Issuu on Google+

ROK XI, NR 1-4(38-41) 2011

Biuletyn

Duszpasterstwa

ISSN 1731-2043

Przedsiębiorców

i

Pracodawców


W NUMERZE

DRODZY CZYTELNICY!

Beatyfikacja Jana Pawła II PIELGRZYMKA NA BEATYFIKACJĘ, ......s. 3-5 • Rozmowa z kard. S. Nagym

TWORZYWO ŚWIĘTOŚCI, ...................s. 6-7 • Włodzimierz Zatorski

DUCHOWOŚĆ LIDERA, ........................s. 8-9 • Grzegorz Piątek

BYĆ BOGATYM PRZED BOGIEM, .. s. 10-11 • Tomasz Dąbek

UŚWIĘCENIE PRZEZ PRACĘ..., ......s. 12-13 • Marek Leśniak

MORALNOŚĆ UTALENTOWANEGO PRZEDSIĘBIORCY, ..................................s. 14 • Anna Gąsior

WIERNOŚĆ, .............................................s. 15 • Rozmowa z P. Kossakowskim

O KRYZYSIE, .....................................s. 16-17 ROK Z TALENTEM, ..............................s. 18-19 POŻEGNANIA, ...................................... s. 20-21 • Dialog P. Króla i D. Bogackiego

EWANGELIZACJA W SIECI..., ...............s. 22 • Kard. Stefan Wyszyński

ROZWAŻANIA SPOŁECZNE, .................s. 23

Talent. Biuletyn Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców Wydawca: Zgromadzenie Księży Sercanów, Klasztor w Krakowie, 30-715 Kraków, ul. Saska 2 Redakcja: Anna Jaworek, ks. Przemysław Król SCJ, ks. Grzegorz Piątek SCJ Skład i łamanie: Wydawnictwo DEHON Nakład: 2000 egz.

fot. na okładce: Andrzej Żółty, Grzegorz Gałązka

Okazuje się, że wiele osób stęskniło się za biuletynem naszego duszpasterstwa. Odpowiadając na ich postulaty, wznawiamy po dłuższej przerwie wydawanie „Talentu”, mając nadzieję, że podołamy temu organizacyjnemu i finansowemu wyzwaniu. Chcielibyśmy, aby docierał on do czytelników regularnie i dostarczał informacji nie tylko o duszpasterstwie, ale również o tym, co dzieje się w szeroko rozumianym środowisku katolickich przedsiębiorców i pracodawców. Pragniemy także odpowiedzieć na postulaty, by biuletyn – poprzez umieszczane w nim reklamy – stał się pożytecznym narzędziem służącym lepszemu poznaniu się uczestników spotkań i pełnił rolę skutecznego informatora o potencjalnych kontrahentach i współpracownikach w biznesie. Biuletyn dociera do Państwa w znamiennej dla polskiego Kościoła i ojczyzny sytuacji. Po raz pierwszy od przemian ustrojowych po 1989 roku z całą otwartością dochodzą do głosu środowiska ludzi proponujących rewolucję obyczajową, która całkowicie odrzuca Dekalog, i dążących do nowej wizji społeczeństwa, realizowanej choćby w Hiszpanii przez lewacki rząd. Wielu Polaków postanowiło zagłosować na ludzi ściśle współpracujących z prześladowcami bł. ks. Jerzego Popiełuszki, którzy od lat gardzą polskością i chrześcijaństwem, uznając je za główne przeszkody w unowocześnianiu Polski. Postulat usunięcia krzyża z przestrzeni publicznej jest tylko jednym z przejawów wrogości i braku tolerancji oraz próbą oswajania społeczeństwa z coraz dalej idącymi żądaniami zmian i ustępstw. W wielu katolickich środowiskach trwa obecnie dyskusja nad tym, jak zachować się wobec coraz częstszych i gwałtowniejszych ataków na Kościół i religię ze strony coraz lepiej zorganizowanych i agresywnych środowisk skrajnej lewicy. Stawiane są pytania o dobór środków, jakimi powinniśmy się posługiwać, by realizować misję ewangelizacyjną i nie pozwolić na szkalowanie Kościoła oraz wartości religijnych i patriotycznych. Szukając na nie odpowiedzi, warto pamiętać o wymownej scenie przedstawionej w pięknym filmie pt. Popiełuszko. Wolność jest w nas, poświęconym legendarnemu kapelanowi „Solidarności”. W pewnym momencie ks. Jerzy ze smutkiem i z uniesieniem mówi do swoich przyjaciół i współpracowników, że nic nie zrozumieli z jego nauczania. Widzi, że czują nienawiść do przeciwników, ludzi zaangażowanych po stronie komunistycznej dyktatury, a przecież powinni zło dobrem zwyciężać, wcielić w praktykę przesłanie głoszone z ambon przez ich duszpasterza i przyjaciela. Przypominam tę scenę, gdyż również dzisiaj – niestety – rodzi się pokusa, by ulec duchowi rewanżu czy rywalizacji według reguł narzuconych przez oponentów. A przecież nie tak mają postępować uczniowie Chrystusa. Domaganie się własnych praw i sprzeciw wobec zła są jak najbardziej uzasadnione, ale zadania te muszą być realizowane ewangelicznymi metodami. Tam, gdzie wprowadzane jest dobro, tworzone są piękne i trwałe dzieła budujące jedność i solidarność, zło nie ma racji bytu. Chrześcijanie winni odkryć siłę dobra i pełnić funkcję opozycji moralnej. Polega ona na głoszeniu wartości i potwierdzaniu ich własnym życiem. Jeśli w naszym życiu będzie widoczna spójność moralna oraz gotowość do poświęceń dla dobra innych, możemy być spokojni o przyszłość Kościoła i ojczyzny. Czy stać nas na konsekwentne postawy? ks. Grzegorz Piątek SCJ koordynator duszpasterstwa


PIELGRZYMKA NA BEATYFIKACJĘ JANA PAWŁA II

Pielgrzymi podróżowali dwoma autokarami, ale codziennie obie grupy spotykały się na Eucharystii. Tak też było w ostatnim dniu, kiedy modlono się na Mszy Świętej dziękczynnej w kościele parafialnym w Tarvisio. Na zakończenie pielgrzymki wykonano pamiątkowe zdjęcie całej grupy. (fot. Marek Skowronek)

Na przełomie kwietnia i maja odbyła się pielgrzymka Duszpasterstwa „Talent” z okazji beatyfikacji sługi Bożego Jana Pawła II. Uczestniczyło w niej ponad stu pielgrzymów z różnych stron Polski. W ciągu ośmiu dni nawiedzili sanktuaria w Padwie, Loreto, Manoppello, San Giovanni i w Rzymie. Przede wszystkim jednak wzięli udział w uroczystościach beatyfikacyjnych Jana Pawła II – największego z rodu Polaków, który pamiętał również o duchowych i formacyjnych potrzebach ludzi biznesu.

3


PIELGRZYMKA Decyzja o zorganizowaniu pielgrzymki przez nasze Duszpasterstwo zapadła spontanicznie zaraz po ogłoszeniu daty beatyfikacji. Była ona odruchem serca na wiadomość oczekiwaną od sześciu lat przez większość Polaków. Papież Benedykt XVI ma wynieść do chwały ołtarzy swojego poprzednika na Stolicy Piotrowej, znakomitego syna narodu polskiego – jak określił go w homilii – a więc trzeba tam być. Drugim motywem wyjazdu była chęć okazania wdzięczności za wsparcie Jana Pawła II dla naszego Duszpasterstwa. Od samego początku czerpało ono inspirację z jego nauczania. Podczas dwóch spotkań po audiencjach środowych w Watykanie papież z Polski pobłogosławił naszą działalność. Ponadto, co należy do bardzo rzadkich wypadków, w liście do Księży Sercanów wskazał na doniosłość pracy duszpasterskiej z ludźmi Jednym z ważnych etapów pielgrzymki była wizyta biznesu, by zapewnić im duchową i społeczną formację. Nie w Manoppello, gdzie w kościele franciszkanów znajduje się brakowało więc motywów do tego, aby wziąć udział w beaty- chusta z Obliczem Chrystusa. (fot. Marek Skowronek) fikacji naszego rodaka, którego śmiało możemy uznać za kolejnego – po św. Józefie – Patrona naszego Duszpasterstwa. W Rzymie, łącząc się z wielką rzeszą pielgrzymów z całego świata, pątnicy z „Talentu” przeżyli niezapomniane chwile. Wszyscy, przepełnieni wdzięcznością za nauczanie i życie nowego błogosławionego, ze wzruszeniem przyjęli słowa dekretu beatyfikacyjnego, wypowiedziane przez Benedykta XVI: „mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II, papieżowi, przysługiwał tytuł błogosławionego”. Byli świadkami wiekopomnego wydarzenia. Po raz pierwszy w dziejach Kościoła tak liczna rzesza wiernych (ponad półtora miliona) przybyła na beatyfikację. Marko Rupnik Co skłoniło tylu ludzi do poniesienia dużych kosztów, podjęcia ryzyka dalekiej podróży i znoszenia olbrzymiego trudu? Odpowiedź jest jedna – chęć uczczenia człowieka, który swoim życiem, nauczaniem, modlitwą i cierpieniem, a przede wszystkim żywą wiarą przemienił oblicze współczesnego Kościoła i świata. Podkreślił to w swojej homilii w dniu beatyfikacji Benedykt XVI: „[Jan Paweł II] otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma – siłą, którą czerpał z Boga – tendencję, która wydawała się nieodwracalna. (...) Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity syn narodu polskiego pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności. Jeszcze bardziej dosadnie: przywrócił nam siłę wiary w Chrystusa (...)” . Z perspektywy kilku miesięcy widać, że codzienne problemy nadal nas absorbują i nie zawsze stajemy na wysokości wskazań dawanych nam przez nowego Błogosławionego. Nie ma jednak wątpliwości, że warto było podjąć trud pielgrzymowania, rozmodlić się i powrócić jako świadkowie nie tylko przepięknej uroczystości beatyfikacyjnej, ale przede wszyst- W San Giovanni można podziwiać wspaniałe mozaiki zdobiące kim Jana Pawła II, apostoła współczesnego świata, któremu kryptę, w której pochowany jest św. Ojciec Pio. Wykonał je z mocą ukazywał Jezusa. (red.) jezuita o. Marko Rupnik. (fot. Marek Skowronek)

4


Pokój ducha Izabela Czak-Żukowska

Na beatyfikację przybyła do Wiecznego Miasta niespotykana w dziejach liczba pielgrzymów, którzy w pobliżu bazyliki św. Piotra spędzili wiele godzin na czuwaniu i modlitwie. Niektórzy mieli jeszcze siłę, aby oddać hołd nowemu Błogosławionemu, którego trumnę z ciałem wystawiono w bazylice. (fot. Andrzej Żółty)

Pielgrzymka do Rzymu na beatyfikację Jana Pawła II, była moją drugą pielgrzymką w życiu. Pierwsza, do Częstochowy, tuż przed maturą. I druga, po latach, właśnie ta – niesamowita, cudowna. I nie wiem dlaczego, ale wybierając wyjazd z Talentem nawet przez sekundę nie zawahałam się, a był to mój pierwszy kontakt z duszpasterstwem (nie licząc Internetu). Do Częstochowy jechałam, by dobrze zdać maturę. A do Rzymu, aby zaznać pokoju ducha. I nie wiem dlaczego, ale wymyśliłam sobie, że ta pielgrzymka da mi pokój ducha. Nie miałam zamiaru nic z siebie dawać. Chciałam tylko otrzymać. Otrzymać pokój ducha. I tak się stało. Przez osiem pielgrzymkowych dni byłam tak jakby w innym stanie – błogostanie. Ogarniała mnie jakaś wewnętrzna i zewnętrzna łagodność. Trudno opisać. Takie cudowne uczucie. W każdym razie ten czas pozwolił mi „wczytać”, zapamiętać ten stan ducha. Teraz w trudnych chwilach sięgam pamięcią do tamtych dni. I odczuwam pokój w sercu. To niewiarygodne.

