Issuu on Google+

Ja Jestem Zmartwychwstaniem Dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego Poznań–Wilda www.jajestemzmartwychwstaniem.pl nr 9 (237) 28 kwietnia 2013 r.

23 kwietnia ponad 150 maturzystów z V Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu wybrało się na pielgrzymkę na Jasną Górę. Towarzyszyli im nasi katecheci: pani Monika, o. Sebastian i o. Tomasz Fot. Archiwum

Ewangelia na dziś

W tym numerze polecamy:

Z Ewangelii według św. Jana (J 13,31-35)

Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem.

 wywiad z saletynem, który zachwycił licealną młodzież tegorocznymi rekolekcjami wielkopostnymi – str. 5,  kolejny artykuł z cyklu o Soborze Watykańskim II – str. 9,  i kilka innych tekstów ze stałych rubryk.


Rozważanie 

List do parafian   

  Moi Drodzy,    w sobotę, 13 kwietnia w naszym kościele grupa mło­ dych ludzi zgromadziła się na czuwaniu modlitewnym  w intencji obrony życia poczętego. Przez kilka tygodni  trwały przygotowania, a samo czuwanie miało być  wprowadzeniem do niedzielnego (14 kwietnia) Marszu  dla Życia.    Myślę, że nasze zaangażowanie można rozpa­ trywać na trzech płaszczyznach.   1/ Miłość, czyli konkret.    Przez Katolicie Stowarzyszenie Młodzież Ar­ chidiecezji Poznańskiej zostaliśmy zaproszeni do udzia­ łu w akcji „Pieluszka dla Maluszka”. Jak poinformowała  mnie szefowa KSM, w ciągu całego tygodnia udało się  zebrać ponad 25 tysięcy pieluszek. Nasza parafia loku­

je się na trzecim miejscu wśród ofiarodawców. Myślę,  że taki rezultat może satysfakcjonować.    A przecież wspomnieć chciałbym także o na­ szym stałym wsparciu dla Adasia i Stefka – ich rodzice  opowiedzieli się za życiem, mimo że to życie naznaczo­ ne jest wielkim cierpieniem.    Powtarzam – wydaje się, że w tym zakresie  nasze świadectwo przylgnięcia do Jezusa przynosi  owoce.  2/ Modlitwa, czyli bieda.    Od kilku lat w naszej wspólnocie parafialnej  zachęcamy osoby do Duchowej Adopcji Dziecka Poczę­ tego. Również w tym roku podjęliśmy tę inicjatywę.  I każdego roku rezultat jest podobny. Około 30–40  osób deklaruje gotowość codziennej modlitwy w inten­ cji dziecka poczętego. Codzienna modlitwa oznacza  zmówienie pobożnie jednej tajemnicy różańca świętego  (niespełna trzy minuty, czyli jakieś dwa procent naszej  doby). Z całą szczerością – 30–40 osób to mało. Zwa­ żywszy, że do kościoła w niedzielę  przychodzi jakieś 1600 osób! Ja  bardzo dziękuję tym osobom, któ­ re do tego dzieła przystąpiły.    Podobnie rzecz wyglądała  z czuwaniem modlitewnym w  sobotę 13 kwietnia. Zostało zor­ ganizowane dla całego Poznania  – uczestniczyło w nim około 40  osób. My sami spodziewaliśmy się,  że przewinie się przez nie (co za  określenie!) około 300 osób.    Bieda.  3/ Język, czyli bieda po raz wtóry.  Kilka dni temu ukazał się  w jednym z dzienników wywiad  z pierwszą Polką, która przyszła  na świat wskutek metody In vitro.  Tytuł wywiadu znaczący: „Gdyby  abp Hoser był premierem, mnie by  nie było”. Pomijając pewne prze­ kłamanie dotyczące apostazji (do  której pani Agnieszka się przy­ mierza), nie sposób przejść obok  jej trwogi – dla niej nauczanie  Kościoła odnośnie in vitro ozna­ cza nieistnienie! Jak tej osobie  powiedzieć, że jest kochana przez  Boga? Jakiego języka Kościół po­ winien używać, przedstawiając  światu swój punkt widzenia? Cze­ go zabrakło w dokumencie na­ szych biskupów, że pani Agniesz­ ka czuje się zagrożona i niechcia­ na?  To kolejna bieda w naszej  batalii o życie.   

Strona 2 

Jak zawsze z sympatią  o. Adam CR 


Rozważanie 

Rozważanie okiem teologa    Cały  okres  paschalny  to  w  liturgii  wspominanie  trzech  postaci:  Jezusa  Chrystusa  Zmartwychwstałego,  Szymona  Piotra  (pierwszego  świadka  Zmartwychwsta‐ nia) i Pawła Apostoła (głównego bohatera Dziejów Apo‐ stolskich). To właśnie z nich pochodzi fragment drugiego  czytania Mszy świętej V niedzieli wielkanocnej.   

W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu  uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do An‐ tiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wy‐ trwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam  wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele  wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili  ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizy‐ dię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do At‐ talii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą  zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy  przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak  wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom  podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.  (Dz 14: 21–28)    Wydaje się, że o komentarz nie można poprosić nikogo  innego niż ks. Joachima Gnilka. To jeden z najwybitniej‐ szych  katolickich  egzegetów.  W  latach  1973‐1988  był  członkiem  Papieskiej  Komisji  Biblijnej,  a  w  latach  1984‐ 1994  członkiem  Międzynarodowej  Komisji  Biblijnej.  Najwyższa  półka.  Do  tego  urodzony  w  Głubczycach,  na  Śląsku Opolskim!  „Nasz obraz powołania Pawła na apostoła pozo‐ staje  pod  wpływem  upiększającej  relacji  Dziejów  Apo‐ stolskich.  W  nawiązaniu  do  nich  mówi  się  także  o  jego  nawróceniu.  Jak  jeszcze  zobaczymy  później,  z  perspek‐ tywy Dziejów nie jest to bynajmniej obraz fałszywy. Ale  konieczne  są  tu  pewne  zróżnicowania.  Własne  wypo‐ „Ja Jestem Zmartwychwstaniem” – dwutygodnik  parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Pozna­ niu. Ukazuje się od 1989 r.   

Redaguje zespół: o. Adam P. Błyszcz, Romana Zyg‐ munt, Agnieszka Gałdowska, Agnieszka Kubczak, Danu‐ ta i Hieronim Piotrowie, Milena Teper. Projekt graficz‐ ny i skład: Romana Zygmunt. Współpraca: Tomasz  Szymczak (Rzym), Emilia Mrowińska (teatr), Leszek  Zygmunt (edycja, WWW).  Adres redakcji: ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl  Teksty i listy prosimy przekazywać za pośrednictwem  e‐maili: redakcja@jajestem zmartwychwstaniem.pl  lub: blysch@libero.it albo osobiście członkom redakcji.  Druk: EUROPRINT, ul. Pamiątkowa 19,  tel./faks 0 61 833 73 85 Redakcja zastrzega sobie prawo do opracowania  i skracania nadesłanych materiałów.   

28‐4‐2013 

wiedzi Pawła zawarte w jego listach dają nam nieco inny  obraz. Za punkt wyjścia lepiej będzie obrać Dzieje.  O  powołaniu  Pawła  mówią  one  w  trzech  miej‐ scach, przy czym najobszerniejszy jest opis w Dz 9,1‐31.  Do  tych  wydarzeń  Łukaszowy  Paweł  powraca  w  dwóch  przemówieniach:  jedno  z  nich  wygłosił  po  swym  uwię‐ zieniu wobec ludu żydowskiego zgromadzonego w świą‐ tyni  jerozolimskiej  (Dz  22,3‐21),  drugie  wobec  króla  Agryppy  II,  jego  siostry  Berenike,  rzymskiego  prefekta  Festusa,  trybunów  i  najznamienitszych  obywateli  mia‐ sta,  podczas  swego  uwięzienia  w  Cezarei  (Dz  26,2‐23).  Najważniejsze  elementy  tego  wydarzenia  są  następują‐ ce: zaopatrzony w listy arcykapłana Paweł ma podjąć jak  najsurowsze  kroki  wobec  (judeo)chrześcijan  w  Damasz‐ ku.  Gdy  zbliża  się  do  miasta,  nagle  otacza  go  światło  z nieba  (Dz  22,6:  około  południa  wielka  jasność;  Dz  26,14:  jego  samego  i  towarzyszy  podróży  ogarnia  ja‐ śniejsze od słońca światło z nieba). Należy zwrócić uwa‐ gę, że nie mówi się tu bezpośrednio o widzeniu Chrystu‐ sa.  Paweł  upada  na  ziemię  (Dz  26,14:  na  ziemię  padają  także jego towarzysze). Chrystus daje się rozpoznać do‐ piero  za  pośrednictwem  głosu,  który  słyszy  Paweł  (Dz  26,14:  głos  ten  mówi  w  języku  hebrajskim).  Pan  poleca  Pawłowi udać się do miasta. Tam dowie się, co ma czy‐ nić.  I  znowu  trzeba  tu  zauważyć,  że  nie  otrzymuje  on  żadnego  polecenia  związanego  bezpośrednio  z  powoła‐ niem.  (…)  W  rzeczywistości  nie  jest  to  historia  powoła‐ nia.  Jest  to  historia  nawrócenia.  Kończy  się  ona  otrzy‐ manym przez judeochrześcijanina z Damaszku Ananiasza  poleceniem  pójścia  do  Pawła  ze  wskazówką:  »bo  wła‐ śnie  się  (tam)  modli«  (Dz  9,  11c).  Ananiasz  nałożył  nań  ręce,  Paweł  odzyskał  wzrok,  został  napełniony  Duchem  Świętym i przyjął chrzest. Zgodnie z tą relacją Ananiasz –  przed  Pawłem!  –  otrzymuje  wiadomość,  że  ten  jest  przeznaczony,  by  zostać  misjonarzem  narodów  (Dz 9,15)”.    Joachim Gnilka, Paweł z Tarsu, przeł. Wiesław Szymona  OP, Wydawnictwo M, Kraków 2001, str. 51–53.   Gorąco polecamy, ponieważ to obecnie najlepsze dzieło  o św. Pawle w języku polskim.  Redakcja 

Parafia Zmartwychwstania Pańskiego  ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań, tel. 0 61 833‐34‐62  Strona internetowa: www.poznancr.pl, e‐mail: wildacr@interia.pl  konto bankowe: PKO Bank Polski S.A. III oddział Po‐ znań  44 1020 4027 0000 1902 0313 5498  Biuro parafialne czynne:   od poniedziałku do piątku w godz. od 10 do 12,   w poniedziałki, środy i piątki (z wyłączeniem  pierwszego piątku miesiąca) od godz. 16 do 17.30.  Jeśli w nagłych wypadkach potrzebny jest ksiądz, pro‐ simy dzwonić: 61 833 35 60 lub 61 833 34 62  Strona 3 


Z życia parafii

Rozkład tygodni

jazdy

minionych

 W ostatnich dniach została zaprezentowana nowa strona internetowa Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego. Wszystkich zainteresowanych odsyłamy do www.resurrectionist.eu.  Informacje finansowe: do puszek Caritasu zebrano 612,30 zł. Jak zaznacza brat Adrian – wszystko zostanie spożytkowane dla dobra potrzebujących. Taca natomiast wyniosła: 14 kwietnia – 3 060 zł, 21 kwietnia – 2 495 zł. Wszystkim ofiarodawcom składamy serdeczne podziękowania.

