Issuu on Google+

Ja Jestem

Zmartwychwstaniem

Dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego Poznań–Wilda www.jajestemzmartwychwstaniem.pl nr 8 (257) 4 maja 2014 r.

    To były piękne dni i chwile – w okresie Wielkanocy w naszej parafii nie brakuje wspaniałych  przeżyć. Fot. Adam Ciereszko 

Liturgia na dziś

 

Z Listu św. Pawła (1P 1,17-21)

 

Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy.

 Fotoreportaż z Wigilii Paschalnej – str. 6‐7, 

W tym numerze polecamy:   Wystawę ikon w kościele – str. 10‐12,   Rozmowę z matką dziecka pierwszokomu‐ nijnego Izabelą Migdał – str. 13,   I znacznie, znacznie więcej! 


List do parafian  Moi Drodzy,    w poniedziałek 28 kwietnia zostałem zaproszony na  wycieczkę do Kosewa. To wioska w powiecie słupeckim.  Jak wielu z Was wie, znajduje się tam dom dziecka. Dla  jego wychowanków co roku zbieramy wyprawkę szkol­ ną. A zatem w poniedziałek wczesnym rankiem dotar­ łem do siedziby VW przy ulicy Warszawskiej. Tam cze­ kało już na mnie dwoje młodych i dobrych ludzi, pani  Monika i pan Mikołaj. Przesiadłem się z naszego, za­ konnego i wysłużonego Opla Vectry do eleganckiego  VW Caddy, który pani Monika poprowadziła ręką no­ woczesnej kobiety do Kosewa.    Tutaj chyba muszę wyjaśnić jak to się stało, że  nasza parafia z VW pomaga dzieciakom w Kosewie.  Zaczęło się od tego, że dwoje wychowanków jednego  z domów dziecka, naszych sąsiadów, zostało skierowa­ nych do placówki w Kosewie. To byli brat i siostra, któ­ rzy uczestniczyli także w zajęciach naszej świetlicy.  Kiedy zamieszkali w Kosewie pojechał do nich raz i  drugi ojciec Arek. Razem z nim wybrali się tam również  wychowawcy ze świetlicy (wiem, że był tam Mikołaj  i Agnieszka). Po powrocie ojciec Arkadiusz powtarzał,  że coś musimy zrobić. Jakoś pomóc. Urządziliśmy wtedy  po raz pierwszy zbiórkę przyborów szkolnych. Potem  pojechałem i ja do Kosewa. Zjedliśmy tam razem z  dziećmi kolację i w trakcie posiłku dowiedziałem się, że  nie mają telewizora. Po kilku dniach rozmawiałem z  panią Moniką z VW i wspomniałem o tym telewizorze.  Jakie było moje zaskoczenie, kiedy poprosiła mnie, że­ bym przekazał namiary na Kosewo, bo oni w VW mają  niepotrzebny telewizor. Tak chyba rozpoczęła się ta  przygoda wielkiej, międzynarodowej firmy z małym  domem dziecka. Dowiedziałem się później, że kadra  kierownicza fabryki z ulicy Warszawskiej zjawiła się  w Kosewie, aby wymalować pokoje dzieci.    We wspomniany poniedziałek pojechaliśmy,  aby przekazać nowe łóżka dla dzieci oraz pralkę i od­ kurzacz. Wobec geniuszu inżynierskiego panów z VW  (około czterdziestu facetów tej samej kadry kierowni­ czej, która dwa lata wcześniej malowała te pokoje)  oraz kobiecej wrażliwości (trzy panie) niewiele miałem  do zrobienia. Właściwie tylko na początku pomogłem  wyładować samochód, który przywiózł 21 łóżek. Tu  wystarczyła siła fizyczna. Potem trzeba było myśleć jak  te łóżka skręcać. Mogłem już tylko obserwować. I co  widziałem?    Po pierwsze, przy każdej robocie jest taki mo­ ment, że wiemy, iż to co mieliśmy zrobić zrobiliśmy.  Można odpuścić. Z pokojów zostały wyniesione stare  tapczany. Personel domu dziecka jakoś sobie nie radził  z wywożeniem tych tapczaników. I wtedy kilku panów,  którzy mieli już fajrant i mogli usiąść, aby napić się  kawy, herbaty, zjeść kanapkę, zapytało się, gdzie to  zanieść. Patrząc na to z boku, wiem od razu, że to, co  Strona 2 

robią, robią z dobrej woli. To nie jest czyn społeczny. To  jest dobroć serca. To samo zresztą panie. Sprzątały te  pokoje, a przecież mogły sobie pomyśleć, że zrobią to  same dzieciaki, jak wrócą. Uśmiałem się jak jedna z  nich, na moją uwagę, że to, co dźwiga, jest ciężkie, od­ powiedziała mi, że ciężkie to jest jej dziecko.    Po drugie, mam wrażenie, że w tym wszystkim  mamy do czynienia z jakąś filozofią (a może teologią)  przypadku. Pytałem o owo rodzeństwo, które wycho­ wywało się w Kosewie, a które nas tam sprowadziło.  Dziewczyna już opuściła dom dziecka, stworzyła rodzi­ nę i za kilka tygodni ma zostać mamą. Jej już w Kose­ wie nie ma, jej brat kończy swój pobyt tamże, a to dzie­ ło ludzkiej dobroci trwa. Filozofia (a może teologia)  przypadku przechodzi w filozofię (a może w teologię)  wierności.    Po trzecie, widziałem w poniedziałek kilkudzie­ sięciu mężczyzn, kompetentnych i pracowitych, którzy  składali łóżka dla nieznanych sobie dzieci (w tym cza­ sie dzieciaki były na wycieczce w Poznaniu) zmotywo­ wanych determinacją jednej osoby – pani Moniki. Nie  wiem, czy światem rządzą drobne kobiety. Wiem, że  każdy z nas może być kimś, kto odmieni los drugiego  człowieka przez swoją wrażliwość, otwartość i odwagę.    To tyle o poniedziałku po Niedzieli Miłosier­ dzia.    Jak zawsze z sympatią  o. Adam CR       PS 1  Udało mi się w Kosewie porozmawiać z panią dyrektor  ośrodka. Wiem, że oprócz wyprawki szkolnej potrzebne  są ręczniki (więc gdyby ktoś z Was chciał kupić i poda­ rować takie ręczniki – to zaczynamy zbiórkę) i pościel  (chociaż  tej  sporo  już  nawieźli  pracownicy  VW).  Pani  dyrektor  sugerowała  też,  że  niektóre  dzieci  nie  będą  miały gdzie wyjechać na wakacje. Pomyślałem sobie, że  gdyby  się  znalazły  osoby,  które  poświęciły  w  wakacje  tydzień  na  gotowanie;  gdyby  się  znalazły  osoby,  które  zechciałyby  ofiarować  żywność;  gdyby  znalazły  się  osoby,  które  zechciałby  ufundować  wizytę  w  muzeum,  na termach – to moglibyśmy takie wakacje dla kilkorga  dzieci zorganizować.     PS 2  I  jeszcze  jedno.  Osobom  złośliwym  (które  cenię  i szanuję  za  ich  świadectwo  życia)  podpowiadam,  że  tekst nie jest sponsorowany. 


List do parafian 

Rozważaniem okiem teologa  Trzecia  niedziela  wielkiej  nocy  i  piękny  fragment  Ewan‐ gelii wg świętego Łukasza.     Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi,  zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jero‐ zolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się  wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam  Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były nieja‐ ko na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał:  Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Za‐ trzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas,  odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywa‐ jących w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych  dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli  Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był  prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga  i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go  na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On  właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim  dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze nie‐ które z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu,  a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że  miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje.  Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko  tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to  On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze  serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!  Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej  chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich  proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odno‐ siło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której  zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przy‐ musili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wie‐ czorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać  z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, od‐ mówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy  oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im  z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało  w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam  wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do  Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych  z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmar‐ twychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opo‐ wiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy  łamaniu chleba. ( Łk 24,13‐35)    O  komentarz  prosimy  świętego  Grzegorza  (wczesne  średniowiecze).    Oto  słyszeliście,  najdrożsi  bracia,  jak  dwom  uczniom będącym w drodze, nie wierzącym w Nie‐ go,  ale  o  Nim  rozmawiającym,  Pan  się  ukazał,  lecz  nie  w  takiej  postaci,  żeby  poznać  Go  mogli.  Pan  więc  to  uczynił  przed  ich  cielesnymi  oczami,  co  się 