Wspaniały czas i początek małych cudów Małgorzata Dąbrowska

Duszpasterstwo na beatyfikacji reprezentowało niemal stu pątników. Specjalnie przygotowany na wyjazd transparent ułatwiał odnalezienie się w tłumie. (fot. Grzegorz Piątek)

Nazajutrz po beatyfikacji kard. Tarcisio Bertone przewodniczył Mszy Świętej dziękczynnej, którą koncelebrowało setki kapłanów, przy udziale ponad stu tysięcy wiernych. (fot. Grzegorz Piątek)

5

Jeszcze przed wyjazdem do Rzymu, już od dłuższego czasu byłam przytłoczona moimi osobistymi problemami. Dwa miesiące przed beatyfikacją podjęłam nowennę do Matki Bożej Pompejańskiej. Pielgrzymka była ukoronowaniem dwumiesięcznej nowenny, podjętej w intencji ratowania mojego małżeństwa i rodziny. Czas pielgrzymowania był czasem niesamowitym… ze względu na ludzi, miejsca, przeżycia. Po tych ośmiu wspaniałych dniach wróciłam do domu i nie zadziało się nic, ale… Po dwóch tygodniach zaczęłam zauważać małe zmiany w relacjach z mężem i męża z dziećmi. Zaczęły dziać się małe cuda. Dla mnie był to „punkt wyjścia” do decyzji o podjęciu wysiłku budowania na nowo. Decyzja scaliła moje rozdarcie, ukoiła i dała spokój. Miłość jest powodem, dla którego postanowiłam razem budować przyszłość. I choć brzmi to górnolotnie, miłość ma największe znaczenie. Miłość, bo Chrystus to, co zrobił, zrobił z miłości. Chrystus wytrwał z miłości. Tylko miłość przezwycięża zło! A ja jestem, bo ufam. Nie rozumiem, nie pojmuję, ale ufam.

Bo Boże, bogaty w miłosierdzie, wojej woli błogosławiony b bł z Twojej Jan Paweł II, papież, papież ż kkierował całym Kościołem, spraw, prosimy, abyśmy dzięki jego nauczaniu z ufnością otworzyli nasze serca na działanie zbawczej łaski Chrystusa, jedynego Odkupiciela człowieka. Modlitwa na wspomnienie bł. Jana Pawła II 22 października


TWORZYWO ŚWIĘTOŚCI Z ks. kard. Stanisławem Nagym rozmawia ks. Grzegorz Piątek SCJ

Eminencjo, porozmawiajmy o niezwykle ważnym wydarzeniu minionego roku, jakim była beatyfikacja Jana Pawła II. Czy sam fakt wyniesienia na ołtarze Ojca Świętego coś zmienia w Kościele, w jego życiu społecznym, w doktrynie, zwyczajach? Jakie są skutki beatyfikacji z teologicznego punktu widzenia? Pytanie jest bardzo szerokie i trudno na nie odpowiedzieć wyczerpująco. Mogę tylko powiedzieć o niektórych skutkach, jakie moim zdaniem wynikają z faktu beatyfikacji Jana Pawła II. Z punktu widzenia czysto teologicznego przez fakt wyniesienia na ołtarze zyskaliśmy kogoś, kto na pewno jest w niebie, a więc w domu Ojca, a jako taki może się za nami wstawiać. Mamy więc patrona, opiekuna, który nas rozumie i który u Boga może wiele z tego tytułu, że jest bliski Niego. To są te dwa zasadnicze, istotne elementy, które wynikają z beatyfikacji. Do nich należy dodać trzeci, a mianowicie cześć religijną, jaką musimy i mamy prawo oddawać Ojcu Świętemu już od momentu wyniesienia na ołtarze. Przedtem był to tylko człowiek wyjątkowo pobożny, odznaczający się różnego rodzaju cnotami, ale nie mieliśmy pewności co do tego, że ma taką wyjątkową pozycję w stosunku do Pana Boga, patrząc z naszej, oczywiście, strony. To są te trzy obiektywne elementy natury teologicznej, jakie wynikają z faktu beatyfikacji. Ale oprócz tego w pytaniu zawierają się również takie elementy jak: czy wyniesienie na ołtarze oznacza coś ważnego w aspekcie doktrynalnym, czy oznacza coś w aspekcie życia religijnego dla nas poza tymi elementami, o których mówiliśmy, czy nakłada obowiązek, by to się w naszym życiu jakoś odzwierciedliło. Dotknę tylko tej ostatniej sprawy. Po pierwsze, dorobek doktrynalny Jana Pawła II, wyjątkowo duży, pozostaje na zawsze wielkim zadaniem każdego

rodaka naszego Papieża. On nie może być przez nas ignorowany w żadnym z elementów, tym bardziej, że jest on bardzo bogaty. Po drugie, jest on człowiekiem świętym, a więc takim, który wypełnił swoje życie w całej rozciągłości i stąd też jest wzorcem. Mamy kogoś, kto przeszedł drogę życia i na niej się uświęcił, co stanowi dla nas ogromny atut, bo przecież my tą samą drogą na ziemi niejako idziemy i stąd widać może mamy szansę, tak jak on, to życie nasze zamienić na świętość. Do czego powinna skłaniać nas beatyfikacja naszego rodaka Jana Pawła II? I znowu szereg sugestii można podać w tej materii. Pierwszą sprawą jest poznanie: poznanie jego życia, poznanie wielkości i poznanie świętości, które – jak już powiedziałem – w poważnej mierze są dla nas wzorcem; wzorcem bardzo cennym, dlatego że u Jana Pawła II z całą wyrazistością ukazało się, jak zwyczajne ludzkie życie może być tworzywem świętości, tworzywem dojścia do Boga, aż do Jego przybytków. Przecież Karol Wojtyła żył jak zwyczajny, prosty człowiek, a równocześnie potrafił wykuć w sobie ten bogaty wizerunek kogoś, kto nadaje się do tego, ażeby wejść do przybytków Bożych. My się niekiedy gubimy w naszym życiu i w różnych jego elementach, marnujemy je, nie orientując ku życiu Bożemu, ku Panu Bogu i w ten sposób nie przekuwamy go na wielkie zadanie, jakim jest świętość. Otóż w tym Jan Paweł II jest przede wszystkim dla nas, Polaków, żyjących tym samym życiem, na tej samej ziemi, przykładem tego, jak powinno się żyć i jak wykuwać to zwyczajne i proste życie z takich elementów jak turystyka, uprawianie sportu czy wreszcie uprawianie literatury. To wszystko nadaje się do tego, ażeby włączyć w rytm naszego dążenia do świętości. Znał Ksiądz Kardynał Karola Wojtyłę niemal 50 lat. Rysem jego osobowości była na pewno też przed-

6

siębiorczość, inicjatywa, twórczość. W czym te cechy najbardziej się przejawiały, zwłaszcza kiedy kierował już Kościołem powszechnym? Może zacznę od strony doktrynalnej. Otóż Karol Wojtyła rozpoczynał swoje wykłady uniwersyteckie i seminaryjne od katolickiej nauki społecznej. Tu już musiał się zbliżyć i zbliżył się do problematyki, która interesuje przedsiębiorców. Miał więc pewne teoretyczne podstawy do tego, ażeby zająć się problematyką katolickiej nauki społecznej, a także tym jej wycinkiem, jakim jest przedsiębiorczość. Jaki miał stosunek do przedsiębiorców? Na pewno zdawał sobie sprawę z wagi i możliwości bycia przedsiębiorcą, bo cenił ogromnie każdą inicjatywę człowieka, cenił człowieka, zwłaszcza w tym, co czynił dobrze. Wiadomo zaś, że przedsiębiorca to człowiek inicjatywy, to człowiek, który rozwija swoje człowieczeństwo. Dlatego musiał i był bliski Ojcu Świętemu, który takiego człowieka kochał. Poza tym Papież był świadom tego, co oznacza przedsiębiorczość w obecnym momencie dziejowym. Wyrazem tego są jego dokumenty – trzy encykliki społeczne, jedna adhortacja apostolska Christifideles laici – w których podejmuje tę problematykę bezpośrednio, w sposób bardzo świeży i oryginalny. Nie tylko jest przedstawicielem kogoś, kto doskonale zna problematykę katolicko-społeczną przeszłości, ale widać wyraźnie, zwłaszcza w encyklice Centesimus annus, że daje swój własny wkład,


korzystając z kontekstu, w jakim Kościół się w danym momencie znajduje. Wspomnieliśmy, że znał Ksiądz Kardynał bardzo blisko Karola Wojtyłę jako wykładowcę, jako biskupa, spędzał z nim wiele czasu również po wyborze na Stolicę Piotrową, w górach, w trakcie dyskusji, podczas nabożeństw. Jak to jest żyć ze świadomością, że było się tak blisko człowieka świętego? Pytanie to jest ze wszech miar aktualne w moim przypadku, gdyż ja sam sobie stale je stawiam. Gdy wracam pamięcią do tamtego życia, z tamtych długich czasów, Karol Wojtyła wydaje mi się taki zwyczajny, niby podobny nawet do mnie, a równocześnie inny, choć w moim pojęciu nie widziałem go na piedestale świętości, zwłaszcza tej urzędowej. Dlatego też obecnie, kiedy wiadomo, iż żyje w innym wymiarze, ma nowe możliwości, a z drugiej strony pozostaje taki sam, jakim go widziałem w tym, co było dobre i piękne, ja sam siebie się pytam, co z tego dla mnie wynika. Wyraźnie rysuje mi się to, że w jakimś stopniu jest on dla mnie wzorcem i stanowi przykład, w którym powinienem iść za nim. Jest on także i na pewno moim orędownikiem, stąd też w każdym momencie jest mi kimś, kto może mi pomóc i do kogo mam prawo się uciekać. Wreszcie ostatnia sprawa. Ponieważ jestem jednym z ostatnich świadków tego życia, dane mi było wiele widzieć i słyszeć od niego, mam poczucie obowiązku niesienia tej prawdy o nim do świata, do ludzi, których spotykam.

dam niedosłownym cytatem z Ewangelii. Pierwsze przykazanie: czcij Boga. A więc miłość Boga nade wszystko. To jest zadanie niewykonalne ludzkimi siłami, zresztą zawsze ma się poczucie, że jest się niedoskonałym i pozostaje tylko liczyć na łaskę i o nią prosić. Drugie zadanie podobne jest pierwszemu. To jest miłość bliźniego: robić dobrze, pomagać, radzić, widzieć wyciągniętą rękę i nie odpychać jej. Inną sprawą jest nawiązanie więzi z Kościołem na gruncie wiedzy o tym, jak głęboko związany jest on z Chrystusem, ale też jaką się ma odpowiedzialność za to, żeby wiedza o Kościele była należyta, żeby praktykowano go we właściwy sposób. Pytanie drugie: co jest ważne dla przedsiębiorców? Oni również są ludźmi Boga i dlatego ich też, w całym ich bogatym życiu obowiązuje wielkie prawo miłości Boga, miłości nade wszystko i we wszystkim. Tu od razu dochodzi się do tego wymownego stwierdzenia, że jeżeli uporządkowane będą sprawy z Bogiem, to uporządkują się także inne sprawy. Ale autentyczna miłość do Boga przedsiębiorcy oznacza coś więcej niż tylko termin; to czyste sumienie, a co za tym idzie, również prawdziwa mo-

dlitwa, nie tylko dyżurny pacierz, lecz modlitwa na progu pracy, obowiązków, decyzji – niechby ona była poprzez pamięć o Bogu i myślenie o Nim. I ten drugi człon – bliźni. Cóż przedsiębiorca ma do dania bliźnim, swoim współpracownikom? Przede wszystkim miłość i przyjaźń, bo to jest klimat, w którym można uczciwie pracować i pomagać innym się rozwijać. Poza tym miłość to także opiekuńczość, otwarte oczy na to, czego potrzebują podwładni. To nie są kawałki drewna, ale żywi ludzie, którzy mają różne potrzeby i których trzeba brać w całości. Tu dotykamy jednego z istotnych elementów filozofii miłosierdzia, a mianowicie wyobraźni miłosierdzia. Musimy mieć oczy otwarte na to, czy czegoś ludzie nie potrzebują, czy nie trzeba wyciągnąć dłoni może dłużej może dalej, ponieważ ktoś cierpi, ktoś nie daje sobie rady, a przecież my stoimy blisko niego. Wreszcie ostatni obowiązek – sprawiedliwość. Ta sprawiedliwość zamienna, ale i dzieląca się tym, co się ma, lecz w sposób rozumny, pozwalająca być człowiekiem, który stara się posiadanym dobrem dzielić. Dziękuję za rozmowę.

