Page 1

Dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu nr 3 (188) 6 lutego 2011 r.  www.jajestemzmartwychwstaniem.pl 

Szczególnie godne polecenia w tym numerze:   

 Kontynuację cyklu Chrześcijanin wobec religii nie‐ chrześcijańskich – Buddyzm – s. 4   Do czego są Rady Duszpasterskie i Ekonomiczne? –  s. 6   Felieton p. Śliwińskiej o tym, jakie mogą być nasze  dzieci – s. 11 

List do parafian

Z Ewangelii według św. Mateusza  (Mt 5, 13–16)   

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Moi Drodzy,    właśnie wchodzi na ekrany polskich kin  film noszący tytuł „Ludzie Boga”. Na plakacie,  który dotarł do naszej parafii, ksiądz Andrzej Lu­ ter powiada, że to delikatny i poetycki film o lu­ dziach, którzy postawili na szali swoje życie  w imię wyższych prawd i wartości, zaś Lilla Dani­ lecka, redaktorka „Misyjnych Dróg” pisze, że film  traktuje o najistotniejszych w życiu wyborach, (…)  o wewnętrznej ciszy, w której dojrzewa to, co  w człowieku najcenniejsze.    Jak wiecie, film opowiada historię siedmiu  trapistów zamordowanych w maju 1996 roku  w Tibhirine w Algierii przez fundamentalistów  islamskich.    W tym tygodniu czytałem książkę ojca  Raniero Cantalamessy, kapucyna, o błogosławień­ stwach ewangelicznych. Nawiasem mówiąc pole­ cam niezmiennie książki tego teologa. Otóż w jed­ nym z ostatnich rozdziałów odwołuje się do te­ stamentu duchowego Dom Christian de Chergé,  przeora owej wspólnoty trapistów i zarazem jed­ nej z ofiar tamtego mordu. Przytaczam tak jak  znalazłem to w książce Cantalamessy i pozwólcie,  że nie będę tego komentował.    Ojciec Chergé, na kilka dni przed swoją  śmiercią, zdając sobie sprawę z grożącego nie­ bezpieczeństwa pisze: „Kiedy przyjdzie ten mo­ ment, chciałbym mieć tę chwilkę świadomości,  która by mi pozwoliła poprosić o przebaczenie  Boga i moich braci w człowieczeństwie, przeba­ czając z całego serca w tym samym momencie  temu, kto mi będzie zadawał cios”.   

>>> dokończenie na str. 3 


Z życia parafii 

Rozkład jazdy  minionych  tygodni   W  minioną  niedzielę  zaprezento‐

Przystanek  

Społeczeństwo, które nie jest w stanie zaakceptować   cierpiących ani im pomóc i mocą współczucia   współuczestniczyć w cierpieniu, również duchowo,   jest społeczeństwem okrutnym i nieludzkim. 

waliśmy nową  rzeźbę  Matki  Bo‐ żej do naszej przykościelnej groty.  W  maju  ubiegłego  roku  zostały  zniszczone  grota  NMP  i  figura  Matki Bożej. Na jesień p. Ludomir  Gałdowski  podjął  się  odnowienia  samej  groty,  zaś  p.  Wojciech  Kra‐ kowski,  nasz  były  parafianin,  w swojej  pracowni  rzeźbiarskiej  wykonał  rzeźbę  Matki  Bożej.  Przed  rozpoczęciem  nabożeństw   majowych  zostanie  ona  przenie‐ siona  do  groty.  Gdyby  ktoś  chciał  partycypować  w  kosztach  wyko‐ nania  rzeźby,  może  złożyć  swoją  ofiarę do skarbony, która znajduje  się  obok  figury.  Bóg  zapłać  za  wszelkie datki. 

Rozkład jazdy na kolejne  tygodnie    

Jutro młodzież  naszej  parafii  wyjeżdża  na  zimowisko  do  Szczyrku.  Z  okazji  Światowego  Dnia  Cho‐ rego 11 lutego ks. abp Stanisław  Gądecki  odwiedzi  chorych  w szpitalu  HCP,  gdzie  odprawi  mszę św.  W  kancelarii  można  się  zgłaszać  na  pielgrzymkę  organizowaną  przez  archidiecezję  na  beatyfi‐ kację  Jana  Pawła  II.  Szczegóły  w gablotach.  W  każdy  wtorek  od  18  do  19  Koło  Przyjaciół  Radia  Maryja  przyjmuje wpłaty w salce im. SB 

B. Jańskiego.  Ponadto  w  każdą  pierwszą  niedzielę  członkinie  KPRM pełnią całodzienny dyżur.  Przypominamy, że w każdy wto‐ rek  o  18.30  odprawiana  jest  msza św. w intencji abstynencji  i  trzeźwości  w  rodzinach.  Na‐ tomiast  o  19.30  we  wtorki  spo‐ tyka  się  Grupa  „Zmartwych‐ wstanie”  –  grupa  rodzinna  Al‐ Anon, która zaprasza wszystkich  borykających  się  z  problemem  uzależnień w rodzinie.  Co  środę  zapraszamy  na  in‐ dywidualną  adorację  Najświęt‐ szego Sakramentu od godz. 15.   

 

Kalendarz liturgiczny  Czwartek  10.02  ‐  św.  Scholastyka  (†542),  dziewica,  siostra  św.  Bene‐ dykta  Piątek  11.02  –  wspomnienie  Naj‐ świętszej  Maryi  Panny  z  Lourdes,  Światowego Dnia Chorych  Poniedziałek,  14.02  –  święto  Cyryla,  mnicha,  i  Metodego,  biskupa;  Dzień  Modlitw  za  Narody  Słowiańskie;  św. Walentego 

Program wizytacji  JE Ks. Biskupa  Zdzisława Fortuniaka  20 lutego – niedziela  9.30 – msza św. dla młodzieży  11.00 – msza św. dla dzieci  12.30 – msza św. – przewodniczy  i kazanie głosi JE ks. bp Zdzisław For‐ tuniak  15.00 – spotkanie z rodzicami kapła‐ nów i osób konsekrowanych  16.30 – spotkanie ze wspólnotą  związków niesakramentalnych  17.30 – spotkanie z Radą Duszpa‐ sterską i Ekonomiczną  19.00 – msza św.  21 lutego  – poniedziałek  9.00 – spotkanie z dyrektorami szkół,  przedszkoli i Domów Dziecka znajdu‐ jących się na terenie naszej parafii  10.00 – odwiedziny V Liceum  11.30 – msza święta dla chorych  z udzieleniem sakramentu chorych  14.00 – odwiedziny w Domach  Dziecka  15.30 – odwiedziny chorych  16.30 – spotkanie z katechetami  17.30 – spotkanie z dziećmi ze świe‐ tlicy  18.30 – eucharystia wszystkich  wspólnot parafialnych

„Ja jestem Zmartwychwstaniem” – dwutygodnik parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu  Ukazuje się od 1989 r.   

Redaguje zespół: o. Adam P. Błyszcz, Romana Zygmunt, Agnieszka Jankiewicz, Danuta Piotr, Agnieszka Gałdow‐ ska‐Tarchalska, Karolina Osińska, Agnieszka Kubczak, Hieronim Piotr.  Projekt graficzny i skład: Romana Zygmunt.  Współpraca: Tomasz Szymczak (Rzym), Zbyszek Jankiewicz (Kącik dziecięcy), Emilia Mrowińska (teatr), Teresa  Śliwińska (Dla rodziców), Leszek Zygmunt (edycja, korekta, www).  Adres redakcji: ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań, www.jajestemzmartwychwstaniem.pl  Teksty i listy prosimy przekazywać za pośrednictwem e‐maili: redakcja@jajestemzmartwychwstaniem.pl   lub: blysch@libero.it albo osobiście członkom redakcji.  Druk: EUROPRINT, ul. Pamiątkowa 19, tel. / faks 0 61 833 73 85   

Redakcja zastrzega sobie prawo do opracowania i skracania nadesłanych materiałów.  Strona 2 

Encyklika Spe salvi, 38 przywołana   w papieskim orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Chorego 


Rozważanie

Zapach Gwiazd 

Rozważanie nad Liturgią Słowa 

Pragnę przekroczyć próg  Za linią niepokoju  Dotknąć grymasu  Spod spadającej maski  Kryjącej prawdę  Cierpliwego błagania  Przepełnionego bólem  Jak drżenie  Zranionej tafli wody  Przez kamień  Wrzucony w samo jej sedno  Zupełnie przypadkiem  Patrzeć jak znika   Ostatni jej krąg  Z nadzieją, że nie wróci  Pozwoli przytulić się do snu 

Sól i światło   

„Niech świeci wasze światło przed ludźmi,  aby widzieli wasze dobre czyny.” 