Rozkład jazdy na kolejne tygodnie  W tym tygodniu rozpoczną się nabożeństwa majowe: w dni powszednie o godz. 18, zaś w niedziele i uroczystości o 18.30.  Od 1 do 5 maja nasi ministranci razem z o. Tomaszem i br. Adrianem uczestniczą w dorocznym spotkaniu służby liturgicznej parafii zmartwychwstańców – w Sulisławicach.  W uroczystość NMP Królowej Polski Msze św. w naszym kościele zostaną odprawione o godz. 7, 8, 9.30, 11, 12.30, 14 i 19.  3 maja o godz. 20 (po Mszy św. wieczornej) przy Grocie NMP zapraszamy na wieczór patriotyczno-maryjny. Śpiewem pieśni maryjnych i patriotycznych pragniemy uczcić to podwójne święto, a całość zakończyć Apelem Jasnogórskim. Serdecznie zapraszamy tych, którzy kochają naszą Matkę, Królową Polski, Ojczyznę i lubią śpiewać.  Od 6 maja rozpoczynają się apele jasnogórskie – od poniedziałku do piątku o godzinie 20.30 przy grocie (ich plan na str. 13).

Strona 4

Przystanek

Skarbiec moralny ludzkości nie jest obecny w taki sposób, w jaki obecne są narzędzia, których się używa; istnieje on jako zaproszenie do wolności i jako jej możliwość. Benedykt XVI Spe salvi, 24  6 maja o godz. 20 odbędzie się kolejne spotkanie przygotowujące festyn parafialny.  We wtorek, 7 maja, o godz. 18 kolejne spotkanie w ramach Laboratorium Wiary.  W niedzielę, 12 maja o godz. 12.30 Msza św. w intencji śp. ojca Ireneusza Hanzewniaka CR i odsłonięcie tablicy ku Jego pamięci.  Kancelaria parafialna w dniach 1 i 3 maja będzie nieczynna.  W każdy wtorek w godz. 18-19 oraz w pierwszą niedzielę miesiąca Koło Przyjaciół Radia Maryja pełni dyżury w salce przy biurze parafialnym.  Przypominamy, że w każdy wtorek o 18.30 odprawiana jest Msza św. w intencji abstynencji i trzeźwości w rodzinach. Natomiast o 19.30 we wtorki spotyka się Grupa „Zmartwychwstanie” – grupa rodzinna Al-Anon, która zaprasza wszystkich borykających się z problemem uzależnień w rodzinie.  Co środę zapraszamy na indywidualną adorację Najświętszego Sakramentu od godz. 15. W miesiącach

Kalendarz liturgiczny 28 IV – 5. niedziela wielkanocna Dz 14, 21-27; Ap 21, 1-5a; J 13, 3133a. 34-35

29 IV– poniedziałek, Św. Katarzyny ze Sieny, dziewicy i doktora Kościoła, patronki Europy 1 J 1, 5 – 2, 2; Mt 11, 25-30 30 IV – wtorek Dz 14, 19-28; J 14, 27-31a 1 V – środa Dz 15, 1-6; J 15, 1-8 2 V – czwartek, św. Atanazego biskupa i doktora Kościoła Dz 15, 7-21; J 15, 9-11 3 V – piątek, NMP Królowej Polski, Głównej Patronki Polski Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a. 10ab; Kol 1, 12-16; J 19, 25-27 4 V – sobota, św. Floriana, męczennika Dz 16, 1-10; J 15, 18-21 5 V – 6. niedziela Wielkanocna Dz 15, 1-2. 22-29; Ap 21, 10-14. 2223; J 14, 23-29 6 V – poniedziałek św. apostołów Filipa i Jakuba 1 Kor 15, 1-8; J 14, 6-14 7 V – wtorek Dz 16, 22-3; J 16, 5-11 8 V – środa, św. Stanisława biskupa i męczennika, Głównego Patrona Polski Dz 20, 17-18a. 28-32. 36; Rz 8, 31b39; J 10, 11-16 9 V – czwartek Dz 18, 1-8; J 16, 16-20 10 V – piątek , Dz 18, 9-18; J 16, 20-23a 11 V – sobota Dz 18, 23-28; J 16, 23b-28 12 V – 7. niedziela Wielkanocna Wniebowstąpienie Pańskie Dz 1, 1-11; Ef 1, 17-23; Łk 24, 46-53


Wielkanoc 

Rekolekcje młodzieży      27  marca  2013  r.  zakończyliśmy  rekolekcje  w V  LO  im.  Klaudyny  Potockiej  w  Poznaniu.  Jeszcze  przed  rekolekcjami  wśród  uczniów  słyszało  się  ko‐ mentarze, że będą to kolejne trzy dni wolne od szko‐ ły,  że  mało  kto  na  nie  przyjdzie.  Tak  jednak  się  nie  stało.  Młodzież  z  V  LO  stawiła  się  w  kościele  w  dość  licznym gronie.    W  pierwszy  dzień  niektórzy  przeżyli  szok,  gdyż  ks.  Bartosz  Seruga  MS  rozpoczął  rekolekcje  od  słów:  „Nie  będę  was  pytał  o  to,  czy  chodzicie  do  ko‐ ścioła, czy nie, czy się spowiadacie, czy wierzycie. Nie  obchodzi  mnie  to”.  Młodzież  była  ogromnie  zacieka‐ wiona, co ów ksiądz ma jeszcze do powiedzenia.    Jego  kolejne  konferencje  były  niesamowite.  Ksiądz  mówił  o  wielkich  rzeczach,  wielkich  tajemni‐ cach  w  całkiem  prosty  sposób,  przez  co  słuchacze  z zaciekawieniem przyjmowali każde zdanie.   

Klaudia Reszke i Anna Rybak   

  Bóg nie chce  ochłapów   

O  Bożej  miłości,  grzechu  i  La  Salette,  z  ks.  Bartoszem  Serugą  MS,  tegorocznym  reko‐ lekcjonistą,  rozmawiają  Klaudia  Reszke  i Anna Rybak z klasy II a.      Jak  na  przykładzie  uczniów  naszego  liceum  opisałby  Ksiądz stan duszy współczesnego chrześcijanina?  Ks.  Bartosz  Seruga  MS:  Trudno  opisać  duszę  i  jej  stan,  bo  jest  to  raczej  wewnętrzna  i  indywidualna  sprawa  każdego.  Pewną  szansę  opisu  daje  spowiedź.  Myślę,  że  w  młodzieży  jest  siła  do  tego,  żeby  iść  za  Chrystusem,  żeby  o  Niego  walczyć  –  o  to  przede  wszystkim  chodzi.  Życie  jest  ciągłą  walką.  Spowiedź,  którą  dziś  wspólnie  przeżyliśmy,  najlepiej  pokazuje,  że  nie  można  tracić  na‐ dziei.    Prowadząc  rekolekcje,  łamał  Ksiądz  różne  stereotypy  o Kościele i duchownych. Zaczął Ksiądz od słów, że nie  będzie nas pytał o to, jak często i czy w ogóle chodzimy  do kościoła, czy wierzymy. Dlaczego?  Całe  rekolekcje  miały  pokazać,  że  tak  naprawdę  nie  to  jest  ważne,  czy  ja  chodzę  do  kościoła,  czy  się  spowia‐ dam. Bo jeśli między mną a Jezusem nie ma prawdziwej    28‐4‐2013 

Ks. Bartosz Seruga MS  poprowadził w tym  roku rekolekcje dla  licealistów.     Zapraszamy na stronę  internetową  www.bseruga.saletyni. pl, na której można  odsłuchać homilie ks.  Bartosza Serugi MS i  dowiedzieć się więcej o  Zgromadzeniu Księży  Misjonarzy Saletynów.             

