Issuu on Google+

Ja Jestem

Zmartwychwstaniem Dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego Poznań–Wilda www.jajestemzmartwychwstaniem.pl nr 14 (221) 16 września 2012 r.

 

20 lipca Pan powołał do wieczności o. Ireneusza Hanzewniaka, wieloletniego proboszcza naszej parafii.  Ceremonii pogrzebowej przewodniczył ks. bp Zdzisław Fortuniak, a uczestniczyli w niej licznie, obok przed‐ stawicieli zgromadzenia, rodzina i przyjaciele z obu poznańskich parafii księży zmartwychwstańców.   Fot. Archiwum 

Ewangelia na dziś

W tym numerze polecamy:  

Z Ewangelii według św. Marka (Mk 8,27­35) Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii.

 Wspomnienie o śp. o. Ireneuszu Hanzew‐ niaku – od str. 4‐6,   Wspomnienie o śp. kardynale Carlo Marii  Martinim– str. 11‐12,   Relacje z wakacji parafian – str. 7‐10   i 14‐15. 


Rozważanie 

List do parafian   

Rozważanie okiem teologa   

Moi Drodzy,  skończyły się wakacje i wracamy. Ale przecież myśmy  nigdzie nie emigrowali. Udało się nam jedynie wysko­ czyć do lasu, spędzić kilka dni w górach bądź na dział­ ce. Pospacerowaliśmy brzegiem morza (dla niektórych  było to zapewne morze egzotyczne), a może jeziora.  Ale mamy takie nieodparte wrażenie, że była to podróż  na koniec świata (a może nawet poza granice tego  świata). W wakacjach jest coś magicznego. Wracamy  jednak do codzienności. Ta nieco niejasna (celowo)  dygresja na temat naszego postrzegania wakacji nie  zmienia faktu, że bardzo przeżyliśmy śmierć ojca Ire­ neusza Hanzewniaka, naszego byłego proboszcza. To  najsmutniejsze wydarzenie tych właśnie miesięcy wa­ kacyjnych. Odszedł dobry pasterz, dobry gospodarz.  Ktoś, kto kochał Wildę i nią żył. Już w trakcie pogrzebu  pomyślałem, że byłoby rzeczą dobrą, aby w naszej  świątyni znalazła się tablica upamiętniająca postać  ojca Ireneusza Hanzewniaka. Mam nadzieję, że wróci­ my jeszcze do tego tematu.    W dzisiejszym numerze gazetki pojawia się  alfabet parafii – prezentacja tego wszystkiego, czym  parafia w nadchodzącym roku będzie żyła: w wymia­ rze modlitewnym, apostolskim i charytatywnym.  Wszystkich Parafian zachęcam nie tylko do lektury, ale  i do aktywnego włączenia się w te inicjatywy. Tym  bardziej, że wchodzimy w 90. rocznicę utworzenia na­ szej parafii. Przypominam, kościół rozpoczęto budować  w maju 1923 roku, pierwsza Msza św. została odpra­ wiona w Pasterkę 1923 r., a parafię oficjalnie utworzo­ no 1 stycznia 1924 roku.    Ktoś ostatnio postawił mi pytanie, jakie cele  stawiamy sobie w naszym duszpasterstwie. Po kilku  latach posługi w tej parafii jestem przekonany, że po­ trzeba zbudować solidne duszpasterstwo małżeństw. 

W tym roku w miejsce rozważań do Ewangelii redakcja  proponuje rozważanie autorstwa teologa.  Na  początek  Oscar  Cullmann  (1902–1999  –  luterański  teolog, który w 1994 r. otrzymał nagrodę imienia Paw‐ ła VI, nazywaną watykańskim Noblem).   

Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek  pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: Za  kogo uważają Mnie ludzie? Oni Mu odpowiedzieli:  Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za  jednego z proroków. On ich zapytał: A wy za kogo  mnie uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś  Mesjasz. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu  o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Czło‐ wieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony  przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie;  że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwych‐ wstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.   (z Ewangelii: Mk 8,27‐35) 

  Tytuły  wymienione  w  powyższym  fragmencie  Ewan‐ gelii nie są jedynymi, które w Nowym Testamencie przy‐ pisuje  się  Jezusowi.  Obok  nich  pojawiają  się  inne  poję‐ cia, którymi wyraża się, kim jest Jezus i na czym polega  Jego dzieło. To, że Jezus w Nowym Testamencie opisany  zostaje  na  tak  wiele  różnych  sposobów,  wynika  z  tego,  że żaden z tych tytułów nie wystarcza, aby opisać osobę  i  dzieło  Jezusa  Chrystusa.  Każdy  z  nich  wyraża  zaledwie  pojedynczy  aspekt  całego  bogactwa  wiary  odnoszonej  w Nowym Testamencie do Jezusa Chrystusa. Tylko wte‐ dy, kiedy będziemy studiowali wszystkie różnorakie tytu‐ ły,  którymi  pierwsi  chrześcijanie  obdarzyli  Jezusa  Chry‐ stusa,  będziemy  mogli  zbliżyć  się  do  tego,  co  możemy    nazwać  chrystologią  Nowego  Testamentu.  Nie  zapomi‐ Jak zawsze z sympatią  o. Adam CR  najmy,  że  wszystkie  te  tytuły  znajdują  swoją  jedność  w samym Chrystusie.  „Ja Jestem Zmartwychwstaniem” – dwutygodnik parafii Zmar­   twychwstania Pańskiego w Poznaniu. Ukazuje się od 1989 r.  Fragment pochodzi z dzieła Chrystologia  Nowego Testamentu, które ukazało się  Redaguje zespół: o. Adam P. Błyszcz, Romana Zygmunt, Agnieszka  w języku niemieckim po raz pierwszy  Jankiewicz, Danuta Piotr, Agnieszka Gałdowska, Karolina Osińska,  w 1957 roku. Korzystałem z tłumaczenia  Agnieszka Kubczak, Hieronim Piotr.  włoskiego (rok wydania 1970), do które‐ Projekt graficzny i skład: Romana Zygmunt.  go przedmowę napisał śp. kard. Carlo  Współpraca: Tomasz Szymczak (Rzym), Emilia Mrowińska (teatr), Te‐ Maria Martini. (AB)  resa Śliwińska (Dla rodziców), Leszek Zygmunt (edycja, korekta,  WWW).  Adres redakcji: ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl  Teksty i listy prosimy przekazywać za pośrednictwem   e‐maili: redakcja@jajestemzmartwychwstaniem.pl l  ub: blysch@libero.it albo osobiście członkom redakcji.  Druk: EUROPRINT, ul. Pamiątkowa 19, tel. / faks 0 61 833 73 85 Redakcja zastrzega sobie prawo do opracowania   i skracania nadesłanych materiałów.  

 

Strona 2 


Z życia parafii 

Rozkład  jazdy  minionych  tygodni 

Przystanek   

Stanie się chrześcijaninem i bycie   chrześcijaninem opiera się na nawróceniu.   Ale nawrócenie w znaczeniu Pawłowym jest   czymś o wiele bardziej radykalnym niż tylko   rewizja niektórych opinii i postaw. Jest wydarzeniem  śmierci. Innymi słowy: jest zmianą podmiotu.    

 

 20  lipca  zmarł  ks.  Ireneusz  Han‐ zewniak,  a  23  lipca  odprawiliśmy  Mszę św. żałobną w Jego intencji.  Pogrzeb  odbył  się  następnego  dnia  w  kościele  w  Poznaniu  –  Smochowicach  i  na  tamtejszym  cmentarzu  parafialnym.  Patrz  str.  4‐7.   1  września  na  Lednicy  swoje  do‐ roczne  spotkanie  mieli  seniorzy  –  str. 14.   9  września  na  Mszy  św.  o  godz.  11  poświęciliśmy  tornistry  tego‐ Msza  św.  w  intencji  abstynencji  rocznych pierwszoklasistów.   i trzeźwości  w  rodzinach.  Nato‐  11  września  rozpoczęły  się  kate‐ miast o 19.30 we wtorki spotyka  chezy przedmałżeńskie.  się  Grupa  „Zmartwychwstanie”   W  sobotę,  15  września,  na  Mszy  –  grupa  rodzinna  Al‐Anon,  która  św.  o  godz.  8  br.  Adrian  odnowił  zaprasza  wszystkich  borykają‐ swoje śluby zakonne.  cych się z problemem uzależnień   W  sobotę,  15  września,  o  godz.  w rodzinie.  19.30  Teatr  Muzyczny  Futryna  w   Co  środę  zapraszamy  na  indywi‐ kościele  przedstawił  swoją  naj‐ dualną  adorację  Najświętszego  nowszą sztukę o nazaretance sio‐ Sakramentu od godz. 15.  strze Małgorzacie. 

