Issuu on Google+

- Wiktoria!!! – z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciółki - Tak? Co mówiłaś? - Tamten facet cały czas patrzy się na ciebie - powiedziała z dziwnym błyskiem w oku Karolina - Karo tobie to tylko jedno w głowie – powiedziałam ze śmiechem Jesteśmy z Karoliną jak siostry. Znamy się prawie od urodzenia. Z wyglądu jesteśmy swoimi przeciwieństwami. Karolina jest brunetką o zielonych oczach i bujnych kształtach. Ja natomiast jestem wysoką, szczupłą blondynką o niebieskich oczach. Jedynym moim atutem są moje długie nogi i włosy. Z charakteru jesteśmy podobne. Obydwie wygadane, lubiące dobrą zabawę i szalone. Mamy nawet wspólne zainteresowania. Kochamy sport i muzykę, zwłaszcza rap. Jak chodziłyśmy do liceum to grałyśmy w damskiej drużynie piłkarskiej. Miłość do piłki nożnej zawdzięczamy mojemu kuzynowi, Łukaszowi, który jest najbardziej znanym polskim obrońcą. Łukasz często zaprasza nas na swoje mecze. Dzięki niemu znamy całą drużynę reprezentacji Polski i Borussii Dortmund. Często odwiedzamy Łukasza i spędzamy z nim i z jego przyjaciółmi wolne dni. Po skończeniu liceum, czyli rok temu spędziłyśmy u mojego kuzyna dużo czasu. Były to bardzo długie i mile wspominane wakacje, które skończyły się nie cały miesiąc temu. Siedziałyśmy obecnie w lodziarni ciesząc się początkiem lata. Na dworze był upał. Miałam na sobie dżinsowe szorty i bokserkę z myszką Miki, a nogach niebieskie conversy. Karolina była dzisiaj ubrana w niebieskie szorty, bokserkę z napisem „I’m the best” i czerwone vansy. Miałyśmy ze sobą okulary przeciwsłoneczne i fullcapy. Mężczyzna, o którym wspominała Karolina można było zaliczyć do przystojnych. Miał brązowe włosy i był wysoki, co wnioskowałam po długich nogach. Był ubrany w dżinsowe spodenki, T-shirt z napisem „I’m sexy and I know it” i niebiesko-białe air maksy. Wyglądał na 25 lat. Kiedy zauważył, że mu się przyglądam, wykrzywił usta w kpiarskim uśmiechu. -

Całkiem niezły, co nie? – zapytała się Karolina Niczego sobie. Twój przyszły Romeo tu idzie. Wybacz, ale ulotnie się chwilowo do toalety.

Karolina wstała, wzięła swoją torebkę i poszła do WC. Kątem oka zauważyłam, że nieznajomy rzeczywiście zbliża się do mojego stolika. Miałam rację był wysoki, nawet bardzo. Ucieszyłam się z tego bo sama byłam dość wysoka. - Cześć. Mogę się przysiąść? – miał taki aksamitny głos. Na nosie miał okulary, co uniemożliwiło mi zobaczenie jego oczu. - Hej. Jasne. - Jestem Marek. A ty? - Wiktoria. - Wiem, że nie przystoi pytać kobiety, zwłaszcza tak pięknej o wiek. Ale jak możesz to zdradź mi ile masz lat. - Niedługo skończę 20. A ty? - Jestem trochę starszy od ciebie. Mam 26 lat. Jesteś tutaj nowa? - Nie. Mieszkam tutaj od urodzenia. - Ja przeprowadziłem się do Poznania kilka miesięcy temu. Wcześniej mieszkałem we Wrocławiu. Jakoś nie zauważyłem ciebie wcześniej. - Ostatnie miesiące spędziłam u kuzyna w Dortmundzie.


- To dużo wyjaśnia – uśmiechnął się do mnie – Kim jest twój kuzyn? - Piłkarzem. Gra w Borussi Dortmund i w naszej reprezentacji na pozycji obrońcy. - Łukasz Piszczek to twój kuzyn? - Tak właśnie o nim mówię – zobaczyłam, że Karolina wyszła już z toalety – Sorry muszę już iść. - Zaczekaj. Mogłabyś dać mi swój numer telefonu? - Dobra. Zapisz sobie – szybko podałam mu mój numer – To cześć. - Do zobaczenia. Karolina czekała już na mnie przed lodziarniom. Ledwie wyszłam już zasypała mnie gradem pytań. - Nazywa się Marek. Ma 26 lat. Przeprowadził się do nas kilka miesięcy temu – po kolei odpowiadałam na jej pytania - Co o nim sądzisz? - Wydaje się miły, ale pozory często mylą. - Masz rację. - Dałam mu swój numer telefonu. - Tylko uważaj na niego. Jest dużo starszy od nas. - Wiem. Tak właśnie zamierzam.

