Issuu on Google+

ISSN 1899-4830

gazeta bezpłatna

Ad maiora natus sum

Dwutygodnik nr 15(97)

30 sierpnia 2012

N

iestety, nie widać, aby spowodowało to jakąkolwiek refleksję u rządzących. Właściwie można stwierdzić, że polska rodzina podlega swoistym prześladowaniom. Polski rząd finalizuje jedną ze swoich obietnic mających na celu wspieranie polityki prorodzinnej. Chodzi tu o likwidację ulgi podatkowej dla rodzin z jednym dzieckiem. Jednocześnie rząd chce zwiększyć o 50% ulgę dla rodzin posiadających trójkę i więcej dzieci. Czy takie działanie wesprze politykę prorodzinną rządu? Jak na razie w naszej ocenie działania rządu w tym obszarze są chybione. Rodzice zastanawiający się nad pierwszym, drugim i kolejnym dzieckiem biorą pod uwagę koszty, jakie niesie za sobą posiadanie dziecka. Wychowanie i wykształcenie pierwszego dziecka kosztuje ponad 200 tys. zł, przy czym każde kolejne dziecko to relatywnie mniejszy wydatek. Musimy wziąć pod uwagę, że rodzice, szacując koszty posiadania kolejnego dziecka, biorą pod uwagę taką wielkość kosztów jak w przypadku pierwszego dziecka. Dlatego ulga na pierwsze dziecko jest potrzebna nie tylko rodzinom wielodzietnym, ale również tym z jednym dzieckiem. Ulgi podatkowe są postrzegane przez potencjalnych rodziców jako stałe zwiększenie dochodu do dyspozycji, inaczej niż w przypadku tzw. „becikowego”, które postrzegane jest jako jednorazowe zwiększenie dochodu i nie wpływa na decyzję o posiadaniu potomstwa. Jeżeli pierwsze dziecko to największy wydatek, to wsparcie dla przyszłych rodziców będzie dobrą zachętą do podjęcia decyzji o posiadaniu potomstwa oraz dobrym pomysłem na politykę prorodzinną polskiego rządu. W celu zachęcenia rodziców do posiadania większej liczby dzieci należałoby proporcjonalnie zwiększać ulgę dla rodzin z większą liczbą dzieci. Niestety, podniesienie stawki VAT do 23% na ubranka dla niemowląt również nie miało nic wspólnego ze wspieraniem polityki prorodzinnej. Wyższa stawka VAT spowodowała wzrost cen artykułów dla niemowląt, co w konsekwencji spowodowało wzrost kosztów wychowania dzieci, a przede wszystkim pierwszego dziecka. Wg danych Eurostat poziom dzietności w Polsce w 2010 roku wyniósł 1,38, co zapewnia Polsce 31. miejsce na 35 państw europejskich (a według innych źródeł 1,27 - co daje nam jedno z ostatnich miejsc na świecie). Taki poziom dzietności, utrzymujący się poniżej 2 od 1993 roku, nie zapewnia zastępowalności pokoleń. Zgodnie ze średnią prognozą ONZ, w Polsce wielkość populacji będzie rosła do ok. 38 375 tys. do 2020 roku, następnie będzie spadać, by w 2050 roku osiągnąć liczbę 34 900 tys., a w 2100 roku spaść do zaledwie 29 454 tys. Przestrogą dla RP powinna być prognoza, w której utrzymująca się niska stopa rozrodczości spowoduje spadek liczby ludności naszego kraju w 2050 roku do 30 428 tys., a w 2100 roku do 16 709 tys. Spadek populacji przyniesie radykalne zmiany sytuacji społecznej, włącznie z możliwym jego znacznym zubożeniem. Stanie się tak dlatego, że struktura wiekowa społeczeństwa negatywnie odbije się na potencjale gospodarczym państwa. W 2010 roku 63% populacji Polski należało do grupy pomiędzy 20. a 64. rokiem życia. Można przyjąć, że osoby należące do tego przedziału są aktywne zawodowo. W takim przypadku 63% populacji „pracuje na utrzymanie” całego społeczeństwa (nie bierzemy pod uwagę osób nie posiadających stałego zatrudnienia). W grupie poniżej 20. roku życia w 2010 roku było 21% populacji Polski, a do osób w wieku 65 lat i więcej należało 19% społeczeństwa. Niepokojąca jest prognoza, według której w 2050 roku podział populacji Polski pomiędzy 3 wyżej wymienione grupy będzie wynosił odpowiednio 18%, 49% i 33%. Niespełna połowa społeczeństwa będzie aktywna

nakład 148 000 egz.

www.gazetadobryznak.pl

Według różnych szacunków do roku 2050 populacja Polski spadnie do poziomu 29,5-34,9 mln obywateli z aktualnych 38,2 mln, zaś odsetek osób w wieku produkcyjnym (z których przecież nie wszystkie pracują) spadnie z 63 do 49%. System emerytalny doprowadzi do ostatecznego krachu, polskiej gospodarce zabraknie rąk do pracy, przestaniemy akumulować kapitał

Wielki kryzys demograficzny RP 100 osób z populacji aktywnej zawodowo (20-64 lata). W 2010 roku współczynnik ten wyniósł 53,7, czyli na 100 osób w wieku produkcyjnym przypada 53,7 osób nieaktywnych zawodowo, które są na ich utrzymaniu. W 2015 roku współczynnik ten wyniesie 54,7, w 2050 roku na 100 w wieku produkcyjnym przypadać będzie ok. 85,6 osób niepracujących. Natomiast w 2060 roku, według szacunków, sytuacja będzie już zupełnie krytyczna: na każde 100 osób aktywnych zawodowo będzie przypadało 103,5 osób nieaktywnych zawodowo. Oznacza to, iż każda osoba pracująca będzie utrzymywać więcej niż 1 osobę niepracującą, i to znowu przy niemożliwym do spełnienia warunku pełnego zatrudnienia. Tymczasem w rzeczywistości w Polsce zaledwie ok. 55% procent populacji aktywnej zawodowo pracuje, co oznacza, że współczynnik zależności tak naprawdę już zbliża się do 100, a w przypadku braku niezbędnych reform, doprowadzi do głębokiego kryzysu znacznie wcześniej niż wspominane wyżej lata 2050-2060.

zawodowo, czyli zakładając w praktyce niemożliwe pełne zatrudnienie, mniej niż połowa ludności będzie pracowała na utrzymanie całego społeczeństwa. Natomiast zmniejszy się populacja ludzi poniżej 20. roku życia, czyli potencjalnych przyszłych pracowników. W 2020 roku z rynku pracy odejdzie ok. 608 tys. pracowników z rocznika 1957. Na ich miejsce wejdzie na rynek pracy rocznik 2005, obecne 6-latki, których jest ok. 362 tys. Liczba ta jest o 41% mniejsza, co oznacza, że na rynku pracy zabraknie ok. 246 tys. pracowników, by zastąpić grupę osób odchodzących na emeryturę. Kolejną miarą, jaka wskazuje na proces starzenia się społeczeństwa polskiego jest współczynnik zależności. Jest to suma populacji należącej do przedziału poniżej 20. roku życia i powyżej 64. roku życia w stosunku do

Zmiany są niezbędne, a działania podejmowane przez rząd nie powinny być sprzeczne z zapowiedziami wspierania polityki prorodzinnej, zważając na fakt, iż sytuacja demograficzna Polski jest bardzo trudna. Sam premier zauważył, że „będzie nas coraz mniej”. W międzyczasie Polska zorganizowała jedną z najdroższych (o ile nie najdroższą) imprez sportowych w historii (Euro 2012), która kosztowała wg różnych szacunków 87-94 mld złotych. Już ułamek tej kwoty w ulgach podatkowych bądź przemyślanej pomocy publicznej mógłby znacząco pomóc polskim rodzinom. W efekcie tych wydatków (przyznajmy, że doliczanie części z nich do kosztów organizacji Euro nie znajduje uzasadnienia), do Polski przyjechało 600 tys. kibiców – to mniej niż 1% przyjazdów zagranicznych do Polski i ok. 4,5% całego ruchu turystycznego, którzy wydali w Polsce ok. 0,9 mld PLN. Można podejrzewać, że nierównowaga budżetowa spowodowana tak wysokimi kosztami i tak niewielkim natychmiastowym zyskiem stoi za powracającymi plotkami o wprowadzeniu podatku katastralnego. Dla wielu młodych rodzin, już obciążonych spłatami rat kredytów hipotecznych, tego typu działanie prowadziłoby do zmniejszenia stopy życiowej, a co za tym idzie – dalszego spadku dzietności lub wręcz emigracji.

N

ie pozostaje nic innego, jak apel do polityków wszystkich opcji o rozwagę i przyjrzenie się coraz bardziej dramatycznej sytuacji demograficznej państwa, które w szybkim tempie traci swój potencjał gospodarczy i strategiczny. Różne niezależne ośrodki zaproponowały już wiele konkretnych rozwiązań – warto po nie sięgnąć.

Instytut Jagielloński


OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY...

W

Płać, nie pytaj!

edług definicji podatnik to osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej, podlegająca na mocy ustaw podatkowych obowiązkowi podatkowemu. Na podatnika nałożone są rozliczne obowiązki. Natomiast nic nie mówi się o jego prawach. W praktyce jest jeszcze gorzej. Można by powiedzieć, że podatnik to dojna krowa dla państwa. Państwo żyje przecież głównie z podatnika. Ale dojną krowę właściciel karmi, poi i dogląda. Nie można tego zauważyć w relacjach państwo-podatnik. Może więc podatnik to koń pociągowy? Ale koń od swojego właściciela dostaje owies i siano, a na dodatek właściciel osobiście czyści go co rano. Państwo, jeżeli czyści, to konta podatników, nie dając im nic w zamian. Jeżeli właściciel krów traktowałby swoje krowy tak jak nasze państwo podatników, to by im wymiona pourywał. Jeżeli właściciel traktowałby swoje konie tak jak państwo nas traktuje, to by je szybko zajeździł. Nie tak dawno znajomy opowiadał mi o dwóch podobnych zdarzeniach w Niemczech i w Polsce. W miasteczku na zachodzie Niemiec, jadąc samochodem, szukał adresu, celu swej podróży. Wielokrotnie zatrzymywał się, szukał drogi, sprawdzał na mapie. Gdy wjechał pod prąd w jednokierunkową ulicę, natychmiast pojawiła się policja. Policja niemiecka pomogła Polakowi dotrzeć do celu, prowadząc go przez kilkanaście kilometrów. Innym razem ten sam znajomy szukał drogi w Poznaniu. Powiem krótko - kosztowało go to 500 zł. Na myśl przychodzi Rewizor ze sztuki Mikołaja Gogola. Bliżej nam kulturowo do carskiej Rosji niż do wspólnej Europy XXI wieku. Żal. Dopóki obywatel-podatnik będzie miał tylko obowiązki względem państwa i jego urzędników, dopóty zasadne jest twierdzenie, że dopiero idziemy do Europy. To obywatel-podatnik buduje drogi, szkoły i szpitale. To obywatel-podatnik płaci pensje administracji państwowej. To on w końcu wybiera i utrzymuje polityków, nie mając na nich żadnego wpływu ani możliwości rozliczenia. Czas już chyba zamknąć okres feudalizmu w naszym kraju i przywrócić porządek. Czas już głośno powiedzieć, kto płaci, ten wymaga. Mariusz Gazda redakcja@gazetadobryznak.pl

str. 2

„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpień 2012

Elity w Polsce są kompletnie „odjechane”, jakby to określiła współczesna młodzież. Ale taka opinia przecież jest powszechna. Ten odjazd stanowi zagrożenie. Nie stanowi to jakiegoś oryginalnego odkrycia, raczej banał, ale jak można w biały dzień na taki odjazd sobie pozwolić?