4‐5‐2014 

w nich wewnętrznie działo na oczach ich serca. Oni we‐ wnętrznie kochali Go i mieli wątpliwość co do Niego. Tak  też Pan zewnętrznie był przy nich widoczny, ale kim był,  im nie okazał. Gdy mówili o Nim, przystąpił do nich, a że  weń wątpili, ukrywał swą postać, przez którą poznać Go  mogli.  Wprawdzie  do  nich  mówił,  karcił  zatwardziałość  ich  serca,  wyjaśniał  im  teksty  Pisma  Świętego,  które  o Nim  mówiły,  ponieważ  jednak  dla  ich  serc  był  jeszcze  obcym  udawał,  jakby  chciał  jeszcze  iść  dalej.  Nic  więc  Przedwieczna  Mądrość  dwuznacznie  nie  uczyniła,  lecz  Jezus  ukazał  im  się  zewnętrznie  takim,  jakim  był  w  ich  sercach.  Mieli  być  wewnętrznie  wypróbowani,  czy  nie  kochając  Go  jeszcze  jako  Boga,  mogą  Go  przynajmniej  miłować jako obcego. Ponieważ jednak miłość nie mogła  być  obca  dla  tych,  z  którymi  szła  Prawda,  zapraszają  Jezusa  w  gościnę,  jakby  wędrowca.  Dlaczego  jednak  mówimy  „zapraszają”,  skoro  jest  napisane  „przymusili  Go”.  Z  tego  przykładu  widać,  iż  obcych  należy  nie  tylko  zapraszać  w  gościnę,  lecz  przymuszać  do  korzystania  z niej.  Przygotowują  zastawę,  podają  chleb  i  potrawy,  i Boga, którego nie poznali przy wykładzie Pisma Święte‐ go, poznają przy łamaniu chleba.  Przy  słuchaniu  więc  przykazań  Bożych  nie  zostali  oświeceni, otrzymali światło przy ich spełnianiu, napisa‐ ne jest bowiem: „Nie ci, którzy słuchają Prawa, sprawie‐ dliwymi są przed Bogiem, ale ci, którzy Prawo wypełnia‐ ją będą usprawiedliwieni” (Rz 2,13). Kto więc to, co usły‐ szał,  chce  zrozumieć,  niech  się  spieszy  to,  co  już  zdołał  zrozumieć,  w  czyn  wprowadzić.  Oto  Pan  nie  był  pozna‐ ny, gdy mówił, ale dał się poznać gdy  Mu podano  posi‐ łek.  Miłujcie  więc,  najdrożsi  bracia,  gościnność,  kochaj‐ cie  dzieła  miłości.  Dlatego  Paweł  mówi:  „Trwajcie  w miłości  braterskiej.  A  nie  zapominajcie  o  gościnności,  przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów  przyjęli w gościnę” (Hbr 13,1). Piotr także mówi: „Bądź‐ cie  gościnni  jedni  dla  drugich,  bez  szemrania”  (1P  4,9).  A sama  Prawda  oświadcza:  „Gościem  byłem,  a  przyjęli‐ ście Mnie” (Mt 25,53).  Słynne  jest  zdarzenie,  które  nam  starsi  przekazali.  Pewien  gospodarz  z  całą  swoją  rodziną  był  niezmiernie  gościnny.  Gdy  codziennie  do  swego  stołu  przyjmował  wędrowców,  któregoś  dnia  między  innymi,  przybył  pe‐ wien wędrowiec i zaprowadzono go także do stołu. Gdy  po  posiłku  ów  gospodarz  chciał  mu  obmyć  ręce,  jak  to  zwykł był czynić z pokorą, obróciwszy się wziął dzbanek,  lecz tego, komu chciał obmyć ręce, już nie było. Gdy się  nad  tym  zdarzeniem  ze  zdziwieniem  zastanawiał,  tejże  nocy Pan powiedział mu w widzeniu: „W inne dni przyj‐ mowałeś  Mnie  w  moich  członkach,  wczoraj  zaś  Mnie  samego”.  Gdy  Pan  na  sąd  przybędzie,  powie:  „Coście  uczynili  jednemu  z  tych  braci  najmniejszych,  Mnieście  uczynili”  (Mt  25,10).  Oto,  gdy  przed  sądem  przyjmowany  jest  w swych członkach, sam szuka tych, którzy Go przyjmo‐ wali.  A  jednak  co  do  gościnności  jesteśmy  leniwi.  Roz‐ ważcie więc,  bracia,  jak  wielką  jest  cnota  gościnności.  Strona 3 


List do parafian  Przyjmujcie  Chrystusa  do  swych  stołów,  abyście  mogli  być  przez  Niego  przyjęci  na  wieczne  uczty.  Udzielajcie  teraz  wędrowcowi  Chrystusowi  gościny,  aby  was  na  sądzie nie uważał jakoby za wędrowców, lecz jako swo‐ ich  przyjął  do  królestwa.  Niech  pomoże  do  tego,  który  jako Bóg żyje i króluje na wieki wieków.  REDAKCJA         

 

Możemy pomóc    Serdecznie zapraszamy  na zbiórkę pieniężną  która odbędzie się  w niedziele, 4 maja na  rzecz Wspólnoty Arka  (L’Arche) z Poznania. 

 

ZAPRASZAMY NA KONCERT  

18 maja o godzinie 20:00 wystąpi  w naszym kościele  chór Coro da Camera,  prowadzony przez Barbarę Silską‐ Dąbrowską, a działający przy  Poznańskim Uniwersytecie  Przyrodniczym. 

Jest to jeden z koncertów jubileuszowych chóru.    Usłyszymy m.in. utwory A. Vivaldiego, Wacława  z Szamotuł W. A. Mozarta, L. Zdenka.   Po koncercie będzie można nabyć  płytę jubileuszową chóru. 

Wspólnota  Arka  ma  charakter  chrześcijań‐ ski.  Mieszkają  w  niej  oso‐ by  z  niepełnosprawnością  intelektualną,  niemogące  żyć samodzielnie oraz wolontariusze. Ludzie tworzą‐ cy  tę  wspólnotę  pomagają  sobie  wzajemnie  przez  wspólne mieszkanie, pracę oraz modlitwę.  W Poznaniu L’ARCHE istnieje od 20‐tu lat, ma  2  domy,  w których  łącznie  mieszka  12  osób  z niepełnosprawnością  intelektualną.  Jeden  jest  tutaj  na  terenie  naszej  Parafii  na  ul.  Polańskiej.  Przez  ra‐ dość,  spontaniczność,  miłość,  którą  oni  wyrażają,  zmieniają się ludzie, którzy z nimi przebywają.  Dzięki  wsparciu  wielu  ludzi  dobrej  woli,  oso‐ by  z  niepełnosprawnością  mogą  mieć  zapewniony  dach  nad  głową,  opiekę,  leki  i  to  co  najbardziej  po‐ trzebne:  miłość,  bezpieczeństwo,  przyjaźń  oraz  po‐ czucie wartości, które każdemu z nas daje sens życia.    Wspólnota L’Arche 

  „Ja Jestem Zmartwychwstaniem” – dwutygodnik  parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu.  Ukazuje się od 1989 r. 

Parafia Zmartwychwstania Pańskiego 

ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań, tel. 0 61 833‐ 34‐62  Strona internetowa: www.poznancr.pl,   e­mail: wildacr@interia.pl  konto bankowe: PKO Bank Polski S.A.  III oddział Poznań 44 1020 4027 0000 1902  0313 5498 

 

Redaguje zespół: o. Adam P. Błyszcz, Romana Zyg‐ munt, Agnieszka Kubczak, Danuta i Hieronim Piotro‐ wie, Milena Teper, Leszek Zygmunt.  Projekt graficzny i skład: Romana Zygmunt.   Współpraca: Tomasz Szymczak (Rzym), Emilia Mro‐ wińska (teatr).  Adres redakcji: ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl  Teksty i listy prosimy przekazywać mailowo:   blysch@libero.it lub   redakcja@jajestemzmartwychwstaniem.pl albo   osobiście członkom redakcji.  Druk: EUROPRINT, ul. Pamiątkowa 19,   tel./faks 0 61 833 73 85  Redakcja zastrzega sobie prawo do opracowania  i skracania nadesłanych materiałów.  Strona 4 

   

Biuro parafialne czynne:   od poniedziałku do piątku w godz.   od 10 do 12,   w poniedziałki, środy i piątki (z wyłącze‐ niem pierwszego piątku miesiąca) od godz.  16 do 17.30.    Jeśli w nagłych wypadkach potrzebny jest  ksiądz, prosimy dzwonić: 61 833 35 60 lub 61  833 34 62 


Z życia parafii   

Minęło 

Przystanek 

 

 

 26  kwietnia  o  godz.  10  kolejna  grupa  dzieci  przystąpiła  po  raz  pierwszy do spowiedzi.   26 kwietnia o godz. 10.30 w kapli‐ cy Matki Bożej Łaskawej odbył się  wykład  pani  Aleksandry  Michal‐ skiej,  inaugurujący  wystawę  ikon  (relacja na str. 10‐12).   27 kwietnia, w niedzielę Miłosier‐ dzia  Bożego,  odprawialiśmy  od‐ pust parafialny. Eucharystii odpu‐ stowej  o  godz.  12.30  przewodni‐ czył  ojciec  Tadeusz  Domeracki,  przełożony  wspólnoty  jezuitów  w Poznaniu.  Po  skończonej  cele‐ brze  spotkaliśmy  się  na  dziedziń‐ cu  kościoła  –  zabrakło  wszystkie‐ go:  bigosu,  ponczu  i  ciasta.  Wszystkim,  którzy  przyjęli  zapro‐ szenie,  aby  świętować  imieniny  parafii, z serca dziękujemy.   30  kwietnia  grupa  naszych  mini‐ strantów  wyjechała  wraz  z  o.  To‐ maszem na Mini‐Emaus – corocz‐ ne  spotkanie  ministrantów  orga‐ nizowane  przez  polską  prowincję  zmartwychwstańców.  Tym  razem  do Mszany Górnej.   

Prawdziwe znaczenie doktrynalnego   autorytetu papieża polega na tym,   że jest on gwarantem   chrześcijańskiej pamięci. 

 W  niedzielę,  11  maja,  o  godz.  16.30  spotkanie  wspólnoty  związków niesakramentalnych.   Z  dniem  pierwszego  maja  rozpo‐ czynamy  nabożeństwa  majowe:  w  dni  powszednie  o  godz.  18,  a w niedziele  i  uroczystości  o godz. 18.30.   Od  5  maja,  od  poniedziałku  do  piątku, przez cały miesiąc spotka‐ nia modlitewne przy Grocie NMP.  Początek  apelu  jasnogórskiego  o godz. 20.30. Więcej na str. 14.   Miłośników  Słowa  Bożego  zapra‐ szamy na spotkania lectio  divina:  w  środy  o  godz.  8.30  i w czwartki  o godz. 19.15.   We wtorki, o godz. 17, spotkanie  grupy  Al–Anon.  Po  spotkaniu  za‐ praszamy  do  udziału  w Eucha‐   rystii.  Nadejdzie   W każdy czwartek od godz. 15 do    godz.  21  adoracja  Najświętszego  Sakramentu.   W  niedzielę  4  maja  będziemy    gościć  przedstawicieli  wspólnoty    Arka  (L’Arche).  Więcej  informacji    na str. 4.   4  maja  mija  42.  rocznica  śmierci    o. Leona Śliwińskiego, proboszcza  Kalendarz  parafii w latach pięćdziesiątych.   We  wtorek,  6  maja,  o  godz.  18  liturgiczny  kolejne  spotkanie  w  ramach  La‐   boratorium Wiary.     W  sobotę,  10  maja,  o  godz.  10,  4 V – 3. niedziela Wielkanocna  uczniowie  klas  trzecich  Szkoły  Dz 2, 14. 22‐28; 1 P 1, 17‐21; Łk 24,  Podstawowej  nr  5  przystąpią  do  13‐35  sakramentu  spowiedzi,  a  w  nie‐ 5 V – poniedziałek  dzielę,  11  maja,  po  raz  pierwszy  Dz 6, 8‐15; J 6, 22‐29  do Komunii Św.  6 V – wtorek, św.app. Filipa i Ja‐  W  sobotę,  10  maja,  po  Mszy  św.  kuba  wieczornej  zapraszamy  na  czu‐ 1 Kor 15, 1‐8; J 14, 6‐14  wanie  modlitewne  przed  Mar‐ 7 V – środa  szem dla Życia.  Dz 8, 1b‐8; J 6, 35‐40  4‐5‐2014 

