Issuu on Google+

Dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu nr 9 (194) 17 kwietnia 2011 r.  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl 

W tym numerze polecamy:   

 wywiad z autorem wystawianych w kościele ikon –  s. 4–5,   pomocną dłoń wyciąganą przez Duszpasterstwo  Trzeźwości – s. 7–8,   rozważania nad „Ecce Homo” i słowem o opusz‐ czeniu Jezusa – s. 9–11. 

List do parafian  

Z Ewangelii według św. Mateusza   (Mt 26,14-75, 27,1-66)  

Powtórnie odszedł i tak się modlił: "Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!" Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa.

  Moi Drodzy,  na samym początku chcę podziękować  wszystkim za udział w Drodze Krzyżowej uli­ cami naszej parafii. Wszystkim, którzy wzięli  w niej dział i którzy włączyli się w jej przygo­ towanie, składam serdeczne podziękowania.  Dzisiejsza niedziela rozpoczyna celebrację  Wielkiego Tygodnia. Ta nazwa nieco nas myli.  Po pierwsze, w powszechnym rozumieniu ty­ dzień to czas od poniedziałku do niedzieli,  a przecież dla chrześcijan tydzień to dni od  niedzieli do soboty. Po drugie, reforma liturgii  w XX wieku sprawiła, że Wielki Tydzień tak  naprawdę trwa od Niedzieli Palmowej do Mszy  Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. Wtedy  rozpoczyna się Triduum Paschalne. Po trzecie,  Wielki Poniedziałek, Wielki Wtorek i Wielka  Środa nie są przez liturgię jakoś szczególnie  honorowane. Tak naprawdę zatem z całego  Wielkiego Tygodnia zostaje nam dzisiejsza  Niedziela Palmowa – wspomnienie uroczyste­ go, mesjańskiego wejścia Jezusa do Jerozolimy.   Nadchodzą najbardziej intensywne dni roku  liturgicznego. Każdy z nich posiada swoją głę­ boką treść i stanowi zaproszenie do wejścia  w tajemnicę życia Jezusa Chrystusa. To nie  tylko wspominanie czegoś, co wydarzyło się  niespełna dwa tysiące lat temu. To przede  wszystkim postawienie się w obecności Kogoś,  kto żyje. Zapraszam do udziału w liturgii.  >>> dokończenie na str. 3 


Rozważanie  Rozważanie nad Liturgią Słowa   

Program  Wielkiego Tygodnia 

Rozważanie parafian   

 

 

Kiedy Jezus mówi: „To jest Ciało moje; to jest moja  Krew  przymierza”,  cały  oddaje  się  nam,  swoim  ucz‐ niom.  Słowa „...niech się stanie wola Twoja” są wyrazem  totalnego powierzenia się Ojcu. Jest cały „dla”, dla nas,  dla  Ojca;  jest  darem.  I  wtedy  milknie.  Oddał  się  nam  i to, co się stanie, zależy od nas.  Wiemy,  jak  się  potoczyła  dalej  historia  Jezusa:  zdrada, ucieczka, wyparcie się znajomości z Nim, nie‐ nawiść  tłumu,  niesprawiedliwy  proces,  tortury,  szy‐ derstwa, morderstwo w świetle prawa. Ale to właśnie  wtedy Jezus  nie tylko  ujawnia swoją tożsamość Syna  Bożego i Syna Człowieczego, ale i swoje współuczest‐ niczenie w losie i doświadczeniu grzeszników – cier‐ pieniu, rozpaczy, oddaleniu od Boga.  Agnieszka   

Rozważania  nad  Ewangelią  każdego  dnia  Wielkie‐ go  Postu  pisali  parafianie.  Wszystkie  znajdują  się  na www.jajestemzmartwychwstaniem.pl 

 

15.00–20.00 Parafialny Dzień Pojednania – okazja  do spowiedzi   

21 kwietnia 2011 – Wielki Czwartek  9.00 – ciemna jutrznia   19.00 – Msza Wieczerzy Pańskiej  adoracja do północy    

22 kwietnia 2011 – Wielki Piątek  8.00 – 17.00 – spowiedź święta  9.00 – ciemna jutrznia  14.00 – Droga Krzyżowa  15.00 – koronka do Bożego Miłosierdzia – począ‐ tek nowenny  19.00 – Liturgia Krzyża  ok. 20.30 – adoracja chóru parafialnego Zmar‐ twychwstanie, adoracja do północy   

23 kwietnia 2011 – Wielka Sobota 

List do parafian  << dokończenie  Mam nadzieję, że wraz z Radą Duszpasterską i wspól­ notami obecnymi w naszej parafii uczyniliśmy wszyst­ ko, aby liturgia tych dni została jak najlepiej przygo­ towana. Jak najlepiej i jak najpiękniej.  Tegoroczna Wielkanoc jest wyjątkowa, gdyż na za­ kończenie jej oktawy przeżyjemy beatyfikację Sługi  Bożego Jana Pawła II. Niejako w szóstą rocznicę śmier­ ci Papieża – Polaka. W sobotni wieczór, 30 kwietnia,  czyli w wigilię beatyfikacji, duszpasterstwo młodzieży  naszej parafii zaprasza nas na spektakl multimedialny  poświęcony Papieżowi i do czuwania modlitewnego. 

 

19 kwietnia 2011 – Wielki Wtorek 

Jak zawsze z sympatią  o. Adam CR 

9.00 – ciemna jutrznia  9.00 – 15.00 – spowiedź  15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia  10.00 – 17.00 – święcenie pokarmów   

23 kwietnia 2011 – WIGILIA PASCHALNA  21.00 – początek celebracji Wielkiej Nocy   

24 kwietnia 2011 – NIEDZIELA  ZMARTWYCHWSTANIA   

8.00 – pierwsza msza św. Niedzieli Wielkiej Nocy  12.30 – Koronka do Bożego Miłosierdzia, po niej  msza św.    

Wesprzyj swoim podatkiem Fundację Burego Misia - przekaż 1% podatku! Zebrane pieniądze pomogą nam m.in. zorganizować letni obóz dla osób niepełnosprawnych intelektualnie.

25 kwietnia 2011 – Poniedziałek   Wielkanocny   

porządek mszy jak w każdą niedzielę  12.30 – Koronka do Bożego Miłosierdzia  a po niej msza święta 

Wpisz w PIT: Fundacja Burego Misia im. Bogdana Jańskiego oraz nr KRS 0000128687.

Z góry dziękujemy za wsparcie! www.buremisie.org.pl 17‐4‐2011 

Strona 3 


Rozważanie 

 

IKONA   ZNACZY  

MALARSTWO   

Od  5  marca  mieliśmy  okazję  zobaczyć  w  na­ szym  kościele  wystawę  ikon  Tomasza  Gra­ bowskiego. Ten artysta­pasjonata 30 lat temu  rozpoczął samodzielną drogę do wiedzy o ma­ larstwie,  wypracowania  własnego  stylu.  Jego  malarstwo  zawiera  głębokie  treści  filozoficz­ ne.  Ostatnie  lata  twórczości  poświęcił  malar­ stwu  ikon.  Swoje  prace  opiera  na  wzorach  ikon  prawosławnych,  starogreckich  i  bizan­ tyjskich. 