    relacji, to cała pobożność i tak będzie jedynie ochłapem  rzuconym Panu Bogu. Moglibyśmy porównać to ze zwy‐ kłą lekcją: to i tamto, i jeszcze kolejne rzeczy zaliczone –  odfajkowujemy sobie. Wszystko pro forma.  Przede  wszystkim  trzeba  odkryć,  że  Bóg  jest  osobą.  Co  więcej, w Jezusie Chrystusie uniżył się dla nas, przyjmu‐ jąc  ciało  i  stał  się  człowiekiem.  Dopóki  się  nie  odkryje  prawdziwej relacji do Boga – bo o to tak naprawdę cho‐ dzi  –  modlitwa  będzie  uciążliwa,  spowiedź  nieznośna,  a chodzenie  do  kościoła  przykrym  obowiązkiem.  Chodzi  przede  wszystkim  o  żywą  relację  z  Bogiem.  Nie  mam  wielu lat kapłaństwa, ale rekolekcje oazowe czy szkolne,  czy też spotkania z młodymi bardzo jasno mi to pokazu‐ ją.    Bardzo  ważna  w  życiu  duchowym  człowieka  jest  sa‐ krament  pokuty.  A  jakie  znaczenie  ma  on  w  życiu  ka‐ płana?  Sakrament  pokuty  jest  silnie  związany  z  sakramentem  Eucharystii. Podnosi nas z grzechów, oczyszcza, żebyśmy  mogli  z  Eucharystii  korzystać.  Bez  sensu  byłaby  spo‐ wiedź, jeżeli nie prowadziłaby do niczego, prawda?  W  Eucharystii  Jezus  uczy  nas  poprzez  swoje  słowo,  po‐ sługując  się  kapłanem,  który  je  głosi,  tłumaczy,  aktuali‐ zuje. Jednym zdaniem z Ewangelii możemy się zachwycić  i  zmienić  swoje  życie.  Jezus  wie,  że  potrzebujemy  na‐ prawdę  ogromnej  siły,  by  to,  co  usłyszeliśmy,  zaczęło  działać w naszym  życiu i  dlatego ofiarowuje nam swoje  Ciało  jako  pokarm.  Spowiedź  to  jest  taki  przedsionek.  Jeżeli ja spowiedzi nie przeżyję dobrze, jeżeli nie potrafię  się przyznać do swoich słabości – a przecież każdy z nas  jakieś ma – naprawdę niewiele skorzystam.  Strona 5 


Wywiad  My,  księża,  również  się  spowiadamy,  i  to  stosunkowo  często.  Na  przykład  Jan  Paweł  II  spowiadał  się  raz  w tygodniu.  Ludzie,  kiedy  się  o  tym  dowiadują,  przeży‐ wają  szok.  Ale  w  rzeczywistości  nie  chodzi  o  czas,  tylko  o życie w łasce uświęcającej, w stanie, który pozwala mi  przyjmować Ciało Jezusa.  Ja staram się spowiadać raz na dwa tygodnie. Po dwóch  tygodniach  bez  spowiedzi  zaczyna  się  duchowa  miazga,  jestem  podgryzany  przez  złego  ducha.  Nie  od  razu  wszystko się wali, ale widzę, że powoli przychodzą poku‐ sy, z czasem coraz większe i silniejsze. I życie zaczyna ze  mnie uciekać.    Czy spowiedź kapłana różni się od spowiedzi zwykłego  człowieka?  Nie. Jest zupełnie taka sama. Kapłan ma najczęściej sta‐ łego spowiednika – jednego. Ja spowiadam się u mojego  współbrata,  więc  on  mnie  zna.  Może  się  to  wydawać  trudne,  bo  przychodzi  się  kolejny  raz  z  tymi  samymi  grzechami,  ale  korzyść  jest  ogromna.  Stały  spowiednik  zna mnie głębiej. Zresztą jest to praktyka godna polece‐ nia  wszystkim.  Pojawia  się  czasem  pokusa,  żeby  zrobić  sobie  furtkę:  „Aha!  Teraz  mam  takie  ciężkie  grzechy,  więc  je  wyznam  innemu  księdzu,  który  mnie  nie  zna,  żeby  mój  spowiednik  się  nie  zgorszył”  –  ale  to  nie  ma  sensu. I oczywiście na początku spowiedzi kapłan mówi,  że jest księdzem, a potem kontynuuje tak jak wszyscy.    W  jednym  ze  swoich  listów  Jan  Paweł  II  przypomina  rzeczy  podstawowe:  jak  się  spowiadać,  czym  jest  spo‐ wiedź. Czyżby spowiedź straciła swoją wartość?  Jako  spowiednik  mogę  powiedzieć,  że  nie  straciła  na  wartości.  Ale  w  tym  przypadku  także  chodzi  o  relację.  Jeżeli  ja  wiem,  kim  w  moim  życiu  jest  Pan  Bóg,  to  spo‐ wiedź nie będzie dla mnie żadnym problemem. Nie będę  się zastanawiał, czy trzeba się spowiadać, czy też nie.  Pomocą, którą daje nam Kościół jest np. pięć warunków  dobrej  spowiedzi.  Jeżeli  ich  się  będziemy  trzymać,  od‐ powiednio się przygotujemy – to ten sakrament inaczej  przeżyjemy.  Ważna  jest  też  modlitwa  za  kapłana,  który  mnie  będzie  spowiadał.  Zawsze  mogę  się  pomodlić:  „Boże,  daj  mi  łaskę  Ducha  Świętego,  żeby  ksiądz  dotarł  do  mnie,  żebym  mógł  się  wygrzebać  z  tego,  co  mnie  zniewala”.  Myślę,  że  te  rzeczy  są  najważniejsze,  jeśli  mówimy o poważnym podejściu do spowiedzi.    Czy  spowiedź  powinna  ograniczać  się  do  wyznania  grzechów,  czy  może  przyjmować  formę  przyjacielskiej  rozmowy z kapłanem?  Bardziej  skłaniam  się  ku  temu,  żeby  spowiedź  wiązać  z kierownictwem duchowym. Często ludzie się dziwią, że  spowiadając  się,  można  usiąść  i  swobodnie  rozmawiać.  Rozgrzeszenie  będzie  tak  samo  ważne,  jak  otrzymane  w konfesjonale,  a  samo  wyznanie  grzechów  może  być  spokojniejsze.  Rekolekcje  oazowe  pokazały  mi,  że  taka  forma  spowiedzi  jest  potrzebna.  Nie  pogawędka  przy  Strona 6 

herbacie, ale rozmowa z głęboką świadomością do Kogo  przychodzę i po co.  Potrzeba takiej relacji między spowiednikiem a peniten‐ tem. W Ewangelii wg św. Łukasza widzimy uczniów, któ‐ rzy  uciekają  z  Jerozolimy  do  Emaus.  Jezus  przyłącza  się  do nich i towarzyszy w drodze. Powoli im wszystko tłu‐ maczy.  Wtedy  uczniowie  zaczynają  rozumieć  trudne  doświadczenia  ostatnich  dni  i  w  efekcie  rozpoznają  Go,  kiedy On łamie chleb.  Spowiedzi  przedświąteczne  nie  dają  takiej  możliwości,  bo  trudno  jest  poświęcić  każdemu  penitentowi  pół  go‐ dziny.  Jeśli  ktoś  spowiada  się  jedynie  przed  świętami,  a ostatnia spowiedź była, powiedzmy, na Boże Narodze‐ nie, to trudno mówić o głębszym rozumieniu sakramen‐ tu pokuty.    Księża przypominają, że w okresie wielkanocnym trze‐ ba  przyjąć  Komunię  św.  Trzeba  więc  także  przystąpić  do  spowiedzi.  Wielu  ludzi  myśli,  że  jeśli  w  Wielkanoc  poświęci kilka chwil na spowiedź i Komunię, to już ma  spokój do końca roku.  Myślę,  że  zbyt  dosłownie  i  powierzchownie  rozumiemy  przykazania  kościelne,  które  przypominają,  żeby  przy‐ najmniej raz w roku wyspowiadać się, a okresie wielka‐ nocnym przyjąć Komunię św. To jest „PRZYNAJMNIEJ raz  w roku”, a nie „RAZ w roku”. Owszem, niektórzy się tłu‐ maczą: „Chodzę dwa razy, bo przed Wielkanocą i przed  Bożym  Narodzeniem”.  Kiedyś  z  moim  współbratem  za‐ stanawiałem  się  nad  kwestią  grzechu  zaniedbania.  Bo  nie sądzę, żeby ktoś przez te pół roku żył w stanie łaski  uświęcającej.  Trudno  w  taki  sposób  zbudować  relację  z Jezusem,  bo  im  więcej  grzechów,  tym  dalej  od  Pana  Boga.    Jak ocenić wagę grzechu?  Sumieniem.  Każdy  z  nas  posiada  sumienie.  Poza  tym  istnieją  przykazania,  jest  rachunek  sumienia,  który  po‐ maga  w  ocenie  postępowania.  Każde  nasz  czyn,  który  jest świadomym i dobrowolnym przekroczeniem Bożych  przykazań,  będzie  skutkował  grzechem  ciężkim.  Jeżeli  ktoś umrze w takim stanie, nie może pójść do nieba!  Żeby  lepiej  oceniać  wagę  grzechu,  potrzeba  ćwiczyć  swoje sumienie. Jak w lekkoatletyce – ćwiczę, więc mam  sukcesy. Zaczynam ćwiczyć duchowo, to odnoszę sukce‐ sy i widzę szerzej swoje życie i grzechy, które popełniam.  Jednym z takich ćwiczeń jest rachunek sumienia. Święty  Ignacy  z  Loyoli  pisał,  że  gdy  zaczynasz  rachunek  sumie‐ nia, zobacz, ile dobra doświadczyłeś. A skończ na anali‐ zie  tego,  kiedy  się  od  dobra  odwróciłeś.  Wiele  pomocy  do  rozwoju  życia  duchowego  można  obecnie  znaleźć  w Internecie.    Jakie znaczenie ma nauka udzielana po spowiedzi?  To zależy od wielu czynników. Zastanawiam się, czy jakiś  większy  sens  ma  udzielanie  długiej  nauki  podczas  spo‐ wiedzi przedświątecznych. Przychodzi ktoś do spowiedzi 