 

    Rozkład  jazdy  na  kolejne    tygodnie       17  września  o  godzinie  19.30    rozpoczynają  się  katechezy  do    bierzmowania dla dorosłych     24 września w ramach Laborato‐ rium  Wiary  zapraszamy  o  godzi‐ Kalendarz liturgiczny 

nie  18  na  spotkanie  z  publicystą  Tomaszem  Terlikowskim  (red.  Naczelny  „Frondy”,  publicysta  „Rzeczpospolitej”  i  „Gazety  Pol‐ skiej”).  Parafialny  Oddział  Akcji  Katolic‐ kiej spotka się w środę, 19 wrze‐ śnia, po Mszy św. wieczornej.    28  września  (piątek)  o  godzinie  19  spotkanie  Rady  Duszpaster‐ skiej.   7  października  chór  Campanelli  swoim  śpiewem  ubogaci  odpust  u  księży  Jezuitów  w  Poznaniu.  Po  Mszy  św.  koncert  chóru.  Za‐ praszamy.   Przypominamy, że w każdy wto‐ rek  o  18.30  odprawiana  jest 

16‐9‐2012 

Wraz z liturgią słowa na każdy  dzień. Zachęcamy do czytania  lekcji podczas każdej Mszy św.   

16 IX –24. niedziela zwykła    lz 50, 5‐9a; Jk 2, 14‐18; Mk 8, 25  17 IX – poniedziałek  1 Kor 11, 17‐26.33; Łk 7, 1‐10  18 IX – wtorek, św. Stani‐ sława Kostki, patrona Polski  Mdr 4, 7‐15; Łk 2, 41‐52  19 IX – środa  1 Kor 12, 31–13,13; Łk 7, 31‐ 35  20 IX – czwartek, św. mę‐ czenników Andrzeja, Kim  Taegon, prezbiterów  1 kor 15, 1‐11; Łk 7, 36‐50 

Benedykt XVI  Prawda w teologii  21 IX – piątek, św. Mateusza aposto‐ ła i ewangelisty  Ef 4, 1‐7. 11‐13; Mt 9, 9‐13  22 IX – sobota  1 Kor 15, 35‐37.42‐49; Łk 8, 4‐15  23 IX – 25. niedziela zwykła  Mdr 2, 12. 17‐20; Jk 3, 16‐4,3 Mk   9, 30‐37  24 IX – poniedziałek  Prz 3, 27‐35; Łk 8,16‐18  25 IX – wtorek, bł. Władysława  z Gielniowa, prezbitera  Prz 21, 1‐6. 10‐13; łk 8, 19‐21  26 IX – środa  Prz 30, 5‐9; Łk 9, 1‐ 6  27 IX – czwartek,  św. Wincentego à  Paulo, prezbitera   Koh 1, 2‐11; Łk 9,  7‐9  28 IX – piątek, św. Wacława, mę‐ czennika  Koh 3, 1‐11; Łk 9, 18‐22  29 IX – 14. sobota, św. archaniołów  Michała, Gabriela i Rafała  Dn 7, 9‐10. 13‐14 albo: Ap 12,  7‐12a; J 1, 47‐51  30 IX‐26 niedziela zwykła  Lb 11, 25‐29; Jk 5, 1‐6;  Mk 9,  38‐43. 45. 47‐48     

Strona 3 


Pożegnanie od 1964 r. w Warszawie. Od 1966 r. należał do rady domowej, w 1969 r. został tamtejszym proboszczem, od 1970 r. również zastępcą przełożonego, a od 15 września 1972 r. również przełożonym domu w Warszawie. W roku 1975 należał do rady domowej, a rok później był głównym egzaminatorem w nowicjacie. Proboszczem w Warszawie był do 19 września 1980 r., od 15 czerwca 1982 r. ponownie przełożonym domu. W 1985 r. przedłużono mu kadencję przełożonego do 30 sierpnia 1988 r., a już od 31 sierpnia został proboszczem na Wildzie, gdzie od 1998 r. był zastępcą przełożonego. Zadbał o odnowienie kościoła. W 2000 r. zamieszkał w Poznaniu–Smochowicach, a od 2007 r. był tam przełożonym domu. Zmarł w 79. roku życia, na początku 61. roku powołania i na początku 53. roku posługi kapłańskiej.

Wszystkie fotografie z pogrzebu w parafii na Smochowicach Wojciech Bukowski

7 maja 1934–20 lipca 2012 Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie Ojciec Ireneusz Hanzewniak CR, kapłan Polskiej Prowincji Zmartwychwstańców i przełożony tamtejszego domu. Był synem Stanisława i Agnieszki Biechowiak. Urodził się 7 maja 1934 r. w Poznaniu, ochrzczony został 17 maja 1934 r., bierzmowanie przyjął 9 czerwca 1946 r. w naszej wildeckiej parafii. Uczył się w rodzinnym mieście i zdał tam maturę. Do zmartwychwstańców zgłosił się 4 lipca 1952 r., obłóczyny miał 14 sierpnia 1952 r., śluby zakonne 15 sierpnia 1953 r., a profesję wieczystą 15 sierpnia 1957 roku. Rok studiował na UJ, kontynuował studia w Wyższym Seminarium Metropolitalnym w Krakowie. Kapłaństwo przyjął 14 maja 1960 roku. Pomagał w duszpasterstwie i był katechetą na Rynku Wildeckim w Poznaniu, od 1962 r. w Złocieńcu, Strona 4

Kalendarium prac w parafii w latach posługi ks. Hanzewniaka 4 września 1988 r. – ojciec Ireneusz obejmuje urząd proboszcza w parafii Zmartwychwstania Pańskiego na poznańskiej Wildzie; grudzień 1988 r. – rozpoczęcie prac budowlanych związanych z podłączeniem ogrzewania kościoła do miejskiej sieci cieplnej; marzec 1990 r. – rozpoczęcie prac na dachu kościoła; marzec 1991 r. – rozpoczęcie tynkowania kościoła; luty 1992 r. – dzięki staraniom ojca Ireneusza kościół Zmartwychwstania Pańskiego wpisany zostaje w wojewódzki rejestr zabytków; październik 1992 r. – renowacja najwyższej kondygnacji wieży kościoła; 2 maja 1994 r. – na zaproszenie ojca Ireneusza do parafii przyjeżdża Radio Maryja;


Z życia parafii lipiec 1994 r. – rozpoczęcie malowania wnętrza kościoła; lipiec 1994 r. – renowacja pozostałej części wieży; maj 1996 r. – dalszy ciąg tynkowania kompleksu zakonno-parafialnego przy Dąbrówki; kwiecień 1997 r. – rozpoczęcie prac remontowych przy grocie NMP; październik 1997 r. – naprawa zniszczonego dzwonu „Józef”; czerwiec 1998 r. – I festyn parafialny; listopad 1998 r. – dzięki staraniom ojca Ireneusza parafia odzyskuje cmentarz przy ulicy Samotnej, z której została wywłaszczona w 1954 roku; luty 1999 r. – na wieży zostaje zamontowany nowy mechanizm zegara; marzec 1999 r. – na dziedzińcu kościoła zostaje postawiony krzyż; lipiec 1999 r. – rozpoczęcie remontu prezbiterium; październik 1999 r. – rozpoczęcie prac renowacyjnych głównego ołtarza; czerwiec 2000 r. – wymiana schodów prowadzących do kościoła; 31 lipca 2000 r. – ojciec Ireneusz, po dwunastu latach posługi proboszczowskiej, opuszcza parafię Zmartwychwstania Pańskiego i przechodzi w stan spoczynku.