  Jakie są Pana związki z Wildą?  Po  ukończeniu  technikum  podjąłem  pracę  w  Zakła‐ dach H. Cegielskiego, z którymi związany byłem przez  18  lat.  Przy  Zakładach  Metalurgicznych  HCP  na  po‐ czątku lat 70‐tych utworzono Klub Plastyka Amatora,  Tworzenie  ikon  jest  nie  tyle  moją  pasją,  ale  również  z  którym  związany  byłem  do  roku  1985.  Poza  tym  modlitwą.  Dla  mnie  to  swoista  rozmowa  z  Bogiem,  taka  bez  zbędnych  słów.  Ikony  nie  maluje  człowiek,  przez parę lat mieszkałem przy ul. Pamiątkowej.  tylko  Bóg.  Aby  ją  namalować,  nie  wystarczy  posiąść    biegłości  warsztatu  malarskiego.  Gdy  tworzy  się  iko‐ W  jaki  sposób  Pana  ikony  trafiły  do  naszej  para­ nę, trzeba coś przeżywać, dać cząstkę siebie.  fii?  Przed przystąpieniem do pisania  W  listopadzie  ubiegłego  roku  ikony  należy  właściwie  przygo‐ Modlitwa ikonografa  w Waszym kościele zorganizowano  wystawę  obrazów  mojego  kolegi,  przed rozpoczęciem pracy nad ikoną  tować  drewno,  grunt  według  starych  metod  praktykowanych    p. Ludomira Gałdowskiego. Na spo‐ od stuleci. Dla mnie to także nie‐ Ty,  tkaniu  otwierającym  tą  wystawę  bywała  okazja  do  pogłębiania  Boski Mistrzu  Ludomir  przedstawił  mnie  Wa‐ wiedzy  na  temat  danej  ikony,  jej  wszystkiego co istnieje,  szemu  księdzu  proboszczowi  historii i tego, co przedstawia.  i wspomniał,  że  zajmuję  się  ikono‐ oświeć  Przystępując do pracy nad ikoną,  pisarstwem.  Księdzu  proboszczowi  i kieruj  ufam,  że  może  dzięki  niej  ktoś  spodobały  się  moje  ikony  i  zapro‐ duszą  stanie  się  lepszym  albo  pomoże  ponował  mi  zorganizowanie  wy‐ i ciałem  ona  komuś  coś  uprosić  za  wsta‐ stawy.  sług Twoich;  wiennictwem  przedstawionych    prowadź ich ręce,  postaci.  Kiedy  po  raz  pierwszy  zetknął  aby mogli godnie    się Pan z ikonami?  i doskonale  Może Pan naszym czytelnikom  Właściwie  od  samego  początku  przedstawić  zdradzić  technologię  powsta­ mojej  przygody  z  malarstwem,  Twój obraz,  wania ikony?  czyli  około  30  lat  temu.  Ikony  ma‐ obraz Świętej Twojej Matki  Oczywiście.  Ikony  przygotowy‐ luję, a właściwie piszę od pięciu lat.  i wszystkich Twoich Świętych  wane  są  według  tradycyjnych  W  swoim  dorobku  mam  ich  około  ku chwale,  receptur.  Tylko  ścisłe  przestrze‐ 100.  radości  ganie zasad i reguł (tzw. ikonopi‐   i upiększeniu  sarstwa)  pozwala  na  stworzenie  Dlaczego  ikony?  Dlaczego  wła­ Świętego Twego Kościoła.  ikony kanonicznej.  śnie  one  zajęły  w  Pana  twórczo­ Amen.     ści tak szczególne miejsce?  Strona 4 


Rozmowa 

Tomasz Grabowski. Fot. Archiwum    Moją  pracę  nad  ikoną  zaczynam  od  modlitwy  (patrz  ramka). Drewno na deski ikony musi być dobrze wy‐ suszone. Najlepszym materiałem jest drzewo liściaste  (np.  lipowe).  Deskę  wzmacniam  i  zabezpieczam  tzw.  szpongami,  czyli  poprzecznymi  listwami  wsuwanymi  od  tyłu  metodą  „na  jaskółczy  ogon”.  Następnie  po‐ krywam  deskę  płótnem,  które  gruntuję  zaprawą  kle‐ jowo‐kredową, którą nakłada się na gorąco zazwyczaj  w  dwunastu  warstwach. Teraz  przystępuję  do  szlifo‐ wania.  Szlifuję  tak  długo,  aż  uzyskam  efekt  lustra.  Następnie  przystępuję  do  wyrycia  graffi,  czyli  rysów  postaci  szat.  Kolejnym  etapem  jest  złocenie.  I  wresz‐ cie  przystępuję  do  malowania.  Ikona  ma  odwróconą  perspektywę,  czyli  maluje  się  ją  odwrotnie  do  obra‐ zów, od najciemniejszych kolorów do najjaśniejszych.  Ostatnimi  etapami  są  wykonanie  nadpisu  (imię  przedstawionego świętego lub nazwa danego święte‐ go)  oraz  zabezpieczenie  całości  szelakiem,  a  potem  werniksem.    

17‐4‐2011 

Wykonanie ikony jest bardzo pracochłonne, ale przy‐ nosi wiele satysfakcji.     Nad czym obecnie Pan pracuje?  Na  zlecenie  pani  udzielającej  się  w  Żywym  Różańcu  przy nowo powstałej parafii na os. Bajkowym, maluję  ikonę Matki Boskiej Różańcowej z Pompei.    Zgadza  się  Pan  ze  stwierdzeniem,  że  aby  być  uznanym artystą, wystarczy sam talent?  Nim  odpowiem  na  to  pytanie,  chcę  zaznaczyć,  że  nie  czuję się artystą. Jestem tylko rzemieślnikiem.  Usłyszałem kiedyś, że 95% osób nie wie, że jest obda‐ rzony  jakimś  talentem.  Wystarczy  tylko  trochę  się  w siebie wsłuchać.   Jednak sam talent to nie wszystko. Jest on niezbędny,  ale na tzw. sukces czy uznanie trzeba zapracować. I to  nieraz  bardzo  ciężko.  Jestem  zdania,  że  praca  jest  równie  ważna  jak  talent  i  oba  te  czynniki  wzajemnie  się uzupełniają.    Co  jest  dla  Pana  ważniejsze:  sam  akt  tworzenia  dzieła czy jego końcowy efekt i odbiór?  I  sam  akt  tworzenia,  i  jego  późniejszy  odbiór  są  dla  mnie  równie  ważne.  Nie  potrafię  ich  rozgraniczyć  i nadać  któremuś  pierwszeństwa.  Niekiedy  potrzeba  dużego samozaparcia, aby rozpocząć pracę nad ikoną.  Gdy  podejmę  już  pierwszy  krok,  nie  mogę  oderwać  się od tego, co robię. Cały czas moje myśli krążą wo‐ kół  tej  ikony,  nad  którą  pracuję.  Skłamałbym  jednak,  gdym powiedział, że tworzę sam dla siebie i później‐ sza ocena innych jest mi obojętna. Prezentacja dzieła,  czyli  np.  wystawa,  jest  momentem  konfrontacji  arty‐ sty z samym sobą, widzem, rezultatem pracy.  Dziękuję  za  poświęcony  czas  i  życzę  powodzenia  we wszystkich Pana przedsięwzięciach.     Rozmawiała Agnieszka Gałdowska‐Tarchalska  

Strona 5 


Z życia parafii 

Porządek musi być!