Wielkanoc  po  ponad  roku,  jest  po  czterdziestce,  wymienia  dwa  grzechy: „Do kościółka nie chodziłam i paciorka nie mó‐ wiłam”.  Wtedy  nie  wiem,  czy  ta  osoba  potrzebuje  cze‐ goś więcej.  Jeśli się dobrze przygotuję do spowiedzi, to nauka zapali  jakieś  światło  w  mojej  duszy.  A  jeśli  się  spowiadam  z biegu,  „bo  jutro  Wielkanoc,  trzeba  iść  do  spowiedzi”  i przychodzę  kompletnie  nieprzygotowany  –  to  nauka  raczej  niewiele  wniesie.  Jedno  jest  pocieszające  –  Bóg  zawsze będzie walczył o człowieka.    Czy  częsta  spowiedź  nie  prowadzi  ludzi  do  rutyny,  nie  zaczyna nudzić?  Nie, nie, nie... Chodzi o świadomość. Jeżeli człowiek wie,  że nie żyje w stanie łaski uświęcającej i – znów wrócę do  tego – zna jej wartość, to dla niego spowiedź nie będzie  rutyną.  W  Polsce  nie  brakuje  jeszcze  księży.  W  każdej  parafii jest kapłan, stoi konfesjonał. Bardzo często moż‐ na się wyspowiadać przed Mszą, nawet czasami wiado‐ mo, który kapłan będzie nas spowiadał.  Jeżeli  naprawdę  doświadczyłem  owoców  spowiedzi,  jej  wielkości, tego, że nas uwalnia z grzechów – to ja będę  przychodził i będę przygotowany. A jeżeli przychodzę tak  po prostu, bo trzeba, bo rodzice każą, no to… wielki znak  zapytania.    Dlaczego  człowiekowi  łatwiej  jest  powiedzieć:  „Boga  nie ma”, niż zadać sobie trud szukania nadziei w Bogu?  Bo  tak  jest  łatwiej.  Pan  Bóg  stawia  pewne  wymagania.  Co  teraz  obserwujemy  w  świecie?  Różnego  rodzaju  za‐ przeczenia  istnienia  Pana  Boga,  Jego  praw.  Gdybyśmy  spotkali jakiekolwiek plemię odcięte od świata, od cywi‐ lizacji  –  ci  ludzie  w  naturalny  sposób  wiedzą,  że  się  nie  zabija.  Dziecko  powinno  się  urodzić,  a  człowiek  starszy  ma  prawo  żyć  do  naturalnej  śmierci.  To  są  rzeczy  pod‐ stawowe.  Jeżeli  zaczynamy  je  negować,  bo  tak  nam  ła‐ twiej, bo interesuje nas tylko to, co doczesne, to jedno‐ cześnie  negujemy  Pana  Boga.  Przekreślenie  Pana  Boga  podkreśla  doczesność  –  a  tu  nie  ma  nic.  Człowiek  żyje  łatwiej, kiedy nikt mu nie stawia żadnych granic.    Św. Paweł pisze, że jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał,  to daremna jest nasza wiara. Czy możemy to odczytać  tak,  że  gdyby  nie  było  zmartwychwstania,  to  Bóg  nie  byłby naszym Bogiem?  Nie, on byłby Bogiem.    A straciłby na swej wartości?  Czy Bóg może stracić na swej wartości? Nie. Chodzi o to,  że  wszystko,  co  Paweł  głosił,  nie  miałoby  rzeczywiście  znaczenia,  jeśli  Jezus  by  nie  zmartwychwstał.  Bóg  obie‐ cał w Księdze Rodzaju, że przyjdzie i wybawi człowieka.  Cały Stary Testament pokazuje, że Bóg jest wierny swej  obietnicy. Przychodzi poprzez różne wydarzenia w życiu  Izraela, mówi przez proroków. Bożą wierność doskonale  pokazuje  historia  wyjścia  Izraelitów  z  Egiptu  i  przejścia  28‐4‐2013 

przez  Morze  Czerwone.  Potem,  na  pustyni,  kiedy  były  przepiórki i  manna, to było „super” i „hurra”. Ale kiedy  Izraelitom Bóg się znudził, wtedy ulepili swojego bożka.  Żeby  było  wygodniej.  Zastanawiali  się,  po  co  w  ogóle  wychodzili z Egiptu. Przecież tam było wszystko: cebula,  czosnek...  Każde wyjście z grzechu będzie się wiązało z jakimś po‐ święceniem,  ale  to  nie  znaczy,  że  coś  tracimy!  Wydaje  się nam, że grzech był dla nas dobry, ponieważ nie zna‐ my  tego,  co  jest  jeszcze  przed  nami.  Tutaj  świętemu  Pawłowi  chodziło  też  o  to,  że  wszystkie  wydarzenia  w życiu  Jezusa  nie  miałyby  sensu,  gdyby  nie  zmar‐ twychwstanie.  To  dowód  na  to,  że  jeśli  Bóg  czegoś  się  podjął, to będzie wierny swojej obietnicy.    W drugim dniu rekolekcji mówił Ksiądz, że przez pierw‐ sze  dwa  miesiące  swojej  posługi  kapłańskiej  pracował  w  parafii,  której  proboszcz  był  egzorcystą.  Czy  do‐ świadczył Ksiądz jakiejś przemiany?  Przemiany?  Nie,  ja  do  tamtej  parafii  już  przyszedłem  z wielką mocą – pochodzącą z sakramentu kapłaństwa.    Ale z jeszcze większą Ksiądz wyszedł.  Jeszcze wcześniej uczestniczyłem w modlitwach o uwol‐ nienie. W życiu kapłana walka ze złym duchem jest bar‐ dzo  realna.  To  naprawdę  umacnia  wiarę,  gdy  ma  się  doświadczenie i pewność tego, że szatan istnieje.    Czy  droga  do  opętania  to  wolny  wybór  człowieka,  czy  raczej człowiek nie ma na to wpływu?  Szatan  nie  może  złamać  naszej  woli,  ale  przez  różne  grzechy  ułatwiamy  mu  dostęp  do  siebie.  Jeśli  trwamy  w grzechach, powoli zaczynamy mu oddawać jakąś swo‐ ją  cząstkę.  Szatan  przychodzi  z  cukierkami,  ale  odpo‐ wiednią  zapłatę  za  nie  weźmie.  Osoby  opętane  w  pew‐ nym  momencie  czują  się  tak,  jakby  ktoś  zamykał  je  w klatce. Wpierw są świadome wszystkiego, co się dzie‐ je,  mogą  o sobie  decydować,  ale  w  pewnym  momencie  wszystko  się  zamyka  i  już  nie  mają  kontroli  nad  swoim  życiem.    Jak długo trwa uwalnianie opętanego?  Włoski egzorcysta, ks. Amorth pisze, że czas, po którym  następuje  uwolnienie  jest  mniej  więcej  proporcjonalny  do czasu, w którym człowiek był pod wpływem szatana.    Jest wiele osób świeckich, które podają się za egzorcy‐ stów. Czy mają one jakąś moc?  Osoba  świecka  nie  może  być  egzorcystą.  Nie  posiada  żadnej  mocy,  bo  nie  ma  władzy  nad  światem  ducho‐ wym. Kapłan otrzymuje taką moc od Chrystusa. Zresztą,  zły  duch  będzie  się  bał  właśnie  kapłana,  jego  rąk,  które  są namaszczone podczas święceń.    Czy  zwykłe  powiedzenie:  „Niech  go  diabli  wezmą!”  może jakoś zaszkodzić drugiej osobie?  Strona 7 


Wywiad  Przekleństwa  mają  dużą  moc.  Jeżeli  je  wypowiadam  z pełną  świadomością,  a  nie  daj  Boże,  mam  jeszcze  na  sumieniu jakiś grzech ciężki, a adresat mojego przekleń‐ stwa  również  nie  jest  w  stanie  łaski  uświęcającej,  to  mogę zrobić tym komuś krzywdę. Dużą krzywdę ducho‐ wą.    A jak dochodzi do tego, że ktoś staje  się osobą opęta‐ ną?  Jest wiele różnych czynników, które powodują opętanie  człowieka  przez  szatana.  Ogólnie  ujmując,  będzie  to  popełnianie grzechów ciężkich (świadome i dobrowolne)  oraz  trwanie  w  nich.  Bardziej  szczegółowo  można  wy‐ mienić konkretne rzeczy, tj.: bałwochwalstwo, okultyzm,  magia, wróżby, klątwy, spirytyzm, manipulowanie świa‐ domością. To stanowi dla nas największe niebezpieczeń‐ stwo.  Próbuję  tłumaczyć  moim  uczniom,  że  spowiedź  i Eucharystia  to  taki  chrześcijański  Actimel  [śmiech].  Ochrona  na  każdy  dzień.  Jeżeli  widzę,  że  słabnie  we  mnie łaska uświęcająca – zaczynają się potęgować grze‐ chy powszednie, pojawiają się grzechy ciężkie, to pierw‐ sze, co robię, idę do spowiedzi. Żeby być czystym. By być  w Bożej obecności. Jeśli to utracę, szatan ma lepszy do‐ stęp  do  mnie,  uzurpuje  sobie  coraz  większe  prawo  do  mojej duszy.    Wróćmy  jeszcze  do  tematu  zmartwychwstania.  Ksiądz  Tischner  pisze,  że  odkąd  Jezus  zwyciężył  ze  śmiercią,  żaden  optymizm  w  Kościele  nie  jest  przesadzony.  Dla‐ czego więc nasza wiara jest przepełniona melancholią,  jest smutna, ponura?  Bo  nie  znamy  jej  wartości.  Nie  mamy  świadomości,  jak  wiele  dla  nas  znaczy  wyzwolenie  z  grzechu.  W  czasie  rekolekcji  odwiedziłem  znajomych  studentów,  którzy  przerazili mnie swoją niewiedzą na temat Świąt Wielka‐ nocnych.  Nasza  świadomość  jest  żadna.  Pierwsze  wspólnoty  Kościoła  były  bardzo  radosne.  Działał  w  nich  Duch  Święty. Dla wszystkich  to działanie Ducha Święte‐ go  było  widoczne,  zresztą  św.  Paweł,  opisując  pierwsze  zebrania  chrześcijan,  nie  wyjaśnia  żadnego  daru  Ducha  Świętego,  bo  nie  ma  takiej  potrzeby,  wszyscy  wiedzą,  o co  chodzi.  Dar  języków,  dar  spoczynku,  dar  łez  –  nie  musiał  tego  tłumaczyć,  bo  chrześcijanie  tym  żyli.  Dziś  nasza  radość  naprawdę  byłaby  ogromna,  gdybyśmy  mieli  świadomość  tego,  co  dokonał  Bóg,  schodząc  na  ziemię,  rodząc  się,  umierając  i  przede  wszystkich  zmar‐ twychwstając.    Bardzo zaciekawił nas krzyż, który Ksiądz nosi.  Ojciec  Tomasz  mówił  wam,  że  jestem  saletynem.  Moje  zgromadzenie wywodzi się z wydarzenia, które dokonało  się 19 września 1846 r. we Francji w Alpach, na górze La  Salette,  na  wysokości  1800  m  n.p.m.  To  bardzo  piękne  miejsce. Kiedy objawiła się tam Maryja, miała na swoich  piersiach  taki  właśnie  krzyż.  Teologia  tego  znaku  jest  prosta: albo wybieram obcęgi i jestem tym, który poma‐ Strona 8 