Homilia z mszy św. żałobnej odprawionej w naszym kościele Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale, Najprzewielebniejszy Księże Prałacie, Dziekanie Dekanatu Poznań – Stare Miasto, Czcigodni Bracia w kapłaństwie, Drogie Siostry, Kochani Parafianie, Żegnamy dzisiaj ojca Ireneusza. Tutaj się urodził – 7 maja 1934 roku. Tutaj się wychował. Tutaj rozpoznał swoje powołanie do życia zakonnego w zgromadzeniu Zmartwychwstania Pańskiego i do kapłaństwa. Tutaj również służył jako proboszcz w latach 1988–2000. Tutaj jest również dzisiaj – w przededniu swojego pogrzebu. Pan Miron wydrukował na tę dzisiejszą ceremonię pamiątkę. Kiedy wczytujemy się w te wszystkie przedsięwzięcia ojca Ireneusza, zachodzimy w głowę, jak to wszystko udało się zrealizować. Lata dziewięćdziesiąte to przecież czas głębokiego kryzysu w Polsce. Pamiętamy dobrze bankructwo Polski, bankructwo wielu polskich rodzin, załamanie się polskiego przemysłu – to przecież wszystko odczuwali mieszkańcy Wildy. A mimo to ojciec Ireneusz podjął się wielkiego dzieła renowacji, nie tylko kościoła, ale całego kompleksu zakonno-parafialnego przy Dą16-9-2012

brówki. Od września 1988 do lipca 2001 r. ojciec Ireneusz, przy wsparciu parafian, przeprowadza następujące prace: podłączenie ogrzewania kościoła do miejskiej sieci cieplnej; wymiana dachu kościoła; tynkowanie kościoła; wpisanie kościoła do wojewódzkiego rejestru zabytków; całościowa renowacja wieży kościoła; malowanie wnętrza kościoła; renowacja groty NMP; remont prezbiterium i głównego ołtarza; wymiana schodów prowadzących do kościoła. Jego zasługą jest również to, że parafia odzyskała swój cmentarz przy ulicy Samotnej, z którego została wywłaszczona przez komunistów w 1954 roku. Kiedyś pan Hieronim Olejniczak powiedział mi, że ks. Zapała budował ten kościół i należy mu się tytuł budowniczego, a ojciec Ireneusz ten kościół odnowił i należy mu się tytuł Odnowiciela. Iruś Odnowiciel. Iruś, bo tak był nazywany przez parafian, którzy go cenili. Musimy pamiętać i o tym, że jego posługa proboszcza przypadła na trudny czas konfliktu metropolity archidiecezji poznańskiej, abpa Jerzego Stroby, z naszym zgromadzeniem. Parafia, którą ojciec Ireneusz przejmował, obejmowała całą Wildę. Po dwunastu latach, w chwili jego odejścia, na Wildzie były już dwie parafie. Cały ten konflikt musiał go wiele kosztować. A przecież tę Wildę kochał. Opowiadał mi ojciec Krzysztof Swół, że kiedy w 2000 r. on i ojciec Ireneusz kończyli obydwaj swoją posługę przy Dąbrówki, to ostatniego dnia pobytu, siedząc już w samochodzie, prosił Krzysztofa, żeby jeszcze kilka razy objechać cały nasz kompleks dookoła. Ktoś powie, śmieszne. Być może, ale bywa, że inaczej nie potrafimy objawić naszych emocji. Jeszcze trudniej zapanować nad emocjami. Przypominam sobie, jak podczas ostatniej kapituły polskiej prowincji zmartwychwstańców dyskutowaliśmy zajadle o jakości finansowego posługiwania we wspólnocie. I o odpowiedzialności za to posługiwanie. I kiedy emocje sięgały zenitu, ojciec Ireneusz wstał i powiedział coś, co nas wszystkich ostudziło. Rozśmieszyło i ostudziło. Strona 5


Pożegnanie Nazywał mnie swoim wnukiem, chociaż mógłby być moim ojcem, zważywszy, że mój ojciec był od niego starszy o rok. Ceniłem ojca Ireneusza. Dlatego, że w 1988 r. był przewodniczącym komisji skrutacyjnej polskiej prowincji Zmartwychwstania Pańskiego, która nas, młokosów, dopuszczała do złożenia pierwszych ślubów we wspólnocie zmartwychwstańców. I do dzisiaj pamiętam tę moją rozmowę z nim i jego pytania, które mi stawiał. I ceniłem ojca Ireneusza, bo żywo interesował się naszą parafią i zawsze, na miarę swoich sił, świadczył pomoc. Tak było, kiedy wydawaliśmy książkę „Wpisani w zmartwychwstanie”, tak było, ilekroć potrzebowałem jego rady. Śledził życie naszej wspólnoty. Pamiętam, że kilka miesięcy temu pewne małżeństwo w naszej parafii obchodziło pięćdziesięciolecie ślubu. To była wyjątkowa sytuacja, bo ten związek błogosławił ojciec Ireneusz i żyli również świadkowie tego ślubu. Wyobraźcie sobie taką sytuację: złote gody, są świadkowie sprzed pięćdziesięciu lat i kapłan błogosławiący nowożeńców. Jednak ojciec Ireneusz nie przyjechał. Już chorował. Ale kilka razy do mnie dzwonił, czy zwróciłem się do arcybiskupa o błogosławieństwo dla Jubilatów, czy wszystkiego dopilnowałem, czy pamiętam, aby złożyć życzenia w jego imieniu i jubilatów przeprosić za jego nieobecność. Kochał tę Wildę! Nie zgadzaliśmy się jedynie co do cmentarza przy ulicy Samotnej. Według ojca Ireneusza to ciężar dla parafii. Ja wciąż wierzę, że to szansa dla parafii. Żegnamy dobrego pasterza. Moi Drodzy, w naszej parafii nie mamy zwyczaju zbierania tacy przy okazji mszy świętych pogrzebowych. Ale dzisiaj taką tacę zbierzemy. Te wszystkie ofiary chcę przeznaczyć na ufundowanie pamiątkowej tablicy dla ojca Ireneusza, syna tej parafii i pasterza tej parafii. Niech spoczywa w pokoju. Amen

nało się przez jego posługiwanie w ciągu 52 lat kapłaństwa. Pochodzimy z tej samej parafii p.w. Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu na Wildzie. Nasze drogi skrzyżowały się po raz pierwszy wiosną 1980 roku. Przyjechałem wówczas z grupą nowicjuszy do parafii św. Kazimierza w Warszawie, gdzie duszpasterzował ojciec Ireneusz, aby pomóc w pracy przy budowie domu parafialnego. Po latach spotkaliśmy się ponownie w wildeckim domu zakonnym – ojciec Ireneusz był proboszczem parafii, ja natomiast pełniłem funkcję wychowawcy w niższym seminarium duchownym. Wspominam go jako gorliwego i oddanego całym sercem sprawom Bożym duszpasterza oraz dobrego i zaradnego gospodarza. Pozostanie w mojej pamięci jako prawdziwy Ojciec, który troszczył się zarówno o potrzeby duchowe parafian, jak i sprawy materialne parafii. To dzięki jego staraniom i zapobiegliwości dom Boży na Wildzie zaczął powracać do swej dawnej świetności.

ks. Adam Błyszcz CR

List generała Wielce Czcigodny Ojcze Prowincjale, Drodzy Współbracia, Rodzino i Przyjaciele Ojca Ireneusza! „Powracam do Tego, który mnie powołał, wy zaś uwielbiajcie Pana na ziemi i Bogu dzięki składajcie". Przywołuję te słowa z Księgi Tobiasza w dniu pogrzebu ojca Ireneusza, którego Bóg powołał ponad 60 lat temu pod sztandar Zmartwychwstania, a teraz wezwał do siebie, do udziału w uczcie Niebieskiej. Łączę się w modlitwie uwielbienia Boga za wszelkie dobro, które dokoStrona 6

Razem z Wami modlę się, aby nasz zmarły Współbrat Ireneusz został włączony do tego Kościoła, do tej świątyni, którą Bóg buduje sobie z żywych kamieni na życie wieczne. Pragnę też zapewnić Rodzinę i Przyjaciół ojca Ireneusza, że jest on włączony w codzienny rytm modlitewny wszystkich zmartwychwstańców, którzy wołają do dobrego Boga: „W Tobie ufność pokładamy, że do życia nas przywrócisz, i wydźwignie nas ku Tobie Chrystus, pierwszy zmartwychwstały”. Ojciec Bernard Hylla CR Przełożony Generalny Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego


Z życia parafii

Witamy nowego duszpasterza!