Jan Paweł II z ks. prof. Stanisławem Nagym na szlaku w Dolinie Chochołowskiej (1983 rok). (fot. archiwum kard. Nagy)

Niedawno ukończył Eminencja 90. rok życia. W czasie tych lat były wydarzenia straszliwe, takie jak wojna czy okres komunizmu, ale spotkał też Ksiądz Kardynał wspaniałych ludzi, takich jak Wojtyła czy Ratzinger, współpracował z nimi. Co w życiu jest tak naprawdę ważne, co winno być ważne również dla przedsiębiorcy? O co warto walczyć? Czemu warto się poświęcić? To wiele pytań w jednym. Pierwsze, co dla mnie jest najważniejsze? Odpowia-

7


FORMACJA

DUCHOWOŚĆ LIDERA* o. Włodzimierz Zatorski OSB

le, wychowawcy, a także biskupi, proboszczowie…, jak również rodzice względem swoich dzieci. Zakres jest zatem duży. Od lidera w bardzo dużym stopniu zależy jakość i efektywność działania wspólnoty, którą rządzi. Uważam, że obecnie w społeczeństwie i w Kościele najbardziej potrzebni są święci liderzy. Oni bowiem organizują życie i powodują, że jego jakość jest dobra lub zła. Stąd duchowość liderów jest niezmiernie ważną sprawą. Daj nam, Boże, dobrych liderów! To, jak się wydaje, oczywiste twierdzenie odnoszące się do liderów pozwolę sobie uzupełnić drugim, może mniej oczywistym, a nawet zaskakującym: lider przez swoje doświadczenie ma wyjątkową szansę autentycznie spotkać się z Bogiem. Pewnie brzmi to dziwnie dla nas, przyzwyczajonych do mniemania, że usłyszeć i spotkać Boga najlepiej w ciszy i milczeniu, w oddaleniu od świata. Bycie liderem w tej perspektywie jest sytuacją najbardziej odległą od tego ideału. Zwróćmy jednak uwagę na pewne podstawowe prawdy dotyczące życia ludzkiego. Bóg stworzył nas i powołał do roli lidera przede wszystkim w stworzeniu: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1,28). Bóg powierzył nam odpowiedzialność nie tylko za siebie samych, ale także za całe stworzenie. A właśnie odpowiedzialność zasadniczo motywuje nas do wzrostu duchowego. Zwykle w życiu każdy osiąga pozycję, w której jest odpowiedzialny za innych. Odpowiedzialność odgrywa bardzo ważną rolę w naszym rozwoju duchowym. Jej brak powoduje nawet degradację duchową człowieka. Myślę, że nie muszę tej tezy dowodzić. Drugą wielką szansą jest fakt, że odpowiedzialny lider musi się trzymać realiów życia. Nie może on bujać w obłokach, ale musi twardo chodzić po ziemi. Wszelki brak realizmu powoduje duże trudności w życiu nie tylko jego, ale również innych. A ponieważ Boga możemy spotkać jedynie w prawdzie i to tu i teraz, lider wyćwiczony w przyjmowaniu prawdy o rzeczywistości ma szansę Go spotkać. Wspomniane warunki ciszy i samotności przy jednoczesnym komforcie życiowego zabezpieczenia: jedzenia, mieszkania, ciepła itd., niestety, często rodzi duchowość marzycielską, zupełnie oderwaną od życia. Ponadto wydaje się, że nie przypadkiem Pan Jezus bardzo często w przypowieściach mówił o rządcy lub słudze sprawującym zarząd nad dobrami swojego pana czy wreszcie o słudze, któremu pan powierzył pieniądze w zarząd. Kiedy połączyć te przypowieści z ewangeliczną zasadą władzy jako służby, otrzymujemy duchowość lidera jako bardzo istotny motyw duchowości ewangelijnej. A Pan Jezus jeszcze głębiej wprowadza nas

Czym jest duchowość?

Zanim przejdę do omówienia duchowości lidera, pozwolę sobie na kilka refleksji na temat samej duchowości. Jej określenie nie jest bowiem takie oczywiste i znajdujemy różne podejścia do tego zagadnienia. Można jednak chyba przyjąć, że jest ona formą życia duchowego, a właściwie tożsama z tym życiem duchowym tak ukierunkowanym, aby dojść do zjednoczenia z Bogiem. Istotne są w tym przypadku praktyczne wskazania, które prowadzą do zrealizowania tego celu. W swojej refleksji doszedłem do fundamentalnego wniosku, że w życiu duchowym chodzi o Życie. Brzmi to nieco tautologicznie, jednak okazuje się, że wcale nie jest to tautologia w praktyce. Nie chcę tego zagadnienia tutaj omawiać. Wystarczy jednak wspomnieć konflikty Pana Jezusa z faryzeuszami. Może najmocniej zabrzmiał on w Kafarnaum w synagodze, gdy w szabat Jezus polecił człowiekowi z uschłą ręką stanąć na środku i bardzo dramatycznie spytał: „«Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli” (Mk 3,4). Okazuje się, że dla tak pobożnych ludzi, jakimi byli faryzeusze, ważniejsze od życia było zachowanie przepisów. Tak było za czasów Pana Jezusa, ale tak jest do dzisiaj w postawie wielu pobożnych ludzi. Z wszystkich określeń duchowości najbardziej spodobała mi się formuła Gabriela Bunge’a: „Duchowość chrześcijańska to ni mniej, ni więcej tylko życie w Duchu Świętym”. Nie będę tutaj rozwijał zalet tego określenia. Chciałbym jedynie wskazać na to, że od razu odnosi się ono do samego życia oraz od razu wskazuje na fakt prowadzenia przez Boga, a konkretnie przez Ducha, który „doprowadza nas do całej prawdy” (por. J 16,13). Wskazuje ona także na postawę otwartości na działanie Boga w nas, absolutnie konieczną w życiu duchowym. Być liderem – szansa na rozwój

Jeżeli w życiu duchowym chodzi o Życie, to prawda o tym ujawnia się już w zwykłym życiu codziennym w rodzinie, w pracy, w społeczeństwie. I tutaj warto zwrócić uwagę, że lider ma w tym względzie bardzo dużo do powiedzenia. Wpierw może określmy jednak, kim jest lider. Przyjmuję, że jest nim ten, kto przewodzi grupie ludzi, stojąc na ich czele, wyznaczając zadania i organizując ich wysiłek tak, by przenosił dobre wyniki. To robocze określenie lidera pozwala go widzieć w bardzo różnych funkcjach i rolach społecznych. Jest nim niewątpliwie polityk sprawujący rządy, wszyscy prezydenci, burmistrzowie, sołtysi i inni przedstawiciele władz społecznych. Oczywiście są nimi przedsiębiorcy i wszyscy kierownicy w ich firmach, nauczycie* Referat wygłoszony 27 października na konferencji pod hasłem „Etyka i duchowość praco-dawcy XXI wieku”.

8


Warto w tym momencie sobie przypomnieć, że w spotkaniu z drugim człowiekiem najpełniej doświadczamy Boga. To oczywiście dotyczy wszystkich ludzi, nie tylko liderów. Kontakty lidera jednak mają specyficzny charakter: są one powiązane z odpowiedzialnością za nich i za sprawy z nimi związane. Przypomina to relację ojca do dziecka. Lider ma szansę odkryć podmiotowość partnera dialogu, jego wolność, godność osoby, zalety i wady, dobro i pokrętność myśli, ale odpowiedzialność stawia go w specyficznej pozycji. Spotkanie z podwładnymi wymaga od niego mądrości, aby w sytuacjach trudnych i wymagających zmiany, „usuwając rdzę nie zniszczył samego naczynia” (Reg Ben 64,12). Łatwo bowiem traktować ludzi jak pionki na szachownicy, przestawiając ich bez liczenia się z nimi jako osobami. Odpowiedzialność jednak wzywa do szacunku i pomocy. Kiedy do tego uwzględnimy doświadczenie samotności, lider ma szansę niejako dotknąć tajemnicy miłości Boga Ojca do nas. Aby jednak do tego dojść, lider musi mieć w sobie prawdziwą miłość do powierzonych mu ludzi, a jednocześnie, przyjmując swoją samotność, odnaleźć Samotnego, który z miłością oczekuje na spotkanie z nami. We wspomnianej książce Podstawy duchowości lidera pokazuję, jak bardzo pomocna dla lidera jest duchowość mnicha, który nie z konieczności, ale z wyboru wchodzi w samotność, aby spotkać się z Bogiem. Proponuję liderom duchowość monastycyzmu uwewnętrznionego. Zasadniczo polega ona na przyjęciu w sercu i w praktyce swojego życia praktyk wypracowanych przez mnichów. Ich podstawą jest świadomość nieustannego życia w obliczu Boga, który jest misterium obejmującym nas całkowicie i we wszystkich wymiarach. Naszą drogą do Niego jest całe nasze życie, a nie jedynie wybrane praktyki i akty pobożne. Konsekwentnie zatem trzeba tak robić wszystko, jak byśmy to robili dla Boga. Aby osiągnąć taką świadomość, mnisi ćwiczą się w nieustannej modlitwie, kilkakrotnie w ciągu dnia odmawiają liturgię, codziennie czytają Pismo Święte i teksty prawdziwych mistrzów duchowych, znajdują czas na modlitwę indywidualną w różnych jej formach. Ważna przy tym wydaje się medytacja. Lider oczywiście nie jest mnichem i nie ma tyle czasu na wypełnianie tych wszystkich ćwiczeń. Jednak każdy może podejmować jakieś elementy tych praktyk w sposób świadomy i systematyczny. Jest to niezmiernie ważne, aby się nie dał porwać nurtowi bieżącego życia i nie utracić świadomości, że chodzi o coś więcej niż tylko to, co bezpośrednio uchwytne.

w ducha służby przez utożsamienie się z „bratem najmniejszym”: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Lider może chyba najwięcej zrobić dla innych! I, co najważniejsze, jego funkcja właściwie rozumiana polega na takiej służbie dla innych. Mówiąc o tym samym od strony jego osobistego doświadczenia, to cały jego wysiłek nabiera sensu przede wszystkim przez taką służbę. Zazwyczaj ludzie chcą władzy po to, by zdobywać dla siebie pieniądze, sławę i znaczenie. Jednak kiedy taki człowiek autentycznie staje wobec pytania o sens, te „naturalne” motywacje są pozbawione sensu. Czasami ludzie dochodzą do tego dopiero po wielu latach biegania za pieniędzmi. W swoich refleksjach nie rozważam wszystkich zagrożeń, jakie stają na drodze lidera. Są one niewątpliwie duże, chyba większe niż w życiu ludzi, którzy nie są liderami. Koncentruję się jedynie na pozytywnych, patrząc od strony duchowej, stronach tego doświadczenia. Niektóre z nich są jednak przeżywane jako negatywne. Do nich należy choćby doświadczenia samotności lidera. Rozwijam ten temat w swojej pozycji Podstawy duchowości lidera. Dowodzę w niej, że ta samotność jest nie tylko konieczna, ale powinna też być przez lidera wybrana i stać się elementem jego duchowości. Drugim momentem jest doświadczenie własnego ograniczenia i braku panowania nad rzeczywistością. Każde przedsięwzięcie jest ryzykiem. W każdym prowadzeniu innych dotykamy granicy naszego wpływu i naszej zależności od losu albo, mówiąc językiem chrześcijańskim, od Bożej Opaczności. Dzisiaj już wyraźnie mówi się o potrzebie posiadania szczęścia w zarządzaniu. Lider, jeżeli jest prawdziwie przytomny i nie ma w sobie pychy człowieka, który uważa, że jemu się wszystko udaje, bo ma się udawać, musi mieć świadomość nieprzewidywalności przyszłości nawet przy najlepszych kalkulacjach i szacunkach oraz zależności wydarzeń od innych, wyższych sił. Jest to okazja, by odkryć transcendencję. To jednocześnie pobudza prawdziwie przytomnego lidera do modlitwy. Przypomina to doświadczenie rolnika, którego los jest w dużym stopniu zależny od pogody, na którą nie ma wpływu. Modlitwa w jego życiu sama się narzucała. Czegoś podobnego doświadcza lider. Jaka duchowość dla lidera?