 

Benedykt XVI  Kościół 

8 V – czwartek św. Stanisława bp.  i m. Głównego patrona Polski  Dz 20, 17‐18a. 28‐32. 36; Rz 8, 31b‐ 39; J 10, 11‐16  9 V – piątek  Dz 9, 1‐20; J 6, 52‐59  10 V – sobota  Dz 9, 31‐42; J 6, 55. 60‐69  11 V – 4. niedziela Wielkanocna  Dz 2, 14a. 36‐41; 1 P 2, 20b‐25; J 10,  1‐10  12 V – poniedziałek  Dz 11, 1‐18; J 10, 11‐18  13 V – wtorek  Dz 11, 19‐26; J 10, 22‐30  14 V –środa św. Macieja, ap.  Dz 1, 15‐17. 20‐26; J 15, 9‐17  15 V – czwartek  Dz 13,13‐25; J 13,16‐20  16 V – piątek św. Andrzeja Boboli  prez. i m.  Ap 12, 10‐12a; 1 Kor 1, 10‐13. 17‐18;  J 17, 20‐26  17 V – sobota  Dz 13, 44‐52; J 14, 7‐14  18 V – 5. niedziela wielkanocna  Dz 6, 1‐7; 1 P 2, 4‐9; J 14, 1‐12 

Redakcja „Ja Jestem Zmartwychwstaniem” dziękuje za wszelkie ofiary składane do skarbony w dniu ukazania się pisma i oświadcza, że są one przeznaczane wyłącznie na druk dwutygodnika. Zapraszamy na stronę www.jajestemzmartwychwstaniem.pl na której publikujemy wszystkie numery – w kolorze. Strona 5 


Z życia parafii 

Liturgia  liturgii    Wigilia Paschalna AD  2014    Fotoreportaż autorstwa  Adama Ciereszko   

Strona 6 


Z życia parafii 

Fotoreportaż Adam Ciereszko  

  Wspólnota  wspólnot 

   

iękny  to  czas  w  Kościele,  a  najpiękniejszy  w naszej  parafii  –  parafii  Zmartwychwstania  Pańskiego. Każdy odrobinę przeżywający wia‐ rę zgodzi się zapewne, że Wielki Tydzień z kulmina‐ cyjnym Triduum i Wigilią Paschalną to najważniejszy  czas dla nas, wierzących. Dlatego tak ważne spotkać  się  w  te  dni  w  gronie,  które  myśli  podobnie  i  z  po‐ dobnym  zaangażowaniem  wypełnia  świątynię,  po‐ święca czas na modlitwę oraz uczestnictwo w nabo‐ żeństwach.  Co  roku  zachwyca  mnie  oprawa  liturgii  Triduum  paschalnego  –  liczba  naprawdę  zaangażowanych  w przygotowania  osób,  osoby  na  ołtarzu  czuwające  nad  przebiegiem  uroczystości,  popis  zgrania  i  wy‐ szkolenia  liturgicznej  służby  ołtarza  i  prezbiterów.  Do  tego  oprawa  muzyczna,  która  wzbogaca  przeży‐ cia  duchowe  o  estetykę  najwyżej  klasy:  nasz  chór  z Haendlowym  „Alleluja”,  przepięknie  wyśpiewana  przez  organistę,  księdza  Sebastiana  i  chórzystów  4‐5‐2014 

Pasja,  bezbłędnie  wykonane  psalmy  do  spółki  ze  śpiewającym  z  całego  serca  ludem  Bożym.  Spotka‐ łam  się  z  powiedzeniem,  że  liturgia  Wigilii  Paschal‐ nej  jest  dla  koneserów.  Ale  to  trąci  zanadto  snobi‐ zmem, czymś elitarnym, co godzi w egalitarność Eu‐ charystii. Tymczasem tego dnia, jak i w poprzedzają‐ cy go Wielki Piątek i Wielki Czwartek, w naszym ko‐ ściele daje się dobitnie, dużo bardziej niż w inne dni,  poczuć  więź  wspólnoty.  Codziennie  spotyka  się  po‐ dobny skład parafian, znamy się nie tylko z widzenia,  wszyscy  czujemy  się  związani  –  z  tą  parafią,  z tym  kościołem, przekazując sobie znak pokoju, robimy to  z  serca.  Czy  Państwo  to  też  odczuli  podczas  tego‐ rocznych  uroczystości?  Jest  jakoś  bardziej  rodzinnie  niż podczas „zwykłej” niedzieli, prawda?  Na ten fakt zwrócił też uwagę ojciec Tadeusz Do‐ meracki SJ, którzy przewodniczył sumie odpustowej.  Powiedział, że pierwszy raz jest w naszej parafii i od  Strona 7 


Z życia parafii samego początku poczuł, że w tym kościele dużo się dzieję, jest dynamika, widać, że ta wspólnota żyje w Chrystusie Zmartwychwstałym. Dlatego tak ucieszyła mnie tegoroczna, nowatorska inicjatywa księdza proboszcza, by z okazji odpustu spotkać się na dziedzińcu przy poczęstunku (wspólnoty upiekły ciasta, a księża odpowiadali za pokaźne gary bigosu, ks. Adam raczył nas własnej roboty ponczem), i chyba nie tylko ja tak potraktowałam ową inicjatywę, sądząc po frekwencji na placu w tę odpustową i wyjątkowo świąteczną niedzielę (chwilę po kanonizacji papieża Polaka!) oraz po tempie znikania wszelkich dobroci. Szkoda tylko, że tu miejscami i chwilami zanikło owo poczucie wspólnoty, a poczęstunek potraktowano chyba niezbyt zgodnie z założeniami. Ale to już inna bajka [patrz dalej]. Za rok będzie pewnie jeszcze lepiej! ROMANA ZYGMUNT Fot. Małgorzata Świderska i Leszek Zygmunt

Bajka o poczęstunku odpustowym Po wyjściu z kościoła (po sumie odpustowej) na chwilę przystanęliśmy, zastanawiając się czy może faktycznie nie uraczyć się bigosem, do którego zjedzenia gorąco zachęcał proboszcz. Poszliśmy więc na dziedziniec i oczom naszym ukazały się bardzo duże ilości słodkich wypieków wytworzonych w zaciszu domowego ogniska parafian oraz dwa wielkie garnce bigosu. Tak czekając w tłumie wygłodniałych parafian (suma trwała aż 1,5 godziny!), nagle usłyszeliśmy głos ojca, który tłumaczył córeczce, aby wybrała sobie jeden kawałek ciasta, żeby słodkości wystarczyło dla innych. To zdanie, takie proste, a przecież pełne miłości do bliźniego usłyszało kilkoro stojących bliżej osób i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęto je podawać dalej, z ust do ust. I ta życzliwość oraz myślenie o innych, jak po rzuceniu kamyczka na taflę wody, zaczęło zataczać coraz szersze kręgi. Stała się rzecz niezwykła. Parafianie stali się zaprawdę jedną, kochającą rodziną, gdzie każdy myśli o drugim i gotów jest sam zrezygnować z czegoś na rzecz innych. Każdy swój jeden kawałeczek ciasta zaczął jeść dopiero wtedy, gdy upewnił się, że inni też mają słodkie co nieco na talerzu. To samo było z bigosem, który został z powodzeniem rozdzielony pomiędzy wszystkie osoby na dziedzińcu. I zostało jeszcze tyle, Strona 8

że można było obdarować bezdomnych, którzy się również pojawili. Jedność, braterskość. Pokarm zarówno dla ciała, jak i duszy. Po prostu miłość, której uczy nas Jezus. Ale to tylko bajka. PS Poza mądrym zdaniem tatusia skierowanym do córeczki oraz faktycznie dużą ilością słodkości i bigosu. Z uszanowaniem, Faustyna i Piotr PS2 (od korektora) Gdy czytałem tę bajkę przypomniałem sobie ewangeliczny obraz, gdy Jezus karmił ludzi rybami i chlebem. Ludzi było wiele, ryb i chlebów kilka. Tam nazbierano jeszcze kosze ułomków. Na Wildzie zostały wyłącznie odpadki. ☺


Z życia parafii  W  niedzielę  27  kwietnia  br.  odbyła  sie  zbiórka  pieniędzy  na  rehabilitację  Oli,  hracerki  z  9PDH,  która  uległa  ciężkiemu  wypadkowi  i  przebywa  w śpiączce. Zebrano tego dnia 2.415,60 zł. Harcerze  serdecznie dziękują wszystkim ofiarodawcą oraz ks.  Proboszczowi za umożliwienie nam tej zbiórki!  Harcerze: 9. PDH  10. PDH  8. PDH  oraz Oleńka z Mamą! 