 

  W  sobotni  poranek  9  kwietnia  niecodzienne  poruszenie  w  naszej  świątyni.  Wielkie  sprzątanie.  Przekrój  wiekowy  ochotników  bardzo  zróżni‐ cowany,  ale  na  wyróżnienie  zasługuje  pani  Czesława,  która  mimo  80  wiosen  nie oszczędzała sił!  Poszły  w  ruch  szczotki,  szmatki,  wiadra, woda oraz drabiny wysięgowe.  Dobrze,  że  w  tym  gronie  znalazł  się  pan  Ryszard  nieznający  lęku  przed  żadną  wysokością.  Może  o  tym  za‐ świadczyć sam św.  Michał walczący ze  szatanem  (co,  być  może,  z  dołu  nie  wszyscy  dostrzegają)  nad  amboną.  Z pewnością  cieszy  się,  że  jest  tak  sta‐ rannie odkurzony. Nad całością czuwał  i przewodził sam „szeryf” naszej parafii  w osobie ks. proboszcza.  Po raz kolejny możemy powiedzieć,  że to jest  nasz kościół, w którym wiel‐ bimy Pana Boga i chcemy, by każdy, kto tu wstąpi, czuł  się dobrze.  Dobrze jest mieć świadomość, że się wywiązało bądź  co  bądź  ze  wspólnotowego  obowiązku  dla  dobrego  sa‐ mopoczucia  bliźnich,  a  przede  wszystkim  na  Chwałę  Bożą.   Hieronim Piotr  Fotografie:  Pan Ryszard na  wysokościach  czyści archanioła.  Zdjęcie mało wy‐ raźne, z powodu  wysokości właśnie  .    Pani Czesława  ścierająca kurz.    Jak widać na  ostatnim zdjęciu,  proboszcz nie  tylko przewodził,  ale i sprzątał ze  wszystkimi.    (Fot. Hieronim Piotr)    

Strona 6 


Z życia parafii    W czasie spotkań grup samopomocowych, posiłkujemy  się literaturą Al‐Anon.  Z książeczki „Dzień po dniu” 11 marca:  W czasie dni aktywnego picia każdy problem przy‐ bierał  tak  wielkie  rozmiary,  że  byłam  nim  przytło‐ czona.  Był  on  najważniejszą  rzeczą  na  świecie.  Miałam poczucie ostatecznej klęski. Histeria wzięła  Uzależnienie od alkoholu, narkoty‐ górę.  Wiedziałam,  że  poza  ków jest chorobą śmiertelną! Sama  tym  wszystkim  jest  świat  nie ustępuje, ale można ją leczyć.  oraz  spokojny,  przyjemny    sposób  życia.  Jednak  to  było  ALKOHOLIZM to:  niezmiernie daleko ode mnie,   nieodwracalna utrata kontroli  a  ja  tymczasem  byłam  uwi‐ nad ilością wypijanego alkoho‐ kłana  w  codzienne  wstrząsy  lu,  i kłopoty.   nawyk picia np. codziennie po  Teraz,  kiedy  odkryłam  Al‐ pracy dwa piwka, trzy drinki  Anon,  patrzę  na  moje  pro‐ w sobotę,  blemy  z  lepszym  wyczuciem   upijanie się, klinowanie, szuka‐ proporcji.  Widzę,  że  przyja‐ nie pretekstu do picia, „urwany  ciele  z  Al‐Anon  borykają  się  film”,  z problemami  gorszymi  niż   kłamanie odnośnie do ilości  moje  ze  zrównoważeniem  wypitego alkoholu,  i odwagą.  Tak  więc  moje  trudności  zostały  sprowa‐  przymus picia,  dzone  do  normalnych  wy‐  chowanie zapasu alkoholu, po‐ miarów.  Wiem,  że  mogę  tem pustych butelek, picie  sobie z nimi poradzić.  w samotności,  Rozważanie  na  dzisiaj:  Teraz,  odkąd  jestem  w  Al‐  łamanie zasad i obietnic, prób kontrolowanego pi‐ Anon,  nie  jestem  już  sama.  Nauczyłam  się  doda‐ cia,  wać  otuchy  i  odwagi  innym,  a  to  daje  mi  nowe   zaniedbywanie swoich obowiązków w domu i pracy,  spojrzenie  na  moje  trudności.  Mogę  pomagać  in‐  „rozwiązywanie” sowich problemy alkoholem – nym, a oni mogą mi pomagać.  ucieczka przed sobą,  Biada temu, kto jest sam, kiedy upada, bo nie ma   wmawianie sobie, że „żona jest zła, w pracy szef się  nikogo, kto by pomógł mu podnieść się. (Mądrość  czepia...”,  Salomona – Apokryf).   picie mimo negatywnych konsekwencji (zwolnienie    z pracy, awantury...),     problemy z prawem, zdrowiem, kłopoty finansowe,  Najbliższe Ośrodki Leczenia Uzależnień żona mówi o rozwodzie.  ul. Św. Marcin 39 pn.–pt. 9.00–16.00   Na czym polega leczenie?  ul. Małeckiego 11 pn.–pt. 8.00–19.00 Należy osobiście zgłosić się do Ośrodka Leczenia Uzależ‐ Pl. Kolegiacki 12a pn.–pt. 8.00–19.00 nień, a lekarz skieruje na detoks.  Al. Marcinkowskiego 21 pn.–pt. 9.00–21.00  Psychoterapia uzależnień (nauka skutecznych spo‐ ul. Czwartaków 17 pn.–pt. 7.30–18.30 sobów radzenia sobie z głodem alkoholowym, jak  Rynek Wildecki Caritas pn., czw. 16-19, młodzież radzić sobie w życiu bez „znieczulaczy”).  i dzieci uzależnione  Indywidualna terapia z psychologiem   Grupowa terapia z psychologiem równolegle z psy‐ choterapią, zalecane jest uczestnictwo w Grupach  Telefony (Wspólnotach) Samopomocy.  Całodobowy telefon zaufania 61-843-01-01  Mitingi, gdzie przerabia się 12‐kroków AA (mocne  Telefon zaufania AA, godz. 18.00-22.00 wsparcie innych anonimowych alkoholików, dziele‐ 61-853-16-16 nie się siłą i nadzieją, także jak inni radzą sobie  Infolinia z problemami na trzeźwo...).  pn.-pt. godz. 8.00-21.00, sob.–niedz. 16.00-21.00,  Uczestniczenie w Klubach Abstynenckich, w Duszpa‐ nr 801-033-242 sterstwie Trzeźwości. 

Duszpasterstwo 

Trzeźwości informuje   

Strona 7 


Z życia parafii  Internet www.aa.wielkopolska.republika.pl e-mail: uzależnienia@o2.pl

Najbliższe Grupy Samopomocy AA – Wspólnoty AA Dębiecka pn. godz. 18.00, ul. 28 Czerwca 295, salka parafialna Czwartacy wt. godz. 18.00, ul. Czwartaków 17, Poradnia Odwykowa Poranek śr. godz. 10.00, Pl. Kolegiacki 12, Poradnia Odwykowa Krokus czw. godz. 18.00, Rynek Wildecki 4, salka parafialna

Młodzi pt. godz. 19.00, Al. Marcinkowskiego 24, Klub Abstynenta Jeżyce sob. godz. 17.00, ul. Kościelna 3, salka parafialna Spiker miting otwarty niedz. 17.00, ul. Franciszkańska 2, salka parafialna (możliwość wysłuchania świadectw osób z AA, AlAnon, DDA oraz zakup literatury AA) Barbara 

    POLECAMY AKROBATĘ

Strona 8 

Z FESTYNU


Wiara       

Ecce Homo       

Adam  Chmielow‐ ski,  „Ecce  Homo”.  Obraz  znajduje  się  obecnie  w  kaplicy  sióstr  Albertynek  w Krakowie.   Źródło ilustracji:  wikipedia.org. 

