Page 1

ISSN 1899-4830

gazeta bezpłatna

Ad maiora natus sum

Dwutygodnik nr 5(87)

8 marca 2012

„Pod koniec lutego 1831 r. Wojska rosyjskie posuwały się w kierunku Pragi dwiema kolumnami; starym traktem moskiewskim oraz szosą terespolską, czyli obecną ulicą Płowiecką. Połączeniu sił rosyjskich przeszkadzały polskie oddziały i baterie rozmieszczone w olszynowym lasku opodal miejsca, gdzie trakty te się łączyły, tj. w pobliżu miejsca, gdzie ulica Podolska dochodzi do ulicy Grochowskiej. Wejście połączonych sił rosyjskich i rosyjskiej artylerii na wspólny odcinek traktów, tj. na obecną ulicę Grochowską, umożliwiłoby im szybkie dotarcie do szańców Pragi, które w tym czasie nie zostały jeszcze ukończone. Fakt ten pozwala przyjąć założenie, iż obrona Pragi mogłaby być bardzo krótka, a więc powtórzyłby się w jakimś stopniu wariant z czasów postania kościuszkowskiego, gdy szybkie i zdecydowane uderzenie wojsk Suworowa doprowadziło do rzezi Pragi, poddania Warszawy i upadku powstania. Patrząc w ten sposób, jasno widać, iż obrona polskich pozycji w Olszynce Grochowskiej była w rzeczywistości walką o niepodległość Polski.” - pisał prof. Królikowski.

nakład 142 000 egz.

www.gazetadobryznak.pl

Minęła kolejna, 181 już rocznica jednej z najbardziej krwawych bitew Powstania Listopadowego polskiej armii z rosyjskimi wojskami na przedpolach Pragi pod Olszynką Grochowską. Zdaniem wybitnego varsavianisty prof. dra hab. Lecha Królikowskiego stoczoną tu walkę można bez żadnej przesady przyrównać do greckich Termopil

Trzeba pamiętać, że maszerującemu na Pragę 59-tysięcznemu korpusowi feldmarszałka Ivana Dybicza, czyli będącemu na rosyjskiej służbie grafowi Hansowi Karlowi Friedrichowi von Diebitschowi, drogę zagrodziły polskie oddziały znacznie mniej liczebne (tylko 48 tysięcy żołnierzy) pod dowództwem księcia Michała Radziwiłła, ale de facto dowodzone przez generała Józefa Chłopickiego. Mieli przewagę Rosjanie również w artylerii - 196 armat wobec 120 polskich dział. Główną pozycją obronną polskich sił był lasek Olszynka położony wśród mokradeł, które blokowały podejście do Pragi. Doroczna rekonstrukcja Bitwy Grochowskiej pod Świątynią-Pomnikiem BItwy o Olszynkę Grochowską przy placu Szembeka

Polskie Termopile Paweł Ludwicki

W rozegranej 25 listopada bitwie układ sił był następujący: w centrum 2 i 3 dywizje generałów Żymirskiego i Skrzyneckiego, lewe skrzydło - 1 dywizja gen Krukowieckiego, prawe - 4 dyw. Gen. Szembeka. Siły polskie ubezpieczały dodatkowo jazda gen. Umińskiego oraz Korpus Kawalerii gen. Łubieńskiego. Feldmarszałek Dybicz zdecydował się na frontalny atak. Około godziny 9, po trwającym kilkadziesiąt minut przygotowaniu artyleryjskim, do ataku ruszyły oddziały 24 i 25 dywizji rosyjskich. Zostały odrzucone. Dwie godziny później nastąpiło kolejne rosyjskie uderzenie. Tym razem, na pozycje zajmowane przez niewiele ponad 8 tysięcy żołnierzy gen. Żymierskiego, uderzyło w sumie ponad 23 tysięcy rosyjskich żołnierzy. I... zostali oni zmuszeni do wycofania się. Przed niemal dwukrotnie słabszymi liczebnie wojskami polskimi! Generał Chłopicki zaczął przygotowywać kolejne uderzenie, ale - rzecz niesłychana - jego rozkazów nie chcieli wykonać ani Łubieński, ani Krukowiecki. Kiedy rozjuszony Chłopicki ruszył do Radziwiłła ten przekazał dowództwo Skrzyneckiemu, potwierdzając jednocześnie wcześniej wydane rozkazy. W drodze powrotnej na pole bitwy został ranny Chłopicki.

W polskich szeregach nastąpiło rozprzężenie. Rosjanie starali się to wykorzystać. Do ataku ruszył gen. Karl Toll, który przygotował potężne uderzenie kawalerii. 30 szwadronów z 600 ułanami uderzyło na Polaków i... przegrało z czworobokiem 4 pułku piechoty – słynnych „czwartaków”. Potem salwy z zaledwie parudziesięciu metrów oddanych przez żołnierzy 8 pułku wyhamowały kirasjerów ks. Alberta Pruskiego. Wkrótce potem na pole walki przybyły oddziały rakietników płk. Ignacego Prądzyńskiego, które nie dość, że zadały duże straty nieprzyjacielowi to dodatkowo ich wystraszyły. Dzieła zniszczenia dokończyła szarża polskich ułanów w czasie której poległo kilkuset rosyjskich kirasjerów. Po walkach obie strony wycofały się. Polacy odeszli do Warszawy, a Dybicz zarządził odwrót swoich wojsk. Polacy stracili około 7 tysięcy żołnierzy, Rosjanie ponad 10 tysięcy plus jeszcze ok. kolejnych 3 tysięcy ciężko rannych, których zgodnie z panującymi w tej armii zwyczajami po prostu dobito.

B

itwę uważa się za nierozstrzygniętą, jednak w istocie można ja uznać za sukces Polski, ponieważ Rosjanom nie udało się zdobyć Pragi.


OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY...

K

PIT rozliczeniowy

ażdy Polak, który coś robi czyli, który pracuje, musi co roku złożyć zeznanie podatkowe. W przeciwnym wypadku będzie ścigany z mocy prawa. Z całą surowością prawa. Powaga państwa prawa będzie stała przeciwko człowiekowi, który takiego rozliczenia nie złoży w terminie. Kary są surowe i nieuniknione. Bez względu na to ile wyniósł dochód i czy był wystarczający na godne życie. To samo dotyczy firm, które w ustawowym czasie nie zamkną bilansu lub w odpowiednim czasie nie rozliczą się z fiskusem. Taka firma może zostać zlikwidowana z mocy prawa nawet wtedy gdy zaległość jest niewielka, a pracę tracą setki osób. Tak państwo traktuje swoich obywateli. A jak obywatele traktują państwo. To pytanie przyszło mi do głowy przy okazji rozliczenia stu dni pracy nowego rządu starego premiera. Nikt nie pyta o liczby. Nikt nie pyta o niespełnione obietnice. Nikt nie zadaje poważnych pytań. Przeprowadzane są tylko sondy uliczne i ankiety. Ale nie ma fachowych rozliczeń. Trwa zabawa w wystawianie szkolnych ocen. Nie ma twardych danych i gołych liczb. Premier coś tam powie do mikrofonu, uśmiechnie się do kamery. Znowu usłyszeliśmy, że wszyscy się uczymy, że mamy trudne czasy, w zasadzie bla, bla, bla. Nic konkretnego. Ciekaw jestem co urzędnik powiedziałby na taki sposób tłumaczenia się podatnika. Sądzę, że karom i procesom nie byłoby końca. Wniosek: obywatele są dla państwa bardzo pobłażliwi, państwo dla obywatela surowe. Ale obywatelom nie można tego zabronić, bo przecież to ich państwo. To za ich, obywateli pieniądze to wszystko. Kto płaci ten ma gust. Premier przynajmniej staje do walki. Co prawda nierównej walki, bo on władza, a my lud. I nic mu nie zrobimy. Ale staje, licząc chyba tylko na swój urok i czar. Bo efekty mizerne. I w kraju, i za granicą słabo. Po prostu żal panie premierze, żal.

T

ak wygląda w praktyce demokracja czyli władza ludu. Oni władza, my lud. Ministrowie nie mówią nic. Pewnie dostali zakaz mówienia, żeby nie pogarszać i tak trudnej sytuacji. Chociaż to akurat dobrze, ba zamiast pracować w resortach ciągle biegają do telewizji. Jak im się tam tak podoba to niech zmienią pracę. Oni będą szczęśliwsi, a my zdrowsi i bogatsi. Mariusz Gazda redakcja@gazetadobryznak.pl

Refleksje wielkopostne

J

ednym z trzech istotnych elementów tego okresu są: post, modlitwa i jałmużna. Trzeci element jest realizowany, naturalnie w różnej formie, przez Stowarzyszenie Pomoc Bliźniego w ciągu całego roku. Ważnym w tym co robimy jest dostrzeżenie tych, którzy potrzebują naszej uwagi, czasu, poświęcenia, miłości i wtedy można stać się dla nich rzeczywistym darem. Papież Benedykt XVI w tegorocznym orędziu na Wielki Post wybrał jako motto zdanie z Listu do Hebrajczyków „Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków”. Pisze w nim, że mamy być stróżami naszych braci i zabiegać o pełne dobro drugiego człowieka, ponieważ nasze życie i życie innych ma wymiar społeczny. „Czas, który jest nam dany w życiu jest cenny, abyśmy odkrywali i spełniali dobre uczynki w miłości do Boga. Niestety wciąż istnieje pokusa, by się nie w pełni angażować, tłumić ducha, odmawiać wykorzystywania talentów, które zostały nam dane dla naszego dobra i dobra bliźniego. Nie powinniśmy zatem zadowalać się małymi rzeczami, ale dążyć do dokonania wyższych celów. Czynienie dobra pobudza innych do tego samego”. Redakcja

str. 2

„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

W poprzednim numerze „Dobrego Znaku” 4(86) na pierwszej stronie Pan Paweł Ludwicki w swoim artykule pt. „…jakie młodzieży chowanie” poruszył bardzo trudny problem, a mianowicie współczesnego wychowania i kształtowania postaw młodych ludzi, a więc przyszłości naszej Ojczyzny. Artykuł Pana Pawła Ludwickiego, ponad swoją istotną treść, spełnia oto rolę dobrej przedmowy do słów i przesłania, które kieruję do Państwa. Autor w swoim artykule podniósł istotne problemy w wychowaniu młodego pokolenia Polaków a dzisiaj zaprezentuję Państwu jedną z alternatyw - recept na skuteczne rozwiązywanie napiętrzających się wspomnianych trudności