O krok od ceremoniarza 5 sierpnia w Konarzewie rozpoczął się II stopień Kursu ceremoniarza, który trwał do 11 sierpnia. Kurs ten kończy przygotowanie kandydatów do posługi ceremoniarza. Do tej posługi przygotowywał nas ks. Dariusz Piasecki – moderator sekcji liturgicznej Duszpasterstwa Służby Liturgicznej Archidiecezji Poznańskiej.

ks. Tomasz Sułkowski CR Urodzony 31.03.1984 roku w Rabce-Zdroju, mieszkał w Sosnowcu – Kazimierz Górniczy, w parafii zmartwychwstańczej pod wezwaniem Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. W Sosnowcu uczęszczał do szkoły podstawowej. Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. K.K. Baczyńskiego w Dąbrowie Górniczej. Po zdaniu matury wstąpił do zgromadzenia i rozpoczął nowicjat w Radziwiłłowie Mazowieckim. Następnie ukończył studia filozoficzne i teologiczne w Collegium Resurrectionis w Rzymie. Śluby wieczyste złożył w Krakowie w 2008 roku. Święcenia diakonatu przyjął z rąk ks. bpa Wacława Depy w roku 2009. Rok później został wyświęcony na kapłana przez ks. bpa Roberta Kurtza CR. Po święceniach pracował w Radziwiłłowie Mazowieckim (2 lata). W naszej parafii odpowiedzialny jest za msze niedzielne z udziałem dzieci, zajmuje się ministrantami, scholą „Załoga Pana Boga”, młodzieżą przygotowującą się do bierzmowania oraz katechizuje w liceum. Ulubione zdanie z Biblii: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał". (J15,16) Hobby: historia Solidarności, muzyka, podróże, snowboard. Redakcja dziękuje za wszystkie ofiary składane w dniu ukazania się „Ja Jestem Zmartwychwstaniem” i jednocześnie podkreśla, że są one przeznaczane wyłącznie na koszty druku. Zapraszamy na stronę jajestemzmartwychwstaniem.pl, na której można zobaczyć wszystkie numery w kolorze. 16-9-2012

Pół roku temu w ferie zimowe, na I stopniu tego kursu zgłębialiśmy sens liturgii i strukturę Mszy Świętej oraz zasady kierowania liturgią (organizacja ministrantów, komendy po łacinie, etc.). Drugi stopień kursu ceremoniarza stanowi dopełnienie pierwszego. Dane nam było poznać znaczenie Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia, a zwłaszcza najważniejszej uroczystości, czyli Triduum Paschalnego. W trakcie tego kursu dowiedziałem się wiele przydatnych rzeczy dotyczących zarówno liturgii, jak również duchowości związanej z misterium paschalnym. Każdego dnia uczestniczyliśmy w modlitwach brewiarzowych i Mszy Świętej, którą mieliśmy za zadanie przygotować przez pierwsze trzy dni. Podczas kolejnych dni obowiązek ten spadł na grupę z I stopnia kursu (kursy te odbywały się równolegle w tym samym ośrodku). Prócz służby przy ołtarzu mieliśmy także mnóstwo wykładów na powyższe tematy. Z braku czasu nie zdołaliśmy zagłębić się niestety w okres wielkanocny. Pomocną nam rzeczą w zgłębianiu misteriów paschalnych były wieczorne nabożeństwa zaczerpnięte z obrzędów wtajemniczenia katechumenów (skrutiniów). Każdy z nas otrzymał List Okólny wydany przez Kongregację Kultu Bożego z zaleceniami dotyczącymi tychże okresów i wyjaśnieniem ich znaczenia. Ukończyłem ten kurs, na szczęście, pozytywnie, ale nie jest mi jeszcze dane nazywać się ceremoniarzem, dopóki tej funkcji nie powierzy mi biskup. Uroczyste powierzenie tejże posługi najprawdopodobniej odbędzie się na przełomie września i października. Artur Pawlisiak Fot. za Facebook.com

Strona 7


Wakacje 

Atrakcje dla dzieci,  odpowiedzialność opiekuna 

  O rokrocznie organizowanych przez parafię koloniach rozmawiamy z Agnieszką  Kubczak, jednym z dziesięciu opiekunów na tegorocznych wyjazdach.  W  tym  roku  90  dzieci  z  parafii  wyjechało  łącznie  na  dwa  kolonijne  turnusy  (16‐22   i  22‐29  lipca)  do  Rewala,  do  Ośrodka  Bryz‐ ka. Każda grupa liczyła 45 dzieci w wieku od  6 do 15 lat, opiekowało się nimi 10 wycho‐ wawców.  Szefem  całego  przedsięwzięcia  był ks. Sebastian.  Fotografie  w  tekście  Katarzyna  Frąckowiak  i Mikołaj Koteras.  Na  zdjęciu  obok  Agnieszka  Kubczak  z  jedną  z kolonijnych z podopiecznych. 

  Już czwarty raz byłaś opiekunem na  parafialnych koloniach. Czemu w ten  sposób spędzasz wakacje?  To  do  dla  mnie,  jako  studentki  (choć  nie‐ pedagogicznego  kierunku),  interesujące  doświadczenie  pedagogiczne.  Na  koloniach  zawsze  dzieje  się  coś  ciekawego,  nieoczekiwanego.  Mała  szkoła życia. Z całą pewnością daje mi to dużo satys‐ fakcji; poświęcając swój wakacyjny czas, przyczyniam  się  do  wypoczynku  dzieci,  dla  których  często  jest  to  jedyna wakacyjna atrakcja.    Żeby  być  opiekunem  na  tych  koloniach,  wymaga­ ne są jakieś kwalifikacje?   Tak, trzeba  mieć ukończony kurs wychowawcy kolo‐ nijnego.  Żeby  móc  przystąpić  do  takiego  kursu,  kan‐ dydat  musi  mieć  ukończone  18  lat  i  posiadać  mini‐ mum  średnie  wykształcenie.  Potrzebna  jest  również  aktualna książeczka zdrowia, z osobnym zaświadcze‐ niem, że dana osoba może pełnić rolę opiekuna.    Jak  wyglądała  praca  takiego  opiekuna  podczas  tegorocznych  kolonii?  Co  należało  do  Waszych  obowiązków, co robiliście z dziećmi?   Jeszcze  w  Poznaniu,  dużo  wcześniej  przed  rozpoczę‐ ciem kolonii spotykaliśmy się z opiekunami, aby usta‐ lić  plan  wyjazdu,  wybrać  najciekawsze  atrakcje  tury‐ styczne.  Każda  nasza  kolonia  ma  temat  przewodni  –  w  tym  roku  było  to  „Stwarzanie  świata  przez  Boga”.  Dla przykładu, drugiemu dniu przyświecał cytat: Bóg  oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepie­ niem. Dla nas był to dzień wody. Wszystkie nasze za‐ jęcia,  zabawy  były  związane  z wodą.  W  kolejnych  dniach  mówiliśmy  m.in.  o  lądach,  roślinach,  zwierzę‐ tach.  Strona 8 

  Praca opiekuna nie należy do łatwych. Podczas kolo‐ nii w pewien sposób zastępujemy dzieciom rodziców.  Niektóre  dzieci  pierwszy  raz  wyjeżdżają  bez  rodzi‐ ców, więc tęsknią.  Mamy  wiele  obowiązków,  począwszy  od  dopilnowa‐ nia dziecka, żeby zjadło posiłek, skończywszy na słu‐ żeniu  radą  w  problemach  miłosnych.  Na  każdym  z opiekunów  spoczywa  ogromna  odpowiedzialność  24‐godzinnego  czuwania  nad  bezpieczeństwem  naj‐ młodszych.  Program  tegorocznych  wakacji  był  bardzo  napięty  i atrakcyjny.  Zwiedzaliśmy  Rewal,  Trzęsacz,  wybrali‐ śmy się również do Kołobrzegu, gdzie czekał nas rejs  statkiem. Dzieci mogły spróbować swoich sił w parku  linowym w Pobierowie. Nie zabrakło również kąpieli  słonecznych  i  morskich.  Konkursy,  zabawy  w  gru‐ pach,  zajęcia  plastyczne,  wspólne  śpiewy  i  tańce  –to  tylko nieliczne atrakcje, które przygotowaliśmy dzie‐ ciom podczas tegorocznych kolonii.    To chyba ani chwili wolnej nie mieliście?  Jeżeli  któryś  z  opiekunów  potrzebował  chwili  wy‐ tchnienia,  odpoczynku,  to  zawsze  mógł  poprosić  o pomoc  innego  opiekuna  lub  naszego  kierownika  kolonii – księdza Sebastiana, który czuwał nad całym  naszym wyjazdem.    A jakie był tegoroczne dzieci? Co im się podobało,  czym nie były zachwycone? 


