacobsa. Problem z wieczorowym obuwiem sportowym jest tylko jeden: trudno je zgubić. W związku z tym rodzi się kłopot natury technicznej: jak tu potem, już po balu, Prince Charming miałby wśród gromady nowojorskich licealistek w tenisówkach odnaleźć swoją Małą Księżniczkę, w międzyczasie dawno już zamienioną z powrotem na greenpoinckiego Kopciuszka. &

Nowy Dziennik 2012/12/29 Weekend  

Od ponad 40 lat Nowy Dziennik utrzymuje pozycję największej i najbardziej prestiżowej polskojęzycznej gazety codziennej w USA. Redagowany i...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you