O OLI  I DLA OLI  Pewnego dnia na naszą zbiórkę do harcówki przyszła  dziewczyna o imieniu Ola, z początku bardzo cicha, nie‐ śmiała, z czasem zaczęły się biwaki, obozy i wraz z upły‐ wem  czasu  Ola  stała  się  bardziej  otwarta  i  wygadana.  Młodsze harcerki zawsze mogły liczyć na jej pomoc, jak  również  druhny  mogły  powierzyć  jej  bardziej  odpowie‐ dzialne zadania.  6  grudnia  2013  roku,  zamiast  szczęśliwego  mikołaj‐ kowego  dnia  stała  się  rzecz,  której  nikt  nie  był  wstanie  przewidzieć. Ola na skrzyżowaniu ulic Hetmańska i Rolna  została  potrącona  przez  tramwaj.  Wszystkie  byłyśmy  w szoku, jak tylko dostałyśmy informację, że spotkało to  jedną  z  nas.  Olę  przewieziono  do  szpitala,  gdzie  wyko‐ nano  serię  badań  i  operacji.  Przez  następne  kilka  dni  nasza  Ola  leżała  na  OIOM‐ie,  gdzie  może  odwiedzać  chorych tylko najbliższa rodzina. Lecz my musiałyśmy za  wszelką cenę się z nią zobaczyć i dzięki uprzejmości bab‐ ci Oli nasza koleżanka weszła jako kuzynka. Z kolei druh‐ ny  zostały  wpuszczone  przez  życzliwe  pielęgniarki  na  chwilę,  by  przekazać  plakaty  zrobione  na  zbiórkach  z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.  Po  jakimś  czasie  przewieziono  Olę  do  Kliniki  Budzik  w Warszawie. Od tego czasu wiele osób chce pomóc Oli.  Prowadzimy  również  fan  page  na  Facebooku  pod  ha‐ słem  „Budzimy  Ole  Piotr”,  gdzie  można  uzyskać  wiele  informacji  na  temat  stanu  zdrowia  Oli  oraz  wydarze‐ niach,  koncertach,  akcjach  i  zbiorkach,  które  mają  na  celu pomoc Oli. Nasza drużyna z kolei stara się wesprzeć  Ole i jej rodzinę na wiele sposobów: organizując zbiórki  pieniędzy  w  wildeckich  sklepach  czy  w  kościele  na  ul.  Dąbrówki,  gdzie  dzięki  życzliwym  ludziom,  możemy  przekazać  pieniądze  na  bardzo  drogą  rehabilitację.  Z pomocą  społeczności  wildeckiej,  hufca,  koleżanek  Oli  ze  szkoły  i  dzięki  wielu  innym  osobom,  których  jest  na‐ prawdę bardzo dużo, mogłyśmy i możemy pomagać Oli.  Dzięki  Pani  Lidii  Dudziak,  Panu  Michałowi  Tomczakowi  4‐5‐2014 

i Panu  Krzysztofowi  Nowakowi  znajomemu  babci  Oli,  mogłyśmy odwiedzić ja dwukrotnie w Warszawie i wes‐ przeć ją oraz jej rodzinę śpiewem i dobrym słowem. Gdy  tam  byłyśmy,  wraz  z  Olą  odwiedziłyśmy  też  innych  pa‐ cjentów  kliniki,  dla  których  przygotowałyśmy  kartki  z życzeniami i zaśpiewałyśmy piosenki. Po tych wizytach  jesteśmy przekonane, że Ola czuje nasze wsparcie i po‐ wróci  szybko  do  zdrowia.  W  imieniu  Oli,  rodziny  oraz  naszym  chciałybyśmy  podziękować  wszystkim  osobom,  które  nam  pomogły.  Chciałybyśmy  prosić  wszystkich.  którzy  chcą  jeszcze  pomóc  o  przekazanie  pieniędzy  na  konto:  Ola Piotr,  PKO BP S.A. 22 1020 4128 0000 1202 0105 0004    Wszystkim, którzy nam pomogli i pomogą jeszcze raz  serdeczne Bóg zapłać.    Harcerka 9. Poznańskiej Drużyny Harcerskiej   KASJOPEA im. Królowej Jadwigi  Hufiec Poznań ‐ Wilda 

Od redakcji    20  kwietnia  „Głos  Wielkopolski”  opublikował  poru‐ szający reportaż pt. „Niech się tylko wybudzi” o Oli, jej  rodzinie  i bliskich  robiących  wszystko,  by  zdobyć  fundusze na bardzo kosztowną��rehabilitację w Klinice  Budzik.  Niestety  NFZ  nie  pokrywa  jej  kosztów,  więc  rodzina swoimi siłami stara się udźwignąć ten wyda‐ tek.  Polecamy  artykuł  obrazujący,  jak  wygląda  życie  osób  w  śpiączce  przy  niesamowitej  pomocy  takich  harcerek, jak wyżej podpisane.    Link do artykułu:  http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3407653,niec h­sie­tylko­wybudzi­czyli­historia­oli­ktora­zapadla­w­ spiaczke­zdjecia,id,t.html?cookie=1 

Strona 9 


Z życia parafii   

Od lewej ikony: Archanioł Gabriel, Zmartwychwstanie, Pantokrator 

WYSTAWA IKON      W  kościele  pw.  Zmartwychwsta‐ nia  Pańskiego  trwa  obecnie  prezen‐ tacja  ikon  wykonanych  przez  stu‐ dentów  Uniwersytetu  Artystyczne‐ go III Wieku oraz twórców piszących  ikony  w Pracowni  Ikonograficznej  Sankir  znajdującej  się  na  poddaszu  tutejszego  kościoła.  Osoby  piszące  ikony  w  Pracowni  nadal  uczą  się  tej  sztuki  również  na  poznańskim  Uni‐ wersytecie Artystycznym pod kierun‐ kiem Aleksandry Michalskiej.  Od 26 kwietnia mamy swoje wiel‐ kie święto – możemy zaprezentować  publiczności  nasze  prace.  W  czasie  wernisażu  śpiewał  chór  Capella  Mu‐ sicae  Antiquae  Orientalis  pod  dyrek‐ cją  prof.  Leona  Zaborowskiego  z Akademii  Muzycznej  w  Poznaniu.  Jedna z osób po koncercie stwierdzi‐ ła:  „Siedziałam  z  tyłu  kościoła  i  pa‐ trzyłam na chór i ikony. Kiedy zaczęli  śpiewać, zobaczyłam, jak ikony ożyły,  wydawało  się,  że  zaczęły  świecić  nowym  blaskiem”.  Czy  można  mieć  lepszą recenzję?  Byliśmy  mile  zaskoczeni  liczbą  osób,  które  przybyły  na  wystawę.  Sporo  osób  przyszło  do  pracowni  zobaczyć  nasz  warsztat.  Opowiadali‐ śmy,  jak  powstaje  ikona,  na  jakich  Strona 10 

Chrystusa.  Malowanie  korony  cier‐ niowej  wydaje  się,  że  trwa  wieki,  potem trzeba pokazać krew na ciele.  Przy  tej  ikonie  czułam  autentyczne  cierpienie.  Przy  scenach  zbiorowych  jest nieco inaczej. Kiedy malowaliśmy  w  grupie  (wszyscy  tę  samą  ikonę  kie przeżycie duchowe dla twórcy.  „Zmartwychwstanie”), każdy koncen‐ Ma on okazję przez długi czas (wiele  trował  się  oczywiście  na  swojej  pra‐ tygodni)  być  bardzo  blisko  postaci,  cy,  ale  atmosfera  panująca  wśród  którą  przedstawia.  Poznaje  jej  oso‐ nas  była  znacznie  bardziej  rozgada‐ bowość,  czuje  się  czasem  moc,  cza‐ na,  było  więcej  ruchu,  nawet  śmie‐ sem  miłość,  szacunek,  pokorę,  wa‐ chu”.  leczność,  to  znów  delikatność  i  do‐ Każdy  z  ikonopisarzy  doświadcza  broć.  Kiedy  z  tła  wyłania  się  twarz  własnego  życia,  niekiedy  bardzo  i oczy  postaci,  dzieje  się  coś  niezwy‐ trudnego,  czas  poświęcony  na  two‐ kłego. Na planie duchowym toczy się  rzenie  ikon  jest  wewnętrznym  świę‐ rozmowa.  Nie  zawsze  tak  jest,  ale  tem,  wyciszeniem,  pozwoleniem  jest to jedno z doświadczeń.  sobie  na  spotkanie  z  duchową  sztu‐ deskach,  jak  długo  się  uczymy,  czym  malujemy, czym złocimy i w jaki spo‐ sób, skąd pomysł na ikonę, skąd wzór  i  jak  długo  powstaje  jedna  ikona.  Opowiadaliśmy  też  o  procesie  we‐ wnętrznym  ikonopisarzy  w  czasie  tworzenia.  Pisanie  ikony  to  głębo‐

Pisanie  ikon  odbywa  się  w  ciszy  ką, która coś zmienia w nas.  i nienarzuconym  skupieniu,  to  dzieje  SANKIR  się  naturalnie.  Jedna  z  ikonopisarek  mówi:  „Dla  mnie  najtrudniejsze  są  ikony  przedstawiające  cierpienie  głównie  związane  z  życiem  Jezusa 

Zakup prezentowanych ikon    Wprawdzie  niektóre  ikony  z  wystawy  są  depozytem,  ale  wybrane  (całkiem sporo) można nabyć, w tym celu prosimy o kontakt z panią  Krystyną Czajką: kczajka@verbum.pl. 


Z życia parafii   

Dobrze, że  tu jesteście! 

 

Ikona od początku była rozumiana jako tekst sa­ kralny, który jak każdy tekst wymaga określonego  nawyku czytania – pisze dalej Jazykowa. Już  w pierwotnym Kościele dla lepszego przyswojenia  Pisma Świętego znana była zasada czytania na  wielu poziomach. Świadczy o tym św. Augustyn,  wymieniając poziomy: literalny, alegoryczny, mo­ ralny i anagogiczny. Na pierwszym poziomie doko­ nuje się zapoznanie z tematem (kto lub co jest  przedstawione i czy zgodnie z tekstem biblijnym),  na drugim ­ dokonuje się wyjawienie sensu obrazu,  symbolu, znaku (ważne światło, kolor, przestrzeń,  czas), na trzecim – ujawniony zostaje związek  przedstawienia z widzem (co ikona mówi o tobie,  poziom odwrotnego związku), czwarty poziom –  anagogia, oznacza czystą kontemplację, przejście  od widzialnego do niewidzialnego, do bezpośred­ niej wspólnoty z Archetypem (ujawnia się głęboki  sens, po co istnieje ikona). (Aleksandra Michalska) 

                                                     

 

Przez długi czas zastanawiałem się, w jaki spo‐ sób  uhonorować  kanonizację  błogosławionego  Jana  Pawła II. Powody do tego mieliśmy przynajmniej dwa:  ksiądz  kardynał  Stanisław  Dziwisz  ofiarował  naszej  parafii  relikwie  polskiego  papieża.  Tego  samego  pa‐ pieża,  który  w  1983  roku,  na  terenie  naszej  parafii,  sprawował  Eucharystię,  podczas  której  beatyfikował  siostrę Urszulę Ledóchowską. Nic mi nie przychodziło  do głowy, aż pracownia pisania ikon SANKIR zakomu‐ nikowała  mi,  że  zamierza  zrobić  wystawę  ikon  w  na‐ szym  kościele.  I  tak  oto  z  nieba,  niespodziewanie  i niezasłużenie,  spadło  nam  wydarzenie  wyjątkowe  –  wystawa ikon. W przededniu kanonizacji słowiańskie‐ go Papieża mogliśmy wysłuchać inspirującego wykła‐ du  o  ikonach,  zobaczyć  wystawę  prawie  100  ikon  i zwiedzić pracownię SANKIR. 