Związek Strzelecki „Strzelec” - pomysł na wychowanie I

dąc za słowami hetmana Jana Zamoyskiego „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” zapraszam Państwa do zapoznania się z działalnością Związku Strzeleckiego „Strzelec” Organizacji Społeczno - Wychowawczej. Zapewne w tym momencie właściwym jest przedstawienie czym współcześnie zajmują się Strzelcy. Zatem w skrócie nakreślę Drogim Czytelnikom cele naszego Związku. Otóż Związek Strzelecki „Strzelec” OSW jest organizacją obronną, paramilitarną a zarazem wychowawczą. Związek jest historycznym kontynuatorem przedwojennego Związku Strzeleckiego, który liczył 500 000 członków. W 2010 roku Strzelcy obchodzili swoje 100-lecie działalności. 17 XII 2010 r. Sejm Rzeczypospolitej przyjął okolicznościową Uchwałę z okazji 100 lat służby strzeleckiej. To właśnie z Ruchu Strzeleckiego po wybuchu I Wojny Światowej, za staraniami Józefa Piłsudskiego i jego kompanów ze Związku Strzeleckiego, zostały utworzone Legiony, które dały silne podwaliny do utworzenia Wojska Polskiego, które w 1920 r. odparło bolszewicką nawałnicę i w ten sposób Polacy obronili nie tylko Polskę ale i całą Europę przed czerwoną zarazą. W ślad za wielką Victorią króla Jana III Sobieskiego z 1683 r. spod Wiednia, gdzie nasi przodkowie uratowali Europę przed najazdem tureckim, Wojsko Polskie ponownie stanęło w obronie chrześcijańskiej Europy. Bohaterów tamtych dni 1920 r. przypomniał nam Jerzy Hoffman w swojej najnowszej ubiegłorocznej produkcji „Bitwa Warszawska 1920”, w której 270 Strzelców odegrało role statystów. Wielu polskich dowódców i żołnierzy wojny 1920 r. swoje korzenie wyniosło ze Związku Strzeleckiego i ze Strzelca. Zapraszam Pań-

stwa do obejrzenia tego dzieła, oddającego bohaterstwo naszych żołnierzy. W okresie komunizmu w Polsce Strzelcy nie mogli działać. Związek został reaktywowany w 1989 r. przy Konfederacji Polski Niepodległej a po kilku przekształceniach mamy dzisiaj Związek, który przedstawiam Państwu, dyrekcjom szkół, nauczycielom, wychowawcom jako dobrą alternatywę wychowania młodzieży. Współczesny strzelec ma za zadanie łączyć wychowanie wyniesione z domu z wychowaniem ze szkoły a niejednokrotnie naszym zadaniem jest to właściwe wychowanie uzupełniać i kształtować.

D

zisiaj zapraszam Państwa do odwiedzenia strony internetowej Związku Strzeleckiego „Strzelec” OSW: www.zs-strzelec.mil.pl na której poznacie Państwo kulisy działania dzisiejszych Strzelców a mając na uwadze szerokie zainteresowanie redakcji „Dobrego Znaku” dobrym wychowaniem polskiej młodzieży wierzę, że w kolejnych numerach będziemy mogli szerzej opowiedzieć Państwu o służbie strzeleckiej. Widząc zainteresowanie redakcji gazety realnymi problemami współczesnej młodzieży - naszą obecność w tym numerze traktuję jako DOBRY ZNAK do dalszej współpracy w przedmiocie wychowania młodego polskiego pokolenia. mł. insp. ZS Marcin Waszczuk Zastępca Komendanta Głównego Szef Sztabu Związku Strzeleckiego „Strzelec” Organizacji Społeczno - Wychowawczej

Szanowni Państwo!

W

okół nas żyje wielu ludzi boleśnie doświadczonych przez los, którzy nie mogą lub nie potrafią poradzić sobie ze swoimi problemami. Brak dostatecznej opieki państwa i funduszy niejednokrotnie pogrążają ich w ubóstwie i rozpaczy. Są bezbronni i samotni. Żyją wstydliwie na obrzeżach naszej rzeczywistości… Czy choroba i niedostatek muszą ludziom odbierać pełnię człowieczeństwa? A może potrafimy pomóc takim osobom i dać im szanse na normalne życie? Wierzymy, że wspólnymi siłami możemy tego dokonać. Dzięki składkom naszych członków i wpłatom darczyńców odnieśliśmy wiele sukcesów. Wsparliśmy rodziny szczególnie dotknięte przez los, pomogliśmy powodzianom, wsparliśmy hospicja, a także dofinansowaliśmy kolonie dla dzieci i młodzieży. Na tym jednak nasza misja się kończy. W przyszłym roku chcemy dalej podążać z pomocą, dlatego apelujemy o przyłączenie się do naszej akcji. Przekazanie 1% to uśmiech skrzywdzonego przez los człowieka, który nadaje głębszy sens naszym działaniom oraz daje radość i napęd do dalszej pracy… Wystarczy kilka minut w czasie wypełniania deklaracji podatkowej i 1% Twojego podatku trafi bezpośrednio do potrzebujących, zamiast do budżetu państwa! Stowarzyszenie Pomoc Bliźniego Organizacja Pożytku Publicznego nr KRS 0000262302

Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości - Józef Piłsudski


„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

str. 3

OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY...

Integracja europejska na początku, a więc zaraz po II wojnie światowej, była pomysłem na europeizację Niemiec. Tymczasem dziś jesteśmy świadkami procesu odwrotnego: Niemcy traktują Unię Europejską jako skuteczny instrument germanizacji Europy

nym obszarze energetycznym czy na rynku kolejowym towarzyszy zacieśniająca się współpraca wojskowa. Na Zachodzie Niemcy posługują się Francją, która jest już za słaba, by odgrywać samodzielniejszą rolę. Włochy i Hiszpania coraz bardziej pogrążają się kryzysie. W ten sposób Niemcy dysponujące największym potencjałem demograficznym i gospodarczym wysuwają się na pozycję lidera. Obecni kierownicy naszej nawy państwowej dali się sprowadzić do roli usługujących kanclerz Merkel. Zamiast zostać liderem regionu i zacieśniać współpracę z Pragą i Budapesztem oraz innymi krajami środkowej Europy, by wzmocnić pozycję Polski, rząd daje się prowadzić na niemieckiej smyczy. W ten sposób Berlin ma ułatwioną sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej, bo Czesi i Węgrzy są zbyt słabi, by prowadzić jeszcze bardziej niezależną politykę. Bardzo wyraźne weto wobec niemieckich porządków w Unii Europejskiej zgłasza Londyn. Brytyjska polityka jest konsekwentna i od wieków niezmienna. Jej istota polega na zwalczaniu najsilniejszego państwa na kontynencie i obsadzeniu się w roli rozgrywającego, który decyduje, kto jest zwycięzcą. A ponieważ od zjednoczenia Niemiec w 1871 roku Berlin dąży do podboju Europy, więc wyspiarze są naturalnym przeciwnikiem imperialnych teutońskich zapędów. W realizacji swojej polityki mają wiele atutów, między innymi wpływy w byłych koloniach, potężne finansowe londyńskie City, a także atut militarny, bo od 67 lat brytyjskie wojska okupacyjne stacjonują w Niemczech i są utrzymywane przez niemieckiego podatnika. Londyn ściśle współpracuje z krajami skandynawskimi, zacieśnia dobre relacje z Rzymem.

Germanizacja Europy Jan Maria Jackowski

B

erlin szczególnie wykorzystuje kryzys strefy euro do wzmocnienia swoich wpływów. Po pakcie fiskalnym Unia Europejska została podzielona w gruncie rzeczy na cztery prędkości. Nową mapę UE można opisać następująco: ścisłe jądro UE zwane Merkozy (Merkel + Sarkozy oraz kraje Beneluksu), strefę euro składającą się teoretycznie z 17 państw, w tym zbankrutowanej Grecji, strefę paktu fiskalnego, do którego przystąpiło 25 państw, oraz strefę nominalnie się jeszcze nazywającą Unią Europejską, do której należy 27 państw. Dzisiejsza Unia Europejska przypomina samochód, który jedzie, nie wiadomo, w jakim kierunku, a na dodatek żadne z czterech kół nie jest przykręcone i w każdej chwili może odpaść i spowodować wypadek. Za kierownicą tego pojazdu siedzi kanclerz Merkel, która swoim pomysłem ze specjalnym komisarzem UE do pilnowania Grecji przypomniała Europie o tradycyjnej teutońskiej bucie. Niemcy w Grecji już kiedyś byli. Ich flaga już powiewała nad Akropolem i mieliśmy ocean ludzkiego cierpienia podczas II wojny światowej wywołanej przez Berlin. Z superkomisarza frau Merkerl się wycofała, ale za to przeprowadziła specjalne konto by konstytucyjne władze Grecji nie miały możliwości sięgania po te środki. Na słabszych Merkel pohukuje, do silniejszych jedzie na czołobitne „żebry”, co uświadomiła wizyta pani kanclerz w Chinach, której celem była prośba o pieniądze na ratowanie jej pomysłów na germańską Europę. Co potrafi ekipa Donalda Tuska, już mogliśmy się przekonać po berlińskim wasalnym hołdzie Radosława Sikorskiego i całkowicie uległemu Niemcom stanowisku

P

ytanie to może wydać się dziwne tylko tym, którzy nie zdają sobie sprawy, że d***kracja jest systemem trudno sterowalnym. Gdy już płynie się w jakimś kierunku - to zmienić kurs jest trudno - i zajmuje to bardzo wiele czasu. Porównajmy przyłączanie Polski do Unii Europejskiej rozpoczęte w 1994 - z tym rozpoczętym w 1939. Już 12 października 1939 reichskanclerz Adsolf Hitler wydał dekret o utworzeniu Generalnej Guberni, wszedł on w życie 26 października - i tego-ż dnia na Wawelu zaczął urzędować dr Jan Frank. Przeprowadzono też radykalne zmiany administracji - oczywiście nie naruszając panującego ustroju socjalistycznego (nadal resztki szkolnictwa były państwowe, istniał przymus emerytalny, państwowa służba zdrowia itd.). Zresztą cała hitlerowska unia europejska była oparta o zasady socjalistyczne - ostatecznie Hitler był przywódcą NSDAP, partii narodowo-socjalistycznej. Tymczasem Anchluß Polski do Unii Europejskiej, rozpoczęty w 1994 roku, zakończył się dopiero w grudniu 2009 (choć wcielenie Polski do UE miało nastąpić już 1 maja 2000!). I w dalszym ciągu w praktyce niewiele z tego wynika: Polska ma nadal własną walutę (Generalna Gubernia i PRL też miały!!!) własne wojsko i policję (GG i PRL też ja miały). Cel Hitlera i obecnych federastów jest taki sam: zbudować jedno państwo europejskie oparte o zasady socjalistyczne ze ścisłe kontrolowanym sektorem gospodarki prywatnej. I w UE i w III Rzeszy wolno istnieć kapitalistom... pod warunkiem, że przestaną być kapitalistami. To znaczy: że będą robić to, co nakazuje Władza – a nie to, co oni chcieliby produkować... Hitler wybrał metody niedemokratyczne – i, choć opór Pola-