ga  Jezusowi  w  Jego  Męce,  wyciągam  gwoździe,  zaczy‐ nam się nawracać, albo wybieram młotek i jestem tym,  który Go ciągle przybija.  Najciekawsze w tym krzyżu było to, że Jezus na nim był  żywy.  Dzieci  mówiły,  że  od  Ukrzyżowanego,  bił  blask,  otaczając Maryję. Jezus nie był umierający, ale objawia‐ jący  swą  chwałę.  Zwróćcie  uwagę  w  Wielki  Piątek,  gdy  będziecie  słuchać  Ewangelii  o  Męce  Pańskiej.  Jezus  jest  tam reżyserem tej całej akcji. On nie jest nikomu podda‐ ny,  On  decyduje  o  wszystkim.  Gdy  staje  przed  Piłatem,  to  właśnie  On  jest  królem.  I  nawet  mówi  to:  „Tak,  ja  jestem Królem”.  Maryja  w  La  Salette  wzywała  do  nawrócenia  i  –  co  jest  bardzo ciekawe – ojciec Maksymina nawrócił się po ob‐ jawieniu.  Przejął  się  tym,  że  Matka  Boża  wspomniała  o nim  w  swoim  orędziu.  Chociaż  był  pijakiem,  Maryja  wcale nie mówiła o jego nałogu, czy o  tym, że zmarno‐ wał sobie życie. Matka Boża przypomniała nieznaczącą –  mogłoby  się  wydawać  –  sytuację,  kiedy  dał  synowi  chleb.  Pan  Bóg  nie  pamięta  tego,  co  było  złe.  Pamięta  dobre rzeczy, nawet najmniejsze.    Jaki jest główny cel saletynów?  Głównym naszym celem, charyzmatem, jest pojednanie.  Pojednanie  z  Bogiem,  z  samym  sobą  i  drugim  człowie‐ kiem.  Ten  cel  wypełniamy  poprzez  zwyczajne  duszpa‐ sterstwo,  sprawowanie  sakramentów,  szczególnie  spo‐ wiedzi,  także  przez  głoszenie  rekolekcji,  misji  świętych,  posługę nowej ewangelizacji.    Powiedział  Ksiądz  w  czasie  kazania,  że  ujrzał  kiedyś  spojrzenie Jezusa.  Miałem  takie  doświadczenie  podczas  modlitwy,  za  co  naprawdę bardzo dziękuję Panu Bogu. Ale ujrzeć wzrok  Jezusa może każdy. My, chrześcijanie, nie wiemy nawet,  że mamy własną medytację. Nie potrzeba nam żadnych  medytacji  ze  Wschodu.  Tekst  Ewangelii  jest  elastyczny  i poprzez wyobraźnię daje nam możliwość wejść w niego  głębiej,  uczestniczyć  w  opisywanych  wydarzeniach,  ob‐ serwować, co się dzieje.  Św. Ignacy z  Loyoli w „Ćwicze‐ niach Duchowych” pięknie to przedstawia.    Czego chciałby Ksiądz życzyć czytelnikom z okazji świąt  Wielkiej Nocy?  Odkryć  miłość  Bożą.  To  jest  najważniejsze.  Jeśli  jej  do‐ świadczymy i zobaczymy w naszym życiu, to wtedy rze‐ czywiście te święta będą radosne. To będą święta prze‐ żywane  w  rytm  „Alleluja!”,  czyli  w  chwaleniu  Pana  za  wielkie  rzeczy,  których  dokonał.  To  będzie  prawdziwa  radość, a nie tylko kolejne cztery dni wolnego.    ROZMAWIAŁY KLAUDIA RESZKE I ANNA RYBAK,   KLASA II A 


Z życia Kościoła 

  Vaticanum II 

 

Sobór  Watykański II  i kapłaństwo    Zakończony  właśnie  Tydzień  Modlitw  o  Powołania  do  Kapłań‐ stwa  i  Życia  Konsekrowanego  za‐ chęca  do  tego,  aby  zobaczyć,  co  Sobór  Watykański  II  miał  do  powie‐ dzenia  na  temat  kapłaństwa.  Po‐ święcony temu jest Dekret o Forma‐ cji Kapłańskiej, noszący łaciński tytuł  Optatam totius. Został zatwierdzony  28  października  1965  r.  (a  zatem  podczas  ostatniej  sesji  soborowej)  zdecydowaną  większością  głosów:  za opowiedziało się 2321 biskupów,  przeciw zaś głosowało zaledwie 3!  Całość  dekretu  to  sześć  bardzo  krótkich,  zwięzłych  rozdziałów,  któ‐ re mówią:  a/  o  potrzebie  pracy  około  bu‐ dzenia  powołań  kapłańskich.  „Obo‐ wiązek  budzenia  powołań  ciąży  na  całej  społeczności  chrześcijańskiej,  która  winna  spełniać  go  przede  wszystkim przez życie w pełni chrze‐ ścijańskie”  (OT 2),  czyli  świadec‐ twem życia;  b/  o  konieczności  reorganizacji  seminariów  wyższych.  I  tutaj  poja‐ wia  się  bardzo  istotny  wątek,  albo‐ wiem  ojcowie  soborowi  wyraźnie  zaznaczają,  że  „w  całym  doborze  i odpowiednim  wypróbowaniu  alu‐ mnów  należy  kierować  się  zawsze  stanowczością, chociaż niepokoiłaby 

mała  liczba  kapłanów,  gdyż  Bóg  nie  dopuści,  by  Jego  Kościół  cierpiał  na  brak  szafarzy,  jeśli  godni  będą  wy‐ święcani” (OT 6);  c/ o formacji duchowej, która ma  kandydatów  (i  później  kapłanów)  upodobnić  do  Jezusa  Chrystusa.  „Alumni  winni  doskonale  rozumieć,  że  nie  są  przeznaczeni  do  panowa‐ nia i do zaszczytów, ale że poświęca‐ ją się całkowicie na służbę Bogu oraz  posługę  duszpasterską.  Ze  szczegól‐ ną  troskliwością  należy  ich  wycho‐ wywać  w  posłuszeństwie  kapłań‐ skim,  w  sposobie  ubogiego  życia  i w duchu wyrzeczenia się, aby także  z  tego,  co  jest  dozwolone,  ale  nie  przystoi,  ochoczo  umieli  zrezygno‐ wać  i  przyzwyczajali  się  upodabniać  do  ukrzyżowanego  Chrystusa”  (OT 9);   d/ o koniecznej reformie studiów  kościelnych.  Prymat  przyznano  Pi‐ smu  świętemu,  „które  winno  być  duszą  całej  teologii”  (OT  16).  Ale  przypomniano  także,  że  w  refleksji  teologicznej  mistrzem  był  i  jest  święty Tomasz. Ta reforma powinna  również uwrażliwiać kandydatów do  kapłaństwa  na  rozwój  nauk  ścisłych  „tak,  aby  alumni  znając  dobrze  du‐ cha obecnych czasów, byli należycie  przygotowani  do  prowadzenia  roz‐ mów  ze  współczesnymi  sobie  ludź‐

mi” (OT 15);  e/ o koniecznej formacji po przy‐ jęciu  święceń  tak,  aby  stale  się  roz‐ wijać i pogłębiać swoją wiedzę.  W trakcie trwania Soboru niema‐ ło  podnosiło  się  głosów  postulują‐ cych  zniesienie  celibatu  w obrządku  łacińskim.  Wbrew  tym  sugestiom  Sobór potwierdził praktykę celibatu.  „Alumni,  którzy  według  świętych  i trwałych  praw  własnego  obrządku  przestrzegają  czcigodnej  tradycji  celibatu  kapłańskiego,  winni  być  bardzo troskliwie przysposobieni do  tego stanu, w którym wyrzekając się  życia  rodzinnego  dla  Królestwa  nie‐ bieskiego  (por.  Mt  19,12),  przystają  do  Pana  miłością  niepodzielną,  głę‐ boko  odpowiadającą  Nowemu  Przymierzu,  dają  świadectwo  zmar‐ twychwstania  przyszłego  wieku  (por.  Łk  20,36)  i uzyskują  najsto‐ sowniejszą  pomoc  do  ustawicznego  praktykowania  tej  doskonałej  miło‐ ści,  dzięki  której  mogą  stać  się  w posłudze  kapłańskiej  wszystkim  dla  wszystkich.  Niech  głęboko  od‐ czują,  z jak  radosnym  sercem  stan  ten  należy  przyjąć,  nie  tylko  jako  nakazany  prawem  kościelnym,  lecz  jako cenny dar Boży, który pokornie  trzeba  sobie  wyprosić,  temu  to  da‐ rowi niechaj skwapliwie odpowiada‐ ją  dobrowolnie  i  wspaniałomyślnie  przy  pomocy  pobudzającej  i  wspo‐ magającej łaski Ducha Świętego”.  Ten  wzniosły  dokument  (podob‐ nie  jak  wcześniej  omawiany  przez  nas  dekret  o  posłudze  biskupów)  kreśli pewien ideał życia kapłańskie‐ go. Lata posoborowe skonfrontowa‐ ły  go  jednak  z  wielkim  kryzysem  powołań  (przede  wszystkim  w  Eu‐ ropie  Zachodniej)  i  tożsamości  ka‐ płańskiej.    Redakcja

Zapraszamy na festyn parafialny WILDA DZIECIOM

niedziela 19 maja od godz. 14.30 Gwarantowana jak zwykle moc atrakcji i przyjemności! 28‐4‐2013 

Strona 9 


Katecheza 

KATECHEZA LITURGICZNA V   

 