Duchowość człowieka, jeżeli ma być autentyczny, musi być budowana na tym, czym żyje, co go bezpośrednio dotyka. Kapłan powinien czerpać ze swojej posługi duszpasterskiej. Podobna zasada odnosi się do lidera: swoje życie duchowe powinien budować w oparciu o to, czym się na co dzień zajmuje. Muszę powiedzieć jeszcze o jednej bardzo ważnej cesze życia lidera: jego zasadnicza działalność dotyczy spotkania z ludźmi. Zarządzanie odnosi się wpierw i zasadniczo do ludzi, nad którymi jest się szefem. Dlatego kontakty z nimi winny być jego żywiołem.

9


UŚWIĘCENIE PRZEZ PRACĘ NA PRZYKŁADZIE BIBLIJNYCH PRZEDSIĘBIORCÓW o. prof. dr hab. Tomasz Dąbek OSB

Biblia ukazuje pracę jako podstawowe działanie i obowiązek człowieka, współdziałanie w Bożym dziele stworzenia*. Mówi również o handlu i organizacji pracy, wskazuje nadużycia i niebezpieczeństwa, ale nie odrzuca ani nie potępia takiego działania, które – jak każde inne – może być drogą wszechstronnego rozwoju człowieka, także w porządku duchowym. Praca jako podstawowe zadanie i środek rozwoju człowieka

O ile dla starożytnych Greków i Rzymian praca, zwłaszcza fizyczna, była ciężarem zlecanym niewolnikom, o tyle dla Izraelitów była normalnym działaniem, powołaniem człowieka przynoszącym mu pokój i radość. „Pan Bóg zatem wziął człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15). Tak pojmowana praca jest służbą oddawaną Bogu, współpracą z Jego dziełem, kontynuacją tego, co On rozpoczął – wspomaganiem Bożego działania. Jest to równocześnie droga samodoskonalenia się człowieka, jego rozwoju jako indywidualnej osoby i jako wspólnoty ludzi. O pracy jako prawie ludzkiego życia uczy Księga Powtórzonego Prawa: „Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał swą pracę” (Pwt 5,13). Można powiedzieć, że przykazanie jest podwójne, zawiera dwa polecenia: nakazuje odpoczynek w szabat i pracę przez sześć dni w tygodniu. Psalmista w hymnie sławiącym Boga głosami całego stworzenia mówi o człowieku i jego pracy: „Człowiek wychodzi do swojej pracy, do trudu swego aż do wieczora” (Ps 104,23). Ludzka praca chwali Boga tak samo, jak wszelkie inne przejawy wspaniałego stworzenia. Boży zamiar stoi u podstaw ludzkiego działania, z którym wiąże się wysiłek, ale jest to współdziałanie z Bogiem, od którego ono pochodzi. Nawet w raju człowiek nie był od niego wolny. Księga Mądrości uczy, że od Boga zależą wyniki ludzkiej pracy i Jego darem są umiejętności potrzebne do jej wykonywania: „W Jego ręku i my, i nasze słowa, roztropność wszelka i umiejętność działania” (Mdr 7,16). O głębokiej radości i poczuciu wewnętrznego pokoju, jakie dają prawo do korzystania z owoców swej pracy w następstwie Bożego błogosławieństwa i uczciwego życia, pisze psalmista: „Szczęśliwy, kto się boi Pana i kto chodzi Jego drogami! Referat wygłoszony 26 maja na konferencji pod hasłem „Priorytety etycznego przedsiębiorcy – zysk, misja czy świętość?” . *

Bo z pracy rąk swoich na pewno będziesz pożywał, będziesz szczęśliwy i dobrze będzie ci się wiodło” (Ps 128,1n). Bóg jako najdoskonalszy organizator pracy

Najwspanialszym przykładem mądrego zarządzania wielką całością jest troska Boga o całe stworzenie. Księga Mądrości pokazuje pełną miłości troskę Boga o całe stworzenie: „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!” (Mdr 11,22-26). Natchniony autor mówi też o Bożym wymiarze sprawiedliwości: „Ty jesteś sprawiedliwy i rządzisz wszystkim sprawiedliwie; skazać kogoś, kto nie zasłużył na karę, uważasz za niezgodne z Twoją potęgą. Twoja bowiem moc jest podstawą Twej sprawiedliwości. Wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz (…) Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz” (Mdr 12,15-16.18). Przykłady przedsiębiorców w Starym Testamencie

Już w Księdze Rodzaju patriarchowie są pokazani jako sprawni organizatorzy, przywódcy plemion, zarządcy wielkich majątków. Dzieje patriarchów kilkakrotnie mówią o ich zamożności jako przejawie Bożego błogosławieństwa: „A był Abram już bardzo zasobny w trzody, srebro i złoto” (Rdz 13,2). Izaak osiągnął znaczne plony: „Przebywając w tym kraju, zasiał Izaak ziarno i doczekał się w owym roku stokrotnego plonu, gdyż Pan mu pobłogosławił” (Rdz 26,12). Trzeba też zwrócić uwagę na umiejętności patriarchów odpowiedniego postępowania z ludźmi – sprawność w zarządzaniu (polityka), dążenie do zachowywania pokoju. Józef, sprzedany przez braci do Egiptu, wykazywał umiejętności organizacyjne w domu Potifara i w więzieniu. Potem widać sprawność Józefa jako zarządcy – namiestnika w Egipcie, odpowiednika wezyra czy obecnego premiera, który kierował państwem w okresie głodu. Jego zarządzenia przyczyniły się do uregulowania gospodarki tego kraju. Księga Wyjścia podaje przykład wybitnego talentu artystycznego i wysokich kwalifikacji rzemieślniczych połączonych z umiejętnością organizacji pracy innych: „Napełnił ich mądrością umysłu do wykonania wszelkich prac, zarówno kamieniarskich, jak i tkackich, oraz barwienia fioletowej i czerwonej purpury, karmazynu, bisioru, a wreszcie zwyczajnych prac

10


KONFERENCJE NAUKOWE tkackich, tak że mogli sporządzać wszelkie przedmioty, a zarazem obmyślać ich plany” (Wj 35,35). Księga Nehemiasza przedstawia troskę przywódcy narodu o odbudowę Jerozolimy, roztropność, dobrą organizację pracy, umiejętne załatwianie pozwolenia u króla perskiego i pomocy u namiestników Transeufratei oraz ofiarność i zaangażowanie narodu w prace. Stary Testament mówi też o znaczeniu dobrego doradztwa. Mądrość dla Semitów to umiejętność praktycznego postępowania, wykorzystywania doświadczenia własnego i całych pokoleń. Pierwsza Księga Kronik charakteryzuje grupę zwolenników Dawida: „Z synów Issachara, odznaczających się głębokim zrozumieniem czasów i znajomością tego, co ma czynić Izrael” (1 Krn 12,33).

We współpracy z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie nasze Duszpasterstwo zorganizowało dwie konferencje naukowe otwarte dla przedsiębiorców i pracodawców oraz środowiska naukowego i studenckiego. Każda z nich zgromadziła ponad stu uczestników, którzy mogli wysłuchać ciekawych wykładów i uczestniczyć w dyskusjach panelowych. Pierwsza z konferencji pt. „Priorytety etycznego przedsiębiorcy – zysk, misja czy świętość?” odbyła się 26 maja. Drugą zorganizowano 27 października pod hasłem „Etyka i duchowość praco-dawcy XXI wieku” dla upamiętnienia 30. rocznicy opublikowania encykliki Jana Pawła II Laborem exercens. Miejscem spotkania było krakowskie seminarium duchowne. Cieszy fakt udanej współpracy różnych środowisk, dzięki której przesłanie moralne i społeczne Kościoła dociera do dużej grupy ludzi i znajduje praktyczne zastosowanie. Konferencje odbywają się pod patronatem J. Em. Ks. Stanisława Kard. Dziwisza. Metropolita krakowski uczestniczył w otwarciu obu spotkań i skierował do zebranych swoje przesłanie.

Bardzo ważna jest również umiejętność dobierania właściwych doradców. Pouczenia Jezusa związane z organizacją pracy

Jezus w swoim nauczaniu często odwoływał się do różnych dziedzin ludzkiej pracy. W przypowieściach o talentach i minach (Mt 25,14-30; Łk 19,11-27) ważne jest puszczanie pieniędzy w obieg (Mt 25,16; Łk 19,13). Jezus mówi o solidnym zakładaniu winnicy: wymienia czynności potrzebne do przygotowania wszystkiego, by mogła dobrze funkcjonować: Mówi również o budowaniu wieży oraz potrzebie przewidywania i obliczania koniecznych wydatków: „Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: «Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć»” (Łk 14,28-30). Pouczenia apostolskie związane z organizacją pracy

Święty Jakub zaleca też, by nie przeceniać znaczenia doczesnych zabiegów, pracy i handlu zapewniających zysk i dostatek na tym etapie życia: „Teraz wy, którzy mówicie: «Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski», wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: «Jeżeli Pan zechce, a będziemy żyli, zrobimy to lub owo»” (Jk 4,13-15). Trzeba pokładać ufność w Bogu i pamiętać o względnej wartości ludzkich planów. Podane przykłady dobrej pracy i umiejętności kierowania pracą innych pokazują, że ta ważna dziedzina jest uczestnictwem w Bożym dziele stwarzania świata i może być drogą do wszechstronnego rozwoju człowieka, także do jego uświęcenia.

Aula seminaryjna wypełniona była przedsiębiorcami z różnych stron Polski, studentami i klerykami.

Ks. dr Marek Leśniak (pierwszy z prawej) jest głównym organizatorem konferencji z ramienia Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. Na zdjęciu podczas rozmowy z prelegentami bp. Andrzejem Wypychem z Chicago i Andrzejem Martynuską.