Nie  wstydźmy  się  być  ludźmi  wierzącymi.  Nasze  życie  nie  jest  i  nie  powinno  być  a‐wyznaniowe,  po‐ zbawione  religijności  i  moralności,  ale  właśnie  ich  pełne, nimi nasycone i przesiąknięte. Nasze życie po‐ winno być religijne, dobre i święte. Mamy być solą dla  tego  świata.  Mamy  być  konserwantami,  które  zacho‐ wują  ten  świat  wyprany  z  religii,  moralności  i  uczuć  przed  całkowitym  rozkładem  i  zepsuciem.  Jeśli  jed‐ nak nasze zachowanie stanie się takie samo jak świa‐ ta, to nie nadamy się już do niczego. Bycie słoną solą  oznacza  zachowanie  swoich  unikalnych  cech.  Mamy  być światłem jasno świecącym, a nie tlącą się i kapią‐ cą  świeczką.  Nasze  światło  ma  świecić  przed  innymi  tak, aby je widzieli. Pamiętajmy, że niesłona sól nada‐ je  się  tylko  do  wyrzucenia,  a  świeczka,  której  nie  można zapalić, jest nikomu nieprzydatna.  Co  oznacza  dzisiaj  bycie  solą  i  światłem?  To  życie  bez  przemocy  i  wulgarności.  To  zdobycie  się  na  od‐ wagę  płynięcia  pod  prąd,  bez  względu  na  to,  czy  dla  innych  będziemy  śmieszni,  niedzisiejsi.  Dla  wielu  młodych  to  wyzwanie  do  życia  w  czystości.  To  bycie  uczciwym  i  rzetelnym  pracodawcą  i  pracownikiem.  To  ofiarowanie  niedzieli  Panu.  To  dla  uczniów  i  stu‐ dentów solidne przyłożenie się do nauki, aby w przy‐ szłości  odpowiedzialnie  służyć  Bogu  i  drugiemu  człowiekowi.  Warto  postawić  sobie  pytanie,  czy  jestem  solą  i światłem świata i co to dla mnie oznacza.    Agnieszka  

W wygładzonej ciszy  Rozdzierający krzyk  Oczu wczepionych  W diagnozę  Bladą niechcianą  Przepowiednię wstydliwą  Skrywaną pod białym fartuchem  Z nutą przeprosin  Za bezsilność  Wobec tej potęgi  Ujarzmionej w cierpieniu  Przywartej do pościeli  Uczepionej kostura  Obejmującej Krzyż  Pokornie oddającej się  W Jego Miłosierne Ramiona   

I tylko wargi proszą  Tylko serce nierytmicznie  Daje znaki światu  Że nie do końca się poddaje  Gotowe oswoić cierpienie  By móc dotykać jeszcze długo  Zapachu gwiazd i wiatru 

Parafia Zmartwychwstania Pańskiego  ul. Dąbrówki 4, 61‐501 Poznań   tel. 0 61 833‐34‐62  Biuro parafialne czynne:   od poniedziałku do piątku w godz. 10:00‐12:00  oraz popołudniami:  poniedziałek 16:00‐17:30,  środa 16:00‐17:30,  piątek (z wyjątkiem pierwszego piątku m‐ ca)16:00‐17:30.  Strona internetowa:  www.poznan.zmartwychwstancy.pl  e‐mail: zmartw@archpoznan.org.pl    Jeśli w nagłych wypadkach potrzebny jest  ksiądz, prosimy dzwonić:  061 833 35 60 lub 061 833 34 62  6‐02‐2011 

Danuta Piotr  ____________________________________________  <<<dokończenie ze str. 1 

List do parafian   

I na samym końcu zwracając się do tego, kto stanie  przed nim z maczetą w ręku: „Także tobie, przyjacielu  ostatniej chwili, który nie będziesz wiedział, co czynisz,  tak, także tobie chcę powiedzieć to dziękuję i to adieu  [do spotkania u Boga], w którego obliczu kontempluję  ciebie. Oby nam, łotrom przepełnionym radością było  dane spotkać się znowu w niebie, jeśli tak się spodoba  Bogu, Ojcu naszemu. Ojcu nas obydwóch. Amen”.   Jak zawsze z sympatią  o. Adam CR  Strona 3 


Z życia Kościoła   

Chrześcijanie   wobec religii   niechrześcijańskich     

W poprzednim  numerze  napisaliśmy  o judaizmie i islamie. Dziś przedstawiamy  kolejną znaczącą religię – buddyzm.     

Nie jest nam do siebie aż tak daleko    To, że nasza wiara różni się od buddyzmu, jest rzeczą  naturalną:  Budda  i  Jezus  żyli  w  różnych  epokach  histo‐ rycznych. Urodzili się pod inną szerokością geograficzną.  Nauczali  w  odmiennym  kontekście  kulturowym  i  cywili‐ zacyjnym. Obydwie religie wyrosły w odmiennych trady‐ cjach religijno‐filozoficznych.  Ale zarazem: obydwie powołują się na postacie Zało‐ życieli,  głoszą  wzniosłą  naukę  moralną,  są  ofertą  zba‐ wienia.    Teizm czy ateizm?  Tym,  co  dzieli  je  najbardziej,  jest  przede  wszystkim  kwestia  „Boga”.  „Zasadniczą  prowokacją  buddyzmu  –  pisze  Salezjanin,  profesor  Hans  Waldenfels  –  jest  jego  oferta  religii  bez  Boga”.  Czy  rzeczywiście  buddyzm  jest  religią bez „Boga”?  Budda,  czyli  Siddhartha  Gautama,  był  synem  Suddhodany  –  władcy  jednego  z  królestw,  leżących  u podnóży  Himalajów,  na  granicy  dzisiejszego  Nepalu  i Indii  –  i  jego  pierwszej  żony,  królowej  Mahamai.  Uro‐ dził się w Lumbini. Zmarł w wieku ok. 80 lat. Większość  historyków przyjmuje, że żył w latach 563–483 p.n.e.  Tradycja kanoniczna wyrażona w „Dżatakach” (pisma  z początku naszej ery)  zawiera wiele  opowieści o wcze‐ śniejszych  żywotach  Buddy.  Jest  on  panem  bogów  nie‐ bieskich, posiada moc czynienia cudów, zna ludzkie ser‐ ca  i  myśli,  jest  wolny  od  wszelkiej  niedoskonałości.  Na‐ tomiast w pobożności ludowej Budda staje się dla wier‐ nych  jedynym  i  zasadniczym  przedmiotem  ich  wiary.  Wierni  zwracają  się  do  niego  z  ufnością  i  miłością  oraz  otaczają  go  kultem  boskim.  Kult  ten  ma  charakter  za‐ równo  publiczny  (wspólna  recytacja  świętych  tekstów,  hymnów,  składanie  darów),  jak  i  prywatny  (wzywanie  imienia  Buddy  Amidy).  Jego  celem  jest  zbawienie  czło‐ wieka.  Pobożność ludowa uczyniła z historycznego Gautamy  istotę  pozaziemską,  obdarzyła  go  przymiotami,  które   Strona 4 

          można  porównać  do  tych,  jakie  odnoszą  się  do  Boga  –  Stwórcy: wieczność, wszechwiedza, wszechmoc, miłość.     

Jezus Chrystus a Buddyzm    Założyciele religii  Buddhadasa  Indapanno,  mnich  buddyjski,  twierdzi,  że i Chrystus, i Budda czuli się powołani do tego, by po‐ móc  ludziom  w  osiągnięciu  zbawienia.  Stąd  obie  religie  mają z istoty swej jedno i to samo zadanie, którym jest  wprowadzenie ludzi do nowego życia. Dla chrześcijanina  tym  nowym  życiem  jest  Bóg,  natomiast  dla  buddysty  „dharma”,  czyli  Prawda.  W  rzeczywistości  jednak  Bóg  i „dharma”  to  tylko  różne  określenia  jednej  i  tej  samej  rzeczywistości.  Wiedzę  o  Jezusie  Chrystusie  Buddhadasa  Indapanno  stara  się  czerpać  wprost  z  Nowego  Testamentu.  Inter‐ pretuje  postać  Jezusa  w  kontekście  egzystencjalnej  sy‐ tuacji człowieka, którą jest „niewola grzechu”. Człowiek  jest w nią uwikłany z powodu swojej „ignorancji i ślepo‐ ty”. Z tego powodu wiedzie „przeklęte życie”, pełne lęku  i zła, bowiem niewiedza jest źródłem wszystkich ludzkich  nieszczęść.  Dla Buddhadasy Indapanno Jezus Chrystus jest praw‐ dziwym „Odkupicielem”, ponieważ poświęcił swoje życie  dla  wyzwolenia  „nieświadomych  i  ślepych”.  Symbolem  wyzwolenia  wszystkich  ludzi  jest  Jego  ofiara  na  krzyżu.  Nie stanowi ona jednak dla niego źródła łaski zbawczej,  jak głosi chrześcijańska wiara, lecz jest  tylko największą  nauką dla człowieka. Jezus Chrystus, przybity do krzyża,  odsłania  człowiekowi  wewnętrzną  prawdę  o  nim  sa‐ mym.  Pomaga  mu  w  ten  sposób  w  zastanowieniu  i  od‐ kryciu  prawdziwego  sensu  jego  życia.  Tego  rodzaju  in‐ terpretacja krzyża jest typowa dla buddyzmu. Przyznaje  ona  krzyżowi  tylko  egzystencjalne  znaczenie  dla  czło‐ wieka,  zaś  dziełu  Odkupienia  jedynie  charakter  ducho‐ wy.  Dla  Buddhadasy  Indapanno  Jezus  Chrystus  nie  jest  Bogiem. Inicjuje  On  jedynie  „drogę  do  Boga”.  Miłość, 