Na  początku  Wielkiego  Tygodnia  możemy  spró‐ bować  rozważyć  tajemnicę  Męki  Pańskiej  z  pomocą  pewnego  nadzwyczajnego  obrazu.  Został  on  namalo‐ wany przez św. Brata Alberta (Adama Chmielowskie‐ go)  i  nosi  tytuł  „Ecce  Homo”  (są  to  słowa  Piłata  Oto  Człowiek,  J  19,  5).  Brata  Alberta  i  ten  właśnie  obraz  szczególnie cenił Sługa Boży Jan Paweł II. Niech więc  w czasie oczekiwania na Jego beatyfikację towarzyszą  nam  świadkowie  Bożej  miłości,  których  całe  życie  nam  wskazywał.  Na  początku  kapłaństwa  Karol  Woj‐ tyła napisał sztukę teatralną o bracie Albercie zatytu‐ łowaną „Brat naszego Boga”. Umieścił w niej następu‐ jące motto – własne spojrzenie na obraz:    „Jesteś jednakże straszliwie niepodobny do Tego,  którym jesteś –  Natrudziłeś się w każdym z nich.  Zmęczyłeś się śmiertelnie.  Wyniszczyli Cię –  To się nazywa Miłosierdzie.    Przy tym pozostałeś piękny.  Najpiękniejszy z synów ludzkich.  Takie piękno nie powtórzyło się już nigdy później –   O, jakież trudne piękno, jak trudne.  Takie piękno nazywa się Miłosierdzie.”    Obraz  „Ecce  Homo”  malował  Adam  Chmielowski,  świetnie  wykształcony  artysta  malarz,  długo  przed  założeniem habitu, w latach 1879‐1904. Dzieło to jest  zapisem  jego  duchowego  dojrzewania  i  czasu  we‐ wnętrznych zmagań (porzucenie sztuki na rzecz służ‐ by  ubogim,  ciężka  depresja,  decyzja  poświęcenia  się  Bogu  w  życiu  zakonnym).  Dlatego  wrażenie,  jakie  czyni  na  widzu,  jest  zawsze  tak  silne.  Patrzymy  na  obraz  i  widzimy  Jezusa  „zelżywie  wyśmianego,  przez  szyderstwo  okrutne,  cierniowym  wieńcem  ukorono‐ wanego”,  oplutego,  obiekt  naigrawania  się  ze  strony  żołnierzy  i  żądnego  krwi  tłumu.  W  purpurowym  płaszczu,  w  cierniowej  koronie  na  głowie,  z  trzciną  jako  berłem  w  dłoni,  obwiązany  sznurami  Skazaniec.  Ale naszą uwagę zwraca Jego twarz – zamknięte oczy  i ten niesamowity spokój Człowieka, który świadomie  i  dobrowolnie  wydaje  się  na  wszystko  to,  co  ma  Go  spotkać.  Więcej  nawet,  z  tego  spokoju  płynie  do  nas  jakaś nie‐ludzka siła.  Spróbujmy  przyjrzeć  się  obrazowi  głębiej.  Wy‐ śmiewany Jezus stoi na tle ściany pałacu Piłata. Układ  linii stworzony przez tę architekturę  jeszcze  bardziej  17‐4‐2011 

                            Go  w  obrazie  unieruchamia,  sznury  na  szyi  jeszcze  mocniej wiążą Go z tłem i płaszczyzną obrazu.  Teraz  spróbujmy  umiejscowić  siebie  jako  widza.  Jezus  stoi  za  krawędzią  muru,  jest  powyżej  niego,  na  wprost  naszych  oczu.  Mamy  więc  dwa  optyczne  cen‐ tra  obrazu:  linie  zbiegu  perspektywy  wyznaczonej  architekturą  oraz  twarz  Jezusa.  Sens  takiego  potrak‐ towania  tematu  „Ecce  Homo”  możemy  rozumieć  na‐ stępująco: to, co przygotowali Jezusowi ludzie, nie jest  w  stanie  zniszczyć  Jego  Boskiej  Wszechmocy.  To  On  sam  wydaje  się  w  ludzkie  ręce,  jest  bowiem  Bogiem‐ człowiekiem.  Dwie  natury  Chrystusa:  boska  i  ludzka,  zostały  tu  ukazane  środkami  malarskimi.  „Jezus  ak‐ tem wolnej decyzji wpasowuje się w ziemski byt i jego  realia. Bóg staje się człowiekiem, przyjmuje więc tym  samym na siebie cierpienie i śmierć” (W. Bałus). Ten,  Którego chciano wyśmiać jako króla z trzciną zamiast  berła i cierniami zamiast złotej korony, jest rzeczywi‐ ście  Królem.  Jednak  trzeba  pamiętać,  że  „królestwo  Jego  nie  jest  z  tego  świata”  (J  18,  36).  Imieniem  tego  Króla  jest  Miłość,  Jego  panowanie  to  Miłosierdzie.  Pozwala ludziom zrobić z sobą to wszystko, co chcą –  a przy tym pozostaje Panem i Bogiem, „w którym nie  ma  idei  zła”  (J.‐M.  Garrigues  OP).  Nałożona  prze‐ śmiewcza  szata  układa  się  na  Jego  na  ramionach  w kształt najpiękniejszy – kształt serca, które jest Jego  symbolem.  Kiedy  metropolita  Andrzej  Szeptycki  pokazywał  jednemu  księdzu  ów  obraz  (wyproszony  u  Brata  Al‐ berta), mówił:  „To  przecież  nowy,  genialny  sposób  przedstawie‐ nia  Serca  Pana  Jezusa.  Picasso  czasem  zniekształcał  jakieś  szczegóły  w  budowie  anatomicznej  człowieka,  kiedy   chciał   wydobyć  na  wierzch   niedostępny  dla  >>>dokończenie na str. 11 Strona 9 


Wiara 

 

Słowo   o opuszczeniu   

Ostatnie  z  cyklu  rozważań  o  człowieku  pas­ chalnym, które zostało wygłoszone w niedzie­ lę 10 kwietnia. 

rym posługiwał się Jezus Chrystus2. W całym Nowym  Testamencie  takich  świadectw  aramejskiego  –  ojczy‐ stego  języka  Jezusa  Chrystusa  –  mamy  trzy:  abba  –  Ojcze;  maranatha  –  przyjdź  Panie  (lub  Pan  przycho‐ dzi) oraz słowa opuszczenia: Eloi, Eloi lama sabachta­ ni3.  Jak  mamy  rozumieć  słowa  Jezusa  o  opuszczeniu?  Co  one  nam  mówią  o  Bogu  i  o  człowieku?  Co  nam  mówią  o  samym  Jezusie?  Jak  pisze  Benedykt  XVI  w swojej najnowszej książce (niezmiennie ją polecam  na  ostatnie  dni  Wielkiego  Postu):  „W  grę  wchodzi  tutaj nasz obraz Boga i nasz obraz człowieka”4.  Już  bezpośredni  świadkowie  śmierci  Jezusa  nie  potrafili  właściwie  odczytać,  zrozumieć  tych  słów,  a są  one  czymś  bardzo  istot‐ nym skoro w markowej wersji  męki  Jezus  nie  wypowiada  żadnych  innych  słów  –  tylko  słowo skargi na Boga!  Podkreślić  trzeba  jeszcze  coś innego – cała męka Jezusa  zostaje spięta dwoma momen‐ tami  modlitwy:  w  Ogrodzie  Oliwnym  Jezus  wzywa  Ojca  –  »Abba,  Ojcze,  dla  Ciebie  wszystko  jest  możliwe,  za‐ bierz  ten  kielich  ode  Mnie!  Lecz  nie  to,  co  Ja  chcę,  ale  to,  co  Ty  niech  się  stanie!«  (Mk  14,  36)  i  na  krzyżu  modlitwa  skargi.  Teologia  od  samego  po‐ czątku  chciała  i  próbowała 