Miesiąc później -

Cześć Kotek. Co powiesz na wypad do klubu? Hej Misiu. Tego co ostatnio? Może być ten sam. Chociaż miałem na myśli inny To dobrze. Tamten nie podobał mi się Czyli rozumiem, że idziemy? No pewnie. Tylko nie wiem co powiem rodzicom. Ostatnio już się czepiali. Mówiłem ci Kotek, że możesz przeprowadzić się do mnie. Mam duży dom. Nie wiem Misiu. Musze się jeszcze zastanowić. Dobra Wera. Przyjadę po ciebie o 20. Załóż coś ładnego. Pa. Ok. Pa Misiu.

Wstałam z łóżka, na którym leżałam podczas rozmowy. Niektórym wyda się to dziwne, że mam chłopaka o sześć lat starszego, ale Marek jest cudowny, taki kochany. Rozumie mnie jak mało kto. To on był przy mnie kiedy pokłóciłam się z Karoliną. Ona próbowała mi wmówić, że Marek chce mnie wykorzystać. Ale ja wiem, że to nie prawda. Moim rodzicom nie podoba się, że mam starszego chłopaka. Wiem, że Łukasz też za nim nie przepada, ale on przynajmniej się ze mną nie kłóci. Podeszłam do szafy poszukać czegoś na wieczór. Miałam jeszcze pięć godzin. Ponad godzinę zajęło mi znalezienie odpowiedniej sukienki i butów. Zdecydowałam się na czarną, krótką sukienkę z ćwiekami na ramionach i czarne sandały na koturnie. Musiałam jeszcze porozmawiać z rodzicami. Zeszłam do salonu. Siedzieli i oglądali jakiś bezsensowny program. -

Umówiłam się na dzisiaj z Markiem – powiedziałam


- Znowu idziecie do klubu pełnego ćpunów i pijaków? – mój ojciec jak zawsze musiał czegoś się czepić. - Nawet jeśli to nic ci do tego – odparłam zła - Córciu, my tylko martwimy się o ciebie. Wiesz, że chcemy dla ciebie jak najlepiej. Boimy się, że Marek coś ci zrobić. On jest dużo starszy i bardziej doświadczony, a ty jesteś jeszcze młoda – moja mama próbowała załagodzić kłótnię, nie wiedząc, że tylko gorzej mnie denerwuje. - Boże, wam ciężko zrozumieć, że my się naprawdę kochamy. Wiek nie ma dla mnie znaczenia. - Jak chcesz to idź do tego klubu. Tylko uważaj na siebie i nie wracaj za późno. - Dobrze Szybko poszłam do siebie do pokoju. Wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam włosy i uczesałam je w niskiego koka zostawiając przy twarzy kilka luźnych kosmyków. Umalowałam się, ubrałam przygotowane wcześniej ubranie i zeszłam na dół. Gdy schodziłam akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. -

Ja otworzę – krzyknęłam do rodziców

Za drzwiami stał oczywiście mój ukochany. -

Witaj Piękna Hej Wyglądasz jak zawsze ślicznie Dzięki Chodź już Ja już idę – krzyknęłam do rodziców Dobrej zabawy – powiedziała mama

Szybko poszliśmy do samochodu Marka, który stał zaparkowany jak zawsze przed naszym domem. Marek otworzył przede mną drzwi. Gdy już wsiedliśmy i mój chłopak odpalił samochód, postanowiłam zadać męczące mnie pytanie. - Marek, a gdzie my w ogóle jedziemy? - Mój kumpel pracuje od niedawna w klubie „Alcatraz” i mówił mi, że jest on niesamowity. I właśnie to jest celem naszej podróży. - Słyszałam o tym klubie. On jest nie daleko twojego domu, co nie? - Tak, całkiem blisko. Reszta drogi minęła nam w ciszy. Marek miał rację. Ten klub był niesamowity. Gdy weszliśmy od razu poszliśmy do baru po drinki. Wypiliśmy po dwa i poszliśmy tańczyć. Przetańczyliśmy chyba z dwie godziny. Byłam tak zmęczona, że poszłam gdzieś usiąść. Marek w tym czasie poszedł po następne drinki. Znalazłam jedną wolną loże. Po pewnym czasie mój chłopak przyniósł nam picie. Ten drink miał inny smak niż te, które wcześniej piłam. Wypiliśmy jeszcze kilka i znowu poszliśmy tańczyć. Po pewnym czasie zaczęło mi się kręcić w głowie. -

Kochanie co ci jest? – Marek zauważył, że coś jest nie tak Coś słabo się czuję. Możesz odwieść mnie do domu?


- Pewnie. To może pojedziemy najpierw do mnie. Tam chwilę odpoczniesz, a później zawiozę ciebie do twojego domu, dobrze? - Ok Czułam się coraz gorzej. Dobrze, że Marek pomógł mi iść, inaczej bym sobie nie poradziła. W ogóle nie pamiętam jazdy samochodem. Następne co pamiętam to, to że Marek wnosi mnie do swojej sypialni i obejmuje. Następnego dnia obudziłam się z dużym bólem głowy i luką w pamięci. Leżałam w nieznanym mi pokoju. Obok leżał Marek. Szybko wstałam. Byłam naga, tak samo jak on. Ubrałam się i wyszłam od niego z domu. Ledwo przytomna szłam do siebie. W głowie miałam masę pytań. Co się stało po wyjściu z klubu? Dlaczego nic nie pamiętam? Czy Marek dosypał mi czego do drinka?