Odjazd elit? Rafał Pazio

P

remier Donald Tusk w końcu zabrał głos w sprawie Amber Gold. Pokazał się, kiedy w mediach ogłoszono, że właścicielowi postawiono zarzuty, a w jego biurach i mieszkaniach znajdują się jakieś dobra, a to kilka kilogramów złota, a to pieniądze.

Premier się odezwał I premier wreszcie gruchnął w ten deseń, że jego państwo zrobi wszystko, żeby Polacy nie stracili zaufania do sektora bankowego. Za tym stwierdzeniem może stać wszystko, na przykład otwarta wojna z tak zwanymi parabankami albo próba pokazania Polakom, że premier stoi na straży porządku. Metoda wydaje się jednak niezwykle wątpliwa. Reagować, gdy nastąpi jakaś wpadka. Wyobraźmy sobie, że premier jeździ teraz od wpadki do wpadki i mówi, że zrobi wszystko, żeby… Zrobiła się wyrwa przy budowie metra w Warszawie, premier jedzie, zakłada gumiaki, staje w wodzie i mówi: zrobimy wszystko.... Korki w stolicy, premier z pobocza krzyczy przez szczekaczkę: zrobimy wszystko.... Brak efektów przy budowie autostrad, premier staje odważnie z łopatą i krzyczy: zrobimy wszystko...

Mądre rządzenie Czy faktycznie może zrobić wszystko? Czemu wmawia to Polakom? Przypomina się tu pewna scena z „Małego księcia”, gdzie bohater trafia na planetę, na której rządzi król. Tęskniąc za swoją planetą, na której może oglądać kilka zachodów słońca dziennie, przestawiając tylko krzesełko, prosi króla o zarządzenie właśnie zachodu słońca. Król wcześniej chwalił się, że może zrobić wszystko. Nie odmówił księciu. Spojrzał w mądre księgi, aby sprawdzić, o której tego dnia zajdzie słońce. I wtedy zarządził zachód na powiedzmy 19.45. Zrobił wszystko w swej mądrości, aby książę nie przeżył zawodu.

Nasze elity

Przekonuje mnie opinia Rafała Ziemkiewicza, który właśnie napisał swoją nową książkę „Myśli nowoczesnego endeka”: - Książka jest dla mnie ważna dlatego, że szturmem rzucam się na pewne podstawowe problemy i usiłuję znaleźć odpowiedzi. W gruncie rze-

Rok 2012 - rokiem Piotra Skargi Choroby Rzeczypospolitej. Czwarta o dostojności królewskiej i władzy osłabieniu Rzeczypospolitej przyrodzona i najlepsza, i najwłaściwsza rozumowi ludzkiemu jest monarchija albo jedynowładztwo i rząd jednego, który gdy się odmienia, a na wiele głów dzieli, ciężka jest i śmiertelna Rzeczypospolitej choroba. Bowiem monarchiją jest naśladowanie niebieskich rządów, na których sam jeden Bóg siedzi. I tak zaczął i ukazał ludzkiemu narodowi i napisał na duszach ich, aby się takiego rządu trzymali, gdzie jeden jest właśnie. I jako świat nastał, ludzie królestwa sobie stawili i jednemu poddawali się pod władzę, jednego nad sobą obierali. Jeśli Chrystus w Kościele swoim monarchiją postawił, pewnie ta jest najlepsza. Bo tak mądry Bóg nasz, w domu swoim, który tak umiłował, nalazłby był inny rządzenia obyczaj. I w starym, i nowym zakonie zawżdy Pan Bóg jednego najwyższego kapłana, którego wszyscy słuchać musieli, postawił od Aarona i Piotra św. począwszy. Rząd nie na tym jest, gdy wszyscy równi i jednacy, ale gdy od siebie różniący się miejscami, a jeden drugiemu podlega. I jako rząd kościelny nad wiela plebanów ma jednego biskupa, nad wiela biskupów jeden arcybiskup, nad wiela prymasów jeden patryjarcha, a nad nimi jeden Piotr abo papież który wszystki jedna, gdy się wadzą, naucza, gdy błądzą, odmienia, gdy się psują. Kto lepiej pokój i zgodę, i jedność między ludźmi uczynić może jako jeden. Bo gdzie dwa albo trzy rządzą, każdy najdzie swoje mniemanie i rozumienie. I ludzie nie pójdą za jednym, ale się rozdwoją. A gdy jeden rządzi, wszyscy z swym rozumieniem do kupy idą. I jeden łacniej wszystkie do siebie i do zgody świętej pociągnie. (wybrał prof. Wojciech Ciechomski)

czy zajmuję się nie swoją pracą, ponieważ te odpowiedzi powinni przedstawiać nie publicyści, tylko politycy. Ale polska polityka jest nieustającą łomotaniną pomiędzy sektą a mafią. Z jednej strony mamy cwaniaczków od „ambera” i „golda”, a z drugiej zakon kompletnie „odleciany” - miarą tego odlotu jest w szczycie afery Amber Gold urządzenie konferencji prasowej, na której Antoni Macierewicz, prezentując ten sam brak dowodów oznajmia, że w Smoleńsku doszło do zamachu. W takiej sytuacji ja się muszę wziąć za nieswoją robotę i wyręczyć polityków, bo klasę polityczną mamy niezdatną do niczego - stwierdził w jednej wypowiedzi.

Pojednanie z zaskoczenia Na to wszystko nałożyła się wizyta patriarchy Moskwy (patriarchą całego prawosławia jest patriarcha Konstantynopola) Cyryla I i podpisanie porozumienia, listu intencyjnego z Kościołem katolickim w Polsce. Trzeba przyznać, że sama inicjatywa była pewnym zaskoczeniem. Nie chodzi o krytykę, bo może biskupom przyświecały jakieś trudne do pojęcia dla przeciętnego śmiertelnika racje, ale jak zauważa ksiądz Tadeusz Isakowicz Zaleski co do okoliczności podpisania deklaracji tzw. pojednania, to trzeba wyraźnie podkreślić, że prezydent Komorowski i premier Tusk robili, co mogli, aby nadać jej wyraz polityczny. O tym charakterze politycznym świadczy także okoliczność podpisania dokumentu. Wydarzenie to nie odbyło się bowiem w czasie nabożeństwa ekumenicznego w katedrze katolickiej lub prawosławnej, ale w czasie urzędowej „oficjałki” na terenie Zamku Królewskiego. Wątpliwości dotyczą także okoliczności powstania listu, który został stworzony w zupełnej konspiracji, bez otwartej konferencji naukowej czy debaty. Nie dostrzega się także kontrowersji wokół patriarchy Moskwy Cyryla, którego trudno uznawać za reprezentanta całego prawosławia, sojusznika w chrystianizacji Zachodu. Te spostrzeżenia warto choćby zanotować, bo w propagandzie głównego nurtu podpisanie porozumienia prezentowane jest jako absolutny sukces. A może dostrzeganie tego sukcesu stanowi pewien wymiar mądrości, jak w „Małym księciu”, kiedy król zarządzał zachód słońca?

Warto wiedzieć W 2011 roku średnia sprzedaż tygodników wyniosła: „Gość Niedzielny” - 143 tys. egz. „Polityka” - 134,5 tys. egz. „Uważam Rze” - 132,9 egz. „Newsweek Polska” - 104 tys. egz. „Wprost” - 96,5 tys. egz. „Gazeta Polska” - 70,5 tys. egz. (wg „Rzeczpospolitej” z dn. 23 czerwca 2012 roku)

„Dobry Znak” - 142 tys. (dwutygodnik) Z każdego euro, które trafia do Polski z funduszy strukturalnych UE 60 centów wraca do krajów Unii. (wg „Gościa Niedzielnego” nr 26/2012)


„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012

str. 3

OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY...

Co prawda na razie nie będzie rozpatrywana przez parlament ustawa o zrównaniu małżeństw z konkubinatami jednopłciowymi, ale środowiska „postępowe” nie ustają w trudzie zwalczania rodziny naturalnej i niszczenia społeczeństwa, próbując nam narzucić model „rodziny inaczej”

i prawom kobiet, a także prawom dzieci, a w debacie publicznej trwa spór, czym ma być współczesne społeczeństwo. Czy jest to rodzina rodzin, tworząca klarowne zależności w sferze praw i obowiązków oraz solidarności międzypokoleniowej np. w zakresie systemu emerytalnego? Czy jest to zbiór obywateli-jednostek, pozostających w luźnych związkach i relacjach?. Zostały zachwiane tradycyjne role ojca i matki. Relatywnie zmniejszył się świadomy wpływ rodziców na dzieci. Ojciec, który nadawał tożsamość społeczną, symbolizował tradycję i ciągłość kulturową przekazywaną z pokolenia na pokolenie, uczył sztuki życia i zawodu, jest dziś – jeśli w ogóle jest - zapracowany poza domem i nie ma czasu dla swoich dzieci. Ponadto współczesne państwo przejęło tradycyjną rolę ojca, gdyż wspomaga finansowo rodziny bez ojca i tym samym kieruje do swoich obywateli komunikat, że ojca może nie być. Matki też dziś są zapracowane i nie mają czasu dla swoich dzieci, które nie mają się z kim dzielić swoimi troskami, lękami i nadziejami. Złożoność współczesnego świata, konflikty i sprzeczności utrudniają młodym proces adaptacji społecznej. Jeżeli nie mają oni oparcia w rodzinie, gubią się i w brutalny sposób stykają z rzeczywistością. Według obiegowej opinii w mediach dzieci są postrzegane przez swoich rodziców jako przeszkody w karierze i rozwoju zawodowym. W krajach wysoko rozwiniętych i w Polsce wytworzył się tak zwany model „dinks” (od angielskiego: double income, no kids, czyli podwójny dochód, żadnych dzieci). Jednak taki model relacji międzyludzkich wywołuje reakcję sprzeciwu. Coraz więcej osób wyraża pogląd, że nie satysfakcjonuje ich rola „singla”, samotnego pracoholika samowystarczalnego pod względem uczuciowym, a od życia oczekują czegoś więcej. W świetle badań demoskopijnych zarówno europejskich, jak i polskich, udana rodzina jest jednak uznawana ciągle jako najwyższa wartość oraz pożądane źródło satysfakcji i samorealizacji.