Z życia Kościoła  którą  głosi  i  którą  żyje,  nie  wypływa  z  Jego  indywidual‐ ności. Należy ona do Boga. Jest prawdziwą naturą Boga.  Także  ludzkie  „ja”  Chrystusa  należało  nie  do  Niego  sa‐ mego, lecz do Boga.    Kenoza  Według  japońskiego  buddysty  profesora  Masao  Abe  w  dialogu  chrześcijańsko‐buddyjskim  koncepcja  „śunja‐ ty”  („pustka”,  „absolutnie  Nic”)  jest  istotną  płaszczyzną  rozmowy o Bogu.  Otwiera możliwość Jego wspólnego poszukiwania.  Jego zdaniem właściwego rozumienia „kenozy” Chry‐ stusa  należy  poszukiwać  w  kontekście  problemu  ludz‐ kiego „ja”. Jezus Chrystus, będąc Synem Bożym, ogołocił  samego  siebie,  tj.  wyrzekł  się  siebie  w  sposób  zupełny  i gruntowny.  Przez  to  wszedł  do  chwały.  Kenoza  Chry‐ stusa jest zarówno Jego uniżeniem, jak i wywyższeniem.  Teologia krzyża jest jednocześnie teologią chwały. Keno‐ tyczny  Bóg,  który  całkowicie  siebie  ogołaca  i  całkowicie  siebie poświęca, jest prawdziwym Bogiem. To Bóg, który  całkowicie  zbawia  wszystko,  włączając  w  to  istoty  ludz‐ kie i naturę, poprzez samoofiarującą, pełną wyrzeczenia  miłość”.    Taka  interpretacja  kenozy  Jezusa  Chrystusa  jest  bli‐ ska  chrześcijaństwu,  szczególnie  współczesnej  chrześci‐ jańskiej  teologii  objawienia,  w  której  spotykamy  się  z formułą  o  „samoudzielaniu”  się  Boga  w  Jezusie  Chry‐ stusie  (K.  Rahner,  H.U.v.  Balthasar,  W.  Kasper).  Pomija  ona  jednak,  istotną  treść  chrześcijańskiego  rozumienia  wiary,  iż  Jezus  Chrystus,  Syn  Boży,  stawszy  się  człowie‐ kiem  (J  1,1n.14),  poprzez  swoją  śmierć  na  krzyżu  doko‐ nał  odkupienia  człowieka,  przyniósł  mu  życie  wieczne  i udziela go każdemu, kto w Niego wierzy (J 1,12;5). Nie‐ mniej  jednak  M.  Abe  ma  głęboki  szacunek  dla  chrześci‐ jańskiego objawienia i dla samej postaci Jezusa Chrystu‐ sa. W Jego „samoogołoceniu” dostrzega on jeden z naj‐ ważniejszych  punktów  stycznych  między  buddyzmem  a chrześcijaństwem, a nie przepaść dzielącą obie te reli‐ gie.    Zdaniem  Hansa  Waldenfelsa  trzeba  zadbać  o  wza‐ jemne  zrozumienie  się,  „nie  starając  się  wpisać  siebie  nawzajem  we  własną  duchową  perspektywę”.  Wymaga  to  nie  tylko  ogólnej  znajomości  treści  wiary  partnera  dialogu,  ale  również  spojrzenia  na  niego  z  punktu  wi‐ dzenia jego własnej religii.    Opracowała Agnieszka Jankiewicz,  na podstawie „Problem Boga   i Jezusa Chrystusa w buddyzmie”,  ks. dr Leonard Fic   – „Ateneum Kapłańskie", 2006   

6‐02‐2011 

DEKLARACJA   O STOSUNKU KOŚCIOŁA  DO RELIGII   NIECHRZEŚCIJAŃSKICH    DRN 1.   W  naszej  epoce,  w  której  ludzkość  coraz  bar‐ dziej się jednoczy i wzrasta wzajemna zależność mię‐ dzy  różnymi  narodami,  Kościół  tym  pilniej  rozważa,  w jakim pozostaje stosunku do religii niechrześcijań‐ skich. W swym zadaniu popierania jedności i miłości  wśród ludzi, a nawet wśród narodów, główną uwagę  poświęca  temu,  co  jest  ludziom  wspólne  i  co  prowa‐ dzi  ich  do  dzielenia  wspólnego  losu.  Jedną  bowiem  społeczność  stanowią  wszystkie  narody,  jeden  mają  początek, ponieważ Bóg sprawił, że cały rodzaj ludzki  zamieszkuje  cały  obszar  ziemi,  jeden  także  mają  cel  ostateczny,  Boga,  którego  Opatrzność  oraz  świadec‐ two  dobroci  i  zbawienne  zamysły  rozciągają  się  na  wszystkich,  dopóki  wybrani  nie  zostaną  zjednoczeni  w Mieście Świętym, które oświeci chwała Boga, gdzie  narody  chodzić  będą  w  Jego  światłości.  Ludzie  ocze‐ kują  od  różnych  religii  odpowiedzi  na  głębokie  ta‐ jemnice  ludzkiej  egzystencji,  które  jak  niegdyś,  tak  i teraz  do  głębi  poruszają  ludzkie  serca;  czym  jest  człowiek, jaki jest sens i cel naszego życia, co jest do‐ brem,  a  co  grzechem,  jakie  jest  źródło  i  jaki  cel  cier‐ pienia,  na  jakiej  drodze  można  osiągnąć  prawdziwą  szczęśliwość,  czym  jest  śmierć,  sąd  i  wymiar  spra‐ wiedliwości po śmierci, czym wreszcie jest owa osta‐ teczna  i  niewysłowiona  tajemnica,  ogarniająca  nasz  byt, z której bierzemy początek i ku której dążymy.    DRN 2.   Od  pradawnych  czasów  aż  do  naszej  epoki  znajdujemy  u  różnych  narodów  jakieś  rozpoznanie  owej  tajemniczej  mocy,  która  obecnie  jest  w  biegu  spraw  świata  i  wydarzeniach  ludzkiego  życia;  nieraz  nawet  uznanie  Najwyższego  Bóstwa  lub  też  Ojca.  Rozpoznanie to i uznanie przenika ich życie głębokim  zmysłem religijnym. Religie zaś związane z rozwojem  kultury  starają  się  odpowiedzieć  na  te  same  pytania  za pomocą coraz subtelniejszych pojęć i bardziej wy‐ kształconego  języka.  Tak  więc  w  hinduizmie  ludzie  badają i wyrażają boską tajemnicę poprzez niezmier‐ ną  obfitość  mitów  i  wnikliwe  koncepcje  filozoficzne,  a wyzwolenia  z  udręk  naszego  losu  szukają  albo  w różnych formach życia ascetycznego, albo w głębo‐ kiej  medytacji,  albo  w  uciekaniu  się  do  Boga  z  miło‐ ścią  i  ufnością.  Buddyzm,  w  różnych  swych  formach,  uznaje  całkowitą  niewystarczalność  tego  zmiennego  świata  i  naucza  sposobów, którymi  ludzie  w  duchu Strona 5 