    W  naszej  refleksji  nad  tożsa‐ mością człowieka paschalnego wsłu‐ chujemy się dzisiaj w najtrudniejsze  słowo  Jezusa  Chrystusa.  Słowo  o opuszczeniu.  Liturgia  Kościoła  zna  nabożeń‐ stwo  siedmiu  ostatnich  słów  Jezusa.  Niestety,  sugeruje  to  mylne  prze‐ świadczenie, że Jezus na krzyżu wy‐ powiedział  siedem  słów,  siedem  zdań.  Tradycja  każdego  ewangelisty  jest  inna.  I  tak  Marek  w  swojej  ewangelii  poświadcza,  że  słowa  o opuszczeniu  są  jedynymi,  które  wypowiada  Jezus.  W  ewangelii  Mateusza  rzecz  wygląda  tak  samo.  W  Łukaszowym  opowiadaniu  Jezus  wyraźnie  przebacza  swoim  opraw‐ com  (Łk  23,  34),  obiecuje  raj  dobr‐ emu  łotrowi  (Łk  23,  43)  i  powierza  swego  ducha  Ojcu  (Łk  23,  46).  Chrystus św. Jana od Krzyża  zgłębić  sens  tej  modlitewnej  Łukasz nie wspomina słów opuszcze‐  Salvador Dali  skargi  Jezusa.  Wydaje  się,  że  nia.  Nie  wspomina  ich  także  Jan,  jesteśmy  świadkami  głębokie‐ który  przechował  za  to  wspomnienie  słowa,  w  któ‐ go  kryzysu  obrazu  Boga.  „Jezus  nie  kwestionuje  ist‐ rych  Jezus  powierza  Matkę  uczniowi  i  ucznia  Matce  nienia  Boga  albo  zdolności  Boga  do  uczynienia  cze‐ (J 19, 26a); słowo pragnienia (J 19, 28) i wypełnienia  goś”5.  On  skarży  się  na  milczenie  kogoś,  kogo  jeszcze  (J  19,  30).  Wszystkie  trzy  opowiadania  męki  Jezusa  kilkanaście  godzin  wcześniej  nazywał  Ojcem.  Ten  nie mają wspólnego ani jednego słowa Ukrzyżowane‐ kryzys  na  czym  polega?  Nie  na  tym,  że  Boga  nie  ma.  go!  Ale  na  tym,  że  więcej,  dłużej  nie  wydaje  się  Ojcem.  Z  tych  trzech  narracji  za  najstarsze  opowiadanie  Przecież  początek  pasji  według  świętego  Marka  to  o męce i śmierci Jezusa uważane jest to przedstawio‐ modlitwa  Jezusa  w  Ogrójcu:  Ojcze.  Tam  jeszcze  jest  ne  przez  Marka1.  Ten  ewangelista  przekazuje  słowa  Ojcem. Tutaj już tylko Bogiem.  Jezusa o opuszczeniu w aramejskim, czyli języku, któ‐ „Od  czasów  Ojców  Kościoła  po  współczesnych  teologów i kaznodziejów wielu nie potrafi zgodzić się  1   Pozostawiamy  egzegetom  decyzję,  czy  można  to  opo‐ na to, że Jezus mógł wyrazić  uczucie  bycia  opuszczo‐  wiadanie  datować  na  czas  przed  37  rokiem.  Świadczyć  by  o  tym  miało  niewymienianie  imienia  najwyższego  kapłana,  Kajfasza.  Taki  wybór  redaktora  tekstu  miałby  2  por.  Raymond  E.  Brown,  The  Death  of  the  Messiah,  być  podyktowany  przekonaniem,  że  słuchacze  bez  tego  tom II, str. 1052, New York 1994  doskonale  się  orientowali,  o  kogo  chodzi.  Zatem  przed‐ 3  por.  Raymond  E.  Brown,  The  Death  of  the  Messiah,  markowy  opis  męki  Jezusa  Chrystusa  musiałby  powstać  tom II, str. 1051, New York 1994  w  środowisku  liturgicznym  lub  katechetycznym  gminy  4 Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, tom II, str. 132, Kielce  jerozolimskiej. (por. Gérard Rossé, Maledetto l’appeso al  2011  legno.  Lo  scandalo  della  croce  in  Paolo  e  in  Marco,  str.  5 Raymond E. Brown, The Death of the Messiah, tom II,  str. 1046, New York 1994  66‐67, Roma 2006)  Strona 10 


Wiara  nym przez Boga”1. Dla jednych takie słowa są znakiem  całkowitego załamania się Jezusa, dla innych przyjęcie  tych  słów  za  prawdziwe  i  pochodzące  od  samego  Je‐ zusa równa się zaprzeczeniu Jego bóstwa.  To  prawda,  że  Jezus  modli  się  słowami  psalmu,  który  w  tradycji  judaistycznej  wyrażał  cierpienia  Izraela. To prawda, że odwołując się do całego psalmu  22,  trzeba  powiedzieć,  że  „modlitwa  Jezusa  nie  jest  krzykiem  rozpaczy,  ale  wyrazem  nadziei,  wyrazem  niezłomnej  wiary,  która  mierzy  się  ze  swoją  ekstre‐ malną  nędzą”2.  To  wszystko  prawda,  ale  ta  modlitwa  Jezusa  na  krzyżu  wyraża  również  niepojętą  dla  nas  tajemnicę  Boga,  który  zakrył  swoją  twarz  przed  Sy‐ nem.  Zakrył  ją  tak,  jak  zakryta  jest  przed  oczyma  grzesznika. Nie będąc grzesznikiem, doświadczył tego,  czym  w  istocie  jest  grzech  i  śmierć  –  przestrzenią  i czasem  bez  Boga.  Bezbożną  pustynią  i  ciemnością.  Chcąc  być  jednym  z  nas,  musiał  przyjąć  nasze  prze‐ znaczenie – najprawdopodobniej wchodząc w śmierć,  wchodzimy  w  niepojętą  ciemność,  która  każe  nam  mamrotać  słowa  skargi  na  Boga,  który  o  nas  zapo‐ mniał.  ks. Adam Błyszcz CR    _______________________________________   

Ecce Homo  <<< Dokończenie ze str. 9      innych  szczegół  duszy.  Brat  Albert  zdeformował  tro‐ chę  ramię  Chrystusa,  lecz  co  z  tego  wyniknęło?  (…)  Czerwona chlamida opada z ramion tak, że zarysowu‐ je  na  ubiczowanej  piersi  Chrystusa  olbrzymie  serce.  Cały  Chrystus  zamienia  się  w  serce.  To  zbiczowane  Boże Serce.”  A  sam  brat  Albert  tak  modlił  się  do  umęczonego  Mistrza:    „Królu Niebios Cierniem ukoronowany,  ubiczowany, w purpurę odziany –  Królu znieważony, opluwany –  Bądź Królem panem naszym tu i na wieki. Amen”.    Maria Pazder   

Inspiracją  i  głównym  źródłem  przedstawionych  idei  był  dla  mnie  tekst  prof.  W.  Bałusa  pt.  Adam  Chmielowski:  Ecce  homo  i  rozterki  ducha  (W.  Bałus,  Figury  losu,  Kra‐ ków cop, 2002, s. 120‐136). Cytaty – jeśli nie zaznaczono  inaczej – także pochodzą z tego tekstu.    1

 Raymond E. Brown, The Death of the Messiah, tom II,  str. 1047, New York 1994  2  Rudolf Pesch, Il vangelo di Marco, tom II, str. 722,  Brescia  17‐4‐2011 

Definicja Miłości 

 