polskiego rządu na szczycie ostatniej szansy 8 i 9 grudnia 2011 roku. Teraz się okazało, że rzekomy sukces okazał katastrofą, bo kraje spoza strefy euro nie będą zapraszane na szczyty euro, mimo iż za „ratowanie” wspólnej waluty mamy zapłacić 6 miliardów euro. W zamian będziemy oglądać w telewizji poklepywanie uległego polskiego premiera przez duet Merkozy. Trochę drogo, bo wychodzi kilka miliardów złotych za jedno klepnięcie... Trafnie istotę sprawy opisał Marek Migalski: Donald Tusk został najpierw oszukany przez Rosjan, a obecnie jesteśmy świadkami tego, jak oszukiwany jest przez Niemców i Francuzów. (...) Za ustępstwa wobec Wschodu i Zachodu nie dostał nic, został wystrychnięty na dudka i brutalnie potraktowany jak ktoś, kim można się posłużyć, ale któremu nie trzeba zwracać długów, bo i tak nie będzie w stanie nic na to poradzić. Tusk upokarza swoich polskich przeciwników, ale dokładnie tak samo jest upokarzany przez swoich przyjaciół - Merkel, Sarkozy´ego i Putina. Kto nie szanuje sam siebie - ten nie jest szanowany przez innych. Berlin traktuje ekipę Tuska jak chłopców na posyłki. Gołym okiem widać, że Niemcy 67 lat po przegraniu II wojny światowej znowu idą na całość i bardzo konsekwentnie prowadzą działania mające na celu zdominowanie Europy kontynentalnej. Niemcy na Wschodzie grają z Rosją. Mają kilkuwiekowe tradycje tej obopólnie korzystnej współpracy, odbywającej się w znacznej mierze kosztem Polski. Wspólnie wybudowali Gazociąg Północny będący symbolem dobrych relacji na osi Berlin - Moskwa, który słusznie kilka lat temu został przyrównany do paktu Ribbentrop-Mołotow. Współdziałaniu w newralgicz-

P

olska polityka zagraniczna wymaga realizmu i reorientacji polegającej na wykorzystaniu obecnej aktywności na scenie europejskiej naszych naturalnych sojuszników. Sytuacja jest bardzo poważna i wymaga odpowiedzialnego, długofalowego i roztropnego działania. Czy rządzący państwem - zamiast kurczowo trzymać się spódnicy kanclerz Merkel - mają plan B i wiedzą, co robić w sytuacji, gdy jesteśmy świadkami rozkładu Unii Europejskiej, zapaści strefy euro i kryzysu gospodarczego?

Kiedy upadł rząd Tuska? Janusz Korwin-Mikke ków przeciwko okupacji przez III Rzeszę był znacznie większy, niż opór przeciwko okupacji przez UE – osiągnął niewątpliwy sukces. Mimo (a może właśnie dlatego?), że wtedy nie było Quislingów - a obecnie federaści z Brukseli nie mogą się opędzić od kandydatów na kolaborantów. Wracając do tematu: jeśli nadamy statkowi kierunek i prędkość - to można przewidzieć, że wyrżnie w nadbrzeże - mimo, że do brzegu pozostał jeszcze kilometr, albo i więcej. Promień zawrotu dużego tankowca to 17 kilometrów - a państwo jest od tankowca nieco większe. I nie ma steru, i nie ma takiego posłuszeństwa wobec Władzy, jakie panuje na okrętach. Dlatego choć do nadbrzeża pozostał jeszcze kilometr, już można o statku mówić jako o wraku, dzwonić po holownik, który go odciągnie na złomowisko, i kierować przeciwko kapitanowi oskarżenie przed Izbą Morską. To samo jest i tu. Rządu JE Donalda Tuska już nie ma - choć On i Jego kamaryla ma lornetki pozwalające patrzeć tylko na 100 metrów – a do nabrzeża jeszcze kilometr. Pytanie brzmi: w którym momencie nastąpiła katastrofa – to znaczy: kiedy statek zeszedł był z kursu i wszedł w dryf ku katastrofie?

To można dokładnie powiedzieć: wtedy, gdy JE Donald Tusk oznajmił, że „Jego Rząd nie jest od tego, by działać wedle jakichkolwiek abstrakcyjnych zasad [chodziło o liberalne - JKM] - lecz po to, by wypełniać wolę ludności”. Proszę sobie wyobrazić statek, którego kapitan oświadcza, że nie jest od tego, by stosować się do jakichś abstrakcyjnych zasad obowiązujących na morzach – lecz od tego, by realizować życzenia pasażerów. Chcących, na przykład, podpłynąć bliżej brzegu, by podziwiać piękne widoki na wysepce Giglio? Bo, oczywiście, tak musi skończyć się żywot statku - czy państwa - sterowanego nie wedle ustalonych przez wieki Zasad - lecz wedle życzeń tzw. L**u. Bo niby skąd L**d miałby znać się na sterowaniu nawą - morską albo państwową? Proszę sobie wyobrazić statek, do którego sterówki wdarło się stado szympansów – i pociąga za rozmaite dźwignie - z wielkim przejęciem obserwując: co z tych zabaw wyniknie? Oczywiście: czasem lepiej, by statek dryfował, nawet na skały – niż trafił w ręce sprawnego kapitana, jakim był Hitler, prowadzącego jednak statek prosto na zderzenie z tymi skałami. Pytanie: dlaczego statek nie może być po prostu prowadzony przez swojego właściciela? I dodam: na szczęście państwa nie można ubezpieczyć! http://korwin-mikke.pl

Im wyżej małpa wejdzie, tym bardziej widać, że ma ogon - F. Cooper


OPINIE, FELIETONY, POGLĄDY...

„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

str. 4

Od lat prawicowa część publicystów powtarza swoje zaklęcia. Między innymi odnosząc się do nieakceptowalnej rzeczywistości, która w oficjalnej propagandzie rządu i mediów wygląda całkiem nieźle. Jednak co jakiś czas jakaś głowa wychyli się za kotary

Coś się tam jednak dzieje Rafał Pazio

Z

a najważniejszy powód rozprzestrzeniania się tej dziwnej rzeczywistości, gdzie władza jest ważniejsza niż rozwój przedsiębiorczości, biurokracja ważniejsza niż wolność i zamożność Polaków, propaganda ważniejsza niż mówienie prawdy, prawicowi publicyści podają brak lustracji. Ale przecież to nic nadzwyczajnego w kraju postkolonialnym. Jak pisał kiedyś Rafał Ziemkiewicz, Polska przypomina taki kraj, gdzie skorumpowane elity najpierw służyły władzy kolonialnej, a po wycofaniu tejże, postanowiły kontynuować swoje władztwo, tyle że w tym samym składzie.

Zaniechanie lustracyjne W tę koncepcję państwa miała uderzyć lustracja (nie wiadomo czy młodzi ludzie wiedzą o czym piszę). Lustracja jako próba odsunięcia od władzy tych, którzy jako agenci komunistycznego państwa, nadal mają potężne wpływy. Na lustrację, jako źródło odrodzenia naszego państwa, wskazuje większość prawicowych elit. Ksiądz Tadeusz Sakowicz-Zaleski na swoich spotkaniach pokazuje nawet, że w jednym z najpoważniejszych państw świata Niemczech, kandydatem na prezydenta (wybieranego tam przez parlament) jest lustrator pastor Joachim Gauk (mentor procesu lustracyjnego w Niemczech Wschodnich). Niemcy mieli jednak to szczęście, że zachodnia część mogła z perspektywy wolnego świata naprawiać to, co zniszczono na wschodzie. Ks. Sakowicz-Zaleski wspomina, jak w Polsce filmem „Psy” Władysława Pasikowskiego (początek lat 90)

J.E. ambasador Indii w Polsce Pani Monika Kapil Mohta (foto: Andrzej Lek)

wywołano przekonanie, że większość dokumentów komunistycznych służb specjalnych została spalona. Tymczasem w Niemczech Gauk zastał budynki służb wypełnione ścinkami dokumentów. Podzielił je na sektory i kazał skrupulatnie skanować i odtworzył ich treść. Polskie dokumenty może i spłonęły w części, ale doświadczenie osób pracujących w archiwach wskazuje, że istnieją na mikrofilmach. Jednak polskim elitom nie mieści się w głowie, że szef lustracji może być prezydentem naszego strategicznego partnera na Zachodzie. Media w Polsce milczą o tym programowo, wszak ta wiadomość mogłaby rozbudzić wyobraźnią uśpionych Polaków.

Seryjne samobójstwa? Podobnie milczano o śmierci pułkownika Leszka Tobiasza. 1 marca miał złożyć zeznania w sprawie Aneksu do raportu o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych. To kolejne dziwne samobójstwo, po śmierci świadków w sprawie Krzysztofa Olewnika czy śmierci Andrzeja Leppera. Co mógłby ujawnić pułkownik Tobiasz? - Był wykonawcą i realizatorem dużej kombinacji operacyjnej środowiska wywodzącego się z WSI, której stawką było skompromitowanie członków Komisji Weryfikacyjnej WSI i komisji ds. Likwidacji WSI, a w konsekwencji również narażenie ich na odpowiedzialność karną. Celem nr 1 tej kombinacji był Antoni Macierewicz, a dopiero później my - tzn. osoby zaangażowane w proces likwidacji „długiego

ramienia Moskwy”. Tobiasz był zatem wprowadzony w kulisy gry, która stała się osią tzw. afery marszałkowej. To on konferował w tej sprawie z prezydentem Komorowskim, ministrem Grasiem i szefem ABW Bondarykiem. Po latach cała ta gra rozsypała się jak domek z kart. Zostały jednak dokumenty, zeznania i ustalenia śledczych, które w przyszłości muszą zostać ujawnione. To afera o skali podobnej do szafy Lesiaka - opowiada w rozmowie, jaką przeprowadziłem dla jednego z tygodników historyk Sławomir Cenckiewicz.

Cudowne odnalezienie W ostatnich dniach doszło także do „cudownego” odnalezienia dokumentów dotyczących tajnego współpracownika o ps. „Bolek”? Znalazły się praktycznie „pod latarnią” czyli w samym Sejmie. - Nie mamy pewności, że w archiwum Sejmu znajdują się te dokumenty. Niemniej jednak z ustaleń Cezarego Gmyza z „Uważam Rze” wynika, że tzw. Komisja Ciemniewskiego korzystała z tych materiałów zarówno w siedzibie MSW, jak i w kancelarii Sejmu. Należy więc zrobić wszystko, by wydobyć tę dokumentację i czym prędzej zabezpieczyć przed ewentualnym procesem „brakowania”. Pamiętajmy, że akta „Bolka” były w Polsce po 1989 r. systematycznie prywatyzowane lub niszczone przez najwyższych rangą urzędników państwowych. Musimy zatem z rezerwą podchodzić do zapewnień kierownictwa Sejmu, że wszystko zostanie w należyty sposób sprawdzone - opisuje Sławomir Cenckiewicz.

