Issuu on Google+

FC-Porto.pl magazyn internetowy, nr 9

Żegnaj Ligo Europejska Smocze Oscary i Maliny

Wielki powrót El Comendante

Sylwetki piłkarzy FCP: Hulk Portugalia w Warszawie


Witajcie!

Miło nam zaprezentować kolejny numer magazynu FC-Porto.pl. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z treścią przygotowanych specjalnie dla Was artykułów. Redakcja FC-Porto.pl 1. Manchester City – FC Porto 4:0. Żegnaj Ligo Europejska… 2.-3. Podsumowanie 2011 roku cz.2: Smocze Oscary i Maliny 4. Sylwetki piłkarzy FC Porto: Hulk 5. Portugalia w Warszawie

6. Gwiazdy Ligi ZON Sagres: Marcelo Toscano 7. Wielki powrót El Comendante 8.-9. Pod ostrzałem pytań: umbro122 10. Młode diamenty FC Porto: Goncalo Paciencia 11. Nadchodzi „Goal-line Technology” 12. Udinese ubiegło Porto w staraniach o zdolnego bramkarza 13. Największe klasyki świata - piękny spektakl czy kabaret? 14. Piłkarski monopol?


1

Manchester City – FC Porto 4:0. Żegnaj Ligo Europejska…

Podczas treningu na stadionie rywala piłkarzom dopisywały humory

Czerwona kartka dla Rolando przesądziła o losach spotkania

W trakcie meczu nie było już tak wesoło

Helton aż 4 razy wyciągał piłkę z siatki

Rywalizacji przyglądał się Pinto da Costa, a także… Andre Villas-Boas

To nie był szczęśliwy wieczór dla Smoków Przygotowała Futbolówka


2

Podsumowanie 2011 roku cz.2: Smocze Oscary i Maliny Jak pewnie wiecie, Oscary i Maliny są to nagrody przyznawane w dziedzinie kinematografii. Oscary to nagrody pozytywne – walczą o tę statuetkę najlepsi z najlepszych. Z kolei Maliny to przeciwieństwo Oscarów i raczej żaden aktor ani reżyser filmowy nie marzy o nominacji do tej nagrody. Podsumowanie roku to też w pewien sposób przyznawanie komuś nagrody. 2011 rok był rokiem szczególnym dla FC Porto nie tylko na arenie krajowej, ale i międzynarodowej. Choć w większości obfitował w emocje pozytywne, to niestety negatywne też się znalazły. Dlatego też z tej okazji, chciałbym symboliczne rozdać nagrody w poszczególnych kategoriach. . SMOCZE OSCARY: . Najlepszy piłkarz: Radamel Falcao . Pewnie wielu z was zastanawia się dlaczego Kolumbijczyk, a nie Hulk. Wierzcie mi, decyzja w tej sprawie była trudna. W zeszłym sezonie obaj byli kluczowymi postaciami. Falcao z 17 zdobytymi bramkami, poprowadził Smoki do wygranej w Lidze Europejskiej. Z kolei Hulk dzięki 23 bramkom w lidze, znacząco przyczynił się do odzyskania tytułu mistrzowskiego. . Najpiękniejszy gol: Radamel Falcao (Finał LE: FC Porto - SC Braga 1:0). Być może to trafienie dla wielu nie jest symbolem pięknego gola, jednak tutaj nie chodzi o piękno, lecz o ważność. Bowiem ta bramka dała FC Porto zwycięstwo nie tylko w tym meczu, ale w całych rozgrywkach. A lepszej rekomendacji chyba nie trzeba. . Najlepszy debiutant: Steven Defour . Spoglądając na piłkarzy, których Porto pozyskało latem, stwierdzam, że mało z nich pokazało szczególne umiejętności. Ostatecznie wybór padł na Belga Stevena Defoura. Najczęściej wchodzi on ławki rezerwowych, lecz nie przeszkadza mu to w pokazaniu swoich nie przeciętnych umiejętności podczas tych kilkudziesięciu minut.

Najlepszy Portugalczyk: Rolando . Obecnie trudno sobie wyobrazić środek obrony bez Rolando. Twardy oraz dobrze grający głową, takimi słowami zazwyczaj określany jest Portugalczyk. Aż trudno wyobrazić sobie, żeby mógł odejść z Estadio do Dragao. 30 milionów euro zapisane w klauzuli odejścia, wydają się być i tak za mało, jak na jego talent. . Najlepszy obcokrajowiec: Hulk . Kto miałby być najlepszym obcokrajowcem, jak nie on. Podaje, strzela, drybluje, wykonuje rzutu wolne i rzuty karne. Po prostu piłkarz od wszystkiego. . Najlepszy transfer: Steven Defour . Wyłonienie zwycięzcy w tej kategorii jest niezwykle trudne. Głównie z tego powodu, że trener Vitor Pereira dawał nowym nabytkom niewiele minut. Jedyny wyjątek od tej reguły stanowi Kleber, lecz Brazylijczyk nie wywiązał się dobrze ze swojej roli. Z kolei Defour, mimo iż najczęściej wchodził z ławki rezerwowych, to gdy stąpał po murawie, można było zauważyć u niego głód gry i to właśnie do niego powędrowało zwycięstwo w tej kategorii. . Najlepsza inwestycja: Zakup przez Somague udziałów w klubie. Obecne lata nie są dobre dla europejskiej jak i światowej gospodarki. Ciągle zagrożona widmem bankructwa jest Grecja i nie wykluczone, że do niej mogą dołączyć także inne kraje. Dlatego obecnie ważne jest to, aby mieć u swojego boku mocnego partnera, a takim bez wątpienia jest firma Somague, która stała się drugim największym udziałowcem FC Porto. SMOCZE MALINY: . Najgorszy piłkarz: Cristian Rodriguez . Z tym wyborem chyba większość się zgodzi. Urugwajczyk w zeszłym roku poza paroma przebłyskami, nie pokazał nic