Z życia parafii  Dzieci  uczestniczące  w  pierwszym  turnu‐ sie na pewno nie były  zachwycone  pogodą,  niestety  nie  dopisała  i przebywanie  na  plaży  było  ograni‐ czone.  Jednak  opie‐ kunowie  zadbali,  aby  najmłodszym  nie  doskwierała  nuda.  Często  słyszałam,  jak  dzieci  narzekały,  że  muszą  tyle  chodzić   i  że  znowu  wycho‐ dzimy  z  ośrodka.  Jednak  kiedy  już  osiągaliśmy  cel  na‐ szej wyprawy, to były  zachwycone  atrak‐ cjami, jakie na nie czekały.  Koloniści  byli  różni,  jedni  wymagali  więcej  uwagi   i często spędzali sen z powiek opiekunom, inni z kolei  wykazywali się wysoko rozwiniętą indywidualnością,  nie  zabrakło  również  tych  najgrzeczniejszych,  z którymi nie było żadnych problemów.    Co zatem spędzało sen z powiek opiekunom?  Na koloniach dużo dzieje się w dzień, a w nocy, kiedy  jest  pora  spania,  niektórzy  uczestnicy  –  zwłaszcza  starsi,  chcą  organizować  sobie  czas  po  swojemu.  Ostatnią rzeczą, na jaką mają ochotę, to sen. Zaczyna‐ ją się hałasy i wycieczki po korytarzach. Opiekunowie  wtedy  upominają,  uciszają  i  przekonują  tych  niesfor‐ nych  do  ciszy  i  snu.  Bo  przecież  od  rana  trzeba  mieć  siły na kolejne atrakcje.    Jak  wyglądał  przeciętny  dzień  na  koloniach?  Wy­ znaczały go jakieś ramy?  Dzień  rozpoczynał  się  od  rozgrzewki  po  pobudce.  Później spotykaliśmy się wszyscy na modlitwie, która  zaczynała  się  śpiewem,  następnie  nawiązanie  do  te‐ matu  naszej  kolonii,  czyli  stwarzania  świata  przez  Boga i odpowiedni cytat z Pisma Świętego. Śniadanie,  a  po  nim  wyjście  z  ośrodka  i  zwiedzanie.  Popołu‐ dniami, kiedy słońce nie było już tak ostre, wychodzi‐ liśmy  na  plażę.  Wieczorami  był  czas  na  wspólne  gry  i zabawy.  O stałej porze mieliśmy posiłki w ośrodku: śniadanie  o  godzinie  9:00,  obiad  z  deserem  o  14:30,  kolacja  o 19:30. Śniadanie i kolejce były podawane w formie  szwedzkiego stołu.    Czy  tegoroczne  kolonie  różniły  sie  czymś  od  po­ przednich?   Każda kolonia jest inna i ma swój specyficzny klimat.  W tym roku pierwszy raz byliśmy w Rewalu, mieszka‐ liśmy  50  metrów  od  morza  i  mieliśmy  nowego  kie‐ 16‐9‐2012 

rownika – księdza Sebastiana, który szybko zaskarbił  sobie względy u dzieci. Dzieci praktycznie co roku się  zmieniają, jest jednak grupka, która wyjeżdża z nami  już kolejny raz.    Rozmawiała Romana Zygmunt 

   

Podziękowania Serdeczne i gorące podziękowania za okazaną pomoc naszej placówce ludziom dobrego serca z tutejszej parafii. Dzięki Państwa pomocy możemy sprawić, że życie dzieci w naszym Domu jest bardziej kolorowe i tym samym wywołać uśmiech na ich twarzy. Państwa dary sprawią, iż nasi wychowankowie poczują, że w trudniejszych chwilach mogą liczyć na bezinteresowną pomoc dorosłych, za co pragniemy niezmiernie podziękować. Z wyrazami szacunku Wychowawcy i dzieci z Domu dla Dzieci i Młodzieży „SZANSA” w Kosewie

Strona 9 


Wakacyjne pocztówki

WAKACJE ADASIA I STEFKA Relacja z tegorocznych wakacji Adasia i Stefka Rozwadowskich, bliźniaków objętych naszą parafialną opieką. Informacje zaczerpnięte są z blogu ich mamy: www.adasistefek.pl.

P

ojechaliśmy na turnus neurologopedyczny do Radzynia w terminie od 29.07.2012 do 11.08.2012. Cała ferajna. Bliźniaki jako uczestnicy – Adaś był już trzeci raz, Stefek-drugi. Ania jako wakacje z nami. Do opieki i pomocy moja Mama. A Rafał niestety musiał chodzić do pracy. Każdy uczestnik miał codzienne zajęcia z logopedą – 40 minut, czyli 10 zajęć. Zajęcia odbywały się od poniedziałku do piątku. Poza tym 5 zajęć indywidualnej dogoterapii (30 minut) oraz 5 zajęć z pedagogiem specjalnym (30 minut). Poza tym po 3 zabiegi fizykalne codziennie – 30 minut rehabilitacji ruchowej oraz według zalecenia lekarza. Adaś miał masaż suchy nóżek i lampy SOLUX 15 minut. Stefek miał VIOFOR i masaż suchy pleców. Stefek ogólnie ruchowo jest prawidłowo rozwinięty, ale ćwiczenia ruchowe nawet

Strona 10

zdrowemu nie zaszkodzą. Na turnusie są zazwyczaj trzy Panie logopedki. My mamy zajęcia zwykle z Mirą Rządzą – organizatorką całego turnusu. Przez 40 minut potrafi wykrzesać z dziecka całą uwagę. Czasami nie mogłam się nadziwić, że STEFEK tak chętnie powtarza i wykonuje polecenia. Intensywnie ćwiczyliśmy „k”. Przed turnusem słabo wychodziło na początku słowa, a po turnusie, jak się skupił, udawało się nawet na końcu. Zwykle Stefek na końcu wyrazu nie wymawiał „k”. Samogłoski już zna, więc Mira ćwiczyła sylaby z „p”, „m”, „k”. Ćwiczył również kategoryzacje. Ćwiczył żucie, bo wciąż ma z tym pewien problem. Największym motywatorem były dla niego żelki. Niestety jego górna warga słabo pracuje. Mięsień okrężny ust trzeba ciągle usprawniać. ADAŚ też ćwiczył wielopłaszczyznowo, masaże twarzy. Próbował aktywować wargę przy kisielu, zgryzał kabanosa, próbował kwaskowatego żelka. Jednak nie po to, aby się najadł, ale dla stymulacji mięśni. Adaś uczył się pojęcia TAKI SAM. Już wcześniej ćwiczyłam z nim na samogłoskach. Ma położone dwie, np. „a”, „o”; dodatkowo pokazuje mu się „a” z poleceniem – gdzie taki sam? Jak Adaś się skupia, mobilizuje, to pokazuje! Nauczył się wskazywać jednym paluszkiem. Co prawda trzeba trzymać mu lewą rękę, bo rzuca się na literki i wtedy nie widać czy pokazuje. Mira zmuszała go do pracy w oratorze. Chciała uzyskać wokalizacje na żądanie. Ona była uparta i Adaś też. Ćwiczył też gesty. Również ćwiczył kategoryzacje. Dla wszystkich zaskoczeniem był stosunek Adasia do psa. W zeszłym roku paniczny strach przed psem. Nie

pozwolił się dotknąć. Nie chciał dotykać sierści. W tym roku przemiana niesamowita. Jak tylko zobaczył psa, zaczynał go gonić. Chciał robić „aja”, głaskać. Nie bał się też sierści. W pierwszym tygodniu pobytu w Radzyniu pogoda dopisała na kąpiel w jeziorze. Ania i Stefek chcieli mnie zamęczyć. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu, bo zajęcia kończyliśmy około 15.30, ale udało się trochę pobaraszkować w wodzie. Nawet Adaś też zasmakował. W czwartek 16.08.2012 nastąpił kolejny przełom w postępach ruchowych Adasia. Pan dr wymieniał Adasiowi rurkę. Po wymianie wszystko zostawiłam na łóżku. Zaniosłam Adasia na podłogę do salonu i zaczęłam mówić lekarzowi, jakie leki potrzebujemy. Po chwili rozglądam się za Adasiem, a jego nie ma. Poszłam zobaczyć do sypialni, a tymczasem on SIEDZI NA ŚRODKU ŁÓŻKA. Po raz pierwszy w życiu taki wyczyn. Sam wgramolił się na łóżko! Zabrałam go z łóżka i zaniosłam z powrotem do salonu, dalej rozmawiam z doktorem, a Adasia znów nie ma po chwili… Znów wlazł na łóżko. W czwartek 30 sierpnia ma się odbyć operacja usunięcia skórzaka z prawego oka Adasia. To będzie już szósta operacja. Beata Rozwadowska


Z życia Kościoła 

Co możesz zrobić  dla Kościoła? 