Wszystko rozpoczęło się w sobotę, 26 kwietnia  o godz.  10.30 w kaplicy  Matki Bożej  Łaskawej. Ponad  50  osób  mogło  wysłuchać  pasjonującego  wykładu  pani  Aleksandry  Michalskiej.  Przygotowany  z  wielką  kompetencją (pani Aleksandra jest absolwentką sofij‐ skiej  Akademii  Sztuk  Pięknych),  a  przekazany  z  nie‐ zmierną  wrażliwością  i  delikatnością  wykład  przybli‐ żył nas do świata ikon.  Słuchając wykładu pani Aleksandry, po raz ko‐ lejny  uświadomiłem  sobie,  że  mówiąc  publicznie,  trzeba  mieć  na  uwadze  dwie  sprawy:  odniesienie  do  przedmiotu  wykładu  i  do  adresatów  wykładu.  Pani  Aleksandrze  udało  się  uszanować  i  jedno,  i  drugie,  przez  co  byliśmy  świadkami  fascynującej  rozprawy.  Wykładowczyni  swoją  prelekcję  podzieliła  na  dwie  części.  Jedna  dotyczyła  techniki  tworzenia,  pisania  ikony, druga zaś znaczenia teologii ikony. 

 

 

 

W Kościele prawosławnym ikona traktowana jest  Pierwsze ikony przypominają późnorzymski por­ na równi z Pismem Świętym, jest to dzieło obja­ tret, są namalowane w sposób realistyczny i uczu­ wione przez Boga i „spisane” przez malarza, który  ciowy. Najstarsze ikony zostały znalezione w klasz­ „pisze” i „przepisuje” te same obrazy jak księgę, nie  torze św. Katarzyny na górze Synaj i są datowane  pozwalając sobie na swobodę interpretacji, tak by  na V­VI wiek. Zostały namalowane techniką enkau­ dochować wierności oryginałowi i nie odbiegać od  styczną, a stylistycznie są bliskie portretowi fajum­ określonego od wieków kanonu. Ponieważ odnosi  skiemu. Były to niewielkie deseczki  się do spraw wiecznych i nieprzemijających, sama  z namalowanymi na nich obliczami zmarłych (za­ nie podlega przemianom. Jest „oknem ku Absolu­ mieszczano je na sarkofagach w czasie pogrzebu,  towi” i otwiera się na najgłębszą tajemnicę Boga.  by utrzymać łączność ze zmarłymi). Istota ikony  (Aleksandra Michalska)   jest jednak różna: jest ona namalowana z punktu    widzenia wieczności, jest świadectwem życia i jego  4‐5‐2014 

Strona 11 


Z życia parafii   

zwycięstwa nad śmiercią, istotą ikony jest nie „roz­ być  usytuowany  teatr,  a  właściwa  świątynia  miała  stanie”, ale „spotkanie” i przedstawienie tego co  stanąć  obok!  Rozważałem  to  wszystko  i  byłem  jest idealne i wieczne. (Aleksandra Michalska)  wdzięczny  tym  kilku  zapaleńcom,  którzy  zechcieli   

  Po  wykładzie  przeszliśmy  do  świątyni,  gdzie  zaprezentowano  nam  ikony  –  dzieło  19  twórców  związanych z Uniwersytetem Artystycznym III Wieku  oraz  Pracownią  SANKIR.  Oczywiście,  nie  mogło  za‐ braknąć  muzyki.  Nasze  spotkanie  zostało  ubogacone  śpiewem  chóru  Capella  Musicae  Antiquae  Orientalis  pod  dyrekcją  prof.  Leona  Zaborowskiego  z  Akademii  Muzycznej w Poznaniu. Po koncercie i obejrzeniu wy‐ stawy przeszliśmy do Sali Portretowej na poczęstunek  (słowa podzięki dla Ani i Romana). Stał się on właści‐ wie okazją do tego, aby móc porozmawiać z pisarzami  ikon, a także do zwiedzenia pracowni, która tego dnia  stała otworem.    Przy  całym  tym  błogosławionym  zamieszaniu  wspominałem sobie pierwotny zamysł księdza Zapały,  pierwszego  proboszcza  naszej  wspólnoty,  który  w 1923 roku, tworząc parafię, myślał o tym, że winno  to być takie miejsce, gdzie liturgii towarzyszyć będzie  kultura. Nie zapominajmy, że w naszym kościele miał         

Dobrym być uczyłeś nas   

  Stoję w rozmodleniu  Pod Niebieskim Oknem  Z zadartą głową wypatruję  Tych siwych oczu  Co przenikały do głębi  I posyłały na głębię  Wsłuchuję się pokornie  W znaczenie wypowiedzianych  Tak niedawno słów  Pragnąc zrozumieć ich sens  Jak kołaczą uparcie  Od miłości do miłości  Od cierpienia do radości  Niwecząc mój uparty lęk    Widzę Cię jeszcze  Ojcze Święty  Jak ze złotą różą w dłoni  Klęczysz u Maryi stóp  A z ust szept się wznosił  „Matko Najświętsza  Na zawsze cały jestem Twój”  W każdym westchnieniu  Przytulałeś do Bożej Miłości  Nasz kraj i cały świat  Nawet ten, który  Cię zdradził boleśnie  Strona 12 

pracownię  SANKIR  ulokować  na  poddaszu  naszego  kompleksu.  Ta  ich  obecność  zaowocowała  nie  tylko  pisaniem ikon (wiem, że ów wernisaż w kilku osobach  obudził pragnienie ikonopisarstwa), ale i posługą wo‐ bec naszej wspólnoty parafialnej. Przecież pani Mary‐ na  naprawiła  nasze  boczne  witraże!  Kochani,  co  ja  jako  proboszcz  mogę  powiedzieć?  Tylko  tyle:  dobrze,  że u nas jesteście! 

 

Z ikoną związana jest legenda o królu Abgarze  z Edessy (wówczas Syria, obecnie Urfa w połu­ dniowej Turcji), żyjącym w I w n.e.: król zachoro­ wał i wysłał do Jerozolimy posłańca z prośbą o ule­ czenie przez Chrystusa, który miał powiedzieć, że  najpierw musi się dopełnić jego przeznaczenie  i śmierć, ale po Wniebowstąpieniu pośle do niego  jednego ze swych uczniów ­ Tadeusza; Tadeusz  przywiózł mandylion ­ chustę, którą Chrystus  wcześniej przyłożył do twarzy i powstał jego wize­ runek; na widok mandylionu, król ozdrowiał.  (Aleksandra Michalska)    O. ADAM CR            I gdyby nie Matczyny Płaszcz  „Przebaczam”  Pozostałoby zasuszone  W starym wymiarze    Twoje ukochane góry  Nosiły święte stopy  A rzeki i jeziora koiły ciszą  Niosąc tęsknej pieśni ton  Chciałeś być wszędzie  Tam gdzie ciało i duszę  Toczył trąd  Tam gdzie Jezus Przybity  Do Drzewa Zgorszenia  I gdzie ściana pije płacz  Rozpalałeś młode serca  Na wielu błoniach  W Niebieskim Oknie  Święty Janie Pawle II  Stoisz uśmiechnięty  Rodzin Patronie  Wspartym na Krzyżu  Z Różańcem w drżących  Zmęczonych dłoniach    Danuta Piotr 


Z życia parafii   

Dużo zależy  od rodziców      Rozmawiamy z Izabelą Migdał, któ­ ra należy do komitetu komunijnego  rodziców,  powołanego  po  raz  pierwszy,  by  współuczestniczyć  w przygotowaniach  dzieci  do  I  Ko­ munii Świętej.   