Przyszłość świata idzie przez rodzinę Jan Maria Jackowski

T

ymczasem to rodzina - jako małżeństwo mężczyzny i kobiety, w którym pojawiały się dzieci i która organizowała opiekę nad osobami starszymi nie mogącymi już zarobkować - przez wieki pełniła funkcję podstawowego elementu struktury społecznej i gospodarczej. Dopóki były zdrowe rodziny, to było zdrowe społeczeństwo i Europa. Dziś widzimy, że wszechogarniający kryzys ma przede wszystkim podłoże moralne i jednym z jego źródeł jest kryzys rodziny. Obecnie zostały bowiem zrelatywizowane ustalone od pokoleń prawa i relacje oraz wzajemne obowiązki i zobowiązania między małżonkami, dziećmi i dziadkami. Perspektywa dezintegracji rodziny i przyzwyczajenie do racjonalistycznego i utylitarnego sposobu myślenia powoduje, że ten sposób myślenia jest przenoszony na życie prywatne. W krajach wysoko rozwiniętych coraz więcej osób patrzy nawet na swoje życie osobiste w kategoriach „rachunku zysku i strat” i dochodzi do wniosku, że zalety życia rodzinnego nie rekompensują problemów z nim związanych, takich jak na przykład ekonomiczne koszty utrzymania rodziny. Rodzina oznacza bowiem wysiłek, obowiązki, poczucie braku komfortu wolności od trosk dnia codziennego. Współczesność oferuje tymczasem pozór „skutecznych” namiastek i możliwości cieszenia się alternatywnymi korzyściami, a także przyjemnościami o zwiększonej atrakcyjności, bez konieczności ponoszenia trudu. Wszystko to zgodnie z obiegowym en, kto dba, by ludzkość dzieliła się na narody T o różnych obyczajach – działa dla dobra ludzkości, a nie przeciwko ludzkości. Podobnie ten, kto chce, by

w Polsce były setki tysięcy zażarcie konkurujących między sobą firm – działa dla dobra polskiej gospodarki. A ten, co chce połączyć np. „Mościce” z „Puławami”, by utworzyć ogromny koncern – działa na szkodę polskiej gospodarki. Mamuty, o ile pamiętam, wyginęły? Dotyczy to każdej dziedziny, w której działają żywe organizmy. I to różni obiekty żywe - od martwych. Jeżeli obciążamy i nadmiernie eksploatujemy przedmiot martwy – to on się zużywa i niszczy. W stosunku do istot żywych obowiązuje zasada: „Co cię nie zabije - to cię wzmocni!”. Życie polega na marszu pod prąd. Z prądem płyną wyłącznie zdechłe ryby. Naród, w którym kobieta rodzi pięcioro dzieci, z czego dwójka umiera - rozwija się zdrowo. Naród, w którym kobieta rodzi dwójkę dzieci - i są one otaczane ogromną troską, chucha się na nie i dmucha, i w efekcie wszystkie przeżywają - musi wymrzeć. Bo przestała działać selekcja naturalna, dzięki której z małpoludów rozwinęliśmy się w Zdobywców Przestworzy.. To samo z firmami: w kapitalizmie 40% nowo założonych firm pada w ciągu pierwszego roku. I to jest dobre, to jest zdrowe. U nas tworzy się „inkubatory przedsiębiorczości”, wspomaga się młodych przedsiębiorców, subsydiuje się Wielkie Firmy - i gospodarka kuleje. Weźmy sportowców. WCzc. Zbigniew Pacelt, b. pięcioboista, mówi „Gazecie Wyborczej”: „Na czterolecie między Atlantą 1996 a Sydney 2000 przeznaczono 400 milionów złotych, (…) do Londynu 625 milionów. (...)”. A w Sydney Polska zdobyła 14 medali: sześć złotych, pięć srebrnych, trzy brązowe – w Londynie 2-2-6!

powiedzeniem, że aby napić się mleka, nie trzeba kupować krowy. Czy jednak istnieje droga na skróty? Współczesna rodzina jest znacznie bardziej niż w poprzednich epokach uzależniona od struktur państwa i prowadzonej przez nie polityki ekonomicznej i społecznej. Poza tym o wiele łatwiej może być poddawana presji ideologii i kultury permisywnej. I pomimo, iż współczesna kultura nie jest otwarcie programowo wroga wobec rodziny, to jednak nie jest też dla niej przyjazna, jak bywało w przeszłości, ani nawet nie jest neutralna. Wynika to z tego, że współczesność jest nadmiernie skoncentrowana na sobie samej, by uznawać wspólnotę rodzinną jako „podstawową komórkę społeczną”, która jest najbardziej trwałym związkiem społecznym, odpornym na naciski zewnętrzne i dość niezależnym. Rodzina wymyka się modelowi społeczeństwa czasów globalizacji, oznacza ciągłość i tradycję, istnieje przecież pamięć genealogiczna o przodkach, a przez dzieci i wnuki twórcze spojrzenie w przyszłość. Nasze jestestwo w rodzinie zaczyna się przed naszymi narodzinami, w życiu naszych rodziców i dziadków, i trwa po naszej śmierci, w życiu naszych dzieci i wnuków. Współczesny człowiek na rzeczywistość patrzy poprzez perspektywę doraźności i horyzont własnego życia, dlatego nierzadko brak mu głębszej motywacji do zakładania własnej rodziny i troszczenia się o nią. Prawa rodziny są przeciwstawiane prawom mężczyzn

I

to jest pokrzepiające, że jednak nie została zaburzona naturalna busola, która przez wieki wyznaczała ludzkości kierunek rozwoju. Bł. Jan Paweł II, zwany papieżem rodzin, jak najbardziej słusznie podkreślał, że przyszłość świata idzie przez rodzinę.

Selekcja - proszę Państwa - selekcja! Janusz Korwin-Mikke Ciekawe, że poseł PO nie wyciąga z tego właściwych wniosków – mówiąc: „ten program kojarzy mi się z wypasioną salonką, która powoli toczy się po szynach i w której od czasu do czasu otwierają się drzwi w biegu. Kto zdąży wskoczyć, ten się załapie, ale reszta się odbija. Nie uwzględniono w tym programie zaplecza, utalentowanych juniorów i młodzieżowców”. Otóż p. Pacelt zauważa, że pobyt w „wypasionej salonce” źle zrobił czołowym sportowcom. I co proponuje? Wpuścić do salonki dużo zdolnej młodzieży!!! Co by ich oczywiście też wykończyło! Im więcej pieniędzy, tym gorsze wyniki. Popatrzmy na medale: ChRL wydaje gigantyczne pieniądze na tresurę sportowców: zarówno na masową, jak i na hodowlę mistrzów. I – choć Chińczyków jest trzy razy więcej niż Amerykanów – ChRL zdobyła mniej medali niż USA, gdzie rola państwa sprowadza się do tego, że przed Olimpiadą, Mistrzostwami Panamerykańskimi czy Świata robi się eliminacje – i trzech pierwszych jedzie. Kropka. Nawet „selekcjonera” nie ma.

nagrodą jest $200. Z tego tysiąca 995 zejdzie na psy – i trudno - ale pięciu będzie miało szansę na złoty medal. Selekcja naturalna. Kto wyjechał z ojcem do USA - miał szansę. Kto wpadł w łapska polskich „działaczy” - marniał. Tamci walczą o zwycięstwo – biada zwyciężonym! Nie wygrałeś – głodujesz! Ci muszą – UWAGA: nie „wygrać”, lecz „wypełnić minimum”. Zdobyć jakieś szóste miejsce... Zaliczyć jakieś normy... I już jest stypendium. I ci młodzi ludzie już mają spaczoną psychikę. Już nie wyrastają z nich zwycięzcy. Zadowalają się przeciętnością. Do tego uczy się ich – poza sportem – chorej idei: „Gloria victis”!!!! Ludzkość się rozwija, jeśli narody zażarcie konkurują, czasem nawet się wzajemnie mordując. Jeśli wyłączymy wojny, wyłączymy konkurencję – to ludzkość wymrze. I to jest najprawdopodobniej powód, dla którego nie otrzymujemy sygnałów z innych planet...

Jak się ma 1000 zdolnych tenisistów, to nie tworzy się „szkółki tenisowej” - tylko wysyła się dzieciaki by grały, grały i grały. Grały w turniejach wiejskich, gdzie

Im wyżej małpa wejdzie, tym bardziej widać, że ma ogon - F. Cooper

http://korwin-mikke.pl


OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY...

str. 4

„Dobry Znak” nr 15(967) 30 sierpnia 2012

K

ażda akcja wywołuje reakcję. To fizyczne prawo Newtona ma zastosowanie także w polityce. To syndrom – związek przyczynowo-skutkowy. Już staropolskie przysłowie głosiło przecież, że „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. Narastające od miesięcy protesty i manifestacje przeciwko rządom premiera Donalda Tuska nie są zwyczajną frustracją społeczeństwa, które jeszcze zupełnie niedawno było łudzone wyborczymi obietnicami premiera „milaczka” o błękitnych oczach i z przyklejonym do twarzy uśmiechem. Widać gołym okiem, że nawet ci, którzy jeszcze zupełnie niedawno głosowali na PO, czują się teraz oszukani. Tuskobus, którym krążył jeszcze parę miesięcy temu po całej Polsce premier i jego ekipa stał się symbolem wyborczego oszustwa. Ostatnie protesty pokazują, że Polacy są mądrzejsi niżby niektórzy chcieli i oczekiwali. W Polsce powoli kończy się trwająca już zbyt długo epoka, kiedy rządzący III RP działali w myśl zasady „obiecanki cacanki, a głupiemu radość”. Oczekiwania obywateli są dzisiaj dużo wyższe niż przysłowiowa kromka chleba z masłem, kiełbasa wyborcza, a nawet benzyna do samochodu.

Przeciw „niedorosłym do rządzenia” Ludzie nie chcą, by rządy nad nimi sprawowali politycy głupi, nieodpowiedzialni, fałszywi do szpiku kości, a nade wszystko nieudolni – wystarczająco sprytni, by zdobyć władzę, ale żałośnie nieskuteczni przy sprawowaniu tej władzy. Zresztą żałosny jest nawet sam widok premiera Tuska uganiającego się za piłką na boisku. Prezes Rady Ministrów RP w dresie, getrach i czarnych rajstopach to doprawdy żenada! Marszałek Piłsudski definiował takich polityków jako „ludzi niedorosłych do rządzenia”, zaś Albert Einstein mówił, że „głupota rządów jest groźna dla narodów”. Protesty całych grup społecznych lekarzy, aptekarzy, służb mundurowych, strażaków, kierowców, nauczycieli i rodziców nie mają charakteru tylko ekonomicznego. Polityczny charakter mają protesty milionów młodych internautów w sprawie ACTA, a zwłaszcza milionowe protesty słuchaczy i środowisk związanych z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Protestują mieszkańcy dużych miast i małych miasteczek, protestuje nawet Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze”! Ludzie trzymają się za kieszeń i nie mogą się zgodzić na drastyczne podwyżki cen nie tylko podstawowych towarów i usług, ale dosłownie wszystkiego. Z tygodnia na tydzień drożeje żywność, benzyna, lekarstwa, czynsze za mieszkania, prąd, gaz, opłaty za żłobki, szkoły i przedszkola. Narasta bezrobocie i spirala inflacji. Nie wiadomo, co się dzieje ze złotówką, mimo zapewnień ministra finansów. Rosną drastycznie podatki. Ale to nie tylko ekonomia jest przyczyną protestów w

Czy trwające w Polsce od początku 2012 roku kolejne protesty różnych grup obywateli są początkiem „nieposłuszeństwa obywatelskiego” przeciwko rządom Donalda Tuska i jego partii, która uzurpuje sobie nazwę „obywatelska”?