O

d początku roku obserwujemy zamieszanie w państwie. Jesteśmy karmieni wizją wszechogarniającego spokoju, jednak co jakiś czas wychyla się jakaś głowa za zasłony pokazująca, że walka o wpływy, także ta oparta na lustracyjnym micie założycielskim III RP trwa.

Andrzej Lek z uroczystości z okazji Święta Narodowego Indii. Na zaproszenie J.E. ambasador Indii w Polsce Moniki Kapil Mohta na uroczystość przybyli zaproszeni goście a wśród nich: Nuncjusz Apostolski w Polsce Abp. Celetino Migliore, J.E. ambasador USA w Polsce Lee Feinstein oraz inni ambasadorzy i attache obrony akredytowani w Polsce, osoby z kręgów kultury, polityki i mediów

Święto Narodowe Indii I

u dołu: J.E. ambasador USA w Polsce Lee Feinstein w rozmowie z Nuncjuszem Apostolskim w Polsce Abp.Celestino Migliore. (foto: Andrzej Lek)

ndie z uwagi na wyjątkowe zwyczaje, przyjemną pogodę, egzotyczną kulturę, wspaniałą kuchnię oraz unikatowe zabytki są niezwykle często odwiedzane przez turystów. Indie graniczą z Pakistanem, Chinami, Nepalem, Bangladeszem. Indie to także wspaniałe pasma górskie: Himalajami i Karakorum. Indie należą obecnie do najszybciej rozwijających się krajów świata. Językiem obiegowym jest ojczysty hindi oraz pomocniczym angielski a także 21 innych języków urzędowych. Indie podzielone są na 28 stanów,6 terytoriów związkowych i 1 terytorium stołeczne. Są drugim krajem na świecie pod względem liczby ludności. Do najważniejszych ośrodków miejskich należą: stolica New Delhi, Kalkuta, Bombaj, Madras, Puna, Surat. Głową państwa jest prezydent. Organem ustawodawczym dwuizbowy parlament - Sensad. Największą rzeką jest Ganges, czczona przez hinduistów jako święta rzeka. W stolicy New Delhi warto zwiedzić m.in.: Pałac Prezydencki oraz Bramę Indii. Zaproszeni goście (foto: Andrzej Lek)

u dołu: Nuncjusz Apostolski w Polsce Abp.Celestino Migliore składa gratulacje z okazji Święta Narodowego Indii. (foto: Andrzej Lek)


„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

str. 5

Zapierające dech w piersiach widoki morskie w tle, a na scenie - śliczne dziewczęta w pięknych strojach marynarskich, kreacjach wieczorowych i wytwornych futrach! Ich recytacja, czarujący śpiew, pełne ekspresji tańce - taki show mieli okazję zobaczyć widzowie finału tradycyjnego, w tym roku już XVII, konkursu Dziewczyna „Kuriera Wileńskiego” - Miss Polka Litwy 2012, który się odbył w wileńskim Centrum Dzieci i Młodzieży

Wybrano Dziewczynę „Kuriera Wileńskiego” - Miss Polkę Litwy 2012

Edyta Szałkowska

T

egoroczną zdobywczynią głównego tytułu została Aneta Sławińska, uczennica klasy 12 wileńskiej Szkoły Średniej w Lazdynai. - Naprawdę nie spodziewałam się tego tytułu. Jeszcze jestem w szoku! - powiedziała „Kurierowi” zaraz po gali finałowej, pełna emocji Aneta. I zaraz dodała, że uczestniczyć w konkursie zdecydowała w ostatniej chwili i swoje zdjęcie wysłała do gazety prawie w ostatnim dniu. Za namową siostry. - Panie i Panowie pasażerowie! Prosimy się nie niepokoić z powodu biegających po pokładzie szczurów… One są absolutnie nieszkodliwe i jedynie zdenerwowane pracami konserwacyjnymi prowadzonymi przez załogę na pokładach naszych szalup ratunkowych - trochę zaskoczył publiczność konferansjer Stanisław Michalkiewicz, który prowadził finał wspólnie z Agnieszką Skinder. W ten sposób po prostu nawiązał do tematu morskiego, który to tego wieczora królował na scenie. W tle pięknie falujące morze, zapierające dech w piersiach widoki morskie… Na scenie tymczasem w rytm zadziornych pieśni żeglarskich widzom ukazują się przystojni marynarze… W ich rolę wcielili się tancerze Polskiego Zespołu Artystycznego Pieśni i Tańca „Wilia”. Za chwilę dołączają do nich śliczne i odrobinę kokietujące finalistki konkursu. Stroje marynarskie podkreślają idealne figury i jeszcze bardziej dodają uroku każdej z nich. Z rozpromienioną twarzą, z wdziękiem i klasą - przy dźwięku przyśpiewek marynarskich każda opowiada o sobie… W tym roku do eliminacji konkursu przystąpiło prawie 50 atrakcyjnych dziewcząt z całej Wileńszczyzny. W listopadzie ub. r. wzięły udział w półfinale. Wówczas to jurorzy wytypowali 10 najpiękniejszych, najbardziej utalentowanych dziewcząt. O tym, że wybrano naprawdę nietuzinkowe osobowości, publiczność wkrótce miała okazję się przekonać. Jak również o tym, jak sporo wysiłku w show włożyły kierowniczka zespołu pieśni i tańca „Wilia” Renata Brasel i choreografka Teresa Andruszkiewicz.

Miss Elegancji została Dorota Szaripa z Niemenczyna Fot. Marian Paluszkiewicz

Jedną z najważniejszych rywalizacji finałowych i zapewne najbardziej atrakcyjnym i oczekiwanym punktem programu jest tradycyjny Konkurs Talentów, w którym każda finalistka ma okazję pokazać to, na co ją stać. W tym roku również nie zabrakło ani pięknego wykonania wszystkim dobrze znanych przebojów, ani tańca - zarówno eleganckiego walca, jak i pełnego ekspresji tańca meksykańskiego czy oryginalnych tańców współczesnych. No i recytacji. Również wierszy własnego autorstwa. Za najlepszą w tej rywalizacji jurorzy tym razem uznali Wiktorię Kasiukiewicz z Ejszyszek, która zaśpiewała wzruszającą „Dumkę na dwa serca”. Piękny śpiew w duecie nie tylko zaskarbił sobie sympatię jurorów, ale również nie pozostawił obojętnych na sali wśród widzów. Wiktoria, uczennica Gimnazjum im. S. Rapalionisa w Ejszyszkach, tego wieczora stała się… rekordzistką, bo zdobyła aż 5 tytułów - oprócz tytułu „Miss Talentu” zdobyła tytuł II Wicemiss, „Miss Telewizji”, „Miss Publiczności” i „Miss Internetu”. Kolejnym wyzwaniem dla finalistek był konkurs dziennikarski. Każda z finalistek została na kilka minut dziennikarką „Kuriera Wileńskiego” i zadawała pytania widzom z sali, m. in. zwycięzcom „Słodkiej Loterii”, prowadzonej przez Lucynę Kałtan, wieloletnią członkinię jury, dyrektorka spółki „Lisenas”, produkującej słodycze.

WIEŚCI Z WILEŃSZCZYZNY

Konkurs jak zwykle stał się również wesołą zabawą dla publiczności (…). Ostatnią, ale tak samo piękną i oczekiwaną - zresztą jak wszystkie inne pokazy - była prezentacja przez finalistki futer z salonu „Karališkas tigras”, które już przez wiele lat udostępnia jego właściciel Mieczysław Subiel. Tradycyjnie funduje bon zakupowy na sumę 3 tys. litów dla zdobywczyni tytułu „Miss Podium”. W tym roku została nią Agnieszka Narkowska, uczennica Szkoły Średniej im. Sz. Konarskiego. Tego wieczoru zdobyła również tytuły - I Wicemiss i Miss Foto. Tytuł „Miss Elegancji” przypadł w tym roku Dorocie Szaripa z Niemenczyna, „Miss Czytelników” została studentka z Wilna Alina Ewelina Szostak, zaś Dorota Kasiłowska, uczennica Szkoły Średniej im. Sz. Konarskiego w Wilnie - „Miss Osobowość”, którą wybierały same uczestniczki konkursu. Jest to taka nietypowa nominacja, kiedy same kandydatki wybierają spośród siebie najbardziej koleżeńską dziewczynę. Ufundowana przez „Jubilex Baltija” korona w tym roku upiększyła głowę Anety Sławińskiej, maturzystki Szkoły Średniej w Lazdynai. Tegoroczna „Dziewczyna »Kuriera Wileńskiego« - Miss Polka Litwy 2012” otrzymała również ufundowany przez spółkę „Olkusjana” laptop, wiele innych nagród i przepustkę do finału „Miss Polonia”, który odbędzie się w grudniu w Polsce. Jak Aneta powiedziała w rozmowie z „Kurierem”, ostatnio jej życie prawie całkowicie wypełnia nauka, bo przygotowuje się do egzaminów maturalnych i zamierza kontynuować naukę na kierunku zarządzania. Uczęszcza nie tylko do teatrzyku szkolnego, ale również śpiewa w chórku szkolnym. Lubi nie tylko śpiew, ale również taniec. Każda z finalistek oraz zwyciężczynie w poszczególnych nominacjach w szczególności zostały wręcz obsypane prezentami przez hojnych sponsorów, z których wielu jest wiernych konkursowi przez wiele lat. Roczne ubezpieczenia życia, oryginalne wyroby ze srebra, zaproszenia do kina, zakupy w butikach, bony zakupowe - to tylko część prezentów, które otrzymała każda z dziewcząt. - Jestem po raz pierwszy na tym konkursie i bardzo mi się podoba. Jestem pełna podziwu dla dziewcząt, że są takie odważne. Najbardziej mi się spodobał konkurs talentów. Dziewczyny są naprawdę zdolne i widać, że nieprzypadkowo znalazły się na scenie. Doprawdy, warte są tytułów finalistek - powiedziała w rozmowie z naszym dziennikiem wilnianka Renata. Krystyna, uczennica szkoły Kraszewskiego, oglądała finał konkursu po raz trzeci. Jak powiedziała, w tym roku show jej spodobał się jeszcze bardziej niż w roku ubiegłym. Kibicowała swoim koleżankom, które znalazły się

wśród finalistek. - Piękna oprawa artystyczna. Fajnie, że co roku jest pokaz futer. Dziewczyny ładnie się w nich prezentują. Oczywiście - konkurs talentów zauroczył, zwłaszcza pełna humoru scenka. Naprawdę rozbawiła! - chwaliła dziewcząt i nasz konkurs.