DARY      Liturgia  eucharystyczna  rozpo‐ czyna  się  po  zakończeniu  modlitwy  powszechnej i obejmuje:   przygotowanie darów,   modlitwę eucharystyczną,   łamanie  chleba  i  Komunię  św.  Wszystkie  te  elementy  oddają  polecenie  Jezusa  dotyczące  przygo‐ towania  Wieczerzy  Paschalnej,  spo‐ życia  jej  z  uczniami,  dziękczynienia  i ofiarowania  Swego  Ciała  jako  po‐ karmu.  Pierwszą częścią liturgii euchary‐ stycznej  jest  przygotowanie  darów.  Rozpoczyna  się  ono  procesją  z  da‐ rami.  W  pierwszych  wiekach  chrze‐ ścijaństwa  oprócz  chleba  i  wina  wierni  przynosili  także  winogrona,  oliwę,  wosk,  sery,  masło,  miód,  kwiaty, jarzyny, ptaki i inne zwierzę‐ ta.  Były  one  przeznaczone  dla  ka‐ płanów  oraz  biednych  ze  zgroma‐ dzonej  wspólnoty.  Od  XI  w.  dary  te  zaczęto  zamieniać  na  pieniądze.  Współcześnie,  gdy  do  ołtarza  przy‐ noszone są dary materialne, powin‐ no się poprzedzić procesję z darami  odpowiednim  komentarzem.  Proce‐ sji powinien towarzyszyć śpiew.  W  pierwszych  wiekach  chrześci‐ jaństwa  wierni  przynosili  taki  chleb,  jaki był spożywany przez nich na co  dzień, oraz czerwone wino. Od IX w.  przyjął  się  zwyczaj  używania  do  sprawowania  Mszy  chleba  niekwa‐ szonego.  Było  to  związane  z  coraz  większym  szacunkiem  dla  Euchary‐ stii.  Samo  słowo  „hostia”  pojawiło  się  w  XIII  stuleciu  i  oznacza  zwierzę  przeznaczone  na  zabicie,  ofiarę.  Obecnie  można  używać  wina  za‐ równo białego, jak i czerwonego. 

Strona 10 

Początkowo  przynoszeniu  i  skła‐ daniu darów nie towarzyszyły żadne  modlitwy.  Dziś  natomiast  ofiarowa‐ niu  towarzyszy  modlitwa  pełniąca  funkcję  wprowadzenia  i  przygoto‐ wania.  Wyraża  ona  związek  między  przyniesionymi  darami  a działaniem  eucharystycznym,  ukazując  chleb  i wino jako właściwą ofiarę.  Jeśli  podczas  ofiarowania  i  przy‐ gotowania  darów  nie  wykonuje  się  śpiewu,  możemy  usłyszeć  modlitwę  celebransa,  która  zaprasza  nas  do  dialogu:  „Błogosławiony  jesteś,  Pa‐ nie  Boże  wszechświata,  bo  dzięki  Twojej dobroci…”. Odpowiadamy na 

nią  uwielbieniem:  „Błogosławiony  jesteś Boże, teraz i na wieki!”  Przygotowane  dary  mogą  zostać  okadzone.  Ta część liturgii kończy się prośbą  o  oczyszczenie  i  umyciem  rąk  przez  celebransa.  W  czasie  ofiarowania  darów  po‐ winniśmy  pamiętać,  że  możemy  na  ołtarzu  złożyć  także  wszystko,  z czym  na  Eucharystię  przychodzi‐ my.  Oddajmy  Bogu  nasze  radości  i smutki,  nasze  podziękowania  i prośby.  MONIKA WOJEWODA 

1% podatku na świetlicę Niejednokrotnie będąc kroplami wody, gdy połączymy nasze siły, możemy stać się wielką rzeką, która niesie radość. Wielu z Was, Szanowni Parafianie, nie trzeba przedstawiać charakterystycznego miejsca jakim jest Świetlica u Zmartwychwstańców. Być może jednak niektórzy z Państwa nie mieli jeszcze okazji go poznać. Działająca przy parafii świetlica nastawiona jest na otoczenie opieką i wsparciem tych dzieci, które z różnych przyczyn w tym właśnie momencie swojego życia tego potrzebują. Dzieje się to w wyniku wielu działań, wśród nich są między innymi: organizacja kreatywnych i bezpiecznych sposobów spędzania wolnego czasu, edukacja i reedukacja, wsparcie specjalistów i wolontariuszy oraz coroczna organizacja wypoczynku letniego. Przede wszystkim jednak staramy się wspólnie z dziećmi stworzyć takie miejsce, w którym każdy czuje się bezpiecznie i ma wiele okazji do radosnej zabawy – bo na tym przecież polega dzieciństwo. Zachęcamy Państwa do przekazania 1% swojego podatku na działalność Świetlicy u Zmartwychwstańców. Robiąc to, pomogą Państwo w zaspokajaniu dziecięcych potrzeb i spełnianiu marzeń. Nazwa OPP: Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Wielkopolski Oddział Regionalny KRS: 0000322302 W rubryce „cel szczegółowy” prosimy o wpisanie: TPD – POZNAŃ WILDA (Świetlica u Zmartwychwstańców). Więcej informacji na stronie: www.swietlicacr.pl.


Wiara  tuje  taką,  jaką  jestem.  To  jedyny  w  swoim  rodzaju  Przyjaciel,  który  jest  zawsze,  nigdy  się  nie  obraża,    zawsze  wysłucha  i  pomoże.  Gdy  nie  ma  nikogo,  On    jest – to chyba najbardziej niezwykły aspekt istnienia  Stwórcy.  Bóg  zna  moje  myśli,  zamiary,  ale  nie  czuję  się  przy  tym  ograniczona,  działam  jak  na  człowieka  przystało  –  dla  ludzi,  z  myślą  o  ludziach.  Grzeszę  jak  każdy,  ale  przyznaję  się  do  winy.  Pokora  i  chęć  po‐ prawy jest fundamentem wiary.    Znacząco  umacniają  mnie  w  wierze  wyjazdy  medytacyjne prowadzone metodą św. Ignacego Loyo‐ iara w życiu młodego człowieka jest czymś  li.  Modlitwy  ogołocone  ze  wszelkich  ozdobników  absolutnie  niezwykłym.  Już  na  początku  i dodatków są tym, czego szukałam od 16 lat. To jest  powinnam  zaznaczyć,  że  każdy  nastolatek  właśnie  MOJA  modlitwa,  moja  rozmowa  z  Bogiem.  Skromna,  szczera,  „sam  na  sam”  –  taka  jak  według  ma  inne  podejście  do  wiary.  Są  tacy,  którzy  przypo‐ minają  sobie  o  Bogu  tylko  wówczas,  gdy  mają  jakiś  mnie być powinna. Zawsze w cichym, odosobnionym  problem;  inni  z  kolei  w  ogóle  o  Nim  nie  pamiętają,  miejscu. Czytam ewangelię i swoją postawą, przemy‐ tylko nieliczna grupa wierzy tak, jak na chrześcijanina  śleniami na nią odpowiadam. Czuję, że każdy kolejny  wyjazd  czyni  mnie  silniejszą  pod  każdym  względem.  przystało.  Podczas  medytacji,  wnikliwie  analizuję  życie,  wiarę    Wszystkie  i zachowanie,  dzięki  nauczone  na  pamięć  temu  odkrywam  w  szkole  podstawo‐ swoje  mocne  i  słabe  wej  modlitwy  nabie‐ strony,  dostrzegam  rają  znaczenia  póź‐ to,  co  powinnam  niej,  podobnie  jest  poprawić.  Jest  to  z sakramentem  poku‐ moja  własna  od‐ ty i Eucharystii. Dzień  skocznia  od  rzeczy‐ Komunii  Świętej  jest  wistości,  Boży  dro‐ dla  dziecka  niezwy‐ gowskaz  i duchowy  kły,  ale  mogę  się  za‐ azyl.  Te  wyjazdy  są  łożyć,  że  dla  80%  moją  Galileą  wiary–  kandydatów  liczą  się  tutaj  się  spotykam  prezenty.  Powodem  z Jezusem  i spędzam  nie  jest  brak  wiary,  z Nim  najlepsze  ale  brak  świadomo‐ chwile.  Moja  relacja  ści.  Ja,  jako  ośmiolet‐ z Nim  jest  prawdziwa.  nia  dziewczynka,  Nie  boję  się  wołać  Dziękuję, Boże, że się mną opiekujesz – finałowe zdjęcie kon‐ wiedziałam,  że  Bóg  i słyszę Jezusowe „idź”.  kursu fotograficznego dziennika „Kristeligt Dagblad”, Claus  jest,  że  jestem  kato‐ W  ciemności  dostrze‐ liczką,  że  przyjmę  Mejlvang.  gam  Jego  światło,  któ‐ taki,  a  nie  inny  sa‐ krament,  nie  będę  jednak  ukrywać  –  wówczas  moja  rym  się  raduję  i dzielę  z innymi.  Czuję,  że  muszę  da‐ wać świadectwo wiary i słowem oraz obecnością po‐ wiara nie była silna, byłam dyletanckim wyznawcą.    Proces  umacniania  mojej  wiary  jest  powolny,  magać innym, podpowiadać, KTO jest naszą drogą.  „Tak więc trwają nadzieja, wiara i miłość – te  systematyczny  i  nieprzerywalny.  Wszystko  dzieje  się    stopniowo.  Było  kilka  wyjątkowych  momentów,  gdy  trzy, z nich zaś najważniejsza jest miłość”. Słowa  św.  Bóg  niemal  do  mnie  wołał,  przejawiał  się  w  moim  Pawła  nieodzownie  noszę  w  sercu  i  przypominam  sobie o nich każdego dnia. Bóg jest Miłością, świat jest  życiu poprzez decyzje, zmiany, postawy innych. Waż‐ przejawem  Jego  miłości,  a  my  do  miłości  zostaliśmy  na jest chęć widzenia i słyszenia. Bez tego nasza wia‐ ra  długo  nie  przetrwa.  Należy  dostrzegać  wszelkie  powołani.  Jestem  nastolatką,  która  wierzy  i  pragnie  dzieła Boga, słyszeć Jego „nieme wskazówki” i działać  umacniać w sobie tę wiarę.  –  tak  po  prostu.  Ze  Stwórcą  trzeba  rozmawiać  i  nie    MILENA TEPER  bać  się  rozmów.  Doskonałym  na  to  czasem  jest  wie‐   czorna  modlitwa. Codziennie poświęcam co najmniej  kilkanaście  minut  na  przeprosiny,  dziękczynienie  i prośby  skierowane  do  Boga.  Jestem  w  tym  wszyst‐ kim  sobą,  nie  chcę  się  ukrywać  ze  szczęściem,  zde‐ nerwowaniem czy złością. Przecież On mnie zaakcep‐