Rekolekcje dla Wspólnoty Związków  Niesakramentalnych   

P

ełno  jej  wszędzie,  czasami  trzyma  za  ręce  ukochaną  osobę,  patrząc  jej  z  czułością  w oczy,  pochyla  się  nad  kołyską,  obmywa  rany  i  podaje  herbatę  z  rana,  stawia  dom  dla  nich  – tych  których  ma  na  co  dzień,  dla  rodziny.  Jest  trwała  jak  przestrzeń,  w  którą  jest  wpisana.  Czy  jest  praw‐ dziwa? Czy wyraża się w ciepłym geście? W słowach,  zapewnieniach,  w  codzienności  chleba  powszednie‐ go...  Tak,  ale  tylko  wtedy  gdy  podparta  jest  szczerą  wiarą,  zaufaniem  i  całkowitym  oddaniem  się  w  jej  odwiecznej  i  niepodważalnej  prawdzie.  Miłość!  Nie  wiem  na ile  sposobów by ją  odmieniać, zawsze spro‐ wadza  się  do  obcowania  z  drugim  człowiekiem.  Dla  katolika  tym  prawdziwsza,  bo  jej  źródłem  jest  wiara  w Boga Jedynego, który jest początkiem i końcem.  Bywa,  że  zostaje  poddana  próbie,  czasami  strasz‐ nej, okrutnej. Kiedy została zdradzona, zraniona przez  nieuczciwość, nałogi, przemoc lub odrzucona dla byle  czego albo dla kogoś. Ziemia w jednej chwili usuwa się  spod  nóg.  Rozstanie  zawsze  jest  tragedią,  bardzo  bo‐ lesnym  doświadczeniem  i  przykrym  przebudzeniem  z nieodpowiedzialnych wyborów.  Człowiek  z  natury  jest  istotą  stadną,  więc  najczę‐ ściej szuka kogoś, na kim mógłby się oprzeć, na nowo  zaufać, iść przez resztę życie, odgruzowując utraconą  miłość,  inną,  może  bardziej  dojrzałą,  z  nadzieją  na  spokojny dalszy ciąg.  Jak dalej istnieć w Kościele Katolickim? To pytanie  ciąży  na  takich  osobach  jak  my  jak  piętno,  niegojąca  się  rana,  jak  znamię  na  sumieniu.  Dzięki  uczestnicze‐ niu  w  spotkaniach  przy  Ołtarzu  Pańskim,  wspólnym  rozważaniu  wyjątków  z  Pisma  Św.,  zasięganiu  porad  prawnych,  wsłuchiwaniu  się  w  doktrynę  Kościoła,  pogłębianiu  wiary  oraz  dzieleniu  się  swoimi  wątpli‐ wościami  i  problemami  mamy  świadomość,  że  Pan  nas kocha, zawsze czeka gotów podać dłoń, jeżeli tyl‐ ko o to Go prosimy.  Jesteśmy  bardzo  wdzięczni  za  wygłoszone  dla  nas  rekolekcje  wielkopostne  przez  ks.  Pawła  Pacholaka,  proboszcza  parafii  Najświętszego  Zbawiciela  w  Po‐ znaniu. Słowa do nas skierowane na długo pozostaną  w  nas,  rozjaśniając  wątpliwości.  Wyciszając  emocje,  odnowiły  nadzieję,  utwierdziły  w  oczywistej  praw‐ dzie,  iż  niezależnie  od  sytuacji,  w  jakiej  się  znajduje‐ my,  niezaprzeczalnie  i  nieprzerwanie  jesteśmy  dzieć‐ mi  Najwyższego  Boga.  Z  tym  przeświadczeniem,  w odnowieniu,  częściowym  oczyszczeniu  z  nadzieją  na  miłosierdzie  Boże  przygotowujemy  się  do  udziału  w najpiękniejszych świętach Zmartwychwstania  Pań‐ skiego.  Danuta Piotr Strona 11 


Polecamy 

 Z Romy do Romy

 

Piękne, Święte, Zakochane   

(odcinek 8)   

   

Święta żona i mama – Joanna Beretta Molla   

    Joanna  (Gianna)  przychodzi  na  Korespondencja  przecho‐ świat  4  października  1922  r.  w  Ma‐ wuje  emocje  jakie  przeżywali.  gencie.  Kościół  tego  dnia  wspomina  Zakochani,  oddani  sobie.  Ale  św. Franciszka i wydaje się, że tenże  i zakochani  w  tym,  w  który  jest  święty  nie  bez  przyczyny  zostaje  Miłością, który miłością obdarza.  patronem  jej  urodzin  –  rodzice  Oto  fragment  listu  Joanny,  z  10  Joanny  są  bowiem  franciszkańskimi  czerwca  1955  r.:  Bardzo, bardzo  tercjarzami. 11 października rodzice  Cię  kocham,  Piotrze,  i  zawsze  przynoszą  swoją  najmłodszą  pocie‐ o Tobie  pamiętam,  począwszy  od  chę  do  kościoła,  a  ta  zostaje  ochrz‐ samego rana, kiedy podczas Mszy  czona  jako  Joanna  Franciszka.  Jest  św., podczas Ofiarowania, oddaję,  dziesiątym  dzieckiem  państwa  razem  z  moją  pracą  i  twoją  pra­ Beretta.  Po  niej  urodzi  się  jeszcze  cę,  twoje  radości,  twoje  smutki.  I tak jest do samego wieczora.   troje.  Kilkoro  z  nich  umiera  w  mło‐ We  wrześniu  1955  r.  biorą  dym  wieku,  trójka  zaś  oddaje  się  na  ślub.  Szczęśliwa  żona,  Joanna  służbę Bogu – Enrico zostanie kapu‐ Beretta  Molla,  wkrótce  staje  się  cyńskim  misjonarzem  w  Brazylii,  szczęśliwą mamą. Przychodzą na  Giuseppe  księdzem  diecezjalnym  świat:  Pierluigi,  w  1956  r.,  Maria  w Bergamo,  a  Virginia  misjonarką  Fot. giannaberettamolla.org Zita,  w  1957  r.  i  Laura,  w  1959  r.  pracującą w Indiach.  Joanna godzi obowiązki żony, mamy i lekarza. I udaje  Do  1925  r.  rodzina  Berettów  mieszka  w  Medio‐ lanie, potem przenoszą się do Bergamo. Tutaj Joanna  jej  się  robić  to  z  niesamowitą  radością  i  pokojem.  przeżywa swoją Pierwszą Komunię Świętą, w 1928 r.,  Również  dlatego,  że  nie  zapomina  o  modlitwie,  o  sa‐ kramentach – z nich czerpie siłę.  a  dwa  lata  później  bierzmowanie.  Rośnie  pod  czuj‐   Rok  1961  wrzesień  jest  czasem  odkrycia  naj‐ nym  okiem  rodziców  i  rodzeństwa.  Nigdy  w  bezru‐ pierw radosnego – na świat przyjdzie kolejne dziecko,  chu:  uczy  się,  maluje,  muzykuje  i  wspina  się  po  gó‐ a  potem  tragicznego  –  lekarze  odkrywają  nowotwór,  rach. Po śmierci jednej z sióstr, Amalii, rodzina prze‐ nosi  się  do  Genui,  aby  stamtąd  wrócić  do  Bergamo  który  zaatakował  macicę.  Świadoma  jest  niebezpie‐ w 1941 roku. W tzw. międzyczasie Joanna rozpoczyna  czeństwa,  na  jakie  będzie  narażona,  gdyby  zechciała  naukę  w  liceum  klasycznym.  W  roku  1942  umierają  donosić ciążę i urodzić, wybiera życie dziecka. Mogła‐ rodzice, rodzina przenosi się z powrotem do Magenty.  by  ratować  swoje  poprzez  usunięcie  włókniaka,  ale  w ten  sposób  przyczyniłaby  się  do  śmierci  malucha,  Joanna  w  tym  samym  roku  rozpoczyna  studia  me‐ dyczne,  studiuje  w  Mediolanie  i  w  Pavii.  Kończy  je  który  rósł  pod  jej  sercem.  Kilka  dni  przed  porodem  mówi do swojego męża: Jeżeli będziecie musieli wybie­ w 1949 roku. Pediatria staje się jej specjalizacją.   Pracuje. Swoją pracę traktuje jako misję. Rozwija  rać pomiędzy mną a dzieckiem, proszę, abyście wybrali  bez wahania: wybierzcie, żądam tego, dziecko. Je ocal­ się duchowo. Już w czasie studiów była zaangażowa‐ na w swój rozwój duchowy, teraz pogłębia swój świat  cie.  21 kwietnia, w Wielką Sobotę, na świat przycho‐ wewnętrzny, angażując się w życie parafii, w działal‐ ność Akcji Katolickiej. A po drodze kontynuuje swoje  dzi  Gianna  Emanuela,  ale  tydzień  później,  w  Wigilię  Niedzieli  Miłosierdzia,  umiera  Joanna.  Świadkiem  pasje: muzykę, malarstwo. Narty i alpinizm.  8 grudnia 1954 r. po raz pierwszy spotyka Pietro  zaufania  Bożej  Opatrzności,  na  której  niewidzialnych  Mollę, człowieka, który zostanie jej mężem. Inżyniera,  barkach  miał  spocząć  od  teraz  ciężar  towarzyszenia  tak  jak  Joanna,  zaangażowanego  w  Akcję  Katolicką.  Pietro Molli w wychowaniu czworga dzieci.  Kolejna  „zwyczajna”  święta,  gotowa  do  dokony‐ Pół  roku  później,  11  maja  1955  r.,  odbywają  się  ich  wania  bohaterskich  wyborów  w  sprawach  wielkich,  oficjalne zaręczyny.  dlatego że wcześniej wierna w sprawach  ma  małych,  Strona 12 