Z życia parafii  pobożności  i  ufności  mogliby  albo  osiągnąć  stan  do‐ skonałego wyzwolenia, albo dojść, czy to o własnych  siłach,  czy  z  wyższą  pomocą,  do  najwyższego  oświe‐ cenia.  Podobnie  też  inne  religie,  istniejące  na  całym  świecie, różnymi sposobami starają  się  wyjść  naprzeciw  niepokojowi  ludzkiego  serca,  wskazując  drogi,  to  znaczy  doktryny  oraz  nakazy  praktyczne,  jak  również  sakralne  obrzędy.  Kościół  katolicki  nic  nie  od‐ rzuca  z  tego,  co  w  religiach  owych  prawdziwe  jest  i  święte.  Ze  szcze‐ rym  szacunkiem  odnosi  się  do  owych  sposobów  działania  i  życia,  do owych nakazów i doktryn, które  chociaż w wielu wypadkach różnią  się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych,  nierzadko  jednak  odbijają  promień  owej  Prawdy,  która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiąza‐ ny jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest „dro‐ gą, prawdą i życiem” (J 14,6), w którym ludzie znajdu‐ ją  pełnię  życia  religijnego  i  w  którym  Bóg  wszystko  z sobą  pojednał.  Przeto  wzywa  synów  swoich,  aby  z roztropnością i miłością przez rozmowy i współpra‐ cę  z  wyznawcami  innych  religii,  dając  świadectwo  wiary  i  życia  chrześcijańskiego,  uznawali,  chronili  i wspierali  owe  dobra  duchowe  i  moralne,  a  także  wartości  społeczno‐kulturalne,  które  u  tamtych  się  znajdują.  (…)    DRN 5.   Nie  możemy  zwracać  się  do  Boga  jako  do  Ojca  wszystkich,  jeśli  nie  zgadzamy  się  traktować  po  bra‐ tersku kogoś z ludzi na obraz Boży stworzonych. Po‐ stawa człowieka wobec Boga Ojca i postawa człowie‐ ka wobec ludzi, braci, są do tego stopnia z sobą zwią‐ zane,  że  Pismo  święte  powiada:  "Kto  nie  miłuje,  nie  zna Boga" (1 J 4,8). Stąd upada podstawa do wszelkiej  teorii czy praktyki, które między człowiekiem a czło‐ wiekiem,  między  narodem  a  narodem  wprowadzają  różnice co do godności ludzkiej i wynikających z niej  praw.  Toteż Kościół odrzuca jako obcą duchowi Chry‐ stusowemu wszelką dyskryminację czy prześladowa‐ nie stosowane ze względu na rasę czy kolor skóry, na  pochodzenie społeczne czy religię. Dlatego też święty  Sobór, idąc śladami świętych Apostołów Piotra i Paw‐ ła, żarliwie zaklina chrześcijan, aby "dobrze postępu‐ jąc wśród narodów" (1 P 2,12), jeśli to tylko możliwe  i o ile to od nich zależy, zachowywali pokój ze wszyst‐ kimi ludźmi, tak by prawdziwie byli synami Ojca, któ‐ ry jest w niebie.    Pełen tekst znajduje się na stronie:   http://archidiecezja.lodz.pl/czytelni/sobor/drn.html 

Strona 6 

Ciało doradcze  Wystąpienie  księdza  proboszcza  na  dekanalnym  spotkaniu  Rad  Duszpasterskich  i  Ekonomicz‐ nych 19 maja 2008 roku. 

I. Monotonna codzienność  Rada  Duszpasterska  jest  obrazem  i wyrazem  parafii.  Zatem  pozwólcie,  że  tę  moją  refleksję  rozpocznę  od  trzech  uwag dotyczących życia parafialnego.  1.  Mówimy  o  parafii.  W  rozumieniu  doktryny katolickiej jest ona podstawowym doświad‐ czeniem  Kościoła.  Jest  ona  podstawowym  środowi‐ skiem życia chrześcijańskiego. Ludzie wyrabiają sobie  zdanie  o  kondycji  Kościoła  na  podstawie  kontaktów  z własną parafią.  Ten paradygmat oczywiście się zmienia. Zwłaszcza  na  Zachodzie.  Coraz  więcej  mężczyzn  decydujących  się  na  drogę  kapłaństwa  wywodzi  się  z  nowych  ru‐ chów  odnowy  życia  chrześcijańskiego  i  ich  doświad‐ czenie  życia  parafialnego  jest  znikome.  Po  święce‐ niach  kapłańskich  zostaną  jednakże  skierowani  do  parafii,  których  życia  i  działalności  nie  znają.  Czy  odejdą  sfrustrowani,  czy  też  będą  się  starali  naginać  życie  parafii  do  życia  wspólnot,  z  których  się  wywo‐ dzą? Wydaje się, że instytucja parafii naznaczona jest  kryzysem.  Model  duszpasterstwa  dystrybucyjnego,  wydaje  się,  że  się  przeżył,  zaś  model  wspólnotowy  bardzo często budowany jest na obrzeżach parafii.  2. Zdajemy sobie sprawę, że parafia jest złożona ze  zwykłych  ludzi.  „Wielcy”  tego  świata  nie  mają  raczej  czasu, aby  zaangażować się w życie  parafii. Od czasu  do  czasu  dołożą  jakąś  cegiełkę  do  tej  wspólnej  bu‐ dowli, ale generalnie trzymają się na pewien dystans.  Podobnie zresztą jest z duchownymi: rzadko się zda‐ rza, żeby jakiś wzięty teolog, kanonista bądź liturgista  był proboszczem. Proboszczowie i wikarzy wywodzą  się  raczej  ze  świętej  bądź  mniej  świętej  piechoty  Ko‐ ścioła. Mentalność sukcesu i szukanie chwały nie jest  czymś  nieznanym  ludziom  Kościoła.  Dlatego  też  świadomość,  że  przynależy  się  do  szarej  piechoty  Kościoła, może budzić w nas resentyment, że przypa‐ dła  nam  w  udziale  ta  gorsza  cząstka  życia  Kościoła.  Wszyscy  podkreślają  ważność  rekolekcji  wielkopost‐ nych dla młodzieży, ale do dzisiaj nie spotkałem die‐ cezji,  w  której  biskupi  chcieliby  głosić  regularnie  re‐ kolekcje  dla  gimnazjalistów.  O  ile  w  ogóle  są  skorzy  głosić.  3. Podstawowa praca w parafii (msza, sakramenty,  katecheza,  duszpasterstwo  dzieci  i  młodzieży,  dusz‐ pasterstwo  chorych)  raczej  nie  stwarza  dużo  prze‐ strzeni  dla  jakichś  innowacji,  elitaryzmu  czy  fantazji.  To także może rodzić frustrację. Tak  u  wiernych,  jak 


Z życia parafii  i u duchownych. Być może pewną odpowiedzią na to  są właśnie  wszelkie wspólnoty i ruchy, które czasem  wyrastają w parafii, a czasem wbrew parafii.  Myślę,  że  każda  Rada  Duszpasterska  musi  się  bo‐ rykać z tymi problemami.    II. Podstawy doktrynalne  Jaka  jest  geneza  Rad  Duszpasterskich  i  Ekono‐ micznych?  Kiedy  zajrzałem  do  kronik  mojej  parafii,  odkryłem,  że  już  przed  wojną  działała  w  niej  Rada  Parafialna i Ekonomiczna. Nie wiem, proszę mi wyba‐ czyć  moją  ignorancję,  czy  była  to  rzecz  zwyczajna.  O parafii zmartwychwstańców na Wildzie mówiło się  ponoć,  że  to  amerykańska  parafia.  A  to  dlatego,  że  była  urządzona  przez  pierwszego  proboszcza  i  zara‐ zem  generała  Zgromadzenia  Zmartwychwstańców,  o. Władysława  Zapałę,  na  wzór  naszych  amerykań‐ skich  parafii.  Wiem,  że  w  nich  Rady  były  rzeczą  nor‐ malną.  Zanim sięgniemy do Kodeksu Prawa Kanonicznego  i do kanonu 526, w którym Prawodawca mówi o Ra‐ dach, zatrzymajmy się nad dokumentami Soboru Wa‐ tykańskiego  II.  W  żadnych  z  nich  nie  wspomina  się  o Radach,  ale  jeden  ze  schematów,  który  posłużył  do  Dekretu o pasterskich zadaniach biskupów w Koście‐ le wspomina w punkcie 36 o Radach Duszpasterskich.  Schemat  nosił  roboczy  tytuł:  De  animarum  cura  in  genere i mówił o tym, że Rady Duszpasterskie winny  wzmagać  poczucie  jedności,  świadomość  tego,  czym  jest Kościół i pogłębiać miłość do Kościoła i parafii.  Dziesięć lat później Stolica Apostolska wydała do‐ kument  Dyrektorium  o  posłudze  duszpasterskiej  bi‐ skupów  Ecclesiae  imago  (22  luty  1973  r.)  i  w  nim,  w dwóch  miejscach,  odwołuje  się  do  istnienia  Rad.  I tak:  Rada  Duszpasterska  widziana  jest  jako  narzę‐ dzie  zdolne  kształtować  w  świeckich  mentalność  ko‐ ścielną,  eklezjalną  (nr  147).  Po  wtóre  zaś,  parafia,  w której istnieje Rada, spełnia jeden z warunków, aby  została uznana za parafię wzorcową (nr 179).  I teraz przejdźmy do Kodeksu Prawa Kanoniczne‐ go. W kanonie 536 jest mowa o Radach. Nade wszyst‐ ko ma jej przewodniczyć proboszcz. Ta dyrektywa ma  być  może  swoje  źródło  w  dziwnej  praktyce  Kościoła  na Zachodzie (zwłaszcza w Niemczech) gdzie instruk‐ cje  biskupie  wprost  zabraniały  proboszczowi  być  przewodniczącym Rady Duszpasterskiej. Rada składa  się  z  wiernych  i  z  tych,  którzy  z  urzędu  uczestniczą  w trosce  duszpasterskiej  o  parafię.  Jej  zadaniem  jest  potęgowanie działalności pasterskiej. Posiada jedynie  (albo  aż)  głos  doradczy.  Powiem  szczerze,  że  dziwi  mnie  nieco  komentarz  ks.  prof.  Sztafrowskiego,  wy‐ bitnego  polskiego  kanonisty,  który  uważa,  że:  „rada  duszpasterska nie jest po to, by kierować parafią, ale  również  i  pasterze  muszą  zrozumieć,  że  ze  strony  świeckich,  wchodzących  w  jej  skład,  można  spodzie‐ wać się wielu praktycznych rad” (Sztafrowski, vol. II,  214). Zgadzam się, że Rada nie kieruje parafią, ale razi  mnie  słowo  praktyczny.  Mam  wrażenie,  że  ono  nie  6‐02‐2011 