 

  Wspomnienie o kardynale Martinim 

Wpadłem.  Roma  zażyczyła  sobie  wspomnie‐ nia  o  kardynale  Martinim  (1927–2012),  emerytowa‐ nym biskupie Mediolanu, który zmarł 31 sierpnia.  Wpadłem.  Bo  pisanie  o  śp.  kardynale  Martini  jest pisaniem o tym, co mnie w Kościele uwiera.    Moja znajomość z Nim rozpoczęła się w 1987  r.,  kiedy  od  mojej  mamy  dostałem  na  Mikołaja  ksią‐ żeczkę autorstwa Martiniego „Wyznania Pawła”. Dla‐ czego zażyczyłem sobie tej książki, nie wiem. Miałem  dziewiętnaście  lat.  Od  kilku  miesięcy  byłem  w  nowi‐ cjacie  zmartwychwstańców  i  nie  miałem  pojęcia,  że  istnieje  ktoś  taki  jak  Carlo  Maria  Martini.  Gdzieś  ją  musiałem  wypatrzeć.  Najprawdopodobniej  zaintry‐ gował mnie Paweł w tytule.    Wolność, tak jak ją przeżywa Paweł, nie  jest samowolą ani pychą, lecz świadomością  absolutnej i całkowitej przynależności – przy­ należności niewolnika czy sługi – do Chrystusa.  On sam porównuje niekiedy sytuację niewolni­ ka Chrystusowego z sytuacją wolności od  wszelkich czysto ludzkich opinii.  (Carlo Maria Martini, Wyznania Pawła.  Medytacje, Kraków 1987, str. 89)    To zabrzmi głupio, ale zakochałem się w Jego  sposobie  czytania  Pisma  Świętego.  To  On  odkrył  przede  mną  lectio  divina  –  modlitewne  czytanie  Bi‐ blii. Temu odkryciu pozostałem wierny do dzisiaj.  ________________________________________________________ 

Carlo Maria Martini (1927‐2012), jezuita,  arcybiskup Mediolanu, kardynał 

16‐9‐2012 

W  każdej  wspólnocie,  w  której  jestem,  staram  się  zapraszać ludzi do Bożego czytania. Książki Martinie‐ go  robiły  na  mnie  wielkie  wrażenie.  Od  czasu  poda‐ rowanych  mi  „Wyznań  Pawła”  starałem  się  kupować  wszystko,  co  kardynał  Martini  pisał.  Kupować  i  czy‐ tać.  W 1998 r. ukazała się po polsku książka, którą  napisał  razem  w  Umberto  Eco  „W  co  wierzy  ten,  kto  nie wierzy?”  Drogi Carlo Maria Martini,  faktu, że zwracam się do Pana po nazwisku, nie wspo­ minając o piastowanej przez Pana godności, proszę nie  poczytywać mi za brak szacunku. Owszem, proszę ro­ zumieć to jako akt hołdu i roztropności (…) Są osoby,  których kapitał intelektualny zawarty jest w nazwi­ skach, jakimi firmują własne idee. Francuzi zatem,  zwracając się do osoby, której najznakomitszym tytu­ łem jest jej własne nazwisko, używają zwrotu w rodza­ ju: „dites­moi, Jacques Maritain” albo „dites­moi, Clau­ de Lévi–Strauss”. Oznacza to uznanie autorytetu, który  pozostałby taki sam, nawet jeśliby dana osoba nie była  ambasadorem czy członkiem Akademii Francuskiej.  (Carlo Maria Martini, Umberto Eco, W co wierzy ten,  kto nie wierzy, Kraków 1998, str. 13)    Ta książeczka była zapisem pierwszego chyba  tak  modnego  dzisiaj  w  Kościele  Dziedzińca  Pogan,  czyli  przestrzeni  spotkania  chrześcijan  i  niewierzą‐ cych.  Kardynał  do  tego  dialogu  przywiązywał  wielką  wagę.  I  do  tego  dialogu  był  przygotowany.  To  jeden  z najwybitniejszych  intelektualistów  katolickich  XX  wieku.  Zanim  został  arcybiskupem  Mediolanu,  był  przecież  rektorem  Instytutu  Biblijnego  w  Rzymie  i najlepszego  uniwersytetu  katolickiego  na  świecie  –  Gregorianum.  Raz  jeden  miałem  sposobność  słuchać  kardy‐ nała  Martiniego  osobiście  –  podczas  mojego  pobytu  w Rzymie  został  zaproszony  do  wygłoszenia  konfe‐ rencji   biblijnej  dla  księży  pracujących  w  południo‐  ______________________________________  1952 – święcenia kapłańskie.  1962 – śluby wieczyste.  Jedyny reprezentant katolicyzmu w Komitecie Ekume‐ nicznym pracującym nad grecką edycją Nowego Testa‐ mentu.  12.12.1979 został arcybiskupem Mediolanu (6.1.1980  przyjął sakrę biskupią z rąk papieża Jana Pawła II).   2.2.1983 został kardynałem z tytułem prezbitera S. Ceci‐ lia  1987‐1993 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Konfe‐ rencji Episkopatów Europy.  Doktor honoris causa Papieskiego Uniwersytetu Sale‐ zjańskiego w Rzymie (1989), w 2000 r. został uhonoro‐ wany Nagrodą Księcia Asturii w dziedzinie nauk społecz‐ nych oraz mianowany członkiem honorowym Papieskiej  Akademii Nauk.  (Opracowanie na podst. Wikipedii. Fot. Wikimedia  Commons)  Strona 11 


Z życia Kościoła  wym  sektorze  diecezji  rzymskiej.  Wyciszona  postać,  odrobina  ironii,  jakaś  zadziwiająca  miękkość  głosu  –  coś,  czego  język  polski  nie  potrafi  oddać.  Widać  było  oznaki trapiącej Go choroby.    Myślę, iż powinniśmy tu wyczytać bardzo głęboką  prawdę: człowiek nie jest uwarunkowany żadną ko­ niecznością biologiczną, ponieważ jest nie tylko i nie  przede wszystkim stworzeniem, które je, pije i rozmna­ ża się. Oczywiście, nie przeczy się, że człowiek ma po­ trzebę jedzenia i picia; odmawia się jedynie pierwszeń­ stwa sferze biologicznej – by podkreślić prymat tej sfe­ ry, w której działa słowo Boże. Człowiek żyje przede  wszystkim dzięki inicjatywie Boga, dzięki Jego obietni­ cy, dzięki łasce obcowania z Nim…  (Carlo Maria Martini, Wiara – celibat – służba, Kraków  1993, str. 46)      W  2005  roku,  po  śmierci  Jana  Pawła  II,  mówiono,  że  był  jednym  z  kandydatów  na  papieża.  Mówiono,  że  wycofał swoją kandydaturę ze względu na postępują‐ cą  chorobę.  Mówiono,  powtarzano  –  jak  było  na‐ prawdę  nigdy  się  nie  dowiemy.  Ale  wystarczyło  to,  aby  w  mediach  pojawił  się  obraz  Martiniego  jako  przeciwnika Benedykta XVI.   W  podobnym  tonie  została  oceniona  Jego  ostatnia  książka  „Nocne  rozmowy  w  Jerozolimie.  O ryzyku  wiary”  (opublikowana  w  2008  r.  najpierw  po niemiecku, a potem przetłumaczona na inne języ‐ ki).  Kardynał  ma  wtedy  81  lat,  od  kilku  lat  jest  na  emeryturze i zgodnie ze swoim pragnieniem mieszka  w  Jerozolimie.  Ze  względu  na  pogarszający  się  stan  zdrowia  będzie  musiał  jednak  opuścić  Święte  Miasto  i powrócić do Włoch.    Kiedyś miałem sny o Kościele. O Kościele, który idzie  drogą ubóstwa i pokory, o Kościele, który nie zależy od  potęg tego świata. Marzyłem, że zostanie wypleniona  nieufność. Marzyłem o Kościele, który otworzy się na  osoby zdolne myśleć w sposób bardziej otwarty. O Ko­ ściele, który budzi odwagę, przede wszystkim w tych,  którzy czują się mali lub grzeszni. Marzyłem o młodym  Kościele. Dzisiaj nie mam już tych znów. Po 75 latach  postanowiłem modlić się za Kościół.   (Carlo Maria Martini, Georg Sporschill, Conversazioni  notturne a Gerusalemme. Sul rischio della fede, Milano  2008, str. 61)      Gorzkie słowa kardynała nie przysporzyły mu  zwolenników  w  samym  Kościele.  Natomiast  entuzja‐ stycznie zostały przyjęte przez prasę światową. Fran‐ cuski „Le monde” mówił wręcz o lekcji reformy, którą  Martini  dał  swojemu  Kościołowi.  Podobnie  stało  się  z wywiadem, którego udzielił 8 sierpnia 2012 roku, a  zatem  trzy  tygodnie  przed  swoją  śmiercią,  dla  „Cor‐ riere della Sera”. To najpoczytniejszy włoski dziennik,  Strona 12 