Wiara w moim życiu 

Wiara młodego 

człowieka   

W

28‐4‐2013 

Strona 11 


Wiara 

Z Ojcami Kościoła za pan brat   

Wszystko bowiem polega na wierze i na miłości, ponad które nie istnieje nic lepszego  IGNACY Z ANTIOCHII, EPISTULA AD SMYRNAEOS 6, 11 

    

Odcinek 8   

Żyć z Chrystusem Zmartwychwstałym  św. Ignacy z Antiochii    W  ósmym  odcinku  naszych  spotkań  z  Ojcami  Kościoła  udajemy  się  do  Antiochii,  jednego  z prześwietnych  miejsc  starożytności,  szanowanej  stolicy biskupiej, która razem z Rzymem, Aleksandrią,  Jerozolimą  i  później  Konstantynopolem,  zaliczana  była  do  stolic  patriarszych  rodzącego  się  Kościoła.  Spotykamy tam św. Ignacego z Antiochii. Może lepiej  – razem z nim wyruszamy w jego ostatnią podróż, do  Rzymu,  do  jednego  z  cyrków,  gdzie  zostanie  rzucony  na pożarcie dzikim zwierzętom.    Antiochia  zapisała  się  na  kartach  Dziejów  Apostolskich  jako  miejsce,  gdzie  «pierwszy  raz  nazwano  uczniów  chrześcijanami»  (Dz  11,26).  Tradycja  mówi,  że  pierwszym  biskupem  w  Antiochii  był  Piotr,  drugim  Ewodiusz,  trzecim  natomiast  był  bohater naszego dzisiejszego spotkania – Ignacy.    Chcemy  powiedzieć  o  nim  kilka  słów.  Ot,  po  prostu,  żeby  wiedzieć,  że  był  (i  jest,  i  się  za  nami  modli!)  ktoś  taki  jak  biskup  Ignacy.  A  może  i  kogoś  zachęcimy  do  zawarcia  głębszej  z  nim  przyjaźni?  W krótkim  przedłożeniu  nie  sposób  o  Ignacym  wszystkiego  powiedzieć.  Rzucam  poniżej  jedynie  kilka  myśli.  W  główniej  mierze  o  śmierci  i o zmartwychwstaniu  traktujących,  bo  czas  ku  temu  właściwy.    Mówi  się,  że  rządził  Kościołem  w  Antiochii  –  albo  lepiej,  według  jego  słów:  «był  żywym  obrazem  Boga Ojca», bo tak sam mówił o sprawowaniu posługi  biskupiej (KKK 1549; Epistula ad Trallianos 3,1) – od  roku  70  do  107  (por.  Benedykt  XVI,  Audiencja  generalna,  14  marca  2007  r.).  W  roku  107  został  skazany  na  śmierć  i  pojmany.  Rozpoczęła  się  jego  podróż  do  Rzymu.  Podróż  w  stronę  pewnej  śmierci,  dla  postronnych  obserwatorów.  Dla  Ignacego  –  podróż  w  stronę  spotkania  z  Chrystusem,  który  czekał na niego z utęsknieniem. Do Rzymian tak pisał  o  tej  swojej  podróży,  bojąc  się,  że  go...  uratują  (sic!):  «Pozwólcie  mi  stać  się  pożywieniem  dla  dzikich  zwierząt,  dzięki  którym  dojdę  do  Boga»  (KKK  2473;  Epistula  ad  Romanos  4,1).  I  tym  pożywieniem  dla  dzikich zwierząt stał się pod koniec grudnia 107 roku,  prawdopodobnie  w  Koloseum.  Czcimy  go  jako  męczennika,  w  kalendarzu  liturgicznym  jego  święto  Strona 12 

 

znajdziemy pod datą 17 października.    Podróż  Ignacego  była  okazją  do...  głoszenia  Ewangelii  (chciałoby  się  powiedzieć  –  dla  świętych  sytuacje  kryzysowe  nie  istnieją,  wszystko  można  dobrze  wykorzystać,  każdy  czas!).  Ignacy,  otaczany  szacunkiem  i  w  sławie  męża  Bożego,  spotykał  się  z wierzącymi  w  tych  miastach,  przez  które  wiodła  droga  ku  męczeństwu.  Pierwszym  miejscem  była  Smyrna,  w  której  biskupem  był  Polikarp,  uczeń  Apostoła  Jana.  Ze  Smyrny  Ignacy  wysłał  cztery  listy:  do  Efezjan,  do  Magnezjan,  do  Trallan  i  do  Rzymian.  Z drugiego  postoju,  w  Troadzie,  pisał  do  Smyrny,  do  Polikarpa  i  do  Filadelfian.  I  to  z  tych  właśnie  listów  dowiadujemy  się  o  Ignacym  najwięcej.  Są  one  również  bezcennym  świadectwem  czasów  apostolskich.  Pokazują  nam  sposób  myślenia,  życie  wspólnot,  ich  teologię.  Ukazują  nam  również  żar  miłości i zapał pierwszych naśladowców Chrystusa!    Te listy św. Ignacego, z ich zwięzłymi, pełnymi  treści  sformułowaniami,  są  cytowane  wielokrotnie  w Katechizmie  Kościoła  Katolickiego.  Już  samo  tylko  przejrzenie  tych  cytatów  dostarczyłoby  nam  mnóstwa informacji na temat Ignacego i jego świata.    Ot  chociażby  –  fragmenty  o  Eucharystii,  w których  nazywa  Komunię  chlebem  aniołów,  chlebem  z  nieba,  lekarstwem  nieśmiertelności,  […]  pozwalającym  nam  nie  umierać,  lecz  żyć  wiecznie  w Jezusie  Chrystusie  (KKK  1331,  1405;  Epistula  ad  Ephesios  20,2).  Jaka  tu  miłość,  jaka  poezja!  Przepiękne, nieprawdaż?    Listy  Ignacego  pisane  są  z  drogi  na  pewną  śmierć,  dlatego  charakteryzują  się  jakąś  niezwykłą  ostrością  i  jasnością  wypowiedzi,  właściwą  wszystkim,  którzy  wiedzą,  że  nie  warto  marnować  czasu  na  mnożenie  niepotrzebnych  słów.  I  pewnie  dlatego też tak wiele w nich o zmartwychwstaniu. Oto  kilka  słów  Ignacego,  który  wie,  że  czeka  go  śmierć  w paszczach lwów:    Wolę umrzeć w Chrystusie Jezusie niż panować  nad  całą  ziemią.  Szukam  Tego,  który  za  nas  umarł;  pragnę  tego,  który  dla  nas  zmartwychwstał.  I  oto  bliskie  jest  moje  narodzenie...  Pozwólcie  chłonąć  światło   nieskalane.    Gdy   je   osiągnę,    będę   pełnym 


Wiara człowiekiem (KKK 1010; Epistula ad Romanos 6,1-2). Pierwsze słowa cytowane powyżej (w oryginale: καλόν μοι ἀποθανεῖν εἰς Χριστὸν Ἰησοῦν) można by przetłumaczyć nieco inaczej, np. słowami: Czymś piękniejszym (lepszym) jest dla mnie umrzeć ku Chrystusowi Jezusowi niż... Tak, jakby Ignacy chciał powiedzieć, że śmierć nie jest czymś statycznym, że śmierć jest raczej czymś dynamicznym, jest wyjściem w stronę Osoby, która na nas czeka z otwartymi ramionami. A skoro tak, to i nowego wymiaru nabiera życie. Ta wiara w zmartwychwstanie jest właśnie tym, co pozwala nam patrzeć na świat nieco innymi oczyma. Oczyma kogoś, kto wie, że tutaj jest pięknie. Ale wie, że czymś jeszcze piękniejszym jest «umrzeć w Chrystusie», żyć «ku Chrystusowi». A zatem, pozostaje nam życzyć sobie tego samego. Abyśmy żyli w Chrystusie i ku Chrystusowi. Każda chwila zbliża nas bowiem do spotkania z Nim, do spotkania z Życiem! Mija godzina i jesteśmy o 60 minut bliżej Życia! Jesteśmy bliżej momentu «zanurzenia się w oceanie nieskończonej miłości, w którym czas – przed i potem – już nie istnieje», bliżej tego momentu, który «jest życiem w pełnym znaczeniu, wciąż nowym zanurzaniem się w głębię istnienia, podczas gdy po prostu ogarnia nas radość» (Benedykt XVI, Spe salvi 12). Św. Ignacy, módl się za nami! BR. SZYMEK

Program apeli jasnogórskich Od poniedziałku do soboty przez cały maj zapraszamy do groty Maryi na dziedzińcu parafii Przez wiarę Maryja przyjęła słowa anioła i uwierzyła w zapowiedź, że stanie się Matką Boga w posłuszeństwie swego oddania (por. Łk 1, 38). Gdy nawiedziła Elżbietę, z Jej ust popłynęła pieśń na cześć Najwyższego, za cuda, jakich dokonuje w tych, którzy się Jemu powierzają (por. Łk 1, 46-55). Z radością i drżeniem wydała na świat swego jedynego Syna, zachowując nienaruszone dziewictwo (por. Łk 2, 6-7). Zaufawszy swemu oblubieńcowi Józefowi, udała się z Jezusem do Egiptu, aby uratować Go przed prześladowaniami Heroda (por. Mt 2, 13-15). Z tą samą wiarą szła za nauczającym Panem i pozostała z Nim aż do Golgoty (por. J 19, 25-27). W wierze Maryja cieszyła się owocami zmartwychwstania Jezusa i zachowując w swoim sercu wszelkie wspomnienia (por. Łk 2, 19.51), przekazała je Dwunastu, którzy byli zgromadzeni z Nią w Wieczerniku, aby otrzymać Ducha Świętego (por. Dz 1, 14; 2, 1-4). Benedykt XVI, Porta fidei 13 28-4-2013