odpowiada intencjom  Prawodawcy.  W  tych  wszyst‐ kich  wspomnianych  przeze  mnie  dokumentach  bar‐ dzo  wyraźnie  mówi  się  o  trosce  duszpasterskiej,  o apostolstwie  świeckich,  natomiast  praktyczna  rada  sugeruje  znajomość  budownictwa,  elektryki,  prawa  podatkowego  i  tak  dalej.  Innymi  słowy,  problem  do‐ tyczy  tego,  czy  świeccy  potrafią  wypracować  wizję  parafii  (rzecz  jasna  pod  patronatem  pasterzy),  która  odpowiadałaby  potrzebom  naszych  czasów,  czy  też  potrzebni są jedynie jako eksperci budowlani.  Jestem przekonany, że misja Rady rozgrywa się na  tych  dwóch  płaszczyznach.  To  jest  próba  określenia  kondycji  własnej  parafii  i  próba  zaradzenia  biedzie  własnej parafii, ale zarazem próba określenia kondy‐ cji Kościoła tu i teraz.    III. Cele  Jakie  są  zadania  Rady  Duszpasterskiej?  Nade  wszystko promować działalność duszpasterską. Tutaj  warto przytoczyć pewien szczegół z prac nad nowym  Kodeksem  Prawa  Kanonicznego,  który  został  ogło‐ szony  przez  Jana  Pawła  II  w  1983  roku.  Otóż  jeden  z konsultorów  zaproponował,  żeby  Radę  nazwać  Pa‐ rafialną.  Wtedy  członkowie  Komisji  sprzeciwili  się  temu mówiąc, że słowo duszpasterska oddaje właśnie  sens  misji  Rady  –  nie  sprawy  materialne,  nie  dyspo‐ nowanie  pieniędzmi,  a  duszpasterstwo.  Ta  troska  o duszpasterstwo  ma  obejmować  całość.  Być  może  właśnie tutaj dostrzegamy jeden z największych pro‐ blemów  naszych  Rad.  Jakkolwiek  jej  członkowie  są  przedstawicielami  wszystkich  wspólnot  i  wszelkich  grup  obecnych  w  parafii,  to  nie  są  i  nie  mogą  być  obrońcami  interesów  i  praw  poszczególnych  wspól‐ not  czy  grup.  Swoim  spojrzeniem  muszą  obejmować  całość i służyć całości. Muszą, to brzmi jak imperatyw,  krzewić  zmysł  wspólnoty  i  pogłębiać  świadomość  apostolstwa. Przecież tym ma być parafia w rozumie‐ niu Soboru Watykańskiego II – wspólnotą wspólnot.    IV. Życzenia  Bardzo często my, księża, słyszymy uwagi pod na‐ szym adresem, jacy powinniśmy być, jak powinniśmy  pracować, służyć, prowadzić parafię, odprawiać mszę  świętą  i  słuchać  spowiedzi.  Czasami  te  uwagi  nazna‐ czone  są  sympatią  i  autentyczną  miłością  Kościoła  a czasami pretensjonalnością, która próbuje zasłaniać  własne grzechy i błędy.  Zapewniam  Was,  Kochani,  że  i  my  księża  mamy  swoje  życzenia  wobec  parafian,  wobec  Rad  Parafial‐ nych. Przede wszystkim świadomość chwili, w której  żyjemy.  Kościół  stoi  wobec  społeczeństwa  plurali‐ stycznego,  wobec  społeczeństwa  konsumpcyjnego  –  nostalgia  przeszłości  i  reakcje  obronne,  którymi  po‐ sługiwaliśmy w czasach reżimu komunistycznego nie  zdadzą się na nic.  Po drugie, Kościół został powierzony nam – to na‐ sza wspólna odpowiedzialność i troska. Wspólna.  >>> dokończenie na str. 9  Strona 7 


Kazanie Kazanie katechetyczne   

Pamiętaj, abyś 

dzień święty święcił    III Przykazanie Boże  rodzy Bracia i Siostry!  miętniający dzieło stworzenia. Mamy więc świętować    niedzielę,  „aby  w  sposób  zewnętrzny  oddawać  cześć  W  tym  naszym  cyklu  kazań  katechetycz‐ Bogu  dla  upamiętnienia  tego  wielkiego,  najpow‐ nych, jaki rozpoczęliśmy w tym roku, chciałbym przez  szechniejszego  dobrodziejstwa,  jakim  jest  dzieło  chwilę zatrzymać się na Trzecim Przykazaniu Bożym,  stworzenia świata”. (św. Tomasz z Akwinu)  które nam mówi o obowiązku święcenia dni świętych  Niedziela jest pamiątką Zmartwychwstania Jezusa  –  głównie  niedzieli.  „Pamiętaj,  abyś  dzień  święty  Chrystusa.  Zastąpiła  ona  pogański  dzień  słońca.  Dla  święcił”.  wierzących  bowiem Chrystus jest prawdziwym Słoń‐ Dzień  ten  ma  być  dniem  szczególnego  spotkania  cem,  które  wzeszło,  aby  nie  zachodzić  i  „zajaśnieć  się z Chrystusem Zmartwychwstałym, który jest real‐ tym,  co  w  mroku  i  cieniu  śmierci  mieszkają”  (Łk.  1,  nie  i  prawdziwie  obecny  wśród  nas  w  Najświętszym  78‐79). Zajaśniało zaś szczególnym blaskiem w pora‐ Sakramencie Eucharystii. My wszyscy zatem jesteśmy  nek Wielkanocny. Niedziela, świętowana przez chrze‐ zobowiązani  do  uczestnictwa  we  Mszy  św.  Mamy  ścijan  w  pogańskim  dniu  słońca,  stała  się  upamięt‐ w tym  dniu  szczególnie  pogłębić  nieniem  tego  wyjątkowego  swoją wiarę, nadzieję i miłość do  Wschodu  niezwykłego  Słońca.  Boga  i  do  bliźnich.  Niedziela  ma  Św.  Justyn  pisze:  „Nasze  zgro‐ Nie opuszczaj naszych   być  także  dniem  radości  i  wyp‐ madzenia  dlatego  odbywają  się  oczynku  w  Panu  dla  odzyskania  wspólnych zebrań, jak się to  w  dniu  słońca,  ponieważ  jest  to  sił, aby służyć przez cały tydzień  stało zwyczajem niektórych,  pierwszy  dzień,  w  którym  Bóg   Bogu  i  człowiekowi.  Niedziela  ale zachęcajmy się nawzajem.  z  ciemności  wyprowadził  ma‐ i dni  świąteczne  stwarzają  oka‐ terię  i  stworzył  świat,  a  Jezus  zję  do  pogłębienia  więzów    Chrystus, nasz Zbawiciel, w tym  rodzinnych.  Spotkanie  się  z  List do Hebrajczyków  dniu zmartwychwstał”.  Chrystusem  Zmartwychwstałym  Niedziela  zastępuje  starote‐ w  Eucharystii  powinno  też  stamentalny  dzień  szabatu.  „Ci,  pobudzać  wiernych  do  okazy‐ którzy trwali w dawnym porządku, przeszli do no‐ wania  miłosierdzia  wszystkim  biednym,  opuszczo‐ wej nadziei i nie zachowują szabatu, ale święcą dzień  nym i cierpiącym.  Pański, w którym nasze życie zostało pobłogosławio‐ Trzecie przykazanie Dekalogu przypomina nam, że  ne  przez  Chrystusa  i  przez  Jego  śmierć”  (KKK).  Nie‐ jeden  dzień  tygodnia  ma  być  w  szczególny  sposób  dziela  nie  jest  jednak  powiązana  tylko  z  przyszłą  hi‐ poświęcony  Bogu,  naszemu  Stwórcy  i  Zbawicielowi.  storią zbawienia. Dzień Pański, którym jest niedziela,  „Istnieje porządek duchowy: praca jest święta; miłość  zapowiada  ostateczny  „dzień  Pański”,  na  który  cze‐ jeszcze świętsza; najświętszy jest Bóg” – pisał Valtrot  kamy.  Zapowiada  ona  Paruzję,  ostateczne  przyjście  w  książce  pt.  „Poemat  Boga  –  Człowieka”.  Niedziela  Jezusa Chrystusa i odnowienie wszystkiego.   ma  być  dniem  naszego  szczególnego  spotkania  z  Pa‐ Niedziela  jest  dniem,  w  którym  z  uwielbieniem  nem,  takiego,  jakiego  przeżywali  uczniowie  idący  do  i wdzięcznością  wspominamy  pierwszy  dzień  istnie‐ Emaus.  Mamy  spotkać  w  tym  dniu  Tego,  który  prze‐ nia  świata,  a  zarazem  zapowiedzią,  w  którym  Chry‐ szedł ze śmierci do życia.  stus  przyjdzie  w  chwale  i  Bóg  „uczyni  wszystko  no‐ Dla chrześcijan dniem poświęconym w sposób wy‐ we”  (Jan  Paweł  II,  List  Apostolski,  Dies  Domini  –  jątkowy  Bogu  jest  niedziela.  Przypomina  ona  ważne  O świętowaniu Niedzieli). Papież Jan Paweł II nazywa  wydarzenie  zbawcze  z  przeszłości  i  zapowiada  przy‐ niedzielę nie tylko „dniem Pańskim”, ale i „dniem da‐ szłą pełnię zbawienia. Jest to więc dzień upamiętnia‐ ru Ducha świętego”. (Dies Domini). „Ukazując się Apo‐ jący i zapowiadający.  stołom  wieczorem  w  dniu  Paschy,  Jezus  tchnął  na  W  niedzielę  przypominamy  sobie  w  szczególny  nich  i  powiedział:  „Weźmijcie  Ducha  Świętego!  Któ‐ sposób naszego Ojca – Stwórcę, dzięki któremu istnie‐ rym odpuścicie grzechy są im odpuszczone, a którym je otaczający nas świat, my i wszystko. To dzień upa‐ 