  11  maja  tylko  ok.  40  dzieci  przystąpi  w  naszym  kościele do I Komunii św. Pozostałe będą przyjęte  w swoich  parafiach  (np.  przy  Bluszczowej  czy  na  Rynku  Wildeckim).  Czy  taki  podział  pomaga  czy  przeszkadza w przygotowaniach?  Przygotowania  do  komunii  według  moich  spostrze‐ żeń przebiegają trzytorowo: 1. dzieci są przygotowy‐ wane przez katechetkę w szkole: "zaliczają" podstawy  katechizmu,  uczą  się  formułki  spowiedzi,  poznają  zasady  przygotowywania  rachunku  sumienia  itp.;  2. rodzice  są  przygotowywani  przez  kapłanów  na  katechezach.  Takich  katechez  było  pięć.  Każda  odby‐ wała się przed poświęceniem poszczególnych atrybu‐ tów  komunijnych:  różańca,  medalika,  świecy  chrzcielnej,  modlitewnika  i  alby;  3.  dzieci  są  przygo‐ towywane  przez  rodziców  w  domu.  Pomocą  w  tym  były katechezy dla rodziców. Dlatego, moim zdaniem,  podział  dzieci  przystępujących  do  komunii  św.  we‐ dług parafii, do której się należy, nie przeszkadza.    Jak  wygląda  zaangażowanie  rodziców  w  tego­ roczne przygotowania?  Zaangażowanie  rodziców  uzależnione  jest  od  tego,  czy  uczęszczają  oni  do  kościoła,  czy  też  nie.  Rodzice,  którzy  obecni  są  w  Kościele,  interesują  się  przygoto‐ wywaniem  swych  pociech  do  sakramentu,  przycho‐ dzą  na  katechezy,  na  spotkania  organizowane,  np.  z panią szyjąca alby czy panią fotograf, płacą w miarę  swoich  możliwości  składkowe  lub  proszą  o  pomoc  parafialny Caritas. Natomiast rodzice, których trudno  spotkać  w  kościele,  są  wszystkim  zdziwieni,  często  mają pretensje o wszystko  i już w październiku wzdy‐ chają:  „Kiedy  już  ta  komunia  się  skończy”,  chociaż  przygotowywania się dopiero zaczęły.  W  tym  roku  po  raz  pierwszy  powstał  tzw.  komitet  komunijny, w skład którego wchodzą przedstawiciele  wszystkich  klas,  z  których  dzieci  przystępują  do  sa‐ kramentu  zarówno  ze  szkoły  nr  5,  jak  i  25  oraz  przedstawiciel  dzieci,  które  chodzą  do  szkół  poza  parafią. Jest nas w sumie chyba osiem pań, które  spo‐  4‐5‐2014 

    tykamy  się  z  księdzem  Tomkiem.  Spotkaliśmy  się  kilkakrotnie  (ostatnie  spotkanie  będzie  kilka  dni  przed  komunią),  wspólnie  ustalaliśmy  m.in.  wielkość  składek  (każda  pani  musiała  zbierać  pieniądze  w swojej  klasie),  m.in.  przeznaczonych  na  dekoracje  kościoła, na prezent dla parafii (w tym roku będzie to  pewna suma pieniędzy na remont kaplicy Matki Bożej  Łaskawej) itp. Osoby z komitetu musiały o wszystkich  ustaleniach powiadamiać pozostałych rodziców.  Ja  w  klasie  mojego  syna  nie  miałam  żadnych  proble‐ mów  z  komunikacją  z  rodzicami  ani  ze  zbieraniem  pieniędzy, ale wiem od innych mam, że w pozostałych  klasach  bywało  różnie.  Wszystko  zależy  od  tego,  jak  rodzice podchodzą do tego wydarzenia. Jeżeli posyła‐ ją  dziecko  do  komunii,  „bo  co  ludzie  powiedzą”,  to  naprawdę trudno współpracuje się z kimś takim.    Jak  Wasz  syn,  Mikołaj,  przeżywa  przygotowania  i przystąpienie  do  tego  sakramentu?  Czym  dla  niego była pierwsza spowiedź?  To zależy od czasu, jaki pozostał do tej chwili. Im bli‐ żej, tym robi się bardziej stresująco, a myślę, że emo‐ cje sięgną szczytu dzień przed. Syn sam wybrał sobie  garnitur  (bo  pod  albę  trzeba  coś  włożyć),  chętnie  przymierzał  albę,  dzielnie  zdawał  katechizm  itd.  Pierwsza spowiedź była dla niego bardzo stresującym  przeżyciem  (kartkę,  na  której  napisał  sobie  grzechy,  żeby  ich  nie  zapomnieć,  kilkakrotnie  gubił  i to  nie  przez roztargnienie). Z drugiej strony, mimo częstych  rozmów na temat tego wydarzenie, nie jestem pewna,  czy  tak  do  końca  pojmuje  wielkość  tego  sakramentu.  Ale  czy  wszyscy  dorośli  to  pojmują?  Niestety,  przy  przygotowaniach  do  komunii  św.  trudno  w  dzisiej‐ szych czasach zapchnąć na dalszy plan temat prezen‐ tów.  My  zapowiedzieliśmy,  że  żadnych  wielkich  pre‐ zentów  nie  będzie,  bo  największym  prezentem  jest  sam sakrament, ale wiem, że niektóre dzieci oczekują  prezentów z górnej półki i to one niestety będą w tym  dniu dla nich najważniejsze.  Mam wielką nadzieję,  że  >>>>>  Strona 13 


Z życia parafii  dla  Mikołaja  prezenty  będą  tylko  dodatkiem,  ale  zo‐ baczymy.    Jak  –  jako  matka  –  oceniasz  organizację  tej  uro­ czystości  jaką  jest  przyjęcie  do  I  Komunii  św.  w Kościele?  Nie mam doświadczenia w organizowaniu takich uro‐ czystości  ani  nie  wiem,  jak  przebiegały  one  w  latach  ubiegłych  (myślę,  że  przy  kolejnych  dzieciach  będę  mądrzejsza),  ale  organizację  oceniam  pozytywnie.  Może  też  dlatego,  że  sama,  będąc  w  komitecie,  mo‐ głam  aktywnie  uczestniczyć  w  tej  organizacji.  Naj‐ większy  procent  organizacji  samej  uroczystości  spa‐ da,  moim  zdaniem,  na  katechetkę  i  księdza  Tomka,  a my tylko pomagamy lub przeszkadzamy. Jaki będzie  efekt tych organizacji, to zobaczymy już niedługo. Dla  mnie będzie to na pewno wielkie przeżycie duchowe  i ogromne  wydarzenie,  gdy  Mikołaj  po  raz  pierwszy  w życiu  przyjmie  ciało  Pana  Jezusa,  ale  myślę  że  dla  większości rodziców będzie to wielka chwila.  Ostatnio rozmawiałam z Mikołajem o roli, jaką dostał  od  pani  katechetki  na  tę  uroczystość  (prosi  księdza  proboszcza  o  udzielenie  dzieciom  sakramentu),  a  on  spytał, czy któryś z rodziców nie może o to poprosić.  Wtedy  zdałam  sobie  sprawę,  że  jest  to  pierwszy  sa‐ krament,  o który  proszą  same  dzieci,  a  nie  jak  w przypadku  chrztu  rodzice  dla  dziecka,  i  to  dodat‐ kowo podnosi dla mnie jego rangę.    Rozmawiała Romana Zygmunt     

Fot.  Sanktuarium  Matki  Bożej  Łaskawej  na  Mento‐ relli, Włochy (Archiwum)    19 maja 2014 (poniedziałek) – Parafialny Zespół Cari‐ tas  20 maja 2014 (wtorek) – wspólnota Burego Misia  21 maja 2014 (środa) – Parafialny Oddział Akcji Kato‐ lickiej  22 maja 2014 (czwartek) – Załoga Pana Boga  23 maja 2014 (piątek) – Ruch Światło – Życie  26 maja 2014 (poniedziałek) – młodzież przygotowu‐ jąca się do bierzmowania  27 maja 2014 (wtorek) – Redakcja parafialnego dwu‐ tygodnika  28 maja 2014 (środa) – Parafialna Rada Ekonomiczna  29 maja 2014 (czwartek) – Equipe Notre‐Dame  30 maja 2014 (piątek) – Dziecięco‐Młodzieżowy Chór  Campanelli 

Plan Apeli Jasnogórskich   maj 2014    Szlakiem sanktuariów maryjnych  w Polsce i na świecie   

  5 maja 2014 (poniedziałek) – dzieci ze świetlicy  6 maja 2014 (wtorek) – wspólnota Legionu Maryi   7 maja 2014 (środa) – Liturgiczna Służba Ołtarza   8  maja  2014  (czwartek)  –  Parafialne  Koło  Przyjaciół  Radia Maryja  9 maja 2014 (piątek) – Chór Zmartwychwstanie  12  maja  2014  (poniedziałek)  –  wspólnota  Żywego  Różańca  13 maja 2014 (wtorek) – wspólnota Nie Jesteś Sam  14 maja 2014 (środa) – Parafialna Wspólnota Modli‐ twy Wstawienniczej  15  maja  2014  (czwartek)  –  wspólnota  Braci  Ze‐ wnętrznych  16  maja  2014  (piątek)  –  wspólnota  związków  niesa‐ kramentalnych 

Strona 14 

         

SCHEMAT APELU JASNOGÓRSKIEGO  pieśń  rozważanie  dotyczące  wybranego  sanktuarium  maryjnego (około 5 – 10 minut)  pieśń  dziesiątek różańca lub litania maryjna  pieśń  wprowadzenie do rachunku sumienia  rachunek sumienia  pieśń  Pod  Twoją  obronę  –  modlitwa  z  intencją  dnia  wskazaną  przez  wspólnotę  prowadzącą  apel  ja‐ snogórski  Apel Jasnogórski   

 


Z życia parafii 

Pielgrzymka Pniewy – Szamotuły – Biezdrowo Termin: 24 maja 2014 r.

  INFORMACJA *** INFORMACJA *** INFORMACJA   

Weekend z Lectio divina

8.30 Wyjazd – ul. Dąbrówki Pniewy – Sanktuarium Św. Urszuli Ledóchowskiej Zapoznanie się z wystawą dotyczącą życia św. Urszuli oraz utworzonego przez nią Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK; zwiedzenie celi Matki Urszuli z pokojem pamiątek; modlitwa przy sarkofagu z relikwiami świętej; spacer po terenie klasztornego parku; zakup pamiątek i publikacji związanych ze św. Urszulą. Możliwość obejrzenia prezentacji multimedialnej o duchowości świętej. Szamotuły – Parafia MB Pocieszenia i Św. Stanisława Kolegiata szamotulska, w której znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Szamotuł Pani. Ikona przedstawia wizerunek Matki Bożej Kazańskiej, o dużych przepełnionych smutkiem oczach i poważnym wyrazie twarzy. To tutaj od wieku przychodzą mieszkańcy miasta i okolic, by wypraszać potrzebne łaski. Biezdrowo – Sanktuarium Krzyża Świętego Najcenniejszy w sanktuarium jest Krzyż – wybitne dzieło rzeźbiarskie XVI wieku, które jak magnes przyciąga pielgrzymów przybywających do Biezdrowa.