ukazujący  się  w  Mediolanie.  Kardynał  przez  ostatnie  lata prowadził w nim swoją stałą rubrykę – odpowia‐ dał na listy czytelników. Tytuł wywiadu musiał zabo‐ leć wielu: „Kościół opóźniony 200 lat”.  Niewątpliwie  wiele  z  tego,  co  kardynał  po‐ wiedział, wydaje się być uzasadnioną krytyką Kościo‐ ła.  Nasze  kościoły  pustoszeją,  biurokracja  kościelna  ma  się  znakomicie,  swoista  bizantyjskość  urzędów  kościelnych  kwitnie.  Kościół  nie  jest  przestrzenią  dialogu,  wymiany  myśli.  Tak.  Kościół  w  Europie  do‐ brobytu  jest  zmęczony.  Myślę,  że  wielu  stawia  sobie  pytanie o mechanizmy, które sprawiają, że nie potra‐ fimy się od takich właśnie sytuacji uwolnić. Kardynał  wskazuje na trzy środki reformujące Kościół: nawró‐ cenie  („Kościół  musi  uznać  własne  błędy  i  musi  przemierzyć  szlak  radykalnej  odnowy,  zaczynając  od  Papieża  i  biskupów”),  Słowo  Boże  („Ani  duchowień‐ stwo, ani prawo kościelne nie mogą zastąpić wnętrza  człowieka”)  oraz  sakramenty  („Czy  przynosimy  sa‐ kramenty ludziom, którzy potrzebują nowej siły?”).  Mam jednak wrażenie, że Carlo Maria Martini  wchodzi  w  pewne  stereotypy,  wpisuje  się  w  kanon  krytyki  Kościoła  (celne  określenie  kardynała  Ratzin‐ gera z jego książki o stanie wiary).  Kiedy słyszę, jak arcybiskup Mediolanu mówi  o tym, że trzeba oprzeć się na tych, którzy są najbliżej  najbiedniejszych,  to  mam  nieodparte  wrażenie,  że  słucham  kogoś,  kto  nigdy  biednych  nie  widział  na  oczy  i  nigdy  nie  miał  do  czynienia  z  ich  roszczenio‐ wym stylem bycia. Każdego dnia przychodzą do mnie  ludzie po pomoc. Każdego dnia takim ludziom propo‐ nuję  wykonanie  prostych  prac  przy  kościele.  Rzecz  jasna  odpłatnie.  I  każdego  dnia  słyszę  to  samo:  Nie.  Bieda nie uszlachetnia.  Kiedy kardynał Martini stawia pytanie, czy lu‐ dzie  jeszcze  dzisiaj  słuchają  Kościoła  (chociażby  w kwestiach  etyki  małżeńskiej  lub  seksualnej),  to  zastanawiam  się,  który  z  proroków  Starego  Testa‐ mentu był słuchany przez ludzi? Czyż nie było losem  Jezusa  odrzucenie  przez  swoich?  Skąd  się  bierze  to  przekonanie,  że  słowa  Kościoła  muszą  być  przyjmo‐ wane  z  entuzjazmem?  Oczywiście,  Kościół  musi  za‐ biegać  o  to,  aby  jego  język  był  czytelny,  zrozumiały  i wiarygodny, ale nie może z aplauzu słuchaczy czynić  kryterium prawdy!    Tylko miłość zwycięża zmęczenie. Bóg jest Mi­ łością. I mam jeszcze jedno pytanie do ciebie: co mo­ żesz zrobić ty dla Kościoła.  (Carlo Maria Martini, Chiesa indietro di 200  anni, ostatni wywiad)      To  pytanie  kardynała  powinno  nam  pozostać  na zawsze: co możesz zrobić dla Kościoła.  ks. Adam Błyszcz CR 


Z życia parafii 

KRONIKA PARAFII   

Zostali włączeni do wspólnoty Kościoła     6 maja   Aleks Jóźwiak  Szczepan Filip Widera   Arkadiusz Kobus  Leonard de Ville   Dawid Kurkowiak  Martyna Zuzanna Herman  20 maja  Milena Hajko  Gracjan Adam Ciszewski  26 maja  Julia Górska   

3 czerwca  Emilia Katarzyna Pankiewicz  Marcin Szymon Jesse  Jan Sebastian Stępniewicz  17 czerwca  Bartosz Nowakowski   Julia Bet  Mateusz Szkudlarek  Eryk Gogolok  Nikola Korcz  Adrianna Anna Sobkowiak  Weronika Gabriela Kościelak   

1 lipca  Hanna Katarzyna Wendlandt  Jeremi Neczyński   Nastazja Renata Cichy  Kamil Modelski   7 lipca   Julia Wróbel   15 lipca   Kamil Dawid Górnaś  Emilia Tuliszka    

5 sierpnia  Jan Marek Rok  Paulina Kubik  Alan Andrzej Maćkowiak  19 sierpnia   Przemysław Marcin Borowiak  Laura Kamila Migaszewska   Zuzanna Kleczewska     

1 września   Nikola Teresa Kempińska   2 września   Lena Wądołkowska  Jan Wojciech Ławniczak   Jakub Łukasz Kowalski  Liliana Maria Ratajska   Nadia Chyży   

16‐9‐2012 

  Odeszli do domu Ojca  

  w kwietniu  Andrzej Kaźmierski (28 kwietnia)   

w maju  Elżbieta Leszczyńska (1 maja)  Helena Roszyk (2 maja)  Danuta Budzińska (9 maja)  Alfred Dysma (10 maja)  Genowefa Piękniewska (20 maja)  Edward Papież (21 maja)   Alina Bartosiak (21 maja)  Irena Napiecek (23 maja)  Wiktoria Boińska (28 maja)  Maria Adamska (28 maja)  Jerzy Wojtkowiak (30 maja)   

w czerwcu  Stefan Nowak (8 czerwca)  Zenon Matecki (9 czerwca)  Zenon Nowak (11 czerwca)  Dawid Kortus (14 czerwca)  Wojciech Fincel (14 czerwca)  Jędrzej Nowak (17 czerwca)   Jan Golik (17 czerwca)  Jan Wojciechowski (17 czerwca)  Karolina Churska–Nowak (17 czerwca)  Ewa Radajewska (21 czerwca)  Eugeniusz Lenarczyk (21 czerwca)  Stanisław Musielak (25 czerwca)  Mieczysława Gallas (29 czerwca)    w lipcu  Halina Schmidt (1 lipca)  Włodzimierz Kubiak (2 lipca)  Włodzimierz Faehnrich (7 lipca)  Tadeusz Bobrowski (13 lipca)  Jan Zagajewski (15 lipca)  Henryk Nowak (16 lipca)  Joanna Kolańska (21 lipca)    w sierpniu  Wanda Heigelmann (4 sierpnia)  Waleria Kupczyk (4 sierpnia)  Sławomir Tomaszyk (6 sierpnia)  Stanisław Goliński (7 sierpnia)  Magdalena Kuźniarska (13 sierpnia)  Hildegarda Gierszewska (16 sierpnia)  Andrzej Raczkowski (17 sierpnia)  Donata Polus (17 sierpnia)  Jan Ludwiczak (29 sierpnia)  Tadeusz Wawrzyniak (30 sierpnia)  Elżbieta Siejak (31 sierpnia) 