D

Strona 8 


Kazanie zatrzymacie, są im zatrzymane” ( J.20).  Niedziela w różnych językach  To  tchnienie  Ducha  Świętego  było  wielkim  da‐ rem,  jaki  Zmartwychwstały  ofiarował  swoim    Nasza  polska  (słowiańska)  niedziela  wywodzi  się  z  prasło‐ uczniom  w  wieczór  niedzieli  paschalnej.  Euchary‐ wiańskiego  terminu  ne  dělatĭ,  oznaczającego  „nie  praco‐ stia to spotkanie i zjednoczenie się – głównie dzię‐ wać”. Jednak języki germańskie zachowały pogańską etymo‐ ki  Komunii  św.  –  z  Chrystusem  Zmartwychwsta‐ logię siódmego dnia tygodnia jako dnia słońca, np. niemiec‐ łym, to udział w Jego zbawczej ofierze, to zetknię‐ cie  się  z  Jego  ożywiającym  słowem.  Eucharystia  kie Sonntag, duńskie Søndag, angielski Sunday.  jest  także  spotkaniem  się  ze  wspólnotą  Kościoła,  Ale już w językach romańskich silniejsze okazały się wpływy  która  modli  się,  wyraża  Bogu  swe  dziękczynienie,  chrześcijańskie,  dlatego  dla  Włochów,  Hiszpanów  i  Francu‐ uwielbienie  i  skruchę.  To  spotkanie  ze  Zbawicie‐ zów  niedziela  jest  dniem  Pańskim  (po  włosku  domenica,  lem  i  Jego  Kościołem  przynosi  wielkie  dobro  każ‐ hiszpańsku  –  domingo,  francusku  –  dimanche  –  słowa  te  demu  wiernemu,  całemu  Kościołowi,  światu,  lu‐ wywodzą się z łacińskiego dies Dominicus. (ROM) dziom  oddalonym  od  Boga  i  duszom  w  czyśćcu.  minał i nadal przypomina o tym obowiązku zwłaszcza  Przez  żywy  udział  we  Mszy  św.  uczniowie  Chrystusa  tym,  w  których  zanika  wypływająca  z  miłości  gorli‐ przygotowują  się  do  zadań,  jakie  czekają  ich  w  ciągu  wość i pojawiła się obojętność. List do Hebrajczyków  całego  tygodnia.  Chociaż  spotkanie  ze  Zbawicielem  przypomina:  „Nie  opuszczaj  naszych  wspólnych  ze‐ w czasie  Mszy  św.  jest  prawdziwe,  to  jednak  Go  nie  brań,  jak  się  to  stało  zwyczajem  niektórych,  ale  za‐ widzimy  i  często  nie  przeżywamy  mocno  emocjonal‐ chęcajmy  się  nawzajem”.  Tradycja  zachowuje  wspo‐ nie  tego  spotkania.  Zmartwychwstałego  Chrystusa,  mnienie  wciąż  aktualnego  pouczenia:  „Przyjść  wcze‐ można  jednak  dostrzec  oczyma  wiary.  Każda  Msza  śnie  do  Kościoła,  aby  zbliżyć  się  do  Pana  i  wyznać  św.  jest  wezwaniem  do  ożywienia  naszej  wiary  swoje grzechy, rozbudzić żal w modlitwie…”  w obecność  Pana  pośród  nas.  Stojąc  przed  Nim  Jak  przypomina  papież  Jan  Paweł  II,  nakazy  Ko‐ w niedzielnym  zgromadzeniu,  wierni  słyszą  wezwa‐ ścioła mówią o poważnym obowiązku uczestniczenia  nie  skierowane  niegdyś  do  Apostoła  Tomasza:  „Pod‐ we  Mszy  św.  w  niedziele  i  dni  nakazane.  Katechizm  nieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę  Kościoła  Katolickiego  wyraźnie  przypomina,  że  i  włóż  ją  do  mego  boku,  i  nie  bądź  niedowiarkiem,  uczestniczenie  we  Mszy  św.  w  dni  nakazane  jest  po‐ lecz  wierzącym”  (J  20, 27).  W  tym  zgromadzeniu  Eu‐ ważnym obowiązkiem wiernych, ci zaś, którzy się od  charystycznym każdy wierny jak Tomasz może stanąć  niego uchylają bez powodu, popełniają ciężki grzech.  przed  Zmartwychwstałym  Chrystusem.  Co  więcej,  „Eucharystia  niedzielna  uzasadnia  i  potwierdza  całe  może Go przyjąć w komunii św. do swego serca i jed‐ działanie chrześcijańskie. Dlatego wierni są zobowią‐ noczyć się z Nim. Można Go dotknąć jak Tomasz Apo‐ zani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane,  stoł  i  wraz  z  nim  wyznać  swoją  wiarę.  Uczestniczący  chyba  że  są  usprawiedliwieni  dla  ważnego  powodu  we  Mszy  św.  wierny  przyjmując  słowo  i  spożywając  (np.  choroba,  pielęgnacja  osoby  chorej  lub  niemow‐ Ciało  Pańskie,  patrzy  jakby  w  oczy  samemu  Zmar‐ ląt) lub otrzymali dyspensę od ich własnego pasterza.  twychwstałemu Jezusowi, obecnemu w świętych zna‐ Ci,  którzy  dobrowolnie  zaniedbują  ten  obowiązek,  kach, i razem z Apostołem Tomaszem wyznaje: „ Pan  popełniają grzech ciężki” (KKK).  mój i Bóg mój” (J 20, 28).  Niech  zatem  niedziela  jako  dzień  Pański,  będzie  Spotkanie  ze  Zmartwychwstałym  Panem  nakłada  naszym  spotkaniem  z  Chrystusem  Zmartwychwsta‐ obowiązek dzielenia się z innymi darami otrzymany‐ łym,  który  przychodzi,  aby  nas  umocnić  i  obdarzyć  mi w czasie tego spotkania. Uczeń Chrystusa czuje się  łaską  głębokiej  wiary.  Niech  będzie  spotkaniem,  dłużnikiem  swoich  braci  ze  względu  na  to,  co  otrzy‐ w którym  wyznam  za  św.  Tomaszem  „Pan  mój  i  Bóg  mał podczas liturgii, podobnie jak uczniowie z Emaus,  Mój”.  którzy  rozpoznawszy  Zmartwychwstałego  Chrystusa  o. Artur CR  przy łamaniu chleba zapragnęli natychmiast podzielić    się z braćmi radością spotkania z Panem. Uczeń Chry‐ <<< Ciało doradcze – dokończenie ze str. 7  stusa  powinien  dzielić  się  z  innymi  swoją  radością,  W  tej  wspólnocie  odpowiedzialności  nie  ma  miej‐ umocnioną  wiarą  i  nadzieją.  Przez  swoją  dobroć  sca na bierność i statyczność. Rada Duszpasterska to  i miłość  ma  się  stać  znakiem  żywego  Chrystusa,  któ‐ remu  pozwolił  zamieszkać  w  sercu  przez  Komunię  zespół  świadków  Jezusa  Chrystusa,  a  nie  komplet  figur woskowych.  św.  Po  trzecie,  zwyczajna  ludzka  życzliwość  –  wspie‐ Dla  człowieka  kochającego  Boga  uczestnictwo  w Eucharystii  jest  czymś  oczywistym.  Wie  on,  że  ranie tego wszystkiego, co służy dobru parafii. Nawet  przez  to  może  okazać  miłość  zarówno  Chrystusowi  jeśli  wydaje  się  to  skromne,  małe,  banalne  i  nieprze‐ jak  i  Jego  Kościołowi.  Ze  względu  na  wielkie  dobro  konujące. Każda cząstka dobra, którą jesteśmy w sta‐ wypływające  z  uczestnictwa  we  Mszy  św.  każdy  nie ofiarować innym i uchronić przed krytykanctwem  wierny  powinien  czuć  się  zobowiązany  w  sumieniu  innych, buduje naszą wspólnotę parafialną.  Ks. Adam Błyszcz CR do  tego  uczestnictwa.  Kościół  wielokrotnie  przypo‐ 6‐02‐2011 

Strona 9 


Polecamy

Światłość świata    Skandal nadużyć seksualnych w Kościele, afera z lefebrysta‐ mi,  postępująca  sekularyzacja  i  usuwanie  krzyża  z  prze‐ strzeni  publicznej,  w  książce  „Światłość  świata”  poruszone  są  wszystkie,  nawet  te  najbardziej  wstydliwe  i  kontrower‐ syjne problemy Kościoła. 