Dla rodziców 

Z notatnika starej belferki   

„Na Boże rany  biją barany!”  Ojciec  święty  Benedykt  XVI  w Adhortacji  apostolskiej  „Ver‐ bum  Domini”  (O  Słowie  Bożym  w życiu i misji Kościoła) napisanej  w  2010  r.  przedstawił  widzenie  Synodu  biskupów  na  temat  zadania  kobiet  w  odniesieniu  do  słowa  Bożego:  „Wkład  kobiecego  geniuszu«  –  jak  nazwał  go  papież  Jan  Paweł  II  –  w  poznanie  Pisma  Świętego  i  w  całe  życie  Kościoła  jest  dzisiaj  większy  niż  w prze‐ szłości  i  dotyczy  również  samych  studiów  biblijnych.  Synod  po‐ święcił  szczególną  uwagę  nieod‐ zownej  roli  kobiet  w rodzinie,  wychowaniu, katechezie i w prze‐ kazywaniu  wartości.  Istotnie  po‐ trafią  one  pobudzić  do  słuchania  Słowa,  osobistej  relacji  z  Bogiem  i ukazywać  sens  przebaczania  i ewangelicznego  dzielenia  się,  a także  nieść  miłość,  być  nauczy‐ cielkami  miłosierdzia  i  budowni‐ czymi  pokoju,  wnoszącymi  ciepło  i  człowieczeństwo  w  świat,  który  zbyt  często  ocenia  osoby,  chłodno  na  nie  patrząc  przez  pryzmat  korzyści”  (pkt.  85  „  Słowo  Boże, małżeństwo i rodzina”).  Można  się  radować  z  wielkiego  uznania  Kościoła  dla roli kobiet i posłannictwa, które pełnią w świecie.  Jednakże  nie  można  nie  zauważyć,  że  dawny  model  wychowania  w  rodzinie  ulega  zmianie.  W  wielu  ro‐ dzinach  wychowaniem  dzieci,  także  religijnym,  zaj‐ mują  się  ojcowie,  którzy  swym  zaangażowaniem  i autorytetem  wspierają  oddziaływanie  matek.  Ob‐ serwuję  młode  rodziny  (często  zaprzyjaźnione)  –  w moim  szeroko  pojętym  środowisku  –  i  z  radością  zauważam  ojców  pełniących  w  sposób  najbardziej  odpowiedzialny funkcję wychowawcy.  Mimo  to,  na  tydzień  przed  obchodami  najwięk‐ szych  świąt  chrześcijańskich  –  pamiątki  Zmartwych‐ wstania Pańskiego – warto raz jeszcze zwrócić uwagę  na geniusz kobiecy, który potrafi łączyć zwykłe proza‐ iczne  (ale  ważne)  czynności  z  zadaniami  katechetki  rodzinnej  i  Polki  pielęgnującej  tradycje  domowe  i narodowe.  W  moim  rodzinnym  domu  wszystkie  „wielkie  po‐ rządki” musiały się zakończyć do Niedzieli Palmowej,  Strona 14 

bo  jak  mawiała  mama  i  wtórował  jej  tata,  kiedy  Pan  Jezus  wjeżdża  do  Jerozolimy,  musi  być  wszędzie  czy‐ sto,  by  Go  godnie  powitać.  Po  powrocie  z  kościoła  stawiało się w centralnym miejscu domu poświęcone  palmy. Wiedzieliśmy, że nadchodzi Wielki Tydzień.  Pierwsze  dni  tego  ważnego  tygodnia  chodziliśmy  jeszcze  do  szkoły.  Od  Wielkiego  Czwartku  zaczynała  się  przerwa  świąteczna  w  szkole  –  przed  nami  było  sześć  wolnych  dni.  Jednakże  w  domu  nie  było  mowy  o rzuceniu torby w kąt. Zaraz po obiedzie, po krótkiej  rozmowie  przy  stole  i  po‐ mocy mamie przy sprząta‐ niu  ze  stołu  i  zmywaniu  naczyń  zaraz  siadaliśmy  przy  swoich  miejscach  do  nauki  i  odrabialiśmy  zada‐ nia,  potem  porządkowali‐ śmy  nasze  kąciki,  by  jak  mama  mawiała,  godnie  świętować  Zmartwych‐ wstanie  Pana:  w  radości,  wspólnej  zabawie  i  ro‐ dzinnych  spotkaniach.  Trzeba  było  się  podpo‐ rządkować.   Od  Wielkiego  Czwartku  porządek  dnia  ulegał  zmianie.  Wstawaliśmy  wcześnie,  pomagaliśmy  przy  rannych  zakupach,  szybko  jedliśmy  śniadanie  i  byliśmy  gotowi  pomagać  mamie  w  domowych  wy‐ piekach.  Czy  mama  była  zawsze  zadowolona  z  naszej  w  kuchni  obecności?  Myślę, że nie zawsze, ale potrafiła znaleźć dla nas za‐ jęcie i przy okazji opowiadała o Wieczerniku i wielkim  darze Pana Jezusa dla nas – Świętej Eucharystii.  Ranek  Wielkiego  Piątku  był  zawsze  zaskakujący!  Szczególnie  przebudzenie,  które  było  gwałtowne,  a mianowicie:  mama  odgarniała  kołdrę  i  swoją  małą,  ciepłą dłonią „wlepiała” każdemu z nas parę klapsów.  Raczej  symbolicznych.  Nie  pomagało  chowanie  się  pod kołdrę, zasłanianie poduszką czy przekomarzanie  się z mamą, że już dosyć. Kiedy nas „trzepała”, mówi‐ ła,  że  to  na  pamiątkę  cierpień  Pana  Jezusa  za  nas  wszystkich,  i  dodawała:  „Na  Boże  rany  biją  barany!”.  Na  Boże  rany  biją  barany!  Każdy  z  nas  wiedział,  że  „Boże rany” go nie ominą. I tak było co roku, aż wydo‐ rośleliśmy. Na śniadanie była czarna kawa (zbożowa)  i  suche  bułki,  potem  różne  prace  domowe,  adoracja  w kościele,  syty  obiad,  ale  bardzo  skromny.  Można  było  malować  pisanki.  Tato  w  Wielki  Piątek  nie  palił  papierosów  –  staraliśmy  się  mu  pomóc,  by  wytrwał  w tym postanowieniu. Po prostu byliśmy bardzo grze‐ czni. Mama, która przepadała za dobrą kawą, nie piła  jej przez cały okres Wielkiego Postu za wyjątkiem nie‐ dziel i uroczystości Zwiastowania  Pańskiego.  Rodzice  