Strona 13 


Wakacyjne pocztówki

Relacja z Niechorza W sierpniu, po raz kolejny, odwiedziłam Niechorze. I znów trafiłam na załamanie pogody. Przez 7 dni lało, grzmiało i zalewało plażę, przy niskiej temperaturze. Ale nie poddawałam się. Ubrana na cebulkę, spacerowałam brzegiem morza do upadłego. Odwiedziłam oczywiście Pustkowie, gdzie znajduje się replika Krzyża na Giewoncie (pisałam o tym w ub. r.), szczególnie pięknie prezentującym się na wysokim klifie, od strony morza. Byłam również w Trzęsaczu, którą to miejscowość wziął we władanie Neptun, pozując chętnie do zdjęć i opędzając się trójzębem od rozbawionej dzieciarni. Zdumiewa mnie, jak pięknieją te wszystkie miejscowości, które pamiętam jako szare, biedniutkie osady. I nie chodzi tu tylko o rosnące jak grzyby po deszczu bogate wille, raczej o czystość, estetykę czy dobre drogi. I o wszechobecną zieleń i kwiaty, na skwerach, ulicach czy na latarniach. W Niechorzu powstała nowa atrakcja: Park Miniatur Latarni Morskich – wszystkich, które znajdują się na naszym wybrzeżu. Można je podziwiać w jednym miejscu, na modelach w skali 1:10, odtworzonych z niespotykaną wiernością, z zastosowaniem najnowszej techniki. Park jest dziełem p. Mariana Piaseckiego, twórcy podobnego parku Zabytków Dolnego Śląska w Kowarach. Po ekspozycji oprowadzają przewodnicy władający trzema językami. (W nagłym deszczu wolontariusze rozdali zwiedzającym parasole). Całość pięknie zagospodarowana, kiosk z pamiątkami, kawiarenka, żadnego kiczu. Poziom europejski. W ostatnich latach wzniesiono w Niechorzu nowy kościół, przez ponad 40 lat modlono się w dużej kuźni, zaadoptowanej po 1945 roku. Świątynia jest jedną z piękniejszych, mimo że użyto również betonu, jest przytulna i sprzyjająca modlitwie. Na prawo od ołtarza tablica wyświetla godziny Mszy św. w trzech kościołach obsługiwanych przez proboszcza, jak również komunikaty w dwóch językach. Do Mszy służą również dziewczęta, modlitwę Ojcze nasz śpiewa się po łacinie, na znak pokoju wszyscy uczestnicy Eucharystii podają sobie ręce. W tej najważniejszej Ofierze czuje się wspólnotę i zaangażowanie całego Kościoła. I jeszcze jedno. Parafianie i ich duszpasterz – tak się przedstawili – postanowili ubrać obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, wiszący w kościele ponad 50 lat, w sukienkę srebrnobursztynową. (Zdecydowana większość ludności, która osiedliła się w Niechorzu po 1945 r., pochodzi z Wileńszczyzny). Darczyńcy zapisywani są w księdze pamiątkowej. Ponadto, każdy może zabrać na pamiątkę bursztyn, znaleziony na plaży Strona 14

Fot. Strona WWW Parku Miniatur Latarni Morskich

w Niechorzu. (W koszyczku widziałam całkiem duże okazy...). Chciałabym wrócić tam w przyszłym roku. Bo gdzie są takie piękne zachody słońca? B. Sobolewska

Parafialni seniorzy na Lednicy

W sobotę 1 września grupa seniorów z parafii wybrała się z ks. Tomaszem na coroczne spotkania seniorów na Lednickich Polach. Fot. B. Drzewiecka


Wakacyjne pocztówki

Czy parafianie wiedzą, że…

W

Tarnowie Pałuckim (kilka kilometrów na północny wschód od Wągrowca) znajduje się drewniany kościółek p.w. Św. Mikołaja? Kościół ten uważany jest za najstarszy drewniany kościół w Polsce. Jego XIV-wieczna forma przetrwała do dnia dzisiejszego. Większość drzew, które wykorzystano do jego budowy, została ścięta, według udowodnionych badań, jesienią 1373 roku. Wchodząc do wnętrza kościoła, możemy poczuć zapach starego drewna, które liczy ponad 600 lat. Prawdopodobnie nie ma drugiego takiego kościoła drewnianego w Polsce z tak pięknie oraz ciekawie pomalowanymi ścianami i stropem (zdjęcie obok). Tematem polichromii na ścianach prezbiterium są sceny z życia Jezusa i Matki Bożej. W centrum ołtarza znajdują się wizerunki św. Mikołaja i św. Małgorzaty. Ponieważ nie sposób tu wszystkich elementów wnętrza kościoła opisać, polecamy pojechać te kilkadziesiąt kilometrów i zobaczyć to wszystko na własne oczy. Kościółek jest czynny, a Msze św. odprawiane są w niedziele o 9.30 oraz wtorek i czwartek o 17.00. W podpoznańskich Krzesinach, a więc blisko, znajduje się, o czym chyba niewielu wie, jeden z dwóch kościołów w stylu norweskim (na drugiej fotografii). Pierwszy z polskich kościołów to słynna świątynia Wang sprowadzona do Karpacza w 1842 roku. Z Kolei Krzesiński kościół trafił na obecne miejsce

w 1912 r. jako zbór, który służył zamieszkałym tu wówczas ewangelikom, do 1945 roku. W maju tegoż roku świątynię poświęcono jako kościół rzymskokatolicki pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Kościół w Krzesinach posiada konstrukcję słupowo-ramową wypełnioną cegłą. Z zewnątrz oszalowany jest drewnem, Zawarli sakramentalny związek małżeński a wewnątrz otynkowany. Nad wejściem usytuowana jest Łukasz Dariusz Haremski i Izabela Jadwiga Żołędowska (9 czerwca) wieżyczką z latarnią i hełmem Robert Krzysztof Jasiewicz i Joanna Ciemniecka (16 czerwca) typu norweskiego. Jakub Tomasz Małecki i Katarzyna Anna Skibska (23 czerwca) Wchodząc do kościoła, Marcin Józef Szymura i Agnieszka Anna Figiel (30 czerwca) widzimy na ścianie ołtarza Mariusz Judek i Kamila Anna Cytlak (30 czerwca) duży krzyż w kształcie litery Piotr Michał Frąckowiak i Marta Magdalena Kosmowska (14 lipca) „T”. Ciekawostką architektury Adrian Matela i Beata Joanna Przymuszała (21 lipca) sakralnej w kościółku jest poPatryk Krzysztof Białek i Marzena Stępniewicz (4 sierpnia) łączenie chrzcielnicy z mensą Dominik Adrian Łabuziński i Katarzyna Regina Brykczyńska (11 sierpnia) ołtarza w jedną całość. Ireneusz Stachowski i Krystyna Budych–Stachowska (13 sierpnia) Łukasz Maciej Lisiecki i Marzena Anna Puszczewicz (17 sierpnia) Tomasz Maciej Tomczak i Anna Maria Szczecińska (25 sierpnia) Z tegorocznych pielgrzymkoŁukasz Przemysław Janiec i Katarzyna Olejniczak (25 sierpnia) wycieczek pozdrawiają W. K. Nowakowscy

KRONIKA PARAFII

16-9-2012

Strona 15


Dla dzieci 

    UWAGA!!!

UWAGA!!!

Zapraszamy naszych najmłodszych parafian do udziału w konkursie plastycznym pt. „Moje wakacje z Bogiem”.

Prace plastyczne w dowolnej formie (liczymy na Waszą kreatywność) można składać do 20 września, do specjalnie przygotowanego koszyka, który znajduje się po lewej stronie ołtarza. W niedzielę, 23 września, podczas Mszy Świętej o godzinie 11 autorzy prac zostaną nagrodzeni! Zapraszamy!   

Strona 16 


2012 09 16 221 14