3 wielkiego. Dziwi, więc fakt, że trener Vitor Pereira mimo słabej formy „Cebuli”, ciągle na niego stawia, zamiast dać szansę innym zawodnikom. . Najgorszy transfer: Kleber . Także i do tego wyboru, chyba nikt nie ma większych wątpliwości. O ile Brazylijczyk w meczach przedsezonowych prezentował się całkiem przyzwoicie, o tyle mecze o stawkę zweryfikowały jego prawdziwy potencjał. Kleber często zamiast być tzw. „lisem pola karnego”, ginął w gąszczu obrońców, będąc często przez 90 minut kompletnie nie zauważalny. Najgorsza inwestycja: Vitor Pereira . Z każdym kolejnym spotkaniem niestety, ale trzeba przyznać, że ta inwestycja prezydentowi Porto, Pinto da Coście po prostu nie wyszła. 43-latek przejął schedę po Andre Villasu-Boasie, którego sukcesy wzbudzały u wszystkich podziw. Zadanie nowego trenera było takie: kontynuować myśl trenerską byłego asystenta Jose Mourinho. Z czasem okazało się, że być może postawienie na niego, nie było takim świetnym pomysłem. O ile na początku można go usprawiedliwić tym, że piłkarze jeszcze nie weszli w dostateczny rytm, to teraz wytłumaczenie to po prostu nie przejdzie. Usilne stawianie na Klebera, pomimo tego iż nie pokazywał na boisku zbyt wielkich umiejętności strzeleckich oraz częste przemianowanie Hulka ze skrzydłowego na środkowego napastnika sprawia, że Smoki nie grają takiej piłki do jakiej zawsze nas przyzwyczaiły. domi


4

Sylwetki piłkarzy FC Porto: Hulk Givanildo Vieira de Souza nazywany przez fanów po prostu Hulkiem (jego pseudonim wziął się od Incredible Hulk, jednej z postaci komiksów Marvela) urodził się 25 lipca 1986 roku w Campina Grande w Brazylii. Obecnie jest czołowym napastnikiem i jednym z najważniejszych piłkarzy FC Porto. . Hulk swoją karierę juniorską rozpoczynał w Corinthians Alagoano Maceio. Potem jako młodzik grał jeszcze w Corinthians Sao Paulo, Vilanovense i Sao Paulo FC. Karierę zawodniczą rozpoczął w Vitorii Salvador w 2005 roku. W tym samym roku przeniósł się do Japonii, a dokładnie do Kawasami Frontalne. W japońskiej ekstraklasie zadebiutował 17 kwietnia w meczu z Nagoya Grampus Eight, a pierwszą bramkę dla swojego klubu zdobył 2 lipca w spotkaniu z Jubilo Iwata. W 2006 roku został wypożyczony do Consadole Sapporo, gdzie strzelił 25 bramek w 38 ligowych meczach. Sezon 2007 spędził natomiast w Tokio Verdy, gdzie znowu popisał się imponującą skutecznością zdobywając 37 goli w 42 spotkaniach, co dało mu tytuł króla strzelców J-League 2. W 2008 deszczową Japonię zamienił na słoneczną Portugalię, przenosząc się do FC Porto. Do tej pory w 85 spotkaniach ligowych dla drużyny spod znaku smoka, Brazylijczyk zdobył 43 bramki. W sezonie 2010/2011 zdobył z FC Porto wszystko co było do zdobycia, czyli wygrał Ligę ZON Sagres, Puchar Portugalii i Superpuchar Portugalii, a do tych sukcesów dołożył indywidualny - koronę króla strzelców zdobywając 23 bramki (jeszcze 5 dołożył w Lidze Europejskiej. Te sukcesy oraz spore umiejętności m.in. fenomenalny drybling, doskonałe warunki fizyczne, szybkość i piekielnie mocny strzał z dystansu zwróciły oczy wielu europejskich klubów jak Manchester City, Chelsea, PSG, czy Anżi Machaczkała. Ściągnięcie tego skrzydłowego będzie jednak graniczyło z cudem. Hulk ma wpisaną w kontakcie klauzulę odstępnego w wysokości 100 milionów euro,

a Pinto Da Costa często powtarza, że nie sprzeda swojej gwiazdy za choćby jednego eurocenta mniej. . Jak na razie dokonania Hulka w kadrze nie są tak imponujące jak w klubach; do tej pory rozegrał 6 spotkań. Zadebiutował 14 listopada 2009 roku w zwycięskim (1:0) meczu z Anglią, zmieniając w 66 minucie Luisa Fabiano. Jednak obecny selekcjoner reprezentacji Canarinhos podkreśla, że Hulk ma być jednym z filarów jego nowej, odmłodzonej reprezentacji. Dopełniając, chciałbym zaznaczyć, że Hulk to, moim zdaniem, jedna z najważniejszych, jak nie najważniejsza, postać kadry FC Porto. Zawodnik od przybycia do klubu jest w znakomitej formie i nigdy nie schodzi pod pewien poziom. Znacznie przyczynił się do wszystkich trofeów wygranych przez Smoki ostatnimi czasy. Obecnie wydaje się być w minimalnie gorszej dyspozycji, co wielu tłumaczy albo zmianą trenera, albo odejściem Falcao, jego głównego partnera z ataku z poprzedniego sezonu. Liczę jednak, że nasza bestia wróci jeszcze w tym sezonie do dyspozycji sprzed roku i pokaże, że 100 milionów euro, jakie żąda za niego Da Costa, nie są przesadzoną i bajońską ceną. Michax9


5

Portugalia w Warszawie 29 lutego odbędzie się w Warszawie wielkie piłkarskie święto - spotkanie towarzyskie pomiędzy Polską a Portugalią. Będzie to pierwsze sportowe widowisko na Stadionie Narodowym. Wraz z ekipą Paulo Bento do stolicy Polski zawita trzech graczy FC Porto: Joao Moutinho, Rolando i Silvestre Varela. . Organizacja spotkania na Stadionie Narodowym długo stała pod znakiem zapytania. Problemy z obiektem nie są żadną nowością. Wraz z pojawiającymi się kłopotami komunikacyjnymi oraz odwołaniem rywalizacji o Superpuchar Polski, pojawiły się głosy, że mecz może zostać przeniesiony do Wrocławia. Ostatecznie wydano zgodę na rozegranie spotkania zgodnie z planem i już 29 lutego kibice będą mogli zobaczyć na żywo portugalskie gwiazdy. W Polsce zjawią się czołowi piłkarze Seleccao, czyli Cristiano Ronaldo, Nani, Fabio Coentrao. Nie zabraknie także doskonale znanych wszystkim kibicom FC Porto wcześniej wspomnianych Moutinho, Rolando i Vareli oraz już byłych Smoków: Bruno Alvesa, Pepe, Raula Meirelesa, Rubena Micaela, Ricardo Quaresmy, Beto, Heldera Postigi, czy Hugo Almeidy. Stadion Narodowy stanie się tego wieczoru niezwykłym miejscem dla piłkarskich fanów, a w szczególności miłośników futbolu portugalskiego. Na pewno każdy chciałby zasiąść na stadionie i móc na żywo obserwować poczynania zawodników. Niestety polityka biletowa prowadzona od pewnego czasu przez PZPN utrudnia zdobycie wejściówek. Początkowo bilety mogli nabyć jedynie członkowie Klubu Kibica, natomiast dopiero pięć dni przed meczem ruszyła otwarta sprzedaż biletów, które rozeszły się w mgnieniu oka. Ci, którzy nie zdobyli wejściówki muszą zadowolić się obejrzeniem tej ciekawie zapowiadającej się potyczki w telewizji. . Futbolówka