2 miesiące później Szybko biegłam do łazienki wymiotować. Marek zerwał ze mną następnego dnia po feralnym wyjściu do klubu. Okazało się, że wszyscy mieli rację. On chciał mnie tylko wykorzystać. I udało mu się to. Dosypał mi wtedy czego do drinka. A teraz noszę jego dziecko. Mama namawia mnie do usunięcia ciąży. Ale ja tego nie chcę. Pogodziłam się z Karoliną. Ona tez uważa, że nie powinnam usuwać ciąży. Ma do siebie żal, że nie udało jej się mnie obronić przed Markiem. Po długiej rozmowie z rodzicami i z Karoliną postanowiłam nie usuwać dziecka. Przecież to człowiek, chociaż jeszcze malutki. Czuje ból tak samo jak my. Z rodzicami postanowiłam też, że wyjadę do Łukasz. Chyba na stałe. Karolina jedzie ze mną. Mamy w Dortmundzie dużo przyjaciół, jakby coś się stało oni nam pomogą. Łukasz jak się dowiedział co Marek mi zrobił, chciał do nas przyjechać i „porozmawiać” z Markiem. Chciał wziąć ze sobą przyjaciół, którzy też byli źli na niego. Na szczęście udało mi się przemówić im do głowy. Bardzo się ucieszyli, że do nich przyjedziemy. Jutro mamy samolot do Dortmundu. Na lotnisku ma po nas przyjechać Łukasz. Na razie będziemy mieszkać u niego. Później zamierzamy się usamodzielnić, ale to później.

3 lata później -

Mamusiu, pójdziemy do wujka na trening Oczywiście, wszyscy się ucieszą – powiedziałam z uśmiechem i wzięłam małego na ręce

Na szczęście do Signal Iduna Park nie mieliśmy daleko. -

Patrzcie kto nas odwiedził – usłyszeliśmy okrzyk Kuby Bartuś, chodź do wujka Roberta – zawołał polski napastnik

Bartek poszedł do drużyny zaczął się z nimi bawić. Oczywiście trener nie miał nic przeciwko, ponieważ sam uwielbiał chłopca. Od grupy odłączył się Łukasz i podszedł do mnie.


Wika, jak się czujesz? Wszystko jest dobrze Mnie nie okłamiesz. Dobrze o tym wiesz. Co się dzieje? Nic, tylko dzisiaj mnie coś wzięło na wspominanie. Znowu myślałaś o Marku? Wiesz, z jednej strony żałuję, że dałam mu się tak łatwo nabrać. Z drugiej jednak cieszę się, ponieważ dzięki niemu mam Bartka. Szczęście w nie szczęściu Mamo, chodź do nas!!! – krzyknął Bartek Już idę synku! –odpowiedziałam – Chodź Łukasz, nie ma co się przejmować przeszłością. Trzeba żyć dniem dzisiejszym- powiedziałam do kuzyna Razem z Łukaszem skierowaliśmy się do miejsca, gdzie piłkarze zabawiali Bartusiem. Trzy lata temu z Karoliną przeprowadziłam się do Niemiec. Karolina od dwóch lat studiuje dziennikarstwo na tutejszym uniwersytecie. Ja w przyszłym roku zamierzam rozpocząć studia psychologiczne. Boje się tylko, co wtedy będzie z Bartkiem. Mam nadzieję, że Łukasz się nim zajmie. Podjęłam w swoim życiu kilka złych decyzji, ale niczego nie żałuje. Dzięki nim bowiem mam cudownego syna. We wszystkich trudnościach życiowych wspiera mnie najlepsza przyjaciółka, kochany kuzyn z żoną, rodzina i szaleni, ale cudowni przyjaciele. Boje się tylko pytań jakie Bartek będzie zadawał. Bo co ja mam mu powiedzieć, jak będzie pytał o tatę, a taki dzień na pewno nadejdzie. Ale mam jeszcze dużo czasu. W końcu jestem szczęśliwa i nie pozwolę sobie tego zepsuć. I nauczyłam się, że należy ufać bliskim, nawet jeżeli myślą inaczej należy ich wysłuchać. Dziś już wiem, że dobrzy przyjaciele są wielkim darem nieba. A prawdziwa przyjaźń, której ja doświadczam każdego dnia, istnieje wtedy, gdy człowiek nie ma nic, bo wówczas przyjaźń jest największym skarbem. To oni pomogli mi, kiedy byłam załamana po rozstaniu z Markiem. Cieszę się, że nie posłuchałam wtedy rodziców i nie usunęłam ciąży. Jest to jedna z niewielu dobrych decyzji w moim życiu. Dzięki temu mam teraz cudownego syna, który potrafi rozjaśnić każdy mój dzień. To właśnie Bartuś i moi kochani przyjaciele sprawiają, że mam chęć żyć i iść dalej. Oni są moim skarbem.


Mój skarb