Znaki sprzeciwu

Obywatelskie nieposłuszeństwo prof. Józef Szaniawski

Polsce. Albowiem razem z cenami rośnie także arogancja władzy, a ludzie to widzą i odczuwają bardzo boleśnie. To właśnie cyniczna manipulacja i oszustwa premiera Tuska i jego ministrów m.in. Artłukowicza, Grasia, Szumilas, Zdrojewskiego, a także byłej minister, obecnie marszałek Kopacz, spowodowały ostatnie protesty społeczne w Polsce. To jest wyraźny znak sprzeciwu obywatelskiego!

SPRAWA TELEWIZJI TRWAM W Sienkiewiczowskich „Krzyżakach” jest taki epizod, kiedy giermek Hlawa, słuchając arogancji i kłamstw jednego z krzyżaków, pochwycił go mocno …za brodę, zadarł mu głowę i rzekł: Jeśli ci nie wstyd łgać wobec ludzi, spójrz w górę, że to i Bóg cię słyszy! I trzymał go tak przez tyle czasu, ile trzeba na zmówienie Ojcze nasz. Dedykuję ten cytat panu Janowi Dworakowi oraz całej KRRiT, a także ich protektorom, mocodawcom i domniemanym zwierzchnikom. Jest oczywiste, że decyzja KRRiT, odmawiająca przyznania tzw. multipleksu dla TV Trwam oznacza faktyczną likwidację tej telewizji. Ale przy pomocy pretekstów, niskich wykrętów i manipulacji prezes Dworak i jego KRRiT zwyczajnie kłamią, tak jak kłamią ludzie złej woli, KRRiT twierdzi oficjalnie, że nie chce likwidacji TV Trwam, a jedynie dba rzekomo o przepisy, procedury, formalności i prawo. To kłamstwo! I dlatego właśnie sprawa TV Trwam już dawno wykroczyła poza granice zwykłego sporu administracyjnego, których pełno w Polsce, tak jak w każdym źle rządzonym państwie. Milionowe protesty jak Polska długa i szeroka pokazują, że nie ma już tylko samej sprawy Telewizji Trwam. W tle tej sprawy jest pytanie - czyja Polska i jaka Polska? Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. I niewątpliwie tę burzę wywołała decyzja KRRiT oraz jej betonowe stanowisko w sprawie TV Trwam. Rozszerzające się z każdym dniem protesty przeciw decyzji KRRiT mają coraz bardziej charakter obywatelskiego nieposłuszeństwa przeciwko państwu Platformy Obywatelskiej. To państwo rządzone od pięciu lat przez PO nawet, jeżeli nie jest jeszcze totalitarne, to z pewnością jest represyjne i nieżyczliwe wobec własnych obywateli. To państwo bywa nawet wrogie wobec tych, którzy są obywatelami drugiej kategorii, których liczba rośnie, a których rządząca PO w sprytny sposób chce antagonizować m.in. w sprawie TV Trwam

Arogancja i alienacja władzy W wyniku politycznej selekcji negatywnej do rządów nad Polakami dostają się miernoty, ludzie niekompetentni, często skorumpowani. Nigdy dotąd w całej historii Polski, nawet za komuny, nie było takiej armii urzędników! Wszechogarniająca biurokracja coraz bardziej zaciska pętlę na gardle zwykłych Polaków - już prawie nic nie da się normalnie załatwić, wszędzie najpierw odmowa, a potem można pisać odwołanie do bezdusznych, szkodliwych dla państwa i społeczeństwa urzędników. W labiryncie często bzdurnych i wykluczających się wzajemnie przepisów Polacy tracą bezproduktywnie swoja energię, inicjatywy i czas. Arogancja władzy w Polsce występuje na każdym kroku. Obywatelską jest tylko PO, natomiast zwykli obywatele III RP liczą się coraz mniej, z każdym rokiem stają się coraz bardziej ubezwłasnowolnieni przez dokuczliwe przepisy, represyjne urzędy, bezdusznych urzędników.

Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości - Józef Piłsudski


„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012 W wolnej i suwerennej Rzeczpospolitej nastąpiła tak jak za komuny, jak za PRL, alienacja polityczna, czyli wyobcowanie się władzy od społeczeństwa. Co gorsza z winy kolejnych rządów – także rządu premiera Tuska - obywatele nie utożsamiają się z własnym państwem. Kolejne wybory i niska w nich frekwencja są tylko jednym z bardzo wielu na to dowodów. W amerykańskiej socjologii politycznej nazywa się to zjawisko emigracją wewnętrzną. Jest to niesłychanie niepokojące i tak jak za PRL winę za to ponoszą rządzący. Osłabia to państwo, co więcej może prowadzić do anarchizacji państwa. To państwo gnębi i oszukuje swych obywateli, marnotrawi ogromne podatki przez nich płacone. Urzędy, policja, straże miejskie – przede wszystkim dokuczają zwykłym ludziom. ABW i inne tajne służby masowo inwigilują Polaków, prowadząc tzw. techniczne utrwalanie rozmów telefonicznych obywateli. Zwykli Polacy tak jak za PRL-u coraz częściej są poniewierani przez tych , którzy powinni im pomagać i służyć. III RP to państwo zmarnowanych i marnotrawionych szans, to państwo nie na miarę swych potencjalnych możliwości. III RP to Polska skorumpowana, nieuczciwa, złodziejska. To Polska agentury, aferzystów, nikczemników i manipulatorów, wprowadzających do mediów tzw. tematy zastępcze, robiących Polakom „wodę z mózgu”. Państwo polskie ponownie staje się wrogie i nieżyczliwe swoim obywatelom, tak jak „za komuny”. Obłuda rządzących utrudnia normalne życie i pracę milionom Polaków! W realiach XXI wieku toczy się w Polsce walka o wolność słowa i pluralizm, o równość wobec prawa, walka z dyskryminacją. Doświadczenie historyczne uczy bowiem, że wolności słowa i wolności w ogóle rządzący nigdy nie dają społeczeństwu dobrowolnie. Wolność należy wywalczyć. Jan Paweł II przestrzegał wyraźnie przed możliwością powrotu totalitaryzmu i mówił o słusznym prawie społeczeństwa do obrony przed nim.

Wierność wartościom Ludzie złej woli, którzy dzisiaj rządzą Polską za pośrednictwem KRRiT chcą złamać wolność słowa. Przy pomocy arogancji, prawnych manipulacji, marnych wykrętów, niejasnych przepisów i ewidentnej nieprawdy chcą faktycznie zlikwidować wolność słowa. Są w Polsce politycy bardzo zainteresowani kryzysem wartości Bóg, Honor, Ojczyzna. Ale z drugiej strony są miliony Polaków - ludzi dobrej woli, dla których te wartości są najważniejsze, bo to nasza pamięć i tożsamość. Wybór wartości rządzi się swoistą logiką. Żadne stanowione prawo, żadne przepisy, artykuły, paragrafy pragmatyka KRRiT nie powstrzymają ludzkiego sumienia przed wiernością dla takiej, a nie innej logiki wartości. Nie wiem, jak zakończy się sprawa Telewizji Trwam. Sądzę, że przede wszystkim będzie w przyszłości ostrzeżeniem dla tych, którzy by mieli ochotę powtórzyć eksperyment uwięzienia wolności, a wolności słowa szczególnie. Niech wiedzą, że zawsze wtedy odezwą się sumienia nawet milionów ludzi, którzy z pobudek ideowych podejmą trudną walkę w obronie wolności i ostatecznie to oni walkę tą wygrają!

Wolność słowa Nie da się oddzielić wolności słowa od wolności państwa, wolności narodu, wolności społeczeństwa, praw człowieka i obywatela, pluralizmu, wolności sumienia. Te wolności są ze sobą integralnie powiązane, a jeżeli brakuje chociaż jednej z nich, to nie ma wolności

str. 5

OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY... roku cały szereg kluczowych dla państwa i społeczeństwa spraw, łącznie z najważniejszym problemem: jaka Polska i czyja Polska?!

Kulminacja obłudy W teorii i praktyce demokracji amerykańskiej obywatelskie nieposłuszeństwo jest jednym z fundamentów prawa. Co więcej – jest powszechnie uznawaną zasadą, że wyrażający sprzeciw obywatel to pozytywny nonkonformista, który kwestionuje jakieś obowiązujące normy, czyni to w imię ideowo wyższych wyznawanych przez siebie zasad, działając jawnie i nie w obronie prywatnego interesu. Natomiast polityczny przestępca z reguły ukrywa swoją działalność, czyniąc tylko dla siebie wyjątek od uznawanych norm i łamiąc ich porządek dla własnej osobistej korzyści. Dlatego w Stanach Zjednoczonych każdy polityk przyłapany na oszustwie lub na ukrywaniu prawdy jest powszechnie uznawany na przestępcę wobec społeczeństwa amerykańskiego. w ogóle, a wtedy nie istnieje demokratyczne państwo. W Polsce w latach 1944 - 90 podstawowym wyznacznikiem państwa totalitarnego był brak wolności, więzienia reżimu oraz cenzura komunistyczna, czyli brak wolności słowa. Nie było przypadkiem, że głównym przeciwnikiem totalitarnego komunistycznego reżimu był prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński, najważniejszy i najsłynniejszy więzień polityczny PRL. Nie było też przypadkiem, że kardynał Wyszyński walkę o wolność Polski łączył z walką o wolność słowa. W millenium chrztu Polski wołał: My ludzie ochrzczeni, weszliśmy całą siłą naszego chrześcijańskiego ducha w życie Narodu i temu Narodowi ani krzywdy, ani ujmy nie przynieśliśmy. Dlatego nie pozwolimy sobie zatkać ust przekupną dłonią. Nadal będziemy ilekroć zajdzie taka potrzeba i gdzie to będzie potrzebne, zaświadczać o naszej obecności w świecie chrześcijańskim jako „przedmurze chrześcijaństwa” i „Polska zawsze wierna.” Te słowa wypowiedział Prymas Tysiąclecia jako faktyczny przywódca Narodu w odpowiedzi osławionemu komunistycznemu dyktatorowi Gomułce, który atakował Kościół, opluwał oszczerstwami biskupów i kapłanów, kwestionował prawa Kościoła do obrony wiary i wolności Polaków. Minęło od tamtych czasów kilka epok, żyjemy w zupełnie innych czasach, w XXI wieku, w III Rzeczypospolitej. Ale w Polsce znowu toczy się walka o wolność słowa, pluralizm, prawa obywateli, wolność sumienia, walka z dyskryminacją, walka o Telewizję Trwam, walka o Polskę. Historia uczy, że nigdy jeszcze się nie zdarzyło, aby władza oddała dobrowolnie społeczeństwu jakąkolwiek wolność, także wolność słowa. Historia uczy również, że są w Polsce rządzący, którzy nadal usiłują „przekupną dłonią zatkać usta” większości obywateli. Sprawa Telewizji Trwam kumuluje w sobie w realiach 2012

JÓZEF SZANIAWSKI – dr historii, politolog, publicysta, profesor w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej oraz na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, autor m.in. monografii „Imperium Zła – Rosja przeciw Polsce i Europie” oraz „Marszałek Piłsudski w obronie Polski i Europy”. W stanie wojennym aresztowany przez bezpiekę i skazany za działalność niepodległościową na 10 lat więzienia, uwolniony i uniewinniony przez Sąd Najwyższy w 1990 jako ostatni więzień polityczny PRL, w latach 1993-2004 jako pełnomocnik płk. Ryszarda Kuklińskiego doprowadził do jego rehabilitacji i przekreślenia haniebnego wyroku śmierci ze stanu wojennego.