Benedykt XVI, Peter Seewald „Światłość świata”,  Znak, Kraków 2011, 200 stron Benedykt XVI zgodził się na obszerny wywiad po‐ święcając  godzinę  dziennie  na  rozmowę  z  Peterem  Seewaldem  w  Castel  Gandolfo.  Przed  żadnym  pyta‐ niem  Papież  nie  cofa  się,  nie  udziela  wymijających  odpowiedzi,  ale  tłumaczy  okoliczności  problemu,  spokojnie  wyjaśniając  kontekst  podejmowanych  przez siebie decyzji.  Czuje się w porównaniu z Janem Pawłem II nie tak  medialnym, jak on, papieżem. Zwraca się jednak czę‐ sto do Pana Boga: „Takie narzędzie wybrałeś – działaj  przeze mnie”.  Wywiad z Papieżem to z jednej strony zaglądnięcie  przez  uchylone  drzwi  do  machiny  urzędniczej  Waty‐ kanu. Z drugiej zaś, to próba objęcia problemów całe‐ go świata – w odniesieniu do ekonomii, ekologii oraz,  oczywiście,  religii.  Papież  omawia  dokładnie,  jakie  relacje  łączą  go  z  innymi  wyznaniami.  Z  przedstawi‐ cielami wszystkich religii jest w przyjacielskim dialo‐ gu.  Jako  profesor,  już  wcześniej,  nawiązał  kontakt  i bliskie  relacje  z  przedstawicielami  m.in.  prawosła‐ wia czy islamu. Nawet jeśli zdarzy się niezrozumienie  –  dialog  w  efekcie  przybiera  głębszy  wymiar  i  staje  się  wartościowszy.  Tak  było  w  przypadku  przemó‐ wienia w Ratyzbonie 12 września 2006 roku na temat  islamu  i  chrześcijaństwa  –  które  to  prasa  zachodnia  opisała jako pierwszy błąd pontyfikatu. Wyjęte z kon‐ tekstu  całego  wykładu  zdania,  wywołały  burzliwe  reakcje.  Benedykt  przyznaje,  że  wobec  efektów  tego  nieporozumienia  może  być  tylko  bardzo  smutny,  ale  oto okazało się, że dialog z islamem nabrał intensyw‐ ności. 138 islamskich uczonych napisało list z zapro‐ szeniem  do  dialogu,  przedstawiając  interpretacje  islamu, która go bezpośrednio prowadzi do rozmowy  z chrześcijaństwem.  Benedykt XVI podejmuje także kwestie teologiczne  współczesnego  Kościoła.  Widzi  potrzebę  przeformu‐ łowania  pewnych  pojęć,  aby  znów  nabrały  istoty  i treści.  „Często  ten  Przychodzący  (Chrystus  –  przyp. red.)  bywa  przedstawiany  za  pomocą  prawdziwych,  ale  zarazem  przestarzałych  formuł.  W  kontekście  nasze‐ Strona 10 

go życia  one  już  nie  przemawiają  i  zdarza  się,  że  nie  są już dla nas zrozumiałe. Albo Przychodzący staje się  pusty  i  pozbawiony  treści,  albo  w  fałszywy  sposób  bywa  przedstawiany  jako  ogólny  moralny  topos,  z którego nic nie wynika i który nic nie oznacza.  (…)  Wewnętrzny  proces  tłumaczenia  wielkich  słów na słowa i sposób myślenia naszych czasów na‐ biera  wprawdzie  rozpędu,  ale  nie  osiągnął  jeszcze  szczęśliwego  końca.  (…)  Tu  widać  znaczenie  świę‐ tych, którzy żyją po chrześcijańsku obecnie i w przy‐ szłości. Z wnętrza ich egzystencji przychodzący Chry‐ stus  jest  możliwy  do  przetłumaczenia  w  taki  sposób,  aby mógł być obecny w horyzoncie rozumienia zseku‐ laryzowanego świata. Oto wielkie stojące przed nami  zadanie.”  Wywiad  z  Benedyktem  XVI  to  znak  czasu.  Nigdy  jeszcze  pontifex  nie  zgodził  się  na  wywiad  w  formie  osobistej i bezpośredniej rozmowy.  Agnieszka Jankiewicz 

KRONIKA PARAFII   

zostali włączeni do wspólnoty Kościoła   

16 stycznia  Amelia Surmacz  Vanessa Nowakowska  Filip Krzysztof Gadomski  Juliusz Roman Kujawa   

odeszli do domu Ojca Niebieskiego   

w styczniu 2011  Włodzimierz Klichowski (6 stycznia)  Janusz Markiewicz (8 stycznia)  Wanda Myszkowska (17 stycznia)  Ewa Gembiak (18 stycznia)  Andrzej Kluj (21 stycznia)  Jadwiga Rusak (21 stycznia)  Jacek Zimniak (25 stycznia)  Halina Nowacka (28 stycznia)  Zbigniew Laskowski (28 stycznia)   

w lutym 2011  Halina Strzelczyk (2 lutego) 


Dla rodziców 

Z notatnika starej belferki   

Jakie są,  a jakie będą? 

Dzieci   Dzieci wciąż krytykowane  uczą się potępiać.   

Dzieci wychowywane w atmosferze wrogości  uczą się walczyć.   

Dzieci wzrastające w strachu  uczą się bać. 

  Wiele  lat  temu  byłam  wychowawczynią  pewnej  Dzieci, które stale spotykają się z politowaniem,  klasy  w  szkole  podstawowej,  która  w  przedziwny  uczą się użalać nad sobą.    sposób  utkwiła  mi  w  pamięci.  Przecież  w  ciągu  pół‐ Dzieci ciągle ośmieszane  wiecza  mej  pracy  zawodowej  prowadziłam  wiele  uczą się nieśmiałości.  klas… a jednak tę właśnie klasę tak bardzo pamiętam    i ogarniam  serdeczną  myślą  tamtych  czterdzieścioro  Dzieci wzrastające wśród zazdrości  wychowanków. Miałam z nimi od początku same kło‐ uczą się, czym jest zawiść.  poty.    Największym  problemem  były  ich  wzajemne  rela‐ Dzieci bezustannie zawstydzane  cje. Oni po prostu na każdym kroku się zwalczali. Cią‐ uczą się poczucia winy.    gle  ze  sobą  zajadle  rywalizowali.  Przez  pierwsze  lata  Dzieci otoczone tolerancją  zmagałam  się  z  nimi.  Marzyłam  bowiem  o  pełnej  uczą się cierpliwości.  harmonii  wspólnocie  klasowej.  Szukałam  błędów    w swej  pracy  wychowawczej.  Korygowałam  swoje  Dzieci otrzymujące dość zachęty  postępowanie.  Uważnie  obserwowałam  dzieci.  Regu‐ uczą się śmiałości.    larnie  spotykałam  się  z  rodzicami  moich  wychowan‐ Dzieci, którym nie szczędzi się pochwał,  ków.  Jednak  nie  mieli  oni  ochoty  pomóc  mi  w  budo‐ uczą się uznawać wartość.  waniu  wspólnoty  klasowej,  byli  hermetyczni  i  zado‐   woleni  ze  swych  dzieci,  a  trudności  wychowawcze  Dzieci w pełni aprobowane  upatrywali w czynnikach zewnętrznych.  uczą się lubić samych siebie.  Bolał  mnie  bardzo  brak  współpracy  z  rodzicami,    Dzieci akceptowane  ich samozadowolenie i brak szczerości.  uczą się odnajdywać w świecie miłość.  W  przemianie  rodziców  pomogło  mi  jedno  z  ze‐   brań  klasowych,  na  które  przyniosłam  tekst  pewnej  Dzieci, które często słyszą słowa uznania,  amerykańskiej  nauczycielki  p.t.:  „Dzieci.”  Kiedy  skoń‐ uczą się stawiać sobie cele.  czyłam  czytać,  nastąpiła  cisza,  a  potem  „tama  pękła”    i rozpoczął się ciekawy dialog. Nie będę relacjonować  Dzieci wzrastające w atmosferze wspólnoty  przebiegu rozmów. Chcę tylko powiedzieć, że od tam‐ uczą się hojności.    tego  zebrania  coś  się  zaczęło  zmieniać:  i  w  klasie  Dzieci otaczane rzetelnością i uczciwością  w relacjach  między  dziećmi,  i  w  moich  kontaktach  uczą się, czym jest prawda i sprawiedliwość.  z rodzicami. Także rodzice zaczęli rozmawiać ze sobą,    wymieniać  doświadczenia.  Myślę,  że  zrozumieli,  iż  Dzieci wychowywane w poczuciu bezpieczeństwa  kocham ich dzieci i że naprawdę zależy mi na ich do‐ uczą się ufać sobie i innym.    bru.  Ta  początkowo  trudna  klasa  stała  się  moją  uko‐ Dzieci dorastające w klimacie przyjaźni  chaną.  uczą się, jak wspaniale jest żyć.  Stosunkowo  niedawno  znalazłam  wspomniany    tekst  w  książce  wydanej  przez  „Rebis”  w  1995 r.  p.t.:  Dzieci otoczone łagodnością  „Balsam dla duszy”. Uważam, że tekst „Dzieci” zainte‐ uczą się spokoju ducha.  resuje  współczesnych  rodziców  i  pomoże  im  lepiej    kształtować charaktery dzieci.    Czym żyją Twoje dzieci?  Zatem  przytaczam  go  w  całości  i  życzę  owocnych  Teresa Śliwińska  przemyśleń.          Piękne, tradycyjne nabożeństwo wielbiące Maryję     co sobotę po mszy św. o godz. 6 rano

Śpiewaj z nami!