Kadra Portugalii na mecz z Polską: Bramkarze: Beto (CFR Cluj), Eduardo (Benfica Lizbona), Rui Patricio (Sporting Lizbona); Obrońcy: Bruno Alves (Zenit St. Petersburg), Pepe, Fabio Coentrao (obaj Real Madryt), Joao Pereira (Sporting Lizbona), Nelson (Betis Sewilla), Ricardo Costa (Valencia), Rolando (FC Porto); Pomocnicy: Carlos Martins (Granada), Joao Moutinho (FC Porto), Manuel Fernandes (Besiktas Stambuł), Miguel Veloso (FC Genoa), Raul Meireles (Chelsea Londyn), Ruben Micael (Real Saragossa), Nani (Manchester United); Napastnicy: Cristiano Ronaldo (Real Madryt), Hugo Almeida, Ricardo Quaresma (obaj Besiktas Stambuł), Helder Postiga (Real Saragossa), Nelson Oliveira (Benfica Lizbona), Silvestre Varela (FC Porto).


6

Gwiazdy Ligi ZON Sagres: Marcelo Toscano Kolejny zawodnik, który zostanie przez nas opisany to brazylijski napastnik Vitorii Guimaraes - Marcelo Aparecido Toscano. Piłkarz ten urodził się 12 maja 1985 roku w Areado w kraju kawy. Obecnie jest jedną z ważniejszych postaci Conquistadores, co zwraca na niego uwagę kilku czołowych klubów Europy m.in. Sportingu Lizbona. . Toscano jest wychowankiem Sao-Vicente. Zadebiutował w nim w 2005 roku. Rok później przeniósł się do izraelskiego Ahi-Nazareth, skąd po sezonie trafił do szwajcarskiego Lausanne. Tam w sześciu meczach zdobył jedną bramkę w meczu o Schweizer Cup, który odbył się 19 września, wygranym przez jego drużynę 3:0. Potem grał jeszcze w Uniao Sao Joao, Mirassolu i Pauliscie, skąd w 2009 roku trafił do Parany, gdzie jego kariera nabrała rozpędu. W pierwszym sezonie w 26 meczach dla tego klubu zdobył 10 bramek. Na początku gry imponował niezwykłą skutecznością - w pierwszych 10 meczach zdobył 8 goli. W następnym sezonie w 15 widowiskach zdobył 5 bramek m.in. hat-tricka w meczu z Duque de Caxias 25 maja. Przed sezonem 2010/2011 dołączył do Vitorii Guimaraes za kwotę 450 tys. Euro. Do tej pory dla Konkwistadorów zdobył 10 bramek w 37 meczach. Obecnie ten wszechstronny napastnik (może występować na szpicy, ale również na skrzydłach i jako ofensywny pomocnik) jest wyceniany na ok. 1,5 miliona euro. Nie mam jednak wątpliwości, że jest wart dużo więcej. W tym sezonie w 17 meczach ligowych zdobył 6 bramek, więc jest w miarę skuteczny. Oprócz tego ma nie najgorszy drybling, dobrze gra w powietrzu jest szybki i dynamiczny. Myślę, ze jeśli dalej będzie tak grał, jego dni w drużynie Konkwistadorów się kończą. Moim zdaniem, jest w stanie grać z powodzeniem w jednej z czołowych europejskich lig. . Michax9


7

Wielki powrót El Comendante Lucho, a raczej Luis Oscar Gonzalez to żywa legenda FC Porto. Ten środkowy pomocnik w urodzony 19 stycznia 1981 w stolicy Argentyny Buenos Aires wrócił do drużyny spod znaku Smoka 31 stycznia 2012 roku, aby pomóc jest w obronie tytułu w lidze portugalskiej i Lidze Europejskiej. Ale po kolei. . Lucho jest wychowankiem Club Atletico Huracan. To w tym klubie zadebiutował w lidze argentyńskiej 22 kwietnia 1999 roku. W tym sezonie zagrał jeszcze w sześciu meczach. Ogółem w Huracanie w lidze rozegrał 140 spotkań zdobywając 12 bramek. W 2002 roku trafił do River Plate, gdzie rozegrał 69 spotkań zdobywając 14 goli. Zdobył z tym klubem Mistrzostwo Argentyny w 2003 i 2004 roku. 21 lipca 2005 roku Lucho przeniósł się do FC Porto za kwotę 4,6 mln euro. Początkowo jednak portugalski klub wykupił tylko połowę praw do tego zawodnika. Lucho podpisał wtedy 5-letni kontrakt i został kapitanem drużyny. To podczas gry dla teamu z pod znaku Smoka dostał przydomek El Comendante, który pochodził stąd, że Argentyńczyk miał duży wpływ na całą drużynę. Z Porto trzy razy z rzędu zdobywał mistrzostwo kraju w latach 20062008. Podczas czterech sezonów pobytu w Portugalii zdołał zagrać w dokładnie 111 spotkaniach zdobywając przy tym 32 bramki. 1 lipca 2009 roku podpisał kontrakt z OM gdzie trafił za 18 mln euro. Z Marsylczykami zdobył Puchar Ligi Francuskiej i mistrzostwo Francji w 2010 roku. Podczas całego pobytu we Francji Gonzalez zdobył 14 goli w 70 spotkaniach. W kadrze Lucho ma nie mniej sukcesów, niż w swoich klubach. W kadrze Albiceleste zadebiutował 31 stycznia 2003 roku w meczu z Hondurasem. Pierwszym jego turniejem było Copa America w 2004 roku, gdzie zdobył srebrny medal z powodu przegranej jego reprezentacji z Brazylią. Kolejną dużą imprezą sportową w jakiej brał udział były Letnie Igrzyska Olimpijskie