W KSIĘGARNI

str. 6

D

o dramatycznych zmagań o Polskę i Europę odnosi się wyjątkowa książka księdza Józefa Marii Bartnika oraz Ewy Storożyńskiej pt. „Matka Boża Łaskawa a cud nad Wisłą. Dzieje kultu i łaski”. Takiej monografii właściwie nigdy dotąd nie było w literaturze historycznej odnoszącej się do Cudu nad Wisłą, a zarazem polskiej Viktorii 15 sierpnia 1920 r. Dzieło stanowi plon wieloletniej posługi ks. Józefa Bartnika w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej - Patronki Warszawy i Strażniczki Polski. Autorzy zebrali m. in. relacje bezpośrednich i pośrednich świadków ukazania się Matki Bożej bolszewickim sołdatom w bojach z Polakami pod Ossowem i Wólką Radzymińską, w krytycznych dla losów wojny dniach 14 - 15 sierpnia 1920. Ks Bartnik umieszcza to dramatyczne wydarzenia w bardzo szerokim kontekście dziejowym, sięgając w przeszłość aż do XVII wieku, ale zarazem ukazuje konsekwencje tego cudu aż do progu XXI wieku. Newralgiczne dla książki są przede wszystkim szczegółowe opisy walk polskich żołnierzy z rosyjskimi najeźdźcami, w tym rola księdza Ignacego Skorupki: Na wzgórzu, przy małym drewnianym kościele, ks. Ignacy odprawił Mszę świętą. Według świadectwa lekarza 236. Pułku, kapitana Salaka, ks. Skorupka, przemawiając do żołnierzy od ołtarza, wypowiedział słowa proroctwa: Czekają nas jeszcze ciężkie ofiary, ale niedługo - bo piętnastego, w dzień Naszej Królowej, losy odwrócą się w naszą stronę. Słowa księdza budziły w zatrwożonych sercach otuchę, rodziły ufność o pomoc i opiekę Matki Najświętszej, która nie tylko łaskawie patronuje Warszawie, lecz także strzeże Polski (…) wspólnie więc wzywali pomoc Maryi: Gdy Naród jest w potrzebie, by zwalczyć antychrysta, Przybądź z pomocą z Nieba, Łaskawa Matko Przeczysta! 15 sierpnia - takiej daty w kalendarzu nie ma nikt poza Polakami. 15 sierpnia to jednocześnie święto maryjne, kościelne, państwowe, wojskowe, to wyjątkowe najważniejsze święto narodowe! 15 sierpnia 1920 roku na przedpolach Warszawy wzdłuż linii Wisły od Dęblina i Puław na południu po Płock, Włocławek, Toruń i Grudziądz na północy - została stoczona jedna z najbardziej decydujących bitew w dziejach świata. Polska niepodległa istniała zaledwie półtora roku, gdy runęła na nią milionowa nawała Armii Czerwonej. Już wtedy była to największa, najpotężniejsza i najbardziej nieludzka machina wojenna w historii ludzkiej cywilizacji. Agresja na Polskę nie była celem samym w sobie, a nawet Polska jako taka nie była celem Rosji sowieckiej. Agresja wymierzona była w Europę, a nawet w cywilizację europejską. Premier rządu rosyjskiego, a zarazem komunistyczny dyktator Władimir Lenin sprecyzował agresję w osławionym przemówieniu 5 maja 1920, które zakończył hasłem: „ Naprzód na Zachód! Przez trupa białej Polski do serca Europy!” To hasło Lenina powtarzały wtedy tysiące bolszewickich dowódców i komisarzy Armii Czerwonej. Już wtedy w 1920 roku zdawało się, że komuniści podbija Polskę i pójdą dalej do Europy Zachodniej, że zawojują świat. W rzeczywistości wówczas do tego nie doszło. „Cud nad Wisłą”, zwycięstwo marszałka Piłsudskiego w bitwie z Armia Czerwoną, zatrzymało te sowieckie zakusy. Po zwycięstwie w II wojnie światowej nad faszyzmem komuniści z całym impetem szli znowu na podbój świata, a w każdym razie Europy. - pisał Ojciec Święty Jan Paweł II. Papież wielokrotnie odwoływał się do cudownego zwycięstwa 15 sierpnia 1920, które miało dla niego osobiste znaczenie: Wiecie, że urodziłem się w 1920 roku w maju, w tym czasie kiedy bolszewicy szli na Warszawę. I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług wdzięczności w stosunku do tych, którzy podjęli walkę z najeźdźą i zwyciężyli. Autorzy książki w sposób naukowy, ale zarazem niesłychanie sugestywnie opisali jak latem 1920 roku w obronie zagrożonej niepodległości Polacy powszechnie chwycili za broń. Kto nie mógł walczyć ten się modlił - jak stwierdzał ówczesny nuncjusz Achille Ratti , później od 1922 roku papież Pius XI. W rozdziale 19 książki „Chwała Naczelnemu Wodzowi! Chwała generałom! Chwała bohaterskim żołnierzom!” czytamy: „Wielki Marszałek Piłsudski miał pełną świadomość, że wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie sam o wszystkim decyduje, i jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem , czy zakończą się porażką i dlatego gdy w sierpniu 1920 r. wyjeżdżał na front, powiedział do żony: „Wszystko jest w ręku Boga”. Miał tę świadomość lud Warszawy latem 1920 r., leżąc krzyżem przed wizerunkiem Strażniczki Polski, błagając o ocalenie stolicy, o ocalenie Ojczyzny. W roku 1920 warszawianie ufali, że

„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

Matka Boża Łaskawa a cud nad Wisłą prof. Józef Szaniawski

wzywają Boga Najwyższego, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych bolszewików. Wiedzieli, że gdy będą współpracować z Bogiem, siła i moc będą po ich stronie”. Książka zawiera mnóstwo zupełnie nieznanych, albo zapomnianych wypowiedzi m.in. tę znakomitą charakterystykę Marszałka w krytycznym momencie wojny o świcie 15 sierpnia, kiedy lada godzina Wojsko Polskie pod jego dowództwem miało ruszać do kontruderzenia na pewne już zdobycia Warszawy dywizje Armii Czerwonej: „Twarz Piłsudskiego była strasznie wymizerowana i zmęczona, a oczy płonęły złowrogo. Widziałem przed sobą i czułem całym jestestwem tak wytężone skupienie ducha człowieka przed nieznanym jutrem, jak by to był duch Polski przed wyrocznym progiem, za którym albo zwycięstwo-życie, albo porażka-śmierć. Już nie pamiętałem, że stoję przed Naczelnikiem Państwa, Naczelnym Wodzem, Piłsudskim; widziałem przed sobą tylko człowieka w chwili […] natężenia woli wielkiego ducha, który był duchem Narodu. Zbliżyłem się i […] najzwyklej po synowsku mocno uściskałem ramiona mojego wysokiego zwierzchnika, a ten mój odruch, najzupełniej wykraczający poza wszelką etykietę i do niczego przepisowego niepodobny, widocznie rozładował w nim napięcie […]. Piłsudski, odpowiadając mocnym uściskiem, ostro zapytał: - No… i co myślicie? Zatrzymamy? - Wierzę, jak w Boga, że tu się skończą [odpowiedziałem]”wspominał jeden z oficerów. „Józef Piłsudski wszystko podporządkował jednej idei - wolności i wielkości Ojczyzny. Jego osoba to przykład głębokiego patriotyzmu, geniuszu strategicznego i ogromnego poczucia odpowiedzialności za los powierzonego sobie Narodu. Tak też pojmował żołnierska służbę Ojczyźnie - jako naznaczoną stałą dyspozycyjnością wobec Narodu i Państwa oraz gotowością do najwyższych ofiar. Piłsudski był jedną z najwspanialszych, największych postaci w całej tysiącletniej historii. Był nie tylko mężem stanu i politykiem, ale wielkim politycznym wizjonerem. Był wodzem, które dał Polsce takie zwycięstwa, z których dumne będą jeszcze w przeszłości całe pokolenia Polaków. Był genialnym strategiem, prawdziwym przywódcą o ogromnej sile moralnej i sile charakteru, a zarazem człowiekiem niesłychanej skromności osobistej. Był Polskim bohaterem narodowym, którego lękali się nasi wrogowie, bo bali się silnej Polski. Całe jego życie było urzeczywistnieniem najważniejszego dla Polaków hasła: Bóg - Honor - Ojczyzna”. Tak mówił 15 sierpnia 2009 roku spod ołtarza Katedry Polowej Wojska Polskiego, poległy w katastrofie smoleńskiej Biskup Polowy Generał Tadeusz Płoski. Prymas Polski kardynał August Hlond w osobistym oświadczeniu po śmierci Józefa Piłsudskiego 15.05.1935. nawiązał do epoki, kiedy Rzeczpospolita była przedmurzem chrześcijaństwa i Europy, co zresztą w tamtych czasach było równoznaczne: „W przyszłą sobotę nastąpi złożenie w Grobach Królewskich na Wawelu Zwłok Marszałka Piłsudskiego, który poza wielu innymi zasługami, zapisał się w dziejach wskrzeszonej Polski jako pogromca zbrojnego bolszewizmu, co chciał podbić Polskę i wcielić ja we wszechświatową Republikę Sowiecką. /…/ Zwycięstwami dni 15 i 16 sierpnia 1920 roku stanął Marszałek Piłsudski w szeregu dziejowych obrońców wiary. Pod jego dowództwem zwy-