11


BYĆ BOGATYM PRZED BOGIEM ks. Grzegorz Piątek SCJ

Pismo Święte zawiera wiele wspaniałych wskazań, które mogą ukształtować całe życie człowieka. Wystarczy pomyśleć o podwójnym przykazaniu miłości Boga i bliźniego albo o słowach: „Poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi” (J 8,32)*, które bł. Jan Paweł II w rozmowie z francuskim dziennikarzem André Frosardem uznał za swój najważniejszy bliblijny drogowskaz i klucz do zrozumienia swoich działań. Zastanówmy się jeszcze nad innym stwierdzeniem Ewangelii, która wzywa, by być bogatym przed Bogiem. Problemy rodzinne i przypowieść o bogaczu (Łk 12,13-21)

W dwunastym rozdziale Ewangelii św. Łukasza znajdujemy wymowny tekst. Mówi on, że Pan Jezus nie chciał być rozjemcą w rodzinnych sprawach majątkowych. Wiedział, że Jego rola jest inna niż zwykłego rabina, którego ludzie prosili o rozstrzyganie rodzinnych czy sąsiedzkich sporów. Jego misją jest wyzwolenie ludzi z niewoli grzechu, dlatego przestrzega i naucza zebranych: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości,

bo życie nie polega na gromadzeniu bogactwa ani nie zależy od tego, co się posiada” (Łk 12,15). Opowiedział też zgromadzonym przypowieść o bogatym człowieku, któremu obrodziło pole i pomnożony został jego majątek. Miał tak wiele, że nie mógł pomieścić zbiorów w starych budynkach, postanowił więc je rozebrać i zbudować większe, aby zgromadzić wszystko dla siebie i zapewnić sobie dostatnią przyszłość. Gdy tak zdecydował, nie myśląc o innym zagospodarowaniu majątku, usłyszał Boży wyrok: „«Głupcze, tej nocy życie ci będzie odebrane. Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?» Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” (Łk 12,20-21). Pytanie o fundament życia

We wspomnianej przypowieści Pan Jezus stawia pytanie o fundament chrześcijańskiego życia. Nie napiętnował bogatego człowieka za to, co posiadał, ale za to, że postanowił zamknąć się w swoim egoizmie, mówiąc do siebie: „Masz wielkie dobra, starczą ci na długie lata; odpoczywaj, jedz, pij i baw się!” (Łk 12,19). Bogacz, choć pomnożył w jakiś sposób otrzymane talenty, to jednak nie wykorzystał ich właściwie. Jest przykładem ulegania pokusie, by przywiązywać wielką wagę do posiadania dóbr materialnych oraz stanem posiadania mierzyć poziom swojego szczęścia i swoją (lub innych) wartość. Tymczasem nieroztropna pogoń za bogactwem zaślepia człowieka i odwodzi od rzeczywistego celu życia, jakim jest własne zbawienie. Utrudnia również dzielenie się z innymi i czynne pomaganie im w duchu służby i miłości. Fundamentem życia ma być miłość wyrażająca się między innymi w trosce o innych. To ona czyni człowieka naprawdę bogatym przed Bogiem. Odpowiednia duchowość

Istnienie pokusy i możliwości podjęcia błędnych życiowych wyborów nie oznacza automatycznie klęski człowieka. Każdy ma możliwość kształtowania siebie poprzez świadome decyzje będące odzwierciedleniem przekonań i określonej duchowości. Człowiek zamknięty w kręgu własnych spraw i ambicji z trudem wyrwie się z błędnego koła egoizmu. Natomiast człowiek dążący do autentycznej wielkości, Cytaty biblijne z: Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2005. *

12


S

otwarty na działanie Ducha Bożego wzniesie się ponad życiedla-siebie, samemu sobie i innym ukaże wielkie cele i wzory. Dzisiaj rodzi się pilna potrzeba rozwijania duchowości dla osób świeckich. Duchowość taka musi odzwierciedlać różnorodne okoliczności życia i potrzeby świeckich, na przykład przedsiębiorców, żyjących w dużym napięciu, otoczonych współpracownikami i zmuszonych do podejmowania trudnych decyzji. „Jako powołanie w świecie [duchowość świecka] musi przejawiać pewną cechę wynikającą z rzeczywistości Wcielenia: powinna odnajdywać ślady Bożej obecności w codziennym życiu, we wszystkim, co nas otacza, oraz uznawać, że praca może stać się jednym z przejawów zaangażowanego życia chrześcijańskiego” (T.P. Rausch, Katolicyzm w trzecim tysiącleciu, Kraków 2007, s. 250-251). Odpowiednia duchowość kształtuje wewnętrzne bogactwo człowieka i staje się skutecznym narzędziem realizacji powszechnego powołania do świętości (por. II Sobór Watykański, Konstytucja dogmatyczna o Kościele, nr 42). Jakim być oraz jakim nie być – oto jest pytanie!

Rabin Abraham J. Heschel ma rację, stawiając powyższe pytanie o jakość naszego życia. Trzeba bowiem pamiętać, że w wymiarze praktycznym podejmowanie wszelkich twórczych działań możliwe jest dzięki takim cnotom jak: sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie, wiara, nadzieja. W celu ich zdobycia potrzeba wysiłku w pracy nad sobą i umiejętności układania dobrych stosunków z innymi ludźmi, a więc troski o kształtowanie wysokiej jakości postępowania. Dla chrześcijanina we współczesnym świecie dwie cnoty wydają się być szczególnie ważne, choć obie jednocześnie równie trudne do praktykowania: pokora i męstwo. Ta pierwsza stanowi o specyfice bycia chrześcijaninem, gdyż poprzez nią mamy naśladować Jezusa. W Synu Bożym ukazana jest najpełniej pokora samego Boga, który zniża się do ludzi, oraz pokora Człowieka, który do końca posłuszny jest Ojcu niebieReklama

13

Staraj się mocno o to, aby twoje cnoty nie zmieniły się w maskę, lecz w nawyki, które określają twój charakter. określ (św. Eskriva de Balaguer, Bruzda, nr 777)

skiemu. Jezus wzywa do naśladowania Go: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, że jestem łagodny i pokorny sercem ” (Mt 11,29). Jak to czynić na co dzień, na przykład w biznesie, każdy musi rozeznać sam. Druga aktualna dziś cnota to męstwo. Można je określić jako zdolność do podejmowania trudnych, także najtrudniejszych wyborów, oraz konsekwentnego trwania przy nich, realizowania ich w trudnych, także najtrudniejszych warunkach. Święty Augustyn określa je jako „moc duszy” i definiuje jako zdolność do znoszenia zła i przeciwności obecnego życia ze względu na radość z dóbr wyższych. Męstwo (podobnie jak umiarkowanie) to cnota wspomagająca inne cnoty (gdyż istotną cechą cnoty jest działanie mocne i niewzruszone). Bez niego nie bylibyśmy sprawiedliwi, wierni itp. Dzięki niemu możemy kontynuować trudne dzieła, na przykład te służące utrzymaniu rodziny. O tym, jakim być, a jakim nie być, decydują również tak zwane nowe cnoty. Zalicza się do nich między innymi inicjatywę, która musi cechować obywateli w wolnym państwie. Inna z nich to przedsiębiorczość wyrażająca się przez twórczość człowieka, jego wyobraźnię i zdolność osiągania celów. Ponadto zalicza się do nich społeczną współpracę, publiczną gorliwość i odpowiedzialność obywatelską, zwyczaj działania jako „lojalna opozycja” czy sztukę kompromisu w sprawach praktycznych. Od tego, czy podejmiemy wyzwanie do kształtowania swojego wnętrza w oparciu o odpowiednią duchowość i czy uformujemy swoje postępowanie w oparciu o prawdziwe wartości i silne cnoty, zależy w dużej mierze czy staniemy bogaci przed Bogiem.


MORALNOŚĆ UTALENTOWANEGO PRZEDSIĘBIORCY ks. dr Marek Leśniak

„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą” (Łk 12,48). Słowa Jezusa Chrystusa zapisane w Ewangelii według św. Łukasza stanowią dla człowieka wierzącego wyzwanie i mobilizują go do jeszcze większego wysiłku, by talenty, które od Boga otrzymał w sposób należyty rozpoznał, a następnie w sposób moralnie godziwy je rozwinął i pomnożył. Bóg jest niezwykle hojnym dawcą. On jest tym, który obdarza człowieka różnorakimi zdolnościami. W przypowieści o talentach zapisanej na kartach Ewangelii według św. Mateusza (por. Mt 25,14-30) mowa jest o udającym się w podróż panu / gospodarzu, który symbolizuje Boskiego Gospodarza, zatroskanego o rozwój królestwa niebieskiego. Z przypowieści tej dowiadujemy się, że gospodarz powierza swoim trzem sługom olbrzymi majątek. Z pewnością daje im więcej niż na to zasługiwali. Według sobie tylko znanej logiki, być może dlatego, że zna możliwości każdego ze swoich sług, pierwszemu z nich powierza pięć talentów, drugiemu dwa, a ostatniemu jeden talent. By zrozumieć hojność ewangelicznego gospodarza trzeba pochylić się nad analizowanym tekstem i właściwie go odczytać. Bez wątpienia kluczową sprawą jest wymierna wartość talentu. Była to jednostka wagi, która zmieniała się i w różnych okresach historycznych oznaczała inną wartość. Specjaliści analizujący kontekst historyczny czasów, w których wygłoszona zastała pprzez Jezusa przypowieść o talentach są zgodni, że talent to

P

P Przypowieść o talentach jest szczególnym wyzwaniem dla każdego, kto ją usłyszał. Obok niej nie da się przejść obojętnie. równowartość 34,272 kg złota lub srebra, a więc olbrzymi majątek. By jeszcze lepiej uchwycić wartość talentu, warto uświadomić sobie, że jeden talent to równowartość sześciu tysięcy denarów. Jeden zaś denar to dniówka pracownika za czasów Jezusa Chrystusa. Jednego bowiem denara, tytułem zapłaty otrzymywał najemny robotnik za jeden dzień trudu włożonego w wykonywaną pracę, o czym mówi Jezus w przypowieści o robotnikach w winnicy (por. Mt 20,1-16). A zatem sześć tysięcy denarów to sześć tysięcy dniówek. Przeliczając to na miesiące i lata, uwzględniając dni wolne od pracy daje nam to około dwadzieścia lat pracy. A więc gospodarz, o którym mówi Jezus, pierwszemu słudze daje równowartość stu lat pracy, drugiemu równowartość czterdziestu lat pracy trzeciemu zaś równowartość dwudziestu lat pracy. Bez wątpienia przekazuje im wielki majątek, który był gromadzony być może przez wiele pokoleń. Oznacza to, że obdarza on swoje sługi wielkim zaufa-

niem. Chce jednak, aby pomnożyli to dobro, które otrzymali, by talenty przyniosły konkretny zysk. Po powrocie postara się rozliczyć z tego, co im powierzył. Wydaje się, że słudzy doskonale znali intencję swojego pana, ponieważ po jego powrocie przynoszą mu owoc wysiłku i pracy w postaci pomnożonych talentów. Ten, kto otrzymał pięć talentów, przynosi drugie pięć. Czyli równowartość następnych stu lat pracy. Jako podziękowanie usłyszał od swojego pana takie słowa: „Dobrze sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twojego pana” (Mt 25,21). Podobnie postąpił powracający pan ze sługa, który pomnożył dwa talenty i przyniósł kolejne dwa, a więc w sumie cztery talenty, równowartość 137 kg złota lub srebra. Najgorzej został potraktowany ten, który zakopał jeden talent, równowartość sześciustet denarów i nie zrobił z nich żadnego użytku. Spotkała go bolesna kara. Odebrano mu to, co posiadał i usłyszał od swego pana bardzo gorzkie słowa. Został nazwany sługą nieużytecznym, złym i gnuśnym i został wyrzucony w ciemności (por. Mt 25,30) Odebrano mu też to, co miał w zarządzie czyli ewangeliczny talent i oddano temu, który po pomnożeniu pięciu talentów dysponował już dziesięcioma. Według zasady: „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma zabiorą nawet to, co ma” (Mt 25,29). Przypowieść o talentach jest szczególnym wyzwaniem dla każdego, kto ją usłyszał. Obok niej nie da się przejść obojętnie. Stanowi ona także wyzwanie dla przedsiębiorcy i pracodawcy w XXI wieku, który ma świadomość, że otrzymał od swojego Stwórcy wiele darów, które śmiało możemy nazwać talentami, bo odkrył w sobie między innymi umiejętności przedsiębiorcze, założył firmę, stworzył miejsca pracy, daje zatrudnienie tym, którzy nie są w stanie sami zorganizować sobie warsztatu pracy, wyprzedza ducha czasu, przewidując oczekiwania rynku i wychodzi ku nim z konkretnymi propozycjami. Jest wyzwaniem dla tego, kto zmaga się z nieuczciwą konkurencją i pokusą omijania prawa oraz niepłacenia podatków sam pozostając wierny zasadom, które dyktuje mu jego sumienie. Tych talentów i darów jest jeszcze cała plejada i nie ograniczają się one do spraw zawodowo-biznesowych, obejmują one wszystkie sfery naszego bytowania, także sferę rozumu i ducha. Podstawowym zadaniem, przed którym staje każdy człowiek, to w pierwszym rzędzie odkrycie talentów, które otrzymaliśmy od Stwórcy. Najpierw trzeba je rozpoznać, potem zaś je pomnożyć. Najgorzej się dzieje z tym człowiekiem, który nie dołożył trudu, by talent odkryć, bądź też nic nie zrobił, by odkryte talenty pomnożyć. On wedle słów Ewangelii zakopał olbrzymi dar, który został mu powierzony i trudno, aby liczył na nagrodę. Ten zaś, kto pomnoży otrzymane talenty, zostanie sowicie wynagrodzony.