w 2004, podczas których reprezentacja Argentyny zdobyła złoty medal. Następnie Lucho brał udział w Pucharze Konfederacji, gdzie Albiceleste ponownie ulegli swojemu odwiecznemu Nemezis - Brazylii w finale. Pomocnik FC Porto brał również udział w Mistrzostwach Świata w 2006 roku, jednak jego reprezentacja nie potrafiła pokonać w rzutach karnych gospodarza turnieju. W pierwszym meczu mistrzostw z Wybrzeżem Kości Słoniowej Lucho wszedł z ławki rezerwowych. W drugim meczu doznał kontuzji w 17 minucie i został zastąpiony przez Estebana Cambiasso. Do składu wrócił dopiero na przegrany, ćwierćfinałowy mecz z Niemcami. Ostatnim jak na razie jego wielkim reprezentacyjnym turniejem było Copa America w 2007 roku, gdzie reprezentacja Argentyny obaliła mit pt.: „do trzech razy sztuka”, przegrywając z Canarinhos 0:3. . Podsumowując, moim zdaniem, powrót Lucho to przemyślane i korzystne rozwiązanie. Myślę, że poniesie on poziom drugiej linii i rozegrania Porto. Zawsze też gwarantuje około pięć bramek w sezonie, często w ważnych dla klubu momentach. Jest już na tyle doświadczony, że nie będzie bał się brać odpowiedzialności na siebie. Może on zostać również wzorem do naśladowania dla młodszych piłkarzy ponieważ jego zachowanie na i poza boiskiem jest nienaganne. Mam nadzieję, że Lucho zdecydowanie pozytywnie wpłynie na drużynę i dumnie będziemy mogli mówić o naszym nowym starym rozgrywającym El Comendante. Michax9


8

Pod ostrzałem pytań Nowy numer magazynu, a więc i czas na nowy wywiad z cyklu „Pod ostrzałem pytań”?, w którym to przedstawiamy sylwetki ludzi związanych ze serwisem FC-Porto.pl. Moim jak i państwa gościem jest umbro122. Zapraszam do śledzenia wywiadu. Witaj. Jak i kiedy rozpoczęła się twoja przygoda z drużyną FC Porto? Cześć. Po raz pierwszy usłyszałem o FC Porto 8 lat temu, kiedy bardzo dobrze prezentowało się w Lidze Mistrzów. Wtedy tak na prawdę zaczęła się moja przygoda z piłką nożną. Od tego czasu zacząłem sprawdzać wyniki Smoków, ale tak naprawdę moja bliższa przygoda ze Smokami rozpoczęła się w sezonie 2009/10. Dzięki dobrym występom w LM i lidze portugalskiej zdałem sobie sprawę, że ciągnie mnie do tego zespołu. Sezon później, już na początku drogi po zwycięstwo w Lidze Europejskiej uznałem, że jest to mój ulubiony klub. Czy oprócz FC Porto, kibicujesz jeszcze jakiemuś zespołowi, niekonieczne piłkarskiemu? Jestem jeszcze kibicem Górnika Zabrze. Chociaż jestem z północnej Polski byłem na kilku meczach Górnika. Lubię ich styl gry i podziwiam trenera Nawałkę, że mimo bardzo małego budżetu klubowego jest w stanie zrobić ciekawy zespół. Rok 2011 za nami. Jak oceniasz ten okres jeżeli chodzi o ekipę Smoków? A czy może być lepiej? Ten sezon był fenomenalny. W lidze portugalskiej żadnego przegranego meczu, a w Lidze Europy tylko 2 porażki na 17 meczów. Jednak to wszystko działo się w pierwszej części roku. W drugiej po odejściu AVB i Falcao było już trochę gorzej. Vitor Pereira moim zdaniem nie potrafi zrobić ze Smoków sprawnie funkcjonującej maszyny. Jednak druga część też nie była najgorsza. Co prawda odpadliśmy z LM i nie prowadzimy już w lidze, ale gra Smoków nie jest najgorsza. A czego oczekujesz w roku 2012? Chciałbym, aby FC Porto wygrało ligę portugalską. Myślę, że odpadnięcie z europejskich pucharów posłuży Smokom i skupią się

na obronie mistrzostwa. W następnym sezonie chciałbym, aby Porto awansowało do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów, Porto trafiło na silnego rywala, jakim bez wątpienia jest Manchester City. Pierwszy mecz niestety się nie udał dla gospodarzy. Jak oceniasz rewanż na Etihad Stadium? Rewanż był bardzo dobry. Prowadziliśmy grę przez cały mecz, jednak zespół City pokazał klasę. Ten zespół na prawdę jest jednym z głównych faworytów do zwyciężenia w Lidze Europy i angielskiej Premier League. Porto pokazało, że jeżeli chcę, to potrafi. Szkoda tej bramki straconej w pierwszej minucie, która bez wątpienia podłamała trochę naszych zawodników. Wynik 0:4 nie jest sprawiedliwy, no ale cóż ... Taka jest piłka nożna. Podczas zimowego okna transferowego, Smoki dokonały dwóch wzmocnień. Pozyskani zostali Marc Janko z Twente Enschede i dobrze znany kibicom Lucho Gonzalez, który trafił z Olympique Marsylii. Sądzisz, że to dobre posunięcia ze strony włodarzy? Na pewno to dobre posunięcia. Może Lucho już nie jest takim bardzo dobrym zawodnikiem jak kilka sezonów temu, jednak to na prawdę klasowy pomocnik. Świadczy o tym to, że gra w reprezentacji Argentyny. W OM też sobie dobrze radził. Co do Janko to myślę, że jego dotychczasowe statystyki w barwach świadczą o tym, że to dobre posunięcie. Trzy mecze trzy bramki, a myślę, że to dopiero początek jego możliwości i z biegiem czasu będzie grał jeszcze lepiej. Pozostając w temacie Lucho, a konkretnie powrotów zawodników ostatnio coraz więcej piłkarzy decyduje się na powrót do poprzednich zespołów. Czasem taki zabieg przynosi pozytywny skutek, a innym razem odwrotny. Jak będzie z Lucho? Tak jak powiedziałem wcześniej Lucho to klasowy zawodnik. Ma jeszcze przed sobą kilka lat gry. Myślę, że w tym przypadku ten transfer przyniesie pozytywny skutek. Po powrocie zagrał już w pięciu meczach, w którym się pokazał z dobrej strony. A jego bramka w ponownym debiucie, stadiony świata! Nie tak dawno z funkcji kapitana zrezygnował bramkarz Helton.