cięski czyn bohaterskiej armii polskiej zwany „Cudem nad Wisła” osiągnął znacznie Lepanta i Wiednia. Za to należy się Józefowi Piłsudskiemu wieczna wdzięczność nie tylko obywateli polskich, ale całego chrześcijaństwa”. Absolutnie wyjątkowy i politycznie niepoprawny jest III rozdział dzieła ks. Bartnika. Autor opisuje jak w latach 1944-89 rządzący PRL komuniści zwalczali zarówno Kościół, kult Matki Bożej, pamięć o 15 sierpnia i pamięć o Józefie Piłsudskim, jak na rozkaz z Moskwy zacierali ślady wielkiego polskiego zwycięstwa 15 sierpnia 1920. W III RP ponownie przywrócono wykreślone przez komunę nazwy ulic, placów, alei Piłsudskiego, Skorupki, Hallera, Sikorskiego, a zwłaszcza 15 sierpnia. Zadziwiające, ale do dzisiaj nie przywrócono w Warszawie ulicy Piusa XI, a na cokole przeznaczonym dla pomnika ks. Ignacego Skorupki (miał być odsłonięty 15 sierpnia 1940 r.) stoją sołdaci rosyjscy z czerwoną gwiazdą na hełmach (osławiony pomnik sowieckich okupantów na warszawskiej Pradze, nazywany pogardliwie przez mieszkańców stolicy „czterech śpiących”). Współcześnie w 2012 r. książka ks. Józefa Bartnika i Ewy Starożyńskiej ma znaczenie fundamentalne dla edukacji historyczno - patriotycznej nowego pokolenia Polaków żyjących już w XXI w. w perspektywie nieodległej już 100-tnej rocznicy Cudu nad Wisłą, a szczególnie w kontekście tego, co Ojciec swięty Jan Paweł II określał jako polską pamięć i tożsamość. Jaką mamy młodzież współcześnie w XXI wieku? Jak zachowaliby się młodzi Polacy w godzinie próby, która oby nigdy nie nadeszła? Latem 1920 roku w obronie Ojczyzny i Europy stanęli wszyscy. Młody ksiądz Skorupka i jego jeszcze młodsi ochotnicy nie byli wyjątkiem, ale regułą. Czytamy o tym w książce wielokrotnie: „Bezspornie największą chwałą w całej kampanii 1920 r., a szczególnie w bitwie o Warszawę, okryła się polska młodzież, wyrostki z klas gimnazjalnych, harcerze, studenci, terminatorzy z rzemiosła. Podkreślają to wszystkie relacje pamiętnikarskie, raporty wojskowe, sprawozdania terenowych OKOP-ów. Najmłodszym żołnierzem odznaczonym przez Marszałka Piłsudskiego Krzyżem Walecznych był jedenastoletni Tadzio Jeziorkowski, broniący Płocka przed atakiem kozaków (…) nie wytrzymali psychicznie szarż kozackich, poszli w rozsypkę - stąd taka hekatomba. […] Ogromne straty wśród siedemnastolatków spowodowały, że dowódcy otrzymali rozkaz maksymalnie oszczędnego operowania jednostkami, w których było ich najwięcej. Z 201 pułku przed wyjazdem na front odesłano do Warszawy, mimo straszliwego lamentu, chmarę ochotników mniejszych od swojego karabinu”. Z licznych wypowiedzi samego Marszałka najtrafniejszą wydaje się encyklopedyczna niemal definicja Cud nad Wisłą: Ta wojna omal nie wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata, a dzieło zwycięstwa naszego stworzyło podstawowe dzieje. Historyczna dziejową wielkość Marszałka Piłsudskiego zdefiniowali wrogowie polski, ci sami, którzy rozpętali wojnę i napadli na nas pod złowieszczym hasłem: „Przez trupa Polski do serca Europu”! Premier rządu Rosji, a zarazem komunistyczny dyktator Włodzimierz Lenin - już po klęsce sowietów pod Warszawą - na posiedzeniu Politbiura na Kremlu tak charakteryzował latem 1920 r. sytuacje polityczną w Europie, a szczególnie w Niemczech i Anglii: Wszystko tam było gotowe do wzięcia. Lecz Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną klęskę sprawy światowej rewolucji. Piłsudski i jego Polacy.

P

onadczasowym przesłaniem tamtego pokolenia Polaków dla nas współczesnych są słowa zwycięskiego wodza Józefa Piłsudskiego: „Być zwyciężonym i nie ulec - to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach - to klęska”. Mniej znanym, ale równie ważnym przesłaniem Piłsudskiego jest sentencja: „Historię swoją piszcie sami, bo inaczej napiszą ją za was inni i źle” Autorzy napisali tą książkę bardzo dobrze.

W życiu bywają rzeczy ważniejsze niż samo życie - Józef Piłsudski


„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

P

amiętam dzień 14 marca 1980 r., kiedy w radio usłyszałam komunikat o katastrofie samolotu „Mikołaj Kopernik”, który rozbił się nad Warszawą na kilka minut przed lądowaniu na Okęciu. Później podano listę ofiar samolotu w którym zginęła popularna piosenkarka Anna Jantar. Wracała z koncertów ze Stanów Zjednoczonych do rodziny, do najbliższych. Była jedną z największych gwiazdą polskiej piosenki lat 70. Kiedy znalazła się u szczytu kariery, czas się zatrzymał na zawsze. Była bardzo lubiana, śpiewała o szczęściu, dobroci i miłości i za to Ją kochano. Kiedy zginęła miała zaledwie 29 lat. Nie poznałam osobiście Anny Jantar, ani nie byłam na koncercie. Miałam 10 lat kiedy zginęła, ale jest moją ulubioną i ukochaną piosenkarką. Moim największym idolem muzycznym. Często odwiedzam grób Anny Jantar. Codziennie pojawiają się tutaj świeże wiązanki kwiatów. Anna Jantar odeszła w pełni sławy, jako znana popularna i niezwykle lubiana piosenkarka. „Odeszła, a jednak ciągle żyje w swoich piosenkach”.

str. 7

WSPOMNIENIE

Mija 32 lata od tragicznej śmierci Anny Jantar, piosenkarki, której głos był wyjątkowy, niepowtarzalny, a piosenki chętnie słuchane przez dorosłych i młodzież

Tak długo żyje człowiek jak pamięć o nim... Barbara Laskowska

Anna Maria Szmeterling, tak brzmiało prawdziwe nazwisko piosenkarki, urodziła się 10 czerwca 1950r. w Poznaniu. Początkowo marzyła o karierze pianistki. Naukę gry na fortepianie rozpoczęła w wieku 4 lat, a mając 13 lat koncertowała z Filharmonią Poznańską. Swoją przygodę z piosenką rozpoczęła z zespołem Polne Kwiaty i nagrała swoją pierwszą piosenkę „Po ten kwiat czerwony”, która trafiła do fonoteki Polskiego Radia. Mając 19 lat została solistką zespołu Waganci, z którym wylansowała swój pierwszy wielki przebój „Co ja w tobie widziałam”. W 1972 przy wsparciu Jarosława Kukulskiego, swego późniejszego męża, znakomitego kompozytora i aranżera rozpoczęła solową karierę artystyczną. Początki nie były łatwe. Dopiero w 1973 roku Anna Jantar wyśpiewała swój pierwszy solowy wielki przebój „Najtrudniejszy pierwszy krok”. Rok później zdobyła nagrodę publiczności za piosenkę „Tyle słońca w całym mieście”, a w 1975r. na festiwalu w Sopocie zdobyła II nagrodę za interpretację piosenki „Staruszek świat”, nagrodę publiczności i nagrodę Głosu Wybrzeża za utwór „Tyle słońca w całym mieście”.

festiwalach piosenki przywożąc z nich nagrody i wyróżnienia. Nagrała cztery płyty długogrające, które otrzymały status Złotych Płyt. Pod koniec roku 1979 rozpoczęła współprace z zespołami rockowymi Budka Suflera i Perfekt. Jej nowe piosenki stały się bardziej dojrzałe ( „Twoje oczy obiecują siódme niebo”, „Układ z życiem”, „Tylko mnie poproś do tańca”, „Nic nie może wiecznie trwać”, „Nie ma piwa w niebie”, „Tak dobrze mi w białym”). Zaśpiewane inaczej dramatycznie nie w stylu Jantar. Ostatnie piosenki jakie nagrała były najlepsze i najciekawsze. Piosenka „Tylko mnie poproś do tańca” była etapem przełomowym. Później nastąpiła zmiana stylu, czego przykładem była jej ostatnia płyta nagrana dla „Tonpressu”. Rok 1979 był najdojrzalszy i najciekawszy etap w jej karierze. W grudnia 1979 przed trzecią podróżą na koncerty w klubach polonijnych USA wystąpiła w programie PR Cztery pory roku, gdzie przypomniała swoją karierę. Przyjęła wówczas gratulację za zwycięstwo w plebiscycie słuchaczy Studia Gama, w którym piosenka „Nic nie może wiecznie trwać” uznana została piosenką roku. To wtedy usłyszeliśmy ją po raz ostatni. To był ostatni wywiad Anny Jantar.

Lubiła występować na scenie. Kochała kontakt z publicznością. Odnosiła sukcesy nie tylko w kraju, ale i za granicą: w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Irlandii, Austrii, Szwecji, Italii, Czechosłowacji, NRD i Jugosławii. Brała udział w wielu międzynarodowych

Przed wyjazdem do USA Anna Jantar nagrała swój ostatni wokal do piosenki „Spocząć”. Po powrocie do kraju marzeniem piosenkarki było zrobienie programu estradowego typu „show”, gdzie nie tylko śpiewałaby piosenki, które publiczność zna z radia lub telewizji,

ale gdzie mogłaby wykazać się bardziej wszechstronnymi umiejętnościami. Oczekiwała od siebie coraz to nowocześniejszych piosenek. Nie zdążyła już nagrać nowych utworów, ani zrealizować swoich marzeń. Dzień 14 marca 1980 r. przerwał wszystkie plany artystki. Zginęła w katastrofie lotniczej. Od 1984 roku nagroda jej imienia przyznawana jest debiutantom na KFPP w Opolu. W 1994 roku ukazało się książkowe Wspomnienie o Annie Jantar - „Słońca jakby mniej...” w opracowaniu Marioli Pryzwan. W 2000 roku ukazało się trzecie, poszerzone wydanie tej książki. W 2009 r. wyszła następna książka „Anna Jantar” napisana w formie wywiadu - rzeki przez ks. prof. Andrzeja Witko z Krakowa. W książce znajdują się nigdzie nie publikowane zdjęcia piosenkarki i wywiady prasowe i telewizyjne.

C

złowiek żyje tak długo, jak długo żyje pamięć o nim, Anna Jantar pozostawiła przepiękne piosenki, które przetrwały i są nadal słuchane. Wspomnienia o Annie Jantar powracają ze zdwojoną siłą za sprawą Natalii Kukulskiej córki, która stała się kontynuatorką muzycznych tradycji rodzinnych i dziś sama zalicza się do grona najpopularniejszych polskich piosenkarek 13 września 2010 r. zmarł mąż piosenkarki Jarosław Kukulski. Był jednym z najciekawszych i najzdolniejszych kompozytorów polskiej muzyki rozrywkowej. Został pochowany obok swojej żony Anny Jantar na Warszawskim Cmentarzu Wawrzyszewskim.

REKLAMA

Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości - Józef Piłsudski


AKTUALNOŚCI SKOK

str. 8

„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

Korzystałam z usług różnych banków działających na polskim rynku. Znajomy polecił mi SKOK w Wołominie. Porównałam oferty, poczytałam o historii spółdzielczych kas i stwierdziłam, że warto zapisać się i korzystać z bogatej oferty SKOK-u. Dlaczego? Już wyjaśniam

B

Dlaczego warto być członkiem SKOK-u ?

anki z założenia nastawione są na osiągnięcie maksymalnych zysków dla ich właścicieli, akcjonariuszy. Trzeba pamiętać, że w bankach przeważa kapitał zagraniczny, więc zyski często wzbogacają zagranicznych właścicieli. W SKOK-u - obowiązuje zasada non profit, Kasy nie działają dla zysku. Zapisując się zostaję członkiem - współwłaścicielem. Mam lepszą ofertę zarówno po stronie pożyczek jak i depozytów. Mniejsze koszty pożyczki i wyższe oprocentowanie lokaty czy rachunku osobistego to moje korzyści. SKOK to tylko polski kapitał, to również tradycja i doświadczenie – bo Kasy mają XIX wieczną historię. SKOK w Wołominie oferuje swoim członkom produkty finansowe o wiele lepsze niż proponują banki, np. rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy nazywany często kontem osobistym. W banku za jego prowadzenie co miesiąc zapłacę kilka a nawet kilkanaście złotych, SKOK nie pobiera opłaty za jego prowadzenie. W banku konto osobiste ma bardzo niskie oprocentowanie ok. 0,1 do 2% W SKOK w Wołominie oprocentowanie rachunku wynosi od 3,7 do 6,55%. Oczywiście banki namawiają do założenia tzw. rachunku oszczędnościowego, którego oprocentowanie może sięgać do ok. 5%, ale zazwyczaj ograniczają wówczas ilość wypłat, których można dokonać w trakcie miesiąca, w SKOK-u mam stale dostępne środki. Dodatkowym atutem posia-

dania konta osobistego w SKOK-u jest możliwość złożenia tzw. zleceń stałych – to SKOK pamięta o zapłaceniu moich rachunków za prąd, gaz czy za mieszkanie, a dodatkowo robi to bezpłatnie. Oprocentowanie lokat w SKOK jest również bardzo korzystne i w obecnej chwili wynosi nawet 8,2% w skali roku na sześciomiesięcznej lokacie, a ich bezpieczeństwo jest takie samo jak w banku, a może nawet większe, bo SKOK-i nie mogą grać na giełdzie i inwestować w ryzykowne papiery wartościowe.