14


WIERNOŚĆ Anna Gąsior

„Męża pewnego któż znajdzie?” (Prz 6,20). To pytanie z biblijnej Księgi Przysłów zdaje się dziś brzmieć szczególnie mocno. Wierność bowiem stała się wartością chyba najbardziej kwestionowaną przez współczesną kulturę i związaną z nią wizję człowieka. Jego „dzisiaj” nie wiąże się w sposób znaczący z przeszłością, a równocześnie nie może ono stanowić żadnej stabilnej podstawy, na której buduje się przyszłość. Ważne jest tylko bardzo wąsko rozumiane „tu i teraz”, pojawiające się w nim uczucia, pragnienia, zainteresowania i interesy. Nie daje ono żadnej podstawy dla tego, co będzie się myślało w przyszłości, nie zwraca się też uwagi na to, by stanowiło ciągłość z przeszłością, co więcej, nie tylko negowana jest możliwość, ale i potrzeba takiej ciągłości. Niszczy się w ten sposób całościowy obraz ludzkiego życia, zakładający pewną jedność i stałość, proponując w zamian szereg odmian własnego „ja”, dostosowanych do okoliczności, osób, przejściowego interesu. Każde z nich istnieje niejako osobno, nie biorąc odpowiedzialności za własne postępowanie, słowa, obietnice. Rodzi się więc pewna schizofreniczna osobowość, która może zakwestionować wszystko i za nic nie bierze odpowiedzialności. A skoro nie może odpowiadać za własne czyny, decyzje, nie mówiąc już o wypowiedzianych słowach, to jakże może być odpowiedzialna za drugiego człowieka? Taka wizja człowieka prowadzi do zakwestionowania potrzeby, a nawet możliwości wierności w dziedzinie, która z wiernością łączy się w pierwszym skojarzeniu – w dziedzinie ludzkiej miłości, i to bez względu na to, czy mówimy o miłości małżeńskiej, o wyborze życia kapłańskiego lub zakonnego, czy o relacjach między rodzicami i dziećmi. Każde bowiem postępowanie będące synonimem zdrady, sprzeniewierzenia się danej w różny sposób obietnicy, nadziei miłowania można w tej sytuacji usprawiedliwić słowami: „Jeżeli nie wiem, co będę myślał jutro, co będę robił jutro, jakże możliwe jest, bym zachował wierność temu, co obiecuję czy czynię dzisiaj”. Oczywiście ten sposób myślenia przenosi się na inne dziedziny – lojalności wobec pracownika i pracodawcy, wierności ideom, wyznawanym ideałom. Niewątpliwie taka wizja człowieka pozwala na przystosowanie się do zmiennych okoliczności, pielęgnowanie własnego egoizmu, łatwe rozgrzeszenie siebie z nieuczciwości. Jeśli bowiem teraźniejszość nie łączy się z przeszłością, a dzisiejsze „ja” w żaden sposób nie odpowiada za „ja” wczorajsze, co więcej, nie widzi swego odniesienia do przyszłości, to w takim obrazie świata i człowieka nie funkcjonują takie wartości jak lojalność, uczciwość, zdrada, gdyż słowa te wymagają zakorzenienia w wartości podstawowej, jaką jest wierność. Konsekwencje tej postawy idą jednak znacznie dalej. Zakwestionowanie możliwości wierności łatwo usprawiedliwia

15

każdy koniunkturalizm, niespodziewane wolty polityczne i ideowe, które wtedy łatwo jest wyjaśnić i usprawiedliwić. Brak wierności powoduje więc chaos i dezintegrację nie tylko w dziedzinie życia osobistego, jakbyśmy w pierwszym momencie byli skłonni sądzić, ale i w sposób zasadniczy przekłada się na życie społeczne, gospodarcze i polityczne. Nie pozwala na dalekowzroczne plany, „długomyślność”, odważne decyzje, na zdecydowaną i prawdziwą ocenę rzeczywistości. Trzeba więc na nowo docenić wierność i jej wagę w budowaniu życia najpierw osobistego, a na tym gruncie społecznego i państwowego. Okazuje się bowiem, że to, co najbardziej podważane i odrzucane, jest równocześnie najbardziej potrzebne. Kwestionowanie możliwości wierności staje się tak naprawdę zakwestionowaniem możliwości osobistego rozwoju, który tak bardzo podkreśla współczesna kultura, a jednocześnie zakwestionowaniem możliwości budowania takich relacji, które w sposób naturalny sprzyjają rozwojowi społecznemu i gospodarczemu. Wierność w sposób naturalny związana jest z dwoma innymi wartościami – dobrocią i prawdą. W tym miejscu zwrócimy uwagę szczególnie na ten pierwszy związek. Wskazuje go bardzo wyraźnie biblijne określenie wierności, jaką wobec człowieka ma Bóg. Wierność (hebr. met) Boga, który „bogaty jest w łaskę i wierność” (Wj 34,6), często łączona jest z Jego ojcowską dobrocią (hebr. hesed) wobec narodu. To równocześnie wskazanie dla człowieka, o którym przypomina psalmista: „Wszystkie ścieżki Pana to łaskawość i wierność” (Ps 25,10). Jeszcze mocniej podkreślenie związku wierności i miłości wyrażone jest w Nowym Testamencie. Po pierwsze, wierność staje się jednym z elementów organizujących ludzkie życie, dotyczy najmniejszych szczegółów jego istnienia, ma też dominować w życiu społecznym i ludzkich relacjach. Warto tutaj przywołać słowa zapisane w Ewangelii św. Łukasza: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10). Wierność staje się gwarancją zaufania i rozwoju. Po drugie, w Nowym Testamencie wierność posiada duszę, w sposób szczególny została ona bowiem połączona z miłością, co więcej, jest ona gwarancją i zapewnieniem o autentycznej miłości. Biblia ma jednak bardzo realistyczną wizję człowieka, wskazuje jego słabość i skłonność do niewierności. Cała biblijna historia staje się bowiem przedstawieniem niewierności miłowanego ludu, której towarzyszy niezmienna wierność Boga. Właściwie tutaj znajdujemy wskazówkę dotyczącą ludzkiej wierności. Nie można jej oprzeć jedynie na sobie. Nasza zmienność, słabość, brak pamięci muszą zostać zanurzone w Tym, który jest Wiecznością, Niezmiennością, w którym z kolei zanurzone pozostają wszystkie sprawy tego świata, zachowując przed Bogiem swoją powagę i trwałość. Psalmista poucza, że ci, którzy zaufali Panu, „są jak góra Syjon, co się nie porusza, ale trwa na wieki” (Ps 125,1).


ROZMOWA TALENTU

O KRYZYSIE Z Piotrem Kossakowskim rozmawia Anna Jaworek

Przez wiele lat działał Pan w międzynarodowych korporacjach. Czego nauczyła Pana praca dla tak dużych podmiotów? Praca w międzynarodowym koncernie nauczyła mnie solidności, sprawozdawczości i drobiazgowego przestrzegania prawa. Co daje działalność na własny rachunek? Przede wszystkim niesłychanie wzmacnia poczucie odpowiedzialności. Praca we własnej firmie to granie własnymi pieniędzmi. Punkt ciężkości zostaje przeniesiony z ryzyka bardziej ku bezpieczeństwu. Decyzje są bardziej wypracowane, a własne pieniądze bardziej szanowane. Czyli typowy menedżer w korporacji raczej nie czuje się właścicielem tego, czym zarządza? Praca dla korporacji przypomina trochę grę komputerową, w której masz zawsze kilka żyć. Czasem je tracisz, ale pozostają kolejne szanse, możesz więc więcej ryzykować. Czy takie „niewłaścicielskie” podejście do biznesu może być przyczyną kryzysu? Niekoniecznie. Przynajmniej nie od razu. Wyróżniłbym trzy podstawowe przyczyny kryzysu w firmie. Pierwszy powód to makroekonomiczna sytuacja na rynku, niezależna od konkretnej organizacji. Po prostu następuje jakaś zmiana: zmienia się moda, tendencja i w konsekwencji maleje zapotrzebowania na dany produkt, usługę. Drugi to przyzwolenie na istnienie drobnych kłamstewek i nieuczciwości. Kompromis etyczny, przymykanie oka na różne niedociągnięcia raz, drugi i kolejny. Końcowy etap znamy z pierwszych stron gazet – zafałszowany wynik finansowy, przekupstwo audytorów. Trzecia przyczyna to błędy na poziomie planowania strategicznego. Błędne de-

cyzje mogą być wynikiem ambicji, niechęci przyznania się do wcześniejszych pomyłek samych decydentów bądź ich doradców. Często do decydenta nie dociera prawdziwa informacja o rynku, potrzebach klientów, pomyłkach w organizacji. Niedociągnięcia próbuje się tuszować, ukrywać swoje słabości. A symptomy ostrzegawcze są niezauważane bądź zauważane, ale nie przekazywane dalej. Dzieje się tak ze strachu, z niechęci mówienia o niebezpieczeństwach i zagrożeniach. Sytuacja kryzysowa jest więc procesem? Z reguły tak. Wielu rzeczy też nie widzi się od razu. Czasem trudno je dostrzec, gdy jest się w środku, gdy działa się utartym torem codziennych aktywności. Na pewno ludzi wystraszonych, ślepo posłusznych, pełnych obaw przed przyszłością łatwiej namówić do złego, do przemilczenia pewnych zdarzeń, sytuacji. Tak zaczyna się proces przede wszystkim oszukiwania siebie. W którym momencie zaczynamy oszukiwać samych siebie? Niekiedy oszukujemy już na poziomie poszukiwania i podejmowania pracy. W czasie prowadzonych przeze mnie rozmów rekrutacyjnych zaobserwowałem, że wielu kandydatom do pracy brakuje podstawowej uczciwości w stosunku do siebie. Nie chcą, być może też nie potrafią, określić, czego szukają, co chcą robić. Chciałoby się powiedzieć, że w takiej sytuacji podejmują płacę, a nie pracę. Takie podejście nie sprzyja staranności i zaangażowaniu. W konsekwencji niezadowolony jest i pracownik, i pracodawca. Jak tylko można, radziłbym unikać pracy z musu, by tylko zarabiać. Jak powinniśmy zapatrywać się na pracę? Jakie winno być nasze podejście? Na myśl o pracy, krew musi żywiej krążyć. Ważne, aby szukać miejsc, gdzie można realizować swoje pasje. Jeżeli na

16

przykład ktoś lubi rozmawiać czy potargować się, wtedy sam fakt, że może dogadać się z klientem będzie dla niego motorem do działania. Gdy zaistnieje taka potrzeba, będzie gotów pracować więcej i dłużej. Czyli uczciwość wobec siebie. Pamiętam jedno ze spotkań z moim pracodawcą, po tym, jak złożyłem wypowiedzenie. Mój przełożony i zagraniczny przedstawiciel koncernu postanowili jednak przekonać mnie do pozostania w firmie. Z mojej strony wciąż powtarzałem, że ja decyzji nie zmieniam, a przedstawiciele pracodawcy przypominali o celu spotkania: „Spotkaliśmy się, aby dojść do porozumienia, aby dalej współpracować, celem spotkania jest omówienie zasad dalszej współpracy...”. I tak w koło. Oni przedstawiali liczne argumenty, ja z uporem informowałem, że trwam przy swojej decyzji. Poprosili więc o dwudziestominutową przerwę, która trwała prawie minut 40 i… zaproponowali mi większe pieniądze. Konsekwentnie odpowiedziałem: „Nie. Już zadecydowałem. Decyzję podjąłem”. Byli zdumieni. Nie spodziewali się takiej stanowczości. Na koniec szwajcarski przedstawiciel powiedział: „Nie doceniłem polskiego rynku”. A we mnie po prostu tkwi sporo z ułańskiej fantazji, co nie zawsze idzie w parze z pieniędzmi. Czy korporacyjne doświadczenie ułatwia prowadzenie własnej firmy? Każde doświadczenie jest cenne. Szybko jednak uświadomiłem sobie, że wyszkolony korporacyjny pracownik bez wsparcia organizacji: ludzi, systemów wspomagających, i całej funkcjonującej rozpędzonej machiny nie jest kimś wyjątkowym, a na pewno nie jest tak wyjątkowy i efektywny, jak na początku mu się wydaje. Inna sprawa, że im człowiek starszy, tym bardziej realnie ocenia swoje możliwości i to, co wokół niego się dzieje.


fot. Grzegorz Piątek

Czy jest coś, co na pewno ułatwia prowadzenie własnego biznesu? Regularne uczestnictwo we Mszy Świętej. Rekolekcje. Duchowy czas. Lektura. Czasem to pół zdania, które otwiera nas na inną perspektywę. I przeciwdziała kryzysom. Zdecydowanie tak. Dziękuję za rozmowę.