9

Opaska została przekazana jego rodakowi Hulkowi. Sądzisz, że Hulk jest właściwą osobą, na właściwym stanowisku? Z całym szacunkiem do Hulka, ale uważam, że kapitanem na boisku powinien być pomocnik. W naszym przypadku Joao Moutinho, który gra twardo, często w ważnych meczach na pograniczu kartki. W takich przypadkach opaska kapitana pomaga. Hulk jest na trzecim miejscu w mojej osobistej hierarchii kapitanów. Przed nim jest jeszcze Rolando. No ale może jest coś czego nie wiemy, czyli może to właśnie Hulk najbardziej motywuje zespół przed spotkaniem. W lidze portugalskiej, po porażce 1:3 z Gil Vicente wydawać by się mogło, że podopieczni Vitora Pereiry stracili definitywnie szansę na obronę tytułu. Jednak potknięcie Benfiki w ostatniej kolejce z Vitorią Guimaraes sprawiło, że w kibicach Smoków znowu pojawił się promyk nadziei. Sądzisz, że na finiszu Porto przegoni Benfikę, a być może będzie odwrotnie? To tylko dwa punkty różnicy. W piłce jest wszystko możliwe. Najważniejszym meczem tego sezonu będzie spotkanie z Benficą w Lizbonie. Myślę, że obydwa kluby do końca sezonu już się nie potkną, a wynik tej konfrontacji wyłoni mistrza Portugalii. Moim marzeniem jest obejrzeć to samo co w sezonie 2010/11 czyli zwycięstwo Smoków 5:0. Jednak ten mecz odbył się na Estadio do Dragao. Ale kto wie. Wszystko jest możliwe. Od tego sezonu, Portugalii przysługuje dodatkowe trzecie miejsce gwarantujące start w Lidze Mistrzów. Wydaje się, że pierwsze dwa są zarezerwowane dla FC Porto i Benfiki. Do kogo należeć będzie ostatnia - trzecia lokata? Bez wątpienia tym zespołem będzie Braga. Jednak nie wykluczałbym tego zespołu w kontekście mistrzostwa, przecież tracą tylko 5 punktów do lidera. Ostatni gracz z Wielkiej Trójki - Sporting Lizbona ostatnio boryka się z wielkimi problemami. Ogromny dług, słabe wyniki sportowe i zwolnienie Domingosa Paciencii - to na pewno nie pomaga klubowi. Uważasz, że ten klub zdoła jeszcze wyjść z kryzysu i znowu zacznie czarować, tak jak za dawnych lat? Póki co nie widać, żeby Sporting wychodził z kryzysu. We wczorajszym meczu z Legią nic ciekawego nie pokazali, a ten mecz wygrali. Jednak Sportingu nie można lekceważyć, a jeśli gracze zrozumieją i dostosują

się do zaleceń nowego trenera to na pewno niedługo Sporting wyjdzie z kryzysu. Sądzę, że do LM w tym sezonie się nie załapią. Minione tygodnie nie były miłe dla polskiego futbolu, głównie za sprawą odwołania meczu o Superpuchar Polski, a jednocześnie pierwszego widowiska sportowego na Stadionie Narodowym. Jak myślisz, kto jest odpowiedzialny za to całe zamieszanie? Rozumiem Warszawę, że odwołała mecz o Superpuchar Polski, ponieważ wszyscy wiedzą jacy są nasi polscy kibice. Z jednej strony najlepsi na świecie w kibicowaniu swojej ukochanej drużyny, a z drugiej strony kibole często wszczynają burdy na stadionach i nie tylko. Mecz został odwołany z powodów bezpieczeństwa, ponieważ nie można było bezpiecznie oddzielić kibiców Legii i Wisły. Teoretycznie odpowiedzialna jest Policja, jednak podzielam ich zdanie. Stadion dopiero co wybudowany i już miał być zniszczony? Na Euro będzie zupełnie inaczej bo nie będzie zorganizowanych grup. Coraz więcej osób traktuje Stadion Narodowy nie jako naszą wizytówkę, lecz jako przepłacone bubel. Jesteś podobnego zdania w tej sprawie? Byłem na otwarciu stadionu i jest on najpiękniejszą areną w Polsce. Zobaczymy jak będzie się prezentował w meczu przeciwko Portugalii. Moim zdaniem na pewno to nie jest bubel i może póki co nie jest wizytówką. Ale z biegiem czasu na pewno się to zmieni. A co myślisz o pani minister sportu Joannie Musze? Widać, że pani minister się stara, robi co może. Jednak jestem tego zdania, że ministrem sportu powinien być mężczyzna, ponieważ bardziej zna się na sporcie. Pozostawię to pytanie bez szczegółowej odpowiedzi. Do Euro 2012 pozostaje niewiele czasu, a ostatnim poważnym sprawdzianem przed tą imprezą, będzie mecz z Portugalią na Stadionie Narodowym. Jaki obstawiasz wynik i czy wybierasz się na to spotkanie osobiście? Stawiam na wynik 2:1. Dwie bramki "Lewego", a dla Portugalczyków Cristiano Ronaldo. Chciałbym, żeby powtórzył się wynik z przedostatniego meczu tych zespołów, kiedy wygraliśmy na Stadionie Śląskim w Chorzowie 2:1 po bramkach Ebiego. Na mecz się nie wybiorę, ale ten czas spędzę z kolegami w knajpie oglądając go. Dziękuje ci za poświęcony czas. Również dziękuje za wywiad. Rozmawiał domi