Tymczasem w Polsce w ostatnich tygodniach i miesiącach doszło do skumulowania protestów różnych grup społeczeństwa właśnie na skutek obłudy oraz kumulacji oszustw premiera Donalda Tuska i jego ministrów. Przykładów jest aż nadto od raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej, przez refundację leków, niewybudowane drogi i autostrady, aferę ACTA, manipulację w sprawie emerytur, aż po kłamstwa wobec Telewizji Trwam. Na to wszystko nakłada się rosnąca systematycznie drożyzna, likwidacja szkół pod kłamliwym pretekstem oszczędności na edukacji (narodowej!) oraz zmniejszenie liczebności Wojska Polskiego (żołnierzy przeznaczonych do obrony narodowej nie jest już więcej niż 60 tysięcy!), a rozbudowa do monstrualnych rozmiarów straży miejskich przeznaczonych do walki ze społeczeństwem na wypadek obywatelskiego nieposłuszeństwa. III RP nie jest jeszcze państwem totalitarnym, ani policyjnym. Ale w realiach XXI wieku staje sie stopniowo państwem represyjnym wobec własnych obywateli. REKLAMA


HISTORIA

str. 6

„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012

W dniach 1-9 września br. odbędzie się trzecia edycja Festiwalu Przemiany – święta nowatorskiego spojrzenia na kulturę. Na uczestników czekają prekursorskie rozwiązania wizualne, nowatorskie projekty muzyczne i warsztaty przełamujące schematy

Przemiany w „Koperniku” Paulina Butlewska

P

rzez 9 dni festiwalowych będą odbywać się koncerty, projekcje filmowe, dyskusje, warsztaty, happeningi społeczne i projekty, będące połączeniem sztuk wizualnych i nowych technologii. Nie zabraknie wydarzeń łączących pokolenia i sposoby myślenia, niwelujących podział na artystów i odbiorców, ukazujących Powiśle i Warszawę z zupełnie innej perspektywy. Tegoroczne Przemiany koncentrują się na człowieku funkcjonującym w dynamicznie rozwijającym się mieście, który jest zarówno obserwatorem, jak i inicjatorem ciągłych zmian zachodzących w kulturze. Zmiana to stały element codzienności wielu ludzi - artystyczny cudzysłów Festiwalu ułatwia oswajanie się z nimi, ciągłymi Przemianami właśnie. Koncert Sonic Fiction przybliża zmiany w postrzeganiu historii muzyki, przegląd animacji identy_TY - transformacje tożsamości, Przemiany Powiśla - ewolucję dzielnicy, Projekt Plaża - akcentuje zmiany międzypokoleniowe. Główne hasła Przemian to: miasto, lokalność, sąsiedztwo, komunikację między ludźmi i ich wzajemne, zmieniające się relacje. Dzielimy się Festiwalem z otoczeniem, z którego Przemiany wyrosły: z Powiślem i jego mieszkańcami, z lokalnymi organizacjami i społecznymi inicjatywami. Na wszystkie wydarzenia festiwalowe wstęp jest bezpłatny. Na niektóre wymagana jest wcześniejsza rejestracja. Informacje o wydarzeniach znajdują się na stronie internetowej http://www.przemianyfestiwal.pl.

ZAWITAJ DO „PORTU MIRON”… …aby zobaczyć interdyscyplinarny projekt teatralny, autorską opowieść o Mironie Białoszewskim i jego Warszawie. Okazja nadarzy się już 1 września od godz. 20.30. Projekt składa się z kilku elementów, m.in. spektaklu na wodzie (blisko Portu Praskiego) oraz instalacji artystycznych odbywających się w podziemiach Centrum Nauki Kopernik. Punktem wyjścia scenariusza spektaklu oraz pomysłu na instalacje są (oprócz opublikowanych fragmentów poetyckich i prozatorskich) nagrania wierszy Mirona Białoszewskiego, fragmentów dzienników i zapisków odczytywane przez samego autora. Zarejestrowane przez poetę taśmy przygotowywane były z myślą o jego niewidomej przyjaciółce, Jadwidze Stańczakowej i mają charakter intymnych mini-audycji, nagrywanych domowym sposobem i, co najważniejsze, nie poddanych żadnego rodzaju późniejszej obróbce.

SONIC FICTION Na całonocnym koncercie 8 września w podziemiach Centrum Nauki Kopernik na finał Przemian spotkają się eksperymentalni muzycy z całego świata, grający na laptopach, syntetyzatorach czy przetwarzaczach dźwięku. Sonic Fiction to propozycja zarówno dla wytrawnych znawców muzyki, jak i dla osób, które dopiero zaczynają odkrywać swoje muzyczne pasje. Tegoroczny koncert składa się z przenikających się dwóch płaszczyzn: historycznej i współczesnej, opierających się na różnorodnych połączeniach eksperymentalnych. Na Sonic Fiction przyjadą muzyczne legendy stanowiące fundamenty współczesnej sceny oraz artyści młodszych pokoleń, którzy, odnosząc się twórczo do przeszłości, próbują na swój sposób kontynuować muzyczną tradycję. Już wiadomo, że wystąpią Arthur

tariusze, próbujący odpowiedzieć na pytanie, czy uprawianie sportu pomaga w poszukiwaniu szczęścia.

identy_TY Jest to autorski przegląd krótkometrażowych polskich filmów animowanych związanych z tematyką tożsamości. Program przeglądu powstał w oparciu o próbę określenia/odnalezienia tożsamości jednostki w odniesieniu do przestrzeni wokół niej, w szczególności przestrzeni miasta. Prezentowane filmy będą wyświetlane w 9. blokach tematycznych - tożsamości przedstawionej z różnych perspektyw, m.in. komunikacji i relacji międzyludzkich, samotności, wykluczenia, płci społeczno-kulturowej. Czas: 1-9 września 2012. Miejsce: Centrum Nauki Kopernik.

ZRÓB MEBEL NA PRZEMIANY

Baker, Manuel Göttsching E2-E4 & The Joshua Light Show, Arthur’s Landing, Radio Slave & Thomas Gandey, Henrik Schwarz & Bugge Wesseltoft, Jacek Sienkiewicz & Max Skiba.

3. 6 x 6 = 6. 6 RZEMIEŚLNIKÓW, 6 DESIGNERÓW, 6 OBIEKTÓW W każdym z zakamarków warszawskiego Powiśla możemy znaleźć zapomniany, ale ciągle prosperujący zakład rzemieślniczy. Iza Rutkowska z Fundacji Form i Kształtów postanowiła poznać wybranych rzemieślników z młodymi designerami i zaprosić ich do wspólnej pracy. Uczestnicy projektu będą mieli za zadanie stworzenie obiektów, które nadadzą miejscom nowe oblicze oraz zmobilizują zwiedzających przechodniów do spojrzenia na nie z nowej perspektywy. Inspiracją do pracy będą lokalne mity oraz osobiste historie zakładów i ich właścicieli. Wśród zaproszonych designerów znaleźli się La Polka, Beton, Gosia Rygalik, Jacek Kołodziejski oraz Robert Czajka. Designerzy będą pracować w zakładzie szewskim, u tokarza, hydraulika, krawcowej oraz w maglu. Iza Rutkowska stworzy duet ze stolarzem/szklarzem.

PROJEKT PLAŻA

Na uczestników pikniku w Parku Odkrywców 9 września od godz. 11 do godz. 19 będą czekały różne aktywności. Strefa starych i nowych gier podwórkowych, tj. kapsle, cymbergaj, klasy oraz frisbee czy disc golf, będzie szansą na integrację pokoleń. Akcja fotograficzna „Pamiątka z plaży”, hyde park „Podyskutujmy na plaży” oraz warsztaty partycypacji obywatelskiej dotyczące miasta przyjaznego seniorom. W trakcie „Plaży” zapraszamy na premierowy pokaz filmów, stworzonych specjalnie na Przemiany w ramach projektu „Szczęście”. Każdy z nich będzie pokazywał inny rodzaj dyscypliny sportowej, przedstawionej w nietypowy sposób, m.in. nocny aerobik na wiślanej barce, zawody kajakarskie na trawie, gimnastyka artystyczna na plaży. W rolę aktorów wcielili się seniorzy-wolon-

Masowa personalizacja to metoda, dzięki której przedmioty stają się indywidualne i odpowiadają na potrzeby poszczególnych odbiorców. Ten nowatorski sposób projektowania i produkcji przedmiotów zostanie zaprezentowany podczas festiwalu Przemiany w Centrum Nauki Kopernik, w przestrzeni za salą audytoryjną. Dzięki specjalnej aplikacji dostępnej na stronie festiwalu, każdy będzie miał szansę na zaprojektowanie siedzisk będących częścią scenografii festiwalu. Za pomocą prostego interfejsu użytkownicy będą mogli zmieniać wybrane parametry opisujące formę mebli. Następnie projekty zostaną zapisane jako cyfrowe pliki. Kolejnym krokiem będzie wybór najciekawszych form, które zostaną skierowane do produkcji. Gotowe siedziska zostaną zmontowane przez autorów poszczególnych wariantów w trakcie specjalnych warsztatów. Cały proces zostanie zakończony wykładem, na którym będzie można się dowiedzieć na czym polega idea personalizacji i jak wygląda jej techniczna realizacja i jak personalizacja zmieni świat.

OTWARTA PRZESTRZEŃ Przez cały czas trwania festiwalu, od południa do zmroku, wokół Centrum Nauki Kopernik będą się działy rzeczy niezwykłe. Każdy, niezależnie od wieku, płci czy pomysłu na życie, znajdzie tu coś dla siebie. Wokół Centrum Nauki Kopernik odbędą się nietypowe spotkania z filozofami: eksperymenty, warsztaty, dyskusje. Tematy rozmów będą dotyczyły spraw życiowych, tj. miłość, strata, samotność, cierpliwość. Ujęte w niebanalny sposób, staną się pretekstem do rozważań nad poważnymi zagadnieniami filozoficznymi. W specjalnie zaprojektowanej przestrzeni, pod okiem instruktorów-choreografów, w parach lub nie - przypadkowi przechodnie oraz wszyscy zainteresowani będą mogli nauczyć się wybranego tańca. Będą także próbować kulinarnych propozycji skomponowanych przez powiślańskie knajpki, wypożyczyć gry planszowe i plenerowe, poczytać książki czy odpocząć na leżaku.Po zachodzie słońca będzie można się przenieść na Scenę Planetarium (dach budynku Planetarium), gdzie przy różnorodnych setach didżejskich odpoczniemy po wypełnionym wrażeniami dniu.