Polecamy  zachęcali  nas  też  do  różnych  drobnych  wyrzeczeń.  Uczciwie powiem, że nie zawsze do końca w naszych  postanowieniach  wytrwaliśmy.  Każde  zwycięstwo  było  zauważone  i  płynęła  zachęta  do  dalszej  pracy  nad sobą.  Lubiliśmy Wielką Sobotę z jej bogactwem zwycza‐ jów: robieniem baranka z masła, święceniem potraw,  nawiedzaniem  Grobów  Pańskich  w  różnych  kościo‐ łach, dekoracją świąteczną domu i ten niezapomniany  zapach  pieczonych  ciast,  gotowanych  potraw,  śnież‐ nobiałych  obrusów,  pastowanych  butów.  Tego  dnia  wcześniej szło się spać,  bo w Wielką Niedzielę Rezu‐ rekcję poprzedzała jutrznia i procesja, a zaczynała się  o 5.30 rano! Teraz procesja rezurekcyjna odbywa się  w noc Wielkiej Soboty przy świecach.  Po powrocie z kościoła wspólnie nakrywaliśmy do  stołu,  by  po  uroczystej  modlitwie,  którą  prowadził  ojciec, i dzieleniu się jajkiem, zasiąść do świątecznego  śniadania  i  ucztować.  Śniadanie  kończyło  się  wspól‐ nym, rodzinnym spacerem. „Zajączek” o nas także nie  zapomniał.  Już niedługo przeżywać będziemy pamiątkę Zmar‐ twychwstania Pańskiego. I choć tak wiele się zmieniło  od czasów mego dzieciństwa i młodości, to wierzę, że  przywiązanie do wiary Ojców naszych pozostało nie‐ zmienne,  tak  jak  niezmienne  jest  ukochanie  naszej  tradycji  świątecznej.  Tak  jak  przed  laty,  tak  i  teraz  „geniusz”  kobiecy  sprawi,  że  Wielkanoc  przeżywać  będziemy  w  naszych  rodzinach  godnie,  jak  przystało  na  chrześcijan  –  z  bogactwem  liturgii  i  ze  Słowem  Bożym.  Teresa Śliwińska 

________________________________________      Prezes  Loży  Przyjaciół  Sceny,  wręczył  artyście  „Złoty  Laur  Sce‐ ny” przy wielkiej owacji widowni.  Jak  zwykle  wszyscy  spotkali‐ śmy  się  w  galerii  przy  lampce  wina  i  kawie  na  promocji  książki  o  artyście  „Przypuszczam,  że  wątpię”  pióra  Karoliny  Prewęc‐ kiej.    Następne  spotkanie  dopiero  9 maja  na  „Lękach  porannych”  w wykonaniu  Edwarda  Linde‐ Lubaszenki.    Emilia Mrowińska  Fot. Krzysztof Styszyński   

 

     

  17‐4‐2011 

Magia teatru   

4  kwietnia  zakończyły  się  trzydniowe  spotkania  z Bohdanem  Łazuką.  Na  czym  polega  fenomen  tego  aktora,  że ciągle cieszy się ogromnym  uznaniem  widzów?  Wszystkie  spotkania  odbyły  się  wszak  w  szczelnie wypełnionej sali.   Bohdan  Łazuka,  wszech‐ stronnie  utalentowany  aktor  filmowy, teatralny, estradowy;  absolwent  warszawskiej  PWST,  uczeń  Sempolińskiego  i Rudzkiego.  Znany  z  wielu  filmów,  zwłaszcza  komediowych  i  muzycznych,  naj‐ bardziej  kojarzony  z  komedią  „Nie  lubię  poniedział‐ ku”.  Wykonawca  wielu  przebojów  („Dzisiaj,  jutro,  zawsze”,  „Bo  to  się  zwykle  tak  zaczyna”;  „Bohdan,  trzymaj się!”). Występował w legendarnym Kabarecie  Starszych  Panów,  w  licznych  programach  telewizyj‐ nych,  w  teatrach:  Współczesnym,  Syrena,  Kwadrat  i  Komedii.  Rozchwytywany  przez  reżyserów,  kochany  przez  publiczność.  Dowcipny,  elegancki,  szarmancki,  a kiedy trzeba „Zimny drań”. Lekkoduch, który doce‐ nił  wartość  rodziny.  Pewnie  dlatego  miał…  cztery  żony!   Spektakl „Za kulisami teatru” składał się z dwóch  części. W pierwszej – gospodarz wieczoru, szef Sceny  na  Piętrze  Romuald  Grząślewicz  zadawał  artyście  wiele pytań, nawet tych niewygodnych: co go bawi, co  martwi,  o  przyjaźnie,  pieniądze,  ko‐ biety,  rodzinę,  piłkę  nożną,  mistrzów  i autorytetów  w  Szkole  Teatralnej.  Aktorowi  nie  można  odmówić  ogrom‐ nego poczucia humoru. Odpowiedzi na  pytania okraszał anegdotami zza kulis  teatru.  Stwierdził  w  końcu,  że  jego  największym osiągnięciem jest dwójka  jego  dzieci.  W  pewnym  momencie  gospodarz wieczoru zaskoczył artystę,  gdy  zaczął  się  czas  antenowy.  Słuchacze  Radia  Merkury  „na  gorąco”  zadawali  gościowi  pytania.  Jak  można  się  było  spodziewać  –  odpowiadał  z szelmowskim  wdziękiem  i  dowci‐ pem.  W  drugiej  części  spektaklu  Bohdan  Łazuka  zaśpiewał  szereg  atrakcyjnych  piosenek,  któ‐ re  jak  mało  kto  kunsztownie  interpretował.  Opowie‐ dział  też  wiele  interesujących  anegdot  o  znanych  ar‐ tystach,  sypał  dowcipami.  Szczególnym  aplauzem  cieszyły się te żydowskie.  Autentycznie  wzruszony  był  niespodziewanym  za‐ szczytem,  jaki  go  spotkał.  Po  spektaklu  senator  Wło‐ dzimierz Łęcki, były  Wojewoda  Poznański,  aktualnie  Strona 15 


Dla dzieci   

     

  Rozwiąż  rebus  i  odpowiedz  na  cztery  poniższe  pytania.  Następnie  wypełnij  kupon  konkursowy,  wytnij  go  (poproś o pomoc osobę dorosłą) i wrzuć do skrzyneczki znajdującej się przy figurce św. Tereski. Losowanie  odbędzie się 8 maja na mszy św. o godzinie 11.   

Rozpoczyna Wielki Tydzień:                                                                   ŹWIEDŹ    ZIE  M      1. Jakie wydarzenie upamiętnia święcenie palm?  a) Przyjście 12‐letniego Jezusa do Jerozolimy.  b) Odnalezienie Jezusa w świątyni.  c) Uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy.  2. Wielki Czwartek to dzień ustanowienia...  a) adoracji krzyża.  b) sakramentów Eucharystii i kapłaństwa.  c) spowiedzi wielkanocnej.  3. Wielki Piątek to dzień...  a) Eucharystii i kapłaństwa.  b) zbawczej męki i śmierci Jezusa na krzyżu.  c) święcenia pokarmów.  4. Co tradycyjnie wierni święcą w Wielką Sobotę?  a) Pokarmy.  b) Domy.  c) Różańce.   

 

OKO 

 

TY

KUPON 

  Imię: …................................. 

      Nazwisko: ...................................... 

Wiek/ klasa: ........................  Rozwiązanie rebusu: ............................................................................  Prawidłowe odpowiedzi:  

Strona 16 

1. ......... 

2. ......... 

3. ......... 

4. ......... 


2011 04 17 194 09