W klasztorze sióstr zmartwychwstanek w Poznaniu, przy ulicy Głogowskiej 145 w dniach 16 i 17 maja (piątek/sobota) modlitewne rozważanie nowotestamentalnych tekstów o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Początek w piątek, 16 maja, o godzinie 16, zakończenie w sobotę, 17 maja, o godzinie 17. W spotkaniu udział wziąć mogą pełnoletni mężczyźni i kobiety. Zakwaterowanie (w zależności od liczby zgłoszeń) w pokojach dwuosobowych. Koszt udziału 70 złotych (trzy posiłki oraz zakwaterowanie). W trakcie spotkania w sposób bezwarunkowy należy zrezygnować z telefonu komórkowego i Internetu. Lectio prowadzi ks. Adam P. Błyszcz CR. Zgłoszenia prosimy wysyłać na adres blysch@libero.it, natomiast opłatę (z dopiskiem: lectio divina) należy przelewać na konto na rachunek bankowy Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego – Prowincja Poznańska, PKO SA O/ POZNAŃ 63 1240 1763 1111 0000 1813 3501.

INDYWIDUALNA ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Powrót ok. 18.00 Cena: 50 zł/os. – dla grupy 45 uczestników Cena: 55 zł/os. – dla grupy 40 uczestników W cenie:  transport autokarem  opieka pilota i miejscowych przewodników  ubezpieczenie NNW na kwotę 15.000 zł Zapisy w biurze parafialnym. Zapraszamy!         4‐5‐2014 

Co czwartek od godz. 15.00 do 18.30. ZAPRASZAMY Strona 15 


Śpiew 

...i niemożliwe  staje się możliwe...   

Daję słowo – serce rośnie!       

K

to  czytał  mój  artykuł  sprzed  miesiąca  dotyczący  śpiewu  i  bywał  ostatnio  w  naszym  kościele,  ten  chyba przeczuwa, o czym będę pisał. Serce rośnie!  Pewien przełom zauważyłem już podczas rekolekcji ojca  Jacka Salija; choć jeszcze niepewnie, ale śpiew nasz rósł  w  siłę,  aż  do  kulminacji  podczas  Triduum.  Nie  sposób  opisać,  jak  jestem  dumny,  że  zaczynamy  śpiewać  od‐ ważnie,  po  przygrywce,  bez  intonowania  przeze  mnie  pieśni do mikrofonu. Pisząc poprzedni artykuł, bałem się  że będzie to tylko artykuł, bez żadnych efektów słysza‐   

lnych,  a  tu  piękna  niespodzianka  na  każdej  mszy,  np.  odpust parafialny. Chciałbym, aby każdy, kto nas odwie‐ dzi z zewnątrz, mówił „Tam to ale śpiewają”.  A teraz kilka przypomnień, byśmy szli do przodu i nie  cofnęli się nawet o krok, by do uroczystości Bożego Ciała  nasz  śpiew  i nasze  zgranie  robiły  wrażenie  na  nas  sa‐ mych. Wtedy staniemy się jednym głosem śpiewającym  na chwałę Bożą.   

1. Psalm  i  wszystkie  stałe  części  mszy,  które  ze  swej  natury  są  dialogami  z  księdzem,  organistą,  psalmistą,  wykonujemy  dynamicznie!  Teksty  znamy,  a  w  momentach  strategicznych  są  też  wyświetlane na projektorze.  2. Pieśni  rozpoczynamy  po  przygrywce,  nie  czeka‐ jąc na sąsiadów w ławce czy na organistę!  3. Śpiewamy  głośno  i  wyraźnie,  tempo  w  myślach  raczej lekko przyspieszając, niż opóźniając!  4. Słuchamy  się  wzajemnie,  bo  w  kościele  tak  du‐ żym,  to  spory  wysiłek,  by  koniec  z  początkiem  śpiewał  równo.  Na  szeptaniu  daleko  nie  zaje‐ dziemy!    Ja mam już trochę na liczniku, ale nie  lat,  tylko  zagranych  mszy,  i  przyznam  szczerze,  że  ostatnie  tygodnie  należą  do  tych najpiękniejszych w mojej pracy orga‐ nisty.  Jak  wspomnę  sobie  Gorzkie  żale,  „W krzyżu  cierpienie”  –  na  rozpoczęcie  liturgii  Wielkiego  Czwartku,  psalm  po  trzecim  czytaniu  w  Wielką  Sobotę,  „Zwy‐ cięzca  śmierci”  na  zakończenie  w  Ponie‐ działek  Wielkanocny,  czy  też  Sekwencję  „Niech w święto radosne”, to aż się ciepło  na  sercu  robi,  a  ja  wzruszam  się  jak  stary  siennik. Tak już mam, że kiedy zaczynacie  Państwo  śpiewać  –  pierwszy,  drugi  wers  i ta pieśń zaczyna rosnąć w siłę, to aż łezka  radości  się  w oku  kręci,  głos  mi  więźnie  w gardle i ciężko mi śpiewać. Mam nadzie‐ ję,  że  wszyscy  nie  zaczniemy  tak  przeży‐ wać tego śpiewu, bo któż będzie śpiewał!?  Jeszcze raz dziękuję za każdy głos, a para‐ frazując  tekst  Mikołaja  Reja  zakończę:  a niechaj  dzielnice  postronne  znają,  iż  Wildzianie nie gęsi i pięknie śpiewają!    ORGANISTA 

Strona 16 


Z życia parafii 

Poznajmy się! 

   

 

 

Z  okazji  jubileuszowego  roku  chcemy  nieco  bardziej  przybliżyć naszych parafian parafianom. Ile razy zda‐ rza się, że widzimy jakiś twarze przy ołtarzu, słyszy‐ my  o  czyimś  zaangażowaniu,  a  nie  potrafimy  dopa‐ sować  poprawnie  twarzy  do  nazwiska?  Tak,  mimo  wszystko,  wciąż  mało  się  znamy.  Dlatego  wpadliśmy  na pomysł, by osoby, które znamy z tego, że coś robią  w parafii, że widać je w życiu parafialnym, poprosimy  o wypełnienie niniejszego kwestionariusza. Można tę  inicjatywę potraktować z przymrużeniem oka, można  ją  wykorzystać  jako  okazję  do  napisania  o  innych,  a można odsłonić nieco siebie. Forma dowolna, każda  odpowiedź jest dobra. 

 

KWESTIONARIUSZ   PARAFIANINA    Moje bycie  parafianinem 

  Janusz Marczewski    Angażuję  się  w  życie  parafii,  ponieważ…  wynika  to  z mojej drogi życiowej. Dzisiaj, będąc już na emeryturze,  odnalazłem  sens  w  pracy  dla  Kościoła.  W  paulińskiej  parafii  mojego  obecnego  miejsca  zamieszkania,  w  Wą‐ growcu  aktywnie  włączyłem  się  w  pracę  działającego  tam  stowarzyszenia,  którego  celem  jest  rewitalizacja  zabudowań  klasztornych.  Jestem  też  członkiem  zespołu  redakcyjnego gazetki parafialnej.  Czy  zatem  wolno  mi,  niemieszkającemu  już  na  stałe  w Poznaniu, mówić o „naszej” parafii w kontekście para‐ fii  księży  zmartwychwstańców?  Może  ktoś  powiedzieć,  że  nie  i  zapewne  racja  będzie  po  jego  stronie,  bo  para‐ fianin  to  przecież  członek  wspólnoty  religijnej,  którą  w kościele katolickim jest m. in. parafia. A jednak! Mimo  że od ponad 50.lat mieszkam poza parafią, to nigdy nie  zapomniałem, skąd moje korzenie. Przecież tu przyjąłem  sakramenty  chrztu  św.,  komunii  św.,  bierzmowania.  Tu  sakramenty te przyjęły moja żyjąca siostra, do dziś para‐ fianka, a także moja śp. małżonka. Tu byłem ministran‐ tem w gronie 11 chłopców z ul. Gen. Umińskiego, a dzi‐ siaj należę do grupy 6.ministrantów seniorów z tej ulicy,  którzy nadal służą „naszej” parafii, gdyż ona zawsze dla   4‐5‐2014 

  Ponieważ  spotkaliśmy  się  z  bardzo  różnymi  (i zaskakującymi  dla  nas  reakcjami),  spieszymy  z wyjaśnieniami, że ideą owej rubryki nie jest:   wystawianie  nikomu  (ani  autorom  ani  opisywa‐ nym osobom/ wspólnotom) laurki,   zapraszanie  osób  według  bliżej  nieokreślonego  klucza  sympatii  –  zapraszamy  wszystkich,  któ‐ rych  widać  w  naszej  parafii,  którzy  wnoszą  coś  swoją (częstą) obecnością w kościele,   krytykanctwo  –  choć  życzliwa  krytyka  bardzo  mile  widziana,  nie  interesuje  nas  bowiem  lukro‐ wanie rzeczywistości.  Redakcja        mnie  taką  pozostanie,  bo  tu  „wszystko  się  zaczęło”,  jak  mawiał  św.  Jan  Paweł  II.  I  życie  się  zaczęło,  i szkoła, i młodość i miłość.  W  latach  okupacji,  gdy  mogłem  z  Mamą  lub  Cio‐ zginął  cią  (Ojciec  w Oświęcimiu)  uczęszczać  do  Kościoła  Matki  Bożej  Bolesnej na Łazarzu lub do  św.  Wojciecha  (bo  prze‐ cież  tylko  te  dwa  kościoły  były  czynne),  czekaliśmy  z utęsknieniem  i  dziecięcą  ciekawością,  kiedy  nasz  ko‐ ściół  zostanie  dla  nas  otwarty.  Siostra  zdążyła  jeszcze  przyjąć  I  Komunię  św.  w  1941  r.,  a  później,  jak  pamię‐ tam,  Kościół  okupanci  zamienili  na  magazyn,  gdyż  już  w 1942  r.  chodziliśmy  już  do  wspomnianych  wyżej  ko‐ ściołów.    Cenię  zmartwychwstańców… Księża Wośko, Falkiewicz,  Per, Lisek, Schwanzer – oni nas kształtowali; zaszczepiali  w nas miłość do Ojczyzny, szacunek dla Rodziców, którzy  zadbali  o  nasze  wychowanie  katolickie.  Czynili  to  widać  z dużym  przekonaniem,  nie  zatraciliśmy  zaszczepionej  w nas  wiary  i  dzisiaj  Im  wszystkim  możemy  wyrazić  na‐ szą  wdzięczność  –  to  Wyście  wychowali  nas  na  ludzi,  którym  mimo  wielu  historycznych  zawirowań,  nikt  nie  odebrał wiary w Boga.    90‐lecie  parafii  to…  Dzisiaj  wypada  nam  uczynić  dzięk‐ czynienie za to, że Bóg pozwolił nam doczekać tej chwili,  gdy  nasz  parafialny  kościół  przeżywa  tak  znaczący  Jubi‐ leusz,  którego  możemy  być  świadkami.  Dziękujemy  za  łaskę przynależności do grona  parafian  uczestniczących  Strona 17 