10

Młode diamenty FC Porto: Goncalo Paciencia Paciencia - to nazwisko większości brzmi znajomo, a kojarzy się głównie z byłym piłkarzem FC Porto, a także trenerem SC Bragi (wicemistrzostwo Portugalii oraz finał LE), a ostatnio Sportingu Lizbona, Domingosem. Jednak to nie on będzie głównym bohaterem kolejnego odcinka z cyklu „Młode diamenty FC Porto”, a jego syn, Goncalo. Goncalo urodził się 1 sierpnia 1994 roku w Porto. A więc można by rzec, że Porto zagościło u niego w sercu wraz z narodzinami. Podobnie jak jego ojciec, Goncalo, zaczął swoje pierwsze kroki piłkarskie właśnie w szkółce FC Porto. Obecnie mając 17 lat, piłkarz jest czołową postacią zespołu do lat 19. Jeżeli chodzi o pozycję na boisku, to Goncalo poszedł w ślady swojego ojca i również występuje na pozycji środkowego napastnika. 17-latek mierzy 179 centymetrów i waży 73 kilogramy, czyli posiada odpowiednie parametry jak na tą pozycję. Podczas gry preferuje on prawą nogę. Portugalczyk zdołał już zachwycić wszystkich nie tylko dobrymi występami w klubie, ale także w reprezentacji. W ostatnim meczu Portugalii do lat 18 zdobył dwa gole. Ogólny jego bilans dla kadry narodowej wynosi 28 trafień, czyli całkiem sporo. Obecnie nikogo nie dziwi to, że Goncalo w swoim kontrakcie ma zawartą klauzulę odejścia. Co prawda opiewa ona na dwa miliony euro, jednak w piłce juniorskiej suma ta jest dosyć wysoka. . Przed kilkoma tygodniami z funkcji trenera Sportingu Lizbona zwolniony został Domingos Paciencia. Nie wyklucza się, że i obecnego szkoleniowca FC Porto, Vitora Pereirę wkrótce spotka podobny los. Jako jednego z kandydatów wymienia się właśnie ojca Goncalo. Czyżby drogi ojca i syna miałyby się skrzyżować? Jeżeli by do tego doszło, to być może 17-latek mógłby liczyć na nieco szybszą drogę do pierwszej drużyny

Smoków. A spoglądając na statystyki Domingosa, gdy był piłkarzem, a także Goncalo, można odnieść wrażenie, że niedaleko spadło jabłko od jabłoni. domi


11

Nadchodzi „Goal-line Technology” Goal-line Technology - rzecz, która w świecie futbolu wywołuje niezwykłe kontrowersje. Wiadomo, jedni się cieszą inni z kolei się smucą. Technologia ta ma zwolenników jak i przeciwników, jednak wprowadzenie jej wydaje się być nieuchronne. W grudniu ubiegłego roku, w wywiadzie dla El Mundo Deportivo sternik FIFA, Sepp Blatter zapowiedział, że podczas mistrzostw świata w 2014 r. w Brazylii sędziowie najprawdopodobniej będą mogli korzystać z "Goal-Line Technology”. . Czym jest Goal Line Technology. Jest to system, mający na celu stwierdzenie, czy uderzona piłka w danym momencie przekroczyła linię bramkową, czy też nie. Jak na razie FIFA zaproponowała dwa systemy. Mianowicie Hawk-Eye (stosowany obecnie m.in. podczas turniejów tenisowych) oraz Cairos GLT System. Oba mają podobne zadanie, lecz ich działanie jest odmienne. . Wszystko zaczęło się w miejscu, gdzie powstał ten piękny sport, a więc w Anglii. Rozmowy na ten temat został zapoczątkowany w 2005 roku, po meczu Manchesteru United z Tottenhamem Londyn. Kontrowersje wówczas wywołał strzał z 45 metrów Portugalczyk Pedro Mendesa. Ówczesny golkiper Czerwonych Diabłów, Roy Carroll źle chwycił futbolówkę, a ta wyskoczywszy mu z rękawic wpadła do siatki. Chcąc naprawić ten błąd, bramkarz po chwili wyrzucił piłkę z bramki. Wydawać by się mogło, że w tej sytuacji gol powinien być ewidentny, lecz ani arbiter główny, ani tym bardziej sędzia liniowy takiej decyzji nie podjęli. W odpowiedzi na ten incydent, FIFA postanowiła przetestować pierwszy system Goal-line Technology skonstruowany przez Adidasa. Technologia ta została przetestowana podczas MŚ U-17 2007 w Peru. Testy podczas tego turnieju szef FIFA, Sepp Blatter podsumował tak: - Robiliśmy testy na MŚ U-17 w Peru, ale nie dostaliśmy jednoznacznych dowodów. Dlatego też, będziemy nadal przeprowadzać testy w mniejszych turniejach w 2007 roku. Do kolejnych prób jednak nie doszło i w rok później Szwajcar odrzucił ten system, twierdząc jest on dokładny jedynie w 95%. .

Kolejnym przypadek, w którym nie uznano przekroczenia piłki przez linię bramkową miał miejsce w sierpniu 2009 roku podczas ligowej potyczki Crystal Palace z Bristol City. W marcu 2010 roku, FIFA po raz kolejny poddała pod głosowanie sprawę wprowadzenia systemu i po raz kolejny zakończyło się ono wynikiem negatywnym. W niedawnym sondażu, w którym udział wzięło 48 kapitanów klubów Ligi Europejskiej, 90% z nich opowiedziało się za wprowadzeniem Goal-line Technology. . Najpoważniejszym przypadkiem, w którym to gol nie został uznany, był strzał Franka Lamparda w meczu Niemcy vs Anglia podczas MŚ 2010 w RPA. Sytuacja wywołała tak dużą burzą w mediach, że Sepp Blatter podjął decyzję o wznowieniu rozmów na temat Goal-line Technology. Póki co Szwajcar obiecał, że w marcu tego roku ogłoszone zostaną wyniki pierwszej fazy testów, a w lipcu ma zapaść ostateczna decyzja. . Kilkanaście dni po wypowiedzi Seppa Blattera dla El Mundo Deportivo, głos w sprawie Goal-line Technology postanowił zabrać także legenda niemieckiego futbolu, Franz Beckenbauer. Niemiec uważa, że technologia ta może zniszczyć ludzki wymiar piłki nożnej. W wywiadzie dla SkySports w zamian zaproponował korzystanie z usług dwóch dodatkowych sędziów pracujących przy liniach bramkowych. Wcześniej pomysł ten wprowadziła UEFA. Cóż, co raz wielkimi krokami zbliża się koniec panowania w FIFA Seppa Blattera. Szwajcar zapewne chciałby być zapamiętany przez kibiców, współpracowników, a także przez inne osoby związane z piłką nożną z jak najlepszej strony. By tak się stało, trzeba zrobić pewne kroki. Jednakże w tym momencie trzeba zadać pytanie, czy wprowadzenie Goal-line Technology przybędzie mu więcej przyjaciół czy też wrogów. . domi