P

Piotr Kossakowski

Praca w międzynarodowym koncernie nauczyła mnie solidności, sprawozdawczości i drobiazgowego przestrzegania prawa

właściciel zakładu narzędziowego, w latach 19992011 pracownik korporacji, obecnie znów przedsiębiorca – prowadzi firmę consultingową.

17


ROK Z TALENTEM

18


Wręczenie TALENTÓW (3 grudnia 2010) Po raz drugi podczas dorocznej pielgrzymki przedsiębiorców do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach wręczono statuetki Talentu dla osób szczególnie zasłużonych dla Duszpasterstwa oraz propagowania społecznego nauczania Kościoła i przedsiębiorczości. Otrzymali je m.in. Maria Grzesiakowska, Artur Kalicki i Zbigniew Węgrzyn.

Dobro przez duże D. Wszystkie talenty mam od Pana Boga. I ten „Talent” – otrzymany z duszpasterstwa też oddaję Panu Bogu. Czuję się mocno obdarowana. Pan Bóg zawstydza mnie swą hojnością. Mogłabym długo wymieniać przypadki, w których doświadczyłam Bożej pomocy. Hojność Pana Boga jest dla mnie wyzwaniem do tego, by nie skupiać się na sobie, ale by być jedynie kanałem do przepływu Dobra. Dobra przez duże D. Maria Grzesiakowska

Rekolekcje w Gródku (11-13 marca) Ponad 130 przedsiębiorców chciało się dowiedzieć, jak stać się błogosławionym bogaczem. Dlatego przybyli do Gródka n. Dunajcem, by wysłuchać nauk o. Fabiana Błaszkiewicza TJ, który ze swadą i znawstwem zgłębił temat.

Rekolekcje w Kazimierzu Dolnym (8-10 kwietnia) „Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu” (Dz 20,35). Ta myśl stała się nicią przewodnią rekolekcyjnych rozważań znanego polskiego biblisty ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, wygłoszonych w domu rekolekcyjnym sióstr betanek w Kazimierzu Dolnym. (fot. Jerzy Ostowski)

19


POŻEGNANIA Przez ostatnie dziesięć lat pracy duszpasterskiej w Talencie poznałem wiele wspaniałych osób. To jeden z najważniejszych „zysków” tego zaangażowania. Są jednak i „straty” związane z odejściem do Pana niektórych osób. Są one bolesne, bo kończy się przyjaźń i możliwość uzyskania rady czy pomocy. Ponadto, są niepowetowane, gdyż każda osoba jest niepowtarzalna i nie da się jej zastąpić. W tym roku te uwagi odnoszą się do dwóch osób niezwykle zasłużonych dla naszego Duszpasterstwa, związanych z nim na wielu płaszczyznach. Najpierw pożegnaliśmy p. Małgorzatę Mateję, osobę będącą duszą każdego śląskiego spotkania Talentu, które przez dziesięć lat wytrwale organizowała. W sierpniu, po ciężkiej chorobie, zmarł p. Edward Babczak z Dębicy, z którego inicjatywy rozpoczęły się w tym mieście duszpasterskie spotkania dla przedsiębiorców. Organizował je niestrudzenie wraz ze swoją małżonką przez wiele lat. Straciliśmy w nich przykład pobożności, gorliwości w trosce o innych, wierności zasadom, nawet gdy to wiele kosztowało. Byli wielkimi Dobrodziejami naszego Duszpasterstwa. Pragnę im za wszelkie dobro i przykład pięknego życia podziękować, ufając, iż będą naszymi orędownikami przed Panem. ks. Grzegorz Piątek SCJ koordynator duszpasterstwa

DROGA GOSIU! Często patrzę na Twoje zdjęcie. Uśmiechasz się. Taką pogodną Twoją buzię pamiętam od chwili, w której się poznałyśmy. Byłam smutna po traumatycznych przejściach. Jak później mi powiedziałaś, zauważyłaś moje smutne oczy. Nie zadawałaś pytań, czekałaś, lecz zawsze obok Ciebie byli ludzie często potrzebujący rady, Twojego optymizmu, a czasem zwykłej rozmowy. Zawsze znajdowałaś czas, by być tam, gdzie mogłaś pomóc najczęściej bezimiennie. Nasze drogi spotkały się na spotkaniu Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT. Byłaś animatorką tego ruchu na Śląsku. Już na pierwszym spotkaniu starałaś się zaangażować mnie w prace tej grupy. Opowiedziałaś mi historię swej drogi życiowej i zawodowej – od kobiety prowadzącej dom do przedsiębiorczej osoby, zarządzającej dobrze prosperującą firmą. Imponowałaś mi determinacją, z jaką pokonywałaś trudności. Po kilku rozmowach z Tobą moje problemy znikały, a smutki zastąpił optymizm, wróciły siły pozwalające pokonać przeciwności. Małgosiu, Twoja wiara w Boga i godzenie się z Boskimi wyrokami, były dla mnie niedoścignionym wzorem. Zmieniłaś moje nastawienie do życia. Rozmowy, które prowadziłyśmy na różne tematy, były dla mnie rekolekcyjnym czasem, jakiego do tej pory nie przeżyłam. Dziękuję Ci za to serdecznie. Zawdzięczam Ci wiele..., ale cóż, dziś – kiedy po trudach życia odpoczywasz wśród wybranych – ja staram się Twój sposób życia i postrzegania świata przyjąć jako wzór do naśladowania. Jestem wdzięczna Opatrzności, iż pozwoliła mi spotkać na mojej drodze takiego człowieka, jak Ty. Może to mazgajstwo, ale przyznam Ci się Droga Przyjaciółko, że popłakuję z tęsknoty za Tobą, ale, jak sama mówiłaś, tak ma być, jak Pan zdecydował. Do końca moich dni na ziemi w modlitwie polecać Cię będę Panu, a jak Cię znam, Ty wstawiać się będziesz do Pana w mojej intencji. Odpoczywaj w pokoju. Renata Bartusek-Kiwacka

20


WSPOMNIENIE O ŚP. EDWARDZIE BABCZAKU Krystyna Wolska

„Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana” (Rz. 14,8). Edwarda-Eda poznaliśmy na początku lat 90. Mieliśmy zaszczyt należeć do grona Jego przyjaciół. Edu był niewątpliwie człowiekiem wiary. Swoje życie oparł na Bogu. Był też człowiekiem sumiennej pracy, ale i gorliwej służby. Potrafił dzielić swój intensywnie wypełniony czas między rodzinę, pracę zawodową, firmę i wspólnotę. Wielką pasją i polem Jego aktywności do końca życia było Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców. Tak bardzo zależało mu, aby zapalić jak najwięcej ludzi biznesu ideą tej wspólnoty. Rozmawiał z wieloma ludźmi, zachęcał, namawiał... Bolało Go nieraz to, że nie ma odzewu, że wielu boi się ewangelizacji w swoich firmach. Kochał Ruch „Światło-Życie” i, obdarzony wieloma talentami, mocno angażował się w jego sprawy. Jeżeli zachodziła potrzeba animowania na rekolekcjach, zawsze był otwarty na tę posługę. Przez 13 lat razem wzrastaliśmy duchowo w jednym kręgu tego ruchu. Edu był serdeczny, pełen optymizmu, gotowy do pomocy… Mimo zaawansowanej choroby, na dwa miesiące przed śmiercią, razem z żoną Basią, przyjął posługę animatora. Nie zrobił tego dla zaspokojenia własnych ambicji, ale z poczucia głębokiego obowiązku. Wiele osób z dalszego otoczenia nawet nie zauważyło, że śmiertelnie choruje. Edu osiem lat zmagał się z krzyżem, ale nie obnosił się ze swoim cierpieniem. Niósł je w ogromnym zaufaniu do Boga. Nie zwalniał tempa… Kochał Polskę. Był mocno zakorzeniony w jej historii, kulturze, obyczajach. Przeżywał wszystkie trudne sprawy rozgrywające się w ojczyźnie. Zatroskany o nią, codziennie przesuwał paciorki różańca, prosząc, by była „Bogiem silna”... Najważniejsza w Jego życiu była rodzina. Swój dom budował na skale. W nim do dziś można się zawsze ogrzać i nakarmić dobrym słowem i nie tylko słowem, bo jest to bardzo gościnne miejsce. Kochał wiernie i autentycznie swoją żonę Basię. Wszędzie razem… na dobre i na złe… Kochał miłością odpowiedzialną i wymagającą swoje dzieci i wnuczęta. „Jakie życie, taka śmierć”… Odchodzenie Eda było dla nas swoistymi rekolekcjami. Na takie odejście trzeba sobie zasłużyć pięknym życiem. Odchodził otoczony miłością i modlitwą najbliższych. Przez kilkanaście dni codziennie Basia z dziećmi i wnuczętami czuwała przy łóżku swojego męża, otaczając go jak aureolą… Słowa pełne miłości i o miłości tworzyły atmosferę tych dni… Kiedy przyszedł moment przejścia na drugi brzeg, Edu przytulił każdego, od najmłodszego wnuczka Kubusia, poprzez Marysię, Maksia i całą dziesiątkę wnucząt, czwórkę

swoich dzieci, synową, zięciów i ukochaną żonę. Pobłogosławił i oddał wszystkich pod opiekę Bogu Ojcu. Potem, trzymając w ręce obrazek Jezusa Miłosiernego, powierzył Bogu swojego ducha. Był to 13 dzień sierpnia tego roku. Doświadczyliśmy sacrum tej chwili, tego czasu… Tajemnica śmierci – nasze ufne modlitwy i łzy bólu – i tajemnica nowego życia… Uroczystość pogrzebowa zgromadziła, oprócz rodziny, ogromną ilość ludzi. Byli przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, wspólnota „domowego Kościoła” z rejonu i spoza niego, wspólnota Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców, przedstawiciele władz powiatowych. Mszę św. koncelebrowało czterech kapłanów, a w liturgię czynnie włączyły się wnuczęta Edwarda. Na uroczystości zagrała kapela z Nowego Targu. Rzewnie pożegnała swojego krajana. Trumnę z ciałem nieśli synowie i zięciowie. Drogi Przyjacielu, Ty już swój bieg ukończyłeś, wiary dochowałeś. Dziękujemy Ci w imieniu wielu za Twoje świadectwo wiary i miłości. Dziękujemy Ci za słowa, które tak często, ze spokojem wypowiadałeś w czasie choroby: „Niech się dzieje wola Boga”. Ufamy, że ziarno Twojego życia, rzucone w glebę, przyniesie plony… Ty – tak wierzymy – jesteś już w winnicy… Odpoczywaj w Panu…

21


EWANGELIZACJA W SIECI – WWW.DUSZPASTERSTWOTALENT.PL Dialog ks. Przemysława Króla i Dariusza Bogackiego Dariusz Bogacki: Od prawie trzech lat współpracujemy przy komunikacji internetowej Duszpasterstwa. W liczbach wygląda to całkiem dobrze: na stronie mamy ponad 5000 odwiedzin w miesiącu, 1800 osób otrzymuje informacje mailowe. Strona wykonana jest w nowocześnie, ma profesjonalny wygląd. Jak Ksiądz oceniłby tę aktywność na polu nowych technologii? ks. Przemysław Król: Czasem mówi się, że internet to wirtualny świat. Uważam, że to przede wszystkim narzędzie komunikacji. Gdy siadam do komputera, mam świadomość, że z drugiej strony jest konkretny człowiek. Zdaję sobie sprawę, że jest to inny kontakt niż osobisty, rządzi się swoimi prawami, ale jest to w końcu wymiana myśli z drugim człowiekiem. A czy przedsiębiorcy, którzy wchodzą na stronę, mają świadomość tego dialogu, tego nie wiem.