Polecamy   

 

   

                  Fot 1.   Adam Ciereszko,  fot. 2 Archiwum   parafian   

Ks. Adam Błyszcz  AD 2014 i 2007                         

 

Z okazji kapłańskiego jubileuszu, który przypada 12 maja, zapraszamy wszystkich  do modlitwy w intencji naszego Księdza Proboszcza.    Duszpasterzowi  naszej  parafii  z  okazji  20  lat  posługi kapłańskiej życzymy:   nieustającej  fascynacji  z  przygody,  jaką  zaczął 20 lat temu,   wytrwałości w powołaniu,   anielskiej  cierpliwości  w  towarzyszeniu  innym w wierze,   dziecięcej radości z niespodzianek życia,    __________________________________________________

>>> dokończenie z poprzedniej strony   

Kwestionariusz parafianina  w  obchodach  Jubileuszu.  To  wielki  dar,  który  staje  się  naszym udziałem, i za to Bogu niech będą dzięki.   Życzę wszystkim parafianom – tym dzisiaj tu mieszkają‐ cym,  ale  i  tym,  którzy  tak  jak  ja  uczestniczą  doraźnie  w życiu parafii Zmartwychwstania Pańskiego, by zawsze  pamiętali, że warto tu żyć, ale i wracać, bo tu jest nasza  mała  Ojczyzna.  Jak  nasz  wieszcz  podsumował  w  „Pana  Tadeuszu” – Kraj z lat dziecinnych, on zawsze pozostanie  świętym i czystym, jak pierwsze kochanie.      Strona 18 

 

 serca jak dzwon,   sił  i  zdrowia  oraz  dobrych  kompanów  do  realizacji duszpasterskich pomysłów i mi‐ sji,   48‐godzinnej doby, 

  czyli  BŁOGOSŁAWIEŃSTWA  BOŻEGO  na  każdy  dzień posługi Panu.      UWAGA:  Zapraszamy wszystkich Parafian i Czytelni‐

ków  do  zadawania  pytań  księdzu  proboszczowi.  Planujemy wywiad z jubilatem na 20‐lecie, którego  pytania  mogą  stanowić  te  zadane  przez  Państwa  (pytanie o wizytę u fryzjera lub plany stylizacji wize‐ runku już zanotowane;‐) ). Zachęcamy do wysyłania  swoich  pytań  mailowo  na  adres  redakcji  (redakcja@jajestemzmartwychwstaniem.pl najdalej  do dnia 11 maja. Liczymy na Państwa zaangażowa‐ nie i pomysłowości, za które z góry dziękujemy!    Redakcja „Ja Jestem Zmartwychwstaniem”


Polecamy 

Ostatnio przeczytałam książkę…      Przyznaję się uczciwie, że w tym roku na rekolekcje wróciłam do swojej poprzedniej parafii. W koście‐ le pw. Zmartwychwstania Pańskiego nauki głosił Ojciec Jacek Salij OP. Funkcjonuje obiegowa opinia,  że Kościół odpowiada na pytania, których nikt nie stawia, a nie odpowiada na te, które ludzie stawiają.  Ojciec Salij swoją wieloletnią służbą pisarską i misyjną udowodnił, że nie ma takiego pytania, którego  nie można zadać i zawsze otrzyma się odpowiedź, nawet gdy trzeba odkopać ukryte teksty źródłowe  zapisane  w  grece  czy  łacinie.  Łącząc  przemyślenia  z  nauk  rekolekcyjnych  i  lektury  książek  o.  Salija  (Wydawnictwo W Drodze ma bogatą ofertę w swojej księgarni przy ul. Półwiejskiej), pragnę podzielić  się z Państwem kilkoma refleksjami na temat naszej wiary, modlitwy i pełni życia w duchu chrześci‐ jańskich wartości.     

 

1.

Gdzie jest Bóg – otrzymujemy prostą i głębo‐ ką odpowiedź – Bóg jest tutaj, Bóg jest wszę‐ dzie  tam,  gdzie  ludzie  naprawdę  się  kochają.  Św.  Augustyn  mówi:  „Bóg  jest  mi  bliższy  niż  ja  sam  sobie”. Jak wygląda to w przypadku każdego z nas, na  ile  bliskość  Boga  jest  we  mnie,  a  na  ile  mi  przeszka‐ dza, bo coś tam chciałoby się ukryć przed Ojcem, nie  zawsze  postępuje  się  zgodnie  z  Jego  wolą.  Wszech‐ obecny  Bóg  jest  Miłością.  Gdy  nie  ma  we  mnie  bez‐ granicznej  miłości,  wikłam  się  w  złudny  świat  pozo‐ rów i brnę dalej i dalej od Ojca, bo tak trudno dojść do  konfesjonału  i  wyznać  swoje  błędy.  Często  zasłania‐ my  się  grzesznością  kapłanów.  Tu  zacytuję  słowa  naszej  poetki  Kazimiery  Iłłakowiczówny:  „Dzięki  Ci  Boże,  że  Pomazańcy  Twoi  –  grzeszni  czy  cnotliwi  –  zawsze do Ciebie nas wiodą”.    Ostatnie słowo nie należy do zła, nawet kiedy  ono zwycięża – cała straszliwa strona ukrzy‐ żowania,  dosłownego  zgniecenia  Chrystusa  przez  nienawiść,  kłamstwo  i  okrucieństwo,  ukazała  zwycięstwo  Pana  Jezusa  przez  miłość,  bo  do  niej  i tylko do niej należy ostatnie słowo. Zło może na nasz  ludzki  rozum  zwyciężać  –  prawdziwe  zwycięstwo  zawsze  będzie  po  stronie  Miłości  Ukrzyżowanego,  zawsze nadejdzie Zmartwychwstanie.    Pan Jezus pozwala nam na codzienny kontakt  w  czasie  Mszy  Św.  szczególnie  w  sakramen‐ tach, daje nam siebie i łączy nas we wspólno‐ cie  –  każdy  z  nas  jest  elementem,  a  jednocześnie  sa‐ modzielną  Świątynią  Pana,  tak  jak  każdy  jest  osobą  określonej płci z racji zapisanego w komórkach kodu  genetycznego otrzymanego od rodziców w momencie  poczęcia,  tak  przez  niewyobrażalną  Miłość  Boga  i ofiarę  Jego  Syna  niejako  w  każdej  komórce  naszego  ciała jest zapisana Jego Miłość i namaszczenie na by‐ cie  duchową  świątynią.  To  nie  budynki  kościołów  tworzą wspólnoty, tylko każdy z nas i wszyscy razem  świadczymy o Miłości Boga.   

 

4.

3.

Obecna  nagonka  na  Kościół  jako  instytucję  i wspólnotę  wiernych  jest  dla  nas  sygnałem,  że  diabeł  zaczyna  coraz  śmielej  rozdzielać  wspólnotę.  Jaka  powinna  być  nasza  odpowiedź?  Oj‐ ciec  Salij  przytacza  wspaniałe  chińskie  przysłowie:  „Jedno  upadające  w  lesie  drzewo  robi  tyle  hałasu,  że  nie słychać jak rośnie las”. Warto je sobie zapamiętać.    Również  warto  powiedzieć  wszystkim  kryty‐ kantom, że Kościół istnieje już dwa tysiące lat,  w  tym  czasie  przetoczyło  się  tyle  ideologii,  różni  samozwańczy  prorocy  próbowali  negować  i zawładnąć  ludzką  wspólnotą,  prędzej  czy  później  zostawali  z  niczym,  Świątynia  dusz  ludzkich  trwa  i dopóki będziemy się modlić, przetrwa.    Jezus  widzi  całą  naszą  grzeszność,  nie  zraża  się.  W  sakramencie  pokuty  kapłan  mocą  Chrystusowego  kapłaństwa  odpuszcza  nam  nasze grzechy, przez znak krzyża pozwala na odnowę  i  poprawę.  Jak  wykorzystamy  tę  wielką  łaskę,  zależy  od naszej wolnej woli.    To  zaledwie  kilka  moich  przemyśleń,  zachę‐ cam  do  lektury  mądrej  książki  Ojca  Salija  „Wszech‐ obecna  Miłość”.  W  obliczu  kanonizacji  Jana  Pawła  i Jana  XXIII  przewartościować  indywidualne  pojęcie,  jaką jestem Świątynią Pana, jak odpowiadam na Jego  Miłość.    A. KĘDZIERSKA 

4‐5‐2014 

Strona 19 

2.

5.

6.


Dla dzieci     

Pokoloruj tulipany, a następnie poukładaj przysłowia związane z majem. Możliwe, że będą w tym musieli pomóc Tobie dorośli. A może znasz inne majowe przysłowia? Spisz je poniżej.

1. Jak pszczółki na wiosnę z ula wcześnie wylatują… 2. Jeśli w maju grzmot… 3. Kiedy lipa w maju kwitnie…

a) … dobrze mu się powodzi. b) … to w ulach miód zawiśnie. c) … to pewnie mróz na drzewach w maju nam zwiastują.

4. Kiedy mokry maj…

d) … jak w gaju.

5. Kto się w maju urodzi…

e) … będzie żyto jako gaj.

6. W maju…

f) … rośnie wszystko w lot.

ZAPRASZAMY NA FESTYN WILDA DZIECIOM 8 czerwca 2014 r. Prosimy o przekazywanie fantów na festyn, które wezmą udział w loterii. Dochód z niej w całości będzie przeznaczony na dofinansowanie kolonii letnich dla dzieci z naszej parafii. Strona 20 


2014 05 04 257 08