12

Udinese ubiegło Porto w staraniach o zdolnego bramkarza

Tej zimy jednym z najbardziej rozchwytywanych graczy z polskiej ekstraklasy był młody bramkarz Lechii Gdańsk, Wojciech Pawłowski. Interesowały się nim największe kluby europejskie. . -Daliśmy nasze pełnomocnictwa dla agentów, którzy współpracują z największymi klubami Hiszpanii czy Portugalii, a także działają na trenie Wysp Brytyjskich i Niemiec. Kandydatura Pawłowskiego trafiła m.in. do: Celticu Glasgow, Wolfsburga, Manchester City czy Porto. W tym ostatnim klubie przygotowywano dla bramkarza zaproszenie na testy - mówi przedstawiciel dotychczasowej agencji menedżerskiej Pawłowskiego. . Gdy pojawiła się informacja, że Pawłowski podpisał wstępną umowę agent młodego bramkarza poinformował media, że gdyby jednak coś poszło nie tak z włoskim klubem Udinese Calcio to chętnie sprawdzi go mistrz Portugalii, FC Porto.

Portugalczycy przygotowywali już nawet zaproszenie na testy dla młodego lechisty. Ubiegło ich Udinese. Po otrzymaniu zaproszenia na testy Pawłowski pojechał do Włoch i spodobał się na tyle, że Udinese postanowiło go sprowadzić. Sam zawodnik podpisał jednak umowę wstępną i w tym momencie żadne inne oferty go nie interesują. Kilka dni później w mediach pojawiły się informacje, że Pawłowski Udinese dogadało się z Lechią i sprawie odstępnego, a sam bramkarz dołączy do nich po tym sezonie. Chociaż na razie trudno dokładnie określić, gdzie będzie grał. Pawłowski był na testach medycznych we włoskim Udinese Calcio i z tym klubem podpisał wstępną umowę. Tymczasem formalnie Lechia zawarła umowę z Granadą CF, która występuje w hiszpańskiej Primera Division. A Udinese i Granadę łączy osoba Gino Pozzo, który jest właścicielem obu klubów. Kwota transferu jest owiana tajemnicą, ale mówi się, że Lechia otrzyma 600-700 tysięcy euro. I to nie będzie koniec, bowiem w umowie transferowej zostały zawarte dodatkowe klauzule. Gdański klub ma otrzymać bonus kiedy Pawłowski zadebiutuje w pierwszym składzie nowego zespołu oraz po rozegraniu określonej liczby spotkań. I dla ważności tej umowy nie ma znaczenia, czy będzie występował w Udinese, czy też w Granadzie. Lechia ma też dostać 10 procent od kwoty kolejnego transferu Pawłowskiego. . Jak widać FC Porto chciało sprawdzić młodego polskiego bramkarza, lecz nie było tak zdeterminowane jak włoskie Udinese. W barwach portugalskiego zespołu do tej pory występowało trzech polskich bramkarzy: Józef Młynarczyk, który grał w latach 1986-89, Andrzej Woźniak (1996-97) i Paweł Kieszek, który obecnie jest wypożyczony do Rody Kerkrade. W Porto jest od sezonu 2010/11. . umbro122


13

Największe klasyki świata - piękny spektakl czy kabaret? W życiu każdego kibica piłkarskiego jest taki czas, kiedy nieustannie czeka się na najważniejszy mecz sezonu, a kto wie czy nawet nie roku. Piękne bramki, wypełnione stadiony, reporterzy nie opuszczający piłkarzy nawet na krok, to wszystko sprawia, że każdy z chęcią obserwuje takie widowisko. Za największy klasyk na świecie uważa się powszechnie Gran Derbi, w którym to za każdym razem spotykają się te same zespoły, czyli FC Barcelona i Real Madryt. Jedyne co ulega zmianie, to miejsce zmagań obu ekip. Pojedynki te zasłużyły sobie na miano najlepszych, ponieważ spotykają się w nim dwie najbardziej utytułowane drużyny w Hiszpanii, a kto wie czy nawet nie na świecie. Tego wieczora przekraczane są wszystkie granice. Zaczynając od frekwencji, po ceny biletów, a skończywszy na ilości widzów przed telewizorami. Jednak takie mecze jak te oprócz dobrej strony, mają także tę gorszą. Liczne skandale, brutalne faule czy pomyłki sędziów sprawiają, że widowisko znacząco cierpi. . W innych krajach sytuacja jest nieco inna. Najstarsze derby świata, czyli Old Firm pomiędzy Celtikiem i Rangers, może nie są tak atrakcyjnym kąskiem dla zagranicznych telewizji, jednak w Szkocji panuje iście wybuchowa atmosfera. Z góry już wiadomo, kto będzie walczył o mistrzostwo w Szkocji, jednak to co każdego zastanawia, to kolejność. Póki co, na czele znajdują się Celtowie, których barwy reprezentują dwaj Polacy - Łukasz Załuska i Paweł Brożek. . W Anglii mecze najważniejszych drużyn w kraju, określa się mianem „bitew o Anglię”. Ostatnio na takie miano zasługiwał mecz, pomiędzy Chelsea a Manchesterem United. Ten kto nie oglądał niech żałuje, a ten co obejrzał pewnie został pozbawiony części swoich paznokci. Ostatecznie padł remis 3:3, ale gonitwa Czerwonych Diabłów naprawdę godna pochwały.