Czy wiesz, że w SKOK Wołomin otrzymasz pożyczkę: zaledwie w 2 godziny na uproszczonych zasadach – wystarczy oświadczenie o dochodach lub PIT rozliczeniowy  bez zgody współmałżonka nawet do 20 000 zł  bez poręczycieli do 40 000 zł  NISKIE OPROCENTOWANIE I RATY PRZYJEMNE DO SPŁATY  

Czy wiesz, że SKOK Wołomin:

to firma z wyłącznie polskim kapitałem, stając się Członkiem Kasy - zostajesz jej współwłaścicielem.  pomaga najbardziej potrzebującym, wspiera kulturę, sport i edukację poprzez sponsoring lub pomoc rzeczową. 

Zima zbliża się ku końcowi, już wkrótce pierwszy dzień wiosny… Drzewa się zazielenią, kwiaty wypuszczą pączki… A właściciele własnych domów i mieszkań już szykują się do wiosennych porządków. Te związane są z remontami, malowaniem, odnawianiem, odświeżaniem…. i wydatkami. Skąd wziąć pieniądze? Gdzie pożyczyć jeśli zabraknie nam gotówki?

Remontuj z pożyczką w SKOK

S

półdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Wołominie w 86 placówkach położonych na terenie ośmiu województw oferuje pożyczkę remontową na uproszczonych zasadach. Możesz ją otrzymać już w dwie godziny. Oferujemy do 40 000 zł bez poręczyciela i dodatkowych zabezpieczeń, do 20 000 zł bez zgody współmałżonka, bez konieczności udokumentowywania wydatków. Pracownicy Kasy służą radą i pomocą, jasno i rzetelnie przedstawią ofertę i dopasują produkt do oczekiwań i potrzeb Klienta. Przyjdź i sprawdź - u nas się opłaca! Lista placówek na ostatniej stronie gazety. Informacje możesz również uzyskać pod nr tel. 22 787 23 23 lub pod adresem e-mail: klient@skok.wolomin.pl.

Z - repmo¿oynctztko¹ w SKOK przyjemnoœæ.

Już wkrótce nowe placówki SKOK 

na Podlasiu

Brańsk ul. Sienkiewicza 31, tel.: 85 730 92 83 - otwarcie już 5 marca 2012 

w Wielkopolsce

-Ostrów Wielkopolski ul. Kolejowa 10, tel.: 62 730 78 10 - otwarcie już 8 marca 2012 

na Lubelszczyźnie

Lublin ul. Agatowa 16 lok. 13 - otwarcie już 12 marca 2012 Wszystkie placówki będą czynne od poniedziałku do piątku w godz. 9:00 - 17:00 Zapraszamy

Kiedy porównałam ofertę pożyczek okazało się, że SKOK jest bardzo konkurencyjny wobec banków. Mniejsze koszty, przejrzyste zasady i uproszczone procedury - to podstawowe zalety pożyczek w SKOK. Można śmiało powiedzieć, że oferta pożyczkowa SKOK jest dostępna nie tylko dla osób dobrze średnio zarabiających ale również dla mniej zamożnych, emerytów, rencistów. Banki zachęcają Klientów reklamą „raty rekordowo niskie, pożyczając 2000 złotych, spłacasz miesięcznie 51 zł”. W tej tak „ciekawej” ofercie rzeczywista roczna stopa oprocentowania dla pożyczki spłacanej przez 24 miesiące wynosi ponad 26%, w SKOK w Wołominie niecałe 21%. Co to jest rzeczywista stopa procentowa? To oprocentowanie, które zawiera wszystkie koszty - odsetki, prowizje, opłaty. Dowiedziałam się o tym niedawno i od tej pory z ciekawością porównuję oferty instytucji finansowych. Muszę powiedzieć, że reklamy są bardzo przewrotne. Często pożyczka z pozoru tańsza np. oprocentowana 10% w skali roku w efekcie jest droższa od pożyczki, której oprocentowanie wynosi 16%. Dlaczego? Bo tyle jest dodatkowych kosztów albo oprocentowanie jest liczone nie od kwoty pozostałego do spłaty kapitału a od kwoty udzielonej pożyczki. Która oferta jest tańsza pokazuje oprocentowanie rzeczywiste, ale ono jest najczęściej umieszczane drobnym drukiem i mało kto wie co ono oznacza. Aktualnie trzeba również zwracać uwagę na wysokość kosztów ubezpieczenia – nie przez każdą instytucję wliczanych w oprocentowanie rzeczywiste oraz całkowitą kwotę do zapłaty, która powinna uwzględniać wszystkie koszty i opłaty. W mojej ocenie wołomiński SKOK jest konkurencją dla banków, jest dobry dla Polaków, dlatego korzystam z jego oferty. Wiem, że nie przepłacam za pożyczone pieniądze, zarabiam na koncie osobistym i zawsze mogę liczyć na rzetelną informację. (Nika)


„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

str. 9

AKTUALNOŚCI SKOK

Wiosna to trudny okres dla rolników związany z oceną przezimowania roślin i stanu upraw, dokonaniem analizy jakości obsady i kondycji roślin. Czas podejmowania niełatwych decyzji - zostawić plantację i ją ratować czy też obsiać pole innymi roślinami np. zbożami jarymi, kukurydzą, burakami itp..

Wiosna N

ie mamy złudzeń - po zimie większe lub mniejsze szkody występują prawie na każdej plantacji - jest to spowodowane różnymi czynnikami atmosferycznymi. Jaki wpływ będą miały uszkodzenia na opłacalność naszej uprawy? Trzeba policzyć czy nie jesteśmy na granicy ekonomicznej opłacalności, jak duże są porażenia roślin przez patogeny grzybowe i bakteryjne, do których doszło w czasie zimy? Wiosną pojawia się również ryzyko okresowego zalewania pól uprawnych związane z tajaniem śniegów i wiosennymi deszczami, które prowadzi do wymakania roślin uprawnych. Coraz wyższe temperatury wzmagają procesy oddechowe, zalanym roślinom może wówczas brakować tlenu a to prowadzi do ich osłabienia, zahamowania wzrostu oraz spadku odporności na niekorzystne czynniki zewnętrzne i chorobotwórcze. Aby plony były jak najlepsze rolnicy muszą podjąć szereg działań zabezpieczających rośliny przed patogenami, stymulujących ich wzrost itp. Opryski, nawozy a niejednokrotnie nasiona do ponownego zasiewu - jednym słowem wydatki, wydatki, wydatki… Skąd wziąć pieniądze na niezbędne środki ochrony roślin, nawozy itp.? Z pomocą rolnikom spieszy Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa z siedzibą w Wołominie, która w 86 placówkach położonych na terenie ośmiu województw oferuje rolnikom atrakcyjne pożyczki, konta osobiste z możliwością uzyskania linii pożyczkowej i inne usługi finansowe.

w polu SKOK proponuje atrakcyjne warunki pożyczek ratalnych, bez zaświadczeń z KRUS-u o nie zaleganiu ze składkami. Minimum formalności, szybka decyzja kredytowa. Istnieje możliwość uzyskania pożyczki pod umowy kontraktacyjne a także pożyczki na zakup sprzętu z możliwością zabezpieczenia spłaty np. gwarantowanymi dopłatami unijnymi. Spółdzielczą Kasę Oszczędnościowo-Kredytową w Wołominie wyróżnia indywidualne podejście do Klienta. Kasa stara się dopasować ofertę do potrzeb i oczekiwań Klientów, stąd możliwość indywidualnego ustalenia np. sposobu zabezpieczenia pożyczki, wygodnej dla Klienta daty spłaty rat, czy też okresu kredytowania. W trakcie spłaty można skorzystać z zawieszenia spłacania rat nawet na okres 6 miesięcy. Rachunki osobiste i firmowe, na które Rolnik, Hodowca może zlecić przekazywanie dotacji unijnych charakteryzują się wysokim oprocentowaniem nawet do 6,55% w skali roku i brakiem opłat za ich prowadzenie oraz bezpłatną realizacją zleceń stałych. Do rachunku SKOK proponuje atrakcyjną linię pożyczkową i kartę płatniczą VISA. Z rachunku można również korzystać przez Internet. Oferta SKOK jest konkurencyjna wobec innych instytucji finansowych - warto sprawdzić i skorzystać w okresie zwiększonych wydatków. Polecamy. (Nika)

Tysi¹ce produktów, miliony marzeñ – Jesteś Rolnikiem, Hodowcą? jedna Kasa – Szukasz partnera finansowego? SKOK w Wo³ominie Sprawdź naszą ofertę. Tworzymy produkty z myślą o Twoich potrzebach… Jedną z grup zawodowych, do której kierujemy naszą ofertę są Rolnicy, którym proponujemy:  atrakcyjne warunki pożyczek ratalnych, bez zaświadczeń z KRUS-u o nie zaleganiu ze składkami. Minimum formalności, szybka decyzja kredytowa. Możliwość uzyskania pożyczki pod umowy kontraktacyjne a także pożyczki na zakup sprzętu z możliwością zabezpieczenia spłaty np. gwarantowanymi dopłatami unijnymi;  indywidualne podejście do Klienta, np. możliwość indywidualnego ustalenia sposobu zabezpieczenia pożyczki, wygodnej dla Klienta daty spłaty rat, czy też okresu kredytowania. W trakcie spłaty można skorzystać z zawieszenia spłacania rat nawet na okres 6 miesięcy;  wysokooprocentowane rachunki osobiste - do 6,55 % w skali roku - bezpłatne prowadzenie rachunku i zlecenia stałe gratis to u nas standard.  rachunki firmowe - również są prowadzone bezpłatnie. Na rachunek w SKOK Rolnik, Hodowca może zlecić przekazywanie dotacji unijnych.  atrakcyjne linie pożyczkowe w koncie osobistym lub firmowym (niskooprocentowane - już od 12% w skali roku).  dostęp do środków zgromadzonych na rachunku przez Internet.  karty płatnicze VISA - przy dokonywaniu płatności kartą za zakupy, usługi SKOK nie pobiera prowizji. Wypłaty z bankomatów sieci SKOK24 są bezpłatne. Karty posiadają funkcję Cash-back - co oznacza, że nawet robiąc zakupy w sklepie czy płacąc za benzynę można wypłacić gotówkę. Visa jest honorowana również poza granicami naszego kraju.  wysokooprocentowane lokaty - nawet 8,20% w skali roku. Powierz nam swoje oszczędności a uzyskasz godziwy zysk. Lokaty zakładamy również przez Internet bez konieczności odwiedzania naszej placówki - wyślij zapytanie na lokata@skok.wolomin.pl Twój opiekun pomoże Ci wypełnić niezbędne formalności. Oferta SKOK jest konkurencyjna wobec innych instytucji finansowych - nie wierzysz - sprawdź i dołącz do szerokiego grona zadowolonych Klientów.