W życiu bywają rzeczy ważniejsze niż samo życie - Józef Piłsudski


„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012

str. 7

WIEŚCI Z WILEŃSZCZYZNY

Po raz pierwszy w historii Kościoła Katolickiego w Polsce 15 czerwca wyruszyła w drogę „Od oceanu do oceanu” kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, często zwanej Czarną Madonną. 9 sierpnia kopia obrazu z Jasnej Góry odwiedziła Wilno. Swoją wędrówkę po stolicy rozpoczęła od Ostrej Bramy

Pani Częstochowska wędruje po Litwie d 5 do 12 sierpnia obraz Matki Boskiej Częstochowskiej wędrował po biskupstwach Litwy. 5 sierpnia z Łotwy przyjechał do biskupstwa w Poniewieżu, a 9 sierpnia można go było spotkać w Ostrej Bramie w Wilnie. Jak będzie wyglądała ta uroczystość? Co sobie „powiedzą” Matka Boga i Matka Obojga Narodów? - zastanawialiśmy się przed tą wizytą.

- Dziś te obie Matki wiele mi powiedziały, ale trochę jestem rozczarowana, bo za mało nas tu przyszło zarówno Litwinów, jak i Polaków. Zabrakło młodzieży - zwierza się ze swoich wrażeń wilnianka Audronė. Tego samego zdania była też wilnianka Stasia, której zdaniem mogło nas być więcej. Mimo wszystko kościół jednak był pełen rozmodlonych wiernych, przepiękne śpiewy pieśni maryjnych w obu językach, adoracja obu Matek: tej z Częstochowy tak bardzo czczonej na Litwie i tej Ostrobramskiej tak bardzo czczonej w Polsce. Było dużo wzruszeń, cichych łez i wielkiego skupienia. Po zakończonej uroczystości ludzie się tłumnie skupiali przy Czarnej Madonnie i niechętnie się rozchodzili. Znajomi i nieznajomi rozstawali się słowami: „Z Panem Bogiem”, dorośli dzieciom i młodzieży na czole kreślili znak Krzyża św. Ludzie wracali grupkami, ale w ciszy i głębokiej zadumie. Widocznie sporo mieli do przemyślenia. - Dzięki Ci, Matuchno Częstochowska, dzięki Ci, Matuchno Ostrobramska, dzięki Ci, Matko Boga i ludzi - takimi słowami niektórzy żegnali się, wychodząc z kościoła i kaplicy.

Błogosławieństwo dla wilnian

Z Częstochowy na cały świat

Julitta Tryk

O

Długo przed wyznaczoną godziną zaczęli się zbierać wierni w kościele pw. św. Teresy. Chwila nader wzniosła. Przed kościołem na powitanie Pani z Jasnej Góry czekał już ks. prałat Jan Kasiukiewicz, służba kościelna, wierni z kwiatami. I wreszcie ukazał się specjalnie zabezpieczony samochód z obrazem otulonym kwiatami. Zabiły głośno dzwony. Ksiądz Matkę Nieba i Ziemi pozdrowił kapłańskim błogosławieństwem, wierni deszczem płatków różanych. Madonnę spotykali wierni ze wszystkich wileńskich parafii, pielgrzymi z Polski, siostry zakonne. - Przyjechałam wraz z córką Justyną do Wilna do sióstr Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego i mam szczęście powitać tu obie Matki, tę z Częstochowy i tę z Wilna - powiedziała pani Ewa ze Szwajcarii. Obraz wnoszą do kościoła przy gromkim śpiewie chóru parafialnego: „Ora pronobis” („Módl się za nami”). Alleluja. Ustawiają na jednym z ołtarzy i otulają przepiękną wiązanką białych kwiatów. Matkę Bożą oraz wiernych serdecznie wita ksiądz proboszcz, krótko przypominając, że obraz objechał już Rosję, Moskwę, Kazachstan, Władywostok, Syberię, Ukrainę, Białoruś i Łotwę. - Mamy zaszczyt uczestniczyć w akcji o kulturę życia, budowanie cywilizacji życia. Żyjemy bowiem w czasach, które niosą ludziom śmierć. Codziennie na świecie umiera w sposób nienaturalny 50 tysięcy ludzkich istnień. Ludzkie życie stało się już technologią, a ludzkie plemniki są przechowywane w roztworze azotu. Swoją modlitwą i uczynkami powinniśmy wreszcie powiedzieć temu „nie” - powiedział na wstępie ks. proboszcz Jan Kasiukiewicz. Pełen wiernych kościół jednym głosem wołał: Najświętsza Matko, obiecujemy Ci, że ze wszystkich sił będziemy bronić ludzkiego życia. Stań na czele ruchu obrony życia i prowadź nas. Maryjo, Matko obojga narodów, nie opuszczaj nas, wspieraj nas - błagali w obu językach zgromadzeni ludzie. Podczas adoracji Obrazu lud wierny modlił się w różnych językach. Odmawiano różaniec po polsku, litewsku i po rosyjsku. W obu językach rozbrzmiewały najpiękniejsze pieśni maryjne. Witaj, Królowo, Matko z Jasnej Góry, spójrz na nas z góry Miłosierna Pani z Ostrej Bramy - błagał zebrany lud. Najbardziej wzruszającym momentem adoracji był moment długiej ciszy, gdy kapłan zachęcił wiernych do cichej, osobistej rozmowy z obiema Matkami: Częstochowską i Ostrobramską. Cisza jak makiem zasiał, tu i ówdzie przerywana cichym łkaniem. Łzy płynęły jak groch zarówno po twarzach kobiet, jak też solidnych mężczyzn. Widać było jak wiele niezaleczonych ran mamy. - Tak czasem sobie myślę, jak wiele próśb, błagań, a może nawet pretensji zwala się na ręce i serce naszej Matki. Jak Ona biedna sobie z tym wszystkim daje radę - mówi wilnianka Ziuta.

Jak w Kanie Oto rozpoczęła się msza św., którą wraz z księżmi celebrował ks. biskup Arūnas Poniškaitis. Ekscelencja raz jeszcze przypomniał, w jak niebezpiecznych, a nawet strasznych czasach żyjemy, kiedy to bezbronne dzieci są zabijane w najbezpieczniejszym miejscu schronienia, bo w łonie matki. W czasach, w których toleruje się eutanazję, gdy zanika pojęcie rodziny. I tu kaznodzieja zwrócił uwagę wiernych na cud w Kanie Galilejskiej, mówiąc, że jeśli z powodu takiego drobiazgu jak brak wina Matka Boża wstawiła się z prośbą do swego Syna, to jakże mogłaby nie zauważyć naszych bied, cierpień i nie wstawić się za nami do Niego. Potrzeba tylko jednego: „Zróbcie wszystko, cokolwiek On wam powie”.

Idea wędrówki Czarnej Madonny powstała w Częstochowie na Jasnej Górze w styczniu br., a przed laty przepowiedział ją ówczesny prymas Polski Stefan Wyszyński, który mówił, że nadejdzie czas, kiedy to Czarna Madonna zacznie pielgrzymowanie do najbardziej dotkniętych ateizacją krajów Wschodu. I oto spełniło się. Sporządzona kopia obrazu została dotknięta do oryginału i poświęcona na drogę przez abp. Stanisława Nowaka. Obraz pielgrzymuje samochodem i pod specjalną ochroną. Organizatorami tej pielgrzymki są ruchy obrony życia z różnych krajów świata. Taki też jest główny cel pielgrzymki, podczas której cały czas ludzie będą w tej intencji się modlić. Jak informują organizatorzy peregrynacji jej trasa obejmuje 23 kraje. Tylko przez Rosję i Kazachstan będzie do pokonania około 12 tys. km. Obraz przejedzie przez Białoruś, Łotwę, Litwę, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię, Słowenię, Chorwację, Włochy, Austrię, Lichtenstein, Szwajcarię, Niemcy, Belgię, Wielką Brytanię, Irlandię, Francję, Hiszpanię i Portugalię. Na wiosnę pojedzie do Ameryki. Prawdopodobnie nie ominie też Chin i Korei oraz Mongolii. W dniach 4-7 października Madonna będzie w Wiedniu, gdzie w tych właśnie dniach odbędzie się Światowy Kongres Modlitwy w Obronie Życia.

15 sierpnia w Wilnie mieliśmy podwójne święto: Wniebowstąpienie Najświętszej Marii Panny oraz Święto Wojska Polskiego, które było obchodzone na cmentarzu miejscowym na Rossie.

Dzień Wojska Polskiego na Rossie W

ten pogodny, letni dzień z radością patrzyliśmy na podjeżdżające pod Rossę autokary z Polski. Zebrało się sporo turystów, mieszkańcy Wilna, przedstawiciele władz z rejonu wileńskiego, młodzież harcerska oraz byli żołnierze AK. Przy płycie Matki i sercu Syna na warcie honorowej ustawili się harcerze, a przy grobach akowców honorowa warta żołnierzy AK ze sztandarem. Z każdym rokiem ich szeregi zmniejszają się. W południe akowców przywitał przedstawiciel Wojska Polskiego oraz przyjął meldunek od żołnierza AK Bogumiła Stolarczyka. Do warty honorowej dołączyli harcerze ze swoim sztandarem. Ambasador na Litwie, pan Janusz Skolimowski wraz z pułkownikiem złożyli wieniec przy mogile żołnierzy poległych podczas wojny w 1919 roku oraz oddali hołd ich pamięci. Wieńce złożyli także przedstawiciele władz z rejonu wileńskiego, zastępca mera pan Czesław Olszewski oraz Edmunt Szot z działu kultury i sportu, z macierzy szkolnej pan Józef Kwiatkowski, kombatanci na czele z Edwardem Klonowskim, harcerze oraz członkowie innych placówek na Litwie. Po uroczystościach trwała przyjacielska rozmowa i pełna wspomnień byłych żołnierzy. Następnie po zakończeniu uroczystości goście i spora grupa turystów udali się do Zułowa, gdzie urodził się Marszałek Józef Piłsudzki. (Henryk Sielewicz)


NASZE MIASTA

„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012

str. 8

CZY WIESZ, ŻE?

100 dukatów Zygmunta III Wazy, wybite w 1621 r. w bydgoskiej mennicy, to pierwsza polska moneta, która została sprzedana za ponad milion dolarów, a dokładnie za $1,380,000, stając się tym samym najdroższą polską monetą w historii. Bydgoszcz przecina 18. południk długości geograficznej wschodniej. Południk przechodzi niemal przez środek Starego Rynku, a łączy Bydgoszcz z takimi miastami jak Sztokholm czy Kapsztad.