We Francji najbardziej medialnym spotkaniem jest pojedynek PSG z Marsylią. W ostatniej batalii, zwycięsko wyszli Marsylczycy aplikując paryżanom trzy gola, a samemu nie tracąc żadnego. Włosi natomiast mają do wyboru trochę więcej spotkań, jednak i tak uwagę wszystkich przykuwają derby Mediolanu, gdzie oprócz mody, króluje też piłka. Niemcy z kolei cieszą się pojedynkami Borussii Dortmund z Bayernem, a w Portugalii każdy z zamiłowaniem oczekuje na hit Porto vs Benfica. Poza kontynentem europejskim również mają miejsce takie widowiska. W Argentynie słupki oglądalności podbija starcie dwóch najstarszych klubów, mianowicie River Plate z Boca Juniors. W Egipcie, kraju Faraonów meczem wybijającym się ponad wszystkie jest pojedynek Al-Ahly z Zamalekiem. W Iranie, kraju gdzie piłka nożna nie jest jakoś szczególnie rozwinięta, największe zainteresowanie wzbudzają mecze Sepahanu z Persepolis. Bywa czasami, że największy stadion w kraju - Azadi, który ma pojemność 90 tysięcy, zapełnia się w 100 tysiącach widzów! Republika Południowej Afryki, gdzie dwa lata temu gościł Mundial, serca kibiców rozgrzewają spotkania Kaizer Cheifs z Orlando Pirates. Co prawda obie drużyny jak na razie nie zdecydowały się na przeniesienie widowiska do mogącego pomieścić 94 tysiące widzów Soccer City, lecz są takie plany by w przyszłości to zmienić. . Wymienione mecze są z gatunku tych, które w danym kraju trzeba obejrzeć. Czasami bywa jednak, że wspaniałe widowisko zamienia się w teatrzyk, gdzie główni bohaterowie zamiast dawać popis swojego talentu, po prostu walą głową w mur. Tłumacząc to na język piłkarski znaczy to, że zamiast pięknych goli, wspaniałych dryblingów oglądamy jedynie pustą kopaninę i przewracanie się w polu karnym. Piękny spektakl czy też kabaret zależy przede wszystkim od piłkarzy, a ci otrzymując nie rzadko ogromne pensje, często zapominają za co im się tak naprawdę płaci. domi


14

Piłkarski monopol? Gdy spojrzymy na obecny kształt piłki nożnej, a na ten z czasów jej początków, to zauważymy diametralną odmianę. W dużej mierze w sensie pozytywnym, bowiem dla przykładu mistrzostwa świata rywalizują pod względem oglądalności z Igrzyskami Olimpijskimi czy finałem SuperBowl. Jednak jak to zwykle bywa, każda rzecz ma swoje zalety, jak i zalety. Ważne jest to, aby te pierwsze przewyższały te drugie. . Coraz większe grono ludzi uważa, że futbol ostatnimi laty stał się zbyt skomercjalizowany. Gwiazdy sprowadzane za krocie i za tyleż samo sprzedawane, ogromne gaże itd., na pewno nie poprawiają wizerunku tego sportu, a wręcz przeciwnie. Można sądzić, że wpływ na to miało m.in. rebranding Pucharu Europy na Ligę Mistrzów. Pewnie nie wszyscy wiedzą, ale to właśnie wraz ze zmianą nazwy rozgrywek, praktycznie z dnia na dzień okazało się, że to właśnie gra w klubie stała się ważniejsza od reprezentacji. Ponadto do świata piłki klubowej wkroczyły ogromne pieniądze, nie tylko z tytułu praw telewizyjnych, ale również tzw. match day'u, czy z kontraktów sponsorskich. Gdy kilka lat temu zapytałeś się małego chłopca ganiającego za piłkę, w jakim klubie chciałby grać, większość wskazałaby Real Madryt. Obecnie ten trend się zmienił. Już nie Real, a Barcelona wiedzie prym w marzeniach małych piłkarzy. Również obraz piłkarskiego idola uległ zmianie. Większość dzieciaków opowiada się za tym, że w przyszłości chcą być tacy jak Lionel Messi. Ostatnimi laty FC Barcelona rozwinęła się diametralnie. Poza dużą ilością trofeów zdobytych w przeciągu kilku lat, klub przy tym niesamowicie urósł marketingowo. Dla przykładu organizacja non-profit Qatar Foundation, która widnieje na koszulkach Dumy Katalonii 10 grudnia 2010 roku, podpisała z hiszpańskim klubem kontrakt sponsorski, na mocy którego Barca w ciągu pięć lat otrzyma nawet 170 milionów euro!

Za najlepszy przykład na to, jak wielkimi pieniędzmi obraca się w piłce nożnej, może posłużyć niedawno opublikowany ranking najbogatszych klubów piłkarskich na świecie sporządzony przez Deloitte. Wedle tego zestawienie, sezon 2010/11 z największym przychodem zakończył Real Madryt. Królewscy zarobili w ubiegłym sezonie, uwaga… aż 479,5 mln euro!. Na drugim miejscu plasuje się Barcelona z wynikiem 450,7 mln euro. Podium zamyka Manchester United z bilansem 367 mln euro. Nie dziwi też fakt, że na wielkie kluby chrapkę mają bogaci właściciele z Rosji, Stanów Zjednoczonych, ale przede wszystkim z Bliskiego Wschodu. Wydaje, że przypadki, kiedy to kluby będą miały zagranicznych, o wiele bogatszym właścicieli, prędzej czy później będzie rozwijał się w niesamowitym tempie. W Portugalii, pojawiają się nawet pogłoski mówiące o tym, że zadłużony po uszy Sporting Lizbona miałby w niedalekim czasie przejąć rosyjski multimiliarder Michaił Prochorov. Rosjanin co prawda doświadczenia w prowadzenie klubu piłkarskiego praktycznie nie ma, a warto dodać, że od 11 maja 2010 roku jest właścicielem klubu NBA - New Yersey Nets. Od nowego sezonu drużyna ta zamieni halę Prudencial Center w Newark na Barclays Center w Brooklynie. Wracając jednak do Sportingu to pomysł przejęcia przez Prochorova wydaje się być ciekawą wizją, jednak może ona zostać pogrzebana w wyniku jednego wydarzenia. Chodzi o przyszłe wybory prezydenckie w Rosji. W jednym z wywiadów, Prochorov przyrzekł, że jeżeli zostanie prezydentem wówczas większość majątku przeznaczy na cele charytatywne, a dla siebie zostawi jedynie 1 mld $. . Na dzień dzisiejszy każdy klub na świecie marzy o dogonieniu, wydaje się być niedoścignionej FC Barcelony. By cel ten stał się rzeczywistością, niestety potrzebne są pieniądze. Czy aby to spełnić, warto narażać klub na sprzedaż, lub co gorsze na zaciąganie kredytów? . domi


To wszystko co przygotowaliśmy dla Was w tym numerze. Dziękujemy za uwagę i do zobaczenia! Redakcja FC-Porto.pl


Magazyn FC-Porto.pl 9