Godzinki

6‐02‐2011

Strona 11 


Lektura na ferie   

O ŚWIĘTYCH    rzypomnijmy  sobie  niektórych  świętych  z  obraz‐ ków, z opowiadań.  Niech  nam  się  najpierw  przypomni  Święty  Mi‐ kołaj, przyjaciel dzieci, w dużej wysokiej czapie z gwiazd‐ ką, z długą brodą, z koszykiem czubatym, pełnym poda‐ runków.  Tak  bardzo  kochał  Pana  Boga,  że  z  miłości  do  Niego  chciał każdemu człowiekowi na ziemi uczynić coś dobre‐ go.  Mam  malutki  obrazek  Świętego  Mikołaja  w  cieniut‐ kich,  złotych  papierowych  ramkach.  Włożyłem  go  do  książeczki  do  nabożeństwa.  Leży  tam  jak  żywy  kwiat,  który się nie chciał nigdy ususzyć.  Niech nam się przypomni mała Święta Teresa. Dzieci  pamiętają ją z obrazków. Ma błękitne oczy i pąsowe róże  w  rękach.  Bardzo  kochała  Pana  Jezusa,  mieszkała  w klasztorze.  Wieczorem  siadała  na  stołku,  podkręcała  knot  w  lampie  naftowej,  bo  nie  było  jeszcze  elektrycz‐ nych.  Maczała  pióro  gęsie  w  atramencie,  bo  nie  było  jeszcze  długopisów  i  flamastrów,  i  pisała  święte  wypra‐ cowanie, opisywała swoją duszę.  Już nie mam obrazka Świętej Teresy, oddałem chorej  dziewczynce  w  szpitalu.  Położyła  go  na  stoliku  szpital‐ nym, na termometrze ze srebrnym słupkiem gorączki.  Pamiętam,  kiedy  mieszkałem  na  wsi,  nad  klęczni‐ kiem, gdzie księża klękają, modląc się przed Mszą Świę‐ tą,  wisiał  duży  obraz  małej  Teresy.  Miała  tylko  jedno  oko,  bo  wojna  wybiła  jej  drugie  na  obrazie,  ale  w  tym  jednym było całe niebo ze wszystkimi aniołami.  Kiedyś śniło mi się, że Teresa dała mi jedną różę. Za‐ mknąłem ją w ręku, obudziłem się, drugą ręką zapaliłem  lampę,  ale  zaciśniętej  ręki  nie  otwierałem,  żeby  mi  sen  nie  uciekł.  Pamiętam,  widziałem,  jak  pędził  pociąg  za  oknami  mieszkania.  Patrzyłem  w  okna  jak  w  telewizor,  w którym zmieniają się srebrne obrazy.  Niech  nam  się  przypomni  Święty  Marcin,  który  kie‐ dyś,  jadąc  ma  koniu,  dojrzał  biednego  i  zziębniętego  żebraka.  Zdjął  płaszcz,  przeciął  i  połową  otulił  go,  a  po‐ tem  się  przekonał,  że  samego  Pana  Jezusa  ubrał,  że  to  Pan  Jezus  przebrał  się  za  żebraka.  Stanął  na  drodze  i patrzył, czy Marcin będzie dobry dla Niego, czy nie.  Dlaczego  otulił  tylko  połową  płaszcza?  Marcin  był  rzymskim oficerem. Jako oficer rzymski dostał w pierw‐ szym  okresie  służby  w  wojsku  szeroki  płaszcz,  którego  połowę  musiałby  oddać,  gdyby  opuścił  wojsko.  Oddał  więc to, co było jego własnością. Nie można bez pytania  podarować biednym kapelusza mamusi.  Niech  nam  się  przypomni  Święty  Roch,  który  kochał  zwierzęta, leczył psy. 

P

Strona 12 

Jednemu psiakowi  posmarował  język  lekarstwem,  nastawił  skrzydło  gęsi,  zmarzniętą  owcę  przykrył  kożu‐ chem,  żeby  bardzo  nie  kasłała.  Wiedział  o  tym,  że  spo‐ śród trzech osłów stojących w stajni – najmądrzejszy jest  najniższy, bo najmniejszy osioł. Kiedyś leczył bociana.  To  nieprawda,  co  pewien  chłopiec  mówił,  że  klekot  bocianów jest jednostajny, nudny jak flaki z olejem. Kle‐ kot bocianów wcale nie jest nudny. Bocian klekoce dłu‐ żej  i  krócej,  głośniej  i  ciszej,  wolniej  i  tak  szybko,  jakby  się  już  śpieszył  do  Egiptu.  Czasami  połowy  dzioba  ude‐ rzają  o  siebie  z  zawrotną  szybkością,  a  czasem  przecią‐ gle, rytmicznie.  Święty Roch poszedł do niebie opłakiwany przez psa.  Niech  nam  się  przypomni  Święta  Elżbieta  królewna,  która  wyniosła  z  domu  całe  koszyki  jedzenia  dla  bied‐ nych dzieci.  Święta Ludmiła, bardzo chora. Leżała w łóżku malut‐ kim jak pudełko od skrzypiec i wyciągała chude ramiona  do Matki Bożej...  Niech nam się przypomni  Święty Piotr  z pękiem klu‐ czy i Święta Agnieszka z białym barankiem na ręku.  To  są  wszyscy  święci  znani,  namalowani  na  obraz‐ kach.  Są  jeszcze  święci  –  nigdzie  niemeldowani.  Był  ktoś  dobry,  poświęcił  się  dla  drugich,  kochał,  umierał,  pies  z kulawą nogą o nim nie pamięta. Nie trafią w Zaduszki  na  jego  grób.  Nawet  krzyża  nie  ma.  Widać  tylko  ślady  nóg  wrony  z  odciśniętymi  końcami  skrzydeł.  Przelatuje  nad  nim  babie  lato  –  jesienne  przeprowadzki  pająków.  Ciemno, jakby atrament spadł z deszczem.  Czy święci żyją jeszcze?  Jak  dużo  jest  żyjących  świętych,  tylko  ich  nie  pozna‐ jemy.  Czasem  nawet  nie  czynią  cudów.  Matka  Boża  im  się  nie  ukazuje,  choć  z  miłości  do  Pana  Jezusa  kochają  wszystkich ludzi i walczą z każdym grzechem.  Gdzie tych świętych spotkać?  Naokoło nas. Czasem święty jedzie w tramwaju z bi‐ letem  w  ręku,  prowadzi  pociąg,  pali  w  piecu,  uczy  w szkole, głowę nad zeszytem pochyla...  Kiedyś przyszła do mnie pewna mamusia i mówi:  ‐  Proszę  księdza,  niech  ksiądz  popatrzy,  oto  fotografia  Jurka.  Patrzę na fotografię. Jaki ten Jurek piękny, włoski uli‐ zane, uśmiechnięty, wszystkie guziki na miejscu. Mamu‐ sia  jednak  dodała:  ‐  Tak,  ale  on  tylko  na  fotografii  tak  wygląda.  Na  obrazku  aniołek,  a  w  domu  potworek.  Okropny,  język  babci  pokazuje,  krzyczy...  tylko  na  foto‐ grafii, na obrazku tak pięknie wyszedł.  Ze świętymi  to jest zupełnie inaczej niż z niedobrym  dzieckiem. Święty właśnie na obrazku bardzo źle wycho‐ dzi.  Właśnie  na  obrazku  jest  wykrzywiony,  policzki  za‐ padnięte, święte straszydło, wychudzony, przesłodzony,  w życiu każdy święty wygląda piękniej niż na najbardziej  pięknym  obrazku,  tylko  nie  można  go  naprawdę  nama‐ lować.  Ks. Jan Twardowski „Zeszyt w kratkę” 

2011 02 06 188 03  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you