SKOK

- pytania i odpowiedzi  Mam dosyć niską emeryturę ok. 800 zł, czy przy takim dochodzie otrzymam pożyczkę w SKOK?

Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Wołominie w swojej ofercie pożyczkowej posiada produkty skierowane do osób średnio i mało zarabiających. Na pożyczkę mogą liczyć emeryci i renciści, których dochody wynoszą nawet ok. 500 zł miesięcznie. Decyzja zależy jednak od kilku dodatkowych czynników takich jak posiadanie zadłużeń w innych instytucjach finansowych, historia pożyczkowa itp. Chociaż nawet w trudnych sytuacjach pracownicy starają się znaleźć satysfakcjonujące dla obu stron rozwiązanie np. założenie konta osobistego, za które SKOK nie pobiera opłat i udzielenie pożyczki w koncie tzw. linii pożyczkowej czasem nazywanej debetem.

 Niedawno rozpoczęłam działalność gospodarczą. Chciałabym wziąć pożyczkę, ale ze względu na inwestowanie w rozwój firmy mogłabym ją zacząć spłacać za kilka miesięcy, czy SKOK daje takie możliwości?

Jak najbardziej, SKOK w Wołominie w standardzie udziela karencji w spłacie na okres 3 miesięcy, a w przypadku pożyczek na rozwój krótko prowadzonej działalności gospodarczej tzw. Pożyczki na start można liczyć na dłuższe „wakacje kredytowe”, czyli odroczenie płatności rat. W przyszłym roku moja wnuczka wychodzi za mąż. Chciałabym odłożyć na ten cel jakieś pieniądze. Moje dochody nie są duże. Miesięcznie mogłabym odkładać po ok. 20 – 30 zł. Gdzie mogę je ulokować, żeby nie trzymać ich w przysłowiowej skarpecie?

Zachęcamy do skorzystania z oferty SKOK – lokaty systematycznego oszczędzania. Jest to oferta skierowana do osób mało zarabiających. Lokatę zakładamy na okres od 12 do 36 m-cy i co miesiąc dokonujemy wpłat. Minimalna wpłata to tylko 20 zł miesięcznie. Korzystając z oferty SKOK-u zyskujemy na odsetkach. Gdybyśmy trzymali pieniądze w domu traciłyby one na wartości.

 Co to jest usługa Cashback? Cashback to nowoczesna usługa, dzięki której można wypłacać gotówkę przy okazji płacenia za zakupy kartą Visa w oznaczonych punktach handlowo-usługowych, np. w sklepie, supermarkecie czy na stacji benzynowej. W ramach usługi Cashback można jednorazowo wypłacić do 200 zł, przy dokonaniu zakupów za 20 zł. Wystarczy przed dokonaniem płatności kartą poinformować sprzedawcę o zamiarze wypłaty (skorzystania z usługi cashback). Usługa Cashback to: wygodny sposób na wypłatę gotówki z rachunku bankowego bez konieczności szukania bankomatu,  większy dostęp do swoich pieniędzy, poprzez sieć punktów handlowo-usługowych, w których można wypłacać gotówkę,  oszczędność czasu - w jednym miejscu kupujesz oraz wypłacasz potrzebne Ci środki. Wypłata gotówki w ramach usługi Cashback jest bezpłatna. Z usługi Cashback można skorzystać w wyznaczonych punktach handlowo-usługowych na terenie całego kraju, oznaczonych logo Cashback - najczęściej na oknie, drzwiach lub przy kasie. Warunkiem wypłaty jest jednoczesne dokonanie płatności bezgotówkowej (red.) (zapłata kartą). 


FINANSE

str. 10

„Dobry Znak” nr 5(87) 8 marca 2012

Szkoła Inwestowania nr 82 Zgodnie z tym, o czym pisaliśmy już wielokrotnie, wciąż aktualnymi pozostają rozwiązania oparte o fundusze rynku pieniężnego i obligacji. Czasy są wciąż niepewne i staramy się nie opierać strategii inwestycyjnych na rozwiązaniach akcyjnych. Chyba, że stanowią stosunkowo niewielką część portfela. Fundusze bezpieczne wciąż zresztą mogą stanowić znakomitą alternatywę dla bankowych depozytów

Portfel obligacyjny w konkurencji z lokatą

Tomasz Olszewski - Prezes Zarządu Private Wealth Consulting

P

roponujemy przyjrzeć się takiej przykładowej strategii, gdzie większą część stanowić będę polskie i zagraniczne (denominowane w PLN) fundusze rynku pieniężnego oraz dłużne (obligacji), które inwestują zebrane od inwestorów środki pieniężne w średnio- i długoterminowe dłużne papiery wartościowe - przede wszystkim w obligacje skarbowe, obligacje komunalne oraz obligacje przedsiębiorstw (papiery komercyjne). Zakładanym horyzontem inwestycyjnym będzie 12 miesięcy, z możliwością przedłużenia go, jeśli strategia jaką zbudujemy, będzie przynosiła satysfakcjonujące stopy zwrotu. Celem, jaki stawiamy przed portfelem, będzie osiągnięcie wyniku od 6 do 13% p.a. Zacznijmy od części portfela zbudowanej w oparciu o fundusze rynku pieniężnego i dłużne. Środki zainwestowane w fundusze tego typu pozwalają na płynne i efektywne zarządzanie nadwyżkami osób fizycznych i przedsiębiorstw, maksymalizując zysk przy minimalnym ryzyku inwestycyjnym. Przyjęte w tych produktach rozwiązania dostępu do środków oraz szybkość realizacji zleceń klienta powodują, że pod względem płynności są to instrumenty bliskie rachunkowi a’vista, jednakże o zdecydowanie wyższym potencjale zysków. Poniżej przedstawiam porównanie zmiany wartości jednostek 3 unikatowych funduszy tego typu w skali minionych 12 miesięcy. Zestawiliśmy je z indeksem inflacji (w tej chwili to głownie przed nią musimy chronić nasze oszczędności) i 3M WIBID-em (międzybankowa stopa procentowa.

Idea Premium 40 000 PLN (0% opłaty) Quercus Ochrony Kapitału 10 000 PLN (0% opłaty)  Templeton Global Total Return 10 000 PLN (max. 4,5% opłaty)  Copernicus Dłużnych Papierów Korp. 40 000 PLN (1% opłaty)  

W poniższej tabeli znajduje się zestawienie wyników poszczególnych składników portfela na bazie danych historycznych w skali 12 ostatnich miesięcy:

Wynik, jaki wypracował cały portfel zbliżony jest do założonego przez nas celu i wynosi dokładnie 7,88%. Nie jest to oczywiście gwarancja powtórzenia tego wyniku w przyszłości, sugeruje jednak, że tak skonstruowany portfel ma spory potencjał, zwłaszcza, że oceniamy go w sytuacji wyjątkowo ciężkich warunków, z jakimi mieliśmy do czynienia od polowy ubiegłego roku. Na uwagę zasługują też wyniki poszczególnych składników.

Inwestycje w obligacje globalne jako fundament długoterminowej strategii inwestycyjnej.

Wzmożone wahania jednostki portfela rozpoczęły się w okresie wakacyjnym roku 2011 i związane były z zawirowaniami na rykach finansowych - wzrost rentowności papierów dłużnych i osłabienie się lokalnych walut w stosunku do dolara. Z podobnymi zachowaniami obu funduszy Templetona mieliśmy już do czynienia w maju 2010 roku, możemy więc zakładać, że są to wahnięcia incydentalne. Ostatnie tygodnie potwierdzają słuszność takiego podejścia. W okresie wzmożonej zmienności we wrześniu zespół analityczny Templetona, cały czas analizował ich kluczowe założenia inwestycyjne, co pozwoliło wykorzystać okazje wynikające z rynkowej paniki. Część z tych ekstremalnych przesunięć rynkowych zaczęła odwracać swój kierunek i już październik przyniósł nam nieco więcej „normalności” czyli powrót mechanizmów rynkowych opartych na długoterminowej perspektywie.

P

Kolejnym rozwiązaniem mogącym stanowić składnik dobrze zdywersyfikowanego portfela powinny być zagraniczne fundusze papierów dłużnych. Jednym z nich jest fundusz Templeton Global Total Return Fund. Strategią inwestycyjną funduszu jest osiągnięcie, zgodnie z zasadami ostrożnego zarządzania inwestycjami, jak najwyższego łącznego zwrotu z inwestycji, na co składa się połączenie dochodu z odsetek i wzrostu wartości kapitału i zysków z kursów wymiany walutowej. W zwykłych warunkach rynkowych fundusz będzie realizował tę strategię poprzez lokowanie aktywów w portfel papierów dłużnych o stałym lub zmiennym oprocentowaniu oraz obligacje emitowane przez rządy, instytucje związane z rządem oraz korporacje na całym świecie. Fundusz inwestuje w różne klasy aktywów, od obligacji rządowych po korporacyjne (w sumie ok.560 różnych pozycji. Propozycja struktury portfela (wraz z opłatami pobieranymi przez fundusze opłaty podlegają negocjacją) dla przykładowej kwoty 100 000 PLN, na bazie której możemy zbudować efektywną strategię lokacyjną:

owyższa propozycja nie jest naturalnie ostateczną ofertą inwestycyjną. Zarówno proporcje poszczególnych składników oraz kwoty możemy poddawać modyfikacjom. Proszę potraktować ten materiał jako bazę, materiał wyjściowy do rozmów w temacie efektywnego i bezpiecznego lokowania nadwyżek finansowych.

Private Wealth Consulting Sp. z o.o. Liberty Corner, ul. Mysia 5, 00-496 Warszawa tel. +48 (22) 596 53 12, fax +48 (22) 596 53 15 e-mail: office@pw-consulting.pl ting.pl

Dobry Znak  

Nr 5 (87)/ 2012 r cz1