Bydgoszcz, stolica, a zarazem największe miasto województwa kujawsko-pomorskiego, to ósme co do wielkości miasto w Polsce liczące ok. 360 tys. mieszkańców. Malowniczo położona nad rzeką Brdą, Wisłą oraz Kanałem Bydgoskim, może poszczycić się 666-letnią historią

G

Bydgoszcz na weekend

ród nad Brdą zachwyca turystów przede wszystkim rzeką oraz kanałami przecinającymi samo centrum miasta. Bydgoszcz coraz intensywniej zwraca się ku wodzie, to właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki Brdy toczy się codzienne, kulturalne, sportowe i biznesowe życie miasta. Stary Rynek, Wyspa Młyńska, XVIII wieczne spichlerze, gotycka katedra, Opera Nova, nowoczesna Hala Sportowo - Widowiskowa „Łuczniczka”, niemal wszystkie najważniejsze zabytki i symbole miasta, położone są nad rzeką. Miasto może pochwalić się doskonałą bazą hotelową. Goście do wyboru mają pokoje we wnętrzach zarówno nowoczesnych, jak i zabytkowych gmachów, trzy, cztero jak i pięciogwiazdkowych hoteli zlokalizowanych w samym sercu miasta. Centrum Bydgoszczy pełne jest restauracji, pubów, klubów i kawiarni. W obrębie Starego Miasta można posmakować dań kuchni włoskiej, greckiej, polskiej, staropolskiej, tureckiej, molekularnej, doskonałych naleśników, można także spróbować posiłku w całkowitych ciemnościach. Spacerując po starówce, warto skosztować kilku rodzajów piwa produkowanego we wnętrzach jednego z lokali znajdującego się w obrębie Wyspy Młyńskiej. Bydgoszcz może zainteresować kilkoma niezwykle interesującymi muzeami. Z pewnością warto odwiedzić Europejskie Centrum Pieniądza oraz tzw. Dom Leona Wyczółkowskiego, oba na Wyspie Młyńskiej, Exploseum na terenie Puszczy Bydgoskiej oraz Muzeum Wojsk Lądowych przy ulicy Gdańskiej. Gród nad Brdą, miasto o wspaniałych muzycznych tradycjach, ma także wiele do zaoferowania melomanom. Koncert w Filharmonii Pomorskiej im. I.J. Paderewskiego, przedstawienie w bydgoskiej Operze Nova czy wieczór w jednym z wielu bydgoskich klubów muzycznych to doskonała propozycja spędzenia wolnego czasu w mieście. Planując wieczór w Bydgoszczy, nie wolno zapomnieć o cenionym w całej Polsce Teatrze Polskim im. H. Konieczki.

Dla aktywnych Miłośnicy aktywnego wypoczynku znajdą tu wszystko, czego im potrzeba. Nowoczesna Hala Sportowo-Widowiskowa „Łuczniczka”, kompleks sportowy Zawisza, tor regatowy w Brdyujściu, tor kartingowy, Bydgoski Aeroklub, korty tenisowe, już wkrótce nowoczesna marina w samym centrum miasta, kręgielnie, a przede wszystkim

zielone płuca miasta, czyli Leśny Park Kultury i Wypoczynku „Myślecinek”, czekają na turystów ceniących aktywny sposób życia. Amatorzy dwóch kółek, jazdy konnej, pieszych wędrówek, wędkarze, narciarze, zarówno dorośli, jak i dzieci, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeziora, lasy, liczne trasy rowerowe, zoo, pole do golfa, rozległy ogród botaniczny, lunapark, skatepark, wakepark to tylko wybrane z licznych atrakcji „Myślęcinka”. Zimą główną atrakcją parku jest stok narciarski z trzema trasami (najdłuższa 230 m) oraz trzema wyciągami narciarskimi.

Należy zobaczyć Exploseum, czyli skansen architektury przemysłowej z okresu II wojny światowej, znajdujący się na terenie dawnej niemieckiej fabryki prochu i amunicji DAG Fabrik Bromberg, wzniesionej rękoma przymusowych pracowników w latach 1939-1945. Więcej na www.exploseum.pl. Bydgoszcz z rzeki czyli z pokładu bydgoskiego tramwaju wodnego. Bydgoski tramwaj wodny to trzy statki (dwa nowoczesne napędzane energią słoneczną oraz zabytkowy m/s Bydgoszcz) kursujące po Brdzie i Kanale Bydgoskim od początku czerwca do końca października. Stwarza to wyjątkową okazję, aby zobaczyć miasto z perspektywy rzeki przecinającej samo centrum miasta. Dodatkową atrakcję rejsu stanowi śluzowanie. Więcej na www.tramwajwodny.byd.pl oraz www.visitbydgoszcz.pl.

DLA DZIECI

Stare Miasto

Miniatura Bydgoszczy pokazująca wygląd miasta z XVII w. Makieta znajduje się w amfiteatrze na ul. Mostowej. Makieta zamku bydgoskiego wykonana z mini cegiełek. Obiekt wraz z opisem można podziwiać przy ulicy Grodzkiej 19-21. Figura Mistrza Twardowskiego ukazująca się codziennie o godz. 13.13 i 21.13 z okna kamienicy nr 15 na Starym Rynku. Niezwykły plac zabaw malowniczo usytuowany w pobliżu Brdy Młynówki na Wyspie Młyńskiej. ZOO czyli Ogród Fauny Polskiej zajmujący obszar 14 hektarów wraz z główną atrakcją dla dzieci, tj. Mini ZOO. Park Rozrywki, czyli lunapark, plac zabaw, autodrom, Zaginiony Świat - park dinozaurów, Makroświat czy Park Linowy to tylko niektóre z licznych atrakcji parku.

CZY WIESZ, ŻE?

Kanał Bydgoski, łączący Wisłę i Odrę poprzez ich dopływy, został zbudowany z rozkazu Fryderyka II Wielkiego w latach 1773-1774, co czyni go najstarszym czynnym do dziś śródlądowym kanałem wodnym w Polsce. Tekst i zdjęcia - Urząd Miasta Bydgoszcz

Zapraszamy do nowego oddzialu SKOK w Bydgoszczy Placówka znajduje się przy ulicy Wojska Polskiego 16 (Kaufland). Otwarcie punktu miało miejsce 20 lipca 2012 r. Jest to pierwszy oddział działający na terenie województwa kujawsko-pomorskiego i zarazem już 94. placówka SKOK Wołomin. W ofercie: atrakcyjne pożyczki, kredyty, rachunki oszczędnościowe. Zapraszamy ul. Wojska Polskiego 16 (Kaufland) tel.: (52) 330 69 55 Czynne od pon. do pt. w godz. 9.00 - 17.00


„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012

str. 9

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe działają w Polsce od 1992 roku na podstawie odrębnej ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych i zrzeszają ponad 2,5 miliona Członków. Podobne instytucje, zwane także uniami kredytowymi, działają w 100 krajach, skupiając 188 milionów osób

SKOK - bezpieczny i z misją Historia z tradycjami Organizacje podobne do spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, służące ochronie przed lichwą i stosujące zasadę samopomocy finansowej istniały już w średniowieczu. Były to gildie kupieckie, maszoperie rybackie, banki pobożne czy wdowie kasy. Później pojawiały się instytucje nazywane fundacjami taniego kredytu czy towarzystwami wzajemnego ratowania się w nieszczęściach. W XIX wieku na terenie Niemiec zaczęły powstawać instytucje finansowe, które były pionierem nowoczesnych spółdzielni finansowych. Kierowały się ideami samopomocy, samozarządzania i demokracji ekonomicznej.

prowadzenia kont osobistych, przyjmowania depozytów na atrakcyjnych warunkach, udzielania pożyczek o umiarkowanym oprocentowaniu - realizują swoją misję społeczną opartą na edukacji, promowaniu wartości chrześcijańskich, patriotycznych, na przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu i finansowemu oraz niesieniu pomocy lokalnym społecznościom.

Bezpieczeństwo

W ciągu 20 lat spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe w Polsce rozwinęły się i żaden z ich członków (współwłaścicieli) nie stracił swoich oszczędności. Kasy są dobrze wbudowane w sieć bezpieczeństwa obejmującą działające w Polsce, uprawnione do przyjmowania oszczędności Spółdzielnie finansowe znalazły naśladowców rów- instytucje. Depozyty w spółdzielczych kasach oszczędnonież w Polsce. W Wielkopolsce powstawały banki ludo- ściowo-kredytowych gwarantowane są zgodnie z regulawe tworzone przez księdza Wawrzyniaka, na Podolu kasy cjami obowiązującymi w Unii Europejskiej do wysokości 100 tys. euro, tj. na poziomie włościańskie zakładane przez analogicznym do gwarancji bł. Marcelinę Darowską, a w dla depozytów bankowych. SKOK w Wołominie jest drugą co do wielkości Kasą Galicji kasy tworzone przez Niedawno przyjęta nowa w Polsce. Przez ponad 12 lat dała się poznać nie tylko jako nauczyciela i działacza spodobry polski partner finansowy oferujący wysokooprocenustawa o spółdzielczych kałecznego Franciszka Steftowane lokaty, tanie pożyczki i atrakcyjne konta osobiste sach oszczędnościowo-kreczyka, który przy organiza(z oprocentowaniem zbliżonym do poziomu lokat, prowadytowych opublikowana 27 cji kas był wspierany przez dzonym bezpłatnie), ale również jako instytucja niosąca polipca br. ustanawia nadzór księży i nauczycieli traktumoc, zrozumienie, wspierająca kulturę, sport i edukację. Komisji Nadzoru Finansojących swoją bezinteresowwego nad działalnością kas. Niepodważalny sukces, jaki osiągnęła SKOK w Woną pracę jako patriotyczny łominie jest wynikiem przede wszystkim nieustannego obowiązek. wsparcia, zaufania członków Kasy, pracowników. Opinie Ostatnio przeprowaspołeczne, medialne, nagrody, wyróżnienia, lokalna oraz dzone badania przez TNS Realizują ogólnokrajowa działalność tej Kasy jednoznacznie wskazuPentor jednoznacznie wskaswoją misję ją, iż SKOK w Wołominie chce kontynuować idee spółdzielzują, że 91% członków czych kas oszczędnościowo - kredytowych, a tym samym SKOK-ów ma zaufanie do pragnie kreować historię polskich instytucji finansowych. Współcześnie dziaProfesjonalizm, zaangażowanie, propagowanie i świadoKas, którym powierzyło łające spółdzielcze kasy mość misji SKOK w Wołominie są podstawą jej sukcesu. swoje oszczędności. 100% oszczędnościowo-kredytoczłonków Kas uważa uzywe pielęgnują i kontynuują Sukcesem jest Cz³owiek skane w nich informacje dziewiętnastowieczne tradyza wiarygodne. (M.G.) cje. Oprócz usług finansowych dla swoich Członków –

Jesteśmy blisko Ciebie

www.skok.wolomin.pl

Sprawdź nas !

Co setny mieszkaniec niewielkiego Wałcza postanowił 18 sierpnia spędzić wieczór w odległych o 220 kilometrów Międzyzdrojach. I powodem wcale nie była wyśmienita tego dnia pogoda czy doskonałe warunki do plażowania - tylko pojedynek bokserski, jaki tego dnia miał stoczyć ich krajan Krzysztof Głowacki. Głównym sponsorem gali w Międzyzdrojach był SKOK Wołomin.