D.B.: Strona duszpasterstwa ma charakter przede wszystkim informacyjny. Dla mnie, jako uczestnika spotkań, ważne jest to, że mogę na niej znaleźć aktualne wiadomości. Ten kontakt jest bardziej odczuwalny, gdy wysyła Ksiądz maile. To przypomina mi nie tylko o zbliżających się spotkaniach – a o tym łatwo zapomnieć w natłoku różnych spraw – ale również o tym, że w Krakowie jest ks. Przemek, który chce mi coś przekazać. To taki „internetowy personalizm” z Księdza strony?

P.K: Zauważam w tym sformułowaniu nawiązanie do nauczania bł. Jana Pawła II. Swoim życiem dał on nam przykład, jak traktować drugiego człowieka. Niestety, nie zawsze korzystamy z tego wzoru. Przykładem tego może być właśnie internet. Daleko posunięta anonimowość sprawia, że w sieci możemy znaleźć – mówiąc wprost – wiele obrzydliwych wypowiedzi. Nie wszyscy pamiętają, że adresatem ich słów jest drugi człowiek, a nie anonimowy „internet”. Jeśli chodzi o komentarze na naszej stronie, to jestem pod ich wielkim wrażeniem. Z jednej strony widać merytoryczne dyskusje dotyczące konkretnych dylematów moralnych, na przykład w sprawach podatkowych. Z drugiej strony wiele z nich ma charakter świadectwa. Ludzie piszą szczerze o swoich problemach, ale także mówią wprost o swoim zaufaniu do Boga.

D.B.: Z uwagą czytam takie wypowiedzi. Szczególnie dużo jest ich na stronie PrezesCnota.pl. Udało nam się w unikatowy sposób połączyć rysunki ks. Grzegorza, komunikację mailową i wypowiedzi uczestników tego projektu. Treści tam zawarte są niezwykle ubogacające, dotyczą konkretnych spraw z naszego życia biznesowego. Interesujące są również wywiady audio przeprowadzane przez Księdza. Treść inspiruje do własnych przemyśleń, a dzięki temu także lepiej poznaje się tych, których spotkało się. Częstsze zastosowanie tej formy mogłoby sprawić, że lepiej się poznamy. P.K.: Natrafiam tu na poważną trudność. Działalność duszpasterstwa jest coraz bardziej rozległa. Mamy jeszcze wiele pomysłów, jednak przygotowanie materiałów do internetu, zarówno treści. Przed nami więc zadanie zwiększenia liczby współpracowników.

22

Do współpracy zapraszamy osoby z zacięciem dziennikarskim, które na przykład mogłyby pisać relacje z organizowanych przez nas wydarzeń, przeprowadzać wywiady audio czy nawet wideo. Marzy mi się, aby strona duszpasterstwa była takim miejscem, gdzie przedsiębiorcy mogą znaleźć nie tylko wartościową treść, ale i w pewien sposób poznać siebie nawzajem, wejść w kontakt. D.B.: Jako katolicki przedsiębiorca chciałbym współpracować z ludźmi, którzy w biznesie kierują się tymi samymi wartościami, którzy na swój biznes patrzą nie tylko przez pryzmat zysku, lecz również jako talent ofiarowany przez Boga. Chodziłoby zatem o to, aby przez stronę można było znaleźć tych, z którymi ma się kontakt na spotkaniach, budować społeczność. Narzędziem do tego może być też Facebook, na którym duszpasterstwo jest nieobecne. P.K.: Przyznam szczerze, że próba w tym kierunku została już podjęta, zakończyła się jednak niepowodzeniem. Być może ktoś z przedsiębiorców chciałby poprowadzić fanpage duszpasterstwa na Facebooku. Byłby to jego wkład w ewangelizację... À propos tego zagadnienia, Pan także przygotował nowe narzędzie, które miałoby temu służyć... D.B.: Tak, to możliwość przeprowadzania spotkań on-line za pomocą wideokonferencji. Dzięki temu osoby, które dotychczas z różnych powodów nie mogły wziąć udziału w spotkaniach, będą mogły posłuchać ciekawych rozmów czy wykładów, jak również samemu zadać pytania prowadzącym. Jako chrześcijańscy przedsiębiorcy bardzo potrzebujemy nadania naszym wysiłkom zawodowym głębszego sensu. P.K.: Dobrze, że wspomniał Pan o tym wymiarze duchowym. Jako duszpasterstwo nie możemy zapominać, że naszym celem jest pomoc przedsiębiorcom w pogłębieniu ich relacji z Bogiem. To, co najważniejsze, dzieje się w sercu człowieka, na modlitwie.


ROZWAŻANIA SPOŁECZNE kard. Stefan Wyszyński

W tym roku minęło 30 lat od śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego. Prymas Tysiąclecia zmarł 28 maja 1981 r. – w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. „Księdza Stefana Wyszyńskiego można uznać za jednego z prekursorów na gruncie polskim teologii rzeczywistości ziemskich, która rozumie zaangażowanie społeczne chrześcijan jako fragment fundamentalnej misji ewangelizacyjnej najlepiej wyrażającej całe posłannictwo Kościoła.” (ze wstępu do książki ks. Stefana Wyszyńskiego pt. Miłość i sprawiedliwość społeczna – rozważania społeczne). Publikujemy fragmenty rozważań, które dają wyobrażenie o głębi i aktualności myśli Prymasa Tysiąclecia.

Należy co rychlej uwolnić się z uprzedzeń społecznych, częściej z nieświadomości, z niechrześcijańskich błędów społecznych. Należy zwalczyć herezję, która wyrzuciła Boga z życia gospodarczego i odsunęła Go od wpływu na sprawy doczesne. Należy zwalczyć ten absurd i bluźnierstwo, które zapomina o tym, że „Pańska jest ziemia i napełnienie jej” (Ps 23, 1). To przecież jest szaleństwo i samobójstwo. Należy poznać społeczną prawdę Kościoła i wprowadzić ją do życia codziennego na równi z przykazaniami Bożymi, bo stanowią one zwartą część całości nauczania kościelnego. Posłuszeństwo społecznym encyklikom należy do obowiązków katolika. *** Współczesnemu światu przypomnieć należy, kim jest człowiek. Czyż nie jest on, w godności swej i wyniesieniu, przedmiotem największego podziwu? „Panie, Panie nasz… Cóż jest człowiek?... Uczyniłeś go mało co mniejszym od aniołów, chwałą i czcią ukoronowałeś go i postanowiłeś go nad dziełami rąk Twoich. Poddałeś wszystko pod nogi jego: owce i woły wszystkie, nadto iż zwierzęta polne, ptactwo i ryby morskie” (Ps 8, 2-9). Od dawna Kościół głosi swoje zasady moralności społecznej, gospodarczej i politycznej. Od dawna wychodzą społeczne encykliki Stolicy św. Stworzono wprost olbrzymią literaturę katolicko-społeczną. A tymczasem świat katolicki, w ogromnej swej większości, okazał się głuchy na społeczną naukę Kościoła. Co więcej, okazał się wobec niej wrogi. *** Wielu ludziom wydaje się, że same przemiany zewnętrzne, polityczne rozwiążą wszystkie trudności. Trzeba jednak czegoś więcej, trzeba powrotu do przykazań Bożych, trzeba czynu chrześcijańskiego. (…) Cokolwiek się dzieje na świecie, rodzi jakieś skutki. By zwalczyć złe owoce minionych dni, trzeba ożywionej pracy wszystkich ludzi dobrej woli. ***

Odszczepieństwo katolików polega na tym, że nie chcieli wziąć odpowiedzialności za wprowadzenie Ewangelii w życie doczesne: społeczno-gospodarcze i polityczne. Rozproszyli się w ustrojach wrogich Kościołowi, wypełnili szeregi komunistów, socjalistów, tkwią po uszy w duchu kapitalistycznym i większości wypadków odgradzają życie gospodarcze od wpływu moralności katolickiej. Gniewają się bardzo, gdy duchowieństwo porusza problemy służby, sprawiedliwej płacy, godziwego bytowania ludzi najemnych. Zżymają się na same słowa „sprawiedliwość społeczna”. *** Kapitalizm odrzucił ewangeliczną zasadę: „Cóż pomoże człowiekowi, choćby wszystek świat pozyskał?” (Mt 16,26); przyjął natomiast za dewizę szatańskie kuszenie: „Rzecz, aby te kamienie stały się chlebem” (Mt 4,3). Moralność kapitalistyczna ustaliła nowe zasady wartościowania ludzi, zależnie od dóbr materialnych, od zdolności i sił czysto gospodarczych. Wszyscy ci, którzy przeklinali i zwalczali kapitalizm, ulegli jego błędom. (…) komunizm całą wartość człowieka ocenił miarą zdolności produkowania (…) Oto błędne koło, w którym kręcą się i wyzyskiwacze, i wyzyskiwani, w takt tej samej obłędnej melodii. Wrócić musi Chrystusowe prawo: „Nie możecie Bogu służyć i mamonie… Czyż dusza nie jest ważniejsza niż pokarm, a ciało niźli odzienie? (Mt 6,24.26). Wraz z nim wrócić musi przekonanie, że wartość człowieka zależy przede wszystkim od jego wartości moralnych; że wszelkie jego prawa w społeczeństwie muszą być mierzone miarą jego moralności, której należy przyznać pierwszeństwo w nowym ustroju; że dobra materialne muszą być podporządkowane dobru moralnemu i muszą mu służyć. Należy obalić stosowaną tak często dotychczas wśród ludzi zasadę zysku jako miernika ludzkiej wartości; ile zarabiasz, do jakiej kategorii płac należysz, jak wysoki płacisz podatek dochodowy – to pogańskie tytuły do praw nowej elity.


B I B L I O T E K A TA L E N T U Z przedsiöbiorczymi katolikami rozmawia Anna Jaworek

Jan Paweä II

Reklama

encykliki LABOREM EXERCENS SOLLICITUDO REI SOCIALIS CENTESIMUS ANNUS Wydawnictwo KsiħǏy Sercanów DEHON

Wydawnictwo KsiħǏy Sercanów DEHON

2011-08-12 10:47:38

Î

w y d awni c two .net.pl

www.

Zadzwoń i zamów! 12 290 52 98 Janusz Kohut z zespołem

Nowa płyta z kolędami

http://jkohut.pl/start.html

PRZYPADKI PREZESA CNOTY

K O N TA K T Z D U S Z PA S T E R Z A M I 30-715 Kraków, ul. Saska 2, tel. (012) 656-08-84 e-mail: dpip@scj.pl, www.DuszpasterstwoTalent.pl

Działalność Duszpasterstwa i publikowanie biuletynu „Talent” są możliwe dzięki ofiarności uczestników spotkań. Ofiary można wpłacać na konto: 09 1020 2892 0000 5102 0211 6978 Nazwa: Księża Sercanie Talent Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców ul. Saska 2, 30-715 Kraków

www.DuszpasterstwoTalent.pl


Talent - Biuletyn nr 1-4/2011