Podstawą rozważań podczas apeli jasnogórskich będzie encyklika błogosławionego Jana Pawła II REDEMPTORIS MATER, o błogosławionej Maryi Dziewicy w życiu pielgrzymującego Kościoła. 1. Pieśń 2. Litania maryjna lub dziesiątek różańca (do wyboru przez wspólnotę) 3. Pieśń 4. Fragment encykliki bł. Jana Pawła II Redemptoris Mater (każda wspólnota i grupa według ustalonego porządku) 5. Pieśń 6. Rozważanie (napisane przez wspólnotę w oparciu o wcześniejszy fragment encykliki) 7. Pieśń 8. Rachunek sumienia 9. Pieśń 10. Błogosławieństwo 11. Apel Jasnogórski

PLAN APELI 6 maja, poniedziałek – świetlica 7 maja, wtorek – Parafialne Koło Przyjaciół Radia Maryja 8 maja, środa – ministranci i lektorzy 9 maja, czwartek – Parafialny Zespół Caritas 10 maja, piątek – uczniowie I klas gimnazjum 13 maja, poniedziałek – Wspólnota Burego Misia 14 maja, wtorek – Wspólnota Nie Jesteś Sam 15 maja, środa – Redakcja „Ja Jestem Zmartwychwstaniem” 16 maja, czwartek – uczniowie II klas gimnazjum 17 maja, piątek – Chór Zmartwychwstanie 20 maja, poniedziałek – Legion Maryi 21 maja, wtorek – Parafialna Wspólnota Modlitwy Wstawienniczej 22 maja, środa – Parafialny Oddział Akcji Katolickiej 23 maja, czwartek – wspólnota Żywego Różańca 24 maja, piątek – Campanelli 27 maja, poniedziałek – Wspólnota Związków Niesakramentalnych 28 maja, wtorek – Wspólnota Braci Zewnętrznych 29 maja, środa – uczniowie III klas gimnazjum 30 maja, czwartek, Boże Ciało – Zmartwychwstańcy 31 maja, piątek – Ruch Światło–Życie

Strona 13


Wiara 

Za zakrętem 

 

  Kiedy mówimy  „KRÓLOWO NASZA”  Cóż to znaczy  Dla tych  Co za drzwiami bylejakości  Życiem upartym  Tkwią w samym środku niewiary  Domagając się tolerancji  Z butnym uśmieszkiem  Kładą na Twym Ołtarzu  Puste poranione łona  Z wydartym istnieniem  Niewinności obok    Kiedy mówimy  „Matko Nasza Kochana”  Błagamy   Naucz nas Pani   Jak dalej podążać  Trudną drogą pielgrzymią  By za życia zakrętem  Wśród szaleństwa  Przyziemności  Walki o tron chwiejny  Na wielu kulawych nogach  W rozdartym królestwie  Odnaleźć prawdę  Tę jedyną  Pochodzącą od Boga    Naucz nas Maryjo  Szeptem silnym jak lawina  Krzyczeć o miłości  Tej prawdziwej  Dobrej jak chleb  I czystej niby źródlana woda    Bądź nam Matką  Strażniczką sumień  Światłem i Gwiazdą najjaśniejszą  Wśród niezliczonych gwiazd  Upartą nadzieją  Na Polskę pojednaną  Szczęśliwą Biało czerwoną  Z Orłem w sercu  U każdego z nas  Bądź nam KRÓLOWĄ  I oparciem na każdy czas  Danuta Piotr 

Strona 14 

BLIŹNIAKI CZEKAJĄ NA TWOJĄ POMOC

Zwracamy się z prośbą o przekazanie 1% podatku lub podarowanie najmniejszej chociażby kwoty naszym synkom Adasiowi i Stefkowi. Chłopcy przyszli na świat 22 lipca 2008 r. i od tego czasu zaczęła się nasza walka o ich zdrowie i godne życie. Adaś urodził się ze szczeliną w twarzy na ok. 4 cm, z zespołem wad wrodzonych zwanym zespołem Goldenhara – ma asymetrię twarzy. Synek urodził się z lewostronnym rozszczepem wargi i podniebienia. Nie ma lewego ucha. Lewego oka niezamyka i nie widzi na nie, a w prawym ma narośl i duży astygmatyzm. Oddycha przez rurkę tracheotomijną w tchawicy. Nie je i nie pije przez buzię, bo ma zaburzenia przełykania. Jest karmiony przez gastrostomię bezpośrednio do żołądka. Ma refluks żołądkowo-przełykowy. Niestety stwierdzono także padaczkę i problemy z jąderkami. Adaś ma krzywy kręgosłup i jest opóźniony ruchowo. Przeszedł już liczne operacje, a do wieku dorosłego będzie ich kilkanaście.   Stefek urodził się z obustronnym rozszczepem wargi i podniebienia. Przeszedł kilka operacji i czeka go długa terapia logopedyczna i inne konsultacje lekarskie. DAROWIZNY na konto: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa Koniecznie z dopiskiem: 7576, Rozwadowski Adam i Stefan – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia 1% PODATKU Nazwa OPP: Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”, Numer KRS: 0000037904 W rubryce o informacjach uzupełniających należy wpisać:7576, Rozwadowski Adam i Stefan Za okazaną pomoc z góry bardzo dziękujemy. Rodzice Adasia i Stefka oraz Ani urodzonej 27.06.2007 – Beata i Rafał Rozwadowscy e-mail: moraczbeata@poczta.onet.pl


Polecamy 

  OBŁASKAWIĆ ŚMIERĆ    Często okazuje się, że dzieci patrzą na świat zupełnie inaczej  niż  dorośli.  Mimo  niewielu  lat  i  bardzo  ograniczonego  do‐ świadczenia  życiowego  potrafią  wysnuwa  bardzo  celne  wnioski.  Powieść  Erica‐Emmanuela  Schmitta  „Oskar  i  pani  Róża” jest na to najlepszym dowodem.        „Oskar  i  pani  Róża”  to  opowieść  o  śmierci,  tej  naj‐ trudniejszej  i  niewytłumaczalnej,  czyli  dotyczącej  dziec‐ ka.  10‐letniego  Oskara  spotykamy  w  chwili,  gdy  wiado‐ mo już, że umrze i pozostało mu zaledwie kilkanaście dni  życia.  Lekarze  bezradnie  rozkładają  ręce.  Rodzice  nie  potrafią  nawiązać  z  nim  kontaktu,  oswoić  się  z  tym,  co  nieuniknione.  Na  drodze  Oskara  staje  tajemnicza  ciocia  Róża.  Była  zapaśniczka,  która  przekonuje  chłopca,  że  warto  nawiązać  korespondencyjny  kontakt  z  Bogiem.  Można  w  ten  sposób  opisywać  każdy  przeżyty  dzień,  a także podzielić się z Nim swoimi myślami. „Myśli, któ‐ rych się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, parali‐ żują  nas,  nie  dopuszczają  nowych  i  w  końcu  zaczynają 

   

        rzy się, że nie był to prezent, ale jedynie pożyczka. I pró‐ buje się na nie zasłużyć.” (s. 82).  „Oskar i pani Róża” Schmitta to niezwykle poruszają‐ ca i pouczająca lektura o tym, że wartość życia człowieka  nie  kryje  się  wyłącznie  w  jego  długości,  a  jego  pełnię  osiągnąć  można  nieustannie  w każdym  momencie  jego  trwania oraz na wiele sposobów.  Schmitt  spojrzał  na  otaczający  nas  świat  oczami  umierającego  dziecka,  które  pogodziło  się  z  tą  nieodwołalną  prawdą.  Gdy  mowa jest o uczuciach, a zwłaszcza tak  Gdy mowa jest o uczuciach, oczekujemy sporej dawki  bolesnych,  oczekujemy  sporej  dawki  emocji, patosu, podniosłych słów. Schmitt z kolei serwuje  emocji,  patosu,  podniosłych  słów.  Schmitt  z  kolei  serwuje  nam  krótką,  nam krótką, prostą i zwięzłą opowieść.  prostą  i  zwięzłą  opowieść.  Właśnie  to  sprawia, że historia ta nas porusza, jest  mądra, ciekawa.    gnić.  Staniesz  się  składem  starych  śmierdzących  myśli,  „Tylko Bóg ma prawo mnie obudzić.” (s. 86).  jeśli ich nie wypowiesz.”(s. 23)    Róża  wpada  na  niezwykły  pomysł,  by  Oskar  potrak‐ Przeczytaj  i  zapytaj  samego  siebie,  czy  zgadzasz  się  tował  każdy  pozostały  mu  dzień  jak  10  lat  życia.  Z  każ‐ z tym cytatem.  dym dniem Oskar jest coraz bardziej pogodzony z myślą    o śmierci. Nie rozpacza i nie żałuje życia, wszak dane mu  A.G  będzie  przeżyć  110  lat.  W  tym  czasie  zdąży  dorosnąć,    doświadczyć, czym jest miłość, zdąży się ożenić i wresz‐   cie  zestarzeć.  Listy  Oskara  do  Boga  są  wzruszające,  cie‐ Eric‐Emmanuel  Schmitt,  „Oskar  i  pani  Róża”,  tłumacze‐ płe, a często zabawne, opowiadają o trudach dorastania,  nie:  Barbara  Grzegorzewska  Wydawnictwo  Znak,  Kra‐ radościach i udrękach kolejnych etapów życia. Wszystko  ków 2011 – wydanie z listem autora do polskich czytel‐ to z perspektywy 10‐letniego chłopca.  ników.  Wydanie  pierwsze  ukazało  się  w  Polsce  w  2004  Niezwykła  i  skłaniająca  do  refleksji  jest  definicja  ży‐ roku.  cia: „(…) życie to taki dziwny prezent. Na początku się je  przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem  się  go  nie  docenia,  uważa  się,  że  jest  do  chrzanu,  za  krótkie,  chciałoby się niemal je odrzucić.  W końcu koja‐  28‐4‐2013 

Strona 15 


Dla dzieci 

 

Rozszyfruj zapisaną wiadomość         

Strona 16 


2013 04 28 237 09