S

Wielkie bombardowanie w Międzyzdrojach

tawką pojedynku był tytuł liczącej się na światowym ringu World Boxing Organization - Inter Continental wagi junior ciężkiej (cruiserweight), a rywalem do mistrzowskiego pasa Meksykanin Felipe „El Indio” Romero. Bokser 28-letni, mający w dorobku 15 zwycięstw, z których 10, a więc 2/3, wygrał przed czasem, zdobywał mistrzostwo Meksyku w dwóch kategoriach: junior ciężkiej i ciężkiej. Pokonał m.in. Julio Cesara Gonzaleza, tego samego, który w Hamburgu pozbawił światowego tytułu naszego Darka Michalczewskiego. Ale za porażkę „Tigera” zrewanżował się w marcu br. Mateusz Masternak, pokonując Meksykanina przez techniczny nokaut w ostatniej, dziesiątej rundzie. O dwa lata młodszy od rywala Głowacki, sponsorowany przez SKOK Wołomin, ma w rekordzie same zwycięstwa, odniósł ich 16, znokautował również 10 rywali. Wygrywał ze świetnym Romanem Kracikiem, rutynowanym Ismailem Abdoulem, już w trzeciej rundzie zwyciężył Levana Jomar- Krzysztof Głowacki z córką, po wygranej walce. foto: PrawySierpowy.pl dashvilego. W Międzyzdrojach Polak od pierwszej rundy był pięściarzem aktywniejszym, natychmiast po gongu zasypał rywala serią ciężkich ciosów, zepchnął Felipe do defensywy. Meksykanin walczył nieczysto, bił nasadami, w trudnych momentach klinczował, stosował niedozwolone sztuczki. Ale jego potężne sierpy były bardzo groźną bronią, świstały to z lewej, to z prawej strony głowy Krzysztofa. Bo „Główka” świetnie spisywał się w akcjach defensywnych; zbijał ciosy Romero, neutralizował je skutecznymi unikami. W drugiej rundzie, po jednej z akcji Polaka, Meksykanin, mimo imponującej odporności, wylądował na deskach po raz pierwszy. W szóstej, na kilkanaście sekund przed gongiem - po raz ostatni. Mocny sierpowy Głowackiego był nie do obrony. Nokaut! Ryk z dwustu gardeł Wałczan, wspierany gorącymi owacjami pozostałych widzów pięściarskich emocji, sięgał zapewne Świnoujścia. Po gali trener Głowackiego, Fiodor Łapin, zapowiedział, iż Krzysztof jest już gotów, aby stoczyć walkę o tytuł mistrza Europy, będący w posiadaniu Rosjanina Aleksandra Aleksiejewa. (Krzysztof Kraśnicki)

AKTUALNOŚCI SKOK


FINANSE

str. 10

„Dobry Znak” nr 15(97) 30 sierpnia 2012

Szkoła Inwestowania nr 92 W dzisiejszej odsłonie naszej Szkoły Inwestowania spróbujemy odpowiedzieć na kilka najczęstszych pytań, od których warto jest zacząć swoją przygodę z lokowaniem wolnych środków w fundusze inwestycyjne. Warto jest pytać, sprawdzać informacje u różnych źródeł, by mieć absolutną pewność, że nasze środki nie tylko będą efektywnie pracować, ale że będą przede wszystkim bezpieczne

Co warto wiedzieć, inwestując wolne środki? Tomasz Olszewski - Prezes Zarządu Private Wealth Consulting Czy pieniądze w funduszu inwestycyjnym są bezpieczne?

Czym kierować się przy wyborze funduszu inwestycyjnego?

Są równie bezpieczne jak w banku. Bardziej nawet, bo fundusz inwestycyjny nie może zbankrutować. Tworzenie Funduszy Inwestycyjnych oraz zarządzanie nimi odbywa się na podstawie Ustawy o funduszach inwestycyjnych i wymaga otrzymania stosownych zezwoleń ze strony Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która na bieżąco kontroluje ich działalność. Nadzorowi KNF podlegają też dystrybutorzy, czyli firmy, które pośredniczą w zakupywaniu i zbywaniu jednostek uczestnictwa funduszy. Aktywa funduszu, na które składają się wszystkie wpłaty klientów (uczestników) przechowuje Bank Depozytariusz, który kontroluje ich prawidłowe wykorzystanie. Fundusze zobowiązane są publicznie udostępniać swoje sprawozdania finansowe oraz codziennie (w dni robocze) muszą publikować aktualne ceny jednostek uczestnictwa.

Wybierając fundusz powinniśmy podejść do tego tak jak do zakupu ubrania. Każdy chciałby wyglądać modnie, ale nie zawsze to, co akurat jest na topie, pasuje do naszego charakteru, stylu czy wyczucia smaku. Fundusz reklamowany jako najlepszy w danym momencie wcale nie musi być najlepszym dla nas. Najpierw powinniśmy dokładnie określić cel, jakiemu ma służyć inwestycja w fundusze. Jeśli interesuje nas bezpieczeństwo porównywalne z lokatą, ale z wyższym potencjałem zysku, powinniśmy rozglądać się za funduszem pieniężnym albo obligacyjnym. Jeśli chcemy wysokich zysków i nie boimy się ryzyka, możemy spróbować zainwestować w fundusze akcyjne. Na początek dobrze jest zapoznać się ze statutem funduszu, który zwrócił naszą uwagę. Poznamy dzięki temu jego politykę inwestycyjną, sposób, w jaki będą lokowane nasze środki, wszelkie opłaty z tym związane oraz ryzyko, jakie będzie się z tym wiązało. Analiza stóp zwrotu to nie wszystko, wyniki funduszy nie zawsze mają szansę się powtórzyć, a to, co jest modne w danym sezonie już niebawem może być passe. Dobrze jest też skonsultować się z profesjonalnym doradcą, który niczym stylista, pomoże dopasować odpowiedni produkt dla naszych potrzeb. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Skąd wiadomo, w jakich firmach lokują pieniądze fundusze inwestycyjne? Podstawowym źródłem wiedzy na temat funduszy inwestycyjnych, ich strategii oraz aktywów, w jakie będą inwestowane środki klientów jest prospekt informacyjny. Z treścią tego dokumentu powinien zapoznać klienta każdy z doradców, który oferuje takie rozwiązania. Ustawowym obowiązkiem narzuconym na każdą firmę zarządzającą aktywami jest również publikowanie rocznych i półrocznych sprawozdań finansowych. W sprawozdaniu są wymienione dokładnie wszystkie pozycje (nazwy spółek czy rodzaje obligacji), w jakie zarządzający inwestował. Zarówno prospekt funduszu, jak i jego sprawozdania finansowe są publikowane na stronach internetowych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI) oraz są dostępne we wszystkich punktach dystrybucyjnych (banki i niezależne firmy doradcze).

Czym różnią się fundusze inwestycyjne od siebie? Ustawa o funduszach inwestycyjnych rozróżnia fundusze według kryterium prawnego i ekonomicznego. Według prawnego, fundusze dzielimy na otwarte (FIO), specjalistyczne otwarte (SFIO) i zamknięte (FIZ). Otwarte, te najbardziej popularne, mogą zbywać nieograniczoną liczbę jednostek uczestnictwa i są zobowiązane do ich odkupienia na każde żądanie uczestnika. W każdej chwili możemy rozpocząć inwestowanie, w dowolnym momen-

REKLAMA

cie możemy się też wycofać. Fundusze specjalistyczne wprowadzają kilka dodatkowych ograniczeń i zazwyczaj kierowane są do osób prawnych. Fundusze zamknięte charakteryzują się ograniczonym dostępem inwestorów oraz ograniczoną możliwością „wyjścia”. Kryterium ekonomiczne nakazuje dzielić fundusze według prowadzonej przez nie polityki. Według tej klasyfikacji funduszem akcyjnym nazwiemy taki, którego zarządzający inwestuje w akcje, obligacyjnym, kiedy środki lokowane są w instrumenty dłużne, mieszanym, gdy obie te klasy aktywów występują jednocześnie w różnych proporcjach (część akcji, część obligacji). Oczywiście dany fundusz akcyjny nigdy nie jest taki sam jak inny z tej kategorii. Każdy inwestuje w różne spółki, w różnych proporcjach, jeden może szukać okazji poza granicami naszego kraju, jeszcze inny preferuje konkretne sektory (np. spółki związane z surowcami czy rynkiem nieruchomości). Jednym słowem każdy z funduszy ma inną strategię inwestycyjną. Można ją poznać, czytając prospekt emisyjny i zawarty w nim statut.

Jak szybko mogę wycofać swoje pieniądze z funduszu? Fundusze oferują bardzo wysoką płynność. Oznacza to, że klient może w każdej chwili złożyć zlecenie odkupienia jednostek. Jest ono realizowane dwuetapowo. W pierwszym etapie fundusz otrzymuje informację o dyspozycji klienta i ją przetwarza, natomiast w drugim etapie - wysyła środki na rachunek klienta. Operacja ta może trwać od 2 do 3 dni roboczych (maksymalnie może to być 5 dni). Co istotne, klient nie traci przy tym wypracowanego zysku. Gdyby wypłacił środki z lokaty bankowej przed upływem jej terminu, utraciłby odsetki.

Z jakimi opłatami wiąże się zmiana rodzaju funduszu oraz zmiana towarzystwa funduszy inwestycyjnych? Zmiana funduszu w ramach danego towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) nazywana jest konwersją i zazwyczaj za samą transakcję nie płacimy dodatkowo. Jeśli posiadamy fundusz akcyjny (najdroższy z punktu widzenia opłat dystrybucyjnych pobieranych przez towarzystwo w momencie rozpoczęcia inwestycji) i chcemy zmienić go (skonwertować) na obligacyjny (dużo tańszy), nie zapłacimy nic. Jeśli chcielibyśmy wykonać odwrotną transakcję, zapłacimy różnicę między opłatą, jaką ponieśliśmy, już kupując fundusz obligacji (opłata dystrybucyjna) a opłatą, jaką mielibyśmy ponieść kupując akcyjny. Zmieniając TFI od początku ponosimy wszystkie opłaty. Ponadto, jeśli zmieniamy towarzystwo, czyli wycofujemy środki z innego, zapłacimy 19 - procentowy podatek Belki, jeśli inwestycja jest na plusie. Kiedy konwertujemy środki w ramach jednego TFI, podatek nie jest potrącany, ponieważ większość towarzystw posiada już strukturę parasolową.

Co to są fundusze bezpieczne? Funduszami bezpiecznymi możemy określić fundusze gotówkowe oraz rynku pieniężnego. Lokują one posiadane środki w krótkoterminowe instrumenty dłużne: bony skarbowe i pieniężne, bankowe papiery wartościowe (certyfikaty depozytowe, bony oszczędnościowe, etc.), krótkoterminowe weksle komercyjne, lokaty bankowe oraz instrumenty o podobnym charakterze. W portfelu funduszy gotówkowych mogą znaleźć się instrumenty dłużne lub lokaty bankowe o nieco dłuższym terminie zapadalności, natomiast w funduszach rynku pieniężnego zakres dopuszczalnych lokat jest ograniczony wyłącznie do instrumentów dłużnych o najkrótszym terminie zapadalności. Na bazie tych rozwiązań możemy proponować naszym prywatnym i korporacyjnym klientom efektywne inwestowanie wolnych środków w fundusze inwestycyjne. Inwestycja efektywna to taka, która znacznie przewyższa zyski z tradycyjnych form lokowania pieniędzy, czyli lokat bankowych, a jednocześnie jest wyważona i w znaczącej części oparta o bezpieczne i stabilne instrumenty.

Private Wealth Consulting Sp. z o.o. Liberty Corner, ul. Mysia 5, 00-496 Warszawa tel. +48 (22) 596 53 12, fax +48 (22) 596 53 15 e-mail: office@pw-consulting.pl


Dobry Znak